Edukacja z ciocią 30.
Nie mogłem chyba spać zbyt długo, bo gdy się przebudziłem było, jako że lato, jeszcze dość jasno za oknem. Spojrzałem na zegarek…zaledwie 11-ta. Moje cioteczki spały wtulone w siebie. Bogusia pośrodku, odwrócona tą kształtną pupą w moim kierunku. Nie mogłem się powstrzymać. Zresztą mój stojący penis czegoś się desperacko domagał. Przyglądałem się tej wypiętej dupci Bogusi przez chwilę, podziwiając każde zaokrąglenie jej doskonale uformowanego ciała, zgrabnych ud i pięknie wyrzeźbionych łydek.
Przysunąłem się delikatnie mym naprężonym kutasem do jej półdupków. Nieoczekiwaną pomoc zaserwowała mi Krystyna, bo Bogusia miała jedno udo wysoko zadarte i właściwie na wpół leżała na ciotce, która ją obejmowała pod głową jedną ręką. Delikatnie uniosłem jej półdupek ręką, torując drogę dla mojego penisa. Strużki spermy cudownie kreśliły białe linie mojej wieczornej rozkoszy, wypływającej z jej zaspokojonej muszelki.
Pchnąłem łbem i całkiem, o dziwo, lekko wszedłem w jej wyeksponowaną dziurkę. Była rozwarta i gorąca. Satysfakcja mieszała się z dumą, gdyż to ja byłem sprawcą ponownego otwarcia jej cipki dla seksu. Wszedłem głębiej, poprawiając nieco pozycję bioder. Zacząłem ją spokojnie posuwać, ale podniecenie żądało szybkiego spełnienia. Bogusia lekko tylko westchnęła, gdy po kilkunastu może pchnięciach rozładowałem się w jej wnętrzu. Strumień spermy bezlitośnie napełniał jej rozkoszną szparkę.
Spała…mocniej tylko wtuliła się w Krystynę twarzą tak, że ustami właściwie ssała jej dużą pierś. Takie można było przynajmniej odnieść wrażenie. Dymałem dalej z nadzieją na dluższe ruchanko, ale gdzie tam…! Ciepło jej cipki sprawiło, że ponownie już po chwili znowu doszedłem. Była taka gorąca i drażniąca kutasa, że nie dałem rady opanować tego rozkosznego uczucia orgazmu. Spuściłem nasienie do środka, gdy nagle Bogusia poruszyła się. Poczuła, że coś się dzieje…otworzyła oczy, zaspanym wzrokiem spojrzała na śpiącą Krystynę, gdy wreszcie zorientowała się, że jestem cały w niej.
Jęknęła tylko.
-”Jezuuuu! Marek!” świeżo wyrwana ze snu, chyba nawet lekko przestraszyła się, bo pewnie nie oczekiwała tego.
Wyskoczyłem szybko z niej, przekręciłem na plecy i wszedłem na nią.
-”Przepraszam kochanie…przestraszyłem cię?” szepnąłem cicho.
Spojrzała mi w oczy.
-”Ranyyy…nooo…trochę.”
Potem już spokojniej.
-”Ty naprawdę niewyżyty samiec jesteś” szeptała ”chcesz cipki?”
-”Nawet nie pytaj! Pragnę cię Bogusiu.”
-”Jezuuuu synek!”
-”Mówiłaś, że mogę wszystko” szepnąłem zadziornie.
Uśmiechnęła się.
-”No tak głuptasie…sama się zgodziłam…zaczyna mi się to podobać…no chodź już…wejdź we mnie…też mnie podnieciłeś…cała jestem mokra.”
-”Boooo…bo wiesz…nie gniewaj się kochanie, ale ja już dwa razy doszedłem w tobie, jak spałaś…przepraszam.”
-”Jezuuuu! Kochanie?!” szeptała patrząc mi przenikliwie w oczy. ”Poważnie?!”
-”Yhhmmm!” mruknąłem. ”Przepraszam, ale jesteś taka cudowna!”
Milczała chwilę…
-”O matko Marek…naprawdę tak bardzo ci się podobam?”
-”Tak…jesteś fantastyczną, elegancką kobietą, z cudownym ciałem i cipcią!” mamrotałem.
Przyglądała mi się w milczeniu, po czym szepnęła:
-”Kochanie…to chyba najpiękniejszy komplement, jaki usłyszałam w życiu…i to od takiego gówniarza!”
Po czym połączyła nasze usta głębokim pocałunkiem.
-”Nooo, zrób co chcesz ze mną.”
Uniosła nogi w górę, okroczyła mnie, paznokcie wbiła w moje półdupki i docisnęła do cipki.
-“No już…zacipciaj sobie…zaspokój się.”
Ruchałem teraz już dużo wolniej. Poczułem po jej drżeniu ciała, że i jej jest przyjemnie.
-“Dobrze cię jadę, cioteczko?”
-“Jezuuuu! nawet nie pytaj…jest fantastycznie…zaraz dojdę kochany…jeszcze trochę…nie przerywaj…matko Marek…juuuuuż…dochodzęęęę.”
Wpadła cała w konwulsje i zaczęła jęczeć głośniej.
-“Bożeee jak dobrzeeee!” co obudziło Krystynę.
Przyglądała się nam chwilę w ciszy, z uśmiechem na ustach. Przysunęła się bliżej i zaczęła całować Bogusię.
-”No i co?” szepnęła.
-“Nie pospałaś za długo!” roześmiała się.
-“Krysiu, ty wiesz, że on mnie zerżnął jak spałam?! Dwa razy! Kurwa mać! Z zaskoczenia! Przecież i tak bym mu dała! Jaki narwaniec!”
-”Ale co, kochanie? Dobry jest?!”
-”Matko Krysiu! Jest niesamowity! Przypomniał mi, jak może być przyjemnie…”
Tak sobie szeptały, gdy Bogusia już doszła i wiła się lekko pode mną z rozkoszy. Po chwili i ja doszedłem wystrzeliwując nową porcję nasienia w jej szparkę.
-“Jezuuuu! Marek!”
Poruszałem się lekko i powoli, podczas gdy teraz już razem pieściliśmy się. Kutas znowu chciał cipki. Krystyna dobrze znała ten mój grymas twarzy i to zachłanne spojrzenie głęboko w jej oczy.
-“O matko! Marek!”
-“Cooo Krysiu?” Bogusia nie załapała.
-“A co myślisz?!”
Przerwałem jej.
-“Teraz ty Krysiu! Twoja kolej! Porządek musi być!”
Bogusia skojarzyła wreszcie.
-“Coś tyyyy?”
-“Nooo widzisz…pieprzony gówniarz! Moja kolej pochodzić pod kutasem” roześmiała się.
-“No chodź już, narwańcu!”
Krystyna sprawnie rozłożyła biodra i prawie wciągnęła mnie na swe łono.
-“No dawaj, wariacie! Zerżnij ciotkę!” śmiała się, a Bogusia przyglądała nam się wielkimi oczami.
-“Jezuuu! jesteś niezaspokojony!”
Krystyna tylko mruknęła:
-“Widzisz sama…i weź mu nie daj, to cię przeleci na śpiąco!”
Zacząłem rżnąć ciotkę, a dziewczyny pieściły i całowały się.
-“Moja mała” szeptała Krystyna “cudowna, śliczna, moja Bogunia…”
-“Krysiu…proszę…” Bogusia nadal z zawstydzeniem przyjmowała jakikolwiek rodzaj komplementu.
Złapałem cioteczkę mocniej pod dupcię i teraz już ujeżdżałem jej Misię, by się wreszcie zaspokoić. Bogusia przyglądała się temu ruchanku zafascynowana.
-“O rany! Tak cię ciągle rżnie?!”
-“Nooo…Nie uwierzysz, kochanie…mamy fantastyczny seks.”
-“Wierzę ci…coś niecoś sama już doświadczyłam.”
-“Pomyślałabyś? Taki małolat?!”
Bogusia szeptem westchnęła.
-“To jest po prostu niesamowite…fenomenalne!”
Krysia zobaczyła grymas nadchodzącego orgazmu na mojej twarzy i szybko z uśmiechem, odezwała się do Bogusi.
-“Zsuń się niżej i zobacz, jak mi będzie zalewał spermą cipkę. Noooo mała…już dochodzi!”
Spuściłem się w cioci szparę głęboko, mocnym ostatnim pchnięciem. Leżałem chwilę w jej objęciach, kończąc dzieło napełniania jej dziurki. Bogusia była za mną podziwiając, jak świeże nasienie wypełnia Krystynę. Opadłem wreszcie obok ciotki. Ta spojrzała na Bogusię.
-“Widziałaś mała, ile wlał?!”
-“Jejku! Krysiu!”
-“A teraz moja grzeczna dziewczynka wyliże moją cipkę i połknie cały spust naszego małolata, taaaak?”
Bogusia tylko kiwnęła głową, zajęła miejsce między udami Krystyny i zaczęła ssać i wylizywać jej muszelkę.
-“Oooo taaaak! kochanie! Cudowna jesteś…jeszcze skarbie…jeszcze.”
Widząc, jak dziewczyny są zajęte sobą, szybko zsunąłem i przekręciłem się niżej nóg,..przekręciłem Bogusię lekko na bok i bez ostrzeżenia zacząłem lizać z kolei jej szparkę. Zaskoczona jęknęła.
-“Matko Marek!”…by po chwili poddać się pociągnięciom mojego języka.
-“Bożeeeee kochanieeeee! Nie przerywaj! Jak dobrzeeee…och…jak mi dobrzeeeee!”
Teraz już obie moje panie stękały z rozkoszy, pieszcząc się nawzajem. Po dłuższej chwili szczytowania, przytuliliśmy się razem.
-“Prześpij się trochę, kochanie moje” szepnęła Krystyna do Bogusi.
-“Rozumiesz już, że ci gówniarz nie odpuści w nocy?”
Bogusia zerknęła szybko na mnie.
-“Przecież wiesz, że dostaniesz cipki…nie musisz się skradać” uśmiechnęła się i dodala ciszej:
-“Możesz wszystko…nawet to mi się spodobało…tak na wariata…we śnie.”
Wtuleni, odprężeni zasnęliśmy.
Przebudziłem się…zegar wskazywał 2.10. Krystyna tradycyjnie wysoko podciągniętym udem leżała na piersiach Bogusi. Ta z kolei obejmowała mnie jedną ręką za szyję, a drugą trzymała nogę Krysi. Wzwód nie pozwolił mi dłużej spać. Jako, że Bogusia spała z lekko rozsuniętymi udami, ukazując swój czarny, zarośnięty i pięknie wypielęgnowany trójkącik muszelki, zsunąłem delikatnie udo Krystyny z jej piersi i już bez skrępowania zaparkowałem swe biodra na jej łonie. Cipka była rozkosznie rozwarta i tylko szare strużki spermy były świadkiem nocnych igraszek. Zbliżyłem członka do jej szparki…wargi miała lekko rozwarte.
Lekkim pchnięciem zagłębiłem się w jej cipeczkę. Chyba poczuła, bo natychmiast jęknęła cichutko. Zacząłem ją całować głęboko w usta, rozchylając językiem jej wargi. Obudziła się, gdy już na dobre pracowałem językiem w jej ustach. Nie mogła oczywiście wydusić nawet słowa, ale szybko znalazła się w zaistnialej sytuacji. Otworzyła oczy i przyglądała mi się kilka sekund, by po chwili zacząć oddawać mi pocałunek, pracując niesamowicie języczkiem. Krystyna miała rację. Bogusia naprawdę świetnie całowała się, pieściła i lizała.
Pchnąłem mocniej i cały penis wszedł w jej szparkę. Stęknęła cichutko, ale już poczułem jej ręce i te długie paznokcie, wbijające się w mój wyprężony tyłek. Zacząłem ją delikatnie ruchać. Wpatrywała się we mnie w ciszy. Przerwala na chwilę pocałunek, szepnęła cichutko:
-“Mareeeeeczkuuuuuu!”
i ponownie wpiła się ustami w moje usta. Jej język dokonywał cudów. Zacząłem mocno rżnąć, chcąc jak najszybszego zaspokojenia. Zrozumiała, unosząc wyżej nogi, oplatając mocno moje plecy i wtulając się mocniej we mnie. Szepnęła szybko:
-“Teraz…wyruchaj cipkę…mocno i głęboko…zerżnij mnie…błagam kochanie!” ponownie wbijając swój język głęboko w me usta.
Bożeeee, jak ona pracowała języczkiem! Przyspieszyłem i natychmiast doszedłem wytryskiem spełnienia w jej gorące wnętrze. Zwolniłem na kilka, może kilkanaście sekund, by znowu zacząć ujeżdżać tę fantastyczną kobietę.
-“Marek jezuuuu!” jęknęła cicho.
-“Jak dobrze mi robisz…jaka rozkosz mieć cię w środku…” szeptała cichutko.
-“Dobrze cioteczko? lubisz jak długo rucham?” spytałem szeptem.
-“Tak kochanie…lubię…chcę byś mnie miał cały czas…tak długo i powoli.”
Posuwalem Bogusię…teraz już dużo wolniej, aby dać jej rozkosz. Zaczęła w końcu drżeć całym ciałem.
-“Teraz kochanie…zaraz będę miała…o matko…juuuuuż..jezuuuu Marek…jak mi dobrzeeee!”
Konwulsje i ruchy bioder zdeterminowały jej szczytowanie. Wbiła niemal zęby w moje ramię, gryząc mnie, liżąc i całując na zmianę.
-“Ty pieprzony małolacie! Jesteś niesamowity!”
Posuwałem ją jeszcze chwilkę, aż jej orgazm zaczął zwalniać. Leżeliśmy chwilę wpatrując się w siebie, gdy nowa fala wzwodu zakomunikowała jej, że to jeszcze nie koniec. Uczyła się szybko moich reakcji, obserwując ostatnią akcję z Krystyną.
-“Bożeeee kochanieeeee?”
-“Tak Boguniu! chcę cię jeszcze!”
-“O matko! Odpocznij chwilę…”
-“Mowy nie ma, cioteczko! Chcę twojej cudownej cipki” wymamrotałem.
Westchnęła tylko.
-“Jezuuuu synuś! Jesteś niemożliwy…” zawiesiła głos, potem uśmiechnęła się i ponownie zaczęła mnie lizać po twarzy i całować.
-“Masz mnie…” szeptała…”cała twoja…rób co chcesz, jak chcesz, ile chcesz. Jest mi tak rozkosznie…”
Moje spełnienie przerwało jej tok myślenia. Dobiłem mocno do dna macicy, aż jęknęła głośno.
-“Matko! kochanie!”
Napełniałem jej dziurkę świeżym strumieniem spermy. Przywarła do mnie mocniej tymi ogromnymi, nabrzmiałymi piersiami. Pieściła i całowała mnie, masując delikatnie opuszkami palców moje plecy i półdupki.
-“Juuuuuż? Dobrze ci już?” szepnęła.
-“O taaaak!”
Zszedłem z niej…wtuliliśmy się w siebie.
-“Pośpij trochę, ty szaleńcu” westchnęła.
Objąłem ręką jej wielką pierś, ustami przykleiłem się do drugiej i tak złączeni zasnęliśmy.
A pobudeczka już zaiskrzyła…dopiero 3.20, a mój penis domaga się swojej nagrody. Krystyna z rozłożonymi udami nie pozostawiła mi wyboru. Bogusia wtulona była w ciotkę, obejmując jedną z jej ogromnych piersi, ale nie zważałem na jej rękę. Pokryłem Krysię sprawnie swym ciałem, wchodząc szybkim ruchem nabrzmiałego członka w jej Misię. Chyba z automatu uniosła nogi, bo przecież nadal spała, i przyjęła swego kochanka swą gorącą, mokrą dziurką. Zacząłem ujeżdżanie dość energicznie. Nawet ręka Bogusi nie przeszkadzała mi w tym akcie zaspokajania mej młodzieńczej huci. Orgazm eksplodował nowym strumieniem spermy lanej gwałtownymi strzyknięciami penisa do wnętrza Krystyny. Wtedy obudziła się i znając już moje rutyny nocnych ruchanek, po prostu z uśmiechem przyciągnęła mnie mocniej rękami za tyłek, zagłębiając język w mych ustach. Przyglądaliśmy się sobie w ciszy. Ciotka tylko mruknęła.
-“Yhhmmm” i dalej pieściła i całowała się.
-“Juuuuż? Lepiej?” szepnęła wreszcie.
-“O tak…jak zawsze…”
-“Nooo wiem, wiem. Przeleciałeś już Bogunię, wariacie?”
-“Nieee…teraz nie…tak smacznie śpi…ale wcześniej jak ty spałaś” tak szeptaliśmy, ale chyba niezbyt cicho, bo Bogusia nagle zaspanym głosem spytała:
-“Znowu ci się chce?” nie kojarząc, że właśnie wyruchałem Krystynę.
Otworzyła oczy, szepcząc:
-“No to chodź już, chodź, ty niewyżytku.”
Ułożyła się wygodnie na plecach, gdy teraz dopiero spostrzegła, że Krysia wcale nie śpi, widząc w poświacie księżyca jej błyszczące, podniecone oczy.
-“Mam pomysł, kochaniutka” odezwała się ciotka.
-“Przekręć się lekko i unieś.”
Podłożyła jej szybko dwie duże poduszki pod dupcię. Bogusia tylko spytała cicho:
-“Tak jak wtedy?”
-”Niezupełnie maleńka. Teraz my zrobimy sobie 69, a ty kochany…dawaj…między uda Boguni i na kolanach zerżniesz ją.”
Zrozumiałem w mig, o co Krystynie chodziło. Będę mógł cipciać Bogusię, mając jednocześnie obciąganego kutasa przez Krystynę. Szybko wprowadziliśmy plan w sferę działania. Ciotka ułożyła się cipką na Bogusi twarzy szepcząc:
-“Teraz wyliż mnie kochanie, a ja wypieszczę twoją rżniętą cipkę.”
Pochyliła się nad Bogusi cipką i dziewczyny zaczęły się wylizywać. Krystyna, widząc już mnie klęczącego nad łonem Bogusi z wyprężonym już członkiem, roześmiała się cicho.
-“Na co czekasz? wysłać zaproszenie?” śmiała się.
-“Wejdź w jej rozkoszną, piękną, mokrą szparkę.”
Złapała kutasa ręką i biorąc głęboko i sprawnie w usta, zrobiła kilka głębszych pchnięć w gardło. Potem wyjęła i delikatnie naprowadziła na wejście Bogusi muszelki.
-“No malutka? gotowa na małe bzykanko?”
Bogusia jęknęła tylko.
-“Och taaak! Daj mi go…całego…proszęęęę!”
Pchnąłem i leciutko z poślizgiem od jej soczków, wszedłem od razu głęboko w Bogusię. Westchnęła tylko niezrozumiale, zajęta ssaniem, lizaniem i obciąganiem szparki Krystyny. Ta z kolei ssała jej łechtaczkę, liżąc jednocześnie mojego wchodzącego i wysuwającego się penisa. Złapaliśmy fantastyczny rytm tym trójkącikiem. Dziewczyny, jak wspomniałem wcześniej, sztukę ssania, lizania i wzajemnego pieszczenia się, opanowały do perfekcji. Teraz dodały do tych wyrafinowanych ćwiczeń młodego, niewyżytego samca. Lepszej sekwencji zaspokajania się trudno by szukać tej nocy.
Ja spokojnie ujeżdżałem Bogunię. Mając jej biodra dużo wyżej, podparte poduszkami, w sumie klęcząc na kolanach, mogłem ruchać w dość komfortowej i wygodnej pozycji. Cioteczki cudownie jęczały i zaspokajały swoje świeżo wyrwane ze snu ciała, nie zapominając o moich potrzebach. Przekonałem się, że mając odpowiednie partnerki w łóżku, można niejednego nauczyć się i przećwiczyć. Było po prostu…zajebiście.
Dochodziłem już, gdy Krystyna jęknęła do Bogusi.
-“Taaaak kochanieeee…taaaak…juuuż…cudowna, moja mała!” szeptała i mruczała z rozkoszy, gdy wystrzeliłem pierwszą salwę w Bogusi szparkę…
Krystyna po drugim wytrysku, wyszarpnęła delikatnie kutasa z jej cipki…
-“No daj mała trochę…też chcę…” biorąc do ust cały mój penis, pchnęła głęboko w gardło i tam dokończyłem jeszcze trzema spustami spełnienia.
Połknęła całe nasienie i szybko, ponownie wprowadziła całego członka w cipcię Bogusi.
-“Nooo kochany…cipciaj, cipciaj…jeszcze…daj jej rozkosz…wyruchaj ją…spokojnie…powoli…Dobrze Boguniu?”
-“Jest cudownie…kochani moi…jak przyjemnie…” zaczęła jęczeć…dochodziła.
Krysia mocniej i intensywniej znowu ssała jej łechtaczkę, palcami delikatnie masując jej wargi sromowe.
-“O taaak Krysiu…wspaniale…juuuuż…zaraz dojdę…” jej ciało wpadło w konwulsje…zaczęła bezlitośnie orgazmować.
Wystrzeliła na mokro potężną fontannę soczków…Krystyna dalej ją lizała, potakując mruknięciami.
-“Tak skarbie…o tak, moja mała…moja ty śliczna…już dobrze cipce…tak?”
Bogusia jęcząc uspokajała się powoli, a mimo to jej ciało spinało się chwilami, czując dreszcze spełnienia. Ujeżdżałem jej cipkę, teraz już powoli, spokojnymi pchnięciami bioder. Krystyna cudownie pracowała językiem na dwa fronty, liżąc mój penis, jednocześnie ssąc i drażniąc Bogusi łechtaczkę. Ciotka znów się wyprężyła szepcząc:
-“O tak, kochanie…tak właśnie…jeszcze maleńka” co obwieściło kolejny jej orgazm.
Bogusia musiała niesamowicie ją lizać, bo zwykle Krysia potrzebowała chwilę między orgazmami, a tutaj znowu szczytowała, właściwie raz za razem. Dało się słyszeć tylko ciche mlaskanie języka. Mogłem się tylko domyślać, jak świetnie Bogusia zajada się cipką Krysi. Dochodziłem znowu…Krystyna poczuła sztywniejącego członka, przygotowującego się do kolejnej eksplozji. Wyjęła go szybko ręką i wstrzymała jazdę. Spojrzała na mnie pytająco. Kiwnąłem głową…sprężyłem się i zacisnąłem mięśnie, żeby wytrzymać. Krystyna potaknęła z uśmiechem.
-“Zaczynasz mi naprawdę imponować, kochany!” wyszeptała.
Pchnęła go ponownie w dziurkę Bogusi…
-“No dawaj…spełnij się wreszcie…dość tej tortury…zalej tę jej piękną szparkę.”
-“O taaaak!” poczułem ulgę, gdy strumień spermy wystrzelił z podwójną mocą.
Matko…co za rozkosz…jaka ulga, gdy wstrzymywany wytrysk wydostawał się, rozpychając żołądź penisa. Krystyna szybko złapała mnie rękami za biodra i dociągnęła mocno do łona jej zaspokajanej właśnie przyjaciółki.
-“Taaaak! Głęboko! Napompuj moją piękną Bogunię.”
-“Znowuuuuu?!” jęknęła Bogusia, ale raczej ton nie pozostawiał złudzeń, co do jej satysfakcji spełniania swego kochanka.
Spuściłem ładunek nasienia z niepohamowaną radością. Gdy wstrzykiwałem ostatnie krople rozkoszy, Krystyna ponownie wprawnym ruchem ręki wyjęła mojego wciąż nabrzmiałego, tryskającego członka i biorąc szybko do buzi, dokończyła głęboko w gardle dzieła samczej satysfakcji. Chwilę jeszcze ssała i lizała, by potem zwyczajowo klepnąć mnie w tyłek.
-“Noooo zadowolony? Dasz nam się trochę przespać?”
Bogusia także zrelaksowana, westchnęła szeptem.
-“Kurcze…normalnie nie wierzę, ile on może…”
Krystyna szybko zeszła z przyjaciółki, pociągnęła mnie za kark tak, że padłem między moje dziewczyny i zaczęliśmy się razem całować i pieścić. O dziwo, dziewczyny były bardzo pobudzone i aktywne.
-“Pokażemy mu?” zainicjowała kolejny seans miłosny Krystyna, zwracając się do Bogusi.
Ta szybko spojrzała mi w oczy.
-“Chcesz jeszcze troszkę…” urwała…”co mówiła Krysia…” znowu urwała…”jak się lubimy pieścić…?” wreszcie dokończyła.
-“Chciałabym i ciebie troszkę posmakować” jęknęła wreszcie…”ale…zamknij oczy i nie patrz na mnie…proszę…kochany?!”
Krystyna uśmiechnęła się.
-“No chodź, kochany…zamknij oczy…zamienimy się miejscami…i będziemy cię całować, lizać i pieścić…w całkowitej ciszy…możesz tylko się domyślać i zgadywać, która z nas co robi. Zresztą poczekaj…bo będziesz podglądał! Weź kochanie tę czarną opaskę” zwróciła się do Bogusi.
Ta szybko wyciągnęła kawałek czarnego materiału z szuflady nocnego stolika. No tak, pomyślałem bez zdziwienia, przecież wiedzą, gdzie i co mają u siebie.
-“Dawaj tu…zawiążę ci oczy, żeby cię syneczku nie korciło podglądać.”
Sprawnie zawiązała mi oczy.
-“Leż teraz i rozkoszuj się gówniarzu dwoma sprawnymi języczkami.”
Wstały z łóżka.
-“Od teraz cisza!” rzekła Krysia. ”Nie będziesz wiedział, gdzie, która z nas jest. Nie wolno ci nas dotykać! Leż i przeżywaj po prostu.”
Leżałem w kompletnej ciemności kilkanaście długich sekund, gdy wreszcie poczułem, jak jedna z dziewczyn przytula się z jednej, a druga z drugiej strony, wchodząc do łóżka. Cisza była zatrważająca…żadna nie wydawała ani dźwięku, pisku, czy westchnienia. Nie słyszałem nawet oddechów. Zaczęły mnie obmacywać po całym ciele, delikatnie pieścić, dotykać i masować palcami klatkę piersiową, wbijając chwilami i rysując pazurkami miłosne rysy pożądania. Przytuliły się i zaczęły wodzić języczkami po mojej twarzy, oczach, wreszcie ustach, dając mi szybkie pocałunki językiem, ale bez wchodzenia głęboko w usta.
Po chwili zeszły niżej i lizały, poczynając od szyi, całe moje ciało, schodząc coraz niżej i niżej. Dawały mi tyle przyjemności, że po chwili nawet zgadując, nie mógłbym określić, która co robiła. Poczułem rękę chwytającą mój penis. Po chwili czyjś języczek kultywując okrągłe ruchy lizał mi pępek i okolice. Poczułem ciepły, ruchliwy jęzorek na główce kutasa. Po chwili ogromne piersi docisnęły się do moich ust. Zacząłem je delikatnie ssać. Czyjaś ręka ścisnęła jeden z cycuszków, starając się wepchnąć najpierw sterczący sutek, a potem jak najwięcej tej puszystości w moje usta.
Zaintrygowany i zaciekawiony poczułem nagle, jak mój kutas wchodzi w którejś gardło, popychany i kierowany zdecydowaną dłonią, bezlitośnie głęboko. Chyba powoli traciłem orientację. Ich ręce i języczki były wszędzie. Chyba zmieniały się cały czas dla zmylenia, bo gdy wydawało mi się, że już wiem, która co robi…nagle wszystko się zmieniało. Tortury były niesamowite, aż wreszcie któraś litując się chyba nad moim niewyobrażalnie naprężonym kutasem, kilkoma mocniejszymi pociągnięciami ust i języczka, zerżnęła go ręką i pozwoliła mi z głośnym jęknięciem skończyć, szybko ponownie wkładając kutasa w usta i łykając całą spermę. Usłyszałem tylko nieopanowany chichot.
Cioteczki miały chyba fajną zabawę, bo nic sobie nie robiąc z mojego orgazmu, kontynuowały pieszczoty drażnieniem swego młodego kochanka. Znowu były wszędzie…rękami, ustami, języczkami, palcami. Nagle któraś bezpardonowo uniosła się dupcią i cipką nadziała się na mój ponownie sterczący penis, gdy druga podciągnęła się wyżej i nieoczekiwanie siadła cipką na moją twarz, dociskając się wargami do moich ust.
Tu akurat się cioteczki trochę przeliczyły, bo zaznajomiony już wiedziałem, że to Bogusia, której wargi sromowe były mniejsze jak Krystyny. Mimo to, nie dałem żadnej indykacji, że wiem. Szybko tylko skwitowałem.
-“Lubisz być lizana, prawda kochanie?” i oddałem się całkowicie jedzeniu i obciąganiu jej rozkosznej, gorącej, mokrej szparki.
A cioteczka już ujeżdżała swojego młodzieńca w coraz szybszym tempie. Lizałem i ssałem jak szalony, podczas gdy kolejna kulminacja zbliżała się nieubłaganie. Doszedłem wystrzałem w cipkę, nadal mocno i szybko pracując językiem w drugiej muszelce. Poczułem orgazmującą na mokro, gorącą i spragnioną cipunię. Lizaliśmy się jeszcze dluższą chwilkę, aż obie zaspokoiły się. Wreszcie ich ruchy całkowicie zamarły i wyszły z łóżka.
-“Nooo, możesz już zdjąć opaskę!” przyzwoliła Krysia.
Wskoczyły uśmiechnięte z powrotem do łóżka.
-“Jak było?” spytała Bogusia i nie czekając na odpowiedź, zaczęła mnie całować i lizać.
Krystyna szybko zawtórowała w pieszczotach i moja ewentualnie domniemana odpowiedź, nie doczekała się wydźwięku. Podziwiałem zdolności języczka Bogusi. Była niesamowita. Krystyna domyśliła się mojej konsternacji, szepcząc cicho:
-“Mówiłam ci…jest cudownie świetna pieszczocha.”
Bogusia jęknęła tylko.
-“Krysiu…prosiłam…”
-“No już, już mała…Co ty sądzisz Mareczku?”
Bogusia patrzyła mi w oczy zawstydzona i z błaganiem, chyba nawet lekko rumieniąc się. Przyglądałem jej się natarczywie…teraz już z niemal bezczelną premedytacją.
-“O bożeeee Marek!”
Nie wytrzymała chwili napięcia…
-“No co?”
-“Jesteś cudownie, fantastycznie, niesamowita!”
Spuściła oczy.
-“Przestań…proszę…” szepnęła cichutko.
-“Przecież jesteś!”
Spojrzała wreszcie na mnie.
-“No tak…” przytaknęła cicho…”Lubię się pieścić…dobrze ci było kochanie?”
-“O jejku! Totalny odlot!”
Obie uśmiechnęły się.
-“Dasz trochę pospać, czy jeszcze chcesz cipki?” szeptały na zmianę.
Przytaknąłem.
-“Możemy pospać…trochę.”
-“Jezuuuu Mareeek!” wykrzyknęły niemal jednocześnie.
-“Daj nam żyć!” śmiały się już.
Przytuleni razem, jeszcze się mizialiśmy i pieściliśmy, by po dłuższej chwili, zaspokojeni, zasnąć.
Spałem długo jak na moje potrzeby, bo aż do 6-ej, gdy słonko już wdzierało się przez okno sypialni, witając nowy dzień. Rozejrzałem się za moimi cioteczkami. Nie wiem wogóle, jak byliśmy w stanie spać w takiej pozycji. Krystyna całkiem w poprzek łóżka, jedna noga zwyczajowo podwinięta wysoko, prawie na mojej twarzy, dociskajc kolanem niemalże mój podbródek. Bogusia owinięta wokół jej szyi, z twarzą wciśniętą między jej ogromne piersi, z nogami wkręconymi niemal w moje uda, a ja bidula pod dziewczynami, ogólnie przyciśnięty ich ciałami, praktycznie bez możliwości ruchu. I jeszcze jakby tego było mało, to to jaskrawie świecące słońce, idealnie prościutko w moją twarz, próbowało przekonać mnie, że dość już tego spania.
Spróbowałem poruszyć się delikatnie. Pała jak zwykle co rano stała na baczność, bezczelnie podziwiając sufit i domagając się rozładowania ciśnienia. Próbując zepchnąć bezwładne udo Krystyny, chyba niechcący obudziłem ją. Wreszcie mogłem się jakoś ruszyć, ale ciotka już otworzyła oczy i od razu skierowała wzrok na mój wyprężony narząd.
-“Marek…” szepnęła cicho uśmiechając się…”Jezuuuu synek!”
-“No, przecież wiesz!”
-“No wiem, wiem!”
Szybko przekręciła się twarzą do mojego krocza i bez szemrania, jednym mocnym, płynnym pchnięciem, połknęła całego kutasa. Zaczęła intensywnie i szybko obciągać. Doszedłem po krótkiej chwili dość chyba głośnym stęknięciem, bo Bogusia przeciągnęła się, otwierając oczy akurat, gdy strumienie spermy osiągały dno gardła Krystyny.
-“Matkooo Marek!” krzyknęła niemal, przyglądając się z zaskoczeniem, podziwem, satysfakcją, ciekawością…sam nie wiem…jak Krystyna łykała ostatnie krople nasienia.
Ciotka wreszcie wypuściła kutasa z buzi, chwilę przyglądając się, czy na pewno opróżniła go właściwie i efektywnie, do samego końca. Potem spojrzała na Bogusię i na mój wciąż nabrzmiały penis i roześmiała się już całkiem głośno.
-“No co? Ty też, jak młody, czekasz na zaproszenie?”
-“Ale Krysiu…no przecież już go spuściłaś!” jęknęła, a widząc mój wyprężony narząd spojrzała na mnie.
-“Chcesz jeszcze kochanie?” spytała cicho.
-“Ty się pytasz?!” wystękałem.
Roześmiały się obie.
-“No dawaj, kochaniutka” zachęciła ją Krysia.
Bogusia bez chwili namysłu i wahania, szybko podjęła się nowego wyzwania. Bez problemu, zdecydowanie, połknęła całego kutasa. Ssała i obciągała niesamowicie powoli i delikatnie, znowu wyczyniając cuda swym cieplutkim języczkiem. Znowu poczułem jeszcze większy wzwód w nabrzmiewającym członku. Ciągnęła spokojnie, wyrafinowanie, by dać mi jak najwięcej przyjemności. Zacząłem jęczeć z rozkoszy.
-“Dobra jest Bogunia co?” uśmiechała się Krystyna do mnie, a Bogusia jęcząc
-“Yyyyymmmmm!” nadal skandowała swoją dezaprobatę i zawstydzenie, jednak nie wypuściła kutasa.
Ciągnęła fantastycznie, niemal poprawiając osiągnięcie Krystyny. Eksplodowałem wreszcie w jej cudowne usta.
-“O taaaak kochanie!” wyjąkałem swoją ekstazę.
Nie przerwała…ssała dalej czując chyba, że kutas jeszcze nie opadł. Krystyna spojrzała na mnie bystrym wzrokiem i spokojnie dołączyła do Bogusi.
-“Teraz mu zerżniemy razem tego wariata!” roześmiała się zbliżywszy twarz do twarzy przyjaciółki.
-“No…daj trochę, mała…też chcę…” i zaczęły grę języczków, zmieniając się, tudzież razem liżąc członka po całej długości.
Cudownie się uzupełniały tymi gorącymi jęzorkami, liżąc każdy milimetr mojej męskości. Czyjaś ręka drapała mnie po brzuchu i piersiach, wbijając te długie, zaostrzone pazurki w moje ciało, ale zamknąwszy oczy, nie myślałem już kto i co robi, całkowicie poddając się miłosnemu uniesieniu. Wiedziały, że dochodzę. Pozwoliły mi na wytrysk. Sperma poleciała mocną strugą na mój brzuch. Zaczęły chichotać szepcząc.
-“Widzisz, ile poszło…kurcze…skąd on tyle tego ma?…ale mu świetnie lizałaś…ty też ciągnęłaś niesamowicie…chodź…trzeba to zlizać…”
I zaczęły znowu tymi języczkami pracować na moim brzuchu, zlizując każdą kroplę świeżego nasienia.
-“Świetnie smakujesz kochanie!” pochwaliła Bogusia.
Potem podciągnęły się do mnie i już razem wtuleni, całowały mnie i pieściły tymi niestrudzonymi języczkami. Myślałem, że oszaleję, ile przyjemności może dać zwykle lizanko i pieszczota językiem. Zrozumiały chyba, bo śmiały się cichutko.
-“Dobrze było kochaniutki? Dasz pospać troszkę?” Mruczały na zmianę.
-“Tak, teraz tak…chyba tak!”
-“O matko! Marek!” jęknęły tylko i wtuliły się obie we mnie.
A jednak po chwili udało się…zasnąć.
Dochodziła 10-ta, gdy zerwałem się pod wpływem impulsu, słysząc jakiś hałas. Rozejrzałem się zamglonym wzrokiem. W pokoju było niesamowicie jasno. Zapomnieliśmy z tego pośpiechu wczoraj zaciągnąć rolety w oknie. Dziewczyn nie było w łóżku. Usatysfakcjonowany nocnymi igraszkami, z ogromnym wzwodem, skierowałem się do lazienki, a tam…imprezka.
Drzwi były lekko uchylone. Moje cioteczki stały pod prysznicem. Ciepłe strugi wody obmywały ich cudowne kształty, a one w ciasnym uścisku po prostu pieściły się i całowaly, szepcząc i chwilami głośno chichocząc. Stałem chwilę, przyglądając się zafascynowany temu przedstawieniu. Bogusia pierwsza zauważyła mnie stojącego nago i roześmiała się.
-“Przyłączysz się?” patrząc już bardziej komfortowo i figlarnie na moją reakcję.
Wciągnęły mnie prawie do kabiny. Bogusia od razu przystąpiła do działania swym pracowitym języczkiem. Krystyna szybko pcałowała mnie, tradycyjnie poklepała po tyłku.
-“No jak? Fajnie było?” pozwalając Boguni pieścić i całować mnie.
-“Jejku! Było niesamowicie! Jesteście cudowne!”
-“Kochanie…przepraszam za wcześniej” rzekła Bogusia “ale…no…jestem trochę wstydliwa i…no…wiesz…ale…” wbiła wzrok głęboko we mnie…”teraz już nie…” znowu mnie pocałowała głęboko…
-“Jesteś wspaniałym kochankiem!”
Patrzyła mi prosto w oczy, już bez skrępowania.
-“Nie spodziewałam się, że może być tak miło i pięknie z…”zawahała się…”takim małolatem.”
-“Rżniesz niesamowicie…gówniarzu” uśmiechała się.
Pieściliśmy się jeszcze chwilę, gdy Krystyna zwróciła uwagę, że trzeba młodego znowu spuścić. Obie zachichotały.
-“No tak, widzę!”
Bogusia spokojnie złapała mnie ręką za członka, sprawdzając na jakim etapie wzwodu jestem.
-“Oj, oj, potrzebujesz!”
Opuściła się szybko na kolana, szybkim ruchem wzięła całego kutasa głęboko w usta i zaczęła delikatnie, spokojnie i miarowo, ale dość intensywnie obciągać. Krystyna pieściła nasze ciała. Złapała Bogunię za głowę, pomagając penisowi głębiej penetrować jej gardło. Bogusia patrzyła mi prosto w oczy. Ciepła woda cudownie ogrzewała nasze i tak już rozgrzane i podniecone ciała.
-“Widzisz jak pięknie ci ciągnie?” szepnęła Krysia…”i już się wcale nie wstydzi. Nooo? Dobra jest ta moja mała pieszczocha, co?”
-“Jejku Krysiu…jest cudowna…i ten jej języczek!” wypaliłem.
-“Wiem kochany, wiem!”
Bogusia z kutasem w buzi tylko roześmiała się, przerwała na sekundę.
-“Dobrze kochanie?”
-“O rany…jesteś niesamowita.”
-“Yyhhmmm” przytaknęła.
Nie mogłem już dłużej opanować tego rozkosznego uczucia. Złapałem obiema rękami jej głowę i brutalnie, z ogromną siłą docisnąłem jej głowę, aż członek po same jaja zagłębił się w jej buzi. Nawet nie mrugnęła, cały czas utrzymując ze mną kontakt wzrokowy, nie zaprotestowała, nie cofnęła się. Objęła mnie tylko mocniej za półdupki i ze straszliwą siłą wbiła w nie te swoje długie, wyostrzone pazurki. Zacząłem szaleńczo rżnąć jej buzię.
Wpatrywała się we mnie intensywnie, czekając cierpliwie na spełnienie swojego samca. Szalałem jeszcze dobrą chwilę, gdy poczułem dreszcze w całym ciele. Krystyna szepnęła tylko, obserwując mnie:
-“Gotowa mała?”
-“Yyhhhmmm!” sapnęła Bogusia.
Pierwsza potężna salwa wystrzeliła w jej gardło. Docisnąlem jej głowę i przytrzymałem mocno, gdy drugi i trzeci ładunek eksplodował w jej ustach. Musiało być dużo nasienia, bo teraz dopiero próbowała cofnąć głowę, ale nie dała rady. Łykała spermę głośnymi chlupnięciami, a ja dopompowywałem kolejne spusty. Lałem i lałem. Łzy popłynęły z jej oczu, ale nie potrafiłem się opanować. Zakrztusiła się, nie mogąc nadążyć z przełykaniem spermy.
Krystyna przyglądała się w napięciu.
-“Jezuuuu Mareeeeek! Nie uduś mi jej! Bożeeeeee! Syneeeeek! O matkoooo!”
Wreszcie zwolniłem docisk, gdy ostatnie krople osiągnęły jej gardło i przełyk. Bogusia wyswobodziła wreszcie głowę i przyglądała mi się trochę ze strachem, łapczywie wdychając powietrze.
-“Jezuuuuuu kochany?! Chcesz mnie udusić?!” wysapała.
Uklęknąłem szybko i objąłem ją.
-“Przepraszam kochanie…jesteś taka niesamowita…przepraszam.”
Uśmiechnęła się wreszcie. Krystyna też.
-“Nooo chłopcze, zaczynasz być niebezpieczny!”
Bogusia zaczęła płakać.
-“Dobrze ci zrobiłam, kochanie?” szlochała już głośno.
-“O tak! Cudownie!”
-“No juuuuż, mała! Już dobrze! Ciiiiii” uspokajała ją Krystyna.
-“Sama widzisz, jaki niewyżytek!”
-“Matko Krysiu! Mało się nie udusiłam!” płakała.
-“No już kochanie! Juuuuż malutka!”
Spojrzała na mojego nadal niezaspokojonego penisa.
-“Matko Mareeeek!”
Złapała kutasa ręką i zaczęła mi go mocno i gwałtownie walić. Po chwili Bogusia uspokoiła się i dołączyła do ciotki. A że miałem dość dużego, więc dziewczyny zgrabnie i bez problemu trzymały go rękami, nie przeszkadzając sobie. Każda pięknie obejmowała członka całą ręką…i te ich seksowne pazurki. Trwało to dobrą chwilę, gdy wystrzeliłem pierwszą salwę na twarz i piersi Bogusi nadal w klęczącej pozycji. Potem już lżejsze strumienie białej mazi przecięły powietrze. Moje panie dokończyły mój orgazm poruszając skórą, już lekko i delikatnie.
-“Nooo?” Krystyna z satysfakcją spojrzała na mnie.
-“Dobrze się twoje dziewczynki postaraly?”
Uśmiechały się obie.
-“Odlotowo!” przytaknąłem.
-“To teraz myjemy się i śniadanie” zarządziła Krysia “bo już trochę zgłodniałam.” Przytaknęliśmy i zgodnie dokończyliśmy, myjąc się wzajemnie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Proszę o sensowne komentarze i konstruktywną krytykę… a nie trollowanie.
Nie podoba się – nie czytaj!
Jest tyle innych kategorii, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Pozdrawiam tych, którym się podoba.
Leave a Reply