Pociag bez hamulcow 3

Siedzieliśmy w przedziale, wciąż rozpaleni po ostatniej rundzie. Powietrze w małym, dusznym pomieszczeniu było gęste od zapachu potu i seksu, a monotonne kołysanie pociągu na szynach działało jak hipnotyczne tło do tego, co działo się między nami. Marta, z włosami w nieładzie i rozmazaną czerwoną szminką, siedziała naprzeciwko mnie, jej oczy błyszczały zadziornością. Jej oliwkowa skóra lśniła od wilgoci, a piersi unosiły się i opadały w rytm szybkiego oddechu pod obcisłą, częściowo rozpiętą koszulką. Kasia, drobna blondynka o niebieskich oczach, siedziała skulona obok niej, wciąż roztrzęsiona, z zaczerwienionymi policzkami i nadgarstkami noszącymi ślady wcześniejszych więzów. Jej oddech był płytki, a spojrzenie unikało mojego, choć co chwilę zerkała na mnie ukradkiem, jakby czekała na kolejny ruch.

– No – zaczęła Marta, przeciągając słowa z lekkim uśmiechem, jej głos był lekko zachrypnięty od krzyków z wcześniejszej rundy. – Myślałeś, że to już koniec? Mam dla ciebie coś specjalnego. – Wstała, jej ruchy były płynne i pewne, a biodra kołysały się lekko, gdy sięgała do swojej czarnej torby leżącej na siedzeniu. Wyciągnęła mały, skórzany pejcz z twardą, płaską końcówką, który wyglądał na dobrze używany. Przesunęła go po swojej dłoni, patrząc na mnie z wyzywającym błyskiem w oczach. – Czas podkręcić temperaturę. Co ty na to?

Kasia uniosła głowę, jej jasne oczy rozszerzyły się na widok przedmiotu. Jej dłonie, wciąż drżące, zacisnęły się na krawędzi siedzenia. – To… boli bardzo? – zapytała cicho, jej głos był zaledwie szeptem, pełnym mieszanki strachu i ciekawości. Jej drobne ciało napięło się, jakby przygotowywała się na odpowiedź.

Marta zaśmiała się gardłowo, przesuwając końcówkę pejcza po swoim udzie, gdzie czarne, podarte rajstopy wciąż przylegały do skóry. – O, boli. Ale w taki sposób, że chcesz więcej. Prawda, przystojniaku? – rzuciła do mnie, unosząc brew i czekając na moją reakcję.

– Zobaczymy, jak bardzo lubicie ból – odpowiedziałem, wstając z siedzenia. Mój kutas pulsował w spodniach, wciąż półtwardy po wcześniejszych wyczynach, a widok ich obu – Marty z jej wyzywającym spojrzeniem i Kasi z jej nieśmiałą gotowością – sprawiał, że byłem gotowy na więcej. – Kasia, klęknij na siedzeniu. Tyłem do nas. Teraz.

Kasia przełknęła ślinę, jej oddech przyspieszył, ale posłuchała bez słowa sprzeciwu. Klęknęła na wąskim siedzeniu, jej drobne dłonie chwyciły oparcie, a tyłek uniósł się lekko w górę. Jej ciemne jeansy były wciąż opuszczone do połowy ud, odsłaniając blade pośladki z lekkimi czerwonymi śladami po wcześniejszych klapsach. – Marta, zwiąż jej ręce znowu. Użyj jej bluzki. I zrób to mocno – dodałem, wskazując na czarną, luźną koszulkę, która leżała zwinięta na podłodze.

Marta uśmiechnęła się szeroko, jej pełne usta rozciągnęły się w prowokującym grymasie. – Z przyjemnością – mruknęła, chwytając bluzkę i podchodząc do Kasi. – Ręce za plecy, maleńka. Nie ruszaj się, bo zrobię to jeszcze ciaśniej. – Kasia posłusznie wyciągnęła ręce do tyłu, a Marta owinęła materiał wokół jej nadgarstków, zaciskając węzeł z taką siłą, że skóra pod spodem zbielała. Kasia syknęła cicho, jej ciało zadrgało, ale nie zaprotestowała. Jej drobne ramiona napięły się, a głowa opadła lekko w dół, jakby poddawała się całkowicie.

– Dobra robota – rzuciłem do Marty, mierząc ją wzrokiem. Stałem za Kasią, moje dłonie chwyciły jej biodra, a palce wbiły się w jej miękką skórę. Ustawiłem ją tak, że jej tyłek był teraz idealnie na mojej wysokości, a jej nogi drżały lekko z napięcia. Bez ostrzeżenia dałem jej mocnego klapsa otwartą dłonią, dźwięk rozległ się w przedziale jak strzał. Kasia jęknęła cicho, jej ciało zgięło się lekko w przód, ale zaraz wróciła do pozycji. Dałem jej jeszcze jednego klapsa, tym razem mocniej, aż jej skóra zaczerwieniła się w miejscu uderzenia, a ona wydała z siebie stłumiony pisk.

– Proszę… jeszcze – wyszeptała, jej głos był ledwo słyszalny, ale pełen desperacji. Spojrzałem na Martę, podając jej pejcz. – Twoja kolej. Uderz ją. Nie za mocno na początek, ale niech to poczuje.

Marta chwyciła pejcz, jej ciemne oczy błysnęły z ekscytacji, a kącik ust uniósł się w uśmiechu. – Gotowa, maleńka? – zapytała, stając obok Kasi i przykładając końcówkę pejcza do jej tyłka, jakby testując odległość. Kasia kiwnęła głową, jej jasne włosy opadły na twarz, zasłaniając oczy. Marta zamachnęła się lekko, a skórzana końcówka trafiła w pośladek Kasi z cichym trzaskiem. Kasia wydała ostry pisk, jej ciało zadrgało, a czerwony pasek pojawił się na jej bladej skórze. Po chwili jednak usłyszałem jej ciche, drżące: – Więcej… proszę, chcę więcej.

Marta nie musiała czekać na dalsze zachęty. Uderzyła jeszcze raz, tym razem trochę mocniej, a dźwięk pejcza przeciął ciszę przedziału. Kasia jęknęła głośniej, jej biodra drgnęły w przód, ale związane ręce nie pozwoliły jej na większą reakcję. Stałem za nią, rozpinając spodnie i wyciągając kutasa, który był już twardy i gotowy. Chwyciłem jej biodra mocniej, a potem wszedłem w nią jednym ostrym pchnięciem, rozciągając jej ciasną, mokrą cipkę. Krzyknęła cicho, jej ciało zgięło się w łuk, ale ja nie zwolniłem – moje biodra uderzały o jej tyłek z każdym ruchem, a dźwięk skóry o skórę mieszał się z jej stłumionymi jękami.

– Kurwa, jest taka ciasna – mruknąłem, patrząc na Martę, która synchronicznie z moimi ruchami dawała Kasi kolejne lekkie uderzenia pejczem. Za każdym razem, gdy pejcz opadał na jej skórę, ja pchałem się głębiej, a Kasia zaczęła krzyczeć cicho przy każdym ruchu, jej głos był pełen mieszanki bólu i przyjemności. – Lubisz to, co? – rzuciłem do niej, szarpiąc lekko za jej związane nadgarstki, żeby przypomnieć jej, kto tu rządzi.

– Tak… tak, proszę, nie przestawaj – wyszeptała, jej głowa opadła na siedzenie, a ciało trzęsło się od napięcia. Marta zaśmiała się cicho, odkładając na moment pejcz i klękając obok mnie. Jej dłoń wsunęła się między uda Kasi, palce zaczęły masować jej łechtaczkę, podczas gdy ja wciąż ją ruchałem, moje pchnięcia były coraz szybsze i głębsze.

– Daj jej dojść, niech się rozpadnie – szepnęła Marta, jej głos był pełen podniecenia, a jej palce poruszały się szybciej. Kasia zadrgała mocniej, jej cipka ścisnęła mnie tak mocno, że ledwo się powstrzymałem. Wyszedłem z niej w ostatniej chwili, czując, jak jej ciało drży w orgazmie, a ona opadła na siedzenie, dysząc i jęcząc cicho, jakby nie mogła złapać tchu.

– Twoja kolej – rzuciłem do Marty, wskazując podłogę przedziału. – Połóż się na plecach. Chcę, żebyś była całkowicie bezbronna. – Marta uniosła brew, ale posłuchała, kładąc się na brudnej wykładzinie przedziału, jej długie, ciemne włosy rozlały się wokół niej jak aureola. – Zwiążę cię tak, że się nie ruszysz – dodałem, sięgając po jej podarte rajstopy, które leżały obok. Owinąłem materiał wokół jej kostek, łącząc je razem, a potem związałem jej nadgarstki nad głową, przyczepiając je do metalowej rurki pod siedzeniem. Była teraz całkowicie unieruchomiona, jej nogi lekko rozłożone, a ciało napięte od więzów.

– Kurwa, to boli w nadgarstkach – syknęła, ale jej oczy błyszczały z ekscytacji. – Rób, co chcesz. Pokaż mi, na co cię stać. – Jej ton był wyzywający, ale jednocześnie pełen poddania. Chwyciłem pejcz, który leżał obok, i dałem jej kilka lekkich uderzeń po wewnętrznej stronie ud, aż na jej oliwkowej skórze pojawiły się czerwone paski. Każde uderzenie wywoływało u niej syk, ale jej biodra unosiły się lekko, jakby prosiły o więcej.

– Zamknij się i bierz, co ci daję – warknąłem, dając jej kolejne uderzenie, tym razem po płaskim brzuchu, a potem po piersiach, gdzie jej twarde sutki wystawały spod cienkiego materiału stanika. Krzyknęła cicho, jej ciało wyginało się w łuk, mimo ograniczeń. Klęknąłem między jej nogami, rozpinając jej spódniczkę do końca i odsuwając majtki na bok. Wszedłem w nią ostro, jednym mocnym pchnięciem, a ona zawyła, jej głowa odchyliła się do tyłu, a usta otworzyły w niemym krzyku. Jej cipka była gorąca i mokra, ściskała mnie przy każdym ruchu, a ja ruchałem ją brutalnie, moje biodra uderzały o jej uda z głośnym plaśnięciem.

– Tak, kurwa, rżnij mnie mocno, nie przestawaj! – wrzasnęła, jej głos rozległ się po przedziale, jakby nie przejmowała się, czy ktoś mógłby ją usłyszeć. Co chwilę dawałem jej lekkie uderzenia pejczem po bokach lub brzuchu, a ona reagowała na każdy cios dźwiękiem, który był mieszanką bólu i ekstazy. Jej związane ręce szarpały się lekko, ale więzy trzymały mocno, przypominając jej, że nie ma kontroli.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *