Pierwszy raz widziałem, jak Zona dochodzi

Wracam do domu wcześniej niż zwykle, w dłoni trzymam butelkę czerwonego wina i już w głowie widzę jej uśmiech, kiedy odkryje, że pomyślałem o nas, o wieczorze tylko dla dwojga. Zrzucam buty, czuję, jak mięśnie się rozluźniają, ale nagle zamieram. Z piętra dobiega jęk, przeciągły, wilgotny, taki, jakiego nigdy wcześniej od niej nie słyszałem. Serce zaczyna walić jak młot, a wino w dłoni wydaje się nagle absurdalnie nie na miejscu.

Wchodzę po schodach powoli, jak we śnie, każdy krok wbija mi się w ciało jak rozżarzona igła, a dźwięki stają się coraz głośniejsze, coraz bardziej obsceniczne. Moja żona jęczy tak, jakby traciła zmysły z rozkoszy, jakby ktoś wyrywał z niej całe powietrze przy każdym mocniejszym uderzeniu. Drzwi do naszej sypialni są uchylone. Podchodzę bliżej, zaglądam i świat wali mi się na głowę.

Klęczy na czworakach na środku łóżka, włosy w nieładzie, plecy wygięte w łuk, a każdy ruch bioder mężczyzny za nią wyrywa z jej gardła krzyk. Tego skurwiela nawet nie znam, wystarczy jednak jedno spojrzenie, żebym wiedział: młodszy, pewny siebie i… większy. Dużo większy. Stoję w progu, serce mi dudni, butelka prawie wysuwa się z dłoni, a ona nie przestaje, odwraca tylko głowę i kiedy mnie widzi, zamiast wstydu na jej twarzy pojawia się triumfalny, rozkoszny uśmiech.

— Ooo kurwaaa… tak, głębiej, mocniej! — jej jęk rozsadza ściany, a ja stoję jak sparaliżowany, patrząc, jak obcy typ wbija się w nią od tyłu, a ona na czworakach podskakuje przy każdym jego pchnięciu.

— Co ty, kurwa, odpierdalasz?! — wrzeszczę, czuję jak twarz mi płonie. — W moim domu, w moim łóżku?!

— Mmmmhhh… taaak, właśnie tak, nie przestawaj! — jej krzyk wbija mi się w głowę jak nóż, a ona nawet nie zaszczyca mnie spojrzeniem, tylko odrzuca głowę do tyłu i drży cała w spazmach rozkoszy.

— Ty suko! — ryczę, a głos łamie mi się w gardle.

Dopiero wtedy patrzy na mnie, spocona, z rozchylonymi ustami i rozpalonymi oczami.

— Widzisz to? — mówi zachrypniętym głosem, a jej ciało wciąż podryguje pod naporem kolejnych pchnięć. — Patrz, jak pieprzy się prawdziwy facet. Patrz, jak robi się kobiecie dobrze. Nie taki bezużyteczny, mały jak ty.

— Zamknij się! — krzyczę, choć nawet dla siebie brzmię żałośnie. — Przestań… kurwa, przestań natychmiast!

Kochanek śmieje się gardłowo, nie zwalniając tempa ani o ułamek.

— Słyszysz go? — warczy do niej, zaciskając palce na jej biodrach. — Słyszysz, prawie płacze?

— Ahhh, tak, mocniej! — ryczy, odwracając głowę w moją stronę. — No popatrz, skarbie. Tak wygląda kobieta, kiedy ktoś naprawdę wie, jak ją zerżnąć. Ty nigdy, kurwa, nigdy nie sprawiłeś, żebym tak krzyczała.

— Ty dziwko… — próbuję wypluć z siebie, ale słowa więzną mi w gardle.

— Dziwka? — prycha z ironicznym uśmiechem, usta rozchylone w jęku, a spojrzenie wbija prosto we mnie. — Nie, kochanie. Jestem kobietą, której wreszcie dają to, czego potrzebuje. A ty? Ty sobie patrz. Patrz i ucz się.

Patrzę na nich jak kretyn, pięści mam zaciśnięte, ale nogi drżą jak z waty. Ona nagle wysuwa się spod niego, opiera dłonie o materac i powoli, z jawną premedytacją, z tą cholerną świadomością, że obserwuję każdy ruch, obraca się twarzą do kochanka.

— No chodź, pokaż mojemu „mężowi”, co to znaczy być facetem — mruczy, a w jej głosie miesza się triumf i nienasycenie.

On uśmiecha się szyderczo, staje przy krawędzi łóżka, a ona bez wahania obejmuje jego kutasa dłonią i wsadza go głęboko do ust.

— Mmmmm… tak, o kurwa, właśnie tak… — jęczy gardłowo, a mnie przewraca się w żołądku.

— Ty… ty jesteś jebnięta — wyrzucam z siebie, ale brzmi to bardziej jak błaganie niż oskarżenie. — Przestań, kurwa, przestań…

Ona odrywa się na moment, usta mokre, oczy wbite we mnie jak sztylety.

— Co? — prycha. — Mam skończyć, bo ci przykro? Patrz dobrze. Tak się robi laskę prawdziwemu facetowi. Nie twojemu żałosnemu siusiakowi.

— Pieprz się… — szepczę, choć stoję jak wmurowany, bezsilny.

Kochanek zaciska palce na jej włosach, wciska się głębiej, a ona tylko jęczy głośniej, gardło jej pracuje w rytm jego ruchów, ślina spływa po brodzie.

— Ooo tak, kurwa, ssij, pokaż mu, jaka jesteś w tym dobra — warczy facet, spoglądając na mnie ponad jej głową. Ona wysuwa się powoli, oblizuje usta, a na jej twarzy pojawia się triumfalny uśmiech.

— Widzisz, kochanie? To jest męskość. To jest rozkosz. Patrz i ucz się, bo przy tobie… nigdy tego nie poczułam.

Ona rytmicznie pracuje ustami, gardłowe jęki rozdzierają ciszę, całe jej ciało drży. On trzyma ją za włosy, wbija biodra mocno, tak że mam wrażenie, iż zaraz rozszarpie jej gardło.

— Kurwaaa… zaraz… zaraz spuszczę się w twoje gardło! — warczy, a jej oczy błyszczą jak szalone, wbite we mnie, jakby czerpała rozkosz nie tylko z niego, ale przede wszystkim z mojego rozbicia.

— Nie… nie rób tego! — wybucham, ale stoję jak sparaliżowany. — Nie przy mnie, kurwa!

Chcesz wiecej wpadnij do mnie MadameInferna-blog…. znajdz mnie ;*

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Madame Inferna

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *