6. Josh i Lorelai: Gory

Perspektywa Lorelai

Czas mijał, a mój związek z Joshem kwitł. Randki, cudowny seks, mnóstwo wspólnego czasu. Czasami nie mogliśmy oderwać od siebie rąk, ale jakoś żadnemu z nas to nie przeszkadzało.

W ferie Josh zabrał mnie w góry. Jego rodzice mieli tam domek, który często wynajmowali, a tym razem to my postanowiliśmy z niego skorzystać. Przy okazji zrobiliśmy razem coś innego – narty, spacery po szlakach. Naprawdę mi się tam podobało, zwłaszcza, że przez tydzień mogłam codziennie się przy nim rano budzić i wieczorem zasypiać.

Tamtego dnia byliśmy najpierw w termach, później się ogarnęliśmy i wyszliśmy na obiad, a następnie wzięliśmy udział w kuligu. To był udany dzień. Jak się domyślacie, wieczór też miał taki być. Zrobiliśmy sobie kakao do picia i rozłożyliśmy się na rozłożonej sofie pod kocem. W tle trzaskało drewno, które paliło się w kominku. To było naprawdę klimatyczne.

— Powiem ci, że mega się cieszę, że tu przyjechaliśmy. — przyznałam. — Potrzebowałam takiego wyjazdu, zmiany otoczenia i porobienia czegoś, czego nie mam na co dzień. I ciebie. A ostatnio oboje mieliśmy mniej czasu.

— Wiesz, nigdy nie zabrałem tu jeszcze żadnej dziewczyny. Poza tobą. — powiedział Josh, patrząc na mnie z góry.

To tylko nadało wyjątkowości temu, że tam razem pojechaliśmy. Josh często pokazywał mi, że traktuje mnie inaczej niż wszystkie poprzednie dziewczyny, z którymi coś go łączyło. Ich z kolei trochę było, ale zawsze podkreślał, że z nimi to był tylko seks bez większych uczuć. Chociaż, kiedyś, gdy bardziej wgłębiliśmy się w ten temat, doszliśmy do wniosku, że seks wzniósł naszą relację na wyższy poziom. Dla nas obojga był pomimo wszystko ważny w relacji romantycznej.

Nie wiedziałam, jak mam zareagować na jego słowa. Patrzyłam na niego w świetle, które dawała tylko niewielka lampka, i ogień palący się w kominku, i czułam, że go kocham. Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. On od razu mocniej mnie objął, po chwili tak wyszło, że się położyliśmy. Tam zrobiło się milej, namiętniej. Czułam, jak jego dłonie błądzą po mojej talii, biodrze i brzuchu. Już wtedy wiedziałam, że to gra wstępna, nabrałam ochoty na jego ciało. Na chwilę podnieśliśmy się na kolana, by rozebrać się do bielizny, po czym wróciliśmy do poprzedniej pozycji. Włożył dłoń pod mój biustonosz, aby dotknąć mojej piersi.

— Zdejmijmy ten stanik — usłyszałam nagle z jego ust i wiedziałam, że to nie jest propozycja. Uniosłam się lekko na łokciach, aby dać mu dostęp do zapięcia z tyłu. Już po chwili mój biustonosz leżał gdzieś z boku, a Josh całował moje cycki. Potem znów wrócił do moich warg. Wzięłam jego dłoń i nakierowałam na swoje krocze. Kilka razy przejechał po nim przez materiał majtek, widziałam, że zobaczył, jaka jestem mokra i bardzo mu się to spodobało. Odchylił materiał majtek i zaczął masować moją cipkę, do której zaraz potem włożył dwa palce i zaczął nimi poruszać. Jęknęłam mu cicho w twarz. Wyglądał na usatysfakcjonowanego. Było mi dobrze, ale czegoś mi brakowało.

— Połóż się na plecach. Mam ochotę wziąć cię do ust. — powiedziałam. Gdy spełnił moją prośbę, zdjęłam swoje majtki. On również zdjął swoje bokserki. Jego penis stał na baczność. Usiadłam nad jego twarzą i wzięłam jego przyrodzenie do ust. Czułam jego język na swojej cipce. Potrzebowałam tego. Wzajemnie sprawialiśmy sobie przyjemność w pozycji 69, a obok paliło się w kominku, co dodawało romantycznego klimatu w tym wszystkim.

— Oooch… — zajęczałam przeciągle. Było mi tak dobrze, że aż na chwilę wyjęłam jego penisa z ust, ale wreszcie wróciłam do niego. Czułam jego dłonie na swoim drobnym tyłku. Obciągałam mu, starając się połknąć go aż do podstawy.

— Muszę cię wyruchać. — powiedział nagle Josh, zdejmując mnie z siebie.

Zdążyłam się przekręcić na plecy, a on już był nade mną i wszedł w moją cipkę, od razu poruszając się w niej szybkimi ruchami, trochę jakby nie mógł nad sobą zapanować. Zaskamlałam. Byłam cholernie mokra, ale zupełnie nie spodziewałam się takich nagłych doznań.

Widziałam, jak jego silne ramiona napinają się, podpierając się o sofę. W pomieszczeniu było bardzo gorąco, nie tylko z uwagi na drewno palące się w kominku, ale również z uwagi na to, co robiliśmy. Nasze spocone ciała oddawały się ekstazie. Po czole Josha spływały pojedyncze kropelki potu, przez co przykleiły się do niego jego brązowe loki.

— O ja pierdole, Rory — stękał z przyjemności. Czułam jego ciężki oddech na sobie. Ta świadomość, że nam obojga jest tak przyjemnie w tym samym czasie, jeszcze bardziej mnie nakręcała.

— Tak mi dobrze… — wyjęczałam, trzymając dłonie na jego plecach. Przez doznania, jakie mi dawał, ciężko było mi się skupić na jakichkolwiek innych ruchach, więc nie byłam w stanie nawet gładzić jego skóry. Nasze jęki mieszały się z trzeszczeniem w kominku. Zjechałam dłońmi na pośladki swojego chłopaka, czułam, jak wszystkie jego mięśnie są napięte. Wiedziałam, że ten ruch jeszcze bardziej podsyci atmosferę i wcale się nie myliłam, gdyż zaczął się we mnie mocniej wbijać, a ja nie mogłam zapanować nad pojękiwaniem, co chwilę.

Wreszcie podniósł się bardziej do pionu, nadal klęcząc, i założył sobie moje nogi na swoje ramiona. Zacisnął palce na moich biodrach i zaczął we mnie mocno i szybko ładować. Zaczęłam dotykać swoich piersi, które poruszały się razem z jego ruchami. Czułam, jak tracę świadomość. Słyszałam, jak nasze ciała klaszczą o siebie. Napinałam całe swoje ciało z rozkoszy, jakiej mi dostarczał. Wreszcie doszłam z krzykiem, a on nadal mnie pukał.

— Mogę dojść na brzuch? — usłyszałam jedynie, jak zza mgły przechodząc swój orgazm, tylko mruknęłam na tak, bo na więcej w tamtym momencie zwyczajnie nie było mnie stać. W tym momencie wyszedł ze mnie i zaczął poruszać swoją dłonią po swojej długości, aż wreszcie trysnął dość obficie na mój brzuch.

— Kuuurwaaa… — wyjęczał, a następnie rzucił się na sofę obok mnie. Był taki podniecający w tym wydaniu. — Twoja cipka mnie kiedyś doprowadzi do szału — powiedział z ledwością i ucałował mnie w czoło.

— Nie mów, że masz dość. — odparłam, ciekawa jego reakcji, chociaż sama czułam, że mnie wymęczył. Pomimo to chyba gdzieś tam czułam niedosyt.

— Igrasz z ogniem. — powiedział zachrypniętym głosem. Ja w tym momencie sięgnęłam ze stołu chusteczki, żeby się wytrzeć.

— Chcesz spełnić moje marzenie? — spytałam, pochylając się nad jego spoconym ciałem i całując go w usta. On tylko mruknął na tak. — Weź ze mną kąpiel.

Chłopak tylko się uśmiechnął, a już po chwili ruszyliśmy do wanny, w której sami możecie się domyślić, jak dalej potoczyły się sprawy.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Kornelia Aichmuller

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *