Bas z klubu wciąż dudnił mi w żyłach, tworząc fantomowy rytm, gdy cała trójka wpadła do mojej sypialni w penthouse’ie. Emilia śmiała się lekko i dzwoniąco, popychając mnie na łóżko typu king size, a jej blond kucyk kołysał się. Luiza, pełna mocy i wdzięku, z lśniącą głową, zatrzasnęła zamek z ostatecznym, zdecydowanym dźwiękiem.
„Myślisz, że dasz radę nam obu, Eryk?” – mruknęła Luiza, a jej głos był niskim pomrukiem, który wibrował we mnie.
Uśmiechnąłem się, a moja pewność siebie, jako rapera dodawała mi energii. „Wiesz, że tak, Lu. Chodź po to”.
Ich ręce znalazły się na mnie, wykonując serię wprawnych ruchów, zdejmując moją markową koszulę i dżinsy. Ich pocałunki były głodne, usta Emilii słodkie i miękkie na mojej szyi, a Luiza bardziej wymagająca na moich ustach.
Byłem zagubiony w doznaniach, w podbudowie ego wynikającej z posiadania dwóch oszałamiających kobiet w moim łóżku, kiedy dziwne ciepło zaczęło gromadzić się głęboko w moich trzewiach.
To nie było podniecenie. To było coś… innego. Brzęczące, zmieniające się ciepło, które sprawiało, że czułam mrowienie na skórze. Próbowałam coś powiedzieć, zapytać, co się dzieje, ale z moich ust wydobyło się tylko niewyraźne sapnięcie. Czułam, jakby moje kości topiły się i zmieniały kształt. Ostry, słodki ból przeszył moją klatkę piersiową, a po nim nastąpiło niemożliwe do opisania uczucie ciężkości. Spojrzałam w dół, a oddech uwięzł mi w gardle, które nagle stało się delikatne.
W miejscu, gdzie wcześniej znajdowała się moja płaska, wytatuowana klatka piersiowa, teraz wyrosły dwie pełne, ciężkie piersi. Moja skóra była blada, prawie porcelanowa. Moje dłonie, teraz z pomalowanymi na czarno paznokciami, poleciały do mojej twarzy, dotykając miękkich krzywizn moich policzków, miękkości nowych ust. Moje włosy wydawały się dłuższe niczym ciemna zasłona jedwabiu opadająca na moje nagie ramiona.
„Co, do cholery?” Głos, który z siebie wydałam, nie był moim głosem. Był wyższy, melodyjny, przepełniony szokiem, który odczuwałam w głębi duszy.
Emilia tylko się uśmiechnęła, gładząc moje nowe biodro. „Poznaj Elwirę. Boże, jesteś oszałamiającą gotycką dziewczyną”.
Luiza stała już przy komodzie, wyciągając dwie uprzęże i parę przerażająco dużych, cielistych strap-onów. Mój umysł kręcił się, próbując przetworzyć tę niemożliwość, ale widok, jak mocują zabawki, skórzane paski napięte na muskularnych biodrach Luizy i krągłych biodrach Emilii, wysłał impuls czystej, nieskażonej potrzeby prosto do mojego nowego wnętrza. W moim wnętrzu zaczęła rozkwitać głęboka, bolesna pustka, desperackie pragnienie, którego nigdy nie zaznałem, jako mężczyzna.
„Myślisz, że dasz sobie radę z nami obiema, Elwira?” – zapytała Luiza, zbliżając się do łóżka z wyzywającym tonem głosu, a silikonowa końcówka lśniła.
Mogłam tylko skinąć głową, mając suchość w ustach, a każda część mojego nowego ciała krzyczała „tak”. Emilia stanęła za mną, kładąc ręce na moich ramionach i pomagając mi uklęknąć na czworakach. Ta pozycja wydawała mi się naturalna, uległa, właściwa. Poczułam chłodny, śliski nacisk strap-ona Luizy na moją cipkę i cofnęłam się z jękiem.
To była jednocześnie inwazja i błogosławieństwo. Rozciągające, wypełniające uczucie, które wymazało z mojej głowy wszystkie myśli oprócz pragnienia więcej. Wślizgnęła się we mnie jednym płynnym, mocnym pchnięciem, a ja krzyknęłam, wydając z siebie kobiecy jęk rozkoszy. Gdy tylko rytm się rozpoczął, poczułam drugie naciskanie, zabawkę Emilii, badającą mój odbyt. Wzdrygnęłam się na sekundę, przytłoczona podwójnym doznaniem, ale potem rozluźniłam się, ponownie wypychając się do tyłu, pragnąc niemożliwej pełni.
Znalazły rytm, idealną, karzącą synkopę, która doprowadzała mnie do szaleństwa. Pchnięcia Luizy były głębokie i równomierne, uderzając w miejsce wewnątrz mnie, które sprawiało, że za powiekami pojawiały się gwiazdy. Pchnięcia Emilii były krótsze, ostrzejsze, a każde z nich wywoływało we mnie nową falę szaleńczego napięcia. Uderzenia ich ciał o moje, ich jęki wysiłku, moje własne zduszone, błagalne jęki – to była symfonia surowej, przemieniającej przyjemności.
Pędziłam ku szczytowi, którego nie potrafiłam pojąć, kiedy Luiza wydała z siebie gardłowy jęk. „Dochodzę”.
Emilia powtórzyła za nią, głosem napiętym. „Ja też. Teraz!”.
Niezwykle realne i szokujące ciepło ogarnęło moje najgłębsze zakamarki. Pulsowało z zabawki Luizy, gęste, ogarniające mnie gorącem. Sekundę później dołączyło do niego ciepło Emilii, a te dwa doznania wywołały mój własny, wstrząsający orgazm. Mój świat stał się biały, moje plecy wygięły się w łuk, a z moich ust wydobył się cichy krzyk. Pulsowały dalej, wypełniając mnie, aż ostatnia drżąca fala sprawiła, że osunęłam się na prześcieradło, całkowicie wyczerpana i całkowicie przemieniona. Luiza wyciągnęła się powoli, a zabawka wydała cichy, mokry dźwięk.
To sperma naszych chłopaków, Eliza zaklej ją, aby nektar się z niej nie wydostał.
W tym momencie Eliza włożyła mi wtyczkę analną do odbytu, która zakleiła taśmą, zaś do mojej pizdy włożyła mały wibrator i również go zakleiła.
Słuchaj, to była kara za twoje traktowanie kobiet. Teraz nią zostaniesz na nieco dłużej – opowiedziała wiążąc mnie do łóżka. Za jakaś godzinę wpadnę po Ciebie. Mirror replacement, Ante la cámara – jedna organizacja wiele nazw. Zajmą się tobą. Być może twoja kariera muzyczna rozkwitnie.
Cześć!
Leave a Reply