Mloda pomogla

  Spacerowałem sobie po osiedlu z moim psem, którego nazwałem Brutal. To 4-letni Beagle, wesoły i ciekawski. Spuściłem go ze smyczy, gdy dotarliśmy do dużej łąki poza osiedlem. Biegał jak szalony, ja rzucałem mu patyk, a on radośnie biegał za nim i przynosił mi go pod nogi. Zabawa trwała ponad godzinę, więc nawet jako wysportowany 17-latek, poczułem się zmęczony.
— Czas wracać do domu — pomyślałem.
Zawołałem Brutala, zapiąłem mu smycz i szliśmy w kierunku naszego domu. Gdy byliśmy około 300m od domu, zobaczyłem pod jednym z bloków śliczną dziewczynę. Szedłem i patrzyłem na nią, była odwrócona do mnie bokiem. Długie włosy opływały jej ramiona, adidasy zakańczały jej długie nogi. Rozmawiała z koleżanką.
— Ale fajna dziewczyna — przebiegło mi przez myśl — zgrabna, wysoka i … te piękne włosy!
Popatrzyłem sobie i zadowolony wróciłem do domu.
  Dwa dni później szedłem znowu przez osiedle i wypatrzyłem znowu tę piękną dziewczynę, tym razem stała pod sklepem z małą dziewczynką. Zebrałem się na odwagę i podszedłem do nich.
— Cześć, czekacie w kolejce? — spytałem.
Obie buzie zwróciły się w moim kierunku.
— Nie, możesz wejść, czekamy na kogoś — odparła dziewczyna.
— Dobra jest! — pomyślałem — Jej twarz była równie śliczna, jak jej figura.
Żeby nie budzić podejrzeń, wszedłem do sklepu na 10 minut. Gdy wyszedłem, nie było już mojej ślicznej, więc poszedłem do domu z zakupami. Byłem zachwycony i żądny poznania tej ślicznotki.
  Okazja trafiła się ponownie na spacerze z psem w parku. Szły obie naprzeciwko mnie, a ja trzymałem na smyczy psa.
— Ale fajny piesek! — krzyknęła mała — Mogę pogłaskać?
— Jasne, śmiało, to spokojny pies — odpowiedziałem, wpatrując się w starszą dziewczynę — mam szczęście was spotykać ostatnio.
— Zauważyłam — odparła rezolutna dziewuszka — Pewnie ci się Marysia spodobała?
— Zosia, daj spokój! Nie zaczepiaj obcych — skontrowała ją starsza.
— Zosia, ładne imię! — skomentowałem — Wiesz co, twoja siostra zawsze jest taka ostrożna?
— Wiesz, jest nieśmiała — odparła mała.
— Ile masz lat śliczna Zosiu? — spytałem.
— Ja mam seść, a siostla ma ……. — zaczęła mówić, ale nie skończyła.
— Zosiu! Za dużo gadasz! Idziemy do domu! — skarciła ją starsza siostra.
Zosia zbliżyła głowę do mojej i na ucho wyszeptała:
— … Marysia ma jus 15.
Siostra szarpnęła sepleniącą siostrę za rękę i poszły szybko w kierunku osiedla.
— Fajnego masz pieska! — krzyknęła jeszcze mała, odwracając głowę, a ja pomachałem jej dłonią na pożegnanie.
Pogłaskałem Brutala.
— Super nam poszło! — zagadałem do psa.
Wróciłem do domu zauroczony starszą siostrą i postanowiłem koniecznie ją poderwać. Obmyśliłem plan, polegający na rozmowie z młodszą w obecności starszej siostry. Okazja trafiła się już po dwóch dniach. Byłem akurat w sklepie na zakupach, wypatrzyłem obie przy regale z czekoladkami.
— Cześć, te z karmelem są dobre — rzuciłem w ich stronę.
Starsza popatrzyła tylko na mnie gniewnie, a ja zagadałem do młodszej:
— Lubisz czekoladki?
— Tak, baldzo — zasepleniła — te z klemem mi smakują.
Wypatrzyłem na półce wersję z kremem i wrzuciłem dwie do mojego koszyka.
— A siostra jakie lubi? — podpytałem.
— Mówi, ze jest wystarcająco słodka i dlatego zjada gorzką — zdążyła powiedzieć, po czym siostra chwyciła ją za ramię i odwróciła do siebie.
— Po co z nim gadasz? — spytała ostro — Obca osoba a ty paplesz i paplesz!
Odeszły szybko, a ja szybciutko poleciałem do kasy i czekałem na nie przed wejściem do marketu.
Gdy po paru minutach wychodziły, podleciałem do nich i zagadałem:
— Zosiu, to mój prezent dla ciebie.
W dłoni trzymałem dwie czekolady z kremem śmietankowym. Zosia wzięła je do dłoni.
— Supel! Dziękuję! — podziękowała.
— Dla ciebie też mam prezencik, o ile mnie nie przegonisz — odezwałem się do starszej — Masz na imię Marysia, o ile pamiętam. Smacznego.
Wyciągnąłem z siatki czekoladę o nazwie „Gorzka 70%” i wręczyłem ją starszej. Chwilę wyraźnie się zastanawiała, patrzyła na mnie, na siostrę, potem na czekoladę w mojej dłoni.
— Dziękuję, to moja ulubiona — odezwała się wreszcie łagodnym głosem — Czym sobie na taki prezent zasłużyłam?
— Podobasz mi się, jakoś chciałem ci o tym … powiedzieć — wyznałem.
— Dziękuję w takim razie również za komplement — uśmiechnęła się — Mam na imię Marysia, to już wiesz, mam 15 lat, co zdążyła wygadać już moja niewyżyta siostra Zosia. A ty jak masz na imię?
— Jestem Konrad — odpowiedziałem — a żeby było sprawiedliwie, mam 17 lat.
— Już myślałam, że podrywasz Zosię — zaśmiała się — teraz zrozumiałam, że to były podchody … do mnie. Muszę przyznać, że spodobał mi się twój pomysł.
— Cieszę się, że tak to odebrałaś — odparłem — ale dziękuje przede wszystkim małej Zosi, że … podtrzymała mnie na duchu i nie zwątpiłem w swój plan.
— To co, może jutro wspólny spacerek z psem? — zaproponowała nagle.
— Zaskoczyłaś mnie propozycją — odpowiedziałem — a w zasadzie uprzedziłaś mnie. A Zosia mówiła, że jesteś nieśmiała.
— Nie poznaję jej, zwykle jest nieśmiała, daję słowo — wtrąciła się młodsza siostra.
— A pozwolisz mi jutro pójść na spacer z Marysią? Obiecuję, że następnym razem pójdziemy we trójkę oraz z Brutalem — spytałem.
— Brutal? Tak go nazwałeś? Ale heca! — zaśmiała się Marysia — Ty to masz szalone pomysły!
— Dobla, jutro Marysia jest twoja, ale pojutrze idziemy we cwórkę — zdecydowała Zosia.
Odprowadziłem je pod ich blok, umówiłem się z Marysią na 16:00 następnego dnia, pożegnałem się i wróciłem do domu.
  Gdy kolejnego dnia nadeszła 16:00, byłem w umówionym miejscu osiedla. Przyszła moja śliczna znajoma, wyglądała nieziemsko!
— Ależ ty jesteś śliczna! — powitałem ją z uśmiechem — Czuję się wyróżniony, że taka ładna dziewczyna spędzi ze mną kilka godzin.
— Zaintrygowałeś mnie, nie ukrywam — odpowiedziała — zwykle chłopcy nie są zbyt uprzejmi, czasami moim zdaniem chamscy po prostu. Wyróżniłeś się, więc postanowiłam wczoraj, że dam ci szansę. Pokaż się z dobrej strony.
— Moja była dziewczyna, powiedziała mi, że najlepiej wyglądam od pupy strony — zażartowałem brutalnie — ale to chyba daleka droga jeszcze.
Marysia roześmiała się głośno i powiedziała:
— Reklama dźwignią handlu!
W dobrych nastrojach poszliśmy na lody. Dwie godziny minęły szybko.
— Muszę już niestety wracać do domu, bo mały potworek potrzebuje mojej opieki i pomocy — stwierdziła — Niestety, bo fajnie się z tobą rozmawia i w ogóle. Jutro spotykamy się w tym samym miejscu we czwórkę, pamiętasz? A to czy jesteś od strony pupy rzeczywiście ładny, zostawmy na kolejne spotkanie we dwoje.
— Czuję się zaszczycony, że będziesz chciała mnie z tej strony oglądać — odparłem.
Ponownie zaśmiała się głośno.
— Jesteś niemożliwy! Ale doceniam twoją szczerość i pomyślę o tym — odparła ze śmiechem — Do zobaczenia jutro.
Odprowadziłem dziewczynę pod blok i wróciłem do domu. Brutal przywitał mnie mocnym merdaniem ogona.
— Udało się! Jutro poznasz bliżej nasze dwie dziewczyny — powiedziałem do psa — Ale pamiętaj, moja jest ta starsza.
  Na drugi dzień, spotkaliśmy się we czwórkę. Zosia zabawiała się głównie z psem, który wyraźnie polubił szkraba. A my z Marysią rozmawialiśmy, spacerując po parku. Gdy młoda zmęczyła się gonieniem za psem, zaprosiłem je na lody, potem jeszcze połaziliśmy chwilę po alejkach.
— Dziękujemy za wspólny spacer, to był miło spędzony czas — podsumowała Marysia — Spotkajmy się ponownie jutro w tym samym miejscu o tej samej godzinie. Przemyślałam twoją propozycję, jutro się dowiesz.
Popatrzyłem na nią świdrującym wzrokiem.
— No powiedziałam, że jutro. Dziwne, ale wpływasz bardzo pozytywnie na mnie. Stajesz się  niebezpieczny, muszę uważać — roześmiała się — Pa, do jutra.

  Kolejny spacer z Marysią rozpocząłem od zapytania wprost:
— Co wymyśliłaś, piękna moja?
— Zastanawiałam się, co się ze mną dzieje w twojej obecności. Nie spodziewałam się po sobie takich reakcji wobec chłopaka. Ale widocznie znalazłeś pasujący kluczyk do mojego świata.
— Wiesz co, ja mam wytrych! — zaśmiałem się.
Marysia parsknęła śmiechem na cały park. Nie mogła się długo opanować.
— No właśnie, o tym mówiłam — roześmiała się ponownie — Spodobałeś mi się jako chłopak i spodobał mi się twój sposób bycia w kontakcie z dziewczyną. Masz dużego plusa.
— Zamienię plusa na całusa! — krzyknąłem.
Dziewczyna zaniosła się śmiechem, a ja, żeby ją uspokoić nieco, podszedłem do niej i przytuliłem do siebie. Nie wyrywała się, poprawiła tylko ułożenie głowy i wtuliła się mocniej we mnie.
— Proszę, nie rozśmieszaj mnie już więcej, bo się posikam i będziemy mieli problem — szepnęła.
— Dobrze, postaram się, ale mam raczej naturę wesołka. Spróbuję się opanować — odpowiedziałem.
— To chcesz plusa czy całusa? — spytała, tym razem poważnym głosem.
— Wolę całusa, plusy jeszcze nazbieram, bo łatwiej je zdobyć — odparłem zadowolony.
Dostałem wtedy soczystego całusa, którego odwzajemniłem oczywiście.
— Jesteś niesamowity. Nie myślałam, że dam się tak omotać w kilka dni i że podczas czwartego spotkania będę się z chłopakiem całować — wyznała.
— Wiesz co, cieszę się, że cię poznałem, bardzo się cieszę — odparłem.
Kolejne dwie godziny spaceru trzymaliśmy się za ręce i gadaliśmy, po prostu gadaliśmy, temat nie był ważny, chciałem z nią rozmawiać.
Gdy spacer zbliżał się ku końcowi, spytałem:
— Powiedz mi, co zdecydowałaś w sprawie mojego „najlepszego wizerunku”?
— Aaa, tak, zagadałeś mnie, co zresztą mi się podobało i prawie zapomniałam ci odpowiedzieć. Myślałam długo, ale twój urok mnie przekonał. Jestem na … tak, ale musisz sprecyzować, jak mogę to sprawdzić i ocenić.
— Tutaj się nie rozbiorę, ale jeśli zgodzisz się spotkać ze mną jutro u mnie w domu, to … chętnie zaprezentuję się z tej dobrej strony — stwierdziłem.
— Ja myślę, że jesteś ciekawy z każdej strony, ale tą stroną, o której mówimy, jestem … bardzo zainteresowana — odparła — Czyli widzimy się jutro u ciebie? O której i gdzie?
Wyjąłem karteczkę i zapisałem mój adres.
— Tutaj jest adres i mój telefon — podałem jej karteczkę — może 18:00?
— Dobrze, będę o 18:00, mój ty rozbawiaczu — zaśmiała się — ale będę srogim sędzią.
Odprowadziłem Marysię pod dom i biegiem wróciłem do siebie. Cały wieczór myślałem tylko o niej.
  W szkole też myślami byłem na spacerze z moją dziewczyną, nie mogłem się doczekać jej wizyty. Uprzedziłem rodziców, że będę miał gościa i krótko wspomniałem, kto to jest. Byli wyraźnie zadowoleni, że znalazłem sympatię i prosili, żeby im ją przedstawić. Gdy zadzwoniła do drzwi, poleciałem je otworzyć. Za drzwiami stała postać z moich marzeń, dziewczyna ubrana w sukienkę za kolano, w ślicznym mocno zielonym kolorze.
— Cześć piękna — szepnąłem i przytuliłem.
— Cześć Konrad — odpowiedział miłym głosem — chciałabym przywitać się z twoimi rodzicami.
— Wyjęłaś mi to z ust, chcieliby cię poznać — odpowiedziałem.
Przeszliśmy do dużego pokoju, rodzice przyszli po chwili.
— Mamo, tato, to jest Marysia, o której wam wspominałem — zaprezentowałem gościa.
— Dzień dobry, miło mi cię poznać — odezwała się mama — śliczna z ciebie dziewczyna.
— Dziękuję za komplement, wiem już, po kim ma to Konrad — odparła dziewczyna.
— Dzień dobry — przywitał się i ojciec — Miło cię gościć. Nie będziemy wam przeszkadzać, idziemy do sąsiadów na pogaduchy, ale gdybyście coś potrzebowali, to Konrad wie, gdzie nas znaleźć.
Marysia ukłoniła się zgrabnie i poszliśmy do mojego pokoju.
— Wyglądają na sympatycznych ludzi — odezwała się.
— Tak, rodzice są fajni, dobrze się rozumiemy — zaopiniowałem.
Mama przygotowała nam ciasto, pokrojone kawałki leżały na dużym talerzu. Ja zadbałem o kilka „młodzieżowych” napojów.
— Uff, to dobrze. Mój były chłopak miał rodziców tyranów i nie jest w tej rodzinie dobrze, więc „wypisałam się” z tego kręgu dość szybko — poinformowała.
Wypiliśmy trochę wody, zniknęły dwa kawałki ciasta.
— Dobre, naprawdę dobre! — oceniła wypieki mamy — Ty też jesteś taki słodki i apetyczny?
— Dam się sprawdzić — odparłem — Aaaa właśnie, mam się pokazać od dobrej strony?
— Nie nalegam, ale chętnie spojrzę — zaśmiała się.
Stanąłem na środku pokoju, ściągnąłem t-shirt, ukazując swój wysportowany tors.
— Nooo, już mi się podobasz, zobaczymy, co będzie dalej — powiedziała zaciekawiona.
Zdjąłem spodnie, obróciłem się tyłem do Marysi i powolutku ściągałem majtki. Gdy zostałem już
całkiem nagi, usłyszałem z tyłu klaskanie w dłonie.
— Brawo, twoja była dziewczyna miała rację, od tej strony wyglądasz rewelacyjnie — powiedziała
z podziwem w głosie dziewczyna — mogę … dotknąć?
— Jasne, śmiało — odparłem — będzie mi miło.
Poczułem jej dłoń na pośladku. Następnie dłoń powędrowała na drugi pośladek, a potem obie już
dłonie głaskały mnie po pupie.
— Ale masz jędrny tyłeczek — wyszeptała mi do ucha. To znaczyło, że stała za mną.
Dłonie pojawiły się na przodzie i ślizgały się teraz po mojej klacie, ramionach i brzuchu. Po chwili
nie było kontaktu naszych ciał, ale usłyszałem szept:
— Nie odwracaj się chwilkę, dobrze?
Po minucie przylgnęło do mnie … ciepłe gołe ciałko. Obróciłem się. Zobaczyłem przed sobą nagą śliczną dziewczynę. Przytuliłem ją mocno do siebie, jej piersi rozpłaszczyły się na mojej klacie. Była nieco niższa ode mnie, ale nasze głowy spotkały się.
— Jesteś śliczna i taka cieplutka — rozmarzyłem się — masz cudowne ciało. Czym sobie zasłużyłem na taki prezent?
— Sama jestem zaskoczona, że na czwartej randce pocałowałam cię, a na piątej rozebrałam się do naga — wyszeptała — Masz w sobie coś magicznego, co pozwala mi poczuć się przy tobie bezpiecznie. Wiem, że nie zrobisz mi krzywdy i zaopiekujesz się mną.
— Tak, masz rację, zaopiekuję się tobą z wielką przyjemnością — wyszeptałem i jeszcze mocniej przytuliłem.
Staliśmy tak chyba kilka minut. Ani ja, ani Marysia nie chcieliśmy, aby ta chwila minęła. Wtedy pocałowałem ją w usta, a dziewczyna poddała się namiętności chwili.
— Cudownie się czuję, taka przyklejona do ciebie, zostańmy tak jeszcze chwilę, proszę.
Staliśmy więc kolejne minuty przytuleni do siebie i obejmujący się rękami. Wtedy delikatnie odsunęła mnie od siebie i mogłem zobaczyć dokładnie jej figurę, ona natomiast mogła podziwić mojego penisa, który „salutował” na cześć jej piękna.
— Wiesz co, zakończmy to na tym etapie, chcę to dobrze zapamiętać, zgodzisz się? — spytała łagodnie — Obiecuję, że kolejnym razem będę odważniejsza.
— Oczywiście, z pełnym szacunkiem dla ciebie, masz rację — odparłem.
Marysia pogłaskała leciutko mojego penisa, potem zaczęła się powolutku ubierać. Ja również  zacząłem ubierać kolejno elementy mojego ubrania.
— Dziękuję, jesteś prawdziwym dżentelmenem — powiedziała, gdy oboje staliśmy całkowicie już ubrani.
Dostałem wtedy soczystego całusa. Byłem bardzo szczęśliwy.
Odprowadziłem Marysię pod blok i wróciłem do domu. Rodzice byli już po wizycie u sąsiadów.
— Bardzo ładna dziewczyna, masz dobry gust — powiedziała mama — jeśli równie mądra oraz grzeczna, to masz moje błogosławieństwo.
— Tak, jest bardzo dobrze wychowana, uprzejma i miła, to zdążyłem już sprawdzić I nie jest na szczęście „księżniczką” z wygórowanymi wymaganiami. Spodziewajcie się kolejnych jej wizyt i będę wdzięczny, za nienachalną sympatię z waszej strony — odpowiedziałem.
— Tak, rozumiemy, nie będziemy jej osaczać, to wasza sprawa, my będziemy starać się wam pomagać, jeśli taka pomoc będzie wam potrzebna — podsumowała mama, a tata pokiwał głową.
  Spotkaliśmy się z Marysią w sobotę rano na przystanku autobusu, który zawiózł nas na skraj rezerwatu przyrody. Zaplanowaliśmy wspólny wypad w teren, żeby się dotlenić i wyluzować, po wyczerpującym tygodniu w szkole. Spędziliśmy pięć godzin w kontakcie z przyrodą i wróciliśmy po południu do miasta. Na niedzielę zaproponowałem kryty basen. Jako że dobrze pływam, myślałem,  że zaimponuję dziewczynie, ale nic z tego nie wyszło. Ta 15-latka pływa jak ryba, dosłownie! Podziwiałem więc jej zgrabne ciało, które śmigało pod wodą czy na wodzie, jakby tutaj się urodziła.
— Ależ z ciebie jest syrenka! — rzuciłem komplement — Świetnie pływasz!
— Tobie też nieźle idzie — odpowiedziała z uśmieszkiem.
Wróciliśmy na osiedle i umówiliśmy się na spotkanie u mnie o 18:00. Rodzice przywitali Marysię serdecznie, ale bez nadmiernej uprzejmości, tak jak się umówiliśmy. Weszliśmy do mojego pokoju, gdzie przygotowałem wcześniej „coś na ząb”.
— Dobrze mi się kojarzy ten pokój, ostatnio to właśnie tutaj, poziom endorfinek u mnie był bardzo wysoki — stwierdziła — mam nadzieję na kolejny fajny wieczór z tobą.
— Rybko ty moja, oczywiście, że się tobą zaopiekuję — odparłem — jak na … szczupaka przystało.
Oczywiście spowodowałem głośny śmiech dziewczyny.
— Bardzo lubię te twoje teksty i żarty — odparła — wzbudzają we mnie fontanny radości, ale … musisz się bardziej postarać, żeby generowanie endorfinek przyspieszyło.
Załapałem, że prosi o więcej czułości i dotyku. Byłem oczywiście gotowy na dopieszczenie jej. Przysiadłem się do niej na łóżku i zacząłem całować ją, jednocześnie moja ręka głaskała jej uda, brzuch i twarz.
— Poczekaj chwilkę, ułatwię ci dostęp — szepnęła.
Wstała z łóżka i stanęła przede mną, zacząłem rozpinać jej bluzeczkę. Zostałem mile zaskoczony, bo po zdjęciu bluzki, nie było już co ściągać, biust prezentował się wspaniale. Całowałem go teraz namiętnie, skubiąc raz po raz, twardniejące sutki. Zostałem pozbawiony w międzyczasie koszulki. Wsunąłem obie dłonie pod jej spodnie na pupie, wtedy rozpięła guziczek z przodu i uzyskałem swobodę ruchu dłońmi. Skorzystałem z pomocy i zsunąłem spodnie na kostki dziewczyny, a ona zgrabnymi ruchami pozbyła się ich. Wtuliłem się jej podbrzusze, całowałem majteczki, a paluszek znalazł pod majteczkami szczelinkę i subtelnie nią teraz podążał. Usłyszałem pierwszy pomruk zadowolenia. Ściągnąłem więc majteczki i pocałowałem dziewczynę we wzgórek łonowy. Stała teraz przede mną naga, jak kilka dni temu, a ja wtulałem się w nią, dłońmi na pośladkach przyciskając ją do mojej twarzy. Wtedy wstałem, a dziewczyna rozpięła moje spodenki i za jednym razem ściągnęła je wraz z majtkami. Odległość między naszymi nagimi ciałami wyznaczał teraz mój sztywny penis. Przytuliłem się mocno do dziewczyny i pieściłem jej pośladki. Obróciliśmy się o 180 stopni, pchnąłem wtedy lekko dziewczynę, a ona usiadła na łóżku. Mój penis był teraz na wysokości jej twarzy. Minęło kilka chwil, gdy poczułem, że jej dłoń zacisnęła się na moim penisie, by po chwili objąć go wargami.
— Dobrze ci idzie, robiłaś to już wcześniej? — spytałem.
— Tak, każdego mojego chłopaka obdarzałam takimi czułościami — odpowiedziała i ponownie objęła ustami mojego przyjaciela.
Fajnie było poczuć wilgoć jej ust, penis też był zadowolony, gromadząc jeszcze więcej krwi.
Chwyciłem ją za ramiona i lekko pchnąłem, żeby położyła się na plecach. Teraz chwyciłem ją pod kolana i pchnąłem, żeby mieć lepszy dostęp do jej cipki. Zrobiłem siad płaski i skierowałem język do jej szparki. Liznąłem raz i usłyszałem pomruk zadowolenia. Powtarzałem to kilkanaście razy, pomruki pojawiały się raz po raz. Chwyciłem palcami jej płatki i rozszerzyłem je. Patrzyło teraz na mnie „oczko” jej szparki, wsadziłem więc język głęboko do środka. Drgnęła i zamruczała seksownie, byłem pewny, że to się jej spodobało. Przyszedł czas na łechtaczkę, którą teraz objeżdżałem językiem i całowałem co jakiś czas. W eter poszły pierwsze głębsze oddechy dziewczyny.
— Świetnie to robisz — wyszeptała — rób tak dalej.
Wziąłem się więc mocniej do zadowalania dziewczyny i język szalał teraz po jej cipce i okolicach. Gdy była już mocno mokra, klęknąłem i przystawiłem penisa do szparki.
— To też każdy z twoich chłopaków dostał? — spytałem.
— Tylko … kilku — wysapała.
Pchnąłem biodrami, penis zanurzył się swobodnie, choć wyglądało, że szparka jest wąska, a mój penis solidnych rozmiarów.
— Uuuuu, duży jest, to dobrze … lubię większy … kaliber — odezwała się.
Trzymałem teraz dziewczynę w talii i wsadzałem energicznie penisa w jej cipkę. W ciągu minuty jej oddech gwałtownie przyspieszył, penetracja mocno ją podniecała. Gdy była już blisko szczytu, zaczęła palcem masować łechtaczkę, co spowodowało, że po kilku ruchach poczułem rytmiczne uciski pochwy na penisa, a dziewczyna sapała głośno. Orgazm był gwałtowny i dość głośny, na tyle głośny, że położyłem dłoń na jej ustach. Ale i na mnie przyszła pora. Czym prędzej wyjąłem penisa z cipki i położyłem go na jej podbrzuszu. Penis zaczął wypluwać z siebie gęstą spermę, zalewając pępek dziewczyny. Oddychała głęboko, a ja dodawałem odgłosy swojego szybkiego oddechu.
Po minucie zapadła cisza.
— Wspaniale się czuję — odezwała się Marysia — zmęczona, ale spełniona.
— Dziękuję ci za to, że mogłem się z tobą kochać — powiedziałem — syrenko ty moja.
— Poproszę o chusteczkę — powiedziała — muszę się nieco wytrzeć na brzuchu. Mam nadzieję, że rodzice nie słyszeli moich okrzyków?
Podałem jej kilka chusteczek i zapewniłem:
— Nawet jeśli słyszeli, to na pewno ci tego nie będą wypominać, mogę cię zapewnić — odparłem.
Marysia wytarła sobie okolice pępka i usiadła. Gdy dołączyłem do niej, dała mi soczystego całusa.
— Dziękuję, mój ty Posejdonie, szczupaku czy jak tam chcesz się nazywać — powiedziała z uśmiechem na twarzy — Udało ci się wygenerować u mnie wiele endorfinek, dziękuję.
Marysia wyszła śmiało z pokoju i … poszła nago do łazienki, obmyła się i wróciła. Nie spotkała nikogo po drodze, ale nawet gdyby, to jestem pewny, że mama powiedziałaby coś w tym stylu:
— „Życie pełne jest dużych i małych radości, prawda?”
Gdy rozmawialiśmy, usłyszałem pukanie do drzwi pokoju. Rozejrzałem się szybko i odezwałem się:
— Proszę.
Do pokoju weszła mama i spytała Marysię:
— Może zostaniesz u nas na kolacji? Pewnie jesteś zmęczona. Przygotowałam pyszny gulasz.
Zastanowiło mnie słowo „zmęczona”, czyli jednak mama słyszała „występ” dziewczyny.
— Chętnie, bardzo dziękuję za zaproszenie — odezwała się zadziwiająco spokojnie — zregeneruję chętnie siły.
Popatrzyłem na nią, puściła mi wtedy „oczko”.
— OK, pewnie wie, co robi i mówi — pomyślałem.
Poszliśmy do salonu, gdzie mama przygotowała kolację.
— Ty też zjedz, żebyś nie osłabł, to byłby wstyd — mama skierowała te słowa do mnie.
Mama wyraźnie pogrywała sobie z nami, musiałem zareagować.
— Ja zawsze mam apetyt — odparowałem — młode organizmy tak mają, energii nigdy za dużo.
Zjedliśmy kolację, Marysia zebrała się zaraz potem. Odprowadziłem ją do domu, wziąłem ze sobą Brutala.
— Muszę być ciszej następnym razem, co? — spytała — Nie chciałabym wyjść na rozrabiarę.
— Bądź głośna, jeśli sprawia ci to radość, mama to zrozumiała i zaakceptowała — uspokoiłem sytuację.
Daliśmy sobie całusa i wróciłem do domu.
— Konrad, przepraszam, jeśli uraziłam Marysię — usłyszałem — nie miałam nic złego na myśli. Cieszę się po prostu, że jest wam dobrze razem. Zapraszaj Marysię, kiedy tylko macie ochotę.
— W porządku mamo, zapewniam, że wszystko jest z nami w porządku i … mamy ochotę — zażartowałem.
Mama zaśmiała się i klepnęła mnie w tyłek.
— Tylko zabezpieczajcie się, dobrze? — dodała na koniec — No i mam nadzieję, że ma skończone 15 lat.
— Jasne mamo, pilnujemy tego oboje — odparłem — Dziękuję za zaufanie. Marysia to cudowna dziewczyna.
Zadzwoniłem jeszcze do Marysi i zrelacjonowałem jej moją rozmowę z mamą.
  Spotkaliśmy się następnego dnia, ponownie u mnie w domu, byliśmy w dobrych nastrojach, na tyle dobrych, że zrozumieliśmy się bez słów. Marysia szybko zdjęła ubranie, a ja pozbyłem się swojego.
— Czyli mogę krzyczeć? — spytała ze śmiechem, stojąc nago.
— A krzycz sobie, nie będę cię oszczędzał, nie łudź się — powiedziałem stanowczo i włączyłem muzyczkę.
— No to bierz mnie, bo mam świetny nastrój na seks! — roześmiała się.
I znowu było cudownie wsadzić jej penisa w mokrą cipkę. Tym razem ubrałem go jednak w prezerwatywę, taką z wypustkami i żeberkami. Żebyście słyszeli (jak pewnie moja mama), jaki orgazm udało się dzięki temu wygenerować! Skomlała i krzyczała, jakby ją opętało jakieś medium. Gdy odpoczęliśmy po ostrym seksie, razem oglądaliśmy prezerwatywę, której zbiorniczek wypełniony był dużą ilością spermy.
— Fajna taka gumka, daje ostro czadu i szoruje mi cipkę na całego — podsumowała nasze igraszki — czułam, jak twój penis dosłownie ściera mi ścianki i podnieca mnie mocno. Pierwszy raz chłopak użył prezerwatywy podczas seksu ze mną. Muszę to zapamiętać.
Poszedłem do kuchni po coś do picia, ubrany tylko w spodenki.
— Nie zrobiłeś jej krzywdy? — spytała mama — Słychać było, że … ostro się zabawialiście.
— Wszystko w porządku, zrobiłem jej wyłącznie dobrze.
— Ech, ty samczyku mój — zaśmiała się mama i tak jak poprzednim razem, klepnęła mnie w tyłek.

  Od tego czasu, spotykaliśmy się na seks wyłącznie u mnie. Nie było ważne, czy rodzice byłi w domu, byliśmy spontaniczni. Oprócz tego oczywiście, spotykaliśmy się na spacerach, wyjazdach za miasto, ale także na nauce, bo chciałem dziewczynie pomóc w szkole przed egzaminami.
Kiedyś, po seksie powiedziałem do Marysi:
— Pozdrów ode mnie Zosię, to w zasadzie dzięki niej jesteśmy razem. Gdybym nie wpadł wtedy na pomysł „przez młodszą siostrę do starszej”, to inny chłopak by ci teraz dogadzał zapewne.
— Przekażę oczywiście, nawet już obmyśliłam wcześniej prezent — odparła — kupię jej pieska, takiego średniego, może nawet Beagla?
— Ooooo tak, te psy przynoszą szczęście — zawołałem.

  Byliśmy parą przez dwa lata, potem zdecydowaliśmy zachować wszystkie piękne spędzone razem chwile. Pozostaliśmy oczywiście przyjaciółmi. Ja będąc na studiach, poznałem fajną Grażynę, a Marysia spodobała się Romkowi, starszemu od Marysi o rok chłopakowi z jej liceum. Spotykamy się teraz czasami we czwórkę, ale na stopie towarzyskiej, nigdy nie myśleliśmy o seksualnym czworokącie. Jestem nadal szczęśliwy, choć teraz z inną dziewczyną, mając wspaniałą przyjaciółkę Marysię.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

OsobaX

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *