Przyjemnosci Ani

Był poniedziałkowy poranek. Ania, obudzona przez promienie słońca wdzierające się do pokoju, przeciągnęła się leniwie i powoli otworzyła oczy. Jak co dzień w pierwszej kolejności wstała i poszła wziąć prysznic do łazienki. Musiała się przygotować, ponieważ tego dnia miała zawieźć swojego syna na rozpoczęcie roku szkolnego.

Miała trzydzieści osiem lat i życie, które z pozoru wydawało się poukładane. Była żoną starszego o kilka lat mężczyzny oraz matką dwójki dzieci – dwudziestoletniej córki i siedemnastoletniego syna. Jej codzienność wypełniały troski domowe, wspólne chwile z rodziną oraz własne pasje. Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że była kobietą spełnioną.

Jej sylwetka wciąż przyciągała spojrzenia – szczupła, ale z wyraźnie zarysowanymi biodrami, średniej wielkości piersiami i kształtnymi, wysportowanymi pośladkami. Rude włosy, które teraz związane były niedbale, po prysznicu opadły miękkimi falami na ramiona, a niezwykłe oczy – raz błękitne, raz zielone – wydawały się zmieniać odcień w zależności od nastroju.

Choć nie musiała pracować, bo mąż zarabiał wystarczająco, by zapewnić rodzinie stabilne życie, Ania miała w sobie artystyczną duszę. Malowała obrazy i robiła zdjęcia, które prezentowała w mediach społecznościowych. Tam dzieliła się swoją pasją, przyjmowała zamówienia na obrazy i umawiała się na sesje fotograficzne. To było jej małe okno na świat – przestrzeń niezależności, w której mogła być sobą, nie tylko żoną i matką.

Po kąpieli, owinięta w ręcznik, przeszła przez sypialnię do garderoby, by wybrać strój na ten dzień. Jej styl był skromny – najczęściej sięgała po proste sukienki lub jeansy i koszule, które nie eksponowały na siłę jej sylwetki, choć nie potrafiły ukryć naturalnej kobiecości. Szybko się uczesała, związała rude włosy w luźny kok i zeszła do kuchni. Tam, jak co rano, czekały na nią codzienne obowiązki. Włączyła ekspres do kawy, a potem zaczęła przygotowywać śniadanie dla całej rodziny. Na stole pojawiły się świeże bułki, jajka na miękko i talerzyk z pokrojonymi warzywami.

Była 6:50, kiedy jej mąż jako pierwszy do niej dołączył. Andrzej – czterdziestotrzylatek o krótkich, ciemnych włosach, w których pojawiały się już pasma siwizny – miał szczupłą sylwetkę, choć zaczynał mu się zarysowywać brzuch. Ubrany w elegancki garnitur i trzymający w dłoni neseser wszedł do kuchni połączonej z jadalnią. Podszedł do żony i pocałował ją namiętnie w usta, a jego lewa dłoń powędrowała na jej pośladki.

– Od rana zapracowana – rzucił, zerkając na stół pełen jedzenia.

– Moich chłopców czeka dzień pełen wrażeń. Musiałam mieć pewność, że zjedzą dobre śniadanie i będą mieć siły na cały dzień – odpowiedziała, uśmiechając się do niego ciepło.

Mężczyzna usiadł do stołu i zaczął jeść, a Ania zajęła miejsce obok, biorąc łyk swojej ulubionej herbaty.

– Pamiętasz, że mieliśmy iść dzisiaj do naszej ulubionej restauracji? – zapytała, chcąc mu przypomnieć o obiecanej randce.

Andrzej niemal się zakrztusił. Zupełnie zapomniał o tej obietnicy.

– Skarbie, przepraszam, ale musimy to odwołać. Z Markiem dopinamy nową kampanię marketingową dla czołowej firmy z branży beauty i muszę zostać dłużej w pracy – wyjaśnił, chowając wzrok w talerzu.

Ania poczuła ukłucie rozczarowania, ale przywykła już do takich sytuacji. Ostatnio zdarzało się to zbyt często. Uśmiechnęła się blado, kiwnęła głową i nie drążyła tematu, choć w środku czuła rosnącą pustkę.

Po chwili do stołu dołączył ich syn – siedemnastoletni Kuba. Blond włosy, ten sam kolor, który Ania miała naturalnie, teraz odziedziczył on. Chłopak, mimo młodego wieku, wyróżniał się wysportowaną sylwetką – nic dziwnego, od lat trenował lekkoatletykę.

– Dzień dobry – rzucił zaspany, siadając naprzeciwko rodziców. Nałożył sobie jedzenie i od razu wyciągnął telefon, zanurzając się w ekran.

– Rozmawiałam wczoraj z Darią – zaczęła Ania, chcąc nawiązać rozmowę. – Dojechała już na miejsce i zaczęła się rozpakowywać. Mówi, że podoba jej się mieszkanie.

Daria, ich dwudziestoletnia córka, niedawno wyjechała na studia do Wrocławia. Do tej pory mieszkała w akademiku, ale Ania i Andrzej kupili dla niej mieszkanie – inwestycję na przyszłość i jednocześnie bezpieczną przystań dla córki. Jednak próba rozpoczęcia rozmowy spełzła na niczym. Kuba pochłonięty był telefonem, a Andrzej – przeglądaniem dokumentów, które wyjął z nesesera.

I tak właśnie minęło ich wspólne śniadanie. Andrzej, kończąc pospiesznie, dał żonie buziaka w policzek i wyszedł do pracy. Kuba wstał, by wziąć prysznic i przygotować się na rozpoczęcie roku szkolnego. Ania została przy stole, dopijając swoją herbatę, a potem zajęła się sprzątaniem.

Była już 7:30. Najwyższy czas, by Kuba się zbierał – rozpoczęcie roku zaczynało się o ósmej. Ania poszła na górę zobaczyć, jak mu idzie. Zastała go, jak chodził po pokoju w samych eleganckich spodniach, ewidentnie czegoś szukając.

– Co już zgubiłeś? – zapytała z lekkim politowaniem.

– Widziałaś może moją koszulę? – odparł, spoglądając na nią. Wiedział, że czas nagli.

– Przecież naszykowałam ci wszystko. Powinna być na wieszaku w pralni. Miałeś wczoraj zabrać do pokoju, jak wynosiłam pranie – odpowiedziała z westchnieniem.

Kilka minut później byli już gotowi. Ruszyli wspólnie do samochodu. Kuba wsiadł z torbą, Ania za kierownicą. Droga minęła szybko – ulice były puste, jakby całe miasto dopiero budziło się do życia. Pod szkołą zebrało się już kilkoro uczniów, słychać było gwar rozmów i śmiechy. Ania zatrzymała auto, a syn wysiadł, rzucając krótkie: „Do zobaczenia, mamo”.

Patrzyła za nim chwilę, aż zniknął w tłumie. Wiedziała, że teraz będzie miała sporo czasu dla siebie – po rozpoczęciu Kuba pewnie spotka się z kolegami i wróci dopiero po południu. Ruszyła w drogę powrotną, włączając radio. Śpiewała pod nosem, pozwalając sobie na odrobinę relaksu.

I wtedy przyszła jej do głowy myśl. Skoro mąż odwołał randkę, musi sama sprawić sobie przyjemność. Od zawsze uwielbiała chodzić na basen, a potem do sauny. Dlatego postanowiła – po powrocie do domu spakuje strój i pojedzie do lokalnego aquaparku.

Kiedy weszła do domu, poszła prosto do garderoby. Spakowała ręcznik, klapki, bikini w kolorze butelkowej zieleni i kilka drobiazgów. Kilka minut później była już w samochodzie, kierując się w stronę aquaparku.

Budynek nie był ogromny – raczej kameralny kompleks, nowoczesny, ale przyjazny. Jasne ściany z wielkimi oknami, przez które wpadało światło, i przestronny parking, na którym stało zaledwie kilka samochodów – zapewne pracowników. O tej godzinie obiekt świecił pustkami.

Weszła do środka, oddała kurtkę w recepcji i podeszła do kasy. Uśmiechnięta kasjerka skinęła głową.

– Na basen? – zapytała.

– Tak, na dwie godziny – odpowiedziała Ania.

Odebrała bilet i ruszyła do przebieralni. Była pusta i cicha, zupełnie jakby cały aquapark czekał wyłącznie na nią. Przechodząc wzdłuż rzędu szafek, wybrała jedną z kabin, zamknęła się w środku i postawiła torbę na ławce.

Wyjęła z niej ręcznik i strój kąpielowy. Najpierw zdjęła bluzkę i odwiesiła ją na haczyk wraz ze stanikiem, który zdjęła zaraz po bluzce. Potem powoli rozpięła dżinsy, zsuwając je z bioder jednym ruchem razem z majtkami i odkładając starannie obok. Stojąc tak nago spojrzała w lustro na drzwiach kabiny – nie z próżności, ale z przyzwyczajenia. Chciała sprawdzić, czy wciąż wygląda tak, jak się czuje – kobieco i pewnie.

Sięgnęła po górę od bikini, zawiązała ramiączka na karku, poprawiając je przed lustrem. Kilka kosmyków rudych włosów wysunęło się z koka, miękko opadając na twarz. Uśmiechnęła się lekko do swojego odbicia – była w tym naturalność, której nie pokazywała na, co dzień. Postanowiła, więc całkiem rozpuścić włosy.

Wsuwając dolną część stroju, wygładziła dłonią materiał na biodrach i odsunęła się o krok, by spojrzeć całościowo. W lustrze zobaczyła kobietę, która nadal miała w sobie to coś – dojrzałą, świadomą swojej urody, choć nie, epatującą nią na siłę. Dostrzegła również, że jej strój kąpielowy jest o wiele bardziej skąpy niż to zapamiętała. Jej piersi delikatnie wylewały się z górnej części stroju jakby chcąc z niej uciec natomiast dolna część zdawała się odsłaniać nieco więcej pośladków niż powinna. Przez chwilę Ania myślała czy nie wrócić do domu po nowy strój jednak po namyśle stwierdziła, że o tej godzinie i tak nie ma za wiele osób, więc nie ma też, przed kim się wstydzić.

Na koniec założyła klapki, przewiesiła ręcznik przez ramię. Jeszcze jedno spojrzenie w lustro – jakby chciała dodać sobie odwagi – i otworzyła drzwi kabiny, gotowa wejść do strefy basenowej.

Po drodze zostawiła swoją torbę w jednej z metalowych szafek a następnie ruszyła w stronę natrysków. Było pusto i cicho, słychać było jedynie echo kapiącej wody.

Odkręciła kurek i pod zimnym strumieniem poczuła, jak skóra momentalnie pokrywa się delikatną gęsią skórką. Krople spływały powoli po jej ramionach, plecach, piersiach, brzuchu i pośladkach lśniąc w świetle jarzeniówek. To nie było dla niej nic nowego – od lat regularnie praktykowała zimne prysznice w domu, więc ten chłód działał bardziej orzeźwiająco niż zniechęcająco. Rozluźniła ramiona, odgarnęła włosy do tyłu i pozwoliła, by ciężkie, mokre pasma przylgnęły jej do pleców.

Kiedy była już cała zmoczona, wyłączyła wodę i przez chwilę wsłuchiwała się w dźwięk, jak krople spadają z jej włosów na kafelki. Z lekkim uśmiechem zabrała swoje rzeczy i przeszła na halę basenową.

Tu od razu uderzył ją charakterystyczny zapach chloru zmieszany z wilgotnym powietrzem. Rozległa przestrzeń była niemal pusta – tylko dwóch ratowników stało po drugiej stronie basenu, zatraciwszy się w rozmowie, której treści nie mogła dosłyszeć przez jednostajny szum wody przelewającej się z krawędzi basenu do kanałów odpływowych.

Ania od razu wybrała jeden z leżaków, blisko brzegu. Rozłożyła na nim ręcznik a potem skierowała się ku drabince. Złapała chłodne metalowe poręcze i stopniowo zaczęła zanurzać ciało w wodzie.

Pierwszy kontakt wydał jej się lodowaty – fale chłodu oblepiły skórę. Zacisnęła lekko zęby, ale nie pozwoliła, by to uczucie ją zniechęciło. Stopień po stopniu schodziła coraz głębiej, aż woda sięgnęła jej ramion. Chwilę potem nabrała powietrza i całkowicie się zanurzyła, wynurzając się z mokrymi, ciężkimi włosami przyklejonymi do twarzy. Powtórzyła ten gest kilka razy, aż ciało przyzwyczaiło się do temperatury.

Dopiero wtedy, rozgrzana lekkim wysiłkiem, poczuła w sobie tę znaną lekkość i postanowiła zacząć pływać. Woda objęła ją przyjemnym chłodem, a ruchy ramion i nóg uspokajały i porządkowały myśli.

Pływała tak dłuższą chwilę, robiąc kolejne długości basenu niemal bez wysiłku. Rytm oddechu, chlupot wody i monotonia ruchów sprawiały, że czuła, jak ciało staje się coraz lżejsze, a myśli spokojniejsze. Każdy kolejny ruch ramion i nóg zdejmował z niej napięcie całego poranka. W końcu zatrzymała się przy jednym z brzegów, oparła dłonie na krawędzi i przez chwilę ciężej oddychając, pozwoliła sobie na krótką przerwę.

– Dzień dobry, Pani Aniu – usłyszała nagle znajomy głos.

Podniosła wzrok. Tuż nad nią, na brzegu, stał młody chłopak w czerwonym stroju ratownika, z ręcznikiem przewieszonym przez ramię. Momentalnie go rozpoznała – Michał, dwudziestoletni (prawie dwudziestojednoletni) syn ich sąsiadów, który jeszcze niedawno spotykał się z jej córką Darią. Teraz patrzył na nią z szerokim, trochę zawadiackim uśmiechem, jakby zupełnie nie przejmował się dawnymi okolicznościami.

– O, cześć, Michaś – odpowiedziała życzliwie, odwzajemniając uśmiech. Ich relacje pozostały serdeczne mimo zakończonego związku z Darią, więc Ania nie widziała powodu, by traktować go inaczej niż wcześniej.

– Ale ma Pani kondycję – rzucił z podziwem, zdejmując klapki i siadając na brzegu. Zanurzył nogi w wodzie, rozchlapując ją lekko na boki, jakby chciał dołączyć do jej wysiłku choćby symbolicznie.

– Dziękuję, ale to już nie to, co kiedyś. Jeszcze kilka lat temu mogłabym zrobić dwa razy tyle długości – zaśmiała się cicho, wciąż opierając się o krawędź basenu.

Michał patrzył na nią uważnie, z błyskiem w oku, a Ania poczuła lekkie, nie do końca zdefiniowane ukłucie – coś między zakłopotaniem a przyjemnością.

– Musi Pani częściej przychodzić, wtedy szybko odzyska Pani dawną kondycję. Chociaż… patrząc na to, ile Pani potrafi teraz, to aż boję się pomyśleć, jak było kiedyś – zaśmiał się Michał, próbując utrzymać z nią kontakt wzrokowy. Widać jednak było, że przychodziło mu to z trudem, bo jego spojrzenie raz po raz uciekało niżej, na jej biust unoszący się i opadający w rytmie oddechu.

Ania zauważyła to bez trudu i poczuła lekkie ukłucie zakłopotania, ale nie chciała robić z tego problemu. Miała wrażenie, że chłopak po prostu nie radził sobie jeszcze najlepiej z panowaniem nad własnymi reakcjami. Postanowiła zignorować ten fakt i poprowadzić rozmowę dalej, tak jakby niczego nie zauważyła.

– Co u ciebie, Michaś? Opowiadaj – zapytała, starając się nadać tonowi lekkość. W końcu dzisiaj miała okazję z kimś porozmawiać, a po rozczarowującym poranku każde towarzystwo było dla niej miłą odskocznią.

– Praktycznie wszystko po staremu – wzruszył ramionami chłopak. – Jak Pani widzi, pracuję tam, gdzie pracowałem, wyglądam tak samo, nic nowego… Ale miło, że Pani pyta – dodał z szerokim, szczerym uśmiechem.

Ania odwzajemniła ten uśmiech, czując, że rozmowa mimo drobnego dyskomfortu zaczyna ją odprężać.

– A co u Pani? – zagadał Michał. – Kuba w szkole, Daria na studiach… – urwał na moment, jakby dopiero wtedy uświadomił sobie, że wspominanie o jego byłej dziewczynie może nie być najlepszym pomysłem. Szybko, więc zmienił temat. – A mąż pewnie w pracy. Nie nudzi się Pani tak sama w domu?

– Jakoś daję sobie radę – odpowiedziała spokojnie, jej aksamitny głos odbijał się miękko w pustej hali basenowej. – Zawsze znajdę sobie coś do roboty, czy to obraz do namalowania, czy jakieś zdjęcie do zrobienia. Zwykle nie mam czasu się nudzić, choć z boku mogłoby wydawać się inaczej.

– No rzeczywiście, z takim zajęciem nie da się nudzić – odparł, a w jego głosie słychać było szczere uznanie. – A obrazy, które Pani maluje, są świetne.

Ania uniosła brwi, wyraźnie zaskoczona.

– Widziałeś moje obrazy?

– No tak, obserwuję Panią na Instagramie – przyznał z uśmiechem, a potem dodał szybko – Jestem Pani wielkim fanem… To znaczy, Pani sztuki.

Przy ostatnich słowach znów zerknął w dół, tym razem nawet nie próbując powstrzymać spojrzenia. Jego wzrok zatrzymał się na pełnym, lekko wilgotnym dekolcie Anny, a ona, choć starała się zachować spokój, poczuła, jak jej ciało przechodzi nieznaczny dreszcz – mieszanka skrępowania i czegoś, czego nie chciała jeszcze nazywać.

– Michał, chodź na chwilę, musisz mi pomóc – rozbrzmiał nagle głos jego kolegi ratownika, który podszedł, by go zawołać.

– Już idę – odpowiedział, zerkając w jego stronę, a potem ponownie skierował wzrok na Anię. – Obowiązki wzywają, muszę Panią na chwilę zostawić. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się złapać – dodał z uśmiechem.

– Do zobaczenia – odparła Ania, odwzajemniając uśmiech.

Michał podniósł się z brzegu, włożył klapki i odszedł razem z kolegą w stronę zjeżdżalni, rzucając jej jeszcze krótkie spojrzenie przez ramię.

Ania została sama. Chwilę siedziała oparta o krawędź, wsłuchując się w szum wody, po czym zdecydowała, że nie będzie przerywać swojego rytuału. Zanurzyła się ponownie i wróciła do pływania. Jej ciało pracowało rytmicznie, ręce pewnie rozcinały wodę, a każdy kolejny ruch ramion i nóg dodawał jej przyjemnego poczucia wolności.

Pływała tak przez ponad godzinę, aż poczuła, że powoli opada z sił. Mięśnie ramion i nóg zaczęły delikatnie drżeć, a oddech stawał się coraz cięższy. W końcu wynurzyła się, podciągnęła na ramionach i usiadła na brzegu basenu, pozwalając wodzie swobodnie spływać po ciele. Zanurzyła w wodzie tylko nogi, chłodząc nimi zmęczone mięśnie, i przez chwilę po prostu siedziała w ciszy, oddychając głęboko i ciesząc się zasłużonym odpoczynkiem.

Rozejrzała się po pustej hali basenowej, gdzie jedynym dźwiękiem był jednostajny szum wody przelewającej się przez krawędzie basenu. Poprawiła mokre włosy, przesuwając je na lewe ramię tak, by nieco odsłonić szyję i ramiona. Spojrzała na wielki cyfrowy zegar wiszący wysoko nad taflą – wskazywał, że pora idealnie nadawała się na zmianę rytuału. Sauna zaczynała kusić.

Powoli wstała, wynurzając się z wody cała. Krople spływały po jej ciele, podkreślając każdy kształt. Wsuwając stopy w klapki, dostrzegła kątem oka Michała siedzącego razem z kolegą ratownikiem. Obaj coś do siebie mówili, ale gdy tylko ruszyła w ich stronę, od razu skupili wzrok na niej.

Ich spojrzenia przesuwały się po niej leniwie, jakby delektowali się każdym szczegółem. Czuła ich wzrok na sobie – najpierw na stopach, potem na mokrych udach, na kształtnych biodrach i płaskim brzuchu, aż zatrzymali się na dłużej na jej piersiach. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że jej sutki mocno odznaczają się pod zielonym bikini, twarde jak nigdy. Nie była pewna – to zimno, czy może coś zupełnie innego?

Pojawiło się w niej dziwne uczucie. Z jednej strony zawstydzenie, a z drugiej… przyjemność. Podobało jej się, że męskie spojrzenia znowu zatrzymują się na niej tak, jakby była czymś niezwykłym. Jej własny mąż dawno patrzył na nią inaczej – bez tego błysku, bez tej miękkości w oczach.

Zorientowała się, że zatrzymała się przed nimi i trwała chwilę w ciszy, pogrążona w swoich myślach.

– Chciałam się pożegnać, Michaś, bo będę się już zbierać – powiedziała w końcu spokojnie, choć w środku czuła lekkie przyspieszenie tętna.

– Tak szybko? Szkoda – odpowiedział chłopak, a w jego głosie pobrzmiewało lekkie rozczarowanie. Ania nie była pewna, czy chodziło mu o rozmowę, czy o to, że przestanie patrzeć na jej ciało. – Musi Pani koniecznie częściej wpadać.

– Myślę, że znajdę trochę więcej czasu, żeby częściej się tu pojawiać – odparła, obdarzając go lekkim, spokojnym uśmiechem. – To do zobaczenia.

– Do zobaczenia – odpowiedział Michał.

Ania odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę swojego leżaka, gdzie zostawiła ręcznik. Każdy jej krok był świadomy – miękkie stopy w klapkach stukały lekko o posadzkę, a z bioder wciąż spływały krople wody. Nie musiała oglądać się za siebie, by wiedzieć, że wzrok obu mężczyzn wwierca się w jej plecy, a zwłaszcza w pełne, kształtne, dojrzałe pośladki, które ledwie mieściły się w dolnej części zielonego bikini. Czuła ich spojrzenia niemal fizycznie, jakby dotykały jej skóry.

– Ooo stary, miałeś rację… świetny z niej MILF – usłyszała nagle przytłumiony głos drugiego ratownika.

Chłopak pewnie myślał, że szum przelewającej się wody skutecznie zagłuszy jego słowa, ale Ania, mimo oddalania się, wychwyciła je bez większego trudu. Zatrzymała się tylko na moment, udając, że poprawia materiał majtek od bikini, który lekko przesunął się podczas wychodzenia z basenu. Jej serce zabiło szybciej. Wiedziała, że patrzą, wiedziała, że komentują jej ciało – ale usłyszenie tego na własne uszy było czymś zupełnie innym. Nigdy dotąd nie przyszło jej do głowy, że ktoś mógłby mówić tak o niej w rozmowie z kolegą.

Przez całe ciało przeszedł ją dreszcz – intensywny, elektryzujący, ale jednocześnie przyjemny. Zaskoczyło ją to, jak bardzo spodobały jej się te słowa, choć wcale nie chciała się przed sobą do tego przyznać. Na ustach pojawił się nieśmiały, niekontrolowany uśmiech, który szybko starała się zgasić, by nikt go nie zauważył.

W końcu podeszła do leżaka, sięgnęła po ręcznik i skierowała się pod prysznice, aby zmyć z siebie zapach chloru. Odkręciła kurek, a zimne strumienie uderzyły w jej rozgrzane ciało. Sięgnęła po żel, powoli rozprowadzając go po ramionach, brzuchu i udach. Myła się starannie, jakby chciała zmyć nie tylko basenowy zapach, ale i dziwne, nowe uczucie, które wciąż pulsowało gdzieś w jej wnętrzu. Krople spływały po jej skórze, łącząc się z pianą i znikając w odpływie.

Kiedy była już gotowa, spłukała pianę i wciąż z lekko rozkołatanym sercem skierowała się do przebieralni.

W przebieralni powycierała się dokładnie, a mokry już ręcznik odłożyła do swojej metalowej szafki. Z torby wyciągnęła świeży, śnieżnobiały ręcznik, którego miękki materiał od razu przyjemnie otulił jej dłonie. Udała się do jednej z kabin, gdzie zaczęła zdejmować z siebie przemoczone bikini. Tkanina, nasiąknięta wodą, z lekkim oporem odklejała się od jej ciała.

Tak jak wcześniej, na chwilę zatrzymała się przed lustrem umieszczonym na drzwiach kabiny. Spojrzała na swoje nagie ciało – kropelki wody wciąż spływały leniwie po jej krągłościach, a wilgotne włosy kleiły się do szyi i ramion. Tym razem jednak patrzyła na siebie inaczej. W uszach wciąż brzmiały jej słowa dwóch młodych ratowników. Po raz pierwszy od dawna poczuła szczerą dumę i satysfakcję z tego, jak wygląda. Widziała nie tylko matkę czy żonę – dostrzegała w sobie atrakcyjną, dojrzałą kobietę, na którą inni patrzą z pożądaniem.

Owinęła się ręcznikiem pod pachami tak, by zasłonił miejsca intymne, choć jej smukłe ramiona i uda wciąż pozostawały odkryte. Zebrała mokry strój do ręki i wyszła z kabiny w samym ręczniku, czując miękki materiał przylegający do jeszcze rozgrzanego od wysiłku ciała. Bikini odłożyła do szafki i ruszyła spokojnym krokiem w stronę sauny.

Im bliżej była, tym intensywniej czuła aromatyczne zapachy olejków eterycznych unoszące się w powietrzu – nuty sosny, eukaliptusa i cedru. Otworzyła drewniane drzwi, a fala gorącego, wilgotnego powietrza natychmiast otuliła jej skórę.

Weszła do środka i rozejrzała się – była całkiem sama. Drewniane ławy, rozgrzane od ciepła, cicho trzeszczały. Ania usiadła na jednej z wyższych i zamknęła oczy. Gorąco przenikało jej ciało, rozluźniając każdy mięsień, a aromatyczny zapach lasu wypełniał jej płuca. Po raz pierwszy tego dnia poczuła pełen spokój.

Siedziała w ciszy, otulona gorącym powietrzem, które stopniowo rozluźniało jej ciało i uspokajało oddech. Każdy mięsień stawał się coraz bardziej miękki, a napięcie znikało, ustępując miejsca błogiemu odprężeniu. Z początku sądziła, że to tylko działanie sauny – ciepło, aromaty olejków, poczucie samotności i spokoju. Jednak im dłużej siedziała, tym mocniej zaczynała dostrzegać, że przyjemność, którą czuła, miała także inne źródło.

Myśli nie chciały jej opuścić. Wracała do tego, jak chwilę wcześniej obaj ratownicy patrzyli na nią – tak intensywnie, jakby każdy fragment jej ciała był dla nich czymś niezwykłym. Wciąż miała przed oczami ich spojrzenia, zatrzymujące się na jej piersiach, przesuwające po udach i biodrach. I wciąż słyszała tamto jedno zdanie, wypowiedziane półgłosem, które jednak dotarło do jej uszu. „Świetny MILF.” Nigdy wcześniej nikt w ten sposób o niej nie mówił. A przynajmniej nikt, kogo by o to podejrzewała.

Serce zabiło jej szybciej, kiedy uświadomiła sobie, jak bardzo spodobała się ta uwaga. A jednocześnie gdzieś w głębi rodził się opór – przecież to nie wypadało. Michał był o kilka lat starszy od jej syna, a kiedyś nawet spotykał się z jej córką. Sama świadomość tej sytuacji powinna działać jak zimny prysznic. A jednak… nie działała. Zamiast tego jej wyobraźnia zaczęła podsuwać obrazy, które wprawiały ją w coraz większe zakłopotanie.

Czuła ciepło na policzkach, ale nie miało ono nic wspólnego z gorącem sauny. To był wstyd pomieszany z dziwnym, niespodziewanym podnieceniem. Nie chciała tego przyznać nawet sama przed sobą, ale ta mieszanka emocji i myśli sprawiała, że czuła się… żywa. Jakby nagle odkryła w sobie stronę, o której dawno zapomniała.

Zatracała się coraz mocniej w coraz odważniejszych fantazjach. Myśli krążyły swobodnie, podsuwały obrazy, których dawno nie dopuszczała do swojej świadomości. Czuła w sobie coś, o czym już prawie zapomniała – dreszcz podniecenia, ten szczególny rodzaj wewnętrznego ciepła, który nie miał nic wspólnego z temperaturą panującą w saunie.

Była całkowicie pogrążona w tym stanie, gdy nagle ciszę przerwał skrzyp otwieranych drzwi. Dźwięk, który w tym miejscu wydawał się wręcz natarczywy, wyrwał ją brutalnie z błogiego transu. Otworzyła niechętnie oczy, z lekkim niezadowoleniem, że ktoś śmiał przerwać jej intymną chwilę. W tej porze sauna zwykle była pusta – kto więc mógł ją zakłócić?

Jej spojrzenie skierowało się ku wejściu i w tym momencie wciągnęła szybciej powietrze. Do środka wszedł Michał. Miał na sobie tylko czarny ręcznik zawiązany nisko na biodrach, przez co jego nagi tors był całkowicie odsłonięty. Krople wody połyskiwały jeszcze na skórze, jakby dopiero, co wyszedł spod prysznica.

Ania nie mogła nie zauważyć, jak prezentował się jego młody, zdrowy organizm. Widać było, że dba o siebie – barki szerokie, klatka piersiowa wyraźnie zarysowana, ramiona jędrne, ale bez przesadnej przesady kulturysty. Całość układała się w idealne proporcje, tworząc sylwetkę przypominającą odwrócony trójkąt. Był wysportowany w naturalny sposób, bez sztucznego przerysowania.

– Ooo, witam ponownie. Nie sądziłem, że tak szybko ponownie się spotkamy – powiedział Michał z szerokim, serdecznym uśmiechem. Jego głos brzmiał lekko, niemal żartobliwie, ale w spojrzeniu kryło się szczere zadowolenie. Wyglądał, jakby los zrobił mu ogromną przysługę, sprowadzając go właśnie tutaj, właśnie teraz.

– Już po pracy? – zapytała Ania, starając się zabrzmieć swobodnie. Skrzyżowała nogi i ułożyła dłonie na kolanach w pozornie spokojnym geście, choć czuła, że jej serce bije odrobinę szybciej. Jeszcze przed chwilą miała nadzieję na samotną chwilę w saunie, ale widząc, kto właśnie wszedł, nie potrafiła utrzymać w sobie żalu. Zamiast tego odczuła coś zupełnie innego – nagłą chęć, by móc spokojnie mu się przyjrzeć. Skoro wcześniej to ona była obiektem uważnych spojrzeń, teraz role mogły się odwrócić.

– Tak, właśnie skończyłem zmianę – odpowiedział, siadając naprzeciwko niej. Rozłożył się wygodnie na ławce, oparł ręce z tyłu i przez chwilę patrzył na nią w ciszy. W gorącym, parnym powietrzu jego sylwetka wyglądała jeszcze wyraźniej, jak wyrzeźbiona miękkością światła.

Ania uniosła lekko podbródek, jakby chciała ukryć, że jej wzrok, co jakiś czas wędruje po jego torsie. To ona teraz miała okazję ocenić, jak wygląda młode, silne ciało – i uświadomiła sobie, że dawno nie patrzyła w ten sposób na żadnego mężczyznę.

– Sauna po takim treningu na basenie to idealna sprawa, prawda? – zagaił Michał, obserwując Anię z wyraźnym zainteresowaniem. – Człowiek dopiero tutaj czuje, jak bardzo potrafi się rozluźnić.

– Oj tak… sauny są niezwykle przyjemne – odparła Ania, a w jej głosie zabrzmiała lekka miękkość, niemal nuta namiętności. Jej spojrzenie mimowolnie przesuwało się po nagim torsie chłopaka, śledząc linię jego barków i klatki piersiowej. – A jakie masz plany po powrocie z pracy? – dodała, jakby chcąc nie dopuścić, by rozmowa ugrzęzła w ciszy, która mogła zdradzić jej myśli.

– Wrócę, zrobię sobie krótką drzemkę, potem coś ugotuję… – zaczął spokojnie, po czym uśmiechnął się szerzej. – A wieczorem wybieram się na randkę.

Słowo to zawisło w powietrzu, a Ania od razu uniosła brwi.

– Randkę? – powtórzyła, szczerze zaskoczona. Jeszcze dwa miesiące temu Michał spotykał się przecież z jej córką. – Już sobie kogoś znalazłeś?

– Tak… – odparł, a na jego twarzy pojawiło się lekkie zakłopotanie. – Ale nie wiem, czy to coś poważnego. Na razie tylko… badam grunt, że tak powiem. – Uśmiechnął się, jakby chcąc zbagatelizować sprawę.

Zawiesił spojrzenie na chwilę, a potem dodał: – Jedno wiem na pewno… ta dziewczyna nie ma tak fajnych rodziców. – Wyszczerzył się szelmowsko, zerkając przy tym w stronę nóg Ani, które spoczywały skrzyżowane w jej swobodnym, a jednak wyjątkowo kuszącym ułożeniu.

Ania zauważyła, jak jego spojrzenie błądzi po jej nogach. Początkowo próbowała zachować powagę i nie dać się ponieść chwili, ale w końcu uległa pokusie. Powoli zabrała dłonie z kolan i wyprostowała nogi, jakby zupełnie od niechcenia, choć w rzeczywistości doskonale wiedziała, że w ten sposób jeszcze mocniej przyciągnie jego uwagę. Jej długie, gładkie uda błyszczały w świetle sauny, lekko wilgotne od gorącej pary.

– No widzisz… – zaczęła tonem, który brzmiał prawie żartobliwie, choć w jej głosie dało się wyczuć ukryty podtekst. – A mogliście się z Darią razem przeprowadzić. Wtedy miałbyś takich fajnych teściów… – Uśmiechnęła się delikatnie, a zaraz potem poczuła ukłucie żalu, że te słowa w ogóle padły. Wiedziała, że zaczyna igrać z czymś, w co nigdy nie powinna się bawić.

Zapadła cisza. Tylko szum gorącego powietrza wypełniał przestrzeń. Ich spojrzenia spotkały się – intensywne, zbyt długie, by można było uznać je za przypadkowe. To już nie była zwykła rozmowa. To była gra, z której każde z nich czerpało dziwną, niebezpieczną satysfakcję.

– Pani ostatni obraz… – odezwał się w końcu Michał, jakby szukając pretekstu, by nie urwać kontaktu wzrokowego. – Ten z łabędziami. Był naprawdę piękny. A filmik z malowania… – zawahał się na moment, szukając odpowiedniego słowa. – Oglądanie Pani przy pracy potrafi być… satysfakcjonujące.

Na te słowa jego dłonie powędrowały w okolice krocza, jakby odruchowo chciał coś ukryć. Ania dostrzegła ten gest i poczuła, jak serce bije jej mocniej. Była rozdarta – między rozsądkiem a falą rosnącego podniecenia, które w gorącej saunie zdawało się narastać z każdą sekundą.

Ania była coraz bardziej zmieszana. W jej głowie wciąż rozbrzmiewał głos rozsądku – przypomnienie, że jest żoną i matką, że to wszystko jest niewłaściwe. Ale ciało zdawało się nie słuchać. Ciepło sauny mieszało się z gorącym pulsowaniem gdzieś głęboko w niej, a podniecenie coraz bardziej przejmowało nad nią kontrolę.

– Czyli mówisz, że czerpiesz satysfakcję… patrząc na mnie? – zapytała powoli, celowo robiąc krótką pauzę, by jej słowa mocniej wybrzmiały. Spojrzała mu prosto w oczy. Michał natychmiast zrobił się czerwony – i Ania nie miała wątpliwości, że nie była to tylko zasługa wysokiej temperatury. Chłopak najwyraźniej zdał sobie sprawę, że posunął się o krok za daleko.

– Jak pracuję? – dodała po chwili, tonem jeszcze bardziej miękkim, niemal namiętnym. Sama z zaskoczeniem odkryła, że coraz trudniej było jej utrzymać granice – i że zaczyna o nich zapominać.

– Tak, dokładnie… – odpowiedział Michał, próbując się bronić. – Lubię patrzeć, jak inni wykonują świetną pracę. To… sprawia mi dużą satysfakcję. – Mówił niepewnie, jakby balansował na cienkiej linie, starając się nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałował.

– Miło mi to słyszeć – Ania uśmiechnęła się lekko, już całkowicie świadoma, że to, co się między nimi dzieje, nie jest zwykłą wymianą zdań. – Może następnym razem namaluję obraz z dedykacją dla mojego oddanego fana. – Jej śmiech był miękki, dziewczęcy, a zarazem podszyty czymś więcej.

Flirtowała z nim. Coraz odważniej, coraz bardziej wyraźnie. Czuła się nagle, jakby znów miała dwadzieścia kilka lat, jakby siedziała nie w saunie, ale na randce ze swoim przyszłym mężem – wtedy, gdy wszystko było jeszcze nowe, świeże i ekscytujące.

Zapomniała, że rozmowy z mężczyznami mogą sprawiać tyle przyjemności. A może po prostu nie chciała o tym pamiętać. Wiedziała, że nie powinna przekraczać pewnej granicy… a jednocześnie czuła, że nie chce zatrzymywać się tylko na tym etapie.

Michał spuścił na chwilę wzrok, jakby próbował ukryć lekkie zakłopotanie. Jego dłonie niepewnie przesunęły się po kolanach, a potem odłożył je na ławkę, jakby nie wiedział, co zrobić ze sobą.

– Dedykacja? – powtórzył, uśmiechając się nieco nerwowo. – To by było… trochę zawstydzające. – Zerknął na nią przelotnie, ale od razu uciekł spojrzeniem w bok, jakby bał się, że Ania odczyta zbyt wiele z jego oczu.

– Czemu zawstydzające? – dopytała łagodnie, bawiąc się jego reakcją. Jej głos brzmiał lekko, ale miała pełną świadomość, że popycha tę rozmowę w coraz bardziej dwuznacznym kierunku.

Michał odchrząknął, jakby próbował zyskać na czasie. – Bo… nie wiem. – Uśmiechnął się szerzej, tym razem bardziej szczerze. – Bo to tak, jakby… no, jakbym był kimś wyjątkowym. A przecież… jestem tylko sąsiadem. – Powiedział to z lekkim żartem, ale w jego oczach dało się wyczuć coś więcej – jakby naprawdę nie wiedział, czy wolno mu w ogóle zajść dalej w tej rozmowie.

Ania odchyliła się wygodniej, obserwując go uważnie. Jego niepewność, to nieśmiałe balansowanie między fascynacją a wstydem, działały na nią jeszcze mocniej.

Ania już podjęła decyzję, że chce w to iść dalej. Wiedziała, że prędzej czy później będzie musiała wyznaczyć pewną granicę, jednak teraz chciała zrobić jeszcze jeden krok. Krok, który w jej oczach wydawał się wciąż w miarę niewinny. A może po prostu szukała pretekstu, by dać sobie odrobinę tej satysfakcji, której tak bardzo jej brakowało? Chciała, by ten młody chłopak myślał tylko o niej, by zapamiętał ten dzień i nie mógł go wymazać z pamięci. W końcu – chciała znów być obiektem westchnień.

Zerknęła na drzwi sauny, upewniając się, że są dobrze zamknięte i nikt nie ma prawa ich zobaczyć.

– Michaś, dobrze wiesz, że jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko sąsiadem – odezwała się spokojnym, ale miękkim tonem. – Przez ponad dwa lata, kiedy byłeś razem z Darią, byłeś jak członek naszej rodziny. Spałeś z nami, jadłeś z nami, jeździłeś z nami na wakacje… – uśmiechnęła się, wstając powoli z ławki. – Mamy przecież tyle wspólnych, dobrych wspomnień.

Odwróciła się do niego plecami. Michał patrzył na nią w milczeniu, jakby nagle zabrakło mu słów. Był ciekaw, co zamierza, ale nie mógł przewidzieć kolejnego kroku.

Ania tymczasem, jak gdyby nigdy nic, rozwiązała ręcznik i pozwoliła mu opaść na ławkę. Teraz chłopak mógł podziwiać jej nagie plecy, długie nogi i krągłe, dojrzałe pośladki, lekko wilgotne od gorącego, parnego powietrza.

Zerknęła przez ramię i zobaczyła jego reakcję. Dokładnie taką, jakiej się spodziewała – a nawet mocniejszą. Michał nie potrafił oderwać od niej wzroku, jego oczy niemal pożerały każdy szczegół jej nagiego ciała. Ten błysk w jego spojrzeniu zdradzał, że właśnie w tej chwili widział w niej coś więcej niż tylko mamę swojej byłej dziewczyny.

Michał siedział jak zaczarowany, nie mogąc oderwać wzroku od Ani. Każdy jej ruch działał na niego coraz mocniej, a napięcie rosło z każdą sekundą. Pod jego ręcznikiem panował już dawno chaos – czuł, jak jego członek wręcz domaga się uwolnienia, napierając na cienki materiał ręcznika.

– Pani Aniu… – wydusił wreszcie, jakby sam dźwięk jej imienia miał dla niego coś zakazanego.

Ania uśmiechnęła się pod nosem, delikatnie, jakby zupełnie nie przejmowała się jego zawstydzeniem. Powoli wyprostowała sylwetkę i odwróciła się przodem do niego. Michał nie był w stanie spojrzeć jej w oczy – jego wzrok natychmiast zatrzymał się na jej piersiach, które drgały lekko przy każdym oddechu. Potem zsunął spojrzenie w dół – na jej płaski brzuch, aż wreszcie utknął na miejscu, które kusiło najbardziej. Cienki pasek jasnych włosków łonowych tylko podkreślał jej dojrzałą kobiecość.

– Tak, Michaś? – zapytała miękko, prawie namiętnie, chcąc ukryć satysfakcję, jaką miała z tego jak zachowuje się względem niej ten chłopak. Ale było jej bardzo dobrze z tym co się działo. Już kompletnie zapomniała a swoich zobowiązaniach względem swojej rodziny.

Serce chłopaka waliło mocno a on sam nie mógł się na nią napatrzeć. Chciał, aby ten widok trwał wiecznie. Nie był świadomy tego, że siedzi w ciszy już dłuższą chwilę jedynie wpatrując się w Anię.

-Czy taką reakcję miałeś, gdy zobaczyłeś pierwszy raz nago moją córkę czy to tylko na mnie tak reagujesz? – dopytała Ania starając się czerpać maksimum przyjemności z całej tej sytuacji. Chłopak nie wiedział, co miał odpowiedzieć. Ania w międzyczasie położyła się na rozłożonym przez siebie ręczniku. Położyła się na plecach wyprostowując swoje nogi. Chłopak błądził wzrokiem raz to na jej twarz raz na jej unoszące się w rytm jej oddechu piersiach.

-Pani ma lepsze ciało niż jakakolwiek kobieta, którą widziałem w tym Pani córka – odpowiedział w końcu zbierając w sobie siły, aby cokolwiek wykrztusić. Na jej twarzy pojawiła się delikatna nuta satysfakcji, gdy usłyszała, co powiedział do niej chłopak. Dłoń Michała zaczęła ściskać jego penisa przez materiał jego ręcznika. Ania akurat spojrzała w jego stronę, gdy zaczynał to robić.

-To ci nie przeszkadza? Nie krępuj się w końcu znamy się tak dobrze, że nie mamy się czego wstydzić – powiedziała do Michała po czym odwróciła swój wzrok w stronę sufitu sauny i zamknęła powieki czekając co zrobi młody ratownik.

Michał zaczął czuć się coraz bardziej swobodnie. Posłuchał się Ani i jednym zdecydowanym ruchem rozluźnił ręcznik, który do tej pory trzymał mocno zawiązany na biodrach. Materiał zsunął się lekko, ukazując jego napiętego, młodego, stojącego na baczność penisa.

Jego dłoń powędrowała do jego członka jakby chciał się upewnić, że nadal ma nad nim kontrolę. Ale nie była to kontrola pewna — było w tym coś nieśmiałego, coś, co zdradzało, że wewnętrznie waha się między chęcią zaspokojenia swoich potrzeb a zachowaniem resztki rozsądku.

Ania otworzyła oczy i zerknęła w jego stronę. Patrzyła na niego uważnie, a jej spojrzenie mówiło więcej niż słowa. Widziała jego zakłopotanie, ale też pożądanie, które zdradzały napięte mięśnie, szybki oddech i drżenie dłoni błądzącej po jego męskości.

Ich spojrzenia spotkały się, gdy Ania leżała naga na ławce, a Michał siedział naprzeciwko niej po drugiej stronie sauny, zabawiając się samemu z sobą. Atmosfera była gęsta od gorąca i niewypowiedzianych pragnień.

– Zdradzę Pani pewien sekret – odezwał się nagle, głosem lekko drżącym, jakby ważył każde słowo. – Była Pani jednym z moich pierwszych zauroczeń… jeszcze od dziecka. Nie potrafię policzyć, ile razy wyobrażałem sobie, że znajdę się kiedyś z Panią tak blisko.

Ania poczuła, jak jej serce przyspiesza. Jej uśmiech był jednocześnie ciepły i zmysłowy. Nie mogła udawać, że jego wyznanie nie zrobiło na niej wrażenia – bo zrobiło, i to ogromne.

– Nie chcesz podejść bliżej? – zapytała półszeptem, przesuwając prawą dłoń wzdłuż swojego ciała zatrzymując ją na piersi, która zaczęła ściska, jakby zapraszała go samym gestem. Natomiast druga jej dłoń już od dłuższej chwili znajdowała się między jej nogami zajmując się masowaniem jej dojrzałej szparki.

W końcu młody ratownik zebrał się w sobie, wstając z miejsca, na którym siedział, i ruszył w stronę Ani nie przestając bawić się swoim penisem. Jego serce waliło jak szalone, a każdy krok zdawał się potwierdzać, że to, co się dzieje, wcale nie jest snem.

Serce Ani również przyspieszyło. Już całkowicie odsunęła na bok wszystkie myśli o tym, że jest żoną i matką. Teraz liczyła się tylko ta chwila, ta niecodzienna bliskość i to, jak mocno działał na nią Michał.

Kiedy chłopak stanął tuż przy niej, spojrzenia ich zderzyły się ponownie. Było w nim coś pomiędzy nieśmiałością a ogromnym pragnieniem — czekał na jej ruch, jakby nie wiedział, czy wolno mu zrobić krok dalej.

– Chyba podoba ci się ten widok, co? – zapytała Ania z uśmiechem, w którym było więcej niż samo kokietowanie.

Nie czekając na jego odpowiedź, uniosła dłoń i ujęła jego rękę, prowadząc ją powoli ku swojej piersi. Gdy poczuł pod palcami ciepło jej skóry, jego oddech przyspieszył jeszcze bardziej, a na twarzy pojawiło się zakłopotanie wymieszane z zachwytem.

Michał zawahał się na chwilę. Jego twarz zdradzała, że walczył sam ze sobą – pomiędzy odwagą a niepewnością. Jednak jego spojrzenie, pełne żaru i młodzieńczego pragnienia, zdradzało, że chciał znaleźć się przy niej bardziej niż czegokolwiek innego.

Jej piersi okazały się dla niego czymś zupełnie nowym i niezwykle ekscytującym. Czuł ich ciepło i miękkość pod swoimi palcami, a każdy coraz śmielszy dotyk sprawiał, że oddech Michała przyspieszał. Był rozdarty między zakłopotaniem a pragnieniem, które narastało z każdą chwilą, jednocześnie nie potrafił przestać zabawiać się ze swoim przyrodzeniem.

Ania obserwowała go uważnie, czując, jak bardzo cała ta sytuacja działa na młodego chłopaka. Sama również pozwalała sobie coraz więcej gdyż jej palce zaczęły wchodzić w głąb jej cipki. Już od dawna nie była tak podniecona.

Michał stawał się coraz odważniejszy – jego dłonie badały jej ciało coraz pewniej, a on sam z trudem ukrywał, jak bardzo ta chwila go pochłonęła. Ania uśmiechnęła się lekko pod nosem, bo w tym, jak niezdarnie, a jednocześnie z ogromnym zaangażowaniem starał się sprawić jej przyjemność, było coś rozczulającego i pociągającego zarazem.

W pewnym momencie widziała po nim, że jest już bliski finału. Chłopak zamarł na chwilę, spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami, jakby nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się dzieje. Z jego penisa wprost na jej brzuch i piersi wystrzelił ładunek ciepłej spermy.

– Michaś… – szepnęła cicho, z satysfakcją dostrzegając, jak wielkie wrażenie robi na nim ta chwila. Chłopak natomiast kompletnie opadł z sił dalej nie wierząc że to co przed chwilą się wydarzyło nie było zwykłym snem. Ania w tym momencie przestała robić sobie palcówkę. Palcami lewej dłoni zgarnęła trochę spermy która wylądowała na jej piersiach, a następnie te palce wsadziła do buzi oblizując je dokładnie jednocześnie patrząc wprost w oczy Michała.

Gdy wszystko dobiegło końca, Ania powoli wstała, nie odrywając wzroku od Michała. W jego oczach widziała coś, co od razu rozpoznała – pragnienie i nadzieję, że ta chwila jeszcze kiedyś się powtórzy.

Podchodząc bliżej, nachyliła się do niego i szeptem powiedziała:

– Było bardzo miło, Michałku.

Uśmiechnęła się delikatnie, a jej gesty były spokojne i pełne kobiecej pewności siebie. Zabrała ręcznik z ławki, poprawiając go na swoim ciele z powolną gracją. Zanim wyszła, rzuciła mu jeszcze jedno wymowne spojrzenie – takie, które zostawiało ślad w pamięci na długo.

Kiedy dotarła do przebieralni, oparła się plecami o chłodną metalową szafkę. Dopiero teraz uderzyła ją świadomość tego, co się wydarzyło. Czuła wstyd, bo przecież to było tak bardzo wbrew jej dotychczasowemu życiu i zasadom. A jednak… obok wstydu było coś jeszcze – błogie poczucie, że znów odnalazła w sobie kobietę pełną namiętności. To uczucie, którego brakowało jej od lat.

Zamknęła oczy i westchnęła cicho. Wiedziała, że coś w niej się obudziło. I równie dobrze wiedziała, że nie będzie łatwo to znowu uciszyć.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Pisareczka

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *