Trojka przyjaciol cz.6.1

Aura spędzała wieczór na podwórku własnego domu. Był to pierwszy bardzo ciepły wieczór mimo, że lato rozpoczynało się raczej mroźno i temperatura nocą spadała często nawet poniżej 10 stopni. Siedziała na fotelu ogrodowym, a stopy oparła wygodnie o udo Dominika.

– uwielbiam to miejsce – powiedziała Aura w zadumie – nie znam lepszego, w którym bym się lepiej czuła. Nigdy się stąd nie wyprowadzę.

– ja chyba wyjadę do większego miasta – powiedział Dominik – tu się ciężko żyje, a w karierze wysoko nie zajdziesz. Tu jest tak niski i średni poziom, że wyższy zupełnie nie istnieje.

– ja się takimi rzeczami w ogóle nie przejmuję. Trzeba żyć chwilą – powiedział Bartek – jeśli będę mógł zostać to zostanę. Ale wiesz jak jest, Aura. Za parę lat to miejsce może się zmienić nie do poznania. Wykarczują las,, wyleją drogę asfaltową, podzielą okolicę na działki i sprzedadzą. Na razie masz tu ciszę i spokój, a potem może tu powstać osiedle, takie samo jak po drugiej stronie.

– nie załamuj mnie. Od wielu lat nic się tu nie zmieniło i już raczej tak zostanie. Ludzie raczej z okolicy wyjeżdżają, a nie na odwrót. – powiedziała Aura.

– dobra… Chodźmy do środka, bo komary mnie zaczynają żreć – powiedział Bartek

– mogę spiralę odpalić – powiedziała Aura

– nieee. Nie ma sensu takiego wieczoru marnować na siedzenie i gadanie, kiedy można robić fajniejsze rzeczy – powiedział Bartek

– czyli pieprzyć koleżankę? – zapytała Aura

– no na przykład – odparł Bartek

– nie mogę dzisiaj. Strasznie boli mnie brzuch. Nawet nastroju nie mam – powiedziała Aura

– a po lodziku? – zapytał Bartek

– sam se zrób – powiedziała Aura

– nie będę roboty Ci zabierał – zaśmiał się Bartek

Aurelia sprzedała mu kopniaka w nogę pod stołem.

– daj spokój. Jak nie chce to nie. Wiesz, że za to można dostać dziesięć lat aresztu? – zapytał Dominik

– za co? – zapytał Bartek

– za nakłanianie do czynności seksualnej – odparł Dominik

– nigdy bym za to nie doniosła – powiedziała Aura – tym bardziej na was.

– a na kogoś innego? – zapytał Bartek

– raczej też nie – odpowiedziała po przemyśleniu Aura

– dobra. Idziemy spać – powiedział Bartek – jutro kolejny dzień i to na samym początku wakacji. Można coś podziałać z rana

– do wakacji jeszcze prawie dwa tygodnie – powiedziała Aura

– ale dzienników nie ma – powiedział Bartek – już i tak nic nie zmienią. Poza tym te lekcje teraz są takie, że nic na nich nie robimy

– hmm. To może ja też nie pójdę do szkoły – powiedziała Aura

Chłopaki posprzątali stół, odstawili krzesła i pożegnali się z Aurą. Aura weszła do pustego, ciemnego i niepokojąco cichego domu. Zamknęła drzwi na klucz i włączyła światło na schodach. Wyjrzała z piętra przez okno i obserwowała okolicę. Nie zauważyła niczego niepokojącego. Zrzuciła ubrania i wzięła prysznic. Teraz uczucie samotności z jakiegoś powodu zaczęło jej doskwierać. Głupie tematy o gwałcicielach, zboczeńcach i mordercach na wieczór zaczęły zbierać swoje żniwo. Aura przy każdej okazji patrzyła przez okno, czy gdzieś w pobliżu w ciemnym zaułku nie czai się jakieś zło. Pomyślała, że jako małolatka, całkiem sama w domu (domu dodatkowo odizolowanego od reszty osiedla, które na ogół zamieszkują emeryci i starzy ludzie) stanowi nie lada kąsek dla różnego rodzaju dziwaków i zboczeńców. Pomyślała, że przy pierwszym zastrzyku pieniędzy od rodziców, będzie musiała zainwestować w zabezpieczenie domu. 20 letni zamek gerdy w drzwiach wejściowych, które same też nie powinny utrzymać porządnego kopniaka od potencjalnego włamywacza, były śmieszną linią obrony. Z drugiej strony, jeśli ktoś by się włamał licząc na cenny łup kradzieży, to srogo by się przeliczył.

Jeszcze przed snem zaplanowała przyszłe niezbędne wydatki i oszacowała oszczędności. Na rychłą pomoc finansową od rodziców nie było, co liczyć, a budżet już w tym momencie się nie dopinał.

Nad ranem obudził ją dźwięk dzwoniącego telefonu. Rodzice poinformowali ją, że u nich wszystko ok, ale sami nie mają pieniędzy i żyją bardzo oszczędnie na półgłodowej diecie. Obiecali, że jak tylko dostaną pensję to od razu jej pomogą. Aura zaczynała żywić się produktami długoterminowymi, których zapasy jeszcze posiadała. Problematyczny jednak zaczynał się problem ze środkami czystości i higieny, jak nawet pasta do zębów, której Aura nie miała już, za co kupić.

Od rana zajęła się szukaniem pracy na okres wakacyjny. Szanse były dość nieduże w tej części kraju, ale zawsze istniała możliwość najęcia się do zbioru wiśni i czereśni, której sezon miał wystartować w najbliższych dniach. Wysłała cv na wszystkie oferty, w których spełniała wymagania.

Po wykonaniu zadania wyszła z domu i pomyślała o tych wszystkich farciarzach, którzy jakimś cudem znajdują zgubione pieniądze na ulicy. Takie znalezione 20 czy 50 złotych mogły ją w tym momencie trochę podratować. Zastanawiała się jak długo będzie czekać na odpowiedź po wysłanych z rana CV i czy w ogóle się ich doczeka. Spokojnym krokiem minęła dom Dominika i Bartka i doszła do końca ulicy i skręciła w lewo. Żwirowa droga biegła aż do ulicy wylotowej z miasta. Z jednej strony ulicy stały domki jednorodzinne lub puste działki, a z drugiej strony łąki i las. W stronę lasu po kilkuset metrach szła wąska droga, łącząca jedyną działkę z drewnianym domkiem po tej stronie drogi, prawdopodobnie w przeszłości należącym do leśników, a obecnie zamieszkiwana przez starszego pana. Zauważyła go na dróżce usilnie, lecz nieudolnie próbującego przepchnąć przewróconą na ścieżkę sporej wielkości brzozę.

– dzień dobry. Pomóc Panu? – zapytała grzecznie Aurelia

– dzień dobry. Nie wiem, czy nawet we dwoje damy radę. Waży pewnie 500 kilo – odpowiedział emeryt

Aura popatrzyła na przewrócone drzewo. Przy samej ziemi było połamane jak zapałka.

– dziwne. Przecież nie wiało mocno tej nocy – powiedziała Aura

– niewiele trzeba było. Pęknięte było od jakiegoś czasu – powiedział facet. – co u rodziców?

– dziękuję. W porządku – odpowiedziała zdawkowo Aurelia

– kojarzę ich z widzenia. Porządni ludzie – oznajmił – a to niech sobie tu leży. Samochodu i tak już nie mam, więc nie będzie przeszkadzało – dodał po chwili

– niech się Pan nie przejmuje. Przecież to można łatwo usunąć z drogi i jeszcze będzie miał Pan drewno na opał – odpowiedziała Aura – tylko przyniosę piłę i jakiś klin.

Ale sąsiad miał wszystko u siebie. Nawet dał Aurze 200 złotych za fatygę, co Aura przyjęła z bardzo wyraźną ulgą. Założyła rękawice, wsadzała klin pod drzewo, a starszy Pan przecinał je piłą mechaniczną na mniejsze części. Po pofragmentowaniu drewna Aura załadowywała je na taczkę i układała przy drewutni. Zrobiła parę rundek i skończyli pracę w raptem pół godziny. Aura nawet się wyraźnie nie zmęczyła, za to starszy Pan był zdyszany i blady z wysiłku. Aura złapała go za rękę i posadziła na krześle przy wejściu do domu.

– kiedyś byłem w lepszej kondycji – powiedział – czasem jest w porządku, a czasem ciemnieje przed oczami i muszę odpocząć – dodał

– przynieść Panu wodę?

– nie trzeba

– a mogę jeszcze jakoś Panu pomóc? – zapytała

– potrzebujesz pieniędzy, prawda? – zapytał starzec

– skąd Pan wie? – zapytała Aurelia

– po twoim wyrazie twarzy. Przyjęłaś pieniądze z wyraźną ulgą – odpowiedział

– aż tak było widać? Przez ostatni czas brak pieniędzy to główne z moich zmartwień – przyznała Aura

Na prośbę Pana usiadła na krześle obok i zaczęli rozmawiać. Przedstawili się sobie i Aurelia opowiedziała o sobie trochę więcej. Starszy Pan to z kolei lekko ponad 72 letni emeryt i wdowiec od trzech lat. Ma dwójkę dzieci, córka mieszka za granicą i przyjeżdża bardzo rzadko. Syn natomiast mieszka w kraju, ale przyjeżdża, w co drugie święta i bardzo rzadko bez okazji, więc Panu doskwiera samotność i inne problemy wynikające z wieku. Aurelia zwiedziła jego mieszkanie i stwierdziła, że mimo kilku niedociągnięć raczej panuje w nim porządek. Brak zalegających gratów i minimalizm. Reszta podwórka i innych pomieszczeń gospodarczych też był uporządkowany. Choć większość rzeczy była stara i w niektórych przypadkach prowizorycznie naprawiana.

Aura zgodziła się pomóc sąsiadowi na jego prośbę przy codziennych czynnościach za skromną opłatą. Pierwsze, co zrobiła po wyjściu od sąsiada było udanie się do sklepu. Zrobiła niezbędne zakupy dla siebie, oraz dla sąsiada na oddzielny rachunek. Wróciła do niego z zakupami i umówiła się na następny dzień na mycie okien, czego starszy Pan się nie podejmował od kilku lat.

Aura wróciła do domu w doskonałym nastroju. Zarobek takich pieniędzy tak niewielkim nakładem pracy i powrót dobrego humoru oraz koniec miesiączkowania sprawiły, że zaczęła dotykać się jeszcze pod prysznicem. Po wyjściu spod prysznica zrobiła lekki makijaż i zabrała się do robienia prostego obiadu.

– jesteś? – odczytała smsa od Dominika

– jestem – odpisała

– idziemy – dostała po chwili kolejną wiadomość.

Po niecałych 3 minutach chłopaki już wchodzili do jej domu.

– jednak poszłaś do szkoły? Przychodziłem rano to ciebie nie było – zapytał Bartek

– byłam zajęta. Szukałam pracy – odpowiedziała Aura

– aż tak źle? – zapytał Domino

– tak, ale już na jakiś czas coś znalazłam – odpowiedziała

– gdzie?

– nie powiem… – Aura uznała, że jeszcze nie będzie ich wtajemniczać

– dlaczego? Wstydzisz się? – dołączył Bartek

– nie. Po prostu nie chcę mówić – odparła Aura

– od paru tygodni próbuję się załapać gdziekolwiek i do czegokolwiek i nikt nie odpowiedział – powiedział Dominik – Ale jeszcze bardziej dołujące jest to, że Ty dopiero, co zaczęłaś szukać i w dodatku jesteś nieletnia, a od razu coś znalazłaś.

– gdybym miał kogoś z was zatrudnić to też bym wybrał Aurę – powiedział Bartek

– chyba tylko po to, żebyś miał kogo molestować – odpowiedział na zaczepkę Dominik

– Aura jest reprezentatywna. Nadaje się na asystentkę jakiegoś bogatego prezesa. Ma inteligencję wypisaną na twarzy, ładną figurę i zabójcze nogi. Ty nie masz ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego – dopowiedział Bartek – bo jesteś facetem.

Aura się zarumieniła. Teraz na pewno im nie powie, że będzie sprzątała u staruszka z okolicy.

– mógłbym robić u niego na najniższym stanowisku, gdyby w ogóle chciał mnie zatrudnić… Wiecie co? Idę się przejść. Nie chce mi się z wami siedzieć – powiedział Dominik

– mogę przejść się z Tobą? – zapytała Aura

– już nie odpierdalaj. Uczcijmy z Aurą jej sukces. Niedługo będziemy świętować twój. Spokojnie. Coś się ruszy – dodał na zgodę Bartek

– ty też mógłbyś coś się ruszyć w te wakacje. Rodzice nie będą cię utrzymywać przez całe życie – powiedział Dominik

Z czasem napięta atmosfera zaczynała się łagodzić. Po kilkunastu minutach i zaparzeniu herbaty posiedzenie przeniosło się do pokoju Aury na górze.

Chłopcy szybko zatroszczyli się o pozbycie ubrań swoich i Aurelii. Wydawało się, że chłopaki mieli cały plan już wstępnie omówiony. Położyli Aurelię na boku z podciągniętymi nogami. Dominik zaczął całować i lizać jej cipkę, a Bartek jej cycki. Dziewczyna szybko zaczęła jęczeć i wydawać dźwięki zdradzające, że zabiegi kolegów bardzo się jej podobają.

 

Pierwszy zrezygnował Bartek. Przeszedł nad Aurą i  ukląkł frontem do niej z penisem przy twarzy. Aurelia sprawnie wzięła się do pracy. Dominik nadal lizał jej łechtaczkę włączając do zabawy początkowo dwa, a później trzy palce. Aurelia przewróciła się na plecy i rozłożyła nogi. Bartek klęczał nad jej głową. Dominik jeszcze przez chwilę się pobawił i zmienił się miejscami z Bartkiem. Rozłożył się wygodnie w pozycji półsiedzącej i zaprosił Aurę, by teraz ustami popracowała nad nim. Aura klęknęła przy nim, a Bartek w tym momencie chwycił lubrykant i nawilżył jej drugą dziurkę oraz swojego nabrzmiałego penisa.

Po chwili delikatnego oporu wsunął się w nią powoli. Jęki Aurelii nabrały na sile. Nie był to jej ulubiony rodzaj seksu, ale do bólu i dyskomfortu zdążyła się już przyzwyczaić, a przy dobrej atmosferze nawet potrafiła z tego czerpać jakąś przyjemność. Najważniejsze było to, co działo się w jej głowie. Czuła się pożądana i atrakcyjna. Podniecała Bartka i Dominika swoją osobą, swoim ciałem i swoimi działaniami. W tym trio była numerem jeden i to na niej skupiała się cała uwaga. Dodatkowo ekscytację wzmagało poczucie łamania jakiegoś tabu i odkrywania pewnej tajemnicy. To, co robili było niemoralne i zboczone. Niektóre kobiety uważają, że seks oralny jest domeną prostytutek. Niewiele kobiet decyduje się na seks analny. A jeszcze mniej zdecydowało, by się na seks z dwoma partnerami, na dodatek przyjaciółmi i to w obydwu rodzajach niemoralnego seksu jednocześnie.

 

Jednak poza ekscytacją i bólem było coś jeszcze. Aura musiała cały czas uważać, żeby zębami nie skrzywdzić Dominika przy popchnięciach lędźwiami Bartka. Nie było to takie łatwe, jakby się wydawało. Jej cała uwaga w tej sytuacji była skupiona wyłącznie na tym.

– wolniej trochę – rzuciła do Bartka

– dasz radę – odpowiedział jej

– ja tak, ale nie chcę zrobić krzywdy Dominikowi – powiedziała Aura, co chłopaki skomentowali śmiechem. Dominik sięgnął ręką do kieszeni spodni rzuconych w pobliżu i wyciągnął prezerwatywę.

Bartek spowolnił ruchy i dociskał głowę Aury, by dogłębniej zajęła się jego bratem.

Po chwili zwolnił uścisk

– liż mu jaja – rozkazał

Gdy zaczęła to robić klepnął ją w tyłek i chwycił w garść jej włosy.

Dominik zajęty był szarpaniem się z opakowaniem durexa i niezdarnie mu to szło. W końcu rozdarł je używając zębów i wyciągnął prezerwatywę. Nałożył ją na mokrego od śliny kutasa i pociągnął w dół. Odsunął się trochę i położył na plecach.

– zapraszam – powiedział do Aury

Bartek ją puścił i mogła bez przeszkód usiąść na Dominiku. Jego penis bez problemu wślizgnął się w Aurę. Dziewczyna jęknęła zbawiennie. Oparła się dłońmi o jego klatkę piersiową i nawet powoli zaczęła się ruszać, ale zaraz poczuła jak ręką popycha ją Bartek na leżącego Dominika, dzięki czemu ma lepsze dojście do jej tyłka. Aura już wiedziała, co ją czeka. Bartek wsunął się w jej tyłek, a Aura wydarła się w niebogłosy

– ooooo kurwaaa – powiedziała przeciągle, ścisnęła oczy i wypuściła powietrze z płuc. Przeklinanie nie leżało w jej naturze, ale ze względu na okoliczności nie mogła powiedzieć nic innego.

– czuję twojego chuja przez ściankę – powiedział Dominik do brata.

– ja twojego też, no i trudno. Przynajmniej jej się podoba – powiedział Bartek

– nie podoba mi się – odparła Aura, ale chłopaki już powoli zaczynali się poruszać. Jęczała jak w transie, ale godziła się na to. Jej krzyki echem krążyły po całym domu, wymieszane razem z westchnieniami i sapaniami jej chłopaków.

W tym wszystkim, co teraz robili, było coś, o czym Aura sobie przypomniała. Wydawało jej się, że przez całe życie spotkała już setki starszych kobiet, które wydawały się żałować, że nie “korzystały z młodości”. Odtrącały zaloty, żeniły się z pierwszym facetem, jakiego miały. Z wiekiem przychodziły wyrzuty, że przecież można było ułożyć sobie życie trochę inaczej. Trochę bardziej ryzykować, a przede wszystkim wyszaleć się na zapas. “Kobiety zaczynają chcieć się puszczać po sześćdziesiątce, kiedy jest już za późno” – przypomniała sobie cytat z filmu, który wydawał się jej adekwatny do tego, co zauważyła. Czy naprawdę tak zaczyna tego brakować wraz z wiekiem? Na myśl o tym, że mogły więcej poimprezować, dać się przelecieć setce facetów i wyjść za mąż te 10 lat później, uśmiechały się do swoich niespełnionych marzeń. Aurę naszła myśl, czy ona będzie taka sama, czy jednak fakt jak teraz wygląda jej życie będzie dla niej wystarczający. Niektóre dziewczyny mają facetów, inne zmieniają ich jak rękawiczki, jeszcze inne czekają, albo nie mają, w czym wybierać. Ona ma dwóch na raz. Czy serio po pięćdziesiątce będzie wspominać, że robiła za młodu szalone rzeczy i będzie z tego dumna? A może będzie z nimi to robić przez kolejne 20-25 lat? Czy ona teraz robi właśnie to, co te starsze kobiety wyobrażają sobie pod określeniem “korzystania z młodości”?

W każdym razie to korzystanie z młodości sprawiło, że zupełnie bezwładnie i całym ciężarem swojego ciała leżała na Dominiku. Przyjęła taktykę, że trzeba po prostu to przeczekać, bo walka tylko bardziej wyczerpie ją z sił, a i tak z dwoma napalonymi, młodymi chłopakami nie ma żadnych szans. Oparła się rękami o tors Dominika i dźwignęła, żeby już nie leżeć jak wór ziemniaków.

Pierwszy skończył Bartek. Wyszedł gwałtownie z jej tyłka i szybko wyciągnął chusteczkę higieniczną, zrzucając całe opakowanie na ziemię. Wstał z łóżka i nagi poszedł do łazienki. Po paru chwilach skończył też Dominik, ale został w Aurze na czas orgazmu, bezpiecznie wyrzucając nasienie prosto do prezerwatywy. Odetchnął trochę i zrzucił z siebie wymęczoną Aurelię.

Bartek wyszedł z łazienki z wymytym i opłukanym, zwisającym fiutem. Podniósł swoje ubrania i zaczął się ubierać. Dominik wstał, ściągnął ostrożnie prezerwatywę i też poszedł do łazienki.

– jak się czujesz? – zapytał Bartek

– jestem wykończona – powiedziała Aura

– no jak? Bywało już dłużej – odpowiedział

– ale nie na raz. To nie jest mój dzień – odrzekła Aura

– będę już szedł do domu. Posiedź trochę z Dominikiem, bo doła ma – powiedział koleżance na pożegnanie i zszedł po schodach na dół.

Aurelia podniosła się z łóżka i też poszła do łazienki. Dominik stał oparty o umywalkę i starał się ostygnąć. Krople potu na jego plecach lśniły w świetle. Było wystarczająco gorąco i intensywnie, żeby zdążył się zgrzać.

– wspólny prysznic? – zapytała Aurelia

– przydałby się. Ale ręcznika nie mam – odpowiedział Domino.

– coś się znajdzie. Chodź – powiedziała Aura i weszła do kabiny prysznicowej. Dominik wszedł zaraz za nią. Odpalili deszczownicę. Aurze aż zrobiło się ciemno przed oczami. Straciła równowagę i rąbnęła czołem w ścianę.

– co się dzieje? – zapytał lekko wystraszony Dominik i trzymał Aurę w objęciach.

– nie wiem – powiedziała Aura, chociaż czuła się podobnie podczas osiągania orgazmu, ale nie sądziła, żeby ten przyszedł z takim opóźnieniem. Podczas seksu na pewno go nie miała. Uśmiechnęła się sama do siebie. Sięgnęła po żel pod prysznic.

– umyć Ci plecy? – zapytała Dominika, na co ten zareagował śmiechem

– no możesz – odpowiedział.

Aura wyłączyła deszczownicę, żeby nie zamoczyć włosów i nabrała żel na dłonie, staranie nacierając nim ciało Dominika włącznie z pachami, szyją, klatką piersiową, brzuchem, rękami, nogami, dupą i penisem.

Opłukała go wodą, na co on się jej odwdzięczył i natarł żelem jej ciało. Jego penis ponownie zesztywniał i miał ochotę ją zaliczyć raz jeszcze. Wytarli swoje ciała jednym ręcznikiem i poszli z powrotem do pokoju Aury.

Aura wzięła koc, okryła się i położyła się na łóżku .

Dominik dołączył do niej.

– pachniemy jak krem waniliowy – powiedział Dominik, na co Aura zareagowała śmiechem.

– przynieś sobie swój żel pod prysznic. I tak korzystacie z mojej łazienki jak ze swojej – powiedziała Aura.

– może kiedyś. Teraz powiedz mi gdzie tą pracę znalazłaś i kiedy zaczynasz? – zapytał Dominik

– jutro zaczynam, ale to nic szczególnego. Będę sprzątać. Nie ma czego zazdrościć – odpowiedziała Aura

– jest. No ja nawet tego nie mogę tu znaleźć. Chcę cię gdzieś zaprosić na miasto, do kina, do kawiarni albo po prostu zrobić ci zakupy. Rozumiem, że masz ciężko. Ale to by by było żałosne z mojej strony, żebym płacił za to wszystko pieniędzmi od mojej matki – powiedział.

– dam sobie radę. Nie musisz mnie nigdzie zapraszać. Może być herbata u ciebie albo u mnie. Zawsze chętnie. Nie trzeba iść po to do kawiarni – odpowiedziała Aura

– oj tam. Ja się z tym źle czuję. Dobrze, że jeszcze wakacje oficjalnie się nie zaczęły.

Aura już tego nie skomentowała. Leżała zamyślona.

Dominik położył się na boku przy Aurze i sztywnym penisem ugodził ją w udo. Aura sięgnęła dłonią, żeby sprawdzić, czy to było to co myśli.

– tak szybko się podniósł? – zapytała

– jeszcze pod prysznicem – powiedział Dominik

– nawet nie zauważyłam.

– skończyły mi się gumy. Dasz radę jeszcze raz? – zapytał

– lodzik?

– nie. W tyłek – odpowiedział Domino

– no co Ty? Przecież nigdy nie chciałeś – powiedziała Aura

– ale teraz chcę spróbować – powiedział Dominik

– nie wiem, czy dam radę – powiedziała Aura

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Elba

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *