Author: admin

  • Pamietnik Suki [02] – Bezbronna w rekach sadysty cz. 2

    Gdy już rozciął taśmę krępującą mi ręce za plecami, odpiął także pasek od knebla. Z ulgą wyplułam z ust kulkę, rozmasowałam obolałe nadgarstki. Chciałam wstać na równe nogi i pocałować go w podzięce za okazaną mi dobroć, lecz powstrzymał mnie wymownym gestem dłoni. Kazał mi się obrócić, przyjąć pozycję na czworaka, jak najmocniej wypiąć tyłek ku górze. Gdy już wykonałam poprawnie polecenie wymierzył mi klapsa, ot tak dla zabawy, po czym ruszył w kierunku wyjścia z pomieszczenia. Wychodząc rzucił jeszcze, że zaraz wróci, i że mam czekać na niego w tej pozycji.

    Choć nie mogłam się wręcz doczekać jego powrotu, to czekanie wcale mi się nie dłużyło. Wyobrażałam sobie, co będzie wkrótce ze mną robił, jak wbije się w moją cipkę od tyłu i trzymając za biodra zerżnie ostro na pieska. Byłam po prostu pewna takiego właśnie scenariusza nadchodzących wydarzeń. Nie widziałam żadnego innego powodu, dla którego kazałby mi się wypinać w taki sposób.

    Choć wydawało się to niemożliwe, fantazjowanie jeszcze zwiększyło moje podniecenie. Oparłszy głowę o podłogę podziwiałam swe lśniące od soków krocze, patrzyłam jak gęste krople spływają mi po udach, jak raz za razem skapują na podłogę. Cipka pulsowała przyjemnym ciepłem, jakby zapraszając do zabawy. Przemknęło mi przez głowę, że teraz, gdy moje dłonie zostały oswobodzone, mogłabym zacząć się tam dotykać i nieco sobie ulżyć. Myśl ta była wyjątkowo kusząca, lecz obawiałam się, że jeśli przyłapie mnie na masturbacji zostanę ukarana. Związany z karą ból zapewne bym jeszcze zniosła, ale konieczność odroczenia penetracji mogłaby doprowadzić mnie do szaleństwa.

    Gdy zobaczyłam go ponownie w drzwiach poczułam ogromne rozczarowanie. W dłoni niósł znajomy niebieski wibrator, co oznaczało najpewniej, że zanim we mnie wejdzie zabawi się jeszcze moją cipką. Wszelkie moje prognozy legły jednak w gruzach, gdy poczułam jego palec na moim odbycie. Momentalnie się spięłam – nie to żeby była to moja dziewicza dziurka, ale doświadczenia z seksem analnym nigdy nie były dla mnie przyjemne. Wręcz przeciwnie, anal kojarzyłam wyłącznie z bólem w trakcie i dyskomfortem po.

    Jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że jeśli będzie chciał wziąć mnie w ten sposób, to nie dam rady mu się przeciwstawić. Mógłby wsadzić w mój odbyt cokolwiek i porządnie mnie tym czymś wydymać, a ja nawet bym nie zaprotestowałam. Zgodziłam się być do jego dyspozycji i nie były to bynajmniej czcze słowa. W tym momencie czułam się jego suką, jego własnością, i jeśli miał ochotę pieprzyć mnie analnie – niech i tak będzie.

    Wbrew mym najgorszym obawom nie zrobił niczego brutalnego. Wciąż tylko masował palcem mój odbyt, nie penetrując go głębiej niż na długość paznokcia. Sprawiało mi to nawet pewną przyjemność, ale niechęć wciąż brała we mnie górę.

    Nagle podstawił mi przed twarzą kieliszek z winem. Obróciłam głowę i spojrzałam na niego z niedowierzaniem, gdyż poczęstunek tego typu był ostatnią rzeczą, jakiej się teraz po nim spodziewałam. On tylko uśmiechnął się w swoim stylu i polecił wypić do dna, mówiąc, że to “na rozluźnienie”. Sięgnęłam więc po kieliszek i wypiłam wszystko duszkiem. Zanim alkohol zdążył uderzyć mi do głowy poprosiłam o jeszcze, a on nalał mi kolejną porcję. Sam także pił wino, lecz nie przeszkadzało mu to zabawiać się moim odbytem.

    Musiał posmarować palec jakimś lubrykantem, bo wchodził we mnie z coraz mniejszym oporem. Równie możliwe było jednak, że to ja się po prostu nieco rozluźniłam pod wpływem wina. Wciąż czułam się jeszcze spięta, ale już chyba nie tak bardzo jak na początku. Jednocześnie podniecenie brało we mnie górę nad złymi skojarzeniami, bo nagle uświadomiłam sobie, że napieram pupą na jego palec. Robiłam to zupełnie mimowolnie, a ruchu były ledwie zauważalne, lecz już sam fakt był dla mnie sporym zaskoczeniem. Przemknęło mi przez głowę, że mogłaby odważyć się na więcej, lecz zaraz uznałam to za nierealne.

    Jakby czytając mi w myślach oznajmił nagle, że najwyższą pora abym wcisnęła go głębiej. Wiedziałam, że jeśli nie wykonam polecenia, to i tak wsadzi we mnie palca tak głęboko jak będzie tylko chciał. A mógł też w złości sięgnąć po leżący nieopodal wibrator i od razu zacząć mnie nim pieprzyć. Z dwojga złego wolałam sama to zrobić, przynajmniej zachowywałam jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją.

    Zaczęłam napierać odbytem na jego palec. Początkowo nieśmiało, lecz nie czując szczególnego dyskomfortu, przyspieszyłam. Moje ruchy stały się rytmiczne, pewne. I nagle poczułam, że obijam się pośladkami o jego dłoń, co bez wątpienia oznaczało, że cały palec chował się we mnie. Fakt, iż udało mi się to osiągnąć w tak krótkim czasie, napawał mnie dumą. Poczułam się jak rasowa analna suka, jedna z tych wyuzdanych dziewczyn, które po wielokroć oglądałam na filmach porno.

    Cała pewność siebie prysła, gdy powiedział mi, że czas na drugi palec. Momentalnie się spięłam, zaczęło mnie wszystko boleć, ledwie tylko przyłożył złączone palce do mojego odbytu. Jęknęłam – ni to ze strachu, ni to z bólu, lecz on już je we mnie wciskał. Robił to powoli, ale konsekwentnie. Penetrował mnie coraz głębiej, głębiej i jeszcze głębiej. Nie wiem czy wcisnął dwa do końca, ale zaraz dołączył kolejny palec. Tym razem zrobił to bez żadnego ostrzeżenia, cofnął dłoń i po chwili w moim odbycie były już trzy palce.

    Znosiłam to wszystko w pokornym milczeniu. W miarę możliwości starałam się nie spinać, nie reagować na bolesne ukłucia, które pojawiały się gdy wchodził we mnie głębiej. Pomagało mi w tym bez wątpienia wypite wino, którego szumiało mi już przyjemnie w głowie. I choć wciąż trudno mi było się samej przed sobą do tego przyznać, to coraz bardziej podobało mi się to, co ze mną robił. Uczucie wciąż jeszcze było dalekie od przyjemności jaką dawała mi penetracja cipki, ale naprawdę niewiele już brakowało.

    Ledwie moje zwieracze rozciągnęły się na tyle, aby mogła zmieścić w sobie kolejny – czwarty palec, a już wpychał mi w odbyt wibrator. Ku mojemu zaskoczeniu jego “zabawka” weszła we mnie prawie bez oporu. Równie gładko wibrator się we mnie zagłębił a potem wysunął, a był przecież prawie dwukrotnie dłuższy i przynajmniej równie gruby co trzy złączone ze sobą palce. Nie musząc już dłużej obawiać się bólu, wreszcie zaczęłam czerpać z anala prawdziwą radość. A gdy nagle włączył wibracje, przyjemność zintensyfikowała się przynajmniej dziesięciokrotnie.

    Nie mogąc się opanować nabijałam się na wibrator ciężarem całego ciała. Gwałtownie cofałam tyłek próbując wepchnąć go możliwie jak najgłębiej, po czym pochylałam się do przodu i znów napierałam. Przez cały czas starałam się nie wypuszczać go z siebie, gdyż konieczność ponownego wprowadzenia wibratora w odbyt, wiązała się kilku sekundową przerwą w doznaniach. A te były cudowne, niewyobrażalnie intensywne, nie do opisania słowami. Nie potrzebowałam wiele czasu, aby do reszty się w nich zatracić.

    Nie potrafię powiedzieć ile czasu pieprzył mnie tym wibratorem. Niezależnie jednak ile by to nie trwało, czułam wielki niedosyt gdy nagle skończył. Byłam już o krok od osiągnięcia orgazmu, pierwszego analnego orgazmu w moim życiu. Jęcząc głośno, sapiąc, pojękując, czułam jak wzbiera we mnie eksplozja rozkoszy. I wtedy właśnie go ze mnie wyciągnął. Wyłączył wibracje, odłożył wibrator na podłogę. Zupełnie ignorując malujący się na mojej twarzy zawód, kazał mi podnieść się z czworaka i przed nim uklęknąć. Gdy tylko dotarło do mnie co to oznacza, natychmiast opuściły mnie żal, a podniecenie po raz kolejny przetoczyło się przez moje ciało cudowną, gorącą falą.

     

    ***

     

    Obciągałam mu z ogromnym zapałem. Byłam tak mocno napalona, że gdy tylko pozwolił mi wziąć kutasa do ust, rzuciłam się na niego jak wygłodniałe zwierzę na mięso. Na zmianę ssałam, połykałam, wpychałam Go sobie głęboko w gardło. Mlaskałam przy tym głośno, siorbałam, zalewałam się śliną. Wszystko to było jednak nie ważne, nieistotne, jedyne, co się liczyło, to że wreszcie mogłam zajmować się nim tak jak należało.

    Moje pieszczoty stały się tak intensywne, tak nachalne i dzikie, że w końcu zmuszony był mnie upomnieć. Siłą wyciągnął mi kutasa z ust, a gdy próbowałam ponownie się na niego nabić, spoliczkował mnie. Zagroził, że jeśli zaraz się nie opanuję i nie zacznę wreszcie dawać mu prawdziwej przyjemności, znów mi Go zabierze.

    Z największym trudem zdusiłam wzbierającą we mnie złość. Wiedziałam, że muszę poskromić żądze, bo w przeciwnym razie spełni swoje groźby – a tego bym w obecnym stanie nie zniosła. Wzięłam głęboki wdech, opuściłam pokornie wzrok. Skinęłam głową na znak, że zrozumiałam swój błąd. Przez chwilę jakby się wahał, lecz w końcu zlitował się i ponownie podsunął mi kutasa przed twarz.

    Musiałam wytężyć całą siłę woli, aby znów się na niego nie rzucić. Wyglądał tak kusząco, tak cudownie, że aż westchnęłam z wrażenia. Nabrzmiały, czerwony żołądź aż lśnił od soków. Grube żyły pulsowały pod napiętą skórą, wprawiając prącie w delikatne drżenie. Idealny w każdym calu, jakby wręcz stworzony do ostrego rżnięcia takich jak ja. Wiedziałam jednak, że najpierw będę musiała sobie na to rżnięcie zasłużyć.

    Patrząc mu głęboko w oczy, powoli zbliżyłam usta do nabrzmiałej główki. Złożyłam na niej delikatny pocałunek, i wysunąwszy język zaczęłam zlizywać soki. Oblizałam Go dokładnie, bez zbędnego pośpiechu, z każdej możliwej strony. Gdy zawędrowałam językiem do miejsca, w którym główka łączyła się z prąciem, zajęczał z rozkoszy. Zdając sobie sprawę jak dużą przyjemność mu tym sprawiłam, podciągnęłam napletek do oporu i zaczęłam go tam pieścić. Musiałam wówczas natrafić na jego czuły punkt, bo nagle zaczął się prężyć, gwałtownie wyrzucił biodra w przód.

    Jego przyśpieszony oddech oraz rozlegające się raz za razem ciche pojękiwanie, podniecały mnie bardziej chyba jeszcze niż wszystko to, co robił ze mną wcześniej. Byłam już podniecona do granic możliwości i nie mogąc się powstrzymać, zaczęłam jęczeć razem z nim. To było cudowne uczucie, móc dawać mu rozkosz i jednocześnie samej czerpać z tego przyjemność. Niby wiedziałam, że powinnam zachować spokój, lecz słysząc jego kolejny, przeciągły jęk, znów puściły mi wszelkie hamulce.

    Po chwili znów ssałam i nabijałam się zapamiętale na jego główkę. Nagle chwycił mnie mocno za włosy, przytrzymał. W pierwszym momencie spanikowałam, pomyślałam, że zaraz mnie ukaże i wyciągnie Go ze mnie raz na zawsze. Zamiast tego naparł na moje usta biodrami, wbijając kutasa po same gardło. Zupełnie zaskoczona takim obrotem spraw zakrztusiłam się. Odruchowo spróbowałam się wyrwać, lecz nie pozwolił na to. Maksymalnie przyciągnął mi głowę do swego krocza, przytrzymał.

    Słyszałam jak mówi do mnie stanowczym głosem, jak każe mi wytrzymać. Choć było mi bardzo trudno utrzymać Go tak głęboko w gardle, przestałam się szarpać, gdy tylko wspomniał coś o nagrodzie. Nie do końca zrozumiałam, co miał na myśli, lecz wizja “nagrody” dodała mi sił. Z jakiegoś powodu wyobraziłam sobie, jak pieprzy mnie kutasem w odbyt. W tamtej chwili musiało to być moje najskrytsze, a zarazem największe pragnienie. A choć zapewne przyczyniła się do tego rozkosz analna, jaką sprawił mi chwilę wcześniej wibratorem, to i tak myśl taka była to dla mnie sporym zaskoczeniem.

    Opanowałam torsje, zaczęłam oddychać nosem, rozluźniłam przełyk wpuszczając Go jeszcze dalej. I wtedy wszedł we mnie po same jaja, do oporu. Mimo to wciąż na mnie napierał, nabijał moją głowę na kutasa jakby miał zamiar mnie nim przebić. Poruszał przy tym rytmicznie biodrami, nieznacznie Go wysuwał, po czym znów wciskał głębiej. Podrażniony przełyk piekł, oczy łzawiły, ślina wypływała z kącików ust, nos zatykał się o Jego podbrzusze. A mimo to wytrzymałam.

    Pozwoliłam mu posuwać moje gardło tak długo i tak intensywnie, jak tylko miał na to ochotę. Starałam się nie myśleć o tym, co mi robi, w pełni skupiłam się na czekającej mnie nagrodzie. I jakoś udało mi się wytrzymać. Wyciągnął Go ze mnie równie niespodziewanie, co wcześniej wsadził. Nie doszedł, po prostu nagle puścił moją głowę i wycofał się. Otarłam łzy, rozmazany makijarz i ślinę, dysząc przy tym ciężko. A gdy wreszcie udało mi się uspokoić oddech, spojrzałam na niego i po krótkiej chwili wahania wyartykułowałam prośbę o swoją nagrodę.

    “Zerżnij mnie w dupę” – rzuciłam, po czym obróciłam się do niego plecami, wypięłam kusząco tyłek. Przez dłuższą chwilę nie działo się nic, musiał stać i przyglądać mi się zdumiony tym, co zaszło. A może po prostu swoim zwyczajem droczył się ze mną, odwlekał wszystko w czasie. Już miałam zacząć go błagać, skomleć jak pies o kutasa w tyłku, lecz wówczas poczułam napór na odbyt. Wsunął się we mnie gładko, wszedł głęboko, przytrzymał przez moment. I w końcu zaczął mnie posuwać.

    Niemal natychmiast ogarnęła mnie niewyobrażalna wręcz rozkosz. Nie mogąc się powstrzymać jęczałam głośno, krzyczałam jak mi jest dobrze. On także coś do mnie mówił, wyzywał, poniżał, lecz mi było już wszystko jedno. Z każdą upływającą chwilą odpływałam, zatracałam się w ekstazie. Niewiele pamiętam z tego co działo się potem – mam jedynie pojedyncze przebłyski. Pieprzył mnie, szarpał za włosy, dawał klapsy, a ja się uśmiechałam, pieściłam swoje piersi, bawiłam łechtaczką.

    Pragnęłam, aby pieprzył mnie tak wiecznie. Lecz tak jak wszystko, co dobre, to również musiało się kiedyś skończyć. A gdy się skończyło, poczułam straszną pustkę – nie tylko w odbycie, ale wszędzie, całą sobą. Bo choć zaznałam boskiej wręcz rozkoszy, to nie udało mi się osiągnąć spełnienia. Rozczarowanie było tak potężne, że o mało się nie rozpłakałam. Obejrzałam się przez ramię z zamiarem poproszenia go, aby kontynuował, lecz on już szykował dla mnie kolejną torturę.

    Z rosnącym niepokojem patrzyłam, jak podpala knoty wkładów do świeczek. Od razu wiedziałam, że nie robi tego bynajmniej dla wprowadzenia “romantycznej” atmosfery. Zbyt wiele razy widziałam filmy, w których suka polewana była gorącym woskiem, aby dać się teraz zwieść. Spodziewałam się, iż doznania z tym związane zdecydowanie nie będą należały do przyjemnych. Przynajmniej dla mnie, bo on – najwyraźniej dostrzegłszy moje zmieszanie, już teraz zdawał bawić się znakomicie.

    Gdy kazał mi się położyć na plecach zawahałam się. Ostatnie, na co miałam ochotę to zamienić ekstazę jakiej przed momentem doświadczałam, na ból jaki bez wątpienia wkrótce mnie czekał. Nie mogą jednak oprzeć się jego naglącemu spojrzeniu, wykonałam polecenie. Nie musiał nic mówić, grozić mi, rozkazywać – wystarczyło, że patrzył na mnie w ten charakterystyczny dla Niego sposób, a ja stawałam się bezwolna jak małe dziecko. Wyciągnęłam się na twardej, zimnej podłodze, zgodnie z sugestią podkładając ręce pod głowę.

    Podnosił zapalone wkłady do świec z podłogi, układał je pieczołowicie na moim ciele. Dwa pierwsze położył na piersiach, niemal dokładnie na sutkach. Kolejne dwa umiejscowił na brzuchu, pod piersiami oraz w okolicach pępka. Ostatni umieścił na moim wzgórku łonowym, niebezpiecznie blisko obnażonej cipki. Choć na początku czułam wyłącznie bijące od wkładów przyjemne ciepło, spoglądałam na nie z coraz większym niepokojem. W obawie przed roztopionym woskiem, którego coraz więcej zbierało się w aluminiowych otoczkach, bałam się choćby drgnąć.

    Całkowicie skupiona na obserwacji wkładów, nawet nie zauważyłam, kiedy się koło mnie położył. Zaczął gładzić mnie po włosach, delikatnie muskać moją twarz opuszkami palców. Był delikatny jak nigdy, wyjątkowo czuły, a w blasku świec wyglądał niesamowicie seksownie. Poczułam jak podniecenie ponownie zaczyna we mnie wzbierać, jak rozchodzi się falami od podbrzusza. Momentalnie zapomniałam o zagrożeniu, rozluźniłam się, pozwoliłam sobie na chwilę wytchnienia. I wtedy wosk rozlał mi się na brzuch.

    Wzdrygnęłam się gwałtownie wrzeszcząc z bólu, a wówczas wosk zaczął wylewać się z pozostałych wkładów. Wrażenie było takie, jakby moje ciało w jednej chwili zajęło się żywym ogniem. Wosk był strasznie gorący, parzył o wiele bardziej niż sobie to wyobrażałam. W rozpaczliwym odruchu chciałam go z siebie strzepać, lecz on – najwyraźniej przewidziawszy moją reakcję, już trzymał mnie za nadgarstki. Próbowałam mu się wyrwać, lecz szarpanina doprowadziła jedynie do kolejnej fali bólu. Wosk rozlewał się na mnie, a ja, nie mogąc się powstrzymać kuliłam się, prężyłam i wyginałam.

    W końcu wosk zaczął zasychać, a ból nieco zelżał. Mimo to moje ciało wciąż drżało, choć było mi gorąco szczękałam zębami, trzęsłam się jak w wysokiej gorączce. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, dlaczego tak reaguję. Przemknęło mi przez myśl, że może po prostu jestem już tym wszystkim zmęczona. Wrażenia, jakie serwował mi przez ostatnie dwie, trzy godziny – sama nie wiem ile właściwie czasu już minęło, były naprawdę intensywne i niejedną mogłyby doprowadzić do skrajnego wyczerpania. A jednak wrażenia płynące z okolic cipki i odbytu sugerowały mi coś zupełnie innego.

    Mimo wszystko wciąż pragnęłam być jego zabawką. Chciałam, aby dalej mnie dalej dręczył, pieścił, rżnął moje wszystkie dziury, robił ze mną to na co tylko miał ochotę. Zawsze byłam niewyżytą suką, lecz dopiero teraz w pełni to sobie uświadomiłam. A w zasadzie to on mi to uzmysłowił, obnażając żądze, które do tej pory skrywałam pod płaszczykiem pozorów i wstydu. Byłam mu za to naprawdę wdzięczna. Wdzięczna losowi, że trafiłam na kogoś takiego jak on. Kogoś, kto znał moje pragnienia lepiej niż ja sama.

    Musiał wychwycić wdzięczność w moim spojrzeniu, bo niespodziewanie złożył mi na ustach pocałunek. Czułam, że powinnam coś powiedzieć, podziękować za wszystko to, co mi uczynił. Nie zdążyłam jednak rzecz ani słowa, bo ponownie wepchnął mi w buzię knebel. W pierwszej chwili mnie to zaskoczyło, zirytowało wręcz, lecz szybko doszłam do wniosku, że zachował się w swoim stylu. Był dla mnie dobry, czuły i delikatny, aby za moment znów pokazać mi gdzie moje miejsce.

    Oznajmił mi, że ma już dość moich krzyków, a przecież jeszcze zostało sporo wosku. Poradził mi także, żebym zamiast się tak wydzierać i szarpać, zaczęła wreszcie czerpać z tego co mi robił przyjemność. I choć jego “rada” wydała mi się w pierwszej chwili absurdalna – bo jak niby miałam czerpać przyjemność z kontaktu z ekstremalnie gorącym woskiem, to postanowiłam mu zaufać. I jak się okazało, po raz kolejny wykazał się ogromną przenikliwością.

    Zaczęłam nakręcać się na jego słowa. Wyobrażałam sobie, że wosk to właśnie taka “płynna przyjemność”. I choć wydaje się to zupełnie niewiarygodne, to udało mi się przekonać samą siebie, że tak właśnie było. Nie to żeby nie mogła nagle doczekać się kolejnej porcji, ale gdy ta się na mnie wylała zachowałam spokój. Wosk wciąż parzył, lecz nie bolało już jak wcześniej. I muszę przyznać, że było w tym coś przyjemnego. No może poza ostatnim razem, gdy celowo przechylił wkład w taki sposób, aby jego zawartość wylała mi się na cipkę.

     

    ***

     

    Resztki rozgrzanego wosku wylał na moje obnażone ciało. Skupił się na miejscach intymnych, szczególnie obficie polewając cipkę. Czując jak moje krocze płonie, coraz trudniej było mi wmawiać sobie, że to przyjemne uczucie. Mimowolnie zacisnęłam uda, lecz niemal natychmiast rozchylił mi je ponownie i karząc za brak posłuszeństwa, wlał strumień wosku pomiędzy wargi sromowe. Odczucie było niesamowicie wręcz intensywne, lecz jakimś sposobem udało mi się zachować spokój.

    Dyszałam ciężko czekając, aż wosk zastygnie. Na szczęście szybko wytracił temperaturę, zgęstniał, aby po chwili zamienić się w twardą skorupę. Gdy to się stało, kazał mi podnieść się z podłogi i podążyć za sobą. Oznajmił mi, że zanim znów się za mnie “zabierze”, zamierza mnie “nieco wyczyścić”. A choć powinnam się w zasadzie ucieszyć – wosk kleił się do mnie niemiłosiernie, drażnił ciało, drapał, to czułam się zawiedziona. Mimo wszystko wolałabym aby “zabrał się za mnie” od razu, dokończył wreszcie to co zaczął.

    Łazienka, do której mnie zabrał zrobiła na mnie spore wrażenie. Nowocześnie urządzona, wyłożona granitem, niemal tak duża jak wynajmowana przeze mnie kawalerka. Na jednej ze ścian wisiało olbrzymie lustro, ciągnące się niemal przez całą długość pomieszczenia. Gdy dostrzegłam w nim swe odbicie, ledwie rozpoznałam samą siebie. Zmierzwione włosy, rozmazany, spływający z twarzy makijaż, oblepione woskiem, poznaczone czerwonymi pręgami ciało. Mój pożałowania godny wygląd w pierwszej chwili mnie zawstydził. Zaraz jednak doszłam do wniosku, że skoro Jemu wciąż się podobam, to nie było powodu do zmartwień.

    Weszłam pod natrysk – odgrodzoną szklanymi ściankami część pomieszczenia, i sięgnęłam po słuchawkę prysznicową. Zanim zdążyłam włączyć wodę, niespodziewanie odebrał mi słuchawkę. Z szelmowskim uśmiechem na ustach oznajmił, że to on mnie umyje. Od razu przyszło mi do głowy, że pewnie znów coś dla mnie planuje, lecz trudno mi było sobie wyobrazić, co. Wszystko stało się jasne chwilę później, gdy mocno skondensowany strumień wody wystrzelił w moim kierunku.

    Skuliłam się pod ścianą, rozpaczliwie próbując zasłonić przed bijącym we mnie biczem wodnym. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę skąd takie właśnie określenie – doznania towarzyszące polewaniu mocno skondensowanym strumieniem wody, były porównywalne z biczowaniem skórzanym pejczem. Nie byłam w stanie ochroniać całego ciała jednocześnie, co skrzętnie wykorzystywał polewając mnie tam, gdzie akurat się nie zasłaniałam. Przez jakiś czas “bawił się” ze mną w ten sposób, lecz w końcu najwyraźniej mu się to znudziło.

    Kazał mi się podnieść, odwrócić, oprzeć rękoma o ścianę, wypiąć ku niemu pośladki. Doskonale wiedziałam jak to się dla mnie skończy, lecz nie byłam w stanie protestować. W zaledwie jeden wieczór udało mu się mnie złamać, dać mi rozkosz, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Wiedział tak dobrze jak i ja, że ma mnie w garści i może ode mnie żądać wszystkiego, a ja posłusznie wykonałam każde jego polecenie. Tak jak wykonałam teraz.

    Strumień smagał mnie boleśnie po plecach, pośladkach, udach, łydkach. Musiał ręcznie regulować temperaturę, bo woda zmieniała się od lodowato zimnej po gorącą, parzącą wręcz, co dodatkowo jeszcze intensyfikowało moje doznania. Gdy już mnie z grubsza opłukał, kazał mi złapać się za pośladki i maksymalnie je rozchylić. Gdy tylko to zrobiłam, strumień, który wcześniej skrupulatnie omijał miejsca intymne, nagle uderzył prosto w moje wypięte krocze.

    Woda dosłownie się we mnie wlała, zaczęła rozpychać mnie od środka. Wzdrygnęłam się gwałtownie, lecz udało mi się utrzymać pozycję, w jakiej mnie ustawił. Nie było to zresztą szczególnie trudne, gdyż początkowy ból szybko zaczął ustępować przyjemności. Przyjemność zamieniła się w prawdziwą rozkosz, gdy przesunął strumień na moją drugą dziurkę. Nachyliłam się mimowolnie, mocniej wbiłam palce w pośladki, jeszcze bardziej eksponując odbyt.

    Gdy usłyszał moje ciche pojękiwanie kazał zacząć mi się pieścić. Tym razem wykonałam jego polecenie z największą przyjemnością, bez ociągania. Jedną dłonią objęłam pierś i ugniatałam ją mocno, miętosząc pomiędzy palcami sutka. Drugą wsadziłam pomiędzy nogi, gorączkowo masowałam się po cipce. Gdy to robiłam, odbyt smagał mi strumień wody – na zmianę zimny i gorący, mniej lub bardziej intensywny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bezbronna

    Jeśli podoba ci się mój pamiętnik, zostaw komentarz 🙂

  • Nie-zwykla Rodzina cz 73. – Przylapany przez mame i ciocie

    Wracałem ze szkoły do domu. Trochę byłem padnięty. Ale przynajmniej w domu, na chwilę się zrelaksuje. Na swój sposób. Wszedłem do środka.

    – Mamo, już jestem. – zawołałem.

    – W kuchni. – odpowiedziała mi.

    Cassie była jeszcze w szkole, ma dłużej zajęcia, a tata miał być cały dzień w pracy. Jedynie mama dziś była w domu. Wchodząc do kuchni zobaczyłem mamę z moją ciocią Rachel. Rany dawno jej nie widziałem.
    Włosy miała krótkie z grzywką na lewą stronę. Ubrana w niebieską koszulkę i jeansowe spodnie oraz białe buty. Z tego, co zauważyłem nie ubrała stanika. Chyba specjalnie.
    Jej ciało ani trochę się nie zmieniło. Dalej miała tak samo duże piersi i tyłek. Jeszcze na dodatek moja mama. Pod względem figury to miała podobną do ciotki. Różnicą mogą być jedynie piersi, bo ciotka miała chyba o jeden rozmiar większe. Jednak widok mamy też wprawiał w osłupienie. Miała zieloną koszulkę na ramiączkach i jeansowe krótkie spodenki. Miała duży dekolt. Widok dwóch dojrzałych kobiet miał duży wpływ na mojego fiuta.

    – Cześć Alan.

    – Hej ciociu. – podszedłem i przytuliłem się z nią. Zacząłem się pobudzać, mając jej ciało tak blisko.

    Gdy się odsunąłem, ciocia zlustrowała mnie całego. Swój wzrok zatrzymała na moim kroczu i zagryzła wargę.

    – Umówiłam się z ciocią na wspólne wyjście na zakupy. Tylko dopijemy kawę.

    – Jasne. To ja pójdę do siebie.

    Szybko ulotniłem się do mojego pokoju. Ciocia puściła oczko do mnie, uśmiechając się przy tym. Gdy tylko wszedłem do siebie oparłem się o drzwi. Zamknąłem oczy wyobrażając sobie obraz nagiej ciotki. Przypomniały mi się moje spotkania z nią, które koniec końców kończyły się wzajemnym dogadzaniem. Nadal pamiętam swój zajebisty pierwszy raz, który miałem właśnie z ciocią Rachel. A także pierwsze ruchanie z mamą, od czego się wszystko zaczęło w naszej rodzinie.
    Gdy zacząłem znów wyobrażać sobie te zajebiste piersi i tyłek, a także piękne cipki, kutas szybko nabrał sporych rozmiarów.
    Musiałem coś z tym zrobić, aby nie chodzić z namiotem. W sumie jestem przecież w pokoju. Szybko odłożyłem torbę i położyłem się na łóżku. Ściągnąłem spodnie i gacie, uwalniając fiuta, który stał na baczność. Zacząłem sobie walić ręką. Nie potrzebowałem pornosa. Wyobraźnia działała świetnie. Szybko zacząłem wyobrażać sobie moją nagą ciotkę, a także razem z nią mamę. Matko, cóż to był za widok.
    Nie wiem ile tak trzepałem. Straciłem poczucie czasu.

    – Alan, my już wychodzimy… – nagle do pokoju weszła mama z ciocią. Chciałem się zakryć, ale nie miałem czym. Mama i ciocia zarumieniły się widząc mojego penisa.

    – Mamo! Nie możesz pukać?!

    – Wstydu nie masz, Alan? Jesteś strasznie zboczony. – powiedziała stanowczo moja mama. Ciocia widziałem jak zagryza wargę i odruchowo dotyka się w okolicach krocza.

    – Daj spokój, Ann. To normalne u chłopców w jego wieku. – uspokajała mamę ciocia.

    – Może i tak, ale od razu po wejściu do pokoju?

    – Widocznie bardzo tego potrzebował. Szczególnie jak zobaczył…no sama pewnie rozumiesz.

    Byłem czerwony na twarzy, gdy mama i ciocia rozmawiały na mój temat. Ciocia rzuciła mamie porozumiewawcze spojrzenie. Mama uśmiechnęła się chytrze i spojrzała na mnie. Razem z ciocią weszły do środka zamykając za sobą drzwi. Usiadły na moje łóżko. Ja wciąż rękami zasłaniałem penisa, który to ani trochę nie zmalał.

    – Rozumiemy synku że nie mogłeś wytrzymać i zacząłeś sam sobie dogadzać. – wtedy mama chwyciła mojego fiuta w dłoń i zaczęła wolno poruszać. Zabrałem swoje ręce.

    Wtedy ciocia weszła na łóżko i położyła obok mnie.

    – Nie musisz tego ukrywać, Alan. Wiemy jak ci ulżyć. – ciocia mnie wtedy pocałowała.

    – Rachel…może zaczekamy z tymi zakupami? – spytała mama.

    – Jasne…mamy teraz inne zajęcie. Prawda, Alan? – spytała mnie ciocia.

    – Nie musicie prosić. Tak bardzo was pragnę. – wtedy ciocia wyjęła swoje cycki z nabrzmiałymi brodawkami, które to zacząłem ssać. Ciocia jęczała z zachwytu.

    – Hmm…dobrze więc, zajmiemy się tobą dobrze.

    Powiedziała mama, która pochyliła się i wzięła kutasa do ust. Zaczęła mi go obciągać. Robiła to powoli, jakby delektowała się moim fiutem. Jej usta świetnie go oplatały. Wkładała go całkiem do ust.Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Po czasie zaczęła też lizać i ssać moje jaja. Moja twarz była zajęta natomiast cyckami ciotki. Ta jęczała głośno gdy zassałem jeden. Po chwili odeszła ode mnie i przeszła do mamy.

    – Daj go skosztować. – zamruczała ciocia i razem z mamą już lizały moją pałę. Co jakiś czas, albo mama albo ciocia schodziły na dół wylizując mosznę.

    Teraz to dopiero czułem się zajebiście. Dwie zajebiste kobiety ssały jednocześnie mojego kutasa. Bardziej podniecało to że to była moja matka i ciotka.
    Ciocia następnie zdjęła koszulkę uwalniając swoje piersi. Wtedy mojego mokrego penisa ułożyła między nie i zaczęła poruszać.

    – Lubisz to prawda Alanku? – spytała cicho.

    – Oj tak ciociu…

    Mama w tym czasie odsunęła się i zaczęła rozbierać. Zdjęła koszulkę i od razu stanik. Podeszła bliżej i teraz zajmowałem się piersiami mamy. Smakowały równie obłędnie.

    – Oj tak synku. Zrób mi to co cioci. – mama umieściła mi twarz między cycki. Czułem się jak w raju.

    W międzyczasie mama zdjęła swoje krótkie spodenki. Okazało się że nie miała bielizny. Pokierowała moją dłoń na swoją cipkę. Dotykając palcami jej warg sromowych, czułem jak jest mokra. Zacząłem nimi poruszać, co jęki mamy potwierdziły że jej się podoba. W końcu mama zabrała mnie przed jej cycków. Położyła mi głowę na łóżku i okrakiem usiadła na mojej twarzy, przodem do mnie. Wykorzystałem fakt że mam jej cipkę przed twarzą i zacząłem zachłannie ją tam lizać. Kręciłem językiem na jej guziczku, by potem przejechać nim wzdłuż jej szczelinki. Mama cicho mruczała co dało mi siłę na więcej.
    Poczułem że ciocia zabrała swoje cycki. Kątem oka zobaczyłem jak zdejmuje spodnie. Zaraz potem to samo zrobiła z majtkami. Miała mały trójkącik na wzgórku łonowym.
    Teraz obie były już nagie. Ciocia przełożyła przeze mnie nogę i nakierowała chuja na jej wejście. Od razu w nią wszedłem. Poczułem jak wchodzę w głąb jej pochwy.

    – Oh Alan. Tęskniłam za tym.

    Zaczęła na nim skakać za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Energicznie nabijała swoje dupsko na mój pal. Chciała dobić do samego końca. Odczuwała mój każdy centymetr. Było jej niesamowicie dobrze. Mi także było dobrze, szczególnie liżąc cipkę mamy, przez to nakręcałem się jeszcze bardziej. Mama potem zmieniła swoją pozycję i obróciła się na mojej twarzy. Miałem teraz do dyspozycji jej cały tyłek. Z lizania jej szczeliny przeszedłem do pieszczenia jej otworka. Mama zadrżała, ale w dobrym znaczeniu.

    – Chodź tu kochana. – powiedziała ciocia, wciąż ujeżdżająca mojego kutasa.

    Przybliżyła twarz mamy do siebie i pocałowała się z nią. Trudno było coś zobaczyć, ale wyobraźnia działała. Ze słyszalnego mlaskania ich języków, widziałem jak pochłaniają się nawzajem. Słychać było jęczenie zagłuszane przez ich pocałunku. Mama i ciocia jednocześnie doznawały rozkoszy. Po czasie obie kobiety zeszły ze mnie.

    – Ann teraz twoja kolej.

    Wtedy razem zmieniliśmy pozycję. Mama położyła się na łóżku rozkładając nogi przede mną. Umieściłem fiuta w jej cipce. Złapałem za kostki i zacząłem szybko poruszać. Mama jęczała z przyjemności.

    – Oooohhh…tak…tak…

    Ciocia wtedy na czworakach przeszła i umieściła swoją cipkę przed twarzą mamy.

    – Dalej kochana. Wyliż mnie tam porządnie.

    Mama zaczęła lizać jej cipkę, co widać było po mruczeniu cioci. Ja nie przestałem posuwać mamy. Zaraz jednak poczułem język cioci który smakował cipki mamy, przy okazji dotykając mi fiuta, który wchodził równie szybko do cipki. Scena jak z porno. Mama po czasie osiągnęła swój orgazm, co pokazała trzęsąc się. Ciotka jej pomogła energicznymi ruchami robiąc palcówkę. Sama ciocia potrzęsła tyłeczkiem, a ja widziałem jak mama również jej robi palcówkę. Ciocia zaraz potem doszła. Zostałem więc tylko ja i zbliżałem się do kulminacji.

    – Jestem blisko. – oznajmiłem.

    – Daj mi go na chwilę. – powiedziała ciocia wyjmując oblepionego penisa z cipki mamy. Włożyła go do ust zaczynając poruszać. Trzepała go dodatkowo, więc szybko poczułem, że to już.

    Wystrzeliłem ładunek nasienia w usta cioci. W trakcie ciotka wyjęła go z ust i trochę poszło na wzgórek łonowy mamy. Gdy się wypompowałem, czułem jak pała mi mięknie. Łapałem oddech po zajebistym ruchaniu.
    Ciocia zeszła z mamy.

    – Daj spróbować. – powiedziała mama i ciocia pochyliła się nad nią, wypinając dupę w moją stronę.

    Zobaczyłem jak przekazuje przez pocałunek, moją spermę, którą miała w ustach. Trochę im skapało i ich podbródki lepiły się od mojego nasienia. W końcu spojrzały się na mnie z uśmiechem.

    – Oh Alanku, tęskniłam za tym. I za tobą Ann. – wtedy jeszcze cmoknęła mamę w usta.

    – Że też wcześniej tego nie robiłyśmy. – powiedziała mama.

    – Lubię zabawy w trójkącie. A ty Zlan następnym razem, nie dogadzaj sobie sam. Pamiętaj o rodzinie.

    – Oczywiście ciociu.

    – Dobrze. Ogarnijmy się i chodźmy na zakupy.

    – Racja. Trzeba się umyć.

    Wtedy razem wstaliśmy z łóżka i poszliśmy się umyć. Następnie mama i ciocia poszły na zakupy.
    Cholera, uwielbiam przyjazdy cioci.
    Zawsze to nowe doznania
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Ja ja dymam, a ona nic

    Siedzieli w ogródku jednej z knajp, pijąc zimne piwo i zagryzając frytki z ostrym sosem. Było już dobrze po dwudziestej. Obok biegła ruchliwa ulica, którą co chwilę przejeżdżały drogie auta. W wieczornym powietrzu ludzki śmiech mieszał się z muzyką i rykiem silników. Rozmawiali w najlepsze.

    – Ja ją dymam, a ona nic, zero, żadnej reakcji. Jakbym kurde pieprzył kołdrę w lipcowy wieczór. Pot ścieka mi po dupie, a ona chłodna jak lodówka na mięsnym. Myślę cholera coś jest nie tak. Dwoję się i troję. Kilka pozycji, ostrzejsze słówka, kilka chwytów które zwykle działają, a ta nadal obojętna, chyba głową i pizdą w odległej galaktyce. Człowieku, autentycznie czułem się jakbym posuwał trupa.

    – Posuwałeś kiedyś trupa?

    – Co to za pytanie, co?

    – Stary, raczej to ja powinienem spytać skąd takie porównanie, no nie?

    – Porównanie jak porównanie.

    – To posuwałeś trupa czy nie?

    – Raz. Po jednej imprezie, pamiętam że wyglądała jak Szwedka. Rozumiesz o co chodzi, nie? No blondyna, wysoka, duża głowa, duże oczy, duże usta, duże cyce, duże dupsko. Tak zachlała, że tylko leżała na łóżku jak kłoda, ale nawet tamta wydawała się mieć z tego jakąś radochę. A ta kompletnie. I jeszcze patrzyła mi cały czas w oczy. Rozumiesz ja ją posuwam, a ona patrzy na mnie i zero uśmiechu, żadnego słowa, nawet jęku czy stęku. Nie mam pojęcia jak udało mi się skończyć.

    – Może aseksualna?

    – Gdyby była aseksualna to bym jej do łóżka nie zgarnął. No i po wszystkim ją zapytałem jak było.

    – Pytasz je po wszystkim jak było?

    – Tak.

    – Okej.

    – No więc nie zgadniesz co mi powiedziała.

    – Co?

    – Że było w porządku.

    Właśnie na nią patrzyli, przyszli do tego lokalu, w którym pracowała i w którym tydzień temu poznał ją Julek. Obserwowali jak uwija się między stołami, nosi pełne i puste szklanki, kufle i talerze. Jak rozmawia z ludźmi. Nie podeszła jednak do nich ani razu. Nawet nie spojrzała w ich stronę.

    Z tego co opowiedział Julek wychodziło, że ma na imię Alicja, dwadzieścia pięć lat i wynajmuje pokój w mieszkaniu u jakiejś starej baby gdzieś całkiem niedaleko. Miała na sobie czarną, bardzo obcisłą sukienkę, która odsłaniała jej ramiona. Na obojczykach coś tam sobie wytatuowała, podobnie jak na prawym przedramieniu. Włosy miała ciemne, ścięte na poziomie podbródka, miała też ciemne oczy, prawie orli nos i drobne pieprzyki na lewym policzku. Wysoko nosiła głowę, miała w sobie coś z Kleopatry, tak przynajmniej mu się wydawało. Kiedy się poruszała patrzył na jej tyłek, odpowiednio duży i wyglądający na miękki i ciepły przykuwał uwagę wielu facetów tutaj siedzących. Przez ten czarny, cienki materiał przebijał się zarys majtek. Chyba jakieś figi. Tymkowi się to podobało. Te majtki i ten tyłek.

    – No i widzisz udaje teraz, że mnie nie zna – powiedział Julek. – Jakaś zimna cholera.

    – Całkiem niezła cholera.

    – Szkoda, że taka ulotna.

    – Za bardzo dramatyzujesz.

    – To przez te kółko teatralne, do którego się ostatnio zapisałem. Męczymy Szekspira.

    – Romeo i Julia?

    – Czytam jako Merkucjo.

    – No jasne.

    – Nie lubisz Szekspira?

    – Nie wiem. Po prostu nie wiadomo kim tak naprawdę był ten gość.

    – Może kosmitą?

    – To na pewno.

    Potem powiedział Julkowi, że pewnie zrobił coś nie tak, zrobił coś, co jej się nie spodobało.

    – Co zrobiłem niby nie tak?

    – Nie wiem. Różnie to bywa. Kobiety są delikatne.

    – Nie wszystkie.

    – Fakt. Nie wszystkie.

    – Tak jak nie wszyscy faceci są twardzi.

    – Dziś rzadko który facet jest twardy.

    – Ja tam cholera jestem twardy jak skała.

    – No raczej.

    Gadka ciągnęła się dalej, jakaś menelica podeszła do nich i zapytała czy mają drobne na wino. Nie miała połowy zębów, a włosy wcale nie wyglądały jak włosy, a może jak włosy, tyle że u ofiary Czarnobyla albo Hiroszimy. Nie dali kasy, ale Julek pozwolił jej dopić resztkę swojego piwa. Kiedy poszła zapytał go:

    – Słuchaj Julek, nie miałbyś nic przeciwko jakbym wziął od niej numer?

    – Kurwa, po co ci numer tej capiącej pizdy?!

    – Mówię o Alicji.

    – Chłopie odradzam, ale rób co chcesz. Prawdopodobnie i tak cię oleje.

    – Dlaczego?

    – Bo właśnie w tym momencie się na nas patrzy.

    Chwilę później ktoś do nich krzyknął i przysiadł się do stolika. To był znajomy Julka z akademika, dzielili razem pokój. Tymek trochę o nim słyszał, ale nic dobrego. Gość wyglądał mizernie, w wieku dwudziestu paru lat miał już goły plac na czubku głowy. Oczywiście łysienie androgenowe nie było niczym do śmiechu, ale ten gość podobno sobie na to zasłużył. Miał głos jak nastolatek w czasie mutacji, a w oczach tkwiło coś patowego.

    – Nie znam cię – powiedział, wyciągając rękę. – Ja jestem Robuś.

    – Naprawdę każesz mówić do siebie Robuś?

    – Wszyscy tak na mnie mówią.

    Tymek uścisnął jego dłoń, która przypominała wilgotną ciastolinę.

    – Jesteś znajomym Julka? – spytał.

    – Nie.

    – To co razem robicie?

    – Tak tylko sobie siedzimy.

    – Fajnie.

    – W pytę.

    – No. W pytę. A mogę frytkę?

    Tymek dał mu znak, że może się częstować. Robuś teraz siedział, patrzył na nich i sięgał co chwilę do papierowego talerzyka, jadł w ciszy i to było tak niezręczne, że w końcu Julek powiedział mu, że ma stąd wypierdalać. Tymek natomiast zapytał go co trzyma w tej folii, z którą przyszedł.

    – Bluzę – odparł.

    – Jaką kurwa znowu bluzę? – spytał Julek.

    – Dwa dni temu znalazłem bluzę na przystanku, którą zgubiła jakaś dziewczyna i zanim się zorientowałem co i jak to już odjechała. Teraz z nią chodzę wszędzie w razie czego. No rozumiecie, że kiedy ją nagle spotkam to od razu mogę ją oddać. No i pewnie ona to doceni. I da się zaprosić.

    – Na co? Na ruchanie?

    – Na kawę.

    Julek coś tam wspominał Tymkowi o tym swoim koledze z pokoju, głównie to, że był pierdolonym simpem, łamagą i prawdopodobnie prawiczkiem. Wierzył w takie gówno jak miłość od pierwszego wejrzenia i bratnia dusza w ciele kobiety.

    – Jak wyglądała ta dziewczyna? – zapytał Tymek.

    – Jak Kleopatra.

    – Naprawdę?

    – Tak.

    – Tak jak tamta?

    Robuś spojrzał i zamarł na chwilę z frytką w dłoni, która zawisła na granicy śmierci w jego rozdziawionej japie. Julek złapał za tą frytkę i rzucił mu nią w twarz.

    – Co jest cioto? – zakpił Julek. – Zakochałeś się?

    – Chyba tak – wystękał Robuś.

    – Ty pedale zasrany.

    – Gej nie może zakochać się w babce – stwierdził Tymek.

    – Fakt.

    – Chłopaki to jest ona. Naprawdę.

    Potem zaczęli gadać o tym, że świat nie może być taki mały, ale dobrze wiedzieli, że potrafił momentami się skurczyć jak guma w tanich gaciach. Robuś zaczął panikować, gadać coś bez ładu i składu. Wyglądała na podnieconego, chorobliwie, niezdrowo podnieconego. Tymek patrzył na niego z niechęcią, bo nie potrafił sobie wyobrazić tego, że taki frajer zaraz podejdzie do niej i odwali podryw stulecia, który nie daj Boże może jeszcze wypali. Dlatego wstał, zabrał folię Robusiowi, wyjął z niej bluzę i poszedł w kierunku dziewczyny.

    Złapał ją w drzwiach do lokalu.

    – Słuchaj miałem poczekać do końca twojej zmiany, ale nie mogłem już dłużej wysiedzieć – powiedział i podał jej czarną bluzę. – Zostawiłaś ją kiedyś na przystanku autobusowym.

    – Och… – jęknęła niewinnie. – Już prawie pogodziłam się z jej stratą.

    – Nie ma za co.

    – Dziękuje.

    – Może dasz się gdzieś zaprosić? W ramach znaleźnego, co?

    – Późno dziś kończę.

    – Cierpię na bezsenność.

    – Ja w sumie też.

    Pogadali jeszcze chwilę i powiedziała mu, że może na nią poczekać jeżeli chce. Potem przeprosiła go, bo musiała wracać do pracy. Tymek wrócił do Julka i Robusia.

    – Odebrałeś mi jedyną szansę na miłość – powiedział Robuś. – Zabrałeś moje przeznaczenie.

    – Skoro ci je zabrałem to znaczy, że nigdy nie było twoje – odparł. – Poza tym to wszystko bzdury. Przeznaczenia nie ma, jest tylko kac nad ranem, kiedy za dużo wypijesz.

    – Dobrze powiedziane – przyznał Julek.

    Wykopali w końcu Robusia, ale tematy jakby się skończyły. Potem Julek się zabrał, a Tymek poczekał do końca zmiany na dziewczynę. Trwało to bite dwie godziny. Nudził się, ale postanowił więcej nie pić. Przeczuwał, że zaliczy ją jeszcze tej nocy i ta myśl łaskotała go po karku i jajach. Czuł się niemal jak napalony szejk na sekundę przed wejściem do swojego haremu.

    – Pewnie już wiesz, że mam na imię Alicja – powiedziała, kiedy do niego podeszła.

    Założyła tą czarną bluzę, którą jej dał. Prawie sam uwierzył w to, że znalazł ją na przystanku. Miał już w głowie nawet fikcyjny obraz całej sytuacji. A może cholera to była jednak prawda? Może to on był na tym przystanku, a nie Robuś? Przeznaczenie istnieje?

    – Wiem – przyznał.

    – Ale jak ty masz na imię?

    – Tymoteusz. Tymek.

    – Jak ten tani płyn do zmywania naczyń.

    – Albo ten raper.

    – Nie znam.

    – Ja właściwie też.

    Ruszyli w dół ulicy i chwilę później oznajmiła mu, że ma ochotę wypić drinka albo dwa. Wparowali do jakieś otwartego baru. Światło sączące się z żarówek było różowe, a większość klienteli stanowili faceci. Drinki podawano w kolorowych szklankach z palemką. To był gejowski bar. Dwóch facetów chciało stawiać Tymkowi alkohol. Podziękował, ale nie skorzystał.

    – Właściwie to możemy napić się szotów – powiedziała. – Szybciej mnie wtedy bierze.

    – W porządku.

    Wypili bardzo szybko po trzy wściekłe psy. W pewnym momencie zdjął rękę jakiegoś gościa z ramienia. Tamten oczywiście przeprosił za swoje zachowanie. Ich dobre maniery go denerwowały, chcieli go przecież wyruchać, ale chcieli jednocześnie zrobić to niby przez pomyłkę.

    – Nie podoba ci się tu? – zapytała, lekko rozbawiona.

    – Nie bardzo.

    – Za dużo gapiów?

    – Za dużo.

    – Tak zwykle mamy my, dziewczyny. Nie można w spokoju wejść do baru i się napić, bo ciągle ktoś cię zaczepia.

    – Współczuję.

    Potem zapłacił i wyszli z lokalu. Wrócili na ulicę i ruszyli dalej, właściwie nie wiedział gdzie idą, bo ona prowadziła. W pewnym momencie, kiedy znaleźli się w świetle miejskiej lampy, objął ją, obrócił jak w tańcu, a potem pocałował. Nie oponowała.

    – Lubisz tańczyć? – zapytała.

    – Niezbyt.

    – To skąd to?

    – Tak jakoś. Impuls.

    Przysunęła się do niego i pocałowała go znowu, tym razem z języczkiem. Smakowała dziwnie, ani przyjemnie ani odpychająco. Pierwszy raz coś takiego miał, bo zwykle usta dziewczyn kojarzyły mu się z owocami.

    – A to skąd? – spytał.

    – Impuls – odparła.

    Szli jeszcze kilka minut, głównie w milczeniu, ale to była dobra cisza.

    Nagle znaleźli się na osiedlu, minęli kilka bloków i zatrzymali się pod jedną z klatek.

    – Za loda stówa, klasyczny seks dwieście, jeżeli chcesz żebym wzięła w tyłek to pięćset – oznajmiła, patrząc na niego poważnie. – Oczywiście wszystko w gumie.

    – Słuchaj mała… – rzucił zmieszany. – Ja nie myślałem, że ty…

    – Że ja co?

    – No wiesz, co…

    Patrzyła na niego, a jej oczy wcale mu się nie podobały. Potem wybuchnęła śmiechem, który go autentycznie przeraził. Jakby usłyszał obłąkany ryk z czeluści piekieł.

    – O cholera, stary! – rzuciła. – Ale dałeś się wkręcić!

    – Serio?

    – Ale miałeś minę, naprawdę. Nawet teraz masz.

    Otworzyła drzwi i weszli do środka. Poczekali na windę, wsiedli i pojechali na siódme.

    – Musimy być cicho, bo wynajmuję pokój u takiej jednej babki – powiedziała. – Nie lubi jak kogoś przyprowadzam.

    – Wkurwi się?

    – Jest głucha i ślepa, ale musimy zachować ostrożność. Nie chcę żeby mnie wykopała, bo nie będę miała gdzie iść.

    – Jasne.

    Wysiedli z windy i chwilę później znaleźli się w mieszkaniu. Nie włączyli światła. Dopiero kiedy znaleźli się w jej pokoju, Alicja zapaliła nocną lampkę.

    – Poczekaj chwilę – powiedziała. – Zaraz wracam.

    Wyszła, a on rozejrzał się po pomieszczeniu. Mizernie wyposażona klitka. Nad drzwiami wisiał krzyż. Na parapecie stała w doniczce zasuszona roślina. Niewielkie biurko, robiące również za toaletkę, całe było zagracone. Krzesło służyło za wieszak dla kilku warstw ubrań. Na podłodze też leżały ubrania. Łóżko miała rozgrzebane, ale chyba w miarę czyste.

    Wróciła ze szklanką, nożem kuchennym, butelką wody i czymś w dłoni.

    – Poszłam sprawdzić czy stara jeszcze dycha – oznajmiła.

    – I co?

    – Na szczęście tak.

    – Myślałem, że jej nie lubisz.

    – Bo nie lubię. Ale daje mi dach nad głową.

    W dłoni miała białą tabletkę, którą wrzuciła do pustej szklanki i drugim końcem noża zaczęła miażdżyć ją na proszek. Potem zalała to wodą, wymieszała i wypiła duszkiem.

    – Nie potrafię przełknąć tabletki, niezależnie od jej rozmiaru. Mam w głowie jakąś blokadę – wyjaśniła.

    – Co to? – spytał Tymek.

    – Sama do końca nie wiem. – odparła. – Pomaga mi czuć się lepiej. Uśmiechać na co dzień. Wstać w ogóle z wyrka. Rozumiesz, o czym mówię?

    – Chyba tak.

    – Nie musisz w sumie rozumieć. Nie po to tutaj przyszedłeś.

    – A po co?

    – Żeby mnie wydymać, zerżnąć, wyruchać, zaliczyć, przelecieć, wyjebać, wypierdolić czy jak to jeszcze nazywacie.

    – Nazywamy?

    – Faceci. Bo dżentelmenów już nie ma.

    – Może być jeszcze przedmuchać.

    – Na przykład. To co? Zrobimy to, żebyś mógł już sobie pójść?

    – Pewnie.

    Zaczęła się rozbierać, robiła to powoli, z pewną nutką klasy i musiał przyznać, że bez tej sukienki wygląda nawet lepiej. Miała świetne ciało, jędrne piersi z brązowymi brodawkami, wcięcie w talii, pełne uda, piękny tyłek i nieogoloną cipkę. Dostrzegł tatuaż nad kostką i jeszcze jeden na lewym boku klatki piersiowej. Położyła się na plecach, rozłożyła szeroko nogi, a on w tym czasie błyskawicznie ściągnął ubranie. Założył prezerwatywę i wsadził go jej bez ceregieli. Wiedział, że powinien inaczej to rozegrać, ale był zbyt podniecony całą sytuacją. Zaczął ją posuwać, robić to na misjonarza. Przez moment gapił się na jej twarz, w jej czarne oczy, ale niczego nie wyrażały. Nie chciała już się całować, więc zaczął ssać jej cycki, raz jeden, raz drugi, ale sutki pozostawały miękkie jak owocowe żelki. Pieprzył ją, zasuwał jak królik, a ona zupełnie na to nie reagowała. Jej twarz nawet się nie zarumieniła. Nie było mowy, żeby jej dogodził.

    Kilka sekund później zupełnie przestało mieć to znaczenie. Nie zmienił pozycji, nie zdążył. Doszedł.

    Cała akcja nie trwała nawet dwóch minut. Poczuł się głupio.

    – O cholera – wysapał.

    – No – przytaknęła.

    – Możemy spróbować za kilka minut jeżeli chcesz.

    – Jak wolisz.

    Usiadł na jej łóżku i chwilę na nią patrzył. Mimo ponętnego widoku, odechciało mu się zupełnie.

    – Słuchaj Alicja… – zaczął.

    – Nie ma problemu.

    – Zostałbym, ale wiesz…

    – Jasne.

    Ubrał się bez słowa, a potem wyszedł na korytarz i wszedł do kuchni. Zapalił światło i znalazł kosz pod umywalką. Wywalił prezerwatywę. Kiedy się odwrócił stała za nim stara baba, ta właścicielka. Wyglądała tragicznie, jak strach na wróble. Patrzyła na niego w ciszy, szczęka drgała jej niczym w horrorze, cała się właściwie trzęsła jak z zimna. Nie odezwała się jednak. On też nie. Wyminął ją i wyszedł z mieszkania.

    Dwa dni później znów siedzieli w lokalu, w którym pracowała Alicja. Oboje z Julkiem jedli frytki i popijali piwo. Obsługiwała ich inna kelnerka. Miła dziewczyna, ale zupełnie nieapetyczna pod względem fizycznym.

    – No i co? – zapytał w końcu Julek.

    – No i nic.

    – Dymałeś ją?

    – Tak.

    – I jak?

    – Miałeś rację.

    – Mówiłem ci. Cholera zimna jak lód.

    Oglądali się za nią jakiś czas, ale dobrze wiedzieli, że nie ma to większego sensu. Dostali już swoją szansę i ją spierdolili. Dopili więc piwo i poszli gdzieś indziej. Żaden z nich więcej już tutaj nie wrócił.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Zachęcam do odwiedzania profilu i czytania innych opowiadań.

    Również zachęcam do odwiedzania mojego bloga, link w profilu. Jest tam więcej innych tekstów.

  • Przygoda z ojcem kumpla cz.2

    Po pierwszym spuście jeszcze długo leżeliśmy w objęciach. W końcu Daniel powiedział: chodź pod prysznic. Poszliśmy do łazienki i oczywiście razem oddawaliśmy się kąpieli. Nawzajem myliśmy nasze ciała, delikatnie je przy tym pieszcząc. W pewnym momencie Daniel namydlonym palcem zaczął penetrować mi dziurkę. Powiedziałem mu: jeszcze nie, poczekaj. Przestał, ale zaczął bardzo zmysłowo całować moją szyję, sutki, brzuch, aż w końcu wziął kutasa do buzi. Byłem tak rozpalony, że trochę jebałem go w buzie i potem spuściłem mu się w gardło. Widać było, że nie spodziewał tego. Wstał i z wypływającą spermą z buzi zaczął mnie całować w usta. Trwało to kilka chwil. Po czym spłukaliśmy wodą nasze ciała i poszliśmy do sypialni. Leżeliśmy wtuleni w siebie. Daniel zapytał wtedy, czy nie chciałbym stworzyć z nim stałego układu opartego na dyskrecji. Oczywiście się zgodziłem. Powiedział jeszcze tylko, że żałuje, że jego syn taki nie jest. Rozmawiając i tuląc się leżeliśmy kilka chwil. A potem znowu namiętne pocałunki, lody, itd. W przerwach między kolejnymi zabawami ustalaliśmy zasady naszego układu. Nad ranem zasnęłyśmy w objęciach. Rano, po przebudzeniu, przywitaliśmy się namiętnym pocałunkiem. Nasze kutasy znowu stały się nabrzmiałe. Po małych porannych pieszczotach poszliśmy zjeść śniadanie. Daniel przygotowywał je nago, zachęcająco kręcąc tyłkiem. Kilka razy przerywałem mu te przygotowania namiętnym pocałunkiem. Śniadanie jedliśmy przy stole siedząc nago, a czasami nawet łapiąc się za kutasy. Po śniadaniu oczywiście spożytkowaliśmy rozpaloną namiętność. Pieszczot nie było końca. Namiętne pocałunki, głaskanie, przytulanie, itd. Aż w końcu, będąc już mega rozpalonym, powiedziałem do Daniela: wejdź we mnie. Daniel chyba na to czekał. Od razu wyjął żel, posmarował mi dziurkę i sobie kutasa i zaczął nim delikatnie kręcić wokół dziurki. Powiedziałem mu, że to będzie pierwszy kutas w mojej dziurce. Daniel z największą delikatnością wszedł we mnie. Było mi cudownie bosko. Chciałem, aby tak chwila trwała w nieskończoność. On zaczął delikatnie, ale miarowo mnie rżnąć. Jebał mnie coraz szybciej, coraz mocniej i coraz ostrzej. Był w ekstazie, zaczął krzyczeć: chce Ciebie, kocham Cię, pragnę Cię, jesteś mój. I w tym momencie poczułem mocne pulsowanie i ciepły płyn w swojej dziurze. Spust był mega wielki. Jego sperma wylewała się z mojej dziury. Padł obok mnie i mocno mnie przytulił. Leżeliśmy tak chyba z pół godziny. W międzyczasie powiedział mi, że naprawdę mnie pragnie i zakochał się od razu we mnie. Odpowiedziałem mu, że ja bardzo chętnie tez stworzę relacje. On tylko powiedział: pamiętaj o zasadach. No tak, znamy się tylko w domu. Niestety. Około południa zebrałem się i wróciłem do domu. Szedłem rozanielony ulica, uśmiechnięty od ucha do ucha. Cały czas pisaliśmy do siebie. Gdy byłem już w domu, napisał mi, że już za mną tęskni. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Borucki
  • Przy drodze

    PRZY DRODZE

    /seria przy drodze/

    – Oooooo! Aaaaaa! Boliiii, boli bardzo! Proszę wolniej! Nie tak głęboko! OOOO, moja dupa! – Dobiegały spomiędzy drzew rzadkiego lasu głośnie, jęki, piski i skomlenia przeplatane słowami błagania. Głosy te odbijały się echem i wyraźnie docierały aż na drogę biegnącą skrajem lasu. Osoba stojąca pry drodze mogła zobaczyć skąd te głosy docierały. Leśny teren opadał mocno w dół do małego jeziorka. Rzadkie drzewa niczego praktycznie nie zasłaniały. Białe jak śnieg ciało  było doskonale widoczne. Było ono pulchne, prawie tłustawe, duże. To ciało stało w pozycji pochylonej, dłonie opierały się o pień leżącego drzewa. Jego nogi i tłuste uda były szeroko rozwarte. Wielka, gruba dupa o luźnych tłustych pośladkach wypięta była wysoko i mocno. Z dołu zwisał wielki brzuch o raz długie, flakowate cycki na końcach, których widać było wielkie czarne koła, z których sterczały długie jak palce czarne sutki. Cycki te u góry były puste jedynie na dole grubsze, jakby ktoś nie do końca napełnił wodą gumowe worki. Osoba ta miała całkowicie łysą głowę. Można było dojrzeć brak brwi i rzęs na twarzy.  Całe te tłustawe ciało było idealnie wygolone i wydepilowane.  Na twarzy tej piszczącej osoby było widać ostry, wyraźny makijaż w kolorach czerni, fioletu i czerwieni. Z tyłu za wypiętą dupą stał starszy facet. Trzymał on dłońmi tłustą, białą dupę. Jego biodra wykonywały mocne ruchu w przód i w tył uderzając w tą wielką dupę. Ruchał. Te uderzenia wprawiały w ruch tłustawe, białe ciało i wydobywając z niego krzyki, skomlenia i  błagania. Wyraźnie słychać było odgłosy przypominające klaskanie, gdy biodra ruchającego uderzały w miękkie, wielkie pośladki wypiętej dupy. Tym dźwiękom towarzyszył, co chwila mocny odgłos pierdzenia. To powietrze wtłaczane w czasie ruchania w dupę wydobywało się z pierdzeniem na zewnątrz. Przez ruchane, pulchne ciało przechodziły fale wprawiając w ruch wielki, wiszący brzuch. Wiszące cyce kołysały się mocno  do przodu i do tyłu a także na boki. Zderzały się ze sobą wydając odgłosy klaskania. U dołu, pod brzuchem spomiędzy ud od czasu do czasu wyskakiwało coś cienkiego, niewielkiego zakończonego siną główką, pryskającego moczem. Nierozwinięty kutas pedała. Spomiędzy tych grubych ud pojawiał się też długi worek, w którym wyraźnie było widać olbrzymie jajka. Były one bardzo duże i ciężkie, przypominały dwie dorodne śliwki. Jedne jajko było wyżej niż drugie.  Kołysały się wolno. Worek, moszna był bardzo długi i miał kształt trójkąta. Ciało ruchanego nie przypominało mężczyzny ani kobiety, było to coś pomiędzy. Pedał, bo ruchany w dupę był pedałem, był obojnakiem, androgeniczny. Nie był on całkiem nagi. Na nogach miał czarne seksowne pończochy podtrzymywane z każdej strony czterema szerokimi gumami biegnącymi od koronkowego pasa. Miałem na sobie czarny, koronkowy stanik, który teraz nie zakrywał cycków, gdyż były one wyciągnięte na wierzch. Na stopach pedała były czarne bardzo wysokie szpilki. W odróżnieniu od ruchającego go faceta pedał był dużo starszy no i tłuściejszy. W czasie, gdy to się odbywało pedał miał 57 lat. TYM BŁAGAJĄCYM I KWICZĄCYM PEDAŁEM BYŁAM JA. Facet był moim „klientem”. Jestem pedałem obojnakiem (androgenicznym) lubiącym nosić damską bieliznę. Ruchanie trwało już bardzo długo, chyba ponad dwie godziny. Gdy nogi się pode mną uginały i próbowałam zwierać uda Klient krzyczał bardzo i wbijał mi w pośladek grubą igłę. Pozwalał mi jedynie, czasami, położyć ramiona na leżące drzewo. Odbyt mnie bardzo bolał. Głośno mlaskał i wypadał z dupy. W czasie ruchania jak zawsze dostawałam bardzo silnego parcia na odbytnice jak przy zatwardzeniu. To powodowało dodatkowy ból i wypychanie odbytnicy na zewnątrz. Klient, co jakiś czas robił przerwę i wyciągał kutasa z mojego odbytu wtedy z głośnym pierdzeniem i mlaskaniem kiszka wyskakiwała z mojej dupy. Y Ja musiałam stać na pozycji i czekać. Wtedy mogłam widzieć  jego kutasa i to, czym mnie ruchał. Ten kutas przerażał mnie! Był bardzo gruby i jakby spłaszczony. Zakrzywiony był mocno do góry w kierunku pępka. Na szczycie prężyła się ogromna, fioletowa żołądź, bardzo szeroka, przypominająca kapelusz wielkiego grzyba. Tuż za tą żołędzią była założona szeroka, pełna kolców opaska. Kutas pod łonem miał metalowy pierścień. Te rzeczy utrzymywały kutasa w stanie naprężenia. Na kutasie było widać grube fioletowe żyły. W trakcie przerw klient zmieniał pierścienie i kołnierz na kutasie oraz wcierał w niego jakąś maść.

    – Proszę Pana, ja już nie mogę, nie wytrzymam więcej. Bardzo mnie boli dupa i odbytnica. Proszę się zlitować nad biednym pedałem. Bardzo proszę. Proszę mi robić co innego ale nie ruchać już. Litości! – Jęczałam płaczliwie wypinając wielki zad, z którego wisiała czerwona kiszka odbytnicy.

    – Zamknij mordę pedale. Nie ma litości dla pedałów. Taki ci przerucham kiszkę, że długo zapamiętasz. Zaczynamy pedale. – Powiedział i poszedł z tyłu mojej dupy.

    – Dobrze proszę Pana, jestem do Pana dyspozycji proszę mnie ruchać mocno. – Jęczałam w odpowiedzi

    Czułam jak bierze wiszącą kiszkę odbytnicy, rozciąga i nasadza ją na kutasa. Znowu ruchanie się zaczynało. Znowu jęczałam i wyłam zapłakana. W końcu już nie mogłam wytrzymać. Padłem na kolana. Leżałam na ziemi i głośno płakałam. Przez tłustawe ciało pedała przechodziły drgawki. Czułem napięcie i parcie w odbytnicy. Kiszka sterczała sztywno spomiędzy wielkich pośladków. YYY

    – Widzę pedale, że masz już dosyć ruchania, więc zrobimy, co innego. – Powiedział klient.

    Zobaczyłam jak smaruje czymś rękę. Położył mnie na brzuchu. Musiałem ugiąć nogi w kolanach i podciągnąć je szeroko do góry. Leżałam w pozycji „żaby”.  On klęczał z tyłu.

    – Co za wspaniała dupa. Jesteś seksownym pedałem. Lubię takie tłustawe męskie kurwy z dużymi, grubymi dupami. Musiano ciebie nieźle ruchać w odbyt, bo masz go okropnie rozwalony. Długo dajesz dupy? – Zapytał.

    – Od dwunastego roku życia jestem ruchany i nie tylko, proszę Pana. Teraz ma 57 lat proszę Pana. – Powiedziałem cicho.

    – To jesteś starym pedałem. Miałeś rękę w dupie już? – Zapytał.

    – Tak proszę Pana wiele razy wsadzano mi ręce w odbytnice. – Jęknęłam.

    – Ale, tak jak teraz ci zrobię to chyba nie. – Powiedział głośno i poczułam jak mój odbyt eksploduje.

    Wsadził mi rękę mocno i głęboko. Wrzasnęłam i już tylko krzyczałam. Byłam już wiele razy fistowana odbytniczo, ale nigdy chyba tak. To, co mi robił nie dam rady opisać. Kwiczałam i błagałam czując maltretowane kiszki i dupę. Głośne echo niosło się daleko po lesie. „To przecież nie możliwe, żeby tak fistować gołą ręką” myślałam. I miałam rację. Gdy już tylko leżałam cicho i nie reagowałam na seks on skończył. Powoli położyłam się na plecy. Wtedy zobaczyłam na jego dłoni i ramieniu czarną rękawicę z grubej gumy pełną dziwnych narośli i kolców.

    -To jest mój wynalazek dla takich pedałów jak ty. Dobrze było? – Powiedział.

    – Tak proszę Pana, było bardzo dobrze, dziękuję Panu. – Odpowiedziałam kłamiąc.

    Zawsze tak odpowiadam klientowi choćby robił mi najgorsze rzeczy. Klient musi być zadowolony, bo inaczej nie przyjdzie ponownie. Takie postępowanie przynosi mi profity i reklamę. Seks się skończył. Klient poszedł zostawiając mnie leżącą na ziemi. Powoli jęcząc wstałam, zebrałam spódniczkę i bluzkę i powlekłam się w dół do jeziorka. Kiszka sterczała mi z dupy, Czułam jak pulsuje i drga. Leciała z niej sperma i siki Pana.  Moja dupa i uda były tym zalane i kleiły się. Musiałam przejść po trawiastej łące nad jeziorem. Nie było dużo ludzi tylko kilku nastolatków.

    – Patrz, to jest ten pedał, co pracuje przy szosie. To on tak się wydzierał. Ale ma dupę i cyce. Co jemu zwisa z dupy. Ledwo idzie. – Usłyszałam rozmowę chłopców.

    Nie zwracałam uwagi. Byłam przyzwyczajona. Długo siedziałam w jeziorku mocząc obolałą dupę. Zrobiłam też sobie kilka lewatyw na widoku chłopców, bo nie miałam sił się schować. Patrzyli na mnie cicho komentując. Potem leżałam długo goła i odpoczywałam. W końcu nałożyłam pończochy, pas do pończoch. Przypięłam pończochy do gumek. Cyce wsadziłem do stanika. Na koniec króciutka spódniczkę i bluzeczkę. Poprawiłam makijaż i poszłam w górę na drogę. Spacerowałam wolno. Gdy słyszałam nadjeżdżający samochód Stawałam tyłem pokazując wielką dupę lub przodem wtedy widać było mój cienki wiszący kutas i olbrzymie jaja w długim worku. Cyce sterczały w staniku. Moja spódniczka, w której często pracuje ma wycięcie z tyłu i przodu odsłaniające pośladki i uda. To samo z przodu ukazujące narządy i uda. Staniki mam różnego rodzaju. Jedne takie, co unoszą i usztywniają moje flakowate cycki lub miękkie, w których cyce wiszą swobodnie. Z uwagi na androgenną budowę ciała, wiszące cyce, wielką długą mosznę i olbrzymie jądra, ciężko mi to wszystko nosić i ukrywać, więc pracując przy drodze nie robię tego. Tego dnia miałam jeszcze sześciu klientów. Przeważnie obciągałam kutasy, Byłam jeszcze raz wyruchana i przefistowana a jeden wychłostał moją dupę i uda.

     

    ® ARLETKA RUCHLIWA

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    opowiadanie przedstawia jedno z moich spotkań z klientem, których mam wiele codziennie

  • Ja prostytutka

    JA KURWA

     

    /seria „Przy Drodze”/

     

    Jestem kurwą, prostytutką. Jestem obojnakiem. Jestem dwupłciowa. Na takie jak ja mówią „TO” albo „ONO”. Ciało mam silnej budowy, pulchne ale kształty kobiece. Oprócz szerokich bioder, dużej dupy mam cycki. Jestem bardzo podniecająca i posłuszną bardzo. W trakcie intymnych spotkań spełniam kobiece obowiązki i jestem wykorzystywana jak kobieta. Moje ciało i wszystkie jego otwory, nie tylko dupcia, są do dyspozycji w dowolnym zakresie, bez ograniczeń, według upodobań i zachcianek partnera lub partnerów. I tu drobna uwaga, naprawdę jestem gotowa i zdecydowana poddać się każdemu rodzajowi seksu, od zwykłego po ekstremalny. Istnieją co prawda pewne wyjątki, ale są one naprawdę niewielkie i negocjowane. Jestem więc kurwą damsko – męską. Noszę zawsze damską bieliznę i ubranie. Mam dziewczęcą naturę. Na imię mi Arletka.

     

       Zastanawiałam się czy chciałabym o tym wspomnieć, czy przyznanie się do tego nie odstraszy ewentualnych klientów. Ale doszłam do wniosku skoro i tak dużo opisałam a dupcia i pizda moja witała wiele kutasów to wspomnienie o tym nie powinno mieć wpływu na ewentualnych chętnych. Oczywiście zdaje sobie sprawę z ryzyka takiego postępowania, lecz nie jest ono wiele większe niż umówione randki. Jest to też typ randki a raczej randek jedna po drugiej. Ale do rzeczy. Jeżeli codziennie nie mogę mieć jednego lub kilku kutasów w dupie czy w ustach to napięcie i frustracja nawarstwia się. Daje sobie upust co prawda lateksowymi zabawkami, lecz to nie załatwia sprawy. W te dni wybieram się na wycieczkę „rowerkiem”. Jest wtedy dużo pisków, jęków i krzyków. Wycieczki w te dni są bardzo stymulujące. Mam specjalny, udoskonalony, rowerek dający mi wiele wrażeń zmysłowych.  Wygląda jak zwykły rower ale posiada specjalne udogodnienia do moich potrzeb. Siodełko jest tak zbudowane, że gdy siadam na nim swoją dupą to pośladki zostają mocno rozciągnięte na boki a odbyt wystaje rozwarty przez otwór w siodełku. Przez ten otwór porusza się w górę i w dół lateksowy kutas. Ruch kutasa jest napędzany z tylnego koła niezależnie od pedałowania. W ten sposób nawet, gdy nie pedałuje to kutas wykonuje swoje ruchy. Im szybciej toczy się rower tym ruchy kutasa są szybsze. Jestem ruchana w dupę bez możliwości mojej kontroli. Najszybciej, gdy zjeżdżam z góry. Siodełko posiada jeszcze jedno udoskonalenie Drugi kutas, który wchodzi w moja pizdę jak siedzę. W ten sposób jazda rowerkiem dostarcza mi niewyobrażalnych doznań, zwłaszcza, gdy jadę po nierównej drodze. Jest to mój wynalazek.  Po takiej wycieczce mam dosyć na parę godzin. Moje słoneczko,  odbytnica wychodzi z dupci przypominając wielki czerwony kalafior. Resztę czasu zajmują mi ręczne robótki, jak przystało grzecznej dziewczynce. Jednak to nie pomaga wiele. MUSZĘ mieć w dupce, buzi lub piździe prawdziwego kutasa i już. Na co dzień nazywają mnie Arletka lub „Ono”. I pod taką nazwą możesz mnie znaleźć na Skypie i zobaczyć jeśli masz kamerkę i mikrofon. Jak przyciśnie mnie nie do wytrzymania idę w plener i zamieniam się w realną kurwę. Mam takie dwa miejsca, gdzie mogę to robić bez narażania się na szykany ze strony pewnych osób. Ponieważ nie stanowię dla nikogo konkurencji. Nie robię tego zawodowo i zarobkowo więc nie jestem niepokojona. A wręcz przeciwnie nawet mogę liczyć na pomoc w razie czego. Wszelkie zarobki oddaje w stu procentach. Nigdy nie prosiłam i nie domagałam się procentu dla mnie a mimo to zawsze coś dostaje. Na brak chętnych nie mogę narzekać. Nie rzadko nie mogę nadążyć z lewatywami po ruchaniu. No ale dosyć chwalenia się. Zwykle dwa lub jeden dzień przed wstaje wcześnie rano i robię sobie dużą, głęboką, w kiszkę, lewatywę. Zwykle lewatywa długim cewnikiem o wielkiej pojemności. Kiszkę mam dobrze rozdętą a brzuch ma dziwny kształt. Po powrocie z pracy wkładam cztery czopki glicerynowe i piję płyn na przeczyszczenie. Wieczorem przed spaniem przygotowuje w łazience lewatywę ze specjalnej mieszanki. Mam wiele takich mieszanek opracowanych przeze mnie. Skład jest moją własną tajemnicą. Recepturę wyjawię jedynie osobie takiej jak ja, której fetyszem jest lewatywa i udowodni to spotykając się ze mną. Lewatywa jest bardzo czyszcząca i nieprzyjemna, zwykle siedem litrów. W oka mgnieniu brzuch jest olbrzymi. Dodatkowo z mieszanki wydzielają się gazy, które rozdymają mnie. W trakcie tego zabiegu nie ma ciszy w łazience a sąsiedzi też pewnie mnie słyszą. Przed spaniem dodatkowa porcja płynu na przeczyszczenie. A rano po wypróżnieniu znowu lewatywa płucząca z wody. I dzień jak co dzień, praca, powrót, na przeczyszczenie, krzyki przy lewatywie wieczornej, na przeczyszczenie i lulu. Te wszystkie czynności tak mnie podniecają, że aż jęczę i zacieram uda ciągle. W decydującym dniu wstaje, w zasadzie, gdy jeszcze jest ciemno. Szybko biegnę i przygotowuję siedem litrów bardzo nieprzyjemnej mieszanki do lewatywy. Kankę wsadzam w dupcie leżąc na lewym boku. Jeszcze rozespana a już wypełniam kiszki. Sen pryska szybko zamieniając się w jęki i krzyki. Zmieniam pozycje. Niewiele to pomaga. Wreszcie koniec, zbiornik jest pusty. Z tym ogromnym brzuchem chodzę po mieszkaniu jęcząca i zaciskająca pupę przez prawie czterdzieści minut. Na golaska w takim stanie jem lekkie śniadanko, przygotowuje rzeczy do wyjścia. Po lewatywie obowiązkowa depilacja. Najpierw depiluje dupcie i „słoneczko”. Następnie bardzo dokładnie całe krocze: worek, kutasek i uda. Po czym następuje depilacja pod pachami i cycków. Zwykle depiluje całe ciało, ale, jak myślę, depilacja tylko cycków uwydatnia je. Bardziej przyciągają wzrok i podniecają klienta, jeśli karze mi być na golaska w trakcie konsumpcji. Na koniec golę głowę, usuwam rzęsy i brwi.  Po depilacji kąpiel, kremowanie i perfumowanie ciała. Po tych ablucjach jestem bardzo apetyczna i podniecająca. To prawda, że przygotowanie zajmują trochę czasu i wielu z was zdziwi fakt takiej mitręgi, aby być wyruchaną. Jak chcecie i lubicie możecie ruchać w dupę pełną kupy tylko wcześniej muszę wiedzieć i przygotować się. Efekt będzie super, gwarantuje. Już takie coś robiłam nie raz. Może być wytrysk lub wypływ czekoladki w trakcie ruchania, przy wyjmowaniu kutaska lub po wyjęciu. Na gęsto lub rzadko, jak lubicie. No ale dosyć. Pakuje zabawki i bieliznę na zmianę, wodę i sprzęt do lewatywy oraz kondony i żel do smarowania. Ubieram się jak zwykle w damską bieliznę. Dokładam zestaw do makijażu i jadę na jedno z moich miejsc. Zwykle przybywam około dziewiątej. Niedaleko parkingu w rzadkim lasku, specjalnie nie chowam się, rozkładam kocyk, sprzęt, wszystko co potrzeba. Robię sobie makijaż, ostry, prowokujący jak u kurwy. Oczy na czarno, powieki fiolet. Policzki różowe, usta czerwone . Długie kolczyki w uszach. Uszy mam przekłute. Peruki zwykle nie zakładam. Głowę mam ogoloną na łyso, co dodaje seksu w połączeniu z makijażem i ubiorem. W bardzo krótkiej sukience odsłaniającej większą część dupci z tyłu i stringów z przodu wychodzę dyskretnie na skraj lasku. Na drzewie zawieszam różową wstążkę zawiązaną w kokardę. Jest to mój znak gotowości. Nie jest to droga zbyt ruchliwa, ale nie można narzekać. Ma tą zaletę, że samochód można postawić w bezpiecznym, nie rzucającym się w oczy miejscu, zapewniającym dyskrecje. Stoję lub chodzę nie zwracając uwagi na przejeżdżające pojazdy a tym bardziej nie macham i nie zachęcam.  Na widok wystawiam długie cycki, tłustą dupę lub genitalia. Dobrze widać jaki rodzaj seksu reprezentuje. Jak wspomniałam na brak chętnych nie narzekam a i mam stałych klientów. Bylibyście zaskoczeni widząc to. Samochód zjeżdża z drogi na bok w dyskretne miejsce, można tu parkować bez narażenia się na mandat, powoli, ja patrzę się na kierowcę. Gdy ten otwiera okno ja spokojnie podchodzę. Zdarza się że podjeżdżają w samochodzie dwie osoby lub trzy. Czasami siadam obok w samochodzie, ale zwykle stoję. Najczęściej najpierw pytają kto ja jestem, facet czy dziewczyna. Wyjaśniam, że nie jestem facetem w pełni jak i nie dziewczyną. Mówię, że jestem obojnakiem, że mam kutasa, jajka oraz pizdę, co nie wszyscy rozumieją. Spełniam rolę dziewczyny i tak się ubieram. Nie czuje się też gejem mimo, że daje dupki i obciągam. Jest mi obojętne jak ktoś mnie nazwie, byle nie ubliżał i nie prowokował. Ja nikogo nie namawiam i nie zmuszam, ani do czytania tego, ani do spotkań ze mną ani do oglądania www z moim profilem i anonsem. Tu drobna uwaga: absolutnie nie mam nic przeciw gejom. Wręcz przeciwnie uważam, że większość z nich to mili i wrażliwi ludzie, zwykle lepsi niż tak zwani „normalni” ludzie. Wtedy albo klient odjeżdża, albo decyduje się. Zwykle decyduje się na seks ze mną.  Powiem Wam, że większość przechodzi do następnego etapu. Wtedy pada sakramentalne pytanie ile, za co. Wtedy ja przedstawiam „menu”. Mam w nim wiele pozycji do wyboru. W tym miejscu zastanawiałam się czy napisać więcej szczegółów i czy podać ceny. Zdecydowałam się w końcu na tak. Trzeba pamiętać, że nie robię tego z zawodu a także chęci zysku. Po prostu przeżywam wścieklice dupy.  I tak ruchanie dupy lub pizdy w kondonie 10, bez kondona 15 z spuszczeniem się na dupę. Bez kondona z spuszczeniem się w dupę lub w pizdę 20. Lewatywa z jednoczesnym ruchaniem z kondonem lub bez, ze spuszczaniem się do lub na zewnątrz, gratis. Obciąganie przez kondona gratis, bez kondona z wytryskiem na twarz 10 z połykaniem 20. Ruchanie w gardło bez kondona 20. Lizanie narządów i dupy 10. Pieszczoty wzajemne z całowaniem z języczkiem gratis. Poddawanie się pieszczotom, niezależnie od miejsca na ciele i sposobu, gratis. Użycie zabawek i przyrządów gratis. Perwersja i sadyzm 10 niezależnie od typu. Zdjęcia i filmowanie bez maski 20 w masce gratis. Specjalne życzenia poza menu 15. I wiele innych ciekawych propozycji. Z reguły klienci są zaskoczeni moim wachlarzem możliwości. Niestety dla wielu z nich seks przy drodze kojarzy się albo z ruchaniem a najczęściej z obciąganiem (laską, lodem). Taki jest u nas poziom świadomości w tej materii. Toteż przeważnie moja dupcia aż trzeszczy od kutasów a policzki bolą od ssania. Rozmiary kutasków są różne. Przeważa jednak standard 12,5 do 14cm. Po decyzji idziemy na miejsce. Prawie zawsze jest tak, że on lub oni opuszczają spodnie i majtki a ja w tym czasie zdejmuje sukienkę. Jeżeli będzie ruchanko lub seks dwuotorowy tj. z obciąganiem lub w gardło to trzeba zdjąć stringi, dla samego obciągania stringi zdejmuje na życzenie. Dla dwóch jednocześnie też stringi zdejmuje. Czasami klienci życzą sobie bym była na naguska. Zdejmuje wszystko wtedy z siebie. Przeważnie jednak seks odbywa się w bieliźnie.  Na golaska zawsze życzą sobie klienci lubiący sadystyczno-perwersyjny seks. Potrzebują mieć swobodny dostęp do wszystkich miejsc mego ślicznego ciała. Klienci, którzy życzą sobie pieszczoty rozbierają się do naga. Gdy już jestem bez majtek lub na golaska mówię, że jestem gotowa i pytam jaką pozycje mam przyjąć. Chyba, że klient już zaordynował mi przyjęcie pozycji. Jeżeli ma być laseczka to podchodzę, klękam lub kucam i zaczynam od całowania brzucha, łona i wewnętrznej strony ud stopniowo przechodząc na jajka i kutaska. Zsuwam napletek, jeśli taki jest i drażnię  językiem wędzidełko i wejście do cewki. Gdy kutas się podnosi biorę go w usta i zaczynam ssać najpierw główkę nasuwając się głębiej w miarę sztywności. W trakcie obciągania wsadzam klientowi palec lub dwa w dupę. Gdy mam być ruchana wtedy różnie sobie życzą. Najczęściej jest to pozycja na kolankach w rozkroku z ramionami na ziem. Z rozwarciem pośladków lub nie. W tej pozycji ruchają mnie klienci bez kondona, którzy wytrysk mają do wnętrza mojej odbytnicy lub pizdy. Lub pozycja pochylona stojąc. Tak jestem ruchana przez starszych klientów i ruchających w kondonie lub bez ale spuszczających się na zewnątrz dupy. Istnieją klienci wybierający pozycje „na motyla” tj. na wznak z uniesionymi nogami. Nogi razem – „motyl zwarty”, nogi rozchylone -„motyl rozwarty”. Pozycja umożliwia głęboka penetracje mojej dupci i mocne ruchanie. Jeszcze głębszą penetrację mojej odbytnicy czy pizdy umożliwia pozycja „płaczącego łabędzia”. Nauczyła mnie w młodości macocha. Czemu „płaczącego” i dlaczego „łabędzia”? Nie wiem. Tak ją nazwała. Pozycja bardzo wymagająca. Kładę się na plecy. Nogi  rozwarte uniesione w górę za głowę. Stopy splecione z tyłu głowy i złączone. Ramiona przełożone pomiędzy nogami i mocno rozchylone na boki. Cycki podwiązane mocno sterczą sztywno pionowo do góry. Ta pozycja powoduje wysokie uniesienie dupy, szerokie rozwarcie całego krocza udostępniając klientowi wejście do odbytnicy, pizdy i reszty narządów. Klient może penetrować kutasem lub ręką moja odbytnice lub pizdę w dowolny sposób mocno i głęboko. Jestem specjalistką od tej pozycji.  Często wybierają ją klienci z dużymi penisami. Moje krzyki i wrzaski słychać wtedy aż na drodze. Ruchają mnie również w pozycji na boku. Ta pozycja bardzo mnie podnieca gdyż kojarzy mi się z podstawową pozycją do lewatywy. W tej pozycji ruchają mnie, choć to nie reguła, ale często, ci co wyzywają mnie od dziwek, suk, kurew, szmat i pedałów. To ich podnieca bardziej, niech gadają. Często obsługuje dwóch klientów, Jeden rucha mnie w dupę a drugi w gardło, lub jeden w odbytnice a drugi w pizdę. Jak jest trzech klientów to trzeci rucha mnie w gardło.  Często w trakcie następuje zamiana miejsc. Odbywa to się w pozycji na kolanach albo stojącej pochylonej. Walą mnie w oba otwory jednocześnie aż tracę wdech i wyłażą mi oczy. Jak wspomniałam istnieje pewna, nawet spora grupa klientów ze specjalnymi upodobaniami. Mam nawet stałych trzech klientów, z którymi się umawiam. Z innymi muszę być bardzo ostrożna i już na wstępie omówić wszystkie warunki. Ci przeważnie dobrze wiedzą o co im chodzi i niczego nie trzeba wyjaśniać. W tym wypadku nie ma konkretnej pozycji a scenariusz ustala klient na bieżąco. Ci klienci przywożą zawsze ze sobą torbę pełną potrzebnych im narzędzi i zabawek. Po uzgodnieniu klient zakłada mi obrożę na szyję i idziemy. Na miejscu zwykle pada polecenie dla suki, aby się rozebrała do golasa. Nie ma reguły ZAWSZE bardzo się boje, trzęsę jak galareta i płaczę. Stoję naga zapłakana, trzymając się za sutki i patrzę jak klient się przygotowuje. Są tacy co się wcale nie przebierają tylko rozkładają straszne przybory, ale i są tacy co zakładają nawet specjalne ubiory. Ci naprawdę wyglądają nieraz groźnie. Zaczyna się od tego, że klęcząc wyznaje swoje nieposłuszeństwo i błagam o skorygowanie mnie. Następnie jestem poddawana bardzo dużej i brutalnej lewatywie. Klient widzi mój sprzęt do lewatywy rozwieszony i gotowy, gdyż zawsze po ruchaniu płucze sobie dupę lewatywą i postanawia go użyć. Lub zaczyna mocną chłostą w wypiętą dupę albo specjalna wyuzdaną gimnastyką.  Raz trafił się facet, który doprowadził mnie do szału lewatywami, potem z ogromnym brzuchem pełnym wody dostałam w dupę rózgą a następnie musiałam wykonywać bezwstydną gimnastykę. Wszystko było filmowane. Są różni klienci, różne części mego ciała ich interesują. Jedni obrabiają mi odbyt. W odpowiedniej pozycji rozciągają, wyciągają go. Wsadzają tam cuda, olbrzymie, krzywe, długie, dmuchane lub nie oraz ręce. Wisiałam nawet zawieszona za odbyt na gałęzi! Drudzy zajmują się moimi jajkami i kutaskiem. Stosując nie rzadko wyrafinowane metody. Inni robią mi seks z przyrządami w odbytnicy i piździe jednocześnie. Kutas i cycki też podlegają perwersjom seksualnym.  Wszyscy jako dodatek stosują naciąganie, wyciąganie, obciążanie sutek. Był taki co powiesił mnie za worek i kutaska na gałęzi i tak wiszącą wyruchał mnie potężnym kutasem z lateksu a na koniec wsadził rękę prawie po łokieć w dupę. W trakcie tych czynności moje narządy przybierają różną formę, wielkość i kształt . W trakcie takich zabaw, jeśli nie znam osoby to nie zgadzam się na poważniejsze tortury jak np. wlewy do penisa, worka czy odbytu. Proszę nie mylić tu wlewu do odbytu z lewatywą. Na tą zawsze się zgadzam. Chodzi o wstrzykiwanie płynu w sam odbyt (zwieracz i okolice). Nie zgadzam się też na sesje, w których jestem związywana czy unieruchamiana w inny sposób bez możliwości uwolnienia się samej. Najwięcej, jednak klientów skupia się na tym co mam między udami. Po takich czynnościach moje narządy przybierają monstrualne rozmiary i kolory od czerwonego do fioletowego. Trafiają się i tacy co potrafią utrzymać mojego kutaska przez cały czas sztywnego i na granicy orgazmu. Jest to nie do wytrzymania na dłuższą metę i doprowadza mnie do szału pożądania. Oczywiście każda taka sesja kończy się potężnym wyruchaniem mnie w dupę w sposób naturalny i przy pomocy nakładanych lub nie penisów. Ruchają mnie albo od razu, albo po zakończeniu i krótkiej przerwie, w czasie której doprowadzam się do użyteczności i ubieram w bielizny jaką mi nakazuje klient.  Staram się nie krzyczeć za bardzo, aby nie przyciągać uwagi niepotrzebnych osób. Lecz gdy trafi się sadysta lub brutalny perwers to nie wytrzymuje i krzyczę bardzo. Wtedy zwykle jestem kneblowana. Nigdy nie godzę się na więcej jak dwie takie sesje w dniu. Jeżeli jest to pod koniec mojego pobytu to kończę wcześniej i jadę do domu. Jeżeli trafi mi się to na początku to musze zrobić dłuższą przerwę. Zdejmuje różową wstążkę z drzewa przy drodze i chowam się. Po dojściu do siebie zaczynam ponownie. Zwykle powiększone narządy nie dają się ukryć pod kusą sukienką a już na pewno nie w stringach. Wiszą mi daleko w dole. Wtedy spacerując oczekiwaniu na klienta  staje przodem do drogi lub bokiem. Dla większości klientów widok byczych narządów jest przeżyciem nie lada a ruchanie w dupę z takimi jajami i kutasem podnieca ich niesamowicie. Zwłaszcza gdy słyszą klaskanie mojego wora o mój brzuch i czują jego uderzenia o ich uda. Najbardziej podobam się wtedy tym, którzy podniecają się pieszczeniem mego ciała. Całują, liżą i ssą każdy zakamarek mego ślicznego ciała. A już szczególnie muszę się wypinać, wyginać i rozwierać wystawiając do pieszczot te powiększone klejnoty. Nie każdy, bowiem klient chce ruchać lub by mu obciągnąć. Dużo jest takich co spuszczają się, gdy pieszczą moje ciało na naguska lub w skąpej bieliźnie. To są tzw. Pieszczoszki. Są i tacy co tylko oglądają mnie w trakcie moich zabaw, według ich pomysłów. Klient siedzi lub stoi bez spodni i majtek każąc mi robić striptiz w różnej bieliźnie, przyjmować odpowiednie pozycje, skakać, biegać, wprawiając w ruch cycki i inne części ciała lub bawić się zabawkami, jak sztuczne penisy itp. Po pewnym czasie klient zaczyna szczytować.  Wtedy podbiega do mnie i spuszcza się na twarz lub muszę wyjąć cycki, które oblewa swoim soczkiem. Wielu klientów pyta mnie co to jest pokazując wiszący zestaw do lewatywy. Wtedy im wyjaśniam a także proponuje seks z lewatywą. Zrobienie mi lewatywy a następnie wyruchanie mnie, z pełną kiszką wody. Lub nadmuchanie mnie powietrzem z pompki i wyruchanie. W pierwszym wypadku następuje silny wytrysk wody z mojej dupci po zakończeniu ruchania a w drugim wydobywają się różne dźwięki z mojej dupci w trakcie ruchania. Zwykle na początku klienci jakby się wstydzili, nie chcą, kręcą, ale ja delikatnie namawiam. Kładę się wystawiając dupcie do lewatywy i zachęcam. Po chwili wahania klient podchodzi a ja mówię mu co ma zrobić. Ruchać to ruchają w dupę, ale włożyć kankę do lewatywy to ciężko im idzie. Wkrótce wszystko włożone, odkręcone i wypełniam się lewatywą. Zwykle kończymy na piątym lub szóstym litrze. Potem się dziwią, że tyle wejdzie we mnie i dodają, że nie sądzili, ze takie to podniecające. Oglądają i macają mój wywalony brzuch. Niezwykle podniecają się w trakcie ruchania widząc jak brzuszysko moje lata. Przed ruchaniem instruuje jeszcze, że po wytrysku do dupki mogą pozostać chwilę a potem szybko uciec na bok. Wtedy następuje potężny gejzer z mojego „słoneczka” połączony z głośnym pierdzeniem. W ten sposób mam przyjemność i nie muszę robić lewatywy a klient jest zachwycony. Zwykle kończę o piętnastej. Pewnie nurtuje was pytanie co robię z datkami na usługi, przecież mogą mnie napaść. Nic z tego. Życie jest takie jakie jest a ja nie robię tego specjalnie dla zarobku. Owszem mam koszty eksploatacyjne, które trzeba pokryć. Klient widzi tylko to co mi daje a tych pieniędzy nie chowam, leżą. Robię z nimi coś jak on odchodzi. Co jakiś czas przyjeżdża samochód od Igora a ja oddaje całą sumę. W zamian jestem bezpieczna. Teren nie jest atrakcyjny ale nie jest też bezpański. Na koniec dostaje pewną okrągłą sumkę co mi w zupełności wystarcza na kupienie bielizny i innych rzeczy. Często dostaje też takie rzeczy w prezencie. Opowiedziałam Wam jak wygląda taki mój dzień. Jacy są klienci i co lubią.  Nie opisywałam szczegółów spotkań bo nie o to chodzi. To był przekrój upodobań moich klientów ale i tak nie wszystkie opisałam z uwagi na ich wyuzdanie i niecodzienność. Wiekowo są różni, ja lubię starszych, misiowatych z brzuszkiem, ale daje każdemu. Taki wypad daje możliwość zobaczenia całej gamy kutasów, jajek, dupek i sylwetek. Pozwala poznać prawdziwe zwyczaje, przesądy i nieskrywane pragnienia. Poznaje też wiele sekretów ludzi bo wielu zwierza się mi z ich problemów i opowiada. Jak zawsze słucham do końca. Nigdy po seksie nie wyganiam, daje możliwość wygadania się jak klient chce. Odchodzą odprężeni, rozluźnieni i zadowoleni, ale czy szczęśliwsi. To już jest ich sekretem.  Jestem  rasową, dobrze ułożoną i wykształconą seksualnie damsko – męską kurwą po wielu praktykach za granicą w pensjonatach-uczelniach dla suk. Chętną do spotkań. Umiem pokazać, poprowadzić i nauczyć tych co zaczynają. Dyskretnie i miło. Jak wspomniałam wszystko tanio i darmo. Od Ciebie zależy czy dasz mi jakiś prezent. Jeśli wreszcie przełamiesz swoje bezzasadne obawy i wahania to znajdziesz moje dane kontaktowe w moim profilu.

      ® Arletka Ruchliwa

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    ukazuje Wam moją codziennośc jako prostytutki i wpływ seksu ma moje życie oraz zachowanie

  • Badania

    BADANIE OKRESOWE

    /seks medyczny/

    Jestem „męską kobietą”. Pedałem. Posłuszną bardzo i uległą. W trakcie intymnych spotkań spełniam kobiece obowiązki. Moje ciało i wszystkie jego otwory, nie tylko dupa, są do dyspozycji w dowolnym zakresie, bez ograniczeń, według upodobań i zachcianek partnera lub partnerów. I tu drobna uwaga, naprawdę jestem gotowa i zdecydowana poddać się każdemu rodzajowi seksu, od zwykłego po ekstremalny bez jakichkolwiek ograniczeń. Pisze to dlatego, że moje wspomnienia mogą być dla czytającego nie do zaakceptowania i szokować itp. Powinien wtedy przerwać czytanie a nie próbować mnie „naprawiać” i wyzywać od dewiantów i zboczeńców. To na tyle. Jestem obojnakiem, pedałem z cyckami, kutasem, jajami i pizdą, . Zawsze noszę pełną damska bieliznę. Na imię mi Arletka. Mam figurę kobiecą, szerokie biodra, dużą dupę, seksowny brzuch. Poruszam się, mówię i reaguje jak prawdziwy pedał jednak mam naturę i myślę jak „ONA”.

    Jak każdy, ja także dbam o swoje zdrowie. Minimum raz na kwartał idę na badania okresowe. Badania obejmują nie tylko badania laboratoryjne, ale i fizyczne, które określają rozwój mojego ciała. Powiększanie określonych narządów i otworów. Badania medyczne są dla mnie dużym fetyszem. Zawsze ubieram ładną bieliznę. Gdy idę np. na zastrzyk ubieram czarne pończoszki, konieczne na pasie z gumkami. Nigdy nie nosze rajstop, bo uważam, że są one mało seksowne. Przynajmniej dla mnie. Samonośnych nie używam. Przygotowując się do zastrzyku zdejmuje całkowicie spodnie, Lub spódniczkę, nie tak jak inni lekko opuszczają. Zawsze zdejmuje stringi  i kładę się z gołą dupą na kanapce wypinając ją mocno.  Niektórzy dziwnie reagują widząc dziwnego faceta w pończochach, z gołą, wielką dupą w takiej pozycji. Lecz zawsze zastrzyk jest robiony. Najwyżej potem, wyjaśniam, jeśli mnie pytają. Pamiętam kiedyś poszłam na badanie prostaty. Długo szukałam w ogłoszeniach, bo chciałam badanie (usg) przez odbyt. Nałożyłam czerwone pończoszki, pas, stringi i staniczek. Byłam zapisana jako ostatnia, wieczorem. Po wejściu do gabinetu doktor spytał czy jestem przygotowana do badania tzn. czy robiłam sobie lewatywę, bo badanie miało być dokładne. Odpowiedziałam, że nie. Wtedy zawołał pielęgniarkę i polecił wykonanie mi lewatywy. Poszliśmy do pokoju zabiegowego obok. Poleciła mi rozebrać się do naga. Ja rozbierałam się a ona przygotowywała lewatywę. Gdy stałam już w staniczku i pończoszkach trzymając w ręku stringi ona spojrzała na mnie i bardzo się zdziwiła. Zrobiłam się czerwona. Po dłuższej chwili powiedziała żebym zdjęła tylko pończochy reszta może zostać. Leżałam na lewym boku z pupą na brzegu kanapki a ona kończyła przygotowania. W trakcie rozmawialiśmy. Pytała mnie dlaczego to noszę i inne takie sprawy ale gdy zobaczyła moją pizdę już nie wypytywała. Ja spokojnie jej odpowiadałam. Pytała czy miałam kiedyś robioną lewatywę. Powiedziałam, że robię je codziennie po 6 litrów. Tylko mam kłopoty z ulewaniem. Nie chciała uwierzyć w taką ilość. Wtedy powiedziałam, żeby zrobiła mi co najmniej pięciolitrową. Tylko trzeba mnie zatkać. Mówiłyśmy o tym już bez skrępowania. Poczułam jak rozchyla mi pośladki, smaruje odbyt i wpycha grubą końcówkę. Czułam jak pompuje ją uszczelniając moją dupę. Lewatywa leciała. Po trzech litrach zmieniłam pozycje na wznak. Trochę kapało więc podpompowała odbyt. Miałam wielki brzuch. Po lewatywie leżałam zakorkowana przez jakiś czas. Potem wypróżniłam się, podmyłam. Gdy nakładałam pończoszki ona wyszła do gabinetu. Po dłuższej chwili wróciła a widząc, że zaczynam nakładać resztę ubrania powiedziała, że doktor kazał bym się nie ubierała a tylko zabrała ubranie i przeszła do gabinetu. Otworzyła szeroko drzwi a ja półnaga weszłam do środka. Doktor popatrzył, nawet się bardzo nie zdziwił. Widocznie musiał być uprzedzony przez pielęgniarkę. Kazał mi wejść na fotel, rozszerzyć nogi i umieści je na podpórkach. Leżałam w tej pozycji i odpowiadałam na jego pytania. Najpierw robił mi usg zewnątrz. Leżałam wpatrzona w sufit a on jeździł sondą w kroczu i okolicach. Potem zmienił sondę, nałożył na nią kondona i wepchnął mi w odbyt. Jęknęłam odruchowo, rozkosznie. Czułam jak porusza nią w środku. Zaczęłam stękać i jęczeć zapominając się, gdzie jestem. Robił to długo a ja zachowywałam się coraz głośniej. Wsadzał sondę, wyjmował wiele razy. Innym razem umówiłam się na usg jąder. Doktor polecił rozebrać się i zdjąć wszystko z dołu. Rozbierałam się za parawanem. Zdjęłam wszystko pozostając w różowej koronkowej bieliźnie staniczku, pasie i pończoszkach oraz w kusej przeźroczystej haleczce. Tak się ustawiłam, że praktycznie widać mnie było dobrze. Zdejmując stringi wystawiłam dupcie poza parawan. Podeszłam do kanapki i stojąc z gołą dupcią czekałam na badanie. Widziałam jak doktor się zdziwił a potem powiedział – niech się pan, pani dodał cicho…… Leżałam na wznak z udami rozwartymi i uniesionymi a on jeździł mi sondą po jajkach. Potem macał mi każde jajko osobno. Jedno mnie bolało. Następnie klęczałam na kanapce wypinając dupcie a on wsadził mi najpierw dwa palce w dupcie i macał. Jęknęłam, jak zawsze, przy wsadzaniu w odbytnice a potem jęczałam coraz głośniej. Mój odbyt poluzował się całkowicie. W czasie macania poczułam ostry ból z jednej strony. Wyjął palce i ponownie wsadził. Najpierw trzy potem cztery a na koniec całą dłoń. Jęczałam i stękałam rozkosznie wypinając bardziej dupcie. Badanie się przeciągnęło, było cudnie. Na koniec dostałam receptę. Po jakimś czasie przyszłam na kontrolę. Tym razem wypinałam się stojąc oparta o kanapkę, jęcząc i piszcząc w trakcie badania ręką. Są i inne ekstra badania, na które chodzę: wziernikowanie jelita, colonoskopia, grubego i odbytu czy płukanie jelita grubego. No ale trochę zboczyłam z tematu. Już wracam. Badania okresowe wykonuje mi pielęgniarka. Bardzo kompetentna i doświadczona osoba. Najpierw muszę zadzwonić i umówić wizytę. Zawsze proszę na końcu, jako ostatnia, co zwykle wypada wieczorem. Tak było i teraz. W poczekalni było pusto, ale słyszałam rozmowę, stękania i piski dochodzące z gabinetu. Drzwi nie są wygłuszone. Siadłam i czekałam. W końcu odgłosy instrumentów i krzyki badanej osoby ucichły. Dochodziła tylko jakaś rozmowa. W końcu drzwi się otworzyły i wyszedł z nich facet.

    – Pani Wando proszę robić to, co Pani zaleciłam, ma Pani za częste wzwody będziemy musieli wykastrować Panią chemicznie i do widzenia w umówionym terminie.  Niech Pani poprosi Panią Arletkę, powinna już być. – Dobiegł mnie głos Pani doktor.

     Facet rozejrzał się niezdecydowanie. Wstałam i powiedziałam, że to ja jestem Arletka. Wtedy się uśmiechnął, przedstawił się jako Wanda i życzył odwagi. Weszłam do gabinetu. Z gabinetu było przejście do Sali badań. Doktor coś tam robiła. Kazała mi się „rozgościć jak zwykle”. Rozebrałam się do bielizny, nałożyłam kapcie dla pacjentów, każdy miał swoje i usiadłam na krzesełku przy biurku.

    Pani doktor weszła, popatrzyła na mnie i powiedziała: – Ślicznie Pani wygląda Pani Arletko. Bardzo ładna bielizna, różowa w koronki. Pewnie nie może Pani narzekać na powodzenie.

    Zrobiłam się czerwona. Moja dosyć gruba i nosząca ślady częstego używania kartoteka leżała na biurku otwarta. Zaczął się wywiad. Musiałam dokładnie odpowiadać ile razy byłam ruchana w dupę w sposób naturalny, sztuczny. Ile razy miałam wkładaną rękę w odbytnice i pizdę, jak głęboko. Ile razy obciągałam z przełykaniem i bez. Czy miałam rozpychaną cewkę. Czy wykonuje zalecany program lewatyw i rozpychania brzuszka. Czy przytyłam i ile. Czy przechodziłam nietypowy seks, jaki dokładnie i kiedy. I wiele innych intymnych bardzo pytań i odpowiedzi. Ostatnim bardzo ważnym pytaniem było pytanie o wzwody, jakie, kiedy jak często i wytryski oraz o przyczyny powstawania takiego nienaturalnego stanu. Ostatnim kwartale miałam trzy wzwody pełne i pięć niepełnych co stanowiło lekką poprawę w stosunku do pięciu wzwodów pełnych i sześciu niepełnych w poprzednim kwartale. Po wywiadzie zostałam zwarzona, zmierzona: wzrost, cycki, brzuch, biodra, uda, kutasek w zwisie. Wyniki pokazały pewien postęp. Zwłaszcza brzuszka, bioder i ud.

    – Proszę się rozebrać do golasa i położyć na łóżku w Sali, zaraz do Pani przyjdę – Powiedziała doktor.

    Drżąca, w kąciku obnażyłam się całkiem i szybciutko, zakrywając ręką krocze i biust pobiegłam do Sali. Położyłam się na łóżku z gumowym materacem. Bardzo dobrze znałam je z poprzednich badań. Ze strachem nie patrząc macałam skórzane pasy. Jeszcze czułam ciepło materaca po mojej poprzedniczce. Starałam się nie patrzeć na te wszystkie rzeczy służące badaniom. Zauważyłam też nowe wyposażenie, fotel z pasami w zamykanej wnęce. Od ostatniego mojego pobytu zostały uruchomione dwa przylegle małe pomieszczenia. W każdym było jakieś łóżko. W jednym z czarnym materacem gumowym. W ogóle bałam się strasznie. Zamknęłam oczy, aby nie widzieć tych wszystkich przyrządów i mebli, które zawsze napawały mnie lękiem.

      Patrząc na te rzeczy czułam ich ucisk na swym ciele z poprzednich badań. Pani doktor podeszła, kazała mi wstać. Stałam koło łóżka dygocząc ze strachu, patrząc jak przygotowuje pasy dla mnie.

    – Jesteś zawsze taka strachliwa, Arletko. No kładź się na plecy.- Powiedziała

     Położyłam się.   Zostałam unieruchomiona częściowo. Szerokim pasem w talii a ręce w nadgarstkach przymocowane do brzegów skórzanymi obejmami. Na twarz założyła mi maskę anestezjologiczną. Nakryła mnie gumowym prześcieradłem i sama zaczęła się przebierać do badań. Patrzyłam jak nakłada gumowy fartuch. Na głowę zakłada czepek chirurgiczny a na ręce lateksowe rękawiczki. Następnie w łazience obok przygotowuje jak zawsze dla mnie sprzęt do lewatywy. Dwa wielkie znane mi wlewniki. Jeden, pięć litrów cieplej wody a drugi sześć litrów, lewatywy gorącej z mydłem. Po przygotowaniu lewatyw zostałam poddana wstępnym badaniom. Zmierzyła mi puls, ciśnienie, osłuchała serce, obejrzała gardło. Zmierzyła temperaturę w odbycie, w cewce, w ustach, pod pachą i w pachwinie. Po tych badaniach przyszła kolej na podstawowe badanie odbytu i odbytnicy. Musiałam mocno podciągnąć i rozewrzeć nogi. Najpierw były oględziny zewnętrzne połączone z macaniem i uciskaniem zwieracza w celu stwierdzenia stopnia elastyczności. Potem badanie kanału odbytniczego palcami w celu stwierdzenia hemoroidów czy pęknięć. Na koniec wziernikowanie. Odbyt został rozciągnięty metalowym wziernikiem. Badanie bolało więc krzyczałam. Po badaniu zostałam uwolniona z łóżka. Na szyi miałam obrożę skórzaną do której zostały przykute od tyłu moje dłonie. Tak zostałam zaprowadzona do łazienki na pierwszą lewatywę. Doktor zmieniła rękawiczki, bo poprzednie były wymazane moim kałem i założyła maskę na twarz. Ja w tym czasie stałam w pozycji pochylonej w rozkroku czekając na prowadzenie w odbyt kanki do lewatywy. Najpierw odbyt został posmarowany żelem. Pani doktor jedną dłonią rozchyliła odbyt a drugą wpychała kankę z dwoma uszczelniającymi balonikami. Musiałam trochę przeć by ułatwić zabieg wprowadzania. Po napompowaniu balonów, czułam jak ona kilka razy próbuje wyciągnąć i wepchnąć kankę, aby się upewnić czy dobrze siedzi. Czułam wyraźny ucisk na zwieracze z obu stron. Przyjmowałam pierwszą lewatywę siedząc na sedesie w mocnym rozwarciu. Obok stal stojak z wiszącym na nim wysoko olbrzymim czarnym, gumowym workiem. Lewatywa szła szybko. Patrzyłam załzawionymi oczyma jak rośnie mój brzuch a flaczeje gumowy worek. Bolała mnie rozpychana zbyt szybko kiszka, więc jęczałam głośno bardzo. Słyszałam jak ktoś wszedł do gabinetu, pielęgniarka wyszła pozostawiając wszystkie drzwi otwarte. Sedes był tak ustawiony, że byłam widoczna z gabinetu. Widziałam jak ktoś rozmawia z pielęgniarką, chyba przekładał wizytę i coś chciał. Pani doktor mu mówiła, że teraz nie ma czasu bo Pani Arletka jest w trakcie lewatywy. Krzyczałam w łazience a on gapił się na mnie przerażonym wzrokiem. Widział wszystko. Moją goliznę, rozwarte krocze z rurą w dupce, wielki brzuch i zapłakane oczy. Wyszedł, pielęgniarka wróciła. Lewatywa dobiegała końca. Siedziałam zakorkowana trzymając środku lewatywę przez jakiś czas. Potem nastąpiło wypuszczenie powietrza z baloników, wyjęcie kanki z dupci i wypróżniałam się kilka minut. Po lewatywie zostałam zaprowadzona do drugiego pomieszczenia. Zostałam skrępowana przy pomocy kaftana. W ustach miałam knebel a oczy zostały zasłonięte. Pani doktor pomogła położyć mi się na brzuchu na rozpostartą dużą pieluchę. Czułam jak w pupę jest wpychana ponownie kanka do lewatywy. Tym razem miała to być lewatywa głęboka do kiszki więc namęczyła mnie trochę siostra zanim długa rura weszła do końca w kiszki. Potem nadmuchała dwa balony uszczelniające odbyt i dokonała znanej mi próby prawidłowego uszczelnienia poprzez przesuwanie balonów. Cały czas głucho jęczałam zakneblowana. Nade mną zawisł dwunastolitrowy gumowy balon z gorącą lewatywą gazującą. Rura została podłączona do dupy. Ta lewatywa dozowana była powoli i długo. Dodatkowo miałam skrępowane w kostkach stopy skórzanymi pasami. Strasznie się męczyłam. Była tak unieruchomiona, że sama nic nie mogłam zrobić. Byłam na łasce pielęgniarki a ta wcale nie była łaskawa dla pacjentów. Moja kiszka boleśnie rozdymała się uciskana w tej pozycji. Czułam mocne ciepło w kiszce. Zamiast krzyków i jęków słyszałam tylko głuchy odgłos przez knebel. Nic nie widziałam. Gehenna moja trwała długo a nie był to jeszcze koniec. O nie do tego jeszcze było daleko. Po opróżnieniu zbiornika zostałam odłączona od niego ale dupci pozostawiono mi długą rurę z uszczelnionym odbytem. Jedynie koniec wystającego cewnika dojelitowego został mocno zatkany. Po założeniu pieluchy i zapięciu pasa kamizelki w kroczu, pielęgniarka pomogła mi się ułożyć na łóżku, nadal na brzuszku. Leżałam długo. Roztwór w kiszkach robiło swoje. Maiłam silne parcie. Napinałam się, stękałam, krzyczałam w knebel. Dupcia zatkana fest nie puszczała kropli. Teraz nogi miałam związane razem w kostkach. Zaczęłam płakać. Wiedziałam z poprzednich badań, że nic to nie da swoje muszę odleżeć. Po katuszach zostałam zaprowadzona do łazienki. Szlam ja więzień, drobiąc. Nadal wszystko miałam założone. Po zdjęciu pieluchy ostrożnie siadłam na sedes, mocno rozwierając uda. Zaczęło się wyciąganie rury z kiszek. Zabieg długi czasem bolesny, głucho stękałam. Po wyjęciu cewnika z kiszki nastąpiła seria potężnych wytrysków z odbytu. Tym razem siedziałam długo co chwila napinając się i tryskając lewatywą. Po wypróżnieniu ponownie wróciliśmy do Sali, gdzie zdjęła mi kaftan, rozkuła nogi. Nadal nic nie widziałam i byłam zakneblowana. Najpierw musiałam klęknąć na łóżku wypiąć dupcie i rozchylić pośladki. Dostałam dwa bardzo bolesne zastrzyki, grubą igłą, w okolice odbytu. Następnie zostałam położona na wznak i unieruchomiona całkowicie wszystkimi pasami. W odbyt wsadziła mi bardzo gruby metalowy wibrator. Na jądra założyła metalowy wyciskacz, taki cylinder ze śrubą od dołu. Wkręcając śrubę jądra są miażdżone coraz bardziej. Zmieniła rękawiczki. Obmyła mi penisa i krocze obciągając napletek, płynem odkażającym na spirytusie. Paliło bardzo wiec krzycząc głucho zakneblowana zaczęłam się szarpać w pasach. Mój biedny ptaszek wisiał jak zawsze. Przyszła kolej na pobranie próbki spermy. Wibrator w pupce zaczął szarpać mi odbyt. Najpierw Pani doktor zwyczajne onanizowała mnie. Nic to nie dawało, jak penis wisiał tak wisiał, ja stękałam a ona zmęczyła się. Po chwili przerwy założyła mi na penisa pompkę. Pompka zaczęła wyciągać powietrze jednocześnie silnie wibrując. Po dłuższym czasie mój penis wypełnił cylinder pompki. Wyraźnie czułam jego ciśnienie wewnętrzne. Wyszły wszystkie żyły i żyłki ale spermy ni śladu. Jedynie wzrosło podniecenie moje, ból penisa i mój krzyk. Gdyby nie pasy to wystrzeliłabym w górę.

    – Jesteś jakaś oporna Arletko, nie dajesz spermy. Musimy zastosować sama wiesz co – Powiedziała doktor.

     Wiedziałam co miała na myśli. Oznaczało to wizytę w pokoiku mumifikacji. Zaczęłam głośno krzyczeć zakneblowana i szarpać się jak szalona. Pani doktor spokojnie zdjęła przyrządy z penisa, jajek i wyciągnęła wibrator z dupci Zostawiła mnie unieruchomioną pasami. Czekając aż się zmęczę krzykiem i szarpaniną przygotowywała w łazience specjalną lewatywę. Ustawiła stojak z czarnym wlewnikiem przy łóżku. Wreszcie padłam wykończona. Wiedziałam, że nic mnie nie uratuje przed wizytą w tamtym pokoiku. Ucichłam. Wtedy poczułam jak wsadza mi w odbyt kankę, pompuje uszczelnienie. Mój brzuch szybko rósł do ogromnych rozmiarów. Zaczęłam stękać i sapać. Wreszcie lewatyw a dobiegła końca. Zostałam zakorkowana wielkim korkiem odbytniczym i nadmuchana. Pani doktor zaczęła odpinać pasy.

    – Pani Arletko, zawsze tak Pani reaguje na konieczność mumifikacji. Inni pacjenci są spokojniejsi. Dobrze Pani wie, że to nic nie da takie zachowanie. Sperma tak czy tak będzie pobrana. Bardzo pięknie Pani ptaszek wisi. Sama Pani widzi, że nie ma wytrysku i bardzo dobrze. Nie mamy wyjścia. Postawimy ptaszka sztucznie i pobierzemy spermę. Trochę poboli, ale od tego przecież się nie umiera, prawda. Niech Pani będzie dużą dziewczynką. – Mówiła łagodnie, uwalniając mnie z pasów.

     Odsłoniła moje zapłakane oczy. Stałam naga w rozkroku, trzęsąc się, aż podskakiwał ogromny brzuch z lewatywą w środku. Patrzyłam na mój biedny popuchnięty malutki kutas. Wyszliśmy z Sali do gabinetu. Ona otworzyła przeciwlegle drzwi i weszliśmy do bardzo małego pokoiku, jasno oświetlonego. Pokoik nawet byłby przyjemny, gdyby nie te metalowe łóżko bez materaca, leżący na nim przerażający mnie czarny uniform z lateksu a dookoła szafki i półki pełne przyrządów. Zaczęłam głośno ryczeć, lecz głos był tłumiony kneblem. Pani doktor tym czasem przygotowywała zastrzyki. Ułożyła strzykawki na stoliczku. Proszę, Pani Arletko, niech Pani podejdzie i położy penisa na stoliczku. Dam Pani zastrzyki z to powinno wyprężyć Pani penisa. Napinałam się, gdy wbijała igły w różne miejsca na kutasku. Teraz proszę usiąść i masować kutaska sobie, żeby szybciej zadziałało a ja się przygotuje. Masowałam i patrzyłam jak Pani doktor rozbiera się do naga i zakłada strój w jakim pracuje w tym pokoiku. Staniczek podtrzymujący w górze nagie cycki, majteczki, czarne pończochy i wysokie bardzo czarne buty na obcasach. Lateksowe rękawiczki i mały czepek dopełniły jak zwykle reszty. Mój ptaszek zaczął sztywnieć, co spotkało się z aprobatą doktor.

    –  Pani Arletko teraz proszę spokojnie będziemy nakładać uniform – Powiedziała.

     Stałam jak sparaliżowana.

    –  Pani Arletko, proszę się zachowywać poważnie, proszę natychmiast tu podejść, no już – Krzyczała na mnie.

    Najpierw poprawiła mi knebel, potem zatkała mi uszy, wreszcie gestem nakazała abym weszła nogami do środka a następnie włożyła ręce wewnętrzne rękawy. Coś jak w kaftanie. Gdy to wykonałam naciągnęła mi na głowę ciasną górna cześć. Jeszcze stałam przy łóżku czując jak wyciąga mi kutaska i jajka na wierzch przez specjalny otwór. Potem delikatnie posadziła mnie na łóżko i przewróciła na brzuch. Zasunęła szczelnie zamek błyskawiczny z tyłu i obróciła na plecy. Byłam całkowicie unieruchomiona. Leżałam w środku jak mumia. Ani słyszałam, ani widziałam, ani nie mogłam krzyczeć z przerażenia jakie mnie wypełniało. Czułam jedynie pulsowanie sztywnego penisa. Nastąpiła przerwa. Po chwili poczułam głaskanie po jajkach i penisie. Trochę się uspokoiłam, ale podświadomość kazała mi czekać na pierwszy ból. Głaszcząc go stopniowo coraz mocniej sprawdzała wzwód i gotowość do dalszego zabiegu. Robiła to coraz mocniej. Uciskała, zrywała napletek, biła go dłonią a ja szarpałam się konwulsyjnie ślepa, głucha i unieruchomiona. Płakałam i krzyczałam wewnątrz ubioru ale na zewnątrz prawie nic nie wychodziło z czarnej gumowej kukły o wielkim brzuchu. Lewatywa też robiła swoje bo nie była to zwykła woda a jakaś mieszanka powodująca cały czas gazy i tępe kurcze. Gdy stwardnienie kutasa było dostateczne nałożyła na niego tulejkę przeznaczoną do masturbacji. Masturbowała mnie mocno przesuwając przyrząd szybko w górę i na dół absolutnie nie zważając, że maltretuje moje jajka. Czułam jak  wzmaga się twardość penisa. Po pewnym czasie tulejka była ciasno wypełniona obrzmiałym kutasem a żołądź mocno ocierała się o krawędzie tulejki. Na pewno było widać jak wyprężam podbrzusze. Po zdjęciu przyrządu mój kutas był tak twardy, że aż było widać. Teraz przyszła kolej na przygotowanie kanału do wytrysku. Po nałożeniu na penisa różowych pierścieni usztywniających pielęgniarka wstrzykiwała mi w cewkę strzykawką galaretowaty płyn pobierany z kuwety stojącej na moim brzuchu. Jednakże bardzo szybko musiała zabrać tą kuwetę bo zaczęłam się bardzo mocno szarpać. Mój penis wykonywał konwulsyjne ruchy w górę i na dół. Absolutnie było to niezależne od mej woli. Jedynie co mogłam to przewracać trochę głowę na boki. Reszta gumowej mumii była martwo nieruchoma. Tak pozostawiła mnie na jakiś czas, aby płyn dobrze zadziałał. Czułam, że mój kutas zaraz pęknie. Żył swoim życiem wykonując jakiś szalony taniec. Z tego wszystkiego nie wiedziałam już co i jak się dzieje a już na pewno straciłam poczucie czasu. Krzyczałam bezgłośnie litości. Jakby tego było mało siostra podwiązała mi jądra i penisa a na żołądź naciągnęła przyrząd z długim sztyftem, który wepchnęła mi brutalnie do ognistej cewki. Całość podłączyła do wibratora i włączyła go. Efekt trudno opisać. Przesuwający się pręt w cewce gwałcił mojego penisa. Po chwili ja cała zamieniłam się w palącą pochodnie jaka stał się mój malutki kutasek. A do tego ta lewatywa! Wewnątrz czarnej mumii szalało piekło, ale na zewnątrz panował spokój i cisza. Zabieg  stymulacji trwał bardzo długo. Po stymulacji siostra wykonała masaż wibracyjny główki i trzonka przy pomocy aparatu do masażu narządów. Przedtem ponieważ się mocno ruszałam skrępowała mnie dodatkowo sznurem. Zabieg masażu był nawet przyjemny ale żołądź miałam tak wrażliwą na dotyk i tak kamienna, że kutasek skakał przy masażu i trzeba było go trzymać za trzonek. Czułam jak podskakuje moje brzuszysko. Właściwie to ból kiszek ustał a pozostało tylko ogólne parcie od środka we wszystkie strony. To powodowało nieprzyjemne uczucie twardego brzucha, pewnie taki był i musiał wyglądać bardzo baloniasto, bo siostra czasami macała go, co czułam. Po wymasowaniu żołędzia, trzonka i jajek nastąpiła przerwa. W trakcie jej trwania poczułam dwukrotne wbijanie igły żołądź i raz w trzonek. Pewnie znowu zastrzyki z papaweryny czy jakoś tam. Po zastrzykach poczułam ból sztywniejącego bardziej kutaska, jakby krew była pompowana pompą tylko w sam penis od środka. Zaczęłam nerwowo poruszać kutaskiem co powodowało zamiast ulgi wzrost ciśnienia. Doktor musiała trzymać mnie za członka, aby nałożyć smoczek z elektrodą. Po chwili moim kutaskiem, kroczem i ciałem wstrząsały skurcze mięsni powodowane uderzeniami prądu w żołądź. Mój narząd stał się tak sztywny, że aż drętwy. Zaczęłam się wyrywać. Był to ostatni zabieg przed pobieraniem spermy. Moja pałka była gotowa. Reagowała mocno na muśniecie piórkiem. Sprawiała wrażenie odartej ze skóry. Leżałam z założonym smoczkiem a siostra sprawdzała mój  stan ogólny. Mocno i szybko oddychałam co było widać wyraźnie po ruchach brzuszyska i kutaska a także powłokach uniformu. Wreszcie nastąpił moment kulminacyjny. Dojenie. Zabieg ten jest przyjemny, ale tylko do drugiego wytrysku, potem jest coraz gorzej. Na penis miałam założony rodzaj pochwy. Była to pompa ssąco-tłocząca wykonująca posuwiste, beznamiętne ruchy z różną prędkością. Zaopatrzona była w odsysacz tego co wylatuje z cewki. Ten etap zabiegu jest dla mnie zawsze najgorszy, gdyby nie mumifikacja całkowita to zaryczałabym się i zaszarpała. A tak leżałam prawie spokojnie naprężając jedynie całe ciało. Pani doktor dokładnie widziała jak wyprężam uda i podbrzusze. Naprężenia mięśni były bardzo mocne i długotrwałe co wykańczało mnie i zalewało potem w środku. Dosyć szybko nastąpił pierwszy wytrysk. Był mocny i konwulsyjny. Długo nie dojone jajka dały dużo żółtawej, lepkiej cieczy zawierającej już śladowe ilości plemników. Byłam już miesiąc kastrowana chemicznie. Z drugim wytryskiem poszło gorzej bardzo długo trwało zanim nastąpił dając do zbiorniczka bardzo rozrzedzoną spermę w niewielkiej ilości. Potem była gehenna trzech następnych wytrysków a raczej pseudo. Po drugim wytrysku dostałam orgazm tak silny, że szarpał mnie falami za każdym poruszeniem pompy. Był ciągły i pobudzany ruchem przyrządu. Wreszcie był koniec. Powolutku zostałam wydobyta z uniformu. Jak ja wyglądałam, rety a jeszcze lepiej czułam się. Mówiąc, że była kompletnie wydojona nie jest absolutnie przesadą. Powolutku, ze sztywnym olbrzymim członem, jak nie swoim, wielgachnym przelewającym się brzuchem  zostałam zaprowadzona do łazienki. Najpierw na sedesie, wśród moich krzyków i narzekań wypróżniałam się. Potem była kąpiel. Następnie zostałam napojona i po założeniu pieluchy ubrana w strój. Trzęsąc się i płacząc położyłam się na łóżku, gdzie po zakneblowaniu zostałam całkowicie unieruchomiona pasami. Leżałam przeżywając wszystko od nowa i powoli się uspokajając. Co jakiś czas próbowałam się zrywać i biec, byle dalej. Pani doktor w tym czasie badała pobrane ode mnie próbki. Trwało to jakiś czas. Uspokoiłam się i nawet przysnęłam. Gdy wróciła mi świadomość to początkowo nie wiedziałam co się dzieje, ale szybko uświadomiłam sobie, gdzie i po co jestem i zaczęłam ryczeć.

    – Pani Arletko, tyle razy już Pani tu była i zawsze jest tak samo, jak dziecko. Sama Pani tu przychodzi. Wie Pani, że musimy kontrolować postępy a jest nie najgorzej chociaż jeszcze długa droga przed Panią. Wzwody prawie zanikły, maleje ruchliwość plemników, niedługo będzie Pani całkiem jałowa i impotentem jak prawdziwy pedał, wytryski coraz trudniejsze i boleśniejsze. Odbyt, cycki, brzuszek coraz większe. Dupcia i uda coraz większe i tłuściejsze. Staje się Pani śliczną dziewczyną. Świetną do ruchania i bdsm – Mówiła spokojnym głosem rozpinając pasy.

     – Teraz przejdziemy na fotel. Zbadam Pani otwory, pobiorę wymazy i sprawdzę wrażliwość cycków, i sutek. – Powiedziała, gdy już uwolniła mnie z pasów.

     Szłam spokojnie do Sali. Gorzej było, gdy trzeba było usiąść na fotel. Trochę się opierałam lecz w końcu Pani doktor mnie zmusiła.

    – Dziękuje, siostro za wszystko, bardzo lubię tu przychodzić. Wiem, że to dla mojego dobra. – Powiedziałam cicho, gdy już siedziałam unieruchomiona, przed zakneblowaniem.

    Zostałam zakneblowana. Ustawiła fotel w pozycji dobrego dojścia do mojego penisa. Obmyła mi całe podbrzusze płynem dezynfekującym. Po obciągnięciu skórki i rozchyleniu pyszczka cewki moczowej powoli wepchnęła mi w kutaska gruby cewnik. Szczypało, zwłaszcza pod koniec gdy wchodziła do pęcherza. Napinałam mocno uda i dupcie, szarpiąc się. Spuściła mocz i parokrotnie wypełniła pęcherz dużą strzykawką. Mocno rozciągany pęcherz bolał, zwłaszcza, gdy po napełnieniu i zatkaniu cewnika musiałam trzymać płyn w środku. Było tak jakbym nie mogła się wysikać .Po płukaniu pęcherza przystąpiła do przygotowania cewki do wziernikowania. Najpierw, oczywiście znany mi dobrze aparacik do rozszerzania, który musiałam wytrzymać trochę. Wlazł z wielkim oporem aż się spociłam. Jęczałam i naprężałam uda oraz dupę. Następnie przy pomocy zestawu pręcików został zapoczątkowany zabieg rozpychania cewki. Taki zabieg zawsze mam wykonywany w trakcie badań. Jak wspomniałam na wstępie badania okresowe to nie tylko same badania próbek itp. ale i zabiegi fizyczne w których skład wchodzi rozpychanie wszystkich otworków. Dzisiaj zaczęliśmy jak zwykle od pręcika 0,5cm a skończyliśmy z wielkim wrzaskiem na 4,5 cm grubości. Po króciutkiej przerwie potrzebnej na dezynfekcje moich narządów i narzędzi przyszła kolej na szczypczyki i kanał cewki na długości żołędzi. Po zabiegu pyszczek główki przypominał wielką dziurę. Byłam wyczerpana od skurczy krocza, krzyku i mokra od potu. Penis pulsował szybko. Z przerażeniem patrzyłam jak Pani doktor przygotowuje wziernik, ten sam co do oglądania dupki. Czarny, gruby wąż zakończony światełkiem. Aby ułatwić prowadzenie chwyciła kutasek dłonią i wsadziła przyrząd, który zrobił z żołędzi wielką dziurę. W tą dziurę zaczęła zagłębiać nasmarowany wziernik. Powolutku centymetr po centymetrze przesuwała go coraz głębiej patrząc w obraz. Teraz zaboli, będziemy chodzić do pęcherza. Bolało i tak ale gdy poczułam w środku ostry nacisk wrzasnęłam, mięśnie ud i krocza napięły pasy a biodra wyrywały się do góry same. Ból był ostry ale krótki, wziernik był w pęcherzu. Był to ciekawy widok rozdęty kutas obejmujący czule czarną rurę. Przy wyciąganiu nastąpił wytrysk i orgazm.

    – Pani Arletko co Pani robi, tak nie można. Nie wolno. – Ostro skarciła pielęgniarka.

     Przepraszałam ją zapłakanym wzrokiem.

    -Wszystko dobrze, Pani Arletko, pęcherz czysty a kanał bez rozstępów. – mówiła pielęgniarka.

     Leżałam z obolałym kutaskiem w rozwarciu z biodrami wysoko wyniesionymi, gotowa do badania worka i jajek. Pani przygotowywała sprzęt. Ponieważ penis nie był potrzebny w badaniu, więc trzeba było go odsunąć. Po umocowaniu w nim metalowej tulejki i wkręceniu śruby został podwiązany do góry dając pełen dostęp do jajek. Na rozwartych udach został umocowany metalowy stelaż. Każde jajko oddzielnie było uchwycone, zaciśnięte i odsunięte jedno od drugiego. Były tak mocno wyciągnięte, że groziły wyrwaniem a skórka stała się błyszcząca i cieniutka. Pani doktor zmierzyła mi je. Potem uciskała i gniotła sprawdzając twardość. Następnie wbijała w nie igły a ja krzyczałam. Bardzo boję się wbijania igieł gdziekolwiek. Przedostatnim etapem było badanie rozciągliwości worka. Przyrząd ze sprężyn mało nie wyrwał mi jajek. Na zakończenie tych bolesnych badań zrobiła mi wlew do worka. Bardzo lubię wlewy do worka więc mruczałam rozkosznie. Powstał cudowny balon. Po wlewie leżałam głową w dół z wypiętym odbytem czekając na badanie. Badanie odbytu jest bolesne i bardzo długie. Często nie mogę wytrzymać i siostra musi robić przerwy. Badanie połączone jest również z rozciąganiem i wyciąganiem kiszki odbytnicy z dupy. Nie rzadko trzeba zmieniać pozycje dupci. Rozpoczyna się zastosowaniem silnego popersa. Badanie wzrokowo-dotykowe zewnętrzne polega na macaniu, rozciąganiu i uciskaniu zwieracza i okolic,. Poszukiwaniu hemoroidów i blizn. Hemoroidów nie mam, może małe blizny. Rozciągam mocno dupcie a siostra dokładnie ogląda i maca wnętrze. Po macaniu smaruje mi go oliwka i wciska do środka dużą gruchę oliwki. Teraz czekam na badanie palpacyjne wnętrza. Leżałam rozciągając odbyt a siostra przygotowywała się. Nałożyła ponownie fartuch gumowy, maskę, czepek i okulary. Na ręce naciągnęła czarne rękawice.

    -Proszę przeć, Pani Arletko. Mocniej, mocniej. No co Pani robi! Proszą wykonywać polecenie. Przemy mocno!  – Powiedziała przykładając dłoń do odbytu.

    Parłam na odbyt i stękając i wyprężając się. Ledwie dyszałam z wysiłku. Byłam cała mokra, gdy poczułam jak kiszka odbytnicy wyszła na zewnątrz. Poczułam tępe rozpychanie i mały ból. Nie trwało to długo. Mięsnie zwieraczy szybko puściły, zadziałał popers i długa czerwona kiszka zawisła z dupy. Wisiała i drgała. Dłoń wjechała do dupy. Głucho stękałam w trakcie macania. Obracając dłoń w środku siostra macała wewnątrz odbyt. Kilka razy wyjmowała i wsadzała ponownie rękę. Trwało to długo zanim nastąpiła przerwa. Po przerwie podeszła do mnie, poprawiła moja pozycje i wypięcie dupki, sprawdziła knebel.

    – Teraz zbadam Panią głębiej, może to być trochę dyskomfortowe. – Mówiła wsadzając nasmarowaną dłoń moją tłustą dupę.

    Czułam jak powolutku wsadza głębiej. Zaczęłam stękać. Poczułam jak maca wejście do kiszki. Jej brzegi i środku. Macała i macała. Wyjęła rękę.

    – Musimy Panią zbadać głęboko, nawet kiszce. Muszę się upewnić. Klęknie Pani na kolana, pochyli się i wypnie. – Mówiła rozpinając pasy.

    Ustawiła mnie w szerokim rozkroku i unieruchomiła pasami. Przy pomocy lewatywy wypełniła mi dupkę gliceryną. Patrzyłam jak nasmarowała rękę aż po łokieć.

    – Niech pani stoi spokojnie i głęboko oddycha ustami to nie będzie tak źle. – Instruowała pacjentkę.

     Ręka wlazła bez oporu w ziejący, sflaczały otwór. Powoli stopniowo wchodziła coraz głębiej. Czułam jak namacała wejście do kiszki i wsadziła dwa palce. Było to tępe pchnięcie.

    – Teraz proszę oddychać spokojnie. – Mówiła wpychając następne palce.

     Powolutku dłoń coraz więcej roztwierała kiszkę. Niesamowite uczucie. Było ciężko ale nie tak źle. Stękałam głośno. Gdy wepchnęła dłoń w kiszkę zatrzymała się. Moje podbrzusze i brzuch falował gwałtownie od dyszenia. Co za uczucie niesamowite wręcz. Macała mnie w esicy. Ręka weszła aż po łokieć! Niesamowite! Zaczęłam krzyczeć nie z bólu a z rozkoszy, gdy poczułam jak maca mnie po żebrach! Po badaniach przyszła kolej na rozciąganie. Najpierw musiałam przejść parę sesji z pompkami próżniowymi, które wyciągnęły kiszkę odbytnicy jeszcze dalej na wierzch. Stopniowo powoli, etapami wychodziła na wierzch dalej i dalej. Znowu byłam mokra od potu. Leżałam rozkraczona słuchając syku pompki.

    – Cudownie, Pani Arletko, cudownie. Ma Pani piękną dupę a ja ją jeszcze rozepcham. – Mówiła pompując.

    W końcu po wielu krzykach powstał krater o w miarę równych brzegach. Sapałam trzymając palcami brzegi a siostra delikatnie macała. Pierwszym instrumentem był jak zawsze metalowy rozwieracz. Siedział głęboko i rozciągał cały kanał. Co jakiś czas był podkręcany. Ciągnął niemiłosiernie. Potem nadeszła pora narożnego rodzaju dmuchane zabawki. Po włożeniu w dupkę rosły razem z nią w akompaniamencie moich wrzasków. Na koniec nastąpił etap wyciągania na wierzch. Nadmuchiwany korek-balon był wprowadzany do dupci i wyciągany razem z odbytem. Zabieg powtarzany był wielokrotnie, aż powstawała „pulsująca róża” o fioletowych brzegach. Niesamowite zjawisko. Pani doktor była zadowolona a ja wykończona.

     – Cudowna dupa, Pani Arletko. Taką dupą musi Pani dawać do ruchania, obowiązkowo. Nie tylko ludziom ale i zwierzętom. – Zachwycała się Pni doktor pompując i przyrząd i wywracając mój odbyt na wierzch.

    – Zaraz kończymy z dupką i zabieramy się za pizdę i suty. Jeszcze momencik Pani pokrzyczy i dam spokój. – Oznajmiła.

    Wreszcie nastąpił koniec moich wrzasków. Pani doktor odsłoniła otwór w siedzeniu fotel, abym mogła usiąść z wiszącym odbytem. Siedziałam przypięta pasami i patrzyłam załzawionym wzrokiem jak ona przygotowuje zestaw do cycko-sutek. Bardzo bogaty i wymyślny. Nie będę go opisywała bo za dużo by pisać. Dość powiedzieć, że to co tam jest doprowadza mnie do obłędu. Patrząc, moje cycki zaczynają pulsować. Jak zwykle zaczyna się od zakładania ssawek na każdy sutek. Syczę głośno bo niemiłosiernie ciągną. Po sutkach następuje wyciąganie cycków. Staniczek gumowy wyciska cycki na które nałożone są dwa cylindry ssące. Całe cycki mam obrzmiałe. Zabieg trwa tak długo, aż cycki nie wypełnią cylindrów. Gdy już cycki i sutki są odpowiednie Pani Doktor stosuje podwiązywanie sutek. Najpierw przy pomocy sznureczka. Tak wypreparowane sutki stają się nieziemsko sztywne i czułe na dalsze zabiegi. Nawet po zwolnieniu sznureczka wrażliwość ich jest ogromna. Wrzeszczę jak opętana. Na takie sutki siostra zakłada mi ostre metalowe klamerki. Ich ostre ząbki wbijają się bezlitośnie. Dzięki tym zabiegom moje sutki są niezwykle czule w trakcie seksu. Gdy w trakcie ruchania ktoś trzyma mnie za sutki lub zawiesi na nich ciężarki to doprowadza mnie do szału seksualnego i orgazmu. Tak też i bywa trakcie zabiegów tryskam mocno krzycząc głośno. A ponieważ mam celowo wykształcone bolesne wytryski więc efekt się kumuluje. Po klamerkach Pani doktor stosuje pierścionki nasuwkowe, różnego typu. Zakłada się je przy pomocy szczypczyków. Cycek jest specjalnie mocowany, następnie szczypczykami wyciąga sutek i naciąga pierścionki. Odgłosy wydawane przeze mnie tłumi na szczęście knebel. W tak wystawione sutki najpierw doktorka wbija igły i poruszając nimi doprowadza mnie do oszołomienia. Wszystko to ma na celu rozwój super wrażliwości na dotyk. Cycki stają się dyndające i niezwykle erogenne. Właściwie są na drugim miejscu po odbycie. W trakcie gdy piszczę i sapie z zaciśniętymi sutkami doktorka przygotowuje gumowy staniczek do ostatniego etapu.

    – Teraz Pani Arletko staniczek i koniec zabiegów. Wiem, że Pani nie lubi go ale jest konieczny. To dla Pani dobra. Cycki będą niezwykle wrażliwe. Szybko się Pani podnieci, gdy ktoś w czasie seksu będzie je dotykał. A i w bdsm też to się przyda. – Mówiła doktorka przygotowując packę i gumowy staniczek.

    Po założeniu i zaciśnięciu staniczka moje cycki wylazły na przód napinając się z sutkami. Teraz w te napięte cycki siostra powbijała igły. Trzymałam tak igły jęcząc i sapiąc długo. Siostra usunęła je i zaczęła klepać packą w cycki i sutki. Rozpętała tym samym piekło. Tylko pasy powstrzymały mnie od wyrwania się a knebel od zaryczenia. Zesikałam się i zrobiłam wodnistą kupę wiszącym odbytem. Po zabiegu wyglądałam może trochę nieapetycznie ale warto było dla efektu końcowego. Na tym badania okresowe się zakończyły. Wykąpana i ubrana w bieliźnie bez stringów, gdyż baloniaste jajka i penis oraz wiszący odbyt nie pozwalał, siedziałam koło biurka słuchając zaleceń i wniosków Pani doktor.

    –  Jak zwykle, Pani Arletko, te miejsca wrócą trochę do normy. Nie całkowicie oczywiście, bo przecież o to chodzi, aby uformować je do seksu. – Tłumaczyła Pani doktor.

    -Tak Pani doktor rozumiem i zastosuje się do zaleceń i wskazówek pilnie. – Mówiłam cicho trzęsąc się jeszcze.

    – I na koniec Pani Arletko. Musi Pani dawać dupy do ruchania nie tylko ludziom ale i zwierzętom. Czy ruchają Panią psy? – Zapytała.

    -Tak, Pani doktor daje dupy do ruchania psom zwykle sześć razy w miesiącu. Ruchana jestem też przez ogiery, buhaje i knury. – Odpowiedziałam czerwieniąc się.

    – To bardzo dobrze. Tak dalej i nie ma co się wstydzić. Proszę pilnie wykonywać polecenia i do zobaczenie wkrótce. – Powiedziała Pani Doktor.

    Wyszłam, było już bardzo późno. Rano w domu w czasie kąpieli po lewatywie i nakazanych ćwiczeniach oglądałam efekty badań. Odbyt wchłonął się i pozostał w kształcie ponętnej pochwy a kutas i worek były baloniaste. Tego wieczora byłam umówiona na ruchanie. Strasznie ciekawa efektów nie mogłam się doczekać. Wieczorkiem przygotowałam się sumiennie, jak zwykle zresztą. Do seksu zawsze się przygotowuje dobrze. Podniosłam sukienkę i kucnęłam przed dużym lustrem. EFEKT BYŁ PORAŻAJĄCY! Jestem piękna i super seksowna pomyślałam. Nie wierzysz to napisz lub sobacz na czacie z kamerką.

    REKLAMA:

    ARLETKA – cudowna suka, pedał, obiekt do seksu! Prócz wielu zalet ciała, które można kształtować na swój ulubiony sposób posiadam wszelkie zalety masochistki. Niekoniecznie musisz (musicie) mnie ruchać naturalnie. Wytrzymuje wiele. Choć i nie obcy mi seks spokojny, łagodny i zwierzęcy. Moja wielka pojemna dupa wytrzyma każdy przyrząd, lewatywę do 15 litrów, napompowanie powietrzem. Mam rozciągliwy pojemny worek i wielka cewkę. Wezwij mnie na ”badanie”. Nie jest istotne Twoje (Wasze) doświadczenie.

    ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Jako prostytutka musze przechodzić specjalne okredowe badania. Oto jedno z nich.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 74. – Zdjecia z bratem na strychu

    W domu robiliśmy porządki. Niepotrzebne rzeczy wyrzucaliśmy, a inne trzeba było zanieść na strych. Zrobił się tego cały karton. Nie chciałam tego targać na strych, więc poprosiłam brata o pomoc. Poszłam do niego. Ten leżał na kanapie w salonie i oglądał telewizję.

    – Alan pomóż mi z tym kartonem. – oznajmiłam.

    – Nie możesz sama. – odpowiedział nie odrywając wzroku sprzed telewizora.

    – Nie dam rady wynieść tych gratów. Rusz dupę.

    – Ech…no dobra. – wtedy łaskawie wstał i wziął karton pełen gratów.

    Poszedł za mną, a ja otworzyłam schody prowadzące na strych. Wszedłam po nich pierwsza, a Alan za mną. Będąc na strychu zobaczyłam że znajduje się tam kilka kartonów, jakaś szafa, stół na którym były pudełka po butach oraz stary materac.

    – Gdzie mam to postawić? – spytał Alan.

    – Tam przy szafie na razie postaw.

    – Okej. – poszedł wykonać polecenie, a ja zobaczyłam że z pudełka po butach coś wystaje.

    Podeszłam do stołu i z ciekawości otworzyłam pudełko. Było w nim dużo zdjęć.

    – Trochę tych gratów było…co tam patrzysz? – Alan szybko znalazł się obok mnie.

    – Nasze stare zdjęcia…poznajesz? – pokazałam mu jego zdjęcie jak był dzieckiem i nic nie miał od pasa w dół. Zaśmiałam się na to, a po nim widziałam zażenowanie.

    – Oh proszę cię, miałem 5 lat.

    – I od małego lubiłeś latać z fujarą na wierzchu. – lekko uderzyłam go w krocze. Ten powstrzymywał śmiech. Zauważyłam następne, jak my razem się bawiliśmy. – Oj jakie słodkie.

    – Tiaa…minęło szmat czasu, co? – powiedział Alan obejmując mnie za plecy.

    – Racja, bardzo dorośliśmy od tamtego czasu. – powiedziałam, mając na myśli ostatni rok przez który nie byliśmy już taką normalną rodziną.

    Nagle na dnie pudełka zobaczyłam grubą kopertę.

    – A to co to? – zdziwiłam się i wyjęłam ją.

    – Nie wiem, zaraz się przekonamy. – uśmiechnęłam się do brata.

    Otworzyłam kopertę a w środku niej było sporo zdjęć. Wysypałam je na stolik. Nigdy ich nie oglądaliśmy. Nie wiedzieliśmy nawet o ich istnieniu. Same zdjęcia były najciekawsze. Przedstawiały one tatę oraz naszą ciocię Rachel, gdy była mniej więcej w naszym wieku. Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że zdjęcia przedstawiały ich nago.

    – No proszę…naga sesja rodzeństwa. – skomentował mój brat.

    – Że też nam nie pokazał.

    Zaczęliśmy je przeglądać. Na większości zdjęć była naga ciocia. W różnych pozycjach. Na jednym wypinała tyłek, na innym bawiła się cyckami, na jeszcze innym pocierała swoją wtedy owłosioną cipeczkę.

    – No to są zdjęcia warte uwagi. – powiedział Alan, trzymając jedno ze zdjęć ciotki.

    – Już ja wiem co dla ciebie jest takie warte uwagi. Spójrz jeszcze na te.

    Pokazałam mu inne zdjęcia. Te były zupełnie inne. Był na nich tata jak zabawiał się ze swoją siostrą. Ciocia mu obciągała fiuta, na innym on ją brał od tyłu. Na następnym ruchali się na misjonarza. Zawsze aparat trzymał tata, chociaż niektóre trzymała ciocia pokazując zbliżenie na jej cipkę jak tata w nią wchodził. Niektóre zrobili odbijając od lustra, przez co widziałam jak ich ciała się stykały. Musieli się wtedy nieźle jebać.
    Ostatnimi zdjęciami była ospermiona uśmiechnięta twarz ciotki, oraz oni razem obok siebie, nadzy i ciocia z nasieniem na twarzy.

    – O rany…nie pomyślałbym że robili takie rzeczy.

    – Tata najpierw ruchał się ze swoją siostrą. Pewnie chcieli to trochę urozmaicić.

    – I zrobili nagą sesję. Ale przyznam te zdjęcia są lepsze niż na stronach porno.

    – To prawda. To także nieźle podnieca.

    Widziałam jak Alan łapał się za krocze. Ja przez spódnicę dotykałam cipki, oraz piersi przez bluzkę.
    Niby zdjęcia, a jak działają. Wtedy zobaczyłam w rogu poddasza karton, a z niego wystawał aparat. No nie wierzę.

    – Hej zobacz… – podbiegłam do niej i ją wyjęłam. Włączyłam na chwilę. – Jeszcze działa. Połowa baterii.

    – To pewnie ta którą robili te zdjęcia. Widać że jest z czasów ojca.

    – Mhm. Ważne że działa… – wtedy spojrzałam na niego wymownie.

    – Oho. Znam ten wzrok. Znowu coś wymyśliłaś.

    – Oh tam. Wiesz…może by tak i my zrobimy taką nagą sesję.

    – Mówisz serio?

    – No jasne. Byłyby nowe zdjęcia brata i siostry. Co ty na to? – pytałam zagryzając wargę.

    – Hmm…w sumie mamy tu materac. No i jest jeszcze stare lustro od dziadka. Je też można wykorzystać. – Alan wtedy złapał mnie mocno za pośladek przez spódnicę. Bardzo mi się to spodobało.

    – No to dawaj. Rozbieraj się. – poleciłam mu.

    Zdejmowaliśmy swoje ciuchy. Alan szybko pozbył się szortów i gaci, a następnie koszulki. Zdjął też buty, będąc już w pełni nagi, a jego kutas był w pół wzwodzie.

    – No nieźle brat. Już się napaliłeś. – zaśmiałam się dotykając mu fiuta.

    – Nie gadaj, tylko też ściągaj ciuchy.

    Zaczęłam też się rozbierać. Zdjęłam skarpetki, a potem moją bluzkę. Nie miałam stanika. Następnie ściągnełam spódniczkę, a potem moje majtki. Stałam teraz przed Alanem całkiem goła, zakładając ręce na biodra. Alan wtedy wziął aparat.

    – No dobra, gotowy jesteś?

    – Przecież widać. – powiedział Alan pokazując fiuta.

    – Chodzi mi o aparat. Umiesz tym się posługiwać?

    – To nic skomplikowanego.

    – No to w takim razie najpierw zrób mi trochę zdjęć.

    – Okej. No to zaprezentuj się mała.

    Wtedy Alan zaczął mi robić zdjęcia. Zaczęłam do nich pozować. Robiłam to pewnie i bez skrępowania. Macałam swoje piersi i poruszałam nimi. Alan robił dobre ujęcia.
    Następnie odwróciłam się i wystawiłam mu goły tyłek. Klepnęłam się i uśmiechałam. Widziałam że mojemu bratu się to bardzo podobało. Jego fiut już całkiem stał na baczność. Przybliżył się i z bliska zrobił zdjęcia moim piersiom.

    – Dobra. Wychodzą zajebiście. Teraz połóż się. Zrobię zdjęcia twojej cipki.

    – Chyba tylko na to czekasz. – zaśmiałam się i zaraz wykonałam polecenie.

    Położyłam się na plecach na starym materacu. Rozłożyłam nogi i zaczęłam masować swoją cipkę. Alan dalej robił mi zdjęcia. Palcami rozszerzyłam moją cipkę, aby Alan robił dalej super zdjęcia. Robił zbliżenia na moją cipkę, która wygolona pięknie się prezentowała. Zaczęłam też robić się mokra od tej sytuacji.

    – Dobrze…tyle moich wystarczy. Czas na kilka pozycji.

    – Coś dla mnie. Od czego zaczynamy? – uśmiechnął się w moją stronę. Ten to jest niewyżyty. Widać to u nas rodzinne.

    – Rób zdjęcia jak obciągam ci fiuta. Podobnie jak ciocia Rachel robiła to tacie.

    – Spoko. Dajesz.

    Wtedy zmieniłam pozycję i położyłam się na brzuchu. Alan uklęknął na materacu. Zaczęłam trzepać mu fiuta, co ten fotografował. W końcu włożyłam fiuta do ust. Zaczęłam go ssać i lizać czubek. Lizałam go też po całości, powodując błogość u brata. Ten fotografował to wszystko z bliska. Lizałam też jego jaja. Ssałam mosznę i powróciłam do fiuta którego całkiem obśliniłam. Po jakimś czasie przestałam.

    – Wow…było zajebiście.

    – Zrobiłeś?

    – No, wyszły nawet nieźle.

    – Dobra, to teraz zerżnij mnie. – wtedy położyłam się na plecach i odchyliłam nogi, dając mu dostęp do mojej cipki.
    – Pamiętaj by robić zdjęcia.

    – No pewnie.

    Alan wtedy wziął moją jedną nogę i położył na swoim barku. Lekko potarł moją łechtaczkę, a następnie włożył do środka. Zapiszczałam z wrażenia. Mój brat zaczął posuwać mnie z początku powoli, aby zrobić dobre zdjęcia. Potem jednak przyśpieszał wprowadzając go do końca. Sprawiał mi dużą przyjemność. Masowałam moje cycki, aby zwiększyć przyjemność.

    – Ooohhh…ooo…tak…dalej…

    – Jesteś zajebista Cassie.

    Alan ładował mnie nieźle, przy okazji robiąc zdjęcia. Teraz zmieniliśmy pozycję.
    Alan położył się na materacu. Ja szybko usiadłam na nim okrakiem. Pomagając mi, włożył fiuta do mojej cipki. Podskakiwałam na nim, wkładając tego chuja do końca. Zaczęłam jęczeć z tej cholernej przyjemności. Alan robił zdjęcia albo mnie albo temu jak łączą się nasze ciała. Alan poruszał mocno biodrami aby szybciej doprowadzić mnie do końca. Ja tak szybko nie chciałam kończyć.

    – Czekaj… – mówiłam już sapiąc.

    – Co…?

    – Lustro… – powiedziałam tylko.

    Alan zrozumiał i schodząc z jego penisa, ustawiłam się przy lustrze bokiem. Alan stanął tuż za mną.

    – Zrób nam jak się pieprzymy…

    Nie trzeba mu było tłumaczyć. Rozchyliłam mu wejście a ten od razu mi wsadził swojego chuja. Zaczął ni znów poruszać. Ja jedną ręką oparłam się o lustro. Alan zrobił zdjęcie naszemu odbiciu, a także samego tyłka. Poczułam jak wypełnia mnie w całości. Oj będzie miał świetny obraz mojej dupy.
    Wchodził nim szybko i rytmicznie.

    – Jak….aaahhh…wyszło?

    – Wiesz co…nawet dobrze. – on dalej mnie jebał. – Hej, a może zrobić jakieś nowe?

    – W sensie? – spytałam, lecz poczułam jak wsadza mi palca do odbytu. Już wiedziałam co ma na myśli. – Aha…no dobra. Włóż go tam.

    Wtedy Alan wyjął fiuta z cipki. Ja wypięłam tyłek bardziej w jego stronę. Rękami oparłam się o podłoże. Chwycił mnie mocno i oślinił mi otwór dzięki czemu będzie mógł wejść. W końcu zaczął nim wchodzić.
    Z początku czułam lekki ból, ale szybko przerodził się on w przyjemność. Powoli zaczął poruszać fiutem w mojej dupie. Po czasie przyśpieszył ruchy, porządnie mnie pierdoląc. Miałam wrażenie jakby rozrywał mi dupę. Krzyczałam w niebogłosy. Nie mogłam się powstrzymać. Tego nie było na zdjęciach taty i ciotki.

    Byłam bardzo blisko. Czułam że Alan też zaraz będzie szczytował. Wspomagałam się palcami, wsuwając je do mokrej cipki. Nagle targnął mną dreszcz i poczułam mrowienie w dolnych partiach ciała. Braciszek na chwilę zwolnił.

    – Uuuuch…oooo…matko. – mówiłam ledwo.

    – Zaraz skończę Cass…

    – Dawaj na twarz. Tak jak na ich zdjęciu.

    Wtedy Alan wyszedł mi z odbytu, w którym poczułam pustkę. Uklęknęłam przed nim i zaczęłam ręką walić jego chuja.

    – Oooochh…siostra…

    – Proszę bardzo…

    W końcu zaczęło lecieć z jego kutasa. Biała ciecz wylądowała na całej mojej twarzy. Trochę wylądowało mi we włosach, a trochę też wzięłam do ust. Jego fiut już stawał się miękki.

    – O raju…ile tego było.

    – Dobra…uśmiechnij się ładnie.

    Wyszczerzyłam uśmiech i Alan zrobił zdjęcia skończonej roboty. Pokazałam też nasienie w moich ustach, co również zostało uwiecznione.

    – Dobra…gotowe.

    – Świetnie…teraz pokaż mi je.

    Razem usiedliśmy na materacu i brat zaczął pokazywać mi nasze zdjęcia. Wyszły wspaniale.

    – Pięknie. To teraz jeszcze jedno…

    Wtedy objęliśmy się z Alanem i zrobiliśmy sobie jedno zdjęcie razem.

    – No to teraz i my mamy specjalną kolekcję zdjęć.

    – Super. Wydrukuje je i też je tu schowamy. – powiedział z entuzjazmem Alan.

    Nawet podobała mi się ta naga sesja.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Magda i szybka kasa

    Szybka kasa

    Mam na imię Magda i jestem 43 letnią brunetką. Wraz z mężem Kubą, który jest ode mnie o rok starszy mieszkamy w jednym z największych miast środkowej polski. Natura obdarzyła mnie całkiem zgrabną nieco okrąglejszą figurą z naprawdę zajebistymi piersiami i pośladkami przez co większość facetów z reguły się za mną ogląda.

    Pewnego weekendu całkiem niedawno pojechaliśmy razem z Kubą do Pragi gdzie zwiedzając zajrzeliśmy do knajpy na obiad, wypiliśmy przy tym kilka szotów na trawienie i odreagowanie od pracy i codzienności.

    Kiedy mieliśmy się zbierać podszedł do nas mężczyzna całkiem przystojny nieźle zbudowany o śniadej cerze mówiący po angielsku chodź po akcencie słychać było, że to również nie jest jego ojczysty język.

    Zapytał Kuba o mnie czy jestem modelką, Na co Kuba odpowiedział przecząco.

    Mężczyzna był zaskoczony odpowiedzią i odparł, że z moim wyglądem zdecydowanie powinnam nią zostać. Oboje zareagowaliśmy wybuchem śmiechu. Ale mężczyzna kontynuował dalej. Powiedział, że jest fotografem dla jednej z agencji i chętnie jeśli znajdziemy chwilę zrobiłby mi serię próbnych zdjęć za co oczywiście zapłaci.

    Spojrzeliśmy się po sobie bo oferta nieco nas zaskoczyła, z jednej strony nie znaliśmy człowieka i nie wiedzieliśmy czy nas w coś nie wkręca z drugiej strony szum alkoholu i chęć zarobienia trochę na boku była gdzieś wewnątrz głowy nagle kusząca i strachliwa.

    Zapytał nas czy może się dosiąść na chwile by szerzej opowiedzieć o propozycji.

    Podczas gdy wyjaśniał nam szczegóły zamówił nam kilka kolejek shocik’ów.

    Powiedział, że robi sesje na okładki różnych czasopism, bilbordów, magazynów itp. Sesje są różne w zależności pod jakiego klienta. Czasem reklama karmy dla zwierząt a czasem strojów kąpielowych i patrząc na mnie badawczym wzrokiem dodał, że przy moim wyglądzie to raczej widzi mnie w stroju.

    Kuba z racji, że w życiu zawsze lubi pieniądze zapytał jaka była by za tą sesję kasa.

    Mężczyzna odparł, że oczywiście różnie ale może zaproponować na początek powiedzmy 200€. Ja gdy to usłyszałam to aż mi się oczy powiększyły co myślę, że nieznajomy bez problemu zauważył.

    Kuba odparł mu, że oferta może i była by ciekawa ale jutro z samego rana wyjeżdżamy więc i tak nici z pomysłu.

    Nieznajomy nie dał za wygraną, odparł że studio jest w pobliżu i możemy zaraz się tam udać na próbną sesję.

    Spojrzeliśmy po sobie badawczo a że alkohol już pulsował w żyłach stwierdziliśmy po chwili zamysłu, że możemy spróbować.

    Wypiliśmy jeszcze kilka kolejek i zapraliśmy się w trójkę z lokalu. Szliśmy skręcając co i raz w coraz mniej uczęszczane uliczki aż dotarliśmy do kamienicy która wyglądem przypominała zabytkową.

    Po wejściu na 3 piętro mężczyzna otworzył drzwi i zaprosił nas do środka, gdzie znajdował się pokój z aneksem kuchennym, w rogu stała wielka kanapa a na środku były różne akcesoria fotograficzne typu lampy, statywy i cała reszta.

    Nieznajomy zaproponował nam drinka na co my chętnie przystaliśmy, jak później okazało się nie miał nic innego jak czystą whiskey za którą ja nie przepadam bo wolę w drinku.

    Zamieniliśmy kilka zdań i mężczyzna stanął za aparatem, zapalił światła i zaczął robić zdjęcia. cykał ich dużo co i raz pokazując jaką mam przyjąć pozycję. Kuba najpierw się uśmiechał później zaczął się wtrącać co i raz tłumacząc co źle robię i jak powinnam to zrobić lepiej. na początku nas to bawiło i komentowaliśmy z nieznajomym jego wywody. Po jakimś czasie zaczęło nas to irytować a ja zaczęłam go opieprzać, że nie zna się to niech się nie wtrąca.

    Mężczyzna przyznał mi rację i powiedział Kubie aby wyszedł na klatkę i tam poczekał bo widać na zdjęciach że ja jestem rozproszona. Kubie pomysł się nie podobał bo jest o mnie zazdrosny ale mężczyzna wręczył mu 200€ by miał pewność, że nikt go nie oszuka.

    Po chwili namysłu wziął pieniądze i powiedział, że poczeka na dole w pobliskiej knajpie.

    Kiedy nieznajomy zamknął drzwi za Kubą powrócił do swej profesji.

    Po robił kilka zdjęć po czym zaproponował abym usiadła na kanapie, tam znów pocykał trochę. Błyski lampy plus alkohol spowodowały, że czułam się jak gwiazda, z każdym strzałem coraz bardziej mnie to kręciło.

    Mężczyzna co chwila mówił jak świetnie wyglądam, jakie super zdjęcie, kokietował a ja posłusznie mu się poddawałam.

    Gdy skończył mężczyzna nalał kolejną szklaneczkę whiskey i zapytał czy mogę zdjąć bluzkę bo chciałby po robić mi kilka zdjęć w bieliźnie.

    Trochę mnie to zaskoczyło bo niby mówił nam o tym podczas rozmowy ale jakoś było mi niezręcznie przed obcym mężczyzną się rozbierać.

    Z racji, że dobrze się bawiłam przy tym i o dziwo alko dobrze mi tego dnia wchodziło zgodziłam się ściągając jednym ruchem górę ubrania. Znów zabłysły lampy a aparat co i raz wydawał szelest migawki. Pochwałom na temat mego ciała nie było końca zwłaszcza. że stanik tego dnia miałam dość przeźroczysty i widać było moje nabrzmiałe sutki.

    Następnie nieznajomy poprosił czy mogę zdjąć spódniczkę by sesja w bieliźnie była kompletna. Ja już byłam tak podniecona tą sesją że nawet nie opierałam się zbyt długo.

    Zsunęłam spódniczkę odsłaniając moją zajebistą pupę skrytą za koronkowymi stringami.

    Mężczyźnie aż oczy zabłysły a głos zadrżał gdy mnie ujrzał. Znów zaproponował kilka póz które ja posłusznie przyjęłam i cykał raz za razem. Po mimo że lampy mnie oświetlały powodując że na scenie było dość gorąco zauważyłam że w jego spodniach ewidentnie uwypukliły się na wysokości krocza. Po kolejnej krótkiej przerwie i kolejnej szklaneczce whiskey nieznajomy zapytał czy mogę zdjąć stanik z racji, że widzi że mam piękne duże piersi a jest gro klientów, którzy szukają takich aktów do kalendarzy czy czasopism.

    To wydawało mi się już zbyt wiele i odmówiłam stanowczo.

    Fotograf nie dawał za wygraną, powiedział, że dorzuci 50€ jeśli tylko się zgodzę.

    Propozycja wydawała mi się kusząca bo zawsze to trochę kasy w sumie za nic. Trochę nieśmiało ale odpięłam stanik i zalotnie kręcąc się powoli zaczęłam zdejmować a każdy mój ruch natychmiast był zapisywany przez aparat. Gdy już całkiem stanęłam z gołymi piersiami nieznajomy oniemiał a spodnie jego na wysokości krocza sprawiały wrażenie, że zaraz pękną. Po serii zdjęć fotograf wziął aparat ze statywu w ręce i zaczął robić zdjęcia raz z góry raz z dołu coraz to bliżej mnie.gdy był już bardzo blisko byłam już pewna że jego pała pulsuje mu w spodniach. zapytał mnie czy może dotknąć mych piersi bo nie wierzy, że są prawdziwe. Powiedziałam że są i musi mi wierzyć na słowo. ale nieznajomy nie dawał za wygraną, dodał że przecież nie ma Kuba to nie zobaczy a ja po chwili namysłu stwierdziłam, że w sumie to przecież nic wielkiego. Kiedy złapał mnie delikatnie za pierś, zaczął ją głaskać, ugniatać i pieścić ja poczułam że robi się niezręczna sytuacja i chciałam wycofać się, ale on nie dawał za wygraną, dalej jedną ręką pieścił a druga już sporadycznie robił zdjęcia.

    Z jednej strony chciałam już aby ta sesja skończyła się jak najszybciej ale z drugiej strony czułam jak od jego dotyku rośnie mi podniecenie. Mężczyzna dostrzegł to bezbłędnie widząc jak czerwienieje mi kark i piersi oraz twardnieją sutki.

    W tym momencie usłyszeliśmy mocne pukanie do drzwi, mężczyzna podszedł i uchylił je a ja usłyszałam jak Kuba zdenerwowanym głosem pytał się jak długo jeszcze. Odparł mu fotograf, że świetnie nam idzie i za niedługo powinniśmy skończyć po czym zamknął mu drzwi przed nosem.

    Zapytał w prost czy mogę mu obciągnąć? Jak to usłyszałam to aż mnie zatkało. Ledwo wydusiłam z siebie „słucham?”. Nieznajomy ponowił pytanie, na co ja odparłam, że w żadnym wypadku. On ze spokojem wyciągnął z kieszeni pieniądze i dodał, że dołoży mi ekstra 100€ jeśli tylko się zgodzę. Setki myśli przebiegały mi przez głowę zmieszane z alkoholem a dodatkowo światła lamp powodowały, że czułam jak mi gorąco i nie mogę zebrać rozsądnych myśli. Odpowiedziałam mu, że trochę to krępujące i jakoś sobie tego nie wyobrażam lecz jak zwykle nie dał za wygraną wyciągając z kieszeni kolejne 100€.

    Pomyślałam sobie że kolejne 200e do którego nie przyznam się Kubie w sumie by mi się przydała. Więc po chwili namysłu zgodziłam się. Mężczyzna delikatnie złapał mnie za ramię i miałam wrażenie że tym gestem sprowadził mnie do parteru na wysokość jego krocza. Rozpięłam delikatnie guzik i suwak rozporka zsuwając jego spodnie delikatnie. Oczom mym ukazał się naprawdę wielki, lśniący i gruby kutas aż mi oczy zrobiły się wielkie ze zdziwienia. Najpierw delikatnie zajęłam się jego główką po czym coraz to głębiej wsadzając jego lancę w me usta. Nieznajomy wydawał dźwięki podniecenia co i raz robiąc mi zdjęcia. Po kilku minutach odłożył aparat jednym ruchem rozebrał się do naga i zmienił trochę styl zabawy, złapał mnie za głowę i poruszając nią zaczął dymać mnie w usta wpychając coraz to głębiej swego olbrzymiego kutasa. Strasznie podnieciło mnie to bo z Kubą nigdy w ten sposób nie bawiliśmy się. Czułam jak w mojej rozpalonej cipce zrobiło się mokro. Ruchał mnie tak a ja ssąc jego kutasa jedną dłonią stymulowałam mu pałę a drugą gładziłam jego nabrzmiałe pełne jądra.

    W pewnym momencie wyciągnął kutasa i energicznym ruchem pchnął mnie na kanapę przez co tracąc równowagę padłam na nią bezwładnie.

    Nieznajomy wykorzystując ten moment złapał za moje stringi i ściągnął je odsłaniając moją wydepilowaną napaloną cipkę.

    rozchylił rękoma moje nogi i przyssał się do mej norki swymi ustami sprawiając w kilka sekund, że świat zaczął mi wirować w okół. Robił to bardzo stanowczo i profesjonalnie a ja dosłownie w kilka minut dostałam pierwszy orgazm.

    Gdy padłam po nim bezsilna on nie próżnował, wsadził kutasa w gorącą mokrą cipkę i zaczął mnie posuwać rytmicznie, ostro jak w czasem widziałam filmach Brazzers. Próbowałam przez moment odepchnąć go ale moja cipa sprawiała wrażenie że przejęła kontrolę nad rozumem.

    Kuba nigdy mnie tak nie dymał jak robił to ten nieznajomy, ostro, fachowo przez co czułam się jak dziwka co w sumie zawsze mi się marzyło. Dłońmi ściskał moje piersi na przemian pieszcząc moje ciało, kark a od czasu do czasu wtykając mi palec w usta.

    Nie trzeba było czekać aż po raz kolejny doszłam do orgazmu, który był chyba jednym z największych jakie kiedykolwiek miałam. Nieznajomy nie przestawał, rżnął mnie dalej po czym kazał obrócić się na bok po czym w unosząc mi jedną nogę znów rozpoczął penetrację mej rozpalonej już lekko obolałej cipki.

    Złapał aparat i co kilka minut robił krótką przerwę aby uwiecznić nasze zbliżenie. Przez myśl przeszło mi a co jeśli moje zdjęcia będą krążyć w internecie? poza tym ruchał mnie bez gumy co dodatkowo mnie stresowało. Miałam wrażenie, że dymał jak maszyna i zastanawiałam się czy w ogóle od jest w stanie skończyć. Po orgazmie który mnie przeszył mężczyzna splunął na moją cipkę i zaczął dodatkowo stymulować palcami łechtaczkę nie przerywając rznięcia co doprowadziło mnie do obłędnego kosmicznego podwójnego orgazmu który mnie kompletnie wykończył. Nieznajomy wykorzystał ten moment i wyjmując swoją pałę z mojej norki wsadził mi w usta i poruszając biodrami dalej kontynuował moje nie zakończone obciąganko.

    Kiedy tak galopowaliśmy w tym akcie nagle wystraszyłam się bo do pokoju weszło dwóch innych mężczyzn najprawdopodobniej z pomieszczenia obok, równie dobrze zbudowanych przy czym jeden był ciemniejszej karnacji.

    Sytuacja mnie strasznie zaskoczyła i próbowałam się wydostać z pod mojego fotografa ale on nie przestawał tylko odburknął do nich – O cześć chłopaki, wejdźcie i rozgłoście się my zaraz kończymy

    Poczułam się mocno niezręcznie a orgazm który mi się zbliżał szybko poszedł w zapomnienie.

    Panowie Ci spojrzeli na siebie i odpowiedzieli z uśmiechem – spokojnie nie krępujcie się, nie takie rzeczy widzieliśmy.

    Ja byłam oszołomiona, z jednej strony chciałam się ubrać i jak najszybciej uciec do Kuba, z drugiej wielka maczuga penetrująca moją nieustannie mokrą cipkę przekonywała mnie aby jeszcze chwilę pozostać. Pomyślałam, że skoro i tak już mnie widzieli w takiej sytuacji to przecież gorzej już być nie może.

    Gościu o ciemniejszej karnacji przejął aparat i zaczął cykać zdjęcia oraz kręcić filmiki.

    Mój fotograf dymając mnie jak dziwkę i pieszcząc me ciało doprowadził do kolejnych trzech orgazmów. Czułam się już bardzo wymęczona. Kolega czekoladka zaproponował zmianę pozycji podając nam szklaneczki whiskey i tym razem ruchańsko było od tyłu. Oczy mi mało nie wychodziły czując jak głęboko wsadza mi swego kutasa. Miałam wrażenie, że jego pała wyjdzie mi zaraz gardłem. Czułam ból i podniecenie nie do opisania przez co doszłam kolejne dwa razy.

    Trzeci mężczyzna przyglądając się i sącząc drinka stwierdził, że fajnie się pierdolimy ale brakuje finezji w tym wszystkim a mój fotograf nie potrafi się właściwie zająć mną.

    Na początek nie zrozumiałam o co jemu chodzi lecz szybko się przekonałam. Rozebrał się również i równie z wielkim kutasem może nie tak grubym ale zdecydowanie dłuższym podszedł do mnie łapiąc mnie za włosy odparł – teraz ssij kurwo mojego kutasa! Tylko porządnie bo inaczej będzie kara.

    Wiedziałam, że nadciąga jakiś koszmar, chciałam się wyrwać i uciec do Kuba jak najszybciej lecz mój śniady fotograf trzymał mnie dość mocno za biodra i nieustannie posuwał burknął – no suko nie każ koledze czekać bo on jest wyjątkowo słowny a jego kary są bardzo bolesne!

    Ogarnął mnie lęk, strach, podniecenie osiągnęło wszelkie szczyty. Nie wiem nawet kiedy ten trzeci mężczyzna trzymając mnie dość mocno za włosy wepchnął mi swego kutasa w usta. Teraz obaj ruchali mnie a czekoladowy kolega kręcił i cykał raz zdjęcia raz filmy z wszelkich możliwych miejsc i pozycji.

    Ten któremu obciągałam trzymając mnie za włosy dopychał mi swą lancę aż do samego gardła przez co co i raz miałam odruch wymiotny i brakowało mi powietrza.

    Mężczyźni zaśmiali się głośno mówiąc – widać, że ta kurwa nie miała nigdy kutasa w gardle ale spokojnie dziś się wszystkiego nauczy z nami..

    W myślach wyczekiwałam wparowania Kuba jako zbawiciela, który mógłby spróbować stanąć w mojej obronie.

    Po kilku minutach faceci co mnie obrabiali spojrzeli na siebie znacząco i postanowili się zamienić rolami. Podczas tej zmiany próbowałam wstać i wyjść ale ten mężczyzna co przyszedł wraz z czarnoskórym złapał mnie silnie za nadgarstek syknął – a ty suko gdzie się wybierasz? Jeszcze nie skończyliśmy sesji! Jak będziesz się szarpać wyjdziesz bez kasy!

     

    Pchnął mnie z powrotem na kanapę i natychmiast przystąpił do penetracji. Jego kutas z racji, że był innej budowy pobudzał kolejne moje wrażliwe miejsca, mój fotograf ochoczo wsadził mi chuja w usta i sposobem kolegi trzymając mocno za włosy dopychał coraz to głębiej aż wchodząc mi do gardła. Wyciągał go co kilka chwil abym mogła złapać oddech, ślina toczyła mi się z ust jak u wściekłego psa. Czułam w sobie dwa wielkie kutasy to było coś zupełnie nowego dla mnie i nie do opowiedzenia. Zapomniałam o całym świecie czy czekającym za mną Krzyśku, liczyło się tu i teraz.

    Ten który mnie pieprzył od tyłu co i raz dawał mi dość silne klapsy w tyłek mówiąc pod nosem – ale ona ma zajebistą dupę, stłukę ją za to,że nie była grzeczną dziwką.

    Mój fotograf już był wystarczająco podniecony tą sytuacją wyciągnął z mych ust kutasa i zdążył powiedzieć tylko – otwieraj kurwo szeroko usta i wystaw język.

    Posłusznie wykonałam jego polecenie a on wystrzelił olbrzymią salwą gorącej spermy, która w większości wylądowała mi na języku i ustach a częściowo zalała mi twarz i oko.

    Ten który mnie dymał zatrzymał się na chwilę i powiedział do czarnoskórego aby dobrze to obfotografował bo to świetny materiał. Gdy już sesja się skończyła zaczęłam wypluwać spermę na co ruchający mnie mężczyzna głośno krzyknął – połknij to szmato bo Cię spiorę zaraz!

    Część spermy spłynęła mi po brodzie ale większość próbowałam przełknąć co robiłam pierwszy raz w życiu. Nie szło mi to zbyt łatwo lecz wizja pobicia przez muskularnego faceta nie bardzo mi się uśmiechała.

    Fotograf mój powiedział, że jestem najlepszą modelką jaką miał okazję przelecieć.

    Zrobiłam głupi uśmiech wysmarowana nasieniem co czarnoskóry nie omieszkał uwiecznić na zdjęciach . Dodatkowo palcem nagarniał nasienie z mojej twarzy i wtykał mi w usta.

    Pomyślałam w głębi duszy no nareszcie koszmar się kończy, ubiorę się i spróbuję uciec stąd jak najdalej.

    Gdy usiadłam na kanapie mężczyzna który chwilowo przerwał penetrację ze mną położył się i stanowczym głosem rozkazał – teraz mnie masz dosiąść dziwko! Szarpnął mnie energicznie za rękę.

    Nie lubiłam tej pozycji kiedy robiłam to z Kubą, poza tym czułam się już kompletnie przemęczona, obolała i stanowczo na długo zaspokojona.

    Wyczułam, że nie mam wyjścia więc usiadłam na jego twardej lancy i zaczęłam niechętnie galopować a on ściskał dość mocno moje piersi ssąc moje nabrzmiałe sutki i co jakiś czas klepiąc moje pośladki.

    Czarnoskóry oddał aparat fotografowi a sam zaczął pieścić moje ciało okazując, że skupia się zwłaszcza na moim tyłku!

    Mężczyzna leżący pode mną powiedział – co? fajną ma dupę nie?!

    Po chwili poczułam jak śniady pieści podczas seksu mój anal!! Pomyślałem o boże, tylko nie to! Nawet próbowałam bezsilnie się jakoś wyrwać.

    Po chwili ujrzałam olbrzymią czarną pałę, stał przede mną już kompletnie nagi a jego monstrualny lekko zakrzywiony członek zbliżał się do mych ust.

    Pierwszy raz na żywo widziałam czarnego kutasa a tu wpycha mi się do ust.

    Będąc w szale podniecenia złapałam go dłonią i zaczęłam obciągać najlepiej jak tylko umiałam, czułam jak rośnie w moich ustach i się w nich nie mieści. Mężczyzna przytrzymując mnie za głowę rękoma rytmicznie ruchał mnie w usta a ja galopowałam na kutasie, moje cycki kołysały się rytmicznie jak w tańcu.

    Leżący pode mną mężczyzna w pewnym momencie złapał mnie za kark i przyciągnął do siebie i zaczął namiętnie całować. Zamknęłam oczy, mój organizm przeszywały fale orgazmów jeden po drugim. Nagle poczułam jak coś zaczyna wpychać mi się w moją dupę, odwróciłam głowę a tam okazało się, że ciemnoskóry swój twardy i mokry od mojej śliny członek zaczyna pakować mi tam gdzie jeszcze byłam dziewicą.

    Syknęłam tylko – proszę nie! Ale nikt tego nie słuchał. Przez chwilę czułam rozdzierający ból gdy jego główka zanurzała się w mej jaskini. Kiedy już się tam znalazła zaczął powoli posuwać mnie w kakao co raz to głębiej wkładając swego kutasa.

    To co poczułam było nie do opowiedzenia, dwie twarde jak skała pały na przemian nie synchronicznie penetrowały moje obie dziurki, me ciało przeszywały ciarki podniecenia a orgazmy doprowadzały prawie do omdlenia. Moja mokra pizda tryskała co jakiś czas jak fontanna zalewając leżącego pode mną faceta. Jak się okazało fotografowi od tego widoku znów kutas stanął i podszedł wpychając mi go w usta, czułam jeszcze zapach spermy, którą mi wystrzelił w usta, obciągałam mu gdy pozostali dwaj dalej jak maszyny penetrowali me dziurki. Ten na którym siedziałam nie wytrzymał krzycząc głośno wypełnił moją pizdę gorącą salwą spermy, przez chwilę czułam jak całkowicie wypełnia ją a jego członek powoli wiotczeje i wysuwa się z niej. Przeszła mnie myśl jak to skończył we mnie, a jak zajdę w ciążę!? Ale pozostali dwaj panowie nie przestawali oddawać się uciechom.

    Tym razem fotograf położył się i kazał bym go dosiadła, poddałam się i wskoczyłam na jego sterczącą pałę siadając tyłem do niego by chronić swój tyłek. Ruchał mnie tak przez chwilę podczas gdy śniady kolega masował swojego członka.

    Nie trzeba było długo czekać jak powiedział do fotografa – zrób mi miejsce ja też chcę ją pierdolić. Fotograf wysunął swoją pałę z mej pizdy i wsadził mi prosto w dupę, teraz podskakiwałam na nim a on penetrował mój anal, mężczyzna z czarnym kutasem w tym czasie zasadził mi go prosto w pizdę, która ociekała moimi sokami i spermą. Jego potężny, wielki i gruby członek rozdzierał moją obolałą pizdę. Obaj mnie znów dymali jak nie wyżyte wygłodniałe wilki.

    Pierwszy doszedł fotograf oddając salwę w środku mojej dupy, jęknęłam tylko – wystarczy panowie już nie mam siły, zostawcie mnie.

    Bałam się jak skończy ciemnoskóry lecz szybko się o tym przekonałam. Spiął się cały na chwilę by z głośnym krzykiem – o taaak, kurwa! wystrzelić olbrzymią dawkę swojej spermy w środku mojej cipy, ilość jej była niewyobrażalna a moja pizda nie była w stanie pomieścić całego ładunku przez co czułam jak cieknie mi po nogach stróżką. Opadłam bezsilna, zgwałcona na łóżko, moje ciało drżało całe jeszcze od niezliczonych orgazmów. Jak się okazało trzeci mężczyzna całą tą sytuację nagrywał na przemian cykając kolejne zdjęcia.

    Leżałam nie miałam siły się ruszyć nawet. Słyszałam tylko jak komentowali głośno jaka to zajebista dziwka ze mnie i że dawno takiej nie mieli.

    Jeden z nich wsunął mi w pizdę wziernik ginekologiczny i rozchylił szeroko, nie miałam siły się bronić. Mężczyźni podziwiali wnętrze mojej pizdy mówiąc pod nosem, że dobrze zalana spermą. Jeden z nich wpadł na kolejny pomysł, wyciągnął z szuflady drugi wziernik i zapakował mi go centralnie w dupę. Fascynowali się dwoma moimi dziurkami rozciągniętymi i wypełnionymi ich spermą. Widok ten spowodował, że znów zaczęli masować swoje członki, które stawały się ponownie sztywne. Pomyślałam czy oni nigdy nie mają dosyć? Czy ta orgia nie będzie miała końca?

    Ciemnoskóry wyciągnął akcesoria i zapakował swoją maczugę w moją dupę, nie miał z tym problemu bo cała była śliska od mieszaniny ich spermy i soków z mojej pizdy. Znów poczułam lekki ból przez chwilę bo jego kutas był naprawdę wielki i gruby. Zaczął mnie posuwać tym razem trochę wolniej. Pozostali dwaj mężczyźni stanęli przy mojej twarzy masując się. Czułam zapach nasienia i potu. Najpierw jeden wsadził mi w usta przytrzymując moją głowę ręką bym nie mogła się wycofać, ssałam mu kutasa w tym czasie waląc konia drugiemu, co jakiś czas zmiana i obciągałam drugiemu a poprzednikowi trzepałam. Każdy głęboko wpychając aż po same jądra wprost w moje gardło w sumie już przywykłam i przestałam mieć odruchu wymiotnego. W końcu obaj wsadzili mi swoje pały na raz, myślałam, że to niemożliwe i że pękną usta a ja nie będę miała jak złapać powietrza.

    – dobra jest nie? Szybko się nauczyła głębokiego gardła! Zobaczmy co jeszcze potrafi!

    Jak z automatu jeden z nich położył się i nasadził mnie na swoją znów gotową pałę zaczynając rytmicznie penetrować, od tylu podszedł fotograf wpychając swego kutasa w moją dupę, ciemnoskóry przyglądał się jedną ręką robiąc zdjęcia a drugą stymulując się.

    Obaj mężczyźni wykonywali swe ruchy jak maszyny. Robiący zdjęcia trzeci mężczyzna rzekł do nich – zróbcie mi miejsce ja też chcę ją wyruchać ponownie!

    Ten co ruchał mnie w dupę przełożył swego kutasa dokładając go w moją mokrą pizdę przez co miałam w niej dwa kutasy na raz, poziom adrenaliny zmieszany z endorfiną spowodował, że nawet nie czułam specjalnie bólu a wręcz kosmicznie stymulowali mój punkt G. Wiłam się z rozkoszy głośno krzycząc przez co nie słyszałam stukania do drzwi.

    Ciemnoskóry poszedł otworzyć drzwi nie będąc świadom, że za nimi czeka Kuba.

    Wparował do środka krzycząc od progu na zaistniałą sytuację

    – co tu się kurwa dzieje!! Co ty dziwko jebana robisz?? A wy zostawcie ją natychmiast bo was pozabijam!

    Ale mężczyzna co go wpuścił ze spokojem odparł, że albo może się przyglądać bo i tak skończą albo dołączyć się do nich a jak będzie stawiać opór to go zaraz zwiążą.

    Kuba był cały purpurowy, bałam się że dostanie jakiegoś wylewu. Stał tak nieruchomo przyglądając się całej tej sytuacji i próbując wymamrotać coś z siebie.

    Ciemnoskóry w tym czasie podszedł do mnie wsadzając swoją maczugę mi w usta. Nie byłam w stanie przyjąć jej aż po same kule z racji rozmiaru członka. Nie mniej i tak wpychał mi go do gardła przez co co jakiś czas musiałam łapać powietrza. Kuba z frustracji zaczął nam się przyglądać jakby z zaciekawieniem. Dostrzegłam w jego oczach te iskierki, które zawsze były w sypialni naszej tylko jakby mocniejsze.

    Szybkim ruchem zdjął spodnie i już jego członek pulsował gotowy. Nie był takich rozmiarów jak pozostałej trójki a zwłaszcza ciemnoskórego ale zawsze go uwielbiałam.

    Włożył mi go w usta a fotograf powiedział

    – no dziwko pokaż teraz mu czego się dziś nauczyłaś!

    Zaczęłam obciągać Kubie po same jądra i czułam, że ta nowość mu się zaczyna podobać. W tym czasie ciemnoskóry zaszedł mnie i wsadził mi swą pałę w moją ciasną dupę. Wymagało to nie lada kombinacji by wszyscy trzej mężczyźni zmieścili się koło siebie i mogli penetrować mnie. Miałam w sobie dwa członki w piździe, wielką czarną maczugę w mojej ciasnej do niedawna dupie oraz Kuba najmniejszy w ustach, to była prawdziwa orgia!

    Wszyscy poruszali się jak w jakimś amoku, słychać było tylko moje głośne jęki ich dyszenia co i raz przerywane słowami typu „Zajebista dziwka” albo „Pierdoli się lepiej od najlepszej kurwy jaką mieliśmy”. Czasem trafiały się delikatniejsze typu „tak suko zajebista jesteś”. Kuba długo nie wytrzymał i dochodząc jak zawsze wyciągnął z mych ust kutasa i skończył mi na twarzy zalewając naprawdę pokaźną ilością spermy.

    Chłopaki jak to zobaczyli orzekli, że chyba nie wie czego się nauczyła jego żona dziś i chętnie mu pokażą. Ruchali mnie jeszcze paręnaście minut po czym kazali mi uklęknąć sami mnie otoczyli dookoła i na przemian wsadzali mi swe kutasy w usta lub trzepali się robiąc przy tym zdjęcia.

    Na koniec rozkazali bym szeroko otworzyła usta a ja dodatkowo wystawiłam język i każdy z nich po kolei spuszczał się prosto do ust, ja poczekałam bawiąc się spermą aż ostatni skończy do ostatniej kropli i na koniec jednym ruchem połknęłam całej trójki ładunek a było tego że nie mieściło mi się w buzi. Kuba oniemiał z podniecenia.

    Panowie porobili jeszcze całe serie zdjęć mojego nagiego, spoconego i zbrukanego spermą ciała po czym zapytali czy mam chęć jeszcze ?

    Wymamrotałam, że nie mam już siły. Dostałam drinka na koniec, Kuba wypił całą szklankę whiskey jednym haustem.

    Gdy ubierałam się jeden z panów podszedł i wręczył mi 500€ mówiąc, że naprawdę zasłużyłam bo jestem rewelacyjna i jeśli jeszcze będę chciała zarobić to zapraszają serdecznie.

    Wyszliśmy z Kubą w pośpiechu i milczeniu. Szliśmy tak do hotelu a w mojej świadomości pojawiła się myśl, że pomimo całej tej sytuacji podobało mi się te nowe doświadczenie i czułam, że chcę to robić częściej.

    Kuba do wyjazdu nie rozmawiał na ten temat a ja przez kilka dni odpoczywałam czując obolałe moje dziurki.

     

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek Nowak
  • Trening do biegu przelajowego I

    Trening do biegu przełajowego I

    Nareszcie maj i matury. Szkoła zamknięta a pierwsza klasa Madzi ma lekcje w parku. Jest już po jedenastej i ich pani od wf-u usiadła na ławce a one miały biegać dookoła. Madzia wiedziała o tym treningu już wcześniej. Tak właściwie to nie wie, dlaczego umówiła się z Darkiem właśnie teraz.

    Jeszcze trzy lata temu a była wtedy w szóstej klasie wpisała w przeglądarkę „opowiadania erotyczne” i znalazła wiele stron z bardzo ostrymi historyjkami porno, których czytanie bardzo ją podniecało i wystarczyło kilka ruchów palcem po bardzo mokrej i śliskiej szparce żeby przeżywała niezwykle mocne orgazmy. Tak trafiła na stronę mającą portal randkowy dla dorosłych. Oczywiście skłamała i zapisała się, jako osiemnastolatka. Zaczęła pisać coraz ostrzejsze teksty z rówieśnikami, ale też ze starszymi panami, których poznawała po całkowitej nieznajomości gwary młodzieżowej. Te ostre seksualnie pisanie podniecało ją jeszcze bardziej i zabawa paluszkiem przy swojej cipce stawała się coraz bardziej odważna. Madzia dojrzewała. W ósmej klasie dostała pierwszy okres, który stawał się coraz bardziej bolesny. Powiedziała o tym mamie, ale ta jakby nie słyszała. Zaczęły jej rosnąć cycki, zaokrąglać biodra i mała dupka a na dole brzuszka zaczęły jej rosnąć bialutkie włoski. Nadal była bardzo drobna: 156 cm wzrostu i 42 kg wagi, co powodowało, że czuła się bardzo nieśmiała, szczególnie gdy rozmawiała z chłopakami. Zaraz mocno czerwieniła się i strasznie jąkała. Tylko jak siadała przed swoim laptopem nabierała odwagi i pisała coraz odważniejsze teksty. Szczególnie dobrze pisało jej się z Darkiem. Przedstawił jej się, jako 20 – latek ale już pierwszego dnia domyśliła się, że jest znacznie starszy. Był bardzo miły i zawsze wychwalał jej styl pisania oraz odwagę w coraz ostrzejszych tekstach. Wreszcie zaczęli pisać wspólne erotyczne historyjki, w których Darek zawsze ostro ruchał Madzię w najróżniejszych sytuacjach i pozycjach. Pisał tak mocno realistycznie, że Madzia podniecała się nieziemsko i mocno tarła palcami swoją mocno zaczerwienioną cipkę. Doprowadzało ją to do ogromnych orgastycznych uniesień, takich, że coraz bardziej pragnęła przeżyć taką sytuację w realu.

    Po pewnym czasie Darek zaczął prosić ją o zdjęcia. Obruszyła się, ale wtedy zapewniał ja, ze chodzi o takie zwykłe w ubraniu. Posłała mu w bikini z poprzedniego lata. Zdawał się niezwykle zadowolony i wychwalał jej urodę i figurę. Wreszcie spytał gdzie studiuje. Odpisała „Głuptasie. To zdjęcie to było jeszcze z podstawówki”. „To niemożliwe. Masz przecież takie ładne cycki a i figurkę studentki.” Czuła się mocno doceniona i tym bardziej marzyła przed snem o spotkaniu w realu. Wreszcie okazało się, że Darek mieszka całkiem blisko jej miejscowości. Wtedy postanowiła umówić się z nim właśnie w tym parku, podczas treningu biegowego. Zgodził się natychmiast i mieli się spotkać przy dzikim parkingu nad jeziorem.

    Madzia szybko zostawiła z tyłu wszystkie koleżanki i nagle skręciła w alejkę prowadzącą do umówionego miejsca. W oddali zobaczyła starszego pana z lekką łysiną, który gdy tylko ją ujrzał przeskoczył zręcznie przez płot i zniknął za krzakami. Madzia domyśliła się, że to musiał być właśnie Darek. Obejrzała się do tyłu, ale nikt za nią nie biegł. Podbiegła do płotu i tez go przeskoczyła. Na środku łąki stał tylko jeden samochód, którego prawe, tylne drzwi były szeroko otwarte. Dziewczyna nadal nie wiedziała czy mężczyzna to jej przyjaciel z cyberków, a on jakby najwyraźniej grał w jakąś grę, z jakiegoś powodu zostawił otwarte tylne drzwi swojego samochodu i prześlizgnął się na jego drugą stronę. Wyglądało jakby kusił Madzię, żeby dołączyła do niego na tylnym siedzeniu jego samochodu, ale nie chciał nic powiedzieć na głos. Dziewczyna była zaintrygowana, ale także bardzo zdezorientowana. Nie powstrzymało jej to od przejścia przez łąkę i zatrzymania przy otwartych drzwiach samochodu. Mężczyzna miał koc piknikowy na kolanach, a jego ręka poruszała się w górę i dół pod kocem, Madzia po prostu stała i obserwowała go.

    – O rany. Powinienem był pamiętać o zamknięciu drzwi, prawda? Mam nadzieję, że nie jest to dla ciebie zbyt szokujące, gdy widzisz, jak to robię! – powiedział, gdy Madzia zrobiła kolejny krok bliżej i musiała pochylić się do przodu, aby zajrzeć pod dach pojazdu.

    Ręka mężczyzny zaczęła poruszać się szybciej i energiczniej niż poprzednio, a koc piknikowy zsunął się lekko odsłaniając jego nagie biodro, z którego wsiadając do samochodu ściągnął w dół spodnie i majtki.

    – Jeśli chcesz podzielić się ze mną napojem, który mam w termosie, musisz wsiąść do samochodu i zamknąć drzwi.

    Madzia jeszcze raz rozejrzała się dookoła, po czym pochyliła się jeszcze bardziej do przodu i wślizgnęła na tylne siedzenie samochodu obok mężczyzny. Zamknęła drzwi i usiadła plecami do nich, obserwując, jak wybrzuszenie pod piknikowym kocem mężczyzny szybko się podnosi i opada.

    – Co masz na sobie pod dresem? – niespodziewanie spytał.

    – Szorty i koszulkę – odpowiedziała natychmiast.

    – A pod szortami i T-shirtem? – brnął dalej.

    Madzia zastanawiała się, czy powinna się pilnować. Mężczyzna wyglądał, jakby mógł być starszy od jej ojca, co strasznie ją tremowało.

    – Mam na sobie sportowy stanik i majtki pod koszulką i szortami! – odpowiedziała niepewnie. Mężczyzna uśmiechnął się.

    – Myślę, że bieganie z tak dużymi piersiami bez odpowiedniego wsparcia byłoby trochę niewygodne, jak duże są twoje cycki? – Madzia była trochę zaskoczona, ponieważ Darek często prosił ją, aby powiedziała mu o swoich rozmiarach i kształcie ciała, ale nigdy mu tego nie powiedziała.

    Madzia poczuła, że jej twarz się czerwieni, tak naprawdę nie chciała mówić, jaka jest duża, ale w końcu to było głupie, ponieważ mężczyzna mógł ją zobaczyć jak biegła alejką a jej dres nie był dokładnie dopasowany.

    – Siedemdziesiąt dwa miseczki D – wymamrotała.

    – Tak, myślałem, że są stosowne do twojego wieku – stwierdził i zaraz spytał – Dlaczego nie pozwolisz mi zobaczyć, jak wyglądasz pod tym dresem Madziu?

    Madzia zrelaksowała się. Naprawdę się zdradził. Jak dotąd nie wymieniono żadnych imion, ale on znał jej imię, więc radośnie rozpięła bluzę dresu i lekko ją rozpięła.

    – Nie, Madziu, zdejmij ją do końca! – rozkazał.

    Dziewczyna pochyliła się do przodu i wywinęła z dresowej kurtki. Syknął jak wąż “Takssss!” gdy usiadła z powrotem na swoim miejscu. Wyciągnął lewą rękę i chwycił prawy nadgarstek Madzi i przyciągnął jej dłoń do swojego biodra. Położył jej dłoń płasko na swoim biodrze, a następnie przesunął ją lekko na bok w kierunku swojego podbrzusza. Zwolnił uścisk, Madzia nadal, o własnych siłach pocierała dłonią ten mały skrawek jego skóry. Przesuwał lewą dłonią po jej przedramieniu, mijając łokieć, w górę po nagim ramieniu, aż dotarł do krótkiego rękawa jej koszulki. Jego dłoń była tak daleko, jak mógł sięgnąć a palce okrążyły jej ramię, za które lekko pociągnął, przyciągając górną część ciała Madzi nieco bliżej swojego. Spojrzała w dół. Mogła teraz zobaczyć kołnierz ciemnych włosów otaczających jego penisa, ale nadal widok prawdziwej bestii między jego nogami był dla niej niewidoczny. Jego lewa ręka w końcu sięgnęła jej szyi i delikatnie pogłaskał ją po karku. Koc piknikowy zsunął się trochę dalej i teraz Madzia widziała, jak kostki jego prawej dłoni poruszają się w górę i w dół a małe przebłyski boku jego penisa są coraz bardziej widoczne i jej palce muskały teraz kosmyki jego włosów łonowych. Oczy dziewczynki otworzyły się szeroko, gdy coraz więcej jego penisa pojawiło się w polu widzenia. Przetoczył się, unosząc prawy pośladek z siedzenia i pochylał się w kierunku Madzi, aż jego usta dotknęły jej prawego policzka w delikatnym motylim pocałunku, a jego kostki zaczęły ocierać się o grzbiet jej prawej dłoni. Kilka razy cmoknął ją w policzek. Madzia zaczęła powoli obracać głowę, przysuwając usta do jego ust. Wreszcie jego pocałunki opadały prostą linią na jej usta. Otworzył prawą dłoń. Jego kciuk wciąż zahaczał o sztywnego penisa gdy palce wsunęły się pod jej lewy nadgarstek, przesuwając mocno kutasa do tyłu jej lewej dłoni i nadgarstka. Odsunął nieco swoje usta od ust Madzi. Jego język wysunął się z ust, a czubek musnął jej wargi, zanim ponownie wsunął się do jej buzi. Wybrał ten moment, by zrobić dwie rzeczy. Położył jej prawą rękę na swoim kutasie, podczas gdy jego lewa ręka zsunęła się z jej szyi na jej T-shirt i pomału dotarła do paska jej spodni dresowych. Palce Madzi zamknęły się wokół jego penisa i czuła jak czubek jej środkowego palca stykał się z czubkiem jej kciuka na jego bardziej miękkim spodzie. Jego palce owinęły się wokół jej dłoni i zaczął przesuwać ją w górę iw dół po swoim kutasie, jednocześnie ciągnąc tył jej T-shirtu wyjętego z tyłu spodni, odsłaniając krzyż jej pleców dla jego szukających koniuszków palców. Podciągnął jej T-shirt, aż odsłonił tył sportowego stanika. Jego ręka poruszyła się szybko a jego usta szybko opuściły jej usta, gdy T-shirt przesunął się przez głowę dziewczynki i zsunął się na ramiona. Lekko odepchnął Madzię. Otworzyła oczy i spojrzała w dół na swoją dłoń owiniętą wokół jego penisa. Odsunął swoją prawą rękę od jej i teraz była tylko ona, wciąż pocierając dłonią w górę i w dół jego kutasa. Pociągnął ją tak, że zdjęła rękę z jego chuja, żeby mógł całkowicie pozbyć się jej T-shirtu. Znowu puścił jej rękę, a ona po prostu przyłożyła ją do jego penisa i bez dalszych wskazówek z jego strony, zaczęła go znowu branzlować. Zauważyła, że jego uśmiech rozszerzył się na jej działanie.

    Teraz jego dłonie badały zewnętrzną stronę jej sportowego stanika. Nikt wcześniej nie dotykał jej piersi. Jego dotyk powodował mrowienie na całym ciele, co wydawało jej się to takie wyjątkowe, mimo że nadal była zakryta ciasną lycrą stanika. Coraz bardziej chciała, żeby uniósł przód jej stanika, żeby ją uwolnił, błagając oczami, gdy zaczęła ciężko oddychać z tłumionego podniecenia. Jej ręka pocierała teraz szybciej, jej uścisk był mocniejszy i nagle chwycił dolny pasek jej sportowego stanika i szarpnął go w górę – przez jej twarz, wpychając go za głowę. Madzia została teraz przyciśnięty do drzwi. Jej tyłek był przyciągnięty do niego, tak że leżała na lekko chłodnej skórze i gołymi plecami zimnym szkle drzwi. Jego ręce chwyciły jej nagie piersi, sapnęła i wygięła plecy jak kot wyginający się w kierunku punktów przyjemności. Pochylił się jeszcze bardziej, jego usta szukały jej sutków, które były już w stanie najwyższej gotowości i ponownie sapnęła, gdy chwycił jej sutek między zęby i delikatnie ugryzł. Lewą ręką włożył jej pierś do ust, uwalniając prawą rękę, by grzebać niżej. Zbierając przód jej spodni dresowych, przód jej szortów i jej majtek pod dresem i ściągał wszystkie trzy w dół w tym samym czasie. Udało mu się zajść tak daleko, do momentu jak jej ciało zatrzymało jego działanie. Na chwilę opuścił jej piersi i pocałował ją w usta, a lewą ręką objął jej plecy, unosząc ją na tyle, że prawą ręką mógł pociągnąć jej blokujące się dolne ubranie do końca w dół. Kiedy ściągał jej spodnie, szorty i majtki do kolan, miała trudności z utrzymaniem kontaktu z jego kutasem, jej ręka dopiero co zakrywała jego główkę, sapnął w jej usta i szybko wyciągnął członka z jej dłoni.

    – Boże, było blisko! – wyszeptał w jej usta a ona nie do końca wiedziała o co chodzi.

    Przerwał ich pocałunek. Uniósł górną część ciała i poświęcił chwilę na rozejrzenie się po zewnętrznej stronie samochodu, aby upewnić się, że nadal są bezpieczni. Zanim spojrzał w dół i przyjrzał się jej młodemu ciału. Jej cycki wydawały się doskonale skomponowane z jej małym ciałem. Ściągnął jej spodnie, szorty i majtki do końca, szamotając się u stóp, tak że musiał zrzucić buty, zanim spodnie dresowe przesunęły się przez stopy. Zdjął też jej skarpetki na wszelki wypadek. Chwycił jej lewą kostkę, odsuwając ją od jej prawej nogi i pchnął za plecy. Dłonie Madzi wsunęły się między jej nogi, by ukryć jej otwartą cipkę przed jego oczami. Była to jej pierwsza próba nieśmiałości. Wyciągnął rękę i założył jej sportowy stanik na ramiona. Żeby się uwolnić, jej ręce musiały schować się za plecami, by w końcu całkowicie mógł ściągnąć to jej ciągnące się, elastyczne odzienie. Zajęło mu zaledwie trzydzieści minut, zanim Madzia wsiadła do samochodu i już była całkowicie rozebrana. Po raz pierwszy poczuła się nieswojo, kiedy patrzył na nią, jakby była kawałkiem mięsa, które miał zamiar zjeść. Uśmiechnął się do niej, a potem potarł dłońmi jej łydki, aż jego dłonie dosięgły kolan. Chwycił ją, ciągnąc po siedzeniu, aż jej głowa spadła z drzwi i opadła na dół na przyjemną skórę. Przeturlał się na brzuch. Jego usta ponownie znalazły się na poziomie jej ust i zaczął ją całować a jego prawa ręka błądziła między nimi. Zdała sobie sprawę, kiedy jego język ponownie wsunął się do jej ust w namiętnym pocałunku, że pociera swoją główką kutasa wokół wejścia do jej szeroko rozwartego krocza. Próbowała się bronić i ustawić ich w jednej linii. Próbowała go odepchnąć. Zaczęła z nim walczyć, ale było już za późno, znalazł swoją linię, a jego kutas już otwierał jej ciało.

    Jęknęła, wrzasnęła mu w usta z bólu przy pierwszym wbiciu na pal. Jej ciało stawiało duży opór, ale jego waga szybko go pokonała. Jej pięści uderzały w jego klatkę piersiową, wiła się, próbowała oderwać usta od jego ust, by móc błagać go, by przestał. Jego wzgórek łonowy powoli opadł bliżej jej, trzymał ją w pocałunku, aż zakończył swoją podróż do jej ciała, a kiedy skończył ją całkowicie otwierać, po prostu tam leżał, czekając, aż przyzwyczai się do bycia pełną. W końcu pozwolił jej ustom uwolnić się od swoich, próbowała powiedzieć „stop”, ale było już za późno. Była całkowicie pod nim przygwożdżona, wypełniona potężnym kutasem. Przestała walczyć, przestała się szarpać, po prostu leżała, dysząc z bólu. Odsunął się lekko, bardzo powoli wysunął swojego chuja, spojrzał na nią z góry i uśmiechnął się. Czuła się tak głupio, była całkowicie gotowa na to, na swoje pierwsze doświadczenie seksualne i rozmawiała o tym z Darkiem przez wiele dni. Czuła się głupio, ponieważ w chwili spełnienia wpadła w panikę, walczyła, choć bezskutecznie próbowała go powstrzymać w ostatniej chwili i nie udało jej się.

    – Wszystko w porządku? – spytał czule.

    Zarumieniła się.

    – Nie, zmieniłam zdanie, nie…- jęknęła.

    Jego ciało cofnęło się o kilka centymetrów, co spowodowało wyciąganie się z niej grubego chuja. Jej plecy wygięły się w łuk z poduszki siedzenia, unosząc całe jego ciało do góry, gdy sapnęła wyraźnie z przyjemności a nie bólu: – …Boże, o mój Boże! Odsunął się, tak, ze tylko potężny, odarty ze skórki łeb jego kutasa był wszystkim, co pozostało w niej, łącząc ich dwa ciała. Spojrzała w dół, spodziewała się zobaczyć trochę krwi wokół jego penisa, ale nie spodziewała się, że zobaczy jej tak dużo.

    – Chcesz, żebym przestał? – cóż, teraz było już za późno.

    Madzia uniosła ramiona i owinęła je wokół jego szyi i przyciągnęła jego głowę z powrotem do jej. Zamrożona tylko z potężnym łbem jego kutasa w jej ciele. Szepnęła: „Proszę!” prosto w jego usta oddając pocałunek. Naparł biodrami na jej biodra tak mocno, jak tylko mógł, wypychając oddech z jej ciała. Zaczął wchodzić i wychodzić z jej ciasnej cipki, powoli, celowo, doprowadzając Madzię do jej pierwszego orgazmu z czyjejś ręki, a raczej ogromnego kutasa. Jego ruchy frykcyjne były coraz szybsze, gwałtowniejsze i wbijał kutasa na całą jego długość. Madzia utraciła świadomość. Jedynym jej pragnieniem było żeby ta gruba i długa pała pozostawała w jej wnętrzu jak najdłużej. Oddech dziewczynki stał się krótki i urywany a z gardła wydobywały się głośne jęki i błagania o mocniej i więcej.

    W końcu wbił sztywnego chuja najmocniej jak tylko mógł w jej rozciągniętą pochwę i teraz jego ciałem zaczęły targać konwulsje, całkowicie zgrane z orgastycznymi dreszczami dziewczynki. Jeszcze kilkanaście pchnięć i jakże odmieniony, miękki i skurczony kutas zaczął się z niej pomalutku wyślizgiwać. Gęsta galareta sączyła się z jej cipki, niosąc jej krew, zarówno świeżą, jak i zaschnięte skrzepy z jej ciała. Podniósł jej majtki z plątaniny ubrań na podłodze samochodu i wytarł całą długość miękkiego penisa a zaraz potem bałagan spomiędzy jej nóg. Madzia była zmartwiona patrząc na zwisającego do dołu, znacznie mniejszego chuja.

    – Czy jemu nie stała się jakaś krzywda? – spytała zatroskana.

    – Och nie, głuptasie. On tylko odpoczywa. Jak tylko będziesz chciała to znowu będzie sztywny, twardy i wielki żeby odwiedzić twoją ciasną ale gościnną pizdę – wyjaśnił ze śmiechem. C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor