W krainie Eldorii

Gdy wkroczyłem na starożytny targ Eldorii, powietrze wibrowało magią i zapachem egzotycznych przypraw. Serce waliło mi z niecierpliwości; słyszałem szepty o potężnym duchu, który potrafił spełniać życzenia, ale nie byle, jakie – miał moc zmieniania istoty człowieka. Przybyłem tu w poszukiwaniu przygód, ale nie wiedziałem, że moje życie wkrótce przybierze nieoczekiwany obrót.

Słońce zachodziło, rzucając złotą poświatę na stragany, gdy przeciskałem się przez tłum. Moje palce muskały jedwabie i drobiazgi, ale mój umysł był skupiony na odnalezieniu nieuchwytnego duchu. Legenda głosiła, że przebywał w ukrytej jaskini, strzeżonej zagadkami i zaklęciami. Poczułem magnetyczne przyciąganie, prowadzące mnie w stronę wejścia do jaskini, gdzie cienie tańczyły i szeptały sekrety.

Gdy wszedłem, powietrze zgęstniało od magii. Tam, w centrum słabo oświetlonej jaskini, siedział dżin – postać spowita wirującą mgłą, z oczami migoczącymi niczym gwiazdy. „Witaj, poszukiwaczko zmian” – powiedział, a jego głos niósł się echem niczym melodia. „Czego pragniesz?”

Zawahałam się, serce waliło mi jak młotem. Zawsze czułam brak połączenia z moją tożsamością, tęsknotę za poznaniem drugiej strony siebie. „Chcę doświadczać życia, jako kobieta” – wyznałam w końcu, ledwie słyszalnym szeptem.

Dżin machnął ręką i uśmiechnął się znacząco. „Spełniam twoje życzenie, ale pamiętaj, każda zmiana niesie ze sobą wyzwania”. W jednej chwili poczułam przypływ energii, a świat wokół mnie rozmył się.

Kiedy mgła się rozwiała, spojrzałam w dół i zobaczyłam, że się odmieniłam. Moje odbicie w pobliskiej sadzawce ukazywało długie, falujące czarne włosy i delikatne rysy twarzy.  Ubrana byłam w czerwoną suknie szlachecką. Nie byłam już tą samą osobą, co kiedyś; stałam się kobietą, a wraz z tym pojawiło się nowe spojrzenie na życie.

 Gdy wyszłam z jaskini, świat wydał mi się inny. Kolory były żywsze, emocje głębsze. Wędrowałam po targowisku, czując ciężar mojej nowej tożsamości. To było ekscytujące, a zarazem onieśmielające. Złapałam wzrok przystojnego kupca, którego wzrok spoczął na mnie z intensywnością, która przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. Nazywał się Kael i nie przypominał nikogo, kogo kiedykolwiek spotkałam. Pomachał do mnie, a gdy do niego podeszłam wskazał mi miejsce a La przebieralnia za jego straganem i podał mi niebieską suknię. Założyłam ją, była dużo bardziej obcisła niż ta, która miałam założoną wcześniej i była też zdecydowanie krótsza, sięgała mi do połowy ud. Nagle ktoś mnie popchnął i poczułam jak lecę do przodu, ale chwyciłam parawan, aby nie upaść. W tej pozycji mój tyłek był lekko wypięty i poczułam klapsa. Każda dziewczyna, chce tylko jednego i tylko w taki sposób można do faktycznie kogoś w sobie rozkochać rzekł Kael i włożył mi palec do mojej cipki. Zaczął nim intensywnie ruszać, aż zrobiłam się morka. Teraz czas na gwóźdź programu – poczułam coś twarde i moich wrót, a po chwili zajęczałam, gdy jego taran wszedł w moja cipkę. Po kilku pchnięciach poczułam gorący płyn we mnie. Będziesz moją drugą żoną rzekł.

Dni zmieniały się w tygodnie, gdy akceptowałam swoje nowe życie. Kael i ja zbliżaliśmy się do siebie, dzieląc się śmiechem i sekretami w blasku księżyca. Odkrywałam radość kobiecości, siłę wrażliwości i potęgę miłości. Ale z upływem dni czułam ukłucie tęsknoty za dawną sobą. Zyskałam tak wiele, a jednak tęskniłam za tym, kim byłam kiedyś.

Pewnego wieczoru, gdy spacerowaliśmy po targowisku, zwierzyłam się Kaelowi ze swojego życzenia i ostrzeżenia dżina. Słuchał uważnie, a jego wyraz twarzy złagodniał. „Jesteś piękna taka, jaka jesteś, ale jeśli zechcesz wrócić, będę cię wspierać” – powiedział głosem pełnym ciepła.

Rozważałam swoje wybory, zdając sobie sprawę, że moja podróż nie polegała tylko na fizycznej przemianie, ale na zrozumieniu istoty miłości, tożsamości i akceptacji. Wróciłam do jaskini, gotowa na kolejną konfrontację z dżinem.

„Czy znalazłaś to, czego szukasz?” – zapytał, a w jego oczach błyszczała ciekawość.

„Znalazłam” – odpowiedziałam spokojnym głosem. „Chcę powrócić do swojej pierwotnej formy, ale chcę też nieść ze sobą lekcje, których się nauczyłam”.

Dżin skinął głową, machnął ręką, a ja poczułam znajomy przypływ energii. W jednej chwili wróciłam do dawnej formy, ale zmieniłam się na zawsze. Doświadczyłam życia z innej perspektywy, a wraz z tym na nowo doceniłam to, kim jestem.

Kiedy wróciłam do świata, uświadomiłam sobie, że miłość przekracza wszelkie granice, a podróż ku samopoznaniu to najbardziej magiczna przygoda ze wszystkich. A co z Kaelem? Zawsze będzie zajmował szczególne miejsce w moim sercu, przypominając, że czasem najgłębsze zmiany zachodzą w nas samych. Zaś sama Eldoria jest niezwykłą krainą, ale o tym może, kiedy indziej. Tymczasem czas do pracy.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Tenny

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *