Author: admin

  • Wandzia – Poczatki

    CZWARTEK

    Nienawidzę robić zakupów w Biedronce. Naprawdę. Nie dość, że mało w niej miejsca, palety stoją w przejściu, to w dodatku codziennie jest tam sporo ludzi. Ale tamtego czwartkowego popołudnia, byłem zmuszony, żeby tam iść. Potrzebowałem zrobić duże zakupy, a tak się złożyło, że wybudowali ją niedaleko mojego miejsca zamieszkania.

     Wszedłem do Biedronki i od razu skierowałem się w stronę stojaków z pieczywem. Ale chyba się trochę spóźniłem, bo wszystkie stojaki były puste. Kurwa, pomyślałem, i co ja teraz będę jadł. Nie było ani chleba, ani bułek. A jako student, wpierdalałem tylko tosty. No dobra, jeszcze jadłem dania instant, ale umówmy się, na studencką kieszeń były one rarytasem. Dlatego ruszyłem w kierunku półek z najtańszymi zupkami chińskimi i wypełniłem nimi pół koszyka. Sranie gwarantowane, ale lepsze to niż głodówka, pomyślałem, modląc się, żeby to nie była prawda.

    Kiedy kierowałem się do kasy, wtedy ją spostrzegłem. Dużą kobietę z krótkimi, siwymi włosami. Problem ze mną był taki, że gdy zobaczyłem jakąś grubszą lub starszą panią, to traciłem zmysły. Pociągały mnie MILFy, dojrzałe kobiety i GILFy. Im starsza, tym lepsza. Dlatego, zamiast iść do kasy, ruszyłem w jej kierunku, żeby móc przyjrzeć się jej z bliska. Podszedłem na tyle blisko, że udało mi się poczuć jej perfumy, które były lekkie, ale i słodkie. Przyjrzałem się również jej sylwetce. Miała wielkie piersi, duże uda i piękne stopy, które odziane miała w sandałki na niskim koturnie. Ubrana była w cienką, letnią, ale i krótką sukienkę, która opinała jej pokaźny biust. Byłem pewien, że gdyby się pochyliła, to mogłaby niechcący pokazać światu swoją bieliznę. Moja wyobraźnia zaczęła krążyć wokół tego, jak jej ciało wyglądało pod tą sukienką. Ale przestałem o tym myśleć, kiedy podszedł do niej jej mąż.

    Jej mąż wyglądał jak typowy Janusz. Duży wąs, koszula w kratę, spodenki, białe skarpety i sandały; dosłownie jak wyjęty żywcem z tych memów o Januszu na wakacjach. Wtedy podjąłem decyzję i zagadałem. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana, pomyślałem, choć w ogóle nie piję alkoholu.

    – Przepraszam, czy mogłaby mi pani pomóc? – zagaiłem. –  Chciałbym coś ugotować, ale mam dwie lewe ręce, a nie chcę cały czas jeść zupek chińskich. – Zaśmiałem się i wskazałem na mój koszyk wypełniony w połowie opakowaniami zupek.

    Spojrzała lekko zaskoczona, ale gdy zauważyła, że naprawdę żywię się tylko zupkami, oznajmiła, śmiejąc się.

    – Hmm, ciężko będzie, ale spróbuję pomóc. Janusz. – zwróciła się do męża, zupełnie innym tonem niż do mnie. – Weź ten koszyk, ja pomogę temu młodzieńcowi. – puściła mi oczko, gdy jej mąż wziął koszyk z jej rąk. Nie był zbytnio zadowolony, ale cóż mogłem poradzić; potrzebowałem jej pomocy.

    Obeszła ze mną cały sklep, wkładając mi przeróżne produkty do koszyka. Kiedy mój koszyk był prawie pełen, przystanęła i spojrzała na mnie, mówiąc:

    – A wiesz co? Może przyjdziesz do mnie na obiad? Upichcę coś dobrego. Poza tym przydałoby mi się towarzystwo; moje dzieci już dawno żyją na swoim i odwiedzają mnie co pół roku. A Janusz nie spędza ze mną w ogóle czasu. Jemu tylko ryby w głowie.

    Zaskoczyła mnie tą propozycją. Nie sądziłem, że pójdzie tak łatwo.

    – To bardzo miłe z pani strony, ale nie chcę się narzucać, naprawdę – powiedziałem, nie chcąc zgadzać się od razu. – Wystarczająco mi pani dziś pomogła. Znajdę jakiś przepis w necie i spróbuję nie spalić kuchni. – Zaśmiałem się.

    – Ach, ta dzisiejsza młodzież. Tylko ten Internet im w głowach. – Pokręciła głową, śmiejąc się cicho. – To zróbmy tak, zapłacisz za te produkty i jutro wpadniesz do mnie i razem coś ugotujemy, co? Może uda mi się ciebie czegoś nauczyć.

    – A co na to pani mąż? Nie będzie miał nic przeciwko obcej osobie, krzątającej się po jego domu?

    – Tak jak już mówiłam, słodziusieńki, Janusz codziennie jeździ na ryby i nie ma go całymi dniami, a czasami i nocami, więc uwierz mi, przydałoby mi się towarzystwo na moje stare lata.

    – Dobrze, proszę pani. Ma pani przy sobie telefon? Podam mój numer, żebyśmy mogli się później zgadać, co pani na to? – zapytałem, wyjmując swój smartfon z kieszeni. Ona wyjęła swój staromodny telefon z torebki i od razu mi go podała, mówiąc:

    – A możesz ty to zrobić? Zawsze, gdy potrzebowałam pomocy z telefonem, prosiłam o to moje dzieci, ale skoro ich tu nie ma… – Wziąłem od niej telefon, odblokowałem i wszedłem w kontakty. Wpisałem swój numer z lekko trudnością; nie pamiętam, kiedy ostatni raz używałem telefonu z klawiaturą. Potem wpisałem jej numer do swojego smartfona i chwilę się zawahałem, myśląc o tym, jak ją podpisać. Zauważyła, że się nad czymś zastanawiam, więc spytała:

    – O co chodzi, skarbeńku?

    – Nie wiem jak panią wpisać, żebym wiedział, że to pani dzwoni.

    – Jestem Wanda, ale możesz zapisać mnie jako Wandzia. Wtedy będziesz wiedział. – Zaśmiała się, puszczając mi oczko.

    Więc wpisałem ją jako Wandzię. Oddałem jej telefon i podziękowałem jeszcze raz za pomoc. Odpowiedziała, że nie ma problemu i że da mi wieczorem znać, o której mogę do niej przyjść, o ile uda jej się poskromić technologię. Wtedy się z nią pożegnałem, przytulając ją. Dała mi całusa w policzek, a w moich majtkach obudził się potwór. Dotyk jej ciała oraz całus wzbudziły we mnie pożądanie, dlatego odszedłem jak najszybciej, żeby nie zauważyła mojego wzwodu i zakłopotania.

    Podszedłem do kasy, zapłaciłem i ruszyłem w stronę domu. Po drodze cały czas myślałem o pani Wandzie lub Wandzi, jak kazała mi siebie zapisać w kontaktach. Całej mojej drodze powrotnej towarzyszyła bolesna erekcja. Kiedy wszedłem do domu, rozpakowałem wszystko i postanowiłem ostudzić swoje gorące ciało. Zrzuciłem z siebie ciuchy, odkręciłem wodę i wszedłem pod prysznic. Zwaliłem szybko konia, cały czas myśląc o Wandzi – jej dotyku i pocałunku. Wiem, że to był tylko pocałunek w policzek, ale moje hormony buzowały, a ja potrzebowałem sobie ulżyć.

     Kiedy wyszedłem spod prysznica, zobaczyłem jedno niedobrane połączenie, a tuż pod nim widniało powiadomienie o wiadomości. Wandzia.

    dzindobry, p4otr  6ddzwonprosze3

     Udało jej się poskromić technologię! Nie dość, że zadzwoniła, to spróbowała jeszcze napisać wiadomość. Niezbyt czytelną, ale udało mi się ją rozszyfrować. Wybrałem jej numer i zadzwoniłem. Odebrała po pierwszym dzwonku.

    – Dzień dobry, pani Wando. Widzę, że pani dzwoniła. Coś się stało? – zapytałem, słysząc w tle odgłosy z telewizora. Chyba leciał “Jeden z dziesięciu”.

    – Dzień dobry, Piotrze. Nie, wszystko w porządku. Po prostu chciałam się spytać, o której byś mógł jutro przyjechać – oznajmiła, a gdy czekała na moją odpowiedź, odpowiadała na pytania, które zadawał prowadzący programu.

    – Emm, niech no pomyślę. Jutro mam zajęcia od 7 do 14, więc koło 15 mógłbym u pani być. Tylko może mi pani podać adres?

    – No, no, już nie paniuj mi tutaj. Wandzia wystarczy. A jeśli się wstydzisz to po prostu Wanda – zaśmiała się cicho. – A mój adres to Norwida 15 przez 8. Jeśli nie trafisz, to po prostu zadzwoń, pokieruję cię.

    – Dobrze, Wandziu. To widzimy się jutro – odpowiedziałem i dodałem. – Coś jeszcze jutro kupić? Jakieś napoje czy coś słodkiego?

    – Nie, złotko. Ja się tym zajmę. Wyślę Janusza rano do piekarni, kupi jakieś ciasto. A właśnie. Janusz jutro będzie w domu, więc będziemy we trójkę. Mam nadzieję, że to nie problem.

    – Nie, nie, Wandziu. Cieszę się, że będę mógł poznać pana Janusza – powiedziałem, mając nadzieję, że nie wykryje rozczarowania w moim głosie.

    – W takim razie wszystko jasne. Do zobaczenia jutro, Piotrku.

    – Do zobaczenia, Wandziu.

    Wanda miała naprawdę piękny głos. Spokojny, dźwięczny. Mimo że zakończyłem rozmowę dość dawno, to wciąż w uszach słyszałem jej śmiech. Chociaż miałem nadzieję, że będziemy tylko we dwójkę, to cieszyłem się na to spotkanie. W końcu mogłem znowu zobaczyć się z Wandzią.

    *******************************************************************************************

    PIĄTEK

    Kiedy nadszedł dzień spotkania, od samego rana o nim myślałem. Nie mogłem skupić się na zajęciach, więc zerwałem się z ostatniego wykładu o ‘SKŁADNI I MORFOLOGII JĘZYKA ANGIELSKIEGO’. Jeśli nie zrozumieliście, nie martwcie się, ja też nie. Wiedziałem, że będę tego żałował przy zdawaniu sesji, ale chciałem dobrze wypaść na spotkaniu z Wandzią i Januszem.

    Poszedłem do domu, wrzuciłem brudne ciuchy do kosza na pranie i wziąłem prysznic. Nałożyłem krem na twarz, użyłem kulki pod pachę i się ubrałem. Potem jeszcze lekko się wyperfumowałem, włożyłem wszystkie produkty do plecaka, włączyłem muzykę na moich nowych bezprzewodowych słuchawkach i ruszyłem do Wandzi. Cała droga zajęła mi niecałe 20 minut. Kiedy zobaczyłem na Google Maps, że stoję obok jej domu, trochę się zdziwiłem. Był to duży, jednorodzinny dom. Nie sądziłem, że ich na taki stać. Ale podszedłem do drzwi, wziąłem głęboki wdech, żeby się uspokoić, bo trochę się stresowałem i zadzwoniłem dzwonkiem.

    Drzwi otworzyła mi Wandzia, z uśmiechem od ucha do ucha, w zupełnie innym wydaniu niż w dniu, w którym się poznaliśmy. Tym razem założyła białą koszulkę na ramiączkach, przez którą prześwitywał czarny stanik w kwiatki; czarne, opięte spodnie, oraz czarne futerkowe kapcie, które odsłaniały jej pomalowane na czerwono paznokcie u stóp. Nałożyła również lekki makijaż, który ładnie rozświetlał jej okrągłą twarz. Natomiast włosy miała upięte do tyłu.

    Gdy mnie przytuliła na powitanie, jej wielkie piersi odjęły mi możliwość oddychania. Mój członek dał o sobie znać, napierając na materiał moich szarych dresowych spodni. I chyba to był błąd, że wybrałem akurat te spodnie, ponieważ wszystko wtedy widać jak na dłoni. Gdy wypuściła mnie z objęć, próbowałem niepostrzeżenie poprawić swojego członka, ale wyszło zupełnie inaczej. Czułem, że jest jeszcze bardziej widoczny. Modliłem się, żeby tego nie zauważyła. Chociaż bardziej modliłem się o to, żeby nie zobaczył tego Janusz…

    Kiedy Wandzia wprowadzała mnie do środka, nie mogłem się oprzeć i spojrzałem na jej wielki tyłek, kołyszący się w rytm jej kroków. Miałem na niego o wiele lepszy widok niż wtedy w sklepie. Gdy przyjrzałem się jej pośladkom, zauważyłem, że nie widać w ogóle zarysu jej majtek, a miała tak opięte spodnie, że powinny one być widoczne! Więc doszedłem do wniosku, że albo nie ma na sobie żadnych majtek, albo założyła stringi. Nie wiedziałem, którą opcję bym wolał, ale wiedziałem, że dało to mojemu penisowi jeszcze jeden powód, dla którego ma nie opadać. A w sytuacji, w której obecnie się znajdowałem, nie mogłem sobie pozwolić, żeby był on widoczny. Dlatego jeszcze raz szybkim ruchem próbowałem go poprawić, tym razem z sukcesem.

    Wytarłem buty na wycieraczce w przedpokoju, zdjąłem je i ruszyłem w kierunku salonu, z którego wydobywały się dźwięki piątkowej popołudniowej telewizji. Przywitałem się z Januszem podaniem dłoni i udałem się w stronę odgłosów obijających się o siebie talerzy i sztućców. Wtedy moim oczom ukazał się niezapomniany widok. Wandzia schylała się, żeby wyjąć miski z dolnej półki, więc miałem okazję przyjrzeć się jej dekoltowi. Miała tak wielkie piersi, że gdy się schyliła, sięgały prawie do jej kolan. Może nie były one jędrne jak u dziewczyn w moim wieku, ale właśnie to kochałem. Wielkie, obwisłe piersi, które ledwo mieszczą się w obu dłoniach.

    Kiedy domyśliła się, że stoję w przejściu między kuchnią a salonem, podniosła głowę i się uśmiechnęła. Miała piękny uśmiech, który odsłaniał jej bielutkie, proste zęby.

    – O, znalazłeś mnie! – zaśmiała się jeszcze raz swoim melodyjnym śmiechem. – Mała zmiana planów. Obiad jest już gotowy. Byłam tak zaaferowana naszym spotkaniem, że wstałam o 6 i zaczęłam gotować. Nawet upiekłam ciasto. Jabłecznik. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu. – Puściła mi oczko. Za każdym razem, gdy to robi, to nogi robią mi się jak z waty. Mam wtedy ochotę złapać ją za biodra, przyciągnąć do siebie i pocałować. Ale muszę trzymać swoje fantazje tylko dla siebie, dopóki nie przekonam się, czy mam u niej jakąkolwiek szansę.

    – Jestem pewien, że tak. – Uśmiechnąłem się swoim najlepszym uśmiechem i kontynuowałem. – Ale co mam zrobić z rzeczami, które przyniosłem?

    Wandzia zmarszczyła brwi i stuknęła się otwartą dłonią w czoło.

    – No tak, na śmierć o tym zapomniałam. Bardzo cię przepraszam, Piotrusiu. Obiecuję, że następnym razem coś razem ugotujemy. – Piotrusiu. Dawno nie słyszałem, żeby ktoś się tak do mnie zwracał.

    – Dobrze, to lepiej schowajmy je, żeby się nie popsuły. – Zacząłem wyjmować produkty zakupione poprzedniego dnia, a Wandzia chowała je do lodówki lub do spiżarni. Miło sobie gawędziliśmy; o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się, że Wandzia była kiedyś nauczycielką języka angielskiego, co sprawiło, że mieliśmy tysiąc kolejnych tematów do rozmowy, bo sam studiowałem filologię angielską. Naszym pogawędkom przerwał Janusz, który wszedł do kuchni, pytając się, kiedy będzie obiad.

    – Jak będzie gotowy, to cię zawołam. A teraz idź oglądać telewizję. – Wandzia machnęła na niego ręką, a Janusz wrócił do salonu, mamrocząc coś pod nosem. – Czasami tak mi działa na nerwy, że mam ochotę go udusić. Wybacz, Piotrusiu.

    – Nie ma problemu. Moi dziadkowie też tacy byli. Ale mimo to i tak było widać, że się kochają. – Na moje słowa Wandzia trochę posmutniała, więc postanowiłem zmienić temat. – Może pomogę nakryć do stołu? Za dzieciaka byłem w tym mistrzem.

    Kiedy nakryłem do stołu, Wandzia zawołała Janusza i w końcu mogłem zobaczyć, co dobrego przygotowała. Typowy polski, babciny obiad. Ziemniaki z koperkiem, schabowy i mizeria. A do tego domowy jabłkowy kompot. Wszystko wyglądało przepysznie, więc czekałem cierpliwie, żeby to wszystko spróbować. Rozsiedliśmy się na krzesłach przy dużym sześcioosobowym stole; Wandzia naprzeciwko mnie, a Janusz po mojej lewej stronie. Nałożyłem sobie małą porcję, ale Wandzia pokręciła głową.

    – Taki młody chłopak jak ty powinien nałożyć sobie więcej. Chociaż weź sobie drugiego kotleta. – Nie musiała dwa razy powtarzać. Nałożyłem sobie drugiego kotleta i dolałem kompotu, kiedy niespodziewanie odezwał się Janusz.

    – Piotrze, – odchrząknął. – Widzę, że świetnie dogadujesz się z Wandą, więc miałbym do ciebie prośbę. – Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że mnie nie lubi, ale wychodzi na to, że się myliłem. – Jutro jadę w odwiedziny do mojej córki z pierwszego małżeństwa. Nie będzie mnie dwa tygodnie. – Moje zdziwienie przerodziło się w ekscytację. – Więc, czy mógłbym cię prosić o to, żebyś się zaopiekował Wandą?

    – J…jasne – zająkałem się. – Z wielką chęcią. Bardzo polubiłem panią Wandę, więc to będzie dla mnie przyjemność – powiedziałem, a Wandzia się zaczerwieniła. – Poza tym niedługo mam egzaminy, więc przydałaby mi się pomoc kogoś, kto bardzo dobrze zna się na angielskim.

    – No, no, nie wiem, czy będę w stanie pomóc. Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz używałam języka. – Oho, czyżby powiedziała to specjalnie? Spojrzałem na Wandzię, ale nie mogłem nic z niej wyczytać. Miała pokerową twarz. Przyglądała mi się uważnie, patrząc, czy się zaczerwienię, ale zachowałem pozory i odpowiedziałem spokojnie.

    – Wandziu, to jak z jazdą na rowerze. Tego się nie zapomina. – Po moich słowach, to ona spaliła buraka, a ja jedynie uśmiechnąłem się i dokończyłem obiad, który był przepyszny.

    – Wandziu, that was delicious! Naprawdę. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłem tak dobrego schabowego.

    – Oj, przestań! – Wandzia zaczerwieniła się i machnęła ręką. – To nic takiego. To tylko zwykły schabowy.

    Kiedy wszyscy skończyli jeść, Janusz poszedł z powrotem oglądać telewizję, a ja pomogłem pani domu pozmywać brudne naczynia.

    – Dlaczego nie jedziesz z panem Januszem? – zagaiłem, oczekując od niej odpowiedzi.

    – Z Januszem poznałam się, kiedy rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną. Byli ze sobą tylko dwa lata, ale jego była tak go znienawidziła, że wmówiła swojej córce, że to przeze mnie się rozwiedli. Ale cóż… Mam swoje dzieci, także nie przejmuję się tym. Chociaż… – przerwała, a ja byłem ciekaw, co ma do powiedzenia, więc się odezwałem.

    – Chociaż co?

    – Chociaż jestem ciekawa, czemu tak nagle wyskoczył z tym pytaniem do ciebie. Wiesz. O to, żebyś się mną zaopiekował. Przez ostatnie kilkanaście lat nie przejmował się mną. A tu nagle, gdy się pojawiłeś, prosi cię o coś takiego.

    – Jeśli nie chcesz, żebym się tobą opiekował, jak powiedział pan Janusz, to obiecuję, że nie będę się w nic wtrącał. – Chociaż miałem nadzieję, że powie zupełnie co innego, co też zrobiła.

    – Ależ oczywiście, że chcę. Sama bym się tu zanudziła na śmierć. A tak to przynajmniej wiem, że spędzimy razem cudowny czas. – Puściła mi oczko. Znowu! – Pogramy w karty, pogotujemy, pooglądamy jakieś filmy, i jeszcze pewnie znajdzie się kilka rzeczy, które będziemy mogli porobić wspólnie.

    Gdy skończyliśmy sprzątać kuchnię, poszliśmy do salonu i dołączyliśmy do Janusza, który próbował odgadywać odpowiedzi razem z uczestnikami programu “Va Banque”. I szło mu wyjątkowo źle. Za to Wandzi i mi, szło znakomicie. Odgadłem prawie wszystkie hasła, jednak to Wandzia była górą, bo zgadła wszystko. Nie dość, że była atrakcyjna, seksowna, to w dodatku bardzo inteligentna.

    Posiedziałem jeszcze chwilę, ale musiałem się zbierać. Robiło się późno, a nie chciałem nadużywać gościnności Wandzi i pana Janusza. Gdy oznajmiłem im, że muszę wracać do domu, Wandzia posmutniała, ale wstała i razem z Januszem odprowadziła mnie do drzwi, gdzie włożyłem buty i pożegnałem się z panem Januszem, obiecując, że zaopiekuję się jego żoną. Kiedy Janusz wrócił przed telewizor, Wandzia objęła mnie mocno. Otworzyłem drzwi i chciałem wyjść, ale zatrzymała mnie i wskazała palcem na swój policzek.

    – To niegrzecznie tak wychodzić bez pożegnania. – Zaśmiała się, a ja pochyliłem się, by pocałować ją w miejsce, które wciąż pokazywała palcem. Jednak ona odchyliła głowę lekko w bok i zamiast w policzek, pocałowałem ją w usta. Pocałunek trwał może sekundę, ale udało mi się poczuć jak miękkie ma wargi. Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo odwróciła się na pięcie i zamknęła drzwi, machając na pożegnanie. Jeszcze przez dobrą chwilę stałem pod jej drzwiami oszołomiony, nie wiedząc do końca, co się wydarzyło, ale otrząsnąłem się i ruszyłem w powrotną drogę do domu.

    Kiedy wróciłem, wskoczyłem od razu pod prysznic i zwaliłem konia, myśląc o piersiach. tyłku i twarzy Wandzi. Potem wskoczyłem do łóżka i zasnąłem, czekając, co przyniesie następny dzień.

    *******************************************************************************************

    SOBOTA, rano/popołudnie

    Kiedy wstałem, od razu sięgnąłem po telefon. Była jedenasta. Miałem nadzieję, że zobaczę wiadomość od Wandzi, ale oprócz powiadomień z moich social mediów, żadnego SMS-a od Wandy nie dostałem. Wtedy nagle mój telefon zawibrował i na ekranie pojawiła się ikonka połączenia. Wandzia. Chyba czytała mi w myślach.

    – Good morning, dear – powiedziała dźwięcznie z perfekcyjnym brytyjskim akcentem. – Mam nadzieję, że cię nie obudziłam.

    – Dzień dobry, Wandziu. Nie, spokojnie, nie obudziłaś. Nie sądziłem, że będę spał tak długo. Czy coś się stało?

    – Nie, Piotrusiu. Po prostu Janusz niedawno wyjechał, a ja zdążyłam się już wynudzić. Stwierdziłam, że zadzwonię i spytam, czy nie zechciałbyś ze mną spędzić trochę czasu. Na śniadanie jest za późno, ale mogę przygotować jakieś przekąski. Oczywiście, jeśli nie masz na dzisiaj żadnych planów.

    Odpowiedziałem niemalże od razu.

    – Miałem pójść na spacer, ale spotkanie z tobą brzmi o wiele ciekawiej – zaśmiałem się. – Tylko muszę się ogarnąć i za niedługo wyjdę.

    – Cieszę się, Piotrusiu. Naprawdę. Nie mogę się doczekać. Mam jeszcze małą prośbę. Mógłbyś po drodze kupić jakieś picie? Cokolwiek, aby tobie smakowało. Dostosuję się.

    – Dobrze, Wandziu. Nie ma sprawy. Do zobaczenia.

    I tymi słowami zakończyłem rozmowę z Wandzią. Zwlekłem się z wyra i podszedłem do szafy. Zastanawiałem się, co na siebie założyć. W prognozie pogody mówili, że ma być ponad dwadzieścia stopni, więc moje ulubione ciuchy odpadały. Dlatego zdecydowałem się na czarne spodenki oraz jasną koszulkę z motywem mojego ulubionego anime. Potem umyłem zęby, wypsikałem się perfumami i byłem gotowy do wyjścia.

    Po drodze do domu Wandzi zaszedłem jeszcze do sklepu po picie, o które mnie poprosiła. Wahałem się nad wyborem, bo nie wiedziałem, co taka starsza pani może lubić, ale zdecydowałem się na mój ulubiony napój – Tymbark o smaku pomarańczy i brzoskwini. Był to według mnie najbezpieczniejszy wybór.

    Kiedy dotarłem pod drzwi domu Wandy, zadzwoniłem dzwonkiem i czekałem, aż pani domu otworzy. Usłyszałem szuranie kapci i nie minęła nawet sekunda, kiedy poczułem jak coś, albo raczej ktoś, gniecie moje żebra. Oczywiście była to Wandzia. Kiedy w końcu wypuściła mnie z objęć, mogłem przyjrzeć się jej strojowi na dzisiejsze spotkanie. Tym razem zdecydowała się na przewiewną, białą sukienkę zapinaną na guziki. Nie były jednak one zapięte pod samą szyję, więc sukienka odsłaniała większą część jej pokaźnego biustu, który wisiał swobodnie, gdyż nie był podtrzymywany przez żaden biustonosz. Oderwałem wzrok od jej ciała, żeby nie poczuła się nieswojo, i wszedłem za nią do przedpokoju. Zdjąłem buty i poszedłem do kuchni, w której Wandzia siedziała już przy stole zastawionym przeróżnymi przekąskami. Ustawiłem butelkę Tymbarka na stole i usiadłem naprzeciwko niej.

    Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Powoli ze stołu znikały wszystkie przekąski przygotowane przez Wandzię. Czułem się trochę głupio, że jedyne, co przyniosłem, to ta jedna butelka Tymbarka. Powiedziałem o tym Wandzi, ale ona tylko machnęła ręką, mówiąc, że jej to nie przeszkadza, bo lubi gotować. Kiedy oboje byliśmy najedzeni, poszliśmy do salonu i włączyliśmy telewizor. Ale oczywiście  nic ciekawego nie leciało. W końcu była sobota. Lekko po trzynastej. Więc po przejrzeniu wszystkich dostępnych programów, postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, który leciał na jednym z niszowych kanałów telewizji polskiej. Udało nam się przetrwać do pierwszej reklamy, bo film był tak nudny, że aż prawie usnęliśmy. Więc wyłączyliśmy telewizor i zaczęliśmy rozmowę. Po raz kolejny.

    – Dlaczego akurat filologia angielska? – zapytała Wandzia, kładąc mi dłoń na moim udzie, milimetry od mojego członka, który pod wpływem jej dotyku, wstał na baczność, napierając na materiał moich spodenek.

    – Hmm… Od zawsze lubiłem języki obce. Najbardziej właśnie angielski, więc stwierdziłem, że skoro tak dobrze mi z nim idzie, to czemu by nie… – Ale nie zdążyłem dokończyć, bo Wandzia zrobiła coś, co mnie zaskoczyło. Nachyliła się w moją stronę i swoimi ustami przywarła do moich. Niedługo potem złapała mnie za tył głowy i włożyła mi język do buzi. Naprawdę świetnie całowała; jej język poruszał się z gracją, której musiała nauczyć się wiele lat temu. Gdy zaskoczenie ze mnie ustąpiło, zacząłem poruszać językiem i po chwili znaleźliśmy wspólny rytm. Na początku robiliśmy to powoli i spokojnie, starając się poznać nasze języki jak najlepiej, ale jednak pożądanie wygrało i nasze ruchy stały się silniejsze, pełne pasji. Poczułem, że jej ręka niepostrzeżenie przesuwa się o kolejny milimetr, dotykając mojego penisa. Zachęcony jej odważnym ruchem, swoją dłoń położyłem na jej prawej piersi. Przez cienki materiał sukienki poczułem, jak jej sutki stają się coraz twardsze. Gdy w końcu jej dłoń objęła moje przyrodzenie, naszej zabawie przerwał dzwoniący telefon.

    Świetny timing, pomyślałem. Wandzia przestała mnie całować i odsunęła się speszona. Trzęsącą dłonią wyjąłem telefon z kieszeni i nie patrząc na ekran, odebrałem.

    – Kurwa, Peter, gdzie ty jesteś?! Mieliśmy się dzisiaj razem uczyć na kolosa, pamiętasz?! – Przywitał mnie wkurzony głos mojego przyjaciela. No tak, zapomniałem, że umówiłem się z nim na małą powtórkę przed kolokwium z gramatyki praktycznej. Byłem tak zajęty myśleniem o spotkaniu z Wandzią, że całkowicie uciekło mi to z głowy.

    – Sorry, Michał. Nagle mi coś wyskoczyło i zupełnie o tym zapomniałem. Daj mi godzinę. Obiecuję, że się zjawię.

    – No ja myślę. Ale za to, że mnie wystawiłeś, musisz postawić nam jakieś dobre jedzenie. Może wtedy ci wybaczę.

    – Nie wystawiłem cię… – próbowałem się tłumaczyć, ale nie chciałem się wygadać o Wandzi. Nie musiał wiedzieć, że spotykam się z o wiele starszą kobietą. Miałby wtedy jeszcze większy powód do wyśmiewania mnie. – No dobra, niech ci będzie. Będę za godzinę. Nara.

    Rozłączyłem się, zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Westchnąłem i odwróciłem się w stronę Wandzi. Siedziała tak blisko, że pewnie słyszała, o co chodziło. Na jej twarzy malował się smutek, który próbowała zatuszować uśmiechem.

    – Musisz się już zbierać, prawda? – Zapytała cicho, nie patrząc mi w oczy.

    – Przepraszam, Wandziu. Byłem tak zaaferowany naszym spotkaniem, że zupełnie zapomniałem o nauce z moim przyjacielem. Przed nami trudny kolos, więc postanowiliśmy, że pouczymy się razem.

    – Nie ma problemu, skarbeńku. Nauka jest ważna. Dlatego idź już i się poucz. Spotkamy się kiedy indziej. Pamiętaj, że Janusza nie będzie przez następne trzynaście dni… Będziemy mieli jeszcze dużo czasu tylko dla siebie.

    Nie wiedziałem, co zrobić. Nie chciałem zostawiać Wandzi samej, ale jednocześnie nie chciałem wystawiać mojego najlepszego przyjaciela. Bros before hoes, tak mawia angielskie powiedzenie. Tylko że Wandzia nie była żadną hoe. Była jej zupełnym przeciwieństwem; kochana, cierpliwa, spokojna, seksowna, a przede wszystkim uczuciowa. Rozważałem wszystkie za i przeciw, ale w końcu się zdecydowałem. Najpierw nauka z Michałem, a potem powrót do Wandzi. Jednak nie wtajemniczyłem jej w swój plan; chciałem zrobić jej niespodziankę.

    Wstałem z kanapy i poszedłem na przedpokój. Włożyłem buty i miałem już wychodzić, kiedy zawołała mnie Wandzia. Wyszła z kuchni i pędziła szybkim krokiem w moją stronę, niosąc duży pojemnik, w który spakowała resztki jedzenia, którego nie udało się nam dojeść.

    – Wandziu, naprawdę nie trzeba. Zamówię pizzę. Zostaw to sobie na później. – powiedziałem, jednak ona zbyła mnie machnięciem ręki.

    – Daj spokój. Jesteś młody, musisz dużo jeść. Tyle, co dzisiaj zjadłam, nie zjadłam przez ostatni tydzień. Poza tym muszę zacząć dbać o linię – odpowiedziała, kładąc obie dłonie na swoim brzuchu.

    – Przestań, Wandziu. Nic nie musisz. Dla mnie wyglądasz idealnie. Naprawdę. – Na moje słowa, Wandzia zarumieniła się, a na jej twarzy zagościł uśmiech.

    Pocałowała mnie na do widzenia. Nie był to ten sam pocałunek, którym zawsze mnie żegnała. Tym razem był on bardziej sensualny. Jej język znowu tańczył w mojej buzi. Nie zdążyłem odpowiedzieć tym samym, bo przerwała i otworzyła drzwi. Wyszedłem bez słowa, bo nie potrafiłem jeszcze dojść do siebie po tym, co się wydarzyło. Najpierw sytuacja na kanapie. Nie sądziłem, że to ona pierwsza cokolwiek zainicjuje. Myślałem, że będę musiał się natrudzić, żeby Wandzia domyśliła się, że mnie pociąga. A jednak poszło o wiele łatwiej. To ona pokazała, że to ja pociągam ją. Potem sytuacja przed drzwiami i małe przypomnienie tego, co robiliśmy jeszcze przed momentem. Żałowałem, że nie zostałem i nie przekonałem się, co może się jeszcze stać. Miałem nadzieję, że sytuacja przerodzi się w coś poważniejszego; że wylądujemy razem w łóżku, ale musiałem jeszcze na to poczekać.

    Nie wiedząc kiedy, znalazłem się pod domem Michała. Wszedłem do niego jak do siebie i po krótkim przywitaniu, zaczęliśmy się uczyć. Jednak było to trudne. Nie potrafiłem przestać myśleć o Wandzie. Chciałem z powrotem znaleźć się w jej przytulnym domu. Dlatego wziąłem się w garść i skupiłem na nauce. Szło mi całkiem dobrze, więc kiedy stwierdziłem, że w miarę ogarniam materiał, jak najszybciej zmyłem się od Michała, zanim zacząłby protestować. Miałem ważniejsze rzeczy do roboty niż niańczenie go.

    Kiedy znalazłem się na dworze, spojrzałem na telefon. 19:30. Świetnie. Jeśli się sprężę, to będę u Wandy dokładnie o 20:00. Oby tylko nie spała.

    *******************************************************************************************

    SOBOTA, wieczór

    Pod domem Wandzi znalazłem się dokładnie o 20:00. Nie ukrywam, połowę drogi przebiegłem, ale czego nie robi się dla tak czarującej starszej pani. Zadzwoniłem do drzwi i czekałem, aż się otworzą. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Więc zadzwoniłem drugi raz. Też nic. Nie chciałem dzwonić kolejny raz, bo pomyślałem, że może poszła spać, ale kiedy odwróciłem się, żeby odejść, usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka.

    Wandzia nie otworzyła drzwi na oścież, tylko trochę uchyliła, żeby zobaczyć, kto ją nachodzi o tej porze, ale gdy zobaczyła, że to tylko ja, uśmiechnęła się i pozwoliła, żeby drzwi otworzyły się do końca.

    Chyba przeszkodziłem jej w kąpieli, bo miała mokre włosy, a koszula nocna przykleiła się do jej ciała w miejscach, w których nie zdążyła się wytrzeć. Muszę przyznać, że nie sądziłem, że zobaczę Wandzię w takim stroju. Nie miała na sobie zwykłej koszuli do spania, którą zazwyczaj zakładają babcie, a czarną koronkową, prześwitującą koszulę nocnę na ramiączkach, odsłaniającą o wiele więcej ciała, niż byłem w stanie sobie wyobrazić.

    – O, Piotruś, co za miła niespodzianka. Nie spodziewałam się ciebie o tej porze.

    – Przepraszam, Wandziu. Jeśli już jest za późno, to mogę wrócić jutro.

    – No coś ty, Piotrusiu. Jesteś mile widziany o każdej porze; czy to dnia, czy nocy. A teraz wejdź, proszę. Zrobiło się trochę chłodno na dworze, a ja dopiero się wykąpałam – powiedziała, wpuszczając mnie do środka.

    Wandzia poczekała na mnie, aż zdejmę buty i skierowaliśmy się do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać film. Jednak nie potrwało to długo, bo bez żadnego ostrzeżenia, Wandzia zaczęła mnie całować. Jej koszula nocna odsłaniała jej gładkie nogi, które zacząłem delikatnie pieścić. Powoli jeździłem swoją ręką po jej udzie, złapałem lekko za kolano, aż w końcu dotknąłem jej stopy, z której delikatnym ruchem zdjąłem kapcia. Powoli pieściłem jej grubiutke stopy ani na chwilę nie przerywając całowania.

    Wandzia rozpływała się pod moim dotykiem. Cicho pojękiwała. Kiedy skończyłem pieścić jej stopy, z powrotem położyłem dłoń na jej wielkim udzie. Tym razem po wewnętrznej stronie, blisko jej owłosionej cipki. Czułem gorąc bijący od jej ciała. Wandzia przerwała pocałunki i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.

    – Piotrusiu… – odezwała się Wandzia, trochę trzęsącym się głosem. – Proszę, poczekaj chwilę. Trochę się denerwuję. Wiesz… Janusz był moim jedynym partnerem, z którym “to” robiłam. Mimo że jestem z nim tyle lat, to nigdy nie czułam takiego podniecenia, które odczuwam dzięki tobie. Dlatego chciałabym cię prosić, żebyś był dla mnie delikatny, dobrze? Chcę na nowo odkryć przyjemność, która towarzyszy zbliżeniom.

    – Dobrze, Wandziu. Obiecuję, że nie zrobię niczego, co mogłoby cię skrzywdzić. Jeśli poczujesz się niekomfortowo, po prostu powiedz, a ja przestanę. – Jeśli coś obiecuję, to zawsze dotrzymuję słowa. Nie chciałem jej skrzywdzić. Już wystarczająco została skrzywdzona przez Janusza. Nie bił jej ani nic w tym stylu, ale zaniedbywał ją i jej potrzeby. Nie zasługiwała na to. Dlatego chciałem jej dać najlepszy seks, który będzie pamiętała do końca życia.

    Na kanapie było niezbyt wygodnie, więc poprosiłem Wandzię o zmianę miejsca. Zgodziła się i zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Po drodze wyjaśniła mi, że od wielu lat nie śpi z Januszem w jednym pokoju. Janusz chorował na bezdech senny i musiał na noc nakładać specjalną maskę, która umożliwiała mu oddychanie. A maszyna była głośna, co sprawiało, że Wanda mało kiedy się wysypiała. Dlatego oboje postanowili, że będzie lepiej dla nich obojga, jeśli Wanda zamieszka w drugim pokoju. A skoro i tak jej mąż miał gdzieś jej potrzeby, ona nie miała nic przeciwko.

    Kiedy znaleźliśmy się w jej pokoju, zdjąłem koszulkę, odsłaniając swój tors. Rzuciłem ją na fotel, który stał nieopodal łóżka i podszedłem do Wandzi, przytulając ją od tyłu. Złapałem ją za piersi i obdarowywałem pocałunkami jej szyję, co okazało się dużym wyzwaniem, bo była ode mnie o wiele niższa. Czułem, jak jej ciało trzęsie się pod wpływem mojego dotyku. Kiedy uznałem, że jest odpowiednio podniecona, zdjąłem z niej koszulę nocną jednym sprawnym ruchem. Wandzia zachichotała. A kiedy spytałem, co ją bawi, odpowiedziała, że nikt nigdy nie rozbierał jej w ten sposób. Koszula, którą zdjąłem z Wandzi, poszła w ślad za moją koszulką i wylądowała na fotelu.

    Wandzia odwróciła się w moją stronę i uważnie przyglądała, kiedy zdejmowałem spodenki. Zauważyłem, że jej wzrok powędrował w stronę mojego wzwodu, który nie mógł się doczekać, aż wydostanie się na wolność. Dlatego też szybko pozbyłem się bokserek i stanąłem przed Wandzią, tak jak mnie Pan Bóg stworzył. Na widok mojego penisa, Wanda otworzyła szeroko oczy, zaskoczona jego rozmiarem.

    – Mogę go dotknąć? – spytała. Nic nie odpowiedziałem, tylko złapałem za jej dłoń i położyłem na swoim członku. – Jest taki duży… – skomentowała zafascynowana. Nie uważałem, że byłem jakoś hojnie obdarzony przez naturę, ale jej słowa dodały mi odwagi.

    Poprowadziłem ją do łóżka. Wyglądało to komicznie, bo wciąż w dłoni trzymała mojego penisa. Usiadła na skraju łóżka, a ja uważnie przyjrzałem się jej nagiemu ciału. Jej cipka była zarośnięta; siwe włosy łonowe dosyć gęsto ją pokrywały. Pewnie nie goliła się tam od długiego czasu. W sumie co się dziwić; nie miała dla kogo tego robić. A mi one nie przeszkadzały. Wręcz odwrotnie, podniecały mnie; owłosione cipki były jednym z moich fetyszy. Tak samo, jak wielkie, obwisłe piersi, które spoczywały na brzuchu Wandy. Miała duże, jasne sutki, oraz brodawki tego samego koloru. Jej ciało było trochę pomarszczone, ale to normalne dla kobiety w jej wieku.

    Kiedy wygodnie ułożyła się na łóżku, położyłem się obok niej. Pocałowałem i pomiętosiłem jej prawą pierś. Potem wziąłem jej nabrzmiałego sutka do buzi i zacząłem lekko ssać. Wandzia wydała z siebie cichy jęk. Nie przerywając ssania, położyłem swoją dłoń na jej cipce.

    Najpierw lekko zesztywniała, ale gdy dotarło do niej, co się dzieje, rozluźniła się. Wtedy przypomniałem sobie, co powiedziała mi o Januszu. O tym, że był jedyną osobą, która widziała ją nago. Że nigdy mu nie zależało. Dlatego chciałem jej pokazać, że mi zależy. Dlatego przerwałem ssanie jej sutka i wyszeptałem, patrząc jej w oczy:

    – Wandziu, jesteś naprawdę piękną kobietą. Twoje ciało sprawia, że tracę głowę.

    – Dziękuję, Piotrusiu – wyszeptała Wandzia. Łzy wzruszenia napływały jej do oczu. – Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy. Bałam się, jak zareagujesz na moje ciało, skoro jesteś o wiele młodszy ode mnie. Bałam się, że nie będę w stanie cię podniecić. Ale gdy zobaczyłam twoją erekcję, byłam pewna, że jest inaczej.

    Zacząłem znowu ją całować. Obdarowywałem pocałunkami jej szyję, piersi, brzuch, aż dotarłem do jej nóg. Całowałem i lizałem jej stopy. Powoli, delikatnie. Potem znowu całowałem jej nogi, tym razem sunąc w górę jej ciała. Wandzia pojękiwała z przyjemności, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Dlatego delikatnie rozłożyłem jej nogi i nachyliłem się nad wewnętrzną stroną jej ud. Kiedy zacząłem je całować, moja kochanka położyła swoje dłonie na mojej głowie, mimowolnie łapiąc mnie za włosy. Cały czas całowałem jej uda, a swój środkowy palec powoli włożyłem w jej cipkę. Była bardzo mokra. Przestałem całować jej uda i całą swoją uwagę skupiłem na jej cipce. Zgięła nogi w kolanach, żeby umożliwić mi lepszy dostęp, a ja napierałem językiem na jej nabrzmiałą łechtaczkę.

    Poruszała swoimi biodrami, a jej oddech stał się szybszy. Traciła kontrolę nad swoim ciałem, co chwilę wyjękując słowa, które wskazywały na przyjemność, którą jej sprawiałem. Nagle jej mięśnie zaczęły się trząść, a jej jęki stały się jeszcze głośniejsze, co dało mi do zrozumienia, że jest blisko orgazmu. Próbowała mówić, ale nie mogła z siebie wydobyć ani jednego słowa; jej orgazm był zbyt intensywny. Połykałem soki, które produkowała jej cipka. Smakowały wyśmienicie. Kontynuowałem ssanie i lizanie, starając się, by jej orgazm trwał jak najdłużej.

    Kiedy trochę się uspokoiła, klęknąłem między jej nogami i swoim penisem ocierałem się o jej ociekającą sokami cipkę. Pragnąłem w końcu w nią wejść.

    – Daj mi go, proszę, Piotrusiu… Chcę w końcu go poczuć… – wyjęczała, nie mogąc złapać tchu.

    Sięgnąłem w stronę szafki nocnej, na którą wcześniej rzuciłem paczkę kondomów, wyjąłem jednego i założyłem wprawnym ruchem. Wandzia ułożyła się wygodniej, bym mógł w nią wejść. Kiedy w końcu mój penis się w niej zanurzył, zamknęła oczy i jęknęła. Poruszałem się w niej powoli, próbując wyczuć rytm. Wandzia uciekła w krainę rozkoszy, w której ostatni raz była dawno temu. Poruszałem się w niej powoli, a jej soki z każdym moim ruchem się z niej wylewały. Kiedy poczułem, że Wandzia jest rozluźniona, przyspieszyłem tempo i moc, z którą napierałem na jej cipkę. Marzyłem o tym, żeby w niej skończyć, ale chciałem, żeby poczuła, jak to jest dojść od takiego seksu.

    – Proszę, dojdź we mnie… Już dłużej nie wytrzymam… Ach!

    Jej słowa podziałały na mnie jak płachta jak byka, więc jeszcze bardziej przyspieszyłem swoje ruchy. Kilkanaście ruchów później doszedłem w jej cipce. Kiedy Wandzia poczuła, że zalewa ją moja gorąca sperma, doszła. Jej ciało zaczęło się całe trząść, a z jej gardła wydobywały się okrzyki rozkoszy. Soki skapywały z jej cipki na kołdrę. Wydostałem się spomiędzy jej nóg, poszedłem do łazienki i zdjąłem prezerwatywę, wypełnioną moim nasieniem. Wytarłem penisa w ręcznik,  który wisiał na haczyku na ścianie. Opłukałem ręcznik wodą i wrzuciłem do pralki. Po chwili wziąłem kolejny czysty ręcznik i wróciłem do Wandzi, która leżała na wznak na łóżku, zmęczona po naszych ekscesach. Kiedy wycierałem jej cipkę, uśmiechała się do mnie. Umieściłem ręcznik pod jej pośladkami, gdyby więcej soków chciało  wydostać się z jej cipki.

    Położyłem się obok Wandy i mocno ją objąłem. Na twarzy miała wymalowaną satysfakcję; była zaspokojona.

    – Oj, Piotrusiu. Nawet nie wiesz, jak mi było dobrze – powiedziała, komplementując moje zdolności. – Nie chcę cię porównywać do Janusza, więc powiem ci, w czym się różnicie. Sprawiłeś, że czułam się kochana, pożądana. Nie skupiałeś się tylko na sobie, ale upewniłeś się, że ja też będę coś z tego miała. Poza tym masz o wiele większe przyrodzenie niż Janusz. Na początku trochę bolało, ale potem czułam tylko przyjemność. No i najważniejsze, nigdy nikt nie całował mnie tam na dole. Nie wiem, jak wy, młodzi, nazywacie tę czynność.

    – Seks oralny, ale częściej używam terminu ‘minetka’.

    – W każdym razie, to było niesamowite uczucie. Nigdy w swoim życiu nie odczułam tak intensywnego orgazmu. Kiedyś będę chciała odwdzięczyć się tym samym. – Nie mogłem doczekać się lodzika od Wandzi. Ale musiało to poczekać. Nie chciałem wywierać na niej presji. – Naprawdę miło mi się z tobą tak leży. Janusz, gdy skończył, od razu obracał się na drugi bok. Nie przytulał mnie, nie wycierał. Dlatego robiłam to sama i albo szłam spać do drugiego pokoju, albo schodziłam do salonu oglądać telewizję, żeby tylko o tym wszystkim nie myśleć.

    Leżeliśmy tak i gadaliśmy, dopóki Wandzia nie spojrzała na zegarek. Zbliżała się 22:00. Dlatego wstała z łóżka, założyła szlafrok i podała mi ciuchy, które niespiesznie na siebie założyłem. Wiedziałem, że nie będę mógł zostać na noc. Wanda nie chciała, żeby jej wścibscy sąsiedzi plotkowali o młodym chłopaku, który odwiedził ją wieczorem, a wyszedł dopiero nad ranem. Przeprosiła mnie i powiedziała, że pogada o tym ze swoim mężem.

    – Wymyślę coś, żebyś mógł bez żadnego problemu u mnie nocować. – Obiecywała. – Powiem mu, że się boję zostać sama w domu przez te wszystkie włamania, które wydarzyły się w okolicy. Raczej w to uwierzy.

    Zeszliśmy na dół. Weszliśmy na przedpokój i pożegnaliśmy się pocałunkiem pełnym pożądania, które nie zeszło z nas, mimo że uprawialiśmy seks jakiś czas temu. Swoimi dłońmi delikatnie masowałem jej plecy, schodząc coraz niżej, aż w końcu złapałem ją za pośladki.

    – Jeśli będziesz tak robił, nie wypuszczę cię stąd – wyjęczała Wandzia w moje usta. Uśmiechnąłem się i oderwałem się od jej okrągłego ciała. Nie chciałem, żeby miała przeze mnie problemy, gdyby któryś z sąsiadów zdecydował się wypaplać wszystko Januszowi. Wyszedłem za drzwi na chłodne powietrze letniej nocy. Delikatny wiatr smagał mnie po nogach. Wandzia stała w drzwiach w niezawiązanym szlafroku. Powiedziała, że da mi znać, jak tylko spyta się Janusza o moje nocowanie. Była pewna, że się zgodzi. Bo w sumie czemu miałby się nie zgodzić? Przecież wcale nie ruchałem jego żony za jego plecami. Ale nikt nie musiał o tym wiedzieć, zwłaszcza Janusz.

    – Zapamiętaj sobie ten widok, Piotrusiu. Następnym razem będziesz miał większe pole do popisu. – Puściła mi oczko i zrzuciła z ramion szlafrok, odsłaniając swoje nagie ciało, którym miałem okazję się zająć jeszcze nie tak dawno temu.

    – Nie mogę się doczekać – powiedziałem, szczerząc zęby w uśmiechu. Pomachałem jej na dobranoc i odwróciłem się, kierując się w stronę swojego mieszkania.

    Przez całą drogę rozmyślałem o Wandzi. O jej ciele, jej jękach, jej trzęsących się mięśniach. Mój penis znowu powstał z martwych. Jednak postanowiłem nic z tym nie robić, bo miałem nadzieję, że spotkam się z Wandą następnego dnia.

    Kiedy wszedłem do domu, rozebrałem się, wskoczyłem pod prysznic i szybko się umyłem. Położyłem się do łóżka i zacząłem przeglądać Twittera, przeżywając wszystko, co wydarzyło się między mną a Wandzią kilka godzin temu. Miałem nadzieję, że gdy się obudzę, będzie czekała na mnie wiadomość od niej, w której napisze, że Janusz się zgodził na moje nocowanie u niej.

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    conradomoreno

    Witam wszystkich. W końcu wstawiam swoje opowiadanie po długiej nieobecności.

    Opowiadanie wyszło bardzo długie, ale ciągle coś się w nim dzieje. Starałem się, żeby znajdowały się tam erotyczne elementy, nawet te subtelne.

    Jest to jedna z kilku części opowieści o studencie, który poznaje 60-kilkuletnią kobietę. Mam już pomysł na kolejne części, ale z chęcią przeczytam wasze komentarze na temat tego, co ma się w nich znajdować. Kto wie, może jakiś pomysł użyję w kolejnej części.

    Miłego czytania! Czekam na feedback. Z chęcią przyjmę konstruktywną krytykę i postaram się, żeby nie popełniać tych samych błędów w swoich kolejnych dziełach.

  • Ja i uchodzczynie

    Opowiadanie jest (nie)stety prawdziwe.

    Zacznę od początku. W 2020 roku kupiłem mieszkanie na kredyt w dużym mieście wojewódzkim. Było to dwupokojowe, dosyć duże mieszkanie z oddzielną kuchnią, ponieważ wówczas wiązałem się z pewną dziewczyną i myślałem o wspólnym mieszkaniu. Z dziewczyną nie wyszło, a mieszkanie i raty zostały. Jestem skromnym i jednocześnie towarzyskim człowiekiem, który wcześniej podnajmował pokoje czy mieszkał w akademiku, więc dla 1 osoby mieszkanie ponad 50-metrowe było duże. Kiedy w 2022 roku wybuchła wojna między Rosją a Ukrainą i pojawiła się opcja, żeby można było pomóc uciekinierom, jak i państwo będzie dopłacać, zgodziłem się na taki podnajem. Zgłosiłem się przez Internet, że jestem w stanie pomóc, wypełniłem kwestonariusz. wysłałem zdjęcia mieszkania i pewnego dnia dostałem telefon, że są chętni. Potwierdziłem, że się zgadzam.

    Kilka dni później pojawiły się dwie kobiety – 37-letnia Irina i niespełna 17-letnia Katia. Byłem nieco zaskoczony, że do 32-letniego kawalera przydzielono same kobiety, ale uznałem, że patrząc na moje skłonności do “integrowania się”, to może i lepiej. Integracja jednak była aż zbyt bliska.

    Może teraz opiszę wszystkich uczestników dramatu. Ja mam 180 cm wzrostu, taką sobie twarz, budowę normalną (może nieco wysportowaną, bo trochę się ruszam), niebiesko-szare oczy, włosy brązowe. Z wykształcenia jestem inżynierem i pracuję częściowo zdalnie. Jestem typowym przeciętnym chłopem, żadnym typem podrywacza. Irina jest wysoką (ma około 175 cm) i szczupłą brunetką z długimi włosami o dużych ciemnych oczach. Ma niezły biust i tyłek i widać, że jak typowa kobieta ze wschodu dba o siebie. Z wykształcenia jest nauczycielką i wcześniej już pracowała w Polsce, trochę znała język polski. Z kolei Katia to czysta słodycz. Bardzo podobna do matki, ale szczuplejsza i nieco wyższa (prawie mojego wzrostu), piersi małe, ale wyraźne i najpiękniejsza twarz, jaką widziałem. Mówiąc bardzo brzydko ulepszona wersja matki.

    Pierwszego dnia pokazałem im mieszkanie i uzupełniliśmy papierologię, żeby zarejestrować ich pobyt u mnie. Ja wziąłem sobie dotychczasowy salon, a im oddałem sypialnię z dużym łóżkiem. Powiedziałem, że do godzin wieczornych jak mają ochotę korzystać z mojego pokoju, żeby oglądać telewizję to nie ma problemu (prorocze słowa). Przez pierwsze dni Irina załatwiała sobie pracę i szkołę dla córki. Było nieco sztywno i wydawało mi się, że będę miał typowe lokatorki i będziemy się mijać. Było jednak inaczej.

    Irina kiedy znalazła pracę jako kelnerka i nieco się zaaklimatyzowała, próbowała stworzyć coś w rodzaju rodzinnej atmosfery. Zaczęła robić wspólne posiłki, dbać o porządek i była bardzo miła. Ja ze swojej strony nie robiłem imprez w mieszkaniu i jak miałem potrzebę pić to wychodziłem z domu, żeby nie przeszkadzać dziewczynom. Nawet starałem się pomóc Katii w lekcjach, bo prawie nie znała polskiego, ale szybko się uczyła.

    W pewien weekend oglądałem film i późnym wieczorem przyszła Irina i spytała się, czy może mi potowarzyszyć, bo Katia śpi i chciałaby coś obejrzeć. Akurat byłem delikatnie wstawiony, bo wcześniej byłem na piwie i dla rozluźnienia zaproponowałem drinka. Zgodziła się. Zaczęliśmy rozmawiać i widać było, że nie o film jej chodziło. Oboje już byliśmy w strojach do spania. Ja tradycyjnie krótkie spodenki i koszulka, a ona w szlafroku, przez który było widać jej kształty. Opowiedziała mi o sobie – była rozwódką, od dawna planowała wyjechać z Ukrainy i wojna tylko przyspieszyła jej decyzję. Potem zaczęła mówić mi komplementy typu jak taki fajny i kulturalny facet może być sam. Nie byłem dłużny i powiedziałem jej, że jest śliczna. I wtedy padły jej sakramentalne słowa, że po moim zachowaniu (uprzejma obojętność) miała wrażenie, że jest wręcz przeciwnie i mi się nie podoba. Nie jestem małolatem i wiem, że to było zielone światło.

    Rozłożyłem kanapę i oboje “oglądaliśmy” film na leżąco. Zajęty byłem głaskaniem jej po udzie. Miała naprawdę długie nogi. W pewnym momencie wsunąłem rękę pod szlafrok i zacząłem badać jej piersi i sutki robiły się twarde, a następnie złapałem ją za cipkę. Była mokra. I to w zasadzie bez żadnej gry wstępnej. Nie miała na sobie żadnej bielizny. Irina nieco zawstydzona powiedziała, że od kilku miesięcy nie miała mężczyzny i nagle wsadziła mi rękę w gacie. “Oj, chyba Tobie się podobam”. Miała rację. Kutas stał w zasadzie, od kiedy weszła do pokoju w tym szlafroczku. Powiedziałem, że jest w moim typie i zacząłem się z nią całować. Też miałem dłuższą przerwę z kobietami, Irina mi się naprawdę podobała i zaczęliśmy zabawę. Po krótkiej grze wstępnej, która była szybka, bo oboje byliśmy gotowi ustawiłem ją w pozycji od tyłu i zacząłem rżnąć. Oczywiście wszystko działo się tak szybko, że o żadnym zabezpieczeniu nikt nie myślał. Była bardzo ciasna jak na kobietę po porodzie (miałem dziwne wyobrażenie, że kobiety po ciąży mają jaskinię) i zaczęła szybko jęczeć. To mnie podkręciło i zacząłem ją penetrować jeszcze szybciej. Zaczęła krzyczeć. Zmieniłem pozycję na misjonarską i złapałem ją za usta, żeby młoda jej nie słyszała. Domyślam się jednak, że pewnie stała pod drzwiami. Było mi tak dobrze, że zapomniałem się i spuściłem się jej w środku (na szczęście bez konsekwencji). Później było 30 minut gry wstępnej, czyli Irina robiła mi loda i przyznam się, że nie znam kobiety, która robiłaby to z takim entuzjazmem. Głębokie gardło czy zabawa z męskimi jądrami nie były jej obce. Ze swojej strony pieściłem jej sutki, które były z podniecenia twarde i masowałem jej myszkę. A po igraszkach była kolejna runda, tym razem oddałem jej nieco inicjatywy, bo bawiliśmy się na jeźdzca. Zauważyłem jednak, że Irina jak typowa twarda kobieta w życiu lubi w łóżku być zdominowaną suczką i wróciłem do bycia dominatorem. I tym razem skończyłem w jej gardle. Nad ranem jeszcze powtórzyliśmy numerek, ale tym razem bawiliśmy się na hiszpana i wytrysk był na jej twarz. Irina poszła pod prysznic i do swojego pokoju. Dzień później jak chciałem powtórki przyznała się, że była lekko obtarta i przesadziłem nieco z klapsami, bo miała czerwony tyłek, więc naprawdę było intensywnie. Irina była naprawdę bardzo dobra w łóżku i chyba nie będę miał lepszej kochanki.

    I tak wyglądał prawie każdy wieczór, kiedy Irina nie miała do pracy w knajpie albo, kiedy ja nie wychodziłem wieczorem. Minusem tych wieczorów jednak było to, że zaczęła mieć do mnie oczekiwania jakbym był jej partnerem, a Katia głupia nie była i wiedziała, a raczej słyszała gdzie jest jej matka jak ona “niby śpi” i raczej naszych nocy nie aprobowała, co było widać po tym, że zaczęła mnie unikać.

    W każdym razie mi się to podobało, że nasze państwo płaciło mi 2,4 tysiąca miesięcznie i do tego miałem ładną kochankę na wieczory. I jak pokazała niedaleka przyszłość, nie tylko jedną.

    [ciąg dalszy nastąpi]

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarny Wilk
  • Poczatek

    Wszystko zaczęło się właściwie od rozstania z moim chłopakiem. Miałam wtedy 19 lat i marne doświadczenia seksualne, choć głowę pełną fantazji. Mojego chłopaka interesował bardziej jego samochód niż ja, nawet podczas seksu potrafił coś o nim wtrącić. Tak, wiem, nie jestem modelką, ale chyba zasługiwałam na trochę uwagi. Szczerze mówiąc, nie czułam się wtedy wcale atrakcyjna. Przeciętna uroda, 170cm wzrostu, spory biust i jeszcze większy tyłek, a do tego więcej niż kilka kilogramów za dużo. Taka przeciętna grubaska. Jednak miałam szczerze dość takiego związku. Niedługo potem, całkiem przypadkowo trafiłam na znany portal, gdzie założyłam profil. Zrobiłam sobie seksowną, w moim przekonaniu fotkę i już następnego dnia czytałam pierwsze wiadomości. Wśród naprawdę wielu, wartych uwagi było dosłownie kilka. Zaczęłam wymieniać korespondencję i tak zaczęła się moja przygoda z nowymi doświadczeniami. Pierwsze moje spotkania z portalu, nie były wcale rewelacyjne, ale dla mnie były czymś zupełnie nowym i ekscytującym. Pierwszy raz umówiłam się z chłopakiem w moim wieku. Wtedy jeszcze myślałam, że najlepsze spotkania to tylko takie z rówieśnikami. Wiedziałam, że to będzie sex w aucie, bo on mieszkał z rodzicami a ja z mamą. Przyjechał po mnie koło południa. W samochodzie rozmowa nie bardzo się kleiła, ale ustaliliśmy, że zatrzymamy się gdzieś pod lasem. Szybko dojechaliśmy na miejsce. Nie czekając aż on zrobi pierwszy krok, zaczęłam dotykać go przez spodnie, on mnie pocałował jednocześnie sięgając dłonią między moje uda. Po chwili próbował dostać się po moje legginsy i zaproponował, żeby wysiąść z samochodu. Na zewnątrz, stojąc na przeciw siebie od razu wsadził mi rękę w majtki i poczułam jak próbuję wejść we mnie palcami. Ja przez chwilę mocowałam się z jego rozporkiem i gdy się z nim uporałam ukucnęłam przed nim. Robiłam mu laskę najlepiej jak umiałam, ssałam jego czubek by za chwilę wziąć całego najgłębiej jak mogłam. Szybko był gotowy, wstałam i na czworaka zajęłam miejsce na tylnej kanapie. Założył gumkę, a ja zdjęłam z tyłka legginsy razem z majtkami. Wszedł we mnie powoli, ale zaraz przyspieszył. Trzymał mnie mocno za pośladki i posuwał. Wypinałam się, żeby mógł wchodzić głębiej. Ruchał mnie tak kilka minut nie zwalniając tępa, aż zatrzymał się nagle i poczułam jak pulsuje we mnie. Po wszystkim odwiózł mnie do domu. Było to dla mnie coś nowego, ekscytującego, podobał mi się taki nowy, inny, niż do tej pory sex. Umówiłam się z nim znowu za kilka dni.
    Cdn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pusia
  • Spotkanie z Mikolajem

    Był piątek wieczór, byłem sam w domu i nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Odpaliłem porno na telewizorze i rozebrałem się. Zacząłem się bawić. Jednak byłem bardzo napalony na kutasa. Dodałem więc ogłoszenie na jednej stronie, a brzmiało ono tak: Młody 19 latek sam w domu, szuka męskiego aktywa. Jestem brunetem, mam niebieskie oczy i zgrabny tyłek.

    Chodziłem na siłkę, więc jakąś formę tam miałem. Długo nie musiałem czekać, po 20 minutach napisał jeden facet, opisał się i zaproponował, żebyśmy najpierw pogadali na kamerce. Oczywiście zgodziłem się. Po chwili zadzwonił do mnie. Zobaczyłem w telefonie mega ciacho. Był po 30, też brunet, zadbany zarost na twarzy, przystrzyżone włosy na klacie. Mój ideał. Chwilę pogadaliśmy i zaprosiłem go do siebie, miał być za 30 minut. Poszedłem się ogarnąć i czekałem na niego.

    Długo nie musiałem czekać, usłyszałem dzwonek do drzwi i szybko poszedłem mu otworzyć drzwi. Zobaczyłem go pierwszy raz na żywo, był piękny, miał na sobie biały t-shirt i szare dresowe spodenki, w których odznaczał się kutas.

    – Hej

    – Hej młody, mogę wejść?

    -Tak, tak, wchodź.

    -Widzę że nie możesz oderwać wzroku od mojego krocza.

    -No nie mogę, cudowny widok.

    -Specjalnie nie kładłem majtek młody.

    Podszedł bliżej mnie, dotykał po klasie, złapał za kutasa i zaczął mnie całować.

    -Klękaj Dawidku – powiedział Mikołaj ( tak miał na imię ten przystojniak).

    Szybko uklęknąłem przed nim i poczułem cudowny zapach, a jeszcze nie wyjąłem kutasa z jego spodenek. Szybko to zrobiłem, moim oczom ukazał się ogolony, gruby i 20 centymetrowy kutas, był większy od mojego ( mój ma 17cm).

    Od razu poczułem zapach samca, jego kutas pachniał moczem i spermą, był to cudowny zapach. Szybko wziąłem go do ust i zacząłem ssać jednocześnie bawiąc się jego jajami. Po chwili Mikołaj przejął inicjatywę, złapał mnie za włosy i zaczął ruchać w usta. Był cudowny, wsadzał kutasa po same jaja w moje usta, ślina wyciekała mi kącikami ust, jednak on nie pozwolił,, by spadła na podłogę. Wyjmował wtedy kutasa i rozcierał mi ją po twarzy. Bawiliśmy się tak dobre 20 minut. Po tym czasie poszliśmy do mojego pokoju. Mikołaj położył się na łóżku, wziął ręce za głowę i kazał mi lizać jego ciało. Z przyjemnością to zrobiłem. Lizałem mu sutki, pachy, klatę i jego cudowne stopy, które ostro pachniały, ale mnie to mega podniecało. Po chwili kazał mi się wypiąć, a sam wstał z łóżka. Zrobiłem to bardzo chętnie. Mikołaj dał mi kilka klapsów, a potem zaczął lizać moją dziurkę. Jego bródka drażniła moje pośladki, gdy języczkiem pieścił moje oczko. Było to cudowne, nogi mi drżały. Chwilę tak się pobawił moją dziurką, wkładał też palce. Aż w końcu napluł na dziurkę i swojego kutasa i wsadził go delikatnie w dziurkę. Jednak delikatny był tylko przez chwilę, gdy poczuł swobodę w mojej dziurce zaczął mnie rucha jak dziwne, wkładał kutasa po same jaja, myślałem, że rozerwie mi dziurę, a w dodatku cały czas dawał klapsy w moje pośladki. Jęczałem jak głupi, ale było mi dobrze. Mikołaj złapał mnie za włosy, przyciągnął do siebie i całował w szyję oraz usta. Po chwili jego kutas zaczął pulsować i strzelił we mnie. Miał dużo spermy, gdy wyjął kutasa wyciekła na kołdrę, kazał mi to zlizać. Szybko to zrobiłem, a po tym jego kutas wylądował na mojej twarzy, którą oblepił w spermie, a potem dał mi go do ust, żebym ładnie wyczyścił.

    – Dobra z ciebie suka, podobało mi się jak jęczysz

    -Dziękuje Ci, ja też jestem mega zadowolony, chyba nikt tak dobrze nie wyruchał mojej dziurki jak ty.

    W nagrodę zaczął mi ssać, a gdy miałem dojść zaczął ręką walić i strzeliłem za swoją klatę. Dawno nie miałem tak obfitego wytrysku. Mikołaj dał mi buziaka, zlizał trochę spermy i powiedział, że dobra i że następnym razem chce ją połknąć. Ubrał się i wyszedł, a ja przez jakiś czas leżałem na łóżku z czerwoną od klapsów dupą wypełnioną jego spermą oraz z moim wtryskiem na klacie. Ty było cudowne uczucie. Gdy ochłonąłem poszedłem pod prysznic i zrobiłem zdjęcie mojej dupy, które wysłałem Mikołajowi, odpisał, że ładnie ją załatwił i czeka na następny raz.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Kosiorek
  • Ekstremalne zabawy z niewolnica

    W poprzednim opowiadaniu „Orgia w klimacie sado” zostawiliśmy naszą bohaterkę, niewolnicę Luizę w doś krępującej – nomen – omen sytuacji, od której zacznie się to opowiadanie.
    Skąd takie imię u niewolnicy? Po prostu, jak to wyjaśniłem w innym opowiadaniu, Luiza była kiedyś wolna, ale uciekając przed wierzycielami sprzedała się w niewolę a ja kupiłem ją na aukcji.
    Chcecie wiedzieć o niej coś więcej? Proszę bardzo.
    Luiza pije jak smok. Kiedy jest na bańce, strasznie rozrabia, ale potem ma straszne kace. Ma trzydzieści kilka lat, jest niewysoką, ale bardzo zgrabną blondynką z brązowymi oczami. Nie jest głupia. Bywa bezczelna. Nie umiem jej nauczyć, żeby mówiła do mnie “panie”. Uwielbia dawać dupy, obciągać i puszcza się na wszelkie możliwe sposoby, kiedy tylko jest okazja. Jest biseksualna. Lubi też bardzo ostre zabawy z sobą w roli głównej. Ale gdybym dał jej dziewczynę albo faceta do zabawy – nie hamowałaby się zupełnie. Strasznie drogo mnie kosztuje, umie wyciągać kasę. Nie da się ukryć, mam do niej słabość.

     

    I. PODWIESZANIE

    ….Z Luizą natomiast zabawiało się tamtych dwóch. Najwyraźniej Luiza prowadziła za ich pośrednictwem jakąś grę ze mną, bo dość szybko przejęła kontrolę nad swoimi masterami i zaczęła najpierw udawać że im doradza co mogą z nią zrobić a potem po prostu nimi komenderowała:

    Powieście mnie za nogi, w rozkroku chłopaki. Wyżej na wysokości waszych kutasów, żebyście mogli mi je wsadzić kutasy do pyska !

    Nie trzeba im było tego dwa razy powtarzać. Zawiązali jej na kostkach nóg linę i podciągnęli w górę (przytrzymali jej głowę, żeby jej nie rozbiła), zawiązali koniec liny na kołku. Wisiała teraz głową w dół, ze zwisającymi blond włosami, z rozciągniętymi nogami i wywaloną cipą.

    I rzeczywiście, obciągała im wisząc głową w dół i co chwilę zerkając na mnie.

    „Aha, chce sprawdzić czy będę zazdrosny i jak daleko pozwolę im się posunąć. Przecenia się. Nie jest taka istotna. Łatwo ją zastąpić. Popatrzę gdzie nas to zaprowadzi”. Tak sobie myślałem i patrzyłem. Przy okazji, można by pomyśleć o kupnie Mamuśki, może Mamuśki z córką.

    Czekałem i patrzyłem, kto kogo przetrzyma.

    Do wiszącej bezwładnie za nogi Luizy ustawiła się teraz kolejka facetów. Każdy z nich wsadzał jej kutasa w usta i spuszczał się w nią. Dzielna Luiza ciągnęła każdemu z jednakowym zapałem i starała się łykać, ale wkrótce jej twarz była cała ospermiona.

    Sperma spływała jej na włosy a z włosów na podłogę.

    Po pewnym czasie opadła z sił, ręce zwisały bezwładnie. Mimo to nikt nie kończył. Dopiero kiedy kolejka się skończyła i każdy mógł zapoznać się z jej gardłem, kazałem ją opuścić na podłogę. Chwilę leżała dysząc ciężko i zbierając siły. Usiadła i spojrzała na mnie z dumą.

     

    II. RŻNIĘCIE

    Podałem jej wody, poklepałem po policzku. Przepłukała gardło, wypluła resztę.

    – I co dalej? – zapytała

    – Nie masz dość?

    – Nie. Chcę jeszcze – hardo spojrzała mi w twarz – po to jestem, prawda?.

    Była na trochę na rauszu, mocno rozruchana i podniecona, jej cipa była nabrzmiała a małe sutki sterczały jak szpilki; była chyba też i trochę zboczona na punkcie sado /maso.

    – no cóż… Panowie – zwróciłem się do kolegów, którzy jeszcze przed chwilą ją rżnęli – też moja kolej.

    Rozsiedli się wygodnie dookoła, żeby popatrzeć. Kazałem im też sprowadzić z góry dwie młodziutkie niewolnice, żeby im wylizały do czysta członki z resztek spermy, co też skwapliwie uczyniły.

    Czując na sobie męskie spojrzenia i mlaskanie języków dziewczyn, Luiza podnieciła się jeszcze bardziej. Stała wyprostowana jak struna, dysząc ciężko i patrząc mi w oczy.

    – Co chciałbyś teraz ze mną zrobić?

    Nie odpowiedziałem.  Podszedłem do niej od tyłu, pocałowałem ją w szyję. Uderzył mnie jej zapach. Mieszanina jej potu, spermy, jakieś dalekie echo perfum… Wygięła się, przywarła pośladkami do mnie, wyciągnęła szyję. Chwyciłem ją za włosy, pociągnąłem głowę do tyłu i ugryzłem ją w szyję a potem długo ssałem robiąc wielką malinę. Stała poddając się temu i kręcąc wypiętym tyłkiem.

    Poczułem jak mi staje.  Popchnąłem ją w stronę stołu obitego blachą, rzuciłem na plecy. Rozłożyła ręce, rozłożone nogi zwisały jej z blatu. Ręce jej zapiąłem klamrami, rozciągając szeroko na boki. Nogi kazałem podnieść  i ściśle skrępowałem pasami jej łydki i uda.

    Następnie podszedłem do niej i założyłem jej knebel, wpychając do ust kauczukową kulę i mocno zapinając. Zaczęła się ślinić a jej białe zęby wbijały się w czarny kauczuk.

    Wówczas dopiero sięgnąłem po klamry na sutki. Założyłem i zacząłem dokręcać śruby. W miarę zgniatania sutka, jęk Luizy robił się coraz głośniejszy aż przerodził się w szloch.

    Wtedy zabrałem się za drugą pierś, powtarzając operację. Luiza wiła się i drgała z bólu, ale nie mogła nic zrobić. Dopiero wtedy rozpiąłem spodnie i po raz pierwszy tej orgii, powoli w nią wszedłem. Ponieważ nie byłem dziś pierwszy, jej cipa i tak już mocno wyrobiona przez lata używania, była bardziej niż zwykle rozwarta i mokra. Wchodziło się w nią gładko i głęboko. Stałem wyprostowany, jej podwiązane nogi sterczały na boki i jebałem ją rytmicznie i długo. Ściśnięte klamrami cycki skakały, ślina jej ciekła z pyska a z oczu łzy. Kiedy poczułem, że dochodzę wyjąłem go. Pośliniłem jej odbyt. Przyłożyłem kutasa i nacisnąłem. Nie chciał wejść. Nacisnąłem mocniej i poczułem, że opór ustępuje i że mój kutas wbija jej się w tyłek. Wchodziłem tym razem powoli. Jej tyłek był – w odróżnieniu od cipy – zawsze ciasny. Niewolnica stękała coraz głośniej, aż zaczęła krzyczeć, nie wiadomo czy z bólu, czy rozkoszy, czy jednego i drugiego. Kiedy ja ją rżnąłem w dupę, jeden z obecnych mężczyzn, nie wytrzymał, podszedł do niej i wsadził jej ponownie swojego kutasa w usta. Jako prawdziwa profesjonalistka zaczęła ciągnąć spuchniętymi od obciągania wargami.

    Spuściłem się jej w dupie. Przeprosiłem na chwilę kolegę, któremu obciągałem i wytarłem chuja o jej włosy. Rozkręcałem się. Luiza była harda, ale chciałem dla samej zasady przekonać się, gdzie jest jej granica i kiedy spokornieje.

     

    III. WIĄZANIE

    Postanowiłem, że kolejnym etapem będzie jej wiązanie. Jak pisałem wcześniej – Luiza nie była młoda, ale miała świetne ciało, była szczupła i wysportowana. Dlatego postanowiłem je trochę ozdobić węzłami.

    Wyjąłem jej knebel z ust, dałem do popicia whisky z butelki. Pociągnęła solidnie, nawet się nie zakrztusiła. Odwiązałem ją od stołu. Zeszła z niego sama, uklęknęła przede mną na piętach i oczekiwała, co będzie dalej.

    Wziąłem linę. Zacząłem od krępowania jej rąk na plecach. Potem zabrałem się za jej piersi. Tu było więcej pola do popisu. Ścisnąłem je tak, że nabrzmiały  jakby miały wybuchnąć i zaczęły sinieć. Niewolnica gryzła wargi, ale milczała.

    Podniosłem ją z podłogi i posadziłem okrakiem na koźle. Musiałem tutaj poprosić o pomoc jedną z młodych dziewczyn, które uprzednio zajmowały się czyszczeniem kutasów swoich masterów ze spermy. Kiedy ona trzymała Luizę, żeby nie spadła, ja związałem jej nogi w kostkach pod kozłem, obwiązałem ją też mocno w pasie. Sznur wrzynał jej się w ciało, powodując obtarcia. Związana, chwiała się niepewnie na koźle. Dlatego, żeby ją ustabilizować, założyłem jej pętlę na szyję a koniec sznura przewiesiłem przez hak u sufitu. Teraz była sztywna, wyprostowana, nieruchoma. Każdy ruch powodował zaciskanie się pętli na szyi, więc nie wierciła się.

    – Posłuchaj. Od Ciebie zależy, kiedy to przerwiemy. Wystarczy, że powiesz. Rozumiesz ?

    – ttaakh.. wycharczała

    – i co ?

    – jjesszccze

     

    IV. CHŁOSTA

    Kiwnąłem głową i sięgnąłem po pejcz.  Ostrożnie, żeby nie uszkodzić skóry, uderzyłem ją po plecach. Podskoczyła na linie, krzyknęła.

    Obszedłem ją dookoła. Biłem pejczem po udach, potem brzuchu a na końcu po piersiach. Dziewczyna krzyczała, wiła się, jej ciało robiło się czerwone od razów. Ani razu nie poprosiła żebym przestał.

    W pewnym momencie zemdlała. Chlusnąłem na nią zimną wodą. Wzdrygnęła się, ocuciła. Spojrzałem na stojącą obok pokornie dziewczynę do pomocy. Była rzeczywiście bardzo młoda, miała może połowę lat Luizy. Czarnooka brunetka przyglądała się skrzącymi oczami Luizie.

    – Podoba ci się ? – spytałem ją

    – Ona czy chłosta, mój Panie ? – odpowiedziała pytaniem

    – Ona.

    – Chłosta bardziej.

    – Spróbuj – dałem jej pejcz.

    – Naprawdę Panie ? Mogę ? – ucieszyła się mała sadystka.

    – Oczywiście, śmiało.

    Wzięła potężny zamach. Świst powietrza przeszedł w trzask bicza uderzającego mokre plecy Luizy i zlał się z jej krzykiem.

    Dziewczyna śmiała się. Powtórzyła zamach, na skórze Luizy pojawiła się druga pręga. Luiza krzyczała, a potem zamilkła. Znowu zemdlała.

     

    V. FINAŁ

    Pomyślałem, że na razie jej wystarczy. Odwiązałem ją, chwyciłem bezwładne ciało osuwające się z kozła i położyłem na ziemi, zacząłem cucić. Otworzyła oczy. Poprosiła o wodę. Wziąłem ją na ręce i wyniosłem z lochu.

    Poszedłem na górę, do swojego pokoju. Tam ją położyłem na łóżku, usiadłem na krześle i patrzyłem.

    – Ale dałaś czadu… powiedziałem – po co tak szarżowałaś ?

    Uśmiechnęła się w odpowiedzi : Wygrałam z tobą. To ty pękłeś a nie ja. Mogłeś kontynuować , nie prosiłam o koniec.

    – Fakt, wygrałaś – kiwnąłem głową – zamęczanie cię nie miało dłużej sensu. Doszłaś do granicy swojej wytrzymałości.

    – Bo zemdlałam ? – nie wygłupiaj się. Wiadro zimnej wody by wystarczyło. Raczej repertuar zaczął ci się kończyć.

    – Tak sądzisz ?

    – Tak. Mogłeś tam jeszcze np. mnie podtapiać. Albo dać psu do jebania. Albo jakiemuś parszywemu niewolnikowi, żeby mnie wyruchał. Mogłeś mi obić stopy tak, żeby nie mogła stanąć i chodziła na kolanach. Nie było ciężarków w cipie i naciągania sromu. Nie przekłułeś mi piersi. Ani ich nie przybiłeś gwoździami do deski…

    Słuchałem tego z rosnącym zdumieniem. Lubię się ostro zabawić, ale nie wiedziałem czy ona mówi serio, czy kpi.

    – nie złamałeś mnie – kontynuowała – nic nie wiesz o granicach mojej wytrzymałości.

    – Dlaczego tak ? – zapytałem. Po co te zawody ?

    – Bo chcę żebyś zapamiętał, że takiej dziwki i szmaty jak ja nie znajdziesz. Żadna mi nie dorówna. Może znajdziesz jakąś z ładniejszym ciałem, ale zawsze będziesz ją porównywał do mnie. Jestem najlepsza. I zawsze będę pierwsza. Poza tym – ciągnęła – jestem od ciebie kilkanaście lat starsza. Mogę ci się znudzić. A wtedy będziesz mnie chciał sprzedać. Nie dostaniesz za mnie dużo pieniędzy. Nie zwrócę ci się. Więc lepiej żebyś czuł się ze mną związany. Teraz wiesz, że możesz ze mną zrobić wszystko, ale to absolutnie wszystko. Nie, że się tak tylko mówi, ale naprawdę. Masz inną taką niewolnicę ?

    Mówiła coraz wolniej, ogarniał ją sen. Brudna, śmierdząca potem, spermą i alkoholem leżała na białej pościeli i odpływała. Była smukła, zgrabna jak cholera, harda i nieco szurnięta. W sumie faktycznie – nie miałem od niej lepszej. Co nie znaczy, że zamierzałem się do niej przywiązywać. Jej wywody nasunęły mi kilka pomysłów, co z nią jeszcze można zrobić, zanim całkiem się zużyje i nie kupią jej nawet do burdelu wojskowego.

     

    VI. DOGRYWKA

    Wyczerpani orgią spaliśmy tej nocy chyba z 12 godzin. Gdy się obudziłem, nie byłem pewien która godzina. Luiza, która padła po wczorajszych ekscesach bez mycia, potwornie śmierdziała. Miałem kaca. Zadzwoniłem po serwis. Orgia nadal trwała – impreza była obliczona na kilka dni – ale jej tempo wyraźnie spadało. Okazało się, że jest trochę po południu. Zamówiłem coś do jedzenia, szampana, sok i kawę. Dużo kawy. Poszedłem pod prysznic. Moja krzątanina obudziła Luizę. Usiadła rozczochrana na łóżku, powąchała się, skrzywiła paskudnie i mruknęła do siebie “Oi Lui, czas ci za mąż iść”, po  czym wepchnęła się obok mnie pod prysznic.

    – Posuń się mój Panie i Władco – zakomenderowała, sięgając po szampon.

    Byliśmy oboje nadzy pod ożywczym prysznicem. Poczułem dotyk jej mokrego ciała. Zacząłem ją mydlić a ona mrucząc lubieżnie to wypinała się do mnie, to odwracała przodem i ocierała o mnie piersiami. Miała po wczorajszej zabawie dużo otarć, siniaków, pręg i blizn, ale była zniewalająca. Uklęknęła pod strumieniem wody i zaczęła delikatnie lizać mnie po członku. Chciałem ją wziąć za głowę, ale odepchnęła moją rękę.

    – Stój spokojnie – rzekła i wzięła moją mokrą pałę w całości na jeden raz. Gardło też miała głębokie. Stałem nad nią i patrzyłem na jej wygięte plecy, wystający kręgosłup, na stopy, szczupłe kostki opięte bransoletami, których nie można było nigdy odpiąć. Obciągała mi, chociaż mój kutas był już cały obolały, zmacerowany i poobcierany od jebania. Zakręciłem wodę i mimo wszystko wyciągnąłem mokrą niewolnicę spod prysznica, rzuciłem na łóżko. Odwróciła się natychmiast na brzuch i wypięła w górę mokry tyłek.

    – jeb mnie – zażądała

    – jak kurwę ?

    – Jak ostatnią kurwę. Skurw mnie. Jestem twoją zdzirą, starą szmatą do jebania, pojemnikiem na spermę, twoją własnością – nakręcała się.

    Dałem jej klapsa w wypięty tyłek

    – Ty suko, dawaj mi dupy zaraz!

    -Mrrrr – zamruczała zadowolona.

    No i nie da się ukryć, że za chwilę mój 25 letni kutas siedział znowu w jej 38 letniej piździe. Trzymałem ją za biodra i jebałem od tyłu, gdy wszedł kelner z lunchem, kawą i szampanem. Bardzo starał się udawać, że nie widzi, co robimy, ale nie dało się ukryć, że wzrok mu uciekał do Luizy.

    – Dziękuję. Chcesz napiwek, czy wolisz pomacać ją sobie?

    – Pomacać – zaczerwienił się.

    Wyjąłem chuja z Luizy a ta z uśmiechem wstała z łóżka, podeszła do kelnera, wspięła się na palce, objęła go za szyję i złożyła na jego ustach mokry pocałunek. On od razu położył ręce na jej biodrach, przycisnął ją do siebie; posłusznie przywarła do niego, nie przerywając pocałunku.

    Obejmował jej plecy, kładł ręce na pośladkach, dotykał jej piersi. Dałem mu trochę czasu, ale w końcu przegoniłem. W końcu napiwek to napiwek a nie jebanko.

    Jedną z zalet Luizy było to, że nie miała problemu z dawaniem dupy.

    Potem siedzieliśmy nadzy na łóżku; zawiązałem jej oczy i karmiłem a ona miała zgadywać, co dostaje do jedzenia.  Piliśmy szampana. Całowali się.

    I zastanawiali nad trójkątem.

    Ale to już zupełnie inna historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Zycie z wielkim kutasem cz.1

    Nazywam się Adam i mam 16 lat. Jestem średniego wzrostu brunetem, należę raczej do tych przystojnych. Nigdy nie narzekałem na brak damskiego towarzystwa, jednak wszystko uległo zmianie podczas okresu dojrzewania. Moją głowę zaprzątała tylko myśl o seksie i niczym więcej. Wiadomo, każdy chłopak w tym wieku fantazjuje częściej niż zwykle na temat różnych perswazji, jednak u mnie to było bardziej niż bardzo. Chce się ruchać non stop, muszę spuszczać się nawet kilkanaście razy dziennie. To powoduje, że w obecności dziewczyn czuję napływ podniecenia i muszę za każdym razem udać się w ustronne miejsce żeby sobie dogodzić. Wszystko to mogę opanować w pewnym stopniu, jednak największym problemem jest mój wielki kutas . W tym wieku mam już 27cm, jest gruby i ma wielkie jądra. Zawsze dochodzę salwami, spokojnie mógłbym napełnić 250ml butelkę. Następne spusty są równie silne. Tak więc wystarczy niewielkie podniecenie żebym miał widoczny namiot w spodniach, a raczej lepiej to nazwać wystającym Big Benem. Do tej pory byłem prawiczkiem, jednak moje życie seksualne obróciło się w coś niesamowitego. Był czerwcowy, szkolny dzień. Piątek, koniec lekcji. Mijała ostatnia minuta a ja walczyłem sam ze sobą żeby nie wyskoczył z gaci mój kutas, przez widok kuso ubranych koleżanek z klasy. Nienawidziłem przez to lata, bo wszystkie dziewczyny chodziły w przewiewnych strojach, powodujących u mnie olbrzymie erekcje a później spusty. Pamiętam jak kiedyś doszedłem tylko siedząc w szkolnej ławce, nawet nie dotykając kutasa, na sam widok koleżanek. Po tym wszystkim miałem istny wodospad spermy w spodniach. Od tamtej pory staram się nie podniecać jednak jest to ciężkie. Dlatego zawsze po ostatnim dzwonku od razu biegnę do domu i tam zamykam się w pokoju żeby w ciszy móc sobie trzepać resztę dnia. Tak też było i tym razem, po dzwonku wróciłem na chatę w pośpiechu. Tam zastałem swoją siostrę Martynę z jej przyjaciółką – Pauliną. Obie siedziały w króciótkich, dżinsowych szortach, plotkując na różne tematy. Martyna – jest ode mnie starsza o 4 lata i studiuje psychologię. Ma 160 cm wzrostu, błękitne oczy i nieziemski uśmiech. Trenuje fitness, dlatego ma świetną talię oraz wypracowane pośladki. Ma typowo sportową sylwetkę, przez co posiada w miarę małe piersi. Moja nadpobudliwość seksualna powodowała że nieraz sobie waliłem myśląc jak zapinam swoją siostrzyczkę. Paulina z kolei – jest rówieśniczką Martyny, ma 165 cm wzrostu, ma śliczne usta i malutki zgrabny nosek, które są rekompensowane jej sukowatym wyrazem twarzy, czasem mam wrażenie że została stworzona do obciągania i ruchania. Jest nieco bardziej kształtna od mojej siostry, nie ma takiej talii jak ona za to Idealne piersi, dwie piłeczki do złapania i ssania. Chciałem przemknąć niezauważony, jednak zahałasowałem, co nie umknęło uwadze dziewczyn. – Adam? Co ty tak wcześnie? Nie idziesz nigdzie ze znajomymi? Jest piątek ~ zapytała Martynka – Nieee, zmęczony jestem, idę się kimnąć u siebie w pokoju. – Ok. Po tej krótkiej rozmowie natychmiast usiadłem przed komputerem i odpaliłem swojego ulubionego pornola i zacząłem sobie walić. Minęła jakaś godzina, gdy nagle w drzwiach pojawiła się Paulina. – Hej, słuchaj, Martyna poszła na moment do pracy mamy, musiała odebrać jej rze… Adam?! Co ty, to tu się odpierdala?! Zamurowało mnie. Starałem się schować swojego kutasa jednak był tak sztywny, że gacie nie chciały się z powrotem założyć. Siedziałem więc z odkrytym sprzętem przed Pauliną. — Sorry, to nie tak jak myślisz, ja… – Masz mnie za idiotke?! Przecież widzę że sobie trzepiesz jakby nigdy nic, po za tym… CZEMU TO TAKIE WIELKE?! Nie zdążyłem się wytłumaczyć gdy rówieśniczka mojej siostry podeszła i klęknęła przed krzesłem. -O mój Boże… nigdy takiego wielkiego nie widziałam, nawet w porno. – o czyli ty też oglądasz filmiki haha. – Dobra weź człowieku ja tego nie robię kiedy są goście w domu, zresztą nie odbiegaj od tematu, gadaj dlaczego twój kutas jest taki duży, i twardy i … gdzie jest lijnika! Wtedy podałem jej leżącą naprzeciwko mnie miarkę. Paulina szybkim chwytem wzięła ją i przyłożyła do nasady kutasa. – 27 cm?! Przecież to maczuga! Ty masz dopiero 16 lat! Nie dała mi dojść do słowa, gdy nagle, niespodziewanie pierwszy raz w życiu płeć przeciwna złapała swoją aksamitną dłonią mojego penisa. Jej ręka była chłodnawa, ale dawała mi przyjemne odczucie. Paulina zaczęła rytmicznie jeździć dłonią w górę i dół ciągle podziwiając moje przyrodzenie. Ja z kolei, delektowałem się widokiem jakiego doznawałem. – Mmm, ale masz wielkie jaja, większe niż grejpfruty, muszę je spróbować Wzięła do buzi moje jądra i jednoczenie waliła mi konia. Zaczęła przyspieszać a ja nie zdążyłem jej ostrzec przed nadciągającym orgazmem. – Paulina ja…. aaaaaa! Wtedy zacząłem strzelać niewyobrażalne ilości spermy w kierunku twarzy Pauliny. Najpierw nie wycelowałem, przez co pierwszy cumshot wyleciał za głowę Paulinki i ubrudził mi dywan. Kolejne salwy całkowicie zalały jej czoło i buzię, kolejne pokryły włosy i jej dekolt wraz z koszulką. -O mój boże ile tego je… Nie dokończyła zdania bo koleja salwa trafiła do jej ust. Wtedy odruchowo złapałem Paulinę za jej włosy, nadziewając ją na kutasa. Wówczas, ostatnie wytryski wystrzeliłem w jej gardle. Po wszystkim odrzuciłem jej głowę i siedziałem na krześle spełniony, jednak wciąż ze sterczącym sprzętem. Paulina wciąż nie wiedziała co się stało. Zdezorientowana szukała czegoś czym by wytarła swoją twarz, nie mogła nic powiedzieć bo cała miała wypełnione buzię nasieniem. -Agdam musghle to wypghluc… – nie rozumiem cię, połknij to i po problemie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Adamski

    Hej, Opowiadanie może trochę specyficzne, jeżeli ktoś lubi klimat dużych rzeczy to może się spodobać. Piszczcie czy chcecie cz.2 . 😜

  • Nasz Projekt cz. V

    Gwar uczniów przycichł, a dzwonek oznajmił koniec przerwy. Martynka obejrzała się. Nerdy nadal blokowały przedsionek toalety. Wszyscy się uśmiechali. Dopiero teraz zauważyła, że każdy był uzbrojony w jakiś przedmiot. Jeden trzymał nogę od krzesła, drugi ciężki worek, a ostatni obracał w dłoniach jakieś plastikowe pudełko. Ucieczka nie wchodziła w grę.

    -“Okno? Za wysoko..”- myślał

    Po chwili odezwał się Gruby.

    -Kiedy dowiedziałem się, że nasz szkolny gangster został dziwką…nie powiem śmiałem się chyba kilka godzin..hehe..co nie?-powiedział w kierunku reszty.

    Nerdy zaśmiały i poleciało kilka przekleństw.

    -Cicho-uciął Gruby- przez ostatnie 3 lata..3 pierd***** lata znosiliśmy twoje wybryki..Dziś kończą twoje rządy.

    Martynka podniosła dumnie głowę.

    -Spier*****

    Gruby skrzywił się, a reszta syknęła. Widać było że mimo sytuacji dawne występki Maćka dalej budziły strach i respekt.

    Gruby podciągnął spodnie i popatrzył gniewnie w kierunku dziewczyny.

    -Nie…My teraz rządzimy..prawda chłopaki ..Tomek..yy..pokaż dziwce jej miejsce.

    Zanim Martynka zdążyła zareagować poczuła uderzenie w łydki. Nogi się ugięły, a ciałem przebiegła fala bólu.

    -Wy…- nie zdążyła powiedzieć kiedy ponowne uderzenie powaliło uczennice na brudną podłogę.

    -O tak..na kolana szmato-dobiegł dziewczynę głos Grubego

    -Wysil mózg zje***. To teksty z gry chyba, debilu-syknęła przez zęby.

    Gruby zaśmiał się, a chłopaki gwizdali z radości.

    -Gruby, kur** popatrz..nosi stringi.

    Po przewaleniu na kolana, spódnica uniosła się odsłaniając gładkie pośladki i bieliznę.

    -“Cholera..nie..nie”

    Poczuła dłoń , która powoli wodziła po pupie.

    -Tomek? I jak?- zapytał jeden z nerdów.

    -Gładkie..mm..kur**, ale dupa..i patrzcie ma korek..widziałem takie w pornosach.

    Palce chłopaka brutalnie zerwały stringi, co potwierdził dźwięk rozrywanego materiału.

    -Trudno..i tak lepiej teraz widać-powiedział Tomek.

    Martynka próbowała wstać, jednak dłonie trzech chłopaków powstrzymały ją, dobijając ją do podłogi. Zdenerwowana odwróciła głowę. Jej wzrok padł na Tomka, który trzymając ją za pośladek, wyciągnął swojego kutasa. Po chwili powoli zaczął trzepać go, nie puszczając pośladka. Reszta trzymając Martynka robiła fotki.

    -Pamiątka musi być-zaśmiał się Gruby-Widzę że Tomek zaczął już zabawę.

    Gruby stanął przed Martynką.

    -A teraz dziwko…obciągnij mi kutasa.

    -“Tekst z taniego pornosa..czekaj co?!”

    Dziewczyna podniosła wzrok.

    -Co się gapisz? Ściągaj mi spodnie, albo zdjęcia z tego wszystkiego wylądują na blogu szkolnym.

    Martynka prychnęła.

    -Pierd** ***

    Gruby tylko kiwnął głową.

    Pierwsze co poczuła uczennica to uderzenie, a następnie potężną falę bólu. Większą niż wcześniejsza sytuacja. Ból łydki przed chwilą to nic w porównaniu z nowym cierpieniem. Z ust wydobył się głośny jęk.

    -Jęcz szmato-powiedział Gruby.

    Martynka ledwo odwróciła głowę, kiedy uderzenie powtórzyło się. Dreszcz przebiegł przez ciało, które wykonało szereg dziwnych pozycji. Za dziewczyną Tomek porzucił pośladek uczennicy jak i swojego kutasa. Zamiast tego, uderzał swoją pięścią w obolałe i czerwone już jaja.

    -Grr..upp- wybełkotała ledwo.

    Ponownie przed Martynka pojawił się Gruby.

    -Będziesz grzeczna?

    Dziewczyna prychnęła, na pytanie oprawcy.

    -Wal się..

    Gruby zacisnął zęby ze złości. Pstryknął palcami w kierunku kolegów. Kątem oka Martynka zobaczyła jak Tomek kuca przed jej tyłkiem, aż dwójka z szerokimi uśmiechami stała z telefonami.

    -“Teraz”- pomyślała

    Dziewczyna powoli mimo bólu zaczęła podnosić się z kolan. Nagle poczuła dziwne uczucie..ból po którym wydała głośny jęk.

    -Jęczy- skomentował jeden z nerdów.

    Dopiero po chwili zrozumiała że to korek. Tomek począł kręcić nim, wyjmować i ponownie wkładać.

    -Nie..-jęknęła

    -Hehe-zaśmiał się Gruby-pokaż jej, Tomek.

    Nie trzeba było widać nerdowi dwa razy mówić. Chwycił on za dyndające jaja. Ponowny jęk ze strony dziewczyny.

    -“Nie..nie..nie”

    Jęki stały się głośniejsze. Tomek jedną ręką ugniatał, głaskał, miętosił jaja, zaś drugą wiercił korkiem w dziurce. Martynka jęczała, przewracała oczami. Z ust zaczęła lecieć ślinka. Paznokcie szorowały po posadzce, kiedy próbowała odeprzeć Tomka. Jaja stały się pulsującym punktem, który piekł za każdym ruchem dłoni chłopaka. Po chwili doszedł do dziewczyny dźwięk pstryknięcia.

    -I co?- nad nią stał Gruby

    -Proszę..-jęknęła

    -O co prosisz?

    -Zostaw..mnie..Proszę.

    -Heheh..nie o to się prosi..Tomek!

    Tomek momentalnie wbił ponownie korek w dziurkę. Martynka jęknęła.

    -O co prosisz?

    -Ja..Proszę..

    -Tak?-uśmiechnął się Gruby

    Martynka zacisnęła zęby.

    -Proszę o kutasa..

    Gruby zaśmiał się. Wtórowali mu inne nerdy. Stanął bliżej dziewczyny.

    -To ściągaj…

    Martynka z wahaniem sięgnęła w kierunku dresów chłopaka. Materiał był znoszony i starty w kilku miejscach. Pociągnęła w dół, aby dresy opadły po same kostki. Pierwsze co rzuciło się w oczy to grube uda. Wyglądały jak dwa pnie drzew. Grube, pełne żylaków.

    -Szybciej-usłyszała dziewczyna głos chłopaka.

    Zmęczona i obolała sięgnęła w kierunku bokserek. Ich ściągnięcie zajęło chwilkę. Gruby pocił się, więc bielizna zdarzyło przyczepić się do ciała. Po kilku próbach, majtki opadły na dół. Do nozdrzy dziewczyny dotarł zapach spoconego ciała i spermy. Odruchowo odsunęła się na kilka centymetrów. Spojrzała na kutasa. Sam kutas nie był duży, zamiast tego był gruby i co zdziwiło dziewczynę  ogolony. Chłopak uśmiechnął się szeroko.

    -Podoba Ci się?

    Martynka milczała, więc Tomek nacisnął na korek.

    -Tak..-jęknęła

    -Co tak?

    Ponowny nacisk.

    -Podoba mi się…twój kutas.

    Grubas zaśmiał się i położył dłoń na głowie dziewczyny. Martynka przymknęła oczy. Poczuła jak penis dotyka jej policzków, nosa i ląduje na ustach.

    -Otwieraj-powiedział Gruby

    Dziewczyna delikatnie otworzyła usta i wystawiła język. Usłyszała za sobą śmiech nerdów i ich zboczone komentarze. Główka przejechała po języku…słony smak. Martynka usłyszała ciche westchnięcie, a kutas zaczął coraz mocniej napierać na usta. Po kilku próbach, Gruby zdecydowanie wsunął grubą kiełbasę. Dziewczyna momentalnie otworzyła oczy, zaś policzki uwypukliły się. Poranne ćwiczenia były niczym z tą sytuacją. Martyna próbowała się wyrwać, jednak chłopak chwycił ją za głowę i brutalnie począł poruszać kutasem.

    -Pff..hhh..-wybełkotała, zaś ślina zaczęła ściekać po brodzie.

    -Cicho szmato…mam dojść tych zabaw i czekania..teraz wyruch** twoją mordę!-krzyknął Gruby.

    Ruchy stały się silniejsze, zaś palce chłopaka zacisnęły się na głowie uczennicy. Kutas zagłębiał się dalej, ślina ciekła, zaś warstwy tłuszczu na brzuchu uderzały w czoło dziewczyny. Martynka chwyciła za uda Grubego, kiedy oczy zrobiły zeza, a łzy zniszczyły makijaż. Stękanie stało się głośniejsze. Gruby mocno pierdo*** usta dziewczyny. Grubość dosłownie odbijała się na policzkach powodując ból. Ślina spływała po szyi lądując na bluzce i cyckach.

    -“Co. Się. Dzieje?”-przemknęło przez głowę Matynki.

    Zaczęła się krztusić, zaciskając paznokcie na udach. Ruchy stały się szybsze, zaś oddech Grubasa przyspieszył. Kątem oka dziewczyna ujrzała zarys dwóch postaci. Nerdy stały obok niej masując szybko swoje kutasy. W pewnej chwili chłopak wcisnął głowę Martynki w swoje tłuste ciało wydając krótki jęk. Dziewczyna poczuła jak usta zapełniają się gęstym płynem. Próbowała się wyrwać jednak Grubas nadal trzymał ją. Sperma wraz z śliną zaczęły ściekać po szyi. Po kilku uderzeniach w uda, chłopak odciągnął głowę. Martynka wypluła spermę, próbując nabrać powietrze. Po kilku wymiotach nasienia podniosła głowę. Grubas poprawiał spodnie z krzywym uśmiechem.

    -Jeszcze Ci mało? Teraz wy- wskazał na kolegów.

    Martynka spojrzał otępiona na dwa dość małe kutasy, które latały w dłoniach nerdów. Próbowała się cofnąć jednak ból z głowy utrudniał koncentrację. Nagle chłopaki wydały cichy pisk i dwa strumienie spermy opadły na twarz i cycki dziewczyny.

    -Kurde..myślałem że mi possa-jęknął jeden z nerdów.

    -Spokojnie. Nasza szkolna “koleżanka” nie raz będzie ssała hehehe-zaśmiał się Gruby.

    Martynka upadła na podłogę. Widziała chłopaki robią zdjęcia, a Gruby każe wychodzić. Ostatni wyszedł Tomek. Przed wyjściem rzucił przed twarz dziewczyny jej korek z uśmiechem.

    ……………………………..

    Nie wiadomo ile minut minęło. Martynka usłyszała dźwięk otwieranych drzwi i kroki. Ktoś wszedł do łazienki i stanął przed pokrytą spermą uczennicą. Z trudem, wzrok padł na dziewczynę ubraną w płaszcz moro i krótkie włosy. Ela.

    -“Co jest ku*wa?”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska

    Zachęcam do dawania swoich propozycji na dalsze przygody Martynki. Jak zareaguje Ela? Jak Martynka przetrwa dzień? 

  • Silowania

    Lubię się zabawiać swoim ciałem. Już jako nastolatek odkrywałem przyjemności jakie można zaznać masując sobie członka. Jestem Leon. 19-toletni brunet, 180cm wzrostu i do atletycznej budowy ciała jeszcze mi brakuje kilku miesięcy ale pracuję nad tym. Prawie codziennie jestem na siłowni. Lubię to miejsce bo tu mogę patrzeć dowoli na spocone ciała osiłków. Na kobiety szeroko rozkładające nogi. Czasami aż mi sztywnieje i muszę się ukrywać, żeby nikt nie dostrzegł jak mi stoi w spodenkach. Przygoda mnie spotkała w piątkowy wieczór w lutym. Naprzeciwko mnie siedział koleś i na ławeczce wyciskał ładnych parę kilo. Ja rozciągałem barki. Patrzyłem na niego i mój wzrok padł na jego krocze. Potężny pyton rozpychał jego gatki. Wyobraźnia mi zadziałała i momentalnie się podnieciłem. Nie było jak się odwrócić bo za mną biegały dwie dziewczyny na bieżni. Musiałem się jakoś uspokoić i patrzyłem wszędzie byle nie na niego. Chwyciłem ręcznik i zasłaniając się poszedłem do szatni. Postanowiłem ulżyć sobie pod prysznicem. Musiałem to zrobić bo myślałem, że mi jaja rozerwie. Strumień letniej wody lał mi się na głowę. Płyn do kąpieli miałem już na całym ciele. Oparłem się jedną ręką o ścianę a drugą zacząłem zabawę po całej długości członka. Przyjemność ogarnęła całe moje ciało i nie zwróciłem uwagi jak ktoś wszedł pod któryś prysznic, które oddzielone były tylko ściankami i nie miały drzwi tylko kotary. W pewnej chwili poczułem dłoń na swoim ramieniu. Aż podskoczyłem bo nie spodziewałem się, że ktoś będzie mnie podglądał. To był ten koleś z ławeczki. Wielki i goły. Wszedł do mnie i patrząc mi w oczy odezwał się niskim głosem. – Patrzyłeś się na mojego kutasa cioto. Myślisz, że nie widziałem? Teraz będziesz mógł popatrzeć na niego z bliska. Byłem sparaliżowany tą sytuacją i nie mogłem wydobyć żadnego słowa. Jego silna ręka sprowadziła mnie na kolana. Przed moją twarzą miałem jego prącie dumnie sterczące do góry i wielki worek. – Co jest? Bierz go do pyska cioto i nie waż się przerywać aż ci się nie spuszczę do ryja !!! Paraliż uniemożliwił mi jakąkolwiek reakcję obronną. Klęczałem przed nim i patrzyłem jak zbliża mi do ust tego potwora. Nigdy tego nie robiłem ale o tym marzyłem. Marzyłem by objąć ustami kutasa. Ssać go. Czuć jak rozpycha mi gardło i poczuć smak spermy. Teraz do miało się ziścić. Zbliżyłem się i wysunąłem język. Facet odsłonił główkę. Była wielka i czerwona. Polizałem. Nie było tak źle. Otworzyłem usta i objąłem nimi połowę żołędzia. – Nie opierdalaj się cioto tylko ssij !!! Jego władczy głos i silna ręka na mojej głowie spowodowała, że zacząłem mu obciągać. Niczym zawodowa kurwa zacząłem taniec na jego pale. Sam byłem mocno podniecony. Mój kutas sterczał i jedną ręką zacząłem go masować. Osiłek zakręcił kurek i woda przestała lecieć. Zrobiło mi się chłodno ale wewnętrznie czułem jak fala rozkoszy przelatuje przez całe moje ciało. Koleś podał mi jaja do lizania. O sprzeciwie nie było mowy. Lizałem mu i zaczęło mi się to podobać. Językiem wodziłem po całej długości jego członka i znowu wziąłem do buzi tą lancę. Czułem jak moje migdałki są rozpychane. Dławiłem się i ślina ciekła mi kancikami ust. W tej właśnie chwili poczułem jak mój kutas się spuszcza. Cały drgałem i kolejne strumienie spermy strzelają obficie zalewając stopy kolesia. – O Ty cioto! Widzę, że podoba ci się to. Zluzuj to z moich nóg!!! Nie miałem wyjścia i zbliżyłem głowę do jego stóp. Zacząłem zlizywać własną spermę. Byłem zaskoczony własną reakcją na fakt, że ktoś właśnie gwałci moje usta a ja się z tego powodu spuszczam. To było nawet miłe. To uczucie mi minęło jak zobaczyłem, że przyglądają nam się jakieś dwa typki równie wielkie jak mój oprawca, których wcześniej nie zobaczyłem i nie usłyszałem. – Znajdźcie sobie inną ciotę!!! Wypierdalać!!! Ryknął mój oprawca i tamci odeszli. Pociągnął mnie za włosy do góry i bez żadnych ceregieli wbił mi kutasa na nowo do ust. Tym razem był bardziej brutalny i pchał mi go głęboko. Dławiłem się i krztusiłem. Nie mógł pokonać moich migdałów. Może minęły że dwie minuty jak poczułem, że pała mu zaczęła drgać i koleś przy akompaniamencie swoich jęków i ryków zaczął tłoczyć spermę nie wychodząc z moich ust. Nie miałem wyjścia i wszystko musiałem połknąć. Smak nie był taki zły. Może nawet lepszy od mojej własnej spermy. Gdy podnosiłem się z kolan mój kutas na nowo dumnie sterczał do góry. – Dobry jesteś. Przyjdź tu jutro. Facet uśmiechnął się i wyszedł. Usta i gardło mnie bolało ale nie czułem się wykorzystany. Odczuwałem przyjemność i podobało mi się to. Wróciłem do kąpieli i masując sobie członka wyobrażałem sobie jeszcze jedną taką scenę. Patrzyłem jak tryska sperma na mój brzuch. Oblepione palce spermą zacząłem oblizywać. Byłem nadal podniecony. Wychodząc do domu zastanawiałem się czy przyjść tu jutro.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Beata – corka tatusia.

    Jestem Beata. Mam 170cm wzrostu, krótkie blond włosy 19 lat i jestem trans. Urodziłam się jako upragniony syn moich rodziców Jasiek. Przed maturą zdecydowałam się porozmawiać z rodzicami, że czuję inaczej. Nie jestem we właściwym ciele. By móc dalej żyć muszę to zmienić. Wiedziałam, że nie będzie to łatwa rozmowa. Tata – zawodowy wojskowy w randze majora. U niego dyscyplina to podstawa. Mama – to dyrektorka w pobliskiej szkole. Nie znosi inności. Konserwatystka jakich mało. Żadne z nich nigdy się nie jednało z Bogiem. Uważali to za temat zbyteczny. Rok później zdecydowali, że nie będą mieszkać razem. Ich rozwód był burzliwy. Zdecydowałam, że zamieszkam z ojcem. On bardziej mnie rozumiał. Moja siostra wyprowadziła się z domu i nie zostawiła adresu jeszcze przed ich rozwodem. Mieszkanie z tatą miało swoje plusy jak i minusy. Na pewno minusem był fakt, że nie pozwalał mi się ubierać jak kobieta gdy wychodziliśmy razem. W domu jednak miałam swobodę ale musiałam przejąć obowiązki mamy. I to wszystkie. Pranie, gotowanie, sprzątanie. Nie miałam z tym problemu i nie narzekałam. Nadszedł dzień urodzin Taty i postanowiłam zorganizować kolację. Rzuciłam się nawet na krewetki, które tata uwielbia. Kolacja była gotowa na wieczór. Sama wystroiłam się z kusą sukienkę, białe rajstopy. Miałam delikatny makijaż i czekałam na powrót taty. Przyszedł zaraz po dziewiętnastej lekko wstawiony. Nie zataczał się ale było widać, że coś w pracy wypił. – Wszystkiego najlepszego Tato. Przywitałam go już w przedpokoju. Uśmiechnął się i podziękował za życzenia. – Co tak ładnie pachnie? – Zrobiłam nam kolację z twoimi ulubionymi krewetkami. – Cudownie. To siadajmy. Było miło. Nalałam nam wina i rozmowa przebiegała bardzo fajnie. Z upływem czasu i wypitego alkoholu tata stawał się coraz śmielszy i zaczął rozmowę o seksie. Mówił, że brakuje mu mamy. Że nie ma jak rozładować napięcia z pracy. Doskonale wiedziałam o co mu chodzi i nawet położyłam mu rękę na udzie gdy siedzieliśmy już na sofie. Jako kobieta miałam już partnerów i pełnienie roli kochanki nie było mi obce, jednak nigdy dotąd nie pomyślałam o współżyciu z ojcem. – Tato. Masz dzisiaj urodziny. Poproś o co chcesz. Byłam lekko wstawiona i zdecydowana na działanie. Na samą myśl i ruchanku mojej dupki sprawiło uniesienie się mojego kutaska co było wyraźne pod sukienką. Tata długo nie odzywał się i myślałam, że zaraz pójdzie spać. W końcu się odezwał. – Jesteś moim dzieckiem i chyba nie powinienem… Przerwałam mu. – jestem przede wszystkim dorosłą kobietą z tym, że w ciążę nie zajdę a to jest zaleta. Mówiąc to czułam podniecenie całą sobą. Byłam gotowa zaspokoić męskie potrzeby i sama tego chciałam. Tata znowu zamilkł. Pewnie w jego głowie kłębiły się tysiące myśli. Wstał i poszedł do łazienki mówiąc po drodze bym posprzątała i poszła do siebie. Byłam zawiedziona. Widocznie według niego nie spełniałam oczekiwań. Posprzątałam wszystko i poszłam do swojego pokoju. Nie chciało mi się płakać ale czułam, że rozczarowałam ojca. Położyłam się na łóżku i wzięłam jakieś czasopismo do ręki. Jakieś pięć minut później drzwi mojego pokoju się otworzyły i w progu stanął zupełnie nagi tata. Nie wiedziałam jak mam zareagować. – Mam urodzinowe życzenie. Mogłabyś się nim zająć? Jestem bardzo zestresowany tą sytuacją. – Nie stresuj się Tato. Zaraz się zajmę twoim przyjacielem tylko pozwól mi skończyć z łazienki. Musiałam się odświeżyć i to szybko. Tata usiadł na łóżku. Wróciłam dosłownie po paru minutach. Miałam na sobie biała bieliznę i te same białe rajstopy. Podeszłam do łóżka by mógł mnie sobie obejrzeć i klęknęłam przed jego nogami. – Połóż się i zrelaksuj. Wszystko zaraz będzie dobrze. Czułam jak sama się bardzo podniecam. Z jednej strony miałam mieć zaraz ruchanko dupki, z drugiej chciałam spełnić życzenie taty. Klęcząc przed nim zaczęłam gładzić jego uda i masować ciało wokół przyrodzenia. Chwyciłam go delikatnie za trzon i unosząc go do góry zaczęłam lizać jego jajka. Był czyściutki i pachnący. Coraz śmielej zaczęłam zasysać jajeczka do ust i wodzić językiem wokół nich. To sprawiło, że jego ptaszyna rosła mi w dłoni. Sam zaczął głębiej oddychać co odebrałam jakbym sprawiała mu przyjemność. Przyszła pora na sprawienie by poczuł się na nowo mężczyzną w moich ustach. Objęła wargami jego główkę i świdrowałam językiem jego otworek w nim. Później zaczęłam nadziewać się ustami na coraz większego kutasa co podniecało nawet mnie. Moja ptaszyna również się uniosła ale jej nie dotykałam chcąc sprawić by to ojciec zaznał jak najwięcej przyjemności. Ssałam mu już bardzo mocno sprawiając by ten drąg rozpychał moje migdały. Sama dyktowałam tempo i głębokość. Krztusiłam się ale nie przerywałam widząc jak tata pręży się na łóżku. Musiałam wyjąć go z ust by na chwilę odpocząć. W tym momencie odezwał się tata. – Wypnij dupkę. Chce wejść w ciebie. Obiecuję, że będę delikatny. – Możesz tato robić co chcesz. Jestem dla ciebie i pragnę spełnić każde twoje życzenie. Sięgnęłam do szuflady w szafeczce przy łóżku i wyjęłam truskawkowy lubrykant. Obficie wysmarowałam swoje oczko i znaczna ilość włożyłam nawet do środka. Wypięłam się przed tatą w pozycji na pieska figlarnie zadzierając dupkę do góry. Poczułam jak jego wielkie dłonie chwytają mnie za biodra. Delikatne napieranie wywołało u mnie falę rozkoszy i coraz większego podniecenia. Naparłam dupką na kutasa i ten wślizgnął się do środka. – Ach… cudownie. tata starał się być delikatny i to ja musiałam nadać tempo i coraz głębiej nadziewałam się na niego. Jego wielki kutas sprawiał, że czułam się wypełniona całym nim. Czuła go bardzo głęboko. Za chwilę to tata nadawał rytm. Niczym rasowy buhaj, sapiąc i szybko oddychając ruchał mnie bez opamiętania. To było cudowne. Żaden z moich dotychczasowych partnerów nie sprawił mi takiej przyjemności. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Nawet żałowałam, że nie ma drugiego mężczyzny przy mnie bo chciałam mieć równocześnie wypełnione usta. – Tak!!! Nie przerywaj tato!!! Zrób ze mną co chcesz. Byłam w transie. Nie zwracałam uwagi na nic. Nie wiem ile mijało minut. Było mi cudownie. Z transu wybiło mnie uczucie jak tata zalewa mnie swoją ciepłą spermą w środku. Czułam jak pompuje w nią całą zawartość jajek. To było fantastyczne. Zaczął wychodzić ze mnie a ja starałam się zaraz za nim zamknąć zwieracze by nic ze mnie nie wypłynęło. Odwróciłam się i wzięłam go jeszcze do ust. Wszystko wylizałam pozostawiając go czyściutkiego. Patrząc tacie w oczy oblizałam usta. Uśmiechnął się. – Sprawiłam tato, że czujesz się lepiej? – Nawet nie wiesz córeczko jak wielka sprawiłaś mi radość. Siedząc przed nim na kolanach czułam jak zawartość mojej dupki wylewa mi się na rajstopy. – Kocham Cię tato. – Te Cię kocham córeczko i uważam, że zasługujesz na coś więcej. – Co masz na myśli tato? – Jutro przyprowadzę koleżankę z pracy. To młoda kobieta. Zabawimy się wspólnie. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Trzeba rozszerzać swoje horyzonty. Zabrzmiało to bardzo podniecająco. – Oczywiście tato.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Beata – corka tatusia 1

    Jak pamiętacie jestem Beata córka majora. Po tych cudownych doznaniach z tatą długo nie mogłam zasnąć. Rozmyślałam o słowach ojca i rozszerzaniu horyzontów. Gdy obudziłam się rano taty już nie było. W kuchni przy ekspresie była kartka: „Było wspaniale. Wracam o osiemnastej. Zrób się na bóstwo”. Uśmiechnęłam się sama do siebie. To miłe usłyszeć komplement od taty. Poszłam pod prysznic. Ciągle rozmyślałam obytej jego koleżance. Stojąc pod prysznicem wygoliłam wszystkie miejsca, które wydawały mi się mało zadbane. Goląc sobie jajeczka poczułam rozkosz od dotykania się po kutasku. Mimowolnie zaczęłam się pieścić. Odsłoniłem całą główkę i już w tym momencie żałowałam, że sama nie mogę sięgnąć do niego ustami. Masując go dobrze namydloną dłonią drugą zaczęłam wpychać sobie delikatnie palce do otworku. Zrobiło się cudownie. Aż klęknęłam w pozycji na pieska. Oparłam głowę o kafelki na podłodze pozostawiając dupkę w górze. Zostawiłam roznegliżowanego kutaska i patrząc na niego wkładałam sobie dwa palce w dupkę. Gdy masowałam sobie prostatę mój kutasek drgał bardzo przyjemnie ale go nie dotykałam. Po chwili takiej zabawy skurcze spowodowały wytrysk. To było cudowne patrzeć się jak strzela w kierunku mojej twarzy a palce w dupce były silnie ściskane. Jeszcze chwilę tak zostałam aż moje ciało się uspokoiło. Dokończyłam kąpiel i zajęłam się pracami w domu. Słuchając muzyki czas mi leciał przy sprzątaniu. Zastanawiałam się co zrobić na kolację i jak się ubrać. To rozmyślanie przerwał mi dźwięk telefonu. Dzwonił tata. „Będziemy wcześniej, nie szykuj nic do jedzenia”. I bardzo dobrze. Nie miałam pomysłu na kolację. Zajęłam się przymierzaniem sukienek i doborem bielizny. Wybór padł na koronkowe majtki z otworem na cipkę. W tym otworzę znalazły się moje jajeczka. W lustrze wyglądało to fantastycznie jak schowany kutasek rozpycha majtki a jajka wiszą swobodnie. Założyłam białe pończochy z dużym wzorem. Błękitna sukienka do kolan z kokardą na plecach. Średniej mocy makijaż dopełniał cały obraz. Dźwięk klucza w zamku zwiastował przybycie taty z gościem. Koleżanka taty okazała się czarnowłosa kobieta, średniego wzrostu. Widać było, że jest dużo młodsza od taty. Była w mundurze w wersji ze spódnicą. Była w randze kapitana co mnie zdziwiło. Taka młoda a już gwiazdki spoczywały na jej ramionach. Tata trzymał w ręku butelkę wódki. – Eliza bardzo chciała Cię poznać. Jest moją podwładną i bez słowa wypełnia moje rozkazy. Zabrzmiało to jakby tata chwalił się zdobyczą. Przywitałam się z uśmiechem i zaprosiłam do pokoju. Tata poszedł do kuchni po kieliszki. Postawił na stole i nalał wódki. – My się napijemy a ty jak chcesz kochanie. Głos taty był spokojny a rozmowa kręciła się wyłącznie w sferze seksu. – Pod takim przełożonym to każda by chciała służyć. Powiedziała Elżbieta przechylając kieliszek i uśmiechając się radośnie patrzyła na mnie. – Wyglądasz fantastycznie Beatko. Masz gust. Szkoda, że moja córka to chodzące dziwadło. Mogłaby się dużo od ciebie nauczyć. – Ktoś chce wziąć kąpiel? Spytał tata. Nikt się nie odezwał. – Beatko. Będziesz dzisiaj pełnić rolę służącej. Masz wykonywać każde moje polecenie. Zobaczysz, że ci się spodoba. – Dobrze tato. Wierzę, że będzie fantastycznie. Nie wiedziałam jaki będzie ciąg dalszy ale czułam, że wieczór będzie udany. Mrowienie w mojej dupce wskazywały na zbliżające się miłe doznania. – Elżbieta. Rozkaz na dzisiaj. Do końca naszego spotkania nie możesz się odzywać, nie możesz mieć na sobie żadnego ubrania i masz bezwzględnie wykonywać każde polecenie moje i mojej córki. Zrozumiano? Zgodnie w poleceniem Elżbieta nie odezwała się i tylko skinęła głową. Natychmiast wstała i zaczęła się rozbierać. Robiła to tak, że widać było jak kutas mojego ojca zaczął prężyć się w jego spodniach. To spowodowało, że mój kutasek również zaczął się unosić. Elżbieta miała cudowne ciało. Niewielkie piersi z dumnie uniesionymi do góry brodawkami sprawiały wrażenie jakby one również stały na baczność. Idealnie wydepilowana cipka była różowa z widocznym śluzem od podniecenia. – Tato. Pozwól mi zająć się tobą. – Zaraz ci pozwolę tylko najpierw chcę zobaczyć jak pieszczą się kobiety. Spraw bym widział jak Elżbieta dochodzi w twoich ustach. Rozkazuj jej. Może rozkazu jej nie wydalam ale poprosiłam by usiadła na sofie. Mimo iż wyglądałam inaczej niż kobieta czułam się jak lesbijka. Objęłam ustami jej łechtaczkę co spowodowało, że zadrżała momentalnie. Pachniała cudownie i smakowała równie dobrze. Smakuje śluzu spowodował u mnie silne podniecenie. Ssałam i gryzłam ją patrząc jak tata się rozbiera. Jego członek dumnie prężył się do góry. Elżbieta zaciskała usta by nie wydobył się żaden dźwięk. Sięgnęła ręką do kutasa przełożonego ale została skarcona. – To nie dla ciebie. On dzisiaj należy wyłącznie do Beaty. Ty dostaniesz coś innego. Uśmiechnęłam się w głowie. Tak. On należy do mnie i zrobię wszystko by wypełnił mnie. Tata zaczął zdejmować ze mnie sukienkę starając się bym nawet na chwilę nie przerywał swojego zadania. Gdy zaczęłam wwiercać się językiem w jej pochwę jęknęła i jej ciałem targały spazmy. Doszła. Łapałam każdą krople jej śluzu. Był pyszny i zalał mi całą twarz. Gdy wstałam Elżbieta zrobiła wielkie oczy widząc jak moje jajeczka wiszą spode mnie a kutasek chce wyskoczyć z majtek. – Teraz zajmij się mną a ty zajmij się jego kutasem. – Nie tato. Dopiero jak wejdziesz we mnie. Tak będzie przyjemniej. Nie odpowiedział nic tylko usiadł na łóżku a jak w końcu wziąć go do ust. Nie widziałam co robi Elżbieta. Byłam pochłonięta ojcem. Smakował równie dobrze jak wczoraj. Brałam go głęboko do gardła i mocno ssałam jednoczenie masując mu jajeczka. Chwycił moją głowę i zaczął nadawać tempo. Poczułam jak Elżbieta zaczęła masować mi otworek palcem z lubrykantem. Wkładała jeden paluszek i rozprowadzała żel w środku. To było bardzo przyjemne. Jeszcze bardziej zrobiło mi się przyjemnie jak zaczęła lizać mój otworek wkładając tam język. Mój kutasek momentalnie zesztywniał. Tata jeszcze długo trzymał moją głowę i coraz odważniej odpychał ją by wejść w moje usta głębiej. Przerywał natychmiast gdy zaczęłam się krztusić. Jednak udało mu się pokonać moje migdałki i teraz na krótko ale czułam go w przełyku. Sama z siebie byłam dumna z pokonanej bariery. Na polecenie taty przyjęłam pozycję na pieska a Elżbieta wsunęła się pode mnie mając swobodny dostęp do mojego kutaska a ja miałam przed oczami jej pachnącą cipkę, która natychmiast zaczęłam lizać. Sztywny jak pręt kutas tatusia zaczął napierać na moje oczko, które natychmiast zaprosili go do środka. Wchodził coraz głębiej. Czułam się jak nadziewana na pal. Był wielki i sztywny. Był bardzo podniecający. Chciałam by wszedł głębiej. Dociskałam dupką najmocniej jak mogłam. Lizałam i gryzłam cipkę Elżbiety, która nadziewała się ustami na mojego kutaska. To był cudowny trójkąt. Chciałam by nigdy się nie skończył. Było mi cudownie. Pierwsza doszła Elżbieta. Podskakiwała cała a ja nie przerywałam ssania jej cipki. Gdy tatuś masował moją prostatę przyszła kolej na mnie. Poczuł jak zaciska się moja dupka. Tłoczyłem swoją spermę wprost w jej usta. Wszystko połykała i nadal mi ssała czym zaczęła mnie mocno drażnić ale nie chciałam zawieść ojca, który mocno dobijał mnie biodrami. Zaraz poczułam jak nieskończone salwy tłoczą jego spermę w głąb mojej dupki. Tego było już za wiele. Zaczęłam krzyczeć z rozkoszy i ponownie doszłam w jej ustach. Tata wyszedł ze mnie i dał mi klapsa. Przewróciłam się na bok. Byłam wykończona. Z mojego otworku zaczęła się wylewać ciepłą sperma, która natychmiast zlizywała Elżbieta. Potem jeszcze umyła ustami kutasa taty. W pokoju roznosił się zapach spermy połączony z zapachem lubrykantu truskawkowego. Nie miałam siły na nic. Nie poruszyłam się nawet wtedy gdy tata zachęcał do wypicia po kieliszku. Dopiero po kilkunastu minutach mogłam usiąść przy stole. – Dziękuję ci tato. To było cudowne. – Owszem. To było bardzo przyjemne. A tobie się podobało? Zwrócił się do Elżbiety lecz ta tylko skinęła głową pamiętając o rozkazie przełożonego. Nie miałam siły się poruszyć ale mimo to spytałam czy przynieść coś do zjedzenia. – Racja córciu. Może coś zjemy? Możesz już mówić Elu. – Ja dziękuję. Jestem najedzona. Uśmiechnęła się do mnie. – Masz cudowną córkę i chętnie bym to powtórzyła. Odwdzięczyłam uśmiech i powoli wstałam by zrobić coś do zjedzenia. Ciężko było mi chodzić. Może dupką mnie aż tak bardzo nie bolała ale jeszcze jakiś czas minął zanim doszła do siebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa