Każdy dzień z moim mężem wyglądał tak samo. Wracał z pracy, zdejmowałam mu buty, pomagałam się rozebrać, on lekko luzował krawat i szedł do salonu, gdzie siadał u szczytu stołu i czekał, aż podam mu obiad. Obiad musiał być już gotowy, kiedy przychodził, tak żeby od razu go podać. Gdy tak się nie działo i musiał czekać byłam karana. Mąż zasiadł przy stole a ja podałam mu obiad i stanęłam obok ze spuszczoną głową. Nie miałam prawa przy nim siadać. Stałam tak chwilę, aż Mąż nie wydał komendy „pod stół i masuj stopy!”. Właśnie w taki sposób się do mnie zwracał. Posłusznie weszłam pod stół i zaczęłam masować stopy mojego Męża, podczas gdy on kontynuował posiłek. Kiedy zjadł, po prostu wstał od stołu i zasiadł przed telewizorem włączając mecz. Ja szybko zaczęłam zmywać naczynia, bo wiedziałam, że zaraz będzie mnie wolał do innych zadań. Nie myliłam się. Nie zdążyłam dobrze posprzątać, a Mąż już wydał kolejną dyspozycję – piwo! – powiedział. Wyjęłam, więc zimne piwo i szybko zaniosłam mu je. – Na co czekasz? – warknął – Na kolana i do Pana! – jak rozkazał tak zrobiłam. Uklękłam przed Mężem a on rozpiął rozporek pasek, spodnie, przepocone bokserki i wyjął swojego penisa, którego wzięłam do ust. Pachniał potem i moczem. Nie był twardy. Mąż po prostu lubił jak się nim zajmowałam. Kiedy ssałam jego penisa Mąż puścił kilka głośnych i śmierdzących bąków. Lubił upokarzać mnie w ten sposób. Wielokrotnie pierdział, kiedy mu ssałam. W końcu kazał mi położyć na plecach, na podłodze. Wiedziałam, co mnie czeka. Zdjął spodnie i usiadł mi na twarzy każąc lizać jego spocony i brudny po całym dniu owłosiony tyłek. Robiłam to bez słowa sprzeciwu. On nie przestawał pierdzieć. W końcu znudziło mu się to i lekko się podniósł. Wtedy zaczął na mnie srać. Jego wielkie męskie dupsko wyrzucało z siebie kolejne nadzienie, które spadało wprost na moją twarz. Kiedy skończył, odwrócił się i podziwiał swoje dzieło, po czym zaczął na mnie szczać. Jego ciepły mocz oczyścił moją twarz, jednocześnie jeszcze bardziej mnie upokarzając. Wtedy kazał mi wstać i położyć się na kanapie. On zaś wszedł we mnie na misjonarza nakrywając mnie swoim wielkim owłosionym brzuchem. Po kilku minutach posuwania mnie ciężko stęknął, wypełnił moją cipkę swoim ciepłym nasieniem i opadł na mnie całym swoim ciężarem. Leżał tak dłuższą chwilę, po czym wstał i rzucił do mnie „przynieś pas!”. Wiedziałam, co to oznacza. – Szybciej, kurwo! Ile mam czekać!? – wrzasnął – Przyniosłam mu jego ciężki, skórzany mężowski pas i podałam mu. On wziął go z zadowoloną miną, zrobił z niego pętlę i kilka razy uderzył w powietrzu. W końcu powiedział – oprzyj się o stół – tak też zrobiłam. Słyszałam świst i po chwili czułam na skórze uderzenia pasa. I tak raz po raz. Bił mnie pasem po pupie, dopóki się nie zmęczył. Po kilkunastu uderzeniach już właściwie nie czułam bólu. Czułam tylko podniecenie. Mąż musiał to zauważyć, bo zaśmiał się pod nosem. Kiedy przerwał bicie rozkazał mi położyć się na kanapie na brzuchu. Mąż wtedy znowu przygniótł mnie całym swoim ciężarem i bez ostrzeżenia wszedł w mój odbyt. Posuwał mnie jak oszalały. Gdyby nie fakt, że na mnie leżał można by powiedzieć, że właściwie po mnie skakał. Złapał mnie za włosy i przyciągnął do siebie. Cały czas powtarzał „niegrzeczna suka”, „zasłużyłaś na karę od tatusia” i „lubisz to dziwko”. To były jego stałe powiedzenia w czasie seksu. Jeszcze bardziej się nimi nakręcał. Czasami kazał także mi powtarzać, jak bardzo jestem niegodna, aby nawet wylizać mu do czysta dupę albo, że jestem jego niewolnicą. Bo faktycznie nią byłam. I bardzo mi to odpowiadało. Tym razem jednak wolał włożyć mi w usta swoje znoszone, spocone i intensywnie pachnące po całym dniu bokserki i jebać mnie w ciszy. W końcu doszedł, ciężko sapnął i kolejny raz opadł na mnie całym swoim ciężarem.
Leave a Reply