Nie-zwykła Rodzina cz 135. – Koledzy taty

Siedziałam wygodnie na kanapie w salonie, oglądając najnowszy odcinek mojego ulubionego serialu na dużym telewizorze. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Tata poszedł je otworzyć.

– No się ma chłopaki.

– Cześć Davey. Gotowy na mecz!

Odwróciłam się, aby zobaczyć, kto przyszedł. Byli to koledzy ojca z pracy.
Zapomniałam, że tata umówił się dziś z nimi na oglądanie jakiegoś ważnego meczu piłkarskiego.

Do salonu wszedł tata z trzema mężczyznami – Marcus, Steve i John. Znałam ich tylko z widzenia, czasem wpadali na grilla albo na inne męskie spotkania. Marcus był wysokim brunetem z wąsami. Sylwetkę miał podobną do taty. Steve był blondynem z brodą, był bardzo szczupły. John był łysy i miał małą bródkę oraz lekki brzuszek.

– Cześć, Cassie. – przywitał się Marcus. – Jak tam serial?

– Właśnie jest najlepsza część. – odpowiedziałam, nie odrywając wzroku od ekranu.

– Słuchaj, kochanie…chłopaki przyszli na mecz.

Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.

– Tato…ale ja chciałam dokończyć serial.

Steve usiadł w fotelu naprzeciwko i uśmiechnął się.

– Jaki to serial, Cassie?

Gdy mu wyjaśniałam fabułę, zauważyłam, że Jake i Marcus wymieniają znaczące spojrzenia z tatą. Było oczywiste, że liczą minuty do rozpoczęcia meczu.

– Słuchaj, to gdy skończysz ten odcinek, potem ustąpisz nam miejsca.

– Okej…spoko. – powiedziałam z uśmiechem.

Właśnie w tej chwili zadzwonił telefon taty.

– Przepraszam… – powiedział, odbierając. Odszedł do kuchni, żeby lepiej słyszeć. Wrócił do nas z przepraszającą miną.

– Chłopaki, strasznie mi przykro, ale muszę skoczyć do firmy. Jakiś kryzys z głównym klientem. Cassie, będziesz mogła zostać z chłopakami? Wrócę jak najszybciej.

No tak mojej mamy oraz brata nie było w domu. Musiałam na chwilę zostać z przyjaciółmi ojca.

– No dobrze nie ma problemu.

– Świetnie. To zaraz będe.

Po czym tata wyszedł z domu. Jakiś czas potem mój serial się skończył.

– No dobrze panowie, to może włączę wam ten mecz

– Zostań z nami, Cassie. Możemy razem obejrzeć mecz. Będzie fajnie.

– Tak, pokażemy ci, jak się ogląda prawdziwy sport. – dodał Marcus z uśmiechem. – Może ci się spodoba.

– No dobrze. W sumie, czemu nie. – odpowiedziałam.

Zostałam sama z trzema kolegami taty. Na ekranie leciał już ich mecz, ale czułam, jak atmosfera w pokoju się zmienia. Wszyscy trzej patrzyli na mnie. Miałam się przyznam, czym pochwalić. Byłam w domu, więc ubrana byłam bardziej swobodnie. Krótkie szare spodenki oraz tego samego koloru koszulka na ramiączka.
Mecz już się rozpoczął i z początku wszyscy oglądaliśmy, jednak ja widziałam, że trzej koledzy ojca patrzyli się na mnie wpatrując się wyraźnie w moje piersi. Jeden z nich z nich masował się po kroczu.

– Przepraszam was na chwilę, ale muszę do łazienki. – ci przytaknęli.  

Gdy wracałam z łazienki usłyszałem ich rozmowy między sobą.

– Ale dupa z tej Cassie, co?

– No cholera, zajebiste ma cycki.

– Ciekawe, co mam pod spodem.
– zaśmiali się.

– Dave się nie chwalił, że mnie ma taką fajną córkę. Ach…gdybym mógł to mógłbym nawet wziąść ją tu i teraz.

– Ja tak samo.

– Ja też.

Po ich rozmowie słyszałam, że zrobiłem na nich duże wrażenie. Wpadł mi do głowy pewien plan. Wróciłam z powrotem do salonu i usiadłam tak jak wtedy między dwójką mężczyzn. Po jakimś czasie starali skupić się na meczu, jednak mimo wszystko zwracali uwagę na mnie. Często się poprawiali, co rozumiem przez to, że ich kutasy już stały na baczność. Po jakimś czasie ręką zjechałem do krocza Marcusa a drugą do krocza Steve’a. Zaczęłam im masować przez spodnie.

– Cassie?

– Co ty robisz?

– Nie mówcie, że wam się nie podoba chłopaki. – powiedziałam pewnie.
– Czuję jak bardzo jesteście napaleni na mnie. Ci byli czerwoni na twarzy. Podobnie jak John, który siedział naprzeciwko nas.

– My wcale nie…

– Dobrze, dobrze…wiecie, co wykorzystajmy to dopóki mojego taty nie ma.

Wtedy zdjęłam z siebie moją koszulkę ukazując im moje piersi. Patrzyli na mnie łapczywie. W końcu dwójka obok mnie, zaczęła mnie lizać i ssać po piersiach. Było przyjemnie. Dotykali mnie po całym ciele. Schodzili też do moich spodenek, czując jak przez ich materiał robię się wilgotna.

– Skoro tak się sprawy mają. – powiedział John, po czym rozpiął swoje spodnie i wyjął swojego nabrzmiałego kutasa.

Odeszłam od dwójki kolegów i podeszłam do niego. Uklęknęłam przed jego kutasem.

– Mmmm…całkiem spory…
– powiedziałam, pod czym zaczęłam go ssać.

Obciągałam fiuta po całości, masując jeszcze dodatkowo ręką. Johnowi się to jak widać podobało. Lizałem go wzdłuż całego trzonu, docierając nawet do jaj.

– Hej…my też chcemy. – powiedział Steve i razem z Marcusem stanęli obok mnie i wyjęli swoje kutasy na wierzch.

Również ich były sporych rozmiarów.
Złapałam za kutasy i zaczęłam im walić. John szybko wsadził mi swojego znów do gardła. Posuwał mnie w usta. Po czasie przeszłam z fiuta Johna na kutasa Marcusa. Ssałam go dokładnie, a on z trudem mieścił mi się w ustach ze względu na to, że był grubszy. Następnie przeszłam na kutasa Steve’a, a ręką dogadzałam Marcusowi i Johnowi.
Wszystkim widać, że sprawiałam przyjemność. W końcu wstałam i razem z nimi podeszłam do kanapy. Marcus, jako pierwszy się położył na niej.

– Chodź Cassie…

Bez wahania okrakiem usiadłam na jego kutasie. Włożyłam go sobie do środka. Od razu reszta mnie osaczyła. Marcus zaczął poruszać biodrami.

– Ohhhh….tak…mmmmm… – jęczałam dopóki nie poczułam czyjegoś fiuta w ustach.

Obok stał Steve, któremu obciągałam. Czułam jak kutas Marcusa wbija mi się głęboko w cipkę. Dodatkowo masował moje cycki. Zaczęłam skakać na jego fiucie, a on dobijał nim do końca. Jęczałam z rozkoszy. Zaczął ruchać mnie coraz szybciej i szybciej. Było mi bardzo dobrze.

– Och….oooogghh…

Czułam jak fiut mu pulsował w mojej pochwie. Moje jęki przerywane były tym razem fiutem Johna. W końcu poczułam ciepłą spermę w swojej cipie. Jęknęłam przy tym głośno. Cała się trzęsąc w końcu zeszłam z jego fiuta. Jego sperma mi ciekła z pochwy. Klękałam na podłodze. Obok mnie był Steve i John, którzy podawali mi na siłę swoje kutasy do ust. Obciągałam dwa na raz.

– Wow…jesteś zajebista Cassie. Mam nadzieję, że jeszcze na nas masz ochotę.

– Mmmm….mmmhhhmmm… – powiedziałam z fiutem w ustach.

Steve szybko znalazł się za mną. Uklęknął z tyłu i wsadził mi kutasa w cipę. Zaczął ruchać mnie na pieska. Moja cipka odczuwała znów sporego kutasa.
Wtedy też John wsadził mi fiuta w usta, a Marcus lizał mnie po cyckach, schylając się.

– Hej…ja też jeszcze chcę. – Marcus przystawił mi swojego kutasa i znów przechodziłam tak z fiuta na fiuta.

Sytuacja jak z porno. Miałam tyłek wypięty do góry, a Steve był za mną i posuwał mnie mocno i zawzięcie. Moje pośladki klaskały pod naporem uderzeń.

– Już zaraz, Cassie…

– Ooohhh…takk…

W końcu i Steve zrobił to i wystrzelił prosto w środku pochwy. Znowu poczułam przyjemne uczucie. Czułam natomiast, że na tym się nie skończy.

Położyłam się na plecach na łóżku i wypięłam dupę do góry.

– Dobrze, to teraz ja. – powiedział John.

– Dawno się tak nie ruchałam. – powiedziałam.

– My także.

John wkładał mi swojego grubego fiuta w cipę. Trzymał mnie za nogi. Nagle Steve był za mną od strony głowy, a ja szybko lizałam jego fiuta, który był na nowo w pełni gotowy. John nie przestawał i mocno posuwał mnie na misjonarza. Już cipka mnie bolała od grubości jego kutasa, oraz od jego kumpli. Jęczałam coraz to głośniej. John wepchnął we mnie kutasa tak głęboko, jak tylko się dało. Mocno mnie ruchał wkładając mi fiuta do końca. Poczułam, że tym razem to John dochodzi. Nadal jeszcze ssałam komuś kutasa. Czy to Steve’a czy Marcusa. Pomimo zmęczenia tym całym ruchaniem nie chciałam by przestawali. Wtedy John wytrysnął do samego środka i czekałam aż wyleje całe nasienie.

– Oooooooaaaaagggghhh… – zawyłam z przyjemności.

– Jesteś zajebista. – mówił John.

– Wiem…mam nadzieję, że jeszcze nie skończyliście?

Oni spojrzeli na siebie z uśmiechem, po czym wzięli mnie na ręce i postawili na nogi. Wykorzystując to zaczęli mnie lizać po piersiach i wkładać palce do cipki. W końcu Steve położył się na łóżku. Usiadłam na jego wciąż twardym kutasie. Zaczynał mnie macać po cyckach. Naprowadziłam jego fiuta do cipy. Zaczął poruszać się w niej. Każdy kolejny kutas miał łatwiejsze wejście przez soczki z mojej cipki, oraz ich nasienie. Poruszałam biodrami chcąc poczuć bardziej jego fiuta. Byłam spragniona więcej. Pozostała dwójka patrzyła się na mnie waląc sobie.

– Hej…jakby co jeszcze mam to… – powiedziałam wskazując na mój odbyt.

– Niezłe z ciebie ziółko, Cassie. – powiedział Marcus który zaraz był za mną.

Poślinił palec i zataczał kółka nad kakaowym oczkiem. W końcu wsadził fiuta prosto do mojego odbytu. Czułam dwa fiuty w sobie. Poruszali się na zmianę. Wchodzili mi do samego końca. Mój odbyt wciąż był ciasny. Jednak kutas Marcusa go rozpychał. Z mojej cipy leciały już soki. Dawno tak się nie ruchałam. Brakowało mi podwójnej penetracji. John w tym czasie podszedł do mnie i przysunął mi fiuta do twarzy. Włożył mi go szybko do buzi. Zaczęłam znów mu obciągać.
Cholera wszystkie otwory miałam zatkane. Jeden kutas w cipie, jeden w dupie, a kolejny w ustach. Nieźle mnie ruchali i poniewierali. Aż mi się przypomniał rodzinny poker z bratem, tatą, wujkiem i dziadkiem. Wtedy też mnie nieźle przerżnęli. Po ruchaniu z kumplami taty wiedziałam że ciężko będzie u mnie z chodzeniem.
Poruszali się coraz szybciej. Ich fiuty zaczęły znów pulsować, aż w końcu zaczęli znowu strzelać we mnie litry spermy. Steve spuścił się do środka pochwy. Marcus prosto do odbytu, a John doszedł w moich ustach.
Kiedy wszyscy ze mnie wyszli, poczułam pustkę. Moja cipa i dupa miały poszerzone otwory z których ciekły duże ilości spermy. Tą co miałam w ustach połknęłam ku zdziwieniu reszty.

Gdy już skończyliśmy, chłopaki dochodzili do siebie. Tak samo jak ja.

– Ja pierdolę… – powiedział Marcus.

– Dokładnie. – odpowiedziałem mu śmiejąc się.

– Jesteś niezła. Dave ma zajebistą córkę. – powiedział John.

– No to prawda. Kto by się spodziewał takiego ruchania. – powiedział Steve.

– Uznam to za komplement. Dobrze, lepiej się tutaj ogarnijmy. Jeśli tata nas nakryje to będzie trochę źle.

– Racja chłopaki, lepiej wróćmy do meczu. powiedział John.

Gdy wszyscy już się ogarnęliśmy i ubraliśmy, usiedliśmy normalnie na kanapie jak gdyby nigdy nic. Akurat zaraz po tym do domu wszedł tata.

– Hej, trochę mi się przedłużyło, ale ogarnąłem wszystko. Jak tam mecz?

– Mecz…całkiem w porządku. – powiedział Marcus.

Zwróciliśmy dopiero teraz uwagę, jaki był wynik meczu. Wcześniej nie mogliśmy. Widziałam, że drużyna taty i jego kumpli wygrywa.

– No nasi wygrywają.

– To dzięki Cassie. Jej obecność przynosi szczęście.

– Doprawdy? No to fajnie.

Widziałam jak Steve puścił mi oczko. Przyznam nawet nie jest źle oglądać mecz z kolegami ojca. Hah.

C.D.N

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mr. Morris

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *