Author: admin

  • Niania

    Witam, mam na imię Monika mam 35 lat moja przygoda jest prawdziwa. Jestem szczupłą kobietką o jędrnej pupci i małych cycusiach. Twarz przeciętna nie za brzydka ani piękna, jestem singielką. Moją przygodę zacznę od tego, że zostałam zatrudniona jako niania do dziecka półrocznego. Ojciec dziecka to Tomasz o ślicznej buźce i niskim wzroście i delikatnie przy kości. Mama to Ola przemiła kobieta tez delikatnie przy kości i pięknym dużym biuście. Koniec opisu wracając do mojej przygody, pewnego dnia jak już dziecko spało, z nudów zaczęłam przeglądać zdjęcia z wakacji moich pracodawców. W pewnym momencie zauważyłam jak mi stercza sutki, wiec mój paluszek powędrował pod spódniczkę i zaczęłam delikatnie muskać swoją muszelkę. Po chwili zaczęłam wkładać paluszek do niej, a ona była coraz wilgotniejsza. Wiec zaczęłam mój soczek zlizywać z palców, uwielbiałam smak moje wilgotnej szparki. Az tu nagle słyszę, jak się otwierają do domu drzwi, szybko się poprawiłam i wzięłam w rękę książkę. A album ze zdjęciami szybko odłożyłam i z książką idę, zobaczyć kto to przyszedł. W korytarzu spotkałam Tomka, wrócił wcześnie do domu, gdyż jakiś tam klient nie dojechał. Zaproponował kawę, ja się zgodziłam z rozkoszą, ponieważ strasznie mnie podniecał. Usiadłam wygodnie na kanapie, czekając na obiecaną kawę, w głowie układał mi się, jak bym go pieprzyła albo on mnie. Tomasz, podając mi kawę, musnął ręką o moje sterczące już z podniecenia sutki. Ja jak niby nic wypiłam kawę. Mowie do Tomka daj, umyje filiżankę, on mi ja dał, a ja na nic czekając, poszłam umyć. Gdy odkładałam filiżaneczki na suszarkę, Tomasz do mnie podszedł, i chwycił mnie za dłoń. Zaczął mówić, że mu się bardzo podobam i widzę, że ty mi tez. A ja wstałam jak wryta, marzyłam, żeby się z nim kochać i tu taka propozycja. Trwała cisza aż Tomasz chwycił mnie za włosy i silnie przyciągnął mnie do jego ust, a ja się nie zastanawiając, włożyłam swój języczek w jego usta. Zaczęliśmy się całować, ja odleciałam, on mnie wziął na ręce, ja go nogami owinęłam i nawet nie wiem, kiedy leżeliśmy na łóżku u nich w sypialni. Tomasz zaczął pieścić moje sutki i mówił, że uwielbia ssać małe sterczące cycuszki. Moja ręką powędrowała na jego rozporek, a ja czułam, że zaraz jego penis wyskoczy. Ściskałam przez spodnie jego penisa i gdy zaczęłam rozsuwać przypórek, Tomasz przesunął się, tak że ręka moja już nie dostawał penisa, a jego głowa była między moimi nogami. Ssał moją łechtaczkę i delikatnie przygryzał, słyszałam chlapanie moich soków. Tomek się mnie zapytał, jak się podoba, odparłam, że dobrze a on, że chyba zajebiście, bo dawno nie lizał aż tak wilgotnej cipki. Ssał i przygryzał moją cipkę, a prawą ręką pieścił sterczące sutki. Nagle wstał i ściągnął spodnie wraz z bokserkami, ukazało się przed moją twarz jego sterczący penis, był średniej wielkości, ale gruby i wygolony. Rzuciłam się na niego jak rasowa wygłodniała suka, skórkę ścigałam i zaczęłam ssać żołędzia, w tym czasie zaczęłam czuć palec Tomka w mej pupie, wchodził delikatnie, a kciukiem pieścił moją cipeczkę. Chciałam mu pokazać, że nie jestem gorsza niż on, ssałam jego fiuta coraz mocniej na zmianę z jadrami. Smak jego fiuta był cudowny lekka słony, a pulsowanie członka podniecał mnie jeszcze bardziej. Coraz głębiej połykałam jego fiuta, a rączką ściskałam jąderka. Nagle Tomek do mnie mowie bym klękła na kolana i się wypięła, że nie ma prezerwatywy i wypróbuje moją dupkę. Byłam w delikatnym strachu, że jak on zmieści, swego grubego penisa w moim tyłku jak nic nie było tam do tej pory. Byłam tak podniecona i ciekawa ze szybko się wypięłam, on naślinił dobrze swoje dwa paluszki i zaczął wkładać w moją pupę, po chwili poczułam delikatne zapieczenie i tu w całej okazałości był jego cudowny penis w mojej pupie. Zaczął mnie posuwać w dupkę rytmicznie i paluszkami pieścił moją cipkę, ja miedzy czasie pieściłam się po sutkach. Byłam tak podniecona, że zaczęłam krzyczeć, a on wsadził mi w buzie kawałek poduszki i szepnął trochę ciszej. Tomek ładował mnie coraz mocniej, a ja wyginałam się jak struna, nie wiem, ile to trwało, ale doszła dość szybko. Tomek jak zauważył i wyszedł ze mnie, a swego penis wsadził w moje usta i kazała mi go ssać. Ja wisząc mu takie ruchańsko, byłam posłuszna i ssałam jego penisa ja rasowa kurwa. Aż poczułam jego spermę, była przecudna. W smaku niby niesłona i niesłodka ciężko opisać. On do mnie odparł, smakuje ci moja sperma, a ja, że tak. A on, że dba, żeby jego sperma w smaku była dobra. Fiuta zlizałam co do kropelki, Tomasz powiedział, wskakuj na mnie i zajmij się nim. Posłusznie wskoczyłam i ssałam jego członka raz mocniej raz delikatniej. Czułam jak język jego, penetrował każde zakamarki mojej muszelki. Jego penis był coraz twardszy i większy, wydawał się mi na początku mniejszy. Zaczęłam jęczeć, ale nie było tego słychać, bo w ustach miałam jego maczugę, aż nagle poczułam znowu spermę w buzi. Kochanek nie przestawał pieścić moją cipkę, lecz ja nie długo po wytrysku kochanka doszłam. I wtedy on do mnie wstawajmy, zaraz dziecko trzeba nakarmić, szybko wstałam, przetarłam resztki jego spermy z twarzy, i podeszłam i namiętnie go pocałowałam i odparłam, że dziękuje bardzo, że nikt mi tak dobrze nie zrobił nigdy jeszcze. Tomasz odparł, że może częściej mi dogadzać i że może Ole weźmiemy do nas. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, nigdy nie byłam w trójkącie, ale wydukałam, że czemu nie i pobiegłam do mojej pracy. Następnego dnia Ola zawołała mnie i mówi, słuchaj Moniczko, wszystko wiem od Tomka, może byś wpadła do nas w sobotę wieczorem i byśmy się zabawili w trójkę, ja wypaliłam, że bardzo chętnie, a ona, że ucieka do pracy i że nie może się doczekać soboty. Był czwartek, zostały dwa dni i nie mogłam się doczekać soboty, zastanawiałam się jak to będzie, nigdy nie robiłam tego w trójkącie ani z żadna kobieta. Dalsza część nastąpi ….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Lipinska
  • Spotkanie z Aga

    Na drugi dzień po spotkaniu otrzymałem sms od Agi stwierdziła, że teraz ona będzie się komunikować i umawiać na spotkania. Byłem trochę zaskoczony i wysłałem sms do Karola co się dzieje. Odpisał na maila, że Aga kontroluje jego telefon i  zabroniła jemu  się ze mną się kontaktować.  Aga codziennie wysyłała kilka sms na początku były takie normalne: co słychać, jak leci itp.  Po kliku dniach stały się pikantniejsze, zaczęło się  od prośby w sprawie doradzenia odnośnie bielizny (fotki w przebieralni z bielizną) a później była fotka z wanny w  kąpieli ….. Tematy  też były coraz bardziej pikantne. Żaliła się, że to ona zawsze musiała być „dominująca” w każdym aspekcie życia  zarówno w sypialni jak i poza nią a tak bardzo chciałaby spróbować być uległą. Oddać się dominującemu samcowi, który będzie robił  z nią co będzie chciał a ona będzie posłuszna i będzie wykonywała jego polecenia. Chciała spróbować ostrego seksu , poczuć ból, bo nigdy tego nie robiła i nie wiedziała, czy będzie to przyjemne. Zrobić to z kimś komu ufa.  Rozmowy były bardzo pikantne. Postanowiłem przetestować jak daleko się posunie i na ile jest posłuszna. Aga pracowała jako dyrektorka w korporacji  oczywiście do pracy chodziła nienagannie ubrana.  Poleciłem, że ma pójść do pracy w garsonce i spódniczce,  bez stanika w białej jedwabnej bluzce i  pończochach  bez majteczek. Na początku się obraziła i nie podjęła gry. Ale po kilku dniach się zgodziła powiedziała, że jednak podnieca ją ten klimat. Gdy tego dnia była w pracy kazałem, aby włączyła kamerę w fonie i pokazała jak jest ubrana okazało się, że jest w bluzce bez stanika i pod spódniczką ma tylko pończochy. Jak się okazało jej fantazją było ….. odegranie roli służącej w hotelu, gdzie jest molestowana a może nawet zgwałcona przez  gościa hotelowego.  W związku z tym, że przeszła próbę za kilka dni umówiliśmy się na spotkanie w hotelu miała zabrać ze sobą zabawki: dwa największe wibratory, opaskę na oczy, klamerki na sutki i linkę do związania.  Wynająłem apartament z łazienką i wanną. Przyszła prosto po pracy. Wyglądała oszołamiająco w garsonce szpilkach z torebką w ręku . Ja siedziałem w fotelu i degustowałem wodę mineralną z lodem. Kazałem Adze wyciągnąć wszystkie zabawki  z torebki oraz założyć opaskę  na oczy.  Gdy założyła opaskę na oczy, kazałem jej rozpiąć spódnicę i rozsunąć zamek, spódniczka opadła ukazując jej wygoloną cipkę. Następnie ściągnęła garsonkę i bluzkę. Był ciepły letni  wieczór w pokoju ustawiłem klimatyzację na 15 stopni. Jak zrzuciła ubrania od razu sutki stanęły  jej dęba i na skórze pojawiła się gęsia skórka nie wiadomo, czy z podniecenia, czy może z zimna.  Poleciłem – weź wibrator ten większy i usiądź na niego .  Nie jestem jeszcze gotowa mam sucho w cipce – odpowiedziała. Ale to nie ma być do cipki, tylko do pupy i możesz go poślinić – stwierdziłem. Gdy włożyła go do ust. Powiedziałem – ssij go jakbyś miała robić laskę.  Cicho  podszedłem do niej podnieciła mnie ta sytuacja, mój fiut już sterczał i  był  gotowy. Wziąłem dwie klamerki na sutki i patrzyłem jak zabawia się wibratorem po chwili powiedziałem – włóż go w pupę. Nie chce wejść –odpowiedziała – jest za duży. Włóż go – powiedziałem i w tym momencie  wepchnąłem jej fiuta do ust, jednocześnie  klamerki założyłem na sutki – krzyknęła z bólu.  Wypuściła wibrator odepchnęła mnie od siebie, zdarła opaskę z oczu i ściągnęła klamerki z sutek. Z oczu leciały jej łzy,  jak się później okazało z bólu. Przyniosłem jej drinka, cała się trzęsła z zimna. Przeszliśmy do sypialni, tam już była normalna temperatura i drink zdecydowanie pomógł.  Usiadła na łóżku piękna naga i taka bezbronna. Stanąłem przy niej pocałowałem ją w kark, ramiona, czoło, oczy, usta ….  Dłonie powędrowały do sterczących piersi. Delikatnie zacząłem je pieścić, Aga zamknęła oczy i cicho pojękiwała. Usta wędrowały przez szyję, piersi, brzuch, wzgórek do wnętrza ud. Nogi same się rozsunęły,  gdy wargi dotknęły cipki i język zaczął  muskać łechtaczkę, złapała mnie za włosy szarpnęła z całej siły i mocno przytrzymała przy cipce. Wydając głośny krzyk – trwało to dość długo . Cały czas ciągnęła mnie za włosy i poruszyła głową w górę i dół tak, aby  język pieścił łechtaczkę. Nagle odepchnęła mnie nogą padając na łóżko.  Po chwili powiedziała  – takiego wielokrotnego orgazmu jeszcze nie przeżyłam. Było to coś niesamowitego.  Najlepsze co mi się trafiło. Podniecenie i orgazm przyszły tak gwałtownie i nieoczekiwanie  Po bólu delikatne pieszczoty doprowadziły ją do szaleńczego podniecenia i  orgazmu.  Jak odpoczęła zajęła się mną …  Aga prosiła, abym nic nie mówił Karolowi. Spotykaliśmy się przez jakiś czas, dopóki Aga nie zaszła w ciążę, oczywiście bez wiedzy Karola. Aga lubiła być uległa okazało się, jednak że ból ją nie kręcił poza  klapsami, to jedynie ją podniecało. W trójkę już nigdy się nie spotkaliśmy. Kontakt z Karolem się urwał i już nigdy się nie odezwał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Kowalski
  • Czy ksiegowe mają wyobraznie?

    Pani Ania, senior accountant w dużej korporacji finansowej, podniosła głowę znad dokumentów w momencie, gdy pewne okoliczności fizjologiczne przypomniały jej o tym, że jest tylko człowiekiem. Ze zdziwieniem i pewnym niesmakiem zorientowała się, że jest już grubo po normalnych godzinach pracy. Z przykrością stwierdziła również, że jeszcze nie skończyła tylko musi jeszcze pójść do tego głupiego ksero, które mieściło się praktycznie po drugiej stronie budynku. Musiała tam pójść bo działało również jako drukarka zszywająca, a ona potrzebuje wydrukować duże dokumenty w kilku kopiach na jutrzejsze zebranie. Wcisnęła “drukuj” i wstała od biurka. Po drodze zahaczyła o toaletę. Mrucząc pod nosem nieprzyzwoitości o dress code, nagle stwierdziła, że skoro jest już po godzinach pracy to ma dość gotowania się w rajstopach – i to w trakcie 30-sto stopniowego upału. Upewniła się, że nikogo nie ma w zasięgu wzroku i słuchu i zsunęła rajstopy z nóg. Ucieszyła się również, że ubrała się w garsonkę ze spódnicą, co przynajmniej w lekkim stopniu pozwalało jej zachować normalną temperaturę ciała. Po toalecie udała się do pokoiku, gdzie stało ksero. Maszyna cały czas wypluwała jeszcze z siebie kartki, sortując je od razu. Wzięła pierwszy komplet, chcąc sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Popatrzyła na stronę tytułową i w pierwszym momencie nie zrozumiała tego co przeczytała. Potem dotarło do niej, że to nie jest to tytuł opracowania na zebranie. To co zobaczyła było tak zaskakujące, że musiała skupić się na słowach. Było tam napisane “zrób ksero swoich piersi i zostaw kopię na podajniku”.

    Pani Ania przeczytała jeszcze raz słowa na kartce. Co za bezczelność – pomyślała. Głupie dowcipy komuś przychodzą na myśl. Kiedyś to może bym się na coś takiego skusiła, w pięknych studenckich czasach, ale teraz? Mam poważne stanowisko, poukładane życie, wszystko pod kontrolą… Im dłużej myślała o tym jak poukładana i porządna jest jej sytuacja tym coraz bardziej dochodziło do niej, że jest też tak straszliwie …. nudna.

    Często ostatnio przychodziło jej na myśl, żeby jeszcze raz w życiu zrobić coś szalonego i ciągle mówiła sobie, że nie. Bo opinia, bo warunki. Stała tak i myślała, a kserodrukarka wciąż wypluwała z siebie kartki papieru.

    W głowie zaczynały kłębić się jej coraz bardziej fantastyczne myśli. O tym jak sytuacja może się rozwinąć. O tym, że przecież już myślała, żeby rzucić tę pracę. O tym, że nawet jak to się wyda to będzie miała tylko jeden więcej pretekst. W każdym razie wstydzić się swoich piersi nie musiała. Była z nich wręcz dumna. 

    Gdy maszyna w końcu wypluła ostatnią kartkę wydruku, zdecydowała się. Podeszła do drzwi pokoju ksero i na wszelki wypadek zablokowała je dwoma pudłami papieru, żeby nikt za szybko nie wszedł. Przyjrzała się krytycznie maszynie zastanawiając się jak to zrobić. W końcu uniosła pokrywę patrząc na szkło skanera. Czuła, że skóra na policzkach ją piecze od rumieńców… odetchnęła jeszcze raz i rozpięła garsonkę. Zsunęła ją z ramion. Ze złośliwą satysfakcją pomyślała, że komunikat nie był jednoznaczny, więc została w staniku. ułożyła piersi na szkle i wcisnęła “kopiuj”. Zielone światło omiotło ją ostrym blaskiem, maszyna zaszumiała i wyrzuciła kartkę. Pani Ania krytycznym okiem przyjrzała się dwóm czarnobiałym krągłościom otoczonym koronkowym stanikiem. Wydruk pozytywnie przeszedł kontrolę. Odłożyła kopię na podajnik, następnie zamknęła pokrywę, założyła garsonkę, odsunęła papier, zebrała wydruki i wyszła.

    Zastanawiała się, czy nie schować się za rogiem korytarza, by nie zobaczyć kto mógł zostawić kartkę, bo w końcu musiałby przyjść po wydruk. Nie miała jednak żadnej gwarancji, że w ogóle ktokolwiek się teraz zjawi, więc udała się do swojego pokoju. Zahaczyła jeszcze o kuchnię, żeby wziąć coś zimnego do picia i siadła przed biurkiem.

    Od tych emocji poczuła pragnienie, więc odkręciła zimną mineralkę i zaczęła szybko pić. Nie spodziewała się jednak, że woda jest tak schłodzona, że aż parzy i gardło odmówiło posłuszeństwa. Zakrztusiła się, a zimna woda rozchlapała się wokół.

    Szybko zaczęła ścierać wodę starając się ograniczyć straty, ale wierzchni egzemplarz wydruków zamókł w dużym stopniu. Ech, tak to jest jak się myśli o idiotyzmach pomyślała i kliknęła opcję druku jeszcze jednej kopii.

    Tym razem od razu ruszyła do pokoju ksero z postanowieniem, że zabierze stamtąd odbitkę swoich piersi. Gdy podeszła do urządzenia ze zdziwieniem zauważyła, że nie tylko odbitka zdążyła zniknąć, lecz na jej miejscu tkwiła kolejna kartka z tekstem  „Widzę, że lubisz się bawić według własnych reguł. Teraz chcę jednak Twoje piersi bez stanika na odbitce”.

    W czasie gdy to czytała, maszyna zaczęła szumieć wypluwając kolejną kopię druków. Gdy zakończyła pracę, Ania nie namyślała się już długo. Podjęła już decyzję, a to co myślała wcześniej to była tylko zwłoka. Znów zablokowała drzwi i zdjęła żakiet. Rozpięła i zsunęła stanik. Wiedziała już jak się ułożyć, więc  zrobienie odbitki zajęło jej nawet mniej czasu niż poprzednio. A z efektu była jeszcze bardziej zadowolona. Pełne krągłości z wyraźnymi brodawkami (to na pewno przez tę chłodną szybę – pomyślała) idealnie się odwzorowały. Zaczęła zakładać na siebie stanik, gdy przyszło jej na myśl, że skoro i tak nie ma w biurze już praktycznie nikogo oprócz tajemniczego indywiduum, to złamie już dress code w aspekcie, o którym sami twórcy tego głupiego dokumentu nawet nie pomyśleli. Założyła sam żakiet i zapięła go na dolny guzik. Poczuła się uwolniona. Materiał ubrania na jej nagich piersiach delikatnie drażnił sutki przy każdym ruchu. Stanik schowała pod wydrukami i wyszła z ksero.

    Gdy doszła do swojego pokoju czuła się już nieźle nakręcona muskającym ją materiałem garsonki. Cała ta sytuacja działała na nią oszałamiająco, budząc przy okazji wyobraźnię i fantazje, które do tej pory spychała w najdalsze zakątki umysłu.

    Siadając do biurka zastanawiała się jakie będą dalsze kroki tego tajemniczego ktosia bawiącego się nią i tą całą sytuacją. Gdy jednak spojrzała na ekran laptopa wszelkie myśli wywietrzały jej z głowy. Na firmowym komunikatorze błyskała ikonka wiadomości.

    Wiadomość była od “nieznanego”. Bała się, że jak ją odbierze, to już nad sobą nie zapanuje. Kliknęła. Wyskoczyło okienko komunikatora.

    “Jesteś mokra?” brzmiało pytanie.

    Zaskoczyło ją to zupełnie. Zawahała się tylko na moment. Wstała, podeszła do drzwi i cichutko zamknęła je na klucz. Wróciła do biurka po drodze rozpinając spódnicę. Ta zsunęła się na ziemię. Bezwiednie wsunęła palce pod stringi, dotykając swojej cipki. Zadrżała z podniecenia. Poczuła jak bardzo jest mokra. Nie spodziewała się, że ta sytuacja podkręci ją tak mocno. Z pewnym trudem wyciągnęła rękę z majtek i napisała “tak”.

    Komunikator nie dał na siebie długo czekać. “Pieść się”

    Tutaj? Przemknęło jej przez głowę. Biało-czarna linia mrugała do niej z komunikatora, ale kolejne wiadomości nie nadchodziły. “Pieść się” świeciło jej w oczy dwoma krótkimi słowami. Zdała sobie nagle sprawę, że wystarczy rozpiąć jeden guzik żeby jej piersi znów zostały uwolnione spod rygoru materiału

    Spódnica na ziemi też wskazywała, że pewną linię już przekroczyła. Ręce mimowolnie zajęły się ostatnim guzikiem rozsądku. Zsuwający się materiał z jej krągłości rozpalając jej zmysły spalił wszelkie dotychczasowe granice. Popatrzyła na monitor. W tym momencie, jak gdyby ktoś dokładnie obserwował jej poczynania, pojawiły się słowa “wsuń rękę w majtki”. Westchnęła. Czasami czuła ochotę na poddanie się czyjejś woli i teraz to pragnienie wzięło nad nią górę. Usiadła wygodniej w fotelu. Szpilki, mokre od soczków stringi, rozchełstana garsonka i cycki na wierzchu. Ciekawe jak teraz wyglądam? – ostatnia rozsądna myśl przemknęła przez głową. A potem, przymykając oczy w oczekiwaniu na rozkosz, jedną ręką zaczęła masować pierś a drugą wsunęła pod stringi znów wywołując ten pierwszy potężny dreszcz, gdy dotknęła swojej muszelki.

    “Pieść się” – po raz kolejny pojawiło się na komunikatorze, a ją dopadły wszelkie żądze, które długo ukrywała w sobie. Jedna ręka zaczepiała i drażniła sutki, druga pieściła wzgórek rozkoszy. Oddech jej przyspieszał. Zaczynała się zatracać w pożądaniu. Pod przymkniętymi oczami, zaczęły błyskać ognie rozkoszy.

    Gdy nagle w jej jaźń wdarł się dzwonek telefonu.

    Nagłe opamiętanie i przerażenie sytuacją spowodowało, że chciała zacząć się zapinać i próbować się ogarnąć. Jednak po tym jednym, ostrym, sygnale telefon umilkł, a ona na ekranie komunikatora zobaczyła wiadomość: “przyjdź do sali konferencyjnej”.

    Komunikat wisiał na ekranie monitora. Pani Ania wpatrywała się w niego. Sprzeczne emocje targały jej duszą, umysłem i ciałem. Tekst widziała cały czas. Tysiące myśli przelatywały jej przez głowę. A tekst, niczym rozkaz, czekał na wykonanie.

    I …drażnił.

    Podjęcie decyzji było kwestia impulsu. Tylko, czy żądza i palące z pożądania wnętrze podejmują jakąkolwiek decyzję? Czując pod skórą, że jej całe życie właśnie skręca o 180 stopni odsunęła się od biurka i wstała. Schyliła się jeszcze po leżącą na ziemi spódnicę i nagle dotarło do niej, że nie chce jej już wkładać. Ta część ubrania nagle objawiła się jej jako korporacyjne kajdany. Garsonka również wpisała się w to uczucie, więc też wylądowała na ziemi. W samych stringach i szpilkach wyszła ze swojego pokoju. Od sali konferencyjnej dzieliło ją tylko kilka kroków.

    W pomieszczeniu było ciemno. Gdy weszła, odruchowo zaczęła szukać przełącznika na ścianie. 

    – Zostaw światło w spokoju. – Głos z końca sali wstrzymał jej rękę.

    – Wejdź i zamknij za sobą drzwi.

    Ciemność otuliła ją całkiem. Oczy starały się przywyknąć do mroku. Słuch wyławiał tajemnicze szmery i kliknięcia. Rozpoznała szum rozgrzewającego się projektora. W końcu błysnął światłem. Przez moment w pokoju zrobiło się jaśniej, ale zanim jej oczy przyzwyczaiły się do tej zmiany pojawiło się silne światło reflektora, które ją oślepiło. Było skierowane na nią. Gdy próbowała zobaczyć cokolwiek przez ten blask dostrzegła na obrazie projektora siebie w sali, w którym się teraz znajdywała. 

    – Tu jest kamera? Dlaczego mnie filmujecie?

    – Krępuje cię to?

    – Nie chcę. Kim ty w ogóle jesteś?

    – Nie za późno na zastanawianie się? Sama tu przyszłaś.

    – I już wychodzę. Nie było o tym mowy.

    – Stój – Władczy ton usadził ją na miejscu – Chcesz, żeby wszyscy zobaczyli to?

    Obraz na ekranie projektora natychmiast się zmienił i z przerażeniem ujrzała siebie rozebraną i pieszczącą się w swoim pokoju przed kilkoma minutami. A ujęcie pochodziło z kamerki jej laptopa!

    – Usiądź na tym krześle! Czerwony punkt wskaźnika wskazał jej fotel przy ścianie. 

    Posłusznie i ze zrezygnowaniem podeszła i usiadła.

    – Patrz!

    Ujęcie na projektorze zmieniło się i zobaczyła siebie jeszcze ubraną w marynarkę (ale, jak zauważyła machinalnie, już bez stanika) wpatrującą się w ekran laptopa. Zaczęła się odruchowo sobie przyglądać. Widziała zadbaną 35-letnią blondynkę w eleganckim koku i stonowanym makijażu, który jednak dyskretnie podkreślał jej subtelne piękno. Obserwowała jak jej dłonie na odtwarzanym obrazie wślizgują się pod marynarkę, rozpinają guzik i odsłaniają jej piersi. Nigdy wcześniej nie widziała się z takiej perspektywy i musiała przyznać sama przed sobą, że to co widziała było bardzo podniecające. Jej ręka bezwiednie uniosła się do piersi. 

    – Pieść się

    Polecenie wydane twardym, męskim, ale stonowanym głosem, zadziałało jak polecenie na czacie. Jej opory nikły a podniecenie z powrotem narastało. Patrzyła na siebie pieszczącą się, a jej palce znów zajęły się piersiami. Coraz mocniej je drażniły. Druga ręka zsuwała się do znów pod majtki do mokrej muszelki i wchodziły w nią. Pędziła na szczyt podniecenia. 

    Z jej ust wyrwał się cichy jęk. Zsunęła bezwiednie majtki, rozszerzyła nogi i coraz szybciej pieprzyła się palcami. Praktycznie podświadomie rejestrowała migającą czerwoną lampkę na kamerze, oznaczającą nagrywanie. Nie chciała się tym przejmować. Już nie. Jej oddech był coraz płytszy i szybszy, a jęki coraz głośniejsze. Iskry orgazmu już błyskały jej pod powiekami.

    – Przestań!

    Nie chciała przestać. Pragnęła oddać się rozkoszy.

    – Przestań! Wstań!

     

    Bezwzględny rozkaz poderwał ją na nogi. 

    – Podejdź do stołu. Połóż się na brzuchu. Nogi szeroko! Ręce na blat!

    Płonęła. Rozkosz była tak blisko. Machinalnie podeszła do stołu i ułożyła się tak, jak jej głos nakazywał. Chłodna powierzchnia stołu wręcz parzyła jej rozpaloną skórę. Jej sterczące sutki stykając się z zimnym blatem jeszcze bardziej stwardniały. Leżała i czekała. Powoli stygła. Przez głowę przemknęła myśl – co ją teraz czeka? 

    Za sobą poczuła ruch. Nagle do jej uszu dobiegł odgłos rozsuwanego zamka. Na swojej cipce poczuła dotyk. Ale nie były to palce.

    – Chcesz go suko?

    – Chcę – z jej ust dobiegł cichutki jęk.

    Nagłe pchnięcie, które poczuła, gdy cały, naprawdę duży członek znalazł się w niej do samego końca, było niczym wybuch supernowej pod oczami. Głęboki jęk wyrwał się z jej gardła. Tajemniczy nieznajomy nie poprzestał na tym, tylko od razu zaczął ją dynamicznie dymać.

    – Mam cię rżnąć suko? Mam cię rżnąć?

    Nie odpowiadała, bo brakowało jej tchu. Poczuła nagły błysk bólu/rozkoszy, gdy silny klaps wylądował na jej pośladku.

    – Odpowiadaj! Mam cię rżnąć suko?

    – Rżnij mnie – wydyszała.

    – Nie słyszę! Głośniej!

    – Rżnij mnie! Tym razem zdecydowanie odpowiedziała.

    Mocne, twarde pchnięcia doprowadzały ją do szaleństwa. Szczyt był blisko. Ale pieprzący ją facet był doświadczony. I nie chciał, by zbyt szybko przeżyła orgazm. Chciał jej zadać tortury rozkoszy, bo nagle pchnięcia ustały. Przerwa była tylko chwilowa. Poczuła wysuwającego się z niej chuja, a jednocześnie w okolicy odbytu poczuła jakiś płyn. Rozkojarzona nagłą zmianą rytmu mętnie zastanawiała się co teraz, gdy nagle w jej ciasną tylną dziurkę wtargnął palec. Zaskoczona lekkim bólem i nietypową sytuacją spięła pośladki. I dostała kolejnego klapsa. 

    – Rozluźnij się!

    Ciągle czując palec w pupie, próbowała się rozluźnić.

    – Dobrze suczko, dobrze. Podoba ci się to, co nie?

    Z zaskoczeniem stwierdziła, że ten poruszający się w jej pupie palec już nie sprawiał bólu. Już nie. Zaczynała odnajdywać w tym rozkosz – zupełnie dla siebie nową. Płyn zapewniał odpowiedni poślizg dla coraz śmielej poczynającego sobie w jej dupie palca. Dołączył do niego drugi, a zaraz potem trzeci. A po chwili wysunęły się, by ustąpić miejsca główce chuja. Poczuła go napierającego na jej kakaowe oczko. Zwieracze, rozluźnione masażem palców jej wprawnego kochanka ustępowały, a ona czuła wypełniającą ją dzidę. 

    Uczucie, całkiem dla niej nowe, było mieszanką bólu z braku odpowiedniego poślizgu, całkowitego wypełnienia i rodzącej się z nowych doznań rozkoszy. Kutas w jej dupie poczuł się dobrze w nowym miejscu. Poczuła lekkie ruchy biodrami. Była posuwana w dupę! Lecz było jej już wszystko jedno. Pragnęła orgazmu. Błagała w myślach, by już przyszedł, by dał jej niewyobrażalną rozkosz. Ruchy jej kochanka przyspieszały. Znów błyskawicznie dochodziła. Jęczała coraz głośniej. Jej ręka powędrowała do wolnej w tym momencie cipki. Masowała sobie łechtaczkę chcąc jak najszybciej dojść. I znów poczuła błyski orgazmu pod powiekami. Miarowe mlaśnięcia lędźwi o pośladki wypełniały salę. Nagle poczuła ręce partnera pod sobą. Bezceremonialnie uniosły ją do góry. Cały czas z kutasem w dupie, jakby była piórkiem. Razem usiedli. Kutas wszedł jeszcze głębiej, gdy nadziała się na niego całym ciężarem ciała. Chciała od razu go ujeżdżać. Usłyszała jednak co innego. 

    -Pochyl się i ssij suko. 

    Jej ręka została bezceremonialnie poderwana i skierowana do nowego kutasa prężącego się na baczność. Gwałtownie się pochyliła i zaczęła go ssać. Chciała tego dodatkowego kutasa. Pragnęła być wyruchana po czubki włosów. Odnalazła w sobie nagle tak głębokie żądze, że była gotowa na wszystko. Zajęła się tym nowym kutasem z dużym zaangażowaniem. Ssała go, lizała i pieściła, jak gdyby to była jedyna i najważniejsza rzecz na świecie.

    Jej nowy partner zaskoczony jej zaangażowaniem, szybko złapał ją za głowę i regulował jej entuzjazm czasami próbując wepchnąć jej tego chuja głębiej w gardło. Pierwszy z jej partnerów w dalszym ciągu posuwał ją w dupę. Szybko im się taki układ jednak znudził. 

    Poczuła, że ma się podnieść i obrócić. Została nakierowana cipką na kutasa, który przedtem był w jej dupie. Usadowiła się na nim z przyjemnością, gdy poczuła tego drugiego kutasa szukającego jej kakaowej dziurki. Wepchnął się już z łatwością. Poczuła w sobie dwa kutasy. Powoli zaczynały się w niej poruszać, próbując odnaleźć właściwy rytm. To było dla niej niesamowite, nowe uczucie. Błyskawicznie dochodziła na szczyt, orgazm potęgował się z każdym pchnięciem. Jęczała głośno i niepowstrzymanie. Gdy orgazm eksplodował, jej ciałem zaczęły targać gwałtowne dreszcze. Chwilę później kutasy wyślizgnęły się z niej i poczuła że ma uklęknąć. Już wiedziała co od niej chcieli. Gdy była na kolanach szeroko otworzyła buzię. Jej partnerzy stanęli nad nią i onanizowali się, co chwilę dając jej to jednego to drugiego kutasa do possania. Ich oddechy i ruchy stawały się coraz szybsze, aż w końcu jej twarz zalała sperma. Ciepłe krople uderzały w jej rozpaloną twarz. Niektóre wpadały do otwartych ust. Gdy skończyli zaczęła oblizywać się i smakować ją. 

    – A teraz wyjdź stąd suko.

    – Ale ja… – Nagłe otrzeźwienie wdarło się do jej umysłu.

    – Przyszłaś w stringach a wyjdziesz goła i z naszym darem na twojej suczej twarzy.

     

    Nie mają siły protestować podniosła się i na miękkich nogach wyszła z sali. Od razu skierowała się do damskiej toalety. Szybko opłukała się i modląc się w duchu, żeby nikogo nie spotkać przemknęła do swojego pokoju. Westchnęła z ulgi, gdy zobaczyła swoje porozrzucane ubranie, tak jak je zostawiła. Szybko je założyła, wyłączyła komputer i zebrała się do wyjścia. Przechodząc koło sali konferencyjnej, zobaczyła otwarte drzwi i ciemne wnętrze. Weszła tam i włączyła światło. Nikogo nie było. Reflektor zniknął, pozostały sprzęt był wyłączony. Tylko porozstawiane krzesła i specyficzny zapach seksu wskazywał na to, że coś tu się stało. Zgasiła światło w sali. Wychodząc sprawdzała inne pokoje, chcąc się upewnić czy w biurze nie ma już nikogo. Witały ją tylko wygaszone światła. Było to dla niej dużą ulgą. Zamknęła biuro i wróciła do domu rozmyślając co się stało, co nią owładnęło i kim byli ci dwaj co ją tak wyruchali. 

    Następnego dnia przyszła do biura jak gdyby nigdy nic. Krótko poplotkowała z koleżankami i nalała sobie zimnego soku – znów było gorąco. 

    Odpaliła komputer i uruchomiła pocztę. 

    Pierwsze co zobaczyła to nic jej nie mówiący mail bez tytułu. Otworzyła go. W środku link a pod nim tekst: “Gotowa na więcej?”. w pierwszej kolejności przeraziła się. Ale spod przerażenia szybko zaczęło przebijać się podniecenie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    donian

    Czy księgowe mają wyobraźnię? Jestem ciekaw.

  • Wspomnienia z dziecinstwa – Mala Ola

    Zacząłem spotykać się z Olą. Była fajna, ale zbyt poważna jak na swój wiek. Nie wygłupiała się, nie żartowała jak nastolatka, jej humor był – jak to nazwać – wyważony? Oczywiście śmiała się z kawałów, czy śmiesznych sytuacji, ale dla mnie wyglądało to jakby potwierdzała tylko, że coś jest śmieszne, a nie żeby ją to śmieszyło. Była dla mnie trochę tajemnicza. Wydawało mi się, że omija pewne tematy, coś ukrywa. Zawsze jak dwoje ludzi poznaje się, i mają się ku sobie, to opowiadają o sobie, o swoich przygodach, marzeniach, co lubią a czego nie, Ola natomiast była bardzo skryta. Jednego, czego nie ukrywała to pasji do muzyki. Mogła słuchać jej w nieskończoność. Chłonęła wiedzę o zespołach z ogniem w oczach. Zachwycała się muzykami, wycinała ich zdjęcia z gazet i wklejała do specjalnie przygotowanych przez nią dużych zeszytów. Przyozdabiała je różnymi wymyślnymi wzorami, rysując je kredkami lub ołówkiem. Opisywała też każdy wycinek starannie, kogo przedstawia, z którego roku, czy z jakiej imprezy pochodzi fotos.

      Wstawała rano i leciała do kiosku, żeby być pierwsza w kolejce i kupić czasopismo, w którym pojawiały się plakaty różnych zespołów. W tamtych czasach ciężko było dostać takie gazety, przychodziło kilka sztuk i trzeba było stać w kolejce przed otwarciem kiosku, aby je zdobyć. Uwielbiała muzykę rockową, ale była – podobnie jak ja – otwarta na każdy rodzaj muzyki.

      No i ten jej głos.

    Delikatny, ciepły, przyjemny, mógłbym słuchać ją godzinami. Przypominał mi bajkę, którą czytała jakaś pani w programie „Dobranocka”.

      Pewnego dnia byliśmy u mnie. Grałem na gitarze świetny utwór „Babe im gonna leave you”. Potrafiłem go wykonać perfekcyjnie. Ze śpiewem było gorzej. Taki talent jak Robert Plant rodzi się raz na milion. Ale miałem dobry słuch i opuszczałem to, czego nie mogłem wyciągnąć lub obniżałem głos nawet o oktawę, żeby tylko nie fałszować.

      Ola siedziała koło mnie z zamkniętymi oczami i wsłuchując się w piosenkę, kiwała lekko głową na boki. Wyglądała uroczo. Pod wpływem impulsu pochyliłem się i pocałowałem ją w usta. Otworzyła oczy zaskoczona, ale po chwili oddała pocałunek. Odłożyłem instrument na bok i całując ją, położyłem delikatnie na materacu. Usadowiłem się koło niej i nie przestając całować, położyłem rękę na jej piersi. Była bujna, obfita, nie mieściła mi się w dłoni. Sutek zareagował na dotyk, ściągnął się i uwypuklił. Poczułem duże podniecenie, mój członek nabrzmiał szybko i wbijał się w biodro dziewczyny. Chyba go wyczuła, bo delikatnie się odsunęła, wzięła moją dłoń i położyła sobie na brzuchu. Znów przesunąłem ją wyżej, ale z tym samym skutkiem, więc zsunąłem ją aż na kolano. Zaciskała mocno nogi, była bardzo spięta.

    Zacząłem gładzić jej udo i wjeżdżać coraz wyżej. Kiedy dotknąłem majteczek, odsunęła się i usiadła opierając się plecami o ścianę. Spuściła głowę, patrząc w podłogę.

    – Przepraszam, nie mogłem się oprzeć, bardzo mnie pociągasz..

    Zaczerwieniła się lekko.

    – W porządku, nic się nie stało..ja..tylko.. – zaczęła się jąkać.

    Wiedziałem co się dzieje.

    Była dziewicą i wstydziła się. Mogła też się bać, gdyż w tym wieku dziewczyny często bały się tego typu pieszczot. Mimo, że czuły przyjemność, strach brał nad nimi górę.

    Powiem Wam szczerze, że zaczynało mnie to męczyć. Koleżanki z którymi miałem do tej pory kontakt, były prawie wszystkie dziewicami. Nie trzeba się dziwić, zważywszy na tak młody wiek, ale ja miałem już doświadczenie dosyć spore i chciałem coraz bardziej wyrafinowanego seksu. Zaczynało mnie nużyć uczenie wszystkiego od podstaw, przełamywanie obaw, czy bólu związanego z utratą błony. Wolałem dziewczynę, która miałaby to za sobą, i żebyśmy mogli w pełni cieszyć się pieszczotami. Takie myśli przelatywały mi przez głowę, patrząc na tą uroczą osóbkę.

    – Jeśli myślisz, że jestem dziewicą, to się mylisz – powiedziała, jakby czytając mi w myślach.

    Zaskoczyła mnie.

    – Po prostu..nie lubię seksu.

    No teraz to mnie zamurowało. Pierwszy raz spotkałem osobę, która nie lubiłaby takich pieszczot.

    – Dlaczego? – zapytałem krótko.

    – Bo nie. Seks mnie nie zachwyca.

    Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem. Nie zachwyca? Ja wiele razy czułem się wspaniale i wiem, że moje partnerki też, same mi to mówiły.

    – Ola, mogę ci zadać intymne pytanie? – zacząłem delikatnie.

    Zastanawiała się przez chwilę.

    – Uhm – bąknęła, nie patrząc na mnie.

    – Miałaś kiedyś orgazm?

    – Chyba nie – pokręciła przecząco głową – czułam przyjemność, ale dupy nie urywało – powiedziała prosto z mostu.

    – A.. ilu miałaś chłopców..wiesz..

    – Jednego, a kochałam się z nim dwa razy, jeśli o to pytasz.

    – Rozumiem. A..dotykałaś się tam.. – nie wiedziałem jak dobierać słowa, żeby jej nie zawstydzać, ale masturbacja to najlepszy sposób na poznanie reakcji własnego ciała. No i można się doprowadzić do szczytowania.

    Milczała, myśląc chyba nad odpowiedzią.

    – Wiem o czym mówisz, mam koleżanki z którymi się spotykam i wiesz, takie babskie pogaduchy, jak sobie radzić bez chłopaka, jak sobie dogodzić, no wiesz, o wszystkim i o niczym, więc temat jest mi znany, tylko.. nie wiem, czy powinnam z tobą o tym rozmawiać. Nie zrozum mnie źle, bardzo cię lubię i już dobrze się znamy, ale są sprawy..o których chyba nie chcę mówić.

    Milczałem, analizując każde zdanie. Miała jakąś tajemnicę, to jasne. Problem, z którym wstydziła się podzielić, albo był zbyt bolesny. Wiedziałem już wcześniej, że coś ukrywała, była trochę zamknięta w sobie. Otwierała się tylko w świecie muzyki, widziałem, że była wtedy szczęśliwa.

      Zaciekawiła mnie mocno, ale pamiętam, jak wtedy pomyślałem, że albo mam pecha do dziewczyn, albo jest ze mną coś nie tak. Dlaczego przytrafiają mi się dziewczyny, które zawsze mają jakiś problem? Wtedy nie wiedziałem tego, co dzisiaj, a odpowiedź była prosta. Wszyscy mają mniejsze lub większe problemy. Nie ma idealnego świata z idealnymi ludźmi. Choćbyś był nie wiem jak szczęśliwy, nie można tego szczęścia utrzymać przez całe życie. Zawsze wydarzy się coś, co nim zachwieje, lub go zburzy. A przeróżne problemy przekładają się na sprawy łóżkowe.

      Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego dziewczyna nie chce się kochać, tłumacząc się przysłowiowym bólem głowy? Mogą to być kłopoty w szkole lub w pracy, może to być brak pieniędzy, mogą to być problemy z dziećmi, z przyjaciółmi, może to być strach, że zostanie zdradzona, porzucona, może to być wszystko. A jeśli stres będzie się pogłębiał, to dziewczyna nie będzie czerpać przyjemności z żadnych pieszczot. Więc nie ma ochoty na seks, a nawet ją odpycha. Ale w młodym wieku, człowiek nie wie jeszcze o takich rzeczach i zaczyna doszukiwać się u siebie jakichś wad.

      Chciałem za wszelką cenę dowiedzieć się, co takiego ukrywa ta intrygująca postać.

    – Jakbyś mi powiedziała, może mógłbym ci pomóc.

    – Nie sądzę – odparowała.

    – No dobra, a.. opowiedziałabyś mi o twoich kontaktach z tym chłopakiem?

    – No..spotykałam się z nim jakieś trzy miesiące. Po tym czasie zaczął namawiać mnie na seks. Nigdy nie miał dziewczyny i strasznie się do tego rwał. Po jakimś czasie przełamałam się i powiedziałam, że chcę to zrobić. Doszłam do wniosku, że jestem już gotowa. Tak się przestraszył, że aż zbladł.  Byliśmy u niego, sami, lepszą okazje trudno znaleźć. Zaczęłam się rozbierać. Patrzył na mnie z pożądaniem. Wstydziłam się, więc podeszłam do niego i zaczęłam  go rozbierać. Kiedy byliśmy już nadzy, położyłam się na łóżku. Pożerał mnie wzrokiem, nie mógł oderwać spojrzenia od cipki. Wreszcie położył się na mnie. Rozłożyłam nogi, robiąc mu miejsce, ale szło mu topornie. Nie mógł wcelować, naciskał mocno sprawiając mi tylko ból. Powiedziałam, żeby zwolnił, ale był tak podniecony, że aż cały się trząsł. Chciałam mu pomóc, gdy jakimś sposobem udało mu się trafić i wszedł we mnie jednym potężnym  pchnięciem. Krzyknęłam głośno, jeszcze nigdy nie czułam takiego bólu. Myślałam, że mnie rozerwał. Zaczął się we mnie poruszać, a ja czułam, jakby ktoś wkładał mi tam rozgrzane do czerwoności żelazo. Jęczałam z bólu, a on myślał, że z podniecenia i jeszcze przyśpieszył. Na szczęście po paru ruchach doszedł i po kilku drgawkach wysunął członka. Czułam się strasznie, nie tylko z powodu bólu, ale dlatego, że poczułam jak wypływa ze mnie sperma zmieszana z krwią. Zapomniałam całkowicie o zabezpieczeniu i przestraszyłam się wtedy, że mogę zajść w ciążę. Krwawiłam dosyć mocno, więc zawlokłam się do łazienki. Zimna woda ukoiła trochę ból, ale w środku szczypało mnie strasznie. Jeszcze przez ponad tydzień odczuwałam skutki mojego „pierwszego razu”. Po pewnym czasie chciał znowu. Powiedziałam, że zgoda, ale jak założy prezerwatywę. Nie miał, więc odpuścił. Po paru dniach załatwił. Wszystko wyglądało podobnie. Jak tylko się rozebraliśmy, założył gumę, położył na mnie i wepchnął drąga bez ceregieli. Znów mnie zabolało. Nie tak, jak za pierwszym razem, ale nie czułam przyjemności. Powiedziałam, żeby się nie śpieszył, ale on ruszał biodrami jak szalony. Wtem jęknął, naprężył się, a po chwili wysunął ze mnie i położył z uśmiechem obok. Skończył szybciej niż zaczął.

      Kiedy następnym razem chciał seksu, odmówiłam. Po drugiej odmowie rzucił mnie. Od tamtej pory wiem, że seks nie jest taki wspaniały, jak wszyscy mówią, chyba że dla chłopców.

    – Mylisz się Ola – powiedziałem – miałaś po prostu bardzo kiepskiego i niedoświadczonego partnera.

    – A ty ile miałeś dziewczyn?

    – Kilka. Przeszkadza ci to?

    – Nie..Słuchaj, jak nie będę chciała się kochać to przestaniesz się ze mną spotykać? – zapytała z obawą w głosie.

    – Coś ty! – odparłem szybko – lubię cię, bo tak fajnie opowiadasz o zespołach, słuchasz tej samej muzyki i w ogóle jesteś extra.

    Uśmiechnęła się, opierając głowę na moim ramieniu.

    – Tylko że jesteś bardzo atrakcyjna i ciężko będę miał się powstrzymać, żeby cię nie dotykać w pewne miejsca..wiesz, chłopacy już tak mają – zacząłem się usprawiedliwiać.

    – Tak, atrakcyjna, szczególnie z tą grubą dupą – powiedziała z przekąsem.

    – Dla mnie masz idealny tyłeczek, wierz mi.

    – Przestań! Takie bajki możesz opowiadać przedszkolakom, a nie mnie. Myślisz, że nie wiem za czym oglądają się chłopcy?

    – Olu, nie obraź się, ale masz trochę za mało doświadczenia, żeby wiedzieć co lubią faceci. Dla mnie na przykład, wychudzone dziewczyny są mniej atrakcyjne. Szczególnie te modelki, co można zobaczyć w telewizji, skóra i kości. Ja lubię szerokie biodra i odstającą pupę, właśnie taką jak twoja. Nawet teraz, siedząc tylko przy tobie, podniecasz mnie mocno.

    Spojrzała mi w oczy, a następnie jej wzrok zszedł niżej. Moje spodenki mocno już odstawały od krocza. Wyciągnęła rękę i dotknęła członka przez materiał. Pomasowała go chwilę, po czym zaczęła ściągać mi majtki. Pomogłem jej, unosząc biodra, a następnie położyłem się na materacu. Usiadła koło mnie i biorąc do ręki penisa, postawiła go do pionu. Ściągnęła skórkę, przyglądając się główce, by po chwili naciągnąć ją z powrotem. Zaczęła poruszać rączką w górę i w dół nadzwyczaj sprawnie, co mnie lekko zdziwiło, ale jej dotyk podziałał na mnie bardzo szybko. Był to mój pierwszy kontakt erotyczny z dziewczyną od rozstania z Sylwią. Czułem narastające podniecenie które za chwilę znalazło ujście w formie dużego wytrysku. Patrzyła z zainteresowaniem na mój orgazm. Nie przestała pieścić nawet wtedy, jak już miała całą dłoń w nasieniu. Musiałem przytrzymać jej rękę, domyśliłem się, że nie wie kiedy skończyć. Trzymała członka nadal, patrząc na mokrą dłoń, nie bardzo wiedząc co z nią zrobić. Wybawiłem ją z kłopotu, podając jej ręcznik . Wytarła się w niego i przykryła mi biodra.

    – Bardzo to jest przyjemne? – zapytała z ciekawością.

    – No. Wytrysk jest chyba największą formą przyjemności – odparłem – a ty doprowadziłaś mnie do niego bardzo zwinnie. Widzę, że wiesz jak pieścić chłopaka.

    – O waleniu konia to wiem wszystko – wypaliła.

    – Och, naprawdę? – uniosłem brwi ze zdziwieniem – a skąd?

    Zaczerwieniła się i milczała przez chwilę. Domyśliłem się, że niechcący się wygadała.

    – Nie mówmy już o tym, proszę.

    – Dobrze..ale wiesz co? Chciałbym też sprawić ci przyjemność, mogę?

    – Nie musisz, naprawdę.

    – Obiecuję, że nigdzie ci nic nie włożę, zgoda?

    Po krótkim  namyśle pokiwała głową twierdząco.

      Usiadłem koło niej, obejmując ją prawą ręką, a lewą położyłem jej na brzuchu, głaszcząc go delikatnie. Następnie złapałem za pierś, zaciskając palce. Wszystko to robiłem nie rozbierając jej, ale nawet przez biustonosz i bluzeczkę wyczułem sprężysty sutek. A więc ciało reagowało prawidłowo.

    – Jak się czujesz? – zapytałem, nie przestając pieścić  dorodnych cycuszków.

    Wzruszyła ramionami.

    – Normalnie.

    Miała podciągnięte do góry nogi i zaciśnięte kolana. Wsunąłem dłoń między uda, głaszcząc je posuwistym ruchem, a następnie nacisnąłem na jedno, żeby je rozchylić. Po chwili pozwoliła mi rozkładając kolana na boki. Zjechałem ręką w dół, pod sukienkę, kładąc palce na górnej części majteczek. Masowałem delikatnie wzgórek okrężnymi ruchami, zjeżdżając aż do wyczuwalnej przerwy między wargami większymi.

    – Przyjemnie?

    – Noo..nawet – odpowiedziała jakby niezdecydowana.

    Zacząłem lekko przyciskać palec środkowy do rowka i poruszając nim w górę i w dół, opuszczałem go coraz niżej i niżej, aż wyczułem zagłębienie wejścia do pochwy. Powróciłem na górę cipki i zacząłem od nowa. Robiłem to raz wolniej, raz szybciej, przyciskając palec mocniej, to znów lżej i patrzyłem na reakcję Oli. Zdziwiłem się, bo nie robiło to na niej wrażenia. Postanowiłem pójść krok dalej i wsunąłem palce pod majtki. Owłosienie miała bardzo bogate. Czułem pod palcami włoski, które zbijały się, tworząc jakby loczki. W tamtych latach to było normalne, więc nie byłem zdumiony. Kiedy dotknąłem wreszcie łechtaczki, drgnęła, ale jakby ze strachu, a nie z podniecenia. Delikatnie muskałem wargi mniejsze, aż dotarłem do szparki.

      I wtedy popatrzyłem na dziewczynę zaskoczony.

    Była kompletnie sucha. Nic. Zero wilgoci. Pieściłem ją już tak długo, że powinna być mokra. Jak to możliwe? A pierwsza zasada, żeby dać przyjemność dziewczynie, którą przekazała mi moja „nauczycielka” Aneta brzmi:

      „Nigdy nie pieść tych kobiecych stref na sucho. Nie pocieraj, bo będzie ją szczypało i bolało. Musi być wilgotno i ślisko. I nigdy, przenigdy nic nie wkładaj do środka bez poślizgu. To najgorsze, co możesz zrobić dziewczynie. Pośliń, nałóż żel, posmaruj olejkiem, zrób cokolwiek, żeby nie sprawiać bólu. A najlepiej to podjaraj ją tak przed stosunkiem, żeby z niej leciało. Wtedy będziesz idealnym kochankiem”.

       Pamiętałem o tym, ale do tej pory, wszystkie moje partnerki miały wilgotne szparki, więc nie przejmowałem się nawilżaniem. Wyjątkiem był odbyt, ale przecież nie pomyliłem dziurek. Dotykałem nadal, żeby się upewnić.

      Pierwszy raz coś takiego mi się przydarzyło. Myślałem, że znam już wszystkie zachowania dziewczyn, ich odczucia i reakcje na pieszczoty, a okazało się, że jednak muszę się jeszcze wiele nauczyć.

     Byłem zbity z tropu, ale nie chciałem się poddawać.

    Położyłem się wkładając głowę między jej nogi. Podciągnąłem sukienkę, całując jej brzuch i schodziłem ustami coraz niżej, aż dotarłem do majteczek.

    „Wyliżę jej całą cipkę, będzie wilgotna, a język zrobi resztę. Musi się podniecić” – myślałem.

    Ola, gdy zobaczyła co chcę zrobić, wcisnęła sukienkę między moje usta, a jej łono.

    – Niee, nie chcę, wystarczy już.

    – Jeszcze chwila, zobaczysz, będzie ci przyjemnie..

    – Nie dzisiaj, naprawdę, innym razem – prosiła i posmutniała.

    – Dobrze, nie smuć się, wszystko w porządku.

    – To moja wina – powiedziała nadąsana – już od pewnego czasu wiem, że ze mną jest coś nie „teges”.

    – Nie mów tak Małolka, ty jesteś dziewczyna pierwsza klasa – zaśmiałem się.

    – Yhm, na pewno.

    – Uwierz mi, wiem co mówię. Mam dosyć dużo koleżanek, a ty wyróżniasz się spośród nich i to w dobrym tego słowa znaczeniu.

    – Naprawdę? – zapytała rozpromieniona.

    – Pewnie, że tak.

    Zachichotała, cmoknęła mnie w policzek i przytuliła się.

    – Fajnie, ale widzę, że chciałbyś się ze mną kochać, a ja..mam problem..

    – To zostaniemy przyjaciółmi od muzyki – przerwałem jej.

    Nie chciałem, żeby ciągnęła ten temat, widać że sprawiał jej dużo kłopotu. Biła się wewnętrznie z czymś, czego nie chciała mi powiedzieć, a co nie dawało jej spokoju. Pomyślałem wtedy, że jeśli będzie chciała, zwierzy mi się, a jeśli nie, to w porządku. Każdy ma jakieś tajemnice. Są rzeczy, które lepiej jak nie wypływają na światło dzienne. Tylko będzie musiała uporać się z tym sama. A pomoc drugiej, zaufanej osoby może nieraz naprawdę dużo zmienić.

      Spotykaliśmy się często.

    Nie byliśmy parą zakochanych. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, których łączyła wspólna pasja. No, może nie tylko przyjaciółmi. Całowaliśmy się nieraz namiętnie, Ola bawiła się moim członkiem, ja też próbowałem ją pieścić, ale jak dojeżdżałem do szparki, włączała jej się jakaś blokada. Wiedziałem już kiedy przestać i nie naciskałem na więcej. Przez całą naszą dotychczasową znajomość nie widziałem jej nigdy nago. Nigdy nie zdjęła biustonosza ani majtek. Pomyślałem, że być może wstydzi się czegoś, co ma na skórze, może przebyła jakąś chorobę która zostawiła ślady, a może miała operację i wstydzi się znamion. Różne myśli przychodziły mi do głowy.

     Postanowiłem to sprawdzić.

     Pewnego razu, gdy pocierała rączką penisa, powiedziałem, że są też inne formy pieszczot.

    – Jakie? – zapytała z ciekawością.

    – Zdejmij stanik, to ci pokażę.

    Pomyślała sekundę, po czym ściągnęła bluzeczkę przez głowę a następnie biustonosz i usiadła koło mnie do połowy goła. Miała jasną cerę, można powiedzieć, że nawet bladą. Tak jakby nigdy się nie opalała. Ale wszystko wyglądało idealnie. Miała cudowne piersi. Na jednym z nich zauważyłem pieprzyk i nic więcej. Jej długie włosy wiły się obok tych pięknych krągłości i opadały w dół zawijając się na udach, a końce leżały na materacu. Fajnie wyglądała, przypominała mi rusałkę z jakiejś bajki.

    – No pokaż! – niecierpliwiła się.

    – Włóż go między piersi – rozkazałem.

    Przerzuciła włosy do tyłu, pochyliła się i zrobiła, jak powiedziałem. Złapałem je z obu stron i delikatnie zacisnąłem wokół członka. Zacząłem poruszać biodrami. Główka chowała się w tych mięciutkich kulach, by za chwilę znów wyjrzeć. Patrzyła na to z góry, przez co prącie, co chwila pojawiało się tuż przy jej ustach. Jak przestałem się ruszać na chwilę, uniosła piersi do góry i opuściła. Zaczęła wykonywać te ruchy miarowo. Czułem się wyśmienicie. Członek pulsował już mocno, co oznaczało tylko jedno.

    – Och – westchnąłem.

    Wiedziała, że dochodzę. Uniosła głowę i patrząc na mnie przyśpieszyła. Strzelałem tak mocno, że aż nasienie odbijało się o jej podbródek ochlapując szyję, piersi, nawet ramiona. Przyjemność była tak duża, że zakręciło mi się w głowie.

       Po tej akcji wiedziała już, co sprawia mi przyjemność, więc następnym razem zaczęła łączyć pieszczoty, a nawet je udoskonalać. Była pojętna i zwinna. Kiedy zaciskała piersi na moim członku, w pewnym momencie zaczęła muskać główkę wargami. Z początku delikatnie, by w końcu zaciskać je i jeździć nimi po całej powierzchni. To bardzo potęgowało doznania. Lubiła dawać mi przyjemność, niestety nie chciała nic w zamian.

      Kiedy leżeliśmy lekko zmęczeni, ale też odprężeni po małych figlach, postanowiłem znów spróbować.

    – Chciałbym też cię tam całować – powiedziałem z lekkim smutkiem.

    Siedziała z opuszczonym wzrokiem. Po dłuższym czasie uniosła głowę i spojrzała mi w oczy.

    – Dobrze – pokiwała głową wstając i wkładając ręce pod sukienkę z obu stron bioder, ściągnęła majtki jednym ruchem. Wyjęła z nich stopy i rzucając je na podłogę położyła się na plecach. Patrzyła na moją reakcję, ale nie byłem zaskoczony. Uśmiechnąłem się do niej ciepło i ułożyłem między jej nogami. Przez cały ten czas patrzyłem jej w oczy, ani razu nie spojrzałem w dół. Przysuwałem twarz do jej łona wchłaniając wspaniały zapach. Dawno już go nie czułem, prawie zapomniałem jak pachnie kobieta. Zacząłem dotykać ustami jej wargi większe. Kiedy odnalazłem między nimi przerwę, wysunąłem język i zanurzyłem go szukając łechtaczki. Kiedy znalazłem, drgnęła cofając odruchowo biodra. Zrobiła to jakby ze strachu, nie z podniecenia.

    – Rozluźnij się, jesteś bardzo spięta – powiedziałem powoli.

    Dopiero teraz opuściła głowę i zamknęła oczy głośno wzdychając.

    Pierwszy raz spojrzałem na cipkę. Przyjrzałem się jej dokładnie, ale nie znalazłem nic, czego mogła się wstydzić. Była normalna, to co ją wyróżniało to wargi mniejsze, zwinięte w małe ruloniki i wystające do przodu. Widziałem już podobne u Marty, więc mnie to nie dziwiło. Dziewczyny mówiły chyba na takie wargi „firanki”, ale nie byłem pewien. Ja nawet lubiłem ten rodzaj, gdyż można było je łapać swobodnie w usta i ssać. Jedyne, czego brakowało to wilgoci.

    Zacząłem lizać powoli i spokojnie okolice sromu, zataczając coraz mniejsze kręgi, nawilżając wszystko obficie. Wreszcie dotarłem do szparki i chciałem wcisnąć tam język, ale jedynie rozchyliły się lekko wargi , nic więcej. Dziwne, nie była dziewicą, a jeśli nawet to koniuszek powinien wejść. Spróbowałem ponownie z większą ilością śliny, z tym samym skutkiem. Wjechałem językiem wyżej, a do dziurki przystawiłem palec. Nacisnąłem  delikatnie i wtedy wszedł do połowy. Ola miała tak zaciśniętą pochwę, że miałem trudność nawet wcisnąć palec. W dodatku moje poczynania skwitowała jękiem, zabolało ją.

    – Nie, proszę, nie chcę..

    – W porządku – uniosłem ręce jakbym się poddawał i położyłem na jej udach.  Pieściłem ją ustami i językiem, ale mimo moich starań nie szczytowała. Widziała, że się zmęczyłem.

    – Już wystarczy – powiedziała podciągając się na rękach i opuściła sukienkę. Usiadłem koło niej kręcąc głową z rezygnacją. Pierwszy raz spotkałem dziewczynę, której nie udało mi się zadowolić. Analizowałem sytuację, myśląc  co robię nie tak.

    – Ej, nie dąsaj, było fajnie – powiedziała trącając mnie łokciem – czułam naprawdę przyjemność.

    – Może tak, ale orgazmu nie miałaś – odparłem z powagą.

    – Nie szkodzi, było dobrze, dawno się tak nie czułam.

    Byłem trochę przybity, ale Ola włączyła muzykę i od razu wiedziałem co się święci, a miało to już miejsce wcześniej, co Wam zaraz opiszę.

      Pewnego razu, gdy przyszła kiedyś do mnie, miałem zły dzień. Nie pamiętam, ale byłem na coś wkurzony i ogólnie miałem zły humor. Wtedy Ola pogrzebała w moich kasetach i znalazła ciężką metalową muzykę. Nie słuchała takiej, ale znała paru metalowców, więc miała już z nią styczność.

    Kiedy gitary warczały już ostro, a perkusja rozkręciła się do niesamowitego tempa, powiedziała:

    – Chcesz zobaczyć jak zamiatam w domu podłogę?

    Po czym się rozkraczyła, opuściła tyłek dosyć nisko i pochylona z głową wysuniętą do przodu, patrzyła przez chwilę w dół. I wtedy zaczęła tak machać głową, że zrobiła z włosów wiatrak. Nie wiem, czy widzieliście, jak machają włosami metalowcy, bo Olka właśnie to robiła. Długość włosów powodowała, że co chwila stykały się z podłogą. W dodatku dziewczyna rozkraczona, zaczęła stawiać dziwaczne kroki i kierując włosami w różne strony udawała, że zamiata mi pokój. I to wszystko w rytm muzyki.  Było to tak komiczne, że natychmiast zacząłem rżeć jak szalony.

    Podeszła do mnie, zrobiła groźna minę i zaczęła parodiować śpiew zespołu.

    – Uuuu! Wyrwę ci serce i zjem ci chomika! Uuuu! – śpiewała zachrypniętym głosem.

    Znów zaczęła ten obłędny taniec.  A że jej słodki głosik w ogóle nie pasował do takiej muzyki, to tak rozśmieszał, że się popłakałem, a ze śmiechu zaczął boleć mnie brzuch.

    – Ha, ha, ha! Przestań, błagam! – krzyknąłem.

    Znów podeszła do mnie.

    – Uuu! Połamię ci kości i osikam ci psa! Uuu!

    Jeszcze nigdy, nikt mnie tak nie rozśmieszył. Dosłownie tarzałem się ze śmiechu. Zakryłem twarz i uszy poduszką, żeby nic więcej nie słyszeć, ani nie widzieć. Szarpała poduszkę, żeby mi ją wyrwać i zawodziła. Ale nie wytrzymała i zaczęła śmiać się razem ze mną. Długo nie mogłem się uspokoić. Pamiętam, że powiedziałem jej wtedy, żeby tego więcej nie robiła, bo umrę ze śmiechu i będzie mnie miała na sumieniu.

    I właśnie teraz włączyła podobną muzykę i zaczęła chodzić rozkraczona.

    – O nie! Proszę cię! Tylko nie to! – powiedziałem, bo już zaczynałem się trząść ze śmiechu na samo wspomnienie.

    Podeszła do mnie z groźnym grymasem.

    – Będziesz się nadal dąsał?

    – Coś ty! Nigdy! Zobacz, jestem radosny jak skowronek! – rzuciłem szybko, machając rękami, jakbym fruwał.

    Popatrzyła chwilę zabójczym wzrokiem, pokiwała głową i wyłączyła magnetofon. Położyła się przy mnie, kładąc głowę na moich udach i śmialiśmy się przez chwilę. Kiedy nam przeszło, myślałem o Oli i jej, a właściwie moich problemach.

    – Wiesz co? Naprawdę chciałbym, żebyśmy obydwoje czerpali tyle samo przyjemności z naszych pieszczot. Nie chcę sam szczytować. To tak, jakbym jadł wyśmienite lody i wiedziałbym, że masz na nie ochotę, a nie dałbym ci nawet spróbować. Tylko nie wiem, jak to zrobić. Co powoduje, że nie możesz dojść do orgazmu.

    Leżała nadal i nie patrząc na mnie, myślała nad czymś intensywnie.

    – Widzisz..ja..nie powiedziałam ci o czymś – zaczęła – bo nie wiem, od czego zacząć.

    – Powiedz, co uznasz, że może nam pomóc.

    – Ja..troszkę cię okłamałam..kurde, to jest dla mnie naprawdę trudne.

    – Nie śpiesz się, mamy dużo czasu.

    – Poczekaj, muszę to sobie poukładać..od czego tu zacząć…

     

    I tak Drodzy Czytelnicy doszliśmy do końca pierwszej części z Olą. Piszcie, czy chcecie poznać, jaką tajemnicę skrywała Małolka, albo lepiej, jak myślicie, z czego zwierzyła mi się tamtego dnia. Nie wiem, czy znajdziecie podpowiedź w tym opowiadaniu, ale może ktoś z Was trafi :).

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Wakacje w miescie – 2 spotkanie

    Paweł nie mógł zasnąć , cały czas wspominał przeżycia dzisiejszego dnia. Gdy tylko zamknął oczy widział ciało Uli, jej pełne piersi kołyszące się podczas seksu, cipkę otaczającą kutasa. Musiał ulżyć sobie kilka razy nim wreszcie zmorzył go sen. Pierwszą myślą po przebudzeniu znów była Ula. Co go dzisiaj czeka? Czy może być coś wspanialszego od tego, czego doświadczył wczoraj?

     W łazience spędził więcej czasu niż zazwyczaj, tym razem prócz twarzy golił też jaja i kutasa. Czuł podniecenie na myśl o tym, co powie Ula, gdy zobaczy go bez owłosienia. Przyjrzał się swoim ustom w lustrze. Namiętne – nigdy tak o nich nie myślał. Ubrał się, ale nie zakładał slipek pod dżinsy. Szorstki materiał ocierający się o kutasa sprawiał mu przyjemność. Szybko pochłonął przygotowane przez matkę kanapki, jeszcze raz umył zęby i wymknął się pod pretekstem spotkania z kolegami. 

    Przekręcając klucz w drzwiach mieszkania ciotki zastanawiał się czy Ula już jest. Była. Siedziała na kanapie uśmiechając się do Pawła. Uniesiona sukienka odsłaniała uda w pończochach i nagą cipkę w której poruszały się palce kobiety.

    • Masz ochotę na ciąg dalszy? – spytała, nie przestając się pieścić

    • Nie mogłem zasnąć, czekałem na to – odpowiedział, nie odrywając od niej wzroku – Nigdy nie widziałem jak kobieta sama to robi

    • Jeszcze wielu rzeczy nie poznałeś. Ale wszystko przed tobą. A teraz chcę zobaczyć twojego kutasa. I patrzeć jak ty robisz to sam. 

    Paweł podszedł powoli, rozpiął spodnie, opuścił je lekko. Kobieta uśmiechnęłą się widzac ogolonego penisa.

    • – Golasek – doceniła – będę mogła lizać Cie dokładniej.

    Patrząc na Ulę zaczął poruszać zaciśniętą na penisie dłonią. Drugą ręką zsunął z jej ramion troczki sukienki odsłaniając piersi. Pieścił je, ugniatał, pocierał i pociągał sutki. Ula przygryzła lekko wargi. Sięgnęła dłonią po kutasa chłopaka. Przyciągnęła go bliżej, ocierała o sutki. Wsunęła go między miękkie półkule, zacisnęła je i poruszała.

    • Zerżnij mnie w cycki – w jej głosie było słychać chrypkę wynikającą z podniecenia.

    Paweł zaczął poruszać biodrami. To było inaczej niż w cipce, ale nie mniej podniecająco. I znów pierwszy raz nie trwał długo, Sperma wylądowała na piersiach i szyi Uli. Po wytrysku wzięła kutasa do ust. Paweł tym razem nie próbował zabierać kutasa, dobrze pamiętał lekcję numer jeden. Ula wylizała go dokładnie, a spermę na cyckach rozprowadziła po nich dokładnie.

    • To bardzo dobrze działa na ujędrnienie – mrugnęła do Pawła uśmiechając się – A teraz Ty mi sprawisz przyjemność językiem. Ale tym razem zauważ, ze mam dwie dziurki. I chcę mieć wylizane obydwie.

    • Mam ci lizać tyłek – nie był pewien czy dobrze zrozumiał

    • A czemu nie, jeśli to sprawia mi przyjemność? – Ula popatrzyła mu prosto w oczy – Nie bój się, jestem tam czysta.

    Taka zabawa nigdy nie przyszłaby mu do głowy. Lizać tyłek? Ale z drugiej strony to nie pierwsza obiekcja jaka pojawiła się w jego myślach podczas zabaw z Ulą, a jeszcze się nie zawiódł, zawsze kończyło się to przyjemnością. Ula zdjęła sukienkę, pozostała tylko w pończochach i czarnych szpilkach. Paweł też szybko wyskoczył z ubrania. Kobieta spojrzała jakby zastanawiając się nad czymś.

    • Albo zrobimy to inaczej – powiedziała wreszcie – połóż się na podłodze.

    Gdy Paweł to zrobił podsunęła mu pod głowę sporą poduszkę leżącą na kanapie. Sama klęknęła z cipką nad jego głową. Pochyliła się i otarła cipką o jego usta. Wiedział, że to znak dla niego. Rozchyliła palcami cipkę i lizał ją tak, jak wczoraj został nauczony. Ale tym razem przed oczami miał tyłek. Dwie rozkosznie okrągłe, jędrne kule. Lekko pomarszczona cellulitem skóra nie tylko mu nie przeszkadzała, ale jeszcze dodatkowo podniecała. Dziurka w kształcie gwiazdki kusiła. Paweł nieśmiało smyrnął ją językiem, najpierw lekko, potem mocniej. Wbrew jego obawom a zgodnie z zapewnieniami kobiety rzeczywiście pachniała i smakowała świeżością. Zachęciło go to, rozchyliła pośladki by zapewnić sobie lepszy dostęp i lizał coraz odważniej, głębiej. Usłyszał jęk rozkoszy Uli, co zachęciło go do zdecydowanie odważniejszych działań. Lizał na zmianę tyłek i cipkę, wsuwał w nią palce, masował i ssał łechtaczkę. Ula w tym czasie obciągała sterczącego kutasa i lizała jaja. Paweł czuł na nich wilgotne ciepło. W pewnym momencie poczuł ją też w innym miejscu. Jego kochanka rozchyliła mu lekko pośladki i też zaczęła lizać tyłek. Po chwili zaskoczenia stwierdził, że to całkiem przyjemne i podniecające. Starał się skupić na lizaniu jej dziurek, gdy nagle poczuł, że Ula wsuwa w jego tyłek palec.

    • Co ona, do cholery, robi? Przecież nie jestem pedałem – pomyślał

    Chciał się wyrwać, gdy poczuł niesamowitą przyjemność, a jego kutas stwardniał chyba jeszcze bardziej. Zdecydował się pozwolić jej na tę zabawę. Ula była delikatna, palec nie drążył głęboko, ale sprawiał, że Paweł odczuwał niezwykłą przyjemność. Pomyślał, że skoro jemu sprawia to przyjemność, to może…

    Przez chwilę mocno lizał jej dupkę, a potem spróbował wsunąć w nią palec. Ula jakby na to czekała, naparła tyłkiem i palec wniknął głębiej. Paweł lizał cipkę i poruszał palcem, który wsuwał się coraz dalej. Jęki Uli i coraz mocniejsze ruchy jej tyłka pozwalały się domyślać rosnącego podniecenia. Oderwała się od Pawła i klęknęła na kanapie wypinając dupkę.

    • Zerżnij mnie, mocno – zażądała

    • Taki mam zamiar – odpowiedział, przymierzając kutasem do cipki

    Stanął za kobietą i wsuwał go powoli. Jej jęk podziałał mobilizująco. Oparł dłonie na pośladkach i wbijał kutasa tak głęboko jak tylko mógł. Po kilku minutach musiał zwolnić czując zmęczenie, ale Ula pracowała tyłkiem również mocno jak wcześniej. Jedną ręką masowała sobie piersi, które kołysały się nad kanapą ten widok, jak i kutas wnikający w jej cipkę działały na Pawła jak narkotyk. Znów przyspieszył ruchy. Ula odwróciła głowę:

    • Palec w dupę – syknęła.

    Było widać, że jest bardzo podniecona. Paweł posłusznie wsunął kciuk w jej tyłek. Ula zajęczała z rozkoszy czując wypełnienie w obydwu dziurkach. Poruszali się powoli, ale i palec i kutas drążyły głęboko każde swoją dziurkę. Paweł wyczuwał palcem ruch kutasa w cipce. To działało na niego jeszcze bardziej, Ula sięgnęła dłonią między uda i starała się masować lekko jego jaja. Chłopak był na granicy rozkosznego obłędu. Kobieta sięgnęła po stojącą na kanapie torebkę i wyjęła z niej małe metalowe pudełeczko. Odkręciła je i zaczerpnęła palcem przejrzystą substancję. Podała pudełeczko Pawłowi.

    • Posmaruj sobie dokładnie kutasa – powiedziała

    • Kutasa? – chłopak patrzył niepewnie na pudełeczko

    • To tylko wazelina – uspokoiła go Ula

    Paweł rozcierał maź po kutasie patrząc niedowierzająco jak Ula smaruje sobie tyłek. Czyżby…Widział to tylko w filmach porno, ale miał świadomość, że nie każda kobieta zgadza się na taki seks. A raczej niewiele z nich się zgadza. A tutaj miał tego doświadczyć?

    • Gotowy? – Ula obejrzała się za siebie – to teraz włóż mi go w dupę. Tylko powoli, bo tam jest zdecydowanie ciaśniej. Nie chcę, by mnie bolało

    • A w ogóle wejdzie? – Paweł patrzył na swojego grubego kutasa

    • Spokojnie, jestem elastyczna – Ula uśmiechnęła się by dodać chłopakowi odwagi. Sama czuła już podniecenie na myśl o pracującym w niej grubym tłoku.

    Pochyliła się wypinając mocno tyłek. Rękoma rozchyliła pośladki. Paweł zbliżył się i usiłował wsunąć kutasa. Ten jednak ześliznął się niżej. Ula spojrzała do tyłu i roześmiała się.

    • Tak łatwo nie będzie. Ściśnij go mocno przy samych jajach a drugą ręką nakieruj na tyłek – poleciła

    Paweł zrobił jak kazała. Jednak jeszcze dwa razy musiał próbować nim główka rozepchnęła zaciśniętą dupę i weszła do środka.

    • Dobrze – pochwaliła Ula czując rozpierającego ją penisa – a teraz poczekaj, ja trochę podziałam. Tylko uważaj, by nie wyszedł. Ściskaj go cały czas, będzie sztywniejszy. I napieraj powoli

    Kobieta naparła na kutasa tyłkiem pozwalając mu wniknąć nieco głębiej. Poruszała się rozluźniając mięśnie. Kutas był coraz głębiej a ona czuła jak znika lekki ból i narasta rozkosz wypełnienia. Wreszcie poczuła jaja dotykające jej ciała. Jeszcze chwilę poruszała powoli tyłkiem, do momentu pełnego rozluźnienia.

    • A teraz mam ochotę na ostrą jazdę – wysapała

    • Mogę mocno? – upewnił się Paweł

    • Tak jak tylko chcesz – zapewniła zaciskając zęby

    Nie pytał już dłużej. Chwycił Ulę za biodra i zaczął wbijać się mocno i głęboko. Czuł jak ścianki tyłka mocno obejmują jego kutasa. Wrażenie było nieporównywalne z ruchaniem cipki. W niej wyczuwał palce Uli, która pieprzyła się sama. To jeszcze bardziej na niego podziałało. Wiedział, ze ściany w mieszkaniach są cienkie, więc nie pozwalał sobie na głośniejsze reakcje, choć miał wielką ochotę. Ula przyciągnęła poduszkę by tłumiła odgłosy jej podniecenia. Odwróciła na chwilę głowę.

    • Daj mi klapsa – wymruczała 

    Paweł uderzył ręką w pośladek. 

    • Mocniej i częściej – warknęła

    Uderzył mocniej, na pośladku został czerwony ślad. Ula zamruczała zadowolona i znów wbiła twarz w poduszkę. Paweł rżnął jej tyłek od czasu do czasu dając mocnego klapsa. W jednym z filmów widział coś, co teraz postanowił przetestować. Wyciągnął całkiem kutasa i natychmiast wsunął w otwarty jeszcze tyłek. Spodobało mu się to, więc zrobił to jeszcze kilka razy. Ula chyba też miała podobne odczucia, bo każdemu pchnięciu towarzyszył jęk rozkoszy. Chłopak czuł, że zaraz się spuści. Postanowił nie pytać Uli o pozwolenie tylko pozostać do końca w jej tyłku. . Po kolejnych kilkunastu ruchach wystrzelił wreszcie z jękiem rozkoszy. Został w niej chwilę, po czym wysunął się powoli. Patrzył zafascynowany jak jej tyłek pulsuje wypychając spermę na zewnątrz. Ściekała powoli na drewnianą podłogę. Ula leżała z twarzą w poduszce przezywając jeszcze niedawny seks. Odwróciła się do chłopaka, uśmiechnęła się, przyciągnęła jego głowę i pocałowała namiętnie. 

    • Niesamowite, dzieciaku, ile potrafisz dać mi rozkoszy – pokręciła głową z niedowierzaniem

    • To wszystko twoja zasługa – wymruczał, pieszcząc jej miękkie piersi

    • Więc będziesz musiał długo mi dziękować – droczyła się pieszcząc jego zwiotczałego teraz penisa

    • A co będzie gdy ciocia wróci? – zapytał niepewnie? Nie chciał kończyć tej znajomości.

    • Coś wymyślę – zamruczała zamykając oczy i wciskając się w jego tors – A teraz muszę chwilę podrzemać. Wykończyłeś starszą panią. 

    Paweł otoczył ją ramieniem nic nie mówiąc.

    • Ciekawe co ona jeszcze może wymyślić – pomyślał. 

    Był pewien, że potrafi go zaskoczyć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablon68
  • Miłosc i Seks

    Witam, chciałbym opowiedzieć jedną z moich bardzo wielu historii. Akcja odbywała się z 5 lat temu. Będąc na jednej z gminnych imprez z grupką znajomych w okresie wakacyjnym. W ten dzień na imprezie miała się zjawić moja była dziewczyna z którą zerwałem 2 miesiące przed tamtejszą imprezą. W ostatnich dniach miałem dobry i pozytywny kontakt telefoniczny. Po kilku spędzonych godzinach na tym festynie napisałem do niej, czy na pewno się zjawi, jednak dostałem wiadomość o treści „Siostra mnie wystawiła, nie przyjadę” powiem szczerze że trochę mnie to zmartwiło. Jednak w dziwnych okolicznościach pewien znajomy, który był kiedyś z jej siostrą  zapytał mnie co słychać u Twojej byłej i od słowa do słowa powiedziałem mu że miała tu być, ale jednak transportu nie będzie miała. Niespodziewanie rzekł do mnie „Słuchaj stary, pojedziemy po nią!” nie marnując żadnej sekundy napisałem „ Widzimy się za 40 minut, jadę po Ciebie! ” W drodze po nią zapytałem się znajomego czy jak ją zobaczę mam dać jej buziaka, na co on odpowiadając że to już twoja broszka. Będąc coraz bliżej celu ,zastanawiało mnie jedno czy znowu serce zabije tak samo jak pierwszy raz? W końcu dojechaliśmy , patrząc w prawo zauważyłem ją przez szybę , przefarbowała się na blond , jej twarz jeszcze bardziej wyrażała ten seksapil który w niej tkwi. Miała koszule którą nie miała dopiętą na wszystkie guziki oraz piękne, krótkie dżinsowe spodenki które odznaczały jej piękne nogi oraz tyłek. Nie czekając dłużej , otworzyłem drzwi i myślach miałem tylko jeden cel, zrobić na niej wrażenie i wywołać namiętność, będąc już na wysokości  jej od razu ją pocałowałem, czułem się w danej chwili jakbym wywołał erupcje jakiegoś wulkanu lub jakby świat się zatrzymał w czasie i ta chwila trwała wieczność. Wchodząc do samochodu i przesuwając przednie siedzenie do przodu, ponieważ miał on kabrioleta zaznaczyłem mu że usiądę się z nią w tyłu. Przez kilka minut rozmawialiśmy w trójkę , ale nie mogłem wytrzymać , rozpiąłem jej guzik i od razu moja dłoń pełzała po jej brzuszku w stronę cipki, która była już całkowicie nasączona jej soczkami, włożyłem paluszek zacząłem delikatnie ocierać jej wargi sromowe, przy czym od czasu do czasu drugim palcem musnąłem jej łechtaczkę , na tamtą chwilę nie wiem czy mój kolega coś się domyślał ale mnie to w ogóle nie interesowało, robiłem to co uważałem za priorytet. Będąc już coraz bliżej miejscowości gdzie obywała się impreza, złożyłem moje narzędzia broni do zadawania sobie satysfakcji, a jej przyjemności.  Wychodząc na parkingu rzekłem do znajomego, że my się przejdziemy i później dołączymy do Was, i tak na marginesie nie mów innym o tej sytuacji bo będą nie zadowoleni że dowiadują się ostatni. Kolega gdy odszedł, dopiero wtedy pod światłem parkingowym dostrzegłem jej oczy, były pełne nasączone miłością i namiętności skierowane ku mojej osobie, widziałem w jej oczach to co szukałem całe życie, czyli odwzajemnienie uczucia. Nasze usta się złączyły, czułem jakby zaczęła się miedzy nami wojna , kto udowodni większą ochotę na drugą osobę , złapałem ją za tyłek i zacząłem pieścić tak jakby to był mój cel życiowy, mój kolega w spodniach nie mógł już wytrzymać w kojcu, więc nie czekając ani chwili powiedziałem kochanie chodź , znam tutaj miejsce gdzie będę mógł się Tobą zająć. Udaliśmy się na boisko miejskie po czym mówię chodź za budkę trenerską, wchodząc za nią od razy zaczęliśmy się całować , pieścić. Moje ręce podążały znowu do jej mokrej piczki oraz piersi, rozpiąłem jej koszulę oraz odchyliłem stanik w którym  znajdowały się cycki na których miała nabrzmiałe sutki , zacząłem je całować lizać ssać i ssać, jej dłonie też zaczęły rozpinać mi spodnie które szybko zleciały na ziemię wraz z majtkami. Złapała za mojego penisa i szeptając że chce go poczuć , ja robiąc jej palcówkę byłem już pewien tak napalonej kobiety nigdy nie spotkałem. Będąc już w samej koszulce i butach, rzekłem ubiorę prezerwatywę. Było tam ciemno  plus alkohol we krwi , także zacząłem ją szukać po spodniach, znalazłem po chwili i założyłem , zaczęliśmy się dalej pieścić całować zdjęła całkowicie koszule i rozłożyła ją na ziemi w celu żebym ja się na niej położył , zdjęła całkiem spodnie i każąc mi się położyć na plecach , słyszałem w jej głosie tylko jeden przekaz , zaraz usiądę na twojego kutasa. Siadając  na mnie zorientowałem się ze przez te ocierania, rozbierania spadła ściągła się gumka z kutasa, ale jakoś się tym nie przejmując usiadła na mnie i zaczęła skakać, ja tez zacząłem ruszać biodrami , słyszałem jej lekkie jęki oraz szeptanie że mnie kocha, zaczęliśmy co jakiś czas się całować oraz przyśpieszać tempo , po pewnym czasie czułem że dojdę  i mówię zejdź, powstrzymałem falę przyjemności i dalej zaczęliśmy się ruchać. Aż w końcu , zaczął telefon dzwonić , okazało się że to znajomi i chcą jechać do baru na zapiekanki. Ubieraliśmy się z pełnym uśmiechem, zaszliśmy do miejsca gdzie mieli nas odebrać i chwilę czekając usiedliśmy na schodach, patrzyliśmy się i dawaliśmy buziaki , widziałem w jej oczach tyle szczęścia jakby były odbiciem moich oczu.

    Jeżeli wam się spodoba to będzie więcej opowiadań , z większymi szczegółami o seksie.

     

    P.S

    Koszulę którą miała ubraną należała do jej siostry , gdy po tym widziałem jej siostrę w tej koszuli nie mogłem się powstrzymać od śmiechu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ..
  • Dorotka – BDSM i piss

    Niedziela pora poobiednia siedzimy z mężem Damianem w salonie. Rozlega się dzwonek do drzwi. Otwieram drzwi i jestem zaskoczona. Nie spodziewałam się ujrzeć Renatę jej córkę Iwonę oraz jej męża. Stałam tak osłupiona w drzwiach a oni omijając mnie weszli do domu.

    – nie cieszysz się, że nas widzisz? – zapytała Renata

    – nie spodziewałam się was dzisiaj – powiedziała

    – jak się szmato do nas odzywasz – krzyknęła Iwona jednocześnie wymierzając mi siarczystego policzka

    – przepraszam pani – szybko się poprawiając.

    Dziewczyny ubrane były w ładne, zwiewne i prawie identyczne sukienki a na stópkach miały seksowne sandałki na dość wysokim obcasie. Paznokcie u stóp tym razem pociągnięte były jedynie lakierem bezbarwnym co w przypadku Iwony wyglądało tak niewinnie i dziewczęco.

    Weszli wszyscy do salonu przywitali się z Damianem, który wstał i razem z mężem Iwony wyszedł najpierw z salonu a potem z domu. Dziewczyny uświadomiły mnie, że wróci dopiero wieczorem.

    – natychmiast się rozbieraj suczko – rzuciła Renata.

    Posłusznie wykonałam rozkaz zrzucając z siebie swoje ciuszki.

    – na kolana dziwko – rozkazała Iwona

    Uczyniłam to posłusznie a dziewczyny założyły mi obroże na szyję i zapięły smycz. Iwona zaczęła mnie szarpać i zaciągnęła na smyczy wprost do garażu.

    – widzę, że się sunia dzisiaj nie do końca umyła, zaraz to nadrobimy, kładź się na podłodze na plecach zdziro – powiedziała Renata.

    Szybko wykonałam rozkaz nie zdając sobie sprawy co mnie czeka. W pierwszej chwili myślałam, że zleją mnie wodą ze szlaucha znajdującego się w garażu. Za moment się przekonałam jak bardzo się pomyliłam.

    Renata podniosła sukienkę i zdjęła swoje majteczki. Stanęła nade mną w rozkroku i po chwili poczułam jak na mój brzuch i piersi leci jej mocz. Musiało jej się bardzo chcieć siku, bo sikała i sikała przez długą chwilę zalewając moje ciało jej ciepłymi siuśkami. Nie powiem, jak minął szok poczułam podniecenie i ręka prawie sama powędrowała do krocza by dotknąć bardzo podnieconą muszelkę. Tylko Renata skończyła a nad moją twarzą kucnęła Iwona. Natychmiast zbliżyłam twarz do jej cipki i próbowałam wepchnąć do środka języczek. Jednak nie to było jej celem o czym zaraz się przekonałam jak na moja twarz i do ust zaczął wpływać jej mocz. Nie spodziewałam się tego dlatego zaczęłam się krztusić co spowodowało, że duża część jej sików została przeze mnie połknięta. Ciepły słonawy w smaku płyn i świadomość skąd pochodzi bardzo mnie podniecił. Wyobrażałam sobie jak wyglądam w kałuży moczu z ręką pomiędzy nogami. Mówię wam podniecenie moje sięgnęło zenitu.

    Dziewczyny rzuciły mi papierowy ręcznik i kazały wszystko dokładnie powycierać i jak skończę to mam przyjść do salonu. Tak też zrobiłam. Wytarłam podłogę i szybko wytarłam również siebie i włosy ręcznikiem, który był na miejscu.

    Żeby nie zdenerwować moich pań na czworaka poszłam do salonu, gdzie ku mojemu zdziwieniu pojawiły się w nim dwa pionowe drążki zaparte między podłogą a sufitem. Były do nich przypięte haki na górze i na dole.

    – wstań i podejdź do mnie powiedziała Renata

    Posłusznie wykonałam polecenie a moje panie przypięły mi ręce na górze jedną do jednego a drugą do drugiego drążka i tak samo nogi. Stałam tak w bardzo mocnym rozkroku nie mogąc się ruszać. Renata wyjęła spinacze biurowe i już wiedziałam, że czeka mnie ból sutków i cipki.

    Podeszła do mnie i zacisnęła mi je na brodawkach jednocześnie za nie pociągając aż wydałam z siebie jęk bólu. Następnie ręką zaczęła pieścić moją cipkę wpychając mocna palce do środka. Byłam niesamowicie podniecona w zasadzie jeszcze chwilka i dostałabym orgazm. Ale pieszczoty się skończyły i zobaczyłam, jak wyciągają z torby pejcz i trzcinkę, którą już poznałam ostatnim razem. Co ciekawe oglądając te narzędzia tortur podniecenie we mnie narastało pomimo tego, że zdawałam sobie, że bez bólu się nie obejdzie.

    Renata zaczęła dotykać trzcinką moje piersi, delikatnie zahaczając o przypięte spinacze. Drażniła moje sutki delikatnie wodząc końcówką wokół brodawek. W pewnym momencie podniosła trzcinkę wysoko nad głowę, ja zacisnęłam zęby przygotowując się do uderzenia w piersi, nic takie się nie wydarzyło. Za to po chwili poczułam mocne uderzenie pejczem w moje pośladki. Wygięłam się mocno do przodu, bo ból był ogromny. Dziewczyny tylko się zaśmiały i wyciągnęły następne zabawki.

    Iwona założyła mi na oczy opaskę mocno ją zaciskając i od tej pory już nic nie widziałam. Słyszałam tylko świst trzcinki i mocne pieczenie piersi. Pierwsze trzy uderzenia wytrzymałam bez wydania żadnego dźwięku. Po następnym razem już głośno krzyknęłam spodziewając się następnych razów zacisnęłam mocno zęby.

    W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.

    – mamo otwórz – powiedziała Iwona

    Zamarłam. Przecież nie wpuszczą do domu nikogo obcego? Wyczekiwałam z przerażeniem co dalej nastąpi.

    – Iwonko pozwól – usłyszałam z przedpokoju.

    Słyszałam przyciszone rozmowy, ale nie mogłam się zorientować kto przyszedł. Nie pozostawało nic innego jak czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Powoli zaczynałam się męczyć pozycją, w której byłam przywiązana. Po dłuższej chwili weszły do pokoju prowadząc kogoś trzeciego po stukocie butów na podłodze zorientowałam się, że to jest kobieta.

    – siadaj tu naprzeciwko to będziesz wszystko dobrze widziała – usłyszałam od Renaty

    Niestety nie usłyszałam żadnej odpowiedzi by móc zorientować się kto to jest.

    I znowu zaczęło się – poleciały razy na moje obolałe i tkliwe cycuszki. Zaczęłam głośno krzyczeć i za chwilę usłyszałam:

    – zatkaj tej szmacie ryj,

    – dobrze mamo odpowiedziała Iwona,

    – daj mi swoje majtki usłyszałam głos Iwony, do osoby która siedziała naprzeciwko mnie.

    Chwilę osoba ta się ruszała i nagle do mojego nosa zostały przystawione majtki. Musiały być długo noszone, bo było czuć wyraźny zapach moczu pomieszany z zapachem cipki. Nie były to ani stringi ani małe majteczki młodej osoby. Po głowie chodziły mi myśli, kto to jest. Pewna byłam jednego to jest moja znajoma i nie była zaproszona przez dziewczyny.

    – nie poznajesz zapachu? – zapytała Renata

    – nie – odpowiedziałam

    Po czym otrzymałam silne uderzenie pejczem w pupę. Krzyknęłam głośno a w mojej buzi wylądowały majtki gościa. Mało się nie udusiłam, ale za to usłyszałam:

    – masz się do nas zwracać per pani – usłyszałam do Renaty

    Nastąpiły następne razy na przemian w piersi, w brzuch i wewnętrzną stronę ud. Już niestety nie mogłam krzyczeć musiałam się skupić na oddychaniu przez nos i na bardzo wielkim podnieceniu, które mnie ogarnęło. Czułam jak po udach spływają soki z mojej cipki.

    W pewnym momencie wszystko się urwało. Dziewczyny odpięły mnie i kazały uklęknąć. Ciało piekło mnie okrutnie. Wyjęły mi knebel z ust, ale nie pozwoliły mi na zdjęcie opaski z oczu więc dalej nie widziałam kto jest trzecią osobą. Ktoś mnie złapał za obroże na szyi pociągnął aż moja twarz wylądowała między nogami, którejś z pań. Długo nie zastanawiałam się i zaczęłam lizać cipkę. Po włoskach łonowych poznałam, że to jest Iwona. Zaczęłam wodzić jeżykiem wokół jej szparki zahaczając niby to niechcący o jej łechtaczkę. Coraz częściej i częściej aż zaczęłam lizać ją coraz mocnie w miejscu, gdzie czułam, że znajduje się jej najwrażliwszy punkt. Nie trwało to długo a poczułam, że moją kochankę pogrążają coraz większe spazmy rozkoszy. W końcu dość głośnym jękiem, wygięciem ciała i odepchnięciem mnie dała znać, że orgazm już nadszedł. Chwilę trwało aż ochłonęła i teraz ona łapiąc mnie za obrożę pociągnęła i umieściła moją twarz między nogami swojej mamusi. Powtórzył się scenariusz z poprzednich pieszczot z tą różnicą, że w tym wypadku mój język pieścił też odbyt Renaty. Jej szczytowanie różniło się od jej córki tym, że przycisnęła moją głowę mocno do swojego łona i trwała tak dopóki nie minęły jej drgawki po orgazmie. Iwona dalej zaczęła mnie ciągną za obrożę. Już myślałam, że będę pieścić następną cipkę, ale nie tym razem moja twarz wylądowała na stopach kobiety leżącej na kanapie. Gdy byłam prowadzona koło niej jej zapach wydawał mi się znajomy, ale nie mogłam odgadnąć kto to. Klęczałam na dywanie tyłem do głowy właścicielki stóp, które pieściłam. Całowałam podbicie, wciskałam język między paluszki aż wreszcie zaczęłam ssać jej palce. Wtedy chyba Renata zdjęła mi opaskę z oczu. Przerwałam pieszczoty i popatrzyłam na stopy, które całowałam. Zerwałam się na nogi z okrzykiem.

    – to ty

    – czemu przerwałaś siostra?

    Odwróciłam się patrząc na leżącą na kanapie moją starszą o 10 lat siostrę, która z podciągniętą spódnicą pieściła swoją muszelkę.

    Nie spodziewając się takiego obrotu sprawy zawstydzona uciekłam na piętro do sypialni. Oglądając się w lustrze widziałam mocno pobitą kobietę z krwawymi pręgami na piersiach, brzuchu i nogach. Na brodawkach dalej tkwiły klipsy. Pomyślałam – teraz to będę musiała chodzić przez miesiąc w spodniach i bluzce pod samą szyję.

    Za chwilę do sypialni weszła moja siostra przytuliła się do moich pleców i rękę wsadziła mi między nogi. Rozsunęłam nogi wpuszczając ją do środka a ona zaczęła paluszkami pieścić moją podnieconą cipkę długo to nie trwało a zaczęłam szczytować oddając przy tym bezwiednie mocz zalewając podłogę i lustro. Chwilę jeszcze przytulała się do mnie potem się odsunęła i powiedziała.

    – nie wiedziałam, że lubisz takie rzeczy.

    – a ty skąd się tu wzięłaś – zapytałam

    – przyjechałam, bo jutro mam wizytę u ortopedy, przecież byłyśmy umówione.

    Wtedy przypomniałam sobie, że miała rację.

    – jak ci smakowały moje majteczki po kilkugodzinnej podróży pociągiem.

    – nawet nic nie mów tak bardzo się wstydzę.

    Teraz dopiero poczułam, jak piecze mnie całe ciało, aż stęknęłam z bólu.

    – połóż się a ja zaraz przyjdę cię opatrzyć – powiedziała jednocześnie mocnym ruchem zrywając klipsy z moich brodawek.

    Pożyłam się na łóżku i prawie natychmiast zasnęłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Alicja z Krainy Marzen

    Był chłodny październikowy poranek. Otworzyłem oczy. Przypomniałem sobie naszą wczorajszą wieczorną rozmowę z Alicją.

     

    Poznaliśmy się rok temu na czacie erotycznym. Pomimo tego, że przez ten czas widzieliśmy się tylko dwa razy przy okazji jej pobytu w mojej miejscowości, miałem wrażenie, że znamy się od zawsze i że wszystko możemy sobie powiedzieć. Rozmawialiśmy o seksie, naszym życiu, trudach i radościach dnia codziennego.  W trakcie przechodzenia ze snu na jawę widziałem oczyma wyobraźni jak Ala uśmiecha się do mnie filuternie patrząc ze zdjęcia na messengerze.

     

     Czułem jej zapach, smak ust umoczonych w czerwonym winie, a także aksamitny dotyk jej gładkiego ciała. Jaka szkoda, że dzieliła nas wczoraj wieczorem odległość kilkuset kilometrów. To była bardzo miła rozmowa….

     

    Chętnie poleżałbym jeszcze w łóżku przypominając sobie każdy element naszej wczorajszej pogawędki. Czas jednak było wstawać do pracy. Wziąłem jednak do ręki telefon i napisałem do Ali „dzień dobry”. Uśmiechnąłem się do siebie i odsłoniłem kołdrę . Byłem całkiem nagi. Z pościeli i z mojego ciała unosił się zapach wczorajszej zabawy. Bardzo żałowałem, że jest to tylko mój zapach. Przypuszczam że we śnie gościła u mnie Ala. 

     

    Wstałem z łóżka i poszedłem pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele zmywając ostatnie ślady wieczornej rozmowy. Żel do kąpieli tworzył coraz większą pianę na wszystkich częściach mojego ciała. Znów przypomniałem sobie nasze słowa i przesyłane poprzedniej nocy zdjęcia. Lekko przymknąłem oczy i gąbką namydliłem swoją klatkę piersiową, kark i pośladki. Przypominałem sobie jak cudownie było widzieć wczoraj jej rozchylone usta, odsłonięte piersi i gładką szparkę pokrywającą się z każdą chwilą naszej rozmowy coraz większą ilością wilgoci. Wyobraziłem sobie mokre paluszki Ali pocierające jej łechtaczkę. Czułem jakby to była mija dłoń.

     

    Poranny ciepły prysznic i wspomnienia czatu sprawiły, że nie tylko ja się rozbudziłem. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że mój penis mocno sterczy, dotykając pępka. Moje wczoraj ogolone podbrzusze napięło się. Wśród piany widać było wyraźnie błyszczącą główkę spragnioną ust i dłoni Alicji.

     

    Delikatnie dotknąłem gąbką pociemniałego od napływającej krwi czubka penisa. Poczułem w całym ciele jakby to delikatne dłonie Ali z kolorowymi pazurkami przesunęły się po mojej męskości. Palcem powoli przesunąłem od główki, w dół do samych jąder i z powrotem. To było takie miłe wyobrażać sobie jak w ten sposób dotyka mnie swoim językiem…

     

    …Otworzyłem oczy. Zdałem sobie sprawę, że moje ciało pragnie długich i namiętnych pieszczot, że moje dłonie chcą dotykać i masować najbardziej wrażliwe części mojego ciała, że mój penis chce długo utrzymywać się w stanie ekscytacji aby w końcu wystrzelić z olbrzymią siłą – a to wszystko sprowokowane moimi myślami o Ali. Niestety, czas nieubłaganie mijał, musiałem spieszyć się do pracy na poranne spotkanie z Klientem…

     

    Spotkanie przebiegło w bardzo przyjemnej atmosferze. Klientka okazała się być zadbaną trzydziestolatką  o  przeuroczym uśmiechu. Nie mogłem jednak skupić się na rozmowie. Cały czas w twarzy pani Agnieszki  widziałem Alę. Przez chwilę przebiegła mi nawet przez myśl fantazja że na miejscu pani Agnieszki powinna być Alicja. A ja, siedząc naprzeciw w tej eleganckiej restauracji, opowiadałbym jej o swoich porannych emocjach.

     

    Spotkanie nie trwało długo, do domu wróciłem jednak zmęczony koniecznością  ciągłego odwracania uwagi od swoich myśli i wyobrażeń i kierowania koncentracji we właściwą stronę. Z ulgą zdjąłem marynarkę i krawat i włączyłem ekspres do kawy. Aromat czarnego napoju zaczął wypełniać całe mieszkanie. Spieniłem mleko. Idealna trójwarstwowa latte stanęła na stoliku. Uśmiechnąłem się. Przecież to klasyczny napój podczas moich spotkań z Alą, pomyślałem. Uruchomiłem komunikator i wysłałem Ali zdjęcie kawy…

     

    Czekałem czy odpisze. Wiadomość nie nadchodziła. Włączyłem muzykę, składankę chilli jazz i przymknąłem oczy. Zmęczony przedpołudniowymi wrażeniami zapadłem w drzemkę. W mieszkaniu unosił się zapach kawy a z głośników sączyła się nastrojowa muzyka.

     

    Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłem oczy. Było już ciemno, musiałem spać ok. dwóch godzin. W świetle sączącym się z ulicznych latarni wymacałem na stoliku telefon. Uśmiechnąłem się. To była wiadomość od Niej, odwzajemniająca zdjęcie z kawa. Tylko że to zdjęcie, poza filiżanką, zawierało zmysłowo przykryte szlafrokiem nogi i kolorowe pazurki.

     

    Pomyślałem sobie, że cudownie byłoby być podrapanym po plecach tymi zadbanymi dłońmi. Sięgnąłem po kawę, była zimna. Stwierdziłem, że mam ochotę ma kieliszek wina. Zapaliłem lampkę nocną i podszedłem do barku. Wyjąłem do połowy pełna butelkę czerwonego wina przywiezionego niedawno z Węgier. Rubinowy płyn w kieliszku przyjął cudowną barwę. Zerknąłem na komunikator. Żadnych nowych wiadomości…

     

    Zacząłem przeglądać archiwum naszych rozmów. Przypomniałem sobie to uczucie kiedy szczytowałem słysząc jej głos wyrażający równie dużą rozkosz. Spojrzałem na zdjęcie z początku tamtej rozmowy. Była wtedy ubrana w swój szlafrok w grochy erotycznie rozchylający się na wysokości klatki piersiowej i zmysłowo odsłaniający fragment cudownego dekoltu. Ach, jak bardzo chciałbym teraz pocałować Alę, poczuć jej zapach. Wsunąć ciepłą dłoń pod szlafrok i poczuć delikatność aksamitnej skóry oraz doskonałe wybrzuszenia sutków pod moimi palcami.

     

    Moje pragnienie bycia z Alicją narastało z każdą sekundą. Zacząłem przeglądać kolejne zdjęcia z naszej rozmowy coraz śmielej odsłaniające jej ciało. Zaczęło mi się robić bardzo ciepło. Rozpiąłem koszulę. Poczułem delikatny chłód wydobywający się z kierunku uchylonego okna. Przymknąłem oczy. Delikatny podmuch wiatru na klatce piersiowej przywodził mi na myśl oddech Alicji wydobywający się spomiędzy cudownych warg. Spojrzałem na kolejne zdjęcie, na którym widać było tylko jej uda i podbrzusze przykryte kremowym kocykiem. Moja wyobraźnia zaczęła działać. Poczułem niezwykle przyjemne mrowienie w całym ciele. Jego centrum znajdowało się poniżej mojego pasa i rozchodziło się we wszystkich kierunkach. Zdałem sobie sprawę, że moje spodnie, dość mocno opinające nogi i podbrzusze, stały się zbyt ciasne…

     

    Nagle pojawiła się wiadomość. Bardzo się ucieszyłem. Znowu uśmiech zagościł na mojej twarzy. Rozmowy z Alą wzbudzały u mnie olbrzymie poczucie radości. Zerknąłem na wiadomość. Ala pisała mi w niej że właśnie wyszła spod prysznica i jest wilgotna od wody. Moje poczucie pożądania Alicji wzrosło jeszcze bardziej.

     

    Zapragnąłem dotknąć teraz jej ciała, pocałować usta i szyję. Chciałbym żeby moje ręce zaczęły pieścić jej całe ciało. Dotykać brzucha, piersi, podbrzusza. Poczułem jak robi się coraz cieplej a penis coraz bardziej nabrzmiewa. Tak chciałbym żeby ona była obok. Chciałbym żeby jej dłonie dotknęły teraz mojego podbrzusza, rozpięły rozporek i zaczęły dotykać mojej męskości. Niestety nie było jej przy mnie. Zrobiłem to sam. Powoli rozpiąłem pasek, rozporek i lekko zsunąłem spodnie.

     

    Przymknąłem oczy. Moje napięte bokserki w całej okazałości prezentowały rozmiar mojego penisa. Objąłem go dłonią przez czarny delikatny materiał. Czułem jak cały pulsuje. Wyobraziłem sobie że to dłoń Alicji.

     

     Zacząłem przesuwać po nim delikatnie. Poczułem jak skórka odsłania główkę. Zerknąłem na telefon. Znów wiadomość od niej. Uśmiechnięta buzia i wiadomość ze mnie lubi. Odpisałem że marzę o Ali, jednocześnie ściągając koszulę, spodnie i bokserki. Byłem całkiem nagi. Chciałem, żeby dreszcz rozkoszy ogarnął moje ciało. Zrobiłem sobie zdjęcie mojej twarzy i klatki piersiowej i wysłałem. Od razu napisała, ze lubi jak mam zarost. Nie wiedziała, że w tym czasie moja druga dłoń pieści moje jądra i penisa kiedy myślę o niej.

     

    Przesuwałem dłonią po penisie. Pieściłem go powoli od samej nasady aż po odsłoniętą główkę. Jednym, dwoma palcami przesuwałem wzdłuż niego. Dostałem kolejne zdjęcie. Dało się na nim zauważyć fragment Twojej kształtnej pupy. Zamarzyłem o tym, żeby zaczerwieniła się od moich klapsów…

     

    Poczułem, że mój penis osiągnął maksymalny. Odsłonięta główka dotykała pępka. Wydobywały się z niej kropelki wilgoci. Błyszczała w przytłumionym świetle jak zwilżona językiem Ali. Objąłem go  swoją niewielką dłonią, która delikatnie go ścisnęła. Był tak gruby, że miałem wrażenie, iż mniejsza dłoń nie byłaby go w stanie objąć w całości. Naciągnąłem mocniej skórkę. Przez głowę przeszło mi pragnienie dzikiego pieprzenia się z Alą. Tu i teraz…

     

    Zacząłem przesuwać po nim ręką w szalonym tempie, wyobrażając sobie ze jestem w Ali. Że trzymam ją za włosy a moje podbrzusze obija się o jej pośladki. Tak chciałbym jej dać kilka klapsów. Wydawało mi się, ze słyszę odgłosy naszego pieprzenia, jej wilgoci i coraz głośniejszych jęków. Było mi doskonale. Nieco zwolniłem; za to ruchy stały się bardzo zdecydowane. Tak jakbym chciał pokazać Alicji, kto w tej chwili decyduje o tym co się dzieje.

     

    W tym momencie odezwał się telefon – rozmowa głosowa na messengerze. Odebrałem będąc w pełni ekscytacji. Usłyszałem cichy szept i pojękiwania. Byłem przekonany, ze jest jej dobrze. Chciałem, żeby ciało Ali wiło się z rozkoszy, a jej palce żeby pieściły ją do samego wybuchu energii.

     

    „Dojdźmy razem”, powiedziałem – „tak, jakbyśmy teraz się pieprzyli”. Odpowiedziała, ze chce już.

     

    Zacząłem poruszać biodrami. Mój penis chował się i ukazywał na powrót w mojej dłoni. Usłyszałem wzmożony i głośny jęk Alicji. Wyobraziłem sobie jak jej cipka zaciska się teraz w rozkoszy, jak jej wilgoć wypływa z ciasnej szparki. To było tak podniecające… Tak bardzo, ze moim ciałem również zaczęły wstrząsać konwulsje. Sperma kilkoma strzałami zalała moje ciało. Od brzucha po samą szyję. Jeszcze przez kilkanaście sekund cały penis pulsował tak, jakby chciał oddać Ali ostatnie kropelki gęstego białego płynu….

     

    Było mi wspaniale. Moje ciało było pokryte lepkim gorącym płynem. Marzyłem o tym, żeby mógł on zalać piersi Ali, jej brzuch, pośladki. Żeby mógł zmieszać się z jej wilgocią i zostawić ślady na prześcieradle. Wiedziałem, że to niemożliwe. A może jednak? Marzenia są od tego, żeby się spełniać.

     

    Podziękowałem jej za wspaniały wieczór i poszedłem wziąć długi prysznic. Tak, marzenia są po to, żeby je spełniać!

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek
  • Jubileusz

    Blok w miasteczku, niedaleko Warszawy. Tutaj mieszkam z rodzicami.

    Znajomi moich rodziców obchodzili srebrną rocznicę ślubu, więc wynajęli jedyną dużą salę na taką imprezę, która mogła pomieścić nawet 300 osób. Kiedyś to był fabryczny magazyn, a teraz… No właśnie. Loftem się nie stał. Raczej jest to miejsce wystaw, zebrań, uroczystości. Właściciel chyba chciał urządzić hotel i restaurację, ale skończyło się na przestronnej sali z barem i kilkoma mniejszymi pomieszczeniami zaadaptowanymi na pokoje. Jednak hotelem bym tego nie nazwał. Jeżeli w weekend nie działo się nic szczególnego, w rodzaju: wesele, urodziny, to odbywała się tam impreza dla młodzieży. Na ogół cieszyła się sporym powodzeniem. Nic dziwnego, w naszym miasteczku to było jedno z niewielu miejsc i okazji, żeby pochwalić się ciuchami, dziewczyną albo chłopakiem, autem, ewentualnie „zaistnieć” w jakimś konkursie. Zjeżdżało się sporo chętnych z okolicznych miejscowości. Chciałem tam urządzić swoją ‘dwudziestkę’, ale w końcu uznałem, że szkoda pieniędzy. Teraz miałem tam być jako gość.

    W pracy spokojnie, w miasteczku nuda i nagle informacja, że na imprezie będzie kilka dziewczyn z Warszawy. U nas? To stolica już za mała? Chcą dowartościować prowincję? Nie wiem, ile w tej plotce było prawdy, ale ponoć córka jubilatów, Julia, zaprosiła swoje koleżanki. W każdym razie żadna z zaproszonych osób nie odmówiła i według mojej mamy w sobotę miał stawić się komplet gości na imprezie. Ojciec nie był zachwycony, ale w piątek wieczorem w milczeniu prasował białą koszulę.

    Wpływowi znajomi moich rodziców wprost uwielbiali robić wokół siebie zamieszanie. Zamożni i, szczególnie ona, goniący za lokalną popularnością, bo na więcej nie mogli sobie pozwolić. Przed laty, kiedy jako pierwsi wylatywali na egzotyczne wakacje, chyba w miasteczku nie było osoby, która nie znałaby trasy ich podróży, a po wszystkim i tak każdy znajomy został zmuszony do obejrzenia zdjęć, slajdów, filmów i wysłuchania ich ‘pasjonujących’ wspomnień. Po raz pierwszy cieszyłem się, że jestem „tylko” w wieku ich córki. Mój ojciec, z natury pracuś i domator, wolał oszczędzić sobie traumy ‘podziwiania’ ich filmów i zdjęć z nadchodzącej uroczystości, więc zgodził się na wyjście.

    – Przynajmniej zjem przyzwoitą kolację – mruknął do mnie.

    Jednak nie wyglądał na faceta, który musi zjeść ekstra kolację. Na jego nieszczęście mama to usłyszała, więc jeszcze prasował jej elegancki pastelowy, lawendowy żakiet. Cokolwiek to znaczy. I bluzkę też wyprasował. Więcej nie komentował wyjścia. Aż do powrotu z imprezy.

    #

    W pokoju Andrzej tulił dziewczynę, językiem delikatnie pieścił jej ucho. Z 50-calowego telewizora dobiegała przyciszona muzyka. Rozstawione głośniki robiły odpowiednie wrażenie. Wypity alkohol również. Dobiegająca czterdziestki blondynka o długich, kręconych włosach odchyliła głowę, przymknęła oczy i z otwartymi ustami czekała na kolejne pieszczoty. Andrzej był niecierpliwy. I bardzo podniecony. Jedną dłoń wsunął za bluzkę i złapał pełną pierś. Lubił takie duże, obfite. Kobieta westchnęła namiętnie. Język wsadził w jej usta i mocno całował. Druga dłoń w końcu wcisnęła się między uda i powoli zbliżała do celu.

    – No co ty? – kobieta jednak nie wytrzymała. Wyprostowała się i nieznacznie odsunęła od chłopaka.

    – Co? Już nie masz ochoty? – naprawdę był zdziwiony.

    – Mam, ale… Ale jesteś taki…, taki nachalny! I gwałtowny!

    – Daj spokój! – prychnął. – Dzisiaj mam ochotę na ostre ruchanie! – podchmielony Andrzej zawsze był szczery. Nachylił się i próbował przycisnąć kobietę.

    – Ruchanie?! – blondynka prawie podskoczyła. Była wzburzona jego prostackim zachowaniem, a teraz jeszcze zniesmaczona jego słownictwem. – Ruchanie?! – ze stanika wyciągnęła dłoń chłopaka i położyła na jego kolanie. Potem szybko poprawiła stanik i bluzkę. Drugą dłoń wyciągnęła spomiędzy swoich ud i rzuciła na pierwszą.

    Andrzej patrzył na nią ze spokojem. Nawet był nieco rozbawiony reakcją kochanki.

    – Dzisiaj popracuj sam tą rączką! – poklepała go po dłoni i wstała. Poprawiła majteczki i obciągnęła dżinsową spódniczkę. Na stopy wsunęła niebieskie szpilki. – Miłej zabawy! – na pożegnanie posłała mu sztuczny uśmiech i wyszła energicznym krokiem.

    – Wracaj do męża! – mruknął pod nosem, kiedy usłyszał trzask zamykanych drzwi. – Co za charakterek… Nie ty, to znajdzie się inna – stęknął, sięgając po butelkę. Nalał sobie kolejnego drinka, zapalił cygaro. Położył się na kanapie i oglądał telewizję.

    #

    No, impreza była zorganizowana z rozmachem. Nawet liczna ochrona pilnowała porządku. Ale największe wejście, oprócz pary jubilatów, miały koleżanki Julii. Łoł! Trzy szczupłe laski zajechały autami. Jedna w mercu, druga w audi, a trzecia z tą pierwszą. Najnowsze modele. Samochodów, bo dziewczyny… Włosy do ramion, delikatny makijaż, bluzki z odważnymi dekoltami, staniki eksponujące piersi, spódniczki krótkie, torebki z oznaczeniami znanych, światowych firm, drogie szpilki, złota biżuteria wszędzie, gdzie można, tatuaże. I sporo samoopalacza.

    – Nooo, jest co oglądać. I będzie co jebać – usłyszałem jakiegoś zachwyconego karka z boku. Nie spojrzałem na niego. Czekałem aż mu łańcuch zabrzęczy.

    Hałaśliwe zachowanie dziewczyn, przesadna wesołość, głośne nawoływanie się były zbędne. Modelami samochodów już zagwarantowały sobie odpowiednio liczną widownię.

    – Ale dupy… – szczerze stęknął ktoś za moimi plecami.

    Chciałem policzyć, ile kosztowało to, co miały na sobie, ale gdy dotarło do mnie, że jedna torebka może kosztować nawet kilkanaście tysięcy – odpuściłem.

    Z Julką przywitały się przesadnie głośno. Przesadne wrzaski sugerowały, że widzą się po raz pierwszy od zakończenia wojny. Chwilę później musiały opędzać się od natrętnych adoratorów. Ale spokojnie dawały sobie radę z chłopakami i mężczyznami, którzy nie przypadli im do gustu. Czyli w zasadzie ze wszystkimi.

    – To niby przyjechały tylko pogadać z Julką? – z dystansu przypatrywałem się tym manewrom. Spytałem bardziej siebie niż innych obserwatorów.

    #

    – Ej, a może my pójdziemy zachwycić dziewczyny naszym towarzystwem? – Andrzej solidnie klepnął mnie w plecy.

    Tak mnie jebnął, że aż coś chrupnęło w plecach. Powoli prostowałem się z grymasem na twarzy.

    – Kurwa, jebnij mnie tak jeszcze raz, a wyląduję na SOR-ze – stęknąłem po chwili.

    W ogóle nie przejął się moim narzekaniem. Takie zachowanie było u niego normalne, kiedy był podchmielony i podniecony. Jeżeli podniecił się czyimś prowokacyjnym zachowaniem, to szykował się do bójki. Zadyma gwarantowana. Jeżeli podniecił się widokiem jakiejś dziewczyny, to szykował się do błyskawicznych zalotów. Ruchanie gwarantowane. Chyba, że dziewczyna była rozsądna i uciekła już na początku rozmowy. Chłopak nudził się na bezrobociu, ale ojciec miał warsztat samochodowy, a drugi warsztat nadzorował w sąsiednim miasteczku, więc Jędrek biedy nie klepał, a czymś musiał się zająć. I miał mieszkanie na drugim końcu miasta. Miał gdzie ściągać złowione laski. Nie to, co ja. Pracowałem w urzędzie gminy, studiowałem zaocznie i mieszkałem u rodziców. Perspektywy, że hej… Chociaż i tak wiele osób zazdrościło mi takiej sytuacji. No, głównie spokojnego etatu.

    – No, chodź! – Andrzej ciągnął mnie za połę marynarki.

    – Daj spokój, nie moja kategoria – wyszarpnąłem marynarkę. Zawsze byłem realistą.

    – Idziemy! – objął mnie ramieniem i już nie puścił. Nie szarpałem się. I tak był znacznie silniejszy ode mnie.

    Rad nie rad poszedłem. Andrzej roześmiany od ucha do ucha, ja z niepewną miną prawie wleczony przez kolegę.

    – Przecież nie będę szarpał się przy ludziach. I to z kolegą – tłumaczyłem samemu siebie. – Wyjdę na dzikusa. Gdy Jędrek zacznie się do nich ślinić, to ja się ulotnię.

    #

    Julka stała w większym gronie. Kiedy nas spostrzegła, przyjaźnie pomachała dłonią. Odmachaliśmy i podeszliśmy do blondynki, która wysiadła z merca i jej rudej koleżanki. Ruda miała zieloną spódniczkę w białe grochy, zielone, błyszczące sandałki na szpilce i ażurową seledynową bluzkę, a pod nią cielisty stanik. Jednak przez delikatny materiał stanika widać było duże, ciemne sutki. Nie wiedziałem, gdzie patrzeć, żeby nie wyjść na napaleńca. Przełknąłem ślinę. Andrzej uważnie oglądał auto. I nadal mocno ściskał moje ramię.  

    – Jędrek, przecież nie ucieknę – skłamałem.

    Udał, że mnie w ogóle nie słyszy. Lekko chwiał się i podziwiał samochód. W zasadzie w takim momencie był odporny na wszelkie bodźce. Prawie wszystkie. Pod wpływem alkoholu stawał się nadwrażliwy na urok kobiet i nowych modeli aut. Ciężarowe nie jarały go. Ciężarne też nie.

    Blondynka ruchem głowy odgarnęła włosy. Zadzwoniły duże złota koła, które wpięła w uszy. Świetnie wyglądała z takimi kolczykami. Biała bluzka z niebieskim kołnierzykiem i ciemnoniebieska spódniczka w delikatne jasne prążki podkreślały jej urodę i szczupłą, opaloną sylwetkę. Niebieskie klapki na szpilce, czerwone paznokcie, zadbane stopy. Przyjemnie było na nią popatrzeć.

    – Ciekawe, jak ona prowadzi wóz w takich szpilkach? – zastanawiałem się i patrzyłem na biust tej rudej.

    – Słucham, panowie – blondynka wyraźnie niecierpliwiła się. Słowa skierowała do nas, ale patrzyła gdzieś w bok, jakby w ogóle nie interesując się nami.

    – Część, dziewczyny! Jestem Andrzej, to mój kolega Olek.

    – Miło nam, cieszymy się niezmiernie – słowa zabrzmiały jednak tak, jakby wypowiadała odmienną opinię. Patrzyła nad naszymi głowami. – Anka i Natalia – nieznacznym ruchem samej dłoni wskazała na rudą. – Słuchajcie, można się tutaj czegoś napić? – nadal nie spojrzała w naszym kierunku.

    – A na co macie ochotę? – pierwszy zapytałem, widząc szansę na wyrwanie się z tego towarzystwa. Obydwaj łakomie gapiliśmy się na dziewczyny. Ja przynajmniej miałem powód.

    – Dowiedz się, jakie drinki obecnie się pija i przynieś dwa – burknęła Anka, wreszcie spoglądając na mnie. Wyraźnie zdegustowało ją moje pytanie.  

    Andrzej wcisnął się między dziewczyny i chwalił ich wygląd. Słysząc taką odpowiedź, pośpiesznie oddaliłem się. Kolega rzucił jakimś żartem, którego nie dosłyszałem i dziewczyny wybuchły śmiechem.

    #

    – Proszę! – podałem obu chłodne szklanki.

    – A co to? – Anka patrzyła nieufnie na ciecz, potem na mnie.

    – Barmanka nie zna aktualnych, modnych drinków, ale przygotowała coś ekstra dla pań – wyjaśniłem pośpiesznie. Andrzejowi i sobie przyniosłem takie same drinki.

    – E, dobre – kolega posmakował. Spojrzał na mnie z aprobatą. – Taka, yyy, mocniejsza oranżada. Weźcie duży łyk. Będzie lepsze wrażenie po degustacji.

    Anka ruchem kącika ust, zdradzającym irytację, wyraziła swoje wątpliwości, Natalia uśmiechnęła się niepewnie, ale obie prawie jednocześnie pociągnęły solidny łyk.

    Szeroko otwarte usta, wytrzeszczone oczy, nerwowe łapanie oddechu, krztuszenie się, pokasływanie. Tak wyglądały kolejne chwile dziewczyn w naszym towarzystwie. Na dalszy ciąg przygotowywałem się w milczeniu.

    – Dobre, co? – Andrzej wydawał się zachwycony ich reakcją. Czekał na pochwałę. Jakby w tym pomyśle była jakaś jego zasługa. Podchmielony tracił samokrytycyzm, ale włączały mu się samouwielbienie i nachalność. Wzrastał również popęd seksualny. I to znacząco! 

    – Co to było?! – wreszcie wykrztusiła jedna z nich. Pozostałe patrzyły z wyrzutem. Chyba nadal nie były w stanie mówić.

    Uznałem, że po tak obiecującym początku znajomości, najrozsądniej będzie oddalić się niepostrzeżenie.

    #

    – Jędrek na pewno nie zginie beze mnie – byłem o tym głęboko przekonany. – Wygadany, bywały w świecie, z domu zamożny, więc nie takie laski zdobywał. Poradzi sobie – uspokajałem sumienie, powoli wycofując się.

    Kolega zachwycał się smakiem soków rozcieńczonych spirytusem, próbując łagodzić reakcje zaskoczonych dziewczyn. Zaczął opisywać jakieś drinki, koktajle. Laski nawet próbowały go słuchać.

    – Zapamiętały, czym je poczęstowałem, więc ulży im, kiedy zniknę – zadowolony z siebie byłem już trzy kroki od nich, inne osoby przechodziły przede mną. Zatrzymałem się, rozluźniłem. Obie dziewczyny wcale się za mną nie rozglądały. Wykonałem szybki zwrot przez ramię, energiczny krok w przód i wpadłem na coś miękkiego.

    – Och! Ty, uważaj! – ostry ton trafionej w biust dziewczyny osadził mnie w miejscu.

    Schowałem rękę. Przez moment stałem speszony. Obawiałem się, że obca mi dziewczyna zrobi awanturę. Wyglądała na wściekłą.

    – Najmocniej przepraszam! To tylko przypadek! Nie zamierzałem macać, eee, ten, dotknąć takiej jak ty. To znaczy nie takiej. To znaczy ciebie – wzziąłem głęboki oddech. – Nie zamierzałem dotknąć ciebie. Yyy, to znaczy pani… No, przepraszam – plątałem się, speszony sytuacją.

    Sporo osób patrzyło na mnie, niektórzy rozbawieni, inni zniesmaczeni. Na takiej imprezie kilka osób już przy powitaniu gospodarzy wyglądała na podchmielonych, płeć nie grała roli, więc wietrzono pierwszą awanturę.

    – Kurde, część artystyczna imprezy zaczyna się od występów klauna… – jęknąłem w duchu, zażenowany skupianiem uwagi otoczenia na sobie.

    – Dobra! Ty, słuchaj, gdzie tutaj są… – rozglądała się. – O, już widzę! – dziewczyna minęła mnie jak mgłę i energicznym krokiem podeszła do swoich koleżanek. Andrzej opowiadał kolejną anegdotę.

    – Cześć! Oliwia! – przerwała mu, przedstawiając się.

    – Cześć, Andrzej – uścisnął podaną dłoń. Taksował dziewczynę wzrokiem i uśmiechał się dwuznacznie.

    – Co pijecie? – szatynka zdawała się nie zauważać ani wzroku, ani wyrazu twarzy śliniącego się Jędrka.

    Dziewczyny chętnie wymieniły walory drinków i podzieliły się swoimi. Oliwia, zgodnie z sugestią, wzięła spory łyk. Jej reakcja była podobna do tej, którą koleżanki zaprezentowały przed kilkoma minutami. Obie świetnie bawiły się, obserwując krztuszącą się Lilę.

    #

    Cofnąłem się i z bezpiecznej odległości przyglądałem się dziewczynie. Szatynka, szczupła jak koleżanki, z ładnym biustem. W różowej, cienkiej bluzce i białej spódniczce prezentowała się świetnie. Białe sandałki na szpilce i spódniczka eksponowały jej opaleniznę. Spod krótkiej spódniczki na lewym udzie wystawał tatuaż. Złoty łańcuszek na szyi, złoty nad kostką, złota bransoletka, złote kolczyki. Z pępka też błyskało coś złotego. No, chodzący jubiler, normalnie. Każdy mężczyzna dyskretnie bądź wręcz nachalnie przyglądał się dziewczynom. A było na co popatrzeć! Na prośbę Andrzeja jakiś chłopak przyniósł drinka dla Oliwii. Teraz obydwaj adorowali przyjezdne. Nachalnie. One niby cieszyły się z ich zainteresowania, ale nie okazywały tego zbyt wylewnie. W zasadzie rozglądały się…

    I w końcu nadeszła Julka. „Łoł! Julka! Jesteś! Cześć! Hej!” Hałaśliwe ponowne powitanie zwróciło uwagę każdego, kto miał uszy. Chichy, śmichy, głupawe komentarze, jeszcze głośniejsze wybuchy śmiechu i wreszcie córka jubilatów zgarnęła dziewczyny. Krzykliwa grupka powoli ruszyła w kierunku budynku. Na twarzach przyjezdnych lasek malował się wyraz szczerej ulgi.

    – Kurde, ale muły z tych waszych chłopaków! – zbyt głośno westchnęła jedna z nich, kierując komentarz do Julki.

    – No, myślą wolniej niż ciężarna żółwica – zawtórowała druga przyjezdna. Zachichotała cała trójka.

    – Widziałyście te twarze? Takie mogłaby pokochać tylko ich matka! – zaśmiała się trzecia. Wszystkie trzy wybuchły przesadnie głośnym śmiechem.

    Julka drgnęła, ale nadal milczała i tylko nerwowo uśmiechała się. W końcu pochodziła z tego samego środowiska co my, dosadnie krytykowani jej koledzy. Dzięki rodzicom była o niebo zamożniejsza od nas. Jednak Andrzej i pozostali wciąż stanowiliśmy grono jej znajomych. Nie wyparła się nas. Jeszcze nie. Nie powiedziała ani słowa komentarza, ale spojrzała na nas, jakby mniej przychylnym wzrokiem.

    – Wiadomo, finansowo nigdy jej nie dorównamy. A taka bieda jak my, to tylko obciążenie w życiorysie – stwierdziłem, kiwając głową. Powoli rozejrzałem się. Nikt mnie nie słyszał.

    W dużej sali rozbrzmiewały dźwięki muzyki. Dziewczyny zmierzały w tamtym kierunku. Wreszcie przywitały się z gospodarzami, wręczyły kwiaty i jakieś zapakowane upominki.

    #

    Był już późny wieczór, większość miała w czubie i zachowywała się hałaśliwie albo wylewnie. A to ktoś obmacywał płochliwą, ale podlaną zwierzynę, wreszcie dającą oznaki malejącego oporu. Ktoś klepnął żonę kolegi w pupę, w towarzystwie mąż pomacał biust żony i pochwalił ją, w tańcu kobiecie wysunął się biust ze stanika. Podstarzały kapeć, w euforii spowodowanej nadmiarem alkoholu, spróbował wykonać w tańcu szpagat. Właśnie żona kapcia i trzy inne osoby bezskutecznie starały się podnieść go. Jakaś para mizdrzyła się w cieniu, za rogiem budynku. Na ławce przed budynkiem, ale zasłoniętej samochodami, chłopak łamał ostatni opór partnerki. Chyba swojej. Pojękiwała,  szarpała się, ale nikt nie zwracał na to uwagi.

    Oddychałem świeższym powietrzem, stojąc przed budynkiem. Dwóch chłopaków, mnie więcej w moim wieku, za drugim rogiem budynku, w cieniu, macało przynajmniej trzydziestoparoletnią blondynkę o kręconych, długich włosach. Dokładnie jej nie widziałem. Brunetka, ich rówieśniczka, w milczeniu filmowała zabawę. Blondyna stała w dużym rozkroku w złotych sandałkach na szpilce. Stała na palcach, co jeszcze podkreślało, jak bardzo była podniecona pieszczotami. W ogóle nie zwracała uwagi na otoczenie.

    – Ale wygłodniała suczka! – nie mogłem wyjść z podziwu dla jej odwagi. W końcu w takim miasteczku nic się nie ukryje. Nie miałem pojęcia, kto to jest. 

    Jasnożółta spódniczka była wysoko podciągnięta, a białe, koronkowe majteczki ściągnięte do pół uda. Posapywała coraz głośniej. Z rozpiętej białej bluzki, opierając się na delikatnym, białym staniczku, wystawała pierś. Właśnie cała zniknęła w dłoni jednego z niecierpliwych adoratorów. Brunetka skończyła nagrywanie i przylgnęła do pleców chłopaka, który macał pierś blondynki. Teraz odwrócił głowę i zaczął się całować z brunetką. Poznałem ich! Znajomi z osiedla. Kiedyś razem chodziliśmy do szkoły, ale do innej klasy. Obok, przy ścianie stała butelka wódki opróżniona do połowy. Cała czwórka wydawała się zadowolona z przebiegu zabawy. Majtki zjechały jeszcze niżej, spódniczka odsłoniła białą pupę blondynki, a chwilę później usłyszałem jej głośno westchnienie. Rozkosz i ulga w jednym. Właśnie drugi chłopak wszedł w nią. Ruchał ją i zauważył mnie, więc cała czwórka przesunęła się nieco dalej. Zniknęli w mroku. Odwróciłem głowę.

    #

    Przy wejściu do budynku dwóch pijanych mężczyzn coraz intensywniej spierało się o kolejność wchodzenia. Każdy trzymał otwartą butelkę. Nieco dalej inna dwójka groziła sobie bójką. Dwupłciowa grupka, paląc papierosy, pijąc wódkę i wino, z zainteresowaniem przyglądała się potencjalnym pięściarzom. Ochroniarze gdzieś zniknęli. Krótko mówiąc, robiło się swojsko. Jak na dużym weselu. Jubilaci nie żałowali pieniędzy na imprezę. I za to szanowali ich znajomi.

    Trochę wypiłem, jak każdy, skoro wnosiliśmy obowiązkowe toasty, więc pooddychałem świeżym powietrzem. A teraz wracałem na główną salę, ale ciekawość zwyciężyła. Z holu zawróciłem do tych pomieszczeń, niby-gościnnych pokoi. Sprawnie zamknąłem drzwi i znalazłem się na wewnętrznym korytarzu. Sam. Ku mojemu zaskoczeniu ściana dobrze tłumiła odgłosy zabawy. Poruszałem się powoli, nie chciałem, żeby mnie usłyszeli. Gruby chodnik tłumił moje kroki. Było dość cicho, więc słyszałem dźwięki dobiegające z jednego pomieszczenia.

    – Kurde! Jakieś małolaty parzą się! – prawie parsknąłem śmiechem, słysząc namiętne i niecierpliwe szepty. 

    Drzwi były uchylone. Podszedłem bliżej. Chyba dostrzegłem jakiś cień. A może ruch? Jednak pomyliłem się. Dźwięki, które słyszałem, dobiegały zza tego pomieszczenia, czyli już zza rogu. Spora wnęka. Koniec „ślepej uliczki”. Podkradałem się po cichu. Na szczęście w tym miejscu nie było żadnej lampy, więc nikt nie mógł dostrzec mojego cienia. Oparłem się o ścianę i powoli wychyliłem.

    – Ożeż ty! Piękny widok… – aż zaparło mi dech w piersiach. Czegoś takiego się nie spodziewałem. Stałem z otwartymi ustami i gapiłem się.

    #

    Na podłodze leżała stara wykładzina, w kącie tkwił stary, szeroki fotel z podartym materiałem na oparciu i porysowanymi, drewnianymi podłokietnikami. Najwięcej miejsca zajmował szeroki stół, który dziwnym trafem jeszcze stał na czterech nogach. Mimo to, bardziej, niż stary stół, chwiał się chłopak ze spodniami opuszczonymi do kostek. Trochę go rozumiałem. Półnaga dziewczyna leżała na stole na boku i obciągała mu. Jej spore piersi rozlały się i efektownie prezentowały na tle ciemnego blatu. Półnaga, bo widziałem tylko szpilki na stopach i zrolowaną spódniczkę zakrywającą fałdkę tłuszczu. Obciągała chłopakowi i pojękiwała. Była bardziej podniecona od niego! A ten głaskał ją po włosach, klepał po policzku, macał piersi. I poruszał biodrami. Niezbyt energicznie, ale jego kutas i tak cały znikał w jej ustach.

    – Chyba jeszcze finał daleko przed nimi – prorokowałem. – A potem ja! – marzyłem.

    Pikanterii scenie dodawały efekty świetlne z głównej sali. Przez szybę, gdzieś ze dwa metry nad naszymi głowami, rytmicznie pobłyskiwało światło. Niebieskie, czerwone, żółte, zielone. Właśnie ‘leciał’ jakiś ostry kawałek. I te światła… Niebieskie, czerwone, żółte, zielone.

    Patrzyłem jak zauroczony na piersi efektownej blondynki. Pełne, obfite z dużymi sutkami. Jaśniały na tle opalonej reszty ciała. Kontrast sprawiał, że wydawały się jeszcze większe niż w rzeczywistości. Dziewczyna nie wstydziła się swojej nagości.

    – Nic, tylko brać – przemknęło mi przez myśl. Cicho przełknąłem ślinę. Dłonie zacisnąłem w pięści. Już byłem gotowy na seks. Nawet chciałem ruszyć w kierunku nieznajomych. Właśnie wtedy odwrócił się chłopak… Andrzej.

    – No tak! A któż by inny? Andrzej! – westchnąłem rozczarowany. Jakoś nie zdziwił mnie jego sukces. Zawsze znajdował atrakcyjne dziewczyny do seksu.

    – Oooo! Olek! – ucieszył się na mój widok. Łagodnym ruchem głaskał dziewczynę po piersi.

    Ta nie zwracała na mnie uwagi. Jakby mnie tutaj w ogóle nie było! Dalej namiętnie pieściła jego sterczący członek. Mieszanka śluzu i śliny kapała na zniszczoną wykładzinę. Jej stopy z pomalowanymi czerwonym lakierem paznokciami były w ciągłym ruchu. Niebieskie klapki na szpilce ledwie trzymały się stóp. Złote koła wpięte w uszy cicho pobrzękiwały.

    – Anka! To jest Anka! Koleżanka Julki! – w końcu zidentyfikowałem kochankę Jędrka.

    – Olek, chodź do nas! – szerokim gestem zapraszał Andrzej. – Miejsca wystarczy! – mówiąc to, przesunął się przy partnerce i sięgnął do jej krocza.

    Do mnie dotarł cichy, ale namiętny jęk. Anka uniosła stopę w  szpilce i trzymała ją w powietrzu. Bardzo przeżywała nową pieszczotę.

    #

    Już chciałem coś powiedzieć, gdy za moimi plecami wyczułem jakiś ruch. Odwróciłem się, ale za późno. Nad głową zobaczyłem butelkę wina. W obronnym odruchu przygarbiłem się i ręką zasłoniłem głowę.

    – Ach, to ty… – z ulgą i nonszalancją westchnęła rozczochrana brunetka. To była Julia! Córka jubilatów! Też była podchmielona. I naga! W tej chwili jej ubranie stanowiły jedynie szpilki. Piersi kołysały się w rytm energicznych ruchów rąk. Opuściła butelkę, pociągnęła łyk i machnęła na mnie wolną ręką. – No, chodź! – ponaglała mnie.

    – Niby dokąd? – bezwiednie wyszeptałem. Zaschło mi w gardle. Stałem zaskoczony tym, co oglądałem. – Cholera! Naga Julka! Naga! – patrzyłem na nią. Pierwszy raz widziałem ją nagą. I bez cienia wstydu gapiłem się na jej piersi. A było na co. – Może nie będzie drugiej okazji? – moje myśli brzmiały proroczo.

    – Chodź! Chodź! – rzuciła Lulka. Dalej tkwiłem w miejscu, więc zniecierpliwiona złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą.

    Weszliśmy do pierwszego z pomieszczeń za rogiem. Do tego, w którym były uchylone drzwi. Na tapczanie leżała jakaś postać. Biała pościel, błyskające, kolorowe światło z głównej sali, szczupła, naga sylwetka, rozrzucone nogi… Opalone ciało ładnie kontrastowało z bielą pościeli.

    – Też bym wyruchał – pomyślałem. Teraz każda z nich mi się podobała. 

    Postać poruszyła się i odwróciła w naszym kierunku. Od razu ją poznałem. Na tapczanie leżała ta ruda. Natalia. Jej szpileczki i ubranie leżały w nieładzie obok tapczanu. Jedną nogę spuściła na podłogę. Wtedy Julka usiadła między nimi. Kochance podała butelkę. Czekając, aż napije się, delikatnie głaskała jej cipkę. Znowu widziałem duże, ciemne sutki piersi Natalii, ale teraz nie były okryte żadnym materiałem. Natalka odstawiła butelkę na podłogę obok tapczan i z rozkosznym westchnieniem wygodnie ułożyła się, jeszcze bardziej rozsuwając nogi. Prawą rękę podłożyła pod głowę, a lewą złapała pierś kochanki. Łagodnie uśmiechała się. Tak reagowała na intensywną penetrację pewnej siebie koleżanki.

    #

    – Co się tutaj dzieje?! – różne myśli kołatały się w mojej głowie, ale trzeźwiałem błyskawicznie.

    – No, przyłączysz się do nas? – zaczepnie spytała Julka. Nieznacznie przeciągała sylaby. Robiła to w sposób typowy dla kogoś, kto był na rauszu. Energicznie poruszała dłonią w kroczu kochanki. Przynajmniej jeden palec znikał w pochwie rudej! Ale cały czas patrzyła w moim kierunku.

    – Dziewczyna ma już wprawę i doświadczenie – dotarło do mnie. – Eee… Chętnie pooglądam – głośno odpowiedziałem na pytanie Julki.

    – Pooglądasz sobie w necie! – warknęła Julka i drugą dłonią chwyciła mnie za genitalia. Stęknąłem z bólu. To był mocny chwyt.  

    – Ale podzielimy się? – szepnęła podpita Natka, też sięgając do mojego krocza.

    – Jasne! Starczy dla nas obu!

    – Kurde, dzieli się mną, jakbym był jej własnością! – byłem zdumiony jej pewnością siebie.  

    – Fajny chłopak – sapnęła podniecona Natka.

    Aż się zdziwiłem na taki komplement. I wtedy… Olśnienie! Dotarło do mnie, że ona wcale mnie nie poznała! Po przyjeździe krytykowała nas, a teraz pasowałem jej jako facet do spółkowania! W ogóle nie skojarzyła mnie z facetem, który poczęstował ją mocnym drinkiem.

    – Albo jest tak nawalona, że już nie rozróżnia rysów twarzy – przemknęło mi przez myśl. – Ale w obecnej sytuacji to zaleta.

    Julka układała się na leżącej na wznak Natalii. Zaczęły się całować. Namiętnie, gwałtownie. Objęły się. Nieznacznie poruszały się, ściskając. Znieruchomiały na chwilę. Lulka odchyliła się z uśmiechem. Obie głęboko oddychały. Zafascynowane sobą, wpatrywały się w siebie. Julka odchyliła ramiona i jej pierś zsunęła się na bok. Obok pojawiła się pierś Natki. Dziewczyny lubieżnie poruszały biodrami i pojękiwały z pożądania. Przytuliły się. Nie widziałem twarzy. Dłońmi zachłannie błądziły po ciałach.

    #

    – Nie istniałem dla nich! – zdumiony patrzyłem na Julkę. – Znaliśmy się, ale nigdy bym jej nie podejrzewał o skłonność do dziewczyn! A ona wyraźnie lubiła taki seks i na pewno nie bawiła się w ten sposób po raz pierwszy! I jeszcze na imprezie rodziców! Kuźwa, nawet nie zamknęły drzwi! – akurat to złożyłem na karb alkoholu. Już rozumiałem, dlaczego te pomieszczenia są tak zadbane.

    Dziewczyny nie przerywały namiętnych pieszczot. Zupełnie nie pasowałem do nich. Milczałem, patrzyłem, a one tak rozkosznie postękiwały.

    – Lulka rucha się z dziewczyną… – nadal nie otrząsnąłem się ze zdumienia. Kręciłem głową. Mój stan nie podobał się innym.

    – Olek, nie udawaj inwalidy! Wsadź w końcu! Przynajmniej jednej! No, już! – zażądała poirytowana Julka, nie odrywając rąk od kochanki. Potem pochyliła głowę i znowu zaczęły się całować.

    Przysunąłem się do tapczanu, patrząc na nie jak zahipnotyzowany. Dwie nagie dziewczyny, pożądające seksu. Młode, jędrne ciała, już połyskujące od potu, poruszające się tak zmysłowo. Dwie podniecone kobiety, bez skrępowania prezentujące swoją nagość, jęczące pod wpływem pieszczot, którymi raczyły się tak obficie.

    – Teraz są do mojej dyspozycji! Czekają na zaspokojenie! Przeze mnie! – potrząsnąłem głową. – Pora obudzić się! To tylko sen! – wykrzyczałem w duchu.

    – Ty! Ogier! No, rusz się wreszcie! Cze-ka-myy! – warknęła Natka, ale chwilę później naprężyła się, unosząc plecy wygięte w łuk i opierając się na głowie. Cicho zawyła. Dochodziła.

    Julcia energicznie pracowała dłonią. Słyszałem znajomy odgłos. Chlupotało w cipce Natki.

    – Ech, ty! Najchętniej wyjebałabym cię jakimś kijem! – stęknęła czule do kochanki, poruszając dłonią. – Bo nie mam strapona – wyjaśniła chłodnym głosem, patrząc na  mnie.

    – No, no… – zdołałem wyrwać z siebie jedynie taki przejaw akceptacji dla jej poglądów. Nawet nie kiwnąłem głową.

    – Ależ ona ma dużą pochwę! – Julka odchyliła się, podnosząc nogę Natki ugiętą w kolanie i cofnęła dłoń. – No, zobacz! – rzuciła niecierpliwym tonem, widząc mój brak zdecydowania, mimo tak otwartej i lubieżnej zachęty. Moje zdumienie i opór w wykonywaniu poleceń zaczynały irytować kochanki.

    #

    W końcu przełamałem się i wsadziłem w Natkę palce. Dziewczyna jęknęła przeciągle. Powoli poruszałem dłonią.

    – Rozpychaj suczkę, ile tylko chcesz! – śmiała się podniecona Lulka. – Pokaż dziewczynie, co potrafisz z nią zrobić!

    Wsadziłem trzeci palec. Jedna jęczała coraz głośnie, a druga śmiała się, coraz bardziej podniecona takim widokiem. Potem wcisnąłem czwarty palec. Natka prawie poderwała się! Partnerka przycisnęła ją swoim ciałem, objęła nogami w szpileczkach, zręcznie mijając moją rękę, więc Nacia wiła się i jęczała, prosząc, nie!, już błagając, żebym przestał! Julka, zdecydowanym ruchem głowy i surowym spojrzeniem, zabroniła mi przerywania pieszczoty, a potem długim pocałunkiem zamknęła usta kochanki. Teraz obie tuliły się i wiły. Byłem pod takim wrażeniem, że z mojego penisa wyciekał śluz. Czułem, że slipy są mokre.

    – A co tam… – zdecydowałem po krótkiej chwili wahania.

    Wolną lewą rękę położyłem na pośladku koleżanki. Był taki rozgrzany… I jędrny. Z przyjemnością głaskałem, a chwili później miętosiłem go. A ona jeszcze poruszała pupą i rozsunęła nogi. Płynnym ruchem szybko wcisnąłem dwa palce do pochwy. Weszły bez żadnego oporu! Taka była mokra!

    – Zwiększam wymagania – ostrzegłem Julkę, ale chyba nie słyszała mnie. Poruszała pupą, nadziewając się na moją dłoń. Niewiele później nie wytrzymałem i wcisnąłem w nią jeszcze dwa palce. Zassała powietrze, potem westchnęła przeciągle i oparła się na przedramionach. Prawa pierś zsunęła się po boku jej kochanki. Tkwiłem palcami w dwóch pochwach! Spocony i zasapany podziwiałem ciała dwóch oddanych mi dziewczyn.

    – Dalej! Na co czekasz?! – z trudem ponagliła mnie chrapliwym głosem Natalia.

    – Ależ ona jest podniecona… – kręciłem głową.

    Zniecierpliwiona brakiem reakcji, szarpnęła dłoń tkwiącą w jej pochwie.

    – No! Ruszaj się! – zażądała.

    Bez słowa kiwnąłem głową. Z nosa spadła mi kropla potu. Straciłem sporo sił, a chciałem jak najdłużej cieszyć oczy widokiem tych dziewczyn.

    Julka kręciła głową. Przymknęła oczy i z lubieżnym uśmiechem czekała na kolejną dawkę pieszczot.

    Poruszyłem palcami. Jęknęły i poruszyły się. Czekały na więcej. Po jakimś czasie, kiedy już rytmicznie ruchałem je dłońmi, patrzyłem i słuchałem jęków, westchnień, namiętnych posapywań. Pierwsza doszła Julka. Rozrzuciła ręce na bok i jęczała przez chwilę jak zarzynane prosię. Potem zamilkła i ciężko oddychała. Lizała sutek kochanki, gdy Nacia znowu wygięła się i przeciągle zawyła. Odczekałem chwilę, wyjąłem z niej dłoń, złapałem dłoń Julki i wsadziłem jej palce. Odsunąłem się. Teraz Lulka agresywnie rżnęła kochankę. Natka rzucała głową na boki, szarpała się, ale Julka chwyciła ją za włosy i dalej energicznie rżnęła. Dziewczyna próbowała szamotać się i wyrwać z uchwytu. Bezskutecznie. Jednak uśmiech błąkający się na ustach dowodził, że akceptowała taką zabawę.

    #

    Chwilę później wycofałem się. Zwyczajnie uciekłem stamtąd.

    Jeszcze słyszałem, jak Jędrek dogadzał swoje kochance. Fotel skrzypiał, ona charczała i pokrzykiwała, a on sapał. Ich odgłosy nabierały szybszego tempa.

    – Zaraz któreś dojdzie – profilaktycznie wycofałem się, stąpając na palcach po wykładzinie. Niech Jędrek zbiera zaszczyty po udanym seksie całej czwórki. 

    Nie widziałem Oliwii. I nie musiałem. „Po angielsku” wyniosłem się do domu. Uznałem, że taka formuła opuszczenia imprezy będzie najrozsądniejszą. Potem dowiedziałem się, że Oliwka spędziła udany wieczór w towarzystwie koleżanek Julki. Już nie dociekałem, co w jej przypadku oznaczało „udany” wieczór.

    Za kilka tygodni moja dziewczyna przyjedzie na krótki urlop z zagranicy i wtedy na pewno (!) znajdzie się ktoś ‘życzliwy’, kto dokładnie opisze moje ‘seks-występy’ podczas jej nieobecności. Mirka pracowała w hotelu w Niemczech, dobrze zarabiała, zanosiło się na to, że i ja przeniosę się za nią.

    – Nie każda kobieta akceptuje alkohol jako wystarczające usprawiedliwienie zdrady – westchnąłem głośno. Wcisnąłem więc koszulę w spodnie, poprawiłem pasek i ruszyłem do domu.

    Głośna muzyka, brzęk tłuczonej butelki, cichnąca kłótnia, coraz głośniejszy nowy spór, grupa znajomych pary jubilatów bawiąca się przed budynkiem. Pijak sikający pod drzewem, niedopałek papierosa przelatujący nad głowami biesiadników okupujących ławkę. Stałe składowe każdej dużej imprezy. Ta trwała w najlepsze.

    – Dłuugi spacer dobrze mi zrobi – zarzuciłem marynarkę na ramiona. Robiło się chłodniej, więc ruszyłem szybkim krokiem.

    Takich jak ja nikt nie szuka.

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Uklad, cz. 1.

    Część 1.

    Z naszej firmy na te wczasy wybrało się 20 osób, czyli dziesięć par. Ja pojechałam razem z mężem. Zaoferowano nam autokar, więc zrezygnowaliśmy z wyjazdu naszym autem. Ośrodek nad jeziorem w Warmińsko-Mazurskiem. Na miejscu czekał na nas piętrowy, murowany budynek po przeróbkach, więc toaletę i prysznic mieliśmy w pokoju. Poza tym nic wyszukanego. Na parterze i piętrze po 18 pokojów, więc budynek mieścił 72 osoby w 2-osobowych pokojach. Oddzielny budynek stanowiła stołówka wraz z pokojami jej personelu i administracji. Ze stołówki wychodziło się na rozległy taras, który przy ładnej pogodzie stanowił część stołówki albo miejsce do tańczenia podczas wieczornych imprez. Obok naszego budynku i przed stołówką stało jeszcze osiem starych drewnianych domków, które idealnie nie pasowały do krajobrazu. Z zewnątrz obskurne, z odpadającą farbą, ale wszystkie też zajęte. Według kierowniczki na ich miejscu za rok stanie drugi budynek, podobny do tego, w którym mieszkamy. Nie inwestowano zatem w ich konserwację, ale z nich było zaledwie kilkadziesiąt metrów do jeziora.

    I to się najbardziej liczyło! Tego mi brakowało! Jezioro, cisza, dookoła tylko zieleń: lasy, łąki, pola. Ktoś skosił trawę, więc tuż po przyjeździe stałam i wdychałam ten urzekający zapach. Kojarzył mi się z wakacjami u dziadków na wsi, kiedy zaczęłam chodzić do szkoły. Nad jeziorem mogłam siedzieć godzinami, gapiąc się w fale, opalając się, pływając. Takie lenistwo najszybciej mnie regenerowało. Żadnych sms-ów, laptopów, maili, ostatecznych terminów, zero pośpiechu, nerwowości i haseł w stylu: “Uwaga! Zmieniamy koncepcję! Mamy tylko 24 godziny!”. Marzyły mi się długie spacery po lesie, wieczorne kąpiele w jeziorze i nagi Jurek obok mnie na tapczanie… Tylko ze względu na rodziców nie wyłączyłam telefonu.

    Podczas naszego pobytu było sporo osób z południa kraju, głównie ze Śląska. W dwóch pokojach mieszkało czterech górników. Solidnej postury, w sile wieku i nigdy nie wiedziałam całej czwórki trzeźwej. Na piętrze mieszkały dwie rodziny z dwojgiem dzieci w wieku szkolnym. Przedział wiekowy dzieciaków 8-11 lat. Te dały nam popalić! Wieczorem, po kolacji, kiedy każdy chciał nacieszyć się ciszą, posiedzieć przy lampce wina na balkonie, porozmawiać albo obejrzeć jakiś film w telewizji, dzieciaki zaczynały zabawy na korytarzu. Grały w piłkę, bez strachu waląc nią we wszystkie drzwi, goniły się, rywalizowały w jakichś zabawach, w których walczyły na plastikowe miecze itd. Hałas, piski, krzyki, wybuchy śmiechu, płacz, kłótnie po upadku albo zderzeniu.

    Uspokajanie nic nie dawało. Rodzice ich nie pilnowali. Ponoć ktoś zwrócił uwagę rodzicom, ale usłyszał w odpowiedzi, że „dzieci też mają wakacje”. Wieczorem dzieci nie chciały, a rodzice nie pozwalali im bawić się przed naszym budynkiem. Na terenie ośrodka był plac zabaw, pokryte piaskiem boisko do piłki nożnej i kort tenisowy. Ale z nich dzieci w ogóle nie korzystały. Uroki walki z dzieciakami psuły wszystkim pierwszy tydzień pobytu. Poza ich rodzicami.

    #

    Nasza grupa przyjechał najwcześniej. I pewnie dlatego spokojnie zjedliśmy smaczny, obfity obiad i wylegiwaliśmy się w ciszy w pokojach przy otwartych drzwiach balkonowych, a potem nad jeziorem. Plaża nie była zbyt duża, ale wystarczająca na potrzeby mieszkańców ośrodka i nawet zadbana.

    Drugiego dnia odbywał się wieczorek zapoznawczy. Jakieś dwie godziny po kolacji stołówka przybrała zupełnie inny wygląd. Wszyscy znali plan pobytu, więc panie zabrały trochę ciuchów, wiedząc o takich atrakcjach. Czas do wieczorku większość kobiet poświęciła na przygotowania. Jakimś cudem udało się pomieścić prawie 90 osób przy 6-osobowych stołach w stołówce, a obszerny taras służył za miejsce do tańca. W pomieszczeniu zaczęła panować duchota, więc wszystkie drzwi prowadzące na taras zostały otwarte. Tam za konsoletą stał didżej, tam ustawiono bar, więc spragnieni darmowego alkoholu i tańczący więcej czasu spędzali na tarasie.

    Kierowniczka zaskoczyła nas. Miejsce do tańca zostało dobrze oświetlone, w kilku miejscach ustawiono świece w specjalnych kloszach i nagle taras zmienił klimat na znacznie bardziej przytulny, prawie intymny. Nawet krzyki pierwszych podchmielonych gości nie raziły. Wraz z mężem nie jesteśmy jeszcze zbyt starzy, od kilku lat po trzydziestce, ale to znacznie starsi od nas byli najbardziej aktywni. I w tańcach, i przy barze.

    Kierowniczka zachwalała jakieś miejscowe wino, które wszyscy degustowaliśmy. Wino o intrygującym owocowym smaku, według mnie niepotrzebnie doprawione spirytusem, ale szefowa ośrodka wiedziała, co robi. Dwie duże szklane bańki, wypełnione po brzegi, zostały opróżnione jeszcze na długo przed końcem imprezy. Chłopak obsługujący część bufetu z darmowymi alkoholami, aż do wyczerpania zapasów nie miał chwili przerwy. Też wysłałam męża po dolewkę, jednak swój napój sączyłam do końca zabawy. Przynajmniej tak mi się wydaje. Na każdym stole stały jeszcze dwie półlitrowe butelki. Też wliczone w koszt imprezy. Na jedzenie nikt się specjalnie nie rzucał. Ale na  darmowy alkohol… Jak spragniony turysta na pustyni, który po dwóch dniach wędrówki bez kropli wody nagle widzi źródełko.

    Z niesmakiem przyglądałam się tej przepychance przy barze.

    #

    – Mariolka, gdyby ludzie byli bardziej pijani, to tam doszłoby do bójek – z rozbawieniem, obserwując długą kolejkę, mruknął do mnie Jurek, mój mąż. Ruchem podbródka wskazał miejsce obserwacji.

    – O tak, mało kto umie bawić się bez alkoholu – potwierdziła Regina, nasza sąsiadka przy stoliku.

    Jej mąż, Stefan, solidnie zbudowany mężczyzna z brzuszkiem i siwą, bujną czupryną, w milczeniu pokiwał głową. Z kpiącym uśmiechem przyglądał się kolejce prawie walczącej o darmowe, podrasowane wino.

    – Jest tyle możliwości świetnej zabawy bez wspomagania – z uśmiechem mrugnął do żony. Renia pokiwała głową. Nieznacznie uśmiechnęła się.

    Oboje prawdopodobnie dobiegali 50. Prawdopodobnie, bo o ile Stefan wyglądał naturalnie, Renia starała się strojem, kosmetykami zaniżać swój wiek. Ale muszę przyznać, że wyglądała atrakcyjnie. Chociaż miała nadwagę, to w dżinsowych spodenkach i żółtym tiszercie zwracała na siebie uwagę. Blond włosy uczesane w modnego boba, delikatny makijaż. Na nogach miała złote sandałki na szpilce. Do tego złoty łańcuszek na szyi i drugi na przegubie dłoni. Była ładnie, równomiernie opalona, a nie spalona „na brąz”, więc opalenizna dodawała jej uroku, a nie postarzała. No i atrybut, o którym zapomniałabym! Duży biust. Nadwaga nie tonowała wrażenia, jakie robiły jej piersi. Każdy mężczyzna ‘tam’ spoglądał, mijając ją. Do tego kobieta pogodna, uśmiechnięta. Swoim usposobieniem wręcz zachęcała panów do nawiązywania kontaktów. Stefan w ogóle nie reagował, kiedy widział innych mężczyzn śliniących się do niej w trakcie tańca bądź rozmowy.

    Kacper i Kinga siedzący przy naszym stoliku byli młodsi od nas. Może nie o dziesięć lat, ale o pięć na pewno. Dobiegali trzydziestki i chyba nie byli małżeństwem. Ona tuliła się do niego, całowała go, on był bardziej zdystansowany, ale oddawał pocałunki, rewanżował się krótkimi pieszczotami. Wyraźnie nie lubił publicznego okazywania uczuć. Kinga również była efektownie ubrana. Dość wysoka, więc nie założyła szpilek, ale w delikatnych sandałkach o jasnobrązowym kolorze wyglądała, jakby była boso. Szczególnie w tańcu ta iluzja robiła wrażenie na oglądających ją mężczyznach. Krótka błękitna spódniczka, błękitna bluzka związana wysoko nad pępkiem dodawały je uroku, świeżości i odejmowały lat. Była szczupła, bez fałd tłuszczyku, więc mogła sobie pozwolić na taki ubiór. Proste włosy jasnej szatynki spięte w „koński ogon” jedynie podkreślały młody wiek ich właścicielki. Renia patrzyła na nią z kobiecą zawiścią. W duchu śmiałam się z jej zazdrości. 

    #

    Po pierwszej godzinie imprezy nastrój się tak zmienił, że towarzystwo przy stoliku mijało się jak przy bufecie. Ciągle nowe twarze, kolejni zapraszający do tańca. Ponieważ nasze dwie butelki alkoholu już były puste, więc nie było obaw, że ktoś będzie żebrał o kieliszek alkoholu. Sporo tańczyłam, Jurek również korzystał z okazji. W ogóle od pewnego momentu miałam wrażenie, że jest na imprezie więcej osób niż było nas na samym początku. Nie myliłam się. Nie usłyszałam komunikatu, ale po drugiej stronie jeziora też były domki, z których przyszło sporo osób, aby potańczyć. Przynajmniej ze dwa tuziny.

    Właśnie szalałam z jakimś facetem na tarasie, kiedy dałam mu znak, że już dłużej nie wytrzymam bez picia. Byłam tak spragniona. Podprowadził mnie w kilku krokach na bok, tam stali jego koledzy.

    – Panowie, coś ekstra dla pani, jest bardzo spragniona, a wodą nie poczęstuję! – zawołał do kolegów.

    Po chwili trzymałam w ręku kieliszek z jakimś musującym płynem.

    – Co to jest? – spytałam lekkim tonem. Nie chciałam wyjść na przesadnie podejrzliwą, a byle czego też nie chciałam pić.

    – Proszę spróbować! – życzliwym uśmiechem zachęcał mój partner od tańca. Chyba miał na imię Juliusz, bo dla własnej wygody, ochrzciłam go mianem: Cezar. Miał taki kędziorek z przodu. Cezar dalej reklamował: – To miejscowy, naturalny specyfik. Orzeźwiający, ale ma moc wina. I na pewno będzie smakował – zapewnił.

    Mimo zapewnień połknęłam jedynie mały łyczek. Nic. Połknęłam znacznie większy i spodobał mi się smak.

    – Jakiś owoc i ten aromat… – spojrzałam na nich. – Smaczne. Dziękuję – uśmiechnęłam się. Wypiłam resztę płynu, oddałam kieliszek.

    – Byle czym byśmy nie częstowali – zapewnił jeden z nich nieco urażonym tonem.

    Tańczyliśmy jeszcze chwilę i nagle poczułam, że odcina mi prąd. Próbowałam coś powiedzieć, ale nie słyszałam własnych słów. Mój partner spojrzał na mnie i coś do mnie mówił. Nic nie rozumiałam. Wziął mnie pod rękę i sprowadził po schodach poniżej tarasu. Stało tutaj kilka ławek, kilka osób paliło papierosy. Poszliśmy w bok. A raczej wlokłam się za nim, bo gdyby mnie puścił, upadłabym. Znalazł ławkę, którą od tarasu osłaniały świerki. Żadnego oświetlenia. Chwiałam się i chciałam usiąść, a najchętniej położyłabym się. Ten facet szarpał mnie za rękę, a ja chciałam usiąść.

    Wtedy chwycił mnie w pół i nieco uniósł. Fajne uczucie… Patrzyłam w ciemność i czułam się, jakbym leciała. Zakręciło mi się w głowie. To on gwałtownie odwrócił mnie. Staliśmy za ławką.

    – Ale ja chcę usiąść! – zażądałam. Dziwnie brzmiał mój głos. Jakby mówił ktoś inny.

    Nie miałam siły w rękach, więc na oparcie ławki padłam brzuchem. Piersi znalazły się nad siedziskiem. Ktoś mnie uspokaja. Coś mówi do mnie i głaszcze mnie po plecach, po wypiętej pupie. Inne głosy cicho chichoczą. Ktoś klepie mnie po pupie, ale pod spódniczką! Czyjaś ręka dotyka mojej piersi. Próbuję złapać ją, ale nie mam siły podnieść ręki.

    – Muszę odpocząć! – nie słyszałam wypowiadanych słów. Wiem, że je wypowiedziałam, a one jedynie huczą w mojej głowie. To nie było miłe uczucie, a jeszcze miałam wrażenie, że język mi się plącze. Zgięta w pół widziałam deski ławki, brakowało mi tchu. Słyszałam jakieś śmiechy, szepty, ktoś szarpał mnie za nogi, więc próbowałam kopnąć go. Obraz stawał się coraz mniej wyraźny. Słyszałam coraz mniej, moje ruchy stawały się coraz wolniejsze. Aż w końcu… Czarna dziura. Straciłam przytomność.

    #

    Ból. Coś mnie tak boli, że aż otwieram oczy. Leżę w pokoju na tapczanie. Leżę na lewym boku i uciskam rękę. Jakoś daję radę i przetaczam się na plecy. Boli mnie głowa, w ustach sucho, absmak. Otwieram oczy. W pokoju jest ciemno, na oknie wisi rozciągnięta zasłona. Nawet nie wiem, czy świeci słońce, czy pada deszcz.

    – Ojjj. Źle! – wszystko wiruje. Zamykam oczy. Kiedy trochę przyzwyczajam się, otwieram oczy i rozglądam się. – Gdzie ja jestem? – przez chwilę koncentruję wzrok na jednym obrazie. Na tapczanie pod drugą ścianą śpi jakiś facet! Aż wzdrygnęłam się, tak przestraszył mnie ten widok. – Gdzie ja jestem, do cholery?! – krzyczę w duchu i dalej patrzę na niego.

    Facet śpi. Leży bez butów, ale jest ubrany. Na dłoni widnieje charakterystyczna blizna.

    – O! To Jurek! – oddycham z ulgą. I powoli przypominam sobie. Jesteśmy na wczasach. W ośrodku i wczoraj była impreza. Wieczorek zapoznawczy. Sporo tańczyłam, wypiłam trochę.

    Jurek chrapie. Właśnie przewraca się na plecy i dopiero teraz zaczyna chrapać! Widzę, że ma rozpięty rozporek.

    Sięgam ręką do krocza i prawie trzeźwieję. Wszędzie wyczuwam strupy…

    – Krew?! Skąd krew?! – podrywam się gwałtownie.

    Jeszcze kręci mi się w głowie, ale daję radę. Robię sporo hałasu w drodze do łazienki. Zapalam światło, oglądam się. Rozpięta i pognieciona bluzka. Na niej zaschnięta sperma! I na twarzy! A pod rozpiętym stanikiem kołyszą się piersi. Nie przypominam sobie, żebym próbowała rozbierać się… Jestem bezsilna i skołowana. Nie wiem, co się działo, ani gdzie! Chce mi się płakać. Z pokoju dochodzi chrapanie. Jurek mówi coś przez sen.

    – Cholera! To sperma! Ale skąd?! – nerwowo obmywam się i cały czas gorączkowo zastanawiam, z kim byłam na tarasie? Z kim tańczyłam albo rozmawiałam? Próbuję przypomnieć sobie przebieg ostatniego wieczoru. Bezskutecznie. Słyszę dźwięk telefonu. To sms. Wracam do pokoju.

    Otwieram telefon. Czytam: „Cześć! Tu Renia i Stefan! Po raz trzeci prosimy: obejrzyj filmiki, umyj się i przyjdź do nas, nr 22. Mamy o czym porozmawiać…”. Zmroziło mnie.

    #

    Oglądam wysłany filmik. Oglądam filmik z otwartymi ustami i chyba wytrzeszczam oczy. Skóra mi cierpnie z przerażenia. I z zażenowania! Widzę siebie. Stoję oparta o ławką i facet rżnie mnie w towarzystwie obserwujących i dopingujących kolegów. Jęczę, stękam, rzucam głową na boki. Może jestem pijana, ale nie protestuję! Kiedy skończył we mnie, nagle, z pomocą kolegów, pośpiesznie sadza, a w zasadzie kładzie mnie na ławce i momentalnie znika. Zostaję sama.

    Jeszcze widzę, jak do ławki chwiejnym krokiem podchodzi mój mąż. Kamerzysta musi być w bezpiecznej odległości, bo kamera nawet nie drgnie. Jurek szarpie mnie, ale ja leżę na ławce i w ogóle nie reaguję na szarpanie. Bezradny małżonek siada koło mnie. No, w zasadzie na mnie. Zza kamery dobiega cichy chichot. Koniec nagrania.

    Teraz dopiero do mnie dociera coś, co już wcześniej mnie niepokoiło, ale nie potrafiłam tego określić, mianowicie:

    – Gdzie są moje majtki?! – szepczę i słyszę swój wściekły głos. Kiedy facet mnie rżnął nie miałam ich na sobie, ani pod stopami, ani nigdzie obok ich nie widziałam.

    Na korytarzu jakiś hałas. To smarkacze wyszły z piłką i już trenują przed wieczornym, czyli głównym występem. W tej chwili wyjątkowo ignoruję ich zachowanie. Piłka uderza o czyjeś drzwi. Potem o kolejne. I jeszcze jedne. Śmiech, chichot, krzyki. Nagle ktoś wypada na korytarz i wściekłym, ale tubalnym głosem ‘strofuje’ dzieci. Po tym nieoczekiwanym wrzasku dorosłego, słyszę tupot nóg dzieciaków na schodach. I zalega kojąca cisza… Niecierpliwie wracam do przeglądania załączników.

    – Jest drugi filmik! – z niezrozumiałych powodów moje zdenerwowanie rośnie.

    #

    Początkowo obraz jest chaotyczny. Ściana, podłoga, sufit, spódniczka, jakaś ręka, drzwi, lampa na suficie, ściana w powiększeniu. Oczopląs. Filmujący szarpie kamerką. Kiedy wreszcie stabilizuje obraz, ktoś zapala światło w pomieszczeniu…

    – Cholera! Nasz pokój! – ze zdenerwowania zagryzam wargi. Patrzę i bezwiednie zaczynam ogryzać skórkę przy palcu.

    Najpierw obiektyw na mojego męża. Stefan prowadzi go.

    – Muszę do toalety! – domaga się Jurek i próbuje zwrócić.

    – Przestań! Przed chwilą sikałeś na trawniku – upomina go Regina.

    – Ja? – dziwi się Jurek i rozgląda półprzytomnym wzrokiem. – Aaa, faa, faa-ktyszńe…

    – Ale fiutka to masz małego, chi, chi. Czym ty ją zaspokajasz, chłopie? – mruczy rozbawiona Renia i delikatnie klepie go po rozpiętym rozporku. – Kijem? A może koledzy pomagają?

    Siedzę zdegustowana i zaskoczona. Do naszej sąsiadki nie pasuje taki wulgarny i prostacki komentarz. Tego nie spodziewałam się akurat po Reni! Aż trudno mi w to uwierzyć… Domyślam się, że to ona pomagała mu przy oddawaniu moczu i teraz rewanżuje się.

    Stefan doprowadza mojego męża do tapczanu i sadza. Potem zdejmuje mu buty i cofa się. Jurek, z zamkniętymi oczyma, kładzie się na boku, wciska poduszkę pod głowę i w zasadzie od razu zasypia! Stefan rzuca na niego rozłożony koc.

    – Jest gotowa? – pada pytanie zza kamery.

    – Jest, jest. Sam zobacz… – słyszę zirytowany głos Reni.

    Kamera kieruje się na mnie. Leżę na swoim tapczanie na lewym boku. Pupa wypięta, nogi razem, jeszcze w szpilkach, ale mam potarganą fryzurę i pomiętą bluzkę. I coś mamroczę.

    – No, to ruszaj, Teo! – wesoły głos zza kamery popędza kolegę.

    – Już wiem! Ten za kamerą to facet, który wykorzystał mnie na ławce! – zdenerwowana prostuję się. – Cezar!

    #

    Nie widzę twarzy mężczyzny, który podchodzi do mnie, ale oświetlenie jest dobre. Kamera jest za jego plecami. Podciąga moją spódniczkę i widzę swój goły tyłek!

    – No, solidnie ją zerżnąłeś! – śmieje się Teo, gładko uczesany brunet w kolorowej, ‘hawajskiej’ koszuli. Teraz zauważam takie szczegóły. Pozostali również śmieją się. Renię też bawi jego komentarz, wyraźnie słyszę jej śmiech. Mężczyzna powoli rozpina rozporek, słychać charakterystyczny trzask zamka.

    – Staram się! – odpowiada mój ‘tancerz’ Cezar.

    Brunet rechocze i śliną nawilża penisa, potem wejście do pochwy. Obrywam solidnego klapsa.

    – Zobaczymy, do czego się nadajesz! – mruczy i wciska we mnie penisa.

    Poruszam się nieznacznie. W tym stanie na pewno nic nie poczułam.

    – Oooch! Fajna, dość wąska! – sapnął zadowolony brunet. Zaczął rytmicznie uderzać biodrami.

    Kamera wykonała zbliżenie. Dokładnie widzę jak penis znika w mojej pochwie. I wysuwa się. Powoli i znowu znika. Mężczyzna czasami mocno uderza, ale nie uzyskuje żadnej reakcji. Odchyla się, dłoń chowa za swoją głową i znowu rytmicznie mnie rżnie.

    Spojrzałam w róg ekranu. Mój mąż nadal twardo spał. Nawet nie ruszał się. Zawsze tak reagował na alkohol. Nieważne, czy wypił jeden kieliszek, czy pół litra.

    Mężczyzna sapał i rżnął mnie w tym samym rytmie. Czasami tylko widzowie ponaglali go, albo złośliwie komentowali moje zachowanie. Po prostu świetnie bawili się moim kosztem. Gdy już nieco przywykłam do tego obrazka…

    – Czekajcie! Mam pomysł! – rzucił brunet. Szarpnął mną jak kłoda drewna i założył sobie moją prawą nogę na ramię.

    – E, ładnie wygolona cipka! – Stefan docenił moje starania.

    Zagryzłam wargi. Czerwienię się. Mimowolnie objęłam się rękoma. Byłam zażenowana. Nie mam natury ekshibicjonistki. Moje potrzeby wstydu, poniżenia i ekscytacji w zakresie obnażania wystarczająco zaspokaja ciekawski mąż.

    – No, teraz patrzcie! – brunet podniósł głos i wszyscy ucichli. Znieruchomiał, wyjął penisa i po chwili wpychał go ponownie. Jednak tym razem wyraźnie natrafił na opór. Stękał. Ja też.

    – I co, wchodzi? – ciekawska Renia dała głos.

    – Wchodzi, wchodzi! – potwierdził Cezar zza kamery.

    – O, cholera! On wchodzi do odbytu! – aż krzyknęłam, kiedy to dotarło do mnie. Niespokojnie spojrzałam na Jurka, ale, na szczęście, nadal twardo spał.

    Już wiedziałam, dlaczego czułam taki ból. Smutno pokręciłam głową i ciężko westchnęłam. 

    – A ja, naiwna, myślałam, że podczas wczorajszej imprezy upadłam na pupę…

    – Proszę! – szczeknął z dumą brunet. – Wszedł cały! – chwilę później rżnął mnie rytmicznie. Reszta kibicowała mu głośno. Wszyscy świetnie bawili się moim kosztem. Jeszcze widziałam, jak moja zadbana stopa w szpilce podrygiwała na jego ramieniu.

    #

    Facet był w dobrej kondycji. Od kilku minut rżnął mnie w szybkim, równym tempie. Już był bez koszuli, jego skóra połyskiwała od potu. Ruszałam się pod nim, próbowałam podnieść, ale za każdym razem podbijał rękę, na której opierałam się albo po prostu pchał mnie na tapczan.

    – Dokładniej obejrzymy dziewczynkę – sapnęła Renia i podeszła do mnie. Nachyliła się, a kamera zarejestrowała błysk białego materiału w jej kroczu. Krótkie spodenki o szerokich nogawkach umożliwiły taką obserwację. Ciche “O!” kamerzysty dowodziło, że jemu spodobał się ten widok. Renia rozpięła mi bluzkę, stanik i podciągnęła do góry. Uwolnione piersi wypadły z niego.

    – O, ma ładne cycki! – głos kamerzysty.

    – No, będziecie mieli czym pobawić się! – śmieje się Renia.

    – Dupę też ma niezłą! – wystękał Teo.

    Podszedł Stefan i złapał mnie za cycki. Bawił się nimi, ciągnął, miętosił, ściskał brodawki. Potem wykręcił brodawki. Gdybym była przytomna, pewnie wyłabym z bólu. Ścisnął piersi, szarpnął, puścił je i otwartą dłonią klepnął je solidnie. To naprawdę nie był pieszczotliwy klaps. Było słychać głośne uderzenie. Spojrzał w dół i sięgnął do mojej cipki, oglądał i macał ją chwilę. Potem jeszcze… uderzył mnie w twarz! Lekko stęknęłam z wrażenia.

    – Cholera, nie daliście jej za dużo? – z głosu Stefana przebijał niepokój, kiedy wycierał o mnie wilgotną dłoń.

    – Nie! Spoko! Miała dostać normalną porcję, a wypiła tylko jeden kieliszek – uspokajał kamerzysta.

    – Uwaga! Finiszuję! – wystękał zasapany i spocony brunet.

    – Teo! Czekaj! – Renia poderwała się i chwyciła mnie za głowę. Ucisnęła szczęki i otworzyła mi usta.

    – Co jest? – brunet nadal mnie rżnął, ale musiał zapytać.

    – No, Teo, pokaż, jak się zlewa prawdziwy mężczyzna! – zachichotała Renia.

    Brunet jednym ruchem wyszedł ze mnie, stanął przy mojej twarzy. Pochylił się, oparł na jednej ręce, a drugą masował penisa.

    – No, spuszczaj się! Teo! – niecierpliwiła się rozbawiona Renia, trzymając mnie za szczęki.

    Brunet bez słowa wsadził masowanego penisa do moich ust i nagle głośno, przeciągle stęknął. Ciężko oddychał przez chwilę, a reszta w milczeniu się przyglądała.

    – Posmakuj swoją dupę! – sapnął zadowolony z siebie i zamieszał sterczącym penisem w moich ustach.

    Mężczyźni zaśmiali się z aprobatą. Blondyna im wtórowała.

    #

    – Jest! Brawo! – śmiała się Renia. Puściła moje szczęki i klaskała. Była tak ożywiona w trakcie oklasków, aż jej piersi ‘skakały’ pod tiszertem.

    – Renia, ależ ty masz świetne cycki! W ogóle świetnie wyglądasz! – kamerzysta był szczerze zafascynowany. Sterczące brodawki wyraźnie wypychały materiał.

    – I pewnie chcesz więcej zobaczyć? – zapytała prowokacyjnie.

    – Nooo…, jasne!

    – Dobra! – szybko zgodziła się. – Ale innym razem! Musisz zasłużyć na nagrodę! – zaśmiała się i wygięła zalotnie. Zaczęła podciągać tiszert. Nie miała stanika, więc już widzieli fragment jej nagich, obfitych piersi. Zatrzymała obnażanie piersi, gdy było widać może ich czwartą część.

    Wręcz czułam, jak mężczyźni wyczekiwali na pokazanie sutków. W pokoju panowała cisza.

    – Coś dla fetyszystów! I nie tylko… – pomyślałam. Jurek też zachwycał się dużymi, zadbanymi biustami. Mój nie był tak duży, ale miałam spore sutki. To też bardzo go podniecało. Podobnie jak sterczące brodawki podczas seksu. Musiałam uważać, żeby mi ich nie odgryzł… Ale teraz patrzyłam i słuchałam tego dialogu z otwartymi ustami. – Renia nie ma żadnych zahamowań! – dotarło do mnie. Przy stole zachowywała się zupełnie inaczej.

    Kiedy wydawało się, że zacznie zdejmować tiszert, nagle opuściła go i jednocześnie powiedziała, wskazując na mnie:

    – O! Zobaczcie! Ale Teo się spuścił!

    Z moich otwartych ust wylewała się strużka spermy. Wciąż leżałam na boku. Wyglądałam jak zmięta, zużyta lalka.

    – Nooo, Teo! Mariola będzie zadowolona, kiedy się obudzi! Ha, ha, ha!

    – Spust na parę gardeł!

    – Brawo, chłopie!

    – Pewnie każda by się ucieszyła… – wyzywająco dodała Renia. Stała nade mną i macała moją pierś.

    Film skończył się. Gdzie w nim padło imię Reni, ale nie sfilmowano ich twarzy. Za to moją widać dokładnie. Również podczas wytrysku.

    – Gdzie pokażę taki film, skarżąc się i nie narażając na śmieszność albo, co gorsza, na poniżenie? – zastanawiałam się. Z ponurego zamyślenia wyrwał mnie sygnał telefonu. Przyszedł kolejny sms. Otworzyłam go i przeczytałam:

    – „Hej, Mariolka! Mamy nadzieję, że już nie śpisz i obejrzałaś filmiki. Przyjdź do nas jak najszybciej! To w Twoim interesie! Filmiki możesz skasować, wyślemy na maila. S/R”. 

    Rozebrałam się do naga i poszłam pod prysznic.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick