Edukacja z ciocią 28.
Krystyna poszła wziąć prysznic, ja tradycyjnie założyłem jeansy i przewiewną letnią koszulę. Przed 13-tą byliśmy już gotowi, oczekując przyjazdu Bogusi. Pogoda była piękna, więc ciocia zdecydowała, że zjemy na tarasie.
-”Pomożesz mi zastawić do obiadu?”
Patrzyłem jej w oczy.
-”Przecież wiesz…nie musisz pytać…” odparłem.
-”Też chcę coś dać od siebie i pomóc.”
-“Pomagasz przecież.”
Objąłem ją od tyłu za te jej ogromne piersi i pocałowałem w szyję.
-”Jezuuuuu przestań…już nie zdążymy głuptasie…”
Potem szepnęła całując mnie:
-”Jesteś tutaj do innej roboty…” przyglądała mi się “przecież wiesz!”
Krystyna założyła przewiewną, wiśniową letnią sukienkę, spod której zauważyłem chyba ten czerwony negliż, który ostatnio kupiła.
-”No jak?” uśmiechnęła się.
-”No…niezła dupa jesteś!” zaśmiałem się.
-”Przestań głuptasie!” parsknęła, ale spodobało jej się.
Punktualnie o 1-ej usłyszeliśmy samochód na podjeździe. Krystyna poszła otworzyć drzwi wejściowe. Chwilę rozmawiały…po czym wyszły na taras.
-”Cześć Mareczku!”
Bogusia podeszła do stołu, postawiła butelkę czerwonego wina, podeszła do mnie i bez skrępowania objęła mnie ręką za kark, przyciągnęła i pocałowała delikatnie, prosto w usta.
-”Dzień dobry Bogusiu!”
-”Witaj kochanie!” powtórzyła, i już prosto i odważnie powtórzyła pocałunek, wkładając mi język głęboko w usta.
Krystyna uśmiechnęła się, widząc moje zaskoczenie i lekkie zakłopotanie.
-”No co? Wiemy po co tu jesteśmy prawda?”
Roześmiały się. Bogusia szybko ogarnęła sytuację.
-”No, ja to na obiad do szefowej!” śmiała się, puszczając mi oczko.
-”Siadajmy!” rzuciła ciotka.
-”Czy chcesz jeszcze raz dokładnie obejrzeć…?” zawiesiła głos…zwróciła się do mnie i spojrzała na przyjaciółkę.
-”Jasne!” Bogusia patrząc mi spokojnie w oczy, uśmiechnęła się.
-”Już nie musisz obcinać z ukrycia!”
Zakręciła się powoli, kładąc dłonie na swych szerokich biodrach. Nareszcie miałem chwilę radości dla oczu. Ubrana w czarną, skórzaną miniówę, krwisto-czerwoną bluzę z ogromnym dekoltem, czerwony koronkowy stanik, wyzierający spod dekoltu i scisło trzymający jej kształtne, nabrzmiałe piersi…no i oczywiście szpilki w kolorze bluzki, włosy ładnie, starannie, zaczesane do tyłu i spięte czerwoną spinką w koński kucyk…no i świetny, delikatny make-up na twarzy…jednym słowem, klasyk, gracja i elegancja.
Potem przy drugim obrocie objęła rękami swój napięty biust, lekko unosząc duże, sprężyste piersi w górę, aby potem rękami klepnąć się po napiętych jędrnych pośladkach.
Seks petarda!
-”No i jak?” roześmiała się.
-“Podoba ci się ta, jak to wy młodzież mówicie…rycząca 40-ka?”
Przyglądałem się pewnie tak samo jak Monice…szczena opadła na taras!
-“Ślicznie wyglądasz!” wreszcie wystękałem, czując już potężny wzwód.
Podeszła do mnie i uśmiechając się ślicznie, szepnęła:
-“Nooo…możesz dotknąć…obejmij mnie kochanie.”
Delikatnie objąłem ją w talii, zsuwając potem ręce na jej dupcię. Cudownie miękka i naprężona. Patrzyliśmy sobie w oczy.
-”Ujdzie w tłoku?!”
-”O taaak!” uśmiechnąłem się.
Przeciągnęła delikatnie dłonią po mym policzku.
-”Dla ciebie tu przecież jestem” szepnęła ciszej.
-”No dobra!” Krystyna przerwała ten pokaz.
-”Siadajmy, bo młodemu spodnie rozerwie!”
Bogusia roześmiała się.
-”Wytrzymasz jeszcze trochę?”
-”No, szczerze…będzie ciężko!”
-”Marek! Cholera jasna! Obiad teraz!”
-”Tak ciociu!”
Roześmieliśmy się wszyscy. Usiedliśmy. Bogusia usiadła po bocznej stonie stołu tak, bym mógł widzieć jej nogi, rozchylając lekko uda…czerwone stringi były napięte i nabrzmiałe od kryjących się pod nimi warg jej cipki. Ciotka rozlała po lampce wina. Bogusia przyglądała mi się z uśmiechem.
-”Dobrze wszystko widzisz, jak tak siedzę?”
-”O tak, mam świetną miejscówkę!” roześmiałem się.
-”Dasz radę skupić się na jedzeniu?” flirtowała niesamowicie.
-”Bo ja też już jestem lekko wilgotna” śmiała się.
Jedliśmy, prowadząc cichą rozmowę. Jak zwykle po drugiej lampce wina atmosfera szybko rozluźniła się i tematy seksu i tabu wskoczyły automatycznie.
-”Słyszałam,” odezwała się Bogusia ”że przyjaciółki wystawiły ci bardzo dobrą opinię…” uśmiechała się…”Ja nigdy bym się kiedyś nie zgodziła dejtować małolata…” zawiesiła głos…”ale znam Krysię od ponad 20-stu lat, ufam jej i jej ocenie…poza tym widzę, że twój pobyt jej służy…świetnie wygląda…świat się zmienił…no i… spodobałeś mi się…” patrzyła mi w oczy.
-”Mam skromną nadzieję, że się nie zawiedziesz…i przepraszam od razu, bo trochę wypadłam z wprawy…” przyglądała mi się bardzo intensywnie z napięciem na twarzy…
-”Jeśli ci się podobam i chcesz mnie przelecieć” dodała ciszej.
-”Jesteś mega super laseczka Bogusiu!” wypaliłem szybko.
Krystyna uśmiechnęła się.
-”Kochanie” pogładziła i poklepała ją po ręku…”Mareczek się postara, prawda kochany?”
-”Oczywiście ciociu!” wystrzeliłem szybko.
Bogusia – zrozumiałem już – była zaznajomiona z tym określeniem, bo wybuchnęła chichotem.
-”Tak tak, słyszałam!”
Dokończyliśmy obiad i razem szybko posprzątaliśmy ze stołu. Nie było sensu robić przedbiegów.
Krystyna szybko rzuciła:
-”Czekasz na nas w sypialni! Zaraz jesteśmy!” i pociągnęła Bogusię do łazienki.
Poszedłem do łazienki na górze, opłukałem się szybko pod prysznicem, obejrzałem małego, już w stanie wzwodu i już na nago, z ręcznikiem tylko owiniętym wokół bioder, skierowałem się do łóżka, ułożyłem wygodnie, gdy usłyszałem kroki dziewczyn po schodach.
Weszły…dwa cuda!…ubrane obie w dokładnie takie same, czerwone negliże! Stanęły chwilę, przyglądając mi się.
-”Nooo jak?”
-”O ranyyyyy! Ale dupcie jesteście!” wymamrotałem.
Ciotki ciało już znałem dobrze, ale Bogusia dopiero teraz wywarła na mnie wrażenie.
-”Nooo Mareczku? Jest na czym oko zawiesić?” roześmiała się Krystyna.
-”Jezuuuuu ciociuuuuu!”
-”No widzisz! Ciocia wie, co ci się podoba” patrzyła na Bogusię.
Ta odezwała się cicho:
-”Kochanie?” Szybko pochyliła, a właściwie na wpół położyła się na mnie…
-“Jeszcze się chyba dobrze nie przywitaliśmy?” i wpiła się ustami w moje usta, delikatnie pracując językiem.
Całowaliśmy się przez dobrą chwilę. Pachniała cudownie!
-”Chodź, usiądź kochany!” zaczęła Krystyna słowem wyjaśnienia do Bogusi:
-”Musimy gówniarza szybko rozładować, bo nie dostał tej dawki seksu dzisiaj, co zwykle…oszczędzałam go dla ciebie…chcę żeby i tobie było przyjemnie dzisiaj, kochanie!”
Bogusia pocałowała ją głęboko.
-”Kochana jesteś…dziękuję!”
Roześmiałem się z ciotką.
-”Podziękujesz później!” uśmiechnęła się Krysia.
-”Marek, usiądź tu!”
Przyciągnęła mnie na kant łóżka. Ściągnęła mi szybko ręcznik, którym się owinąłem. Pociągnęła Bogusię na kolana między moje uda.
-”No zobacz mała!” pokazała dumnie mojego stojącego już w całej swej okazałości penisa.
Zobaczyłem jej szeroko otwarte ze zdumienia oczy.
-”O jejku! Kurcze…myślałam, że wy wszystkie żartujecie!” wykrzyknęła niemal Bogusia.
-”Jezuuuuuu! Ale dużyyyyy! Nie wiem czy…”
Krystyna przerwała jej.
-”Nie bój się…Marek będzie delikatny. Ja mu zrobię szybko, a potem ty, dobrze?”
-”Tak Krysiu.”
Ciotka jednym bezpardonowym pchnięciem połknęła cały mój penis w ustach. Zaczęła szybko i intensywnie obciągać i po chwili wystrzeliłem głęboko w jej gardło. Połknęła cały spust kilkoma przełknięciami. Bogusia zafascynowana przyglądała się obróbce kutasa przez swoją szefową.
-”Jezuuuuu Krysia!”
Ciotka skończyła przełykać resztki nasienia, oblizała wargi i popatrzyła na nią.
-”Nooooo mała…twoja kolej!”
Bogusia spojrzała na nią, potem na mnie, znowu na nią…
-”Ale on dopiero co…” zawiesiła głos…
Ciotka przerwała jej.
-“Dawaj mała!” złapała ją za ten koński kucyk ręką i delikatnie popchnęła jej głowę w kierunku mojego łona.
-“Noooo kochanie…spróbuj…powoli…noooo…weź go rączką…poczuj go!”
Bogusia posłusznie złapała kutasa ręką.
-“Bożeeeee jaki duży…nie mogę go nawet objąć!”
-“Marek pomóż!” Krystyna szeptała.
Złapałem jej głowę rękami.
-”Delikatnie!”
-”Wiem ciociu!”
Bogusia patrzyła mi w oczy.
-“Weź do buzi…proszę” powiedziałem cicho.
-“Yhhmmm” przytaknęła.
Liznęła główkę kilka razy.
-”Masz bardzo dużego” jęknęła.
-”No mała!” Krystyna szepnęła i delikatnie pchnęła jej głowę.
Odebrałem od ciotki jej pchnięcie i rękami pchnąłem jej głowę dalej. Pół penisa weszło w jej usta.
-”Jezuuuu!” wymamrotała.
-”Dobrze kochanie” ciotka dopingowała Bogusię ”ciągnij mu teraz…nooo mała…dobrze!”
Bogusia brała coraz głębiej, nawet lekko przyspieszyła. Cały czas patrzyła mi w oczy, jakby szukając potwierdzenia. Nie miała gag reflexu, więc śmielej zacząłem dopychać jej głowę głębiej. Wreszcie brała już całego kutasa, głęboko w gardło…wchodził jej do buzi po same jaja. Czułem, że dochodzę. Ciotka obserwowała moje napięcie na twarzy.
Przytuliła swoją twarz do twarzy Bogusi, szepcząc jej do ucha:
-”A teraz skończysz go głęboko w gardle i połkniesz całą jego spermę…tak kochanie?”
Bogusia jęknęła, ale nie przestała głęboko obciągać.
-”Yyhhhmmm!” potwierdziła po sekundzie.
Złapałem ją mocno za głowę i docisnąłem głęboko do samego końca. Patrzyliśmy sobie w oczy.
-”Teraaaaaz kochanie!” wyszeptałem szybko.
Mrugnęła oczami i przytaknęła kiwnięciem głowy. Wystrzeliłem falę spermy głęboko w gardło, nie zaprotestowała, nie wyrwała się, nie zachłysnęła…łykała każdy wytrysk. Gdy skończyła, poruszałem jej głową jeszcze chwilkę, po czym wysunąlem penisa z jej ust.
Oblizała usta językiem. Wpatrywała się we mnie z napięciem, gdy krople łez pojawiły się w kącikach jej oczu.
-”Mareczku, przepraszam…ja dawno nie robiłam…” nie dałem jej skończyć.
-”Byłaś cudowna!” szepnąłem i przyciągnąłem do siebie, całując głęboko w usta.
Oddała mi pocałunek z ulgą. Jej ciało dotąd spięte, odprężyło się. Spojrzała na ciotkę.
-”Dobrze Krysiu? Matkooooo! Nigdy nie robiłam tak głębokiego gardła!” szepnęła.
-”Tak kochanie! po tylu latach…świetnie nawet! złociutka!” uśmiechała się.
-”Chodź mała teraz na środek.”
Bogusia ułożyła się. Krystyna szepnęła:
-”Nooo, pokaż teraz młodemu, jaka jesteś piękna.”
Rozpięła jej szybko ten koronkowy stanik. Ogromny sprężysty biust poczuł wolność.
-”Marek!” pokazała mi wzrokiem jej stringi.
-”Mogę?” patrzyłem jej w oczy.
Przytaknęła.
-”Tak!” spojrzała szybko na Krystynę.
Ta kiwnęła głową…potem znowu na mnie.
-”Krysia mówiła, że lubisz…” urwała…potem dodała:
-”Możesz zrobić ze mną wszystko, co zechcesz” wyszeptała.
Spojrzałem na Krystynę.
-”Wszystko kochanie…” mrugnęła z uśmiechem…”tak jak lubisz…rozumiesz? Wszystko! Tak jak lubisz!”
Zrozumiałem uszczęśliwiony. Delikatnie zsunąłem jej stringi…ukazało mi się pięknie wytrymowane w trójkącik czarne futerko. Przyglądałem się jej pięknemu ciału…Bogusia nie wytrzymała napięcia i w końcu szepnęła pytająco:
-”No co? Podobno lubisz takie dojrzałe i pełne kobiety i… ”
Przerwałem jej:
-”Masz idealne ciało!”
-”Jezuuuu Marek! Przestań bo…mnie peszysz!” szeptała dalej…”już się czerwienię!”
Zacząłem dotykać, całować i pieścić jej piersi z jednej strony, a Krystyna z drugiej zaczęła ją całować.
-”Noooo malutka?” szeptała ”gotowa na małe lizanko?”
Bogusia spojrzała na mnie…już zsuwałem się między jej uda. Kiwnęła potakująco głową. Miała śliczną cipkę, niezbyt duże wargi, ale już podniecone i napuchnięte. Zbliżyłem szybko twarz do jej muszelki i delikatnie przejechałem językiem z dołu do góry…i jeszcze raz…i jeszcze…pachniała fantastycznie i była już wilgotna. Zacząłem jej spokojnie jeść cipkę. Krystyna całując ją i pieszcząc szepnęła:
-”Weź go za głowę, żeby wiedział, jak chcesz i jak lubisz.”
Bogusia szybko objęła moją głowę rękami i bez namysłu docisnęła mocno do swojego krocza. Podłożyłem ręce pod jej kształtną dupcię. Uniosła nogi lekko w górę. Lizałem wargi, przechodząc do łechtaczki i znowu wargi, dół-góra-dół i wokół długimi, powolnymi pociągnięciami języka. Zaczęło jej być dobrze, bo nagle jej szerokie, rozwarte biodra zaczęły swój taniec. Rozkoszowałem się zapachem i wilgocią jej dziurki. Nie trwało to zbyt długo. Poczułem jak jej ciało wypręża się i sztywnieje.
Usłyszałem głos ciotki szepczący:
-”Tak kochanie! Dojdź malutka! Teraz? Już?”
Bogusia nagle wyprężyła się, osiągając orgazm. Jęknęła głośno.
-”O jezuuuuuuuu!…” i jeszcze raz…i jeszcze…zacisnęła uda na mojej głowie.
-”Matkoooooo! Mareeeeek!…” nie przerwałem…lizałem dalej, tylko delikatniej…znowu jej ciałem wstrząsnęły dreszcze. Zatrzymałem się na chwilę…gdy już doszła, znowu zacząłem ją ssać i lizać.
-”Matkoooooo! Jak dobrzeeeeeee! Jezuuuuuu!”
Zaczęła znowu pracować biodrami. Krystyna szepnęła do jej ucha:
-”No jak? Dobrze liże gówniarz?”
-”Bożeeeeeee! Krysiuuuuuuu!”
-”Mówiłam ci, że będzie fajnie!”
-”O matkooooooooo!” krzyczała prawie.
Lizałem teraz spokojniej, ale zmieniałem rytm, raz szybciej, potem wolniej. Szczytowała znowu…
-”Jezuuuuuuu! Chłopczeeeeee! O matkoooooo!”
Przyspieszyłem. Jej cialo wyprężyło się tym razem w potężnym skurczu i orgazmowała na mokro.
-”O matkooooooo! Mareeeeek!”
Krzyczała. Wystrzeliła potężną dawkę soczków, troszkę na moją twarz, a reszta poleciała chyba z dobry metr ponad moją głową…i znowu…i jeszcze raz.
Jęczała i krzyczała, teraz już nieprzerwanie.
-“Bożeeeeee! Jak dobrzeeee! Mareeeeeek! Matkoooooo!”
Zatrzymałem się na chwilę…Dochodziła do siebie, nadal orgazmując nieco spokojniej. Spazmy targały jej ciałem. Krystyna spojrzała na mnie i dała mi ruchem warg znak, abym kontynuowal jeszcze. Mój język ponownie poszedł w ruch. Znowu moje powolne ruchy zaczęły sprawiać jej przyjemność. Lizałem cipkę, wchodząc głęboko do jej środka…by po chwili ssać już jej nabrzmiałą łechtaczkę…by znów zagłębić język w jej szparce. Zauważyłem, że te zmiany tempa i miejsca wstrząsały jej ciałem, dając jej większą rozkosz. Znowu lizałem nieco szybciej, gdy Bogusia ponownie wyprężyła się.
Krysia pieściła i całowała ją.
-“Nooo jeszcze mała…dojdź kochanie…”
-“Krysiuuuu! Jezuuuuuu! Jak mi dobrzeeeee!”
-“Tak kochanie! Wiem! Dojdź…dla mnie!” szeptała… ”dla Marka!”
-”O matkooooooo! Znowuuuuuu!”
Szczytowała ponownie na mokro.
-”Jezuuuuuuu!”
Fontanna soków przecięła powietrze potężnym strumieniem, raz…drugi…trzeci…czwarty…nie mogłem uwierzyć!…piąty i szósty raz!
Krzyczała cała w spazmach.
-”Aaaggghhhh! Jak dobrzeeeee! Mareeeeek! Bożeeeeee! Krysiuuuuuuu! Jest cudownieeeeee! Co za rozkoooooosz!” piszczała.
Trzymała moją głowę niesamowicie mocno, rękami dociskając z nieprawdopodobną siłą do swego łona. Zacisnęła też uda, aby ten dający jej tyle rozkoszy język nie odpłynął czasem od jej rozwartej, mokrej od soczków, zaspokajanej szparki. Nie dość, że była smaczna i cudownie pachniała, to chciałem dać jej też niezapomniane przeżycie.
Wytrzymałem tę chwilę jej orgazmu…spojrzeliśmy po sobie z Krystyną. Ta pieściła jej twarz, całowała jej usta.
Szepnęła cichutko:
-“Dobrze kochanie?”
Dopiero teraz zauważyłem, że Bogusia płakała.
-“Krysiu” szepnęła “jest cudownie.”
-“Chcesz jeszcze?” przyglądała się w napięciu jej pięknej twarzy, masując jej ogromne już teraz, wydatnie nabrzmiałe piersi.
-“Nie wiem…jest tak rozkosznie” jęknęła Bogusia.
Ciotka jednym spojrzeniem dała mi do zrozumienia, czego oczekuje…o czym rozmawialiśmy. Zacząłem ponownie lizać Bogusi cipkę. Jęknęła…po chwili westchnęła głęboko.
-“O jezuuuuuuu! Jak dobrzeeeee! Znowuuuu!” teraz już jęczała cichutko, poddając się powolnym i pociągłym ruchom mojego języka.
Zaczęła dochodzić…Nie! Miała orgazm falowy…który przybierał i odpuszczał co chwilę. Szczytowała nieprzerwanie z różną frekwencją kulminacji. Lizałem i ssałem powoli jej pachnącą muszelkę. Byłem bardzo podniecony, penis był napięty i gotowy, ale powstrzymywało mnie zaspokajanie tej pięknej kobiety. Zacząłem jeść jej cipcię ze wzmożoną energią.
Jęczała cichutko…szeptały z ciotką, ale nie słyszałem kompletnie ani słowa, całkowicie zajęty zaspokajaniem jej.
-“Mareczkuuuuuu!” usłyszałem “Jesteś kochanyyyy! cudownyyyyy! Jest mi tak dobrzeeeee!” szeptała Bogusia.
-“Jezuuuuuuuu! Matkooooo!”
Dochodziła znowu silniejszym orgazmem.
-“Aaaaaaaaaaaaaa!” w końcu rozdarła się przecinając ciszę panującą w sypialni.
-“Aaaaagggghhhhh!”
Wystrzeliła na mokro potężnym strumieniem soków.
-“Bożeeeeeeee! Aaaaaaaaaaaaaa!”
Sikała niesamowicie strumień za strumieniem. Jej ciało wpadło w taniec spazmów, rzucała się na łóżku trzymając udami moją głowę, zaciśniętą z niesamowitą siłą. Szczytowała nieprzerwanie, raz za razem…jej ciałem nadal wtrząsały dreszcze, mimo że już zaczęła uspokajać się i zwalniać.
Płakała już głośno, tuląc się twarzą do twarzy Krystyny.
-“Jezuuuuuu! Krysiuuuuu!” szeptała.
-“Juuuuuż malutka…” ciotka tuliła ją i całowała…”już dobrze kochanie…no już malutka…dobrze ci już prawda?…no juuuuż…ciiiiiii…moja mała…moje kochanie…już dobrzeeee.”
Krystyna kiwnęła na mnie…Wyśliznąłem się powoli z jej rozluźniających się ud i położyłem obok Bogusi. Pocałowałem ją, przyglądałem się jej pięknej twarzy. Leżała z zamkniętymi oczami, ogromne łzy spływały po jej policzkach. Otworzyła oczy, spojrzała na mnie…na Krystynę…znowu na mnie.
-“Marek…” szepnęła cicho…przyglądała mi się wielkimi oczami.
-“Jezuuuuuu? Ty g?wniarzu!”
-“Dobrze cię jadłem?” spytałem cicho.
-“Yyyhhhmmmm” szepnęła cicho szlochając.
Krystyna szeptała.
-“Teraz da ci więcej przyjemności…chcesz mała? Teraz dasz mu się posiąść, prawda kochanie? Teraz da ci prawdziwą rozkosz…”
Bogusia przyglądała nam się na zmianę. Pieściliśmy ją razem, jej ogromne, sprężyste piersi, całując jej twarz.
Wreszcie szepnęła cichutko.
-“Tak…weź mnie teraz…chcę tego…”
Krystyna kiwnęła na mnie. Rozłożyła jej delikatnie nogi. Szybko znalazłem się ponownie między udami Bogusi z moją do niemożliwości naprężoną i spragnioną cipki dyndającą pałą. Marek…szepnęła ciocia…delikatnie!
Zbliżyłem mój sterczący penis do jej łona. Cipka była cudownie rózowiutka, wargi nabrzmiałe i mokre od lizania. Patrzyłem jej w oczy, gdy powoli zrobiłem pierwsze pchnięcie kutasem. Jęknęła i zadrżała całym ciałem.
-“Marek…?”
-“Wiem” szybko odpowiedzialem.
-“Tak dawno się nie kochałam…”
-“Wiem” powtórzyłem cicho.
Ponownie pchnąłem nieco mocniej. Znowu jęknęła.
Krystyna delikatnie palcami rozchylała jej płatki cipki.
-“Teraz kochanie…powoli.”
Pchnąłem znowu. Jęknęła głośniej, gdy cały łebek wszedł w jej dziurkę.
-“Ohhh jaki duży jesteś…” sapnęła głośniej.
Ponowiłem pchnięcie, wszedłem głębiej.
-“Aaaaaajjjjjj!”
Chciała uciec, ale przytrzymałem ją. Krystyna szeptała jej do ucha, pieszcząc i całując ją.
-“Już kochanie, już prawie wszedł, malutka.”
Spojrzała na mnie i kiwnęła głową. Pchnąłem mocniej. Bogusia cofnęła ciało, ale przytrzymałem ją za biodra i wbiłem się w nią mocnym pchnięciem. Krzyknęła.
-“Jezuuuuu! Mareeeek!”
Młody samiec już był w jej dojrzałej cipce. Już nie było mowy, bym się mógł powstrzymać. Chciałem tę piękną kobietę, chciałem wejść do jej wnętrza. Zacząłem powoli ruchać. Jęczała, była bardzo ścisła…tak jak Monika. Ciotka patrzyła uważnie…
-“Wiesz jak!” szepnęła.
Zacząłem ją rozpychać na boki delikatnymi i powolnymi pchnięciami kutasa. Zacząłem wchodzić coraz głębiej. Krystyna szeptała z Bogusią.
-“Już? Dobrze?”
-“Tak, już tak…już zapomniałam jak to jest…a on jest naprawdę wielki…przyjmujesz już całego?…tak…chyba tak…jest ogromny.”
Ale już przyzwyczajała się…cichutko tylko jęczała i stękała chwilami.
-“Dobrze kochanie?” szepnąłem.
-“Tak…już się przyzwyczajam.”
Pchnąłem głębiej i zacząłem ją dymać troszkę szybciej. Krystyna szepnęła:
-“Daj mu się rozładować, a potem ci dogodzi i zaspokoi, tak kochanie?”
-“Tak” kiwnęła głową.
Zacząłem mocno ją jechać. Teraz poczuła chyba wielkość kutasa, bo zaczęła głośno jęczeć.
-“Jezuuuu Marek! Jaki duży jesteś!”
Ruchałem szybko i mocno jeszcze chwilę. Krysia i Bogusia spojrzały po sobie, wiedziały że zaraz dojdę. Bogusia patrzyła mi w oczy…pocałowała mnie.
-“Możesz do końca…wiesz…to dla ciebie kochanie…chcę byś doszedł we mnie…wiem, że tak lubisz…proszę kochany…skończ we mnie…w mojej cipce!”
-“Kochana jesteś!” zdążyłem wymamrotać, gdy potężny wytrysk przerwał to miłe cipcianko.
-“Aaaaaahhhhh!”
Wystrzeliłem w Bogusię salwę nasienia…druga…trzecia…czwarta…piąta…fala wylądowała głęboko w jej macicy. Ruchałem dalej. Bogusia miała lekko uniesione nogi. Teraz złapałem ją mocno pod ten fantastyczny, zgrabny, naprężony tyłeczek. Krystyna szybko zareagowała.
-“Obejmij go nogami i zamknij stopami na plecach!” szepnęła.
Bogusia szybko okroczyła mnie nogami, chyba automatycznie wbiła paznokcie w moje półdupki.
-“Tak? Dobrze? Tak chcesz mnie?”
-“O tak kochanie! Tak właśnie chcę cię kochać!”
Szepnęła cicho:
-“Tak dawno się nie kochałam z mężczyzną! Zerżnij mnie…jak chcesz…ile chcesz…jezuuuu…tak dawnooooo…”
Zacząłem znowu ruchać, już bez litości, mocno i głęboko…nie protestowała, chwilami tyłko szeptała:
-“Bożeeee jaki ogromny jesteś! Mareeeek! Kochanieeeee!”
Przyspieszyłem, zacząłem wbijać się w nią mocniej i głębiej. Ależ cudowna cipka…ależ kobieta…serwowała mi swoją szparkę jak na złotej tacy.
-“Tak kochanie! Mocno, głęboko, wyruchaj mnie, proszę!” jęczała wzdychając, gdy poczułem drżenie jej ciała.
Dochodziła. Przyspieszyłem. Zaczęła głośniej jęczeć.
-“O taaaaaak! Tak właśnieeeee! Dobrzeee kochanyyyy! Weź mnieeeeeee!”
Rżnąłem szybko, gdy szczytowała.
-“Matkoooooo! Mareeeek! Dochodzęęęęęę!” krzyczała.
Krystyna intensywnie i mocno całowała jej piersi.
-“Tak mała! Dobrze! Dojdź skarbie!”
-“Aaaaaaaahhhhhh! Matkooooooo!” jęczała cichutko, nieprzerwanie szczytując.
Całowała mnie po całej twarzy, szyi, barkach, wbijając mocno i głęboko paznokcie w moje półdupki i rysując krwawe koleiny na moich plecah. Nie zważałem, poddany ogromnej ekscytacji. Znowu dochodziłem. Bogusia poczuła naprężające się moje ciało i gotowego do wytrysku członka głęboko w niej. Patrzyła mi w oczy całując i pieszcząc moją twarz. Skinęła tylko głową, gdy zacząłem pompować kolejny ładunek nasienia w jej gorącą, spragnioną cipcię. Wtuliła się bardzo mocno we mnie, pozwalając swemu kochankowi zaspokoić się wewnątrz. Zlałem cały spust do środka, spojrzałem na Krystynę.
.”Jeszcze…” szepnęła cichutko.
-”Krysiu?!” Bogusia spojrzała na nią.
Ciotka spojrzała na nią, ciepło pocałowała ją głęboko w usta.
-”Ufasz mi kochanie?” szeptały…
-“Tak! Krysiu!”
-“To potrzebujesz jeszcze…wierz mi!”
Patrząc na mnie:
-“Była mało ruchana w swoim życiu…Marek zrobi ci naprawdę dobrze…poczujesz się dużo lepiej maleńka…”
-“Jest mi tak rozkosznie cały czas…”
-“Wiem kochanie…” spojrzała na mnie…”dogódź jej Mareczku, teraz powoli i spokojnie, daj jej rozkosz, zaspokój jej nieużywaną cipkę…”
Bogusia przyglądała nam się na zmianę…
-“Jezuuuu Krysiu, nie spodziewałam się, że…ciiiiiii…malutka…tobie też coś się od życia należy…” kiwnęła głową.
Zacząłem jechać jej rozkoszną, gorącą, mokrą i rozwartą cipkę…
-“Jezuuuu Krysiu…kocham cięęęęę…kocham was obojeeeee…ciiiiiiii…malutka…daj mu cipki…daj mu się zaspokoić…miejcie rozkosz razem…Krysiu! Juuuuż…ciiiii…kochanie.”
Zacząłem powolnymi ruchami dobijać do dna jej macicy. Bogusia cichutko pojękiwała…zaczęła płakać…
-”Tak mi dobrze z wami.”
-“Wiem kochanie…”Krystyna całowała i pieściła jej piękną twarz.
Znowu poczułem dreszcze.
-”Bogusiu?…cioteczko?…mogę?…” wpatrywała się we mnie.
-”Tak kochanie…skończ we mnie…proszę…o tak…błagam…w cipkę…”
Eksplodowałem wewnątrz tej ślicznej, delikatnej, cudownej kobiety…w jej niedopieszczoną cipcię, której nie dane było cieszyć się młodością…wpompowałem kilka wytrysków…Bogusia znowu szczytowała, teraz już cichutko i tylko drgania jej pięknego ciała oznajmiały, że cały czas jest w fazie orgazmu. Pieszczona przez Krystynę, lekko pojękiwała i szlochała. Ciocia była bardzo opiekuńcza i delikatna…
-”Chcesz jeszcze troszkę?” szeptała…”jeszcze troszkę co?…dobrze ci w cipce prawda?…chcesz tego malutka…”
-”Krysiu…nie wiem…”
-”Ja wiem…potrzebujesz tego kochanie. Marek dobrze rucha prawda?”
-”Matko Krysiu…jest niesamowity! Bożeeeee!”
Krystyna spojrzała na mnie, ale i tak już zacząłem ujeżdżać Bogusię…Wtuliła się mocno we mnie…
-”Marek?! Ty jeszcze możesz?!”
Uśmiechnęliśmy się razem z Krystyną…
-”Może może, mała! Jedziesz Mareczku! Wyruchaj porządnie moją Bogusię…” szepnęła.
Bogusia już całkowicie poddała się naszym zabiegom. Sama też była teraz niesamowicie aktywna, jakby całkowite rozluźnienie, przebyte orgazmy i wytryski przypomniały, co straciła i czego nie doświadczyła w swoim życiu. Całowała i pieściła się z nami z nieopanowanym żarem, chęcią i potrzebą bliskości.
-”Jezuuuuu jesteście cudowni” płakała cichutko.
Znowu szczytowała, a ja powoli, z premedytacją dawałem jej spełnienie. Krystyna patrzyła na mnie z dumą i satysfakcją.
-”Tak Mareczku, właśnie tak.”
Powoli dochodziłem. Nie chciałem przerywać jej orgazmu. Po prostu doszedłem w jej spragnionej cipce fontanną spermy, którą tłoczyłem do jej gorącego wnętrza spokojnymi pchnięciami członka…zwalniałem już, ale Bogusia nadal szczytowała, wstrząsana dreszczami całego ciała.
Krystyna skinęła…”juuuż Marek…daj jej odpocząć…” szeptała.
Zszedłem z niej, kładąc się obok, mieliśmy ją teraz w środku z Krystyną, całowaliśmy i pieściliśmy jej zorgazmowane ciało. Bogusia leżała z zamkniętymi oczami, wtulona w nas w idealnym trójkącie. Dochodziła powoli do świadomości. Powoli otworzyła oczy.
-”Krysiuuuuu?” szepnęła.
-”Wiem kochanie, wiem…”
-”Powiedziałaś Markowi…?” patrzyła mi w oczy…
-”Tak kochanie…dużo rozmawiamy…Marek to mądry chłopak.”
Pocałowała mnie szepcząc:
-“Bo wiesz…ja…” urwała i zalała się ponownie łzami…
-“Wiem Bogusiu…wiem…” wyszeptałem…”wiem wszystko.”
-“Dobrze ci było kochanie?” Krystyna gładziła ją delikatnie po buzi.
Bogusia przyglądała nam się na zmianę.
-“Przepraszam was…tak mnie trochę…”
-“Ciiiiii mała…no już…już dobrze?”
-“O matko Krysiu…brak mi słów! Jesteście oboje fantastyczni! Jezuuuuu, co za przeżycie…” szlochała cicho.
-”Postarałem się cioteczko?” spytałem cicho, całując ją.
Bożena ledwie dosłyszalnie odszepnęła…
-”Było nieziemsko…” wreszcie uśmiechnęła się lekko.
-”Nooo, postarałeś się małolacie. Jest mi tak dobrze!”
Leżeliśmy przez kilkanaście może minut, pieszcząc i całując swe ciała. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Proszę o sensowne komentarze i konstruktywną krytykę… a nie trollowanie.
Nie podoba się – nie czytaj!
Jest tyle innych kategorii, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Pozdrawiam tych, którym się podoba.
Leave a Reply