Podchodzi baru, na odwagę zamawia kieliszek wódki. Potem kolejny. Wreszcie zbiera się na odwagę, prosi barmankę o „dziurę w ścianie”. Usługę, o której istnieniu wiedzą nieliczni. Po uiszczeniu opłaty kobieta wręcza mu ukradkiem niewielki kluczyk i wskazuje korytarzem za swoimi plecami.
– Drugie drzwi po lewej. Nie zrywasz taśmy. Maksymalnie pół godziny.
Kiwie jej głową i rusza we wskazanym kierunku, obok tabliczki „Tylko dla personelu”. Nikt go nie zatrzyma. Odnajduje dwie pary drzwi. Gwar rozmów i dudnienie muzyki z sali docierają do jego uszu przytłumione. Przekręca kluczyk, wchodzi do środka i hałas znika jak ręką uciął.
Zapiera mu dech w piersiach. Stoi w niewielkim pomieszczeniu, którego ściany, podłoga i sufit zostały wyłożone czarnymi kafelkami. Po lewej widzi damski tyłek, kompletnie goły i kusząco wypięty. Nogi ma rozkraczone, a stopy bose.
Bierze głęboki wdech. Najpierw zamyka się od środka, na wieszaku na drzwiach zostawia marynarkę. Podchodzi bliżej. Za pośladkami dostrzega jeszcze umywalkę oraz stolik z chusteczkami i żelem intymnym. Uśmiecha się na samą myśl.
Widzi obity czymś miękkim otwór, z którego wystają kobiece biodra oraz reszta dolnej połowy obnażonego, kobiecego ciała. Nie ma nawet choćby maleńkiej szczeliny, przez którą mógłby dojrzeć, co się znajduje po drugiej stronie. Najważniejsze i tak ma przed sobą, na wyciągnięcie ręki.
Pośladki są krągłe i jędrne, uda mocne, ale nie ulane i zupełnie pozbawione celulitu. Na kostkach ma zaciśnięte kajdany połączone metalowym prętem, nie jest więc w stanie złączyć nóg. Dlatego doskonale widzi jej odbyt oraz kobiecość, zaklejoną czarną taśmą.
Sięga palcem i przebiega po zakrytym sromie. Pamięta zakaz i nawet nie interesuje go ta dziurka. Chciałby tylko usłyszeć jej piski, gdy będzie zrywać taśmę. Już teraz wzdryga się pod jego dotykiem, uświadamiając sobie, że ma gościa.
Wymierza klapsa w prawy pośladek. Biodra podskakują, ale ciasny otwór nie zostawia im wiele miejsca do manewru. Poprawia w lewy pośladek, tym razem mocno, i nasłuchuje. Słyszy upragniony, zduszony jęk po drugiej stronie. Przebiega dłonią po bezbronnym tyłeczku, z którym ma trzydzieści minut sam na sam. Kobieta za ścianą nie jest ważna.
Na sam widok wypiętych krągłości robi mu się gorąco, zdejmuje koszulę, odwiesza obok marynarki, odsłaniając nagi tors. Obmywa twarz zimną wodą w umywalce i wraca do tyłka. Postanawia nie marnować dłoni, sięga, więc po pasek od spodni.
Uderza raz, drugi i trzeci. Jeszcze raz, jeszcze mocniej. Kobieta wzdryga się, dygocze, falują fałdy skóry, ale nie jest w stanie się bronić. Nie może nawet wierzgać unieruchomionymi nogami. Zza ściany dobiegają tylko piski bólu. Łoi ją jeszcze parę razy, rozkoszując się jękami, trzaskiem skórzanego paskach na pośladkach. Tyłeczek powoli czerwienieje.
Kończy lanie i odkłada pasek na bok. Nie może się powstrzymać i pochyla się, nurkuje nosem między pośladki. Dłonią łapie za zaklejoną kobiecość, językiem przebiega po odbycie. Jest czysty, wygolony jak u aktorki porno. Wpycha w niego koniuszek języka. Kobieta wzdryga się wyraźnie.
Przejeżdża w tę i we w tę po rowie, ściska łono i zaklejoną waginę. Bezbronna poddaje się jego pieszczotom, nie może zresztą nic zrobić. A on czuje, że twardnieje w spodniach. Składa jeszcze całusa na obu pośladkach, po czym rozpina spodnie i wyjmuje przyrodzenie.
Łapie za biodra i zaczyna ocierać się o jej uda. Coraz wyżej, po pachwinach, wreszcie umieszcza go między jej pośladkami. Penis powoli twardnieje.
– A może wejdę na sucho?
Zdejmuje skórkę, zbliża główkę do odbytu. Ona usiłuje stawiać mu opór, gdy wprowadza go kawałek. To wystarczy mu, żeby uświadomić sobie, że jej tyłek jest wyrobiony, ale nawet taki jest przyjemny. Choć nie zamierza go penetrować na sucho.
– Żartowałem.
Sięga po żel intymny i nakłada trochę na dwie palce. Rozchyla mocno pośladki i ładuje je w odbyt. Rozgrzewa ją powoli, pchając i cofając raz po raz. Zza ściany dochodzą go jęki. Pcha coraz głębiej, upewnia się, że dziurka będzie nawilżona.
Kolejną porcję żelu nakłada na sterczącego penisa. Zbliża go do tyłka. Dziewczyna nie walczy, czeka usłużnie, bezbronna i gotowa do rżnięcia. Wkłada go w ślimaczym tempie, tak, żeby doskonale go czuła. Wydaje z siebie głośne sapnięcie.
Zaczyna ją rżnąć, tym razem na serio. Żel zapewnia mu poślizg, a odbyt okazuje się nawet ciasny. Rozpycha go mocno, miarowo ruszając biodrami, klapiąc głośno o śliczne pośladki. Łapie ją w talii, tuż przy samym otworze, jakby usiłował ją przeciągnąć do siebie. Słyszy jej stęknięcia.
Najwidoczniej podoba się jej bycie rżniętą przez nieznajomego, którego nigdy nie zobaczy, który bez pardonu penetruje jej odbyt. Wpycha go coraz głębiej, nie zastanawiając się nad niczym. Reszta jej ciała dla niego nie istnieje. Liczy się wyłącznie dupcia.
Pcha coraz mocniej, wprowadzając całego penisa w jej odbyt. Czeka ją niezłe rżnięcie. Stara się zaciskać na nim biodra, jakby chcąc zatrzymać go dłużej, a może próbując powstrzymać przed penetracją. Nie myśli nad tym, rżnie tę sukę bez opamiętania. Jej tyłek jest jeszcze piękniejszy, gdy tak go dewastuje.
Dyszy ciężko, mimo to nie przestaje. Tu nie ma finezji, zmiany pozycji czy rozmowy. Ma przed sobą ponętnie wypięty tyłeczek, który musi zniszczyć, rozerwać. Pcha raz po raz w jej odbyt, zza ściany dobiegają już nie jęki czy stęknięcia, tylko głośne krzyki.
Wreszcie zatrzymuje się z penisem wepchniętym do końca, dochodzi z głośnym sapnięciem, zalewając jej wnętrze nasieniem. Słyszy jej przeciągłe wycie.
Wycofuje i patrzy, jak jego biały płyn skapuje spomiędzy jej pośladków. Zbiera go chusteczką i wyrzuca do kosza pod umywalką. Oddycha ciężko. Obmywa siebie i bezbronny tyłek, po którym i tak widać ślady rżnięcia. Dziewczyna drży, rozepchany odbyt pulsuje, zieje czarnym otworem, w którym błyszczą resztki spermy.
Sprawdza czas, z zadowoleniem stwierdza, że zdąży z drugą rundą. Nie daje przez ten czas spokoju tyłkowi. Głaszczę i szczypie pośladki, miętosi łechtaczkę przez taśmę, jakby usiłując doprowadzić dziewczynę do orgazmu. Wije się, na ile pozwala jej sytuacja.
Zastanawia się nad tym, jak musi być jej niewygodnie; stoi zgięta w pół, obnażona i rozwartymi nogami, niezdolna do żadnego ruchu. Może wyłącznie stać i być rżnięta. Uśmiecha się obleśnie i leje ją parę razy paskiem, jakby chcąc jej przypomnieć, że wciąż tam jest.
W końcu czuje się na siłach. Nie trwoni czasu. Nakłada solidną dawkę żelu i zaczyna rundę drugą. Bez ostrzeżenia wchodzi w jej tyłek i rżnie bez opamiętania.
Pcha aż do utraty tchu, penetrując bez litości jej odbyt, a ona tylko krzyczy z bezradności. A może lubi takie ostre rżnięcie? Inaczej nie zgodziłaby się na coś takiego. Rżnie, więc ją dalej, nie myśląc o rozterkach moralnych. Nie wie, kim jest dziewczyna po drugiej stronie. Ma śliczny tyłek i wystawiła go do rżnięcia, to mu wystarczy.
I znów zalewa jej odbyt. Dysząc ciężko odchodzi na krok. Nie wyciera jej tyłka, pozwala, by jego nasienie spływało po jej udach. Dziewczyna dygocze tylko spazmatycznie, aż falują jej pośladki. Nic go to nie obchodzi.
Przemywa się w umywalce, ubiera i wychodzi, nie patrząc nawet na zmaltretowany tyłek.
Po paru minutach przychodzi barmanka, dokładnie czyści koleżankę oraz wszystkie plamy. Wymienia worek w koszu. Używa odświeżacza, żeby w ciasnym pokoju nie pachniało nasieniem. Wymienia zabrudzoną taśmę, która zaczęła puszczać. Przy odrywaniu słyszy donośny pisk i uśmiecha się pod nosem.
Kiedy wszystko jest w należytym porządku głaszczę pupę, która nosi ślady solidnego lania. Szczypie ją lekko, z czułością.
– Wytrzymaj mała, wkrótce koniec twojej zmiany.
Po wyjściu waha się, czy nie zajrzeć do pierwszej pary drzwi. Rezygnuje i znów staje za barem. Po kwadransie bez mrugnięcia okiem wręcza kluczyk dwójce chłopaków, którzy proszą cicho o „dziurę w ścianie”.
Leave a Reply