Author: admin

  • Adam i nowa wspollokatorka (IV)

    Następnego poranka Adam obudził się mocno skacowany i obolały. Miał wrażenie, że przyśnił mu się bardzo dziwny sen… jednak czuł się inaczej… gdy podniósł pościel, zobaczył swojego penisa, który wypełniał metalową klatkę. Czyli wszystko co wydarzyło się wczoraj nie było snem… pomyślał ciągle jeszcze lekko zdziwiony Adam. Przypomniał sobie, że kluczyk do klatki na jego penisie ma Dominika, więc postanowił pójść do jej pokoju i go odzyskać. Zebrał się z łóżka, czując zbity tyłek… ubrał bokserki oraz koszulkę i postanowił porozmawiać z Dominiką. Sam nie wiedział co dokładnie jej powie. Może coś w stylu, że poszli za bardzo na całość i mu się bardzo podoba ale może uwolni jego penisa i będzie jej wdzięczny…

    Jednak gdy tylko opuścił swój pokój, usłyszał dźwięki dobiegające z kuchni. Gdy tylko tam wszedł, jego oczom ukazała się całkowicie naga Dominika, która krzątała się i robiła jajecznicę na śniadanie… Adama zdecydowanie podniecił ten widok i poczuł jak jego penis rośnie, jednak bardzo szybko został zblokowany przez klatkę, która przyniosła irytujące uczucie…

    – O mój chłopiec już wstał. – powiedziała uśmiechnięta Dominika idąc w stronę Adama… – Po co się tak ubrałeś mój przystojniaku… – ciągnęła dalej droczącym się głosem, jednocześnie ściągając z Adama koszulkę i bokserki…

    – Bo wiesz my wczoraj… było fajnie ale posunęliśmy się za daleko… czy mogłabyś ściągnąć ze mnie tę klatkę… bo mnie bardzo uwiera… – niepewnym i zakłopotanym głosem Adam, próbował przekonać Dominikę.

    – Mmm było nam wczoraj tak dobrze razem… po co to psuć. – skomentowała prośbę Dominika łapiąc Adama za jądra i ściskając… – Wiesz… byłeś taki grzeczny należy ci się większa nagroda niż jajecznica na śniadanie… – mówiąc to Dominika klęknęła i zabrała się do lizania moszny Adama… ten chciał zaprotestować ale był kompletnie zdezorientowany… nagle Dominika zaczęła ostro obciągać jego kutasa w klatce… czuł jej język przez kraty klatki, jego penis był przez nią bardzo ograniczony… jednocześnie Dominika dłonią ugniatała jego jaja… Adam był bardzo podniecony czuł, że jeśli te pieszczoty będą trwać dalej może nawet dojść… jednak wtedy Dominika przestała obciągać i wstała z kolan drapieżnie patrząc w jego oczy…

    – Bo wiesz… to dla mnie nowa sytuacja i nie bardzo wiem czego ty chcesz… – próbował kontynuować rozmowę Adam, był zdecydowanie zdezorientowany…

    – Dobrze w takim razie powiem ci czego dokładnie chcę… – odpowiedziała Dominika, jednocześnie przysuwając się do niego i obejmując jego szyję rękami… – Więc będzie tak kochany. – gdy zaczęła to mówić Adam poczuł jak kolano Dominiki energicznie uderza go w jaja, jęknął i chciał się odsunąć ale Dominika przyparła go do ściany… – Będzie tak… jak będziesz mi w pełni posłuszny i oddany, bez marudzenia wypełniał moje rozkazy to będziemy parą i będziesz miał bardzo intensywne orgazmy, natomiast jak będziesz niegrzeczny to skopie ci tak jaja, że zapomnisz jak się nazywasz a o jakimkolwiek seksie możesz zapomnieć… to jak będzie chłopczyku? – powiedziała stanowczym ale też i uroczym głosem, patrząc prosto w oczy Adama.

    – Nie wiem co powiedzieć ale tak bardzo mi się podobasz i chciałbym, żebyś była moją dziewczyną… – ciągle zakłopotany powiedział Adam, próbując unikać wzroku Dominiki…

    – Nie jestem przekonana… jeśli chcesz żebym była twoją dziewczyną to o to poproś… – odparła z przekąsem Dominika przygryzając warkę…

    – Proszę cię Dominiko, chcę żebyś była moją dziewczyną. – odparł dość zdesperowanym głosem Adam, czując jak jej sutki ocierają się o jego ciało…

    – Nie tak się prosi… – odpowiedziała zalotnym głosem Dominika jednocześnie odsuwając się od Adama na dwa kroki… – Klęknij i proś mnie o to, ładnie liżąc moje stopy tak jak wczoraj… – Oznajmiła stanowczo wskazując palcem w dół. Adam był w lekkim szoku, czuł się poniżony tym jak jest traktowany przez małolatę. Jednocześnie wdział jej piękne ciało w całej okazałości, pragnął jej, męska duma nie była w tym momencie dla niego wysoką ceną… więc klęknął posłusznie i zaczął lizać jej stopy.

    – Bardzo proszę bądź moją dziewczyną. – powiedział Adam gdy zmieniał stopę, którą lizał… czuł się bezradny i poniżony ale w pewien sposób był bardzo podniecony zaistniałą sytuacją.

    – No teraz się zgadzam haha. – odpowiedziała radośnie Dominika głosem pełnym satysfakcji… – Jeszcze nie wstawaj, zaraz wrócę… – mówiąc to Dominika poszła do swojego pokoju uśmiechnięta a po chwili wróciła z czarną skórzaną obrożą… – Jako mój chłopak musisz ją nosić przy mnie w domu… taki mam fetysz haha. – powiedziała radosnym głosem jakby zobaczyła szczeniaczka… Gdy ją zapięła na szyi Adama złapała go za dłoń i pomogła wstać. – Chodź kochanie bo już jajecznica, którą dla ciebie zrobiłam stygnie. – kontynuowała uśmiechnięta Dominika, stwarzając pozory perfekcyjnej Pani domu…

    Adam jadł jak sam stwierdził bardzo smaczną jajecznicę. Jednak cała otoczka przekraczała jego wyobrażenia… Siedział z nią przy stole nagi w pasie cnoty mając obroże na szyi i zerkał na jej wspaniałe piersi… Ona za to delektowała się jajecznicą, patrząc na niego prowokującą i czasem wolną ręką bawiąc się swoją piersią…

    – Mmm zdecydowanie dobrze mi dziś wyszła a teraz czas na deser… – powiedziała zadowolona Dominika, jednocześnie odsuwając się na krześle od stołu i ostentacyjnie wsadzając sobie palce w pochwę… Adam patrzył jak zahipnotyzowany gdy jej paluszki zagłębiały się w niej a gdy je wyciągała były wilgotne od jej soków.

    – Widzę, że ci się takie widoki podobają… przyzwyczajaj się zboczuszku… choć tu grzecznie i mnie dokładnie wyliż, aż dojdę mam ochotę na orgazm… – uroczym tonem oznajmiła Dominika, oblizując swoje palce… natomiast lewą ręką wskazując na podłogę przed nią… Adam wiedział, że opór nie ma przy niej sensu… więc grzecznie podszedł na czworakach i zaczął zlizywać jej soki, jednocześnie stymulując językiem łechtaczkę… Dominika zaczęła lekko mruczeć jednocześnie kładąc nogi na jego plecach…

    – Cieszy mnie to, że szybko uświadomiłeś sobie swoją rolę… w sumie to nie wymagam od ciebie kochanie dużo, tylko całkowitego posłuszeństwa haha… – radosnym ale stanowczym tonem mówiła Dominika, ręką przyciskając głowę Adama do swojej łechtaczki… – Zasady są proste… po domu masz obowiązek chodzić w obroży i pasie cnoty… choć akurat w nim masz chodzić też poza domem haha… o tak… – kontynuowała swój monolog coraz bardziej podniecana Dominika… – Masz zakaz skomlenia o orgazm… będzie tylko wtedy gdy uznam, że zasłużyłeś… jeśli będziesz o mnie zabiegać to będzie prędzej a jeśli będę widziała, że się nie starasz to zapomnij o orgazmach… mmm… – Dominika była coraz bliżej szczytu… Adam lizał ją intensywnie z całkowitym oddaniem… – Swoim znajomym możesz opowiadać, że mnie ruchasz kiedy tylko chcesz haha… wieczorem sobie zrobimy wspólne zdjęcie, na którym będę bardzo seksowna… a potem wrzucisz, je na swojego facebooka, żeby wywołać zazdrość u swojej byłej… a o tym, że zrobiłam sobie z ciebie swojego psa, którego rżnę w dupę nie musi wiedzieć… o tak jeszcze nie przestawaj… niech sobie dziwka myśli, że wyrwałeś młodą seksowną suczkę…. o tak nareszcie mmm… – mówiła coraz bardziej podniecona Dominika… zresztą jej słowa nie działały tylko na nią ale również na Adama… Gdy zaczęła mówić o wywołaniu zazdrości u jego byłej podniecił się tak bardzo, że jego kutas próbował rozerwać metalową klatkę… jednak był bezsilny…

    – Zdecydowanie umiesz wylizywać kobietę… będę cię do tego skarbie często wykorzystywała… teraz idź wziąć prysznic, ja pójdę po tobie a następnie pójdziemy na randkę do kina i obiad… bo zaczęliśmy nasz związek troszkę od dupy strony haha… – uśmiechnięta powiedziała Dominika… póki co zdecydowanie usatysfakcjonowana zachowaniem Adama.

    – A na jaki film pójdziemy? – spytał jeszcze będąc na kolanach Adam.

    – Najlepiej jakiś horror albo thriller… zdecydowanie gardzę komediami romantycznymi. – powiedziała Dominika pokazując Adamowi, że już może wstać i ma iść się umyć.

    Adam gdy brał prysznic i próbował namydlić swojego penisa zamkniętego w klatce zastanawiał się jak do tego doszło… Fakt Dominika ogromnie mu się podobała ale nie sądził, że tak szybko do czegoś między nimi dojdzie i że to tak będzie wyglądało… oraz że będzie chciała być od razu w związku… Fakt on tego też bardzo chciał bo ta dziewczyna go wręcz magnetyzowała tylko jaka była tego cena… Miał ogromną ochotę dojść pomimo, że wczoraj dostał od niej najintensywniejszy orgazm w życiu… Nie zdawał sobie sprawy z tego, że myśl o byłej wypowiedziana przez Dominikę tak bardzo go podnieci… bardzo chciał żeby była zazdrosna… mieć na facebooku z nią zdjęcie… Sam nie widział czemu tak chciał zaimponować innym… może w głębi czuł się niedowartościowany… może dlatego z taką łatwością przychodzi mu pogodzenie ze swoją nową rolą… Nie wiedział co z tego wyjdzie ale chciał to kontynuować… „Teraz idziemy do kina, może będzie normalniej” myślał…

    Gdy wyszedł z łazienki minęła go Dominika dając mu soczystego buziaka a następnie zamknęła się w łazience. Adam postanowił chwilę popracować jednak ciężko mu było się skupić gdy siedział nagi w obroży…

    Gdy po godzinie Dominika weszła do jego pokoju była w wyzywającej czarno-fioletowej sukience oraz wysokich czarnych szpilkach. Była umalowana wyzywająco co zdecydowanie dodawało jej atrakcyjności… Adam był zdecydowanie oczarowany swoją nową dziewczyną…

    – Myślę, że tak mogę wyjść do kina… prawda… – przygryzając warkę spytała.

    – Tak pięknie wyglądasz. – odpowiedział Adam ciągle nie mogąc się napatrzeć…

    – Choć do mnie, można już ci ściągnąć obrożę skoro zaraz wychodzimy. – stanowczym tonem zawołała Adama. Gdy był do niej obrócony i skończyła ją odpinać poczuł jak nagle coś zimnego zaczyna się wsuwać w jego tyłek… początkowo się spiął i lekko zacisnął pośladki…

    – Spokojnie kochanie to tylko koreczek na drogę, żebyś był gotowy na wieczorny seksik z swoją piękną dziewczyną… – uroczym głosem mówiła Dominika coraz bardziej wsuwając korek do środka… Gdy wszedł cały Adam tylko głośno westchnął… dokładnie rozumiał aluzję Dominiki co do seksu po powrocie… Wiedział jak to będzie wyglądać jednak starał się o tym teraz nie myśleć… Ubrał eleganckie spodnie i granatową koszulę ze spinkami do mankietów. Zadowolone spojrzenie Dominiki wyrażało zdecydowanie akceptację.

    Kino było oddalone o 3 kilometry od mieszkania Adama, jednak pogoda była wręcz idealna na spacery, więc postanowili iść pieszo. Adam dziwnie czuł się z pełnym tyłkiem podczas spaceru… dodatkowo nie przyzwyczaił się jeszcze do klatki więc sprawiała mu lekki dyskomfort… jednak dzielnie nie marudził. Ku jego zaskoczenie po wyjściu z domu Dominika złapała go za rękę i szli teraz przez park niczym normalna para… Gdy mijali grupkę studentów, którzy zapewne wracali z opalania się, widział jak każdy z nich patrzy na Dominikę… jeden nawet zagwizdał mijając ją… Dominika na to jedynie zareagowała uwodzicielskim uśmiechem do Adama. Idąc tak przez park rozmawiali o swoim życiu, rodzinie i pasjach. Okazało się, że Dominika pochodzi z okolic Opola i jest jedynaczką… Kraków się jej podobał od zawsze i ten kierunek właśnie wybrała na studia. Fascynowała ją kultura Japonii oraz szeroko pojęta literatura.

    Gdy już dotarli do kina, Dominika wybrała horror o nawiedzonym domu, który akurat miał być za chwilę. Zajęli miejsca w ostatnim rzędzie, przed nimi było tylko parę osób w rządach niżej. Film przebiegał dość schematycznie ale niektóre zgony były bardzo zabawne, Adam zerkał na Dominikę i też widział w jej oczach bardziej rozbawienie niż strach. Film powoli zaczynał zmierzać ku końcowi, gdy Adam spojrzał na Dominikę znowu nie wierzył w to co widział… była znowu bez majtek z podsuniętą sukienką masturbowała się kompletnie bezwstydnie… Po chwili ich spojrzenia się spotkały, Dominika się tylko uroczo uśmiechnęła i przystawiała mu do ust swoje palce… Adam dokładnie wiedział, czego od niego wymaga i zaczął je dokładnie oblizywać z jej soków… Czynność tą powtarzali kilka razy aż Dominika doszła pod koniec filmu… będąc jednak niezwykle cicha… Gdy film się skończył zebrali się z sali i wyszli jakby nigdy nic…

    – Zdecydowanie podobał mi się ten horror, szczególnie końcówka… – wymownie stwierdziła Dominika.

    – A co dokładnie pamiętasz z końcówki haha… – zażartował Adam.

    – No wiesz zabijali się i było tak jakoś wilgotno haha… – odpowiedziała z uśmiechem Dominika.

    – Czy ty nigdy nie nosisz majtek? – spytał lekko zdziwiony Adam.

    – Latem nigdy nie noszę, jak jest zimniej to już tak… powinieneś się cieszyć kochanie… będzie ci łatwiej mnie wylizywać podczas naszych spacerów… – odpowiedziała bardzo zalotnie, przejeżdżając dłonią po jego tyłku…

    Następnie Adam zabrał ją do restauracji z sushi, stwierdzając, że skoro lubi kulturę Japońską to pewnie i kuchnie. Zdecydowanie była to dobra decyzja i został pochwalony przez Dominikę za wybór. Okazała się mistrzynią w używaniu pałeczek… jemu szło to bardziej opornie… wywoływało w niej to jednak uroczy śmiech. Rozmawiali jedząc około dwóch godzin. Czuł, że rozmowa się zdecydowanie klei, podobał się mu jej sarkastyczny i ironiczny humor. Gdy tak siedzieli, przestał myśleć o tym jak jest dominująca i co miał na sobie przez nią… tylko uświadomił sobie, że to bardzo inteligentna i ciekawa dziewczyna. Cieszył się, że teraz to jego dziewczyna i że wyszli na taki wspólny spacer. Przez znacznie większą część czasu poza domem zachowywała się jak normalna pogodna dziewczyna… Czuł, że przez to zaczyna mu się podobać coraz bardziej…

    W pewnym momencie Dominika stwierdziła, że czas na zdjęcie… poprawiła cycki jeszcze bardziej je uwydatniając i mocno się przytuliła do Adama robiąc seksowną minę… Następnie odebrała mu telefon, spojrzała na zdjęcie stwierdzając, że wyszli idealnie i opublikowała je na jego tablicy z dopiskiem „Na spacerze ze swoją uroczą dziewczyną”…

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    S
  • Wyjazd na wymiane

    To znowu ja, dziś chce się podzielić moim wyjazdem szkolnym do Grecji w celu wymiany uczniowskiej. Na początku byłem sceptyczny, co do tego spędzić ponad 30 godzin w autobusie tak, 30 godzin, ale w końcu nowe doświadczenia i doznania. Gdy tylko dojechałem musiałem odpocząć po takiej trasie, na początku nas ugościli w hotelu, obiad, wszystko było super do momentu aż nie dowiedziałem się, że będzie też inna szkoła. Sam miałem inne plany, na pewno nie spać tylko pozwiedzać w nocy jak wygląda to miasto, nie mogłem zapomnieć mojego zestawu młodej soczki, w sumie to po to pojechałem by może kogoś poznać i się rozerwać a potem wrócić do domku. Spakowałem do walizki parę damskich ciuchów, bucików czy kosmetyków by jakoś wyglądać. Miałem pokój sam, więc miałem czas i miejsce by robić siebie na bóstwo. Miałem spędzić w Grecji dwa tygodnie, ale pierwszy tydzień się posypał się, gdy jeden z organizatorów zachorował, wtedy mieliśmy pierwszy tydzień wolny typowo na zwiedzanie. To była moja pierwsza noc, ubrałem się w biały topik, do tego blond peruka na lob, czarne futerko, do tego czarna obcisła spódniczka, białe zakolanówki i obcasy na platformie z paskiem na kostce, całość dopełniało moje ogolone gładkie ciało, do tego zrobiłem makijaż, usta, oczy, zrobiłem paznokcie, miałem białe tipsy plus biała szminka na ustach dawała taki efekt, że nie jeden na ulicy się obejrzał, kocham czuć to zainteresowanie mną w takiej postaci, jak mówiłem wcześniej kocham być uległą suczką. Spacerowałem po mieście dłuższy czas, szukałem czegoś ciekawego, jakiejś ciekawej zabawy, ale nic nie było, oprócz paru spojrzeń i zaczepek nie było nic, sprawa się zmieniła, gdy wróciłem do hotelu, na holu stał jeden z uczniów z innej szkoły, wysportowany wysoki blondyn, który od razu się mną zainteresował, wiedziałem, że muszę go jakoś zainteresować jeszcze bardziej, przeszedłem obok niego, spojrzałem kątem oka ten się speszył. Poszedłem na jego widoku do męskiego od razu ruszył za mną, od razu stanąłem przy pisuarze jak gdyby nigdy nic zrobiłem, co musiałem, czułem jego wzrok za rogu jak patrzył jak suka z kutasem przyszła się po prostu odlać. Miałem już wychodzić, gdy nagle poczułem szarpnięcie za rękę i trafiłem do kabiny z blondynem, zamknął kabinę zasłonił wyjście i momentalnie opuścił spodnie, jego członek na oko 18cm nie miał sobie równych, poczułem, że moja 12 pod spódniczką się podnosi. W tej chwili wiedziałem, co mam zrobić, siadłem na kolanach i przystawiłem głowę do jego krocza, ten od razu wiedział, o co chodzi, złapał mi pewnie głowę i docisnął mocno, pieprzył moją szyję ostro bez chwili przerwy a gdy powiedział, że już go zwilżyłem kazał mi wstać i się odwrócić, zrobiłem tak, poczułem tylko ocieranie się o moje pośladki, ale gdy tylko poczułem, że się nie patyczkuje jęknąłem głośno, czułem go w sobie, ledwo, co stałem na obcasie czując, że mój tyłek znowu ma kłopoty, ale kocham to, dałem się ładnie zerżnąć jak grzeczna suka, obijał się o mnie, pieprzył, posuwał, ale było warto, czułem go coraz głębiej coraz bardziej się prężył aż w końcu wyjął go ze mnie mokrego i pulsującego złapał za szyję i ściągnął na ziemię, położył go na twarzy i poczułem jak ciepła sperma spływa z mojego czoła coraz niżej aż do ust, które od razu się nią delektują, wytarł go o mnie, umył w moich ustach, założył spodnie, zrobił zdjęcie jak miałem spermę na twarzy i powiedział, że to będzie taki mały sekrecik nasz przez 2 tygodnie, a gdy otworzył kabinę w niej stał już tylko jego znajomy ściskając się za kroczę… to była długa i gorąca noc

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    :3_Cute_Femboy
  • Lozkowy splin

    – Tutaj powieś płaszcz – mówi Ela, wskazując jednocześnie palcem wieszak w otwartej szeroko szafie. – I zdejmij proszę buty. Możesz zostawić je przy samych drzwiach na wycieraczce.

    – Dobrze.

    – Przepraszam, ale nie lubię kiedy ktoś wchodzi z zewnątrz do pomieszczeń w butach. Nie mówię już o błocie czy piasku, ale pomyśl o tych wszystkich niewidzialnych bakteriach czy zarazkach. Potem to trafia na płytki i na dywan, unosi się w powietrzu i ląduje na meblach i w końcu do łóżka. To bardzo niehigieniczne.

    – Masz rację.

    Zostawiam te swoje buciory i mając wzrok utkwiony poniżej jej pleców, ruszam za nią do salonu. Jest połączony z kuchnią, więc siadam na stołku przy kwadratowej wyspie, a ciepłe światło żarówek tkwiących nad moją głową sprawia, że czuję się niemal jak w domu podczas zimowych ferii. Obserwuję leniwie Elę, głównie patrzę na jej gruby tyłek. Ma na sobie bardzo drogą sukienkę, która jakimś cudem idealnie leży na ciele, ważącym lekko powyżej stu kilogramów. Chwilę myślę o magii pieniądza, a potem stwierdzam już któryś raz w głowie, że kawał z niej baby i oblatuje mnie strach czy dam sobie z nią radę. Wysoka mysia blondynka o wodnistych oczach, okrągłej twarzy, perkatym nosie, dużych piersiach, wydatnym brzuchu, szerokich biodrach, pełnych udach i grubych łydkach. Raczej nigdy nie uchodziła za ładną, być może co najwyżej przeciętną, ale tylko wtedy i wyłącznie wtedy, kiedy w młodości miała pięćdziesiąt kilo. A pewnie nigdy tyle nie ważyła.

    – Wino? Wódka? Whisky? – pyta, grzebiąc już w lodówce. – Czego się napijesz?

    – Tego co ty.

    – Chyba wiesz, że nie lubię takich odpowiedzi.

    – W takim razie niech będzie wino.

    Wyciąga butelkę i myślę, że to na pewno najdroższe wino jakie przyjdzie mi do tej pory pić. W smaku jednak wcale się nie wyróżnia od tego wszystkiego, co dane mi było smakować wcześniej – albo zwyczajnie moje prostackie kubki smakowe nie są w stanie wychwycić wysublimowanych walorów. W każdym razie prawię słaby komplement na temat tego białego wina.

    – Nie przesadzaj – mówi, lekko się uśmiechając. – To tylko wino.

    – Chciałem być miły.

    – Wiesz, że mili faceci nie są zbyt ciekawi, prawda?

    – A mimo tego tutaj jestem.

    – Bo wcale nie jesteś taki miły.

    – Nie jestem?

    – Przynajmniej na to liczę.

    Kwiecisty materiał podjeżdża jej wyżej, odsłaniając kolano i kawałek uda. Ma na sobie cieliste rajstopy albo cieliste pończochy – jeszcze tego nie wiem. Kładę dłoń na jej nodze, a potem całuję ją w usta. Pierwszy raz ośmieliłem się tego właśnie wieczora, na tyle taksówki, która nas tutaj przywiozła. Chyba jej się to wtedy spodobało, ale przerwaliśmy, bo dostała nagle telefon. Z rozmowy wywnioskowałem, że to jakaś jej podwładna i że za nic w świecie nie chciałbym mieć takiej szefowej jak Ela.

    – Ale słuchaj Kaja nie obchodzi mnie jak ty to zrobisz – mówiła z chłodem w głosie, takim typowym dla lodówek na mięsnym  – Płacę ci za pracę i masz ją wykonać. Jeżeli czegoś nie wiesz, to się dowiedz, uwierz mi, to nie jest takie trudne. Poza tym powinnaś umieć to zrobić. Chyba wynika to z umiejętności jakie posiadłaś na studiach, racja? Dobrze już. Dobrze. Wystarczy. Załatw to i proszę nie wydzwaniaj do mnie w piątek wieczorem. Tak jest. W porządku. Widzimy się w takim razie w poniedziałek.

    Nie zapytałem kto to taki oczywiście, sama zaczęła nawijać, że przyjęli jakiś czas temu dziewczynę, która jest totalnie beznadziejna. Nawet pokazała mi jej zdjęcie na telefonie i musiałem przyznać w duchu, że była bardzo seksowna. Długie, gęste, ciemne włosy, zgrabne, nieduże usta i oczy jak dwa węgle. Kilka minut słuchałem o jej wadach, a w mózgu klarował mi się ich wspólny obrazek – to znaczy wyobrażałem sobie jak Ela i ta dziewczyna robią to sobie nawzajem.

    Jeżeli chodzi o Elę, to prowadzi wraz ze swoją przyjaciółką firmę zajmującą się projektowaniem ekskluzywnych wnętrz. Głównie domy i mieszkania bardzo zamożnych ludzi, ale czasami też zajmują się restauracjami czy galeriami. Poznałem ją kilka tygodni temu, przez jej przyjaciółkę, to znaczy przez mojego znajomego, który jest pisarzem. Owa przyjaciółka objęła go czymś na zasadzie mecenatu – pieprzył ją w zamian za podróże, kolacje, upominki, a także możliwość publikowania swoich dzieł w takim jednym komercyjnym warszawskim wydawnictwie. Siedzieliśmy późnym wieczorem w jednym z lokali, kiedy przypadkiem na nas wpadły.

    – I ty też jesteś pisarzem? – zapytała mnie, siedząc naprzeciwko i pijąc drinka ze słomki.

    – Bardzo rzadko. Zwykle kilka godzin w tygodniu i przeważnie na nocną zmianę.

    – A o czym piszesz?

    – Chyba o życiu.

    – O życiu? Czyim życiu?

    – Swoim. Innych ludzi.

    – A o seksie też piszesz?

    – Jeżeli się zdarza w życiu to tak.

    Uśmiechnęła się do mnie wtedy bardzo tajemniczo.

    Posiedzieliśmy jeszcze dwie albo trzy godziny w tym lokalu, chyba do momentu aż przyjaciółka-mecenaska zalała się w trupa i wyrzygała pod stolik. Ela pożegnała się z nami i zabrała ją do domu taksówką. Kiedy wracaliśmy piechotą mój znajomy pisarz powiedział mi, że wpadłem Eli w oko.

    – Patrzyła na ciebie jakbyś był owocowym lizakiem w kształcie kutasa – oznajmił i wcale nie spodobały mi się jego słowa.

    – Może naprawdę jestem owocowym lizakiem w kształcie kutasa – odparłem kilka sekund później.

    – Raczej jesteś zwykłym kutasem.

    – Chyba tak.

    Odezwała się do mnie jeszcze tej samej nocy i to utwierdza mnie w przekonaniu, że wcale nie rozumiem kobiet. Napisała, że nie może spać, więc odszukała kilka moich tekstów w sieci. Niemal ją zachwyciły, ale wiedziałem, że blefuje. Chodziło jej zdecydowanie o coś innego. Prawdopodobnie potrzebowała dreszczyku emocji, którego brakowało w jej wyszukanym, ale nudnym życiu. Chyba wzorem swojej przyjaciółki – miała ochotę dosiąść jakiegoś młokosa.

    A teraz spotykamy się po raz czwarty, po kolacji na jej koszt lądujemy w tym pięknym mieszkaniu w centrum i wszystko zmierza do tego, że będziemy się pierdolić, chociaż żadne z nas nie mówi tego na głos.

    – Wiesz, że z Olkiem, moim mężem, całowałam się chyba kilka lat temu – oznajmia, kiedy w końcu odrywam od niej wargi. – Chodzi mi o to, że tak się całowałam jak teraz z tobą. Nie mówię o cmoknięciach i całusach przy Bożonarodzeniowych życzeniach. Mówię o namiętności. Pasji. Ogniu.

    Jej mąż pracował i żył w Niemczech od kilkunastu lat, więc widywali się głównie od święta i równie dobrze mogliby się rozejść, ale nie przeszkadzało im fasadowe małżeństwo. Rozwód kosztował czas, którego oni nie mieli zamiaru marnować i nastręczał komplikacji, których nie chcieli doświadczać. Tak przynajmniej mi to wytłumaczyła.

    Po dwóch lampkach wina przenosimy się na dużą sofę w salonie. Ściany to jedne, ogromne okna wychodzące na miasto, więc jakiś czas obserwuję w ciszy migoczące światła na czarnym, wilgotnym płótnie nocy.

    – Na mnie też to kiedyś robiło wrażenie – odzywa się, patrząc prosto na mnie. – Teraz się już przyzwyczaiłam do takiej ekspozycji.

    – Patrząc przez te okna możnaby zostać poetą – wyrywam głupio i wiem, że to przez drogie wino.

    – Musiałbyś zobaczyć widok za dnia.

    – Może zobaczę.

    – Może.

    Nie mam pojęcia jak dalej pociągnąć rozmowę, więc po prostu obejmuję ją i zaczynam całować. Całuję jej usta i szyję, całuję po głębokim dekolcie. Ona kładzie się na plecach, przyciskam ją do miękkiego materiału, przyciskam twardo do rozkładających się przede mną szeroko nóg i widzę, że są to jednak rajstopy. Wciąż jesteśmy więc w ubraniach, ale już niedługo się to zmieni, zmieni się chociaż tak naprawdę jestem bardziej pijany, bardziej zmęczony niż napalony.

    Nagle schodzę z niej i pytam czy nie chce napić się jeszcze trochę. Robię to specjalnie. Ona myśli, że buduję napięcie. Ja wiem, że próbuję odwlec nieuniknione. Tak dla zabawy.

    – Ja już podziękuję – mówi. – Ale ty się nie krępuj.

    Podchodzę do lodówki i wyciągam butelkę pierwszego lepszego wina. Tym razem czerwone. Kiedy się odwracam ona znajduje się za mną. Jestem zaskoczony, kiedy wtyka mi język w usta. Znów się całujemy. Jest mokro. Trochę dziwnie. Ma tyle lat, że mogłaby być moją matką, ale kurwa nie chcę o tym myśleć, nie o swojej matce, więc łapię Elę za dupę i czuję, że potrzebowałbym kilku dłoni, aby ogarnąć to wszystko co ma pod sukienką.

    W pewnym momencie to ona kładzie swoją dłoń na moim kroczu i trochę jej to zajmuje, chyba się boi albo wstydzi. Potem jednak niewinny czar pryska, bo pyta czy jeżeli mi teraz obciągnie będę wstanie się z nią później kochać. Właśnie takich słów używa. Obciągnąć i kochać. Jestem zdziwiony takim zestawem.

    – Tak – stwierdzam na głos, chociaż wcale nie jestem tego taki pewien.

    – A mógłbyś go umyć? – pyta, ale brzmi to niemal jak rozkaz albo wyrzut.

    – Umyć?

    – W łazience pod kranem. Bardzo cię przepraszam, ale mam bzika na punkcie higieny i czystości.

    Mówię jej, że nie ma sprawy, w końcu to niezbyt wygórowana cena, ale dopiero teraz dostrzegam, że całe mieszkanie jest utrzymane w stanie hermetycznym, a po pomieszczeniach zaiwania okrągły robot sprzątający.

    Za zamkniętymi drzwiami puszczam ciepłą wodę, myję się z mydłem, wyłączam wodę, wycieram ptaka w biały, milusi ręczniczek i wracam do kuchni.

    – Załatwione – oznajmiam.

    Dopada mnie więc i całuje dziko, a potem klęka jak w jakimś pornograficznym filmie, ale jedyne co dane mi jest zobaczyć to czubek jej powoli siwiejącej głowy. Nie posiada w temacie żadnej wprawy, ale usta ma rozgrzane niczym piec, więc dochodzę w tempie nastolatka i jest mi z tym trochę głupio. Zryw namiętności mija i pomagam jej wstać i mówię coś miłego, coś w stylu podziękowań. Ela idzie do łazienki, puszcza wodę w kranie i robi to tylko po to, abym nie słyszał jak wszystko wypluwa. Jest mi to w sumie obojętne.

    W międzyczasie znikąd pojawia się biały, gruby kot. Ma długi, szeroki ogon podobny do miotełki na kurz. Kot siada na płytkach i kieruje w moją stronę swój pyszczek. W jego spojrzeniu jest coś pretensjonalnego, prawdopodobnie uważa się za lepszego niż ja. Ma zielone, straszne oczy i wiem, że takie oczy musi mieć sam Szatan.

    – Nie mówiłaś, że masz kota! – wołam, a ona wystawia głowę przez drzwi.

    – To jest Filemon – mówi. – Filemon ma osiem lat. Jest hipoalergiczny. Dostałam go na urodziny od Olka.

    – Ładny.

    – Strasznie wredny raczej. Możesz nałożyć mu jedzenia do miski i nalać świeżej wody. A gdyby nie chciał jeść to znaczy, że chce abyś się z nim najpierw pobawił.

    – Pobawił?

    – Tak. W szafce z kocim żarciem znajdziesz zabawki. Najbardziej lubi szarą mysz na drucie.

    – A co z tobą?

    – Ja idę wziąć prysznic i nałożyć świeży makijaż. Trochę mi zejdzie, ale chyba dasz sobie radę, prawda?

    Potem zamyka drzwi i słyszę jak przekręca klucz w zamku. Biorę sobie napoczętą butelkę wina i siadam na sofie. Kot wciąż na mnie patrzy. Robię dwa łyki z gwinta, a potem nagle i nieodwołalnie zachciewa mi się lać, ale na szczęście Ela posiada oddzielną toaletę. Robię swoje, a potem nad małą umywalką myję jeszcze kutasa, wciąż klejącego się od śliny – jej wariactwo zaczyna chyba przechodzić również na mnie.

    Wracam do salonu i wyciągam z szafki suchą karmę. Sypię ją do miseczki z malowaną kocią mordą i wymieniam w drugiej takiej samej wodę na świeżą. Nawet się gnój nie ruszy.

    Ponownie siadam na sofie i łapię za jakiś mały pilot i chwilę się nim bawię, bo okazuje się, że zmienia kolor światła w salonie. Żółty, biały, pomarańczowy. Znowu żółty i biały. Czerwony. Niebieski. Żółty. Biały. Słucham szumu wody dochodzącego z łazienki i bawię jak debil. W końcu zostawiam tak jak było. Kot siedzi na tych płytkach niby z marmuru i patrzy z wyrzutem.

    Ma mnie w garści.

    – Dobra – mówię. – Wygrałeś.

    Podnoszę się z niechęcią, przechodzę nad nim i biorę z szafki tę jego ulubioną zabawkę. Szara mysz ląduje na podłodze. Koci ogon porusza się w zainteresowaniu. Potem mysz przemieszcza się za lodówkę, wystaje jej tylko sztuczny ogon. Kocie łapy dopadają zabawkę w mgnieniu oka. Następnie mysz ucieka i chowa się pod sofę. Pazury wbijają się w nią sekundę później. Mysz trafia na stolik kawowy. Kot skacze za nią.

    Jest jak jej cień. Albo śmierć.

    Bawimy się tak do momentu, aż Ela wyjdzie z łazienki.

    – Myślałam, że olejesz Filemona – stwierdza, patrząc na to co robimy. – Chyba jednak naprawdę jesteś miłym mężczyzną. Nie wiem co o tym myśleć.

    – To był test?

    – Nie.

    Jest już tylko w samym białym szlafroku. Mysie włosy upina za pomocą kilku spinek. Makijaż ma świeży, mocniejszy niż wcześniej i jej twarz wydaje się jakby zblurowana w photoshopie. Naturalnie duże usta przejechane bordową szminką są teraz ogromne. Powieki również zdobi ten sam kolor, rzęsy i brwi wyglądają na ciężkie od czarnego tuszu.

    – To jest ten moment, w którym idziemy do łóżka – oznajmia. – Ale…

    – Ale najpierw wezmę prysznic – dokańczam

    – Dobrze, że to rozumiesz.

    Nie schodzi mi tam za długo i kiedy w samych już gatkach wchodzę do sypialni wszystkie moje zmysły zostają zaatakowane jednocześnie. Widzę Elę leżącą na łóżku w negliżu, okrytą jedynie cienką warstwą pomarańczowego światła sączącego się ze świec. W powietrzu unosi się zapach róży czy innego takiego badziewia. Cicho przygrywa chyba Robbie Williams w jakiejś takiej jazzowo-swingowej wersji. Do gardła podchodzi mi kwaśny smak bełta. I czuję nagły, ostry ból w lewej stopie, bo nadeptuję na pieprzoną kocią zabawkę.

    Myślę sobie, że znów wpadłem po uszy, wpadłem w gęste bagno żądzy, na własne płytkie życzenie, dając się wodzić za nos prymitywnym instynktom i sam nie wiem na co i po co to wszystko. Łóżkowy splin.

    Następnie robię krok i drugi i już jestem przy niej, kładę się obok i omijam jej usta i zaczynam całować jej ciało, schodzę od razu niżej, skóra jest chłodna i twarda, w pewnym sensie przyjemnie jest czuć ten chłód na wargach. Mam w sobie mnóstwo rezerwy, którą ona musi odbierać za atrakcyjną szorstkość. Potem niemal prosi, żebym w nią wszedł, więc zakładam gumę i kiedy to robię, wydaje mi się jakbym dawał nura w gorący, parujący budyń. Jest mi w pewnym sensie przyjemnie i pocę się i dyszę i daję z siebie wszystko, wkładam w nią cały swój marny potencjał. Ona warczy, jęczy i zipie i mam wrażenie, że pieprzymy się jak zwierzęta i że to wcale nie jest w porządku, gdy zmieniamy figury płynnie jak mistrzowie baletu na lodzie. Teraz, leżąc pode mną i kwiląc w agonii, wcale nie ma w sobie nic z pani prezes, którą gra na co dzień.

    Bo w końcu daję jej coś czego chciała, niekoniecznie zaś to, co naprawdę potrzebuje.

    A przecież chyba oboje potrzebujemy odrobiny ciepła, odrobiny zrozumienia, odrobiny bliskości. Odrobiny miłości. Dostajemy jednak substytut w postaci godzinnego zbliżenia. Otworzyć, przeżuć i wyrzucić. Nie jest to złe, ale nie jest też dobre.

    I kiedy w końcu ona ma dosyć, jej makijaż rozpływa się jak kurwie, mokre włosy kleją do czoła, a z warga znika do końca szminka, możemy oficjalnie dać sobie spokój. Każda farsa się kiedyś przecież kończy. Na szczęście.

    – Nic z tego nie będzie Ela – wzdycham. – Przepraszam.

    Zostawia moje ciało w spokoju, składając wcześniej ostatni, żałosny pocałunek. Uśmiecha się blado, ale widzę złość albo zawód w jej oczach. Przywykła do tego, że ludzie robią co im każe. A ja przecież nie chciałem się spuścić. Patowo.

    – Za dużo alkoholu – tłumaczę.

    Kiwa głową w geście zrozumienia, a potem okrywa się szlafrokiem i ucieka do łazienki.

    Leżę chwilę i gapię się w sufit. Czuję się jakbym poniósł porażkę i mam ochotę się powiesić albo utopić albo wsadzić głowę w piekarnik jak Sylvia Plath albo po prostu odkręcić gaz i zasnąć i spać i nigdy się już nie obudzić.

    Zamiast tego jednak wycieram swoje spocone krocze w przyjemny chłód prześcieradła.

    To chyba najmilsza rzecz tego wieczora. Na pewno niezbyt higieniczna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    W końcu wrzucam nowe opowiadanie.

    Zachęcam do czytania innych moich tekstów i odwiedzania bloga.

  • Niewolnica Ewa i kolczyki w cipie

    Z aukcji wracałem wzbogacony o podpitą i podnieconą Luizę oraz nieco przechodzoną, ale uległą Ewę. Obie zostały po aukcji oznakowane, wymyte, założono im obroże z GPS, ubrano w krótkie satynowe szlafroczki i szpilki; sprawdziłem jeszcze ich stan (testy ciążowe na wszelki wypadek, stan uzębienia itd) i kazałem wsiadać do samochodu. Ewa usiadła z przodu, Luiza z tyłu. Nie były spętane.

    Luiza rozwaliła się z tyłu na fotelu, rozstawiając szeroko nogi i popijając piwo z flaszki. Uśmiechnąłem się do niej:

    – Pokaż cipę

    Posłusznie podniosła szlafroczek i zademonstrowała wygoloną cipkę z cudownymi, ciemnymi fałdkami. Miała piękne długie nogi, wysportowaną sylwetkę. Brązowooka blondynka z niezłymi piersiami, wąska w talii, jeszcze młoda, ledwo po trzydziestce, niezła lafirynda, niezły materiał do pieprzenia.

    Możecie nie pamiętać, ale ona jedyna na aukcji nie była niewolnicą. Pracowała, jako team leaderka w domu aukcyjnym i sama zajmowała się handlem żywym towarem sprzedając dziewczyny do burdeli aż do dnia gdy podwinęła jej się noga, narobiła długów i uciekła przed wierzycielami w niewolę. Słowem – sama się sprzedała. I teraz byłem jej pierwszym panem a ona była kompletnie niewytresowana i nieustawiona.

    Dla odmiany zająłem się siedzącą obok Ewą. Rozsunąłem jej szlafrok, odsłoniłem piersi. Były spore, miękkie, nieco wydłużone, ze sterczącymi małymi – jak na dojrzałą sukę – sutkami i małymi obwódkami wokół nich. Były na nich niewielkie rozstępy po karmieniu kiedyś, w przeszłości.

    Nie mogłem się oprzeć i najpierw mocno uderzyłem ją otwartą dłonią po cyckach a potem zacząłem je tarmosić, ciągnąć za sutek, bawić się.

    Westchnęła i oblizała usta językiem, po czym wypięła mocniej biust nadstawiając się i spojrzała na mnie czujnie szarymi oczami spod płowej grzywki. Mimo że była bez makijażu wyglądała naprawdę zdzirowato. Może chodziło o zmęczoną, nieco wymiętą twarz, lekko podkrążone oczy, ledwo widoczne pierwsze zmarszczki wokół oczu, wąskie, szerokie usta i równe białe zęby, może trochę za duże.

    Jej niedoskonałości podniecały mnie. Nie mogłem się doczekać, żeby się nią pobawić.

    – Dziękuję Panie, że mnie kupiłeś. Postaram się zaspokoić cię najlepiej jak umiem, cokolwiek będziesz chciał ze mną zrobić, dopóki ci się nie znudzę – rzekła z wyuczoną pokorą, po czym zdjęła buty i oparła nogi o deskę rozdzielczą.

    Pierwszy raz zdecydowałem się kupić kobietę zdecydowanie starszą od siebie. Miała koło czterdziestki a ja dwadzieścia siedem. Widać było po jej brzuchu, biodrach i piersiach, że rodziła. Cerę miała jasną, prawie białą; mało znamion, tu i ówdzie jakiś pieprzyk. Na nogach i pośladkach brak oznak cellulitu, może niewielkie rozstępy na wewnętrznej stronie ud, koło cipy.  Stopy wąskie, długie, nieco żylaste. Szczupłe kostki. W papierach napisane miała, że jest jeszcze płodna.

    Moja ręka wędrowała w dół, po jej brzuchu i sięgnęła cipy. Rozsunęła szerzej nogi. Wymacałem otwór i wsunąłem jej palec. Nie była ciasna. Wszedł od razu.

    – Panie, moja cipa jest szeroka, czy nie gniewasz się na mnie ? To zabrzmiało kokieteryjnie. Wsunąłem jej drugi i trzeci palec aż jęknęła i zrobiła się mokra. Ale wciąż było w niej miejsce. Była też bardzo głęboka. Gdybym miał lepszą pozycję, mógłbym pewnie wepchnąć w nią całą pięść.

    Wyjąłem z niej mokrą dłoń i dałem jej do wylizania. Lizała swoje soki chętnie, gorliwie. Język miała szeroki, mięsisty, szorstki. Popluła się przy tym, ślina jej spłynęła na brodę.  Pocałowałem ją, wsunąłem jej język do ust. Oblizała go natychmiast, objęła ustami, zaczęła sprawnie ssać jakby był kutasem.

    Smakowała dojrzałą kobiecością.

    Byłem jej szóstym właścicielem. Od piętnastego roku życia przechodziła z rąk do rąk. Jej okres użytkowania zbliżał się do końca, dlatego była tania. Mogła posłużyć jednak jeszcze z pięć lat, ale potem chyba już trudno byłoby ją sprzedać. Niewolnice zużywały się szybko. Cipy ich robiły się zbyt luźne od częstego jebania, cycki zwisały od tarmoszenia i rozciągania a brzuchy od rodzenia.

    Luiza pochyliła się do przodu i przyglądała z zaciekawieniem jak bawię się Ewą.

    – Daj też się pobawić – Luiza miała problem z używaniem właściwych form przy zwracaniu się do pana. Kiedyś ją skarcę, na razie to było zabawne. Może będzie z niej dobra kumpela do kieliszka i imprez.

    Pozwoliłem jej zająć się jej drugą piersią. Luiza sięgnęła zza fotela, objęła cycek i mocno ścisnęła sutek. Ewa syknęła, ale posłusznie poddawała się  zabawie. Przymknęła oczy, zadarła do góry głowę i przygryzła wargi.

    O Luizie napiszę kiedyś może osobno. To opowiadanie jest o Ewie.

    Zgodnie z obietnicą złożoną Ewie przed kupnem, postanowiłem nieco urozmaicić jej ciało, zanim w nią się spuszczę po raz pierwszy.

    Podjechałem pod salon tatuażu. Wysiadłem. Luizie kazałem zostać w samochodzie i czekać. Zapiąłem Ewie smycz do obroży, kazałem założyć buty, wyprowadziłem ją z auta. Szła posłusznie, wyprostowana, z odsłoniętymi piersiami.

    – Cześć, czym mogę dzisiaj służyć ? Brodaty typ z brzuszyskiem o wyglądzie harleyowca uśmiechnął się do mnie szeroko. Znaliśmy się od jakiegoś czasu; przyprowadzałem do niego suki do wytatuowania czy piercingu. Oprócz normalnej ceny pozwalałem mu czasem poruchać przyprowadzane kobiety, dlatego miałem pewność, że o każdej porze dnia czy nocy Krzysiek – bo tak miał typ na imię – będzie do mojej dyspozycji. No i pozwalał mi samodzielnie nakłuwać dziewczyny.

     – Mam dziwkę do wytatuowania – wskazałem na Ewę. Krzysiek podszedł do niej, rozwiązał jej szlafrok, który spadł na podłogę, odsłaniając jej ciało. Obszedł nagą Ewę, oglądając fachowym okiem.

    – Całą ? zapytał.  To może potrwać.

    – Nie, nie całą. Pokazałem na jej podbrzusze – myślałem żeby tu dać jakiś napis nad cipą, może “Szmata do jebania”. No i włóż jej kolczyki w wargi sromowe.

     – Panie, jeśli pozwolisz -odezwała się Ewa – czy taki napis nie powinien być  w bardziej widocznym miejscu ?

    – Dziwka ma rację – Krzysiek z uznaniem kiwnął głową. Może zrobimy jej ten napis szwabachą nad piersiami ? Albo na którejś piersi ?   

    – Tak ! proszę ! Obiecuję nigdy go nie zasłaniać – zaskamlała Ewa.

    –  Dobrze, skinąłem łaskawie głową. Ale mam jeszcze jedno wymaganie. Postaw tu nogę – rozkazałem Ewie, wskazując na stojący taboret.  Posłusznie wykonała polecenie.

    – Zrób jej wokół kostki taki wieniec cierniowy. Na razie będzie tyle. Potem możesz ją wyruchać.

    – Dzięki. Ale skoro tak, to może najpierw ją wyrucham, zanim będzie obolała ?

    – Proszę uprzejmie.

    Ewa służyła na tyle długo, że znała się na robocie i wiedziała gdzie jest jej miejsce. Pozostając jedynie w szpilkach rozstawiła szeroko wyprostowane jak struna nogi, oparła o biurko, wyginając plecy w łuk i wypinając niedużą pupę, przekrzywiła głowę w moją stronę i nie spuszczała ze mnie wzroku, gdy Krzysiek w nią wchodził. Krzysiek zresztą nie przejmował się nigdy grami wstępnymi. Po prostu zapakował jej kutasa. W momencie, gdy kutas Krzyśka wszedł w cipę, jej oczy na moment zamgliły się i stęknęła. Jako wielokrotnie używana była już w miarę luźna, rozciągnięta, wyrobiona. Łatwo można jej było wsadzić.

    Krzysiek wziął ją za biodra i pchnął mocniej. Przygryzła wargi i lekko się uśmiechnęła, wciąż patrząc na mnie.

    Krzysiek się rozkręcał, sapiąc przy tym jak miech a mina Ewy zdawała się mówić do mnie: podoba ci się jak mnie rucha ?

    Owszem podobało mi się to. Przyglądałem się z zaciekawieniem.

    Oparła się mocniej łokciami o blat, włosy spadły jej na oczy. Dostała rumieńców. Od posuwania latały jej wiszące luźno cycki. Nogi miała jednak proste i sztywne. Wzrok miała wbity we mnie. Służyła.

    – Nie mam gumki – wydyszał w pewnym momencie Krzysiek – masz spiralę ?

    – Nie, ale nie przejmuj się, jakby co to mnie się wyskrobie – beztrosko odparła Ewa nadstawiając mu dupy. Najwyraźniej nie miała problemu z mówieniem na ty innym facetom – ale to mój Pan decyduje.

    – Spoko, możesz się w nią spuścić – łaskawie przyzwoliłem.

    Krzysiek wreszcie doszedł i widocznie trysnął w Ewę spermą, bo ta zamruczała, zabulgotała a jej nogi wreszcie się ugięły. Wkrótce Krzysiek zapinał spodnie a po jej udach pociekły stróżki jego spermy.

    – Stara jest, ale dobrze się dupczy – Krzysiek stwierdził dość oczywisty fakt.  

    Ewa wyprostowała się, pocałowała go w policzek wilgotnymi ustami i wolno przedefilowała do łazienki z udami ociekającymi spermą. Szum wody oznaczał, że się podmywa. Wyszła po chwili z ręcznikiem, podcierając się jeszcze ręcznikiem

    – Zacznijcie mnie już kolczykować.

    Postanowiliśmy zacząć od przekłucia sromu. Położyliśmy ją na łóżku, kazali rozsunąć nogi. Krzysiek przywiązał ją za kostki nóg do stołu a ja wybrałem kolczyki. Solidne, masywne, ze stali chirurgicznej. Cipę miała dużą, ale żeby ją lepiej przygotować do zabiegu, wsadziłem jej między nogi język. Była mokra i kwaśna. Zamruczała, gdy mój język w nią wchodził. Zacząłem nim kręcić, aż poczułem, że robi się mokra. Wtedy objąłem ustami jej srom i zacząłem ssać. Jęczała wijąc się coraz bardziej. Nie pozwoliłem jej dojść. Zostawiłem ją pobudzoną. Kiedy była gotowa, założyłem rękawiczki, zdezynfekowałem miejsce, wziąłem sterylną igłę

    – Gotowa ?  

     – Tak Panie.

    Wbiłem igłę. Krzyknęła ostro, krótko. Szarpnęła się. Igła była ostra. Przebiła skórę jak masło, wyszła po drugiej stronie. Pojawiła się krew. W ranę wsadziłem kolczyk. Odkaziłem. Pochyliłem się nad Ewą, pocałowałem ją w usta. Łapczywie chwyciła zębami mój język, ssała go. Była podniecona. Lizałem ją dość długo. Koniuszkiem języka przejechałem po jej zębach. Były równe, ostre.

    – Daj – poprosiła i wysunęła język na całą długość.

    Nabrałem śliny i wyplułem ją na jej język. Zlizała wszystko, połykając.

    Następnie zabrałem się za dalszy ciąg przekłuwania. Jęczała, gdy igła ponownie przebiła jej skórę a ciało zadrgało. Powoli wsunąłem w zrobioną igłą ranę kolczyk. Przyjrzałem się swojej pracy kolczyki leżały równo, srom był nieco opuchnięty, ale to nie było problemem.

    Wkrótce miała zakolczykowaną cipę. Odwiązaliśmy Ewę, która wstała i stanęła w rozkroku przed lustrem podziwiając efekt końcowy.

     – Panie, będziesz mi przywieszał ciężarki ? Ciekawe, jak bardzo da się je naciągnąć – pokazała srom

    – Jasne. Zresztą nie tylko ciężarki. Łańcuszek, za który będę cię wyprowadził na spacer też można tam zapiąć.

    No bo kto powiedział, że stare suki wyprowadza się na tylko na smyczy przy obroży ? Mój znajomy np kolczykuje im nosy i do nich przypina smycz. A ja mógłbym smycz zapiąć na cipie Ewy. Myślę, że tego nikt nie przebije. Przynajmniej przez jakiś czas.

    Krzysiek tak się rozochocił widokiem, że dorzucił mi gratisie diamencik Swarowskiego w jej pępku i złotą bransoletkę na nodze Ewy. Z tym, że sam jej wbijał igłę w pępek. Tym razem nie chciała, żeby ją wiązać. Leżała spokojnie.

    Zapewniam was, że zgrabna czterdziestolatka z diamencikiem w pępku to był niezły widok. Ewie też się to chyba podobało, bo wyglądała na zadowoloną.

    Kiedy wszystkie zabiegi dobiegły końca,  Ewa, która wyglądała dość wyzywająco już wcześniej, przedstawiała teraz obraz rasowej suczy i ruchadła. Brakowało jej tylko zrobionych pazurów u rąk i nóg oraz ostrego makijażu. Naga, wydepilowana, w szpilach, z kolczykami w sromie, diamentem w pępku, bransolecie na nodze, obroży, z wytatuowanym cyckiem („Szmata do jebania”) i tatuażem (wieniec z cierni) wokół kostki drugiej nogi podeszła do mnie powoli, uklęknęła przede mną i powiedziała:

    – Mój Pan się bawi swoją Szmatą, ale jeszcze się w nią nie spuścił… nawet Krzysiek już mnie ruchał…bardzo proszę, zalej mnie … Czyż nie zasłużyłam ?

    Odchyliła głowę, odgarnęła włosy, otworzyła usta i popatrzyła mi w oczy.

    – Kupiłeś mnie Panie bardzo tanio, a ja ci pokażę, że było warto. Jeb mnie, ruchaj, jestem tylko od tego. Upajała się swoimi słowami.

    Powoli rozpiąłem spodnie. Wyjąłem kutasa i wsadziłem jej do ust. Objęła go natychmiast. Mój dwudziestosiedmioletni kutas po raz pierwszy był w pysku czterdziestoletniej suczy. Położyła moją rękę na swojej głowie, dając znać, że chce abym nadawał rytm ruchom jej głowy. Złapałem za włosy i docisnąłem ją. Wzięła kutasa głęboko, z jej ust pociekła na piersi ślina. Siorbiąc obciągała, lizała i ssała jak młoda dziewczyna. Usta miała szerokie, wyćwiczone. Nie miała żadnych hamulców. Wiele lat treningu dawało znać. To było najlepsze obciąganie, jakie miałem. Potrafiła wziąć do samego gardła, aby potem lizać sam koniuszek. Obciągała z wysuniętym językiem, zaciskając usta wokół członka. Tak jak nie miała żadnych oporów przed byciem ruchaną przez Krzyśka na oczach swojego Pana, tak teraz zupełnie nie przeszkadzało jej, że gapi się na nią Krzysiek. Bulgotała, charczała, śliniła się lepką ciągnącą się śliną skapującą na brodę, cycki.

    Wreszcie poczułem, że dochodzę. Wsunąłem jej głębiej, przytrzymałem głowę i zacząłem się spuszczać. Nie wyjmowałem, aż wylałem jej do ust wszystko, co miałem. Wyczuła moje intencje, nie połykała, trzymała. Gdy skończyłem – wypluła spermę na brodę, gdzie spłynęła mieszając się z jej śliną.

    Poklepałem ją po policzku.

    – Dobra z ciebie niewolnica.

    Uśmiechnęła się, oblizała.

    – Nie wycieraj się, zostań jak jesteś – rozkazałem. I pamiętaj, napisu nie zasłaniasz.

    Skinęła posłusznie głową, podniosła z ziemi szlafrok, zarzuciła go na ramiona, wytatuowaną pierś trzymała odsłoniętą. Zapłaciłem Krzyśkowi, wyszliśmy do samochodu, w którym siedziała śmiertelnie znudzona Luiza. Ewa nie miała problemu z tym, że przechodnie się na nią gapią a jednemu z nich pokazała ospermiony wciąż język.

    Pomyślałem, że dobrze będzie zrobić jej ostry makijaż, a także, że jak wynika z papierów kiedyś urodziła syna, który powinien mieć teraz około dwudziestu lat. Ciekawe, co by powiedział gdyby zobaczył swoją matkę.

    Może kiedyś zrobię im spotkanie.

    No i muszę pomyśleć, w co je ubrać. Na pewno przydadzą się siatkowe body otwarte w kroku i na tyłku; Luiza wyglądała dobrze w samych krótkich szortach….Biustonoszy obie raczej szybko nie zobaczą. Obu na pewno kupię białe kozaki za kolana.  No i gdzie je położyć… chyba materac pod schodami będzie odpowiedni…

    Pogrążony w rozmyślaniach jechałem do domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    Ciąg dalszy historii rozpoczętej w opowiadaniu “Kupuję niewolnicę na aukcji”. Kupiłem tam dwie niewolnice: Ewę która jest nieco zużyta i Luizę, która wygląda nia niezłą lafiryndę. W innch moich opowiadaniach możecie poczytać o Olenie, która służy do rozrodu, zapoznać się z opisem orgii czy co zrobić, gdy stary wyjechał za granicę do roboty i zostawił ci na głowie swoją kochankę.

  • Szantazysta cz.2

    Kolejny raz wpadłam do niego na moment. Te moje wizyty jeszcze nie trwały dłużej niż 25 minut. Nie rozmawiam z nim, bo niby, o czym? Zresztą nie mam przyjemności. Wchodzę, robię, co mam robić i wychodzę, nie witając się i nie żegnając. Zdawkowo odpowiadam na pytania jak minął dzień i jak się czuję. Mam gdzieś jego troskę. Nie pozwolę się podporządkować bardziej, niż do tej pory mu się udało. Podkreślam tym samym, że nie mam chęci tego robić.

     

     

    – możesz mi darować jeden dzień? Sytuacja nadzwyczajna – wysłałam wiadomość do Piotra

    – jasne. Nie ma sprawy – odpisał po chwili.

    I bardzo dobrze. Może i bym się wyrobiła, ale miałam, co robić tego dnia. Spotkania, narady, kontakty i załatwianie. Wielkimi krokami zbliża się okres wzmożonej aktywności w polityce. Widać to na każdym kroku.

    Następnego dnia musiałam poprosić go o to samo i również na to przystał. Skoro nic się nie wydarzyło – jak np. wyciek seks taśmy – to znaczyło, że uczciwie wywiązywał się z danego słowa. Cóż dzisiaj znaczy słowo honoru? Nikt się z niczego nie wywiązuje, dopóki jego podpis nie widnieje pod zobowiązaniami wypisanymi na kartce. Jeśli czegoś nie można potraktować jako dowód w sądzie, to można powiedzieć, że to nie istnieje.

     

    Następnego dnia poprosiłam o to samo. Długo nie otrzymywałam wiadomości zwrotnej, więc potraktowałam to jako ciche przyzwolenie.

    – “nie tym razem” – odpisał po kilku godzinach.

    Nie miałam co prawda żadnych planów na dzień po pracy, ale miałam nadzieję, że przytrzymam go w ten sposób do świętego nigdy.

    – ehh. To musisz do mnie przyjechać po 21:30 – napisałam info zwrotne. Skoro udawałam zajętą to nie mogłam tak po prostu fatygować się do niego jak zwykle i udawać, że wszystko jest spoko i wyrabiam się.

     

    Po pracy wskoczyłam w samochód i pojechałam do domu się odstawić. Postanowiłam zjeść kolację na mieście z koleżanką i kazać Piotrkowi na siebie czekać. Już o 21:20 pisał, że nie ma mnie w domu i czeka. Postanowiłam przytrzymać go do 21:50 w oczekiwaniu pod blokiem. W końcu przyjechałam i zabrałam go ze sobą.

    – strasznie zajęta jestem – powiedziałam na powitanie

    – ładnie wyglądasz – odpowiedział

    – dzięki – udaliśmy się do mojego mieszkania

    – rozgość się – powiedziałam. Rzuciłam kluczyki na komodę i zamknęłam drzwi na zamek. Wskazałam mu salon, a sama zrzuciłam szpilki i poszłam do łazienki. Gdy wyszłam, Piotrek siedział na kanapie i przerzucał kanały w tv.

    – jestem bardzo zmęczona – powiedziałam i usiadłam koło niego. W telewizji leciał stary jurassic park i oboje wkręciliśmy się w oglądanie. Jakiś sentyment z czasów młodości pozostał.

    – T-rex nigdy nie przerażał mnie tak bardzo, jak te małe raptory – powiedział Piotr

    – tak. On jest duży i dość szybki, ale kiepsko widzi. Poza tym zjada człowieka w całości. Raptory są bardzo szybkie, małe i zwinne. No i muszą człowieka rozszarpać na małe kawałki, zanim go zjedzą. I to rozszarpują na żywca w grupie – powiedziałam.

    – powinniśmy częściej się spotykać choćby po to, żeby cos razem obejrzeć, albo robić jakieś inne rzeczy – powiedział Piotr

    Zastanowiłam się. Czy może zamiast spotykać się z nim na chwilę, może powinnam się z nim zaprzyjaźnić i skłonić do wywalenia materiałów, które posiadał. Zajęłoby to dużo więcej czasu, ale nie wiedziałam jak mógłby zareagować, gdyby się zorientował, że go oszukałam. No i na ile mogę mu zaufać, że faktycznie wszystko usunie i nigdy nie będę musiała wracać do tematu.

    – chętnie. Nawet bardzo. Chętnie bym poszła do kina, albo przejrzała co mają na tych platformach jak netflix czy hbo max, ale mam bardzo mało czasu dla siebie – powiedziałam na usprawiedliwienie. – teraz też robię głupotę. Oglądam film, który już widziałam, a powinnam się wyspać przed kolejnym dniem.

    – to już końcówka – powiedział Piotrek kiwając głową na film. – jak chcesz to zaraz sobie pojadę.

    – a moje zdjęcia i filmy? – zapytałam

    – nigdzie nie trafią, ale nie każ na siebie czekać w nieskończoność. Wiem, kiedy jesteś zajęta i faktycznie nie możesz, a kiedy po prostu nie chcesz.

    Aż mnie zmroziło. Skąd wiedział co i kiedy robię? A może tak tylko powiedział. Wstał i zaczął się szykować do wyjścia.

    – wybory się zbliżają – powiedziałam – a z chęcią to wiesz co? Jak śmiesz? Zmuszasz mnie do tego szantażem! – powiedziałam z wyrzutem

    – nie udawaj takiej pokrzywdzonej. Gdybym Ci robił jakąś straszną krzywdę to miałbym wyrzuty sumienia – powiedział.

    Uderzyłam go z otwartej dłoni w twarz, aż plasnęło z echem po pustych ścianach przedpokoju.

    – przepraszam – powiedziałam od razu. – bardzo cię przepraszam.

    Wyszedł z mieszkania bez słowa.

    Szybko się pozbierałam. Założyłam buty i kurtkę, zamknęłam mieszkanie i pobiegłam przed blok. Nigdzie go już jednak nie było.

    Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer. Odebrał

    – przepraszam. Możesz do mnie wrócić?

    – właśnie przed momentem wyjechałem. Nie będę wracać. Nie mam nawet jak zawrócić – powiedział

    – co? O tej godzinie masz puste ulice. Po prostu zawróć.

    – chcesz poprawić?

    – chcę cię przeprosić – powiedziałam.

    Rozłączył się, ale po chwili zobaczyłam światła wjeżdżającego na parking auta. Wysiadł z samochodu i z niejaką satysfakcją zobaczyłam zaczerwienioną skórę na policzku w świetle latarni. Z jednej strony mu się należało, ale nie mogłam pozwolić, by pod wpływem emocji wpuścił moją twórczość w sieć.

    Objęłam go ramieniem i odprowadziłam do mieszkania. Zamknęłam zamek i zaprowadziłam na kanapę. Usiadł na niej, a ja rozpięłam mu pasek i guzik spodni. Zrzucił buty j zsunął spodnie. Penis był w pełnym wzwodzie. Wzięłam go do ust i naprawdę się przyłożyłam. Wydawało mi się, że minęły dwie, góra trzy i pół minuty, kiedy był gotowy do strzału.

    Objęłam jego główkę dłonią i poczułam jak ląduje w niej ciepła zawartość. Najbardziej martwiłam się tylko o kanapę i swoją sukienkę, ale na szczęście ani kropla nie opuściła mojej dłoni.

    – wow – powiedział jeszcze trochę zamroczony. – wszystko ok, ale gra wstępna za bardzo brutalna jak na moje gusta – dodał

    – przepraszam za to. Nie powinnam była. Może trochę za mało czasu minęło od tego wszystkiego. – miałam na myśli śmierć jego brata, ale chyba wiedział o co chodzi. – nie jestem ze stali. Po prostu przechodzę to na swój sposób – powiedziałam.

    Poszłam do kuchni zmyć nasienie z dłoni. Piotr w tym czasie poszedł do mojej łazienki. Zrzuciłam z siebie sukienkę i zostałam w samej bieliźnie. Ciuchy rzuciłam na łóżko. W tym momencie z łazienki wyszedł Piotrek i aż zagwizdał na mój widok.

    – nie przesadzaj – powiedziałam, chociaż tak na dobrą sprawę pod względem wyglądu i seksapilu w porównaniu z nim stałam na jednej z najwyższych półek. Tak wysokich, że goście tacy jak on, nigdy nie powinni tak wysoko sięgnąć.

    Cóż o nim powiedzieć? Twarz pospolita, włosy lekko załupieżone, skóra i tłuszcz na mięśniach klatki piersiowej i piwny brzuch. Nogi i ręce też już dawno zapomniały czym jest trening.  Tyle dobrego, że nie miał przerośniętych paznokci z toną brudu pod nimi, bo to mnie zawsze najbardziej obrzydzało. Jego charakter też nie pociągał. Depresję i brak pewności siebie widać jak na otwartej dłoni. Aż nie do wiary, że zdobył się na szantaż i zmuszanie do czynności seksualnych. A może tacy faceci są właśnie najgorsi? Przecież nikt by ich o to nie podejrzewał.

    – dlaczego jeszcze się nie bzykaliśmy? – zapytał Piotrek

    – oooo, nie, nie, nie, kochany. Aż tak się w Tobie  jeszcze nie zakochałam – powiedziałam rozmyślnie. Niech męczy go to słowo “jeszcze”.

    – no dobra. A teraz rozebrałaś się dlatego, że chcesz już iść spać, czy mnie kokietować? – zapytał

    – hmm. Jedno i drugie – powiedziałam – przeważnie wieczorami siedzę w samych majtkach i t-shircie. Tak też śpię i chciałam się już przebrać. Ale jeśli tak jak jest ci pasuje, to może tak zostać.

    – mam zostać na noc? – zapytał

    – nie to miałam na myśli. Chcę, żebyś nie był na mnie zły za dzisiejszy wieczór

    – aż tak Ci na tym zależy? – zapytał

    – zależy mi. Po co mamy się kłócić? I po co spotykać się w napiętej z nienawiści atmosferze? Może i nie jesteśmy do końca wobec siebie w porządku. I nie chcę też jakiejś gry pozorów. Po prostu liczę na otwartość i uczciwość. Tak naprawdę to w innych okolicznościach mogliśmy być bardzo dobrymi znajomymi, albo i przyjaciółmi. Jak chcemy się dogadać, to nawet nam to wychodzi. Nawet bardzo dobrze – powiedziałam. To brzmiało trochę jak tyrada wymyślona na poczekaniu, ale ziarno wpadło na płodny grunt.

    – wiem co masz na myśli – powiedział Piotr

    Przytuliłam go. Poczułam jak obejmuje moje na wpół nagie ciało i bada na jak dużo może sobie pozwolić. Stanęłam na palcach i zbliżyłam usta do jego ucha

    – połóż się – powiedziałam szeptem. On bardzo ochoczo na to przystał

    Uklękłam obok niego na łóżku  Wolałam najpierw wziąć prysznic, ale nie było kiedy. Dotknęłam dłonią swoje stopy i z ulgą stwierdziłam, że są suche i nie kleją się.

    Zaczęliśmy rozmawiać o głupotach, a ja w tym czasie błądziłam dłońmi po jego ciele. Pozbawiłam go koszuli i spodni. Z czasem moje dłonie zajęły się wyłącznie jego kutasem i jądrami.

    Stopniowo twardniał w moich dłoniach. Swoją prawą rękę trzymał luźno na moich udach.

    Tak nam słodko mijał czas na rozmowach o filmach, muzyce, podróżach i koncertach.

    Po jakimś czasie jego kutas był już u szczytu swoich możliwości, jeśli chodzi o twardość

    – opowiedz mi o tym bardziej szczegółowo – powiedziałam, kiedy opowiadał o koncercie niemieckiej kapeli metalowej.

    Zmieniłam pozycję układając się kolanami przy jego biodrach i wzięłam kutasa do ust.

    Piotr westchnął ciężko.

    – pojechaliśmy pociągiem do Katowic. Grali w Spodku. Zabrałem się z kumplem i dwiema koleżankami. Z czasem i mój brat do nas dojechał.

    To był zajebisty koncert. – opowiadał. Dłonią i ustami jeździłam po jego penisie w górę i w dół. Ustami po górnej części, a dłonią po dolnej.

    – było kupę ludzi. Bilety się bardzo szybko wyprzedały, chociaż kosztowały parę stów. Ale wiadomo za co tyle brali – gadał dalej, ale już objął moją głowę dłonią i regulował głębokość na jaką mam schodzić. Oczywiście każdy facet chce jak najgłębiej. Piotr mógł się pochwalić kutasem raczej przeciętnych rozmiarów, więc nie przychodziło mi to z jakąś większą trudnością.

    – w sumie te ich koncerty to przy okazji bardziej performance – skończył gadać. I nie podejmował nowego tematu

    Jęczał i wypuszczał w kontrolowany sposób powietrze. Jego brzuch przechodziły skurcze, a nogi się napinały. Miałam otwarte oczy i zobaczyłam, że podkurcza palce u stóp. Zmieniłam pozycję i ułożyłam się między jego nogami. Zabrał ręce z mojej głowy i oddawał się przyjemnościom, które mu sprawiałam. Otworzył oczy i spojrzał w dół. Nasze spojrzenia się spotkały. Patrzył mi w oczy przez chwilę i salwa za salwą zaczął dochodzić w moich ustach.

    – ooooo – wydał z siebie ledwie słyszalny, gardłowy dźwięk.

    Zebrałam tyle ile mogłam z jego członka. Nie chciałam śladów nasienia na swoim łóżku. Połykanie jakoś nigdy mnie nie brzydziło. Nie rozumiałam też dziewczyn, które nie pozwalały dochodzić swoim facetom w ustach. To przynajmniej minimalizuje ryzyko, że facet strzeli strugą spermy na pościel czy gdziekolwiek indziej. Tym razem zdecydowałam, że aż takiej satysfakcji nie będę mu sprawiać. Poszłam do łazienki i wyplułam wszystko do odpływu umywalki. Napełniłam szklankę wodą i przepłukałam usta. Zrzuciłam stanik i majtki i szybko obmyłam ciało wodą. Było już bardzo późno i nie pokusiłam się o używanie innych kosmetyków, niż żel pod prysznic.

    Spłukałam pianę wodą i odczekałam chwilę, aż spłynie ze mnie nadmiar wody. Zawsze tak robię nim użyję ręcznika. Wytarłam się i narzuciłam szlafrok. Bieliznę i tak trzymałam w sypialni, a nie chciałam mu się pokazywać całkiem nago. Wyszłam z łazienki, a Piotrek podniósł się z łóżka. Wziął spodnie w rękę i nagi od pasa w dół poszedł się ogarnąć. Miałam chwilę, żeby założyć luźną koszulkę i nowe majtki. Gdy wyszedł z łazienki, poszedł za mną do kuchni.

    – soku? – zapytałam, gdy sama raczyłam się zimnym sokiem pomarańczowym.

    – nie, dzięki – powiedział uśmiechając się.

    – co Cię tak bawi? – zapytałam

    – nic nie bawi. Po prostu masz świetne, seksowne nogi – skomplementował

    – no już się nie napalaj. Jest już późno. Możesz przyjechać jutro popołudniu – powiedziałam, chociaż przypomniało mi się, że jutro wypadał mój trening, a ostatni opuściłam.

    – to chyba tylko na film. Nie wiem czy dam radę. Trochę mnie wymęczyłaś dzisiaj – powiedział.

    Poczułam lekkie obrzydzenie.

     

    Następnego dnia wieczorem to ja pojechałam do niego.

    – wczoraj i dzisiaj było inaczej niż wcześniej – powiedział zakładając spodnie

    – co masz na myśli?

    – wiesz co to jest lewirat?

    – nie wiem – powiedziałam przepijając herbatą usta po spermie Piotrka.

    – w niektórych kulturach bezdzietne wdowy żenią się z bratem swojego zmarłego męża. Na przykład żydówki – wyjaśnił Piotr

    Uśmiechnęłam się. Z jednej strony obraźliwe, a z drugiej groteska.

    – chcesz mnie przejąć po swoim bracie? – zapytałam – może kiedyś… Tymczasem muszę lecieć. Jutro mam wolny cały dzień, to możemy się spotkać kiedy będziesz chciał.

     

    Następnego dnia przyjechał właściwie nad samym ranem. Jeszcze nie przygotowałam sobie śniadania i nie ogarnęłam się po nocy. Byłam lekko zaskoczona, bo umawiając się na rano, miałam ja myśli późniejsze rano. W każdym razie wpuściłam go do mieszkania. Roomba zajmowała się sprzątaniem, a ja w tym czasie zamknęłam się w łazience i robiłam swój wygląd.

    – zakochał się we mnie – pomyślałam. Dopiero teraz to do mnie dotarło.

    Gdy wyszłam z łazienki zapytał, czy możemy zjeść razem na mieście. Od razu się zgodziłam. Mogłabym chodzić do kawiarenek na śniadania codziennie.

    Akurat miałam nową, niebieską sukienkę z falbankami, którą zamierzałam założyć przy pierwszej okazji, a ta trafiła się dość szybko. Chciałam robić wrażenie. Założyłam cieliste rajstopy, nową sukienkę i dobrałam pasujące kolczyki. Wygrzebałam z szafy pasujące do sukienki szpilki na wysokim obcasie. Narzuciłam kurtkę i byłam gotowa do wyjścia. Torebka tylko nie pasowała do kreacji, więc zostawiłam ją w samochodzie Piotra.

    Śniadanie minęło nam w całkiem miłej atmosferze. Mój partner przy każdej okazji pożerał mnie wzrokiem. Nie lubię tego, ale przywykłam. Często muszę wyglądać i zdaję sobie sprawę jak mężczyźni na to reagują.

    – mam dla ciebie niespodziankę – powiedział Piotrek

    – jaką? – zapytałam

    -pojedźmy do mnie to Ci pokażę – powiedział

    – a nie możesz po prostu powiedzieć co to jest? – zapytałam

    – nie. Ale zaufaj mi. Będziesz zadowolona – odpowiedział

    Po kilku chwilach rozmowy na dokończenie herbaty, zebraliśmy się do wyjścia i pojechaliśmy do jego mieszkania. Nie wiem dlaczego, ale tuż po przekroczeniu progu jego mieszkania wręcz rzuciliśmy się na siebie. Obcałowywaliśmy się i ostatecznie wylądowałam na kolanach przed nim. Rozpięłam mu pasek i guzik spodni. Spodnie opadły i ściągnęłam mu bokserki uwalniając sterczące przyrodzenie. Zaczęłam pracować nad nim niczym w transie. Czasem po prostu miałam na to chęć. Tak też było i tym razem. Robiłam to z ogromną przyjemnością. Po jakimś czasie przenieśliśmy się do jego sypialni. Położył się na skraju łóżka i podniósł nogi do góry. Zajęłam się lizaniem jego moszny i jąder. Czułam, że doprowadzam go do przyjemności na skraju szaleństwa  Zaczął masować swojego członka, gdy wreszcie chwycił mnie za głowę i skierował do robienia loda. Język zaczynał mi już odmawiać posłuszeństwa, więc przyjęłam to z widoczną ulgą. Nie musiałam się specjalnie starać, kiedy jego ruchy ustały, a jęki zaczęły się wzmagać. Czułam jak szczytuje w moich ustach. Nie miałam z tego żadnej satysfakcji. Kiedyś potrafiłam to znosić z wyraźnym zadowoleniem, ale z tym partnerem nie potrafiłam.

    – jesteś teraz najseksowniejszą kobietą jaką miałem okazję gościć w tym mieszkaniu – powiedział. Rzuciłam mu chusteczkę, która przykleiła się na mokrego od śliny kutasa.

    – domyślam się – pomyślałam, ale powiedziałam tylko krótkie – dzięki.

    Można się było spodziewać, że nie miał nigdy większych i częstszych relacji z dziewczynami.

    – mam wrażenie, że coś się w ostatnim czasie zmieniło – zaczął Piotr

    – wcześniej czułem, że wszystko co robimy nie podoba Ci się – powiedział

    – bo tak było – odpowiedziałam krótko i wzruszyłam ramionami

    – no właśnie. A od kilku dni jest zupełnie inaczej. Jesteś zaangażowana i robisz to z odczuwalną przyjemnością – powiedział

    – nooo, może trochę nasze relacje się zmieniły od tamtego czasu – odpowiedziałam.

    – mam wyrzuty sumienia. Zachowałem się względem Ciebie jak ostatnia świnia. – powiedział Piotr – dlatego chcę przy Tobie usunąć wszystkie twoje filmy i zdjęcia jakie mam – dodał.

    – chcę, żebyś mi wybaczyła, że do tego się posunąłem i mam nadzieję, że niczego to nie zmieni między nami.

    Kompletnie zaniemówiłam. Nie wiedziałam nawet co powiedziałam. Patrzyłam w ekran monitora, kiedy tłumaczył mi jak usunąć pliki zapisane na dysku w ten sposób, żeby odzyskanie ich stało się niemożliwe. Komputer zapychał śmieciami miejsce na dysku, które następnie zostały usunięte. Skrypt wrzucający moje foty do obiegu i dane z chmury też zostały usunięte. Z tego co mi wiadomo, miejsce w chmurze też zostaje zapychane nowymi danymi i odzyskanie starych graniczy z niemożliwością.

    – dysk z laptopa mojego brata zniszczyłem. Był stary, a poza tym chciałem coś sprawdzić i musiałem go rozebrać. Przerzucałem pliki pendrivem i chcę Ci go podarować. Jeśli będziesz chciała odzyskać filmy i zdjęcia i zachować na pamiątkę, to są już tylko tutaj – objaśnił.

    Wzięłam pendrive bez słowa i wrzuciłam do torebki. Facet w tym momencie kompletnie się przy mnie rozbroił. Zastanawiałam się czy nie blefował, ale z tonu głosu i wyraźnej ulgi na twarzy odczytałam, że najprawdopodobniej nie oszukuje. Miałam mętlik w głowie. Zastanawiałam się, czy go teraz nie pobić i nie zwyzywać.

    – myślałem, że się ucieszysz – powiedział po chwili

    – cieszę się, tylko nie wiem co powiedzieć – odpowiedziałam.

    Buty miałam na nogach odkąd weszłam, więc po prostu podniosłam torebkę, narzuciłam kurtkę i wyszłam. Pożegnaliśmy się i wyszłam. Dopiero na dole zorientowałam się, że nie mam auta, a tutaj przywiózł mnie Piotr. Zadzwoniłam po taksówkę i wróciłam do domu.

    Unikam go od kilku dni. Wiadomo, trwają przygotowania do wyborów i jestem zajęta. Nie wiem tylko czy go wyśmiać, zwyzywać czy kogoś na niego napuścić. Możliwości jest wiele, ale co da mi prawdziwą satysfakcję? Może po prostu odpuścić i zerwać kontakt, a może dać mu szansę? Zmuszanie do uległości i seksu oralnego to kiepski początek związku  Z tego szantażu wyszłam zwycięsko tylko na tym, że nie dałam mu się przelecieć. Najgorsze jest to, że czegokolwiek nie zrobię,

    muszę to zrobić po cichu i bez zbędnego rozgłosu. Afera wokół tak delikatnej sprawy zadziała tylko na moją niekorzyść.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Ekstaza i bol

    EKSTAZA I BÓL

    W niezbyt gęstym lesie, koło jeziora, porośniętym rzadkimi krzakami, niewiele ukrywającymi przed wzrokiem postronnych ludzi, rozlegały się żałosne jęki, piski i krzyki przepełnione bólem ekstazy seksualnej. Na gałęzi dębu wisiało białe jak śnieg ciało. Ciało było pozbawione całkowicie włosów, gładkie. Nawet głowa była łysa a zalana łzami, wykrzywiona bólem twarz pozbawiona była brwi i rzęs. Rozmazany makijaż spływał po twarzy w dół. Ciało było raczej tłuste, nie młode. Wyglądało na czterdzieści lat.   Posiadało cechy trudne do określenia, zarówno żeńskie i męskie. Wielkie cyce, wielki brzuch, szerokie biodra, tłustawa wystająca w tył dupa o miękkich, zwisających pośladkach. Pośladki były rozwarte ciemną wystającą opuchlizną, w której widać było otwartą długą szparę o fioletowych brzegach. Z tej szpary zwisała czerwona kiszka, z której kapał śluz. Był to odbyt z wiszącą odbytnicą. Dlaczego on taki był? I dlaczego odbytnica wyszła na zewnątrz? Pod tą wielką dupą widać było grube uda. Można też było dostrzec podłużną szparę o sinych brzegach, pizda. Z przodu można było zobaczyć długi, wiszący jak u impotenta kutas. Jego długość imponowała w przeciwieństwie do grubości. Kutas koloru sinego, pokryty był grubymi żyłami. Jego głowa – żołądź była nienaturalnie wielka. Można by powiedzieć olbrzymia jak na taki narząd. Do tego była ona sina. Cewka moczowa szeroko otwarta. Kapał z niej jakiś śluz. Daleko w dole, w bardzo długim, pomarszczonym worku wisiały wielkie kule jąder. Te jądra były widocznie nabrzmiałe. Lewe jądro wisiało dużo dalej niż prawe. Ciało było typu tzw. „gruszka” tj. wąskie ramiona, rozszerzające się w dół do szerokich bioder i wielkiej dupy. Wisiało za cyce. Każdy cyc był okręcony ciasno sznurem. Podczepione były one do poziomej gałęzi dębu. Dłonie połączone kajdankami były z tyłu i podczepione do psiej obroży na szyi. Osoba ta wisząc wysoko i szarpiąc się ledwie dotykała czubkami palców stóp ziemi. Długie cycki były mocno naciągnięte. Podobne do gumowych worków, w których cała zawartość została przepchnięta do końca. Groziły pęknięciem. Na szczycie każdego cyca sterczał bardo gruby i długi sutek. Sutki przypominały krowie dójki. Z tych sutków leciał jakiś biały żółty płyn zalewając cycki. Kolor cycków był siny. Sutki przybrały czarny kolor.  Pośladki wielkiej dupy były czerwone pokryte sinymi, nabrzmiałymi pręgami. Takie pręgi pokrywały też tył ud od pośladków do kolan. Podobne ślady chłosty widoczne były na ogromnym brzuchu, pachwinach i wnętrzu ud z przodu. Na cyckach też widać były ślady chłostania. Jak wspomniałam, trudno było określić płeć wiszącej i jęczącej osoby.

    – Oprawco,oprawco błagam litości. Bardo boli, już nie mogę. Proszęęę! – Wydzierało się to ciało.

    – Milcz wywłoko pedalska. Pan, wie kiedy kończyć. – Mówił gruby facet bijąc rózgą w cycek wiszącego pedała.

    – Auuuuuuu, Auuuuuuu! – Wrzeszczała kurwa.

     Osoba wisząca i chłostana była obojnakiem. Tą osobą to byłam ja. Jestem damsko – męską kurwą. Zwykle pracuje przy drodze lub na ulicy obsługując klientów, ale nie odmawiam innym klientom o specyficznych preferencjach jak BDSM, S/M. Za taki sex trzeba płacić więcej niż za zwykłe ruchanie. Nie muszę wystawać przy drodze kilka dni codziennie by zarobić to samo, co za jedną sesje.  Tak było i tym razem. Wisiałam i krzyczałam. Patrzyłam zapłakana jak starszy nagi facet w czarnej masce kręcił się w pobliżu przygotowując sprzęt do seksu, który w wielkiej ilości leżał rozłożony na kocu. Ten Pan był fetyszystą chłostania i biczowania. Podniecał się bardzo w czasie tych czynności seksualnych. Musiał to robić, aby był w stanie przystąpić do dalszego etapu tj. do ruchania. Był moim, stałym, klientem od dłuższego czasu. A raczej to ja byłam jego rzeczą, ciałem do seksu. Nasze spotkania odbywają się raz lub dwa razy w miesiącu w zależności, jaki efekt pozostawia poprzedni seks na moim ciele.  Obecne spotkanie trwało już prawie cztery godziny, z czego około dwóch godzin wisiałam na cyckach. No, ale cofnijmy się nieco w czasie. Poznaliśmy się przypadkowo. Pamiętam jak dziś. Ja stałam i spacerowałam przy ruchliwej szosie. Ubrana jak zwykle czarny gorset podnoszący, ale niezasłaniający moje wielkie cyce z czarnymi krowymi sutami, zwisały one w dół, kołysząc się przy każdym ruchu. W dole miałam gołe narządy długi penis, dalej przejeżdżający mogli zobaczyć długi, do połowy ud, lub niżej, worek moszny z wielkimi jądrami. Na sobie miałam krótką kurtkę. Jak, zwykle, Spacerowałam wolno tam i z powrotem, przystając, rozchylając lub unosząc kurtkę, przodem lub tyłem do szosy, gdy nadjeżdżał jakiś samochód i obracając się tyłem do szosy. Czasem nawet zbliżając się bliżej szosy, aby dokładniej wyeksponować mój podniecający, ekscytujący seks. Wtedy można było zobaczyć moją wielką, szeroką dupę o tłustych pośladkach, na tłustawych udach w czarnych pończochach podtrzymywanych każda czterema gumami od gorsetu lub wiszące narządy pod brzuchem i długie cyce, Ciało białe jak śnieg bardzo rzucało się w oczy z daleka. Na stopach miałam wysokie czerwone szpilki. Widok był niezwykle seksowny i podniecający. Kurwa musi mieć odwagę, aby tak pokazywać się ludziom, inaczej mało, co zarobi. Ja mam. Z przejeżdżających aut słychać było krzyki i gwizdy.  Pracowałam już trzecią godzinę od dziewiątej. W tym czasie byłam jedenaście razy wyruchana w dupe i pizdę, obciągnęłam cztery kutasy i miałam jedno fistowanie odbytu. To była niezła miejscówka. W pewnej chwili podjechało zielone Volvo. Siedział w nim facet koło pięćdziesięciu lat. Uchylił okno. Kiwnął na mnie. Podeszłam do niego pokazując narządy.

    – Dzień dobry, czy życzy sobie Pan czegoś ode mnie? – Zapytałam grzecznie.

    Zawsze uważałam uważam, że kurwa nie musi być wulgarna i niegrzeczna. Z resztą macocha wychowała mnie na uległego, grzeczną prostytutkę. Zawsze mówiła, że wulgarnością i hardością daleko nie zajdę, ale uległością i grzecznością to tak.

    – A co proponujesz? Co masz w repertuarze? Kim ty właściwie jesteś? Facet czy dziewczyna, bo dziwnie wyglądasz? Shemale to ty chyba nie jesteś, co? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.

    – Ja proszę Pana wykonam wszystko, co Pan zechce. Każdy rodzaj seksu. Ruchanie w odbyt, w pochwę, głębokie gardło, jedno i dwuręczny fisting odbytniczy lub pochwowy. Obciągam z połykiem. Mogę wylizać dupę i jaja. Piss i scat też. Także bdsm i sado-masso. Nie jestem shemale. Jestem transpłowcem. Mówią też na mnie futanari, obojnak. Taka męsko – damska kurwa. Pedał jak niektórzy mówią na mnie. Jak widzi Pan mam cyce jak kobieta, penisa i jądra jak facet, ale taż mam pochwę jak kobieta, o tu. Mówiąc to wypięłam wielką dupę w jego stronę i pokazałam szparę pod jądrami. – Odpowiedziałam.

    – Ja lubię chłostanie. Dasz się wychłostać przed wyruchaniem? – Zapytał Pan.

    – Tak może Pan zrobić, co Pan zechce. – Odpowiedziałam.

    – Jak się nazywasz suko? Ile masz lat, bo wydajesz się już mocno przechodzona? Podobasz mi się. Jestem pewien, że twoje ciało świetnie się będzie nadawać do moich celów. Potrzebuje kogoś tłustawego o wielkiej dupie szczególnie. W zasadzie poszukuje pedałów, ale zaciekawiłeś mnie, więc wezmę ciebie, jak się spodobasz to zawrzemy układ na dłużej. Chcesz?  – Odparł, pytając.

    – Nazywam się Arletka, proszę Pana. Mam czterdzieści dwa lata. Moje ciało może być Pańskie, jeśli Pan zechce. – Powiedziałam cicho wystraszona.

    – Co boisz się kurwo? Możesz się wycofać jeszcze.– Zaśmiał się wysiadając z samochodu i wyjmując dużą torbę.

    Poszliśmy. Musiałam iść przodem rozciągając mocno pośladki i pokazując otwór odbytu. Na miejscu kazał mi się całkowicie rozebrać do golasa. Potem długo mnie oglądał i macał. Bardzo go zainteresował moją dziwną pochwą, którą mam tuż pod kutasem i workiem moszny w postaci małego, ale rozciągliwego otworu. Mocno ugniatał moją wielką dupę i luźne pośladki oraz grube uda i wystający brzuch oraz długie wiszące cycki. Był bardzo zadowolony. Po macaniu wyjął z torby ogromnego i długiego kutasa na paskach i przymocował go do bioder. Zauważyłam, że jego kutas zwisa, choć był podniecony. Musiałam się mocno pochylić i wypiąć dupę. Po chwili rozpętał się ogień na dupie i udach. Wrzeszczałam jak opętana licząc uderzenia i dziękując. Doliczyłam do 75 uderzeń. Ogień, ooogień był na mojej dupie i udach. Skończył, gdy już moje nogi odmówiły posłuszeństwo i zwaliłam się na ziemię z krzykiem, błagając o litość. Patrzyłam przerażona i zapłakana jak przypina do bioder potwora. Monstrualnego kutasa. Na polecenie powoli podniosłam się na kolana i wypięłam dupę. Krzyczałam i piszczałam ruchana w odbyt, w pseudo pochwę tym potwornym kutasem. Błagałam o litość mając wrażenie, że rozerwie mi wszystko. Po wyruchaniu nie mogłam ustać na nogach, więc zostałam okrutnie wychłostana na leżąco w dupę. Na koniec powiedział, że będzie się ze mną spotykał i kazał podać sobie moje dane kontaktowe i adres. W ten to sposób wpadłam w ręce tego faceta. Dobrze płacił. Z pewnych względów, których tu nie podam, nie jestem w stanie wyswobodzić się od niego. Zapłakana, na dygoczących nogach, trzymając się za pokrytą pręgami dupę powlokłam się w stronę małego jeziorka. Na golasa, nie bacząc na kilku chłopców tam leżących i weszłam do zimnej wody. Chłodna woda trochę zmniejszyła mój ból dupy i odbytu. I taki był początek mojej znajomości z tym klientem, kazał nazywać się Panem.  Zaczęło się niespodziewanie. Akurat skończyłam seks z klientem w domu. Zadzwonił telefon.

    – Słucham, tu Arletka, do usług. – Powiedziałam jak zawsze.

    – Tu twój Pan, kurwo pedalska. – Odezwał się stanowczy głos.

    Natychmiast się zeszczałam ze strachu.

    – Co robisz kurwo jedna? – Pytał.

    – Posikłam się. Właśnie skończyłam seks z klientem. Teraz będę robić lewatywę. Może będzie następny klient.- Opowiedziałam.

    – Cieszy mnie, że sikasz na mój głos. Następnego klienta nie będzie. Nie będzie żadnych klientów dopóki nie pozwolę, suko. Zrozumiałaś. – Powiedział stanowczo.

    Tak, zrozumiałam, ale, jako. Przecież muszę zarabiać. – Odparłam delikatnie.

    – Spokojnie nie stracisz. Jak mi się spodobasz zyskasz na tym. Będziesz miała wyrównane straty. Jutro o godzinie dziesiątej masz się zjawić na parkingu ALEI PEDAŁÓW. Wiesz, gdzie to? – Powiedział.

    – Tak Panie wiem, gdzie to. Będę. – Odparłam.

    ALEJA PEDAŁÓW lub ZAKĄTEK LACHOCIĄGÓW tak nazywa się to miejsce wśród ludzi, którzy wiedzą, o co chodzi. Nie powiem, gdzie to jest dokładnie. Dodam tylko, że jest niedaleko pewnej drogi prowadzącej nad małe jeziorko. Jest tam mały, leśny parking. Przychodzą tam geje (pedały), które chcą być wyruchane lub obciągnąć kutasa i amatorzy ruchania pedalskich dup czy lubiących mieć obciągane kutasy. To tak ogólnie, bo odbywają się tam i inne rzeczy, od których rozchodzą się nie tylko jęki ruchania, ale i skowyty. Ja czasami też tam chodzę, ale zasadniczo mam swoje miejsce, gzie pracuje razem z koleżankami trans, shemale lub zwykłymi kurwami.

    – Dobrze. Masz być naga, całkowicie. Na wierzch nałożysz krótki płaszczyk lub kurtkę, jaką noszą kurwy jak ty. Bez makijażu, tylko usta pomalowane na bardzo mocny, jaskrawy, czerwony kolor. U uszach kolczyki w kształcie wielkich kół. Głowa łysa. W dupę włożysz korek z ogonem. Czy kurwa pedalska zrozumiała, czym mówiłem?  – Wydał dyspozycje.

    – Tak mistrzu kurwa zrozumiała tak się ubierze. – Odpowiedziałam wystraszona.

    – Dobrze. Daleko od tego miejsca? – Pytał.

    – Raczej nie, ale wezmę samochód. – Odpowiedziałam.

    Żaden samochód pedale. Możesz przyjechać autobusem lub przyjść na piechotę. – Krzyknął.

    – Oprawco a, co z ludźmi na ulicy czy w autobusie. Będą się gapić na mnie. Przecież będę wyglądała niesamowicie tak ubrana i wymalowana pokazując dupę i narządy spod kurtki. Ja się boję. Co za wstyd będzie. – Zapłakałam.

    – Oto właśnie chodzi, żeby ciebie widzieli i to, co będzie ci wystawać. Masz być poniżana publicznie. Jesteś szmatą i kurwą i należy ci się poniżenie. To dopiero początek. – Mówił.

    Potem jeszcze kazał mi po przyjściu na miejsce udać w konkretne miejsce, rozebrać się i naga czekać. Ktoś miał podejść do mnie i dać mi, co potrzeba oraz poinstruować. Tego dnia do wieczora przyjęłam jeszcze dwóch klientów, ale ruchanie mnie w odbyt jakoś nie cieszył, choć ukrywałam to.  Na drugi dzień rano wstałam wcześniej, zrobiłam kilka lewatyw, wykąpałam się dokładnie, wymalowałam usta na jaskrawy czerwony kolor, w uszach zawiesiłam wielkie koliste kolczyki. W odbyt włożyłam wielki korek z przyczepionym do niego futrzanym ogonem. Jeszcze kontrola ogólna wygląda w lustrze, która wypadła idealnie. Zobaczyłam pulchną, bielutka, podniecającą prostytutkę. Była wystraszona a zarazem bardzo podniecona. Najwyższy czas było wyjść było wyjść. Zaraz miałam autobus, więc szybko wypadłam z domu i biegiem poleciałam na przystanek zapominając o zapięciu kurtki. Zresztą i tak niewiele, by pomogło, bo jest ciasna i za krótka. Dałam niezły pokaz latającymi cyckami, narządami i dupą z ogonem. W autobusie, starałam się jak mogłam zasłonić nagie ciało. Musiałam stać, bo ogon nie pozwalał mi siedzieć. Musiałam trzymać się jedną ręka, więc zakrywanie się drugą ręką było bardzo marne. Co chwila jeden lub oba cycki wyskakiwały przy skrętach autobusu lub wszystko wydobywało się na wierzch, gdy musiałam używać obu rąk, by nie upaść. Gdy miałam jeden przystanek do końca zrezygnowałam z marnych prób zasłaniania się. Teraz już całe ciało było na wierzchu. Co ja się nasłuchałam obelg, komentarzy obleśnych. Jak ja się czułam zeszmacona psychicznie. Błagałam, aby to był końcowy. Okropnie bałam się, żeby nie wezwali policje. Wreszcie dojechałam, Szybko wypadłam z autobusu a za mną kilka osób. Szłam szybko a za mną dwóch facetów. Trochę zdyszana przyszłam na mały parking przy drodze prowadzącej do leśnego jeziorka. Już nic nie zakrywałam.

    – Te mała fajne masz cyce i dupę dasz poruchać. – Zawołał jeden z facetów idących za mną.

    Nic nie odpowiedziałam. Zdejmując kurtkę, nago szłam ścieżką nie oglądając się na boki. Stałam naga na brzegu parkingu całkowicie widoczna. Po dłuższej chwili podszedł do mnie mały chłopak w obcisłych spodenkach. Znałam go, to był mały pedał, który zarabiał dając młodziutką dupę do ruchania i obciągając kutasy.

    – Cześć Arleto. Jakiś facet kazał mi to dać tobie i powiedział, ze masz założyć maskę i obrożę, przełożyć się przez tą gałąź, wypiąć dupę i czekać. Ja mam skuć ci ręce i zamocować do gałęzi. Jak się nie zgodzisz to umowa nie ważna. – Podał mi dużą torbę.

    W torbie była podwójna czarna, gumowa z pompką w kształcie ślepej kuli. Znałam ją. Obroża skórzana z łańcuchem kajdany, sznur i inne drobne rzeczy. Na plastykowej tablicy było napisane: „Te tłuste dupsko ruchajcie darmo”.  Pedałek pomógł mi naciągnąć maskę i napompować ją mocna, zapiąć na szyi oraz założyć obrożę. Byłam ślepa, było ciemno, maska oblepiła mi dokładnie twarz. Oddychałam, sapiąc, przez dwie rurki wsadzone w nos. Teraz na głowie miałam wielką, czarną kulę, bez oczu i uszu. Macając po omacku położyłam się wypinając zalotnie dupę. Czułam jak jestem przywiązywana do grubego, poziomego konaru. Byłam gotowa do ruchania. Nie czekałam długo.

    – Uuuuuu. – Zabuczałam czując macanie dupy i pizdy.

    Po chwili korek z ogonem został wyjęty z odbytu. Cała się spięłam.

    – Ooo, Coooo, ooo Muu, muu nnn! – Krzyczałam głucho w rytm ruchania odbytu.

    I tak wrzeszczałam głucho wiele razy jak ktoś ruchał mnie. Naliczyłam kilkanaście razy kolcowania w odbyt i pizdę. Czułam, że jestem pełna. Co chwila strumień sperny tryskał z mojej wiszącej kiszki i ziejącej pizdy.

    – No dosyć tej darmochy! – Usłyszałam głos.

    Domyśliłam się, że to przyjechał mój Pan.

    – O rany, co za fantastyczne dupsko. Jak podnieca. Jakie półdupki, jakie uda. Wszystko pulchniutkie, tłustawe jak uwielbiam, mięciutkie. Cudowne. Jeszcze takiego ciała nie miałem głaskając. – Mówił Pan głaskając moje półdupki i uda.

    – A co tam wisi między nóżkami. Jaki długi worek, aż do ziemi, a jaja ogromne kutas też śliczny nie za gruby, ale za to długi z olbrzymią główką. Napletek długi jaki uwielbiam ssać. O nawet jest stulejka. – Podniecał się bardzo obciągając mi napletek.

    – Ale masz elegancko przeruchane dupsko kurwo. – Powiedział.

    – Uuuu wwwwaaaa iiiiiii bbbollllI. – Zawyłam czując ogień chłosty na dupie.

    Pan chłostał mnie bezlitośnie dopóki nie padłam na ziemię. No wstawaj pedalska kurwo, pokaż, co masz z przodu, dosyć tych pieszczot. Podniosłam się na trzęsących nogach i ostrożnie odwróciłam w stronę głosu.

    – Witam Pani jestem cała do dyspozycji. – Odpowiedziałam na tyle głośno na ile pozwalała mi maska.

    – Dobra, dobra, szmato. Pokaż przód. – Powiedział.

    – No, no jak krowa. Cyce wiszące po bokach, długie, jak worki, sutki czarne, grube typowo krowie. O nawet mokre. Masz mleko. – Spytał.

    – Tak Panie mam płyn podobny do mleka. – Powiedziałam, wrzeszcząc z bólu gniecionych cycków.

    No dobra jedziemy. Pakuj się do samochodu. Wyciągając ręce starałam się znaleźć drogę do samochodu na ślepo. On smagając mnie biczem mówił gdzie mam iść. Pomógł mi wgramolić się na tył. Samochód ruszył. Słyszałam jak on mówił do siebie podniecony.

    – Nie wytrzymam, nie wytrzymam. Takiego ciała jeszcze nie miałem. Nie dojadę, muszę już. O tu będzie dobrze. – Usłyszałam i poczułam, że samochód zatrzymał się.

    Prowadzona na łańcuchu przypiętym do obroży, potykając się i podskakując na bosych stopach, starałam się jak mogłam.

    – Tutaj będzie dobrze. Podnieś cyce do poziomu. – Rozkazał.

    Wykonałam polecenie. Stałam trzymając w dłoniach cyce. Słyszałam z boku jakiś ruch i głosy ludzi. Po chwili poczułam jak moje cyce masowane a następnie boleśnie uderzane czymś płaskim i ostrym. Zaczęłam piszczeć, bolało coraz bardziej. Następnie moje krowie dójki były zgniatane i wyciągane. Potem poczułam jak Pan bierze je w usta i ciągnie mrucząc. Na koniec zaczął je ciągnąć rytmicznie jedną ręką a drugą boleśnie obciągać mój napletek. Zaczęłam sapać i jęczeć czując zbliżający się orgazm. W końcu eksplodowałam zwierając uda i wypinając brzuch. Krzyczałam głucho o tryskałam strumieniami pseudo spermy, zalewając otoczenie. On nie przestawał masturbacji. W końcu orgazm zamienił się w piekło. Mój kutas ani drgnął. Tylko opuchł boleśnie. Obolała czułam jak jakieś tłuste ciało przytula się do mojego i ociera jęcząc. Następnie odwraca mnie tyłem i pochyla a potem wykonuje ruchy podobne do ruchania w odbyt uderzając swoimi naradami w moją szeroką dupę, ale wejścia narządu nie czułam. Jedynie coś wchodziła między pośladki i dziobało w odbyt. Psedo ruchający stękał jęczał. W końcu poczułam jak pomiędzy pośladkami moimi zrobiło się ślisko i ciepło. Pociekło po jajach, piździe i udach. Domyśliłam się, że to był wytrysk. Po tym seksie pojechaliśmy dalej. Nic nie widziałam nadal, dokąd. Jechaliśmy długo. W końcu dojechaliśmy. Słyszałam jak ktoś głośno zamykał chyba metalową bramę.

    – No stara kurwo jesteś na miejscu. Idziemy. – Mówił Pan wyciągając mnie z samochodu.

    Poganiana uderzeniami prądu w dupe z paralizatora, podskakując i jęcząc szłam ślepa w kierunku, jaki kazał. Pod stopami czułam beton, czy bruk. Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia, Musiało być duże, bo głosy odbijały się od ścian. Zostałam ustawiona w jakimś miejscu. Czułam jak na przegubach rąk i kostkach nóg zakładane są jakieś opaski. Potem prawa ręka została podwieszona do góry, Stałam na lewej nodze. Prawa noga ugięta w kolanie została podwiązana w tyle z lewą ręka ugiętą w łokciu. Nagle poczuł w prawym ramieniu i moje ciało naciągając się podjechało do góry. Wisiałam krzycząc głucho ledwie dotykając ziemi palcami nóg. Tak zostałam pozostawiona. Co za okrutna tortura! Nie wiem ile tak wisiałam, ale pewnie długo, bo już nie czułam bólu w ramieniu, gdy ktoś przyszedł. Ostre światło lamp poraziło mój wzrok po zdjęciu maski. Po dłuższej chwili odzyskałam widzenie.

    To, co ujrzałam naprawdę mnie przeraziło a widziałam nie jedną sale tortur bdsm. Wielkie pomieszczenie. Wszystko z szarego betonu. Na ścianach wisiały nieprzebrane ilości sprzętu, przyrządów, narządzi seksualnych wielkich rozmiarów. Pełno przyborów do bicia różnego typu. Klika mebli o konstrukcji przystosowanej układania ciała do zabiegów i tortur. Wokół tego wszystkiego zobaczyłam grubego, brzuchatego i cycatego faceta w czarnej masce zasłaniającej głowę. Pod wielkim, obwisłym brzuchem ujrzałam malutkie narządy, penis i jajka jak u dziecka. Ten ptaszek sterczał sztywno pokryty długim, wiszącym napletkiem. Jęknęłam przerażona. Wtedy ten facet obejrzał się i przestał robić przygotowania do sesji, podszedł do mnie. Trzymając i za brodę, boleśni ścisnął ją podniósł do góry. Patrzyłam w jego na czarno pomalowane oczy.

    – Boję się, boje się.- Zapiszczałam płaczliwie.

    – Boisz się szmato. Bardzo dobrze, strach powiększa doznania. Jeszcze nie wiesz, co będzie. Zapewniam ciebie Kurowo, że bać się będziesz okrutnie. –  Wypowiedziały jego usta o wargach pomalowanych na jaskrawy czerwony kolor.

    – OAaa, uuuu. Litości Panie! – Zawyłam aż echo odbiło się od twardych ścian.

    Teraz dopiero zauważyłam otwarte duże okna i jakiś gwar dobiegający z zewnątrz.

    – No dobrze, ty szmato, koniec pieszczot, teraz pośpiewasz trochę. – Powiedział grubas.

    – Yyyyyhhhhhhh iiiii! –  Zawyłam, gdy popchnął moje wiszące na jednej ręce ciało.

    Zaczęłam się dyndać i obracać. Krzycząc z bólu patrzyłam jak podciąga pod sufit wielki gumowy balon pełen ciemnej cieczy. Do balona był podłączona długa rura z grubą końcówką.

    – Muszą wyczyścić ci dupę stara dziwko. Powiedziała podchodząc do mnie od dupy strony.

    – OOOjejjjuuuu, nieeeee, prooszęee,nieeee uuu! – Wrzasnęłam czując jak ta rura wpełza w moje  kiszki i rośnie.

    Nagle poczułam uderzenie płynu ze zbiornika w moje kiszki. Mój Bruch zaczął potwornie rosnąc, szybko.

    – Proszę, proszę wooolniej, wolniejj to booli baaardzo proszę! – Błagałam czując tępy ból rozdymanych kiszek i dupy.

    Bardzo szybko przestałam krzyczeć tylko spałam wisząc bezwładnie z coraz potworniejszym brzuchem.

    – Dobra lewatywa niech leci a ja zajmę się krowimi cycami, kutasem i jajami. – Powiedział.

    – Ummm ochhh, Ummmm. – Stękałam, gdy on oklepywał, ugniatał i wyciągał każdy cyc osobno.

    Ściskał i doił aż tryskało mleko. Bardzo podniecony, sapiąc zaczął ssać moje krowie suty. Podniecałam się coraz bardziej. Już zapomniałam o bólu kiszek, robiło się dobrze. Czułam jak mój kutas robi się sztywny. Czułam coraz większe naprężenie jaj.

    – Och, och, ooooochhh! – Jęknęłam i wytrysnęłam niby spermą zalewając brzuch i uda Mistrza ssącego moje cyce.

    – Osz ty podła kurwo, zobacz, co zrobiłaś, pobrudziłaś mnie. Czy pozwoliłam ci tryskać, pozwoliłem! Gdaj szmato zasrana! – Krzyczał na mnie bijąc w twarz na odlew.

    – Przepraszamm, przepraszammm, bardzooo przepraszam. Nie wytrzymałaaam! – Krzyczałam płaczliwie i żarliwie błagając o wybaczenie.

    – Ja nauczę ciebie pokory kurwo niewdzięczna. To ja tracę swój cenny czas zajmując się twym wstrętnym, tłustym ciałem a ty tak mi dziękujesz! W dupie mam te twoje sucze skomlenia i przepraszania. – Krzyczał.

    Krzyczał i groził, ale klęknął i wziął w usta mojego kutasa i zaczął boleśnie wysysać resztki spermy. Jednocześnie zgniatał moje wielkie jaja, wykręcał worek i ciągnął go w dół aż za kolana. Normalnie moje wielkie jaja wiszą tuż nad kolanami. A teraz miałam je poniżej kolan, jakby wyrwane. W końcu te pieszczoty się skończyły. Rura z dupy została odłączona a dupa zakorkowana szczelnie. Po odwiązaniu mnie nie mogąc ustać o własnych siłach zwaliłam się na beton. Leżałam na boku i płakałam. Niesamowity brzuch leżał z przodu rozdęty. Pępek sterczał na wierzchu. Od pępka w dół pojawił się ciemny pas jak u kobiety w ciąży. Leżałam i piszczałam płacząc. Mój Oprawca nawet nie zainteresował mną, coś, tam gdzieś przygotowywał dla mnie. Powoli dochodziłam do siebie. Ból brzucha i ręki zelżały. Zaczęło mi się odbijać i w końcu wyrzygałam się na beton, mieszaniną z żołądka i lewatywą, która przedostała się przez kiszki do żołądka.

    – Co ty kurwo pedalska zrobiłaś. Zarzygałaś taką piękną podłogę. Teraz wstawaj i wyliż ją do czysta. Ruszaj się wywłoko!  – Krzyczał na mnie.

    Zerwałam się na kolana rażona laską paralizatora w wypięte dupsko.  Pochyliłam się i zaczęłam lizać z betonu swoje rzygi, zapominając, że mam wypięto dupę, odsłonięty odbyt, pizdę i jaja. Nagle wrzasnęłam czując skurcz dupy i uderzenie prądu. Padłam cyckami w rzygowiny. Poganiana krzykiem i rażona w dupę paralizatornem podniosłam się i kontynuowałam czyszczenie podłogi językiem. Gdy Mistrz stwierdził, że już jest czysto pociągnął mnie w stronę przerażającego mebla  przypominającego sedes do tortur. Siedzenie przypominało deskę klozetową. Usiadłam w szerokim rozwarciu ud. Uda zostały przymocowane pasami. Czułam jak mój dupa roztwiera się szeroko. Szyja została zamocowana do wysokiego oparcia a ramiona rozciągnięte na boki zamocowane do ramy w górze. Siedziałam unieruchomiona, rozkraczona, dupa rozwarta. W dole wisiały zakorkowany odbyt, pizda i wiszące jaja z kutasem. Ogromny brzuch zwisał do dołu, po bokach zwisały aż poniżej siedzenia, cyce jak puste worki zakończone ciemnymi, krowimi dójkami, z których jeszcze kapało mleko. Każdy cycek został zaciśnięty skórzanym paskiem, co spowodowało ich naprężenie i uniesienie. Następnie, każdy osobno podwieszony do ramy nad siedzeniem i rozciągnięty na bok. W ten sposób zostały podniesione do poziomu i rozchylone całkiem na boki.  Na głowie miałam pełną maskę z imitacją ust szeroko otwartych o pomalowanych na czerwona wargami. Na koniec Oprawca coś zamontował pod siedzeniem i cały przód ciała wysmarował mi jakimś tłustym olejem. Po chwili cały mebel podjechał do góry i stopy straciły oparcie. Siedziałam i czekałam, on wyszedł. Czułam jak powoli moje cyce pęcznieją i sztywnieją. Szybko nabrały sinawego kolory a krowie suty zrobiły się czarne. Pojawiło się mocne parcie na odbyt, który napęczniał i wyszedł trochę z dupy. Gdyby nie był zatkany toby cała kiszka odbytnicy wyszła na wierzch. Taką mam naturę, bo odbyt mam luźny wskutek wieloletniego seksu. Po dłuższej chwili wrócił.

    – No chyba jesteś gotowa. Cyce i suty dobrze sztywne, odbyt wyszedł, jaja, gotowe, pizda otwarta. W porządku, zaczynamy. – Mówiąc to macał dokładnie te wszystkie miejsca a ja stękałam, bo wszystko maiłam sztywne i ciemne. Zwłaszcza cycki i suty.

    Nagle dole coś zaszumiało i poczułam jak moje jaja zostały czymś chwycone, a w pizdę coś wlazło, było okropnie wielkie aż wrzasnęłam. To coś bardzo drgało i  brzęczało aż cała dupa, brzuch i uda drgały. Bolało. Bardzo bolało. Jednocześnie to coś poruszało się góra, dół ruchając mnie. Czasami zatrzymywało się i rosło jakby było pompowane. Pizda rozciągała się okropnie. To też było bardzo niekomfortowo. Cały czas czułam jak moja łechtaczka, przypominająca średniej wielkości kutaska, jest twarda i spuchnięta, silnie drga i pulsuje.. Na początku miałam kilka normalnych orgazmów z wyrzutem wielkiej ilości pseudospermy, a orgazmy przerodziły się w ciągły ból łechtaczki. Kutas nie podnosił się. Opuchły wisiał daleko w dole. Z długiego napletka ciągnął się śluz. To coś, co trzymało moje jaja najpierw jakby głaskało je, potem zaczynało szarpać je, skręcać i ciągnąć do dołu.

    – Już nie mogę. O jeju nie wytrzymam, ratunku, ratunku. – Wyłam.

    – Wyj, wyj, śpiewaj słonko. Zaraz zrobię ci lepiej. – Powiedział Mój Pan.

    Widziałam zza łez jak Pan jest podniecony. Jego malutki kutasek sterczał sztywno. Sapał i stękał, gdy macał mnie. Nagle mocno przycisnął mój nadęty brzuch. Poczułam jak zawartość lewatywy podchodzi do góry, napełnia żołądek i nagle cała zawartość bluznęła przez moje otwarte usta i nos gęstym strumieniem. Zapach rzygowin rozszedł się dookoła.

    – Yyyyyy….yyyyy…. chyyyy. – Jęczałam żałośnie.

    – Lepiej ci kurwo? – Spytał Pan.

    – Nyyyyeeeee!! – Bełkotałam, choc zrobiło się lżej, bo ciśnienie w kiszkach zmalało.

    – Nie! Poczekaj zaraz poczujesz się lepiej. – Powiedział.

    Poszedł gdzieś i po chwili wrócił trzymając w ręku czarny pręt z błyszczącą kulką na końcu. Czułam jak zapina jakieś klamerki na moich jajach, potem posmarował mój sterczący pępek jakimś żelem. Dalej już mało, co widziałam. Jedynie, co dokładnie zobaczyłam to, to jak czarny pręt z metalową kulą powoli zbliża się do mojego brzucha. Na sam ten widok zaczęłam wrzeszczeć, choć nic się jeszcze nie zadziało. Najpierw poczułam zimny dotyk kulki do sterczącego pępka a potem eksplodowałam wrzaskiem. Brzuch wypiął się gwałtownie i boleśnie. Coś jak igła poleciała  wewnątrz w dół i zacisnęła się na jajach. Narządy podeszły do góry, cała dupa zesztywnia. Dostałam okropnego bolesnego parcia na odbyt starając się wypchać odbytnicę. Uda i nogi chciały się zewrzeć i wyprostować, ale pasy mocno  trzymały. Głowa odrzucona w tył, tułów odchylony, całe krocze, narządy, dupa sztywne i drgające. Czułam jak wielkie jaja podskakują do góry i opadają. Dotychczas wiszący kutas zaczął sztywnieć i prostować się. Ta męka trwała krótko, ale dla mnie i tak było za długo. Ból jak nagle się pojawił tak nagle zniknął pozostawiając zlane potem, drgające ciało. Czułam jeszcze jak jaja podskakują a kutas sztywny drga.

    – Nyyyyyiieee, płoszsse, juśss WSS. – Bełkotałam chcąc prosić by przestał.

    Na pępku został zamocowany metalowy cylinder, z którego Pan usunął powietrze. Mój pępek wylazł cały wypełniając ten mały cylinder, do którego był podłączony czarny kabelek. Moje sztywne cycki i krowie suty zostały posmarowane jakimś żelem. Bolaly. Były twarde, kolory sino czerwonego z widoczną gęstą siatką żył. Piekły mocno. Patrzyłam zamglonym wzrokiem jak Pan Oprawca wyjmuje z pojemnika pełnego moczących się rózg do bicia jedną z nich. Machnął ja w powietrzu. Rozległ się nieprzyjemny świst podrywający moje ciało.

    – Impuls za 1,2,3…….10. – Rozległ się nagle sztuczny głos odliczający coś do czegoś.

    Początkowo nie zwróciłam na niego uwagi. To był duży błąd, bo gdy głos doliczył do 10 pojawił się ostry impuls prądu porażający mnie przez pępek do odbytu, pizdy, jaj i kutasa, który zesztywniał gwałtownie jak napompowany.

    – Ych! – Wrzasnęłam zaskoczona, sztywniejąc.  

    Nie miałam czasu zastanawiać się, bo usłyszałam świst i piekło spadło na mój lewy cyc. Potem to samo na prawy od góry. I znowu na lewy. I znowu i znowu na lewy.

    Ujiiii, ujiii, ujiiii. Piszczałam regularnie kwitując każde uderzenie w cyc. Cycek palił, piekł jak przypalany. Potem było to samo z lewym. Co jakiś czasz słyszałam z dala:

    „impuls za jeden, dwa itd.” I następowało uderzenie prądem”. Cycki piekły i bolały, był

     Pełne ciemnych pręgów. Kutas był już sztywny, jaja nabrzmiałe jakby pełne spermy.

    – Ujii, uuujii, Uj,ujjji – Darłam się naprężając cyce i narządy,

    W pewnym momencie Pan obciągną mi napletek i zablokował

     za wielką główką kutasa.

    – Co za fantastyczny kutas. Jest gotowy. – Usłyszałam, ale nie zrozumiałam.

    Nastąpiła krótka przerwa w czasie, której Pan trzymał w dłoni cycek kolejno przykładał do mojej dójki swojego kutasa, naciągał na dójkę swój długi napletek I ruchał w cycek jednocześnie mocno zaciskając moje wymię, wyciskając z niego mleko, które napełniało jego napletek. Pan  zaczynał tryskać spermą, która mieszała się z moim mlekiem wypływając. I tak kilka razy w czasie sesji bdsm. W pewnym momencie doznałem takich skurczy krocza, że krzycząc bardo wyrzuciłam z hukiem z dupy korek a wraz z nim całą kiszkę odbytnicy. Nastąpiło gwałtowne, głośnie wypróżnienie lewatywy na betom. Leciało i leciało wraz z głośnym pierdzeniem.

    – O kurcze, ale efekt, cudownie. – Zawołał Pan.

    W końcu byłam pusta z dupy wisiała długa kiszka dotykając podłoga. Pulsowała mocno. Ja dyszałam jęcząc wykończona, czując ból wymion i sztywność kutasa, jakby ktoś pompował go od środka. Pan był zadowolony bardzo z tego efektu. Znowu była przerwa w sesji. Po przerwie zostałam uwolniona z tego mebla. Stałam na drgających nogach w szerokim rozkroku. Moje wielkie jaja wisiały poniżej kolan, były opuchnięte, wielkie. Z tłustej dupy zwisała kiszka odbytnicy. Zaprowadził mnie do jakiegoś małego, ciemnego pomieszczenia, gdzie przykuta zostałam łańcuchem do ściany. Po zamknięciu metalowych drzwi nastąpiła ciemność totalna. Namacałam na podłodze jakiś barłóg i jęcząca, obolała szybko zasnęłam. Miałam koszmary straszne, krzyczałam i rzucałam się błagając o litość. Jak długo leżałam nie wiem. Drzwi otworzyły się z hukiem. Zerwałam się z krzykiem czekając na ból bicza. Zaczął się drugi dzień sesji. Zaczął się jak wiele innych z moim udziałem. Zastałam zaprowadzona w miejsce, gdzie w podłodze był spory otwór ściekowy. Bardzo śmierdziałam. Byłam zalana rzygami i moczem i wydalinami z poprzedniego dnia. Następnie byłam myta strumieniem wody pod ciśnieniem. Bolało zwłaszcza jak myte były moje obite poprzedniego dnia wymiona, dójki, podbrzusze, narządy. Nie mogłam się zasłaniać, bo za każdym razem jak to próbowałam zrobić byłam bita pejczem, który zostawiał na moim białym ciele czerwone ślady. W odbyt została wsadzona długa, gumowa rura. Silny strumień wody szybko wdzierał się w moje kiszki. Brzuch gwałtownie i boleśnie został napompowany. Krzyczałam bardzo. Gdy ciśnienie wzrosło aż zaczęło mi się odbijać woda została wypchnięta z dupy, bo nie była ona uszczelniona. Pan wsadzał rurę raz płycej, raz głębiej. Kąpiel trwała długo. Po kąpieli dupy nastąpiła podobna kąpiel pizdy. Znowu brzuch pęczniał jak w ciąży. Kutasek-łechtaczka wyprostowała się mocno. Pan zaczął ją wyciągać i masować. Piszczałam głośno dostając orgazmów. Sikałam moczem i pseudo spermą z dójek, co chwila tryskały cienkie strumienie mleka. W końcu nie mogłam już ustac na nogach i padłam na beton.  Po tej pseudo kąpieli zostałam przywiązana w szerokim rozkroku z rękoma rozciągniętymi w górę do krzyża na ścianie. Wymiona znowu zostały zaciśnięte i przełożone przez metalową poręcz. Sinawe sterczały do przodu sztywne. Jaja obrzmiałe z poprzedniego dnia nadal wisiały daleko w dole. Kutas znowu wisiał nabrzmiały a z dupy zwisała kiszka, która jeszcze się nie wciągnęła. Czekałam. Patrzyłam jak Mój Pan w czarnej masce podchodzi do mnie trzymając w dłoni „japońską miotełkę” ze średniej długości włosem. Niby niewinne i łagodnie wyglądające, ale okrutne i wyrafinowane narzędzie do zadawania bólu. Dobrze znam to narządzie.

    – Nnnnniieee, Coooo nieeee, uuujjj! – Krzyczałam na jego widok.

    Mój Pan zaczął powoli wirować miotełką lekko uderzając moje wymiona i dójki. Było to nawet przyjemne, ale ja byłam cała spięta. Dobrze wiedziałam, że to nie tak się skończy. Włosy miotełki uderzały z góry, z dołu i z boków wirując coraz szybciej i szybciej. Najpierw poczułam ciepło na i w wymionach. Ciepło szybko rosło. Wymiona robiły się czerwone. Przyjemność dawno minęła pojawił się piekący ból, co kwitowałam ciągłym wyciem. Wymiona paliły jak podpiekane żywym ogniem. Każdy dotyk włosów miotełki japońskiej był koszmarny. Krzyczałam, szarpałam się i wyginałam. W końcu zawisłam na rękach. Pan przestał chłostania. Dyszałam ciężko cała zlana potem. Nastąpiła dłuższa przerwa. Powoli jęcząc dochodziłam do siebie.

    Przyszedł Mój Pan obok mnie ustawił dużą metalową butle z napisem „HEL”, do której przyłączona była gruba, gumowa rura z dużą końcówką. Po wsadzeniu rury w moją wiszącą kiszkę odbytnicy, odbytnica została zaciśnięta i uszczelniona na tej końcówce. Po otwarciu zaworu na butli moje kiszki i brzuch zaczął pęcznieć. W tym czasie Pan brutalnie fistował moją pizdę ręka zaciśnięto w pięść. Aż mlaskało. Znowu miałam gwałtowne orgazmy sikając moczem, pseudo spermą i tryskając z wymion przez dójki. Brzuch był okropny, potworny. Większy niż po normalnej lewatywie. Po dołączeniu rury. Stałam i czekałam. Czułam wielki balon wiszący tuż przy dupie. To była napompowana kiszka odbytnicy wisząca na zewnątrz. Mój kutas był sztywny i długi. Pan powoli masował go cały czas fistując pizdę. Orgazmy zamieniły się w ból pizdy, łechtaczki i kutasa. To nie był koniec tej części sesji! Na koniec tej części sesji Pan pieścił mnie „miotełką japońską” o długim chyba metrowym włosie. Tym razem pieszczoty skupiły się na moim kroczu. Wirujący włos uderzał w moje krocze i wszystko, co tam mam bez wyboru. Skończyło się to tym, że rozpętał się ogień pomiędzy moimi udami i na nich. Po uwolnieniu mnie z krzyża nie mogłam chodzić normalnie jak tylko w szerokim rozkroku z wypiętą dupą. Nastąpiła znowu przerwa, bo Pan się zmęczył. W czasie przerwy odpoczywałam wisząc za ręce pod sufitem. Patrzyłam jak Pan przygotowuje dziwny mebel w postaci wąskiej ławeczki, pokrytej czarnym podkładem. Ławeczka składała się z kilku części, które można było elektrycznie ustawiać modyfikując położenia przywiązanego ciała zależnie od potrzeb seksualnych prowadzącego badania. Leżałam na tej ławeczce, przywiązana pasami, na plecach z nogami rozłożonymi jak u żaby dając dostęp do narządów i całego krocza oraz ud. Głowę miałam odchyloną w tył i zamocowaną. Długie wymiona zwisały po bokach w dół przywiązane i naciągnięta za dójki do ławeczki w dole. Każda próba uwolnienia się powodowała ból rozrywanych dójek. NIE BYŁO MOŻLIWOŚCI PORUSZENIA SIĘ W CZASIE ZABIEGÓW SEKSUALNYCH. Najpierw zostałam dopompowana gazem. Brzuch sterczał twardy, wysoko. Na jego szczycie czarny pępek a od pępka do kutasa biegła ciemna pręga jak u kobiety w ciąży. W tej pozycji miałam wykonanych szereg zabiegów seksualnych na pępku, kroczu i narządach przy użyciu różnych narządzi w czasie, których modliłam się o szybkie zakończenie. Pan był okropnie podniecony. MÓJ PAN OKAZAŁ SIĘ SADYSTĄ. Ostatnią czynnością była chłosta mojego brzucha, pachwin i ud przy pomocy rózgi i packi.  Wszędzie miałam czerwone plamy i pręgi. Potem dupa została odkorkowana i fistowana pięścią w czasie, kiedy gaz schodził ze mnie z pierdzeniem. Już bez sił leżałam na brzuchu. Wymiona i narządy wisiały w dole przez otwory w ławeczce. Nogi szeroko rozwarte. Mój Pan ustawiając odpowiednio ławeczkę i moje ciało wyruchał mnie brutalnie w dupe i pizdę za pomocą przypinanego, monstrualnego sztucznego kutasa. Moją odpowiedzią na ten seks było tylko głuche w rytm ruchania „UCH, UCH, UCH”

    – Panie, Mój Oprawco, kurwa już nie może, dłużej nie wytrzymam, błagam, proszę skończ Panie. – Cicho jęczłam, słabo.

    – Dobrze, szmato, Pan Twój Oprawca przychyla się do twojego błagania.  Jeszcze tylko jedno zanim się rozstaniemy. Byłaś bardzo wytrzymała. To mi się podoba. Akceptuje ciebie na dalsze spotkania seksualne. A na zakończenie BASTINADO” dupy i ud.

    – Ooooo litościii! – Jęknęłam.

    Dla tych, co się nie znają co oznacza „Bstinado” powiem, że jest to jedna z najokrutniejszych technik chłostania polegająca na szybkim, nocnym uderzaniu rózgą, raz przy razie wybranych części ciała. Nieumiejętne, albo celowe poczynania tego rodzaju doprowadzić mogą do uszkodzenie ciała. Na mojej wielkiej tłustej dupie i udach rozpętało się piekło! Drgałam, wyłam, szarpałam się i tężałam. Cała dupa i uda do kolan pokryte zostały bordowymi pręgami jedna przy drugiej. Nie ma słów by to opisać. Dostawałam, co chwila orgazmów, sikałam i tryskałam pseudo spermą. Tak był koniec pierwszego seksu u Pana w domu i początek wielu kolejnych sesji seksualnych w pomieszczeniach i plenerach. Każda sesja seksualna była inna. Z każdej odwoził mnie wykończoną, ale z grubą kopertą w torebce. Zgodził się, abym między sesjami mogła sobie dorabiać spotkaniami z klientami w domu, ale tylko miękki seks bez narzędzi i przyrządów. Nasz związek został potwierdzony podpisaniem kontraktu. Pan powiedział, że bardzo pasuje mu moje ciało. W zasadzie to on woli tłustawych pedałów typu męskiego, ale jak mnie zobaczył to postanowił spróbować zająć się takim cycatym ciałem o nieokreślonej płci. Zwłaszcza, że to ciało daje mu możliwość realizacji wszystkich jego preferencji seksualnych bez ograniczeń. Ten kontrakt to był raczej „CYROGRAF Z DIABŁEM” Klęczałam zapłakana przed stołem. Na stole leżał stos gęsto zapisanych kartek.

    – Teraz podpisuj imieniem i nazwiskiem każdą stronę kurwo. – Powiedział Pan.

    Wzięłam pierwszą stronę i chciałam przeczytać. Wtedy poczułam ogień na pośladku.

    – Masz podpisać a nie czytać pedale. To nie czytelnia! – Krzyknął Pan chłostając moją dupę.

    PODPISYWAŁAM GORLIWIE wszystko, co mi podsuwał, zachlapując kartki gęstymi łzami. Jak się potem okazało ten „cyrograf-kontrakt” dawał mu całkowitą władzę nade mną i moim ciałem do odwołania. I tak też się stało. Powoli poznawałam treść kontraktu z biegiem czasu. Były tam takie punkty, które mówiły, co może mi zrobić, jeśli będę nieposłuszna i będę chciała zerwać umowę. NIE MIAŁAM WYJŚCIA.  Nie był to kontrakt  typu Pan-niewolnik, ale zmuszał mnie do całkowitej uległości i gotowości na wezwanie o każdj porze dnia czy nocy. On wiedział o mnie wszystko ja o nim nic. Nawet nigdy nie zobaczyłam jego twarzy dokładnie, zawsze był w pełnej masce. Nawet nie widziałam jego samochodu, którym mnie woził ani gdzie mnie woził. Zawsze przytomniałam wisząc za ręce będąc ruchana w dupe lub pizdę maszyną do ruchania. Najpierw dzwonił telefon i słyszałam jego głos nakazujący być gotową. Nie było siły zawsze sikałam ze strachu, bezwarunkowo. Mój kutas zawsze sztywniał w tym momencie i tak pozostawał. Rozbierałam się do naga, siadałam przed drzwiami na stołku, z którego sterczał wielki kutas. Na głowę zakładałam czarny kaptur. Słyszałam jak Pan wchodzi, bierze łańcuch przypięty do obroży i  wyprowadza mnie do samochodu. Często słyszałam głosy obcych ludzi, którzy widzieli mnie nagą, na łańcuchu. Różnie reagowali.

    – Tfu, że też nie ma siły na takie kurwy. Albo, ty patrz to ta kurwa, o której mówią, ale tłusta. Tłusta, no może, ale podniecająca. – Takie i inne komentarze słyszałam.

    W samochodzie dostawałam szpryce jakiegoś gazu pod kaptur i natychmiast odlatywałam. Tak było zawsze.

    A teraz wisiałam na gałęzi za wymiona i krzyczałam poddawana seksowi.

     ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    W swojej pracy prostytutki nie zawsze, choć najcześciej, moi klienci wykorzystuja mnie do seksu “soft- miekkiego” jak stosunki analnovaginalne, ale czasami spotykam klientów, którzy biora mnie na dłużej do seksu typu HARD – BDSM na jeden, kilka dni albo na dłużej. To jest właśnie moje wspomnienie o takim twardym seksie BDSM, któremu byłam poddawana regularnie przez kilka lat. 

  • Zaklad z najlepszym przyjacielem. Czesc 1

    Opowiadanie częściowo inspirowane prawdziwymi wydarzeniami.

      Sobota wieczór, siedzę z najlepszym przyjacielem na kanapie i oglądamy mecz u mnie w mieszkaniu.

    Kacper jest wysokim umięśnionym facetem, trochę dłuższe włosy, przystojna mordka. Ja jestem niższy , nie mam tak wyrzeźbionej sylwetki, ale z twarzy podobno niczego sobie.

    Gadamy sobie o wszystkim i o niczym i Kacper stwierdza że musi iść do kibla. Chwilę go nie ma , a jak wychodzi rzuca mu coś na kolana.

    – Co to jest kurwa – się pyta. Na moich kolanach leży chastity. Pieprzona klatka na penisa. Musiałem ją zostawić na umywalce po tym jak zdjąłem ją wczoraj po namiętnej zabawie z dildem. Kacper wie że jestem gejem ale nie wie że lubię się zamykać i zabawić dildosem.

    – Zabawka- odpowiadam głupio.

    – Jak to zabawka? Widziałem takie na pornosach.

    – Oglądasz pornosy z chastity?

    – Z czym?

    – No to się nazywa chastity.

    – Nie, ja… To znaczy nie oglądam. Klaudia raz coś takiego włączyła i tam laska zakładała to kolesiowi.

    Klaudia to jego dziewczyna, są razem od kilku miesięcy i nigdy nie spodziewałbym się że coś takiego będzie ją kręcić.

    – Kręci ją coś takiego?

    – Nie.. nie wiem, raz tylko coś takiego włączyła- zająknął – ale dlaczego to coś leży u ciebie w łazience?

    – Zapomniałem schować.

    – Ale… ty tego używasz?- na jego twarzy widać szok.

    – Nooo tak, też trafiłem na takiego pornosa i chciałem spróbować.

    – I co, zamykasz się i co potem?- wygląda na zaciekawionego.

    Nasze rozmowy nigdy nie schodziły na moją seksualność, a tym bardziej jak się zabawiam. Znaliśmy się jednak od lat więc postanowiłem iść na całość.

    – Zazwyczaj jak się zamknę to potem pomagam sobie … dildosem.

    – Czyli ty jesteś… Jak to się mówi? Pasywny?

    – Raczej uni, albo vers jak wolisz.

    – Czyli?

    – Raz lubię w dupę a raz komuś włożyć – wyjaśniam.

    – A- elokwentnie stwierdza.- a jak się spuszczasz w tym? – dalej go to ciekawi.

    – Nie spuszczam, podobno da się to zrobić jak masujesz prostatę ale nie udało mi się to jeszcze.

    – To spuszczasz się dopiero jak ściągniesz?- docieka.

    – To zależy na ile się zamykam

    – Jak to na ile? To nie tylko do… zabawy dildem?- chyba też dziwnie mu się o tym mówi.

    – Nieraz tak a nieraz ją zostawiam.

    – Zostawiasz? Na ile?

    – Najdłużej miałem 6 dni

    – Wow, i to można tyle nosić?

    – Niektórzy noszą nawet kilka lat.

    Jego twarz zrobiła się jakaś dziwna, jakby trochę rozmarzona. Może mu się to podoba? Postanowiłem pójść na całość i trochę go podpuścić.

    – To bardzo ciężkie wytrzymać tyle , ty byś na pewno nie dał rady.

    Od razu widziałem, że ubodło go, że ja coś mogę zrobić a on nie. Już wiedziałem, że wygrałem.

    – To na pewno nie takie trudne.

    – Nie wytrzymał, byś nawet kilku minut

    – Nie? A założymy się?

    – Słucham?-Miałem go.

    – Założę się, że wytrzymam więcej niż ty- popatrzył na mnie hardo.

    – Na pewno nie dasz rady.- udawałem, że nie chce tego zrobić żeby jeszcze bardziej go skusić

    – to ty jesteś taką pizda że nie potrafisz wytrzymać tygodnia bez walenia.

    – Tak? A o co się chcesz założyć.

    Chwilę musiał pomyśleć.

    – Jak wytrzymam tydzień, to ty zakładasz klatkę na miesiąc.

    Hmmm z jednej strony jestem pewien że nie da rady ale z drugiej trochę się boje tego miesiąca. Wytrzymanie tych 6 dni jednak nie były takie źle więc uznałem że jakoś dam rady przez ten miesiąc.

    – A jak nie wytrzymasz?

    – To… To zrobię co będziesz chciał.

    Kurde kuszące. Nigdy o nim nie fantazjowaniem, ale jest przecież taki zajebisty. Mógłbym się z nim zabawić.

    – A co z Klaudią?- przypomniałem. Wiedziałem, że często uprawiają seks.

    – Coś wymyślę.- zbył mnie.

    – No to mamy zakład – podaje mu rękę z uśmiechem. On podaje mu swoją i przecina.

    – Szykuj się na długi czas posuchy- mówi mi

    – Najpierw ty Kacperku.

     

    – No to jak, zakładasz? – pytam.

    – Yeraz ?

    – No a kiedy, nie ma co czekać. No chyba, że tchórzysz.

    – Oczywiście, że nie tchórze, nie jestem cipą.

    Bierze do ręki klatkę, która przez cały czas leżała na moich kolanach i ogląda ja z każdej strony. Od razu było widać, że nie wie jak ja założyć. Składała się z ona z obręczy wykonanej z bezbarwnego plastiku, przez którą trzeba przełożyć jaja i kutasa, i klatki w którą wkładasz kutasa i przypinasz do obręczy. Była zamknięta a bez otworzenia jej Kacper nie da rady jej założyć.

    – Daj pomogę ci- w końcu mówię. Zabieram klatkę z jego rąk i idę do łazienki po kluczyk .- chodź za mną – mówię.

    Gdy już oboje jesteśmy w łazience każe mu się rozebrać.

    – Co? Pojebało cię ?

    – A jak mam ją niby założyć jak masz na sobie gacie. Przecież i tak już widziałem twojego kutasa.

    Chodzimy razem na siłownię więc zawsze pod prysznicami go obczajam.

    – No tak, rzeczywiście – z ociąganiem ściąga spodnie i bokserki do kostek. Ma ładnego , prostego kutasa, trochę większy niż mój który ma 17 cm. Całe krocze ma ładnie wygolone więc nie będzie problemu z jakimiś włoskami.

    Biorę krem z półki i klękam przed nim

    – Kurwa nie myślałem że kiedyś będę widział jak klękasz przed moim kutasem . – mówi z uśmieszkiem. Zaraz nie będzie mu tak do śmiechu.

    – Spierdalaj.- uderzam go lekko w jaja za “karę”

    – Dobra , dobra, luz – śmieje się .

    Biorę jego kutasa do ręki. Kacper juz się nie odzywa. Nakładam krem na jaja i kutasa. Przez chwilę wydawało mi się że słyszę delikatny jęk a gdy patrzę do góry mój najlepszy przyjaciel jest wpatrzony we własnego kutasa z moją ręką smarująca jego jaja kremem. Wracam wzorkiem niżej. Otwieram klatkę kluczykiem który leżał na pralce. Przekładam ostrożne jego dość duże jaja przez obręcz . Tym razem zdecydowanie usłyszałem jęk ale nie zareagowałem. Potem chwyciłem kutasa który już dość urósł .

    – Pomysł o czymś niemiłym – poradziłem żeby trochę opadł.

    – Na przykład- powiedział z delikatną chrypką.

    – No nie wiem, na przykład przepocone skarpetki po siłowni – jak tylko to powiedziałem to jego kutas od razu stanął jeszcze bardziej. Ciekawe, bardzo ciekawe. – albo o jakiejś starej paniusi, która rozkłada przed tobą nogi.

    Tym razem kutas lekko opadł. Nałożyłem na niego więcej kremu i spróbowałem włożyć w obręcz. Po jakimś czasie w końcu mi się udało. Teraz wziąłem drugą część i przyłożyłem do czubka kutasa. Delikwent już zaczął się podnosić ale szybko wepchnąłem go do klatki i wysunąłem ją w obręcz. Prawie gotowe. Teraz wziąłem klucz z zamkiem i wsadziłem w dziurę z boku. Popatrzyłem na twarz Kacpra. Widać było na niej mieszankę strachu i czegoś co mógłbym określić jako podniecenie. Przekręciłem klucz i wyciągnąłem go z klatki. Zamek został w środku uniemożliwiając jej zdjęcie.

    – Jest ciaśniejsza niż myślałem – powiedział

    – Już tchórzysz?

    – Oczywiście że nie. -Wziął klatkę do ręki i obejrzał – ciekawe uczucie.- powiedział.

    – To co, co godzinę wysyłasz mi swoje zdjęcie w klatce?- zaryzykowałem.

    – Co? Pojebało cię? – popatrzył na mnie z szokiem na twarzy.

    – Przecież muszę wiedzieć czy masz ją na sobie przez ten tydzień. Klucz zostaje u mnie ale zawsze mógłbyś znaleźć jakiś sposób żeby ją zdjąć.

    – Jak to u ciebie – na jego twarzy widać już było niezły wkurw. Ale postanowiłem dalej to ciągnąć.

    – No przecież to bez sensu żebyś miał klucz i mógł się otwierać i zamykać, kiedy chcesz, na przykład tylko żeby zrobić zdjęcie.

    – Dalej nie jestem przekonany do tych zdjęć.

    – Weź, przecież to będzie tylko dowód.- widać było, że mocno myśli.

    – No dobra, ale w nocy nie.

    – No wiadomo , nie będę ci kazał wstawać co godzinę. Więc jak poprosisz mnie o klucz, to pamiętaj, będę mógł zrobić z tobą, co zechce.

    Na jego twarzy znów pojawił się upór.

    – Nie poproszę.

    – Zobaczymy- uśmiechnąłem się do niego.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cato
  • Suka swojej wychowawczyni.

    Jestem uczennicą klasy maturalnej. Maturą obdarzyła mnie cudowną figurą ale i tak gdy patrzę na ciało naszej wychowawczyni to robię się mokra. Ile ja bym dała za możliwość obcowania z nią. By móc chociaż raz polizać jej łono zrobiłabym wszystko. Pewnego dnia gdy skończyła się lekcja wychowania obywatelskiego pani Aneta poprosiła nie bym chwilę została w klasie. – Widzę moje dziecko, że jesteś na moich lekcjach jakby nieobecna i ciągle mi się przyglądasz. Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć. Moją twarz zrobiła się zawstydzona i zaczerwieniłam się. – Już długo jestem Twoją wychowawczynią i wiem co jest powodem twojego zachowania. Tobie się podoba moje ciało. Zgadłam? Nie miałam nic do stracenia a chwila wydała mi się odpowiednia do wyznania prawdy. – Tak proszę pani. Jeśli mogę być szczera to wyznam pani, że zrobiłabym wszystko by móc podziwiać pani ciało z bardzo bliska. – Dorastasz i hormony ci buzują. Z czasem to się zmieni. Twoje ciało też jest piękne i nie masz co się go wstydzić. Dziękuję ci za Twoją szczerość. Jeśli jest prawdą to co mówisz to przyjdź do mnie po ostatniej lekcji. Ta rozmowa musi zostać wyłącznie w wielkiej tajemnicy inaczej wylecisz ze szkoły tuż przed maturą. Ja zresztą też stracę pracę. Nie miałam zamiaru z nikim dzielić się tą rozmową. Zadzwoniłam do mamy by ją poinformować, że muszę zostać z godzinę dłużej w szkole na prośbę wychowawczyni. Nie miała nic przeciwko. Po ostatniej lekcji zapukałam do klasy i nie czekając na zawołanie weszłam. Pani Aneta siedziała przy biurku i coś pisała. Stanęłam dość blisko niej i poczekałam jak spojrzy na mnie. Popatrzyła na mnie i zmierzyła mnie swoim wzrokiem. – Pamiętaj o tajemnicy, którą i ja zachowam. Masz minutę na odpowiedź, czy chcesz zostać moją suką? Czy zrobisz dla mnie wszystko by móc oglądać moje ciało zupełnie nagie i spełniać moje zachcianki? Nie czekałam nawet pół minuty. Wilgoć mojej cipki zadecydowała za mnie. – Tak proszę pani. Zrobię wszystko i nikt się o tym nie dowie. Pani Aneta odwróciła się do mnie przodem i obiema rękami sięgnęła pod moją spódnicę. Pogładziła mnie po pośladkach co wywołało u mnie cudowne uczucie podniecenia i gęsią skórkę na pośladkach. Zaczęła ze mnie ściągać majtki, które opadły na moje kostki. Podciągnęła mi spódnice wyżej by móc obejrzeć moją mokrą już cipkę. – Od tej chwili nie wolno ci przy mnie nosić majtek. Twoje ciało w całości należy wyłącznie do mnie i możesz je używać wyłącznie w taki sposób na jaki ja ci pozwolę. Będę cię maltretować fizycznie i psychicznie. Mam nadzieję, że zrozumiałaś. Skinęłam głową na znak mojego pełnego oddania swojego ciała w jej posiadanie. – O tej porze już nikt tu nie wejdzie także chwilę się pobawimy. Rozstaw nogi i oprzyj się o biurko. Tyłek wypnij jak najwyżej bym miała dostęp do twojej cipki. Natychmiast wykonałam jej polecenie. Śluz ciekł mi z cipki po udach. Stanęła obok mnie i zaczęła ściągać swoje majtki w taki sposób bym wszystko widziała. Majtki położyła na biurku przed moją twarzą. Pogładziła moje pośladki. Drżałam. Palcami wodziła wokół mokrej cipki i dupki. Dłońmi rozszerzała mi pośladki. Napluła mi na anusa i zaczęła powoli wkładać tam palec co i raz go wyciągając i masując nim wokół otworku. Po chwili uderzyła mnie w prawy pośladek, który momentalnie zrobił się czerwony. Potem znowu zaczęła mnie pieścić zawadzając o wargi, które co i raz szczypała. Robiło mi się coraz bardziej przyjemnie. Nawet mruczałam po cichu. Myśli w głowie mi huczały – rób tak, bij mnie, gwałć mnie tymi cudownymi rękoma. Nawet nie wiem kiedy włożyła mi dwa palce do anusa. Kręciła nimi a mnie oblewała fala przyjemności. – Jutro powiesz rodzicom, że masz u mnie w domu korepetycje i przyjdziesz do mnie. Pewnie wiesz, że mam męża. Będę sikała wprost do twoich ust i ty wszystko wypijesz. Potem pozwolę ci lizać moją cipkę a w tym czasie mój mąż będzie rżnął twoją dupę. Zrozumiałaś suko? Pewnie, że zrozumiałam i byłam gotowa choćby zaraz dać wyruchać swoją dupę jej mężowi. Obawiałam się tylko bólu z tym związanego. Jeszcze nikt nigdy tam nie gościł. – Zachowaj moje majtki dla siebie i uciekaj do domu. Pośladki mnie piekły i troszkę dupka bolała. Pani jeszcze zgarnęła z uda trochę mojego śluzu na palec i oblizała go. – Smakujesz cudownie. Dotarłam do domu przed osiemnastą. Zjadłam z rodzicami kolację i poszłam do swojego pokoju. Po kąpieli wyjęłam z plecaka majtki mojej pani i jak zahipnotyzowana zaczęłam je wąchać rozkoszując się ich zapachem. Moje sutki były twarde niczym kamyki. Wbrew zakazowi zaczęłam się pieścić. Postawiłam sobie lustro na łóżku. Usiadłam naprzeciwko i szeroko rozłożyłam nogi. Palcami mocno rozszerzałam sobie wargi sromowe i podziałam widok. Żałowałam, że nie kupiłam sobie jakiegoś sztucznego kutasa. Tak bardzo chciałam go w tej chwili bezlitośnie wcisnąć do środka. Odstawiłam lustro na miejsce i zasnęłam naga nawet się nie przykrywając. Rano obudził mnie ojciec. Otworzyłam oczy i dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem bez ubrania. Tata zapewne mógł sobie popatrzeć na mnie. Zaraz się zasłoniłam kołdrą a tata wyszedł. Przy śniadaniu powiedziałam rodzicom, że idę do wychowawczyni, która zaoferowała mi pomoc przed maturą. Nawet się ucieszyli. Nawet nie wiedzieli jak bardzo ja się cieszę. Zgodnie z zaleceniami do szkoły poszłam bez majtek. Lekcje mijały jakoś powoli albo to moja głowa była już gdzie indziej. Ostatnia lekcja była z panią Anetą. Siedząc w ostatniej ławce miała ona doskonały widok na mnie. Tak by nikt nie zobaczył odchyliłam na bok nogę i delikatnie podciągnęłam spódnicę pokazując swojej pani brak majtek. Lekko uśmiechnęła się i zajęła reszta klasy. Poczekałam na nią po szkole i do jej domu poszłyśmy razem. Idąc przez park i kawałek lasku kazała mi się zatrzymać. – Podciągnij spódnicę na biodra i idź przede mną. Chcę widzieć twoje pośladki. Rozejrzałam się czy nikt mnie nie widzi i wykonałam jej polecenie. Szłam wdzięcznie prezentując swoje walory przed nią. – Zatrzymaj się i chodź za mną. Pani Aneta skręciła między drzewa. Oparła się o jedno z nich. – Wyliż mi dupkę w tej chwili. To była poezja dla moich uszu. Pobrać pierwszy mogłam dotknąć jej cudownego ciała. Klęknęłam za nią i rękoma rozszerzając jej pośladki zaczęłam lizać jej otworek. Nie śmiałam dotknąć jej cipki. Śliniłam obficie anusa i zagłębiałam w nim język chcąc dotrzeć jak najgłębiej. Ta przyjemność trwała tylko chwilę bo zaraz mnie odepchnęła i poszła przodem opuszczając swoją spódnicę. Gdy weszłyśmy do jej mieszkania poczułam silne męskie perfumy. – Rozbieraj się. Tu ubranie nie będzie ci potrzebne. Ubranie położyłam równiutko złożone na taborecie w przedpokoju. Gdy weszłyśmy do salonu w fotelu siedział muskularnie zbudowany mąż pani Anety w samych bokserkach. Popatrzył na moje młode nagie ciało, wstał i przywitał się z żoną. – Przyprowadziłam ci kochanie prezent ode mnie. Możesz przez cały wieczór ruchać tej suce dupę bez litości. Mam tylko jeden warunek. Spuszczać się możesz wyłącznie na moją cipę. Poszła do łazienki i słyszałam jak napuszcza sobie wodę do wanny. Jej mąż w tym czasie obejrzał mnie sobie bardzo dokładnie. – No to teraz młoda szmata otworzy usta i zamknie się moim kutasem. Nie tego się spodziewałam ale przyrzekłam swojej pani posłuszeństwo. Klęknęłam przed jej mężem i zsunęłam z jego pośladków bokserki. Nietęgo to się nie spodziewałam. Jak dla mnie wręcz monstrualny kutas zaczął prężyć się z podniecenia przed moją twarzą. Nie pierwszy raz miałam mieć kutasa w ustach ale nigdy w takim rozmiarze. Robiłam co mogłam by w pełni mógł zanurzyć się w mojej buzi. Momo problemów robiłam się coraz bardziej podniecona. Obawiałam się jak ja zmieszczę tego potwora w sobie. Pani Aneta weszła do pokoju w chwili gdy lizałam mu worek mosznowy. – Pięknie się bawicie beze mnie ale teraz proszę kochanie byś zaczął ruchać jej dupę a ja chce wszystko wiedzieć. Miał chłop siłę bo bez żadnego wysiłku podniósł mnie do góry i posadził na stole. Z szafki przy łóżku wyjął czerwony lubrykant i obficie wysmarował nim swojego sterczącego już na baczność kutasa i usiadł na łóżku. – Wskakuj na niego mała. Niby jak miałam to zrobić? Przecież on się tam nie zmieści. Mimo to by moja pani widziała wszystko odwróciłam się tyłem do niego i weszłam na łóżko. Na szeroko rozstawionych nogach zaczęłam siadać na nim. Rozciągałam sobie pośladki możliwie jak najmocniej i przytrzymywana przez niego centymetr po centymetrze chowałam go w sobie. Bolało bardzo i łzy miałam w oczach – Siadaj suczko a jak zobaczę jaja mojego męża przy twojej cipie to ci ją wyliże. Muszę przyznać, że jej mąż pomagał mi i trochę to trwało zanim usiadłam na nim całkowicie. Miałam wrażenie jak moja dupa się rozrywa. Gdy był już w całości we mnie przechylił moje ciało na siebie i chwycił mnie za kolana prezentując moje krocze swojej żonie. Gdy tylko dotknęła swoimi ustami mojej cipki ból zaczął znikać ustępując rozkoszy. Najpierw głęboko włożyła mi swój język do pochwy by po chwili wierciła nim w środku co sprawiło mi ogromną przyjemność. Ssała mi łechtaczkę i przygryzała ją. W tym czasie mój kochanek zaczął mnie unosić i nadziewać w coraz szybszym tempie. Czułam go prawie w gardle. Już nie bolało a usta mojej pani doprowadzały mnie do szaleństwa. Kilka minut takiej zabawy i pani Aneta zażądała bym teraz to ja lizała jej cipkę. Rozsiadła się na fotelu rozstawiając nogi szeroko. Jej cudownie różowa cipka była w zasięgu moich ust. W tej chwili spełniały się moje marzenia. Wypięłam dupkę w kierunku jej męża, który już bez żadnych oporów wszedł we mnie a sama mogłam rozkoszować się smakiem cipki swojej pani. Troszkę się wystraszyłam jak zgodnie z obietnicą zaczęła sikać wprost w moje usta. – Masz wszystko wypić. Nie zmarnuj nawet kropli. Ostry strumień jej uryny lał się wprost w moje gardło. Przełykałam najszybciej jak mogłam. Nie zwróciłam uwagi na cierpki smak i wszystko połykałam. W końcu mogłam skosztować jej cipki. Lizałam. Gryzłam i wierciłam językiem wszędzie. Pani Aneta sama sobie szczypała sutki głęboko oddychając poddawała się moim pieszczotom. Jej mąż bez żadnej litości rżnął moją dupkę a mnie było cudownie. Z cipki mi kapało wprost na podłogę. Pierwsza doszła pani Aneta. Przycisnęła moją głowę i eksplodowała w moje usta. Rzucało nią i krzyczała. Cieszyłam się z jej rozkoszy. Po chwili mąż jej wyszedł ze mnie i zaczął spuszczać się na cipę swojej żony zalewając ją dużą ilością spermy, którą pani Aneta kazała mi z siebie zlizać. Tą ilością można było się najeść. Wszystko starannie zlizałam. – Teraz pokaż mi swoją wyruchaną dupę. Odwróciłam się i pochylając do przodu pokazałam jej dzieło jej męża. – Czy mój mąż jest zadowolony z prezentu? – Tak. Kochanie. – A czy suka spełniła swoje marzenie? – Tak proszę pani. – To teraz suka się ubierze i wróci do domu. Ja się jeszcze pobawię z mężem. Jutro w szkole będziesz miała kilka cipek do wylizania. Twoje koleżanki będą gotowe na twój język. Chcę zobaczyć ich miny jak cię przyprowadzę do szatni ? meczu. Będą spocone i brudne a ty je wszystkie umyjesz swoim językiem. – Miała pani nikomu nie mówić. – I nie powiedziałam zgodnie z obietnicą. To tyle je będziesz błagać by sikały w twoje usta. Staniesz się ich ręcznikiem i masz się postarać bo jakakolwiek skarga będzie miała wpływ na twoją ocenę. Obiecałaś mi miesiąc używania swojego ciała…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Waiting waiter.

    Oparłam dłonie na twardym blacie stołu. Wykonano go z jasnego drewna, co pasowało kolorystycznie do wąskiej szafy ustawionej za naszymi plecami. Wiekowy już mebel wykonano z typowej sklejki, a ustawiono obok również wąskich drzwi.  

    Oczywiście zamknęłam nas oboje już wcześniej, jednak nie dotknęłam nawet klucza, który ciągle sterczał dumnie z zamka i czołobitnie przypominał mi o moim poważnym niedopatrzeniu.  

    Rzecz jasna takowy stan rzeczy musiał powodować mój niepokój, zwłaszcza że mogłam jedynie przewidywać co będziemy robić w najbliższym czasie.  

    Na domiar złego ciągle irytujący mnie kawałek materiału wydawał się odgrywać w tym wszystkim niebagatelną rolę.  

    Musiałam sobie przecież zdawać sprawę z tego, że brak odpowiedniego zabezpieczenia pomieszczenia mógł jedynie spowodować sporą falę wstydu, a nawet konieczność zmiany profesji przez nas obojga.

    W ścianie znajdującej się tuż przed niezbyt szerokim stolikiem, na którym spoczęły uprzednio moje palce umieszczono wąskie okno. Niestety nie powieszono w nim zasłon, a na zewnątrz panowało deszczowe popołudnie.  

    Było widno, więc cała przestrzeń w niewielkim pokoiku była doskonale widoczna z zewnątrz.  

    Wiedziałam jednak, że parku przed dworkiem, w którym oboje się znajdowaliśmy od samego rana, rzadko kiedy można było spotkać żywego ducha.

    Podłogę pokrywała już mocno sfatygowana wykładzina w kolorach pustynnego piasku, która z upływem lat uległa w znacznym stopniu wytarciu.

    Pamiętam, że tamtego dnia miałam na sobie krótką mini z cienkiego materiału, oraz idealnie opinający moje kobiece kształty top.  

    Głębokie wcięcie w dekolcie zanikało dopiero w okolicach mojego mostka, a i to zapewne z powodu niebywale krótkiego fasonu topu, który szczelnie opinał moją talię.  

    Zaczynał się on dopiero w okolicach moich niebywale kształtnych piersi i nie posiadał nazbyt szerokiego pasa, który szczelnie opinał okolice mojego mostka.  

    Czyniło to moją wysportowaną sylwetkę niezwykle dostępną dla każdego chętnego oka. Zwłaszcza, że odsetek materiału pokrywającego moje ciało nie był zbyt wysoki.  

    Pracując w zawodzie kelnera przyzwyczaiłam się do takowego traktowania swojego własnego ciała. Miałam przecież z tego wcale niemały profit, który wystarczał na wcale nie najgorszą jakość życia.

    Ciemna kredka, której użyłam w okolicach oczu idealnie pasowała do koloru szminki, oraz mojej ciemnej karnacji.  

    Cienkie pończochy, których kolorystyka również była utrzymana w ciemnej intonacji, w sposób wyraźny dodawały mi szyku i elegancji. Zwłaszcza że użyłam do nich wyjątkowo wysokich szpilek, które zawsze spełniały swoją rolę na tamtego rodzaju imprezach.  

    Wysoko położone kości policzkowe zaznaczyłam starannie dobrze dobranym kosmetykiem. To samo tyczyło się linii żuchwy, którą optycznie wydłużyłam. Oczy natomiast musiałam podkreślić czarnym kolorem.

    Bogato zdobione halką pończochy nawet nie sięgała do dolnej okolicy czarnej mini, co moim skromnym zdaniem nadawało mi wygląd typowej kurtyzany rodem ze starych filmów.  

    Mimo wszystko musiałam jednak być tradycyjna. Stare snoby z którymi miałam do czynienia wcale nie przepadały za jakimikolwiek przejawami nowoczesności w widzianej bezpośrednio przez siebie okolicy.

    Musiałam jednak przyznać, że sama się na to pisałam. Praca kelnerki na przyjęciach wyższych sfer była przecież jedną z bardziej opłacalnych przedsięwzięć w mojej profesji.

    Co prawda zawsze więcej mogłam jedynie zarobić jako rasowa dama do towarzystwa. Oczywiście lubiłam seks jak wszyscy inni, jednak wolałam mieć decydującą swobodę w doborze swojego partnera i to nawet przy założeniu, że będzie to spotkanie z gatunku tych jednorazowych.

    Tymczasem poczułam jego dłoń na swoim udzie. Udając zaskoczenie spojrzałam za siebie, jednak moje usta przez cały czas pozostały zamknięte. Nie zdecydowałam się również na wykonanie żadnego ruchu.  

    Moje całkowicie powściągliwe zachowanie było podyktowane niepewnością. Ciągle bowiem bałam się pomyłki, a wizja swoistego popa nie wzbudzała mojego większego entuzjazmu.

    Ostatnich złudzeń pozbyłam się ostatecznie, gdy podniósł palce i płynnym ruchem odgarnął na bok moje włosy. Wcześniej spięłam je w osobliwy w kucyk.  

    Oczywiście nie mogłam do tego użyć standardowej gumki w stonowanych kolorach. Musiała to być niezbyt wielkich rozmiarów kokarda. Jej oklapłe uszy zwisały swobodnie zdobiąc moją potylicę, jednakże na skutek działania jego palców na moment delikatny materiał został chwilowo przesunięty w jedną stronę.

    Kiedy wreszcie cofnął swoją rękę, mój oddech stał się o wiele głośniejszy. Oddychałam głęboko i czekałam cierpliwie na następny punkt scenariusza, który zapewne istniał jedynie w jego umyśle.

    Zmrużyłam oczy, gdy wreszcie zbliżył się do moich pleców. Natychmiast poczułam jego oddech na swoim karku. Nijako odruchowo zacisnęłam wtedy zęby, chociaż nawet dzisiaj nie potrafię powiedzieć, dlaczego.

    Muszę jednak przyznać, że jednym z głównych powodów moich nerwów musiało być jego twarde wybrzuszenie, które bardzo szybko zaistniało w okolicach moich pośladków.  

    Pamiętam, że podniosłam wtedy nieco speszona wzrok i posłałam pełne niezrozumienia spojrzenie w kierunku jego twarzy. Nie zauważyłam jednak śladu najmniejszego zażenowania.

    Szybko natomiast rzuciła mi się w oczy bezkompromisowa pewność siebie, jaką bez wątpienia wyrażała jego mina.  

    Głównie, dlatego już po chwili odwróciłam wzrok. Przecież w dalszym ciągu chwile, które właśnie nas obu minęły mogły stanowić jedynie mało śmieszny przypadek. Przypadek, który mimo wszystko ciągle podziałał pobudzająco na moją kobiecość oraz zmysły.  

    Jednym słowem byłam już całkowicie gotowa na zdecydowanie nie właściwe, a co za tym idzie wyjątkowo nie profesjonalne zachowanie z jego strony. Co gorsza najwidoczniej doskonale zdawał sobie z tego sprawę.  

    Wiem o tym, ponieważ cięgle nie cofnął się o krok, a nasze ciała tkwiły połączone ze sobą tworząc w ten sposób pełen niezręcznych podtekstów klimat.  

    Szybko jednak dotarło do mnie, że teraz nadeszła pora na mój ruch. Nie zachowałam się jednak jak trzeba, a z góry odmiennie.

    Szybko, a za razem zgrabnie odwróciłam się twarzą do niego. W pierwszym odruchu pocałowałam go soczyście w usta. Zrobiłam to niby przypadkiem. Jednak on nie cofnął bynajmniej głowy w tył i nie był wcale zaskoczony moją postawą.  

    Przytrzymał mnie zamiast tego jednym zdecydowanym ruchem. Zrobił to zapewne na wypadek gdybym miała się rozmyślić, jednak już wtedy byłam daleka od takowych zamiarów.

    Tkwiliśmy tak przez moment zwarci ze sobą niczym para kochanków, która spotkała się wreszcie po bliżej nieokreślonym, ale stanowczo zbyt długim czasie.  

    Musiałam jednak w końcu oderwać od niego swoje usta. Zrobiłam to niezbyt nachalnie, ale stanowczo. Pamiętam, że oboje przez moment dyszeliśmy, a atmosferę między nami obojga wypełnił klimat pełen niedopowiedzeń.  

    Chciałam jednak tego i nie potrafiłam już być obojętna wobec niego. Muszę również przyznać, że jego spojrzenie wtedy również odbiegało dalece od neutralnego.

    Kiedy mnie pchnął natychmiast umieściłam swój tyłek na zimnym blacie i rozszerzyłam kolana. Oczywiście nawet na sekundę nie spuszczałam z niego wzroku, muszę jednocześnie przyznać, że moje spojrzenie musiało być pozbawione wszelkiego kompromisu.

    Bardzo szybko poczułam jego chłodne palce na swoich żebrach, a już w następnej chwili bardzo chętnie i sprawnie pozbawił mnie górnej części ubrania.  

    Na ten zabieg również zgodziłam się bez chwili wahania. Podniosłam grzecznie ręce do góry i opuściłam je dopiero gdy skromny kawałek materiału wylądował na podłodze obok nas.

    W pierwszym momencie chciałam nawet powiedzieć mu o niezamkniętych na klucz drzwiach, jednakże słowa utknęły mi w gardle.  

    Bez najmniejszych wątpliwości byłam wtedy pod wpływem gwałtownej emocji. Stanowczo zbyt bardzo, aby w sposób normalny funkcjonować i myśleć. Chciałam tylko jednego i tylko jedno zagadnienie zaprzątało mi umysł.

    Podniosłam kolana do góry, a jego nieco drżące ręce szybko prześliznęły się po moich udach w stronę mojej mini, a cienki materiał szybko został podwinięty do góry.  

    Jasny odcień mojej skromnej bielizny szybko ujrzał w końcu światło dzienne.

    Jego palce bardzo zręcznie zajęły się tym co trzeba i już niebawem delikatny materiał ześlizgnął się po moich złączonych specjalnie na tą okazję kolanach.

    Już niebawem patrzyłam spokojnie jak nieco nerwowym ruchem rozpina swój pasek. Był całkowicie gotowy.  

    Wiedziałam to już od dłuższej chwili, więc wcale nie zaskoczył mnie widok nagiego przyrodzenia, którego szpic dumnie sięgał ku gurze.

    Oczywiście nie potrzebowałam specjalnego zaproszenia, aby ponownie rozszerzyć swoje kolana i okazać w ten sposób pokazać swoją płeć.  

    Decydując się na ten krok miałam spore poczucie komfortu. Wcześniejszego wieczora zadbałam o siebie, więc moja gładka skóra nie mogła być bardziej reprezentacyjna, a więc nie miałam okazji do wstydu.

    Zagłębił się we mnie bez większych przeszkód. Nasze ciała złączyły się we wspólnej pieszczocie. Moje pocałunki jednak nie zrobiły na nim większego wrażenia. Skupił się natomiast na swojej pracy, którą wykiwywał wzorowo.  

    Muszę jednocześnie przyznać, że w tamtym czasie nie był jak dla mnie zbyt brutalny, ani nawet delikatny. Jego ruchy były całkowicie wyważone. Doprowadziło mnie to już niebawem do pierwszej przyjemności.  

    Pamiętam, że przywarłam do niego dziko. Oplotłam go swoimi nogami i złączyłam stopy. Mój gest unieruchomił go czasowo, ale nie przejmowałam się w tamtym momencie jego komfortem.

    Zamknęłam jedynie oczy i już po sekundzie poczułam pierwszy z jego delikatnych pocałunków na swojej szyi. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że mój kochanek ma zamiar kontynuować naszą wspólną przygodę. Szybko więc rozluźniłam swój uścisk.

    Tym czasem on sam nie potrzebował specjalnego zaproszenia. Najpierw pchnął nieco mocniej, jednak już jego następne poczynania nie były tak gwałtowne.  

    Ja sama natomiast w przypływie emocji odsunęłam od niego swoje piersi, ale zamiast tego złączyłam palce w okolicach jego potylicy.

    Tymczasem jego następne, starannie wywarzone ruchy nie straciły ani grama ze swojej wcześniejszej systematyczności, co mnie niezmiernie zaskoczyło.  

    Już zaledwie kilka sekund później przełknęłam nerwowo ślinę i zmarszczyłam w skupieniu brwi. Moje błagalne spojrzenie, jakie mu posłałam wydawało się świadczyć tylko o jednym.  

    Znowu byłam blisko spełniania. Mój nierównomierny oddech w końcu utknął mi w piersi. Rozchyliłam gwałtownie usta, jednak nie pisnęłam głośno. Mój hałas miał raczej charakter cichego syku. Przecież przez cały czas musiałam mieć świadomość o konieczności zachowania jak największej ciszy.  

    Mimo wszystko ciągle martwiły mnie wciąż nie zamknięte na klucz drzwi, co w kontekście naszej nieustannie przedłużającej się przygody niosło za sobą jasno określone zagrożenie.

    W takowej sytuacji logicznym jest wniosek, o mojej chęci jak najszybszego zakończenia naszej wspólnej przygody. Takowa myśl przecież w końcu musiała pojawić się w mojej głowie i zbiegiem czasu zaczęła stanowić coraz większy problem.

    Musiałam zatem działać. Głównie, dlatego odepchnęłam go w końcu od siebie. Zrobiłam to w sposób zdecydowany. Strach przed przyłapaniem nas oboje okazał się o wiele silniejszy ode mnie.

    Cofnął się zaskoczony o krok i spojrzał na mnie zdumiony. Ja jednak nieprzesadnie zwróciłam na to uwagę. Kucnęłam przed nim niczym rasowa dama do towarzystwa, a moje usta natychmiast rozpoczęły swoją pracę.

    Starannie zacisnęłam wargi na jego przyrodzeniu, a moja głowa cofnęła się tylko odrobinę w tył. Spojrzałam przekornie w górę, jednak ciągle nie dopuściłam do uwolnienia się trzonka jego przyrodzenia z moich ust.

    Zamiast tego szybko spuściłam wzrok i naparłam na niego całą twarzą. Przez cały czas czułam smak jego nasienia oraz swojej kobiecości, jednak nie miałam z tym większego problemu. Takowy stan rzeczy był jak dla mnie czymś zupełnie naturalnym.

    Oczywiście przez cały tamten czas starałam się zachować jak największą ciszę, chociaż zamiar ten nie zawsze udało mi się wcielić w życie. Głównie, dlatego od czasu do czasu niewielkie pomieszczenie wypełniał charakterystyczny hałas pracy moich ust.

    Wiedziałam, że wraz z każdą mijającą minutą pośpiech staje się coraz bardziej wskazany. Niestety jego cielesność ciągle wydawała się całkowicie odporna wobec zaciętych zabiegów i pracy mojego języka. Niestety nie pomogły nawet energiczne ruchy mojej głowy.

    Poddałam się więc i cofnęłam ostatecznie głowę. Sięgnęłam w końcu ręką w odpowiednim kierunku. Oczywiście jego przyrodzenie było mokre i śliskie.  

    Już pierwszy z kolejnych ruchów mojego nadgarstka przyniósł widoczny efekt. Szybko zauważyłam, że oddech mojego kochanka stał się stanowczo mniej regularny.

    Odruchowo zwilżyłam więc usta językiem, a moje usta wykrzywiły się delikatnie w mimowolnym uśmiechu. Czułam, że nie mam wiele czasu do stracenia więc rozchyliłam wargi i tym razem zbliżyłam twarz do moszny swojego kochanka.

    Oczywiście nie zrobiłam tego z przyjemnością. W tamtym momencie czułam jedynie przymus i obowiązek, jednak z własnego doświadczenia wiedziałam, że zabieg ten może jedynie pomóc.

    Po krótkiej chwili okazało się, że mój zamysł był słuszny, a na mojej poważnej już twarzy wylądowało gęste nasienie.  

    Pamiętam, że musiałam nawet zamknąć oczy, ponieważ jego urodzaj pokrył niemal cały kontur mojego lica.

     

    (C) Natasha Citizen, Kraków 2024

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natasha Citizen

    To jest poje pierwsze opowiadanie, jakie zdecydowałam się opublikować w owym portalu. Niestety nie mogę również napisać, że jest pozbawione wad. Na pierwszy plan rzuca się zbyt wielka ilość uwagi, którą poświęciłam na opis scenerii. Uważam, że owe opisy powinny być zdecydowanie bardziej wplecione w tekst. Uważam jednak, że opowiadanie mimo wszystko przedstawia swoją wartość i właściwie głównie, dlatego zdecydowałam się na jego publikację.

  • Komisarz Anna Kos

    Komisarz Anna Kos podjechała pod szarfę oddzielającą miejsce zbrodni w lesie koło 20°°. Zwłoki były obnażone. Jasnowłosa młoda dziewczyna była związana w pozycji na pieska. Widać było ślady wielokrotnego gwałtu. Zaschnięta sperma w odbycie, pochwie i na twarzy. Technik skrupulatnie ściągał ślady biologiczne przy sztucznym świetle. – Kto znalazł zwłoki? Pytanie rzuciła jakby w przestrzeń między drzewami i czekała na odpowiedź. – Grzybiarz. Niejaki Tarkowski. Tutejszy dziwak. Dwie godziny temu. Komisarz Kos od razu zaczęła intensywne rozmyślania. – Faktycznie dziwak. Kto chodzi wieczorami na grzyby? – A kto powiedział, że był na grzybach? – Ty. – Powiedziałem, że grzybiarz a nie że był na grzybach. – To co on tu robił o tej porze? – Sama go spytaj. Stoi tam za taśmą. Wskazał kierunek. Anna skierowała się w jego stronę. Tu gdzie stał światła nie sięgały i tylko widziała jego potężną sylwetkę. Przy nim wyglądała jak mała lalka. Chłop musiał mieć lepiej jak 2m wzrostu. – Komisarz Anna Kos. Pan Tarkowski? Co pani robił o zmroku? Widział pan kogoś? – Tak. To ja. Tubalny głos niósł się między drzewami. Był w płaszczu i na bosaka. – Zawsze pan chodzi odblasku w takim stroju? – Może zawsze to nie ale tonięciem z moich ulubionych strojów. Nie zważając na stojących wokół taśmy gapiów rozchylił płaszcz, pod którym nie miał żadnego ubrania ani bielizny. Wręcz monstrualnych rozmiarów obnażony kutas wisiał przy jego udzie. – Co pan wyprawia!!! Proszę natychmiast się zasłonić bo poproszę kolegów by się panem zajęli. Tak naprawdę to jej się oczy zaświeciły i pojawiła się wilgoć między jej nogami. Pan Tarkowski momentalnie zrobił się głównym podejrzanym gdy przypomniała sobie obrażenia na ciele denatki. – Zabierzcie go do nas. Mundurowi momentalnie doskoczyli do niego. Nie stawiał oporu i dał się zaprowadzić do radiowozu. Wróciła do denatki jednak nie mogła zapomnieć o widoku, który sprawił, że poczuła się bardzo podniecona. – Co masz dla mnie? – Śmierć nastąpiła około siedemnastej. Była gwałcona bardzo długo i to przez kilku sprawców. Serce nie wytrzymało. – Nie dziwię się. Poproszę raport na moje biurko do rana. Wsiadła do samochodu. Zawróciła i pojechała w kierunku swojego domu. Musiała się skupić za kierownicą bo czuła jak strużka śluzu rozmazuje się na fotelu. Mieszkała sama od prawie roku. Rozebrała się i poszła do łazienki zabierając po drodze sztucznego kochanka bo czuła, że musi sobie dogodzić. Ciepły strumien wody poleciał z deszczownicy. Już dłużej nie mogła wytrzymać i zaczęła pieścić swoje ciało. Jedną ręką ściskała swoje twarde jak kamyki sutki a drugą ręką wpychała sobie brutalnie kutasa do ust. Gwałciła swoje migdały, które ustąpiły i kochanek był teraz w jej przełyku. – Przydał by mi się tutaj pan Tarnowski. Pomyślała i przyczepiła sztucznego kutasa przyssawką do terakoty przed kabiną. Lubiła to miejsce bo w lustrze naprzeciwko mogła oglądać jak nadziewa się na szeroko rozstawionych nogach. Znikał w niej w całości. Rozpoczęła szaleńcze podskoki głośno przy tym jęcząc. Nie oszczędzała się. Piersi podskakiwały razem z nią i głośno odbijamy się od niej. Sięgnęła po drewniane spinacze do bielizny i zacisnęła je na sutkach. Sięgnęła jeszcze po kilka sztuk. Po dwa założyła na płatki warg sromowych i jeden bezlitośnie zaczepiła na łechtaczce. Teraz zaczęła nadziewać się na kutasa anusem. Wszedł bez problemu. Bardzo to lubiła. Półprzytomnym spojrzeniem patrzyła w lustro jak spinacz na jej łechtaczce podskakuje razem z nią stwarzając ból jaki chciała zaznać. Potężny orgazm przyszedł momentalnie i jej ciało drżało Mimo to nie przerywała tej jazdy i całym ciężarem swojego ciała opadała na podłogę. Jeszcze kilka takich podskoków i kolejny orgazm przeszył jej ciało. Zawsze brakowało jej finału w ustach ale tego zapewnić sobie nie mogła. To było cudowne. Gdy wróciły jej siły wróciła do kabiny dokończyć kąpiel. Rano zrelaksowana i pełna animuszu usiadła przy swoim biurku w pokoju dochodzeniówki. – Przyprowadźcie mi Tarnowskiego. Zanim przyszedł przeczytała raport koronera. Tarnowski nie mógł być sprawcą ale mógł być uczestnikiem ale na to nie miała jeszcze dowodów. – Przyznaje się pan do morderstwa? Zablefowała. Doskonale wiedziała, że to serce nie wytrzymało. Zapewne orgazm spowodował pożegnanie się denatki z tym światem. – Pani tak poważnie? Przecież tam nie było żadnego morderstwa. Nawet nie macie narzędzia zbrodni. Odpowiadał bardzo przytomnie i rzeczowo mimo zapewne nieudanej nocy na dołku. Mimo to Anna z poważną miną patrzyła mu w twarz. -Skąd wiesz. Przepraszam. Skąd pan wie, że nie było zbrodni? – Bo wszystko widziałem. – Widziałeś sprawców? Znasz ich? Gdzie mieszkają i jak się nazywają? – Powoli pani komisarz. Za dużo pytań na raz. Najpierw poproszę o kubek czarnej kawy. Nie miała wyjścia. Zmieniła ton. Miała nadzieję na pełny opis, co tak się wydarzyło. – Osobiście przyniosę panu kawę jak tylko zacznie pan mówić. – Przyszli tam w piątkę. To ta lala prosiła ich by rżnęli ją do północy. Nawet im za to zapłaciła. Miałem zamiar się przyłączyć, ale sama pani wie, że moja przypadłość mogła, by ją zabić. – Nie sądzę. Proszę chwilę zaczekać. Idę po kawę. Słodzi pan? Dzbanek z kawą był pełny w dyżurce także wróciła w niecałe dwie minuty. Postawiła kubek gorącego napoju przed Tarnowskim i usiadła na swoim miejscu. – Proszę mówić dalej. Mężczyzna wypił duży łyk i zaczął opisywać całą scenę. Powiedział i wszystkim. Jak lala rozebrała się przed chłopakami i zaczęła ssać ich kutasy, jak wygłodniała lwica. Komentowała ich kształty i długości. Z uśmiechem, który nie znikał z jej twarzy poddawała swoje ciało by mogli po kolei a nawet i po kilku na raz wciskać swoje kutasy w każdy możliwy otwór. – Aż mi kutas stanął jak dwie pały miała w swojej dupie, jednego w cipie, następny tkwił w jej przełyku. Nogi Anny zaciskały się z każdym zdaniem opisywanej sceny. Sama poczuła zapach swojej cipki. Sutki wyraźnie odkształciły się na bluzce. – Znasz ich? Sama nie zauważyła, że zwróciła się do niego na Ty. -Nigdy ich nie widziałem. To nie są chłopaki stąd. Widzę, że robi na tobie wrażenie tej sceny. – Tak to widać? – Owszem. Gdy lala zamilkła i przestała się ruszać, chłopaki uciekli. Zdaje się to jest 162 KK. – Dokładnie. Skąd u ciebie taka wiedza? Tak naprawdę nie interesowało jej to. W tym momencie chciała sięgnąć do cipki ale nie mogła teraz tego zrobić. – Studiowałem prawo karne i pracowałem w kancelarii. – Odsłuchasz teraz nagranie i podpiszesz protokół. Muszę się cię wypuścić. Zresztą i tak nie mam dowodów przeciwko tobie. Po dwudziestu minutach Tarnowski był odprowadzany do wyjścia. Anna mijała się z nim na schodach. – Pani komisarz wpadnie do mnie to jeszcze pogadamy. Mimo ogólnej nienawiści ludzi do policji Tarnowski wydawał się być pogodny. Dzień był ładnymi ciepły. Komisarz Kos nie miała zamiaru jeszcze brać się za coś innego. Wsiadła do samochodu i przekręciła kluczyk. Dlaczego skręciła w kierunku leśniczówki Tarnowskiego nie wiedziała sama. Po kwadransie zatrzymała auto przed jego bramą. Tarnowski dźwigał porąbane drewno do kominka. – Śmiało. Brama otwarta. Zaparkowała przy komórce i wysiadła z samochodu. – Sam tu mieszkasz? – Od pięciu lat. Mówiłaś, że nie sądzisz by mój kutas mógłby ją zabić. To ją zaskoczyło. Ma pamięć skubany. Inteligentny. Czuła, że nie ma w nim przeciwnika. Ekshibicjonizm jej nie przeszkadzał nawet wtedy gdy zobaczyła go pierwszy raz i to on ją tutaj sprowadził. Chciała zaznać jego ciała. Już nie mogła się opierać swojemu instynktowi. – Zmarła na serce, które nie wytrzymało. Z trudem jest mi myśleć inaczej jak tylko zazdrościć jej takiej śmierci. Jednak musimy znaleźć tych chłopaków. Jak sam wspomniałeś. 162KK. – Wejdziesz czy chcesz tutaj? Nie musiał nic tłumaczyć. Doskonale wiedziała, że zaraz będzie mogła zaznać rozkoszy, jaką zapewne da jego kutas. – Teraz naprawdę bądź sprawcą. Spraw bym odleciała. Mam tylko dwa warunki. Nie zabij mnie i cały towar do buzi. – Cała przyjemność po mojej stronie. Jakbyś chciała spytać to 26cm i mam na imię Paweł. Uśmiechnęłam się i klęknęłam przed nim. Jak by to ująć, do żywych wróciłam, gdy było już ciemno. Zupełnie mi nie przeszkadzał ból moich otworów, które były rozrywane po kilka razy. Nakarmił mnie chyba trzy razy. Gdy siedziałam na kanapie przyniósł kawę i usiadł koło mnie. Czułam się spełniona a on mógłby ze mną zamieszkać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    Komisarz Anna istnieje naprawdę tak samo jak Paweł ale on nie studiował prawa.