I love anal

“tak… właśnie tam. Nie przestawaj”.

Słowa wyrwały mi się z gardła w chrapliwym, desperackim jęku, którego ledwo rozpoznałam, jako własny. Mój świat zawęził się do wykwintnej, rozciągniętej pełni, za którą tęskniłam od tygodni. Moje czoło przylegało do chłodnej szyby balkonowych drzwi, a dłonie opierałam o nie, szukając oparcia. Światła miasta w dole były migoczącą, obojętną galaktyką, jaskrawym kontrastem dla supernowej w moim wnętrzu.
Za mną rozległ się cichy, pełen uznania jęk. „Nie masz pojęcia, jak dobrze się czujesz, Lano. Tak mocno. Tak idealnie”.

Nie przestawał. Zacisnął mocniej dłonie na moich biodrach, palce wbijały się w moją skórę, gdy wchodził głębiej, każde powolne, celowe pchnięcie było mistrzowską klasą napięcia i rozluźnienia. Czułam każdy centymetr jego ciała, gorący, twardy poślizg, który przyprawiał mnie o dreszcze czystej przyjemności promieniujące wzdłuż kręgosłupa. Wywróciłam oczami, a z moich ust wyrwał się cichy, przerywany jęk.

Zaczęło się, jak większość rzeczy w dzisiejszych czasach, od aplikacji. Niszowej, dla osób o specyficznych… skłonnościach. Mój profil był prosty: Lana, 28 lat. Uwielbia seks analny i szuka nowego, doświadczonego partnera. Bez gierek, bez udawania. Tylko surowa, szczera prawda o tym, czego pragnie moje ciało.

Jego odpowiedź była równie bezpośrednia. Jake, 32 lata. Doświadczony. Docenia kobietę, która wie, czego chce. Wymieniliśmy kilka wiadomości, jego pewność siebie była cichą, magnetyczną siłą emanującą z ekranu. Nie prosił o kolejne zdjęcia; pytał o doznania, o to, co dokładnie kocham, o psychologię poddania się. Mówił moim językiem. Kiedy zaproponował spotkanie w swoim apartamentowcu, nie wahałam się.

Mężczyzna, który otworzył drzwi, wyglądał jeszcze bardziej imponująco osobiście. Wysoki, o sylwetce pływaka i ciemnych, skupionych oczach, które zdawały się widzieć na wylot przez moje ubranie. Zaproponował mi drinka – bogatą, dymną whisky, którą popijaliśmy, stojąc na tym właśnie balkonie.

„Więc” – powiedział, a jego głos wibrował w chłodnym nocnym powietrzu. „Uwielbiasz seks analny”.
To nie było pytanie. To było stwierdzenie, zaproszenie. Wyzwanie.
„Uwielbiam” – potwierdziłam, a serce waliło mi jak młotem. „Chodzi o… intensywność. Wrażliwość. Wymaga innego rodzaju skupienia. Głębszego zaufania”.

Odwrócił się do mnie, a na jego twarzy pojawił się powolny, niebezpieczny uśmiech. „Zaufanie. To jest klucz, prawda? Odpuszczenie wszystkiego. Pozwolenie komuś innemu zaprowadzić cię w miejsce, do którego nie możesz dotrzeć sama”.

Wziął ode mnie kieliszek, jego palce musnęły moje, wywołując u mnie dreszcz oczekiwania. Nie pocałował mnie. Po prostu na mnie patrzył, jego wzrok trzymał mnie w niewoli, gdy uniósł dłonie, obejmując moją twarz.
„Chcę zobaczyć, jak tracisz kontrolę, Lano. Chcę zobaczyć, jak rozpadasz się z powodu tego, co ci robię. Jesteś gotowa mi zaufać?”

Drżące „tak” to wszystko, co udało mi się wykrztusić.

Wprowadził mnie z powrotem do środka, jego obecność była namacalnym żarem na moich plecach. Rozebrał mnie z wyćwiczoną, sprawną gracją, jego dłonie były jednocześnie pełne uwielbienia i żądania. Kiedy byłam naga, odwrócił mnie twarzą do okna, a rozległy widok na miasto sprawił, że poczułam się ekscytująco obnażona.
„Ręce na szybę” – rozkazał, a jego głos brzmiał teraz jak ochrypły szept w moim uchu. Posłuchałam natychmiast, zimna powierzchnia była jak szok dla moich dłoni.

Usłyszałam trzask rozrywanej foliowej torebki, śliski dźwięk jego przygotowań. Zaparło mi dech w piersiach. To był ten moment. Moment tego pierwszego, zapierającego dech w piersiach wytrysku. Nie szczędził lubrykantu, jego palce były śliskie i ciepłe, gdy krążył wokół mojego najczulszego otworu, masując, przygotowując, drażniąc, aż odpychałam go od jego dłoni, w bezgłośnej prośbie o więcej.

„Tak bardzo chętny” – mruknął, jego ciało ustawiło się w jednej linii z moim. Szeroka, gładka główka jego penisa przycisnęła się do mnie, obiecując nadchodzącą presję. „Rozluźnij się dla mnie. Po prostu oddychaj”.
Wzięłam drżący oddech i powoli go wypuściłam, zmuszając mięśnie do rozluźnienia. A potem naparł.

To była powolna, nieubłagana inwazja, rozciągająca się pełnia, granicząca z bólem, zanim rozpłynęła się w ogłuszającej przyjemności. O Boże. Moje usta rozwarły się w bezgłośnym krzyku, gdy zapadał się coraz głębiej, aż w końcu całkowicie mnie pochłonął. Czułam się niemożliwie pełna, rozciągnięta do granic możliwości, każdy koniec nerwowy krzyczał z wrażenia.

Trzymał się tam przez dłuższą chwilę, pozwalając mi się przyzwyczaić, pozwalając mi poczuć całkowite i całkowite zawładnięcie moim ciałem. Czułam jego serce walące o moje plecy, delikatne drżenie jego ud przywierające do moich.
A potem zaczął się poruszać.

Zaczęło się od powolnej, kołyszącej kadencji, głębokiego, zgrzytliwego rytmu, który ocierał się o coś głęboko we mnie z każdym uderzeniem. Ostra, elektryzująca przyjemność zaczęła mnie wić w środku.
„Czujesz to?” warknął, a jego głos ochrypł od jego własnej powściągliwości. „Czujesz, jak głęboko jestem?”
„Tak” jęknęłam, zbielałymi kostkami palców dotykając szkła. „Tak.”

Jego tempo przyspieszyło, a powolne ruchy stały się bardziej zdecydowanymi pchnięciami. Uderzenie jego skóry o moją stanowiło lubieżny, rytmiczny kontrapunkt dla naszego nierównego oddechu. Byłam całkowicie zdana na jego łaskę, moje ciało kołysało się do przodu z każdym potężnym pchnięciem jego bioder. Mieszanka bezradności i ekstazy była odurzającym narkotykiem.

Jedna z jego dłoni zsunęła się z mojego biodra, wokół mnie, a jego palce natychmiast natrafiły na mój łechtaczkę. Krzyknęłam, a podwójna stymulacja rzuciła mnie ku krawędzi. Splot we mnie zaciskał się coraz mocniej, goręcej.
„Dosyć tego” – nalegał, jego oddech owiał moją szyję gorącym oddechem. Jego palce kreśliły na mnie gorączkowe, idealne okręgi. „Dojdź dla mnie. Chcę poczuć, jak zaciskasz się wokół mnie”.

To był rozkaz, którego nie byłam w stanie zignorować. Rozkosz eksplodowała ze mnie, sejsmiczna fala rozkoszy, która mnie rozerwała. Obraz mi się zamglił, gdy moje ciało drgnęło, a mięśnie wewnętrzne trzepotały i kurczyły się wokół jego pchnięcia w nieustępliwym, rytmicznym pulsie. Z mojego gardła wyrwał się surowy, gardłowy krzyk.
Ruchał mnie przez to, jego ruchy stawały się coraz bardziej brutalne, coraz bardziej szalone, goniąc za własnym orgazmem. Nadmierna stymulacja była niemal nie do zniesienia, zapierająca dech w piersiach intensywność granicząca z bólem. Właśnie, gdy myślałam, że nie dam rady dłużej, wbił się po same brzegi z gardłowym, niepowstrzymanym jękiem. Poczułam gorący, nagły puls jego wytrysku przez prezerwatywę, ostateczne, przejmujące ciepło głęboko we mnie, które wywołało kolejny, mniejszy wstrząs wtórny w moim własnym, przytłoczonym ciele.

Trzymał się tam przez dłuższą chwilę, jego ciało ciężkie i wyczerpane przy moim, oboje dyszeliśmy, śliscy od potu. Jedynym dźwiękiem były nasze nierówne oddechy i odległy szum miasta.

Powoli, delikatnie się wycofał. Jego strata pozostawiła we mnie uczucie pustki, wykorzystania i absolutnej wspaniałości. Nadal opierałam się o szybę, z kończynami jak galaretą, a serce wciąż waliło mi jak młotem.
Odwrócił mnie twarzą do siebie. Jego ciemne oczy były nasycone, a na twarzy malował się wyraz głębokiej satysfakcji. Ujął mój policzek, kciukiem głaskając linię mojej szczęki.

„Więc do następnego” – powiedział, a jego głos powrócił do pewnego, niskiego nucenia.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andy Whore

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *