Któż z nas nie lubi się opalać? Kto z nas nie lubi być nago? Jeżeli ktoś może połączyć obie te rzeczy w środku gorącego lata, jest szczęściarzem. Nie ma bowiem nic lepszego niż odpoczywanie nago na słońcu w miejscu, gdzie przeważnie nie ma żywego ducha, a wokół tylko pola i lasy. Ja mam taką możliwość wśród pól na wsi. Nic tylko rozebrać się i zapomnieć o wszystkim, a dziś mamy przepiękną ku temu pogodę. Jest materac, więc ściągam z siebie wszystko i rozkładam się wygodne na wznak. Co miałem między nogami, to pokazałem. I zasnąłem. Zwykle pola o tej porze są puste prócz zwierząt, najwyżej gdzieś w oddali z drogi widać jakiś samochód, ale w tej trawie raczej nikt nie zobaczy całości mego oblicza. Wiatr przyjemnie opływa całą skórę. Zieleń, śpiew ptaków, błękitne niebo. Stojący penis przysłania mi słońce. Odpływam.
Gdy obudziłem się kilka godzin później, zobaczyłem przejeżdżający po sąsiednim polu traktor. Minęło kilka sekund, zanim doszło do mnie, że jestem goły, a jakiś stary dziadek to widzi. Zawstydzony i przerażony zakryłem penisa ręką, a za chwilę, gdy traktor obrócił się tyłem, zabrałem rzeczy i uciekłem. Przez kilka dni nie mogłem pozbyć się wspomnień tego niemiłego przeżycia. Chodziło za mną, sprawiając, że czułem się niekomfortowo i jakoś tak… no nie wiem, jak to określić.
Jadąc do miasta, spotkałem swojego dawnego kolegę ze szkoły. Dawno go nie widziałem, choć mieszka w okolicy. Przeżywałem traumę i musiałem ją z siebie wyrzucić, opowiadając mu o całej tej sytuacji. Dziwnym trafem odpowiedział, że wie o tym, bo to był on. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie. Mówił, że to teraz jego pole i rzeczywiście jeździł tam wtedy, ale nie chciał ciągnąć tematu. Z kontekstu wynikało jednak, że trochę to trwało. Bardzo mi ulżyło, że to właśnie ktoś znajomy, a nie jakiś stary napalony zboczeniec, który jarałby się moim nagim ciałem. Oczywiście było mi wstyd, bo się przed nim zeszmaciłem, lecz nie chciałem tego pokazać. Powiedziałem mu za to: Nawet nie wiesz, jaką ulgę poczułem. Ta trauma chodziła za mną przez wiele dni. Znamy się od lat i wiem, że jesteś spoko facetem. Cieszę się, że to ty, a nie jakiś zboczony staruch, który potem obśmiewałby mnie na całą okolicę, lub śliniłby się do mnie. Gdy się obudziłem i zobaczyłem, że ktoś mnie widzi, zżarł mnie wstyd i uciekłem. Następnym razem, daj znać, że to ty, wtedy nie będę musiał się tak spinać i marnować pięknego dnia. Kolegi nie będę się przecież wstydził, a ty z szacunku do mnie nie będziesz się przecież gapił, tylko robił swoje.
Następnym razem tak właśnie się stało. Obudził mnie klaksonem. Byłem spokojny, że to on, więc zakryłem penisa dłonią i opalałem się dalej. Odkryłem, gdy już odjeżdżał. Oczywiście, kwestia pokazania mu się wtedy na golasa nadal była aktywna w mojej głowie. Czułem się z tym dziwnie, trochę głupio, a trochę mnie to kręciło, ale trzeba z tym żyć. Nie przestaję się jednak opalać nago.
Leave a Reply