Pociag (?) bez hamulcow 5

Minął tydzień od naszej szalonej jazdy pociągiem, ale obrazy Marty i Kasi – ich poddanych ciał, jęków i śladów na skórze – wciąż nie dawały mi spokoju. Czułem, jak napięcie narastało z każdym dniem, aż w końcu Marta napisała do mnie w środku nocy. „Przyjedź jutro do mnie. Mam wszystko przygotowane. Bądź o 20:00. I weź swoje zabawki, jeśli masz.” Wiadomość była krótka, ale jej ton nie pozostawiał wątpliwości – czekało nas coś intensywnego. Odpisałem od razu, a potem zadzwoniłem do Kasi, upewniając się, że ona też będzie. Jej cichy, nieśmiały głos w słuchawce drżał, ale zgodziła się bez wahania. „Będę tam. Chcę tego… nawet jeśli się boję.”

Następnego dnia, punktualnie o 20:00, stałem przed drzwiami mieszkania Marty – starej, ale eleganckiej kamienicy w centrum miasta. Zapukałem, trzymając w ręce czarną torbę z kilkoma rzeczami, które uznałem za niezbędne: skórzane kajdanki, gruby sznur, wibrator i kilka innych gadżetów. Drzwi otworzyły się niemal natychmiast. Marta stała w framudze, ubrana w czarny, koronkowy gorset, który ledwo zakrywał jej piersi, i krótką skórzaną spódniczkę. Jej ciemne włosy były związane w wysoki kucyk, a usta pomalowane na krwistoczerwono. – No, w końcu jesteś – mruknęła, mierząc mnie wzrokiem. – Wejdź. Kasia już czeka.

Wszedłem do środka, zamykając drzwi za sobą. Mieszkanie Marty było przestronne, ale miało mroczny klimat – ciężkie, bordowe zasłony, przyciemnione światło z lamp stojących i zapach kadzideł unoszący się w powietrzu. Na środku salonu stał duży, drewniany stół, na którym leżały różne akcesoria: pejcze, kneble, metalowe klamry i coś, co wyglądało jak skórzany pas do krępowania. Kasia stała obok, ubrana jedynie w cienką, białą koszulkę nocną, która prześwitywała, odsłaniając zarys jej drobnego ciała. Jej jasne włosy były rozpuszczone, a ręce splecione z przodu, jakby próbowała ukryć zdenerwowanie.

– Cześć – wyszeptała, jej niebieskie oczy spotkały moje na chwilę, po czym szybko uciekły w bok. – Nie wiedziałam, czy powinnam przyjść… ale nie mogłam się powstrzymać.

– Dobrze, że jesteś – odpowiedziałem, stawiając torbę na podłodze. – Obie dostaniecie dokładnie to, po co przyszłyście. Marta, przygotowałaś wszystko?

Marta uśmiechnęła się szeroko, wskazując na stół. – Jasne, że tak. Mam tu zabawki, o których w pociągu moglibyśmy tylko pomarzyć. I pokój z łóżkiem, które ma haki w suficie, jakbyś chciał nas podnieść. – Jej głos był pełen ekscytacji, a oczy błyszczały. – Od czego zaczynamy, szefie?

– Od rozgrzewki – rzuciłem, rozpinając torbę i wyciągając skórzane kajdanki. – Kasia, podejdź do stołu. Ręce przed sobą. – Kasia posłuchała, jej kroki były niepewne, ale posłuszne. Gdy podeszła, chwyciłem jej nadgarstki i założyłem kajdanki, zatrzaskując je z lekkim kliknięciem. Jej skóra zadrgała pod moim dotykiem, a oddech przyspieszył. – Marta, pomóż mi. Przywiążemy ją do stołu, tyłek w górę.

Marta chwyciła sznur, który leżał na stole, i zaczęła owijać go wokół talii Kasi, przywiązując ją ciasno do krawędzi mebla. – Nie ruszaj się, maleńka – mruknęła, zaciskając węzły tak, że Kasia nie mogła się poruszyć. Jej drobne ciało było teraz zgięte w pół, głowa opierała się o blat, a tyłek uniesiony w górę, ledwo zakryty cienkim materiałem koszulki. – Gotowa na trochę bólu?

Kasia kiwnęła głową, jej głos był zaledwie szeptem. – Tak… róbcie, co chcecie. Chcę to poczuć. – Jej słowa były pełne poddania, co tylko podsyciło moje podniecenie. Chwyciłem pejcz ze stołu – cienki, elastyczny, z twardą końcówką – i dałem jej pierwszego klapsa przez materiał. Dźwięk rozległ się w pokoju, a Kasia syknęła, jej biodra drgnęły lekko w przód, ale sznur trzymał ją w miejscu.

– Podoba ci się, co? – zapytałem, dając jej kolejnego klapsa, tym razem mocniej. Czerwony ślad pojawił się na jej skórze, widoczny nawet przez cienką tkaninę. Podniosłem koszulkę do góry, odsłaniając jej blade pośladki, i uderzyłem jeszcze raz, prosto w nagą skórę. Krzyknęła cicho, jej ręce szarpnęły się w kajdankach, ale nie mogła się ruszyć.

– Kurwa, boli… ale chcę więcej – wyszeptała, jej głos drżał, ale był pełen desperacji. Marta zaśmiała się cicho, klękając obok niej i przesuwając dłoń po jej udzie.

– Daj jej, na co zasługuje – rzuciła do mnie, a potem spojrzała na Kasię. – Powiedz mu, jak bardzo tego chcesz. Nie wstydź się.

– Proszę… uderz mnie jeszcze raz – wydusiła Kasia, jej twarz była zaczerwieniona, a oczy zamknięte. Uderzyłem znowu, tym razem w drugą stronę, zostawiając symetryczne czerwone paski na jej skórze. Jej ciało zadrgało, a z ust wydobył się stłumiony jęk, który przeszedł w cichy szloch, ale nie poprosiła, żebym przestał.

– Dobra, wystarczy na razie – powiedziałem, odkładając pejcz i rozpinając spodnie. Mój kutas był już twardy, napięty od widoku jej związanego ciała i dźwięków, które wydawała. – Marta, pomóż mi. Chcę, żebyś ją przygotowała. – Marta uśmiechnęła się zadziornie, sięgając po małą buteleczkę lubrykantu, która leżała na stole. Wylała trochę na dłonie i wsunęła palce między pośladki Kasi, poruszając nimi powoli, ale zdecydowanie.

– Kurwa, jest taka ciasna – mruknęła, jej palce poruszały się w rytmicznym tempie, a Kasia zaczęła jęczeć głośniej, jej biodra drgały mimo więzów. – Gotowa na więcej, maleńka?

– Tak… proszę, wejdź we mnie – wyszeptała Kasia, jej głos był pełen błagania. Nie musiałem czekać na dalsze zaproszenie. Ustawiłem się za nią, chwytając jej biodra, i wszedłem w nią jednym mocnym pchnięciem, rozciągając jej ciasną cipkę. Krzyknęła ostro, jej ciało zgięło się w łuk, ale sznur nie pozwolił jej na większy ruch. Zacząłem się poruszać, moje biodra uderzały o jej tyłek z głośnym plaśnięciem, a każdy ruch wydobywał z niej coraz głośniejsze jęki.

– Tak, rżnij ją mocno – rzuciła Marta, stojąc obok i przyglądając się z błyskiem w oczach. Sięgnęła po wibrator ze stołu, włączyła go i przyłożyła do łechtaczki Kasi, co sprawiło, że ta zawyła, jej ciało zadrgało w konwulsjach. – Chcę, żeby doszła tak mocno, że zapomni, jak się nazywa.

Kasia nie wytrzymała długo – po kilku chwilach jej cipka ścisnęła mnie jak imadło, a ona krzyknęła głośno, jej orgazm wstrząsnął całym ciałem. Wyszedłem z niej w ostatniej chwili, czując, jak jej drżenie przechodzi na mnie. Odwiązałem ją szybko, pozwalając jej opaść na stół, dysząc i trzęsąc się. – Dziękuję… to było… za dużo i idealnie – wyszeptała, jej oczy były zamglone od ekstazy.

– Twoja kolej, Marta – rzuciłem, odwracając się do niej. – Chcę cię zobaczyć w czymś bardziej… zaawansowanym. – Wskazałem na haki w suficie, o których wspominała wcześniej. – Przywiążemy cię tak, żebyś wisiała. Całkowicie bezbronna.

Marta uniosła brew, ale w jej oczach błysnęła ekscytacja. – Kurwa, poważnie? Dobra, rób to. Ale lepiej, żebyś wiedział, co robisz. – Podeszła do środka pokoju, unosząc ręce nad głowę, a ja chwyciłem gruby sznur, który przyniosłem. Owinąłem go wokół jej nadgarstków, tworząc mocne węzły, a potem przeciągnąłem przez hak w suficie, podciągając ją tak, że stała na czubkach palców, jej ciało było napięte jak struna. Następnie związałem jej kostki razem, ograniczając jej ruchy jeszcze bardziej. Jej gorset i spódniczka wciąż były na miejscu, ale odsłaniały wystarczająco dużo, by widzieć jej oliwkową skórę i twarde sutki przebijające przez koronkę.

– Jak się czujesz? – zapytałem, przesuwając dłoń po jej boku, a potem dając jej lekkiego klapsa w tyłek. Syknęła, jej ciało zadrgało, ale więzy trzymały ją w miejscu.

– Jakbyś mnie miał całą dla siebie – odparła, jej głos był lekko zadyszany, ale pełen zadziorności. – Rób, co chcesz, ale niech to boli. Chcę to poczuć.

Chwyciłem pejcz znowu, dając jej kilka uderzeń po udach i brzuchu, aż na jej skórze pojawiły się czerwone paski. Za każdym razem sykała lub jęczała, ale jej biodra unosiły się lekko, jakby prosiły o więcej. Potem rozpiąłem jej spódniczkę, zsuwając ją w dół, i wsunąłem rękę między jej nogi, czując, jak mokra już była. – Kurwa, jesteś gotowa – mruknąłem, wchodząc w nią dwoma palcami, a potem trzema, rozciągając ją, podczas gdy ona wisiała, nie mogąc się ruszyć.

– Rżnij mnie, nie baw się – warknęła, jej głos był ostry, ale pełen żądzy. Nie kazałem jej czekać – rozpiąłem spodnie i wszedłem w nią mocno, unosząc jej biodra lekko, by dostosować kąt. Jej ciało zadrgało w więzach, a ona krzyknęła, jej głowa odchyliła się do tyłu. Ruchałem ją brutalnie, moje pchnięcia były szybkie i głębokie, a dźwięk skóry o skórę rozlegał się w całym pokoju. Marta zawyła, jej cipka ściskała mnie przy każdym ruchu, a ja czułem, jak zbliżam się do krawędzi.

– Spuść się we mnie, chcę to poczuć – rzuciła przez zaciśnięte zęby, jej oczy spotkały moje z intensywnością, której nie dało się ignorować. Doszedłem mocno, wypełniając ją, a ona zadrgała w orgazmie, jej krzyki odbiły się od ścian. Gdy wyszedłem, jej ciało wciąż drgało, a sperma spływała powoli po jej udzie, kontrastując z oliwkową skórą.

Odwiązałem ją powoli, opuszczając na ziemię, gdzie osunęła się na kolana, dysząc. – Kurwa, to było… lepsze, niż myślałam – przyznała, jej głos był zachrypnięty, ale zadowolony. Kasia, która już doszła do siebie, podeszła do nas, siadając obok Marty na podłodze.

– Chcę… spróbować tego kiedyś. Wiszenia – powiedziała cicho, jej oczy błyszczały ciekawością. – Ale nie dzisiaj. Jestem wykończona.

– Będziesz miała swoją szansę – odpowiedziałem, siadając obok nich. – Mamy jeszcze wiele do odkrycia. – Spojrzałem na Martę, która uśmiechnęła się złośliwie.

– Następnym razem weźmiemy coś jeszcze ostrzejszego. Mam w piwnicy pełne wyposażenie. – Jej ton obiecywał więcej, a ja wiedziałem, że to nie będzie nasze ostatnie spotkanie. Siedzieliśmy tak przez chwilę, spoceni i zmęczeni, ale z poczuciem, że dopiero zaczęliśmy eksplorować granice naszych pragnień. Wiedziałem, że następne spotkanie będzie jeszcze bardziej intensywne – i nie mogłem się tego doczekać.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *