Dawno, dawno temu… 20. – Calineczka

Dawno, dawno temu…żyła sobie dziewczyna, nie większa niż kciuk. Nazywała się Calineczka. Miała złote włosy, niebieskie jak niebo oczy i nosiła krótką zwiewną sukienkę. Można było łatwo zobaczyć prześwitujące przez nią małe sterczące sutki, a także pod spodem sukienki, ładną cipkę oraz jędrny tyłek. Calineczka spała w skorupce orzecha włoskiego, a jej łóżkiem były fiołkowe płatki. Pewnej nocy do domu wskoczyła Ropucha. Miała pomarszczone ciało, duże piersi i ogromny tyłek. Jej cipka była rozciągnięta.

– Och, jaka idealna żona dla mojego syna! – zarechotała, po czym porwała śpiącą Calineczkę i zaniosła ją na liść lilii wodnej na środku stawu. Tam czekał jej syn.

Ropuch był podobny do matki. Rzeczą która go wyróżniała był wielki kutas ociekający jego nasieniem.

– Rek, rek! – tylko tyle potrafił powiedzieć, patrząc na przerażoną Calineczkę.

– Nie chcę tu być! Uwolnijcie mnie!

– Nie ma mowy! – zarechotała stara Ropucha. – Będziesz żyć z nami w bagnie!

Po tych słowach Ropucha szybko zdjęła jej sukienkę. Będąc całkiem naga jeszcze bardziej spodobała się ropuchowi. Jego kutas już całkiem stał. Ropucha zmusiła Calineczkę, aby uklęknęła przed kutasem syna. Ropuch szybko wpakował jej fiuta do ust, pomimo jej sprzeciwu. Wchodził w nią i wychodził. Calineczka ledwo go połykała. Wchodził cały do jej gardła. Ropuch odczuwał błogą przyjemność. Calineczka próbowała się od niego oderwać, jednak Ropucha przytrzymywała jej głowę. W końcu ją puściła. Ropuch wyciągnął kutasa z jej ust. Szybko ją złapał i odwrócił. Wszedł w nią w całości. Z czasem przyśpieszał ruchy.

– Ooooooghhh… – jęczała Calineczka.

Chcąc nie chcąc odczuwała przyjemność. Ropucha rozłożyła nogi naprzeciwko jej twarzy. Zmusiła Calineczkę do lizania jej cipki.

– Ohhh tak…moja droga…

Calineczka czuła soczki wyciekające z niej. Z drugiej strony, Ropuch trzymał ją mocno. Jego kutas wchodził coraz szybciej i głębiej. W końcu jego kutas zaczął pulsować w jej cipce. Nie trzeba było długo czekać i osiągnął swoje spełnienie, dochodząc w jej pochwie. Wyjął fiuta oblepionego nasieniem. Ropucha odsunęła się od Calineczki. Dziewczyna ledwo oddychała. Czuła dziwne uczucie w cipce.

– Jesteś idealna. Teraz będziesz tylko z nami.

Na szczęście współczujące rybki podgryzły łodygę liścia, a przyjazny biały motyl pomógł Calineczce odpłynąć daleko od ropuch. Przez lato Calineczka żyła sama w lesie. Była zręczna i zaradna. Zbudowała sobie łóżko z trawy i piła rosę z kwiatów. Ale gdy nadeszła zima, było jej zimno i głodno. Nie pomagało to że gdy straciła ubranie to chodziła całkiem naga. Wycieńczona, dotarła do nory myszy polnej. Ta jej pomogła i przygarnęła. Była gospodarna i prakmatyczna. Calineczka pomagała jej w domu, sprzątając i śpiewając piękne piosenki. Ale i ona posłużyła się Calineczką.

– Mam sąsiada, Kreta. Jest bogaty, ma czarną aksamitną sierść i wspaniałą norę. Byłby idealnym mężem dla ciebie.

Kret był istotą grubą, krótkowzroczną, w małych okularach, który nie znosił światła słonecznego ani kwiatów. Był gruby i miał niemal niewidoczne oczy. Miał także kutasa, który był może małych rozmiarów, za to był bardzo gruby. Calineczka chcąc być miła, mówiła skąd pochodzi. Mówiła o kwiatach i słońcu. Rzeczach obcych dla Kreta, który jedynie co u niej zobaczył, była to piękna cipka.

– Kwiaty? Słońce? Bzdury! Liczy się tylko dobra, ciemna norka i zapasy jedzenia. – mówił to na widok Calineczki.

Podobie jak wcześniej Ropucha i jej syn, tak samo Kret szybko porwał Calineczkę i zaciągnął ją do swojej nory. Kazał jej się odwrócić, nawet nie pytając ją o zdanie.

Szybko odwróciła się, a Kret złapał ją za jedną nogę i oparł na jego łóżko. Rozszerzył sobie dostęp do jej cipki. Dał jej także klapsy na tyłek, na które zareagowała jękiem. Włożył fiuta do środka i od razu na zaczął ją posuwać. Wchodził w pochwę Calineczki z całych sił, jednocześnie trzymając za włosy. Mocno ją posuwał, aż cipka ją bolała.

– Ooooohhhh…

– Mmmmmm… – mruczał Kret.

Drugą nogę złapał i położył na łóżko. Nie poprzestał poruszania się w niej. Kutas dochodził do samego końca. Nagle wyjął go i bez zbędnych słów włożył jej do odbytu.

– Ooooogghhh… – zajęczała Calineczka. To sprawiło jej ból.

Kretowi się to spodobało. Szczególnie to, że była tam ciaśniejsza. Zaczął ją mocno posuwać. Calineczka wyraźnie czuła grubość jego kutasa. Po czasie przyśpieszył swoje ruchy. Calineczka ledwo to wytrzymywała. Głośno krzyczała. Dziwne dla niej było to że zaczynało jej się to podobać. Zaczęła czuć że jest blisko. Wtedy jednak Kret wyjął fiuta z jej odbytu i spuścił się na jej tyłek. Podobnie jak wcześniej Calineczka czuła się wykończona.

-Jesteś cudowna Calineczko. Zostaniesz moją żoną.

Calineczka była nieszczęśliwa. Nie chciała żyć w ciemności, ale było już za późno. Była na to skazana. Pogodzona z losem, Calineczka zaczęła szyć suknię ślubną. Dnia ślubu stała przy wejściu do nory, by ostatni raz zobaczyć słońce. Miała resztę życia spędzić w ciemnej norze z Kretem który by ją wykorzystywał.

– Żegnaj, piękny świecie.

Jednak wtedy pojawiła się jaskółka którą się opiekowała. Zaproponowała pomoc dziewczynie. Ta się zgodziła, wsiadła na grzbiet jaskółki i pofrunęli wysoko ponad chmury, przez morza i góry, aż dotarli do ciepłego kraju pełnego kwiatów.

Jaskółka posadziła Calineczkę na płatku najpiękniejszego białego kwiatu. Tam siedział maleńki Elfi książę – nie większy od Calineczki, o jasnych włosach, delikatnych rysach twarzy i przezroczystych skrzydełkach za plecami. Miał na głowie złotą koronę i był całkowicie nagi. Jego długi fiut kołysał między nogami. Dla Calineczki był piękny.

– Kim jesteś? – zapytał zachwycony książę. Na widok Calineczki jego fiut zaczął stać.

– Nazywam się Calineczka. – odpowiedziała nieśmiało.

– Jesteś najpiękniejsza istotą, jaką widziałem. Czy zostaniesz moją żoną i królową kwiatów?

Calineczka spojrzała na jego dobre oczy, na piękny świat wokół niej, pełen światła i ciepła, i odpowiedziała:

– Tak, zostanę.

Elfi książe był zadowolony z odpowiedzi Calineczki. Podszedł do niej i pocałował ją czule w usta. Calineczka mimowolnie złapała za jego fiuta. Zaczęła mu go masować. Poczuła coś czego nie czuła do Ropucha i Kreta. Bardzo pragnęła księcia. Zeszła na dół i zaczęła lizać i ssać jego kutasa. Był bardzo duży. Bardzo jej się podobał i dobrze smakował. Wsuwała go do gardła, poruszając głową w górę i w dół. Księciu sprawiała przyjemność. Gdy skończyła, razem z księciem położyła się na łożu. Elfi książe położył się na łóżku. Calineczka usiadła okrakiem na jego kutasie i zaczęła się poruszać w górę i w dół. Książę poruszał biodrami chcąc dać jej większą przyjemność.

– Oooooooggghhhhg….aaahhhhh… – jęczała Calineczka.

Po jakimś czasie Elfi książę ją przewrócił, a ona położyła się na łóżku. Książę podniósł jej jedną nogę do góry i wchodził w nią do końca. Posuwał z każdym pchnięciem coraz szybciej. Calineczce bardzo się to podobało. W końcu odczuwała przyjemność ze stosunku. W końcu pchnął ostatni raz i wystrzelił nasieniem prosto do środka. Calineczka także osiągnęła spełnienie. Położyła się w objęciach księcia na łóżku.

Calineczka była szczęśliwa że w końcu i ona osiągnęła spełnienie. W końcu też znalazła swój dom. W świecie światła, piękna i miłości. A jej przyjaciółka jaskółka każdej wiosny przylatywała, by opowiadać innym o małej dziewczynce, która miała odwagę wybrać własne szczęście. Calineczka razem z Elfim księciem miała szczęśliwe życie. Byli zawsze razem, sprawiając sobie przyjemność.

Calineczka żyła długo i szczęśliwie.

Koniec

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Author M

Parodia bajki o Calineczce

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *