Author: admin

  • Sasiadka Magda – czesc 11

    Nadszedł upalny czerwiec. Cholernie upalny. Czas pędził przerażająco szybko, termin porodu wyznaczony na sierpień zbliżał się nieuchronnie. Cieszyliśmy się ogromnie na narodziny długo wyczekiwanego syna, jednak w mojej duszy też pojawiały się obawy, że czas spotkań z Magdą dobiegnie końca. Przynajmniej na dłuuuuższy czas. Ostatni raz widziałem się z nią w maju, kiedy to zaprosiła do siebie jej starszą koleżankę Dorotkę, bardzo zboczoną koleżankę. Dorota została wtajemniczona w naszą relację i dzięki temu miałem możliwość zerżnąć tego dnia dwie dorodne mamuśki. Od tamtego czasu nie mieliśmy możliwości się spotkać, praktycznie cały czas spędzałem z moją żoną Kingą.
    Pewnego wieczoru Kinga mi powiedziała, że koleżanki z pracy chcą jej zorganizować baby shower. Pomysł przypadł mi bardzo do gustu, zwłaszcza, że miało to się odbyć w kolejny piątek wieczorem u jednej z koleżanek mieszkających pod Wrocławiem. W mojej głowie już układałem szatański plan zaproszenia do siebie w tym czasie Magdy. Uzgodniliśmy z Kingą, że na imprezę zawiozę ją popołudniu i odbiorę wieczorem jak tylko da mi znać. Dogadaliśmy każdy szczegół, więc złapałem za telefon i napisałem Magdzie wiadomość:

    [21:21] P: Hej! Czy jesteś w stanie wysłać gdzieś Krzysia w przyszły piątek popołudniu?
    [21:42] M: No cześć Tygrysie… Stęskniłam się… Jeśli gra jest warta kuta… świeczki to coś wymyślę. A co?
    [21:46] P: Odwożę Kingę na kilka godzin na baby shower pod Wrocław, jak wrócę to mogłabyś wpaść do mnie na jakiś masażyk…
    [21:50] M: (zdjęcie cipki rozchylonej palcami) – Chętnie, dawno nie była masowana.

    Kutas stanął mi w momencie na baczność. W tej samej chwili zamknąłem się w łazience i rytmicznie zacząłem walić konia. Wystarczyło kilka ruchów i życiodajny płyn wylądował w chusteczce.

    [21:55] P: Nie mogę się doczekać…

    Magda już nie odpisała. Dni mijały, ja myślami często odbiegałem do świata fantazji erotycznych, nie mogąc się doczekać kolejnego piątku. W międzyczasie, któregoś dnia mój kolega z pracy, Grzesiek… zaprosił mnie na wieczór (a raczej weekend) kawalerski. Impreza miała odbyć się w pierwszy weekend lipca gdzieś na domkach w okolicach Opola, skąd pochodził przyszły pan młody. Byłem autentycznie zaskoczony, Grześka spotkałem raz w życiu podczas delegacji. Później co prawda utrzymywaliśmy kontakt, w pracy rozmawialiśmy też na prywatne tematy ale nie spodziewałem się, że zostanę zaproszony. Porozmawiałem z Kingą, która nadzwyczaj entuzjastycznie podeszła do tego i dała mi błogosławieństwo na, prawdopodobnie ostatnią w najbliższym czasie, imprezę weekendową. No cóż, wybawię się za wszystkie czasy.

    Tydzień upłynął bardzo szybko, nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie piątek. Kinga stroiła się od rana na wyjście, ustaliliśmy, że o godzinie 17 ma być już na miejscu. Zakładając, że w jedną stronę trasa zajmowała około 30 minut napisałem do Magdy:

    [10:03] P: O godzinie 17:30 powinienem być już u siebie. Zapraszam.
    [10:05] M: Z największą przyjemnością… :*
    [10:08] P: Największa przyjemność będzie wieczorem.
    [10:10] M: Hihihi…

    Dotarłem do mieszkania tuż po 17:30 i czekałem. Po chwili dostałem sms:

    [17:31] M: Jesteś już w mieszkaniu?
    [17:31] P: Tak.
    [17:32] M: Będę za minutę. Zostaw uchylone drzwi.

    Uchylone drzwi? Zdziwiło mnie to ale zaufałem Magdzie. Podszedłem do drzwi wejściowych i delikatnie je otworzyłem czekając na rozwój wypadków. Po chwili, bezszelestnie, do mieszkania wślizgnęła się Magda. Ubrana nieco inaczej niż się spodziewałem – dresy, długa bluza z kapturem założonym na głowę, okulary przeciwsłoneczne i maseczkę z czasów pandemii.

    – Cześć Magda… Wyglądasz… inaczej. – powiedziałem. Ściągnęła kaptur, maseczkę i okulary i rzuciła się na mnie. Objęła mnie w pasie i przyciągnęła do siebie, zbliżyła swoje usta do moich. Zachłannie wdarła się językiem w moje usta i lizała mnie jak nastolatka. Zdążyłem pchnąć drzwi i je zamknąć, później oddałem się pieszczotom. Jej ręce wodziły po całym moim ciele, była nienasycona. Wpakowała mi dłonie pod koszulkę i zaczęła wodzić nimi po moim torsie, nie przerywając pocałunku. W końcu się oderwała i szepnęła:
    – Tygrysie, jak ja tęskniłam…

    Po tych słowach złapała moją koszulkę, praktycznie ją ze mnie zerwała, poluzowała pasek w moich spodniach, rozpięła guzik i zsunęła mi spodnie. Zostałem w samych bokserkach. Uklęknęła przede mną jednocześnie ściągając z siebie bluzę. Pod nią miała koronkowy stanik z wyciętymi otworami na sutki – prawdopodobnie zakupiony niedawno w sex-shopie, bo jeszcze go nie widziałem. Cudowny widok jej pełnych piersi spowodował, że mój kutas momentalnie zaczął się prężyć. Magda bez słowa wpakowała go sobie do ust i zaczęła to, na czym znała się najlepiej – ssała go z taką zachłannością, że musiałem się powstrzymywać, żeby nie wystrzelić po kilku ruchach. Wyglądała jakby nie miała penisa w ustach od lat. Naprzemiennie wyciągała go z ust, trzepała ręką wzdychając przy tym cichutko. Samokontrola nad wytryskiem przynosiła efekt, udawało mi się utrzymywać go twardego przez cały czas. Minęła chwila takiej oralnej zabawy w moją stronę, po czym Magda podniosła się, zbliżyła usta do mojego ucha i wyszeptała namiętnie:

    – Cholernie za nim tęskniłam… Stoi na baczność, zerżnij mnie.

    Nie musiała powtarzać dwa razy. Pociągnąłem jej dresowe spodnie aż do kostek. Moim oczom ukazały się czarne koronkowe stringi, które praktycznie nic nie zakrywały. Przyznam, że dziwny to był dobór stroju – dresy i seksowna bielizna ale wtedy co innego miałem w głowie. Obróciłem Magdę plecami do siebie, rozpiąłem stanik, popchnąłem ją lekko tak, aby opadła dłońmi na drzwi wejściowe. Zniżyłem się do jej dupki i silnym pociągnięciem zerwałem stringi. Przywitały mnie pachnące, wydepilowane dziurki. Natychmiast przywarłem językiem do jej cipki i wwiercałem się w nią najmocniej jak mogłem. Madzia jęczała coraz mocniej, było jej najwyraźniej bardzo przyjemnie. Stała tak oparta rękoma o drzwi, lekko pochylona, wypinając do mnie swoje dwa skarby. Podniosłem się, zbliżyłem penisa do jej kakaowego oczka, gdy Magda powiedziała:

    – Piotrek… później.

    Zrozumiałem natychmiast i nie naciskałem. Skierowałem mojego przyjaciela niżej, do cieplutkiej, mokrej już dziurki i naparłem delikatnie. Magda wydobyła z siebie jęk zachwytu, jęk rozkoszy, spełnienia. Wdarłem się do jej wnętrza wypełniając ciasno każdy zakamarek jej cipki. Zacząłem ruszać miarowo “przód-tył” wprawiając ją w ekstazę. Lewą dłonią złapałem za pośladek, a prawą za pierś. Uciskałem mocno tego jej jędrnego cycuszka i zwiększyłem tempo posuwania. Po chwili już rytmicznie ją pieprzyłem, odgłos uderzających o jej ciało jąder roznosił się echem po mieszkaniu i pewnie też po klatce schodowej – nie dbałem o to. Madzia jęczała, dociskała pośladki do mojego ciała sprawiając sobie jeszcze większą przyjemność. Po chwili jej lewa dłoń dołączyła do mojego penisa i zaczęła ocierać swój guziczek. Ja, dysząc coraz mocniej spodziewałem się, że niedługo nastąpi finał. W tym momencie Magda zawyła “O kurwaa!” i całe jej ciało zaczęło się trząść.
    Orgazm objął ją całą, cipka pulsowała. Ja podczas jej szczytowania nadal dopychałem swojego kutasa jak najmocniej mogłem. Magda opadła z sił, zsunęła się na panele, mój penis wysunął się z lekkim “chlupnięciem” z jej norki ale już nie mogłem dłużej wstrzymywać orgazmu. Stojąc na wprost siedzącej z wyczerpania Magdy wystrzeliłem na jej ciało salwę nasienia. Trafiłem ją w twarz, cycki i trochę pociekło na drzwi i podłogę. Usiadłem obok niej z flaczejącym już sprzętem, a ona zbliżyła się do niego ustami i oblizała łapczywie.

    – O cholera… Ale to było kurewsko dobre – zacząłem.
    – Też tęskniłam tygrysie – odparła Magda odrywając usta od mojego fiuta.

    Zbliżyła się do mnie i wtuliła. Siedzieliśmy na podłodze oparci o drzwi wejściowe do mieszkania. Pół metra za nami, za tą pseudo drewnianą “zasłoną” sąsiedzi mogli wracać do swoich mieszkań, iść na zakupy, cokolwiek. Nie dbałem o to. W tym momencie liczyło się moje zaspokojone pożądanie i seksowna mamuśka siedząca wtulona we mnie. Zaczęliśmy rozmawiać co tam u nas słychać i na jakieś luźniejsze tematy. Okazało się, że Madzia ma obecnie trochę problemów z synkiem ale nie chciała o tym mówić. Zagadnąłem ją o ten “zagadkowy” ubiór.

    – O co chodzi Madzia z Twoim ubiorem? Pod spodem seksowna bielizna, a na zewnątrz dresy, maseczka, i okulary? Już po pandemii podobno! – zaśmiałem się.
    – Wiesz, nie miałam gdzie zostawić Krzysia na te parę godzin, więc przyszła do nas znajoma opiekunka. W tym momencie pewnie Krzyś gra z nią w jakąś grę, podczas gdy ja za ścianą oddaję się erotycznym uniesieniom. Nie mogłam ryzykować przypadkowego spotkania na klatce schodowej gdyby im przyszło do głowy gdzieś wyjść.
    – Aha – zamurowało mnie. – Rozumiem.

    Kontynuowaliśmy rozmowę i między słowami wspomniałem jej, że wybieram się na wieczór kawalerski Grześka.

    – Co? Wieczór kawalerski? Wyjeżdżasz? – zapytała dość oschle. Nie rozumiałem o co chodzi.
    – Tak, na domki gdzieś pod Opolem. To taki dalszy znajomy z pracy, sam nie spodziewałem się, że mnie zaprosi.
    – Mhmmm… A nie pomyślałeś, żeby ten ostatni czas przed narodzinami dziecka spędzić ze mną? Pojechać gdzieś razem na weekend pod przykrywką imprezy? W góry, nad morze? Gdziekolwiek?
    – Eeee… No przyznam, że nie…
    – Aha.

    Odparła obruszona. Zacząłem się z nią trochę przekomarzać, podszczypywać ją w sutki ale Magda była faktycznie naburmuszona.

    – Piotrek, przestań. Po prostu zrobiło mi się trochę przykro, że dasz radę się urwać na cały weekend, a mnie zaniedbujesz.
    – Madzia… pomyślę o tym. Może faktycznie się wymiksuję z imprezy i my gdzieś pojedziemy. Chodźmy na łóżko, będzie nam wygodniej, nie mamy dziś dużo czasu, nie wiem o której Kinga po mnie zadzwoni.

    Wstaliśmy i skierowaliśmy się nadzy w stronę łóżka w sypialni. Magda szła przede mną kręcąc zachęcająco swoim kształtnym, dojrzałym tyłeczkiem. Wiedziałem, że w takich “warunkach” nie będę miał problemu z kolejnym wzwodem. Usiedliśmy koło siebie, kontynuując rozmowę. Moja kochanka opowiadała mi o swojej pracy i innych codziennych sprawach, a ja myślałem tylko jak dotrzeć między jej uda. Założyła nogę na nogę, więc cipka była niejako zakryta jednak jędrniutkie piersi były w zasięgu mojej ręki. Zbliżyłem dłoń do prawego sutka i zacząłem delikatnie wodzić wokół niego palcami drażniąc go i pobudzając Magdę. Starałem się, żeby mój dotyk był delikatny i kojący, zachęcający do igraszek. Drugą rękę skierowałem od brzuszka w dół, na jej uda, najbliżej groty rozkoszy jak mogłem. Madzia podczas swoich opowieści delikatnie wzdychała, chyba spodziewała się co się zaraz stanie. W pewnym momencie stałem się bardziej natarczywy, zbliżyłem usta do jej szyi oraz ucha. Na przemian lizałem jej szyję, całowałem, ssałem jej ucho, dyszałem delikatnie przy samym uchu. Jednocześnie ręką, którą pieściłem jej sutek pozwoliłem sobie na mocniejszy chwyt pełnej piersi i masowałem ją uciskając. Magda już bardziej pobudzona poluzowała nieco założone nogi dając mojej drugiej ręce dostęp do jej mokrej norki. Natychmiast przejechałem w dół czując pod palcami doskonałą gładkość. Palcem środkowym zacząłem drażnić jej nabrzmiewający guziczek po czym bezceremonialnie wdarłem się do jej ciasnej cipki tym samym palcem. Magda jęknęła. Wyszeptałem do niej:

    – Bardzo się stęskniłem i mam ochotę na mocne rżnięcie… Chcę Ci sprawić ogromną przyjemność, orgazm, który zatrzęsie Twoją cipką.
    – Pioo..treek… – zdążyła wyjęczeć po czym zwróciła się do moich ust i rozpoczęła łapczywe całowanie moich ust.

    Penis zaczynał się podnosić, czułem że druga runda będzie dłuższa niż pierwsza. Oderwała swoje usta od moich i lekko mnie popchnęła, tym samym “każąc” mi się położyć na plecach. Spodziewałem się, że ustami skieruje się od razu do kutasa ale ona obróciła się i położyła się na mnie w pozycji 69. Uwielbiałem tę pozycję, według mnie satysfakcjonuje ona oboje kochanków. Magda od razu wzięła się do roboty i pochłonęła cały mój sprzęt w swoich ustach. Po pierwszym zachwycie nie pozostałem dłużny i złapałem palcem jej płatki, a następnie przeciągnąłem językiem od kakaowego oczka aż po szczyt cipki. Jęknęła półgłosem, nadal trzymając fiuta w ustach. Dopełnialiśmy się, w łóżku byliśmy jednością. Mój zwinny język zataczał coraz to większe kółka, wbijał się w środek norki, wiercił – robiłem co w mojej mocy, żeby sprawić Magdzie przyjemność. Trwało to dłuższą chwilę po czym wypuściła fiuta z głośnym cmoknięciem.

    – No, sprawiłam się wzorowo, gotowy na dzikie ujeżdżanie.

    Po tych słowach przesunęła się na moje nogi i kierując penisa do swojej cipki opadła na niego nabijając się do końca. Czułem każdy centrymetr mojego sztywnego kutasa w jej dziurce. Miałem wrażenie, że jej norka nieustannie mnie zaskakuje i zachwyca. Ponieważ moja kochanka wybrała pozycję odwróconego jeźdźca to mogłem podziwiać jej plecy i, co ważniejsze, śliczną dupkę. Kręciła się na nim na boki, podnosiła się, to znów opadała. Galopowała w przód i tył wprawiając siebie i mnie w ekstazę. Stopniowo zwiększała tempo, aż doszła do potężnego galopu. Zatraciła się w rozkoszy i już nic się dla nas nie liczyło. Było mi niesamowicie przyjemnie i za wszelką cenę chciałem utrzymać wytrysk jak najdłużej, chociaż było ciężko. Jeszcze kilka ruchów, jeszcze kilka podskoków i Madzia doszła. Jęk wydostał się z jej ust, przez chwilę zamarła po czym konwulsje przejęły kontrolę nad jej ciałem. Drżała cała, od szyi, przez ręce, aż po pulsującą i zaciskającą się na moim fiucie cipkę. Ja wykorzystałem ten moment i spróbowałem zbliżyć się nawilżonym śliną palcem do jej odbytu ale była tak zaciśnięta, że mi się nie udało. Wodziłem zatem dłońmi po jej plecach wprawiając ją w jeszcze większy zachwyt. Ześlizgnęła się ze mnie szeptając tylko “o kurwa”, odwróciła się twarzą do mnie i zapytała:

    – Jak chcesz mnie teraz wziąć?

    Położyłem ją na skraju łóżka, sam z niego schodząc. Złapałem za kostki i podciągnąłem w okolice mojej szyi tak, że dupka nieco się uniosła. Madzia włożyła pod pośladki poduszkę, a ja skierowałem się do jej cipki. Wszedłem brutalnie, wiedziałem czego chcę. Wbiłem się sztywnym nadal palem po same jądra, aż klasnęło. Rytmiczne posunięcia bardzo nakręcały Magdę, odchyliła twarz w bok, jej cycki falowały w rytm moich ruchów. Raz po raz zmieniałem tempo, wierciłem kutasem wewnątrz patrząc na malującą się rozkosz na twarzy mojej kochanki. Naprzemiennie dokładałem pieszczoty ręką jej łechtaczki, a czasem piersi. To drugie było trudniejsze ze względu na pozycję, więc skupiłem się raczej na jej dziurce. Po chwili Magda podkurczyła nogi pod brzuch, a ja lekko się pochyliłem. Mam wrażenie, że wbiłem się jeszcze mocniej, jeszcze głębiej, jęki Magdy jakby to potwierdzały. Chwila takiej zabawy i zażądałem zmiany:

    – Wypnij się. Teraz.

    Madzia jak posłuszna kochanka usadowiła się na skraju łoża, po czym wypięła swoją słodziutką dupkę w moją stronę. Zbliżyłem się ustami do jej dwóch dziurek i zacząłem od pieszczenia odbytu. Sprawiało to mi i jej ogromną satysfakcję. Ona jęczała w zachwycie, a ja kontynuowałem pieszczoty wiedząc, że jest jej dobrze. Podszedłem do szafki nocnej, Magda już wiedziała co się szykuje. Wyciągnąłem lubrykant i nawilżyłem najpierw fiuta, a w dalszej kolejności rozsmarowałem trochę płynu na jej kakaowym oczku. Madzia przygotowywała się na to co miało nadejść opuszczając głowę w stronę łóżka, a ja szepnąłem:

    – Będę delikatny…

    Zbliżyłem swojego przyjaciela do dupy Magdy. Delikatnie naparłem. Pojawił się pierwszy opór. Moja kotka była chyba spięta i nie chciała ustąpić. Zacząłem szeptać namiętnie gorące słowa w jej stronę, zachwycałem się jej ciałem, szeptałem, że jest najcudowniejsza na świecie. Po kilku próbach żołądź wślizgnął się z trudem w jej odbyt. Madzia syknęła lekko, było jej ciężko. Próbowałem raz po raz dociskać, pamiętając żeby nie sprawić jej dużego bólu. W końcu odpuściłem, czułem że na anal nie mam dziś co liczyć. Wycofałem się i skierowałem fiuta na drugą, nie mniej piękną dziurkę. Ociekała soczkami, przeźroczysty śluz szklił się na wargach sromowych sprawiając piorunujące wrażenie. Miałem wrażenie, że kutas jest jeszcze sztywniejszy.
    Pochyliłem lekko swoje ciało, złapałem rękoma za jej biodra i naparłem. Nie napotkałem oporu, penis wślizgnął się gładko, znów poczułem oszałamiające, znajome ciepło rozchodzące się po całej długości członka. Napinając mięśnie brzucha dociskałem regularnie swojego członka w głąb jej cipki, pracowałem jak maszyna przemysłowa. Raz za razem, posunięcie za posunięciem. Łóżko wydawało stłumione skrzypnięcia, Madzia jęczała jak najseksowniejsza kotka, a ja byłem w błogim stanie – nie chciałem żeby to się kończyło. Dałem jej klapsa w lewy półdupek, mocnego klapsa aż lekko zasyczała. Pochyliłem się i złapałem dłońmi jej cycki, ściskałem i ugniatałem sprawiając jej większą przyjemność. Po chwili takiego uciskania wyprostowałem się i kontynuowałem rytmiczne rżnięcie.
    W końcu poczułem, że nadchodzi, że penis zaczyna pulsować, a gorąca, lepka maź zalewa wnętrze mojej kochanki. Przez chwilę miałem ochotę strzelić jej na dupkę i plecy ale rozsądek wziął górę – i tak musiałem wyczyścić podłogę w przedpokoju, brakowałoby żebym poplamił łóżko. Salwa nasienia opuściła mojego fiuta i znalazła się we wnętrzu Magdy. Wysunąłem się z niej z mlaśnięciem, Madzia usiadła zmęczona, oparła się o zagłówek łóżka. Podsunąłem się do niej i wydyszałem:

    – Ooo… o kuur… waaa… Tęęę… skniiiłee.. eem.
    – Ja też Piotrek. Uwielbiam jak mnie rżniesz. Jak dobierasz się do mojego ciała, jak mnie liżesz, pieścisz, ssiesz… Po prostu rżniesz. Czuję się doceniona. Przepraszam.
    – Za co?
    – Za anal. Byłam jakaś spięta…
    – Nie przejmuj się Madziu, dla mnie było idealnie – odparłem i pocałowałem ją w czoło.

    Posiedzieliśmy jeszcze chwilę razem, po około godzinie takiego leniuchowania nabraliśmy znów ochotę na pieszczoty. Stosunku już nie było ale lodzik w wykonaniu Magdy zawsze sprawiał mi nieopisaną przyjemność. Ja odwdzięczyłem się jej minetką, dopychała moją głowę między swoje uda, a ja na języku czułem smak swojego nasienia. Około 21 dostałem telefon od żony, że powoli chciałaby wracać, więc musiałem się zbierać, żeby po nią dojechać.

    – Madzia, przemyślałem sprawę. Pojedziemy w ten pierwszy weekend lipca gdzieś razem. Przemyślę gdzie, Ty też się rozejrzyj. Spędzimy cudowny weekend.
    – Uwielbiam Cię. Obiecuję, że zrobię wszystko, na co będziesz miał ochotę. Wszystko.

    Ubraliśmy się, ja ogarnąłem nieco wejście do mieszkania oraz łóżko. Magda bezszelestnie opuściła moje mieszkanie, a ja 15 minut później zszedłem do auta i pojechałem po Kingę.

    Po kilku dniach otrzymałem sms’a od Magdy:

    [13:33] M: Możesz wyskoczyć z mieszkania na parę minut?
    [13:40] P: Do Ciebie? Nie bardzo… Kinga jest w mieszkaniu.
    [13:42] M: Gdzieś na neutralnym terenie. Wymyśl coś, to ważne.

    Co może być tak ważne? Zastanowiłem się i po chwili powiedziałem do Kingi:

    – Kochanie, mam straszny zjazd energii, nie chcę już pić kawy… Skoczę sobie po jakiś napój energetyczny do Żabki, kupić Ci coś?
    – Energetyk? Prosiłam, żebyś nie pił tego świństwa, no ale okej. Nie, ja nic nie potrzebuję.

    Pocałowałem ją w czoło, odszedłem do telefonu i napisałem do Magdy:

    [13:57] P: Za 10 minut pod Żabką. Ale tej dalszej, nie tej w naprzeciw naszego bloku.
    [13:59] M: Okej.

    Ruszyłem do sklepu i po kilku minutach byłem pod drzwiami. Magdy nie widziałem nigdzie, więc wszedłem do środka kupić wspomniany napój. W końcu po to tu przyszedłem. Za ladą stała rozpromieniona, czarnowłosa gówniara, chyba nowa. Przyznam, że przeszło mi przez myśl “jakby to było ją wyruchać”. Abstynencja seksualna dawała mi się we znaki.
    Zapłaciłem szybko i wyszedłem, a obok drzwi zielonego sklepu stała moja kochanka.

    – Oooo… Dzień dobry Panie sąsiedzie!
    – Witam sąsiadko. Pani do sklepu?
    – A nie, właśnie wracam do mieszkania, czy Pan również?
    – Taak, kupiłem napój energetyczny i wracam do żony. – odparłem pokazując puszkę. Bardzo dziwnie się czułem odgrywając taką scenkę ale przede wszystkim bezpieczeństwo. Ruszyliśmy bardzo powoli w drogę powrotną i zaczęliśmy rozmawiać szeptem.
    – Zaczęłam rozglądać się za dogodnym miejscem na nasz wyjazd ale kiepsko mi szło…
    – Nie brzmi dobrze.
    – Taaaaak… Ale jednego dnia spotkałam się z Dorotką.
    – Oooo, to już brzmi ciekawiej, co tam u niej?
    – Ach, po staremu. Tylko ruchanie jej w głowie. W każdym razie – wzięła głęboki oddech – powiedziałam jej o naszym planie.
    – Aha?
    – Taaak, spodobał się jej. Powiedziała, że mają z Karolem fajny domek w Czechach, niedaleko granicy z Polską. To znaczy nie oni mają ale bardzo dobrze znają właściciela. Jakieś 2 godziny jazdy od Wrocławia. Rozeznała się w terminach i mają wtedy wolne. To znaczy wolne terminy domku. I to znaczy, Karol i Dorota też mają wtedy wolny termin. – to mówiąc odwróciła się delikatnie do mnie, czekając na reakcję.
    – Czekaj, czekaj. Chcesz żeby Twoja koleżanka z mężem pojechali z nami?
    – Tak – odparła na wydechu.

    To było dość niespodziewane dla mnie. Dorota była piękną kobietą z obfitym biustem i całkiem kształtnym tyłkiem, jej męża jeszcze nie poznałem. Dorota była pociągająca ale nie spodziewałem się spędzić w czwórkę weekendu w jakimś czeskim domku.

    – Chciałabyś tego? – zapytałem.
    – W sumie… To tak.
    – Po tym co mi opowiadałaś o ich pożyciu małżeńskim to brzmi trochę jak plan… na orgię. Weekendową orgię – ściszyłem głos.
    – Tak. Tak też to widzę. Oczywiście jeśli będziesz miał coś przeciwko to Karolowi nie dam się dotknąć. Jestem pewna, że uszanują naszą decyzję.
    – Zgadzam się – odpowiedziałem po dłuższej chwili zastanowienia.

    W sumie co mi szkodziło. Dorota była ładną kobietą, poznałem już jej możliwości seksualne. Jeśli jej mąż faktycznie nie ma nic przeciwko wymianie partnerów – to czemu nie. Domek w Czechach też dawał jakąś dozę anonimowości, stosunkowo niedaleko od Wrocławia – miało to szansę na powodzenie. Na moje słowa Magda aż zaklasnęła w dłonie.

    – Świetnie, dogadam z nią szczegóły i dam Ci znać. Wyjechalibyśmy pewnie w piątek po pracy i zostaniemy tam do niedzieli wieczorem.
    – Brzmi fajnie ale ja jednak chyba muszę pojechać w piątek na ten kawalerski, na jedną noc, na parę godzin. Muszę mieć jakąś podkładkę dla Kingi…
    – Ach… No tak. Przykro ale rozumiem. Dojedziesz w sobotę?
    – Tak, najwcześniej jak się da.
    – Dobrze ale masz mi obiecać, że nie przelecisz żadnej striptizerki!

    Dotarliśmy do bloku i weszliśmy na klatkę schodową. Wróciłem do mieszkania i pozostało mi czekać na nadchodzący, ekscytujący weekend.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Zbliżamy się do końca historii, szczyt już blisko 🙂 podobało się?

  • Niespodziewane Spotkanie

    O tym, że mam skłonności bi, wiedziałem jeszcze przed osiemnastką, ale do ukończenia 24 lat nic z tym nie robiłem. Sex z dziewczynami był fajny, ale gdzieś z tyłu głowy plątały się myśli o facetach.

    Szczególnie takich dojrzałych samcach. byłem dość wysokim, szczupłym młodzieńcem, przeciętnie obdarzonym przez naturę.

    W latach 90-tych internet raczkował – źródłem anonsów towarzyskich były gazety.

    Zdecydowałem się w końcu odpisać sms na jeden anons z mojego miasta – 42 letni facet z lokum poszukuje młodszego mężczyzny.

    Po wymianie kilku sms umówiliśmy się na wieczorne spotkanie. Nie wiedziałem w sumie jak się przygotować, ale dopytywał mnie o owłosienie na ciele, więc przyciąłem włosy przy penisie, a jajka i krocze starannie wygoliłem. Nie wiedziałem czego się spodziewać więc zafundowałem sobie jeszcze porządną płukankę.

    O dwudziestej stałem z bijącym sercem przed drzwiami szeregowca. Otworzył drzwi i zamarłem – przede mną stał mój nauczyciel historii z liceum! Oczywiście też mnie rozpoznał.

    Po kilku sekundach widać wziął się w garść i powiedział:

    – A to niespodzianka. Wchodź.

    Serce waliło mi jak oszalałe, ale klamka zapadła i wszedłem.

    Po chwili siedzieliśny naprzeciwko siebie w salonie.

    – Jak cię zobaczyłem, lekko spanikowałem – powiedział pierwszy – życie naprawdę nieraz zaskakuje, ale cieszę teraz że to ty.

    Serce przestało mi kołatać, rozluźniłem się i na pytanie o dotychczasowe doświadczenia z facetami zgodnie z prawdą powiedziałem że nie mam żadnych, ale mam bujną wyobraźnię.

    Zaczął opowiadać mi o swoich doświadczeniach. Po rozwodzie mieszkał sam, miał kilku kochanków.

    Nie widziałem go kilka lat, dyskretnie mu się przyglądałem, jak mówił. Sporo tęższy ode mnie, z zarostem na twarzy i burzą kręconych włosów wyglądał dobrze, ubrany w dżinsy i koszulę. Spod lekko rozpiętej koszuli widać było gęste włosy na klacie.

    Po kilku minutach przesiadł się z fotela do mnie na kanapę, na której siedziałem. Usiadł blisko, nasze uda się dotykały. Czułem przyjemny zapach jego wody.

    – Jesteś gotowy na nową przygodę? – zapytał. Lewa ręka powędrowała za mnie, a prawą położył na moim kolanie. Moje podniecenie natychmiast wzrosło, czułem gorąco w podbrzuszu. Pokiwałem tylko głową nic nie mówiąc. Poczułem ciepłą dłoń na karku, jednocześnie druga powędrowała po udzie w górę i po chwili obejmowała mojego uwięzionego w spodniach ptaszka, który na dobre już się obudził. Pieścił mnie tak przez chwilę, po czym wyszeptał do ucha:

    – Zdejmij proszę spodnie.

    Zdjęte spodnie wylądowały na podłodze.

    – Slipy też – usłyszałem.

    Zostałem w samej koszulce. Miałem wrażenie, że narastające podniecenie nie pozwala mi normalnie zaczerpnąć powietrza, oddychałem płytko i szybko, było mi strasznie gorąco.

    Jego dłoń szybko wróciła na miejsce, złapał mnie za sterczący penis i zaczął energicznie pieścić.

    Jęknąłem cicho z rozkoszy i mimowolnie rozsunąłem uda. Jego dłoń płynnym ruchem zsunęła się na jajka.

    – Jakie cudownie gładkie – szepnął.

    Pieścił delikatnie mój worek, a po chwili ręka zaczęła sunąć niżej. Poczułem palec na na mojej dziurce! Uniosłem i rozłożyłem nogi jeszcze szerzej żeby miał lepszy dostęp. Czułem jego wszędobylskie palce to na wewnętrznej stronie ud, to na dziurce. Wrócił na chwilę do penisa i energicznie zaczął pieścić. Zdążyłem jęknąć z rozkoszy, kiedy poczułem środkowy palec napierający na dziurkę. Poślinił go, więc po krótkim oporze poczułem jak wsuwa się do środka.

    Moje podniecenie sięgało zenitu, czułem że wystarczy chwila żebym wytrysnął.

    – Nie tak szybko, młodzieńcze – zabawa dopiero się zaczyna – usłyszałem.

    Wstał i szybko pozbył się ubrania. Oprzytomniałem trochę i przyjrzałem się dokładnie mojemu kochankowi. Miał dość szerokie bary, zaokrąglony włochaty brzuszek, a niżej… dostojnie bujał się na boki stojący już fiut, całkiem spory, na pewno grubszy od mojego.

    Spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się. Mimowolnie przysunąłem się, złapałem za członek i przyciągnąłem do siebie. miałem go teraz tuż przed sobą na wysokości twarzy. Dotychczas robiłem to tylko w wyobraźni, a za chwilę miałem mieć w ustach prawdziwego, pulsującego krwią penisa! Przeciągnąłem językiem po żołędzi i wziąłem go do buzi. Najpierw trochę, później coraz więcej. Czułem że napręża się coraz bardziej, wyraźnie stał się twardszy. Smakował oszałamiająco, był trochę słonawy. Lewą ręką złapałem za owłosiony pośladek i mocno ścisnąłem. Słyszałem że Stefan zaczyna mocniej oddychać, zaczął też lekko poruszać biodrami. W pewnym momencie cofnął się i głęboko westchnął:

    – Nie chcę jeszcze kończyć. Ciągniesz tak jakbyś miał doświadczenie, Pawełku.

    – Naprawdę robię to po raz pierwszy. Może jestem pojętny – odpowiedziałem z uśmiechem.

    Początkowy wstyd i zażenowanie zniknęły bez śladu. Byłem bardzo podniecony i pragnąłem tylko być być dotykany i samemu pieścić. Wstałem i ręka sama mi powędrowała do stojącego “na baczność” fiuta i zacząłem go masować, był lepki od śliny. Przysunął się do mnie tak, że nasze penisy się zetknęły.

    – Mogę cię pocałować – cicho zapytał – uwielbiam to.

    – Ok. Pokiwałem głową.

    Złapał mnie za głowę i zaczął całować. Czułem jego zarost na twarzy i błądzący w ustach język. Wypuściłem fiuta i obiema rękami złapałem Stefana za tyłek. Cały czas mnie całował jednocześnie przywierając całym ciałem. Było mi tak błogo że zaczęły mi mięknąć kolana.

    Po dłuższej chwili oderwał się ode mnie i pchnął na kanapę

    – Mam niedyskretne pytanie. Mogę? – zapytał. Pokiwałem głową

    – Bawiłeś się już wibratorem? To znaczy czy sobie wkładałeś?

    – Nie. Nigdy. Bawiłem się tylko palcami – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – Jeśli pozwolisz, to mam trochę gadżetów i mogę ci pokazać.

    Po chwili wrócił trzymając w dłoni wibrator. Podał mi go. Miał niewielkie prążki i był bardzo miękki. Po przekręceniu pierścienia na końcu zaczął dość mocno wibrować.

    Podszedł do mnie, przesunął na krawędź kanapy, rozsunął nogi i przyklęknął między nimi.

    – Oprzyj stopy o moje ramiona – poprosił.

    Zrobiłem o co prosił i przyjąłem pozycję, w której już nic nie było ukryte. Podniecenie wróciło natychmiast ze zdwojoną siłą. Poślinił obficie wypiętą dziurkę i poczułem palec zagłębiający się bez większego wysiłku. Po chwili takiej zabawy w tyłku miałem już dwa palce. Byłem tak podniecony, że zacząłem sobie walić, ale Stefan stanowczo odsunął moją rękę. Wziął ode mnie wibrator, poślinił go i zaczął powolutku wsuwać we mnie.

    – Ciasna ta twoja dziurka, ale popracujemy nad nią.

    Rozluźniałem się powoli i dildo wchodziło coraz głębiej, aż w końcu weszło prawie całe. Wtedy Stefan włączył wibracje i coraz energiczniej zaczął mnie posuwać. Drugą ręką chwycił za fiuta i zaczął masować. Czułem gdzieś w środku narastającą obezwładniającą rozkosz, rozłożyłem nogi najszerzej jak mogłem i czekałem na nieuchronny finał delektując się pulsującą zsynchronizowaną pieszczotą.

    – Teraz już się nie wstrzymuj. Chcę spróbować twojego soczku – usłyszałem.

    Słowa zadziałały na mnie jak katalizator i po paru sekundach wystrzeliłem.

    Stefan nie przestawał mnie pieścić, kolejne skurcze wyrzucały coraz mniejsze porcje spermy. Zabrał rękę i jak otworzyłem oczy to akurat zobaczyłem jak ją oblizuje.

    – Bardzo smaczna – powiedział filuternie się uśmiechając.

    Pochylił się do mnie i pocałował w usta. Poczułem własną spermę na jego wargach.

    Bezsilnie opadłem na plecy i próbując uspokoić oddech. Wtedy zdałem sobie sprawę że w tyłku cały czas mam wetknięte cicho mruczące dildo. mrowienie rozchodziło się na całe podbrzusze, było mi rozkosznie błogo.

    – Jesteś mistrzem orgazmu – powiedziałem szczerze. Aż mi się ściemniło w oczach z rozkoszy.

    Stefan tymczasem wstał i zobaczyłem że jego penis pięknie stoi.

    – Teraz ja zrobię dobrze tobie – powiedziałem.

    – Masz gumki? – zapytałem. Potaknął i wskazał na komodę.

    – Siadaj tutaj – wskazałem na kanapę i wyjąłem prezerwatywę.

    Posłusznie usiadł, a ja w miarę sprawnie założyłem mu gumę.

    Wyjąłem wciąż wibrujące dildo i odłożyłem na bok. Usiadłem okrakiem na jego kolanach. Przytuliłem się i zacząłem go namiętnie całować. Poczułem jego dłonie na pośladkach, zaczął je mocno ściskać i rozciągać. Mój penis po chwilowej niemocy już się podnosił, ocierając się o brzuszek kochanka. Uniosłem się do góry, a Stefan szybkim ruchem wycelował fiuta w moje oczko. Poczułem go i zacząłem się powoli “nadziewać”. Był grubszy od dilda, ale dziurka była mocno nawilżona i rozciągnięta, więc przy każdej kolejnej próbie wchodził we mnie głębiej. Stefan odchylił się do tyłu, wsparłem się rękami na jego ramionach i zacząłem go ujeżdżać. Patrzeliśmy sobie w oczy, dysząc coraz mocniej, czułem go wyraźnie w środku, rozkosz była nieporównywalna z niczym wcześniej. Mój fiut majtał się na wszystkie strony, kiedy raz za razem wsuwałem się na “pal”. Stefan złapał mnie obiema rękami w pasie, mocno ścisnął i zaczął nadawać tempo, coraz to przyśpieszając. Poddałem się jego rytmowi widząc że zaraz będzie kończył. Po chwili zaczął się ruszać pode mną, jeszcze mocniej zacisnął dłonie, jęknął głucho i zaczął się spuszczać we mnie. Posłuszny jego dłoniom znieruchomiałem po kilkunastu sekundach.

    Zsunąłem się z niego, uklęknąłem między nogami, jednym ruchem zdjąłem z fiuta prezerwatywę i łapczywie chwyciłem ustami członek. Smakował cudownie, zlizałem resztki spermy z główki, schodząc powoli niżej, a później zacząłem namiętnie lizać wydatne jajka mojego wspaniałego kochanka. Byłem potwornie podniecony i czułem w lędźwiach nadchodzący kolejny orgazm. Nie mogąc już wytrzymać dłużej napięcia zacząłem sobie trzepać ręką. Stefan, już rozluźniony, przypatrywał się moim wysiłkom z błogim uśmieszkiem na twarzy.

    – Widzę że chcesz wytrysnąć – powiedział. – Tylko zrób to na mnie.

    Byłem już bardzo blisko, więc szybko znalazłem się znów na górze, tym razem klęcząc okrakiem z fiutem przed twarzą Stefana. Rytmicznie sobie trzepałem, a Stefan złapał mnie delikatnie za jajka, następnie wsunął we mnie palce i mocno przyciągnął do siebie.

    Dodatkowy, niespodziewany bodziec prawie natychmiast wyzwolił u mnie orgazm. Lepka sperma wylądowała wpierw na twarzy, później na piersiach Stefana. Opadłem bez siły na niego, próbując wyregulować oddech.

    – Jak na pierwszy raz byłeś cudowny – powiedział.

    – Zaskoczyłeś mnie, pozytywnie oczywiście, tym ujeżdżaniem. A tobie jak się podobało?

    – Jak? Dwa razy pod rząd, a chyba mam ochotę na trzeci – powiedziałem i zjechałem dłonią do penisa Stefana, który spoczywał sobie na udzie. – A ty?

    – Potrzebuję chwili wytchnienia – odpowiedział.

    – Chciałem ci jeszcze pokazać kilka sztuczek, w których jestem podobno niezły.

    – Tak? A co to miałoby być? – byłem zaciekawiony.

    – Zrobię ci porządne lizanko, a potem posunę od tyłu, zobaczysz, spodoba ci się.

    – Ughhh! Bardzo podoba mi się ten pomysł – powiedziałem.

    Zdałem sobie wtedy sprawę jak późna jest godzina i że jutro muszę wstać do pracy, ale umówiliśmy się na popołudnie następnego dnia.

     

     

    Następnego popołudnia zjawiłem się pod drzwiami Stefana. Czekał już na mnie.

    Poszedł do kuchni po coś do picia, a ja się wygodnie rozsiadłem. Nie mogłem przestać się uśmiechać na wspomnienie tego co działo się wczoraj. I co jeszcze mnie czeka.

    Po chwili siedzieliśmy i sączyliśmy sok.

    – Z tego co zauważyłem, pasywna rola ci odpowiada? – zapytał.

    – Było nawet lepiej niż sobie wcześniej wyobrażałem – odparłem.

    – Naprawdę – zapewniłem go – marzyłem o takim wejściu w rolę kobiety.

    – Jeżeli wspomniałeś już o żeńskim pierwiastku, to muszę ci się przyznać, że mam pewien fetysz. Rzecz, która mnie bardzo kręci, ale mówię od razu, że możesz odmówić.

    – O co chodzi? – zaciekawiłem się.

    – Uwielbiam damską bieliznę – powiedział.

    – A kto nie lubi… – wtrąciłem od razzu

    – … Ale jak nosi ją facet – dokończył.

    Zaniemówiłem na chwilę. Naprawdę tego się nie spodziewałem.

    – Zrozumiem jak odmówisz, ale chciałbym cię zobaczyć w pończochach – jakoś tak wstydliwie powiedział. – Daj mi chwilę, zaraz wrócę – powiedział i wyszedł.

    Po minucie był z powrotem i bez słowa położył koło mnie czarne pończochy.

    – Załóż to dla mnie, sprawisz mi wielką przyjemność – powiedział.

    Wstałem i nieśpiesznie się rozebrałem, bacznie obserwowany przez Stefana. Pończochy były samonośne, z koronkowym wykończeniem.

    Po dłuższej chwili i kilku poprawkach byłem gotowy.

    Stałem przed nim tylko w pończochach, wpatrywał się we mnie intensywnie.

    – Cudowny widok – powiedział wreszcie.

    – Musisz się obejrzeć – wziął mnie za rękę i poprowadził do lustra. Onieśmielony, a jednocześnie bardzo już podniecony spojrzałem na odbicie.

    Stefan stał za mną obejmując w pasie.

    – I co myślisz? Niezła suczka z ciebie, heh – zażartował.

    Muszę przyznać, że rzeczywiście wyglądałem nieźle, ze sterczącym dumnie penisem.

    – Jeszcze coś – powiedział Stefan. Po minucie wrócił trzymając w ręku stanik.

    – Pomogę ci – rzekł i po chwili miałem na sobie cienki, prześwitujący, elastyczny stanik.

    Spojrzałem na siebie i myślałem że eksploduję. Położyłem dłonie na piersiach i zakręciłem tyłkiem. Było seksi.

    Wróciliśmy do salonu.

    – Muszę ci powiedzieć, że po twoim wyjściu rozmawiałem z moim starym przyjacielem. Opowiedziałem mu o tobie, ale spokojnie, nie mówiłem kim jesteś, wiesz, pełna dyskrecja. Jak usłyszał opowieść jak się zabawialiśmy, powiedział że też by chciał się tak zabawić. – powiedział Stefan.

    – To twój kochanek? – spytałem niepewnie.

    – Jest zdeklarowanym gejem, kilka razy wylądowaliśmy w łóżku, ale niespecjalnie kliknęło, on woli młodszych i nie tak owłosionych jak ja. Obecnie się przyjaźnimy.

    – Dlaczego mi to właściwie mówisz? – wypytałem dalej.

    – Obiecałem mu, że spytam się ciebie, czy mógłby ewentualnie dołączyć do nas. – odpowiedział. – Znam go dobrze. To porządny, poukładany, dyskretny facet, taki trochę Rumcajs, łysy z brodą i mocnym zarostem na ciele – dodał.

    – Obiecałem więc pytam, co ty na to. Jak się zgodzisz, Marek czeka na telefon i zaraz tu może być. Mogę ci obiecać, że nie wydarzy się nic, na co nie wyrazisz zgody.

    Milczałem dłuższą chwilę. Z jednej strony wieczór mógł być ekscytujący, z drugiej obcy człowiek to zawsze jakieś ryzyko.

    – Dobrze. Zgodzę się, ale naprawdę jeśli coś mi nie podejdzie, musicie to uszanować. Ok?

    Stefan natychmiast usiadł koło mnie i objął ramieniem.

    – Przysięgam, zrobimy wszystko, żeby było ci dobrze – powiedział cicho.

    Bez słowa pokiwałem głową, a on sięgnął po telefon.

    – Cześć Marek, no wszystko ok., czekamy na ciebie – rozłączył się i odłożył telefon.

    – Będzie za kwadrans – powiedział.

    – Masz ochotę na małą grę wstępną? – zapytał.

    Nie zwlekając wsunął mi pod stanik dłoń i zaczął drażnić sutki.

    – Mmmm. To bardzo przyjemne – wyszeptałem.

    Po chwili zdałem sobie sprawę, że zaraz wejdzie tu obcy facet i zobaczy mnie praktycznie gołego. Nie mam przecież niczego pod ręką żeby się chociaż trochę zakryć.

    Powiedziałem to na głos, ale nie zdążyłem dokończyć, jak Stefan zamknął mi usta pocałunkiem.

    – Wszystko będzie dobrze. Zrobisz na nim piorunujące wrażenie. Tego jestem pewien – powiedział z przekonaniem.

    Zdałem sobie sprawę, że klamka zapadła, i że jest za późno na obiekcje.

    Umilaliśmy sobie oczekiwanie delikatnymi pieszczotami. Jego ręce błądziły po moim ciele, potem skupił się na obleczonych w pończochy nogach, gładził umiejętnie wewnętrzną stronę ud, ale omijał penisa i jajka. Skupiłem się na jego pieszczotach, ogarnął mnie błogostan, pragnąłem tylko by trwało to jak najdłużej.

    Pukanie do drzwi przerwało nam tę jakże przyjemną zabawę. Stefan wstał, szybko podciągnął spodnie i poszedł otworzyć. Ja w tym czasie nie mając lepszego pomysłu po prostu próbowałem zasłonić rękami stojącego penisa i z mocno bijącym sercem czekałem na dalsze wydarzenia.

    Spojrzałem w stronę drzwi, a oni już stali w milczeniu mi się przypatrując.

    – Cześć – zaczął brodacz i podszedł do mnie.

    – Jestem Marek.

    Wyciągnąłem rękę do powitania odsłaniając penisa.

    – Paweł – wykrztusiłem cały czas mocno zmieszany.

    Widzę, że jesteś zdenerwowany. Niepotrzebnie. Zaraz lepiej się poznamy i zobaczysz, że miły ze mnie facet – kontynuował.

    – Naprawdę nie mogłem się doczekać tej chwili – usiadł obok i bezceremonialnie wpatrywał się w mojego ptaszka, lekko opadniętego.

    Przyjrzałem mu się uważnie. Rzeczywiście był takim miśkiem. Na pewno ponad 100 kg, szerokie bary, sporo niższy od Stefana.

    Stefan usiadł po drugiej stronie i zaczął pieścić mnie między nogami. Marek położył dłoń na moim brzuchu i stopniowo sunął do góry. Odchyliłem się do tyłu i z zamkniętymi oczami chłonąłem nowe doznania. Mimowolnie rozłożyłem nogi, pomogli w tym kładąc je na swoich udach. Nie otwierając oczu odszukałem dłońmi fiuty moich kochanków, wciąż skryte w spodniach, czułem że się budzą do akcji. Zrzucili ciuchy i wreszcie mogłem się przyjrzeć Markowi. Przede wszystkim skupiłem uwagę na jego dość niezwykłym penisie. Przy podobnej do naszych długości miał małą żołądź, natomiast reszta była znacznie grubsza, okolony był gęstymi, czarnymi włosami. Po chwili w obu dłoniach trzymałem pulsujące fiuty i powoli zacząłem je masować. Po jakimś czasie obróciłem się w stronę Marka na kolana, łapczywie wziąłem w usta sterczący członek i zacząłem go pieścić. Na wypiętym bezwstydnie tyłku poczułem dłonie Stefana, wprawnie rozchylił pośladki i zaczął mi lizać rowek. Pociemniało mi w oczach z rozkoszy, jaką dawał mi dotyk szorstkiego zarostu i pracowitego języka. Wypiąłem się najmocniej jak się dało i chłonąłem każdą chwilę cicho pojękując i starając się jednocześnie nie zaniedbywać drugiego kochanka. Stefan skoncentrował się na samej dziurce i próbował wcisnąć koniuszek języka do środka. Po kilku próbach i niewielkiej pomocy palca poczułem go w środku.

    – Ja też chcę spróbować – to był Marek. Położył mnie na plecach, przysuwając do krawędzi kanapy, złapał za nogi w kostkach, uniósł do góry, rozciągając jednocześnie na boki. Przed twarzą dyndały mi wydatne jajka Stefana i naprężony fiut, a do wystawionej, mokrej od śliny dziurki przypadł Marek i kontynuował pieszczoty językiem. Podsunąłem sobie poduszką pod głowę i zacząłem lizak worek Stefana – usłużnie ułatwiał mi to zadanie. Moje jajka tymczasem znalazły się u namiętnych ustach drugiego kochanka, a palec zagłębił się w dziurce bez większego oporu. Pieściliśmy się tak dłuższą chwilę, a potem Marek na moment odstąpił, usłyszałem jak ubiera swojego ptaszka w prezerwatywę, a następnie poczułem śliski dotyk na dziurce. Po pokonaniu niewielkiego oporu gruby pal Marka zaczął się we mnie powoli wsuwać. Spodziewałem się bólu, ale nic takiego nie miało miejsca – dziurka była już rozpracowana i dobrze nawilżona, więc po kilku ruchach Marek wszedł w całości we mnie. Poczułem rozkoszne wypełnienie.

    Byłem całkowicie przez nich zdominowany, jeden wbił się po same jaja w dziurkę, a drugi właśnie wylądował w ustach. Jednocześnie zaczęli mnie energicznie posuwać. Poddałem się całkowicie obezwładniającej przyjemności. Po kilku minutach poczułem gdzieś głęboko w podbrzuszu zbliżający się orgazm, mino że nikt nie dotykał mojego fiuta! Marek musiał to jakoś wyczuć, przyśpieszył i zaczął energicznie trzepać mojego fiuta. Dosłownie po chwili wystrzeliłem pierwszą porcję spermy. Stefan szybko przyłożył głowę i następne porcje trafiły na jego twarz. Kiedy się uspokoiłem, członek wysunął się ze mnie powoli, spojrzałem półprzytomnym wzrokiem na Marka, który ręką właśnie finiszował, jęknął głucho i poczułem porcje spermy spadające na brzuch. Skończył i opadł na podłogę opierając się o kanapę. Ochłonąłem troszkę i jednocześnie zdałem sobie sobie sprawę, że zapomnieliśmy o naszym gospodarzu. Zsunąłem się na podłogę między jego uda i zacząłem go masować na przemian ręką i ustami. Był już bardzo podniecony, w końcu przed chwilą oglądał niezły spektakl na żywo. Marek wydawał się wycofany, ale kątem oka zobaczyłem że uważnie obserwuje co robimy. Po coraz głośniejszym oddechu i mimowolnych ruchach bioder zorientowałem się, że Stefan dochodzi. Nie przerywając ruchów ręką objąłem ustami gorącą żołądź i w moment miałem usta pełne spermy. Część połknąłem, reszta wypłynęła na brodę. Byłem wyczerpany i po prostu przyłożyłem głowę do włochatego podbrzusza, aby chwilę odpocząć.

     

     

    Po krótkim odpoczynku poszedłem do łazienki doprowadzić się do porządku. Gdy po kwadransie wróciłem, panowie siedzieli ze szklankami w dłoniach i rozmawiali. Obaj spojrzeli na mnie i jakoś mimowolnie zasłoniłem penisa ręką.

    – jaki wstydliwy – zaśmiał się Stefan – chodź do nas, wstydzioszku – dodał.

    Stanąłem przed nimi i wziąłem do ręki podaną szklankę. Pod wpływem ich natarczywego wzroku mój penis zaczął stawać. Czułem ich zainteresowanie i podniecało mnie to. Po chwili fiut stał już “na baczność”. Stefan wstał i złapał za niego, drugą ręką przyciągając mnie do siebie i zaczął całować namiętnie w usta. Drugi z moich kochanków znalazł się z tyłu równie namiętnie całując kark i szyję. Czułem ich dłonie błądzące po całym ciele, ugniatające pośladki, szczypiące sutki, mocne i zaborcze. Próbowałem się zrewanżować za cudowne pieszczoty, złapałem pośladki Stefana, jędrne i owłosione i zacząłem je ugniatać. Mimowolnie sięgnąłem niżej i pod palcami miałem jego dziurkę. Nie zacisnął pośladków, a przeciwnie, rozsunął lekko nogi ułatwiając mi dostęp. Potraktowałem to jako zachętę. pośliniłem palec i wsunąłem do środka gorącej, okolonej włosami dziurki. Nie odstępując od siebie znaleźliśmy się na kanapie. Stefan położył się na wznak z rozłożonymi szeroko nogami, a ja wróciłem do przerwanych na chwilę pieszczot. Posuwałem go jednym, później dwoma palcami, jednocześnie pieszcząc penisa i wydatne jajka. Po dłuższej chwili Marek sprawnie nałożył mi prezerwatywę i rozsmarował lubrykant. Posmarował również oczko swojego przyjaciela i podłożył mu pod tyłek poduszkę. Klęknąłem między udami Stefana, wycelowałem i zacząłem się powoli wbijać. Po pokonaniu pierwszego oporu wsunąłem się do końca, po same jajka i zacząłem energicznie go posuwać.

    Dla Marka to musiało być niezłe widowisko, przysunął się blisko i przyglądał akcji.

    Stefan zaczął pojękiwać do rytmu moich pchnięć, widać było mu dobrze, co mnie dodatkowo nakręcało.

    – zaraz skończę – jęknąłem głucho.

    Słysząc to Marek sięgnął od tyłu i złapał mnie za jajka, zaczął nadawać rytm. Stanowcza dłoń zaciśnięta na moich jądrach była dodatkowym bodźcem i czułem już nadchodzący orgazm. Moi kochankowie byli widać wytrawnymi graczami, jeden wypiął się maksymalnie, a drugi bezbłędnie kierował do finału. Złapałem obiema rękami uda Stefana i spuściłem się w środku. Marek pociągnął mnie do tyłu, jednym ruchem zdjął gumkę i wpakował sobie lepkiego od spermy penisa do ust, wylizując go do czysta. Uwolnił moje jaja, a ja okręciłem się i zaległem z trudem łapiąc powietrze.

    Stefan tymczasem usiadł obok.

    – Cudownie mnie posunąłeś – zagaił – to na pewno twój pierwszy anal?

    – Pamiętałbym takie coś – odpowiedziałem – W sumie nie spodziewałem się, że lubisz tak.

    – Faktycznie wolę być stroną aktywną, ale potraktuj to jako późną edukację. Zdałeś egzamin celująco – uśmiechnął się lubieżnie.

    – Nie skończyliście obaj – zauważyłem – niestety nie mogłem zaczekać.

    – Nic się nie martw – wtrącił Marek – Dla nas dwa razy na wieczór to jest akurat.

    Co do mnie, to było aż dziwne, ale wciąż nie miałem dość, cały czas odczuwałem podniecenie. Popatrzyłem na swoje nogi obleczone w pończochy, poprawiłem przekrzywiony stanik i podszedłem do stołu uzupełnić sobie szklankę. Wstyd, czy też raczej zażenowanie moim bezwstydnym strojem całkowicie zniknęło. Czułem się cudownie lekko i bezpiecznie.

    – Podać wam coś? – spytałem.

    – Tylko siebie, słodziaku – odpowiedział Stefan.

    – A jak tak, to nie ma sprawy. – Jednak muszę chwilę odsapnąć – rzekłem z uśmiechem.

    – Nie śpiesz się. Nic nas nie goni.

    Popijając colę przypatrywałem mojej ulubionej parze “miśków”. Obaj taksowali mnie wzrokiem, od niechcenia bawiąc się swoimi sterczącymi ciągle klejnotami. W pewnym momencie zamienili się rękami i zaczęli pieścić jeden drugiego, cały czas mi się przyglądając. Widok był przepiękny, zdałem sobie sprawę że to naprawdę ja tak na nich działam. Na taką myśl mój penis zareagował i zaczął się podnosić. Nie minęło nawet 10 minut!

    Jako że przestałem się cokolwiek wstydzić, postanowiłem przejąć inicjatywę.

    – Chcę mieć was obu w sobie, oczywiście nie jednocześnie. I chcę żebyście spuścili mi się do ust.

    Usiadłem okrakiem na kolanach Marka, przycisnąłem się mocno, aż poczułem twardy członek na brzuchu i zacząłem go namiętnie całować. Zacząłem poruszać biodrami wwiercając się w niego coraz bardziej. Stefan wrócił z tymczasem z gumkami i wprawnie “ubrał” członek przyjaciela. Oczywiście nie zapomniał o mnie wtykając palce z lubrykantem w moją wypiętą dupkę. Po chwili wszystko było gotowe, trzymając się ramion Marka uniosłem biodra, a Stefan precyzyjnie umieścił członek w dziurce.

    Zacząłem powoli nabijać się na grubego fiuta. Po kilku podejściach opór zelżał i zsunąłem się na dół. Zacząłem powoli ujeżdżać Marka, który mocno chwycił mnie w pasie i podawał rytm. Ruszał się pode mną i sapał gardłowo. Po trzech, czterech minutach wysunąłem się i przeskoczyłem na siedzącego obok Stefana. Był już przygotowany, miał na fiucie założony kondom wysmarowany dodatkowo lubrykantem, więc nabiłem się na niego bez większego oporu i zacząłem rytmicznie go posuwać. Wolną ręką złapałem za penis Marka.

    – Zaraz wracam – wysapałem.

    Po chwili kucałem już nad Markiem, ale obrócony do niego plecami. Oparłem dłonie na jego kolanach i wróciłem do mojej nowej ulubionej zabawy. Mój penis zawiadacko uniesiony do góry, majtał się na wszystkie strony, w podbrzuszu czułem znajomy już rozkoszny gorąc, pulsujący z głębi dziurki coraz dalej. Obiecałem rozkosz obu, więc ponownie przeniosłem się na Stefana bez najmniejszego kłopotu ładując całego penisa. Po dłuższej chwili wystękał:

    – Zaraz dojdę…

    Niezwłocznie zeszłem z pala i osunąłem na dywan.

    Stefan ściągnął niepotrzebną już gumkę i przystawił penis do mojej głowy.

    Obok ostro się brandzlując stanął Marek. Spontanicznie obiema dłońmi złapałem ich za nabrzmiałe worki i zacząłem delikatnie masować. Stefan zaczął finiszować pierwszy. Wyprężył się, jęknął głucho, a ja ledwo co zdążyłem przysunąć twarz z otwartymi ustami, by trafić na ciepłą strugę spermy, która biegła od czoła do podbródka. Wsunąłem penisa do ust, więc następne porcje lądowały na języku. Nie zdążyłem zarejestrować do końca faktu, ze facet właśnie spuścił mi się do ust, kiedy silna dłoń okręciła mi głowę w drugą stronę, nabrzmiały, pobrużdżony żyłami penis pacnął mnie w policzek.

    – Otwórz… usta…. – wystękał Marek.

    Posłusznie nadstawiłem szeroko otwarte usta, a on natychmiast wsadził w nie penisa i zaczął posuwać. Może po dziesięciu pchnięciach zaczął mi się spuszczać wprost do gardła. Zaskoczył mnie swoją gwałtownością, ale w sumie było to fajne.

    Leżeliśmy na dywanie bezwładnie, próbując złapać oddech. Czułem w ustach wyraźny smak nasienia obu moich kochanków, było mi rozkosznie miło.

    Stefan wstał i wrócił po chwili z ozdobnym pudełkiem. Otworzył i wyjął znajome mi już dildo. Popatrzył na nie, puścił oko do mnie i odłożył z powrotem, a wyciągnął znacznie większy okaz, z czarnego tworzywa, z wydatnymi jądrami na dokładkę.

    -Ten będzie dobry – powiedział.

    – Połóż się na plecach – rzekł

    Marek wyciągnął tubę z lubrykantem i wspólnie dokładnie nawilżyli czarną bestię.

    Bezceremonialnie podciągnęli i rozłożyli jednocześnie moje nogi, i już po chwili poczułem czubek wibratora napierający na mój wymęczony już, ale wciąż głodny wrażeń otwór.

    Jak poprzednio, po chwilowym oporze Stefan zaczął wsuwać we mnie dildo, za każdym razem głębiej i głębiej. Marek natomiast wziął w rękę mojego penisa i zaczął go mocno, ale z niewątpliwą wprawą ssać.

    Poruszająca się we mnie mocno wibrująca pała w połączeniu z wprawnymi zabiegami Marka sprawiły że odleciałem. Umiejętnie dawkując tempo i intensywność obu pieszczot doprowadzali mnie wprost do szaleństwa. Z jednej strony chciałem skończyć, z drugiej żeby to trwało jak najdłużej. Mimowolnie wykręcałem się i podrzucałem biodrami, nie mogąc się opanować.

    Po jakimś czasie tych słodkich tortur Stefan przesunął się między moje nogi, kładąc je na udach, oburącz chwycił dildo i zaczął mocno i szybko mnie posuwać. Jego kompan również przyśpieszył i byłem już na ostatniej prostej. Zacząłem podrzucać biodra do góry wyrzucając jednocześnie porcje spermy, a oni nie przestawali! W końcu Marek wypuścił penisa z ust, dildo przestało się we mnie ruszać, wciąż tylko wibrowało. To był najwspanialszy orgazm w całym moim życiu!

    Nim wyszedłem, umówiliśmy się na następne spotkanie za cztery dni, również we trzech. Na samą myśl przechodził mnie dreszcz. Jest przecież jeszcze tyle sposobów dawania rozkoszy…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Wiśniewski

    Fikcja, ale na rzeczywistej podbudowie

  • Nie-zwykla Rodzina cz 83. – Siostra czestuje sie trawka

    Dziś do mnie wpadł mój kumpel Dylan. Ogółem często u nas przesiaduje, chociaż ostatnio rzadziej. Wpada teraz od czasu do czasu abyśmy pograli sobie. Jednak na to akurat przyjście bardziej czekałem. Dylan przyniósł dla nas trawkę do palenia.
    Lubimy sobie zajarać od czasu do czasu, zaczęliśmy bardzo dawno. Robimy to i tak po kryjomu. Zazwyczaj planujemy wspólne jaranie gdy nikogo nie ma w domu. Gdyby moi rodzice się dowiedzieli, albo mama Dylana mielibyśmy przejebane.
    Jednak teraz udało się tak trafić że siostra miała iść do koleżanki, a rodzice byli w pracy na cały dzień. Cały dzień praktycznie chata wolna. Idealna okazja aby sobie zajarać.
    Gdy tylko mój kumpel wszedł do pokoju, od razu wyjął i pokazał małą torebkę z trawką.

    – Zajebiście stary…to skręcaj i sobie zajaramy.

    – No już, już. Ale na pewno nikogo u ciebie nie ma? – spytał.

    – Chata wolna. No dalej…

    Wtedy razem oparliśmy się na moim łóżku. Dylan przyszykował skręta i zapalił. Wziął jako pierwszy. Następnie wydmuchał.

    – I jak? – spytałem.

    – Zajebiste… – wtedy podał mi to i zrobiłem podobnie.

    – O kurwa… – powiedziałem jedynie.

    Po paru buchach zaczęliśmy czuć tego wpływ. Mogliśmy się odprężyć. Naprawdę fajne uczucie. Coś fajnego. Wypaliliśmy połowę, a już czuliśmy się zajebiście. Nagle jednak drzwi do pokoju się otworzyły.

    – Alan jestem, niestety Nat nie… – do pokoju weszła Cassie i wtedy zobaczyła dym i to co palimy. – o kurwa…co wy palicie.

    Próbowałem ukryć to że jaram trawkę, ale średnio mi to wyszło.

    – Cassie…nie umiesz pukać?

    – Nie zmieniaj tematu. Jarałeś trawę ze swoim kumplem. Masz przejebane. – powiedziała dość poważnie.

    – Hej Cassie… – powiedział Dylan, uśmiechając się do niej. No tak, ten zachowuje się przy niej jak idiota.

    – Hej…niech zgadnę to ty przyniosłeś zielsko. Wykorzystaliście fakt że nikogo nie ma. Ciekawe co rodzice powiedzą.

    – Błagam cię siostra. – wstałem i podszedłem do niej. – proszę cię nie mów im o tym. Zabiją mnie jeżeli się dowiedzą.

    – Proszę…zrobimy co zechcesz tylko im nie mów. – dopowiedział Dylan.

    – Wszystko? – wtedy uśmiechnęła się zalotnie. Chyba znam to spojrzenie i wiem czego chce.

    – Tak. Wszystko. – powtórzyłem.

    – Więc…dajcie mi z wami jarać. A o wszystkim zapomnę.

    – Ty…serio chcesz palić z nami? – zdziwiłem się trochę.

    – Albo to albo spytam się rodziców co o tym sądzą…

    – Dobra, dobra… – przerwałem jej. – więc usiądź w środku. My zaraz ci nabijemy.

    Wtedy Cassie minęła mnie i usiadła na łóżku obok Dylana. Ja się zaraz do nich dosiadłem.
    Cassie to straszna zołza. Wygląda na to że nie mam wyjścia. Mogę jej dać aby zajarała. Oby tylko nie powiedziała rodzicom.
    Dylan przygotował już skręta z trafką i podał mi abym podpalił. Gdy to zrobiłem dałem Cassie.

    – Wiesz jak to się pali? – spytałem.

    – Proszę cię… – wtedy pociągnęła i się zakrztusiła. Zakaszlała kilka razy. – …o kurwa.

    – Spokojnie…rób to powoli. Im dłużej tym lepiej. – Dylan tłumaczył jej biorąc do ust. Następnie wydmuchał dym.

    – Okej mogę jeszcze raz? – spytała i Dylan jej podał.

    Za drugim razem wyszło lepiej. Po jakimś czasie tak paliliśmy we trójkę. W końcu wypaliliśmy wszystko. Zioło się skończyło. Cassie sporo buchów wzięła i już całkiem była zjarana. Chyba nawet bardziej od nas. To teraz czekać aż gastro się załączy u nas.
    Widziałem jak Cassie ma zmrużone oczy.

    – I jak się teraz czujesz? – spytałem.

    – Hmm…wiesz…jestem głodna.

    – Normalne. Gastrofaza. – wytłumaczył Dylan.

    – Nie…chcę spróbować tego mięcha. – powiedziała dotkając mi fiuta przez spodnie. – a najlepiej dwóch porcji. – dotknęła też krocza Dylana.

    – Raju…twoja siostra jest bardziej zboczona niż zwykle. – zaśmiał się Dylan.

    – Przeszkadza ci to? – spytałem z uśmiechem.

    Wtedy wstaliśmy a Cassie wyjęła nasze fiuty i trzymała je w dłoniach.

    – Ani trochę.

    – Dawajcie chłopaki…zabawmy się.

    Wtedy zaczęła ssać nasze kutasy. Najpierw wzięła całkiem do ust mojego ssąc go zachłannie.

    – O szlag Cassie…

    Potem wzięła do ust także kutasa Dylana. Mój kumpel nie krył tego jaką przyjemność mu sprawiała.

    – Mmm…masz zajebistą siostrę.

    Po skończeniu lizania główki penisa Dylana, siostra wstała z łóżka i ustała na środku pokoju. Zaczęła ściągać najpierw bluzkę, potem szorty, majtki oraz buty, tak że stała całkowicie naga. Położyła ręce na biodrach i popatrzyła na nas tym zjaranym wzrokiem.

    – Dobra panowie…chce się ostro pieprzyć. Ale chce abyście wypieścili mnie jak możecie. Który chce jako pierwszy?

    Ja z Dylanem spojrzeliśmy na siebie. Rany gdybym wiedział jak Cassie zachowuje się po trawce już dawno bym jarał razem z nią. Dylan nie czekał i wstał z łóżka. Z kutasem dalej na wierzchu. Nie ma się co dziwić. Od dawna chciał mi wyruchać siostrę. Między nimi było jedynie to że zrobiła mu loda na imprezie, ale zarówno Dylan jak i Cassie tego nie pamiętają.
    Ustał naprzeciw niej. Przemierzył ją wzrokiem, uśmiechając się. Zaczął ją dotykać po całym ciele. Zaczął od ud i przemierzał swoimi dłońmi, aż do cycków. Dotknął jej piersi obiema dłońmi. Cassie się to widać podobało.
    Ja w końcu też nie wytrzymałem. Wstałem z łóżka i podszedłem do niej od tyłu. Objąłem ją w pasie. Zacząłem ją całować i lizać jej szyję. Jedną dłoń przesunąłem do jej cipki. Wsadziłem palca i przesuwałem w środku. Sprawiłem że miała mokro w cipce.
    Cassie złapała mojego penisa i masowała go po całości.
    Drugą dłonią złapała kutasa Dylana.
    Dylan ściągnął bluzę i koszulkę, pokazując swoją wysportowaną sylwetkę. Cass była wniebowzięta, widząc jego klatę. Masowała go po niej.

    – O rany…

    Ja również ściągnąłem koszulkę, jednak aż tak umięśniony jak mój kumpel nie byłem. Ale też byłem niczego sobie.
    Cassie oparła się o mnie lekko czując mój tors. Zamruczała na to, a ja pieściłem jej cycki.
    Dylan zaczął ściągać całkiem spodnie. Siostra mu w tym pomogła. Jego spodnie upadły na podłogę, a on je całkiem zdjął i odrzucił. Cassie dalej masowała mu fiuta który zrobił się twardy, tak samo jak mój. Jego penis był dłuższy od mojego, za to mój był grubszy. Cassie podobał się zarówno jeden i drugi.

    – Nadal jestem głodna waszych kutasów.

    Uklękła przed chujem Dylana i zaczęła go ponownie lizać po główce.
    Widząc to i reakcje kumpla jak siostra liże mu chuja, ściągnąłem swoje spodnie tak jak wcześniej Dylan. Teraz wszyscy byliśmy na środku pokoju całkiem nadzy. Siostra wsadzała głębiej jego penisa.

    – Hej…jeszcze mój. Wiem że też go lubisz.

    Wzięła garść mojego penisa i wsadziła zaraz do ust. Czułem znowu jej usta na penisie. Obciągała i wsadziła całego.
    Potem przechodziła raz na kutasa kumpla i raz na mojego. Ośliniła oba tak że ślina skapywała jej po brodzie i na podłogę. Lizała bardzo zachłannie.
    Wypuściła w końcu mojego penisa z ust.

    – Siadaj na łóżku. – powiedziała do mnie.

    Usiadłem i siostra podeszła do mnie na czworaka. Wzięła mojego penisa do ust i zaczęła dalej obciągać.
    Dylan wtedy podszedł od tyłu i wsadził jej swojego fiuta, po czym zaczął od razu ruchać ją szybko. Tak szybko, że jej język przyspieszył swoje obroty na moim penisie.

    – Mmmm…. – jedynie słyszałem pomruki. Mój fiut skutecznie blokował jej jęki.

    Dylan pieprzył ją dalej porządnie. W końcu przestał gdy, ona skończyła mi obciągać i wstała z kolan. Obróciła się do Dylana.

    – Chciałabym anal. – zaśmiałem się z kumplem.

    – O kurwa…ona serio jest bardziej zboczona. – powiedział.

    – No to korzystaj. Widać bardzo chciała się z tobą pieprzyć.

    – Dość gadania. Dylan, wsadź mi go w dupę. – ten uśmiechnął się i popatrzył na mnie.

    – Jasne.

    – Za to ty braciszku…

    Cassie podeszła do mnie i położyła mnie na plecy. Weszła na mnie okrakiem i wsadziła mojego penisa w cipę. Złapałem ją wtedy za głowę i całowałem jej usta, wbijając jej swój język. Przesuwała teraz swoją cipkę na moim penisie, Dylan podszedł od tyłu i wsadzał łagodnie swojego penisa do jej odbytu. Wsadzał łagodnie i przesuwał powoli, aż po kilku minutach wszedł cały.

    – Ooooogghhhh…

    Wtedy zaczął rżnąć jej tyłek, tak jak ruchał ją wcześniej w cipkę. Ruchał tak szybko, że jak jechała szybciej też na moim penisie. W końcu i ja przyśpieszyłem te ruchy. Jęczała aż miło. Żeby ściszyć jej jęki, to całowałem ją i nie odrywałem moich ust od jej. Cassie głośno zamruczała w moje usta i zaczęła się trząść. Jej orgazm zadziałał na to że zaraz i ja miałem dojść. Dylan chyba miał podobnie. Gdy Cassie szarpnęła ciałem osiągając orgazm, my wykorzystaliśmy to i wyszliśmy z niej zostawiając poszerzone dziury w cipce i odbycie. Zeszliśmy na podłogę, a Cassie znowu uklękła przed fiutami. Zaczęła nam walić, jednak Dylan wsadził jej całego penisa i zaczął ruchać jej gardło. Ja w końcu też ustawiłem się przy jej ustach z kutasem. Ta wtedy również wzięła go w usta. Nie do wiary. Jednocześnie miała w ustach dwa kutasy. W końcu razem nie wytrzymaliśmy i ja z kumplem spuściliśmy się do jej gardła. Gdy wyjęliśmy je z jej ust, Cassie miała całe usta napełnione spermą. Zamknęła je trzymając w środku.

    – O kkuuggllaa… – próbowała mówić, ale sperma skapywała jej na podłogę. Ta widząc to ledwo ją połknęła. Po czym otworzyła usta. – Kurwa…ile tego było.

    – Zadowolona? – spytał Dylan.

    – I to jak. – odpowiedziała.

    Gdy potem leżeliśmy wszyscy nago na łóżku i odsapnęliśmy, efekt trawki również zniknął.

    – To było zajebiste. Nic nie powiem, ale następnym razem zapraszajcie mnie na jaranie. – powiedziała ze śmiechem Cassie.

    – Na pewno będziemy. Po tym jaka byłaś, to z chęcią będziemy chcieli z tobą palić. – odpowiedziałem i razem się zaśmialiśmy.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 84. – U mechanika

    Jechałam właśnie z pracy do domu. Droga wydawała się prosta i spokojna, jednak wtedy usłyszałam jakieś warczenie w samochodzie. Zaczął mi też zwalniać. W końcu trochę się obawiając, zjechałam na pobocze.
    Wyjęłam telefon i sprawdziłam że kilka metrów dalej jest warsztat samochodowy.
    Wysiadłam po czym ruszyłam w drogę.

    Gdy tam doszłam zobaczyłam że warsztat jest otwarty, nawet się w nim jeszcze świeciło. Dzięki bogu, bo w tych szpilkach jakie miałam na sobie ciężko było dalej iść. Zza otwartych drzwi dobiegało ciche pogwizdywanie.

    – Dobry wieczór – zapukałam lekko we framugę. Pogwizdywanie ucichło i w drzwiach stanął wysoki mężczyzna. Brunet z bokobrodami. Ubrany w szary strój roboczy, a na piersi miał naszywkę z jego imieniem – Trevor.

    – Słucham panią? – zapytał. Widziałam jak na mnie patrzy. Jakby chciał mnie zaraz przelecieć.

    Zresztą nie dziwię się. Byłam ubrana w białą koszulę z podwiniętymi rękawami. Odpięty miałam guzik, przez co dobrze eksponowałam swoje piersi. Do tego czarna spódnica i czarne szpilki. Widziałam jak wpatrywał się w cycki.

    – Mój samochód, jakoś warczy i zwolnił jazdę. Jakieś kilka metrów stąd, na drodze. – wyjaśniłam. – Czy jest szansa, żeby mi pan go zholował i naprawił?

    – Nie ma problemu. – zapewnił. – Wprawdzie warsztat jest nieczynny, ale zaraz wsiądę i za pięć minut będzie miała pani tu auto.

    Pokiwałam głową ze zrozumieniem.

    – Proszę sobie usiąść, dać mi kluczyki, a ja zaraz będę z powrotem – mówił dalej mechanik. – Może pani być w moim biurze, zapraszam.

    Poszedł pierwszy i przytrzymał mi drzwi. Przechodząc obok niego przypadkiem otarłam się o jego krocze. Jezu, chyba poczułam jak go podniecam. Gdy już weszłam, podałam mu kluczyki.
    Wziął je ode mnie, jeszcze pytając o markę wozu i gdzie mniej więcej stoi. Gdy mu wytłumaczyłam, ten wyszedł a następnie widziałam jak wyjeżdża z warsztatu.

    W tym czasie zadzwoniłam do męża.

    – Halo? – usłyszałam po drugiej stronie.

    – Hej kochanie…mam złą wiadomość.

    – Co się stało? – spytał z troską.

    – Jestem w warsztacie samochodowym. Z autem było coś nie tak, ale mechanik powiedział że zaraz go sprowadzi i zobaczy co da się zrobić.

    – Cholera…nie wiem czy zdołam przyjechać.

    – W porządku…spróbuje to załatwić. Nie martw się.

    – No dobrze. To zadzwoń do mnie jak uda się go zrobić.

    – Dobrze. Na razie Dave.

    – Cześć.

    Następnie rozłączyłam się.
    Po jakimś czasie mechanik był z powrotem, razem z moim autem na holu.

    – Proszę jeszcze chwilkę posiedzieć, zobaczę, co się stało – zawołał z warsztatu. – Zaraz do pani przyjdę.

    – No dobrze.

    Chwilę siedziałam i od niechcenia rozglądając się po pomieszczeniu. Poza biurkiem, szafą i dwoma fotelami, było sporo zdjęć. Poza różnymi autami, były duże plakaty nagich kobiet. Oparte o maski samochodów, z rozłożonymi nogami. Typowy facet, pomyślałam.

    – Czy mogę panią tu na chwilę prosić? – zawołał z warsztatu.

    Wyszłam z gabinetu i podeszłam do swojego samochodu, a on zaczął mi tłumaczyć co stało się z moim silnikiem. Zrozumiałam z tego tyle, że to nie jest nic bardzo poważnego, ale coś trzeba wymienić i ta wymiana trochę potrwa.

    – Wie pani, to może trochę zająć. Mój pracownik może za jakieś trzy godziny przyjechać – tłumaczył.

    Że co? Mam tu trzy godziny tkwić!

    – A nie mógłby pan tego naprawić. Byłabym panu bardzo wdzięczna. – powiedziałam zagryzając wargę. On popatrzył na mnie mrużąc oczy.

    – No cóż…to będzie trochę kosztować.

    – Hmm…myślę że możemy się dogadać.

    On wtedy przybliżył się do mnie i złapał mnie za piersi. Ja ręką dotknęłam przez materiał jego spodni jego kutasa. Czułam jaki on jest twardy i gruby. Jechałam po całej długości.

    – Mmm…widzę że z panią można się dogadać.

    – Zrobię co trzeba. Zaraz panu pokażę.

    Wtedy przywarłam do jego ust. Ten wepchnął swój język do gardła.
    Za chwilę jego ręce schodziły aż do pośladków i ścisnął je, aż poczułam ucisk.

    Nagle rozpiął moją koszulkę. Uśmiechnął się na to że nie miałam pod spodem stanika.

    – Hmm…widzę że już jest pani gotowa.

    Wtedy zanurzył twarz w moich piersiach. Jego język zaczął krążyć wokół sutków tak, że odczuwałam ogromną rozkosz.

    W tym czasie rozpięłam zamek spódnicy i pozwoliłam jej się zsunąć na dół, a on już bez mojej pomocy zerwał ze mnie stringi i klęknął przede mną i wsunął swój język do mojej pochwy. Jego język docierał wszędzie, a mną zaczęły wstrząsać fale orgazmów.
    W końcu złapał mnie za tyłek i posadził na masce mojego samochodu. Rozchyliłam nogi ukazując moją ogoloną cipkę. On wtedy zdjął swoje spodnie do kostek. Zatkało mnie jak zobaczyłam, co on za chwilę we mnie włoży. Jego pała była sporych rozmiarów. Aż widać było żyły po bokach. Tak się na niego napaliłam, że aż chciałam poczuć tego drągala w sobie.
    Mechanik złapał mnie za nogi, a później jednym potężnym pchnięciem, wszedł we mnie tak, że zakrzyczałam z rozkoszy.

    – O kurwa…!!! – jęknełam.

    Przywarł do mnie z całej siły, wchodząc we mnie jak najgłębiej. Jego fiut wchodził od razu do samego końca, aż czułam jego wielkość na końcu pochwy. Słyszałam odbijanie się od siebie naszych ciał. Poczułam jak jego uderzenia stają się coraz szybsze i mocniejsze. Czułam że niedługo będzie szczytował i opasałam nogami jego biodra, by poczuć to jeszcze mocniej.
    Jednak on zmienił zdanie i wyszedł ze mnie, nie patrząc na mój protest. Następnie brutalnie odwrócił mnie tyłem i znów wszedł we mnie z całej siły. Znów krzyknęłam z rozkoszy, ale tym razem ten krzyk się nie skończył, tylko trwał i narastał w miarę jak on uderzał coraz szybciej i szybciej.
    Jebał mnie tak mocno że, aż poczułam, jak wytrysnął we mnie z całej siły. Głośno sapał przy tym.
    Uderzył jeszcze kilka razy i wyszedł z mojej cipki. Nie dał mi osiągnąć orgazmu na co byłam trochę zła.
    Gdy mogłam wstać zaczęłam się ubierać. Gdy to zrobiłam czułam niesmak, że nie dał mi dojść.

    – Zajebista z ciebie dupa. – klepnął mnie w dupę gdy schyliłam się by ubrać majtki. – Dobrze mogę uznać że zapłaciła pani za naprawę auta.

    – Cieszę się. A teraz proszę zabrać się do pracy. – powiedziałam trochę wkurzona.

    – Spokojnie, zaraz to naprawię. – wtedy otworzył maskę. – Ale przyznam pani się najlepiej ruchała, ze wszystkich moich klientek. – powiedział uśmiechając się chytrze.

    Co za chuj, pomyślałam. Gdy naprawił mi wóz szybko odjechałam. Mimo naprawy szkody, wracałam niepocieszona.

    To chyba nie był mój dzień.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Ultimatum

    To moje nigdzie niepublikowane prawdziwe doświadczenie. Mieszkałem z rodzicami i bratem na południu Polski. Małe miasto, czasy komuny, na obrzeżach tego miasta, rolniczy teren i moi rodzice rolnicy. Dom taki standardowy jak na tamte czasy ot kwadraciak. Odkąd pamiętam pomimo tego, iż dom był w miarę duży, nie był w większości wykończony w środku więc mieszkaliśmy ja brat mama i ojciec razem w pokoju. Dni upływały na szkole, pracy w gospodarstwie i zabawach. Kiedy miałem już kilkanaście lat zaczęła się transformacja. Zachód zaczął wkraczać w nasze życie a wraz z nim i to, co miłe, czyli pisemka tzw. świerszczyki. Brat zdobył kilka a ja przez przypadek je odkryłem. To był inny nowy nieznany świat, który wtargnął nagle. I jak wtargnął tak otworzył oczy na świat seksu . Zacząłem dostrzegać rzeczy, które kiedyś były mi obojętne. Chciałbym napisać to jakoś wiarygodnie, aby nie być posądzonym o zmyślanie, ale oglądanie dojrzałych nagich kobiet zwrócił mi uwagę na kobiety dojrzałe. Zacząłem zastanawiać się, dlaczego mama idzie spać w nocy na innym łóżku a wstaje od ojca. Zacząłem się też masturbować. I pewnego dnia obudziły mnie jęki. Kiedy zacząłem się poruszać nagle ucichły. Odwróciłem się w kierunku łóżka ojca i dalej udawałem, że śpię. Po chwili szmery powróciły. Zza lekko uchylonych powiek zobaczyłem jak ojciec pod kołdrą się rusza , oboje z matką leżeli na boku, przykryci. Przez chwilę zobaczyłem ojca tyłek nagi, ale zaraz poprawił kołdrę, która się zsunęła i kontynuował. Po krótkiej chwili zastygł i przytłumił stękanie. To był mój pierwszy widziany na żywo sex. Nie dodałem, że w międzyczasie mój brat przeprowadził się do innego pokoju z racji, iż był starszy i rozpoczął liceum. Ojciec wykończył kolejny pokój, bo robiło się ciasno. Teraz mama spała pomiędzy mną a ojcem, każde na oddzielnym łóżku. Nie muszę wam mówić, że ten widok i to zdarzenie zmieniło moje życie. Od teraz moją pasją moją obsesją stało się śledzenie matki. Chęć zobaczenia jej nagiej była ogromna. Próbowałem np. odsłaniać ukradkiem rąbek zasłony w oknie w łazienki. Wychodziłem na zewnątrz i kiedy brała kąpiel docierały do mnie jakieś widoki. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem jej zarośniętą cipkę bez dotykania penisa doszedłem ale tak potwornie mocno. Myśl, że kładzie się bez majtek sprawiała że wariowałem żeby zobaczyć coś więcej. Niestety długi czas musiało wystarczyć to co zobaczyłem w łazience i moje fantazje. Mój konik naprawdę nie miał lekko. Aż do czasu kiedy jednej nocy matka spiąć odkryła się a długa koszula nocna się podwinęła i pierwszy raz zobaczyłem jej pośladki. O losie ależ bylem podniecony. Leżałem bez ruchu i gapiłem się cały czas na nie aż w końcu zmieniła pozycje i zakryła się kołdrą. Ujeżdżałem swojego konika naprawdę często. Ten widok cały czas miałem przed oczami. Po jakimś czasie ojciec wyremontował kolejny pokój, przyległy do naszego i tam zrobił taki pokój dzienny z tv i sofami. Kiedy przychodził po każdym dniu zazwyczaj zalegał przed tv i spał. Albo tez zdarzało mu się tam posuwać mamę co ja skwapliwie wyłapywałem słuchając ich jęków i naprawdę krótkiego seksu. Po jakimś czasie odkryłem, że drzwi do tamtego pokoju mają szpary i zacząłem próbować ich podglądać. Niewiele widziałem, chociaż czasem wypiętą dupę mamy udało mi się dojrzeć, to zależało od tego co robili i jak się ustawiali. Tak mijały mi dni, na ciągłym ich śledzeniu. W międzyczasie matka sprzątając pokój odnalazła pisemka, które zabrałem bratu jak również parę udało mi się kupić samemu. Była kłótnia z matką, że tak nie powinno być, że to złe, że jestem za młody. Siłą rzeczy straciłem cały zapas pisemek. Pamiętam tez pewnego razu waliłem konia na sofie gdzie oni uprawiali sex. Spuściłem się, ale zaraz, zamiast posprzątać to zasnąłem. Po pewnym czasie weszła mama i zaczęła mnie budzić, pokazała palcem na spermę i powiedziała-to tak nie powinno być. Przyniosła papier, wytarła spermę i poszła, idąc zauważyłem jakby powąchała ją. Niemniej tyle było w sprawie. Dni mijały, rosłem, i ja wyszedłem z pokoju od nich, brat wyjechał na studia a ja przeprowadziłem się do jego pokoju. Zapas pisemek uzupełniłem, bylem u siebie panem. W międzyczasie ojciec zaczął więcej pracować, zaczęły się kłótnie między nimi. Ja, pomimo że toczyło się moje życie towarzyskie normalnie, miałem dziewczynę, ciągle myślałem o mamie. Po przeprowadzce miałem już mniej sytuacji, kiedy ją lub ich widziałem, lub słyszałem. Po skończeniu liceum wyjechałem na studia do innego miasta. Odwiedzając rodziców ciągle podziwiałem mamę, która trzymała się nieźle, jest ode mnie trochę niższa ma jędrne średnie piersi , cudowne szerokie biodra, nie była otyła, ogólnie naprawdę mogła się podobać. Jedyny mankament to małe siatki żylaków na nogach, ale nie miało to dla mnie znaczenia. Kiedy tak przyjeżdżałem zauważyłem, że robi się coraz gorzej pomiędzy rodzicami. Ojciec cały czas pracował. Ona mu pomagała, ale często się kłócili. Mama zrobiła się taka uległa, smutna, zamknięta. Raz podsłuchałem ich sex podczas jednego z moich pobytów gdzie ojciec na nią krzyczał, że ma mu dać dupy, że jest kurwą i on zasługuje na dupę, kiedy zechce. Mnie to podnieciło, ale i zastanowiło. Później dowiedziałem się, że mama go zdradziła z jakimś gościem, kiedy ja pojechałem na studia. Z perspektywy czasu wcale się nie dziwiłem, sex trwający od 3 do 5 minut pcha do poznania czegoś więcej. Niechciałem, żeby się rozeszli, próbowałem cos rozmawiać to z jednym to z drugim. Powoli wydawało się, że powoli, chociaż trochę wszystko się uspokaja. Jednocześnie zbliżyłem się z mama. Po kłótniach ja pocieszałem, kiedy płakała. Wtedy jakoś zapominałem, że jest kobietą a widziałem w niej matkę. Było mi jej żal. Kiedy wracałem dużo więcej czasu z nią spędzałem. Pomagałem owszem w gospodarstwie le poświęcałem jej więcej uwagi. Przekonałem, że powinna z powrotem zadbać o siebie, kupić trochę ciuchów itd. Zaczęła powoli się zmieniać na lepsze. Niestety kłótnie ciągle były i ciągle ojciec wypominał jej tamtą zdradę. Na szczęście już lepiej to znosiła. I niestety pewnego dnia, kiedy myślałem ze nikogo nie ma w domu, wziąłem jej majtki, pisemka i zacząłem się masturbować. I wtedy otworzyły się drzwi łazienki- ja nagi trzepie konia pisemko przede mną i do łazienki wchodzi mama, a raczej chciała wejść. Stanęła jak wryta, nagle oblała się czerwienią, po resztą, jak i ja i kiedy spojrzała powiedziała tylko-Naprawdę ??? Musisz to robić ?? Dlaczego ?? Zresztą nieważne, ogarnij się, porozmawiamy później….. Nie wiedziałem co zrobić. Opadły nagle emocje, ubrałem się, umyłem ręce i poszedłem do siebie. W oddali słyszałem jak płakała w swoim pokoju. Siła rzeczy musiałem kiedyś wyjść ze swojego pokoju. Wrócił ojciec, kolacja i nie ma żadnego tematu. Bałem się następnego dnia, bo wiedziałem ze ojciec jedzie gdzieś na co najmniej kilka godzin. Niewiele pamiętam z tamtej rozmowy, bo odbyła się ponad 20 lat temu, ale streszczając chodziło o to ze masturbacja jest zła , że przecież nie można ciągle oglądać pisemek. Wiedziała, że miałem nowy zapas, ale już z tym nie walczyła. Że powinienem sobie poszukać dziewczyny (akurat wtedy rozstaliśmy się z dziewczyną, bo ona pojechała do innego miasta na studia). Próbowałem się bronić, że to nić złego, że dużo chłopaków tak robi. Zwróciła mi też uwagę, że oglądam stare baby a ja na to, że takie były moje pierwsze, jakie zobaczyłem nagie, to mnie podnieca i taki już jestem. Ona coś, że przecież one są w jej wieku a ja, że nic nie poradzę, takie uwielbiam i już. Skończyłem i wyszedłem. Przez jakiś czas wycofała się. Ja zająłem się uczelnią i po jakimś czasie kiedy znowu przyjechałem w odwiedziny dowiedziałem się że mama będzie miała operację wycięcia macicy z powodu guzów. Ojciec ze względu na stan zdrowia odpuścił z kłótniami. Do czasu kiedy mama wróciła do siebie po zabiegu znowu zaczęły się kłótnie. Znowu zaczęliśmy rozmawiać. Zacząłem ich też znowu podglądać. I znowu z perspektywy czasu miałem farta. Kiedy podglądałem ich, matka beznamiętnie wypięła się ojcu na czworaka, ale miałem wrażenie, że patrząc na drzwi mnie zobaczyła. Szykowała się niezła kłótnia. Następnego dnia, kiedy byliśmy tylko we dwoje ona tak beznamiętnie rzuciła-Podglądałeś nas wczoraj prawda – powiedziała patrząc w kubek herbaty. (tego nie zapomnę nigdy). Z suchym gardłem odpowiedziałem-Tak, Podglądałem. Podobało ci się ?? spytała dale tak jakby jej na niczym nie zależało. Nie wiem co powiedzieć-odparłem. Ty wiesz co ty robisz ?? Kim trzeba być, żeby patrzeć na swoich rodziców?? Wypowiedziała te słowa tak od niechcenia. Wtedy cos we mnie wstąpiło. Jakiś szum w głowie, taka nagle szczerość i odwaga. – Ja wiem-wyjąkałem, ze to wygląda obrzydliwie, ale ja na to już nic nie poradzę. Podnieca mnie patrzenie na ciebie. – Jak ja cię wychowałam – przecież to ohydne – przecież jestem twoja matka. Nie wytrzymałem i wygarnąłem jej. Nic sobie nie zrobię, to jest ohydne, cóż wiec straciłaś syna. J jestem pojebany i zboczony, ale nie rozumiem Cię. Powiem, bo i tak jutro wyjadę. Nie proponowałem Ci nic, podglądałem tylko, ale dziwę ci się ze to wszystko wytrzymujesz, te upokorzenia, kłótnie, i ten żałosny sex trwający kilka minut. Nie dziwie Ci się, że go zdradziłaś, sam bym tak zrobił. Dobra nieważne i tak mnie nie zrozumiesz . Kocham cię jak matkę i jak kobietę, podniecasz mnie i jesteś uosobieniem moich fantazji. Wychodzę …. a wtedy ona wybuchła płaczem. … Wiedziałem ze przegiąłem. Wyszedłem z domu, włóczyłem się do nocy. Rano spakowałem się i wyjechałem… Po miesiącu z racji jakichś świąt przyjechałem znowu, ale starałem się jej unikać. Dość chłodno ją traktowałem. Nawet ojciec zwrócił mi uwagę jak odzywam się do matki . Po kilku dniach zostaliśmy sami. Spotkaliśmy się w kuchni. Ona zaproponowała rozmowę. Zapytała co ma z tym wszystkim zrobić , jak żyć, jak myśleć. Nie bardzo wiedziałem co powiedzieć. – Odparłem, tylko że ja już wszystko powiedziałem. To ty musi wszystko sobie poukładać w głowie, przemyśleć jak ma wyglądać twoje dalsze życie. Mnie już nie zależy co zrobisz , ja znalazłem dziewczynę. Znowu wzięło mnie podniecenie odwaga i wypaliłem- życie z seksem 3-minutowym albo jego zmiana. Podniosła oczy, miałabym ci dać ???? I wyszła. Ja jednak poszedłem za nią i powiedziałem-dzisiaj nie będzie ojca-jeśli zechcesz cos zmienić o 20 staniesz w drzwiach w pokoju dziennym ze zgaszonym światłem i włączonym tv a ubrana tylko w pończochy odwrócona tyłem do mnie. Wtedy cos zmienisz, jeśli zaś będzie zamknięte i zaświecone światło nigdy więcej nie poruszę ani tego tematu, ani nie będę podglądał. Masz szansę coś przeżyć , ja naprawdę lubię seks i jestem tobą obsesyjnie zafascynowany. Skończyłem, zamknąłem za nią drzwi i wyszedłem. I wtedy dopiero dotarło co zrobiłem. Złość mieszała się z mega podnieceniem. Poszedłem gdzieś do garażu zwaliłem szybko konia i zająłem się pracą. Nie powiem, godziny się dłużyły, bo to była szansa albo wygrana, albo stracona. Wróciłem po 19, światło się świeciło, minęliśmy się w drzwiach łazienki. Wziąłem prysznic i dokładnie o 20 wyszedłem………… Moim oczom ukazał się widok ciemności… i zarys sylwetki w drzwiach pokoju dziennego….. .otwierając drzwi zobaczyłem ją , w pełnej okazałości. Światło telewizora oświetlało jej całe nagie ciało…nogi ubrane w pończochy a reszta naga. Rozstawione nogi ukazywały potężny zarost ciągnący od środka dupy aż między nogi. Zbliżyłem się, objąłem ją od tylu i zacisnąłem ręce na cyckach. Lekko obwisłe, ale wciąż miały to coś i te duże suty, takie grube mięsiste. Szepnąłem jej do ucha, dziękuję, nie pożałujesz. Jutro zgolisz włosy na całej cipie, ale w dupie masz zostawić, podnieca mnie to. Ona lekko drżała. Nie wierzę w to co się dzieje ale takie zwroty i pewność mnie podniecają-wyszeptała cicho. Podejdź do stołu-rozkazałem. Cały czas byłem mega podniecony, ledwo trzymałem się na nogach, serce waliło mi w piersiach. Kutas mi stał jak nigdy. Rozszerz nogi i wypnij dupę pochylając się – powiedziałem. Mocno się rozkraczyła a ja prawą ręką zacząłem przebijać się przez gęste włosy od dupy, dotknąłem jej dupy, lekko uciekła, – ale zaraz cofnęła się, brnąłem dalej aż wyczułem w gęstwinie wystające wargi , pomarszczone i grube. Zajebiste-jęknąłem, Idealne. Co ?? Zapytała. Twoja pizda jest zajebista-wydyszałem, matko jak ja chciałem zawsze bawić się twoją piździochą mamo. Nie mów tak do mnie Krzysiu odrzekła , to znaczy jak ?? Że piździocha ?? Przecież mówiłaś, że to Cię kręci. Nie to powiedziała, to rzeczywiście mnie kręci tylko nie mów do mnie mamo, nie przypominaj mi co chwilę, że jestem pojebana – wyszeptała cicho. A ja CI mówię dziękuje mamusiu, że dałaś mnie swojemu synkowi a raczej zaraz dasz pizdę i dupę. Jesteś najlepszą matką-klęknij na czworaka-powiedziałem i wszedłem 3 palcami w jej cipę. Jęknęła i zadrżała, kiedy zacząłem ją palcować Robiłem to bardzo gwałtownie i być może za mocno bez umiaru, ale nie panowałem nad sobą. A teraz twój syneczek mamusiu zajebie ci kutasa w twoją cipę po jaja i ukarze cię spuszczając się w ciebie szybko za to że dopiero teraz mi siebie oddajesz. Kończąc to mówić strzeliłem mocno ręką w jej lewy pośladek i zacząłem próbować wejść w jej cipę kutasem. Była mokra, ale naprawdę gęsty i długi zarost ograniczał wejście. W końcu się udało wszedłem – o losie było tak ciasno i ciepło zacząłem ją szybko posuwać i naprawdę nie wytrzymałem długo. Wszystko, co było w jajach wyleciało w środek pizdy mojej mamy. Darłem się przy tym wytrysku długo jak długo tryskałem i było mi dobrze. Zacząłem jeszcze ruszać a wtedy tak cudownie chlupało. Brak macicy sprawił, że mogłem wlewać w nią wszystko i zawsze. Jak to mnie zakurwiście dodatkowo kręciło. Wstałem podszedłem do niej z przodu, uklęknąłem i zacząłem szeptać-to był twój ostatni krótki sex, nie wytrzymałem tego, bo nie byłem w stanie, ale chcę Ci coś ważnego powiedzieć. dziękuję, że zrobiłaś ten krok, że oddałaś mi siebie, nauczę cię prawdziwego seksu, będziemy realizować fantazje, wiedz, że zawsze a teraz szczególnie będę cię szanował, w seksie chcę żebyś była kurwą i szmatą, ale poza nim chcę nosić cię na rękach. Zadbamy o ciebie, pójdziemy zrobić te nogi żebyś nie miała żylaków , może kiedyś podniesiemy ciut cycki, kupimy fajne ciuszki i gadżety. Ale najważniejsze pamiętaj jedno, – kocham cię mamo, jestem ci niewiarygodnie wdzięczny i nigdy nie oddam tego co czuje ze zrobiłaś to co zrobiłaś razem zmienimy na lepsze nasze życie – zaczęła płakać – na pewno tak czujesz?? Myślisz tak o mnie?? nie, że jestem kurwą cipo dajką ??? Nie wykorzystasz mnie ?? Nigdy przenigdy ani przez chwilę tak nie pomyślałem i nie pomyślę – dziękuję i kocham cię najmocniej jak umiem – i pamiętaj kocham cię jak mamę, poza seksem jesteś mamą a w seksie jesteś kurwą mamusiu – chcesz nią być ?? chcesz, żebym tak o tobie i do ciebie mówił ?? Lekko się uśmiechnęła przez łzy podciągając nosem – i ja kocham cię synku i chcę być tylko twoja i chce żebyś mówił i chcę żebyś sprawił żebym czuła się tylko twoją mamą kurwą….. cdn

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krzysztof Bertyn
  • Labirynt przerazenia

    LABIRYNT PRZERAŻENIA

    Gdy fantazja i rzeczywistość zacierają granice

    Gdy ból rozszerza gasnące źrenice

    Gdy ciemności bolesne żaden świt nie zmienia

    Rodzi się zwątpienie – dziecko przerażenia!

     ® Arletka

    Mój kochany pamiętniczku. Piszę do ciebie po dłuższej przerwie spowodowanej koniecznością odzyskania równowagi psychicznej i doprowadzenia ciała do używalności po przeżyciu wielodniowych, ekstremalnych tortur, jakim zostałam poddana w miejscu mi nieznanym. Miejsce to nazwałam „ Labiryntem Przerażenia”. Zostałam poddana niewyobrażalnym torturom m.in. okrutnej torturze BME wypreparowanych jąder. Wybacz pamiętniczku, ale przecięcia musiały się zamknąć. Było to w lipcu 2017 roku.

      Ubranie zamknięte w walizce z szyfrem, którego nie znałam. Całkowicie naga klęcząc z dupą wysoko uniesioną, ramionami i twarzą w chłodnej trawie czekałam. Przerażenie narastało we mnie jak niepowstrzymana fala tsunami. Chęć ucieczki była coraz większa. Tylko świadomość, że nie mam dostępu do ubrania powstrzymywało mnie przed tym. Na sztywnych, nienaturalnie długich i grubych   sutkach przebitych metalowymi kołami czułam poranną wilgoć. Moje  długie jak worki, wielkie cycki leżały daleko po bokach na mokrej trawie. Tłustawe ciało trzęsło się ze strachu. Czułam jak długi kutas  podskakuje uderzając o brzuch. Duży brzuch zwisał dotykając trawy.  Słyszałam przejeżdżające szosą nieopodal samochody. Na pewno byłam dobrze widoczna szosy. Usłyszałam jak podjechał samochód. Kroki, jakieś zimne ręce, wyczułam lateks, dokładnie mnie obmacywały. Rozwarły dupę i macały odbyt potem miętosiły mój wiszący brzuch, wielkie jądra w rozciągniętym worku moszny, kutas i krocze. Jestem starszą, dużą, pulchną cycatą, kurwą męską z kutasem, jajami i pizdą. Taki wybryk natury.

     – Odbyt duży, wiszący, brzuch żabi, rozdęty. Narządy wielkie, długa pizda, worek z dużymi jądrami, kutas długi, obrzezany, łechtaczka też jak spory kutas.  Całe  łono z narządami wypchnięte do przodu. Dziwne cyce jak worki i suty jak kutasy. Deformacja i modyfikacja ciała idealna. Kształtu brzucha, długość worków i kutasa oraz ich miękkość i ruchomość skóry świadczą, że suka jest bardzo pojemna. – Stwierdził przytłumiony głos.

    – Ale stara już jest. Porozciągana no i dziwna. Tłustawa. Te wszystkie narządy, męskie i damskie. Nie wiem czy się będzie nadawać.  – Usłyszałam zwątpienie.

      – Nie marudź. Mieliśmy zlecenie na starą, grubą kurwę męsko – damską o wielkich cycach, brzuchu i dupie z jajami i kutasem a to pizda to będzie gratis.  Toto takie jest i dobrze na tym zarobimy. My tylko dostarczamy. Co dalej nas nie interesuje. Dobra bierzemy ją. Nie marudź. Jeszcze takiej nie mieliśmy. – Powiedział drugi.

     Nałożyli mi na głowę maskę. Małe dziurki w nosie umożliwiały świszczący oddech a drugie dziurki na oczach pozwalały, na jakie, takie orientowanie się. Zauważyłam zarysy dwóch postaci. Obie całkowicie ubrane na biało, od stóp do głowy w lateksie czy gumie. Cały ten strój posiadał jedynie otwory na oczy. Kopana w dupę aż dzwoniły metalowe kółka w odbycie, ciągnięta za metalowe koła w sutkach zaprowadzona zostałam do samochodu. Jak zdążyłam zauważyć, wyposażony był on w wielką zamkniętą budę. Wpakowana zostałam do środka. Jedna postać weszła ze mną. Drzwi budy zamknęły się głucho. Miejsca było tyle, że mogłam swobodnie stać. Wnętrze bardzo jasno oświetlone. Całkowicie białe. Zostałam przymocowana za nadgarstki do sufitu. Samochód ruszył, ale mnie nie dane było rozmyślać, gdzie jedziemy. Całą drogę towarzyszyli mi palący ból i moje jęki. Moje całe ciało było chłostane w okrutny sposób. Z bólu szybko zwisłam bezwładnie na ugiętych nogach. Nie pamiętam jak długo jechaliśmy, kiedy wywleczono mnie z samochodu i dokąd. Z letargu obudziły mnie jakieś ciche, ale wyraźne głosy. Początkowo nie rozumiałam, co mówią. Po czasie zrozumiałam, że są to jęki, piski, wycia, rzężenia, skowyty. Głosy rozdzierającego bólu pomieszanego z płaczliwymi prośbami o litość, przerwę i podobnymi, jakie towarzyszą torturom sado-maso. W tle słychać było przelewającą się wodę, głośnie pierdzenia szczęk metalowych narzędzi, świst biczów i rózg. To były straszne odgłosy zapowiadające dla mnie nieciekawą przyszłość. Wszystkiemu towarzyszyły straszne słowa powtarzane w kółko: „Ból, ból, ból” Te słowa towarzyszyły mi cały czas. Powoli budziła się we mnie i zbliżała do gardła wielka kula. Dobrze znałam to uczucie. Tak powstaje u mnie PRZERAŻENIE! Leżałam naga na gładkiej, białej podłodze. Ostre światło raziło moje oczy. Byłam bez maski. Pomieszczenie było malutkie i przeraźliwie białe, sterylne. Żadnych otworów, jedynie małe drzwi z jednej strony. Na tle bieli zauważyłam czerwone kropelki krwi. To była moja krew. Całe ciało miałam w sino czerwonych pręgach od chłostania w czasie jazdy. Teraz dopiero poczułam jak strasznie piecze. Cyce wisiały pokryte całkowicie sinymi pręgami. Nie lepiej wyglądały narządy. Nie mogłam zewrzeć nóg, bo całe krocze z odbytem było wychłostane.

     – Naprzód suko, co się wleczesz! – Padł zniekształcony rozkaz.

     Poderwałam się jak dźgnięta szpilką. Domyśliłam się, że mam wejść w te jedyne drzwi. Były owalne, przy podłodze. Aby wejść musiałam stanąć na czworaka. Posłusznie przecisnęłam się przez wąskie przejście. W pomieszczeniu było okropnie ciemno! NIC! Dopiero, gdy zamknęłam za sobą otwór, przez który tu wlazłam uderzyło we mnie przeraźliwe białe światło! Wszystko okropnie było białe.

     – Bliżej kurwo męska! – Padło.

     Podpełzłam po psiemu do przodu.

     – Stój! Siad na dupie! – Padł zniekształcony rozkaz.

     Szybko klapnęłam na swojej wielkiej, seksownej dupie aż zadźwięczały implanty metalowe, które mam w odbycie, pochwie, kroczu, jajach i kutasie. Przede mną zamajaczyło jakieś biurko i postać za nim, całkowicie biała. Ubrana tak samo jak te co mnie przywieźli. Czerniały jedynie otwory na oczy. Przez te otwory patrzyły na mnie strasznie zimne oczy z bardzo długimi rzęsami. Nie było w nich litości. Wszystko zlewało się w jedno ze ścianą z tyłu. Jedna rzecz była widoczna wyraźnie! Wielkie, ogromne cyce z długimi sutkami, leżące na biurku! Cyce były bardzo długie. Leżały rozchylone na boki. Sięgały przez całą szerokość biurka! Ich końce z sutami sterczały naprzeciw mnie! Postać zaczęła zadawać pytania. A ja odpowiadałam. Jeśli tylko się zawahałam zaraz ona krzyczała na mnie. Pytania były bardzo intymne i szczegółowe. Teraz dowiedziałam się, że jestem całkowicie w ich mocy, że moje ciało nie jest moje, że zrobią to, co zechcą, że wyrażam zgodna wszystko nie przymuszana do niczego i przez nikogo! Ponadto zrezygnowałam z tzw. ”słowa bezpiecznego” i „gestu bezpiecznego”. I z wielu innych rzeczy. Nie miałam pojęcia jak i kiedy! Na Koniec postać podsunęła mi kilkadziesiąt kartek do podpisu. Dygocząc przerażona podpisałam się na każdej stronie kompletnie nieświadoma, co czynie. To, co zdążyłam zauważyć niedokładnie to była lista kolejności tortur: chłosta ciała, cyce i suty, odbyt z dupą kiszki, jaja, pizda, kutas, pęcherz, usta, przełyk, żołądek i coś tam dalej, co nie zdążyłam przeczytać. Gdy tylko to zrobiłam postać podniosła się, zabrała kontrakt i znikła gdzieś kołysząc długimi cycami.

       Zostałam sama siedząc dupą na podłodze. Przerażające jęki i skowyty znowu się rozległy. Nie trwało to długo.

     – Marsz kurwo dalej. – Warknął ostry rozkaz.

     Jak dalej, gdzie? – Spanikowałam nie bardzo wiedząc dokąd.

     – Ruszaj te swoje wielkie dupsko, na co czekasz szmato! – Ponaglił mnie głos.

     W panice ogromnej rozglądałam się rozpaczliwie. W końcu Na jednej ze ścian, przy podłodze zobaczyłam okrągły otwór zamknięty drzwiczkami. Podpełzłam tam i dygocząc pchnęłam drzwiczki. Ustąpiły. Za nimi kompletna czerń. Odchłań! – Pomyślałam. Powoli wpełzłam do środka. Nic nie widziałam tylko słyszałam okropne jęki tortur. Dopiero, gdy zamknęły się za mną drzwiczki buchnęło oślepiające światło. Powoli wzrok się przyzwyczaił. To, co ujrzałam zmusiło mnie do ucieczki. Rzuciłam się w stronę, z której przybyłam, ale nadaremno! Drzwiczki nie chciały się otworzyć! Znowu sterylne białe pomieszczenie. Nie wiem jak to było zrobione, ale nie zauważyłam połączenia między ścianami, sufitem i podłogą. Nie to jednak było istotne, ale to, co i kto tam był! Wszystko przypominało wyglądem salę operacyjno-zabiegową. Z tą tylko drobną różnicą, że wyposażenie tam wiszące i rozłożone na stołach i szafkach zawierało elementy, które ze zwykłą medycyną nie miały lub w niewielkim stopniu miały powiązanie. Dwa sprzęty przykuwały moją uwagę napawając trwogą. Jednym był stół operacyjny a drugim coś, co przypominało fotel ginekologiczny, ale tylko przypominało. Oba meble odpowiednio zmodyfikowano wyposażając je w dodatkowe elementy. No i wreszcie te dwie postacie! Całe w przylegających, białych lateksach! Widać było jedynie czarne oczy z wielkimi rzęsami oraz dyndające wielkie cyce zakończone nienaturalnie wielkimi sutkami. Jedna postać miała na pasie do bioder okropnie olbrzymiego kutasa. Był on najeżony na całej długości kolcami. druga też nosiła coś, co przypominało kule połączone jedna z drugą. Było to bardzo długie, wiszące prawie do podłogi. Kule też nie były gładkie! To wszystko spowodowało, że zaczęłam skomleć i piszczeć przerażona. Siedziałam przyciśnięta ciałem do ściany i gorączkowo próbowałam paznokciami otworzyć te drzwiczki przez , które tu wpełzłam. Wtedy jedna z tych strasznych postaci wzięła bicz i zaczęła mnie biczować bezlitośnie. Na moim ciele pojawiły się nowe czerwone pręgi. Bita i wyjąca odpełzłam od drzwi i skulona w postali embrionalnej, leżąc na podłodze, przyjmowałam razy. Bicie się skończyło. Postawiły mnie na nogi. Stałam z ramionami opuszczonymi po bokach, bo nie wolno mi było się zasłaniać, a one oglądały mnie dokładnie. Szczególne spodobały im się moje wiszące, walcowate cyce z długimi sutkami przebitymi metalowymi kołami. Zdeformowane torturami moje ciało też im się podobało. Głośno dziwiły się jak tak można wspaniale zniekształcić ciało sex torturami. Wskutek celowych poczynań, długoletniego i częstego poddawania mnie wyuzdanym torturom seksualnymi, moje ciało i poszczególne jego narządy ulegały stopniowej zmianie i deformacji przybierając niecodzienne pojemności, kształty i wielkość. Obecnie widok mojego ciała, zwłaszcza nagiego, budzi różne odczucia w ludziach, szczególnie to, co mam pod brzuchem. Od zachwytu przez podniecenie, niedowierzanie po zgorszenie. Aktualnie jestem już rasową, męską suką i początkowa niewygoda i skrępowanie wynikające z posiadania takiego ciała odeszła w niepamięć. Jestem wysoką 183cm, 96kg, mocno zbudowaną, pulchną męską suką. Po oględzinach nastąpiło badanie szczegółowe. Było bardzo nie przyjemne i okropnie bolesne. Wpierw zostałam zważona. Zmierzono mi wzrost i obwody poczynając od ud poprzez dupę, pas, cycki, szyję, długość nóg, ramion. Pomierzono mi kutasa w zwisie i wielkość odbytu. Cały przebieg badań był filmowany. Potem na stole przypominającym do robienia sekcji zwłok ogolono moje ciało bardzo dokładnie. Usunięte zostały włosy z całej głowy łącznie z brwiami i rzęsami, które powyrywano prawie do wtóru mojego wrzasku. Po ogoleniu przystąpiono do czyszczenia mnie wewnątrz. Najpierw przy pomocy grubej, długiej rury wsadzanej w dupę i ogromnej strzykawki wtłaczano we mnie wielkie ilości jakiejś cieczy. Wstrzykiwano tą lewatywę tak długo, Aż mój brzuch stawał się twardy i monstrualny a moje ciało zaczynało drgać. Wtedy zmuszano mnie do schodzenia ze stołu, uniesienia ramion i mierzono mi brzuch. Takich lewatyw miałam ogromną ilość. Wypróżniałam się stojąc i leżąc pod siebie. W końcu po którejś już okropnej lewatywie zaczęło mi się odbijać i nosem poszła gęsta piana. Ledwo stałam na nogach brzuch był przeraźliwie ogromny i zalany pianą z nosa i ust krztusząc się. Wtedy położona zostałam na boku z nogami podciągniętymi do brzucha i głową odchyloną w tył. Tak zamocowana. Usta były szeroko rozwarte metalowym przyrządem. Bardzo krztusiłam się i dusiłam, gdy wpychali mi grubą rurę do żołądka. Po wepchnięciu jej trysnęła z niej gęsta ciecz, zawartość żołądka. Potworny ból ciała zelżał i brzuch lekko opadł. Z drugiego końca dostawałam w dupę porcje wody jedną za drugą strzykawką. Teraz już bez przerwy. Potworne ciśnienie rozsadzało mi ciało, aby w następnym momencie nagle zmaleć, gdy ciecz tryskała z przedniej rury. Okropny, tępy ból, tej dzikiej, niewyobrażalnej lewatywy, szarpał mym ciałem tak długo aż kolor wlewanej cieczy w dupę był taki sam jak ta, co wylatywała z ust. Byłam czysta! Zostałam zamocowana na prawym boku z dupą nad krawędzią stołu. W ustach miałam nadmuchany knebel. Obok na stole widziałam duży zwój czarnego, elastycznego węża. Poczułam jak w dupę mam wpychany jakiś przyrząd, po czym mój odbyt prawie eksplodował, gdy ten przyrząd powiększył rozmiary. Najpierw poczułam, że jestem pompowana. Po chwili w moje kiszki zaczął zagłębiać się ten czarny wąż. Czułam jak jego końcówka wchodząc we mnie porusza się we wszystkie strony.

     – Pompować, stop, jeszcze trochę, stop. – Padały polecenia.

     Mój brzuch zaczynał pęcznieć niesamowicie. Wąż wchodził coraz dalej i dalej. Zaczęło strasznie boleć! Rozpoczęłam głucho wyć i szarpać mocujące pasy. Widziałam swój potworny brzuch leżący na blacie. Straszny, bolesny, twardy napompowany mokra skóra lśniła a pępek był na wierzchu. W końcu, widocznie, ciśnienie w kiszkach było tak wielkie, że powietrze z sykiem zaczęło uchodzić przez knebel w ustach! Rura została wyciągnięta.

     – Suka ma kanał czysty i zdrowy, bez polipów. – Usłyszałam diagnozę.

     – Czyli tortury maksymalne? – Padło pytanie.

     – Tak jak najbardziej. Bez ograniczeń. Sadystyczne. – Padało potwierdzenie.

     Po odetkaniu odbytu i ust pierdząc i bekając wydalałam gaz z wnętrza.

     Płakałam okropnie. A jeszcze gorzej się czułam. Okropnie pierdzącą zaciągnęli mnie do fotela i kazali wejść na niego. Wgramoliłam się ciężko układając wysoko łydki na podpórkach, dupę na brzegu, nad wycięciem a ramiona szeroko na boki. Znowu zostałam zamocowana pasami. Podszedł jeden z nich trzymając w rękach wielki metalowy przyrząd. Znam wiele przyrządów, więc i tego poznałam. Był to ogromny rozwieracz do dupy. Ten miał jeszcze podziałkę. Po chwili moja dupa zaczęła się otwierać. Czułam jak kości się przesuwają. Ból. Ból rozdzieranej dupy, miednicy! Wyłam i kwiczałam. Daleko słyszałam jak padały jakieś cyfry. Oni mierzyli rozwarcie mojego odbytu! Gdy dalsze otwieranie dupy zagroziło jej destrukcją przestali. Zobaczyłam jak brany jest podobny rozwieracz, ale z bardzo długimi łapami. Poznałam go! Był to przyrząd stosowany do otwierania  wejścia do jelita w czasie tortur. Tym razem ból był mocny, ale nie tak ostry. W końcu pomiary obu otworów zakończyły się. Na koniec to samo zrobiono mi z pochwą. Przyrządy wycofano, ale ból został. Cała dupa pulsowała! W dalszej kolejności rozdzierali mi cewkę i zwieracz pęcherza robiąc pomiary. Na koniec o mało nie wyrwano mi szczęki z zawiasów testując szerokość otwarcia ust. Badania zakończyły się sadystycznym ruchaniem! Potworny kutas rozdzierał mi dupę i pizdę. Miałam wrażenie jakbym była czyszczona drucianą szczotką! W tym samym czasie kutas zbudowany z kul maltretował moje gardło, przełyk wdzierając się do żołądka! Potem miałam ruchanie kiszek przy pomocy bardzo długiego lateksowego przyrządu zakończonego uchwytem do trzymania. W trakcie tego ruchania moja dupa, uda, jaja, cyce, brzuch drgały i podskakiwały a ja wyłam, kwiczałam i śliniłam się. Gdy już mnie wyruchali, zostałam przygotowana do dalszych tortur. Długimi szczypcami roztworzyli moją cewkę. Następnie wsadzili w nią srebrny kulisty przedmiot i przy pomocy pręta wepchali go do pęcherza. Zabieg niezwykle bolesny! Na kostki stóp zamocowali mi szerokie metalowe bransolety. Były one zaopatrzone w migające światełka. Białe świeciło ciągle, zielone migało powoli a trzecie było ciemne. Na szyi miałam szeroką obręcz z metalu. Cycki miałam podwieszone za koła w sutkach do góry, po bokach obręczy na szyi. Założono mi metalowy, pełny pas cnoty na dupę, narządy wraz z blokadą odbytu i cewki. Założenie pasa nie było prostą sprawą z uwagi na nietypowe zmiany jakie mam  dokonane między nogami pod brzuchem. Na zakończenie zrobili mi wielki zastrzyk z czerwonego płynu w szyję! Szybko poczułam się dziwnie. Moje ciało stało się jakby bardziej delikatne i wrażliwe na dotykanie. Jednocześnie poczułam wielki strach i podniecenie. Bałam się jednocześnie pragnąc. Moje zmysły wyostrzyły się do granic możliwości chyba! Nie, nie byłam otumaniona, wręcz przeciwnie bardzo świadoma tego, co się dzieje. I ta świadomość była chyba najbardziej przerażająca!

     – Suka jest gotowa. – Oznajmił jeden z nich badając moje oczy.

     Postawili mnie nagą, klęczącą, łysą totalnie, bez ani jednego włoska na ciele przed kamerą.

     – Ja, męska suka, Arletka przyznaje, że jestem szmatą, męską dziwką, kurwą, lacho ciągiem, spermopijką i dupodajką o skłonnościach masochistycznych. Mój ośrodek rozkoszy i bólu umiejscowione są obok siebie, dlatego potrzebuje bólu by osiągnąć rozkosz. Przeto nieprzymuszona przez nikogo ani przez jakąkolwiek sytuacje zrzekam się prawa do swego ciała i woli oddając je na sadystyczne tortury. Zrzekam się także prawa do słowa i gestu bezpiecznego czyniąc tym samym otwartą drogę do zadawania mi bólu w sposób niczym nieograniczony i dowolny. Od tej chwili każda cześć mego ciała zewnętrzna i wewnętrzna oraz wszystkie jego otwory stanowią własność moich oprawców i służą ku ich rozkoszy. – Czytałam słowa przesuwające się na małym ekranie umieszczonym za kamerą.

      Po tej „dobrowolnej” deklaracji podpisałam kilkanaście stron jakiegoś, gęsto  zadrukowanego, nieznanego mi dokumentu. Na tym badanie i czynności wstępne zakończyły się. Pozostałam sam w tym białym, przerażającym pomieszczeniu, siedząc na dupie. Popłakując rozglądałam się przerażona. Ta biel i niewyobrażalnie sterylna bieli ta cisza przerywana okropnymi dźwiękami pełnymi skarg, żalu, boleści Wtem poczułam narastające mrowienie w łonie, które szło do obu nóg. Najpierw było przyjemne, ale w szybkim tempie przestało być przyjemne. Nagle całe moje podbrzusze eksplodowało okropnym zaciskającym bólem i drętwieniem. Sztywność wyprostowała moje nogi. Widziałam napięte do granic wytrzymałości mięśnie. Okropny ból zmusił mnie do położenia się na plecy. Nogi sztywne same uniosły się w górę w wielkim rozkroku. Absolutnie nie mogłam się ruszyć. Leżałam i wyłam potwornie. Trwało to kilkanaście sekund poczym ból i sztywność znikły nagle. Leżałam bezwładnie piszcząc. Powtórzyło się to kilka razy.

    – Szmato jedna jak nie będziesz wykonywać poleceń to będziesz karana prądem! – Rozległ się ogłuszający głos.

    Teraz skojarzyłam, po co mam w pęcherzu tą metalowa kulę i bransolety na nogach.

     – Marsz do dziury suko! Od tej chwili nie wolno ci się podnosić! Masz łazić jak suka z wypiętą dupą gotowa do ruchania! – Padł rozkaz.

     Oni wszystko widzieli i słyszeli. Kamery były dobrze ukryte. Popełzłam do wcześniej zauważonego otworu w podłodze. Pchnęłam klapę i straciwszy oparcie runęłam w ciemną czeluść. Mój przerażający ślizg zakończył się tak nagle jak zaczął. Leżałam wykręcona wyjąc jak szalona. Paraliżujący strach, który już teraz mnie nie opuszczał nie pozwolił oprzytomnieć. Dopiero kilka uderzeń prądu w narządy przywróciło mi świadomość. Leżałam w czymś, co przypominało kulę z wieloma wyjściami zamkniętymi jak zwykle klapami. Oczywiście wszystko na biało! Nie czekając na ponaglenie wpełzłam do pierwszego z brzegu wejścia. O dziwo było jasno. Ostrożnie spróbowałam ponownie otworzyć drzwiczki przez, które weszłam. Ustąpiły! Korytarz kończył się jak zwykle identycznymi drzwiczkami. Wlazłam dalej. Znowu korytarzyk i dwoje następnych drzwiczek. Łaziłam jak ogłupiała, przerażona, nie mogąc wyjścia znaleźć. Nie mogłam nawet odpocząć bo zaraz narządy i nogi opanowywał ból prądu.

     – Proszę, błagam, już nie mogę. Nie potrafię znaleźć wyjścia, Błagam litości! – Krzyczałam jak opętana.

     W końcu jakimś cudem chyba trafiłam na wyjście! Ciemno! Siedziałam na dupie bojąc się ruszyć i czekając na prąd w jaja. Nic takiego się nie wydarzyło. Nagle oślepiło mnie światło.

    TORTURA CYCKÓW!

    Byłam w następnym pomieszczeniu. Tym razem to już była sala tortur! Jedna, wielka postać cała biała z wiszącymi na wierzchu flakowatymi cycami, patrzyła na mnie zimnymi, bezdusznymi oczami.

    – Ból, ból, ból…. – Okropny szept wyraźny, paraliżujący wypełniał salę.

    Na jednej ze ścian zobaczyłam realistyczną rzeźbę przedstawiająca wykręcone bólem ciało z potwornie zmaltretowanymi cyckami! Widok był naprawdę, nawet jak dla mnie porażający. Zaczęłam piszczeć i skomleć okropnie wycofując się  tyłem, aż dupa oparła się o ścianę.

    Postać podeszła do mnie i podniosła do góry szarpiąc za obrożę. Zdjęła mi pas cnoty wyjmując z dupy i cewki zatyczki. Odczepiła cycki od obroży. Długo macała i ściskała cyce. Bardzo bolało! Bardzo jej się spodobały moje dziwne cycki.

     CYCE

    „Moje cycki nie są takie jak u kobiet. Są one ukształtowane pewnymi zabiegami, torturami itp. Przypominają kształtem dwa grube walce sterczące z piersi rozchylone na boki i zwisające łukiem do dołu po bokach wypiętego brzucha aż do bioder. Z tępo zakończonych szczytów sterczą dwa czarne, długie i grube zmodyfikowane suto kutasy. Posiadają one duże owalnie rozciągnięte otwory, przez które przewleczone są metalowe implanty w postaci dwóch wielkich, ciężkich kół. Koła te są nieusuwalne, gdyż stanowią jedną całość”.

    – W tym gabinecie masz trzymać zawsze cyce w dłoniach wypięte poziomo! Zawsze! Dotarło do ciebie kurwo!? – Ryknęła głośno.

    – Tak Pani dotarło do mnie. – Powiedziałam z płaczem ujmując cyce od dołu i wystawiając poziomo..

    Kazała mi stanąć w szerokim rozkroku. Stopy musiałam wstawić w żelazne uchwyty mocowane do podłogi. Trzymałam cyce. Biła i chłostała je rózgami i pejczami. Gdy z bólu puszczałam je i uginałam nogi wtedy dostawałam kopa silnego od tylu w krocze. Ból mnie prostował. Potem trzymałam cyce do góry za koła w sutkach i ona biła moje cyce od dołu. Gdy już były sine w pręgach podwiązała moje dłonie wysoko do sufitu i naciągnęła moje ciało aż kości i stawy zatrzeszczały. Po założeniu metalowego stanika i zakręceniu śrub moje cyce wyprężyły się i zesztywniały. Poczekała aż cyce nabiorą twardości i napęcznieją żyłami. Gdy już była zadowolona to w każdy cycek wbiła mi przez sutek bardzo długą igłę. Musiała być nie tylko gruba, ale i długa bo poczułam ją aż przy piersi. Strzykawka była bardzo dużej pojemności. Jak nic zawierała, co najmniej 300ml czerwonego, oleistego płynu! Nie patyczkując się za bardzo wstrzyknęła mi ten olej w każdy cycek. Ależ bolało wspaniale. Cyce napuchły potwornie! Każdy dotyk, ruch wyzwalał okropny ból. Po zamocowaniu stanika, kręcąc śrubami powoli miażdżyła mi każdy cyc osobno. Okropny ból odbierał mi rozum. Gdy przestawałam wyć a zaczynałam bełkotać to przerywała torturę cyca i polewała mnie zimną wodą z węża. Po chwili tortura była kontynuowana! Gdy cyce były zaciśnięte do granic możliwości przebiła je trzema igłami na wylot, każdy. Ja skowycząc szarpałam się a ona kręciła igłami! Zemdlałam kilka razy. Ocknęłam się dochodząc do siebie  wisząc za jedną nogę głową w dół. Sine balony cycków pulsowały ostro. Gdy uznała, że jestem gotowa na dalszy ciąg, podprowadziła mnie piszczącą i błagającą o zmiłowanie do przyrządu, który wyglądał jak drewniana ściana z dwoma dziurami. Oczywiście tak jak kazała trzymałam dłońmi poziomo to, co było kiedyś moimi cyckami. Od strony, co mnie podprowadziła stał drewniany „koń” z poziomą belką. Koń lub konik jest to przyrząd na czterech mocnych nogach, w najprostszym wykonaniu, zbudowany z poziomej belki, lub odpowiednio wyprofilowanej listwy, skierowanej ostrą krawędzią do góry. Na ta krawędź sadza się okrakiem torturowanego lub torturowaną tak, aby jej stopy nie dotykały podłoża. Ciało całym ciężarem spoczywa kroczem na kancie belki. W krótkim czasie ból krocza staje się nie do wytrzymania. Belka może być odpowiednio wyprofilowana i wyposażona dodatkowo zależnie od posiadanych narządów. Na „koniku” torturuje się odbyt, krocze i narządy jednocześnie. Aby zwiększyć ból często stosuje się „koniki” zmechanizowane, które podskakują, drgają itp. Dodatkowo obciąża się stopy ciężarami. Na takim właśnie ruchomym koniku zostałam posadzona. Sterczał z niej ogromny masywny kutas. Zmusiła mnie, abym stanęła okrakiem nad belką a następnie nabiła mnie na tego kutasa. Krzyczałam mocno, gdy poczułam, że kutas nie tylko rwie mi odbyt, ale i wejście w kiszkę! Moje narządy zostały przyciśnięte do belki metalową opaską. Wór rozdzielił się na boki opinając jaja. W kutasie miałam metalowy sztyft. W usta wsadziła mi knebel w kształcie długiego, grubego kutasa. Całe ciało moje zostało przysunięte do ściany przyrządu. Gdy belka, na której siedziałam podjechała do góry, straciłam oparcie stóp i zawisłam całym ciężarem ciała kroczem na kancie belki! Do obu stóp podwiesiła wielkie ciężarki. Moje cyce zostały przewleczone przez otwory w ściance przyrządu na drugą stronę i zaciśnięte. Na koniec zostałam przyciśnięta do ścianki pasami. Jeden dociskał mi twarz a drugi brzuch. To spowodowało, że kutas-knebel wszedł mi do przełyku a cyce naprężyły się dopchnięte do otworów. Czułam narastający ból krocza i sztywnienie cycków. Głośno sapałam przez nos. Nic nie widziałam, co się dzieje z moimi cyckami! Dodatkowo miałam wykręcone w tył, wyprostowane ramiona i podciągnięte w górę aż stawy trzeszczały boleśnie! To spowodowało, że moje ciało bardziej docisnęło się do ściany przyrządu wypychając dalej cyce i dociskając narządy do ostrej krawędzi. Tortury rozpoczęły się pompowaniem powietrza w moje kiszki, drganiem mocnym i szarpaniem „konika” oraz ruchaniem w dupę i kiszki. Również gruby pręt w kutasie drgał i wibrował mocno. Całe ciało moje trzęsło się i podskakiwało. Nic nie widziałam. Okrutne tortury znosiłam w ciszy sapiąc czasem mocniej. Kutas knebel skutecznie mnie uciszył. Moje cyce opanował niesamowity ból! Najpierw chyba cos mi wstrzyknęła w cycki. Czułam jak długa igła przebija suty i zagłębia się w cyc aż do piersi. Po czym miałam wrażenie jakby moje cyce rozrywane były od środka. Nie widziałam, ale czułam, że robią się potwornie wielkie, co potem okazało się prawdą. Odnosiłam wrażenie, że cyce są miażdżone, wykręcane, wyrywane z piersi i przebijane czymś bardzo grubym. Tak samo i suty. Ból przemożny ostry, piekący na zmianę z tępym opanował i miażdżył. Do tego potwornie napompowany brzuch i demolowana dupa i kiszki oraz kutas. No i zmiażdżone jaja. Potworny ból całego krocza jakbym była rozpoławiana tępym narzędziem. Tortury trwały okropnie długo i były zmieniane na gorsze. Potem wisiałam głową w dół mając cyce pomiędzy dwoma deskami skręcanymi na śruby. Dwa sznury przewleczone przez kola w sutach bujały moim ciałem potęgując ból szarpanych cycków. Ostatnią „przyjemnością” ja mnie spotkała było „łóżko czy hamak” jak to nazywałam. Na wysokiej, poziomej ramie zamocowany był brezent czy inny materiał. W nim widniały trzy otwory, dwa obok siebie i jeden powyżej. Zostałam położona na  brzuchu. Przymocowana pasami z nogami szeroko rozwartymi. Naprzeciw otworów między udami ustawiona została maszyna do ruchania  monstrualnym, podwójnym kutasem. Moje cycki zostały przepchnięte przez dwa otwory a twarz  była widoczna w trzecim pojedynczym. Otwory były ciasne więc cycki szybko napuchły. Zwisały sztywne daleko w dole. „Łóżko” ze mną podniesiono wyżej tak, że można było operować swobodnie z dołu stojąc przy wiszących cyckach.  Na każdy cycek założono mi metalową  opaskę. Podobne opaski miałam na sutkach. Potem podwójne plastykowe cylindry pompek próżniowych. Podwójne dlatego, że każdy cylinder składał się z właściwego dużego zakładanego na cały cyc i małego w który wsadzono sutek. Po uruchomieniu wyciągania powietrza moje cyce zaczęły rosnąć.  Patrzyła z przerażeniem na to co się dzieje. Szybko pojawił się ból. Zaczęłam krzyczeć, prosić , błagać. Cyce nabrały takich rozmiarów, że bałam się iż pękną. Zrobiły się nie tylko potwornie wielkie ale i czerwone, twarde. Z wilekim trudem cylindry zostały zdjęte. Teraz na każdy cycek nałożono coś w rodzaju kondona. Do opasek zastały podłączone elektryczne przewody. Biała postać uruchomiła prąd. Maszyna ruchająca wsadziła mi kutasy w pizdę i odbyt. Impulsy prądy raziły mi cycki i byłam ruchana  od tyłu. Moje ciało sztywniało i wydzierało się. Cycki podskakiwały i drętwiły. Mój krzyk wypełnił pomieszczenie.  Ten babsztyl był brutalną sadystką! Na zakończenie, jak zwykle, zostałam jeszcze raz wyruchana potwornie wielkim kutasem, strap-onem i musiałam wylizać mojej dobrodziejce pizdę i odbyt. Po założeniu blokady na jaja, kutasa i odbyt oraz podwieszeniu cycków do obroży pognała mnie na czworaka do dziury w ścianie. Silnym kopniakiem pomogła mi wpaść do ciemnicy. Leciałam na łeb i szyję waląc olbrzymimi cycami o ściany. W końcu wylądowałam ślizgiem w jakimś pomieszczeniu. Macałam ściany po omacku. Wszędzie gładko. Próbowałam wstać, ale wyrznęłam głową w sufit. Siedząc uniosłam rękę i natrafiłam na sufit. Była to jakaś mała klitka. Nie było mi dane długo się cieszyć względnym spokojem. Gdzieś zza ściany dobiegł mnie głośny bulgot i z kilku stron lunęła na mnie woda. Leciała silnymi strumieniami. W krótkim czasie sięgnęła mi do pasa i podnosiła się! Jak szalona, w panice i przerażeniu macałam wszystko dookoła szukając wyjścia. Woda sięgnęła mojej szyi! Wyjąc i krzycząc pomocy miotałam się panicznie w ciemnościach. Mów wrzask zamilkł! Byłam pod wodą! Topiłam się! Brakowało powietrza! Waliłam dłońmi w ścianę na pół uduszona. Gdy przerażenie i strach przed utonięciem doprowadził mnie do szału, nagle woda gwałtownie opadła. Łykając powietrze leżałam bezwładnie. Ostry ból kutasa, jajek, sztywne, wyprostowane w górę nogi, naprężenie całego ciała spowodowane ponownym uderzeniem prądu zmusiło mnie do pełznięcia dalej. Każdy ruch wywoływał okropny ból napompowanych cycków. Długo błądziłam włażąc w kolejne korytarze labiryntu. Każda pomyłka nagradzana było bólem uderzenia prądu w narządy i odbyt. Wrzeszczałam prawie non stop zagłuszając skowyty dochodzące z głośników. W końcu, zobaczyłam klapę otworu umieszczoną w górze. Uniosłam ją i zrezygnowana wpełzłam w ciemność przygotowana na ból. Siedziałam cichutko oczekując nadejścia tortury. Nic się nie stało. Ostrożnie zaczęłam macać wokół siebie. Wszędzie natykałam się na ścianę. Siedziałam w jakiejś rurze! W końcu udało mi się namacać coś jakby mały stopień drabinki. Powoli, dygocząc i jęcząc zaczęłam się wspinać. Nie wiem jak byłam wysoko, ale natrafiłam na, powiedzmy sufit. Macając ręką po omacku poczułam jak suit ustępuje w jednym miejscu. Powoli zaczęłam wpełzać w ciemną otchłań. Gdy już byłam prawie cała wewnątrz, ręka mi się osunęła tracąc równowagę runęłam w dół na łeb. Wrzeszcząc przeraźliwie i daremnie próbując zapierać się rękoma jechałam na cycach i brzuchu w przepaść. W końcu. Gdzieś wylądowałam. Leżałam i przerażona wyłam okropnie. Po dłuższej chwili wrzasku dotarło do mnie, że już ta jazda się skończyła. Siadłam na dupie i ucichłam nasłuchując. Słyszałam tylko straszne jęki torturowanej osoby i  szczęk narzędzi. Wszystko przytłumione, ale słyszalne dokładnie.

    TORTURA DUPY, POCHWY!

    Nagle ciemność zaczynała rzednąć. Przede mną powoli pojawiła się okropna postać. Cała jak zwykle na biało. Olbrzymi, kolczasty, sztywny strap-on przymocowany do bioder drgał przed moją twarzą. Pod nim wisiały wielkie jaja. No i ta łysa, biała głowa bez ust, nosa i uszów. Tylko te czarne, okrutne oczy z nienaturalnymi rzęsami. Na rękach długie za łokieć, czarne rękawice. Postać trzymała wielki przyrząd. Rozpoznałam rozwieracz do dupo cipy. Na ścianie z postacią pojawiła się realna rzeźba przedstawiająca ogromną dupę o rozwartych pośladkach. Z tej dupy sterczał jakiś długi, sztywny flak mięsisty. Poznałam! Był to odbyt cipy!  Wyglądał przerażająco! Nie tylko odbyt cipy, ale i cała dupa nosiła ślady sadystycznych poczynań! Już wiedziałam, co mnie czeka! Będę poddana torturze dupy i pizdy! Poprzednio była rzeźba cycków teraz dupy i cipy, więc jestem w Sali tortur dupy z cipą! Gdy zrobiło się jasno ujrzałam okropne wyposażenie sali. Nie będę tego opisywać, bo to ponad moje siły. Znowu sale wypełniał glos męki i straszne słowa: „ból, ból” Zastałam postawiona do pionu. Facet, bo to był facet, zdjął część pasa, co blokował moją dupę i cipę. Reszta na narządach go nie interesowała. Także nie uwolnił moich podwieszonych cycków. Musiałam nachylać się, wypinać, rozciągać dupę i rozkraczać szeroko. Wszystko macał i naciskał. Dokładnie obejrzał moje mocne biodra i uda. Spodobała się mu moja szeroka dupa w kształcie dwóch wielkich gruszek złączonych węższymi końcami w górze. Wstępne badanie wypadło ekstra.

    DUPA, POCHWA

    „Na skutek wieloletnich tortur i seksu sadystycznego moje biodra rozeszły się nadając mojej dupie szerokiego, owalnego kształtu. Tortury odbytu i sromu przy użyciu dużych narzędzi, zwłaszcza rozwieraczy. Zamieniły mój odbyt w wielką ziejąca szparę o mięsistych brzegach. Wieszanie za odbyt, wielogodzinne ciężkie porody, zlikwidowały sparaliżowały miesień zwieracza zewnętrznego i mięśnie podtrzymujące odbytu, powodując stale zwisanie odbytu na zewnątrz (tzw. prolapse lub róża) i likwidacje, prawie całkowitą, tzw. rowa między pośladkami. Moje pośladki rozeszły się na boki, wypięły w tył, przyjmując kształt dwóch wielkich gruszek węższych u góry a szerokich w dole. Spomiędzy nich, na obrzmieniu, wisi duży kawał jakby krwistego mięsa o postrzępionych brzegach – to mój odbyt. To był kiedyś odbyt obecnie mało co go przypomina. Nazywają go sromem a najczęściej kloaką. Na całym obwodzie kloaki mam 12 rozciągniętych otworów służących do przewlekania potrzebnych przyrządów lub zakładania pierścieni implantów. Skutkiem wieszania za te pierścienie otwory w skórze odbytu są rozciągnięte. Wskutek rozszerzenia się bioder moje uda również oddaliły się od siebie tworząc teraz szeroki prześwit w kroczu. Tzw. Półeczkę. Pizda podobnie do odbytu jest olbrzymia, rozciągnięta stale otwarta, sina. Wargi jej wiszą, odbytu aż po jaja skóra jest rozciągnięta i zwisa swobodnie. Posiada ona sześć, wyciągniętych otworów, przez które, mam przewleczone pierścienie metalowe. Szeroki prześwit, prawie na półtorej dłoni, między udami oraz założone implanty nie pozwalają mi zwierać ud zmuszając do chodzenia w rozkrokiem z wypiętą dupą. Przy chodzeniu pierścienie wydają metaliczny dźwięk. Wszystko jej tłustawe. Zwraca to bardzo uwagę postronnych osób. Jak sobie z tym radze, na co dzień to już inna sprawa”.

      Tortury zaczęły się od chłosty. Stałam mocno pochylona w szerokim rozkroku. Głowa i ręce zamknięte były, nisko, w dybach. Na wysokości kolan, między nogami była zamocowana metalowa rozpórka. 16 pierścieni-implantów odbytu i pochwy połączonych było z łańcuszkami, które mocno wyciągały wszystko z dupy w kilka stron. Chłostał mnie okrutnie raz przy razie, używając do tego coraz bardziej wynaturzonych metod. Gdy tylko nogi odmawiały mi posłuszeństwa, krzyczał bardzo na mnie. To, co ja wyprawiałam ze sobą trudno opisać. Ból obejmował moje ciało od kolan przez uda, dupę, kroczę do pasa. I to, jaki ból! Żar i ogień odzieranej skóry. Wydawałam z siebie nieludzkie dźwięki. Nadymałam strasznie dupę, co spowodowało całkowite wypadnięcie odbytu i otwarcie. Nie krył swego zadowolenia! Gdy padłam na kolana i nie reagowałam na jego wrzaski oraz ból wyszarpywanego odbytu i pizdy przestał uznając, że czas na przerwę. Powiesił mnie w dziwnej pozycji. Z dupą do góry, głową i nogami w dół. Na wiszący odbyt założył próżniową pompę do odbytu. Czułam jak odbyt jest zasysany coraz mocniej i mocniej w miarę napływu krwi. Wkrótce cały, wielki, cylinder pompy był wypełniony moim krwistym odbytem. Okropny ból piekący. Przed wyjęciem pompy założył mi na odbyt opaską uciskającą i mocno zacisnął. Po zdjęciu pompy z mojej dupy sterczała  wielka, krwista kiszka. Okropnie wyłam, gdy smarował ją czymś. Po kilku chwilach dostałam szału. Dziko wyjąc i szarpiąc nie mogłam wytrzymać bólu. To rzadko mi się zdarza. Mój odbyt i dupa płonęły! Dodatkowo miałam uczucie, że ktoś kroi mi kiszkę nożem. Najpierw zaczął bić mój odbyt packą najeżoną ostrymi kolcami. Następnie czułam jak wykręca go, jak szmatę. Potem wbijał na wylot wielkie szpilki. Okropne! Później wisiałam za odbyt metr nad podłogą! Torturował moją dupę systematycznie i dokładnie. Gdy mdlałam to cucił mnie. Potem wsadził mi głęboko w pizdę cylinder pompy próżniowej i włączyła ją. Powoli cały cylinder wypełnił się moją macicą. Zaczęłam się gwałtownie szarpać  i krzyczeć. Po zdjęciu cylindra z pizdy sterczała sina macica. Jakby tego było mało zaczął ją masować i uciskać brutalnie. Po torturach leżałam skulona, wyjąc na metalowym stole. Kiszka odbytu, która wyszła całkiem z dupy, leżała drgając na blacie. Czułam powiększoną macicę. On przygotowywał fotel. Postawił obok stojak, na którym zawiesił wysoko przezroczysty pojemnik dwulitrowy. Do niego podłączył długą rurkę a do niej na końcu grubą, elastyczną kankę dojelitową. Dobrze wiedziałam, co mnie czeka. Znałam to aż nazbyt dobrze! Miałam być zapłodniona a następnie urodzić dziecko. Pojemnik został wypełniony mętnym, lekko przezroczystym kleistym płynem. Była to sperma. Nie, nie sperma ludzka a końska lub od innego stworzenia. W tej spermie widziałam gęsty rój poruszających się robaków! Plemniki! Obok na stoliku leżały potrzebne narzędzia. Gdy wszystko było gotowe położona zostałam na fotelu przywiązana mocno z nogami wysoko na podporach, rozwarta szeroko. Wielka dupa moja leżała na brzegu fotela wywalając wiszący odbyt. Fotel został pochylony tak, że moja dupa była wysoko w górze a głowa w dole. W otwory, które mam dookoła sromu przewlókł haki. Do nich podczepił mocne gumy. Po naciągnięciu gum srom odbytu wyciągnął się i otworzył szeroko ziejąc czarną jamą. Wprowadził w moją kiszkę, daleko kankę zapładniarki zaopatrzoną w uszczelniający korek. Po napompowaniu balonu mój odbyt został uszczelniony. Otworzył zaworek zbiornika i sperma końska zaczęła mnie wypełniać powoli. Gdy zbiornik i rurka zapładniarki były puste a sperma w moich kiszkach, odłączył i wyciągnął wszystko z mojej dupy. Teraz do kiszki wprowadził bardzo długą kankę. Jest ona używana do przyśpieszenia rozwoju płodu. Składa się z trzech połączonych rurek. Dwie długie wprowadzane są głęboko w kiszki a trzecia krótsza sięga jedynie do bańki odbytu. Była też osobna czwarta rurka wprowadzona bardzo głęboko w kiszkę. Na końcu miała gumową pompkę. Służy ona do wspomagania porodu. Na koniec do pochwy został wepchany pusty, czarny balon, zrobiony z mocnej gumy. Rurka do jego napełniania zwisała na zewnątrz obok trzech rurek wprowadzonej kanki. Balon został lekko napompowany, tylko na tyle, aby uszczelnić od wewnątrz macicę. Na koniec brzegi sromu i odbytu zostały po prostu zaszyte szczelnie. Zaszycie sromu miało zapobiec poronieniu. Oczywiście cała ta operacja było okropnie bolesna i towarzyszyło jej moje stękanie, piski i inne dzikie wrzaski. Gdy już byłam gotowa do ciąży, uwolnił mnie z fotela i musiałam iść do łóżka, w którym przechodziłam przyśpieszony proces ciąży. Szłam płacząc okropnie, pochylona z wypiętą dupą, w szerokim rozkraczeniu. Po podłodze ciągnęłam rurki wprowadzonej kanki. Zostałam położona na lewym boku z udami przyciągniętymi do brzucha. Obok łóżka ciążowego stał stojak, na którym wysoko wisiał sześciolitrowy zbiornik napełniony mieszanką nr 1. Obok wisiał drugi, czterolitrowy z mieszanką nr.2. Obie mieszanki razem przyśpieszały ciąże. Na stoliku stały dwie pompki. Wszystkie rurki wprowadzonej kanki zostały podłączone: dwie do kiszkowe do zbiorników a dwie pozostałe do pompek i jedna do balona umieszczonego w macicy. Po przywiązaniu mnie do łóżka zostałam nakryta gumowym prześcieradłem. Płyn nr 1 (do kiszkowy) wlewał się szybko a płyn nr 2 (domaciczny) dozował się wolniej. Co jakiś czas włączała się pompka pompując powietrze w kiszkę. Tak samo pracowała pompka napełniająca powodująca rozwój dziecka w macicy. Cały proces rozwoju ciąży trwał długo. W jego trakcie miałam zmienianą pozycje ciała, aby sperma i plemniki robaki dostała się gdzie trzeba. Gdy zbiorniki były prawie puste leżałam odkryta, naga, przywiązana na wznak z nogami ugiętymi w kolanach i szeroko rozwartymi. Ciąża rozwijała się prawidłowo. Potworny, wysoki brzuch, rozdęty wypełniony był dziesięcioma litrami mieszanki ciążowej plus dwa litry spermy z plemnikami. Do tego napompowany powietrzem balon w macicy. Gaz, jaki wytworzyły składniki mieszanki ciążowej powodował okropne tępe skurcze. Czułam jak dziecko w macicy, pompowane stopniowo rośnie. Przechodziłam ciąże jak zwykle bardzo boleśnie! Tortura okropna! Cała zlana potem i sikami, drgałam i potrząsając dupą i brzuszyskiem. Po wypełnieniu mnie kanka została ostrożnie wyciągnięta z kiszek i macicy. Została jedynie rurka do pompowania dziecka. Wkrótce i ona została odłączona. Jednym zdecydowanym szarpnięciem Rurka odłączyła się od dziecka. Teraz nie było innego sposobu, aby usunąć balon-dziecko z macicy odbytu jak tylko poród. Wyjąc, naga, rozkraczona z wypchniętym, obrzmiałym i zaszytym odbytem i pizdą czekałam na poród. Trwało to długo! Pan wyszedł a wrócił doktór. Wyglądał tak samo jedynie miał maskę chirurgiczną na twarzy i rękawice lateksowe. Odpiął mi cycki podwieszone do obroży. Zwisły one jak puste worki po bokach. Przystąpił do badania. Dwoma rękoma zaciskał i doił moje cyce. Krzyczałam okropnie w trakcie tego badania. Z sutów tryskał cienki strumień krwisto żółtej cieczy.

    – Jesteś suko w ciąży. Masz dużo siary. – Powiedział.

    Potem macał i uciskał mój okropny brzuch oraz badał obrzmiały srom sterczący sztywno.

    – Ciąża rozwija się prawidłowo. Powłoki sztywne i napięte. Srom jeszcze zamknięty, ale już fioletowy. Odbyt wypchnięty. Będzie to ciężki poród. – Mówił.

    A ja w tym czasie darłam się okropnie. Rozwój płodu w macicy przebiegał okropnie boleśnie. Moje biodra rozjechały się szerzej. Jestem wytrenowaną suką i mam kości miednicy elastyczne od ciężkich porodów i tortur. Już nie miałam sił krzyczeć! Cierpiałam katusze w milczeniu. Wreszcie pojawiły się skurcze i parcia porodowe. Przebiegały falami. Przerwy między skurczami były coraz krótsze. Szybko oddychałam ustami. Doktor zauważył te sygnały porodowe. Patrzyłam jak ustawia zawiesia do porodu. Miałam rodzić w najbardziej okrutny sposób. Zawieszona na pasach pod ramiona z nogami przełożonymi przez poziomą belkę i szeroko rozwartymi udami. Ramiona unieruchomione w łokciach za plecami. W tzw. pozycji półkucznej. Brak oparcia na stopy i ręce wymuszał poród mięśniami brzucha i macicy jedynie. Jest to nieludzki poród. Jest mało suk, które potrafią wytrzymać i rodzić w takiej pozycji. Kazał mi wstać z łóżka i podejść do porodówki. Wlokłam się wrzeszcząc w bardzo szerokim rozkroku, mocno pochylona z naprężonym, fioletowy, zaszytym sromem sterczącym z dupy. Było to kilka kroków, ale jakże cierpiałam potwornie. Dłońmi podtrzymywałam potworny brzuch ciążowy. Usiadłam na podłodze a on założył mi szelki i drążek urządzenia porodowego. Po zamocowaniu mnie podciągnął mnie do góry. Zawisłam skośnie z udami szeroko rozwartymi przyciągniętymi po bokach ciężarnego brzuch. Dupa ze sztywnym sromem sterczała prawie poziomo. W niektórych miejscach szew popękał i srom lekko otwierał się. Doktór przymocował mi dwie elektrody w pachwinach i dwie z dołu do bioder. Moje cyce zostały podniesione i naciągnięte linkami zamocowanymi do pierścieni w sutach. Doktor ostrożnie zdjął mi szwy zabezpieczające srom odbytu. Poczułam minimalną ulgę, gdy wargi sromu rozeszły się otwierając go.

    – Widzę rozwarcie porodowe. Zaraz będziesz rodziła suko. – Powiedział.

    Przez chwilę nic się nie działo. Doktor ujął gruszkę gumowej pompki i nacisnął ją kilka razy. Wtłoczone powietrze do brzucha wywołało natychmiastowe, okropne skurcze i parcie. Wrzeszcząc okropnie parłam na macicę. Skurcze pojawiały się szybko, jeden za drugim. Były coraz gorsze! W nielicznych, jakże krótkich przerwach dyszałam i rzęziłam. Szybko zrobiłam się czerwona z wysiłku i zlana potem. Fioletowy srom pociemniał. Pojawiły się hemoroidy. Doktór założył mi za otwory w sromie haki i rozciągnął go szeroko na boki. Co chwila pompował pompką powietrze powodując potworny ból. Długie impulsy prądu powodowały okropne skurcze bioder i macicy wspomagając poród. Gdy traciłam świądowość doktór dawał mi coś do wąchania, co przywracało mnie do świata a jednocześnie jakby luzowało odbyt. W pewnym momencie założył mi na nos maskę wprowadzając do nosa dwie rurki czymś wypełnione. Był to popers. Okropne tortury porodowe trwały i trwały. Doktór uciskał mi srom i brzuch wspomagając wypchnięcie płodu. Były momenty, w których czułam okropne rozwarcie macicy i przesuwanie się płodu w kanale, ale gdy z braku sił przestawałam parcia płód cofał się. Błagałam na wszystko litości i prosiłam o cesarskie cięcie! Po kilku godzinach (chyba) było już wiadomo, że sama nie urodzę.

    – Zaraz ci pomożemy. – Powiedział doktor biorąc ze stolika metalowy przyrząd.

    Ratunku! Kleszcze porodowe! Będę miała poród kleszczowy! Doktór rozszerzył okropne szczęki przyrządu próbując jego działanie. Po chwili poczułam ból rozrywanego sromu i zimno metalu kleszczy. To było i jest zawsze coś strasznego, gdy trzeba wprowadzić w napięty srom grube kleszcze w stanie otwartym. Czułam jak obraca kleszczami w mojej macicy i rozwiera je szeroko, próbując objąć płód. W końcu udało mu się go złapać. Teraz na jego polecenie parłam jak wściekła, gdy on ciągnął płód kleszczami. Brak mi w tym momencie słów, co czułam, wyprawiałam w czasie porodu kleszczowego. Miałam wrażenie, że moja dupa zaraz eksploduje a srom odbytu zostanie wyrwany całkowicie. W pewnym momencie wyjąc dziko i prąc bez opamiętania zdołałam wypchnąć ciągnięty z macicy płód. Za płodem lunął gruby strumień płynu płodowego o czerwonawym zabarwieniu. Brzuch boleśnie i gwałtownie opróżnił się. Srom wisiał jak mokra szmata drgając mocno. Moje ciało, odleciałam całkowicie! Ocknęłam się na metalowym stole podobnym do jak do seks ci zwłok. W pochwie miałam głęboko wsadzoną w kiszki rurę. Leciał nią jakiś płyn rozdymający mój brzuch i gdy brzuch był okropny i twardy wtedy coś się w pochwie otwierało i płyn wylatywał. Na stępowało zamknięcie i znowu ból brzucha wzrastał. Nie mam pojęcia jak długo to trwało już. Chyba jakiś czas, bo ciało miałam wymyte a cyce naciągnięte za koła w sutach do góry, do obroży. Tam w dole wszystko miałam karykaturalnie zdeformowane i obrzmiałe. Zaczęłam jęczeć głośno i próbowałam zewrzeć uda, ale nie mogłam tego zrobić, bo miałam specjalne rozpory między nogami. Patrzyłam jak on, już nie, jako doktor, ale zwykły oprawca, cały na biało w lateksie, przymocowuje sobie do bioder okropna rzecz. Ta rzecz nie przypominała wcale zwykłego strap-ona! Była na szerokim pasie skórzanym. Przy brzuchu okropnie gruba, dalej jej średnica niewiele się zmniejszała. Kończyła się bardzo długim wężem z owalnym łbem. Całość była najeżona kolcami i pokrywa zgrubieniami. To było bardzo długie. Jak stał to łeb węża leżał na podłodze! Również zauważyłam, że ten przyrząd ma trzy gumowe pompki przymocowane na wężykach. Po założeniu tego przyrządu sprawdził działanie. Najpierw napompował grubą część, potem środkową a następnie owalny łeb na końcu. Widziałam jak dziwny kutas podnosi się, sztywnieje powiększając rozmiary. Nie tylko zwiększył sztywność, rozmiary ale też kolce o zgrubienia, które go pokrywały powiększyły się.

    – No suko, jesteś wieloródką i masz rozjebane wszystko, od dupy po kiszki. Ruchanie zwykłym kutasem nic nie da. Potrzebujesz czegoś naprawdę wielkiego. Popatrz! – Mówiła smarując przyrząd.

    Leżałam rozkraczona na plecach z wypiętą dupą. Cała unieruchomiona. Moja kiszka wisiała luźno daleko w dół. On podszedł do mojej dupy. Szeroko, za otwory implantów w sromie naciągnął go otwierając. Ziała straszna dziura! Pomagając sobie rękoma próbował wcelować łbem wężowym w moją kiszkę. Najpierw poczułam jak łeb wchodzi w kiszkę. Wsadzał, ruchając powoli, coraz głębiej. Tępy ból, najgorszy występował w miejscach zakręcania grubej kiszki. Czułam jak brzuch rusza się. W końcu ten kutas dotarł do mojej prawej pachwiny i zaatakował wejście do cieńszej kiszki. Napompował wszystkie części tego kutasa. Nie mam słów jak opisać to co mi robił i co ja czułam! Okropne, potworne, niewysłowione!!! Wsadzał i wyciągał, wsadzał i wyciągał. W przerwach, gdy nie miałam sił wyć i skomleć słychać było jak kiszka mojego sromu pracuje z głośnymi mlaśnięciami wpychana i wyciągana z dupy. Uda, dupę i biodra miałam twarde, napięte i wyprężone w górę, aż trzeszczały skórzane pasy mocujące. Odnosiłam wrażenie jakbym była czyszczona jakąś szczotką z twardym włosem. Trwało to okropnie długo. Byłam ruchana na pieska, na lewym i prawym boku, na brzuszku. Przewracał mnie nawet wtedy, gdy już nie miałam sił wyć nieludzko i słabo reagowałam. Po torturze nastąpił pierwszy posiłek. Dostałam potężną lewatywę z brunatnej zawiesiny, po czym zostałam zakorkowana. drugą lewatywę pokarmową dostałam do żołądka przez specjalny knebel z rurą do przełyku. Nie wiem jak to się skończyło, ile spałam, bo obudziło mnie okropne porażenie prądem jaj i kutasa. Leżałam na czymś śmierdzącym w małym, wąskim pomieszczeniu. W ciemności słyszałam straszne jęki torturowanych osób. Im dalej pełzłam przez labirynt przerażenia tym te głosy było okropniejsze. Pełznąc prawie po omacku przez rury labiryntu ciągnęłam sflaczałą kiszką sromu po ziemi. Ogromne cyce obijały się o ściany.  Wpadałam w jakieś dziury, wspinałam się, błądziłam. Byłam obolała cała, zdezorientowana, załamana psychicznie i przerażona okropnie. Gdy tylko padałam zaraz uderzenie prądu w jaj przypominało o posłuszeństwie. Wlokłam się więc dalej. Znowu jakiś właz. Pchnęłam. Ciemno! Strasznie!

    TORTURY JAJ I KUTASA

    Gdy wczołgałam się dalej właz zamknął się. Oślepiło mnie ostre białe światło. Znowu białe pomieszczenie pełne narzędzi i kilku mebli do tortur. Znowu ten straszny głos „Ból, ból, ból” Byłam przerażona, moja psychika się załamała znakiem czego było moje stałe skomlenie, płacz i błagania. Co dobrze pamiętam. Z przerażeniem spostrzegłam realistyczne, wielkie zdjęcie pokazujące wypięte i okropnie rozciągnięte krocze. Między udami tego transwestyty było coś, co kiedyś pełniło role narządów a teraz wyglądało jak wielka góra mięsa dziwnych kolorów. Całe krocze obrzmiałe okropnie. W górę sterczała olbrzymia pała grubości ręki zakończona czymś fioletowym w kształcie grzyba. Ten grzyb był przebity czymś grubym. Trzon tej pały koloru świeżego mięsa oplatały grube fioletowe żyły. Kutas wyglądał jak odarty ze skóry. W dole długi pusty fałd skóry, w którym przez dwa otwory zawisały na jakby cienkich linkach dwie ogromne sine śliwki. Domyśliłam się, bo sama takie coś miałam, że były to wypreparowane jaja do zewnętrznej tortury. A więc teraz to mnie czeka, zawyło we mnie okropnie w środku. Nie było dane mi się długo gapić na tą okrutną scenę, bo nim się spostrzegłam, ktoś nadepnął butem na mój leżący  odbyt i kopnął mnie w dupę. Ból prawie pomieszał mi zmysły. Silne ręce, wielkiego, białego potwora z ogromnymi cycami poderwały mnie w górę bez trudu. Stałam w rozkroku, gdy Ona zdejmowała mi z narządów metalowy pas cnoty, uwalniając je. Nastąpiły dokładne oględziny tego, co mam. Badała mnie bardzo boleśnie. Jak się zorientowałam była zadowolona z rodzaju i rozległości dokonanej modyfikacji kutasa i jaj.

    KUTAS I JAJA

    „To co obecnie posiadam pod brzuchem, między udami uległo z czasem dalekim zmianom. Spowodowan

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Opowiadanie przedstawia “prawdziwe” czynności seksualne jakim zoastałam poddana. Taki seks nie wszyszcy tolerują ale to sprawa każdego indywidualnie. 

  • Przemiana cz.1

    Część 1 – Przebudzenie

    Adama obudził jak zwykle dźwięk budzika.

    Była zima, za oknem jeszcze ciemno. Szósta rano – jeszcze wcześnie, wszak pracę zaczynał dopiero o dziesiątej, ale planował rano pojechać na siłownię.

    Półprzytomny wyłączył alarm i leżąc w ciemnym pokoju powoli pozwalał odpływać reszkom snu.

    Nieoczekiwanie, gdy świadomość zaczęła powracać, Adam poczuł, że coś jest na jego twarzy. Pierwszy odruch zrzucenia cokolwiek by to nie było rozbudziło go, gdy stwierdził, że… To włosy. Jego włosy – Jeszce wczoraj krótko przycięte, teraz pokrywały mu twarz.

    – Co jest? – powiedział sam do siebie.

    Podniósł się szybko z łóżka by sięgnąć do światła. Nie zdążył jednak tego zrobić, gdy od razu zauważył, że coś jest bardzo nie tak. Łóżko wydawało się nieznacznie wyższe, nieomal stracił równowagę wstając z niego…

    Mimo zalania pokoju przeraźliwie jasnym światłem żarówki Adam od razu dostrzegł swoją dłoń – delikatną, opaloną na delikatny brąz kobiecą dłoń, z pomalowanymi na delikatny jasny róż paznokciami. Próbując przyzwyczaić oczy do światła, oszołomiony oglądał ją ze wszystkich stron. Podświadomie domyślał się co się stało. Nie wiedział czemu, nie wiedział jak… Ciężar na klatce piersiowej i dziwne uczucie pustki w kroczu. potwierdzał jego przypuszczenia.

    Ułamek sekundy. Bieg do łazienki.

    Z lustra patrzyła na niego młoda, około dwudziestoletnia dziewczyna.

    Burza brązowych włosów, opalone ciało, jasno zielone oczy. Do tego usta – duże, lekko zaróżowione, odcinające się od opalonej skóry. Była piękna. Nieludzko wręcz uwodzicielska.

    Adam dotykał swoją twarz nie mogąc wydobyć z siebie głosu.

     – Nie możliwe – wyszeptał w końcu.

    Drżącymi dłońmi zdjął pidżamę. Tak jak przypuszczał posiadał średniej wielkości, pięknie ukształtowane piersi. Przez chwilę oglądał je, po czym delikatnie zaczął dotykać. Lekkie muśnięcie sutków sprawiło, że całe jego ciało przeszedł dreszcz. Zrozumiał, iż w przeciwieństwie do męskich – te są o wiele bardziej wrażliwe.

    Stał tak, patrząc w dalszym ciągu na swoje nowe odbicie. Idealnie doskonałe ciało. Szczupła, niewysoka. Bez jednego włoska na skórze, za to z pękami grubych, lekko falowanych włosów spadających na jego piersi. Po kilku minutach zdjął spodnie. Idealnie wygolone czekały na niego wargi sromowe.

    Ponownie – niewielkie muśnięcie sprawiło, iż poczuł przyjemny dreszcz na całym ciele.

    —-

    Poszedł do salonu.

    Wszystko wydawało się większe, lecz Adam był wystarczająco inteligenty aby wiedzieć, że to on stał się dużo mniejszy. Wcześniej był wysokim, czterdziestoletnim mężczyzną – teraz miał nieco ponad 160 centymetrów wzrostu.

    Usiadł na sofie i cały drżąc na ciele zaczął gorączkowo myśleć. Co się wydarzyło? Wczorajszy dzień niczym nie różnił się od poprzednich.

    Praca, jak zwykle z domu, zakupy, wieczór przy Xboxie, lampka wina i do łóżka.

     – To nie ma sensu… – Myślał na głos. Dopiero teraz zwrócił uwagę na swój wyjątkowo cienki głos. Brzmiał bardziej jak dwunastolatka niż dorosła kobieta. – Co tu się dzieje…? Co zrobić…? – Ponownie poraził go delikatny, dziewczęcy głos.

    Zamknął oczy.

    Zastanowił się co dalej? Iść do lekarza? Na policję? I co im powie?

    Nawet teraz, będąc w głębokim szoku, był zbyt rozsądny aby rozumieć, że nikt potraktuje poważnie dziewczyny która twierdzi że jeszcze wczoraj była mężczyzną.

    Nagła myśl przebiegła mu przez głowę.

    Pobiegł do szafy i wyciągnął schowany w spodniach portfel.

    “Adam Nowacki” – z dowodu spoglądała na niego dawna twarz. Jakikolwiek cud nie sprawił, że zmienił się w kobietę, nie zmienił jego tożsamości. Świat nadal spodziewał się Adama. Co oznaczało, że… Póki jest w tym ciele, jest nikim.

    Bez dowodu, bez identyfikacji, nie może zgłosić się na policję, ani do lekarza. Kto wie co by zrobili? Areszt, deportacja gdziekolwiek…? Nie, cokolwiek się stało jest zdany na siebie. Musi się dowiedzieć co zaszło i to odwrócić.

    Część 2  W nowym ciele

    Gorączkowo myślał co zrobić dalej.

    Najpierw praca – nie może się tak pokazać, a z drugiej strony nie chciał palić za sobą mostów. Równie dobrze jutro może stać się na powrót sobą.

    Na szczęście pracował zdalnie – być może uda się jakoś to ogarnąć, aby nikt się nie połapał… Ale nie dzisiaj.

    Otworzył szybko laptopa i wysłał prośbę o urlop, choć na dwa dni.

    Pierwszy szok zaczął mijać, pisząc na komputerze swoimi drobnymi dłońmi, patrząc na opaloną skórę i jasnoróżowe paznokcie poczuł lekkie… No właśnie – co? Zawsze kręciły go takie dłonie u kobiet. Delikatne, smukłe, seksowne. Teraz również ich widok sprawił iż podekscytował się lekko. Jednak szybko sprowadziła go na ziemię myś, że być może nigdy już nie przespać się z żadną kobietą.

    Że nie ma już penisa, którymi takie dłonie mogłyby się zająć.

    W tym momencie ciekawość zwyciężyła. Delikatnie dotknął swoją cipkę. Odczucia były o wiele bardziej intensywne niż w przypadku penisa. Każde dotknięcie porównać można było do bycia o krok o szczytowania. Adam poczuł iż robi się wilgotny. Ostrożnie wsunął palca i niemal eksplodował – nieomal spadł z krzesła. Nigdy nie doznał niczego tak intensywnego. Niesamowita fizyczna przyjemność przeplotła się z poczuciem winy. “Co robisz, jesteś facetem!!!” – umysł zdawał się krzyczeć.

    Po chwili opamiętania, stwierdził iż trzeba coś na siebie założyć.

    Zawartość jego szafy to przede wszystkim koszule, jednak obecnie jedyne co się sprawdziło to biała koszulka i jasne dżinsy. Koszulka niestety okazała się zbyt długa a zarazem zbyt opinająca w biuście, zaś spodnie o wiele za długie, nie było jednak innej opcji. Adam raz jeszcze obejrzał się w lustrze, i sam musiał przed sobą przyznać, że wygląda obłędnie. Nie miało znaczenia co miał na sobie – był najseksowniejszą dziewczyną jaką widział.

    Kiedy tak patrzał, uwagę jego przykuły usta – wyglądały na pomalowane na delikatny, lśniący róż – pasujący do paznokci, w dodatku były niezwykle błyszczące. Adam spróbował zetrzeć szminkę, lub chociaż błyszczyk, jednak na próżno. Nie był umalowany – po prostu został stworzony jako idealna kobieta. Dopiero teraz zauważył, iż piękne paznokcie również wyglądały tak idealnie, że zaczął wątpić czy są pomalowane, czy też mają taki naturalny odcień.

    – Cokolwiek sprawiło, że zmieniłem się w kobietę, sprawiło zarazem że wyglądam jak mokry sen każdego mężczyzny – powiedział swoim słodkim głosikiem. – Coś czuję, że będę przyciągał uwagę każdej napotkanej osoby.

    Minęła godzina.

    Godzina w trakcie której Adam próbował znaleźć oparcie w codziennej rutynie. Herbata, drobne śniadanie – wszystko wyglądało jak zwykle, a jednak było całkiem inne. Wszystko wydawało się większe – szafki były wyższe, ale też wszystko było o wiele cięższe, nawet zwykły kubek wydawał się warzyć trzy razy więcej… W połączeniu z ciągłym widokiem swoich dłoni, Adam poczuł się słaby, odsłonięty. Miał wrażenie, że każdy mógłby mu teraz wyrządzić krzywdę, a on nie byłby w stanie nawet się obronić tym wątłym ciałem.

    Wizja wyjścia na zewnątrz przerażała go.

    Długo rozważając, co może zrobić, stwierdził, że potrzebuje pomocy. A istniała tylko jedna osoba na której może polegać.

    Z Moniką rozwiedli się rok wcześniej. Po dziesięciu latach udanego małżeństwa informacja, że ona się dusi, spadła na Adama jak grom. Nie miał jednak siły na walkę. Rozstali się szybko, ona jeszcze przed rozwodem zamieszkała ze swoim nowym chłopakiem, Pawłem.

    Nie było jednak między nimi nienawiści – każde układało sobie życie po nowemu, utrzymywali jedynie zdawkowy kontakt, jednak Adam doskonale wiedział, że nikt nie zna go tak jak była żona, i pomimo rozwodu, jest ona jedyną osobą na której pomoc może liczyć. Już miał do niej zadzwonić, kiedy w ostatniej chwili przypomniał sobie o swoim głosie. Co miał jej powiedzieć?

    Wysłał zamiast tego wiadomość – “Cześć Moniko. Czy możesz do mnie przyjechać? Błagam, sytuacja jest naprawdę awaryjna, potrzebuję Twojej pomocy”.

    Zgodnie z przewidywaniami, była żona nie była zachwycona obrotem tą prośbą, jednak dała się przekonać.

    Niedługo później Adam usłyszał dzwonek do drzwi.

    Po otwarciu, Monika, trzydziesto pięcio letnia, bardzo przeciętnie wyglądająca kobieta weszła do środka, a zaraz za nią jej chłopak, Paweł.

    – Co on tu robi? – spytał zdezorientowany Adam.

    – A kim Ty przepraszam jesteś? – odpowiedziała pytaniem Monika, zazdrośnie i z nieukrywaną zawiścią przyglądająca się młodszej piękności. – Gdzie jest Adam. Prosił abym przyjechała, a teraz nawet nie raczy przyjść tu?

    – Monisio, zaraz Ci wszystko wyjaśnię, ale czy możemy porozmawiać na osobności?

    To zdanie wydawało się zezłościć kobitę.

    –  “Monisio”? Za kogo Ty się uważasz gówniaro. To że Adam sobie przygruchał jakąś młodą dupę, nie znaczy że jesteśmy koleżankami! – Niemal wykrzyczała na dobre już zezłoszczona. – To jest Paweł, mój facet. Nie wiem co się wydarzyło, ale nie mam przed nim sekretów. Więc jeśli chcesz mi coś powiedzieć, to mów przy nim.

     Adam nie był zachwycony obrotem sprawy.

    Pawła, owszem miał okazję już poznać i nie miał o nim zbyt dobrej opinii. Dużo młodszy od jego byłej, dwudziestokilkuletni mechanik, wydawał się Adamowi typowym karkiem. Ogolony na łyso, spędzający każdą wolną chwilę na siłowni, w dodatku obwieszony złotym łańcuchem. Totalny prostak. Adam nigdy nie rozumiał, co Monika w nim widziała. Nawet teraz bezczelnie patrzał na piersi i figurę Adama a na jego ustach pojawił się drwiący uśmiech.

    – No dalej mała, nie mamy czasu na podchody – wtrącił się do rozmowy.

    – Moniko, proszę, to naprawdę prywatna sprawa – błagał Adam.

    Cień irytacji przebiegł po twarzy kobiety.

    – Widzę, że tracimy tu czas. Powiedz Adamowi, żeby więcej się do mnie nie odzywał – wycedziła i odwróciła się w stronę wyjścia.

    W jednej chwili zrozumiał, że nie ma wyjścia…

    – To ja, Adam… – wyjąkał cicho zawstydzony swoimi słowami. Przeklęty cieniutki głosik. – Nie wiem co się stało, ale dziś obudziłem się jako kobieta – dodał.

    – O ja pierdolę – zaśmiał się Paweł. – Co tu się odpierdala. Co, wy sobie jakieś jaja z nas robicie?

    – Nie, naprawdę Monisia, pytaj o co chcesz – jest mnóstwo wspomnień o których wiemy tylko ty i ja… Błagam, musisz mi pomóc, nie mam się do kogo innego zwrócić.

    Była żona spojrzała na Pawła zdezorientowana. Ten, jak zwykle zaśmiał się szyderczo i wzruszył ramionami.

    – No dobra – pomyślała przez chwilę. – Pewnego wieczoru odbierałam Adama z lotniska i popsuło się auto. Co się stało?

    – Zapomniałaś wyłączyć świateł i rozładował się akumulator. Wezwaliśmy pomoc drogową i do naprawy przyjechał bardzo gruby facet. Śmiałaś się, że jeszcze trochę a do swojego auta nie wejdzie.

    – Ok… – Niepewnie spojrzała na stojącą przed nią dziewczynę. – Moja siostrzenica Marta. Jaka jest jej największa pasja?

    – Słoniki – zaśmiała się dziewczyna. – Kiedy bywaliśmy u nich, śmialiśmy się z ilości pluszaków i innych zabawek ze słonikami. Całe półki były nimi zastawione, a Twój brat się żalił, że młoda zażyczyła sobie wyjścia do cyrku aby zobaczyć tresowanego słonia

    Monika spoważniała. Spojrzała się zdziwiona na Adama.

    – “To naprawdę Ty…? To niemożliwe… Ale tak, to spojrzenie, sposób mówienia. Jak…

    – Nie wiem Monisio. Tak się dziś obudziłem. Musisz mi pomóc, proszę. Nie mam nawet dowodu osobistego, nie wiem co zrobić… Przyciągam uwagę tak wyglądając, a pierwsze lepsze wylegitymowanie przez policję skończy się tragedią. – Mówiąc to po policzku dziewczyny pociekły łzy. Całe emocje tłumione w ciągu poranka, nagle puściły.

    Chwilę niezręcznej ciszy przerwał śmiech Pawła.

    – O ja pierdołę. I się kutafon doigrał. A tak cwaniakować, jaki to bogaty nie jest, jak z góry patrzył. A teraz co – zatkało kakało?

    – Pawełku, proszę – spojrzała na niego Monika. – Jeśli to wszytko prawda, to on potrzebuje naszej pomocy, widzisz co się wydarzyło.

    – I jak niby mielibyśmy mu pomóc? – zezłościł się Paweł. – Wjebał się w gówno, niech teraz sam z niego wypływa.

    – Adam, czego oczekujesz od nas? – spytała się poważnie byłego męża.

    – Nie wiem – powiedział Adam przez łzy. Myślałem, że może mogłabyś ze mną zostać przez jakiś czas. Pomóc mi jakiś urzędowych sprawach. I w… Kobiecych też. Potrzebuję pomocy, rady. Czuję się taka bezsilna…. – I ponownie łzy pociekły mu po policzkach.

    – Nie ma kurwa mowy! – krzyknął Paweł. Miejsce Monisi jest przy mnie – Obiad sam się nie ugotuje

    Adam spojrzał zdumiony na byłą żonę… Jak ona – dumna i ambitna kobieta pozwalała na takie odzywki? Naprawdę gotuje mu obiadki? Co tu się dzieje. Monika odwróciła wzrok zawstydzona. I powiedziała cicho.

    – To może ty pojedź do nas. Na miejscu zobaczymy co dalej – zaproponowała. – I tak sam tu nic nie zdziałasz. – Spojrzała pytająco na Pawła. – Czy Adam może z nami chwilę pomieszkać?

    – Adam? Jaki Adam? – Zaśmiał się mężczyzna, patrząc bezczelnie na biust młodej dziewczyny. – Ja tu widzę małą kurewkę. Pozwolę Ci u nas przenocować, ale nie chcę już słyszeć o Adamie. Teraz będziesz… Ania.

    – Zwariowałeś, jaka Ania!? – odpowiedział Adam.

    – Nie to nie – ale to jest mój warunek. Nie będę się do dupy zwracał jak do faceta. – Albo jesteś Ania, albo idziemy sobie – powiedział odwracając się do wyjścia.

    – Proszę Adam, co Ci szkodzi – powiedziała błagalnie Monika do byłego męża . – Co ci za różnica jak się do ciebie zwracamy. Ty i tak wiesz kim jesteś, a jednak łatwiej będzie ogarnąć sytuację razem

    Adam opuścił głowę, myśląc intensywnie. Ten dzień nie przebiegał dobrze. Najpierw przebudzenie w ciele kobiety, a teraz jeszcze będzie musiał znosić upokorzenia od tego troglodyty. Widział jak się na nago patrzał. Na nią. Była teraz super atrakcyjną dziewczyną, a jednocześnie czuła się przerażona. Paweł zawsze przewyższał go wzrostem i mięśniami, ale teraz, wydawał się wręcz ogromny w porównaniu do jego nowego ciała.

    – Szkoda czasu, idziemy Monia, niech sobie sam radzi – rozkazał Paweł i nacisnął klamkę.

    – Nie, poczekaj – krzyknął Adam. – Zgoda, możesz mówić do mnie Ania. – powiedział wbijając wzrok w ziemię. Wiedział, że nie ma wyjścia – za nic nie chciał zostać sam w pustym mieszkaniu. Potrzebował teraz Moniki bardziej niż kiedykolwiek.

    – No I super – zaśmiał się zwycięsko Paweł. – To teraz się ładnie przedstawisz: “Jestem Ania, i chcę abyście traktowali mnie jak dziewczynę”.

    Adamowi ponownie łzy napłynęły do oczu, lecz wiedział, że nie ma wyboru. Poniżony, stwierdził, że to już i tak nie ma znaczenia… To tylko słowa.

    – Jestem Ania, i chcę abyście traktowali mnie jak dziewczynę.

    – No I pięknie. Dobra, idziemy laseczki – zarządził Paweł.

    Monika objęła wciąż płaczącą dziewczynę.

    – Chodźmy Ada… Aniu. Zaopiekuję się tobą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Kowalski
  • Weekendowy wypad czesc 2

    Po upojnej nocy poranek zaczęliśmy wspaniałym humorze , najpierw zjedliśmy śniadanie a później wzięliśmy wspólny prysznic . Pogoda była wspaniała więc postanowiliśmy przejść się po okolicy . Najpierw zeszliśmy nad jezioro , woda była cieplutko i bardzo czysta . Powiedziałem że przyjdziemy się wykąpać pod wieczór , a może coś się wydarzy hihi

    Odrzekła no może może zobaczymy.

    Wracając na górę spotkaliśmy jakiś ludzi , chłopak zawołał do nas hej co słychać.

    Podeszliśmy do nich się przywitać .

    Cześć jestem Marcin a to jest Kinga pokazując na brunetkę , a ta blondynka to Sandra i oczywiście nasz psiak Lizak kierując wzrok na wilczura .

    Dziewczyny były skromnie ubrane co przykuło moją uwagę , miały na sobie koszuleczki z tak dużym dekoltem że cycuszki prawie wypadały na zewnątrz i tak króciutkie miniówki że pod lekkim podmuchu wiatru było widać ich broszki . Kasia z kolei zapatrzyła się na Marcina który był bez koszulki z widocznym kaloryferem na brzuchu, przeciwsłonecznych okularach i wytatuowaną czaszka przebita nożem na klacie . Ręka jego z kolei była na pupci Kingi .

    Zapytali się czy wynajęliśmy ta duża wille. No tak , właśnie ten . A na jak długo przyjechaliśmy ?

    Na weekend w niedzielę wracamy do domu odpowiedziała Kasia.

    A to króciutko nie zdążycie się wyszaleć , my tu przyjeżdżamy przynajmniej na miesiąc i nieraz jest za mało czasu . Ale w takim razie zapraszamy do nas , wpadniecie wieczorkiem wypijemy parę drinków i sobie po gramy , mamy stół do bilarda .

    Wpadnijcie będzie fajnie.

    Ok zobaczymy mieliśmy co prawda jakieś plany na wieczór , ale pogadamy i się zdzwonimy .

    To super masz tu mój numer i czekamy na wiadomość.

    W drodze do domu postanowiliśmy że wpadniemy na 2-3 godzinki , bo mamy co robić wieczorem.

    Wróciliśmy do naszej willi i wrzuciliśmy coś na ruszt . Po jedzeniu przebraliśmy się i zeszliśmy nad jezioro . Woda była wspaniała pływaliśmy sobie wzdłuż pomostu i nagle Kasia stanęła popatrzyła w prawo lewo i zrzuciła z siebie staniczek , podpłynąłem do niej i zaczęliśmy się migdalić. A tu ktoś płynie w naszym kierunku skuterem wodnym , a za cypla wypłynął jakiś jacht więc skończyło się na całusach , wyszliśmy z wody i położyliśmy się na pomost i zaczęliśmy zbierać promienie słoneczne . Po paru minutach Kasia uniosła głowę i powiedziała że jeszcze nigdy nie opalała się nago , no oprócz solarium . Zrzuciliśmy dolne części garderoby i teraz promienie słoneczne docierały do całego naszego ciała. Ja oczywiście długo tak nie wytrzymałem leżenia bez ruchu przy tym wspaniałym nagim ciałku . Zacząłem paluszkiem jeździć po jej szyi i powoli zjeżdżałem w dół .

    Zatrzymałem się na cycuszkach i skupiłem się na suteczkach które zaczęły robić się twarde.

    Po czym zacząłem zjeżdżać niżej i zatrzymałem się na muszelce która była wilgotna i soczysta.

    Paluszki wchodziły w dziurkę coraz głębiej i głębiej, cipka zaczęła robić się bardziej różowiutka i jeszcze bardziej mokra . Zastąpiłem wtedy paluszki moim językiem , podłożyłem zwinięty ręcznik pod pupcię,,rozszerzyłem jej nogi i zbliżyłem się ustami do jej cipki . Zacząłem delikatnie muskać jej brzoskwinie , poczym między jej wargi wjechał mój język i zająłem się łechtaczka . Soczki z cipeczki zaczęły wypływać coraz mocniej i więcej , spijałem ten nektar żeby się nie zmarnował.

    Nie zapomniałam też o jej drugiej dziurce ,gdy mój języczek zajmował się tym ciasnym otworem dwa paluszki penetrowały w jej cipkę masując i uciskając punkt G i wtedy z jej brzoskwinki wystrzeliły jeszcze większą ilość soczków , a ona zaczęła jęczeć i się wić . O tak moja żmijko lubisz tak ?

    O taaakkk uwwiieelbbiiaaammm !

    Ooo taakk niee przestawwaajjj !!!

    Liż moją cipkę o tak wyciśnij z mojej brzoskwinki wszystkie soczki o taaakkk !

    I jak już byliśmy tak rozgrzani i napaleni na sobie , jak już chciałem wjechać kutasem w cipunię , znowu zaczęli podpływać w naszym kierunku jacyś wodniarze na skuterach i innych wodnych pojazdach .

    Kasia krzyknęła wtedy nieee tylko nie tooo , co oni tu robią .

    Chwyciła mnie jeszcze za penisa i całego wsadziła sobie do buzi że aż poczułem jej migdałki .

    Ale jestem napalona musimy dokończyć na górze. I ruszyliśmy w kierunku domku , a górka była strona. Gdy już wdrapaliśmy się do apartamentu postanowiłem zrobić po drinku i wskoczyć do jacuzzi i wtedy zadzwonił do Kasi telefon jakaś koleżanka czy tam ktoś . Gadała i gadała zdążyłem wypić zrobione dla nas drinki , no i całe to napięcie seksualne minęło .

    Widząc że to trochę potrwa poszedłem wziąć prysznic i się przygotować na wieczór.

    Między czasie Kasia skończyła rozmawiać i zaczęła się stroić na imprezkę , ja zrobiłem kawkę i otworzyłem ciasteczka żeby sobie umilić trochę czas czekając na żonkę.

    Rozmawialiśmy też jak się urwać od nich jakby było drętwo .

    Podeszliśmy do pobliskiego sklepu żeby nie przychodzić z pustymi rękami i kupiliśmy wino i whisky .

    Dotarliśmy na miejsce parę minut po dwudziestej , nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać, czy będziemy tylko my , czy będą tam jeszcze inni ich znajomi .

    Wchodząc do środka było zauważyć że ta willa jest na wysokim poziomie , sam salon był większy niż nie jedno całe mieszkanie i jeszcze na środku stał stół do bilarda naprawdę wszystko na wypasie.

    Postawiliśmy na stoliku przyniesiony alkohol ,a Kinga zapytała co chcemy do picia , mamy wino , piwo ,wódeczkę ,czy jakiegoś drinka . Poprosimy drinki . Może być Sex on the Beach powiedziała z uśmiechem , tak pewnie jeszcze takiego nie piliśmy .

    Ja właśnie skończyłam kurs barmański więc będziecie moimi myszkami doświadczalnymi rzekła z uśmiechem Kinga.

    Gdy Kinga przygotowywała nam napoje wyskokowe zauważyłem że na kolanach Marcina siedzi Sandra, a jak się poznawaliśmy to Marcin obejmował Kingę .

    Więc zapytałem Marcina jak to z wami jest jesteście razem , czy jedna z nich to koleżanka twojej dziewczyny .

    Marcin spojrzał na Sandrę i powiedział że oni we trójkę tak sobie żyją już od trzech lat . Razem mieszkają , razem pracują no i razem sypiają .

    To raczej niezbyt często spotykana sytuacja w Polsce ?

    Oj mylisz się , dużo ludzi tak żyje i jest nas coraz więcej. My na przykład znamy się już dziesięć lat razem studiowaliśmy , po studiach nasze drogi się rozeszły , ale jakoś tak się stało że trzy lata temu spotkaliśmy się na imprezie i zaczęliśmy rozmawiać przy piwku . Sandra wróciła z Wielkiej Brytanii i szukał lokum , Kinga co prawda była wtedy z kimś , ale chciała od niego odejść i tak zrobiła chyba potrzebowała jakiegoś bodźca , a ja akurat zarobiłem trochę grosza , miałem nowe duże mieszkanie więc zaprosiłem dziewczyny do siebie . Szukałem też zaufane osoby do pracy , bo otworzyłem swoją firmę zajmującą się projektowaniem stron internetowych , a że dziewczyny pracy potrzebowały i się na tym znały więc robimy to razem .

    A jak do tego doszło że poszliście krok dalej i jesteście w jakimś tam związku ?

    Hmm. Chyba po jakimś melanżu wróciliśmy , ale jakoś mieliśmy ochotę coś porobić i wtedy Sandra przyniosła najpierw skręta maryhy i sobie zapaliliśmy , a później wzięliśmy jeszcze ekstazi , te małe tabletki wprowadziły nas w taką euforię w taki nastrój że zaczęliśmy się całować masować lizać i pieścić , wylądowaliśmy w łóżku i było bosko . Rano to powtórzyliśmy oczywiście już bez używek i tak już jest jesteśmy razem , trzeba brać z życia ile się da ,no nie .

    Kinga przyniosła po następnym kolorowym drinku i zaczęliśmy grać w bilard . Atmosfera była naprawdę fajna , a czym więcej drinków wypiliśmy tym swobodniej się czuliśmy .

    I wtedy Marcin zapytał nas czy chcemy po małej tabletce ekstazi.

    Nie my nie takich rzeczy my nie bierzemy , alkohol na wystarczy .

    Ale nigdy nie braliście piguły ?

    Nie , nawet nie wiem jak się bym po tym czuła powiedziała Kasia.

    No to trzeba spróbować jak nie teraz to kiedy , nikt nie zmusza tylko proponuje .

    Spojrzeliśmy się na siebie , i co bierzemy ten jeden raz ?

    No ok możemy spróbować.

    Marcin przyniósł tabletki i powiedział nie ma co się bać my już parę razy braliśmy i nie mieliśmy żadnych skutków ubocznych , oczywiście nie wliczając tych pozytywnych , zobaczycie jak będzie fajnie.

    Wzięliśmy po tabletce popiliśmy Red Bullem . I jak wszystko w porządku nic się nie dzieje ?

    Na razie bez zmian .

    Włączyli wtedy jakieś lasery i muzę bardziej taką techno , po paru minutach zaczęło się robić jakoś inaczej . Wszystko zaczęło zwalniać , kolory zaczynały być bardziej kolorowe . Marcin Sandra i Kinga zaczęli tańczyć , my też wstaliśmy z kanapy przytuliliśmy się do siebie i zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki . Po pewnym czasie zauważyłem że gospodarze zaczynają gubić powoli ciuchy i zaczynają się do siebie dobierać. Wtedy Marcin rzekł żeby się nami nie przejmowali ,a jak to nie wasze klimaty to możemy sobie przejść do pokoju na pięterku . My nie zwracaliśmy zbytnio uwagi na nich byliśmy zajęci sobą .

    Po chwili zaczęliśmy się obmacywać i całować coraz bardziej i namiętniej , oparliśmy się o stół bilardowy i byliśmy w swoim świecie . Kasia szepnęła mi do ucha żebym ja zerżnął tu i teraz .

    I zaczęła się rozbierać , zdjęła koszule i rozpięła stanik potem zabrała się za moje spodnie .

    Wtedy podeszła Kinga i zaczęła całować cycuszki Kasi mówiąc ale masz cudowne i duże piersi , a ręką zaczęła masować mojego kutasa , czułem się trochę nieswojo ale nie chciałem tego okazywać . Chwilę później do stołu zbliżyli się Marcin i Sandra oni też byli już nago i się ostro lizali, wtedy Kasia zauważyła że ręką Kingi jest na moim fiucie spojrzała na mnie i się zdzirowato uśmiechnęła , odwróciła się do Sandry i Marcina chwyciła i go za kutasa . Powoli zaczęła schodzić coraz niżej i niżej chwyciła go w ustami , w tym samym czasie Kinga zajęła się moim penisem . Sandra z kolei położyła się pod Kasią i zaczęła lizać jej cipkę , mruczała i mówiła że uwielbia jak soczki wyciekają z cipeczki . W tych pozycjach byliśmy parę minut , wtedy podszedłem do Kasi chwyciłem ją za włosy i przyciągnąłem do siebie , oparłem o stół i zacząłem powoli wchodzić w jej cipkę . Byliśmy mega napaleni , wydawało się że muzyka jest coraz głośniej , światełka migotały coraz mocniej , byliśmy w swoim świecie nic i nikt nas w tym momencie nie interesowało . Obróciłem ja i zaczęłam posuwać od tyłu , Kasia wypięła się jeszcze mocniej kładąc cycuszki na stół i krzyczała mocniej , mocniej mnie pierdol mocniej i szybciej . Z każdą sekundą coraz bardziej byliśmy spoceni , po chwili splunąłem na rękę i nasmarowałem jej dupsko i zacząłem powoli wkładać rozpalonego kutasa czekając na reakcję . Krzyknęła wtedy wyruchaj mi dupsko o tak zerżnij mnie jak sukę , o tak jestem twoją i tylko twoja suczką .

    Ruszałem się jak nigdy dotąd posuwałem ja raz w cipkę raz w dupkę , zmieniałem dziureczki co chwileczkę . Spojrzałem na naszych gospodarzy oni byli już po finale a ja czułem że dzisiaj mogę jeszcze trochę wytrzymać i dać jeszcze dużo rozkoszy swojej ukochanej . Wtedy podeszła do nas Kinga i zapytała czy może dołączyć , odpowiedziałem że chcielibyśmy dokończyć sami , odpowiedziała ok nie przeszkadzam. Chwyciłem Kasię za rękę i ja ułożyłem na stole na plecach , uniosłem jej nogi do góry i wjechałem w cipkę i mocno zacząłem ją posuwać . Moja suczka głośno jęczała a jej brzoskwinka zaczęła tryskać soczkami tak obficie że po chwili byłem cały mokry od brzucha w dół , zmieniłem dziurkę i po paru ostrych ruchach zacząłem czuć że zaraz dojdę . Wyciągnąłem kutasa chcąc jeszcze trochę powstrzymać wystrzał , delikatnie po malutki wjechałem w cipkę, wchodziłem coraz głębiej i głębiej czułem jak koniuszkiem prącia uderzam o ściankę macicy . I już nie mogłem się powstrzymać i wystrzeliłem zalewając muszelkę , przenieśliśmy się wtedy na kanapę aby złapać oddech . Kinga zapytała czy coś do picia podać , a poprosimy coś zimnego najlepiej z lodówki , Kinga wyszła do kuchni a wtedy wszedł psiak i podszedł do Kasi i zaczął lizać jej cipkę , na początku myślała że to ja , ale jak się zorientowała to odskoczyła , a wtedy Sandra powiedziała że on lubi zlizywać spermę ,a językiem tak ci szparkę wyliżę jak żaden facet bo ma taki szorstki jęzor . No rzeczywiście jest inaczej ooo fak wow o tak mi rób o ja pierdole . Wylizał do ostatniej kropelki I po chwili Lizak podszedł do Sandry i zajął się jej cipką .

    Teraz to będziemy musieli kupić sobie takiego Lizaka , ma wspaniały jęzor . A ja ci nie wystarczam ? To będzie rezerwa jak byś się zmęczył hihi.

    Wypiliśmy jeszcze po drinku i powoli zaczęło z nas wychodzić ekstazi zaczęliśmy dochodzić do siebie . Spojrzałem na zegarek a tam 3.35 była więc się ubraliśmy podziękowaliśmy za imprezkę i ruszyliśmy do siebie.

    I tak zakończył się nam drugi dzień weekendowego wypadu , spędziliśmy go intensywnie i stosunkowo wspaniałe.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Vilkor09
  • Dziewczyna z Piwnicy

         Metaliczny brzęk łańcuchów sunących po betonowej podłodze w połączeniu z głośnym klekotem, jaki wywoływała korba wprawiona w ruch przez jej Pana, sprawiały, że przez nagie ciało dziewczyny przeleciały ciarki strachu, a w umyśle pojawiło się zwątpienie. Chwilę później poczuła, jak unosi się, tracąc grunt pod nogami, a ciężar jej ciała spoczywa na jej rękach. Nastąpiła nienaturalna cisza. Opaska na jej oczach nie pozwalała dostrzec co dzieje się wokół niej. Każda minuta niepewności co do jej losu sprawiała, że strach coraz bardziej się potęgował. Miała ochotę się odezwać, ale to prawo również zostało jej odebrane za sprawą knebla w ustach, po którym ściekała gęsta ślina wprost na jej jędrne piersi. W pomieszczeniu piwnicy, w którym wisiała przytwierdzona na łańcuchach do sufitu, wybrzmiały ciche jęki. Nagle poczuła ostre pieczenie na lewym pośladku, ból był nie do wytrzymania, to też z jej strun głosowych wydobył się przeciągły krzyk, tłumiony kneblem, a oczy od razu zaszkliły się jej pod powiekami. Magda momentalnie uświadomiła sobie, w jak trudniej sytuacji się znalazła i gorączkowo zaczęła się wiercić, próbując uniknąć kolejnej dawki potwornego bólu. Starania jednak poszły na marne. Pozycja, w jakiej się znalazła, nie dawały jej na to żadnych szans. Koleje uderzenie bata wylądowało na jej delikatnej pupie, a puste pomieszczenie po raz kolejny wypełniło się jej desperackim jękiem. Echo jej cierpienia odbijało się od pustych ścian, potęgując uczucie utraty kontroli na rzecz całkowitej władzy jej Pana.

     

    *****

         Ciało Magdy po kilkunastu bezlitosnych ciosach skórzanym batem pokryło się licznymi czerwonymi pręgami. Pupa, plecy, uda, a nawet jej pełne piersi, z których była tak bardzo dumna, pulsowały od bólu. Każdy fragment jej ciała krzyczał, że nie chce już więcej cierpienia. Magda jednak nie mogła nic na to poradzić. Dodatkowa za sprawą ciężaru, jaki spoczywał na jej rękach, mięśnie coraz bardziej zaczynały się męczyć, wywołując narastający ból. Masochistyczna osobowość Magdy sprawiła jednak, że pomimo tych wszelkich niedogodności po jej udach zaczęła spływać pierwsza kropla śluzu, zdradzająca jej podniecenie. Nie uszło to uwadze jej oprawcy. Na jej wargach sromowych wyładowała zniszczona ciężką pracą dłoń Pana, która zaczęła delikatnie ją pieścić. Pierwszy niespodziewany kontakt wywołał u dziewczyny gwałtowne wzdrygniecie, jednak szybko zaczęła odczuwać przyjemność, a pomieszczenie wypełniło się ponętnymi pomrukiwaniami. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo zrobiła się wilgotna. Tempo pieszczot zwiększało się z każdą minutą. Nagle do uszu Magdy wdarło się głośne brzęczenie wibratora, zwiastujące jeszcze większe nasilenie stymulacji jej cipki, znacznie zwiększając jej podniecenie. Zbliżenie z magiczną różdżką momentalnie sprawiło, że pomruki przerodziły się w głośne jęki, oddech przyspieszył, a jej umysł całkowicie zapomniał, o bólu jaki odczuwała przed chwilą, skupiając swoją uwagę na jej najbardziej czułym punkcie. Narastające mrowienie w okolicach krocza coraz bardziej zbliżało ją do osiągnięcia euforii, Magda wiła się z przyjemności i jęczała przeciągle. Jej Pan drugą ręką zaczął bawić się jej sutkami, wykręcając je brutalnie. Od nadmiaru bodźców, kręciło jej się w głowie. Wkrótce zmęczone ciało pogrążyło się w niekontrolowanych spazmach, a Magdę zalało uczucie ciepła i spełnienia. Po chwili uniesienia umysł szybko wrócił na właściwe tory i upomniał się o mięśniach rąk, które płonęły już żywym ogniem, na szczęście jej Pan zwolnił blokadę mechanizmu i dziewczyna wylądowała na ziemi, mając chwilę na odpoczynek.

    *****

         Magda była wyczerpana, jednak jej Pan nie miał zamiaru kończyć swojej zabawy, to też zaledwie piętnaście minut później znalazła się w zupełnie nowej pozycji, tym razem znacznie wygodniejszej, dalej jednak uniemożliwiającej jej jakikolwiek kontrolę. Drewniany dyby zatrzasneły się na jej szyi, jednocześnie unieruchamiając ręce. Tym razem na oczach nie miała opaski, a i knebel znikł. Jednak mimo to nie mogła dostrzec co dzieje się za jej plecami, a to właśnie tam znajdował się jej Pan. Potrafiła tylko usłyszeć jakieś trzaski i przekładanie przedmiotów, sugerujące, że jej Pan dalej się przygotowuję. Ukłucie bólu po raz kolejny ją zaskoczyło. Na jej obolałych pośladkach znowu wylądował bicz, tym razem jednak mogła dać upust cierpieniu, krzycząc głośno. To tylko zachęciło oprawcę do kontumacji i na jej pupę spadał cios za ciosem. Magda desperacko próbowała unikać chłosty, wymachując swoim tyłkiem na lewo i prawo jednak pole manewru było znikome a celność jej Pana niezawodna. Miała ochotę wykrzyczeć, by przestał, jednak wiedziała, że to tylko go rozzłości. Postanowiła więc dzielnie znosić ból, wiedząc, że jej cierpienie sprawia ogromną przyjemność Panu. Kiedy krzyki zamieniły się w naprawdę desperackie, a z oczu popłynęły liczne łzy, Pan w końcu się zlitował, odkładając bicz. Przeszedł do przodu przed jej twarz. Był nagi. Oczom Magdy ukazał się pokaźny żylasty penis, który znajdował się dokładnie na wysokości jej twarzy. Był tak blisko, że wyraźnie mogła poczuć jego zapach. Na komendę swojego Pana posłusznie otworzyła usta i poczuła, jak penis gwałtownie wsuwa się wprost do jej gardła. Dziewczyna zaczęła nierówną walkę o oddech, jednocześnie próbując powstrzymać krztuszenie się. Za sprawą drewnianego dyby była całkowicie unieruchomiona, więc nie mogła próbować uciekać przed ogromny kutasem. Kiedy jej pan wsuwał się naprawdę głęboko i przetrzymywał swoje przyrodzenie w tej pozycji, mogła tylko desperacko pukać dłonią w deskę, dając znać o potrzebie zaczerpnięcia powietrza. Trening jej umiejętności oralnych trwał w najlepsze, na podłodze zdążyła się już utworzyć pokaźna kałuża śliny. Przez głowę Magdy kilka razy przeszła myśl, że dłużej nie może, jednak jej Pan nie miał zamiaru przestawać, udowadniając jej, jak bardzo można przesunąć granicę tolerancji uległej. Wkrótce Pan przeszedł za jej plecy, a ciałem Magdy wstrząsnął dreszcz ekscytacji, że zaraz poczuje go w sobie. Spływający lubrykant pomiędzy jej pośladkami sugerował jednak, że tym razem poddany próbie zostanie jej odbyt. Była tak podniecona, że w tym momencie nawet taka forma penetracji mogła sprawić jej satysfakcje. Ogromny penis z pomocą lubrykanty z łatwością pokonał zwieracze Magdy, a pomieszczenie wypełniło się ponętnymi jękami. Jej tyłek regularnie był rozciągany różnymi przedmiotami, jednak dalej odczuwała intensywny przyjemny ból i całkowicie chłonęła tę chwilę. Nawet nie próbowała uciekać, wręcz przeciwnie, nabijała się na penisa, prowokując swojego Pana do jeszcze większej agresji. Do pełni szczęścia brakowało jej tylko pieszczot łechtaczki, jednak Pan nie była nią zainteresowany. Cipka pulsowała przyjemnym ciepłem, zachęcając do zabawy. Udami zaczęły spływać liczne krople śluzu, jednak na razie pozostawało jej tylko marzyć o stymulacji jej waginy, wszelkie błagania były surowo zabronione. Zamiast tego na jej tyłku wylądowała dłoń, pozostawiając kolejny czerwony ślad i przyjemny piekący ból. Głuche klaśnięcie odbiło się od pustych ścian piwnicy. Sapania jej Pana nakładały się z jej jęczeniem, były coraz bardziej intensywne i głośniejsze, wkrótce poczuła, jak penis wewnątrz niej pęcznieje i wypełnia ją spermą. Chwilę później w piwnicy została sama. Wyczerpana i upokorzona. Dodatkowo jej cipka domagała się atencji. Za sprawą wyciekającej z tyłka spermy, była niesamowicie mokra i podniecona, jednak wciąż była zakuta w duby, więc pozostało jej tylko czekać w ogromnej frustracji na powrót jej Pana.

    *****

         Brak zegarka czy nawet okien sprawiły, że dziewczyna straciła poczucie czasu. Miała wrażenie, jak by od wyjścia jej Pana minęły godziny. Dodatkowo pozycja, w jakiej była unieruchomiona, dawała jej się coraz bardziej w znaki. Miała ochotę się rozciągnąć i ulżyć zmęczonym mięśniom. Liczne ślady, które zostawił po sobie bat, wymagały rozmasowania. Nie mogła się też doczekać, by w końcu zainteresowano się jej cipką. Wpatrywała się w kałuże swoje śliny, wspominając, jak pieprzył ją w usta, myśli te nie pozwalały jej się uspokoić. W akcie desperacji przebierała nogami, zaciskała uda, próbując w jakikolwiek sposób sprawić sobie choć trochę przyjemności. Doskonale zdawała sobie sprawę, że tylko pogarsza swoją sytuację, bo nie zbliżyła się w ten sposób nawet troszeczkę do orgazmu, jednak nie mogła się powstrzymać. Echo jej pomrukiwań i stęknięć odbijało się od ścian. Prężyła się seksownie, nie zdając sobie sprawy, że jej frustracji od jakiegoś czasu przygląda się Pan, czerpiąc z tego ogromną satysfakcję. Podskoczyła gwałtownie w reakcji na dotyk dłoni jej Pana. Delikatny masaż kciukiem przyniósł dziewczynie upragnione mrowienie. Tak długie wyczekiwanie na pieszczoty, sprawiło, że zrobiła się niesamowicie czuła na dotyk. Jednak Pan droczył się z nią, starannie porcjując dawkę stymulacji, co chwilę przerywał i wsłuchiwał się, jak dziewczyna żałośnie skomle oraz wpatrywał, jak napina swoje mięśnie, by chwilę później zacząć od nowa, wolnymi okrężnymi ruchami masować jej łechtaczkę. Dziewczyna nie sądziła, że poziom jej frustracji może osiągnąć jeszcze wyższy poziom. Marzyła, by wszedł w nią i zerżnął ją niczym rasową sukę. Brzęczenie wibratora uświadomiło ją, że musi jeszcze cierpliwie poczekać na penetrację, nie miała jednak zamiaru narzekać. Przyjemnie pulsująca kuleczka wibratora zaczęła pieścić łechtaczkę. Umysł Magdy wypełnił się błogą przyjemnością. Zaledwie kilka minut stymulacji pozwoliło jej się zbliżyć do granicy szczytowania. Z ust dziewczyny wybrzmiewały głośne krzyki rozkoszy i kiedy była już przygotowana na upragniony orgazm, urządzenie się wyłączyło, zmuszając ją do walki o powstrzymanie zrujnowanego orgazmu. Podjęła desperacką próbę walki, wymachując tyłkiem, by otrzeć się ten jeszcze jeden raz o kulkę wibratora, ta jednak się oddaliła, pozostawiając Magdzie tylko potworną rozpacz. Miała dość, chciała za wszelką cenę osiągnąć orgazm, była w tym momencie w stanie zrobić wszystko.

    *****

         Magda leżała plecami na gładkim metalowym stole, jej kończyny były przytwierdzone stalowymi klamrami do blatu tak, że ciało tworzyło literę „X”, dzięki temu jej Pan miał dostęp do jej zdesperowanej cipki. Ta zmieniła kolor na intensywnie czerwony, była napuchnięta i wrzała od gorąca. W dłoni jej pana pojawiła się zapalona świeczka. Pierwsze krople gorącego wosku wylądowały na jej piersiach. Magda seksownie wygięła swoje ciało i syknęła jak wąż w reakcji na kontakt z rozgrzaną cieczą. Jej biust pokrył się warstwą wosku, tworząc gładką powłokę. Chwilę później podobny lost spotkał jej brzuch i uda by na końcu kilka kropel wosku spadło na jej waginę. Te ostatnie sprawiły, że zaczęła się szarpać i krzyczeć z bólu. Oczom Magdy ukazał się drewniany kij, na jego końcu zamocowane było lateksowe przyrodzenie. Jej Pan dumnie dzierżył swój oręż i rozprowadzał na nim lubrykant. Jej umysł zapłonął, nadeszła długo wyczekiwana chwila nagrody. Sztuczny członek masował jej wargi, zwiastując rychłą penetrację. Mruczała rozkosznie. Była gotowa na najbardziej brutalną zabawę, wręcz marzyła, by ją zarżnął tym kijem. Nie zawiodła się. Chłodny lateks wypełnił ją, sprawiając, że przez ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Tempo gwałtownie się zwiększało, tak samo, jak jej ciężki oddech. Z krtani Magdy wypadały głośne jęki rozkoszy. Krzyczała jak jej dobrze i prowokowała go do większej agresji. Wszystkie mięśnie jej drżały. Ból wywoływany tak bezlitosną penetracją dopełniał ją w stanie ekstazy. Poczuła narastające mrowienie w podbrzuszu, uniosła biodra, wyginając swoje ciało w łuk i całkowicie odleciała, oddając się euforii, jakiej w życiu jeszcze nie przeżyła. Opadła na stół i podziękowała swojemu Panu, próbując uspokoić oddech. Leżała tak dłuższą chwilę wciąż unieruchomiona, wkrótce zmęczenie wywołane tak intensywnym dniem sprawiło, że jej oczy zaczęły się zamykać i zapadła w sen. Kiedy się obudziła, zdała sobie sprawę, że wylądowała w swojej klatce. Stalowe ciasne więzienie było jej miejscem odpoczynku, jej Pan zamykał ją tam na noc, by jeszcze bardziej ją upokorzyć. W jakiś pokręcony sposób ją to kręciło. Była uległa dwadzieścia cztery godziny na dobę. Cała jej życie zależało tylko i wyłącznie od kaprysów jej oprawcy. Leżała tak naga w mało wygodnej pozycji, masturbując się godzinami i oczekując kolejnego ekscytującego dnia w piwnicy swojego Pana.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonim5535

    Zapraszam do zapoznania się z innymi opowiadaniami na moim profilu. Daj znać co myślisz o tym.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 85. – Blizniacze kolezanki

    W naszej szkole są takie dwie laski. Są bliźniaczkami. Lila ma długie czarne włosy, a Lola krótkie tego samego koloru. Dziewczyny ubierały się identycznie. Biała kurteczka, a pod nią czarna zwiewna sukienka do połowy uda. Do tego białe trampki. Jednak można było je odróżnić nie tylko przez wzgląd na włosy czy ubiór. Lila była bardziej spokojna, a Lola to było niezłe ziółko. Obie dziewczyny nie za bardzo za nami przepadały. Kiedyś jedna wkręciła mnie, że druga na mnie leci. Zrobiły mnie wtedy obie w wała. Jednak ja z Dylanem, często jak nam się udaje podglądamy je. Czy to pod prysznicem szkolnym, czy nawet w czasie lekcji jak teraz.

    – No to jak stary. – mówił szeptem Dylan.

    – No zobaczmy. –

    Udaje teraz że niby mi coś upada na ziemię. Wychodzę z ławki, schylam się i wtedy udaje mi się zajrzeć pod sukienkę Lily. Siedzą obie w ławce, niedaleko nas. Lila miała ładne czerwone majtki. Dziewczyny może i były wredne, za to ich dupy były zajebiste. Wróciłem na swoje miejsce.

    – I co? – spytał Dylan.

    – Czerwone. Ładne.

    – Nice. Dobra teraz ja.

    Dylan miał inną metodę. Czekał aż nauczycielka odwróci się do tablicy, rozglądał się czy nikt nie patrzy i wtedy delikatnie podnosił sukienkę Loli, zaglądając pod nią. Większy ryzykant z niego niż ja.
    Gdy to zrobił mogliśmy zobaczyć, że Lola nie miała majtek na sobie i zobaczyliśmy jej krągły tyłek. Aż nam się oczy zaświeciły. Jednak wtedy Lola to zauważyła, i szybko odkręciła się w naszą stronę. Była zła.

    – Ej, co jest!? – wtedy uderzyła z liścia Dylana. Ten złapał się za twarz. Jej siostra odwróciła się.

    – Fajny tyłek. – powiedziałem, na co Lila mnie uderzyła.

    Tak samo jak jej siostra. Złapałem się za policzek. Nauczycielka spojrzała na nas groźnie.

    – Co tu się dzieje?

    – Proszę pani, to straszni zboczeńcy. Zaglądają nam pod sukienki. – mówiła Lola wskazując na nas

    – Nieprawda. One nas uderzyły bez powodu. – tłumaczyłem się, licząc na to, że mi uwierzą. Cała klasa wybuchła śmiechem, a nauczycielka była czerwona jak burak ze złości.

    – Dobra, dość tego! Wasza czwórka do dyrektora. Natychmiast! – powiedziała nauczycielka, a my wstaliśmy z ławek i opuściliśmy klasę udając się do gabinetu dyrektora. Dziewczyny były na nas wkurzone.

    Dyrektor kazał nam zostać dwie godziny po lekcjach w szkole. Siedzieliśmy w klasie. Ja, Dylan i te dwie dziewczyny. Pilnował nas woźny. Jednak znając go ten miał na nas bardzo wywalone. Szczerze miał gdzieś swoją robotę. Po jakimś czasie stwierdził, że wychodzi na papierosy, ale tak naprawdę to pewnie szedł do kantorka. On już taki był. Zamknął salę, żebyśmy przypadkiem nie uciekli. Także teraz zostaliśmy tylko my.

    – Zadowoleni jesteście kretyni?! Przez was zostałyśmy dłużej. – mówiła Lola.

    – Przez nas? – zaczął Dylan. – To ty nie masz nic pod spodem.

    – Mogłeś tam nie zaglądać. – powiedziała Lila.

    – Same nas prowokowałyście. To wasza wina. – odpowiedziałem.

    – Słyszałaś to, Lola. To nie nasza wina że jesteście napalonymi pojebami. – mówiła Lila.

    – Dobra, dajcie już spokój, dziewczyny. Już odbywamy karę. – powiedział Dylan.

    – To nie wystarczy. Żeby było fair, musicie coś zrobić. – mówiła Lola patrząc na nas przelotnie. Lila spojrzała na siostrę ze zdziwieniem.

    – Niby co? – spytałem.

    – Widzieliście mój tyłek. To aby było fair musimy zobaczyć, któregoś fiuta. – powiedziała z uśmiechem Lola.

    – Coś ty znowu wymyśliła? – spytała Lila.

    Nie mogłem uwierzyć, w to co słyszę. No po prostu zajebisty pomysł. To sarkazm oczywiście. Nie będę pokazywał chuja, aby przepraszać.

    – Chyba żartujesz, my…Dylan co ty robisz? – spytałem, gdy Dylan zdjął swoje spodnie i gacie pokazując swojego nabrzmiałego już długiego fiuta.

    – No co…mi to pasuje. – odpowiedział.

    – O raju…zobacz Lila jaki długi. – mówiła Lola.

    Wtedy Lola podeszła do niego klękając przy penisie, a następnie biorąc go do ust. Zaczęła mu ssać.

    – O kurwa…tak jest… – jęczał Dylan.

    – Kurwa, nie wierzę. – zaczęła Lila, jednak potem zagryzając wargę spojrzała na mnie. – A z resztą, co mi tam.

    Wtedy podeszła do mnie i tak samo jak siostra klęknęła przede mną. Szybko dorwała się do spodni i wyjęła mojego fiuta. Był również w pełnym wzwodzie. Za chwilę wzięła go do ust. Zaczęła poruszać głową w górę i w dół dając mi przyjemność. W sumie jebać to. Chcą się ruchać. Jestem tego pewny.

    – Ale dobry…możemy wam darować, jeżeli nas dobrze wyruchacie. – powiedziała Lila. Podobno to ta grzeczniejsza. – Co ty na to Lola?

    Jej siostra lizała jaja Dylanowi.

    – Zgadzam się. Może być chłopaki?

    – Mnie nie musicie przekonywać. Alan?

    – Nie odmawiam dobrego ruchania. – odpowiedziałem.

    Dziewczyny klęczały przy naszych fiutach i każda obciągała swojemu partnerowi. Lola obciągała Dylanowi z niezwykłą wprawą. Widziałem jak teraz zaczęła wkładać go całkiem do ust.

    – Och…tak… – jęczał Dylan.

    Lila za to nadal lizała mojego. Delikatnie ssała i pieściła go językiem. Jej dotyk był obłędny. Zaczęła wchodzić ustami coraz głębiej. Poruszała delikatnie głową masując ręka nasadę penisa. Jeszcze raz wyjęła go ze swoich ust i lizała główkę.

    – Mmmm…

    – Dobrze…mówiłaś że chcesz się jebać…więc chodź…

    Wtedy wziąłem ją za rękę i zaprowadziłem do stolika. Wtedy ona zdjęła swoje rzeczy. Była już całkiem naga, zostawiając jedynie skarpetki w paski i trampki. Ja zdjąłem spodnie z gaciami. Usiadłem na stoliku a ona usiadła na mnie okrakiem i wsunęła kutasa do cipy.

    Po chwili Lola poruszała już głową w górę i w dół po penisie Dylana. On trzymał jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa. Nagle wyciągnęła go z ust.

    – Chodź napaleńcu…dołączmy do nich.

    – Z chęcią.

    Powiedział kumpel po czym razem przyszli i zajęli stolik obok nas. Zrobili to samo co my, Dylan usiadł na stoliku, a Lola usiadła na jego fiucie. Przedtem rozebrali się ze swoich rzeczy. Lola tak jak siostra zostawiła na sobie jedynie skarpetki w paski i trampki. Za to mój kumpel zdjął z siebie wszystko będąc całkiem nagi. Zauważyłem też różnice między nimi w tym że Lola ma kolczyk na łechtaczce i jest ogolona. Lila ma małe włoski.

    – Ooooogghh… – jęknęła Lola czując chuja Dylana w cipie.

    Zaczęło się wspólne jebanie na jeźdźca. Lola zaczęła skakać na kutasie Dylana, za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Z werwą nabijała swoją dupę na jego kutasa. Chciała dobić nią do samego końca. Było jej dobrze.

    W tym samym czasie mnie ujeżdżała Lila. Z jej cipką na moim fiucie było mi niesamowicie dobrze. Wypełniałem ją całkowicie. Jej też się to podobało. Zaczęła skakać na moim kutasie, a ja dobijałem nim do końca. Trudno było jej się opanować. Jęczała z rozkoszy.

    – Ooogghh….oooo – mówiła w spazmach rozkoszy.

    Po jakimś czasie takiego jebania, odezwała się Lola.

    – Dobra…oooghhh…to może zamiana partnerów. – powiedziała jęcząc.

    – Czemu nie….ooooooggghhhh…teraz ja chcę spróbować tego długiego. – dodała Lila.

    – Ja za to mam grubszego, suczki – powiedziałem.

    – Z chęcią sprawdzę. – powiedziała Lola.

    Wtedy zeszły z naszych kutasów i zamieniły się. Lola usiadła okrakiem tym razem tyłem do mnie, po czym ja umieściłem fiuta w jej cipie. Od razu zacząłem ją ostro pieprzyć. Jej cipka była tak samo ciasna jak jej siostry

    W tym czasie Lila ujeżdżała na jeźdźca mojego kumpla. Tak samo jak u mnie skakała po jego fiucie. Widziałam jak jego długość fiuta jej odpowiada.

    – Ohhh…identycznie ciasna. – powiedział Dylan.

    Lila pocierała się po cipce i dodatkowo dotykała po piersiach.
    Po czasie obie zeszły z nas, by połknąć nasze kutasy. Lila obciągała Dylanowi, a Lola mnie. Jej usta były cudowne. Wyprawiały cuda z moim fiutem. Oblizała potem usta, a Lila jeszcze ssała i po jakimś czasie wypuściła kutasa z ust.

    Po czasie znowu zmieniliśmy się. Wstałem ze stolika i oparłem Lilę o niego gdy wypięła się w moją stronę tyłem. Zacząłem ją jebać na pieska, w tym czasie gdy jej siostra oparła się o stolik, a Dylan podniósł jej jedną nogę do góry, mając dostęp do cipki. Zaczął ją posuwać pieszcząc też jej cycki.

    – Och dziewczyny…od dawna tego pragnęliśmy… – mówił Dylan.

    – Domyślamy się…oooohhhh – odpowiedziała Lila.

    Potem już nie mogły nic powiedzieć ponieważ ogarniał je orgazm. Prąd przeszedł przez ciało Lily. Jej siostra tak samo trzęsła się przy Dylanie. Kiedy to ustało, razem wyszliśmy z nich i położyliśmy na stolikach. Pewnie sądziły że to koniec jednak bardzo się myliły. Teraz zaczęliśmy je naprawdę rżnąć. Ich nogi były na naszych barkach. Każde pchnięcie czuły z niezwykłą rozkoszą.

    Po jakimś czasie w końcu z nich wyszłyśmy i pochyliliśmy się nad partnerkami. Ona zaczęły nam walić. Wtedy wiedziałyśmy że jesteśmy już blisko.

    W końcu obydwie wzięły nasze chuje do ust, a my spuściliśmy się do środka. Biała ciecz spłynęła do ich gardeł. Jako bliźniaczki widać że są zsynchronizowane. Połknęły naszą spermę, pokazując nam języki.

    – O matko…to było niezłe. – powiedziałem.

    Wtedy razem wszyscy zaczęliśmy się ubierać

    – Byłyście świetne dziewczyny…dobrze było was ruchać. – powiedział Dylan.

    – Wy także byliście świetni. – pocałowała Lola, Dylana w policzek. A następnie mnie.

    – Myślę że jesteśmy kwita. – powiedziałem.

    – Możemy tak uznać. – zaczęła Lila.

    – Ale jeszcze to kiedyś powtórzymy. – powiedziała Lola.

    – Na pewno. – powiedział Dylan. To dopiero napaleniec.

    Przytaknęliśmy na to i wróciliśmy do swoich miejsc. Gdy po jakimś czasie wrócił woźny, kazał nam spadać do domów. Gdy wyszliśmy jeszcze wzięliśmy od siebie numery. Siedzenie w kozie nie jest złe. Nawet jak ochrzan za to dostanę w domu…to było warto.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris