Edukcja z ciocią 25.
Myliśmy się razem pod prysznicem, odświeżając się. Monika przywarła mocniej do mnie.
-”Tylko ty mnie możesz mieć…nikt inny! Kocham cię!”
Mamuśki uśmiechnęły się.
-”To samo tyczy nas wszystkie! Tylko ty możesz nas rżnąć, Mareczku!”
Całowaliśmy się i pieściliśmy.
-“Noooo dziewczyny!” Krystyna uśmiechnęła się…”gotowe na następną rundę?”
Monika szybko zareagowała…
-“Nieeeeee?! Poważnieeeeee ciociu! Teraz to jaja sobie ze mnie robicie?!”
Bożena z Krystyną spojrzały na nią…
-“Wygląda ci to na żart?” pokazując na mojego już stojącego penisa.
Monika aż zaniemówiła.
-”Jezuuuuu Marek?!”
-”Chodźmy” szepnęła Krystyna ”szkoda, żeby się tak marnował…No chodź córuniu…” uśmiechała się… to wasza noc…” pocałowała ją…” no chodź…nie daj czekać swojemu kochankowi!”
-”Ciociuuuuuu?! Przecież już się kochamy ponad pół dnia!”
-”Chodź, chodź…malutka” szeptała cicho ”Nie narzekaj córcia…Wszystkie przez to przeszłyśmy…No chodź, chodź…kochanie. Pomożemy ci…jak chcesz troszkę odpocząć i pospać…dostanie nasze cipki prawda siostra?”
-”Jasne! Młody musi dużo ćwiczyć…”
Roześmiały się. Znowu wylądowaliśmy wszyscy w łóżku. Monika nadal nie dowierzała.
-”To kiedy wy kurwa śpicie ciociu?!”
-“W przerwach między ruchankami!” zaśmiała się Krystyna.
Już trzymała mój penis w ręku, lekko onanizując mnie.
-“Nooooo córcia?! Chyba nie dasz mu czekać?”
-“Jezuuuuuuu kochanie! Mogę do buzi?” spojrzała mi w oczy.
-“Możesz wszystko Monisiu!” szepnąłem.
-“Jezuuuuuu! Jest znowu ogromny!”
-“Noooo! Ale muszę cię pochwalić córuniu! Brałaś już go całego w cipkę, bez problemu” szeptała Krystyna.
-“Marek wchodził już w ciebie do końca, do samego dna, tak jak w nasze duże dojrzałe cipy. A przecież ty jeszcze nie rodziłaś, więc jest naprawdę dobrze. Mogę cię zapewnić, że dałaś mu dużo przyjemności. Już cię rozepchał i rozciągnęłaś się. Teraz naprawdę możecie czerpać ogromną przyjemność z seksu. No dawaj malutka! Ssij go ! Nie daj mu czekać!”
-“Dzięki ciociu! Nie byłam pewna, czy mu dobrze daję!”
-“Dajesz świetnie! Prawda Mareczku?!”
-“Monisiu” szepnąłem “było cudownie “Nawet nie wiesz ile razy doszedłem w tobie!”
-“A ile?” uśmiechnęła się.
Bożena roześmiała się…
-“Nie chcesz wiedzieć!…Dużo razy córuniu!”
-“Tak myślałam, bo aż mi się lało po nogach w łazience!”
Zaczęła od razu głęboko ciągnąć…brała po same jaja, aż nie mogłem uwierzyć.
-“Nooooo córcia!” pochwaliła ją Krystyna “świetnie…głęboko…bardzo dobrze!”
Bożena przyglądała się.
-“Zaskakujesz mnie córeczko!” śmiała się.
-“Dobrze?” szepnęła Monika pytająco.
-“Świetnie mała! Obciągnij swojego kochanka!”
Ssała i ciągnęła cudownie. Dochodziłem. Słowa były niepotrzebne. Złapałem ją rękami za głowę i mocno docisnąłem do mego łona. Nie wyrwała się, nie protestowała…chciała przyjąć swego kochanka głęboko w gardło. Mamuśki przytaknęły szeptem.
-“Teraz go spuść do gardła…z połykiem…głęboko.”
Wystrzeliłem w jej usta. Łykała spokojnie przygotowana na dużą dawkę nasienia, nawet nie zakrztusiła się. Po prostu połknęła cały ładunek. Byłem szczęśliwy.
-“Cudownie Monisiu!”
-“Taaaak? Dobrze było? Tak chcesz?!”
-“Tak kochanie!”
Monika przytuliła się do mnie całując mnie.
-“Starałam się” szepnęła cicho…znowu płakała.
-“Monisiu?”
-“Jezuuuu Marek! Kocham cię!” szlochała cichutko.
-“Już dobrze? Czy chcesz jeszcze cipki?”
Wpatrywałem się w nią z uśmiechem. Zrozumiała!
-“O matko! Jesteś niemożliwy!”
-“Przygotujemy ci go córeczko!” i cioteczki zgrabnie zabrały się razem za obciąganie.
Rozmawiały szeptem…
-“widzisz martwiłaś się…niech ją jeszcze przeleci…nie miała faceta jak my przez 10 lat…niech mają przyjemność…niech da jej odpocząć…przespać się trochę…zgłupiałaś?…przecież wiesz, że gówniarz będzie ruchał całą noc!…no tak…siostra…my mu damy dupy, to dziewczyna pośpi trochę…noooo…patrz…kurwa mać…znowu mu stoi!…niech ją jeszcze przeleci i idziemy spać…” i tak sobie szczebiotały moje mamuśki.
Ja już z potężnym wzwodem wciągnąłem Monikę na siebie.
-“Nooo chodź kochanie…daj mi tej swojej cudownej cipki.”
-“Mareeeek! Myślałam, że już śpimy!” szepnęła.
-“Taaaak kochanie! Już zaraz śpimy…zaraz za chwilę…” już mi siadła dziurką na wyprężonego kutasa.
-“O jezuuuuu! Nie masz dość?!”
-“Nie…jeszcze nie! Tak cię pragnę! Usiądź głęboko!”
-“Bożeeee, ale duży znowu jesteś!”
-“Ale wchodzę już cały?”
-“Tak wariacie!” tak sobie szeptaliśmy, a cioteczki trochę nas pieściły, trochę same się lizały i zaspokajały.
Monika leżąc na mnie wtuliła się mocno.
-“Tak ci cipką zrobię dobrze, co?”
-“Tak Monisiu…ujeżdżaj mnie powoli, żebyś i ty doszła!”
-“Kochany jesteś!”
Trzymałem ją za tę kształtną pupę.
-“Jezuuuuu jaka ty zgrabna i śliczna jesteś!”
-“Przestań proszę…bo się peszę…naprawdę…” szeptała całując mnie głęboko.
Ruchała się powoli, aż zaczęła dochodzić.
-“Mareczkuuuuuu zaraz dojdę. O matkooooo!”
Jęczała cichutko.
-“Juuuuuż kochany! Jezuuuuuuu!”
Tym razem wystrzeliła na mokro. Nadal jechała cipką mojego penisa.
-“Jak dobrzeeeee kochanieeeeee!”
Cioteczki szybko dołączyły do jej uniesienia.
-“Taaaaaak córunia…dobrze malutka…przyjemnie?”
-“Jezuuuuu ciociu! Jeszcze jak! Tak mi dobrze! Ma tak rozkosznego kutasa!”
-“Noooo widzisz! Teraz spuść go kochanie…” szeptały “zaspokój swego kochanka.”
-“Tak mamo!”
Zaczęła mnie intensywniej ujeżdżać.
-“Tak dobrze kochanie?”
-“Taaaaak Monisiu…zaraz dojdę…już zaraz…Tak!”
-“Napompuj mnie! Całą…do pełna…chcę całą twoją spermę w cipce!”
Przytuliłem ją mocno całując.
-“Taaaaak! Kochanie! Wszystko!”
Lałem do jej wnętrza lekkim strumieniem. Monika patrzyła mi w oczy.
-“Dobrze ci było we mnie?”
-“Tak kochanie! Fantastycznie!”
Powoli zwalnialiśmy układając się do snu, splątani i wtuleni wszyscy w siebie. Dochodziła północ…zasnęliśmy.
Obudziłem się…oczywiście pała stoi…dopiero 01.40…ogarnąłem z uśmiechem śpiące dziewczyny…któraś musi iść na pierwszy ogień…Monika wtulona w Krystynę, a Bożena z nogą na mnie z odsłoniętą szparą. Wybór był prosty…musiałem się rozładować. Uniosłem Bożeny udo wyżej, aby mieć lepsze wejście, ale poczuła moje manewry i obudziła się.
Spojrzała na mnie…spojrzała na dziewczyny wtulone w siebie. Położyła palec na moich ustach, bym był cicho i sprawnym ruchem wciągnęła mnie na dupę. Rozłożyła uda podnosząc nogi w górę, okroczyła mnie tak jak lubię. Dojrzałe cipsko gotowe było do przyjęcia swojego ruchacza, gotowe do jebanka! Rękami docisnęła moje półdupki do swego łona. Jednym pchnięciem wszedłem od razu całym kutasem w jej rozwartą, gorącą, mokrą, chętną grotę. Patrzyła mi w oczy, kiwnęła głową gotowa do jazdy pod swoim młodym ogierem.
Zacząlem ruchać dość szybko, aby się szybko spełnić. Dosłownie po kilkunastu może pchnięciach, doszedłem. Przyglądała mi się z uśmiechem, jak wstrzykiwałem fontanny spermy w jej spragnioną dziurę. Wszystko w absolutnej ciszy. Ruchałem dalej. Potrzebowałem jeszcze. Wiedziala. Trzymała mnie mocno w uścisku. Włożyłem ręce pod jej wielką dupcię, dymałem dalej…zaczęliśmy się całować, gdy ujeżdżałem jej dojrzałe cipsko. Po chwili znów eksplodowałem głęboko do jej wnętrza, pompowałem strumienie spermy dochodząc do samego dna macicy. Patrzyła mi w oczy. Mimo wytrysku czuła w sobie mój nadal naprężony penis.
Wiedziała że to nie koniec. Znowu ją ruchałem, teraz już powoli, aż zaczęła dochodzić. Jęknęła raz…cicho…po czym szybko jedną ręką zakryła sobie usta, by nie krzyczeć. Zaspokajałem ją…orgazmowała, mocno pracując biodrami. Było mi rozkosznie w tej mokrej, rozruchanej przeze mnie cipie. Szczytowała, a ja zacząlem ją mocniej rżnąć. Teraz trwało to dość długo, zanim doszedłem. Rozkosz ponownie wypełniła całe moje ciało orającego tę jej rozwartą bruzdę. Wlewałem moje nasienie kilkoma spustami. Wreszcie opadłem na nią rozluźniony i rozładowany. Bożena pogłaskała mnie po głowie, poklepała ręką po pośladkach. Patrzyła mi w oczy, uśmiechając się. Kiwnęła głową pytając niemo, czy mi już starczy, czy chcę jeszcze. Kiwnąłem potwierdzająco, że już jestem zaspokojony. Cały akt w absolutnej ciszy. Przytuliła mnie do swoich wielkich piersi. Spojrzeliśmy na Monikę i Krystynę. Bożena potaknęła głową. Obie smacznie spały. Po chwili i my spaliśmy.
Była 02.40, gdy znowu wzwód nie dał mi spać. Sytuacja w łóżku lekko się zmieniła. Bożena zruchana i napełniona smacznie spała. Monika teraz wtulona leżała do połowy na mnie. Krystyna odwrócona do nas plecami spała na boku zwinięta w kłębek. Uśmiechnąłem się. Wybór kobiety sam mi się narzucał. Podciągnąłem udo Moniki wyżej na moje piersi, odsłaniając jej krocze i wytrymowaną cipkę. Spojrzałem na jej śpiącą twarz. Nadal nie mogłem uwierzyć. Krystyna, Bożena i Dorota to naprawdę piękne kobiety, ale Monika…to zjawiskowość. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś może być tak olśniewająco piękny, mieć taką niespotykaną urodę, a ja miałem to szczęście kochać się z tą śliczną boginią.
Złapałem rękami za jej pupę i manewrując biodrami mój naprężony nabrzmiały i spragniony penis znalazł się przy wejściu do jej muszelki. Pchnąłem delikatnie. Była bardzo mokra i śliska od wyciekającej po ostatnim napełnieniu spermy. O dziwo…wszedłem dość miękko i bez oporów. Monika spała nadal, zarzuciła tylko chyba nieświadomie na mnie rękę. Zacząłem ją delikatnie ruchać, ale dość szybko by się rozładować. Westchnęła cicho ale…nie obudziła się. Doszedłem momentalnie po kilkunastu pchnięciach. Wystrzeliłem całą moją rozkosz do wnętrza jej dziurki. Jęknęła cichutko. Ruchałem dalej, teraz już spokojniej i wolniej…jezuuuu…znowu dochodziłem w tej przepięknej dziewczynie. Zlałem kolejny ładunek w jej szparkę. Chyba chciała się we śnie przekręcić, ale przytrzymałem ją i jej ciało zaakceptowało tę na wpół leżącą na mnie pozycję. Mogłem ruchać dalej. Teraz już bardzo powoli rozkoszowałem się rżnięciem jej cipci. Przyglądałem się jej idealnemu ciału. Perfekcja!
Czemu, uderzyła mnie myśl, taka piękna dziewczyna nie ma chłopaka? A ja gówniarz 17-to letni, pieprzony małolat, zostałem przez nią zaakceptowany i nie przeszkadza jej to, że się kochamy? Poruszyła się znowu, gdy doszedłem w niej po raz kolejny. Wpompowałem w nią strumień nasienia, gdy Krystyna przekręciła się na drugi bok twarzą do nas. Poczuła chyba moje ruchy…otworzyła oczy i przyglądała nam się przez chwilę. Nasze spojrzenia spotkały się.
-“Jezuuuuuu Mareeeek!” szepnęła cichutko.
Spojrzała na Monikę…” śpi?”
-“Hhmmmm” przytaknąlem.
-“Jezuuuuu ty wariacie” śmiała się…szeptaliśmy cichutko.
-“Daj jej pospać!”
Ogarnęła sytuację…
-“Zruchałeś już ją?”
Przytaknąlem głową…”3 razy” uśmiechnąłem się.
-“O matkooooooo! Mareeeek! Ty cholero jedna!” śmiała się.
-“Pomóż mi!”
Zsunęliśmy Monikę ze mnie na stronę Bożeny…córcia szybko przytuliła się do mamy. Krystyna kiwnęła na mnie.
-“Chodź tu gówniarzu!”
Patrzyła mi w oczy, oboje wiedzieliśmy, czego chcemy.
Ciotka szepnęła:
-“Tylko cicho!”
I zaczęła mnie całować, rozkładając nogi, wciągnęła mnie między uda. Już w nią wchodziłem moim niewyżytym, nabrzmiałym kutasem. Szybko zarzuciła nogi na moje plecy, złapała rękami moje pośladki i docisnęła mnie do swojego łona.
-“Twoja dziewczyna też się stęskniła i chce, żebyś ją dobrze wyruchał!” szeptała.
-“Mocno, długo i głęboko!” pracując mocno językiem w moich ustach.
-“Tak bardzo stęskniłam się za moim mężczyzną!”
Zacząłem ją delikatnie i powoli ujeżdżać. Poddawała mi się w całkowitej ciszy. To już mieliśmy z ciocią perfekcyjnie dopracowane. Od wielu dni kochaliśmy się bez zbędnych słów. Nasze ciała doskonale zgrywały się podczas każdego aktu seksualnego. Doszedłem po chwili pompując spermę w jej gorącą, spragnioną, rozwartą i mokrą, dojrzałą ciotczyną cipę. Przyglądała mi się jak spuszczałem w nią mój ładunek. Ruchałem dalej…zaczęła mocno pracować biodrami. Poczułem skurcze jej ciała, docisnęła mój tyłek mocniej rękami. Szczytowała patrząc mi w oczy…znowu całowaliśmy się głęboko. Wciąż patrzyła mi w oczy, intensywnie, pytająco. Znalem już to spojrzenie.
Chciała jeszcze. Chciała więcej. Chciała być ruchana. Wyposzczona, spragniona miłości cipa, desperacko chciała porządnego rżnięcia. Jechałem ją cały czas. Pieściła, gładziła mnie, całowała. Potrzebowała seksu w tej samej mierze co ja, spragniony i niewyżyty gówniarz. Ruchałem ją i ruchałem…znowu doszedłem. Spuściłem się w moją cudowną ciocię. Patrzyła znowu tym błagalnym wzrokiem. Wlałem resztkę nasienia głęboko do dna jej macicy. Znowu miała dreszcze. Znowu szczytowała…spokojnie, powoli, po cichu. Ruchałem dalej, czując jak zaciska i rozluźnia szparkę, chcąc dać mi maksymalną przyjemność. Rżnąłem i rżnąłem teraz już naprawdę bardzo długo. Była cierpliwa…czekała spokojnie, aż jej mężczyzna spełni się w jej wnętrzu. Wreszcie doszedłem prawie nie czując już kutasa. Spermy też chyba niewiele już zostało do wytrysku. Przytuliła mnie, spojrzala w oczy, pocałowala…poklepała mnie po tyłku…
-“śpij już kochanie!” szepnęła uśmiechając się.
Zasnęliśmy dobrze zrelaksowani.
Potężny wzwód obudził mnie…04.20…zaczynało świtać. Moje trzy dziewczyny spokojnie spały. Nastąpiła lekka roszada w łóżku. Prawdę mówiąc to nawet nie wiem, jak to się praktycznie stało. Bożena teraz spała wtulona w Krystynę po jednej stronie, potem Monika w środku zwinięta w kłębek, a ja nagle ze środka łóżka znalazłem się na krawędzi.
Ale ze stojącym narządem miałem za to teraz wolne dojście do Moniki. Szybko wszedłem na nią, kolanami rozszerzyłem jej uda otwierając drogę penisowi do jej szparki. Naparłem najpierw delikatnie, potem trochę mocniej. Poruszyła się, ale wciąż spała. Wszedłem spokojnie głębiej. Była mokra i śliska od wyciekającej spermy. Pchnąłem dużo mocniej i wszedłem prawie całym członkiem. Znowu poruszyła się i jęknęła. Była taka piękna. Już bez zbędnej zwłoki zacząłem ją mocno ruchać wbijając się coraz głębiej. Jęknęła otwierając oczy. Chwilę przytomniała, gdy zrozumiała wreszcie, że jest po prostu rżnięta.
-“Mareeeeeek! Jezuuuuuuu!”
-“Jaka ty jesteś śliczna!” wyszeptałem i ruchałem dalej.
Zrozumiała i poddała się swojemu samcowi.
-“Matkooooo! Znowu chcesz cipki?! Mareeeeeeek! Kochanyyyyyyy!”
Jechałem ją już chwilę, gdy poczułem nadchodzący orgazm.
-“Monisiu!”
Patrzyła mi w oczy. Zrozumiała. Skinęła głową i spuściłem się w nią kilkoma wytryskami. Pompowałem jej cipcię z ogromną ulgą. Podłożyłem ręce pod jej cudowną dupcię. Uniosła szybko nogi i objęła ścisło całując mnie. Ruchałem dalej. Spojrzała w bok…cioteczki nadal spały wtulone w siebie. Zacząłem w nią mocniej i głębiej wchodzić. Zaczęła dochodzić. Już nie mogła wytrzymać być cicho i zaczęła jęczeć. Po chwili szczytowała jęcząc, by zaraz zacząć już głośno orgazmować.
Bożena ocknęła się i trąciła Krystynę.
-”Siostra patrz” szeptała “dzieciaki już trenują.”
Krystyna szybko ogarnęła sytuację. Roześmiały się już całkiem rozbudzone.
-“Znowu gówniarz rżnie!”
Szybko przysunęły się do nas i zaczęły obie nas pieścić i całować szepcząc:
-“Pospałaś trochę córuniu?…bo Mareczek był dosyć aktywny jak zawsze…”
-“Jak? kiedy ciociu?”
-“Noooo zruchał mnie kilka razy…”
Bożena wtrąciła się…
-“Mnie też, jak obie spałyście” śmiała się.
-“Cooooo?”
Monika jęczała podczas rżnięcia, ale też była ciekawa.
-“Wyruchałeś mamę?”
-“Jasne! nawet kilka razy!”
-“Nooooo! Lał we mnie, raz za razem.”
-“Nieeee poważnie mamo?!”
-“Chcieliśmy dać ci pospać i odpocząć.”
Krystyna śmiała się…
-“Ciebie też wyruchał ciociu?!”
-“Tak, ale trochę inaczej córcia” śmiała się.
-“Najpierw zerżnął ciebie 3 razy…”
-“Cooooooo?!” Monika niedowierzała…”kiedy?!”
-“Jak spałaś córcia! A potem cię ułożyliśmy do snu i mnie dupę zerżnął kilka razy! A teraz znowu jedzie ciebie!”
Monika patrzyła na mnie.
-“Mareeeeek! Poważnie?!”
-“Tak kochanie! Przepraszam, ale tak smacznie i spokojnie spałaś” mruczałem cicho…
-“Nie no kochany! Chyba bym czuła?!”
Krystyna śmiała się. Zobacz, ile ci spermy wpompowa,ł to uwierzysz!”
-“Ja pierdzielę! Marek!”
-“Noooo tak! A teraz znowu cię mam Moniczko!”
-“Ty wariacie! Ty niewyżytku!” zaczęła się śmiać.
-“Mówiłam ci” śmiała się Bożena.
-“Pieprzony, niewyżyty gówniarz! No ruchaj już, ruchaj moją córcię, ty napaleńcu!”
Dochodziłem. Spojrzały po mnie śmiejąc się. Monika miała ogromne oczy z niedowierzania…
-“To ile razy było?!”
Mamuśki rozbawione rechotały.
-“Córciu, kto by tam liczył, ile razy się spuścił…rżnie gówniarz na okrągło!”
Dochodziłem. Pchnąłem mocno i głęboko w Monikę i wystrzeliłem potężny ładunek nasienia. Zalewałem ją raz za razem.
-“Mareeeeek! Bożeeeeeee! Znowuuuuuuuuu?!”
Chwilka zatrzymania i znowu dymałem…teraz już wolniej. Monika zaczęła dochodzić.
-“Taaaak kochanieeeee! Właśnie taaaaak! Dobrze mi znowuuuuuu!”
Jęczała i poddawała się moim pchnięciom.
-“Mareeeeeeek! O matkooooooo!”
Szczytowała wreszcie mokrym wytryskiem.
-“Jezuuuuuuuuuu! Jak dobrzeeeeeeee!”
Nadal poruszałem się w niej, już nieco wolniej. Przeżywała swój orgazm. Przyglądała mi się z uśmiechem.
-“Jest mi tak dobrze kochany!” szeptała “Jesteś fantastyczny!”
Zaczęliśmy całować się, cioteczki szybko dołączyły i teraz wszyscy mizialiśmy i pieściliśmy się. Nadal byłem w Monice. Poczułem znowu wzwód. Zacząłem ją znowu posuwać. Spojrzała na mnie zaskoczona.
-“Jezuuuuu! Mareeeeek! Znowuuuuu?!”
-“Jeszcze troszkę Monisiu…jesteś taka mokra i gorąca…”
-“O matkooooooo!” wykrzyknęła prawie…potem już ciszej…
-“Chcesz jeszcze cipki?”
-“Taaaaaak kochanie! Cały czas” wyszepałem.
Mamuśki śmiały się cicho…
-“Rozumiesz teraz, córcia?”
-“Jezuuuuuuu! Myślałam naprawdę, że sobie ze mnie żartujecie, żeby mnie podniecić, czy co ale…”patrzyła mi w oczy z uśmiechem…
-“Ty naprawdę jesteś niemożliwy!”
-“Noooo dawaj gówniarzu!” szeptała Bożena “Zerżnij moją córunię, powoli, mocno i głęboko.”
-“Mamoooooo!” wykrzyknęła Monika “rżnie mnie przecież cały czas!”
-“No i…?” Krystyna szepnęła “źle ci jest córuniu? Nigdy się tak nie kochałaś…” zamyśliła się…”ani żadna z nas.”
Monika odszepnęła cichutko…
-“Taaaaak ciociu! Masz rację…Jest mega cudownie…”
-“No ruchaj ją, ruchaj kochanie” szepnęła Bożena.
Zacząłem mocniej i intensywniej wbijać się w jej cipcię. Teraz już przyjmowała mnie całego, cudownie, do samego dna, bez słowa protestu…chciala dać rozkosz swojemu kochankowi.
-“Taaaaak! Kochanieeeee! Wejdź jak najgłębiej! Do końca! Tak bardzo chcę cię zaspokoić!”
-“Jesteś cudowna Monisiu! Masz cudowną cipkę!”
-“Mareeeeeek!” zaczęła płakać.
Rżnąłem ją już ostro. Mamuśki pieściły i całowały nas.
-“Dogódź jej kochanie…” szeptały…”nigdy nie miała takiego kochanka…zaspokój ją skarbie…jesteś kochany…patrz jak córcia przeżywa…jak jej dobrze…”
Monika już głośno płakała…cioteczki pieściły i pocieszały ją.
-“Dobrze malutka co?…córuniu…dobrze cię rucha małolat?…no kochanie…zaraz dojdzie…znowu cię napełni córuniu…cipka będzie zaraz pełna jego młodej spermy…”
Spojrzały na mnie…
-“Już córuś…już dochodzi…”
-“Spuść się w nią…napełnij ją…”
Monika płakała z zamkniętymi oczami, gdy wystrzeliłem w nią kolejny ładunek. Pompowałem chwilę, zalewając jej dziurkę do pełna…
-“Jezuuuuuuu! Mareeeeeek!”
Ona też nagle zaczęła szczytować.
-“Aaaaaaahhhhhhh! O matkooooooo! Znowuuuuuu dochodzęęęęęęę! Ooooooooohhhhhhhhhh!”
Przeżywała orgazm, wciąż płacząc. Krystyna przyglądała mi się w napięciu pytającym wzrokiem. Bożena też szybko załapała…szepnęła do Moniki…
-“Jeszcze cię chce…”
Znowu zacząłem powolne dymanko…Monika otworzyła oczy, wpatrywała się we mnie…
-“Mareeeeek! Jezuuuuuuuuuu! Ile ty możeeeeesz?!”
Krystyna uśmiechnęła się…szeptała Monice do ucha…
-“Podobasz mu się córcia…jesteś teraz jego suczką…tak jak my! Prawda siostra?”
-“Marek! Poważnie! Jeszcze chcesz cipki?!”
Znowu zaczęła płakać…
-“O tak kochanie!” szepnąłem cicho…Tak! Chcę twojej cipki kochanie!”
-“O mamuniuuuuuu!”
Ruchałem…rżnąłem tę cudowną dziewczynę. Ruchanko zmieniło się w ostre oranie Moniki. Jęczała i płakała…mamuśki ją pocieszały i pieściły. Krystyna była nieubłaganie fantastyczna…szeptała i potakiwała głową.
-“Jeszcze…rżnij ją…mocniej…głębiej…zaruchaj ją…” dopingowała mnie niesamowicie.
Monika w końcu opadła bezwładnie, gdy wreszcie dochodziłem. Wystrzeliłem do jej wnętrza spokojnie…sperma płynęła już słabym strumieniem, ale uczucie spełniena i rozkosz zalewające moje ciało były niesamowite. Cioteczki głaskały i całowały Monikę.
-“Nooo juuuuż malutka…no juuuuż…odpocznij…pośpij trochę…”
W końcu wszyscy razem, wtuleni, po kilku minutach zasnęliśmy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Z pozdrowieniem dla @ Tomek.Matysiak:
Krytyka jest w porządku, jeśli jest konstruktywna. Samo określenie „kicz” nic mi nie daje – jeśli masz konkretne uwagi, chętnie je przeczytam.
Leave a Reply