Author: admin

  • Kobiety maja potrzeby

    Też tak macie dziewczyny, że w jednej chwili nachodzi was chęć dogodzenia sobie? Tu i teraz choćby palcóweczka bądź lodzik. Ja tak mam i to często. Jestem przedstawicielem handlowym znanej dużej sieci sklepów. Ciągle siedzę za kierownicą a przejechane przeze mnie kilometry można już liczyć w milionach. Mam 25 lat i nie dziwne, że mam potrzeby. Często przystaję na skraju drogi i włączam światła awaryjne. Sięgam palcami do cipki i mocno się masturbuję. Byle szybko osiągnąć orgazm. Raz postanowiłam zainwestować w wibrator. Włożyłam go sobie głęboko i w drogę. Gdy mnie naszło włączyłam go. Cudowne uczucie zaraz opanowało moje ciało. Raz też założyłam sobie spinacz biurowy na łechtaczkę. Każdy dołek w jezdni powodował cudowne szarpanie za łechtaczkę i potężne doznania. Zeszłego lata w drodze do Grudziądza naszła mnie potężna chęć obciągnięcia jakiegoś kutasa by się spuścił w moje gardło. Byłam tak zdesperowana, że myślałam że zaraz zatrzymam się w jakiejś wsi i obciągnę pierwszemu napotkanemu facetowi. Trafiłam na jakiegoś ochroniarza w budce koło jakiegoś magazynu. Był dużo starszy ode mnie. Spytałam się czy jest tu sam i czy nie chciałby zaznać jeszcze raz w swoim życiu młodych ust. Zamknęłam się z nim w tej małej budce i rzuciłam się na jego kutasa jak wygłodniały wilk. Nie był pierwszej świeżości ale mnie to nie przeszkadzało byleby spuścił mi się do gardła. Nadziewałam się na niego i wdzierał mi się już za migdały. Cudowny smak spermy poczułam po kwadransie intensywnego obciągania. Oblizałam mu jeszcze dokładnie pałę i wróciłam do samochodu nie odwracając się. Innym razem myślałam, że zwariuję jak w moim wibratorze wyczerpała się bateria. Chcice miałam ogromną i desperacko szukałam stacji benzynowej by zakupić odpowiednie baterie. Biegałam między regałami ale nigdzie nie mogłam znaleźć. Młody sprzedawca widząc, że czegoś szukam zaoferował mi swoją pomoc. Jakie wielkie było jego zdziwienie jak poinformowałam go, że szukam baterii do swojego wibratora. Nie miał w asortymencie odpowiadających moim potrzebom baterii ale uśmiechając się zażartował, że sam może zadbać o mój komfort. Bardzo potrzebowałam tego orgazmu i powiedziałam mu, że musi mnie zerżnąć tu i teraz. Nie miał za dużo do roboty bo to kompletne zadupie więc złapał mnie za pizdę i włożył tam dwa palce. Oparłam się plecami o ścianę przy wejściu do toalety i rozstawiłam szeroko nogi by ułatwić mu zadanie. Odwróciłam się tyłem do niego i wypięłam dupkę możliwie wysoko. Miał tak dużego kutasa, że aż zawyłam jak jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie od razu po same jaja. O kurwa jak było mi dobrze. Ledwo zrozumiałymi nawet dla mnie słowami oznajmiłam mu, żeby spuścił mi się w usta. Dobre dwadzieścia minut poniewierał moją cipę z siłą wiertarki udarowej aż usłyszałam bym się odwróciła. Nie zdążyłam na czas i pierwszą salwą spermy dostałam w oko. Zalał mi pół twarzy. Drugą dawkę dostałam już do buzi. Gdy skończyliśmy od podciągnął spodnie i z uśmiechem na twarzy wręczył mi dwie baterie, które sięgnął z regały i idealnie pasowały do mojego sprzętu. W ogóle nie miałam pretensji do niego. Weszłam jeszcze do toalety i palcami zgarnęłam z twarzy jego spermę i oblizałam palce. Była pyszna. Umyłam się, zapłaciłam za baterie i udałam się w dalszą drogę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Studia we Wrocławiu.

    Co kraj to obyczaj a co dom to inne zachowania. Przekonałem się o tym, gdy pojechałem do Wrocka na studia i mama powiedziała, że na razie zamieszkam u jej siostry. Ciocia Monika, bardzo elegancka kobieta prowadziła dom. Nie pracowała. Jej mąż, wujek Marian jest wysokiej rangi policjantem. Od zawsze wiedziałem, przy nim lepiej niczego nie przeskrobać. Ich córka Ala, kilka lat starsza ode mnie pracowała w pobliskiej aptece. Mają duży dom na przedmieściach miasta. Uderzył mnie w nim nieskazitelny porządek aż bałem się czegokolwiek dotknąć. – Młody człowieku, odezwał się przed kolacją wujek Marian. Twoim najważniejszym zadaniem jest nauka i obiecałem twojej matce, że dopilnuję byś ukończył studia. Tylko dyscyplina pozwoli ci przetrwać czas w tym domu. Minę miał surową i głos nieznacznie podniesiony. Widać było, że to on tutaj rządzi. – Jeśli się dowiem, że opuściłeś jakieś zajęcia czy wykłady to zadbam o to byś więcej tego nie zrobił. Jeśli patrol zobaczy cię z piwem na mieście dowiem się o tym na pewno i zadbam byś więcej tego nie zrobił. Wiem, że młody człowiek ma potrzeby i pozwalam korzystać ze wszystkich udogodnień w tym domu byś nie szukał czegoś na własną rękę. Jak byłem pewny, że wujek zaraz by się dowiedział, co robię na mieście tak nie za bardzo zrozumiałem jego ostatniego zdania. – Nie bardzo rozumiem wujku, co masz na myśli w ostatnim punkcie? – Dowiesz się po kolacji. Krótkie stwierdzenia wujka przekonało mnie, że coś w tym domu jest ukrywane by nie wyszło na światło dzienne. Dawno nie jadłem tak pysznego posiłku. Uważam, że ciocia Monika gotuje lepiej od mojej mamy. – Może ją pozmywam po kolacji? Zaproponowałem kończąc posiłek. – Nie ty jesteś od zmywania w tym domu. Chodź do salonu. Popatrzymy, co tam na świecie. Ciocia Monika i Ala zaczęły zgarniać wszystko ze stołu a ja udałem się z wujkiem przed telewizor. Na ekranie produkowała się jakaś kobieta czytając z kartki wiadomości. Zwróciłem się do wujka: – Czy w tym domu można zapalić po tak pysznym posiłku? – W tym domu możesz robić wszystko, nawet zajarać po stosunku. Wytrzeszczyłem oczy na wujka. – Niby jak? Przecież nie ma tu mojej dziewczyny. – A od czego masz kobiety w tym domu? Ala!!! Kuzyn musi opróżnić jajka!!! Z drugiego pokoju zajrzała do nas Ala u z uśmiechem powiedziała: – To, co nic nie mówi. Idź się umyj. Zaraz do ciebie przyjdę. Nie wierzyłem w to, co słyszę. Totalnie zaskoczony siedziałem jeszcze chwilę. Wujek Marian patrzył w telewizor i tylko ręką machnął, bym już poszedł. – Tylko nie siedźcie za długo, bo Ala jutro ma poranną zmianę. Zanim doszedłem pod prysznic mój kutas stał na baczność boleśnie uciskany przez majtki. Szybki prysznic i udałem się do swojego pokoju. Weszła Ala w samej koszuli nocnej i z uśmiechem podeszła do mnie. – W końcu jakaś odmiana w tym domu. Ściągaj majtki, zaraz się zajmę twoim przyjacielem. Zobacz, jaka mokra jestem. Pokazała mi swoją świecącą cipkę ściągając koszulę. Jej cudowne piersi prężyły się a sutki aż chciały być gryzione. Nadal byłem zaskoczony i tylko mój przyjaciel okazywał swoje wdzięki na znak, że żyję. – Ty tak poważnie? Spytałem kładąc się na łóżku. – Pewnie, że poważnie. Mam dość obrabiania kutasa taty. My tu jesteśmy samowystarczalni ale fajnie będzie zaznać jakiejś odmiany. Klęknęła przede mną i natychmiast chwyciła go w rękę. Kilka ruchów i obciągając napletek włożyła go sobie do buzi. Jej włosy falowały w rytm ruchów jej głowy. Ssała cudownie i mocno. Mój kutas w całości znikał w jej ustach a wysuniętym językiem sięgała do moich jajek. Długo nie wytrzymałem i po paru minutach byłem gotowy do strzału. Wyszedłem z jej ust a Ala trzymając go celowała sobie do buzi wystawiając daleko język i energicznie masowała mnie po trzonie. Wszystkie trzy salwy spermy wylądowały w jej ustach. Jeszcze possała mi wyciągając wszystko do ostatniej kropli i wstała. – Mogę cię prosić byś teraz ty mnie trochę polizał chyba, że wolisz od razu poruchać? Możesz skorzystać z każdej dziurki i w nią się spuszczać. Jestem bardzo dobrze zabezpieczona. Szok mi jeszcze nie minął i nie wierzyłem własnemu szczęściu, ale położyłem ją na łóżku i zacząłem całować i gryźć jej piersi. Pocałunkami zszedłem między jej nogi, które momentalnie podniosła do góry. Idealnie ogolona cipka świeciła od soczków. Smakował cudownie i mój język zaczął wibrować wokół łechtaczki i wwiercać się do środka. Kuzynka namiętnie stękała i popiskiwała. Jej przerywany oddech wskazywał, że jest jej dobrze. Nie miałem zamiaru przerywać nawet wtedy gdy orgazm rzucał jej ciałem. Dopiero po drugim jej szczytowaniu przerwałem pieszczenie jej cipki. Odwróciła się i w pozycji na pieska wypięła dupkę jak rasowa suczka. – Błagam. Zerżnij ją chociaż raz. Chyba, że wolisz żeby przyszła mama i przyłączyła się do nas. – To ciocia też w tym uczestniczy i mogę ją wyruchać a wujek nic mi nie zrobi? – Oczywiście. Jak wolisz starsze kobiety to nie widzę problemu. Mam ją zawołać? A może wolisz chłopców to tata musi ci wystarczyć ale zawiedziony nie będziesz. – W tym momencie ty mi w zupełności wystarczysz ale nie mogę uwierzyć, że tak tu sobie żyjecie. Dłużej nie mogłem ignorować tak cudownie prezentującej się dupki. Podszedłem do niej i jednym pchnięciem wszedłem w jej cipkę do samego końca. Posuwałem ją nie specjalnie się spiesząc. Mięśnie jej cipki zaciskały się na kutasie co powodowało cudowne uczucie. Trzymając ją za biodra coraz mocniej ją ruchałem. Ala wbiła się paznokciami w pościel i jęczała coraz głośniej. W końcu eksplodowałem nie wychodząc z niej. Jeszcze kilka pchnięć i opadłem na łóżko wyczerpany. Kuzynka padła koło mnie. Leżeliśmy ciało w ciało kilka minut dochodząc do siebie. – Spadam do siebie bo jutro na ósmą do pracy a ty do szkoły. Jakbyś czegoś potrzebował to mam późno się kładzie. Jakbyś potrzebował pomocy przy porannym wzwodzie to ją zawołaj. Na pewno chętnie przyjdzie. Długo jeszcze leżałem w łóżku zanim usnąłem. Obudziłem się zaraz po szóstej i zszedłem na dół do kuchni. Widok jaki zastałem był dość osobliwy. Opartą rękoma o stołek ciocia Monika była ruchana w dupę przez wujka a Ala klęcząc pod matką lizała jej cipkę i ssała jej łechtaczkę. Jednocześnie masując jajka ojca. Wujek trzymając żonę za biodra i patrząc na mnie mocno dobijał odbijając się brzuchem od tyłka żony. – Zaraz będzie śniadanie. Powiedział wujek pompując spermę w anusa Moniki. Wyszedł z niej a Ala dokładnie wylizała mu kapiącego jeszcze kutasa. – Daj mi chwilę, zaraz zrobię jajecznicę. Powiedziała ciotka prostując się i na chwiejnych nogach poszła do łazienki. Ale też zaraz zniknęła a wujek podciągnął majtki i spytał: – Jak minęła noc? Ja zjem w pracy. Dzisiaj muszę wcześniej wyjść. Tylko mi się nie spóźnij do szkoły. – Bez obaw. Nie spóźnię się. Jak wrócisz to musimy wujku pogadać. – A o czym tu gadać? Masz się uczyć a reszta się jakoś poukłada. Daj tylko znać jakbyś potrzebował korepetytora. Wyszedł zakładając służbową czapkę. Nie mogło być inaczej. To na pewno będą udane studia. Nie mogę zawieść wujostwa i siebie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Studia we Wroclawiu 2.

    Wszystkie sprawy organizacyjne na uniwersytecie załatwiłem w kilka godzin. Miałem pełen grafik wykładów i terminy sesji zapisany w telefonie. Praktyki dotyczyły mnie tylko raz w tygodniu i to musiałem ustalić z wujkiem. Cały czas w głowie miałem poranny widok z kuchni. Nie dawał mi on spokoju. W drodze do domu kupiłem kwiaty dla pani domu i wszedłem do środka. Ciocia Monika poderwała się z kanapy i z zaskoczeniem w oczach spytała dla kogo te kwiaty. – Dla ciebie ciociu w podzięce za tak wspaniałe przyjęcie mnie pod swoim dachem. – Ależ nie trzeba było. Tylko się wykosztowałeś. – Trzeba, trzeba. Masz cudowny dom a ja jestem intruzem i zakłócam wasz spokój. Jakbyś czegoś potrzebowała to proś od razu. – Za kwiaty dziękuję. Skoro już tak mówisz to mam prośbę ale nie wiem jak to powiedzieć. Głos miała spokojny i ciepły. Spuściła wzrok i wyglądała jak skruszona istota. – Powiedział śmiało ciociu. Jak będę mógł pomóc to nie widzę problemu. – Chciałbym żebyś mnie zbił. To kolejne zaskoczenie jakie zaznałem w tym domu. Powinienem się chyba przyzwyczaić, że będą kolejne. – Niby jak? Mam przewiesić cię przez kolano i spuścić lanie? – Chodź na górę. Pokażę Ci. Poszliśmy do jej sypialni. Posadziła mnie na fotelu przy oknie a sama poszła do łazienki. Po mniej więcej dziesięć minut wyszła ubrana w czarne rajstopy pod, którymi nie miała majtek i obrożą na szyi. W ręku miała wojskowy skórzany pasek. Sam widok opiętej rajstopami gołej cipy cioci wywołam u mnie wzwód w portkach. Czekałem co będzie dalej. – Moim fetyszem jest dominacja kogoś nad moim ciałem i zadawanie mi bólu. Przyjmę każdą zniewagę i zrobię wszystko co mi każesz. Patrzyła na podłogę. Ton miała błagalny. Nie powiem. Jak na piećdziesięcio letnią kobietę ciało miała fantastyczne. Piersi lekko opadały ale oprócz tego nie było się do czego przyczepić. – Jeśli sprawi ci to ciociu przyjemność to mogę to dla ciebie zrobić. Od tej chwili przez najbliższą godzinę będę dla ciebie bezlitosnym. – Bardzo tego chcę. Naprawdę zrobię wszystko co mi teraz każesz. Wręczyła mi pasek i klęknęła przede mną. Stojąc przed nią rozebrałem się pozostając tylko w majtkach. Je też po chwili zdjąłem uznając, że na razie nie będą mi potrzebne. Układałem sobie w głowie scenariusz. – Błagaj mnie bym wyruchał Twoje gardło szmato. Masz mi się cały czas patrzeć w oczy. – Błagam pana. Mógłby pan wyruchać moje gardło? Błagam. Otworzyła usta wystawiając język. Wsadziłem dwa palce i pchałem je głęboko za język. Miała odruch wymiotny ale poddawała się moim poczynaniom. Przytrzymałem jej głowę i na razie powoli zacząłem wdzierać się jej do ust kutasem. Przód, tył, przód, tył. Za każdym razem coraz głębiej. Ślina jej ciekła kącikami ust a oczy załzawione wciąż na mnie patrzyły. – Kładź się na łóżko na plecach i głowa do dołu. Nogi szeroko. Polecenie wykonała natychmiast i teraz miałem pełną kontrolę nad jej gardłem. Stanąłem nad jej głową i zacząłem wdzierać się do jej przełyku. Musiałem co chwilę robić przerwy by dać jej odetchnąć ale tak fantastycznego ruchania gardła jeszcze nie miałem. Mój kutas wyraźnie odznaczał się na jej szyi. Gdy byłem w niej po same jaja zdzieliłem ją w cipę otwartą dłonią. Nogi jej się natychmiast zacisnęły z bólu. Wyszedłem z jej ust i z kapiącym kutasem zawiałem nad jej twarzą. – Jak śmiesz zaciskać nogi. Skończyłem z twoją mordą. Odwróć się do mnie przodem i nawet nie waż się poruszyć. Nogi mają być szeroko. Monika leżąc już do mnie przodem prezentowała mokre rajstopy w kroczu. Sięgnąłem dobrej łechtaczki i mocno ją pociągnąłem wykręcając ją boleśnie. Zaryczała ale się nie poruszyła. – Gdzie masz klamerki do sutków szmato? – W szufladzie przy łóżku proszę pana. Zacząłem do wskazanej szufladki. Faktycznie były w niej klamerki, które wyjąłem. W szufladzie były też różne przedmioty służące do naszej zabawy. Między innymi sztuczny członek czy korek analny. Zapiąłem klamerki na jej sutkach i zacząłem w nie uderzać. Wziąłem pasek do ręki i bez ostrzeżenia pierwszy raz uderzyłem w jej cipę. Podskoczyła ale nóg nie zacisnęła. Wziąłem zamach i tym razem zdzieliłem ją w to samo miejsce mocno. Zanim zdarzyła zareagować czynność powtórzyłem dokładając jeszcze więcej siły. Jej wargi sromowe przybrały kolor soczystej czerwieni. Łechtaczka napuchła. Ścisnąłem ją ponownie jeszcze mocniej ją wykręcając. Monika zaciskała zęby i widać było, że cierpi. – Licz każde moje uderzenie na głos do dziesięciu. Wziąłem zamach i rozpocząłem serię nie szczędząc sił i zaangażowania. – Jeden, dwa, trzy… Przy sześciu słychać było w jej głosie płacz ale posłusznie doliczyła do dziesięciu. Rozerwałem jej rajstopy w kroku. Jej cała cipa miała kolor purpury. Nie zważając na to zapiąłem jej klamerkę na łechtaczce powodując wyraźny grymas na jej twarzy. Klęknąłem między jej nogami i zacząłem lizać jej obolałą cipkę. Drażniłem jej łechtaczkę i wkładałem jej palce do pochwy. Nie minęło nawet pięć minut jak ciałem cioci zaczęło rzucać na skutek przeżywanego orgazmu. Musiał być silny bo mięśnie jej pochwy mało mi pały nie zmiażdżyły. – Jak śmiałaś dojść przede mną!!! Odwracaj się. Zaraz wyrucham tą twoją dupę. – Przepraszam ale już nie mogłam wytrzymać. Przepraszam. Monika płakała i posłusznie odwracała się do mnie tyłem. W obolałą i opuchniętą cipę wcisnąłem jej sztucznego kutasa i obracając go wpychałem najgłębiej jak potrafiłem. Monika położyła głowę na kołdrze i zastygła czekając na gościa w anusie. Naplułem na jej oczko i przystawiłem kutasa. Dość dużo siły musiałem włożyć w pokonanie zwieraczy. Kilkukrotnie nawilżałem trzon ale wszedłem. Trzymając ją mocno za biodra rozpocząłem ostre dymanie jej dupy dobijając po same jaja. Monika zaciskała palce na pościeli i jęczała głośno. Rękoma sięgałem do sutków, z których zerwałem klamerki. Ciotka przeżywała potężny orgazm co odczuwałem na kutasie, który był miażdżony przez zwieracze. Kilkanaście minut takiego rżnięcia musiał dobiec końca. Wyszedłem z niej i kazałem jej się odwrócić by spuścić się jej do mordy. W oczach miała obłęd i ssała bardzo mocno. Ssała nawet wtedy gdy się spuszczałem. Byłem wyczerpany. Monika również. Połknęła wszystko. Zdjąłem z łechtaczki klamerkę. Wyjąłem sztucznego kochanka z jej pochwy. Jeszcze długo ciężko oddychała. – Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna. Dawno mnie nikt tak nie potraktował. Marian tobie nie jest w stanie dorównać. Jeśli czegokolwiek będziesz potrzebował to proś. – Na razie to jestem głodny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Oboz w Kolobrzegu

    Od znajomej dowiedziałam się, że poszukują kobiety do pracy w sklepie odzieżowym. Po tym jak mnie wyrzucili z restauracji gdzie pracowałam jako kelnerka musiałam szybko znaleźć jakąś pracę. Miałam dosyć klepania w tyłek przez durnowatych klientów czy uwagi na temat moich dużych piersi. Nie interesują mnie mężczyźni. Kiedyś owszem. Nawet lubiłam pobawić się kutasem ale z czasem większą satysfakcję miałam z obcowaniem z kobietami. Przekonałam się o tym podczas obozu letniego koło Kołobrzegu. Wspólny prysznic ale nie koedukacyjny. Robię się mokra na widok bujających się cycków, sterczących sutków czy idealnie wygolonych cipek. Któregoś popołudnia leżałam na kocu na plaży. Koło mnie rozłożyła się Weronika. Jej ogromne piersi ledwo skrywane były przez skąpy stanik. Próbowałam nie patrzeć na nie ale się nie dało. Przyciągały moje spojrzenia niczym magnez. Dostrzegła to Weronika i usiadła na kocu. Wtedy dostrzegła mokrą plamkę na moich majtkach. – Jarasz się moimi cyckami? Nie była zła na mnie ale w jej głosie słychać było pretensję. – Chłopakom sztywnieją kutasy w majtkach na widok takich cycków a ja robię się mokra z tego samego powodu. Co w tym dziwnego? Nie lubisz jak ktoś podziwia twoje ciało? – Nie wiedziałam, że na widok mojego ciała mogą reagować inne kobiety. Przecież jesteśmy tak samo zbudowane. Tak zaczęła się nasza rozmowa. Gadałyśmy prawie do zachodu słońca opowiadając sobie o np. rozmiarach kutasów naszych chłopaków czy o upodobaniach w łóżku. Przyznałam się jej, że bardziej wolę być dotykana przez kobietę niż przez mężczyznę. Spytała czy mam jakieś doświadczenia z innymi kobietami. – Prawie rok temu po treningu brałam prysznic z jedną z koleżanek z zespołu i wtedy odważyłam się poprosić ją by mnie macała. Namydliła mnie wtedy i gładziła moje ciało. Drażniła moje sutki, głaskała moje łono. Podobało mi się to i podniecało ale do niczego więcej nie doszło. Nie pozwoliła mi siebie dotykać. Plamka na moich majtkach zrobiła się większa od samego opowiadania o tym. Dzień się kończył i zabrałyśmy swoje rzeczy i wróciliśmy do namiotów. Następnego dnia podczas obozowych rozrywek trafiłam z Weroniką do jednej drużyny. Miałyśmy skutecznie schować skrzynkę ze słodyczami podczas gdy inna drużyna musiała nas śledzić i odgadnąć miejsce ukrycia. Pudelki nie było duże i ważyło może dwa kilo. Miałyśmy przewagę dwudziestu minut także bez problemu oddaliłyśmy się od obozu. Po paru minutach pakunek został schowany a same z pewnej odległości chciałyśmy popatrzeć jak idzie odnajdywanie paczki. W tym celu schowałyśmy się pod korzeniami wielkiego drzewa. Miejsce to było na tyle fajne, że my miałyśmy dobry widok ale nas nie sposób było dostrzec. Jedynym minusem była ciasnota tej kryjówki. Werka weszła pierwsza i usiadła na końcu tego tunelu a ja weszłam w kuciach tyłem cofając się do niej. Innej metody nie było bo w środku nie można było się obrócić. W czasie czekania na grupę pościgową Weronika dotknęła moich pośladków. Drgnęłam. Wiedziałam, że to jej ręka a nie jakieś zwierzę. Moje sutki stwardniały momentalnie. Udało mi się sięgnąć do jej dłoni i przycisnęłam ją do swoich pośladków. Słyszałyśmy z daleka dobiegające rozmowy. Werka wodziła dłonią aż dotarła do mojej cipki. Robiła to specjalnie. Nie było mowy o przypadkowym dotyku. Palcami odsunęła majtki z mojego krocza i teraz miała łatwy dostęp do mojej mokrej już cipki. Palce wkładała mi do pochwy i drażniła mi łechtaczkę. Dłonią zasłoniłam sobie usta by żaden dźwięk się nie wydostał a mój oddech przyspieszył. Próbowałam się nadziać na jej palce. Chciałam by je głębiej włożyła ale w tym momencie głosy drugiej grupy rozbrzmiały przy tym drzewie. Weronika specjalnie zaczęła intensywnie drażnić moją łechtaczkę. – Jest!!! Tam leży!!! Słabo schowały dziewczyny. Wracamy do obozu. Dobiegały okrzyki radości z zewnątrz a ja w tym momencie przeżywałam potężny orgazm. Weronika nie przerywając gwałciła mnie kciukiem a palcem wskazującym i środkowym szczypała moją łechtaczkę. Dopiero jak ucichły odgłosy poszukiwaczy Werka przestała mnie pieścić. Przeżyłam w sumie trzy orgazmy. W jamie roznosił się zapach mojej zmaltretowanej cipki. – Wyłaź. Już poszli. Na miękkich nogach wydostałam się na zewnątrz i ledwo udało mi się wyprostować. Werka stanęła koło mnie. – Podobało się? W tym momencie chciałam ją pocałować ale się powstrzymałam. Nie wiedziałam na ile mogę sobie pozwolić. – Bardzo. Wracamy do obozu? – Jak wracamy? Nie musimy się spieszyć. Ja ci dogodziłam i teraz moja suczka musi się odwdzięczyć. Nie wiem dlaczego nazwała mnie swoją suczką ale mnie tonę tym momencie nie przeszkadzało. Z ciekawością czekałam co wymyśli. – Co chcesz bym zrobiła? – O. Teraz mówisz jak suczka. Będziesz mi posłuszna a ja zapewnię ci cudowne chwile. Teraz suczka wyliże dupkę swojej pani. Patrząc mi w oczy zdjęła majtki i mi je wręczyła niczym prezent. – Włóż je sobie do środka i nie wyciągaj póki ci nie pozwolę. Odwróciła się i wypięła się w moim kierunku opierając się o drzewo, pod którym jeszcze chwilę temu się chowałyśmy. Szeroko rozstawiłam nogi i zwijając jej majtki wetknęłam sobie do pochwy. Klęknęłam za nią i rękoma rozchyliłam jej pośladki. Zaczęłam całować je i językiem zaczęłam pieścić jej anusa. Naśliniłam obficie i wwiercałam się językiem do środka. Jej zwieracze zaciskały się na moim języku. Wykonywałam ruchy jakby mój język był kutasem i ruchał jej dupkę. Po kilkunastu minutach Weronika szczytowała na mojej twarzy. Odwróciła się szybko i przyłożyła cipkę do moich ust. Byłam szczęśliwa mogąc zlizywać każdą kropelkę jej śluzu. Ssałam jej łechtaczkę i podgryzałam ją. Doszła kolejny raz. Nogi się pod nią uginały. Gdy doszła do siebie uśmiechnęła się i pokazała bym wstała z kolan. – Chcesz być moją suczką i wykonywać każde moje polecenie? – Tak. Bardzo chcę. – No to widzimy się na wieczornym prysznicu. Wtedy pozwolę ci wyjąć z siebie moje majtki. Tylko się nie spóźnij bo będziesz miała dużo roboty. Wróciłyśmy do obozu. Do wieczora miałyśmy zajęcia. Nie chciałam się spóźnić i czekałam już w pobliżu prysznica na naszą kolej. Gdy weszłam do części dla dziewcząt były tam już Weronika i koleżanki z naszych namiotów. Brały już prysznic. – O. Przyszła moja suczka. Zobacz ile masz cipek do wylizania. Tylko się pospiesz bo każda z nas chce się spódnic w twoją mordę. I wyjmij tą szmatę z cipy. W nagrodę każdą z nas cię zgwałci. Byłam zszokowana. Nie tego się spodziewałam. Patrzyłam na koleżanki, która każda była goła, każda cipka mogła być moja i każdą mogłam wylizać. Tak naprawdę od samego widoku moja cipka zareagowała silnym podnieceniem. Jedna z dziewczyn podeszła do mnie i wypięła się prezentując cudowną, różową cipkę. Werka poleciła mi klęknąć i zabrać się za robotę. Nie musiała mi powtarzać. Tak naprawdę bardzo tego chciałam i byłam gotowa zaspokoić każdą z nich. Łapiąc dziewczynę za pośladki zanurzyłam całą twarz między nimi i zaczęłam ssać, lizać każdy centymetr jej łona. Weronika w tym czasie pieściła moje piersi ugniatając je i szczepiąc moje sutki. Dziewczyny stłoczyły się wokół mnie i eksponując mi swoje cipki pieściły się na razie same. Dwie z nich śmiejąc się sikały na mnie zalewając moje włosy, oczy, twarz i ramiona ciepłą uryną. Nie przerywałam i ssałam jej cipkę. Po chwili spuściła mi się a jej śluz płyną po ustach na piersi. Kolejna przystawiła mi swoją cipkę i rozszerzyła palcami warki. Zabroniła dotykać rękoma swojej waginy i tylko ustami miałam doprowadzić ją do szczytowania. Ssałam mocno jak poprzednią. Inaczej smakowała. Kolejna miała ogromną łechtaczkę i wetknęła mi ją do ust. Zacisnęłam na niej wargi i językiem wibrowałam wokół niej ssąc ją najmocniej jak potrafiłam. Żadna z nich nie była brutalna czy niemiła ale było ich osiem i przy piątej byłam zmęczona. Piekły mnie usta i zaczynał boleć język ale się nie poddawałam. Gdy ostatnia z nich właśnie dochodziła w moje usta Weronika usiadła przede mną na podłodze i wetknęła mi palce stóp do pochwy. – Ujeżdżam moją stopę suczko. Mimo iż byłam bardzo podniecona i wręcz kapało z mojej cipki nie byłam w stanie zmieścić jej stopy w sobie. Weronika nakazała mi wstać i stanąć w rozkroku co uczyniłam natychmiast. Kucnęła przede mną i zaczęła fisting mojej cipki. Powoli bez żadnej brutalności. Centymetr po centymetrze była we mnie coraz głębiej. Czułam ból ale nie miałam odczucia rozrywania. Moja pochwa powoli przyzwyczajała się do wielkości jej dłoni. W końcu weszła cała. Zaczęła nią obracać w środku i od czasu do czasu energicznie wykonywać ruchy jakby jej ręka była kutasem. Było mi cudownie i myślałam, że zaraz osiągnę orgazm. Weronika bawiła się mną to przyspieszając to zwalniając swoje ruchy. Dziewczyny jeszcze podchodziły i dawały mi ssać swoje palce dopiero co wyjęte z własnych cipek. Oblizywałam każdy palec, każdy był pachnący i smaczny. Moja głowa odlatywała a cipka zaciskała się na głęboko już wetkniętej we mnie ręce Weroniki. Gwałt mojej cipy trwał chyba z dwadzieścia minut i miałam w tym czasie dwa orgazmy. Wysunęła rękę ze mnie i pocałowała moją łechtaczkę. Wywołała tym kolejny mój orgazm. Zabawa się skończyła. Dobrze, że wystarczyło dla mnie ciepłej wody i mogłam się umyć. Byłam szczęśliwa i spełniona. Jakby mi kazali jeszcze raz wylizać każdą z tych cipek zrobiłabym to bez namysłu. Gdy się kładłam bolała mnie moja własna od gwałtu jej ręką mojej pani. Zamknęłam oczy a mimo to widziałam te wszystkie różowe cipki koleżanek. Ciekawe co przyniesie dzień jutrzejszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • N i M

    -To ciekawe… – powiedziała wyjmując lizaka z ust, gdy podeszła za nią i oparła się o ścianę.

    -Hm? – zdziwiona M odwróciła się nie wiedząc, kto i czy na pewno do niej mówi

    – Miałyśmy razem zajęcia 4 lata, a nigdy ze sobą nie rozmawiałyśmy. Ciekawe, nie sądzisz? – mówiąc to stała ze skrzyżowanymi rękami, na jej twarzy malowała się obojętność, jednak cały czas lizała lizaka.

    – Nigdy nie wykazywałaś chęci rozmowy, byłaś raczej wycofana, wiecznie w słuchawkach, wiecznie zamyślona… – M mówiła to stojąc do niej plecami i oglądając akademię jednak słysząc to, N oderwała się od ściany i stała tuż za M

    – Istnieje cień szansy, że czułam, że twój świat to nie moja liga. Cień szansy, że czułam się gorsza, że czułam, że nawet na mnie nie spojrzysz, gdy się odezwę, właśnie tak jak teraz. – M odwróciła się. Spojrzała jej w oczy. Stały tak blisko siebie, że to jedyne, co widziała. Czuła jej oddech na swoich ustach. Dopiero teraz w tych oczach zobaczyła coś więcej. Poczuła coś, czego nie umiała opisać.

    – No proszę, chyba jednak się myliłaś – odpowiedziała zawstydzona, jednak pozostała bez ruchu.

    – Sprawdźmy to. Ty, ja, kawa. Dzisiaj po akademii. – N sama nie wierzyła w to jak pewna siebie potrafi być. Widziała po M, zainteresowanie i również zaskoczenie, gdyż na pewno osoba, która teraz prezentowała znacząco różniła się od tej, z którą spędziła 4 lata w jednej sali.

    – Od razu po akademii nie mogę, wychodzę z dziewczynami. – Po tych słowach widziała jednak, że zapał N nie zmalał. Spodobało jej się to. – Ale wieczorem jestem wolna, jeśli ci to odpowiada. – N wyjęła w ust lizaka i uśmiechnęła się.

    – Oczywiście, że odpowiada. Wyślij mi swój adres, podjadę po ciebie o 19. – M uśmiechnęła się, ale nie zdążyła nic powiedzieć, bo N dala jej szybkiego buziaka w policzek i poszła.

    *****

    Mimo, że nikt tego wprost nie nazwał, obydwie wiedziały, że to randka. M to dziwiło, bo myślała, że N jest hetero. O 18 zaczęła się szykować. Wzięła prysznic, pomalowała się i ubrała obcisłą sukienkę idealnie podkreślającą jej piersi, w przechodzących w siebie czarnym, niebieskim i białym kolorach. 18:50 już czekała pod domem, gdy zauważyła podjeżdżający biały samochód. Wysiadła z niego N. Jak zawsze z lizakiem w ustach. Miała na sobie czarna obcisła sukienkę, która idealnie podkreślała jej szczupłą, lecz proporcjonalną figurę. Włosy jak zwykle, rozwiane loki. Podobało się to M, pomyślała, że pasują do jej osobowości. N podeszła do M.

    – Hej, wsiadamy? – Spytała otwierając jej drzwi.

    – Wnioskując po Twoim ubiorze i zachowaniu, to chyba naprawdę jest randka. – Odpowiedziała M wsiadając do samochodu. N się uśmiechnęła, wyjęła lizaka, zlustrowała M i powiedziała

    – Wnioskując po twoim ubiorze, to naprawdę jest randka. – M nie odpowiedziała, jedynie przewróciła oczami, ale uśmiechnęła się. N wsiadła i pojechały.

    W restauracji okazało się, że bardzo dobrze im się rozmawia. Maja podobne poglądy, podobny mindset oraz szukają podobnych rzeczy w życiu. Rozmowa płynęła im niesamowicie szybko, aż w pewnym momencie kelner uświadomił je, że restauracja się zaraz zamyka. Zapłaciły na pół i poszły do samochodu. N powiedziała.

    – Masz trzy opcje. Teraz Cię pocałuję, po czym a) odwiozę cię do domu b) odwiozę cię do domu dłuższą drogą, żebyśmy mogły porozmawiać lub c) w drodze do twojego domu gdzieś się zatrzymamy i posiedzimy w samochodzie.

    – Hah, czyli rozumiem, że mój wybór dotyczy powrotu do domu, pocałunek jest w zestawie z każda opcja? – Zaśmiała się M.

    – Dwa lata miałam na tobie crusha, po tak miłym dniu muszę wziąć inicjatywę w swoje ręc… – N nie skończyła, ponieważ M nagle ją pocałowała.

    – Nie, nie moja kochana, mogłam mieć to już dwa lata temu, więcej nie zamierzam czekać, po czym znowu przywarła do jej ust. Całowały się namiętnie, jakby cały świat nie istniał, mimo że stały na parkingu pod restauracją. Nagle M się oderwała mówiąc.

    – Opcja c poproszę, bo mimo, że zajebiście mnie kręcisz w tej sukience, zamierzam ją z ciebie zdjąć, a nie chciałabym tego robić pod knajpą. – N uniosła brwi mówiąc

    – No proszę, a myślałam, że to ja jestem tą niegrzeczną. – M pocałowała ją jeszcze raz i pojechały.

    ****

    Dom M znajdował się nieopodal lasu, więc znalezienie ustronnego miejsca nie było trudne. Gdy zaparkowały, przeniosły się na tylne siedzenia samochodu i nie tracąc czasu zaczęły się całować. M siadła okrakiem na N i zaczęła powoli unosić jej sukienkę do góry. N nie protestowała, pomogła M zdjąć swoją sukienkę, po czym wspólnie, nadal się całując, zdjęły sukienkę M. Obie byly bez rajstop, więc siedziały teraz w samej bieliźnie obściskując się. M zaczęła lizać i całować uszy i szyję N schodząc coraz niżej. Gdy doszła do jej piersi, sięgnęła do jej pleców by pozbyć się stanika. N nie protestowała, oddawała się rozkoszy, jednak, gdy M uwolniła jej piersi, ta zechciała rewanżu. Szybkim ruchem rozpięła jej stanik, po czym M z jej kolan wylądowała leżąc na tylnych fotelach przygnieciona przez N. Ta odegrała się. Teraz ona całowała całą jej twarz, uszy, szyję, piersi. Językiem powoli zjechała na jej brzuch. Na chwilę przerwała patrząc na jej twarz w poszukiwaniu zgody. M uśmiechnęła się a N powiedziała

    – Jesteś piękna… – Po czym wróciła do jej brzucha. Językiem zjechała, do jej czarnych majtek. Złapała je lekko w zęby i patrząc głęboko M w oczy zaczęła je ściągać z pomocą rąk. W końcu dotarła do tego miejsca. M aż jęknęła, gdy poczuła jej ciepły język na swojej łechtaczce. N ścisnęła jej pierś i stopniowo zwiększała intensywność swoich ruchów języka. Gdy poczuła jak mokra jest M, zarówno od swoich wydzielin jak i śliny N, zaczęła stopniowo, od jednego wkładać w nią palce. M jęczała, co niesamowicie podniecało N. W pewnym momencie jednak M odepchnęła ją przejmując inicjatywę. Teraz to ona najpierw całując ją, zeszła przez jej piersi aż do majtek. Szybko się ich jednak pozbyła i próbowała dostarczyć N takich samych doświadczeń jak ona jej. Słyszała po oddechu i jękach N jak jest jej dobrze, gdy ta nagle wyszeptała między jękami

    – usiądź mi na twarzy – w ten sposób w pozycji 69 zaspokajały się nawzajem. Szyby samochodu były zaparowane, gdyby ktoś tam przechodził na pewno usłyszał, by ich jęki. Tworzyły one piękna melodię, zgrywały się w jedno. W podobnym czasie obydwie zaczęły szybciej oddychać i nawzajem szybciej się lizać. Obydwie ssały łechtaczkę, wargi sromowe, wkładały język do środka. Działały jak prawdziwe profesjonalistki. Nagle wydały z siebie przeciągły, szczery jęk i M opadła na N. Uniosła się jednak by móc położyć się w tą samą stronę. Leżały teraz mokre od własnych wydzielin, złączone w jedną całość, M miała głowę na klatce N. N głaskała jej włosy, po czym powiedziała

    – Opłacało się czekać na ciebie te dwa lata- M uniosła się, pocałowała ją i przytaknęła.

    – Proszę, powiedz ze to nie była jedna randka

    – M, myślisz, że tyle czekałam żeby się tylko z tobą zabawić? – lekko, lecz miło parsknęła. – To dopiero początek, nie pozwolę Ci zbyt łatwo uciec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N.n.

    Hej, jest to moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieje, ze kogoś podnieciło tak jak mnie. Mogę pisać więcej, dajcie znać czy wam się podoba

  • Zabojca pedofilów

    PROLOG.

    Miejsce: Bułgarska Republika Ludowa.

    Czas: Koniec lat 70-tych XX wieku.

    Bojko miał wtenczas niespełna 16 lat (urodziny obchodził 18 października). Od urodzenia mieszkał na zabitej dechami bułgarskiej wsi, gdzie przed wojną o kanalizacji nawet nikt nie słyszał. Po 1945 roku nie było tam wiele lepiej, ale chociaż zbudowali jeden kołchoz, gdzie można było pracować. Ojciec chłopaka (Władio) był kierownikiem transportu we właśnie takim kołchozie. Bojko od dzieciństwa sprawiał kłopoty, potajemnie pił z kolegami, palił tanie radzieckie papierosy, przemycane ze Związku Radzieckiego przez cinkciarzy. Nie uczył się. Z rocznym poślizgiem ukończył szkołę powszechną, a potem rodzice wysłali go do dużego miasta, aby skończył tam szkołę samochodową i został mechanikiem.

    – Pilnuj się synku i nie zadawaj ze złym towarzystwem – powiedziała matka, odprowadzając syna na dworzec kolejowy.

    – Nie rób żadnych kłopotów – dodał zaraz ojciec.

    – Dobra, dobra, ojciec. Jestem już dorosły. Żegnam! – dodał syn, wbiegając szybko do pociągu.

    Bojko usiadł w pierwszym lepszym przedziale i za dwie minuty pociąg odjechał. Pół godziny później był pierwszy postój. Nastolatek wysiadł i na stacji kupił sobie dwa piwa. Dopił je jeszcze nim pociąg znów odjechał. Godzinę później, na kolejnym postoju, Bojko zrobił to samo. Około godziny 19:00 pociąg dojechał na miejsce, do miasta Płowdiw. Bojko wyszedł kompletnie pijany. Wyszedł to za duże słowo. Pod internat musiało zaciągnąć go dwóch pracowników stacji kolejowej, gdyż chłopak był pijany aż do takiego stopnia, że nie mógł iść o własnych siłach, wcześniej przewrócił się i obtłukł sobie kolano (teraz leciała z niego jucha). Jego plecak gdzieś się zgubił (miał tam wszystko, łącznie z pieniędzmi od rodziców).

    – Ten gnojek, mały skurwysyn, chyba do was – powiedział pracownik kolei do wychowawcy, stojącego przed drzwiami i nie mogącego nadziwić się widokiem, jaki miał przed oczyma – Pierdolił coś o internacie, ale był tak najebany że musieliśmy mu pomóc. Obrzygał mnie, zasrany chujek, pfu!

    – Jak on ma na imię? – odezwał sie wychowawca – Powiedz mi, chłopie, jak się nazywasz! – tym razem nauczyciel warknął na pijanego nastolatka.

    – Boojko. Radew. – wybełkotał.

    Od tego czasu minął rok. Bojko dostał wszelkie możliwe nagany, miał nadzór szkolnego kuratora i był traktowany jak w zakładzie poprawczym. Nie mógł opuszczać internatu po godzinie 15:00. Ale rok szkolny wreszcie się skończył. Jakimś cudem chłopak… zdał. Ledwo, ale zdał.

    Zaczął okres wakacyjny. Bojko chodził na wiejskie potańcówki i znalazł sobie o rok starszą dziewczynę o imieniu Ludmiła. Była córką milicjanta, a jej rodzina była z całą pewnością patologiczna. Starszy brat Ludmiły nadużywał alkoholu i w wieku dwudziestu lat powiesił się. Sama dziewczyna sprawiała również problemy wychowawcze – lubiła wypić, nie lubiła się uczyć, była wyrzucana z wszystkich szkół, a ponadto miała opinię zwykłej kurwy.

    Pewnego niedzielnego wieczoru odbyła się kolejna taka wiejska zabawa. Bojko wypił dwie szklanki wódki, po czym ośmielony postanowił ”zabawić się z Ludmiłą”. Obydwoje opuścili potańcówkę.

    – Gdzie idziemy? – zapytała Ludmiła, w jej głosie zaś słychać było spore już upojenie alkoholowe.

    – Tam jest kurwa stodoła. Tam się pobzykamy – parsknął sucho Bojko.

    Gdy już dotarli na miejsce, chłopak odtworzył drzwi do stodoły i razem weszli na miejsce. Bojko rozpiął spodnie i wywalił penisa na wierzch.

    – Obciągaj! – powiedział.

    Ona klęknęła i wsadziła sobie fiuta do buzi. Zaczęła w całej siły ssać.

    – Kurwa, żeby tylko nikt nas tutaj kurwa nie znalazł… Ssij go. – Za chwilę jednak zmienił zdanie – Kładź się! Kurwa, kładź się!

    Ona leżała teraz na brudnej ziemi, a on wcisnął jej penisa w szparę. Zrobił dwa szybkie ruchy i się spuścił. Opadł z sił.

    – Kurwa, spuściłeś się. Ja pierdolę… – parsknęła Ludmiła.

    – Morda, ściero! – ryknął zdyszany chłopak, wymierzając partnerce silnego plaskacza w mordę.

    Ubrali się i każe poszło w swoją stronę. Takich schadzek tego lata mieli jeszcze kilka. Minęły dwa miesiące i Bojko dowiedział się, że Ludmiła zaszła w ciążę. O sprawie dowiedzieli się rodzice chłopaka. Ojciec wpadł w furię, stłukł synowi ryja do krwi. Ale problem pozostał. Nastolatkowie mieli wziąć ślub. I tak też się stało, pomimo że rodzice Ludmiły nie byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy i sugerowali dokonanie aborcji, a następnie zapomnienie o całej sprawie.

    Tak oto właśnie pojawiłem się na tym świecie. Ta przydługa historia to moja ”geneza”.

    MOJE ŻYCIE W POLSCE

    Mam na imię Bojan. Urodziłem się w komunistycznej Bułgarii, ale jako kilkuletni szczyl przyjechałem z rodzicami do Polski i już tutaj zostaliśmy. Rodzice przez pierwsze lata w ogóle nie wychowywali mnie. Robili to dziadkowie. Mieszkaliśmy w piątkę w dwupokojowym mieszkaniu socjalnym. Ojciec i matka spali do południa, potem ojciec wstawał, pokręcił się w samych majtkach po domu, coś skubnął, po czym wychodził na miasto z kolegami. Wracał najebany i resztę dnia trzeźwiał. Matka czytała krzyżówki i oglądała telewizję.

    Sam nie pamiętam rodzinnego kraju, znam go jedynie z relacji rodziców. Życie w Polsce okazało się trudniejsze, niż w ojczyźnie. Rodzice nie znali w ogóle języka, toteż wykonywali najgorsze prace, chcąc cokolwiek zarobić na utrzymanie.

    Mieszkaliśmy w Warszawie w starym, zdezelowanym hotelu robotniczym. Kaloryfery prawie nigdy u nas nie grzały, nie było bieżącej wody, a jedyna toaleta była na korytarzu. Również poziom patologii wśród naszych sąsiadów był ogromny. Pili, ciągle się awanturowali, menele spali po klatce schodowej, szczali tam lub nawet oddawali kał.

    Ojciec szybko się załamał. Nigdy nie ukończył szkoły samochodowej. Nie miał żadnych perspektyw na dobre, bądź chociaż porządne zatrudnienie. Układał sezonowo cegły na różnych budowach, a poza tym był prawie zawsze bezrobotny. I tak przepijał prawie wszystkie zarobione grosze.

    Pewnego razu, kompletnie pijany, wracał w środku nocy do domu. Wsiadając do autobusu zmiażdżył sobie dłoń drzwiami obrotowymi. Z dłoni miał miazgę. W szpitalu zrobili mu amputację trzech palców u prawej ręki. Nie mógł już pracować. Otrzymał najniższą krajową rentę w wysokości 340 złotych. Matka w akcie desperacji postanowiła napisać list do prezydentowej Kwaśniewskiej, z prośbą o zapomogę charytatywną. Potem kurwa nawet nie wysłała tego swojego świstka, pisanego łamaną polszczyzną… Wpadła szybko w alkoholizm. Dwa lata później zmarła na zawał. Pochowaliśmy ją na nieopłacanym cmentarzu. Bez pomnika, nawet nie stać nas było na wygrawerowanie imienia, nazwiska i lat życia.

    – I tak się kurwiła przez całe życie, szmata – tylko tyle miał mi do powiedzenia na pogrzebie ojciec.

    W szkole byłem popychadłem. Mówiłem tylko łamaną polszczyzną, słabo się uczyłem. Dwa razy nie zdawałem z klasy do klasy w podstawówce. Poniżali mnie zarówno nauczyciele, jak i uczniowie.

    – A po chuj ci eta szkoła? – powiedział do mnie ojciec, gdy miałem 13 lat – Jebajta jo. Do niczego nie dojdziesz, Bojan.

    Ojciec powiedział, że powinienem sobie znaleźć dziewczynę i ”zamoczyć”. Ale byłem do tego zbyt dużą ciamajdą. Robiłem paskudne rzeczy. Pobicia, gwałty, handel narkotykami. Mając 16 lat zostałem aresztowany przez policję i miałem rozprawę przed sądem rodzinnym.

    BAŁKANY, CZYLI EUROPEJSKI DZIKI ZACHÓD

    W końcu opuściłem Polskę i wróciłem na Bałkany. Tam czułem się jak na Dzikim Zachodzie. Opowiem wam jedną z moich przygód. Tę która w gruncie rzeczy odmieniła moje życie.

    Byłem wtedy w mieście Golem w Albanii, gdzie pracowałem dla niejakiego Kurtiego. Był to szef dużego gangu handlarzy ludzkimi organami z Kosowa. Parszywy typ. Niskiego wzrostu mężczyzna w wieku 60-65 lat, siwy, liczne zmarszczki na twarzy, spore braki w uzębieniu i higienie osobistej. Najczęściej ubierał się w dżinsy oraz białą podkoszulkę na ramiączkach. Powiadali, że brał udział w wojnie w Kosowie, jako sierżant UCzK. Miał wówczas dopuszczać się przede wszystkim brutalnych gwałtów, głównie na nieletnich dziewczynkach. Nie wiem, ile w tych opowieściach było prawdy, ale byłem skłonny w nie uwierzyć. Chyba nigdy nie spotkałem w swoim życiu człowieka bardziej obrzydliwego, wulgarnego, chamskiego i brutalnego. W jakiś sposób wzbudzał tym szacunek w szajce podobnej sobie maści typów. Byli to głównie Albańczycy, Cyganie lub Turcy. Nie myli się, śmierdzieli i byli prymitywami.

    Jeździliśmy całymi dniami po najtańszych kurortach i porywaliśmy ludzi, od których to następnie moglibyśmy wyciąć organy. Drobną część naszych dochodów odpalaliśmy lokalnej policji (przekupnej jak skurwysyn), w ten sposób zapewniając sobie w praktyce nietykalność. Pewnego razu porwaliśmy w środku nocy jednego z turystów, zabawiającego się w przyhotelowym barze.

    Był to młody Serb, na oko w wieku około trzydziestu lat.

    Pobiliśmy chłopaka i związanego załadowaliśmy do bagażnika samochodu. Byli wówczas ze mną jeszcze dwaj mężczyźni z grupy przestępczej. Bajram, kierujący teraz samochodem – stary, wiecznie spocony grubas z nieświeżym oddechem – oraz Oczan, dwudziestokilkuletni typowy osiłek, z wieloma tatuażami na swym ciele. Z pochodzenia Turek, ale mieszkał całe życie w Albanii. Cały czas coś wciągał.

    – Niech chciałbym być w ciele tego pedała, którego porwaliśmy, hehehe – śmiał się Bajram.

    – Nerka, serce, płuca, wątroba będą nasze – powiedział Oczan – Obłowimy się jak pojebani, a dodatkowo będziemy mogli jeszcze potorturować trochę tego skurwysyna, hehehe!

    Ja nie chciałem się przyłączać do dyskusji. Nie bynajmniej z powodu oporów moralnych. Po tylu latach babrania się w patologii oraz przestępczości czułem się już znieczulony na takie rzeczy. Mój albański nie był najlepszy, potrafiłem powiedzieć ledwie kilka zdań bez zająknienia się. Więc milczałem. Przysłuchiwałem się teraz tureckiej i albańskiej muzyce, płynącej z radia. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Do naszej ”pracowni”. Był to stary i opuszczony magazyn wojskowy z czasów Envera Hodży, znajdujący się na obrzeżach miasta. Idealne miejsce dla takich zbirów, jak my. Klucze do niego dostaliśmy od emerytowanego pułkownika, który był znajomym Kurtiego.

    Wyciągnęliśmy Serba z bagażnika i zaprowadziliśmy do środka.

    – Zdrowy mężczyzna! Będą dobre organy z niego, do kurwy nędzy! – odezwał się do nas Kurti, podle się śmiejąc.

    Wprowadziliśmy zakneblowanego i związanego faceta do małego pokoju, położyliśmy go na stole operacyjnym. Po chwili do pomieszczenia wszedł szef z naostrzoną maczetą w ręku.

    – Dobra, kurwa, zażynamy jebaną zwierzynę, hehehe! – krzyknął, po czym wbił w brzuch porwanego mężczyzny swoje ostrze.

    Na twarz prysnęła mi jego ciepła krew. Beznamiętnie wytarłem się jednak papierową chusteczką.

    – Bojan, kurwo jebana, nie stój tak jak kutas w stanie erekcji, tylko chodź nam pomóż, ćwiartować tego skurwysyna! – zwrócił się do mnie wściekły Kurti.

    Wziąłem do ręki palnik i podszedłem, aby pomóc ”kolegom”. Pierwszy cios zadałem delikwentowi w łeb. Zaraz potem drugi. I jeszcze kolejny. Twarz miałem już całą we krwi, ciepłej i spływającej. Potem zacząłem przypalać mu ryj. On skwierczał z bólu i krzyczał. Tortury sprawiały mi przyjemność – temu nie zaprzeczę. Bajram rozciął już brzuch nieszczęśnika, wycinając teraz nerkę i płuca. Ten widok byłby nie do zniesienia dla normalnego człowieka, ale nie dla mnie. Adrenalina już zbyt mocno mi podskoczyła. Poza tym, w tym momencie zatraciłem się w przemocy i chciałem tutaj być i to oglądać. Nagle spostrzegłem, że Oczan nagrywa wszystko, co się tutaj dzieje na kamerę. Nie spodobało mi się coś takiego.

    – Ty kurwa, po co to kręcisz – odezwałem się, ale natychmiast podszedł do mnie Kurti i zdzielił po ryju.

    – Za dużo sobie pozwalasz, kurwo – zaklął Albańczyk – Zamknij mordę i się uspokój, albo tobie też wytniemy organy, hehehe… – zaśmiał się okrutnie, po czym dodał – Albo każę ci zeżreć tego trupa, hehe.

    W pół godziny było po wszystkim. ”Bezużyteczne” zwłoki wpierdoliliśmy do starej wanny i zalaliśmy rozpuszczalnikiem. Smród powodował u mnie zawroty głowy. Miałem dość. Ile jeszcze okrucieństw będę musiał dzisiaj popełnić?

    Już zbliżał się świt. Zakończyliśmy robotę i pozbyliśmy się wszelkich śladów. Wtem Kurti, cały spocony i ohydny, odezwał się do nas wszystkim, a jego morda wydawała się cholernie zadowolona. Wiadomo, zarobi kupę pieniędzy.

    – Wiem panowie, że było ciężko. Robota musi być ciężka. Ale kasa wam to wynagrodzi. A tymczasem – mam dla was niespodziankę – warknął Kurti, wyszczerzając swoje żółte zęby – pojedziemy do burdelu i każdy będzie mógł ruchać, ile będzie miał siły.

    Wsiedliśmy do pięcioosobowego samochodu i pojechaliśmy w nieznanym mi kierunku. Kurti i Oczan śpiewali jakieś tureckie lub albańskie (a może cygańskie? kto wie?) piosenki, pełen przekleństw i odniesień do ”jebania” (”seksem” tego się nazwać nie dało). Sami zresztą oceńcie wartość artystyczną tych przyśpiewek. Kurti ryczał coś takiego:

    Dobrze napić się i zamoczyć, to prawdziwy cel tej nocy, lale lale

    Kto dzisiaj więcej kiełbasy zje, ten może nie posika się, lale lale

    Z kutasa wystrzelę jak z armaty, może jej go nawet włożę do japy, lale lale

    Wszyscy, oprócz mnie, śmiali się jak małpy w zoo. Nic jednak nie mówiłem, bo pewnie dostałbym po mordzie. Minęło kilka minut i znaleźliśmy się na miejscu. Był to jakiś stary, dość zdezelowany, hotelik najniższej klasy. Pewnie pamiętał jeszcze czasy komunizmu. W spokoju opuściliśmy pojazd i skierowaliśmy się do środka. Czułem dziwne napięcie. Wiedziałem, że zdarzy się zaraz coś złego. Lub przynajmniej obrzydliwego. Nikt się nie odzywał, aż nagle Kurti zabrał głos.

    – Mam dla was niespodziankę, panowie. W tym burdelu można ruchać młode mięsko, 11-latki czy 12-latki! W pokoju czeka jedna mała ździra dla każdego z was, do dzieła kurwa! – mówił, a ja nie mogłem uwierzyć w jego słowa.

    To już wydawało się zbyt potworne. Nie jestem w końcu pedofilem.

    – Ja tam nie pójdę – powiedziałem stanowczo do Kurtiego – Nie będę gwałcił dzieci.

    – Zamknij mordę! – krzyknął i zdzielił mnie po twarzy. Bardzo bolało – Nie wkurwiał mnie i nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę. Masz teraz do wyboru: ruchać albo sam ci zaraz obetnę jaja.

    Kurti splunął na mnie, po czym odszedł w swoją stronę. Inni uczynili to samo. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Miała chyba jakieś… 12 lat? Może 13. Było to jeszcze dziecko, ale ubrane w strój typowej kurwy, z  krótką skórzaną mini-spódniczką. Na twarzy miała bardzo ostry i wyzywający makijaż.

    – Czy chce pan pójść już ze mną do pokoju?

    – Co? O co ci chodzi, dziecko? – odparłem z niedowierzaniem.

    – Może pan zrobić ze mną, co tylko zechce.

    – Jak masz na imię, dziecko?

    I nagle, nim ona w ogóle zdążyła mi odpowiedzieć, podszedł do mnie jakiś spocony gość w białym podkoszulku i zaczął krzyczeć.

    – Co tutaj się kurwa mać dzieje? Ty mała kurwo, dlaczego nie obsługujesz klienta? Ty suko! – zdzielił ją piąchą po twarzy.

    Nagle coś we mnie drgnęło. Ktoś musi zrobić porządek z tym miejscem. Z tą bandą stręczycieli-pedofilów. Usłyszałem w głębi swojej potwornej duszy jakiś głos. Może nawet był to głos samego BOGA. Mówił do mnie ”Zabij”. ”Zabij wszystkich”. Może w ten sposób ocalę chociaż część swojej duszy i odpokutuję za różne potworne czyny, których dopuściłem się w przeszłości.

    Kopnąłem mężczyznę stojącego przede mną z całej siły w brzuch.

    – Co pan robi…

    Chwyciłem tego parszywego śmiecia za łęb i zacząłem nim nawalać o podłogę, dokładnie tak, jak gdybym kozłował piłką. Po chwili po jego głowie pozostał już tylko zgnieciony arbuz. Byłem cały upaprany we krwi. Spojrzałem po korytarzu. Ten dziewczyny już nie było. Pewnie uciekła przerażony tym, co widzi. Nie dziwie jej się.

    – Muszę… Ja muszę… Kurti… Gdzie jest ten cholerny Kurti? – mówiłem do siebie, kierując się w tym momencie bardziej instynktem, aniżeli logicznym rozumowaniem.

    Z kieszeni wyjąłem scyzoryk i poszedłem w kierunku pokoju, do którego wszedł ten oblech.

    – Spaślaku! – krzyczałem na cały głos.

    Albańczyk goły leżał na łóżku. Obok niego dojrzałem zmasakrowane zwłoki jakiejś dziewczyny. Wyglądała na maksymalnie 14 lat. Pewnie zaspokoił swoje żądze, a potem poderżnął biedaczce gardło. ”Podłe ścierwo” – pomyślałem. To nawet nie jest człowiek. Człowiek ma pewne granice okrucieństwa. On nie miał.

    – Gnojku, co ty tutaj kurwa robisz? Spierdalaj…

    Szybko zamilkł, gdy ujrzał połyskujące narzędzie w mym ręku.

    – Oczan! Bajram! Na pomoc! – ryczał.

    Rzuciłem się na niego, powaliłem śmiecia i wbiłem mu scyzoryk w jego lewe oko. On tylko zawył przekleństwo i zaczął się trząść, a potem wykrwawił się. W jego oku pojawił się ostatni błysk światła. Skonał. Ja znowu usłyszałem ten sam głos. ”Dobrze zrobiłeś”.

    Wtedy do pokoju weszli Bajram i Oczan. Byli wyraźnie zszokowani widokiem mnie klęczącego nad zabitym Kurtim.

    – Ja pierdolę… – palnął tylko Oczan.

    Koniec? A może początek?

     Jeszcze się przekonamy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jerzy Jaśkowski
  • Musze splacic kredyt.

    Moja szefowa to bogata i piękna kobieta. Otwarta na rozmowę z podwładnymi. Spytałam się jej sekretarki czy jest możliwość porozmawiania z nią. Siedząc przy swoim biurku dostałam maila, że za pół godziny może mnie przyjąć. W głowie układałam sobie scenariusz naszej rozmowy. O wyznaczonym czasie byłam przed jej gabinetem. – Siadaj i mów w czym mogę ci pomóc. Nieskazitelny makijaż, uśmiech i cudowna woń jej perfum rozchodził się po całym gabinecie. – Chciałam panią prosić o dodatkowe godziny. Mam kredyt na głowie a mój stary, znaczy mąż tylko wódkę chla i nie dokłada się do niczego. – A to chuj jeden. Nie spodziewałam się takich słów od tak dystyngowanej kobiety. Podeszła do wielkiego okna i popatrzyła w przestrzeń przed sobą. – To i pewnie ciebie zaniedbuje. Przyznaj się masz kogoś na boku? – A z rok już będzie jak mnie nie dotknął. Jakbym mogła to bym patyk dosiadła. Rozmowa jakoś na inne tory weszła i nie wiedziałam czy pozwoli mi brać dodatki. Pokręciła się po gabinecie, zajrzała do wielkiego kalendarza na swoim biurku. Tak jakby wstrzymała oddech i powiedziała. – Miałabym dla ciebie pracę ale musiałabyś tą rozmowę zachować w całkowitej tajemnicy. Nawet w domu nie mogłabyś o niej wspominać. Zwłaszcza w domu. Na razie zostań tu i przygotuj na coś przyjemnego. Zdziwiłam się bo nie wiedziałam co będzie ze mną dalej. Co miała na myśli mówiąc o czymś przyjemnym. Przez interkom wezwała Renatę (sekretarkę), która w parę sekund stanęła koło mnie. – Reniu, bądź tak uprzejma i spraw by ona (tu wskazała na mnie) doszła w twoich ustach. Wytrzeszczyłam oczy na szefową i dech mi odebrało. Jak to? Kobieta ma mi dogadzać na oczach przełożonej? Co tu się dzieje? – Zrelaksuj się moja droga. Rozłóż nogi szeroko i zaufaj Reni. Jest fantastyczna. Nie raz korzystam z jej całego ciała. Stanęła za mną i położyła mi rękę na ramieniu gdy Renata klęknęła przed moimi nogami. Wsunęła ręce pod moją spódnicę i zaczęła ściągać ze mnie majtki. Przez chwilę się wzdrygnęłam i broniłam ale szefowa szepnęła „relaks”. Moja spódnica powędrowała na moje biodra Renata zbliżyła usta do mojej cipki i wysunęła język. Nie miała żadnych oporów gdy jej język dotknął moich płatków bo przecież po całym dniu pracy nie byłam świeża. Wystarczyła chwila jak oczy mi się zamknęły i oddałam się rozkoszy jaką dawało lizanie mojej coraz bardziej mokrej cipki. Jej usta były naprawdę cudowne a gdy zaczęła ssać moją łechtaczkę to odleciałam. Chwyciłam się za piersi a moja cipka zaczęła drzeć i po chwili orgazm przeszył moje ciało. Wieki tego nie miałam. Renia nie przerywała i pieściła mnie dalej. Szefowa wsunęła swoje dłonie pod moją bluzkę i jej palce sięgnęły moich sutków. Teraz to dopiero miałam odlot. Kolejne obfite krople moich soczków lądowały w ustach sekretarki a ja tłumiłam swój krzyk dłońmi. – I jak? Dobra jest? Nie puściła moich piersi od razu tylko jeszcze chwilę wykręcała mi je. W końcu poszła na swój fotel a Renia stanęła koło mnie. – Nie będziesz nam już potrzebna Reniu. Wracaj do siebie. – Co to było? – A co? Renata się nie spisała? Ona ma wykonywać każde moje polecenie a jak zobaczę, że coś jest nie tak to kara jej nie ominie. – Usta ma wspaniałe. Dawno nie czułam orgazmu i nadal jestem silnie podniecona. Nie znałam jej z tej strony. Jednak chciałabym dowiedzieć się co z moją prośbą i co to znaczy każde polecenie? – Dodatkowe zajęcie mogę ci zapewnić także o kredyt nie będziesz musiała się martwić ale pod jednym warunkiem a raczej dwoma bo jeden już znasz. Perspektywa ulgi z kredytem była mi na rękę ale w głębi czułam, że powinnam się zastanowić. Nogi mi jeszcze drżały i jasno nie myślałam. Zgodziłam się i spytałam o ten drugi warunek. – Musisz być bezgranicznie mi posłuszną i wypełniać każde moje polecenie. Powiedzmy, że przez najbliższy miesiąc będziesz do mojej wyłącznej dyspozycji tu w biurze ale nie zaniedbuj swoich obowiązków. Wracając do domu czułam jak płynie mi po nogach śluz. Stary jak zwykle siedział w fotelu z browarem. Nie zwracałam na niego uwagi. Wzięłam długą kąpiel podczas, której zadbałam o siebie i koniecznie musiałam jeszcze raz szczytować. Rano gdy usiadłam przy swoim biurku w pracy dostrzegłam małą kolorową kartkę na ekranie mojego komputera. Drobnym pismem, które od razu rozpoznałam jako list od szefowej było napisane: „Idź do pokoju informatyków i obciągnij panu Leonowi. Nie wolno ci połknąć tylko przyjdź do mnie”. Myślałam, że chyba wszyscy widzieli tą karteczkę ale nikt z piętra na mnie nie zwracał uwagi. Po głowie szalały mi tysiące myśli ale jedna była dominująca. „Bądź mi bezgranicznie posłuszną”. Jeszcze chwilę siedziałam nie mogąc uwierzyć i przyswajałam treść kartki. Gdy weszłam do wskazanego pokoju zobaczyłam mężczyznę około sześćdziesiątki. Nawet nie wiedziałam, że ma na imię Leon. Starałam się na niego nie patrzeć bo było mi wstyd. – Szefowa mnie przysłała. Pan Leon uśmiechnął się, wstał i zaczął rozpinać spodnie. Widać było, że doskonale wie po co przyszłam. – O! To fajnie. Już myślałem, że o mnie zapomniała. Podeszłam do niego i niczym rasowa kurwa klęknęłam przed nim. Obciągnął napletek i podał mi go do ust. Wstyd mi przeszedł jak tylko polizałam mu główkę. Poczułam się jak nastolatka w krzakach co podnieciło mnie. Coraz śmielej zaczęłam mu ssać prężącego się już kutasa. Chwycił moją głowę i zaczął nadawać tempo. Wtedy przeszła mnie myśl, że nie zamknęłam drzwi i w każdej chwili mógł ktoś wejść. Chciałam przerwać ale w tym momencie pan Leon zaczął spuszczać mi się w usta głośno przy tym sapiąc. Wyszedł ze mnie i podciągnął spodnie. Z ciepłą spermą w ustach wyszłam od niego i skierowałam siebie razu do Reni. Na migi pokazałem jej, że muszę wejść do szefowej. Zaanonsowała mnie i pozwoliła wejść. Podeszłam do biurka i musiałam poczekać aż skończy rozmowę przez telefon. Wskazała mi tylko bym usiadła. Po dwóch minutach odłożyła telefon i podeszła do mnie. – Wypluj to na swój dekolt i wsmaruj w piersi. Popatrzyłam na nią na razie nie robiąc nic. Przecież to dopiero początek dnia i będę musiała chodzić z mokrą bluzką. Nic więcej nie mówiła tylko wróciła na swój fotel. Wyplułam i miliony plemników zaczęły spływać do stanika po drodze lepiąc się do niebieskiej bluzki. – Dzwonił Leon i był zadowolony z takiego poranka. Mam nadzieję, że ci też się podobało. Aż sama się podnieciłam jak na ciebie patrzę. Moja cipka chętnie pozna twoje usta. Wstała i zaczęła zdejmować majtki. Usiadła na skraju swojego biurka i oparła jedną nogę na fotelu. – Podejdź. Chce się spuścić w twoje usta. Zobacz jaka już jestem mokra. Już bez żadnego gadania podeszłam do niej i kucnęłam. Jej cipka pachniała cudownie. Była idealnie wygolona aż zachęcała do lizania. Pierwszy raz w życiu dogadzałam innej kobiecie. Nigdy mi się nawet nie śniło, że będę lizać cipę innej kobiecie. Zanim pierwszy raz polizałam te cudownie wyglądające płatki sama zrobiłam się mokra. Jej ręka spoczęła na moich włosach. Zaczęłam wwiercać się językiem w jej pochwę i po chwili mocno ssać jej dość sporą łechtaczkę. Sprawiało mi to tak ogromną przyjemność, że sama zaczęłam wkładać sobie palce do cipy, która aż płynęła z podniecenia. Trwało to kilkanaście minut. W głowie mi się kręciło ale nie śmiałam przerywać zwłaszcza, że poczułam jak za chwilę dojdzie. Język ostro wirował wokół jej guziczka i po chwili eksplodowała wprost w szeroko otwarte usta. Biurko aż skrzypiało pod wpływem jej pośladków, które skakały po blacie. Długo dociskała moją głowę zanim się uspokoiła. – Wracaj do pracy. Zdaje się dzisiaj mają wylądować na moim biurku raporty od ciebie. Miała rację. To dzisiaj dużą niebieską teczka powinna spocząć u jej sekretarki a ja jeszcze byłam w polu z robotą. Silnie podniecona, z zasychającą spermą pana Leona na swoich piersiach i bluzce i smakiem cipki szefowej udałam się do swojego miejsca pracy uważając by nikt mnie nie zobaczył. Tak naprawdę smak w ustach mi się nie zmienił nawet o godzinie szesnastej kiedy to skończyłam raporty i czas był wracać do domu Sekretarka szefowej odebrała ode mnie teczkę i wręczyła mi niewielką kopertę z napisem „otworzyć o 19-tej”. Prawie zapomniałam o niej bo zajęłam się w domu sprzątaniem. Mąż drzemał przed telewizorem. „Nie daj sobą pomiatać w domu. Twoje potrzeby są ważne. Spraw by ten pijak ostatni raz mógł się spuścić na twoje ciało. Więcej go nie zobaczy. Przyjdź do pracy nieumyta i pachnąca jego spermą”. Podpisane Magdalena N. (Szefowa firmy) Jak mam się zmusić i dopuścić go do siebie? Jak mam go przekonać by odstawił kieliszek, umył się i zechciał poświęcić czas dla mnie? Pomyślałam o kredycie i zaczęłam intensywnie myśleć. Pachnąca po kąpieli podeszłam do śpiącego w fotelu Ryśka i rozpięłam jego spodnie. Obudził się i popatrzył na mnie małymi źrenicami. Nie zwracając na jego spojrzenie uwagi wydobywałam jego kutasa na światło lampki. Kucnęłam i zaczęłam masować mu pałę. – Może byś się wykąpał? Spytałam bez wiary w sukces. Chyba nie mógł uwierzyć w to co się właśnie działo. Wstał i poszedł do łazienki. Wrócił po piętnastu minutach gdy siedziałam na kanapie i masowałam sobie cipkę w taki sposób by wszystko widział. Czysty owszem wrócił ale się nie ogolił. Stanął przede mną i masując sobie kutasa spokojnym głosem powiedział: – Dawno cię takiej nie widziałem. Usiadłam, złapałam za już dość dużego kutasa i wetknęłam go sobie do ust. Nadziewałam się na niego brutalnie traktując swoje migdały jednocześnie masując mu jajka. – Pragnę Rysiu byś spuścił się na moje piersi. Zerżnij moją dupę jak kiedyś. Ssałam mu najmocniej jak mogłam robiąc się coraz bardziej napaloną na tego Drąga, którego tak kiedyś kochałam. Niestety. Ryszard głośno sapiąc wyszedł z moich ust i ogromną ilością spermy zalał moje piersi. Usiadł na łóżku, przeprosił że tak szybko i powiedział, że nie ma siły i idzie spać. Cały czar prysł tak szybko jak zaiskrzyło światełko nadziei na porządne rżnięcie. Zgodnie z listem nie poszłam się umyć. Rano uważałam, że śmierdzę okropnie ale ubrałam się i poszłam do pracy. Dopiero koło dziesiątej dostałam maila z poleceniem udania się do szefowej. Zaanonsowana przez Renię weszłam do gabinetu. Pani Magda gestem ręki wskazała bym podeszła do niej. Gdy stanęłam metr od niej uśmiechnęła się i powiedziała: – Pachniesz cudownie. Pozwól, że zliżę z ciebie zapach twojego męża. Zapach? Przecież śmierdziałam od wczoraj. Wstała i zaczęła zdejmować ze mnie bluzkę. Potem stanik. Zaczęła lizać mój dekolt i piersi zlizując zaschnięte pozostałości po nieudanym seksie z Ryszardem. Zachwycała się każdym centymetrem mojego ciała cicho jęcząc z podniecenia. Mnie też rosło podniecenie gdy podgryzała moje sutki lub je ssała. Po kwadransie kazała mi się ubrać i wrócić do swojego miejsca pracy. Znowu zostałam pozbawiona orgazmu, na który tak bardzo liczyłam. To było maltretowanie moich uczuć. Czułam się z tym źle. Mój telefon zawibrował. Dostałam powiadomienie z banku z podziękowanie za terminową wpłatę raty. Zapewne szefowa dotrzymała słowa bo niczego nie wpłacałam. Uśmiechnęłam się do siebie i zabrałam do pracy. Kwadrans przed końcem dostałam maila od Renaty. „Na jutro mamy obie dostarczyć spermę Magdzie”. Poczekałam przed budynkiem na nią by dowiedzieć się czegoś więcej. – Jak to dostarczyć? – Mamy pachnieć spermą i nie ważne jak ją pozyskamy. Masz jakiś pomysł? – Żadnego. Daj pomyśleć. Idziemy na kieliszek wina będzie się lepiej myśleć? Usiadłyśmy przy stoliku. Kelner przyniósł po dużym kieliszku wina. W sumie wypiłyśmy po trzy takie kielony. W głowie już mi szumiało. Renia wpadła na pomysł by obciągnąć barmanowi. Zaczęłyśmy się głupio śmiać. – Może ja paniom pomogę? Przy naszym stoliku stał jegomość starszy od nas. Wysoki brunet w garniturze w kratkę. – Niechcący usłyszałem rozmowę i mogę panie zapewnić, że z synem zrobimy co w naszej mocy. Po takiej ilości alkoholu opór nie miał sensu. Za chwilę jechaliśmy w trójkę taksówką. Mężczyzna przedstawił się nam jako Waldemar i zaraz wykonał telefon jak się okazało do syna by otworzył bramę. Duży dom na skraju Wilanowa w świetle lamp wyglądał czarująco i nastrojowo. Zostałyśmy zaproszone do środka. W holu stał zupełnie nagi młody mężczyzna z ogromną sterczącą pałą. Nie żebym się wystraszyła ale widok był osobliwy. – Panie pozwolą, mój syn Tadeusz. Bez żadnych ceregieli Tadeusz złapał Renie za tyłek i przysunął ją do siebie i jej rękę od razu położył na kutasie. Waldemar zdjął marynarkę i poprowadził mnie do salonu. Jego uprzejmość jakby zmalała bo sadzając mnie na sofie powiedział: – Mam ochotę zerżnąć tą piękną dupkę. Zechcesz się rozebrać? Sam zaczął zdejmować ubranie z siebie a ja w tym czasie wyskoczyłam ze wszystkiego. Byłam bardzo silnie podniecona. W końcu miałam mieć porządne dymanie. Bardzo tego chciałam. W tej chwili nie myślałam o Ryszardzie. Myślałam tylko by móc się nadziać na kutasa każdym otworem. – Panie Waldemarze, wszystko co pan widzi jest do pana dyspozycji i proszę sobie nie żałować. Jedyne o czym musi pan pamiętać, to że na ósmą rano proszę nas zawieść do biurowca … – Z największą przyjemnością. Złapał mnie za cipę i natychmiast wsadził tam dwa palce. To było cudowne. Klęknęłam przed nim otwierając usta na znak by mnie tam wyruchał. Zaraz koło nas w pozycji na pieska była Renata a Tadeusz ruchał jej dupę z całej siły i wykręcał jej piersi. Wyła z rozkoszy. Kutas Waldka bezlitośnie rozpychał moje migdały wdzierając się do przełyku. Krztusiłam się i ślina mi ciekła po szyi. Opuścił moje usta i tuż przed twarzą Reni zaczął atakować mojego anusa. Poddałam się czując jak wchodzi we mnie nie zważając na moje krzyki z bólu. Ta szaleńcza jazda trwała prawie do świtu. Niezliczona ilość razy byłyśmy nadziewane i gwałcone w każdy otwór. Wymieniane między mężczyznami, którzy chyba połknęli wagon Viagry bo nie było nawet pięciu minut przerwy. Przed szóstą rano obie byłyśmy oblepione ich spermą. Obie nie mogłyśmy usiąść i wydobyć nawet słowa. Najchętniej położyłabym się spać. Zgodnie z umową panowie zapłacili za taksówkę i wysiadłyśmy pod budynkiem. Nawet nie wspomnę jaka minę miał taksówkarz i jak śmierdziało w środku. Na nasze piętro weszłyśmy schodami by nie korzystać z windy. W sekretariacie Renia zrobiła nam kawy. Bardzo starałam się nie usnąć. Renia niestety padła na swój fotel i natychmiast usnęła. Szefowa przechodząc przez recepcję od razu wyczuła woń ostatniej nocy. Niestety zobaczyła też śpiącą sekretarkę. Weszłam z nią do gabinetu. – Rozbierz się kochana. Stanęłam przed nią mokra, oblepiona i ledwo w pionie. Natychmiast zaczęła lizać moje piersi gryząc brodawki i ssać sutki. Gdy mnie posadziła na fotelu była zachwycona widokiem mojej czerwonej i dobrze przeruchanej cipy i tyłka, którą natychmiast zaczęła lizać i wkładać mi wszędzie palce. Czułam jak znowu odlatuję. Musiałam dołożyć wszelkich sił by nie zasnąć jak skończyła lizać moje ciało. – Możesz kochana dziś zrobić sobie wolne. Ja muszę ukarać Renatę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Inseminacja

    Przez kolejne dwa dni Monika stała się niedostępna. Nie chciała bym ją pocałował, czy też przytulił na dobranoc, jak to mieliśmy zawsze w zwyczaju.

    Trzeciego dnia rano, gdy się obudziłem, poszedłem do łazienki. Wysikałem się i podszedłem do umywalki żeby się umyć. Po wymyciu twarzy wyprostowałem się i w lustrze zobaczyłem za sobą Monikę.

    „Mam nadzieję, że nie zabawiałeś się ostatnio bez mojego udziału?” powiedziała do mnie stając za mną bardzo blisko.

    „Byłaś tak zimna, że nawet się człowiekowi odechciewało masturbacji” odpowiedziałem.

    Poczułem jej dłoń na moim penisie.

    „Kłamiesz. Stoi ci gotowy do spuszczenia się.”

    „Rano każdemu facetowi stoi, a nie dlatego, że byłaś zimna i nieczuła”

    „Więc czas na próbkę do laboratorium. Połóż ręce na umywalkę i stań w lekkim rozkroku” rozkazała moja dziewczyna.

    „Pamiętasz film Road Trip?” zapytałem patrząc w lustro w jej oczy. „Trochę jak scena z dojeniem prostaty.”

    „Tylko ja wczoraj byłam zrobić manicure i nie zamierzam wpychać moich ładnych palców w twoją dupę!”

    „Czyli nie będzie jak na filmie.”

    „Będzie lepiej” odpowiedziała Monika. Po tym poczułem coś mokrego na moim odbycie, a po chwili mój zwieracz był rozpychany jakimś dużym kształtem.

    Krzyknąłem z bólu i zapytałem:

    „Co ty mi wpychasz?” prawie krzyknąłem i wyprostowałem się.

    „Wypnij się i napieraj, nie czas na pieszczoty, zaraz musisz jechać do pracy!” warknęła Monika nie przestając masturbować mnie.

    Przedmiot w ręce Moniki zaczął się wsuwać w mój tyłek, a jednocześnie podczas napierania na moją prostatę w tyłku Monika intensywnie masowała mojego kutasa. Już po paru minutach poczułem nadchodzący finał.

    „Dochodzę!” wydusiłem z siebie na chwilę przed wytryskiem.

    Ona zniknęła za mną w lustrze i po chwili poczułem swojego penisa w czymś ciepłym i wilgotnym. Spojrzałem w dół i zobaczyłem Monikę. Klęczała, trzymała mojego tryskającego spermą kutasa w ustach i obejmowała go wargami. Cały czas czułem mocny ucisk na prostatę.

    Po kilkunastu sekundach fale spazmów od wytrysku minęły. Monika stanęła przede mną. Dopiero teraz zobaczyłem, że miała na sobie czarną koronkową koszulę nocną. Patrząc mi w oczy uśmiechnęła się i otworzyła usta. Wysunęła lekko język oblany moim nasieniem. Sperma wypłynęła z jej ust, po czym pobrudziła jej skórę na klatce piersiowej i piżamę.

    „Chyba coś ci utknęło w tyłku” powiedziała i oblizała wargi. „Teraz czas się wymyć i do pracy”

    Będąc w pracy wysłałem wiadomość do Moniki: „Bardzo fajna pobudka, dziękuję.”

    Po chwili dostałem odpowiedź: „Jak jeszcze raz będziesz używać mojej zabawki bez pozwolenia, to do końca naszych dni razem będziesz musiał sobie dogadzać ręką.”

    Zdziwiłem się. „Przecież sama mi go wkładałaś w tyłek.”

    A ona: „Za to na komputerze jest filmik, na którym to ty ujeżdżasz moją zabawkę!”

    Poczułem jak mi się robi gorąco. Zapomniałem filmik schować gdzieś w katalogach.

    Następne kilka dni było raczej ciche i spokojne, niemalże formalne „dzień dobry” i buzi na wyjście do pracy czy powrót…

    W końcu nie wytrzymałem i jednego dnia po powrocie z pracy powiedziałem:

    „Przepraszam, że sam się zabawiałem, powinnaś mi pomóc z pobieraniem próbki do badania.”

    Monika też wróciła z pracy, trochę wcześniej niż ja. Była ubrana w białą bluzkę i spódnicę nad kolano. Popatrzyła na mnie z lekceważeniem i odpowiedziała:

    „To tylko puste słowa. Musisz przeprosić mnie na kolanach.”

    Uklęknąłem przed nią.

    „Naprawdę przepraszam.”

    Ona w odpowiedzi na to uniosła jedną nogę i oparła o oparcie sofy. W ten sposób uniosła też w górę materiał spódnicy i pokazała, że nie ma bielizny, a moim oczom ukazała się jej wygolona cipka.

    „Teraz przepraszaj!”

    Zbliżyłem się twarzą do cipki i zacząłem ją lizać i wiercić w niej językiem. Monika chwyciła moją głowę obiema rękami i zaczęła się mocno opierać o mnie. Nie było potrzeba wiele czasu i poczułem, jak z jej cipki wypływają soki podniecenia. Słyszałem ciężki oddech Moniki.

    „Rozepnij spodnie i weź go do ręki” powiedziała dysząc.

    Nie czekając na nic rozpiąłem rozporek i guzik w spodniach, zsunąłem je razem z majtkami do kolan i zacząłem masować kutasa, który i tak już był twardy.

    “Jak już ci stoi, to włóż kutasa w moją cipkę. Chcę cię poczuć po same jaja.”
    Wstałem z kolan i przystawiłem sztywnego penisa do cipki mojej dziewczyny. Chwyciłem ją mocno w pasie  Bez zastanowienia wepchnąłem kutasa jednym ruchem do samego końca. Monika aż zawyła, a ja po chwili wysuwałem się i wchodziłem w cipkę Moniki szybkimi i głębokimi ruchami. Moja dziewczyna stękała i jęczała na zmianę, a ja ruchałem ją. Nasze
    ciała przy zderzaniu się wywoływały dźwięki mlaskania i klaskania skóry i soków z cipki. Monika trzymała się mocno oparcia sofy, a ja czułem, że już za niedługi czas skończę.
    “Zaraz dojdę!” wystękałem.
    “To kończ i zalej mnie!” prawie krzyczała Monika.
    Poczułem, że dochodzę. Trzymałem Monikę mocno i pompowałem w nią spermę.
    Po kilkunastu sekundach zdyszany i zmęczony wycofałem się, mój kutas mokry od cipki i spermy wyślizgnął się z wnętrza, a ja opadłem ciężko na sofę.
    “Podobało ci się?” zapytała Monika.
    Obróciłem głowę w lewo i spojrzałem na nią. Stała cały czas wypięta i trzymała się ciągle oparcia sofy. Jej spódnica zadarta na plecy cały czas odsłaniała pośladki i rozepchniętą przeze mnie cipkę. Bluzka zsunęła się do ramion i widziałem kształtne, odsłonięte piersi.
    “To było bardzo gorące i szybkie. Chyba nie miałaś za dużo przyjemności.”
    “Teraz masz mnie zalewać i w końcu zapłodnić. Po zalaniu zawsze możesz mnie wylizać i zrobić mi dobrze”
    “To musimy chyba spróbować innej pozycji.”
    “Dlaczego?” zapytała Monika ze zdziwieniem w głosie.
    Obserwowałem jak z jej rozwartej ruchaniem cipki wypływa mój ładunek spermy.
    “Właśnie mój wytrysk wylewa się z ciebie.”
    Monika gwałtownie się wyprostowała. Stanęła przodem do mnie i uniosła
    spódnicę. Włożyła dłoń między uda. Po chwili uniosła rękę przed oczy.
    “Czyli nie wyliżesz mnie dzisiaj. Ale ja ci też nie obciągałam, więc jesteśmy kwita.”

    Kolejne dni zaczęły być po prostu męczące. Moniki chęć bycia zapłodnioną przeze mnie sprawiła, że uprawialiśmy seks niemalże każdego dnia. Rżnięcie się każdego dnia wydaje się fajne? Jasne, ale tylko jak jest z tego przyjemność, zabawa i bliskość.

    Wracałem z pracy, a ona zaciągała mnie do sypialni. Zdejmowałem ubranie a Monika wypinała się na pieska, albo kładła i rozchylała uda. Pierwszy tydzień może i był zabawny, ale potem zaczęło mnie ogarniać znużenie i rutyna. Ona to wyczuła i zaczęła podchodzić do sprawy w inny sposób. W domu zawsze była bez majtek, więc siadała na kanapie z podciągniętą za uda spódnicą, przez co cipkę miała na widoku. Ja stałem przed nią, a mój penis był pracowicie masowany jej dłońmi, oblizywany językiem i pompowany krwią przez jej ssące usta. Kiedy byłem blisko wytrysku, to mówiłem jej o tym. Wtedy albo klękałem przed nią i wsuwałem kutasa w jej cipkę i spuszczałem się, albo ona wstawała, odwracała się tyłem i pochylała, a mój penis wjeżdżał w cipkę i oczywiście ładunek spermy wtłaczany był w jej drogi rodne.

    Po kolejnym tygodniu to też już zaczęło mnie męczyć. Tego dnia Monika siedziała w szerokim rozkroku w sypialni. Ja stałem przed nią z ledwo grubszym, ale nie twardym penisem, a ona usilnie masowała go ręką i ssała ustami.

    „Czemu ci nie staje w pełnej gotowości?” irytowała się Monika.

    „To już nie jest w żaden sposób podniecające” odpowiedziałem zrezygnowany.

    „To co mam ci zrobić? Wsadzić palec w dupę?” zezłościła się moja dziewczyna.

    „Może po prostu daj się nacieszyć sobą. Od paru tygodni tylko przychodzę i mam zadaniowo spuścić się w tobie. To już nie jest seksowne!”

    „A co byś chciał porobić? Zapytała kładąc się naga na łóżku.”

    „Wylizać cię w pozycji 69”
    Na te słowa Monika uśmiechnęła się, po czym obróciła na łóżku i po chwili leżała na plecach głową przy krawędzi łóżka, blisko moich nóg.

    „Choć, mój byku zarodowy. Wypieść mi cipkę tak, żeby się z niej soki wylewały” powiedziała uśmiechając się seksownie.

    To był pierwszy raz, kiedy pieściliśmy się w tej pozycji ale odwrotnie, ze mną na górze. Dziwnie się czułem stając okrakiem nad twarzą Moniki z twardniejącym kutasem dotykającym jej policzka. Ona się tym w ogóle nie przejęła, za to już po chwili ssała mojego kutasa, a ja dopadłem jej wygoloną cipkę. Po długim czasie znów poczułem jej pociągający zapach i zacząłem ją wylizywać i wiercić w niej językiem. Wkładałem w cipkę palce, rozchylałem wargi sromowe, żeby móc jeszcze głębiej wpychać język, a Monika w tym czasie ssała mojego kutasa, przyciskała rękoma mój tyłek, żebym wpychał penisa prawie w jej gardło, Co jakiś czas wyjmowała kutasa z ust i czułem lekkie muśnięcia języka na moich jajach. Kiedy ponownie kutas był ssany przez sprawne usta mojej dziewczyny, jej dłoń ugniatała moje jaja i czułem coraz bardziej zbliżający się finał.

    „Chyba zaraz dojdę” wysapałem, gdy Monika oplatała moją szyję swoimi udami.

    Ona rozchyliła nogi i popchnęła mnie w górę.

    „Podnieś się i przesuń się w stronę moich stóp.”

    Stałem tak jak pies, co miał się wysikać. Przesunąłem się trochę w przód, a Monika chwyciła się rękoma za kolana i podkurczyła nogi.

    „Wejdź w moją cipkę” powiedziała rozgrzana.

    Włożyłem kutasa w cipkę Moniki w tej dziwnej pozycji. Byłem oparty na rękach i szeroko rozstawionych nogach, a Monika z podkurczonymi pod siebie udami i tak ruchałem moją dziewczynę. Czułem jak od tyłu zabawia się mną, jedną ręką ugniatała moje jaja, a palcami drugiej powoli wpychała się w mój tyłek. Ja podniecony wziąłem telefon leżący na boku i zrobiłem zdjęcie jej wypiętego tyłka z moim kutasem w jej cipce od góry.

    Po góra paru minutach spuściłem się wbijając mojego kutasa głęboko w cipkę Moniki. Zmęczony tą trochę inną pozycją opadłem ciężko na Monikę nie wy ciągając kutasa z niej, a ona nie przestawała wiercić mi w tyłku i drażnić mojej prostaty.

    „Tym razem spuściłeś się naprawdę porządnie. Mam nadzieję, że w końcu mnie zapłodnisz” wymruczała Monika nie przestając bawić się moimi jajami i prostatą.

    Jednak i tym razem nie było ciąży.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Nowa Szkola 4 Dominika i Klaudia

    Czy teraz jestem lesbijką? Te myśli nie pozwoliły zasnąć kobiecie. Myślała o całym swoim życiu, o wszystkich ekscesach z mężczyznami. W myślach widziała wszystkie swoje stosunki i tylko jeden w tym momencie sprawiał, że zaczynało jej się robić mokro między nogami. Ostatnia przygoda w łazience z Dominiką w jej łazience do teraz przyprawiała ją o gęsią skórkę. Gdy tak rozpływała się myślach nagle wyrwał ja z nich dźwięk telefonu. Sięgnęła po świecący prostokąt i już poczuła napływ endorfiny do mózgu. Wyświetlał się sms od starszej kochanki z zdjęciem. Gdy otworzyła go od razu zobaczyła siebie wypinającą się pod drzwiami wyjściowymi Dominiki. Niżej znajdowała się wiadomość o treści

    -Czy moja mała dziewczynka śpi?

    W tym momencie usłyszała głośne chrapnięcie męża. Wróciła rzeczywistość i myśl, że, nie może tego ciągnąć. Miała wszystko w swoim życiu i nie chciała tego stracić.

    -Śpi i nie ma ochoty na dalsze relacje. Sytuacji w łazience nie było. Zakończmy to tu i teraz.

    Po dwóch minutach przyszła odpowiedź.

    -Mała dziewczynka jest niegrzeczna i zasługuje na karę. Jutro weźmiesz sobie L4 i przyjedziesz do mojego mieszkania. Muszę nauczyć cię pokory.

    W tym momencie poczuła całkowite zmieszanie. Z jednej strony wstręt do siebie i całej tej sytuacji a z drugiej ekscytacje połączona z podnieceniem. Resztę nocy minęła spokojnie. Rano zadzwoniła do sekretariatu mówiąc, że źle się czuje i to chyba początek jakieś grypy. Pani Renata z sekretariatu tylko odpowiedziała, że coś jest na rzeczy, bo Dominika też już zdążyła z tym samym zadzwonić. Po skończeniu rozmowy poszła się ogarnąć. W nawiązaniu do ostatniej sytuacji ubrała koronkową bieliznę, zwykłe ciemne jeansy i białą koszulkę. Wsiadła do samochodu i pojechała do starszej kobiety.

    W drodze dostała wiadomość, że klucze ma pod wycieraczką. Gdy weszła do klatki i stanęła pod mieszkaniem Dominiki od razu znalazła klucze. Włożyła do zamka i przekręciła go. Wchodząc do mieszkaniu było słychać jazzową muzykę. Wszędzie paliły się świece a okno były zakryte roletami. Można powiedzieć, że panowała romantyczna atmosfera. Ściągnęła buty i udała się do salonu. Tam zobaczyła swoją kochankę. Siedziała w samym szlafroku na sofie popijając lampką wina.

    -Moja grzeczna dziewczynka – Powiedziała uśmiechając się

    -Dominika wiesz, że musimy to skończyć. Ja mam męża. Nie interesują mnie kobiety.

    -A jednak ostatnio miałaś ze mną orgazm, po którym ledwo na nogach stałaś. – Zaczęła się śmiać

    -To, co się wydarzyło to była jednorazowa sytuacja, która nigdy więcej się nie powtórzy.

    Kiedy to powiedziała od razu się odwróciła i chciała wyjść, gdy nagle poczuła, że z tyłu obejmuje ją kobieta. Położyła rękę na piersi a drugą od razu zaczęła masować jej krocze. Klaudia chciała coś krzyknąć albo rzucić się do ucieczki, ale było jej dobrze a w zasadzie zbyt dobrze. Poczuła cholerne podniecenie, gdy ręką masująca kroczę odpięła guzik od spodni i wślizgnęła się prosto do jej cipki.

    Tego było za dużo. Odwróciła się i ustami wbiła się w usta kochanki. Rozpoczął się szalony taniec języków.

    -Chodź – Szepnęła starsza kobieta

    Udały się do sypialni. Tam ściągnęła z Klaudii wszystkie ubrania zostawiając ją w samej bieliźnie. Kazała jej uklęknąć na jej łóżku. Gdy to zrobiła poczuła jak na jej szyi zapina się właśnie obroża.

    -Byłaś bardzo niegrzeczna a takie dziewczynki zasługują na karę – Po czym poczuła uderzenie na pośladku.

    -Od dzisiaj będziesz zwracała się do mnie moja Pani – Następne uderzenie

    -Dobrze Pani, byłam niegrzeczna i zasługuję na karę – I kolejne uderzenie.

    Po serii klapsów Dominika dopięła do obroży smycz i kazała młodej kochance iść za nią przy nodze.

    Dominika czuła jak soki z niej wypływają i lecą jej po udach. Takiego podniecenia nie czuła nigdy. Udały się wspólnie do łazienki.

    -Mam jeszcze dla ciebie mała niespodziankę. Wiele razy słyszałam, że jestem samotną starszą kobietą z kotem, ale w zasadzie brakuje mi jednej rzeczy, aby się zgadzało. Mianowicie nie mam kota, ale to się zaraz zmieni. Kazała Klaudii stanąć pod ścianą i ściągnąć stringi. Jak poleciła tak zrobiła. Starsza kobieta kazała się wypiąć a gdy Klaudia to zrobiła wzięła żel nawilżający i podeszła do jej wypiętych pośladków. Nabrała trochę na palce i rozpoczęła masaż jej tylnej dziurki.

    -Co ty robisz? – Młoda nauczycielka poczuła mały stres, co miała w zamiarach jej Pani

    -Ciii. Każdy kotek potrzebuje swój ogonek.

    W tym momencie Dominika poczuła jak korek analny z zakończeniem długiego ogonka zaczyna wgłębiać się w jej odbyt. Z jednej strony było to cholernie podniecające i przyjemne, ale z drugiej strony czuła jakby ją coś rozrywało od środka. Gdy cały już wszedł, Dominika klepnęła ją w pośladek i usiadła na toalecie. Gdy Klaudia odzyskała siłę zaczęła zbliżać się na kolanach do Dominiki. Usiadła przed nią i czekała na dalszy rozwój sytuacji.

    -Już prawie wyglądasz jak kotka, ale brakuje ci parę rzeczy – Wyjęła z szafki skórzane czarne rękawiczki, kocie uszy i flamaster. Założyła na ręce Klaudii rękawiczki a na głowę uszy. Na koniec dorysowała jej prostymi kreskami wąsiki.

    -No teraz wyglądasz jak moja osobista kotka. – I trzeba przyznać rację. Z idealna figurą i długimi blond włosami, z kocim ogonem i pozostałymi rekwizytami wyglądała niesamowicie seksowanie.

    Dominika mocniej chwyciła za smycz, odchyliła szlafrok, pod którym nic nie miała i przyciągnęła ją do krocza. Klaudia od razu wiedziała, co ma zrobić. Chodź nigdy nie lizała żadnej innej kobiety tak teraz, kiedy przeszła małą metamorfozę od razu chciała zacząć robić dobrze swojej Pani. Zbliżyła swój język do dość już dużej cipkii i zanurzyła się w niej już po całości.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia P

    Tak wiem. Bardzo sprośne opowiadanie z dużym naciskiem na różne fetysze ale cała historia od początku miała udać się w tą strone. Cały czas piszę drugą część Cynthi z uniwersum wiedźmina ale chce aby była ona dobrze zakorzeniona w uniwersum gry jak i książki aby oddać przy okazji opowiadania trochę ducha gry.

    Pozdrawiam i jak zwykle czekam na oceny ; )

  • Adam i nowa wspollokatorka (III)

    Adam ciągle był w szoku po tym, co się przed chwilą stało… Zbierał myśli gdy Dominika wyszła z pokoju… Pomimo tego, że w głowie mu nieźle wirowało, starał się skupić i przemyśleć co teraz powinien zrobić. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego nowa współlokatorka przejawia zdecydowanie dominujące preferencje… jednak tak bardzo jej teraz pragnął, że chociażby kolejne wylizanie jej tyłka, skucie, czy zostanie zbitym po tyłku, nie wydawało mu się wielką ceną za wsadzenie swojego twardego kutasa w jej wspaniałą i wilgotną cipkę… Przez jego głowę przeszła nawet myśl o tym, żeby wypowiedzieć tej szalonej małolacie umowę i poszukać kogoś normalnego do mieszkania… jednak jego żądza była tak ogromna, że od razu porzucił ten pomysł, dodając w myślach, że taka okazja może się trafić raz w życiu i trzeba z niej skorzystać…
    Tak, więc stwierdził, że idzie na całość i zrobi to co ona rozkaże… Zdecydowanie podniecało go, jej wspaniałe ciało i to jak stanowcza potrafi być, ale było w niej więcej… jej inteligencja i przebojowość zdecydowanie dodawała jej wartości i wdzięku.
    Godząc się ze swoim dzisiejszym losem zaczął ściągać z siebie ubrania… aż stał nagi… wiedział jednak, że nie w takiej pozycji miał na nią czekać… więc klęknął, czując lekki wewnętrzny opór stłumiony alkoholem i podnieceniem…

    Chwilę później usłyszał stukot powoli zbliżających się obcasów w przedpokoju… moment ten wydawał się dla Adama wiecznością. Dominika weszła do pokoju ubrana w czarny gorset, który doskonale uwydatniał jej piersi, czarne szpilki oraz czarne koronkowe stringi… w jednej ręce trzymała czarny worek, który położyła zaraz przy wejściu a w drugiej długi palcat… Adam poczuł się zawstydzony, bo gdy ona była ubrana i miała kontrolę nad wydarzeniami, on klęczał nagi pozbawiony męskości…
    – Ooo jaki grzeczny chłopiec. – powiedziała uroczym głosem Dominika… delikatnie jeżdżąc po jego twarzy końcem palcata… – Wiedziałam, że będziesz grzeczny… wiesz miałam na to ochotę od samego początku… – kontynuowała swój monolog pochylając się coraz bardziej nad Adamem… aż wreszcie jej usta pomalowane czerwoną szminką, złączyły się z jego ustami w namiętnym pocałunku… Choć Adam musiał zadzierać głowę do góry i kolana zaczynały go boleć od klęczenia… mógłby się z nią całować w takiej pozycji godzinami…
    – Wiesz, mam dziś ochotę zabawić się z tobą ostro… – ciągnęła dalej Dominika po skończonym pocałunku, głosem jednocześnie subtelnym i władczym… – Jednak najpierw muszę, cię do tego przygotować… – ciągnęła dalej swój monolog Dominika wyciągając z czarnego worka metalowe kajdanki i opaskę na oczy…
    Adam, choć przeczuwał co go czeka i tak podniecił się jeszcze dodatkowo na ich widok… Chciał coś powiedzieć, oprzeć się ale słowa ugrzęzły w jego gardle… czuł się taki bezsilny wobec tej dziewczyny, której praktycznie prawie nie znał… Najpierw Dominika założyła mu opaskę na oczy a następnie, stanęła za nim i zapięła mu z tyłu kajdanki, szepcząc do ucha „należysz do mnie”… Adam bezwolnie odpowiedział szeptem „tak”… jednocześnie czując, że kajdanki są wyjątkowo ciężkie… to nie były futerkowe kajdanki, które można samemu otworzyć, jakimi kiedyś się bawił ze swoją byłą… te były stalowe i ciężkie… Lekko go to zaniepokoiło… choć z drugiej strony czuł się już tak podporządkowany, że nawet gdyby mu związała ręce wstążką na kokardkę… bałby się ją rozwiązać…
    – Jak tu weszłam, widziałam jak przyglądasz się moim szpilkom… – powiedziała pewnym siebie głosem, po czym złapała Adama za włosy i zaczęła przyciąć w dół… – W takim razie wyliż mi je razem z moimi stopami… – oznajmiła władczym głosem, gdy jego twarz dotknęła jej butów… Adam zaczął je lizać, czując ich zapach ale nie widząc… co dodatkowo potęgowało jego doznania… nie miał zamiaru się sprzeciwiać… kolejne wylizanie jej stóp nie było wysoką ceną, za kontynuowanie najbardziej podniecającej nocy w jego życiu… Nagle jednak poczuł przeszywający ból na prawym pośladku… zdążył tylko jęknąć, gdy poczuł kolejne nawet mocniejsze uderzenie na drugim pośladku… jęknął jeszcze głośniej…
    – Nie przestawaj lizać… nie wydałam takiego polecenia. – chłodno powiedziała Dominika, uderzając go kolejny raz końcem palcata…
    – Przepraszam… – odpowiedział Adam… kontynuując lizanie… Czuł się już całkowicie podporządkowany i upodlony… chwilami zaciskał zęby z bólu, gdy kolejne, choć słabsze uderzenia lądowały na jego pośladkach… nie chciał nawet myśleć jak wyglądał jego tyłek ale bolał go niemiłosiernie tak jak i kolana, przez to w jak niewygodnej pozycji lizał stopy Dominiki…
    – Mmm dobrze się spisałeś… możesz się podnieść ale masz dalej klęczeć… – pochwaliła go zadowolonym i seksownym głosem… – Tak grzecznie mnie pieściłeś… teraz ja powinnam popieścić ciebie… jednak najpierw muszę cię na to przygotować… – powiedziała seksownym głosem Dominika…
    Adam słyszał, że znów wyciąga coś ze swojego worka… jednak nic nie widział… chciał coś powiedzieć, gdy jednak poczuł jak coś się zagłębia w jego ustach a następnie poczuł paski na swoich policzkach… Adam wiedział, że to był knebel… teraz nawet gdyby chciał coś powiedzieć, było na to za późno… Chwilę później poczuł zimny metal na swoich nogach… to były kolejne metalowe kajdanki… te jednak miały dłuższy łańcuch… Czuł się całkiem podporządkowany… wcześniej jeszcze mógł protestować i przerwać to szaleństwo… teraz już był całkowicie zdany na fantazje młodej małolaty, która tak bardzo go podniecała…

    – Chodźmy na łóżko będzie ci wygodniej… chce cię w nagrodę dokładnie wymasować – oznajmiła Dominika, ciągnąc Adama za włosy w stronę łóżka… Adam poruszał się pomału na obolałych kolanach… czuł ból, ale jednocześnie miał wielką ochotę na obiecane pieszczoty…
    Dominika pomogła mu wejść na łóżko a następnie ustawiła w pozycji klęczącej, tak ze jego tyłek i nogi znajdowały się na skraju łóżka… słyszał po krokach, że na chwilę się od niego oddaliła, po czym znowu zaczęła się zbliżać…
    – Ooo jaki śliczny masz teraz tyłek… wiesz podnieca mnie zbita męska dupa… myślę, że w nagrodę ją dokładnie wymasuje… – seksownym głosem powiedziała Dominika…
    Adam był trochę zmieszany i na początku nie zrozumiał jej intencji… aż poczuł na swoim tyłku zimny żel a potem palec zagłębiający się w nim… Odruchowo próbował się wyrywać i coś powiedzieć, ale wyszły z tego jedynie jęki i niezgrabne poruszanie tyłkiem… chwilę później poczuł jak zagłębia się w jego tyłku kolejny palec… najpierw czuł umiarkowany ból i poniżenie… jednak po chwili ku swojemu zaskoczeniu… zaczął odczuwać przyjemność… był w jeszcze większym szoku gdy poczuł, że czubek jego penisa robi się coraz bardziej mokry… aż czuł jak z niego zaczyna kapać…
    – Mmm wspaniale… wiedziałem, że mojemu chłopczykowi spodoba się nagroda za tak dokładne wylizanie moich stóp i dupy… – bez pośpiechu, namiętnym głosem mówiła Dominika… jednocześnie przyśpieszając ruchy palcami…
    Adam zaczynał coraz głośniej mruczeć z przyjemności przez knebel… był w szoku, prawie obca 20 letnia dziewczyna doprowadza go do ekstazy poprzez masaż prostaty, jakiej nigdy nie doświadczył od kobiet, które były 10 lat starsze od niej… był tak podniecony, że zaczynał czuć zbliżający się orgazm… gdy ona nawet nie dotykała jego penisa, który był twardy jak nigdy… pragnął tego orgazmu… pragnął go każdą komórką swojego ciała… Wtedy poczuł jak zagłębia się w nim jej trzeci palec i zaczął wręcz wyć przez knebel… jednak to było wycie w ekstazie… czuł zbliżający się orgazm i wtedy poczuł jak jej lewa dłoń przesuwa się po jego penisie w dół delikatnie go muskając… Tego było za dużo… chwilę później poczuł ogromny orgazm i zaczął tryskać ogromną ilością spermy wprost na podstawioną dłoń Dominiki… Uczucie ulgi było ogromne… wirowało mu w głowie… nie sądził, że można mieć tak intensywny orgazm…
    – Wspaniale… wiesz uwielbiam tak doprowadzać do orgazmu bezradnych chłopców… nawet nie wiesz ile mam teraz twojej spermy na swojej dłoni… – mówiąc to Dominika zaczęła wcierać spermę Adama w jego czerwono-sine pośladki oraz odbyt…
    Adam poczuł się jeszcze bardziej upokorzony… choć starał się o tym nie myśleć, tylko wspominać orgazm, który przeżył chwilę temu…
    – Widzę, że twój penis zdecydowanie oklapł… bardzo dobrze… – powiedziała Dominika chwilę później miłym ale stanowczym głosem…
    Adam myślał, że już po wszystkim… miał taką ochotę włożyć jej swojego penisa… jednak teraz gdy miał tak potężny orgazm, w głowie mu się ciągle kręciło od alkoholu i czuł się zmęczony… zaczynał się godzić z tym, że tej nocy seksu nie będzie… Ku swojemu zaskoczeniu poczuł nagle zimny metal na swoich jądrach… jak coś się wokół nich zaciska… chwilę później jak coś metalowego nasuwa się na jego oklapłego penisa… wszystko to trwało bardzo krótko a było zakończone cichym kliknięciem… Adam zdał sobie dokładnie sprawę z tego, że ta niewyżyta małolata, założyła mu właśnie pas cnoty na penisa… widział wcześniej takie na porno z kobiecą dominacją ale zawsze go to bardziej śmieszyło niż podniecało a teraz sam miał taki na sobie…
    – Tak to pas cnoty chłopczyku a kluczyk do niego zostaje u mnie… bardzo mi się podobało jak byłeś dziś posłuszny… dlatego pozwoliłam ci na orgazm… natomiast na kolejny znowu będziesz musiał sobie zasłużyć a będzie to trudniejsze… – dumnym, pełnym satysfakcji głosem oznajmiła Dominika… – Prawie bym zapomniała… zostało nam jeszcze rżnięcie, o które tak ładnie prosiłeś… – oznajmiła ironicznym głosem Dominika…

    Wprawiając Adama w konsternacje… rżniecie ale jak przecież właśnie uwięziła mi penisa… odpowiedź przyszła bardzo szybko gdy poczuł jak coś twardego i grubego zagłębia się w jego tyłku… chciał z bólu zacisnąć zęby ale knebel mu to uniemożliwiał… był bezradny czując jak strap-on wsuwa się coraz głębiej w jego odbyt…
    – O kurwa tak… cały dzień marzyłam żeby rozdziewiczyć twoją cipkę, moim dużym różowym kutasem hahaha. – śmiała się Dominika… coraz mocniej rżnąć Adama w dupę… posuwała go strap-onem zamocowanym na majtkach, który miał po wewnętrznej stronie drugie dildo, które właśnie było głęboko w jej cipce… – O tak będę cię rżnąć aż dojdę… ale mi kurwa dobrze… – prawie wykrzyczała Dominika, jeszcze bardziej zwiększając tempo…
    Adam w tym czasie głośno jęczał przez knebel i próbował odsunąć swój tyłek, jednak Dominika mocno trzymała go za pośladki i rżnęła bez litości… Słyszał jej jęki… sam też jęczał… choć czuł rozrywający ból tyłka, potęgowany przez jej paznokcie wbijające się w jego zbite pośladki… Jednak chwilę później nie odczuwał już tylko bólu ale także, dziwne do określenia podniecenie… Jego penis zaczął twardnieć… jednak erekcję ograniczała klatka… czuł jak metal wbija się i ogranicza jego pęczniejącego penisa… Dominika w tym momencie zaczęła krzyczeć wręcz w ekstazie… po czym jej ruchy zwolniły i delikatnie zaczęła wysuwać strap-ona z tyłka Adama… powodując jego ogromną ulgę… Poczuł jak Dominika ściąga kajdanki z jego już zdrętwiałych rąk a następnie rozpina też kajdanki na nogach… Resztkami sił przewrócił się na plecy…
    – Mmm… dziękuje za wspaniały orgazm… nasz pierwszy seks był wspaniały… nie mogę się doczekać kolejnych… – powiedziała Dominika, wyciągając knebel z ust Adama a następnie ściągając opaskę z jego oczu… Widział ją jak przez mgłę… miała na sobie dalej gorset a przy jej kroczu widział zarys dużego różowego strap-ona…
    – Porozmawiamy jutro… teraz już jesteś pewnie bardzo zmęczony… – powiedziała łagodnym i opiekuńczym tonem Dominika… całując go delikatnie w usta… po czym przykryła go kołdrą obróciła się i wyszła z pokoju zabierając swoje zabawki, gasząc przy tym światło…
    Adam był tak wycieńczony fizycznie i psychicznie, dodatkowo mocno pijany, że nawet nie miał sił myśleć o tym co się właśnie wydarzyło… tylko po paru sekundach zasnął.
    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    S