Wy też tak macie, że wyobrażacie sobie niestworzone sceny z życia erotycznego i aż robicie się mokre na samą myśl o nich? Ja tak mam. Jestem Ala i moja wyobraźnia płata mi takie figle, że często chodzę w mokrych majtkach. Odkąd rozstałam się z Wiktorem nie mogę przestać myśleć o tych sprawach. Wiktor był za pospolity a o urozmaiceniu seksu mogłam tylko pomarzyć. Raz w zatłoczonym tramwaju złapałam go za ptaka tak by nikt nie widział a on mało mnie z niego nie wypchnął. W domu dwa dni robił mi wyrzuty. W końcu się rozstaliśmy. Marzyłam o mężczyźnie, przy którym będę mogła otwarcie mówić na co mam ochotę. Przy którym będę mogła spełniać swoje fantazje. Mijając na ulicy ludzi wyobrażałam sobie, że w bramie kamienicy obciągam młodemu chłopakowi a on spuszcza mi się na twarz. Albo mając związane ręce na plecach muszę wylizać cipkę jakiejś kobiety, która minutę temu odbyła stosunek i ma w sobie jego spermę. Ile ja bym dała, by któreś z tych marzeń się spełniło. W te wakacje pojechałam do rodziców. Mieszkają na Warmii nad jeziorem. W sezonie jest tam pełno ludzi. Spałam do późna a potem szłam nad jezioro. Z dala od plaży, gdzie opalały się mamuśki, które nie zwracały uwagi na swoje rozwrzeszczane potomstwo. Rozłożyłam koc przy trzcinie i wystawiłam ciało do słońca ściągając stanik. Nikt nie mógł mnie widzieć nawet z drugiego końca jeziora. Tą miejscówkę pokazał mi tata mówiąc, że tu przychodził z mamą pobaraszkować. Musiałam przysnąć bo nie usłyszałam jak ktoś podszedł i jak zza światów usłyszałam damski głos. – Nie równo się opalisz. Zdejmij te majtki. Odruchowo zasłoniłam piersi ręką a drugą zasłaniając oczy od słońca spojrzałam w kierunku kobiety. Siedziała blisko mnie na swoim kocu zupełnie naga. Na pierwszy rzut oka jakieś 30 lat. Musiała niedawno przyjść bo na ciele nie miała jeszcze śladów opalania. – Dzień dobry. Nie słyszałam jak pani podeszła. – Przepraszam, że obudziłam. Przyszłam tu bo tu nie ma dzieciaków. Mogę spokojnie spędzić czas ze swoim niewolnikiem. – Ze swoim kim? Myślałam, że się przesłyszałam ale zaraz zobaczyłam jakieś 5m od niej leżącego mężczyznę. On również był zupełnie nagi. – Niewolnikiem. Jest do mojej dyspozycji jeszcze tydzień. Potem go oddaje. Ma spełniać absolutnie wszystkie moje zachcianki. By pokazać mi, że ma władzę nad nim przywołała go do siebie. On natychmiast stanął przed swoją panią. Pod dłonią, którą zasłaniałam piersi poczułam jak sztywnieją mi sutki. Czułam jak rośnie podniecenie. – Absolutnie wszystkie? Dopiero teraz dostrzegłam, że niewolnik ma związane jakaś wstążką jajka. Stał cały czas nieruchomo z opuszczoną głową. Kobieta rozejrzała się i skinęła ręką na niego w geście przywołania go do siebie. Stanął pół metra od niej i założył ręce za płacy. Ta sięgnęła do jego członka i zsunęła mu napletek z główki. Potem zgarnęła z ziemi troszkę piachu i zaczęła pocierać jego żołądź. Jego mina wyrażała silne podrażnienie i grymas bólu ale się nie ruszył. Kobieta odwróciła się do mnie. – Życzysz sobie by się spuścił na twoje stopy? Zdębiałam. Moja głowa wbrew mnie intensywnie wymyślała swoje scenariusze. Najchętniej to bym się nadziała na tego kutasa. Plama na moich majtkach robiła się coraz większa. – A może chcesz mu się wysiusiać do buzi? Przestałam już się zasłaniać bo to nie miało sensu i tak moje ciało wykazywali silne podniecenie. Mimowolnie sięgnęłam do swojego krocza. – Zostaw. On to załatwi. Wydaj mu tylko polecenie. Kobieta lekko uśmiechnęła się do mnie. – Naprawdę mogę? Jak mam się do niego zwracać? – Nijak. Wydaj mu polecenie. Próbując zachować jak najwięcej powagi zwróciłam się w jego kierunku. – Cipka mnie swędzi. Wyliż mi ją dokładnie. Chce się spuścić w twoje usta. Niewolnik spojrzał na swoją panią i ujrzawszy skinienie głowy na znak zgody natychmiast klęknął przede mną. Z siłą atlety jakbym nic nie ważyła ustawił mnie w pozycji na pieska i wsunął się pode mnie. Zdjął ze mnie majtki i zabrał się za intensywne lizanie mojej ociekającej już cipki. Jak on cudownie mnie pieścił! Ssał i gryzł mnie po wargach i łechtaczce. Językiem wwiercał się do środka. Wspomagał się palcami i doprowadzał moje ciało do szaleństwa. Jęczałam i czułam , że za chwilę eksploduję. Spojrzałam na kobietę i zobaczyłam jak wali mu konia jednocześnie drażni nabrzmiałe związane wstążką worek. Przycisnęłam swoją cipkę do jego ust i eksplodowałam zalewając jego całą twarz, szyję i tors. Wysunął się spode mnie i stanął na przeciwko swojej pani. – Widzę, że ci się podobało. – Podobało!? To było coś fantastycznego. Też bym chciała takiego niewolnika. Półprzytomna usiadłam na swoim kocu. Jakbym paliła to właśnie był by ten moment na papierosa. – Nie stać cię na taki luksus. Teraz musisz się jakoś odwdzięczyć. Nie sądziłaś chyba, że spuścisz mu się sinusy za darmo. Zdębiałam. Myślałam, że źle słyszę. Jednak w tym momencie mogłam nawet jej wylizać, jemu obciągnąć lub nawet dać mu dupy. Zrobiłabym wszystko. – Co mam dla pani zrobić? Kobieta przez chwilę patrzyła na taflę jeziora. – Nawilż pani obficie drugą dziurkę. Dziś poznasz moje serce i pozwalam ci spuścić się jej do dupy. Zwróciła się do niewolnika, który natychmiast zabrał się za ślinienie i obfite nawilżanie mojego anusa. – Jak to? Ja nie jestem pani niewolnicą. – Od teraz jesteś i zrobisz co ci każe. Masz cały czas patrzeć mi w oczy a dla mojej satysfakcji jego worek zostanie uwolniony a kutas będzie w piachu dla silniejszych wrażeń. – Nie! – Zamknij mordę i wystaw dupę. Kobieta nabrała napluła na swoją dłoń i sięgnęła do kutasa niewolnika. Potem zgarnęła piach z ziemi i ponownie chwyciła za jego główkę. Odwiązała wstążkę z worka. Niewolnik klęknął za mną i przystawił szorstkiego kutasa do mojego anusa. Zaczął napierać co sprawiało mi ból. – Rżnij jej dupę !!! Krzyknęła do niego a sama patrzyła raz na mnie raz na niego. Mężczyzna z dużą siłą zaczął wdzierać się do środka. Bolało jak cholera. Zwieracze ustąpiły pod naporem i po chwili był we mnie po samą nasadę. Teraz dopiero zaczęła się jazda. Trzymając mnie za biodra w silnym uścisku wbijał się we mnie i wychodził do końca. Ponownie z całej siły dobijał do końca i tak non stop. Dopiero po pewnym czasie ten cały ból przerodził się w rozkosz. Ze łzami w oczach patrzyłam na kobietę, która czerpała satysfakcję z przedstawienia masując sobie łechtaczkę. Położyła rękę na mojej głowie i kierowała moją twarz do swojej cipki. – Pij! Gdy moje usta zaczęły ssać jej łechtaczkę ona mocno docisnęła moją głowę do krocza i zaczęła oddawać mocz idealnie w moje usta. Zaskoczyła mnie tym bardzo i chciałam odwrócić głowę ale nie pozwoliła mi na to. Ciepły strumień wypełniał każdy centymetr mojej buzi. – Pij powiedziałam !!! Zaczęłam przełykać urynę ale strumień był ostry i część wylewała mi się bokami. Jednocześnie poczułam jak niewolnik wypełnia moją dupkę potężną dawką ciepłej spermy sapiąc przy tym głośno. Zostałam wypełniona po obu końcach po brzegi. Zdziwiłam się, że nie miałam odruchu wymiotnego. Niewolnik wyszedł ze mnie i natychmiast staną przy swojej pani z ociekającym kutasem. – Teraz jeszcze obliż mu pałę do ostatniej kropli. Wydała mi polecenie, które wykonałam już bez żadnych sprzeciwów. Tak naprawdę odczułam dużą przyjemność z tego gwałtu mojego ciała. Bardzo dokładnie obciągnęłam mu jeszcze nadziewając się ustami na niego głęboko. Doszedł ponownie i wszystko połknęłam. Sutki mi niezmiennie sterczały i cipka na nowo była mokra. – Odejdź. Zostaw nas. Zaraz wracamy do domu. Zwróciła się do niewolnika. – A ty masz przyjść jutro w to miejsce a jak się nie zjawisz w południe to my przyjdziemy do twoich rodziców. – Ale skąd… Nie zdążyłam zadać pytania bo natychmiast zostałam przez nią spoliczkowana i mocno wykręciła mi sutek aż zapiszczałam. Zerżnięta musiałam odpocząć. Położyłam się na kocu i jeszcze ciężko oddychałam gdy pani w asyście niewolnika oddaliła się. Na koc wylewała się ze mnie cała zawartość mojego anusa tworząc dużą mokra plamę mieszanki spermy i piachu. Leżałam tak jeszcze jakiś czas rozmyślając o całej tej scenie. Pewnie, że jutro przyjdę. Spełnię każde jej życzenie.
Author: admin
-
Wakacje u rodzicow.
Tytus deZoo -
Pani doktor M
PANI DOKTOR M.
/ cykl seks i medycyna/
Któregoś wieczora po intymności Pani ze Swoją suczką leżałam obok Pani na kanapce. Czułam jak sperma Pani powoli wyciska się z mojej cipki w dupce. To takie rozkoszne i kochane mieć soczek Pani w sobie myślałam szczęśliwa ssąc obrzmiały mlekiem cycek Pani. Pani, specjalnie dla mnie, bierze środki na wydzielanie mleka. Jestem pewna, że mało, która Pani robi to dla swojej suki. Mrucząc i ciągnąc trykałam noskiem wielki cycek. To podniecało Panią oraz w jakiś sposób powodowało, że mleko lepiej płynęło. Było bardzo pożywne, jak to mleko z cycka, więc jestem tu i tam zaokrąglona. Szczególnie dupcie mam wielką od tego. Było cudownie. Widziałam jak pani rozkosznie się wygina i mruczy głaszcząc mnie po ciele. Ssałam sutka powoli, mocno jednocześnie ręką masowała sztywny lepki kutas Pani. Był olbrzymi, zakręcony do góry z wielką głową bez skóry.
– Mariolko, znasz moją bliską przyjaciółkę Panią doktor M? – Spytała Pani
– Tak, Pani, suczka zna Panią doktor M. – odpowiedziałam zaniepokojona.
Moja Pani i Pani Doktor M. były bliskimi przyjaciółkami. A powiedziałabym raczej nawet bardzo bliskimi. Tak za bardzo nie przepadałam za tym, co robi. To znaczy za rodzajem seksu, jaki preferuje. Jest to seks z rodzaju BDSM medycznego. Nie byłam jeszcze nigdy w gabinecie u Pani Doktor, choć kilka razy w trakcie jak mnie ruchała, w trakcie spotkań z Panią czy gdzieś na przyjęciu, swoim olbrzymim kutasem, to wspominała, że chętnie by się mną zajęła bliżej.
– To dobrze. Dwa dni temu Pani doktor poprosiła mnie o ciebie na weekend. Chciałaby ciebie dokładnie przebadać. Tak się składa, że mam pewną sprawę do Pani doktor i jest to mi bardzo na rękę, dlatego się zgodziłam. Ponadto wiem, że znasz dobrze każdy rodzaj seksu i jesteś bardzo odporna na bolesny dyskomfort, więc dasz radę. Dodatkowo postawiłam warunki, których ona przyrzekła dotrzymać. Tak, tak wiem, że nie lubisz BDSM. Dosyć miałaś już tego na początku twej drogi. Jak wiesz ja też nie lubię ciebie poddawać temu rodzajowi seksu. Czasem jednak jestem zmuszona odstąpić od zasad. Pojedziesz, więc. Pewnie wiesz, że Pani doktor stosuje medyczne BDSM. W piątek przyjedzie po ciebie jej pielęgniarka i zabierze do domu Pani doktor. – Mówiła Moja Pani głosem nieznoszącym sprzeciwu.
Zawsze tak mówiła, gdy robiła coś bardzo niechętnie. Wiedziałam wtedy, że nie ma odwołania i tak się stanie.
– Tak, Pani, suczka wykona wszystko jak najlepiej z najwyższym zaangażowaniem. Nie przyniesie Pani wstydu. – Powiedziałam łamiącym się głosem.
– Wiem, wiem skarbie. Nie mam innej możliwości. Potem wynagrodzę ci wszystko. Przytul się do mnie. Possij jeszcze cycunie to cię uspokoi. – Powiedziała
Przytuliłam się do jej cycka i ciała. Powoli ciepłe mleko mnie uspokoiło. Zasnęłam z sutkiem w ustach. Moja Kochana Pani leżała cierpliwie nie budząc mnie.
W piątek rano zaczęły się przygotowania. Już nie było seksu. Najpierw śniadanie. Potem w łazience Pani dokładnie mnie kąpała. Następnie miałam serię dużych lewatyw. Leżałam na leżance i krzyczałam a wielki brzuch leżał obok. Po napełnieniu Pani przez 15 minut masowała mi go potem pędziłam na sedes. Cały czas miałam założony cewnik do pęcherza. Na koniec czysta ze wszystkich stron przeszłam pomyślnie końcową kontrolę Pani. Owszem w trakcie były śmiechy-chichi jak zwykle, ale wyraźnie czuło się napięcie. Siedziałam przed lustrem a Pani delikatnie rozczesywała moje czarne, długie, błyszczące loki. Umalowała mnie ślicznie, ale tak delikatnie. Nie tak jak zwykle, gdy gdzieś idziemy. Ubierać się nie kazała. Jedynie pończoszki i pas oraz obroża skórzana na szyję ze smyczą. Na ciało narzuciłam różowy szlafroczek. Pani pozwoliła mi na wszystko, co chciałam. Tuliłam się do Pani bez przerwy. Nawet Pani zrobiła to, co bardzo lubię. Siadła na krześle w rozkroku wystawiając kutasa a cycki przewiesiła przez oparcie. Wielkie pełne mleka worki z grubymi sutkami wisiały ciężko w dół. Najpierw umiejętnie ustami obciągnęłam kutasa Pani. Wytrysk był bardzo potężny, taki jakiś inny. Pani też była podenerwowana tym, że musi mnie przekazać. Połykałam łapczywie soczek Pani. Potem klęcząc ciągnęła mleko z cycków. Wypiłam wszystko prawie z każdego aż Pani poczuła ulgę i odstawiła mnie. Czas płynął jak to w takich wypadkach szybko. Siedziałam przytulona do Pani, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Pani otworzyła i wróciła z „postacią”. „Postać”. Pielęgniarka Pani doktor ubrana była w beżowy lateksowy ubiór zakrywający ją całkowicie od czubka głowy po stopy. Na czubku głowy wystawały włosy splecione w gruby kok w kształcie walca. Widać było tylko wielkie czarne wymalowane oczy z potwornie długimi rzęsami, wypukłe mocno czerwone usta. Olbrzymie cycki z dużymi sutkami wisiały miękko w dół przez otwory w tym kombinezonie. Osłonięte były jakby rękawami z przeźroczystego lateksu. Każdy sutek posiadał grube metalowe kółko. Między udami widać było rozsunięty czerwony zamek błyskawiczny. Wyciśniętą na wierzch dużą pochwę o grubych wargach i długich wiszących wargach środkowych. Wargi zewnętrzne i środkowe posiadały przewleczone metalowe, koła, które podzwaniały przy chodzeniu. Kombinezon był opięty. Z pochwy wychodziła lateksowa rura podłączona do cewnika i do zbiornika na mocz wiszącego na udzie. Zbiornik był wypełniony moczem do połowy. Pupa wystawała przez otwór w kombinezonie. Odbyt zatkany był dmuchanym korkiem, którego gumowa gruszka pompki dyndała swobodnie. Pielęgniarka miała na sobie niebieska pelerynę. Widok jej bardzo mnie wystraszył, że uciekłam za plecy Mojej Pani. Natychmiast zaszkliły mi się oczy a usteczka wygięły w podkówkę. Pani to zauważyła.
– No Mariolka nie bój się Pani. To nie będzie takie straszne. To tylko tak wygląda. Przecież jesteś odważną dziewczynką, prawda. – Mówiła Pani przytulając mnie.
Postać w lateksie patrzyła na to wszystko w bezruchu, tylko lekko wykrzywiła wargi.
– Ty tu poczekaj a ja z Panią muszę porozmawiać. – Mówiąc to posadziła mnie na fotel.
Siedziałam drżąc i piszcząc cichutko. Pani i pielęgniarka oddaliły się i coś rozmawiały. Potem podeszły do mnie. Wstałam grzecznie.
– Teraz skarbie pojedziesz z Panią. Przed domem stoi samochód. Ja będę czekała na twój powrót. Nic się nie bój, wszystko jest ustalone i omówione z Pani Doktor. Pani doktór lubi ciebie, dlatego poprosiła mnie o ciebie. No idź skarbie, bądź grzeczna. Rób wszystko, co ci każą. – Mówiła Pani całując mnie. A do pielęgniarki dodała: – Suczka jest po lewatywach, czysta.
– O to niepotrzebne, będzie czyszczona dokładnie. – Odparła pielęgniarka patrząc na mnie. I dodała: – Proszę zdjąć jej ten szlafrok, jest zbędny. W ambulansie jest ciepło i stoi na podjeździe.
Pani zdjęła mi szlafroczek obnażając. Pielęgniarka wzięła smycz w rękę i powoli mnie obróciła w koło.
– No faktycznie, niezłą ma Pani sukę, tylko pozazdrościć. Idziemy. – Rozkazała ciągnąc za smycz.
Poszłam na sztywnych nogach oglądając się za Panią. Pani stała i patrzyła bez słowa. Wyszliśmy. Samochód przypominał samochód dostawczy, jakich wiele. Miał sporą budę bez okien. Był w kolorze ciemnej zieleni. Za kierownica zdążyłam zobaczyć inną kobietę w podobnym ubiorze tyle, że z odkrytą głową. Otworzyły się tylne drzwi.
– Wsiadaj suko, prędko i kładź się na nosze. – Padły ostre słowa.
Niezdarnie wgramoliłam się do środka i rozglądając położyłam na nosze. Wnętrze przypominało ambulans medyczny. Tylko wyposażony w inne sprzęty i narzędzia, choć i były tam rzeczy, jak w zwykłej karetce. Zamknęły się drzwi i droga powrotu znikła. Ruszyliśmy powoli.
– Sunio, suczko, całuski, misiaczki. Co to jest! Jesteś rozpuszczona suko. Jesteś suka i niczym więcej. Teraz morda w kubeł i ani zipnij niepytana i bez pozwolenia. Jasne!? – Warknęła patrząc na mnie.
-Gadaj suko! – Dodała
– Tak, suka rozumie. – Szepnęłam cicho wystraszona.
Najpierw na głowę naciągnęła mi czarną gumowa maskę. Maska miała zapięcie dookoła szyi wyposażone w metalowe koła. Nic nie widziałam i nie słyszałam. W ustach miałam, głęboko gumowa rurkę, przez która zasysałam powietrze. W pewnym momencie zaczęłam się dusić. Dolot powietrza został zatkany. Zaczęłam się szarpać, płuca „darły” się powietrza! A wewnętrzny głos krzyczał „nieme!”. Wreszcie powietrze dotarło do płuc. Odsłoniły się oczy i odetkały uszy a usta zostały uwolnione od tej rury. Zobaczyłam okrutne oczy pielęgniarki.
-, Co suko było ekstra nie. – Powiedziała szyderczo.
Następnie zostałam pasami skrępowana do noszy. Jedne pasy trzymały ręce do brzegów noszy, drugie przymocowane do metalowych obrączek na szyi. Nogi ugięte w kolanach, pasami za kostki były boleśnie podciągnięta były wzdłuż tułowia z boków i przyczepione do noszy. W ten sposób byłam szeroko rozwarta i zmuszona unieść pupę w górę.
– No suko, teraz zmierzymy ciśnienie i temperatury. – Oznajmiła
Wzięła dziwnie wyglądający przyrząd z gumową gruszką, którą wepchnęła mi w kanał odbytnicy w dupce. Usłyszałam brzęczenie i poczułam jak dupcia się rozciąga.
– A uuu aaaa. – Krzyczałam czując ból rozrywanej cipki. Po chwili pompowanie ustało. Poczułam wyraźne pulsowanie w cipie i powoli balon robił się coraz mniejszy aż całkiem zmalał.
– No, no suko. Jesteś dobrze chyba wystraszona mając takie ciśnienie. – Powiedziała pielęgniarka.
Wsadziła mi termometr w dupkę, do cewki w kutasku, pod pachę, w usta, w pachwinę i do cewki w cipce. Leżałam cicho bojąc się poruszyć. Pomiar się skończył i wszystko zostało zapisane w mojej karcie. Teraz przystąpiła do badania dupki. Nałożyła długie rękawice lateksowe i usiadła od strony mojej rozwartej dupci. Najpierw czułam ucisk macania dookoła odbytu, potem palcami macała kanał odbytu a wreszcie bez ceregieli wepchnęła cała dłoń do środka. Nie bolało bardzo, bo jestem już bardzo luźna i potrafię natychmiast poluzować odbytnice. Trochę stękałam, gdy ona macała mnie w środku. Za to krzyczałam, gdy wsadzała rękę do kiszki przez jej zwieracz. Ja mam robione fistingi do kiszkowe, ale nie za często, dlatego tak brutalne wejście mnie bardzo bolało, Cała zlałam się potem. Wyniki badania zostały zapisane. Mnie nic nie mówiła. Na koniec oglądała długo moje jajka i kutaska oraz uciskała cycki wyciskając z nich żółty płyn. To ostatnie bolało, że rozpłakałam się. Ona nic sobie nie robiła z moich wrzasków i jęków. Nawet to ją widocznie podniecało. Na zakończenie dostałam trzy ogromne zastrzyki z jakiejś galaretowatej substancji w kutaska. Bardzo, ale to bardzo piekło i bolało. Tak się darłam, że zostałam ponownie zakneblowana rura w usta, oczy zasłonięta a uszy zatkane. Czułam tylko nieustający ból kutaska. Wyraźnie czułam jak mój malutki kutasek staje się coraz to gorący, pulsuje szybko i sztywnieje. Miałam wrażenie, że zaraz się rozleci. Zrobił się niesamowicie sztywny, pulsujący, gorący. Tak zdrętwiał, jak to nie raz miałam jeśli siedziałam za długo uciskając nerw w kroczu. Był całkiem drętwy i bolał bardzo. Od tego momentu ten stan kutaska trwał nieprzerwanie przez cały okres pobyt u Pani doktor. Co 12 godzin dostawałam zastrzyk z galaretki w niego. Wtedy musieli mnie wiązać. Dopiero dwa dni po powrocie kutasek wrócił, do jakiej takiej normy pod okiem Mojej Pani. Jeszcze tylko założyła mi na cipkę dupki duży cylinder pompy próżniowej i włączyła ssanie. Po chwili miałam wrażenie wyrywania cipy z dupki. Próbowałam się rzucać, ale pasy trzymały mocno. Na tym był koniec wstępnych oględzin. Byłam wystraszona bardzo. Postanowiłam, że zrobię dosłownie wszystko, co będzie wymagane nie bacząc na nic. Nie mogłam przynieść wstydu Mojej Kochanej Pani. Dobrze też zadawałam sobie sprawę, że moje chce czy nie nic tu nie znaczy i tak zrobią, co zechcą. Poczułam jak samochód stanął. Oczy zostały mi odsłonięte. Ta pielęgniarka, co mnie wiozła i druga, co przyszła z domu wyciągnęły nosze i powiozły mnie tak jak byłam. Zdążyłam zauważyć duży nowy dom, parterowy oraz drzwi wejściowe a na nich tabliczka i godziny przyjęć. A więc byłam w domu Pani Doktor. Ale niedane mi było wjechać od frontu. Pojechaliśmy na tyły od strony ogrodu. Potem taką pochyłą rampa w dół przez duże podwójne drzwi do piwnicy. Nie była to zwykła piwnica. Korytarz jasno oświetlony. Przez oszklone matowym szkłem wahadłowe drzwi, jak w szpitalu wwieźli mnie do pomieszczenia z trzema drzwiami. Przełożyli na wózek i przywiązali pasami. Ustawili pod ścianą, odetkali uszy i zostałam sama. Na nadgarstku miałam plastykowa opaskę z numerem, imieniem swoim i imieniem Pani, jako właścicielki. Były tam całe serie innych cyfr i znaczków, których nie rozumiałam. Nic tu nie było tylko lampa i kamera pod sufitem. Powoli zaczęłam rozglądać się o ile mogłam poruszyć przyczepiona za szyję głową. Pomieszczenie było jasno oświetlone. Szary beton na ścianach i podłodze. Żadnych stołków ławeczek itp. Tylko przy podłodze rząd metalowych kółek wmurowanych w ścianę. Do kółek przymocowane były łańcuchy z metalowymi obrzeżani zapinanymi na kłódkę. To znałam dobrze. Po prawej stronie zauważyłam otwarte drzwi, dostrzegłam jasny pokój i kilka leżanek. Dochodziły mnie stamtąd ciche jęki. Na leżance, na wprost leżał dorosły facet. Na boku z wyprostowanymi sztywno nogami. Był skrępowany pasami i przy mocowany do leżanki. Zauważyłam przed nim ogromny wór napięty, gładki i błyszczący. Był tak duży, że zwisał z leżanki. Nad tym worem sterczała podobnie napięta i błyszcząca gruba kiełbasa, Z dupy tego faceta wystawał metalowy przyrząd obciągnięty fioletową skórą. Brzuch jego był strasznie rozdęty.
– Oj, ooo, ojjj. Aaa uuu oooo joo ojjj. – Dochodziło stamtąd. I tak w kółko jak zdarta płyta.
Początkowo tak się przeraziłam widokiem tego ciała, że nie wiedziałam, co to jest. Potem uświadomiłam sobie, że to, co widzę to narządy faceta jego brzuch i wyciągnięty z dupy odbyt. Obok niego leżała dorosła kobieta. Tak samo skrępowana. Ona stękała i rzucała się, co chwila. Mogłam tylko dostrzec jej potworne cycki, sinawe i pożyłkowane. Grube bardzo sutki sterczały pionowo. Cycki podskakiwały całe błyszczące od płynu wydobywającego się z sutek. To znałam, bo też takie coś miałam nie tylko w cycki, ale i w narządy. Kobieta miała wykonany wlew do cycków z oliwy! Bardzo było mi jej żal. Wiedziałam jak to działa. Po chwili weszły dwie siostry odziane w lateks od stóp do głowy. Uwolniły mnie z wózka i wypchnęły go za wahadłowe drzwi. Zdjęły mi obroże, co miałam z domu i popchnęły na podłogę pod ścianę. Zakuły mnie w jedną tych metalowych obroży. I tak jak weszły bez słowa tak wyszły. Siedziałam naga skulona na betonie. Drzwi się otworzyły i weszła kobieta odziana podobnie cała w lateks tylko bez maski. Na ładnej twarzy ostry wulgarny makijaż, długie włosy splecione w dwa sterczące po bokach głowy, jak grube robi, koki. Wielki obrzezany kutas, sterczący sztywno z cewnikiem podłączonym do worka na udzie i wisząca gumowa gruszka pompki z dupki. Była to sama Pani Doktor M. Napisałam kobieta, bo teraz Pani doktór była kobietą a tak dokładniej transwestytą po kuracji hormonalnej i operacji cycków. Cycki miała jak wymiona krowie. Dwa wielkie podłużne balony leżące poziomo na podpórkach specjalnego stanika. Zakończone sutkami przypominającymi krowie. Te wymiona przelewały się przy chodzeniu, czymś mocno wypełnione. Pani Doktor, co chwila obejmowała to jedno, to drugie i stękała. Była wykastrowana, częściowo jak powinna być wykastrowana KAŻDA suka. To znaczy, sunięto jej worek a jajka zaszyto w środku. Mnie to jeszcze czeka. Produkowała spermę. I to, jakie ilości i jaki smak! Cudowna. Wszystkie pielęgniarki, co tam były miały pełne stroje lateksowe. Podłączone były do cewników o zakorkowane miały dupcie. Pani Doktor podeszła do mnie. Zauważyła niedomknięte drzwi Sali. Zdenerwowało ja to wyraźnie.
– Katarzyno! Znowu nie zamknęłaś drzwi Sali Pacjentów. Chcesz wystraszyć mi suczkę Madame Jowity. – Krzyczała.
Wpadła jakaś osoba w lateksach, trzymając w ręku dziwny przyrząd gumowy.
– Bardzo Panią Doktor przepraszam. To się więcej nie powtórzy. – Pędem zamknęła drzwi.
– Zawsze tak mówisz. – Odburknęła Pani Doktor uśmiechając się do mnie.
– Witaj dziecko w moich progach. Dawno chciałam cię mieć u siebie. – Mówiąc to odetkała mi usta.
Mocno wciągnęłam powietrze w płuca.
– Niedobra siostra, mało nie udusiła dziewczynkę. Prawda? – Zapytała
– Suczka wita Panią Doktor i obiecuje być grzeczna i posłuszna we wszystkim, rozbeczałam się wystraszona. Siostra była dobra dla suni, bałdzo dobła. -–Odpowiedziałam cicho.
– Tak wiem. Widzę, że to prawda, co mówią o tobie suczko. Jesteś grzeczna, super ułożona. No i śliczna. Trzeba cię zobaczyć, bo słowa słabo oddają ciebie. Nie bój się dziecko, postaram się, aby to tak nie bolało słabo. – Mówiła spokojnie.
– Czy wiesz gdzie jesteś? – Spytała
– Tak u Pani Doktor. – Powiedziałam
– Tak to prawda. Jesteś u mnie. A to miejsce to izba Medyczna BDSM. Byłaś w takiej kiedyś? – Pytała
– Nie, Pani Doktor, nie byłam. – Odpowiedziałam cicho.
– To nie wiesz, co tu robimy? – Pytała dalej
– Nie, Nie winem, Pani Doktor – Szepnęłam
– Tutaj stosujemy zabiegi medyczne bdsm. Co to BDSM to wiesz na pewno. Ale nie posługujemy się prymitywnymi narzędziami tortur cielesnych. Tu stosujemy w zabiegach chemię. Daje lepsze efekty. Zaręczam dziecinko. – Wyjaśniała Pani Doktor.
Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na drzwi i napis „Sala i Gabinet zabiegów medycznych BDSM”. A nad drzwiami lampa z napisem „NIE WCHODZIĆ – ZABIEG”. Dla kogo jest ten napis na lampie? Przecież nikomu tu nie wolno wchodzić bez zaproszenia. Jest tylko personel i Pani Doktor oraz pacjenci. Przeleciało mi przez głowę spostrzeżenie.
– Czy teraz kutasek boli cię bardzo? – Spytała macając go.
– Ojiii! Boli, boli, Pani – Wyrwało mi się
– To dobrze, tak powinno być. Dostaniesz jeszcze zastrzyk w kutaska i coś musimy zrobić z tym workiem a także zajmiemy się twoja małą pochwą, a szczególnie łechtaczka. Zaraz się tobą zajmą siostry.- Powiedziała i odeszła.
Po chwili usłyszałam jak mówi: – Katarzyno, jak napompujesz tą sukę Renatę to zrób jej też wlew z oliwy do łechtaczki, tylko nie żałuj jej. Następnie zawieź ją do Sali i zajmij się ta mała suką Pani Jowity. Pamiętaj ona jest tu naszym pupilkiem, dlatego traktujcie ja wyjątkowo. Każdy zabieg ma być dla niej nieprzyjemny, co najmniej, rozumiesz, o czym mówię. Tylko nie zróbcie jej krzywdy. Pamiętaj! Odpowiadasz za nią przede mną. Masz ją dokładnie oczyścić i wypłukać. Zalecam sześć lewatyw po 6 litrów z mieszanki nr. 3, 4 lewatywy po 7 litrów, mieszanka nr.8. Dasz jej trochę odsapnąć. Dalej trzy lewatywy po 5 litrów do jelita cienkiego z roztworu nr 5. Płukanie żołądka. Płukanie pęcherza. Potem zrób jej zastrzyk w kutasa, ampułka nr. 3. Jak to zrobisz to wlej jej ze dwa litry oliwy do worka. Dwa zastrzyki w łechtaczkę, ampułki 4 i 6. Przedtem jednak wykonaj do każdego jądra wstrzyknięcie tej oliwki, no wiesz, której, tej specjalnej oraz wlew z oliwki nr. 2 w łechtaczkę. Jak skończysz zawieź ją na Salę niech dojrzeje. – Zaordynowała Pani Doktor.
– Ale przedtem daj ją za 15 minut do gabinetu na wywiad. – Rzekła wychodząc
– Dobrze Pani Doktor, ale czy ta mała wytrzyma działanie oliwki w jądrach? – Zapytała Katarzyna
– Myślę, że tak. Jowita pozwoliła mi na to zapewniając, że suka jest bardzo odporna. – Odpowiedziała Pani Doktor.
– Acha jak będziesz przystępować do eksperymentalnych wstrzyknięć do jąderkowych to daj mi znać, chcę być obecna. – Dodała
Siedziałam wystraszona. Z Sali zabiegów dochodził monotonny krzyk Renaty: – uuuuuu – cisza – oooo – cisza –uuuu – cisza” i tak w kółko. Słychać było prace pompy. Przyszła siostra Katarzyna. Zamknęła mi otwory na oczy, uwolniła z łańcucha, przyczepiła drugi do kółka od maski i poprowadziła. Nic nie widziałam tylko słyszałam. Przechodziłyśmy chyba przez Salę Zabiegową. Jakiś kobiecy głos żaliła się bardzo i lamentował. Ciągle słychać były odgłosy pierdzenia i lania wody. Po chwili wszystko ucichło. Siostra zdjęła mi maskę całkiem. Stałam na środku, w pomieszczeniu eleganckim. Wykafelkowanym na biało. Zauważyłam fotel podobny trochę do ginekologicznego, ale tylko trochę. Był tam stół operacyjny z lampą. No i szafy szklane, jak w zwykłym gabinecie lekarskim, tylko wypełnione nie lekarskimi narzędziami i przyrządami. I inne wiszące na ścianie rzeczy. Odruchowo zakryłam dłońmi cycki i kutaska, kuląc się ze strachu.
– Opuść te ręce suko. – Dobiegł mnie głos Pani Doktor.
Siedziała z biurkiem. Jej potężny łysy kutas z cewnikiem sterczał pod blatem poziomo.
– Idź za parawan i rozbierz się do naga, i wróć tu. – Poleciła.
Posłusznie poszłam za biały parawan i zdjęłam pas i pończoszki. Wróciłam powrotem całkiem goła. Zaczął się wywiad lekarski.
Najpierw podałam swoje imię, wiek i imię właścicielki. Czy chorowałam na coś i na co, kiedy. Pytania były szczegółowe i było ich wiele. Wszystko Pani Doktor zapisywała w mojej komputerowej kartotece. Następnie musiałam obracać się i pochylać. Pani Doktor macała mnie dokładnie i uciskała piersi aż syczałam. Wycisnęła z nich żółty płyn. Następnie zostałam zważona i zmierzona od góry do dołu. Potem leżąc w rozwarciu na fotelu Pani Doktor wsadzała mi w dupkę i kutaska przyrządy rozciągała i odczytywała pomiary. Wszystko lądowało w komputerze.
– No dobrze. Muszę przyznać, że śliczna jesteś. Twoja Pani pewnie musi być dumna z takiej suki. – Wstała i otworzyła drzwi, obite wygłuszeniem, do Sali Zabiegowej.
Od razu dał się słyszeć jęk tej kobiety, co tam była.
– Suka jest po wywiadzie, przynieście różowy uniform i zabierzcie na zabieg. – Powiedziała głośno przekrzykując jęki pacjentki.
Wjechał wózek szpitalny a na nim leżał różowy kombinezon z gumy czy lateksu. Siostry ubrały mnie w niego. Zakrywał wszystko od czubka głowy po pięty. Kombinezon miał zamykane otwory na oczy i usta. Do nosa były wprowadzone głęboko dwie rurki do oddychania. Tutaj każdy z Pacjentów był w podobnym uniformie. Różniły się one kolorami i rozmieszczeniem otworów w zależności od rodzajów zabiegów, jakim pacjent był poddawany oraz czy był w pełni kobietą czy nie. Przez osobne ciasne otwory wypychane były cycki, penisy i jądra. Dostęp da dupy zamykany był na zamek błyskawiczny. Tak samo zamek był pionowo na brzuchu. Kobiety nie miały otworów na kutasa i jajka a tylko jeden długi zamek błyskawiczny od łona przez krocze aż do końca dupy. Moje cycki, kutasek i jajka wisiały sztywne przez otwory a zamek dupki i brzuszka była zapięty jeszcze. W ustach miałam dmuchany knebel. Siostry położyły mnie na wózek i unieruchomiły pasami. Byłam całkowicie bierna i posłuszna. Wyjechałyśmy do Sali Zabiegów. Od razu zaatakował mnie jęk i pisk tej kobiety. Leżałam i czekałam na swoją kolej. Rozglądałam się ciekawie. Pomieszczenie nie za duże, wyłożone białymi kafelkami. . Jakieś fotele, leżanki, stół zabiegowy, wszystko zaopatrzone w pasy do krępowania i gumowe materace. Szafy, w których leżały lub wisiały porozkładane równo metalowe, gumowe narzędzia. W jednej były gumowe i lateksowe kombinezony, uniformy, maski. Na stojakach i ścianie wisiał sprzęt gumowy do wlewów doodbytniczych i inne nieznane mi rury i sondy. Wszystko jasno oświetlone, czyste, nieskazitelne. Zauważyłam stojak z wielki zbiornikiem żółtawego płynu i sześcioma grubymi rurami wyposażonymi w pompki i uszczelnienia. Wszystko przypominało szpitalny gabinet zabiegowy tylko trochę inny. To przez te nietypowe sprzęty i wyposażenie. Przyszła mi na myśl nowoczesna sala tortur i od razu zaczęłam się bać. Jestem tylko suczką traktowaną dobrze i czującą się bezpiecznie. Bardzo rzadko, prawie wcale niepozostająca bez opieki Pani. A tu nagle coś takiego. Już dawno zapomniałam o tym, co przeszłam na początku swojego rozwoju. O tych piwnicach, salach pełnych jęku mojego i krzyku, tortur BDSM. Dlatego bałam się strasznie i takie uczucie mi towarzyszyło już cały czas pobytu u Pani Doktor M. Siostra Katarzyna kończyła zabieg Renaty. Renata była starszą już suką. Ładną wielką kobietą. Ciut przy kości. Siedziała teraz przywiązana na fotelu zabiegowym. Była mocno rozkraczona. Fotel uniesiony był tak wysoko, że siostra Katarzyna wykonująca zabieg nie musiała się schylać. Brzuch Renaty był nienaturalnie wielkim balonem. Rozwalał się na boki od cycków. Był tak twardy, że sterczał monstrualnie do przodu. Teraz był podwiązany do góry, aby odsłonić pochwę do zabiegów. Oczywiście wszystko było dokładnie wygolone. Wielkie cycki przypominające sflaczałe balony zwisały w dół po bokach. Miała krowie sutki. Potem się dowiedziałam, że była traktowana i dojona jak krowa, karmiła w oborze. Każdy pacjent tutaj był wygolony na całym ciele. Siostra Katarzyna poszła po coś a ja ujrzałam wielką pochwę Renaty. Miała założony kolisty przyrząd. Wargi zewnętrzne i wewnętrzne były przypięte metalowymi klamerkami do przyrządu i naciągnięte. Pochwa ziała otworem. U góry widać było wysuniętą sporą łechtaczkę. Była ujęta metalowym przyrządem, który niemal wyrywał ją z pochwy. Była ona czerwona i obrzmiała, wielka jak penis. Renata miała orgazm. Cała spocona, wykrzywiona na twarzy, ciągle krzyczała w kółko powtarzając:
– Litości, litości, paniii siostroooo.
Siostra Katarzyna podeszła do niej z wielką strzykawką pełnej oleistej cieczy. Najpierw masowała palcami sztywną łechtaczkę Renaty a ta wyła bardziej. Potem bez ceregieli wbiła igłę w nią i powoli naciskała tłoczek, masując nadal, aby dobrze rozprowadzić oliwę. Renat doznawała skurczy ud.
– Już, nieme, nieme siostro nieeee!! – Krzyczała
– Spokój suko, bo założę knebel. – Powiedziała głośno siostra Katarzyna.
Renata ciut przycichła. Olbrzymia strzykawka była pusta. Siostra odeszła. Teraz łechtaczka nie przypominała niczego. Była jak gruba czerwona kiełbasa. Sterczała sztywno poziomo. Dalej już nie widziałam nic.
– Przygotujcie tę sukę Mariolkę. Najpierw żołądek. – Powiedziała.
Siostry podprowadziły mnie do dziwnej ławeczki. Obok, której wisiały grube, czarne, rury różnych rozmiarów. Sondy zakończone z jednej strony owalnym otworem a z drugiej ustnikiem. Zdjęły mi maskę. Położyły mnie na boku. Ręce skrępowały w tyle przymocowały do tej ławeczki, tak samo przymocowały nogi. Leżałam sztywno wyprostowana i zamocowana. Głowę miałam odchyloną w tył a szyja wyprostowana. Usta były nad otworem w ławeczce a pod nim wielki lejek i rura odprowadzająca. Wepchnęły mi w usta pierścień z twardej gumy i zamocowały paskami z tyłu głowy. Nie miałam możliwości zamknąć ust. Język tez był unieruchomiony i wyciągnięty.
– Suka gotowa do zabiegu. – Powiedziała jedna z nich.
Druga smarowała w tym czasie żelem tą czarną sondę żołądkową. Podeszła siostra Katarzyna.
– Słuchaj uważnie suko. Zaraz będziesz połykać tą rurę. Najpierw będziesz chciała rzygać. Możesz to zrobić. Potem będziesz myślała, że się dusisz. To tylko chwilkę. Minie. Masz robić tak jak przy połykaniu czegoś. Zrozumiałaś? – Objaśniała
– Yyychyy. – Wydałam dźwięk.
– No to zaczynamy. – Zakomenderowała siostra.
Powoli wpychała sondę w moje gardło. Dla mnie nie było to nic strasznego. Zachowywałam się tak jak przy ruchaniu w głębokie gardło. Pani mnie rucha w gardło, co najmniej dwa razy w tygodni. I to o wiele grubszym kutasek. Gdy rura była już w przełyku wyluzowałam się i łyknęłam. Poczułam jak koniec wlazł w przełyk. W tym momencie weszła Pani Doktor.
– No jak jej idzie? – Spytała
– A to suka. Naprawdę jest dobra. Musi być często ruchana w gardło. – Mówiła siostra Katarzyna.
Wreszcie cała sonda siedziała we mnie a ustnik był przy ustach. Doktor podeszła do mnie, popatrzyła na czerwonawą z wysiłku twarz.
– No jak suko, boli? – Spytała.
Pokręciłam przecząco głową.
– Siostro Katarzyno, proszę wymienić sondę na piątkę. – Poleciła.
-, Ale Pani Doktor. – Próbowała coś powiedzieć siostra.
– Wykonać. – Przerwała jej Doktor w pół słowa.
Siostra wyciągnęła siedząca sondę ze mnie.
– Yyy hyp! – Głośno łapałam powietrze.
Siostry odchyliły mi mocniej głowę i wyprostowały bardziej szyję. Zobaczyła jak potworny wielki szlauch zbliża się do twarzy. Próbowałam coś krzyczeć, ale nie zdążyłam. Dusiłam się. Oczy mi wylazły, twarz poczerwieniała. Zaczęłam konwulsyjnie rzucać ciałem i szarpać nogami. Siostry mnie trzymały. Nieznany rodzaj bólu objął szyję. Siostra trzy razy wyjmowała sondę i wsadzała zanim weszła dobrze w przełyk. Widać było jak pełznie przez szyję. Nagle tępy ból targnął ciałem krótko. Sonda weszła. Siostra powoli pchała dalej aż ustnik zatrzymał się w ustach. Pani Doktor uważnie cały czas nadzorowała zabieg.
– Bolało? – Spytała.
Lekko przymknęłam oczy na potwierdzenie.
– To bardzo dobrze, Widzi siostra, można lepiej. Proszę się nie litować nad pacjentami i nie zapominać, gdzie jesteśmy. – Dodała wychodząc.
Jeszcze tylko usłyszałam krzyk Renaty, którą wywozili z Sali. Potem ból napełnianego żołądka nie pozwolił mi myśleć. Po napełnieniu żołądka przez lejek podłączony do ustnika następował masaż żołądka, wykonywany przez jedną z sióstr. I zawartość była wyciskana powrotem przez sondę. Zabieg trwał długo aż leciała czysta woda. Wyciągnięto ze mnie sondę i ledwie żywą położono powrotem nagą na wózek. Siostry krzątały się przy fotelu z dziurą w siedzeniu. Przyniosły wielkie zbiorniki gumowe i rury (dreny, cewniki dojelitowe). Wkrótce siedziałam rozkraczona i przypięta do tego fotela. Zamek na dupie był rozsunięty. Moja dupa o rozciągniętych pośladkach wyciśnięta była przez otwór siedzenia. Czułam jak odbytnica wychodzi z dupci i wisi całkiem. Sztywny penis podskakiwał potrząsając prawie fioletową główką. Zamek kombinezonu na brzuchu był otwarty
– Siostro niech siostra spojrzy, ale ta mała ma pizdę w dupie i drugą pod Jajakami. Super. Jak rękaw. – Powiedziała jedna.
– To nie rękaw, to się nazywa róża, prolapse. Ona jest dwupłciowa dlatego jeszcze ma pochwę. Zajmiemy się nią także.– Wyjaśniła siostra Katarzyna.
Oparcie fotela odchyliło się prawie do poziomu a siedzenie do pionu. Wyregulowano też wysokość, aby nie trzeba było się schylać.
– No suka już gotowa, Ale dupsko o rety. Chyba ma większe niż Renata. – Zakrzyknęła jedna.
-, Co ty, podobne, ale nie większe. Renata robi za krowę. Wiesz, co to znaczy. – Zaoponowała druga.
– Dziewczyny cisza! Do roboty. Lewatywa proszę raz. – Ofuknęła je siostra Katarzyna.
Gruba rura z uszczelnieniem wlazła mi w dupcie. Biaława mieszanka` powoli wypełniała mnie nadymając monstrualnie brzuch. Najpierw nic nie czułam. Potem powoli tępy ból narastał. Był coraz większy.
– Aaaaaaaaaaa, uuuuu!! – Krzyczałam.
– Ale się drze suka. – Powiedziała siostra Marta
– A, co ty myślisz, przecież to mieszanka nr. 3 – Odparła Katarzyna, korkując mi dupę.
– No pierwsze 6 litrów w brzuszku suczko. Teraz poleż spokojnie 15 minut. – Powiedziała Katarzyna.
Leżałam „spokojnie” wyłam nieziemsko. Wlały mi chyba gorący ołów.
– Chodźcie zdiry do mnie. – Powiedziała Katarzyna.
Marta i Grażyna podbiegły szybko chichrając się. Zaczęły robić sobie dobrze. W przerwach tych zabaw odtykały mi dupę a ja tryskałam jak z fontanny. Zrobiły mi razem sześć lewatyw po sześć litrów z mieszanki nr.3. Krzyczałam przy każdej bez oporu i wstydu. Nie czekając zaczęły następna zaleconą serię lewatyw. Cztery wlewy po 7 litrów z roztworu nr.8. W całkiem rozwalona teraz cipę wsadzono bardzo grubą rurę. Do niej była podłączona jakaś pompa. Mieszanka nr 8 to była gęsta galareta, która trzeba było wpychać. Nie mam słów by opisać moje odczucia. Nie było to dobre. Jeszcze nigdy dotychczas czegoś podobnego nie doznawałam przy lewatywach. Nigdy nie miałam tak potwornie rozdętego brzucha. Galaret po wejściu we mnie rozpuszczała się penetrując sama każdy zakamarek. Krzyczałam, płakałam, śmiałam się, piszczałam, obiecywałam cuda, paplałam bez sensu, ładu i składu. Powtórzyło się to aż cztery razy w odstępach, co 20 minut. Potem była dłuższa przerwa. Zjawiła się Pani Doktor.
-, Co to za wrzaski suka wyczynia. Boli, co sukę? – Spytała
– Tak, tak, bałdzo boli brzusio, bałdzo. Sunia błaga już nie lewatywek, nie, płosi bałdzo Panią, bałdzo płosi. – Skamlałam patrząc błagalnie na nią.
– Dobrze suczko, już więcej nie będzie takich brzydkich lewatyw. Dobrze. – Mówiła Pani Doktor głaszcząc mnie po zmierzwionych mokrych włosach.
– Siostro Katarzyno, proszę odstawić lewatywy do jelita cienkiego, a zrobić jedną przelotową. Tylko porządnie. – Zmieniła zalecenia Doktor.
– O bądź dzielna teraz moja suko. – Zwróciła się, co mnie widząc zaskoczenie i strach w moich oczach.
Siostry wyprostowały fotel poziomo. Teraz leżałam skrępowana pasami na prawym boku i głowę miałam nad otworem w siedzeniu. Uda podciągnięte do brzucha dupka mocno wypięta na brzegu. Z urządzenia do lewatyw podpięto mi w dupę gruba rurę. Uszczelniono wielkim korkiem, bo moja cipa jest ogromna. Całość przypięto paskami do bioder. W przełyk wsadzona czarna gruba rurę. Jej koliste zakończenia blokowało moje usta przed zamknięciem. Usłyszałam cichy szum i poczułam ruch w dupie. Lekkie parcie i ulga, gdy otworzył się zwieracz kiszki. Brzuch rósł w oczach. Pojawił się znany ból. Zaczęłam się ruszać niespokojnie. Siostra Katarzyna zatrzymała wlew a Marta stojąca przy mojej twarzy bacznie mnie obserwowała.
– Można dalej, to tylko zwykła faza. – Odparła.
Szum pompy odezwał się ponownie. Brzuch był olbrzymi. Tępy ból utrzymywał się.
– No jak idzie? – Spytała Pani doktor wchodząc do Sali.
– Dobrze Pani Doktor. Suczka drga i szarpie, ale ciśnienie w normie. Mamy już jelito grube pełne. Zaraz wchodzimy do cienkiego. – Relacjonowała Siostra Katarzyna.
– Dobrze, dobrze. Zmniejsz ciut ciśnienie, bo ból może być za duży jak nawet dla niej. – Szepnęła Doktor.
W tym momencie ostry ból w prawej pachwinie poderwał moje ciało w górę. Szarpałam się jak szalona. Trwało to minutę półtorej.
– No jesteśmy w cienkim. Jak tam pacjentka Siostro Marto? – Spytała Doktor
– W normie. Przerażona mocno, biedactwo, ale przytomna. – Relacjonowała siostra Marta.
Czułam się paskudnie, okropnie. Rozdęte jelita zniekształciły moje śliczne ciało. Było potwornie duszno i ciężko oddychać. Sapałam nosem. Pani doktor macała mi brzuch. Szczególnie w okolicy żołądka. Z usta moich wyciekał gęsty śluz i uchodziło powietrze z sykiem.
– Proszę teraz uważać, zbliżamy się do żołądka. – Ostrzegła Pani Doktor siostrę Katarzynę.
Nagle głośno odbiłam powietrzem dwa razy. Pani doktor przyłożyła dłoń do mojego żołądka i nacisnęła. Szarpnęłam się ponownie.
– No jesteśmy w żołądku. Zredukować ciśnienie o jedna czwartą. – Sterowała Pani Doktor.
Po krótkiej chwili chlusnęło z rury wsadzonej w gardło.
– Trzymać tak, trzymać. Podnieść do poprzedniego poziomu ciśnienie. – Poleciła Pani Doktor.
Teraz mocny strumień coraz czystszej cieczy walił pełną rurą z ust. Uczycie tępego szarpania w całym przewodzie wyrywało ze mnie niemy krzyk. Błagalnie patrzyłam na Panią Doktor stojącą obojętnie przy mnie.
– Płukać 15 minut i obserwować. – Poleciła wychodząc.
Te 15 minut było wiecznością i torturą. Wreszcie strumień zelżał i w końcu zanikł, Wyjęto ze mnie wszystkie rury. Leżałam rzygając wodą z ust i strzykając dupy. Rwało strasznie aż byłam pusta. Z metalowego cewnika ciągle leciało siku. Siostra Grażyna nie nadążała zmieniać worka. Przerwa trwała krótko.
– Przygotować fotel i cewniki. Proszę od numeru 52 w górę. Proszę przygotować sondy także. – Padały polecenia
– Gotowe siostro. – Usłyszałam
– Proszę przygotować sukę. – Padło
Poprowadziły mnie obolała do fotela. Tego samego, na którym cierpiała przed chwilą Renata. Posadziły. Przymocowały pasem pod cyckami do oparcia a ręce rozkrzyżowały na boki i namocowały na podpórkach. Uda pod kolanami ułożyły na uchwytach, które następnie rozsunęły mocno na boki wykręcając boleśnie biodra. Aż krzyknęłam. Teraz calutkie wygolone ładnie krocze było na wierzchu. Narządy były nad wycięciem fotela.
– Suka gotowa, czeka na zbieg siostro. – Oznajmiły.
Po chwili podeszła siostra Katarzyna. Miała lateksowe rękawiczki, maskę ochronną na usta i okulary ochronne. Siadła na stołku naprzeciw moich narządów. Fotel podjechał do góry. Teraz moje narządy były na odpowiednim, do zabiegu poziomie.
– Ojejku aaaa. – Zaczęłam, gdy siostra macała mojego sztywnego, zdrętwiałego kutaska.
Przy pomocy długiej rurki i strzykawki wcisnęła mi w cewkę żel do smarowania. Krzyczałam bardzo z bólu kutaska. Był już po zastrzykach tak sztywny i obolały, że każde muśnięcie wywoływało ostry ból. Siostra wzięła metalową grubą sondę i zaczęła wpychać mi do cewki. Krzyczałam głośno, bez przerwy. Posuwała sonda tam i nazad aż ta luźno wchodziła. Brała grubszą i zabieg się powtarzał. Przy średnicy 5,5 cm zaczęłam mdleć. Wtedy siostra dokończyła zabieg tą sondą i zostawiła ja wsuniętą. Nastąpiła przerwa. Siedziała ze sztywnym kutaskiem i sondą stercząca. Po chwili zabieg kontynuowano. Gdy ostatnie sonda 5,5 cm luźno posuwała się siostra wzięła podobnej grubości metalowy zagięty cewnik i powoli zaczęła go wpychać. Gdy wrzasnęłam ostro nagle dając znak, że cewnik wszedł do pęcherza, druga siostra podstawiła szybko szklane naczynie, do którego poleciał mocz. Mocz u Pani doktor był zbierany od wszystkich i używany do zabiegów pod różną postacią. Teraz siostra nabierał dużą gruszką jakiegoś ciemnego płynu i wstrzykiwała mi w pęcherz. Robiła to tak długo aż pęcherz wyraźnie wystawał pod skórą. Wtedy druga siostra masowała go a ja darłam się i błagałam o litość, co wywoływało tylko śmiech sióstr. Byłam całkowicie upokorzona i złamana psychicznie wiedząc, że nie mam, co czekać ratunku. To też było jednym z elementów tych zabiegów. Terror psychiczny. Zabieg płukanki trwał wciąż. Już tylko cicho coś tam mówiłam pod noskiem zwisając na pasach bezwładnie z fotela. Nawet nie bardzo wiem, kiedy i jak zabieg się skończył. Siedziałam nadal na fotelu rozwarta. Wielki metalowy cewnik tkwił nadal wsadzony. Teraz był zamknięty zaworkiem. Miał już tam pozostać przez cały mój pobyt. Siostry krzątały się sprzątając i przygotowując narzędzia do następnego zabiegu. Pojawiło się duże naczynie w oliwą, spora ampułka białej gęstej cieczy z numerem 3 i ciemna, duża buteleczka z oznaczeniem „Spec.test. Faza 4”. Obok znalazły się różnej wielkości strzykawki i metalowy przyrząd przypominający szeroką opaskę ze śrubą i duże kleszcze zakończone na końcach owalnym pierścieniem i prostokątną płytką. Pierwszy raz widziałam cos takiego. Nie podobały mi się! Następnie moje kroczę uda i brzuch zostały dokładnie wymyte i wydezynfekowane chyba spirytusem, bo paliło jak ogniem. Najwięcej cipa w dupce.
– Siostro Katarzyno, zabieg przygotowany, suka odkażona, gotowa. – Zawołały.
No z tym „ gotowa” to byłabym dyskutowała, ale Pani tu nie byłoooooo!!!!
– Dobrze niech czeka. Pani Doktor zaraz przyjdzie. Jest zajęta w gabinecie. Ten małolat ciągle mdleje. – Oznajmiła siostra Katarzyna.
Siedziałam rozkraczona dysząc ciężko. Po dłuższej chwili otworzyły się drzwi z Sali Zabiegowej do Gabinetu i weszła Pani Doktor. Drzwi zostawiła otwarte.
– Nie chcę, nie chcę, już będę grzeczny, już nie, błagam, już nie. – Doszedł mnie błagalny skowyt.
– Strasznie się drze ten mały. Ciągle prawie mdleje i muszę przerywać. Pierwszy raz robię zabieg powiększania samej główki kutasa. W zasadzie to dwóch główek. Miał zabieg BME rozdzielenia kutasa wzdłuż i rozdzielenia worka. Wygląda też, że biedakowi albo usunięto zwieracz pęcherza albo zablokowano mięsień, bo ma wstawiona rurkę z zaworem do sikania. Teraz ma dwie głowy na końcu połówek kutasa wielkości prawie piłek tenisowych. Jestem zadowolona z postępów i efektów działania mojego pomysłu oliwki. Siedzi na fotelu już godzinę, miał po trzy zastrzyki w każda. Teraz ma założone kapturki na głowy i sondę w dupę. Dostaje prądem. Zauważyłam, ze działanie prądu wzmaga działanie mojej oliwki. No, ale się rozgadałam. Jak tam nasza dziewczynka. – Powiedziała Pani doktor wracając do mnie.
– Jak dotychczas jest naprawdę dobra. Łyknęła sondę za pierwszym razem jakby to robiła codziennie. Trochę słabła przy płukaniu pęcherza a zwłaszcza przy sondowaniu kutasa, ale wytrzymała. Teraz czeka na Panią. Pani Doktor czy to jest ten śliczny chłopak z agencji, co przywożą trzy razy w tygodniu? – Spytała siostra Katarzyna
– Tak ten sam. Kierowniczka agencji pokrywa koszta zabiegów. Widocznie chłopak rokuje dobrą karierę. Nie wiem, do czego jest używany, nie moja sprawa, ale sądząc z jego wyglądu, a zwłaszcza z rozmiarów worka, który pusty wisi mu do kolan i wielkości odbytu i wielkiego brzucha, co nie jest wynikiem tuszy to jest do jakiś wyrafinowanych orgii. Z resztą, jeśli chodzi o odbyt to go nie ma wcale. Zwieracze zostały ponacinane i sparaliżowane. Zieje tam wielka czarna dziura. Ma wszyty implant w postaci koła z jakiegoś elastycznego materiału z metalowymi pierścieniami dookoła. Sam nie mówi o tym. Zapytany płacze. A co do tej Mariolki to nie jest dziwne, że połknęła taką sondę. Sama Madame Jowita rucha ją w gardło dwa razy na tydzień. A możecie wierzyć mi ma niezły narząd do tego. – Mówiła usadawiając się na stołku naprzeciw mojego krocza.
-, Co my tu mamy. Zobaczymy. Mały kutasek. Sztywny, ale jeszcze za słabo no i wielkość mi się nie podoba. Teraz worek spory i dobrze rozciągliwy. Spróbujemy trzy litry oliwy, z płynem nie będziemy się bawić. Nie mamy czasu. Odbytnica w dupie. O duża i pięknie wyrobiona. Jeszcze ją powiększymy. Jowita prosiła. Pochwa, za mała a łechtaczka. Pokaż teraz, dziecko cycuszki i suteczki. No też ładne. Zastanowię się nad zastrzykami mojego płynu lub wlewem z oliwki. Brzuszek. Śliczny, ładnie wysklepiony i uformowany. Jowita mówiła, że przyjmuje bez oporu 7 litrów, zobaczymy. Najpierw zastrzyk. – Mówiła naciągając niebieskawego płynu z dużej ampułki nr.3
– Możesz krzyczeć moja mała. Będzie trochę boleć, ale tak właśnie musi. Zabiegi są medyczne BDSM muszą boleć. – Powiedziała i wbiła mi szybko igłę w twardego kutaska. Wrzasnęłam dziko i napięłam się.
– Ufff. Fff uffff hhhhyyy ufffff oooo ratunkuuuuu!!!! – Piszczałam dziwnym głosem czując mimo drętwoty ogromne pieczenie i ogień w kutasku.
Miałam wrażenie jakby ktoś owinął go szmatą benzynie i podpalił. Strzykawka powolutku stawała się pusta. Pani Doktor masowała mi kutaska w trakcie zabiegu. Wreszcie skończyła.
– No skończyłam moje dziecko. Byłaś bardzo dzielna. Do tej pory nikt nie wytrzymał wstrzyknięcia w całości od początku do końca. Mdleli. Teraz kutasek jest naprawdę sztywny. I ładny ma kolor. Ciemna czerwień i fioletowe żyły. Wygląda jakby był obrany. Czy boli bardzo. Powinien boleć bez dotyku i palić ogniem. Czy tak czujesz? – Spytała na koniec
– Tak, boli, boliiii, bałdzo, bałdzo. Już będę grzeczna przyrzekam. Powiem Pani Mojej, że wczoraj masturbowałam się dwa razy po cichu bez pozwolenia. Bałdzo mnie piecze. – Skamlałam.
– To dobrze moja mała. Będzie bolec bez przerwy. A tak między nami to nic nie powiem Twojej Pani o twoim niecnym postępku. Widzicie, mówiłam wam, że mała wyśpiewa wszystko. Teraz wystarczy tylko pytać pokazując jej tą malutka buteleczkę antidotum. Proszę masować ją jeszcze, ja muszę do chłopaka, bo coś przycichł a wy załóżcie jej wyciągacz do łechtaczki i rozewrzyjcie pochwę. Przyjdę i zrobię zabieg powiększenia łechtaczki i zbadam macicę. – Mówiła wychodząc do gabinetu.
Jedna z sióstr siadła przed narządami i zaczęła masować kutaska. Przedtem założyła mi w pochwę jakiś przyrząd i rozciągnęła ją szeroko. Potem miałam wrażenie wyrywania łechtaczki. Krzyczałam mocno. Ból narastał. Wzmagało się pulsowanie w kutasku. Pojawił się okropny orgazm.
– Boli, Boboli. Uuujjjuuujj, piecze, przestańcie boooliii! – darłam się nieprzytomnie szarpiąc mocujące pasy.
Każde uderzenie krwi wywoływało nieprzyjemny ból i pieczenie. Co oni mi tam wstrzyknęli. Tortury chemiczne? Jak zaczynałam od bdsm to tego nie było.
– iiiiiii yhhhhh!!! – Doleciał nagle wrzask z gabinetu. Pani Doktor wróciła.
– Co ona tak się piknie wydziera. No świetnie, wystarczy masażyku. Teraz weźmiemy się za jąderka i pizdeczkę. Siostro Katarzyno proszę przygotować impulsator. – Poleciła Pani Doktor.
– Bądź teraz dzielna moja panno. To chyba będzie nowe doświadczenie dla ciebie. Siostro czy wszystko gotowe do cucenia? – Pytała.
– Tak Pani Doktor. Gotowe. – Odparła jedna z sióstr.
– Dobrze. Proszę jednak założyć jej dren z tlenem. – Poleciła. Jedna z sióstr podeszła z długim cienkim cewnikiem i powoli zaczęła wprowadzać mi go przez nos. Nie było to przyjemne. Skończyła, gdy koniec cewnika tkwił w gardle. Poczułam delikatny wpływ tlenu. Było lżej oddychać. Nawet stałam się bardziej świadoma tego, co się dzieje dookoła.
– Uwaga, zaczynamy zabieg. Siostro proszę wypreparować lewe jądro. – Wydała polecenie. Siostra ujęła te straszne szczypce, naciągnęła worek i wymacała lewe jądro. Ułożyła je na tej płaskiej części kleszczy i powoli zamknęła je blokując zamek. Jądro przeszło przez owalny otwór kleszczy i wyszło na wierzch opięte naciągnięta skórką. Zareagowałam głuchym stęknięciem.
– No ślicznie. Taka mała suka a ma takie śliczne duże jądra. – Mówiła Pani Doktor macając jądro palcami.
– Gdzie to jest. O już mam. – Mówiła do siebie szukając coś na jądrze. Spojrzała uważnie na siostrę Katarzynę a ta kiwnęła nieznacznie. Poczułam ostre ukłucie i ból jądra. Ostry ból zaatakował moją lewą nogę przez pachwinę, gdy igła wchodziła w jądro. Nawet nie zdążyłam sapnąć. Doktor spojrzała jeszcze raz na siostrę. Porozumiewały się wzrokiem.
– Hyyyyppppppffffff. Ojejuuuuuu, ojejuuuuuu uuuuuu yyyyyyppppp! – Piszczałam wysoko bez ustanku.
Pani Doktor powoli naciskała tłoczek. Moje jądro potwornie eksplodowało. Poczułam ostre dźganie w pachwinie.
– Łatunkuuu, łatunkuuuu. Pani, Moja Pani Łatunku. Łatujj sunie aaaaa!!!! – Wołałam bez ustanku.
– Siostro! Idzie w pachwinę! – Powiedziała Pani Doktor wstrzykując dalej drugą.
Siostra natychmiast przystąpiła do mnie i bacznie mnie obserwowała.
– Jest przytomna, ale bredzi. Czuje wszystko dobrze. – Relacjonowała
– Świetnie, tak powinno działać. Tej substancji jeszcze nie próbowałyśmy na nikim. Czy kamera pracuje? – Mówiła Pani Doktor.
– Tak pracuje od początku cały czas. Musi ją bardzo boleć. Sądzi Pani, że wytrzyma cały zabieg. – Odpowiedział siostra Katarzyna.
– Musi wytrzymać. Musi też być cały czas świadoma i czuć. Bez tego zabieg nie na sensu. To jest medyczne bdsm. – Oznajmiła Pani Doktor.
Ja rzucałam się krzycząc jakieś niezrozumiałe słowa. Gdyby nie pasy to bym wszystko powywracała.
– Musicie przyznać, że suka jest teraz bardzo seksy z tą swoją reakcją. No i jest przecudownym obiektem do eksperymentów. – Mówiła Pani Doktor zachwycona.
– Tak widok jest bardzo podniecający i seksowny. – Odezwały się wszystkie na raz głośno.
– Czy w czasie przerwy będzie mogła Pani Doktor, no tego, wie Pani. – Jąkały się podniecone
– Ależ oczywiście, że tak! Mnie też się chce bardzo. – Odrzekła Pani Doktor.
– Iiiiii! – Zapiszczały siostry radośnie.
– Ujj jujjj jejuuu ujaj uuu u! – Bełkotałam w kółko, czując ból rozsadzania jądra od wewnątrz i ostre kłucie w pachwinie.
– Siostro Katarzyno proszę o drugie jądro. – Powiedziała Pani doktor trzymając w ręku napełnioną strzykawkę.
Siostra z trudem wypchnęła lewe jądro z kleszczy, co spowodowało gwałtowną reakcje moją. Za chwile prawe jądro było wypreparowane. Poczułam przez chwile macanie, gdy Pani doktor szukała jakiegoś węzła, jak mówiła. Potem już był wielki ból jądra i ostry atakujący pachwinę i prawą nogę i rozpacz moja. Wisiałam na fotelu jęcząc spazmatycznie. Bolało i pulsowało mi całe krocze. Kutas palił ogniem, jądra rytmicznie pulsowały i poruszały się same w dół i górę, rozsadzane od środka. I to kłucie w pachwinach.
– Łatunku, łatunku, sunia błaga łatunku, płose. Gdzie Moja kofana Pani. Sunia chce cycka Pani. – Bełkotałam jęcząco.
– Cudownie, ślicznie. Patrzcie jak działa. Patrzcie jak szybko rosną. Jak się powrózki wyluzowały całkiem. – Mówiła Pani Doktor do sióstr stojących dookoła.
Podeszła do mnie. Podniosła mi jedną potem drugą powiekę, popatrzyła w oczy.
– Widać, że cierpi, źrenice powiększone. To dobrze, bardzo dobrze. – Była zadowolona
– Jak się teraz czujesz Mariolko. Boli coś? – Głośno spytała mnie lekko uderzając w policzek.
– Sunia, cierpi. Chce do Pani. Bałdzo cierpi. Coś tam jest między nóżkami suni. Jakiś drętwy kołek wbity i dwa wielkie ciężary. One się ruszają i bałdzo, bałdzo kłują tu w nóżkach i brzuszku. – Odpowiadałam jękliwie patrząc na Panią Doktor.
– To dobrze suko, tak powinno działać. Chemia w seksie medycznym jest wspaniała. Popłacz sobie suko. Możesz pokrzyczeć. Jestem wspaniałomyślna. – Mówiła Pani Doktor trzymając mnie za brodę.
– A teraz suka niech dojrzeje. Zrobimy małą przerwę. Ależ jestem podniecona. Ta mała jest ekscytująca. No siostry proszę zająć miejsce.- Powiedziała śmiejąc się Pani Doktor. Siostry piszcząc i podskakując podbiegły do dużego zbiornika. Każda opróżniła mocz zebrany z worka. Był on bardzo duży tak na oko miał ze 30 lub więcej litrów. W tym zbiorniku zbierano dzienny mocz od personelu i pacjentów razem. Potem opierając się o leżankę wypięły wysoko dupy. Wielkie pochwy o grubych wargach wylazły na wierzch od tyłu. Sine długie fałdy warg wewnętrznych zwisały luźno. Ciemne rozciągnięte odbyty zatkane dużymi korkami wyłaziły na wierzch.
– Ach wy moje dziwki. – Mówiła Pani Doktor tarmosząc każdą za wiszące wargi.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arletka Ruchliwa -
Zdrada z wyboru (cz. 1)
Postanowiłem się zabawić w seksie. Moja dziewczyna stawiała coraz więcej oporu, gdy proponowałem urozmaicenie w seksie. Odmawiała seksu w samochodzie, co mnie kręci. Publicznego całowania i macanek. Wymagała, bym o seksie mówił bardziej wygładzonym językiem. A gdy odmawiała przyjęcia spermy do ust, postanowiłem wykonać skok w bok.
Na jednym z portali umieściłem swoje fotki i opis tego, na co liczę. Dopisałem, że jestem otwarty na inne śmiałe propozycje. Pierwszego i drugiego dnia pisały kobiety niezbyt atrakcyjne dla mnie. Ale potem napisała Klaudia. Zdjęcia były fajne. Nad szparką włoski łonowe wydepilowane w kształcie serduszka. Pisała, że lubi spermę. Udostępnia każdą dziurkę. A seks może uprawiać godzinami. Posiada własne mieszkanie. Umówiłem się z nią. Mieszkała daleko, więc wziąłem urlop. Dziewczynie powiedziałem, że jadę na szkolenie.
Gdy stanąłem na progu mieszkania Klaudii, byłem zachwycony. Skąpo ubrana eksponowała to co lubię. Niby zakryte, a jak podniecało mnie jej ciało. Chwyciła mnie za koszulkę pod szyją i mocno ją zacisnęła jakby chciała mi drugą ręką posłać prosty cios bokserski. Lecz jej druga ręka pozostała z tyłu, za to przysunęła swoją twarz i przyciągnąwszy do siebie moją, przywarła do mnie ustami. Bezpruderyjnie całowała mnie na progu swojego mieszkania. Czułem, że będzie to świetne spotkanie. Zostałem wciągnięty do mieszkania. Rozbierała mnie i nadal całowała. A gdy na chwilę przestała zatykać mi usta swoim językiem zapytała, czy mam ochotę ją mocno wydymać.
Po to tu przyjechałem, odpowiedziałem. I wylądowaliśmy w dużym łóżku. Zapytałem, czy mogę się umyć po podróży, ale usłyszałem, że tak ładnie pachnę jak samiec, że nie pozwoli mi zmyć tego zapachu. I po chwili ssała mi druta jak rasowa suka z pornosa. Nabijała się na niego z zapałem godnym podziwu. Zrobiłem sobie dwu dniową przerwę w seksie, toteż miałem obawy, że początek, może być ciężki.
Jakby usłyszała co myślę i wypięła mi śliczną pupcię. Zadbaną, wydepilowaną. Dotknąłem jej palcem rozchylając wargi sromowe. Czułem śliskość dziurki. Soczki nawilżały mój palec. Dotknąłem łechtaczki i mokrym palcem drażniłem. Patrzyłem jak ślicznie kołysze biodrami, gdy usłyszałem stanowcze: wpierdol mi go całego za jednym pchnięciem.
Tak też zrobiłem. Zajęczała namiętnie i zaczęliśmy się kotłować. Zmienialiśmy pozycje, za każdym razem, gdy czułem że dochodzę. Krótkie przerwy na lizanie i całowanie i znów ruchanie. Robiłem z nią wszystko co chciałem. Moje jądra pulsowały od wyprodukowanej spermy. Powstrzymywałem się jednak, by jej nie zmarnować za wcześnie. A po dłuższym czasie zastosowała manewr obrotu i wylądowałem pod nią. Zajęła pozycję 69 i przywarła mokrą od soków cipką do mojej twarzy. Sama ssała mi fiuta wkładając go sobie głęboko, aż czułem jej nos dotykający do mojego wora. Jęczałem, dając znać, że dłużej nie utrzymam wytrysku. Wtedy zrozumiałem, że na to czeka. Chwyciła za moje pośladki i masowała, jakby próbując je rozdzielić. W końcu nacisnęła pod jajkami na miejsce połączenia moszny z dziurką, co w jakiś sposób wpływa na prostatę i nie wytrzymałem. Pompowałem spermę w jej usta a ona zalewała mi twarz swoimi sokami. Otwartymi ustami pragnącymi wciągnąć więcej powietrza, pieściłem jej cipkę.
Takiego orgazmu nie miałem nigdy.
Tego dnia pieprzyliśmy się jeszcze kilka razy. Brałem ją w różnych miejscach. Na stole w kuchni, pod prysznicem, na podłodze, na fotelu, na balkonie. Czułem się tak luźno, że każde miejsce mi odpowiadało. Nadzy jedliśmy obiad zamówiony z restauracji. Potem kolację przy świecach, gdy siedziała na moich kolanach nabita na mojego penisa. I ostatni raz późnym wieczorem, gdy miałem już wracać do domu.
Zaprosiła mnie za tydzień na powtórkę. Przyjąłem zaproszenie.
Moja dziewczyna nie przeczuwała zdrady. Spotkaliśmy się jak zwykle w zwykłych okolicznościach. Odmówiła wyjazdu autem na parking pod miastem, gdzie wielu jeździ by się poseksić. Uprawialiśmy typowy seks na misjonarza. Uciszanie, bo tata usłyszy. Nie ściągaj spodni, tylko trochę opuść. Ona w spódnicy, żeby ukryć że zdjęła majtki. A co on nie wie, że każda córka marzy o kutasie? Sam nie chodził po to by zaliczyć? Oczywiście seks tylko z gumką. Marzyłem o powtórce z Klaudią. Zastanawiałem się, czy moja dziewczyna, to dziewczyna dla mnie. Do kolejnej zdrady jeszcze kilka dni. A potem zobaczymy, co zwycięży.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Alanlate -
Zdrada z wyboru (cz. 2)
Zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi ubrana w prześwitujące ubranie. Kutas stanął mi na baczność. Miałem być z nią dwa dni. Dwa dni pełne seksu. Wciągnęła mnie jak modliszka. Całowała namiętnie rozpinając spodnie. Dreptaliśmy w stronę łóżka. Pociągnęła mnie na siebie przewracając się na miękką pościel. Ujęła penisa i wycelowała w pizdę. Namiętnie mnie całując docisnęła ręką pośladki bym w nią wszedł. Dymałem ją mocno. Dociskałem kutasa do końca. Jęczała namiętnie pobudzając moje zmysły. Miałem spętane spodniami kostki nóg. Na jej ciele był przezroczysty materiał, przez który wszystko było widać. Przez niego całowałem jej ciało. Byłem bliski orgazmu. Zwolniłem zatrzymując się penisem w niej najgłębiej jak mogłem. Wiedziała, że muszę poczekać, by rozkosz mogła trwać a mimo to poruszała mięśniami kegla, bym nie tracił mocy podniecenia. Miała niesamowite wyczucie. Gdy ochłonąłem i znów z szybkością królika nadziewałem ją na swojego penisa podsycała moją wyobraźnię i zmysły dotykiem i ruchami ciała. Dymaliśmy się cały dzień z przerwami. Nie jedliśmy, nie piliśmy. Był tylko seks, obecność, pieszczoty. Wieczorem opadłem z sił. Miałem pewnie kilkanaście orgazmów.
Poocierany penis nieco uskarżał się na intensywne używanie. Erotyka spotkania trwała nadal i nie myślałem o tym. Było bardzo późno i wtuleni w siebie zasnęliśmy na wielkim łóżku. Jakby w letargu czułem że przesuwa moje ciało po pościeli. Czułem przez sen pieszczoty i dotyk w intymnych miejscach. Byłem spokojny. Wiedziałem, że przebudzenie otworzy kolejny dzień namiętności, pieszczot i seksu.
Obudziłem się czując, że siedzi na moich piersiach. Otworzyłem oczy i zobaczyłem ją nagą siedzącą na mnie. Sięgała ręką za siebie dotykając mojego penisa, który chyba nie spał jednak całą noc. Jej uda pachniały świeżością. Dotykała nimi mojej twarzy. Zbliżyła się do moich ust bym mógł ją lizać. Takie przebudzenie jest piękne – myślałem podniecony.
Zaproponowała zabawę z wiązaniem. Zgodziłem się. Moje dłonie i stopy przywiązała do nóg łóżka. A potem dosiadła mnie i zaczęła ujeżdżanie. Gładziła mój brzuch i pierś. Gryzła mi sutki i cały czas kręciła zadkiem. Produkowała tyle soku, że nie czułem dyskomfortu. Ale teraz to ona mogła zdecydować, kiedy wyleję nasienie. Gdy uznała, że pora, nie przerywała. Nie mogłem powstrzymać wytrysku. Wylałem w nią nasienie z wielkim zadowoleniem. Po chwili uniosła się i zbliżyła swoją cipkę do mojej twarzy. Usiadła na niej i poprosiła bym wyssał z niej swoje nasienie. Nie byłem zadowolony z propozycji, lecz nie miałem wyjścia. Lizałem jej cipkę a jej soki wraz z moim nasieniem zalewały moje usta. Jej otwartość na nowe doznania dała znać o sobie. Ale też i ja musiałem znieść to, że tego oczekiwałem.
Gdy ochłonąłem poprosiłem o uwolnienie. Ale ona uśmiechnęła się szelmowsko i zapytała, czy może sprawić mi teraz wielką przyjemność. Nie wypadało odmówić. Leżąc nadal uwiązany do łóżka obserwowałem jak ustawia dwa statywy. Mocuje telefony. Włącza oświetlenie. A potem przynosi różne i wibratory. To co ze mną robiła było mroczne, piękne, przyjemne i przerażające. Zostałem normalnie i potem brutalnie wydymany różnymi przyrządami. Umocowany nie mogłem się bronić. Postanowiłem się poddać i czerpać radość. Mając wbity w odbyt wibrator, poczułem czym jest stymulacja prostaty, gdy kutas siedzi w cipce ładnej dziewczyny. Wszystko nagrała. Jak podniecony wylewam strumień spermy a ona ją spija. Potem całując się ze mną wlewa ją w moje usta. To był nowy smak miłości. Leżąc tak służyłem jej jak żywy wibrator. Wiedziała, gdzie i jak dotykać, bym wciąż miał ochotę i by kutas nie sflaczał. Zaliczyła wszystkie swoje dziurki na moim kutasie. Na koniec zapytała w którą chcę wsadzić na do widzenia. Wybrałem ciemne oczko. Dotychczas nigdy tam nie wkładałem fiuta, z żadną z dziewczyn. Ona nauczyła mnie prawdziwego elastycznego podejścia do seksu.
Co zrobisz z nagraniami? Zapytałem, bojąc się, że tak intymny materiał może trafić do internetu.
Odpowiedziała, że pokaże go swojej zaufanej koleżance. Bo ona nie wierzy, że tacy faceci istnieją. I jak się jej spodobam, to będę mógł i z koleżanką się pobawić. A jak się zgodzę to możemy zorganizować spotkanie we troje.
Miałem nieco obaw co do pokazywania wideo obcej osobie. Niedługo jednak dostałem intymne nagrania tejże koleżanki. Była równie dobra i ładna jak Klaudia. Spotkaliśmy się we troje. A właściwie we czworo, bo był też wibrator dla mojej prostaty. I inne gadżety, które uatrakcyjniały nam spotkanie. Stwierdziłem, że może dwie plus jeden to opcja dla mnie. I na razie tak jest.
Z moją dziewczyną się rozstałem. Teraz mogę uprawiać seks bardzo często. We dwoje albo we troje. W aucie, gdzie lubię, bo zawsze ktoś może podglądać, na plaży, w kolejce, metrze. Spełniły się moje marzenia.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Alanlate Co o tym opowiadaniu sądzisz? Napisz proszę.
-
Kierowca autobusu – dalsze zabawy
Siedząc dziś w szkole, otrzymałam sms-a od mojego ulubionego kierowcy autobusy czy mam ochotę się spotkać i trochę poświntuszyć. Ochota była, ale cały dzień zaplanowany aż do wieczornej siłowni, natomiast jemu to nie przeszkadzało i stwierdził, że po mnie przyjedzie.
Siedzą c jeszcze na rowerku dostałam powiadomienie, że czeka już na mnie pod siłownią, więc udałam się na szybki prysznic, wskoczyłam w dresik i trochę podpicowałam buźkę. Wsiadając do samochodu otrzymałam pudełeczko merci oraz kwiaty i ruszyliśmy, chwila luźnej pogawędki i zapytał wprost czy chce jechać do niego czy bawimy się w samochodzie, na co stwierdziłam, że może być samochód i jakiś parking. Podjechaliśmy na parking nieopodal jeziora, po czym zgasił samochód i zaproponował, abyśmy przesiedli się do tyłu. Siedząc na kanapie już było mi gorąco i trochę nieswojo siedząc w dresie, ale widziałam w jego oczach chęć zabawy i wtedy padło pytanie, na co może sobie pozwolić? Szybka myśl w głowie i odpowiedź – jak coś będzie mi przeszkadzać to dam znać.
Wtedy położył rękę na mojej twarzy otwierając kciukiem moje usta, a ja delikatnie językiem zaczęłam oblizywać mu kciuka. Przyciągnął mnie lekko do siebie całując w policzek a następnie oblizując moje usta stwierdził, że są słodkie, ale lepiej wyglądają na jego penisie. Całując się z nim na oślep wyjmowałam jego penisa ze spodni, gdy tylko był już na wierzchu spojrzał na mnie i stwierdził, że chyba wiem gdzie jest moje miejsce. Pochylając się otworzyłam lekko usta, wkładając go ocierały się o jego penisa, który był nabrzmiały i pachnący. Chwilę później poczułam jego rękę z tyłu mojej głowy chwytającą za kucyk i dociskającą moją głowę na jego penisie. A każdy mój ruch głowy był dokładnie kontrolowany przez jego rękę z każdą chwila coraz szybszy, w momencie, kiedy słyszał, że się podduszam pociągną mnie za włosy dając możliwość oddechu. Popatrzył na mnie a następnie oblizał moje usta i nadział moje usta na swojego penisa a oprócz ręki zaczął poruszać się nim w moich ustach mówiąc, że lubi ten dźwięk. Z każdym posunięciem miałam wrażenie, że jego penis zaraz dojdzie do mojego mózgu a z drugiej strony próbowałam złapać oddech, w pewnym momencie poczułam jego pulsowanie i z jednej strony chciałam powiedzieć żeby jeszcze nie kończył, ale przy tym tempie i przy tym jak kontrolował moją głowę chwile później poczułam spermę w ustach.
Gdy tylko moja główka została uwolniona, usłyszałam, że nie mam się, czym martwić i bawimy się dalej. Ściągnął ze mnie ubranie zostawiając sam stanik, mimo tego moje piersi zostały dokładnie wymiętolone i wylizane. Przesunął mnie w stronę drzwi i oparł mnie o nie, podnosząc jedną nogę na oparcie a drugą kładąc na ziemie. Delikatnie zaczynając od łydki zaczął mnie całować idąc powoli przez udo aż do mokrej cipki, z jednej strony czułam podniecenie a z drugiej lekkie kłucie jego brody. Gdy tylko wszedł we mnie swoim językiem nie potrafiłam opanować przyjemności, moje ręce opierały się o podsufitkę a nogi były sztywne. Mogłam tylko patrzeć na to jak namiętnie pracuje w mojej pipce jego język i czasem jak na mnie zerka. Chwilę później odsunął się od niej, pieszcząc ją tylko palcami jednocześnie patrząc się na mnie powiedział, że teraz sprawdzi, jaka jestem ciasna.
Rozłożył szerzej moje nogi i wsadził w nią swojego penisa, czułam się dosłownie sparaliżowana z przyjemności a jedno, co mogłam robić to wydawać jęki, mając tysiące myśli w głowie. Tak naprawdę byłam posuwana przez obcego faceta w jego samochodzie, to straszne, ale też niesamowite. Po chwili czułam jak zbliża się mój orgazm, on musiał też to poczuć , bo coraz więcej siły używał do posuwania mnie, aż wydałam ostatni jęk i zesztywniałam maksymalnie. Matko nigdy nie było mi tak dobrze, nie byłam jeszcze tak posuwana, ale wiedziałam, że tutaj nie możemy jeszcze skończyć, bo do jego szczęścia trochę jeszcze jest.
Wyszedł ze mnie i usiadł obok, karząc mi usiąść na nim plecami do niego. Posłusznie to zrobiłam czując jak jego penis wchodzi głęboko we mnie, chwycił mnie za piersi i kazał teraz mi się ruszać. Ruszając się do góry i w dół czułam jak porusza nim we mnie ściskając jednocześnie moje piersi coraz bardziej. W tym układzie chyba czułam jego penisa jeszcze głębiej niż wcześniej a moje ruchy przerodziły się w skakanie na penisie, czując ponownie powoli jego pulsowanie, usłyszałam tylko nie przestawaj. Chwilę później poczułam przyjemne ciepełko wewnątrz mnie a za uchem usłyszałam jego jęk.
Tym razem był to już koniec zabawy, resztę wieczoru skończyliśmy w KFC. Odwożąc mnie do domu zapytał tylko czy mogłabym spełnić jego fantazję, co w sumie przyjęłam pozytywnie, pod warunkiem, że nie będzie to nic dziwnego. Na odchodne poprosił żebym następnym razem ubrała coś sexi i pokazała nóżki.
Więc już wiadomo, że to nie będzie koniec.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Justyna -
Uzalezniony od zabaw – Cz. 11
Na krótko przed tym zanim się rozstaliśmy, były plany aby postarać się o dziecko. Oczywiście nie raz i nie dwa się w niej spuszczałem i nic z tego nie wychodziło, więc padło podejrzenie, że mogę być bezpłodny. Dla upewnienia się trzeba było to sprawdzić, więc poszedłem do lekarza i zapytałem się o testy na płodność. Nie jest to nic specjalnie wyszukanego, po prostu trzeba zanieść do laboratorium próbkę spermy i czekać na wyniki.
Zasada jest w sumie dosyć prosta. Trzeba spuścić się do zbiorniczka, po czym w ciągu dwóch godzin dostarczyć próbkę do laboratorium i można spokojnie czekać na wyniki.
Tamtego dnia, kiedy pomyślałem, że trzeba zawieźć próbkę do badania, oczywiście postanowiłem, że to nie będzie normalne zdojenie się do kubeczka, ale trzeba mieć dobry czas na zabawę. Mojej dziewczyny wtedy nie było w domu, bo była w pracy. Dość głupio byłoby mi ją poprosić żeby się z nią ruchać, a na końcu wyjąć kutasa z cipy i spuścić się do kubeczka. Dlatego postanowiłem, że będę to akurat robić w samotności, kiedy jej nie ma w domu i nie wie że mój kutas jest dojony ręcznie.
W tamtym czasie byliśmy jeszcze w łóżku bardzo grzeczni, ale moja dziewczyna nie wiedziała, że ja lubię ostrzejszą zabawę. Dlatego do pobrania próbki spermy z moich jaj postanowiłem, że się dobrze zabawię. Rozebrałem się cały i zacząłem się masturbować w pokoju. Oczywiście nie byłoby to dobre masturbowanie, gdybym sobie nie dogodził w jakiś dodatkowy extra sposób. Poszedłem do szuflady, w której moja dziewczyna trzymała swoje ubrania bieliznę i wśród niej była ukryta także zabawka, którą jej kiedyś kupiłem: różowy wibrator, którego za bardzo nie używaliśmy w trakcie zabaw, bo jakoś w tamtym czasie nie umieliśmy się do tego przed sobą przyznać, że lubimy taką dodatkową atrakcję.
Kiedy tylko wibrator ukazał się moim oczom i chwyciłem go w rękę, już wiedziałem, że będzie raczej ostra zabawa. Wziąłem także z szuflady żel nawilżający, po czym nałożyłem go zarówno na wibrator, jak i na mój otwór w dupce. Zabawa się zaczęła zarówno w moim tyłku jak i z moim kutasem z przodu.
Trwało to około 10 minut i po tym czasie musiałem się spuścić do pojemniczka, obmyć kutasa i dupę, ubrać się i szybko zawieźć próbkę do laboratorium. Niedawno znalazłem filmik z tego wydarzenia. Najpierw pomyślałem, że to jest obleśne, żeby nagrywać siebie w czasie jak również się sam wibratorem ruchasz w dupę i masturbujesz. Po tym jednak, kiedy włączyłem filmik i zacząłem obserwować swoją zabawę, podniecenie zaczęło narastać. Widziałem jak przysiadam w pozycji niemalże najeźdźca na dildo, a właściwie wibrator, ujeżdżam siebie samego i wpycham sobie zabawkę głęboko w tyłek.
Po paru minutach ułożyłem się na boku, chwyciłem zabawkę za podstawę i zacząłem się ujeżdżać w tyłek tak, jakby mnie ktoś ruchał w dupę strap-onem. Oczywiście cały czas druga ręka masowała kutasa i doprowadzała go o każdy krok dalej do wytrysku. Ponieważ działo się to już wiele lat temu, nie pamiętałem, co wtedy robiłem i było to dla mnie bardzo dużym zdziwieniem, kiedy zobaczyłem jak wsunąłem sobie nagle w tyłek dwa palce jednej ręki i dołożyłem do tego wibrator, którym zacząłem rozciąganie mojego zwieracza. W pewnym momencie zobaczyłem, że na filmiku Odłożyłem zabawkę na bok a w tyłek wsunąłem sobie po dwa palce z każdej ręki i zacząłem rozciągać swoją dziurę. Pomyślałem sobie wtedy: “O cholera, dałem sam siebie radę wyruchać siebie samego tak, jakby rżnął mnie jakiś wielki czarny kutas”. Potem jednak zabawka wróciła w dłoń i kolejny raz przysiadałem na niej i jednocześnie masowałem swojego kutasa. Po jakiś może 10 minutach zobaczyłem, że zbliżam się do końca filmiku i tak też było. Na filmiku kolejny raz wsunąłem sobie wibrator w dupę i przysiadłem mocno. Chwyciłem kutasa w dłoń, drugą wziąłem pojemniczek na spermę i przestawiłem go do końcówki penisa. Po kilkunastu ruchach Spuściłem się, Odłożyłem pojemniczek na bok po czym wstałem i wyciągnąłem sobie zabawkę z tyłka. Filmik się skończył, a ja pomyślałem, że z tego uzależnienia od spuszczania się i masturbacji chyba nigdy nie wyjdę.
A co się wydarzyło w temacie samego testu na płodność? Po kilku dniach dostałem wyniki i wróciłem do domu. Gdy Monika przyszła, to dałem jej tą kartkę z wynikami, a ona spojrzała zdziwiona. Zaczęła czytać to, co tam było napisane, po czym odłożyła kartkę na stół i podeszła do mnie.
” Jak wyglądają takie testy?” zapytała mnie Monika.
“Normalnie. Trzeba próbkę spermy dać do zbiorniczka i zawieźć do laboratorium.” Odpowiedziałem.
Moja dziewczyna bez słowa zaczęła mi rozpinać rozporek i guzik przy spodniach. Włożyła rękę za majtki i wyciągnęła mojego penisa ze spodni. Chwyciła twardniejącego kutasa w rękę i zaczęła poruszać napletkiem sprawiając, że kutas stał się twardy. Monika uklęknęła na podłodze, ściągnęła napletek i włożyła penisa do swoich ust. Zaczęła go mocno ssać i pracować językiem na żołędzi. Po dłuższej chwili wypuściła penisa z ust i zaczęła masturbować mnie.
“Zabawiałeś się i mi nic o tym nie powiedziałeś? To teraz pokaż mi jak się spuszczałeś do zbiorniczka “
Przypomniałem sobie od razu jak Moniki wibrator wjeżdżał w mój tyłek. Nie mogłem jej o tym powiedzieć, bo chyba by się strasznie wkurzyła na mnie, więc powiedziałem:
“Nie mam zbiorniczka do którego się wtedy spuszczałem.”
Monika rozpięła guziki swojej bluzki, po czym włożyła ręce za stanik i wyciągnęła swoje jędrne piersi poza bieliznę.
” Pokażesz mi teraz jak się spuszczasz do słoiczka, albo masz zakaz seksu ze mną na najbliższe trzy miesiące. Każda kobieta to zbiornik na spermę, wszyscy faceci nas tak traktujecie, a my to albo musimy połykać, albo mamy między nogami, albo w dupie. I jeszcze potem musimy urodzić i karmić naszymi obolałymi cyckami. Masz przed sobą zbiorniczek na spermę, i pokaż jak sobie walisz, aby dać próbkę do badania. “
Twardy kutas stał w pełnej gotowości nad cyckami i twarzą Moniki. Trochę zażenowany tym, że muszę pokazać dziewczynie jak się masturbuje, chwyciłem kutasa w dłoń i zacząłem to robić. Monika masowała swoje piersi, ugniatała je i szczypała swoje brodawki, Uśmiechała się.
Ja czułem, że za niedługo dojdę do wytrysku. Stanąłem w lekkim rozkroku i zamknąłem oczy. Nie chciałem w tym momencie patrzeć na Monikę, bo było to dla mnie dość kompromitujące. Fakt, że czasami na koniec wyjmowałem kutasa z jej cipki i spuszczałem się na piersi, nie sprawiał, że mogłem się czuć bardzo pewnie z tym jak moja dziewczyna patrzyła na swojego faceta który masturbuje się przed jej twarzą. Na chwilę przed wytryskiem krzyknąłem tylko: “dochodzę!”
Spuściłem się i po kilkunastu sekundach poczułem jak mój kutas jest obejmowany przez usta Moniki. Nadal nie patrzyłem w dół tylko miałem głowę za datą w górę i otwierając oczy zobaczyłem sufit. Monika wstała i powiedziała do mnie:
“To badanie płodności raczej jest nieudane, do laboratorium dostali za małą próbkę. “
Spojrzałem na Monikę. Jej policzki podbródek i nos były pokryte glutami spermy. Na cyckach też miała kilka kropli mojego nasienia. Teraz czułem się naprawdę niedobrze, kiedy widziałem moją dziewczynę ospermioną jak podrzędna gwiazdka porno.
„Dopóki nie wydoję twojego penisa, nawet nie próbuj sobie robić dobrze. Tylko moje otwory albo ręka mogą ci sprawić przyjemność.”
Po tych słowach pocałowała mnie z języczkiem i poczułem jak na moich policzkach pojawiło się coś mokrego. Dobrze wiedziałem, co to było.Pod koniec filmiku pierwsze co pomyślałem, kiedy zobaczyłem ten zbiorniczek ze spermą, to wspomnienia filmików, na których dziewczyny przechylają całe takie zbiorniczki, albo kieliszki na wino i łykają po prostu pełne pojemniki nasienia. Nie wiem jak one są w stanie tak po prostu sobie łykać i to tak duże ilości. Ja sam kilkakrotnie próbowałem i połknięcie własnej spermy to jednak jest wyczyn. Dlatego jednak szacunek dla dziewczyn, które brały mojego kutasa w usta i jak się spuściłem to połykały wszystko bez zająknięcia. Patrycja, Anka, druga Anka, Monika a nawet i Weronika, choć niektóre z nich okazały się niezłymi kurwami, które zdradzały, to jednak ich zdolności połykania spermy robiły wrażenie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Max79 -
Sex po zakrapianej osiemnastce
Dziś wieczorem z chłopakiem poszliśmy na 18 kolegi, po niej miał nocować u mnie. Jak to na takich wiejskich imprezach OSP bywa, dużo alkoholu i wgl. Kilka minut po drugiej w nocy zmyliśmy się do domu, z racji, że jest to wiocha trzeba było iść na piechotę. W tym czasie alkohol buzował już w naszych głowach a ja ledwo, co stałam na nogach, a jakoś obydwóm nam świństwa w głowie siedziały.
Na ostatniej prostej do domu, musieliśmy przejść przez most, na którym musiałam się zatrzymać z racji bólu nóg, poprosiłam chłopaka żeby potrzymał mnie za rękę, bo chciałam ściągnąć szpilki. Po ciężkich bojach z ustaniem jak już tylko się udało, niestety jak na kobietę nie przystało musiałam zwrócić część siebie za barierki. Po całej sytuacji mój chłopak stwierdził, że jak już tak opieram się o nie to z chęcią by mnie zapiął – sic!. No, ale tak też było, podwinął sukienkę i nim się obejrzałam to czułam jego penisa w sobie a z racji upojenia alkoholowego nie przeszkadzały mi okoliczności. W pewnym momencie z daleka było widać nadjeżdżający samochód, a mój tylko powiedział jeszcze chwila i doszedł. Samochód na przejechał a ja zapytałam czy zabawimy się jeszcze w domu, na co przytaknął.
Jak wiadomo na tym nie koniec nocnych ekscesów łóżkowo ulicznych, dotarliśmy do mnie do domu, na szczęście wszyscy już spali, więc szybciutko zakradliśmy się do mojego pokoju. Partner wyskoczył z ubrania i położył się na łózko a ja powoli zaczynałam się rozbierać, aż padło z ust partnera pytanie, które mnie zaskoczyło – chyba alkohol powodował, że byliśmy aż tak rozluźnieni. Zapytał mnie czy ubrała, bym dla niego rajstopy i szpileczki, na co się zgodziłam, choć temat rajtek był specyficzny.
Ale stanęłam przed nim w cielistych rajstopach i szpilkach, a on siedząc na kanapie przysunął mnie do siebie gładząc moje nogi ręką a z czasem delikatnie całując i liżąc językiem – niby nic a jakiś dreszcz wewnętrznie mnie przechodził. Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam by wstał, jedyne, co mi do głowy przychodziło to to by mnie wydymał – tak to był ten stan, że nie chciałam seksu chciałam po prostu niezłej zabawy. No, ale tak od razu to nie można, więc uklęknęłam przed nim delikatnie masując jego kutaska ręka i językiem, powoli wsuwałam go do ust i tak w kółko. W pewnym momencie poczułam silniejszy uścisk na szyi i została uniesiona do góry a partner spojrzał mi w oczy i powiedział, że mam znów klęknąć przed nim i napluć na jego kutasa i grzecznie to zlizać, wydaje mi się, że hamulce puszczały nam coraz bardziej i grzecznie klęknęłam i zrobiłam, co prosił zlizując moją ślinę z jego kutasa. Co prawda nie miał tak wielkiego żeby się nim dławić, ale z chwili na chwilę czułam, że to nie ja robię mu loda tylko od dyma moje usta.
Byłam trochę jak w amoku, fajnie się bawiliśmy a w sumie to robiłam, co chciał, aż kazał mi wstać, delikatnie popchnął mnie na łóżko tak, że wylądowałam w pozycji na pieska a on podniósł delikatnie moje łydki chwytając za szpilki, rozerwał rajstopy i wszedł we mnie. Byłam już na tyle mokra, że nawet nie musiał się nią bawić tylko od razu przeszedł do pukania, z chwili na chwilę czułam coraz mocniejsze uderzenia jego ciała o moje a ja tylko czułam jak łóżko zaczyna pracować a ja tylko powoli posuwam się do jego rogu. Zapytałam się czy możemy zmienić pozycję bo bolą mnie już łokcie od opierania, wtedy obrócił mnie na plecy i wszedł między nogi unosząc je lekko do góry. To był chwilowy moment na odsapnięcie bo z szybkiego dymanka zaczął powoli i głęboko penetrować moją cipkę co powodowało wyginanie się mojego ciała a on delikatnie i skrupulatnie zaczął lizać moje łydki.
Wtedy chyba pierwszy raz zebrałam się na taką łóżkową śmiałość i zapytałam czy to go podnieca? Na co powiedział, że podniecają go nogi w pończochach a w szpilkach to już w ogóle, a ja zobaczyłam lekki rumieniec na jego twarzy. Wtedy wpadłam na pomysł i zapytałam czy ma ochotę żebym pobawiła się jego kutasem stopami, na co ochoczo przystał, więc zdjęłam szpilki i nieumiejętnie próbowałam go trzepać stopami, dla mnie było to pokraczne, ale on był ewidentnie zadowolony.
Ja bawiłam się jego kutaskiem a on delikatnie masował moje łydki, z tego podniecenia dość szybko udało mu się dojść a przed tym zapytał czy może dojść na moje nogi, tak też zakończyliśmy zabawę i poszliśmy spać.
Rano po przebudzeniu. Pierwsze, co usłyszałam to to bym go nie oceniała.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Justyna -
I stalam sie
I STAŁAM SIĘ
czyli
SUNIA SWOJEJ PANI
/napisane za zgodą Mojej Pani/
Jak jestem grzeczna i mam czas to Moja Pani pozwala zaglądać tu i tam, czytać i oglądać to i owo. Sama też piszę różne opowiadania, które obok swoich zdjęć zamieszczam w kilku własnych profilach, w sieci. Wszystko pod czujnym okiem Pani. Widać, że zdjęcia moje się podobają, czego dowodem jest nielegalne, liczne (bez mojej zgody, jak to w sieci) kopiowanie ich i umieszczanie w różnych miejscach. Przeglądając teksty zamieszczane na tej stronie nie spotkałam żadnego ( no chyba, że w swoim roztrzepaniu nie zauważyłam), który by był wspomnieniem takiej suki dwupłcowej w jaki sposób ułożył się jej los, że jest teraz tak i czuje się dziewczyną. Nie chodzi mi o wymianę uwag na „forumnach” typu, „że nagle”, „pewnego dnia”, itp. ale takie w formie wspomnienia, opowiadania „cycóś” podobnego. No chyba, że takie teksty są uznawane za nieciekawe. Jednak raczej tak nie jest, jak myślę, bo my jako ludzie lubimy zaglądać w cudze sprawy i podglądać innych. Ot ciekawość nieodparta. Dlatego zdecydowałam się napisać ciut o sobie. Jeśli nie będzie wzięcia to przynajmniej będzie burza na forum, a to też jest pewien sukces pisarski. Wszak tak zwane „gwiazdy” muszą skandalizować, aby się o nich mówiło. No to zaczynam. Kruca bomba, najgorzej pisać chyba o sobie.
Taaa, ciekawe są czasem koleje dróg niektórych z nas. Jesteśmy jak ten szampon, to nudne już, dwa w jednym. U niektórych więcej jest jednego lub drugiego, ale ogólnie jest tego dwa. Niektóre z nas są bardziej lub mniej „rozwarstwione”, zwłaszcza te początkujące. Te przechodzące pierwsze męki „walki” wewnętrznej. Potem, po czasie „wstrząsów i zawirowań”, gdy składniki się wymieszają i wyrównają tworzymy stabilną „jedność w dwoistości”. Jak dobry drink. Niektóre kroczą swoją drogą same, niezależne. Inne znajdują bliską osobę (płeć do wyboru) a jeszcze inne wybierają świadomie lub dzięki splotom losu, co chyba jest rzadkością, bycie czyjąś „własnością”. Nie mam na myśli „własność” typu „niewolniczego”, choć i takie są, ale nie o takiej chciałabym tu wspomnieć. Mam na myśli „własność” opartą na całkowitym, bezwarunkowym oddaniem siebie, bezwarunkowym przywiązaniem, „psią, suczą” wiernością do Swojej Pani. Oddaniem nie tylko ciała, ale i najskrytszych myśli, pragnień czy woli drugiej osobie, Pani lub Pana. Choć w moim przypadku Pani. Nie mam tu na myśli żadnych spraw materialnych, majątkowych, ale czysto fizyczne, mentalne, duchowe. No nie wiem czy dokładnie wyjaśniłam, o co mi chodzi zaplątując się chyba całkowicie. Za zgodą Mojej Pani przedstawię Wam, w jaki sposób stałam się tą osobą co jestem obecnie. Może to zainteresuje niektóre z Was a jak nie to nie szkodzi i tak napiszę. Może mi zamieszczą tutaj na stronie te gramotę. Postaram się pisać krótko i zgodnie z cenzurą strony. Tak, to prawda. Jestem obojnakiem inaczej hermafrodytką czy jak kto woli określić takie osoby, ale Moja Pani zabrania mi używać tych określeń i sama ich nie używa. Obojnak, dwugłowy to rodzaj męski a ja przecież czuje się kobietą, dziewczyną. Pani nazywa mnie tak tylko wyjątkowo. Zwykle mówi na mnie Moja „mała suczka, sunia lub Moje brykające śliczności” ,co najlepiej oddaje mój charakter i osobowość. Choć już jestem w pełni dojrzałą, wykształconą i wyszkoloną „suczką, prostytutką”, nadal mam osobowość i charakter „małej dziewczynki”. Tak, potrafię nabroić i nabrykać od czego mnie potem pupa boli, ale i uwielbiam pieszczoty Pani i przytulanie do Pani. Na pewno wyda się to dla Was dziwne i zaskakujące, co powiem teraz. Otóż kilka razy dziennie i raz w nocy, jak nocuje u Pani, Pani daje mi cyca do ssania. Co niesamowicie lubię. Tak ma mleko! Jak to robi nie powiem. Co zdziwiłam Was? Lubię wszystko, co lubią małe i duże dziewczynki. Jak jestem sama to śpię z moją lalą Klaudynką i smokiem Dexterem. Tak się zachowuje jak jestem z Moją Panią sam na sam. W otoczeniu innych czy na jakimś party lub raucie, na które Moja Pani jest często zapraszana staram się być grzeczna. Cóż nie zawsze mi się to udaje do końca. Ale gościom się podoba. Mogę Wam tylko zdradzić, że są to środowiska ludzi niedostępne dla tzw. „zwykłych śmiertelników”. Nie chcę tu obrazić nikogo, „przepłaszam”. Ach zapomniałam, roztrzepana, mam na imię Mariolka-Arletka teraz i chyba na zawsze. Kiedyś nosiłam imię Łucja, ale to było bardzo dawno, na początku świata. A jaki był ten mój „początek świata”? Otóż. Dawno temu, gdy na ziemi pojawiły się pierwsze „dingozaury”, a może jeszcze wcześniej zaistniałam ja. Nie mam tu na myśli urodzenia, ale pojawienie się pewnego rodzaju innej świadomości w ciele ślicznego blondaska. Nie, nie nie zostałam skrzywdzona, molestowana przez wstrętnego, brzydkiego faceta. Jak to teraz modne. Nigdy nie czułam się skrzywdzona, czy w inny sposób zniewolona. To były czasy, gdzie nie istniały pojęcia takie jak dzisiaj, gmatwające ludziom w głowach, nie istniały „jedynie słuszne wartości” a istniała tylko i wyłącznie „jedna myśl przewodnia” – myśl Partii. Pojęcia obojnak itp. itd. Może i gdzieś tam były i egzystowały, raczej i wyłącznie w podręcznikach i bełkocie tzw. Specjalistów. No dosyć. O ile pamiętam to pierwsze nieporadne „zabawy” jako dziewczyna zaczynałam w ostatniej klasie podstawowej. Coś się wtedy we mnie rodziło. Bardziej lubiłam lalki i środowisko dziewczyn jak chłopaków. Wtedy nie była jeszcze zdefiniowana płciowo, nawet chcieli mnie przerobić. Zazdrościłam dziewczynom nawet tego, że jak siusiają to kucają. Zawsze jak miałam okazje i możliwość to też to robiłam. No nie powiem, jako chłopak też dawałam się często we znaki, latając umorusany w krótkich spodenkach i strzelając z procy czy karbidu. Czasem nawet znalazł się gdzieś w krzakach jakiś stary granat czy karabin. Ale to były tylko takie nieporadne początki. Na serio to chyba zaczęło się nie, co później, w szkole średniej, dokładniej latem, nad jeziorem. Chyba w ostatniej lub przedostatniej klasie. Nieważne. W wakacje. Chodziłam sama na plażę. NIE BYŁY ONE TAKIE LUDNE I KOMERCYJNE JAK TERAZ! Można było znaleźć odludne całkiem miejsca. Zwłaszcza do południa. Tam też, pewnego razu, przysiadła się do mnie na koc pewna Pani. Widywałem ją często, jak byłam na plaży. Duża, ładna, z długimi włosami w lokach i wielkimi cycami. Usiadła obok mnie, nie pytając czy może. Strasznie się zawstydziłam i zasłoniłam sterczące, małe cycuszki (takie już miałem). No i na domiar złego, prawdę powiedziawszy, nie do końca byłem ubrany, a raczej ubrany „inaczej”. Czerwony jak burak szybko, nieporadnie się starałem zasłonić, ale ona powstrzymała moje zapędy. Potoczyła się rozmowa a właściwie ona pytała a ja odpowiadałem. I to jak, DOKŁADNIE! Coś mnie zakazywało zmyślać. Po tym spotkaniu szybko potoczyły się moje losy. Nie będę opisywała co i jak robiłam pod kierunkiem Mojej pierwszej Pani. Powiem tylko, że to nie była zupełnie tak do końca właściwa droga. Chociaż już wtedy Pani prowadzała mnie do kosmetyczki i fryzjerki, gdzie moje ciało było poddawane zabiegom tworzącym ze mnie dziewczynę a także do pewnego znajomego doktora, który stopniowo zmieniał mnie. Przebywając z Panią zawsze byłam dziewczynką niezależnie od miejsca i sytuacji. Ona pierwsza uczyła mnie poruszania, reagowania i mówienia jak dziewczyna. Wtedy jeszcze o tym nic nie wiedziałem. Ale ona pozwoliła i otworzyła mi oczy na świat, o którym nie miałam pojęcia, a który istniał, dostępny dla niewielu w tamtych czasach. Dla dociekliwych dodam, że o tym, co się ze mną wtedy działo nie wiedział nikt. Dla otoczenia byłem chłopakiem, ba nawet starałam się być bardziej męska niż chłopak. Pani wprowadziła mnie w zamknięty świat ludzi, „co to wiele mogą”. Zaczynałam być „dziewczyną”, suczką, kurewką. Już wtedy miałam odpowiedni wiek. Na mojej drodze zaczęły znikać, jak zaczarowane, wszelkie przeszkody i problemy. I tak to leciało, cały czas już. Rozpędzonej lokomotywy nie mogłam i nie chciałam zatrzymać. Podobało mi się bardzo. Jednak kilka razy przychodziła refleksja czy tak powinno być. A nawet były momenty wewnętrznej walki i rozterki. Zawsze jednak „On” przegrywał a „ONA” wygrywała. W tych momentach czułam się źle. Gdy decydowałam się pozostać chłopakiem. Gdy przegrywałam i stawałam się dziewczyną to byłam szczęśliwa. Szukałam drogi wyjścia z tej sytuacji, ale nie potrafiłam jej znaleźć. Co, że do lekarza, psychologa itp. Nawet nie myślałam i nie chciałam. Byłam pewna swego i tyle. Wiedziałam, czułam, że dam sobie rade bez tych durnowackich dyrdymałów. Nie było tragedii i rozpaczy ani prób samobójczych. Spoko. Kiedyś na jednym z prywatnych przyjęć, gdzie byłam, jak zawsze, jako dziewczyna z Panią pojawił się Pan. Miał na imię Piotr. Bardzo mi się przyglądał i zainteresował mną. Po jakimś czasie Pani powiedziała:
– Łucjo, takie nadała mi imię, jutro zaprowadzę ciebie do pewnego Pana. Widziałaś go na przyjęciach. Ten Pan będzie Twoim Panem. Ja już więcej ciebie nie nauczę a on bardzo się Tobą interesuje. Chciałabym cie zatrzymać, ale nie mogę. On ma inne możliwości. Przyrzekł zaopiekować się Tobą i rozwijać. Oczywiście będziemy się spotykać często, ale to on będzie decydował o tobie. – Tak mówiła.
I tak się stało. Zaprowadziła mnie do niego. Mieszkał sam w ładnym domu. A musicie wiedzieć, że nie każdego było stać na dom, zwłaszcza taki spoza sztancy typu „kostka”. Początkowo, jak to ja, byłam okropnie dzika i wystraszona. Pan Piotr nie nalegał i nie zmuszał do niczego. Oswajał mnie jak dzikie zwierzątko. Po miesiącu już byłam całkiem oswojona. Uczył mnie jak mam się zachowywać w zależności od sytuacji i miejsca. Jak mam się poruszać i odpowiadać. Już wtedy nie mogłam odpowiadać a zwłaszcza odzywać się bez jego pozwolenia. Wtedy to pierwszy raz usłyszałam określenie do mnie „sunia”, „suczka”. Wtedy to dostałam i musiałam nosić swoją pierwszą śliczną obróżkę. Miałam ich masę, różnistych. Tak jak obecnie. To dzięki niemu mogłam wybierać studia jakie zapragnęłam. Pan Piotr był dobrym obserwatorem. Kiedyś zapytał, co mi jest, że nie do końca bywam szczęśliwa. Wyznałam mu szczerze, bo niczego nie kryłam przed nim, absolutnie, o swoich potyczkach wewnętrznych i rozterkach. Posadził mnie sobie na kolanach i przytulił. Powoli, długo tłumaczył i wyjaśniał. To dzięki memu Panu poznałam Tao i zaczęłam praktykować. Poznałam „złote liczenie”, „pięć żywiołów”. Nauczyłam się je łączyć tak, aby przynosiły spokój i korzyść. Nauczyłam się medytacji na różne okazje. Ogólnie są to rzeczy bardzo proste. Ale jak to bywa z prostymi rzeczami często ciężko je wykonać. Zwłaszcza jak się jest suczką o żywiołowym charakterze i niecierpliwą. A to wszystko wymaga spokoju i dużej cierpliwości. No, ale koniec końców udało się. Dzięki Tao zrozumiałam świat i to co we mnie. Uspokoiłam się całkowicie i już nie walczyłam ze sobą. Jestem radosną i spokojną sunią. Pod wpływem nauk Pana Piotra stałam się śliczną, pełnokrwistą suczką. Swoim ułożeniem, rzadko spotykanym, przywiązaniem bezgranicznym i uwielbieniem Pana oraz urodą zwracałam uwagę wszystkich na przyjęciach. Zwykle siedziałam na podłodze przy lewej nodze Pana. On zawsze trzymał w ręku łańcuszek mojej obroży. Teraz też tak jest. Z tą różnicą, że to Moja Pani go trzyma. Na jednym z zamkniętych przyjęć, spotkałam śliczną transke, Kasię. Kasia była wtedy własnością Pani Krystyny. Bardzo polubiłyśmy się z Kasią od pierwszego momentu. Gapiłyśmy się w siebie jak zauroczone. Czego nie wolno było nam robić! Powinnością suczki jest nie spuszczać oczu z twarzy Pana czy Pani. Za takie coś suczka jest strasznie karana i boli pupcia. Ale o dziwo nic takiego nas nie spotkało. Pan i Pani od razu, no, bo jak inaczej, zauważyli zachowanie swoich suczek. Koniec, końcem pewnego dnia Mój Pan był bardzo tajemniczy. Kazał mi się ślicznie ubrać. Zdradził tylko, że czeka na wyjątkowego gościa. Ja, jak to ja, początkowo czekałam w napięciu, siedząc przy nogach Pana, ale szybko to mnie zmęczyło i bawiłam się lalkami. Pan mi nie przeszkadzał. Nawet nie zauważyłam jak wstał i wyszedł. Zwykle to prowadził mnie za sobą na łańcuszku. Ale teraz łańcuszek wisiał luźno.
– Łucjo, przywitaj się z naszym gościem. – Usłyszałam.
Poderwałam się szybko i stanęłam jak zamurowana, cała czerwona.
– Przepłaszam. – Powiedziałam pieszczotliwie jak zwykle.
I stałam jak kołek. Wpatrzona w czarne, wielkie oczy, otoczone długimi rzęsami i buzię z rozdziawionymi, kaszmirowymi ustami, w aureoli czarnych, długich, połyskliwych loków. Też gapiących się na mnie zza pleców Pani Krystyny.
– No, co tak cię zamurowało. Znasz przecież Panią Krystynę. – Zaśmiał się Mój Pan.
Podbiegłam szybko i klęcząc pocałowałam wnętrze prawej dłoni Pani Krystyny, jak to robi grzeczna suczka witając się z inną Panią.
– No przywitajcie się obie wreszcie, bo już nie możecie wystać. – Zaśmiała się Pani Krystyna.
Tylko na to czekałyśmy. Rzuciłyśmy się obie z Kasią w ramiona, piszcząc, skacząc i całując. Pozwolono nam oddalić się na chwilę do mojego pokoju i nacieszyć się sobą. Wróciłyśmy, po dłuższej chwili, zdyszane i mocno zaróżowione, rozczochrane, mając wzrok spuszczony w dół.
– No, co tak było głośno u was. Widzę, że poznałyście się dokładnie i dogłębnie. Łucjo chyba masz spódniczkę założoną odwrotnie. – Powiedział ze śmiechem Pan Piotr a Pani Krystyna mu zawtórowała perliście.
– No nie ma się czego wstydzić. Pasujecie do siebie bardzo. – Dodała Pani Krystyna.
I to była prawda. Stałyśmy się nierozłączne. Do chwili obecnej. Choć Kasia i ja mieszkamy teraz w innych krajach i mamy innych właścicieli. Nadal kochamy się bardzo. Często przebywamy ze sobą bo Nasze Panie widują się razem, z racji zajmowanych stanowisk i przyjaźni. Już wtedy Kasia zaczęła reagować w pewien charakterystyczny sposób na mój widok a nawet głos. Jej wielki kutas staje natychmiast sztywno. Ja tak samo tylko w inny sposób, pasujący do jej reakcji. Zaczynam popiskiwać cicho, zaciskam uda i wypinam dupcie. Tamte czasy to były cudowne czasy. Pan i Pani uczyli nas jak być prawdziwymi suczkami. Nie tylko w tym, co się zaraz może kojarzyć, ale i w innych sprawach. Spędzałyśmy wolne chwile i dni od nauki na studiach, na spotkaniach i przyjęciach, gdzie takie dwie, śliczne i nierozłączne suczki zwracały powszechną uwagę. Nie tylko Oni nas uczyli, ale i inni ludzie także, w tych zagadnieniach, co nasi opiekunowie nie znali. Potem Pan Piotr i Pani Krystyna zamieszkali razem w jej domu a my z Kasią mogłyśmy mieszkać obie w dawnym domu Pana Piotra, który w końcu oddziedziczyłyśmy. Nadal jednak byłyśmy własnością Pana i Pani. Wtedy już byłyśmy rasowymi, wykształconymi suniami. Powiem bez ogródek – nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie spraw seksu. Te sprawy już wtedy były traktowane, jako uboczne. Liczyło się ułożenie, ogłada, zachowanie i zadbanie oraz wierność do Pana i Pani. Tym właśnie zwracałyśmy uwagę wszystkich. Tym dodawałyśmy splendoru naszym właścicielom. I tak jest obecnie. Jak to w życiu bywa, nic nie trwa wiecznie. Zostałyśmy z Kasią same. Ona z racji wykształcenia, z biegiem lat, dostała pracę za granicą i tam poznała obecną Swoją Panią, którą to ona musiała zaakceptować jako Swoją Panią, a nie odwrotnie. Takie są zasady Starego Kanonu. Samotne tzn. bezpańskie nasze życie trwało dłuższy czas. Nie zgadzałyśmy się na tę czy inną Panią. Wtedy postanowiłyśmy obie, że jak wybierzemy to będą to tylko i wyłącznie Panie a nie Panowie i to shemale. W tym czasie przyjęłyśmy do siebie i ułożyłyśmy dwie młode suczki Hanię i Anię. Teraz obie są ekstra i prowadzą własny interes. Po ułożeniu Ani i Hani i wyjeździe Kasi, przyrzekłam, że już nie zajmę się żadną nową suczką. Ale gadaj zdrów. Pewnej zimy spotkałam cudo. Cudo w każdym calu. Złotowłosą, prześliczną istotę. Moją ostatnią. Na imię ma Julia a ja mówię do niej Juli. W zasadzie to ona wybrała, zmusiła mnie, abym ją wzięła sobie i ułożyła. Ale to inna historia. Możecie się o tym dowiedzieć czytając moje wspomnienia „Mój nowy rok 2012”. W tym okresie, na początku, jak wzięłam sobie Juli, pewnego wieczoru sylwestrowego, na który zostałyśmy wynajęte, poznałyśmy Moją obecną Panią. Ekscelencje, Madame Jowitę. Od razu zwróciłyśmy na siebie Jej uwagę. Choć było tam wiele innych suk i suczek. Wtedy to, zanim jeszcze Madame Jowita wzięła nas z Juli na własność, sprzeciwiłam się pewnej Mistress Lady Katrin, z Angli. Za to przewinienie musiałam odpokutować potem, kilka miesięcy w jej Pensjonacie. Ale najpierw dostałam lanie od lady Katrin. Leżałam rozciągnięta na ciepłej masce samochodu, z zadartą spódniczką i opuszczonymi majteczkami piszcząc głośno. Chciała mi zabrać Juli, na co ja się nie zgodziłam. Mistress nie może zabrać sobie ot tak czyjąś suczkę, nawet gdy jej właścicielem jest inna, ale „starsza” suczka, jaką ja już byłam. Musiała bym na to wyrazić swoją zgodę słownie i na piśmie przy dwóch Dominach. Tak nakazuje Stary Kanon. I nikt, i nikomu nie wolno tego zmieniać. Niezależnie od posiadanego stopnia. Ja się nie zgodziłam. Za tą postawę odpokutowałam, czym zdobyłam poważanie w oczach Jej Ekscelencji i Lady Katrin. Tego sylwestra, co zainteresowała się mną Madame Jowita, Lady Katrin była „opiekunką nas suczek”. W zasadzie to Madame wyratowała mnie z sytuacji, gdy wpadłam w łapy pewnego perfidnego gościa. Potem często przebywałam w pobliżu Madame, na jej polecenie, ale jeszcze nie jako Jej własność, choć i wtedy nie wolno mi było, jako suczce, nie wykonywać jej poleceń. Na jej życzenie dostałam zajęcie w podlegającym jej I.S.E., jako już doświadczona suczka. Została tam wtedy przyjęta na naukę Moja Juli. Po jakimś czasie na uroczystym posiedzeniu, w „nadmuchaniej” atmosferze, w obecności Mistress i Domin Jej Ekscelencja Madame Jowita wypowiadając stare słowa Kanonu wzięła sobie mnie na własność a poprzez mnie i Juli. Od tego momentu zaczął się dla mnie i Juli nowy etap. Juli po skończeniu I.S.E. wybrała sobie za Panią, Panią Doktor M. Wszystko uroczyście według zasad Starego Kanonu. Juli jest własnością Pani Doktor M. Jest szczęśliwa naprawdę. Pani M poczyniła pewne kosmetyczne zmiany w ciele Juli. Ale tylko drobne, bo nie możliwe jest poprawić cud natury, którym jest Juli. Moja i Jej Pani są przyjaciółkami, więc widuję Juli bardzo często. Z racji swego stanowiska i pozycji Moja Pani często podróżuje po świecie. Wtedy zabiera mnie ze sobą. Ja mam taką pracę, tak, tak pracuję jak większość. Co zdziwione? Jako właścicielka interesu mogę sobie pozwolić na przerwy i sterować zdalnie. Zwłaszcza jak ma się oddanych ludzi i przywiązanych nie tylko materialnie. No, ale tyle. Te wyjazdy właśnie są powodem moich dłuższych przerw w udzielaniu się tu i na innych stronach. Będąc z Panią za granicą czuję się prawdziwie wolna. Jestem dziewczyną, suczką Pani. Prowadzana zawsze na smyczy-łańcuszku. Niestety w kraju to nie zawsze jest możliwe. W kraju, gdy idę z Panią po mieście, w obróżce, prowadzona na smyczy, to budzimy niezdrową ciekawość i czasem brzydkie komentarze. Ale widok twarzy komentującego zwykle świadczy o jego zasobach wiedzy. Pani ma wielu znajomych i przyjaciół. Jest zapraszana na przyjęcia towarzyskie, gdzie Jej nieodłącznie asystuje. Bardzo często mieszkamy w domu zapraszającego a jeśli nie to w luksusowym apartamencie hotelowym. Wtedy przyjeżdża po nas szofer w limuzynie. Zdarza się, że po przylocie, z lotniska zabiera nas prywatny odrzutowiec lub helikopter. Mówię Wam, ale frajda. Dostaje masę cudownych prezentów. Moja garderoba, w domu Pani, pęka w szwach. No, ale dosyć chwalenia się, a co?! Dzięki tym podróżom z Panią ja też mam kilka kochanych przyjaciółek, suczek. Jedną z nich jest Sasza, shemale. Prześliczna istota, która reaguje na mój widok i głos tak jak reaguje, Kasia. Ja tak samo reaguje na Saszę jak na Kasię, w sposób odpowiednio pasujący do jej reakcji. Jak jesteśmy razem to nie możemy wytrzymać bez siebie. Sasza jest własnością Madame Kateriny. Pięknej shemale. Madame Katerina tak jak Moja Pani Madame Jowita na tytuł i stanowisko Ekscelencji. Na przyjęciach, ślicznie ubrana i szykowna dziewczyna prowadzana na łańcuszku w obroży, wpatrzona bezgranicznie w Swoją Panią musi budzić i budzi zainteresowanie i coś więcej. Dzięki mnie Pani potrafi załatwiać rzeczy prawie niemożliwe. Ale to inna bajka. W taki to sposób stałam się tym, czym jestem dzisiaj. Tak jestem własnością Ekscelencji Madame Jowity, Mojej Pani, którą kocham i uwielbiam bez granicznie i ogromnie szczerą, prawdziwą suczą wiernością. I wiem, że Ona mnie też uwielbia, chociaż czasem bywam nieznośna i rozkapryszona, jak mała dziewczynka. Przytula mnie, pozwala siadać na kolana, choć nie jestem piórko, i pieścić się. Często zaprasza mnie do swojej sypialni. A dla równowagi w małym pokoiku, wyłożonym wyciszeniem czeka leżanka i stołek oraz wiszą potrzebne zabawki służące do przypominania mi kim jestem. Przyznam się szczerze, że te miejsce i przyrządy nie są niepotrzebne. Tam, naga, z piekącą bardzo pupcią przepraszam Swoją Panią, z płaczem. Co, nie możliwe, aby tak było? Niemożliwe, to mówi łyżka w reklamie. Możliwe, na pewno. Tak właśnie reaguje, nic nie rozumiejąc, większość osób, gdy czyta moje wspomnienia. Jednak to nie bajka a zwyczajne życie i wiry losu. Jednak nie ból pupki jest dla mnie najgorszą karą. Najgorszą są „Niemcy w domu” jak to nazywam. Pani udaje, że mnie nie zauważa i nie odzywa się do mnie i nie pozwala na zbliżanie. Siedzę wtedy w kącie lub pod stołem pochlipując i wodząc za Panią zapłakanym wzrokiem zbitej suni. Pani nigdy nie karze mnie niesprawiedliwie. Sama też przeżywa jak musi to robić. Dlatego cisza po karze nie trwa długo. Mam sposoby na Swoją Panią, aby ją udobruchać. Ona dobrze o tym wie, ale udaje, że nie. Jak się nie odzywa i siedzi w fotelu to cichutko podpełzam na czworaka do uda Pani i delikatnie drapie pazurkiem po jej udzie popiskując i patrząc w jej twarz. Ona udaje zagniewaną i że tego nie dostrzega, ale po chwili słońce znowu świeci i radość suczki jest wielka. Gramolę się na jej kolana i całuje ją, i przytulam się. Ona odwzajemnia pieszczoty. Tak jak Pan Piotr wprowadził mnie w arkana TAO i dał spokój wewnętrzny, tak Moja Pani zdradziła mi SEKRET. Teraz ja też znam SEKRET życia. Jak żyć, jak otrzymywać to, co się pragnie i wiele innych spraw. Sekretem należy się dzielić z innymi. Jest tego tak dużo, że nigdy nie zabraknie. Cóż jak już wspomniałam to są rzeczy proste. Ale proste rzeczy stwarzają dla większości ludzi trudność ogromną. Im ktoś ma bardziej wybujałe ego tym trudniej mu osiągnąć sukces. Ego morduje podświadomość. No, ale tu nie miejsce na takie wywody. Powiem Wam tylko, że sprawdziłam działanie „sekretu” na sobie praktycznie i wiecie, co TO DZIAŁA!. Mogę się podzielić. Tak, więc jak widzicie jestem nie tylko ładną, rozpieszczoną sunią Pani ale mam też inne ciekawe zalety. Tak jak postanowiłyśmy z Kasią Jej Pani, Moja Pani, Pani Juli i Saszy to shemale. Wiece, co, jak się wszystkie razem spotykamy to huragan „Catrina” przy nas jest niewinnym wiaterkiem. Tak oto w skrócie wyglądała moja droga do chwili obecnej. Na pewno nie zaspokoiłam tych dociekliwych z Was tak jak chciałybyście. No, ale i nie zaspokoję tutaj. Raz, że byłaby to „never ending story”, cudowna z resztą, a dwa, że założenia nie pozwalają. Może to kogoś zaciekawi lub przyda się komuś a przynajmniej wznieci dyskusje komentarzy. Co też będzie ciekawe. Moje wspomnienie jest jakby spojrzeniem na temat shemale, obojnaków z innej, chyba mało znanej strony. Nie można udawać twierdząc, że takich sytuacji nie ma. Trzeba tylko ciut odwagi, aby napisać o sobie. Może, któraś z Was też coś skrobnie. Jak zwykle, tradycyjnie, prawdopodobnie, wszystko zostanie dogłębnie i szczegółowo przegryzione, rozdrobnione i roztrzęsione pod różnym kątem aż do utraty głównego wątku, co też jest fajne, na swój sposób. Pozdrawiam.
® Arletka
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arletka Ruchliwa MOJA HISTORIA
-
Jak Arletka spedzila Wielkanoc
JAK ARLETKA SPĘDZIŁA WIELKANOC
POCZĄTEK:
Zaczęło się to niedzielę przed tuż świętami Wielkanocy. Jak zawszę półnago tylko w staniku, pasie, pończoszkach i stringach oraz psiej obroży na szyi siedziałam przed kamerką komputerową i bawiłam się pokazując to i owo. Im dłużej siedziałam tym więcej ludzi mnie oglądało. Dodam, że wszystko szło jak zwykle w kanale ogólnodostępnym. W pewnym momencie napisała do mnie osoba o Nicku „DyrektorZoo”. Dziwna nazwa. On pisał a ja głośno odpowiadałam, bo jak zawsze mam włączony mikrofon. Już od pierwszych jego pytań poczułam, że mam do czynienia z osobą bardzo ostrą i potrafiącą wymóc to, co chce. Jako, że jestem kurwą nie od dzisiaj umiem prawie natychmiast rozpoznać osoby po drugiej stronie ekranu. A, że z natury jestem bardzo strachliwa i płaczliwa oraz totalnie uległa, nawet jak nie widzę danej osoby, z mety poddałam się całkowicie wystraszona. A wkrótce zaczęłam płakać ze strachu. Tak, rozbeczałam się, bo on był straszny jakiś. To, że zobaczył mój strach i że zaczęłam jęczeć bardzo mu się spodobało. Kazał mi wstać i pokazywać zwoje ciało w różnych pozycjach i zbliżeniach. Następnie polecił abym obnażyła się do golasa całkowicie, nawet kazał zdjąć perukę. Stanęłam nagusieńka, zapłakana. Moje trochę małe narządy i wielkie wiszące cycki były dobrze widoczne wszystkim ludziom. Zauważyłam, że reszta widowni zamilkła. Kazał mi wypiąć dupę i rozciągać pośladki mocno. Gdy to zrobiłam moja kiszka szybko wyskoczyła na wierzch i zawisła. Kazał podnieść długi worek i pokazać długie rozcięcie bez warg sromowych (pochwę). Byłam podniecona, więc długa łechtaczka, jak dugi penis, sztywno sterczała. Potem pokazywałam narządy, jaja, kutaska i cycki oraz resztę ciała. Musiałam też wykonać dziwną gimnastykę wprawiając wszystko w ruch zwłaszcza wirować cyckami. Między innymi kazał mi chodzić na czworakach opierając się tylko na czubkach łokci i kolanach mając przedramiona i łydki zagięte do góry oraz dupę trzymać wysoko. Ból straszny. Podałam na pysk a on krzyczał na mnie. Och jak bolało! Och jak bardzo, bardzo! Gdy skończył byłam zziajana i zasapana. Na koniec musiałam pokazać mu wszystkie swoje zabawki. Część „artystyczna”, że tak powiem zakończyła się. Dostałam polecenie klęczenia na wyprostowanych kolanach z rękoma podniesionymi wysoko do góry. Gdy to zrobiłam z tamtej strony włączył się głos.
– Nazwisko i imię! – Padło.
– Arletka Ruchliwa. – Odjęczałam.
– Prawdziwe nazwisko i imię kurwo! – Warknął głos.
Nigdy nie podaje swojego prawdziwego nazwiska i imienia. Zwłaszcza publicznie. Jednak tym razem nim się zebrałam do kupy:
– Natalia Kroczek. – Powiedziałam prawdę.
– Jesteś męską kurwą czy udajesz? – Zapytał.
– Jestem prawdziwą kurwą, ale męsko-damską, jestem dwupłciowa, nie udaje.- Odezwałam się.
– Od jak dawna jesteś szmatą?- Dopytywał.
– Od trzydziestu prawie lat. – Powiedziałam.
– Ile masz lat naprawdę? – Dociekał.
– 52. – Podałam prawdę.
– Przedtem, co robiłaś? – Pytał.
– Dawałam dupy i obciągałam normalnie, jako suka – dziewczynka. – Powiedziałam.
– Teraz jesteś starą, cycatą, tłustą, jak widzę, kurwą o wielkiej dupie, tak? Co robisz, jako kurwa? – Pytał.
– Spotykam się na zwykły seks, ale moją domeną obecnie jest BDSM i Sado-Maso oraz, szczególnie K9 itp. Do innego seksu mało mnie chce do normalnego seksu. – Wyjaśniłam.
– Tortury. Lubisz jak boli? – Pytał.
– Tak bardzo? – Powiedziałam
– Te cyce to masz od urodzenia? – Spytał.
– Od urodzenia mam cycki, ale potem dawano mi zestawy pigułek i takie urosły? – Wyjaśniłam.
-Hormony? – Spytał.
– Nie to była mieszanka suplementów dla kobiet? – Mówiłam.
– Masz dosyć małe narządy. Staje ci? – Pytał dalej.
– Jak zaczęłam przyjmować suplementy to wszystko trochę zanikło a z wzwodami mam kłopot. – Wyjaśniałam z płaczem.
– Czyli jesteś kurwą impotentem? Tak? – Padło ze śmiechem,
– Tak, impotentem. – Wyszlochałam.
– Widziałem też pizdę u ciebie. Można w nią ruchać i torturować? – Pytał.
– Jestem obojnakiem. Mam pizdę też. Można ruchać i torturować dowolnie. – Mówiłam płaczliwie.
– No tak kurwa daje dupy i obciąga, więc kutas jej nie potrzebny. – Znowu słychać śmiech. Tym razem kilku osób.
– Masz bardzo ładne, zadbane, seksowne ciało. Tłuste. Podniecające. – Oznajmił.
– Tak mówią. Dbam bardzo o siebie. – Odparłam dumnie.
– Podobasz się nam. Chcemy ciebie wziąć. Jesteś zdecydowana? – Zapytał.
– Tak, jestem zdecydowana. A dokąd mam być zabrana? I wiele osób będzie? – Zapytałam.
– Nie twoja kurewska sprawa, dokąd ile osób. – Wrzasnął aż się skuliłam.
– Tak nie moja sprawa. Zgadzam się na wszystko, co ma być. Jestem posłuszna. – Zapłakałam.
– NO tak masz odpowiadać a nie pytać. – Wyjaśnił ciut łagodniej.
– Może będzie kilka osób. – Powiedział.
– Mam tu pewien inwentarz. Lubisz? – Zapytał.
– To zwierzęta też będą? Jakie? – Odezwałam się zaskoczona.
– Tak i nie twoja rzecz, jakie. Żywe. – Oznajmił.
– Tak rozumiem. – Wyjąkałam.
– Teraz kurwo pokaż dokładnie, jakie masz zabawki. – Rozkazał.
Trzęsącymi rękoma pokazywałam dokładnie przyrządy do tortur i zabawki. Większość zaakceptował. I tak odpowiadałam szczegółowo zdradzając wszystkie intymne, prywatne tajemnice. Nawet się nie zorientowałam z przerażenia, że to idzie na publicznym kanale i masę ludzi to słyszy.
– Na teraz koniec spotkania. Od teraz nie wolno ci, szmato, się z nikim spotykać. Będziesz przygotowywać się na spotkanie. Kupisz w aptece trzy paczki proszku na przeczyszczenie nazywa się Fortrans i butelkę płynu R… oraz elektrolity. Nie wolno ci jeść stałych pokarmów a jedynie płyny, przeciery, kiśle. Masz pić dużo wody. Będziemy się spotykać codziennie wieczorem od godziny 18. Masz być naga, klęczeć i czekać na połączenie. Przyrządy, które zatwierdziłem masz mieć gotowe do użycia. Oprócz środka na przeczyszczenie masz w ciągu dnia, do chwili spotkania wykonywać lewatywy 6 litrów w ilości 12. Zrób tak, aby do świąt nie musiałaś nigdzie wychodzić z domu. Teraz koniec. Masz czekać jutro. W kutasie ma sterczeć ten gruby, zakrzywiony, metalowy cewnik, na sutach mają wisieć te kilogramowe ciężarki na ostrych klamerkach. Na ten mały, ołowiany ciężarek załóż mocną klamerkę z ostrymi ząbkami. – Padła zwięzła instrukcja.
– Tak, wszystko zrozumiałam. – Wyjąkałam przerażona bardzo.
Po rozłączeniu dotarła do mnie, co się stało. TO BYŁO NAPRAWDĘ. JUŻ NIE MOGŁAM DOJŚC DO SIEBIE. Po lewatywach wieczornych nie mogłam zasnąć. Śniłam straszne rzeczy. Następnego dnia załatwiłam, co mi kazano i po powrocie do domu nagusieńka w obroży popędziłam do łazienki na lewatywy. Przygotowałam mieszankę z lekarstwa na przeczyszczenie i co dwie godziny piłam litr tej mieszanki w czterech porcjach. Na efekt tego diabelstwa nie musiałam czekać długo. Poczułam jak w dupie rośnie gwałtownie gula wysadzając kiszkę na zewnątrz. Ledwo dobiegłam do sedesu z zalanymi udami kupą. Ależ lunęło! Nadymałam się i bryzgałam kupą. Cała kiszka wyskoczyła mi z dupy. Wydawała dziwne piski i prychania. Jęczałam i parłam. Co chwila gęsty strumień leciał z flaka odbytu. Długo siedziałam. Na tyle długo, że nadszedł czas wypicia następnej porcji. I znowu leciałam zaciskając dłonią wiszący odbyt. Uda, jaja, brzuch, dupa zalane miałam kałem. Gdy wypróżniłam to musiałam wykonać nakazaną lewatywę. Ledwo się wymyłam znowu trzeba było pić roztwór i gnać na muszlę. I tak w kółko! Odbyt już wisiał mi stale. Podłożyłam ręcznik w krocze, bo ciekło stale. Tak w zasadzie to na stałe przeniosłam się do pokoju lewatyw i tortur (mam taki w domu). Podłoga w nim jest przystosowana do wody i odchodów. Ustawiłam też w im cały potrzebny sprzęt do spotkania. Bo w pokoju nie dało się tego zrobić z uwagi na moją cieknącą dupę. Wrzeszcząc wepchnęłam gruby metalowy cewnik w kutaska i zawiesiłam ciężarki na sutach. Gdy nadeszła pora widzenia byłam wykończona. Czekałam, naga na klęczkach wyprostowana ze sterczącym metalowym cewnikiem w kutasie i kilogramowymi ciężarkami zapiętymi na sutach. Potrzebne narzędzie i przyrządy poukładałam ładnie i pozawieszałam w pobliżu. Zbliżała się 1800. Czekałam wystraszona i zapłakana, choć nic się nie działo. Jestem tchórzem! Widziałam jak piszą do mnie liczni widzowie. Odpowiadałam im jęcząc. W końcu zobaczyłam Nick Pana i odezwał się tym razem głos.
– No, kurwo jesteś gotowa? – Zagrzmiało.
– Tak Panie jestem. – Odparłam.
– Polecenia wykonałaś? – Tak wszystkie.
– Jak dupa i kiszki? Czyści ciebie? – Zapytał.
-Tak Panie bardzo, bardzo sram. Aż odbyt wisi. – Powiedziałam z jękiem.
– Pokaż. – Rozkazał.
Odwróciłam się i wypięłam dupę w stronę kamery. Lunęło z niej jak z kranu.
– No dobrze. Tak rób dalej. – Powiedział.
– Teraz szmato trochę poćwiczymy. Klamerki masz w kutasie też. Teraz mocno naciągnij skórkę na kutasie. Pod spodem jest taki wąski kawałek skórki łączący główkę z resztą kutasa. Widzisz? – Zapytał.
– Tak Panie, widzę. – Pisnęłam mocno naciągając skórkę.
– To zapnij na niej ten ciężarek z ołowiu. Tylko mocno zaciśnij. – Rozkazał.
Dygocząc i płacząc zawiesiłam na wędzidełku spory ciężarek ołowiany. Gdy klamerka wbiła swoje ząbki potworny ból zmusił mnie do wrzasku! Ależ bolałooooo! Wyjąc skurczyłam się i chciałam chwycić kutasa ręką, ale rozkaz ostry z komputera mnie zatrzymał. Za karę musiałam chodzić na czubkach łokci i kolan w kółko. Wszystkie ciężarki dyndały się bardzo powodując wielkie cierpnie i podniecenie. Nagle z sztywnego kutasa trysnęła sperma. Zlana potem klęczałam przed kamerką. Z głośnika dobiegł mnie kobiecy głos z dziwnym akcentem. To nie była polka.
– Czy ty szmato czasem nie pracujesz w klubie „Infernal Hole” lub a burdelu „Pink Angel” bo chyba znam te dupsko i głos, figurę też? – Zapytała łamaną polszczyzną kobieta.
-Tak Pani ja pracuje tam. – Potwierdziłam.
– Teraz tutaj to, co robisz? – Pytała.
– Mój Pan pozwala mi czasem tutaj przyjechać do kraju i pomieszkać w jego domu w kraju. – Wyjaśniłam.
– Ale, tak na co dzień jesteś w Holandii? – Zapytała.
– Tak Pani jestem u Pana pod Amsterdamem. – Powiedziałam.
– NO tak nie pomyliłam się kurwo jedna. Jesteś bardzo dobra, choć już nieco stara, ale dupę masz w sam raz dla tego celu, co chcemy. Odbyt masz dobrze zrujnowany. Szykuj dupsko i inne otwory. Obiecuję dołożyć starań abyś nie przestawała wyć i sikać spermą. – Powiedziała zadowolona ze śmiechem.
Dalej to Pan mnie męczył i ćwiczył. Między innymi wyczyszczałam dupe do miski a następnie musiałam wszystko wypić. Gdy wyrzygałam to musiałam wszystko ponownie zlizać z podłogi i połknąć. Było już dobrze ciemno, gdy dał mi spokój. Licznik widzów jakby zwariował. Padały różne komentarze, ale ja nie reagowałam. I tak przez poniedziałek do piątku wypróżniałam się i pierdziałam. W końcu właściwie spałam na podłodze w Sali lewatyw zalana swoimi wydzielinami z odbytu, pęcherza i wymiocin. W piątek już byłam kompletnie czysta, gotowa i zmaltretowana. Ostatnie widzenie z Panem miałam rano. Już mnie nie męczył. Podałam mu dokładny adres, gdzie mieszkam, choć nie robię tego publicznie. Podał mi instrukcje jak mam się przygotować i jak czekać.
– Na spotkanie, kurwo, masz być naga. Nie wolno ci mieć na sobie kompletnie nic. Naga pojedziesz. Jak przyjadę, masz mieć szeroko otwarte drzwi, przed drzwiami masz naga czekać w pozycji na pieska z wysoko wypiętą i rozwartą dupą. Łeb na dół do podłogi. Przyjdę i po przygotowaniu ciebie wyprowadzę. Przyjadę o 1800. Zrozumiano? – Oznajmił.
– Tak Panie, ale… – Zająknęłam się przerażona.
– Co, ale, szmato? – Zapytał.
– Jak to nago, czekać przed drzwiami a potem wyjść? Będzie jasno. A sąsiedzi? – Zapytałam wystraszona.
– Gówno mnie obchodzą twoi sąsiedzi. Jesteś kurwą, krową czy nie? To twoje zmartwienie, nie moje. – Odpowiedział ostro.
– Tak, Pnie, rozumiem, przepraszam. – Odparłam zrezygnowana.
A niech tam pomyślałam. Może nikt nie zobaczy. I tak sąsiedzi wiedzą o mnie i widzieli jak robię lewatywy naga na balkonie. Mam szczęście chyba, bo raczej oni są tolerancyjni, co rzadkość w tym kraju.
TRANSPOPRT KROWY NA SEKS:
Nastał piątek. Noc jak zwykle na sedesie. Z dupy już leciała czysta woda. Odbyt wisiał otwarty i obolały. Tego dnia wypiłam tylko trzy porcje zawiesiny i do godziny 13 płakałam siedząc na sedesie. Teraz to już ciągle płakałam i jęczałam. Jestem strasznym tchórzem i nie mam instynktu obrony. Wydepilowałam ciało dokładni sama. Zawsze to robi moja kosmetyczka, ale tym razem nie było jak. Wykąpana i wykremowana, dygocząc i jęcząc czekałam, przed jeszcze zamkniętymi drzwiami, nagusieńka na stojąco na jego przyjazd już od 1700. Co słyszałam kroki na schodach to podskakiwałam. Nagle rozległ się domofon. Było przed 1800.
– Słucham? – Wyjąkałam.
Odezwał się ustalonym pytaniem.
– Tak to ja męska kurwa Arletka. Czekam. Jestem gotowa. – Odpowiedziałam i kompletnie się rozkleiłam przerażona.
Szybko otworzyłam szeroko drzwi do mieszkania. Na klatce było cicho. Zaraz za progiem uklękłam, mocno pochyliłam się do podłogi, kładąc na niej ramiona o głowę. Zamknęłam oczy jak kazał. Moja wieka, rozwarta dupa wystawała za próg na klatkę. Co to by było jakby teraz ktoś mnie zobaczył?! Słyszałam kroki na schodach. Już nie wiedziałam czy to on czy ktoś inny. W duchu błagałam, aby to nie był jakiś dzieciak. Kroki zatrzymały się przed moją dupą. Nagły ból kopniętych jaj wyrwał ze mnie wrzask aż poszło echo po schodach i wylądowałam na brzuchu w mieszkaniu. Leżałam wyjąc. Drzwi się zamknęły.
– Wstawaj krowo, co jest, na pozycje kurwo. To dopiero uwertura do tego, co cię czeka! – Krzyknął.
Szybko zajęłam pozycje. Coś wyjmował z torby.
– Dawaj łeb szmato. Oczy zamknięte! – Rozkazywał.
Uniosłam się do pionu. Czułam jak czymś tłustym smaruje całą moją łysą głowę. Ja zawsze jestem ogolona brzytwą na łyso, dlatego, że inaczej jest ciężko naciągać lateks czy gumę na głowę i ciało. Czułam jak powoli naciąga mi na głowę gumową maskę. Maska wyposażona była w tzw. świński ryj. Tak wyprofilowana gumowa tuleja wystająca na zewnątrz i drugim dłuższym końcem wsadzana głęboko w gardło. Służy ona do szerokiego rozwarcia ust i umożliwia głębokie ruchanie, wlewanie sików i innych rzeczy. Można do niej mocować różne przyrządy. Miała też dwie długie rurki, które zostały wsadzone mi głęboko przez nos do gardła. Umożliwiają one oddychanie przy zatkanej masce. Naciąganie, mimo nasmarowania głowy, szło ciężko. W końcu się udało. Czułam jak maska jest pompowana i dokładnie obejmuje mi głowę. Ten kaptur – maska miał też otwory na oczy, teraz zamknięte. Po odsłonięciu mogłam widzieć przez trzy niewielkie dziurki. Dodatkowo pole widzenia ograniczały dwie boczne klapki jak u konia. Jeszcze na szyję powędrował szeroki, sztywny kołnierz skórzany. I byłam gotowa. Na czworakach zaprowadził mnie do pokoju – łazienki. Był bardzo zadowolony tym sprzętem, co tam mam. Musiałam położyć się na leżance i szeroko rozchylić uniesione uda. On ręką w długiej, grubej, gumowej rękawicy fistował mi odbyt i kiszki sprawdzając czystość. Nie ceregielił się, robił to brutalnie aż trysnęłam wrzeszcząc. Zatkał mi odbyt wielkim, gumowym balonem, który wsadził głęboko i napompował aż dupa zatrzeszczała. Następnie poczułam szereg bolących, bardzo głębokich, ukłuć w okolice odbytu, pod jajami i w kutasa. Płakałam cały czas i krzyczałam z bólu zastrzyków. Leżałam na leżance. Czułam jak calutka moja dupa i narządy zdrętwiały dziwnie. Potem nastąpił totalny luz kiszki odbytu i całej dupy. Kutas wystrzelił jak nadmuchany od środka, sztywno, kamiennie i bolący. On zaczął macać mnie. Każdy jego dotyk kwitowałam wrzaskiem bólu. Te zastrzyki spowodowały, że cale ciało stało się niesamowicie czułe. No i jeszcze coś. Napadło mnie niewyobrażalne podniecenie. Chciałam być zajebana, zagruchana, wychłostana i takie tam. Wyłam cicho głucho przez maskę. Na narządy założył mi metalową obejmę, pierścień. Dalej podciągnął mi narządy mocno i wysoko do góry podpinając je do kołnierza. Teraz wszystko sterczało w przodzie, sztywne i pewnie już sinawe. Do narządów przypiął łańcuch. No i nadszedł czas wyprowadzenia krowy, męskiej kurwy, szmaty do samochodu. Teraz miałam możliwość patrzenia nieco. Twarzy Pan nie widziałam, bo miał maskę. Wyprowadził mnie na klatkę. Stałam pod ścianą wyjąc głucho, aż szło echo, gdy zamykał mieszkanie. Ostrożnie powoli zeszliśmy na dół. Na szczęście nikogo nie było na klatce. Teraz czekało mnie wyjście kompletnie nagiej na zewnątrz. Przyznam się, że to był mój pierwszy raz. Wpadłam w panikę. Zawyłam głośno, co jeszcze pogarszało sprawę, bo głos mógł przyciągać uwagę ludzi, jeśli by tam byli. Jednak wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. No cóż było jasno, jak to jest teraz. Szłam golutka potrząsając cyckami i sztywnymi narządami. Czułam jak z tyłu sterczy mi wypiętrzony odbyt. Nie mam pojęcia jak długo tak szłam i czy ktoś nas widział. W końcu dotarliśmy do samochodu. Kazał stanąć z tyłu i trzymać ręce za plecami. To był długi, czarny samochód. Przypominał mi raczej karawan niż kombi. Tylne szyby były ciemne. Patrzyłam jak otwiera szeroko tyle drzwi. Rety widok mnie zmroził aż zamilkłam przerażona. Wewnątrz zobaczyłam TRUMNĘ! Była czarna i błyszcząca. Znałam ją aż nadto! W takiej trumnie jestem wożona do klubu sado-maso „Piekielna Dziura” u siebie za granicą. Tu muszę wyjaśnić, czym jest ta TRUMNA. Tak się nazywa rodzaj skrzyni czy sarkofagu, w którym są transportowane takie kurwy jak ja do różnych miejsc na tortury. Sama też służy, jako narzędzie tortur. Może mieć ona różne kształty i wielkości od zwykłych prostokątnych skrzyń po wymyślne jak sarkofagi faraonów itp. Nie wspomnę już o przerażających ozdóbkach na wierzchu. Wieko tej trumny jest z reguły dzielone na trzy części. Tylna, środkowa i przednia. Zaraz wyjaśniam. Ta moja akurat miała kształt człowieka. Wieko i boki posiadają w różnych miejscach otwory i wycięcia o różnym przeznaczeniu. No tyle wyjaśnień, reszta wyjdzie w praniu. Pan otworzył wieko. Musiałam grzecznie wejść do trumny i położyć się na plecach. Następnie wyciągnęłam ramiona w bok i przełożyłam je przez boczne otwory. Głowę położyłam na podpórce w przedniej części układając szyję na wycięcie, podpórkę wewnątrz. Najpierw Pan zamknął moją szyję górną częścią podpórki jak w dybach. Potem pasami unieruchomił cały tułów. Następnie unieruchomione zostały ramiona w otworach. Teraz zamknął część przednią wieka nad głową, następnie część środkową. Na polecenie uniosłam wysoko uda górę, rozwierając je szeroko i przyciągając w stronę brzucha. Tym samym oparły się one o wycięcia otworów w środkowym, zamkniętym wieku a dupa mocno wylazła do przodu i rozwarła się naciągnięta. Uda zostały zamocowane w tej pozycji pasami. Po zamknięciu tylnego wieka i dokręcaniu wszystkich śrub nastąpiła cisza. Na zewnątrz sterczały naprężone pionowo moje nogi i ręce po bokach. Trumna ma otwory do oddychania, które oczywiście mogą być blokowane. No, ale nie teraz. Pan odkręcił korek otworu znajdującego się nad świńskim ryjem maski. Poczułam jak w gardło wpycha mi długą rurę a po chwili znajomy smak sików wypełnił je. Wlał mi chyba ze trzy litry, Bo rozdęło mi żołądek! Wreszcie samochód ruszył. Jechaliśmy bardzo długo. Ja wrzeszczałam na tyle ile mogłam oczywiście. Ale wieka trumny pozostały zamknięte głucho. Wreszcie potrząsania samochodu ustały. Nadsłuchiwałam daremnie jednak. Tylko czułam jak trumna jest wyciągana z samochodu. To, że byłam na zewnątrz poczułam po wietrze omiatającym moje sterczące uda i ramiona. Chyba jechałam na wózku. Jedno, co usłyszałam to głuchy odgłos zamykanych drzwi jakby w dużym pomieszczeniu. Długo leżałam w tej trumnie. W końcu ktoś otworzył i wysunął tylną jej część. Zobaczyłam lekkie światło z dołu. Moja naprężona dupa sterczała na zewnątrz. Słyszałam jak kobieta mówiła po niemiecku, że dupa jest bardzo dobra do ruchania. Że odbyt jest wypracowany idealnie. druga dodała, że przecież to Arlette kurewska krowa. Były zadowolone, że mogą mnie mieć dla siebie. Gwałtownie wyszarpnięto mi balon z dupy. Ostro lunęłam z odbytu pierdząc przeraźliwie. Poczęły badać moją dupę z wierzchu i w kiszkach. Czułam jak wsadzają głęboko metalowe narzędzia i jak moja dupa rozwiera się potężnie. Po wypłukaniu silnym strumienie wody odbytu i kiszek wsadzili mi pewnie rurę z kamerą do środka, jak się domyślam. W końcu badanie się zakończyło. Usłyszałam jak kobieta powiedziała, że dupa jest w porządku i można zaczynać. No i zaczęły. Najpierw poczułam jak ktoś rucha mnie zwykłym kutasem. Nie zrobiło to na mnie zbytniego wrażenia. Potem było tylko gorzej. Kobiety zaczęły ruchać mnie różnymi kutasami typu strap-on. Musiały być potężne a niektóre bardzo długie. No i dodatkowo musiały mieć jakieś wypusty czy narośła na powierzchni. Bo przeraźliwie bolała kiszka odbytu rozciągana nawet u mnie do maksimum. Czułam jak ona jest wpychana w dupę a następnie wyszarpywana z dupy. Pierdziałam przy tym seksie strasznie. Nie licząc wycia zwierzęcego, jakie wydawałam. Moja dupa była ruchana niesamowicie długo. Jak oni nie ruchali to byłam ruchana maszyną. Nigdy nie było przerwy. Ileż razy miałam orgazmy, ile spermy wylałam! W końcu na kutasa założony został cylinder maszyny masturbacyjnej a w kiszce sterczał kutas maszyny do ruchania. Wlano mi coś do żołądka. Nie były to jednak siki. Poczułam nawet fajny smak. Pewnie jedzenie. Światło zgasło i nastała cisza. Słyszałam i czułam, jak co jakiś czas włącza się masturbator i rusza maszyna ruchając moje dupsko. Tak spędziłam pierwszą noc z piątku na sobotę.
DNI KRZYKU I STRACHU:
Do rana masturbator na kutasie i olbrzymi kutas maszyny ruchającej wykonały doskonale swoją robotę. Nie spałam prawie wcale. To było coś w letargu i napięciu. Podświadomie wyczekiwałam, kiedy ruszą maszyny. Zostałam wydojona do ostatniej kropelki i o mało, co nie wysrałam z dupy odbytu. Wreszcie zobaczyłam nikłe światełko dobiegające do mnie od dupy strony. Ktoś przyszedł. Otworzyły się pozostałe wieka trumny. Uwolnione uda upadły bezwładnie rozkraczone na stół. Przez dziurki maski zobaczyłam niewyraźnie jakieś postaci. Dwie nagie kobiety. Zdejmowały pasy z mego ciała. Odłączyły mnie od tych dwóch maszyn. Leżałam goła z udami szeroko rozkraczonymi. Czułam piekło w dupie i drgawki kutasa. Kobiety mówiły łamaną polszczyzną. Kazały mi wstać i przejść na stół obok. Jednak nie byłam w stanie tego zrobić. Byłam drętwa od pasa. Jęcząc powoli wygramoliłam się z tej trumny i natychmiast padłam na beton podłogi z krzykiem. Musiały mnie podnieść i pomóc położyć się na stole jak worek. Założyły mi skórzane opaski na kostki nóg i nadgarstki. Moje wielkie uda zostały podciągnięte za nogi do góry i szeroko na boki z stronę brzucha a nogi przywiązane do stołu za głową. W ten sposób moje dupsko i wszystko, co tam mam naciągnęło się, wypięło i odsłoniło całe skarby. Wtedy też otwory na oczy w masce zostały całkiem odsłonięte i pozostały odsłonięte przez większość czasu mojego tam pobytu. Myślę, że chodziło też o to bym wszystko widziała i była przerażona. Tak też było. Zobaczyłam duże pomieszczenie, czyste, jasno oświetlone a w nim imponujący zestaw narzędzi i przyrządów to seksu nie tylko zwykłego, ale i perwersyjnego skrajnie. Wszystko mnie zmroziło maksymalnie. Najbardziej przeraził mnie widok wiszących na ścianie potwornej wielkości i długości przypinanych kutasów typu strap-on. Było ich chyba ze trzydzieści tak na oko. Tylko naprawdę chory umysł mógł wymyśleć takie rozmiary, kształty i urozmaicenie ich powierzchni. Owszem było tam pełno i innych nie mniej podniecająco-przerażających rzeczy, ale te kutasy przyciągały wzrok magnesem. TO WSZYSTKO MIAŁO BYĆ DLA MNIE!? Pomyślałam. Raczej tak, bo zgodziłam się na wszystko bez limitu! Usłyszałam nagle czyjeś cienkie, przeraźliwe jęki i błagania. Nie był to raczej dorosły głos.
-Pani, Pani, boli, bardzo boli moja dupcia boliii. Błagam ulitowania. Oj ja biedny jak boli! – Piszczał głos.
Spojrzałam w stronę głosu. Zobaczyłam pionową ściankę oraz wielką gołą dupę kobiecą poruszającą się szybko w rytmie ruchania. Widać też było czyjeś małe nogi rozciągnięte na boki i podczepione wysoko do ścianki. Te nogi drgały próbując się wyrwać. Głos był raz piskliwy, raz jęczący cicho i skomlący. W końcu przestał piszczeć. Kobieta przestała ruchać i odwróciła się. Zobaczyłam przypiętego do bioder potwornego kutasa. Był gruby, długi, mnie wydawał się z metr długi! Na powierzchni miał gumowe czy lateksowe szpilki. Zakończony był owalną podłużną kulą wyglądająca jak jeż. Cały błyszczał i kapał śluzem. Jak nic wchodził głęboko w kiszkę. Kobieta odeszła a ja ujrzałam! Niesamowite! Małe rozwarte szeroko nogi podczepione wysoko w górze do ścianki. Ze ścianki sterczała naprężona młoda, mała, śliczna dupka. Wyżej małe sztywne i sine narządy, kutasik i jajeczka. Dupka była dosyć chuda, ale za to śliczna, w niej ziała ogromna czarno-fioletowa dziura. Ta dziura pulsowała mocno zamykając się nieco i otwierając. Kiszka wychodziła i cofała się rytmicznie. Kapał z niej śluz. Wszystko było zalane chyba sikami. Biedna dupka cicho skamlała. Nie patrzyłam dalej, bo teraz te kobiety zajęły się mną. Obie były duże, raczej przy kości, w średnim wieku, Miały wielkie dupy, biodra, cycke jak balony wiszące i dyndające się. Miały spore czarne sutki. Były nagie całkiem, jedynie na głowach miały pełne maski a na nogach wysokie buty na szpilkach. Jedna zaczęła oględziny mego ciała. Wtedy ujrzałam, co ma między udami. Kutas był jak belka, gruba, sztywna, brązowa z czerwoną kulą na szczycie. Stał pionowy, wielki i bolesny. Pod nim długi pusty worek. Odbytu nie widziałam, ale czułam jego wielkość i długość. Gdy dotykały i uciskały mi narządy i odbyt wtedy wyzwalały we mnie ostry ból zmuszając mnie do wrzasku. Coś gadały do siebie patrząc jak wykręcam ciało i wrzeszcząc. Były zadowolone. Zrobiły mi kilka ogromnych lewatyw do kiszek i do pęcherza. To była straszna tortura! Musiały zastosować ogromny, dmuchany korek, bo dupa nie trzymała lewatywy. Po lewatywach obmyły moje krocze. Gdy jedna coś szukała wśród wiszących kutasów na ścianie ta druga zrobiła mi zastrzyki. Nie dosyć, że grubą igłą bardzo to jeszcze głęboko! Dostałam ich kilkanaście. Dookoła kiszki odbytu, w prostatę, w każde, jako oraz serię w kutasa samego, główka i u nasady. Ten ból był nie do opisania! Musiały mnie zakneblować tak wyłam, że im nawet przeszkadzało. Po zastrzykach zostawiły mnie wyjąca na stole i wyszły. Ból trwał. Wszystko mi pulsowało. Jednak powoli mijał. Za to pojawiło się dzikie podniecenie i żądza „róbcie i tak wszystko bardzo mocno” jak to nazywam. Teraz dopiero mój kutas, który nie jest skory do wstawania, sterczał. I OD TAMTEJ CHWILI PRZEZ CALUTKI POBYT NIE OPADAŁ ANI NA CHWILĘ! CUD! Dosłownie. No i cycki stanęły dęba. W końcu wróciły a z nimi ten facet co mnie przywiózł. Zaczęło się od tego, że facet wyruchał mnie w sposób tradycyjny a potem wysikał się mi w gardło przez ryjek w masce. Acha, zapomniałam napisać. Jak mnie wyswobodzili z maszyny do ruchania i masturbowania to miały chyba ponad litr dziwnego koloru lepkiej cieczy wydojonej z moich jaj. Dopełniły to swoimi rannymi sikami i wymieszały. Wsadziły mi rurę z lejkiem w gardło i zmusili mnie do wypicia tego koktajlu. Ależ smak! Po wyruchaniu zaczęły się tortury mojego odbytu. Najpierw była „przyjemność”. Obie nałożyły gumowe, grube rękawice, do łokci. Były one chyba specjalne, bo pokryte były na wierzchu gumowymi naroślami i jakby szpilkami. Najpier ta grubsza zabrała się za moją kiszkę. Bez ceregieli walnęła mnie w odbyt dłonią zaciśniętą w pięść i wlazła jednym ruchem głęboko prawie po ramię we mnie! Aż brzuch wydął się. Zrobiła to tak szybko i znienacka, że tylko moje ciało przesunęło cię do przodu a ból nie zdążył! Zawyłam dzikim głosem dopiero, gdy przekręciła pięść w kiszkach i zaczęła ruchanie. Najpierw ruchała bez wyciągania ramienia. Parłam mocno na odbyt, aby wyluzować, co mniej boli. Znam się na tym dobrze. Niewiele to dało, ale zawsze. Potem wyciągała ramię razem z odbytnicą i wpychała do środka też razem z odbytem. Rozległo się mlaskanie podniecające i moje wrzaski. Szybko dołączyła d**ga kobieta w rękawicy i obie na zmianę lub razem dewastowały moją dupę. Zaczęłam omdlewać, co zauważyły i ucieszyły się bardzo. Cuciły mnie dając coś wstrętnego do wąchania. W tym czasie, facet zaczął wsadzać mi w gardło swoją wielką pałę. Trochę ucichło, bo zatkał mnie. Czułam jak się spuszcza i sika we mnie. Trzymał kutasa bez przerwy. Baby obrabiały moje dupsko głośno wyzywając mnie. Gdzie Polska kurwa męska, suka, lacho ciąg, dupodajka, szmata, gówno, spermopijka itd. Były najłagodniejszymi wyzwiskami poniżenia. Nie wiem jak długo torturowały mi dupę. Już dawno nie wiedziałam, która godzina. Nie zwracałam uwagę na okna, które były szeroko otwarte. Jedynie, co zauważyłam, że były one nisko i widziałam przez nie jakąś drogę. Jak nic moje wycie było dobrze słychać na drodze a i na pewno widać było to, co się dzieje w pomieszczeniu, bo nie była to duża odległość. W końcu obie miały chyba dosyć i zrobiły przerwę. Facet skończył męczyć moje gardło i obmył …
… kutasa. Kobiety o czymś dyskutowały przebierając w galerii kutasów strap-on. Brały do ręki jakiegoś potwora, oglądały a potem patrzyły w moją stronę i wybierały innego. Jak nic przymierzały do mojego dupska. Oczywiście grzebały w tych największych, olbrzymich i kostropatych! Patrzyłam zadławiona przerażeniem. Co to będzie? Co mnie czeka? Nie wytrzymam! Ratunku! Ja głupia kurwa zgodziłam się! Takie i inne myśli atakowały mnie. W tym czasie facet obmywał i smarował calutkie moje krocze przygotowując do tortur. Założył mi metalowy zacisk na worek i na kutasa. Najpierw moja dupa została podsunięta bardziej na brzeg i mocniej napięta. Patrzyłam śmiertelnie przerażona jak naprzeciw mojego odbytu stały dwie wielkie kobiety z przypiętymi potworami kutasów. Jeden z kutasów był okropnie nabijany czymś a d**gi oprócz, że ogromny to jeszcze długi, zakończony jakąś wielką kolczastą główką. Ten chyba jest do kiszki pomyślałam zdrętwiała. O mamuśku!!! Darło się we mnie. Zaczęły!
– Kurowo męska jesteś gotowa?! – Krzyknęła jedna.
– Tak Pani. Kurwa męska jest gotowa i prosi o bezlitosne wyruchanie wstrętnego kurewskiego dupska Pani. – Wyjęczałam jak mi kazano.
– Dobrze kurwo! Twoje dupsko zostanie rozerwane, że zaczniesz wyć litości. Teraz napnij się mocno! – Rozkazała ta pierwsza.
Napięłam się cała aż zatrzeszczały mocowania ciała. Zobaczyłam jedynie jak wielki łeb kutasa znika gdzieś pomiędzy moimi dużymi udami i poczułam śliski dotyk w kiszce odbytu. Dalej już niewiele pamiętam, bo wszystko zakrył cudowny, podniecający ból rozpierania dupy i salę wypełnił mój okropny wrzask. Moje ciało walone w dupę podrygiwało rytmicznie a cyce latały w górę i w dół. Nie kontrolowałam się już całkowicie. W rytm klaskania i mlaskania odbytu wydawałam podobno podniecające wrzaski. Nawet nie zauważyłam, kiedy ona skończyła. Ciągle się darłam. Czułam w dupie wielkie naprężenie i wiszący flak.
– Zamknij mordę kurwo! – Dobiegło mnie.
Zamilkłam przerażona. Dopiero teraz zorientowałam się, że koniec. Nie czekałam długo. Poczułam i zobaczyłam jak ta d**ga bierze mój wiszący odbyt w ręce i naciąga na swego grubego i długiego kutasa. Początkowo ruchała powoli nie wchodząc głęboko. Tylko stękałam. Jednak każde wejście było coraz głębsze. Nagle poczułam znany ucisk wejścia do kiszek i coś zapiekło i puściło a ja zawyłam. Miałam wrażenie, że moje kiszki są czyszczone długą szczotką. Doznania nie sposób opisać. Wybuchłam ekstazą podniecenia wysoko wyrzucając moją niby-spermę a potem długi strumień sików. No i jak poprzednio darłam się błagając o zmiłowanie. Ta kobieta krzykiem nakazywała mi silne parcie na odbyt, co robiłam, wywalając go całkiem z dupy. W pewnym momencie odleciałam kompletnie. Zawirowały ściany i sufit, zapadła cisza. Gdy się nagle ocknęłam zobaczyłam ich oczy wpatrzone we mnie.
– Kurwo jedna, zrobiłaś kompletny odlot. – Usłyszałam.
– Pewnie na dosyć na razie. Niech poleży. Wymyj ją i przejdziemy dalej. – Usłyszałam.
Tak też zrobiono. Mało tego dostałam znowu serię bolesnych i głębokich zastrzyków. Moje napalenie wzrosło, ale i było mi już lżej. Darłam się błagając o wyruchanie dupska starej męskiej kurwy! Ledwo stałam na miękkich nogach. Poruszałam się wolno w szerokim rozkroku, wypinając dupsko i krzycząc; „Ruchać, ruchać, ruchać stare dupsko kurewskie”. Tak było po tych zastrzykach pewnie. Musiałam wyczyścić i wymyć wszystkie użyte narzędzia i meble oraz całe pomieszczenie doprowadzić do gotowości. Gdy skończyłam wylądowałam w jakimś zatęchłym, malutkim pomieszczeniu z brudną żarówką i niewielkim okienkiem pod sufitem. Leżał tam barłóg ze słomy i końska derka. Zostałam przykuta za szyję do ściany i dostałam wlew dojelitowy, jako pożywienie. Nie wiem ile czasu majaczyłam tam i płakałam leżąc na śmierdzącym barłogu. Za okienkiem dzień poszarzał nieco, gdy obudziło mnie bicie po ciele i wrzask nakazujący wstawanie i szykowanie dupska. Co ciekawe najwięcej interesowało ich moje wielkie dupsko mniej kutas, jajka cyce, pizda i reszta ciała. Choć i tym się solidnie dostało, ale za dużo opisywać. Jęcząc stanęłam na chwiejne nogi.
– Idziemy na wycieczkę. – Powiedział Pan ciągnąc mnie za łańcuch.
Wyszliśmy na mały korytarzyk. Zobaczyłam drzwi do sali, w której jęczałam. drugie i trzecie drzwi zamknięte. Teraz mogę powiedzieć, że za jednymi drzwiami przeżyłam same okropieństwa sadystyczno masochistyczne. No, ale potem. Na końcu były otwarte drzwi. Gdy weszłam zobaczyłam wielkie pomieszczenie i jakieś dziwne meble i przyrządy. Ten budynek łączyła się z następnym szerokim korytarzem. Następny budynek to jest coś w rodzaju obory dla zwierząt. Ale takiej mało przypominającej normalną. W kojcach zobaczyłam kilka świń. Wielkie maciory i dwa knury. Były też małe warchlaki i cielaki. Były tam dwa potężne ogiery i jedna klacz. Dwie kozy. Dalej w oddaleniu zobaczyłam kury w klatkach. Dużo tego. Pomyślałam. Koło tego inwentarza kręcił się chłopak. Całkiem nagusieńki o totalnie łysej głowie z obrożą metalową na szyi. To był ten sam, którego dupę widziałam w tamtej Sali. Teraz zobaczyłam, jaki jest seksowny. Raczej chudy o daleko posuniętej ginekomastii. Małe dziewicze cycuszki z czarnymi sutkami, Wypukły mocno brzuszek a pod nim malutkie narządy. Sterczący sinawy, łysy ptaszek i malutkie jajeczka. Za to miał szerokie biodra, krągłe i szczupłą wystająca dupcie. Był tak podniecający, że aż pisnęłam. Gdy się obrócił do mnie dupcią ujrzałam wiszące pośladki, pomarszczone przy odbycie oraz potworną dziurę w dupie. Miał kompletnie rozwalone dupsko. Musi przechodzić okropnie podniecający seks skoro ma taki cudowny odbyt – pomyślałam zazdrośnie. Chłopak popłakując mył dupy i narządy zwierząt, dokładnie i powoli. Potem widziałam jak golił dupy maciorom i narządy koniom. Jak podchodził do zwierząt to one natychmiast wysuwały twarde kutasy na jego widok. On lizał i brandzlował te kutasy zbierając spermę do wiadra. Jest i inne małe pomieszczenie. Tam zobaczyłam wielkiego buhaja. Rety jaja i kutas.
– To są twoi kochankowie i kochanki stara rozworo. – Powiedział Pan.
Na te słowa poczułam jak mi dupa się zaciska.
KOCHANKOWIE I KOCHANKI TŁUSTEJ KURWY
Oprowadzał mnie po swoim „zoo” jak to nazywał i demonstrował poszczególnych członków podając ich imiona. Byłam podniecona tym, co mnie czeka i zarazem przerażona. Z podniecenia zaciskałam pośladki i tarłam udo o udo. U wszystkich męskich członków sterczały lub wisiały ich członki. Przeraził mnie bardzo widok potężnych kutasów dwóch ogierów. Były niebywale długie i grube. Gdy ujrzałam ogromnego byka stojącego w osobnym pomieszczeniu, który na mój widok natychmiast wystawił straszliwego kutasa to wrzasnęłam głośno i chwyciłam się za swoje dupsko zaciskając w garści wiszącą pizdę.
– Boję się, boję się błagam Pana, Arletka bardzo się boi! – Krzyczałam.
– Gówno mnie to obchodzi! Podpisałaś i nie wrzeszcz! Jak on ciebie wyrucha to wtedy będziesz wrzeszczeć, ale nie teraz. Milcz stara kurwo, bo zaknebluje. – Wrzasnął.
Zamilkłam natychmiast i tylko jęczałam zaciskając wiszącą z dupy pizdę. Gdy wracaliśmy zauważyłam, że nie ma już tego chłopaka, co oporządzał zoo. Za to z drugiego pomieszczenia dochodził płacz i jęki. Przechodząc przez to pomieszczenie z dziwnymi przyrządami i urządzeniami zobaczyłam go. W kilku klatkach czy też stojakach były zamocowane kury. Każda miała gołą dupę, usunięte pióra. Kurze odbyty były otwarte i ziejące. Na początku tego szeregu kurzych dup stał ten chłopak. Ramiona skrępowane za plecami. W odbycie coś sterczało wielkiego i wisiał tam kabel elektryczny. Jego malutkie jajeczka i ptaszek sterczały sztywno. Obok kobieta ustawiała kury tak, aby pasowały wysokością do sztywnego ptaszka chłopaka. On bardzo płakał. Posmarowała mu czymś kutaska i podprowadziła do pierwszej kury. Zmusiła go, aby wsadził ptaszka w odbyt kury. Ta zagdakała dziwnie skrzecząco. Kobieta przełączyła coś na skrzynce stojącej na stoliku. Chłopak wrzasnął, zacisnął dupkę i uda wyprężając narządy i wpijając się w kurę. Szybko ruchał kurę w dupę, ta skrzeczała głośno. Gdy przestawał to natychmiast dostawał uderzenie prądem zmuszające go do ruchania. Mała dupcia poruszała się szybko. Dalej nie widziałam bo zostałam wprowadzona do pierwszego pomieszczenia. Leżąc przymocowana i szeroko rozwarta na fotelu wypinałam narządy i odbyt. Byłam poddawana bardzo bolesnym torturom. Miałam czyszczony odbyt i kutasa sztywnymi szczotkami. Wsadzano mi tam dziwne narzędzia, od których traciłam poczucie, co się dzieje i gdzie jestem. Moje ciało drgało i sztywniało od tortur prądowych. W czasie prądu sikałam i tryskałam silnie i wysoko, wydzierając się dziko. Potem przyszła kolej na cyce i suty. Przerwy były krótkie, na tyle, aby przełożyć mnie na inny mebel lub zawiesić pod sufitem. Już nie mogłam sam chodzić. Ciało moje było traktowane jak worek mięsa. Moje cyce, suty, kutas i jaja stały się fioletowe i ciemne oraz niezwykle ogromne! Wszystko było sztywne, twarde i sterczące. Ja nie mam wzwodów, bo jako męska kurwa, krowa mój kutas nie jest do ruchania a tylko do używania w czasie seksu sado-maso. No ale tym razem był ogromny i do tego sztywny z łysą czerwoną głową. Nie wiem jak długo wydzierałam się w czasie seksu. W końcu dali mi spokój. Zostałam obmyta, zapakowana w gumowy kokon. Przedtem założyli mi gumową maskę z rurkami na głowę. Dostałam ogromną lewatywę z brązowej, gęstej brei. Kobieta powiedziała, że to moje jedzenie. W dupę włożona została wielka owalna kula, z której sterczał kabelek. Kiszka odbytu została zaciśnięta szczelnie opaską. Uda i nogi oraz ramiona miałam skrępowane pasami. Tak przygotowana zostałam zapakowana do gumowego kokona. Po wyciągnięciu cyców i narządów na wierzch przez otwory, kokon został zamknięty i napompowany. Nastąpiła totalna cisza i przerażenie. Mój oddech przyśpieszył. Czułam jak coś zakładają mi na cyce i kutasa. Potem uczułam mocne ukłucia w worek. Worek zaczął pęcznieć. Robili mi wlew. Czułam, że zaraz mi go rozerwą! Gdy napełnianie wora się zakończyło miałam wrażenie, że gdzieś mnie wiozą. W końcu cały ruch ustał. Leżałam czekając, co dalej, ale nic się nie działo. Do czasu aż moje biodra i nogi zesztywniały boleśnie i poczułam okropny ból. Dostałam impuls prądem. Kutas się wyprężył, wielki worek podskoczył a z cyców coś trysnęło. Po chwili poczułam jak mój kutas jest maltretowany tym, co miałam tam założone. Po pierwszych wytryskach nastąpił już tylko ból i sikanie. Nie mam pojęcia ile to trwało. Jak dla mnie wieczność. W końcu znowu mnie gdzieś wieźli. Wypakowana zostałam w tym samym betonowym pomieszczeniu, co poprzednio. Leżałam golutka i skulona na metalowym stole jęcząc.
– No jak tam ci minęła nocka kurwo jedna? Pewnie dobrze, co? – Zapytała kobieta śmiejąc się szyderczo.
A więc to była cała noc tortury! Już mnie nie torturowano. Zbadana zostałam dokładnie, zwłaszcza pizda i dupa. Wynik był pomyślny. Przyprowadzony został chłopak. Bardzo ślicznie wyglądał z tymi malutkimi narządami i cycuszkami, szerokimi biodrami i balonem brzucha. Położono go na stole a ja musiałam dokładnie wylizywać mu całe krocze, dziurę odbytu i cycki. W dupce miał tak wielką dziurę, że liżąc go wkładałam tam prawie całą twarz. Musiałam dokładnie wysysać poranną zawartość jego dupy i łykać. W usta brałam całe jego jajeczka razem z kutaskiem i ssałam radośnie podniecona. Czułam jak on sika i tryska we mnie. W końcu wypolerowałam go dokładnie, aż mnie pochwalono. Po wymyciu wyprowadzony został do drugiego pomieszczenia. Stałam naga przy stole i czekałam. W końcu mnie też wyprowadzono. Ustawiono mnie przed szeregiem metalowych, dziwnych klatek. Nie opodal widziałam chłopca z wypięta dupą, umocowanego pasami. Uda miał razem związane a i tak miał dziurę w dupie. Gdy tak czekałam usłyszałam i zobaczyłam jak do pomieszczenia wpadły trzy ogromne psy. Od razu podbiegły do mnie. Ich kutasy sterczały sztywno wywalone. Zaczęły wskakiwać na mnie, ale jedna z kobiet coś warknęła po niemiecku i one natychmiast siadły na zadach. Ich napięte kutasy tylko drgały. Przyprowadzono pierwszego psa. Jedna z kobiet wyciągnęła mu jaja i kutasa w tył. Zmuszona zostałam do uklęknięcia w pozycji kolankowo-łokciowej z wypięta wysoko dupą naprzeciw psich narządów. Następnie kazano mi wylizać dokładnie odbyt i narządy psie. Ssałam i ciągnęłam łykając to co wylatywało. W końcu pies był czysty. Na rozkaz drugiej kobiety zerwał się i po chwili usłyszałam rozpaczliwe jęki chłopczyka. Wielki pies walił jego małą dupcie niemiłosiernie. Inne czekały karnie. Przyprowadzono następnego i znowu musiałam lizać i ssać mu dupę i kutasa. To samo z trzecim. W końcu wszystkie trzy biegały w kółko, co chwila wskakując na dupę chłopaka. Jego dupa i jajka wyglądały okropnie w krótkim czasie a końca nie było widać. Co jakiś czas odprowadzano psy i zmuszano mnie do wylizywania dokładnego dupci, jajek, kutaska i ud chłopaka oraz psich narządów. Po wylizaniu psich narządów i dup przyszła kolej na mnie. Zobaczyłam jak po kolei wprowadzają maciory i ustawiają je w tych dziwnych klatkach przygotowując je. Wszystkie stały tyłem do mnie. Zobaczyłam ich czarne odbyty oraz pizdy. Wszystkie były wygolone i pozbawione ogonów. Zrobiono mi kilka zastrzyków w kutasa. W krótkim czasie mój teraz olbrzymi kutas stwardniał jeszcze bardziej. Pod nim wisiał długi wielki worek. Najpierw zmuszono mnie do wylizania dupy pierwszej maciory. Po wylizaniu zostałam zmuszona biciem do ruchania jej najpierw ruchałam w świńską pizdę a po jakimś czasie musiałam wyruchać ją w odbyt. Pochylona trzymając dupsko świńskie w rękach ruchałam i ruchałam mając bardzo bolesne i suche orgazmy. Mój kutas był teraz wielki i długi, więc maciory kwiczały strasznie. W ten sposób zmuszono do przeruchania wszystkich pięciu świńskich dup i to nie jednokrotnie a kilkanaście razy każdą! Na ostatek chłostano mnie potwornie, bo już nie szło mi jak trzeba z powodu braku sił. Leżałam wyjąc na stole i trzymając w dłoniach piekący, wielki, napuchły kutas. Oni poszli gdzieś. Leżałam długo krzycząc i piszcząc. Obok z pomieszczenia wydzierał się strasznie ten chłopak. Za karę, że tak się zachowywałam zostałam naciągnięta z metalowej ramie i dostałam okropną chłostę grubą, ratanową rózgą. Miałam sine calutką dupę i uda. Po chłoście już byłam grzeczna bardzo. Nastąpiły tortury mojego kutasa i worka jaj. Pan zajmował się chłopakiem a mną te dwie wielkie Niemki. Przez wiele godzin przeżywałam wyjąc rozkosze seksualne. Dziwne, bo tortury omijały tym razem kiszkę odbytu i pizdę. Widziałam jak pan wprowadził chłopca do pomieszczenia. Wyglądał okropnie, zwłaszcza jego dupa. Zamocował go na ściance. Z jednej strony wystawała dupa z ogromnym otworem. Nogi w kostkach wyciągnięte w górę, rozwarte szeroko i umocowane do ścianki. Reszta po drugiej stronie w poziomie. Biedak był ruchany okropnymi kutasami lateksowymi. Aż ochrypł od wycia. Gdy już dochodziłam do kresu wytrzymałości dano mi spokój. Po wymyciu ciała i kiszek z pęcherzem. Wylądowałam unieruchomiona, naga w swoim zatęchłym pomieszczeniu. Musieli mi coś jednak dać, bo zakręciło mi się w głowie i szybko odleciałam. Obudziły mnie krzyki i kubeł zimnej wody na gołe ciało. Bolało całe ciało a zwłaszcza narządy i otwory. I znowu jak zwykle lewatywy. Po nich zostałam nietypowo wychłostana w dupę. Mój worek został napełniony do granic możliwości. Przypominał teraz olbrzymi wielki balon jak piłka do rugby wisiał ciężki i długi do kolan. Za to kutas został mocno wciągnięty do środka. Płacząc rzewnie i trzymając wielką dupę w dłoniach zostałam zapędzona biegiem do pomieszczenia obok. Biegłam okrakiem waląc workiem o uda i kolana. To pomieszczenie, nie opisywałam je, było wielkie, surowe ściany betonowe, posadzka z jakiegoś materiały wygłuszającego i anty poślizgowego. W nim pełno różnych dziwacznych mebli, przyrządów i narzędzi. Kilka kamer, duże lampy, okna. Przywiązano mnie na brzuchu z mocno wypiętą dupą. W usta wciśnięty miałam gumowy ustnik. Jak się potem okazało, abym nie obgryzła języka. Na plecy zarzucono mi skórę włosem do góry. Poczułam jak czymś zimnym i dziwnie śmierdzącym spryskano mi calutką dupę, odbyt. Po chwili, gdy byłam gotowa, usłyszałam głośne szczekanie. Otworzyły się gdzieś drzwi i poczułam jak zimne nosy parskając wąchają moja wielka dupę. Nagle wielki ciężar docisnął mnie do przyrządu, na którym leżałam. Wielki psi kutas wdarł się w mój odbyt brutalnie. Uderzenia były okropnie mocne i szybkie. Zaczęłam najpierw jęczeć a wkrótce wrzeszczeć w niebogłosy. W lustrze widziałam swoją wielką dupę, szerokie pośladki i uda w rozwarciu i czerwony odbyt o filetowych brzegach. Wieli wór zwisa do podłogi. Podczas ruchania mój wór i jaja były dosłownie miażdżone psimi łapami. Widziałam jak wielki pies, prawie jak cielak, o czarnej szorstkiej sierści z wygoloną dupą i jajami wali mnie biedną w dupę szybko brutalnie. Cały mój zad i uda zalepiony lepką psią spermą. Po wyruchaniu pies odskakuje a z mojej dupy wypływa lepka sperma. Zaraz dopada mnie następny i następny i tak przez bardzo długi czas. W końcu już opadłam z sił. Dupa bolała nie do opisania. Na znak Pana psy usiadły, dysząc bardzo. Ich wielkie, sino białe kutasy, obślizgłe, drgały naprężone. Nastąpiła przerwa. W jej trakcie Pan przyprowadzał kolejno każdego psa a ja musiałam wylizywać jego dupę, jaja, kutasa i brzuch ze spermy do czysta. Po wylizaniu psów znowu gwałciły mnie w dupę. I tak przez wiele godzin. W końcu psy straciły zapał same i już tylko wąchały moje piździsko i lizały. Dostałam kilka lewatyw i obmyto moją dupę. Następnie zamocowali mnie na plecach z wypiętą dupą, uda szeroko, proste nogi podwiązane do góry. Wielki worek był podwiązany wysoko. Znowu puszczono te straszne psy. Znowu gehenna. Ruchana w tej pozycji widziałam ziejące i kapiące psie mordy nad swoją twarzą. Och jak bolało. Gdyby nie gumowy ustnik to chyba odgryzłabym sobie język. W końcu koniec! Nie, nie koniec ruchania a koniec seksu z psami. Leżałam znowu na stole płacząc strasznie. Oni zniknęli. Ja nie mogłam uciec, bo byłam totalnie goła, przywiązana łańcuchem do podłogi. Więc jak? Okna były otwarte. Widziałam tam ludzi, ale oni nie zwracali uwagi na moje krzyki! Przyszli. Zostałam położona i rozpięta na ściance. Uda szeroko, dupa rozwarta i wypięta z jednej strony ścianki. Nogi napięte przywiązane w górze za kostki do ścianki. Cały tułów po drugiej stronie na ławeczce, skrępowany. Moja dupa była gwałcona przez te dwie Niemki i Pana tymi strasznymi kutasami strap-on. To było nie do opisania straszne. W końcu już zamiast odbytu miałam wielką jamę! Czyli byłam gotowa. Ponownie znalazłam się w tym pomieszczeniu, co psy mnie ruchały. Wprowadzono wielkiego ogiera. Jego kutas – potwór już był sztywny. Płacząc lizałam i ssałam mu kutasa na całej długości oraz lizałam odbyt. Po wylizaniu zamocowali mnie na plecach z wypiętą dupą na takim ruchomym przyrządzie. Ogier stał spokojnie uwiązany. Oni podsunęli mnie pod niego i nabili moją ziejącą dupę na końskiego kutasa. Poruszając moim ciałem nabijali mnie powoli do końca i wyciągali. I tak bez ustanku coraz szybciej. Czułam jak wewnątrz wszystko mi się przestawia. W końcu ogier trysnął aż poleciało bokami. I tak wiele razy. Potem powtórzyło się wszystko z następnym. I ponownie z poprzednim. Nie wiem ile razy. Który mnie wyruchał. Byłam ruchana przez ogiery w innych pozycjach, jak na czworaka, pochylona a ogier oparty wysoko kopytami itp. Po wyruchaniu w pomieszczeniu nastąpił seks z końmi na podwórku. Pogoda była raczej zimna, więc ubrana zostałam w pełny lateksowy strój. Tylko dupę, narządy, cyce miałam na wierzchu. Stałam wystraszona a oni nakładali na mnie jakieś szelki. Potem na tych szelkach wisiałam pod końskim brzuchem z dupą nadzianą do końca na kutasa ogiera. Rękom i nogami obejmowałam koński brzuch. Jedna z kobiet siedziała na nim oklep. No i zaczęła się jazda. Wyjechaliśmy na drogę do lasu. Najpierw powoli. I to już było dla mnie za dużo. Moje ciało dyndające się w dole przesuwało się do przodu i tyłu ruchając się samo. Jechaliśmy w różnym tempie. Dobrze, że nie było skoków! Wróciliśmy kłusem. Z mojej dupy NIC NIE ZOSTAŁO! Po zdjęciu mnie wisiał tam gruby czerwony flak. Tego było MAŁO DLA NICH! Znowu dali mi dojść do siebie. Gdy wyciągnęli, tak wyciągnęli, tym razem nagusieńką, bo ledwo chodziłam, mnie na podwórko, zobaczyłam drugiego ogiera ze sztywnym kutasem. Był osiodłany. Specjalne dziwne siodło! Na jego szczycie sterczał kutas- potwór. Czarny, najeżony kolcami. Kształtem przypominał Wielką gruszkę, przymocowaną pionowo szerszym końcem do góry. Na jego szczycie sterczała sporej długości wygięta rurka. Ten dziwny kutas miał prócz kolców szereg otworków. Napisze tylko, że był strasznyyy!! Gdy prowadzali ogiera ten kutas na siodle kiwał się złowieszczo podniecająco. Na ten widok kucnęłam wrzeszcząc i trzymając się za kiszkę w dupie.
– Nie, nie, nieeeeee. – Darłam się jak opętana.
Nic to oczywiście nie dało, a wręcz przeciwnie. Tylko wielki śmiech! Po wylizaniu i obciągnięciu końskiego kutasa posadzili mnie na tym siodle, nabijając na kutasa i przymocowali. Czułam w kiszkach tego potwora. Nasadzanie mnie na siodło odbywało się wśród moich wrzasków i pisków zanim moje dupsko opadło na siodło. Przymocowali moje ciało pasami. Stopy i uda miałam podniesione wysoko po bokach konia. Wielkie moje dupsko spoczywało całym ciężarem ciała ma siodle. Ramiona skrępowane. Narządy ujęte w uchwyty sterczały sztywno w poziomie. Cyce wisiały luźno po bokach. Na czarnych, długich sutach wisiały kilogramowe ciężarki zapięte na ostrych klamerkach. Każdy ciężarek posiadał mosiężny dzwonek. Jedna z Kobiet jechała obok na drugim ogierze prowadząc mojego. No i się zaczęło. Stępa, kłus, galop, skoki. Gdy moje ciało zaczęło być podrzucane w górę i w dół w czasie jazdy poczułam jak moja kiszka odbytu wyszarpywana jest z dupy i wtłaczana. Dodatkowo w momencie oklapnięcia dupy na siodło poczułam ostry wtrysk do środka płynu i powietrza. Kutas z siodłem stanowił coś w rodzaju pompy. Darłam się nieludzko aż echo szło po lesie. Moje ciało podskakiwało w gorę i dół ruchając się samo. Mój kutas i olbrzymi wór a także luźne cyce wyskakiwały w górę, w dół i na boki wyczyniając cuda i dzwoniąc przeraźliwie. W miarę drogi mój brzuch potworniał. W końcu osiągnął taki rozmiar n
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arletka Ruchliwa Ja prostytutka i ostry seks
-
Marta nietypowa lesbijka
MARTA – NIETYPOWA LESBIJKA
Od wielu lat uprawiam jeden z najstarszych zawodów świata. Była o młodości przygotowywana do tego zawodu. Obecnie jestem starszą prostytutką. Jako obojnak, dwupłciowa o zadbanym, tłustawym ciele mam, jak to się mówi „branie” Lubię swój zawód i uwielbiam każdy rodzaj seksu, i nie odmawiam. Chętnie spotykam się z mężczyznami jak i kobietami każdej orientacji i wieku. Seks mogę uprawiać w każdym miejscu. Marta napisała, ja się zgodziłam. Pisała, że jest lesbijką, ale chyba nietypową bo lubi seks z kobietami i Takimi „kobietami” jak ja. Nie lubi robić to z facetami. Dziwne? Było lato, więc zaproponowała spotkanie w plenerze i pójście wspólnie na plaże. Zgodziłam się. Podniecona niecodzienną perspektywą robiłam sobie lewatywy, depilacje i kąpiele przygotowując się do randki. Mój odbyt i narządy po ostatnim seksie już prawie wróciły do normy tj. „mojej normy”, gdyż to, co się mocniej rozpycha i naciąga zawsze nie cofa się do końca. Nałożyłam białe pończoszki przypięte do pasa, cieliste stringi, beżowy gorset. Na wierzch bardzo krótką sukienkę. Zapakowałam dodatkowe penisy i inne „zabawki” do dużej plażowej torby. Czekałam podniecona w umówionym miejscu. Marta wkrótce przyjechała. Poznałam ją bez kłopotów. Ona mnie zresztą też. Pocałowaliśmy się namiętnie na przywitanie. Była cudowna młodą mocno zbudowaną czarnulką. Lubię takie. Z mety przejęła inicjatywę. Przede wszystkim zabrała mi wierzchnie ubranie. Na nic były moje protesty. Zrobiła mi ostry wyzywający makijaż. Na uszach zawiesiła długie kolczyki i kazała nałożyć czerwone pantofelki na niskim obcasie.
– To żebyś nie wykręciła nóg, na polnych drogach – Dodała.
Wszystko to robiła absolutnie nie zważając na kilka osób będących w pobliżu. Ja byłam czerwona ze wstydu. Oczywiście, jak to u nas usłyszałam słowa wulgarne, ale nie reagowałam. Bo cóż ten biedny człowiek ma powiedzieć innego jak ma mózg wyprany przez „wartości jedyne i słuszne”. Pojechaliśmy. Po zaparkowaniu samochodu w bezpiecznym miejscu zabraliśmy swoje bagaże i poszliśmy piechotą przez las. Szliśmy leśna dróżką, prowadziła Marta. Często stawaliśmy i całowaliśmy się i pieścili wzajemnie. Byliśmy obie bardzo podniecone. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się. Marta rozłożyła mały kocyk i wyjęła z torby dużego przypinanego penisa oraz oliwkę. Był to penis, powiedziałabym „damski”. Podwójny. Część służąca do ruchania była, gruba, długa, podkręcona górę. Na jego końcu było rozszerzenie z paskami do mocowania, do bioder i kolcami do drażnienia łechtaczki oraz drugi penis, skierowany przeciwnie do pierwszego. Też niczego sobie rozmiar. Oba penisy miały pompki do powiększania rozmiarów. A penis przeznaczony dla mnie miał zestaw lateksowych kondonów, wielokrotnego użycia, które można było zakładać na niego przed ruchaniem. Chodziło o to, że kondony miały różne, narośla, zgrubienia, kolce itp. powiększające wrażenia. Kazała mi się zdjąć sukienkę. Wiedziałam, że będę ruchana. Tak trzęsło mnie z podniecenia, że aż dygotałam jęcząc i trąc udami. Marta robiła mi zdjęcia. Zgodnie z ustaleniem, na twarzy miałam maskę. Zresztą w trakcie seksu z Martą też nosiłam maskę, bo to ją podniecało bardzo. Następnie poleciła mi zdjąć stringi. I przygotować dupcie do ruchania. Przytulałam się do Marty z gołą dupcią całując ją i pieszcząc. Obie jęczeliśmy z rozkoszy. Delikatnie dotykaliśmy się i tu i tam.
– Będę cię ruchać, Łucjo – Mówiła.
– Tak, tak Marteczko, ruchaj mnie, ruchaj, mocnoooo. – Jęczałam.
Leżąc na wznak z rozchylonymi udami, czekając na Martę, patrzyłam jak smaruje oliwką to cudo do ruchania. Moje wielkie, długie cycki leżały po bokach a czarne krowie sutku zrobiły się sztywne tak samo jak mój gruby kutas. Przedtem na moją część lateksowego penisa do ruchania naciągnęła kondona z dwoma zgrubieniami i kolczastą główką. Nie muszę chyba nadmieniać, że wszystko miała wydepilowane cudownie. Stała naga z wielkimi biodrami, mocnymi udami, wypiętym brzuszkiem i wielkimi, wiszącymi na boki cycami. Najpierw wsadziła jęcząc rozkosznie swoją część przyrządu w cipkę i podpompowała. Gdy mocno ściągnęła paski mocujące do bioder zewnętrzna część penisa, przeznaczonego dla mnie, podniosła się sztywno w górę. Moje jęki powoli zamieniły się w płacz. Obróciłam się na bok, zakrywając głowę. Potem patrząc na Martę i trzymając się za dupcię:
– Martuniu, kochana, to będzie boleć, proszę nie zrób mi krzywdy. – Błagałam płaczliwie.
– Jesteś moją przyjaciółką, Łucjo, masz cudną dupcię, a taką wielką, pulchną dupcie trzeba wyruchać mocno, sadystycznie. Czyż sama o to nie prosiłaś, skarbie – Mówiła czule, zbliżając się do mnie.
Następnie jęczałam głośno, gdy Ona smarowała mi dupcię. Leżałam na wznak. Marta ujęła moje nogi w kostkach, podniosła pionowo do góry i rozchyliła mocno na boki. Klęcząc zbliżyła kolczastą główkę do mojego różowego „słoneczka”. Pochyliła się cała popychając moje uniesione, rozwarte nogi mocno w przód. W ten sposób moja dupcia uniosła się wysoko w górę, bardzo mocno wystawiając cudowne „słoneczko”. Wykręcone biodra zabolały. Płakałam głośno. Marta naparła mocno a ja krzyknęłam, aż poszło echo w lesie. Kolczasta główka penisa rozdarła moje „słoneczko”. Bolało, ale Marta pchała dalej. Niepoluzowane mięśnie odbytu stawiały opór powodując rozkoszny ból a gruby penis dodawał swoje. Uspokoiłam się dopiero, gdy wlazł cały do środka. Marta ruchała najpierw powoli, rytmicznie. Potem coraz szybciej. W miarę poluzowywania się mojej dupci krzyczałam coraz mniej, wtedy ona pompowała mojego penisa i wrażenia bólowe nasilały się tak samo jak mój pisk. Swoją część też powiększała parę razy. Moje tłustawe ciało uderzane z dołu falowało. Cyce latały, jaja i kutas szarpały się rytmicznie.
– Marto, kocham Cię, cudownie, Marteczko, boli cudownie, śliczna, kochana, skarbie. Ruchaj mnie, ruchaj, ooooo, aaaaa. – Krzyczałam.
Widziałam jej narastające podniecenie. Ruchała jak szalona. W pewnej chwili wbiła się we mnie głęboko. Oboje znieruchomieliśmy, piszcząc, zesztywniali w spazmach orgazmu. Ja trysnęłam z sterczącego kutaska i wypchnęłam cały odbyt a ona drgała lekko. Po stosunku leżeliśmy obok siebie, przytuleni. Ja położyłam sobie cyca Marty na swoim i ssałam jej długi sutek, ciesząc się z jej rozkosznego mruczenia. Ona próbowała mastrubować mojego, klejącego się, kutaska. Po seksie zdjęłam gorsecik a założyłam beżową haleczkę. Na wierzch zaś mini, mini sukieneczkę czarne ciapki. Sukienka tak krótka, że praktycznie niczego nie zakrywała. Widać było pończoszki i gumki oraz gołą dupcie w stringach. Marta ubrała swoją letnią sukienkę. Jedynie nie założyła stanika więc jej olbrzymie cycki dyndały się na boki. Gdy mijaliśmy jakieś osoby ja robiłam się czerwona ze wstydu. Reszcie dotarliśmy na plaże. Małe jeziorko, trawa, kilka osób, przeważnie młodzież. Zajęliśmy miejsce z boku, dalej od innych, w półcieniu. Lecz nie tak daleko, aby nas nie było widać. Zaczęliśmy się przebierać. Marta poszła za krzaki i wróciła w skąpym bikini. W zasadzie kostium niczego nie ukrywał. Kolor czerwony, kawałek trójkątnej szmatki na cipie, ale tylko na cipie, reszta sznurki. Jako staniczek też da skąpe trójkąty, mocowane na sznurkach. Taki staniczek absolutnie nie mógł pomieścić baloniastych cycków. W każdej chwili groziły uwolnieniem się. Była cudna, seks chodzący. Chciałam też iść za krzaki, aby się przebrać, ale Marta ostro zabroniła.
– Łucjo, kochanie jesteś tak śliczna, że nie potrzebujesz się wstydzić. Przebieraj się tutaj – nakazała. Chciałam zaprotestować, ale ona tylko pogroziła palcem. Stojąc tyłem do ludzi, cała w pasach rozebrałam się do golaska. Byłam tym faktem bardzo podniecona. Wyjęłam jednoczęściowy kostium kąpielowy, myśląc, że przecież nie jestem pełni kobietą, więc jak będę wyglądać w innym, ale Marcie to się bardzo nie spodobało. Głośno minie zbeształa, zwracając na nas uwagę innych, myślę, że celowo. Stałam goła, wystawiona na widok innych. Marta zaś grzebała w torbie, szukając czegoś. Przy okazji wyjęła na widok publiczny parę penisów i innych przyborów. Szepnęłam jej żeby schowała, ale ona wzruszając ramionami powiedziała, że nikogo nie zmusza do patrzenia, jej to wszystko jedno. Wreszcie wyjęła dwuczęściowy kostium plażowy. Koloru białego, obszyty na brzegach jaskrawo pomarańczowymi tasiemkami. Bardzo skąpy staniczek z jaskrawymi ramiączkami i mini stringi. W zasadzie tak samo jak u Marty, same sznurki. Pupę miałam praktycznie gołą a narządy niby zakryte spłachetkiem płótna z góry, widoczne dobrze z boku. Wyjęte penisy i inne przybory Marta położyła na ręczniku obok toreb. Leżąc na kocu, przodem do siebie powoli delikatnie pieściliśmy swoje miejsca erogenne. Marta wyjęła moje narządy i cycki oraz swoje cycki. Całowaliśmy się dyskretnie. Ssąc sutki Marty masowałam jej łechtaczkę wkładając polec w cipkę a Ona bawiła się moim napletkiem, jajkami i sutkami. Stopniowo podniecenie narastało, cudownie. Zaczęłam stękać i trzeć udami. Marta mruczała rozkosznie. Nasze długie sutki stanęły twardo dęba. Wreszcie Marta przerwała pieszczoty i aby ochłonąć zadecydowała kąpiel. Pobiegliśmy do wody. Dwie dorodne dziewczyny, no jedna może trochę dziewczyna inaczej. Zauważyłam, że Marta biegnąc wymachuje długim wężykiem. Z jednej strony gumowa gruszka a z drugiej gruba, długa, końcówka. Nasze wielkie cyce podskakiwały, przykuwając wzrok innych. Moja tłustawa dupcia trzęsła się a narządy uwolniły się spod kawałeczka mini-stringów. Wpadłyśmy do wody podniecone, śmiejąc się i chlapiąc. Nie wchodziliśmy głęboko do wody tylko tyle, aby woda sięgała do łona. Bawiliśmy się pływając w kółko obok siebie, albo klęcząc obie i pieszcząc się, masturbując się nawzajem pod wodą. Potem stojąc, lekko pochylona, rozwarłam dłońmi pośladki a Marta wsadziła mi w pupkę ten gruby koniec pompki. Potem pływałam powoli na plecach a Marta chodząc za mną naciskała rytmicznie gruszkę pompki pompując mi powietrzem kiszki. Moja ulubiona lewatywa powietrzna. Początkowo moje biodra były całkiem zanurzone ale stopniowo jak z kiszek i brzucha robił się balon, uniosły się one nad wodę. Unosiłam się jak korek z ogromnym brzuchem i genitaliami nad wodą. Leżałam wyprostowana na plecach z udami razem. Marta stojąc nade mną trzymała w górze pompkę, której czarny wężyk przechodził między moimi białymi udami do pupki. Marta wciąż powoli pompowała. Zaczęłam płakać, brzuch był olbrzymi twardy. Część powietrza wychodziła ze mnie robiąc duże bulgoczące pęcherze na wodzie. Dwaj chłopcy kąpiący się nieopodal patrzyli na nas. Jeden spytał Martę po, co ona to robi. Marta odpowiedziała, że aby mnie podniecić, bo ja to lubię. Zaproponowała im, aby spróbowali. Jeden się wstydził a drugi był odważniejszy. Teraz leżałam na wodzie na brzuchu. Cała naga dupcia, uda i plecy wystawały nad wodę. Przesunęliśmy się nieco dalej od innych. Chłopcy stali a ja unosiłam się z golą dupcia nad wodą obok nich. Z pomiędzy pośladków wychodziła rurka do pompki, która trzymał w ręku jeden z nich. Drugi stał obok. Chłopak pompował powoli, ja stękałam płaczliwie upuszczając z dupci głośne bąki powietrza w różnej tonacji. Marta stała za nimi dotykając ich pup niby przypadkiem. Nie trzeba było długo czekać a spodenki chłopców z przodu uniosły się wysoko. Ręce Marty delikatnie, aby ich nie wystraszyć, objęły dwa sztywne jak beton (młodzi) kutaski. Chłopcy nie oponowali. Masturbacja ich trwała jakiś czas. Tuż przed końcem Marta wyjęła ich narządy ze spodenek i przyciągnęła mnie tak, aby moja dupcia była pod ich penisami. Wkrótce najpierw jeden a zaraz drugi zaczęli stękać i drgać. Dwa białe strumienie tryskając silnie parę razy zalały lepkim soczkiem moje pośladki. Marta obmyła ich kutaski i kazała zmykać. Pobiegli zawstydzeni i szczęśliwi. Wyszliśmy z wody. Stałam na brzegu z olbrzymim wypiętym brzuchem. Z dupci zwisała gruszka pompki na długim wężyku. Stringi kąpielowe z przodu odsunęły się do pachwiny. Mój kutasek sterczał sztywny, jak zawsze w czasie lewatywy powietrznej. Zauważyłam, że mój kostium zrobił się całkiem przeźroczysty od wody. Tylko jaskrawe tasiemki było widać z daleka i to one prowokowały wzrok innych. Szłam jakby kompletnie naga z dyndającą czarną pompką w dupci i podskakującym balonem brzucha. Teraz to już wszyscy na nas gapili się. Potem Marta na oczach wszystkich wyjęła mi pompkę z pupy. Kazała zdjąć kostium, dała duży ręcznik, ale bez przesady duży, do wytarcia. Gdy ja się wycierałam ona poszła obok za krzak. Widziałam jak naga wyciera swoje cyce. Krzak nie był gęsty i sporo było widać. Potem zawołała mnie. Poszłam. Marta stała goła z przypiętym do bioder czarnym, wielkim, kostropatym penisem. Nachyliłam się i szybko poczułam znajomy ból rozpychanego odbytu. Krzyknęłam ostro dwa razy, ale Ona nakazała milczeć. Gryząc palce jęczałam cicho ruchana brutalnie w dupę. Mój krzyk musiał być słyszalny a rzadki krzak pozwalał sporo widzieć. Nad jeziorem były dwie grupy młodzieży, przeważnie zajętych sobą, starszych nie było więc taka scena nikomu nie przeszkadzała, a wręcz przeciwnie. Po wyruchaniu, osłonięta ręcznikiem, musiałam niosąc w ręku czarnego penisa udać się nad wodę by go wypłukać. Po drodze dwa razy zgubiłam źle zamocowany ręcznik, ukazując swoje nabrzmiałe wdzięki. Gdy wróciłam Marta była w krótkiej sukience, bez stanika i majtek. Znowu stałam goła z ręcznikiem u stóp, rozchylając pośladki, gdy Marta sadzała mi wielki czarny penis z lateksu. Po włożeniu go, leżąc na boku przodem do siebie pieściliśmy się znowu. Ja leżałam tyłem do plaży. Z przodu miałam ręcznik otwarty, odrzucony na biodro, aby Ona miała dostęp do mnie. Wkrótce ręcznik opadł ze mnie całkiem odsłaniając mnie z tyłu. Moje białe ciało, z dużymi udami i wielką białą pupą oraz sterczącym z niej czarnym kutasem, chcąc nie chcąc zwracało uwagę chłopaków. Nie wiem jak długo już kochaliśmy się z Martą, ale zauważyłam, że na łączce pozostała jedna grupa trzech chłopców. Dwóch siedziało w wodzie a jeden leżał na kocu. Wszyscy byli bez majtek. I wcale nie kryli się z tym, że patrzą na nas. Od tej chwili już nie ubierałam niczego na siebie. Potem leżeliśmy na wznak odpoczywając. Ja byłam przykryta ręcznikiem. Nie wytrzymałam długo. Odwróciłam się do Marty wypinając gołą pupę do plaży i poprosiłam ją o cycka. Ona wyjęła cycek i trzymając w ręku podała mi do ust. Ssałam łakomie gruby długi sutek. Wreszcie widząc, że jestem bardzo napalona poleciła mi przygotować dwustronnego penisa. Był to długi na metr, gruby narząd z lateksu. Pokryty guzami, żyłami i pierścieniami. Klęcząc nasmarowałam go oliwką ułożyłam na ręczniku. Potem według wskazówek Marty ułożyłam się na prawym boku, podciągając wysoko uda z dupcią prostopadle do Niej. Leżałam spokojnie twarzą w stronę chłopaków z palcami w ustach. Wdziałam i usłyszałam jak ten, co leżał na kocu klęknął i machając ręką stronę kapiących się zawołał:
– Chodźcie zaraz będzie, tej z brzuchem wsadzać w dupę wielkiego kutasa.
Tamci szybko przybiegli i klęknęli obok kolegi. Dwóm z nich chłopięce penisy sterczały sztywno. Trzeciemu wisiał obrzmiały tylko. Pomachałam im ręką tak by Marta nie widziała. Marta klęcząc przy mnie smarowała moje „słoneczko” i okolice. Potem ujęła długiego penisa za jeden koniec i podniosła do góry. Zwisał w dół. Nasmarowała go jeszcze. Po czym powolutku pchając mocno wprowadziła mi w dupcie. Gdy łeb penisa przedzierał się przez mój otworek nie mogłam się powstrzymać i krzyczałam cienko. Wszystko musiało być widać w wyrazie mojej twarzy i wytrzeszczonym wzroku, bo chłopaki zaczęli szeptać pokazując na mnie i swoje dupki. Byłam jeszcze napompowana powietrzem, co ułatwiło Marcie trafienie do kiszki. Poczułam wolne tępe rozpieranie w środku. Krzyknęłam głośno. Marta uparcie pchała tego penisa we mnie. Ja płacząc jęczałam na glos. Byliśmy obie tak zajęci sobą, że nie zauważyliśmy, kiedy chłopcy przysunęli się ze swoim kocem. Teraz byli oddaleni od nas około dwudziestu metrów. Po zagłębieniu penisa w kiszkę musiałam położyć się na plecy z rozwartymi uniesionymi udami. Pod dupkę miałam podłożony zrolowany ręcznik. Gdy trzy-czwarte penisa było we mnie Marta zdjęła sukienkę i naga, rozwarta podsunęła swoją dupkę do mojej i wsadziła sobie wystający drugi koniec. Przylgnęłyśmy do siebie pośladkami mocno. Chwilę leżeliśmy, po czym Marta zaczęła posuwać swoją dupkę ruchając się. Jej ruchanie wprowadziło w ruch penisa na całej długości. Czułam jak porusza się we mnie głęboko. Jego nierówności maltretowały mnie, więc krzyczałam. Zadarłam głowę w stronę chłopaków i błędnym wzrokiem wytrzeszczonych oczu szukałam pomocy wymachując bezwładnie rękoma. Marta ruchała jak szalona. Gdy dostała orgazmu padła wyprężona w górę krzycząc. Po chwili odpoczynku ujęła wystający z mej dupki koniec penisa i zaczęła ruchać mnie ruchem posuwistym. Stanęłam na stopach wyprężona w górę, krzycząc piskliwie i machając rękoma. Ona nadal to robiła brutalnie.
.- Niech Pani przestanie, zamęczy ją Pani, to pewnie boli. – Usłyszałam głos jednego z chłopaków.
– Nic jej nie będzie. To jest kurwa i musi to lubić. Płacę jej za to. – Odparła Marta nie przerywając.
Wreszcie przestała i powoli wyciągnęła olbrzyma z mojej ogniście pulsującej pupy. Leżałam zapłakana, patrząc uśmiechnięta na chłopaków. Ośmieleni przysunęli koc obok. Chcieli nałożyć spodenki, ale Marta ich powstrzymała łagodnie. Widziałam ich jakże śliczne, bardzo młodziutkie kutaski. Były tak sztywne, że aż jęknęłam. Patrzyli na wielkie wiszące cyce Marty i moje. Mieliśmy je naprawdę wielkie, ponad normę. Marta siedziała na piętach miedzy moimi udami wypukły brzuch wystawał mocno. Mała cipka zniknęła gdzieś między wielkimi udami i brzuchem. Cycki wisiały jak dwie potężne gruchy, rozchodząc się mocno po bokach brzucha i sięgając sutkami do bioder. Marta poprosiła ich, aby bardziej obciągnęli napletki to będzie ładniej. Zrobili to ze wstydem. Ten z wiszącym kutaskiem zaczerwienił się bardzo. Marta rozmawiała z nimi, wypytując ich na różne tematy. Ja zaś leżąc na brzuchu z rozwartymi udami otaczając siedzącą Martę patrzyłam na nich. Tym dwóm kutaski sterczały prawie cały czas sztywno. Jeżeli opadały to na chwilę. Wystarczył jakiś ruch mój czy Marty, czy jej pytanie a już ich maszty sztywniały. To było wspaniałe. Marta powoli delikatnie, aby ich nie wypłoszyć zdobywała zaufanie i kierowała rozmowę na temat seksu. Przyznali, że nic na ten temat nie wiedzieli. Cały ich seks to onanizowanie się. Jeśli chodzi o dziewczyny to nie mieli koleżanek, poza tym wstydzą się a tak w ogóle to one ich nie interesują. Spotykają się razem w trójkę i jest im dobrze. Lucjusz ( ten ze zwisem) dodał, że dziewczyny całkowicie nie interesują go. Lubi być z chłopakami. Marta widząc ich łakomy wzrok utkwiony w jej „wymiona” zaproponowała im, aby dotykali je. Przesunęłam się na bok umożliwiając im dostęp do niej. Zawstydzeni podeszli do niej i klęknęli po bokach. Marta splotła dłonie za głową. Przez co jej cycki trochę uniosły się rozchylając się bardziej na boki. Marta rozchyliła uda, aby Lucjusz klęczący naprzeciw niej mógł przysunąć się blisko. Najpierw nieśmiało, ostrożnie dotykali i macali jej . cycki oraz sutki. Po jakimś czasie, gdy nieśmiałość minęła, dzięki słowom i namowom Marty, zaczęli brać cycki w dłonie i unosić je w górę. Każdy swój cycek. A Lucjusz gładził je oba oraz uda i brzuch Marty. Pewnym momencie Marta zaproponowała im, aby possali jej sutki. Chłopcy krygowali się początkowo, ale podniecenie było za duże, ich laski drgały jak struny. Kazała im wziąć cycki w ręce, unieść i pociągnąć mocno na boki. Gdy to zrobili Marta opuściła ręce, przyciskając je do boków a dłonie kładąc z tyłu na pośladki. W ten sposób cycki jej sterczały nabrzmiałe z tyłu ramion. Wielkie twarde sutki naprężyły się. Obaj adepci seksu przywarli ustami i zaczęli ssać. Marta udzielała im wskazówek. Lucjuszowi kazała przysunąć się bliżej, wsadzić rękę w jej krocze i masować cipkę tak jak ona mówiła. Zaczęła też go całować. Najpierw Lucjusz całował z zamkniętymi ustami, ale Marta szybko mu powiedziała, co i jak. Całowała go sadzając głęboko swój język w jego usta. Pieszczona w ten sposób szybko zaczęła drżeć i jęczeć. Chłopcy też mruczeli. Nawet Lucjusz postawił swój maszt na baczność. Na znak Marty zaczęłam masturbacje kutasków. Parę ruchów każdego po kolei, w kółko. Podniecenie grupy rosło. Marta kwiliła, chłopcy stękali a ja latałam coraz szybciej. Bardzo mocno obciągałam im napletki, dając silne bodźce żołędzi. Marta osiągnęła szczyt gwałtownie. Wzmogłam onanizm chłopaków i wkrótce biodra i brzuch Marty oblały trzy ciepłe strumyki a moje ręce były lepkie. Seks grupa rozpadła się z jękiem. Leżeli dysząc ciężko. To było super. Młodzież w tym wieku nie potrzebuje dużo czasu na regeneracje sił, ruchali, by non-stop. Tak, więc znowu ich kuśki były w pogotowiu. Znowu rozmawialiśmy. Powiedzieli, że jeszcze nigdy nie widzieli dziewczyny z penisem. Marta powiedziała, pokazując na mnie, że taka dziewczyna nazywa się „shemale”, ale ja nie jestem „shemale” Byli bardzo zdziwieni. Wtedy Marta kazała mi położyć się na plecy, rozchylić szeroko uda. Zrobiłam, co kazała pokazując krocze. Marta uniosła do góry moje długie jaja i odsłoniła długa pizdę bez warg, którą tam mam. Teraz dopiero byli zaskoczeni. Marta wyjaśniła im, wsadzając sztucznego penisa w moją pochwę, że takie coś jak ja nazywam się obojnakiem lub hermafrodytką. Taką kurwę, jak ja, można ruchać w odbyt i pochwę. Oni powiedzieli, że słyszeli o ruchaniu w dupę i ssaniu penisa, ale nigdy tego nie widzieli aż do dzisiaj jak byłam ruchana za krzakiem. A już nigdy nie widzieli kobiety z penisem a tym bardziej takiej jak ja. Wtedy Marta dokładnie im wyjaśniła jak to się robi i pokazała nasze penisy z lateksu. Potem dodała, że jeśli Lucjusz zgodzi się to może ich nauczyć. Wtedy prócz onanizmu będą mogli dawać sobie radość. Lucjusz był bardzo skrępowany, więcej strach niż „nie” kierował nim, że się opierał. Chłopcy odeszli na bok i nakłaniali go po swojemu, dotykając jego wiszącego penisa i wypukłej dupci. Nawet całowali go tak jak nauczyła Marta. Wreszcie zgodził się. Ponieważ kondonów nie było, więc ruchanko było na bosaka. Ustawiła Lucjusza na kolanach z wypięta dupcią i pokazała jak trzeba nasmarować otworek. Lucjusz stękał, gdy wkładała mu palce. Mówiła mu jak na się wyluzować. Jeden klęczał za Lucjuszem z tyłu a drugi z boku i czekał. Powoli kierując spowodowała, że chłopak wsadził swój narząd w dupkę Lucjusza. Oczywiście nie obyło się bez krzyków i pisków oraz ucieczki Lucjusza. Po paru próbach udało się. Chłopak ruchał mocno i zachłannie, cóż za widok. Lucjusz wrzeszczał. Wreszcie nastąpił wytrysk w dupkę i po chwili obaj padli. Przerwy nie było żadnej. Teraz nastąpiła zmiana pozycji i Lucjusz był ruchany przez drugiego, leżąc na wznak z nogami na ramionach ruchającego. Penetracja była głęboka i uderzenia kutasa koncentrowały się na ścianie odbytu. Lucjusz krzyczał mocno. Po wyruchaniu obaj chłopcy leżeli a Lucjusz uczył się prawidłowo obciągać im kutaski. I tak z plażowanie zakończyło się niechcący nauką. Były to cudowne chwile. Czas nieubłaganie kończył się, musieliśmy się zbierać. Pozbierałyśmy swoje zabawki, chłopcy też. Marta ubrała stanik i sukienkę. Była bez majtek. Ja nałożyłam rajstopo-pończoszki i czarne body oraz krótką sukienkę. Oczywiście jak zwykle krocze i dupcia była dobrze widoczna. Poszliśmy razem do samochodu. Wracaliśmy i . rozmawialiśmy. My z Martą przodem chłopcy za nami. Zrobili to raczej celowo. Oglądali nas, przeżywając przygodę. Wiedząc to ja i Marta podciągnęłyśmy więcej sukienki w górę.
– Fajna dupa jesteś Łucjo – Usłyszałam jednego.
– Chętnie by ciebie wyruchali. – Powiedział Lucjusz.
– Cicho wariacie. – Ofuknęli go.
– Czemu jeśli się zgodzi i Marta też, przecież mówiliście. – Bronił się Lucjusz.
Słysząc to byłam zadowolona.
– Ja się zgadzam, a Łucja zrobi, co każę. – Oznajmiła Marta.
Była to prawda, zgodnie z tym, co zawsze zaznaczam we wspomnieniach i na stronie WWW. Odeszliśmy nieco na bok ze ścieżki, nie chowając się specjalnie. My nie mamy kondonów.
– Chcecie ruchać bez. – Spytałam.
Nie, chcielibyśmy tak jak za krzakiem na plaży. – Powiedzieli obaj.
Rozebrałam się do golasa i leżąc na kocyku patrzyłam jak Marta pomaga im przymocować penisy. Obaj wybrali te największe i nałożyli na nie jeszcze dodatkowe nakładki z kolcami i „bawolim okiem”. Rzucili monetą, kto będzie mnie ruchał pierwszy. Najpierw jeden smarował przyrząd a drugi przyglądał się. Marta siedziała w pobliżu z Lucjanem i namawiała go do czegoś. Znowu krygował się jak panienka.
– Jak chcesz mnie ruchać. – Spytałam.
– Na pieska. – Powiedział.
Przyjęłam, więc pozycję rozwierając mocno pośladki.
– Czy tak dobrze. – Zapytałam.
– Super dupa, cudownie. – Rzekł.
Nie ceregielił się w delikatność. Wszedł głęboko jednym pchnięciem w odbyt.
– Ratunkuuu. – Zawyłam aż poszło echo.
Ależ mnie ruchał. Cała szarpana uderzeniami, wyłam, piszczałam, machałam ramionami. Uda, jaja klaskały, brzuch i cycki mi latały. Trwało to bardzo długo. Wreszcie skończył a ja wypinając dupcię płakałam z twarzą przy ziemi.
– Ależ jej dogodziłeś. – Podziwiała Marta.
– Teraz twoja kolej. – Zwróciła się do czekającego.
Spojrzałam zapłakana, widząc jak rozbiera się Lucjusz a Marta zakłada sobie penisa. Przewróciłam się na brzuch czekając na nieuchronne. Poczułam jak moje pośladki są rozwierane i jak on smaruje mi pizdeczkę.
– Jak chcesz mnie ruchać. – Pytałam płaczliwie.
– Z nogami na ramionach. – Odparł.
Przewróciłam się na plecy i rozkraczyłam szeroko, czekając gotowa do ruchania. Podniósł moje nogi w górę i popchnął w kierunku ramion. Gdy uniosłam dupcie wszedł głęboko a ja wrzasnęłam litości. Najpierw mnie ruchał ustawiając mi nogi w różnym położeniu. Potem dowiedziała się, że to Marta tak mu poradziła. Wielki penis z kolcami i włoskami bił i drażnił pizdę w środku. Na koniec tego bardzo długiego ruchania położył moje nogi sobie na ramiona i maltretował mnie okrutnie. Płacząc krzyczałam:
– o tak, tak, ruchaj, ruchaj mój śliczny, cudownyyy.
Cycki, brzuch i jaja latały mi od uderzeń w dupkę. Gdy skończył byłam bez sił. Leżąc usłyszałam czyjś młody skamlący głos. Zobaczyłam wielkie uda i dupkę Marty oraz latające cyce w szalonym tańcu. Lucjusz z głową na ziemi i wy piętą dupką krzyczał: – Moja pupa, moja pupa, Pani Marto już starczy. Za duży penis, błagam.
Marta ruchała go tym wielkim czarnym penisem z lateksu. Biedny Lucjusz. Młoda, ciasna dupka musiała zostać rozciągnięta, bezwzględnie, jeśli chciał być „dziewczynką”. Co młodzi to młodzi. Choć niedoświadczeni, ale tak mnie zerżnęli dupę, że aż trzeszczało. Doszliśmy do samochodu i Marta rozwiozła nas. Z Martą spotykam się do dziś. Chłopcy poszli swoją drogą, ciekawą i trudną w tym kraju.
® Łucja (Arletka)
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arletka Ruchliwa