Edukacja z ciocia 24.

Edukacja z ciocią 24.

Opłukaliśmy się wszyscy szybko pod prysznicem i odświeżeni wróciliśmy do łóżka.

-”Monisiu” odezwała się Krystyna “to co? Chcesz popatrzeć, jak mu robimy głębokie gardło?”

-“O taaaaak! Też chcę go tak zaspokoić!”

-“No jasne córeczko. Marek oprzyj się o oparcie łóżka.”

Podały mi kilka poduszek…

-“a cioteczki się tobą zajmą.”

Ułożyły się przy moich udach.

-“Córcia! Ty w środku…potrenujemy razem.”

Krystyna z Bożeną zaczęły mi lizać góra-dół kutasa. Monika dołączyła się. Niesamowite! Miałem robionego loda na trzy języczki. Po chwili i Krystyna, i Bożena zaczęly brać mojego członka coraz głębiej, zmieniając się przy obciąganiu.

-!Widzisz mała…” uczyły Monikę…”teraz delikatnie mama bierze głębiej…teraz ja…”

Krystyna pchnęła całego w usta…

-“widzisz?…delikatnie kochanie i powoli…coraz głębiej…sama poczujesz, kiedy możesz głębiej, a kiedy nie…jak się twoje gardło przyzwyczai to weźmiesz głęboko…to tylko troszkę treningu…niektóre umieją…inne nigdy się nie nauczą…ale Bożena mówiła, że już ci się prawie udało…no dawaj…spróbuj…no…dobrze…coraz lepiej.”

Monika faktycznie brala już prawie całego do buzi.

-“O taaaak! Monisiu! Cudownie!” jęczałem.

Nie trwało to zbyt długo, gdy doprowadziła mnie do orgazmu.

-“Juuuuż kochanie!”

-“Połknij córeczko…tak jak wcześniej!” szeptała Bożena.

Spuściłem ładunek spermy głęboko w jej gardło. Teraz już przyjęła wytrysk bez problemu.

-“Połknij!” szepnęła Krystyna “Połknij do ostatniej kropelki maleńka.”

Monika miała łzy w oczach. Spojrzała na mnie płacząc.

-“Tak bardzo chcę cię zaspokoić!”

Przytuliliśmy się wszyscy razem. Było fantastycznie.

-“Nooooo córuś! Juuuż dobrze! Ładnie mu zrobiłaś i głęboko!”

-“Taaaak?” ucieszyła się.

-“Marek?!”

-“Jasne! było ekstra!”

Monika westchnęła.

-“Cieszę się! Ja w przeciwieństwie do Marka nie mam z kim ćwiczyć!”

Zasmuciła się niemal płacząc.

-“Tak córeczko…wiem…wiem. No juuuuż kochanie juuuuuż, nie płacz skarbie. Jeszcze mamy trzy tygodnie!” uśmiechnęły się cioteczki.

Pieściliśmy i całowaliśmy się wszyscy.

-“A teraz córeczko jeszcze raz” szepnęła Krystyna.

-“Weź do buzi. Teraz sama mu zrobisz.”

Monika szybko zeszła w dół i ułożyła się między moimi udami. Wzięła mój penis w usta i zaczęła ssać.

-“Powoli…” instruowały ją cioteczki…”nie spiesz się…bierz od razu najgłębiej…ile możesz, bo jak mu potem stanie i będzie bardzo duży to już gardło będzie otwarte i nie poczujesz różnicy…”

Monika pracowicie obciągała nabrzmiewającego już kutasa…Cioteczki siedziały teraz po bokach obserwując i pieszcząc ją.

-“Dobrze córcia” szeptała Bożena.

-“Noooo w porządku teraz już?” szepnęła Krystyna, widząc że Monika połyka już całego kutasa.

-“Tak ciociu” odpowiedziała szybko “teraz już tak!” i ssała dalej.

Było mi cudownie.

-“Widzisz córcia, już bierzesz całego!” ucieszyła się Bożena.

Po chwili dochodziłem znowu. Brała kutasa naprawdę do końca po same jaja.

-“Jezuuuuuu! Monisiuuuuu!”

-“Już dochodzi!” szepnęła Krysia.

-“Teraz połknij swojego kochanka, ty mała suczko! Wszystko głęboko w gardło!”

-“Yyyhhhmmm!” jęknęła przytakując głową.

Wystrzeliłem. Teraz Monika przyjęła cały ładunek w kilku salwach bez problemu. Patrzyła mi w oczy, gdy połknęła wszystko. Łzy pojawiły jej się w oczach.

-“Nooooo mała! Brawo!”

Roześmiały się cioteczki.

-“Tak ma to wyglądać!” pochwaliła Krystyna.

-“Dobrze postarałam się kochanie?” spytała mnie Monika cicho.

-“Byłaś fantastyczna Monisiu!”

Przytuliliśmy się razem, pieszcząc i całując siebie nawzajem. Po dłuższej chwili…

-“No jak Mareczku się czujesz?” spytała Krystyna puszczając mi oczko.

-“Spoko ciociu!”

Wiedziałem co ma na myśli. Chciała się upewnić, że dam radę teraz porządnie przeorać trzy bruzdy. Wzięła mnie ręką za członka.

-“Zobaczmy” uśmiechnęła się “czy nasz chłopak już zregenerował się.”

Bożena spojrzała na mnie, mrugając wzrokiem na Monikę.

-“Czeka cię dużo pracy kochanie!”

-“Wiem ciociu…będę się starał!”

Roześmiały się.

-“Tak tak…tylko nas nie zaruchaj narwańcu!”

Kutas już stał. Bożena ułożyła się szybko na plecach na środku łóżka.

-“Przeleć najpierw cioteczki, a później…masz Moniczkę resztę nocy…tak Krysiu?!”

-“Jasne! To ich pierwsza noc razem! Niech się pocipciają!”

Monika uśmiechnęła się.

-“Och dziękuję wam!”

Roześmiały się. Krystyna szepnęła cicho.

-“Ty jeszcze córcia chyba nie wiesz, co cię czeka!”

-“No co? Przecież już mnie rżnął…”

-“Dobra, dobra, pogadamy rano!” śmiały się.

Bożena już z rozłożoną szparą czekała na mnie.

-“Teraz patrz mała” szepnęła Krystyna “jak ci zeżnie mamusię!”

Zająłem pozycję między udami Bożeny, wymierzyłem i jednym potężnym pchnięciem wbiłem się w nią.

-“Mareeeeeek!” krzyknęła “Jezuuuuuuuu!”

-“Patrz córcia!” szeptała Krystyna.

-“Teraz będzie jechał Bożenę!”

Zacząłem mocno ruchać. Wziąłem ją rękami pod jej wielką dupcię, ona momentalnie okroczyła mnie nogami i rękami, docisnęła mój tyłek do swego łona.

-“O taaaaak ciociu! Wiesz jak lubię!”

Monika i Krystyna zajęły miejsca po bokach dotykając, pieszcząc i całując nas.

-“Jedziesz synek!” szeptała Krystyna.

-“Wyruchaj jej to spragnione, dojrzałe piździsko!”

Bożena jęczała w rytmie moich pchnięć biodrami.

-“Bożeeee! Mareeeeek! Matkoooooo! Jaki duży jesteś!”

-“Leeeeeeż cioteczko!” rżnąłem i rżnąłem, aż zaczęła krzyczeć.

-“Dobrze jej!” szeptała Krystyna do Moniki “Zaraz jej dogodzi!”

Bożena zaczęła dochodzić.

-“Juuuuuuuż! Mareeeeek! Jezuuuuuuuu! Syneeeeek!”

Piszczała pode mną.

-“O taaaaaaaak kochanyyyyyyy! Matkoooooooo!”

Jęczała i wiła się, aż zaczęła zwalniać. Poczułem, że zaraz dojdę. Zacząłem wbijać się w jej cipę, aż przesuwałem ją na łóżku. Krystyna patrzyła szepcząc z Moniką…

-“Jezuuuuuu ciociu, ale mocno ją dyma!…nooooo…zaraz spuści się w twoją mamę…widzisz dobrze…tak…cały wychodzi i wchodzi…bożeeee…ale ma dużego…no…zobacz jak dobrze Bożenie jak penetruje ją do samego dna macicy…już dochodzi…patrz…teraz…”

Eksplodowałem w Bożenę, która ciągle jęczała…

-“zalał jej dziurę…patrz…wypływa sperma…ale ma tego dużo!”

Monika nie mogła wyjść z podziwu. Chiałem jeszcze. Krystyna wiedziała, widząc mój penis wciąż naprężony i wbijający się w Bożenę.

-“Teraz ja mu dam cipki siostra…niech się rozładuje.”

Szybko cioteczki się zamieniły miejscami. Wszedłem na Krystynę i jednym pchnięciem nadziałem ją na kutasa. Jęknęła.

-“Spokojnie kochanie!”

Zacząłem ujeżdżać jej szparę.

-“Taaaaak kochanie! Zaspokój się.”

Przyspieszyłem. Krystynie zrobiło się od razu dobrze.

-“Taaaak skarbie! O taaaak! Jak dobrzeeee! Do końca malutki! Do samego dna! Juuuuuuż! Aaaaaaaaaaaa!”

Szczytowała.

-“Jezuuuuuu! Mareczkuuuuu!”

Monika patrzyła wielkimi oczami!

-“Jezuuuuuu, ale ją rżnie!” szeptała do matki.

-“Noooo! Dobrze rucha, co córeczko?!”

-“O rany mamo! I tak ją rżnie od tygodnia?!”

-“Nooooo! Dzień i noc! Rucha ją cały czas!”

-“O jezuuuuuuu!”

-“Zobacz, jak Krystyna dobrze wygląda i jest szczęśliwa!”

-“Nooooo rzeczywiście, wygląda ekstra!”

Znowu dochodziłem. Poprawiłem tylko chwyt rękami, dobiłem mocniej i trysnąłem fontannę do jej wnętrza.

-“Patrz curuś! Napełnia swoją wlasną ciotkę, swoją chrzestną tą młodą spermą.”

-“Ojeju mamo! Cały czas pompuje w nią!”

-“Tak kochanie!”

-“Ile ty tego masz Marek?!” roześmiały się wszystkie.

Opadłem na łóżko, a dziewczyny zaczęły mnie pieścić. Bożena wstała z łóżka.

-“Przyniosę coś do picia, bo strasznie duszno…” i zeszła do kuchni.

Po chwili przyniosła wodę i jakiś napój zmieszany w karafce.

-“Wypijmy trochę, bo się udusimy. Zresztą chodźmy lepiej pod prysznic, opłukać i ochłodzić się.”

Szybko wyskoczyliśmy z łóżka, kierując się do łazienki. Po chwili znowu byliśmy w łóżku. Cioteczki popatrzyły na Monikę…

-“No córcia” szepnęła Krystyna “jest twój…pokochajcie się.To wasza noc!”

-“Jesteś kochana!” szeptała Monika.

Bożena uśmiechnęła się z Krystyną.

-“Chodź siostra, wyliż mnie.”

-“Jasne!”

-“Jak chcesz kochanie?” spytała mnie Monika.

Krystyna uprzedziła moją odpowiedź.

-“Zacznij od loda, ale delikatnie, żebyś go nie spuściła…po prostu postaw mu pałę…o resztę już się nie martw!” uśmiechnęła się mrugnąwszy do mnie.

Wiedziałem.To ma być niezapomniana noc dla Moniki i mam się naprawdę dobrze postarać.

-“Monisiu, wejdź na mnie na 69, to ja też będę jadł twoją muszelkę!”

-“Tak kochanie!”

Szybko się przekręciła i ułożyła się dupcią na mojej twarzy. Zacząlem ją lizać, gdy niespodziewanie poczułem na wpół stojącego już kutasa wchodzącego bardzo głęboko w jej gardło! Monika wzięła całego od razu!

-“Aaaaahhhhh!” wymamrotałem.

Cioteczki pieściły się nawzajem i nas.

-“Noooooo córcia!” Krystyna szepnęła z podziwem.

-“Nieźle, nieźle! Nauka nie poszła w las.”

-“Tak ciociu!” wymamrotała z mym członkiem w ustach.

Po chwili już był dobrze naprężony. Mógłbym ją jeszcze długo lizać, ale chciałem też posiąść jej cudowną ścisłą szparkę.

-“Monisiu! Juuuuuż!”

-“Jak chcesz?”

-“Tak jak miałem mamuśki, chcesz?”

-”Tak kochany! Chcę też ci dać cipki tak głęboko jak one!”

Krystyna uśmiechnęła się.

-”Dobrze, dobrze córuchna! Do odważnych świat należy!”

Przekręciłem ją na plecy, zająłem miejsce między jej udami. Mamuśki usadowiły się po obu stronach.

-”Rozłórzmy ją bardziej!”

Rozszerzyły ją i trzymały za łydki. szeptały…

-”Marek!…Delikatnie!…” kiwnąłem głową…”powoli synek!…”

Monika była mokra, gorąca i rozwarta. Wszedłem delikatnie. O dziwo przyjęła mnie dosyć spokojnie. Pchnąlem drugi raz głębiej. Teraz krzyknęła.

-”Mareeeeek! Duży jesteś!”

Jeszcze raz pchnąlem…jęknęła. Spojrzałem na Bożenę, potem Krysię. Kiwnęła głową. Spojrzałem w oczy Moniki.

-”Jesteś gotowa kochanie na ruchanko? Chcesz, żebym cię mocno zerżnął?!”

Spojrzała trochę ze strachem w oczach, pocałowała mnie, objęła i wtuliła mocno… szepnęła ledwie dosłyszalnie:

-“Taaaaak! Gotowa! Wyruchaj mnie jak swoją sukę! Chcę tego! Zrób ze mną, co zechcesz! Jestem cała twoja!”

Cofnąłem się, sprężyłem całe ciało i potężnym ruchem bioder wbiłem się w nią. Krzyknęła głośno.

-“Jezuuuuuuu! Mareeeeeek!”

-“Nooooo już malutka!” cioteczki przyszły z pocieszeniem.

-“Juuuuż wszedł w ciebie! Już go masz!”

-“Jesteś bardzo duży!”

Ruszyłem kilka razy, czułem że wchodzę już lepiej.

-“Rozruchaj ją. Zaraz mała się przyzwyczai!”

Zacząłem rozpychać ją na boki, tak jak uczyła mnie Krystyna. Jęczała cały czas.

-“Jesteś taki duży!”

Wziąłem ją rękami za dupcię, delikatnie uniosła nogi.

-“Trzymaj w górze” szepnęła Krystyna “i teraz owiń na jego plecach. Rozłóż szerzej biodra. Wpuść go w siebie. Otwórz się dla swojego ruchacza córeczko. Daj mu wejść głęboko.”

Monika trzymała mnie teraz zakleszczonymi stopami na moich plecach.

-“Dobrze Monisiu? nie za mocno?”

-“Nie…już dobrze. Czuję jak się rozpychasz.”

Zacząłem ją jechać…spokojnie…powoli. O dziwo, wchodziłem coraz głębiej. Monika jęczała, ale już przyjmowała mnie bez problemu. Cioteczki pieściły jej piersi i całowały się razem.

-“Zaczyna mi być naprawdę przyjemnie” wyszeptała “Cudownie mnie ruchasz kochany!”

-“Tak dobrze?”

-“Taaaak! Teraz już tak!”

Czułem zbliżający się orgazm.

-“Monisiu?!”

-“Tak! Czuję cię! Dojdź! We mnie kochanie!”

Pchnąłem mocniej, jęknęła tylko i spuściłem się w jej cipkę…raz…drugi…trzeci wytrysk.

-“Kochany!”

Całowaliśmy się.

-“Wszystko ci wlał córuniu?” Bożena pieściła ją.

-“Taaaak! Przyjęłam wszystko!”

-“Grzeczna dziewczynka!” pochwaliła Krystyna.

Czułem wzwód cały czas w tej przepięknej dziewczynie. Zacząłem ją ponownie delikatnie posuwać.

-“Dobrze? Nie za mocno Monisiu?” szepnąłem.

-“Nie kochanie, jest mi tak dobrze! Nie przerywaj! Pocipciaj sobie proszę kochanie! Chcę ci dobrze dać cipki, chcę ci dać przyjemność!”

-“Dajesz mi cały czas! Jesteś przepiękna, cudowna, kochana!”

-“Kochany jesteś” szeptała.

Ruchałem powoli i po chwili zaczęła dochodzić.

-“Mareeeek! Jest mi tak dobrzeeeeee! O matkoooooo! Kochanie! Dochodzęęęęęęę! Jeszczeeeeee! Nie przerywaj proszęęęęęęę! Jezuuuuuuu Mareczkuuuuuuu! Jest cudownieeeeeee!”

Cioteczki pieściły ją, uśmiechając się z aprobatą. Szeptały:

-“Dobrze jej…szczytuje mała…świetnie ją zaspokaja…spokojnie i powoli…”

Monika cichutko jęczała. Posuwałem ją powoli. Pomyślałem, że nie ważne, ile razy dojdę czy nie. Chciałem rozkoszować się jej cudownym całem, dawać jej przyjemność jak najdłużej. Jechałem ją powoli…znowu dochodziła…spokojnie, w ciszy, lekko wzdychała i jęczała mimo, że wchodziłem w nią całym już kutasem.

-“O taaaak kochanie! Jak dobrzeeeeee Mareczkuuuuu! Tak mi dobrzeeeeee!”

Cioteczki dopingowały nas…Szeptały:

-“Dobrze synek…powoli…spokojnie…” Bożena szepnęła mi do ucha:

-“Jesteś wspaniały…Monika jest bardzo wrażliwa i delikatna…dziękuję ci kochany…ona bardzo potrzebuje spokoju i deikatności…sam widzisz jak się ciągle wzrusza.”

-“Tak ciociu…będę uważał.”

-“Wiem kochanie, dziękuję ci.”

Nie przestawałem, poruszałem się powoli. Po chwili Monika znowu szczytowała.

-“Jezuuuuuu Marek kochanieeeeee! Znowu mam! Dochodzęęęęęę! Juuuuuż! Matkooooooo! Kochany jesteeeeeeś! Bożeeeeeee!”

Miała orgazm cały czas, gdy poczułem dreszcze i po prostu doszedłem w jej dziurce. Poczuła mój orgazm.

-“Znowuuuuu?”

-“Tak Monisiu! Jesteś cudowna!”

Zwolniłem i leżałem na niej chwilę. Nadal mnie mocno ściskała nogami, mocno wtulona we mnie.

-“Jezuuuuu Mareeeek! Znowu mam! O matkoooooo!”

Dochodziła znowu! Nie…źle mówię…orgazmowała właściwie cały czas, ciszej lub głośniej! Zacząłem ją znowu posuwać. Jęczała z zamkniętymi oczami.

-“Mareeeeek! Jezuuuuuuuu!”

Ruchałem spokojnie, wchodząc w nią do samego dna. Przyjmowała mnie całego swoją już rozepchaną i rozciągniętą cipką. Pracowała biodrami zgrywając ruchy z moimi pchnięciami. Mamuśki całowały, lizały i pieściły się same chwilami, gdy zatracały się w rozkoszy i zapominały o nas. Rżnąc Monikę przyglądałem się ich ciałom, jak zrobiły sobie 69 i lizały i ssały swe duże owłosione szpary. Teraz zrozumiałem, że dziewczyny rzeczywiście nie potrzebują faceta. Jechałem Monikę powoli, gdy znowu szczytowała głośniej jęcząc.

-“Mareeeeeeeczkuuuuuuuuu!” szeptała “Mój kochaaaaanyyyyyy!”

Wtulona mocno we mnie, przeżywała swoją kulminację.

-“Jak mi dobrzeeeeee! Kochanieeeeee!”

Po chwili znowu doszedłem. Wystrzeliłem do jej gorącego wnętrza. Poczuła. Otworzyła oczy na chwilę.

-“Jezuuuuuu Marek! Znowuuuuu?!”

-“Jesteś taka piękna Monisiu!”

Wpatrywała się we mnie intensywnie.

-“Kocham cię!” szepnęła “Marek! Kocham cię!” zaczęła znowu płakać.

Przytuliłem ją mocniej i zacząłem ją znowu powoli jechać.

-“Kocham cię Moniczko!” wyszeptałem.

Ruchałem naprawdę powoli. Płakała cichutko poddając się ruchom moich bioder.

-“Kochaj mnie! Kochaj się ze mną! Chcę jeszcze! Chcę cały czas!”

-“Ja też Monisiu! Ja też!”

Znowu dochodziła.

-“Bożeeeeee kochanieeeeee! Znowuuuuu mam! O mamuniuuuuuu! Jak mi dobrzeeeeee! Jeszczeeeeeee kochanieeeeee! Mareeeeeeeeczkuuuuuuuu!”

Szczytowała cudownie, spokojnie, powoli, roztapiała się w rozkoszy. Jej ciałem targały spazmy. Cioteczki uśmiechały się.

Krystyna szeptała mi do ucha:

-“Jestem dumna z ciebie kochany!”

Bożena dodała.

-“Jesteś świetnym kochankiem Mareczku!”

-“Dziękuję ciociu…staram się!”

Teraz już bez śmiechów Bożena powiedziała poważnie.

-“Dajesz nam wszystkim masę przyjemności kochany!”

Monika orgazmowała nieprzerwanie. Poczułem przypływ nowej energii. Zacząłem szybciej i mocniej ją posuwać. Krystyna zauważyła, że teraz będzie ostro.

-“Tak!” skinęła głową.

-“Teraz ją dobrze wyruchaj! Dogódź tej małej cipce! Zaspokój małą!”

Zacząlem mocno rżnąć. Doszedłem w niej. Jechałem dalej. Monika otworzyła oczy i wpatrywała się we mnie.

-“O jezuuuuuu Marek?!”

Czuła mój wytrysk cipce. Jęczała cicho.

-“Jeszcze chcesz cipki?!” spytała szeptem lekko zszokowana “Jeszcze ci się chce?!”

-“Taaaaaak! Teraz cię będę miał do końca! Do samego dna! Zarucham cię!”

-“Mareeeeek! Matkoooooooo!”

Mamuśki szybko załapały, że teraz będzie ostra jazda. Znowu były po bokach dopingując mnie.

-“Zerżnij teraz małą! Niech wie, co to porządny kutas! Jedziesz ją młody! Mocno i głęboko!”

Znowu wystrzeliłem w Monikę.

-“Bożeeeeeee! Kochanieeeeee!”

Wszedłem na obroty. Przestałem czuć kutasa. Rżnąlem i rnąlem. Monika zaczęła teraz głośno jęczeć i stękać. Wbijałem się do samego dna macicy.

-“Jesteś ogromny!” zaczęła płakać “Mareeeeeek! Nie rozerwij mnieeeeeee! Proszęęęęęęę! Błagaaaaaaam! Kochanieeeeee! Błagaaaaaaam!”

Rżnąlem już jak szalony. Ona piszczała i głośno krzyczała. Krystyna patrzyła z satysfakcją.

Cioteczki szeptały…

-“patrz siostra, ale ją rżnie…teraz jej dogodzi…nareszcie ktoś ją dobrze wyrucha…tak…potrzebowała tego…dobrego ruchacza…takiego seksu…ależ ją ujeżdża…tylko patrz siostra…jezuuuuu, ale w nią wchodzi…patrz…po same jaja…córcia bierze już całego…ale jedzie…Marek!  Mocniej i głębiej. Zerżnij tę małą cipkę!”

Eksplodowałem znowu.

-“Aaaaaahhhhhhh!”

Kolejny strumień nasienia pompowałem w Monikę.

-“Jeszcze! Marek! Co jest kurwa mać?! Jeszcze! To ma być ogień!” Krystyna była bezwzględna.

-“Ogień kurwa mówię! Słyszysz gówniarzu! Zaruchaj tę małą pizdę! Masz ją ruchać!”

Znowu zacząłem bez opamiętania, wpadłem w trans ruchania. Monika już się nie odzywała, czasem tylko jęknęła i stęknęła. Za to Krystyna była nieugięta.

-“Ruchaj tę małą suczkę! Jest twoja!”

Bożena wpatrywała się wielkimi oczami. Cioteczki szeptały…

-“Jezuuuu siostra!…on ją zajebie…nie bój się…przyda jej się takie porządne ruchanie…poczuje córcia dobrego kutasa…Marek jest świetny…zobacz jak małej dobrze…”

Monika już tylko cichutko pojękiwała. Rżnąłem tę przepiękną dziewczynę bez opamiętania. Szczytowała cały czas…W końcu wypuściła mnie z objęcia i opadła bezwładnie na łóżko…ja pierdolę…zemdlała…leżała bez ruchu…przestraszyłem się najpierw…

Bożena wystraszyła się…

-“Jezuuuuu córeczko?!”

Krystyna szybko uspokoiła ją…

-“W porządku siostra!…Po prostu zemdlała z rozkoszy…też tak miałam!…tak mi dogadzał, że zemdlałam z rozkoszy…”

-“Jezuuuuu synek!” Bożena wyglądała na zaniepokojoną…

-“Oooooo! patrz siostra!…już się budzi!…”

Monika oprzytomniała po chwili…

-“No widzisz…już dobrze…po prostu przeżywa swoją rozkosz…”

Bożena szepnęła.

-“Marek matkooooo synek! daj jej odpocząć…proszę, kochany?!”

-“Juuuuż Bożenko! Juuuuż dochodzę! Aaaaahhhhhh!”

Zlałem się w jej szparkę…jeszcze kilka skurczy kutasa…zastygłem i opadłem na Monikę. Całowałem ją…ześliznąłem się z niej…mamuśki szybko zajęły się córeczką…

-“Monisiu…dziecko…” szeptały na zmianę…”córcia?…”

Monika leżała z przymkniętymi oczami.

-“Przepraszam ciociu!” szepnąlem do Bożeny…”Nie chciałem jej zrobić krzywdy, ale jest taka cudowna!”

-“Cicho głuptasie…wiem…kochanie…wiem…cudownie ją zaspokoiłeś…nie spodziewałam się, że można zemdleć w czasie stosunku…”

-“Wierz mi siostra” Krystyna pogłaskała Bożenę “że można! Też mnie tak zerżnął. Gówniarz jest niemożliwy!”

-“Nooooo wiem…ale żeby aż tak?!”

-“Noooooo!…”

-“Monisiu?…” zaczęły ją głaskać…”córcia?”

Monika otworzyła oczy…

-“Jak się czujesz?”

-“C-c-co się dzieje?”

-“Jak się czujesz?”

-“Cooo? Aaaaa w porządku…a co?…Co jest?”

-“Dobrze ci?!”

-“Tak…fantastycznie!”

-“To dobrze!” ucieszyły się.

-“Córciu…zemdlałaś z rozkoszy!”

-“Coooooo?”

-“Noooooo! Tak cię rżnął, że zemdlałaś z rozkoszy!”

-“Kurcze…poważnie?!”

-“Tak mała! Musiało ci być tak rozkosznie!”

-“Nooooo…chyba tak…nie wiem…czuję się fantastycznie tylko chyba…nie czuję cipki…wogóle nie czuję cipki…”

-“Jezuuuuu Mareeeeek! Chcesz mnie zaruchać?!” w końcu uśmiechnęła się.

-“Przepraszam Monisiu, ale jesteś taka cudowna cipka!”

-“Jezuuuuu kochanie!”

Przytuliliśmy się razem.

-“Odpocznijmy trochę” rzuciła Krystyna.

-“Myślałyście, że Marek nie da rady trzem dupom, a on nas mało nie zaruchał…przynajmniej Monikę…”

-“Nie mogę wciąż  uwierzyć!” Bożena dalej była lekko zszokowana.

-“Dopiero 11-ta i młody jeszcze chyba nie skończył” Krystyna śmiała się.

Monika spojrzała na nią.

-“Ty chyba żartujesz ciociu! Jak to nie skończył?! Ruchał mnie ponad godzinę!”

-“Marek! Jeszcze chcesz cipki?!”

-“Nooooo ciągle mi się chce…” szepnąlem…”przecież wiecie.”

-“Ja pierdolę!”

-“Chodźcie pod prysznic! bo noc jeszcze długa!” śmiała się Krystyna widząc Moniki niedowierzające spojrzenie.

-“Tak, tak, córcia! życie jest ciężkie, ale może być też przyjemne!”

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mi Riam

Z pozdrowieniem dla @Tomek.Matysiak:

Rozumiem, że to nie w Twoim guście. Każdy ma inne preferencje, więc możesz po prostu nie czytać.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *