Jechałem powoli przez uśpioną Warszawę, kiedy w świetle latarni zobaczyłem Ją.
Kurwa stała w bramie i jarała, ubrana w wysoko wiązane pod kolanami szpilki, nieco zbyt nachalnie podkreślające kształt łydek i długość nóg, krótką czarna sukienka bardziej odsłaniająca niż zasłaniająca dekolt i tyłek.
Zwolniłem i opuściłem szybę, żeby lepiej się przyjrzeć. Nie była młoda, umalowana twarz, farbowane na kruczo-czarno długie, proste włosy i sztuczne rzęsy miały uczynić ją w oczach klientów bardziej atrakcyjną – jednak figurę miała dobrą. Poza tym ja też nie byłem młodzieniaszkiem. Byliśmy z grubsza rówieśnikami.
Zatrzymałem się. Tej nocy potrzebowałem kobiety.
Podeszła powoli stukając obcasami, pochyliła się i podparła w otwartym oknie samochodu. Chwilę mnie lustrowała wzrokiem. Widać uznała, że nie jestem zboczeńcem czy mordercą, bo w końcu zapytała z silnym akcentem:
— Nu, szto tobie treba ? — z jej głosu przebijało znużenie.
Głos miała matowy, chrapliwy. Przyjrzałem się jej z bliska – sympatyczna twarz, zawadiacki uśmiech, przekorny błysk w oku, pierwsze ślady zmarszczek wokół ust i oczu. Dawałem jej mocne czterdzieści.
— Za ile pojedziesz ze mną na chatę ? W pakiecie ma być komplet, rano wspólne śniadanie i mogę cię odwieźć gdzie chcesz.
— Żentielmen się trafił – zachichotała — 3000 za noc i komplet;
—Jasne, wsiadaj;
Otworzyła drzwi, usadowiła się na fotelu, rozejrzała po wnętrzu:
— Niezła maszyna — powiedziała z uznaniem — To Range Rover ? W Range Roverze jeszcze nie dawałam. Ale forsa z góry.
— Proszę — podałem jej plik banknotów, które przeliczyła
— Za dużo — oddała mi 500 złotych.
— To premia motywacyjna, żebyś była bardziej zaangażowana —uśmiechnąłem się.
— To premię dasz rano, po robocie, jak będziesz zadowolony — jak widać była kurwą z zasadami — Jestem Margarita — wyciągnęła do mnie upierścienioną dłoń z czerwonymi pazurami. Oczywiście to nie było jej prawdziwe imię.
— Tomek — uścisnąłem jej dłoń.
Ruszyliśmy. Samochód napełnił się wonią jej gorzkich perfum (całkiem niezłych jak na mój nos) i tytoniu. Najwyraźniej Margarita lubiła sobie czasem zakurzyć.
Wyciągnęła nogi i położyła je na desce rozdzielczej, z westchnieniem ulgi odchyliła oparcie fotela. Wyjęła papierosa.
— Mogę ? — bardziej stwierdziła niż zapytała.
— Jasne.
Przymknęła oczy, zaciągnęła się dymem i powoli wypuściła go pod sufit.
— Czym się zajmujesz ? — zapytała.
— Tym i owym — odparłem ostrożnie.
— A konkretnie ?
— Nie powinnaś być taka ciekawa — mruknąłem bardziej do siebie.
Spojrzała na mnie bystro i zainteresowaniem, pomyślała chwilę i pokiwała głową z wyraźnym uznaniem. Odpowiedź jej się najwyraźniej spodobała. Zauważyła, że jej się przyglądam.
— Nie gap się, tylko działaj. Zegar tyka.
Położyłem jej rękę na kolanie i powoli gładziłem przesuwając w górę. Skórę miała cienką, gładką, zimną. Moja ręka dotarła do majtek. Margarita z petem w ustach lekko uniosła się na fotelu i zsunęła z siebie stringi. Moja dłoń dotknęła jej cipy a ona lekko rozsunęła nogi. Pogładziłem ją palcem. Westchnęła i poczułem jak robi się wilgotna. Wsunąłem koniuszek palca nieco głębiej. Nie opierała się.
— Lepiej patrz na dorogę — upomniała mnie —albo zjedź na bok.
Posłusznie skręciłem w zaciszną uliczkę i zatrzymałem się. Rozpięła mi spodnie i wyjęła z nich mocno już sterczącą pałę. Pochyliła się nad nią i wyciągnęła język. Długi i wąski. Odgarnęła włosy spadające z czoła i zdecydowanym ruchem mocno liznęła mnie po członku. Przeszedł mnie dreszcz. Margarita zachichotała i polizała ponownie, nieco dłużej, wypinając przy tym dupę. Położyłem rękę na jej plecach i przesuwałem w stronę bioder i pośladków. Podwinąłem jej sukienkę. Majtki zdjęła wcześniej, miałem piękny widok.
Bardziej poczułem niż zobaczyłem, że wzięła mego kutasa w usta, objęła mocno wargami i zaczęła obciągać. Czułem na członku ciepło i miękkość jej warg. Rozległo się mlaskanie i siorbanie. Ruszała głową coraz szybciej. Usta miała ciepłe, mokre. Brała głęboko, powoli i rytmicznie. Pomyślałem, że w tym tempie zaraz jej się spuszczę do ust więc podniosłem jej głowę. Zrozumiała. Przesiedliśmy się na tylną kanapę. Usiadłem na środku a Margarita podała mi gumę. Założyłem bez protestu. Dziwka usiadła na mnie w z podwiniętymi nogami, ręką nakierowała mojego kutasa na swoją cipkę i usiadła na nim mocno. Siedziała twarzą do mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy z bardzo bliska. Czułem na swoich biodrach ciepło jej ud. Margarita uwolniła z dekoltu swoje piersi. Miała je całkiem spore, spiczaste, z małymi, bladymi sutkami. Podała mi pierś do ust do ssania i złapała mnie za głowę; przywarła mocno. Podskakiwała miarowo w trakcie ruchania i stopniowo nabieraliśmy tempa, łapiąc rytm. Zamknęła oczy, oddychała coraz szybciej. Podnosiła się i opadała rytmicznie. Oparłem swoje dłonie o jej biodra. Jej cipa była ciepła, mokra, stosunkowo płytka, wyraźnie wyczuwałem żołędziem ścianki macicy. Nie była jednak ciasna. Lata ruchania zrobiły swoje. Wkrótce poczułem skurcze jej pochwy. Margarita zaczęła jęczeć głośno – i wtedy się w nią spuściłem.
Zdyszana zeszła ze mnie zdjęła prezerwatywę, zawiązała ją owinęła w chusteczkę i oddała mi. Przesiedliśmy się na przednie siedzenia i ruszyli. Nie padło żadne słowo.
Po prostu interesy.
Jechaliśmy przez śpiące miasto, playlista grała coś spokojnego, Margarita paliła. Muszę się przyznać, że o ile zapachu dymu nie znoszę, to uwielbiam smak tytoniu w ustach kobiety. Niestety, prostytutek nie całuje się w usta.
Podjechaliśmy pod mój dom. Od rozwodu mieszkałem sam, na dwudziestym szóstym piętrze apartamentowca, z dużym tarasem i trzema pokojami. Nie potrzebowałem więcej: sypialnia, gabinet do pracy z biblioteką, salon z mało używanym aneksem kuchennym – zazwyczaj jadałem na mieście. Margarita przyglądała się budynkowi z ciekawością ale nic nie mówiła. Jednak kiedy weszła do mieszkania wyrwało jej się pełne podziwu „łał”.
Prostytutka poprosiła o jakiś lekki alkohol. Zrobiłem jej mojito. Kiedy wróciłem z kuchni niosąc kieliszki, była już naga. Jej ubranie i buty leżały w bezładnie na podłodze. Stała w lekkim rozkroku, z wypiętym biodrem i uśmiechała się łobuzersko.
— Żona wyjechała ? — spytała z lekko skrywaną kpiną w głosie.
— A widzisz tu jakiś ślad kobiecej ręki ? — odparłem — Dzięki Bogu, nie ma już żony. Na razie mam dość żon. Kobiety robią facetom w życiu bałagan.
— Bzdura ! – ostro zaprotestowała — to faceci robią kobietom w życiu bałagan !
Podałem jej kieliszek z mojito gapiąc się na jej ciało. Podeszła do mnie powoli, otarła się o mnie cycuszkami. Jej sutki sterczały bosko. Chwyciłem ją za biodra, przyciągnąłem do siebie. Poczułem znowu falę pożądania a moja pałka stanęła znowu. Odstawiła drinka, odchyliła głowę, pokazując piękną, długą szyję. Piszę „piękną” choć była już naznaczona pierwszymi zmarszczkami – jednak przez to była jeszcze bardziej interesująca. Przeciągnąłem po niej językiem – nadstawiła się chętnie; uklęknąłem przed nią. Rozchyliła szerzej nogi. Wsunąłem w nią język. Pozwoliła mi na to bez protestu. W środku była ciasna, jej cipka miała bardzo małe wargi sromowe, prawie nie widać było łechtaczki. Lizałem ją w środku, aż zrobiła się całkiem mokra i ugięły się pod nią nogi. Dłonie wbiła mi we włosy i jęknęła. Zacząłem ssać jej wargi sromowe; zachwiała się aż musiałem ją przytrzymać.
Pociągnąłem ją do łóżka. Upadła na mnie, podałem jej gumkę. Wsadziła sobie ją do ust i ustami mi ją nałożyła na kutasa a potem na nim usiadła, obejmując swoimi udami moje biodra. Skórę miała jasną, prawie białą, brzuch pięknie wysklepiony. Uniosła ręce, wplotła je w swoje włosy i biodrami zaczęła tańczyć na moim kutasie. Wszedłem w nią głęboko. Moje dłonie chwyciły ją mocno, zaborczo za kostki nóg. Żałowałem że nie dała mi bez gumy. Ciało miała świetne, ruchy kocie. Pachniała bosko dojrzałą kobiecością – mieszanką potu, gorzkich perfum, alkoholu i tytoniu.
Zmieniliśmy pozycję na misjonarską, ale podłożyłem jej poduszkę pod biodra a ona zaplotła na mnie swoje nogi. Posuwałem ją długo; kilkakrotnie opóźniałem wytrysk. Była kurwą i umiała grać profesjonalnie, ale w rękach doświadczonego mężczyzny odpuściła i dała się prowadzić. Też miała ochotę na orgazm i postanowiłem jej go dać. Dochodziła długo, aż w końcu jej ciałem szarpnął spazm, wygięła się w łuk, zesztywniała, prawie przestała oddychać kiedy spuściłem się. Umiała łączyć pracę z przyjemnością.
Doznania byłyby lepsze gdyby nie guma, ale i tak było bosko.
Opadliśmy na łóżko dysząc. Chwilę leżała, po czym odwróciła się na bok i badawczo mi się przyglądała w zamyśleniu. Pogładziłem ją po nagim ramieniu i piersi. Uśmiechnęła się.
— Fajna jesteś, wiesz ? — usłyszałem swoje słowa i aż się zaczerwieniłem ze wstydu że opowiadam takie banały. Nie wyśmiała mnie, nie parsknęła, choć słyszała ten tekst tysiące razy. Zamiast tego usłyszałem jej słowa:
— Ty też jesteś fajny.
Zdjęła gumę z mojego członka, zawiązała i przyglądała się zawartości.
— Dużo tego — orzekła ze znawstwem. — trzeba się częściej ruchać. Po co się męczyć ?
Nie czekając na odpowiedź, przytuliła się, zarzuciła na mnie nogę i skubnęła mnie w ucho. Potem wsadziła w nie język. Przeszedł mnie dreszcz. Kobieta zajęła się moimi sutkami, które polizała a potem skubnęła zębami aż jęknąłem. Przytuliła się naga, czułem jej piersi na sobie, miękki, ciepły brzuch. Zarzuciła na mnie udo i po chwili usłyszałem jak pochrapuje. Zasnęła jak dziecko. Gapiłem się na jej tyłek i uda.
Niby zamówiłem ją na noc a ona już odleciała, nawet nie zdążyła się umyć po seksie.
Z drugiej strony, miałem ją tego wieczora dwa razy i dochodziła trzecia nad ranem. Też miałem dość.
*
Obudziłem się pierwszy. Margarita całą noc spała wtulona we mnie, z zarzuconą na mnie nogą. Delikatnie wysunąłem się spod niej, spojrzałem na zegarek: dochodziła dziesiąta. „No ładnie, a miała się zwijać o ósmej” pomyślałem. Nie budziłem jej. Poszedłem pod prysznic, zawinięty w szlafrok poszedłem do kuchni robić śniadanie. Moja krzątanina ją zbudziła. Usiadła rozczochrana na łóżku, chwilę się rozglądała nieprzytomnie, westchnęła ciężko, podrapała się po brzuchu i spojrzała na mnie niepewnie.
Uśmiechnąłem się:
— Jajecznica na boczku dla Pani ?
Kiwnęła głową, ziewnęła i sięgnęła po zegarek. Obudziła się natychmiast:
— Blin, jak późno ! — Zerwała się na równe nogi.
— No co poradzisz — Weź prysznic, zjedz śniadanie, odwiozę cię. Masz dziś coś ważnego do roboty ?
— Niespecjalnie — bąknęła — ale u klientów nie przesiaduje się za długo. I będą się martwić, że nie wróciłam. A poza tym, ty masz chyba iść do pracy czy coś ?
— Nie muszę. Moja robota jest zawsze ze mną. Pełen luz. Może po prostu odpocznijmy po szaleństwach nocy, a potem się zobaczy.
Poszła do łazienki. Wróciła zawinięta w mój szlafrok, mokra, bez makijażu. Teraz podobała mi się bardziej niż wczoraj wieczorem. Wyspała się, wigor jej wrócił. Zrzuciła szlafrok, Potem odwróciła się do mnie tyłem, uklękła na łóżku, opuściła głowę, wypięła tyłek i rozłożyła szeroko nogi. Tyłek miała cudowny. Zakręciła nim.
— Tomek, ja analik choczu — poprosiła cichutko.
Pomyślałem, że kurewka mnie wykończy. Zebrałem się w sobie (nie musiałem zresztą długo się zbierać, widok jej tyłka zaczęły mnie znowu pobudzać), pośliniłem kciuk i nawilżyłem jej odbyt. Nadstawiała się chętnie. Lekko nacisnąłem dziurkę kciukiem. Stęknęła. Nacisnąłem mocniej, kciuk lekko wsunął się w jej tyłeczek.
— Poczeka, — zakomenderowała — daj mi go teraz na chwilę. Przesunąłem się do przodu, uklęknąłem przed nią i wsadziłem jej członka do ust. Pośliniła go, napluła na niego, aż cały lśnił.
— Teraz możesz. Jako premia dam ci bez gumy. W tyłek dziecka mi nie zrobisz.
Uklęknąłem za nią. Rozchyliłem jej pośladki, przyłożyłem członek do jej dziurki i nacisnąłem. Było ciasno. Pchnąłem mocniej. Pisnęła cienko, lubieżnie. Poczułem jak opór ustępuje i mój kutas wsuwa się powolutku w jej odbyt. Zagryzła dłoń jęcząc z bólu i rozkoszy. Zacząłem energicznie wsuwać i wysuwać – najpierw sam koniuszek członka, a potem, z każdym ruchem, jak jej otwór się rozszerzał – wchodziłem odrobinę głębiej. Margarita napierała na mnie swoją dupką i krzyczała, nie krępując się zupełnie. Miałem nadzieję, że sąsiedzi są w pracy. Było w niej ciasno, byłem pewien że się obetrę. Kiedy czułem że dochodzę, wyszedłem z niej i trysnąłem na jej plecy i włosy. Opadła na łóżko
— Oj za wcześnie — była zawiedziona. Następnym razem zostań i spuść się w środku.
Zastanowiło mnie, dlaczego mówi o następnym razie, skoro zaraz ,mieliśmy kończyć znajomość. Chwilę potem siedzieliśmy w kuchni, Margarita podciągnęła kolano pod brodę i dłubała sobie w palcu u nogi gdy ja kończyłem robić śniadanie. Widać było, że coś ją nurtuje.
— O co chodzi ?
— Nic —odparła dłubiąc widelcem w jajecznicy i unikając mojego wzroku
W tym momencie zadzwonił jej telefon. Spojrzała na numer i wyraźnie przestraszona odebrała. Z rozmowy wynikało, że dzwonił jej alfons, zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością. Uspokoiła go, że nic jej nie jest, że zaspała. Słyszałem jak facet ją zrugał, nie przebierając w słowach, że jest w robocie i wyśpi się po pracy. Albo się natychmiast zwija ode mnie, albo wyciągnie ode mnie kasę za nadgodziny. Margarita była czerwona jak burak – nie wiem czy ze złości, czy ze wstydu.
— Powiedz mu, ze zapłacę. Biorę cię na ten dzień i następną noc. Ale ma być rabat.
Kiwnęła głową i przekazała wiadomość, facet rozłączył się.
— Dzięki — powiedziała.
— Mamy teraz trochę czasu dla siebie. Jak go spędzimy ?
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
To może być zamknięte opowiadanie a może mieć ciąg dalszy, to od was zależy. Mogę Margaritę wynajmować częściej, może w ogóle zapronuję jej sponsoring, może sprowadzi koleżanki. Jeżeli odsłon będzie mało m(poniżej 10 k), to znaczy że wątek jest nudny i zostawię go. Czekam na inspiracje
Leave a Reply