Author: admin

  • Edukacja z ciocia 30.

    Edukacja z ciocią 30. 

    Nie mogłem chyba spać zbyt długo, bo gdy się przebudziłem było, jako że lato, jeszcze dość jasno za oknem. Spojrzałem na zegarek…zaledwie 11-ta. Moje cioteczki spały wtulone w siebie. Bogusia pośrodku, odwrócona tą kształtną pupą w moim kierunku. Nie mogłem się powstrzymać. Zresztą mój stojący penis czegoś się desperacko domagał. Przyglądałem się tej wypiętej dupci Bogusi przez chwilę, podziwiając każde zaokrąglenie jej doskonale uformowanego ciała, zgrabnych ud i pięknie wyrzeźbionych łydek.

    Przysunąłem się delikatnie mym naprężonym kutasem do jej półdupków. Nieoczekiwaną pomoc zaserwowała mi Krystyna, bo Bogusia miała jedno udo wysoko zadarte i właściwie na wpół leżała na ciotce, która ją obejmowała pod głową jedną ręką. Delikatnie uniosłem jej półdupek ręką, torując drogę dla mojego penisa. Strużki spermy cudownie kreśliły białe linie mojej wieczornej rozkoszy, wypływającej z jej zaspokojonej muszelki.

    Pchnąłem łbem i całkiem, o dziwo, lekko wszedłem w jej wyeksponowaną dziurkę. Była rozwarta i gorąca. Satysfakcja mieszała się z dumą, gdyż to ja byłem sprawcą ponownego otwarcia jej cipki dla seksu. Wszedłem głębiej, poprawiając nieco pozycję bioder. Zacząłem ją spokojnie posuwać, ale podniecenie żądało szybkiego spełnienia. Bogusia lekko tylko westchnęła, gdy po kilkunastu może pchnięciach rozładowałem się w jej wnętrzu. Strumień spermy bezlitośnie napełniał jej rozkoszną szparkę.

    Spała…mocniej tylko wtuliła się w Krystynę twarzą tak, że ustami właściwie ssała jej dużą pierś. Takie można było przynajmniej odnieść wrażenie. Dymałem dalej z nadzieją na dluższe ruchanko, ale gdzie tam…! Ciepło jej cipki sprawiło, że ponownie już po chwili znowu doszedłem. Była taka gorąca i drażniąca kutasa, że nie dałem rady opanować tego rozkosznego uczucia orgazmu. Spuściłem nasienie do środka, gdy nagle Bogusia poruszyła się. Poczuła, że coś się dzieje…otworzyła oczy, zaspanym wzrokiem spojrzała na śpiącą Krystynę, gdy wreszcie zorientowała się, że jestem cały w niej.

    Jęknęła tylko.

    -”Jezuuuu! Marek!” świeżo wyrwana ze snu, chyba nawet lekko przestraszyła się, bo pewnie nie oczekiwała tego.

    Wyskoczyłem szybko z niej, przekręciłem na plecy i wszedłem na nią.

    -”Przepraszam kochanie…przestraszyłem cię?” szepnąłem cicho.

    Spojrzała mi w oczy.

    -”Ranyyy…nooo…trochę.”

    Potem już spokojniej.

    -”Ty naprawdę niewyżyty samiec jesteś” szeptała ”chcesz cipki?”

    -”Nawet nie pytaj! Pragnę cię Bogusiu.”

    -”Jezuuuu synek!”

    -”Mówiłaś, że mogę wszystko” szepnąłem zadziornie.

    Uśmiechnęła się.

    -”No tak głuptasie…sama się zgodziłam…zaczyna mi się to podobać…no chodź już…wejdź we mnie…też mnie podnieciłeś…cała jestem mokra.”

    -”Boooo…bo wiesz…nie gniewaj się kochanie, ale ja już dwa razy doszedłem w tobie, jak spałaś…przepraszam.”

    -”Jezuuuu! Kochanie?!” szeptała patrząc mi przenikliwie w oczy. ”Poważnie?!”

    -”Yhhmmm!” mruknąłem. ”Przepraszam, ale jesteś taka cudowna!”

    Milczała chwilę…

    -”O matko Marek…naprawdę tak bardzo ci się podobam?”

    -”Tak…jesteś fantastyczną, elegancką kobietą, z cudownym ciałem i cipcią!” mamrotałem.

    Przyglądała mi się w milczeniu, po czym szepnęła:

    -”Kochanie…to chyba najpiękniejszy komplement, jaki usłyszałam w życiu…i to od takiego gówniarza!”

    Po czym połączyła nasze usta głębokim pocałunkiem.

    -”Nooo, zrób co chcesz ze mną.”

    Uniosła nogi w górę, okroczyła mnie, paznokcie wbiła w moje półdupki i docisnęła do cipki.

    -“No już…zacipciaj sobie…zaspokój się.”

    Ruchałem teraz już dużo wolniej. Poczułem po jej drżeniu ciała, że i jej jest przyjemnie.

    -“Dobrze cię jadę, cioteczko?”

    -“Jezuuuu! nawet nie pytaj…jest fantastycznie…zaraz dojdę kochany…jeszcze trochę…nie przerywaj…matko Marek…juuuuuż…dochodzęęęę.”

    Wpadła cała w konwulsje i zaczęła jęczeć głośniej.

    -“Bożeee jak dobrzeeee!” co obudziło Krystynę.

    Przyglądała się nam chwilę w ciszy, z uśmiechem na ustach. Przysunęła się bliżej i zaczęła całować Bogusię.

    -”No i co?” szepnęła.

    -“Nie pospałaś za długo!” roześmiała się.

    -“Krysiu, ty wiesz, że on mnie zerżnął jak spałam?! Dwa razy! Kurwa mać! Z zaskoczenia! Przecież i tak bym mu dała! Jaki narwaniec!”

    -”Ale co, kochanie? Dobry jest?!”

    -”Matko Krysiu! Jest niesamowity! Przypomniał mi, jak może być przyjemnie…”

    Tak sobie szeptały, gdy Bogusia już doszła i wiła się lekko pode mną z rozkoszy. Po chwili i ja doszedłem wystrzeliwując nową porcję nasienia w jej szparkę.

    -“Jezuuuu! Marek!”

    Poruszałem się lekko i powoli, podczas gdy teraz już razem pieściliśmy się. Kutas znowu chciał cipki. Krystyna dobrze znała ten mój grymas twarzy i to zachłanne spojrzenie głęboko w jej oczy.

    -“O matko! Marek!”

    -“Cooo Krysiu?” Bogusia nie załapała.

    -“A co myślisz?!”

    Przerwałem jej.

    -“Teraz ty Krysiu! Twoja kolej! Porządek musi być!”

    Bogusia skojarzyła wreszcie.

    -“Coś tyyyy?”

    -“Nooo widzisz…pieprzony gówniarz! Moja kolej pochodzić pod kutasem” roześmiała się.

    -“No chodź już, narwańcu!”

    Krystyna sprawnie rozłożyła biodra i prawie wciągnęła mnie na swe łono.

    -“No dawaj, wariacie! Zerżnij ciotkę!” śmiała się, a Bogusia przyglądała nam się wielkimi oczami.

    -“Jezuuu! jesteś niezaspokojony!”

    Krystyna tylko mruknęła:

    -“Widzisz sama…i weź mu nie daj, to cię przeleci na śpiąco!”

    Zacząłem rżnąć ciotkę, a dziewczyny pieściły i całowały się.

    -“Moja mała” szeptała Krystyna “cudowna, śliczna, moja Bogunia…”

    -“Krysiu…proszę…” Bogusia nadal z zawstydzeniem przyjmowała jakikolwiek rodzaj komplementu.

    Złapałem cioteczkę mocniej pod dupcię i teraz już ujeżdżałem jej Misię, by się wreszcie zaspokoić. Bogusia przyglądała się temu ruchanku zafascynowana.

    -“O rany! Tak cię ciągle rżnie?!”

    -“Nooo…Nie uwierzysz, kochanie…mamy fantastyczny seks.”

    -“Wierzę ci…coś niecoś sama już doświadczyłam.”

    -“Pomyślałabyś? Taki małolat?!”

    Bogusia szeptem westchnęła.

    -“To jest po prostu niesamowite…fenomenalne!”

    Krysia zobaczyła grymas nadchodzącego orgazmu na mojej twarzy i szybko z uśmiechem, odezwała się do Bogusi.

    -“Zsuń się niżej i zobacz, jak mi będzie zalewał spermą cipkę. Noooo mała…już dochodzi!”

    Spuściłem się w cioci szparę głęboko, mocnym ostatnim pchnięciem. Leżałem chwilę w jej objęciach, kończąc dzieło napełniania jej dziurki. Bogusia była za mną podziwiając, jak świeże nasienie wypełnia Krystynę. Opadłem wreszcie obok ciotki. Ta spojrzała na Bogusię.

    -“Widziałaś mała, ile wlał?!”

    -“Jejku! Krysiu!”

    -“A teraz moja grzeczna dziewczynka wyliże moją cipkę i połknie cały spust naszego małolata, taaaak?”

    Bogusia tylko kiwnęła głową, zajęła miejsce między udami Krystyny i zaczęła ssać i wylizywać jej muszelkę.

    -“Oooo taaaak! kochanie! Cudowna jesteś…jeszcze skarbie…jeszcze.”

    Widząc, jak dziewczyny są zajęte sobą, szybko zsunąłem i przekręciłem się niżej nóg,..przekręciłem Bogusię lekko na bok i bez ostrzeżenia zacząłem lizać z kolei jej szparkę. Zaskoczona jęknęła.

    -“Matko Marek!”…by po chwili poddać się pociągnięciom mojego języka.

    -“Bożeeeee kochanieeeee! Nie przerywaj! Jak dobrzeeee…och…jak mi dobrzeeeee!”

    Teraz już obie moje panie stękały z rozkoszy, pieszcząc się nawzajem. Po dłuższej chwili szczytowania, przytuliliśmy się razem.

    -“Prześpij się trochę, kochanie moje” szepnęła Krystyna do Bogusi.

    -“Rozumiesz już, że ci gówniarz nie odpuści w nocy?”

    Bogusia zerknęła szybko na mnie.

    -“Przecież wiesz, że dostaniesz cipki…nie musisz się skradać” uśmiechnęła się i dodala ciszej:

    -“Możesz wszystko…nawet to mi się spodobało…tak na wariata…we śnie.”

    Wtuleni, odprężeni zasnęliśmy.

    Przebudziłem się…zegar wskazywał 2.10. Krystyna tradycyjnie wysoko podciągniętym udem leżała na piersiach Bogusi. Ta z kolei obejmowała mnie jedną ręką za szyję, a drugą trzymała nogę Krysi. Wzwód nie pozwolił mi dłużej spać. Jako, że Bogusia spała z lekko rozsuniętymi udami, ukazując swój czarny, zarośnięty i pięknie wypielęgnowany trójkącik muszelki, zsunąłem delikatnie udo Krystyny z jej piersi i już bez skrępowania zaparkowałem swe biodra na jej łonie. Cipka była rozkosznie rozwarta i tylko szare strużki spermy były świadkiem nocnych igraszek. Zbliżyłem członka do jej szparki…wargi miała lekko rozwarte.

    Lekkim pchnięciem zagłębiłem się w jej cipeczkę. Chyba poczuła, bo natychmiast jęknęła cichutko. Zacząłem ją całować głęboko w usta, rozchylając językiem jej wargi. Obudziła się, gdy już na dobre pracowałem językiem w jej ustach. Nie mogła oczywiście wydusić nawet słowa, ale szybko znalazła się w zaistnialej sytuacji. Otworzyła oczy i przyglądała mi się kilka sekund, by po chwili zacząć oddawać mi pocałunek, pracując niesamowicie języczkiem. Krystyna miała rację. Bogusia naprawdę świetnie całowała się, pieściła i lizała.

    Pchnąłem mocniej i cały penis wszedł w jej szparkę. Stęknęła cichutko, ale już poczułem jej ręce i te długie paznokcie, wbijające się w mój wyprężony tyłek. Zacząłem ją delikatnie ruchać. Wpatrywała się we mnie w ciszy. Przerwala na chwilę pocałunek, szepnęła cichutko:

    -“Mareeeeeczkuuuuuu!”

    i ponownie wpiła się ustami w moje usta. Jej język dokonywał cudów. Zacząłem mocno rżnąć, chcąc jak najszybszego zaspokojenia. Zrozumiała, unosząc wyżej nogi, oplatając mocno moje plecy i wtulając się mocniej we mnie. Szepnęła szybko:

    -“Teraz…wyruchaj cipkę…mocno i głęboko…zerżnij mnie…błagam kochanie!” ponownie wbijając swój język głęboko w me usta.

    Bożeeee, jak ona pracowała języczkiem! Przyspieszyłem i natychmiast doszedłem wytryskiem spełnienia w jej gorące wnętrze. Zwolniłem na kilka, może kilkanaście sekund, by znowu zacząć ujeżdżać tę fantastyczną kobietę.

    -“Marek jezuuuu!” jęknęła cicho.

    -“Jak dobrze mi robisz…jaka rozkosz mieć cię w środku…” szeptała cichutko.

    -“Dobrze cioteczko? lubisz jak długo rucham?” spytałem szeptem.

    -“Tak kochanie…lubię…chcę byś mnie miał cały czas…tak długo i powoli.”

    Posuwalem Bogusię…teraz już dużo wolniej, aby dać jej rozkosz. Zaczęła w końcu drżeć całym ciałem.

    -“Teraz kochanie…zaraz będę miała…o matko…juuuuuż..jezuuuu Marek…jak mi dobrzeeee!”

    Konwulsje i ruchy bioder zdeterminowały jej szczytowanie. Wbiła niemal zęby w moje ramię, gryząc mnie, liżąc i całując na zmianę.

    -“Ty pieprzony małolacie! Jesteś niesamowity!”

    Posuwałem ją jeszcze chwilkę, aż jej orgazm zaczął zwalniać. Leżeliśmy chwilę wpatrując się w siebie, gdy nowa fala wzwodu zakomunikowała jej, że to jeszcze nie koniec. Uczyła się szybko moich reakcji, obserwując ostatnią akcję z Krystyną.

    -“Bożeeee kochanieeeee?”

    -“Tak Boguniu! chcę cię jeszcze!”

    -“O matko! Odpocznij chwilę…”

    -“Mowy nie ma, cioteczko! Chcę twojej cudownej cipki” wymamrotałem.

    Westchnęła tylko.

    -“Jezuuuu synuś! Jesteś niemożliwy…” zawiesiła głos, potem uśmiechnęła się i ponownie zaczęła mnie lizać po twarzy i całować.

    -“Masz mnie…” szeptała…”cała twoja…rób co chcesz, jak chcesz, ile chcesz. Jest mi tak rozkosznie…”

    Moje spełnienie przerwało jej tok myślenia. Dobiłem mocno do dna macicy, aż jęknęła głośno.

    -“Matko! kochanie!”

    Napełniałem jej dziurkę świeżym strumieniem spermy. Przywarła do mnie mocniej tymi ogromnymi, nabrzmiałymi piersiami. Pieściła i całowała mnie, masując delikatnie opuszkami palców moje plecy i półdupki.

    -“Juuuuuż? Dobrze ci już?” szepnęła.

    -“O taaaak!”

    Zszedłem z niej…wtuliliśmy się w siebie.

    -“Pośpij trochę, ty szaleńcu” westchnęła.

    Objąłem ręką jej wielką pierś, ustami przykleiłem się do drugiej i tak złączeni zasnęliśmy.

    A pobudeczka już zaiskrzyła…dopiero 3.20, a mój penis domaga się swojej nagrody. Krystyna z rozłożonymi udami nie pozostawiła mi wyboru. Bogusia wtulona była w ciotkę, obejmując jedną z jej ogromnych piersi, ale nie zważałem na jej rękę. Pokryłem Krysię sprawnie swym ciałem, wchodząc szybkim ruchem nabrzmiałego członka w jej Misię. Chyba z automatu uniosła nogi, bo przecież nadal spała, i przyjęła swego kochanka swą gorącą, mokrą dziurką. Zacząłem ujeżdżanie dość energicznie. Nawet ręka Bogusi nie przeszkadzała mi w tym akcie zaspokajania mej młodzieńczej huci. Orgazm eksplodował nowym strumieniem spermy lanej gwałtownymi strzyknięciami penisa do wnętrza Krystyny. Wtedy obudziła się i znając już moje rutyny nocnych ruchanek, po prostu z uśmiechem przyciągnęła mnie mocniej rękami za tyłek, zagłębiając język w mych ustach. Przyglądaliśmy się sobie w ciszy. Ciotka tylko mruknęła.

    -“Yhhmmm” i dalej pieściła i całowała się.

    -“Juuuuż? Lepiej?” szepnęła wreszcie.

    -“O tak…jak zawsze…”

    -“Nooo wiem, wiem. Przeleciałeś już Bogunię, wariacie?”

    -“Nieee…teraz nie…tak smacznie śpi…ale wcześniej jak ty spałaś” tak szeptaliśmy, ale chyba niezbyt cicho, bo Bogusia nagle zaspanym głosem spytała:

    -“Znowu ci się chce?” nie kojarząc, że właśnie wyruchałem Krystynę.

    Otworzyła oczy, szepcząc:

    -“No to chodź już, chodź, ty niewyżytku.”

    Ułożyła się wygodnie na plecach, gdy teraz dopiero spostrzegła, że Krysia wcale nie śpi, widząc w poświacie księżyca jej błyszczące, podniecone oczy.

    -“Mam pomysł, kochaniutka” odezwała się ciotka.

    -“Przekręć się lekko i unieś.”

    Podłożyła jej szybko dwie duże poduszki pod dupcię. Bogusia tylko spytała cicho:

    -“Tak jak wtedy?”

    -”Niezupełnie maleńka. Teraz my zrobimy sobie 69, a ty kochany…dawaj…między uda Boguni i na kolanach zerżniesz ją.”

    Zrozumiałem w mig, o co Krystynie chodziło. Będę mógł cipciać Bogusię, mając jednocześnie obciąganego kutasa przez Krystynę. Szybko wprowadziliśmy plan w sferę działania. Ciotka ułożyła się cipką na Bogusi twarzy szepcząc:

    -“Teraz wyliż mnie kochanie, a ja wypieszczę twoją rżniętą cipkę.”

    Pochyliła się nad Bogusi cipką i dziewczyny zaczęły się wylizywać. Krystyna, widząc już mnie klęczącego nad łonem Bogusi z wyprężonym już członkiem, roześmiała się cicho.

    -“Na co czekasz? wysłać zaproszenie?” śmiała się.

    -“Wejdź w jej rozkoszną, piękną, mokrą szparkę.”

    Złapała kutasa ręką i biorąc głęboko i sprawnie w usta, zrobiła kilka głębszych pchnięć w gardło. Potem wyjęła i delikatnie naprowadziła na wejście Bogusi muszelki.

    -“No malutka? gotowa na małe bzykanko?”

    Bogusia jęknęła tylko.

    -“Och taaak! Daj mi go…całego…proszęęęę!”

    Pchnąłem i leciutko z poślizgiem od jej soczków, wszedłem od razu głęboko w Bogusię. Westchnęła tylko niezrozumiale, zajęta ssaniem, lizaniem i obciąganiem szparki Krystyny. Ta z kolei ssała jej łechtaczkę, liżąc jednocześnie mojego wchodzącego i wysuwającego się penisa. Złapaliśmy fantastyczny rytm tym trójkącikiem. Dziewczyny, jak wspomniałem wcześniej, sztukę ssania, lizania i wzajemnego pieszczenia się, opanowały do perfekcji. Teraz dodały do tych wyrafinowanych ćwiczeń młodego, niewyżytego samca. Lepszej sekwencji zaspokajania się trudno by szukać tej nocy.

    Ja spokojnie ujeżdżałem Bogunię. Mając jej biodra dużo wyżej, podparte poduszkami, w sumie klęcząc na kolanach, mogłem ruchać w dość komfortowej i wygodnej pozycji. Cioteczki cudownie jęczały i zaspokajały swoje świeżo wyrwane ze snu ciała, nie zapominając o moich potrzebach. Przekonałem się, że mając odpowiednie partnerki w łóżku, można niejednego nauczyć się i przećwiczyć. Było po prostu…zajebiście.

    Dochodziłem już, gdy Krystyna jęknęła do Bogusi.

    -“Taaaak kochanieeee…taaaak…juuuż…cudowna, moja mała!” szeptała i mruczała z rozkoszy, gdy wystrzeliłem pierwszą salwę w Bogusi szparkę…

    Krystyna po drugim wytrysku, wyszarpnęła delikatnie kutasa z jej cipki…

    -“No daj mała trochę…też chcę…” biorąc do ust cały mój penis, pchnęła głęboko w gardło i tam dokończyłem jeszcze trzema spustami spełnienia.

    Połknęła całe nasienie i szybko, ponownie wprowadziła całego członka w cipcię Bogusi.

    -“Nooo kochany…cipciaj, cipciaj…jeszcze…daj jej rozkosz…wyruchaj ją…spokojnie…powoli…Dobrze Boguniu?”

    -“Jest cudownie…kochani moi…jak przyjemnie…” zaczęła jęczeć…dochodziła.

    Krysia mocniej i intensywniej znowu ssała jej łechtaczkę, palcami delikatnie masując jej wargi sromowe.

    -“O taaak Krysiu…wspaniale…juuuuż…zaraz dojdę…” jej ciało wpadło w konwulsje…zaczęła bezlitośnie orgazmować.

    Wystrzeliła na mokro potężną fontannę soczków…Krystyna dalej ją lizała, potakując mruknięciami.

    -“Tak skarbie…o tak, moja mała…moja ty śliczna…już dobrze cipce…tak?”

    Bogusia jęcząc uspokajała się powoli, a mimo to jej ciało spinało się chwilami, czując dreszcze spełnienia. Ujeżdżałem jej cipkę, teraz już powoli, spokojnymi pchnięciami bioder. Krystyna cudownie pracowała językiem na dwa fronty, liżąc mój penis, jednocześnie ssąc i drażniąc Bogusi łechtaczkę. Ciotka znów się wyprężyła szepcząc:

    -“O tak, kochanie…tak właśnie…jeszcze maleńka” co obwieściło kolejny jej orgazm.

    Bogusia musiała niesamowicie ją lizać, bo zwykle Krysia potrzebowała chwilę między orgazmami, a tutaj znowu szczytowała, właściwie raz za razem. Dało się słyszeć tylko ciche mlaskanie języka. Mogłem się tylko domyślać, jak świetnie Bogusia zajada się cipką Krysi. Dochodziłem znowu…Krystyna poczuła sztywniejącego członka, przygotowującego się do kolejnej eksplozji. Wyjęła go szybko ręką i wstrzymała jazdę. Spojrzała na mnie pytająco. Kiwnąłem głową…sprężyłem się i zacisnąłem mięśnie, żeby wytrzymać. Krystyna potaknęła z uśmiechem.

    -“Zaczynasz mi naprawdę imponować, kochany!” wyszeptała.

    Pchnęła go ponownie w dziurkę Bogusi…

    -“No dawaj…spełnij się wreszcie…dość tej tortury…zalej tę jej piękną szparkę.”

    -“O taaaak!” poczułem ulgę, gdy strumień spermy wystrzelił z podwójną mocą.

    Matko…co za rozkosz…jaka ulga, gdy wstrzymywany wytrysk wydostawał się, rozpychając żołądź penisa. Krystyna szybko złapała mnie rękami za biodra i dociągnęła mocno do łona jej zaspokajanej właśnie przyjaciółki.

    -“Taaaak! Głęboko! Napompuj moją piękną Bogunię.”

    -“Znowuuuuu?!” jęknęła Bogusia, ale raczej ton nie pozostawiał złudzeń, co do jej satysfakcji spełniania swego kochanka.

    Spuściłem ładunek nasienia z niepohamowaną radością. Gdy wstrzykiwałem ostatnie krople rozkoszy, Krystyna ponownie wprawnym ruchem ręki wyjęła mojego wciąż nabrzmiałego, tryskającego członka i biorąc szybko do buzi, dokończyła głęboko w gardle dzieła samczej satysfakcji. Chwilę jeszcze ssała i lizała, by potem zwyczajowo klepnąć mnie w tyłek.

    -“Noooo zadowolony? Dasz nam się trochę przespać?”

    Bogusia także zrelaksowana, westchnęła szeptem.

    -“Kurcze…normalnie nie wierzę, ile on może…”

    Krystyna szybko zeszła z przyjaciółki, pociągnęła mnie za kark tak, że padłem między moje dziewczyny i zaczęliśmy się razem całować i pieścić. O dziwo, dziewczyny były bardzo pobudzone i aktywne.

    -“Pokażemy mu?” zainicjowała kolejny seans miłosny Krystyna, zwracając się do Bogusi.

    Ta szybko spojrzała mi w oczy.

    -“Chcesz jeszcze troszkę…” urwała…”co mówiła Krysia…” znowu urwała…”jak się lubimy pieścić…?” wreszcie dokończyła.

    -“Chciałabym i ciebie troszkę posmakować” jęknęła wreszcie…”ale…zamknij oczy i nie patrz na mnie…proszę…kochany?!”

    Krystyna uśmiechnęła się.

    -“No chodź, kochany…zamknij oczy…zamienimy się miejscami…i będziemy cię całować, lizać i pieścić…w całkowitej ciszy…możesz tylko się domyślać i zgadywać, która z nas co robi. Zresztą poczekaj…bo będziesz podglądał! Weź kochanie tę czarną opaskę” zwróciła się do Bogusi.

    Ta szybko wyciągnęła kawałek czarnego materiału z szuflady nocnego stolika. No tak, pomyślałem bez zdziwienia, przecież wiedzą, gdzie i co mają u siebie. 

    -“Dawaj tu…zawiążę ci oczy, żeby cię syneczku nie korciło podglądać.”

    Sprawnie zawiązała mi oczy.

    -“Leż teraz i rozkoszuj się gówniarzu dwoma sprawnymi języczkami.”

    Wstały z łóżka.

    -“Od teraz cisza!” rzekła Krysia. ”Nie będziesz wiedział, gdzie, która z nas jest. Nie wolno ci nas dotykać! Leż i przeżywaj po prostu.”

    Leżałem w kompletnej ciemności kilkanaście długich sekund, gdy wreszcie poczułem, jak jedna z dziewczyn przytula się z jednej, a druga z drugiej strony, wchodząc do łóżka. Cisza była zatrważająca…żadna nie wydawała ani dźwięku, pisku, czy westchnienia. Nie słyszałem nawet oddechów. Zaczęły mnie obmacywać po całym ciele, delikatnie pieścić, dotykać i masować palcami klatkę piersiową, wbijając chwilami i rysując pazurkami miłosne rysy pożądania. Przytuliły się i zaczęły wodzić języczkami po mojej twarzy, oczach, wreszcie ustach, dając mi szybkie pocałunki językiem, ale bez wchodzenia głęboko w usta.

    Po chwili zeszły niżej i lizały, poczynając od szyi, całe moje ciało, schodząc coraz niżej i niżej. Dawały mi tyle przyjemności, że po chwili nawet zgadując, nie mógłbym określić, która co robiła. Poczułem rękę chwytającą mój penis. Po chwili czyjś języczek kultywując okrągłe ruchy lizał mi pępek i okolice. Poczułem ciepły, ruchliwy jęzorek na główce kutasa. Po chwili ogromne piersi docisnęły się do moich ust. Zacząłem je delikatnie ssać. Czyjaś ręka ścisnęła jeden z cycuszków, starając się wepchnąć najpierw sterczący sutek, a potem jak najwięcej tej puszystości w moje usta.

    Zaintrygowany i zaciekawiony poczułem nagle, jak mój kutas wchodzi w którejś gardło, popychany i kierowany zdecydowaną dłonią, bezlitośnie głęboko. Chyba powoli traciłem orientację. Ich ręce i języczki były wszędzie. Chyba zmieniały się cały czas dla zmylenia, bo gdy wydawało mi się, że już wiem, która co robi…nagle wszystko się zmieniało. Tortury były niesamowite, aż wreszcie któraś litując się chyba nad moim niewyobrażalnie naprężonym kutasem, kilkoma mocniejszymi pociągnięciami ust i języczka, zerżnęła go ręką i pozwoliła mi z głośnym jęknięciem skończyć, szybko ponownie wkładając kutasa w usta i łykając całą spermę. Usłyszałem tylko nieopanowany chichot.

    Cioteczki miały chyba fajną zabawę, bo nic sobie nie robiąc z mojego orgazmu, kontynuowały pieszczoty drażnieniem swego młodego kochanka. Znowu były wszędzie…rękami, ustami, języczkami, palcami. Nagle któraś bezpardonowo uniosła się dupcią i cipką nadziała się na mój ponownie sterczący penis, gdy druga podciągnęła się wyżej i nieoczekiwanie siadła cipką na moją twarz, dociskając się wargami do moich ust.

    Tu akurat się cioteczki trochę przeliczyły, bo zaznajomiony już wiedziałem, że to Bogusia, której wargi sromowe były mniejsze jak Krystyny. Mimo to, nie dałem żadnej indykacji, że wiem. Szybko tylko skwitowałem.

    -“Lubisz być lizana, prawda kochanie?” i oddałem się całkowicie jedzeniu i obciąganiu jej rozkosznej, gorącej, mokrej szparki.

    A cioteczka już ujeżdżała swojego młodzieńca w coraz szybszym tempie. Lizałem i ssałem jak szalony, podczas gdy kolejna kulminacja zbliżała się nieubłaganie. Doszedłem wystrzałem w cipkę, nadal mocno i szybko pracując językiem w drugiej muszelce. Poczułem orgazmującą na mokro, gorącą i spragnioną cipunię. Lizaliśmy się jeszcze dluższą chwilkę, aż obie zaspokoiły się. Wreszcie ich ruchy całkowicie zamarły i wyszły z łóżka.

    -“Nooo, możesz już zdjąć opaskę!” przyzwoliła Krysia.

    Wskoczyły uśmiechnięte z powrotem do łóżka.

    -“Jak było?” spytała Bogusia i nie czekając na odpowiedź, zaczęła mnie całować i lizać.

    Krystyna szybko zawtórowała w pieszczotach i moja ewentualnie domniemana odpowiedź, nie doczekała się wydźwięku. Podziwiałem zdolności języczka Bogusi. Była niesamowita. Krystyna domyśliła się mojej konsternacji, szepcząc cicho:

    -“Mówiłam ci…jest cudownie świetna pieszczocha.”

    Bogusia jęknęła tylko.

    -“Krysiu…prosiłam…”

    -“No już, już mała…Co ty sądzisz Mareczku?”

    Bogusia patrzyła mi w oczy zawstydzona i z błaganiem, chyba nawet lekko rumieniąc się. Przyglądałem jej się natarczywie…teraz już z niemal bezczelną  premedytacją.

    -“O bożeeee Marek!”

    Nie wytrzymała chwili napięcia…

    -“No co?”

    -“Jesteś cudownie, fantastycznie, niesamowita!”

    Spuściła oczy.

    -“Przestań…proszę…” szepnęła cichutko.

    -“Przecież jesteś!”

    Spojrzała wreszcie na mnie.

    -“No tak…” przytaknęła cicho…”Lubię się pieścić…dobrze ci było kochanie?”

    -“O jejku! Totalny odlot!”

    Obie uśmiechnęły się.

    -“Dasz trochę pospać, czy jeszcze chcesz cipki?” szeptały na zmianę.

    Przytaknąłem.

    -“Możemy pospać…trochę.”

    -“Jezuuuu Mareeek!” wykrzyknęły niemal jednocześnie.

    -“Daj nam żyć!” śmiały się już.

    Przytuleni razem, jeszcze się mizialiśmy i pieściliśmy, by po dłuższej chwili, zaspokojeni, zasnąć.

    Spałem długo jak na moje potrzeby, bo aż do 6-ej, gdy słonko już wdzierało się przez okno sypialni, witając nowy dzień. Rozejrzałem się za moimi cioteczkami. Nie wiem wogóle, jak byliśmy w stanie spać w takiej pozycji. Krystyna całkiem w poprzek łóżka, jedna noga zwyczajowo podwinięta wysoko, prawie na mojej twarzy, dociskajc kolanem niemalże mój podbródek. Bogusia owinięta wokół jej szyi, z twarzą wciśniętą między jej ogromne piersi, z nogami wkręconymi niemal w moje uda, a ja bidula pod dziewczynami, ogólnie przyciśnięty ich ciałami, praktycznie bez możliwości ruchu. I jeszcze jakby tego było mało, to to jaskrawie świecące słońce, idealnie prościutko w moją twarz, próbowało przekonać mnie, że dość już tego spania.

    Spróbowałem poruszyć się delikatnie. Pała jak zwykle co rano stała na baczność, bezczelnie podziwiając sufit i domagając się rozładowania ciśnienia. Próbując zepchnąć bezwładne udo Krystyny, chyba niechcący obudziłem ją. Wreszcie mogłem się jakoś ruszyć, ale ciotka już otworzyła oczy i od razu skierowała wzrok na mój wyprężony narząd.

    -“Marek…” szepnęła cicho uśmiechając się…”Jezuuuu synek!”

    -“No, przecież wiesz!”

    -“No wiem, wiem!”

    Szybko przekręciła się twarzą do mojego krocza i bez szemrania, jednym mocnym, płynnym pchnięciem, połknęła całego kutasa. Zaczęła intensywnie i szybko obciągać. Doszedłem po krótkiej chwili dość chyba głośnym stęknięciem, bo Bogusia przeciągnęła się, otwierając oczy akurat, gdy strumienie spermy osiągały dno gardła Krystyny.

    -“Matkooo Marek!” krzyknęła niemal, przyglądając się z zaskoczeniem, podziwem, satysfakcją, ciekawością…sam nie wiem…jak Krystyna łykała ostatnie krople nasienia.

    Ciotka wreszcie wypuściła kutasa z buzi, chwilę przyglądając się, czy na pewno opróżniła go właściwie i efektywnie, do samego końca. Potem spojrzała na Bogusię i na mój wciąż nabrzmiały penis i roześmiała się już całkiem głośno.

    -“No co? Ty też, jak młody, czekasz na zaproszenie?”

    -“Ale Krysiu…no przecież już go spuściłaś!” jęknęła, a widząc mój wyprężony narząd spojrzała na mnie.

    -“Chcesz jeszcze kochanie?” spytała cicho.

    -“Ty się pytasz?!” wystękałem.

    Roześmiały się obie.

    -“No dawaj, kochaniutka” zachęciła ją Krysia.

    Bogusia bez chwili namysłu i wahania, szybko podjęła się nowego wyzwania. Bez problemu, zdecydowanie, połknęła całego kutasa. Ssała i obciągała niesamowicie powoli i delikatnie, znowu wyczyniając cuda swym cieplutkim języczkiem. Znowu poczułem jeszcze większy wzwód w nabrzmiewającym członku. Ciągnęła spokojnie, wyrafinowanie, by dać mi jak najwięcej przyjemności. Zacząłem jęczeć z rozkoszy.

    -“Dobra jest Bogunia co?” uśmiechała się Krystyna do mnie, a Bogusia  jęcząc

    -“Yyyyymmmmm!” nadal skandowała swoją dezaprobatę i zawstydzenie, jednak nie wypuściła kutasa.

    Ciągnęła fantastycznie, niemal poprawiając osiągnięcie Krystyny. Eksplodowałem wreszcie w jej cudowne usta.

    -“O taaaak kochanie!” wyjąkałem swoją ekstazę.

    Nie przerwała…ssała dalej czując chyba, że kutas jeszcze nie opadł. Krystyna spojrzała na mnie bystrym wzrokiem i spokojnie dołączyła do Bogusi.

    -“Teraz mu zerżniemy razem tego wariata!” roześmiała się zbliżywszy twarz do twarzy przyjaciółki.

    -“No…daj trochę, mała…też chcę…” i zaczęły grę języczków, zmieniając się, tudzież razem liżąc członka po całej długości.

    Cudownie się uzupełniały tymi gorącymi jęzorkami, liżąc każdy milimetr mojej męskości. Czyjaś ręka drapała mnie po brzuchu i piersiach, wbijając te długie, zaostrzone pazurki w moje ciało, ale zamknąwszy oczy, nie myślałem już kto i co robi, całkowicie poddając się miłosnemu uniesieniu. Wiedziały, że dochodzę. Pozwoliły mi na wytrysk. Sperma poleciała mocną strugą na mój brzuch. Zaczęły chichotać szepcząc.

    -“Widzisz, ile poszło…kurcze…skąd on tyle tego ma?…ale mu świetnie lizałaś…ty też ciągnęłaś niesamowicie…chodź…trzeba to zlizać…”

    I zaczęły znowu tymi języczkami pracować na moim brzuchu, zlizując każdą kroplę świeżego nasienia.

    -“Świetnie smakujesz kochanie!” pochwaliła Bogusia.

    Potem podciągnęły się do mnie i już razem wtuleni, całowały mnie i pieściły tymi niestrudzonymi języczkami. Myślałem, że oszaleję, ile przyjemności może dać zwykle lizanko i pieszczota językiem. Zrozumiały chyba, bo śmiały się cichutko.

    -“Dobrze było kochaniutki? Dasz pospać troszkę?” Mruczały na zmianę.

    -“Tak, teraz tak…chyba tak!”

    -“O matko! Marek!” jęknęły tylko i wtuliły się obie we mnie.

    A jednak po chwili udało się…zasnąć.

    Dochodziła 10-ta, gdy zerwałem się pod wpływem impulsu, słysząc jakiś hałas. Rozejrzałem się zamglonym wzrokiem. W pokoju było niesamowicie jasno. Zapomnieliśmy z tego pośpiechu wczoraj zaciągnąć rolety w oknie. Dziewczyn nie było w łóżku. Usatysfakcjonowany nocnymi igraszkami, z ogromnym wzwodem, skierowałem się do lazienki, a tam…imprezka.

    Drzwi były lekko uchylone. Moje cioteczki stały pod prysznicem. Ciepłe strugi wody obmywały ich cudowne kształty, a one w ciasnym uścisku po prostu pieściły się i całowaly, szepcząc i chwilami głośno chichocząc. Stałem chwilę, przyglądając się zafascynowany temu przedstawieniu. Bogusia pierwsza zauważyła mnie stojącego nago i roześmiała się.

    -“Przyłączysz się?” patrząc już bardziej komfortowo i figlarnie na moją reakcję.

    Wciągnęły mnie prawie do kabiny. Bogusia od razu przystąpiła do działania swym pracowitym języczkiem. Krystyna szybko pcałowała mnie, tradycyjnie poklepała po tyłku.

    -“No jak? Fajnie było?” pozwalając Boguni pieścić i całować mnie.

    -“Jejku! Było niesamowicie! Jesteście cudowne!”

    -“Kochanie…przepraszam za wcześniej” rzekła Bogusia “ale…no…jestem trochę wstydliwa i…no…wiesz…ale…” wbiła wzrok głęboko we mnie…”teraz już nie…” znowu mnie pocałowała głęboko…

    -“Jesteś wspaniałym kochankiem!”

    Patrzyła mi prosto w oczy, już bez skrępowania.

    -“Nie spodziewałam się, że może być tak miło i pięknie z…”zawahała się…”takim małolatem.”

    -“Rżniesz niesamowicie…gówniarzu” uśmiechała się.

    Pieściliśmy się jeszcze chwilę, gdy Krystyna zwróciła uwagę, że trzeba młodego znowu spuścić. Obie zachichotały.

    -“No tak, widzę!”

    Bogusia spokojnie złapała mnie ręką za członka, sprawdzając na jakim etapie wzwodu jestem.

    -“Oj, oj, potrzebujesz!”

    Opuściła się szybko na kolana, szybkim ruchem wzięła całego kutasa głęboko w usta i zaczęła delikatnie, spokojnie i miarowo, ale dość intensywnie obciągać. Krystyna pieściła nasze ciała. Złapała Bogunię za głowę, pomagając penisowi głębiej penetrować jej gardło. Bogusia patrzyła mi prosto w oczy. Ciepła woda cudownie ogrzewała nasze i tak już rozgrzane i podniecone ciała.

    -“Widzisz jak pięknie ci ciągnie?” szepnęła Krysia…”i już się wcale nie wstydzi. Nooo? Dobra jest ta moja mała pieszczocha, co?”

    -“Jejku Krysiu…jest cudowna…i ten jej języczek!” wypaliłem.

    -“Wiem kochany, wiem!”

    Bogusia z kutasem w buzi tylko roześmiała się, przerwała na sekundę.

    -“Dobrze kochanie?”

    -“O rany…jesteś niesamowita.”

    -“Yyhhmmm” przytaknęła.

    Nie mogłem już dłużej opanować tego rozkosznego uczucia. Złapałem obiema rękami jej głowę i brutalnie, z ogromną siłą docisnąłem jej głowę, aż członek po same jaja zagłębił się w jej buzi. Nawet nie mrugnęła, cały czas utrzymując ze mną kontakt wzrokowy, nie zaprotestowała, nie cofnęła się. Objęła mnie tylko mocniej za półdupki i ze straszliwą siłą wbiła w nie te swoje długie, wyostrzone pazurki. Zacząłem szaleńczo rżnąć jej buzię.

    Wpatrywała się we mnie intensywnie, czekając cierpliwie na spełnienie swojego samca. Szalałem jeszcze dobrą chwilę, gdy poczułem dreszcze w całym ciele. Krystyna szepnęła tylko, obserwując mnie:

    -“Gotowa mała?”

    -“Yyhhhmmm!” sapnęła Bogusia.

    Pierwsza potężna salwa wystrzeliła w jej gardło. Docisnąlem jej głowę i przytrzymałem mocno, gdy drugi i trzeci ładunek eksplodował w jej ustach. Musiało być dużo nasienia, bo teraz dopiero próbowała cofnąć głowę, ale nie dała rady. Łykała spermę głośnymi chlupnięciami, a ja dopompowywałem kolejne spusty. Lałem i lałem. Łzy popłynęły z jej oczu, ale nie potrafiłem się opanować. Zakrztusiła się, nie mogąc nadążyć z przełykaniem spermy.

    Krystyna przyglądała się w napięciu.

    -“Jezuuuu Mareeeeek! Nie uduś mi jej! Bożeeeeee! Syneeeeek! O matkoooo!”

    Wreszcie zwolniłem docisk, gdy ostatnie krople osiągnęły jej gardło i przełyk. Bogusia wyswobodziła wreszcie głowę i przyglądała mi się trochę ze strachem, łapczywie wdychając powietrze.

    -“Jezuuuuuu kochany?! Chcesz mnie udusić?!” wysapała.

    Uklęknąłem szybko i objąłem ją.

    -“Przepraszam kochanie…jesteś taka niesamowita…przepraszam.”

    Uśmiechnęła się wreszcie. Krystyna też.

    -“Nooo chłopcze, zaczynasz być niebezpieczny!”

    Bogusia zaczęła płakać.

    -“Dobrze ci zrobiłam, kochanie?” szlochała już głośno.

    -“O tak! Cudownie!”

    -“No juuuuż, mała! Już dobrze! Ciiiiii” uspokajała ją Krystyna.

    -“Sama widzisz, jaki niewyżytek!”

    -“Matko Krysiu! Mało się nie udusiłam!” płakała.

    -“No już kochanie! Juuuuż malutka!”

    Spojrzała na mojego nadal niezaspokojonego penisa.

    -“Matko Mareeeek!”

    Złapała kutasa ręką i zaczęła mi go mocno i gwałtownie walić. Po chwili Bogusia uspokoiła się i dołączyła do ciotki. A że miałem dość dużego, więc dziewczyny zgrabnie i bez problemu trzymały go rękami, nie przeszkadzając sobie. Każda pięknie obejmowała członka całą ręką…i te ich seksowne pazurki. Trwało to dobrą chwilę, gdy wystrzeliłem pierwszą salwę na twarz i piersi Bogusi nadal w klęczącej pozycji. Potem już lżejsze strumienie białej mazi przecięły powietrze. Moje panie dokończyły mój orgazm poruszając skórą, już lekko i delikatnie.

    -“Nooo?” Krystyna z satysfakcją spojrzała na mnie.

    -“Dobrze się twoje dziewczynki postaraly?”

    Uśmiechały się obie.

    -“Odlotowo!” przytaknąłem.

    -“To teraz myjemy się i śniadanie” zarządziła Krysia “bo już trochę zgłodniałam.” Przytaknęliśmy i zgodnie dokończyliśmy, myjąc się wzajemnie. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mi Riam

    Proszę o sensowne komentarze i konstruktywną krytykę… a nie trollowanie.

    Nie podoba się – nie czytaj!

    Jest tyle innych kategorii, że każdy znajdzie coś dla siebie. 

    Pozdrawiam tych, którym się podoba.

  • Przygody Mortica Smith: wymiar X3n0-R3D

    Metalowa nasadka zasyczała, puszczając ciśnienie, a cały świat Morty’ego rozpłynął się w nowej, pełnej szmaragdowego światła i palących, niemożliwych doznań. To nie był ból, nie do końca. To była przebudowa, głębokie, komórkowe przesunięcie. Jego kości śpiewały z dziwną plastycznością, skóra mrowiła i rozciągała się nad nowym, rozkwitającym krajobrazem jego własnego ciała. Z jego ust wyrwał się wysoki, zdyszany jęk, a dźwięk był zupełnie inny – obcy i melodyjny.

    Kiedy światło zgasło, klęczał, dysząc. Spojrzał w dół. Luźne dżinsy i pomarańczowa koszula zniknęły, zastąpione oszałamiającą powierzchnią gładkiej, brzoskwiniowej skóry, która nabrzmiała w dwie wspaniałe, przeczące grawitacji krągłości. Szkarłatna sukienka koktajlowa, niemożliwie obcisła i krótka, zmaterializowała się na jego nowej postaci, a materiał napinał się z każdym jego nierównym oddechem.

    „C-co do cholery…” Głos, który się wydobył, był ochrypłym, kobiecym mruczeniem, przesiąkniętym zupełnie nowym, pozbawionym tchu zakłopotaniem. On… ona… chwiejnie podniosła się na nogi, jej środek ciężkości całkowicie się zmienił, wymuszając niezamierzone kołysanie biodrami. Droga do dużego lustra na ścianie laboratorium Ricka była hipnotyczną, falującą podróżą.

    Odbicie nie należało do Morty’ego. To była fantazja. Zmysłowa, niemożliwie proporcjonalna fantazja z kaskadą ognistoczerwonych włosów, ustami jak pluszowe, karmazynowe poduszki i oczami szeroko otwartymi z olśniewającą, pustą niewinnością. Jej nowe ciało było ucieleśnieniem kreskówkowej fantazji, każda krzywizna przesadzona do granic parodii, a jednocześnie przerażająco, zapierająco realna. Niepewnie uniosła rękę, obserwując, jak smukłe palce z perfekcyjnym manicurem kreślą niemożliwą do przechylenia linię jej talii, aż do oburzających bioder. Z jej idealnych ust wyrwał się oszołomiony szept. „Och… wow.”

    Drzwi laboratorium otworzyły się z hukiem. „Morty, ty mały gówniarzu, jeśli zanieczyściłeś moje…”. Szorstkie słowa Ricka uwięzły mu w gardle. Opadła mu szczęka. Butelka w jego dłoni przechyliła się, rozlewając niebieską ciecz, która skwierczała na podłodze. Zamrugał, poprawił okulary i znowu zamrugał. „No to będę sukinsynem”.

    Zanim zdążyła odpowiedzieć, za Rickiem pojawiła się jej mama, Beth. Jej medyczna ciekawość została rozbudzona nagłą ciszą. „Tato? Co się dzieje? Kto to jest…”. Jej wzrok padł na obraz w kolorze czerwonym, a jej profesjonalny dystans wyparował. Jej notes upadł na podłogę. „Kurde…”

    Jerry, przyciągnięty zamieszaniem, zajrzał do środka. Nie powiedział ani słowa. Po prostu patrzył z szeroko otwartymi ustami, a ciche „Och-la-la” wyrwało mu się z gardła, zanim zdążył je powstrzymać.

    W piersi Morty’ego – Morticii – rozkwitła dziwna, ciepła moc. Ich podziw był namacalny, niczym narkotyk zalewający jej organizm. Każde zdezorientowane, pełne pożądania spojrzenie było kluczem przekręcanym w zamku głęboko w jej wnętrzu, otwierającym drzwi do uczuć, których nigdy wcześniej nie znała. Jej nerwowość zaczęła topnieć, zastąpiona narastającym, pewnym siebie dreszczem.

    Zrobiła zdecydowany krok naprzód, stukot obcasa, którego jeszcze przed chwilą nie miała na sobie, rozbrzmiał echem w cichym pomieszczeniu. Jej nowe biodra zakołysały się niczym naturalne, hipnotyzujące wahadło ciała.

    „Podoba ci się to, co widzisz?” – wymruczała, a słowa te były rozkosznie zmysłowe.

    Rick otrząsnął się pierwszy, a na jego twarzy pojawił się powolny, lubieżny uśmiech. „Podoba ci się? Morty, ty mała łobuzico, przeszłaś samą siebie. Ta przypadkowa wymiana polimerów… nie tylko zmieniła twoją płeć. Przestawiła wszystkie cholerne pokrętła na jedenaście”.

    Beth, zarumieniona, weszła do laboratorium, a wzrok jej lekarza przesunął się po nieprawdopodobnej anatomii. „Implikacje fizjologiczne są… zdumiewające. Sama struktura szkieletu…” Jej głos był ochrypły, a uwaga skupiona na tym, jak szkarłatna tkanina otulała krągły kształt pośladków Morty’ego.

    Jerry tylko jęknął, a jego oczy zaszkliły się.

    Rick pokonał dystans, a zapach alkoholu i ozonu wypełnił zmysły Morty’ego. Nie zapytał. Po prostu wyciągnął rękę, jego zrogowaciałe, naukowe palce przesunęły się po linii jej szczęki, a potem zsunęły w dół jej gardła. Dreszcz, elektryczny i gorący, przebiegł jej po kręgosłupie.

    „Taka wrażliwa” – wyszeptała, odchylając głowę do tyłu.

    „Założę się” – mruknął Rick, unosząc drugą rękę, by śmiało objąć jedną z ogromnych piersi. Jej ciężar idealnie leżał w jego dłoni. Z jej ust wyrwał się ostry, żądny jęk, gdy jego kciuk musnął sutek. Cienki materiał sukienki nie zdołał stłumić szokującego dreszczu przyjemności. To było tak wiele. Zbyt wiele.

    Beth podeszła do niej, o solidnej, ciepłej obecności. „Powinniśmy… musimy zrobić badania” – wyszeptała, ale jej dłonie na biodrach Morty’ego nie były kliniczne. Były zaborcze. Przycisnęła się do pleców Morty’ego, a Morty wyczuł szybkie bicie serca matki. „Żeby zrozumieć reakcję dotykową…” Wargi Beth natrafiły na wrażliwy punkt, gdzie szyja Morty’ego stykała się z jej ramieniem, i ugryzła go delikatnie, roszcząc sobie prawo do rozkoszy, aż Morty’emu ugięły się kolana.

    Rick złapał ją mocno, z oczami ciemnymi od pożądania. „Ten dzieciak to istny cud nauki. To nasza… odpowiedzialność… zbadać każdy cal”.

    Przycisnął usta do jej ust. To nie miało nic wspólnego z niezdarnymi, hipotetycznymi pocałunkami, które Morty sobie wyobrażał. To był podbój. Język Ricka zanurzył się w jej idealnych ustach, smakując, roszcząc prawo do czegoś, a w jej głębi wybuchła burza pożądania. Jęknęła mu w usta, a jej dłonie wplątały się w jego dzikie, niebieskie włosy.

    Dłonie Beth były wszędzie, wślizgując się pod rąbek ciasnej sukienki, obejmując nagą, obfitą pupę Morty’ego. „Taka miękka” – jęknęła w skórę Morty’ego. „Jak rozgrzany jedwab”.

    Jerry w końcu zebrał się na odwagę i przesunął się do przodu. „C-czy mogę…?” – wyjąkał, wpatrując się w oszałamiający dekolt, który znajdował się zaledwie kilka centymetrów od jego twarzy.

    Rick przerwał pocałunek, łącząc ich strużką śliny. „Buurp… Wejdź tu, Jerry. To sprawa rodzinna”.

    Dłonie Ricka były na jej piersiach, ugniatając niemożliwie miękkie ciało, kciukami okrążał jej sutki przez materiał, aż stały się twarde, bolące jak kamyki. Palce Beth zanurzyły się niżej, drażniąc wilgotny jedwab majtek. Drżące dłonie Jerry’ego spoczęły na jej biodrach. Jego dotyk był początkowo niepewny, potem coraz śmielszy, ściskając obfite ciało.

    Przyjemność, surowa i niekończąca się, zalewała Morty’ego falami. Każdy dotyk, każdy pocałunek, każde wyszeptane, sprośne słowo od jej rodziny było symfonią grającą tylko na jej nerwach. Jej umysł był zamglony, błogo pusty, poza przytłaczającymi doznaniami fizycznymi. Była ich lalką, ich odkryciem, ich idealną, bezmózgą lalunią, a sama słuszność tego wszystkiego zagłuszała wszelkie resztki Morty’ego Smitha.

    Usta Ricka opuściły jej usta i powędrowały niżej, niżej, aż jego gorący oddech musnął dolinę jej piersi. „Zobaczmy, czy sprzęt jest tak funkcjonalny, jak estetyczny”.

    Palce Beth w końcu, w końcu zahaczyły o boki jej majtek. „Tak, przeprowadźmy pełną diagnostykę”.

    Czerwony jedwab zaczął opadać, odsłaniając pasmo nieskazitelnej skóry, a potem starannie przycięty pasmo ognistoczerwonych włosów. Morty wstrzymała oddech, jej ciało drżało z niecierpliwości, a świat zawęził się do dotyku ich dłoni i obietnicy tego, co nastąpi. Materiał opadał coraz niżej i niżej, i…

    „O cholera” – wydyszał Rick, szeroko otwierając oczy.

     

    Ostry, piekący odgłos uderzenia dłoni Ricka o jej nagie ciało rozbrzmiał echem w laboratorium, niczym znak interpunkcyjny w jej wysokim, rozwiązłym jęku. Morticia pochylała się nad zimną, metaliczną powierzchnią centralnego stołu, a szkarłatna sukienka podwinęła się wokół talii, prezentując całemu pomieszczeniu pełne, blade księżyce jej pośladków. Na jednym z idealnych policzków rozkwitał już delikatny, różowy odcisk dłoni.

    Pal, potem ukojenie. Kłucie, potem mrowienie. Rytm był upajający.

    „Jeszcze raz” – wydyszała, a jej gardłowy głos brzmiał jak stłumione błaganie na chłodnej powierzchni stołu. Jej palce szukały oparcia na gładkiej powierzchni. „Proszę”.

    Dłoń Beth, delikatniejsza, ale nie mniej zdecydowana, wylądowała na drugim policzku z solidnym plaskiem. Odczucie było inne – bardziej precyzyjne, bardziej kliniczne w działaniu, a jednak wywołało te same fajerwerki eksplodujące w oczach Morticii. Wygięła plecy, wypinając pośladki jeszcze bardziej, w milczący, lubieżny sposób zapraszając do dalszego działania.

    „Fascynująca reakcja skóry” – mruknęła Beth, a jej profesjonalny ton stanowił ostry, erotyczny kontrast z tym, co się działo. Jej palce delikatnie musnęły zaczerwienioną skórę. „Akcja naczyń włosowatych jest natychmiastowa. Zakończenia nerwowe muszą być doskonale dostrojone do wrażeń”. Pochyliła się, jej gorący oddech owiał ucho Morticii. „Czy to przyjemne, kiedy mamusia cię naznacza?”

    Morricję wstrząsnął dreszcz. Słowa, tytuł, uwolniły w niej coś pierwotnego i rozpaczliwego. „Tak” – jęknęła. „Tak dobrze”.

    Z boku Jerry obserwował, a jego jabłko Adama podskakiwało w szalonym rytmie. Spodnie miał wyraźnie napięte, dłonie zaciśnięte nerwowo w pięści. Był widzem uczty, głodnym, ale niepewnym, czy wolno mu w niej uczestniczyć.

    Rick to zauważył. Zawsze tak robił. Na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech. „Nie stój tak z kciukiem w tyłku, Jerry. Baza danych jest tuż przed tobą. Pobierz próbkę”.

    Uścisnął poczerwieniałą skórę Morticii po raz ostatni, zaborczo i cofnął się, zapalając papierosa ruchem nadgarstka. „Będę obserwować dynamikę grupy. Dla celów naukowych”. Lubieżny uśmiech w jego oczach był daleki od klinicznego.

    Jerry drgnął, niczym żywy drut pełen niepokoju i desperackiego pożądania. Powlókł się naprzód, szeroko otwierając oczy, chłonąc upojny widok spektakularnej sylwetki swojej pasierbicy. „J-ja nie chcę jej skrzywdzić” – wyjąkał.

    Morticia odwróciła głowę, opierając policzek na stole. Jej ognistoczerwone włosy rozłożyły się wokół niej. Jej oczy, o ciężkich powiekach i szklistych od pożądania, spotkały się z jego spojrzeniem. Powolny, zdecydowany uśmiech wygiął jej niemożliwie pełne usta. „Nie zrobisz mi krzywdy, Jerry” – wymruczała. Jej głos był jak aksamit. „Chcę cię poczuć”.

    Zgoda, surowa potrzeba w jej głosie, przełamała resztki jego wahania. Drżąca ręka uniosła się. Opuścił ją, nie z brutalną siłą Ricka ani kliniczną precyzją Beth, ale z rodzajem nabożnego szacunku. Policzek był delikatniejszy, niemal pieszczota, która zakończyła się uderzeniem.

    To było wszystko, czego Morticia potrzebowała. Wyrwało jej się westchnienie, bardziej zaskoczone niż bolesne. Dotyk był niepewny, tęskny i przemawiał bezpośrednio do tej części jej duszy, która pragnęła uznania od najbardziej niepewnego członka rodziny. On mnie pragnie. Naprawdę mnie pragnie.

     

    „Mocniej” – zachęcała, a jej głos zniżył się do szeptu. „Pokaż, że ci się podoba”.

    Ośmielony, kolejny zamach Jerry’ego miał więcej sensu. Plask. Dźwięk był głośniejszy, bardziej satysfakcjonujący. Z jego ust wyrwał się jęk wysiłku i przyjemności. Zrobił to jeszcze raz. I jeszcze raz. Obserwowanie, jak nieskazitelna skóra drży i czerwienieje pod jego dłonią, wywołało w nim przypływ mocy i męskości, którego nie czuł od dekad. Nie był nieadekwatny do Jerry’ego. Był mężczyzną, który zdobywał swoją nagrodę.

    Świat Morticii rozpłynął się w symfonii uderzeń. Każde uderzenie wysyłało wstrząs prosto w jej wnętrze, pulsujący, żądny puls, którego nie dało się zignorować. Była mokra, wręcz wilgotna, jej śliskość była sekretem, który – wiedziała – wszyscy czuli. Oparła biodra o twardą krawędź stołu, szukając tarcia, a z jej ust wydobywał się cichy, nieprzerwany jęk.

    Beth obserwowała przemianę Jerry’ego z mroczną, zaintrygowaną przyjemnością. Stanęła za nim, jej dłonie owinęły się wokół jego talii, przyciskając jej krągłości do jego pleców. „Zobacz, co uda ci się z niej wydobyć, Jerry” – wyszeptała ochrypłym głosem w jego uchu. Jej dłonie zeszły niżej, obejmując go przez spodnie, ściskając jego twardy jak skała penis. „Spraw, żeby nasza dziewczyna zaśpiewała”.

    Podwójna zachęta była zbyt silna. Klapsy Jerry’ego stały się bardziej rytmiczne, bardziej pewne siebie. Nie tylko ją bił; bawił się nią. Bił ją. Jego oddech był szorstki i nierówny, dorównując jej.

    Rick zauważył, wydmuchując kłąb dymu w stronę sufitu, a jego oczy były ciemnymi kałużami rozbawienia i pożądania. „Neuronalna pętla sprzężenia zwrotnego jest niesamowita. Bodziec karzący jest bezpośrednio połączony z ośrodkami przyjemności. Ona jest arcydziełem hedonistycznej inżynierii”.

    Morticia nie rozumiała słów. Była istotą czystą, zmysłową. Ból całkowicie zniknął, zastąpiony głębokim, promieniującym żarem, który zbierał się w jej brzuchu i pulsował między nogami. Ostre dźwięki, zapach dymu Ricka, perfum Beth, potu Jerry’ego – to był potężny koktajl, który uderzył jej prosto do głowy.

    Wyczuła nową obecność. Beth uklękła za nią. Zimny, śliski palec, niewątpliwie pokryty jakimś naukowym lubrykantem z pobliskiej fiolki, przycisnął się do jej odbytu. Morticia sapnęła, szeroko otwierając oczy.

    „Tylko lekki nacisk badawczy” – mruknęła Beth, jej głos kliniczny, lecz ociekający grzeszną intencją. „Testuję elastyczność”.

    Palec nie wbijał się. Krążył. Drażnił. Ciche pytanie.

    Tak. Po tysiąckroć tak. Ciało Morticii odpowiedziało za nią, odpychając kuszący nacisk, ciche, lubieżne błaganie o więcej.

    To był ostateczny katalizator dla Jerry’ego. Widok uniesionego palca Beth, dźwięk przeraźliwego jęku Morticii, dotyk dłoni żony na sobie – wszystko to roztrzaskało w nim resztki panowania nad sobą. Jego dłonie puściły płonące ciało Morticii i zaczęły mocować się z klamrą paska, brzęk metalu rozniósł się po pokoju.

    „Nie mogę… muszę…” – wykrztusił, a w jego głosie słychać było pragnienie, które przeważyło nad nerwami.

    Uśmiech Ricka był dziki. „Więc przestań paplać i weź udział w eksperymencie, Jerry”.

    Dźwięk rozpinanego przez niego zamka był najbardziej erotycznym dźwiękiem, jaki Morticia kiedykolwiek słyszała. Wstrzymała oddech, całe jej ciało napięło się w oczekiwaniu na dotyk jego ciała.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore
  • Lowca

    Zwilżone deszczem brukowane ulice lśniły pod migoczącym neonem The Rusty Nail, odbijając mroczne oblicze miasta. Wewnątrz wisiał gęsty dym, niczym mglista zasłona zasłaniająca twarze mężczyzn pochylonych nad tanią whisky i ustawionymi kartami. Siedziałem w zacienionym kącie, z nisko opuszczonym rondem kapelusza, wodząc wzrokiem po krawędzi nietkniętej szklanki. Nazywam się Kael i nie przyszedłem tu dla chuliganów.

    Moim celem był Vinnie „The Knife” Correlli, egzekutor średniej rangi, znany z okrucieństwa i twarzy, która wyglądała, jakby przegrała kłótnię z maszynką do mięsa. Trzymał władzę przy stoliku z tyłu, a jego głośny, zgrzytliwy głos przebijał się przez gwar baru. Idealnie.

    Obserwowałem go przez kolejne dziesięć minut, potwierdzając informacje. Był brutalem, pełen agresji i bez finezji. Właśnie tacy, jakich lubiłem. Ta przemiana zawsze była bardziej… wyrażana… przez osobę o silnej woli.

    Stałem, mój długi płaszcz wirował wokół butów, gdy przechadzałem się po pokoju. Powietrze zrobiło się napięte od napięcia. Rozpoznawali obcego, gdy go widzieli. Zatrzymałem się przy stoliku Vinniego. Jego dwaj lokaje natychmiast wstali, wsuwając ręce pod kurtki.

    „Zgubiłeś się, kolego?” jeden z nich opadł na ziemię.

    „Szukam Vinniego” – powiedziałem cicho, dudniącym głosem. „Mam propozycję. Bardzo lukratywną”.

    Vinnie podniósł wzrok, mrużąc małe, świńskie oczy. „Słucham”.

    „Nie tutaj”. Wskazałem głową na boczną alejkę. „Ściany mają uszy”.

    Uśmiechnął się ironicznie, a ten gest wykrzywił jego poszarzałą twarz w coś naprawdę groteskowego. Lubił myśleć, że jest onieśmielający. Nie miał o tym pojęcia. „Dobra, twardzielu. Pogadajmy. Ale spróbuj czegoś zabawnego…” Poklepał wybrzuszenie pod pachą.

    W zaułku deszcz zelżał do delikatnej mgiełki. Służący stali kilka kroków dalej, wciąż z rękami w pogotowiu.

    „Dobra, wyrzuć to z siebie” – warknął Vinnie, zapalając cygaro.

    Nie odpowiedziałem ani słowem. Mój ruch był jak rozmazana plama. Ostre, precyzyjne uderzenie w gardło sługusa po lewej, miażdżący kopniak w kolano tego po prawej. Zgięli się bezszelestnie. Oczy Vinniego rozszerzyły się, cygaro wypadło mu z ust, gdy szukał broni.

    Byłem przy nim, zanim zdążył wyjąć kaburę. Jedną ręką zacisnąłem na jego nadgarstku, ściskając go tak mocno, że kości zatrzeszczały. Drugą siłą otworzyłem mu szczękę. Z kieszeni płaszcza wyjąłem małą, ozdobną fiolkę wypełnioną lepką, mieniącą się fioletem cieczą.

    „Co do cholery…” – bełkotał mi pod palcami.

    „Nowe życie czeka” – wyszeptałam i wlałam mu migoczący sok do gardła.

    Dławił się, prychał, próbując wypluć, ale było za późno. Efekt był natychmiastowy i gwałtowny. Upadł na kolana, z jego ust wyrwał się gardłowy krzyk – krzyk, który szybko narastał. Jego ciało drgało na mokrym asfalcie, kości trzeszczały i zmieniały kształt w serii mdłych, mokrych trzasków. Jego szorstkie rysy zdawały się topnieć i odradzać, a szorstka skóra wygładzała się w porcelanową miękkość. Jego masywna sylwetka zwężała się, krągłości nabrzmiewały w niemożliwych, zapierających dech w piersiach miejscach, gdzie wcześniej były tylko stwardniałe mięśnie i kości.

    Kiedy dreszcze w końcu ustały, postać klęcząca przede mną nie była już Vinniem „Nożem” Correllim.

    Młoda kobieta, nie starsza niż dwadzieścia pięć lat, drżała w zimnej mgle zaułka. Kaskada ciemnych, jedwabistych włosów opadała na jej ramiona. Jej oczy, niegdyś paciorkowate i okrutne, były teraz szeroko otwartymi, świetlistymi kałużami granatowego koloru, patrzącymi na mnie z przerażeniem i konsternacją. Jej pełne, różowe usta drżały. Była prześliczna.

    „C-co… co mi zrobiłeś?” Jej głos był miękkim, melodyjnym drżeniem, ostrym kontrastem z ostrym chrapaniem sprzed chwili.

    „Uwolniłem cię” – powiedziałem, podając jej dłoń. Wzdrygnęła się, patrząc na swoje delikatne dłonie, smukłe palce. Dotknęła twarzy, szyi, piersi, a jej oddech zamarł w ostrym, zszokowanym jęku, gdy objęła w dłonie pełny, ciężki ciężar nowych piersi.

    „To… to nie może być…”

    „To jest”. Zrzuciłem długi płaszcz i owinąłem go wokół jej nagich ramion. Gest był zaborczy, ostateczny. „Dawne ty odeszło. Człowiek, który krzywdził ludzi. Człowiek, który się bał. Już nie musisz nim być”. Ująłem ją pod brodę, zmuszając, by na mnie spojrzała. Strach w jej oczach zaczął się już mieszać z czymś innym – narastającym, niechętnym podziwem. Magia jagody oddziaływała zarówno na umysł, jak i ciało, przemieniając wrogość w uległość, agresję w desperacką potrzebę aprobaty. Mojej aprobaty. „Jak masz na imię?”

    Mrugnęła, nowość wszystkiego przytłoczyła jej zmysły. „Ja… ja nie…”

    „Viola” – zdecydowałem za nią. „Pasuje do ciebie”.

    Z jej ust wyrwało się ciche, drżące westchnienie. „Viola” – powtórzyła, jakby sprawdzając znaczenie słowa. Wydawało się, że rozluźnia się w płaszczu, w nowej tożsamości. Przemiana dobiegła końca.

    W mojej posiadłości pozostałe dziewczyny czekały w wystawnym salonie. Seraphina, była podpalaczka, z ognistoczerwonymi włosami i szmaragdowymi oczami, rozsiadła się na szezlongu. Jade, niegdyś bezwzględna przemytniczka, której azjatyckie rysy twarzy teraz były idealnie spokojne, praktykowała skomplikowaną ceremonię parzenia herbaty. Spojrzały w górę, gdy wchodziłem z Violą podążającą za mną, ściskającą mój płaszcz.

    „Nowa siostra” – mruknęła Seraphina, a na jej ustach pojawił się znaczący uśmiech.

    „Jest piękna, Mistrzu” – dodała Jade, a jej głos brzmiał jak dzwoneczki wietrzne.

    Viola patrzyła, oszołomiona ich wdziękiem i czystym luksusem otoczenia. To był świat daleki od obskurnych zaułków i podupadłych barów. Zaprowadziłem ją do moich prywatnych komnat, zostawiając resztę w tyle. W pokoju dominowało ogromne łóżko, a powietrze pachniało drzewem sandałowym i pożądaniem.

    Odwróciłem się do niej, powoli zdejmując jej płaszcz z ramion. Stała naga i drżała, nie z zimna, lecz z oczekiwania. Jej nowe ciało było cudem; pełne, jędrne piersi zakończone ciemnoróżowymi sutkami, już nabrzmiałymi, wąska talia rozszerzała się w szerokie biodra, a gładki, kuszący wzgórek u zbiegu ud.

    „Rozumiesz teraz swój cel, Violo?” – zapytałem ochrypłym głosem.

    Powoli skinęła głową, a jej niebieskie oczy błyszczały. „Żeby cię zadowolić”.

    „Tak”.

    Pokonałem dzielący nas dystans, moje dłonie dotknęły rozkosznego krągłości jej talii. Jej skóra była tak miękka, niczym rozgrzany jedwab pod moimi zrogowaciałymi dłońmi. Dreszcz przeszedł jej przez ciało, ale pochyliła się w moim dotyku, a z jej ust wydobył się cichy jęk. Jagody sprawiły, że ciało było nie tylko uformowane, ale w pełni funkcjonalne, boleśnie wrażliwe.

    Pochyliłem głowę, chwytając ustami napięty sutek. Krzyknęła, wyginając plecy, mocniej przyciskając pierś do mojego języka. Ssałem ją i ssałem, wydając z siebie ciche westchnienia i jęki, a moje dłonie zsuwały się w dół, obejmując jędrne wypukłości jej pośladków. Była tak wrażliwa, każdy dotyk elektryzował.

    Położyłem ją na jedwabistym prześcieradle, jej ciemne włosy rozsypały się wokół niej. Patrzyła na mnie, jej klatka piersiowa unosiła się i opadała gwałtownie, a jej pożądanie było teraz namacalną siłą w pomieszczeniu. Całowałem ją w dół brzucha, smakując słoną skórę, czując drżenie mięśni pod moimi ustami.

    Kiedy dotarłem do jej środka, rozchyliłem jej uda. Była już mokra, a jej lśniące fałdy świadczyły o magii jagód i jej własnej, narastającej potrzebie. Jej zapach, piżmowy i słodki, wypełnił moje zmysły. Zanurzyłem w niej twarz, a całe jej ciało zesztywniało.

    O Boże… jęknęła, wplatając dłonie w moje włosy.

    Mój język dotarł do jej jądra, kreśląc skomplikowane wzory, badając każdą delikatną fałdkę. Była taka słodka, taka potężna. Drażniłem jej łechtaczkę koniuszkiem języka, a jej biodra poderwały się z łóżka. Przytrzymałem ją mocno, wciąż ją smakując, wielbiąc jej nową formę. Jej jęki stawały się coraz głośniejsze, coraz bardziej szalone, narastając do crescendo. Jej przyjemność była moją sztuką, a ja byłem mistrzem w swoim fachu. Jej pierwszy orgazm uderzył ją jak fala przypływu, surowe, krzykliwe wyzwolenie, które pozostawiło ją drżącą i pozbawioną tchu.

    Zanim zdążyła się otrząsnąć, byłem już przy niej, a moje własne pożądanie natarczywie wbijało się w jej udo. Jej oczy, zamglone rozkoszą, skupiły się na mnie. Nie było w nich strachu, tylko głębokie, głodne pragnienie.

    „Proszę” – wyszeptała, a jej głos się załamał. „Panie… Potrzebuję… Potrzebuję cię poczuć”.

    Naprowadziłem się na jej wejście, główka mojego penisa wciskała się w jej wilgotne ciepło. Była taka ciasna. Wszedłem powoli, nieubłaganie, aż zaparło jej dech w piersiach, a oczy wywróciły się do tyłu. Taka pełna… jęknęła, wbijając paznokcie w moje ramiona.

    Zacząłem się poruszać, powolnym, głębokim rytmem, który zapierał nam obojgu dech w piersiach. Każde pchnięcie było żądaniem, przypomnieniem tego, kim była i do kogo teraz należała. Jej nogi owinęły się wokół mojej talii, wciągając mnie głębiej, a ona odpowiadała na każde moje pchnięcie desperackim zgrzytem bioder. Łóżko kołysało się w naszym rytmie, jej krzyki rozkoszy mieszały się z moimi gardłowymi jękami. Czułem, jak jej wewnętrzne mięśnie trzepoczą wokół mnie, napinając się, przygotowując do kolejnego upadku.

    „Spójrz na mnie” – rozkazałem.

    Jej niebieskie oczy, zamglone ekstazą, spotkały się z moimi.

    „Do kogo należysz?”

    „Ty” – krzyknęła, a jej ciało zaczęło drgać wokół mojego. „Tylko ty!”

    Jej drugi orgazm wyzwolił mój, mój wytrysk był gorącym, pulsującym strumieniem w jej wnętrzu, moje imię było modlitwą na jej ustach, gdy kurczowo się mnie trzymała. Zapadliśmy się razem, splątana masa spoconych kończyn i zaspokojonego pożądania. Przytuliłem ją mocno, czując, jak szaleńcze bicie jej serca powoli wraca do normy, ocierając się o moją pierś. Wtuliła się w moją szyję, a z jej ust wyrwało się westchnienie zadowolenia.

    Drzwi komnaty lekko się uchyliły. Seraphina i Jade stały tam, patrząc głodnymi, wdzięcznymi oczami.

    „Czy nowa siostra ci się podoba, Mistrzu?” – zapytała Seraphina, a w jej głosie brzmiała zmysłowa obietnica.

    Mój wzrok powędrował od płonących oczu Seraphiny w drzwiach do Violi, która wciąż dyszała cicho wtulona w moją pierś. Potrzebna była nowa lekcja. I to ona jest kluczowa.

    „Ogromnie mnie cieszy” – powiedziałam, a mój głos przebił się przez ciężkie, przesycone seksem powietrze. „Ale musi się jeszcze wiele nauczyć. Tak jak wy wszyscy. Seraphino. Chodź tutaj.”

    Rudowłosa wślizgnęła się do pokoju, jej ruchy przypominały leniwy, zmysłowy taniec. Jade podążyła za nią, cicho zamykając za sobą drzwi. Jej pogodny wyraz twarzy niczego nie zdradzał.

    „Edukacja Violi jest priorytetem” – stwierdziłam, prostując się tak, że siedziałem oparta o wezgłowie łóżka. Viola skuliła się obok mnie. „Musi się nauczyć każdego faceta… przyjemności. Jak ją przyjmować. I jak ją dawać.” Spojrzałam prosto na Seraphinę. „Ty nauczysz ją tego drugiego.”

    Szmaragdowe oczy Seraphiny błyszczały zrozumieniem i ekscytacją. Uwielbiała występować. „Oczywiście, Mistrzu”.

    Odwróciłam się do Violi, obejmując jej policzek dłońmi. Jej błyszczące, niebieskie oczy były szeroko otwarte, lekko nerwowe, ale zamglone resztką posłusznej mgły. „Będziesz się uczyć od Serafiny. Dotkniesz jej. Posmakujesz jej. Dowiesz się, co doprowadza kobietę do granic wytrzymałości. Twoja przyjemność jest moją, by ją dać. Ich przyjemność jest twoją, by ją wywołać. Rozumiesz?”

    Przełknęła ślinę, błysk dawnej siebie – zmieszanie, może wahanie – przemknął przez jej twarz, zanim został pochłonięty przez nową, przemożną potrzebę uległości. „Tak, Mistrzu”.

    „Dobrze”. Skinęłam krótko głową. „Zacznij”.

    Serafina nie potrzebowała drugiego zaproszenia. Wdrapała się na masywne łóżko, niczym wizja ognistych włosów i bladej skóry, i uklękła przed Violą. Jej palce, delikatne i pewne, pogłaskały linię szczęki Violi. „Nie denerwuj się, siostro” – wyszeptała, a w jej głosie zabrzmiała ochrypła obietnica. „To prezent”.

    Pochyliła się i objęła usta Violi w powolnym, głębokim pocałunku. Viola zesztywniała na ułamek sekundy, zanim rozpłynęła się w nim, a między ich ustami wibrował cichy, zaskoczony jęk. Dłonie Seraphiny delikatnie położyły Violę na plecach, podążając za nią w dół, nie przerywając pocałunku.

    Obserwowałam, a moje podniecenie znów się wzburzyło, gdy Seraphina przejęła rolę instruktorki. Pocałunkiem spłynęła w dół gardła Violi, jej zęby musnęły delikatną skórę, sprawiając, że Viola jęknęła. „Widzisz?” – wymamrotała Seraphina w jej obojczyk. „Lubisz delikatne ugryzienia. Ten kontrast”. Zademonstrowała to ponownie, a plecy Violi wygięły się w łuk, a jej głowa odchyliła się do tyłu.

    Seraphina zeszła niżej, biorąc do ust jeden z ciemnych sutków Violi. Ssała głęboko, muskając i wirując językiem. Dłonie Violi uniosły się, wplątując się w ogniste włosy Seraphiny, nie odpychając jej, lecz przytrzymując. „Och…” wyszeptała Viola, zaciskając powieki. „To… to co innego… kiedy…”

    „Kiedy to inna kobieta?” dokończyła za nią Seraphina, unosząc głowę z mokrym chrupnięciem. „To bardziej intuicyjne. Znamy krajobraz”. Dla zilustrowania, przesunęła palcami po drżącym brzuchu Violi, przez jej ciemne loki, aż do jej wilgotnej erekcji. Viola sapnęła, a jej biodra drgnęły w górę. „Wiemy dokładnie, gdzie naciskać” – wyszeptała Seraphina, okrążając łechtaczkę Violi zręcznym palcem. „I jak wolno… się poruszać”.

    Wyciągnąłem rękę i złapałem Jade za nadgarstek, przyciągając ją do siebie. „Twoja kolej” – rozkazałem cicho, wciąż wpatrując się w dwie kobiety na łóżku. „Chcę je obserwować i chcę twoich ust”.

    Jade skinęła głową, a jej zmysłowe spojrzenie było pełne oddania. „Jak sobie życzysz, Panie”. Usiadła między moimi nogami, jej eleganckie palce próbowały uwolnić mojego penisa, który był już twardy i chętny. Nie wahała się, pochyliła się do przodu i jednym płynnym, wprawnym ruchem wzięła mnie całego do ciepłego, wilgotnego nieba swoich ust.

    Jęknąłem, opadając głową na wezgłowie łóżka, gdy jej język zdziałał cuda. ??Boże, jej usta. Wiedziała dokładnie, jak wywierać nacisk, kiedy kręcić, kiedy ssać, kiedy wziąć mnie głęboko w gardło. Zacisnąłem dłonie w prześcieradle, zmuszając się do otwarcia oczu. Nie przegapię tego spektaklu.

    Na łóżku lekcja posuwała się naprzód. Seraphina prowadziła teraz dłoń Violi między swoimi nogami. „Czuj” – jęknęła Seraphina, jej biodra kołysały się pod niepewnymi palcami Violi. „Właśnie tam. Trochę mocniej. Tak. Tak po prostu.”

    Viola, ośmielona, ??całowała Serafinę w szyję, wolną dłonią pieszcząc jej pierś, odzwierciedlając to, co przeżywała przed chwilą. Ich ciała poruszały się razem w harmonijnym rytmie eksploracji i narastającej przyjemności. Powietrze było gęste od ich wspólnych westchnień i wilgotnych, śliskich odgłosów ich dotyku.

    Było piękne, ale brakowało mu… struktury. Kontroli.

    „Wystarczy” – powiedziałem, a mój głos zadrżał od podwójnych doznań, jakie dawały wykwintne usta Jade i uczta wizualna przed moimi oczami. Obie kobiety znieruchomiały, patrząc na mnie z rumieńcami na twarzach. Jade zwolniła tempo, patrząc na mnie pytającym wzrokiem.

    Wstałem z łóżka, a mój penis wyślizgnął się z ust Jade. Podszedłem do dużej mahoniowej skrzyni u stóp łóżka i otworzyłem ją. W środku znajdowały się moje narzędzia. Wybrałem dwa spore, realistyczne dildo i zestaw miękkich, giętkich skórzanych pasów.

    „Nowa lekcja” – oznajmiłem, unosząc zabawki. „Synchronizacja. Posłuszeństwo poprzez dzielenie się doznaniami”.

    Pomogłem drżącej Violi stanąć na czworaka. Seraphina, natychmiast to rozumiejąc, przyjęła tę samą pozycję twarzą do niej, ich twarze dzieliły centymetry. Umieściłem dildo pod każdą z nich, podstawę przymocowaną do łóżka, a gruby, żylasty trzon skierowany ku górze.

    „Opuśćcie się” – rozkazałem, zakładając miękki mankiet na nadgarstek Violi, a następnie mocując go do słupka łóżka. Zrobiłem to samo z jej drugim nadgarstkiem, a potem z Seraphiną, tak że obie były związane na kolanach, niezdolne uciec przed zabawkami pod nimi. „Zabierzcie je do środka. Teraz”.

    Z drżącym oddechem posłusznie opadły na silikonowe penisy. W pokoju rozległy się dwa krzyki – wysoki, zaskoczony jęk Violi i głębszy, rozwiązły jęk Seraphiny. Obie były nabite, nadziane, ich ciała rozciągnięte wokół nieubłaganego obwodu.

    „Dobrze” – mruknąłem, stając tak, żebym mógł je obie obserwować. Jade wróciła na swoje miejsce obok mnie, jej usta znów znalazły moją długość, a dłoń objęła moje jądra. „Teraz. Będziecie się poruszać razem. Będziecie podskakiwać na swoich zabawkach, w idealnym harmonii. Wasza przyjemność jest ze sobą powiązana. Jeśli jedna zawiedzie, obie zawiedziecie. Jeśli jedna odniesie sukces… obie wzbijecie się w górę.”

    Położyłam dłonie na dolnej części ich pleców, czując, jak mięśnie napinają się i drżą. „Zaczynajcie.”

    Zaczęli się poruszać, początkowo w niepewnym, drżącym rytmie. Wzrok Violi utkwiony był w Seraphinie, między nimi przebiegała cicha komunikacja. W górę. W dół. Razem. Ich tempo się uspokoiło, nabrało pewności siebie. Dźwięk ich ciał stykających się z podstawami dildosów wypełnił pomieszczenie, lubieżne, rytmiczne uderzenia, które rozpaliły mi krew w żyłach.

    Usta Jade były wirem doznań, jej ssanie stawało się coraz bardziej szalone, gdy patrzyła, a jej własne podniecenie było widoczne w sposobie, w jaki jęczała wokół mnie. Krzyki Violi stawały się coraz wyższe, coraz bardziej desperackie. „O Boże… to takie głębokie…”

    Seraphina, zawsze namiętna, była już blisko. „Tak, siostro… tak… razem… dla niego…”

    Ich ruchy stały się szaleńczym, idealnie dopasowanym tłokiem, ich ciała lśniły od potu, a skrępowane nadgarstki napierały na kajdanki. Widok ich, tak pięknie zniewolonych przez rytm i siebie nawzajem, doprowadzał mnie do granic wytrzymałości.

    „Spójrz na nie, Jade” – mruknąłem, wplatając palce w jej jedwabiste, czarne włosy. „Spójrz na moje idealne dziewczyny, pieprzące się dla mnie”.

    Jedyną reakcją Jade było głodne, potwierdzające mruczenie, które wibrowało w całym moim ciele. Jej wzrok był utkwiony w spektaklu, a jej biodra wykonywały drobne, okrężne ruchy w powietrzu.

    Orgazm Violi nastąpił pierwszy, ostry, krzykliwy wytrysk, który sprawił, że całe jej ciało drgnęło wokół sztucznego penisa wbitego w nią. Widok i dźwięk tego dźwięku natychmiast wytrąciły Seraphinę z równowagi, jej własny orgazm rozdarł ją z gardłowym krzykiem, a plecy dramatycznie wygięły się w łuk.

    Ich zsynchronizowane krzyki rozkoszy były moją zgubą. Moja orgazm uderzył we mnie z impetem i doszedłem gorącymi, pulsującymi strumieniami w chciwe gardło Jade. Wypiła każdą kroplę, a jej ciche jęki satysfakcji stanowiły kontrapunkt dla rozpaczliwych krzyków pozostałych.

    Gdy fale rozkoszy w końcu zaczęły ustępować, w pokoju zapadła ciężka cisza, przerywana jedynie urywanymi, sapiącymi oddechami trzech kompletnie wykorzystanych kobiet. Viola i Seraphina leżały pochylone do przodu, wciąż związane, wciąż pełne, ich czoła opierały się o siebie, dzieląc to samo powietrze.

    Spojrzałem na Jade, która delikatnie oblizała mnie językiem, z wyrazem błogiego spełnienia na twarzy. Potem mój wzrok powrócił do łóżka, do moich dwóch nowych pupili, związanych i wyczerpanych.

    „Jeszcze raz” – rozkazałem cicho i niewzruszenie.

    Cisza, która zapadła po moim poleceniu, była gęsta, przesycona zapachem seksu, potu i poddania. Viola i Seraphina, wciąż związane i wypełnione, tylko jęknęły, a ich ciała drżały z niemożności kolejnego szczytowania tak szybko. Jade podniosła wzrok znad moich kolan, a w jej pogodnym wyrazie twarzy pojawiła się nuta rozkosznej troski o siostry.

    Wtedy z wbudowanego w ścianę komunikatora dobiegł cichy, natarczywy dźwięk. Chłodne, profesjonalne skupienie natychmiast przebiło się przez mgłę mojego podniecenia. Mój cel. Niewielu miało taką częstotliwość.

    Wycofałem się spod ciepłego spojrzenia Jade, poruszając się energicznie. Kilkoma sprawnymi kliknięciami zdjąłem kajdanki z nadgarstków Violi i Seraphiny. „Odpocznij” – rozkazałem, a mój głos nie pozostawiał miejsca na sprzeciw. Padły na siebie, splątane, lśniące kończyny.

    Przeszedłem przez pokój i aktywowałem ekran. Wiadomość tekstowa jarzyła się jaskrawymi, zielonymi literami na czarnym tle. Żadnego podpisu. Tylko imię i nazwisko oraz lokalizacja.

    Valdez „Chuligan” English-Bolow. Kasyno Gilded Cage. Dok 7. Północ.

    Ponury uśmiech zagościł na moich ustach. Nowy cel. Ważny. Valdez był agentem chaosu, przemytnikiem nielegalnej technologii i mięsa, którego nieprzewidywalna brutalność czyniła go nieprzewidywalnym. Idealny kandydat. Pragnienie, by teraz rozpocząć polowanie, było fizycznie pociągające.

    Odwróciłem się z powrotem do mojego haremu. Trzy pary oczu obserwowały mnie szeroko otwartymi, pytającymi oczami. Zmiana energii ich pana była namacalna.

    „Muszę iść” – powiedziałam rzeczowym tonem. „Sprawa wymaga mojej natychmiastowej uwagi”.

    Zbiorowy, niemal niezauważalny przypływ rozczarowania. Dolna warga Violi zadrżała. Spokojna maska ??Jade opadła, odsłaniając cień niepokoju. Seraphina, zawsze namiętna, odważyła się to powiedzieć. „Jak długo, Mistrzu?”

    „Tak długo, jak będzie trzeba”. Zaczęłem się ubierać, wciągając spodnie i zapinając koszulę, której materiał stanowił jaskrawy kontrast z jedwabnymi prześcieradłami i nagą skórą. „Zostaniecie tutaj. Będziecie się o siebie troszczyć. Viola wciąż potrzebuje… aklimatyzacji”.

    Skończyłam się ubierać i ruszyłam do drzwi. Zatrzymałam się, patrząc na nie. Trzy piękne kobiety, moje dzieła, mój dobytek, odeszły w ciepłym blasku posłuszeństwa. „Nie zawiedźcie mnie”.

    Drzwi zamknęły się za mną z trzaskiem, dźwięk ten był ostateczny.

    W komnacie cisza się przedłużała. Brak jego dominującej obecności był niczym próżnia, pozostawiając je dryfujące w morzu ich własnej, wyostrzonej wrażliwości.

    Viola zadrżała, naciągając na siebie prześcieradło. „On… on naprawdę odszedł”.

    Seraphina poruszyła się pierwsza, wciąż bezwładna i ospała. Przewróciła się na bok, twarzą do Violi, a jej szmaragdowe oczy rozbłysły nową, wspólną intymnością. „Wróci. Zawsze wraca. I będzie oczekiwał, że będziemy… dobrze naoliwionymi instrumentami po jego powrocie”. Jej palce, delikatne i pewne, poprowadziły ścieżkę od ramienia Violi w dół, aż do zagięcia jej biodra. „Lekcja się nie skończyła. Po prostu zmienili nauczycieli”.

    Jade dołączyła do nich, poruszając się cicho i z gracją. Usiadła po drugiej stronie Violi, jej gładkie, czarne włosy musnęły jej ramię. „On chce, żebyśmy się o siebie troszczyły” – powiedziała, a jej głos brzmiał łagodnie i kojąco. „Żebyśmy znajdowały w sobie przyjemność, by nasze oddanie dla niego się pomnożyło, a nie podzieliło”.

    Viola spojrzała na nie, a strach w jej błyszczących, niebieskich oczach powoli ustąpił miejsca narastającemu, zaciekawionemu żarowi. Magia jagody, przeprogramowanie jej duszy, odpowiedziała na ich uwagę, rozpalając żar, który zostawił w niej. „Ja… ja nie wiem, co robić”.

    „Uczysz się przez wyczucie” – wyszeptała Seraphina, zmniejszając dzielący ich dystans. Nie pocałowała Violi w usta. Zamiast tego pochyliła głowę i chwyciła jeden z jej spiczastych sutków, ssąc go głęboko i obficie obficie językiem.

    Głowa Violi opadła do tyłu z głośnym westchnieniem, a jej plecy wygięły się w łuk. „Och!”

    Dłonie Jade dołączyły do ??eksploracji, nie Violi, a Seraphiny. Ugniatała ramiona rudowłosej, jej palce śledziły linię kręgosłupa Seraphiny, zanurzając się w jej krzyżu. Pochyliła się, jej usta dotknęły małżowiny ucha Seraphiny. „Pokaż jej, jak lubisz być dotykana, Sero. Pozwól jej poczuć twoją przyjemność”.

    Seraphina jęknęła wokół piersi Violi, jej biodra poruszały się na prześcieradle. Skierowała jedną z drżących dłoni Violi do swojego wnętrza, przyciskając palce Violi do jej cipy. „Tutaj” – wyszeptała Seraphina ochrypłym głosem. „Okrąż… tak po prostu… tak…”

    Dotyk Violi był początkowo niepewny, potem nabrał pewności siebie, naśladując ruchy, których Seraphina nauczyła ją wcześniej. Patrzyła, oczarowana, jak ciało Seraphiny reaguje, jej uda drżą, a oddech zapiera jej dech.

    Jade kontynuowała delikatny atak na Seraphinę, jej dłonie błądziły po jej ciele, usta składały gorące, otwarte pocałunki na szyi i ramionach rudowłosej. Ale jej wzrok był utkwiony w Violi, a spojrzenie niosło zachętę. „Widzisz, jak rozkwita dla ciebie? Twój dotyk to dar. Teraz… poczuj go.”

    Ośmielona, ??pędzona potrzebą zadowolenia, która stała się teraz całym jej światem, Viola przesunęła się w dół. Zastąpiła palce ustami, a jej język nieśmiało zlizał smugę wilgoci Seraphiny.

    Seraphina krzyknęła, a jej dłoń powędrowała, by wplątać się w ciemne włosy Violi. „Boże, tak! Nie przestawaj!”

    Smak był piżmowy, słodki, absolutnie odurzający. Viola zanurzyła się głębiej, jej język eksplorował, odnajdując twardy, mały czubek łechtaczki Seraphiny i muskając go. Szybko się uczyła, a jej ruchy stawały się mniej niepewne, bardziej celowe, napędzane narastającymi jękami Seraphiny i aprobującym mruczeniem Jade.

    Jade zmieniła pozycję i uklękła nad twarzą Seraphiny. „Odwdzięcz się, siostro”, mruknęła, opuszczając swój śliski żar na czekające usta Seraphiny. Język Seraphiny natychmiast wysunął się do przodu, głodny i zdesperowany, a spokój Jade roztrzaskał się w masce czystej ekstazy. „O cholera…”

    Pomieszczenie wypełniła symfonia ich wspólnej przyjemności. Wilgotne, śliskie dźwięki ust i języków, urywane westchnienia, stłumione krzyki. Viola była w tym zatracona, służąc Seraphinie z oddaniem, które odzwierciedlało to, co czuła do Kaela, a jej świat zawęził się do smaku orgazmu tej kobiety i dźwięku jej aprobaty.

    Poczuła dłoń na dolnej części pleców. Dłoń Jade. Prowadzącą ją. Palce Jade zsunęły się w dół, trafiając od tyłu w bolący, zaniedbany środek Violi. Dwa palce wślizgnęły się w nią bez wysiłku, zatapiając się w niej.

    Viola krzyknęła w łechtaczkę Seraphiny, a jej ciało ugięło się pod nagłą, idealną penetracją. Kciuk Jade nacisnął jej łechtaczkę, wywierając mocny, okrężny nacisk. Podwójne doznania – dawanie przyjemności i jej odczuwanie – były oszałamiające.

    Seraphina dochodziła, jej biodra unosiły się, a krzyki tłumił wzgórek Jade. Wibracje jej orgazmu, uderzającego o Jade, popchnęły elegancką kobietę poza krawędź, jej własny orgazm wstrząsnął jej ciałem, sprawiając, że palce w Violi zaciskały się i skręcały.

    To był ostateczny impuls. Trzeci orgazm Violi tej nocy eksplodował, kataklizmiczna fala rozkoszy, która przeszyła ją, tak potężna, że ??za zaciśniętymi powiekami zobaczyła gwiazdy. Upadła wyczerpana między uda Seraphiny, a jej ciało drżało od wstrząsów wtórnych.

    Przez długą chwilę jedynym dźwiękiem było ich dyszenie. Trzy kobiety były splątaną, spoconą kupą rozkoszy. Pustka pozostawiona przez ich Pana była na razie wypełniona ciepłem ich samych.

    Viola uniosła głowę, jej usta błyszczały, a niebieskie oczy zamgliły się nowym rodzajem zrozumienia. Przeniosła wzrok z rozradowanej Seraphiny na pogodnie uśmiechniętą Jade.

    „Czy… czy on będzie zadowolony?” – zapytała Viola cichym głosem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore
  • Nie-zwykla Rodzina cz 151. – Wujek z Anglii

    Minęło kilka dni mojego pobytu w Londynie. Ivo pokazał mi okolice pełniąc rolę przewodnika. Opowiadał o różnych miejscach i wszystko mi pokazywał. Londyn był naprawdę cudowny. Zawsze wieczorem składaliśmy sobie z kuzynem wizytę w łóżku. Długo doprowadzaliśmy się do przyjemności, po czym odchodziliśmy do siebie.
    Tej nocy było inaczej. Ivo pojechał nocować u kumpla.
    Wujek Charles i ciocia Marlene zaplanowali wieczór w mieście dla rodziców. Tak żeby się serio wyszaleć.
    Ja jednak udałam się do łóżka.

    Obudziłam się nagle. Usłyszałam głosy na dole, śmiech, czyjeś potknięcie, stłumione “ciiii!”.
    Wstaję i cicho otwieram drzwi. Z dołu dobiega szept wujka Charlesa.

    – Cicho, Rachel, obudzisz dzieci…

    – Ale było cudownie! Victor, pamiętasz ten koktajl z… z czym on był? – głos mamy, zdecydowanie weselszy niż zwykle.

    – Z rumem, kochanie. – odpowiada tata, również wyraźnie podchmielony.

    Wychodzę na korytarz i przez balustradę widzę scenę na dole. Mama trzyma się ściany, jeden but ma w ręce, drugi zgubiony gdzieś po drodze. Tata próbuje jej pomóc, ale sam ledwo trzyma się na nogach. Ciocia Marlene siedzi na ostatnim stopniu schodów, zdejmując szpilki i chichotając.
    Wujek Charles jest jedynym, który wygląda na całkiem trzeźwego. Stoi pośrodku holu i stara się koordynować akcję odstawienia wszystkich do łóżek. Ciocia Marlene podchodzi do męża i przytula się do niego.

    – Tak bardzo cię… kocham…Charles…

    – Ja ciebie też kochana. Dobra, Rachel, Victor, tu jest wasz pokój. – odsuwa ciocię lekko i prowadzi rodziców do ich sypialni.

    – Aleś ty poważny, Charles. – śmieje się mama, podchodząc do niego i dotykając po policzku. – Kiedyś jak mnie wziąłeś…

    – Tak, pamiętam. – przerywa jej wujek z cierpliwym uśmiechem. – Opowiesz to jutro, dobrze?

    Odprowadza rodziców do pokoju, a potem wraca po ciocię Marlene.

    – Chodź, kochanie. Jutro będzie bolała cię głowa. – mówi czule, pomagając jej wstać.

    – Warto było. Dawno tak się nie bawiłam. – odpowiada ciocia, opierając głowę na jego ramieniu.

    Wujek prowadzi ją do ich sypialni. Słyszę, jak za nimi zamykają się drzwi, cichy szept, śmiech cioci.

    Po chwili wujek schodzi z powrotem. Wygląda na zmęczonego. Idzie prosto do kuchni.

    Czekam chwilę, a potem cicho schodzę na dół. Światło w kuchni jest włączone. Wujek Charles stoi przy wyspie, nalewa sobie whisky do szklanki. Dodaje jedną kostkę lodu. Nawet to robi elegancko.

    – Nie mogłaś spać? – mówi, nawet na mnie nie patrząc.

    – Usłyszałam was.

    – Wybacz, chcieliśmy być cicho.

    Wchodzę do kuchni. Siadam na krześle obok wujka. Ten uważnie mi się przyglądał. Miałam na sobie białą koszulkę i białe majteczki.

    – Dobrze się bawili?

    – Bardzo. Twoi rodzice nie wychodzą często, prawda?

    – Prawie nigdy. – przyznaję.

    – Cóż przynajmniej teraz się zabawili. – powiedział, śmiejąc się.

    – No było widać. Ale fajnie było z nimi się zabawić.

    Jakiś czas spędziliśmy na wspólnej rozmowie. Wujek wypił whisky. Trochę na niego podziałało. Nadrobił zaległości.

    – No i jak Sam podoba ci się tutaj?

    – Jest bardzo fajnie. Ivo mi dużo pokazuje. Cały dzień zwiedzamy Londyn.

    – Rozumiem. Cieszę się. A nocą?

    – Słucham?

    – A co robicie w nocy? – spytał, mrużąc oczy.

    Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Czyżby wujek się domyślał?

    – W nocy? Nic.

    – Spokojnie Sam. Wiem o wszystkim. – mówił to kładąc mi dłoń na udo. Widziałam wybrzuszenie na jego spodniach.

    – Wiesz?

    – Też jestem tego częścią. Jak my wszyscy.

    – Wow…nasza rodzina serio jest dziwna.

    – Przez co jest ciekawie. – uśmiechnął się szeroko.

    Następnie rozmawialiśmy już teraz bardziej swobodnie. Nie krępowaliśmy się tematów tabu. Dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy. Cały czas jednak wujek zjadał mnie wzrokiem.
    Jego ręka jeździła wzdłuż mojego uda, aż dotarła do majteczek.

    – Widzę wujku, że trudno ci się powstrzymać.

    – No cóż…jesteś piękna, Sam.

    Zwróciłam uwagę na jego wybrzuszenie. Z daleka było widać, że jego kutas pragnie się uwolnić.
    Zszedłam z krzesła i uklęknęłam przed wujkiem.

    – Pragniesz mnie wujku?

    – Jeszcze jak…

    – Mmmm…

    Na jego słowa rozpięłam mu guziki od spodni. Zaraz potem zdjęłam je razem z majtkami. Jego kutas szybko się wyprężył. Był cieńszy, ale za to długi z dużą główką. Miał żyły po bokach. Masowałam go ręką, podziwiając jego długość.
    W końcu zaczęłam robić mu loda. Poruszałam głową w górę i w dół, rozkoszując się smakiem jego kutasa.

    – Oh…Sam…

    Jęknął przeciągle. Dołożyłam do tego ruchy ręką. Zaczęłam ruszać języczkiem. Poruszałam głową w górę i w dół wkładając go sobie do gardła. Czułam językiem jego żyły. Wyciągnęłam go z ust, oblizując się.

    – Oh Sam…jesteś wspaniała.

    – Zatem zobacz mnie całą.

    Wstałam i zacząłem zdejmować moje ubrania. Zdjęłam moją koszulkę, pokazując mu moje jędrne piersi. Wujek wpatrywał się w nie jak zahipnotyzowany. Zdjęłam też moje majtki. Zobaczył moją gładką cipkę, która zaczęła już być mokra z podniecenia.

    – Masz cudowne ciało.

    Wujek wstał z krzesła i oparł mnie o blat kuchni. Uklęknął przede mną i rozchylił moje nogi.

    Stałam przed nim, a wujek zaczął zlizywać soczki z mojej cipki. Jego język poruszał się w mojej rozpalonej łechtaczce. W końcu odsunął się ode mnie. Usiadł z powrotem na krzesło, a ja usiadłam na nim okrakiem. Wsunęłam jego penisa do mojej pochwy. Od razu poczułam go.
    Wypełniał mnie do samego końca. Daleko mi sięgał.
    Przyśpieszyłam moje ruchy. Jego fiut poruszał się w mojej cipce. Poruszałam się w górę i w dół wprowadzając kutasa do cipki. Uderzał w mój najczulszy punkt.

    – Ooooghhh…

    Jęczałam przy tym jednak starałam się być cicho. Nie chciałam obudzić innych. I tak mieli ciężką noc.
    Wujek zaczął lizać mnie po moich piersiach. Ssał i podgryzał lekko moje sutki. Bawił się rękami, w czasie gdy ja poskakiwałam na jego kutasie.
    W końcu wujek wstał z krzesła i mnie na nim posadził.
    Rozchylił mi nogi i podniósł jedną do góry, po czym szybko we mnie wszedł. Poruszał się szybko i mocno. Cały czas zanurzał się całym kutasem. Ja się wiłam i jęczałam z przyjemności.

    – Ooooohhhh….mocniej…tak…

    – Mmmmm…

    Wtedy przyśpieszył i naprawdę mocno mnie ruchał. Było słychać głośne klaśnięcia powodowane uderzaniem się naszych ciał. Nie przestawał.
    Czułam rozkosz i powoli odpływałam.
    Nagle wujek wyszedł ze mnie a ja poczułam pustkę.

    – Odwróć się, kochana. Chcę podziwiać ten tyłeczek.

    Zachichotałam też na to i przekręciłam się tyłem, opierając nogę o krzesło. Wypięłam swój tyłek w jego kierunku. Moja cipka była bardzo mokra od moich soczków. Wujek złapał mnie za tyłek i zaczął pocierać swoim fiutem, drażniąc moją cipkę. W końcu wsadził go do środka. Pieprzył mnie mocno. Szybko dobijał do końca mojej pochwy. Ledwo wytrzymywałam. Z tego wszystkiego aż chciałam krzyczeć. Wujek przysunął mnie do siebie. Dotykałam plecami jego klatki piersiowej, a ten całował mnie po szyi. Ręką dotykał moich piersi.

    – Ooooogghhh…

    Czułam jak jego kutas zaczyna pulsować w mojej cipce. Wiedziałam, że to zaraz koniec. Ja też czułam jak przechodzi przeze mnie fala orgazmu.
    Poczułam jak fala spermy dostaje się do mojego wnętrza. Gdy wyjął kutasa moja cipka była mokra, a jego nasienie troszkę wypływało. Odwróciłam się jeszcze do wujka i szybko dobrałam do jego fiuta. Lizałam i pieściłem go, oblizując z moich soczków. Smakował świetnie.
    W końcu razem z wujkiem usiadłam na krześle. Siedziałam na jego kolanach.

    – Och wujku…

    – Warto by było dzisiaj nie pić. – zaśmiał się wujek, przytulając mnie.

    – Tak, inaczej byś nie zabawiał się z bratanicą. Chyba każdy w naszej rodzinie jest tak zboczony. – powiedziałam.

    – Rodzina to rodzina, prawda?

    – W sumie tak. Przyznam mi się podoba.

    – Mi też. A szczególnie ty, kochanie. Jesteś naprawdę świetna, Sam.

    – Dziękuję, wujku. – powiedziałam, całując go w policzek. – Lepiej pójdę już do siebie.

    – No, ja też pójdę lepiej do Marlene. Ale mam nadzieję, że powtórzymy to jeszcze?

    – Na pewno. – uśmiechnęłam się, po czym wzięłam swoje rzeczy i poszłam do siebie.

    Rany ta rodzina jest serio dziwna, ale jest przez to też super.
    Jeszcze z nikim tak się nie ruchałam jak z członkami rodziny. Ta z Anglii jest równie ciekawa.
    Aż jestem ciekawa następnych dni.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Poczatek 1

    Na wstępie przypominam że jestem bardzo podatna na podniecenie ,mam to od dzieciństwa  więc proszę o wyrozumiałość.

    Zanim dotrze do sedna czyli seksu opiszę moje początki w kilku  (opowiadaniach)

    Początek 1

      Gdy wychodziłam z szopy Darek trzymał Ewę za rękę zostajesz powiedział,, zatrzymałam się i ja, Darek – idź, idź zaraz przyjdziemy, wyszłam, obeszłam szopę weszłam przez oderwaną deskę ze szczytu, podeszłam cichutko pod stos kartonów które stały obok odsuniętych drzwi busa, w szopie panował półmrok więc mogłam podejść bardzo blisko, zobaczyłam ich razem Ewa leżała na materacu, mówiła do Darka gdy ściągnął jej spodnie, mówiła że ja jestem jeszcze za mała a on na to, a ty ile miałaś jak mi dałaś, Ewa do niego że ja to co innego a tak naprawdę sam wziąłeś, Darek że dobra ale się nie broniłaś więc nie gadaj sama chciałaś teraz też chcesz co a Anka się nie broniła jak ją macałem, patrz jak mi stoi, weź mi go na chwilę, no weź, pochylił się nad głową Ewy, nie widziałam co jej robił tylko widziałam jak prawą ręką gmerał Ewie między nogami, a teraz ci wsadzę, Darek klęczał między podniesionymi kolanami Ewy, zdjął sobie spodnie razem majtkami do kolan, Ewa rozłożyła nogi a ja patrzyłam na goły tyłek Darka kładł się na Ewie, ruszał tyłkiem po chwili Ewa jęknęła, Darek do Ewy ciszej i zaczął znów ruszać tyłkiem a Ewa już cichutko pojękiwała rytmie ruszania tyłkiem Darka, mnie opanował dreszcz, cała się trzęsłam, głęboko oddychałam jak po wf-ie, czułam, że chce tego, co oni tam robili, stałam i drżałam, dotknęłam przez spodnie swojej małej cipuni, czułam jak mi pulsuje rozsunęłam sobie suwak palcem dotykałam się przez majtki pocierał się po wzgórku, Soni teraz i ile zaczęli dziwnie stękać, Darek mamrotał, że leci, leci Ewa głośniej pojękiwała Darka obiema rękami za biodra przytrzymywała, zrobiło mi się tak błogo byłam już pewna że chce aby Darek ze mną tez tak robił, w takim momencie chyba pozwoliła bym każdemu, aby ze mną tak inni robili, nagle wydała karton przez otwarte drzwi, wysypały się te same łąki Barbie, którymi się niedawno bawiłam, oni ucichli Darek leżał na Ewie, słyszałam ich głęboki oddech, Darek zsunął się z Ewy i przez chwilę widziałam Darka kutaska, ale naciągnął majtki

    , wyszłam z szopy i oni też wyszli zobaczyli mnie wychodzącą ze szczytu szopy, a ty co nie w domu, Darek przyglądał mi się dokładnie, nagle złapał mnie za szyję zamknij rozporek piczkę przeziębisz, wyrwałam się i uciekłam do domu,  

    , mama wcale na mnie nie czekała,

    właśnie z wujkiem przyszła z piwnicy, jej twarz też była dziwnie rozpromieniona tak samo jak i nas po wizycie wujka a wujek od razu rozłożył się na kanapie .

    Mama z ciotką w kuchni o czymś gadali,

    Przyszli Darek z Ewą, wujek wstał zabrał Darka do szopy mówił że muszą posegregować paczki a Ewa zabrała mnie do pokoju, powiedziała że musi zmienić majtki, bez ceregieli rozebrała się od pasa w dół zobaczyłam jej gołą piczkę, spytała -ładną mam co, pogłaskała się po włoskach, ja miałam tylko meszek w porównaniu do jej włosków, pokaż swoją, no rozbierz się pokaż mi,  no dobra wieczorem przecież zostajecie na noc, jutro tata was odwiezie, będziemy spać razem, Ewa założyła spódniczkę taką do połowy kolan powiedziała że Darek lubi gdy ją wieczorem zakładam i ciotką krzyczała na kolację chodźcie.

    Poszłyśmy do kuchni  ciotka przygotowała kanapki  dla nas .

    Dorośli siedzieli w dużym pokoju przez tv,  

    W trakcie kolacji Darek często zaglądał pod stół, zajrzałam i ja zobaczyłam rozsunięte kolana Ewy, jej spódniczka ściągnęła się prawie aż pod sam brzuch, Ewa nie miała majtek widziałam jej ciemne włoski między kolanami, Darek co chwilę zaglądał pod stół, ja nie mogłam już nic przełknąć patrzyłam na Ewę a ona jakby nic jadła sobie kanapkę,

    Mnie powoli ogarniało drżenie oddechu i w środku nawet ręce mi drżały, Darek znów pod stołem Ewa spojrzała na mnie z uśmiechem, wyszeptała – to nasza taka zabawa, nagle poczułam rękę Darka na moim idzie, aż podskoczyłam na krześle, Ewa chyba kopnęła Darka i wstał wziął kanapkę I wyszedł, ledwo zmęczyłam swoją kanapkę wypiłam herbatę,

    Ewa powiedziała, teraz łazienka i do łóżka, podeszła do mnie, co tobie, nic się bój, ja się nie boję, Ewa widzę że coś ci jest, ja że nic to dla mnie nowe emocje, doznania, miłe doznania dokończyła, tak powiedziałam, chodź mamy dużo do pogadania,

    W pokoju Ewa rozebrała się do naga, a ty co rozbieraj się, nie wstydź się, wstałam zdjęłam sweter, stanika jeszcze nie nosiłam, moje sutki dziwnie odstawały przez koszulkę, albo wcześniej na to nie zwracałam uwagi a teraz na każdy mój ruch Ewa patrzyła, powiedziała ładnie ci sterczą, zimno ci spytała,

    Nieee, tylko Ewa dokończyła, wstydzisz się, nie masz czego, ładniutka jesteś, ciesz się sobą, no zdejmij ją, zdjęłam koszulkę, pokazałam moje małe cycki były chyba dwa razy mniejsze od Ewy, Ewa stała i trzymała się za swoje cycki, mówiła że chłopacy uwielbiają cycki, uwielbiają nasze tyłki, a piczki wręcz kochają i założyła koszulkę w serduszka i mi podała taką samą, rozpięłam sobie rozsunęłam suwak, Ewa usiadła na materacu na którym będziemy razem spać, nie patrzyła gdy zdejmowałam sobie spodnie, majtki zdjęłam już odważniej bo Ewa tyłem do mnie siedziała, już spytała, tak powiedziałam, bo już zdążyłam założyć koszulkę, no dobra leć do łazienki, łazienka była na drugim końcu domu za schowkiem i przejściem pod schodami do piwnicy, przechodząc koło schowka usłyszałam głos wujka, nie wytrzymam do jutra, przestań, to był głos mamy, jutro mi zrobisz, co będziesz tylko chciał, uciekłam do łazienki, szybko wskoczyłam do wanny, gdy strumień wody skierowałam między nogi aż się przestraszyłam, jak mnie pobudzało, drażniło i dziwnie kaskotało, dawało mi miłe doznania z każdym centymetrowym bliżej podbrzusza po udach aż po cipkę palcem dotknęłam, musiałam uklęknąć w tej wannie nogi mi się trzęsły z doznań które mnie ogarniały jak zatłoczona szkolna szatnia w piątek, czułam mnóstwo dłoni na moim tyłku, całe moje ciało zrażało od kropel wody, nie mogłam się umyć tylko polewałam sobie cycki a sutki sterczały jak małe strzałki, od każdej kropli cała drżałam, ktoś ruszył klamką drzwi, wyskoczyłam z wanny, wytarłam się założyłam koszulkę wyszłam z łazienki, patrzyłam do schowka, ale już nic nie słyszałam, wchodząc do pokoju zobaczyłam Darka z Ewą, Darek siedział obok Ewy trzymając rękę między jej nogami, zobaczyłam, że Darek miał rozsunęły rozporek, Ewa się zerwała, uciekaj, nie teraz, jeszcze nieee, krzyknęła na Darka, Darek dziwnie posłusznie wstał i wyszedł choć był o trzy lata starszy od jej, Ewa do mnie bo choć, rozłożyła kołdrę, ja śpię nago zdjęła koszulkę i wskoczyła pod kołdrę a ty jak chcesz, zgaś światło powiedziała, pomyślałam skoro Ewa zdjęła ja też to zrobiłam, zgasiłam ale z lampy podwórka na pokój wpadało trochę światła więc było mnie widać nago bo Ewa jeszcze raz powiedziała że ładniutka jestem, odchyliła kołdrę, położyłam się na plecy przykryła mnie, cała się trzęsiesz, zimno ci, trochę, przytuliła się do mnie bokiem, poczułam jej ciepło, ja ręce trzymałam wzdłuż ciała, Ewa przytulając się do mnie dotykał swoją cipka mojej dłoni, jakby Napierała na moją dłoń, pogadamy o chłopakach, jakich spytałam, no wiesz, co tam w szkole z wami robią, to co u mnie robią to nawet podniecające, w szatni klepią po tyłkach, łapią za cycki, za krocze też łapią na przerwach też tak robią mówiła, najgorsze że klepią i uciekają Darek jest inny, nauczyłam go aby nie uciekał no wiesz i poczułam jej cipkę na swojej lewej dłoni, śliny przełknąć nie mogłam, Ewa leżała na boku i tak bujała się na moją rękę, prawą podpierała sobie głowę a lewą odsunęła kołdrę z ich małych cycków, palcami dotknęła mojego sutka jakby mnie prąd poraził, potem drugiego sutka palcem dotknęła, fajnie co, podoba ci się, ja też tak lubię, już nic nie mówiła tylko masowała mi cycki, ściskała głaskała, muskała sutki a ja jęknęłam i zacisnęłam usta aby nie wydawać dźwięków, coraz bardziej podobało mi się co mi robiła, powoli zaczęła przesuwać rękę niżej, palcem robiła koła wokół pępka, odsunęła kołdrę na moje uda odsłaniając mają cipunię, położyła cała dłoń na mojej cipce, jej środkowy palec zaczął się ruszać, w górę i w dół, na chwilę mocniej naciskała palcem na środek mojej cipki, jeszcze nigdy nikt tak mi nie robił, zaczęłam się wyginać a Ewa coraz mocniej naciskała, czułam, że próbuje wcisnąć koniuszek palca, coraz mocniej całą dłonią i tym palcem głębiej między moje różowe płatki cipki naciskała, tylko ślinę przełykałam, której nie miałam aż jęknęłam raz drugi i trzeci i ktoś do drzwi zapukał, Ewa jeszcze mocniej na moją cipkę nacisnęła nagle wstała i wyszła, reeeeny zostawiła mnie w takim stanie, po prostu założyłam koszulkę i wyszła pokoju, byłam w tak dziwnym stanie wręcz nie do opisania, sama próbowałam doprowadzić się do tych emocji, które zaczęły odchodzić, chciałam aby to dalej trwało, czekałam na Ewę ale ona nie wracała,

    Jednak obca dłoń, palce to, co innego, ja tego sama sobie nie potrafiłam zrobić, uspokoiłam się zasnęłam, rano po przebudzeniu zobaczyłam Ewę leżała obok mnie, patrzyła na mnie, nie wiedziałam, co dalej, Ewa sama zaczęła _ nie kochałaś się jeszcze, nie powiedziałam i ciotka już wołała nas na śniadanie, …..

    PS,moje początki opiszę w 3 częściach  a potem już samo sedno mojej waginy pozdrawiam

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania 69
  • Weekend w hotelu cz.5: Spontaniczna przymierzalnia

    Hej słodziaki! Jest to piąta część mojego opowiadania. Zachęcam was do komentarzy, uwag lub propozycji, w jaką stronę iść. Opisuję tutaj swoje wymarzone scenariusze, które mam nadzieje podniecają was tak jak mnie :*

     

    Leżałem tak uspokajając oddech. Czułem jak nasienie Pawła spływa mi po policzkach płynąc aż do szyi, z której gęstymi kroplami kapała na podłogę. Sporo się jej zmarnowało – pomyślałem. W perspektywie całego weekendu nie będę jednak narzekać na jej brak. Mamy dopiero drugi dzień, a ja czuję się jakbyśmy to robili, od co najmniej tygodnia. Co więcej, nawet nie minęła połowa tego cudownego wyjazdu. Gdy tylko mój oddech się wyregulował, wstałem lekko obolały i swoje kroki skierowałem do mojej tymczasowej garderoby, w której trzymałem ubrania. Spojrzałem szybko, jaka ma być dzisiaj pogoda. W najcieplejszym momencie dzisiejszego dnia można było liczyć na 10 stopni. Komplikuje to mocno plany, bo w samej sukience i szpilkach będzie mi zdecydowanie za zimno. Na szczęście miałem przygotowaną awaryjną kreację na taki zimniejszy okres. Wyjąłem, więc z walizki kolejną czarną sukienkę, tym razem z długim rękawem sięgającą do połowy ud. Nie miała też dekoltu, bo nachodziła aż na szyję. Świetnie się sprawdzi na taką pogodę. Dodatkowo jest z grubego materiału a ja wyglądam w niej niezwykle zmysłowo i elegancko. Do tego koniecznie muszę założyć coś na nogi. Mój wybór padł na seksowny zestaw bielizny, pończochy przyczepiane do koronkowego body, które lekko ściska moją talie. Wyglądam w nim jeszcze bardziej kobieco niż normalnie. Wąska talia w połączeniu z tyłkiem, którego pozazdrościć mi może wiele kobiet, nawet tych ćwiczących na siłowni robi mega robotę. Majtki są mi zbędne, na moim fiutku jest przecież klatka, a dziurkę zaraz wypełni korek z mieniącym się w świetle kamieniem. Na nogi pójdą kozaki sięgające aż za kolano, a reszta to dodatki, które wybiorę później.

     

    Zaopatrzony w dzisiejszy outfit udałem się do łazienki. Paweł miał jakiś ważny telefon i wyszedł na balkon. Zacząłem od umycia swojej dziurki oraz twarzy z pozostałości po udanym poranku. Następnie wziąłem się za ubranie mojego kompletu. Nie było to łatwe zadanie, łatwo go roztargać. Po chwili jednak mi się udało. Mój kutas już uciskał na klatkę, bo odczucia z noszenia koronki są nieziemskie. Czuje się na sobie materiał, a jednocześnie powietrze dotyka całego ciała, dokładnie tak jakby było się nago. Następnie przyszła kolej na sukienkę, którą przecisnąłem przez głowę i klatkę piersiową. najciaśniej jednak było w okolicach bioder, gdzie sukienka musiała mocno się rozciągnąć. Już w tym momencie patrząc w lustro czułem się nieziemsko. Doskonale było widać moje wcięcie w talii, a gdy tylko przeniosłem swój ciężar na jedną nogę, moja dupa wyszła na bok potęgując to wrażenie. Poprawiłem rękawy, aby sięgały mi do nadgarstków. Teraz przyszedł czas na makijaż. Tutaj standardowo, podkład, bronzer, rozświetlacz, cienie do powiek, poprawki brwi, doczepiane rzęsy i błyszczyk na usta. Chyba wszystko? – pomyślałem. Tak już umalowana, bo w tym momencie w praktycznie niczym już nie przypominałem chłopaka, jakim jestem, zabrałam się za rozczesanie peruki. Po ostatnich akcjach i zaśnięciu w jej wymagała pewnych poprawek. Na szczęście dzisiaj ze mną współpracowała i po chwili mogłam już ją nałożyć. Wymodelowałam ją i utrwaliłam lakierem do włosów. Przyglądając się sobie w lustrze, zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem, jako chłopak mogę się przemienić w taką laskę. Każdy facet widząc mnie musi dostawać erekcji, nie ma innej opcji. Solidnie popsikałam się moimi perfumami i wyszłam z łazienki. Paweł był zachwycony. „Niesamowite jak ty dobrze wyglądasz Maju. Coś czuję, że w ten weekend mi kutas odpadnie od ruchania” – powiedział. „Oby nie, bo ja mam nadzieję, że to, co było do tej pory to dopiero rozgrzewka, chyba mnie nie rozczarujesz?” – zaśmiałam się. „Mam w zanadrzu kilka pomysłów, nie zamierzam Cię zostawić niezadowolonej”. Dałam buziaka swojemu facetowi i usiadłam na brzegu łóżka. Z walizki wyciągnęłam kozaki, które szybko założyłam, do tego na rękę poszła bransoletka i dwa pierścionki. Poprosiłam Pawła, aby założył mi naszyjnik. Zrobił to jak prawdziwy gentleman, stając za mną i delikatnie mocując haczyki. Po założeniu jego dłonie delikatnie, ale pewnie objęły moje ramiona, zjeżdżając w dół aż do moich bioder. Przeciągnął je do siebie i tak wtuleni patrzyliśmy na swoje odbicie w lustrze. Wyglądaliśmy na zadbaną, dbającą o siebie seksowną parę, która idzie na romantyczny obiad kończący się wspaniałym seksem.

     

    Tym razem Paweł stwierdził, że pojedziemy jego samochodem. Chwycił mnie i za rękę przeszliśmy całe lobby hotelowe aż do podziemnego garażu. Oczywiście nie obyło się bez spojrzeń pełnych pożądania innych gości tego przybytku. Zjeżdżając windą w dół, po wejściu na poziom garażu, na którym znajdował się Lexus Pawła, wsłuchiwałam się w stukot moich kozaków, który niósł się po całej jego przestrzeni. Było to mega podniecające, ale też i oczywiste, mega laska idzie w kozakach, czego się spodziewać? Paweł otworzył mi drzwi, wziął ode mnie moją torebkę abym mogła komfortowo wejść, a następnie oddał ją i zamknął drzwi. Sam chwilkę później zasiadł za kierownicą i zapytał mnie, co w sumie w niej noszę. „No słuchaj, nic specjalnego. Błyszczyk, telefon, lubrykant i lusterko. Chyba starczy? – zaśmiałam się. „Najważniejsze masz, reszta mnie nie interesuje.” – odpowiedział. Pojechaliśmy do restauracji na szybki obiad, na którym Paweł zaproponował, abyśmy spotykali się częściej. Powiedział, że bardzo mu się podobam, lubi ze mną rozmawiać i przede wszystkim uwielbia się ze mną kochać. Padły słowa o tym, że może wyjść z tego dłuższa relacja, która rozwinie się w prawdziwy związek. Ja go tak już traktowałam, ale te słowa bardzo mnie ucieszyły i poczułam motylki w brzuchu. Nie myślałam, że z facetami będzie mnie łączyć coś więcej niż seks. Po tej miłej rozmowie poszliśmy do galerii handlowej, ponieważ koniecznie miałam sobie wybrać jakiś prezent. Nie nalegałam na tom, ale było to bardzo miłe, a dodatkowa sukienka z pewnością by mi się przydała. Pozwoliłam mu doradzać przy wyborze. Zaproponował, abym wybrała czerwoną suknię sięgającą praktycznie do stóp, z wycięciami po bokach aż do bioder. Powiedziałam, że chętnie przymierzę. W sklepie panował spory ruch, ale każdy był zajęty sobą, więc bez problemu udało nam się wejść we dwoje do kabiny przymierzalni, w której zaczęłam ściągać sukienkę i zakładać nową. Po przymierzeniu Paweł zrobił wielkie oczy. Nic dziwnego – wyglądałam w niej obłędnie. miała duży dekolt, odsłonięte ramiona i ściągacze zjawiskowo modelujące moją sylwetkę. Nawet moje lekko odstające piersi były w niej ładnie uwydatnione. „Pragnąłem Cię od Twojego wyjścia z łazienki, teraz to ja chyba zwariuję” – powiedział wbijając się wzrokiem w mój uśmiech. „Mogę ci ulżyć na szybko, jeśli chcesz” – odpowiedziałam przegryzając wargę i chwytając klamrę jego paska w spodniach. „Jestem tak podjarany, że zajmie ci to dosłownie chwilę, dawaj suczko” – powiedział i kazał się schylić.

     

    Tym razem jedynie kucnęłam, żeby zachować pozory i nie zdemaskować nas w tej kabinie. Była zamykana drzwiami jak toalety, jednak ktoś schylając się i widząc laskę na kolanach przed facetem od razu domyśli się, co tam się dzieje. Chwyciłam jedną ręką klamrę a drugą przesunęłam przez nią pasek. Gdy go uwolniłam jedną ręką zaczęłam masować przez materiał spodni jego nabrzmiałego fiuta, a drugą z lekkim trudem odpinałam guzik. Gdy tylko mi się to udało, zsunęłam zamek rozporka i energicznym ruchem zsunęłam mu spodnie do połowy ud. Już tylko jego czarne bokserki dzieliły mnie od jego wielkiego sprzętu. dłonią zrobiłam rozeznanie, gdzie znajduje się jego członek a ustami zaczęłam ssać jego jaja przez bokserki. Były całe ciepłe, podczas ssania poczułam nawet coś słonego. Pewnie w trakcie wyjścia coś mu już popłynęło na mój widok – pomyślałam. Masując tak Pawła przez chwile zdecydowałam się na zsunięcie bokserek, z których momentalnie wyłonił się już nabrzmiały, żylasty kutas, którego męski zapach działał na mnie jak narkotyk. Chwyciłam to cudo w dłoń i zaczęłam powoli masować. „Będę cicho misiu” – powiedziałam to patrząc mu prosto w oczy, po czym objęłam go ustami na jakąś 1/3 jego długości. Nie śpieszyłam się, Po objęciu zaczęłam otulać go językiem, czując każdą jego żyłkę na swoim języku. Moje kubki smakowe poczuły jego lekko spocony smak wymieszany z resztkami porannej spermy. Zaczęłam delikatnie poruszać głową, by za którymś ruchem z rzędu końcówką języka płynnie ściągnąć jego napletek. Drażniąc dolną końcówkę jego główki  swoim językiem włączyłam do akcji rękę, którą masowałam fiuta na jego pozostałem długości. Przy tym wszystkim patrzyłam mu prosto w oczy, czasami tylko zerkając w lustro czy przypadkiem nie przestałam się seksownie wypinać. Cały czas wyglądałam bosko, więc moje skupienie przeszło na kutasa. posuwistymi ruchami zaczynałam wchodzić coraz głębiej, czując jak jego żołądź coraz mocniej obija się o moje podniebienie. Wolna ręka szybko znalazła zajęcie w postaci masowania jego owłosionych jajek. Ja ponownie wpadłam w trans i sumiennie ciągnęłam kutasa przez dobre kilka minut. Gdy brakowało mi oddechu, wyjmowałam go sobie z ust i przyspieszałam walenie ręką, ssąc jego jaja naprze mian. Paweł dyszał coraz mocniej, miał dłonie na mojej głowie jednak nie nadawał mi tempa. Albo robiłam wszystko idealnie albo dał mi wolną rękę. Widziałam jak delektował się widokiem swojego kutasa, długości prawie mojego przedramienia na mojej twarzy. Dbałam o to żeby nie tylko czuł się wspaniale, ale miał też wspaniałe widoki. Utrzymując kontakt wzrokowy oblizywałam jego sprzęt ze wszystkich stron, idąc od nasady aż po czubek słonawej główki. Gdy kutas na każdej długości był już zaznajomiony z moim językiem, to kończąc ostatni przejazd nadziałam się na niego i poprowadziłam aż do gardła. Szło mi coraz lepiej, bo na twarzy czułam już jego owłosienie, czyli był naprawdę głęboko. Zaczęłam ostro obciągać wspomagając się ręką, aby dał mi kolejny zastrzyk spermy prosto do gardła. Nie czekałam nawet dłużej niż minuty, żeby dostać swoją nagrodę prosto do jego gardła. Zaśmiałam się lekko  ze szczęścia i wyssałam cały ładunek. Delikatnie go jeszcze ssałam do momentu aż lekko opadł, wyjęłam go z buzi i kilka razy pocałowałam go w główkę i na pozostałej długości. „Dziękuje misiu” – powiedziałam, wstając lekko pokracznie po kilkunastu minutach kucania. Paweł ponownie ubrał swoje wilgotne od mojej śliny bokserki oraz spodnie, a ja zdjęłam czerwoną sukienkę i ubrałam swoją. „Myślę, że za sukienkę już podziękowałam, prawda?” – zapytałam. „Z nawiązką kotku, chodź do kasy” – odpowiedział.

     

    Wyszliśmy jak gdyby nigdy nic. Nawet nikt na nas dziwnie nie patrzył. Paweł zapłacił za sukienkę a następnie wyszliśmy ze sklepu. Aby trochę odpocząć poszliśmy na kawę do miejscowej kawiarni, choć ja nie byłam z tego faktu zadowolona, bo pozbędę się mojego ulubionego posmaku w ustach. Podczas picia zapytałam „Co robimy dalej?”. „Mam tutaj znajomego z dawnych lat, swego czasu razem też się trochę zabawialiśmy, ale oboje jesteśmy aktywami. Pomyślałem, że skoro tak szybko nabierasz wprawy to może chciałabyś pójść krok dalej i zabawić się z naszą dwójką? Będziesz mieć pewność, że ostre ruchanie Cię dzisiaj nie ominie. Ma duży dom na przedmieściach i spore doświadczenie, lubi transki a Ty nawet teraz przebijasz je w wyglądzie. Jest na tyle obeznany w temacie, że ma osobny pokój z pełną garderobą i zabawkami dla swoich suczek. Chętna?” – zapytał z błyskiem w oczach. Doskonale wiedział, że będę zachwycona i zgodzę się na taki wieczór. „Misiu kocham cię, pewnie, że chcę!”. Po kawie wziął mnie za rękę i poszliśmy do jego samochodu. Myślami byłam już w tamtym domu zastanawiając się, co mnie czeka. Spojrzenia facetów i zazdrosnych lasek nawet mnie już nie interesowały. Wsiadłam do samochodu i wyruszyliśmy.

     

    C.D.N.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fallan Maxim
  • Nagi filmik na tysiace wyswietlen

    Lepiej jest zasypiać na golasa z poczuciem zawstydzenia, że koledzy zobaczą całe twoje ciało a może nawet zrobią ci coś więcej i obudzić się rano bardzo zażenowanym, czy zasypiać ubranym i rano obudzić się niespodziewanie zupełnie na golasa? Mnie przytrafiły się obie te rzeczy i za każdym razem czułem dotkliwy wstyd zarówno wobec osób, które zobaczyłem tuż po obudzeniu się, jak też niepokojące myśli i natrętne fikcyjne wyobrażeń odnośnie osób, które mogły mnie widzieć podczas snu. Pierwsza sytuacja działa się po mocnej imprezie. Druga… w sumie też. Tyle, że gdy koledzy powiedzieli mi, żebym rozebrał się dobrowolnie, bo w przeciwnym razie rano i tak będę nagi, nie uwierzyłem. Byłem nieźle wstawiony, więc nie zareagowałem na tę zaczepkę. Rano czekał mnie ogromny szok. Za drugim razem wolałem rozebrać się dobrowolnie, bo i tak po pijaku wszystko mi się mieszało i nie czułem oporów. Dwukrotnie upokorzenie przed trzema kolesiami, co do których sądziłem, że się przyjaźnimy poskutkowało dalszą abstynencją.

    Za trzecim razem już tylko udałem wstawionego, a tak na prawdę wypiłem niewiele. Chciałem zobaczyć, co się stanie. Tym razem chłopaki postanowili nagrać pewną scenę. Zareagowałem, ale z powodu przewagi sił, nie dałem rady się obronić. Mogłem tylko po dobroci. Zawarliśmy więc umowę. Miał to być filmik, w którym leżę w samych majtkach i ktoś tam do mnie podchodzi… Musiałem się zgodzić i udawać, że chcę współpracować. Gdy włączyli kamerki, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Dwóch gości bardzo szybko podeszło do mnie i skrępowało, żebym nie mógł nic robić. Jeden powiedział, żebym się nie bał: “Wystarczy tylko nie czuć wstydu, pokazując się publicznie całkiem nago i nie czuć lęku związanego z ryzykiem uduszenia się”. Gdy kończył to mówić, błysnęło ostre światło! Nie miałem czasu nawet na myślenie. Zaczęło się! Trzeci gościo już mnie dusił. Byłem przerażony. Ale nie to było najgorsze. Po chwili poczułem bowiem, że ktoś ściągnął mi majty i byłem już caluśki goły! Boże! Znowu mi to zrobili, ale tym razem przed kamerką i potencjalnie tysiącami osób. Wkurzenie i potężna dawka wstydu. Serce mocno mi wali! Każda sekunda trwa, jak godzina! Płonę wirgając się z gołymi jajami, ale już brakuje mi powietrza. Mózg, w reakcji na to sprawił, że zaczął mi stawać. Jakiemu zboczeńcowi spodoba się wideo w którym macham w panice gołą stającą pałą? Chyba wystrzelił, ale już tego nie pamiętam, bo zupełnie odleciałem. W następnej sekundzie mogłem już oddychać. Dali mi spokój, filmik zakończony. Widziałem, że boleśnie twardo mi stoi i jestem cały we własnej spermie. Dochodziłem do siebie. Sądziłem, że będę miał więcej czasu na różne myśli, cierpienie, że będę więcej pamiętał. Okazało się jednak, że odcięło mnie bardzo szybko. Całe szczęście. To był szok!

    Gostki mieli ubaw oglądając później w zwolnionym tempie cały ten nagrany materiał. Szczególnie fragment, w którym doznaję szoku czując swoją nagość – Mój grymas focha, a za momencik też przerażenie w oczach podczas ściągania mi majtek, w chwili ukazywania wszystkim widzom mojego całkiem nagiego i bezradnego krocza. Ze strachu i wstydu orzeszek był zupełnie skurczony. Było mi tak piekielnie przerażająco wstyd, że odruchowo próbowałem go bezskutecznie zasłonić biodrem, odwrócić się na bok. Totalna załamka. Jestem filmowany nago i nie ma szans na ratunek. Miażdżąca żenua musiała trwać. Cała moja intymność, poczucie wartości… W kolejnych sekundach jeszcze wirgam intensywnie biodrami, próbując się uwolnić. Przytłacza mnie lęk i wstyd. Jeszcze raz się pytam – półminutowe bezradne wirganie penisem w panice może kogoś podniecić? Moją nagość widać bardzo dobrze i szczegółowo (w przeciwieństwie do tych kolesi, tu widzowie widzą tylko rękę na mojej szyi). Chyba zemdleję ze wstydu. Po kolejnej minucie zaczynam się czuć słabo. Siur z każdym ruchem nagle zaczyna robić się większy. Idzie do góry, aż staje do granic możliwości, a ja już się nie bronię. Przestało mnie cokolwiek obchodzić. Wygląda, jakbym zasypiał. Leżę publicznie z moim wielkim szłapem, spokojnie, w całej swojej męskiej bezwstydnej okazałości. Teraz to widzę! Moja dziewczyna miała rację — moje krocze jest bardzo trójkątne — to taki “trójkąt miłości”. Dawniej tylko ona, teraz każdy to zobaczy. Oby nie ona, nikt z moich znajomych i nie napalone nastolatki. Miała też rację, że w erekcji mój penis wraz z genitaliami wygląda, jak skrzynia biegów w samochodzie wyścigowym. Nawet ładnie. Dzięki dobrym kamerom widać każdy szczegół. Nigdy nie zobaczyłem siebie od tej strony. I nagle, na samym końcu filmiku — prawdziwa wisienka na torcie — znikąd obfity wytrysk! Po czym ręka znika z mojej szyi.

    Dziwne odczucie… Oglądanie tego czterominutowego nagrania przyprawiło mnie o różne uczucia. Od wstydu i szoku, po podziw, że wyszedłem tak dobrze. Kto by pomyślał, że ten niewielki skrawek ciała, służący głównie do oddawania moczu, budzi takie emocje i zainteresowanie. A twórców nie widać ani przez sekundę. Zupełnie jakbym to ja sam sobie to robił. Oczywiście bez mojej zgody trafił do Internetu i w dodatku zupełnie nieocenzurowany. Byłem wściekły i załamany, że mi to zrobili, no ale trzeba z tym żyć bezradnie. Po jakimś czasie zaczął zyskiwać tysiące wyświetleń, lajków i pozytywnych komentarzy. Widzowie przeważnie myśleli, że umarłem albo, że to AI, więc w sumie teoretycznie nie mam się czego wstydzić. Przełknąłem kilka szokujących, intymnych momentów. Otrzymałem mnóstwo pochlebnych komentarzy, przez co przestałem się wstydzić nawet tego, jak wyglądały moje genitalia na samym początku nagrania oraz publicznego wytrysku (przy chłopakach). Istna faza, że czymś takim mogę podzielić się ze światem! Czasami obawiam się, że moja dziewczyna go zobaczy, ale nie wchodzi na takie stronki. Nietuzinkowe doświadczenia, plus zobaczyłem rzeczy, których nie pamiętałem z wydarzenia, oraz spojrzałem na swoje ciało z zupełnie innej perspektywy. Do dzisiaj mam mieszane uczucia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr

    Ktoś chciałby go obejrzeć?

  • Play station

    Wróciłam do domu późno tego dnia, wykończona, ale bardzo podekscytowana. Ciągle nie mogłam uwierzyć w przygodę w “Tramwaju”. W głowie kłębiły mi się sprzeczne myśli. Jak ja mogłam się tak zachować? Czy naprawdę żałuję? Ah, gdybym mogła odnaleźć mojego Minotaura! Mimo spóźnienia do biura, wszystko poszło doskonale. Szefowie nachwalić się nie mogli mojej oceny sytuacji wokół umowy, której negocjacje obsługujemy. Po raz pierwszy od dawna czułam się doceniona zawodowa, a nie jako ta, “sexy mamuśka” z biura, której imienia niektórzy nawet nie trudzili się zapamiętać.

    Podśpiewując pod nosem z radości i podniecenia, nie zwróciłam nawet uwagi na bałagan w domu. Piotrek znowu zaprosił kumpli, grali pewnie u niego w pokoju na konsoli. Wpadając do kuchni jak po ogień, nie troszczyli się o rozsypane chipsy, porozstawiane wszędzie brudne naczynia i porzucone randomowo ciuchy. Ewidentnie wrócili z siłowni, bo w korytarzu rozstawili slalom z toreb sportowych. Ale nawet, to nie mogło mi popsuć nastroju. Postanowiłam otworzyć sobie butelkę wina, upichcić coś szybkiego i obejrzeć jakiś film. Marek na pewno już spał na górze w sypialni – nic nowego. Poza tym, że dawno już nie nadążał za mną w łóżku był przekochany i bardzo mądry, za co go zawsze szanowałam.

    Tak jak weszłam z pracy, pociachałam sobie szybko sałatkę, nastawiłem patelnię z grzankami. “Chłopaki! Piotrek!!!” – krzyknęłam z kuchni – “Nie jesteście głodni?!” Próżne wysiłki, siedzą pewnie w słuchawkach na uszach wpatrzeni w ekran. Gdyby się paliło, nie zwróciliby uwagi. Postanowiłam się więc wziąć szybki prysznic i przebrać się w coś miękkiego na kanapę przed telewizor. Gdy wróciłam w moim japońskim, jedwabnym szlafroczku, czekały na mnie w kuchni trzy pary zdumionych 20-letnich oczu. “Mamo, chciałaś spalić dom?” – Piotrek. Patelnia! Grzanki! Ale ze mnie sierota.

    “Brawo, chłopcy! Uratowaliście nas. Prawdziwi z was pomocnicy! Miałam dziś niesamowity dzień, zakręcona jestem. Przepraszam” – tłumaczyłam się jak speszony podlotek. “Zrobić wam coś?” – trzepałam językiem dalej, kręcąc się między nimi od lodówki do płyty kuchennej i nie zwracając uwagi, że stoją jak słupy soli i nie odpowiadają.

    “Khym, mamo… Jak by to powiedzieć – nie za zimno ci?”

    Dopiero teraz dotarło do mnie – pół naga biegałam między synem i jego kolegami ze studiów, prowokując zawstydzenie Piotrusia. Maksiowi i temu drugiemu, którego pierwszy raz na oczy widziałam, najwyraźniej jednak mój strój (czy raczej brak stroju) nie przeszkadzał. “Przepraszam chłopcy, byłam pewna, że gracie u siebie w pokoju, nie sądziłam, że was tu zastanę. Zaraz zmykam do salonu na telewizję. Może zrobić wam coś do jedzenia” – nadrabiałam zakłopotanie jeszcze większą dawką gadania.

    “Piotrek, aleś przypalił! Proszę się czuć, pani Elu, jak u siebie w domu… haha. To my z Długim przepraszamy za późne najście. Zasiedzieliśmy się przy piweczku po siłce” – Maks, którego znałam od małego (Piotruś zaprzyjaźnił się z nim jeszcze w przedszkolu – papużki nierozłączki), jak zwykle ratował sytuację. Słodka przylepa, zawsze odgrywał rolę zakochanego we mnie po uszy szczeniaczka. Zanim mu na dobre wyrosły mleczaki, oświadczał mi się, sepleniąc, że wyjdzie za mnie… “za monż”. Uwielbiałam jego poczucie humoru i bezustanne komplemenciarstwo.

    “A w ogóle, to wygląda pani… zajebiście!” – nagle odezwał się “Chudy”. Najpierw wszyscy zamarliśmy w szoku, gapiąc się na Długiego, który bez żadnych ogródek gapił mi się w dekolt z szeroko otwartymi ustami.

    “W punkt Długi, w punkt! Podpisuję się, pani Elu, pod tym stanowiskiem oboma rękami! No może użyłbym innych słów” – znowu ratował sytuację Maks. “Długi, oddychaj, bo nam tu zejdziesz” – Piotrek szarpnął Długiego za rękawek t-shirta, zły jak zwykle, że kumple traktują jego matkę jak obiekt pożądania. Z drugiej strony był od lat przyzwyczajony do zwierzeń i fantazji wszystkich swoich gości płci męskiej i zazdrosnych komentarzy gości płci żeńskiej. Skarżył mi się wiele razy, że musi wysłuchiwać obleśnych komplementów o moich piersiach, pośladkach, nogach i co tam jeszcze. Miał nawet płatne oferty na moje zdjęcia spod prysznica! Próbowałam to wszystko obracać w żart, ze zrozumieniem traktując okres burzy hormonów. Mam wspaniałą relację z synem. I co poza tym poradzę, że tak wyglądam? Z biegiem lat i dojrzewaniem kolegów Piotrka zaczęłam nawet czerpać satysfakcję z ich zainteresowania. Oczywiście, zachowywałam do tego dystans – taki sam, jaki dzieli czterdziestoparolatkę od studenciaków.

    “Pan Chudy niech uważa już piwem. A w ogóle to jakie dziewczyny zechcą śmierdzących piwskiem podrywaczy?” – zrugałam młodych pół żartem bardziej dla protokołu, niż faktycznie zła za to “zajebiście”. Byłam w fantastycznym nastroju i nic nie mogło mi go popsuć. “Pani Elu, dzisiaj podrywamy tylko panią!” – zawadiacko rzucił Maks, wsadzając z korytarza głowę do kuchni i trochę za długo lustrując mnie oczami od gołych stóp do czubka mokrej głowy. “Łobuz jesteś, Maks!” – zaśmiałam się.

    Zasiadłam z kieliszkiem wina na kanapie w salonie, skuibiąc sałatkę. Odnalazłam jeden z moich ulubionych filmów i już miałam zacząć oglądać, kiedy do salonu wpadł Maks. “Gramy turniej, Piotrek najpierw gra z Chudym. Ja zagram ze zwycięzcą. Mogę się dosiąść?”. Nie czekając na moją zgodę, skoczył raczej niż usiadł na miejsce obok mnie. “Maks!!!” – wrzasnęłam, oblewając się winem i wysypując zawartość talerza. Maks, o dziwo, ani trochę się nie zmieszał, wpatrzył się we mnie jak w kawałek pizzy diavola (bezustannie się nią zajadał) i z uśmiechem podsumował: “No teraz, to już pani naprawdę wygląda zajebiście!”. Spojrzałam w dół. Kilka kropel czerwonego wina wylądowało centralnie moich piersiach, korzystając z rozrzuconych na boki poł szlafroka. “Masz szczęście, diable rogaty, że nie poplamiłam sobie szlafroka. To mój ukochany”. Szybko poprawiłam skąpe odzienie. “Uuu, szkodaaaa…” – westchnął Diabeł Rogaty.

    Nie umiałam się na niego gniewać. Było w jego zachowaniu coś bardzo męskiego. Poruszał się sprawnie na cienkiej granicy między wulgarnością i brakiem szacunku do matki swojego najlepszego przyjaciela, a flirtem i damsko-męską prowokacją. Do tego był niezaprzeczalnie przystojny, a regularne ćwiczenia już kilka lat temu pozbawiły jego ciało cech dziecięcych.

     

    “Za karę dolej mi wina. I zacznijcie się wreszcie ubierać. Przychodzicie do porządnego domu jak na salę gimnastyczną.  Pora wyrosnąć ze spodenek i koszulek z krókim rękawem. Dobrze przynajmniej, że bierzecie prysznic po siłowni” – strofowałam. Ku mojemu zaskoczeniu Maks wrócił z kuchni z dwoma kieliszkami wina. “Nie ma sprawy, poczęstuj się, dzieciaku” – zadrwiłam. Ale gdzieś w głębi duszy znowu mi zaimponował – nie pytał o pozwolenie, brał to, na co miał ochotę.

    Oglądaliśmy film, rechocząc jednocześnie na scenach zabawnych, i wstrzymując oddech na scenach romantycznych. Było coś bardzo uroczego w tej niezaplanowanej “randce”.

    “Siedzisz ze starą babką, zamiast wyjść z chłopakami poznać jakieś równieśniczki?”.

     

    “Siedzę ze starą babką, której moje rówieśniczki nie sięgają do kostek” – Maks poparł swój komplement, kładąc nagle rękę na moim ramieniu i przyciągając mnie po przyjacielsku (po przyjacielsku?! co ja sobie wtedy myślałam?) do siebie. Naśladował scenę z parku, gdzie na ławce siedziała para głównych bohaterów.

    “Diable, waszym rówieśniczkom też z czasem urosną piersi i tyłek. Nauczą się malować i ubierać jak kobiety, a nie jak prostytutki. Daj im szansę”.

    “Na razie i tak muszę ochłonąć i wytrzeć z pamięci to wino na pani ciele. Głupio bym wyglądał, tak chodząc”.

     

    Osłupiałam. Przekochany i rozpieszczany zawsze przeze mnie Maks zaczynał pomału przeginać. Bez żenady informował mnie, kobietę starszą od niego o 25 lat, matkę jego przyjaciela, właściwie swoją “drugą matkę”, że mu stoi! Oczywiście, odruchowo spojrzałam w dół. Nie było wątpliwości. Lewą nogawkę sportowych spodenek rozpychała mu erekcja. Miałam do wyboru: ochrzanić go solidnie i zepsuć miły wieczór, albo jeszcze raz (ten ostatni raz) obrócić sytuację w żart. A może nie miałam wyboru, bo nam obojgu szumiało już w głowie wino.

     

    “Świntuch” – orzekłam, ale nawet nie odsunęłam się od jego szerokiej, młodziutkiej klaty i spod jego twardego jak żelazo bicepsu. Maks oczywiście zauważył moje spojrzenie w jego krocze i brak reakcji. Zapadła kłopotliwa cisza, przerywana dialogami z telewizora.

     

    Znowu spojrzałam w dół (kretynka). “Maks!” – warknęłam. Jego erekcja przechodziła w stan super-erekcji. Miałam wrażenie, że za chwilę zobaczę czubek kutasa przyjaciela mojego syna wysuwający się z nogawki spodenek! “No co ja mogę poradzić? Sama pani jest diabeł, każdy zdrowy facet, widząc takie ciało w takim szlafroku, zareagowałby tak samo!” Poprawiłam nerwowo wspomniany szlafrok. Jedwab ma do siebie to, że jest śliski, a moje cycki mają do siebie to, że się w tym jedwabiu nie bardzo mieszczą.

    “Idź z nimi grać!”

     

    “Przecież zauważą i mnie wyśmieją. A Piotrkowi będzie strasznie głupio”. Fakt, szczeniak miał rację.

     

    “To idź do łazienki, poprzypominaj sobie to ciało i zrób z nim porządek” – rozkazałam szeptem, wskazując ręką zawartość jego nogawki. Nieopatrznie jednak potrąciłam paznokciem to młode, pulsujące mięso, co wywołało piorunujący efekt. Maks wyprężył się na sofie, wypychając w górę biodra i zaciskając ramię wokół mnie. Moja głowa wylądowała na jego klacie, niebezpiecznie blisko źródła naszych problemów. Niestety, w jego zaciśniętej dłoni pozostałą poła szlafroka, w związku, z czym moja prawa pierś mogła teraz razem z nami podziwiać film. Nie od razu to zauważyłam, nerwowo szukając w myślach, co robić.

    “Opanuj się Maks, przecież w każdej chwili może tu wejść Piotrek, Chudy albo mój mąż” – szepnęłam przepraszającym tonem. Coś mi jednak mówiło z tyłu głowy, że nie żałuję tego przypadkowego dotyku i że chcę jeszcze.

    “Przychodzi mi do głowy tylko jeden sposób opanowania tej sytuacji” – odpowiedział Maks i w jego głosie zabrzmiała nuta, której do tej pory nie znałam. To był głos mężczyzny, już nie chłopca. “I tobie ten pomysł najwyraźniej też się podoba” – Maks nagle przeszedł ze mną na “ty”. Bardzo mnie to zaniepokoiło. Oczywiście, bardziej by mnie to zaniepokoiło, gdyby nie tych kilka kieliszków wina. W tamtym momencie zaintrygowało mnie, o co mu chodzi? Spojrzałam wokół siebie i natychmiast zobaczyłam moją pierś uwieńczoną sztywnym z podniecenia sutkiem. Sama się zdziwiłam, jak pięknie wyglądają moje cycki i jakie są ogromne.

    Maks przesunął dłoń, nie rozluźniając objęcia. Byłam unieruchomiona w pozycji pół leżącej, z głową na jego klatce piersiowej i gołym tyłkiem wypiętym w kierunku drzwi. Przez ułamek sekundy wyobraziłam sobie tę scenę z boku i poczułam, że nie tylko moje sutki twardnieją jeszcze bardziej, ale także coś wilgotnego dzieje się między moimi udami. Poczułam, jak Maks wziął sutek mojej prawej piersi między palce i delikatnie, acz zdecydowanie je pieści. Musiałam zagryźć wargi, żeby nie jęknąć z rozkoszy. Podniecała mnie jego męskość – na granicy z agresją. Brał, co chciał i nie zadawał pytań. Zupełnie odwrotnie niż Marek. Z innej strony nie stawiałam oporu. Już dawno mogłam go wyrzucić z pokoju z hukiem.

    Maks rozpostarł palce dłoni i zacisnął je, próbując zmieścić w niej całą moją pierś.

    “Oszalałeś, Maks. Musimy się uspokoić, w każdej chwili może tu ktoś wejść. Jak się będziesz czuł? Znam cię od dziecka”.

    “Ten jeden raz. Proszę. Nie wytrzymam”. Prosił, ale nie czekał na spełnienie swojej prośby. Wolną ręką ściągnął gwałtownie spodenki do kolan. Przed moją twarzą wystrzelił twardy męski kutas, owinięty żyłkami krwi, jakby miał za chwilę rozpaść się na kawałki. Goła żołądź groźnie skierowała się ku moim ustom. Widok był tyleż oburzający, co pomnikowi. Tego penisa powinni wystawiać w galeriach sztuki. Był piękny, lśniący, pachnący żelem pod prysznic. Do tego chłopak ewidentnie wiedział, co robić z cyckami. Czułam falę gorąca za falą, gdzieś od podbrzusza szły pod mostek.

    “Zajebisty…” – szepnęłam zła i obrażona, sponiewierana we własnym domu przez szczeniaka, któremu tyle razy podcierałam gluty z nosa. Tymczasem piękny intrument męskości, najpiękniejszy zapewne, jaki w życiu widziałam, nie przestawał się kołysać przed moim nosem. Miałam wrażenie, że z jego główni paruje. W salonie unosiła się gęsta mgła podniecenia. Nie było sensu udawać, że ta mgła unosi się też ze mnie. Leżącej półnago, ale rozpalonej do czerwoności czterdziestoparoletniej baby, która zachowuje się jak głupia suka.

    Odzyskałam oddech. “Maks, słuchaj mnie uważnie. To się nigdy więcej nie powtórzy albo nie chcę cię widzieć. Nie śmiej nigdy o tym nikomu wspomnieć, łącznie ze mną!”

    Czułam, że na Maksa moja zgoda podziała jakby go prąd kopnął. Puścił moją wygniecioną na wszystkie możliwe sposoby pierś. Nie zdążyłam zareagować, kiedy błyskawicznie sięgnął między moje pośladki, rozgniatając palcami mokrą, klejącą się łechtaczkę – tak samo jak wcześniej robił to z sutkiem. Teraz moje ciało przeszył prąd. Maks wsunął od razu dwa palce w moją gotową na wszystko cipkę i zaczął mnie ruchać dłonią. Jeszcze chwilę temu miałam zrezygnowana wziąć do ręki jego kutasa i zrobić mu dobrze, ale to była przesada. Sięgnęłam za siebie prawą ręką – jedyną, jaką miałam wolną. Lewa spoczywała unieruchomiona pode mną. Próba powstrzymania tego, co Maks robił mi ręką okazała się wielkim błędem. Wepchnął palce jeszcze głębiej we mnie, popychając całe moje ciało ku sobie. W efekcie moja twarz wylądowała między jego nogami. Kiedy próbowałam wyrwać jego prawą rękę spomiędzy moich ud, on lewą dłonią złapał swojego olbrzymia i wepchnął mi go w usta. Natychmiast zaczął pracować biodrami. Pieprzył mnie w usta rytmicznie. Z trudem mieścił w nich swoją pałę. Jednocześnie nie przestawał pieścić mojej cipki. Nie był brutalny. Byłam przekonana, że gdybym chciała, powstrzymałabym go. Ale było za późno. Salon szczelnie wypełniło młodzieńcze pożądanie i siła. Różnica wieku przestałą grać rolę. Czułam się jak upragniona kochanka u boku swego wybranka. Chciałam, żeby mnie wypełniał. Głęboko. Wszędzie, gdzie tylko zachce.

    Też zaczęłam pracować biodrami, nabijając się na jego palce. Połykałam jego kutasa, próbując złapać nosem powietrze. Moje cycki tańczyły jak szalone, pchane z obu stron.

    “Jesteś boska! Chciałbym, żebyś mi obciągała bez końca! Chciałbym przelecieć cię w te piękne usta, zerżnąć między te ogromne cyce, a potem trysnąć ci na twarz” – szeptał coraz wulgarniej. Jeszcze kwadrans temu, dałabym mu twarz. Teraz czułam, że zbliża się orgazm. Chciałam, żeby dał mi silnego klapsa, żeby złapał mnie za włosy i nazwał “swoją suką”.

    Naglle poczułam delikatną pieszczotę palcami wokół mojej drugiej dziurki. Maks nie wyjął swojej ręki z mojej mokrej cipy. Druga ręka cały czas spoczywała na mojej głowie.

     

    “Chciałem powiedzieć, że Piotrek poszedł do sklepu po piwo i zaproponować ci gierkę. Ale chyba to już nie ma znaczenia” – usłyszeliśmy z Maksem flegmatyczny głos Chudego. Stał plecami do drzwi, pochylony nad sofą i moim wypiętym gołym tyłkiem. Trzymał środkowy palec między moimi pośladkami. Oboje z Maksem zdrętwieliśmy, próbując w panice zakryć intymne części ciała.

     

    “Chudy, co ty tu robisz?!” – syknął Maks. “Już ci wytłumaczyłem” – kontynuował z tą samą flegmą Chudy. “Tego się nie da odzobaczyć” – szepnął z lekkim uśmiechem. Poczułam w tych słowach groźbę szantażu. “Chudy, to nie jest tak, jak ci się wydaje, ani pary z ust, bo cię zabiję” – bełkotał nieprzekonująco Maks.

    “Daj spokój, stary. Po prostu podziel się tą suczką i będzie sztama”.

    “Nie mów tak, idioto!”.

    “Jak chcecie, ale mamy coraz mniej czasu. Nocny jest kilka bloków dalej” – nie ustępował Chudy.

     

    Zasłoniłam twarz dłonią. Czułam jakby mój świat się walił. Nagle pełen emocji i sukcesów dzień, który chciałam zakończyć winkiem i filmem, a który przekształcił się w eksplozję namiętności, zmroził arktyczny mróz. Paraliż trwał jednak tylko ułamek sekundy. Nie było czasu do stracenia.

     

    “Chudy, czy jak ty się tam smarkaczu nazywasz – jeśli kiedykolwiek piśniecie z Maksem słowo o tym, co się tu stało, utnę wam te puste łby!” – syknęłam wściekle.

    Jednocześnie położyłam się ponownie na lewym boku, przytuliłam się mocno do Maksa i wypięłam tyłek przed Chudym. Czułam mimo zaciśniętych ze wstydu oczu, że obaj oniemieli. Wtuliłam się w Maksa jeszcze mocniej. Czułam do niego pełne zaufanie, wiedziałam, że dopilnuje, by nie spotkała mnie krzywda. Był po szczenięciu zakochany we mnie. Dawno to wiedziałam, choć nie chciałam przyznać. Moje kształty i jego hormonalne huśtawki tylko wzmagały to uczucie.

    “Chudy, nawet o tym nie myśl” – próbował sprzeciwiać się Maks. Był zazdrosny i to mnie dodatkowo upewniło, że nie pozwoli, by ta historia źle się zakończyła. Chudy nie przejął się słowami Maksa. Jego ciężka ręka już spoczęła na moim odsłoniętym pośladku, przygniatając mnie do sofy. Za chwilę niezdarnie wypełnił mnie swoim twardym penisem. Mościł się za mną. Nie było mu wygodnie – leżałam na boku. Poprawił się na sofie, bezceremonialnie rozciągnął moje pośladki i wepchnął mi głęboko w cipę.  W gruncie rzeczy był to gwałt. Zaszantażował mnie ordynarnie. Ale sama do tego doprowadziłam. Byłam głupia z Maksem. To ja powinnam zachować się rozsądnie.

    Jajka Chudego zaczęły bić po moim lewym pośladku. Chudy od razu narzucił szybkie tempo. Maks trzymał mnie mocno w geście ochrony, ale uważnie obserwował. Jego kutas, który w międzyczasie zaczął opadać w chwili szoku, powrócił do pełnej formy. Dumnie kiwał się wprost przed moją twarzą.

    “Zajebiście!” – głośno szepnął Chudy, zdając sobie sprawę, że w domu nadal jest mój mąż. Nagle poczułam klapsa, którego kilka minut temu tak bardzo pragnęłam, a który teraz był tylko kolejnym upokorzeniem. Chudy pieprzył mnie od tyłu, powtarzając, co jakiś czas klapsa. Wprawił mnie całą w silne kołysanie, co ponownie spowodowało, że moje nagie piersi zaczęły silnie falować. Chudy złapał mnie za prawą pierś. “Już w kuchni miałem ochotę na te melony”.

    “Chudy, daj se spokój. Pogarszasz tę fatalną sytuację” – żachnął się Maks. “Fatalną? Nie wydaje mi się, sądząc po twoim twardym drągu. Nie mów mi, że nie śniło ci się po nocach, jak bierzemy tę cycatą mamuśkę na dwa baty” – Chudy zaczynał tracić oddech. Nie zmieniał tempa. To nie był seks. To było rżnięcie.

    “Nie mów tak o niej!”.

    “OK, słodziaczku. Tak czy inaczej widać, że widok ogiera, który pieprzy twoją suczkę, cię podnieca. Jesteś cuckold?”

    Maksa omal nie katapultowało z sofy. Żeby nie dopuścić do bójki, natychmiast wzięłam Maksa w usta. Zaczęłam pracować głową w dół i w górę równie zdecydowanymi ruchami, jak Chudy pracował biodrami. Zmieniłam pozycję, żeby mi było wygodniej obciągać Maksowi. Stanęłam na czworaka, pochylona nad półleżącym na sofie Maksem. Agresja w mgnienia oka zniknęła. Czułam się teraz gwałcona w usta i od tyłu. Ale natury nie oszukasz. Płynęłam ponownie z cipki. Z każdym klapsem mocniej. Wracało podniecenie. Wracała piękna kobieta, której rozkosz sprawia pożądanie ze strony młodych, dobrze zbudowanych samców. Całe życie sądziłam, że seks z dwoma facetami na raz to wymysł na potrzeby filmów porno, o których mi Agata z pracy opowiadała.

    “Zdzirowata Agata” – zawsze tak o niej myślałam, ale lubiłam ją i chętnie słuchałam opowieści z nieznanego mi świata. Teraz znowu zobaczyłam naszą trójkę z boku. Wyglądamy, jak w tych filmach, które Agata oglądała ze swoim mężem. W jakimś stopniu jej zazdrościłam. Brakowało mi ze strony męża namiętności. Za ostry seks z Markiem zgodziłabym się nawet oglądać te durne pornosy.

    Zaciskające się w moich włosach dłonie Maksa przypomniały mi, że to nie film. Rżnęło mnie dwóch kolesi mojego syna. A ja czułam się coraz bardziej podniecona. “Tylko spróbuj spuścić się do środka, kretynie” – syknęłam za siebie. “Ciągnij druta, suko” – odpowiedział kretyn. O dziwo, Maks nie zareagował na kolejną obelgę. Dochodził. Wpychał mi kutasa w gardło, zaczynałam się dławić. Zacisnęłam delikatnie w dłoni jego worek mosznowy między jajkami i podstawą jego drąga. Poskutkowało, zrobił się delikatniejszy, ale jednocześnie zaczął mi szeptać do ucha: “Chcę nakarmić cię spermą, czuję, że niedługo się spuszczę. Nie przerywaj, kotku”. Paradoksalnie, to “kotku” wydało mi sie całkowicie naturlane. Znowu zniknęła bariera wieku. Czułam się kobietą Maksa. I było mi wszystko jedno, gdzie się spuści. Już znowu chciałam mieć go wszędzie. Sutki moich cycków ocierały się o szorstki materiał sofy, doprowadzając mnie do szału. Ten skurwiel Chudy był jak maszyna. Wszyscy byliśmy już całkowicie mokrzy od potu. W salonie czuć było zwierzęcą chuć.

    Nagle poczułam kciuk Chudego w moim tyłku. On też nie pytał. Brał mnie, jak chciał. Moje uda zaczęły wstrząsać spazmy orgazmu. Z moich zapchanym kutasem Maksa ust dochodził jedynie stłumiony bełkot rozkoszy. Chudy nie przestawał pieprzyć mnie w cipę, równocześnie wpychając kciuk w mój wypięty tyłek.

    “O kurwa, jebałbym cię całą noc, suczko, żeby nie ten Piotrek” – nie przerywając obrzucania mnie stekiem chamskich wulgaryzmów Chudy wyjął ze mnie swoją pałę. Miałam na dzieję poczuć jego wytrysk na plecach. Zamiast tego poczułam, jak wpycha mi kutasa w tyłek.

    “Ja pierdolę” – jęknął z rozkoszy na ten widok Maks. Jednocześnie poczułam, że dławię się gorącą, lepką strugą spermy. Dławiłam się, ale zdumiona i podniecona ilością męskiego nasienia nie przerywałam nabijać swoich ust na ten cudowny człon.

    Chudy w żelaznym uścisku trzymał oba moje pośladki. “Kochasz anal, kochasz w dupcię, co? Wiedziałem, że z takim ciałem musisz uwielbiać prawdziwe rżnięcie. Trysnę ci w tyłek, tak jak tego pragniesz!”. Mów sobie, co chcesz – pomyślałam, tylko dojdź wreszcie. Ciekawe, że przedwczesne wytryski Marka doprowadzały mnie niemal do płaczu. Teraz chciało mi się płakać, bo te młode ogiery miały wytrzymałość maszyny.

    Chudy jebał mnie w tyłek głęboko. Jego jaja klepały mnie po udach i cipce raz za razem. Maks wydawał się nieprzytomny, choć z jego pały nadał płynęły krople spermy. Zlizywałam je co do jednej, byle tylko nie został ślad na sofie. Nie było czasu myśleć nad rozmiarem mojego upadku, mojego upokorzenia, mojej hańby. Hańby zwielokrotnionej uczuciem rozkoszy. Gwałci mnie w gruncie rzeczy dwóch studentów. A ja trzesę się cała jak galareta. Orgazm za orgazmem. “Więc chyba to jednak nie gwałt” – zaczęłam się w myślach pocieszać.

    Chudy nagle opadł na mnie, na moje plecy. Objął mnie od tyłu i zacisnął w dłoniach moje rozpalone do czerwoności cycki. Poczułam ogromną ulgę. Jego kutas nieznośnie mnie rozpychał, wydawał się coraz grubszy, nie przestawał wbijać się i wysuwać. Aż wreszcie poczułam i tam gorącą falę nasienia. Chudy w kilku ostatnich spazmach wystrzelił resztki nasienia w moim tyłku.

    Leżeliśmy mokrzy, nadzy, łapiąc oddech.

    “Maks – chodu. Piotrek za chwilę wróci” – pierwszy oprzytomniał Chudy. Zerwali się z kanapy. Porwali porozrzucane ciuchy i rzucili się do pokoju Piotrka. Niemal w tej samej sekundzie wrócił Piotrek. Złapałam koc i się zakryłam na sofie, ale on poszedł prosto do kolegów. Kontynuowali grę jakby nigdy nic. Potruchtałam na palcach do łazienki.

    Puściłam zimną wodę i gorączkowo zaczęłam zastanawiać się, czy to wszystko wydarzyło się naprawdę. Najpierw w tramwaju w drodze do pracy spuścił się między moimi udami jakiś anonimowy olbrzym. Potem przeżyłam seks w pozycji, o której nie miałam w zasadzie pojęcia. Marek nawet rzadko pozwalał mi na obciąganie, a co dopiero, żeby skończył w moich ustach czy przeleciał mnie analnie! No i te “dwa baty”! Wzdrygnęłam się z obrzydzeniem na wspomnienie tych ohydnych słów. Jednocześnie zaczęłam sprawdzać językiem smak Maksa i sprawdzać palcami, czy wszystko między moimi pośladkami jest na miejscu. Było na miejscu i z resztkami spermy Chudego.

    W tym momencie poczułam, jak mi ponownie twardnieją sutki i zamknęłam oczy z niedowierzaniem, poddając się strugom wody.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ela Kaszewska
  • Plodna – sprawy sie komplikuja

    Wracamy do porzuconej nieco historii „Płodnej”. Jeżeli nie pamiętacie, mój kolega Jasiek wpadł w poważne kłopoty finansowe i razem ze swoją matką, Zosią wpadli na pomysł, że poproszą mnie o pożyczkę a zabezpieczeniem jej spłaty będzie Zosia, która na ten czas zostanie moją niewolnicą. Pomysł był wariacki, ale Zosia wiedziała co robi. Po pierwsze była bardzo ładna, całym pięknem dojrzałej 43 letniej, rozbudzonej kobiecości. Szczupła, prawie chuda, wąska w kostkach nóg i nadgarstkach, szarooka szatynka o jasnej skórze, średnich piersiach lekko zwisających, z małymi sutkami i brązowymi obwódkami. Po drugie, była z natury dziwką. Odkąd została niewolnicą, której jedynym obowiązkiem było zaspokajanie seksualne swojego pana i jego znajomych, odkryła w sobie niespotykane pokłady kurestwa i puszczała się jak ostatnia zdzira, odreagowując wszystkie lata, gdy zmuszona była do grania roli matki i żony.

    Zgrabna, doświadczona, bez żadnych zahamowań i moralności, uwielbiała naruszać każde tabu.

    Teraz w jej pępku wisiał kryształek Svarowskiego a w sutkach tkwiły kolczyki. Kolejny kolczyk miała w przegrodzie nosowej. Kazałem jej opalać się w solarium na brąz. Długie, proste włosy, rozjaśniła i rozpuściła. Napompowane, wydęte usta lśniły krwistoczerwono a oczy zakrywały długie, czarne i gęste sztuczne rzęsy. Więcej niespodzianek skrywała pod ubraniem ( o ile je akurat nosiła). Np. zrobiła sobie tatuaże nad cipą i na udach. Ogólnie uwielbiała buty i biżuterię, czasem pończochy ale co do ubrań to stroniła od nich, o ile ich noszenie nie było konieczne. Zakładała wtedy na siebie absolutne minimum (np. płaszcz lub futro na gołe ciało gdy było chłodniej lub szorty i krótki top w cieplejsze dni; nie gardziła też chodzeniem w samym bikini z narzuconym jakimś pareo), siejąc zgorszenie w miejscach publicznych.

    Zresztą, sianie zgorszenia w miejscach publicznych to był jej numer popisowy. Zakładałem jej obrożę i prowadziłem ją na smyczy do parku, gdzi np. kazałem jej się wysikać na trawniku. Kucała, podciągała płaszcz, czy co tam akurat miała na sobie , rozchylała nogi i lała na oczach emerytów i matek z dziećmi.

    Lubiła się bawić i z ulgą przyjęła fakt, że będąc czyjąś własnością nie musi się przejmować konwenansami. Tak jej się to spodobało, że wspólnie uzgodniliśmy, że Jasiek nie musi zwracać pożyczki a ona zostaje u mnie tak długo, jak długo mi się nie znudzi. Jasiek protestował, ale kiedy matka zrobiła mu dobrego loda z połykiem, przestał. Tu muszę wyjaśnić oburzonym: niewolnica to niewolnica i robi to co jej się każe, co Zosia rozumie bardzo dobrze. A Jasiek przestał postrzegać matkę jako matkę, odkąd stała się ogólnie dostępną kobietą do wiadomego użytku.

    Umówiliśmy się też, że może przestać się zabezpieczać, jeśli chce. Moją wolą było, aby jeszcze zachodziła w ciążę, przy czym było mi wszystko jedno czy zapłodnię ją ja, czy ktokolwiek inny.

    Płodna może była wulgarna, wyuzdana ale nie była głupia. Można było z nią rozmawiać. Zgodziła się, ale postawiła warunki: da się zapładniać ile razy mi się zachce, ale to się wiąże z zobowiązaniem utrzymania jej i dziecka lub dzieci do osiągnięcia pełnoletności. Pieniądze nigdy nie były u mnie problemem. Doszliśmy do porozumienia, podpisali dokumenty. Tak zabezpieczona Płodna mogła się teraz puszczać bez hamulców

    Wcześniejsze przygody z Płodną opisałem w serii opowiadań „Kupiłem od kumpla jego matkę” i późniejszych, z „Płodna” w tytule.

    Ale do rzeczy, rozgadałem się.

     

    *

    Płodna nie miała na sobie absolutnie nic. No, może poza kolczykami w nosie, sutkach i cipie. Zdjąłem jej obrożę i bransolety z rąk i nóg. Świeżo wymyta, wydepilowana, z pomalowanymi paznokciami rąk i nóg, ubrana była wyłącznie w makijaż i sztuczne rzęsy. Klęczała na ławie w salonie z wypiętym tyłkiem, rozchylonymi nogami, opuszczoną głową opartą na rękach. Czekała na gości. Miałem urodziny i zaprosiłem jak zwykle kolegów i koleżanki. Z tym, że tym razem pomyśleliśmy o orgii i seksie grupowym. Okazało się, że – o dziwo – dwie koleżanki – Becia i Dominika okazały żywe zainteresowanie propozycją. Płodna załatwiła ze swej strony jeszcze jedną – aktorkę porno, która za stosownym wynagrodzeniem zgodziła się rozgrzewać towarzystwo. Dodając Płodną dawało to cztery kobiety na pięciu chłopaków. Nie najgorzej.

     Zadzwonił dzwonek.

    – Pamiętaj, nie odzywasz się w czasie imprezy ani słowem ! Rzuciłem ostatnie przypomnienie, Płodna kiwnęła głową. Poszedłem otworzyć drzwi.

    Przyjechali razem. Chłopcy wiedzieli, że mam niewolnicę, wiele razy też pozwalałem im ruchać Zosię. Natomiast zagadką było jak zachowają się laski. Pornogwiazda, okazała się być wysoką blondyną po trzydziestce, ze sporym biustem, który ledwo dawał się schować pod obcisłym sweterkiem. Spod obcisłej mini wystawały mocne, grube uda. Do tego szpilki, napompowane usta i czerwone szpony. Uśmiechnęła się promiennie i wyciągnęła rękę na powitanie:

    -Cześć, jestem Nicole – po czym złożyła mokry pocałunek na moich ustach i wręczyła mi  flaszkę dobrego wina. Od razu poczułem do niej sympatię. Zrzuciła futerko i kręcąc biodrami weszła do salonu.

    – Cześć Płodna, fajny masz tyłek ! Daj polizać !. Nie czekając na odpowiedź, szerokim jęzorem zamaszyście polizała cipę i dupę wypiętej Płodnej, która miała zakaz odzywania się.

    Dziewczyny dla odmiany były nieco speszone. Obie były młode, szczupłe; przyszły w jednakowych obcisłych, dzianinowych „małych czarnych”. Na twarzach miały rumieńce z emocji.

    Po standardowych powitaniach, życzeniach, prezentach, zaprosiłem ich do salonu. Oczywiście towarzystwo natychmiast skupiło się na wypiętej Płodnej.

    Dominika z pewnych wahaniem położyła dłoń na jej plecach, przeciągnęła w stronę tyłka, pogłaskała ją po pupie i przesunęła palcami po cipce.

    – Ma gładką skórę – stwierdziła.

    Chłopcy byli oswojeni z Zosią, dziewczyny dopiero się rozkręcały, przyglądając Płodnej z ciekawością. Po wypiciu kilku drinków początkowe napięcie zeszło z towarzystwa, rozsiedliśmy się wygodnie. Nicole zdjęła przez głowę sweterek i zwróciła się do mnie:

    – Rozepnij mi stanik młodzieńcze !

    Uwolniłem jej biust. Miała oczywiście zrobiony, pod obydwiema piersiami widać było nieznaczne blizny po operacji. Ale za to oba piękne balony ani trochę nie wisiały a brązowe, proporcjonalne sutki cudnie już sterczały.

    Dziewczyny patrzyły w milczeniu jak Nicole się rozbiera a potem klęka u mych kolan i otwiera usta i wysuwa język aż na brodę. Natychmiast wyjąłem pałkę. Nicole objęła ją ustami i z westchnieniem, dbając o kontakt wzrokowy wzięła głęboko, po same jaja i zaczęła mi obciągać, głośno przy tym siorbiąc. Poczułem na swoim członku ciepło, wilgoć ucisk jej warg i muśnięcia języka. Nicole na chwilę wyjęła kutasa z ust, napluła na niego i ponownie wzięła. Usta ciasno go obejmowały a ślina dawała ślizg. Gdzie ta kobieta miała gardło ?? Mój kutas niknął w jej ustach za każdym razem a ja wcale nie czułem, żeby dotykał jej przełyku. Po prostu mistrzyni loda. 

    Jasiek tymczasem podszedł do Beci i pocałował ją, kładąc dłoń na jej biuście. Becia ostrożnie oddała pocałunek, objęła go za szyję i przywarła do niego. Ręka Jaśka powędrowała na jej tyłek, podciągając jej sukienkę. Nie protestowała. Odsunęła się na chwilę i zdjęła majtki, zostawiając je na podłodze, po czym okrakiem usiadła na Jaśku. Jasiek ściągnął z niej sukienkę. Becia została w samych pończochach i czółenkach. Jasiek trzymał ją za tyłek i lizał jej sutki. Dziewczyna odchyliła głowę i przymknęła oczy z rozkoszy:

    – Wejdź we mnie, już ! – zażądała i lekko się uniosła.

    Jasiek wyjął pałkę i zobaczyłem jak Becia siada na niej, jak kutas Jaśka wchodzi w nią i znika w jej cipce. Po chwili jej biodra zaczęły się rytmicznie poruszać. Obejmowała Jaśka i cicho postękiwała.

    Dominika nadal interesowała się Płodną, pogłaskała ją, obeszła dookoła, kucnęła przed nią z przodu. Płodna podniosła głowę a Dominika ją pocałowała. Przywarła do ust Płodnej z takim pożądaniem, tak szybko poszły w ślinę, zaczęły się lizać, ssać sobie języki, że chyba sama Płodna była tym zaskoczona, ale z oddaniem namiętnie całowała dwadzieścia lat młodszą od siebie dziewczynę.

    – Dlaczego ona nic nie pije ani nie mówi ? spytał Damian wskazując na moją niewolnicę.

    – Ustaliłem że dopiero jak każdy w nią się spuści, będzie mogła zejść ze stołu – odparłem.

    – To na co czekamy ? Damian wstał, podszedł do Płodnej, rozpiął spodnie, wyjął mocno sterczącego kutasa, złapał ją za biodra i zapakował. Kutas wślizgnął się w niewolnicę od razu tak, że tylko jęknęła. Rozległy się śmiechy i okrzyki – nie wiadomo czy oburzenia czy aprobaty. Płodna złapała się krawędzi blatu, żeby nie spaść i dalej całowała się z Dominiką. Siedząc na kanapie widziałem, jak pod spodem skaczą jej cycki. Pojękiwała z rozkoszy. Była na widoku publicznym, ruchana, poniżona. Wszystko co lubiła.

    Jasiek – jej syn – też był obecny. Popijał mohito obojętnie patrząc na matkę i ruchając się z Becią.

    „Możliwe, że po dzisiejszym wieczorze będziesz miał braciszka lub siostrzyczkę  pomyślałem. Płodna miała za zdanie zajść w ciążę, bo tak jej rozkazałem. Nie zabezpieczała się i była właśnie w płodnej fazie cyklu. Trudno jednak było mi się skupić, bo klęcząca między moimi nogami Nicole obciągała mi coraz mocniej aż ślina i śluz kapały jej z ust na cycki. Chwyciłem ją za włosy i dociskałem głowę. Przytrzymywałem aż zaczynała charczeć. Puszczałem, łapała oddech i zaczynała od nowa. Przyrzekłem sobie, że nie spuszczę jej się do ust, że muszę ją też wyruchać. Wstałem, wziąłem ją za rękę. Posłusznie poszła za mną. Posadziłem ją na blacie kuchennym rozchyliła nogi. Teraz ja kucnąłem mając przed oczami jej cipę. Zbliżyłem twarz, zacząłem ssać jej srom. Poczułem jak pazury Nicole wbijają mi się we włosy. Była cała mokra. Wsunąłem jej język. Jęknęła, rozchyliła szerzej nogi. Zacząłem kręcić językiem, wylizywać ją od środka, spijając jej soki.

    Poczułem jak ktoś mnie stuka w ramię. To jeden z kumpli. Stał w kolejce ze sterczącą pałą, ale nie mógł się doczekać:

    – Nie bądź świnia, daj poruchać !

    Z niechęcią odstąpiłem mu Nicole, chłopak wziął ją za biodra, zsunął z blatu i nałożył na biodra

     i rozejrzałem się.

     Dominika leżała na sofie z zadartymi nogami. Becia nadal ruchała się z Jaśkiem.

    Tymczasem Damian nabierał tempa, ruchając Płodną a za nim już ustawiła się kolejka poganiających go chłopaków. Każdy chciał się spuścić w Płodnej, żeby już zaliczyła wszystkie spusty i mogła się z nimi napić. Damian doszedł wreszcie z głośnym jękiem i spuścił się w Płodnej. Po jej udach spłynęła sperma. Po nim przyszli następni. Płodna cierpliwie to znosiła, ociekając coraz bardziej. Wreszcie, po zaliczeniu szóstego wytrysku w sobie, mogła wstać z ławy. Nie wycierając się, lśniąc od spermy, nalała sobie drinka, usiadła w fotelu i założyła nogę na nogę.

    – Jasiek – rzuciłem w stronę jej syna – co ty na to ? chcesz się zabawić z mamą ?

    Jasiek nie mógł pokazać, że jest miękką fają. Odsunął Becię, podszedł do nagiej matki ze sterczącym członkiem, pochylił się i pocałował ją w usta, wsuwając język w jej usta. Chwycił ją za pierś i ścisnął. Płodna aż podniosła nogę z podniecenia.

    Dominika patrzyła na to oszołomiona.

    – Chodź  – zawołałem. Podeszła.

    – Zdejmiesz to ? – wskazałem palcem na jej sukienkę. Patrząc mi w oczy powoli zsunęła majtki. A potem sukienkę, przez głowę. Młoda, zgrabna, smukła. Nie nosiła stanika, sutki jej sterczały. Ale była zakłopotana.

     Położyłem ją na sofie. A potem położyłem się na niej. Po bożemu, na misjonarza. Jedną nogę zarzuciła na oparcie sofy, drugą opuściła na podłogę. Po robieniu loda przez Nicole byłem na krawędzi wytrysku. Ale Dominikę należało uszanować. Należał jej się długi orgazm. Dałem z siebie wszystko. Dominika najpierw jęczała, ale potem pazurami rozorała mi plecy, gdy w niej wystrzeliłem.

    *

    Mógłbym długo pisać, kto z kim i w jakiej pozycji… ale moglibyście stracić wątek. Impreza miała swoje tempo. Kiedy wszyscy się wyczerpali, usiedliśmy gdzie kto mógł i zaczął się chillout przy drinkach i muzyce. Znalazłem się na sofie pomiędzy Nicole a Płodną. Dominika z Becią chichotały z chłopakami.

    Nicole i Płodna były nagie. Obie założyły nogę na nogę, machały stopami. Popijały czystą whisky i paliły. Tuliły się do mnie a ja je obejmowałem. Ewidentnie nasza trója była w dobrej komitywie.

    – Ach, żeby już ci goście poszli – westchnęła Płodna patrząc na Nicole

    – Chciałabym pogadać w spokoju – dodała Nicole.

    – Ja też chciałabym pogadać – podniosłem wzrok i zobaczyłem Dominikę z petem.

    „Co tu się odjaniepawla ?” pomyślałem.

    – Dziewczyny, zapraszam na taras – wstałem z kanapy, razem ze mną Płodna.

    – Weźcie drinki – rzuciła przez ramię.

    Siedliśmy na leżakać wokół podświetlanego basenu. Ja i trzy nagie kobiety, każdą tej nocy wyruchałem, dwie z nich widziałem pierwszy raz w życiu.

    – Po dzisiejszej nocy na sto procent będę w ciąży – Płodna przerwała krępującą ciszę – mogę nie być dość rozrywkowa. Możesz potrzebować zastępstwa – wskazała głową na Nicole, która uśmiechnęła się promiennie. Najwidoczniej dziewczyny coś uknuły. Dominika wodziła po nas wzrokiem i milczała. O dziwo odezwała się pierwsza:

    – O, to się świetnie składa. Weź mnie na zastępstwo.

    Nie da się opisać zdumienia jakie wymalowało się na wszystkich twarzach.

    -Że co ?? – wykrztusiła Płodna – kto ty w ogóle kurwa jesteś ?

    – Koleżanka pana domu, bo co ? zaczepnie warknęła Dominika

    – Wiesz co mała, zamknij na chwilę dziób – Płodna pochyliła się do niej i w jej oczach  pojawił się groźny błysk – jak starsi rozmawiają.

     Nie poznawałem jej. Moja uległa niewolnica grała jakąś swoją grę i rządziła się. Bawiło mnie to. Postanowiłem milczeć i obserwować.

    Trzy nagie kobiety kłóciły się. Zrozumiałem, że o mnie. Nicole w branży porno nie zarabiała kokosów i ledwo wiązała koniec z końcem. Płodna ze zleceniem orgii u młodego miliardera spadła jej jak z nieba. Między kobietami zaiskrzyło i szybko dogadały się – Płodna miała mnie przekonać, żebym dokooptował do zabawy także Nicole, która chętnie oddałaby się bogatemu w niewolę. Robiłaby to samo co dotychczas ale w bardziej luksusowych warunkach. Pewnie bym się zgodził. Ale pojawiła się Dominika i zrobił się kłopot. Nicole poczuła się wydymana a Płodna ośmieszona. I nikt nie wiedział o co chodzi Dominice. A jej chodziło o to samo. Przyszła, zobaczyła willę, duże pieniądze i poczuła szansę. I też chciała skorzystać. Emocje narastały.

    – Kurwa !! wrzeszczała Płodna. Myślisz sobie mała zdziro, że możesz tak się wbijać i że co ? Że coś ci się należy ?? Nie twoja, kurwa, liga ! Spierdalaj do bloku.

    – Widzisz, zdziro – Dominika zajęta była dłubaniem w palcu u nogi a jej głos był spokojny – jestem młoda, lubię się pieprzyć. Z twoim panem miałam dziś świetny orgazm. I w odróżnieniu od Ciebie jestem wolna i w odróżnieniu od Nicole nie jestem w desperacji. Moja oferta – zwróciła się do mnie – masz mnie, robisz co chcesz; gotuję ci, daję dupy, whatsoever. Raz w tygodniu chcę mieć orgazm. Mieszkam tu z tobą, utrzymujesz mnie. Umiem być lojalna – zakończyła i zaciągnęła petem patrząc spokojnie po nas wszystkich.

    Nie wiedziałem co im odbiło, ale imponowały mi. Może poza Nicole, która mi się po prostu podobała. Płodna pokazała zęby. Dominika miała charakter. A Nicole miała fajne usta i cipę. Sytuacja była pojebana. Nadeszła pora żebym się włączył.

    – Chyba rozumiem – uśmiechnąłem się do Płodnej – Dzięki, super to załatwiłaś – Położyłem jej rękę na kolanie a Płodna od razu złagodniała i uśmiechnęła się – Nicole jest zajebista.

    Wyciągnąłem rękę do Nicole:

    – Zgoda. Mamy deal.

    Nicole uścisnęła mi dłoń z uśmiechem. Teraz przyszła pora na Dominikę. Wyciągnąłem do niej rękę:

    – Witaj w rodzinie.

    – Cześć ! Uśmiechnęła się Dominika.

    Wieczór skończył się tak, że miałem w domu zapłodnioną niewolnicę, aktorkę porno i koleżankę z grupy.

    O której z nich chcielibyście poczytać ?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Gloryhole Klaudia

    Powietrze szumiało niskim, ciężkim, basowym pulsowaniem, które nie było zwykłą muzyką; to był sekretny puls budynku. Serce Klaudii waliło o żebra, w szalonym, synkopowanym rytmie, tylko jej własnym. Stała przed prostymi, nieoznakowanymi drzwiami, tymi, w stronę, których skinął głową imponujący bramkarz z wymownym uśmieszkiem. Jej ostatnie wyzwanie. Wybrana, niegrzeczna przygoda na tę noc.

    To jest to. Nie ma już odwrotu.

    Pchnęła drzwi. Pomieszczenie było mniejsze, niż sobie wyobrażała, i brutalnie proste. Owionęło ją chłodne, czyste powietrze, stanowiące ostry kontrast z dusznym upałem klubu. Dwie ściany były puste, sterylnie białe. Trzecia była lustrem sięgającym od podłogi do sufitu, ukazującym odbicie szeroko otwartych oczu: dziewczynę z zarumienionymi policzkami w czarnej sukience koktajlowej, która nagle wydała jej się za ciasna. A potem była czwarta ściana. A raczej jej brak. Na jego miejscu znajdował się panel z ciemnego, polerowanego drewna, poprzecinany trzema idealnie gładkimi otworami, każdy na innej wysokości.

    Menu, pomyślała, a histeryczny chichot wyrwał jej się z gardła, który szybko przełknęła. To poważna sprawa. To święta sprawa.

    Podeszła bliżej lustra, jej obcasy cicho stukały o kafelki. Jej oddech urywał się, gdy patrzyła na siebie. To był spektakl. Jej spektakl. Pozwoliła palcom wędrować w górę ud, unosząc rąbek krótkiej sukienki. Powoli, z przekąsem zaczęła ją podciągać, odsłaniając czarne koronkowe cholewki pończoch i gładką skórę ud.

    Patrzą, uświadomiła sobie, czując nowy impuls elektryczny przeszywający jej kręgosłup. Ktoś jest po drugiej stronie lustra. Ta myśl jej nie przeraziła. Napędziła ją.

    Ostatnim, płynnym ruchem ściągnęła sukienkę przez głowę i pozwoliła jej opaść na podłogę, tworząc jedwabistą kałużę. Stała tam w samej czarnej bieliźnie – delikatnym, niemal architektonicznym staniku i pasujących do niego stringach – i niebotycznie wysokich szpilkach. Odwróciła się lekko, wyginając plecy, obserwując w lustrze grę światła na swojej skórze. To dla ciebie. Cicha obietnica wisiała w powietrzu, gęsta i potężna.

    Z drugiej strony drewnianej ściany dobiegł cichy, szurający dźwięk. Czyjaś obecność. Jej publiczność była gotowa.

    Zbliżyła się do otworów, jej puls walił jak szalony w uszach. Musiała wybrać. Najniższy, najwyższy, ten pośrodku. Uklękła przed środkowym otworem, chłodne powietrze muskało jej nagie uda. Wzięła głęboki, uspokajający oddech, zapach drzewa sandałowego i czystej męskiej skóry delikatnie drażnił jej zmysły.

    I wtedy się pojawił.

    Wślizgnął się płynnie przez otwór, w miękkie, intymne światło jej pokoju. Jej usta rozchyliły się w cichym och wdzięczności. To było… piękne. Długi i gruby, dumnie wyprostowany, z żyłką biegnącą od spodu niczym nierówną ścieżkę, którą jej język pragnął podążać. Skóra była gładka i ciepła, główka zarumieniona głęboką, rumianą czerwienią, lśniąca pojedynczą kroplą wilgoci. To była obietnica czystej, nieskomplikowanej przyjemności.

    Żadnych imion. Żadnych twarzy. Tylko to.

    Jej pierwszy dotyk był lekki jak piórko, jej palce ledwo musnęły jego długość. Z drugiej strony ściany rozległ się niski, stłumiony jęk, wibrujący przez drewno i trafiający prosto w jej opuszki palców. Z jej ust wyrwało się drżące westchnienie. On jest prawdziwy. To jest prawdziwe.

    Pochyliła się, jej włosy otarły się o drewno. Nie użyła rąk. Zamiast tego wysunęła język, by po raz pierwszy, nieśmiało go posmakować. Słony. Czysty. Męski. Spłaszczyła język i wykonała jedno długie, powolne, liżące muśnięcie od nasady aż po czubek. Jęknięcie z drugiej strony było tym razem głośniejsze, bardziej desperackie. To był najbardziej erotyczny dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszała.

    Ośmielona, ??objęła palcami jego krocze, czując jego potężne, pulsujące ciepło. Przyciągnęła go do swoich ust, a jej wargi rozciągnęły się w szeroki, zapraszający krąg, gdy go w siebie wciągnęła. Boże, ależ on wielki. Uczucie, jak wypełnia jej usta, jego ciężar na języku, wysłało falę pożądania prosto do jej własnego jądra. Jęczała wokół niego, a wibracje wywołały kolejny stłumiony dźwięk przyjemności u niewidzialnego mężczyzny.

    Zaczęła się poruszać, ustalając rytm. W górę i w dół, kiwając głową najpierw powoli, potem coraz pewniej. Wolna ręka wsunęła się między jej nogi, naciskając na wilgotną koronkę stringów, odzwierciedlając rytm jej ust. Odgrywała przedstawienie, a zwierciadłem weneckim była jej jedyna widownia – ona sama.

    Zatraciła się w doznaniach. Jedwabiście miękka skóra przesuwająca się po twardym jak żelazo rdzeniu. Słony, piżmowy smak jego ciała. Sposób, w jaki jego biodra zaczęły poruszać się drobnymi, mimowolnymi szarpnięciami, dostosowując się do jej rytmu. Surowe, niefiltrowane dźwięki jego przyjemności. Była tu boginią, panującą nad tą pierwotną wymianą, dającą i przyjmującą przyjemność w jej najbardziej skoncentrowanej formie.

     

    Jej druga dłoń uniosła się, objęła i delikatnie masowała jego ciężki worek, poruszając wrażliwe gałki oczne. Jego oddech stał się nierówny, a pchnięcia bardziej natarczywe. Czuła narastające w nim napięcie, zbliżający się wybuch. Przyspieszyła kroku, wciągając go głębiej, a jej gardło otworzyło się, by go przyjąć.

    Gardłowy krzyk, po którym nastąpiła seria zdławionych, wdzięcznych przekleństw, przedarł się przez ścianę. Jego biodra znieruchomiały, mocno naciskając na drewno, gdy jego wytrysk wystrzelił do jej ust, gorący, słony i obfity. Przełknęła raz, drugi, akceptując każdy ostatni puls, głęboki, satysfakcjonujący jęk rezonował w jej gardle.

    Kiedy w końcu zmiękł, polizała go po raz ostatni, delikatnie, obficie go oczyszczając, zanim powoli wycofał się z powrotem przez otwór, pozostawiając ją bez tchu i klęczącą na podłodze, a jej własne ciało śpiewało z niezaspokojonej potrzeby.

    Spojrzała w swoje odbicie. Jej usta były spuchnięte, oczy zamglone pożądaniem. Jedno w dół.

    Nowy ruch przykuł jej uwagę. Z najwyższej dziury wyłaniał się już kolejny penis, chętny na swoją kolej. Ten był inny – grubszy, nieobrzezany, z rozkosznie cofniętą napletką, odsłaniającą śliską główkę. Zakołysała się w powietrzu, nowe wyzwanie.

    Chloe wstała, nogi lekko jej drżały. Wbiła kciuki w boki stringów i powoli, bardzo powoli, ściągnęła wilgotną koronkę z nóg, stając zupełnie naga, z wyjątkiem pięt. Odwróciła się twarzą do lustra, dając nowemu widzowi pełny, bezwstydny widok na swoją lśniącą kobiecość, zanim odwróciła się z powrotem do ściany z nowym, wygłodniałym uśmiechem igrającym na ustach.

    Wyciągnęła rękę, nie po nowego penisa, ale po śliskość między własnymi nogami, pokrywając palce własnym podnieceniem. Następnie owinęła wilgotne, lśniące palce wokół grubego, nowego członka i pogłaskała go raz, powoli, od nasady aż po czubek.

    „Dobrze, przystojniaku” – wyszeptała ochrypłym głosem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore