Author: admin

  • Dziewczyna z linii frontu

    Sytuacja miała miejsce kilka lat temu w Iraku. Armia USA prowadziła tam działania wojenne, a wśród nich wysoki rangą wojskowy – David. Miał 32 lata i duże doświadczenie wojenne. Jego jednostka została niedawno zaatakowana przez mieszkańców pobliskiej wioski. Dostali właśnie rozkaz by wioskę najechać i zetrzeć z powierzchni ziemi, a wszystkich jej mieszkańców zabić. Tak jak na wielu frontach kobiety i dzieci się oszczędza – akurat na tym dowodzonym przez płk. Daysona – nie oszczędzano nikogo. Był to jego, dość kontrowersyjny sposób na walkę z tamtejszymi terrorystami. Żaden z żołnierzy oczywiście nie podważał jego rozkazów i posłusznie każdy je wykonywał, ponieważ misje pułkownika zazwyczaj kończyły się sukcesem, toteż większość osób wysoko postawionych przymykała oczy na jego metody działania. Trzeba też przyznać, że dało się znaleźć rozsądne argumenty na ich poparcie. Coraz częściej to kobiety były także terrorystkami czy osobami przeprowadzającymi samobójcze zamachy, więc mogło się okazać, że chcąc którejś pomóc – poniesie się śmierć. Ponieważ plany były bardzo ambitne, to nie było czasu na zajmowanie się dziećmi a same pozostawione na odludziu, we wiosce zrównanej z ziemią, szans na przeżycie nie miały. Zdaniem pułkownika później i tak wyrosłyby na terrorystów, więc lepiej zabić ich gdy jest to łatwiejsze. Tak więc żołnierze strzelali do wszystkich spotkanych we wiosce. Dochodzili właśnie do jej końca. Większość została już wystrzelana, wiec żołnierze chodzili po domach i wystrzeliwali ostatnich znalezionych mieszkańców. David wszedł do jednego z budynków. Powoli przechodził kolejne pokoje, gdy nagle wyleciał na niego mężczyzna koło 40 roku życia z nożem skierowanym wprost w jego twarz. W ostatniej chwili David zdążył oddać celny strzał, najpierw w lewą nogę napastnika, a ułamek sekundy później w drugą nogę, potem strzelił w brzuch. Irakijczyk padł, zalał się krwią i konał w powolnej agonii. Nóż wyjął z jego ręki i poszedł dalej – musieli oszczędzać amunicję więc nie dobijał mężczyzny – tym bardziej, że ten przecież przed chwilą sam chciał go zabić, toteż wyrzuty sumienia go nie dręczyły. W następnym pokoju zobaczył małego chłopca, koło 8 lat z pistoletem w ręce, który trzymał jak zabawkę z którą nie wiadomo, co ma zrobić. David nie chciał, miał zupełnie inne poglądy niż jego dowódca, ale rozkaz to rozkaz – uniósł broń i strzelił prosto w czoło chłopaka. Padł martwy. Wtem dostrzegł w rogu pokoju, skuloną pod biurkiem dziewczynę – a właściwie jeszcze dziecko – na oko miała z 14-15 lat. Była to delikatna, jasna blondynka, o szczupłej budowie ciała z dużymi, zalanymi łzami, zielonymi oczami. Była ubrana w zabrudzoną i lekko potarganą białą koszulkę, sięgającą jej do ud. Popatrzyła na Davida błagalnym wzrokiem i cichym głosem odezwała się do niego po angielsku:

    Strzel mi w głowę bym nie musiała cierpieć jak ojczym – błagam ! Na koniec jej głos był mocno drżący, ledwo żołnierz ją zrozumiał. Dziewczyna wstała powolnym krokiem, stanęła naprzeciwko mężczyzny i spojrzała mu prosto i bardzo głęboko w oczy, powtarzając szeptem:

    -Proszę, zrób już to !

    David uniósł broń, wycelowało, lecz nie umiał pociągnąć za spust. Nie wiadomo, czy to głębokie załzawione spojrzenie młodej dziewczyny o anielskiej cerze, czy też coś innego sprawiło, że po prostu nie umiał strzelić. Dziewczyna zamknęła oczy i czekała – czekała na śmierć. Mężczyzna chwile zaniemówił, po czym wykrztusił z siebie:

    -Skąd umiesz po angielsku ?

    Dziewczyna powoli otworzyła oczy i cichym głosem odpowiedziała:

    -Moja mama miała pochodzenie europejskie, gdy jeszcze żyła uczyła mnie tego języka.

    -Mieszkasz tu od urodzenia ?

    -Tak, proszę Pana – odpowiedziała cichym i potulnym głosem nastolatka

    -Twój odcień skóry, jest jasny, pierwszy raz spotykam tutejszego mieszkańca z tak jasną cerą … – dziwił się David

    -Gdy mama jeszcze żyła, próbowała stąd uciec i uzyskać europejskie obywatelstwo, jakie zresztą mieli jej dziadkowie. Była raz w tym celu w Europie, długie lata zbierała na podróż z nadzieją, że uda jej się tam zamieszkać. Gdy w końcu nielegalnie się tam dostała, to najpierw została zgwałcona w Wielkiej Brytanii a potem deportowana z powrotem do Iraku. Ja prawdopodobnie wtedy … – i tu głos dziewczyny się załamał, opowieść się skończyła i nastała cisza. Teraz Amerykanin zrozumiał – jak to się stało że biała dziewczyna, od urodzenia tu mieszka. Wiedział jednak, że pułkownika ta informacja kompletnie nie zainteresuje, gdyż i tak mają opóźnienie i czasu na dochodzenie jej obywatelstwa na pewno nie znajdzie, więc jego rozkaz może być tylko jeden – zabić ją.

    -Jak masz na imię ? – zapytał.

    -Basma – odpowiedziała cicho dziewczyna. Nastąpiło kilka sekund ciszy, gdy żołnierz nic nie mówił, uśmiechnęła się delikatnie szczerząc białe ząbki a w jej policzkach pojawiły się lekkie dołki. – To po arabsku oznacza uśmiech – kontynuowała dziewczyna.

    David oczarowany jej uśmiechem, spojrzeniem, historią i losem nie umiał oderwać od niej wzroku. Lecz uprzytomnił sobie, że jeśli długo nie będzie wychodził, to zaraz ktoś przyjdzie zobaczyć czy nic mu się nie stało, a wtedy los dziewczynki będzie rozstrzygnięty. Dobrze wiedział, że większość jego towarzyszy broni nie miała żadnych oporów w zabijaniu – mordowali wszystkich, a wielu z nich miało z tego niesłychaną przyjemność. David od nich się różnił – nie poszedł do wojska jak oni, by móc legalnie zabijać. On naprawdę był patriotą, wiele rozkazów wydawało mu się kontrowersyjnych, ale zawsze tłumaczył sobie, że to w imię wyższego dobra i obrony jego kraju, morduje tych ludzi. Ale teraz coś w nim pękło – nie umiał znaleźć żadnego wytłumaczenia na to, w jaki sposób śmierć tej dziewczyny, tak strasznie dotkniętej już losem, na oczach której odebrał jej ostatnią rodzinę, może wpłynąć na obronę Ameryki.

    Nie – stwierdził w duchu – ona przeżyje, nie wiem jeszcze jak, ale nie dam jej zginąć.

    Rozejrzał się po pokoju, na jego drugim końcu zobaczył koce, podszedł do nich. Leżał w nich bardzo spory arsenał broni – o tak to jest pomysł ! – Ucieszył się w myślach. Podszedł z powrotem do dziewczyny, pogrzebał trochę w kieszeni i wyjął strzykawkę, napełnił ją pewną substancją i podał dziewczynie mówiąc:

    -Wstrzyknij to sobie.

    Dziewczyna popatrzyła na niego przerażonym i pełnym melancholii wzrokiem i spytała znów ściszonym głosem:

    -Czy to sprawi, że nie będzie mnie bolało jak będę umierać ?

    David lekko się zaśmiał i powiedział:

    -Nie pora umierać, przynajmniej nie teraz jeszcze. To środek usypiający, zaśniesz po nim w moment i to na kilka długich godzin. Mój dowódca nie pozwoliłby ci żyć, ale ja mam inny zamiar. Widzisz te koce ? – wskazał na broń owiniętą w koce w rogu pokoju.

    -Yhym – skinęła głową dziewczyna, na której twarzy znów pojawił się drobny uśmiech i lekkie rumieńce.

    -Zawinę cię w nie razem z bronią, dzięki temu będę mógł wnieść cię niezauważoną do bagażnika mojego pojazdu. Tę wioskę i tak wysadzimy w powietrze, a wokół jest pustynia, więc gdybyś wyszła poza nią, na pewno rzucisz się w oczy pozostałym żołnierzom no a wtedy ….

    – Tu żołnierz załamał głos i kontynuował – A tak bezpiecznie cię przewiozę do cywilizacji, lecz podróż trwa kilka godzin, a w tym czasie mogłabyś zdradzić nawet najmniejszym ruchem w bagażniku swoją obecność – a wierz mi – wyszkolony żołnierz ma oczy i uszy otwarte nawet na najdrobniejszy szelest i to o każdej porze. Gdy będziesz uśpiona ryzyko wykrycia będzie jeszcze mniejsze, gdyby dowiedzieli się, że ci pomagam zabiliby mnie za zdradę stanu, więc sama rozumiesz, ze muszę powziąć wszystkie środki ostrożności.

    Uśmiech na twarzy dziewczyny pojawił się tak duży jakiego Amerykanin dawno nie widział – dziewczyna bowiem wygrała życie. Z radości rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek. David podświadomie odwzajemnił przytulenie, poczuł przyjemne krągłości dziewczyny na swoim torsie, rękami odruchowo objął ją za pośladki. A i tam także było za co chwycić, stwierdził żołnierz, przesunął delikatnie dłonią po jej prawym pośladku pod koszulką, zakrywanym tylko delikatnie przez skromne majtki. David lekko osłupiał wyczuwając tak podniecające, kobiece kształty u tak młodej dziewczyny i powiedział chłodząco:

    -Już dobrze, dobrze. Dziękować mi będziesz jak się uda, a żeby tak się stało musisz sobie jak najszybciej to wstrzyknąć.

    -Dobrze, tylko ja nigdy nie używałam strzykawki – mówiąc to znów spojrzała w jego oczy tym rozczulającym spojrzeniem.

    -Okej, to wyprostuj rękę, ja ci to zrobię.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie a mężczyzna zatopił igłę w jej żyłach. Dziewczyna delikatnie jęknęła i się skrzywiła. Igła była już wyjęta z jej ręki, a u dziewczyny pojawiły się lekkie zawroty głowy. Po chwili zachwiała się i osunęła w stronę Davida, który ją złapał i jak worek kartofli załadował do koca.  Na nią położył delikatnie broń, która zakryła większość jej ciała. Podniósł koc i wyszedł oknem na około budynku – ruszył w stronę samochodu. Nagle usłyszał głos z daleka:

    -Co tam niesiesz David ? – zapytał Micheal

    -Broń, dużo broni – te araby nawet z zwykłym domu ją trzymają i to w dużych ilościach, są snajperki, AK47 i zwykłe maszynówki.

    -Pokaż te cudeńka – entuzjastycznie zawołał Micheal i ruszył w stronę Davida

    Zestresowany David przyspieszył kroku i dość opryskliwym tonem rzucił do Micheal’a:

    -Czy ty nie miałeś stać na straży ? Obejrzysz je sobie na bazie …

    -Tak jest poruczniku ! – Odmeldował Micheal i wrócił na miejsce warty.

    -Uff … – odetchnął z ulgą David.

    Wsadził dziewczynę wraz z kocami i bronią do bagażnika, delikatnie. Zamknął go. Wsiadł za kierownicę i czekał.

     

       Dwadzieścia minut później budynek był już obłożony materiałami wybuchowymi a wszyscy żołnierze w samochodach. Pułkownik nacisnął guzik i cała wioska wyleciała w powietrze z potężnym hukiem. Z daleka wyglądało to trochę jak fajerwerki, gdy niektóre przedmioty gospodarstwa domowego wystrzeliły w górę. Żołnierze wznieśli okrzyki zwycięstwa i ruszyli do bazy. Po trzech godzinach jazdy dotarli. David chwycił za krótkofalówkę i zameldował szefowi:

    -Panie pułkowniku, jadę na swoją bazę, tę co odbiliśmy z rąk terrorystów. Mam sporo broni zarekwirowanej z tej wioski, ale wymaga przeczyszczenia i odrestaurowania, a tam zostawiłem cały niezbędny ekwipunek, zajmie mi to trochę czasu, więc pewnie dopiero rano wrócę do jednostki.

    -Dobrze poruczniku, uważaj na siebie i pamiętaj, że jutro ruszamy na kolejny cel.

    -Tak jest – zameldował David i odjechał.

    Baza, o której wspominał, to tak naprawdę luksusowa willa, którą przejął jego oddział od jednego z lokalnych dyktatorów. Wtedy to on chwilowo dowodził jednostką, w zamian za znakomitą postawę i błyskotliwe rozprawienie się z wrogiem, mimo jego trzykrotnej przewagi liczebnej, pułkownik pozwolił mu zatrzymać willę i korzystać z niej do woli, póki zostaną na froncie, a zapowiadało się, że potrwa to jeszcze kilka lat. Po półtorej godziny drogi dotarli. Była to biała, duża willa z ładnym ogrodem. W środku domu był basen, wielki salon ze skórzanymi kanapami, przestrzenna kuchnia i bardzo elegancka łazienka, z dużą wanną. Na piętrze było 5 pokoi i 3 łazienki. Jednym z pokoi była siłownia, jeden to pokój rozrywkowy urządzony w stylu ala europejskiego burdelu. Ciemny, czarne fotele, rury do tańczenia, piłkarzyki oraz bardzo dobrze zaopatrzony barek w drogie whiskey i wieloletnie wina. Widać było, że dom nie należał do typowego muzułmanina – a przynajmniej nie do zbyt religijnego.

       David położył dziewczynę na kanapie i włączył telewizję oraz nalał sobie szklankę whiskey. Po lekko ponad godzinie, dziewczyna lekko się poruszyła, otworzyła oczy. Porucznik podszedł do niej i usiadł blisko niej dotykając jej nóg. Zaczął je delikatnie głaskać, potem to samo zrobił z ramionami dziewczyny. Basma powoli się podniosła, siadła koło niego i mocno się wtuliła w mężczyznę. Znów spojrzała mu w oczy tym urokliwym spojrzeniem, pełnym radości i cicho powiedziała:

    -Ty naprawdę mnie uratowałeś.

    -Tak jak obiecałem. Ja jutro będę musiał wracać na front, ale tu jesteś raczej bezpieczna, to dom odbity przez nasze wojsko, a jego okolice są monitorowane przez rządowe satelity, więc tutejsi mieszkańcy raczej niezauważeni się tu nie dostaną. Pułkownik podarował mi ten dom w ramach zasług, więc i pozostali żołnierze nie mają po co tu przybywać. Możesz się tu śmiało rozgościć, musisz się tym domem zaopiekować jak mnie nie będzie. Wokół jest duży ogród a do willi doprowadzono wodę z okolicznej rzeki. Dasz sobie radę z dbaniem o rośliny tam zasadzone ? Bo one na tym pustkowiu są raczej jedynym źródłem pożywienia, pozwalającym ci przetrwać, gdy mnie nie będzie.

    -Tak proszę Pana, zajmę się nimi, matka mnie nauczyła jak obchodzić się z domem, jak gotować, jak dbać o rośliny.

    -Świetnie, to liczę dziś na dobrą kolację – zażartował David

    -Oczywiście, zrobię co tylko będzie się dało – posłusznie przytaknęła dziewczyna.

    -Haha, ja tylko żartowałem.

    -Ale ja zrobię, mam wielki dług wdzięczności wobec Pana, zawdzięczam Panu … życie – uśmiechnęła się do niego.

    -Przestań już do mnie mówić na Pan, David jestem

    -Dobrze Davidzie

    -Ile ty w ogóle masz lat ? – spojrzał na dziewczynę z lekkim politowaniem

    -15

    Mężczyzna nie mógł wytrzymać i musiał zadać to pytanie:

    -Jesteś dziewicą ?

    -Tak, co w mojej wiosce było sporą rzadkością, bo w tym wieku kobiety zazwyczaj miały już mężów, ale że byłam biała to uznawali mnie za gorszą i żaden mężczyzna nie chciał mnie poślubić.

    -Widzisz łazienkę – zapytał wskazując na drzwi do niej ?

    -Weź prysznic, przyda ci się.

    Basma poszła do łazienki a David kontynuował oglądanie TV. Po pół godziny wyszła, owinięta w jasny ręcznik, widać że nie umiała znaleźć dłuższego, bo ten ukazywał jej lekki dekolt a kończył się na pośladkach i do tego nie zakrywając ich całych. Widok tej małolaty podniósł ciśnienie w spodniach amerykańskiego żołnierza. Tak naprawdę teraz dostrzegł, jak piękną dziewczynę uratował – zgrabna, szczupła, długie nogi, piękna cera, blond włosy opadające za ramiona, lekko falowane, promienny uśmiech na twarzy no i te cudne pośladki, których skrawek wystawał poza ręcznik. Nastolatka nieśmiało zapytała:

    -Ja wiem, że u was na zachodzie, kobieta może odkryć więcej ciała niż u nas, ale czy nie przesadziłam trochę ? – Nie dała dojść do słowa oczarowanemu Davidowi, który na chwilę wyłączył się z tego co mówiła, podziwiając jej cudne walory. Kontynuowała – ja … ja po prostu, nie znalazłam nic innego w łazience do zakrycia się, ale jeśli trzeba to ubiorę tę starą koszulkę, co mnie w niej przywiozłeś … – zaproponowała.

    -No co ty, Basma – spokojnie jest okej, nawet bardzo okej. Masz cudowne ciało, móc na nie patrzeć to czysta przyjemność. Jeśli o mnie chodzi to nie musisz mieć nawet tego ręcznika – zażartował i uśmiechnął się porucznik, widząc zmieszanie dziewczyny.

    Basma bardzo nie chciała się narazić osobie, której zawdzięcza życie, więc długo się nie zastanawiając, odebrała żart Davida na poważnie i w tej samej chwili ręcznik wylądował na podłodze, a przed żołnierzem stała wspaniała, całkiem naga nastolatka. Niesamowicie jędrne piersi, delikatnych, ale nie najmniejszych rozmiarów, sterczące jeszcze od wody sutki. Idealnie gładka cipka, różowiutka jakby nigdy nie dotarł do niej nawet promyk słońca. Płaski brzuszek, wcięcie w talii nadające jej dużo kobiecości, a z tyłu dwa pośladki idealnych rozmiarów, sprawiające że z nastolatki po prostu kipiał seks. Jednym słowem – była boska – a jak na swój wiek, boska to mało powiedziane ! David nie umiał oprzeć się pokusie, wstał i zbliżył się do dziewczyny. Ta wyszczerzyła ząbki w uśmiechu. David skierował prawą dłoń na jej pośladek mocno go łapiąc i przyciągając dziewicę do siebie. Drugą dłonią odgarnął jej włosy z twarzy, potem objął ją z tyłu głowy i nachylił swoje usta do jej. Zetknęły się. Najpierw jakby muśnięciem.

       Dziewczyna mocno zdezorientowana nie oponowała. Nie chciała w jakikolwiek sposób urazić swojego zbawcy. Wychowywana od małego w jednej z muzułmańskich religii, była nauczona wielkiego szacunku do mężczyzny, tak naprawdę w jej wiosce kobieta należała do mężczyzny, musiała być na każde jego skinienie, nie mogła w jakikolwiek sposób podważać jego zdania czy też się sprzeciwiać. A on mógł z nią robić wszystko, pomiatać, rozkazywać, traktować jak służącą, a gdy w jakikolwiek sposób go zdenerwowała, zdarzało się że zabijał ją pod pretekstem tego, że go zdradziła. Nikogo nie obchodziło – czy tak naprawdę było. Tak więc Basmie, nawet przez myśl nie przeszło to, żeby oponować w jakikolwiek sposób przed poczynaniami porucznika. Tym bardziej, że przecież zawdzięczała mu życie, za co była mu naprawdę wdzięczna z całego serca. Widziała jak zabił jej brata i ojczyma, ale rozumiała, że wykonywał tylko rozkazy. Zresztą, gdy w tej wiosce spojrzała w jego oczy zobaczyła w nich zupełnie co innego, niż w spojrzeniu wszystkich wojskowych jakich do tej pory widziała – to było spojrzenie pełne litości i czegoś jeszcze, czegoś zagadkowego, czego dziewczyna nie umiała rozpoznać. Jej brat tak naprawdę był przyrodni, ojczym począł go z jego matką. Po zatem, ojczym i brat traktowali ją jak człowieka gorszego sortu, ojczym wiedział, że to nie była jego córka, do tego była odmieńcem. Tolerował ją, ale to chyba jedyne uczucie jaką ja darzył, o ile w ogóle można to nazwać uczuciem. Dziewczyna to czuła, cały czas marzyła, że wreszcie wyjdzie za mąż i może chociaż ten mężczyzna, przy którym przyjdzie jej spędzić resztę życia, będzie żywił trochę więcej uczuć wobec niej, a przynajmniej nie będzie jej traktował jak intruza we własnym domu. Mimo religii panującej w jej rodzinnym domu, pamiętała opowieści matki o zachodzie i o tym, że tam mężczyzna dobiera się z kobietą z miłości, z wyboru a nie z przymusu, że on ją kocha, dba o nią, pielęgnuje, szanuje, troszczy się. Nie do końca wiedziała, jakby to mogło wyglądać w realnym świecie, ale gdzieś w głębi serca, bardzo skrycie o tym marzyła … że może kiedyś, też się zakocha i pozna tego mężczyznę, który nie będzie nią pomiatał …

       Swoją drogą David należał do grona naprawdę przystojnych, dobrze zbudowanych, wysokich żołnierzy. Z lekkim zarostem, brązowymi włosami i piwnymi oczami. Dziewczyna nie za bardzo wiedziała jak nazwać to, co czuła i myślała gdy patrzyła na niego na kanapie … ale to było dziwne, nowe uczucie. Po prostu miała ochotę go przytulić, jak misia pluszowego, co zresztą już kilka razy uczyniła, nie wiedząc jak dać upust nowym dla niej uczuciom.

       Teraz ten mężczyzna, który wywoływał uśmiech na jej twarzy dotykał ją czule, a jego usta muskały jej wargi. Nigdy się nie całowała, ale jakoś podświadomie odwzajemniła to „muskanie”. Dotyk Davida sprawiał jej przyjemność i powodował wewnętrzne ciepło. Jego język wdarł się do ust dziewczyny muskając swój odpowiednik w damskim ciele. Na początku to lekko łaskotało dziewczynę, lecz po chwili nie wiedząc co ma robić, robiła to samo co on – muskała jego język. I tak, ich pocałunek wchodził w coraz bardziej namiętną fazę, był coraz szybszy, intensywniejszy. Basma zamknęła oczy, dotyk dłoni mężczyzny i jego języka sprawiał jej wielką, nieznaną dotąd przyjemność. Rozpłynęła się w tej chwili, delektując się nią, jak żadną inną do tej pory. Lewa dłoń porucznika powędrowała na pierś nastolatki. Najpierw muskała jej sutek, potem zaczęła całą lekko ugniatać. W tym samym czasie prawa ręka dość mocno macała i penetrowała oba kształtne pośladki małolaty. Wskazujący palec przesmyknął się między drobnymi udami dziewczyny i dotarł do jej wzgórka łonowego. Nie protestowała – całkowicie oddała się penetrowaniu przez poznanego kilka godzin temu mężczyznę. Wciąż miała zamknięte oczy, a ich języki docierały już do granic możliwości wnętrza ust drugiej osoby. Palec Davida lekko się osunął i wspomagany drugim, rozchylił wargi sromowe dziewicy. Były suche, więc zaczął malować delikatne kółka, czubkiem palca po jej cipce, lekko ją muskając. Czynność tę co chwilę przerywał by przejechać palcem w górę i w dół warg sromowych dziewczyny, po czym wracał do muskania ala kół. Zagłębił lekko palec w jej wnętrzu, które powoli zaczynało robić się wilgotne, a z każdą chwilą pieszczot było coraz bardziej. W pewnym momencie z ust dziewczyny wykradł się cichy, lekki pisk, przypominający trochę jęk. Jej pochwa pokryta dziewiczą błoną, pierwszy raz miała w sobie jakiekolwiek ciało obce, pierwszy raz była w ogóle tak mocno rozszerzona. Palec żołnierza coraz śmielej i głębiej w niej poczynał, muskając ją subtelnie od wewnątrz. Dziewczyna zaczęła się powoli rozpływać w tym uczuciu. Druga ręka Davida powędrowała z piersi na brzuch, jeżdżąc po nim delikatnie i malując po nim dziwne wzorki, co jakiś czas zahaczające o „oczy” kobiety. Jej szyja lekko wygięła się do tyłu a jej figura w tej chwili przypominała coś podobnego do napiętego łuku. Teraz już oba palce były w jej wnętrzu, gładząc je coraz szybciej i intensywniej od środka. Rozkosz jaką dawały one dziewczynie była coraz większa. David chwycił ją jedną ręką w talii, a drugą nie przestawał sprawiać jej przyjemności. Obejmując ją czule zaczęli się delikatnie wycofywać w stronę kanapy. Gdy byli już dość blisko wyjął z niej palce i delikatnie popchnął na kanapę. Dziewczyna upadła na plecy, rozszerzając przy tym nogi, wtedy David dostrzegł tą śliczną, różową cipkę, błyszczącą się aż od soków, które powoli wypływały z nastolatki. Żołnierz spojrzał na nią wzrokiem pełnym pożądania i zapytał:

    -Zrobić ci jeszcze lepiej ? Chcesz minetkę ?

    -Co to minetka ? –zapytała zaciekawiona i rozochocona dziewczyna.

    -No tak, tego słowa mama cię pewnie nie nauczyła. Zatem zobaczysz. Rozchyl nogi i zamknij oczy.

    Dziewczyna zamknęła oczy i rozchyliła nogi zgodnie z poleceniem. Porucznik uklęknął przed nią, zbliżył usta do jej wilgotnej cipki a rękami chwycił dość mocno za uda i przyciągnął do siebie. Najpierw oblizał wargi sromowe, potem językiem lekko je rozsunął, palec wskazujący powędrował na dół łechtaczki zabawiając się z nią. Język zaczął lizać okolice wejścia do jej pochwy coraz szybciej i bardziej intensywnie. Dziewczyna cicho jęknęła, a jej ręce powędrowały na głowę mężczyzny. Ten zaczął się w nią zagłębiać coraz bardziej, nie zwalniał tempa i palec powoli doprowadzał dziewicę do szaleństwa, język w jej środku muskający ścianki jej pochwy tylko potęgował to uczucie. Basma zaczęła regularnie pojękiwać, robiła to coraz głośniej – było słychać że działania Davida powoli doprowadzają ją do pierwszego w jej życiu orgazmu. Język pracował we wnętrzu dziewczyny bardzo szybko wylizując każdy zakamarek niczym miskę po pysznym posiłku. Po chwili z jej wnętrza zaczęła wypływać spora ilość soczków a w domu było słychać tylko odgłosy jej szczęścia. David wylizał dokładnie jej wnętrze oraz jego okolice, rozkoszując się każdą kroplą jej miąższu. Dziewczyna spojrzała na niego kocim wzrokiem i powiedziała czule:

    -To było zajebiste !

    -Cieszę się, że ci się podobało – uśmiechnął się Amerykanin – teraz czas, żebyś sprawiła mi taką samą przyjemność jak ja tobie.

    -Ale ty masz tam nieco inny sprzęt niż ja … – zadziornie stwierdziła małolata.

    -No ale zasada ta sama, musisz lizać pieszczotliwie, ssać i pieścić językiem aż wylecą z niego „soki”.

    -Haha – zaśmiała się dziewczyna – no dobra, spróbuje.

    -To uklęknij przede mną.

    David rozpiął rozporek, ściągnął spodnie wraz z majtkami i rozsiadł się wygodnie w kanapie a dziewczyna klęknęła przed nim. Na początku mocno zaciekawiona – w końcu pierwszy raz w życiu widziała męskiego członka. Nieśmiało obejrzała go z każdej strony, a trzeba przyznać że miała co oglądać, bo prawie dwudziestocentymetrowy kutas robił wrażenie na niejednej partnerce Davida. David widząc że nastolatka nie wie za bardzo jak się zabrać do sprawy, podpowiedział jej:

    -Musisz go objąć dłonią a potem zacząć delikatnie całować, oblizywać jego czubek aż w końcu stopniowo zaczniesz go sobie wsadzać do ust najgłębiej jak umiesz, będziesz go lizać językiem i ssać jak lizaka. Rozumiesz ? – głos żołnierza był teraz bardziej przypominający wojskowy rozkaz niż pieszczotliwy ton, którym jeszcze przed chwilą zwracał się do dziewczyny. No ale trudno mu się dziwić – testosteron wziął górę. Od pół roku nie uprawiał seksu z kobietą, ostatni raz to było jak wraz z kumplami gwałcili jedną z tutejszych kobiet – potem trudno było znaleźć jakąś żywą i w miarę posłuszną, toteż od dawna sam musiał zaspokajać swoje potrzeby. Nic więc dziwnego, że teraz, gdy nadarza się taka okazja nie grzeszy on cierpliwością. Małolata zabrała się do roboty i zgodnie z zaleceniami objęła penisa swoją drobną rączką. Pocałowała go, potem polizała delikatnie. Po chwili czubek zniknął już w jej słodkich, dziewczęcych ustach a język zaczął go otaczać z każdej strony. Mężczyzna postanowił ją lekko pogonić i złapał rękami za tył jej głowy, przyciągał powoli do siebie a coraz większa część penisa znikała w ustach dziewiczej Basmy. W pewnym momencie dziewczyna się zakrztusiła i gdy miała już ponad połowę męskiego przyrodzenia w sobie, cofnęła się by nabrać powietrza, ale bardzo szybko z powrotem zatopiła w nim swoje cudna usta. Gdy jej język oblizywał go z każdej strony, David znów złapał ją za włosy z tyłu głowy i zaczął jej głową rytmicznie ruszać, najpierw powoli w przód i w tył, a po chwili gdy wydawało się, że dziewczyna załapała o co chodzi w robieniu loda, zaczął ją naprawdę szybko ruchać w usta i nabijał jej głowę na kutasa tak, że ona ledwo nadążała. Momentami się krztusiła, ale starała się tego nie pokazywać i lizała, ssała, pieściła jak najlepiej mogła. David był coraz bliżej wytrysku, więc postanowił uprzedzić o tym niedoświadczoną Basmę, mówiąc:

    -Zaraz twoje gardło zaleje dziwna słona ciecz, nie będzie zbyt smaczna ale masz ją całą połknąć, rozumiesz ? I ładnie oblizać z niej mojego członka.

    Dziewczyna skinęła głową na znak zrozumienia i akceptacji i dalej była ruchana w usta, teraz to już naprawdę ledwo wytrzymywała tę prędkość. W końcu nadszedł moment kulminacyjny. Potężny strumień spermy przeleciał przez jej gardło, dziewczyna łykała go bardzo szybko pamiętając słowa Davida. Gdy już prawie wszystko wyleciało, porządnie go oblizała z każdej strony, a na koniec jego czubeczek. Wyjęła go delikatnie z ust. Usiedli zmęczeni na kanapie, i po chwili krępującej ciszy porucznik się odezwał:

    -Wiesz, całkiem nieźle ci to poszło jak na pierwszy raz. Będziemy częściej się tak zabawiać, co ty na to ?

    Dziewczyna zaśmiała się delikatnie.

    –Cieszę się, że mogłam ci się jakoś odwdzięczyć i że się podobało. Jasne – to co robiłeś mi tam na dole było genialne, chce częściej ! – zawołała entuzjastycznie nastolatka.

    -Odwdzięczać się jeszcze będziesz trochę musiała, ale uwierz że będzie to bardzo przyjemne.

    -A jak ? zapytała zaciekawiona dziewczyna z lekką przekorą w głosie.

    -Klęknij przed kanapą, wypnij tyłek a brzuch połóż na kanapie to zobaczysz.

    Podnieconej i zaciekawionej dziewicy nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie minęło 10 sekund a zajmowała już pozycję idealnie taka, jaką wymarzył sobie żołnierz. Nie było zatem na co czekać, podszedł do niej powoli od tyłu, zniżył się i zbliżył czubek swojego kutasa do jej pośladków. Najpierw zaczął delikatnie nim ocierać się o jędrny tyłek dziewczyny, jego kutas zaczął ponownie rosnąć podczas tych zabaw. Gdy wydawało mu się, że osiągnął już odpowiedni rozmiar i stopień twardości, oblizał dwa palce swojej ręki i skierował je na cipkę małolaty, zaczął ją delikatnie droczyć, rozchylać i wsadzać palce przygotowując ją na rozdziewiczenie. Gdy czuł już dużo wilgoci w jej intymnych okolicach, chwycił ją prawą dłonią dość mocno za szyję, czubkiem kutasa namierzył wejście do cipki i szepnął jej cicho do ucha:

    -Teraz uważaj, pewnie zaboli dość mocno na początek, ale masz się nie wyrywać, później będzie dużo przyjemniej.

    -Dobrze – cicho przytaknęła Basma.

    David wsadził najpierw czubek penisa do wnętrza dziewczyny, sprawiając tym sobie niesamowitą ulgę. Kilka razy go wyciągał i wsadzał mocniej. Za którymś razem w końcu naprał na nią i wszedł z całej siły do końca. Z ust dziewczyny wydarł się bardzo mocny krzyk, a po jej udach dość mocnym strumieniem zaczęła spływać krew. Żołnierzowi to nie przeszkadzało, penetrował ją coraz szybciej, nie zważając na jej krzyki i nawet delikatne wyrywanie szyi z jego uścisku. Nastolatka wierzgała lekko nogami, próbując się wyrwać, ale wtedy David wymierzył jej mocnego klapsa w prawy pośladek. Dziewczyna głośno zawyła z bólu.

    -Nie wyrywaj się mała, rozumiesz ? – lekko zirytowany żołnierz zapytał dziewczyny.

    -Przepraszam, ja tylko … po prostu to trochę boli – cicho wykrzesała z siebie dziewczyna.

    -I dobrze, ma boleć. Potem będzie już tylko lepiej – mówiąc to naparł ponownie na jej kobiecość i z mocnym impetem załadował kutasa do wnętrza dziewczyny.

    Basmę znów zabolało, ale nie wyrywała się już i starał się nie krzyczeć. Rytmiczne ruchy porucznika powoli zaczęły sprawiać dziewczynie przyjemność. Wypełniona po brzegi cipka coraz chętniej przyjmowała do siebie jego męskość. Z czasem zaczęła poruszać biodrami w tym samym rytmie, jakim była pieprzona. Gdy David to zauważył zwolnił, dziewczyna chyba tego nie dostrzegła i teraz sama nabijała się już na jego penisa. Każde jego zanurzenie w mokrym wnętrzu nastolatki, przybliżało mężczyznę do finału. Dziewczyna zaczęła lekko pojękiwać, jej soki zaczęły powoli skapywać z cipki. David skierował dwa place w okolice łechtaczki, delikatnie się z nią zabawiając i jednocześnie dalej posuwając Basmę. Kilka ruchów jego zwinnych palców wystarczyło, by dziewczyna wygięła się w kolejnym orgazmie, krzyknęła z rozkoszy a całe jej ciało ogarnęły skurcze. Kurczące się wnętrze małolaty sprawiało, że kutas w końcu eksplodował i zalał wnętrze dziewczyny gorącą spermą. Kilka ruchów dogorywających i mężczyzna zbliżył tułów do dziewczyny, delikatnie ją obejmując i czule głaskając po głowie. Oboje byli bardzo spełnieni. Wzięli wspólny prysznic i położyli się spać.

     

                Rano David wstał o świcie, pogrzebał trochę przy broniach zarekwirowanych dzień wcześniej. Napisał kartkę do Basmy i położył koło głowy dziewczyny. Była na niej informacja, że wróci za 4 dni. Prośba, żeby zajęła się domem i zaopiekowała nim jak własnym. W lodówce zostawił jej trochę jedzenia. Wspomniał, że miło by było, gdyby przygotowała dobrą kolację na jego powrót. Na koniec dodał – całuję David. Wyjechał do bazy.

    Dziewczyna zmęczona wydarzeniami dnia poprzedniego wstała dopiero kilka godzin po jego wyjeździe. Przeczytała kartkę i uśmiechnęła się sama do siebie. Zwiedziła dokładnie dom, po czym wygrzebała za dużą koszulkę z jakiejś szafy i odziana tylko w nią poszła na ogródek rozeznać się w sytuacji. Po chwili dostrzegła zbliżającego się mężczyznę. To nie był David. To był Micheal, który dzień wcześniej nabrał podejrzeń i śledził Davida. Teraz, pod jego nieobecność zamierzał zabawić się z uroczą nastolatką a potem zrobić to co lubi najbardziej … Torturować i zabić …

     

    Ciąg dalszy, nastąpi …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski

    Historia o 15-letniej dziewczynie której rodzina zginęła na wojnie w Iraku, ją też miał czekać ten los. Jednakże żołnierz nie potrafił wykonać rozkazu i postanowił po cichu zabrać ją do siebie, ona mu się odwdzięczy …

  • Nauka to potegi klucz.

    Tuż przed ślubem wybraliśmy się na urlop do Tunezji. W sumie to miał być wypad pod wezwaniem seksujemy się bez opamiętania. Zaopatrzony przyszły żonkoś w pakiet prezerwatyw i nabuzowani ,chętni ONA i ON. Nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie , plażowanie i takie tam … tylko na lenistwo , sex i sex. Już w samolocie nas brało ale nie sprzyjające warunki powstrzymały nas przed bzykankiem. Fiut pulsował raz był sztywny ,a później malał jednym słowem się ślinił . Myślałem tylko kiedy i gdzie dopadnę swoją laskę. Widziałem ,że i ona czuła wolę bożą. Przez sportowego t-shirta widoczne były kształty nabrzmiałych sutków , krągłych piersi. Miałem mokro w slipkach, a i ONA zaczynała być nerwowa. Tak ma zawsze przed jak nie może się doczekać. Po objęciu pokoju w hotelu nie czekaliśmy na nic więcej tylko dopadliśmy się na szybki numerek. Podniecenie było wielkie i eksplozja nie mała. I tak jak założyliśmy pieprzyliśmy się jak króliki prawie nie wychodząc z pokoju. Zapas kondomów pękł w pierwsze dwa dzionki. Po ciężkiej nocy ,o poranku obudził mnie poranny wzwód i fajny widok na leżącą obok nagą narzeczoną. W pokoju unosił się zapach nocnego super bzykania. W słońcu jej cycki i wzgórek poruszały się równomiernie. Skóra w słońcu powodował wrażenie jakby cała była z aksamitu. No to nie ma co się lenić pomyślałem . Czas się wziąć do roboty. Sprzęt gotowy . Nie zagospodarowana kobieta obok. Do dzieła !!! Wiedziałem jak się zabrać aby ochota przyszła też i przebudzanej. Rozchyliłem nóżki aby dostać się do nabrzmiałego łona. Delikatnie językiem pobudzałem srom jej płatki rozchyliły się kusząco. Przebudzała się powoli . W trakcie pobudki co miało stanąć stanęło , co miało się nawilżyć nawilżyło. Przyszedł czas na działanie. Laska przejęła inicjatywę i niby zaspana przewróciła mnie na plecy i zaczęła bawić się moim ptakiem. Byłem już tak napalony ,że myślałem tylko żeby nie wystrzelić przed czasem. Musiałem się „bronić”. I tak przez przekomarzanie doszliśmy do sedna. Skończyło się kolejnym seksem z wystrzałem z armaty ! Szybko musiałem wpaść do toalety jak wiadomo kutas był pod ciśnieniem i po wystrzale. Pozostawiłem Basię rozprasowaną na łóżku na jej sromie pojawiała się biała stróżka . To był mój poranny podpis. I tak poszedłem do łazienki z lekko opadającym fiutem. W pewnym momencie usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi wyszedłem z łazienki to była pokojówka. Stała jak wryta widząc na centralnym polu łóżka nagą i bawiącą się swym łonem kobietę oraz z tyłu faceta z wielkim, okraszonym sporym workiem i nabrzmiałymi jajami, wydepilowanym fiutem. Była w potrzasku między łóżkiem, a otwartymi łazienkowymi drzwiami w których stałem JA. Nie ma jak uciekać ? Ale czy chce ? Widać ,że zainteresowana była nagimi ciałami gości sex pokoju . Kiedyś rozważaliśmy możliwość włączenia dla urozmaicenia naszego łóżka kogoś trzeciego. I wyglądało ,że nadszedł czas realizacji marzeń. W sumie to tylko rozmowa i nie wiedziałem czy nie podpadnę narzeczonej. Jednym słowem ryzyk fizyk . Lekko się przytuliłem od tyłu do drobnej czarnowłosej PANI. Musiała czuć już sztywniejącego kutasa mając naprzeciw oczu rozwartą i opływającą spermą cipkę Basi. Tak rozpoczęła się nowa jakość w naszej domowej alkowie. Od tyłu złapałem za przód fartucha naszego gościa i jednym szarpnięciem go otworzyłem uwalniając piękne oliwkowe ciało . Było ubrane w sportową bieliznę . Staniczek i stringi. Oszołomienie naszego gościa było ogromne nim zdążyła zaprotestować, a już stała przed nami naga. Była młodsza od nas .Miała z 20 lat ,a my już przed 30 – tką. Chciała się zakryć ale brakowało rąk ,raz zasłaniała całkiem spore jak na Tunezyjkę piersi ,a raz wydepilowaną cipkę na którą było zostawione i uprawione poletko z łonowych rudych włosków. W całości dawało to efekt jakby srom i kompozycja z włosów tworzyła literę i lub odwrócony wykrzyknik. Musiałem to teraz rozegrać ! Bez większych oporów ułożyłem między nogami narzeczonej naszego gościa ,a sam od tyłu zaatakowałem .Było zaskakująco ślisko. Pomimo szybkiego rozwoju sytuacji nasza sex towarzyszka była już przygotowana na przyjęcie pasażera. Po paru chwilach wszyscy się odblokowaliśmy i szło nam jak z płatka. Poznałem jak wygląda zmęczenie po sexie i jak się może nadużyć cipka i ptak. Tak uczyliśmy się sex trójkąta i sex akrobatyki . Jak stwierdziła nasza sex koleżanka której odwiedziny powtarzały się codziennie w porze sprzątania jeszcze przez 10 dni naszego pobytu. Zafascynowała ją nasza otwartość brak wstydu i skrępowania. Nie widziała też tak wielkiego ptaka. Jej mąż miał 15 cm ,a w drzwiach zobaczyła 23 . Dlatego też stała się jego wielką admiratorką i nie raz trzymała w rękach oraz buzi. Nie raz też przeczyszczał jej grotę. Jak wcześniej pisałem kondomy skończyły się na wstępie a później rozbiłem bank prezerwatyw w pobliskich aptekach. Nigdy się tak nie bzykałem wcześniej . Przygoda ta umocniła nasz już wspólny małżeński sex . Czasami na krótko poszukujemy takich przygód.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pavel Sokolovsky
  • Sekretny romans 4

    4. Bal

    Nudziłem się na tym balu charytatywnym. Rozumiem biedni i chorzy potrzebują pomocy, a dokładniej pieniędzy, ale wystarczyłby czek. Po jakiego chuja miałem się męczyć na jakiejś zasranej imprezie. Normalnie już zabrałbym córkę i wrócił do domu, ale wiedziałem, że Wiktoria z rodzicami też ma tu być. Rozejrzałem się wokół, kiedy ruch w drzwiach przyciągnął moją uwagę. Dziewczyna właśnie weszła na salę. Tylko czekałem na jej widok. Moja suczka miała na sobie czarną, z długimi rękawami, obcisłą sukienkę, zbyt krótką jak na taką okazję. Zakrywała wszystko od szyi do połowy ud, nawet nie, ale okrywała ją jak druga skóra. Równie dobrze mogło jej nie być. W tym momencie dziewczyna odwróciła się i zobaczyłem jej plecy. Nagie plecy, od karku po dołeczki Afrodyty. Smakowity widok. Fiut stanął mi na myśl o wzięciu teraz dziewczyny. Wodziłem za nią wzrokiem, zresztą nie tylko ja. Widziałem innych z Grupy uważnie śledzących każdy jej ruch. Żaden mężczyzna nie był odporny na jej wdzięki. Przyciągała pożądliwe spojrzenia męskiego grona, a kobiety patrzyły zazdrośnie na jej figurę i wpływ na ich potulnych mężów. Miałem właśnie podejść do niej, kiedy dziewczyna wspólnie z rodzicami i bratem ruszyła w moją stronę. Jej pupa kołysała się z boku na bok, a nogi zostały idealnie podkreślone przez niebotycznie wysokie szpilki. Blond włosy były wysoko upięte w artystycznie niechlujny kok, który odsłaniał jej łabędzią szyję. Przywitałem się z jej rodziną. Z Philipem- jej ojcem trochę pogadaliśmy i pożartowaliśmy. Gdy orkiestra zaczęła grać mój kolega wraz z żoną poszli na parkiet. Julia została poproszona do tańca przez brata Wiktorii. Zostaliśmy sami.

    -Zatańczmy.- miałem ochotę na coś innego, ale każda okazja, aby trzymać w ramionach tę boginię była dobra.

    -Dobrze, proszę Pana.- Nigdy nie znudzi mi się jej uległy ton. Weszliśmy na parkiet i przyciągnąłem ją do siebie. W panującym na sali półmroku mogłem pozwolić sobie na więcej. Każda para była zajęta sobą. Położyłem dłoń u dołu kręgosłupa, tak nisko, że czułem materiał sukienki. Jeszcze niżej i mógłbym ścisnąć jej pośladek. Subtelnie gładziłem nagie plecy. Dziewczyna drżała w moich ramionach. Poruszaliśmy się delikatnie w rytm muzyki. Jej piersi rozlały się na moim torsie. Oddech dziewczyny stał się ciężki i urywany. Pewnie poczuła na brzuchu wybrzuszenie. Pochyliłem się tak, że prawie ocierałem się ustami o jej ucho.

    -Pięknie dzisiaj wyglądasz, kochanie.-wyszeptałem.

    -Dziękuję, proszę Pana. Pan wygląda równie przystojnie.- puściłem mimo uszu ostatnie zdanie.

    -Mała kusicielka. Wiesz, że teraz wszyscy mężczyźni na parkiecie pragną czegoś, co należy do mnie. Nie podoba mi się to.- Oprócz mnie mogły ją tknąć jedynie osoby należące do Grupy.

    -Przepraszam, proszę Pana. To dla Pańskiej przyjemności.- wyszeptała ulegle. Kutas jeszcze bardziej zaczął rozsadzać moje spodnie. Moja przyjemność od jakiegoś czasu była uzależniona od dostępności jej cipki.

    -Zaiste to przyjemność.- Dyskretnie rozejrzałem się czy nikt nie patrzy w naszą stronę. Kiedy byłem pewien, łagodnie zsunąłem rękę na jej pośladek i ścisnąłem go. -Ahh!- z jej ust wyrwał się cichy jęk zaskoczenia i przyjemności. Moja dłoń niemal natychmiast wróciła na poprzednie miejsce.

    -Czy to ładnie, dotykać tak córkę swojego przyjaciela?- spytała zalotnie przy tym trzepocząc rzęsami.

    -Och, robiłem jego córce takie rzeczy, które mu nawet nie wpadną do głowy.

    -Chciałabym, żeby Pan je powtórzył tu i teraz, nie bacząc na ludzi wokół.- wyszeptała mi do ucha. Dziewczyna zaskoczyła mnie tym stwierdzeniem. Też miałem na to ochotę, ale musieliśmy ukrywać nasz romans.

    -Kiedy piosenka się skończy odczekasz kolejny utwór. Potem przejdziesz przez drzwi na prawo od ciebie. Następnie pójdziesz korytarzem prostopadłym do wejścia, skręcisz w lewo, a na kolejnym zakręcie w prawo. Tylko nikt nie ma cię zobaczyć.- Miałem już dawno ułożony plan na wykorzystanie jej. Odsunąłem się od dziewczyny na przyzwoitą odległość i przez resztę piosenki już nie rozmawialiśmy. Potem rozstaliśmy się i poszedłem okrężną drogą w umówione miejsce.

    Moje serce biło jak szalone, kiedy przemykałam pod ścianą. Nikt nie mógł zauważyć, gdzie się wybieram. W tej sukience trudno było nie zwracać na siebie uwagi, ale na szczęście wszyscy byli zajęci tańcem. Śpieszyło mi się. Właśnie kończył się trzeci utwór, ale nie mogłam się wcześniej wymknąć, bo zatrzymali mnie znajomi ze szkoły. W końcu, po zbyt długim czasie udało mi się od nich uwolnić. Dotarłam do wskazanych drzwi. Rozejrzałam się po sali, po czym dyskretnie wślizgnęłam do następnego pomieszczenia. Mury Zamku były tak grube, że nie słyszałam już gwaru dobiegającego z Sali Balowej. Ruszyłam prosto przed siebie. Echo niosło się od wydawanego przez szpilki stukotu. Korytarz rozszerzał się na dwa. Weszłam w lewy. Moje podniecenie rosło wraz ze zbliżaniem do pana Simonsa. Dotarłam do skrętu w prawo i powoli zaczęłam iść przez sień. Niczego nie słyszałam oprócz własnego, przyśpieszonego oddechu i stukotu butów. Nagle z ciemności wyłoniła się ręka i wciągnęła mnie we wnękę w murze. Zachłysnęłam się powietrzem. Byłam przerażona jednak po chwili otuliły mnie znajome ramiona. Na plecach czułam materiał koszuli. Pomiędzy pośladki wpasowało się wybrzuszenie jego spodni. Mężczyzna całował moją szyję, ssał skórę, przygryzał płatek ucha. Wyciągnęłam szyję, żeby miał do niej lepszy dostęp.

    -Spóźniłaś się.- powiedział pozornie spokojnym głosem.- Już myślałem, że stchórzyłaś.- Nie mogłam mu odpowiedzieć. Ręka mężczyzny zsunęła się na złączenie ud. Mężczyzna podciągnął sukienkę i aż sapnął z wrażenia. Byłam usatysfakcjonowana. Właśnie o taki efekt mi chodziło.

    -Brak majtek. Pochwalam.- powiedział. Czułam, że się przy tym uśmiechnął z zadowoleniem. Moje spóźnienie odeszło w niepamięć. Pan Simons włożył w moją szparkę dwa palce i zaczął nimi szybko poruszać. Stanęłam w rozkroku, żeby miał lepszy dostęp do mojej spragnionej cipki. Mężczyzna zębami rozpiął wiązanie na karku. Jedną ręką zsunął sukienkę na brzuch. Następnie wziął w dłoń jedną z uwolnionych piersi. Zdarł z sutków naklejone plastry i zaczął ściskać mój biust. Moje sapnięcia i jęki niosły się korytarzem.

    -Brak całkowitej bielizny. Jestem wniebowzięty. Dzisiaj sprawiasz mi wielką radość kochanie.- Miałam odpowiedzieć, ale mężczyzna rozproszył mnie ściskając moje sutki i wykręcając je. Uwolniłam ręce z rękawów sukienki. Uniosłam dłonie w górę i wplotłam je w gęste głosy mężczyzny. Moje piersi były teraz wyprężone w stronę jego wprawnego dotyku. Jego palce coraz szybciej jeździły we mnie. Czułam zaciskanie się pochwy, w końcu szczytowałam z głośnym krzykiem, który echem poniósł się przez korytarze zamku. Mężczyzna obrócił mnie przodem do siebie i przycisnął plecami do zimnego kamienia.

    -Ciszej suko, bo jeszcze ktoś cię usłyszy.- wyszeptał mi w usta, po czym je brutalnie pocałował. Moje sutki ocierały się o materiał jego koszuli. Ręce położył na moich pośladkach, które ściskał i ugniatał. Palcem jeździł po moim rowku w górę i w dół. Wzięłam się za rozpinanie jego rozporka. Pod wpływem moich starań spodnie opadły do kolan. Pieściłam penisa przez materiał bokserek. Wzięłam je w dłonie i zsunęłam na dół. Na wysokości oczu miałam członka pana Simonsa. Wzięłam go do ust. Był gruby. Żyły pulsowały na nim rytmicznie. Wszedł cały w moje gardło, aż nosem dotknęłam brzucha mężczyzny. Przez penisa miałam zapchaną buzię i nie mogłam oddychać. Po chwili mężczyzna wyjął go. Miałam chwilę na oddech, po czym znowu miałam w ustach członka i tak raz za razem. Penis powiększał się i coraz trudniej wchodził cały do mojej buzi.

    Podniosłem ją z kolan. Czułem, że niedługo dojdę, a nie chciałem tego zrobić w jej buzi. Przycisnąłem usta do jej warg. Smakowała moim penisem. Cały czas ją całując ścisnąłem jej pośladki. Dziewczyna zaczęła poruszać się prowokująco. Ocierała się o mój sprzęt pragnąc poczuć mnie w swojej ciasnej szparce. Docisnąłem ją do ściany i uniosłem tak, że oplotła mnie swoimi długimi nogami. Nabiłem ją na swoją stojącą pałę i od razu nadałem ostre tempo. Jej cipka idealnie owinęła się wokół mojego penisa.

    -Ohhh! Ohhh! Mmmm!- dziewczyna krzyczała z rozkoszy. W końcu uciszyłem jej krzyki pocałunkiem. Jej piersi podskakiwały przy moim torsie. Zaciskała długie paznokcie na moich ramionach. Wbijałem się w nią raz za razem. Dziewczyna ciężko dyszała, gdy wciskałem w nią swoją grubą pałę. Jej cipka była tak ciasna i gorąca.

    -Szybciej, proszę, oooo tak.- szeptała przy moim uchu. Przyspieszyłem tempo na jej prośbę. Oboje byliśmy spoceni z wysiłku. Moje sapnięcia i jej jęki mieszały się ze sobą przecinając ciszę. Wchodziłem w nią raz za razem coraz głębiej, o ile to możliwe. Mięśnie jej pochwy zaciskały się coraz szybciej. W końcu mała zadrżała na całym ciele, kiedy ogarnął ją orgazm. Jej czerwone usta były otwarte w niemym krzyku. Był to upajający widok. Jeszcze kilka pchnięć i wystrzeliłem strumieniem spermy w jej cipkę. Mój sprzęt nadal był pełen, więc wszedłem głębiej w jej pizdeczkę i wypełniłem ją kolejną porcją nasienia. Kiedy całe ze mnie wypłynęło odwinąłem nogi dziewczyny i postawiłem ją na ziemi. Nie musiałem nic mówić. Od razu klęknęła przede mną i zassała moją pałę. Zaczęła lizać jajka, potem wróciła do kutasa, opięła go swoimi wargami, aż postawiła go do pionu. Dziewczyna wstała zadowolona. Nie mogłem się powstrzymać. Znowu przycisnąłem ją do ściany i pocałowałem jej zmysłowe wargi. Ustami zjechałem niżej na jej biust. Ssałem sutek i gryzłem go mocno. Takie pieszczoty były zarówno przyjemne i bolesne dla dziewczyny. Lewą ręką ściskałem drugą pierś, natomiast prawą położyłem na jej cipce. Czułem spermę wypływającą z jej wnętrza. Włożyłem do środka trzy palce i zacząłem nimi rytmicznie poruszać.

    -Masz taką wspaniałą wąską cipkę. Jesteś taka rozpalona.- szeptałem. Dziewczyna jedynie jęczała w odpowiedzi.- Jesteś moją małą kurwą. Chcesz znowu być wypieprzona. Mam rację?

    -Nie, już więcej nie mogę. Musimy wracać.-jęczała. Chociaż jej ciało mówiło co innego. Suczka jeździła na moich palcach i sama przyspieszała tempo. Czułem mięśnie jej piczki zaciskające się coraz szybciej. Dziewczyna chwilę potem szczytowała wokół moich palców, które dałem jej potem do wylizania. -O tak, zliż swoje soki mała kurewko. Lubisz to, prawda. Patrz jak bardzo jesteś podniecona.- Dałem jej klapsa w dupę. Uniosłem jedną jej nogę. Miałem już swoje lata i ciągłe podnoszenie dziewczyny było jednak męczące. Otarłem się główką o jej cipkę.

    -Nie, proszę Pana. Musimy wracać. Nie.- jęczała i próbowała mnie słabo odepchnąć, ale wziąłem jej ręce, uniosłem do góry nad głowę i przycisnąłem do ściany. Wbiłem się gwałtownie w jej szparkę. Dziewczyna krzyknęła. Wysunąłem całego kutasa z jej cipki, po czym ponownie wbiłem się w wąską dziurkę.

    -Twoja cipka jest cudowna. Taka ciasna i gorąca. Lubisz, jak cię tak ostro pieprze. Jesteś moją suką.- Posuwałem ją coraz szybciej. Poruszałem biodrami raz za razem do przodu i do tyłu. Ścisnąłem w dłoniach jej pośladki i pochyliłem się nad sterczącym zaczerwienionym, sutkiem. Wziąłem go do ust i boleśnie zassałem, przegryzałem go. Lizałem całą pierś. Gdy dziewczyna to poczuła nadszedł kolejny orgazm. Jej pochwa zacisnęła się wokół mojego kutasa. Dla mnie to nie był koniec. Rżnąłem ją dalej, aż wpompowałem w nią kolejną dawkę spermy. Jeszcze kilka pchnięć i moja pała opadła pozbawiona całego nasienia. Dziewczyna dyszała ciężko oparta o ścianę.

    -Na kolana kurwo i liż.- Zmusiłem ją do uklęknięcia i podetknąłem jej kutasa przed buzię. Dziewczyna wzięła się do roboty i po chwili mój członek był czysty. Pomogłem jej wstać i założyć sukienkę. Sam się ubrałem i kiedy już mieliśmy iść, przyciągnąłem do siebie młodą kobietę.

    -To było wspaniałe, kochanie.- Pocałowałem ją w czoło. Dziewczyna oparła się zmęczona na moim torsie. Wyszliśmy z naszej kryjówki i skierowaliśmy się w stronę sali.

    -Nie musisz mi mówić. Powtórzmy to kiedyś.- Ze smutkiem pomyślałem, że przez jakiś czas czeka mnie abstynencja. Pisałem nową książkę i nie lubiłem być rozpraszany, nawet jeśli tego chciałem. Dziewczyna chyba wyczuła moje zmartwienie. Pomimo wycieńczenia wspięła się na palce i przyciągnęła mnie w namiętnym pocałunku. Moje ramiona automatycznie owinęły się wokół jej wąskiej talii i przycisnęły bliżej. Oderwaliśmy się od siebie spragnieni oddechu.

    -Koniec tego dobrego.- powiedziałem i klepnąłem ją w tyłek.- Musimy wrócić na to nudne przyjęcie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Daję wam czwarty rozdział Sekretnego romansu. Poprzedni nie bardzo mi wyszedł, ale mam nadzieję, że ten jest lepszy.

  • W Rodzinie I: Siostrzyczka

    Początek wakacji był upalny jak nigdy. Gdy tylko rodzice wyszli do pracy, włożyłem do lodówki sześciopak piwa. Za dwie-trzy godziny będzie jak znalazł na południowy skwar. Z rozmyślań o złocistym płynie wyrwało mnie wejście młodszej siostry. Była jak ja półnaga. Rodzicie, byli naturystami, więc nagość w naszym domu, zwłaszcza w upały, nie była czymś niezwykłym. Olka miała na sobie rozciągnięta koszulkę na ramiączkach. Choć ta zasłaniała pośladki, to bez trudu dostrzegłem ogoloną cipkę. Nie wiem czemu, zareagowałem erekcją. Zły na siebie siadłem przy stole, by ukryć potężne wybrzuszenie bokserek. Patrząc na Olkę, musiałem przyznać, że wyrosła z niej niezła dupa. Jeszcze dwa lata temu była nieopierzoną dziewczynką, a teraz wyglądała jak milion dolarów. Zgrabna niewysoka nastolatka z krągłym, niewielkim biustem i cudownie kształtnymi pośladkami. Stał mi jak drut, gdy mała otwarła lodówkę.

    – O mamy piwo!

    Sięgnęła po puszkę, a ja niewiele myśląc, poderwałem się z krzesła.

    – Nie ruszaj to moje!

    – Nie podzielisz się?

    Zapytała, robiąc słodką minkę.

    – Musiałabyś mi obciągnąć!

    Odpaliłem standardową odzywką. Dopiero po sekundzie zdałem sobie sprawę, jak bardzo nie na miejscu były moje słowa. Stałem o dwa kroki przed nią z rozrywającą bokserki erekcją. Zrobiło mi się głupio. Olka uśmiechnęła się dziwnie słodko.

    – Nie ma sprawy.

    Nie wiedziałem co powiedzieć, gdy złapała rączką za wybrzuszenie bokserek. Straciłem cała pewność siebie. Próbowałem ją powstrzymać, ale ta klękając przede mną, zdecydowanym ruchem zsunęła bokserki do kostek. Kutas wystrzelił jak sprężyna. Słowa zamarły w gardle, gdy drobne usteczka połknęły członek. Straciłem jakąkolwiek wolę oporu. Była niezła, prawdę mówiąc lepsza niż którakolwiek z moich dziewczyn do tej pory. Uciskając delikatnie paluszkami jajka, ssała mnie, łapczywie połykając kutasa. Nie potrafiłem się opanować. Wyjęczałem drżącym głosem:

    – Zaraz się spuszczę!

    Chciałam ją ostrzec, by mogła na czas wyjąć z ust kutasa. Zamiast tego przyssała się mocniej. Eksplodowałam, a Ola nie przerywając ssania, połknęła cały ładunek. Wypuściła kutasa, dopiero gdy zrobiłem się zupełnie miękki.

    Ocierając dłonią karminowe usteczka, wstała z kolan. Opierając się biodrami o stół, podciągnęła koszulkę nad piersi.

    – Odwdzięczysz się braciak?

    Zapytała, rozchylając zachęcająco uda. Przywarłem do jej soczystej cipki. Byłem jak w amoku, liżąc cudownie kształtne wargi. Wsłuchany w jej rozkoszne pojękiwania penetrowałem językiem ciasną pochwę, by po chwili delikatnie ssać pulsującą łechtaczkę. Miała mokry orgazm, gdy intensywnie palcując ją dwoma wsuniętymi w pochwę palcami, lizałam twardy jak kamyczek groszek. Gdy skończyłem leżała półprzytomna na stole.

     

    Podniecony, miałam ponownie erekcję. Patrząc między jej szeroko rozrzucone uda, marzyłem, by wbić się w jej różowe wnętrze. Niewiele myśląc, chwyciłem zgrabne nogi, przesuwając biodra Oli na skraj blatu. Trzymając kutasa w dłoni, spojrzałam na siostrę. Ta uśmiechając się, rozłożyła szerzej uda. Jakby czytając w moich myślach, dodała:

    – Nie obawiaj się, jestem na tabletkach.

    Wszedłem w nią jednym pchnięciem. Boże! Była cudownie ciasna! Posuwając ją, patrzyłam, jak paluszkami masuje łechtaczkę. Doszedłem szybciej, niż tego chciałem. Miała orgazm. Gdy pochwa zacisnęła się w spazmach na członku, nie byłem w stanie opanować podniecenia. Strzeliłem, wbijając się po jądra, a gorące nasienie pociekło po jej pośladkach na podłogę.

     

    Popijając później w jej towarzystwie piwo, nie żałowałem niczego. Do wyjazdu na rodzinne wakacje zostało jeszcze dwa tygodnie. Byłem pewien, że nie będziemy się z Olą nudzić, przez ten czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • W Rodzinie II: Mama

    Po tygodniu zabawiania się z siorą Olka dostała okres. Na tyle bolesny, że nawet nie próbowałem sugerować seksu analnego. Widząc, w jakim jest stanie, po prostu liczyłem, że po tygodniu wrócimy do naszych zabaw. Do tego czasu pozostawała mi własna ręka. Właśnie zabawiałem się ze sobą pod prysznicem, gdy do łazienki weszła mama. Zupełnie zapomniałem, że miała dziś wolne! W samym fakcie, że weszła do mnie, gdy brałem prysznic, nie było niczego niezwykłego. To zdarzało się w miarę często. Podobnie jak na nagich plażach, nie wstydziliśmy się w domu własnej nagości. Mama jakby nie zauważała mojego prężącego się członka. Nie mogłem nic poradzić na potężną erekcję, a gdy mama zrzuciła koszulkę, stał mi tak mocno, że aż bolało. Odwrócony do ściany natrysku usłyszałem szelest przesuwających się drzwi od kabiny. Nie zdążyłem zareagować, gdy przytuliła się do moich pleców. Zamarłem!

    – Stałeś się już mężczyzną, Tomku.

    Powiedziała, ujmując w dłoń nabrzmiały z podniecenia członek. Jęknąłem porażony falą przyjemności. Kutas pulsował w jej palcach, gdy bardzo wolnym ruchem zsunęła z główki napletek. Przytulona piersiami do moich pleców masturbowała mnie bardzo powolnymi ruchami dłoni. Oparty dłońmi o ścianę dyszałem jak oszalały. Jeszcze nigdy nikt tak nie pieścił mojego członka. Byłem bliski wytrysku, gdy zwiniętą w łódeczkę dłonią pieściła główkę kutasa okrężnymi ruchami. Moje ciało przebiegły dreszcze. Mama ujęła lewą dłonią podstawę członka. Jej palce boleśnie zacisnęły się na korzeniu. Spuściłbym się, ale mama powstrzymała wytrysk, uciskając palcami drugiej dłoni miejsce pomiędzy odbytem a moszną. Jęczałem głośno, gdy zdecydowanym ruchem odwróciła mnie twarzą do siebie. Wyjęczałem:

    – Mamo!

    Położyła palec na moich ustach. Wciąż ściskając członek, uklękła. Palce rozluźniły uścisk. Z niedowierzaniem patrzyłem, jak otwiera usta. Płynnym ruchem wsunęła kutasa głęboko do gardła. Nie wierzyłem własnym oczom! Kiedy ustami dotknęła podbrzusza, ścisnęła delikatnie jądra, a ja eksplodowałem. Prawie zemdlałem z rozkoszy, spuszczając się w jej przełyk.

     

    Wciąż dyszałem, gdy wstała z kolan. Patrzyłem z niedowierzaniem na piękną, czterdziestoletnią kobietę o pełnych piersiach i bosko wyrzeźbionej figurze. Nieśmiało dotknąłem kształtnej, ciężkiej piersi. Sprężyście miękka, aksamitna w dotyku. Całując brodawkę, zassałem zdobiący ją kolczyk. Mama uśmiechając się, zarzuciła mi dłonie na szyję. Opanowany nagle powracającym podnieceniem wsunąłem dłoń między jej uda. Mokry puszysty trójkącik włosów kontrastował z nienagannie ogolonymi wargami. Palcami odnalazłem kolczyk w łechtaczce. Bawiąc się nim, wsłuchiwałem się w jej rozkoszne pojękiwania. Pieściła dłońmi prężący się członek, gdy wsunąłem palec w pochwę. Była ciepła, mokra i otwarta. Bez trudu zmieściłem w niej trzy palce. Masturbowaliśmy się nawzajem, gdy mama ciężko dysząc, wyszeptała:

    – Wejdź we mnie!

    Oszalały z podniecenia wziąłem ją oparta o ścianę. Kochałem się nią niemalże brutalnie, a mama głośno jęczała z podniecenia. Byłem bliski spełnienia, gdy delikatnie odepchnęła mnie od siebie. Zaskoczony postąpiłem krok w tył. Mama stając na palcach, pocałowała mnie w usta. Zaskoczony patrzyłem, jak podchodzi do przeciwległej ściany natrysku, łapie dłońmi za tkwiące w niej uchwyty, po czym lubieżnie wypina się do mnie pośladkami, stając w mocnym rozkroku.

    – Chcę, byś skończył w mojej pupie. Użyj balsamu do ciała z tamtej półki.

    Nie trzeba było mi tego powtarzać. Nasmarowałem kutasa, po czym wcisnąłem odrobinę balsamu w jej odbyt. Była ciasna, a jednak bez trudu wbiłem się w nią po jądra. Miałem niezłą jazdę, posuwając ją w dupę mocnymi pchnięciami. Trzymając się jedną dłonią ściany, drugą palcowała się w szalonym tempie. Z każdym pchnięciem przysuwałem ją coraz bliżej ściany. Finiszowałem, ściskając mocno jej piersi. Stała niemalże wyprostowana, gdy jęcząc z rozkoszy, zacisnęła odbyt na kutasie. Gardłowo jęcząc, wbiłem się w nieziemsko ciasny odbyt po jądra, po czym eksplodowałem. Nabita na mojego kutasa stała na palcach wijąc się z rozkoszy. Strzelałem raz za razem, rozkoszując się rytmicznie zaciskającym się na członku odbytem. Staliśmy tak spleceni dobrych kilkadziesiąt sekund, do momentu, gdy mocnym skurczem wypchnęła mój półmiękki członek z odbytu.

     

    Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć, gdy mama myła mnie gąbką. Za każdym razem, gdy próbowałem coś powiedzieć, kładła mi palec na usta. Wychodząc z łazienki, uśmiechnęła się do mnie.

    – Mam nadzieję, że było ci co najmniej tak dobrze, jak z siostrą.

    Zamarłem. Skąd o tym wiedziała! Czerwony na twarzy niepewnie przytaknąłem, co tylko ją rozbawiło.

    – Sprawiłeś mi sporo przyjemności, mam nadzieję, że to powtórzymy, może nawet w większym towarzystwie.

     

    Zostawiła mnie zupełnie zdezorientowanego. Wieczorem przyciśnięta Olka zdradziła mi, że z całej rodziny jako jedyny nie byłem do tej pory wtajemniczony do końca w jej sekrety. Rodzice nie tylko wyznawali naturyzm, ale tez wolną, nieorganiczną miłość. Ola od dwóch lat kochała się z mamą a od roku spała też z ojcem. Dowiedziałem się też, że wujostwo z Mazur, u których mieliśmy spędzić wakacje, wyznaje podobne co rodzice zasady. Zapowiadało się nieźle! Ciotka była naprawdę niezłym milfem, a cycate jak matka kuzyneczki-bliźniaczki już dawno wpadły mi w oko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 3 zakończenie rozdziału

     Pod koniec marca była piękna pogoda, prawie letnia. Andrzej, w świetnym nastroju, wywoził swojego lachociąga do lasu. Zaś ja miałem w głowie podstępny plan, a w plecaku buteleczkę z olejem „Kujawskim”, chusteczki, prezerwatywy i zrobiłem sobie „płukankę” przed spotkaniem. Byliśmy w lesie za Strękową Górą, na zupełnym odludziu.

    – Andrzej, kurwa, mnie to robienie laski się powoli nudzi – jego mina spoważniała, już chciał coś powiedzieć. Nie pozwoliłem mu – No wiesz, powiem ci szczerze, chcę byś mnie wyruchał – zapadła cisza, patrzył na mnie wielkimi oczyma.

    – Ale jak to? W dupę? – zapytał. – Ale, kurwa, nie wsadzę chuja do gówna. Nie przeginaj.

    – Andrzej, tam nie ma gówna. Jestem po lewatywie. Jest czyściutko jak w piździe. No i mam gumki, jak by co. Kurwa, no, nakręciłem się ostatnio na twego chuja, chcę go poczuć całego w sobie.

    – Kurwa – otworzył drzwi i wyszedł z samochodu, zapalił fajkę i chodził nerwowo wkoło – Kurwa, wyłaź i chodź tu, cioto – podszedłem do niego – Kurwa, teraz mów szczerze. Jesteś pedałem, co?

    – No tak jakby. Ale jak ci nie pasi, to będę tylko twoim lachociągiem, ale chce ci dać coś więcej.

    – Kurwa, rozumiesz, że i ja się pedale, kurwa mać. Ale ty ciotko, tym swoim słodkim ryjem mnie kręcisz. Albin, jak to mi nie będzie pasić, to kończymy zabawę. Jak sobie ubrudzę gównem kutasa, to go ci włożę do gardła.

    – OK, jestem za – odpowiedziałem zakręcony.

    – To trzeba siedzenia rozłożyć i trzeba się rozebrać – po kilku minutach walki z siedzeniami i z ubraniami, siedzieliśmy w środku nadzy tylko w obuwiu i skarpetach. On rozparty na tylnym siedzeniu, a ja między jego udami pieściłem mu fiuta ustami. Kręciłem z zadowoleniem nagim dupskiem. Ta jego długa i gruba pała, lekko zgięta w dół, uwielbiałem ten kawał mięsiwa, który dawał mi tyle rozkoszy. Całowałem i ssałem mu jaja. Gdy poczułem, że jest nakręcony powiedziałem – Teraz daj palce poleje ci je olejem i mnie otwieraj, znaczy moją dziurę.

    – Ty, kurwa, ja tego nie zrobię. Sam se pchaj tam paluchy. Mnie to obrzydza.

    – OK, OK …. Sam to zrobię – wyciągnąłem buteleczkę, naoliwiłem paluchy i zacząłem pieścić swój otwór. Najpierw palec wskazujący zatopiłem w sobie i dziugałem się nim głęboko. Potem dołączył drugi i po chwili trzeci. Rozwierałem je w sobie, wyciągałem je i wkładałem. Z mojej pałeczki toczył się śluz, a ja się lubieżnie oblizywałem.

    – Jakie to chore, ja pierdolę, nie wiem, czy chcę to robić.

    – Cicho już bądź – i skulony pakowałem dupsko na jego kutasa, maluch, to nie jebowóz – Kurwa, ooooo, ja pierdolę, auuuuuuuu – wrzeszczałem. Moja dziura przez trening nie stawiała oporu i zamiast nadziewać się powili, jego gnat zatopił się we mnie po same jaja. Chciałem wypluć z siebie ten rozgrzany walec, wyrwałem się w górę całym ciałem, ale uderzyłem głową i plecami w podsufitkę – Ała, kurwa – wrzeszczałem i z jeszcze większą siłą nadziałem się – Kurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrwa – samochód dudniał, mnie dudniało w uszach. W ciele rozdzierał mnie ból, którego nigdy nie zaznałem. Łzy mi same ciekły. Myślałem, że rozpadam się na części, że z tyłka wypłynie rzeka krwi. To jest taki moment, gdy odechciewa się seksu. Teraz Andrzej zasłonił mi dłonią usta, odruchowo go ugryzłem, on z plaskacza strzelił mnie w pysk. Płakałem.

    – Tego chciałeś i co dupę ci rozrywa? Masz dość? – dopytywał. A ja? Łkałem i siedziałem z olbrzymim drągiem w dupie, nie mogąc się ruszyć. Moje wnętrzności podrażnione nagłym wtargnięciem, wariowały z bólu wibrując na tym ciele obcym, które wypełniło mój środek. – Mnie się to podoba, zajebiście ma się mój chuj hahahaha, O i jak sam z siebie się na nim zaciskasz.

    – Kurwa, Andrzejku, nie żartuj. Weź delikatnie zajrzyj, czy mi kuurwa, krew się nie leje z dupy, bo nie wiem jakby coś we mnie pękło. Tylko powoli, nie ruszaj się, dotknij tam ręką, proszę – skomlałem przez łzy. Andrzej dotykał tam ręką, potem oglądał i powiedział:

    – Nic nie widzę i nie czuję, by coś chlupało. Jedyne co czuję, to to, że twój sztywny, zaśliniony pal dociska mi łono. To co kończymy?

    – Kurwa, czekaj, ból przechodzi. Jeszcze chwila i zobaczymy – czułem dyskomfort i ból, który już nie był tak ostry. Moja dziura zaciskała się i rozluźniała na chuju kochanka. Trwało to ze dwie minuty zanim moje ciało zaczęło tolerować to coś w środku – Dobra, jak już siedzę z twoim kutasem w środku, to zróbmy coś z tym. Wiesz, ale musimy trochę się opuścić niżej, bo ci karkiem i głową zrobię dziurę w autku – powoli razem zsunęliśmy się w dół. Ból był do zniesienia. Leżałem na Andrzeju, przyciskając policzek do jego obojczyka. Jego twarde i gorące ciało dawało mi ukojenie. Powoli ruszyłem zadkiem to w przód to w tył, ciężko oddychając, Andrzej teraz trzymał moje pośladki i pomagał w tym mozolnym nabieraniu tempa. Z każdym ruchem było lepiej, gdy prawie jego kutas wyszedł ze mnie, miałem w sobie poczucie pustki więc szybciej się nim wypełniałem. Ruchy stawały się płynne, a to rozwarcie i wypchanie pobudzało moje wnętrzności do falowania, jedynym dyskomfortem była piekąca, podrażniona dziurka – Wiesz jest dobrze, ale chcę zmienić pozycję. Będziesz mnie brał od tyłu, co?

    – Dobra, to złaź ze mnie – wypuściłem z siebie jego bolec. Usłyszałem dźwięk przypominający mlaśnięcie, gdy się ze mnie wysunął. Kitwasiliśmy się chwilę. Leżałem na brzuchu, a pod biodra położyłem zwiniętą kurtkę i sweter, więc mój tyłek był lekko uniesiony. On zaś się sadowił za mną. – Ty, ale cię rozjebałem. Masz całkiem otwartą dupę, kurwa, widzę wszystko w środku. Ale krwi nie widać tylko różowe.

    – Wiesz, wlej mi tam trochę tego oleju, proszę i nasmaruj nim fiuta, co?

    – Pan prosi, pan ma – ku mojemu dziwieniu poczułem jak jego palce, zanurzają się we mnie, jak tam jeździ. Po chwili oczekiwania jego pała znowu mnie wypełniała ale bardzo powoli. To, że zgięta jest fikuśnie w dół, sprawiało wrażenie, jakby to jakiś wąż we mnie wpełzał. Znowu byłem pełen jego męskości. Jego ciepłe jaja spoczywały na granicy tyłka i ud – Mogę zacząć?

    – No możesz – powoli się wycofywał, a potem szybciej nacierał. Tarcie w środku stawało się przyjemne i po chwili ten drąg przesuwał się po moim magicznym punkcie. Tego nie potrafiły rozbudzić moje palce w wannie, ani trzonek od młotka. Traciłem kontrolę. Ciężar jego ciała na mnie, jego przyspieszony oddech, wędrujące jego dłonie po moim ciele i ten pełzający we mnie kutas, to wszystko przenosiło mnie w inny wymiar. Teraz już charczałem z przyjemności. Było bosko. I nagle wyrwało mi się z ust: – Dawaj mocniej, szybciej, ruchaj mnie jak dziwkę, proszę – uniósł się trochę, na ile pozwalały gabaryty malucha. Mocno trzymał moje biodra i nabierał rozpędu. Jego jaja obijały moje uda. Fiut chyba uderzał w wątrobę, było boleśnie i rozkosznie. – Jestem twoją dziwką, mocniej – wrzeszczałem. On mnie teraz orał siłą ruskiego traktora. Nagle mi go wyjął całego i szybko jednym ruchem cały powracał. – O tak, tak jestem suką, twoją suką, jeb mnie, proszę – znowu odpływałem. Teraz się spiął i zatrzymał. Poczułem jak coś mnie zalewa od środka.

    – O ja pierdolę – krzyknął i runął na mnie całym ciężarem. Ciężko oddychał, a jego pała ciągle sztywna głęboko we mnie zakotwiczyła. Potem wyszedł ze mnie i znowu mlaśnięcie, tak to jest gdy chuj wiotczeje. Ja leżałem na brzuchu taki wypełniony pustką. – Kurwa, Albin, ale dałeś popis! Ty chyba odjechałeś! Coś ty odpierdalał, co za wyznania, no ja pierdolę hahahaha!

    – Kurwa, no, odpłynąłem, bo masz boskiego fiuta i w ogóle. Ale jutro, to moja dupa będzie cierpieć.

    – Ty, no, serio jak go wyciągałem, na te pojedyncze sztosy, to kurwa, dziura jak chuj, ale fajna, różowiutka. Mam pomysł. Zabawimy się w doktora, zbadam tą twoją dziurę, co?

    – Ale ja się nie ruszam, bo zaraz wycieknie mi z dupy twoja sperma. I tak leżę na sweterku i kurtce w które się spuszczałem.

    – To ty doszedłeś przez to ruchanie?

    – Nie dziwne, ze trzy razy. Przecież wiesz, że jak robię ci loda to tryskam, a to była rozkosz. Tylko na początku było za szybko, ale to wina samochodu. Nadziałem się za szybko, i wiesz, jak jesteś napalony na pierwszy seks, to tracisz kontrolę, no i kurwa z bólu mało nie umarłem. Myślałem, żeś mnie rozpruł w środku.

    – Unieś trochę to dupsko, zboczku, o tak, o ja ale rozwarta. – Uniosłem tyłek do góry, tak że miał moją szparkę prawie przed nosem. Widziałem jak zbliżył do niej nos i ją wąchał – Ty, faktycznie nic nie śmierdzi.

    – Wacku głupi, od południa wczoraj nic nie jadłem i w sumie to ze trzy razy się płukałem.

    – Toś ty to sobie w tej łepetynie wcześniej ułożył, co ? Sucz hahahahah.

    – No, tak wyszło – powiedziałem z udawanym zawstydzeniem.

    – Kurwa, faktycznie w środku sperma, wezmę chusteczkę i ci trochę zatkam, to sobie siądziesz a ona spłynie.

    – Wolałbym ją zjeść.

    – Pojeb, kurwa, zbok!!!!

    – No, ale jak się już nie brzydzisz, to włóż tam palce i daj mi je potem oblizać.

    – No ja pierniczę, chore – jednak poczułem jak jego palce gmerają w mojej dziurze – Kurwa, jazda – wyciągnął palce z mego tyłka i wsadził w moje usta. Zlizywałem, to co na nich było i przełykałem. – Jaka dziwka – mruczał i znowu wędrował do mego środka, a potem do ust – Dobra, teraz koniec obiadku. Choć tu, ja też mam fazę, dawaj tego pysiorka zrobię ci laskę – powiedział.

    – No co ty – wydusiłem z siebie zszokowany.

    – Dawaj go mi do pyska! – śmiejąc się powalił mnie na plecy, złapał mego kutaska w dłoń i powiedział: – Usiądź wyżej, no już, cipko – teraz on usadowił się między moimi nogami. – Rozkracz się, daj mi dostęp – siedziałem oparty o tylne siedzenie, z nogami zgiętymi w kolanach. Między nimi na rozłożonym przednim fotelu pasażera siedział on. Widziałem jego silne ramiona, kawałek pleców i wypięte ku górze pośladki. Gdyby teraz ktoś tu przechodził, miałby zajebisty widoczek. Uniósł głowę w ten sposób, że widziałem jego twarz. Uśmiechał się szelmowsko. – Z paluszkami w dupci, chcesz? – nim odpowiedziałem, włożył mi w usta palce swojej lewej dłoni, by po chwili wpychać mi je do dupy i już po chwili czułem jak mnie wypełniają. Jak kręci nimi w moim wnętrzu, odchyliłem głowę do tyłu, było mi bosko – Dobrze ci, suczko, co? Magiczna sztuczka, paluszki w dziurze, a kutas ci już stoi i z niego spływa.

    – Andrzej, mmmmm, Andrzejku mocniej – patrzyłem teraz na niego, on z lubieżnym uśmiechem wyciągnął swoje palce ze mnie i zassał się na nich swoimi ustami. – Andrzej, no co ty robisz?

    – Nic, smaczniutki jesteś w środku – jego palce znowu mnie penetrowały, a jego głowa pochyliła się. Już wiedziałem, że jego język liże moje jajka, by po chwili lizać całą moją fujarkę od góry do dołu i z powrotem. Sapałem i jęczałem. Potem już tylko czułem ciepło jego ust, mocne ssanie, taniec jego języka na moim kutasie. Kilka razy poruszył głową i już strzelałem w niego swoim sokiem. Przerwał na chwilę, uniósł głowę, otworzył usta by pokazać mi, co sobie zebrał w ustach i przełknął. – Mniam, smakujesz mi – nie skomentowałem, znowu jego ciepło czułem na swoim chuju. Jego palce robiły mi ostry kipisz w tyłku. Teraz to trwało może ze dwie minuty. Po finiszu, uniósł się i patrzył mi w oczy. Złapał moją głowę w swoje dłonie i wpił się w moje usta. Jęknąłem. A on głęboko wpakował swój język w usta. poddałem się temu. Pompował we mnie moje soki wymieszane z jego śliną, to był mój pierwszy pocałunek, pełen namiętności i wyuzdania.

    Powoli zachodziło słońce, leżeliśmy nadzy zgięci w pół, on obejmował mnie mocno zlepiony z moimi plecami. Jego wiotki kutas rozdzielał moje pośladki. Gładziłem jego przedramiona i biodro, on czasem całował moje ramię. Było cicho i magicznie.

    – Czas się zbierać – powiedziałem.

    – Uhu, ale mi się nie chcę, kurwa, młody, aleś mnie przekręcił. Wiesz, mam teraz taki burdel w głowie. Od kilku miesięcy. Jak czasem myślę o tym co my robimy, to chce mi się walić głową o ścianę, a potem znowu chcę tego. Wiesz, miałem trochę seksu zanim poznałem Elkę, ale to w porównaniu z tym, … z tobą, to było żałosne. Najgorsze jest to, że mi się podobasz. Taki jaki jesteś, że chcesz więcej i więcej – odwróciłem głowę i go pocałowałem.

    – Wiesz my dopiero zaczynamy, mam jeszcze wiele pomysłów, hahahaha.

    – Kurwa, już się boję, jak myślisz, czy jestem już pedziem?

    – Kurwa, nie wiem, ale czytałem, że masa ludzi jest bi. To znaczy, że mogą i lubią panienki i facetów. Ty lubisz panienki i mnie, to chyba jesteś bi.

    – Kurwa, może. Ty, ale inni faceci mnie nie jarają. Właściwie to ja nie wiem, co czuję. Wiesz, raz bym cię zamordował w myślach, a potem chcę spierdalać z tobą na koniec świata.

    – Też nie wiem czego ja właściwie chcę. Uwielbiam być z tobą i eksperymentować. Wiesz mam siedemnaście lat i chuj wie, czego chcę. Wiem jedno, że najchętniej spędzałbym całe dnie dosiadając twojego kutasa – znowu go cmoknąłem w policzek. – Zbierajmy się.

    Po kwadransie wracaliśmy, nie odzywaliśmy się, buczało radio rozgłośnia RMF FM. Andrzej wysadził mnie w Piątnicy, a sam pojechał do Łomży. Teraz wracając do domu czułem otarty tyłek i lekkie pobolewanie w środku ale było to przyjemne, to pamiątka po udanym seksie.

    W kwietniu zrobiło się lato i właściwie w każdy piątek jeździłem z Andrzejem za miasto. Było na tyle ciepło, że uprawialiśmy seks na świeżym powietrzu, zdobywaliśmy nowe doświadczenia. Przybywało nam wiedzy. Kupiłem oliwkę dla niemowląt jako nawilżenie, a on zaczął wozić kilka koców. Andrzej uwielbiał mnie brać twarzą w twarz, bo jak mówił miał lepszy dostęp do mego ciałka. No i kochał namiętne pocałunki. Ja miałem zaś więcej przyjemności, gdy wsadzał mi od tyłu, ale to ze względu na kształt jego pały, która w tej pozycji lepiej masowała mi prostatę. On nie pozwalał sobie majstrować przy tyłku, ale sam zasmakował w moim. Potrafił go długo pieścić, lizać, ssać, ugniatać. Stał się mistrzem rimmingu. Doszło do tego, że jak się we mnie spuścił, to musiałem się napinać, by wyrzucić spermę na zewnątrz. On to zlizywał, a potem namiętnie całowaliśmy się, ale jak się ma kilkanaście lat, to nie ma barier. Jesteś wieczne podniecony. Oralnie też udało się w końcu znaleźć sposób by mnie penetrował całą długością pały.

    Pod koniec kwietnia Andrzej mnie zaskoczył. W drodze do lasu mówił, że ma dla mnie niespodziankę. Już na kocu powiedział, że jak na mnie patrzy podczas ruchania, to nabrał ochoty na eksperymentalne zabawy z jego tyłkiem. Położył się na plecy, uniósł biodra w górę i złamał się w pół. Ja zaś właściwie siedziałem na jego twarzy, on lizał mi rowek, starał się wchodzić we mnie językiem. Ja zaś zabawiałem się jego otworkiem, wsadzając tam palce i język, pieściłem mu jaja i kutasa. Potem leżąc między jego nogami robiłem mu laskę i masażem gruczołu. Skończył obficie w moich usteczkach. Jakby tego było mało, wyciągnął z plecaka różowy wibrator, który kupił w sex shopie przy rynku. Tłumaczył, że kolor wybrał mu sprzedawca, ponieważ miał to być prezent dla dziewczyny. Andrzej twierdził, że jest tam kilka czadowych rzeczy, że są duże kutasy, chyba z gumy, filmy, gazetki oraz różne specyfiki, ale jak sam powiedział, strasznie się wstydził rozglądać się, czy o coś pytać. Potem testowaliśmy ten cud techniki wzajemnie na sobie. Skończyło się to oczywiście na ostrym rypaniu mojej dziury przez Andrzeja.

    Zmęczeni seksem, już ubrani siedzieliśmy na powalonym konarze drzewa i paliliśmy fajki.

    – Chujowo … wiesz, nie spotkamy się w te wolne dni maja. Będę siedział z Elką w Balikach. Ona będzie robić powtórki do matury. Jej starzy jadą do rodziny. Moich też nie będzie.

    – No to spotkamy się później … trudno. Będę się nudził. Wiesz, może w wakacje gdzieś się urwiemy na kilka dni. Pod namiot na Mazury.

    – Może się uda, super by było.

    Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak te kilka wolnych dni zmieni naszą relacje. Spotykaliśmy się nadal w piątki. Zbliżał się koniec roku szkolnego. On kończył szkołę, planował iść do technikum. Czerwiec był upalny więc przyjemnie było się kochać na łonie natury. Pamiętam, że to był poniedziałek, w poniedziałek podszedł do mnie w szkole. Nigdy tego nie robił. Widziałem, że jest jakiś inny, że jest smutny, przybity.

    – Słuchaj, o której kończysz? – zaczął.

    – Po pięciu lekcjach – odpowiedziałem.

    – Ja też, czekaj pod szkołą, musimy pogadać – i odszedł. To było bardzo dziwne.

    Po lekcjach, siedziałem w jego maluchu i jechaliśmy za miasto w milczeniu. On wyraźnie był nie w sosie. Urywał wszystkie próby rozmowy. Wysiedliśmy w lesie.

    – Chodź, przejdziemy się – szliśmy powoli w milczeniu.

    – Stało się coś? No wyduś to, o co chodzi? Bo, kurwa, dziwny jakiś jesteś – i wtedy zobaczyłem łzy na jego policzkach, to mnie zamurowało.

    – Wszystko zjebałem. Życie zjebałem, wpierdoliłem się.

    – Andrzej, co ty pierdolisz? Powiedz, w jakie gówno wlazłeś!

    – Ona zaciążyła, muszę się żenić, rozumiesz! Chuj z technikum, kończę szkołę i idę do roboty u ojca na budowie. Ona nie idzie na studia i, kurwa, ślub w sierpniu – płakał, a ja stałem i nie wiedziałem co powiedzieć.

    – Ale, ona taka cnotka była, sam mówiłeś, że nawet cyca nie dawała ci dotykać.

    – Tak, w jebanych Balikach nas poniosło. Jebane wino i …. ,no wykręciliśmy numerek. Chujowy jak beret zresztą! Rozumiesz! A ona była jak kłoda! Kurwa, zero satysfakcji – Krzyczał i płakał – Pytałem się czy jest zabezpieczona. Ona powiedziała, że tak. To zabezpieczenie, to był jebany „kalendarzyk”! Mnie kutas odebrał rozum i dymałem ją bez gumki. Tak przy okazji, to ona miała tylko wspomnienie po cnocie. Mówiła mi potem, że miała chłopaka w pierwszej klasie liceum, że uprawiali seks. Potem się rozstali. Mówiła, że była bliska samobójstwa ale się zmieniła, bo odnalazła się w Bogu. Sranie w banie, kurwa!!! Dwie szklanki wina i diabeł zawładnął jej pizdą.

    – To na sto procent jest pewne, że ona w ciąży?

    – Kurwa! Tak! Wczoraj była ze swoimi rodzicami u nas w domu. Pokazała wyniki. Kurwa, szósty tydzień ciąży. Rozumiesz, będę miał dziecko – stał i płakał. – Moi starzy się wkurwili i powiedzieli, że muszę się nauczyć odpowiedzialności, że muszę teraz zarabiać na rodzinę.

    – Musisz się żenić? – zapytałem głupio.

    – A co mam, kurwa, zrobić? Z mostu skoczyć? Najgorsze jest to, że już nic do niej nie czuję! Kurwa, dałem złapać się na dupę! Albin, to wszystko kurwa zmienia, rozumiesz !!! I najważniejsze. Nie utrudniaj mi. Ja muszę to ogarnąć. Już nie spotkamy się. To koniec naszych zabaw!!! Ja będę ojcem, a i z nią muszę sobie jakoś życie ułożyć. Muszę wypierdolić z głowy nasz dziki seks. Po starej przyjaźni, proszę, unikaj mnie jak to tylko jest możliwe, proszę, proszę – szeptał coraz ciszej i łkał.

    Milczałem i staliśmy chwilę na leśnej ścieżce. Potem odwiózł mnie do domu. Czas mijał, nie widywałem Andrzeja. Skończyłem szkołę, zacząłem pracę w zakładzie fryzjerskim mistrza Małolepszego, gdzie strzygło się po męsku: na krótko lub średnio. O Małolepszym krążyła anegdota, że jakiś czas temu ktoś na ścianie jego zakładu napisał slogan reklamowy: „Twoja żona kurwa, a ty Małolepszy”. Nudna, nisko płatna praca i jakaś pustka wewnętrzna. Byłem samotnym, a przecież bardzo młodym facetem. Nie mogę zdefiniować moich uczuć do Andrzeja. Kim on był dla mnie? Ale pozostawił po sobie pustkę, żal, smutek.

    Po trzech latach od ukończenia szkoły zaczęły się moje wypady weekendowe do Warszawy. W „Fantomie” poznałem dwóch chłopaków. Zaprzyjaźniliśmy się. Nie dosyć, że byli z branży, to wszyscy byliśmy fryzjerami. Koczowałem u nich w mieszkaniu na Stalowej, obiecali mi znaleźć pracę i tak się też stało.

    W „Fantomie”poznawałem facetów na szybkie numerki w darkroomie. Szybki, ostry seks bez zobowiązań.

    Kiedyś na ulicy spotkałem Andrzeja z żoną i małym szkrabem w spacerówce. Ukłoniłem się … i to wszystko. Zauważyłem, że Andrzej zmienił się, wyglądał źle. I to było moje z nim ostatnie spotkanie. Po wyjeździe do Warszawy rzadko bywałem w Piątnicy. Moje życie miało inny rytm i tempo.

    W 2006 roku mieszkałem już w Londynie. Urlop dostałem w końcówce października i spędzałem go u rodziców. W Dzień Zaduszny wybrałem się do ciotki, by wraz z nią odwiedzić grób jej męża. Staliśmy nad jego grobem, a tuż obok świeczki odpalała kobieta którą chyba znałem. Obok kręcił się chłopak, który gdy się odwrócił …. , to przeszedł mnie dreszcz. To dziecko miało twarz mojego Andrzeja. Więc to była Elka z synem. Ukłoniłem się zwyczajowo. Ona mrużyła oczy i jakby czegoś szukała w pamięci. Gdy wracałem z ciotką do domu ona zapytała:

    – Albin, ty znasz panią Elę? To sąsiadka z bloku obok.

    – Niespecjalnie, ale ona była dziewczyną mojego kolegi ze szkoły – odpowiedziałem.

    – Ah, to ten twój kolega, to był straszny łobuz, drań! Zmarnował jej życie! Wcześnie mieli tego chłopaka. Alan,… czy tak jak tobie, Albin, ma na imię. On straszny pijus był i ją bił. Ona go w końcu z domu wyrzuciła. Jakieś dwa lata temu, zimą, znaleźli go martwego pod mostem. Ona to święta kobieta, katoliczka przykładna, to pochowała go i pomnik ładny wystawiła. On to na koniec tak łazikował i po Piątnicy też. Matka twoja mówiła, że ona czasem go pod waszym domem widziała, jak stał i gapił się w wasze obejście. Pewno ukraść coś chciał. Bo to takie ladaco było.

    Milczałem, chyba pierwszy raz w życiu chciałem po kimś zapłakać. Następnego dnia wybrałem się sam na cmentarz. Zapaliłem świeczkę na jego grobie, nie modliłem się, nie potrafię. Z nagrobka spoglądała na mnie dobrze mi znana twarz, utrwalona na porcelanowej płytce.

    KONIEC ROZDZIAŁU III

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi
  • Szkola dla suk tom 10

     

    XXXII

    Na stole stały trzy talerze z porcjami pieczonego łososia i warzyw. Czarna tak się wciągnęła w oglądanie porno magazynów, że przyniosła jeden ze sobą. Ruda i Blondi spojrzały po sobie wymownie. Ruda skubnęła łososia, po czym szybko zjadła warzywa.
    – Nie lubię łososia. Idę do koszar – powiedziała i wyszła, puszczając do Blondi oczko. Mała dziwka posiedziała jeszcze chwilę i też zjadła same warzywa.
    – Jakoś nie jestem głodna – powiedziała do Czarnej – Jak chcesz, to zjedz nasze porcje.
    – Super! – ucieszyła się i podniosła wzrok znad modelki rżniętej przez 3 kutasy jednocześnie. Dopiero zaczynała jeść swoją porcję. Blondi wyszła i popędziła do łazienki. Ruda już na nią czekała. Podeszła w bezpieczny od kamer zakątek przy sedesie i stanęła naprzeciwko koleżanki. Ruda zbliżyła się do niej pyskiem i zaczęła całować i lizać usta suki. Blondi znów poczuła cudowny zapach spermy i jej ciało przeszedł dreszcz. Zaczęła wodzić nosem po policzku Rudej i chłonąć tą woń rozkoszy z całych sił. 
    – Czujesz tą spermę, suko? Seksowna, prawda? – nakręcała ją Ruda – A może chcesz polizać?
    – Aaaaaaaah – jęknęła Blondi i już otworzyła usta, żeby nakarmić swój suczy głód resztkami zaschniętej spermy. W ostatniej chwili zatrzymała się jednak i odpowiedziała grzecznie:
    – Nie mogę. Jeszcze nie zasłużyłam. Przyciśnij mnie za pysk do ściany – poprosiła Rudą. Od tamtego momentu zaraz po spotkaniu z Parlamentem i Rocco, kiedy Domina tak właśnie ją szmaciła, Blondi nie mogła o tym zapomnieć. Ten scenariusz bardzo ją podniecał: druga suka przyciska ją do ściany, ona się pręży i wypina, jej cycki błagają o szmacenie. Druga suka bije ją w cipkę i piersi końcówką smyczy. Każe jej błagać pyskiem o możliwość lizania tyłka. Rzuca ją na kolana, wypina się i pozwala jej wsunąć język w swoją dziurkę, ale na niezbyt długo, żeby Blondi nie zdążyła zaspokoić swojego głodu i wciąż chciała więcej. 
    – Tak dobrze? – zapytała Ruda i pchnęła sukę na ścianę, dociskając ją za szczękę. Blondi obniżyła jej rękę tak, żeby obejmowała jej szyję – Zwiąż mi ręce na plecach – odwróciła się, a Ruda zdjęła własną smycz i związała nią ręce suki. Blondi znów stanęła do niej przodem, a Ruda ponownie złapała ją za szyję. 
    – A teraz powąchaj mój pysk i powiedz, że pachnę kutasami. 
    Ruda powąchała policzki i usta małej dziwki. Poczuła bardzo silny zapach dwóch pał.
    – Pachniesz kutasami, oralna dziwko.
    – Mmmmmm – westchnęła podniecona Blondi i prężyła ciało przed Rudą z podniecenia, jak wtedy przed Dominą – Weź moją smycz i bij mnie po cyckach i cipce – poprosiła i stanęła w lekkim rozkroku. 
    – Ale z ciebie uległa dziwka – powiedziała Ruda z wrażenia. Wzięła rączkę smyczy i zaczęła bić nią Blondi po wyprężonych piersiach. Co jakiś czas brała smycz do pyska, żeby była mokra i uderzała ją w sutki i całe cycki. Suka wiła się z rozkoszy i wzrokiem błagała o więcej. Potem Ruda zaczęła chłostać tak jej cipkę i czuła jak całe ciało Blondi wypręża się w ekstazie. 
    – A teraz zerżnij sobie paluszkiem tyłek i dotknij nim moich ust i nie pozwól mi lizać. Każ mi błagać pyskiem o twój tyłek.
    Oczy Rudej całe świeciły z podniecenia tym, co mówi Blondi. Wsunęła sobie dwa palce do pupy i krótko się w nią zgwałciła. Dotknęła nimi nabrzmiałych warg suki i powiedziała:
    – Błagaj mnie, kurwo, pyskiem. Ale nie liż. 
    Suka z całych sil pokazywała, jak bardzo pragnie mieć język w jej pupie. Jęczała, wzdychała i błagała ją wzrokiem. Ocierała się suczymi ustami o palce Rudej, ale nie lizała ich. 
    – Każ mi klęknąć i błagać pyskiem o bicie – instruowała Rudą Blondi. Postanowiła dorzucić swój element do tego scenariusza.
    – Na kolana, dziwko – rozkazała Ruda – I proś mnie pyskiem o policzkowanie. 
    Blondi klęczała i tak jak przed obiadem błagała Rudą całą swoją mimiką i jękami o nagrodzenie jej pyska solidnymi uderzeniami. 
    – Bardziej, suko! – rozkazywała jej Ruda, a mała dziwka wzdychała, rozchylała usta i nadstawiała policzek jeszcze bardziej suczo niż wcześniej. W końcu Ruda uległa jej błaganiom i raz za razem policzkowała jej seksowny pysk. 
    – A teraz zbierz dużo śliny, dziwko. Chcę, żeby spływała mi cipce, jak będziesz mi lizać dziurkę – rozkazała jej i wypięła seksownie pośladki. Blondi była w siódmym niebie. Scenariusz, który właśnie odegrały był dla niej idealny. Strasznie ją to podniecało i już nie mogła się doczekać, aż sprowokuje do niego Dominę. Klęczała ze związanymi na plecach rękoma przed wypiętym tyłkiem Rudej i znów czuła się w 200 procentach suką. Splunęła jej na seksowną dziurkę i zaczęła lizać. Znów była w oralno-analnym szale. Ruda jęczała razem z nią i wypinała się z całych sił przyciskając dupcię do pyska Blondi. Z ust małej dziwki lała się ślina i ściekała po cipce Rudej tak jak kazała. Blondi straciła poczucie czasu. Lizała i rżnęła odbyt Rudej na przemian. Jej język wchodził rozkosznie głęboko, a wtedy ta analna suka jęczała jeszcze głośniej z podniecenia. Ruda odwróciła się do Blondi i klęknęła przed nią.
    – Jeśli teraz dojdziesz, przyniosę ci trochę spermy Pana – powiedziała dysząc z podniecenia i liżąc mokry pysk Blondi. Mała dziwka miała mętlik w głowie. Była tak napalona, że doszłaby w parę sekund, gdyby chciała. I pragnęła spermy najbardziej na świecie. Ale wiedziała, że może czuć się jeszcze bardziej napalona i pożądać spermy jeszcze silniej. A ten głód, który czuła, uwalniał w niej wyuzdaną sukę, jaką nigdy przedtem nie była. 
    – Nie zasłużyłam. Każda suka musi zasłużyć na spermę – odpowiedziała wymijająco. 
    – Jak chcesz, kurewko. Ale i tak ci ją przyniosę. I zobaczymy, czy się oprzesz – uśmiechnęła się Ruda – Musimy już kończyć.
    Rozwiązała ręce Blondi i przypięła sobie smycz z powrotem. Blondi pierwsza wyszła z łazienki i chwilę potem do sypialni weszła Czarna, która dopiero skończyła jeść. Po minucie z łazienki wyszła Ruda i jak gdyby nigdy nic, zapytała dwie suki, które kutasy w gazetach podobały im się najbardziej. Blondi była bardzo podniecona tym układem, który nawiązał się między nią a Rudą. Ta przebiegła dziwka chciała sprowadzić ją na złą drogę, a to zawsze podniecało Blondi najbardziej. Już teraz zaplanowała, że obudzi ją w nocy, żeby razem wymknęły się znów do łazienki, kiedy wszyscy będą spać. Domina wiedziała, co robi zakazując jej lizania analnej dziurki bez zasłużenia na to. Lizanie suczych tyłków stawało się jej nowym fetyszem. Nie mogła się doczekać, aż Ruda znów pozwoli jej wylizać swoją dziurkę…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    Ostatnia porcja przygód dziwek ze Szkoły przed wakacjami. Po wakacjach Szkoła wróci. Przeczytacie nowe odcinki, w tym te oparte na pomysłach nadesłanych przez was, głupiutkie kurewki. Trzymajcie się mokro i ssijcie grube i wielkie kutasy codziennie. Zawsze możecie pochwalić się swoimi osiągnięciami, pisząc na mój email. Czekam na listy od was, suki. 

  • Historia Kostka

    Konstanty był zwyczajnym facetem. Ledwo po trzydziestce, zaczynał siwieć, lekko wysportowany Przez siedzący tryb pracy i zmęczenie wywołane masą obowiązków lekko się zaniedbał. Nie miał czasu ani siły po pracy chodzić na siłownię. Powtarzał sobie „od jutra zacznę o siebie dbać”.

    Zawsze tak mówił…

    Aż pewnego dnia nadszedł ten moment. Ale wszystko od początku…

    Tamtego dnia była bardzo ładna pogoda. Zero chmur, 22 stopnie Celsjusza. Po prostu bajka.

    Kostek (mama nawet po 30-tce tak się do niego zwracała) mieszkał sam. Pracował w dużej korporacji, na kierowniczym stanowisku. Kariera zawodowa nie pozwalała mu na zbudowanie związku, czego coraz bardziej pragnął. Samotność po prostu mu doskwierała. Będąc przystojnym mężczyzną nie narzekał na brak zainteresowania płci przeciwnej. Jednak jeszcze nie trafił na „tą jedyną”. Potrzeby seksualne zaspokajał od czasu do czasu „jak się coś trafiło”- jak określał pojedyncze numerki z nowo poznanymi kobietami. Gustował raczej w starszych od siebie, ale nie gardził rówieśniczkami, albo młodszymi. Tego dnia, w którym wydarzyła się ta historia miał wolne. Nie chcąc zmarnować tak pięknej pogody pojechał nad pobliskie jeziorko, gdzie woda była czysta i można było się kąpać.

    Wziął ze sobą kąpielówki, olejek do opalania, ręcznik, jakieś żarcie i trochę whisky (jego ulubiony alkohol). Rozłożył się na uboczu, tak że z każdej strony oddzielała go roślinność od pozostałych plażowiczów. Bardzo często wybierał to miejsce. Po jakiejś godzinie leżenia, wychylenia kilku szklaneczek bursztynowego trunku wszedł do wody. Była ciepła jak to w środku lata bywa. Zanurzył się cały. Trochę popływał, ale nie dużo, bo czuł, że mu trochę szumi w głowie od whisky. Powoli zaczął wychodzić z wody, gdy nagle zauważył kobietę pływającą nieopodal. Schował się za krzakami tak, że nie był widoczny. Obserwował ją dłuższy czas. Po chwili nieznajoma zaczęła wychodzić z wody. Jej ciemne włosy opadały ciężko na ramiona, plecy, nie do końca zakrywając piękne kształtne piersi w rozmiarze C. Pływała topless. Dół od kostiumu miała lekko wcięty ukazujący krągły tyłek ociekający wodą. Podglądacz nawet nie zauważył kiedy jego bokserki wypełnił nabrzmiały fallus. Kostek zafascynowany tym widokiem chcąc jak najdłużej podziwiać nieznajomą lekko zszedł w stronę wody. Pech chciał, że się poślizgnął i z całym impetem wpadł do wody. Jak na porządnego faceta ważył 85kg przy wzroście 179 cm. Nieznajoma od razu usłyszała plusk wody. Obejrzała się w stronę Kostka i zauważyła go. Szybko wygramolił się z wody zachowując się cicho. Po tym incydencie stwierdził, że czas się zbierać. Jak pomyślał tak zrobił.

     

    Następne dni mijały Kostkowi jak szara codzienność. Praca – dom, praca -dom. Po powrocie z pracy czekała jego kochanka – Samotność. Parę dni po zdarzeniu nad wodą wybrał się na przedpremierowy pokaz filmu, który bardzo chciał obejrzeć. Wejściówkę dała mu jego siostra, która pracuje w kobiecym czasopiśmie. Ona sama nie lubi filmów o super bohaterach więc umówili się, że On pójdzie i potem streści jej fabułę, gdyż Ola (tak miała na imię jego siostra) musi napisać artykuł o filmie.

    Stojąc w kolejce do wejścia ujrzał ją. Nieznajomą znad wody. Doskonale pamiętał jej twarz. Podczas tak intensywnego podglądania amatorki pływania jej twarz wryła mu się głęboko. Pamiętał ją również dlatego, że bardzo mu się podobała. Myślał o niej bez przerwy. Nawet podczas walenia sobie konia. Wyobrażając co razem by robili w jego sypialni. Jak to dobrze, że Ola pracuje w piśmie kobiecym. Inaczej nie dostałaby wejściówki.

    Czekając na wejście do Sali intensywnie się zastanawiał, czy powinien do niej podejść. „A co jeśli mnie pamięta, przyrżnie w twarz publicznie”. Przestraszył się tej myśli, więc odpuścił pomysł podrywu.

    Obejrzał z zadowoleniem film. Był zachwycony. Nie spodziewał się tak dobrego filmu. Wracając do domu stał na przejściu dla pieszych czekając na zielone światło. Nagle zza prawego ramienia usłyszał ponętny, delikatny kobiecy głos

    – wiem, że to Ty mnie obserwowałeś na plaży. Widziałam Cię. – Kostek stał jak wryty. Kompletnie się tego nie spodziewał. Nieznajoma kontynuowała.

    – Wiedz, że nie mam do Ciebie, żalu i pretensji. Jestem świadoma swej kobiecości i wiem, że mężczyźni nie mogą oderwać ode mnie wzroku – po tych słowach oprzytomniał. Trybiki zaczęły działać. Jednak pozwoliły mu odpowiedzieć jednym zdaniem.

    – Chcę Cię mieć w swoim łóżku. – Kobieta bez wahania odpowiedziała, żeby wzięli taksówkę i pojechali do niego. Kostek onieśmielony pewnością siebie Nieznajomej zadzwonił po taksówkę. Podczas oczekiwania nie zamienili słowa. Patrzyli na siebie pełni pożądania, pożerali się wzrokiem. Zarówno Ona jak i On wyobrażali sobie co będą ze sobą robić. Ona pierwsza przerwała milczenie

    – Może zanim pójdziemy do Ciebie kupimy jakieś wino? – zapytała

    – Nie trzeba – odpowiedział – Mam w domu zapas alkoholu na trzy lata. Na pewno znajdziesz coś dla siebie – Mówiąc to użył tyle seksapilu, namiętności i pożądania ile tylko mógł. Czyli dużo.

    Nie czekali, aż przekroczą próg. Rzucili się na siebie w windzie. Całowali się namiętnie, tak jakby chcieli się nawzajem zjeść. Jakby jutra miało nie być. Podczas baraszkowania w windzie Nieznajoma sięgnęła krocza Kostka. Spodniom ledwo udawało się powstrzymywać naprężonego kutasa przed rozwaleniem rozporka. Ona tak miętoliła ptaka, że Kostek myślał, że eksploduje w spodniach. Na jego szczęście winda oznajmiła 8 piętro, na którym znajdowało się jego mieszkanie. Weszli do niego i tuż po zamknięciu drzwi na klucz rzucili się z powrotem na siebie. Tym razem nie ograniczali się tylko do całowania. Szybko pozbyli się ubrań. On został w bokserkach, a ona tylko w majtkach.

    Zaczął ją całować po szyi, bardzo łapczywie, ale i delikatnie. Kostek potrafił zadowolić kobietę. Wiedział co to jest „gra wstępna”. Tak naprawdę nie musiał tego robić. Była tak na niego napalona, że mógł ją rzucić od razu na łóżko i zerżnąć. Kostek wiedział o tym, ale lubił się droczyć i wywoływać jeszcze większe podniecenie graniczące z szaleństwem tylko po to, aby Ona miała dużo większą przyjemność.  Całował jej szyję agresywnie szybko, po czym po chwili zwalniał na moment, żeby zwiększyć doznania. Jego chuj stał na baczność. Czując jego lancę znowu go złapała. Tym razem nie powstrzymywała się. Włożyła rękę w bokserki waląc mu jak oszalała. Kostek wolną ręką zaczął pieścić jej przepiękne, kształtne piersi. Ssał je, lizał podgryzał wywołując jeszcze większe podniecenie. Przyparł ją do ściany, skąd nie miała drogi ucieczki. Z resztą wcale nie chciała uciekać. Podczas gdy waliła mocno Kostkowi konia on zaczął się zniżać obdarowując pocałunkami jej boskie ciało. Pieszczoty wywoływały fale łaskotek i podniecenia. W końcu był już tak nisko, że Nieznajoma nie mogła mu dłużej robić dobrze ręką. Kostek kucał. Zabrał się za jej wygoloną cipkę. Zostawiła sobie delikatny paseczek na łonie, co go bardzo kręciło. Rozchyliła lekko nogi ułatwiając swojemu kochankowi lizanie jej słodkiej muszelki. Kostek robił jej minetę jakby była jego ostatnią  życiu. Po 10 minutach oszalałego zadowalania partnerki językiem i dwoma palcami Nieznajoma doszła do pierwszego orgazmu. Nie był jej jedynym orgazmem tego wieczoru. Po chwili wytchnienia złapał ją za rękę i zaprowadził energicznie do sypialni. Tam rzucił ją na łóżko. Lecz ona wcale się nie położyła. Usiadła na brzegu i powiedziała

    – Stań tutaj!!! – zawołała – Teraz ja Ci zrobię takiego loda, że potem nie będziesz mógł się ruszać. – Po tych słowach przystawiła sobie do ust jego gorącą sterczącą pałę. Z początku go lizała. Od jajek po sam czubek. Delikatnie sunęła językiem na całej długości jego fujary. Co jakiś czas „kręciła ósemki”.  Kostek był wniebowzięty. Po chwili takich pieszczot wsadziła sobie go delikatnie do buzi. Zaczęła mu ssać powoli, ale na tym nie zamierzała poprzestać. Nagle po delikatnych pieszczotach jak grom z jasnego nieba agresywnie wzięła go całego do buzi. Robiła mu laskę jakby była w jakimś amoku. Wygłodniała kutasa w buzi. Kostkowi zakręciło się w głowie. Jeszcze żadna kobieta tak zapamiętale, mocno i intensywnie mu nie ssała. Nie wiedział co ma myśleć. Aż w pewnym momencie wypełnił jej usta spermą. Zupełnie się tego nie spodziewał.  Było jej tak dużo, że wypływała jej z buzi. Nieznajoma bardzo zadowolona takim finałem połknęła to co miała w buzi i dalej robiła mu dobrze. Kostkowi po takim wytrysku delikatnie opadł, ale nie całkiem. Kobieta szybko sprawiła swoimi mistrzowskimi ustami, że Kostka chuj znowu stał. Po takim ciągnięciu druta ułożyła się na łóżku zapraszająco rozchylając nogi.

    Widząc takie zaproszenie nawet nie pomyślał o prezerwatywach, które miał w szafce nocnej.

    – zerżnij mnie tak mocno jak nikogo jeszcze nie jebałeś – prawie wykrzyczała swoją prośbę, a w zasadzie żądanie. Była tak mocno podniecona  i spragniona kutasa w sobie, że ledwo wytrzymywała brak wypełniającego ją chuja. Kostek też chciał jak najszybciej wsadzić w jej cipkę lancę. Dlatego nie czekając na powtórzenie komendy wszedł w nią. Zrobił to w swoim stylu. Powoli, delikatnie i namiętnie wznosząc podniecenie i pożądanie na wyższy poziom. Leżał na niej dyktując tempo. Było wolne, ale jej to nie przeszkadzało. Cieszyła się, że ma w sobie twardego, grubego, gorącego kutasa, który rozpycha ją od środka. Po takiej „rozgrzewce” zupełnie bez ostrzeżenia zaczął ją ostro dymać. Czuła jakby miał ją zaraz rozerwać od środka. Na twarzy Kostka pojawił się uśmiech pełen zadowolenia i tajemniczości. Jego uśmiech mówił „ to dopiero początek. Szykuj się na więcej” Cieszył się również dlatego, że odwdzięczył się za loda. Wchodził w nią miarowo. Bardzo mocno. Wychodził prawie cały, tak żeby za każdym razem móc wchodzić w nią z takim samym, mocnym impetem. Nieznajoma była bardzo zadowolona z takiego mocnego rżnięcia. Właśnie na to czekała. To nie był seks. To było nieziemskie rżnięcie. Zaspokajanie zwierzęcego podniecenia. Jebali się tak ostro dobre dwadzieścia minut, gdy Kostek tak po prostu z niej wyszedł. Nieznajoma zupełnie zaskoczona zapytała

    – Mój Ty jebako, dlaczego? – on tylko w odpowiedzi powiedział

    – Zmiana pozycji, moja mała. – Przekręcił ją na kolana, kazał się wypiąć. Ona w nadziei, że zaraz znowu się w nią wbije i poczuje w sobie tą pałę, która rozrywała ją od wewnątrz czekała. Ale się nie doczekała.

    Wziął ją na wstrzymanie, żeby się z nią podrażnić. Wywołać większe podniecenie. Gdy wiedział, że już dłużej nie wytrzyma drażnienia przytknął do jej mokrej cipki język. Znów zaczął ją lizać. Zachowywał się jakby oszalał. Mając ją tak wypiętą nie powstrzymywał się tylko do cipki. Lizał ją po pośladkach, udach. Ruchał ją językiem. Lizał ją całą zapuszczając się też językiem do pupy. Ona będąc tak bardzo podniecona nawet nie protestowała. Starała się wziąć z tego rodzaju pieszczot jak najwięcej przyjemności. Trzeba przyznać, że lizanie tyłka sprawiało jej ogromną rozkosz. Również dlatego, że Kostek robił jej też palcówkę. Nieznajoma zaczęła wyć z rozkoszy. Po chwili skupił się tylko na tyłku. Wylizywał jej kakaowe oczko na każdy możliwy sposób, nawet penetrował ją językiem. Jego język wdzierający się do tyłka sprawiał jeszcze większą przyjemność. Rozważała czy poprosić go, żeby zerżnął jej pupę. Chciała go poczuć w drugiej dziurce. Lecz strach przed bólem wygrał z pożądaniem i powiedziała:

    – Twój język w mojej pupie jest boski, ale proszę Cię nie wchodź tam dzisiaj. Dobrze? –

    Powiedziała „Dzisiaj”. Czyżby miał być kolejny raz? Jeśli tak to spełnię jej prośbę.

    Dokończył pieszczoty językiem i bez uprzedzenia z całym impetem wbił się w jej już gorącą cipkę. Uwielbiał to uczucie, kiedy był w kobiecie. To ciepło ciała, które go otulało było po prostu wspaniałe. Nie znał lepszego uczucia. Rżnął ją mocno i zapamiętale. Jej pośladki były czerwone od obijania się od niego. Nie przeszkadzało jej to. Cieszyła się, że Kostek rżnie ją bardzo mocno. Lubiła ostre jebanie. Ruchał ją tak mocno i zapamiętale, że  Nieznajoma była już na granicy wybuchu. Czuła jak zalewa ją ciepło i fala przyjemności. Jeszcze kilka pchnięć i dojdę. To będzie wspaniały orgazm – myślała.         Po kilkunastu mocnych pchnięciach Kostka przyszedł wreszcie upragniony orgazm. Zalał ją od stóp do głowy. Całe jej ciało krzyczało „zostałam zajebiście dobrze wyruchana. Chcę jeszcze!!!” Gdyby nie to, że ten orgazm ją tak wymęczył byłaby w stanie ruchać się tak ostro jeszcze raz. Kostek w pewnym momencie przypomniał sobie, o braku gumki.

    – nie założyłem kondona – oznajmił jej przepraszającym tonem – przepraszam

    – nic nie szkodzi – uśmiechała się – jak będziesz dochodził to wyjdź ze mnie, a ja Ci znowu obciągnę tak jak wcześniej.

    Kostek zaczął dochodzić, więc szybko z niej wyszedł. Stanął przed łóżkiem tak, żeby ona mogła usiąść na brzegu. Miał teraz doskonały widok na każdy fragment jej ponętnego ciała. Podziwiając dwie piękne piersi pomyślał o „hiszpanie”. Wsadził jej chuja między cycki. Ona złączyła piersi tak, żeby cały kutas wypełnił szczelinę między cyckami. Jechał ją tak dobre pięć minut. Jej piersi były mięciutkie, a jego ptak tak ułożony, że przy każdym pchnięciu Ona miała czubek penisa w ustach. Mógłby tak ją ruchać do samego finału, ale nie chciał. Jego ptak jeszcze raz miał zanurzyć się cały w jej ustach. Zabrał go z cycków i wsadził gwałtownie do buzi. Ona ciągnęła mu z taką siłą jak przy pierwszym lodzie. Doprowadzenie go do wytrysku zajęło jej mniej czasu niż wcześniej. Jaki facet po takim rżnięciu panny wytrzymałby długo takiego zawodowego loda. W jej usta ponownie trysnął ogrom spermy. Nieznajoma pozwoliła, aby większa ilość spermy wyciekła z jej ust skapując na piersi i rowek między nimi. Ten widok podniecił Kostka. Chciał ją jeszcze raz wyruchać, ale sam już nie miał siły. Wrócili do łóżka, przytulili się. Rozmawiali jeszcze przez chwilę.

    – Wiesz – zaczął Kostek – nie wiem jak masz na imię.

    – Nie pytałeś – odparła kokietująco.

    – Jak masz na imię? – zapytał w końcu

    – Lidia.

     

    Lidia, pomyślał Konstanty. Cóż za piękne imię.

     

    Spali do rana jak zabici. A wino pozostało nietknięte…

     

    C.D.N 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natchniony Erotoman
  • Pusta szosa

    Ania szła samotnie pustą szosą. Była w okropnym nastroju. Wracała właśnie z imprezy, która okazała się klapą. Jej tak zwani przyjaciele zostawili ją samą w klubie, uciekł jej ostatni autobus do domu, a w dodatku zapomniała wziąć z domu zapalniczki. Trzymała bezużytecznego papierosa w dłoni, patrząc natarczywie, jakby pod jej wzrokiem miał się sam zapalić. Pijana, lekko chwiała się na nogach. Jej szpilki wystukiwały na podłożu gniewny rytm. Dziewczyna miała kolejny powód do gniewu. Po kilkunastu minutach marszu obcierały ją lekko przyciasne buty. Nagle oślepiły ją światła samochodu jadącego z naprzeciwka. Ania uświadomiła sobie, że idzie złą stroną ulicy. W innym wypadku pewnie by się przejęła, ale dziś po prostu wzruszyła ramionami i szła dalej. Wokół niej było ciemno. Dawno wyszła z bezpiecznego kręgu światła lamp ulicznych. Drzewa tworzyły nad nią mroczny baldachim przez który zdołała dostrzec rozgwieżdżone niebo. Ania była zaaferowana myślami o swoich beznadziejnych znajomych, kiedy nagle została oświetlona przez światła samochodu jadącego za nią. Nawet nie próbowała łapać stopa. Była pewna, że o tej porze nikt się nie zatrzyma. Zdziwiła się, kiedy pojazd zaczął zwalniać, aż zrównał się z nią. Ania stanęła, a kierowca zatrzymał się obok. Drzwi od strony pasażera otworzyły się i ze środka popłynęła głośna muzyka. Dziewczyna nachyliła się w stronę siedzącego na przednim siedzeniu mężczyzny. Wyglądał na 20-30 lat. Był elegancko, acz luźno ubrany. Brązowe włosy opadały mu na oczy. W dłoniach trzymał piwo. Ania zajrzała do środka i oprócz kierowcy i przystojniaka, dostrzegła jeszcze dwóch mężczyzn.

    -Cześć laska. Nie boisz się chodzić sama o tej porze?

    -Nie boję się.- powiedziała, chociaż głęboko pod warstwą alkoholu umierała ze strachu.

    -Nie chcesz, żeby cię gdzieś podwieźć? Mamy wolne miejsce akurat dla ciebie. W innej sytuacji raczej by odmówiła, ale teraz marzyła tylko o gorącym prysznicu. Wiedziała też, że zanim dotarłaby o własnych nogach do domu byłby już ranek.

    -Jeny, naprawdę? Jak super. Nogi już mi odpadają od marszu. Ratujecie mi życie normalnie.- Mężczyzna z tylu otworzył drzwi i wysiadł. Ania bez zastanowienia wsiadła na tylne siedzenie, pomiędzy dwóch pasażerów. Mężczyźni przedstawili się Ani. Kierowca był najstarszy i z oczywistego powodu nie pił alkoholu. Miał na imię Filip. Przystojniak obok niego nazywał się Dominik. Po obu stronach dziewczyny siedzieli Tomek i Łukasz. Nie było niezręcznej ciszy. Tomek zaproponował Ani piwo. Dziewczyna z wdzięcznością przyjęła puszkę. Musiała się bardziej podchmielić, żeby zapomnieć o tym wieczorze. Faceci od razu zaczęli niezobowiązującą rozmowę. O jej zainteresowania, szkołę, rodziców. Tomek objął dziewczynę ramieniem. Czuł jej miękkie ciało przy swoim. Ania przytuliła się do mężczyzny skuszona jego ciepłem. Położył dłoń na jej udzie i delikatnie sunął w górę, aby dostać się pod luźną spódniczkę. Dziewczyna ścisnęła jednak nogi ze sobą, mając nadzieję, ze facet da sobie spokój.

    -Jak to się stało, że wracasz sama po nocy?- spytał Dominik.

    -Znajomi zostawili mnie samą na imprezie. Możecie to sobie wyobrazić? Co za gnoje!- Mężczyźni zgodnie pokiwali głowami.

    -Nie mogłaś inaczej wrócić?

    -Nikogo tam nie znałam, a jak pytałam się o podwózkę, to wszyscy byli zbyt pijani, żeby mnie odwieźć. Na ostatni autobus było o kilka godzin za późno, a kasy na taxi nie mam. Wszystko w klubie wydałam.

    -To jesteś skazana na nas.

    -Albo wy na mnie, chyba nie jest tak źle.- Mężczyźni zaczęli się śmiać.

    -Nigdy, w tak pięknym towarzystwie nawet przyjemniejsza podróż. Znajomi wiedzą, że wracasz sama?- To pytanie wydało się Ani zbyt nachalne.

    -Umm… Zmyli się przede mną, więc chyba tak.

    -Ile ty w ogóle masz lat?- Zaczęła odczuwać dyskomfort. Była sama wśród nieznajomych, starszych mężczyzn. Nikt nie wiedział gdzie jest. Próbowała odsunąć się od Tomka, ale nagle jego ramiona obejmowały ją jak żelazne kajdanki.

    -Siedemnaście.- Dziewczyna zawyżyła trochę swój wiek. Miała nadzieję, że starsza dziewczyna ich odstraszy.

    -Twoi rodzice pozwalają ci chodzić na imprezy tak daleko od domu?

    -Och, nie wiedzą gdzie jestem.- Ania zobaczyła szybkie spojrzenia rzucane sobie przez mężczyzn. Zwymyślała się za tą nieprzemyślaną odpowiedź.

    -To dobrze, że trafiłaś na nas. O tej porze można spotkać różny szaleńców.- powiedział z uśmiechem Filip.

    -Tak, masz rację.

    Było jej słabo. Łukasz zachęcony jej odpowiedziami przysunął się bliżej i również położył dłoń na jej udzie. Ania podskoczyła pod jego dotykiem.

    -Możecie wziąć ręce?- zaczęła delikatnie i chciała zdjąć ich dłonie z nóg, ale oni byli o wiele silniejsi.

    -Nie możemy.- powiedzieli i jakby to załatwiło sprawę, zaczęli rozchylać jej uda.

    -Nie, wiecie co, ja chce wysiąść, wypuście mnie.- Próbowała przepchnąć się do drzwi, ale popełniła błąd. Łukasz widząc przed sobą jędrny, wypięty tyłeczek, wziął w dłonie krągłe pośladki. Ania pisnęła głośno, a odpowiedział jej radosny rechot mężczyzn.

    -Puszczaj mnie!

    -Nie, nie, nie. Tak pięknie nam się wygięłaś.- Tomek złapał ją, żeby się nie wyrwała. Łukasz klepnął dziewczynę w tyłek.

    -Chłopaki, przytrzymajcie ją. Za chwilę zjadę gdzieś.- powiedział Filip.

    -Nie, proszę, zostawcie mnie.- szeptała zrezygnowana dziewczyna. Po jej policzkach spływały łzy.

    -Oj Anka, nie marudź. Przecież chcesz zostać porządnie wypieprzona.

    -Nie, nie, nie…- szeptała przerażona.

    Jechali dalej. Tomek przesunął ręce na biust Ani. Rozpiął jej koszulę. Dotykał jej piersi przez materiał stanika. W tym czasie Łukasz jeździł rękoma po jej tyłeczku. Jego dłoń wślizgnęła się pomiędzy jej uda. Przez cienki materiał majteczek zaczął pieścić dziewczynę. Mężczyźni byli już mocno pobudzeni. Ich penisy wypychały spodnie. Dziewczyna nie ruszała się sparaliżowana strachem.

    -Lepiej zacznij reagować na moje starania, inaczej będzie bolało.- Usłyszała za sobą Ania. Kiedy pomyślała o tym, jak ci mężczyźni na siłę będą próbować wepchnąć swoje pały zadrżała, a po policzkach zaczęło płynąc więcej łez. Nie chciała stracić cnoty w taki sposób.

    -Nie maż się tak laska.- powiedział ze złością w głosie Tomek.- Przecież nic ci nie zrobimy.

    Na to stwierdzenie mężczyźni parsknęli śmiechem. Łukasz przesunął majteczki i zanurzył palce w ciepłej cipce. Ania pod wpływem jego działania zaczęła się wyrywać. Mężczyźni znowu musieli ją unieruchomić. Ich dalsze działania przerwało trzęsienie samochodu. Jechali po wybojach. Wokół rozciągał się ciemny las. W końcu Filip, po jeszcze kilku skrętach zatrzymał się na skraju polany. Tomek wyszedł z samochodu, ciągnąc za sobą zapłakaną dziewczynę. Filip podszedł do bagażnika, wrócił z kocem, który położył w świetle lamp rzucanych przez auto. Ania została rzucona na rozłożony materiał. Dziewczyna mogła jedynie płakać wciąż krzycząc „nie” i próbując się wyrwać. Walczyła z oprawcami, ale oni mieli jeszcze większą frajdę z łamania jej ducha, z prób poskromienia jej. Mężczyźni zdarli jej spódniczkę, pozbyli się koszuli i stanika. Dominik dobrał się do jej majtek. Rozerwał je, powąchał z fascynacją w oczach, po czym włożył do kieszeni spodni. Ania drżała z zimna. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Była wdzięczna za koc. Nie chciała leżeć na mokrej od rosy trawy, ale wiedziała, że nie jest on dla jej wygody, tylko ich.

    -Nie krzycz kochanie. Tutaj i tak nikt cię nie usłyszy. Patrz, jak brzydko wyglądasz. Cały makijaż sobie rozmazałaś.- powiedział z rezygnacją Dominik. Filip postawił ją na kolana i przyłożył do jej twarzy grubego, prężącego się penisa.

    -Bez gryzienia, mamy ze sobą lubrykant. Jeszcze się zastanawiam, czy użyć go na tobie. Jak będziesz niegrzeczna wejdziemy na sucho.- Ania wzięła do ust jego pałę. Choć bardzo chciała choć trochę się pobudzić, nie czuła ani grama śluzu w swojej szparce. Przerażona, zassała kutasa Filipa. Jeździła po nim językiem, w dłonie wzięła jajka i delikatnie je masowała. Pomimo jej prób, penis mężczyzny nie wchodził cały do jej buzi. Mężczyzna jakby zniecierpliwiony, chwycił ją za włosy i dopchał do brzucha. Ania przez chwilę myślała, że się udusi. Tomek i Dominik ponieśli jej dłonie i wsadzili w nie swoje penisy.

    -Twoje usta są stworzone do pieprzenia.- stwierdził Filip. Ania zaczęła odczuwać małe podniecenie. Patrzyła na kutasy facetów. Wszystkie pały były wielkie i grube. Dziewczyna czuła, że zbliża się wytrysk i chciała się wycofać, ale Filip przytrzymał jej głowę. Chociaż się krztusiła spermą i własną śliną, połknęła wszystko. Mężczyzna zadowolony wycofał się, a jego miejsce zajął Dominik. Mężczyzna położył się przed dziewczyną. Włożyła jego penisa do ust i zaczęła obciągać. Za nią usadowił się Tomek. Ania czuła jego ręce gładzące jej pupę. Mężczyzna popchnął ją, aby pochyliła się bardziej, żeby bardziej wypięła tyłek. Tomek włożył palec w jej cipkę. -Ktoś nam się rozochocił. Wiedziałem, że to suka. Ania poczuła główkę penisa u wejścia swojej piczki. Próbowała się wyrwać. Nie chciała tak stracić dziewictwa. Po chwili mężczyzna wbił się w nią. Dziewczyna wyjęła z ust penisa i zawyła z bólu, czuła jak coś rozrywa ją od środka. Po nodze poleciała jej krew.

    -Kurwa, chłopaki. To dziewica!- wykrzyknął zdziwiony, ale też zadowolony.-Ale mi się poszczęściło.

    -Nie wygląda na dziewice.- stwierdził Dominik.- I nie obciąga jak dziewica.

    -Chyba wiem, co czuję, jasne?- Tomek włożył rękę pomiędzy uda dziewczyny. Wyjął zakrwawioną dłoń i pokazał kumplom. Wszyscy zbliżyli się, żeby zobaczyć dowód. Tak, krew tam była.

    -Dobra, koniec z gadaniem, czas na twoje pierwsze ruchańsko. Jestem kurewsko wręcz zaszczycony. Tomek posuwał małą suczkę, aż jego jajka obijały się o nagie ciało dziewczyny. Ania miała ochotę krzyczeć, ale w buzi znowu miała członka Dominika. Nie chciała tego. Była gwałcona, czuła ból w podbrzuszu, ale jej ciało zaczęło odpowiadać na ruchy Tomka, który przyspieszył tempo. Dziewczyna słyszała nad sobą głośne sapanie mężczyzn. Dominik przytrzymał jej głowę i spuścił głośno w jej usta.

    -Dobra sunia.- powiedział i poklepał ją po głowie jak psa. Ania teraz miała głos. Mężczyźni pobudzili się jeszcze bardziej na jej pełne oburzenia i bólu krzyki. Dziewczyna czuła się upokorzona. Tomek dotykał jej ciało. Wszędzie zostawiał czerwone ślady krwi.

    -Nie…- nie mogła wydobyć głosu. Tomek pieprzył ją zapamiętale. Z każdym jego pchnięciem, Ania przerywała.-proszę…- jej głos był zachrypnięty od zimna i wcześniejszych krzyków.-zostawcie… mnie… dam… wam… wszystko.

    -Kochanie, przecież bierzemy wszystko, co dajesz.- Ania nie wytrzymała i krzyknęła z rozkoszy czując orgazm. Równocześnie Tomek wytrysnął w jej cipkę. Filip pochylił się nad wyczerpaną dziewczyną. Uniósł brutalnie jej brodę i przycisnął jej wargi do swoich. -Nie było źle. Nie sądziłem, że dojdziesz. Nie możesz narzekać na swoje pierwsze ruchanie. Nie potrzebowałaś nawet lubrykantu.- Odpowiedział mu szloch upokorzonej dziewczyny.

    -Ty suko, przez ciebie jestem cały we krwi!- warknął Tomek i strzelił dziewczynie z liścia w twarz. Załkała z bólu i złapała się za policzek.

    -Dobra, suńcie się chłopaki. Teraz moja kolej. Laska ma jeszcze jedną dziewiczą dziurkę do wyruchania.

    Reszta mężczyzn zaprotestowała. Ania leżała na kocu, a nad nią toczyła się kłótnia, kto powinien pierwszy posiąść jej odbyt. Dziewczyna nie miała nawet siły wstać, odejść, uciec, zaprotestować, zawalczyć. Cokolwiek. Było jej teraz wszystko jedno. W końcu doszli do kompromisu. Filip splunął na rękę i zbliżył ją do odbytu Ani. Tomek poszedł do auta po lubrykant i teraz wylał go na rękę kumpla i drugą dziurkę dziewczyny. Filip wziął penisa w dłoń i go nawilżył. Położył się na plecach z wypiętym penisem. Mężczyźni unieśli leżącą Anię i przyłożyli ją do sterczącego członka Filipa. Dziewczyna była spięta, ale lubrykant pomógł i kawałek po kawałku opadała na grubego penisa. Jęczała z bólu. W końcu zniecierpliwiony Filip pociągnął ją szybko w dół. Po polanie rozniósł się zachrypnięty ryk Ani. Mężczyźni roześmiali się zadowoleni. Łukasz popchnął Anię na tors kumpla i sam położył się na niej. Wbił się z głośnym jękiem w cipkę dziewczyny. Mężczyźni zaczęli poruszać się w niej. Ania czuła się rozrywana od środka. Krzyczała z bólu. Łukasz czuł wokół penisa gorącą, wąską szparkę. Było mu wspaniale. Ta świadomość, że pieprzy ją jako druga osoba. Wrzaski dziewczyny jeszcze bardziej go pobudzały. Była bezbronna i skazana na jego i kumpli.

    -Jesteś boska, suczko.- wykrzyczał i wytrysnął spermą w szparkę. Zsunął się z niej zaspokojony. Filip przewrócił dziewczynę na brzuch. Kazał się jej wypiąć i dalej poruszał się w odbycie Ani. Jej piersi podskakiwały z każdym ruchem. Mężczyzna był wytrzymały, przeciągał swój wytrysk. Za każdym razem, gdy był blisko, zatrzymywał się, czekał aż napięcie z niego zejdzie, po czym znowu pierzył dziewczynę bez opamiętania. Po kilku takich akcjach w końcu doszedł. Jego wytrysk był spektakularny. Potrzebował jeszcze kilku pchnięć, żeby pozbyć się całego nasienia. Ania czuła jak po nodze spływała jej sperma. Pomimo jej zmęczenia mężczyźni jeszcze kilka razy zmieniali się. Dziewczyna myślała, że zwymiotuje, kiedy brała całego we krwi i nasieniu członka Tomka. Na koniec mężczyźni wzięli sznur i przywiązali ją nagą do drzewa. Obok rzucili jej ograbioną torebkę. Zrobili ognisko z jej ubrań. Jeszcze na chwilę podeszli do Ani i nasikali na nią.

    -Pa, pa suczko. Jeśli przeżyjesz mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tak się zabawimy.

    Zadowoleni mężczyźni wsiedli do samochodu i odjechali. Ania siedziała oparta o drzewo. Pod plecami czuła szorstką korę. Pod tyłkiem mokrą trawę i ziemię. Dziewczyna trzęsła się z zimna. Mężczyźni nie zostawili jej nawet koca. Płakała upokorzona. Pomiędzy udami czuła lepkość. To była jej krew i sperma mężczyzn. Nasienie miała na całym ciele. W pewnym momencie Łukasz pomyślał, że to dobry pomysł, żeby spuścić się na nią. Cała śmierdziała specyficzną mieszanką moczu i spermy. Ania nie mogła odpędzać się od robaków wokół niej, ale gorsze były myśli. Jeśli ktokolwiek ją tu znajdzie i uratuje miała nadzieję, że nie zaszła w ciążę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Enyoj it!

  • W Rodzinie III: Na Dwa Baty

    Wracając z miasta do domu, nie spodziewałem się być świadkiem tak podniecającego spektaklu. W salonie, na kanapie Olka ujeżdżała ojca. Patrząc, jak mała galopuje na starym, poczułem bolesny ucisk w slipkach. Niesamowicie podobał mi się jej strój. Biała, rozpięta na piersiach koszulka, podkolanówki w tym samym kolorze i nieprzyzwoicie kusa plisowana spódniczka w czerwoną kratę. Żadnej bielizny! Ojciec siedział na kanapie, bawiąc się związanymi w dwie dziewczęce kitki włosami Olki. Mała dosiadając go okrakiem, przyciskała bezwłosą cipką potężny członek do podbrzusza ojca. Gdy wszedłem do pokoju, stary uśmiechnął się do mnie.

    – Dobrze, że jesteś. Mała ma apetyt na dwa kutasy.

    Stałem, nie do końca rozumiejąc, o co chodzi, gdy siora odwróciła głowę, mówiąc:

    – Tomek! Przyłączysz się do nas? Dawno nie miałam dwóch facetów w sobie.

    Szybko zsunąłem spodenki i majtki. Olka nabiła się na ojca, po czym przytulając się do niego, wypięła pupę. Tato rozchylił dłońmi jej pośladki, eksponując odbyt. Splunąłem na różową gwiazdkę, obficie posmarowałem śliną kutasa i przytrzymując go dłonią, przyłożyłem główkę do odbytu siostry. Wszedłem za trzecim pchnięciem. Zwieracz silnie zacisnął się na członku. Przez ściankę oddzielającą odbytnicę od pochwy czułem potężną pałę ojca. Było przyjemnie ciasno, a gdy stary zaczął poruszać się w małej, odleciałem z wrażenia. Waliłem ją, czując rytmiczne ruchy ojca. Doszła na chwilę przede mną. Stary spuścił się ostatni. Zachwycony nowo odkrytym doznaniem trzymałem wciąż członek w odbycie siory, gdy zza pleców doszedł mnie głos mamy.

    – No pięknie. Zabawiacie się beze mnie! Nie puszcze tego płazem. Po kolacji wynagrodzicie mi to z nawiązką. A teraz jazda pod prysznic. Kolacja będzie za półtorej godziny.

    Mówiąc to, uśmiechała się. Gdy przechodziłem obok, klepnęła mnie w pośladek, przygryzając zmysłowo wargi.

     

    Sobotnia, rodzinna kolacja zawsze była pewnego rodzaju formalnym wydarzeniem. Mama i Olka ubrane w sukienki, ojciec i ja pod krawatem. Niewygodę formalnego stroju kompensowało dobre wino, podany na zakąskę wędzony łosoś na bagietce i świetnie zrobione ratatouille.

     

     

    Gdy z ojcem skończyliśmy sprzątać po kolacji mama podeszła do Olki. Sukienka siostry opadła na podłogę. Aż otwarłem usta z wrażenia, widząc siorę w zmysłowej bieliźnie. Czarne pończoszki przytrzymywane cieniutkim paskiem połączone z ładnym przezroczystym bikini i staniczkiem robiły wrażenie. Gdy Ola rozebrała mamę częściowy wzwód, zamienił się w potężną erekcję. W samych szpilkach, pończoszkach i podtrzymującym je szerokim pasie wyglądała po prostu zjawiskowo. Nie założyła majtek ani biustonosza. Olka klęcząc przed nią, wtuliła usta w puszysty, starannie uformowany trójkącik włosów między udami. Wybrzuszenie spodni ojca świadczyło dobitnie, że i jemu spodobał się spektakl. Mama miała ochotę na szybki orgazm, bo wyraźnie podniecona, przytrzymując głowę Olki dłońmi, intensywnie ocierała się sromem o jej usta. Doszła szybciej, niż się spodziewałem. Erekcja rozrywała mi spodnie.

    – Mam ochotę na coś więcej niż babskie zabawy.

    Rzuciła w naszym kierunku, wciąż drżącym z rozkoszy głosem.

    – Mace mnie zabrać do sypialni i zerżnąć tak, bym jutro nie mogła chodzić.

    Posłusznie wypełniliśmy polecenie.

     

    W sypialni rządziła mama! Gdy ojciec lizał Olkę, mama zrobiła mi laskę mojego życia. Nie spodziewałam się, że można tak intensywnie przeżyć zwykłego loda. Była zdecydowanie bardziej doświadczona od Olki. Leżałem bez życia na plecach, gdy śmiejąc się przewrotnie, dosiadła mojej twarzy.

    – Poczekam, aż znowu będziesz miał erekcję. Mam nadzieję, że po lasce wytrzymasz odpowiednio długo, bo mam ochotę na dobre, długie i intensywne rżnięcie.

    Po kilku minutach stał mi jak prawiczkowi na widok nagiej kobiety. Dosiadła mnie na oklep. Przytulona piersiami jęczała rozkosznie, kiedy ojciec kierowany dłonią Olki wsuwał się w jej odbyt. Wytrzymałem odpowiednio długo tylko dlatego, że uwięziony pod jej boskim ciałem, miałem zdecydowanie ograniczoną możliwość ruchów. Tato walił ją w dupę równym, ostrym rytmem, nie przerywając, gdy osiągnęła orgazm. Ku mojemu zaskoczeniu po chwili miała kolejny i jeszcze jeden. Po trzecim nie potrafiąc się dłużej opanować, spuściłem się w niej. Mama jak w amoku poruszała biodrami, a ojciec równym rytmem, posuwał ją w dupę, aż doszła po raz czwarty. Dopiero wtedy skończył kilkoma mocnymi pchnięciami. Gdy poszli pod prysznic, Olka wylizała mi do czysta oklapłego kutasa. Nie miałem siły się odwdzięczyć. Zdeterminowana mała, nie mogąc doczekać się pieszczot, dosiadła mojej twarzy. Doszła, ocierając się mokrym od śluzu sromem o moje ust i nosa.

     

    Gdy rodzice wrócili z łazienki, ojciec zajął się Olką, a ja trafiłem w ramiona mamy. Tej nocy miałem ją chyba w każdej możliwej pozycji, ustanawiając osobisty rekord wytrysków – siedem! Ola miała też niezłą jazdę. Najbardziej podobało mi się, gdy ojciec wziął ją na stojąco, przy ścianie. Był sporo wyższy od Olki. W amoku poprzedzającym orgazm uniósł nabitą na kutasa małą jak szmacianą lalkę. Wisienką na torciku był poranek. Naprawdę nie sądziłem, bym mógł jeszcze raz trysnąć, jednak gdy mała zaczęła fistować mamę, z prawdziwą determinacją trzepałem półmiękkiego kutasa. Naśladując ojca, waliłem prawie do samego końca, by tuż przed finałem, wsunąć członek w rozchylone usta mamy.

     

    Po intensywnej nocy pauzowałem przez dwa kolejne dni. Przed wyjazdem do wujostwa jeszcze raz kochaliśmy się we czworo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.