Edukacja z ciocia 31.

Edukacja z ciocią 31.

Dziewczyny przygotowały szybko śniadanie. Pogoda była prześliczna, więc oczywistym było skonsumować posiłek na tarasie. Odświeżeni, w szlafrokach, siedliśmy przy stole tak, jak poprzedniego dnia. Materiał lekko odsłaniał Bogusi cudowne, kształtne, naprężone udo. Spostrzegła, że patrzę, a Krystyna roześmiała się.

-”Jeszcze się młody nie napatrzył mojej ślicznej Boguni!” żartowała.

Bogusia rozszerzyła delikatnie uda, przyglądając mi się rozbawiona.

-”Już chyba wszystko widziałeś…mało ci jeszcze?”

-”Nooo” odparłem czując już wzwód ”trochę mało…jesteś taka zgrabna…mógłbym patrzeć godzinami jak na Krysię” odparłem ciszej.

Obie przyglądały mi się intensywnie.

-”Jejku synek?! Naprawdę tak ci się podobają takie starsze dupcie?”

-”Noooo…” zebrałem się na odwagę.

-”Wy chyba naprawdę nie łapiecie, jakie jesteście seksowne!” powiedziałem ciszej.

-”Jesteś bardzo miły Mareczku!” szepnęła Bogusia.

-”No jedzcie, jedzcie…bo młodzież chyba nadal niezaspokojona!”

Musiałem się chyba naprawdę natarczywie przyglądać, bo Bogusia w końcu powiedziała nieco ciszej.

-”Marek, znowu mnie peszysz…jesteś niemożliwy…” ale śmiało już patrzyła mi w oczy, uśmiechając się ślicznie.

Zaczęliśmy rozmawiać w trochę lżejszym tonie i bardziej frywolnie. Bogusia spytała jak tam ogólnie z dziewczynami, czy coś mam na oku mimo zainteresowania MILF-ami. Wyjaśniłem moje preferencje i spostrzeżenia o młodych laskach, wtedy rzekła.

-”No tak. Nie zawsze jest tak w życiu jakbyśmy chcieli…” zamyśliła się.

Potem właściwie znikąd wyznała.

-”Krysia bardzo mi pomogła…wiesz…” wpatrywała się we mnie…”i cieszę się, że cię poznałam…małolacie. Bo widzę, że chyba mnie jeszcze nie puścicie do domu…”

Teraz już śmiały się obie.

-”Mowy nie ma!” Krysia rechotała już, obserwując mnie.

-”Prawda Mareczku?!”

-”Oczywiście!” odparłem, zwracając się do Bogusi.

-”Bo Krysia mówi, że muszę dużo ćwiczyć.”

-”Matko, ty niewyżytku!” wybuchnęła chichotem Bogusia.

-“Ale spodobały – widzę – ci się te ćwiczenia…” potem ciszej już…”dobre dupy jesteśmy i dobrze dajemy cipki co?”

-“Ranyyyy! Wszystkie jesteście fantastyczne!” niemal wykrzyknąłem.

Tak gawędząc, dokończyliśmy raczej późne śniadanie.

-“Ja tu ogarnę” Krysia zaczęła “a wy…” spojrzała porozumiewawczo na Bogusię…”macie jeszcze chyba coś do przećwiczenia!” uśmiechnęła się.

-“Krysiu, kochana jesteś!” wyszeptała przyjaciółka i pocałowała ciotkę.

-“Chcesz jeszcze cipki?” już chyba raczej stwierdziła, niż spytała Bogusia, rozchylając usta w uśmiechu. A ciotka tylko przytaknęła.

-”Dzień jest jeszcze młody…bardzo młody…ty narwańcu.”

Złapaliśmy z Bogusią kilka naczyń po drodze do kuchni. Tam odwróciła się do mnie i przyciągnąwszy mnie za kark, wpiła się ustami w moje usta.

-”Chodź!” szepnęła.

-”Chcę, żebyś mnie zerżnął…tak mi już mokro.”

-”Zostaniesz jeszcze troszkę?” wydusiłem.

Wpatrywała się głęboko i intensywnie, z poważnym teraz wyrazem twarzy.

-”Ile zechcesz, głuptasie…ile tylko zechcesz! No chodź, bo nie wytrzymam już!”

Prawie biegiem po schodach, wpadliśmy do sypialni, po drodze zrzucając szlafroki. Bogusia popchnęła mnie szybko na łóżko.

-”Najpierw lodzik, a potem zrobisz co zechcesz, dobrze kochany?”

-”Och Boguniu! Już nie mogę doczekać się tego twojego języczka!”

Uśmiechnęła się figlarnie.

-”Nooo, domyślam się!” chichotała.

Ułożyła się przy mnie, zakładając udo wysoko na moją klatkę, objęła mnie ręką za szyję, przyciągnęła do swych ust, szepcząc z uśmiechem:

-”To co chcesz? ten mój języczek?”

-“O taaak! Tak cudownie nim pracujesz!”

-“Cicho bądź…” śmiała się “popieść moje piersi…proszę” szepnęła w końcu i weszła nim głęboko w moje usta.

I zaczęła się jazda! Jak ona cudownie całowała, lizała i pieściła się tym cieplutkim jęzorkiem. Przerywała na chwilę, by obcałować moją całą twarz, by po chwili znowu wejść języczkiem w moje usta. Znowu wyskoczyła i całowała, i lizała całą moją klatkę, ssała moje sutki, przygryzając lekko ząbkami, bym po chwili znowu poczuł jej bliskość, gdy mlaskaliśmy się językami ponownie. Miałem już niesamowity wzwód…wiedziała i czuła, jak mi członek potężnie stoi. W końcu wzięła go w rękę i zaczęła mnie delikatnie i czule onanizować. Przyglądała mi się, ciągle pracując języczkiem.

-“Boguniu…już nie wytrzymam!”

Roześmiała się cicho, przerywając ssanie moich warg na parę sekund.

-“O nie kochanie…jeszcze nie…poczekasz trochę na cipkę. Zrobię ci rączką…potem obciągnę, a potem…zobaczymy szaleńcu.”

Miziając się tak językami, po chwili doszedłem. Bogusia była niesamowicie delikatna. Patrzyła jak spuszcza nasienie z nabrzmiałego kutasa.

-“Tak dobrze?” szeptała, poruszając powoli skórką, by wydostać ostatnie krople spermy.

-“Cudownie!” wyjąkałem.

Cały ładunek białej mazi, przeciskając się przez jej palce, wylądował na moim brzuchu. Spokojnie pocałowała mnie jeszcze raz głęboko w usta, by potem powoli, nadal pieszcząc i całując me ciało, zsuwać się w dół. Gdy osiągnęła okolice brzucha, zaczęła kolistymi, zwinnymi ruchami języka zlizywać gorącą spermę, chichocząc cichutko. Potem oblizała wargi i ześliznęła się do mojego napiętego cały czas penisa. Zaczęła go spokojnie lizać po długości, dół-góra-dół i po obwodzie, nie odwracając wzroku od mojej twarzy. Wzięła delikatnie główkę do ust, liżąc i ssąc tym swoim gorącym jęzorkiem. Znowu przerwała, przyglądając mi się z uwagą.

-“Przyjemnie?”

-“Fantastycznie!”

-“Młodzi chłopcy zwykle chcą się szybko rozładować, a Krysia mówiła, że wasze stosunki są coraz dłuższe…raczej niespotykane u takiego młodziaka. Rozwijasz się emocjonalnie.” stwierdziła cicho.

-“No to chyba raczej zasługa Krystyny…chyba nie mogłem wymarzyć sobie lepszej nauczycielki.”

-“Nooo…Krysia jest świetna…i bardzo mądra i dobra jako człowiek.”

Tak sobie gawędząc, Bogusia spokojnie robiła mi laskę, przykładając dużą wagę do moich odczuć.

-“Teraz tak…dobrze?”

-“Jezuuuuu…ten twój języczek!” wymamrotałem.

W drzwiach nagle pojawiła się Krystyna, uśmiechnęła i cicho, podeszła do łóżka, by nie przerywać napięcia zbliżającego się orgazmu.

-“Przepraszam was…rozmawiałam z Dorotą…ale widzę, że się kochaniutka dobrze Mareczkiem zajęłaś.”

-“Staram się…” wysapała Bogunia w przerwie obciągania, łapiąc oddech.

Pała była już gotowa do wystrzału. Bogusia szybko spojrzała na mnie i westchnęła.

-“Tylko nie tak mocno kochanie…proszę!”

-“Wiem” sapnąłem “przepraszam. Postaram się być delikatny.”

-“Nooo, pieprzony gówniarzu!” Krystyna upomniała mnie.

-“Tylko mi jej nie uduś, narwańcu!”

Bogusia ciągnęła teraz troszkę szybciej, chcąc mnie rozładować. Tym razem położyłem rękę delikatnie na jej głowie, zbierając jej włosy garścią i delikatnie docisnąłem do swego łona. Dochodziłem.

-“Teraz…już…kochanie!” wyszeptałem.

-“Yhhmmm!” przytaknęła Bogusia, gdy pierwsza salwa nasienia zalała jej gardło.

Łykała szybko, nauczona ostatnim doświadczeniem, by uniknąć zakrztuszenia się. Po piątym strzale nie zdążyła zareagować jeszcze połykiem, gdy Krystyna złapała ją za głowę jęcząc:

-“Daj trochę!” i wpiła się ustami w jej usta.

Słyszałem tylko mlaskanie języczków i głośne przełykanie. Całowały się jeszcze przez chwilę, oblizały wzajemnie swoje usta i uśmiechnęły się do mnie, przyglądającemu się z zainteresowaniem i napięciem temu widowisku.

-“O kurcze…jesteście niesamowite!”

-“Noooo!” potaknęły dwugłosem.

-“Ale o tym cisza! Podobało ci się?”

-“Jejuuuu! jeszcze jak!”

Śmiały się zadowolone.

-“Jeszcze może niejedno zobaczysz i zdziwisz się. Poza tym mamy różne zabawki, ale…bezużyteczne, mając takiego ogiera jak ty” śmiała się ciotka.

Krystyna szybko ułożyła się po jednej, a Bogusia podciągnęła i ułożyła po drugiej mojej stronie. Zaczęły mnie pieścić i już całowaliśmy się razem. Ich języczki dokonywały cudów. Bogusia szepnęła cicho.

-“Nooo, już gotowy na nasze cipunie?”

Roześmiałem się tylko, czując naprężającego się penisa.

-“Zawsze, moje cioteczki!”

-“O matko…Marek! Spuściłam ci już dwa razy!” Bogusia westchnęła, ale z uśmiechem.

-“Moja gorąca i mokra cipka ma zamiar cię teraz zerżnąć!”

Roześmiała się. Krysia zawtórowała.

-“Przygotuj się kochany na ostrą jazdę!”

Szybko wsiadła na mnie i okroczywszy ścisło udami, wbiła się jednym ruchem bioder – mocno – na moją sterczącą, gotową do ujeżdżania pałę.

-“Jezuuuu jaki duży!” jęknęła głośno.

Poruszyła się delikatnie dwa-trzy razy i dobiła do dna cipki.

-“Bożeeee…kochanie…” i spojrzawszy na mnie rubasznie, śmiejąc się oczami: “Gotowy na rżnięcie?!” zaczęła mnie jechać, przyspieszając takt posunięć.

Krystyna przykleiła się ustami do jej ust, szepcząc:

-“Pokaż mu teraz! Zerżnij pieprzonego małolata! Niech poczuje dobrą cipunię!”

-“O taaaak! Krysiu!” i przyglądając mi się, zdecydowanie przyspieszyła tempo jazdy.

-“Chcesz mnie prawda?” szeptała.

-“Chcesz mojego języczka i mojej cipki?”

-“Jejku Boguniu!” wyskomlałem.

-“Też tego chcę!” wpatrywała się intensywnie, niemal już wulgarnie, mając w oczach żarliwe ogniki podniecenia, pożądania, pragnienia i determinacji osiągnięcia rozkoszy.

-“Zarucham cię…małolacie!” prawie krzyknęła.

-“Chcę cię zerżnąć, żebyś mnie zapamiętał na zawsze! Ty narwańcu…niewyżytku…ty pieprzony gówniarzu!”

Jechała szybko i niesamowicie efektywnie, bo czułem już nadchodzący orgazm. Krystyna śmiała się.

-“Ruchaj go! Mocniej mała! Zaraz go spuścisz!”

-“Noooo?! “ Bogusia syknęła “Dawaj! Czekam!”

Też jej było dobrze, bo nagle odchyliła się lekko do tyłu, przymknęła oczy i wbiła paznocie mocno w moje piersi. Przyciągnąłem rękami jej biodra i przytrzymałem. Zaczęła głośniej jęczeć, gdy pierwsza świeża fala spermy wstrzeliła się w jej wnętrze. Westchnęła głośno.

-“O taaaak! Kochany mój! We mnie…proszę…o taaaak! jezuuuuu Mareczkuuuuu!”

Szczytowała teraz, rysując głębokie bruzdy szczęścia na moim ciele.

-“O matkooooo!”

Nie zwolniła…nie przestała. Jechała mnie mocno, szybko i energicznie, mimo że przecież czuła, jak ją właśnie napełniłem życiodajnym nasieniem. Nie zważała na nic. Rżnęła się, rżnęła mnie, rżnęła swoją nieużywaną, zaniedbaną seksualnie, spragnioną cipkę, napalona i spragniona rozkoszy cudowna, dojrzała kobieta. Krysia przyglądała się w ciszy, uśmiechając się do mnie.

Szepnęła:

-“Cudowny jesteś…daj jej się zaspokoić…jeszcze kochany…jeszcze…daj jej się nasycić.”

Bogusia szczytowała niesamowicie, nie zwalniając tempa.

-“Jeszcze…kochany…błagam!” wychrypiała.

-“Bożeeee…jeszczeeeee…matkooooo synek!”

Jęczała i wzdychała wstrząsana spazmami jeszcze dobrą chwilę, po potężnym wytrysku soczków na mój brzuch kilkoma skurczami swej zaspokajanej szparki, gdy ponownie poczułem nabrzmiewającego i sztywniejącego kutasa. Spojrzała szybko na mnie.

-“Marek?!”

-“Taaaaak Boguniu! Ujeździj mnie…proszę…ile chcesz!”

-“Kochany jesteś!” pisnęła.

-“Jest mi tak dobrze…niesamowicie…chcę jeszcze…bożeeeee synek! Jest niesamowicie…nigdy nie miałam…jezuuuuuu…Mareeeeek…kochanie…” jęczała cały czas szczytując.

Rżnęła mnie już bez kompleksów, bez zażenowania, bezwstydnie, wulgarnie, tą rozgrzaną i rozochoconą szparką. Jęczała i jechała.

-“Zarucham cię…kochany…cudowny…przepraszam…jest mi tak dobrze…w cipce…Marek…bożeeee!”

Tak szepcząc, ujeżdżała się cipką na moim napiętym członku. Krysia pieściła jej piersi, dziewczyny lizały się po twarzach i całowały.

-“Dobrze ci kochaniutka?” szeptały.

-“Matko Krysiu! Chcę jeszcze…jeszcze…błagam…Ciiiiii malutka…dogódź sobie…zaspokój cipcię…”

Nagle Bogusia wtuliła się we mnie.

-“Marek…znowu dochodzę…o matkoooo….kochanieeeee…” i wbiła się tym rozkosznym języczkiem w moje usta.

Poczułem znowu mokry strumień na moim ciele.

-“Och ty jęzorku!” jęknąłem szeptem.

-“Przestań…proszę…” dalej tocząc batalię z moim językiem, uśmiechając się w orgazmie, całowała i ujeżdżała mnie teraz nieco wolniej.

-“Jezuuuuu” westchnąłem “ależ ty całujesz.”

-“Przestań…proszę…”

-“Dobra ta moja pieszczocha” Krystyna roześmiała się, złapała Bogusię za głowę.

-“Daj tego jęzorka!” i zaczęły się niesamowicie całować i pieścić języczkami.

W tym momencie doszedłem ponownie, ale chyba żadna nie zauważyła, zajęte sobą i Bogusi szczytowaniem. Po prostu wlałem strumień spermy w cipkę Boguni kilkoma strzałami. Dopiero trochę zwolniła tempo…całkiem na mnie opadła. Ześliznęła się na bok, więc szybko wzięliśmy ją z ciotką w środek. Teraz dopiero zaspokojona, zorgazmowana i rozluźniona, pokazała do czego ma język. Całowaliśmy się we troje, ale to co Bogusia teraz robiła to było mistrzostwo świata.

Tak całować?! Retyyyy! Co ona wyprawiała! Jej języczek pracował nieprzerwanie na najwyższych obrotach.

-“Cudowna…prawda?” szeptała Krysia do mnie.

-“Przestań…proszę…Krysiu…zawstydzacie mnie…jejku…kochani!”

-“Ciiiii malutka…moja Bogunia” szeptała Krystyna.

Zwolniliśmy trochę, by złapać oddech. Pieściliśmy się teraz powoli, wyrafinowanie, dotykając i eksplorując już po raz kolejny nasze ciała. Krystyna złapała poduszkę i lekkim ruchem przeciągnęła po moim brzuchu, osuszając przynajmniej częściowo Bogusi mokry orgazm.

-“Ale mu siknęłaś mała!” zaśmiała się.

-“Przepraszam kochany…” pisnęła Bogunia…”nie mogę się już powstrzymać, gdy mi tak dobrze…”

-“Świetnie kochaniutka! Wiemy, że przeżywasz rozkosz!” szepnęła ciotka.

-“O tak Krysiu! Pojechałam chyba trochę z fantazją…nie spodziewałam się” jęknęła.

Krysia pocałowała ją.

-“Cieszę się, że jest wam tak dobrze!”

Po może 20 minutach miziania, rozmowy, pieszczot i znowu miziania, Krystyna bez ostrzeżenia, wzięła mój członek w rękę.

-“Noooo…jak tam? Coś nam się jeszcze chyba należy!” zagaiła z uśmiechem.

Bogusia spojrzała na przyjaciółkę.

-“Może dajmy mu chwilę odpocząć?” usłyszałem lekką troskę w jej głosie.

Krystyna tylko roześmiała się głośniej.

-“Chyba żartujesz złociutka! Patrz!” i skierowawszy swój wzrok na moje łono, dość szybko uświadomiła Bogusi kontynuację zabawy.

Pod jej sprawną dłonią kutas już był nabrzmiały i gotowy dla moich dziewczyn.

-“Teraz ja kochany!” i szybkim, zgrabnym, wielokrotnie wytrenowanym już na mnie ruchem, wsiadła okrakiem i wbiła na mój sterczący organ.

-“O taaaak!” jęknęła tylko.

Potem spojrzała na przyjaciółkę, roześmiała się tym swoim figlarnym, głębokim głosem spragnionej, dojrzałej, niezaspokojonej wciąż i niedoruchanej samicy.

-“Teraz mała damy mu czadu! Teraz zajeździmy naszego młodzieńca!”

Jezuuuuu! jak zaczęła jechać! w jakim tempie! Bogusia początkowo pieściła nas, ale jej oczy robiły się większe i większe. Aż w końcu siedziała już tylko przy mnie, lekko masując Krystyny biust i przyglądała się zafascynowana.

-“Matkoooo!” szeptała “ale go jedziesz!” obserwując swoją szefową rżnącą młodego kutasa.

-“Krysiu!…” szeptała tylko…”jesteś niesamowita…” poprawiła się szybko. “Jesteście niesamowici!”

Dochodziłem już, ale ciocia nie zważała na moją reakcję. Rżnęła i rżnęła w niesamowitym tempie. Wytrysnąlem swój orgazm głęboko w jej macicę…nawet nie zwolniła.

-“Zarucham cię…zarucham!” jęczała tylko…była spragniona, wiedziałem, że potrzebuje mocnego i gwałtownego orgazmu.

Zaspokajała się jeszcze dobrą chwilę, gdy konwulsje nieprzerwanie targały jej pięknie wyrzeźbionym i utrzymanym ciałem.

-“Juuuż… kochanyyyyy…juuuż…” zwalniała.

Zaczęła wreszcie powoli dobijać szparką do mojego łona…

-“Kochany mój chłopiec…” szeptała…”tak bardzo tego potrzebowałam!”

-“Taaaak Krysiu! wiem!” wyszeptałem.

Spojrzała na Bogusię trochę zamglonym, rozmarzonym wzrokiem.

-“Przepraszam malutka…tak mnie nagle wzięło…”

-“Wiem” odparła Bogunia.

-“Chyba wszystkie przy Marku głupiejemy, wpadamy w jakiś amok” uśmiechała się.

-“Teraz ty kochanie…wsiadaj!” rozkazała.

-“Już mu stoi! Masz go!”

Przyjaciółka już bez dociekania, zastanowienia, czy skrępowania, po prostu zamieniła się sprawnym ruchem i dosiadła mojego znów już sztywnego penisa, nabijając się po same jaja, do samego dna swojej gorącej cipuni. Jęknęła tylko, ale nie od rozmiaru członka, ale z nadciągającej w perspektywie przyjemności. Zaczęła mnie, idąc za ciotki przykładem, rżnąć mocno, szybko i intensywnie.

-“O taaaak kochanie! Przetrenuj moją cipunię…o taaak…proszę…daj mi pojeździć…”

Zaczęła naprawdę orać się…bezpruderyjnie…już bez zażenowania…bez wstydu…bez litości…na moim kutasie. Doszła momentalnie, znowu na mokro.

-“Aaaaaahhhhhhh!” wykrzyczała, dalej się rżnąc.

-“O matkoooo!”

Zaczęła głośno krzyczeć, gdy gwałtowne skurcze jej muszelki i drżenie całego ciała dały znać o kontynuacji szczytowania. Przyspieszyła jeszcze bardziej, nie nadążałem niemal wzrokiem za prędkością ruchów jej bioder. Rżnęła się niesamowicie…dojrzała, cudowna kobieta na 17-letnim młodziutkim kutasie, częściowo zaspokajana wielkością członka, jak i wysokim libido chłopca. Czerpała nieopisaną przyjemność z tego aktu, przymykając chwilami oczy, by za chwilę znowu natarczywie, wyrachowanie, niemal wulgarnie zatopić wzrok we mnie, sprawdzając jakby efekty swojej pracy. Krystyna wskoczyła za nią od tyłu…siedząc teraz i obejmując jej ogromne, podniecone i nabrzmiałe piersi, przytuliła się całym ciałem i tym jej ogromnym biustem do Bogusi, całując ją po szyi i twarzy, gdy ta w ekstazie odchylała głowę ku tyłowi.

Doszedłem bez ostrzeżenia, samemu zatracając się w tym uniesieniu. Nawet nie zwróciły uwagi na mój orgazm. Bogusia po prostu nadal mnie ujeżdżała jęcząc i chwilami piszcząc z rozkoszy.

-“Jezuuuuuu Mareeeeek! Ty gówniarzu! Bożeeeeee! Kochanyyyy! Ty pieprzony małolacie! Kochaaaam cię! Mareeek! Kocham cięęęęęę!” zaczęła głośno płakać, by po chwili przejść w jęk.

Krystyna pieściła ją na ile jej uniesienie, płacz i konwulsje pozwalały jej trzymać Bogusię w uścisku. Jechała jeszcze chwilkę, powoli zwalniając, aż wreszcie wciąż orgazmując, opadła wykończona fizycznie i emocjonalnie. Wpiła się tylko tym ruchliwym języczkiem w moje usta i patrząc mi chwilami w oczy, sapała między oddechami.

-“Kocham cię! Boże Marek! Kocham cię!” szeptała i dalej całowała.

Krysia szybko przytuliła się do nas z boku i razem już pieściliśmy się i całowaliśmy w ciszy. Żadne z nas nie odzywało się już, nie chcąc przerwać tego emocjonalnego momentu. Wszystko to trwało dobrą chwilę…leżałem już teraz między cioteczkami, przyglądając się ich pięknym, zgrabnym kształtom. One nie pozostawały mi dłużne, dotykając i masując z kolei moje ciało, napawając się swym młodziakiem, swym kochankiem. Czas mijał za szybko, jak zwykle, gdy doświadczamy czegoś przyjemnego. Krystyna jako pierwsza sprowadziła naszą trójkę na twardy grunt.

-“Kochani…prysznic i czas powoli na jakiś obiad.”

Spojrzałem na zegarek…fakt…była prawie 14-sta. Ależ zleciało nam na tych zabawach!

-“No jak było kochani?” uśmiechnęła się, patrząc na nas na zmianę.

-“Ciociu…fantastycznie!”

Bogusia leżała z zamkniętymi oczami, wtulona we mnie. Na jej policzkach widać było zaschnięte ślady po łzach.

-“Jesteście cudowni… niesamowici…miałam niewyobrażalny seks” szeptała cicho, mocniej tylko wtulając się we mnie i obejmując za szyję.

Krysia uśmiechnęła się przyjaźnie.

-“Po obiedzie jeszcze coś niecoś chyba da się zrobić…dajmy Mareczkowi trochę zregenerować się” śmiała się.

Bogusia spojrzała na mnie wzdychając cicho.

-“Jeśli jeszcze chcesz…” i języczek znowu poszedł w ruch.

-“No chodźcie już!” przerwała delikatnie Krystyna.

Skierowaliśmy się pod prysznic. Staliśmy razem, myjąc się w strumieniach ciepłej wody. Chodź raz nie miałem wzwodu. Dziewczyny miały rację. Czasem i najlepszy ruchacz potrzebuje chwili wytchnienia. Umyci i odświeżeni, w szlafrokach porzuconych wcześniej gdzie popadło, gdzieś na schodach, zeszliśmy do kuchni. Siedziałem przy szklance soku z jabłek i przyglądałem sę zafascynowany ich zgrabnym ruchom. Wyobraźnia rysowała mi obrazy ich nagich ciał, których co chwila fragment tu i tam wyłaniał sę spod materiału. Cioteczki świetnie się uzupełniały przygotowując jedzenie i po pół godzinie obiad był gotowy, trochę na szybko, lekko improwizowany z pół produktów.

-“Jak widzisz, kochaniutka” odezwała się Krystyna gwoli wyjaśnienia “nie zawsze mam czas ugotować pełny obiad. Odkąd Marek tu jest, to jakoś nie nadążam z czasem.”

-“No jasne, jasne, rozumiem Krysiu!”

Bogusia wybuchnęła śmiechem, a ciotka jej zawtórowała. Jedliśmy na tarasie, przyglądając się sobie z uśmiechami. Bogusia szybko – jako że siedzieliśmy znowu tak samo przy stole –  zauważyła, gdzie kieruję mój wzrok.

-“O nie kochany!” i naciągając ten skromny skrawek materiału próbowała zakryć nim swoją cudownie wyeksponowaną nogę…raczej bezskutecznie, co mi sprawiło ogromną przyjemność nadal móc ją obserwować.

-“Marek! proszę…” jęknęła.

-“Uspokój się…choć na chwilę! Zjedzmy coś wreszcie! Przecież dostaniesz…wiesz…jeszcze.”

Uśmiechnęła się i wypięła mi języczek, robiąc nim kilka szybkich figlarnych ruchów. Krystyna wystrzeliła salwą rubasznego śmiechu i powiedziała trochę z dumą, a może bardziej i z satysfakcją.

-“Marek tak jak i ja wie co jest w życiu dobre.”

-”O matko…przestań…proszę…bo już mi mokro” powiedziała Bogusia…”bożeeee oboje napaleni jacyś jesteście…” przekomarzała się.

-”Przecież dobrze ci ze mną i w pracy, i prywatnie” Krystyna naciskała na Bogusię.

-”No tak Krysiu…jest to dla mnie trochę tylko nowa sytuacja…jesteście cudowni” szepnęła.

Tak sobie żartując i śmiejąc, w wesołym nastroju skończyliśmy obiad. Szybko uprzątnęliśmy stół i już w kuchni poczułem nowe odrodzenie, nowy impuls do kontynuacji tego tak pięknie rozpoczętego dnia. Objąłem obie moje mamuśki, dając do zrozumienia mym wybrzuszającym już szlafrok narządem, czego młodzież jeszcze oczekuje, całując jedną, potem drugą, aż nasze trzy języki spotkały się we wspólnym lizanku.

-”Jesteś niemożliwy” szepnęła Bogusia.

-”Nooo, chodź już…wariacie” zawtórowała jej Krysia.

Pociągnęły mnie…właściwie nie wiem, kto kogo…do sypialni, pchnęły czy też zwyczajnie rzuciły mnie na łóżko, w biegu zrywając okrycia. Wylądowałem z premedytacją cioteczek zwyczajowo w środku, tak aby obie miały wolny dostęp do całego mojego ciała. Kutas jak poprzednio podziwiał już kolor sufitu, znikając nagle głęboko w gardle którejś z moich dziewczyn. Po chwili obie na zmianę obciągały mi, głęboko, mocno, intensywnie i żarliwie, mojego wyprężonego członka. Coś tam sobie szeptały, miziając się, całując i pieszcząc.

-”Rozładujemy cię kochanie” odezwała się Krysia ”a potem jeszcze troszkę cię wykorzystamy dobrze?” śmiały się obie, nie oczekując nawet odpowiedzi.

Zaczęło mi być po chwili przyjemnie. Czułem już zbliżające się spełnienie, a cioteczki ssały niesamowicie ostro, chichocząc i wciąż coś tam szepcząc niezrozumiale. Doszedłem mocnym strumienień spermy we wspólnych objęciach ich dłoni.

-”O taaaaak! Kochany!”

Poruszały teraz wolniej i delikatniej skórą napletka, spokojnie opróżniając moje nabrzmiałe już jądra. Trochę nasienia strzelając w górę, wylądowało na ich głowach. Śmiejąc się, zaczęły mi oblizywać kutasa z resztek spermy. Potem oblizały wzajemnie swoje ręce z resztek, aby wreszcie oddać się pocałunkom i lizaniem swych twarzy, gdzie okazało się, też biała maź znalazła swoje lądowisko.

-”Dobre były twoje dziewczynki?” cicho spytała Bogusia.

-”Jesteście cudownie boskie!” wyjąkałem.

Roześmiały się, a widząc naprężonego kutasa, szybko przyjęły nową strategię.

-”Siadaj tyłem!” zadecydowała Krystyna ”a ja was wyliżę…oboje na raz.”

Bogusia momentalnie okroczyła mnie i dosiadem nabiła się na moją gotową do jazdy pałę, ale plecami do mojej twarzy…na cowboy-kę, jak to się popularnie nazywa. Ręcę wyrzuciła na boki, do tyłu, opierając się dłońmi na łóżku. Prawie nie myśląc, jakoś intuicyjnie złapałem ją rękami za te rozszerzone biodra. Ona zaparła się stopami o łóżko w pozycji raka, nabita na mój sztywny pal rozkoszy. Krystyna tymczasem szybko zajęła pozycję między moimi udami, schodząc nieco jeszcze niżej i jej głowa znalazła się na wysokości Bogusi łona.

Szepnęła cicho:

-”Teraz was mam! Razem! Jedziesz go mała!” rozkazała ostrym i zdecydowanym tonem.

Bogusia zaczęła mnie powoli ujeżdżać, a ciotka zaczęła ssać i lizać jej szeroko rozłożoną muszelkę, nabijającą się rytmicznie na mojego kutasa. Jedząc jej szparkę, robiła i mnie niesamowitą przyjemność, długimi pociągnięciami języka liżąc także mój penis, gdy wychodził z Boguni cipki. Było tak rozkosznie, że nie wytrzymałem zbyt długo i strzałem nasienia oznajmiłem orgazm. Bogusia jęknęła tylko.

-”Och kochany…juuuuż?!” a Krysia zastygła w bezruchu, patrząc jak pompuję świeżą spermę głęboko w Boguni cipkę.

Roześmiała się cicho.

-”Nooo kochana! Aleś mu zasmakowała…nawet nie zdążył dobrze pocipciać!”

Bogusia już bez skrępowania, spojrzała na mnie wykręcając do tyłu głowę i uśmiechając się, westchnęła głęboko.

-”Nadrobimy jeszcze prawda? Chcesz jeszcze cipki?” śmiała się.

-”Nawet nie wiesz jak bardzo…” wydusiłem.

-”Wiem, wiem wariacie…ja też chcę jeszcze” jęknęła.

I ponownie zaczęła mnie ujeżdżać, powoli, leniwym tempem. Dochodziła po chwili, gdy Krystyna ponownie kontynuowała obróbkę jej dziurki i mojego prężącego się członka.

Spytała tylko szeptem.

-”Dobrze ci maleńka?”

-”Och Krysiu…niebooooo!” jęknęła tylko, dostając spazmów rozkoszy.

-”O jezuuuuuu! Mamoooooo!”

Doszła na mokro, strzelając falą soczków wysoko ponad głową Krystyny. Ta pieściła ją delikatnie palcami, masując jej wargi sromowe i lekko wkładając dwa palce do jej wnętrza, drażniąc i pieszcząc od środka. Potem znów przyssała się do jej cipci, pieszcząc delikatnie łechtaczkę i jednocześnie liżąc mojego kutasa. Bogusia nadal była w fazie szczytowania, ale jechała mnie nieprzerwanie. Podziwiałem od tyłu jej piękne, zadbane, wciąż młodzieńcze ciało. Ruchem rąk dociskałem jej dupcię do mojego brzucha. Była taka cieplutka, rozgrzana i spragniona seksu. Mruczała cichutko, gdy Krysia jadła jej szparkę.

-”Jezuuuuu…jak cudownie…jeszcze troszkę…proszę…błagam was…jeszcze…”

Znowu jej ciało dostało dreszczy. Odchyliła się mocniej do tyłu, niemal kładąc się na mnie. Teraz miałem jej nabrzmiale, podniecone, ogromne piersi w zasięgu rąk. Zacząłem je pieścić kolistymi ruchami, jednocześnie chwilami uciskając te kobiece atrybuty seksownego wyglądu.

-”O taaaaak! Właśnie taaaaak, kochanie…” jęczała cicho…”juuuuż…zaraaaaz…o matkooooo…znowu maaaaaam….” zaczęła mocniej poruszać biodrami, szczytując ponownie na mokro.

Krysia odczekała moment, aż wszystkie soczki sprawdziły ponownie gęstość powietrza w sypialni i znowu zaczęła ją lizać i onanizować już nas wspólnie języczkiem, drażniąc i ssąc, dając nam obojgu niewyobrażalną przyjemność. Rozkosz dosięgła w końcu i mnie. Złapałem Bogusię szybko za biodra i przytrzymałem nieruchomo. Zrozumiała wzdychając cicho.

-”Taaaak! Napełnij mnie…kochany!”

Krysia spokojnie masowała mi dłonią penisa, przyglądając się, jak pompuję ładunek spermy w rozgrzaną i rozwartą dziurkę jej pieszczochy – przyjaciółki. Szepnęła tylko:

-”Jezuuuu mała…ale ci wlał…kurcze…jeszcze leje…” obserwując, jak drgającymi strzyknięciami kutas wpompował resztę nasienia.

Bogusia już lekko ochłonęła i zsunęła się ze mnie na bok. Teraz leżeliśmy przytuleni, a Bogusia wprowadziła swój rozkoszny i pracowity języczek w moje usta. Krystyna bardziej tylko rozchyliła jej uda.

-”Nooo, chyba tak tego nie zostawimy…” i zaczęła wylizywać świeżą spermę, dokładnie myjąc języczkiem całą jej cipkę, wewnątrz i na zewnątrz.

Bogusia całując mnie, już tylko mruczała, zaspokojona, zrelaksowana, szczęśliwa. Potem ciotka podciągnęła się do nas, obejmując i wtulając się.

-”Nooo jak? Dobrze było?” spytała cicho.

-”O bożeeeee!” szepnęła tylko Bogusia.

Leżeliśny tak dłuższą chwilę w ciszy, dotykając, pieszcząc i całując się…kontemplując po prostu ten moment. Krystyna zauważyła po dłuszej chwili, że znowu coś mi się dzieje w dolnych partiach i z uśmiechem, spokojnie, wprawnym już ruchem dłoni objęła mój budzący się narząd. Zaczęła mi delikatnie poruszać skórką, jakby sprawdzając, czy potrzebuję jeszcze wytchnienia, czy kontynuacja będzie naturalnym impulsem mojego wysokiego libido. Uspokojona moją reakcją, chichocząc, szepnęła raczej stwierdzeniem do Bogusi:

-”Jeszcze małe rypanko? Dasz mu jeszcze cipki prawda?”

Bogusia z przymkniętymi oczami zajęta moimi ustami teraz dopiero zauważyła, że jej cipcia jeszcze będzie używana. Aż jęknęła z przejęcia.

-”Ranyyyyy Marek!” potem już ciszej z uśmiechem:

-”Chcesz jeszcze?…” wpatrywała się to we mnie, to w mojego nabrzmiałego kutasa w ręku Krystyny…

-”Bo ja też…”jęknęła…”jeszcze troszkę…proszę…Krysiu…błagam was…jeszcze troszkę.”

Była cudownie piękna…taka bezbronna…rozgrzana i spragniona, gdy prosiła o więcej.

-”Ciiiiiii…ty moja mała szparko…ty pieszczochu…widzisz, że Mareczek już gotowy…dla ciebie…dla ciebie skarbie…no już mała…zaraz będziesz go miała…już…zaraz…” szeptała cały czas.

Bogusi łzy pojawiły się w kącikach oczu.

-”Tacy kochani jesteście…” zaczęła cicho pochlipywać.

Krysia spojrzała na mnie porozumiewawczo i Bogusia już nie miała czasu rozczulać się nad sobą, gdy szybko wślizgnąłem się między jej uda i niemal jednym mocnym pchnięciem, wszedłem w jej dziurkę. Jęknęła, gdy poprawiłem drugim mocniejszym ruchem bioder, zagłębiając się całym kutasem w jej wnętrze.

-”Mareeeeek!” szepnęła tylko i wpiła swój języczek ponownie w moje usta.

Krysia będąc z boku, dotykając i pieszcząc nas, kiwnęła mi tylko głową.

-”Wiesz…” szepnęła…a do Bogusi:

-“Teraz cię gówniarz dobrze wyrucha…zerżnie ci tę spragnioną cipunię…teraz ci dogodzi…”

Zacząłem Bogusię powoli ujeżdżać.

-“Teraz dostaniesz kutasa…porządnie…mocno…głęboko.”

-“O taaaaak! Chcę tegooooo!” westchnęła.

-“Tak bardzo…chcę tego…gówniarza…w sobie…tak bardzooo.”

Jęczała już teraz głośno, cały czas przyjmując kolejne moje pchnięcia. Wyposzczona, spragniona i napalona dojrzała kobieta, akceptowała z ochotą i rozkoszą swego młodego kochanka, głęboko w swym łonie. Szybko zaczęła szczytować, mocniej tylko wbijając paznokcie w mój tyłek.

-“O taaaak kochanie!” Spojrzała mi w oczy, szukając potwierdzenia.

-“Taaaak? Dobrze mnie masz?! Tak chcesz?!”

-“Fantastycznie…ty mój jęzorku!” wymruczałem.

Zachichotała nerwowo, bo orgazm nie pozwolił już na myślenie i reakcję. Poddała się po prostu fali uniesienia. Rżnąłem ją powoli. by nasyciła się rozkoszą. Znów poczułem ekwilibrystykę językową w ustach.

Jezuuuuuu! Była niesamowita! Jak można wogóle tak szybko poruszać języczkiem?! Niepojęte! Te szybkie rozważania techniki nad formą pocałunku przerwał mi eksplodujący orgazm. Ostatnim mocnym rzutem bioder dobiłem do samego dna macicy, aż prawie zachłystnęła się w moich ustach. Złapała oddech.

-”Jezuuuuuuu!” westchnęła tylko, prawie piszcząc.

-”Matkooooo Mareeeeek!” gdy strumienie spermy osiągały dno, napełniając jej cipcię po same brzegi.

Krysia zafascynowana klepała mnie po tyłku, dociskając jeszcze do Bogusi cipki. Spojrzałem na ciocię z uśmiechem.

-”Dobrze mały!” szepnęła.

-”Daj jej jeszcze tego ognia! Zruchaj jej tę pizdunię! Jeszcze kochany! Jeszcze!”

Bogusia ucichła trochę, lecz nadal trzymała mnie mocno udami i rękami, wtulając się jakby cała we mnie.

-”Kochanyyyyy!” westchnęła znowu głębokim oddechem, ponownie wjeżdżając jęzorkiem w me usta.

Nie wyszedłem. Po chwili zacząłem ją dymać…delikatnie…powoli…wyrafinowanie…orając cipkę po ściankach, rozpychając ją z boku na bok, żeby jak najdłużej przeciągnąć to ostatnie pewnie ruchanko jej pobytu u nas. Zaczęła znowu dochodzić, bo poczułem jej pazurki rysujące głębokie linie na moich plecach. Zaczęła cichutko jęczeć…Nie! Właściwie mruczała już tylko, czasem westchnieniem łapiąc głębszy oddech. Przyglądałem się jej twarzy, tym pięknym rysom, przymkniętym oczom z kroplami łez w kącikach, rozwartym lekko ustom i języczkowi oblizującemu co chwila jej wilgotne wargi.

Bożeeee jaka ona jest piękna! zdążyłem pomyśleć, gdy poczułem nadchodzący orgazm. Krystyna obserwująca i pieszcząca nas szepnęła tylko:

-”Dawaj!…Do pełna!”

Jęknąłem tylko i uczucie ogromnej ulgi rozeszło się po całym moim ciele, gdy kilkoma salwami nasienia satysfakcjonowałem akt pożądania i spełnienia w tej cudownej cipuni. Poczuła i szybko spojrzała na mnie, po czym języczek znów wszedł na wysokie obroty. Poruszałem kutasem jeszcze chwilkę, by w końcu ześlizgnąć się z cioteczki. Leżeliśmy teraz wszyscy razem przytuleni, mizialiśmy i pieściliśmy się nawzajem. Bogusia miała przymknięte oczy. Krysia delikatnie gładziła ją ręką po twarzy.

-”Moje kochanie…”szepnęła…”no jak malutka?”

Bogusia wtuliła się w jej szyję bez słowa. Zapanowała cisza…po kilku minutach Bogusia otworzyła oczy i patrząc na zmianę na nas powiedziała cicho:

-”Będę już lecieć, bo jutro normalny dzień pracy…muszę chyba odespać, żeby nie wyglądać taka zruchana…bo nikt chyba by nie uwierzył” roześmiała się.

-”Noooo, jak chcesz” odparła Krystyna.

-”Wiesz, że możesz zostać ile zechcesz!”

-”Wiem Krysiu…dziękuję…kochana jesteś…ale czas na mnie. Marek wiecznie tu nie będzie…” powiedziała trzeźwo i z głębokim sensem…”życie będzie płynęło i czas się ogarnąć.”

-”Tak skarbie…wiem…” szepnęła Krystyna.

Poszliśmy pod prysznic. Bogusia bez wahania przytuliła się do mnie i weszła języczkiem głęboko w moje usta.

-”Jeszcze trochę dostaniesz jęzorka” śmiała się ”żebyś mnie zapamiętał…” zamilkła nagle, spoważniała i z żalem w oczach dokończyła:

-”Ty pieprzony małolacie…ty niewyżyty gówniarzu!…Było niesamowicie!” i nagle rozpłakała się…tym samym dając mi po weekendzie piękny komplement mojego zaanagażowania i wartości jako kochanka.

Dokończyliśmy mycie, pieszcząc się jeszcze i całując. Potem Bogusia ubrała się w świeże ciuchy…luźna biała lniana bluzka w kwiaty, tak że zakrywała ten jej ogromny biust i świetnie dopasowane, czarne jeansy, które tylko podkreślały jej kształtne ciało, dopełniając garderoby sportowym, lekkim obuwiem.

-”O jejuuuu!” jęknąłem.

-”Noooo…niezła laska jeszcze co?” uśmiechnęła się.

-”I ty ją rżnąłeś kochany! Nikt inny…tylko ty!”

-”Jezuuuu Boguniu!” zdążyłem wydusić.

W holu już stojąc chwilę, Krystyna jakby olśniona inną myślą rzekła do Bogusi:

-”A wiesz co, kochanie…odpocznij…odeśpij…Ja i tak muszę jutro podjechać do firmy. To masz wolne rano, przyjedź po obiedzie, kiedy ci pasuje i się zamienimy.”

A do mnie:

-“Plan na jutro, Mareczku…jeśli chcesz. Dzisiaj mało ruchanka…odpoczynek. Jutro podwiozę cię do Doroty rano…to wiesz…noooo…” uśmiechnęła się…”narwańcu…noooo…i na obiad. Bo ona potem na popołudnie, zaczyna o 15-ej, więc podjedziecie do centrum, a z restauracji już masz do mnie niedaleko. Dorota ci pokaże, którą ulicą dojdziesz, to wpadnij i jak Bogunia dojedzie, to już razem wrócimy do domu. Pasuje?”

-“Noooo! Przecież wiesz! Ty planujesz, a ja się staram!”

Wszyscy troje wybuchnęliśmy śmiechem.

-“No widzisz kochana, co ja z nim mam!”

Krysia była w dość dobrym humorze.

-“A jeszcze musisz mi kochany trawę skosić, bo już wysoka, a jakoś ostatnio czasu nie miałeś!” śmieliśmy się.

-“Nic za darmo…cipka kosztuje!” roześmiała się.

Bogusia przyglądała mi się w napięciu…dokładnie tak samo intensywnie, jak w tych pierwszych chwilach naszego spotkania. Podeszła i przyciągnęła mnie jeszcze raz mocno za kark i wślizgnęła jeszcze raz ten swój cieplutki języczek w moje usta. Objąłem ją mocno za tę fantastyczną dupcię.

Szepnęła cicho:

-“Kocham cię…Ty pieprzony małolacie!…Kocham cię!…Ty gówniarzu!…Byłeś cudowny dla mnie!”

-“Dobrze ci dupci dałam? Zadowolony?”

-“Byłaś cudowna, śliczna pieszczocha!” wyjąkałem.

-“Przestań…znowu mnie zawstydzasz!”

Potem już normalnym tonem do Krystyny:

-“Mesnę ci jutro przed przyjazdem.”

-“No tak…tak się umawiamy.”

Bogusia jeszcze raz spojrzała na mnie, chyba nawet zauważyłem łezkę w jej oku.

-“Pieprzony gówniarz!” jęknęła.

-“Tylko nie zaruchaj Doroty wariacie!”

Pocałowały się z ciotką i ta śliczna pieszczocha zniknęła za zamkniętymi drzwiami.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mi Riam

Proszę o sensowne komentarze i konstruktywną krytykę… a nie trollowanie.

Nie podoba się – nie czytaj!

Jest tyle innych kategorii, że każdy znajdzie coś dla siebie. 

Pozdrawiam tych, którym się podoba.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *