Trojka przyjaciol cz.7

Aurelia miała dość intensywny tydzień. Na szczęście finansowo trzymała się dużo lepiej. Codzienne dniówki od Pana Jana umownie wynosiły 25 zł za godzinę, ale dziennie spokojnie wyciągała po 250-350 + napiwki, gdyż spędzała u niego całe dnie. Poza takimi pracami jak wycieranie kurzu, mycie okien, odmalowanie ściany, ogarnianie graciarni, schowków na narzędzia i drewutni, naprawy lub wymiany pojedynczych sztachet w płocie oraz odchwaszczanie podwórka, Aura zajmowała się gotowaniem, przygotowywaniem i podawaniem posiłków oraz ogólnie dotrzymywała swojego towarzystwa. Odnosiła wrażenie, że Pan Jan jest w wystarczającej formie, żeby z większością tych rzeczy poradzić sobie samemu, ale po prostu mu się nie chciało. Nie miał nikogo przy sobie i doskwierała mu samotność, więc przy okazji też uczucie obojętności i z czasem zaczynał preferować minimalistyczny tryb życia. Zresztą większość z tych rzeczy Aurelia robiła z własnej inicjatywy, bo czekając na polecenia Pana Jana, mogła, by się nigdy ich nie doczekać. Sąsiadowi bardziej zależało na fakcie, że ma się, do kogo odezwać i z kim pogadać. Aurelia z kolei uważała, że skoro bierze od niego pieniądze to musi na nie jakoś zapracować. Głupio by jej było brać pieniądze za siedzenie przed domem i gadanie, bo takie rzeczy robi się na ogół non-profit. W każdym razie ten dzień musiał w końcu nadejść. Zakres rzeczy, które była w stanie zrobić w końcu musiał się wyczerpać. Niektóre naprawy wymagały narzędzi lub wiedzy specjalistycznej, których Aura nie miała. Wrzuciła do pralki ubrania, których sąsiad używał odświętnie i zamierzała je później uprasować. Przygotowała dwie szklanki wody z miętą i cytryną i wyszła przed dom, gdzie na krześle siedział Pan Jan. Bardzo się zaprzyjaźnili przez ten czas i mimo różnicy wieku, przeszli na imiona. Jan czasem dla żartu nazywał Aurę – Laurą, ale i inni jej znajomi tak robili, więc zdążyła się przyzwyczaić.

– będę Pana musiała namówić na poważniejsze zakupy. Wywaliliśmy część garnków, misek, talerzy, patelni i mało, co zostało, chociaż i to, co jest – warto już wymienić.

– naprawdę jest taka potrzeba? Jakoś sobie dawałem radę do tej pory – odpowiedział

– z pękniętego garnka sączyła się woda, drugi jest obdrapany do żywej blachy, ten trzeci jest obszczerbiony na dnie. Jeden garnek był czymś ubrudzony, że niczym nie byłam w stanie go dotrzeć. W jednej tylko patelni powłoka nie była uszkodzona. Drewniana łyżka jest nadłamana na końcu. Naczynie żaroodporne nie ma pokrywy i też już jest brązowe, a nie przeźroczyste. Chochla ma małą pojemność i ledwie trzyma się rączki, poza tym aluminiowych już nikt nie używa. Wywaliłam też obszczerbione talerze i te z pozłacaną obwódką. Nikt już takich nie produkuje, bo wywoływały zatrucie metalami ciężkimi. Poza tym szklanki, łyżki, widelce, noże i talerze są każde z innej parafii. Nawet sprawdzałam, czy nie ma wśród nich jakiś drogocennych perełek, ale nie było. Jeśli mam nadal gotować to muszę mieć, w czym. Te najczęściej używane przyprawy są świeże, ale te rzadsze są już parę lat po terminie. Albo to wszystko kupimy, albo będę gotować u siebie i tutaj przynosić. Warto też kupić nowego mopa i lustro do łazienki.

– Boże drogi… Wszystko chcesz wymienić?

– nie wszystko. W pierwszej kolejności tylko to, co wymieniłam – uśmiechnęła się Aura

– a będziesz tego używać, czy zostawisz mnie z tym?

– jeśli nie zmienisz zdania to mogę do Ciebie przychodzić do końca wakacji praktycznie codziennie. A jak się zacznie szkoła to mogę być w popołudnia, wieczory i wszystkie soboty i niedziele jak tylko będę miała czas.

– no dobra. To rób co chcesz. Ale ile mnie to będzie kosztowało?

– ciężko mi oszacować. Garnki i patelnie są dość drogie, ale szklanki i talerze można bardzo tanio dostać. Zaraz popatrzę.

Aura wyciągnęła telefon i zaczęła dyktować ceny. Jan usiadł koło niej i zaglądał przez ramię. Aura wybrane rzeczy wrzucała do koszyka.

– to sklep?

– tak. Internetowy. – odpowiedziała Aura

– co tu można kupić?

– zasadniczo… Chyba wszystko

– a telewizor, materac do łóżka i poduszki z poszewkami?

– no pewnie. Chcesz wymienić?

– o telewizorze myślałem już dawno temu.

– nooo, takiego telewizora jak Ty masz to już nikt nie produkuje – powiedziała Aura

– wiem, ale nadal działa – odpowiedział Jan

– chcesz popatrzeć?

– mogę, ale wolałbym kupić osobiście. Jakoś to zamawianie przez Internet mi się nie podoba. Wolę zobaczyć zanim kupię. Ty dużo rzeczy tu kupujesz?

– bardzo wiele. Rzadziej ubrania i buty, ale i z tym można czasem zaryzykować. Tym bardziej, że często przez Internet wychodzi dużo taniej. Z elektroniką nawet bym się nie wahała na Twoim miejscu. Poduszki i poszewki też bym zamówiła. Z materacem jest trochę inaczej. Dopóki nie dotkniesz to nie wiesz, czy jest twardy czy miękki i czy w ogóle jest wygodny. Ale za to mogę zobaczyć, jakie są mniej więcej ceny. Tylko musimy go zmierzyć.

 

Aura z Janem zmierzyli materac. Łóżko było całkiem nowe, co trochę odbiegało od reszty mebli i wyposażenia.

– Żona wybierała materac. Jej pasował, a mi nie – odpowiedział Jan

Aura usiadła i od razu zrozumiała, dlaczego. Pod jej ciężarem praktycznie w ogóle się nie ugiął.

– twardy jak diabli – skomentowała

– chyba ze styropianu. Musiałem sobie koc podkładać, ale co noc się podwija i trzeba poprawiać. Pojedziesz ze mną po nowy?

– jutro nie mogę. Właśnie chciałam o tym porozmawiać. Muszę trochę uporządkować swój dom, bo od tygodnia nic tam nie robiłam. A pojutrze mam zakończenie roku szkolnego. – odparła Aura

– nawet na godzinę nie wpadniesz?

– wpadnę nawet i na dwie lub więcej, ale nie na cały dzień.

W domu rozległ się dźwięk zakończenia programu prania. Aura wrzuciła mokre pranie do miski i wyszła na zewnątrz. Jan poszedł za nią.

– możesz kupić to wszystko, o czym mówiłaś?

 

Aura wróciła do domu i wzięła rower. Najbliższy wpłatomat miała ponad 2 kilometry od domu. Upewniła się, że pieniądze są bezpieczne.

– kto w dzisiejszych czasach trzyma tyle gotówki w domu, że od ręki szasta tysiącami? – pomyślała Aura

Naturalną rzeczą była następna myśl, ile ten człowiek w ogóle jeszcze ma. Pokręciła głową karcąc się za takie myśli.

Dojechała na miejsce i wpłaciła pieniądze. Wyciągnęła telefon i sprawdziła stan konta. To trwało moment, ale suma prawidłowo wyświetliła jej się na bilansie. Wskoczyła na rower i już bezpośrednio wróciła do domu Pana Jana.

Pan Jan siedział na podwórku w towarzystwie jakiegoś innego mężczyzny. Aurelia odniosła wrażenie, że wyraźnie się nią zainteresował. Pan Jan ich sobie przedstawił. Wyszło na to, że ów człowiek był jego dobrym kumplem ze starych czasów. Aura zajęła się ponownie pracą. Zebrała jeszcze lekko wilgotne koszule ze sznurka i zaniosła do środka. Przygotowała sobie miejsce do prasowania i powoli, ale dokładnie wyrównywała wszelkie zagniecenia materiału. Gdy skończyła, przygotowała gospodarzowi i jego gościowi mrożoną wodę z cytryną.

– Laura, Twój przyjaciel nadal szuka pracy? – zapytał Jan.

 

Aura zadzwoniła niezwłocznie do Dominika.

– mam dla ciebie propozycję pracy – zaczęła Aura – jeśli chcesz spróbować w małej gastronomii nad morzem z zakwaterowaniem i wyżywieniem to na wakacje możesz jechać. To pewniaczek.

– nad polskie morze? – zapytał Dominik

– tak. A ściślej to raczej Zatoka Gdańska.

– jak pewniaczek to od piątku mogę jechać. Po zakończeniu roku szkolnego – powiedział Dominik

– widzimy się u mnie wieczorem. Zadzwonię po Ciebie – odpowiedziała Aura i się rozłączyła.

– mogę ręczyć za tego chłopaka! – powiedziała Aura

– no to dogadane – odpowiedział kolega Pana Jana wyraźnie zadowolony

 

– skąd się znacie? – zapytała Aura

– dawno temu razem pracowaliśmy. Ile się wódki razem opiliśmy to szok – powiedział Jan kiwając głową z uznaniem – Jest 16 lat młodszy ode mnie, ale bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ja odchodziłem na wcześniejszą emeryturę, a on akurat za coś podpadł jak akurat była redukcja etatów i szukali pretekstów do wyrzucenia. I tak to wyszło. Zawsze przyjeżdża w odwiedziny jak jest w pobliżu.

– wyraźnie cieszył się, że kogoś znalazł. Sama bym pojechała do pracy, gdybym była pełnoletnia

– tam nie jest tak łatwo nikogo znaleźć do pracy w sezonie. A znaleźć kogoś rozgarniętego / przynajmniej według niego / jest bardzo trudne.

– cieszę się, że udało ci się to załatwić

– akurat rozmawialiśmy i pytał, czy może moja wnuczka nie szuka przypadkiem pracy na wakacje. Miał na myśli Ciebie. Ale ja Ciebie nie chcę stracić, więc podsunąłem mu twojego kolegę, o którym mówiłaś.

– dziękuję, że o tym pamiętałeś – powiedziała Aura.

 

Aurelia ustaliła z Jankiem listę internetowych zakupów i szybko podsumowała zamówienia od różnych dostawców.

– muszę ogarnąć, co i od kogo, żeby potem sprawdzić paczki. Trochę tego będzie. Twój telewizor będzie pojutrze, ale może przy okazji założymy Ci Internet i kablówkę? Bo bez tego to trochę bez sensu. Zobaczę, co da się zrobić.

Aura szperała w sieci, a Jan wpatrywał się w nią z uśmiechem na ustach. Wyglądała uroczo skupiając się na czymś. Była od jakiegoś czasu najbliższą mu osobą i chyba poczuł, że się w niej zakochał po uszy miłością platoniczną.

– jutro mnie nie będzie. Część rzeczy kurier przywiezie Ci do domu, a część będzie w paczkomacie, ale ja to poodbieram, bo to na mój numer telefonu, więc spokojnie. Ogarnę to… Na pewno to ogarnę. Chociaż to chyba największe i najbardziej rozległe i skomplikowane zamówienie, jakie kiedykolwiek zrobiłam – powiedziała trochę w próżnię, bo Jan wydawał się być pochłonięty swoimi rozmyślaniami.

– na platformach streamingowych możesz pooglądać różne filmy i seriale, bo na tv mimo, że masz powiedzmy 100 kanałów to i tak często nie ma czego oglądać. Nauczę cię wszystkiego. Ja nie mam nic z tych rzeczy. Żadnej aktywnej platformy. Wszystko mam nieaktywne, bo oszczędzaliśmy pieniądze. A teraz w ogóle nie mam czasu, żeby oglądać. A i dobrze by było trochę się poruszać. Tobie też by się przydało. Jakiś rower albo spacery. Można posiedzieć i zobaczyć jakiś film, ale nie można się zasiedzieć.

– mogę Ci pokazać wiele miejsc. Tutaj w pobliżu znam miejsca, o których nikt nie wie. Ten las ma swoje sekrety. Ale to spacer na kilkanaście kilometrów. W każdym razie z Tobą chętnie pójdę.

– jutro wpadnę tylko na kilka godzin, bo muszę się trochę domem zająć. Ale pojutrze bardzo chętnie.

 

Aura wyszła od Janka bardzo zadowolona. Zrobiła solidne zakupy do wyposażenia domu sąsiada, co zdecydowanie ułatwi jej gotowanie oraz załatwiła pracę dla Dominika. Nasłuchała się też wielu komplementów, co bardzo dobrze na nią wpłynęło.

Idąc lasem przejechała dłonią po swoich udach i uznała, że czas się wydepilować.

– zaraz będę w domu, ale wpadnij do mnie za godzinę. Muszę trochę ogarnąć dom.

– pomogę Ci – odpisał

Aura dotarła do domu i chłopaki przyszli zaraz po niej. We dwóch zabrali się za kuchnię i odkurzanie oraz mycie podłóg. Aurelia w ogóle im nie pomagała, bo pracowała nad sobą w łazience. Wystarczająco długo jej się zeszło, bo chłopaki wysprzątali jej dom w tym czasie bardzo skrupulatnie. Na dodatek Dominik przyniósł jej kwiaty i czekoladki w prezencie, czym doskonale trafił w czuły punkt.

– głodzisz się? – zapytał Bartek

– jak to?

– nie masz pieczywa, a w lodówce leżą tylko nieotwarte rzeczy, ale brak warzyw wskazuje, że nie jesz w domu zupełnie nic – zauważył Bartek

– miałam zakupy dzisiaj zrobić, ale nie miałam czasu. Poza tym nie jestem głodna – odpowiedziała Aura.

– chodźmy na górę – zaproponowała

Zaparzyła herbatę i zanieśli wszyscy swoje filiżanki.

– no to jak to się stało, że znalazłaś mi fuchę? – zapytał Dominik

Aura trochę pokombinowała z odpowiedzią. Powiedziała, że to znajomy jej szefa zaproponował jej pracę, ale musiała odmówić i zaproponowała mu Dominika, poręczyła za niego, dzięki czemu ten zgodził się go przyjąć. Nie powiedziała, że pracuje u ich sąsiada, którego z pewnością znają. Postanowiła z jakiegoś powodu im o tym nie mówić. Na szczęście zanim chłopaki zaczęli dopytywać, zadzwonili rodzice Aurelii. Rozmowa była krótka i rzeczowa, ale z samymi pozytywnymi informacjami. Wszystko zdawało się iść w dobrym kierunku.

Aura wróciła na górę. Dominik poszedł do łazienki, a Bartek siedział u niej w pokoju i bawił się telefonem. Aura go zapytała po cichu:

– proszę, zostaw mnie z Dominikiem samych. Jak tylko wyjedzie to obiecuję Ci się odwdzięczyć. Ale chcę z nim porozmawiać na osobności. Zrobię wszystko, co zechcesz i na co będziesz miał chęć, ale jeśli się uda i Dominik dostanie tę pracę to niebawem go nie będzie przez długi czas.

– naprawdę to załatwiłaś?

– tak. Naprawdę.

– jestem na ciebie napalony. Bardzo napalony. Zerżnął bym cię tu i teraz, wiesz? Zostawię was samych, ale z samego rana lub nawet w nocy przyjdę do Ciebie. Nie odpuszczę Ci.

Aura pocałowała go w usta i powiedziała “zgoda”. Bartek poprawił spodnie i uwierającego go penisa. Dominik akurat wyszedł z łazienki.

– idę coś zjeść i obejrzę meczyk. Dogadajcie sobie tą pracę. Opowiesz mi później, co i jak. Rodzice też są ciekawi.

– no dobra – skomentował Dominik.

Bartek wyszedł z domu.

– nie podziękowałam za kwiaty. Są śliczne.

– nie ma, za co. To gdzie mam jechać i co mam robić?

Aura opowiedziała mu, co i jak. Dała nawet numer kontaktowy i Dominik do niego zadzwonił. Wstępnie się umówili i obiecał, że w piątek może wsiąść w pociąg i przyjechać. Przeszkadzał mu jedynie fakt, że będzie musiał być z dala od domu. Z tego, co się dowiedział i co kryje się pod nazwą “mała gastronomia”.

– frytki, burgery, hot dogi, zapiekanki i inne przekąski. Podobno sporo tego idzie i będę pracował z innymi ludźmi. To tylko do końca wakacji, bo wtedy ruch mają największy. Mamy mieszkać w jakimś domku letniskowym w pokojach dwuosobowych. No i całkiem sporo płaci. Znaczy normalnie. Plus za nadgodziny. No chciałbym to zobaczyć. Najwyżej wrócę po paru dniach.

– no i widzisz? Wszystko dobrze się ułożyło – powiedziała Aurelia

– nie będziesz za mną tęsknić?

– będę, ale nie jedziesz tam przecież na zawsze. Wrócisz. Będę do Ciebie dzwonić i pisać.

Zaczęli się całować. Z każdą chwilą coraz namiętniej. Dominik trzymał dłoń na jej tyłku i ugniatał. Aura sięgnęła w miejsce jego penisa i wyczuła, że jest twardy. Ta namiętność szybko przerodziła się w pożądanie. Pozbyli się elementów swojej garderoby i zaczęli pracować swoimi ciałami dając sobie poczucie bliskości. Dłonie Dominika błądziły po jej ciele, a usta badały każdy skrawek jej twarzy, szyi i piersi. Zrobiła się wilgotna i zanim się zapomną w tym miłosnym uniesieniu postanowiła szybko wciągnąć zabezpieczenie. Sięgnęła do szafki i wyciągnęła prezerwatywy, które sama kupiła. Wyciągnęła gumę z opakowania i naciągnęła ją na penisa Dominika za pomocą swoich ust. Wydawało jej się to trudniejsze, ale okazało się bardzo łatwe. Wyglądało na to, że zrobiła to dobrze. Objęła nogami jego lędźwie nakierowała dłonią członek i dosiadła go. Opadła twarzą na klatkę piersiową Dominika

– brakowało mi tego – powiedziała

– od wczoraj? – zapytał Dominik

Aura zaczęła poruszać tyłkiem rytmicznie.

– po prostu lubię seks. Wybudzacie taką część mnie, której sama się boję. Jak już zaczęłam to ciężko mi to rzucić. Jak pojedziesz to będzie mi Ciebie brakowało. Ale chcę, żebyś pojechał. To Ci dobrze zrobi. Będę czekać

Cycki Aurelii falowały przed oczami Dominika. Ujeżdżała go bardzo przyjemnie i seksownie.

– zwolnij trochę, bo długo tak nie wytrzymam.

– jest ci dobrze?

– bardzo dobrze

Aura jeszcze bardziej zwiększyła tempo. Zaczęła dyszeć do ucha Dominika i przyjemnie pojękując

– specjalnie to robisz? – zapytał, ale nie usłyszał odpowiedzi. Aurelia poczuła jak jego penis zaczyna pulsować i wyrzucać z siebie porcje nasienia. Opadła na niego zadowolona. Nie potrzebowała orgazmu, żeby mieć satysfakcję z seksu. Zresztą nie często go miała. Zdarzało się, kiedy chłopaki naprawdę dawali jej wycisk przez dłuższy czas. Po jakimś czasie odpowiedniej stymulacji orgazm po prostu przychodził.

Chwilę później członek Dominika zaczynał się robić miękki i po którymś skurczu pochwy wypadł na zewnątrz. Aurelia mogła go pobudzić na nowo, ale chyba nie mieli już na to ochoty. Przypomniała sobie co powiedział do niej Bartek i poczuła dreszcze.

Może uda się jej zaliczyć drugą rundę dzisiejszego wieczoru?

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Elba

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *