Ruda Nimfetka – Okienko w Liceum (V) – czesc druga

– Czyli chętnie, ale teraz mam ochotę na coś innego. – Kamil uśmiechnął się szeroko i złapał mnie mocniej za obie piersi, jednocześnie drażniąc sutki pomiędzy palcami.

– Na co dokładnie? – zapytałam, mrużąc oczy z rozkoszy.

– Na twoje usta – odpowiedział i spojrzał mi w oczy. Odsunął się pół kroku, po czym rzucił krótko: – Klęknij. Chcę już ci zerżnąć ten słodki pyszczek.

Zaskoczył mnie. Nie sądziłam, że będzie taki zdecydowany, lecz podobało mi się to. Zadrżałam aż lekko, kiedy przesunął dłonią powoli po kutasie, patrząc na mnie bez cienia wahania. Co miałam zrobić? Oczywiście, że zsunęłam się z blatu i klęknęłam przed Kamilem.

Złapałam twardego jak skała penisa jedną dłonią i przesunęłam językiem od nasady po wędzidełko. Zatrzymałam się w tym miejscu na chwilę, drażniąc je ustami. Zaraz potem cmoknęłam główkę i wsadziłam ją na parę sekund do ust, zasysając mocno. Kamil aż jęknął, wywołując u mnie kolejne dreszczyki, jak i poczucie satysfakcji. Wyjęłam penisa i powoli rozprowadziłam ślinę po trzonie.

– Zawsze zapominam, jaki duży jesteś – mruknęłam, patrząc na chwilę w oczy chłopaka, ale szybko wróciłam spojrzeniem na dół.

– To teraz możesz sobie przypomnieć! No, a przynajmniej możesz sobie przypominać, póki Ania nie wróci.

Parsknęłam lekko śmiechem, po czym wróciłam ustami do pieszczenia Kamila. Wzięłam do ust powoli sam czubek. Ssałam go delikatnie i kręciłam leniwie kółka pod spodem. Raz w jedną, raz w drugą stronę, zatrzymując się nieco dłużej na dole, przy wędzidełku. Co jakiś czas brałam kutasa nieco głębiej do ust, po czym się cofałam. Dzięki temu mogłam rozprowadzić ślinę po całym trzonie okrężnymi ruchami.

Kamil westchnął głęboko i złapał mnie za włosy z tyłu głowy. Nie pchał się głębiej biodrami, tylko trzymał. Podobał mi się ten prosty, a przy tym nieco władczy gest. A tym bardziej mi się podobał fakt, że miałam wolną rękę w pieszczotach.

Wsunęłam penisa nieco głębiej, może do jednej trzeciej. Gardło mi się lekko zacisnęło, ale nie forsowałam siebie samej. Objęłam kutasa mocno ustami i ssałam go, drażniąc językiem od spodu. Cofnęłam się po chwili, zostawiając długą nitkę śliny, po czym ponowiłam pieszczotę. Robiłam to spokojnie, bez pośpiechu, jakbyśmy naprawdę mieli dla siebie cały wieczór. Albo i całą noc.

Dłońmi cały czas masowałam gruby trzon. Po chwili przełożyłam jedną dłoń i ujęłam nią jądra. Głaskałam je delikatnie, wciąż ssąc kutasa. Głośniejszy jęk ze strony Kamila utwierdził mnie w przekonaniu, iż moje pieszczoty są dobrze przyjmowane.

Cofnęłam głowę o parę centymetrów, a następnie “natarłam” ponownie, chcąc zmieścić przynajmniej jeszcze z dwa, może trzy centymetry. Ślina spływała mi po brodzie, po szyi, kapała na cycki, ale nie przerywałam. W końcu zaczęłam się dławić, czego nie do końca lubiłam. Chwilę tak pieściłam Kamila, po czym zmieniłam taktykę.

Raz brałam głęboko, raz tylko główkę, którą mocno zasysałam. Dłonią na trzonie przyspieszyłam ruchy, aż poczułam, jak kutas zaczyna pulsować. Podnieciło mnie to. Uwielbiałam ten moment, kiedy facet szaleje z rozkoszy. Kamil zacisnął mi mocniej dłoń na włosach. Spojrzałam w górę, a nasz wzrok się spotkał.

– Kurwa, serio ci tego chyba brakowało – powiedział ciężkim głosem, uśmiechając się kącikami ust.

– Zdecydowanie – odrzekłam, wyjmując wcześniej kutasa z ust.

– Uwielbiam, jak mi obciągasz. Jesteś w tym zajebista.

– Dzięki – odpowiedziałam krótko i zassałam mocno główkę. Przez parę sekund ją pieściłam, po czym wyjęłam go i spojrzałam ponownie na Kamila. – Mam dobrego trenera po prostu.

Uśmiechnęłam się szeroko, a chłopak zaśmiał. Wróciłam do pieszczot ustami oraz dłońmi. Czując preejakulat w ustach, wiedziałam, iż nie będę musiała długo czekać na wytrysk. Czułam, jak kutas pulsuje coraz mocniej i robi się jeszcze cieplejszy, gorący wręcz. Wzięłam główkę do ust, obejmując ją ostrożnie wargami. Zassałam mocno, aż policzki mi się zapadły, a językiem robiłam szybkie, mokre kółka wokół. Raz w lewo, w prawo, w lewo, w prawo, zatrzymując się czasem na wędzidełku, lub zaciskajac mocniej usta.

Dłońmi masowałam trzon. Jedna ręka pracowałam tuż przy ustach, sięgając po “lubrykant” w postaci mojej śliny, a drugą bliżej nasady. Kręciłam dłońmi w przeciwnych kierunkach, nieco jakbym chciała “wyżymać” penisa.

Charakterystyczne, śliskie odgłosy i jęki Kamila wypełniły całą salę. Byłam cała w swojej ślinie i jego preejakulacie, ale nie przestawałam. Wręcz przeciwnie. Od czasu do czasu brałam penisa głębiej, mniej więcej do jednej trzeciej. Dłońmi pracowałam w tym samym rytmie, co chwilę spoglądając w górę. Chłopak dyszał coraz głośniej, biodrami poruszał nieznacznie do przodu, a palce we włosach zacisnął tak, że lekko mnie zabolało.

– Nadia, zaraz dojdę… – wyjęczał, patrząc na mnie podjarany.

Nie odpowiedziałam, tylko przyspieszyłam dłońmi i mocniej zassałam główkę. Pieściłam ją językiem, jakby od tego zależało moje życie. Te pieszczoty nie trwały jednak długo. Kamil nagle odciągnął mnie za włosy, wyciągnął kutasa z ust z głośnym, mokrym dźwiękiem i złapał go w dłoń, waląc sobie tuż przy mojej buzi.

– Otwórz usta – rzucił zdecydowanym tonem.

Byłam nieco zdziwiona, ale posłuchałam od razu. Złapałam się za obie piersi i zaczęłam skubać po sutkach. Mój Bartek lubił, jak tak się pieściłam, więc zrobiłam to niemal instynktownie.

– Wystaw jeszcze język, maleńka – dodał Kamil, nie zwalniając tempa masturbacji.

Ponownie: co miałam zrobić? Usłuchałam go i otworzyłam szerzej usta, przy okazji wystawiając język. Nie musiałam długo czekać. Kamil jęknął głośno, a kutas zapulsował. Pierwszy strumień spermy wystrzelił prosto na moją twarz i włosy. Strumień był na tyle mocny i obfity, że aż przymknęłam oczy zaskoczona. Kolejny był jeszcze dłuższy, sklejając mi jedną powiekę.

Trzeci, czwarty, piąty – wszystkie leciały jeden po drugim, trafiając na wargi, język, a także głębiej do ust. Któryś kolejne strzał wylądował na szyi, inny na bluzce i piesiach. Nie myślałam o konsekwencjach w tej chwili. Po prostu przyjmowałam wszystko na siebie, rozprowadzając spermę na piersiach dłońmi.

Lepkiej, białej cieczy było tyle, że miałam wrażenie, jakby skleił mi jednocześnie włosy, twarz, usta, jak i szyję oraz piersi. Kamil dyszał ciężko jeszcze chwilę, podziwiając swoje “dzieło” z góry. Klepnął mnie parę razy wciąż twardym kutasem po ustach. Wycisnął do nich jeszcze parę kropel, które połknęłam, patrząc na niego spod przymrużonych powiek.

– Kurwa, wyglądasz zajebiście – stwierdził zadowolony. – Cała w mojej spermie.

Parsknęłam lekko ze śmiechem. Puściłam piersi i otarłam powieki, po czym zlizałam resztki nasienia.

– Warto było poczekać? – zapytałam, powoli się podnosząc.

– Zdecydowanie. Ale nie chcę na tym kończyć.

Zawahałam się w tej chwili. Miałam jakieś wyrzuty sumienia i pomyślałam krótko o Bartku, ale byłam zbyt podniecona, by to analizować racjonalnie. Chciałam go poczuć w sobie. I z tą właśnie myślą usiadłam ponownie na blacie stołu.

– Wiesz, że to kolejna granica, której nie powinniśmy przekraczać? – zapytałam, łapiąc go za kutasa i powoli masując.

– Wiem – odparł, podchodząc tak blisko, że jego biodra znalazły się między moimi udami. – I dlatego właśnie to zrobimy.

Złapał mnie za tyłek i podciągnął kawałek do przodu, aż usiadłam na samym brzegu blatu. Nie potrafiłam zaprotestować – i nawet nie chciałam. Jego kutas, wciąż twardy i śliski, otarł się o moje majtki, a ja aż westchnęłam, bo samo muśnięcie sprawiło, że poczułam, jak wszystko we mnie drgnęło. Byłam nieprzyzwoicie podniecona w tej chwili.

Albo mówiąc wprost: kurewsko napalona.

– Ładne masz te majtki – rzucił cicho, patrząc na koronki. Złapał za nie po bokach i zaczął ściągać.

– Cieszę się, że aprobujesz – odpowiedziałam żartobliwie i uniosłam biodra, ułatwiając mu robotę.

Majtki były na tyle mokre, że widziałam śluz, który na nich został. Kamil ściągnął je ze mnie, po czym rzucił gdzieś w bok, nawet nie patrząc, gdzie dokładnie. Złapał kutasa w dłoń i przyłożył do cipki. Rozchyliłam nogi szerzej, opierając stopy o blat.

Jeśli miałam jeszcze jakieś wątpliwości, to wszystkie zniknęły, kiedy poczułam, jak gruba główka wsuwa się we mnie. Szeroka, twarda, pulsująca – ciężka wręcz. Nie potrafiłam tego opisać inaczej. Drugą dłonią Kamil złapał mnie za stopę i zacisnął. Uśmiechnęłam się lekko na ten gest i powiedziałam:

– Aż tak cię jarają stópki?

– Twoje stópki? Zawsze.

Przewrócił oczami, niby zrezygnowana, ale ten banalny komplement sprawił, że poczułam motylki w brzuchu. Już chciałam coś odpowiedzieć, kiedy chłopak pchnął biodrami. Świat aż zawirował dookoła. Mieszanka bólu, jak i przytłaczającej przyjemności sprawiły, że jęknęłam głośno i opadłam głową na blat.

Czułam, jak twarda męskość toruje sobie drogę w ciasnej cipce. Mimo faktu, że byłam niesamowicie mokra, i tak kutas ledwo, co się we mnie mieścił. Westchnęłam głęboko, po czym jęknęłam, czując kolejny centymetr.

– Patrz na mnie, mała – rzucił Kamil cichym, a przy tym zdecydowanym tonem,

Podniosłam głowę, a nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem. On cofnął biodra, po czym ponownie zaczął powoli wchodzić. Bardzo powoli wręcz, za co byłam mu wdzięczna.

Już sama główka sprawiała, że wariowałam. Czułam, jak mnie rozciąga, jak szeroki jest, jak musi się “przeciskać” przez cipkę. Jęknęłam cicho, bo to było takie powolne, wyraźne uczucie – centymetr po centymetrze, jakby chciał, żebym dokładnie zapamiętała, jaki jest gruby.

Zatrzymał się na chwilę, kiedy główka była już cała w środku, i tylko lekko poruszył biodrami parę razy, dostarczając mi kolejnych dreszczyków przyjemności. Jęknęłam i zacisnęłam palce na blacie. Kamil dał mi chwilę, po czym naparł na mnie ponownie, wpychając jeszcze centymetr, może dwa. Nie wytrzymałam i krzyknęłam krótko. Czułam grubą główkę, każdą żyłę, to, jak wypełnia mnie coraz bardziej, jak rozkosznie mnie rozciąga.

– Kurwa, ale jesteś ciasna – powiedział, patrząc mi prosto w oczy.

– To ty jesteś wielki – stwierdziłam tylko, oddychając ciężko z uśmiechem na ustach.

W oczach chłopaka błysnęły podniecenie i pewność siebie. Cofnął biodra bez pośpiechu. Wyszedł niemal cały, po czym pchnął raz jeszcze. Robił to wręcz leniwie, jakbyśmy w ogóle nie musieli się spieszyć – i bardzo dobrze, bo mogłam się do niego przyzwyczaić. Tym razem jednak wsunął się głębiej. Świat ponownie zawirował, aż musiałam na chwilę zamknąć oczy. Czułam się absolutnie bosko w tej chwili.

Kamil dalej we mnie wchodził. Trudno było mi ocenić, jak głęboko, ale jakbym miała zgadywać, to powiedziałabym, że wcisnął się gdzieś do połowy. Zatrzymał się wtedy na chwilę. Puścił kutasa i złapał moją drugą stopę, po czym zacisnął obie dłonie. Dał mi kilka sekund na przyzwyczajenie się, a następnie poruszył lekko biodrami, wywołując u mnie dreszcze na całym ciele.

– Jeszcze – ni to jęknęłam, ni to powiedziałam, wiedząc, że czeka nas jeszcze długa “przeprawa”.

On uśmiechnął się kącikami ust. Cofnął nieznacznie biodra, po czym wszedł ponownie. Nawet nie wiem, kiedy poczułam go w miejscu, gdzie dotąd wcześniej czułam tylko Bartka. Jęknęłam głośno i zamknęłam oczy, opadając głową do tyłu. Cipkę miałam rozciągniętą, jak nigdy wcześniej, co było wciąż bolesne z jednej strony, ale przede wszystkim dostarczało mi niesamowitych wrażeń.

Na tym się jednak oczywiście nie skończyło. Kamil przez chwilę się nie poruszał, po czym cofnął biodra i pchnął kolejny raz. Miałam wrażenie, że błyskawica rozkoszy przeszyła całe moje ciało. Już nie jęczałam, a niemal krzyczałam. Na dobrą sprawę Kamil nawet nie zaczął mnie pieprzyć, a ja odpływałam.

Trudno mi powiedzieć, kiedy dokładnie doszłam. Od dłuższego czasu było mi na tyle dobrze, iż granica była zupełnie zatarta. Przy którymś mocniejszym pchnięciu Kamila po prostu krzyknęłam i zacisnęłam dłonie na ławce, po czym całkowicie odpłynęłam. Drżałam na całym ciele, niemal rzucałam się na blacie. Skurcze cipki były niemal niemożliwe z takim olbrzymem w środku.

Myślałam, że zwariuję z podniecenia. Pulsował we mnie wielki kutas, a ja nie mogłam się poruszyć – a raczej nie kontrolowałam tego, jak się poruszam. Kolejne pchnięcia były jak fajerwerki przyjemności, które wybuchały raz po raz. I kiedy już miałam wrażenie, że powoli wracam do rzeczywistości, to Kamil szybko mnie z tego przekonania wyrywał, wchodząc głębiej lub zmieniając nieco tempo.

Nie miałam pojęcia, ile to trwało. Z dzikiego, orgazmicznego stanu wyrwał mnie dopiero mój nowy kochanek. Wyszedł ze mnie nagle i odsunął się pół kroku. Spojrzałam na niego zdziwiona, nie do końca wiedząc, co się dzieje. Pewnie bym tak została przez parę minut, gdyby on nie rzucił skrajnie podnieconym tonem:

– Klęknij, mała.

Wciąż nie rozumiejąc sytuacji, po prostu zrobiłam to, co powiedział. Znalazłam się na kolanach przed nim, ignorując świat dookoła. Na “nagrodę” nie musiałam długo czekać. Ledwo znalazłam się na ziemi, a Kamil eksplodował ponownie tego wieczoru. Kolejne strzały lądowały na twarzy, włosach, cyckach i brzuchu. Przyjmowałam wszystko grzecznie na siebie, potrząsając piersiami, aby go dodatkowo nakręcić.

Trwało to dłuższą chwilę, nim chłopak w końcu się uspokoił. Stał nade mną z szerokim uśmiechem i wyciskał resztki nasienia z kutasa. Oboje byliśmy wymęczeni, ale usatysfakcjonowani. Kamil nacisnął lekko na moją dolną wargę, a ja posłusznie otworzyłam usta. Wsunął mi główkę kutasa do ust. Nie musiał nic więcej mówić. Wyssałam z niego resztki spermy i jeszcze dałam buziaka na koniec.

Szczerze? Myślałam, że na tym szaleństwa się skończą. Ale bardzo się myliłam…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Nadia

Hej hej! Niestety poprzednie opowiadanie mi ucięło :< Dlatego teraz wrzucam drugą część! Życzę miłej lektury!

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *