Nowe sasiadki cz.3

Kolejne dwa tygodnie minęły szybko i dziko. Tak jak powiedziały tak robiłem – wykorzystywałem je na wszystkie możliwe sposoby. Czasem jedną, czasem obie. Naddchodził w końcu jednak dzień, kiedy to ja miałem zostać wykorzystany.

 

-Jutro przyjdź o 10 rano. Zabawimy się cały dzień w inny sposób. – pożegnała się Beata w piątkowy wieczór mrugając do mnie oczkiem.

-To jest to, co myślę? –

Nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się zawadiacko.

 

O 10 więc wszedłem do mieszkania. Dziewczyny już tam na mnie czekały. Ubrane w skórzane paski domin.

-Pakuj się do wanny w łazience. – rozkazała Marta.

-Brałem przed chwilą. –

-Nie gadaj, tylko idź. –

Wzruszyłem ramiona i poszedłem do łazienki.

-A teraz na kolana, głowę połóż na dnie. – kazała jak już byłem w środku.  

Zrobiłem tak jak kazała. Poczułem po chwili wsmarowywanie chłodnego żelu i po chwili coś cienkiego w mym tyłku. Z tego czegoś zaczął mnie wypełniać płyn.

-Zrobimy ci lewatywę, aby nie było nieczystości podczas zabaw. – powiedziała dajac mi klapsa.

Czekałem, więc, aż skończy.

 

Klęczałem przed łóżkiem w sypialni. Dziewczyny siedziały na brzegu łóżka. W międzyczasie założyły mi jeszcze psią obroże na szyję. Beata trzymała do niej smycz. Było to mocno uwłaczające, ale i na swój sposób podniecające. Mój penis stał połowicznie.

-Widzę, że to też mu się podoba. – rzuciła ze śmiechem Beata, sięgając nogą do mego penisa i go głaszcząc.  

-Ciekawe czy spodoba mu się reszta? – rzuciła z uśmieszkiem druga wstając.  

Wyszła na chwilę, po czym wróciła z liną, którą skrępowała mi ręce za plecami. Beata pociągnęła mnie mocniej za smycz bliżej łóżka. Marta wykorzystała kolejne kawałki liny, aby przymocować moje nogi szeroko do nóg łóżka. Na końcu poczułem też jak obwiozuje liną moje jądra. Na końcu któraś z nich mocno je ścisnęła.

-Ej, a co to ma być? – wystękałem zaskoczony.

-Jak to, co. Zgodnie z umową robimy z Tobą, co tylko nam się marzy. – rzekła Beata.

-Marta mówiła tylko o straponie. –

-Prawda. Bo ona to najbardziej lubi. Ja lubię inne rzeczy. A ty nie dopytywałeś. Teraz już nie możesz się wycofać.- dopowiedziała młodsza.

No cóż, miałem wielką ochotę się wycofać. Jednak skrępowany byłem na ich łasce do czasu zakończenia ich zabaw. Z drugiej strony ten ostatni czas był taki zajebisty. Bałem się tylko, co jeszcze wymyślą. Ale chyba warto było się poświęcić.

-Niech zgadnę, to nie wszystko, co szykujesz dla moich jaj i pewnie zaboli mocniej? –

-Zgadza się. –

-Ehhhh. No dobra. – rzekłem zrezygnowany.

Podeszła do mnie i pochyliła się patrząc mi z bliska w oczy.

-Nie martw się. Nie będzie to nic trwałego. Rżniesz tak dobrze tak swoją maczugą, że szkoda by to tracić na dłuższą chwilę. –

Po czym pocałowała mnie w usta. Uśmiechnąłem się. Chociaż tyle. Wstała i jej miejsce zajęła Marta ze straponem. Był średniej wielkości czarny. Podsunęła mi go pod usta.

-A teraz grzecznie ssij go. –  

Wziąłem go, więc w usta. Smakował głową. Zacząłem ssać czubek.  

-Grzeczny piesek. – powiedziała klepiąc mnie po policzku.

Znowu poczułem ucisk na jądrach, a także palce Beaty, która oplotła go dwoma palcami. Nie było to jeszcze najgorsze do momentu pierwszego uderzenia. Nie było mocne, ale jednak wrażliwe miejsce to wrażliwe miejsce.

-Uhhhh. – zrobiłem tylko.

-Ciiii, zajmij się tym, co masz przed sobą. – rzekła i wepchnęła mi go głębiej w usta.  

Zaczęła poruszać biodrami, lekko pieprząc mnie w usta. Tymczasem Beata z tyłu regularnie, robiła uderzenia w jądra. Były metodyczne, w równych odstępach czasu. Zacząłem czuć mocniejszy ból w podbrzuszu.

-Mmmmmm. – zawierciłem z pełnymi ustami.

-Oj już przestań. Nie robię tego mocno. – usłyszałem głos Beaty –Poza tym nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie przyjemne jest uderzanie takich dwóch pięknych i wielkich jąder jak twoje. –

Byłem, więc dalej pieprzony w usta, a ból rozchodził się. Skupiłem się na ssaniu, aby odwrócić uwagę. W końcu przestała uderzać. Przynajmniej w jądra. Teraz czułem uderzenia czegoś cienkiego i płaskiego w odsłoniętą żołądź.

-Auuuu. – wyrwało mi się mimo zapchanych ust.

-Już, już. Poboli i przestanie. –

Usta już mnie trochę zaczynały boleć. O innych rzeczach nie wspomnę. Ból z jąder w kierunku podbrzusza roznosił się dalej, do tego teraz ból na żołędziu. Kiedy w końcu przestała myślałem, że już skończyła zabawy. Aż poczułem ponownie mocny ból na jądrach.

-Kuuuuhwwaa. -wyjęczałem.

-Beata lżej trochę. Na razie jest w tym nowy. Poza tym nie chcemy stracić tego ogiera. –

-Sorki mamo, zagalopowałam się. –

Marta wstała. Przynajmniej mogłem normalnie pooddychać. Do czasu następnego kopnięcia. Było o wiele lżejsze, ale wciąż dawało więcej bólu niż tamte pierwsze uderzenia.  

-Kurwa jak boli. – powiedziałem po którymś uderzeniu przez łzy.

Tym razem nachyliła się Marta.

-Oj kochanie. Nie przejmuj się. Jeszcze troszkę pozajmujemy się Twoimi skarbami i damy im spokój na pewien czas. – po tych słowach pocałowała mnie w usta z języczkiem. W trakcie pocałunku padł kolejny kopniak. W sumie było ich około 30. Byłem wyczerpany. Beata dała mi pod nos rurkę z wodą.

-Pij. –

Zrobiłem to z chęcią. Wziąłem parę łyków chłodnej, orzeźwiającej wody. Po tym odstawiła szklankę na szafkę nocną i wróciła na mój tył. Teraz czułem, jak ciągnie za sznurek. Po chwili coś płaskiego i miękkiego zaczęło mocno przyciskać moje jądra do ciała.

-Co to jest? – spytałem.

-Moja stópka. – odrzekła Beata.

Kolejne minut mijały na zgniataniu mych jąder jej stopą. Gdy skończyła ból był jeszcze większy, a ja leżałem wyczerpany. Dała mi znowu picia.  

-Na dziś wystarczy zabaw twoimi jądrami. Przynajmniej w ten sposób. – uśmiechnęła się tylko.

Natomiast Marta rozpoczęła wsmarowywać żel w mój tyłek. Potem coś dużego zaczęło na niego napierać.

-O ja pierdolę. – wystękałem z bólem.

-Nie narzekaj. Jest o wiele mniejszy niż twój. A niedługo poczujesz, że równie przyjemny. – powiedziała napierając mocno. Nie starała się być tak delikatna jak za pierwszym razem nad jeziorem. Bardzo boleśnie też poczułem, kiedy wszedł cały.

-Czas na jazdę. –

Zaczęła o wiele szybciej niż ostatnio. Bolało mocno, ale w porównaniu do bólu jąder było to i tak nic. Dłużej też potrzebowałem, by się do niego przystosować. Ale w jednym miała rację – już to nastąpiło było to równie przyjemne jak wtedy. Tak, że nawet zacząłem cicho jęczeć z przyjemności.

-Widzisz jak miło. – zaśmiała się dając mi solidnego klapsa.

W trakcie tego ujeżdżania mnie poczułem dłoń na penisie. Rozprowadzała coś śliskiego. Potem zaczęła mnie masturbować. To musiała być Beata. W ten sposób pobudzany analnie doszedłem o wiele szybciej niż zawsze. Myślałem, że da mi spokój, ale ona kontynuowała, skupiając się na czubku. Było to nieprzyjemnie łaskoczące. Zacząłem kręcić tyłkiem, ale przecież nie mogłem uciec.

-Podoba Ci się? Niestety wiemy, że wy faceci nie reagujecie za dobrze na pieszczoty tego miejsca po orgazmie. Ale mogę po raz pierwszy to przetestować na żywo. –

I tak przyjemność z penetracji mojego tyłka zamieniła się w drobne katusze trwające jakieś kolejne pół godziny, w trakcie której mój tyłek był rżnięty non stop przez Martę, a Beata znęcała się nad moim żołędziem. W końcu dała mi spokój po czwartym orgazmie. Wtedy też Marta przestała mnie penetrować. Siadła za to przede mną ze straponem, który wysmarowany był czymś białym.

-Otwórz usta. – rzekła.

Zrobiłem, co kazała. Włożyła mi go do środka. Ten płyn był jakiś dziwny, gęsty, lepki i delikatnie słonawo-słodki. Dopiero po chwili zrozumiałem, co to jest. Było jednak za późno. Nie mając innej opcji przełknąłem swoją spermę.  

-Smakowało? Bo nam bardzo, jesteś pyszny. – rzekła wyjmując mi go z ust.  

Czułem także, że więzy zostały poluzowane. Gdy byłem wolny dostałem ostatniego klapsa w tyłek.

-Jesteś wolny wielkoludzie. Koniec na dzisiaj. –

Ucieszyłem się bardzo. Wymęczony i obolały wdrapałem się na łóżko i dotarłem do końca, kładąc na plecach. Dziewczyny po chwili dołączyły do mnie po bokach.

-I jak tam po dzisiaj? – spytała starsza.

-Nie tego się spodziewałem i z jednej strony mam ochotę od was jak najszybciej uciec… –

-Słyszę “ale”. – dodała młodsza.

-Ale z drugiej jakiś mały zakamarek mnie chcę jeszcze i podnieca mnie to, co dzisiaj zaszło. –

Zachichotały obie.

-Widzisz, wiedziałam, że ten wielkolud to prawdziwy skarb. – powiedziała Marta.

-Tak, tak. – odpowiedziała druga -A dla Ciebie mamy jeszcze jedną niespodziankę. – rzekła kierując do mnie.

-Boże chroń. Jaką to? –

-Chodź z nami to zobaczysz. –

Ledwo wstałem, ale byłem mimo wszystko ciekaw. Udaliśmy się do pokoju Beaty. Było tam ciemno poza rozstawionymi wszędzie świecami, a na podłodze stał dmuchany materac.

-Kładź się. Zaznasz zaraz masażu nagimi ciałami. Zaczniemy od pleców. –

Z uśmiechem położyłem się na brzuchu. Po chwili poczułem gorący olejek rozsmarowywany na moich plecach oraz dochodzące do tego jędrne piersi. Pomyślałem, że może i czekają mnie bolesne i nieprzyjemne dni jak dzisiaj. Ale dla reszty momentów warto.  

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Pan Dollar

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *