W końcu przyjechaliśmy odwiedzić naszą rodzinę w Anglii. Wujek Charles i ciocia Marlene zaprosili nas na dwa tygodnie. Byłam bardzo podekscytowana. Zawsze chciałam zwiedzić Londyn. A najbardziej odwiedzić wujostwo. Przed wylotem kuzyn Ivo napisał mi wiadomość, że to będzie świetny czas. Już nie mogłam się doczekać spotkania z nim, wujkiem i ciocią.
Gdy wysiedliśmy na lotnisku, powitała nas angielska rodzinka.
Wujek Charles, ciocia Marlene, a także mój kuzyn Ivo.
Od razu zobaczyłam podobieństwo wujka do taty. Ten sam kształt twarzy, te same ciemne oczy, ale wujek Charles jest bardziej wyprostowany, ma krócej przystrzyżone włosy z siwymi nitkami i nosi elegancki granatowy płaszcz. Wygląda bardzo brytyjsko. Z klasą. Obok niego stoi ciocia Marlene i od razu ją lubię. Ma około czterdziestu pięciu lat, jasnobrązowe włosy upięte w luźny kok, z którego wymykają się pojedyncze pasma. Nosi czerwony sweter i ma na twarzy najserdeczniejszy uśmiech, jaki widziałam. To typowa angielska elegancja. Obok nich stał mój kuzyn, Ivo. Nie zmienił się od ostatniej wizyty.
Ciemne, lekko kręcone włosy i niebieskie oczy. Nosił czarną kurtkę skórzaną i ciemne jeansy.
– Witajcie w Londynie! – woła ciocia, gdy nas dostrzega, i niemal biegnie w naszą stronę.
Pierwsza obejmuje mamę, która sztywnieje z nerwów, ale ciocia Marlene jest tak ciepła, że mama od razu się rozluźnia.
– Dziękujemy bardzo za zaproszenie. – mówi mama.
– Och, Rachel! Jesteście tu mile widziani! To teraz też wasz dom! – odpowiada ciocia z lekkim akcentem, ale bardzo płynnie, i ściska mamę jeszcze mocniej.
Wujek Charles podchodzi do taty i obejmują się, jakby chcieli nadrobić te wszystkie lata rozłąki. Wujek Charles klepie go po plecach i śmieje się.
– Dobrze wyglądasz, Victor. Bardzo dobrze.
Ivo stoi z boku i uśmiecha się szeroko.
– Hej, kuzynko! Jak podróż? – pyta obejmując mnie.
– Długa! Ale ekscytująca. – odpowiadam.
– O rany Sam, jak ty wyrosłaś. – mówi wujek, patrząc na mnie całą.
Długo się mi przyglądał. Może za długo, wręcz pożerał mnie wzrokiem. Albo mi się tylko wydawało.
– Jak ty pięknie wyglądasz, całkiem, jaka mama. – mówi radośnie ciocia, przytulając mnie.
– Was też miło widzieć. – mówię po chwili.
Ciocia Marlene przejmuje inicjatywę i prowadzi nas do samochodu,
Richmond okazuje się zupełnie inną dzielnicą niż centrum Londynu. Szerokie, wyłożone kostką ulice obramowane drzewami, imponujące rezydencje otoczone wysokimi murami, doskonale utrzymane ogródy. Jest luksusowo i bardzo spokojnie.
Gdy skręcamy w długą, prywatną aleję, zapiera mi dech w piersiach.
– To… to tutaj? – pytam z niedowierzaniem.
Dom wujka Charlesa to prawdziwa willa. Dwupiętrowa budowla z jasnego kamienia i ogromnych przeszkleń, połączenie nowoczesnej architektury z eleganckimi detalami. Przed domem rozciąga się szeroki podjazd z fontanną pośrodku.
Gdy tylko wchodzimy do środka, uderza mnie przestronność. To nie jest zwykły dom – to prawdziwa willa. Hol wejściowy ma wysokie sufity, co najmniej pięć metrów, z wielkim nowoczesnym żyrandolem wiszącym na środku. Podłoga z białego marmuru lśni jak lustro, a szerokie schody z ciemnego drewna prowadzą na piętro.
– Ale duży dom.
– Robi wrażenie, nie? – mówił Ivo.
– Ivo pokaż Sam jej pokój, a my zaprowadzimy wujka i ciocię. – powiedziała ciocia Marlene.
– Dobrze, mamo. Chodź Sam.
Wtedy poszłam razem z Ivo schodami na górę. Przyznam ten dom dalej robił na mnie duże wrażenie. W środku był bardzo bogaty. Miał naprawdę bogate wnętrze. Ivo prowadził mnie, abym szła pierwsza. Miałam wrażenie, że patrzył mi się na tyłek, chcąc zobaczyć, co mam pod spódnicą. Pewnie już nie mógł się doczekać, żeby się do mnie dobrać.
– To tutaj, Sam. – wskazał mi drzwi, które to otworzyłam.
Zobaczyłam ładnie urządzony pokój. Bardzo duży, dwa razy większy od mojego. A my też przecież mamy już luksusowy dom.
– To twój pokój. Mój jest kawałek dalej na końcu korytarza Nasi rodzice będą na dole. Jeszcze kawałek dalej jest pokój Erici.
– Erici?
– To moja kuzynka. Przychodzi tutaj raz na jakiś czas. Na razie nie ma gdzie mieszkać. Dzisiaj jej wyjątkowo nie ma. Przyznam jest dość… ciekawa.
– Ciekawa?
– Ma trudny charakter.
– Chyba rozumiem. Dobra wypakuję swoje rzeczy.
– Jasne, ale zanim to zrobisz…
Wtedy zamknął drzwi, po czym podszedł do mnie i wpił się w moje usta, namiętnie mnie całując.
– Matko, tęskniłem za tobą… – czułam jak ściska moje pośladki. Czułam też jego penisa przez spodnie.
– Och, ja też tęskniłam kuzynie. Nie wiesz jak bardzo.
Ivo klęknął przede mną i podwinął moją spódnicę. Lekko odchylił moje białe majteczki. Zaczął wtedy lizać mnie po cipce. Czułem się niezwykle. Oparłam się o kraniec łóżka i rozszerzyłam trochę nogi. Ivo lizał mnie, wkładając mi język do środka. Chciałam jęczeć, ale musiałam być cicho, ponieważ mógł ktoś nas usłyszeć.
– Och tak kuzynie…o tak… – mówiłam szeptem, trzymając jego głowę w moim kroczu.
Ivo był zachłanny. Lizał mi cipkę, a rękami ściskał moje pośladki. Czułam jak jego palce się w nie wbijają. Zamknąłem oczy z rozkoszy. Trudno mi było się opanować. Po chwili usłyszeliśmy głos z dołu.
– Ivo…Sam… chodźcie na obiad! – usłyszałam głos cioci. Ivo przerwał pieszczoty, po czym wstał.
– Już idziemy, mamo. – powiedział oblizując swoje usta.
Byłam czerwona na twarzy. Podeszłam do kuzyna, całując go w usta.
– Mam nadzieję że wrócimy do tego niebawem.
– Przyjdź wieczorem do mojego pokoju, a odpowiednio powitam cię w Londynie, kuzynko. – powiedział szeptem Ivo a ja już się napaliłam na myśl o wieczorze razem z kuzynem.
Ogarnęłam się, po czym razem z Ivo zeszliśmy na dół.
Miło nam minął dzień. Głównie spędziliśmy go na rozmowach z ciocią i wujkiem. Ivo także opowiadał jak tam u niego, jak sobie radzi na studiach, a także zaproponował zwiedzanie Londynu, na co chętnie się zgodziłam.
– Naprawdę fajny dom. Duży.
– Sam widzisz, Viktor. Praca bankiera przynosi efekty. – powiedział wujek Charles.
– To widać.
– Jak wy się odnajdujecie, w tym dużym domu? – spytała moja mama.
– Czasami sami się zastanawiamy. – odpowiedziała ciocia Marlene. Wszyscy się zaśmialiśmy.
Po chwili do salonu weszła pewna dziewczyna. Wyglądała jak rockmenka. Skórzane podarte spodnie, buty na dużym obcasie, czarna koszulka na ramiączka, a na nią czarna skórzana kurtka. Włosy miała krótkie do ramion, a z jednej strony były wygolone. Na brwi miała piercing.
– Hej rodzinko, ja tylko na chwilkę po rzeczy… – mówiła nie zwracając na nas uwagi.
– Erico, może się przywitasz? – powiedziała ciocia, oburzona tym jej wejściem.
– O… was jest więcej… – powiedziała, zwracając już na nas uwagę.
– Tak kuzynko, to nasza rodzina. – po czym Ivo przedstawił nas po kolei. Erica podeszła i podała nam dłoń. W końcu podała też mnie.
– Jestem Sam. Kuzynka Ivo.
– Rozumiem. Miło mi ciebie poznać. – powiedziała Erica, uśmiechając się. Zlustrowała na mnie wzrokiem. Uważnie mi się przyglądała.
– Może zostaniesz z nami na kolacji?
– Dzięki, ale lecę do klubu. Umówiłam się już.
– Dobrze…no to baw się dobrze. – powiedziała ciocia, po czym Erica szybko zniknęła nam z oczu.
– Wybaczcie jej, ona już taka jest po prostu. – tłumaczył wujek Charles.
Jednak ja byłam ciekawa Erici. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Czas do wieczora szybko zleciał. Dziś był taki dzień odpoczynku po podróży. Od jutra zamierzaliśmy zwiedzać Londyn. Gdy zjedliśmy kolację, powiedzieliśmy sobie dobranoc i poszłam do swojego pokoju. Widziałam też, jak Ivo wchodził do swojego, patrząc w moją stronę, uśmiechając się, po czym zamknął drzwi. Pamiętałam o jego zaproszeniu. Boże wciąż czułem jego język w cipce. Chciałem go trochę też zaskoczyć. Dlatego, gdy już upewniłam się, że wszędzie światła są pogaszone, zdjęłam moje rzeczy. Rozebrałam się całkiem do naga. Gdy patrzyłam na moje ciało w lustrze, uśmiechnęłam się. Nie mogę uwierzyć, że aż tak się zmieniłam. Kiedyś taka drobna płaska jak deska dziewczyna, teraz jest świetną laską. Mam jędrne cycki i tyłek. Cicho wyszłam z pokoju, rozglądając się nerwowo, żeby przypadkiem nikt mnie nie zobaczył. Udałam się do pokoju Ivo. Zapukałam lekko do drzwi.
– Wejdź. – powiedział Ivo szeptem.
Gdy otworzyłam drzwi, widziałam jak mój kuzyn leżał już na łóżku, całkiem nagi. Jego fiut już stał na baczność. Widać że też na mnie czekał. Gdy mnie zobaczył rozszerzyły mu się oczy. Zamknęłam drzwi, podchodząc do niego.
– Podoba ci się widok?
– Jest świetny, Sam. Czekałem na ciebie.
– A więc jestem. Co ze mną zrobisz, kuzynie?
– To czego pragniesz.
Uśmiechnęłam się na to i usiadłam na łóżku. Pochyliłam się przed nim, wzięłam jego kutasa do ręki i zaczęłam go walić. Dokładnie tak jak go pamiętałam. Był duży i mocny. W końcu włożyłam fiuta do ust. Zaczęłam go ssać i lizać czubek. Lizałam go też po całości. Zeszłam też do jego jąder, pieszcząc je. Ssałam mosznę i powróciłam do fiuta, którego całkiem oblizałam. Po jakimś czasie przestałam. Zamieniłam się miejscami z Ivo. Położyłam się na plecach i odchyliłam nogi, dając mu dostęp do mojej cipki. Mój kuzyn uśmiechnął się na ten widok. Wziął moją jedną nogę i położył na swoim barku. Lekko potarł moją łechtaczkę, a następnie włożył fiuta do środka. Zaczął posuwać mnie z początku powoli, potem jednak przyśpieszał, wprowadzając go do końca. Sprawiał mi dużą przyjemność. Masowałam moje cycki, aby zwiększyć przyjemność.
– Ooohhh…ooo…tak…dalej…
– Jesteś cudowna, kuzynko.
Długo mnie posuwał. Wchodził do przodu i do tyłu. Jego kutas doskonale mnie wypełniał. Po chwili zmieniliśmy pozycję. Ivo położył się na plecach, a ja szybko usiadłam na nim okrakiem. Pomagając mi, włożył fiuta do mojej cipki. Podskakiwałam na nim, bardziej wprowadzając go do środka. Czułam błogą rozkosz. Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej, a Ivo trzymał mnie za tyłek. Dociskał go do siebie. Ależ to było cudowne. Jego fiut wchodził mi do końca. Szalałam z wrażenia.
– Ooooooogghh…
W końcu Ivo odsunął się ode mnie.
– Odwróć się.
– Mmmmm… – zamruczałam jedynie.
Odwróciłam się do niego i wypięłam tyłek bardziej w jego stronę. Chwycił mnie mocno i oślinił mi otwór odbytu.
– Mmmmm…kuzynie…
– Chcesz tego kuzynko?
– Nie musisz pytać.
W końcu zaczął nim wchodzić do środka. Dawno nie miałam analu. Z początku czułam lekki ból, ale szybko przerodził się on w przyjemność. Powoli zaczął poruszać fiutem w mojej dupie. Po czasie przyśpieszył ruchy, porządnie mnie rżnąc. Miałam wrażenie jakby rozrywał mi tyłek. Krzyczałam w niebogłosy. Nie mogłam się powstrzymać.
– Ooooogghh…tak…tak…
Byłam bardzo blisko. Czułam, że Ivo też zaraz będzie szczytował. Wspomagałam się palcami, wsuwając je do mokrej cipki. Nagle targnął mną dreszcz i poczułam mrowienie w dolnych partiach ciała. Ivo trochę zwolnił.
– Uuuuch…oooo…matko. – mówiłam ledwo.
W końcu poczułam jak wystrzeliwuje dawki nasienia do środka mojego odbytu. Czułam jak jego nasienie mnie wypełnia. Po chwili wyjął kutasa ze mnie. Jego sperma wypływała mi z odbytu, a jego kutas był mokry od moich soczków. Jęczałam z przyjemności, próbując złapać oddech.Jakiś czas potem leżeliśmy obok siebie, przytuleni. Dalej byliśmy nadzy. Ivo głaskał mnie po plecach i po pośladku.
– Jesteś najlepsza, kuzynko. Tak się cieszę, że przyjechałaś.
– Ja też się cieszę. To będzie najlepszy czas. Wykorzystamy go w pełni.
– Żebyś wiedziała. Nasza rodzina ma wiele do zaoferowania.
– Co masz na myśli?
– Dowiesz się w swoim czasie. – po czym puści mi oczko.
– Okej…jak uważasz. Wiesz, co, chyba powinnam iść do pokoju.
– No, ale mam nadzieję, że będziesz wpadać.
– Z wielką przyjemnością. – powiedziałem całując się z Ivo, namiętnie.
Udałam się do pokoju i położyłam się na łóżku. Myślałam nad ostatnimi słowami Ivo. Nasza rodzina ma wiele do zaoferowania. O co mogło chodzić? Jeśli o to, co myślę, to pobyt w Londynie naprawdę może być nieziemski.
To był dopiero pierwszy dzień, a już wiem, że te dwa tygodnie będą najlepszymi.
C.D.N
Leave a Reply