Edukacja z ciocią 27.
Zaczęliśmy się pieścić i całować. Krystyna mocno stęskniła się i była bardzo aktywna.
-”Zajmij się swoją dziewczyną kochanie” szeptała.
-”Dziś chcę dużo i długo.”
Miałem już wzwód i naturalnym ruchem ręki zaczęła mnie lekko, delikatnie onanizować. Zacząłem pieścić i całować jej piersi.
-”Nie wytrzymam już kochany!”
Szybkim ruchem wsiadła na mnie i nabiła się spokojnie na mój penis.
-”Oooo taaak! Tak się stęskniłam!”
Ujeżdżała mnie dość mocno, wbijała paznokcie w moje piersi rysując długie głębokie linie na moim ciele. Chciała spełnienia szybko i bezkompromisowo. Po chwili doszła jęcząc cichutko.
-”Taaak kochanie! Teraaaaaaz!”
Upadła na mnie, tuląc swoje ciało w mych objęciach.
-”O taaaaak!” szeptała cichutko.
Całowaliśmy się głęboko, a nasze języki z chęcią i rozkoszą rozwijały swe harce. Krystyna zawsze całowała namiętnie i oddawała się temu w uniesieniu. Sprawiało mi to ciągle nieopisaną przyjemność. Zsunęła się wreszcie ze mnie, ułożyła kilka poduszek pod głową, jedną pod plecami na wysokości talii.
-”Dobrze teraz czy chcesz mnie wyżej…bardziej wygiętą? Chcę, żebyś wchodził bardzo głęboko dzisiaj!”
Wszedłem między jej rozłożone uda.
-”Tak chyba będzie dobrze Krysiu” oceniałem jej rozstaw bioder.
-”Zaraz zobaczymy” szepnęła ”Wejdź kochanie!”
Zbliżyłem moją nabrzmiałą pałę do wejścia pochwy i pchnąłem. Była rozwarta i mokra. Jednym płynnym ruchem znalazłem się w jej wnętrzu. Jęknęła z aprobatą przyjęcia w cipce mojego kutasa.
-”Nie spiesz się…proszę…”
-“Tak ciociu!”
Zacząłem ją powoli dymać. Przerwała mi po kilku ruchach.
-“Poczekaj…za nisko…” podłożyła jeszcze jedną dużą poduszkę pod plecy, poprawiła poduszki pod głową.
-“Teraz mam biodra lepiej wygięte…teraz będzie ci wygodniej wchodzić we mnie głębiej. No dawaj kochany!” szeptała.
Zacząłem ją jechać. Faktycznie, wygięcie bioder i całej talii spowodowało zupełnie inny kąt wejścia penisa w jej szparkę. Patrzyła mi w oczy, gdy szepnęła:
-”Nie spiesz się…Sprawdzimy dzisiaj, ile razy dasz radę, dobrze?”
-”Jasne ciociu…się będę starał…”
-”Wiem kochanie” śmiała się cichutko ”wiem.”
Ruchałem powoli, ale ciśnienie nieubłaganie już dawało znać, że to nie potrwa długo.
-”Rozładuj się…nooooo kochany.”
-”Krysiu wciąż mogę…?”
Spojrzała na mnie uważnie…chwilę milczała wpatrując się we mnie…
-”Wiem, że tego chcesz…” szeptała…”Możesz cały czas…nie bój się…mówiłam ci już…zawsze będziesz mógł do końca…we mnie…i teraz…i w przyszłości…kiedy i jeśli będziesz tylko chciał.”
Pocałowałem ją…
-”Cudowna jesteś!”
-”Wiem kochanie…dla ciebie…tylko dla ciebie…” zauważyłem smutek w jej oczach.
-”Jestem taka szczęśliwa z tobą” szepnęła.
Orgazm nadszedł z dużą eksplozją w jej gorącą chętną cipkę. Jęknąłem, gdy całe moje ciało naprężyło się. Eksplodowałem silnym wytryskiem w jej szparę. Przytuliła mnie mocno.
-”Daj mi wszystko!”
Po 5-tym wtrysku zwolniłem lekko.
-”Dobrze już?” szeptała.
-”O taaaak!”
-”Dobrze…a teraz już powoli kochanie…musisz troszkę popracować na tej dojrzałej dupci…rozepchaj swoją dziewczynkę…wchodź głęboko…do końca…do samego dna cipki.”
Znowu zacząłem dymać rozpychając ją na boki. Objęła mnie nogami i okroczyła na plecach.
-”Włóż ręce pod pupę i dobij do dna” szeptała.
Byliśmy teraz jak jedno ciało, świetnie i ciasno zakleszczeni w doskonałej harmonii aktu seksualnego. Posuwałem jej rozwartą bruzdę powoli, Krystyna cicho pojękując poddawała się pchnięciom moich bioder.
-”Jest idealnie Mareczku…ruchaj, ile chcesz…czuję cię tak głęboko…”
-”Ciociu…?” Patrzyłem jej w oczy…
-”Tak kochanie!”
Wiedziała…
-”Taaak, do końca!” uśmiechała się.
Spuściłem się w nią znowu, teraz już spokojniej, ale i tak potężnym spustem w jej wnętrze. Drapała mnie paznokciami po plecach i po tyłku, jeszcze bardziej mnie podniecając, gdy dochodziłem. Znowu całowaliśmy się i pieściliśmy języczkami.
-”Jest mi tak dobrze pod tobą…nie wyjmuj!” prosiła cichutko…
-”Chcę jeszcze…” po chwili znów zacząłem ją jechać…
-”O taaaak kochanie!” jęczała…”jeszcze…chcę jeszcze…jesteś cudowny!”
Teraz trwało to dłuższą chwilkę…Krystyna orgazmowała spokojnie, cichutko, mocniej tylko wtulając się we mnie i głębiej wbijając swe pazurki w moje półdupki, silniej je dociskając do swego łona…
-”O taaaaak kochanyyyy! Jedź tę bruzdę, mocniej i głębiej…jeśli chcesz!”
Miała cały czas orgazm i chciała teraz ostrej jazdy.
-”Wyruchaj mnie teraz! Mocno! Głęboko!”
Podniecony jej słowami, zacząlem orać jej szparę…mocno długimi, potężnymi pchnięciami…zaczęła głośno stękać.
-”O taaaak! Dokładnie taaaaak! Jesteś tak dużyyyyy!”
Po chwili doszedłem ponownie, wlewając strumień spermy do jej wnętrza. Wpatrywała się we mnie intensywnie, kręcąc w konwulsjach głową…
-”Jeszcze kochanie…jeszcze!”
Nie przestałem…rżnąłem ją dalej…zaczęła niesamowicie pracować biodrami…
-”Posiądź mnie! posiądź to cipsko!” jęczała.
Znowu doszedłem…zamknęła oczy poddając się rozkoszy, gdy świeża dawka nasienia zalewała jej macicę…
-“O taaaak kochanie…” wystrzeliwszy ostatni spust dopiero nieco ochłonąłem.
-“Ciociu?…Krysiu?…” spojrzała na mnie…
-“Nooooo kochany?”
-“Jesteś fantastyczna!” uśmiechała się.
-“Kochany jesteś! Dziękuję ci skarbie!” potem już lżejszym tonem zaczęliśmy po cichu rozmawiać…
-“Nadal niezła dupa co? Jest co poruchać?”
-“O tak! Jest mi tak dobrze w twojej cipce!”
-“No myślę! Niejeden facet by chciał mnie przelecieć…” uśmiechała się…”Mam ciągle różne oferty…wiesz jak to jest, jak się pracuje z wygłodniałymi samcami…” śmiała się…
-“Nie sądzę, aby któryś mógł mnie tak zaspokoić jak ty…” przyglądała mi się.
-“Cieszę się, że w końcu do tego doszło między nami” szepnęła.
-“Ja też Krysiu!”
Będąc nadal w niej, poczułem kolejny wzwód…penis był gotowy do następnej rundy. Zacząłem ją delikatnie posuwać.
-“Już? Gotowy?”
-“Tak Krysiu!”
-“Yhhmmm to dawaj mały! Pocipciaj sobie!”
Ruchałem powoli.
-“Tak dobrze?”
-“Tak kochanie!” spojrzała mi głęboko w oczy.
-“Wiesz, że możesz wszystko co chcesz” szeptała.
-“Wiem Krysiu…jesteś cudowną ciocią…dziękuję ci!”
-“Przestań głuptasie! Noooo ruchaj ruchaj swoją ciotkę! Jest tak przyjemnie!”
Zaczęła znowu dochodzić, orgazm zaczął wstrząsać jej ciałem.
-“Taaaak kochany! Dokładnie taaak!”
Szczytowała spokojnie, po cichu, czasem lekko pojękując, rozkoszując się każdą sekundą uniesienia, każdym pchnięciem kutasa. Poczułem nadchodzący orgazm…ona też…spojrzała mi w oczy, lekko kiwnęła głową potwierdzając gotowość przyjęcia nowej fali młodzieńczej spermy.
-“Ładuj…do pełna…” szepnęła w końcu.
Spust poszedł głęboko w jej macicę…wlewałem dwa…trzy…cztery wtryski. Docisnęła mój tyłek silniej do swej cipki, przytrzymując głęboko wbitymi tymi jej długimi paznokciami…
-“Wlej wszystko malutki…” szeptała.
-“Nie wychodź jeszcze…” przyglądała mi się…
-“Dasz radę jeszcze raz swojej dziewczynie?” szeptała cichutko z uśmiechem.
Roześmiałem się też cichutko.
-“No przecież wiesz!”
-“Wiem Mareczku! i za to cię kocham!”
Wiedziałem, czego oczekiwała. Zacząłem ją mocno jechać…wchodziłem na wyższe obroty, by po chwili ją najzwyczajniej jebać i stosunek przemienił się w zwykły dziki akt rozładowania napięcia i osiągnięcia rozkoszy seksualnej. Rżnąłem jak furiat. Młody samiec zaspokajał swoją dojrzałą samicę! Ujeżdżałem ją mocno i głęboko. Jęczała teraz już nieprzerwanie.
-“Jezuuuuuu! Mareczkuuuuuu! Jak mi dobrzeeeee! Ruchaj kochany! Mocnieeeeej! Jeszczeeeeee!”
Doszedłem wreszcie potężnym wytryskiem w jej rozwartą, mokrą, gorącą dziurę. Piszczała teraz już ciszej…
-“Taaaak! Napełnij mnieeeee!”
Zlałem świeży ładunek nasienia. Powoli wytracałem szybkość i impuls. Wreszcie zsunąłem się z ciotki. Leżeliśmy teraz obok siebie wtuleni, całując, gładząc i pieszcząc nasze ciała. Krystyna zaczęła łagodnym głosem…
-“Widzę i wiem, że dużo możesz…to o testowaniu to tak mi się wymsknęło…” przyglądała mi się…
-“Chcę, żebyś dziś w nocy naprawdę pospał i odpoczął…dobrze?”
-“Postaram się Krysiu.”
-“Ehh ty narwańcu!” uśmiechnęła się.
-“Marek! Naprawdę! Proszę cię! Jutro jak Bogusia przyjedzie…wiesz…ona już próbowała się umawiać trochę, ale jakoś do niczego nigdy nie doszło. Na zewnątrz może i wygląda pewnie…sam widziałeś…elegancka laska…ale to delikatna i bardzo skromna dziewczyna…”
Przyglądała mi się.
-“Już się zorientowałeś, że dziewczyny zrobiły ci opinię ogiera…zależy mi, abyś zrobił na niej dobre wrażenie, w sensie…no wiesz…nie tylko rżnięcie jak króliki, tylko żeby to było miłe przeżycie dla niej…no i dla ciebie oczywiście…” kontynuowała…
-“Bo widzisz…te moje wszystkie przyjaciółki, to starsze niewyżyte dupy, co potrzebują po prostu dobrego kutasa, żeby je od czasu do czasu dobrze zerżnął…a zarówno Monika jak i Bogusia to…inna kategoria kobiet…ruchanko też im się przyda, ale one potrzebują bardziej uczucia, sympatii, potwierdzenia własnej wartości…”
-“Ciociu…” powiedziałem cicho…”teraz jak już wiem, w co mnie wciągnęłaś” uśmiechnąłem się “to staram się robić tak jak mówisz…”
-“Nooo wiem kochanie…zauważyłam…szybko się nauczyłeś wielu rzeczy…i za to ci dziękuję że mnie słuchasz.”
-“Tak jak mówię…gówniarz jesteś i chcesz się tylko wyprztykać i to jest normalne u młodych chłopców, ale kobieta potrzebuje też trochę ciepła, uczucia, przyjaźni…rozumiesz kochanie?”
-“Tak Krysiu…postaram się” powiedziałem poważnie.
Patrzyła na mnie.
-“Wiem skarbie…i za to cię kocham!…choć taki trochę narwany to ty jednak jesteś” uśmiechnęła się.
-“To co? śpimy? umowa stoi?”
-“Tak Krysiu!”
-“Nooo chyba, że już naprawdę nie będziesz mógł wytrzymać…no to wiesz…” uśmiechnęła się.
Mimo, że na dworze było jeszcze jasno, ledwie 10-ta wieczorem, to wtuleni w siebie spokojnie zasnęliśmy. Spało mi się nadzwyczaj dobrze i przyjemnie…okno w sypialni na górze zostawiliśmy otwarte. Nawet jak się kochaliśmy z ciotką, to ona zawsze szczytowała spokojnie, w ciszy, więc nie było obawy, żeby najbliższy sąsiad usłyszał jakieś odgłosy aktywności seksualnych.
Obudziłem się chyba dopiero koło 4-tej, gdy zaczynało już świtać. Krystyna jak prawie zawsze, gdy byliśmy sami, spała leżąc na wpół ciałem na mnie, wtulona i obejmująca mój kark. Cała naga i to jej cudownie kształtne ciało napędzało tylko moją zdolność wyobraźni. Kutas oczywiście dawał mi ciągle do zrozumienia, co mam robić. Nie mogłem się opanować. Szybko przekręciłem ją na plecy i wszedłem między jej uda. Cipka była mokra, rozwarta i kapała moją spermą.
Pchnąłem delikatnie, ale i tak obudziła się od razu. Spojrzała na mnie tym swoim pięknym uśmiechem.
-“No tak…wiedziałam…” szepnęła cichutko…
-“No dawaj już…zaruchaj sobie…”
Zacząłem mocno i szybko jechać cioteczkę. Jęczała cichutko…
-“Narwaniec jesteś” śmiała się…”Cipciaj cipciaj…pieprzony gówniarzu…” szeptała bez złości…”rozładuj się…”
Doszedłem szybko…poczuła…kiwnęła tylko głową…wystrzeliłem fontannę nasienia w jej gorącą szparkę…ruchałem dalej…wiedziała, że jednorazowe spełnienie to dla mnie za mało. Okroczyła mnie nogami.
-“Teraz kochanie!” dała sygnał do głębokiej penetracji i mocnego rżnięcia.
Ujeżdżałem ją szybko i intensywnie. Doszedłem znowu, aż jęknęła głośno, gdy wbijałem się w jej szparę ostatnimi potężnymi pchnięciami, pompując ładunek nasienia. Wytracałem pęd w miarę napełniania jej bruzdy spermą. Leżeliśmy chwilę, relaksując się. Pocałowała mnie, pogładziła po plecach, poklepała po tyłku…
-“No już…prześpij się trochę…”
Zasnęliśmy.
Była już prawie 10-ta, gdy obudziłem się. Krystyny nie było w łóżku. Poszedłem wziąć prysznic. Pała stała jak torpeda, ale na myśl o Bogusi, udało mi się opanować. Zszedłem do kuchni. Krystyna przywitała mnie uśmiechem.
-“Noooo wyspałeś się…odpocząleś trochę?” spytała.
-“Tak…czuję się bardzo dobrze!” odparłem.
Była w szlafroku…spojrzała na mój wzwód okryty ręcznikiem.
-“Mowy nie ma kochany!” roześmiała się wymownie.
-“Dostałeś cipki w nocy!”
Podeszła i pocałowała mnie.
-“Wiesz, że my dziewczyny spotykamy się…Bogusia jest świetna w łóżku…bardzo ciepła… taka milusińska…” mrugnęła…”musisz poczekać…Warto!…”
-“Dawaj, zjedz coś na śniadanie! Pomożesz mi potem z obiadem…jest trochę do przygotowania. Bogusia będzie o 1-ej…to żebyśmy zdążyli się trochę ubrać… golasie…” roześmiała się.
Do 12-ej mieliśmy już wszystko przygotowane.
C.D.N. 28.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Proszę o sensowne komentarze i konstruktywną krytykę… a nie trollowanie.
Nie podoba się – nie czytaj!
Jest tyle innych kategorii, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Pozdrawiam tych, którym się podoba.
Leave a Reply