Josh i Lorelai

Perspektywa Lorelai

Na początku października wyszłam z dziewczynami na miasto. Jako młode dziewczyny, chodzące do klasy maturalnej lubiłyśmy się czasem rozerwać w mniejszym lub większym gronie. Akurat tamtego wieczoru byłyśmy we trzy. Kupiłyśmy smakową wódkę i sok do popicia, po czym udałyśmy się nad jezioro – bulwary były miejscem często odwiedzanym przez młodzież na różnego rodzaju posiadówy przy alkoholu, tam ludzie łatwo się ze sobą integrowali, słuchali muzyki na głośnikach, śpiewali różne piosenki, a to wszystko z widokiem na panoramę miasta. Później zamierzałyśmy iść do klubu, a więc bulwary miały stanowić before. Gdy byłyśmy już lekko pijane, naszą rozmowę w najlepsze przerwała trójka chłopaków

— Możemy się z wami napić? — zapytał jeden z nich, patrząc po nas, ale jednocześnie też gdzieś tam widziałam że zawieszał na mnie wzrok. Był dosyć przystojny, na oko 185 centymetrów wzrostu, ładna lekko umięśniona postura, brązowe loki na głowie, zarysowana szczęka. Chłopacy mieli przy sobie również kilka piw, widać było, że też już co nieco wypili.

Jedna z moich przyjaciółek od razu się zgodziła aby się do nas przyłączyli. Przedstawialiśmy się sobie i każdy z chłopaków rozsiadł się wygodnie na ławce przy stoliku, którą to sobie wybrałyśmy z dziewczynami. Był moment, w którym rozmawialiśmy wszyscy razem. Po nim każda z dziewczyn jakoś naturalnie zaczęła rozmawiać z jednym z chłopaków. I w ten oto sposób zaczęłam rozmawiać prawie sam na sam z Joshem, którego spojrzenie czułam na sobie już w momencie gdy zapytał czy mogą się z nami napić.

— Często dosiadacie się do randomowych dziewczyn nad jeziorem, czy tylko na specjalne okazje? — zapytałam go, patrząc na jego twarz. On również dokładnie mi się przyglądał, skanując mnie swoimi zielonymi oczami.

— W zasadzie to chyba nigdy się do nich nie dosiadamy, chyba, że są ładne. — odparł chłopak. — A wy? Zawsze jesteście chętne porozmawiać z obcymi chłopakami, czy tylko okazjonalnie?

— W zasadzie to nigdy z nimi nie rozmawiamy, chyba, że mówią nam, że jesteśmy ładne. — odparłam kąśliwie, przerabiając jego własną wypowiedź.

I tak właśnie poznałam Josha Caldera. Jak pewnie się domyślacie, każda z nas zaczęła flirtować z jednym z chłopaków pijąc alkohol, a ostatecznie zabrali się z nami do klubu. Albo to oni nas – jak się okazało byli studentami, starszymi od nas o dwa, trzy lata. To w tym klubie pierwszy raz Josh mnie pocałował na środku parkietu, gdy tak tańczyliśmy ze sobą już dłuższy czas. Siedziałam mu na kolanach w loży, czasem się przytulaliśmy i wdychałam jego zapach. Jakoś tak, od razu czuliśmy się ze sobą swobodnie i ewidentnie nawzajem się sobie spodobaliśmy. Po imprezie, gdy następnego dnia przeżywałam niezłego kaca, Josh napisał do mnie na instagramie. Zdziwiłam się, że mnie znalazł, ale jednocześnie spodobało mi się to, że się odezwał. Pisaliśmy, czasem trochę flirtując. Później wyszliśmy na randkę, jedną, drugą, trzecią. Poznawaliśmy się, zbliżaliśmy do siebie. Josh był bardzo szarmancki, pewny siebie, romantyczny, umiał sprawić, że poczuję się wyjątkowo i jednocześnie nie był przy tym nachalny, imponował mi szacunkiem do kobiet. Jestem brunetką o raczej drobnej sylwetce, niższą od niego o ponad dwadzieścia centymetrów, co dodatkowo mi się podobało. Od pewnego momentu zaczął mnie często przytulać, całować – zwyczajnie zaczęliśmy kręcić, czując się zauroczeni sobą nawzajem.

Któregoś razu Josh zaprosił mnie na domówkę do swojego kolegi. Był tam również jeden jego kolega z moją przyjaciółką, którzy to poznali się również tamtego wieczora nad jeziorem i między nimi również coś zaiskrzyło. Cieszyłam się, że Jasmine w końcu doszła do siebie po zerwaniu z poprzednim chłopakiem, widziałam to patrząc na jej relację z Maxem, długo nie była gotowa aby dać ujście swojej energicznej, szalonej osobowości, a on z dnia na dzień obudził to w niej na nowo. Sama domówka nie wyróżniała się jakoś szczególnie spośród reszty imprez, na których byłam. Poznałam znajomych Josha, dużo z nimi rozmawiałam, śmiałam się, trochę piliśmy, tańczyłam z Joshem, czasami obściskiwaliśmy się gdzieś z boku.

Któregoś takiego razu wpadliśmy do innego pokoju, będącego sypialnią, zamykając za sobą drzwi, do których Josh od razu mnie przycisnął i ponownie przyłożył swoje usta do moich. O dziwo paliło się tam lekkie światło z niedużej lampki, być może ktoś tam przed chwilą był i zapomniał go zgasić. Rękoma błądził po mojej talii i biodrach. Muskałam palcami jego żuchwę, czasami kładłam dłonie na jego klacie bądź ramionach. Czułam jak przyciąga moje biodra do swoich, co pozwoliło mi poczuć że zaczyna twardnieć. Spojrzałam na niego pijanym spojrzeniem i ponownie przyciągnęłam do pocałunku. Po chwili zmieniliśmy lokalizację na łóżko. Josh zawisnął nade mną, zaczął składać mokre pocałunki na mojej szyi, potem znów wrócił do ust, błądząc ręką po moim udzie, która zaś po kolejnej chwili wylądowała pod sukienką na moim pośladku, później wewnętrznej stronie uda, pachwinie, aż wreszcie na moim kroczu.

Potrzebowałam tego. Czułam się już naprawdę podniecona. Josh się odsunął i spojrzał mi w oczy, przejeżdżając palcem po mojej cipce przez majtki i rajstopy. Lustrował mnie swoim zielonym spojrzeniem, doprowadzając mnie do szaleństwa – nie dlatego, że było mi tak dobrze (choć fakt, to co robił było przyjemne), ale dlatego, że tak bardzo chciałam więcej. Nawet nie wiedziałam, kiedy moja dłoń odruchowo wylądowała na jego kroczu. Rozpięłam jego rozporek i włożyłam dłoń pod jego bokserki i zacisnęłam ją na jego penisie, ponownie zbliżając się do jego warg, jednak on się odsunął i zaprzestał dotykaniu mnie między nogami.

— Rory. — wysapał Josh, ponownie patrząc na moją twarz. Często w ten sposób zdrabniał moje imię.

— Tak? — spytałam, nie rozumiejąc o co chodzi. — Co jest, nie podoba ci się?

— Właśnie podoba, ale nie chcę żebyś żałowała, że pierwszy raz zrobiliśmy to tutaj. Chodźmy do mnie.

***

Weszliśmy do domu i od progu znowu rzuciliśmy się na siebie z ustami. Było niewinnie może przez pierwszą minutę – później Josh wziął mnie na pannę młodą i zaniósł do swojej sypialni, stawiając mnie przy łóżku. Zdjęliśmy buty, rzucając je gdzieś w kąt, a następnie Josh zdjął ze mnie sukienkę. Bez obcasów byłam niższa o kilka centymetrów. Zostałam w samych rajstopach i majtkach, nie miałam biustonosza. Oblizał się patrząc na moje średniego rozmiaru piersi, złożył pocałunek na moich wargach, później zjechał swoimi ustami na moją szyję, obojczyki, wreszcie biust. Zatoczył kółko na moim prawym sutku, po czym go zassał. Wygięłam kręgosłup w łuk. Czułam jego chłodne palce z tyłu moich pleców, które zresztą niedługo potem zacisnęły się na moim tyłku. Położyłam dłonie na jego szyi i barkach. Pochylał się nade mną, wreszcie odsunął się i zdjął ze mnie również rajstopy i koronkowe majtki. Stałam przed nim całkowicie naga, a on jedyne co z siebie zdjął to czarne nike’i, niedorzeczne. Ponownie mi się przyglądał.

— Jesteś piękna. — odparł, znowu skupiając wzrok na mojej figurze, moich biodrach, cipce porośniętej drobnymi, krótkimi włoskami. Sam miał już spory namiot w spodniach, który miałam ochotę rozpakować. — Połóż się na łóżku.

Tak też zrobiłam. W tym czasie Josh rozebrał się do bielizny. Bardzo na to czekałam, choć to nie był pierwszy raz gdy zobaczyłam go w takim wydaniu, ale tym razem mieliśmy uprawiać seks. Czułam wilgoć na wewnętrznej stronie ud. Josh je rozłożył i pocałował. Przejechał językiem po mojej cipce.

— Taka mokra dla mnie. — mruknął, spoglądając z dołu w moje oczy.

— Proszę, zlituj się nade mną, bo zaraz nie wytrzymam. — powiedziałam, jakby zdesperowana, czułam, że potrzebuję intensywnego dotyku na mojej kobiecości.

Przyłożył język do mojej łechtaczki i poruszał nim na niej. Włożyłam dłonie w jego włosy, lekko otwierając usta. Szybko zaczęłam lekko pojękiwać pod jego językiem. Czułam jak zaciska palce na mojej miednicy.

— Josh, ja-och. — wyjęczałam. — Proszę, nie przestawaj. — chwilę po tych słowach moje biodra zaczęły się wyginać ku górze i drżeć razem z udami. W taki sposób przeżyłam pierwszy orgazm.

Gdy faktycznie doszłam, Josh podniósł się i zdjął swoje bokserki, zostawiając je gdzieś na podłodze. Moim oczom ukazała się całkiem zadowalających rozmiarów erekcja, na oko miała z osiemnaście centymetrów. Był ogolony, co sprawiało, że jeszcze bardziej pragnęłam go w sobie. Ponownie zawisnął nade mną, łącząc nasze usta w pocałunku. Czułam przy pachwinie jego nabrzmiałego penisa. Miałam na niego ogromną ochotę. Złapałam go, był już wilgotny. Kilka razy przejechałam po nim dłonią po czym nakierowałam na swoje wejście.

— Jesteś napalona. — zauważył Josh, lekko się śmiejąc przy moich ustach. — Uwielbiam cię taką. Masz ochotę na mojego fiuta?

— Włóż go, bo zwariuję. — wyjęczałam z podniecenia. Wtedy Josh złapał kutasa w dłoń i wszedł mnie we mnie. Poruszał się na początku dość wolno, później nieco szybciej. Robiliśmy to na misjonarza. Było mi dobrze, pojękiwałam cicho gdy przyspieszał i sapał mi do ucha. Czułam jego jądra przy moich pośladkach.

— Kurwa, Rory. — wysapał, nie zaprzestając ruchom.

— Proszę, mocniej. — wyskamlałam, a on nadał siły ruchom zgodnie z moją prośbą. Wbijałam palce w jego pośladki, choć czasem odruchowo zaciskałam je na pościeli. Wcześniej robiłam to tylko ze swoim byłym chłopakiem, lecz to było już kilka miesięcy temu więc czułam się naprawdę potrzebująca, a Josh pokazał mi zupełnie nowy poziom doznań i przyjemności.

— Zmieńmy pozycję. — powiedział, wychodząc ze mnie na chwilę. Położyłam się na boku, a on za mną, po czym ponownie włożył przyrodzenie między moje nogi i zaczął mnie posuwać na łyżeczkę. Trzymał dłoń na mojej piersi. Czułam jego oddech na mojej szyi. Co jakiś czas z moich ust wydobywał się cichy jęk.

Wreszcie poczułam, że doznania są jeszcze silniejsze i osiągnęłam ponowny orgazm, który przez chwilę trząsł moim ciałem. Josh nie przestawał. Doszedł zaraz po mnie, wcale nie wychodząc spomiędzy moich nóg.

Po całym stosunku przytuliliśmy się, wdychając nawzajem swój zapach. Po chwili poszliśmy się odświeżyć i wróciliśmy do łóżka, znowu przytuliliśmy się pod kołdrą, chwilę porozmawialiśmy i zasnęliśmy. Rano gdy się obudziłam, mój chłopiec miał już częściowy wzwód, czego również nie zignorowałam.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Kornelia Aichmuller

To moje pierwsze opowiadanie. Jeśli się spodoba może będą kolejne części. Jestem otwarta na konstruktywną krytykę. 

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *