Pan Profesor

Wzdychałam mocno, kiedy dostałam już kolejne uderzenie w mój tyłeczek……Jestem Klaudia, 18 lat około 170 cm wzrostu, brunetka o zielonych oczach i zgrabnych kształtach, z miseczką C. Jak każdego dnia przyszłam spóźniona na lekcje Chemii, nienawidzę chemii, więc nigdy nie byłam punktualna. Wchodząc do klasy było widać niezadowolenie mojego profesora, który trzasnął książką o stolik z pytaniem czy kiedyś przyjdę na czas, bo przeszkadzam innym w ten sposób, jak zawsze grzecznie obiecałem poprawę i szybkim krokiem w podskokach poszłam do mojej ławki. Kolejna nudna lekcja, na której nie potrafiłam się skupić, chociażby właśnie z nudy, jaka tam panowała. Myślałam już o tym, co jutro założę do szkoły albo, co będę robiła, gdy już stąd wyjdę. Jednak nastał moment, w którym 50 letni profesor ogłosił, że oddaję ostatnio pisane przez nas egzaminy i tu pojawił się stres, wiedziałem, że to może być moja kolejna lufa z Chemii, mimo że długo siedziałam żeby to napisać, chociaż na 3, gdyż moja mama wariuje, gdy dostaję słabe oceny, zabiera telefon, zabrania wyjścia ze znajomymi czy każe mi się uczyć przy niej, szczerze mówiąc to nie lubiłam tego. Profesor podszedł do mnie, jako ostatniej, stanowczym krokiem, położył na mojej ławce kartkę, mówiąc, że znów muszę się poprawiać, od razu wzięłam kartkę do swych rąk, a tam jedynka, byłam załamana, w mojej wyobraźni była już moja matka, która wydziera się w niebo głosy, gdy to zobaczymy. Na koniec lekcji, gdy wszyscy już wyszli, podeszłam do Pana Piotra, z zapytaniem czy mogę jakoś już to dzisiaj poprawiać, dodając, że bardzo mi na tym zależy. Usłyszałam tylko głęboki oddech, spojrzał na mnie, odłożył swoje małe okularki na stolik – Przyjdź jak skończysz zajęcia do sali. Po czym wstał i po prostu wyszedł. Na każdej innej lekcji przerabiałam temat z książki, tak, aby cokolwiek napisać więcej niż dotychczas. Wybiła godzina 14, skończyła się moja ostatnia lekcja, przyszłam pod sale, grzecznie zapukałam do drzwi, usłyszałam zezwolenie na wejście, wchodząc Profesor kazał usiąść mi w pierwszej ławce, byłam dość zdziwiona, że nikogo więcej nie było, bo wiedziałam, że nie tylko mi poszła kiepsko, jednak po chwili stwierdziłam, że może po prostu nikt więcej nie chciał przyjść, byłam troszkę zagubiona, gdyż czułam dużą presję na karku, to moje być albo nie być. Profesor szybko zadawał mi pytania, bo na żadne nie byłam w stanie odpowiedzieć, po piątym już pytaniu -Czy ty umiesz cokolwiek. Uniosłam lekko głowę, kiwając głową – Starałam się, ale nic mi nie wchodzi do głowy- Postaraj się bardziej Profesor dodał kolejne pytanie, według niego dość banalne, ale dla mnie to dalej była czarna magia. Profesor wstał z dużą frustracją, dodając przyjdź jutro jak będziesz coś umiała, wstałam od razu za nim, krzycząc, że zrobię wszystko byle to zdać!-Wszystko?- Obrócił się delikatnie, patrząc się prosto w moje oczy. Kiwnęłam głową na tak, chociaż wtedy nie wiedziałam, że mój profesor ma takie myśli w głowie.- Okej, mam propozycję, dasz mi się uderzyć linijką w twoją nagą pupę-Był to dla mnie szok, zaniemówiłam, spojrzałam na mojego profesora, prawie łysego faceta, ze starą białą koszulą i ciemnymi spodniami.-Co?- Zapytałam ze zdziwieniem- Ustalimy limit uderzeń, ile, za jaką ocenę, twoja mama z pewnością byłaby zadowolona z pierwszej twojej lepszej oceny Na początku od razu chciałam odmówić, jednak pomyślałam, że faktycznie miałabym spokój na cały weekend od matki -Zgoda, niech będzie, że to zrobimy Wiedziałam, że ból może być niesamowity, jednak myślałam już tylko o tym żeby mieć spokój w domu- dobrze, więc opuść spodnie oraz majteczki, no i oczywiście wypnij się stosownie. Zrobiłam, co kazał, oparłam swoje dłonie o ławkę, następnie ściągnąłem powoli w dół swoje ciemne legginsy, a po chwili swoje różowe majteczki, zostając w samym białym topie, wypięłam się mocno z myślą, że zrobi to szybko i po sprawie, mimo że pojawiła mi się spora wątpliwość, to musiałam mieć spokój, chciałam wyjść na imprezę weekend – Uhuhu, ależ fajna dupcia z ciebie – z uśmiechem usłyszałam, byłam powoli przerażona fetyszem mojego profesora. Wyjął długą, 30 cm linijkę z pod biurka, przyłożył delikatnie do mojej pupy- daje 5 uderzeń za ocenę mierna, a 10 na ocenę nieco wyższą od miernej, zgadzasz się? – Tak, proszę zacząć profesorze. Poleciał pierwszy strzał w moją stronę, delikatnie mnie piekło, przy drugim już nieco mocniejszym poczułam to dość mocno, ale zacisnęłam zęby, czekając na kolejne, trzeci i czwarty, były dość znośnie, ale przy 5 aż podskoczyłam z bólu, już miałam oczy pełne łez, a moja pupa była już strasznie obolała-Wystarczy ci 2, czy walczysz o więcej? Bolało mnie już jak diabli, ale zgodziłam się z myślą, że moja mama nie zadwoli się dwójką. Wzdychałam mocno, kiedy dostałam już kolejne uderzenie w mój tyłeczek, a potem 7 i 8, już prawie nie wytrzymałam, ale trzymałam mocno kciuki, dosłownie już płacząc z bólu, u profesora słyszałam tylko śmiech i podekscytowanie, myślałam już o nim tylko, że to zwykły zbok i szaleniec, ostanie dwa uderzenia były już na tyle mocne, że po ostatnim wyskoczyłam w górę jak poparzona, powiedziałam, że dość, a on pokiwał tylko głową chowając swoją linijkę do szuflady. Zaczęłam się powoli ubierać, z dużą ostrożnością, aby nie podrażniać jeszcze bardziej mojego tyłka, tymczasem on krzyknął – Czekaj! Jak mi obciągniesz masz 4, co ty na to? Obróciłam się w jego kierunku, a on już ocierał swoje krocze dłonią, pomyślałam sobie, że to mnie w sumie boleć nie będzie, a 4 z chemii nie miałam już chyba od 6 klasy podstawowej -Dobra, ale to ostania już rzecz Ucieszył się, ściągnął spodnie w mgnieniu oka, a tam wyskoczył około 15 cm kutas, oparł o ławkę i czekał z rozkoszą kiwając mi palcem, stwierdziłam, że zrobię mu szybkiego loda i po krzyku, sądziłam, że dojdzie w kilka minut, a następnie będę wolna z dobrą oceną, energicznym krokiem, już nawet nie ubierając się do końca, zbliżyłam się, ładnie padłam na kolana, chwyciłam mocniej ręką jego małego, drugą miział paznokciami jego jądra, niestety był delikatnie zarośnięty, jednak można dostrzec, że musiał być ogolony na przestrzeni kilku dni, a ustami objęłam jego końcówkę, delikatnie i z namiętnością, mój języczkiem zgrabnie przesuwał się po jego główce, czułam już jak jego ciśnienie wzrasta, a oddech coraz głębszy, aż dokładnie połknąłem go po same kule, raz za razem, chwilę później, aby jeszcze przyspieszyć dołączyłam rączkę, który masturbowała go, a moje usta ssały jego sprzęt. Nagle profesor odsunął się i krzyknął ” Dobra, daje ci dwie 5, jak dasz mi się zanurzyć w twojej muszelce. Z jednej strony ja też się trochę podkręciłam, a byłam domyślna, że skończy w kilka minut jak nie sekund. Podeszłam do niego, złapałam za penisa, obtarłam sprawnym ruchem mojego wargi o jego skórkę – Dobrze, Piotrze, ale usprawiedliwiasz mi od dzisiaj spóźnienia, inaczej wychodzę stąd już -Złapałam jeszcze jego kutasa w dłoń, którego delikatnie otarłam jeszcze raz o swoje krocze – To jak będzie? Zrobił się delikatnie czerwony na polikach, a w jego oczach widziałam takie porządnie w moim kierunku, więc kiwnęłam głową, po raz kolejny wypięłam swoją pupcie opierając swoje dłonie o ławkę robiąc to odważnie i seksownie, aby jeszcze bardziej podkręcić Profesora, podszedł, oparł swój piwny brzuch o mnie, wycelował już w moją mokrą cipkę, poczułam jak jegomość wskoczyła, głęboko wzdychałam, a Piotr sprawnymi ruchami wchodził i wychodził z mojej dziurki, a ja lekko wzdychałam, pojękiwałam, wbrew wszystkiemu sprawiał mi dość dużą przyjemność, wiedział, w jaki sposób operować swoim penisem, jednak po kilkunastu głębokich uderzeniach w moją dziurkę, poczułam jak jego penis jeszcze mocniej stwardniał, pulsował, a on aż jęczał. Nagle wyskoczył szybko z mojej cipki i wystrzelił mocną dawką ciepłej spermy na moje plecy. Przyniósł mi papier, którym mnie wytarł, a potem siebie, kazał mi się ubrać i dodał, że jeśli chcę kolejne dobre oceny to już wiem jak je zdobyć. Ubrałam się i wyszłam, troszkę zaskoczona całą sytuacją, ale bardzo zniesmaczona, że Pan profesor zadowolił tylko siebie, gdyż tylko on doszedł. Dotarłam do domu, a moja mama była już poinformowana o mojej dobrej ocenie i była szczęśliwa. Od tamtej pory, przychodziłam do Pana Piotra przed każdym egzaminem…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Ryszard Kowalski

Mam nadzieję że przypadnie do gustu, dajcie znać jak poszło tym razem..

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *