Seks “telefoniczny”

Zadzwonił telefon. Podniosłam głowę z pościeli, popatrzyłam na wyświetlacz, dzwonił Hubert, mój mąż. Odebrałam, czekałam, aż się odezwie.

– Cześć, to ty, Beatko?

– Cześć, to ja. Co się stało, że teraz dzwonisz? Skończyły się spotkania?

– Nic się nie stało, szukam Pawła, nie odbiera telefonu – Paweł to jego syn, a mój pasierb – nie widziałaś go?

– Nie, dłuższy czas nie widziałam, ale jest w domu, słyszę go.

– Powiedz, proszę chłopakowi, żeby do mnie zadzwonił, to dość ważne…

– Nie ma problemu, zaraz mu powiem. A tak w ogóle, to nie tęsknisz za swą atrakcyjną, seksowną żonką?

– Zawsze tęsknię! Nawet teraz zerżnąłbym twą słodką, gładziutką cipeczkę, ty moja nimfomanko…

– No wiesz – udałam oburzenie – przecież wiesz, jak kocham seks!

– Tak, wiem. Jak mówiła pewna pani, kochasz seks, jak koń owies! Nawet chyba bardziej… A Pawła nie widzisz nigdzie?

– Nie, cały czas go nie widzę, ale jak mówiłam słyszę go…

Mówiłam prawdę. Nie widziałam Pawła od pewnego czasu, choć czułam jego obecność… Nie widziałam go, ale czułam dosłownie, bo cały czas posuwał mnie od tyłu w pipkę. Tak, rżnął mnie mój pasierb…

**************************

Jesteśmy małżeństwem cztery lata, Hubert jest siedem lat starszy ode mnie, a ja szesnaście lat starsza od Pawła, który ma lat dziewiętnaście. Lubimy się bardzo, poznałam jego ojca, kiedy chłopak był nastolatkiem, przypadliśmy sobie do gustu, zaakceptował moją obecność od pierwszego dnia. Potrzebował matki, która zostawiła swą rodzinę, kiedy młody miał pięć lat…

Jesteśmy zgodną rodzinką, podobamy się większości znajomych, nie tylko intelektualnie, ale i fizycznie. Hubert, doktor ekonomii, jest wysokim, bardzo przystojnym mężczyzną, ma bujne, długie blond włosy. Dba o siebie, trochę biega, dużo pływa, gra w siatkówkę. Właśnie na basenie poznaliśmy się kilka lat temu. Paweł, jego syn jest młodszą kopią ojca, studiuje na polibudzie. A ja? Nie będę się chwalić, ale jestem dość ładną brunetką, magistrem inżynierem budownictwa. Dziwne, prawda? Szczupła sylwetka, długie nogi, ładny, idealny do figury biust, szczupła pupa – to właśnie ja. Nie narzekałam nigdy na brak adoratorów, ale wszyscy chcieli mnie tylko „zaliczyć”, a na to nie pozwalałam. Najgorsze w moim charakterze jest to, że uwielbiam seks! Mogę kochać się prawie zawsze, ale problem mam z doborem partnera. Z Hubertem udało się.

A Paweł? Pół roku temu przyłapałam młodzieńca na onanizmie. Była środa, robiłam pranie, wiedziałam, że ten bałaganiarz ma kilka ciuchów do uprania, weszłam do jego pokoju bez pytania; byłam pewna że nie ma go w domu. To, co zobaczyłam zaskoczyło mnie. Chłopak masował swego sterczącego penisa, ale jakiego penisa! Jego pała była olbrzymia, dużo większa, niż Huberta. Nie mogłam oprzeć się chęci spróbowania tego giganta. Próbował nieporadnie nakryć się kocem, ale podeszłam do łóżka, zdarłam z niego ten koc, patrzyłam raz na penisa, raz na czerwoną twarz Pawła.

– Co tam ukrywasz – uśmiechnęłam się – pokaż mi go!

Mój wzrok zatrzymał się na ekranie telefonu pasierba. Onanizował się do mojego zdjęcia! Złapał mnie gdzieś nagą w łazience i cyknął fotkę!

– No ładnie, Pawełku, ładnie…

– Ale ja…

– Nic nie mów, muszę cię ukarać – usiadłam na łóżku – a kara będzie sroga!

– Ale nie powiesz nic ojcu? – jego głos drżał.

– I ja i ty nic Hubertowi nie powiemy…

– Czego nie powie… my? – przerwał zaskoczony, bo już miałam w ustach tę jego pytę.

Jaki on był duży! Próbowałam wsunąć go na maksa, ale byłam w stanie wchłonąć tylko jedną trzecią jego długości. Nie dość, że długi, do tego jeszcze bardzo gruby! Chwilkę później dosiadłam chłopaka, nabiłam się cipką na tę dzidę. Było super, czułam go wszędzie.

– Teraz, Pawełku, pokaż, co potrafisz – wyszeptałam.

Matko, jak on mnie wtedy wyruchał! Następnego dnia raczej unikaliśmy się, nawet na siebie nie patrzyliśmy. Nadszedł piątkowy wieczór, Hubert wyjechał z kumplami na trzy dni na ryby, miałam ochotę usiąść z książką i lampką wina, ale nie było mi to dane. W drzwiach naszej sypialni stanął mój pasierb.

– Co się stało – odłożyłam kieliszek.

– Nic, chciałem pogadać…

– Ok, o czym?

– No… O środzie…

– A co, może nie podobało ci się? – roześmiałam się głośno.

– Nie, absolutnie podobało mi się, było rewelacyjnie. No i…

– I co? – wiedziałam, o czym myśli, sama też poczułam wilgoć w cipce, miałam ochotę na jego wielkiego kutasa.

– I chciałbym, żebyś nauczyła mnie fajnego seksu! – wypalił wreszcie.

– Człowieku, nie mam czego cię uczyć, jesteś rewelacyjnym kochankiem, ruchasz, jak ogier! Wiesz co? Ja też mam ochotę na seks z tobą, chcę cię znowu poczuć w sobie, ale pójdziemy krok dalej.

– Jaki krok? – patrzył zdziwiony.

– Dowiesz się, a teraz zmykaj do łazienki – sama też wstałam, poszłam pod prysznic, przygotowałam się do upojnego wieczoru.

To jednak nie był wieczór, to był cały weekend upojnego seksu. Rżnęliśmy się jak króliki, nie było pomieszczenia w domu, w którym Paweł nie był we mnie, łącznie z piwnicą i garażem. Skończyliśmy w niedzielę rano, żeby ochłonąć przed powrotem Huberta. Od tamtej pory wykorzystywaliśmy każdą chwilę, kiedy męża nie było w domu. Paweł był nie do zajechania, zawsze chętny, zawsze gotowy do seksu.

****************

Teraz tak właśnie było. Wiedziałam, że mój facet jest w delegacji, mieliśmy cały dom dla siebie. Paweł posuwał mnie bardzo mocno, lubiłam czuć go w sobie. Nagle wpadłam na szatański pomysł!

– Hubercik, a może poświntuszymy przez telefon? Może zerżniesz mnie „telefonicznie”?

– Ale…

– Jakie „ale”? Masz mówić, co robisz, a ja opowiem tobie…

– Teraz rozumiem! Rozbierz się proszę, albo nie, ja cię rozbiorę. Czujesz moją dłoń na plecach? Właśnie rozpinam ci staniczek, a teraz obejmuję krągłe, sterczące piersi, ściskam palcami sutki…

– O tak, czuję to tylko proszę, nie za mocno – wyszeptałam.

– Ale masz gładką muszelkę, zaraz wsadzę w nią dwa palce, pobudzę cię trochę… – Hubert też szeptał.

– O tak, już czuję twoje palce w cipce – odwróciłam się przodem do Pawła, złapałam jego dłoń i wcisnęłam delikatnie w mokrą szparkę – poruszasz nimi pomalutku, ale robisz to coraz szybciej…

Chłopak popatrzył zdziwiony, ale szybko pojął, w czym rzecz i zaczął robić to, co mówiłam jego ojcu.

– Teraz liżesz moje cycuszki, ssiesz mocno, językiem drażnisz sutki – pasierb posłusznie wykonywał polecenia.

– O tak – zajęczałam – tak, doskonale – rzeczywiście świetnie to robił.

– Teraz ja chcę zrobić ci fantastycznego loda, wyjmij swego przyjaciela i daj mi do buzi, uwielbiam go ssać i lizać – trochę sepleniłam, bo Paweł wpychał się we mnie, a przecież jego pała była ogromna.

– Czujesz moje usta – przerwałam na chwilę obciąganie kutasa chłopaka – liżę teraz jajka, są bardzo duże…

– Beatko, przestań, ja już się trzepię, zaraz się spuszczę – Hubert ledwo mówił.

– Nie, przerwij na chwilkę, bo zaraz będziesz mnie rżnął w pupę, nie mogę się tego doczekać…

Paweł natychmiast obrócił mnie na brzuch, napluł na mą ciemniejszą dziurkę i bezpardonowo załadował kutasa w pupę.

– O matko, aż mnie zabolało, ale nie przerywaj, ruchaj mnie mocno, wiesz, że to uwielbiam.

– Beatko, jaka jesteś ciasna, jak pięknie jęczysz…

– Nie przerywaj sobie, tak mi dobrze… Wypełniasz mnie, czuję cię każdą komórką, ale jeszcze trochę szybciej, tak, szybciej – Paweł aż sapał z wysiłku – tak, tak dobrze…

– Mamo, zaraz odlecę… Teraz szybko w pipkę, mocno, głęboko – w telefonie słyszałam głęboki oddech męża, musiał nieźle sobie trzepać .

Paweł ruchał mnie jak automat, słuchałam jęków męża, myślałam, że zwariuję z rozkoszy. Trwało to jeszcze chwilę, a potem poszło szybko. Słyszałam ryk Huberta, wrzask dochodzącego Pawła i własne jęki. Miałam potężny orgazm, cała drżałam, w brzuchu czułam skurcze mięśni, odleciałam…

– Ale jesteś wariatka – dotarły do mnie słowa męża – dobrze, że jestem sam w pokoju, kolega wyszedł na spacer. Podziwiam cię, tak świetnie udawałaś orgazm, aż myślałem, że prawdziwy. Spuściłem się do umywalki, bałem się, że ilość spermy rozerwie ręcznik…

-Hubercik, ryczałeś jak bawół, pół hotelu musiało cię usłyszeć, a ja robiłam wszystko, żebyś miał takie wrażenia – przydusiłam do łona głowę Pawła, wylizującego cipkę.

– Muszę iść do łazienki, jestem bardzo mokra w kroku. Popatrzę, może znajdę Pawła. Ma do ciebie zadzwonić, tak?

– Tak, przekaż mu, że czekam na jego telefon.

– OK, pa, do zobaczenia.

– Pa, kochanie zdzwonimy się wieczorem – rozłączył się.

– Słyszałeś? – to do chłopaka – zadzwoń do ojca.

– Dobrze, ale jeszcze trochę pobędę w tej małej, ciasnej cipeczce, dobrze?

– Językiem?

– Nie, popatrz, znowu mi stoi! – z dumą masował swego przyjaciela.

Położyłam się na wznak, mocno rozchyliłam nogi. Mój kochanek pochylił się, pomału, milimetr po milimetrze wsunął we mnie tego swego olbrzyma. Czuć w sobie taki kawał żywego i twardego mięcha to czysta rozkosz! Poruszał się pomału, dopychał do końca, znowu czułam go całą sobą. Zaczęliśmy się całować, uwielbiam być tak rżnięta, bez pośpiechu, delikatnie, czule. Kolejny orgazm nadchodził, czułam łaskotanie w cipce, potem w brzuchu, zaczęły drżeć uda, objęłam nogami biodra Pawła, z całych sił przyciągnęłam i przydusiłam do siebie. Przyśpieszył ruchy, robił to coraz szybciej, teraz ruchał jak maszyna. Odlot był jeszcze większy, niż wcześniej. Straciłam znowu świadomość, tym razem na dłużej; wróciłam na ziemię czując coś twardego w pupie. Ten chłopak jest niesamowity, skąd on bierze tyle sił? Czułam już lekki ból, na szczęście wielki kutas stwardniał jeszcze bardziej i wyrzucił z siebie olbrzymią ilość spermy. Błyskawicznie odwróciłam się, zdążyłam jeszcze złapać dość dużą porcję nasienia w usta; uwielbiam ten smak! Wyssałam go do ostatniej kropelki, opadłam na łóżko.

– Pawełku, na dzisiaj wystarczy…

– Dlaczego? – był wyraźnie zawiedziony.

– Dlaczego? Zerżnęło mnie dwóch facetów i mam dość.

– Jak to, dwóch, przecież… Aha! Ja i ojciec, tak?

– Tak, miałam dwóch facetów.

Paweł popatrzył na mnie, milczał dłuższą chwilę.

– A może masz ochotę na seks z dwoma mężczyznami, ale takimi prawdziwymi, nie przez telefon? – poczułam wahanie w jego głosie.

– Co masz na myśli? – zaciekawił mnie.

– No, seks ze mną i moim kumplem – wypalił – wiem, że to lubisz, jesteś moim zdaniem nimfomanką, przecież my się ruchamy dość często, kiedy jest okazja, ojciec też rżnie cię co noc, przecież słyszę, to może spróbujesz z dwoma?

– Paweł, wyskoczyłeś, jak filip z konopi, ale propozycja warta przemyślenia. A teraz dzwoń do ojca.

Wstałam, poszłam do łazienki. Pod prysznicem uśmiechnęłam się na wspomnienie przeżytych chwil i propozycji mego pasierba.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan Sadurek

Mam szkic dalszego ciągu…

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *