Edukacja z ciocią 26.
Spaliśmy dosyć długo…nooo może nie wszyscy. Gdy obudziłem się koło 11-ej…obok mnie tylko Monika spokojnie i głęboko spała zwinięta w kłębek z rękami między nogami. Nakryłem ją delikatnie kołdrą. Wziąłem prysznic, oczywiście miałem wzwód, ale pomyślałem, że może kutas zaraz opadnie, założyłem przywiezione przez Krystynę świeże ciuchy i zszedłem na dół do kuchni. Drzwi na taras były otwarte…moje mamuśki rozmawiały żywiołowo przy śniadaniu. Zauważyły mnie…
-”Nooooo chodź kochany!”
Roześmiały się.
-”Zjesz coś?” spytała Bożena…
-”Za chwilę może ciociu…”
-”Siadaj…weź sobie herbaty czy kawy…Monisia jeszcze śpi?”
-”Tak!”
-”To dobrze! Daj jej pospać trochę…”
-”O jezuuuuuu synek!”
Teraz Bożena zauważyła wybrzuszenie w szortach.
-”Stoi ci znowu?!”
-”Nie znowu ciociu, tylko zawsze rano” odparłem spokojnie.
Krystyna spojrzała na Bożenę pytając spokojnie:
-”Obciągniesz mu czy ja mam?”
-”Jezuuuuuu jesteście oboje niemożliwi!” roześmiała się Bożena…
-”Ale nie tutaj! Chodź do środka!” złapała mnie za rękę i pociągnęła do kuchni…popchnęła mnie na krzesło ściągając szorty…
-”Masz szczęście, że ciocia rozumie twoje potrzeby!”
Wzięła mój wyprężony penis do ust i zaczęła mocno i głęboko intensywnie ssać.
-”Tak dobrzeeeee?!”
Przytaknąłem.
-”O tak Bożenko! Właśnie tak!”
Krystyna spokojnie piła kawę na tarasie, zaczęła przeglądać telefon. Doszedłem po chwili. Patrzyła mi tylko w oczy kiedy…Wiedziałem, że mogę…właściwie w naszych relacjach nie musiałem o nic pytać…dziewczyny pozwalały mi już na wszystko…wystrzeliłem w jej usta potężną dawkę nasienia…łykała spust za spustem. Oblizała potem kutasa i przeciągnęła językiem po wargach jakby sprawdzając, czy nie pozostały na nich resztki spermy. Mój członek nadal stał.
-”Bożeeeeee! Chcesz jeszcze?! Chcesz cipki?!”
Nie odpowiedziałem, bo Bożena już mnie ciągnęła za rękę.
-”Chodź na sofę!”
W salonie szybko ułożyła się i rozłożyła szeroko nogi. Uśmiechała się.
-”Ciocia zawsze gotowa dla ciebie!”
Wszedłem w nią jednym mocnym pchnięciem. Jęknęła cicho.
-”Noooo ruchaj kochanie!” szepnęła ”Zerżnij moją spragnioną cipę!”
-”O taaaak Bożenko!”
Zacząłem ją mocno ujeżdżać, wbijając się głęboko do samego dna macicy. Okroczyła mnie nogami i pozwalała mi się wyżyć.
-”O taaaak kochanie! Oraj tę bruzdę! Mocniej! Głębiej! Dogódź sobie!”
Doszedłem po chwili wlewając strumień spermy w jej dojrzałą dziurę.
-”Taaaak skarbie! Do pełna!”
Cipciałem jeszcze chwilę, gdy penis znowu zesztywniał mi. Bożena patrzyła mi w oczy. Wiedziała.
-”Dawaj!” szepnęła.
Teraz ruchałem nieco dłużej, ale nieubłagany orgazm i tak nadszedł. Pompowałem cały ładunek w jej gorącą rozwartą cipę. Zaczęliśmy się całować.
-”Nooo już lepiej?” uśmiechnęła się Bożena.
-”O tak! dzięki ciociu!”
Poklepała mnie po tyłku.
-”Przestań głuptasie! Mnie też jest przyjemnie, jak mnie rżniesz! Chodźmy już!”
Wyszliśmy do Krystyny, która spokojnie popatrzyla na nas i bez cienia zaskoczenia stwierdziła raczej niż spytała.
-”Ruchaliście się?”
Bożena roześmiała się.
-”Marek! Ty jesteś naprawdę niewyżyty!”
-”Przepraszam ciociu…nie mogę się przy was opanować. Ciągle chcę się z wami kochać!”
Roześmiały się obie…
-”Znaczy jeszcze dobre dupy jesteśmy!”
-“Jesteście fantastyczne!”
-“Noooo synek! Pocipciałeś trochę w nocy?! Jak widzisz Monika niezwyczajna takiej orki…”
-“No tak…przepraszam ciociu…Mogę o coś zapytać?…” spojrzały na mnie uważnie…
-“Nooooo?…”
-“Monika jest przepiękna, zgrabna, fajnie się z nią gada…Dlaczego nie ma chłopaka, czy męża już?…” spojrzały po sobie…
-“Masz rację kochanie…” Bożena zaczęła…”Monika ma bardzo dobre wykształcenie, dobrze płatną pracę, nie wywyższa się, ale ceni się, jest samowystarczalna…jak sam mówisz jest naprawdę bardzo ładna…”
Krystyna przerwała jej…
-“Bo widzisz Mareczku…Monisia to najwyższa liga…i faceci po prostu nie mają śmiałości do niej nawet zagadać.”
-“Poza tym” dodała Bożena “jak miała 18-19 lat miała tam jakiegoś dupka, jednego i drugiego i się widocznie zraziła…jak człowiek jest młody to widzi świat trochę innymi oczami. A ona bardzo chce mieć rodzinę dzieci…no wiesz.. A ty jesteś miły, dobrze wychowany…cóż…spodobałeś jej się…ale to bardzo delikatna dziewczyna, mówiłam ci…Poza tym wyposzczona jak my i taki ogier przypasował jej…tak jak pasujesz nam kochanie.”
Patrzyły na mnie intensywnie, wreszcie Krystyna powiedziała:
-”Myślę, że i dla ciebie, i dla niej będą to niezapomniane wakacje” uśmiechnęły się.
Dokończyliśmy już w ciszy śniadanie, gdy w drzwiach zjawiła się Monika.
-”Dzieńdoberek!”
Prosto spod prysznica, odświeżona w białej luźnej bluzce i czarnych stringach z długim końskim kucykiem, na boso, wyszła na luzie do nas na taras. Wyglądała zjawiskowo.
-”Zjesz coś córcia?” spytała Bożena.
Monika podeszła do mnie, usiadła mi na kolanach, objęła za głowę i głęboko pocałowała mnie.
-”Chyba nie mamo…” uśmiechnęła się…”chyba żyję miłością.”
-”Jesteś niesamowity!” szepnęła.
-”Noooo żebyś wiedziała!” obie cioteczki wybuchnęły śmiechem.
Monika patrzyła na mnie i na nie pytającym wzrokiem. Krystyna nie wytrzymała.
-”Właśnie skończył ruchać ci mamusię…” powiedziała spokojnie.
-”Mareeeeek!” Monika roześmiała się.
-”Tak długo spałaś, a mnie…”
-”…a jemu zawsze stoi z rana” dokończyły mamuśki ze śmiechem.
-”No zjedz coś córeczko!”
W końcu i Monika wzięła się za jedzenie. Rozmawialiśmy trochę. Krystyna zagadnęła szybko Monikę.
-”No co córcia? Masz jakieś przemyślenia?”
Monika najpierw nic nie mówiła popijając herbatę. Przyglądała mi się.
-”Nie wiem naprawdę ciociu co powiedzieć…było niesamowicie!”
-”Zadowolona?”
-”W życiu nie miałam takiego seksu! Jest mi tak dobrze tylko…cipki nie czuję!” roześmiała się.
-“Warto było przyjechać?”
-“O ranyyyyy! Taaaaaaak!”
-“Kochane moje” odezwała się Krystyna “możemy jeszcze trochę zostać, ale obiecałam Markowi zakupy, no i dostałam mesa. Muszę na chwilę wpaść do firmy, przejrzeć jakieś papiery i zatwierdzić.”
-“Ciociu?…” Monika spojrzała błagalnie na Krystynę…
-”Tak córcia…wiem…umówimy się. Jeszcze pocipciacie sobie…obiecuję…nie martw się! Jeszcze go zerżniesz!”
-” Kochana jesteś! Tylko kto tu kurcze kogo rżnie?!” roześmieliśmy się wszyscy.
Dochodziło już południe, gdy zaczęliśmy się zbierać. Bożena zagadnęła Krystynę:
-”To wiesz, tak jak ustaliłyśmy” i puściła do niej oczko.
Nie uszło to uwadze Moniki.
-“Eeej! Co wy kombinujecie?”
Krystyna odparła:
-“Nieee…nic takiego córciu…ale jak Marek ma sobie trochę pocipciać, to musimy to jakoś planować, jakiś grafik…no coś jakoś tak…Dorota już się upomina, wy byście chciały…”
-“Nooo fakt…”przerwała Bożena…”inne też by chciały pochodzić pod takim ogierem! A jeszcze nie poznał wszyskich dziewczyn!”
-“Noooo! więc tak co trzy dni ruchanko dla każdej chyba będzie sprawiedliwie! Bo i niektóre noce!”
-“Też tak myślę!” przytaknęła Bożena.
Już w samochodzie…
-“Podjedziemy szybko do firmy, czy chcesz na zakupy najpierw?”
-“To do firmy chyba Krysiu, to już będziesz miała z głowy.”
-“Też tak myślę. Zobaczysz i poznasz mój zespół. Nie wszyscy są, bo urlopy ale…” spojrzała na mnie z uśmiechem…”kogoś tam poznasz.”
W firmie ciotki było kilku facetów i kobiet w dosyć mieszanym wieku.
-”Potrzebuję trochę czasu Mareczku. Chcesz obejrzeć, co i jak robimy?”
-“Jasne ciociu, przecież nigdy tu nie byłem.”
-“No rzeczywiście, zapomniałam.”
Weszliśmy do jej gabinetu, po drodze przedstawiła mnie kilku pracownikom. Zadzwoniła do kogoś.
-“Przyjdź kochanie na chwilę, dobrze?”
Krystyna usiadła przy biurku i zaczęła przeglądać jakieś papiery i inną korespondencję. Po chwili weszła do gabinetu jakaś kobieta.
-”Ooo jesteś! To mój siostrzeniec! chrześniak!” powiedziała dumnie.
-”A to moja asystentka, moja prawa ręka. Poznajcie się!”
-“Dzień dobry pani! Marek!”
-“Miło cię poznać! Bogusia!”
Od razu załapałem, że ciocia bardzo o mnie dba…jeśli wiecie co mam na myśli! Piękna, zgrabna, ekstra ubrana laska, w bordowej skórzanej spódniczce do kolan, biała bluzka z dużym dekoltem, oczywiście szpilki, ciemnobrązowe, duży biust, duża dupcia, szerokie biodra, piękna opalona twarz, ciemne włosy do ramion, chyba młodsza jak ciotka, ale jak już mówiłem, nie umiem określić wieku kobiety…no co mam dalej pisać?!
Mamuśka…seks bomba! po prostu. Przywitała się delikatnie, dłużej przytrzymując moją rękę, niż to było konieczne. Przyglądała mi się bystrym wzrokiem.
-”Jak tam wakacje u cioci?”
-”Dziękuję, fajnie tu u was.”
-“Kochana, oprowadź Marka, pokaż mu czym się zajmujemy…ja potrzebuję chwilę tutaj.”
-“Jasne Krysiu! Tam masz wszystkie papiery, przygotowałam ci już.”
-“Dzięki złociutka!”
Krystyna wymieniła spojrzenie z Bogusią, mrugnęły do siebie. Byłem faktycznie dumny z siebie, że nagle zacząłem zauważać te drobne subtelne znaki kobiety wymieniały między sobą.
-“Idziemy?” powiedziała Bogusia i wystrzeliła przodem.
Szedłem za nią nie mogąc oderwać wzroku od jej zgrabnej figury, jej dużej dupci ściśniętej na maksa w obcisłą skórę. Szła posuwistym krokiem, cudownie kołysząc tymi szerokimi biodrami i napinając dobrze ukształtowane łydki przy każdym kroku. Zajęło nam trochę czasu ogarnąć firmę ciotki. Bogusia zerkała na mnie całkiem otwarcie bez żenady, a ja ukradkiem na nią, gdy nie patrzyła. Gdy coś pokazywała, czy objaśniała, patrzyła mi intensywnie w oczy. Po mniej więcej godzinie wracaliśmy korytarzem do biura Krystyny. Nadal trzymałem się za nią, obcinając ją od tyłu i podziwiając jej duże kształtne pośladki.
W pewnej chwili zatrzymała się i odwróciła do mnie tak, że prawie wpadłem na jej ogromne piersi…uśmiechnęła się patrząc mi głęboko w oczy.
Zapytała…
-”Podobało ci się to co ci pokazałam?”…dwuznacznie.
-“Jak już obejrzałeś wszystko” nadal uśmiechała się “to możemy chyba iść już razem obok siebie?”
Zrozumiałem, że doskonale wiedziała, co robiłem. Przysunęła się do mnie bliżej…cudownie pachniała świetnymi perfumami…
-”I nie mów do mnie pani cały czas…” szepnęła…”jeszcze taka stara dupa nie jestem” pogładziła mnie delikatnie po przedramieniu…
-”Bogusia po prostu!”
-”Noo tak jasne! Bogusia!”
-”Nooo widzisz!”
Doszliśmy do gabinetu ciotki.
-”Już kończę Mareczku! Jeszcze sekundę kochany!”
Spojrzała na mnie i na Bogusię.
-”Noooo pokazałaś mu wszystko złociutka?”
Ta uśmiechnęła się.
-”Jestem pewna Krysiu, że Marek obejrzał bardzo dokładnie wszystko to co chciał!”
Spojrzały na siebie porozumiewawczo, subtelnie uśmiechając się. Krystyna uporządkowała papiery.
-“To my lecimy kochana! Obiecałam Markowi zakupy.”
-“No tak, tak. To do zobaczenia Mareczku!”
Hah…znałem już to powiedzenie od Bożeny! Czyżby…?! Hmmmm!
-“Dzięki za oprowadzenie Bogusiu!”
Już mnie ciotka porwała…
-“No chodź, żebyśmy zdążyli obejść parę sklepów.”
Zaczęliśmy obchód miasta. Krystyna w sklepie z bielizną wybrała jakiś czerwony i fioletowy zestaw negliżu.
-“Podoba ci się?” szepnęła.
-“Ekstra wyglądasz ciociu!”
-“Yhhhmmmm! To dla ciebie kochanie!” szepnęła.
Przy kasie spytała szybko
-“Mariola ma wolne dzisiaj?”
-“Nie, nie, musiała wyjść wcześniej, mamie zakupy zrobić.”
-“Aaa no tak, zapomniałam” odparła ciotka.
Łaziliśmy trochę po sklepach, dochodząc wreszcie do tego ze spodniami.
-“Tutaj widziałeś te jeansy czy w innym?”
-“Tutaj Krysiu!”
-“Fajnie, że tutaj!” spojrzała na mnie tajemniczo “To chodź!”
Po wejściu, podeszła do nas jakaś młoda blond siksa z pytaniem, czy w czymś pomóc.
-“Popatrzymy na razie” odparła szybko Krystyna, widząc kompletną dezaprobatę na mojej twarzy.
Szepnęła cicho śmiejąc się:
-“Wiem, wiem, kochany…nie ma na czym oka zawiesić…”z satysfakcją.
Wreszcie znaleźliśmy trzy pary spodni, które przypadły mi do gustu.
-“Przymierz!”
Wszedłem do kabiny, żeby zmierzyć. Krystyna zajrzała.
-“No jak?”
-“Nooo te są fajne i te też, tylko trochę za duże.”
-“Poczekaj, zobaczę czy mają mniejszy rozmiar.”
Słyszałem jak rozmawiała z blondasem. Po chwili wróciła.
-“Nooo zobacz!”
Jeansy leżały idealnie. Przebrałem się.
-“To co? weźmiemy te dwie pary?”
-“Ciociu?!”
-“Przestań! Ja płacę głuptasie! Podziękujesz wieczorem!” puściła oczko.
Podeszliśmy do kasy, blondas przyjęła zapłatę, gdy usłyszeliśmy jakiś głos.
-“Krysiu!”
-“Ewuniu!”
Przez sklep szybkim krokiem zbliżała się elegancka kobieta. Pierwsze co zauważyłem, to szare spodnie i wargi jej cipki wpijające się w materiał. Chyba już po tym tygodniu tylko cipkę miałem w głowie! Ciotka pocałowała się z nią.
-“To mój siostrzeniec!” przedstawiła mnie.
-“Dzień dobry! Marek!”
-“Witam cię! Ewa!”
-“Uzupełniamy garderobę, bo młody wpadł na weekend, a nagle zostaje cały miesiąc.”
-“Yhhhmmm słyszałam!” przytaknęła.
-“Znalazłeś coś odpowiedniego?”
-“Tak proszę pani!”
Przyglądała mi się z zainteresowaniem. Teraz wreszcie ja też mogłem jej się przyjrzeć. Piękna twarz, ciemne włosy do ramion. Elegancka czerwona bluza z dużym wycięciem, trzymająca ogromny biust, opadająca delikatnie i seksownie poza biodra na spodnie. W tym samym odcieniu czerwieni, szpilki. Szerokie biodra i duża dupcia, którą przyciąłem dopiero później, jak stanęła trochę bokiem rozmawiając z ciotką. Seksowna bomba mamuśka!
-“Będziemy lecieć kochana, bo trochę nam się zeszło dzisiaj!”
-“Tak, tak, słyszałam, że ostatnio jesteś bardzo zajęta Krysiu!”
-“No tak…trochę!”
Spojrzały po sobie, uśmiechając się.
-“No cóż…to nie zatrzymuję! Miło było cię poznać chłopcze!” uśmiechnęła się Ewa.
-“Miłego dnia życzę!” odpowiedziałem grzecznie.
-“Do zobaczenia Marku!”
Kurcze! znowu! Poszliśmy do samochodu. W domu Krystyna poprosiła o pomoc i szybko ogarnęliśmy kolację. Jedliśmy przyglądając się sobie. Krystyna uśmiechała się.
-“Nooooo?! Nie będę ci już robić niespodzianek…wiesz już co jest grane, prawda?”
-“Domyślam się ciociu!”
Przyglądała mi się…
-“Podobały ci się? Wiesz, że możesz je przelecieć prawda?”
-“Tak ciociu! Piękne mamuśki! Jesteś niesamowita!”
-“To słuchaj! Bogusia 45 lat, wdowa, mąż zmarł młodo w wypadku. Ciężko to przeszła. Od 20 lat nie miała faceta, dzieci nie mieli. Przyjęłam ją do firmy, bo po jego śmierci było jej dość ciężko. Nikt! Marek nikt! w firmie nie wie, jaka jest moja i jej relacja. I niech tak zostanie!”
-”Natomiast Ewa to rozwódka, 55 lat, ale jak widziałeś, wygląda dużo młodziej, troje dorosłych dzieci. Nie miała faceta chyba już ze 20 lat. Musimy kochanie tylko coś dzisiaj przećwiczyć. Zobaczysz niewyżytku, będzie fajnie…no i twoja dziewczyna stęskniła się za tobą…więc wiesz, co cię czeka wieczorem” roześmiała się.
-”Jutro sobota…weekend. Już mesowalam Bogusię. Chciała wpaść na kolację, ale poposiłam, żeby wpadła na obiad, a potem…no wiesz zresztą…żebyś miał trochę więcej czasu…” uśmiechnęła się.
-“Bo pracuje w poniedziałek. Dlatego mam plan na dziś wieczór. Musimy wiedzieć, czy dasz radę, czy lepiej żebyś z jeden dzień odpoczął. Ewa ma wolne w poniedziałek, więc moglibyśmy do niej podjechać w niedzielę. Ale jakbyś czuł się zmęczony, to przełożymy. Co sądzisz? Bo wtedy to byśmy wpadli do Dorotki.”
-”Jasne Krysiu! Ty planujesz, a ja się będę starał!” roześmieliśmy się.
-”Kochany jesteś! Sprzątamy szybko i prysznic! Bo mnie już coś strasznie swędzi!”
Migiem sprzątneliśmy po kolacji. Potem szybki prysznic, bo choć miałem wzwód, Krystyna stanowczo powiedziała nie.
-”Musimy coś przećwiczyć…potem możesz mnie mieć całą noc, dobrze kochany?”
-”Jasne ciociu!”
I o 7-ej już wylądowaliśmy w łóżku.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Z pozdrowieniem dla @ Tomek.Matysiak:
Rozumiem, że to nie w Twoim guście. Każdy ma inne preferencje – jeśli Ci się nie podoba, po prostu nie czytaj.
Wszystkie “kicze” wykasowane. Miłego dnia “trollu”.
Leave a Reply