Kontynuacja historii. Pierwsza część zatytułowana “Prawda czy… szesnastka”
Od ostatniej imprezy minął już około miesiąc. Szczerze mówiąc, Oliwia stała się w ostatnim czasie moją fantazją, a może bardziej natrętną myślą. Cały czas pamiętam, kiedy powiedziała: “Gdyby nie ty, zrobiłabym to sama”. To zdanie wywoływało chyba wszystkim dobrze znane uczucie skręcania w brzuchu. Wiedziałem, że mi przejdzie – lada moment zapomnę. Ktoś inny mi się spodoba albo natłok codziennych zadań wymaże ją z pamięci. Jednak na razie nic z tego. Co wieczór moje myśli krążyły wokół niej, ale świat kręci się dalej.
“Hej, co słychać?”. Taką wiadomość znalazłem pewnego dnia na Messengerze. Zanim zebrałem pierwsze trzeźwe myśli, zrobiłem już kilkanaście okrążeń po pokoju. Myślałem, że dzieciaki nie korzystają z Facebooka, a jedynie z Instagrama i TikToka. Jak widać, myliłem się. Brakuje mi paru lat, by być dwa razy starszym od niej. A tak w ogóle to za dużo o tym wszystkim myślę. „Czemu ty zawsze analizujesz?” – skarciłem się w duchu. Przecież nie ma czego. To tylko koleżeńska wiadomość i tyle. Ogólnie zajęło mi jakieś dwie godziny z kawałkiem, zanim zdecydowałem się odpisać. Może to trochę długo, ale nie byliśmy znajomymi na fejsie, więc jej wiadomość pojawiła się w folderze „Inne”. Jeśli się nie mylę, nie mogła zobaczyć, że ją odczytałem, dopóki nie odpiszę. Parę odrzuconych koncepcji później miałem gotową wiadomość:
“Hej 🙂 Wybacz, że dopiero odpowiadam, ale wiadomość wpadła mi do folderu inne i nie zauważyłem. U mnie dobrze. A co u Ciebie?”.
Po chwili otrzymałem odpowiedź: “Też dobrze. Ostatnie dwa tygodnie spędziłam z rodzicami w Hiszpanii i wróciłam trzy dni temu. Było naprawdę fajnie, chociaż już chciałam się zobaczyć ze znajomymi przed rozpoczęciem roku szkolnego. Wolę nie myśleć, że za dwa tygodnie szkoła ??.”
“Bez przesady, szkoła to nie takie złe miejsce. Potem czeka cię praca…”
“Szkoła to też praca. Do tego nie mogę jej rzucić, a nikt mi za nią nie płaci, a w domu jeszcze nadgodziny ??. Gdzie tu sprawiedliwość ???”
“Niby tak, ale masz wakacje i ferie, a za dom płacić jeszcze nie musisz. Powiedz lepiej, co zwiedziłaś w tej Hiszpanii?”
“Głównie byliśmy na południu, w Sewilli. Chyba dlatego, że mama po pracy chodzi na flamenco i suszyła tacie głowę. Ale było naprawdę świetnie. Byliśmy jeszcze w Granadzie, Kordobie, Kadyksie i Jerez. Chyba tak to się pisze ??. Mama oglądała taniec, a tata tancerki ??. Była nawet degustacja sherry, i nawet trochę dostałam. Tata zabrał nas na pustynię, gdzie kręcili ‘Gwiezdne wojny’. Ogółem dobrze się bawiłam. A ty jak spędziłeś wakacje?”
“Wiesz, ja nie mam takich wakacji jak ty ??. Głównie praca, bo nie brałem jeszcze urlopu, ale tydzień temu poszliśmy z kolegą na koncert naszych znajomych.”Przez jakiś czas nie odpowiadała. Możliwe, że ją znudziłem i poszła spać. Po chwili jednak mój telefon zabrzęczał na blacie.
“W sumie to chciałam Cię o coś zapytać.”
“O co?” W tym momencie moja noga zaczęła tupać o podłogę. No, o co chodzi? Nie dręcz mnie już. O co może chodzić? Galopada myśli ustała po ponad minucie, gdy przyszła kolejna wiadomość.
“Nie wiem, możliwe, że masz coś lepszego do roboty albo pracujesz, ale chciałam Cię zapytać, czy nie chciałbyś wpaść na moje urodziny?” Urodziny. Czemu zaprasza mnie, “starego konia”, na swoje urodziny? Na pewno ma lepsze towarzystwo we własnym wieku. Hmm…
“A kiedy robisz te urodziny?”
“W przyszły weekend. Tylko to trochę daleko… bo pod Nowym Sączem.”
“Czemu pod Nowym Sączem?”
“Jest tam taki mały domek letniskowy, który należy do mojej cioci. Więc możemy tam spędzić weekend w górach za darmo.”
“Kumam. To żeś sobie wybrała miejscówkę. Ale weekendy mam wolne, więc mogę wpaść.”
“Bardzo się cieszę ??. W domku jest miejsce na jakieś 6-8 osób, więc będziemy jechać dwoma samochodami.”
“Ok. Brać swój, czy już macie dwa?”
“Jeszcze nie wiem. Prześlę Ci info w środę.”
“Ok. Będę czekał na wiadomość.”
“Dzięki. Pa ??.”
“Pa.”Co tu się wydarzyło, ja się pytam? Czyli co, urodziny Oliwki w jakimś domku w górach? Teraz to już na pewno nie zasnę.
W środę dostałem wiadomość.
“Hej. Wykruszył nam się jeden kierowca, czy byłaby szansa pojechać twoim?”
“Nie ma problemu. O której zbiórka?”
“Piątek o 17. Dziękuję, jesteś wspaniały ??.”
Wstydzę się przyznać, ile razy czytałem to ostatnie zdanie. Przyszedł piątek. Okazało się, że będzie 6 osób. Przy czym Bartek, którego zresztą też znałem, robił za drugiego kierowcę. Bartek miał wziąć Tomka i Anię. Ich nie znałem, ale z opisu zrozumiałem, że to miła para z klasy maturalnej w jej szkole. Ja miałem jechać z Oliwią po jej koleżankę i mieliśmy spotkać się na miejscu. Z tego, co się dowiedziałem, Bartek dał Oliwii znać, że musi jeszcze coś załatwić i wyjadą później. Zresztą, i tak warto, byśmy byli tam pierwsi, bo Oliwia miała klucz do domku. Podróż upłynęła spokojnie, zatrzymaliśmy się ze dwa razy na toaletę i jedzenie. Mam jednak wrażenie, jakby atmosfera była trochę gęsta. W trasie słuchaliśmy muzyki, trochę gadaliśmy. Oliwia później przysnęła na fotelu obok mnie, ale wybudziła się, gdy tylko odebraliśmy jej koleżankę z Tarnowa. Więc następną godzinę wymieniały informacje, co się u której działo, kiedy się nie widziały. Niedługo później dojechaliśmy na miejsce. Było około 21, gdy otwierałem bramkę, by wjechać samochodem. Siatka dookoła, 10 domków małych i trójkątnych, po 5 z dwóch stron. Zanim wyładowałem rzeczy z samochodu, dziewczyny już włączyły prąd i wodę. Aktualnie wynosiły krzesła i stolik przed dom. Kiedy wniosłem wszystko do domu, okiennice były już pootwierane, a lodówka podłączona. Zrobiliśmy jeszcze parę niezbędnych rzeczy pod czujnym okiem Oliwii i usiedliśmy przed domem. Gadaliśmy chwilę, gdy usłyszeliśmy klakson i na podwórko wjechał samochód. Wysiedli z niego Bartek, Tomek i Ania. Zanieśliśmy ich rzeczy. Nagle Ania wyciągnęła z samochodu tort z już zapalonymi świeczkami. „No to już wiem, co musieli załatwić” – pomyślałem.
Odśpiewaliśmy zwyczajowe “sto lat”, pokroiliśmy tort, znalazł się nawet szampan. Siedzieliśmy tak do północy, rozmawiając, kiedy Bartek stwierdził, że chce się przejść po okolicy. Większość z nas zrezygnowała, ponieważ każdy miał już za sobą kilkugodzinną podróż. Jedyną chętną okazała się Magda, dziewczyna, którą odebraliśmy z Tarnowa. Więc poszli na nocne zwiedzanie, a my zajęliśmy się rozkładaniem legowisk.
Ania z Tomkiem poszli na górę, gdzie, sądząc po odgłosach, połączyli dwa łóżka. Od czasu wyjazdu spędziłem z Oliwią całkiem sporo czasu, jednak nie rozmawialiśmy zbyt wiele. Rozłożyliśmy łóżko, na którym miała spać Oliwia, a ja pościeliłem swoje. “Hej, jak nie jesteś jeszcze zmęczony, to możemy pooglądać coś na komórce, bo na tym” — wskazała na stary, około 13-calowy telewizor — “to tylko jedynka i dwójka.” “No dobra” — odpowiedziałem. “No to chodź tu, przecież nie będziesz oglądać z drugiego łóżka.” Zmieszałem się trochę. Chyba to zauważyła, bo powiedziała: “Po Twoim ostatnim wyzwaniu chyba nie masz problemu, żeby być ze mną na jednym łóżku?” “Nie” — odpowiedziałem, choć niezbyt pewnie. Leżeliśmy, więc na łóżku, przeglądając filmiki, gdy usłyszeliśmy całkiem jednoznaczne dźwięki z piętra. Spojrzeliśmy na siebie. Trwało to chwilę. “Czy ty…” — zaczęła, ale urwała w połowie. “Chodzi mi o to, że…” — plątała się, choć muszę przyznać, że było to bardzo słodkie. “Ostatnio my…” “Tak?” — dopytałem. “Znaczy ja… było mi… bardzo dobrze… ostatnio z Tobą.” Zrobiła głęboki wydech i patrzyła gdzieś w dół.
Próbowałem zebrać myśli. Ch*j, powiem to. “Myślałem o Tobie od tamtej imprezy.” Następne parę sekund trwało w nieskończoność do momentu, gdy na mnie spojrzała. Uśmiechała się tak, jak osoba, która nie może uwierzyć we własne szczęście. Nadal szukała potwierdzenia, że z niej nie żartuję. Gdy tylko zrozumiała, zaszkliły jej się oczy i przytuliła się do mnie, jakbyśmy mieli już tak pozostać na zawsze. Sam nie do końca wiedziałem, co się dzieje, ale się działo.
Kiedy rozluźniła uchwyt, zaczęła uważnie badać moje ciało palcami. Ręce, plecy, tors poznawała powoli, cały czas mając swój policzek na moim, jakby się bała, że zniknę, kiedy spojrzę jej w oczy. Sam również zacząłem jej dotykać. Głaskałem po głowie, szyi, karku, następnie po plecach, talii, brzuchu i piersiach ukrytych pod stanikiem. To było niesamowite — my, aktorzy pierwszego planu, a na pierwszym piętrze nasza orkiestra. Podjudzani krzykami rozkoszy z góry i dudniącym biciem naszych serc, byliśmy coraz bardziej łapczywi. Oliwia ześlizgnęła się z policzka na moje usta. W tym czasie zdążyłem rozpiąć jej stanik. Złapałem ją mocniej za gardło, chciałem chyba w tym momencie pokazać swoją dominację. To był czysty instynkt przekazujący: “Jesteś tu z mężczyzną, a nie chłopcem”. Poczułem w odpowiedzi, jak mocniej mnie całuje i jest mniej zachowawcza w swoich ruchach. Dalsze krzyki doprowadzały do szaleństwa. Zaczęliśmy się rozbierać szybko, jakbyśmy nie mieli czasu, jednak przeszkadzaliśmy sobie nawzajem, intensywnie się macając. Osiągnęliśmy moment, w którym skończył się podział na strefy bardziej lub mniej erogenne. Każdy ruch i muśnięcie skóry wywoływało rozkosz. Wstaliśmy, by zdjąć spodnie, jednocześnie obróciłem ją tyłem do siebie. Chciałem, by go poczuła. Chciałem, by wiedziała, jak jestem podniecony. Chciałem, by wiedziała, że to właśnie ona tak na mnie działa. Przyciągnąłem jej miednicę do swojej. Przesuwałem dłonie w górę, by poczuć jej stojące sutki. Drugą ręką rozpinałem pasek. Była rozgrzana. Słyszałem, jak wzdycha. Czułem, jak napiera. Obróciła się do mnie, całowała mnie i zdejmowała spodnie. Gdzieś w drodze do łóżka zgubiliśmy bieliznę. Ona była pode mną. Całowałem ją po twarzy, piersiach, czułem, jak opieram się o nią, a ona szuka najlepszego kąta, by się ocierać. Nie mogłem już dłużej wytrzymać, odsunąłem się delikatnie, by zobaczyć ją pierwszy raz bez niczego. Trzymałem, był gorący. Widziała to i patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. Zawahałem się.
“Proszę Cię, zrób to, już nie mogę!” Usłyszałem, jak mówi załamującym się z podniecenia głosem. Przyłożyłem go do niej. Poczułem, jaka jest ciasna i mokra. Zacząłem w nią wchodzić coraz głębiej. A ona krzyczała, wyła pode mną w rozkoszy, przyciągając mnie i obłapiając. Jeden ruch za drugim. Coraz głębiej. Już nie było słychać dźwięków z piętra. Czułem jej mięśnie, które mnie oplatały. Teraz wchodzę do końca. Jest tylko ona, krzyki i przyjemność. “Aaaa, aaaa, jeszcze trochę. Już prawie jestem.” I w tym momencie poczułem, jak jej mięśnie pulsują na mnie, a ja, przy jej ostatnim okrzyku, doszedłem w nią całkowicie, robiąc jeszcze parę ruchów, by wpompować w nią wszystko, co miałem.Zobaczyłem jej twarz w zmęczonym uśmiechu i była to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie widziałem. Pocałowałem ją jeszcze czule i obudziłem się rano.
Było jeszcze wcześnie, więc poszedłem pod prysznic. Był on wspólny dla wszystkich domków i znajdował się na parterze świetlicy. Spędziłem tam trochę czasu, zanim uporałem się z ustawieniem temperatury wody i swoimi myślami. Gdy wróciłem, zastałem już wszystkich rozkładających się przy stole. Jajecznica ze szczypiorkiem, chleb, masło, ser, szyneczka, pokrojone pomidory i ogórki. Tyle dobrego. Usiadłem na krześle obok Oliwii (ostatnim wolnym).
“No, to jak oceniasz swoje urodziny?” – zapytał Tomek, na co dostał klepnięcie w plecy od Ani.
“Dobrze” – powiedziała Oliwia.
“Tak słyszałem” – zaśmiał się Tomek.
“To co? Was też było słychać” – zarzuciła mu ze śmiechem Oliwia.
“No tak, ale nas było słychać piętro niżej, a was kilometr stąd słyszeli Bartek z Magdą, jak wracali z nocnej przechadzki. Podobno jeszcze echo było” – podsumował nas Tomek.Mimo że byliśmy wśród znajomych, poczułem, jak policzki mi płoną. Jednak patrząc na Oliwię, wiedziałem, że nie jestem sam.