Author: admin

  • Niewolnica i handlarka

    Przyglądałem się plamom spermy na piersiach śpiącej obok mnie szczupłej kobiety; na stalowej obroży miała wygrawerowaną nazwę firmy, której stanowiła własność.

    Zamówiłem ją na dobę, ale nie sądziłem, że tak z nią szybko zleci czas.

    Umiała się nieźle pieprzyć, ale chyba oprócz wprawy i treningu było w tym także nieco talentu. Z mojego punktu widzenia, miała same zalety: była młodą, wysoką, opaloną blondynką z dużymi piersiami i wspaniałymi, smukłymi nogami; tyłek miała mały – co nie przeszkadzało jednak wciskać w niego całego kutasa, jeżeli się najpierw pośliniło odbyt.

    Podobnie zresztą było z jej cipą: niby mała, ale wyrobiona, rozciągnięta – nie wiedziałem czy od porodów czy od częstego jebania.

    A może od jednego i drugiego.

    Największą jednak jej zaletą było to, że była niewolnicą do powszechnego użytku. Wynajmowaną za niewygórowaną cenę każdemu, kto miał ochotę się w nią spuścić. Albo zrobić cokolwiek innego.

    Nie byłem pewny jej wieku. Na pewno była ode mnie młodsza, ale niewolnice się dość szybko zużywają, zwłaszcza te, z których korzysta się najintensywniej. Można ostrożnie założyć, że była w połowie swoich dwudziestu lat; jak na niewolnicę dawało jej to jeszcze jakieś kolejne 15- 20 lat użytkowania.

    Zadzwonił telefon.

    – Panie  X… – kobiecy głos w słuchawce był ciepły i miękki – czy możemy już przyjechać po odbiór suki ? Mam nadzieję, że się pan nie nudził ? Staramy się oferować dziewczyny najwyższej jakości.

    – Oczywiście, ale weźcie ją za jakieś dwie trzy godziny, dopłacę przy odbiorze.

    Kobieta obudziła się, ziewnęła nie zakrywając ust, usiadła na łóżku, przeciągnęła się i poszła do łazienki kręcąc tyłkiem i pobrzękując stalowymi bransoletami wokół szczupłych kostek.  Była spocona od seksu, całe ciało błyszczało potem, pachniała moją spermą.

    Nie zamknęła drzwi. Siadła na muszli żeby się wysikać, ale kazałem jej wstać.

    -Po pierwsze, nie było komendy. A po drugie – podszedłem do niej, chwyciłem za ramiona i popchnąłem ją pod prysznic – rozstaw szeroko nogi i sikaj tu.

    Patrząc mi w oczy, posłusznie stanęła w szerokim rozkroku, zarzuciła ręce na głowę, wspięła się lekko na palce i po chwili zobaczyłem, jak z jej cipy spływają siki, rozlewając się jej po udach i łydkach.

    Obserwowałem ją przez chwilę w milczeniu, po czym podszedłem i wyciągnąłem kutasa. Usiadła na piętach, otworzyła usta, wysunęła wąski język. Przyłożyłem kutasa do jej języka i zacząłem na nią sikać.  Jęknęła cicho i zmrużyła oczy, połykając ile się dało, ale ja polewałem już jej płaski brzuch, nogi. Nie pytana podstawiła pod niego głowę, Mocz zlepił jej włosy, zalał oczy, pociekł po policzkach. Wysunęła język, łapiąc spadające krople.

    Kiedy skończyłem, wsunąłem jej kutasa w usta, kazałem oblizać, po czym łaskawie pozwoliłem jej wziąć prysznic. Patrzyłam jak się myje. Była świetnie zbudowana. Mocne nogi, jędrny tyłek, cudowne piersi, lśniąca skóra.

    Nie odzywała się, ale też nie pozwoliłem jej się odzywać. Było mi obojętne jak się nazywa i co myśli. O czym niby miałbym z nią rozmawiać ? W końcu była tylko przedmiotem, towarem, który gdy się zużyje, zostanie zutylizowany tak jak stary samochód.

    Wstałem, podszedłem do okna. “Trzeba pomyśleć o skompletowaniu jakiegoś małego haremiku na własne potrzeby”. Dom i ogród były na tyle duże, że spokojnie mógłby w nim trzymać kilka sztuk. Same rasowe zdziry bez hamulców, w różnym wieku i różnych ras i płodne do rodzenia i wysterylizowane.

    Spotkałem kiedyś pewnego człowieka, który trzymał różne niewolnice, którymi się chętnie dzielił z przyjaciółmi, ale jedną miał przeznaczoną do własnych potrzeb, wyłącznie do rozrodu. I tej nie udostępniał. Kobieta miała zapewnioną dietę, masaże, opiekę medyczną, kosmetyki – jej jedyną funkcją było tylko rodzić. Tak często jak to możliwe. Jak tylko się, jako tako zrastała po porodzie, była od nowa zapładniana. Pamiętałem ją wyłącznie w ciążach. Właściciel chełpił się nią, prowadzał ją na smyczy i nie pozwalał się ubierać. Czasami z mlecznych piersi ciekło jej po brzuchu mleko i skapywało na wypchnięty pępek. Nie wiem, co się z nią potem stało.

    Uśmiechnąłem się do swoich myśli. Takie przyjemności kosztują, ale też nie było to w moim przypadku problemem.

    Usłyszałem jak dziewczyna wychodzi z łazienki, dalej całkowicie naga ( o ile pamiętałem, zamawiałem samą kobietę, bez ekstra dopłat za ubrania i buty). Stanęła przede mną zakłopotana i schylając pokornie głowę , najwyraźniej chciała coś powiedzieć. – Mów – łaskawie skinąłem głową. – Czy mogłabym dostać trochę wody mój Panie ? -zapytała chropawym głosem. Nie wymawiała dobrze “r”, co zresztą dodawało jej wdzięku. Stuknąłem się w czoło, od wczoraj poiłem ją w zasadzie swoją spermą, miało prawo zaschnąć jej w gardle, mogła też zgłodnieć. Klepnąłem ją w tyłek i zakomenderowałem: – – Idziemy do kuchni. Chwilę potem siedzieliśmy w kuchni i jedli śniadanie.

    Dziewczyna podciągnęła kolano pod brodę i zachowywała się naturalnie jak oswojone, ale czujne zwierzę. Znowu poczułem przypływ podniecenia…

    – Chodź tu – rzuciłem krótko i rozchyliłem nogi. Połknęła resztę jajecznicy, otarła usta, zsunęła się zwinnie z krzesła i szurnęła na kolanach po posadzce w moją stronę. Rozchyliłem jej usta upaprane jajecznicą, chwilę bawiłem się przesuwając kutasem po jej zębach. Usta też miała szerokie, porozciągane, zęby ostre, równe. Z nocy zapamiętałem jej język: długi śliski, ruchliwy mięsień, który potrafiła wysuwać na nienaturalną wręcz długość i owijać wokół członka.

    Wsadziłem jej do ust na całą głębokość i docisnąłem głowę, trzymając za włosy. Wsunąłem jej aż do gardła. Rozległo się lekkie charczenie i bulgot, więc wyciągnąłem. Ze świstem wciągnęła powietrze do płuc i czekała z wysuniętym językiem, jak przystało na wytrenowaną sukę. Położyłem, więc pałę na jej języku a ona zaczęła obciągać. Szybko złapaliśmy rytm. Resztę robił jej język i usta. Działała sprawnie jak automat, śliniąc się, siorbiąc i dzwoniąc o posadzkę bransoletami. Kiedy poczułem, że dochodzę, kazałem jej wstać, obróciłem ją, oparłem o stół. W lot złapała, w czym rzecz, posłusznie wypinając tyłek, rozstawiając nogi i wspinając się lekko na palce (nie miała pomalowanych paznokci u nóg). Położyłem jej dłonie na pośladkach, rozchyliłem mocno. Opuściła głowę czekając posłusznie, którą dziurkę wybiorę. Jej to było obojętne. Decydował Pan. A teraz jej Panem, dopóki nie przyjadą z firmy ją odebrać, jestem ja. I teraz właśnie ten Pan korzystał z jej cipy. Poczuła jak wolno wchodzi w nią kutas i jak się wbija coraz głębiej; zalała ją fala ciepła, ciałem wstrząsnął dreszcz. Była profesjonalistką, wieloletnią kurwą z doświadczeniem, zawsze, kiedy czuła w środku kutasa nie była w stanie powstrzymać odruchów. Zaczęła najpierw dyszeć, potem pojękiwać cichutko w miarę jak nabierałem tempa. Czuła jak jej skaczą cycki, włosy opadły na twarz, oparła się łokciami o stół, mocniej zaparła i uniosła wyżej dupę, tak jak tego nauczono dawno temu, przed pierwszą sprzedażą, gdy była jeszcze nastolatką i nieródką. Każda niewolnica zanim została wypuszczona na rynek, musiała przejść warunkowanie. Bez względu na to czy potem miała myć podłogi, sprzątać kible czy trafić do burdelu.

    Pamiętała też karcer i chłostę, kiedy nieumiejętnie nadstawiała tyłek czy też instruktor nie mógł w nią wejść, bo była zbyt sucha.

    Wróciła do rzeczywistości, kiedy poczuła, że jedną ręką łapię ją za włosy i odginam mocno głowę do tyłu. Posłusznie wygięła się, wypinając piersi. Lubiła jak nią sterowano. Poczuła, że wlewa się w nią gorąca sperma, zadziwiająco dużo spermy, jak na tyle razy. Szarpnęła nią seria dreszczy, ciepło rozlało się po brzuchu a w głowie rozbłysły tysiące światełek. Orgazmy miewała prawie automatycznie, prawdopodobnie też był to efekt treningu czy może hodowli, z której pochodziła.

    Puściłem ją i opadłem na fotel. Nie będąc pewną czego się teraz od niej oczekuje, po prostu stała w rozkroku czując jak wylewa się z niej sperma i powoli zasycha na udach.

    Wtedy zadzwonił domofon.

    Narzuciłem szlafrok i podszedłem otworzyć drzwi. Weszły dwie osoby: kobieta w kostiumie i szpilkach o wyglądzie starej dominy  i jakiś osiłek, też w obroży, więc pewnie jej niewolnik.

    – Dzień dobry, przyszłam TO odebrać – skinęła na rozkraczoną dziwkę. Czasami, w rozmowach oficjalnych, nie mówiło się o niewolnikach w formie osobowej. W pewien sposób przecież stanowili rzeczy.

    – Mam nadzieję że nie jesteśmy za wcześnie – kobieta wymownie spojrzała na rozkraczoną i ospermioną dziwkę i puściła do mnie porozumiewawczo oko.

    – Ależ skąd ten pomysł ? uśmiechnąłem się.

     – Czy możemy ją obejrzeć ?

    Obserwowałem, jak niewolnica posłusznie poddaje się oględzinom kobiety z agencji, która założyła chirurgiczne rękawiczki, wsadziła palec w jej odbyt, potem w cipę , obejrzała zęby, sprawdziła czy nie ma otarć i uszkodzeń innych niż wynikających z normalnego korzystania z takiej rzeczy jaką była niewolnica. Badała ją powoli, metodycznie i chyba nie bez pewnej przyjemności.

    Przy okazji przyglądałem się handlarce. Ciasno opięte na tyłku dżinsy rurki, czerwone szpilki, nad kostką wytatuowana gwiazdka, biała bluzka, dwa guziki rozpięte, pod bluzką pełne piersi. Szczupła szatynka po czterdziestce, włosy krótkie, ostry makijaż. Niezła dupa.

    Tymczasem oględziny wypadły pomyślnie, uszkodzeń nie stwierdzono, podpisali protokół odbioru; Osiłek wytarł niewolnicy spermę z nóg ścierką i założył kajdanki, do obroży przypiął smycz i czekał na rozkazy.

    Niewolnica stała posłusznie, ze spuszczoną głową.

    – Jak często zdarza jej mieć na sobie jakieś ubranie? – wypaliłem.

    Kobieta popatrzyła na mnie poważnie.

    -Tylko jeśli  takie jest życzenie klienta. Ewentualnie, kiedy spada temperatura w dormitorium. No i na czas doprowadzenia do i od klienta narzucamy na TO płaszcz. Zresztą, jeżeli już o tym mowa. Jeżeli jest Pan zadowolony z naszych usług, możemy Panu zaoferować korzystny leasing na dowolną niewolnicę. Nasza firma oferuje atrakcyjne niewolnice w wieku od nastu do czterdziestu kilku lat również w sprzedaży, ale osobiście polecam leasing. Dostaje Pan żywy przedmiot leasingu, może z niego korzystać przez kilka lat jak chce a potem oddać nam z powrotem, akurat, kiedy się już Panu znudzi. Możemy też wymienić w trakcie umowy kobietę na inną. Mamy też w ofercie dziwki poleasingowe. Są tańsze, ale zwykle wszystkie są już koło czterdziestki. No i na Pana spada ciężar utrzymania a proszę pamiętać, że im starsze tym trudniej je sprzedać. Gdyby był pan zainteresowany, przygotuję ofertę.

    – Jestem zainteresowany – uśmiechnąłem się – poproszę ofertę na… nie wiem… może po prostu na nią ? Już ją wypróbowałem, pasuje mi – wskazałem na skutą niewolnicę. A przy okazji chciałbym kupić lub wyleasingować jeszcze kilka sztuk, najlepiej różnych ras. Jakąś Azjatkę, Mulatkę, może Indiankę jeśli macie.

    – Z Indianką może być będzie problem, ale poszukamy. Wyciągnęła notes i zaczęła coś notować.

    -Jakim budżetem pan dysponuje i w jakim mają być wieku ?  I co Pana interesuje ?

    Po chwili namysłu odpowiedziałem:

    – Budżetem się nie martwimy, zapewniam, że jest wystarczający, jednak nie lubię przepłacać, jak każdy. Co do wieku, to nie wiem, dobrze by było jakoś to zróżnicować, np jakaś ciasna nastka z małymi cyckami, długonoga dwudziestka, wyruchana trzydziestka i bardzo, bardzo mocno zruchana, luźna w cipie czterdziestka… mogą być wieloródki, ale przynajmniej jedną chciałbym wysterylizowaną, reszta może być płodna… Lubię wytatuowane niewolnice, więc któraś mogłaby być pokryta jakimś wzorkiem….ale to nie jest niezbędne.

    Usiedliśmy na sofie; kobieta – rasowa handlarka – poczuła zwierzynę i rozpoczęła łowy. Usiadła trochę bliżej mnie niżby się można było spodziewać, ale bez kontaktu fizycznego; podwinęła nogi, zdjęła czółenka, pokazując chude, żylaste stopy, wygięła się wdzięcznie w moją stronę i uśmiechając przepraszająco wyjęła telefon.

    – Kathie powiedz mi, jakie są warunki leasingu na Szmatę ? (aha, więc tak zwą dziewczynę, którą posuwałem), tak, jestem u klienta i pyta o leasing. Na jak długo ? – spojrzała na mnie –

    – Trzy, cztery lata.

    -OK.

    Handlarka pytała chwilę o szczegóły, po czym odłożyła telefon i wskazując palcem na ciągle skutą niewolnicę powiedziała:

    – Przy czterech latach, opłata wstępna 10 procent wartości, czyli jakieś 5 tys. kredytów, raty miesięczne po 100 kredytów, z opcją wykupu z ratą balonową lub wymiany na nowy model – zajrzała do telefonu – prześlę Panu kartę produktu, tam są jej wszystkie parametry, natomiast na szybko to widzę że tak: wabi się Szmata, ale może sobie ją pan nazwać jak chce; wiek 22, zdrowa, pochodzi z hodowli w Newport, warunkowana w kierunku uległości, pierwsza sprzedaż w wieku 16 lat, trzech właścicieli. Opinie klientów: nie gada za dużo, małe wymagania, śpi na podłodze, je z miski, dobrze obciąga, nadaje się na bukkake, piss, anal, sado maso – zresztą, co ja będę panu szczegółami głowę zawracać. Może pan z nią robić wszystko, byle po czterech latach nosiła jedynie ślady normalnego użytkowania.

    W ramach leasingu dajemy coroczne przeglądy lekarskie i leczenie w podstawowym zakresie, w razie poważniejszych chorób dostarczymy Panu nową. Jeżeli wykupi pan ubezpieczenie od zniszczenia mienia, nie będziemy zadawać pytań jeśli ona do nas nie wróci, klienci czasem lubią się pobawić ostrzej. My nie zadajemy pytań. Zapomniałam, w ramach pakietu lux dajemy co roku zestaw: szpilki, kozaki za kolana, trzy pary majtek, skórzaną uprząż, kombinezon lateksowy,  szlafroczek, tunikę, szorty i jeden t-shirt.

    – Super – powiedziałem całkiem serio – A gdybym chciał ją np. wytatuować, albo założyć kolczyk w sutku czy na języku ?

    –  Z piercingiem nie ma problemu, mieści się w rozumieniu “normalnego korzystania z przedmiotu leasingu”, natomiast tatuaż jest możliwy, ale po naszej akceptacji.

    – Dobrze – powiedziałem. – Biorę ten leasing. A co do tatuażu to się zastanowię.

    – Dam Panu znać w tej sprawie razem z umową. Od kiedy Pan chce zacząć korzystać z jej ciała ? Najwcześniej możemy zacząć za dwa tygodnie.

    – OK, może być. Czy w tym czasie będzie dupczona, czy też robicie rezerwację ?

    – Niech spojrzę w kalendarz – handlarka zamyśliła się. Jest już umówiona na gangbang na wieczór integracyjny w przyszłym tygodniu a potem u klienta na pissing, już zapłacone zaliczki, sam pan rozumie. Ale poza tymi dwoma eventami, przebadamy ją, jeśli trzeba odrobaczymy, wymyjemy i będziemy trzymać pod kluczem i z dala od lepkich rączek.

    – OK, pasuje mi to. Załatwimy najpierw sprawę Szmaty a potem poproszę oferty na powiedzmy cztery dziwki, tak jak wspominałem.

    Interesują mnie jedynie prawdziwe kurwy bez zahamowań. Macie takie?

    – Coś się znajdzie – odparła –  chodzi panu o takie utalentowane kurwy jak np. ta Szmata ? Rozumiem, że mają być płodne, posłuszne, w różnym wieku i w różnych kolorach i żeby  można z nimi było robić wszystko. A to znaczy – naprawdę wszystko. Niech pan popatrzy na Szmatę: Jest biseksualna, potrafi być okrutna i uległa. A wcale nie jest wyjątkowa, takich jak ona mamy w tej chwili kilka. Jeśli to pana interesuje zapraszam na aukcję, która odbędzie się za tydzień. Ale uprzedzam – to nie są tanie rzeczy i to ie jest zabawa dla chłystków. Po wpłaceniu wadium, na 6 godzin przed aukcją można nasze niewolnice badać i oglądać. Tu jest katalog – wyjęła z torebki tablet i przysunęła się do mnie jeszcze bliżej. Poczułem woń jej perfum i ciepło piersi, które “przypadkowo” docisnęła do mojego boku…

    Dotknąłem tych piersi.

    – Co Pan?? Oburzyła się, ale nie ruszyła się z miejsca, pozwalając moim palcom wsunąć się pod bluzkę i dotknąć jej sutków.

    – Jestem ważnym klientem, skróćmy dystans.

    Popatrzyła na mnie i nachyliła do ucha

    – Na razie tylko gadasz, chłopczyku… usłyszałem jej szept.

    – Rozumiem, poczekaj tu – oboje przeszliśmy na ty.

    Wyszedłem do drugiego pokoju, otworzyłem sejf, popatrzyłem na piętrzące się w nim paczki banknotów (dobrze jest mieć trochę gotówki w domu). Wziąłem dwie paczki i wróciłem do niej.

    – To zaliczka – rzuciłem jej pieniądze i dosiadłem się do niej.

    Gotówka rozwiała jej wątpliwości. Sama usiadła mi na kolanach. Wsunęła mi mokry język w usta. Zacisnąłem na nim wargi i zacząłem ssać. Miała dużo śliny, którą łykałem. Zerwała z siebie spodnie, majtki, nie przestając mnie całować. Została w samej bluzce.

    – Dam ci dupy, bo mogę na tobie dużo zarobić. Ale jak nie kupisz Szmaty, to będę twoim nocnym koszmarem – obiecała.

    Wstała, powoli rozpięła bluzkę, zrzuciła ją na podłogę. Rozpięła spodnie i powoli je ściągała z bioder. Została w czerwonych stringach, które także zdjęła. Ujrzałem lekko (ale tylko lekko) zwisające piersi z dużymi brązowymi obwódkami wokół sutków, wąskie biodra, wygoloną cipę. Ani śladu cellulitu. Była chuda. Uda nie schodziły jej się w kroku. Była wąska w nadgarstkach, miała drobne kostki u nóg.

    Posągowo naga podeszła do mnie, rzuciła mnie na plecy i usiadła na mnie okrakiem. Nadziała się na mojego kutasa, pochyliła się i zaczęła się kiwać w przód i w tył. Położyłem ręce na jej lekko obwisłych piersiach. Zacisnąłem mocno. Syknęła.

    Dosiadała mnie mocno i długo. Wreszcie zrzuciłem ją z siebie.  Zgięła nogi w kolanach, podciągnęła pod brodę, rozchyliła. Miałem widok na jej wygoloną cipę. Wbiłem się w nią. Rżnąłem ją, jebałem a potem spuściłem się w nią, nie pytając czy ma spiralę. Krzyknęła spazmatycznie i wbiła mi swoje szpony we włosy.

    – Jak mnie zapłodniłeś, to masz przechlapane.

    Zeszła ze mnie, podeszła kręcąc biodrami do niewolnika, rozstawiła nogi i kazała mu się wylizać do czysta. Facet uklęknął, wsadził jej język między nogi i zaczął wylizywać na moich oczach.

    Potem poszła (dalej naga) do łazienki poprawić fryzurę i dopiero na końcu, powoli i niechętnie zaczęła się ubierać.

    – Powtórzymy to kiedyś ? Zapytałem.

    – Może. Po zakupach – odparła. Mam męża i dzieci, dobrze się prowadzę. Dupy daję tylko w interesach albo w rodzinie.

    Szmata patrzyła na nas, naga, skuta i zaciekawiona. Cieszyła się na myśl o nowym leasingu. Lubiła zmieniać panów, to zawsze było jakieś wyzwanie – odkrywać jak najlepiej im usługiwać, jak się oddawać, może rodzić…każdy pan ma inne wymagania, humory… Zastanawiała się też, jakie będą jej nowe koleżanki i czy będzie dość uległa. Zaczęło w niej dojrzewać mocne postanowienie, że nie da się po tych czterech latach leasingu spławić. Zrobi wszystko i nie cofnie się przed niczym, żeby jej nowy Pan oszalał na jej punkcie. Nie mogła już dłużej ryzykować. Zegar tyka a niewolnice bardzo brzydko się starzeją…jeżeli jej Pan chce mieć swój harem, to ona zadba o swoją pozycję w stadzie. I kiedyś to ona będzie tak siedzieć obok Pana i rekomendować mu, którą niewolnicę kupić a którą sprzedać.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    To jest odświezone i trochę zmienione opowiadanie sprzed lat. Ma potencjał, ale musiałem usunąć pewne nieścisłości i poprawić fabułę. Częstujcie się. Napiszcie, o czym chcielibyście poczytać

  • Autostopem do domu czesc 4

    Samochód zatrzymał się przed niewielkim domkiem otoczonym drewnianym płotem. Budynek stał na uboczu i dookoła był tylko las i pola. Cisza, spokój, żadnego sąsiedztwa. Jednym słowem sielanka i świetne miejsce do imprezowania.

     

    Marek wysiadł pierwszy.

    – Poczekaj chwile złotko. Mam coś dla Ciebie. Podszedł do bagażnika i wyjął z niego parę czarnych, wysokich szpilek. – załóż, boso chodziła nie będziesz a dodadzą Ci uroku.

     

    Agnieszka bez chwili zastanowienia przyjęła buty. Założyła je od razu i stanęła obok auta. Nie były zbyt wygodne, ale wyglądała w nich zjawiskowo. Napięte łydki, podniesiona pupa. Pasowały do bielizny, która na sobie miała. Popatrzyła na mężczyzn, którzy przyglądali jej się z nieukrywanym zachwytem.

     

    – To co teraz robimy? Wejdziemy do środka czy chcecie mnie przelecieć tutaj? – zapytała zadziornie kładąc dłoń na swoim kroczu i delikatnie masując mocno już mokrą cipkę.

    – Doczekasz się, doczekasz. Chłopaki na pewno już na Ciebie czekają a my sobie chwilę odpoczniemy po trasie. Chodź za mną – odpowiedział Marek i ruszył wąska, wyłożona płytkami chodnikowymi ścieżka prowadząca do altanki za domem.

     

    Poszła za Nim bez wahania, z wysoko uniesiona głową zalotnie kręcąc pupą tak żeby Grzesiek, idący za Nią miał się na co popatrzeć.

     

    – No jesteście nareszcie – zawołał Paweł – już myślałem, że będziecie ja rżnąć sami i nic mi nie zostawicie. – zaśmiał się i popatrzyły na dziewczynę z wilczym uśmiechem.

    – No mieli Cię przywieźć nagą, ale zdecydowanie nie będę narzekał na Twój strój. Myślę, ze i Adamowi się spodoba, ale on teraz pojechał po flaszkę. Wy się już pewnie pobawiliście?

    – No przecież na pusto byśmy nie jechali, nie?

    Paweł usiadł na drewnianej ławeczkę przy stole i oparł się plecami o blat. Chodź laska, zrobisz laskę. Kobieta podeszła do niego wolnym krokiem i kucnęła przed nim szeroko rozchylając kolana. Położyła mu dłonie na rozporku i zaczęła masować kutasa przez spodnie. Niemal od razu stwardniał. Agnieszka uśmiechnęła się i oswobodziła sztywnego penisa. Mężczyzna wstał na chwilę i zsunął z siebie jednym ruchem spodnie i bokserki a potem znowu usiadł. No działaj laska.

     

    Dziewczyna uśmiechnęła się do niego. Ujęła kutasa u nasady i nakierowała główkę w stronę ust. Jednak inaczej niż wcześniej nie rzuciła się na niego łapczywie. Zaczęła go czule całować od góry do dołu. Metodycznie i dokładnie, nie pomijając nawet kawałka twardego ciała. Potem dodała to go delikatny masaż dłonią. Przez cały czas patrzyła facetowi w oczy i delikatnie mruczała. Uśmiechał się do niej ewidentnie zadowolony.

    – jest pyszny – wyszeptała i zaczęła oblizywać go powoli mocno śliniąc penisa. Był teraz twardy jak skała i mokry od jej śliny oraz preejakulatu. Cały czas masowany powolnymi ruchami jej delikatnej dłoni. Otworzyła szeroko usta i wysunęła mocno język. Oparła na nim główkę i wsunęła go sobie do ust. Nie głęboko, powoli, delikatnie chuchając ciepłym powietrzem. Kiedy główka zniknęła w jej ustach powoli i delikatnie zacisnęła usta dookoła członka i zassała. Bezwiedne sięgnęła dłonią między swoje uda i pieściła się przez mokre majtki. Jęknęła z rozkoszy.

    -o kurwa – w tym momencie jej usta kolejny raz wypełniła słona sperma. – wspaniale dziewczyno. Jesteś w tym na prawdę świetna. Tęskniłaś za Nami, prawda?

    Agnieszka przełknęła powoli cały wytrysk i nieśpiesznie wstała. Ze szczerym uśmiechem powiedziała:

    – Bardziej niż chciałabym to przyznać. Co zrobicie ze mną teraz?

    – Ja Cię wyrucham. – powiedział ostatni mężczyzna z grupy odstawiając siatkę z prowiantem. – Stań grzecznie przy stole i wypnij ten okrągły tyłeczek.

     

    Kolejna fala podniecenia przetoczyła się przez ciało kobiety. Zadygotały jej nogi, ale bez ociągania spełniła polecenie. Czuła jak jej soki ściekają po udach. Pochyliła się nad blatem stołu i oparła na łokciach wypinając jednocześnie pośladki. Poczuła mocnego klapsa i jęknęła cicho z bólu. – szerzej nogi suczko – położył dłoń na jej cipce. Chwile masował ją przez delikatny materiał bielizny, ale już po chwili odsunął go na bok i bez pardony wepchnął w Agnieszkę kutasa, aż do samego końca. Dziewczyna krzyknęła głośno i opadła niżej na blat. Mężczyzna chwycił ją w talii i rozpoczął rzniecie.

     

    – tak, tak, tak – jęczała dziewczyna czując szybko zbliżający się orgazm. Brakowało jej tego w ostatnim czasie. Teraz znowu była brana siłą, brutalnie, ostro. Uwielbiała to. Entuzjazm udzielił się  też Adamowi. Wypełnił dziewczynę gorącym ładunkiem spermy w kilka chwil. Doszli oboje. Kiedy się wycofał. Agnieszka oddychała ciężko, z zamkniętymi oczami i błogim uśmiechem na ustach stała oparta o stół pozwalając by sperma ściekała po jej nogach.

     

    -nie trwało to długo. Już po chwili panowie wciągnęli ją na stół. Ułożyli ja teraz na plecach. Tak by z jednej strony jej głowa opadła w dół a z drugiej mogli dobrać się, bo jej wygolonej cipki. Grzesiek zdjął z niej majtki i wszedł w nią powoli trzymając jednocześnie za kostki rozłożył szeroko jej nogi. Adam mimo, ze dopiero skończył podszedł do jej ust. Otworzyła je szeroko, kiedy tylko mokry od jej soków i spermy kutas pojawił się w zasięgu. Pozycja nie pozwalała jej właściwie na nic więcej niż pozwolić mężczyznom używać jej do woli. Panowie szybko zgrali rytm. Kiedy jeden wbijał się w podniecona i bliską kolejnego szczytu kobietę drugi cofał się i na zmianę. Agnieszką szybko targnął kolejny orgazm, jęczała i mruczała na tyle na ile pozwalał jej wypełniający, co chwile gardło kutas. Pierwszy doszedł Grzesiek. Oczywiście dobił penisa do końca i wypełnił dziewczynę kolejnym wtryskiem. Kiedy tylko się wycofał kolejna porcja nasienia wylądowała w jej ustach.

     

    – Sprawdzasz się laska. Sprawdzasz bardzo. – czyjeś ręce pomogły jej usiąść. Stanik opadła na ziemię. Zamroczona przyjemnością dziewczyna wymamrotała- wow.

    – No, no skup się laska. Teraz tutaj. Zawołał Paweł. Dziewczyna nie do końca świadomie i chwiejnym krokiem podeszła do niego i do Marka, którzy siedzieli na ogrodowej kanapie. Usiadła między nimi. Szybko pokierowali jej dłonie na swoje przyrodzenia. Siedziała teraz w samych szpilkach i masowała powoli oba kutasy.

     

    – Teraz my się z Panią pobawimy a wy możecie wrzucić mięso na ruszt. – rzucił Marek do kolegów. – a Ty się skarbie nachyl tutaj. Possiesz jeszcze trochę. Bez oporów nachyliła się do jego penisa jednocześnie wypinając się tak by drugi mężczyzna mógł wygodnie wziąć ja od tyłu. Znowu była wypełniona z obu stron. Używali jej teraz jak seks lalki. Przytłoczona podnieceniem i kolejnymi orgazmami trwała w ekstazie poddając się chwili. Po kilku minutach Marek wyjął kutasa z jej ust. Otrząsnęła się z amoku.

     

    – Robię coś nie tak? Przepraszam. Proszę… ja się postaram bardziej. Daj mi go – załkała.

    – Spokojnie skarbie. Jest ok, ale mam ochotę na małą zmianę. Usiądź teraz na koledze.

     

    Nie od razu zrozumiała, czego chciał, ale prowadzona ich rękami usiadła okrakiem na drugim mężczyźnie. Powoli opuściła się na jego kutasie, kiedy on ssał jej sutki i masował pokaźny biust. Kiedy wpuściła w siebie całego członka Marek przytrzymał ja za ramiona. Staną za nią i naparł na jej odbyt.

     

    -ahhh tak – wyszeptała – tylko proszę powoli. Pozwól mi przywyknąć do tego wielkiego kutasa.

    Milimetr po milimetrze panowie wypełnili ją ponownie. Lekko otrzeźwiona bólem mruczała z zamkniętymi oczami. – dziękuję, już jest dobrze.

    Faceci jak na komendę ruszyli. Pełne, mocne ruchy. Oba kutasy to wbijały się w nią potężnie to cofały prawie jakby miały ja opuścić. Wchodzili obaj na raz i obaj na raz się cofali.

     

    – taaaaak, taaaaak, taaaak krzyczała w rozkoszy.

     

    Strzelili niemal jednocześnie. A kobietą znowu zachwiał silny orgazm. Wysunęli się z niej jeden po drugim. Upadla na kanapę mrucząc pod nosem tak, tak, jeszcze.

     

    – Dobra jest.

    – No -Panowie się roześmiali.

    – Niech się może trochę ogarnie a my coś zjemy i walniemy po drinie.

    – Dobry pomysł – powiedział Grzesiek – zaprowadzę suczkę do łazienki a Wy ogarnijcie stół.

    – Chodź suczko. Pora na prysznic

    – Tak, co tylko zechcesz -odpowiedziała cicho i dała poprowadzić się  w kierunku domku.

     

    Weszli do sporej łazienki z obszerną kabiną prysznicową.

    – Umyj się laska.

    – Nie wejdziesz ze mną?

    – Ech Ty serio lubisz ten seks, dobra właź pod prysznic i namydl ładnie te cycuszki.

    – Masz ochotę go tu włożyć? – patrzyła mu w oczy masując duże piersi. Nałożyła na dłonie mydło w płynie i dokładnie je namydliła. Szczypała się w sutki mrucząc przy tym uwodzicielsko – chodź, proszę, nie daj mi czekać na swojego kutasa.

    – Klękaj suczko. – dołączył do niej z uśmiechem. Opadła na kolana zanim skończył wydawać polecenie. Trzymała piersi w dłoniach ściskając je tak by mógł wsunąć pomiędzy nie nabrzmiałego fiuta.

    – O tak. Jest cudowny, proszę rób mi tak – patrzyła  w górę, kiedy posuwał ją na Hiszpana. – Nie przestawaj, jest taki duży,  tęskniłam za nim. Proszę, jeszcze.

    -Ty mała suko. Świetnie się spisujesz. Otwórz  buzię i wysuń język.

    – Twoja suka prosi. Spuść się na moją buzię. Proszę pokryj mnie swoją spermą.

     

    Przestał posuwać jej duże piersi i chwycił fiuta w dłoń. Nakierował główkę na jej twarz i kilkoma ruchami doprowadził do wytrysku. Kolejne salwy spermy wylądowały na twarzy, języku i piersiach Agnieszki.

    – Dziękuję, to było cudowne – powiedziała z szerokim uśmiechem i rękoma zebrała nasienie zęby zlizać je z palców.

    – Wiedziałem, że w środku jesteś wspaniałą kurewką, ale nie spodziewałem się, że aż tak!

    – Sama nie wiem, dlaczego ale z jakiegoś powodu robienie tego dla Ciebie wydaje się po prostu – oblizała dokładnie resztę spermy – po prostu właściwe.

    – Grzeczna dziewczynka. Umyj mi go teraz i wracamy do chłopaków. Dasz Nam dzisiaj jeszcze trochę frajdy.

    – Tak jest proszę Pana – i zabrała się za wypełnianie polecenia.

     

    C.D.N.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grafoman

    Jak wcześniej. Krytyka w komentarzach 😉

  • Se(x)ta V

    Kinga wreszcie otrzymała upragnione członkostwo seksty. Jak każda z członkiń dostała do podpisu krótki dokument. Na skropionym spermą Pana dokumencie można było bez trudu odczytać tytuł dokumentu:

    SETA

    Sekta, do której z radością dołączę daje mi wszelkie spełnienie. Od tej chwili moje ciało i środki pieniężne należą do najwyższej Dominy. Za pozwoleniem mych sióstr w rozkoszy będę mogła obcować z Panem największym. Będę kosztowała jego członka, gdy zasłużę.

    Będę także oddawała cześć każdemu kolejnemu z następców Pana. Bowiem są oni przez najwyższą Dominę namaszczeni do posiadania mnie i podobnych mi. Przysięgam uroczyście, że nie pozwolę zbezcześcić nasienia Pana. Przysięgam przedłużyć ród Pana, poprzez zapłodnienie mej córki jego nasieniem. Przysięgam wychować ją na posłuszną rodzajowi męskiemu niewolnicę.

    Ja niżej podpisana ślubuję ponadto, iż gotowa jestem spełnić wszystko, czego wymaga ode mnie nasza komuna.

    Po odczytaniu przez Kingę dokumentu uklękła ona przed własną córką. Dziewczyna po dwóch latach od utraty dziewictwa za sprawą poświęcenia dla matki była wrakiem. Nafaszerowana narkotykami młoda kobieta potakiwała na każde słowo wypowiedziane przez matkę. Jej poranione przedramię zdradzało ilość zażytych środków odurzających. Jej pusty wzrok wbity był w rudowłosą Kingę.  Dojrzała kobieta zaczęła zdejmować z niej ubiór. Poprawione operacyjnie ciało dziewczyny zostało odsłonięte przed resztą zgromadzonych. Kruczoczarne włosy małolaty opadały na jej wiotkie ramiona. Spore piersi kusiły zadartymi mocno do góry brązowymi sutkami. Porośnięta mocno pizda dziewczyny była dość mocno rozjechana. Jej wargi sromowe były wręcz czarne, a ciemnoczerwone wnętrze cipy było mocno wyeksponowane. Podkrążone oczy dziewczyny patrzyły jak usta Dominiki przemawiają do zebranych. Po chwili dziewczyna poczuła mocne uderzenie w policzek.

    Kinga podeszła do swej córki i z szyderstwem na twarzy mocno wprowadziła do jej pochwy sztuczny członek. Zaczęła ją mocno posuwać. Kiedy z młodej piczy zaczęły wydobywać się soki Pani wprowadziła do niej nasienie.

    Po wszystkim Kinga klęknęła nad córką zsuwając z siebie szlafrok. Jej koleżanki podeszły do niej i zaczęły ją policzkować. Tak właśnie zaczął się rytuał wstąpienia do sekty. Kiedy każda z nich już spoliczkowała nową członkinię, Kinga i jej córka zostały przypięte do stojaków w kształcie litery X. Zgodnie z rytuałem dziewczyna miała tam poczekać aż jej matka poczuje wreszcie Pana. Kinga zaś miała ofiarować ostatni raz swoje ciało, jako wolna suka.

    Podczas, gdy pozostałe kobiety mogły oddać się rozkoszy, ruda raz po raz otrzymywała mocne uderzenia batem. Pani biła ją długo. Jej piersi, brzuch, nogi pokrywały liczne pręgi. Musiała znosić silne uderzenia, dopóki nie wylała się pierwsza krew. Dopiero wtedy reszta dziewczyn mogła dołączyć do Dominiki.

    Po wszystkim Kinga została uwolniona. Mogła wreszcie podpisać upragnione członkostwo. Zaciągnięta do stolika z dokumentem mogła wreszcie go podpisać.

    Cała dygotała. Chlipała cicho, nawet nie ocierając łez kapiących na papier. Gęsta wydzielina z jej malutkiego noska spływała do ust. Po chwili, zbierając z ciała własną krew podpisała.

    Weszła do ciemnej komnaty. Na przeciwko wejścia była jej córka. Sporo się zmieniła. Od ponad miesiąca nie brała narkotyków. Cały ten czas spędziła w tej pozycji: spała, jadła, wypróżniała się, była myta… Jej nadgarstki i kostki były wyraźnie poranione od ciągłego ucisku. Dziewczyny świetnie ją wyszykowały. Wyglądała obłędnie. Makijaż maskował jej zniszczoną cerę i podkrążone oczy.

    Na środku pomieszczenia na obrotowej platformie było ogromne łoże. Dookoła stały grube kamienne fallusy. Każdy z nich miał około metra. Były bardzo szczegółowe, wzrok przykuwały pokaźne żyły na całej ich długości. Nad członkami zwisały zaś uprzęże.

    Gdy rudowłosa zlustrowała już dokładnie całe pomieszczenie weszły do niej pozostałe członkinie. Kolejne panie zajęły miejsca przy zimnych fallusach. Po chwili Domina wprowadziła do pomieszczenia dwóch młodych chłopców. Byli to zapewne następcy pana. Kompletnie nagie kobiety patrzyły na chłopców z pożądaniem. Żadna z nich nie ukrywała narastającego podniecenia. Stojąca pomiędzy młodzieńcami Dominika zsunęła z siebie szlafrok. Stała teraz na wysokich szpilkach prawie naga. Jej ciało zdobiły jedyne czerwone kabaretki podwieszone na zaciśniętym mocno pasie, czerwone stringi z wycięciem w miejscu piczy i biustonosz bez miseczek dopełniający kompletu.

    Cała trójka pod kolei podchodziła do dziewczyn i od najstarszej do najmłodszej wszystkie umieściła na kamiennych członkach: chłopcy chwytali mocno napalone MILFy i podsadzali je na kutasy – za co byli czule całowani, a pani zakładała im uprzęże podtrzymujące je na określonej wysokości. Wcześniej każda z suk musiała wylosować głębokość na jaką przyjmie członka.

     Gdy przyszła kolej na Panią, Kinga pomogła chłopcom. A ci po ukończeniu zadania zostali przez nią wyswobodzeni z bielizny. Dwa młode członki wystrzeliły z majtek, a chłopcy udali się ku swej kochane. Wkrótce wyswobodzili osiemnastolatkę z uwięzi po czym zawiedli ją do pomieszczenia pod spodem.

    Okazało się, że podłoga na której stała Kinga była szklana. Widziała ona doskonale co działo się pod spodem. Chłopcy zajmowali się tam kochanicą. Byli oni uwięzieni w okręgu ognia. Wysokie płomienie nagrzewały od spodu kamienne fallusy, na których nieustannie wiły się pozostałe kurwy.

    W końcu zgasły wszystkie światła, a pokój oświetlony był jedynie płomieniami z pomieszczenia niżej.

    Wkroczył Pan. Ruda uklękła przed nim, czekając na pozwolenie. Wreszcie mogła poczuć smak jego kutasa. Był okrutny, młodzieniec przygotowywał go wszak na to spotkanie. Przez tydzień nie używał kąpieli, aby zadać swej kochanicy maksimum  goryczy. Kinga jednak była zbyt napalona. Pożerała go aż po samą nasadę. Mruczała przy tym głośno. Pan uchwycił jej głowę i zaczął posuwać na swym kutasie. Nie oponowała. Pomieszczenie wypełniło słodkie mlaskanie.

    Po zabawie oralnej Pan chwycił ją i zawiódł na łoże. Dopiero teraz mogła zobaczyć, że miejsca na antresoli zajmują ludzie. Bez trudu spostrzegła, że obserwują ją jej znajomi. To musiał być niezły spektakl. Kinga bowiem oddawała mu się całą sobą. Wyglądała jakby po raz pierwszy widziała chuja. Wręcz krzyczała z rozkoszy.

    -RZNIJ MNIE PANIE!!! BŁAGAM< JESTEM TYLKO TWOJĄ KURWĄ!!!

    Głośne wrzaski wypełniały cały dom.

    Ruchał ją we wszelakich pozycjach. Najbardziej upodobał sobie jej gładziutką piczę. Rżnął ją mocno, patrząc jak falują jej zlane potem piersi. Makijaż na twarzy już całkiem wymieszał się z jej śliną i nasieniem Pana. Ruda była bardzo pobudzona, jej euforia słyszana była w każdym krzyku. Była tak napalona, że co chwila wykrzykiwał jak jej dobrze

    – O TAAAK!!! PANIE RŻNIJ SWOJĄ KURWĘ!!!

    – ZOBACZCIE JAK JEBANA JEST PRAWDZIWA KURWA!!! -co chwila krzyczała stronę sąsiadów, rodziny i koleżanek z pracy. Już każdy z widzów spektaklu zdążył się zorientować kim tak na prawdę była.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Spotkanie z przeznaczeniem Akt I

    Kamila z wypiekami na twarzy czytała ogłoszenie. Była świeżo upieczoną studentką. Przybyła do Warszawy po lepsze jutro. Szybko zderzyła się z rzeczywistością. Co prawda stypendium wystarczyło, aby opłacić studia, ale mieszkanie musiała opłacić sama. Rodzice widzieli w niej następczynię prezesa w rodzinnej firmie na Podlasiu, a tym czasem nieposłuszna córka postanowiła inaczej. Mogła, więc liczyć na samą siebie. Młoda studentka nie miała wprawdzie wysokich wymagań, ale mimo wszystko utrzymanie się w stolicy nie mogło być takie proste jak w serialu. Skromne oszczędności mogły wystarczyć na dwa, góra trzy miesiące. Trzeba jej było szybko znaleźć pracę, która zapewniła, by choćby skromne życie na czas studiów.

    Jak się okazało nie było to łatwe zadanie. Spędziła sporo czasu na czytaniu kolejnych ogłoszeń. Kiedy znalazła coś obiecującego, przychodziły kolejne rozczarowania, bo albo czas pracy kolidował ze studiami, albo pracodawca szukał kogoś z doświadczeniem.

    Patrzyła w monitor i robiło się jej coraz cieplej. Ogłoszenie było, co najmniej pikantne. Otóż jakiś erotoman potrzebował kogoś w rodzaju asystentki. Jednak treść ogłoszenia nie pozostawiała złudzeń. Poza pracą w biurze w grę wchodziły także sprawy łóżkowe.

    Sama zdawała sobie sprawę z własnej urody. Od zawsze oglądali się na nią faceci. I młodsi i starsi. W końcu było, na czym zawiesić oko. Dziewczyna siedząc przy laptopie i czytając ogłoszenie poczuła jak jej cipeczka powoli zaczyna pulsować. Podszedłszy do lustra zaczęła się sobie bacznie przyglądać. Była wtedy ubrana w krótką, zieloną spódniczkę. Jej piersi osłaniała biała bluzeczka na ramiączkach, była ona tak gęsto tkana, że z trudem można było ujrzeć dokładny kształt jej piersi, dość obciśnięta tkanina maskowała jej brodawki z pewnym trudem, bo można było dostrzec ich ciemny zarys. Krągłe, lecz jędrne nogi dziewczyny niosły ją ku czarnemu taboretowi w głębi pokoju. Gdy wróciła przed lustro, usiadła i lubieżnie uśmiechając się do siebie założyła nogę na nogę. Lewa nóżka delikatnie falowała w powietrzu, co chwila migając białą podeszwą wygodnych trampków. Dziewczyna znów pomyślała o pracy dla tajemniczego prezesa. Poczuła się mokra. Rozchyliła, więc nogi, ukazując swe bielutkie figi. Po chwili ściągnęła je i rzuciła w kierunku lustra. Ponownie rozchyliła nóżki, by podziwiać swoją pipkę. Na wzgórku łonowym widniał wąski, dokładnie przystrzyżony paseczek króciutkich włosków.

    Ręka zaczęła delikatnie pieścić muszelkę. Kamila odchyliła głowę do tyłu i zamknęła oczy. Zakręciło się jej w głowie. O mało nie spadła z drewnianego taboretu. Właśnie wtedy postanowiła, że spróbuje szczęścia. Postanowiła odpowiedzieć na ogłoszenie. Rekruter wymagał zdjęcia, ale dziewczyna postanowiła pójść na całość.

    -Przecież dzisiaj i tak każda młoda studentka się kurwi. Dlaczego nie ja? – Spytała sama siebie i poszła do łazienki. Umalowała się delikatnie i z powrotem udała się przed lustro. Taboret ustawiła przy samym szkle i położyła na nim telefon. W jego miejsce przytargała krzesło obrotowe stojące przy biurku. Włączyła nagrywanie i rozpoczęła spektakl. Podeszła do krzesła i usiadła na nim uśmiechając się delikatnie, patrząc w obiektyw. Znów zalotnie założyła nóżkę na nóżkę i energicznie obróciła się na fotelu. Jej długie blond włosy rozwiały się pod wpływem obrotu. Obróciła się dwa razy i wstała. Bez zbędnych ceregieli zrzuciła bluzeczkę odsłaniając jędrne piersi. Nie były duże, ale zdecydowanie musiały się podobać. Po chwili odsłoniła swe szerokie bioderka zsuwając spódniczkę.
    -Jestem Kamila- rzuciła zalotnie i puściła oczko…

    W sekretariacie siedziała dojrzała, atrakcyjna blondynka. Kamila szybko zlustrowała Panią Joannę. Na oko mogła jej dać z 50 lat, na pewno nie więcej. Serce dziewczyny przyspieszyło. Zdała sobie sprawę, że nie ma już odwrotu.
    -Witaj, moja droga. Kamila, prawda? – Spytała ciepłym głosem
    -Tak proszę Pani. Nazywam się Kamila Sołtysik
    -Miło mi. Mówmy sobie po imieniu, jestem Asia. – powiedziała, wyciągając dłoń w geście przywitania
    -Mi też jest miło Asiu- dziewczyna z lekkim zmieszaniem uścisnęła ciepłą dłoń kobiety.
    -Prezes za chwile Cię przyjmie. Usiądź proszę. – powiedziała wskazując krzesło – Muszę przyznać, e na żywo jesteś jeszcze zgrabniejsza niż na nagraniu. Na prawdę!

    Widząc zmieszaną twarz dziewczyny Joasia wstała zza biurka i podeszła do niej, delikatnie zachodząc ją od tyłu i poprawiła jej włosy.
    -Muszę przyznać, że zrobiłam się mokra. Masz bardzo apetyczne ciało. Jak dla mnie to ty dostałabyś tę posadę. Bez tego durnego kastingu.
    -Kastingu? – Dziewczyna ocknęła się z początkowego zawstydzenia.
    -Tak moja kochana, oprócz Ciebie mamy jeszcze cztery kandydatki. Ale nie bój się: Ciebie zostawiłam na sam koniec. Najlepsze na deser…

    -Pani Kamilo, doceniam fakt, iż wie Pani, po co tu się znalazła. Ja ze swojej strony oferuję Pani świetne warunki. Oczekuję, tylko pełnej współpracy.
    -Panie prezesie, nie mam doświadczenia w zawodzie, ale z chęcią się przyuczę. Zapewniam, że szybko się uczę.
    -Wspaniale. Doceniam także, iż zdajesz sobie sprawę z drugiej część ogłoszenia. – Mężczyzna zaszedł ją od tyłu i szepnął – z chęcią obejrzę na żywo spektakl, który widziałem już na nagraniu.

    Zasiadła wygodnie w jego fotelu. Jędrne nóżki położyła na blacie eksponując zgrabne stopy odziane w beżowe szpileczki. Potem delikatnie mrucząc, udając jakby rozmarzoną  rozchyliła uda ukazując Tomaszowi swoje bielutkie figi. Jej dłonie delikatnie masując uda zawędrowały ku majteczkom, by w końcu je odchylić. Oczom czterdziestolatka ukazała się młodziutka cipeczka. Dziewczyna nie zwracając na niego uwagi zaczęła delikatnie bawić się włoskami, lekko przy tym dysząc. Oblizała paluszek i powoli zagłębiła go w swej szparce, lekko pojękując.

    Przerwała na chwilę, by ściągnąć różowy żakiecik. Odsłoniła białą koszulę, która okrywała dekolt dziewczyny śliczną koronką. Brzuszek dziewczyny osłaniała podwinięta, ciasna ciemno niebieska spódniczka. W końcu prezes podszedł do niej , a ona udając zakłopotanie wstała. Sprytnym ruchem osunęła bluzeczkę tak, aby powiększony dekolt ukazał jej piersi. Jej majteczki zsunęły się do kolan.
    -No widzę, ze jesteś naprawdę dobra – podszedł do niej z boku i zaczął pieszczotliwie całować nagie ramionko dziewczyny. Jego prawa ręka zaczęła masować jej srom. – O! Moja mała mokra asystentka!

    Dziewczyna szybko obróciła się w jego stronę oddychając ciężej niż zwykle. Zaczęli się całować. Mężczyzna uniósł jej lewą nogę, którą położyła na blacie ciemnego biurka. Kamila zaczęła słodko pomrukiwać.

    Na jej nagi dekolt, co chwila opadała ciągnąca się ślina. Dziewczyna pomrukując zalotnie brała do ust jego członka. Tomasz mruczał w zadowoleniu. Dziewczyna nieustannie pieszcząc ogromnego fiuta oburącz założyła sobie długie proste włosy za uszy ukazując w pełnej krasie wielkie okrągłe kolczyki. Mężczyzna zamknął moczy i odchylił głowę do tyłu. Jego dłonie spoczęły na blond główce i zaczęły ją delikatnie posuwać. Dziewczyna, co chwila przerywała pieszczony mlaskając słodko i poprawiała sobie fryzurę.

    Rznął ją od tyłu. Kamila jęczała donośnie. Oparta o biurko  widziała swoje odbicie w idealnie wypolerowanym blacie. Widziała swoje jędrne piersi drgające delikatnie w rytm ruchów mężczyzny. Klaskanie jąder o jej mokrą cipkę ustało, kiedy Tomasz ukląkł za nią i zaczął lizać jej piczkę. Zaczęła coraz głośniej pojękiwać. Czterdziestolatek słysząc to obrócił ją mocnym ruchem i posadził na blacie. Kiedy językiem tarmosił jej łechtaczkę zaczęła głośno pokrzykiwać:
    -Kurwa! Jak mi dobrze! Tak Tak Tak!!!
    Tomasz zaczął, więc namiętnie całować dziewczynę. Dwudziestoczterolatka żwawo zerwała się z biurka i mocno przycisnęła się do umięśnionego torsu.

    Leżał na mokrym blacie, patrząc na młode piersi dziewczyny. Studentka ostro ujeżdżała żylastą pałę prezesa. Wkrótce przeszył ją orgazm. Świat przed jej oczyma zawirował. Tomasz ułożył ją delikatnie na boku i znów zapakował kutasa w jej muszelkę. Jeszcze tylko kilka ostrych pchnięć i zastygł mocno ściskając jej udo. Z pulsującej cipki dziewczyny wypłynęła cieplutka sperma.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Za rok matura

    Jestem Marcin. Zwykły ze mnie chłopak i mam takie same potrzeby jak każdy siedemnastolatek. Za rok matura i rodzice wysłali mnie do cioci Ani na wieś by w wakacje nie wliczył się z chłopakami po mieście. Mam własny pokój na poddaszu i niczego mi nie brakuje tylko… No właśnie, nie ma tu Internetu ani zasięgu. Nie ma jak pogadać z kolegami na WhatsAppie. Ciocia Ania to 45 letnia kobieta z krótkimi ciemnymi włosami, jakieś metr sześćdziesiąt wzrostu i te piękne duże piersi. Niejednemu by pewnie stanął na ich widok. Ja mam tak cały czas i muszę się kryć ze wzwodem jak siedzimy koło siebie. Wujek Marian jest na morzu i zdaje się wraca dopiero na jesieni także w domu jesteśmy sami. No i pies, którego rasy nawet nie będę zgadywał, bo ma w sobie ich wiele. Pewnego wieczoru zszedłem na dół by nalać sobie kompotu na noc i przechodząc obok łazienki dostrzegłem przez uchylone drzwi ciocię Anie. Cóż to był za widok. Wycierała akurat włosy i nie mogła mnie widzieć za to ja widziałem ją w całej okazałości. Idealnie gładka cipka rozmówiła się między jej nogami a piersi mimo, iż nie były wspierane stanikiem cudownie sterczały. Nie mogłem oderwać wzroku i moje spodenki były zbyt małe by zmieścić twardego od podniecenia kutasa. Musiałem przerwać podglądanie cioci, bo zaczęła się odwracać w moim kierunku. Uciekłem najciszej jak mogłem do kuchni. Po chwili zjawiła się tam ciocia. Zwiewny szlafroczek nie w pełni zasłaniał jej walory, przez co mój towarzysz nie mógł się uspokoić. Usiadła w fotelu przed telewizorem i nalała sobie lampkę wina. – Tobie nie proponuje. Za młody jesteś. – Nie taki młody. Z ojcem piwo nie raz piłem. – Ze mną pić nie będziesz i nie życzę sobie żebyś mnie podglądał. Zamurowało mnie. Skąd ona wie? Przecież nie widziała mnie. Może w lustrze mnie widziała. Spuściłem wzrok i wyszeptałem „Przepraszam”. – Co ty tam szepczesz pod nosem? – Przepraszam. Tym razem głośno i miałem wypieki na twarzy. – Zachowuj się jak mężczyzna a nie jak dzieciak. Sam powiedziałeś, że młody już nie jesteś. Tym razem ci wybaczę i nic nie powiem twoim rodzicom. – Jeszcze raz przepraszam ciociu, ale nie sposób było oderwać oczu. Tym razem to ją chyba zamurowało, bo przez dłuższą chwilę nic nie odpowiedziała, ale jakoś dziwnie na mnie patrzyła. – Łazienka wolna. Możesz teraz ty iść się wykąpać. Bez gadania podniosłem się i skierowałem w stronę łazienki. Nie było jak ukryć podniecenia i z pewnością ciocia to widziała. Odkręciłem wodę i ciepła woda poleciała z prysznica. W dalszym ciągu mój kolega stał na baczność i postanowiłem zaspokoić jego oczekiwania. Mając oczy zamknięte rozpamiętywałem wygląd cioci i przesuwałem dłonią po całej długości, co sprawiało mi ogromną przyjemność. Aż podskoczyłem, gdy poczułem dłoń na jajach. – Spokojnie. Przecież nie zrobię ci krzywdy. Zaraz za mną stała ciocia Ania. Nie mam pojęcia, kiedy weszła i jak znalazła się w kabinie. Jej nagie piersi oparły się o moje plecy. – Musisz koniecznie pozbyć się tego futra. Przyniosę ci maszynkę i zrób to jeszcze dzisiaj. Prawie pół godziny zeszło mi to golenie. Dokończyłem kąpiel, ubrałem spodenki i wyszedłem. Chciałem pójść od razu do swojego pokoju, ale ciocia mnie zawołała. – Pokaż efekt swojej pracy. Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Wszedłem do dużego pokoju. Ciocia siedziała w fotelu zupełnie naga. Wyglądała cudownie. Patrzyła na mnie z lekkim uśmiechem na twarzy. – Myślę, że dziś spodenki nie będą ci potrzebne. – Dlaczego? Spytałem jakoś odruchowo, bo doskonale wiedziałem, co się świeci. – Bo jestem kobietą i mam swoje potrzeby. Jestem równie jak ty podniecona i mam ochotę na twojego kutasa. Nie za bezczelna jestem? – Nie przeszkadza mi to. Nawet nie wiesz ciociu jak bardzo chciałbym ssać twoje piersi i smakować twojej cipki. – Będziesz miał wszystko, co będziesz chciał. Mogę spełnić każde twoje życzenie. W zamian chce od ciebie deklaracji, że nikt nigdy nie dowie się o tym co tu się będzie działo w te wakacje. – Każde moje życzenie? – Każde. Możesz mnie rżnąć o każdej porze. Możesz mi rozkazywać i będę twoją suką, jeśli masz na to ochotę. – Nie boisz się ciąży? – Bez obaw. Ciąża mi nie grozi. To jak będzie? – Będę milczał do końca swoich dni. Skoro mogę rozkazywać to mam pierwsze. Wyliż moje jaja. Ciocia Ania bez słowa podniosła się z fotele i klęknęła przede mną. Opuściła moje spodenki, uniosła moje prącie i zaczęła lizać mnie po worku. Jej język był cudowny. Czułem jak ręką masuje moje przyrodzenie. Chwyciłem jej głowę i wbiłem członka w jej usta. – Ręce do tyłu. Rozkazałem. Przez kilka minut gościłem w jej ustach nie zważając, że chwilami się krztusiła. Przerwałem tą zabawę. Ciężko oddychała, ale była uśmiechnięta. – Tego mi brakowało. Jestem twoja. Rozkazuj. Ciężko wypowiadała te słowa łapiąc oddech. – Chce widzieć jak sobie dogadzasz i nie przerywaj dopóki ci nie pozwolę. Usiadła w fotelu szeroko rozkładając nogi bym miał jak najlepszy widok na jej cipkę i zaczęła się pieścić. Stanąłem blisko niej i zacząłem pieścić jej piersi. Zaczytałem jej Sutki, które stawały się twarde jak kamyczki. Sprawiało jej to przyjemność. Jej oddech zaczął być przerywany i szybki. Klęknąłem obok niej i zacząłem ssać te cudowne kamyczki. Wodziłem językiem wokół nich i podgryzałem je. Ciocia zaczęła głośno stękać. – Błagam. Nie przestawaj. Dochodzę. Nie miałem zamiaru przerywać. Wręcz mocniej zacząłem ją gryźć. Jej ciało wygięło się w łuk i zastygła. – Nie przestawaj. Nie pozwoliłem. – Dla ciebie wszystko. Zaczęła oblizywać palce pokryte śluzem. Ich zapach sprawiał sztywnienie mojego kutasa. Stanąłem przed nią i masując go sobie patrzyłem jak jej palce znikają w pochwie. Jej oczy były jakby zamglone. Klęknąłem przed nią patrząc na jej nabrzmiałą łechtaczkę zbliżyłem do niej usta. Była twarda i śliska. Zacząłem ją ssać bardzo mocno jednocześnie uderzałem w nią językiem. Wystarczyła chwila jak Anka znowu dochodziła krzycząc przy tym głośno. Mimo tego ssania nie przerwałem wręcz pastwiąc się nad ciotką. – Dość!!! Błagam. – Ale tylko na chwilę. Ciocia ciężko oddychała z trudem łapiąc powietrze. Jej ciało ciągle drgało. Pomyślałem by na dzisiaj zakończyć tą zabawę, ale sam jeszcze nie szczytowałem. Egoistycznie przystawiłem kutasa do jej ust. – Mam ochotę spuścić się na twoją twarz. Otworzyła usta pozwalając był sięgnął jej migdałów. Wysunęła przy tym język i sięgała nim moich jajek. Gdy poczułem zbliżający się finał wyszedłem z niej i przytrzymując jej głowę masowałem prącie, z którego po chwili zaczęły strzelać salwy spermy. Całą jej twarz pokryła ciepłą lepką spermą dostając się nawet do jej oczu. Na koniec jeszcze wyssała z niego ostatnią krople i ciotka padła bez sił. – Nie wycieraj tego. Chciałbym cię zobaczyć z tym rano. – O nie. Rano przychodzi sąsiadka, jak co wtorek. Nie mogę się jej tak pokazać. Miała rację. Nikt nie miał się dowiedzieć, co tutaj się dzieje. Jak na pierwszy dzień oboje mieliśmy dużo w wrażeń. Rozstaliśmy się jeszcze przed północą. Poszedłem do swojego pokoju zabierając ze sobą dzbanek z kompotem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • LovelyNight (I)

    Oliwii niedawno udało się skończyć zaoczne studia z geografii, co zdecydowanie sprawiło, że miała więcej czasu dla siebie. Pracowała w urzędzie miasta w dziale zagospodarowania terenem, kiedyś ta praca była jej marzeniem, jednak z czasem dobijała ją jej monotonia. Po 3 latach pracy w ten sam sposób, zdecydowanie czuła się znużona. W biurze miała dwie dobre przyjaciółki Basię i Izę, przez co nie decydowała się póki co na zmianę pracy. Również nie lubiła zmian, jej grono znajomych było małe, przez co miała problem ze znalezieniem sobie odpowiedniego mężczyzny. Od zakończenia ostatniego związku przez nakrycie swojego partnera na zdradzie, nie umiała ponownie zaufać mężczyznom. Jednak dwa lata samotności przerywane jedynie, krótkimi, nic nie znaczącymi relacjami powodowało u niej duże przygnębienie i obniżenie poczucia własnej wartości. Choć była ładną szatynką o długich włosach i piwnych oczach a jej figura była bardzo atrakcyjna. Przez spadek pewności siebie nie umiała tego w pełni wyeksponować. Dodatkowo słabo jej wychodziło na randkach skracanie dystansu do drugiej osoby, przez co wydawała się zbyt niedostępna.

    Jako powód zdrady usłyszała to, że nie starała się w łóżku i znudziła się swojemu byłemu… O ile po rozstaniu czuła kompletną awersję do seksu a nawet masturbacji. Z czasem jednak zaczęła oglądać porno przy robieniu sobie dobrze, choć wcześniej tego nie robiła… Porno oglądane przez nią stawało się coraz ostrzejsze… Choć to co zrobił jej były dalej uznawała za wielkie draństwo, zaczęła dostrzegać inne sposoby dawania przyjemności mężczyźnie. Z czasem jej fantazje zaczęły, głównie oscylować wokół kobiecej uległości i bdsm.

    Kolejne randki z Internetu były nieudane, choć Oliwia często nie była urzeczona wirtualną rozmową. Umawiała się na żywo stwierdzając, że wtedy można zdecydowanie dokładniej zweryfikować czy ktoś się jej podoba czy nie. Jednak na spotkaniach dalej nie czuła tego czegoś co by dawało jej ekscytacje czy podniecenie. Znajomości urywały się po jednym czy dwóch spotkaniach, najczęściej sama podejmowała taką decyzje. Kiedy już poznała interesującego i niezależnego mężczyznę w wieku 30 lat i miało już do czegoś dojść na 4 randce u niego… Nagle wcześniej z pracy wróciła jego mama nakrywając go z Oliwią już bez koszulki… jak się okazało mama z nim mieszkała… dodatkowo zwyzywała swojego syna za to, że sprowadza dziewczynki do domu zamiast szukać pracy… tak właśnie okazało się, że wcale nie pracuje na stanowisku managerskim w korporacji i wszystko to zmyślił… Próbował jeszcze ją udobruchać, że to nie tak jak wygląda… ale dokładnie tak było. Oliwia zniesmaczona i zażenowana jak najszybciej opuściła jego mieszkanie. Wiele cech u mężczyzn ją drażniło, ale brak szczerości był na samym szczycie.

    Kiedy minęły dwa lata od jej ostatniego seksu, czuła ogromny popęd, zdarzało się jej nawet masturbować w pracy… wracała do domu i oddawała się fantazjowaniu… czując coraz bardziej narastającą frustracje, spowodowaną brakiem partnera.

    Gdy spotkała się na wino ze swoją najlepszą przyjaciółką Basią, pod wpływem opróżnionej butelki, zaczęła się zwierzać ze swojego problemu… choć jej przyjaciółka dobrze wiedziała, że Oliwii brakuje mężczyzny to nie myślała, że aż do tego stopnia. Basia nie była zbyt pruderyjna i sama lubiła być potraktowana ostrzej przez swojego chłopaka Tomka, dlatego też doradziła Oliwii spróbowanie znalezienia sobie partnera na portalu randkowym z naciskiem na bdsm…

    Choć na początku rada od przyjaciółki wydała się jej głupia i radykalna to po namyśle, gdy ich spotkanie się już skończyło, postanowiła spróbować.

    Najpierw długo myślała nad nickiem, nie chciała używać swojego imienia tak samo jak nie miała zamiaru publikować tam swojego zdjęcia… gdyby ktokolwiek ją rozpoznał na takim portalu, zapadłaby się pod ziemię ze wstydu… Gdy tak myślała, na jej playliście zaczęła właśnie lecieć jedna piosenka z filmu „La La Land”, który to skradł jej serce. Tytuł tej piosenki to „A Lovely Night”. Wspaniale pomyślała Oliwia więc LovelyNight… następnie zaznaczała swoje preferencje omijając pissing czy scat… jednak zaznaczając całą resztę choć jej nie próbowała… wszelkiego rodzaju unieruchamianie czy spanking bardzo ją podniecał na filmach… Następnie napisała kilka zdań o swoich potrzebach i kogo potrzebuje. Na samym końcu swojego opisuj postanowiła dodać ciekawostkę o sobie a dokładnie, że nie lubi rodzynek. Było już bardzo późno więc kliknęła utwórz profil a następnie się położyła spać.

    Jako, że była sobota nie miała ochoty szybko się zwlekać z łóżka. Dopiero koło godziny 10:00 postanowiła wstać i zrobić sobie zielonej herbaty. Chwilę później włączyła laptopa i chciała zobaczyć czy ktokolwiek zainteresował się jej nowym profilem. Myślała, że może maksymalnie dwie czy trzy osoby do niej napisały. Jakie było jej zdziwienie, gdy czekało na nią trzydzieści nieprzeczytanych wiadomości. W pierwszej chwili poczuła ekscytacje… gdy jednak zaczęła się w nie wczytywać… ekscytacja przerodziła się w irytację i zażenowanie… większość wiadomości miała tekst „hej co słychać” albo „klękaj suko”, reszta tych bardziej rozbudowanych była ewidentnym kopiuj-wklej dla każdej… Myślała, że na takim portalu będą pewni siebie inteligentni mężczyźni… natomiast strona była przepełniona desperatami jak to miało miejsce też i na innych portalach randkowych.

    Poirytowana miała ochotę odreagować, więc chwyciła swój błękitny wibrator i zaczęła robić sobie dobrze do ostrego filmu porno… bardzo szybko zrobiła się mokra, szczególnie, gdy główna bohaterka dostała w twarz od eleganckiego mężczyzny, który następnie kazał jej klękać gdy sam rozpinał spodnie… Z jednej strony Oliwia była bardzo honorowa i ceniła swoją godność, dlatego pomimo wielkiej chcicy nie chciała pójść do klubu i przespać się z pierwszym lepszym. Z drugiej jednak strony uważała takie jak na filmie traktowanie przez prawdziwego mężczyznę, za wyjątkowo podniecające… Oliwia zaczęła pojękiwać z podniecenia, gdy wsuwała w siebie rytmicznie swojego przyjaciela… Na ekranie laptopa, drobna szatynka była rżnięta od tyłu, będąc przyciśnięta do podłogi… Podniecenie osiągało coraz większy poziom… czuła jak zaraz dojdzie… w tym momencie bohaterka, została złapana za włosy, dostała kolejny policzek, po czym została przyciągnięta to wielkiego penisa swojego oprawca… twardy kutas aktora ociekał jej sokami… gdy cały zniknął w ustach aktorki, która była teraz nim pieprzona, jednocześnie się krztusząc… Oliwia wreszcie doszła… orgazm był intensywny, że aż zamknęła oczy z rozkoszy…

    Po krótkiej chwili, gdy jej oddech się już wyrównał, wyciągnęła z siebie wibrator… jej przyjaciel był cały w jej sokach… w tej chwili ten widok zaczął ją wręcz hipnotyzować… w głowie zaczął jej świtać pomysł, który w pierwszej chwili wydał się jej irracjonalny… ale zaczął ją tak podniecać, że stwierdziła czemu nie… zaczęła powoli podnosić wibrator, którym właśnie się masturbowała a następnie wsadzać sobie do ust… najpierw pomału, żeby spróbować… znała swój smak, nie raz zdarzyło się jej oblizać palce po masturbacji… ale nigdy nie tak duży wibrator… Czuła się coraz bardziej podniecona… wsadzała wibrator coraz głębiej niczym w transie… nie zważając na to, że zaczyna się krztusić… drugą ręką mimowolnie zaczęła masować łechtaczkę, aby szczytować kolejny raz… Gdy nagle poczuła, że brakuje jej powietrza i się dusi, szybko wyjęła wibrator… zaczęła odkaszliwać i łapać powietrze… cała sytuacja ją elektryzowała, dalej masowała łechtaczkę spoglądając na pokryty jej śliną wibrator… to było silniejsze od niej i gdy już złapała oddech, kolejny raz zaczęła wsuwać w swoje gardło niebieskiego przyjaciela… tym razem udało jej się włożyć go nawet głębiej, jednak brakowało jej jeszcze trochę aby wszedł w jej ustach cały… znowu wyciągnęła go z gardła gdy czuła, że się dusi… kaszlała i łapała powietrze, czuła jak po policzku ściekają jej łzy… Krążyły jej w głowie myśli, co ona robi… jednak była coraz bliżej orgazmu a wibrator dalej ją hipnotyzował… kolejny raz wsadziła sobie wielki wibrator w usta tym razem robiąc to gwałtownie… czuła jak się dławi i jednocześnie jest niesamowicie bliska szczytowania… wtedy z łzami w oczach wepchnęła go jeszcze na centymetr, wsadzając go do końca… poczuła pewnego rodzaju dumę i falę gorąca rozlewającą się po jej ciele, przez niewiarygodnie mocny orgazm… jednak nie mogła kontemplować tej rozkoszy bo jednocześnie czuła, że zaczyna odpływać z powodu braku tlenu… wyciągnęła z siebie wibrator gwałtownie, krztusząc się i płacząc… odkaszliwała tak mocno, że aż upadła na kolana, próbując łapać tlen i jednocześnie się nie zrzygać…

    Gdy oddech się jej zaczął stabilizować a z oczu przestały cieknąć łzy… zaczęło do niej dochodzić, co takiego właśnie zrobiła… zmieściła w ustach całego… myślała patrząc na niebieski wibrator leżący na łóżku… wcześniej owszem robiła loda, ale brała może maksymalnie połowę z 15 centymetrowego penisa jej byłego… teraz wsadziła sobie coś znacznie większego… zaczęła się do siebie lekko uśmiechać… czując, że dorównała niejednej gwieździe porno…

    Następne dwa dni minęły Oliwii spokojnie bez szaleństw. Cały czas pisały do niej nowe profile jednak większość wiadomości na wstępnie odrzucała. Dwie wiadomości okazały się jej ciekawe, ale gdy zaczęła rozmawiać z tymi facetami, po kilku zdaniach dostawała polecenie wysłania swoich nagich zdjęć i jeśli się spodoba to zostanie zeszmacona… czuła się poirytowana i kazała im spierdalać… jeden jeszcze jej napisał „Jak śmiesz tak mówić do swojego Pana szmato”… od razu wściekła go zablokowała… nie jesteś moim Panem, niemal wykrzyczała… nie zasługujesz na mnie…

    W pracy czuła narastającą frustrację, którą lekko niwelowała masturbacja w kobiecej ubikacji… stała się już swoistym rytuałem… Oliwia czuła się poniżona przez to, do czego zmuszało ją jej ciało.

    Kolejnego dnia, gdy znów czytała wiadomości, zaciekawiła ją jedna wiadomość „Tak jak i Ty również nie lubię rodzynek.”. Nick profilu to Epifani, który oznaczał „objawienie”. Zdjęcia na nim nie było, ale było kilkanaście inteligentnych zdań o tym, czego szuka i czego wymaga od swojej przyszłej uległej. Miał podany wiek 31 lat a wzrost 190 cm, co dodatkowo spodobało się Oliwii, ponieważ lubiła starszych od siebie i wysokich mężczyzn.

    Gdy postanowiła mu odpisać było około 18:00, szybko odpisał na jej wiadomość i tak zaczęła się między nimi intensywna konwersacja, która jednak była subtelna i bardziej ukierunkowana ma życie i pasje niż na samo bdsm. Nagle się zorientowała, że dochodzi godzina 24:00… czas leciał tak szybko a ona czuła podniecającą błogość, gdy czytała kolejne przez niego napisane wiadomości. Poczuła się senna, więc podziękowała za ciekawą rozmowę i obiecała się odezwać następnego dnia.

    Następnego dnia trochę zaspała, dlatego musiała szybko zebrać się do pracy. Gdy już była na miejscu zaczęła dalej pisać do poznanego wczoraj mężczyzny. Już trochę o nim wiedziała, pracował, jako manager sklepu i wynajmował kawalerkę 3 kilometry od niej. Na imię miał Paweł a w klimacie był od około 10 lat. Najbardziej jej się podobało to, że rozmawiało się jej z nim tak jakby go znała od dłuższego czasu. Czuła, że mogła mu się zwierzyć ze swoich fantazji. Dodatkowo ją cieszyło, że nie żądał od niej zdjęć ani nie nalegał od razu na spotkanie, zwracał się do niej również z szacunkiem. Twierdząc, że bdsm to dla niego głównie uzewnętrznianie siebie, zaufanie, szacunek i wiele silnych emocji.

    Po kilku wymienionych wiadomościach, kolejna ją zaskoczyła. „Bardzo dobrze mi się z Tobą piszę Oliwio, dlatego zasługujesz teraz na intensywny orgazm, masz natychmiast wyjść do ubikacji i masturbować się myśląc o lizaniu na kolanach stóp mężczyzny, tak długo aż dojdziesz… miłej zabawy…”.

    Była w lekkim szoku, bo akurat nie wspominała w wiadomościach o masturbowaniu się w pracy a tu dostaje takie polecenie od w sumie obcego mężczyzny. Jednak zaczęła odczuwać jak ten rozkaz od nieznajomego bardzo ją podniecił… postanowiła wykonać jego polecenie, dokładnie tak jak sobie tego zażyczył… Weszła do kabiny podciągnęła spódnicę i zsunęła czarną koronkową bieliznę a następnie zamknęła oczy i zaczęła masować sobie łechtaczkę… Wyobrażała sobie scenę, gdy naga klęczy przed drzwiami… nagle się otwierają i wchodzi do mieszkania jej wysoki mężczyzna ubrany w garnitur… ściąga swoje eleganckie czarne buty a następnie zsuwa skarpetki, ciągle pozostając w garniturze… ona w fantazji się pochyla i najpierw subtelnie zaczyna językiem pieścić stopy swojego Pana… potem jednak zaczyna ssać kolejne palce, aż wreszcie zachłannie ssać jego stopę… Choć wcześniej rzadko o tego rodzaju fetyszu fantazjowała… teraz dał jej ogromną rozkosz w postaci bardzo intensywnego orgazmu, który musiała tłumić trzymając swoje usta drugą ręką, żeby nikt jej nie usłyszał… To zdecydowanie był najlepszy orgazm, jaki miała w pracy… jeszcze trochę roztrzęsiona wróciła na swoje miejsce i w wiadomości ładnie podziękowała za fantastyczny orgazm… dodając, że chętnie by się kiedyś znalazła w takiej sytuacji.

    Gdy wróciła do mieszkania dalej pisała z Pawłem, dowiedziała się, że od trzech miesięcy szuka dla siebie odpowiedniej kobiety. Rozmawiało się jej z nim wspaniale, ale coraz bardziej ją zastanawiało jak wygląda. Więc w kolejnej wiadomości dołączyła swoje normalne zdjęcie z wakacji i spytała czy może go prosić o zdjęcie. W odpowiedzi otrzymała, że właśnie tak ją sobie wyobrażał i jest bardzo piękną dziewczyną. Ten komplement bardzo ucieszył Oliwię, otworzyła plik ze zdjęciem i wreszcie zobaczyła Pawła. W sumie wydał się jej normalnym mężczyzną o przeciętnej budowie ciała za to zdecydowanie był wysoki z burzą włosów na głowie. Na ulicy gdyby go spotkała to nie powiedziałaby, że ma dominujących charakter, choć akurat jego spojrzenie było przepełnione pewnością siebie. Oliwii zdecydowanie podobały się jego oczy.

    Rozmowa się w dalszym ciągu kleiła wspaniale, choć już była późna godzina. Wtedy też Paweł zaproponował jej spotkanie, jutro wieczorem na kawę skoro i tak mieszkają dość blisko siebie. Oliwii spodobała się jego inicjatywa, bo powoli sama chciała go o to poprosić, tylko nie chciała wyjść na desperatkę. Oczywiście się zgodziła, umówili się na godzinę 20:00 przed pomnikiem na rynku…

    Poszła spać bardzo podekscytowana. Przed snem wyobrażała sobie siebie na kolanach przed Pawłem spełniającą jego rozkazy… cała ta sytuacja bardzo ją podniecała…

    Następnego dnia jednak w pracy miała młyn, więc nie było czasu nawet na jej już tradycyjne zrobienie sobie dobrze… Po pracy ugotowała sobie spaghetti i zaczęła się zastanawiać w co się ubrać. Była już końcówka maja, więc wieczory były ciepłe i długie. Postanowiła ubrać się w czarną sukienkę, która uwydatniała jej biust. Do tego czarne pończochy i szpilki, chciała choć trochę zminimalizować różnicę wzrostu. Na spotkanie jechała autobusem, w którym zobaczyła, że dwóch mężczyzn z zainteresowaniem się jej przygląda… W sumie to się jej podobało, choć lekko się zarumieniła, czując na sobie ich wzrok… Zdecydowanie się odwaliła na to spotkanie, już nie pamiętała kiedy ostatnio ubrała się w ten sposób. Czuła się pewnie, ale powtarzała sobie w głowie „nie zrób czegoś głupiego”.

    Na miejscu pod umówionym pomnikiem Paweł już na nią czekał. On również był ubrany na czarno, miał na sobie eleganckie spodnie i czarną koszule z długim rękawem.

    – Cześć Oliwia, miło mi. – nieśmiało przywitała się, podając Pawłowi rękę.

    – Witaj, pięknie wyglądasz. Widzę, że teraz razem spokojnie możemy iść na pogrzeb… – odpowiedział z uśmiechem Paweł.

    – Ale jak to… – powiedziała z konsternacją Oliwia, gdy chwilę później dotarło do niej, że faktycznie są ubrani jakby byli w żałobie i szli na pogrzeb… – Haha masz rację to na czyj pogrzeb idziemy? – odpowiedziała rozbawiona trafną uwagą Pawła.

    – Wnioskując po twoim uśmiechu, będzie to pewnie pogrzeb twojej nieśmiałości. – w romantyczny sposób odpowiedział jej nowy obiekt westchnień.

    – A dziękuję, zawsze na początku czuję się troszkę onieśmielona. – powiedziała uśmiechając się Oliwia.

    – W takim razie widzę, że nie jesteśmy już na początku tylko dalej. Może w takim razie pójdziemy się czegoś napić. Jest tu pewna kawiarnia parę minut stąd, możemy się tam przejść. – pewnym głosem zaproponował Paweł, dłonią wskazując kierunek.

    Oliwia była podekscytowana tym, że rozmowa na żywo również układa im się bardzo dobrze. Cieszyło ją to, że Paweł, choć był zdecydowanie bardziej doświadczony nie patrzył na nią z góry. Czuła się przy nim bezpiecznie i swobodnie. W kawiarni ona zamówiła kawę on natomiast czarną herbatę. Siedzieli na kanapie blisko siebie w kącie pomieszczenia, rozmowa powoli zeszła na temat fantazji i tego, że jest niedoświadczona, ale chciała kogoś poznać kto ją wprowadzi, będąc jednak przy tym cierpliwy.

    – Oczywiście, wszystko w odpowiednim tempie… – powiedział Paweł, przesuwając swoją dłoń po odkrytych plecach Oliwii… gdy dotarł do jej karku, złapał go mocno dłonią…. Oliwia jęknęła z podniecenia, była w szoku jak taki mały gest intensywnie na nią podziałał… czuła jak dłoń Pawła coraz mocniej się zaciska na jej karku, co powoduje jej narastające podniecenie… już była mokra między nogami…

    – Czy to odpowiednie tempo Oliwio… – spytał pewny siebie patrząc w jej oczy.

    – Tak bardzo dobre… – wyszeptała drżącym z podniecenia głosem. Ale on na nią działał, jej całe ciało teraz wręcz krzyczało do niego pocałuj mnie, pragnę cię… Paweł jednak był odporna na jej wdzięk, cały czas zachowywał kontrolę… gdy Oliwia była już na granicy wytrzymałości, puścił ją delikatnie i dopił swoją herbatę.

    – Chyba zrobiło ci się bardzo gorąco… może w takim razie przejdziemy się jeszcze. – powiedział opiekuńczym głosem Paweł, widząc to, jaka jest zarumieniona i czując jej przyśpieszony oddech.

    – Tak myślę, że spacer dobrze mi zrobi. – odpowiedziała ciągle jeszcze będąc w lekkim szoku Oliwia.

    Szli razem przez miasto w stronę jej mieszkania, ponieważ Paweł zadeklarował, że z chęcią ją odprowadzi pod sam blok. Cieszyło ją to, bo nie chciała wracać tak ubrana sama po nocy. Zastanawiała się czy powinna go zaprosić do siebie na coś więcej i czy on tego oczekiwał. Gdy już byli blisko jej bloku jego ręka znowu powędrowała na jej kark a następnie mocno ją za niego złapał. Nogi się jej zaczęły uginać z podniecenia a on ją prowadził do mieszkania tylko się jej przyglądając z odczuwalną satysfakcją… Była tak podniecona, że postanowiła go zaprosić na górę, niech ją zerżnie jak tylko chce, ona nie jest już w stanie więcej wytrzymać…

    Gdy już byli przy jej domofonie, puścił jej kark jednocześnie delikatnie przyciskając do ściany… jego dłoń subtelnie sunęła po jej ciele w dół… Czuła się jak sparaliżowana, nie była w stanie protestować… nagle ręka Pawła wsunęła się pod jej sukienkę sprawnie odsunęła skrawek jej mokrej bielizny a następnie poczuła jak jego dwa długie palce zagłębiają się w jej pochwie… była tak podniecona, że palce Pawła musiały w niej wręcz pływać… On ciągle patrzył na nią spokojnym opanowanym i pewnym siebie wzrokiem… Nie miała pojęcia jak on jest w stanie zachować taką kontrolę, wydawało się jej to wręcz niewyobrażalne… Była bliska orgazmu… jednak Paweł wyciągnął z niej palce i włożył w jej usta otwarte ze zdziwienia…

    – Oblizuj je ładnie… – mówił pewnym głosem Paweł, gdy Oliwia zachłannie jak nigdy ssała męskie palce…

    – Pewnie chciałabyś, żebym wszedł teraz do ciebie i kazał sobie obciągać na kolanach… – ciągnął powoli pewnym siebie głosem… Oliwia była jak w transie… przytaknęła głową, ponieważ jej usta były zdecydowanie zajęte… – Czuje, że zdecydowanie masz ochotę zostać zerżnięta od tyłu jak grzeczna suczka… – mówił dalej opanowanym głosem Paweł… W Oliwii się wręcz gotowało, chciała zacząć szukać kluczy, żeby wejść do mieszkania, bo w innym wypadku bała się, że zacznie mu obciągać przed swoim blokiem…

    – Grzeczna dziewczynka… – pochwalił ją Paweł a następnie obdarzył namiętnym pocałunkiem… Oliwia była zachwycona rozwojem sytuacji… gdy nagle jego słowa ją kompletnie zaskoczyły…

    – Cieszy mnie to, że ufasz mi na tyle, aby mnie ugościć całą sobą u siebie w mieszkaniu. Jednak mam pewną zasadę, że nie sypiam z kobietami na pierwszej randce i czułbym się bardzo źle gdybym ją teraz musiał złamać… mam nadzieję, że mnie zrozumiesz… jednak jutro też jest dzień i zapraszam cię do siebie… wtedy już nie będę się ograniczał… – oznajmił Paweł będąc trochę rozczarowany, że nie da jej już dziś tego, czego pragnęła… jednak wiedział, że jeśli Oliwia jest mądrą kobietą to zrozumie jego postępowanie.

    – Dobrze… rozumiem… to jutro się umówimy na konkretną godzinę… – odpowiedziała zasmucona Oliwia, choć z drugiej strony czuła ogromny podziw dla Pawła, że potrafi być tak honorowy w stosunku do siebie. Mając napaloną kobietę na wyciągniecie ręki, potrafi sobie tego odmówić.

    – Dobrze napiszę do Ciebie jutro, miłych snów. – lekko się uśmiechając odpowiedział a następnie zaczął się oddalać w stronę swojego mieszkania.

    Oliwia była cała rozpalona… nogi się pod nią uginały… z lekkim trudem weszła na drugie piętro, na którym mieszkała. Gdy tylko przekroczyła próg swojego mieszkania… padła na kolana i wsunęła w siebie swoje trzy palce, szukając ulgi… pieprzyła się nimi z całej siły mając twarz przyciśniętą do podłogi… Orgazm, jaki miała był niewyobrażalnie mocny… padła cała na podłogę i długo nie umiała się z niej podnieść, ciągle myśląc o tym jak Paweł trzymał ją za kark i o tym, że jutro zrobi dla niego wszystko czego zapragnie…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    S
  • Blanka cz.4

    Niedziela, godzina 10

    Blanka szła ulicą ubrana w krótką czerwoną sukienkę. Jej jasne blond włosy częściowo opadały na plecy a częściowo na piersi. Był to ciepły poranek. Miała sprawę do Grześka i mimo, że wstała dość wcześnie postanowiła go odwiedzić już teraz. Po chwili była już pod furtką, otwarła ją i skierowała swe kroki w kierunku drzwi wejściowych. Po chwili spostrzegła, że niedaleko domu opala się Ania, starsza siostra Grześka.

    – Cześć Ania!

    – O! Cześć Blaniuś! – odpowiedziała serdecznie Ania. Lubiła mówić do tej młodziutkiej dziewczyny zdrobniale.

    – Czy zastałam Grześka? – zapytała z uśmiechem Blanka

    – Tak, ale chyba jeszcze śpi, leń jeden. Obudź go. Najlepiej wiadrem wody! – dziewczyny zaśmiały się

    – Wpadłam tylko po książkę. Spróbuje go nie obudzić.

    – Pewnie, wchodź śmiało – odpowiedziała Ania

    – Dziękuję! – odrzekła Blanka i ukradkiem zmierzyła Anię. Ależ ona jest atrakcyjna – pomyślała – i ma takie fajne piersi, nie to, co te moje, ledwo wystające.

    Ania za to przyglądała się Blance. “A niech mnie, ale z niej będzie laska!” – pomyślała Ania.

    Blanka weszła po schodach i otwarła delikatnie drzwi Grześka pokoju. Była zupełna cisza. Faktycznie Grzesiek spał wciąż na łóżku. Dziewczyna weszła cichutko do pokoju i rozejrzała się za poszukiwaną książką. O jest – ucieszyła się widząc książkę na regale. Wzięła ją i jeszcze spojrzała na śpiącego Grześka.

    Hm, ty mnie podglądałeś jak spałam – pomyślała – więc może ja też sobie zerknę.

    Blanka odłożyła książkę na biurko i po cichu podeszła do łóżka. Grzesiek spał na brzuchu i miał jedną nogę podciągniętą i zgiętą w kolanie. Był przykryty kołdrą.

    Spróbuje delikatnie go odsłonić – pomyślała i chwyciła ostrożnie kołdrę na wysokości tyłka kolegi – nawet jak go obudzę to chyba się nie zdenerwuje na mnie za bardzo.

    Spokojnym ruchem Blanka odkryła Grześka i ku swojemu zdziwieniu zobaczyła, że śpi całkowicie goły.

    O! A to niespodzianka! – pomyślała uśmiechnięta – Mhmm, fajny ma tyłeczek – po czym delikatnie musnęła palcem po jego pośladku zerkając na czy chłopak reaguje.

    Śpi jak zabity! Co by tu zrobić? Hm… – pomyślała i nachyliła się nad jego pośladkiem i dała mu delikatnego całusa, potem kolejnego i kolejnego. Chłopak nie reagował, oddychał głęboko śpiąc. To zachęciło Blankę do bycia śmielszą. Położyła dłoń na pośladku kolegi i delikatnie rozchyliła rowek. Mmm… nigdy go tu nie oglądałam – pomyślała i nachyliła się bliżej do jego pupy. Wysunęła języczek i bardzo ostrożnie dotknęła jego dziurki. Chłopak spał w najlepsze więc Blanka zaczęła lizać chłopaka odbyt. Szerzej rozwarła pośladki, aby mieć lepszy dostęp. Lizała po całym rowku aż zapragnęła czegoś więcej. Przyłożyła czubeczek języczka prosto w dziurkę i zaczęła się wkręcać. Fajnie smakujesz – pomyślała i dalej rozwierała językiem dziurkę kolegi. Nagle chłopak drgnął. Blanka wyciągnęła języczek i zaczęła delikatniej go tylko lizać.

    Grzesiek przebudził się, podniósł głowę z poduszki i obrócił się. Zobaczył głowę Blanki przyssaną do jego pupy. Ok – pomyślał, położył się z powrotem i lekko wypiął tyłek by dać jasny znak dziewczynie, aby robiła swoje.

    Blanka uśmiechnęła się i zaczęła mocniej lizać kolegę. Widziała przy tym, jak jego penis rośnie i prostuje się. Wsunęła języczek do środka i kręciła nim mocno. Słyszała przy tym ciche mruczenie chłopaka. Penis Grześka stał już napięty, ale chłopak przyciskał go brzuchem. Po chwili Grzesiek ruszył się przekładając jedną nogę nad Blanką i kładąc się na plecach. Blanka odsunęła się na moment obserwując jak ułoży się chłopak. Ten, leżąc już na plecach i mając fiuta w prawej ręce, lewą chwycił nogę pod kolanem i podciągnął ją by podnieść tyłek z łóżka dając lepszy dostęp Blance. Dziewczyna nie czekała długo i szybko wróciła języczkiem do zabawy. Widziała jak Grzesiek robi sobie dobrze a ona starała mu się pomóc najlepiej jak umiała. Po chwili poczuła dłoń Grześka na swojej głowie, chłopak docisnął ją mocniej do tyłka. Wiedziała, że Grzesiek potrzebuje poczuć ją mocniej, dlatego wcisnęła cały język w jego odbyt. Szybko kręciła nim w każdą stronę czując jak chłopak dochodzi. Nagle chłopak wyprostował nogi kładąc je po obu stronach klęczącej Blanki. Chwycił ją lekko za włosy, przyciągnął do fiuta i włożył go jej do ust. Zrobił to w ostatniej sekundzie gdyż strzelił od razu w jej gardło. Docisnął głowę Blanki mocniej by ta wszystko złapała. Drugą ręką walił sobie z całych sił. Blance część spermy ulewała się kącikami ust. Nie mogła przełknąć wszystkiego. Grzesiek sapiąc puścił włosy Blanki i delikatnie je ugłaskał. Było po wszystkim. Ręce szeroko rozłożył nad głową i ciężko dychał. Blanka uśmiechnęła się mając jego penisa w ustach. Resztki spermy wylały się jej z ust. Puściła chłopaka, wstała, wzięła książkę, puściła mu całusa całując środkową część dłoni i bez słowa wyszła z pokoju. Szybko przetarła resztki spermy z ust i poprawiła włosy.

    – Ona jest niemożliwa! – powiedział pod nosem Grzesiek. Okrył się kołdrą, bo krocze miał mokre od swojej spermy a fiut ciągle leżał napięty. “Nawet słowem się nie odezwała” – pomyślał kręcąc głową.

    Blanka zeszła po schodach i wyszła z domu.

    – I jak? Obudziłaś tego lenia? – zapytała Ania, która wciąż opalała się na leżaku.

    – Tak, trochę mu pomogłam – uśmiechnęła się Blanka i pomachała książką – mam książkę, postaram się odnieść ją wieczorem, dobrze? – dodała

    – Jasne, Blaniuś! – odparła uśmiechnięta Ania

    Blanka zakręciła tyłkiem aż sukienka się podniosła odrobinę ukazując białe majteczki. Co oczywiście nie uszło uwadze Ani.

    – Do zobaczenia – dodała Ania obserwując Blankę jak wychodzi przez furtkę. “No ta mała jest niezła” – pomyślała i podniosła się z leżaka. Weszła do domu i swe kroki skierowała do pokoju Grześka. Zapukała do drzwi i weszła.

    – Śpisz jeszcze? – zapytała

    – Nie, już nie śpię – powiedział Grzesiek poprawiając się na łóżku i siadając oparty o ścianę. Kołdrę podciągnął trochę wyżej.

    – Obudziłeś się w końcu? – zapytała podstępnie siadając na łóżku

    – Tak

    – A Blanka nie miała z tym nic wspólnego? – zapytała z uśmieszkiem Ania. Grzesiek ukrywając zaskoczenie odrzekł:

    – No tak, była chwile

    – I co chciała? – dopytywała siostra

    – A… hm – Grzesiek zaczął się gubić – A! wzięła książkę – Grześkowi ulżyło kiedy przypomniał sobie, że Blanka wychodziła z książką w ręce. Ania już wiedziała, że braciszek coś ukrywa.

    – Często tu przychodzi ostatnio – ciągnęła Ania

    – No, tak jak od zawsze – odparł bez entuzjazmu Grzesiek

    – A tobie to bardzo przeszkadza, prawda? – zapytała podstępnie

    – Nie, czemu? Blanka jest w porządku

    – W porządku? I stąd ten ukrywany uśmieszek pod nosem? – zaśmiała się Ania

    – Oj no przestań. O co ci chodzi tak w ogóle?

    – No nic nic, tak tylko pytam. Lubisz ją prawda?

    – Jest ok, jak już mówiłem

    – Aha, ok… Ale pewnie zauważyłeś, że jest bardzo atrakcyjna?

    – Anka! Ona jest młodsza…

    – Aha – odpowiedziała Ania mrożąc oczy i kiwając wymownie głową… – ale jakoś twoich rówieśniczek tu nie widzę – dodała

    – No, tak jakoś wyszło

    – A zastanawiałeś się czemu ona tu tak często bywa?

    – Nie wiem. Olka też często odwiedza.

    – Braciszku… musisz uważać, ona jest młoda i nie chciałabym żebyś zrobił jej krzywdę. Olek zresztą również.

    – Anka, weź przestań

    – No co? Może ona coś czuje do ciebie? I do Olka? Może coś więcej? Myślałeś o tym?

    – Wyluzuj siostra! Przyjaźnimy się tylko, fakt że dość blisko ale chyba bym wiedział!

    – A jak blisko? Wiesz że ona jest młodziutka? – Anka spojrzała głęboko w oczy Grześka

    Grzesiek zrobił minę w stylu “co ty próbujesz mi powiedzieć?”

    – Nie jest znowu aż tak młoda!

    – No, jak będziesz ją tak przyjmował na golasa to i jej przyjdzie coś do głowy

    – Nie jestem na golasa! Jestem pod kołdrą!

    – Jasne, bo ja nie wiem że śpisz bez bielizny! – powiedziała Anka i chwyciła kołdrę. Grzesiek załapał ją mocno, żeby czasem siostra go nie odkryła. Jego penis nie wrócił jeszcze do normalnych rozmiarów. Poza tym był cały lepki.

    – Spadaj! – krzyknął

    – Już ja wiem co wam dzieciaki chodzi po głowie… – powiedziała Ania i puściła kołdrę. Wstała z łóżka i kierując się do wyjścia rzuciła:

    – Blanka to niezła laska, prawda?

    – No widzisz?! Sama przestań tak o niej myśleć! – odparł Grzesiek. Ania uśmiechnęła się tylko i wyszła.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ
  • Blanka cz.5

    Nastał wieczór.

    Blanka zgodnie z zapowiedzią pojawiła się na placu u Grześka. Jak zawsze uśmiechnięta podeszła do drzwi wejściowych domu, ale te otworzyły się same.

    – Hej Blaniuś! – powiedziała w progu uśmiechnięta Ania

    – Cześć Aniu! Przyniosłam książkę! – odparła radośnie Blanka

    – O super. Wejdź do środka. Napijesz się czegoś? Może szklankę mleka?

    – Hm, a poproszę – odparła Blanka lekko zaskoczona zachowaniem Ani. Zawsze była dla niej bardzo miła, ale żeby zapraszać do środka? Tego sobie nie przypomina.

    – Jasne – powiedziała Ania i podeszła do lodówki. Wyciągnęła mleko i nalała do szklanki. Szklankę wzięła do ręki ale wcale Blance jej nie podała.

    – Chodź Blaniuś – powiedziała, co znowu zaskoczyło Blankę. Już miała pytać czy Grzesiek jest w domu, albo czy może zostawić po prostu książkę a tym czasem maszerowała za Anią. Najwyraźniej do jej pokoju.

    – Wchodź… Uch, ale dziś gorąco nie? – zapytała Anka zamykając za Blanką drzwi

    – Oj tak. Pięknie dziś świeciło słońce – odparła Blanka

    – No. Złapało mnie dziś mocno. Cała czerwona jestem – powiedziała Ania i chwyciła skąpe, bardzo króciutkie, jeansowe spodenki, tuż pod pępkiem zsuwając je w dół, aby pokazać różnicę w opaleniźnie.

    – Faktycznie – skomentowała lekko speszona Blanka

    – Siadaj. Proszę tu masz mleko

    – Dziękuję

    – Jak ci się układa z chłopakami? – zapytała Ania. Blanka o mało, co nie zakrztusiła się.

    – No… fajnie. Mam nadzieje, że nie robię ci kłopotu przychodząc tak często?

    – Oczywiście, że nie – odparła z uśmiechem Ania – przychodź, kiedy tylko chcesz! Wiesz, że wszyscy cie tu uwielbiamy! Łącznie z mamą. No i staruszek oczywiście też – Ania zwykła tak nazywać swojego ojca.

    – Dziękuję, to bardzo miłe – odparła rozpromieniona Blanka

    – Chłopaki są dla ciebie mili? Mam na myśli też Olka

    – Tak, bardzo. Opiekują się mną odkąd się tu przeprowadziliśmy

    – To dobrze. Fajnie, że się wam układa.

    – Tak, są mi bardzo bliscy

    – Super. Ale wiedz też, że gdybyś chciała porozmawiać z jakąś dziewczyną, starszą dziewczyną, to zawsze możesz na mnie liczyć

    – Ooo dziękuję Aniu! – Blanka odparła uśmiechnięta i przytuliła siostrę Grześka. Trwało to tylko krótką chwilę i Ania nawet nie zdążyła objąć Blanki. Poczuła tylko jej zapach – “ależ ta dziewczyna pachnie” – pomyślała.

    – Jasne, nie ma problemu. Bo wiesz, czasem dobrze pogadać z dziewczyną. Chłopaki to chłopaki, prawda?

    – Oj tak. Bywają nieznośni! – zaśmiała się Blanka

    – Masz piękny uśmiech, wiesz? – zapytała Ania

    – O! Dziękuję!

    – Szczególnie w tym wieku chłopaki bywają nieznośni – Ania wróciła do tematu, patrząc uważnie na reakcję Blanki

    – Są bardzo mili dla mnie. Tak na prawdę to są dla mnie najważniejsi na świecie.

    Ania poczuła odrobinę zazdrości, że cała trójka ma taki fajny układ.

    – I ty również jesteś bardzo miła! – szybko dorzuciła uśmiechnięta Blanka

    – Bo ja też cie lubię – odrzekła uśmiechnięta Ania – czasem to trochę zazdrościłam temu gamoniowi że przychodzisz do niego a nie do mnie! – zaśmiała się

    – Ale teraz jestem u ciebie – odparła z uroczym uśmiechem Blanka

    “No chyba zaraz nie wytrzymam!” – pomyślała Ania – “co za uroczy kociak z tej Blanki! Ma w sobie coś tak pociągającego że…”.

    Blanka korzystając z chwili przerwy w rozmowie wzięła szklankę mleka i napiła się. Nad górną wargą została jej mleczna obwódka. Ania zaśmiała się i podeszła do dziewczyny.

    – Czekaj, coś tu masz! – powiedziała Ania. Nachyliła się do dziewczyny i dotknęła kciukiem nad jej wargą. Powolnym ruchem palca, od prawego kącika ust do lewego, przetarła wargę Blanki. Blanka uważnie patrzyła Ani głęboko w oczy. Ania jechała palcem dalej, w dół, delikatnie po dolnej wardze, lekko ją odchylając i wycierając ślinę.

    – O już – powiedziała Ania i odwróciła się wracając na miejsce. Idąc dotknęła językiem kciuka tak aby Blanka tego nie widziała. Serce zabiło jej mocniej.

    Blanka odstawiła szklankę i dostrzegła odrobinę dżemu na biurku. “Pewnie z kolacji” – pomyślała.

    – Czasem myślałam do ciebie zagadnąć – mówiła nieśmiale Blanka – ale wiesz, byłaś starsza no i wstydziłam się

    – Rozumiem. Ale teraz już się niczego nie wstydź, dobrze? – zapytała Ania. Blanka pokiwała z uśmiechem głową.

    – Oj ale mnie piecze skóra na udach, tutaj spaliłam się najmocniej – powiedziała skrzywiona Ania

    – No… masz bardzo czerwone

    – Muszę je posmarować, pomożesz mi? – zapytała niepewnie Ania, nie chciała speszyć Blanki

    – No jasne! – odrzekła z entuzjazmem Blanka. “Jaka ona jest uroczo niewinna. Muszę przestać…. Ale nie mogę!” – biła się z myślami Ania.

    Ania wstała, wzięła krem nawilżający z biurka i podeszła przodem do siedzącej na łóżku Blanki. Otwarła krem i wycisnęła sporą porcję na dłoń Blanki. Blanka delikatnie zaczęła nakładać krem na czerwone uda Ani.

    – Ale masz fajne chłodne rączki! – powiedziała Ania a Blanka uśmiechnęła się zerkając jej w oczy

    – Tak jest dobrze? Nie za mocno? – zapytała Blanka

    – Robisz to idealnie – odparła uśmiechnięta Ania. Patrzyła jak Blanka uważnie nakłada krem na jej uda i zastanawiała się, jak daleko dziewczyna sięgnie w stronę jej krocza. “Dobrze, że założyłam te krótkie spodenki. Zobaczymy, co zrobisz” – pomyślała.

    Blanka smarowała oba uda bardzo dokładnie, ale i delikatnie. Nie chciała sprawić zawodu Ani. Przeszła teraz do wewnętrznych stron ud. Zaczęła przy samych kolanach.

    – Od tej strony też? Masz taką gorącą skórę – zapytała Blanka

    – Poproszę – odparła Ania. “A najlepiej całą mnie wysmaruj!” – pomyślała – “Nie, nie, nie! Co ja robię…”.

    Blanka smarowała oba uda na zmianę, po kawałku i zbliżała się coraz wyżej jeansów. Ania poczuła jak przeszedł jej dreszcz po całym ciele a serce zabiło szybciej. Blanka była już dosłownie centymetr od krocza Ani.

    “Tak, mała, dotknij mnie!” – pomyślała Ania czując, że robi się wilgotna w kroczu – “nie! co ja robię!”.

    Blanka dotknęła jeansów w samym kroku i szybko przeskoczyła na drugie udo. “Czy ona to zrobiła specjalnie?” – zastanowił się od razu Ania

    Blanka dokończyła drugie udo delikatnie ocierając się o spodenki Ani.

    – Gotowe! – powiedziała Blanka z uśmiechem. Ania westchnęła cicho i odparła.

    – Dzięki Blaneczka. Byłaś bardzo delikatna. Może nawet za bardzo – uśmiechnęła się Ania

    – Yyy – Blanka wydała z siebie dźwięk i w tym momencie dziewczyny usłyszały pukanie do drzwi

    – Hej, to ja Grzesiek. Nie ma tam przypadkiem u ciebie Blanki?

    Dziewczyny spojrzały na siebie.

    – Tak, jest tu. A co chciałeś? – powiedziała Ania a w tym czasie Grzesiek zajrzał przez uchylone drzwi

    – A co wy tu porabiacie?

    – A damskie sprawy! – odparła dobitnie Ania robiąc krok w tył. Blanka uśmiechnęła się do Grześka robiąc maślane oczy.

    – No ok, już idę. Jak coś to Blanka jesteśmy u Olka

    – Zapomnij! Blanka przyszła dziś do mnie – rzuciła Ania

    – Oj… Jak nie dziś to jutro się zobaczymy, dobrze? – zapytała Blanka

    – Spoko, udanego wieczoru! – odparł Grzesiek i przymrużył wymownie oczy patrząc na siostrę, po czym zamknął drzwi

    – Spokojnie, tylko się z nim droczę! Wiesz, to mój młodszy braciszek i muszę! – zaśmiała się Ania

    – No wiem – odparła uśmiechnięta Blanka

    – Oczywiście, jeśli chcesz to leć do nich!

    – Nie, nie. Może później do nich zajrzę. Zobaczymy.

    Pierwsza myśl jaka przyszła Ani do głowy – “Aha, więc masz ochotę tu ze mną jeszcze posiedzieć!”

    – No chyba, że jesteś zajęta Aniu? Nie chcę zabierać ci za dużo czasu!

    – No coś Ty! Nigdzie się nie wybieram – odarła Ania i usiadła na fotelu. Chłopaki to chyba za Tobą szaleją, co? – zapytała

    – Eee nie, wątpię. Oni są starsi – powiedziała Blanka z lekkim smutkiem

    – Może i są, ale ty za to jesteś wyjątkowo śliczna

    – Na prawdę? Uważasz, że jestem ładna?

    – Wstań i podejdź do mnie – powiedziała Ania. Blanka skoczyła na równe nogi i podeszła do Ani. Ręce splotła z plecami a nogi zetknęła w kolankach. Ania usiadła na skraju fotela by być niej bliżej. Położyła obie dłonie na biodrach dziewczyny i delikatnie ją głaszcząc powiedziała:

    – Jesteś uroczą młodą dziewczynką! Masz najpiękniejszą buzię, jaką widziałam. I do tego te zabójcze włosy! – powiedziała Ania bojąc się, żeby nie przekroczyć granicy. Zjechała dłońmi niżej, tak jak kończy się kremowa spódniczka Blanki. Teraz mogła dotknąć jej ud.

    – I masz taką delikatną skórkę!

    – Na prawdę? – dopytywała Blanka jakby dając do zrozumienia, że chce usłyszeć więcej komplementów

    – Na pewno podobasz się chłopakom!

    – A Tobie? – zapytała Blanka i nastała chwila ciszy. “Czy ona zapytała czy lecę nią?!” – pomyślała zaskoczona Ania

    – Tzn, wiesz, tak jak dziewczyna dziewczynie – uśmiechnęła się Blanka.

    “Ona chyba się ze mną droczy! To nie możliwe!” – biła się z myślami Ania

    – No wiesz, tak, myślę, że jesteś super! – odparła rozmarzona Ania

    – O! Chyba coś tu mam! – rzuciła Blanka i chwyciła koniec sukienki na prawym udzie. Podniosła go, aby bliżej się przyjrzeć.

    – No nie. Gdzieś się musiałam zabrudzić! Pewnie przy kolacji. A niech to kurdelek!

    Ania spojrzała na sukienkę, ale nie to przykuło jej uwagę. Blanka podnosząc ją do góry odsłoniła białe majteczki. Ania od razu je dostrzegła i nie mogła oderwać od nich wzroku. Miała takie szczuplutkie uda, co doskonale zarysowywało przerwę w kroku dziewczyny. “Czy ona zrobiła to specjalnie? A to smarkula jedna!” – myślała intensywnie Ania czując, że robi jej się gorąco w kroku. “Kurde nie tak miała wyglądać moja znajomość z Blanką”

    – Mama znowu będzie zła… – powiedziała Blanka. Ania w końcu oprzytomniała i odparła:

    – Pokaż. To nic takiego. Jeśli chcesz to mogę to zaprać. Tylko musiałabyś ją ściągnąć.

    – Dobrze – Blanka zsunęła sukienkę i została w samych majteczkach oraz błękitnym rozpinanym topie

    – Proszę – powiedziała i podała Ani sukienkę. Ta wzięła ją i szybko wyszła z pokoju rzucając tylko “zaraz wracam”. Zamknęła też za sobą drzwi żeby nikt nie zauważył roznegliżowanej Blanki.

    “Anka! Weź się w garść!” – powtarzała w głowie idąc do łazienki zaprać sukienkę – “Opanuj się! To tylko młoda dziewczyna! Zgrabna i bardzo urocza. W ładnych majteczkach. Kurde! Anka! Co z tobą!”

    Ania zaprała sukienkę i zaczęła ją wykręcać, ale nagle odpuściła sobie ten etap. “Dobra, idę. Głęboki wdech i opanuj się!” – mówiła w myślach sama do siebie

    Podeszła do drzwi i powoli zaczęła je otwierać.

    – Blanka, to ja. Jestem ju… – powiedziała i od razu zaniemówiła na widok Blanki. Dziewczyna, stała parę kroków od niej, zupełnie jak na baczność. Wpatrywała się w nią przeszywającym wzrokiem. Jej blond włosy prawie sięgały jej białych majteczek. Dłonie znowu splecione za plecami.

    – Oki. Czekam na ciebie – odpowiedziała z uśmiechem Blanka

    “Ożeż kur… i to by było na tyle, jeśli chodzi o opanowanie się” – pomyślała Ania

    – Już jestem. Proszę. Zaprana. Ale może nie zakładaj od razu, bo musi wyschnąć. Powieszę ją na krześle.

    Ania wieszając sukienkę i wmawiała sobie – “nie gap się tylko na nią”. Usiadła na fotelu.

    – Chcesz się czymś okryć? – zapytała

    – Nie, tak jest w porządku. Chyba, że wolisz żebym coś założyła? – zapytała Blanka

    – Jasne. Tzn, nie. Nie musisz – odparła Ania gubiąc się w wypowiedzi.

    Blanka zaczęła krążyć po pokoju oglądając wszystkie ozdoby.

    – Masz fajny pokój – powiedziała

    – Dziękuje – odparła Ania i dalej przyglądała się Blance. Teraz mogła robić to bez skrępowania, bo dziewczyna była tyłem do niej. “Ale ta mała kręci tą pupcią! I te nogi!” – pomyślała.

    – Mogę zobaczyć tą figurkę? – zapytała Blanka wskazując na figurkę stojącą na najwyższej półce

    – Pewnie

    Blanka wyciągnęła się do góry stając na palcach, ale nie mogła dostać figurki. Ania obserwowała dziewczynę, jak wspięła się na palcach a jej top odsłonił plecki – “Ale ma ciało! I ta figura” – pomyślała

    – Czekaj Blaniuś, podam ci ją – rzuciła Ania i podeszła do regału. Blanka nie odsunęła się nawet na krok. Ania wyciągnęła się nad nią i sięgnęła po figurkę. Stały teraz dosłownie centymetry od siebie.

    – Proszę, tą chciałaś zobaczyć?

    – Tak, dziękuję – odpowiedziała Blanka zadzierając głowę i wpatrując się w oczy Ani. Ania poczuła się lekko speszona i szybko wróciła na fotel.

    “Czy ona mnie uwodzi? Czy to tylko moja wyobraźnia? – pytała Ania samą siebie w myślach – “dobra, mam dość!”.

    Blanka nagle spojrzała na starszą koleżankę. “Kurde, chyba zauważyła, że się na nią gapię!” – pomyślała Ania

    – Mogę usiąść na łóżku? – zapytała Blanka trzymając figurkę

    – No jasne. Siadaj gdzie chcesz – odparła Ania. Teraz dopiero zwróciła uwagę, jaką figurkę podała Blance – była to porcelanowa figurka uśmiechniętej dziewczyny.

    Blanka kocimi ruchami wskoczyła na łóżko i usiadła oparta o ścianę. Dokładnie naprzeciwko Ani. Skupiła się na oglądaniu figurki, ale jednocześnie rozłożyła nogi i podciągnęła kolanka bliżej siebie, odsłaniając przy tym majteczki. Wzrok Ani od razu powędrował w kroczę dziewczyny.

    – Ale śliczna! – powiedziała Blanka

    – Tak, bardzo – odpowiedziała Ania, choć sama nie była pewna co podziwia. Blanka trzymała figurkę blisko krocza dotykając nią o swoje majteczki. Oglądała ją z każdej strony i czasem ocierając o bieliznę podciągała majteczki wyżej. Ania, z przygryzioną dolną wargą, oglądała młodszą koleżankę, jak czasem te majteczki podkreślają kształt cipeczki. A czasem nawet odrobinę się w nią wcinając.

    “No nie! Ale kręci mnie ta dziewczyna! Dużo młodsza dziewczyna… co się ze mną dzieje! Chyba już nie mam siły się powstrzymywać!” – zastanawiała się Ania

    – Blaneczka, a ja ci się podobam? – zapytała zestresowana Ania

    – No pewnie, że tak! – Blanka aż podskoczyła na łóżku

    – Oczywiście jak dziewczyna dziewczynie – zaśmiała się Ania, choć słowa dziewczyny bardzo ją ucieszyły

    – No… tak – odpowiedziała Blanka. Po chwili Blanka dodała:

    – Pewnie nie możesz się odpędzić od chłopaków

    – Czasami

    – Masz świetną figurę!

    – Dzięki. Dużo mnie to kosztuje niestety.

    – Tzn?

    – No wiesz, sporo ćwiczę, biegam itd.

    – Rozumiem. Ja też lubię biegać. Wczoraj biegałam i aż zrobiłam sobie otarcia – powiedziała Blanka

    – Jak to? Gdzie? – zapytała nie przemyślawszy kwestii Ania. Blanka wstała z łóżka i podeszła blisko do Ani.

    – Tutaj – Blanka włożyła palec pod majteczki, przy prawej pachwinie i lekko je odchyliła pokazując zaczerwienienie.

    Ania przełknęła ślinę. Prawie zobaczyła gołą Blankę. Spod majteczek wystawało raptem kilka małych włosków.

    – Oj faktycznie! Mam specjalny krem. Też czasem mi się to zdarza. Chciałabyś?

    – Pewnie. Może szybciej się zagoi.

    – Dobrze. Przyniosę – powiedziała Ania i podeszła do torby sportowej gdzie trzymała takie rzeczy. “O rety! O rety! co się tu dzieje!” – walczyła z myślami

    – Proszę

    – Pomożesz mi? Nie wiem jak się go nakłada – zapytała Blanka

    – Tak, pomogę ci – powiedziała Ania.

    Blanka usiadła na łóżku. Rozłożyła szeroko nogi i podparła się na łokciach. Ania, lekko speszona i zestresowana uklękła przy kroczu dziewczyny.

    – Odchylę troszkę majteczki, dobrze? – zapytała.

    – Mmmhy – odparła Blanka. Ania czuła jak robi jej się gorąco. Delikatnie chwyciła krawędź majteczek przy okazji muskając palcami cipeczkę Blanki. Spojrzała jej w oczy by sprawdzić reakcję. Ale Blanka ciągle wpatrywała się bez ruchu w dłonie Ani. Ania wzięła na palec odrobinę kremu i delikatnie nakładała zaczerwienione miejsce.

    – Aj! Troszkę szczypie – powiedziała Blanka, na co Ania przysunęła usta do krocza Blanki i zaczęła leciutko dmuchać

    – Lepiej?

    – Oj tak

    – Pocałuję żeby szybciej się goiło – powiedziała Ania i delikatnie pocałowała Blankę w czerwone miejsce jednocześnie czując drobne włoski z krocza dziewczyny.

    – Fajnie pachniesz! – dodała Ania z uśmiechem

    – Na prawdę? – zapytała zaskoczona Blanka

    – Mmmhy – Ania zamruczała i przewróciła oczami. Następnie odchyliła bardziej majteczki. Teraz widziała już jedną wargę malutkiej cipeczki i rowek. Pocałowała Blankę ponownie. Całus po całusie. W każde miejsce jakie odsłoniła.

    – Śliczna jesteś! – powiedziała pewnie Ania

    – Może sprawdzimy czy nie ma otarć po drugiej stronie? – zapytała po chwili Ania

    – Tak, lepiej sprawdźmy – odparła Blanka

    – To może ściągniesz Blauiuś te majteczki?

    – Dobrze – odparła Blanka i wstała. Ania sięgnęła do majteczek na biodrach dziewczyny.

    – Mogę sama je ściągnąć? – zapytała Ania

    – Oczywiście

    Ania zsunęła majteczki i jej oczom ukazała się cała cipeczka Blanki z drobnym tylko owłosieniem. “Ale ona jest boska! I taka malutka!” – Ania była zachwycona widokiem

    Blanka usiadła na łóżku i trochę skrępowana rozłożyła nogi przed Anią.

    – Nie wstydź się. Jesteś piękną dziewczynką, wiesz? – zapytała Ania

    – Dzięki – odparła z uśmiechem Blanka

    – Połóż się wygodnie. Tutaj też damy trochę kremu – powiedziała Ania i delikatnie posmarowała dziewczynę przy lewej pachwinie. “Muszę ją spróbować!” – pomyślała Ania i zaczęła lekko dmuchać i dawać całusy dziewczynie. Coraz bliżej cipeczki całowała teraz lewą wargę. Potem w sam środek. Po całym rowku.

    – Jesteś taka urocza! Czy mogę… –

    – Tak – przerwała pytanie Blanka.

    Ania wysunęła język i bardzo delikatnie zaczęła lizać Blankę a po chwili jeździła nim już w rowku.

    – Nic cię nie boli, skarbie? – zapytała czule Ania

    – Nie, nie. Jest bardzo przyjemnie – odparła Blanka

    – Chcesz jeszcze?

    – Tak, proszę Aniu

    – Dobrze – odparła Ania i wróciła do lizania cipeczki. Delikatnie, aby nie zrobić młodej dziewczynie krzywdy. Sama też czuła ogromne podniecenie. Lizała ją już dobrą chwilę. Czuła jak dziewczyna rozpływa się przed nią.

    “Co ja robię tej małej?!” – pytała samą siebie Ania – “Chyba zwariowałam!”

    – No dobrze. Starczy, co? – zapytała zestresowana Ania

    – Hmmm ok – odparła trochę zawiedziona i zaskoczona Blanka

    – Sukienka jest już sucha. Proszę.

    – Dziękuję – odpowiedziała Blanka i zaczęła zakładać majteczki. Potem sukienkę.

    – Pójdę już

    – Do chłopaków?

    – Nie, późno już. Pójdę do domu – powiedziała smutna Blanka. Ania nic nie odpowiedziała.

    – Dziękuje za kremik i w ogóle

    – Jasne, nie ma sprawy

    Blanka, ze spuszczoną głową otwarła drzwi i w progu zapytała?

    – Spotkamy się jeszcze?

    – Tak, tak, pewnie – odparła oschle Ania

    Dziewczyna zamknęła drzwi. Ania obróciła się i oparła się o nie plecami.

    – Ja pier… co ja jej zrobiłam – powiedziała po cichu sama do siebie. Zsunęła się po drzwiach i kucnęła. Włożyła dłoń pod majtki.

    – No tak, cała mokra

    “Co ja zrobiłam?! A na dodatek potraktowałam ją tak niemiło na koniec. Brawo Anka” – pomyślała i szybko skoczyła do okna. Zobaczyła Blankę jak przechodzi przez furtkę. Szybko założyła wygodne buciki i wybiegła złapać dziewczynę.

    – Blanka, czekaj! – krzyknęła Ania dobiegawszy do Blanki na ulicy

    – O! Ania!

    – Czekaj – powtórzyła Ania zatrzymując się przy Blance. Przez chwilę patrzyła dziewczynie głęboko w oczy dysząc.

    – Aniu, czy ja zrobiłam coś nie tak? – zapytała Blanka

    – Nie. Nie zrobiłaś nic złego skarbie. Po prostu… ja… hm, nie wiem jak to powiedzieć

    Blanka patrzyła smutnymi oczami czekając, co powie Ania. Ania dostrzegła, że oczy Blanki szklą się.

    – Nie chciałabym ci zrobić krzywdy, jesteś taka młodziutka

    – Ale… jak?

    – Bo wiesz, chciałam żebyś miała w mnie koleżankę

    – Ja też tego chcę

    – Tak, ale nie wiem czy… hm, jak to powiedzieć… nie jestem sobą przy tobie

    – Podoba mi się taka ty – odparła Blanka

    – Nie planowałam tego. Ja się nigdy tak nie zachowuję. Po prostu masz w sobie coś takiego że… tracę rozum. Przepraszam cie.

    – Ale nic się nie stało. Tylko tak, wiesz, szybko mnie wyprosiłaś. Nie wiem dlaczego no i …

    – Blaniuś, przepraszam za to też – przerwała jej Ania i położyła dłoń na policzku Blanki. Kciukiem przetarła wilgotną skórę pod jej okiem. Podniosła wzrok i rozejrzała się wokół czy ulica jest pusta.

    – Czy mogę cie pocałować? – zapytała nieśmiało Ania przygryzając dolną wargę

    – Możesz… jeśli tylko chcesz – odparła Blanka.

    Ania nachyliła się do dziewczyny. Obiema dłońmi objęła jej buzię wplatając palce we włosy z tyłu głowy i pocałowała. Pocałunek był delikatny i trwał kilka sekund. Ania otwarła oczy i odsunęła swoje usta. Blanka też otwarła oczy.

    – Masz takie delikatne usteczka – powiedziała Ania patrząc głęboko w oczy Blanki. Blanka uśmiechnęła się nic nie mówiąc. Po chwili jednak zapytała:

    – Czy będziemy mogły się jeszcze spotkać?

    – Tak, pewnie jeszcze się spotkamy – zaśmiała się Ania – kiedy mnie odwiedzisz?

    – Może jutro? Po południu

    – Oj, jutro nie dam rady. Mam trening. Może we wtorek?

    – Dobrze, to we wtorek. Będę po południu – powiedziała radośnie Blanka

    Ania popatrzyła chwile dziewczynie w oczy – “Cudowna jesteś” – pomyślała.

    – Ok, to leć do domu, bo robi się ciemno – powiedziała Ania

    – Jasne. To do zobaczenie – powiedziała Blanka i odwracając się, lekko pomachała Ani na pożegnanie. Ania uśmiechnęła się. Stała jeszcze chwilę i patrzyła jak Blanka odchodzi. Po kilkunastu metrach Blanka obróciła się idąc i promiennie uśmiechnęła. Ania podniosła dłoń i odmachała jej samymi palcami.

    “No nieźle. Co za egzemplarz z tej dziewczyny.” – pomyślała Ania i skierowała swoje kroki do domu. Idąc nie mogła przestać myśleć o Blance. Lekki uśmiech nie znikał jej z buzi.

    Weszła do domu. W kuchni była mama.

    – Stało się coś? Widziałam jak biegłaś za Blanką

    – Nie, nie. Nic.

    – Grześka nie ma w domu. Blanka była u ciebie?

    – A tak, chwile. Odniosła książkę.

    – Często tu bywa. A jak nie u nas to widzę ją u Olka.

    – Mamo, chyba to nie problem, że do nas przychodzi?

    – Nie, oczywiście, że nie. Wiesz, że bardzo ją lubię. Jest taka uprzejma. Tylko dziwi mnie trochę, że spędza czas z wami a nie z rówieśnikami.

    – Oj no i co z tego. Jakimś cudem lubi Grześka.

    Mama zaśmiała się.

    – No i ja ją też lubię

    – Tak?

    – Tak, nawet bardzo.

    Mama uśmiechnęła się i powiedziała:

    – To dobrze. Pilnuj ją.

    Ania kiwnęła głową i skierowała kroki do swojego pokoju. Pamiętała, że musi wziąć prysznic i się przebrać.

    W drodze, na korytarzu spotkała Grześka

    – A co ty tu robisz? Miałeś być u Olka

    – Przyszedłem po parę rzeczy. Blanka już poszła?

    – Tak. Do domu.

    – A co wy tak dzisiaj razem? – zapytał zaintrygowany Grzesiek

    – Nic, po prostu posiedziałyśmy sobie razem – zaśmiała się Ania

    – Aha. Tak tylko?

    – No tak. A co?

    – No i co fajna jest Blanka, nie? – podpuszczał Grzesiek siostrę

    – No… jest w porządku. Jak ją rano określiłeś…

    Grzesiek zaśmiał się.

    – Niezła laska? Tak jak Ty ją określiłaś?

    – No atrakcyjna jest ale nie przyglądałam się

    – Tak, jasne. Widzę po tobie, że ci się podoba – powiedział Grzesiek i poszedł w swoim kierunku

    “Kurde” – pomyślała Ania – “ten już coś wywęszył”.

    Weszła do łazienki. Ściągnęła bluzkę, stanik, następnie spodenki i majtki. Wrzuciła ubrania do kosza na pranie. Nachyliła się i dotknęła swojego krocza – “No cała mokra jestem. Jak tak dalej będę na nią reagować to nieźle…”. Nagle przypomniała sobie zapach Blanki, jej włosów, jej majteczek a na koniec smak jej młodej, malutkiej cipeczki – “Kurcze ogarnij się dziewczyno!” – przywołała się do porządku w myślach i weszła pod prysznic.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ
  • Blanka cz.6

    Poniedziałek.

    Ania obudziła się w swoim łóżku i przywołała wspomnienia wczorajszego popołudnia. Przygryzła dolną wargę rozmarzona, po czym wstała. Czuła się radosna jak nigdy. Ubrała się i idąc korytarzem spotkała mamę

    – Cześć mamusiu!

    – Cześć! A co ty dziś wstałaś w takim dobrym humorze? – zapytała uśmiechnięta mama

    – A sama nie wiem – odparła radośnie Ania

    – Zakochałaś się czy coś? – zaśmiała się mama

    – Nie no coś Ty – odparła Ania, chociaż poczuła motylki w brzuchu na myśl o Blance

    Zeszła na śniadanie. Przy stole siedział Grzesiek.

    – Hej brat!

    – No hej.

    – Co wcinasz?

    – A kanapkę

    Po chwili mama weszła do kuchni.

    – Mamo, dasz mi dziś kieszonkowe? – zapytał Grzesiek

    – A po co ci pieniądze? Znowu wydasz na głupoty?

    – Nie, chcemy wyskoczyć do kina dziś wieczorem

    – Tylko wybierzcie jakiś film który Blanka może obejrzeć, dobrze? – zapytała mama

    – Nie tym razem. Idę z Olkiem na nowego Obcego. Ciekawe jak tym razem zmasakrują ten film.

    “Hm…” – pomyślała Ania robiąc sobie kanapkę – “popołudnie dom będzie pusty… niezła okazja”. Dokończyła kanapkę i odłożyła talerz. Wyszła z kuchni i szybkim krokiem udała się do pokoju Grześka. Na biurku znalazła jego telefon. Odblokowała go bo znała pin i zajrzała w SMSy. “O, jest Blanka”. Kliknęła “odpowiedź”

    – Hej Blaneczka! Tu Ania. Zmiana planów. Mam dziś wolne popołudnie. Wpadnij do mnie! I nie odpisuj na tą wiadomość – napisała Ania SMSa. Następnie przytrzymała wysłaną wiadomość i wybrała opcję “Usuń”. Odłożyła telefon i poszła na śniadanie. “Trening poczeka do jutra” – pomyślała. Podchodząc do drzwi usłyszała rozmowę mamy z Grześkiem.

    – A co tak dziś bez Blanki? – zapytała mama

    – To nie film dla niej

    – To prawda. Lubisz ją?

    – No, co jest, wszyscy tylko gadają o Blance. Tak. Lubię ją. Zadowolona?

    – Oj już się tak nie denerwuj – zaśmiała się mama – przecież wszyscy ją lubimy!

    – No, a Anka wczoraj zaprosiła ją do siebie

    – To coś złego? Chyba nie poczułeś się zazdrosny?

    – Nie ale… sam nie wiem. Anka pewnie ją przekabaci na swoją stronę.

    – Blanka lata za wami od lat, więc wątpię. Chyba możecie się z nią przyjaźnić oboje?

    Ania weszła do kuchni. Nastała cisza. Grzesiek odstawił talerz do zlewu i wyszedł.

    Popołudnie.

    Ania wskoczyła pod szybki prysznic. Umyła się, ogoliła miejsca intymne i usiadła przed lustrem. Mokre włosy owinęła w ręcznik.

    “Ciekawe czy przyjdzie… Kurcze muszę się zachowywać, bo w końcu ją wystraszę” – wmawiała sobie. Założyła na siebie krótką czarną sukienkę z dużym dekoltem. Wyszła z pokoju i przeszła do salonu. Mama ją zauważyła i powiedziała:

    – A co ty taka odstrzelona? Umówiłaś się z kimś?

    – Co? Nie. Czemu?

    – A zaraz, dziś poniedziałek. Nie powinnaś być na treningu?

    – Yy, przesunęłam trening na jutro.

    Ania usiadła na kanapie i włączyła TV. Mama popatrzyła na nią chwilę, bo miała wrażenie że Ania coś kręci.

    Ania oglądała telewizje już dłuższą chwilę. Wzdychała przy tym, co jakiś czas. “Nie dobrze. Już 17-sta a Grzesiek wyszedł dobre 2 godziny temu” – pomyślała. Wzięła telefon i sprawdziła repertuar. Obcy kończyć się ma o 18.30, więc zostało jeszcze trochę czasu. Ania przebierała nogami, co nie umknęło uwadze mamy.

    – Czekasz na kogoś? – zapytała mama

    – Nie. Siedzę sobie.

    Po kolejnym kwadransie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ania w ułamku sekundy skoczyła na równe nogi.

    – Sprawdzę kto to – powiedziała i wyszła

    “Hm. Ona zachowuje się od wczoraj na prawdę dziwnie… Też jestem ciekawa kto to” – pomyślała mama i podeszła do okna w kuchni z którego było widać kto stoi przy drzwiach.

    “No tak. Blanka. Blanka? I dlatego Ania się tak ubrała? Coś mi tu nie gra…” – pomyślała mama i stanęła w drzwiach do kuchni, aby zobaczyć czy dziewczyny wejdą do środka.

    – Cześć Ania! – powiedziała w progu domu Blanka

    – Cześć – odrzekła Ania, zakładając sobie włosy za ucho

    – Już myślałam, że nie przyjdziesz

    – Przepraszam. Byłam z mamą na zakupach. Napisałabym, ale nie mam twojego numeru.

    – No tak, wchodź. Grześka nie ma w domu.

    – Tak, wiem, są na filmie z Olkiem – powiedziała Blanka i kucnęła, by rozwiązać buciki. Jej gęste, proste włosy okryły ją całą. Ania patrzyła na nią z góry z uśmiechem. Ania po chwili odwróciła się i zobaczyła, że w progu kuchni stoi mama i patrzy na nie. Szybko schowała uśmiech.

    – Chodź – powiedziała Ania

    – O! Dzień dobry! – powiedziała uśmiechnięta Blanka do mamy Ani

    – Dzień dobry. Co tam u mamusi?

    – Wszystko dobrze, dziękuję.

    – Przygotować wam coś do picia?

    – Na razie nie, dzięki – doparła Ania i poszła. Blanka szła za nią i przechodząc obok Ani mamy uśmiechnęła się do niej.

    “Hm. Blanka wydaje się zachowywać normalnie… w odróżnieniu od mojej córki. Kłamczucha jedna” – pomyślała mama.

    Dziewczyny weszły do pokoju. Ania zamknęła drzwi.

    – Twoja mama chyba mi się dziwnie przyglądała

    – Tak? Nie przejmuj się. Ostatnio trochę o tobie się mówi w tym domu – zaśmiała się Ania

    – Ojej. Chyba macie mnie dość. Ciągle u was przesiaduję.

    – Nie, nie. Wręcz przeciwnie.

    – Na pewno? Powiedz prawdę Aniu

    Ania nachyliła się do Blanki i delikatnie chwyciła jej bródkę kciukiem i palcem wskazującym:

    – Tak, Blaniuś. W naszym domu jesteś zawsze mile widziana – powiedziała z uśmiechem Ania – potem spojrzała na jej włoski. Delikatnie poprawiła jeden kosmyk, który przysłaniał oko Blanki.

    – Siadaj. To co tam dzisiaj porabiałaś?

    – Byłam z mamą w Galerii. Oj, chyba nie lubię kupować ciuszków.

    – Jeszcze nie – zaśmiała się Ania – udało się coś wybrać?

    – Tak, parę rzeczy, ale nie miałam kiedy się przebrać. Właściwie to podrzuciła mnie tu mama. Stąd ten strój – Blanka spojrzała na swoje ubranie. Była ubrana w jasnoszare leginsy do kolan i prostą, zwykłą białą koszulkę – Przepraszam. Było późno i nie miałam czasu się odświeżyć.

    – Oj przestań, wyglądasz fajnie. Wstań.

    Blanka wstała i rozłożyła szeroko ręce. Uśmiechnęła się.

    – Przy twojej sukience wyglądam śmiesznie

    – Nie prawda, wyglądasz świetnie! Obróć się.

    Ania spojrzała na pupę dziewczyny.

    – Super, ale te leginsy powinny być bardziej obcisłe

    – Na prawdę? To najmniejszy rozmiar, jaki był. Chociaż może się już rozchodziły.

    – Masz świetną figurę i powinnaś to podkreślać. Mogę je trochę poprawić?

    – No jasne!

    Ania podciągnęła leginsy do góry tak, że te wcięły się między pośladki. Za to w pasie odwinęła je w dół na jakieś 2-3 centymetry. “Przyszła tu bez majtek, ech…” – pomyślała

    – Myślę, że tak jest dużo lepiej. Po prostu są ciut za duże na ciebie.

    – Hm nie wiedziałam – odparła Blanka i położyła swoje dłonie na pośladkach, pojeździła nimi po leginsach, na moment lekko rozwarła pośladki i puściła – faktycznie tak jest lepiej.

    Odwróciła się i usiadła naprzeciwko Ani.

    – Dziękuję. Wiesz… – zaczęła ze smutną miną – nie mam, z kim pogadać w ten sposób. Z mamą to nie to samo.

    – Wiem. Rozumiem. Ale teraz masz mnie. Wiesz o tym?

    Blanka, ze smutną miną, mając lekko schyloną głowę spojrzała w górę swoimi wielkimi zielonymi oczami, wprost w oczy Ani i tylko… uśmiechnęła się.

    “No nie! Ona znowu to robi!” – pomyślała poddenerwowana w myślach Ania

    – Możesz pogadać ze mną o wszystkim. Ok? Nawet o chłopakach – powiedziała Ania.

    Blanka zamyśliła się i po chwili odpowiedziała:

    – A o dziewczynach?

    Ania odparła śmiejąc się:

    – No to jasne!

    “Zaraz zaraz, co on miała na myśli?” – zastanawiała się Ania

    Minęła chwila, przez którą dziewczyny spoglądały sobie głęboko w oczy, w kompletnej ciszy.

    – Wiem, że są wakacje, ale powiedz mi jak Ci idzie w szkole? – zapytała Ania chcąc skierować rozmowę na lżejsze tory

    – No chyba dobrze. Zdałam – zaśmiała się Blanka

    – Tak? Jak ci idzie mata? – Ania wiedziała, że z matematyką większość osób ma kłopoty

    – Na koniec mam szóstkę. Jest ok.

    – Masz szóstkę z maty?! To, jaką ty masz średnią?

    – Średnią? Chyba coś koło 5.7.

    – Ile?? Jak?!

    – No nie wiem. Tak jakoś wyszło – zaśmiała się Blanka

    – Z czego masz najgorszą ocenę? Pewnie z WF-u?

    – Nie. Mam szóstkę.

    – Serio? Startowałaś w jakiś zawodach?

    – Hmmmm – zamyśliła się Blanka – głupio mi się przyznać

    – No już mi tu opowiadaj! – rzuciła dosadnie Ania i objęła dłońmi dłonie Blanki nachylając się do niej

    – No bo.. Hm, głupia sprawa

    – Dalej, dalej! Czekam! – zaśmiała się Ania

    – No bo byłam parę tygodni temu na krótkim wypadzie z rodzicami nad morzem. I… – zawahała się Blanka

    – Taaaak? – powiedziała Ania głęboko spoglądając Blance w oczy

    – To głupie! Tam był konkurs miss nastolatek. Ledwo się zakwalifikowałam ale… ale potem wygrałam

    – No coś Ty! Serio? Wow! Tzn wcale mnie to nie dziwi ale… jak?! Opowiadaj!

    – To był zupełny przypadek. Spacerowaliśmy z rodzicami i zobaczyliśmy tłum ludzi w amfiteatrze. Telewizja i w ogóle. Rozejrzeliśmy się i okazało się, że to ten głupi konkurs miss nastolatek.

    – I co dalej?

    – Śmialiśmy się, że może ja spróbuję wystartować. Zero przygotowania. Zero doświadczenia. Nic. Ale stanęłam w kolejce. Właściwie to dla wygłupu! Okazało się, że to jest już przedostatni etap, przed finałem Polski. Dla finalistek województwa pomorskiego. Więc nie mogłam teraz dołączyć ale zagadałam do pana który zapisywał i jakoś dał się przekonać. Zapisał mnie.

    “No ciekawie co go przekonało… Oczy? Usta? Czy jeszcze coś innego?” – zastanawiała się w myślach Ania

    – Ale numer! I jak to wyglądało? – ciągnęła temat Ania

    – O rety! Cały dzień tam spędziłam. Najpierw musiałam odpowiadać na dziwne pytania. Na scenie! I to przed setkami osób! O telewizji nie mówiąc. Potem przebieranki. A na koniec oczywiście w stroju kąpielowym. Jakieś dziwne kręcenie się po scenie. Zupełnie nie wiedziałam co tam robić. Podglądałam inne dziewczyny i próbowałam naśladować.

    – I niech zgadnę! A w między czasie byłaś po prostu sobą?

    – No taak. To był jeden wielki żart.

    – I wygrałaś?

    – Nie wiem jak, ale tak. Chyba finalistki z województwa mnie już nie lubią! – zaśmiała się Blanka – w życiu nie słyszałem takich wiwatów na trybunach!

    – Ale numer! A jak to ma się do WF-u?

    – A właśnie. Pokazałam puchar panu od WF-u i dał mi szóstkę.

    “Ano tak, jakże by inaczej…” – pomyślała Ania

    – Dziewczynki, przyniosłam wam truskawki – powiedziała mama zaraz po zapukaniu w drzwi

    – Dzięki! – odparła Ania

    – Blanka, a Ty lubisz truskawki? – zapytała mama

    – Tak, bardzo, dziękuje

    – Mama wie, że tu jesteś?

    – Oczywiście, podwiozła mnie tu. Mam nadzieję, że nie sprawiam kłopotu? – zapytała Blanka z przepraszającą miną i tym swoim spojrzeniem

    – Yyyy… nie. Nie. Nie sprawiasz kłopotu! – odparła mama i szybko obróciła się na pięcie i wyszła z pokoju zamykając drzwi.

    Ania wybuchła śmiechem.

    – No co? – zapytała uśmiechnięta Blanka

    – Nic, nic. Po prostu jesteś niemożliwa… – śmiała się ciągle Ania

    Blanka tylko podciągnęła na moment ramiona do góry jakby mówiąc “przecież ja nic nie zrobiłam”.

    Nastała chwila ciszy. Blanka wstała i podeszła do okna. Ania siedziała w fotelu. Ciągle uśmiechnięta pod nosem.

    Blanka chwilę patrzyła przez okno, po czym obeszła fotel. Przechodząc delikatnie musnęła palcem odsłonięte ramię Ani. Ani oczywiście nie uszło to uwadze. Blanka podeszła do biurka i wzięła do ust jedną truskawkę.

    – Ale dobre! – powiedziała i wróciła na łóżko siadając naprzeciw Ani

    – Też spróbuję – Ania podeszła do truskawek i zjadła jedną – pyszne, chcesz?

    – Poproszę

    Ania wzięła truskawkę. Podeszła do Blanki i podała jej wprost do ust.

    – Jem ci z ręki! – zaśmiała się Blanka

    – I bardzo dobrze! – odparła Ania

    – Ania! Gdybyście chciały kolację to krzyknij – powiedziała mama

    “No co ona tu ciągle zagląda!” – pomyślała Ania

    – OK, na razie nie trzeba – krzyknęła Ania – chyba, że Blanka masz na coś ochotę?

    – Mam, ale nie, dziękuje.

    Ania podeszła do drzwi i zamknęła je. Nagle spostrzegła, że Blanka również podeszła do drzwi. Stały teraz przodem do siebie. Dzieliło je raptem kilka centymetrów. Ani zabiło mocno serce.

    – T-taaak? – zapytała Ania speszona

    – Wszystko w porządku Aniu?

    – Do teraz wydawało mi się, że tak, a co?

    – A bo zachowujesz się troszkę inaczej niż wczoraj

    “Normalnie ona mnie zawstydza patrząc mi tak w oczy i stojąc tak blisko” – pomyślała Ania

    – No bo… z całych sił… próbuje zachowywać się przyzwoicie – odpowiedziała speszona Ania

    – Wczoraj powiedziałaś, że tracisz przy mnie rozum

    – Tak bo to prawda

    Blanka popatrzyła chwilę Ani w oczy, odwróciła się w stronę drzwi i przekręciła klucz. Nic nie mówiąc ominęła Anie i podeszła do biurka. Ania stała jak wryta. Nie drgnęła nawet o minimetr. Usta miała otwarte. “Co to kur… miało być? Czy ona chce mi coś powiedzieć?” – pomyślała

    Ania odwróciła się powoli i zobaczyła jak Blanka, jakby nigdy nic, je truskawki. Podeszła do niej. Stała za nią może pół metra.

    – Blaniuś?

    – Taaaak? – odpowiedziała Blanka przeciągając słowo. Ale nie odwróciła się do Ani. Ania lekko skonsternowana kontynuowała:

    – Czy ty mnie… uwodzisz?

    – Nie. Nie umiałabym – odparła Blanka, ciągle tyłem do Ani.

    “No faktycznie. Nie umiałabyś… podstępna smarkula!” – pomyślała Ania

    – Przepraszam. Tak mi się wydawało – powiedziała Ania i w tym momencie Blanka odwróciła się do niej. Powolnym ruchem wyciągnęła z ust truskawkę i podała ją do ust Ani. Ania poczuła ślinę Blanki.

    – Smaczna? – zapytała Blanka

    – Tak, wyjątkowo – odparła Ania patrząc na młodszą koleżankę z góry. Dziewczyny głęboko patrzyły sobie w oczy. Po chwili Blanka skierowała wzrok na usta Ani. Potem na dekolt. I zerknęła na piersi. Ania widząc to chwyciła lewe ramiączko swojej sukienki i zsunęła je sobie z ramienia.

    – Wiesz, że zwykle nie tak wygląda przyjaźń dwóch dziewczyn? – zapytała Ania

    – Nie? – odparła Blanka znowu patrząc Ani prosto w oczy

    – Nie – i po chwili Ania dodała – ale ty nie jesteś zwykłą dziewczyną, prawda?

    – Nie, nie jestem – odpowiedziała z poważną miną Blanka.

    “Pierwsza szczera odpowiedź. Czyli jednak dobrze wiesz, co robisz…” – pomyślała Ania.

    Chwila ciszy. Ania przygryzała dolną wargę a Blanka uważnie jej się przyglądała. Po chwili Blanka włożyła palec pod prawe ramiączko sukienki Ani i zwinnym ruchem dłoni zsunęła je. A potem znowu spojrzała Ani w oczy. Rękę opuściła. Ania czuła jak robi się jej gorąco a serce dudni w piersi.

    – Wszyscy tak na ciebie reagują? – zapytała z trudem Ania, jakby jej brakowało powietrza

    – Mmm jak? – powiedziała spokojnym głosem Blanka i znowu podniosła rękę. Palcem wskazującym dotknęła sukienkę Ani w najniższym punkcie dekoltu i trzy raz “puknęła” palcem kołnierzyk od góry. Palec został na kołnierzyku. Ania patrzyła uważnie, co robi Blanka.

    – Nie można ci się oprzeć – powiedziała Ania

    – Nie możesz mi się oprzeć? – Blanka zapytała bardzo spokojnym głosem jednocześnie wsuwając palec za kołnierzyk sukienki Ani i ciągnąc go w dół. Sukienka zsunęła się kilka centymetrów i napięła na piersiach Ani.

    – Nie, nie potrafię – powiedziała Ania czując jak jej oddech robi się głęboki

    – Co sprawia, że nie możesz mi się oprzeć? – zapytała ze spokojem Blanka ciągle skupiając uwagę na dekolcie Ani. Znowu puknęła palcem 3 razy kołnierzyk obserwując jak sukienka napina się na piersiach

    – To jak mówisz, to jak się ruszasz. Jak pachniesz.

    Blanka pociągnęła sukienkę w dół. Było już widać jędrne piersi Ani. Sukienka zaczepiła się o sutki.

    – Taaaaak? – zapytała Blanka sugerując Ani żeby kontynuowała

    – Jaka jesteś śliczna. I do tego mądra. Jak się uśmiechasz.

    Blanka chwyciła w dwa palce sukienkę Ani zaraz nad prawym sutkiem. Delikatnie odchyliła i zsunęła ją poniżej sutka.

    – Co jeszcze Aniu? – dopytywała Blanka ciągle skupiona na sukience

    – To, jaka jesteś radosna. A mimo tego to jak łatwo cie zranić – Ania powiedziała to ze smutkiem w głosie

    Blanka powolutku odsłoniła drugi sutek.

    – Jaka jesteś delikatna. Jaka jesteś grzeczna.

    Blanka wróciła palcem na dekolt i zsunęła sukienkę z piersi. Ta zatrzymała się na biodrach Ani. Ania stała teraz pół naga przed Blanką. Blanka podążyła wzrokiem za sukienką nawet ta moment nie zerkając na piersi.

    – Jaka jesteś skromna, ale jednocześnie pewna siebie

    Blanka przejechała palcem od pępka Ani w dół aż włożyła go pod majteczki. Zahaczyła nim o sukienkę i pociągnęła delikatnie w dół. Sukienka zsunęła się na podłogę. Ania została w samych czarnych majteczkach. Sutki na jej jędrnych, okrągłych piersiach stały do góry.

    – Jak sprawiasz, że wszyscy… Jak sprawiasz, że ja cieszę się na twój widok.

    Blanka spojrzała w Ani oczy jednocześnie wkładając palec od góry pod majteczki. Delikatnie naciągnęła gumkę i puściła. Ania patrząc w oczy Blanki włożyła kciuk pod majtki na lewym biodrze i zsunęła bok o kilka centymetrów.

    – Jak mnie dotykasz. Jak patrzysz mi głęboko w oczy.

    Blanka uklękła i w obie dłonie chwyciła majteczki Ani po bokach bioder. Zsunęła je i pomogła Ani przełożyć stopy. Podniosła się. Ania stała już zupełnie golutka. Jej brązowe włosy opadały na ramiona.

    – To, jaka jesteś młodziutka i urocza – a po chwili Ania dodała – jak całujesz – i przygryzła dolną wargę

    – Chciałabyś żebym cie pocałowała? – zapytała Blanka

    – O niczym innym nie myślę – odparła Ania patrząc na różowe usta Blanki

    Blanka wyciągnęła palec wskazujący i dotknęła nim między piersiami Ani. Delikatnie poprowadziła Anię w kierunku fotela. Ania robiąc kroki w tył usiadła na fotelu i oparła się. Blanka usiadła okrakiem na gołych udach Ani szeroko rozkładając kolanka. Nachyliła się nad nią i pocałowała ją w usta. Pocałunek trwał kilka sekund. Dziewczyny, co jakiś czas ocierały się języczkami.

    – Mówiłam już, że cudnie całujesz?

    – Chyba coś wspominałaś – uśmiechnęła się Blanka

    Ania spojrzała w krocze Blanki. Na jasnych leginsach dobrze było widać mokre miejsce.

    – Ale pewnych rzeczy przede mną nie ukryjesz – powiedziała Ania

    – A może ja chciałam żebyś zobaczyła?

    “No ta mała jest niemożliwa!” – pomyślała Ania

    – Czy wszystko, co robisz, każdy gest, ma ukryty cel? – zapytała Ania

    – Tylko, kiedy chcę – odparła Blanka i trochę zsunęła się z fotela.

    “Jak ona to robi? Nikt w życiu tak ze mną nie flirtował!” – zastanawiał się w myślach Ania

    Nastolatka zaczęła całować Anie po szyi, po dekolcie a potem po piersiach. Ania obserwowała Blankę jak wije się nad jej ciałem całując ją namiętnie. Długie włosy Blanki muskały ją po brzuchu i nogach. Ania miała wrażenie, że tonie we feromonach Blanki. Dziewczyna pachniała cudownie – miks młodości i seksapilu.

    “Miss nastolatek… właśnie mnie obmacuje. No nieźle! ” – pomyślała Ania

    Blanka wzięła jedną pierś w dłoń i zaczęła czule lizać sutek.

    – Zazdroszczę ci tych piersi – powiedziała szeptem Blanka

    – Niczego ci nie brakuje Blaniuś – pocieszyła ją Ania. Blanka wzięła drugą pierś i namiętnie oblizała sterczący do góry sutek. Po chwili Ania poczuła jak Blanka przekłada kolanko między jej uda. “Pewnie chce mi rozłożyć nogi. Jak to dobrze, że się dziś ogoliłam” – pomyślała Ania. Po chwili Blanka klęczała już na podłodze, między nogami Ani. Ciągle całowała jeszcze jej brzuch, pępek, ale schodziła coraz niżej. W końcu dotarła ustami do cipeczki Ani. Zrobiła jednego całusa patrząc do góry, w oczy Ani. Obserwowała reakcję.

    “O proszę, młoda dama chyba się troszkę zestresowała!” – pomyślała Ania

    Blanka pocałowała Anię drugi raz, ciągle patrząc w jej oczy.

    – BU! – krzyknęła nagle Ania i szeroko otwarła dłonie przed oczami Blanki, aby ją wystraszyć. Blanka aż się wzdrygnęła. Ania wybuchła śmiechem.

    – Ejjjj ty! – krzyknęła Blanka i też wybuchła śmiechem. Delikatnie dała żartobliwego klapsa Ani w kolano, samymi palcami!

    – Żartujesz sobie ze mnie? – zapytała Blanka śmiejąc się. Ania wyprostowała się i wzięła buzię Blanki w obie dłonie. Pocałowała ją mocno i namiętnie. Po czym z uśmiechem oparła się z powrotem.

    Blanka spojrzała na Anie przymrużonymi oczami dając do zrozumienia “spróbuj tak jeszcze raz to zobaczysz!”. Po czym uśmiechnęła się i wróciła do cipeczki Ani. Zaczęła ją lizać. Po całym rowku. Ania była już bardzo mokra. Soczki Ani mieszały się teraz ze śliną Blanki. Ania zaczęła stękać.

    “Nie wierzę… liże mnie idealnie.” – pomyślała Ania. Wyciągnęła obie dłonie i dotknęła się po bokach cipeczki. Rozwarła wargi dając Blance lepszy dostęp łechtaczki.

    – Tutaj Blaniuś, poliż mnie tutaj. O taaak! Idealnie! – Ania aż odchyliła oczy do góry. Dziewczyna cudownie kręciła języczkiem po jej łechtaczce. Czuła, że za chwile dojdzie. Zaczynały pojawiać się dreszcze i mimowolnie ruszała biodrami. Wyciągnęła jedną rękę i zaczęła głaskać Blankę po głowie.

    – Robisz to cudownie skarbie. Aaaah. Aaaaah.

    “Zaraz eksploduję” – pomyślała Ania

    – Tak! Taak! – Ania dochodziła. Chwyciła głowę Blanki i mocniej docisnęła do siebie – Taaak! Liż mnie! Taaak! – aż w końcu Ania wygięła się cała na fotelu. Nogi zaczęły jej drżeć. Wstrzymała oddech i puściła głowę Blanki, bo czuła że zaczyna tryskać. Blanka jednak dalej ją lizała. Znacznie delikatniej. Po krótkiej chwili Ania znowu zaczęła głęboko oddychać.

    – Już! Ok! – wysapała Ania, więc Blanka przestała ją pieścić. Powoli oddech Ani normował się. Wracała jej świadomość. Otwarła oczy i zobaczyła między nogami uśmiechniętą Blankę. Szybko zerwała się z fotela i pocałowała ją mocno. Potem zetknęła się z Blanką czołami.

    – To było… To było… – mówiła Ania sapiąc – nie-sa-mo-wi-te!

    “To był najszybszy i najintensywniejszy orgazm, jaki miałam w życiu” – pomyślała Ania, ale zawahała się to powiedzieć Blance. Po chwili Ania znowu padła na fotel.

    – Pójdę już – powiedziała uśmiechnięta Blanka

    – Nie… zostań jeszcze – wymamrotała Ania

    Blanka podeszła do drzwi i chwyciła klamkę. Odwróciła się do Ani i uśmiechnięta mrugnęła jednym okiem. Przekręciła klucz. Otwarła drzwi i wyszła.

    Ania wciąż nie mogła uwierzyć w to co się stało.

    “Jak do tego doszło? Przecież się pilnowałam!” – zastanawiała się Ania – “Ona jest na prawdę wyjątkowa!” – westchnęła

    Późnym wieczorem Ania siedziała w salonie z laptopem. Oglądała coś na YT.

    – Jak tam spotkanie z Blanką? – zapytała mama

    Ania spojrzała na mamę i po chwili powiedziała:

    – Było… fajnie.

    – Nie była długo. Widziałam, jaką jak wychodziła. Nie odprowadziłaś ją do drzwi?

    – Yy.. nie. Jej mama zadzwoniła i musiała szybko wracać.

    “Ciekawe jak zadzwoniła, kiedy Blanka nie miała ze sobą telefonu. Znowu coś kręci” – pomyślała mama

    – Jesteś jakaś rozkojarzona

    Ania nie odpowiedziała.

    – Co tam oglądasz?

    – Aaa… wiesz bo Blanka powiedziała mi o czymś i chciałam to sprawdzić

    – Tak? A co?

    – No że wygrała półfinał miss nastolatek. 4 tygodnie temu.

    – Na prawdę? Żartujesz chyba?

    Ania pokręciła głową przecząco.

    – Sama zobacz – Ania odchyliła laptopa, żeby mama mogła zobaczyć nagranie

    – No, to Blanka. I to ten konkurs? Ale ładne dziewczyny tam są. Chyba też młode?

    – No i Blanka faktycznie wygrała. Zobacz.

    Ania przesunęła nagranie jak Blanka odbiera puchar i dyplom.

    – No coś takiego! – po chwili mama dodała – trzeba jej to oddać, urodę ma nietuzinkową, ale my ją widzimy od lat to może tak nie zwracaliśmy uwagi

    Ania cofnęła nagrania do połowy. Teraz leciał fragment, w którym Blanka odpowiadała na różne pytania, jak dbać o środowisko, jak sprawić by świat był lepszy itd. Nagle Ania z impetem zamknęła ekran laptopa przerywając odtwarzanie. Odłożyła go.

    – Co się stało Aniu?

    – Bo ja… – zaczęła Ania ze smutkiem w głosie – bo ja chyba coś do niej poczułam

    Mama stała chwilę w bezruchu, po czym usiadła koło Ani.

    – Co masz na myśli? – mama trochę nie wierzyła, w to co usłyszała

    – No jak to co?! Zakochałam się w niej! Chyba… Nie wiem sama.

    Zaskoczona mama ważyła każde słowo, bo nie chciała wypalić z czymś czego będzie żałować do końca życia.

    – No wiesz. Jesteście jeszcze młode. Różne rzeczy przychodzą wtedy do głowy.

    – Mamo… Ja mam 19 lat. Trochę już doświadczyłam. Ona to jest młoda. Ja raczej już nie.

    – No dobrze. I myślisz że to miłość? Ale jak? Skąd?

    – Nie wiem czy to miłość ale nie mogę przestać o niej myśleć.

    – Może to tylko chwilowe zauroczenie?

    – Może. A może nie…

    – A Blanka też coś do ciebie czuje?

    Ania westchnęła – nie wiem, ciężko ją rozgryźć… bardzo ciężko

    – O rety – westchnęła mama – a mówiłaś jej?

    – No coś Ty… zapadłabym się pod ziemię

    Mama poskładała myśli w głowie i odrzekła:

    – Jak by na to nie patrzeć to zakochać się to świetna sprawa! – powiedziała mama. Te słowa bardzo podniosły Anię na duchu. Uśmiechnęła się.

    – Szkoda tylko że sytuacja jest dość skomplikowana – ciągnęła dalej mama – bo jest jeszcze Grzesiek. I właściwie to Olek też. Sama nie wiem, jaką oni mają relację ale z nimi też trzeba się liczyć.

    – Ooooh… jeszcze oni do tego! – powiedziała ze złością Ania

    Po chwili usłyszały jak otwierają się drzwi.

    – Wróciłem – odparł Grzesiek. Ania wstała i poddenerwowana podeszła do Grześka – daj mi telefon, chce numer do Blanki!

    Grzesiek zaniemówił ale wyciągnął telefon i podał siostrze. Ania wzięła go i wyszła.

    – A tej co się stało?

    – No… nie wiem – odparła mama

    – Co znowu rozmawiałyście o Blance? Czy w tym domu nie ma już innych tematów?

    Mama zamyśliła się “Faktycznie dzieciaki tylko o niej gadają”.

    Tego samego wieczoru Blanka odebrała smsa:

    “Zamawiam na jutro budzenie! Godzina 10” – sms od Olka. Blanka zaśmiała się. “No dobrze, dawno nie byłam u Olka” – pomyślała

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ
  • Spotkanie z przeznaczeniem Akt II

    Kamila leżąc w miękkiej pościeli patrzyła w poplamiony sufit ciasnej kawalerki. Cały czas rozmyślała o poprzednim dniu. Wspominała jak wieczorem w eleganckim gabinecie kochała się z sporo starszym facetem. Jednak im dłużej o tym myślała, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że jest bardzo zadowolona z siebie. Co prawda lubiła seks, ale nie przyszło jej wcześniej do głowy, że może to zrobić z zupełnie obcym mężczyzną. Fakt, że czuła z tego satysfakcję jeszcze kilka dni wcześniej wydawać mógłby się  dla niej niedorzeczny.

    Tego dnia miała się znów wybrać do firmy. Joanna miała dokonać ostatecznej selekcji kandydatek. Kamila wiedziała, że musi pokonać pozostałe cztery dziewczyny.

    -Witajcie dziewczęta. Dziś, właśnie tutaj macie okazję aby przekonać mnie do zatrudnienia którejś z was – kobieta przemawiała do dziewcząt, krążąc woków nich siedzących przy sporym stole w sali konferencyjnej – dziś na pewno nikt nam nie przeszkodzi. Tomasz ma do mnie pełne zaufanie. Trzy z was dziś przejdą do ostatniego etapu. Dwie na pewno pożegnają nas zaspokojone.

    Słuchały jej bardzo uważnie. Dojrzała blondynka hipnotyzowała je swym wyglądem. Długie nogi opinały dokładnie czarne pończochy. Stukot obcasów rozlegał się po przestronnym pomieszczeniu. Czarne szpilki błyszczały odbijając światło. Boski kształt jej jędrnego tyłka uwydatniała czarna mocno obcisła spódniczka, sięgająca niemal do kolan. Czarna koszula w białe grochy z krótkim falbowanym rękawem, swym sporym dekoltem ukazywała sporą część jej sztucznych piersi spoczywających w bordowym staniku wykończonym koronką.

    Po zakończonym monologu kobieta poleciła, aby dziewczyny po kolei przedstawiły się. Pierwsza wstała Laura. Była to dosyć wysoka, blada czarnowłosa suczka. W jej oczach kręciły się zalotne kurwiki. Miała na sobie jasnoczerwoną sukienkę. Co prawda jej rękawy sięgały dłoni a kołnierz sięgał do zgrabnej szyi, ale była ona na tyle krótka by ukazać cudowne nogi. Zgrabne stópki zastukotały obcasem gdy usiadła. Następna postanowiła wstać Kamila. Blondi miała na sobie wtedy czarną bluzeczkę na szerokich ramiączkach. Widać było lekko sterczące sutki. Krótki ciuch odsłaniał też jej płaski brzuszek. Na jej szerokich bioderkach falowała długa spódniczka, okrywająca skropione spermą trampki.  Następna z nich: Karolina też mogła pochwalić się całkiem apetycznymi kształtami. Co prawda jej ciało nie było idealnie jędrne, ale na pewno pobudzało mężczyzn. Wydawała się bardzo wysoka w bladoróżowych sneakersach. Jej nogi wydawały się bardzo długie przez jeansowe mini spodenki. Biały, luźny top osłaniał krągłe piersi bujające się w wygodnym czerwonym biustonoszu i odsłaniał jej ozdobiony kolczykiem pępek. Lekko speszona odgarnęła kosmyk rudawych włosów i zasiadła z powrotem w wygodnym fotelu. Następna z nich też miała na imię Karolina. Jednak wydawała się być bardziej pewna siebie, niż jej bardziej urodziwa imienniczka. Była ona chyba zbyt szczupła. Na smukłych nóżkach gościły ciasne, czarne jeansy sięgające kostek. Na stopach miała wysokie czarne szpilki. Jednak nawet stojąc w nich była sporo niższa od koleżanek. Kończąca się sporo nad pępkiem niebieska bluzeczka swym wycięciem wokół szyi zdradzała różowy staniczek. Przedstawiła się słodkim głosikiem i targnęła ciemne, sięgające pupy proste włosy. Ostatnia z nich była lekko przygarbiona. To zapewne z racji wzrostu. Patrycja – bo tak miała na imię ta szatynka – ubrana była dość skromnie. Na jej stopach gościły lekkie, czarne japonki odsłaniające pięknie pomalowane paznokcie. Na nogach dziewczyny widać było kilka przebarwień. Różowe majteczki były niezdarnie osłonięte przez przyciasne czarne szorty z bardzo krótkimi nogawkami. Ramiączka różowego staniczka, który mieścił w sobie parę kształtnych piersi odsłaniała bluzeczka podobna do tej, którą miała na sobie Kamila.

    Czerwona sukienka co rusz była podrywana przez ciepłe dłonie Joanny. Reszta dziewczyn mogła bez trudu rozpoznać czarne, mocno prześwitujące majteczki. Całą salę wypełniały głośne pocałunki. Bawiły się swymi języczkami, co chwila się podśmiewając. Joanna trzymała ją mocno za czarny kitek swoją prawą dłonią, lewą zaś ułożyła jej dłonie na własnych piersiach.

    Siedziały okrakiem na jasnym blacie. Widać było zakończenie pończoch starszej z nich. Czarna koronka kontrastowała z opaloną lekko skórą jędrnych ud. Całowały się spokojnie. głębokie rozcięcie spódnicy, ukazywało jasne kolana Kamili. Dziewczyna błądziła rączką po biuście wyraźnie zadowolonej kochanki. Obie mruczały przy tym słodko. Dłoń Asi co chwila błądziła pod czarnym materiałem, ukazując na chwilkę piersi dziewczyny. Pocałunek trwał i trwał. Kamila coraz śmielej dobierała się do biustu sekretarki, wywołują tym jej ciepły uśmiech.

    Obie prawie leżały na stole. Czerwone ramiączko było już zsunięte z ramienia. Pozornie niepewna rudowłosa świetnie całowała. Aśka co chwila przerywała jednak, coby nie stracić świadomości. Było jej tak dobrze, ze pozwoliła sobie rozpiąć koszulę i po kolei wyswobodzić cudne piersi. O tak perfekcyjnie zrobionym biuście dziewczęta mogły tylko marzyć. Jej sutki aż prosiły się o pieszczoty. Wiedziała o tym Karolina, bawiąc się języczkiem z różowymi brodawkami. Joasia syczała z rozkoszy, co chwila oblizując wargi.

    Całowały się namiętnie. Jej nagie piersi nie zbierały tyle uwagi dziewczyny co ciepłe uda kobiety. Masowała je cały czas delikatnie całując jej usta. Niezadowolona z takiego obrotu spraw Aśka, delikatnie przerwała pocałunek. Odchodząca na swoje miejsce Karolina dostała jeszcze na drogę trzy soczyste klapsy na odziany jeansem tyłeczek.

    Ostatnia z nich zaczęła od piersi. Obdarowała je sporą dawką czułości. Uchyliła się nad kochanką i zaczęła ją całować. Obie jęczały przy tym jak kurwy. Po pewnym czasie Ciało Patrycji opadło na blat kładąc się na boku. Joanna masowała jej pipkę przez gruby materiał szortów, coraz bardziej odsłaniając majteczki. Dziewczyna zaś masowała jej piersi. Co chwila jednak pieściła swoje, odsłaniając  prawą miseczkę stanika. Szatynka wprawnie obróciła kochankę, ukazując reszcie dziewczyn jej piękny tyłek schowany w bordowych stringach.

    Nie wiele już na niej zostało. Właściwie tylko aksamitna cipka Aśki była osłonięta przez cienki materiał. Jej piersi kusiły, chcąc całkiem już wydostać się z staniczka. Ciemne pończoszki lśniły na jej nóżkach. Nic więc dziwnego, ze dziewczyny nie miałby żadnych oporów. Po kolei badała każdą z nich. W sali unosił się zapach podniecenia. Dziewczęta już nie tylko patrzył co seksowna blondi robi z kolejnymi kandydatkami. Były na tyle podniecone, że zajmowały się sobą nawzajem. Coraz głośniej słychać było pomruki młodych lasek.

    Joasia lizała cipeczkę swej faworytki.  Kamila zaś mimo odczuwanej dzięki temu rozkoszy pieściła cipkę rudej. Gładziła ją delikatnie po wypiętym pośladku. Delikatnie lizała jej cipkę. Asia co chwila zmieniała obiekt pieszczot. Raz lizała cipeczkę, raz kakaowe oczko, by później dać kilka zalotnych klapsów na nagie pośladki dziewczyny.  Leżąca na stole Karolina uniesione wysoko nogi, mocno rozciągała na boki swymi rączkami. Widząc znikającą co chwila twarz sekretarki  przyciągnęła Kamilę i zaczęła ją namiętnie całować. Młode języczki mlaskały głośno w swym tańcu. Zaciekawiona tym seansem Joanna zaczęła posuwać młodą cipeczkę środkowym paluszkiem. Oblizywała mokre dłonie, co chwila zmieniając je w cipce blondynki.

    Na sofie obok zabawiały się pozostałe dziewczyny. Laura siedziała na niskim oparciu, a jej cipka była pieszczona przez Karolinę. Długie włosy kleiły się do mokrych ud czarnowłosej. Siedząca na sofie Patrycja z zazdrością patrzyła w stronę stołu. Masowała ona piersi Laury. Jej prawa dłoń co chwila błądziła na tyłeczku Karoliny. Co chwila szarpane pocałunki dzieliła z nią Laura. Ich głośne mlaskanie przykuwało uwagę Aśki.

    Była zadowolona. Pipka Patrycji mogła poczuć język sekretarki. Siedząc na oparciu dziewczyna jęczała głośno. Jej piersi cały czas całowała Laura. Karolina zaś palcowała jej wypiętą piczę. Co chwila salę wypełniały klapsy które długowłosa zadawała jędrnym pośladkom Asi.

    Na stole sytuacja odwróciła się. Kamila jęczała słodko, pieszczona przez rudą. Karolina masowała jej tors rączką agresywnie pieszcząc jej cipkę ustami.

    Asia wróciła do sali. Jej włosy były mokre od soczków kochanek. Piękne piersi falowały delikatnie uwiezione w staniczku. W zasadzie znajdował się on pod dużymi cycami kobiety, zadając jej dyskomfort. Ale ona bardzo to lubiła. Pewnie dlatego, ze Tomasz lubił ten widok. Brązowiutka, wygolona piczka lśniła mokra od soczków. Mocno pocierała się o jędrne uda. Gdy stukot obcasów ustał, przycupnęła na skraju sofy gdzie dogadzały sobie dziewczęta. Głębokie oddechy zagłuszane co chwila przez jęki rozkoszy ucichły.
    -Pięknie dziewczyny. Spisałyście się. Jutro obserwujcie pocztę. Trzy z was otrzymały przepustkę do ostatniego etapu.- Mówiła masując blade kolano Laury. Na koniec chwyciła oburącz za policzki Kamili i ucałowała ją, mocno cmokając.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis