Kilka następnych dni upłynęło w monotonnym rytmie, ale wieczory rozpalane były coraz bardziej intensywnymi igraszkami. Małek nie tracił okazji, by przypominać Ani, kim teraz jest – jego posłuszną, małą dziwką, gotową spełniać każdą fantazję. Każdego wieczoru, gdy tylko drzwi się zamykały, jego ręce chwytały ją z brutalną pewnością, a słowa, które szeptał jej do ucha, były coraz bardziej spodnie, coraz bardziej upokarzające. Ania, choć czasem wahała się przez chwilę, szybko poddawała się temu rytuałowi, jej ciało reagowało na jego dotyk z coraz większą łapczywością. Jola dołączała do nich nieregularnie, ale za każdym razem, gdy się pojawiała, granice przesuwały się jeszcze dalej. Ania uczyła się, jak oddychać przez łzy, jak jej ciało może wyginać się w pozycje, o których wcześniej nie śniła, jak jej krzyki mogą stać się muzyką dla uszu Małka i Joli.
Pewnego popołudnia, gdy Małek wrócił z pracy wcześniej niż zwykle, zastał Anię w kuchni, ubraną w luźną koszulkę i krótkie szorty, które ledwo zakrywały jej pośladki. Jej włosy były związane w niechlujny kok, a na policzkach wciąż widniał rumienieć po porannym seksie, który był szybki, brutalny i zostawił ją z bolącym tyłkiem i mokrymi udami. Małek podszedł do niej od tyłu, przyciskając się do jej pleców, jego dłoń natychmiast wsunęła się pod materiał szortów, palce zagłębiając się między jej pośladki.
— Jutro idziesz do szefa — powiedział, jego oddech gorący na jej szyi. — Poprosisz o podwyżkę.
Ania zamarła, łyżka, którą trzymała, wypadając z jej palców i brzęknąwszy o blat.
— Co?
Jego palce ścisnęły jej pośladki, a następnie przesunęły się niżej, muskając jej wilgotną szczelinę.
— Słyszałaś. Idziesz i proszysz. A jeśli będzie trzeba, dasz mu się przelecieć. Za dodatkowe pięć stówek miesięcznie, myślę, że nie będziesz miała nic przeciwko temu.
Ania odwróciła się gwałtownie, jej oczy rozszerzone.
— Żartujesz?
Małek uśmiechnął się zimno, jego wzrok przesuwając się po jej ciele, jakby już wyobrażał sobie, jak inny mężczyzna będzie ją dotykał.
— Nie żartuję. Jesteś moją dziwką, prawda? A dziwki robią, co im się każe. Zwłaszcza, jeśli to oznacza więcej kasy dla nas obojga.
Jego słowa uderzyły ją jak policzek, ale jednocześnie poczuła, jak coś w niej drgało – ta myśl, obca i zakazana, rozpalająca ją od środka. Wyobraziła sobie, jak stoi przed szefem, jego ręce na jej biodrach, jego usta na jej szyi, jego słowa rozkazujące. Jej oddech przyspieszył.
— A jeśli nie zechce? — wyszeptała, ale jej głos brzmiał słabo, niepewnie.
Małek śmiał się cicho, jego dłoń przesuwając się na jej brzuch, a następnie w górę, chwytając jej pierś przez cienki materiał koszulki.
— Och, zechce. Wiesz, jak wyglądasz, kiedy jesteś podniecona. Wiesz, jak twoje ciało reaguje na dotyk. — Jego kciuk pocierał jej sutek, który natychmiast stwardniał. — Ubierzesz się tak, żeby nie mógł się oprzeć. A potem wrócisz do domu i opowiesz mi każdy szczegół. Każde jego słowo, każdy dotyk. I jeśli będziesz grzeczna, nagrodzę cię.
Ania poczuła, jak jej kolana się trzęsą. To było szalone. Niebezpieczne. Ale myśl o tym, jak Małek będzie na nią patrzył, gdy opowie mu, jak inny mężczyzna ją pieprzył, jak jego ręce będą ją karcić lub nagradzać za jej posłuszeństwo… jej ciało zareagowało natychmiast, wilgoć zalewając jej majtki.
— Dobrze — szepnęła, a Małek uśmiechnął się triumfalnie, jego dłoń ściskając jej pierś mocniej, aż jęknęła.
— Dobra dziewczynka — wymruczał, a następnie pchnął ją na blat kuchenny, jego usta znajdąc jej szyję, zęby zagryzając jej skórę. — Teraz pokaż mi, jak będziesz go uwodzić.
Następnego ranka Ania stanęła przed lustrem w sypialni, jej oddech płytki, a dłonie lekko drżące. Małek wybrał dla niej ubranie – obcisła, czarna spódnica, sięgająca ledwo kolan, która podkreślała każdy krągły kształt jej pośladków i ud. Biała, jedwabna bluzka z głębokim dekoltem, który odsłaniał górną część jej biustu, a przez cienki materiał widać było zarys jej stanika. Na nogach miała czarne szpilki, które wydłużały jej nogi i sprawiały, że każdy krok był wyzywający, kołysząc biodrami w sposób, który przyciągał wzrok. Pod spódnicą nosiła koronkową, czarną bieliznę – stanik z przezroczystymi miseczkami, które ledwo zakrywały jej sutki, i stringi, których cienki pasek znikał między jej pośladkami.
Gdy dotknęła swoich ust szminką, jej oddech był nierówny. Małek stał za nią, jego ręce na jej biodrach, jego usta przy jej uchu.
— Pamiętaj — jego głos był niski, rozkazujący. — Jesteś tam po to, żeby dostać, czego chcemy. Użyj tego, co masz. — Jego dłoń przesunęła się na jej brzuch, a następnie w dół, dociskając się między jej uda. — On nie będzie mógł ci się oprzeć.
Ania jęknęła cicho, gdy jego palce nacisnęły na jej wrażliwe miejsce, nawet przez materiał spódnicy i stringów czując, jak jest mokra.
— A potem wrócisz do mnie — kontynuował, jego zęby zagryzając jej ucho. — I opowiesz mi wszystko. Każdy jęk, każdy ruch. I jeśli będziesz dobrze się sprawować, dam ci to, czego naprawdę pragniesz.
Jego słowa były jak ogień, palący ją od środka. Skinęła głową, niezdolna do mówienia, gdy jego palce pracowały szybko, doprowadzając ją na skraj, zanim cofnął rękę, zostawiając ją drżącą i niezaspokojoną.
— Teraz idź — powiedział, dając jej lekki klaps w pośladki. — I nie zawiedź mnie.
Gdy Ania weszła do biura szefa, jej serce biło jak szalone. Drzwi zamknęły się za nią z cichym kliknięciem, a ona stanęła przed jego biurkiem, czując, jak jego wzrok przesuwa się po niej, jakby zdzierał z niej ubranie warstwa po warstwie. Szef, mężczyzna po czterdziestce, o siwiejących skroniach i zimnych, szarych oczach, odłożył długopis i oparł się na krześle, jego wzrok zatrzymując się na jej nogach, a następnie powoli podnosząc się wyżej.
— Pani Anno — powiedział, jego głos głęboki, niemal leniwy. — To niespodzianka. Czym mogę służyć?
Ania przełknęła ślinę, jej usta nagle suche. Podeszła bliżej, jej biodra kołysząc się z każdym krokiem, jak nauczył ją Małek.
— Chciałam porozmawiać o mojej pozycji w firmie — zaczęła, jej głos nieco drżący, ale pewniejszy, niż się czuła. — Uważam, że moja praca zasługuje na… uznanie.
Jego usta wygięły się w uśmiechu, a jego wzrok spadł na jej dekolt, gdzie przez cienki materiał bluzki widać było zarys jej stanika, a sutki, twardniejące pod jego spojrzeniem, były wyraźnie widoczne.
— Uznawanie jest ważne — powiedział, wstając z krzesła. Jego dłonie oparły się o blat biurka, a on nachylił się lekko, jego oczy na poziomie jej piersi. — Ale musi być wzajemne, nie sądzisz?
Ania poczuła, jak jej oddech staje się płytki. Jego słowa, jego bliskość – wszystko to przypominało jej o obietnicy złożonej Małkowi. O tym, jak bardzo chciała mu zadowolić.
— Tak — szepnęła, jej głos ledwie słyszalny.
Jego dłoń uniosła się, palce muskając jej ramię, a następnie przesuwając się w dół, po jej ręce, aż do nadgarstka. Jego dotyk był gorący, pewny, jakby już wiedział, że ona się nie cofnie.
— W takim razie, może powinniśmy omówić to… bardziej szczegółowo — powiedział, jego kciuk krążąc po wewnętrznej stronie jej nadgarstka, gdzie pulsowało jej żyły.
Ania nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego, zrobiła krok do przodu, jej kolano dotykając jego nogi, jej ciało niemal przywierające do jego. Jego druga dłoń przesunęła się na jej talię, przyciągając ją bliżej, aż poczuła twardość jego erekcji przez materiał jego spodni.
— Dobra dziewczynka — wymruczał, jego usta znajdąc jej szyję, jego zęby delikatnie zagryzając jej skórę, podczas gdy jego dłoń przesuwała się niżej, chwytając jej pośladek przez spódnicę, jego palce zagłębiając się w miękkie ciało.
Ania jęknęła, jej głowa odchylając się do tyłu, gdy jego usta przesuwały się w górę, znajdąc jej ucho.
— Wiesz, ile razy wyobrażałem sobie, jak cię tutaj wezmę? — jego głos był chrapliwy, jego oddech gorący na jej skórze. — Na tym biurku. Na kanapie. Przy drzwiach, gdy ktoś może wejść.
Jego słowa rozpalały ją, jej ciało reagowało na każde z nich, jakby były poleceniami. Jego dłoń przesunęła się na przód jej spódnicy, jego palce naciskając na jej łono przez materiał, czując, jak jest mokra, gotowa.
— Proszę — wyszeptała, jej głos łamiący się. — Proszę, panie dyrektorze.
Jego śmiech był niski, triumfalny, gdy jego palce pracowały szybko, rozpinając guzik jej spódnicy, a następnie suwak. Spódnica opadła na podłogę, pozostawiając ją w stringach i bluzce, jej pośladki odsłonięte, jej uda drżące.
— Jak bardzo chcesz tę podwyżkę, Anno? — zapytał, jego dłoń ślizgając się po jej pośladku, jego palce zagłębiając się w rowku między nimi, znajdąc jej wilgotne, gorące miejsce.
— Bardzo — jęknęła, gdy jego palec przesunął się po jej szczelinie, jej stringi już całkowicie przemoczone. — Proszę, zrób ze mną, co zechcesz.
Jego palce chwyciły materiał jej stringów, szarpnięcie rozdzierając je na pół, pozostawiając ją całkowicie odsłoniętą, jej pośladki i puszcza łonowa wystawione na jego wzrok. Jego dłoń uderzyła ją w pośladki, twarde, głośne klapnięcie rozległo się w pokoju, a ona krzyknęła, jej ciało wyginając się do przodu.
— Dobrze — powiedział, jego głos ochrypły z pożądania. — W takim razie pokaż mi, jak bardzo ci na tym zależy.
Jego ręce chwyciły jej biodra, obracając ją, aż jej nagie pośladki oparły się o krawędź biurka. Jego usta znalazły jej sutek przez bluzkę, jego zęby zagryzając go przez materiał, podczas gdy jego dłoń przesuwała się między jej nogi, jego palce zagłębiając się w niej, jej ciało natychmiast reagując, jej uda zaciskając się wokół jego ręki.
— Jesteś taka mokra — wymruczał, jego palce poruszające się w niej szybko, jego kciuk naciskając na jej łechtaczkę. — Myślałaś o tym, prawda? O tym, jak cię tutaj wezmę, jak będziesz moją małą dziwką, gotową zrobić wszystko, byle tylko dostać to, czego chcesz.
— Tak — krzyknęła, jej paznokcie zagłębiając się w blat biurka, jej ciało drżące, gdy jego palce pracowały w niej, doprowadzając ją na skraj, ale nie pozwalając jej osiągnąć szczytu. — Proszę, proszę, nie przestawaj.
Jego usta oderwały się od jej piersi, a jego dłoń cofnęła się, zostawiając ją puste, drżącą, jej ciało domagające się więcej.
— Na kolana — rozkazał, jego głos twardy, nieznoszący sprzeczności.
Ania opadła na kolana przed nim, jej dłonie trzęsąc się, gdy rozpinała pasek jego spodni, a następnie suwak. Jego penis wyskoczył, twardy i gruby, jego głowa lśniąca od kropli preejakulatu. Jej usta otworzyły się, jej język wysuwając się, by zlizać tę słoną kroplę, zanim jej wargi otoczyły go, jej policzki wciągając się, gdy zaczęła ssać.
— Tak jest — jęknął, jego dłoń chwytając jej włosy, kierując jej ruchy. — Jesssst, tak. Weź go głębiej.
Ania posłusznie przesunęła się niżej, jej gardło otwierając się, gdy jego członek uderzał w jej podniebienie, jej oczy łzawiąc się, gdy dusiła się na nim, jej dłonie chwytając jego uda, jakby to było jedyne, co trzymało ją w miejscu. Jego biodra zaczęły poruszać się, wpychając się w jej usta, jego jądra uderzając o jej brodę za każdym razem, gdy wchodził głęboko.
— Kurwa, jaka z ciebie dziwka — wysapał, jego dłoń ściskając jej włosy mocniej, jego ruchy stając się bardziej brutalne. — Wiesz, jak ładnie wyglądasz, klęcząc przede mną z moim kutem w tych swoich ustach?
Ania nie mogła odpowiedzieć, jej usta pełne jego mięsa, ale jej oczy spojrzały w górę, spotykając się z jego wzrokiem, jej spojrzenie pełne poddania, pełne pragnienia, by zadowolić go, by zadowolić Małka, by być dobrą, posłuszną dziwką, którą obaj chcieli, którą potrzebowali.
Jego dłoń pchnęła jej głowę jeszcze niżej, jego członek wbijając się w jej gardło, jej nos zagrzebując się w jego łonie, gdy zaczął tryskać, gorący nasionem wylewając się prosto do jej gardła. Ania połykała łapczywie, jej język wysuwając się, by zlizać każdą kroplę, która wyciekła z kącików jej ust, jej oczy zamykając się, gdy czuła, jak jego nasienie spływa po jej gardle.
Gdy w końcu cofnął się, jego penis mokry od jej śliny, Ania pozostała na kolanach, jej oddech ciężki, jej ciało wciąż drżące z niezaspokojonego pożądania. Jego dłoń dotknęła jej policzka, jego kciuk ślizgając się po jej dolnej wardze.
— Dobra dziewczynka — powiedział, jego głos pełen zadowolenia. — Teraz wstań. Chcę cię pieprzyć na moim biurku, zanim ktoś wejdzie i zobaczy, jaka jesteś kurwa.
Ania wstała, jej nogi drżące, gdy obrócił ją i pchnął na blat biurka, jej pierś przyciskając się do chłodnego drewna, jej pośladki wystawione, gotowe na to, co miało nadejść. Usłyszała, jak rozrywa opakowanie prezerwatywy, a następnie poczuła, jak jego dłonie rozchylają jej pośladki, jego palce zagłębiając się w niej, przygotowując ją.
— Proszę — jęknęła, jej głos stłumiony przez blat. — Proszę, panie dyrektorze, weź mnie.
Nie musiała prosić dwa razy. Jego członek uderzył w nią z całą siłą, wypełniając ją jednym, brutalnym pchnięciem, jej krzyk rozdzierający ciszę gabinetu. Jego dłonie chwyciły jej biodra, jego paznokcie zagłębiając się w jej skórę, gdy zaczął ją pieprzyć, jego biodra uderzając w jej pośladki z głośnym klaskaniem, jego jądra bijąc o nią za każdym razem, gdy wchodził głęboko.
— Tak, kurwa — warczał, jego ruchy stając się coraz bardziej dziko, jego oddech ciężki. — Jesteś taka ciasna, taka mokra. Uwielbiasz to, prawda? Uwielbiasz być moją małą dziwką.
— Tak! — krzyknęła, jej paznokcie drapiąc blat, jej ciało wyginając się pod nim, jej orgazm budując się w niej, gotowy eksplodować. — Tak, proszę, nie przestawaj!
Ale on nie miał zamiaru przestawać. Jego dłoń przesunęła się na jej plecy, pchając ją w dół, jej twarz przyciskając się do blatu, podczas gdy jego druga dłoń znalazła jej włosy, ciągnięcie jej głowy do tyłu, gdy jego usta znalazły jej ucho.
— Chcesz skończyć? — zapytał, jego głos chrapliwy. — Chcesz, żebym cię doprowadził do szczytu, moja mała dziwko?
— Tak, proszę! — błagała, jej ciało drżące, jej umysł mgłą, wszystko skupione na tym, jak jego kutas wypełniał ją, jak jego ręce kontrolowały ją, jak jego słowa rozpalały ją.
— W takim razie skończ — rozkazał, jego palce znajdąc jej łechtaczkę, jego dotyk brutalny, nieznoszący sprzeczności. — Skończ dla mnie, kurwa. Chcę poczuć, jak twoja cipa ściska mojego kuta, gdy się wybijesz.
To było wszystko, czego potrzebowała. Jej ciało eksplodowało, jej krzyk rozdzierający powietrze, gdy fale orgazmu przetaczały się przez nią, jej mięśnie zaciskając się wokół niego, jej uda drżące, gdy tryskała, jej sok płynąc po jej udach, mieszając się z potem, który pokrywał jej skórę. On nie przestawał, jego biodra wciąż poruszające się, jego członek wciąż twardy w niej, gdy ona drżała pod nim, jej orgazm przedłużający się, aż w końcu, z głośnym jękiem, on też skończył, jego nasienie wypełniając prezerwatywę, jego ciało przyciskając się do niej, gdy oboje oddychali ciężko.
Gdy w końcu się cofnął, Ania pozostała na biurku, jej ciało wciąż drżące, jej umysł wciąż zamglony. Usłyszała, jak zakłada spodnie, jak zapina pasek, ale nie była w stanie się poruszyć, nie była w stanie myśleć o niczym innym niż o tym, jak bardzo chciała wrócić do domu i opowiedzieć Małkowi każdy szczegół. Każde słowo, każdy dotyk, każdy jęk.
Gdy w końcu podniosła się, jej spódnica leżała wciąż na podłodze, a jej stringi były rozcięte. Jej bluzka była pomięta, a jej włosy w nieładzie. Szef uśmiechnął się do niej, jego wzrok przesuwając się po jej ciele, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół.
— Wracaj do pracy, Anno — powiedział, jego głos pełen zadowolenia. — I nie zapomnij o naszej umowie. Podwyżka będzie na twoim koncie do końca tygodnia.
Ania skinęła głową, jej usta uśmiechając się słabo, gdy chwyciła swoją spódnicę i włożyła ją z powrotem, nie przejmując się stringami. Gdy wychodziła z jego gabinetu, jej uda były mokre, a jej ciało wciąż pulsowało od tego, co się stało. Ale jej umysł był już gdzie indziej – w domu, z Małkiem, gotowa opowiedzieć mu wszystko, gotowa być jego posłuszną dziwką, gotowa na to, co przygotuje dla niej następnym razem.
Leave a Reply