Author: admin

  • Niewierna dziewczyna

    Historia będzie o tym, jak odkryłem, że w moim związku jest coś nie tak. Ale zacznijmy od początku. Jestem Michał, mam 28 lat, od 3 lat jestem w związku z cudowną jak mi się wydawało kobieta. Kamila była ode mnie młodsza o 4 lata i miała 24 lata. Kamila miała 170 cm wzrostu, była ponętną ciemną blondynką o kręconych włosach i zielonych oczach. Oprócz niesamowitego sexapilu, jej ciało było jej niesamowitym atutem. Kształtny pełny tyłek, wcięcie w talii, i dość duży biust w rozmiarze D. Kiedy poznałem się z Kamilą, spotykała się wówczas ze swoim ówczesnym facetem, jednak między nami zaiskrzyło i chcąc nie chcąc po tym jak zdradziła go ze mną, rozeszli się, a ja byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemii, mając za kobietę taki niesamowity skarb. Z Kamilą dogadywaliśmy się niemalże bez słów, uzupełnialiśmy się w każdym szczególe. Po prostu związek idealny. Wprawdzie zawsze czułem trochę zazdrość z powodu, że Kamila zawsze obracała się w męskim towarzystwie, miała praktycznie samych facetów za znajomych, zwłaszcza podczas studiów. Kiedy już mieszkaliśmy razem bardzo często przychodzili do niej koledzy ze studiów. Czasami wpadali pojedynczo, czasami było ich dwóch. Generalnie co rusz jakieś nowe twarze. Na początku tych spotkań siedzieliśmy razem, gadaliśmy w gronie: Kamila, jej kolega lub koledzy i ja. Potem mówili, że czas niestety zabrać się za projekty na studia i szli do pokoju. Ufałem jej całkowicie, więc nie przeszkadzałem im. Szli do drugiego pokoju i pracowali sobie nad rzeczami na studia. Czasami pytałem ją tylko, czemu co rusz z kimś innym pracuje w grupie na studia, zamiast mieć swoje dobrane, sprawdzone grono. Zawsze odpowiadała wymijająco, że tak wyszło. No okej, nie wnikam mówiłem. Trochę irytowało mnie to, że gdy przychodzili późnym popołudniem, zawsze wychodzili bardzo późno. Często zdarzało się, że była to 2-3 w nocy, czasami nawet nad ranem. Mimo wszystko byłem jednak wyrozumiały i cierpliwy. Nie przeszkadzałem im, czasami tylko pukając do pokoju czy tam coś do picia chcą, albo coś zjeść. Zawsze Kamila krzyczała, że nic nie trzeba i żeby nie wchodzić, bo jest bałagan i mają porozkładane papiery. Pewnego razu wróciłem około 20 do domu, wchodząc widziałem, że w pokoju pali się światło i że Kamila znów z kimś tam nad czymś pracuje. Krzyknąłem na przywitanie i poszedłem do kuchni. Po chwili wyszła Kamila ubrana w szlafrok i podeszła się do mnie przywitać. Zdziwiło mnie to, więc zapytałem: a co TY ludzi przyjmujesz i nie możesz się ubrać jak człowiek?- Oj nie zdążyłam się ogarnąć po kąpieli, a już przyszli odparła. Spojrzałem na nią, fakt miała jeszcze lekko wilgotne włosy, będące rozpuszczone i w lekkim nieładzie. Coś jednak przykuło moją uwagę. – A co Ty taka mokra na twarzy jesteś? – spytałem. – A to.. eee to nic takiego, piliśmy z Pawłem drinka nad projektem i się oblałam, zanim do Ciebie wyszłam. Ale chyba nie jesteś na mnie zły – spytała. Nie, nie jestem – odparłem. W tym czasie przytuliła się do mnie i obdarzyła długim namiętnym pocałunkiem, wręcz jeżykiem penetrując mi gardło. Podnieciło mnie to niesamowicie, tym bardziej, że faktycznie miała bardzo wilgotno i mokro w ustach. Co to za drink, co ona go piła pomyślałem, jakiś taki dziwny w smaku. Klepnąłem ją w tyłek, a ona poszła do pokoju dokończyć projekt. Jej kolega wychodził od nas około 3 w nocy, a ja już praktycznie spałem. Kamila przyszła do mnie, położyła się obok mnie. Widok jej ciała, krągłych bioder, jej zapachu i olbrzymia ochota na sex, którego już jakiś czas nie uprawialiśmy sprawiła, że chciałem w końcu nadrobić zaległości. Kamila burknęła coś pod nosem, wymamrotała, że jest śpiąca i zmęczona i żebym dał jej spokój. Trochę się zawiodłem, ale poszedłem spać. Nazajutrz, kiedy jej nie było, a ja miałem dzień wolny zajmowałem się swoimi sprawami. Mój komputer nie mógł połączyć się z naszym wi – fi, więc skorzystałem z komputera Kamili. Otworzyłem go, był włączony. Patrzę co tam jest, wszystkiego pełno, pootwierane jakieś foldery, programy. Była tego masa. Zacząłem wszystko minimalizować, żeby dostać się do pulpitu. Wtem patrzę, jakiś folder, w którym było pełno pozgrywanych filmików z telefonu, zatytułowanych typowo jak dla tego typu filmików: skrót i cyfry. Filmików było chyba ze 40, ale nie było widać na podglądzie co to za filmiki. Trochę moja ciekawska natura, natchnęła mnie do tego, żeby kliknąć na ostatni filmik, najnowszy. Pomyślałem, że to pewnie jakieś na studia. Odpaliłem, patrzę… Kamila na filmiku, w pokoju, w którym zawsze przesiaduje i jej kolega z wczoraj Paweł. To, co zobaczyłem, spowodowało, że zabrakło mi tchu. Wpierw było widać tylko kanapę w pokoju, ale po 3 sekundach widać było jak Paweł popycha moją Kamilę na kanapę. Problem był tylko w tym, że oboje byli nadzy. Kamila popchnięte na kanapę, zaśmiała się perliście, obróciła się i z uśmiechem i zawołała : eeejjjjj, łobuzie. To co było dalej, zaskoczyło mnie jeszcze bardziej, w kadrze pojawił się facet. To był Paweł, który bez żenady podchodzi do mojej dziewczyny z kutasem na wierzchu. Widać było, że Kamili rozszerzyły się źrenice i powiedziała: o kurwa, ale jest wielki. Miałaś już do czynienia z takim sprzętem – zaśmiał się Paweł. Może… a co boisz się, że sobie nie poradzę – ze śmiechem odparła Kamila. No nie wiem.. Ty mi powiedz- ripostował Paweł, wiesz jestem tak nagrzany, że nie chciałbym przykrych konsekwencji. Kamila uśmiechała się i powiedziała: hem no to pozostaje gumka…. albo moja słodka buźka. Tylko jest jeden problem, nie mam i nie używam gumek. Uśmiechnęła się i spojrzała na niego wyzywająco. Hmm ja taż nie – bezczelnie odpowiedział Paweł. No cóż.. chodź tu, pokaże Ci teraz coś, o czym nawet nie śniłeś. W tym samym czasie błyskawicznie złapała go za rękę i przyciągnęła do siebie, łapczywie zbliżając głowę do jego olbrzymiego kutasa, drugą ręką łapiąc go za fujarę. Przez chwilę gdy wydawało się, że zaraz jego kutas wyląduje w jej ustach, na chwile zatrzymała się i powiedziała: hmmm faktycznie jest cholernie wielki, ale spokojnie ogarnę go – zaśmiała się. Po chwili bardzo obficie splunęła na jego wielką fujarę, po czym dossała się do jego główki niczym odkurzacz. Językiem wodziła po czubku jego kutasa z niesamowitą szybkością i zwinnością. Koleś widać był niesamowicie wniebowzięty. Wtem niemalże wchłonęła jego wielką główkę, zatrzymując swoje usta gdzieś w połowie jego kutasa. Nie sądziłem, że człowiek może mieć takie rozwarcie szczeki. Widać jej to też sprawiało przyjemność, bo spojrzała w górę na niego i mruczała rozkosznie. Gdy on spojrzał w dół i ich spojrzenia się spotkały, Kamila wykonała bardzo gwałtowny ruch głowa w przód, niemalże wchłaniając jego członka w całości. Kolesiowi świeczki stanęły w oczach, niemalże wznosił ręce ku niebu, nie wiedząc co z nimi zrobić. Byłem całkowicie zszokowany tym, co widzę. Kamila w całości pochłonęła taką wielką maczetę, że aż odznaczał się kształt jego fujary gdzieś w okolicach gardła. Delikatnie pogłębiła pozycję, kilkoma ruchami głowy w przód, tak, że jego kutas całkowicie szczelnie wypełniał jej usta. W tej pozycji wytrwała kilka sekund, po czym błyskawicznie cofnęła głowę do tyłu, wypuszczając jego wielki sprzęt z ust. Widok był oszałamiający. Kutas jego nie widziałem chyba nawet na filmach cały mokry od śliny mojej dziewczyny, i moja dziewczyna, która przegryza wargi, łapiąc się za szczękę i mówiąc: Cholera naprawdę tęgi okaz, prawie mi szczękę rozerwało. Podobało się? – spytała? OOOOOO tak- wyjęczał jej kolega. Widać nie był w tym stanie powiedzieć nic więcej. Ona ponownie zabrała się do roboty, biorąc go w usta. Również po paru głębszych ruchach przyjęła bardzo satysfakcjonującą pozycję na kolanach i oparłszy się jedną dłonią o jego uda dopiero pokazała, na co ją stać. Połykała tego kutasa niemal w całości, namiętnymi ruchami podtrzymując wolną dłonią jego jądra, co jakiś czas przerywała by i je popieścić. Przy tym, gdy tylko kutas nie stał jej wbity między migdałki, wyginała się i kierowała twarz w jego stronę. On chwycił w dłoń włosy, które do tej pory ocierały się o jej ramiona i odgarnął je do tyłu. W tej pozycji pozostawił dłoń i zaczął ją dopychać. Pewnie powiedziała mu, żeby ogarnął włosy, ale miałem pewność, że takiego chwytu nie zaplanowała. Znów się pomyliłem, facet zaczął ją bez ogródek pieprzyć w usta a ona wiła się przed nim na kolanach i dawała radę, ba w pewniej chwili on przerwał a ona wciąż łapczywie ciągnęła nie mając zamiaru odpuścić. Gość wznosił oczy ku niebu i znów w dół, nie wiedział już co zrobić z rękoma. W końcu obiema rękami złapał ją za głowę, tak, aby ją unieruchomić i intensywnie tylko pracował biodrami, tak aby jego kutas niczym wielki tłok pracował w ustach mojej dziewczyny, co chwila pojawiając się i znikając. Widać było po nim, że długo już nie wytrzyma. Ona też to wiedziała i lubieżnie się uśmiechając zaczęła pieścić ustami koniec jego penisa podczas gdy silnymi ruchami dłoni waliła mu aż miło. Finał tych igraszek nastąpił bardzo szybko i tu znów dziewczyna pokazała, że nie ma sobie równych. Nigdy, nawet w pornosach, nie widziałem tak namiętnego i perwersyjnego obciągania a finałem przeszła sama siebie. Najpierw szeroko otworzyła usta i odchyliła głowę do tyłu a gdy gość, wydyszał, że dochodzi, znów błyskawicznym mocnym ruchem głowy wbiła sobie jego kutasa niemalże do gardła. Facetowi stanęły świeczki w oczach z wrażenia i zaczął intensywnie jęczeć. Widać było, że tak głęboko nabitym kutasem w ustach mojej dziewczyny nie spuszcza się jej w usta, tylko bezpośrednio do gardła. Pierwsza fala musiała być bardzo mocnym, intensywnym wystrzałem, bo Kamila aż głośno charknęła, ale nie przeszkadzało jej to w niczym, aby przyjmować  kolejne salwy prosto do gardła. Koleś po paru sekundach, widać wciąż miał tak intensywny orgazm, że z tej ekscytacji jego kutas drgnął, wysuwając się z gardła mojej dziewczyny, ale wciąż w połowie zostając w jej ustach. Teraz to Kamili stanęły świeczki w oczach, a oczy rozszerzyły się niesamowicie. Jej twarz z każdą sekundą przyjmowała coraz to bardziej zszokowane oblicze. Jego finał trwał chyba bardzo długo, a u Kamili dwa razy było widać odruch przełykania. Gdy skończył, błyskawicznie wyciągnął kutasa z ust mojej dziewczyny, a sporo spermy wylało się jej z ust, spływając obficie jej po brodzie. Podeszła do telefonu z otwarta buzia, wzięła go i uniosła w górę. Ona wciąż miała usta pełne, po tym, jako koleś dosłownie spierdolił się jej w usta. Wzdrygnęła się, ale przełknęła wszystko, chociaż na dwa razy. Po paru sekundach ciszy powiedziała: kuurwa człowiekuuu co to było? Ile ty tego tam masz.. gdzie ty to mieścisz. To ty wyssałaś, ze mnie chyba wszystko, co się dalo- wydyszał. Wtem widać było wyraźne poruszenie i chaos. O kurwa przyszedł, ubieraj się. Po czym widać było, że Kamila w pośpiechu ubiera się i narzuca na siebie szlafrok, przeczesała włosy i wyszła z pokoju. Po 2 minutach nagrania było widać jak wraca i mówi do niego. eeee looozik, możemy się pokusić o dogrywkę- powiedziała Kamila. Nic się nie pokapował, przecież po Tobie widać, że przed chwilą obrabiałaś mi pałe – zapytał Paweł. Niee totalnie nic, dostał ode mnie miłego buziaka i się ucieszył – zakpiła Kamila. Na tym nagranie się urywa, boję się odpalić pozostałe filmiki, a zaraz do domu wraca moja Kamila. Nie mam pojęcia co w tej sytuacji mam zrobić… jestem zszokowany….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Garbaty Dzon
  • Alicja – druga niespodzianka

    Od opisanej kolacji minęło kilka miesięcy. Obydwaj panowie w międzyczasie pojawili się u Bogdana i Ali, jednak odrębnie i spotkania miały wybitnie roboczy charakter. Bogdan obiecywał nie przynosić pracy do domu, ale szansa nawiązania współpracy i podpisania kontraktu z zagraniczną firmą (poza nazwą, więcej o szczegółach umowy nie dowiedziała się) była ważniejsza niż obietnice. Kobieta była zawiedziona. Bogdan poświęcał jej coraz mniej czasu i nocował przeważnie u siebie. Kontrakt przysłonił wszystko, bo gwarantował jego firmie jednak spory przychód. Ponoć nawet pięć lat spokojnej egzystencji firmy i za dwa, trzy lata szansę na kolejne zamówienia. A te zapowiadałyby stabilizację na dekadę lub dłużej.

    W międzyczasie, również w trosce o własne samopoczucie, zaprosił partnerkę na kolację do restauracji. Alicja nastawiona na miły wieczór „wreszcie we dwoje” przeżyła spore rozczarowanie, bowiem okazało się, że w restauracji Bogdan spotkał znajomego z żoną. Jerzy był dość hałaśliwym i zaborczym facetem, w wieku Alicji. Jego kilka lat młodsza żona, Krystyna, cicha blondynka słuchająca męża, była raczej marną towarzyszką dla Alicji. Panowie od razu znaleźli tematy do rozmowy. Jerzy zagadał wszystkich, a panie… siedziały, dyskretnie wzdychały, próbowały różnych tematów. Dokładnie, jak nigdy, kroiły i przeżuwały kolejne kęsy swoich porcji. Omówiły pogodę chyba w całej Europie, kłopoty z przejazdem na wszystkich ulicach Warszawy i wreszcie z ulgą pożegnały się. Krystyna liczyła na ekscytujący wieczór, jaki obiecał jej mąż, ale wieczór skończył się przy restauracyjnym stoliku. Alicja chciała mieć partnera dla siebie, a przegrała z jego kolegą. Z kolei panowie wydawali się wyjątkowo zadowoleni. Wydawali się w ogóle nie dostrzegać rozczarowania partnerek. Na zakończenie spotkania coś jeszcze obiecywali sobie, spoglądając ukradkiem w kierunku pań. Rozmawiali na tyle dyskretnie, że kobiety niczego nie usłyszały. Koledzy rozstali się w wyśmienitych humorach. Panie nijak nie podzielały ich opinii o mijającym wieczorze. I milczały w drodze powrotnej. Panowie nie zapytali ich o opinię.

    *

    Z szampanem w ręku, potężnym bukietem kwiatów pod pachą i teczką z dokumentami w drugiej ręce, torbą z laptopem na ramieniu pokonywał schody po dwa stopnie. Kiedy otworzyła drzwi, ukląkł w teatralnej konwencji, wręczył jej kwiaty i butelkę. Sceptycznie nastawiona, spojrzała z pytaniem w oczach. Wyjaśnił z uśmiechem:

    – Dziękuję i przepraszam. Dziękuję: za cierpliwość, wyrozumiałość. Przepraszam: za zaniedbywanie ciebie – patrzył w jej oczy. – A dzisiaj wieczorem zapraszam do teatru, potem na kolację – podał bilety wyjęte z kieszeni marynarki.  

    Po komedii w teatrze i miłej kolacji tylko we dwoje, taksówką wrócili do jej mieszkania. Gospodyni, która w samym peniuarze weszła do sypialni ze smutkiem skonstatowała, że jej Boguś to jednak nie jest Ironman. Kochanek leżał na łóżku bez butów i marynarki, a w ręku trzymał jakieś dokumenty. I głośno chrapał.

    *

    – Misiaczku, obiecuję, że nadrobię zaległości. Wymyślę coś, co pozwoli zapomnieć o naszej wczorajszej wpadce – stał nad nią w szlafroku, jeszcze mokry po kąpieli i teatralnie bił się w pierś. Sukces jego pracowni nieodwracalnie poprawił mu humor.

    – Naszej wpadce?! Naszej?!! – zirytowana partnerka coraz głośniej nie podzielała jego radosnego nastroju i próby podziału winy za finał minionego wieczoru.

    – Oj, nie spierajmy się o szczegóły – machnął lekceważąco ręką. Myślami wybiegał daleko poza wczorajszy wieczór. – Wymyślę coś, że, że… – chwilowo brakowało mu pomysłów i słów. – Że twoja cipka nie zapomni takich wrażeń! 

    – No, już widzę: kajakowa wycieczka Wisłostradą po ulewie! – prychnęła naburmuszona Ala.

    Na moment zatkało go. Jednak partnerka była dotknięta do żywego jego wczorajszym zachowaniem. Próba poprawy relacji niewiele wniosła. Raczej wręcz jeszcze pogorszyła jej humor.

    – O, moje kochanie, nie umniejszaj potrzeb twojej pięknej cipki – oburzył się przesadnie, kiedy przetrawił ciętą ripostę. – Tylko później nie wycofuj się – rzucił ostrzeżenie znacznie poważniejszym tonem i pogroził palcem. – A, jeszcze jedna sprawa. W sobotę Włodek i Artur są zaproszeni na kolację. Wolisz u mnie czy u ciebie? – przezornie nieznacznie cofnął się. 

    Ku jego szczeremu zaskoczeniu, nie narzekała. Chwilę patrzyła na niego w milczeniu i zdecydowała, że kolację przyrządzi u siebie. Tym razem nie odważył się oponować. – „Trudno, nie wszystko się udaje” – uśmiechnął się do swoich myśli, jednak zadowolony z takiego obrotu sprawy. Wpadł na inny pomysł.

    *

    Panowie naprawdę byli zadowoleni. Nie musieli rozmawiać o umowie, kosztach nowego oprogramowania, podwyżkach dla informatyków, wysokich kosztach obsługi prawnej i innych równie pilnych sprawach zawodowych. Kolacja podana przy świecach nie była obfita, ale podane dania i alkohol zaspokoiły ich kulinarne oczekiwania, a świece wraz z nastrojową muzyką stworzyły miły, relaksujący i dość swobodny nastrój. Alicja zajęta kuchnią nie zwracała uwagi na zachowanie partnera, który został z kolegami. Jednak mężczyźni koncentrowali się na kobiecie. Wraz z upływem czasu i wypitego alkoholu coraz śmielej komplementowali jej bujną urodę.

    Wszyscy wychylili drugi kieliszek koniaku i w zasadzie to był szczyt możliwości Alicji. Ale panowie dopiero rozkręcali się. Bogdan tulił się do kochanki, wmusił w nią trzeci kieliszek, przy tym momentami dość ostentacyjnie obmacywał ją, całował, próbował pieścić. Kobieta stanowczo broniła się, wyraźnie speszona nachalnym zachowaniem kochanka w obecności gości.

    Wyglądała bardzo atrakcyjnie. Kremowa spódnica, biała opięta bluzka i stanik eksponowały jej spory biust. Trafnie dobrane kolory podkreślały opaleniznę. Strój uzupełniały kremowe szpilki i sznur perełek na szyi. Atmosfera gęstniała. W końcu rozochocony alkoholem Bogdan sięgnął pod spódniczkę. Panowie nie wydawali się zainteresowani sytuacją. Zachowywali się jakby nie widzieli nachalnych zalotów gospodarza. Alkohol stępił też wrażliwość Alicji, ale nie potrzeby seksualne. Jednak hamowała swoje reakcje w obecności gości. Ci rozmawiali zwróceni twarzami do siebie, nadal ignorując zaangażowanie mężczyzny.

    – Nie, nie – to była najkrótsza recenzja zalotów Bogdana w wykonaniu kochanki, poparta trzepnięciem mężczyzny po nadmiernie ruchliwych dłoniach.  

    Goście nagle, jak na komendę, podnieśli się i po uzyskaniu zgody, wyszli na balkon zapalić. 

    *

    Bogdan nie tracił ani chwili. Mimo oporu zaciągnął kobietę na kanapę, usiadł z jej prawej strony, przytrzymał ją i zaczął agresywnie obmacywać, jednocześnie całując w usta, w szyję. Rozpiął kolejny guziczek bluzki, odchylił kochankę i zaczął całować dekolt. Ala w podnieceniu podniosła nogę i za moment spódniczka odsłoniła stringi. Chwilę później Bogdan szalał językiem w ustach Ali, żeby za chwilę znowu całować szyję, ucho, przygryźć wargi, kąsać brodawkę najpierw jednej, potem drugiej piersi, przebijając się przez bluzkę i materiał stanika. Wolna prawa dłoń nie próżnowała. Zanurzona w stringach masowała łechtaczkę, głaskała wargi sromowe, łaskotała łechtaczkę, pocierała odbyt, znowu ciągnęła wargi. Kiedy po raz pierwszy palec zanurzył się w pochwie, Ala westchnęła, wyprężyła się i zapomniała o wszystkim. Ponad miesiąc abstynencji dał się we znaki. Teraz, dodatkowo pobudzona alkoholem, pragnęła seksu. Palec na przemian znikał w pochwie i w odbycie. Poruszał się w nich coraz szybciej i głębiej. Momentami wręcz brutalnie. Mężczyzna kąsał ucho partnerki i kątem oka obserwował jej reakcje. Lubił bawić się jej podnieceniem.

    – Weź go – natarczywie szepnął jej do ucha. Łapczywie sięgnęła do jego spodni, rozpięła zamek i ze slipek wyjęła twardego penisa. Był wilgotny, sterczący, drgnął w jej dłoni. Czuła jego ciepło. Pulsował. Masowała go, jednocześnie patrzyła w twarz kochanka, ale przymykała oczy, kiedy zmieniał dziurkę albo przyspieszał ruchy w jednej z nich. 

    Zasłonił jej twarz swoją i szepnął stanowczym tonem: 

    – Ściągaj stringi. 

    Nawet nie protestowała. Trzymając penisa, drugą ręką nieporadnie i niezwykle energicznie ściągała stringi. Zatrzymały się na chwilę na kolanach, pokonały zgięcia nóg, zsunęły po podudziach i po kilku machnięciach stopami w końcu spadły na podłogę wraz z jedną szpilką. Przywarła do niego. Sięgnęła po penisa i końcówką masowała łechtaczkę. Ruchy powtarzała coraz natarczywiej. Zaczęła sapać. Patrzyła mu w oczy.

    – Suko, ściągnij spódniczkę, bo inaczej zaraz ją poplamię – szepnął zniecierpliwiony. Odsunął się, a ona puściła penisa i leżąc, dwoma rękoma rozpięła spódniczkę, rozsunęła zamek i z pomoc ruchów tułowia wykonała polecenie. Oglądał jej skaczące piersi. Cały czas patrzyła w twarz kochanka, dysząc. Ponownie chwyciła penisa, zaczęła go intensywnie masować. Nogą odsunął spódniczkę leżącą na dywanie, przetoczył się na partnerkę.

    – Włóż go – polecił. Już dawno była mokra. Bez problemu włożyła do pochwy główkę, a on zdecydowanym ruchem wszedł w nią. Docisnął, aż poczuł jak jądra oparły się o jej ciało. Westchnęła głęboko. Z balkonu dobiegło tłumione kasłanie. Artur z wyrzutem spojrzał na Włodzimierza. Teraz Ala przypomniała sobie o gościach. Nad głową Bogdana spojrzała przestraszona w kierunku balkonu. Potem na kochanka. Czekała na jego decyzję. 

    – Rozepnij bluzkę – polecił stanowczym szeptem jakby niczego nie słyszał. Był podniecony widokiem jej rozgrzanego ciała i obfitego biustu wysuwającego się z biustonosza. Alkohol i towarzystwo kolegów wzmagały jego emocje.

    – Ale… – zawstydzona, wzrokiem i ruchem brwi wskazywała na balkon.

    – Rób, co mówię, suko – zignorował znaki. Niecierpliwił się, czuł rosnące pożądanie. Była zaskoczona decyzją kochanka i jednocześnie podekscytowana. Podniecenie wywołane jego zabiegami zmalało, ale posłuchała go. Ekscytowała ją nienaturalna sytuacja. Jednak skrępowanie przeważało, a seks na pokaz i w ogóle upublicznianie ich intymności budziło w niej wstyd, a nawet przerażenie! Powodowało naturalny i gwałtowny odruch sprzeciwu, ale… Ale on chciał! I ona też chciała, ale wstydziła przyznać się przed samą sobą. Poruszał się w niej powoli, potęgując podniecenie. Po chwili wyraz niepewności na twarzy zaczął ustępować podnieceniu, pożądaniu. Zapomniała, że jest rozbierana. Zapomniała o gościach stojących na balkonie. Zapomniała, że obydwaj stali się widzami.

    *

    Mężczyźni już od dłuższego czasu w milczeniu przyglądali się natarczywym zalotom gospodarza i coraz pełniej prezentowanym naturalnym walorom jego kochanki. Obserwowali scenkę z rosnącym podnieceniem. Już dawno nie rozmawiali. Nawet przestali palić. Nie zapomnieli o żarzących się papierosach, które ‘kiedyś’ trzymali w palcach. Już dawno wyrzucili je z balkonu. Zapomnieli o suchości w ustach. Nie słyszeli odgłosów ulicy. Znieruchomieli. Prawie nie oddychali. Tylko patrzyli. Byli podnieceni.    

    *

    Bogdan sięgnął do pleców kochanki i rozpiął stanik.

    – Łapka – polecił niecierpliwym szeptem. Podniosła rękę i po manipulacjach, z pewnym trudem, wreszcie zdjął bluzkę z ręki. Znacznie łatwiej poszło ze stanikiem. Rżnął ją na wznak. Robił to mocno, gwałtownie. Ala sapała, początkowo cicho, dyskretnie. Kiedy podniecenie jeszcze wzrosło, zapomniała się. Zaczęła sapać i jęczeć na przemian. Przechylił ją do siebie i pociągnął bluzkę, zdjął z drugiego ramienia. To samo zrobił ze stanikiem. Wściekle machnął ręką z rzeczami. Poleciały łukiem i upadły prawie przy otwartych drzwiach balkonowych.

    – Następnym razem, kurwo, bez bielizny siądziesz do stołu – sapał i agresywnie rżnął ją. Wulgarne słowa też go podniecały. Ala ich nie lubiła, nie używała, ale nie protestowała. Kiedy była bardzo podniecona, a teraz była, słowa nie docierały do niej. Jej piersi z każdym ruchem mężczyzny wznosiły się i opadały. Teraz dopiero, w blasku świec, widział ich urodę, którą potęgowała ich masywność. Chciał je gryźć!

    Spojrzała na niego oszołomiona podnieceniem. Wzrok mówił, że słowa do niej już nie docierają. Podniecenie zagłuszało wszystko. Teraz mogła kochać się bez żadnych ograniczeń. Dochodziła. Jeszcze przyspieszył. Gwałtownie uderzał biodrami. Piersi przesuwały się w rytm jego pchnięć. Podziwiał ten widok, uderzając penisem jeszcze mocniej. Aż do dna pochwy. Szczytowała. Napięła mięśnie, wygięła się, sterczały brodawki, piersi i dekolt połyskiwały od potu, głowę odchyliła do tyłu, oparła się na łokciu. Mocno ściskał ją. Zaczęła ciężko i głośno dyszeć. Na twarzy pojawił się grymas. Jeszcze chwilę! Jeszcze!! Jeszcze… Gorąca fala powoli przetoczyła się przez ciało. Przeciągły jęk sygnalizował orgazm. Po chwili padła na plecy, rozluźniła napięte mięśnie, głowę odchyliła na bok, ręce leżały bezwładne. Jęk przeszedł w ciche kwilenie, nad którym nie panowała. Fala gorąca powoli, powoli odpływała. Zaczęła głośno sapać.

    *

    Pomału dochodziła do siebie. Mięśnie nie były już napięte, a oddech wyrównywał się. Głaskała go po plecach. Dotarło do niej, że nadal jest ubrany, kiedy ona leży naga. Nie dał jej czasu na kontynuację rozważań, ani na odpoczynek. Miał ją nagą… Podniecała go przewaga, jaka wytworzyła się w tej sytuacji. Leżała jedynie w cielistych pończochach i kremowych szpilkach. Bezbronna. Uległa. Znowu podniecona. Gotowa na wszystko. Blond włosy i opalone ciało świetnie kontrastowały z szarym obiciem kanapy. Nieopalone piersi wyróżniały się na tle ciała. Goście w niemym zachwycie przyglądali się, połyskującemu potem, ciału kobiety. Byli bardzo podnieceni. Nawet nie drgnęli. Patrzyli jak urzeczeni.

    Bogdan położył Alicję na lewym boku i przeniósł się za kochankę. Przylgnął do niej. Jednym płynnym ruchem wszedł od tyłu i rżnął, trzymając za biodro. Cofał się powoli i wchodził szybciej. Czuła jak po orgazmie znowu ogarnia ją pożądanie.

    – Nie wariuj – szepnęła ochrypłym głosem. Była zmęczona. Bała się, że zemdleje. I zaprotestowała dla zasady. Prawą dłonią dotknęła łechtaczki i penisa, który poruszał się w niej. Był twardy i śliski. Chciała mieć go więcej. Więcej!

    – Jasne, kochanie – zgodził się szybko. Wysunął penisa z pochwy i kiedy, nic nie rozumiejąc, spojrzała na niego, zaczął napierać na odbyt. Wyjątkowo wszedł bez oporu. Penis ociekał śluzem, ona rozgrzana, spocona, podniecona. Po chwili posuwał ją w równym rytmie, czasami przyspieszając. Prawą ręką objął ją pod piersiami, stabilizując jej ciało. Lewą ręką, opierając na łokciu, ciągnął za włosy, trzymał za kark, przykładał do ust kochanki. Wtedy całowała ją, lizała. Spojrzała w dół i nagle dostrzegła mężczyzn, którzy z balkonu obserwowali ich seks. Wstyd otrzeźwił ją. Była naga! Drgnęła gwałtownie. Przestraszyła się i wręcz chciała zejść z kanapy, schować się, uciec.

    – Leżeć, kurwo – warknął groźnie partner i przyspieszył w niej. Zawstydzona zamknęła oczy. Nachylił się, prawą dłonią podniósł pierś do ust i zaczął lizać ją. Po chwili puścił ją i chwycił nogę. Podniósł. Wysoko. Pokazywał widzom jak zagłębia się w pupę. Znowu lewą ręką chwycił jej kark i uniósł jej głowę. Chciał, żeby goście widzieli jej twarz. Żeby patrzyła w ich stronę. Zmienił dziurkę, z łatwością odnajdując tę większą i gwałtownie przyspieszył. Zaczęła stękać. Pojękiwała coraz głośniej, bo już nie potrafiła tłumić podniecenia. Rozchylone nogi, uderzenia jąder o ciało kobiety, słyszalny chlupot, poruszające się duże piersi z wyraźnymi, ciemnymi sutkami, opalone obfite ciało, pomalowane paznokcie, wyzywająca poza – teraz wszystko podkreślało jej urodę.

    Goście pragnęli jej. Nie kryli się ze swoim pożądaniem. Już nie opierali się o balustradę. Stali w drzwiach balkonowych i w milczeniu podziwiali ciało kobiety. Artur był bardziej dosadny. Prawą ręką masował penisa przez spodnie. Powstrzymywali się, żeby nie podejść bliżej. Bali się reakcji kobiety. Nie chcieli przerwać widowiska.

    *

    Bogdan zwolnił, spojrzał w kierunku mężczyzn. Przywołał ich ruchem głowy. Ponaglił gestem prawej ręki. Podeszli w milczeniu, spięci i bardzo podnieceni. Chcieli ją mieć. Nawet kupić!

    Ala bardzo podniecona i rozczarowana przerwaniem spółkowania, nic nie rozumiejąc, spojrzała na partnera. Szybko odwróciła wzrok, zobaczyła nad sobą gości. Speszona zakryła dłonią biust i położyła się twarzą do kanapy. Usłyszała jego cichy głos:

    – Widzisz, jak ciebie pożądają? Chcą ciebie. Chyba potrafisz pokazać, co masz najlepszego – szepnął jej do ucha i ugryzł. Była zmęczona, podniecona, zdezorientowana, chciała kolejnego orgazmu. Jeszcze przed chwilą chciała jego penis wepchnąć głęboko w pochwę i czuć jak ją wypełnia, pulsuje w niej i wreszcie wytryskuje; duży, twardy, śliski. Nic innego nie liczyło się! A tu nagle…

    – Panowie, pokażcie, co potraficie – usłyszała głos Bogdana.

    Alicja próbowała cofnąć się, ale nie miała dokąd. Przed nią stali podnieceni, milczący mężczyźni. Przerażona propozycją kochanka nie potrafiła wydobyć słowa. Nie myślała o takim finale wieczoru, nie chciała go! To była bariera, której nie potrafiła i nie chciała pokonać. Czuła się zdradzona przez partnera, obrażona, oszukana i sprzedana! Poczuła się jak przedmiot, jak łapówka, która ma pomóc załatwić jakąś transakcję. Chciała krzyczeć, wyć ze złości za frymarczenie, rzucić się na Bogdana, bić go pięściami, wydrapać mu oczy, wyrzucić za drzwi. Czuła jak łzy bezsilności napływają je do oczu. Wściekłość wzbierała w niej. Zebrała się w sobie, wzięła głęboki oddech, żeby zareagować tak jak chciała. Ostatecznie i stanowczo.

    Kobieta, pełna wściekłości, otworzyła usta i zanim zdążyła coś powiedzieć, przyjęła pocałunek i język Włodka. Poczuła jego dłoń na piersi. Drugą trzymał jej głowę i nie pozwalał wycofać się. Artur sięgnął głębiej, po drugą pierś i jednocześnie zaczął masować łechtaczkę. Bogdan spokojnie posuwał Alę.  W pewnym momencie zaczął odsuwać się od partnerki.

    – Artek, zajmij się cipką – powiedział Bogdan i wysunął się z niej. Przestraszona Ala chciała spojrzeć w dół, ale zatrzymały ją dłonie Włodka. Za chwilę, mimo woli, zaczęła przymykać oczy, bo palce prawnika zanurzyły się w obie dziurki. Podniecenie powróciło. Nie panowała nad nim. Było silne. I inne. Bo z kilku rąk? Od kilku kochanków? Od obcych?

    Tymczasem Bogdan stanął obok klęczącego Włodka. Ten przestał całować kobietę, przesunął się i zajął piersiami Ali, a partner zdecydowanie wepchnął penisa do jej ust. Zdezorientowana blondynka najpierw powoli, po chwili energiczniej zaczęła robić loda. Bogdan prawą nogę postawił na tapczanie, patrzył w dół i bawił się jej włosami. Pojękiwała. Artur uśmiechnął się. Też potrafił zaspokoić kobietę. Znał możliwości swoich palców.

    Bogdan dał sygnał. Wyszedł z ust, dał jej łyka koniaku z kieliszka stojącego na stole i odsunął się, żeby odstawić kieliszek. W jego miejscu stanął Włodek. Ala otworzyła oczy, potem usta. Jednak szybko cofnęła głowę, spojrzała w kierunku kochanka. Chciała coś powiedzieć, ale Bogdan przytrzymał ją za kark i szepnął:

    – To będzie niezapomniana, pierwsza taka noc. Pokaż, co potrafisz. Pokaż, jaki mam skarb – po tych słowach puścił głowę i cofnął ręce. Po chwili wahania Ala położyła głowę na tapczanie. Włodek sięgnął do łechtaczki i zaczął ją delikatnie pieścić. Kiedy nieco odprężyła się, obciągnął sterczącego penisa ze skóry i wepchnął go w półotwarte usta kobiety. Przymknął oczy. Kochanka powoli zaczęła lizać i ssać penisa. Włodek nie przerywając pieszczot, rozpiął i ściągnął koszulę przez głowę, a potem rzucił gdzieś obok. Głaskał kobietę po twarzy, po włosach, uszach. Drapał po karku. Pochylił się i sięgnął do piersi.

    – Naprawdę jest świetna – powiedział w przestrzeń.

    Bogdan uśmiechnął się z satysfakcją. Słyszał pojękiwanie Alicji. To Artur intensyfikował zabawy przy obydwu dziurkach. Dwa palce tkwiły w odbycie i cztery w pochwie. Było mokro, mimo tego mężczyzna co jakiś czas pluł na dłonie.

    – Zdjąć drugą szpilkę? – Bogdan wyciągnął rękę i spojrzał na gości.

    – Nie! No skąd! – głośne protesty jednoznacznie oceniały chybiony pomysł.

    Artur jednak nie wytrzymał. Nie pytając, szybko podniósł się, rozpiął rozporek i wyjął penisa. Był nabrzmiały, mokry od śluzu, przekrwiony i gotowy do wytrysku. Zanim ktoś zdobył się na reakcję, podniósł prawą nogę Alicji i płynnie wszedł do pochwy, przekręcając kobietę na lewy bok. Głośnym „Och!” kobieta powitała w sobie nowego kochanka. Mężczyzna oparł lewe kolano na kanapie.

    Namiętne westchnienie Artura wystarczyło za cały komentarz i usprawiedliwiało jego pośpiech. Wytarł ręce o ciało kobiety, szybko pozbył się koszuli, jej prawą nogę oparł na swoim ramieniu.

    – Jebać sukę, jebać sukę – powtarzał przez zaciśnięte zęby. Charczał z podniecenia. Zaczął jeszcze energiczniej wchodzić w kobietę. Mocno uderzał ciałem w pośladek. Ala wiła się pod nim, ale nie mogła uciec z penisa, kiedy drugi wypełniał je usta. Mimo woli jej podniecenie rosło. Artur jeszcze mocniej rżnął Alę. Penis uderzał o ścianki pochwy, trafiał w macicę. A teraz jeszcze kochanek drapał jej plecy, pupę, drapał podbrzusze, docierając aż do cipki. Kochanka czuła ból, który mieszał się z podnieceniem. Nagle delikatnie pogłaskał ją, a potem podrapał po karku. Przeszyło ją miłe mrowienie. Ścisnęła mięśnie pochwy. Nigdy jeszcze nie doznała takich szalonych wrażeń. Nie analizowała ich. Nie teraz. Poddała się im. Chciał zapomnieć się w takim dzikim, agresywnym i wulgarnym seksie. Aż do spełnienia. Wielokrotnie. Z nimi. Z kimkolwiek.

    – Zajebać taką sukę – głośno wysapał prawnik podniecony atrakcyjną zdobyczą. – Jebać, aż zacznie wyć! –  krzyczał. Bogdan przestał kibicować i szybkim krokiem podszedł do drzwi balkonowych, zamknął je, potem drugie, prowadzące do przedpokoju. W kącikach ust błąkał się delikatny uśmiech zadowolenia. Znał upodobania kolegów. Był pewien, że Ala też będzie wdzięczna.

    Z ust Alicji ściekała ślina zmieszana ze śluzem penisa. Włodek intensywnie pracował w jej ustach. Delikatnie, ale stanowczo trzymał ją za włosy. Otworzył oczy, mocno klepnął Artura w ramię. Ten spojrzał półprzytomnie na Włodka i gdy dotarło do niego, o co chodzi, kiwnął głową. Jeszcze jedno, dwa uderzenia i wyszedł z pochwy.

    – Jeszcze tu wrócę, dupo! – uśmiechnął się, kierując słowa do pośladków. Nachylił się i czule pocałował kobietę w brzuch. Zrobił dwa kroki w bok i od razu wpakował penisa w usta zaskoczonej kobiety. Z kolei Włodek spokojnie położył się za jej plecami i wypełnił pochwę penisem. Ala stęknęła wyraźnie podniecona. Był większy niż dwa poprzednie. Włodek trzymał biodro kobiety i coraz mocniej wbijał w nią penisa.

    Bogdan ruszył do łazienki. Odprowadzał go zalękniony wzrok kochanki. Odwrócił się, jakby poczuł go na plecach. W mroku, rozjaśnionym blaskiem świec, zdołał jednak dostrzec błagalny wzrok partnerki. Podszedł do niej i chwycił wyciągniętą dłoń.

    – Dasz radę, kochanie. Świetnie wyglądasz – dodał jej otuchy. Uśmiechnął się, pocałował w kark i ruszył do łazienki.  

    *

    Kiedy wrócił, sytuacja uległa sporej zmianie. Teraz Ala ujeżdżała Artura, a jej duże piersi pięknie podskakiwały przy każdym ruchu właścicielki. Obydwaj byli pod wrażeniem tego widoku. Włodek od tyłu wypełniał z kolei jej odbyt i zanurzał lewą dłoń we włosach kobiety. Drugą ręką trzymał ją za biodro, albo na przemian miętosił i głaskał jej wystający brzuszek. Albo macał jędrny pośladek. W tej pozycji musieli już trwać jakiś czas, bo Ala nagle z westchnieniem padła na klatkę Artura. Przeżyła kolejny, teraz słabszy orgazm.

    – Co za dupa, Bogdan… – Artur z zadowoleniem wyciągnął kciuk w kierunku gospodarza, a potem sięgnął i mocno ścisnął sutek. Kobieta zasyczała z bólu. Miała przymknięte oczy. Cień uśmiechu błąkał się po jej twarzy. Bogdan uśmiechnął się nieznacznie. Dobrze wybrał partnerkę. Też lubił zadawać ból kochankom. Wiedział już, że Ala lubiła to.

    Włodek pochylił się, oparł ręką o tapczan i teraz rżnął kobietę szybkimi, krótkimi uderzeniami bioder. Artur w podobnym tempie unosił biodra i wbijał penisa do pochwy. Poruszali się w tym samym rytmie. Podniecona Ala postękiwała, jęczała, leżąc na klatce kolejnego kochanka. Nie miała siły inaczej ustawić się. Bogdan nasyciwszy oczy, podszedł i bez słowa chwycił ją za włosy, skierował twarzą do siebie i próbował wepchnąć penisa do ust. Kobieta otworzyła oczy, spojrzała zamglonym z podniecenia wzrokiem, przyjęła go bez wahania i gorliwie zaczęła obciągać. Partner w szybkim rytmie rżnął ją w usta. Klepnął ją kilka razy w twarz i kiedy wytrysnął, zdobył się jedynie na enigmatyczne:

    – Wyliż do czysta. – Było to o tyle trudne, że mężczyźni dogadzali Alicji tak, że z trudnością utrzymywała penisa w ustach. Jednak starała się spełnić polecenie najlepiej jak potrafiła. Doświadczała tylu wrażeń, emocji, że była skłonna zgodzić się na wszystko.

    *

    Włodek powoli wyszedł z odbytu, klepnął Artura w udo i zarządził zmianę. Zdezorientowana Ala spojrzała na niego pytająco. Mężczyzna podał jej rękę i pomógł wstać. Sam usiadł na kanapie i poprosił, żeby usiadła na jego penisie.

    – Zostaw cipkę dla Artura – wyjaśnił z uśmiechem.

    Kiedy podała mu rękę, odwrócił kobietę i przyciągnął do siebie. Dzięki pomocy Włodka usiadła płynnie, czując jak penisa przesuwa się w odbycie. Zadrżała z podniecenia. Przymknęła oczy.

    – Chyba jest zadowolona – uśmiechnął się nowy kochanek i rozsunął jej nogi. Artur niecierpliwił się. Podszedł, szybko przełożył lewą nogę nad ich prawymi i postawił na siedzisku kanapy. Mocnym ruchem wepchnął członek do pochwy. Łapczywie chwycił ją za biodro i pierś. Kobieta uważnie patrzyła jak spory penis szybko znika w jej pochwie i głośno westchnęła. Gwałtownie wzrosło jej podniecenie. Bogdan znał już tę reakcję. Chwilę później przeżyła kolejny mały orgazm.

    – Zaczynam jebać – stęknął z zadowoleniem Artur i zaczął energicznie poruszać biodrami. Ala jeszcze przyglądała się penisowi wchodzącemu i wychodzącemu z jej pochwy, ale nie mogła opanować rosnącego podniecenia. Przymknęła oczy, odchyliła głowę i trwała. Penis w odbycie wypychał ściankę pochwy i jeszcze bardziej potęgował doznania w jej środku. Pierwszy raz miała dwa penisa w sobie, ale wrażenia były tak dojmujące, że nie zważała na nic. Zapomniała się. Mogła usnąć z takim uczuciem. Stracić przytomność. Nie słyszała, co mówią kochankowie. Momentami nie czuła ciała. Była jakby w innym, odrębnym, intymnym świecie, w którym istnieją tylko różne stopnie podniecenia i pożądania. Zatracała się w świecie doznań, które dzisiaj odkrywała z taką siłą, jakiej jeszcze nie zaznała. Chwilami irracjonalnie bała się, że to złudzenie senne wywołane nadmiarem alkoholu i obudzi się rozczarowana. Jeżeli jednak tak było, chciała, żeby ten sen trwał jak najdłużej.

    Wraz z upływem czasu kopulacji mężczyźni stawali się bardziej agresywni i wulgarni. Kiedy Ala nieco przesunęła w bok pod wpływem ruchu partnerów, podniecony Artur warknął:

    – Trzymaj się, kurwo – i ścisnął jej pierś dla utrzymania równowagi. Do podnieconej kobiety nic nie docierało, przeżywała małe orgazmy, których nie zauważyli jej kochankowie i które ginęły w hałasie jej westchnień i jęków.

    Włodek trzymał Alę za biodra, macał piersi, próbował kopulować, ale również myślał o kolejnych wrażeniach.

    – Bogdan – odważył się spytać partnera kobiety – można twoją sukę wynająć albo kupić? Dla mnie, na przykład na dobę? – Przerwał na chwilę, bo Ala głośnymi jękami sygnalizowała kolejny orgazm. Panowie spojrzeli na siebie z zadowoleniem. Artur na chwilę zwolnił, żeby kobieta doszła do siebie. Włodek czekał na reakcję gospodarza.

    – A konkretnie? – dociekał, podniecony widokiem, Bogdan.

    – No, pełna opcja, czyli robię z nią, co chcę i płacę za dobę użytkowania – wyjaśnił Włodek, sięgając do łechtaczki. Ala głośno mimowolnie westchnęła, reagując na pieszczoty łechtaczki.

    – Ja-też-w-to-wcho-dzę – Artur z wysiłkiem wysapał swoją deklarację w rytmie spółkowania. – Gdzie mam się spuścić? – spojrzał na gospodarza.

    – Lubi w pochwę – szybko poinstruował Bogdan.

    – A ja do ryja – stwierdził prawnik i gwałtownie wyszedł z pochwy. Ala otworzyła oczy.

    – Otwórz ryja, kurwo – Artur dochodził. Uderzona dłonią w twarz Ala szybko otworzyła usta i przymknęła oczy. Mężczyzna stanął na kanapie i wytrysnął zanim wszedł do ust. Kobieta odruchowo cofnęła głowę, kiedy sperma spadła na jej czoło i powieki.

    – Stój, kurwo – syknął prawnik. Wepchnął członek do ust i reszta spermy spływała w jej usta. – Obciągnij do końca – polecił i puścił penisa. Patrzył jak kobieta liże penisa. – Otwórz usta – polecił ponownie. Chwycił penisa i zaczął końcówką ściągać spermę z jej czoła i powiek do ust. Potem czekał aż kobieta wyliże i połknie wszystko. Uwolniony od kolegi Włodek mocniej podrzucał Alę na swoim penisie.

    – O, jeszcze mi stoi – stwierdził zadowolony Artur, zszedł z kanapy i znowu wszedł do pochwy. – Jeszcze chwilę pojebię – uśmiechnął się do Bogdana i spytał trzeźwo:

    – No i jak będzie z tym wypożyczeniem? 

    Bogdan podparł się pod boki i wzruszył ramionami: – Możemy się dogadać. Cena jest do ustalenia. Albo warunki wymiany.  

    Włodek zrozumiał w lot obawy gospodarza:

    – Stary, jesteśmy tobie winni dwie suczki za dzisiejszy wieczór. To dług honorowy i spłacimy go. Pomyśl o warunkach – sapnął, poklepał kochankę po biodrze i przyspieszył ruchy w odbycie, bo Artur wyszedł z pochwy i kierował się do łazienki. Usatysfakcjonowany Bogdan pokiwał głową.

    – Chodź, suko – Włodek podniósł Alę, zmuszając kobietę do zejścia z penisa. Patrzyła z lekkim rozczarowaniem. – Też mam ochotę skończyć w tobie, więc kładź się na boku. – Położyła się na lewym boku, a mężczyzna swobodnie wszedł do rozgrzanej i rozciągniętej pochwy, podciągając obie nogi ugięte w kolanach do jej podbrzusza. Był na przemian w pochwie, odbycie i maszerował do ust na szybkie lizanie. Wracał i powtarzał kolejność ruchania lub zmieniał. Wychodził, wpychał penisa do ust… Trochę to trwało, aż zmęczony i lśniący od potu, po raz ostatni wszedł do pochwy. Ruchał równie spoconą Alę, trzymając jej prawą nogę na ramieniu. W końcu sycząc, spuścił się. Po chwili bezruchu, wrócił do rzeczywistości, spojrzał na nią i podnieconym głosem zaproponował:

    – Może chcesz wylizać? – Na pytanie odpowiedziała, ochoczo kiwając głową. Wyszedł z niej i włożył penisa do ust. Bawił się jej włosami. Bogdan podszedł i włożył cztery palce do pochwy. Kiedy Włodek skończył i skierował się do łazienki, partner wyjął mokrą dłoń z pochwy i wsunął drugą.  

    – Liż – polecił podniecony, siadając obok niej. Kiedy skończyła lizać lewą dłoń, w usta wepchnął prawą, ze świeżą porcją śluzu i spermy. Ala patrzyła w oczy partnera i namiętnie lizała palce. Trzy palce wolnej dłoni wepchnął do odbytu. Głęboko. Czując rytmiczne ruchy, zaczęła pojękiwać.

    *

    Stali w przedpokoju przy drzwiach do mieszkania.

    – Dziękujemy za miły wieczór. Mamy nadzieję na kolejne, jeżeli Ala wyrazi zgodę – Włodek lekko skłonił się i ucałował kobietę w policzek, obejmując jedną ręką, a drugą chwytając za pośladek. Stała ubrana w szlafrok frotte, który dodawał jej uroku i domowe klapki na szpilce, które podkreślały jej seksowną sylwetkę. Nawet w szlafroku. Wszyscy panowie już mieli ochotę na powtórkę.

    – Naprawdę, świetnie się z tobą bawiłem – Artur przytulił kochankę i ucałował ją namiętnie w kark. – Bogdan, piszemy się na wymianę albo wykupienie Ali – przypomniał. Spojrzała na nich z niemym pytaniem w oczach. Zrozumieli, że nic do niej nie docierało w trakcie seksu.

    – Później ci wyjaśnię – zapewnił ją Bogdan, machając ręką.

    – Słuchajcie, znowu mam ochotę zerżnąć tę dupę – poważnie stwierdził Artur, trzymając kochankę za pośladek i patrząc w jej oczy. – Mogę? – spojrzał na kolegów.

    – Jasne. Sunia jest chętna nowych wrażeń – kiwnął głową rozbawiony Bogdan.

    Zanim Alicja zorientowała się, że to nie jest żart, Artur jednym ruchem rąk rozwiązał pasek przy szlafrok i ściągnął go z ramion zaskoczonej kobiety.

    – Przytrzymajcie ją – polecił. Mężczyźni oparli oniemiałą Alę o drzwi wyjściowe. Artur rozpiął rozporek i wyjął penisa. Miał wzwód. Podszedł do kochanki, rozsunął jej nogi i zaczął wciskać nawilżonego śliną penisa do pochwy. – Wysuń biodra – był podniecony, patrzył na jej cipkę. Spełniła polecenie i po chwili poczuła jak w nią wchodzi. Stała oparta plecami o drzwi, wysunęła biodra, ugięła nogi w kolanach i dodatkowo powierzchnią dłoni dotykała obicia drzwi. Przymknęła oczy. Wyglądała seksownie i wyzywająco.   

    – O, już mokra – skomentował i zaczął rżnąć kobietę. – Rucham kurwę! – wysapał podniecony. – Też będziesz ją jebał? – spojrzał na Włodka.

    – Tak, chcę – odrzekł Włodek, bawiąc się piersią Ali. Ona milczała, ciągle zaskoczona przebiegiem tego wieczoru. Zaczęła cicho sapać. Była podniecona seksem i niecodzienną sytuacją.

    – Dobra – kiwnął głową prawnik i po jakimś czasie odwrócił kobietę, zerwał szlafrok i kazał jej oprzeć się rękoma o drzwi. Brał ją od tyłu, mocno trzymając za biodra. Kiedy poczuł, że dochodzi, wyjął penisa i spuścił się na plecy. Głęboko i głośno westchnął. Był zadowolony.

    Włodek odsunął kolegę, wszedł do pochwy, potem nawilżył palce i wcisnął do odbytu. Mocno rżnął Alę, która już jęczała. Piersi ponownie kołysały się w rytm uderzeń bioder. Włodek zmusił kobietę do ugięcia kolan, wszedł do odbytu i zaczął spółkować w szybkim rytmie.

    – Zlać się do dupy? – zapytał, kiedy poczuł, że dochodzi. Też był wulgarny.

    – Nie, do pochwy. Proszę – wystękała podniecona.

    – Zgodnie z życzeniem kurwy – jęknął, przeniósł penisa do pochwy i po kilku szybkich ruchach spuścił się. Wyjął penisa, bezceremonialnie odwrócił podnieconą, nagą kochankę, zmusił do przysiadu i wcisnął penisa w usta. – Wyliż tak, żebym nie musiał iść do łazienki – polecił i wyjaśnił: – Jeszcze Artur tam siedzi. – Trzymał ją za włosy. Patrzył jak liże i zauważył, że w przysiadzie szeroko rozstawiła kolana. Sięgnął mokasynem i zaczął nim drapać bezbronną łechtaczkę. Ala postękiwała podniecona.

    – Co za figura – Bogdan przyglądał się, rozbawiony widokiem wygiętego Włodka i Ali wypinającej cipkę w przysiadzie.

    *

    Wreszcie pożegnali się. Panowie zamówili taksówki i zadowoleni wracali do siebie. Zgodnie z obietnicą każdy z nich już intensywnie zastanawiał się, którą kobietę zaoferować Bogdanowi. Chcieli znowu spotkać się z Alicją.

    Artur optymistycznie założył, że zdoła namówić żonę do takiej zabawy. – „Przynajmniej spróbuję zapytać. Niech dziewczyna trochę rozerwie się. A jak nie, podrzucę inny towar. Może jakaś dwudziestka?”. – Wiedział, że w pracy Bogdan korzysta z uroków takiej pracowniczki. Jeżeli Bogdan będzie zadowolony, to on będzie korzystał z uroków jego partnerki.

    Włodek w myślach przewracał kartki notesu. Miał w pracy dojrzałą koleżankę, starszą od Alicji, zadbaną, o obfitych kształtach, którą wielu pożądało, a która chętnie udzielała się w grupowych zabawach. Ale o tym wiedział tylko on i nieliczne grono uczestników takich zabaw. Była mężatką, więc musiała uważać. – „Tylko, czy będzie miała ochotę jechać do Warszawy i to na spotkanie z obcym facetem?” – już miał kolejne wątpliwości. To był problem, ale do pokonania. – „A może będzie chciał obie jednocześnie? Albo zapłacę Arturowi, a on podrzuci Bogdanowi jakąś z Warszawy. Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie” – uśmiechnął się do swoich myśli i niewidzącym wzrokiem spoglądał na mijane oświetlone witryny sklepów.

    – Podoba się panu u nas? – zapytał taksówkarz.

    – Tak, ładne widoki – odpowiedział powoli obojętnym tonem, dając do zrozumienia, że nie ma ochoty na rozmowę. Wspominał biust i ostatnie lizanie w wykonaniu Alicji w przedpokoju. Zdecydował, że w poniedziałek porozmawia z koleżanką w pracy, a potem, jeżeli nie zdoła jej namówić na taką przygodę, zadzwoni do Artura.

     Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niepohamowana zadza

    Kolejna historia dotyczy pewnego wyjścia do pub na polach mokotowskich. Jakby ktoś nigdy tam nie był to jest to taka knajpa gdzie można dobrze zjeść, potańczyć i się napić, schodzą się tam głównie ludzie po 40 tce choć tych młodszych i starszych nie brakuję. Tego wieczoru miałem tam być z siostrą i jej koleżankami z pracy, złapaliśmy z nią ostatnio dobry kontakt, okazuje się, iż mamy wiele wspólnego. Oboje bardzo lubimy poznawać swoją naturę i stawać się lepszymi ludźmi, nie nie mam na myśli jakiegoś korpo-coacho pierdolenia.
    Były z nią cztery koleżanki, dwie pierwsze pominę za to przybliżę sylwetkę Joli oraz Edyty. Obie były brunetkami o wspaniałych krągłościach. Jola była młodsza i pod każdym calem ładniejsza, piersi rozmiaru B+, w dekolcie wyglądały nieziemsko, pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, żeby zalać je spermą i patrzeć jak Edyta ją zlizuję. Te chore fantazje zawsze mi towarzyszą. Nie patrzyła mi w oczy kiedy rozmawialiśmy, udawała skromną ale dekolt i krótka spódniczka mówiły co innego. Dwie skrajności, ubrana niczym seks bomba, a w zachowaniu niewinna. Edyta za to była kobietą z jajem, otwarta, ciągle żartowała. Mógłbym rzec, że ubrana całkiem normalnie, bez fajerwerków. Prosta sukienka jednak coś było w tej kobiecie, w oczach pewien smutek, oddalony, wpatrzony w dal. Pusty? Chyba mogę tak powiedzieć, uśmiechała się i żartowała ale była nieobecna. O tym, że jest szaloną duszą mógł świadczyć kawałek tatuażu ukryty pod sukienka na plecach. Nie ukrywam, że mnie to jarało. Chciałem ciało Jolki i ducha Edyty.
    Zaczęło się jak zawsze, zamówiliśmy po piwie, jakieś przekąski sałatki. Ciągle rozmawialiśmy o jakichś nieprzyziemnych rzeczach, nie mogłem oderwać wzroku od Joli, w tym czasie Edyta ciągle mnie zagadywała. Wypytywała o różne mało znaczące rzeczy. Nie zwracałem na nią szczególnie za bardzo uwagi, byłem zajęty ruchaniem Joli w myślach, wypełniała je po same brzegi, brałem ją w każdej pozycji, słyszałem jak krzyczała bym nie przestawał. Zrobiło mi się gorąco, żeby się trochę od niej oderwać zaprosiłem Edytę do tańca, standardowa sztuczka. Miało to trochę wzbudzić zazdrość w reszcie dziewczyn, jedyny facet wybiera najmniej atrakcyjną dziewczyną z towarzystwa, podobno działa. Złapałem ja za rękę i rzuciliśmy się w wir muzyki, muszę przyznać, ruszała się nieziemsko. Co chwilę ocierała się swoim tyłkiem o moje krocze. Wcale niespecjalnie opadły jej ramiączka z sukienki.
    W chwili gdy tańczyła, wydawała się wolna, może tego jej brakowało? Po dwóch czy trzech piosenkach zaproponowałem jej pójście do baru po piwo.
    – Jak tak tańczyliśmy widziałem, że masz tatuaż na plecach – zagadnąłem –gdzie się kończy?
    – Tam gdzie nieliczni mają dostęp – uśmiechnęła się i wzięła łyk alkoholu, krople trunku spływały jej po szyi, była już całkiem nieźle pijana.
    – Wiele bym dał by zaliczyć się do tej nielicznej grupy.
    – Jesteś na dobrej drodze – dopiła piwo – chodź za mną!
    Poszliśmy do szatni, o dziwo szatniarza nie było, przeszliśmy przez blat i weszliśmy do ich kanciapy. Myśl, że zaraz może tu wparować jakiś dziadek i nas nakryć potęgowała siłę tej chwili. Zaczęła zdejmować sukienkę, najpierw jedno ramiączko, potem drugie. Powoli zsunęła całą, nie przestawała się uśmiechać chociaż z każdą sekundą stawała się co raz poważniejsza. Odwróciła się i weszła na biurko, które tam stało. Położyła się bokiem na blacie.
    – Rozepnij mi stanik – powiedziała drżącym głosem.
    Nie wahałem się ani chwili, ręce mi się pociły, zdjąłem go i oddaliłem się by zobaczyć piękno tatuażu, który miała na sobie. Przedstawiał biegnące wilki w pełnię księżyca, biegły od łopatki aż na sam skraj pleców. Niesamowity. Poczułem przypływ podniecenia i nie mogłem dłużej wytrzymać.
    – Chcę się z Tobą pieprzyć – nie czekałem na odpowiedź, złapałem ją za nogi i obróciłem tak by mogła się położyć brzuchem na biurku. Wyjąłem chuja ze spodni byłem gotowy by ją zerżnąć.
    Zdjąłem jej majtki, nie byłem za grosz delikatny. Była tak uległa, że mogłem z nią zrobić co tylko zechcę.
    Uklęknąłem i zacząłem lizać jej cipkę, była cała mokra, jej soki ściekały po udach. Głośno jęczała. Podniosłem się z kolan i wszedłem cały, jej krzyk rozkoszy był tak podniecający, że słyszę go do dziś. Wchodziłem szybko, twardo i do końca.
    – Proszę bądź delikatny – wysapała, nie miałem jednak zamiaru. Poczułem się jak wilk, który zdobył ofiarę.
    Pierdoliłem jak najmocniej potrafiłem, jej ciągłe jęki potęgowały szał i furię w jakiej się znalazłem. Nagle poczułem mocny skurcz, doszła. Nie zadowoliło mnie to.
    – obróć się na plecy – z moją pomocą obróciła się, założyłem jej nogi na swoje barki i wszedłem jeszcze raz. Złapała się rękami za biurko. Ruchałem ją tak mocno, że każde wejście powodowało chlapanie jej soków, miałem je na całych jajach. Jeszcze chwila, ostatnie pchnięcia, chciałem zrobić jej dobrze jeszcze raz, każde wejście w nią miało być co raz głębsze, krzyczała już głośno. Poczułem to znowu, jak cała jej pizda się kurczy, jak oplata mojego fiuta. Wyjąłem go i po chwili cała sperma wylądowała na niej, jej brzuch był cały mokry. Spust sięgnął jej piersi, wyglądała wspaniale. Widziałem jak jest spełniona, uśmiechnęła się. Obszedłem biurko dookoła.
    – Wyssij resztki spermy i wyliż go całego mamy jeszcze całą noc, żeby potańczyć.
    Robiła to bardzo delikatnie i dokładnie jednak do końca chciałem być dla niej ostry więc złapałem ją za włosy i mocno przyciągnąłem. Nie protestowała, skończyła.
    Pomogłem jej zmyć z siebie resztki mojego nasienia i wsadziłem w taksówkę do domu.
    Nigdy wcześniej nie wstąpiła we mnie taka żądza. Wróciłem do stołu i jak gdyby nigdy nic bawiłem się dalej. Co było z Jolą? Przekonacie się kiedyś.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić jak bardzo spragnione ruchania potrafią być kobiety. Wystarczy trochę alkoholu, dobra muzyka i same zamieniają się w maszynki do obciągania i wręcz wsysają chuja do swoich szparek. Do tego są niezwykle kreatywne, bezwstydne, zrobią wszystko by uspokoić swe żądze, a mówią, że to faceci są jak zwierzęta. Nie ma co generalizować moi państwo. Czasem jednak bywa tak, że niewielki gest, znak prowokuję do takich zachowań.
    Wszak takie wyuzdanie prowadzi do niezapomnianych seksualnych przygód, których obiecałem wam dostarczyć.

  • Przygoda za granica

    Kolejna historia dzieję się kiedy byłem jeszcze średnio doświadczony, pierwsze podboje miałem już za sobą ale wciąż doskonaliłem techniki nakłaniania kobiet do spełniania moich fantazji. Rzecz działa się za granicą gdzie zostałem wysłany w celach służbowych, oprócz małego doświadczenia trudność zadania zwiększała bariera językowa. Tam gdzie pojechałem angielski był raczej drugim, a nawet trzecim wyborem. Pracowałem w jednej z filii banku w budynku, którym mieściła się kawiarnia. Pracowała tam Pologna, potem dowiedziałem się, że tylko pomagała ojcu prowadzić interes, obsługiwała gości, nalewała kawy czy podawała posiłki.
    Była bardzo w moim typie. Brunetka, włosy do łopatek spięte w kucyk. Około 165 cm, chuda. Ubrana zazwyczaj na czarno, t-shirt i oczywiście to co mnie kręci najbardziej czyli legginsy lekko prześwitujące pod którymi widać było jej majteczki. Miała niesamowity uśmiech, śmiała się ze mnie kiedy próbowałem mówić w ich języku. Zamówiłem kawę, nie odrywając oczu od jej tyłka. Na moje szczęście ekspres był ciut wyżej na blacie po przeciwległej stronie więc musiała stawać na palcach, miałem chwilę by się napatrzeć na tę cudowne dziewczę.
    Wróciłem do swojego biurka ale jak się pewnie domyślacie cały dzień spędziłem myśląc tylko o niej, jak wygląda nago, jak ciasna jest, ile jest w stanie znieść ostrego ruchania.
    Około 15 tej poszedłem po jeszcze jedną kawę ale już zamykali, na drugi dzień miałem wylot więc musiałem postawić wszystko na jedną kartę. Powiedziałem jej o tym i poprosiłem o oprowadzenie po mieście. Mówiłem, że samo miasto bardzo mi się podoba i nie wybaczyłbym sobie gdyby taka okazja mogła mnie ominąć, kto wie czy kiedykolwiek jeszcze bym tu wrócił. Zgodziła się, poczułem jak ciepło rozlewa się po moim ciele, byłem bardzo szczęśliwy znaczyło to, że może jeszcze dziś spróbuję jak smakuje jej młoda cipka. Umówiliśmy się o 17 tej przy głównym rondzie. Szybko wróciłem do hotelu, delikatnie w nim ogarnąłem, umyłem się i ubrałem elegancko ale bez fajerwerków. Chciałem wyglądać schludnie i przystojnie, w portfelu dwie prezerwatywy, chociaż w głębi bardziej liczyłem na akcję w hotelu, łóżko było bardzo wygodne.
    Byłem pięć minut wcześniej, ona już czekała.
    Zauważyłem, że delikatnie się pomalowała co było bardzo urocze, nadało jej to kobiecości, ku mojemu zadowoleniu miała na sobie sukienkę, mocno przylegającą do ciała i rajstopy, na nogach balerinki. Kolor oczywiście czarny.
    Zaczęliśmy spacer od rynku starego miasta, przeszliśmy targiem, na którym obejrzeliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy. Cały czas się uśmiechała, wyobrażałem sobie jak czubek mojego fiuta oplatają jej pełne usta, mogłaby nawet go delikatnie przygryźć.
    Potem poszliśmy do knajpy którą ponoć bardzo lubiła, zjedliśmy delikatny obiad. Bardzo mi się tam podobało, z okien widać było morze po prawej a po lewej góry. Piękne miejsce.
    Powoli co raz lepiej się rozumieliśmy, ona starała się mówić po angielsku, ja po jej języku. Mieliśmy niezły ubaw. Na koniec koło 20 tej poszliśmy nad brzeg. Zaczęło robić się chłodno więc przyciągnąłem ją do siebie, na plaży byliśmy sami. Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy, przyciskałem ją co raz mocniej i bliżej. Pocałowałem ją, jej usta smakowały jak truskawki, dotknąłem językiem jej zębów. Odepchnęła mnie i zaczęła się śmiać, a po chwili ja razem z nią. Złapałem ją za rękę i powiedziałem, że o niczym innym nie marzę jak o zabraniu jej do hotelu, tam będziemy mogli kontynuować to co zaczęliśmy. Chwilę się zawahała ale skinęła głową.
    W hotelu pokazałem jej gdzie jest łazienka, samemu ścieląc łóżko i zasłaniając zasłony. Zapaliłem tylko kilka świeczek wcześniej kupionych w pobliskim sklepie. Nie ukrywam, że byłem już twardy i gotowy tym razem jednak chciałem zrobić to bardzo delikatnie, sprawić by nie zapomniała tej nocy.
    Wyszła z łazienki, od tego momentu rozumieliśmy się bez słów. Podeszła do mnie i zaczęliśmy się całować, najpierw powoli, próbując siebie, smakowała mi. Pachniała truskawkami, tak samo też smakowały jej usta. Chwyciłem za jej rękę i skierowałem ją na moje krocze, chciała ją cofnąć ale uścisk mojej dłoni nie puścił. Zaczęła dotykać go palcami przez spodnie, pocałunki stawały się co raz bardziej intensywne, jej dotyk co raz bardziej energiczny. Spojrzeliśmy sobie jeszcze raz w oczy, zrozumiała, czego od niej chcę, powoli schodziła na kolana, rozpięła mój rozporek, z którego wysunął się kutas. Przez chwilę go podziwiała, za chwilę złapała go w dłoń i mocno ścisnęła. Spytałem czy robiła kiedyś loda, odpowiedziała, że nie. Kiwnąłem głową dając znak by wzięła go już do ust. Jęknąłem z rozkoszy, zachęciło ją to do dalszej zabawy z moim kutasem. Jeśli nie robiła tego wcześniej to jej debiut był niesamowity. Robiła wszystko to co czego chciałem, jeździła językiem od góry do dołu, potem próbowała wziąć całego do buzi, cały czas patrząc na mnie. Długo nie trzeba było bym doszedł, poczuła pulsację z mojego członka to był moment, w którym przyspieszyła jej głowa poruszała się w przód i tył. Doszedłem, nie wytrzymała i wyjęła go z ust, nie mogło połknąć wszystkiego, dałem jej chwilę i wsadziłem go znowu do jej ust, nie protestowała tylko jęczała, mogłem być zbyt natarczywy. Patrzyłem z góry na dziewczynę, która zrobiła mi jednego z najlepszych lodów w moim życiu, była lekko zmęczona, dyszała ale uśmiechała się. Podniosłem ją z kolan i znowu pocałowałem. Chciałem się jej odwzajemnić dlatego pomogłem jej zdjąć sukienkę i rajstopy. Wyglądała obłędnie, idealne krągłości. Kazałem położyć się na łóżku a sam zszedłem na dół. Powoli zdjąłem majtki, moim oczom ukazała się idealnie wygolona, różowa cipka. Byłem przekonany, że nikt wcześniej jej nie miał. Zabrałem się za lizanie jej warg, delikatnie masując okolice dziurki, było mokro, z każdą sekundą co raz bardziej zbliżałem się do wsadzenia jej paluszka w cipkę, cały czas lizałem ją. Możecie mi wierzyć lub nie ale jej broszka też smakowała truskawką, czułem że mój kutas powoli wraca do sił. Musiałem ją wpierw jednak mocno zagrzać. Leżała spokojnie do momentu gdy nie wsadziłem jej palca, do tej pory tylko mruczała, ale ruchy ręką mocno ją podnieciły, zaczęła się delikatnie wiercić, ruszać rękoma na boki. Moje ruchy były co raz szybsze i szybsze ona co raz bardziej mokra, podniosłem ją delikatnie, nie przestając penetrować i teraz lizałem jej dupkę. Spodobało się. W tym samym momencie wsadziłem drugi palec, jej jęki były co raz głośniejsze, w końcu złapała mnie za włosy i wygięła się jak struna, nie przestawałem jej palcować, wejścia stały się co raz trudniejsze bo zacisnęła się mocno, na samą myśl, że z kutasem stanie się to samo co z palcami stwardniałem. Leżała zrelaksowana i patrzyła na mnie zamglonym wzrokiem, widziałem po niej że nigdy nie miała tak dobrze. Nie miałem jednak ochoty przestawać, położyłem się na nią. Nasze ciepłe ciała zetknęły się po raz pierwszy. Wejście w nią było trochę trudne bo wciąż była zaciśnięta ale to był ten moment, nie mogłem już czekać, widziałem, że sprawiam jej ból ale rozumiała, że to zaraz minie. Jak tylko natrafiłem na cipkę, mocno wbiłem się w nią, jej krzyk łączonego bólu i rozkoszy zagłuszył pocałunek, wchodziłem w nią powoli ale do końca, cały czas się całowaliśmy. Czułem spermę i truskawki, całe ciało było w ekstazie, jej cipka była bardzo ciasna, każde wejście powodowały błogi stan, chciałem by trwało to jak najdłużej. Czułem, że zaraz dojdę, powstrzymywałem się jak mogłem ale było mi tak dobrze, ciepło i ciasnota, sperma i truskawki, uśmiech i jej język. Jej krzyki były co raz głośniejsze, jej paznokcie co raz mocniej wbijały się w moje plecy, objęła mnie nogami, chciałem spuścić się w jej cipce, zrobić to jako pierwszy facet w jej życiu. Kiedy tylko poczułem jak jej cipka się zaciska, zrobiłem to samo, doszedłem w niej, zalałem ją całą, jeszcze przez chwilę w nią wchodziłem ale już wolniej i wolniej. Byłem spocony i wykończony, sapiąc zszedłem z niej, mój fiut był cały sflaczały. Ona też się przez jakiś czas nie ruszała. Potem przytuliła się do mnie i zasnęliśmy. Kiedy się obudziłem jej już nie było. Wróciłem do Polski ale wspomnienia o niej zostały do dziś. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    Jestem przekonany, że nie ma kobiety nie do złamania. Każda pod naporem męskich zalotów i starań w końcu rozłoży przed nim nogi. Kwestia czasu i zaangażowania. Dla takich jak ja samo polowanie było bardziej ekscytujące niż sam stosunek, myślenie o seksie z moim celami było równie pasjonujące co konsumpcja włożonej energii w otwarcie wrót do błogiej rozkoszy. 

  • Niedokonczona terapia

    Pamiętam, że przed pierwszym spotkaniem byłem pełen nadziei. Kasia, bo tak się nazywała moja terapeutka była samotną matką, lat około 30 może mniej. Nie szczególnie atrakcyjna, rude włosy do łopatek. Po twarzy widać było, że życie też jej nie rozpieszczało. Jej ubiór niczym się nie wyróżniał, dżinsy, biała bluzka z kokardkami, delikatny dekolt, skrywający pod sobą piersi w rozmiarze C. Była bardzo chuda, wyglądała na zmęczoną. W zasadzie nawet przez chwilę nie pomyślałem o pieprzeniu się z nią.
    Pierwsze spotkanie zapoznawcze, wytłumaczyła na czym polega cały cykl spotkań, co będziemy na nich przerabiać. O czym będziemy rozmawiać, w jakim tonie. Wspomniała o kontrakcie na sam koniec. Muszę przyznać, że ulżyło mi, wierzyłem w jej pomoc.
    Z każdym kolejnym spotkaniem czułem się co raz lepiej, od trzeciej sesji zawziąłem się i nie zażywałem już niczego, zaczęły wracać dawne myśli. Kiedy tak z nią rozmawiałem to mózg podpowiadał mi jak powinienem zacząć nasze zbliżenie, z drugiej jednak strony bardzo szanowałem ją jako osobę, właśnie przez to jakiej pomocy mi udzielała.
    Byłem co raz bardziej śmielszy, patrzyłem na nią co raz bardziej pożądliwie. Postanowiłem sobie, że dopóki jej nie zdobędę nie będę uprawiał z nikim innym seksu. Gromadziłem spermę tylko dla niej.
    Odważyłem się na pierwszy krok podczas dziesiątego spotkania, rozmawialiśmy bardzo swobodnie.

    – Jak się czujesz z myślą, że to już prawie 3 miesiace jak jesteś wolny od używek?
    – Jestem naprawdę szczęśliwy, wiele Ci zawdzięczam gdyby nie Ty, pewnie dalej bym błądził.
    – Zmieniłeś się, kiedy pierwszy raz tu przyszedłeś wydawałeś się być bardzo zagubiony, uciekałeś wzrokiem. – zaczęła – teraz jesteś bardziej pewny siebie, mówisz spokojnie i przekonaniem. Na czym Ci zależy najbardziej?
    – na zobaczeniu Cię nago – nie pomyślałem, słowa same wypłynęły z moich ust.
    Chwila ciszy, trzy, pięć, dziesięć sekund. Śmiech, śmiała się szczerze. Zaczęła zdejmować bluzkę, przełożyła ją przez głowę. Patrzyliśmy sobie w oczy, nie śmiałem spuścić wzroku póki co. Po bluzce przyszedł czas na stanik, cały czas siedzieliśmy naprzeciwko siebie, miedzy nami mały stolik, na nim notatki, telefony. Rozpięła go i powoli odrzuciła na podłogę, nasz wzrok cały czas się łączył, zasłoniła biust rękoma.
    – czy o to chodziło? – wyszeptała.
    – prawie – zdałem sobie sprawę, że mam cały czas mam otwarte usta, moje krocze powoli się budziło.
    Uśmiechnęła się i odsunęła dłonie, jej piersi były jędrne, gęsia skórka obiegła je całe, piękne sterczące sutki. Nie myliłem się rozmiar C, wstała z fotelu i podeszła do mnie. Usiadła przodem na moich kolanach.
    – możesz patrzeć ale nie wolno Ci dotykać – jej słowa brzmiały jak kara, torturowała mnie. Miałem przed sobą piękne piersi, które chciałem lizać, gryźć, szczypać. Marzyłem tylko o wsadzeniu kutasa miedzy nie. Co za kobieta.
    – Czujesz chyba co się dzieję między moimi nogami – twardy kutas tylko czekał na wyciągnięcie ze spodni. Dawno nie był tak gotowy jak teraz, pożądanie które ucichło przez uzależnienie znowu się przebudziło. – spełnieniem tej terapii będzie Twoje ciało.
    – mamy jeszcze dwa spotkania – uśmiechnęła się i wróciła na swój fotel, ubrała stanik i bluzkę – na dzisiejsze spotkanie się kończy. Do zobaczenia za tydzień, trzymaj się w swoim postanowieniu.
    Podczas następnej wizyty nie wspominaliśmy słowem o tym co się wydarzyło tydzień wcześniej. Prowadziła spotkanie tak jak zawsze, nie chciałem jej dać tej satysfakcji i nie dążyłem do żadnych dwuznacznych podtekstów. Ona na coś liczyła, bo dziś dekolt był o wiele większy, umalowała się, a zamiast dżinsów miała na sobie niebieską sukienkę, która idealnie odkrywała jej długie nogi. Miałem erekcję przez całe spotkanie, udawałem, że nie widzę jak spogląda na stożek. Opowiadałem jej o tym jak się czuję gdy nagle zadzwonił telefon, zdążyłem zobaczyć, że to jej córka. Rozmawiały chwilę, postanowiłem wykorzystać tę sytuację. Wstałem, nie odrywała ode mnie wzroku, opuściłem spodnie i majtki, mój naprężony fiut wyskoczył momentalnie. Na chwilę przerwała, poprosiła o powtórzenie ostatniego zdania. Podszedłem do niej, miała go tuż przed swoją buzią.
    – możesz patrzeć ale nie dotykaj – wyszeptałem.
    Zarumieniła się i mimowolnie uśmiechnęła, role się odwróciły. Skończyła rozmawiać, dalej stałem nad nią.
    – chcę tylko, żebyś wiedział, że nie mam majtek, usiądź. – powiedziała – nie zakładaj jeszcze spodni.
    Zrobiłem jak kazała. Ona za to podwinęła lekko sukienkę, postawiła obie nogi na stoliku przed nią odkrywając przede mną jej cipkę. Zaczęła się masować, jeździła lewą ręką od wzgórka do samego dołu swojej piczki.
    – dzisiaj, będziesz tylko patrzył, powiedz mi jak bardzo chcesz we mnie wejść?
    – niech odpowiedzią będzie mój sterczący kutas – odrzekłem z uśmiechem
    Wsadziła palce do ust, nie przestając masować się. Zaczęła delikatnie pojękiwać, widziałem jak z jej środka wypływają soki, robiła sobie dobrze na moich oczach, a ja mogłem tylko patrzeć. Palce, które przed chwilą ssała powędrowały w okolicę dziurki, powoli wchodziły do jej środka, z każdą chwilą szybciej i szybciej, głębiej i głębiej. Jęki były głośniejsze, lewa ręką wylądowała na piersi, widziałem przez sukienkę jak ją ściska. Słychać było tylko jej jęki i soki, które chlapały przy każdym wejściu.
    Podszedłem do niej, liczyłem na to, że weźmie do ust, jedyne co zrobiła to chwyciła go lewą ręką. Była bardzo blisko dojścia, jęki zamieniły się w stęki, waliła mi szybko, silnie go ścisnęła, dużo mi nie było trzeba, po tak długim czasie abstynencji,  czułem, że zaraz dojdę. Jej szybkie ruchy ręką sprawiały mi wielką przyjemność, jeszcze chwila, doszedłem niemal natychmiast. Wystrzeliłem przed nią, ona doszła w tym samym momencie, nasze orgazmy i okrzyki błogiego spełnienia zsynchronizowały się. Mimo, że z czubka mojego fiuta nie leciała już sperma ona nie przestawała go walić, pulsował jeszcze chwilę. Zlizała z ręki krople nasienia, od czubka palca po sam koniec.
    – może zrobisz to samo z nim? – wskazałem na penisa.
    – Do zobaczenia za tydzień – dała mi znak, żebym wyszedł z gabinetu.
    Do następnego spotkania nie doszło, dzień po tym zdarzeniu dostałem propozycję współpracy w innym mieście i nigdy więcej jej nie spotkałem. Jestem wdzięczny za pomoc jakiej mi udzieliła i za stosunek, niepełny. Kto wie co los przyniesie, może nasze drogi jeszcze się zejdą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    W pewnym okresie swojego życia miałem duży problem z nadużywaniem substancji niedozwolonych. Do tego stopnia, że straciłem kontrolę, najgorsze jednak co się z tym wiązało to całkowita niechęć do uprawiania seksu. Mówią, że stosunek po małej dawce narkotyku jest nieziemski, coś w tym jest, na początku ale z czasem siła nałogu niszczy nasze bodźce. Tak było ze mną, trwało to może z rok. W celu uwolnienia się i odzyskania ponownie władzy nad sobą zapisałem się na pewną terapię. Polegała ona na spotkaniach z terapeutą, indywidualnie, dwanaście godzinnych sesji.

  • Niezapomniana kolacja

    Zapadł zmierzch. Las tonął w mroku. Nadal było ciepło, ale stawało się coraz ciszej. Cykały świerszcze. Zatrzeszczało drzewo pochylające się pod wpływem podmuchu wiatru. Po chwili dało się słyszeć głuche uderzenia szyszek spadających na ścieżkę. Gdzieśpohukiwała sowa. Nad śródleśną łąką już z daleka widoczne były, ruszające się wśród traw i niskich gałęzi, pojedyncze i w małych grupach, światła. To świetliki przystępowały do lotów godowych. Tutaj ledwie docierały odgłosy zabawy z okolicznych kawiarni i restauracji. Ptaki już nie śpiewały. Na dróżce pojawiła się łasica. Przystanęła, rozejrzała się i czmychnęła w kierunku pobliskich krzaków, wyraźnie czymś spłoszona. Delikatne podmuchy wiatru i szum drzew działałyby kojąco na spóźnionych spacerowiczów. Jednak tym razem w lesie nikogo już nie było.

    A jednak… Zapadający w sen las nagle rozdarł krzyk. Po chwili na dróżce pojawiła się młoda, atrakcyjna kobieta. Biegła z trudem. W ręku trzymała torebkę. Na chwilę zatrzymała się. Ciężko oddychała. Trzęsła się z przerażenia. Gwałtownie odwróciła się i przestraszonym, rozedrganym wzrokiem szukała napastników. Niewinna, mile zapowiadająca się kolacja, nagle przerodziła się w koszmar. Nie tego spodziewała się po niezobowiązującym wieczornym spotkaniu z nowo poznanymi wczasowiczami.

    *

    – Przepraszam, można przysiąść się? – uprzejmy męski głos przywrócił ją do rzeczywistości. Przerwała lekturę. Dłonią przytrzymała otwartą książkę i podniosła wzrok. Lekko pochylony, szczupły brunet, w średnim wieku, ubrany w jasnoszare spodnie i granatową koszulkę polo, uśmiechał się przyjaźnie, oczekując na odpowiedź. Rozejrzała się. Fakt, wszystkie stoliki były zajęte.

    – Naturalnie. Proszę – wskazała wolny fotel po drugiej stronie stolika, wypiła łyk mrożonej herbaty i ponownie zagłębiła się w lekturze.

    – Dziękujemy – odpowiedział uprzejmie, skłonił głowę i usiadł w plastikowym fotelu. Jego młodszy kolega, blondyn o bujnej, ale zadbanej czuprynie, ubrany w dżinsy i różową koszulę, podszedł, przywitał się i siadł obok kolegi. Panowie, zwróceni ku sobie, rozmawiali w miarę cicho, starając się nie przeszkadzać kobiecie. Złożyli zamówienie. Brunet miał skronie przyprószone siwizną, co dodawało mu uroku, i dopiero teraz, dyskretnie obserwując rozmówców kątem oka, dostrzegła dzielącą ich sporą różnicę wieku. Z kolei ona z upływem czasu coraz bardziej wsłuchiwała się w cichy dialog. Od kilku minut nie przeczytała słowa. Panowie kontynuowali rozmowę, popijając zamówione napoje.

    – I kiedy wylot? – zapytał brunet.

    – Najpóźniej za trzy dni – odrzekł blondyn.

    – Czyli przyjazd tutaj to była najwyżej zapowiedź urlopu – skonstatował z ironią pierwszy z nich. – Już teraz powinniśmy siedzieć w papierach i ponownie wszystko przeanalizować.

    – Stary, zdążymy. Spoko. Teraz daj popracować prawnikowi. Nam jeden dzień w zupełności wystarczy. A ty przyjedziesz jeszcze raz – uśmiechnięty blondyn nachylił się i klepnął go w kolano.

    – Przecież potem mamy spotkania z obydwoma kontrahentami z Niemiec! – syknął zirytowany. Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli, a wiesz, że jesteśmy przygotowani, to następne dwa, trzy tygodnie, jeżeli nie dłużej, przesiedzimy i w Niemczech, i na trasie do naszej firmy – westchnął ciężko. – Pracownikom wstrzymamy urlopy. Jeszcze negocjacje i przedłużenie umowy z prawnikiem, jeżeli zgodzi się. Jeżeli nie, mamy dzień, góra dwa na znalezienie nowego i wprowadzenie w sprawę. No, i jak najszybciej trzeba poszukać nowego biura rachunkowego, więc o jakim drugim przyjeździe bredzisz? – wyliczał brunet wyraźnie poddenerwowany humorem kolegi. – We wrześniu mam się opalać? – skrzywił się. – Może od razu zarezerwuję solarium na październik?

    Blondyna nie opuszczał dobry humor.

    – Prawnik i biuro to pryszcz. Góra kilka godzin i będzie załatwione – lekceważąco machnął ręką. – Zaplanuj jakąś późną Hiszpanię albo Grecję, albo nawet Afrykę – odniósł się do terminu urlopu kolegi. – Bo jak nie zapracujesz, to nie zarobisz. Nie zarobisz – nie pojedziesz – westchnął smutno. – Ale jeżeli nie pojedziesz, to możesz chociaż… – przerwał, mrugnął okiem i wykonał popularny gest kantem dłoni.

    – Ścianę przesuwałeś głową czy na słońcu siedziałeś za długo? – brunet prawie warknął scenicznym szeptem. – Alkoholem mam poprawiać humor? – wręcz był obruszony sugestią kolegi, wiercąc się w plastikowym fotelu. – Alkohol przytępia zmysły, a nas czeka sporo pracy. O kaloriach nie wspomnę, a poza tym… – dyskretnie spojrzał na sąsiadkę, wymownie na kolegę i zrezygnowany machnął ręką.

    – Ja z kobietami nie mam problemów – szeroko uśmiechnął się blondyn i rozparł w fotelu, zakładając ręce za głowę. Wręcz promieniał.  

    – No, na pewno. Też mi nowina – prychnął brunet, kiwając głową. Blondynowi uśmiech zgasł na ustach. Rozmowa urwała się. W milczeniu popijali napoje, rozglądali się.

    Nagle blondyn wyprostował się. Odstawił napój. Był ożywiony. Spojrzał na kobietę, potem na mężczyznę i nachylił się ku nieznajomej.

    – Przepraszam panią, mogę na chwilę przerwać lekturę? – patrzył w jej kierunku z zagadkowym uśmiechem.

    – Słucham? – spojrzała na niego uważnie, lekko mrużąc oczy. Instynktownie wyczuwała podstęp.

    – Wybaczy pani, ale z kolegą próbujemy świętować sukces naszej firmy i, przynajmniej na razie,  idzie nam wyjątkowo kiepsko – nieco odsunął się od bruneta.

    – Zapowiedź sukcesu – sprecyzował posępny brunet, patrząc na wspólnika.

    – Głównie za sprawą mojego zapracowanego i podstarzałego kolegi – ciągnął niezrażony blondyn i dyskretnie mrugnął do niej. I zręcznie uchylił się przed zwiniętą gazetą, którą mężczyzna próbował zdzielić wspólnika. – Na dodatek, jak widać, w sytuacjach stresogennych stosuje przemoc – kolejne mrugnięcie okiem. Wstał, poprawił swoją różową koszulę, jakby za chwilę miał dodać do niej krawat. Lekko przechylając głowę i kładąc prawą dłoń na sercu zapytał: Czy zechciałaby pani spędzić dzisiejszy wieczór w moim towarzystwie? – rzekł z delikatnym uśmiechem.

    Zaskoczenie malujące się na twarzach obojga wystarczyło mu. Był z siebie zadowolony.

    – Oczywiście, możemy zabrać mojego kolegę, jeżeli zechce pani męczyć się i w jego towarzystwie – uśmiech nie znikał z jego ust. – Naturalnie, jeżeli jest pani z koleżanką, zapraszam obie panie. Ktoś musi zaopiekować się moim trudnym kolegą – tym razem gazeta z głośnym trzaskiem dosięgła jego czterech liter. – …który jednak preferuje rozwiązania siłowe zamiast dialogu – wytrwale kontynuował blondyn. – Sądzi pani, że to konsekwencje jakiegoś problemu z dzieciństwa? Rodzice zamykali go w pokoju bez kolacji? – zadając pytanie, blondyn podparł brodę dłonią i z udawanym zainteresowaniem przyglądał się starszemu koledze.

    Kobieta patrzyła w milczeniu, ale jej twarz była pogodna. Rozbawił ją tym żartem z kolegi.

    – Marek, przestań już – starszy mężczyzna z rezygnacją machnął ręką. Pochylił głowę. Wydawał się zmęczony jego żartami.

    – O, przepraszam, nie przedstawiłem się – blondyn opuścił ręce i ukłonił się – mam na imię Marek. I mój targany problemami zawodowymi kolega – Jerzy. On jest tą gorszą połową w kierowanej przez nas firmie. Wszelkie uroki i zalety posiadam ja. Na wyłączność! A mieszkamy w tym pensjonacie – blondyn dłonią wskazał elegancki budynek usytuowany za kawiarnią. – Umówmy się na dwugodzinne spotkanie. Mają tutaj naprawdę smaczne posiłki. Jeżeli będzie pani znudzona moim kolegą, pożegnamy się wcześniej. I odprowadzimy! Zgodzi się pani? – ponowił pytanie.

    – Dziękuję, ale pana propozycja zaskoczyła mnie. Nie jestem przygotowana. W ogóle nie znam panów. I jestem tutaj z… kolegą – popatrzyła na nich bez uśmiechu.

    – Trudno, ale to nie jest problem – blondyn podniósł obie ręce w obronnym geście, prostując się. – Zapraszam panią z kolegą na kolację i koleżanką, jeżeli jakąkolwiek pani znajdzie do godziny 20. – Nachylił się do niej. – Fajny kolega? Może mężczyzna mu pomoże? – szepnął teatralnym tonem. W jego głosie nadzieja walczyła z hamowanym wybuchem śmiechu.  

    Zanim coś jeszcze dodał, starszy z mężczyzn przejął prowadzenie rozmowy.  

    – Wybaczy pani koledze, jest młody, nieokrzesany. – Usiądź, synku – polecił wspólnikowi ojcowskim tonem. Rozbawiony Marek grzecznie usiadł i położył dłonie na stole. Uśmiechał się do kobiety. Jeszcze…

    – O tej porze od przedszkola mama kładzie go na poobiednią drzemkę, a tutaj jest bez rodziców i najwyraźniej sam nie daję sobie z nim rady. Po obiedzie wypił całą puszkę coli, zagryzł chipsami i proszę… – Jerzy rozłożył ręce w geście podkreślającym jego bezsilność. – Podejrzewam, że jeszcze nawąchał się Nutelli i stąd jego nienaturalne ożywienie – ostatnie zdanie wymówił konspiracyjnym tonem, uważnie przy tym rozglądając się. – Zapewne pani, jak i pani znajomi, ma większe doświadczenie niż ja w opiekowaniu się takimi bachorami. Dlatego zapraszam państwa na kolację na godzinę 20. Omówimy metody spacyfikowania tego… – zawiesił na chwilę głos, zdegustowany patrząc na różową koszulę. – W restauracji obok naszego pensjonatu, zgoda? Marek, płacisz i czekasz na panią w recepcji przed godziną 20. – Polecenie Jerzy skierował do kolegi, uderzając złożoną gazetą w jego ramię. Blondyn ze smętnym uśmiechem pokiwał głową. Zdawał sobie sprawę, że przegrał z ironią kolegi. Widział to w oczach rozbawionej kobiety.

    – Jestem Sylwia – przedstawiła się kobieta z pogodnym wyrazem twarzy. – Dobrze. Skorzystamy z panów zaproszenia. Mam samotną sąsiadkę, moją rówieśniczkę. Również i ją zapytam. Czy panowie zgadzają się? – sprytnie wybrnęła z małego kłamstewka. Jerzy ochoczo przytaknął.

    – Naturalnie, będziemy zachwyceni – zrezygnowany Marek kiwnął głową, nie patrząc w jej stronę.

    *

    Do ośrodka wracała ożywiona i w wyśmienitym humorze. Mężczyźni spodobali się kobiecie. Po namyśle uznała, że takie spotkanie może być miłym i ekscytującym przerywnikiem w dość monotonnym urlopie. Inaczej wyobrażała sobie jego przebieg, liczyła na więcej wrażeń, ale koleżanka narzucała jeszcze swoje ograniczenia.

    – Może oni ją rozruszają? – powiedziała głośno i zaśmiała się. Rozejrzała się i z ulgą odetchnęła. Nikogo nie było w zasięgu wzroku.

    *

    Mężczyźni po pożegnaniu z kobietą usiedli i milcząc, uważnie patrzyli na siebie. Marek wytrzymywał poważny, wręcz krytyczny wzrok Jerzego. Po dłuższej chwili, kiedy nie padło ani jedno słowo, Marek puścił oko do wspólnika i lekko uśmiechnął się. Jerzy nawet nie drgnął. Nadal patrzył kamiennym wzrokiem na kolegę. Na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. Po dłuższej chwili zrezygnowany opuścił głowę, kręcąc nią. Kiedy wyprostował się i spojrzał na Marka, na jego ustach zagościł lekki uśmiech.

    – No widzisz, wszystko będzie dobrze. Jeszcze ostro zabawimy się. I to dzisiaj – blondyn przywołał kelnera i zamówił drinki.

    – Ja, pewnie tak, ale ty najwyżej popatrzysz – odrzekł brunet, z politowaniem patrząc na kolegę. Ten w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami.  

    *

    Budynek zniknął jej z oczu, weszła do lasu i kierowała się do pensjonatu mężczyzn, z którymi była umówiona. Sylwia była niezadowolona i obrażona na koleżankę. Nie chciała ich ponownie oszukiwać, więc poszła sama, bo koleżanka nagle okazała się znacznie mniej rozrywkowa, niż początkowo przypuszczała. Szła dość szybko, bo ścieżka była ubita, więc szpilki przy jej sandałkach nie wbijały się w podłoże. Założyła zwiewną seledynową spódniczkę i białą bluzkę bez rękawków. Jasne kolory świetnie podkreślały jej opaleniznę. Spory dekolt w płóciennej bluzce eksponował kształtny biust i ujawniał biały ślad po staniku. Była szczupła. Aktywnie dbała o swój wygląd. Latem grała w tenisa, przez cały rok systematycznie pływała i uprawiała aerobik. Miała 36 lat, ale każdy sądził, że dopiero przekracza trzydziestkę. Nie miała zatem czego wstydzić się. Było ciepło, więc zrezygnowała ze stanika. Rozpuściła włosy, które opadały na ramiona. Drobna biżuteria i biała kopertówka dopełniały całości, a łańcuszek na nodze pasował do błyszczących sandałków. Kiedy wychodziła z ośrodka wczasowego, kilku mężczyzn obejrzało się za nią.   

    *

    – „Głupio to wszystko wyszło” – myślała, wracając przez las godzinę później. Była wściekła na siebie. Panowie już wypili po drinku albo dwóch i byli w humorze. I chyba nastawieni na więcej niż wspólną kolację. Jej takie tempo nie odpowiadało. Wraz z kolejnymi toastami sytuacja stawała się coraz bardziej niezręczna. Siedziała jak na szpilkach. Ale uwaga blondyna była już jednoznaczna, prawie wulgarna. Wolała zakończyć spotkanie po godzinie, zanim zacznie się robić nieprzyjemnie. Kiedy wstawała, żegnając się w pośpiechu, blondyn mocno chwycił ją za rękę, odezwał się niegrzecznie, więc po krótkiej szarpaninie wyrwała rękę i prawie wybiegła z restauracji. Inni przyglądali się temu, co dzieje się przy ich stoliku. Rozwścieczony blondyn chciał ruszyć w jej ślady, ale starszy kolega w porę interweniował. Zdenerwowana wracała do ośrodka i ciągle analizowała sytuację przy stoliku.

    Nagle zatrzymała się. Odwróciła głowę i mimo woli krzyknęła. Na ścieżce, jeszcze w sporej odległości, dojrzała zarys dwóch męskich postaci. Niedawni znajomi podążali za nią! Przestraszyła się. Poczuła jak serce kołacze jej ze strachu. Z wrażenia wręcz zamarła na chwilę. Dość szybko zbliżali się. Świadoma grożącego jej niebezpieczeństwa otrząsnęła się z odrętwienia. Ponownie ruszyła biegiem przed siebie. Mężczyźni zauważyli ją i też zaczęli biec.

    Właśnie mijała skrzyżowanie dwóch ścieżek, które oznaczało, że niedługo pokona jedną trzecią trasy do ośrodka. Przed nią było jeszcze około 500 metrów, a wcześniej małe wzniesienie, które teraz w oddali jawiło się jak mur. Po kolejnych kilkudziesięciu metrach mijała zakręt, kiedy nagle wypadł w jej kierunku mężczyzna. Błyskawicznie rzucił się na nią i zaraz, jak rażony piorunem, upadł na ścieżkę. Zawył z bólu. Gwałtownie odskoczyła z krzykiem i nieporadnie, ale najszybciej jak potrafiła, pobiegła przed siebie.

    Wściekły napastnik, nadal stękając z bólu i przeklinając, powoli podnosił się, otrzepując z piasku dżinsy i koszulkę. Po chwili, zwabieni krzykiem, podbiegli do niego dwaj kompani.

    – Już miałem dziwkę, ale wyjebałem nogą o jakiś korzeń – wystękał wściekły. – Chyba złamałem palce – dokończył żałosnym tonem.

    Obydwaj zignorowali żale przeklinającego kolegi. Teraz uważnie rozglądali się.

    – Idź ścieżką, a my rozdzielimy się. Spotkamy się przed wzniesieniem – powiedział młodszy i pobiegł w prawo, starszy, atletycznie zbudowany, bez słowa ruszył w lewo. Wspólnik, z wydatnym brzuszkiem, ciągle stękając, karnie ruszył przed siebie, podpierając się znalezioną gałęzią.

    Już widziała pagórek, za którym ścieżka będzie lepiej widoczna, dzięki blaskowi lamp ośrodka. Zdjęła sandałki, które znacznie spowalniały ucieczkę i trzymając je za szpilki w jednej ręce, a torebkę w drugiej, biegiem ruszyła przed siebie.

    Zasapana zatrzymała się i rozejrzała. Miała wrażenie, że gdzieś w oddali dostrzegła jakiś ruch. Wytężyła wzrok, ale teraz niczego nie zobaczyła. Nagle usłyszała z lewej strony hałas wywołany przedzieraniem się przez krzaki. Przerażona krzyknęła, odwróciła się gwałtownie ku źródłu hałasu, cofnęła, podniosła sandałki, kopertówkę i trzęsąc się, rzuciła nimi w kierunku mężczyzny wyłaniającego się z krzaków. W tym samym momencie poczuła jak od tyłu czyjaś ręka ściska ją w pasie żelaznym chwytem, przyciąga do siebie i odrywa od ziemi, a druga zatyka usta.

    – Wreszcie mamy naszą sarenkę! – usłyszała radosny głos.

    *

    Brunet, sapiąc, zatrzymał się na ulicy. Uważnie rozejrzał się, a potem, zrezygnowany, zapalił papierosa. Był zdenerwowany. Kobieta wybiegła z restauracji, bo jego wspólnik idiotycznym tekstem spłoszył ją. Pokręcił głową z niezadowoleniem. A mógł ją mieć. Wydawało mu się, że ruszyła w przeciwnym kierunku niż jej ośrodek i chciał ruszyć w tamtym kierunku, ale w tym momencie wyszedł z restauracji uśmiechnięty blondyn.

    – I gdzie nasza dzika laska? – zagaił wesoło, niezdarnie chowając portfel. Naprawdę wypił za dużo.

    – A skąd mam wiedzieć? Raczej nie miała ochoty na dalszy ciąg z twoim udziałem – odrzekł spokojnie Jerzy. – Musiałeś być taki wulgarny? – spojrzał na niego z irytacją. – Powinieneś pić mleko, a nie alkohol. Dla ciebie to i herbata będzie za mocna – zirytowany Jerzy kręcił głową i ponownie uważnie lustrował okolicę.

    – Ty też jej nie przypadłeś do gustu, staruszku – odciął się. – Nie martw się. Nie ta, to będzie inna. Stać cię na każdą – przez chwilę toczył zaciętą walkę o utrzymanie równowagi. I wygrał. Rozejrzał się zadowolony. – Cholera, muszę coś wyruchać – blondyn na chwiejnych nogach ostentacyjnie przeciągał się. Już miał inny, atrakcyjny cel tego wieczoru. Reszta przestała go interesować. Była przeszłością.

    – Tak? To idź do łazienki. A potem posprzątaj po sobie – poradził mu Jerzy, głośno wydmuchując dym i nadal rozglądając się po okolicy.

    – Zadzwoniłbyś gdzieś… – blondyn kiwał się i patrzył prosząco na kolegę.

    – Taa, jasne, zadzwonię. Raz w rynnę i dwa razy w parapet! Stary, gdzie ja ci tutaj znajdę geja o tej porze? – skrzywił się brunet. Po chwili przyjrzał się krytycznie podpitemu koledze. Złość na utalentowanego współtwórcę sukcesu ich firmy szybko mijała. Milczeli przez dłuższą chwilę. Blondyn chwiał się.

    – Kurde, naprawdę robię za twojego opiekuna – Jerzy westchnął ciężko i pokręcił głową. Po raz ostatni rozejrzał się za ich znajomą. Rzucił papierosa na chodnik i zgasił go butem. Zrezygnowany objął Marka ramieniem i razem ruszyli do pensjonatu.

    – A mogło być tak pięknie – Jerzy ze smutkiem kiwał głową. – To była naprawdę urocza foczka. A ty mi wszystko zepsułeś, zazdrosny geju.

    Skruszony blondyn dreptał pochylony, podtrzymywany przez kolegę, nieskładnie mamrocząc jakieś przeprosiny.  

    *

    Dwóch mężczyzn z wysiłkiem prowadziło ją przez las, z każdym krokiem oddalając się od ośrodka. Przerażona szamotała się, ale była bezradna. Wykręcili jej ręce, zmuszając do pochylenia się, a starszy trzymał ją za kark. W usta miała wetkniętą szmatę śmierdzącą alkoholem, której nie potrafiła wypluć. Łzy spływały po jej policzkach. Krzyki przerażenia tłumiła szmata. Las spał…

    Co jakiś czas, młodszy z mężczyzn, wolną ręką klepał ją po tyłku. Potem zarzucił spódniczkę na plecy pochylonej kobiety i kiedy zdołał nieco ściągnąć stringi, zanurzył dłoń między pośladkami. Krzyknęła i szarpnęła tułowiem. W odpowiedzi dostała siarczystego klapsa i znowu poczuła dłoń grzebiącą między jej pośladkami. Niecierpliwa dłoń zatrzymała się na odbycie, ale po chwili ruszyła i dotarła do pochwy. Przystanęli.

    – Testuję dupę. Trzeba wiedzieć, co wyruchamy – usłyszała ten sam wesoły głos. Mężczyzna zarechotał i najpierw zaczął pocierać, a potem ciągnąć wargi sromowe. Stał się jeszcze bardziej natarczywy. Palce wsuwał do pochwy. Najpierw dwa, potem trzy, potem dołączył czwarty… Krzyczała z bólu i przerażenia. Płakała i gwałtownie próbowała odsunąć się, ale starszy z mężczyzn zablokował ją swoim tułowiem. Młody wyjął palce z pochwy i mocno ścisnął łechtaczkę. Aż zawyła z bólu, przestępując z nogi na nogę. Rozbawieni mężczyźni roześmiali się głośno. Usłyszała, że nadchodzi ktoś trzeci, postękując z wysiłku.

    – No, macie dziwkę – stęknął ten trzeci. Stanął za nią i solidnie kopnął ją kolanem. Głośno jęknęła z bólu. – To za moją nogę. Rozkładajcie dupę! – stęknął, z wysiłkiem opierając się o drzewo.

    Atletycznie zbudowany mężczyzna puścił jej kark i chwycił obie ręce. Młodszy z mężczyzn zapalił latarkę i zaświecił w jej twarz. Kiedy zgasił, stanął przed nią. Była oślepiona. Nic nie widziała, a on dwoma energicznymi ruchami rozerwał jej bluzkę.

    – Ale z niej pizda! Nie ma stanika – zdziwił się chłopak. – Chyba szła kurwić się? – spojrzał pytająco na kolegów, jakby u nich szukał potwierdzenia swoich przypuszczeń. Z pomocą milczącego kompana zdjął porwaną bluzkę z jej rąk. Próbowała kopnąć go i wyrwać rękę, ale mocne uderzenie w twarz prawie pozbawiło ją przytomności.

    – Co za suka, jeszcze drażni się – z irytacją kręcił głową trzeci, spod drzewa przyglądając się zabiegom kolegów. – Młody, dalej! – niecierpliwie ponaglił chłopaka.

    Położyli ją twarzą do ziemi, a noga atlety tak solidnie przydepnęła jej tułów, że kobiecie zabrakło tchu. Wtedy bluzką solidnie skrępowali jej ręce. Cały czas szamotała się, bezskutecznie próbując wyrwać się z ich uścisków. Dokładnie sprawdzili wiązanie. Potem powoli postawili ją i sami ciasno ustawili się wokół swojej skrępowanej ‘zdobyczy’. Wręcz przylgnęli do niej. Nie mogła zrobić nawet małego kroku. Dotykali jej. Zachłannie macali. Dłońmi czynili to nachalnie, a penisami przez spodnie na razie delikatnie, raczej przypadkowo. Byli bardzo podnieceni. Podniosła głowę, żeby chociaż mniej czuć odór alkoholu i niemytych ciał. Co jakiś czas ktoś obracał ją w miejscu. Dzięki temu macali ją, oglądając ją z innej strony. Zanim zorientowała się w ich zamiarach i zdołała zareagować, jakieś ręce rozpięły i ściągnęły z niej spódniczkę. Chwilę później jedno szarpnięcie, innej pary rąk, ściągnęło stringi poniżej kolan.

    Nawet nie zdążyła zaprotestować! Była przerażona, ale obnażanie wzbudziło w niej wściekłość. Chciała sprzeciwić się, krzyknąć, ponownie utrudnić rozbieranie, ale znowu, zanim zdążyła cokolwiek zrobić, ktoś uniósł ją, a inny szybko ściągnął spódniczkę i stringi. Teraz stała naga, z potarganymi włosami, z ciałem pobrudzonym ziemią. Mężczyźni cofnęli się o dwa kroki.

    – Nooo… – po chwili ciszy, wypełnionej taksowaniem ciała w świetle latarek, usłyszała pomruk aprobaty. Trzy snopy światła chaotycznie biegały po niej. Czuła oddechy mężczyzn przesiąknięte alkoholem. I wyczuwalne, rosnące napięcie.

    – Bawimy się! – ktoś nagle rzucił komendę i silnie pchnął kobietę w kierunku pozostałych. Pod wpływem impetu nieporadnie wykonała dwa drobne kroki i nim zderzyła się z jednym z mężczyzn, kolejna ręka mocno pchnęła ją w innym kierunku. Każdy z nich trzymał latarkę, którą świecił w jej twarz, a drugą ręką pchał w kierunku kolegów. Odskakiwała od jednego do drugiego. Z trudem utrzymywała równowagę. Związane ręce nie ułatwiały balansowania ciałem. Nie zdołała zobaczyć żadnej twarzy, tylko błyski światła. Próbowała przeciwstawić się, zatrzymać chociaż na chwilę, ale tylko bezradnie miotała się między nimi.

    W ten sposób poniewierali nią przez kilka minut, dotykając jej dekoltu, twarzy, brzucha i pleców, coraz głośniej rechocząc, żartując i powoli zacieśniając krąg. Próba wyminięcia ich skazana była na niepowodzenie. Potykała się o własne nogi, przydeptywała palce. Napastnicy bawili się nią jak kot myszką. Im bardziej stawała się zmęczona, tym bardziej stawali się natarczywi i agresywni. Bardziej władczy. Teraz popychali ją, dotykając tylko piersi, pośladków, krocza. Pchnięcia były mocne jak uderzenia. Czasami pomagali sobie nogą. Czasami szczypali ją. I wybuchali śmiechem, kiedy odskakiwała z okrzykiem wywołanym bólem. Oślepiona, wyczerpana, ledwie żywa, była zdana wyłącznie na ich łaskę. Czuła się jak zwierzę bezradnie ciskające się w małej klatce, którego los został już przesądzony.

    – „Byku”, ruszaj! – rzucił któryś za jej plecami.

    Wywołany mężczyzna, o atletycznej budowie, bez słowa chwycił ją za włosy i pociągnął na ziemię. Walczyła, opierała się, ale jednak schyliła głowę, żeby złagodzić ból. Tymczasem inny ukląkł na jedno kolano. „Byk” przełożył kobietę przez jego udo jak przez barierkę i zmusił do klęknięcia. Nie była w stanie opierać się. Nogi trzymała ściśnięte. Klęczący chwycił ją za kark i pchał w dół. Drugi stanął z tyłu i brutalnie nadepnął na jej nogi. Pod wpływem bólu krzyknęła i szybko rozsunęła je. Już nie pozwolili ich złączyć. Kilkoma szarpnięciami rozsunęli je jeszcze bardziej. Po chwili oczekiwania usłyszała jak „Byk” staje za nią, rozpina rozporek i zaraz poczuła penisa ocieranego o uda, pochwę. Desperacko próbowała ruszać tułowiem, nogami, ale solidnie blokowali jej tułów, jak i rozstawione nogi. Z ust wypełnionych szmatą wydobywało się jedynie stłumiony płacz.

    – Zaraz sobie poskaczesz – usłyszała za sobą podniecony głos i poczuła wilgotne palce brutalnie pchane do pochwy. Płacz przeszedł w wycie, kiedy palce zastąpił członek. Czuła jak z oporem twardy i wilgotny penis bezwzględnie wsuwa się centymetr po centymetrze i wypełnia ją. A ona nie chciała tego!! Nie z nimi! Nie w taki sposób! Nigdy z takimi bydlakami! Próbowała to wykrzyczeć. Próbowała wyrwać się, powstrzymać ich, skłonić do zmiany decyzji. Jednak jej opór tylko dodatkowo podniecał mężczyzn. Lubili przemoc.

    – No, suko, teraz skacz – sapnął „Byk”, ruchając kobietę. Trzymał ją za biodra, stojąc na ugiętych nogach. Kiedy trochę uspokoiła się, ukląkł i ruchał ją jeszcze mocniej. Szarpał jej ciało. Koledzy dopingowali „Byka”.

    Zamienili się miejscami. Drugi wszedł kulejący mężczyzna. – Takiej kurwie należy się coś specjalnego – wystękał i wychylił się do przodu. – Za moją nogę – pierwszemu mocnemu pchnięciu penisa towarzyszyło uderzenie w twarz. Potem wyprostował się i co jakiś czas kolejnemu wbiciu członka towarzyszył solidny klaps w pośladek.

    *

    Kiedy młody skończył pierwszą kolejkę, ułożyli swoją ‘zdobycz’ na lewym boku i po kolei rżnęli, klęcząc albo układając się za nią, kiedy ta nadal szamotała się, próbując utrudnić im kopulację. Pozostali chętnie przyglądali się, na zmianę obmacując jej piersi i krocze. Kiedy dwaj wspólnicy po kolei rżnęli kobietę, młody podduszał ją i z zadowoleniem patrzył jak rozpaczliwie rzuca nogami i głową, walcząc o dostęp do powietrza. Kolegów bawiło kibicowanie pastwieniu się nad bezbronną ‘zdobyczą’ z ich polowania. Ich młodszy kolega miał „naturalny talent” w tym zakresie. Był sadystą, który właśnie upajał się cierpieniem Sylwii.

    – Zobaczcie, jak z hardej kurwy można zrobić posłuszną kurwę – kulawy z dumą obserwował zachowanie młodego. W końcu to on nauczył go oswajania agresywnych kobiet. Prymitywna przemoc fizyczna dominowała w skromnym wachlarzu ich ‘technik’.

    Byli podnieceni sytuacją i rechotali, obserwując bezradną Sylwię. Taka atrakcyjna i nieprzystępna kurwa leżała przed nimi i była im posłuszna! Po wyniosłości ofiary ich polowania już dawno nie było śladu. Panowali nad nią!

    Kiedy przyszła kolej młodego, niechętnie puścił jej nos. Kończył kolejkę rżnąc od tyłu złapaną babkę. Klęczała i opierała się głową o darń. Mężczyzna klęczał, ale i tak lewą ręką zdołał ścisnąć jej szyję. Kiedy zamierzał wyjść, jeszcze wyprostował ją, zębami dosięgnął opuszka jej ucha i zaczął gryźć go. Mocno. Bardzo mocno. Wręcz nieludzkie wycie wydarło się z ust kobiety, tłumione szmatą. Młody rozluźnił szczęki. Kobieta zaniosła się płaczem. Pchnął jeszcze kilka razy biodrami i wstał zadowolony z siebie. Spojrzał na kolegów. Wytarł usta ubrudzone krwią.  

    – Kurwa będzie miała pamiątkę od nas! – był dumny ze swojej pomysłowości. – A może odgryziemy sutki? – zadowolony spojrzał z nadzieją na kolegów. Atletycznie zbudowany mężczyzna wykonał ruch jakby zamierzał od razu zrealizować pomysł, ale kulejący wspólnik powstrzymał go.

    – Dajcie spokój – machnął lekceważąco ręką. – Niech coś zostanie z tej kurwy po naszej jednorazówce. A może jeszcze będziemy mieli ochotę na powtórkę? Kto będzie chciał używać kurwy z defektem? – wzruszył ramionami. Chwycił penisa i zaczął masować go w oczekiwaniu na swoją kolej.

    – Panowie! Czas na drugą dziurkę – zarządził „Byk” po zakończonej kolejce. Ukląkł, wszedł do pochwy i jednocześnie palcami brutalnie szarpał odbyt. Kiedy zakończył tradycyjną kopulację spróbował wepchnąć penisa w drugą dziurkę. – Fajne ma to kakaowe oczko – podniósł głowę w kierunku kolegów. Gwałtowne protesty kobiety rozbawiły całą trójkę. Kulejący mężczyzna stanął przy głowie Sylwii i po chwili zaczął sikać na jej twarz. Skrępowana kobieta energicznie poruszała głową, starała się ją odwrócić, przesunąć, daremnie próbując uniknąć strumienia moczu.

    – Brawo! – śmiał się i klaskał w dłonie młody. – „Byku”, wyjeb ją i dołącz!

    – Jasne, ale ja inaczej – wystękał wzywany. Jeszcze kilka razy mocno uderzył penisem, potem wyszedł, butem przewrócił Sylwię na lewy bok i klęknął nad jej twarzą. Po kilku ruchach penisa wytrysnął. Twarz i włosy kobiety pokryły obfite strugi gęstej spermy. – To jest koktajl – wysapał z dumą, wycierając penisa o jej policzek i szyję.

    Z oporami, ale młody zdołał wejść do odbytu. Poczuł miłe ciepło. Chciał ruchać tak, aż kurwa pod nim zemdleje. Jednocześnie szarpał jej łechtaczkę.

    – Kto się spuści do ryja tej kurwy? – rozejrzał się. Podniecała go bezbronna, szamocząca się kurwa. Teraz znowu miał pełny wzwód. – Lubię takie kocice – sapnął z zadowoleniem, ciągnąc sutek. Ciało kobiety reagowało konwulsjami na brutalne pieszczoty. Wchodził mocno i głęboko, aż po jądra. Jej tłumione wycie wywoływało jeszcze energiczniejsze ruchy.

    – Stary, wepchnij jej latarkę do ryja i zlew gotowy. I tak nikt nie usłyszy jej wrzasków – „Byk” mówił do kulejącego mężczyzny, masturbując się. Już był gotowy do wyjebania miastowej kurwy w usta.

    – Może jeszcze jakaś ‘kanapka’? Dziury się marnują, a kurwa stygnie! – zaproponował rozbawiony młody. Obydwaj zapytani ochoczo i wesoło przytaknęli. Słysząc te słowa, Sylwia zacisnęła mocno powieki i zaczęła bezgłośnie płakać.

    *

    Kobieta raptownie oderwała dłonie od klawiatury laptopa, uważnie przeczytała ostatnie akapity i wydęła wargi w grymasie dezaprobaty. Zadumana spojrzała w okno. Zdjęła spodenki i koszulkę. Stała nago z rękami opartymi na biodrach i intensywnie wpatrywała się w ekran laptopa.

    – Toż to nie jest żaden ostry seks! Kuźwa, to jakaś rzeźnia! Jutro zacznę coś nowego – mruczała niezadowolona z efektów swojej pracy. – O! Może o uzależnionej od seksu Królewnie Śnieżce i siedmiu jurnych krasnoludkach? – Po chwili namysłu potrząsnęła głową i energicznie zamknęła laptop. Nago pomaszerowała do drugiego pokoju. Zamknęła drzwi i usiadła na kanapie obok partnerki oglądającej telewizję. Delikatnie pogłaskała ją po włosach.  

    – Co, suczko? Czekałaś na mnie? – szepnęła, czule patrząc w jej oczy. Oliwia bez słowa położyła dłoń na gładkim kroczu partnerki. Kciukiem zaczęła pocierać wydatną łechtaczkę, a ustami mocno przywarła do jej ust.

    – „Może o nas napisałabym?” – przemknęło jej przez myśl. – „Ale kto będzie czytał o orgietkach lesbijek?”. Oddała namiętny pocałunek, mocując się z języczkiem Oliwki. Podciągnęła koszulkę kochanki i zachłannie sięgnęła dłonią do nagiej, pełnej piersi.

    K o n i e c

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Bez sumiennie zerznieta.

    Zapadła noc, godzina 3 obiła się o szklane zegarki, delikatnie zagłuszając szum torów i mocnego zimnego wiatru za oknem, a kawa delikatnie obijała się o ścianki plastikowego kubka. Znów w podróży, zmęczone oczy i chęć głębokiego snu przepełniły moje pragnienia. Przynajmniej pusty przedział dawał mi odrobinę komfortu. Co rusz popijając kawę i przebierając w nowej muzyce poczułam nutkę podniecenia, nie wiedząc co mnie wkrótce czeka. Głośny i wrogi głos zbliżał się i zbliżał, a między nogami stawałam się coraz bardziej mokra. Wmawiając sobie uspokój się to tylko kontrola biletów, daj sobie spokój Ty wciąż myślisz o seksie niewyżyta suczko. Nie zdołałam wytrzymać i rączka powędrowała mi prosto pod majtki, o kurwa… jękłam, wydawało mi się, że zrobiłam to całkiem głośno bo nagle przedział tuż obok zamilkł, zlałam się zimnym potem i z przerażeniem w oczach nasłuchiwałam kiedy będzie moja kolej, ale nie mogłam się powstrzymać, głos kanara był coraz bliżej, a ja razem z nim. Coraz mocniej i intensywniej zaczęłam czuć to, czego tak bardzo zawsze mi brakuje. Szczyt, Boże On tu idzie moja kolej, biłam się z myślami, przestań! Nie mogłam się powstrzymać, tak bardzo pragnęłam poczuć swoje soczki na udach. Cała drżałam, wędrując rękami po całym ciele. W tej ekstazie nie mogłam przestać sapać, oddech stał się płytki i zniewalająco przyjemny. Po chwili stał już w drzwiach, kątem oka, zauważyłam, że nie tylko On stał. Kierując wzrok na jego rozporek, uwydatnił się bardzo duży i sztywny kutas. Wstyd i poczucie winy, ale i żądza kolejnej ekscytacji oblała moje ciało. I nadszedł jego czas, pomimo sytuacji, stał twardo’, nieugiętym hardym głosem powiedział. Bilet do kontroli, nie mogłam się powstrzymać, przez sam jego głos i poprzez ruch bioder na fotelu, gdy podawałam mu bilet, zadziałał na mnie szokująco, doszłam drugi raz, drgawki orgazmu i brak sił, pozwoliły na to, że najmniejsze turbulencje pociągu zwaliły mnie na kolana, spojrzałam w górę, próbując wstać. Gdy nagle poczułam silną rękę na swoim ramieniu, która uniemożliwiała mi powstanie, druga delikatnie posunęła moją brodę do góry.  Kierując mój wzrok na jego sztywny z podniecenia kutas. Zasłonił zasłony i rzucił krótkie, jak masz suko ochotę to bierz się do roboty, nie chcesz, żeby ktoś nas nakrył, czyż nie? Musnęłam go szybko i zdecydowanie ustami po spodniach, lecz gdy chciałam rozpiąć mu rozporek rękami złapał mnie sztywno za ręce podniesione do góry, i powiedział. Nie ma łatwo suko, jak chcesz go ssać, musisz poradzić sobie zębami. Rzucił krótkim.. do dzieła. Nie czekałam ani chwili dłużej, szybkim ruchem zerwałam jego spodnie i już po chwili miałam w ustach lekko śmierdzącego sperma kutasa, byłam tak zajebiście mokra, że marzyłam o trzecim orgazmie, ssałam jego penisa, tak kurwa dokładnie, tak jakbym nigdy już nie miała nic pyszniejszego w ustach. Krztusiłam się nim tak łapczywie, że już po 10 minutach ostrego ssania miał dobrze. Rzucił mnie na ziemie. Dość tego wypinaj dupę mała. Takie zdzirowate suki zasługują sobie na ostrą penetracje cipki. W nagrodę spuszczę Ci się do japy, złośliwie się zaśmiał. Już nie będziesz głodna. Poczułam mocne pchnięcia pały w mojej pusi, mocne raptowne, ale to nie było tylko rżnięcie, okazało się, że mój kanar miał nie typowy fetysz, kazał mi przykleić się cyckami do szyby i obserwował je w odbiciu w oknie, po chwili poczułam jego nabrzmiałego chuja w dupie, zawyłam z bólu, ale On widocznie się tym jarał, ciągle obserwował jak jęczę i wije się w odbiciu okna. Boże, słyszę, że ktoś idzie, o nie, On jest pojebany, nie przestaje, muszę się ubrać. Za szybą staję chłopak od cateringu, wielki umięśniony goryl.. odsuwa na chama drzwi i mówi..

    Nie ma bata stary, albo się dzielisz, albo Cię sprzedam szefowi. Boże czułam się jak żywy towar, ale równocześnie strasznie mnie to jarało. Nawet się nie zorientowałam kiedy poczułam dwa kutasy w swoich dziurkach, penetrowali mnie na zmianę, dwie dziury były tak opuchnięte i ciasne, że nie mogłam już więcej oddychać. Nadszedł moment ekstazy, wyszłam z rachuby, który to już raz szczytowałam. Wiem jedno jeszcze kolejnego razu bym nie zniosła.. rzucili mnie na fotele raptownie wyciągając kutasy i waląc sobie nimi przed moją twarzą, kateringowiec powiedział, to teraz otwórz japkę księżniczko, spuścili mi się na twarz, jeszcze przez chwilę patrząc na moje zaspermione ciało i wyszli. Nie wiem co się potem działo, wiem, że ogarnęłam się, i po 10 minutach wyszłam spotkać się z chłopakiem na peron. Gdy Oni stali w oknie i z szyderczym śmiechem machnęli mi na dowodzenia..

    Kochanie, ale jesteś zmęczona, pójdziemy się umyć i położę Cię spać.. Muszę Cię jak najszybciej poznać swoim rodzicą.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zbujnąwyobraźnią

    W mojej głowie tabun takich chorych akcji, jeśli chcecie ich więcej, zostawcie komentarz. 

  • Wesele, zona i nieznajomy cz.I

    Witam, mam na imię Mariusz. Mam 35 lat i jestem żonaty. Moja żona ma na imię Ania i ma 34 lat . Jest brunetką z kręconymi włosami. Po ciąży ma trochę ciałka, ale ogólnie jest szczupła. Zawsze lubiłem jej piersi i pośladki, były w sam raz. Razem jesteśmy od od 15 lat, ale po ślubie tak naprawdę od 8. Mamy syna 5 letniego. Cała ta historia nie jest zmyślona. A więc zaczynamy.

    W roku 2017 a dokładnie w lipcu nie będę pisać gdzie i dokładnie kiedy, zostaliśmy wraz z żoną i synem zaproszeni na wesele. Jako, że zaproszenie wysłali nam znajomi mojej żony w miejscu o prawie 300 km oddalonym od naszego miejsca zamieszkania, zdecydowaliśmy się, że nie zabierzemy syna na tak długą podróż autem, tym bardziej, że nikogo by tam nie znał i na pewno by się nudził, a nasza zabawa ograniczyła by się do doglądania gdzie jest i co robi. Tym bardziej, że chwieliśmy się zabawić razem, bez dziecka, bez obowiązków, jako para, popijając, tańcząc jak za dawnych czasów.

    Po mszy, zajechaliśmy na salę weselną, tam zastaliśmy stoły opisane, gdzie kto ma usiąść. Mieliśmy miejsca wśród młodzieży o 10 lat młodszych od nas, tylko na przeciwko siedział nasz rówieśnik, który jak później się okazało, miał na imię Rafał, i był od nas młodszy o 5 lat. Jak to na weselach bywa, początki zawsze są drętwe, po pierwszym tańcu wyskoczyliśmy z żoną na parkiet, tam dwa szybkie tańce i do stolika na posiłek. Młodzież popijała a ja z żoną po jednym kielichu na rozluźnienie. Żona odeszła, żeby zadzwonić do mamy co z naszym synem, jak się czuje bawi itp. Odeszła od stolika i wyszła na zewnątrz, bo muzyka nie pozwalała na swobodną rozmowę bez wydzierania się do telefonu. Wtedy zagadał Rafał.

    Rafał był normalnym, szczupłym, ale chyba dobrze zbudowanym facetem, trudno było określić bo każdy nosił marynarkę, w sumie mnie to mało wtedy interesowało. Pytał się skąd znamy Parę Młodych, skąd jesteśmy itp. Kiedy tak gadaliśmy dołączyła do nas Ania. Przywitała się i dołączyła do rozmowy. Jak się okazało, Rafał przyjechał sam, bo jego dziewczyna wystawiła go miesiąc temu pod pretekstem niezgodności charakterów. Zaśmiałem się słysząc ten banał.

    I tak minęło kilka godzin, ja z Rafałem i młodymi przy stole polewaliśmy, moja żona, że ma słabą głowę piła co 3 kolejkę, a impreza się już rozkręcała. Bawiliśmy się na parkiecie kilka godzin. Wyskoczyliśmy na zewnątrz porobić kilka zdjęć z Parą Młodych. I tak przy dobrej zabawie zrobiło się szybko ciemno. Wesele trwało dalej, Rafał kilka razy zaprosił moją żonę do tańca, dobrze się bawili. Widać było, że ma dryg do szaleństw na parkiecie, nie to co ja. Po dwóch szybkich kawałkach z głośników poleciała jakaś ballada i Ania podbiegła do mnie i powiedziała, żebym z nią zatańczył. Niestety byłem zajęty rozmową z Panem Młodym więc powiedziałem, że następny utwór to już na pewno z nią zatańczę. Rafał słysząc to powiedział, że chętnie zatańczy. Poprosił moją żonę do tańca, ta zgodziła się niepewnie.

    Na wstępie muszę zaznaczyć, że moja żona to nie typ kokietki, jest raczej wstydliwa i jak to zawsze mi mówiła, jestem jej pierwszym i jedynym facetem i nikogo innego nie potrzebuje. Faktycznie znamy się od szkoły średniej, ona była dziewicą ja prawiczkiem. Ze mną straciła cnotę, wszystkiego uczyłem ją sam. Wcześniej miałem dziewczyny, ona chłopaków nie. Pierwsza miłość francuska, pierwszy seks z gumkami, bez gumki, to pierwsze kroki mojej żony ze mną. Zawsze byłem z tego dumny.

    Tak więc Ania dała się namówić na wolny kawałek z Rafałem, a ja zostałem przy stole wciągając się w rozmowę z Panem Młodym. Kiedy tak rozmawialiśmy, spojrzałem na parkiet, przy przygaszonym świetle dostrzegłem Anię i Rafała jak tańczą. Ania trzymała dystans i nie pozwała na bliższy kontakt. Rozmawiali, śmiali się i dobrze bawili. Kiedy utwór się skończył, zabrzmiało: ” a teraz idziemy na jednego …” i tak Ania i Rafał wrócili do stołu. Wznieśliśmy toast. Żona stwierdziła, że musi iść do toalety. Rafał zaproponował wyjście na zewnątrz na świeże powietrze. Ja już byłem w dobrym humorze, w sumie Rafał też, rozmawialiśmy o głupotach. Nagle Rafał zaskoczył mnie mówiąc:

    – Słuchaj, ta twoja Ania to skarb. Naprawdę nie ściemniam. Super się z nią gada, od razu nawiązaliśmy kontakt, no i … jest, bez obrazy stary, ale bardzo mi sie podoba jako kobieta. Masz szczęście stary.

    Nie wiem, czy miało mnie to wkurzyć miałem się podbudować, miałem poczuć się cholernie dumny. Nic z tych rzeczy. Po prostu chyba alkohol zadziałał, jakiś impuls, jakiś obszar nieodkryty w moim umyśle, że zaintrygowało mnie to co powiedział. Chyba mnie to … podnieciło. Sam byłem zdziwiony. Co mogłem powiedzieć:

    – No nie narzekam, też mi się podoba, ale jest nie do zdobycia, chyba wiesz co mam na myśli ? – zaśmiałem się.

    – No jasne, jasne, tylko mówię, dobrze mieć tak wierną żonę, ja takiego szczęścia nie miałem – powiedział Rafał.

    Nie chciałem ciągnąć tego tematu, sam się domyśliłem. Laska poszła do innego pewnie pod pretekstem jakiś bzdur o niezgodności. Kiedy już mieliśmy wchodzić na salę, powiedziałem:

    – Słuchaj, na pewno poznasz jakąś inną, życie nie kończy się na jednej – zaśmiałem się sam w myślach mówiąc taki banał.

    – No nie wiem, czy poznam tak wierną jak twoja żona – powiedział.

    – No wierna chyba jest, skąd mam wiedzieć, w jej głowie nie siedzę, nigdy nie miałem powodu do zazdrości – odpowiedziałem.

    – No to mały teścik może ?- zapytał.

    – To znaczy ? – zaintrygowało mnie to.

    – No powiedzmy, że przy wolnym tańcu uda mi sie skrócić dystans i chwycić ją za biodra, a może i niżej – zaśmiał się.

    Nie wiem, czy miałem się obrazić, czy coś powiedzieć, chyba normalny facet by tak zrobił, albo by powiedział, żeby spadał. Ja się o dziwo zgodziłem. Byłem ciekaw. Po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiałem, jak moja żona zareaguje, gdy inny facet się do niej tuli i chwyta za pośladki. Bywaliśmy wcześniej na weselach, ale nigdy nie zwracałem na to uwagi. Nawet mnie to trochę zaciekawiło jak Ania zareaguje. Odpowiedziałem:

    – Ok, jeżeli ci się nie uda pijesz 5 kielonów z rzędu, a jak się uda to zostanie ci satysfakcja.

    – Spoko – powiedział – najwyżej padnę i będzie pośmiewisko ze mnie po tych 5 kieliszkach.

    Weszliśmy na salę, kilka szybkich kawałków z żoną i Panna młodą, jakaś inną młodą dziewczyną i kolejny kawałek już był wolny. Ania podbiegła, bo to jej ulubiona piosenka, powiedziała:

    – Nawet nie myśl o zejściu z parkietu.

    Widziałem w jej oczach, że ma bardzo dobry humor, chyba już alkohol robił swoje. Zakład to zakład, pomyślałem. Odpowiedziałem żonie:

    – Słuchaj kochanie, jak nie pójdę do kibla, to się zleję i będzie siara.

    – Teraz ? – Zapytała się – Szybko idź i wracaj, poczekam.

    – No teraz, bo za minutę będzie za późno – powiedziałem.

    Wtedy podszedł Rafał i powiedział, że jak pozwolę to zatańczy z moją żoną. Powiedziałem:

    – Ok, bawcie się dobrze, ja idę się wylać i będę lać chyba z 10 minut – zaśmiałem się, obróciłem na pięcie i poszedłem szybko w stronę ubikacji na końcu sali przy recepcji.

    Oczywiście, sikać mi się nie chciało. Światła przygasły, jakieś pojedyncze lampy dawały niewiele światła. Piosenka zaczęła lecieć, a ja stałem schowany w cieniu i przyglądałem się czy wygram zakład czy nie. Na początku tańczyli jak zawsze, Ania trzymała jedną rękę na jego ręce, drugą na ramieniu, typowa rama. Przy refrenie Rafał przyciągnął ją bliżej siebie. Jego ręka spoczywała na biodrach a druga która trzymała rękę mojej żony, przerzucił ją sobie na swoją szyję. Z drugą też tak zrobił. Widziałem, lekkie zawstydzenie Ani i niepewność. Rafał coś do niej mówił i śmiał się. Objął ją za biodra i przyciągną do siebie tak, że byli już blisko siebie. Widziałem jak przestają gadać i Rafał wtula się w jej kręcone włosy. Ona kładzie głowę na jego ramieniu i tak tańczą. Pomyślałem sobie, no i porażka, zakład przegrany. Oglądając ich tak nagle dostrzegłem, że Rafał z bioder przesuwa ręce niżej. Krew we mnie wrzała. Nie wiedziałem czy mam to zakończyć ? Ale jak, wyjść na parkiet i zrobić scenę zazdrości ? Byłem ciekaw co moja żona zrobi.

    Kiedy już jego ręce były na pośladkach Ani, jakby się opamiętała i coś powiedziała. Było widać, że ją przeprasza i wrócili do pozycji klasycznej. Piosenka się skończyła. Wróciliśmy do stołu. Żona poszła porozmawiać z Panną Młodą. Jako pierwszy podjąłem rozmowę:

    – No i co, mamy remis. I tak pozwoliła się przytulić, ale już dalej nie.

    – No chyba tak, chyba dalej by nie pozwoliła przy kolejnej próbie. Powiedzmy, że napijemy się na zdrowie za wierność twojej żony – powiedział.

    I tak wesele mijało, zabawa dobiegła końca. Mi w głowie szumiało i wirowało. Żona jak nigdy, też była podchmielona, ale na pewno nie tak jak ja. Po prostu miała mega dobry humor.

    Wszyscy goście mieli przy sali pokoje w hotelu obok, część gości pojechała, część została. Jako, że byliśmy ostatnimi gośćmi którzy schodzili z parkietu, o mały włos nie mielibyśmy gdzie spać. Ostatni wolny pokój był w hotelu, nie gdzie wszyscy goście na drugim piętrze, a na parterze. W niewielkim pokoju było jedne małżeńskie łoże i nie wiele miejsca na coś innego i łazienka. Poszedłem się myć, po mnie Ania. Kiedy wyszła spod prysznica, spojrzałem na nią, miała koszulkę do spania która sięgała do połowy ud. Naprawdę wyglądała seksownie. Patrząc tak na nią przez chwilę, podziwiałem jej ciało mimo urodzenia dziecka wyglądała doskonale. Koszulka opinała się na piersiach i sutkach. Gdy się położyła obok mnie, przytuliła się i powiedziała, że się świetnie bawiła, było super jak kiedyś, gdy byliśmy młodzi, i że dziękuje za dobrą zabawę. Pocałowałem ją w usta, i chciałem oderwać wargi moje od jej, gdy chwyciła mnie z tyłu za głowę i poczułem jak jej język wsuwa się do moich ust. Zaczęliśmy się lizać. Nie powiem, że bardzo tego potrzebowałem. Kto ma małe dzieci ten wie, że seks przy dziecku to tylko jak śpi, albo w weekendy. Tak wyszło, że razem nie kochaliśmy się od miesiąca, bo nie było okazji, a później dziecko było chore spało z nami przez 2 tygodnie, a każda noc była zarwana. Wiedziałem, że ma ochotę na mnie, w sumie ja też, i to ogromną, i na pewno to też zasługa alkoholu.

    Z pocałunków przeszliśmy do pieszczot. Jedną rękę wsunąłem pod koszulkę nocną i chwyciłem mocno za pierś, poczułem jaka jest twarda, że jest nabrzmiała, sutek jest twardy i sygnalizuje, że Ania jest mocno podniecona. Ona przejechała palcami po moim brzuchu, prowadząc rękę niżej za gumkę od bokserek. Chwyciła mojego nabrzmiałego już penisa. Poczułem przyjemne ruchy, jak przesuwa ręką w górę i dół.

    Muszę tutaj nadmienić, że jestem zwykłym facetem, mam chyba tyle co większość facetów 15 cm w zwodzie. Moja żona zawsze mówiła, że jest dla niej duży, że przy niektórych pozycjach czuje go głęboko. Wierzyłem jej na słowo, choć ona nie miała nigdy porównania, ale jej słowa mnie starczały.

    Kiedy z piersi przeniosłem rękę do jej łona i delikatnie wygolonych włosków łonowych, a palcem moje dotknęły łechtaczki, Ania zajęczała, czułem jak jej guziczek jest nabrzmiały, a prowadząc palce coraz to niżej do wejścia pochwy, poczułem jej wilgotny śluz. Mój palec środkowy zagłębił się w pochwie. Moja żoną założyła swoją nogę na moje biodro żebym miał ułatwioną penetrację. Kiedy tak prawie dochodziliśmy, ona masturbując mnie a ja ją, ktoś zapukał do drzwi. Ania zesztywniała i wstrzymała oddech. Ja też, ale powiedziałem szybko:

    – Pewnie pomyłka, albo obsługa, niech przyjdą rano.

    Nie przestawałem żonę penetrować. Znowu pukanie.

    – Otwórz, zobacz, może coś się stało – powiedziała Ania.

    – Jak mam otworzyć, ze stojącą fujara ? – powiedziałem.

    Nie dało się ukryć, po facecie zawsze widać podniecenie, po kobiecie … trzeba się przypatrzeć.

    Ania przykryła piersi i sterczące sutki rękami zakładając jedną rękę na drugą i podeszła do drzwi. Otworzyła je, a za drzwiami stał Rafał. Zdziwiona jego widokiem zapytała, czy wszystko ok. Powiedział, że coś pomylili z pokojami, miał mieć sam pokój a dostał z parami dorosłych i piątką dzieci co spali na materacach a on mógł spać w przedpokoju. Powiedziałem, że my mamy mały skrawek przy łóżku na podłodze i że może spać tylko musi sobie załatwić koc albo coś na czym może się położyć. Zadowolony powiedział, że pewnie mu to chwile zajmie, ale się popyta w recepcji. Ania zamknęła drzwi i położyła się spać. Z seksu nici chyba, pomyślałem. Nie miałem zamiaru rezygnować. Zacząłem od pocałunków. Oczywiście na wstępie usłyszałem:

    – Przestań, wróci i tak nic nie będzie z tego.

    – Może wróci za 5 minut, może za 15 , a ja jestem tak napalony na Ciebie, że jak dzisiaj cię nie skosztuje i nie wejdę w Ciebie to zwariuję – powiedziałem w desperacji.

    Nic nie odpowiedziała, a to dobry sygnał. Widziałem jej niezdecydowanie. Ale nie rezygnowałem. Koniec z grą wstępną, pomyślałem. Za nużyłem się pod kołdrę, i rozłożyłem jej nogi od razu delikatnie liżąc jej wzgórek i skórkę nad łechtaczką. Na początku nic, tylko spięte uda i brzuch, kiedy mój język zaczął lizać guziczek kulistymi ruchami i na boki usłyszałem jak jęczy. Wiedziałem, że mogę już działać. Ania zaczęła poruszać biodrami a ja zacząłem lizać ją co raz szybciej, od czasu do czasu penetrując jej wejście do pochwy językiem. Chwyciła mnie za głowę, odchyliła kołdrę i powiedziała, że mam w nią wejść. Dwa razy nie trzeba powtarzać. Mój penis zagłębił się w cieple jej pochwy. Była już mocno rozluźniona. Wszedłem bez żadnego oporu. Zacząłem przyspieszać a Ania szybciej oddychać. Czułem ciepło, jej oddech na swoim uchu. Kiedy już myślałem , że dojdę, znowu pukanie. Pomyślałem, no szlag, zaraz i tak dojdę ale, Ania zesztywniała, spięła się i zaczęła mnie odpychać. Wstałem zaciągnąłem bokserki i wstałem. Nie zważając na zwód. Otworzyłem drzwi z rozmachem. Stał tam Rafał z kocem i poduszką. Spojrzał na mnie, na dół, na bokserki i się zmieszał. Powiedziałem, żeby wszedł. W tym czasie Ania wstała i poleciała do łazienki. Usłyszałem jak leci woda. Pewnie już się podmywała.

    Rafał rzucił koc na podłogę i powiedział:

    – Stary sorry, widzę, że w czymś przeszkodziłem – zerknął na mój zwód i się uśmiechnął.

    – No tak jak by, o 30 sekund za wcześniej – powiedziałem z grymasem.

    – Jak chcesz to dokończ ja będę spać jak zabity – powiedział.

    Nie wierzyłem w to co słyszę. Już sobie wyobraziłem żonę, jak jęczy i przeżywa orgazm przy kimś innym. Zaśmiałem się w myślach.

    – Taaaa, pewnie Ania będzie zachwycona- powiedziałem z ironią.

    – Ja nie nalegam, ale nie ma nic przyjemniejszego, niż posłuchać jak się ludzie kochają – też się zaśmiał.

    Ania wyszła z łazienki, położyła się, zakryła kołdrą i obróciła na drugi bok. Rafał poszedł się myć a ja nie miałem zamiaru odpuścić. Mój sterczący penis przylgnął do pośladków Ani i chwyciłem ją za piersi i powiedziałem:

    – Słuchaj ja nie wytrzymam, muszę albo zwariuje, pragnę cię, proszę puki się myje nic nie słyszy.

    – Chyba zwariowałeś, zapomnij – powiedziała Ania.

    Nie poddając się od razu, położyłem się na niej, podciągnąłem bluzeczkę do jej pępka, opuściłem bokserki na dół i wbiłem go w moją żonę. Była już oczywiście sucha. Jak poszła się myć, to pewnie wszystko umyła i wytarła. Powiedziała, żebym przestał. Czułem jak jest spięta i ciasna, nie chciałem jej zrobić krzywdy. Zszedłem z niej i położyłem się obok. Wtedy wyszedł Rafał. Pewnie słyszał zwłaszcza tą ostatnią kwestie. Położył się na podłodze obok łóżka, gdzie leżała moja żona. Puścił mi oczko chyba na zachętę, zamknął oczy i poszedł spać.

    Blask księżyca przez niezasłonięte okno rzucało światło na Rafała. Leżał na wznak w bokserkach bez koszulki na kocu. Ania leżała obrócona na bok w jego stronę, a ja zaglądałem ukradkiem przez jej ramię.

    Nigdy nie oceniałem wyglądu facetów, czy są seksowni czy nie. Nie jestem gejem. Wiem jedno, był szczupły ale chyba coś ćwiczył, jego uda były umięśnione jak i brzuch. Ciasne bokserki podkreślały jego wacka w stanie spoczynku, ale to na pewno nie było 15 cm jak moje, a 18 cm, może 20 jak pewnie ma zwód. Kiedy usłyszałem pierwsze chrapnięcie Rafała znowu podjąłem ryzyko zbliżenia. Wiedziałem, że Ania nie śpi bo się wierciła. Przytuliłem się i chwyciłem ją za dłoń. Nasze palce się splotły. Leżąc tak 5 minut zacząłem całować jej szyję. Nic nie zrobiła. Nie poruszyła się w ogóle. Kiedy moja ręka przesunęła się na brzuch powiedziała:

    – Wiem co kombinujesz i zapomnij.

    – Dlaczego ? – wyszeptałem – on śpi, był bardziej nawalony niż ja.

    – Chyba nie myślisz, że będę dochodzić przy kimś obcym? – powiedziała Ania.

    – Ty nie musisz, ale ja się dzisiaj dobrze bawiłem, tańczyłem jak za dawnych lat z moją żoną, podnieciłaś mnie do granic możliwości swoimi ruchami na parkiecie, śmiechem i jak na mnie patrzałaś i jak mi nie pozwolisz to zwariuję.

    Nic nie powiedziała. Myślę, że wstydziła się i biła się z myślami. Chyba nie chciała mi zrobić przykrości. Wiem jaka była wstydliwa, że szala wstydu będzie i tak na moją nie korzyść. Musiałem działać. Znowu wszedłem pod kołdrę, i od razu bez ceregieli, zacząłem lizać jej łechtaczkę. Na początku nogi Ani byly spięte nie rozchylone, ale po chwili poczułem jak się rozluźniła i sam rozchyliłem jej uda. Lizałem jej łechtaczkę, od czasu do czasu liżąc jej skórę między dziurką jedną a drugą. Zawsze to lubiła choć seks analny to był temat tabu. Kilka razy kochaliśmy się tak, ale Ania stwierdziła, że mam za grubego. Coś w tym było, może nie był długi ale gruby już na pewno. Kiedy czułem, że już panuję nad sytuacją odsłoniłem pościel położyłem się na Ani. Całowaliśmy się, ona leżała dalej zmieszana i niepewna, ale nie wykazywała inicjatywy. Wtedy zaczęła całować i lizać mnie po szyi. Podobało mi się to. Wtedy spojrzałem na Rafała, gdy Ania dalej mnie całowała. Leżał, ale jego bokserki nabrzmiały. Nie wiem dlaczego, ale ta cała sytuacja mnie podnieciła. Nigdy w życiu czegoś takiego nie czułem. Nagle chciałem go zaprosić do wspólnej zabawy. Choć czułem, że to by było jakieś chore i niemożliwe do spełnienia. Kiedy tak mu się przyglądałem on otworzył oczy i nasz wzrok się spotkał. Widziałem jak się uśmiecha i pokazuje mi znak kciukiem – OK. Wiedziałem już, że od początku nie spał a podsłuchiwał. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Obróciłem Anie tak, żeby się do mnie wypięła, a leżała na boku na skraju łóżka i widziała Rafała jak leży na podłodze. Zacząłem jeździć kutasem miedzy jej pośladkami, a palce wsadzałem delikatnie i powoli do pochwy. Nie widziałem jej oczu, ale wiedziałem, że widzi w blasku księżyca Rafała jak leży tam ze zwodem. Na pewno miała otwarte oczy. Kiedy oddychała szybko i podniecenie było na takim samym poziomie co moje, obróciłem jej twarz do mnie i zacząłem się z nią całować. Zakaszlnąłem cicho, dla zmyłki, ale był to sygnał, żeby Rafał otworzył oczy. Kiedy spojrzał na mnie a ja dalej lizałem się z moją żoną, pokazałem mu gestem ręki, góra, dół, żeby się masturbował. Długo nie musiałem czekać opuścił bokserki i zaczął powoli, widziałem, że jest duży, gruby, ogromny “łeb” taki nawet dość dziwny bo aż komicznie za duży. Wtedy znowu zmusiłem Anie, teraz ja całując ją po szyi, żeby mogłem widzieć Rafała. Myślałem na początku, że się speszy, że przestanie się kochać, ale myślę, że w sumie była ciekawa, bo tylko mojego wacka widziała, jak wygląda inny na żywo już nie. Po 2-3 minutach wskoczyłem wyżej biodrami na poduszki i przystawiłem mojego penisa do twarzy mojej żony, zawsze lubiła go lizać, tym bardziej, że zawsze dbałem o higienę i nie pozwoliłem na lodzika, bez wcześniejszego umycia go. Wsadziła go do ust i powoli przesuwała swoje wargi po nim. Uczucie jej ciepłych warg i mokrego języka o mało co nie odprowadziło mnie do wytrysku. Ja tym czasem chrząknąłem i Rafał znowu spojrzał na mnie. Pokazałem mu żeby się zbliżył. Wstał na kolanach i gdy klęczał przy łóżku, jedną ręką się masturbował, a drugą wolną kazałem położyć na piersi mojej Ani. Od razu sie spięła jak struna. Spojrzała na mnie zdziwiona. A ja powiedziałem, żeby nie przestawała bo zaraz dojdę. Widziałem jak ręka Rafała przesuwa się z piersi i sutka mojej żony do pępka, gdzie żona pod wpływem ciepła i dotyku jego dłoni zaczyna napinać mięśnie brzucha i szybciej oddychać. Podkuliła nogi i je mocno zacisnęła. Później jego ręka z pępka schodziła niżej na wzgórek łonowy, gdzie jego palce poczuły delikatne włoski mojej żony i dalej przez zaciśnięte uda mojej żony. Jego silne dłonie i palce przecisnęły się przez barierę jej ud zmierzając do łechtaczki i krocza. Już nie widząc palców Rafała, a tylko dłoń i podniesione nogi mojej Ani, które delikatnie zaciskała na jego przedramieniu, wiem, że pewnie są blisko wejścia do pochwy, ściśnięcie ud Ani i zaciśnięcie powiek wraz z wypuszczeniem mojego kutasa z jej ust i sapnięcie sugeruje, że palce Rafała są już w pochwie. Siadłem okrakiem na piersiach Ani i pozwoliłem, żeby dalej lizała go. Usłyszałem znany mi dźwięk kiedy kobieta jest mokra a coś wchodzi do jej pochwy. Ja nazywam to mlaśnięciami, zawsze Ania śmiała się z tego określenia. Myślałem, że zaraz zacznie ją lizać, ale chyba nie chciał ryzykować. Może bał się jej reakcji, ale chyba bardziej mojej. Tak mnie to podnieciło, że zmieniłem pozycję, chciałem zobaczyć na własne oczy jak podniecił dotyk Rafała moją ukochaną, odepchnąłem dłoń Rafała i językiem zacząłem lizać jej dziurkę, była bardzo mokra. Rafał nie wiedząc co robić, kucnął przy jej brzuchu i tak klęczał patrzał na nas podniecony. Uniosłem głowę i powiedziałem:

    – Kochanie chwyć go za kutasa i zwal mu.

    Widziałem jak patrzy na mnie zamroczona, podniecona i lekko zszokowana.

    Jej ręka niepewnie podążyła ku członkowi Rafała. Jak już pisałem. Ja byłem jedynym facetem w życiu mojej żony. Nigdy nie dotykała, nie widziała na żywo penisa kogoś innego. Jej palce najpierw powędrowały niepewnie do moszny. Wielki wór Rafała wisiał a pod naciekiem palców mojej żony kutas sie podniósł i z czubka poleciała strużka spermy. Lizałem ją i obserwowałem całą tą sytuację. Ania niepewnie gładziła jego jądra, cała zaczerwieniona ze wstydu, może z podniecenia, a Rafał oddychał głośno. Zabrał delikatnie jej dłoń i położył na swoim członku. Palce mojej żony zacisnęły się na nim i powędrowały do napletka.

    Muszę nadmienić, że rodzice mnie obrzezali, z powodu stulejki. Tutaj Ania miała do czynienia z dużym kutasem zasłoniętym napletkiem. Jej palce na początku niepewnie przesuwały się wzdłuż penisa muskając go opuszkami palców, po chwili czubki palców już dotykały nabrzmiałego żołędzia pod napletkiem. Widziałem jak moja żona bada go i jest zafascynowana tym. Po chwili chwyciła pod żołędziem i pociągnęła skórę na dół. Napletek zsunął się, Rafał jęknął z podniecenia, z czubka znowu poleciała strużka spermy. Ten widok mnie tak podniecił, że położyłem się na żonie, wszedłem w nią i zacząłem ją posuwać. Jęczała, jednocześnie patrząc na kutasa Rafała i nim trzepiąc powoli i delikatnie. Miała problem go całego objąć palcem wskazującym i kciukiem. Rafał przybliżył się do twarzy Ani i chciał chyba, żeby zabrała go do buzi, ale się nie zgodziła, zdecydowanie pokazując mu to grymasem. Rafał nie wytrzymał położył rękę na jej dłoni i teraz razem masturbowali go. Widziałem, że zaraz dojdzie i ja też. Wtedy powiedział:

    – Kurwa ja nie wytrzymam już, gdzie się mogę spuścić, mogę na twarz, albo przynajmniej piersi ?

    – Na twarz zapomnij !!! – wykrzyczała żona.

    – Błagam, to gdzie ?? – ciągle waląc sobie konia zapytał Rafał.

    – Wszędzie byle nie na twarz – powiedziała Ania.

    Rafał zdecydował, że wytryśnie na piersi. Szybko siadł obok Ani. Widziałem jak się masturbuje, a jego członek dotyka piersi mojej żony. Ania leżała patrząc na niego, czekając na wytrysk jedną ręką zasłaniała twarz, druga leżała obok. Wiedziałem, że tego będzie sporo, jak nie masturbował sie przed weselem tylko dopiero po zerwaniu z dziewczyną to będzie mała rzeka spermy, po takim długim czasie celibatu. Nagle krzyknął:

    – Już dochodzę !!!!

    Ja widząc co się dzieje, zeskoczyłem z Ani nie chciałem być zalany spermą przez faceta. Usiadłem obok sam się masturbując, widząc jak Ania z ciekawością patrzy na Rafała i jego penisa i sama zaczyna się masturbować wolną ręką. Jej palce zataczały koliste ruchu na jej łechtaczce. Przez chwilę ich spojrzenia się spotkały. Myślałem, że przeżyją oboje w tym samym czasie, ale nastąpiło coś co mnie sparaliżowało. Sam nie wiedziałem jak zareagować. Rafał nagle wskoczył między nogi mojej żony, ona je zacisnęła, a on chwycił za jej kolana rozchylił jej i położył się na niej. Ich ciała przylgnęły do siebie. Na pewno poczuł na sobie jej sterczące sutki i pot, a ona jego zapach, pot i umięśnione ciało. Widziałem podniecenie w jego oczach, wręcz błaganie, jakiś obłęd. W oczach mojej żony zmieszanie, podniecenie, wstyd, szok. Ania jedną ręką któą się masturbowała szybko zasłoniła krocze, drugą go odpychała. Rafał chwycił jedną ręką jej pośladek kładąc palce przy odbycie a drugą podciągnął udo mojej żony do jej piersi, jego dłoń powędrowała do jej stopy, gdzie zacisnął swoje palce na palcach stopy mojej żony. Takie impas trwał dla mnie wieczność. Nic nie robili, on leżał na niej, a Ania patrzała się w niego w jego oczy, szukając sam nie wiem czego. Wiem jedno, że była świadoma tego, że ja tam jestem, jakby chciała to zakończyć to by wystarczył jeden gest, jedno słowo, żebym go ściągnął z niej, wie i wierzyła, że bym to zrobił na jej prośbę. Ale ta chwila trwała i trwała. Wtedy usłyszałem jak Rafał kładąc głowę na jej ramieniu przy uchu mówi:

    – Błagam, wyjdę, nie spuszczę się w Tobie obiecuję.

    Wtedy Ania dłonią, którą zasłaniała dziurkę, chwyciła penis Rafała, ściągnęła napletek, odsłaniając jego duży żołądź z którego już wyciekała struga spermy. Przejechała palcami po jego czubku zbierając wyciekającą spermę i wcierając ją sobie jak żel nawilżający i przycisnęła go do swojej dziurki.

    Rafał wszedł w nią delikatnie, Ania otworzyła szerzej oczy, chyba dopiero teraz poczuła jego wielkość, może uświadomiła sobie w tym momencie, że pierwszy raz w życiu czuje w swojej dziurce innego kutasa. Czuła jak się wsuwa w nią, twardy, mokry, pragnący jej. Rafał po chwili przyspieszył. Głowę trzymał przy jej uchu, słyszałem jak jęczy, wzdycha i sapie. Jego ręka dotykała jej odbytu, palec delikatnie zagłębiał się  już w jej dziurkę, druga dłoń ze stopy powędrowała do bioder, później po brzuchu i napięte mięśnie mojej żony do jej policzka i ucha. Ania zamknęła oczy i zaczeła jęczeć. Jej biodra się podniosły, ale po chwili opadły, widziałem lekki grymas bólu, wysapała w półszepcie:

    – Rafał nie tak mocno boli …

    – Już kończę, jesteś taka ciasna, taka miękka …

    – Proszę, przestań, nie dochodź we mnie … na brzuch … chcę poczuć na brzuchu i widzieć jak się spuszczasz …

    Wszystko widziałem masturbując się. Nie wiem jak to wytrzymałem nie spuszczając się, bo sytuacja mnie bardzo podnieciła do granic omdlenia.

    Po kilku sekundach Rafał przyspieszył, jego umięśnione pośladki spinały się, uda napinały, mięśnie były spięte, pot ściekał na moją żonę. Widziałem jak Ania zamyka oczy jej palce u stóp spinają się a jej dłonie zaciskają mocno prześcieradło. Wiedziałem, że przeżywa orgazm. Rafał tylko dodał:

    – Dochodzę …

    Chciał szybko wyjść i wedle umowy zalać brzuch mojej żony albo piersi, ale Ania go przytrzymała w ciągłym niekończącym się orgazmie, Rafał w ułamku sekundy domyślając się, że ma szanse zostać w cipce moje Ani, zaczął dochodzić w niej. Każde pchnięcie jego bioder to wytrysk i zalanie spermą pochwy mojej ukochanej, oraz jej jęk i spazm ciała. Jego pośladki się spinały a on naprężył się jak cięciwa. Kiedy przestał, leżeli tak. Ania oddychała głośno. Rafał mocno przytulony też sapał. Z podniecenia, które miało u mnie już epicentrum popchnąłem Rafała, który z braku sił zsunął się na bok. Spojrzałem na moją żonę, była cała spocona. Sutki i piersi były mocno nabrzmiałe, nogi rozchylone, leżała i trzęsła się. Spojrzałem w dół, z jej krocza wypływała biała struga spermy i jej wydzieliny. Jak już pisałem wcześniej. Nie jestem gejem, nigdy nie wyobrażałem sobie, że sperma innego faceta może się znaleźć na moim ciele, ubraniu. Chyba bym umarł z obrzydzenia. Ale w tym momencie nie przeszkadzało mi to, wszedłem w moją żonę. Była tak mokra i rozciągnięta przez Rafała, że nawet nie poczułem, że w niej jestem. Jej śluz i jego sperma otoczyły mojego kutasa a ja zacząłem ją posuwać mówiąc jej jak ją kocham. Ania leżała wykończona, nawet mnie nie objęła. Spuściłem się w nią z orgazmem jak przy pierwszym naszym razie. Leżeliśmy tak patrząc sobie w oczy. Widziałem spełnienie i łzy w jej oczach. Pewnie dopiero teraz do niej doszło, że pieprzyła się z innym, że pozwoliła innemu bez gumki wchodzić w nią, tym bardziej obcy facet.

    Przytuliła mnie mocno, przepraszając mnie. Powiedziałem, żeby nigdy tego nie robiła, sam tego chciałem, że bardzo mnie to podnieciło. Kiedy tak leżeliśmy Rafał poszedł się umyć. Ania leżała i chyba brakowało jej słów. Przytuleni zasnęliśmy w objęciu.

    Jak opowiadanie się komuś spodoba to napiszę co było w poprawiny, bo też się działo. Z góry przepraszam za błędy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Nowak
  • Rodzinne wakacje 1

    Prom miarowo płynął z Orebicia do Lumbardy na Korculi. Nasze rodzinne wakacje miały być już ostatnimi… Ja kończyłem za pół roku 18 lat i na następny wyjazd wybierałem się z kolegami. Był już późny wieczór gdy zeszliśmy z promu. Szybkie załatwienie formalności w hotelu i pierwszy problem. Zamiast dwóch pokoi dla mnie i dla rodziców, dostaliśmy jeden większy. Ojciec był nie zadowolony, ale matka wytłumaczyła mu, iż jakoś przetrzymamy ten tydzień. W zasadzie ,mieliśmy jechać na dwa tygodnie ale  ojciec od dwóch lat pracuje w Niemczech i nie dostał dłuższego urlopu. Pokój faktycznie był duży z dwoma łóżkami- ja zająłem łóżko we wnęce a rodzice na małżeńskie łoże po drugiej stronie pokoju. Rano szybkie śniadanie i kurs na plaże. Trzeba zażyć słońca. Upał był nieznośny i na plaży byli tylko turyści; miejscowi siedzieli po knajpach. Szybkie rozłożenie parasola, jakieś ręczniki do leżenie i ja już byłem w wodzie. Zauważyłem, iż w zasadzie tylko moja matka nie opala się topless. Wszystkie kobiety zrzuciły z siebie staniki co wyborni mi się podobało. Ale zaraz… Moja matka też świeci białymi nieopalonymi cyckami…. Wow, cóż za zmiana. W Polsce nad Bałtykiem rok czy dwa lata temu to było nie do pomyślenia. Mimo 48 lat zachowała młodzieńczą urodę, choć lekka nadwaga daje już znać. Wróciłem na ręcznik i staram się nie patrzeć w stronę mamy, choć ona się w ogóle mną nie krępuje. Ojciec ułożył się do opalania i chyba śpi lekkim snem. Jemu przydałaby się siłownia, bo od czasu wyjazdu do pracy na zachód złapał lekką nadwagę. Matka czyta jakaś gazetę a ja ukradkiem zerkam na jej piersi. Duże, prawie ciemne brodawki wraz z aureolkami odznaczają się na białych piersiach. Piersi już niestety lekko zwisają, ale mama nie robi sobie nic z tego. Tak minął pierwszy dzień- plaża, woda, plaża. Wieczorna kolacja i po 22 byliśmy w pokoju. Szybki prysznic i poszedłem spać. Po północy obudziły mnie rytmiczne dźwięki dochodzące z pokoju. Jako że spałem we wnęce nie widziałem co robią rodzice. Ale już wczoraj zauważałem, iż lustro na przeciwległej ścianie idealnie odbija łóżko rodziców. Podciągnąłem się na łokciach i w światłach  dochodzących z ulicy  zauważyłem mamę siedzącą okrakiem na tacie. Jej miarowe uderzenia ud o uda ojca wybudziły mnie ze snu. Rodzice klasycznie uprawiali sex w mojej obecności. Przez prawie 18 lat życia widziałem może raz nago ojca, a matki nigdy. W domu zamykali się w sypialni, a ja dodatkowo spałem piętro wyżej. Teraz matka podskakiwała na ojcu, a po jej sapaniu chyba bardzo jej się to podobało. Po chwili odrzuciła lekkie prześcieradło i mogłem obserwować rodziców w pełnej krasie. Ojciec trzymał matkę za wydatne pośladki a ona opierała się rękami o jego klatkę piersiową. Po chwili zeszła z taty i stanęła do niego tyłem. Ojciec podszedł do niej do tyłu i zaczął rżnąć ją od tyłu na stojąco. Postać ojca przesłaniała mi mamę ale ich jęki potęgowały moje podniecenie. Ściągnąłem majtki i chwyciłem penisa. Do tej pory onanizowałem się oglądając filmy, uważając aby nie przyłapali mnie rodzice. Teraz masturbowałem się w ich obecności. Kilka ruchów ręką i gorąca nastoletnie biała gęsta sperma ściekła na prześcieradło. Cały się trząsłem i bałem się że rodzice coś zauważą. Oni jednak byli zajęci sobą. Jeszcze chwila i ojciec wydał stłumiony krzyk. Szybko poszedł do łazienki i przyniósł ręcznik; musiał wyładować się na plecy mamy bo zapamiętale je wycierał. Rodzice położyli się spać, a ja jeszcze długo nie mogłem zasnąć. Rano obudziło mnie krzątania po pokoju. Mama i tata byli już gotowi do wyjścia na śniadanie. Ustaliliśmy, że zaraz do nich dołączę. Poszedłem się umyć; w łazience panował lekko słonawo- korzenny zapach. Szybko ustaliłem przyczynę. Na podłodze kłębił się poplamiony spermą ojca ręcznik po nocnej niespodziance. Wziąłem go do ręki i powąchałem. Ostry zapach spermy zakręcił mi w głowie. Po śniadaniu pojechaliśmy na wycieczkę na kontynent. Celem był park wodny. Po rejsie promem wzięliśmy taksówkę. Park nie był jakoś szczególnie duży; kilka zjeżdżalni, basen jakieś beczki z wodą.  Mama opalała się na zewnątrz, a ja z ojcem zjeżdżałem na zjeżdżalniach. Po chwili zauważyłem, że ojciec rozmawia z ok. 50 letnim mężczyzną. Rozmawiali po niemiecku dlatego nie wiele rozumiałem. Po chwili ojciec powiedział abym poszedł do mamy a on zaraz do nas dołączy. Po chwili wyszli z hali  wraz z nowo poznanym mężczyzną. Jeszcze chwilę zjeżdżałem i miałem udać się do mamy. W drodze na zewnątrz poszedłem do toalet. Męskie toalety przez ścianę sąsiadowały z toaletami dla niepełnosprawnych. Wszedłem do toalety i usłyszałem jakieś głosy z toalety dla niepełnosprawnych. Myślałem, że ktoś pomaga załatwić się niepełnosprawnemu. Jakie było moje zdziwienie kiedy poznałem głos ojca. Przysunąłem się bliżej ściany ale rozmawiał po niemiecku i nic nie rozumiałem. Zauważyłem jednak, iż w przepierzeniu pomiędzy Cianami toalet jest mała dziurka zalepiona papierem. Delikatnie odlepiłem papier. Serce waliło mi jak młot. Moim oczom ukazał się ojciec klęczący przed poznanym mężczyzną. I regularnie tamtemu obciągał. Odsunąłem się i usiadłem na sedesie. Byłem w ciężkim szoku. Jeszcze raz popatrzyłem przez dziurkę. Metr od mnie ojciec klęczał i trzymał w ustach całkiem pokaźnego, żylastego fiuta. Właściciel fiuta trzymał ojca za głowę i miarowo dociskał do swoich ud. Ojciec jedną ręką masował wygolone jaja Niemca a drugą trzymał go za pośladki. Po chwili ojciec wstał; jego penis był w maksymalnym zwodzie a jaja prawie weszły do podbrzusza; zwisał tylko niewielki fałd skóry. Prawie fioletowa żołądź zdradzała maksymalne podniecenie. Niemiec odwrócił ojca tyłem do siebie i klepnął w plecy. Tata rozsunął nogi pochylił się opierając o sedes. Siwy Niemiec napluł na rękę i rozsmarował śliną na odbycie taty. Stanął za ojcem, chwycił penisa w dłoń i wszedł w ojca. Chwilę pomajstrował w dupie ojca i zaczął niezłą jazdę. Jego jądra odbijały się od pośladków taty. Wraz z ojcem charczeli , Niemiec dodatkowo uderzał ojca po pośladkach. Nie wiem kiedy chwyciłem mojego penisa w dłoń i kilkoma ruchami napletka doprowadziłem się do orgazmu. Stłumiony mój jęk przerwał na chwilę ruchy Niemca. Po chwili jednak zaczął z powrotem gwałcić ojca. Pierwszy doszedł tata, zalał sedes spermą i odwrócił się do partnera. Klęknął przed nim i przyjął na twarz ładunek spermy. Wytarł się, chwilę posiedział wraz z Niemcem w toalecie, a po chwili wyszedł wraz z nim.

    cdn

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Brycht
  • Przypadek Michala cz.V

    ****

     

    Od rana lał deszcz. Świat był szary i mokry. Nie nastrajało to pozytywnie, ale mnie humor dopisywał jak rzadko kiedy.

    Anita Grześkowiak nieświadoma tego, co dyrektorka zrobiła ze mną na swoim biurku, podeszła do mnie na jednej z przerw. Akurat stałem sam, w dość odosobnionym miejscu.

     

    – Udało ci się uratować przez wyrzuceniem ze szkoły, ale mam nadzieję, że dostałeś nauczkę.

     

    Chciało mi się śmiać, myśląc o karze pani Bogny, ale trzymałem sie roli, zachowując powagę. Lekko skwaszony, udałem, że nie chce mi się gadać.

     

    – Gdyby nie ten wypadek, szkoda. Ja bym jednak się nie litowała nad tobą – ciągnęła dalej zjadliwie piękna anglistka. –  Oczywiście, masz trzymać się od Anastazji z daleka.

     

    – Pani dyrektor miała trochę inne zdanie. – Nie mogłem się powstrzymać. – To, że zabawialiśmy się w szkole uznała za przesadę, ale poza nią…

     

    – Nie ma poza nią, słyszysz! Nie zmarnujesz życia Nastce, tylko dlatego, że stanęłam w poprzek twoim urojeniom – warknęła zła jak osa.

     

    – Ona jest prawie dorosła. Chcecie sterować jej życiem?

     

    – Zamknij się! Nie masz prawa głosu w tej sprawie!

     

    – Tak w ogóle, to czemu nie powiedziała pani o tym jej matce? – zapytałem, bo intrygowała mnie ta sprawa.

     

    – Ona ma dość swoich problemów. – Belferka odpowiedziała oschle. – Po prostu zostaw nas, zapomnij, a spokojnie doczekamy końca roku szkolnego. Jasne?

     

    Spojrzałem na nią, starając się, nie okazywać żadnych uczuć. Nie, nie mam takiego zamiaru paniusiu, pomyślałem. Dźwięk dzwonka wypełnił korytarz i odwróciłem się od pani Anity, by iść na lekcję.

     

    – Michał, jasne? – usłyszałem za plecami.

     

    Nie zaszczyciłem jej odpowiedzią. Krok za krokiem, szedłem przed siebie.

     

    – Michał…!

     

    Nic z tych rzeczy. Gra trwa. Okaże się, komu przypadnie nagroda.

     

     

    ***

     

    Byłem po lekcjach. Zegar pokazywał za kwadrans szesnastą. Od piętnastu minut byłem na wizycie u psychologa. Takie kary mógłbym dostawać zawsze, stwierdziłem, zerkając jak dyrektorka doskonale radzi sobie z moim fiutem. Nawet na moment nie zadrasnęła mnie tymi krwistymi szponami, w które była uzbrojona. Oczywiście nie była to tak jednostronna zabawa. Ochoczo odwdzięczałem się, ugniatając w rękach idealnie krągłe cycki. Wcześniej popracowałem trochę językiem, świdrując nim skarb ukryty między nogami kochanki.

     

    Karą za pieprzenie się w szkole z koleżanką z młodszej klasy, było… posuwanie dyrektorki tejże placówki. Śmiać mi się chciało, tak brzmiało to irracjonalnie. Co więcej Bognie tak przypadła do gustu zabawa ze mną, że szybko wezwała mnie na pierwszą wizytę. Od maja właściwa psycholog, pani Stencel była na zwolnieniu, a, że odpowiednie uprawnienia posiadała pani dyrektor, ona przejęła chwilowo jej obowiązki.

     

    – Połóż się Michał!

     

    Usłuchałem, przerywając pieszczoty piersi. Ułożyłem się wygodniej na leżance z dumą patrzyłem na sterczącą pałę. Bogna zaczęła ją lizać, niemal owijając się wokół trzonu językiem. Była dokładna, nie zapomniała nawet o jądrach. Przyznaję, że widząc jak ssie mi jaja, od razu poczułem większe uderzenie podniecenia. Uznając, że dość takiej zabawy, połknęła kutasa i zaczęła go ssać, jednocześnie przesuwając w ustach.

     

    – Dziś musimy się pospieszyć – oznajmiła, zsuwając z siebie figi. Usiadła mi na kroczu, przygniatając członka. Uniosła tyłek, chwyciła męskość i naprowadziła na swoją szparkę. Jak zwykle była mocno wilgotna, więc poszło gładko. Nie dała mi się pobawić cycuszkami. Wyprostowała ciało, sama zagarniając własne piersi. Zabawiając się nimi, zaczęła wiercić się i kręcić tyłkiem. Spokojnie oddałem się przyjemności, delektując się cudownym seksem. Wiedziałem, że z Bogną nie muszę się martwić o skutki finału. Spełnienie przyszło do nas niemal równocześnie. Najpierw dyrektorka jęknęła i opadła, rozpłaszczając biust na moim torsie. Zadrżała, by po chwili znieruchomieć. Szczytując, jęczała i mamrotała pod nosem przekleństwa. Lubiłem jak świntuszyła. Byłem tak blisko, że kilka moich niepozornych ruchów spowodowało wybuch rozkoszy. Przytrzymałem krągłe biodra, jakby w obawie przed ucieczką kochanki. Gotów na spełnienie, wystrzeliłem we wnętrzu kochanki.

    Gdy ochłonęliśmy z pierwszych emocji, Bogna ześlizgnęła się z mojego krocza, podsuwając cipkę nad moją twarz.

     

    – Zobacz co mi zrobiłeś – zaśmiała się.

     

    Nasienie lśniło na nabrzmiałych wargach sromowych i spływało po udach. Kilka miniaturowych sopli oderwało się od płatków cipki, spadając na moją facjatę. Co za lubieżna babka z tej dyrektorki!

     

    Gdy zaczęliśmy się ubierać, Bogna, poruszyła nowy temat.

     

    – Słodziaku, mam dwie sprawy do ciebie.

     

    – Słucham, mamusiu  – Bogna sama mnie prosiła, byśmy sam na sam traktowali się jak kochankowie, a nie jak uczeń i nauczycielka. Pełna swoboda. Inaczej zalatywałoby to obłudą albo było infantylne. Zgadzałam się z nią całkowicie.

     

    – Po pierwsze, szesnastego jedziecie na pięciodniową  wycieczkę w Karkonosze. Rodzice uznali, że to ostatni możliwy termin, bo potem to już ostro trzeba się wziąć za naukę do matury. – Z żalem patrzyłem na znikający pod spodniami zgrabny tyłek.

     

    – Wiem, i co z tym wyjazdem?

     

    – Jechać z wami miała jako jedna z opiekunek Anita Grześkowiak, ale uznałam, że po waszej historii…

     

    – Sorry, że wchodzę ci w słowo, ale nic nie rób. – Zanim zaczęła zapinać guziki, pocałowałem obydwa cycki. – Mało tego, proszę, żeby koniecznie pojechała z nami.

     

    Bogna bacznie mi się przyjrzała. Przez chwilę milczała, zapewne kombinując, o co może mi chodzić.

     

    – Więc, to cała awantura to rozgrywka miedzy wami – stwierdziła z przekonaniem. – Nie chcę chyba wiedzieć o szczegółach, byle szkoła i moja osoba na tym nie ucierpiały. Jestem na to zbyt duża, żeby bawić się w zazdrość. Dokąd masz ochotę na bzykanie się za mną, nie będę wnikać.

     

    – Cieszę się, że mamy jasność.

     

    – Zatem niech Anitka jedzie, ale nie życzę sobie, żeby ta wycieczka okazała się skandalem. Ok.? – Mówiąc to przesunęła dłonią po moim kroczu. Niestety, już w okrytym dżinsami.

     

    – Jasne, a ta druga sprawa?

     

    – Jesteś świetny z angielskiego, więc, w ramach kary, pomożesz jednej z koleżanek z klasy A wyciągnąć się na piątkę.

     

    – Cooo?

     

    – Żadnych protestów! Umowa była jasna. – Uśmiechnęła się promiennie. – Trochę jestem spóźniona, więc lecę, a ty lituj się nad swoim losem, albo lepiej… usychaj z tęsknoty za mną.

     

    – Bogna, powiedz chociaż o kogo chodzi?

     

    – Ach, gapa ze mnie. Tą dziewczyna jest Wiktoria Jóźwik.

     

    Zaskoczyła mnie. Cholera, to jakaś bzdura!

     

    – Wika blogerka! O co w tym wszystkim chodzi?!

     

    – O pomoc koleżance. Pa, nie mam teraz czasu.

     

     

    ***

     

    Od początku było dla mnie jasne, że nie zastosuję się do słów pani Anity. Nie odpuszczę spotkań z jej siostrzenicą. Zresztą, gdybym nawet chciał to zrobić to Nastka nie pozwalała o sobie zapomnieć. Pomimo, że ograniczyłem fantazje na jej temat, starając się nie przesadzać, to zdałem sobie sprawę, że zbyt mi się podobały nasze miłosne zabawy. Od kilku dni miałem ochotę złamać zakaz ponętnej cioteczki i umówić z Anastazją. Okazja ku temu pojawiła się doskonała, bo na drugi dzień po wizycie terapeutycznej u pani dyrektor, miałem do późnego wieczora wolną chatę. Gdy zaproponowałem Nastce randkę u mnie w domu, niewiele brakło, a wyskoczyła by z majtek od razu.

     

    Wcześniej musiałem się jednak spotkać z Wiktorią, aby omówić temat wspólnej nauki angielskiego. Po lekcjach siedziałem na parapecie z podkulonymi nogami i słuchawkami na uszach, gdy do mnie podeszła.

     

    Nie znałem jej dosyć dobrze. Jak wszyscy wiedziałem, że prowadzi bloga, w którym pisze o problemach, zainteresowaniach i sprawach młodzieży. Sporo było tam również o szkole. Wika ogólnie trzymała się z boku, czego powodem mogło to, że nie pochodziła stąd. Przyjechała z rodzicami z Wrocławia w zeszłym roku i pojawiła się w naszej budzie. 

     

    Postrzegałem ją, jako mocno niezależną dziewczynę. Po tym względem podobała mi się bardzo. W sumie jednak rozmawialiśmy ze sobą może z pięć razy, z czego trzy to były jakieś minutowe wymiany zdań. Głośnej w szkole zrobiło sie o niej na wiosnę, gdy w jednym ze swoich wpisów opisała grupę szkolnych gwiazd, na czele z Laurą Banaś, córką radnego. Od tamtej pory w księżniczce lansu miała śmiertelnego wroga, bo tekst był – delikatnie mówiąc – ironiczny.

     

    Teraz internetowa wojowniczka stała przed mną i mrużąc oczy patrzyła na mnie badawczo. Najwyraźniej oceniała moją osobę.

     

    – Cześć, Wika. – Zeskoczyłem z parapetu.

     

    – Cześć. Czemu akurat Wika? – Wciąż świdrowała mnie tymi ciemnymi, inteligentnymi  oczami. – To sugeruję jakąś znajomość, koleżeństwo, a  przecież…

     

    – Ok., cześć Wiktoria. – Uśmiechnąłem się pod nosem. – Tak lepiej?

     

    – W sumie to bez różnicy, ale większość mówi jednak Jóźwa, niektórzy Suka, a tylko nieliczni Wiktoria. – Wzruszyła ramionami. – Wika słyszę tylko w domu.

     

    – Chciałem, żebyś poczuła się swobodnie… jak w domu. – Zażartowałem.

     

    – Boże, mam do czynienia z człowiekiem subtelnym. – stwierdziła z sarkazmem, wywracając oczy. – Idziemy znaleźć jakąś ławkę?

     

    – Jasne.

     

    Pomyślałem, że mógłbym ją polubić. Gdy wychodziliśmy na zewnątrz, ukradkiem zerkałem na tą intrygującą pannę. Miała ciemne, niemal czarne włosy upięte wysoko w dwa figlarne koczki. Na odsłoniętym karku zauważyłem fragment tatuażu. Nie umiałem powiedzieć co przedstawiał. W obydwu uszach Wiktoria miała srebrne kolczyki w formie znaku zapytania, a powyżej kolejne takie ozdoby. Te tworzyły niemal nieprzerwaną linię, złożoną z drobnych srebrzystych kulek.

    Była raczej zgrabna, ale do końca nie byłem pewien. Modnie poszarpanie dżinsy i koszula były luźne. Skutecznie ukrywały ewentualne walory czy wady figury. Zauważyłem też, że Wika nie stosuje makijażu. Mimo to nawet bez niego twarz dziewczyna była pełna uroku.

     

    – Ok., wyjaśnisz mi o co chodzi z tą wspólną nauką? – zapytałem, gdy już usiedliśmy.

     

    – Mnie nie pytaj. Jestem tak samo zaskoczona, jak ty – Dziewczyna zrobiła nieszczęśliwą minę. – Mam swoje plany na przyszłość i mały świat, w którym mi dobrze. Pisanie mnie wciągnęło, ale od pewnego czasu mam problem, bo kilka osób wywiera presję na dyrektorce, bym przestała pisać na temat szkoły.

     

    – Czy to ma związek z księżniczką Laurą? – spytałem.

     

    – Między innymi – potwierdziła blogerka. – Od tamtej pory, gdy wzięłam ją na tapetę cały czas mam sygnały, że przeginam i powinnam skończyć z pisaniem  na temat szkolnych kolegów. Nawet tajemnicze liściki dostaję z poradami. Pisz o modzie, pisz o podróżach, ble, ble,ble i tak dalej.

     

    – Mówisz poważnie?

     

    – Jak najbardziej. Przedwczoraj wezwała mnie do siebie dyrektorka. Nastawiłam się na kolejną porcję dobrych rad, na temat swojej strony, a tu zaskoczenie – Wiktoria kontynuowała wywód. – Powiedziała, że będziesz mnie uczył i dodała, że masz jakieś problemy z Grześkowiak.

     

    – A co ona ma do tego? – Zdziwiłem się szczerze.

     

    – Dziwne, że nikt tego nie zauważył – stwierdziła Wika. – Cudna anglistka ma wiele sympatii do Laury, traktuje ją o wiele lepiej niż innych uczniów.

     

    – Coś w tym jest. – Przyznałem jej rację. – To córka radnego, może trochę się go boi a trochę chce przypodabać?

     

    – Częściowo masz rację, ale za tym kryje się cos więcej – Wiktoria coraz bardziej mnie zaciekawiała. – Obserwując ich, przekonałam się, że nauczycielkę łączą z radnym Banasiem jeszcze inne sprawy.

     

    – Jakie?

     

    – Na razie jeszcze nie wiem, ale się dowiem – stwierdziła dziewczyna z determinacją. – Dyrektorka widać uznała, że możesz mi w czymś pomóc, skoro mi wspomniała o tobie i anglistce.

     

    – Najwyraźniej – Zamyśliłem. Bogna potrafiła zaskakiwać.

     

    – Co ma do ciebie Grześkowiak? – zainteresowała się Wiktoria.

     

    – Uwzięła sie na mnie i tyle. – Nie chciałem zbytnio się uzewnętrzniać. Przed oczami stanęła mi piękna anglistka. – Daj mi może numer telefonu, to będziemy się zdzwaniać.

     

    – Mój numer? – Zdziwiła się Wika.

     

    – A czy ktoś w twoim imieniu będzie się ze mną uczył?

     

    – Ha, ha, ha, bardzo śmieszne. – Prychnęła dziewczyna. – Po prostu nie daję numeru nieznanym mi osobom.

     

    – No to jak będzie? – spytałem po chwili

     

    – Dam ci ten numer, ale jak…

     

    – Daruj sobie. Będę go traktował jak skarb narodowy.

     

    Wiktoria z oporem, ale wydusiła z siebie swój numer. Chcąc go zapisać w komórce, zaplątałem się w kable od słuchawek. Dopiero, gdy odłożyłem je na ławkę, udało mi się zapisać numer mojej nowej wspólniczki w telefonie.

     

    – Ok.. To co będziemy w kontakcie? –

     

    – Jasne.

     

    – Nieźle nas wrobili, ale postarajmy się, żeby było to miłym wspomnieniem. – Mrugnąłem do niej łobuzersko.

     

    – Jestem za.

     

    – Słuchaj będę leciał. Mam spotkanie i nie chcę się spóźnić – Chciałem zakończyć tą rozmowę. Myślami byłem przy Anastazji.

     

    – Ok.. To na razie.

     

    – Hej.

     

    Kurczę. To może nie być całkiem stracony czas, ta pomoc w angielskim. Być może wykluje się cos nowego odnośnie pani Anity? Do tego Wika to całkiem fajna dziewczyna. Rozmowa z nią pozytywnie mnie nakręciła. Szedłem do domu w doskonałym humorze, mając świadomość, że niezadługo spotkam się z Anastazją. Ona poprawi mi humor jeszcze bardziej.

    Po dziesięciu minutach zorientowałem się, że zostawiłem na ławce słuchawki. Pędem wróciłem w tamto miejsce, ale nie było tam ani słuchawek, ani Wiktorii. Psiamać, to był świetny sprzęt.

     

    ***

     

    Godzinę później zapomniałem o uroczej Wice, a także o zgubieniu słuchawek. Nastka zjawiła się punktualnie. W pierwszej chwili, gdy ją zobaczyłem pomyślałem, że matka z ciotką mocna nad nią pracują, by nie zeszła na zła drogę. Ubrana była jak pensjonariuszka, wróciła też do kucyka. Przywitała mnie pełnym pasji i językowych wygibasów pocałunkiem, by po chwili zniknąć w łazience.

    Z toalety wyszła całkiem odmieniona. Rozpuszczone włosy łagodnymi falami okalały rozpromienioną twarz. Makijaż sprawił, że miła twarz dziewczyny nabrała kuszących odcieni. Bluzka, którą miała na sobie odsłaniała płaski brzuch i szczupłe ramiona. Czarne mini było tak krótkie, że przy najlżejszym pochyleniu ciała, widać było mocno skąpe figi Nastki. Najbardziej jednak nakręciły mnie długie podkolanówki, które na przekór nazwie sięgały za kolana.

     

    – Co myślisz o mojej przemianie? – spytała, zadowolona z wrażenia jakie na mnie zrobiła.

     

    – Myślę, że to wielka szkoda, że zaraz musisz pozbyć się tych łaszków. – Łakomie pożerałem ją wzrokiem. – Podkolanówki jednak zostaną.

     

    – Straszny z ciebie świntuch. – Pocałowała mnie namiętnie. – I za to cię kocham.

     

    – Ja też uwielbiam twoje szaleństwo.

     

    Anastazja była mocno napalona. Nie zamierzała czekać zbyt długo. Niecierpliwymi palcami zaczęła rozpinać guziki mojej koszuli.

     

    – Gdzie to zrobimy? – spytała wsuwając dłoń pod poły koszuli.

     

    W odpowiedzi złapałem ją wpół i wziąłem na ręce.

     

    – Pomyślałem, że przy kominku będzie nam doskonale – stwierdziłem, niosąc Nastkę w stronę salonu.

     

    Po chwili oboje siedzieliśmy na kudłatym dywanie. Całując się i pieszcząc, powoli pozbywaliśmy się kolejnych części ubioru. Byłem doskonale przygotowany na tą rozbieraną randkę. Krótka, ale owocna sesja ręcznego wspomagania pod prysznicem powinna skutecznie uchronić mnie przed zbyt wczesnym finałem.

    Dziś chciałem nasycić się bardziej młodą kochanką. Widok nagiej Anastazji, w tych niegrzecznych podkolanówkach sprawił, że stałem się twardszy między nogami. Gdy nasyciliśmy już zmysł dotyku, zbadawszy sobie nawzajem wszelkie możliwe zakamarki ciała, uniosłem pupę Anastazji pozwalając by oparła się na kolanach i łokciach. Nęcił mnie jej szczupły, mały tyłek. Kreśliłem językiem na drobnych pośladkach tajemnicze wzory, jednocześnie gładząc je i ugniatając. Nastka wypinała się lubieżnie, więc niezbyt długo wytrwałem przy tych zabiegach. Palcami mimowolnie odszukałem cipkę dziewczyny i zacząłem pocierać nimi o wargi sromowe. Głośniejsze westchnięcia były dowodem, że podążam właściwym tropem.

     

    – Też chcę robić ci dobrze – zaproponowała Anastazja.

     

    Nie miałem absolutnie nic przeciwko temu. Położyłem się na plecach, a moja towarzyszka cielesnych uciech na mnie, tyle, że odwrotnie. Krocze dziewczyny miałem koło twarzy, a ona koło swojej miała coraz bardziej twardego penisa. Czułem drżenie ciała Anastazji, sam tez byłem coraz bardziej rozpalony żądzą. Ssałem nabrzmiałe płatki, starając się językiem odnajdywać drażnić mały guzik łechtaczki. Każda taka pieszczota sprawiała, że tyłek Nastki podrygiwał szaleńczo. Ona też nie żałowała, ani dłoni, ani ust by sprawić mi jak najwięcej przyjemności. Pieściła mnie z każdą sekundą intensywniej, ssąc i liżąc jakby robiła to sześćdziesiąty ósmy raz a nie dopiero trzeci.

     

    Gdy poczuliśmy się nieco znużeni tą zabawą ułożyłem się za plecami Nastki, unosząc jedną nogę dziewczyny do góry. Trzymając w ręku fiuta odszukałem odsłonięta szparkę i naparłem do przodu. Przyjęła mnie z ochotą. Nabrzmiała żołądź zanurzyła się w miękkość cipki. Pchałem i pchałem, coraz bardziej wnikając w kochankę. Anastazja pojękiwała, coraz mocniej odpływając w rozkoszny niebyt. Palcami wodziła po własnych sutkach, potęgując swoje podniecenie.

    Gdy mokra szparka przyjęła całego kutasa, rozkołysałem mocniej biodra. Znów byłem bożkiem pieprzenia. Głowę wypełniły mi fajerwerki rozkoszy. Dudniły w niej setki bębnów. Byłem żarem, bynajmniej nie dlatego, że na tyłku czułem ciepło płynące z kominka. To był gorący dreszcz żądzy.

    Rżnąłem tak kilka minut, zwiększając lub uspokajając tempo. Przy jednym z kolejnych przyspieszeń ciało Nastki zesztywniało, a dziewczyna zacisnęła pięści na grubych włosach dywanu. Nie przerywałem pieprzenia, choć czułem, że moją kochankę właśnie dopadł orgazm. Sam też do niego się zbliżałem.

     

    Zmieniliśmy szybko pozycję. Anastazja kucnęła przed mną, pozwalając mi ostatnie pchnięcia przed spełnieniem wykonać w jej ustach. Trawił mnie pożar, wypalając moje wnętrze gorącym podnieceniem. Oczy młodej kochanki nadal zasnute były mglistą zasłoną. Patrzyłem na rozpalona twarz, na rozmazany miejscami makijaż i myślałem o tym, jakim jestem szczęściarzem, że akurat mnie przytrafił się ten uraz powypadkowy. Wcześniej nie miałbym szans na taki scenariusz. Teraz, po upływie ledwie półtora miesiąca zaliczyłem kilka dziewczyn, w tym jedną niesamowitą, dojrzałą kobietę. Kto wie, co jeszcze się może zdarzyć?

     

    Lubieżne obrazy z Bogną, Oleną i Martą w połączeniu z kutasem w ustach Nastki doprowadziły mnie w ekspresowym tempie do szczytu. Jedną ręką przytrzymałem kochankę za włosy, a drugą chwyciłem trzon twardziela. Spazmatycznie szarpnąłem biodrami i zastygłem niczym kamienna figura. W chwili, gdy perlista smuga wystrzeliła w stronę twarzy Anastazji, kątem oka dostrzegłem ruch. Czyżby starzy wrócili wcześniej?! Cholera jasna!

    Z poczuciem nieuniknionego zerknąłem w bok. Naszym niespodziewanym gościem okazała się Wiktoria. Z szeroko rozwartymi oczami, stała oparta o ścianę, obserwując nas zszokowana.

    Nie było sensu uciekać, chować się czy udawać. Oboje byliśmy nadzy, a okoliczności wyglądały tak a nie inaczej. Spuszczałem się na twarz Nastki, a ona pieściła moje jądra. Scena rodem z pornosa.

     

    – Zawsze wchodzisz do obcych domów bez zaproszenia? – zapytałem po chwili, naciągając na tyłek slipy.

     

    – Sorry, ale pukałam trzy razy, a potem się okazało, że drzwi są otwarte i… ja nie mogę, niezła jazda!

     

    – Daruj sobie zachwyty! – warknąłem. – Po co przyszłaś?

     

    – Zostawiłeś słuchawki, chciałam ci je oddać – Wika nie mogła oderwać oczu od ubierającej się Anastazji.

     

    – Ok, dzięki. Mam nadzieję, że ewentualne odczucia i przemyślenia na temat tej sytuacji zostawisz dla siebie. – Wycedziłem przez zęby.

     

    – To byłby świetny temat, ale nie jestem świnią – odpowiedziała Wika. Ewidentnie czuła się niekomfortowo.

     

    Odpowiedź była właściwa, ale nie mogłem jej zawierzyć. Stawka była zbyt duża. Przyłapując mnie na seksie z Nastką wydała na siebie wyrok. Aby zyskać całkowitą lojalność Wiktorii musiałem uczynić ją swoją kolejną zdobyczą. Mało tego musiałem to zrobić szybko.

     

    c.d.n …

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks