Pociag bez hamulcow 2

Siedzieliśmy w przedziale, wciąż dysząc po pierwszej rundzie. Powietrze było ciężkie od zapachu potu i seksu, a pociąg trząsł się monotonnie na szynach, jakby nic się nie stało. Marta, z włosami w nieładzie i smugą potu spływającą po jej oliwkowej skórze, spojrzała na mnie z krzywym uśmieszkiem. Jej oczy błyszczały zadziornością, jakby już planowała kolejny krok.

– No, przystojniaku, gotowy na więcej? – rzuciła, przecierając usta wierzchem dłoni. – Bo ja dopiero się rozgrzewam.

Kasia, wciąż zarumieniona i roztrzęsiona, siedziała skulona na siedzeniu, jej niebieskie oczy unikały mojego spojrzenia. Ale gdy zerknęła na mnie ukradkiem, widziałem w nich coś nowego – głód, który wcześniej próbowała ukryć.

– Ja… też chcę – wyszeptała cicho, jej głos drżał, ale był zdecydowany. – Ale… boję się, że przesadzimy.

– Nie bój się, mała – wtrąciła Marta, kładąc dłoń na udzie Kasi i ściskając je mocno. – Będę przy tobie. A on – wskazała na mnie – wie, jak daleko można iść. Prawda?

– Zobaczymy, jak daleko jesteście gotowe pójść – odparłem, wstając z siedzenia. Mój kutas wciąż był półtwardy, pulsujący od wcześniejszego wysiłku, a widok ich obu – Marty z jej wyzywającym spojrzeniem i Kasi z jej nieśmiałą gotowością – sprawiał, że znów byłem gotowy do działania. – Na początek coś nowego. Marta, weź ten pasek. Zwiąż jej ręce. Mocno.

Marta uniosła brew, ale jej usta rozciągnęły się w uśmiechu. – Z przyjemnością. – Sięgnęła po pasek, który wciąż leżał na siedzeniu, i podeszła do Kasi. – Ręce za plecy, maleńka. Nie ruszaj się.

Kasia przełknęła ślinę, jej oddech przyspieszył, ale posłuchała bez słowa sprzeciwu. Marta owinęła pasek wokół jej nadgarstków, zaciskając go mocno, aż skóra pod spodem zbielała lekko. Kasia syknęła cicho, ale nie protestowała. Jej drobne ciało drżało lekko, gdy pasek ograniczał jej ruchy, a ja widziałem, jak jej piersi unoszą się i opadają pod koronkowym stanikiem w szybkim rytmie oddechu.

– Dobra robota – mruknąłem do Marty, mierząc ją wzrokiem. – Teraz ty. Klęknij przede mną. Chcę widzieć, jak dobrze potrafisz służyć.

Jej oczy błysnęły wyzwaniem, ale nie sprzeciwiła się. Klęknęła na podłodze przedziału, jej kolana dotykały zimnej, brudnej wykładziny. Spojrzała na mnie z dołu, jej pełne, czerwone usta rozchyliły się lekko, oczekując. – Czego chcesz, szefie? – zapytała, jej ton był prowokujący, ale posłuszny.

– Otwórz usta. Szeroko – rzuciłem, stojąc nad nią. Zrobiła, co kazałem, jej język wysunął się lekko, a ja wsunąłem się w nią powoli, czując wilgoć i ciepło jej ust. Tym razem nie była tak agresywna jak wcześniej – pozwalała mi dyktować tempo, moje biodra poruszały się w przód i w tył, a jej usta zamykały się wokół mnie ciasno. Jęknąłem cicho, czując, jak jej język sunie po spodzie mojego kutasa, a jej spojrzenie nie odrywało się od mojego, pełne mieszanki buntu i poddania.

Kasia patrzyła na to z boku, jej ręce wciąż związane za plecami, a w jej oczach widziałem rosnące podniecenie. – Chcesz… chcę pomóc – wyszeptała, jej głos był cichy, ale pełen desperacji.

– Cierpliwości – warknąłem, wysuwając się z ust Marty i podchodząc do Kasi. – Najpierw popatrz, jak to się robi. Potem dostaniesz swoją szansę. – Pchnąłem ją lekko, żeby usiadła prosto, a jej plecy oparły się o siedzenie. Jej nogi były rozłożone, a jeansy, które wciąż miała częściowo na sobie, odsłaniały wilgotne majtki. Dotknąłem jej między udami, przez materiał, a ona sapnęła, jej biodra drgnęły mimowolnie w górę.

– Proszę… dotknij mnie bardziej – błagała, jej głos był niemal płaczliwy. Zignorowałem jej prośbę na razie, wracając do Marty.

– Wstań. I zdejmij resztę ciuchów. Całkowicie – rozkazałem. Marta posłuchała, zdejmując skórzaną kurtkę, obcisłą koszulkę i spódniczkę, aż stała przede mną naga, z wyjątkiem rajstop, które wciąż miała na udach, choć były podarte w kilku miejscach. Jej ciało lśniło od potu, pełne piersi z twardymi sutkami unosiły się przy każdym oddechu, a między udami widziałem błyszczącą wilgoć.

– A teraz ty mnie zwiąż – rzuciła, podając mi kawałek materiału, który oderwała z podszewki swojej kurtki. – Jeśli masz jaja, żeby mi rozkazywać, to pokaż, że potrafisz mnie ujarzmić.

Wziąłem materiał i związałem jej nadgarstki z przodu, zaciskając mocno, aż syknęła z lekkiego bólu. – Nie bój się, nie puszczę cię, dopóki nie skończymy – powiedziałem, pchnąwszy ją na siedzenie obok Kasi. Obie teraz siedziały obok siebie, związane, ich ciała drżały z oczekiwania.

– Obie jesteście moje, dopóki ten pociąg nie dojedzie do końca trasy – rzuciłem, klękając przed nimi. Najpierw zająłem się Martą, rozciągając jej nogi szeroko i wsuwając dwa palce między jej wargi, rozsmarowując wilgoć po całej jej cipce. Jęknęła głośno, jej biodra pchnęły się w przód, ale związanie ograniczało jej ruchy, co tylko potęgowało jej frustrację.

– Kurwa, nie drażnij mnie, wejdź we mnie już – syknęła, jej głos był pełen desperacji. Zamiast tego dałem jej mocnego klapsa między uda, prosto na łechtaczkę, a ona krzyknęła, jej ciało zadrgało.

– Zamknij się. Ja decyduję, kiedy – warknąłem, powtarzając klaps jeszcze raz, aż jej skóra zaczerwieniła się. Potem przeszedłem do Kasi, zdejmując jej majtki do końca i odsłaniając jej cipkę, która była cała mokra, lśniąca w mdłym świetle przedziału. Dotknąłem jej delikatnie, ale tylko na moment, żeby poczuła frustrację, a potem dałem jej lekkiego klapsa, który wywołał cichy pisk.

– Boli… ale… chcę więcej – wyszeptała, jej oczy były zamglone od podniecenia. Kontynuowałem, na przemian dotykając ich i dając klapsy, aż obie dyszały ciężko, ich ciała błagały o więcej, ale ja wciąż trzymałem je na krawędzi.

W końcu ustawiłem Martę na czworaka, jej związane ręce opierały się o siedzenie, a tyłek uniósł się w moją stronę. Wszedłem w nią ostro, jednym pchnięciem, a ona zawyła, jej ciało zgięło się w łuk, ale związanie sprawiało, że nie mogła się ruszyć tak, jakby chciała. Ruchałem ją mocno, moje biodra uderzały o jej tyłek z każdym ruchem, a dźwięk skóry o skórę rozchodził się po przedziale. Co chwilę szarpałem za materiał na jej nadgarstkach, przypominając jej, że nie ma kontroli.

– Kurwa, jestem twoja, rżnij mnie, jak chcesz! – krzyknęła, jej głos był zachrypnięty od wysiłku. Po kilku minutach wyszedłem z niej, przechodząc do Kasi, którą ułożyłem na plecach, jej związane ręce pod plecami sprawiały, że była jeszcze bardziej bezbronna. Wszedłem w nią powoli, czując, jak jej ciasne ciało otwiera się na mnie, a ona jęknęła cicho, jej oczy zamknęły się z rozkoszy i bólu.

– Powoli… proszę… – wyszeptała, ale jej biodra unosiły się, prosząc o więcej. Przyspieszyłem, moje ruchy stały się głębsze, a ona zaczęła krzyczeć cicho przy każdym pchnięciu, aż w końcu jej ciało zadrgało w orgazmie, jej cipka ścisnęła mnie mocno, niemal zmuszając mnie do dojścia, ale powstrzymałem się.

– Dobra, czas na coś bardziej ryzykownego – rzuciłem, dysząc ciężko, i podszedłem do okna przedziału. Odsunąłem zasłonkę na moment, patrząc na ciemność za szybą. Pociąg zwalniał, zbliżając się do kolejnej małej stacyjki. – Widzicie tę platformę? Jeśli ktoś tam jest, może nas zauważyć. I właśnie to zrobimy.

Marta zaśmiała się gardłowo, jej oczy błysnęły z ekscytacji. – Kurwa, to mi się podoba. Co masz na myśli?

– Podejdźcie do okna. Obie. Na kolana – rozkazałem. Z trudem, przez związane ręce, ustawiły się przy oknie, ich twarze na poziomie szyby. Odsunąłem zasłonkę całkowicie, a mdłe światło z peronu wpadło do środka. Nie widziałem nikogo na zewnątrz, ale sama myśl, że ktoś mógłby nas zobaczyć, sprawiła, że adrenalina buzowała mi w żyłach.

Klęknąłem za Martą, wchodząc w nią od tyłu, a moje ruchy były szybkie, niemal brutalne. Jej piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu, a jej jęki były głośne, jakby chciała, żeby ktoś na peronie ją usłyszał. – Kurwa, niech patrzą, jeśli chcą! – syknęła, jej ciało drgało z podniecenia.

Kasia obok niej patrzyła na to, jej oddech był szybki, a w oczach widziałem strach zmieszany z fascynacją. – A jeśli ktoś nas zobaczy? – wyszeptała drżąco.

– To nas zobaczy – rzuciłem, wychodząc z Marty i przechodząc do niej. Wszedłem w nią powoli, jej ciało było napięte od strachu, ale wciąż mokre i gotowe. Ruchałem ją przy oknie, jej twarz była zwrócona w stronę szyby, a ja złapałem ją za włosy, szepcząc do ucha: – Wyobraź sobie, że ktoś tam stoi. Patrzy, jak jesteś moja. Podoba ci się to?

Jęknęła cicho, jej ciało zadrgało, a ja wiedziałem, że myśl o byciu widzianą pcha ją na krawędź. Pociąg ruszył dalej po chwili, zostawiając stacyjkę za nami, ale adrenalina wciąż krążyła w naszych żyłach.

Gdy wróciliśmy na siedzenia, odwiązałem ich ręce, dając im chwilę na oddech. Marta masowała nadgarstki, jej uśmiech był szeroki, ale w jej oczach widziałem coś więcej niż tylko zadziorność – była to potrzeba kontroli, którą na chwilę oddała, i ekscytacja z przekraczania granic.

– Wiesz, zawsze lubiłam igrać z ogniem – rzuciła, siadając obok mnie. Jej dłoń spoczęła na moim udzie, ale tym razem nie było to prowokujące, raczej jakby chciała poczuć bliskość. – W życiu wszystko jest zbyt… przewidywalne. Ale to? To jakby ktoś włączył mi światło w głowie. A ty? Dlaczego lubisz nam rozkazywać?

– Bo widzę, że tego potrzebujecie – odparłem, patrząc jej w oczy. – Ty lubisz walczyć, ale w głębi duszy chcesz, żeby ktoś cię przejął. A ona – wskazałem na Kasię – potrzebuje kogoś, kto poprowadzi ją przez strach.

Kasia spojrzała na mnie, jej oczy były wilgotne, ale nie od łez – od emocji, które w niej buzowały. – Masz rację – wyszeptała. – Zawsze bałam się… wszystkiego. Seksu, ryzyka, nawet siebie. Ale z wami… czuję, że mogę. Nawet jeśli boli, nawet jeśli się boję, chcę iść dalej. – Jej głos zadrżał, ale w jej spojrzeniu była nowa pewność.

– Dobra, mała, jeszcze pokażemy ci, jak głęboko można zajść – mruknęła Marta, obejmując ją ramieniem. – Prawda, szefie?

– Prawda – rzuciłem, uśmiechając się do nich. – Mamy jeszcze kilka godzin. I jeszcze więcej granic do przekroczenia.

 – Tym razem to ty mnie posłuchasz – rzuciła nagle Marta, jej ton był ostry, a w oczach błysnęło wyzwanie. – Mam dość bycia na dole. Teraz ja rządzę. – Zanim zdążyłem zareagować, pchnęła mnie na siedzenie, jej dłonie złapały moje nadgarstki i przycisnęły je do oparcia. Była silna, a jej determinacja zaskoczyła mnie na tyle, że pozwoliłem jej na to.

– Dobra, zobaczymy, co potrafisz – mruknąłem, patrząc na nią z lekkim uśmiechem. Usiadła na mnie okrakiem, jej cipka otarła się o mojego kutasa, ale jeszcze nie pozwoliła mi wejść. Zamiast tego nachyliła się, jej usta znalazły się przy moim uchu.

– Będziesz grzeczny, inaczej nie dostaniesz nic – szepnęła, a jej dłonie wciąż trzymały moje ręce. Potem spojrzała na Kasię. – Chodź tu, maleńka. Pokażemy mu, kto teraz rządzi.

Kasia, wciąż niepewna, ale zaintrygowana, podeszła bliżej. Marta wskazała jej, żeby klęknęła przed nami, a potem pchnęła jej głowę w stronę mojego kroku. – Ssij go. Ale powoli. Niech poczuje, że to my decydujemy.

Kasia posłuchała, jej usta zamknęły się wokół mnie, a jej ruchy były nieśmiałe, ale dokładne. Marta patrzyła na to z góry, jej biodra poruszały się lekko, ocierając się o moje uda, ale wciąż nie pozwalając mi wejść. – Podoba ci się, co? – rzuciła do mnie. – Ale to dopiero początek.

Po chwili usiadła na mnie, wpuszczając mnie w siebie powoli, jej ciało było gorące i ciasne, a ona kontrolowała każdy ruch, unosząc się i opadając w swoim tempie. Jej dłonie wciąż trzymały moje nadgarstki, a ja czułem, jak walczę z samym sobą, żeby nie przejąć kontroli. Kasia w tym czasie całowała moje uda, jej usta wędrowały coraz wyżej, aż znów wzięła mnie w usta, kiedy Marta na moment się uniosła. Obie pracowały razem, a ja byłem na ich łasce, co było nową, irytującą, ale cholernie podniecającą dynamiką.

– Kurwa, macie mnie – stęknąłem, czując, jak zbliżam się do krawędzi. Marta zaśmiała się triumfalnie, przyspieszając ruchy, aż w końcu pozwoliła mi dojść, wysuwając się w ostatniej chwili, żeby Kasia mogła wziąć mnie w usta i połknąć wszystko, co miałem do zaoferowania.

Opadły na siedzenia obok mnie, wszystkie dysząc, a Marta rzuciła z uśmiechem: – Widzisz? Ja też potrafię rządzić.

– Zobaczymy, jak długo – odparłem, wciąż dysząc, ale już planując, jak odwrócić sytuację w kolejnej rundzie.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *