Author: admin

  • Rys – prolog

    Ryszard wyciągnął się na bambusowym łożu, tuż obok swojej afrykańskiej księżniczki. Popatrzył na krzyż na swoich piersiach, który dostał od ojca Tadeusza przed wyjazdem na misje do Konga. Kochał go wtedy jak rodzonego brata, ale teraz był dla niego jedynie częścią stetryczałej przeszłości. Europa jawiła mu się jako kraina czerstwych chujów i zwykłych skórwoludów. Przycisnął jednak krucyfiks do swoich warg, spieczonych słońcem czarnego lądu. Głęboko westchnął i obrócił się w stronę hebanowego oblicza, tak aby wywołać na nim grymas przebudzenia ale jednocześnie nie przestraszyć. Zwierzęca namiętność jak pojawiała się w jej oczach natychmiast po przebudzeniu, usztywniała męskiego członka niczym ukąszenie pająka bola-bola. Pajęczak ten posiadał jad wywołujący, niejednokrotnie bolesny, obrzęk członka. Ze względu na niezwykły wpływ kochanki na mężczyzn, Rysiek nazywał ją Bola-Bola. Księżniczka rozszerzyła nogi przyjmując go w swoje łono. Misjonarz posuwistym ruchem zagłębiał się w wilgoć, nadając jej oczom lśniącego połysku. Ubrana jedynie w niewinność, wywoływała u niego lekkie skurcze brzucha już samym zapachem. Jej ciało było powleczone niewidoczną smugą czegoś nie dającego się wyrazić- wonią płodności. Krew dawno już odpłynęła z jego mózgu zmywając jednocześnie wspomnienie o misji z jaką przyjechał tu przed laty. Jak to się stało, że polski misjonarz postanowił rozpocząć życie erotyczne wśród ludzi, których miał nauczać moralności i wiary w jedynego Stwórcę? Kiedy wyjeżdżał z rodzimego kraju taka sytuacja była dla niego nie do pomyślenia. Głęboka wiara była niczym lita skała, fundament jego życia. Po przybyciu na miejsce okazało się jednak, że tubylcy są nieprzejednani. Nie było mowy o jakimkolwiek dialogu, dzieliła ich ta sam odległość co wcześniej. W końcu z przerażeniem odkrył przyczynę ich niechęci i poczuł się przytłaczająco nagi. Odkrył, że tubylcy zakrywają jedynie to co wstydliwe, ale nie swoje przyrodzenia, z nich byli naprawdę dumni. Ukrywali rany, obrażenia i to co wskazywała na ich słabość. Ubrany w ustane zakrywającą niemal całe ciało musiał im się wydawać naprawdę obrzydliwy. Ponadto w ich małych chatkach kwitła prawdziwie hipisowska komuna. Dzięki temu, że seks był obecny w życiu każdego dorosłego człowieka i w dodatku nikt się z nim nie ukrywał, nie dało się ukryć celibatu. W rozumieniu tubylców jakiegoś wielkiego zboczenia lub dowodu choroby. W końcu postanowił rozwiązać problem raz na zawsze. Zwołał mszę i w jej trakcie obnażył się z sutanny, okazał się to wielki przełom w jego karierze kaznodziejskiej nareszcie mógł się zbliżyć do otaczającej go społeczności. Następnym krokiem miało być porzucenie celibatu, krępował go podczas spotkań z ludnością. Pojawiało się  tylko jedno pytanie! Z kim?  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel Makuch

    Opowiadanie o zbuntowanym misjonarzu

  • Zakochani niegrzeczni

    O nie! Dziś nie mam ochoty na romantyczny wieczór, świece czy wino. Dziś będzie szaleństwo, adrenalina i energia. Zaczekam na niego ubrana w koronkowy czarny kostium, który tak bardzo go pociąga. Uwielbiam patrzeć jak patrzy na mnie z pożądaniem, gdy stringi pięknie oddzielają linię moich pośladków, a stanik niewinnie kształtuje mięciutkie piersi. Pończochy uwydatniają długie nogi, a szpilki na stópkach dodają seksapilu i wdzięku. Makijaż, perfumy, ognista czerwień na paznokciach i ustach będą pierwszym elementem wprowadzającym. Już nie mogę się doczekać, płonę z pożądania. Na sama myśl o tym co lada chwila będzie się działo mój oddech znacznie przyspiesza, cała wilgotnieję z podniecenia…

    Już jest, wrócił, czas zacząć zabawę. Lubię zaskakiwać, tym razem mój Jedyny niczego się nie spodziewa. Gdy tylko otworzył drzwi do mieszkania, ja już byłam gotowa, wiedziałam, ze musze zaspokoić swoje żądzę, inaczej zwariuję. Gdy tylko wszedł do kuchni, otworzył lodówkę w celu zaspokojenia głodu, ja cichutko podeszłam do niego od tyłu, przytuliłam się, łapiąc pewną i silną ręką za jego przyrodzenie, jednocześnie całując w szyje i ucho wyszeptałam ‘ zamawiał pan dziwkę?’ Mój Jedyny już wiedział co się święci, nim zdążył cokolwiek powiedzieć, ja już byłam w trakcie rozpinania jego rozporka. W samej bieliźnie, na kolanach prężyłam się przed nim jak wąż robiąc mu loda. Ssałam jego penisa jak zawodowa dziwka, wiedziałam że On i jego Przyjaciel to lubią. Starałam się wsadzić go po samo gardło, bardzo byłam tego wygłodniała, potrzebowałam tego jak powietrza. Jego penis już był bardzo twardy, od jego szerokości trudno było mi buzie otwierać, Gdy Jedyny już był w fazie wielkiego szczęścia i euforii chwycił moją głowę i zaczął dociskać ją, dławiłam się, krztusiłam, ale to nie problem, dzięki temu byłam jeszcze bardziej podniecona. Obiema rękoma ściskałam jego pośladki, mocno wbijałam w nie swoje paznokcie, za to jaja delikatnie masowałam, lizałam, całowałam, żeby nie sprawić bólu. Gdy czułam, że mój Mężczyzna już jest u zenitu błogostanu oderwałam się od penisa i z wielka gracją podnosiłam się jedną ręka masując jego nabrzmiałego członka zaczęłam go całować po całym ciele. Gdy dotarłam do ust atmosfera była już na prawdę bardzo wysoka, całowałam go bardzo namiętnie, wpychając język w Jego usta jak najdalej mogę, chcąc by poczuł swój smak namiętności. Jego ręce powędrowały na dół, do pośladków, macał je w szaleńczym tempie, tak dziko, zachłannie raz po raz wymierzając solidne klapsy. Z każdym następnym uderzeniem było coraz bardziej przyjemniej, robił to z niesamowitym wyczuciem, aż moje pośladki pulsowały z gorąca i stały się piekielnie czerwone. Lubiliśmy to. Już nie byliśmy sobą. Staliśmy się para dzikich, niewyżytych kochanków, które pragnęło siebie nawzajem z tak ogromną siłą, że byliśmy gotowi zrobić wszystko za chwile spełnienia i radości. Mój Kochany nie wytrzymał, zaczął się rozbierać w wariackim tempie, chwycił mnie w talii obrócił tyłem do siebie, ręką masując przez  delikatny materiał stringów moja cipeczkę mówiąc do ucha ‘ suczko wypnij tyłeczek, zerżnę Cię tak, ze jutro nie usiądziesz’.  Oparłam ręce na blacie kuchennym, rozstawiłam nogi. Przesunął stringi, by  wsunąć się we mnie od tyłu, poruszając się bardzo szybko, energicznie. Zaczęliśmy coraz szybciej oddychać, Kochany chaotycznie pieścił moje piersi, całował szyję. Nagle postanowił zmienić pozycję, kazał położyć mi się na podłodze, zerwał ze mnie majtki i przystąpił do minetki. Lizał moją cipkę bez opamiętania, ciągną, przygryzał, spijał wszystkie soki, palcem penetrował moją dziurkę głębiej i mocniej, najpierw jednym, potem dwoma aż w końcu trzema. To była niesamowita rozkosz, wiłam się i jęczałam z pożądania na zmianę. Wiedział, że jeszcze trochę i dojdę, że mój orgazm będzie tak silny, jak nigdy dotąd. Rękoma próbowałam docisnąć jego głowę jak najbardziej tylko mogłam, lizał, lizał, lizał, nie przestawał. W pewnym momencie przestał, chciał bym i ja spróbowała pyszności, których on przed chwila smakował, słodka jestem, te pocałunki mają w sobie coś szczególnego, uwielbiam  je. Ściągnął ze mnie stanik, zaczął całować piersi, ssać sutki, jednocześnie wkładał swojego wielkiego penisa do mojej dziurki. Gdy już oboje odpływaliśmy, gdy byliśmy bliscy orgazmu, oderwał się gwałtownie i wsadził penisa do mojej buzi, gdy leżałam na podłodze czułam jeszcze większą przyjemność niż wtedy gdy klęczałam przed nim. Miał nade mną pełną kontrolę, nie mogłam mu się wyrwać, wkładał go i wyjmował na zmianę. Gdy zajęłam się całowaniem członka, usłyszałam ‘ kochanie daj buzie, dochodzę’ wsadził mi go najgłębiej jak mógł by spuścić się w samo gardło i tym samym obserwować jak spijam pyszną spermę, która rozlała się po całym moim ciele. Opadliśmy ze zmęczenia, zasypiając w swoich ramionach, szczęśliwi i spełnieni. Ten dzień był bardzo udany, z reszta jak każdy następny i poprzedni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    biedroneczka

    tyle w temacie.

  • Przyjazn na zawsze

    Z Wojtkiem znaliśmy się od podstawówki. Bardzo dobrze się znaliśmy i zawsze mogliśmy na sobie polegać. Nigdy sobie nie odmawialiśmy pomocy. Byliśmy jak bracia. Uczucie połączyło nas dopiero gdy byliśmy w gimnazjum. Mieliśmy wtedy 15 lat.

    Pojechaliśmy na szkolny biwak, było to w czerwcu tuż przed zakończeniem roku szkolnego.  Gdy dojechaliśmy na miejsce od razu wzieliśmy 2-osobowy pokój. Dla mnie i dla Wojtka. Czułem, że coś się wydarzy na tym biwaku 🙂 coś niezwykłego. Byliśmy z przyjaciółmi na ognisku i siedzieliśmy gdzieś do 24:00, może wcześniej może później. Gdy wrócliśmy do pokoju zaczeliśmy sobie opowiadać nasze sny erotyczne itp. Jak chciali byśmy to zrobić i wogóle. Gdy już wzieliśmy prysznic-ale osobno. Byliśmy w samych slipkach. Jego ciało było wspaniale umięśnione, moje troche gorzej. Bardzo podobał mi się jego kaloryfer i uda. Głos miał niesamowicie piękny. Taki bardzo męski. Dale opowiadaliśmy sobie te nasze fantazje. Widziałem jak jago majty się naprężają tak samo jak i moje. Zauważyliśmy to. Byłem troche zawstydzony, ale przecież mamy to samo. 😀 Wtedy on zaprowonowal, który z nas będzie dłużej sobie walił konia. Ja się zgodziłem. On wyjął ze spodni ogromnego penisa. Miał chyba z 18 cm. Był prawie taki sam jak mój. Zacząłem sobie masować i on też wiedziałem że jest mu bardzo dobrze jak i mi.  Mój był coraz bardziej twardy. Wtedy zaproponowałem, zebym ja mu zwalił a on mi. Ja byłem pierwszy. Ciągałem go za włoski łonowe i było mu przyjemnie. Masowałem uda. Powiedział do mnie pocałuj mnie, byłem tak zadowolony że moje sny się spełniają. Całowaliśmy się namiętnie, ostro, z “języczkiem”. Wtedy zacząłem schodzić coraz niżej. Po piersi później kaloryfer..mrrrrr…. I wtedy zacząłem całować czubek penisa. Wojtek tak się rozluźnił, że aż nogi i ręce mu opadły. Wziąłem całego do budzi, owalnymi ruchami ssałem. Póżniej trzepałem ręką. On powiedział że jest mu tak dobrze i, że zaraz dojdzie ale on chciał żebyśmy razem trysneli. To zamieniliśmy się miejscami. On mnie całował. Byłem w siódmym niebie. Wtedy zaczął mi całować mojego naprężonego kutaska. Aż pojękiwałem. Wojtek powiedział: bierz mnie, ja na to: na pewno chcesz? a on: tak, jestem tego pewny. Mieliśmy jakiś płyn w łazience nawilżający. Wziąłem go troche na rece i owalnymi ruchami masowałem mu odbyt aby się rozluźnił. Wojtek pojękiwał. Wtedy on posmarował mi peniska tym środkiem. Powiedział to wchodź. Ja powoli zacząłem wchodzić.  Nic wtedy nie słyszałem i nic nie widziałem. Ruszałem do przodu, do tyłu i tak ciągle. Robiliśmy to tak szybka, że myślałem że dojde, więc zmieniliśmy pozycje. Ja się położyłem na łózko i on usiał na mnie. Zaczął skakać tak jęczął, że coraz bardzić mi się robiło dobrze. Wtedy powiedizałem: zaraz dojde kończymy w środku czy mam wyjąć. Wojtek zasugerował żeby wyjąć. Wyjąłem i zaczął mi walić. Czułem już jak sperma napełnia nasiniowody. I wtedy trysnąłem mu prosto na twarz i troche co buzi. Myślałem, że zemdleje z rozkoszy. Pocałowaliśmy się, czułem jak on miał w buzi moją sperme. Bardzo miłe uczucie. Mówię do niego, że jak on mi zrobił dobrze to ja mu zrobie jeszcze lepiej. Wtedy wsadziłem go sobie w tyłek i zacząłem na nim skakać. Gdy zaczął już powoli dochodzić powiedziałem żeby skończył we mnie. Gdy zaczął się pocić wiedziałem że finish jest już blisko. Wtedy jękną i sperma zalała moje wnętrze. siedziałem na nim tak jeszcze pare minut i zszedłem. Położyliśmy się w jednym łózku. Całowaliśmy się o dotykaliśmy. Wyznał mi że juz od dawna chciał to ze mną zrobić i że się we mnie zakochał. Było już nad ranem. Nie spaliśmy całą noc. Gdy już wszyscy na biwaku wstali to wyszliśmy na dwór. Nie chcieliśmy aby ktoś wiedział co robiliśmy w nocy. Po powrocie z biwaku jeszcze raz się przespałem z nim raz. Byłe jeszcze lepiej 🙂 To już koniec moich miłosnych igraszek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krystain Pawełek

    Przyjaźń na zawsze

  • “Braterska” pomoc

    W zimę człowiekowi aż nie chce się wychodzić z domu. A tym bardziej, gdy celem jego drogi ma być szkoła. Nawet, jeżeli uda nam, bądź jesteśmy zmuszeni (np. przez obecność rodziców) przezwyciężyć niechęć, często punkt docelowy się zmienia, co prowadzi niekiedy do ciekawych sytuacji…
    Paweł dopiero co kończył sprzątać swój pokój, bo za pół godziny miała odwiedzić go jego najlepsza przyjaciółka. Zaplanowali wspólnie wspólne wagary, przy „Pamiętnikach z wakacji”. Co prawda Pawłowi doskwierał mały kłopot w spodniach, ale sam był sobie winien tego, że wstał zbyt późno i nie zdążył go „zlikwidować”, a teraz nie było czasu. Dopiero schował odkurzacz do szafy, a już musiał się ubierać i szybko iść po Martę na przystanek tramwajowy. Zauważył ją już z daleka, siedziała na ławce, z kapturem nasuniętym na głowę i bawiła się telefonem. Podszedł do niej i szturchnął lekko, śmiejąc z jej „rozmarzenia”.
    – No wreszcie, nie mogłeś się pospieszyć? Już miałam wracać…
    – Z pewnością. Mamusia na pewno byłaby zadowolona, gdybyś wróciła do mieszkanka. A przesiadywanie w KFC Ci nie służy, grubasku.
    Przekomarzając się w ten sposób doszli wreszcie do klatki Pawła, po czym otrzepując ze śniegu dowlekli na drugie piętro. Tam Marta zdjęła kurtkę i buty, a chłopak spoglądał na wszystko z ukosa. Była dla niego niczym siostra, mimo, iż znali się niecały rok, co nie zmieniało faktu, że miał na nią cholerną ochotę. Zwrot „grubasku” mógł być w jej przypadku jedynie ironią – figurę miała idealną, mimo niewielkiego wzrostu. Oprócz tego miała śliczne, odznaczające się w tym dniu pod koszulką piersi, rozmiar „D” i krągłą pupę, oraz czarne włosy, sięgające prawie do pasa. „Cud nie dziewczyna” przeszło mu przez myśli.
    – Będziesz tak stał i się gapił, czy mnie zaprosisz dalej? – zapytała patrząc na niego trochę kpiąco
    – Już, już, wchodź „na salony” – przepuścił ją, po czym poprawił tworzącą się wypukłość w spodniach tak, aby nie widziała. „Po co zakładałem dresy?…”
    Początkowo dość grzecznie oglądali serial, śmiejąc się z idiotycznych wręcz sytuacji i dziwnych bohaterów, jednak zbyt długo nie usiedzieli spokojnie i jak dzieci zaczęli się szturchać i wygłupiać. W końcu, leżąc obok „siostrzyczki” na łóżku, Paweł zaczął przebąkiwać coś o nauczeniu go rozpinania jedną ręką stanika.
    – Haha, głupku, taki doświadczony, a nie potrafi? – Nabijała się Marta. – nie wstyd Ci, że prosisz o to dwa lata młodszą siostrę?

    – Weź, nie dobijaj… To jak będzie? Zgadzasz się, mała?
    Przyjaciółka bez słowa obróciła się plecami do niego, po czym podciągnęła do góry koszulkę. Paweł chwilę patrzył zafascynowany na jej szczupłe, nagie plecy, po czym pewnie położył na nich rękę i posunął się w górę. Dotknął wreszcie zapięcia, dłoń lekko mu zadrżała.
    – A teraz przytrzymaj dwoma palcami jedną część, a kciukiem wysuń zaczep – doradziła
    Zrobił, jak mówiła, choć zajęło mu to chwilę. Później spróbowali jeszcze kilkukrotnie, aż doszedł do odpowiedniej wprawy.
    – No, teraz powinno Ci już iść łatwiej z Twoimi panienkami – roześmiała się, obracając gwałtownie w jego stronę. Gospodarz zerwał się jak oparzony i siadł na skraju łóżka przed komputerem, niby chcąc przełączyć odcinek „Pamiętników…”.
    „Akurat dzisiaj nie mogę go opanować…” – wnerwiał się sam na siebie.
    Nagle poczuł oplatające go na brzuchu nogi Marty.
    – A Ty co wyprawiasz, mendo?
    W odpowiedzi ścisnęła go tylko mocniej.
    – Ja Ci dam, poczekaj no!
    Po chwili siłowania i wzajemnych parsknięć udało mu się wreszcie obrócić przodem do niej, złapać za ręce i przygwoździć do łóżka.
    – Noo, nie rób mi taaak… Proszęęę… – jej oczka były słodkie, ale musiał ją jakoś skarcić, więc postanowił dłużej na niej poleżeć. Kiedy rozluźnił uścisk, siostrzyczka prychając spróbowała ostatecznie go z siebie zrzucić, ale on tylko uniósł ją jak piórko, obrócił głową w dół i tak przytrzymując na udach stanął z nią na środku pokoju.
    – Nie przeginaj brat! No weeeź…
    – Kara musi być – powiedział, jednocześnie puszczając jedną rękę i klepiąc ją w tyłek
    Na jej twarzy pojawił się przez moment błogi wyraz. Oj tak, po wielogodzinnym omawianiu różnych zboczonych tematów dobrze wiedział, co jego przyjaciółka lubi. Wreszcie opuścił ją na dół. Tym razem potulnie wdrapała się na posłanie i wydawało się, że wrócą do normalności.
    – Wiesz… – zaczęła – mam ostatnio spore problemy z kręgosłupem. Często mnie boli, czasem to aż muszę zaciskać zęby, żeby nie jęknąć.
    – Aha, no to mamy problem. Ale masz szczęście znać najlepszego masażystę-amatora w mieście! – roześmiał się – pomóc Ci się zrelaksować?
    – Hmm… w sumie, czemu nie. Zaszkodzić chyba bardziej się nie da, a może coś pomoże.
    Paweł nakazał jej więc ułożyć się na brzuchu, a potem położył dłonie na jej ramionach i zaczął masaż. Okrężnymi ruchami schodził coraz bardziej w dół, dopóki „pacjentka” nie chrząknęła znacząco. Wracał więc znów do góry i z powrotem. Marta zamruczała cicho, jak kotka, a on, odbierając to jako pozytywny znak, włożył ręce pod jej koszulkę. Zamarł na sekundę, ale nie spotkało się to ze sprzeciwem, więc kontynuował. Dotykał każdego centymetra jej boskiego ciała, które było dla niego coraz bardziej nęcące. Tak blisko, tu, pod nim… Przesunął dłonie, ugniatając teraz palcami jej boki. Nachylił się delikatnie nad jej położoną na lewym policzku twarzą i spytał:
    – I jak, fajnie?
    – Mhm… – wymruczała
    Ucieszyło go to. Po paru minutach, słysząc głośniejszy oddech siostrzyczki postanowił zaryzykować i jego ręce wsunęły się pod jej brzuch. Teraz już bardziej pieścił ją, niż masował, zmierzając do góry. Wtedy ona podparła się lekko na łokciach, dając mu jakby przyzwolenie. Zahaczył od dołu o jej stanik. Sprzeczne myśli kłębiły się w jego umyśle, ale podniecenie, odznaczające się wielkim namiotem na spodniach, którym ocierał się lekko o jej pupę, przeważyło i położył dłonie na jej piersiach. Zaczął koliście je uciskać. Zaskakiwał go brak reakcji, wyglądało na to, jakby Marta zasnęła, zamknęła oczy i oddychała dość miarowo. „No cóż, jest szansa przynajmniej pomacać…”
    Wślizgnął się pod biustonosz i teraz miał jej dwa cudeńka tylko dla siebie. Rozkoszował się tym momentem. Minęła minuta i już jej sutki były obłapiane przez jego palce.
    Gdyby tylko był pewny, że jest świadoma… wtedy jej ciuchy w kilka sekund poszłyby w strzępy i miałby ją pod sobą całkiem nagą, zdaną na jego żądzę…
    Ale dalej starał się myśleć. Wysunął więc ręce spod niej, po drodze musnął dosłownie jej uda, a ona odruchowo wypięła lekko tyłeczek. Nacisnęła przy tym na jego „namiot”, na co Paweł wypuścił głośno powietrze z ust. „A co mi tam…”
    Jego dłoń wylądowała na pupie siostrzyczki, którą głaskał jakiś czas, jednocześnie lekko pocierając swoimi spodniami o jej. I kiedy zamierzał skończyć zabawę, poczuł na kroczu dotyk Marty. Sparaliżowany, nie wiedział co robić.
    – No co? Zamierzasz mnie teraz zostawić? To tak się mną opiekujesz, braciszku? – wyszeptała, obracając twarz i zerkając na niego zamglonym wzrokiem.
    – Ee… – odebrało mu mowę, musiał wyglądać dość śmiesznie z rozdziawionymi ustami.
    – Dokończ, co zacząłeś. – tym razem jej głos był twardy i pewny, jednocześnie ścisnęła mocniej newralgiczne miejsce przyjaciela.
    Paweł zwariował, dla niego było to niczym zaproszenie do raju. W momencie, z jej niewielką pomocą, pozbył się jej bluzki, jak też stanika (oczywiście rozpiętego jedną ręką). W tym czasie Marta zdążyła przeturlikać się na plecy, więc od razu przyssał się do jej piersi, a siostrzyczka odrzuciła głowę i dalej pomrukiwała. Działał również na dole – rozpiął guzik i zsunął z niej spodnie, pod którym były już jedynie śliczne, koronkowe stringi.
    – No no, jaki perwers siostrzyczko
    – lubię ładnie wyglądać – kokieteryjnie wyszczerzyła ząbki.
    Pocałunkami przeniósł się na jej szyję, a na dole jego palce odsunęły na bok materiał majtek i zaczęły pocierać jej wargi. Coraz częściej z ust kochanki wymykały się westchnienia. Przekrzywiając szyję lizała jego ucho. On natomiast paluszkiem wniknął w jej środek, wysunął go, po czym dołączył drugi. Wsuwał je coraz głębiej, aż do końca. Marcie ewidentnie się podobało, wierciła biodrami. Ostatecznie w niej norce znalazło się miejsce dla trzech „gości” i postanowiła dać trochę rozkoszy braciszkowi. Ściągnęła mu spodnie razem z bokserkami i obejrzała dokładnie jego penisa.
    – Całkiem ładny, na pewno się nada… – wyraźnie się ucieszyła, po czym położyła na nim język, którym jeździła od góry, do dołu. Do pracy dołączyła rączkę, ściągając napletek wycelowanego w nią „sprzętu”, a już po chwili miała go w ustach. Trzymając go w nich wariowała językiem dookoła. Paweł odlatywał, położył jej rękę na głowie i docisnął, a cały drąg znalazł się w jej gardle.
    – Tfu, chcesz mnie udusić? – parsknęła, gdy wreszcie uwolnił ją
    – Przepraszam, ja… – nie zdążył dokończyć, bo znowu znalazł się między jej wargami.
    Po niedługim czasie zaczął dochodzić, więc odciągnął ją, przy czym miała zmartwioną minkę, niczym dziecko, któremu odebrano zabawkę.
    – Pora na prawdziwą zabawę, kotku – warknął ostrzej, czym zaskoczył Martę, podniósł ją z kolan i rzucił na łóżko. Rzucił się na nią i znowu zaczął pieścić palcami jej wnętrze, wraz z łechtaczką. Przyjaciółce wyraźnie to traktowanie się podobało.
    – Wejdź wreszcieeee – krzyknęła
    Nie mógł odmówić. Usadowił się między jej udami, rozszerzając je lekko, po czym złapał za sznurek stringów, zrywając je z niej. Ani pisnęła, a on przyłożył penisa do jej ociekającej soczkami cipki i pchnął. Wszedł do połowy długości. Wypięła się, zaczerpując oddech i zapraszając do intensywniejszych pieszczot piersi, którymi za chwilę zaopiekowały się jego niecierpliwie błądzące dłonie. Był w niej… wreszcie ją miał.
    Wysunął się i wsuwał znowu… rozciągał ją, dopasowując do siebie powoli. Nie myśleli o konsekwencjach, żadne z nich nie przerwałoby teraz tego przepełnionego seksem aktu. Kiedy Paweł poczuł, że ma już odpowiednio dużo miejsca, zaczął poruszać się szybciej. Obsypywał pocałunkami jej szyję, a ona otwierała usta i głośno jęczała, wplatając krótkie komendy: „Szybciej! Mocniej!”, bądź różne-takie, bardziej religijne. Oplotła go nogami, przyciskając do siebie, jednocześnie unosząc w górę biodra i zapewniając mu głębszą penetrację. Kołował w niej tyłkiem, zmieniał często kąt posuwania, co spotykało się z aprobatą partnerki. Jej palce drapały jego łopatki, wbijając się w nie. Dochodzili wspólnie. Niespodziewanie Marta wypuściła go z uścisku i zepchnęła z siebie, uciekając z łóżka. Zaskoczony ruszył za nią, jednak ona się obróciła i popchnęła go z powrotem na posłanie. Klęknęła nad jego fiutem i nacelowała go do swego środka, nabijając się na niego do końca.
    – Mam Cię – krzyknęła. Zamarli na moment. W końcu zaczęła się unosić do góry i na dół, kręcąc biodrami i stymulując ich wspaniale. Trzymała mu nadgarstki przyciśnięte swoimi dłońmi nad jego głową. Piersi przelatywały mu w galopie nad twarzą. Oboje czuli zbliżający się orgazm. Marta dawno nie czuła się tak idealnie wypełniona, natomiast Pawła podniecała dzikość partnerki. Puściła jego ręce, a on momentalnie przysiadł i przyssał się wreszcie do jej ust. Całowali się namiętnie, splatając językami. Aż doszli, doszli do punktu kulminacyjnego, on wystrzelił cały ładunek swojej spermy do jej norki, a ona, czując ten żar przeżyła wspaniały orgazm. Napięły się jej mięśnie, wygięła się w łuk, a jej cipka zaczęła się zaciskać na sprzęcie przyjaciela. Opadli powoli na łóżko, wymieniając jeszcze pieszczoty, gdy Paweł dalej wykonywał delikatne pchnięcia. W końcu zmęczeni legli obok siebie, uśmiechając się błogo.
    – O czym myślisz? – spytał w końcu chłopak
    – O tym, że dobrze jest mieć brata, który pomoże w potrzebie…

    c.d.n

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pat Kap
  • Poziomkowa przygoda z kuzynem

    Był zimny lutowy dzień, połowa ferii zimowych była już za nami. Za oknem śnieg prószył a od małego kominka w naszym pokoju gościnnym buchało ciepłem. W naszym, bo dzieliłem pokój z moim kuzynem Filipem. Dzieliliśmy pokój który znajdował się na górnym piętrze w domku dziadków w Zakopanym. W sumie nie do końca z moim kuzynem, Filip był synem z pierwszego małżeństwa mojej cioci która była żoną brata mojej mamy, więc nie byliśmy ze sobą spokrewnieni. Nasz pokoik nie był zbytnio duży, oprócz kominka, drewnianego krzesła, małego telewizorka który i tak nie działał, 2 stolików nocnych z prawej i lewej strony oraz wielkiego łóżka które razem dzieliliśmy. W końcu jak powiedziała babcia byliśmy facetami więc co by nam to przeszkadzało. Nie zdawała sobie jednak sprawy do czego mogło by dojść w tym łóżku. Przez ostatni tydzień ferii zimowych zbliżyliśmy się trochę do siebie. Więcej rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się, było jak w bajce.

    Było gdzieś po 23:00. Z dołu było słychać głośno grający telewizor dziadków, mógł bym dać sobie rękę uciąć że już dawno zasnęli i głośno grający telewizor wcale im nie przeszkadzał. Leżałem na lewej stronie łóżka na kołdrze  w moim wieczorowym stroju, tzn. w czerwonym t-shirtcie i krótkich niebieskich spodenkach z otwartym laptopem na kolanach. Koło mnie po prawej stronie leżał on, ociekający seksapilem z każdej strony, w turkusowej koszulce i przyciasnych ciemno zielonych bokserkach, które idealnie wyrzeźbiły jego ciało. W rękach trzymał książkę a w tle słuchał muzyki ze swojego telefonu. W sumie głupio było mi tak o nim myśleć, w końcu na podwórku nazywali nas kuzynami. Ale co ja mogłem na to poradzić że po prostu mi się podobał.

    Leżeliśmy tak aż nagle przysunął swoją nogę do mojej. Położył swoją gorącą stopę na mojej i dalej czytał. Wyślizgnąłem stopę z spod jego i odsunąłem jego nogę na miejsce. Nie dlatego że mi się to nie podobało, wręcz przeciwnie, wiedziałem że nie ustąpi i znów położył swoją stopę na mojej. Gdy znów spróbowałem wydostać moją stopę z spod jego, przycisnął moją stopę swoją i przysunął drugą nogę próbując zaatakować moją drugą stopę. Udało mu się to bez wysiłku, był o wiele silniejszy ode mnie. 

    – Nudzi Ci się? Zapytałem go z udawanym podirytowaniem w  głosie.  – Nom, odpowiedział szybko jak by wiedział o co zapytam. Obrócił się bardziej w moją stronę i położył swoją rękę na moim torsie oraz zaczął nią po nim jeździć. Już nie udawał że czyta książkę a ja darowałem sobie laptopa po tym gdy wygrał pojedynek na stopy. Jeżdżenie po moim torsie uznałem za jakiś znak, chyba mnie sprawdzał. Obróciłem głowę w jego stronę, patrzał mi prosto w oczy, podniósł głowę i zbliżył ją do mojej aż dzieliło nas zaledwie parę centymetrów. Nasze nosy stykały się, patrzałem w jego oczy a on w moje. Wreszcie miałem okazję z bliska przyjrzeć się tym pięknym piwnym oczom. Z zawahaniem w oczach zaczął odsuwać swoją głowę. Złapałem go i przyciągnąłem do siebie, taka szansa mogła się już nie powtórzyć. Pocałowaliśmy się, potem odsunął się ode mnie, spojrzał na mnie jak by chciał sprawdzić moją reakcję i znowu pocałował.  Czułem się niesamowicie, mimo że całowałem się już z paroma facetami, to żaden z nich nie całował jak on. Na chwilę przerwał, podniósł się, oparł plecy o ramę łóżka i przygarnął mnie do siebie. Usiadłem na jego kolana i kontynuowaliśmy pocałunek. Jego usta miały słodki posmak poziomek.   Siedząc na nim poczułem coś. Bez zastanowienia domyśliłem się że jego” książę” się obudził a przy okazji i mój. 

     W fali wielkiej namiętności i pocałunków zdjąłem swoją a potem jego turkusową koszulkę. Swoje wargi odlepił od moich ust i skierował na moją szyję. Przycisnąłem go do mej szyi, przeczesując drugą ręką jego czarne włosy. Jego rozgrzane wargi nadal pieściły moją szyję, z jego włosów przeniosłem rękę na jego kark a potem na plecy. Były rozpalone, jak on cały. Docisnąłem się do niego by lepiej umiejscowić się w jego kroku i zacząłem powoli poruszać moimi pośladkami. Z mojej szyi, jego usta powędrowały na moje sutki, i znów go do siebie przycisnąłem. Nagle przypomniałem sobie o czymś, i oderwałem się od niego. Spojrzał na mnie pytająco –  Musimy zakluczyć drzwi, powiedziałem bojąc się ewentualnego przyłapania przez dziadków.  – Już dawno je zakluczyłem, spojrzał na mnie niepewnie.  – Uknułeś to? , zapytałem go jeszcze bardziej podniecony.  – A co, nie podoba Ci się? , wyszeptał do mnie.  – Nawet nie wiesz jak bardzo mi się to podoba, odszeptałem.

    Usiadłem na kolanach, złapałem go za nogi i przysunąłem do siebie. Położył się, całowałem jego tors, pieściłem sutki i je masowałem. Odessałem się od jego sutków i zdecydowanie całowałem go niżej oraz niżej. Wsunąłem rękę w jego obcisłe bokserki i przejechałem po jego króciutkich włosach łonowych. Złapałem jego gorącego kutasa. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego jaki był twardy. Obciągnąłem go raz, czułem że robi się coraz mokrzejszy. Zsunąłem bokserki które jak uważałem stały mi na drodze do anielskiego orgazmu. Filip cicho zamruczał a ja ponownie złapałem jego wacka i obciągnąłem do samego końca po czym zacząłem ssać i jeździć wargami po jego żołędziu.  On wił się z rozkoszy a ja kontynuowałem. Jedną ręką złapałem jego jajka i delikatnie je pieściłem i ściskałem a drugą obciągałem mu powoli, drażniąc końcówką języka jego żołędzia. Drażniłem, ssałem, śliniłem, obciągałem i pieściłem. Jego penis zaczął lekko drgać, poczułem jego dłonie na mojej głowie. Moje usta wypełniły się jego spermą. Mimo że zapach tego płynu zawsze mnie obrzydzał to w smaku był nawet nawet. Był jak zimna lemoniada po naprawdę gorącym dniu. Oblizałem resztki z jego penisa. On podniósł się na kolana, klęczeliśmy naprzeciwko siebie. Złapał mnie, przygarnął do siebie i pocałował, kierując swoją rękę na moje krocze. Zdjął moje spodenki razem z bokserkami i wziął się do roboty. On się nie cackał, od razu dostarczył mi ogromnej przyjemności. Jego usta i ręce czyniły cuda. Miałem ochotę krzyczeć i jęczeć z przyjemności, ale musiałem zadowolić się jedynie cichym jękami i wzdychaniem. Dość szybko się spuściłem a Filip raczej nie robił tego pierwszy raz, a to jeszcze bardziej mnie podnieciło.

    Z kolan popchnąłem go z powrotem na pozycję leżącą. Wpadłem mu w ramiona i przez chwile całowaliśmy się obściskując się. Wyrwałem się z jego objęć, cofnąłem się trochę do tyłu , złapałem jego kutasa który już doszedł do siebie i dopasowałem aby bez problemowo wszedł w moje pośladki. Za pierwszą próbą udało się i poczułem ogromną przyjemność. Lekko gruby i twardy, na oko 18 centymetrowy fiut siedział we mnie i mogłem zrobić z nim co tylko chciałem. Zacząłem ostrożnie poruszać się, coraz pewniej i już bez bólowo. On wzdychał i stękał a ja coraz szybciej ujeżdżałem go coraz bardziej spragniony przyjemności, namiętności i uczucia wolności. – Ohh, Tomek, wyjęknął do mnie przenosząc swoje ręce na moje biodra w celu dociskania mojego ciała do swojego. Przejął „pałeczkę” i dał mi chwilę odpocząć, samemu mnie posuwając z dołu. Po chwili mu się to znudziło i przekręcił mnie pod siebie. Założyłem nogi na jego plecy a on wszedł we mnie ponownie. Założyłem ręce na jego kark i docisnąłem go do siebie. Zaczęliśmy się całować a on przyśpieszał tempo. Całował mnie wszędzie. Z jego karku przeniosłem ręce na jego pośladki. Były jędrne i przyjemne w dotyku. Pieściłem je a czasem napierałem, aby go dociskać do siebie. Podobało mu się. Na chwilę się zatrzymał, zostając we mnie. Znów nasze usta się do siebie przykleiły. Całowaliśmy się z taką namiętnością, że nawet trudno to opisać. Czułem się jak w nocy poślubnej. Pozostając we mnie, zdjął swoje dłonie z mojego torsu który naciskał podczas posuwania, i podniósł moją lewą nogę i przybliżył ją do siebie, zaczynając znowu mnie ujeżdżać.  Na nowo przyśpieszył  tempo, puszczając moją nogę. Założyłem ją z powrotem na jego plecy dla wygody. Złapał za mojego nabrzmiałego fiuta i w między czasie się nim bawił. Coraz bardziej przyśpieszał. Aby nie zacząć się drzeć z rozkoszy, zaparłem jeszcze mocniej nogi na jego plecach a rękami złapałem się ramy łóżka. On swoje ręce przełożył na moje biodra ekstremalnie przybierając na tempie. Coraz głośniej jęczałem więc zdjął rękę z mojego biodra i wsadził mi do buzi. Sam strasznie głośno dyszał. Poczułem mimowolnie drganie jego kutasa w sobie a po chwili gorące uderzenie jego spermy w moich pośladkach. Zatrzymał się zostając z nim w środku. Schylił głowę do mojej i delikatnie musnął moje wargi. Zaczął się nim jeszcze powoli ruszać. Czułem nadal wypływającą spermę z jego członka.  Po jakimś czasie ustało, więc wyszedł ze mnie i położył się na plecach koło mnie nadal ciężko dysząc. – To było niesamowite, wyszeptałem ciężko.  – Coś czuje że mamy ogromny problem, odpowiedział. Zachodziłem w głowie o co może mu chodzić. – Jaki? , wyszeptałem niepewnie. – Chyba się w Tobie zakochałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Było to moje pierwsze opowiadanie tego typu, mam nadzieję że się podobało. Jeśli się spodoba, to być może napiszę dalszą cześć ich przygód.

  • Napalone kuzynki

         Zosia i jej kuzynka Maja szły polną drogą w kierunku miasta. Były umówione z dwoma chłopakami, poznały ich poprzedniego dnia na jednej z wiejskich imprez, które tak lubiły i teraz wybierały się z nimi na podwójną randkę. Od prawie miesiąca zamieszkiwały na wsi u babci, tak jak w każde wakacje. Dziewczyny przyjaźniły się już od dziecka, mimo iż widywały się tylko w wakacje i w święta. Nawet nie pochodziły z jednego miasta, ale każde lato spędzały razem u swojej babci. Na wieś zawsze przyjeżdżał także ich kuzyn Kazik. We trójkę spędzali czas na różnych pierdołach. Teraz Kazio został w domu i pomagał w czymś dziadkowi, a dziewczyny poszły na miasto. Gdy dotarły w umówione miejsce, chłopcy już tam na nie czekali. We czwórkę razem spacerowali i rozmawiali, po czym postanowili pójść na piwo. Wypili po parę, a następnie Romek zaprosił całą czwórkę do siebie. Jego rodziców akurat nie było, więc mogli u niego posiedzieć. Na miejscu rozgościli się, Romek usiadł na kanapie koło Zosi, a Albert i Maja zajęli fotele. Zosia była piękną, osiemnastoletnią dziewczyną o długich, kręconych blond włosach i niebieskich oczach, więc obydwaj chłopcy patrzyli na nią z pożądaniem. Maja była trochę zazdrosna o swoją rok młodszą kuzynkę, ponieważ była od niej brzydsza i gdy szły gdzieś razem, to mężczyźni zazwyczaj ją ignorowali skupiając całą uwagę na Zosi. Nie była brzydka, ale nie umywała się do przyjaciółki, istnej piękności o idealnej figurze. Sama była niższa i pulchniejsza od niej. Miała brązowe włosy nie sięgające nawet do ramion. Po prostu taka zwykła, trochę puszysta dziewczyna. Ubiór Zosi także wpływał na jej korzyść – miała na sobie czerwoną, zwiewną sukienkę sięgającą do połowy uda i uwydatniającą jej kształty. Chłopcy patrzyli teraz na nią z podnieceniem, a ona widząc to, seksownym ruchem założyła nogę na nogę. Siedzący obok niej na kanapie Romek niby mimochodem położył dłoń na jej kolanie. Zosia nic z tym nie zrobiła, więc postanowił pójść o krok dalej i przesunął rękę w górę po udzie. Gdy lekko je ścisnął, obydwoje poczuli podniecenie. Wypite wcześniej piwa szumiały im w głowach i powodowały zmniejszenie zahamowań. Macał jej nogi, a siedząca naprzeciwko para nie wiedziała, jak ma się zachować. Gdy chłopak wśliznął się ręką pod sukienkę Zosi i zaczął wędrować nią w kierunku krocza, podwijając przy tym sukienkę i ukazując niemal całe nogi dziewczyny, patrzący na to Albert i Maja także się podniecili. Chłopak przysunął swój fotel do Majki i objął ją w pasie. Dziewczyna przytuliła się do niego, podczas gdy on wsunął rękę pod jej koszulkę i macał jej biodra i plecy. Pocałował ją delikatnie, ona odwzajemniła pocałunek. Znad pleców dziewczyny patrzył na kolegę, który palcami pocierał krocze Zosi sprawiając jej tym wielką przyjemność. Siedziała z zamkniętymi oczami na kanapie i oddychała głośno. Miała rozchylone nogi i światu ukazywały się jej czerwone tak jak sukienka stringi. Alberta tak podniecił ten widok, że wsunął język głęboko w gardło Majki i całował ją coraz namiętniej, dłońmi podwijając jej koszulkę w górę. Spotkanie powoli zaczęło przeradzać się w orgię. Żadnej z par nie przeszkadzała obecność drugiej. Romek jedną ręką pieszcząc biust Zośki, drugą wsunął pod jej rajstopy i teraz tylko cienki pasek stringów oddzielał jego dłoń od gorącej cipki. Była wygolona i mokra. Gdy odsunął ów pasek na bok i przejechał palcami po wilgotnej szczelince, Zosia jęknęła głośno. Ten jęk tak podniecił obydwu chłopców, że nie mogli już wytrzymać. Albert wśliznął się na fotelu pod Maję i usadowił ją sobie na kolanach. Przycisnął jej dość dużą pupę do swojego krocza i westchnął. Zaczął poruszać miednicą w górę i w dół, zadzierając jej powoli spódniczkę. Zsunął swoje spodnie i po chwili jego członka od tyłka Majki oddzielał tylko materiał szarych, grubych rajtuz, które miała na sobie. Ocierał się o nie wyprężonym z podniecenia kutasem, czując nim rowek pomiędzy jej pośladkami. Dziewczyna jęczała i na rajtuzach pojawiła się plamka wilgoci. Skierowała dłoń Alberta pod rajstopki. Położył ją na mokrej muszelce i masował ją tam delikatnie, sprawiając dziewczynie rozkosz. Wierciła się na jego kolanach, drażniąc tyłeczkiem członka. Po jakimś czasie włożył go pomiędzy jej ściśnięte uda i zaczął nim poruszać. Waląc ją między gorące, grube uda obserwował, jak jego klęczący przed siedzącą na kanapie Zosią kolega wylizuje jej cipkę. Zośka miała zsunięte na rozchylone uda rajstopy i przesunięty w bok pasek stringów. Romek wylizywał soki wydzielające się z cipki. Po chwili wstał i zamachał kutasem przed jej twarzą, dając do zrozumienia, by wzięła go do ust. Zrobiła to i zaczęła go namiętnie ssać. Romka przeszedł dreszcz. Drażniła jego główkę języczkiem, poruszając przy tym lekko głową w przód i w tył. Ręką masowała się po mokrej cipce. Obserwujący to znad pleców Majki Albert nie wytrzymał długo. Jego ściśnięty udami dziewczyny penis wystrzelił, zalewając spermą rajtuzki. Mocno podniecona Maja wtarła w nie nasienie i czekała, co chłopak zrobi dalej. Niczego się jednak nie doczekała, zmęczony Alek siedział dysząc głośno w fotelu i już się nią nie interesował. Romkowi również nie trzeba było wiele. Zosia w parę chwil doprowadziła go ustami do orgazmu. Spuścił się jej do buzi po czym usiadł obok niej na kanapie i rzekł:

    – No, to by było na tyle.

    – Jak to „na tyle”? – zdziwiła się Zosia – a my?

    – A wy musicie już iść. Zaraz wracają moi starzy.

    – Ej no, jesteśmy niezaspokojone…

    – Powiedziałem, musicie iść! Jazda stąd!

    Przepędzone przez Romka dziewczyny wyszły z mieszkania i skierowały się w stronę własnego domu. Były niepocieszone. Strasznie się napaliły na tym spotkaniu, a ci głupi chłopacy nawet ich nie zaspokoili. Sami się spuścili i kazali im wyjść! Były oburzone. Gdy dotarły do domu wciąż były podniecone, ich rozpalone przez Romka i Alberta cipki wciąż wrzały. Będą musiały jakoś dać upust swoim potrzebom…

     

         Piętnastoletni Kazik był dorastającym kuzynem Zosi i Majki. Razem z nimi spędzał wakacje u babci. Był w wieku dojrzewania i bardzo interesował się dziewczynami, prawie cały czas myślał o seksie i jego penis wciąż był nabrzmiały. Najbardziej jego uwagę przykuwała kuzynka Zosia, która była śliczną dziewczyną o bardzo ponętnych kształtach. Na dodatek odkąd zauważyła jego ciągłą chęć na seks, zaczęła się z nim czasami drażnić, ukazując mu niby nieumyślnie różne części swojego ciała. Od czasu do czasu przebierała się przy nim udając, że nie wie jak wtedy się na nią patrzy. Podobna sytuacja miała miejsce również tego dnia – Kazik wszedł do pokoju, w którym dziewczyna stroiła się na dzisiejszą randkę. Nie kazała mu wyjść, więc został. Udawał, że coś robi, lecz tak naprawdę przyglądał się jej bacznie. Co prawda gdy wszedł to miała już na sobie swoją seksowną, czerwoną sukieneczkę, lecz właśnie zaczynała naciągać na nogi cienkie rajstopki, co również było bardzo podniecającym widokiem. Gdy podciągała je na biodra, to przez chwilę Kazik mógł zobaczyć jej czerwone stringi. Członek od razu stanął mu na baczność. Później Zosia jeszcze pochylając się ukazała mu dużą część swoich długich nóg, tak, że ujrzał przyciemnioną część majtkową jej rajstop. Postanowił, że sobie ulży gdy dziewczyny już pójdą do miasta, lecz wtedy zawołał go dziadek i poprosił go, by w czymś mu pomógł.

     

         Praca z dziadkiem zajęła dobrych parę godzin, przez ten czas Kazik wciąż wyobrażał sobie Zosię. Gdy skończył i wrócił do domu, zaczął się bawić ze swym sterczącym przyjacielem, lecz po chwili usłyszał, że Zośka i Majka wróciły z randki. Schował więc swój sprzęt do spodni, by go nie nakryły. Po chwili weszły do pokoju, w którym siedział i widok Zosi sprawił, że aż mu zabuzowało w majtkach. Przez cienką sukienkę prześwitywał stanik, a głęboki dekolt ukazywał kawałki jędrnych piersi. Nogi dziewczyny poruszały się bardzo seksownie, gdy szła w jego stronę.

    – Co tam, kuzyn? – spytała.

    – Nic nowego. A u was? Jak spotkanie?

    – Bywało lepiej… – rzekła, stając przed nim i sięgając do szafki.

    – Wyjdź, musimy się przebrać – powiedziała Majka.

    Rzucił na nią okiem i zdał sobie sprawę, że jego druga kuzynka teraz, gdy jest odstrojona, również wygląda całkiem seksownie. Przeniósł jednak wzrok z powrotem na Zosię, ponieważ to ona była najseksowniejszą laską. Zośce, która wciąż była podniecona po zabawie z Romkiem, zaczęła świtać pewna myśl. Majce również przemknęło to przez głowę. Uśmiechając się łobuzersko do swoich myśli, Zosia wypuściła z ręki spinkę. Odwróciła się tyłem do fotela, w którym siedział kuzyn i pochyliła się, by podnieść ją z podłogi, wypinając przy tym tyłeczek w jego stronę. Jej ponętna pupcia znalazła się niebezpiecznie blisko niego, aż zaświerzbiła go ręka, by ją dotknąć. Dziewczyna powoli zaczęła się prostować. Odwróciła się i zauważyła, jak Kazik się na nią patrzy. Jego ręka była w połowie drogi do tyłeczka. Zawstydził się pod jej spojrzeniem, lecz ona uśmiechnęła się do niego i seksownie pokręciła pupką. Sperma zawrzała w Kaziku. Zosia zrobiła krok w tył i jej udo dotknęło do jego uniesionej dłoni. Miał ochotę je ścisnąć, lecz speszony opuścił rękę. Dziewczyna usiadła na poręczy jego fotela i przyglądając mu się, seksownym ruchem założyła nogę na nogę. Chłopak nie mógł oderwać oczu od jej ponętnych ud. Widząc podniecenie w spojrzeniu kuzyna, złapała go za rękę i umieściła jego dłoń na swoim udzie. Ośmielony tym gestem Kazik przesunął rękę w dół, na kolano kuzynki, ścisnął je, po czym znów powędrował na górną część nogi. Chwilę sobie pomacał, po czym jego dłoń wśliznęła się pomiędzy gorące uda. Zacisnęła je na niej, a na jej twarzy zaczynało malować się podniecenie. Dotknęła ręką wybrzuszenia na kroczu Kazika i pomasowała go tam lekko. Chłopaka przeszedł dreszcz i aż westchnął z rozkoszy. Czując twardość w spodniach kuzyna, Zosia rzekła:

    – Oj, Kazio, Kazio. Widzę, że twojemu małemu jest za ciasno.

    – Nie trzeba być bardzo spostrzegawczym, żeby to zauważyć – rzuciła pogardliwie stojąca obok i przyglądająca się zajściu Majka. Kazik zupełnie już o niej zapomniał.

    – Rzeczywiście, jest mu trochę ciasno… – powiedział nieśmiało Kazik.

    – To wypuść go na zewnątrz – powiedziała Zosia przymilnie, uśmiechając się lekko – No, nie wstydź się. My ci potem też pokażemy nasze cipki – dodała, widząc speszenie kuzyna.

    Po tych słowach chłopak położył rękę na swoim kroczu i zaczął powoli zsuwać w dół spodnie. Dziewczyny czekały niecierpliwie, aż zobaczą w końcu jego ptaszka. Gdy go ujrzały, zdziwiły się jego rozmiarem – jak na młody wiek Kazia jego sprzęt był całkiem pokaźny.

    – No, no – rzekła Zosia z uznaniem, kładąc dłoń na członku – naprawdę musiało mu być ciasno.

    Dziewczyna pieściła go w dłoni i przyglądała mu się uważnie. Z każdą chwilą czuła coraz większą potrzebę dotykania go, nagle poczuła wielką chęć by być nim dogłębnie spenetrowaną. Jej cipka była już bardzo nabrzmiała z podniecenia. Maja podeszła do nich i wyciągnęła rękę w kierunku krocza Kazika.

    – Mogę też zobaczyć? – spytała, bardziej kierując swoje pytanie do Zosi niż do niego.

    – Proszę – rzekła dziewczyna i zabrała rękę.

    Dłoń Majki znalazła się zaraz na penisie kuzyna i teraz to ona go pieściła. Smyrała palcem jego czuły punkt, a Kazik poczuł zbliżający się orgazm. Kuzynka jednak wypuściła go, nie dopuszczając tym samym do powstania kłopotliwej sytuacji. Kazikowi byłoby wstyd spuścić się przy nich. Majka włożyła sobie rękę pod spódniczkę i zaczęła masować się po cipce przez rajtuzy. Również była rozgrzana z podniecenia do czerwoności.

    – Czy teraz ty mi pokażesz cipkę? – zwrócił się Kazik do Zosi, przypominając sobie, co mu obiecała.

    – Jasne, przecież obiecałam – odrzekła i wstała.

    Stanęła przed kuzynem i zaczęła powoli zadzierać sukienkę. Coraz wyżej i wyżej, seksowne uda odsłaniały się przed oczami chłopaka. W końcu dojrzał coś czerwonego na jej kroczu. Były to przesiąknięte sokami podniecenia stringi. Mokra plama zdobiła również rajstopy dziewczyny. Chwyciła powoli ich gumkę i zaczęła zsuwać w dół. Po drodze zahaczyła kciukami o majtki. Obnażała swoją kobiecość przed Kazikiem. W końcu ją ujrzał. Jakiż to był cudowny widok! Różowiutka, wygolona, mokra i nabrzmiała z podniecenia cipeczka najpiękniejszej dziewczyny, jaką znał. Nie myśląc co robi, wyciągnął rękę, by ją dotknąć. Zosia jednak odsunęła się, nie pozwalając mu na to. Spojrzała na Maję, która siedziała teraz koło ściany z zadartą spódnicą, z dłonią wsadzoną w rajtuzy i masturbowała się, patrząc na nich. Zrobiło jej się żal kuzynki i postanowiła nakłonić Kazika, by najpierw zajął się nią.

    – Nie pozwolisz mi chociaż chwilę pomacać? – spytał zawiedziony chłopak – ty sobie dotykałaś mojego fiutka…

    – Spokojnie, pozwolę ci, ale wszystko w swoim czasie – odparła – najpierw zabawcie się z Mają. Potem będziesz mógł zrobić ze mną, co zechcesz…

    Na te słowa Kazik aż zadrżał z pożądania i z niecierpliwości. Będzie mógł z nią zrobić co zechce! Przecież to było jego największym marzeniem, które myślał, że nigdy się nie spełni. A jednak! Musi tylko najpierw zająć się Mają… To na pewno nie będzie takie piękne jak zabawa z Zosią, ale też może okazać się całkiem przyjemne. Było wczesne popołudnie i dziadek z babcią robili coś jeszcze na podwórku, w domu byli więc tylko oni, mogli zatem robić co chcą bez obawy, że ktoś im przeszkodzi. Wstał więc i podszedł do drugiej kuzynki. Ukucnął przed nią i spojrzał pytająco. Kiwnęła mu przyzwalająco głową i nie czekając co zrobi, złapała jego dłoń i umieściła ją na swoim kroczu. Pomasował jej rozgrzaną muszelkę przez rajtuzy. U niej też były one przyozdobione mokrą plamą. Tarł ją chwilę dwoma palcami, czując na nich emanujące z niej gorąco. Patrzył w jej twarz i widział w niej narastającą rozkosz. Dyszała ciężko. Jego druga ręka powędrowała na dorodny biust Majki. Ugniatał go przez koszulkę, czując dłonią twarde, sterczące sutki. Ścisnął jednego z nich i dziewczyna aż jęknęła. Wsunął dłoń pod jej koszulkę i zaczął nią wędrować po brzuchu dziewczyny do biustu. W końcu jego łapczywa ręka znalazła się na wielkiej piersi. Nie miała na sobie stanika. Złapał ją mocno i zaczął gnieść na wszystkie sposoby. Drugą rękę, którą wciąż masował krocze kuzynki, wsunął pod rajtuzy. Aż się zdziwił, gdy poczuł jak było tam mokro. Nie wiedział, że kobieca cipka może wyprodukować aż tyle soku. Było tam też strasznie gorąco… Wymacał palcami szczelinkę i przejechał nimi po niej parę razy, po czym powoli zaczął wkładać w nią jeden palec, była szeroka, więc bez problemu wszedł w nią też drugim, a potem trzecim. Ujeżdżał ją trzema palcami, widząc na jej twarzy ogromną rozkosz, jakiej doznawała, a drugą ręką, z jej pomocą ściągnął z niej koszulkę. Biust zafalował powodując u Kazika kolejny impuls podniecenia. Złapał się za fujarę i masturbował się, patrząc na cycki kuzynki. Dziewczyna także chciała dać mu trochę rozkoszy, więc położyła się na ziemi i pociągnęła go za sobą. Przyciągnęła go za fiuta do swojego biustu i umieściła go pomiędzy wielkimi, różowymi piersiami. Przycisnęła je do niego i zaczęła lekko nimi poruszać. Kazik również zaczął przesuwać biodra w przód i w tył, waląc ją po hiszpańsku. Piersi były tak wielkie, że jego przyjaciel wsuwając się pomiędzy nie znikał zupełnie, jakby ginął w jakiejś czeluści. Nagle Majka widząc, jaki kutas kuzyna zrobił się czerwony, wypuściła go spomiędzy piersi. Nie chciała go za szybko doprowadzić. Myślała, jakby się tu z nim jeszcze zabawić, gdy przykucnęła nad nią Zosia i wyszeptała jej coś do ucha. Majka na to skinęła głową i uśmiechnęła się, po czym ułożyła się plecami do góry na podłodze. Kazik, czując wielką chęć poocierania się o nią członkiem, położył się na niej. Penis znalazł się na jej tyłku. Zaczął nim poruszać. Wyczuwał nim rowek pod grubymi rajstopami, gdyż dziewczyna nie miała pod nimi majtek. Po chwili kazała mu je ściągnąć. Zaczął więc ją rozbierać, zdjął jej spódnicę, następnie rajtuzy. Zauważył przy tym na nich plamę, jaka została po nasieniu Alberta. Gdy była już naga, poprosiła go, by znów się na niej położył. Zrobił to i jego członek znalazł się pomiędzy dużymi pośladkami. Kuzynka odchyliła rękę za plecy i złapała go za fujarę, by wprowadzić ją do swojej ciaśniejszej dziurki. Kazik zdziwił się, gdy zobaczył co robi, ale nie protestował. Umieściła jego główkę w swoim rowku, a on zaczął na niego napierać. Żeby było łatwiej rozchyliła nogi i uniosła nieco pupę do góry. Wciskał się w nią milimetr po milimetrze, twarz Majki w tym czasie przeszywały grymasy bólu. Co chwilę krzyczała, gdy kuzyn próbował wbić się w jej tyłek za szybko. Po chwili starań dobił do końca i aż westchnął z rozkoszy. Jego penis znajdował się teraz w ciaśniutkim tyłeczku pulchnej kuzynki. Uniósł biodra do góry, następnie opuścił w dół. Aż się zdziwił, ile rozkoszy dostarczył mu ten jeden ruch. Wykonał kilka następnych i poczuł zbliżający się orgazm. Przystopował więc i włożył rękę pod pierś kuzynki, by ją trochę popieścić. Drugą rękę, za jej namową, umieścił pod jej kroczem i wyprostował palec, kierując go do góry, tak, by mogła się na niego nadziewać. Pochłonęła go swoją pochwą. Zaczęła poruszać miednicą, nabijając się na palec. Jęczała coraz głośniej. Jej poruszająca się pupka sprawiła, że Kazik nagle poczuł ciepło rozchodzące się po kroczu. Gorący tyłeczek kuzynki, ciasno opinający jego członka, doprowadził go do orgazmu. Ścisnął z całej siły pierś dziewczyny i jęknął. Wystrzelił w nią nasieniem, co dostarczyło jej dodatkowej przyjemności. Jeszcze nie skończył szczytować, gdy Maja również doszła. Nadziewająca się na jego palec cipka zaczęła drżeć. Dziewczyna wyła, wydawała z siebie urywane okrzyki, przypominające nieco kwiczącą świnkę. Po wszystkim Kazik przez chwilę z niej jeszcze nie wychodził, łapiąc oddech. Trzymając ją za pierś znów zaczął czuć lekkie podniecenie. Wydobył prącie z odbytu i popatrzył pytająco na obserwującą ich przez cały czas Zosię. Uśmiechnęła się i zaczęła klaskać w dłonie.

    – Dobrze, bardzo dobrze – powiedziała.

    – Czy teraz ty się ze mną zabawisz? – spytał Kazio.

    – Przecież obiecałam – odpowiedziała namiętnym głosem i przywołała go do siebie.

    Siedziała w fotelu, Kazik podpełzł do niej na czworakach, zostawiając za sobą leżącą na podłodze, zadyszaną Majkę. Klęknął przy Zosi i położył dłonie na jej kolanach. Ścisnął je i powędrował w górę. Bez zbędnych ceregieli zadarł jej sukienkę i bezwstydnie przyglądał się jej stringom. Położył dłoń na kroczu i macał ją tam, drugą ręką jeżdżąc po udach i napawając się delikatnością jej cienkich, cielistych rajstop. Kuzynka zarzuciła mu nogi na szyję i przyciągnęła nimi jego głowę do swojego krocza. Przycisnęła jego twarz do cipki i wypięła ją w jego stronę. Kazik czuł na ustach jej wilgoć i gorąco, nosem wdychał jej zapach. Wysunął język i lizał przesiąkające sokami rajstopy. Dziewczyna poruszała miednicą, przyciskając ją do twarzy kuzyna, jęczała przy tym rozkosznie. Dłonie Kazika błądziły po udach, aż dotarły do pośladków. Ugniatał je mocno i łapczywie, przyciągając i przyciskając krocze kuzynki jeszcze mocniej do swojej twarzy. Po jakimś czasie oderwali się od siebie i Zosia położyła stopę na kroczu siedzącego na podłodze Kazika. Pomasowała nią jego wyprężonego członka, a jego aż przeszywały dreszcze. W końcu zdjęła z jego torsu koszulę, którą wciąż miał na sobie i zsunęła mu do końca spodnie. Kucał teraz przed nią cały nagi, ze sterczącym fallusem w dłoni. Dziewczyna ześliznęła się z fotela i usiadła naprzeciw niego na podłodze, z rozchylonymi nogami. Kazik zajrzał pod sukienkę i widząc czerwone stringi tak się podjarał, że rzucił się na kuzynkę i zerwał z niej ubranie. Została w samej bieliźnie. Jej żądne dotyku męskich dłoni ciało poddawało się jego macankom, gdy pieścił łapczywie jej biodra, plecy, piersi, uda i w końcu krocze. Gdy namacał się do woli, przewrócił dziewczynę na podłogę i zobaczył oczko na jej rajstopach, które zrobiło się tam, gdy Romek wcześniej obmacywał łapczywie jej nogi. Położył się na niej i wpakował kutasa w owe oczko. Zaczął ją zapamiętale rżnąć między udo a materiał rajstop. Dziewczyna widząc jego pożądanie tak się podnieciła, że nie mogła dłużej wytrzymać. Jej napalona cipka domagała się penetracji. Rozdarła na kroczu rajstopy i przesunęła w bok pasek stringów. Przyciągnęła kuzyna wyżej, tak, że jego twarz znalazła się naprzeciw jej twarzy, a członek ocierał się o mokrą muszelkę. Jego śluz mieszał się z jej sokami, gdy drażnił główką łechtaczkę.

    – Zerżnij mnie, kuzynie… – wydyszała namiętnie Zosia.

    Kazikowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Naparł kutasem na nabrzmiałą cipkę i zaczął powoli się w nią wsuwać. Głębiej i głębiej, aż dobił do końca. W tym momencie obydwoje wydali z siebie jęk rozkoszy. Zaczęli poruszać biodrami, a każdy ruch przynosił im niewyobrażalne doznania. Zwłaszcza Kazikowi, który uważał, że Zosia jest pod każdym względem najlepszą laską na świecie. Wsunął ręce pod jej pośladki i zaczął je ugniatać. Głowę położył na biuście i ocierał się twarzą o stanik. Złapał go w końcu zębami i zsunął w dół, by ujrzeć najpiękniejsze piersi, jakie mógł sobie tylko wymarzyć. Dwie okrąglutkie, różowe, jędrne piłeczki zwieńczone były sterczącymi i twardymi (tak jak prącie Kazika) brodawkami. Przygryzł jedną z nich,  przyprawiając kuzynkę o westchnienie.

    – W końcu to robimy, kuzyneczko… Ochhh, kuzyneczko, zawsze tego chciałem… – sapał jej do ucha.

    Ugniatał i ssał cycuszki, wciąż poruszając penisem w jej cipce. Dostarczało to dziewczynie takich doznań, że niebawem poczuła zbliżający się orgazm. Wbiła paznokcie w pośladki kuzyna i jęknęła:

    – Aaaaaaaach!

    Jej twarz przeszedł skurzcz. Zamknęła oczy i zaczęła wydawać z siebie przeciągłe, głośne jęki. Szczytowała. Kazik czuł penisem skurcze mięśni jej cipki. Również poczuł, że nadchodzi zenit. Posuwał ją z całej siły, aż w końcu jego również dopadł orgazm. Kuzynka właśnie skończyła i leżała bezwładnie pod nim. Jej ramiona były rozrzucone na boki, wyraz twarzy miała obojętny. Zwolnił ruchy i wykrzywił usta. Dyszał ciężko, zaciskając dłonie na piersiach dziewczyny i wypełniając jej pochwę spermą. Gdy po wszystkim ich jęki w końcu ucichły i Kazik wciąż leżał na kuzynce, z członkiem w jej cipce, usłyszeli obok głośny oddech Majki. Siedziała wciąż naga koło nich, onanizując się. Wyglądała jak pulchna, różowa, podniecona świnka. Penetrowała szybko dwoma palcami swoją muszelkę i znów była napalona. Kazik wyszedł z Zosi i położył się koło niej zmęczony. Maja wtedy podpełzła do niego i wciąż się onanizując, wzięła do ust jego wymęczonego po dwóch orgazmach ptaszka. Chciała jeszcze raz z nim to zrobić, była nienasycona, lecz on czuł, że nie da już rady. Po piętnastu minutach nieudolnych prób ożywienia go, Majka zrezygnowała, lecz wtedy z pomocą przyszła jej Zosia. Przyjaciółce się nie udało, ale ona zawsze była w stanie rozpalić swojego kuzyna. Teraz to ona wzięła w usta jego miękki, malutki teraz sprzęt i ssała go namiętnie, drażniąc języczkiem. To podziałało. W parę minut znów był gotowy do boju. Chciał znów rzucić się na Zosię i jeszcze raz zapakować go w jej piękną muszelkę, lecz nie taki był ich plan. Miał znowu gzić się z Mają. „Lepsze to niż nic” – pomyślał sobie i zaczął ugniatać jej cycki. Zosia położyła się koło niej i teraz miał do dyspozycji cztery piersi dwóch kuzynek. Bawił się każdą z nich po kolei, gdy mu się znudziło, położył się na Majce, która rozłożyła szeroko nogi, dając mu pełny dostęp do swojej kobiecości. Ocierał się chwilę o nią penisem, po czym jednym pchnięciem wbił się w jej szeroką pochwę. Szybkimi ruchami zaczął ją posuwać. Doznania te nie dorównywały temu, co przeżył z Zosią, ale zawsze to było coś. Maja jęczała, z początku cicho, z czasem coraz głośniej. Posuwając ją Kazik jedną ręką pieścił ciało leżącej obok i onanizującej się Zosi. Rżnął Majkę, a ona wyła coraz głośniej, skacząc pośladkami po podłodze i trzęsąc swoimi wielkimi cyckami. W końcu wygięła się cała i zacisnęła mu nogi na biodrach. Przeżywała kolejny orgazm. Jej głośne, urywane i piskliwe jęki przywodziły na myśl kwiczenie zarzynanej świni. Gdy skończyła, kazała Kazikowi wyjść z siebie, mimo iż ten jeszcze nie skończył. Był o to przez chwilę trochę zły, lecz okazało się, że teraz zajmie się nim Zosia. Wzięła ponownie do buzi jego sterczącego, czerwonego członka i ssała go, co było niewyobrażalnie przyjemne. Widok jej pół-nagiej, z piersiami na wierzchu, z obsuniętymi majtkami i w podartych rajstopach, obciągającej mu, również był bardzo podniecający. Nim jednak doszedł w jej ustach, wypuściła go z nich i uklęknęła przed nim na czworakach, wypinając tyłek w jego stronę. Przyciągnęła go za penisa do siebie i umieściła go sobie pod kroczem, zaciskając na nim nogi. Posuwał ją na klęcząco między uda, a ona położyła jego dłonie na swojej kobiecości. Jedną ręką tarmosił łechtaczkę, a palcami drugiej penetrował ją. Obydwoje dyszeli i czekali na kolejne szczytowanie. Nagle fala ciepła rozpłynęła się od krocza Zosi po całym jej ciele. Dopadł ją nieunikniony orgazm. Zacisnęła z całej siły uda na członku kuzyna, co doprowadziło również jego. Wystrzelił spomiędzy jej nóg niewielką stróżką spermy, kapiąc nią na podłogę i rajstopy dziewczyny. Opadli zadyszani na podłogę i Kazik długo jeszcze leżał na swojej kuzynce dochodząc do siebie. Miał nadzieję, że w te wakacje jeszcze to powtórzą. W końcu jednak musiał z niej zejść i zaczęli się oporządzać, gdyż usłyszeli, że dziadek z babcią wrócili do domu. Dziewczyny wyszły z pokoju, Majka bez słowa, a Zosia rzucając za siebie:

    – Dzięki, kuzynie – położyła przy tym nacisk na słowo „kuzynie” i puściła mu oko.

    – Dzięki – odpowiedział, po czym drzwi za nimi się zamknęły.

     

         Wieczorem Kazik leżał w łóżku i nie mógł zasnąć. Rozmyślał o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Gdy tak sobie wspominał swoje wyczyny, jego koleżka stwardniał. Myślał o swoich napalonych kuzynkach. W nocy, ku jego zaskoczeniu i wielkiej radości, do jego sypialni weszła po cichu Zosia. Światło z korytarza na chwilę oświetliło jej sylwetkę i Kazik zdążył dostrzec, iż ma na sobie bardzo seksowną koszulę nocną. Zamknęła za sobą drzwi i nic już nie widział. Czuł tylko, jak wślizguje się pod jego kołdrę i kładzie obok niego.

    – Co byś powiedział na powtórkę z rozrywki? – spytała wesoło.

    Kazikowi krew zaczęła napływać do kutasa.

    – Zawsze jestem chętny na takie „rozrywki” – odrzekł, kładąc dłoń na jej udzie.

    Pocałowała go delikatnie w usta, a on przyssał się do niej, wsuwając jej język do gardła. Jego dłoń powędrowała w górę po udzie dziewczyny, podwijając jej koszulę nocną. Całowali się namiętnie, rozbierając się wzajemnie. Po chwili leżeli nadzy, zatopieni w pocałunku i pieścili się z pożądaniem. Poznawali wszystkie najskrytsze miejsca swoich rozgrzanych ciał. Nabrzmiały członek Kazika dotknął w końcu do wilgotnej muszelki Zosi. „Jak to dobrze mieć starszą kuzynkę” – pomyślał sobie, wsuwając się w nią powoli. Poruszając się po cichu i uważając, by nie narobić hałasu, bo w końcu nie byli sami w domu, obydwoje doszli. Kazik czuł tylko na sobie zaciśnięte uda kuzynki i rozgniatające się na jego klatce piersi. Gorący oddech dziewczyny owiewał jego twarz. Nie wychodził z niej, czekał w środku, aż jego przyjaciel znów będzie gotów do dalszych igraszek. Tej nocy w ogóle nie spali, tylko napawali się sobą i odbywali jeden stosunek po drugim. Teraz Kazik był pewien, że to będą bardzo upojne wakacje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    El Netto

    El Netto

  • Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz.2)

    Jego wyznanie tamtej nocy kompletnie mnie zszokowało. Nie żebym nie chciał usłyszeć takich słów od niego ale.. to wszystko było takie pogmatwane. Jednego dnia nazywali nas kuzynami a drugiego mieli by nas nazywać chłopakami, czy coś w tym stylu. Po jego szczerym wyznaniu, postanowiłem że też będę z nim szczery i wyjawiłem że już od dawna coś do niego czuję. Podzieliłem się też z nim moimi obawami, a on odpowiedział że sobie z tym poradzimy po czym wstał, ukazując swoje piękne nagie ciało w tle kominka. Boże jaki on był piękny. Od stóp do głów był obdarowany niesamowitością, wielką gracją i seksapilem . Ubierając się rzucił do mnie tekstem typu ” Filip i Tomasz kontra całemu światu ” , pocałował w czoło i ruszył w stronę drzwi wyjściowych by wziąć prysznic. – Wiesz że nienawidzę jak ktoś do mnie mówi Tomasz, powiedziałem podirytowany. – Wiem kochanie, odpowiedział śmiejąc się przy drzwiach. Rozkochał mnie w sobie jak nikt inny. Gdy brał prysznic, leżałem na łóżku w którym nie tak dawno odbyły się cuda i śmiałem się do samego siebie. W końcu po miesiącach miłosnych katastrof i porażek pojawił się on. Gdy skończył brać prysznic, poszedłem i ja. Gdy wychodziłem, klepnął mnie w pośladki. Czułem się jak w jakimś starym dobrym małżeństwie. Gdy wszedłem do kabiny z prysznicem, nad półeczką z żelami i szamponami wisiała żółta samoprzylepna karteczka a na niej : Pośpiesz się bo już usycham z tęsknoty. PS : Piękny jesteś, Tomaszku. Dookoła karteczki były starannie narysowane serduszka. Tym szybciej wziąłem prysznic i wróciłem do niego. Wtulił się we mnie i przez chwilę jeszcze rozmawialiśmy. Zaproponował aby jutro iść na łyżwy. Okropnie na nich jeżdżę, ale nie dałem nic po sobie poznać. Wsadził nos w moje włosy i tak o to zasnęliśmy. 

    Obudziłem się w jego gorącym objęciu. Było jeszcze wcześnie więc ostrożnie ale niechętnie wymsknąłem się z jego objęć i wstałem aby się trochę ogarnąć. Po zrobieniu pierwszych kroków zauważyłem że okropnie boli mnie dupsko. Gdy patrzałem na jego słodką minę gdy spał, doszedłem do wniosku że było warto, w końcu poboli poboli i przestanie. Potem i on wstał, zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na lodowisko. Zaliczyłem glebę z miliard razy. Czasami robiłem to nawet specjalnie tylko po to by się uroczo zaśmiał i wyciągnął ku mnie swoją dłoń w celu pomocy. Gdy ponownie się wywróciłem, pędził by mi pomóc. Pociągnąłem go za rękę i wylądował na mnie. Zaśmiałem się a on znowu spojrzał mi w oczy. Ahh te spojrzenie którym mnie obdarował. I nagle przywarł swoimi wargami do moich. Odwzajemniłem pocałunek. Nie zważałem na to że ludzie się gapili, nie w tamtym momencie. Potem jeszcze trochę jeździliśmy aż zrobiło się zimno i byliśmy strasznie głodni. Poszliśmy do pobliskiego centrum handlowego gdzie zjedliśmy pizzę. Chciał mnie nawet karmić, głuptas. Potem rozstaliśmy się, musiałem zrobić swoje „prywatne” zakupy a on stał się tajemniczy i powiedział że poczeka na mnie w domu. Mówiąc prywatne miałem na myśli kupno jakiegoś prezentu dla niego. W końcu po długich namysłach zdecydowałem się na kupno dwóch srebrnych pierścieni, jeden dla niego a drugi dla mnie. 

    Pod domem nie stał samochód dziadków, za pewne gdzieś pojechali. Otworzyłem drzwi od domku. Po wejściu poczułem smaczne zapachy które panowały w całym domku. Zdjąłem kurtkę i wszedłem do pokoju. Światło było zgaszone, dookoła paliło się pełno świec i świeczek. Z wieży która stała na komodzie grała stara romantyczna muzyka. Stół był pięknie udekorowany, a na nim dwa talerze, sztućce, wino i danie które Filip sam przygotował a mianowicie spaghetti alla carbonara. Nawet wypowiedział to z włoskim akcentem. – Postarałeś się, powiedziałem naprawdę zaskoczony. – Dla ciebie wszystko, odpowiedział. – A gdzie dziadki?, zapytałem. – Pojechali do jakichś znajomych na małe co nie co. Mamy wolną chatę na dwa dni, uśmiechnął się i odsunął mi krzesło. Spojrzałem na wino. – Chcesz upić nieletniego? , zapytałem żartobliwie. Filip ukończył 18 lat na początku stycznia, a ja będę miał 18-stkę dopiero w kwietniu. – A co nie wolno?, zapytał zajmując miejsce przy stole. 

    Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy przy stole. Nawet razem zatańczyliśmy. Było to kompletnie nowe przeżycie dla mnie, ponieważ nigdy wcześniej nie tańczyłem z chłopakiem. Ucieszył się na widok pierścieni. Włożyliśmy je sobie nawzajem na palce serdeczne. Zaczęła lecieć o wiele wolniejsza muzyka. Siedzieliśmy na sofie. Wtuliłem się w niego. – Kocham Cię, wyznałem niepewnie. – Ale ja ciebie bardziej, uśmiechnął się po czym pocałował mnie. Zmieniliśmy pozy na sofie na odrobinę wygodniejsze nadal się całując. Swoją dłoń wsunął mi pod koszulkę i masował mój brzuch i klatkę piersiową. Położyłem się a on usiadł na mnie zdejmując swoją koszulkę. Odrzucił ją za siebie a ja przejechałem dłońmi po bokach jego ciała. Podniosłem głowę aby móc całować jego wspaniałe ciało. Przywarł swoimi wargami do moich. Powoli ale namiętnie się całowaliśmy. Zszedł ze mnie i przeniósł się miedzy moje nogi. Powoli masował mój krok po czym zaczął rozpinać guzik. W międzyczasie zdjąłem swoją koszulkę. Zsunął moje spodnie, i zostałem w samych bokserkach. Położył dłoń na mojej nodze i przejechał nią aż do bioder. Pochylił się przejeżdżając ustami wzdłuż mojego penisa który nadal siedział w moich bokserkach. Znudził mu się seks oralny przez materiał i je zdjął. Złapał go i od razu zrobił się twardy. Uśmiechnął się i znów przejechał wzdłuż niego ustami. Muskał wargami moje jąderka. Z rozkoszy jeździłem po swoich sutkach. Po chwili odlepił się od moich jąder, przejeżdżając języczkiem po moim twardzielu, brzuchu aż do szyi. Przyjemnie przygniótł mojego kutaska swoim rozgrzanym brzuchem i znów pocałował. Mimo że przed chwilą sączył moje jądra, a jeszcze wcześniej jadł i pił winno jego usta wciąż miały posmak poziomek. Miałem się go już zapytać skąd mu się to bierze aczkolwiek odlepił się ode mnie i wsadził sobie mojego penisa do swojej buzi. Poczułem przyjemne ciepło i wilgoć. Przez chwilę go sączył po czym oblizywał mojego żołędzia z każdej strony. Robił to tak dokładnie i z takim oddaniem. Powoli zacząłem poruszać się penisem w jego ustach. Czułem że zaraz skończę. Było tak przyjemnie że naprawdę nie miałem ochoty już kończyć. Poprosiłem żeby zwolnił a on jak zwykle zrobił na opak i zaczął go szybko obciągać. Lekko pojękiwałem aż w końcu wytrysnąłem w jego usta. 

    Zdjąłem jego spodnie i zostawiłem go w samych bokserkach. Rozsunęliśmy sofę. Położyliśmy się i znów do siebie przywarliśmy. Całując się jeździłem dłońmi po jego ciele a on po moim. Założył swoją udo na moje a ja masowałem jego jędrne pośladki. Wsunąłem dłonie pod jego bokserki i nadal masowałem. Czułem jego nabrzmiałego kutasa. Ściskałem jego pośladki. Odsunąłem jego udo od swojego i zsunąłem niebieskie bokserki. Jego fiut od razu się okazał w pełnych kształtach. Złapałem go i za jednym zamachem dostarczyłem mu oralnej przyjemności. Tak jak on wczoraj tak samo ja dzisiaj nie zamierzałem się cackać. Przekręcałem go delikatnie, i ssałem całego. Wsadzałem go sobie i wysadzałem. Filip cały czas się wiercił i jęczał. Chciałem dostarczyć mu takiej przyjemności jakiej nikt nigdy mu nie dostarczył. Przyjemność na miarę tej jakiej on wczoraj zapewnił mi. W przerwach przejeżdżałem wargami wzdłuż jego księcia. Ścisnąłem go dłońmi i zacząłem obciągać. Skierowałem jego przyrodzenie tak aby wytrysnął na jego tors. Jak sobie zaplanowałem, tak się stało. Wykorzystałem swoje zdolności machania jęzorem i całe nasienie zlizałem z jego klaty po czym go pocałowałem. 

    Rzucił mnie na łóżko i przywarł do mnie. Całował mnie wszędzie gdzie tylko się dało a ja założyłem ręce na jego pośladki i dociskałem go do siebie. Dociskając go czułem jak jego penis ociera się o mój brzuch. Obróciłem go pod siebie, i przejechałem wargami do jego podbrzusza. Wsunąłem ręce pod jego uda i lekko je rozszerzyłem by móc dojechać swoim językiem do jego dziurki. Poruszałem wargami i drażniłem języczkiem jego dziurkę jak najlepiej potrafiłem. Nie praktykowałem tej formy seksu oralnego wcześniej więc było to dla mnie coś nowego. Czułem jego dłoń na mojej głowie a drugą na jego kutasie. Kręcił się i wiercił. Zdjął swoją rękę ze swojego przyjaciela i jeździł nią po moim ramieniu. Odlepiłem się od jego dziurki i położyłem się, pociągając go za sobą. Znów siedział w moim kroku i się całowaliśmy. Powoli zaczął ruszać swoimi pośladkami ocierając o mojego penisa. Złapałem swojego przyjaciela i popchnąłem go do przodu tak że stał wzdłuż jego pośladek. Znudziło mu się to, złapał mojego rozpalonego fiuta i ostrożnie wsadził sobie w pośladki. Wszedł do końca, a on mimowolnie zakwiczał. Położyłem ręce na jego biodrach i lekko zacząłem posuwać. W jego dziurce było strasznie ciepło. Filip coraz pewniej się poruszał więc przyśpieszyliśmy tempo. Jeździł po moim torsie i całował sutki. Podniósł się i zaczął się szybciej poruszać, w międzyczasie łapiąc za swojego kutasa. Delikatnie i dokładnie go pieścił. Trzymałem ręce na jego biodrach i to teraz ja się wiłem i jęczałem z rozkoszy. Po czasie i on zaczął okazywać swój orgazm. Skakał po moim penisie coraz szybciej, odchylając głowę do tyłu. Zdjąłem moje dłonie z jego bioder i przejechałem nimi po jego torsie. Przejeżdżając po torsie, zahaczyłem o jego przyjaciela, zsunąłem jego dłonie z niego i sam się nim zająłem. Po chwili poczułem jego gorące nasienie na swojej klatce piersiowej. Rozsmarował je po czym wsadził swoje palce do mojej buzi. Oblizałem je i potem possałem. Dyszeliśmy okropnie. Przyłożył swoje ciało do mojego, lepiąc się o swoje własne nasienie. Skierował swoje wargi do mej szyi. 

    – Zmieńmy pozycję, powiedziałem. Niechętnie zszedł ze mnie. Ułożyłem go tak aby wyszła nam pozycja na pieska. Czułem że zaraz trysnę a chciałem zakończyć w wielkim stylu. Wszedłem w niego ponownie, złapałem za biodra i od razu zacząłem go posuwać z szybkim tempem. Krzyczeliśmy wniebogłosy. Czułem się jak bym rozpruwał jego pośladki, a on krzyczał tak jak bym faktycznie to robił. Czułem jak moje jajka obijają się z impetem. Po chwili jego pośladki napełniły się moją spermą. Czułem że sperma wciąż tryska i tryska. Kiedy w końcu ustało, wyszedłem z niego i mocno pocałowałem. 

    Wszystko było idealnie oprócz tego że po chwili usłyszeliśmy podjeżdżający samochód dziadków pod dom.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Druga część opowiadania pod tytułem poziomkowa przygoda z kuzynem, enjoy! 

  • Pierwszy raz w szkole

    W piątek siedziałam znudzona na biologii. Jednak w połowie lekcji pani zaczęła omawiać układy rozrodcze człowieka. Standard – zapłodnienie, penisy, pochwy – wiadomo. Jednak trochę mnie podniecił ten temat. Wsunęłam rękę pod ławkę i poczułam że moja cipka robi się mokra. Byłam jeszcze dziewicą, nie myślałam o seksie aż do teraz. Zaczęłam zastanawiać się jakby to było poczuć w sobie wielkiego chuja. Siedziałam w ostatniej ławce więc położyłam dłoń na kroczu i zacząłam delikatnie je masować. Potem pieściłam się przez majteczki. Robiłam to do końca lekcji, tak było przyjemnie. Byłam już na maksa podniecona, więc kiedy tylko zadzwonił dzwonek na przerwę, szybko poszłam do łazienki, zamknęłam się w kabinie, rozebrałam się i zaczęłam masturbować. Zdjęłam spodnie i włożyłam sobie rękę w majtki. Wkładałam do swojej dziurki 2 palce, drugą ręką pieściłam sutki. Było mi tak dobrze, że postanowiłam opuścić jedną lekcję i pieścić się dalej.

    Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do łazienki i zatrzymuje się przed moją kabiną. Błagałam, żeby to nie był nauczyciel. Drzwi kabiny gwałtownie się otworzyły, a w nich stali Wojtek i Patryk – chłopacy z mojej klasy. Chciałam uciec, jednak była całkiem naga. 

    – No proszę, najlepsza uczennica w klasie zabawia się w kiblu – powiedział z lubieżnym uśmiechem Wojtek.

    – Może się dołączymy ? – spytał Partyk.
    Ja, zwykle nieśmiała, odpowiedziałam słodko:

    – Jasne.

    Oboje rozebrali się. Widziałam jak patrzyli na moje cycki i dziurkę. Byli podnieceni, a fiuty mieli naprężone. Ja siedziałam na toalecie, oni stali przede mną. Po chwili zorientowałam się, że chcą żebym im zrobiła loda. Wzięłam kutasa Patryka w usta (był mniejszy) a ręką waliłam konia Wojtkowi. Zacząli cicho jęczeć i stękać. Po kilku minutach zamieniałam penisy i robiłam loda Wojtkowi a Patryka zadowalałam ręką. Po chwili Wojcio spuścił mi się w usta, chwilę potem Patryk. 

    – No, teraz wy mi zróbcie dobrze – powiedziałam.

    Wojtek rozszerzył mi nogi, a Patryk wsadził 3 palce w moją dziurę. Jęknęłam, a on posuwał mnie szybkimi ruchami. Potem WOjtek zagłębił jezyk w mojej dziurze. PGryzł mi wargi sromowa i drażnił łechtaczkę. Po kilku minutach chłopacy kazali mi wstać. Zrobiłam jak chcieli. Stanęłam między nimi. Do mojej cipki wepchnął paluszki Wojcio rytmicznie ją posuwając, a w moją dupcię z trudem pchał palce Patryk. Moje kakaowe oczko było bardzo ciasne, więc Patryk wylizał mi odbyt, naślinił 3 palce i mocno je wepchnął. Trochę mnie to bolało, ale byłam taaka napalona.

    – No, teraz czas na porządne rżnięcie – powiedział Wojtek i rzucił mnie na podłogę poza kabiną. Usiadł na mnie i potarł grzybem o mój srom. Po chwili wbił się w moją dziurkę, wkładając fiuta do samego końca. Krzyknęłam z bólu i z rozkoszy. Na pachwinach czułam jego jaja. Wojcio pieprzył mnie szybko, mocno, za każdym razem jego kutas wychodził całkowicie z mojej dziury a potem cały w nią wchodził. W tym czase patrzyk uklęknął nad moją twarzą i wsadził mi penisa do ust. Czułam jak pulsuje, wiedziałam że zaraz obaj będą mieli orgazm. Wojtek zaczął zwalniać ruchy, ale wbijał się z jeszcze większą siłą. Wszyscy troje dyszeliśmy i głośno stękaliśmy. W końcu doszliśmy.

    To jednak nie koniec. Chłopacy ustawili mnie między sobą. Stałam naprzeciwko Wojtka, a za mną stał Patryk. Wojcio wbił penisa w moją dziurkę z łątwościa, ale Partyk miał problem z wejściem w moją dupę. Polożył mnie na podłodze i kazał sobie dobrze naślinić kutasa. Zrobiłam to. Leżałam na brzuchu a Wojtek rękoma rozszerzał mi pośladki. Nagle Patryk gwałtownie wbił fiuta w moje kakaowe oczko. Wydarłam się z bólu, chciałam, żeby wyszedł ze mnie ale on coraz mocniej mnie rżnął. Po chwili takiego rżnięcia zaczęłam odczuwac z tego przyjemność. Wstałam. Wojtek znowu wszedł w moją pochwę a Patryk dalej pieprzył mnie w dupkę. Spodobało mi się takie rżnięcie na dwa baty. Nagle nadszedł orgazm. Mocno zacisnęłąm pośladki, Patryk spuścił mi się w dupę a Wojtek w cipkę.

    Zmieniliśmy pozycję. Wojcio siedział na kiblu a ja nabijałam się cipą na jego fiuta. Skakałam po nim a on bawił się moimi sutkami wykręcając je mocno, liżąć i podgryając. Patryk patrząc na nad walił sobie konia. Potem odwróciłąm się do Patryka i zaczęłam robić mu lodzika a dupcią nabiłam się na kutasa Wojcia. Kiedy miałą orgazm krzyczałam i wiłam się. 

    – Ale z Ciebie dobra lodziara – powiedział Patryk i pocałował mnie. Wojtek zrobił to samo i powiedział:

    – Będziemy robić to częściej. Biologię zaliczyłaś na 6 – i wyszli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mało lata

    sex

  • Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz.3)

    Wtedy pomyślałem że mam jakieś zwidy. Często mi się to zdarzało ostatnimi czasami. Leżąc obok niego przysłuchiwałem się dokładnie. Tak dokładnie że mógłbym nawet usłyszeć chodzenie jakiegoś pajączka po ścianie. Moje wątpliwości o zwidach zostały zakończone, gdy dostałem dowód na ich istnienie. Dowodem były świecące światła samochodu. Zerwałem się, nie wiedząc co robić. Po chwili i on się zerwał. Wpadłem w wewnętrzną panikę. Rzuciłem do niego coś w stylu ”ubieraj się” a w międzyczasie sam szukałem swoich ubrań. ”Dzięki że mi powiedziałeś, bo właśnie miałem zamiar wejść na stół i zacząć tańczyć na golasa” powiedział po czym razem wybuchliśmy śmiechem. Czułem adrenalinę, poczułem jeszcze większą gdy usłyszałem otwierające się drzwiczki samochodu, potem krótką ciszę i skrzypiącą bramkę od podwórka. Poniekąd ta właśnie bramka dała nam z parę dodatkowych sekund. ”Wyłącz muzykę, włącz telewizor” pokrzykiwałem do niego gdy już się ubrał. Sam się ubrałem mimo że cały się lepiłem i desperacko próbowałem zasunąć sofę. Oczywiście akurat teraz musiał być ten moment gdy nie chciała się wsunąć. Widząc moje męczarnie z próbami zasunięcia sofy, podszedł do mnie mówiąc ”odsuń się, i pozwól mężczyźnie działać”. Odsunąłem się i zacząłem ogarniać dookoła. Telewizor już grał, akurat leciał jakiś program rozrywkowy. Na stole nadal leżało wino i kolacja, zignorowałem to, lepiej żeby nas zastali z otwartą butelką wina niż w trakcie rodzinnej orgii. Zresztą byliśmy dorośli. Złapałem to cholerne wino, spojrzałem na Filipa i usiedliśmy na sofie, czekając jak na wyrok. Nawet się od niego trochę odsunąłem by nikt nie nabrał żadnych podejrzeń. Wziąłem głęboki łyk czerwonego płynu po czym wcisnąłem mu butelkę. Do dziś nie wiem dlaczego mu ją wcisnąłem. I po chwili usłyszeliśmy dźwięk klucza wkładanego w zamek. 

    To był dziadek. Wszedł do pokoju gdyby nigdy nic i spojrzał na nas a potem na świeczki. Nie było sensu ich zdmuchiwać, w końcu pozostał by po nich zapach. – Cześć chłopaki, powiedział po czym dodał – Nudzi wam się? Dawno jakiejś chałupy nie podpaliliście? , zapytał śmiejąc się po czym wytłumaczył że zapomnieli o walizce babci, a raczej to babcia zapomniała ją wziąć, a przypomniała sobie o niej dopiero wtedy gdy miała się przebrać u znajomych. Cała babcia. Dziadek pośpiesznie wyszedł i odjechał. Odczekaliśmy jeszcze z jakieś dobre trzydzieści minut gapiąc się w telewizję, by być spokojnym o to że już nie wróci. Po tych trzydziestu paru minutach powiedział byśmy poszli na górę. Jak powiedział tak zrobiliśmy, pozdmuchiwaliśmy świeczki a ja zabrałem wino i włączyłem wierzę. Ustawiłem jakieś radio i pod głosiłem tak aby i na górze coś było słychać. 

    Weszliśmy do pokoju. Patrząc na jego wnętrze już zawsze przed oczami będę miał obraz wczorajszej nocy. Nie obrazy dzieciństwa kiedy tu spałem z rodzicami, nie obrazy z nastoletnich czasów gdy ja i Filip tutaj się bawiliśmy czy graliśmy w karty, tylko właśnie wczorajszą noc. Dziękowałem losu że nie byliśmy spokrewnieni, bo to na pewno by dużo komplikowało. Już i tak to było skomplikowane ale nie zamierzałem sobie zaprzątać tym głowy, nie dziś, nie teraz, nie tu i nie kiedy był przy mnie, kiedy jego urocze piękne oczy wpatrywały się we mnie z wielkim uczuciem i oddaniem. 
    Usiadłem na białym, w miarę solidnym drewnianym krześle które stało przy oknie. Odłożyłem butelkę wina na parapet i patrzałem na niego. Siedział naprzeciwko mnie, na krańcu łóżka i też patrzył na mnie uśmiechając się do mnie. Jego uśmiech był perfekcyjny, niczym jak te które pokazują w reklamach past do zębów. Zaczął przewracać oczami i pokazywać różne głupie miny. Udało mu się mnie rozśmieszyć. Zawsze z niego był taki głuptas. – Faceci, westchnąłem po czym złapałem go za jego gładkie dłonie i pociągnąłem do siebie i gdy już usiadł na me kolana, po prostu go do siebie przytuliłem. Odwzajemnił mój uścisk. Był taki czuły i kochany, zawsze można było na nim polegać. – Kocham cię, wyszeptałem mu do ucha. Byłem tego już na sto procent pewny, nawet na dwieście. Długo nie musiałem czekać na odpowiedź z jego strony. – Też cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo, powiedział po czym mnie pocałował. Jego piękne, pełne, czerwone usta musnęły moje, które też chyba nie były takie najgorsze. 

    Z delikatnego muśnięcia ustami, nasz pocałunek zamienił się w burzę uczuć. Rękoma muskał moje policzki. Nasze języki od czasu do czasu stykały się i wirowały. Głaskałem go po głowie, jego włosy pachniały jakimś cytrusowym owocem, chyba grejpfrutem. Gdzieś czytałem że 15 minutowy pocałunek spala więcej kalorii niż pływanie. Ciekawe ile ja spaliłem, w końcu całowaliśmy się a do tego pływałem w obłokach. W międzyczasie, ponownie dzisiejszego wieczoru zdjąłem jego koszulkę i odrzuciłem od siebie. Wylądowała na łóżku. Przywarłem do jego szyi a on swoje ręce przeniósł na moje plecy, delikatnie je masując. Już teraz wiedziałem czemu on tak lubił przywierać do mej szyi. Znów był rozpalony. Działał jak piecyk, wystarczyło przycisnąć jeden pstryczek by stał się gorący. Zjechałem wargami do jego sutków. Były już twarde i napięte. Przez chwilę je pomerdałem języczkiem po czym Filip wstał z moich kolan. Odruchowo też wstałem i staliśmy naprzeciwko siebie. Zdjął moją koszulkę a ja chwyciłem go za kark, przybliżyłem do siebie i znów pocałowałem. Był ode mnie odrobinę wyższy, może o trzy czy cztery centymetry ale wcale mi to nie przeszkadzało. Przybliżyłem go jeszcze bliżej siebie, wpadając mu w ramiona. Nasze ciała się o siebie ocierały. Założył swoje ręce na moje plecy a ja delikatnie muskałem wargami jego uszy. Jego objęcie czyniło cuda. Poczułem że nie ważne co by się stało, jego objęcie było by lekarstwem, odpowiedzią na wszystko. 

    Obróciłem nim i popchnąłem delikatnie na krzesło, przyklęknąłem i rozpiąłem guzik od jego spodni. A dokładniej od moich. Myślałem że mam znowu jakieś zwidy aczkolwiek spojrzałem na samego siebie i okazało się że mam jego spodnie na sobie. Po chwili zaśmiał się, zauważając to co ja przed chwilą. Zsunąłem więc moje spodnie z niego razem z bokserkami i odrzuciłem za siebie. Jego przyjaciel już czekał. Za każdym razem gdy pozbawiałem Filipa ubrań, on zawsze już czekał gotowy. Nie chciałem się od razu za niego zabierać więc masowałem Filipa po udach a potem delikatnie je muskałem wargami i je całowałem. Jego penis od czasu do czasu się wzdrygał, jak by chciał zwrócić na siebie uwagę. Objąłem więc go ręką, naciągnąłem odrobinkę i zlizałem mokry płyn z jego żołędzia. Smak ten pobudzał moje najskrytsze fantazje i pragnienia. Filip delikatnie przeczesywał moje ciemne blond włosy. Naciągnąłem go bardziej, powoli wsadzając go do buzi. Chciałem na spokojnie, bardziej delikatniej więc powoli go memłałem w ustach gdy go delikatnie obciągałem. Wyjąłem go z buzi żeby zaczerpnąć więcej powietrza, po czym jeździłem wargami bo jego twardym penisie. Złapałem go mocniej po czym trochę odchyliłem do góry, bym mógł popieścić dolną część jego przyrodzenia i jądra.

    Po chwili złapał mnie za ręce i przyciągnął bliżej siebie. Wstałem. Założył swoje ręce na moje pośladki po czym muskał wargami mój brzuch i okolice podbrzusza. Rozpiął guzik w swoich spodniach które miałem na sobie, po czym zsunął je w dół. Zostałem w bokserkach. Ponownie założył swe ręce na me pośladki, przybliżył do siebie i muskał ustami moje podbrzusze. Mój przyjaciel już był nieźle podniecony. Zsunął moje bokserki odrobinę, by nadal muskać moje podbrzusze i jego okolice. Potem przejechał po nim swoimi palcami, po czym zsunął bokserki. Mój kutas od razu okazał gotowość. Filip musnął go, a ja z ciężkim trudem popchnąłem go do tyłu. Jego plecy oparły się o oparcie krzesła. Spojrzał na mnie pytająco, zdjąłem do końca spodnie z bokserkami i usiadłem mu przodem na kolana, złapałem za jego pogromcę (taką nazwę mu nadałem, chociaż znając mnie, za kilka dni znów ją zmienię), naciągnąłem i dopasowałem tak by mógł wejść. Gdy już wszedł, wszedł do końca i na chwilę tak siedział. Znów poczułem ten charakterystyczny dreszcz, który przeszedł przez moje ciało. Mimowolnie spojrzałem mu w oczy i zacząłem powoli się poruszać. Nasze usta znów się złączyły. Przez chwilę było wolno i delikatnie, szybko mi się to znudziło i przyśpieszyłem tempo. Czuliśmy się już oswojeni ze sobą, więc było mi łatwiej wykonywać niektóre ruchy. Założył swe ręce na górną część moich pośladek, czasami dociskając mnie do siebie. Czułem że mój orgazm się zbliża. Pozwoliłem sobie pojęczeć i pokrzyczeć, on zrobił to samo. Założyłem ręce na jego kark a potem łopatki, przyśpieszając tempa. Było mi tak dobrze. Czułem się jak mógł bym zrobić wszystko. Czułem się wspaniale. Przedtem miałem tylko 3 parterów seksualnych, gdzie jednym z nich był facet i dwie dziewczyny, ale nigdy wcześniej z nikim nie było mi tak dobrze jak z nim. Emocjonalnie i fizycznie. Przez chwilę myślałem o tym z kim on wcześniej był i z kim to wcześniej robił. Z moich domyśleń i przyjemności jakie mi dawał, na pewno już robił to z jakimś facetem. Przez ułamek sekundy ogarnęło mnie nawet uczucie zazdrości. Tylko przez ułamek sekundy, bo w drugim ułamku moje poczucie zazdrości wypełniło poczucie wspaniałego orgazmu. Przyśpieszyłem jeszcze tempa, a on wcale nie narzekał. Nadal trzymałem ręce na jego karku, aczkolwiek jedną z rąk sięgnąłem wino z parapetu. Skacząc po nim, wziąłem parę łyków a potem dałem mu. W trakcie jęków i stęków, poczułem znów to idealne uczucie napełniających się pośladek spermą. Myślałem że po wytrysku będzie chciał bym przestał czy przynajmniej zwolnił ale nic takiego się nie stało. Dyszał tak głośno, jak by dostał ataku astmy. Mimo to, z chęcią całował mnie. Z dołu nadal grała muzyka. Dałem się ponieść muzyce, dałem ponieść się uczuciu i przyjemności. Byłem naćpany miłością, bliskością i namiętnością. 

    Zacisnął ręce na moich pośladkach, po czym wstał z krzesła podtrzymując mnie. Zszokował mnie, jasne wiedziałem że jest silny, i że na pewno był silniejszy ode mnie ale nie że aż tak. Nie miał jakichś wielkich bicepsów, ani jakiegoś nie wiadomo jak idealnego i umięśnionego kaloryfera ale mimo to udało mu się to. Oparł się o ścianę, i delikatnie mnie posuwał. Nie wiedziałem do końca jak się poruszać w tej pozycji ale z czasem robiliśmy to coraz pewniej i szybciej. Matko, co za szaleństwo. Znów krzyczałem wniebogłosy. Założyłem ręce na jego karku i od czasu do czasu całowałem. ”Kocham cię, kocham” krzyczałem, ciągle się powtarzając. 
    Mocno sapał więc nie chętnie powiedziałem byśmy przenieśli się na łóżko. Puścił mnie a ja delikatnie z niego zszedłem. Znów staliśmy naprzeciwko siebie, patrząc na siebie. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Zjechał wargami do mej szyi. Przez moje ciało znów przeszły te cudowne dreszcze. Zjeżdżał coraz niżej, zahaczył o sutki, mostek, pępek, aż do mojego kutasa. Kompletnie o nim zapomniałem. Uklęknął po czym go złapał i naciągnął. Przejechał języczkiem dookoła mojego żołędzia, po czym wsadził sobie głębiej do buzi. Złapałem za jego głowę, i powoli się nim poruszałem w nim. Po chwili trysnąłem, nic na to nie mogłem poradzić. Wstał po czym znów mnie pocałował. Przytulił się do mnie a ja całowałem jego ramiona. Powoli kierowałem go do łóżka. Położył się, a ja na nim. Zapowiadało się znów na pozycję na jeźdźca i tak się stało. Zaczęliśmy od razu w szybkim tempie. Trzymałem ręce i uciskałem jego klatkę. Czasem odchylałem się i kładłem ręce na jego kolanach. Było mi znów tak dobrze. Swoimi dłońmi jeździł wzdłuż moich pleców a czasami zakładał je na me biodra. Pochyliłem się do niego i patrzałem mu znów w oczy. Uśmiechnął się po czym po raz kolejny dał mi wspaniałe uczucia, jakim było jego wytryśnięcie we mnie. Przez chwilę jeszcze tak leżeliśmy, całując się. 

    Poszliśmy wziąć razem prysznic. Tuliliśmy się i całowaliśmy, gdy woda spływała po naszych ciałach. Wytarliśmy się i ubraliśmy. Zszedłem jeszcze na dół, by wyłączyć muzykę i wziąć jakieś chipsy – strasznie zgłodniałem. Śnieg znów prószył. Położyłem się w jego objęciu, położyłem głowę na jego klatce i patrzyliśmy w sufit. – Myślisz o nas poważnie? , zapytałem po chwili. Obawiałem się jego odpowiedzi, może dla niego to była po prostu chwilowa przygoda, zabawa. – O to samo miałem cię zapytać, powiedział. Zamilkł więc uznałem że czeka aż ja się odezwę. – Oczywiście że myślę o nas poważnie. Chcę być z tobą, czuć twą bliskość, chcę żebyś mnie kochał i czuł się kochany. Chcę się śmiać i płakać z tobą. Chcę ci kupować prezenty na święta i walentynki, chcę ci robić herbatę w zimne dni, i przytulać by było ci ciepło. Po prostu chcę być z tobą, mimo wszystko. To chyba było moje najszczersze wyznanie w życiu. Po chwili odpowiedział. – Chcę tego samego, chcę nazywać cię moim Tomaszem, tylko po to byś mógł się śmiesznie irytować. Chcę cię wiecznie kochać i rozśmieszać, bo tak bardzo uwielbiam twój śmiech. Chcę być twoim bohaterem i przyjacielem, twoim kochankiem i bratnią duszą. Tak między nami to też od dawna miałem na ciebie oko, ale nie wiedziałem czy jesteś… czy byłbyś… no wiesz. Kocham cię, po prostu. I będę kochał mimo wszystko. Po swoim wyznaniu złapał mnie za rękę. Specjalnie tą, na której miał pierścień ode mnie. – Ale wiesz… zacząłem. Rodzina i te sprawy, nie chcę się jakoś, nie wiem, ukrywać, powiedziałem lekko zmartwiony. – A kto powiedział że musimy? , zapytał. Przecież to nasza sprawa a nawet gdyby były jakieś problemy, jesteśmy dorośli. Niedługo zdamy maturę, pójdziemy na studia, znajdziemy pracę i zamieszkamy razem. Pamiętasz co przed chwilą mówiliśmy? Mimo wszystko. Filip jak zwykle miał na wszystko odpowiedź. – Będziemy się tym martwić jutro, powiedziałem po czym jeszcze bardziej się w niego wtuliłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    3 część 😉

  • Harry Potter po slubie Billa i Fleur

    -Ten ślub był naprawdę piękny…- mówiła rozmarzonym głosem pani Weasley do swojego męża, kiedy siedzieli przy stole na przyjęciu weselnym. Łza kręciła jej się w oku, kiedy patrzyła na Billa i Fleur. Fleur po raz pierwszy wyglądała na zadowoloną z życia. Cóż to chyba był dobry wybór. Okaże się … Tymczasem Harry, Ginny, Ron i Hermiona z niecierpliwością czekali, aż ludzie się ujebią i będą mogli legalnie sobie polewać. Doczekali się godzinę później. Było około jedenastej. Hermiona w ogóle nie odzywała się do Rona. -O co ci chodzi?- spytał w końcu kiedy opróżnili we czworo dwie połówki, więc zdobył się na odwagę. -Spytaj Gabrielle- jej imię wypowiedziała ze szczególną pogardą- w końcu jesteście bardzo blisko. -A żebyś wiedziała, że spytam- powiedział i odszedł. Okazało się, że poszedł zatańczyć z Gabrielle. Miał dosyć czepiania się Hermiony o byle co. Był na nią wkurzony. Kiedy Hermiona zobaczyła dokąd Ron idzie, jej oczy napełniły się łzami i pobiegła w stronę ogrodu za lokalem. -Jak on może jej to robić?- powiedziała Ginny- pójdę do niej.  W tym momencie podszedł do niej Wiktor Krum i poprosił do tańca. -Jeśli nie masz nic przeciwko…- powiedział zwracając się do Harrego. -Nie skąd- w tym momencie poczuł się o nią cholernie zazdrosny, kiedy z nim odchodziła. Postanowił poszukać Hermiony. Znalazł ją ryczącą na ławce. Na niebie świeciły gwiazdy. Było duszno. Właśnie skończył się upalny dzień. -A to ty…- powiedziała, gdy go zobaczyła. -Naprawdę nie wiem co ten Ron wyprawia… -Ja dla niego zrezygnowałam ze związku z Wiktorem. Chciał, żebym do niego wróciła. Ale ja kocham Rona, a on…- dwie łzy pociekły jej po policzkach. Miała rozmazany makijaż i podpuchnięte oczy. -Nie płacz przez niego, nie warto…- powiedział. Ona się do niego przytuliła i zaczęła mu się wypłakiwać. -… a jeśli on już mnie nie kocha? -Przestań, prędzej czy później zrozumie jak wiele stracił…- patrzyli sobie w oczy. Byli tak blisko… w pobliżu nie było nikogo. Może to był impuls, może nie wiedzieli co robią, ale się pocałowali. Potem Hermiona spojrzała na niego ze strachem. -Harry, nie możemy…- powiedziała. -Przepraszam, to już się nie powtórzy.(akurat) Wrócili do stołu. Przez resztę imprezy bawili się (czyli tańczyli i pili)razem, ponieważ Ginny wyraźnie zainteresowała się Wiktorem Krumem a on nią. Ron nie odstępował Gabrielle na krok… * * * -Muszę z tobą porozmawiać na osobności- powiedział Ron do Gabrielle, kiedy tańczyli wolny taniec przytuleni do siebie, a przynajmniej on do niej. -Dobrze, skoro musisz… Kiedy nikt nie patrzył wemknęli się do toalety. Były jedne drzwi a potem podział na męską i damską. Gdy tylko zamknął drzwi klozetu spytała:  -To czego ode mnie chcesz? -Chcę żebyś wiedziała… że jesteś najbardziej pociągającą dziewczyną jaką do tej pory spotkałem…- Ron przybliżał się do niej. Ona się cofała. W końcu jej plecy dotknęły ściany. W jej oczach po raz pierwszy ujrzał strach. -Nie bój się mnie- powiedział. -Ja mam dopiero 14 lat i…- pocałował ją.- i właśnie się pierwszy raz całowałam. Wiedział, że będzie tego żałował, że oboje będą żałować. Przez chwilę mu się wyrywała, ale zaraz przestała. Widać jej się spodobało.Zdjął jej powoli buty, a ona umieściła stopę na jego twarzy. Lizał ją i ssał, rękami gładząc łydki i kolana. Po chwili Gabrielle obsunęła się na kibelku i przerzuciła nogi przez jego ramiona. Miał teraz idealny widok na jej krocze i mógł dostrzec czerwone majteczki, ukryte wcześniej pod sukienką.. Położył dłonie na udach Gabrielle i gładził je delikatnie, przesuwał je po nich w górę i w dół, za każdym razem dochodząc coraz wyżej, aż w końcu jego ręce wślizgiwały się pod sukienkę. Sunął dłońmi po wewnętrznej stronie jej ud aż doszedł do samego krocza. Siostra Fleur westchnęła wtedy cicho a jej uda drgnęły w mimowolnym skurczu. Przyciągnęła go do siebie nogami, zmuszając do klęknięcia przed nią. – Ważna jest długa i podniecająca gra wstępna. Robisz to doskonale… – jęczała Gabrielle, gdy Ron położył głowę na jej kroczu i lizał przez  majtki cipkę. Dłonie umieścił na pośladkach i ugniatał je łapczywie, a zachęcony brakiem protestu  i jej podnieconym oddechem, zaczął sunąć nimi w górę. Pieścił pod sukienką jej biodra, plecki, brzuch, szedł coraz wyżej, aż poczuł palcami przeszkodę. Były to miękkie i gorące piersi, umieścił na nich swoje łapczywe dłonie. Macał je przez stanik, po czym zsunął go w dół i gniótł nagie cycuszki . Były raczej małe, ale idealnie pasujące do dłoni, jędrne, ich skóra była naprężona. Ściskał zachłannie sutki, które były niemal tak twarde, jak jego prącie. Gabrielle jęcząc zaczęła rozpinać sukienkę, by następnie szybkim ruchem ściągnąć ją i rzucić na podłogę. Ron oderwał twarz od jej krocza i umieścił ją pomiędzy piersiami, przyciskając je do niej z obydwu stron. Dłońmi jeździł po jej ciele, napawając się nim, a ustami ssał i przygryzał jej sutki. Ona w tym czasie kolanem drażniła jego kutasa. Postanowiła uwolnić go z za ciasnych gaci, więc rozpięła mu rozporek i zsunęła spodnie w dół. Następnie opuściła majtki i wyskoczył z nich naprężony do granic możliwości penis. Umieściła na nim stopę i masowała go nią, słuchając jęków swojego kochanka. Poczuł, że zaraz się spuści, a nie chciał jeszcze kończyć zabawy, więc zabrał stópkę Gabrielki i zaczął znów pieścić jej uda. Ona w tym czasie zdjęła mu koszulkę i napawała się jego torsem. Spragnieni swoich ciał upajali się swoim dotykiem i pieścili się namiętnie. Po jakimś czasie mała willa kazała wstać Ronowii. Siedząc na desce klozetowej, wzięła do ust jego członka i zaczęła go namiętnie ssać. Chłopaka aż przechodziły dreszcze. Poruszając głową w przód i w tył, drażniła językiem jego główkę. Następnie Weasley, pragnąc się jej odwdzięczyć , znów uklęknął przed nią i zsunął majtki. Miał teraz przed oczami piękną, różową cipkę. Była starannie wygolona i nabrzmiała z podniecenia. Przyłożył do niej usta i przejechał językiem wzdłuż wilgotnej szczelinki. Lizał ją, a oddech Gabrielle stawał się coraz szybszy. Wyczuwał, jak jego kochanka jest podniecona i chcąc dać jej jak najwięcej rozkoszy włożył w nią język i penetrował ją nim tak głęboko, jak tylko mógł. Gabrielle jęczała i wiła się pod nim, wbijając mu paznokcie w plecy. W pewnej chwili nie wytrzymała. Zsunęła się z kibla i padła na podłogę, ciągnąc za sobą Rona (no wiecie, wdg. książki mieli duży kibel (: ). Znalazł się na niej, dorodne piersi rozgniatały się na jego klacie a pod swoim członkiem czuł mokrą cipkę. Ocierał się o nią, całując szyję i dekolt . Zatopili się w pocałunku, cały czas ocierając się o siebie swoimi narządami. Rozpuszczone włosy Gabrielle znalazły się na twarzy Rona, a ich zapach przyprawił go o jeszcze większe podniecenie. Miał teraz do dyspozycji jej ponętne ciało i mógł z nim robić, co mu się tylko podoba. Napawał się więc nim, macając i liżąc wszystkie jej zakamarki. Obydwoje sapali głośno, w powietrzu niemal wyczuwalne było ich podniecenie. – Weź mnie – wydyszała w pewnym momencie podniecona dziewczyna. Ronowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Oparł się kutasem o jej cipkę i zaczął na nią napierać. Poczuł opór, ale błona szybko pękła. Dziewczyna bardziej rozchyliła uda. Zagłębiał się w niej powoli, upajając się chwilą. W końcu dobił do końca a Gabrielle jęknęła. Złapała go za pośladki i przycisnęła jego krocze z całej siły do swojego. Obydwoje wykonywali powolne ruchy miednicami. Ronek macał jej plecy idąc dłońmi w dół, aż doszedł do pośladków. Gniotąc je łapczywie przyspieszył ruchy i poczuł, że niedługo dojdzie. Patrzył na podskakujące w rytm ruchów dziewczynki piersi. W pewnym momencie ścisnął mocno jej pośladki i jęknął: – Ochhh, Gabrielkooooool… Gabi w tym momencie poczuła, jak rozlewa się w niej nasienie Rona. Jego ciepło w jej cipce również spowodowało nieziemską rozkosz. Poczuła, że za chwilę dojdzie. Wbiła paznokcie w biodra chłopaka i zawyła głośno. Zamknęła oczy i wykrzywiła usta. Przeszyła ją fala orgazmu. Ron już skończył szczytowanie i patrzył na wijącą się pod nim Gab. Krzyczała zachrypniętym głosem i oplotła go nogami, by przycisnąć nimi mocno jego krocze do swojego. Po wszystkim opadli zmęczeni na podłogę i leżeli tak długo obok siebie wnadzy, rozmawiając. – Byłaś świe… -Nie dokończył bo Gab  zatopiła go w namiętnym pocałunku… * * * -Porozmawiajmy…- powiedziała Ginny od Harrego następnego dnia- Chodźmy do mnie do pokoju… -Jak chcesz…- odpowiedział obojętnym tonem, który był udawany, ponieważ wcale nie był obojętny na to co stało się wczoraj. Był o nią zazdrosny i czuł się urażony tym, że tak go olała… -Więc o czym chcesz ze mną rozmawiać?- spytał, kiedy doszli na miejsce. -Dobrze wiesz o czym. Dlaczego jesteś taki? Nie potrafisz zrozumieć, że mogę mieć przyjaciela? -Z którym spędzasz całą imprezę, tak? -Nie bądź zazdrosny, a co nie ufasz mi? -Nie jestem zazdrosny, ale to wydaje mi się podejrzane… każdy by się wkurzył, gdyby jego dziewczyna tak się zachowała… -A więc uraziłam twój męski honor, tak? A ty jak się zachowałeś? Cały czas zajmowałeś się Hermioną! -Jest naszą przyjaciółką! Była załamana tym, że Ron tak się zachował… zresztą nie muszę ci się tłumaczyć! -A ja tobie muszę, bo chodzisz wielce obrażony?! -To ty chciałaś porozmawiać, nie ja. A jeśli to rozmowa, to czemu wrzeszczysz? Słychać nas w całym domu! -To mnie nie prowokuj!- wrzasnęła i wyszła z pokoju. Harry usiadł na łóżku zastanawiając się jak wyjść z tej sytuacji. Wtedy wszedł Ron. -Co tak wrzeszczeliście? Ginny mało co mnie nie zrzuciła ze schodów jak ją spotkałem.. -Sam nie wiem o co jej chodzi. Ma pretensje, ze zabraniam jej mieć przyjaciela, a dokładnie Kruma. Nie moja wina, że jestem zazdrosny jak on się do niej dobiera… -Założę się, że robi to, aby Hermiona była zazdrosna i do niego wróciła… -Właśnie, Hermiona. Stary odbiło ci? Jak nie chcesz z nią być to zerwij i daj jej spokój wiesz jak ona się męczy? -Dlaczego mam z nią zrywać? -No wiesz to chyba oczywiste, że teraz ważniejsza jest dla ciebie Gabrielle…  -Rano wyjechała. I bardzo dobrze, bo ja do niej nic nie czuję. To na pewno ten jej czar, przez to się tak zachowywałem.  -No to pogadaj z Hermioną… -Próbowałem. Wyjechała zaraz po tej rozmowie. Właściwie to nie była rozmowa, bo ona cały czas ryczała… -No chyba ja zraniłeś, nie dotarło do ciebie?  -Dotarło, ale nie wiem jak mam z nią rozmawiać… -Ja ci nie pomogę, sam mam z tym problemy… wiesz co wracam na Privet Drive. Zrobię imprezę na urodziny bo mugole wyjeżdżają na urlop. Puszczą cię starzy?  -Spoko, może tam mi się uda normalnie pogadać z Hermioną… * * * Tego dnia Harry miał wyjechać na Privet Drive. Pakował swoje rzeczy. Do pokoju weszła Ginny. -Harry przepraszam cię. Wiem, miałeś rację. Powinnam być wobec ciebie lojalna. Kocham cię. Wybaczysz? Harry podszedł do niej. Ona się do niego przytuliła. -Cieszę się, że to powiedziałaś. Jak mógłbym ci nie wybaczyć…- pocałowali się.Rodzice mojej koleżanki z roku mają letni domek za miastem. Tuż po letnich egzaminach Kaśka (bo tak ma na imię) zaprosiła tam całą naszą grupę na imprezę. Jednak już na miejscu okazało się, że przyjechało nas tylko sześcioro. Oprócz naszej nierozłącznej trójki (czyli Kaśki, Anki i Kamili) była tylko jeszcze jedna para, Monika ze swoim chłopakiem Tomkiem, oraz Maciek – najprzystojniejszy chłopak na roku, ale jak dotąd odporny na zaloty damskiej połowy ludzkości. Byłyśmy strasznie zawiedzione i wściekłe na naszą grupę. Wieczorem posiedzieliśmy przy kominku, pośmialiśmy się z wykładowców, potańczyliśmy trochę – i zaczęło się nam nudzić. Monika i Tomek szybko się ulotnili do pokoiku na piętrze. Maciek bawił nas chwilę rozmową, po czym musiał na chwilkę wyjść. Zostałyśmy same. Od słowa do słowa – postanowiłyśmy… uwieść Maćka. Cóż, taki przystojniak był obiektem naszych westchnień przez cały rok, a okazja mogła się nie powtórzyć. Nie mogłyśmy czekać. Maciek właśnie wrócił. Nie miałyśmy czasu dokończyć rozmowy, ale przecież rozumiałyśmy się bez słów. Kasia nalała Maćkowi kieliszek wina i podała z niewinnym uśmiechem. Była na pewno najładniejszą dziewczyną w całym naszym roczniku: wysoka, z jasnymi włosami aż do pasa i ślicznymi niebieskimi oczami. Maciek podjął rozmowę przerwaną przed wyjściem. Udawałyśmy zaangażowanie, choć tak naprawdę interesowało nas coś zupełnie innego. – Ciepło tutaj – powiedziała Ginny i jakby nigdy nic zdjęła bluzkę, zostając w samym staniku. Harry trochę się rozbudził, ale był mocno speszony. Gin stanęła za nim i swoimi długimi palcami zaczęła mu masować kark i szyję. Harry nie wiedział, co się dzieje. Ginny nigdy sama z siebie nie namawiała go do sexu.  Ginny rozpięła sukienkę i powoli zsunęła ją na ziemię, zostając w samej bieliźnie. Podkręciła trochę radio i zaczęła tańczyć. Harry spojrzał na nią, jakby oczekując wyjaśnienia. Zamiast tego usiadła przed nim i zaczęła rozpinać mu spodnie. Nie wiem, co go bardziej podnieciło: pieszczoty , taniec  czy  manipulacje przy jego rozporku, w każdym razie bokserki miał mocno wypchane. Kiedy spodnie poszły w kąt, to samo zrobił z gatkami. Cóż, okaz, jaki miała przed sobą był imponujący! Objęła go delikatnie palcami, zsunęła napletek, włożyła fiutka do buzi i zaczęła ssać.  Harry myślał, że w końcu go zaspokoi, ale Ginny miała zupełnie inne plany. Wzięła Harry’ego za rękę i zaprowadziła do sypialni. W sypialni stało ogromne łóżko państwa Wesleyów. Harry położył się na plecach. Teraz Ginny robiła mu dobrze ustami,  przez moment nie wiedziała, co ma robić, ale po chwili położyła się obok Harry’ego i zaczęła go lizać. Gin przerwała pieszczoty, zdjęła majtki i usiadła na Harrym. Aż jęknął, kiedy jego fiutek wszedł cały do ogolonej cipki. Kochała się z nim na jeźdźca. Nagle drzwi stanęły otworem i stanęła w nich Hermiona. -O kur…  Zaczęła gdy zobaczyła co wyprawiają. Nie chciała im przeszkadzać , pozatym ta sytuacja bardzo ją podnieciła. -Ron powiedział, że wyjechałaś. -Zaczął Harry. -Ale wróciłam i chyba dobrze się stało. -Hermiona uśmiechnęła się tajemniczo. Podeszła do łóżka, zdjęła z siebie ubranie,  wzięła dłoń Harrego i włożyła sobie między nogi, sama pieszcząc łechtaczkę. Ginny po jakimś czasie wypuściła małego z objęć swej łechtaczki  i nadziała się na niego pupą, dalej go ujeżdżając. Jej piersi rytmicznie podskakiwały. W krótkim czasie Harry i Ginny doszli do wspaniałego, potężnego orgazmu. Wtedy Her powiedziała  -No to teraz zrób to ze mną! Harry nie dał się dwa razy prosić. Po orgaźmie jego kutasek jeszcze nie opadł , więc chłopak błyskawicznie złapał Hermę i zaczął ją pieprzyć na pieska. Zdziwiło go tylko, że nie jest dziewicą. Nagle znowu zaczął dochodzić.  -Chciał wyjąć jej kutaska z cipki, ale nie zdążył i cała zawartość jego jąder rozlała się w jej środku. -O fuck to było piękne -Wysapał Harry. -Powtórzmy to kiedyś- Powiedziała Hermiona wychodząc.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szymon

    Moje drugie opowiadanie- tym razem dopracowane 🙂