Author: admin

  • Dziennik Hotwife rozdzial III – Kutas zastepczy

      Nadszedł piątkowy samotny wieczór, więc umówiłam się z koleżanką na miasto. Zrobiłam się na bóstwo i ruszyłam do centrum. W międzyczasie dałam znać Tomkowi o moich planach. Aktualnie przebywał on w delegacji od tygodnia czasu. Dotarłam trochę wcześniej gdyż nie lubię się spóźniać. Zajęłam stolik w barze z przekąskami. Nie minęła chwila i dostałam telefon od koleżanki, że ma awarię auta i czeka na lawetę. No cóż, pech to pech. Jak już przyjechałam, to postanowiłam, chociaż coś zjeść. W międzyczasie spojrzało na mnie paru atrakcyjnych panów, ale żaden nie podszedł. Gdy powoli zbierałam się do wyjścia podszedł wielki dwumetrowy krótko ścięty facet i przedstawił się jako Artur. Sprawiał wrażenie jakby był typowym gorylem, ale okazał się inteligentnym gościem. Zapytał, czy może się dosiąść i zabrać mi chwilę. Po czym weszliśmy w dialog. Z chwili zrobiła się godzina, ale każdy coś opowiedział o sobie i miło zabiliśmy czas. Zaprosił mnie wraz z Tomkiem do swojego domu z wielkim ogrodem pod lasem na grilla dla jego znajomych. Jednak ciąg dalszy historii z Arturem nastąpi wkrótce. Wymieniliśmy się numerami podziękował i poszedł na umówione spotkanie. Stwierdziłam, że nic tu więcej po mnie i wezwałam taxi. W międzyczasie opowiedziałam telefonicznie Tomkowi o koleżance i Arturze, dodatkowo poskarżyłam się na tęsknotę za nim i jego ciałem… Chwilę, później siedząc w taxi dostałam sms-a od Tomka:

    T: Jak tam kocie, jesteś mocno napalona?

    A: A żebyś wiedział!

    T: Zadzwoniłem do młodego Mateusza z naszej domówki dla Ciebie znajdzie czas.

    A: Osszty.. Czy jesteś pewny? Sama jeszcze się nie spotykałam…

    T: Nie jest nam obcy, a było z nim wszystko w porządku. Fotorelację jakąś poproszę! Za ile ma być?

    A: Za 1.5h ma być zwarty i gotowy pod drzwiami.

    T: Przyszykuj się ładnie, podeślij kreacja i korzystaj z młodego kutasa!

    Weszłam do domu szybko się ponownie odświeżyłam i przebrałam się w koronkowe bodystocking, które ładnie opinało moje  duże piersi i tyłeczek. Było tylko otwarte dyskretnie między nogami. Szybka fotka do Tomka i włożyłam szpilki oraz zakryłam się sukienką dla niepoznaki. Nie zdążyłam usiąść, a usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i wpuściłam młodego kawalera. Po buziaku na przywitanie i poszliśmy do salonu. Elegancko ubrany wypachniony z butelką wina usiadł obok mnie na sofie. Chwilę porozmawialiśmy co u nas słychać jak wspomnienia po domówce. Dowiedziałam się, że często mu chodzę po głowię i bardzo go ucieszył telefon od Tomka. Jednak miałam swoją potrzebę, więc zbyt długo nie rozmawialiśmy. Puściłam klimatyczną playlistę wstałam zrzuciłam sukienkę, a Mateusz zrobił wielkie oczy…

     
    M: Seksowanie wyglądasz w tej bieliźnie. Dziś już będę odważniejszy i niegrzeczny, a do tego mam cię całą dla siebie, także Anitko dzisiaj będziesz zerżnięta.

    Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego na czworaka rozpięłam pasek, rozporek i spodnie zjechały w dół wraz z bielizną. Był już prawie w pełnej gotowości. Chwila zabawy językiem po czubku i po jądrach, a jego 19cm stało na baczność twarde niczym kamień. Zaczęłam go brać z minuty na minutę coraz głębiej robiąc mu dobrze ręką, aż po chwili złapał mnie za kucyka i zaczął penetrować moje gardło. Typowe dźwięki roznosiły się po mieszkaniu, lecz nie trwało to długo ze względu na jego gabaryt. Klęczałam przed nim, a on ociekał moją śliną. Mateusz, nie puszczając włosów zaszedł mnie od tyłu i zszedł do półprzysiadu. Zaczął od masowania mi cipki swoim kutasem, aż włożył wykonał kilka ruchów do połowy i dopchał, a każdy jego centymetr wprowadzał mnie w szaleństwo. Jedną ręką trzymał za włosy, a drugą za biodro czułam się jego suką. Posuwał mnie, a jego nabrzmiałe jądra dodatkowo sprawiały mi przyjemność, gdy uderzały o moją cipkę… Po około 5 minutach podłożył  mi poduszkę pod biodra i położył się na mnie i w dobrym tempie kontynuował…

    M: Lubisz tego kutasa suko

    A: Oo tak…. nie przestawaj jestem blisko..

    M: Czuję jak go mocno oplatasz, nie popuszczę tej cipce dzisiaj.

    A: Lubisz posuwać czyjąś kobietę?

    M: O tak jara mnie to, a ty lubisz obcego kutasa?

    A: Ooo tak…

    Mateusz nie przestawał rżnął mnie jak własną sukę. A ja po chwili eksplodowałam, a falę orgazmu przeszywały moje ciało…. Nogi drżały, a jego kutas nie przestawał. On, operując kutasem operował moimi strunami głosowymi…  Zwolnił i czułam, każdy centymetr wchodzący we mnie. Po chwili spokojniejszego biegu zapytał:

    M: Czy suczka jest gotowa na dalszy etap?

    A: Mmm..

    Pomógł mi podnieść się na kolana złapał mnie za głowę i powiedział:

    M: Wypolerujesz mi pałę, zanim dokończę robotę!

    Bez zastanowienia tak zrobiłam. A on przebierał stopami z wrażenia. Po chwili przenieśliśmy się na stół. Położył mnie na plecach i złączył moje nogi ku górze i rżnął mnie bez opamiętania. Zaczynał dyszeć coraz głośniej, a ja zaczęłam go podkręcać świntuszeniem. W pewnym momencie rozłożył moje nogi na boki złapał bliżej bioder i przysunął mnie do siebie, a ja podparta na łokciach patrzyłam mu w oczu i pokazywałam języczek. On nie wytrzymał od razu zaczął namiętnie mnie całować, jednocześnie pakując kutasa do końca i spuścił się do cipki. Utkwiliśmy tak na dłuższą chwilę. Gdy wyszedł ze mnie jego sperma ciurkiem leciała po stole i na podłogę. I takie moje zdjęcie dostał Tomek. Wypiliśmy po lampce wina, następnie padł pomysł wspólnej kąpieli po figlach.

    A więc, pomogliśmy sobie namydlić plecy jak, czy moje piersi, którymi namydliłam penisa Mateusza. Gdy się schyliłam po szampon do włosów, to tak wiecie, co się stało. Usłyszałam tylko wybacz Anita, ale muszę i wjechał w moją rozgrzaną nadal cipkę. Przyznał, że mega go jara fakt, że jest w niej jego sperma, a on mnie dalej posuwa. Posuwał mnie tak z 10 minut, trzymając mnie za włosy i wypłacając klapsy. Doprowadził mnie do kolejnego wspaniałego orgazmu, a ja się odpłaciłam seksem hiszpańskim i przyjęłam jego finał w usta z połykiem… Byłam spełniona, a mój kochanek w siódmym niebie. Wszystko nagrał mój telefon dla Tomka. Ze względu na porę zaproponowałam nocleg. Finalnie zasnęliśmy w salonie na sofie podczas rozmów i picia wina. Rano wstaliśmy każdy się odświeżył, a następnie uraczyłam gościa śniadaniem. A gość na koniec uraczył mnie swoim językiem pomiędzy nogami.. Dostał buziaka na pożegnanie i pojechał. Dopiero wtedy sprawdziłam co, się dzieje na telefonie. Tomek w nocy szalał, musiał 3 razy sobie ulżyć po otrzymanych materiałach, aby zasnąć. Gdy wrócił podziękowałam mu za ten pomysł….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anita M
  • Szymon, szkolny dreczyciel

    Za swoją szkołę średnią wybrałem technikum mechaniczne. Kiedy byłem w trzeciej klasie moi rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce do innego miasta. Związało się to z tym, że musiałem zmienić szkołę. Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego byłem podekscytowany możliwością poznania nowych ludzi i zawarcia przyjaźni, jednak sprawy szybko przybrały nieoczekiwany obrót.

    Przyszedłem do szkoły po wakacjach i początkowo wydawało mi się, że wszystko będzie takie samo. Ale było coś w powietrzu – coś niespokojnego, coś, co sprawiało, że moje kroki stawały się coraz bardziej niepewne, gdy zbliżałem się do bram technikum.

    Trafiłem do klasy osiłków. W grupie nie było dziewczyn – sami chłopcy. Górowali w niej starzy znajomi i kolesie skupieni przede wszystkim na swoim własnym bicepsie. Tak to już bywa w tym wieku. Dane mi było doświadczyć jak zupełnie inaczej heteroseksualni rówieśnicy zachowują się, gdy w grupie jest przynajmniej jedna kobieta, kontra kiedy nie ma żadnej. Dążę do tego, że w nowej klasie kompletnie nie miałem z kim się dogadać. Każdy miał już swoje zamknięte grupki znajomych, a mi nie udało się w żadną wbić. Dodać do tego moją odmienną orientację i nieśmiałość, i mamy przepis na zostanie klasowym pośmiewiskiem.

    Tak oto zostałem „tym jednym, który zawsze siedzi cicho i trzyma się u boku”. Podśmiewanie się ze mnie stało się nie tylko klasową codziennością, ale także obowiązkiem i przyjemnością.

    Moje nadzieje na nowe przyjaźnie i pozytywne relacje szybko zostały zdmuchnięte przez wiatr plotek i kłamstw. Początkowo to tylko plotki szeptane za plecami, szydercze uśmieszki, wymalowane na twarzach moich kolegów. Ale szybko przekształciło się to w coś znacznie gorszego. Nie było jasne, skąd się wzięły te plotki ani dlaczego zaczęły krążyć wokół mnie jak wir. Być może ktoś wypuścił je na światło dzienne z zamiarem zniszczenia mojej reputacji, być może z czystej złośliwości.

    Niezależnie od tego, co było prawdą, efekt był taki sam. Moi nowi koledzy zaczęli unikać mnie jak ognia. Odwracali się ode mnie z obrzydzeniem w oczach. Byłem jak przeklęty, zarażony czymś, co odrzucało innych. Nie mogłem uwierzyć, że tak szybko i tak łatwo mogłem stać się obiektem nienawiści, obiektem plotek i oszczerstw. Tylko dlaczego…?

    Pierwsze oznaki czegoś złego zaczęły się pojawiać, gdy spojrzałem w górę i zobaczyłem, jak grupka moich kolegów ze szkoły zbiera się wokół Szymona.

    Szymon. Ta nazwa brzmiała jak dzwonek ostrzegawczy dla każdego, kto znał go choć trochę. Był jak wulkan gotowy do wybuchu, zawsze gotowy na znalezienie kogoś, kto będzie jego nowym celem. Tym razem celem byłem… ja.

    Ale to był Szymon – egoistyczny, narcystyczny, gotowy zrobić cokolwiek, by utrzymać swoją pozycję na szczycie. I ja, biedny naiwniak, stałem się jego łupem.

    —–

    Zaczęło się od szeptów, dyskretnych spojrzeń i wyciszonego pomrukiwania w korytarzach szkoły. Damian czuł, że coś jest nie tak, ale nie wiedział, co dokładnie się dzieje. Przecież był tylko nowym uczniem, który starał się odnaleźć w nowym środowisku. Jednak atmosfera zaczęła gęstnieć, jakby elektryczne napięcie w powietrzu. Pierwszy raz zorientował się, że coś jest nie tak, gdy wychodząc ze szkoły, zauważył grupę swoich nowych “znajomych” – ludzi, których znał tylko z widzenia. Patrzyli na niego z wyraźnym zakłopotaniem, a niektórzy nawet szybko odwracali wzrok, gdy tylko spojrzał w ich stronę.

    „Coś się dzieje”, pomyślał, ale próbował to zignorować. Był przecież samotnikiem, niezbyt zainteresowanym byciem w centrum uwagi. Jednak, gdy kolejne dni przynosiły więcej szmeru, w końcu nie mógł już udawać, że nic się nie dzieje.

    Jednego dnia, gdy przechodził przez korytarz, usłyszał szept. “To on… słyszałeś, co mówią?” Rozmowa ucichła, gdy tylko zauważyli jego obecność, a ich spojrzenia zmieniły się w szybkie uniki.

    Damian coraz częściej łapał takie migawki, fragmenty rozmów, które przestawały w milczeniu, gdy tylko on zbliżał się do rozmówców. Poczuł się jak obcy we własnej szkole. W pewnym momencie zrozumiał, że plotki krążą właśnie o nim. Nie wiedział, skąd się wzięły ani co dokładnie mówiono, ale widział, jak zmieniał się stosunek jego kolegów. Ci, których uważał za przyjaciół, zaczęli unikać kontaktu z nim, a niektórzy wręcz wyrażali swoje obrzydzenie. Nie mógł pojąć, dlaczego nagle stał się obiektem takiej nienawiści. W końcu był tylko zwykłym uczniem, który próbował znaleźć swoje miejsce w nowej szkole. Ale teraz czuł, że to miejsce stawało się coraz bardziej obce i wrogie.

    Damian otworzył telefon, nieświadomy, co go czeka. Widział kilka nowych wiadomości, ale jedna z nich wyróżniała się na tle reszty. Była od nieznanego numeru, z tekstem krótkim i bezpośrednim:

    “Ty pedale, już niedługo dostaniesz to, na co zasługujesz.”

    Zerwał się, przestraszony i zdezorientowany. Ktoś wiedział o jego orientacji seksualnej? Ale jak? Przecież nie udzielał się publicznie w tej kwestii. Czuł, jak strach zmienia się w gniew. Ktoś celowo chciał go zastraszyć, a to nie mógł być przypadek. Wiadomości stawały się coraz bardziej agresywne, wulgarniejsze i groźniejsze. Ale to nie był koniec. Gdy przechodził przez korytarze szkoły, zauważył, jak ludzie szeptali za jego plecami, a niektórzy nawet robiąc krok na bok, jakby się go bali.

    Plotki krążyły szybciej niż dotąd. Ludzie, których ledwie znał, wskazywali na niego palcami, kpiąc i wyśmiewając. Mówiono, że ma chorobę, że jest niebezpieczny, że nie warto z nim mieć nic wspólnego.

    Damian czuł się jakby tonął, próbując złapać oddech w toksycznej atmosferze, którą ktoś wyraźnie zaczął wokół niego formować. Ale nie wiedział, kto stoi za tym wszystkim.

    W międzyczasie zaczęły się pojawić subtelne sugestie, że to Szymon mógł być odpowiedzialny za całe zamieszanie. Był popularny, wpływowy i zawsze znajdował się w centrum uwagi. Damian zaczynał łączyć kropki – Szymon mógł czuć się zagrożony przez jego obecność. Być może widział w nim konkurencję albo po prostu chciał go zniszczyć.

    Dręczenie stało się jeszcze bardziej fizyczne. Damian znajdował swoje rzeczy zniszczone, a nawet raz dostał kijem w plecy, gdy wracał do domu. Nie wiedział, co było gorsze – fizyczny ból czy psychiczna udręka związana z wiedzą, że ktoś z całą pewnością chce mu zrobić krzywdę.

    Codziennie był to dla niego coraz większy koszmar. Nie mógł uciec, ponieważ szkoła była miejscem, gdzie musiał być. A tam czaił się Szymon, jak cień, który nieustannie go gonił, chcąc go zniszczyć.

    —–

    Szymon patrzył na Damiana z ukrytego kąta, czując w sobie mieszankę wstrętu i fascynacji. Był przekonany, że jego homofobia była w pełni uzasadniona, że to, co czuł wobec tego chłopaka, było całkowicie normalne.

    Od samego początku nie lubił Damiana. Był inny, dziwny, zawsze trzymał się z boku, nie pasując do reszty. Ale to, co go najbardziej irytowało, to to, że Damian był tak samoświadomy, z pewnością siebie, a jednocześnie zupełnie niezainteresowany byciem częścią ich światka. To nie mogło być tolerowane.

    Nienawiść do Damiana była czymś więcej niż tylko prostą antypatią. To było jak źródło energii, które napędzało jego codzienne życie. Widzieć Damiana cierpiącego, odrzucanego, wyśmiewanego – to było jak oddech życia dla Szymona. Każdy kolejny krok, każde szeptane słowo, każda sugestia – to było jak karmienie własnego ego.

    I choć potępienie homoseksualizmu było fundamentem jego zachowania, w głębi duszy Szymon zdawał sobie sprawę z własnych skrywanych pragnień. Kiedy widział Damiana, czuł dreszcze na plecach, ale nie potrafił zrozumieć, dlaczego. Chciał go zniszczyć, ale jednocześnie czuł dziwną atrakcję.

    „To niemożliwe”, próbował się przekonywać, wypierając te myśli. „To jest tylko obrzydliwy pedał, który nie zasługuje na nic więcej niż na naszą pogardę.”

    Ale w miarę jak nienawiść rosła, tak samo rosło w nim coś innego. Czym bardziej dręczył Damiana, tym bardziej odczuwał przyjemność. To było jak zakazany owoc, którego smak był jeszcze bardziej kuszący ze względu na jego zakazaną naturę.

    Szymon nie mógł przestać. Musiał kontynuować, musiał sprawić, że Damian cierpiał jeszcze bardziej. I dopóki Damian pozostawał w jego zasięgu, dopóty nie miał zamiaru się zatrzymać.

    —–

    Był to zwykły wieczór, gdy Damian wracał ze szkoły do domu. Korytarze były już opuszczone, a ulica, którą szedł, była cicha i pusta – ale ciszę przerwał dźwięk kroków zbliżających się z tyłu. Damian instynktownie przyspieszył kroku, ale wiedział, że to nie wystarczy. Ktoś go gonił, a jego serce zaczęło bić szybciej, kiedy zrozumiał, że nie ma dokąd uciekać.

    Nagle ktoś chwycił go za ramię, powalając na chodnik. Damian odwrócił się, widząc Szymona, który stał nad nim, pełen wyższości i złośliwego uśmiechu na twarzy.

    “Słuchaj, ty chuju.” Szymon zaczął, jego głos przepełniony nienawiścią. “Myślisz, że możesz spokojnie chodzić po naszej dzielnicy, po naszych ulicach?”

    Damian był sparaliżowany. Nie wiedział, co Szymon miał na myśli, ale wiedział, że ta sytuacja może się skończyć źle.

    “Nie mam pojęcia, o czym mówisz” starał się wytłumaczyć, ale jego głos drżał, a strach paraliżował go coraz bardziej.

    “Nie udawaj głupka!” Szymon krzyknął, rzucając mu w twarz pogróżki. “Wszyscy wiedzą, czym jesteś. Jesteś cwelu, śmietnikiem społecznym, który zasługuje na to, co dostaje.”

    Damian czuł, jakby dusił go strach. Leżał bezradnie, patrząc w oczy Szymona, widząc w nich tylko czystą nienawiść. Nagle poczuł na twarzy wilgotny strzał, który sprawił, że odruchowo zamknął oczy.

    Szymon splunął mu w twarz.

    “Zejdź z mojej drogi i nigdy więcej nie pokazuj mi się na oczy, bo inaczej będziesz żałował” Szymon wycedził między zębami, po czym odwrócił się i odszedł, pozostawiając Damiana leżącego na chodniku, drżącego z przerażenia i bezsilności.

    Damian wstał powoli, czując ból fizyczny, ale to nic w porównaniu z bólem, który czuł w swoim wnętrzu. Wiedział, że ta noc pozostawi trwałe piętno na jego psychice.

    —–

    Po powrocie do domu, Szymon stanął przed drzwiami z uczuciem niepokoju. Wiedział, co go czeka – kolejna noc w toksycznej atmosferze domu, w którym panował chaos i nienawiść.

    Otworzył drzwi i został przywitany przez zapach alkoholu mieszanego z dymem papierosowym. Matka, siedząc na kanapie, rzuciła na niego spojrzenie pełne dezaprobaty i pogardy.

    “Szymon, dziecko, przynieś mi jeszcze jednego browara z lodówki,” zawołała matka z chrypłym głosem. Szymon kiwnął tylko głową, wiedząc, że nie ma sensu dyskutować.

    Szymon wziął głęboki oddech, czując się przygnębiony i zmęczony do szpiku kości. Znosił to już zbyt długo – opiekę nad matką, walkę z własnymi demonami i teraz walkę z Damianem. Czasami wydawało się, że wszystko się sypie.

    “Oczywiście, mama”, odpowiedział, choć jego głos brzmiał pusto i bez emocji. “Zaraz przyniosę.”

    Kiedy poszedł do kuchni, nie mógł się pozbyć uczucia wyrzutów sumienia. Był zazdrosny o swoich rówieśników, którzy mogli po prostu żyć swoim życiem, nie martwiąc się o przyszłość swoich rodziców. Ale jego matka była teraz całkowicie od niego zależna, a on musiał być silny dla nich obu.

    Wrócił do pokoju matki z browarem i zatrzymał się na moment, obserwując jej ciało. W głębi duszy czuł się zraniony i zniszczony, nie tylko przez sytuację z Damianem, ale również przez to, jak wyglądało jego życie. Wszystko, co mógł zrobić, to pójść do swojego pokoju i próbować ukryć się przed goryczą, która stale towarzyszyła mu w domu.

    Jego pokój był jego schronieniem, choć nawet tam nie mógł uciec od myśli i wyrzutów sumienia. Leżąc na łóżku, zaczął rozmyślać o swoich działaniach wobec Damiana. Czuł, jak ciężar winy zalega na jego sercu.

    „Dlaczego to robię?” zastanawiał się, wciąż przypominając sobie cierpienie, które spowodował. „Czy to wszystko było tego warte?”

    Jego myśli były przerywane przez głosy matki, krzyczącej na kogoś przez telefon w innym pokoju. Szymon przykrył głowę poduszką, próbując zagłuszyć hałas, ale w jego duszy nadal brzmiały słowa, które powiedział innemu człowiekowi.

    Kiedy w końcu zapadła cisza, Szymon leżał na łóżku z mrocznymi myślami, nie wiedząc, jak długo potrwa ta noc. Każdy dzień przynosił mu tylko większe obciążenie i poczucie beznadziejności.

    —–

    Dla Szymona każdy dzień w szkole przypominał walkę z własnymi demonami. Kiedy spojrzał na Damiana, krew w jego żyłach kipiała z nienawiści. Widok tego chłopaka wywoływał w nim burzę emocji – gniew, frustrację, a jednocześnie coś innego, co nie mógł zrozumieć.

    Jednakże, nawet w swoim gniewie, Szymon nie mógł oderwać od niego wzroku. Było coś w Damianie, co go intrygowało, co kusiło go do podjęcia ryzyka. I tak, mimo wewnętrznej walki, zaczęły pojawiać się subtelne gesty, gesty flirtu, które mieszane były z jadem jego słów. Podczas przerw, Szymon zaczął coraz częściej do niego podchodzić, kusząc go słowami, które mogłyby być interpretowane na wiele sposobów. Było to jak gra z ogniem – flirt wpleciony w nienawiść, słowa, które mogły być zarówno komplementem, jak i obelgą. Kiedy Damian przechodził obok niego w pustym korytarzu, Szymon machał mu lekko ręką, uśmiechając się ironicznie. To było jakby prowokowanie, jakby kuszenie losu – czy ten chłopak zdołałby złapać wędlinę, którą mu rzucał?

    Kiedy tylko miał okazję, Szymon szukał pretekstu, by zagadać do Damiana. Podchodził do niego z uśmiechem, który mógłby przypominać żartobliwe zaloty, ale w jego oczach błyszczało coś więcej – coś mrocznego i niemalże przerażającego.

    “Słyszałem, że ostatnio masz się źle. Wszyscy wiedzą o twoich… problemach,” rzekł, starając się brzmieć wyrozumiale, ale podskórnie czuł dumę z tego, co powodowało cierpienie Damiana.

    „Po co do mnie przychodzisz?” zapytał, starając się odkryć ukryte intencje chłopaka.

    Szymon tylko się uśmiechnął, a jego spojrzenie było pełne złudzeń i ukrytych motywacji.

    Damian patrzył na niego z mieszaniną złości i zdezorientowania. Nie wiedział, co ma myśleć o tej nowej postawie Szymona. Czy próbuje być miły? Czy to jakaś nowa forma dręczenia? Mimo to, był zaintrygowany. Był to jedyny kontakt, jaki miał z kimkolwiek w szkole, nawet jeśli był to Szymon – osoba, której nienawidził najbardziej.

    —–

    Damian w końcu zdecydował się wyjść ze znajomymi do klubu, chcąc na chwilę oderwać się od szkolnej rzeczywistości i zapomnieć o problemach. Kiedy dotarł na miejsce, muzyka huczała, tłum tańczył, a atmosfera była pełna życia. Jednakże, gdy spojrzał w kierunku baru, jego serce zabolało.

    Tam, oparty o ladę, stał Szymon, otoczony grupą przyjaciół, z którymi upijał się wesoło. Damian nie mógł uwierzyć własnym oczom.

    Wszystko w Damianie krzyczało, żeby się odwrócił i uciekł, ale coś w nim nakazało mu podejść bliżej. Kiedy zbliżył się do baru, Szymon nagle go zauważył, jego wzrok wypełniony zaskoczeniem, a potem szyderstwem.

    “Szukasz czegoś, pedale?” zadrwił, a jego słowa były pełne złośliwości.

    Damian poczuł, jak czerwieni mu się twarz z wściekłości. Ale zanim zdążył odpowiedzieć, jego znajomi zainterweniowali, starając się uniknąć konfrontacji.

    “W porządku, Damian, zostaw go,” powiedział jeden z nich, próbując go powstrzymać.

    Damian, odwracając się, postanowił odejść. Dalszą część wieczoru zamierzał spędzić ze swoimi znajomymi, nie martwiąc się o czyjekolwiek zdanie na swój temat. Ale w ostatniej chwili, spojrzał jeszcze raz w stronę Szymona. Ujrzał kpiący uśmiech i dumę w oczach.

    —–

    Damian pozwolił sobie na chwilę zapomnienia. Jego ciało poruszało się instynktownie, a myśli o szkole powoli rozpływały się w takt muzyki. Ale Szymon, przemykający się w cieniu przy barze, nie spuszczał z Damiana wzroku. Obserwował, jak chłopak, który na co dzień wydawał się taki niepewny, teraz tańczył z niezwykłą swobodą. Rysy twarzy chłopaka, zazwyczaj napięte i zamyślone, teraz były rozluźnione, a uśmiech grał na jego ustach.

    W miarę upływu nocy Szymon nadal obserwował Damiana z daleka. W pierwszej chwili o tym nie myślał, jednak z biegiem czasu zaczął zauważać, ile Damian wypił.

    Z każdym ruchem na parkiecie zdawał się być coraz bardziej swobodny i pewny siebie. Szymon dostrzegał w nim cechy, których nigdy wcześniej nie zauważył. Było coś magnetycznego w sposobie, w jaki Damian poruszał się w rytm muzyki. Rysy jego twarzy były ostre i kanciaste, z wydatnymi kośćmi policzkowymi i mocną linią szczęki. Jego tułów okrywał czarny T-shirt Adidasa.

    „On jest taki miękki, zupełnie jak dziewczyna.”

    Jednak nie tylko jego twarz przykuła uwagę Szymona. Za każdym razem, gdy Damian się odwracał, było coś nowego do podziwu – sposób, w jaki napinały się mięśnie jego pleców podczas tańca lub sposób, w jaki białe rurki przylegały do każdej krzywizny jego nóg.

    Oraz, przede wszystkim, tyłka.

    Damian miał szeroką, odstającą dupę. Lepszą niż Ania, była dziewczyna Szymona.

    Szymon nie odrywał wzroku od dupy Damiana przez kilkanaście minut. Poczuł, jak w spodniach coś mu rośnie. Nie miał czasu na myślenie – o tym, że Damian jest obiektem jego drwin; że ostatnio splunął mu w twarz na ulicy, ani nawet o tym, że nienawidzi pedałów. W tej chwili jego myślami kierował alkohol krążący we krwi.

    Nagle Szymon rzucił się do przodu. Przebił się przez roztańczone ciała i znalazł się w środku tłumu, obok niczego niespodziewającego się Damiana, którego chwycił za rękę. W ułamek sekundy nakierował jego dłoń na swoje krocze, prosto na powstałe tam wybrzuszenie.

    Wzrok Damiana nagle zetknął się z oczami Szymona. Damian momentalnie wpadł w panikę – poczuł ścisk w żołądku i motyle wędrujące po gardle. Strach przejął pałeczkę i chłopak znieruchomiał. Jego dłoń była teraz trzymana w żelaznym uścisku na niebieskim, obdartym dżinsie tego, który zniszczył mu szkolne życie. Tego, którego się bał. Przecież pod tą warstwą materiału znajdował kutas największego szkolnego skurwysyna. Męskość homofoba. Pała Szymona wyraźnie stała na baczność.

    Muzyka grała na tyle głośno i tłum był zbyt duży, aby ktokolwiek zauważył co jest grane. Szymon, który sam nosił swój typowy kpiący uśmiech, zobaczył strach w oczach Damiana. Widział, jak starał się utrzymać w całości, aby całkowicie się nie rozpaść. Damian instynktownie uścisnął uwypuklenie, które było tak wielkie i twarde, jakby wepchnąć kolesiowi do rozporka piłkę do tenisa.

    Całość trwała może 5 sekund. Szymon przerwał kontakt wzrokowy i zniknął w zbiorowisku, pozostawiając przyczynę swojego wzwodu zszokowaną. Grał na jej uczuciach.

    Damian stał nieruchomo, trzymając wciąż rękę w powietrzu – w tym samym miejscu, w którym chwilę temu znajdował się rozporek jego dręczyciela. Mrugnął kilka razy z niedowierzaniem, po czym machnął ręką. Doszedł do wniosku, że po takim czymś najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie pójść się napić, tak jakby jutra miało nie być.

    Znajomi Damiana co chwilę gdzieś znikali i się pojawiali. Teraz chłopak pochłaniał kolejną kolejkę szotów przy barze. Po skonsumowaniu rozkosznej porcji alkoholu znowu zabrał się do tańca. Teraz zasuwał na parkiecie z dwójką nieznajomych.

    Po kilku minutach do grupki dołączył się jego dręczyciel. Damian spojrzał się na niego dziwnie i przewrócił oczami, postanawiając go zignorować. Miał teraz za dużo szumu w głowie, aby na to zareagować. W pewnym momencie Szymon pociągnął Damiana za nadgarstek na bok, a ci znaleźli się koło baru, gdzie było nieco ciszej.

    „Czego ty ode mnie chcesz?” – wycedził przez zęby zirytowany Damian.

    „Chciałem tylko spytać, czy jak robisz laskę kolesiowi…” – na taki początek zdania Damian odwrócił się i zamierzał pewnym krokiem odejść. Szymon wybuchł śmiechem, po czym złapał za materiał jego T-shirtu, aby go zatrzymać.

    „Nie! Poważnie pytam.” – zrobił minę pełną zaintrygowania – „Jestem ciekaw jak to wygląda wśród tych, no, pedałów. Czy jak robisz kolesiowi laskę, to, no wiesz… połykasz?”

    Damian wziął głęboki oddech. Nabrał poczucia odpowiedzialności za wyjaśnienie procesu, po czym z pewnością siebie odpowiedział.

    „Kiedy robię kolesiowi laskę, to przede wszystkim się upewniam, że ma na maksa odlot.”

    „Więc to prawda, naprawdę masz w tym doświadczenie?!”

    „Powiedzmy, że umiem zrobić zawodową laskę.”

    Szymon spojrzał w oczy Damiana. Czy to było… pożądanie?

    „Zawodową, oho… Ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie.”

    „Jakie?”

    „Pytałem się ciebie, czy jak robisz kolesiowi laskę, to czy połykasz?”

    Damian przytrzymał się na chwilę, aby zebrać myśli.

     „Zawsze połykam. Większość facetów uwielbia, kiedy się to robi. Poza tym, łykanie spermy to niezła frajda. Czym jest obciąganie bez połyku? To tak jakbyś jadł ulubione lody, ale bez polewy. Hetero nigdy tego nie zrozumie.” Damian kontynuował. Jego tętno przyspieszyło znacznie, trochę ze strachu a trochę z dumy, że udało mu się skleić tak sensowną odpowiedź.

    „Wiesz co? Mam pomysł” – wybełkotał pijacko Szymon – „Chodźmy w jakieś prywatne miejsce i posłusznie mi obciągniesz.”

    Damiana zamurowało. Nie wiedział, jak zareagować ani co zrobić. W jego głowie brzmiał tylko alkoholowy szum.

     „No dalej. Nie bądź taki dumny. Wiem, że tego pragniesz.” Wzrok zwracał to ku twarzy geja, a to w kierunku miejsca pomiędzy swoimi rozkraczonymi na barowym krześle nogami.

    „Mówię” – kontynuował – „Pójdź ze mną do mojego domu. Chcę spróbować, czy faktycznie jesteś taki zawodowy, czy po prostu zachowujesz jak idiota, tak jak zwykle.”

    Damian był pewien, że to tylko kolejne żarty, a Szymon zaraz zacznie się śmiać i wykrzyczy coś pokroju „I tu cię mam, pedale”.

    Ale nic takiego się nie wydarzyło. Szymon stanął przed fotelem z oczekującym wzrokiem.

    „No, dawaj. Skoro jesteś taki zajebisty, to opędzlujesz mi dziś kutasa? Tak czy nie. Więcej nie będę pytał.”

    „Dobra. Zrobię to.”

    Mężczyźni zaczęli zmierzać w kierunku wyjścia.

    —–

    Droga minęła w ciszy. Szymon nieźle się chwiał. Był znacznie bardziej wstawiony niż Damian, który musiał go prowadzić. W powietrzu czuć było pewność siebie jednego z nich, a nerwowość drugiego.

    „Co ja kurwa robię,” pomyślał Damian, kiedy oboje wchodzili do domu. „Przecież ten chłopak zrobi ze mną co zechce.”

    „Kwestia wyczucia partnera. Może trafić się taki który lubi na głębokie gardło i ostro, a może być taki któremu przyjemność sprawi delikatne lizanie.”

    „Niezłe masz jaja opowiadając mi o tym wszystkim po całym tym zajściu ostatnio na ulicy.”

    Nastąpiła chwila pauzy. Damian przypomniał sobie silne ciało Szymona przygniatające go na chodniku. Jego pełną agresji minę i degradujące słowa. Aż w końcu ślinę, którą ten facet wycharał mu prosto w twarz. Następnie pomyślał o dwuznacznych zalotach kiedy mijali się na korytarzu, aż w końcu o tym, jak został dziś wrobiony w dotykanie jego pulsującego krocza.

    „Zamierzasz mnie za to przeprosić?”

    Nastąpiła chwila grobowej ciszy, po czym Szymon wybuchł głośnym śmiechem.

    „Ja mam ciebie za cokolwiek przepraszać? Nie bądź śmieszny. Jeśli cokolwiek, to ty powinieneś przeprosić mnie za to że muszę codziennie widzieć twój głupi ryj.”

    Damian nie odzywał się. Czuł się na maksa poniżony.

    „Właściwie to przeproś mnie teraz.” Szymon znienacka złapał Damiana za włosy, sprowadzając go do parteru. Damian jęknął kiedy przeszedł do pozycji klęczącej, ale dla Szymona było to za mało. Wlepił chłopakowi cios w ryj.

    „Szymon, weź przestań, to zaszło za daleko.”

    „Czy ty kiedykolwiek mi się postawisz? Jesteś nikim, tylko uległą suką.”

    „Suka” klęczała teraz twarzą do podłogi, a jej głowa była dociskana butem do gleby.

    „Przepraszaj kurwo. Mogłeś zatrzymać mnie w dowolnym momencie. Mogłeś odmówić przyjścia tutaj, albo powiedzieć mi stop. Niczego takiego nie zrobiłeś. Przez cały ten czas chciałeś być moją zabawką.”

    W tej chwili Damiana zaczęło to wszystko ostro podniecać. Dla niego dotyk Szymona był czymś innym niż poznał do tej pory, od kogokolwiek innego. Z jednej strony ekstremalnie się go bał, a z drugiej prosił się o więcej. W głębi duszy wierzył w te wszystkie poniżające rzeczy, które stale słyszał od niedoszłego kolegi. Słowa Szymona naprawdę weszły na jego psychikę. Mężczyzna pokazał mu jego faktyczne miejsce. Udowodnił fakt, że Damian tak naprawdę lubi te wszystkie wyzwiska. Lubi przemoc, zarówno psychiczną i fizyczną. Lubi czuć nad sobą silną rękę i być w taki sposób pomiatany, przez dominującego samca, którym dla niego był Szymon.

    Gdzieś z tyłu głowy znał te wszystkie zabawy w „Pana i niewolnika”, ale to co było między ich dwójką, to nie było to. No właśnie. Wszystko, co przelotnie kiedyś zobaczył w internecie i o czym czytał, było tylko tym. Zabawą. Na tym polega różnica między tym co widział w porno, a tym, co robił z nim Szymon.

    Szymon naprawdę go nienawidził.

    Nienawidził jego szczęścia i przyjemności. Teraz wykorzystywał go w swoim łóżku, dla własnej rozkoszy i z powodu zachcianki. Robił to, bo był jak niezaspokojone zwierzę, które potrzebowało tego wieczoru się wyżyć. Wiedział, że to co czuje Damian, to syndrom sztokholmski. Że zawsze odpowiada na jego teksty na korytarzu, mimo że jest przez niego dręczony, dlatego bo ma nadzieję na normalne relacje z kolegą. Nie ma nikogo innego w tej szkole. Szymon uważał to za żałosne.

    „Przepraszam.”

    „Przepraszasz za co?”

    Po chwili pauzy:

    „Przepraszam za to, że musisz oglądać mój żałosny ryj.”

    Szymon zdjął buta z głowy swojego niewolnika, po czym rozwalił się na fotelu obok.

    Damian wziął łapczywy oddech i odzyskał wzrok, do tej pory zakłócony przez mroczki. Powoli podniósł głowę, skupiając wzrok na stopach, kolanach, kroczu, twarzy, a następnie ponownie kroczu swojego Pana.

    Ten siedział podparty łokciem – maksymalnie rozkroczony, ukazując wybrzuszenie w gaciach takie samo jak w klubie.

    „Na co czekasz suko?”

    Na te słowa w Damianie obudziła się nowa żądza. Żądza, aby zaspokoić tego skurwiela. Tego, który dominuje nad nim w każdym aspekcie życia. Na co dzień przez niego poniżany, teraz klęczał przed jego chujem. Mężczyzna miał zamiar wsadzić go do ryja niewolnika, na ostateczny znak swojej wyższości.

    Szymon wsadził łapę w gacie i pomiętolił swojego kutasa, po czym wolnym ruchem wyjął go i położył na twarzy swojego niewolnika.

    Poniżenie sięgnęło maksimum.

    Cwel poczuł odór długiej, potężnej pały, po czym poniżony spojrzał swojemu Panu prosto w oczy. Żałosny kundel, z 19 centymetrową, na maksa spoconą maczugą na czole, wpatrujący się pokornie w oczy swojego Pana. Po prostu klęczał i czekał.

    „Żałosny kundel.” – powiedział pod nosem Pan czując zamykające się na żołędziu kutasa ciepłe, wilgotne usta pedała. Ten zaczął fachowe obrabianie.

    Czym innym jest lizanie kutasa drugiego faceta, a czym innym kiedy jesteś przymuszony do obciągania dużego, niemytego chuja, należącego do twojego największego dręczyciela. Dla mężczyzny nie ma nic bardziej poniżającego, niż konieczność wyssania chuja innego samca jak rasowa kurwa. Nieważne, że ocieka kilkudniowym potem. Nieważne, że śmierdzi.

    Szymon bacznie obserwował poczynania swojego niewolnika. Ten dokładnie i mocno ssał petardę, jednocześnie liżąc językiem dookoła.

    Nagle cwel wziął całego kutasa do gardła.

    Szymon wydał z siebie jęk zadowolenia.

    „Jebany, nawet się nie zakrztusił.” – pomyślał Pan.

    Już niedługo wyraz twarzy Pana zamienił się w błogi. Ruszał biodrami w lewo i prawo w spazmach przyjemności. Suka brała kutasa w całości – w przód, w tył, w przód, w tył…

    „O kurwa,” jęknął Szymon jeszcze raz, po czym wstał z fotela.

    „Dobra kurwo. Teraz pokażę ci, jak prawdziwy samiec jebie.” Włożył drąga z powrotem do jego ryja i zaczął walić sobie konia łbem cwela.

    Ten zaczął się krztusić. Szymon wyjął wtedy kutasa na dwie sekundy, i wjebał go z powrotem do końca. Pan powtórzył ten cykl jakieś 15 razy, aż cwel nie miał sił.

    Damian miał dość. Chciał to skończyć i się umyć. Marzył o wzięciu prysznica.

    Rozmyślania suki przerwał plaskacz zapodany w ryj.

    Kutas ponownie wylądował na nosie i czole cwela, który zaczął łapczywie lizać jaja i spód drąga Pana. Z jego perspektywy chłopak wyglądał komicznie. Złamany, przepocony, poniżony. Ze łzami w oczach.

    W tym widoku brakowało tylko jednego.

    Pan od kilku minut gapił się w prowokacyjnie wypięte dupsko zabawki. Miał duże wątpliwości. Nie wiedział, czy chce wyruchać faceta. Poziom alkoholu we krwi i chęć zgnojenia chłopaka przejęła jednak pałeczkę.

    Heteroseksualny samiec podszedł chwiejnym krokiem do tyłu chłopaka. Ten ostatnie co poczuł, to alkoholowy oddech na karku.

    Następnie krzyknął na uczucie twardego bolca wciskanego w jego dupę. Odpłynął, po czym wybudził się z transu. Sam już nie ogarniał, co tu się do cholery dzieje.

    „O kurwa, a co z kondomem?” – powiedział głośno Damian, ale jego usta zostały przytłumione ręką posuwającego go byczka.

    Damian odwrócił się i zobaczył jego pijacki wyraz twarzy. Zwrócił uwagę na naprężone tricepsy i bicepsy, oraz dużą klatę. Ciemna karnacja i duże mięśnie nadawały posuwającemu go bykowi jeszcze większej atrakcyjności.

    Dupsko cwela na ten widok rozluźniło się. Odrzucił myśli o prezerwatywach. W tym momencie obojętne stało się dla niego ryzyko, a liczyło się zaspokojenie żądzy samca.

    Ten orał jego dziurę z czystej nienawiści.

    Oddech Szymona przerywały ciche westchnienia. Ruchy stały się nierówne, wcale nie szybkie, a wyraz twarzy zrobił się błogi, z przymkniętymi oczami. Wyraźne grube brwi nadawały mu seksowności i męskości.

    „Oo tak kurwo, po same jaja. Zapłodnię cię.” – skwitował, wjeżdżając co rusz kutasem w dupę swojego cwela. Głęboko i powoli – tak, aby penis dobijał do końca.

    Pan nie wytrzymał zbyt długo. Wkrótce zasapał jak parowóz i napinając wszystkie mięśnie wbił się najmocniej do środka. Jęknął zwierzęco, a dupę niewolnika wypełniły obfite salwy gęstej, białej spermy.

    Szymon wrócił do samoświadomości. Wyślizgnął kutasa na zewnątrz. Sperma wylała się potokiem z dziury jego niewolnika, zalewając pościel.

    „O kurwa, co ja odjebałem.” Spojrzał na widok przed nim, po czym gwałtownie wstał z łóżka. Bez słowa zaczął się migiem ubierać.

    Oszołomiony Damian nie ruszył się z miejsca.

    „Na co czekasz? Ubierz się.” Usłyszał nagle. Odwrócił wzrok w stronę swojego niedoszłego kolegi z klasy. Ten ubierał się odwrócony tyłem i nie zwracał najmniejszej uwagi na Damiana.

    Damian także zaczął się ubierać, a Szymon czekał z założonymi rękami. Przez dwie minuty nie zamienili ze sobą słowa.

    Gospodarz zaprowadził gościa do drzwi.

    „Dobrze się spisałeś. Wypierdalaj z mojego domu.” – rzucił cwelowi na odchodne, zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Damian wiedział, że już zawsze będzie dla Szymona zwykłą szmatą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Kowalski

    Jak zawsze pozwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie moich tekstów – róbta co chceta.

    Wracam po latach z kolejnym gorącym opowiadaniem. Dajcie znać, czy się podobało.

  • Pan Profesor cz. 3

    Życie z moim Panem i Władcą było cudowne. Kompletnie zatraciłem swoją godność stając się jedynie narzędziem do zaspokajania mojego Właściciela. Codziennie byłem przez Niego bity, poniżany i przede wszystkim, za co byłem Mu najbardziej wdzięczny, ostro ruchany. Tamtego ranka mój Pan wychodząc z domu do pracy na uczelnię nakazał mi, abym był gotowy na wizytę jego kolegi z pracy, który odwiedzi go wieczorem. Kiedy próbowałem dopytać, co mam przygotować zostałem tylko uderzony w twarz i opluty, Pan zaś spokojnie wyszedł do pracy. Prawdziwy samiec alfa. Cały dzień krzątałem się po domu i kuchni, żeby przygotować wszystko na powrót mojego Pana. Na koniec przygotowałem także siebie. Starannie umyłem moje szczupłe i wysportowane ciało, przyciąłem małe rude włoski otaczające mojego penisa i rosnące w mojej jędrnej dupci, lekko już czerwonej od wczorajszych klapsów. Chwilę jeszcze oglądałem siebie w lustrze mając nadzieję, że spodobam się Panu po jego powrocie i że nie będzie się musiał mnie wstydzić przed swoim kolegą. Po wyjściu z łazienki założyłem obcisłe jockstrapy i obrożę, a do dupci włożyłem dildo zakończone ogonkiem. Do ust natomiast włożyłem czarny skórzany knebel, którego mój Pan bardzo lubił na mnie używać. Tak wyglądający poszedłem do przedpokoju, gdzie uklęknąłem obok drzwi oczekując w każdej chwili na przyjście Pana i Jego towarzyszy. Nie trwało to długo, kiedy dźwięk domofonu wyrwał mnie z zamyślenia i spowodował przejście po całym ciele dreszczu seksualnego napięcia. Już wiedziałem, co mnie czeka. Wiedziałem, co oznacza powrót Pana do domu. Do mieszkania wszedł mój Pan w towarzystwie na oko 35-letniego dosyć szczupłego i przystojnego mężczyzny. Pan nawet nie zwrócił na mnie uwagi i minął mnie nie przerywając rozmowy z mężczyzną. On zaś przyjrzał mi się wyraźnie zaskoczony, nic jednak nie powiedział idąc za Profesorem. Panowie wygodnie rozsiedli się w salonie, ja zaś pozostałem klęcząc na moim wcześniejszym miejscu. Po chwili jednak usłyszałem głos mojego Pana – Do nogi kurwo! – krzyknął. Natychmiast poleciałem do salonu obawiając się konsekwencji mojego nieposłuszeństwa – Ile można czekać, mała dziwko!? Panowie czekają na obiad, a ty nawet nam nie zdjąłeś butów! – powiedział w złości, po czym uderzył mnie w twarz. Ja natychmiast zacząłem zdejmować buty mojemu Panu i Jego gościowi. Za chwilę podałem im także aperitif i zabrałem się do podawaniu obiadu, prosząc ich do stołu. Kiedy podawałem obiad czułem na sobie wzrok owego mężczyzny, z czego mój Pan nic sobie nie robił. Po obiedzie Panowie wrócili do salonu, gdzie Profesor poczęstował swojego gościa cygarem, ja zaś podałem im ulubione whisky Profesora i bez polecenia, nauczony doświadczeniem, zacząłem masować stopy mojego Pana. Kątem oka widziałem, jak wpatrujący się we mnie gość mojego Pana zaczął masować się przez spodnie po kroczu. Nagle Pan powiedział do owego mężczyzny – Co, pewnie też byś chciał taką suczkę? – po czym zaśmiał się i zaciągnął cygarem. – Nawet Pan Profesor nie wie jak – odpowiedział mężczyzna – Niby mam żonę, ale Pan Profesor wie jak to jest z babami. Ciągle ją głowa boli albo ma „te dni”, a mężczyzna jednak swoje potrzeby ma. – po czym westchnął. – Nic się nie martw – odpowiedział Profesor – możesz go sobie dzisiaj poużywać. Jego nigdy nie boli głowa i zrobi wszystko, co mu każesz. Pobaw się z nim dzisiaj. – Och, dziękuję Panu, Profesorze – odpowiedział mężczyzna – Ale jest jedno ale – wtrącił Profesor – ja będę to wszystko oglądał. – Nie ma najmniejszego problemu. Bardzo Panu Profesorowi dziękuję. Byłem zdziwiony takim obrotem spraw. Mój Pan dotąd nie dzielił się mną z nikim, chociaż zawsze mi tym groził. Byłem zarówno podekscytowany, jak i zaniepokojony wizją usługiwaniu komuś innemu, ale jeżeli taka była wola mojego Pana, to nie mogłem się jej w żaden sposób sprzeciwić. Hubert, bo tak miał na imię ów gość Profesora, był Jego asystentem na uczelni. Jednym z najlepiej zapowiadających się młodych naukowców. Nie miałem okazji za bardzo mu się przyjrzeć, bo od razu przystąpił do akcji. Najpierw wymierzając mi kilkanaście ostrych uderzeń z otwartej dłoni w twarz. Cały czas przy tym sapał i powtarzał pod nosem „o tak suczko, lubisz to suczko, jestem twoim panem”. Prawdę mówiąc byłem zaskoczony jego agresją, bo z wyglądu – blond loczki i chłopięce uroda – zdawał się być raczej aniołkiem, tymczasem tkwiły w nim pokłady zepsucia i pragnienie wyżycia się. Następnie dostałem komendę „na kanapę i dupą do mnie”, co posłusznie zrobiłem. Hubert zbliżył twarz do mojej dziurki i zaczął ją lizać. Byłem to dla mnie bardzo przyjemne i widać, że i on lubił to robić. Mój Pan zupełnie nie uznawał takich aktywności mówiąc, że to ja jestem od lizania Jego dupy. Lizał ją długo i namiętnie, co chwile dając mi klapsy. Kiedy już mu się znudziło rozpiął spodnie i przez rozporek wyciągnął swojego penisa w częściowym wzwodzie. W przeciwieństwie do penisa Profesora, jego penis był ogromny – długi, gruby i żylasty. A nie był nawet w pełnej erekcji. Byłem zachwycony na samą myśl, co zaraz ze mną zrobi. On zaś rzucił komendę „wypnij się, głowa na dół” i bez zbędnego przygotowania wszedł we mnie całą długością swojej męskości. Jebał mnie długo cały czas sapiąc. Jako że cały czas miał na sobie garnitur nie czułem go całym swoim ciałem, ale mogłem stwierdzić, że mocno się spocił. W pewnej chwili rzucił „rozbierz mnie!”, do czego zaraz się zabrałem. Zdjąłem z niego wszystkie ubrania a moim oczom ukazało się bardzo zadbane ciało dorosłego mężczyzny, z małym zarostem. Jego męskość była porażająca i cały czas domagała się więcej. Kiedy myślałem, że Hubert chce odpocząć, bo rozsiadł się na kanapie, on przyciągnął mnie do siebie i kazał na sobie usiąść i zacząć go ujeżdżać. Lubiłem tę pozycję. Mój Profesor często chciał, abym tak go zaspokajał. Wtedy czułem się jak rasowa dziwka, która po prostu ma doprowadzić swojego Pana do wytrysku. On zaś nie musi nic robić, a i tak dostanie orgazmu. Tak też było w tym przypadku. Hubert trysnął we mnie bez uprzedzenia a ciepła sperma zaczęła wyciekać mi z dupci. On zaś mówił, abym nie przestawał i dalej po nim skakał. Po chwili penis znów zaczął mu twardnieć a on zrzucił mnie z siebie i powiedział „na żonkę”. Posłusznie ułożyłem się na plecach i zadarłem nogi, żeby mój nowy Treser mógł łatwiej we mnie wejść. Kiedy już wszedł we mnie całą długością penisa, czułem jak jego męskość wypełnia każdy centymetr mojego odbytu. Hubert zaczął rytmicznie posuwać mnie, górując nade mną i co jakiś czas plując mi na twarz lub wyzywając. Po dłuższej chwili jego oddech i ruchy przyspieszyły a twarz nabiegła krwią. Już drugi raz strzelił we mnie i opadł całym swoim ciałem na leżącego pod nim mnie. Pan Profesor, o którym szczerze mówiąc zapomniałem i jak się miało później okazać bardzo tego żałowałem, klasnął w dłonie i powiedział – Dobra robota, chłopcze. Pokazałeś suce, gdzie jej miejsce – Hubert zmęczony tylko się uśmiechnął i pokiwał głową. Kiedy Hubert wyszedł już ze mnie Profesor kazał mi przynieść im kolejne kieliszki whisky, a Panowie spokojnie rozmawiali nie zwracając już na mnie uwagi, mimo że co chwila usługiwałem jednemu lub drugiemu. Kiedy zrobił się już późny wieczór Hubert wyszedł, żegnając się serdecznie z Profesorem. Profesor zamknął drzwi, odwrócił się w moją stronę i z lodowatym tonem powiedział „No to teraz się doigrałaś, mała dziwko. Poniesiesz surową karę. Będziesz żałować, że mu uległaś!” Ze strachem przełknąłem ślinę nie mogąc doczekać się, jakie kary wymyślił dla mnie Profesor.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maksymilian Śmigły

    Przedostatnie opowiadanie z serii o Profesorze. Zachęcam do komentowania.

  • W saunie 1

    Poszedłem do sauny heaven w sobotę koło 20 bez większych zamiarów. Jak się coś trafi ciekawego to skorzystam, pomyślałem. Jak mój rytuał przewidywał poszedłem do sauny suchej 15 na leżąco, prysznic i do szatni po fajki. Usiadłem w palarni. W połowie papierosa ktoś usiadł stolik dalej i przyglądał mi się uważnie. Gdy kończyłem papierosa dosiadł się do mnie. Cześć. Cześć? Znamy się? Tak, jestem Kamil, jakiś rok temu spotykaliśmy często u mnie na Bemowie. Zajebiście ciągnąłeś, powiedział rozmarzony. Nie przypominam sobie, a nie czekaj to Ty masz tego żylastego chuja? Powiedziałem oblizując wargi, przypominając sobie wspólnie spędzone chwile. Bywało ze ciągnąłeś raz za razem połykając wszystko. Teraz tez się zdarza odpowiedziałem z uśmiechem. Szkoda ze już nie ze mną. Nie martw się może dzisiaj nadrobimy? Powiedziałem wstając i udając się do szatni odłożyć fajki do szatni a później do darkroomu. Podążał za mną jak cień, śliniąc się już jak pies do kości. Wolne tylko 2 kabiny, ta z hamakiem i ta ostatnia. Wybór prosty idę do ostatniej zapalam światło a Kamil już popchnął mnie lekko nie mogąc się doczekać jak mu zaraz będę obciągał. Zamknął drzwi i od razu zdjął z siebie ręcznik potrząsając w ręku kutasa zachęcając abym zaczął zabawę. Ze mną krótka piłka podchodzę do niego bliżej i od razu do rzeczy. Klękam i łapie ustami za kutasa. Kilka powolnych ruchów w przód, tył językiem po kutasie i już lśnił pięknie cały w mojej ślinie. Właśnie tego mi brakowało, takiej suki jak ty. Podziękowałem grzecznie i zacząłem obciągnąć. Powoli lecz stanowczo, moje usta oplatały szczelnie jego żołądź. Smakował jak z sprzed lat a wyglądał jeszcze lepiej. 17cm żylasty chuj przyczepiony do przystojnego 30 letniego bruneta. Prezentował się pięknie w moich ustach które coraz bardziej ochoczo ciągnęły jego męskość. Z każda chwila brałem go coraz głębiej. Ale nie z Kamilem te numery. Złapał mnie oburącz za głowę i docisnął do końca, pojękując lekko. To było dopiero intro bo teraz dopiero miała zacząć się zabawa. Moja głowa ściśniętą pomiędzy jego rękoma i on poruszający biodrami w przód i w tył. Ruchał moje usta dłuższa chwile po czym wyjął chuja z moich ust dając mi nabrać powietrza. Dał mi chwile na oddech i powiedzenie mu ze się stęskniłem za jego kutasem. Podziałało to na niego jak płachta na byka i ruszył w rodeo. Ja próbujący wydostać się z uścisku aby nabrać powietrza a on próbujący ujeżdżać moje gardło próbujące się wydostać. Ale przerwał nam głos z korytarza. Kamil jesteś tu? Tak, chwileczkę powiedział w stronę drzwi, a do mnie powiedział. Nie jestem tu dzisiaj sam, przeszkadza Ci to. Nie ma problemu niech wchodzi. Kamil otworzył drzwi i wszedł facet koło 35 lat szczupły gdy zamykał drzwi przytrzasnął dobrze umięśnionego gościa koło 50 gdy ten zamykał drzwi napatoczył się jeszcze jakiś młodzik. A ty kto? Widziałem przez dziurkę ze tutaj fajna zabawa wiec pomyślałem ze dołączę? Czemu nie w kupie raźniej i wszedł do naszej kabiny. Zaczęli zdejmować ręczniki przyglądałem się chwile jak na wysokości moich oczu 4 dorodnych samców trzyma swoje pół stojące pały i wali konia z nadzieja ze jak stanie to będę im obciągał. Ale trwało to tylko chwile bo Kamil przyciągnął mnie zaraz do swojej żylaste pały. Wsadził żołądź w usta i powiedział ciągnij. Takie życie cwela rozkaz to rozkaz. Wiec ciągnąłem druta Kamilowi a reszta waliła sobie pały na wzajem. Ale tez tylko chwile bo zaraz podszedł do mnie starszy paker i kazał ssać swoje grube 15cm. Obciągałem dwa kutasy na zmianę liżąc przy tym jaja. Czekałem na trzeciego kutasa ale katem oka widziałem jak małolat klęknął obok mnie i obciągał 35 letniemu blondynowi. Ja klęczałam z prawej strony koło dziurki, zawsze tam klęczę aby gość z kabiny obok miał piękny widok na cwela z suczym ryjem wypchanym kutasem. Obok mnie klęczał młodzik i obciągał blondynowi, ja ciągnąłem chuja pakerowi a pomiędzy nami stał Kamil. Słyszałem tylko jak młodzik dławi się kutasem wiec i ja nie mogłem być gorszy i sam nadziałem się na kutasa Kamila. Wyjąłem go po chwili z ust ale to paker zajął miejsce Kamila z mojego ryja i zaczął mnie ruchać swoją grubą lagą. Gdy kończył rytualne 30sekundowe walenie mnie w usta na sam koniec przyciągał mnie do samego podbrzusza i przytrzymywał. Puszczał moja głowę a jego kutas wypadał z mojej mordy jak z procy. Ja łapałem wtedy szybko powietrze bo wiedziałem że Kamil wykorzysta okazje i będzie mnie ruchał jak przed chwilą paker. Zmieniali się co pół minuty, podając sobie moja głowę na zmianę, ja w sekundę lub dwie łapałem powietrze i zabawa od nowa. Pewnie wydaje wam się że dla szmaty takiej jak ja to codzienność. Klęczałam przed dwoma kutasami już nie raz. Ale to jak mnie obracali było dla mnie niezapomniane. Jeszcze do tego młodzik podał mi popersa. Sztachnąłem się mocno po dwa razy na każda dziurkę przyglądając się uśmiechom na twarzach oprawców moich ust. Oni wiedza dobrze ze cwel po popiersie robi się bardziej napalony. I tak rzeczywiście było w padłem w amok dławienia się chujem. Ręce na dupę stojących przed moim obliczem ogierów i ja klęczący i dławiący się ich kutasami. Sam nabijałem się do końca kutasa w rytm lecącej w darkroomie muzyki. Odlatywałem, dławiłem się dwoma dorodnymi kutasami tak jak lubię ślina po brodzie skupywała na klatę mojego chuja. Chuja który stał na baczność już od początku zabawy z Kamilem. Byłem tak podniecony że wziąłem palcem soki z mojego chuja i oblizałem palca, delektując się. Paker z Kamilem wymyślili teraz że będą obijać mój ryj kutasami, przyjmowałem wszystkie razy z uśmiechem na twarzy i z wywalonym jęzorem. A że młodzik zmęczył się ciągnięciem blondynowi to teraz 4 męskich gości obijało swoje pały o mój ryj. Widzieliście na filmach porno jak kutasy obijają się o ryj jakiejś suki albo cwela, podniecające co nie? Podniecanie jakie ja czułem było nieziemskie. Twarde kutasy obijające się o mój ryj i pochwały płynące z góry. -Dobra szmata, -Z chujem mu do twarzy, -Zna się na rzeczy itp. Młodzik poczęstował mnie jeszcze raz popersem, a ja podałem go dalej. Przysysając się do kutasa młodzika którego jeszcze nie ssałem. Młody to i z ikrą borował mnie aż miło. Ale nie był tu sam, więc ja zmieniając lekko pozycje dławiłem się kutasami od lewej do prawej. Po kilku rundach Paker ruchając mnie po same kule zapytał, -Czy chce do gardła czy na mordę? Odpowiedziałem mu jak umiałem najlepiej czyli Glub, Glub, Gluh, Glob Na taką odpowiedź czekał. -Wiedziałem że tak powiesz więc zrobię po swojemu. Jeszcze chwile jego chuj był w moich ustach ale po chwili wyjął go, nakierowując celownik swojej armaty prosto na moją mordę. Gorąca, gęsta sperma latała od lewej do prawej strony mojej suczej mordy ale celownik miał dobrze nastawiony bo wszystko trafiło celu. Niebyło mi dane nacieszyć się chwilą, bo blondyn złapał mnie za głowę i zapytał czy mi dolać kiwnąłem głową. 10 sekund i z jego palmy zaczęło płynąć mleczko. Posłusznie zlizałem resztę z jego pały i obróciłem się w stronę Kamila i młodego. -Kto następny? zapytałem. Jakie było moje zdziwienie gdy usłyszałem głos po drugiej stronie dziurki z glory hole. -Ja chce. To wystaw chuja to Cię cwel obsłuży, powiedział Kamil pokazując mi że mam ustawić się koło dziurki.
    Szybka zmiana po drugiej stronie dziurki i zamiast konturu twarzy pojawił się 22cm kutas, od razu przystąpiłem do obróbki. Ale zwykłe ciągnięcie chuja to dla chłopaków z kabiny za mało. Wydaje mi się że wszyscy jak jeden mąż dopychali mnie rękami za głowę abym nabił się na kutasa z dziurki. -Głębiej! -Mocniej! -Szybciej! Słyszałem zza siebie. Wchodził w moje usta do 3/4 długości ale to i tak wystarczyło aby za chwilę usłyszeć zza cienkiej ścianki dochodzę. Ustawiłem swój ryj pod kutasa, Kamil walił kutasa z dziurki i zalał mi prawe oko i policzek. Szybkie wyssanie resztek z kutasa z dziurki. Gdy skończyłem obróciłem się w stronę Kamila i małolata. Dostałem prawie natychmiast dawkę świeżej spermy z dwururki. Prawdziwe spełnienie dla takiego cwela jak ja, czyli prysznic ze spermy, lub bukkake jak kto woli. Nawet nie wiem kiedy ale zdążyłem się zlać na podłogę. Zebraliśmy się wszyscy, założyliśmy ręczniki i wyszliśmy z jednej kabiny. Ja na końcu z otwartym jednym okiem przemierzałem korytarze darkroomu zbierając wszystkie spojrzenia. Pogardy, podniecenia i zazdrości że to ja mam na twarzy tyle spermy ile oni nie mieli przez całe życie. Może dla normalnego człowieka to obrzydliwe i chore, ale dla takiego cwela jak ja to powód do dumy że nie zawiodłem Swoich Panów. Nikt nie kazał zlizywać spermy, więc ją zmyłem pod prysznicem, ale gdyby ktoś podał mi ją na palcu albo zbierał ją kutasem z mojego ryja i podstawiał do wylizania, też nie mógłbym narzekać.

    Po prysznicu i kolejnej saunie umówiliśmy się że pójdziemy na after do blondyna. Ale to, co tam się działo to oddzielna historia. Może kiedyś wam opowiem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Karczyński
  • Laleczka do rzniecia

    Ktoś widząc je w kawiarni, widząc, jak zajadają się razem lodami, mógłby uznać je za przyjaciółki. Jedna wysoka, czarnoskóra, ubrana w białą sukienkę do kolan, o atletycznej sylwetce i umięśnionych udach. Druga niepozorna, niska, o bladej skórze upstrzonej piegami, w zwiewnej, zielonej sukience i grzywie rudych włosów. Jedna dobrze zbudowana, o pełnych piersiach, druga drobna i chudziutka.

    Wyglądały jak przyjaciółki. Jeśli nie liczyć ukradkowych uśmiechów, spoglądania sobie w oczy i muskania dłoni.

    Wyszły razem, trzymając się za ręce. Wtedy też unaoczniła się różnica wzrostu między nimi. Wciąż, pomimo jaskrawego kontrastu między nimi, zdawały się bliskimi przyjaciółkami.

    Wyższa z nich, murzynka, poprowadziła niższą dziewczynę do swojego domu. Kiedy tylko zamknęły się za nimi drzwi, nasłuchiwały przez moment, by upewnić się, że są same. Pełne napięcia, zdjęły buty i odłożyły torebki.

    Gdy tylko cisza upewniła je w tym, że rzeczywiście są same, wymieniły konspiracyjne uśmiechy. Ruda dziewczyna skoczyła na murzynkę, obejmując ją udami. Ta musiała unieść drobną dziewczynę, by ich twarze znalazły się na tym samym poziomie. Wymieniły długi, namiętny pocałunek. Ich języczki otarły się łapczywie o siebie. Już od dawna romansowały ze sobą, cały czas jednak wstydziły okazywać sobie publicznie uczucia. Nie mogły więc doczekać się tego momentu.

    – Diane… – szepnęła ruda dziewczyna – …wiesz na co mam ochotę?

    – Bella, kochana…

    Zawahała się, wciąż trzymając w ramionach drobną dziewczynę, która zawiesiła ręce na jej szyi. Była tak lekka, że dźwigała ją bez trudu. Teraz jednak przez twarz murzynki przebiegło zakłopotanie. Wiedziała, czego chce ruda dziewczyna. Tylko czy ona jest w stanie jej to dać?

    – Wiesz, o co mi chodzi! – żachnęła się Bella. – Tyle już randkujemy. Nie mam ochoty dalej ukrywać, jak jestem na ciebie napalona.

    Normalnie Diane przyjęła by taką propozycję z radością, zwłaszcza że sama miała ochotę zedrzeć z rudej dziewczyny jej skandalicznie krótką sukienkę, która przy byle powiewie ukazywała białe majteczki. Miały też pewność, że nikt nie będzie im przeszkadzać. Lecz Diane miała pewną tajemnicę.

    – Muszę ci o czymś powiedzieć – wyznała wreszcie, unikając zaskoczonego wzroku Belli. – Chodźmy do mojego pokoju.

    Ruda dziewczyna zmarszczyła w zdziwieniu czoło, ale nie protestowała. Pozwoliła, by murzynka zaniosła ją do swojego pokoju. Lubiła być noszona przez o wiele wyższą i silniejszą murzynkę. Czuła się przy niej jak lalka. Ta posadziła ją delikatnie na łóżku, samemu usiadła obok.

    – Jest coś, o czym ci jeszcze nie powiedziałam… – zaczęła murzynka, starannie dobierając słowa.

    Na twarzy rudej dziewczyny pojawiło się zrozumienie. Przesunęła się i poklepała kolano czarnoskórej dziewczyny.

    – Myślisz, że nie słyszałam plotek? Z początku miałam wątpliwości, ale szybko domyśliłam się, że to prawda. Coś takiego ciężko ukryć.

    Diane przełknęła ślinę, czując nagłe zawstydzenie. Wbiła wzrok w dywan.

    – Pewnie brzydzisz się mną.

    – I dlatego randkowałam dalej z tobą? – Bella zaśmiała się i lekko poklepała pocieszająco ramię Diane. – Owszem, z początku zastanawiałam się, jak to będzie. I stwierdziłam, że chcę spróbować.

    – Ale Bella, ty nie rozumiesz. On… – zawahała się.

    Ruda dziewczyna ujęła podbródek murzynki i skierowała jej twarz ku sobie. Popatrzyły sobie w oczy.

    – To wszystko, co mi mówiłaś, że czujesz. Było szczere? – spytała szeptem.

    – Tak, tak! – zapewniła skwapliwie Diane. – Tylko że…

    Bella zamknęła jej usta pocałunkiem. Sięgnęła dłonią ku udom murzynki, ale ta powstrzymała ją, nim sięgnęła pod jej sukienkę. Ruda dziewczyna prychnęła z irytacji.

    – W takim razie chcę go zobaczyć. Jeśli chcesz, pierwsza ci pokażę moją…

    – Dobra, dobra – przerwała jej Diane. – Zrobię to. Tylko nie się przeraź.

    – Nie będę się śmiać – zapewniła Bella, gdy murzynka wstała. – Nawet jeśli będzie maleńki.

    – Właśnie w tym rzecz, że nie jest – zaprzeczyła murzynka, odchodząc na kilka kroków i stając do niej tyłem.

    Choć nie mogła tego zobaczyć, to Bella uniosła brwi a w jej oczach błysnęła dzika ekscytacja.

    – To tym bardziej chcę go zobaczyć.

    Diane zadrżała. W końcu zależało jej na małej Belli i wiedziała, że prędzej czy później musi do tego dojść. Pomimo entuzjazmu dziewczyny i tak bała się jej reakcji. Lekko trzęsącymi się dłońmi i zdjęła przez głowę sukienkę i odrzuciła ją na bok.

    Rozpięła też i stanik, który poleciał w ślad za sukienką. Cóż, swoich jędrnych piersi nie musiała się wstydzić. Została tylko w majtkach. Z łóżka obserwowała ją w napięciu Bella.

    Położyła dłonie na gumce majtek i zsunęła je z bioder, pozwalając, by opadły na podłogę. Odrzuciła je machnięciem nogi na bok. Teraz była zupełnie naga. Póki co Bella mogła widzieć jedynie jej gołe plecy i jędrne pośladki, ale to i nie w nich był problem.

    – No dalej, obróć się! – zachęciła ją ruda dziewczyna, nie mogąc znieść napięcia.

    Diane zerknęła w dół. To się musi stać. Westchnęła ciężko i obróciła się na pięcie, zamykając ze strachu oczy. Usłyszała zduszony krzyk Belli i przeszło ją mrowienie.

    Ruda dziewczyna, choć wiedziała, czego się spodziewać, i tak oniemiała. Miała przed sobą nagi front ciała Diane; hebanowa skóra, duże piersi, mocne uda, szerokie biodra, atletycznie wyrzeźbione ciało. Słowem, zgrabna i wysportowana dziewczyna. Tylko jedna rzecz odstawała.

    Pomiędzy udami, pod łonem upstrzonym kępką czarnych włosów, zwisał… wielki, nabrzmiały penis. Diane otworzyła oczy. Widząc, jak Bella wpatruje się jak zahipnotyzowana w jej krocze, przeszyła ją fala wstydu. Nieudolnie usiłowała zakryć wielkiego członka rękoma.

    – On jest niesamowity! – zachwyciła się Bella.

    Podeszła do Diane, klękając przy niej, tak że czarny penis zwisał tuż przy jej twarz. Murzynka chciała się cofnąć, ale ruda dziewczyna objęła dłońmi jej nogę. Spojrzała w górę, na twarz Diane.

    – Mówiłam ci przecież, że jestem bi! Dlaczego nie mówiłaś, że masz taki skarb między nogami.

    – Bella… Ja… Przecież chciałaś kobiety!

    – Może, może, ale taki potwór… – z zachwytem przebiegła palcami po monstrualnymi członku – zrekompensuje mi każdą muszelkę!

    Diane nie mogła powstrzymać tego, jak jej członek twardnieje od dotyku drobnych palców kochanki. Chciała się zakryć i odsunąć Bellę, ale ta trzymała się mocno, wczepiona w jej udo.

    – On jest za duży na ciebie. Nie obraź się, ale jesteś mała, wręcz filigranowa. Taka delikatna i no… za ciasna! Gdybym włożyła ci coś takiego, czułabyś tylko ból!

    – Myślisz, że jestem dziewicą? – Bella spojrzała znów do góry. – Owszem, może nigdy nie widziałam aż takiego olbrzyma, ale poradzę sobie.

    Diane zamilkła, walcząc z podnieceniem. Dziewczyna u jej stóp była taka filigranowa. Rozerwałaby ją chyba.

    – Wiesz, planowałam go usunąć.

    – Przeszkadza ci? – spytała z troską Bella.

    – Może trochę – Diane zachichotała nerwowo. – Ale mimo wszystko podoba mieć kutasa. Zwłaszcza sikanie na stojąco. Chciałam go usunąć dla ciebie.

    – Ale ja lubię kutasy! – wybuchła Bella i czule pogłaskała członek, z satysfakcją przejeżdżając opuszkiem po nabrzmiałej żyle. – Ile on ma? Chyba ponad dwadzieścia centymetrów!

    – Zrobię ci krzywdę – zaprotestowała Diane. – Przepraszam.

    Delikatnie wyrwała się z uścisku Belli która została klęczeć na podłodze. Chciała zapomnieć o podnieceniu i pokusie. Ruszyła w stronę swoich rzeczy, ale poruszając się na czworakach Bella zablokowała jej drogę.

    – Dobra, udowodnię ci to – powiedziała, unosząc rękę. – Wezmę go całego do buzi, podkreślam, całego, i wytrzymam dziesięć sekund. Jeśli mi się uda, a uda na pewno…

    Diane pokręciła głową, chociaż sama czuła narastającą żądzę. Postanowiła poszukać kompromisu. Pogłaskała czule rudą grzywę Belli i przemówiła łagodnie.

    – Kochanie, nie. Zadławisz się. Zabawmy się delikatnie.

    – Nie chcę się bawić delikatnie! – Dłonie Belli zacisnęły się na biodrach murzynki. – Wezmę twojego całego kutasa do buzi i jak wytrzymam, zerżniesz mnie we wszystkie otwory. Możesz skończyć, gdzie chcesz.

    Diane nie zdążyła zaprotestować. Bella nachyliła się i wpiła ustami w pomarszczone jądra. Murzynkę przeszyła fala rozkoszy. Westchnęła głośno, a jej całe ciało przeszyły dreszcze.

    – Najpierw się upewnię, że całkiem stoi!

    Bella przeszła do lizania moszny, dłonią obciągając członka. Czarnoskóra dziewczyna pozwoliła jej na to, ulegając podnieceniu. Nie wierzyła, że dziewczyna podoła zadaniu, a te pieszczoty przynajmniej były cudne.

    Ruda dziewczyna, klęcząc przed murzynką, przejechała językiem od samej nasady, po całej długości wielkiego członka, aż do żołędzia. Obciągnęła skórkę i polizała również go z oddaniem, smakując pierwszych kropel nasienia. Murzynka sapnęła z rozkoszy. Czule odgarnęła rude kosmyki z twarzy klęczącej u jej stóp dziewczyny.

    – Jak dojdę do końca to przytrzymaj mi głowę i licz do dziesięciu.

    Murzynka nie zdążyła jej powstrzymać. Bella chwyciła mocno za jej pośladki i zaczęła wkładać sobie do gardła wielki, czarny członek. Diane przyglądała się temu w totalnym osłupieniu.

    Już w jednej trzeciej długości oczy zaczęły jej wychodzić na wierzch, ale stłumiła mdłości i obrzydzenie i posuwała dalej głowę do przodu. Diane nie miała sił wyrwać się i wyciągnąć swojego członka z ust Belli. Filigranowa dziewczyna zdawała radziła sobie zaskakująco nieźle, choć członek murzynki dotykał już jej języka i podniebienia.

    Diane patrzyła z litością na filigranową dziewczynę u swoich stóp, która dzielnie brała do buzi wielkiego członka. Oczy jej łzawiły, ale nie poddawała się. Mocno zacisnęła dłonie na pośladkach Diane, nabijając się głową na jej sztywnego członka. Powoli wchodził do gardła dziewczyny.

    – Bella, wszystko w porządku?

    Z niejakim przerażeniem dostrzegła wybrzuszenie na gardle rudej dziewczyny. Ta na moment pokazała jej uniesiony do góry kciuk. Kurczowo ściskała tyłek Diane.

    Zostało już jej tylko kilka centymetrów. Diane wiedziała, że powinna ją powstrzymać, lecz podniecenie wygrało. Jej członek tkwił tak głęboko w tej maleńkiej dziewczynie, że zdawało się to niemożliwe. Wyczuwała jej wilgotne podniebienie, przygnieciony język, czuła, jak Bella walczy o oddech.

    Wreszcie dotarła do końca. Jej dolna warga dotknęła moszny. Diane zadrżała, czując całego swojego członka w ustach i gardle Belli. Ruda dziewczyna spojrzała wyczekująco do góry. Robiła się sina na twarzy. Murzynka położyła dłonie na rudej grzywie dziewczyny, gotowa pociągnąć ją do tyłu w razie omdlenia i zaczęła liczyć na głos.

    – Raz, dwa, trzy…

    Bella trzęsła się cała. Wybałuszyła oczy, dławiąc się monstrualnym penisem. Diane mogła wyczuć, jak leży w gardle dziewczyny, jak nie pozwala jej na oddech. Z kącików ust wypływała ślina.

    – …cztery, pięć, sześć, wytrzymasz maleńka!

    Sama drżała w napięciu i podnieceniu, w każdej chwili oczekując, że drobna Bella straci przytomność. I choć poruszyła się niespokojnie i wbijała coraz mocniej paznokcie w jej tyłek, to nie wycofała się. Diane czuła, jak jej twardy członek ociera się o ścianki gardła dziewczyny, jak mało ma tam miejsca. Co jeśli by się zaklinował?

    – …siedem, osiem, dziewięć…

    W nagłym impulsie chwyciła mocno za głowę Belli, zaciskając palce na jej rudych włosach i szarpiąc ją ku sobie. Jak najbliżej. Jak najgłębiej. Drobne usta i ząbki zaciskały się na jej członku, chcąc znów złączyć się razem. Język ocierał się o twardego członka w spazmatycznych ruchach.

    Bella jęknęła przez nos, cała sina. W wytrzeszczonych oczach tkwił strach oraz błaganie. Diane przeżyła w tej chwili takie uniesienie, że już myślała, że skończy w ustach dziewczyny. Na szczęście, przyszła ostatnia sekunda.

    – Dziesięć!

    Puściła głowę Belli. Ta odskoczyła, sapiąc i łapiąc oddech, jakby wynurzyła się co dopiero z wody. Czarny członek Diane sterczał przy jej twarzy, cały mokry od śliny. Bella dyszała ciężko, klęcząc na podłodze. Oddychała z trudem.

    – Bella, maleńka, nic ci się nie stało?

    Uniosła ją do pozycji stojącej. Ruda dziewczyna spojrzała na nią, zmęczona, ale zadowolona. Oblizała usta.

    – To było cudowne.

    – Bałam się o ciebie.

    Nie wstydząc się już własnej nagości, przytuliła dziewczynę. Z powodu różnicy wzrostu Bella wylądowała z głową pomiędzy dorodnymi piersiami Diane, co wcale jej nie przeszkadzało.

    – Teraz chyba mnie nie pocałujesz, co? – zagadnęła z chichotem. – Po tym, jak miałam twojego kutasa w buzi.

    Diane przekrzywiła głowę. Czuła się coraz lepiej nago przed tą maleńką dziewczyną. Uniosła ją w górę, by ich twarze mogły zbliżyć się do siebie.

    – Będę musiała się przyzwyczaić.

    Pocałowały się, łapczywie i perwersyjnie, wpychając sobie nawzajem języki. Bella obłapiała obnażone piersi Diane. Nie przeszkadzał jej nawet smak własnego nasienia w tym pocałunku.

    – To teraz mnie zerżniesz? – spytała Bella, gdy murzynka z powrotem postawiła ją na ziemi.

    – No nie wiem – droczyła się z nią Diane.

    – A jak go jeszcze trochę possę, niczym twoja usłużna lalka? – Bella zrobiła słodką minę.

    – Wtedy zobaczymy.

    Wymieniły uśmiechy. Bella bezceremonialnie zdjęła sukienkę, rzucając ją za siebie. Została teraz jedynie w białych majtkach, które wcześniej Diane mogła obserwować dzięki szczęśliwym podmuchom wiatru. Oprócz tego nie miała nic, więc było widać jej parę drobnych, szpiczastych piersi z stwardniałymi sutkami.

    – Ja nie mam czym się pochwalić – speszyła się.

    – Daj spokój, są przeurocze.

    Murzynka dotknęła niewielkich piersi Belli, faktycznie odnajdując w nich urok. Ale były ważniejsze rzeczy.

    – Chodź na łóżko, nie chcę, żebyś obtarła sobie kolana.

    Zaprowadziła Bellę z powrotem do łóżka. Ruda dziewczyna położyła się na plecach, głowę wychylając przez krawędź. Diane stanęła nad nią i ugięła kolana, opuszczając sterczący członek w stronę twarzy Belli, która uśmiechnęła się i wzięła go w swoje malutkie dłonie.

    Znów złożyła pocałunek na mosznie, ssąc pomarszczoną skórę. Ugryzła lekko dla żartu, aż murzynka podskoczyła. Obciągała chwilę obiema dłońmi, które przy członku wydawały się śmiesznie małe. Potem przejechała od dołu językiem po członku, zlizała znów trochę spermy z czubka, zwalczając obrzydzenie.

    – Smakuje ci?

    – A jeśli powiem że nie, to zmusisz mnie do połykania?

    Diane puściła do niej oko, wyczuwając, że Bella lubi być dominowana.

    – Owszem, laleczko.

    – To będę grzecznie łykać – obiecała Bella.

    Polizała jeszcze żołądź czubkiem języka a potem odchyliła głowę do tyłu, rozwierając usta. Pozwoliła, by Diane włożyła go delikatnie do jej ust. Oddała jej całkiem kontrolę, samemu chwytając palcami pościel. Diane położyła dłonie na jej szczękę, po raz kolejny dziwiąc jest jak drobna jest ta dziewczyna, a zarazem zaskakująco pojemna.

    Poruszyła rytmicznie jej głową i pchnęła biodrami. To wpychała głębiej olbrzymiego członka, to go cofała. Diane jęczała z rozkoszy, podczas gdy Bella ssała posłusznie, leżąc w tej niewygodnej pozycji i pozwalając wpychać sobie członek do samego gardła.

    Murzynka puściła jej szczękę i nachyliła się, łapiąc za niewielkie, szpiczaste piersi Belli. Ścisnęła ich krągłości i potarła między palcami sterczące sutki.

    Bella zajęczała przez nos. Wielki członek się penetrował jej gardło. W tej pozycji widziała jedynie uda Diane i jej kołyszące się w rytm pchnięć jądra. Murzynka upewniła się, czy dziewczyna nie dławi się i kontynuowała. Nie wyjmowała członka. Bella stłumiła odruch wymiotny i ssała posłusznie.

    Na parę sekund wepchnęła jej go znów do oporu. Murzynka zobaczyła znów wybrzuszenie na gardle młodej dziewczyny. Ta zatrzęsła się i zacisnęła dłonie na pościeli, ale nie wyrywała się, choć ewidentnie krztusiła się i brakowało jej tchu. Diane zaś mogła znów z rozkoszą poczuć, jak jej cały członek znajduje się w ustach i gardle Belli. W końcu wyciągnęła go powoli, nie chcąc dłużej męczyć dziewczyny.

    Obie zachichotały, dysząc lekko. Członek Diane był mokry od śliny, ze skóry napletka zwisała sperma. Bella zlizała gluta, połykając z oddaniem. Taki członek był tego wart. Dyszała ciężko. Mimo to popatrzyła z pożądaniem w górę.

    – Teraz włóż mi go w muszelkę.

    I Diane opuściły wszelkie opory. Nachyliła się i znów ją pocałowała. Potem obróciła leżącą na łóżku Bellę, tak że była teraz zwrócona nogami w jej stronę. Ruda dziewczyna uniosła biodra, pomagając jej w zdjęciu z siebie majtek. Murzynka z czułością, ale i obawą przyjrzała się drobnej, rózowiutkiej waginie Belli.

    – Nic mi nie będzie, nie bój się – zapewniła, rozchylając uda.

    Diane nie spieszyła się. Goła dziewczyna przed nią zdawała się taka drobna i delikatna. Murzynka schyliła się, całując płaski, aksamitny brzuszek. Składała kolejne pocałunki na gładkiej skórze, powoli schodząc w dół na wzgórek łonowy z kępką rudych włosów. Musnęła wargami pachwinę. Palcem dotknęła waginy Belli. Ta drgnęła lekko.

    – Ale jesteś mokra – zachichotała murzynka.

    – Dziwisz się? Błagam, zerżnij mnie!

    Diane nie spieszyła się. Przejechała koniuszkiem języka po różowym sromie, smakując jej soków. Potem jeszcze raz, potem pocałowała lekko, wpijając wargami. Bella jęknęła, czując pieszczoty murzynki. Zarzuciła jej nogi na barki, chudymi udami ściskając głowę.

    Ale było coś jeszcze niżej. Diane rozwarła jej uda, by się dostać do tego. Przejechała językiem po odbycie Belli, liżąc go bez najmniejszego obrzydzenia. Ruda dziewczyna tarła udami o jej głowę. Tymczasem Diane zastanawiała się, czy zdołała by tam włożyć swojego członka. Jej kakaowe oko było takie drobne!

    Postanowiła dłużej nie zwlekać. Podniosła się. Bella leżała przed nią, golutka, czerwona na twarzy. Rozwierała szeroko nóżki, prezentując całe krocze.

    – Na co czekasz? Zrób to!

    Murzynka, wciąż mając obawy, położyła się na drobnej dziewczynie. Była tak filigranowa, że bała się, że ją zgniecie. Chwyciła za swojego sterczącego członka, prowadząc go między uda Belli. Ta pomogła jej, palcami rozwierając swoją kobiecość.

    – Jak będzie boleć, to krzycz.

    – Po prostu go wsadź!

    Pchnęła, a Bella jęknęła. Objęła udami murzynkę. Ta weszła głębiej, czując, że wagina rudej dziewczyny nie jedno musiała już przeżyć. I tak z trudem wepchnęła w nią swojego wielkiego członka. Ruda dziewczyna zajęczała.

    – Tak! Tak!

    Więc Diane zaczęła ją rżnąć, pchając biodrami i penetrując pochwę drobniutkiej dziewczyny. Ta leżała bezbronna na łóżku, dając się posuwać i patrząc z miłością na Diane. Uczucie było dla niej jednocześnie cudowne, co i bolesne. Miała wrażenie, że penis Diane zaraz ją rozerwie.

    A ta nie zamierzała się zatrzymywać. Przycisnęła ją do łóżka swoim ciałem. Była większa i silniejsza. Złapała za jej ręce. Rżnęła coraz mocniej, sapiąc spazmatycznie. Rozkoszowała się jękami Belli i nie zastanawiała się, czy to jęki bólu czy przyjemności.

    Pod wpływem impulsu chwyciła nagą dziewczynę i wstała razem z nią, nabitą na jej członek. Trzymała ją w powietrzu, poruszając rytmicznie w górę i dół, tak że Bella podskakiwała na jej członku. Ruda dziewczyna zawiesiła dłonie na jej szyi.

    – Chcę być twoją suką!

    Przez chwilę rżnęła ją w tej pozycji na stojąco. Czuła się, jakby miała lalkę w rękach, z tym że bardzo ładną i kompletnie nagą.

    – Włóż mi w dupę!

    – Jesteś pewna? – spytała Diane między pchnięciami.

    – Po prostu to zrób!

    Zdjęła Bellę ze swojego członka i rzuciła na łóżko. Ta położyła się, bezwładna. Na jej twarzy tkwił uśmiech. Jej wagina była mokra od soków a ona sama była spocona. Ale była bardzo zadowolona.

    Stojąca nad nią naga Diane również dyszała a jej hebanowej skórze perlił się pot. Członek sterczał na baczność.

    – Przygotuj się, pójdę po wazelinę.

    Kiedy wróciła, Bella leżała już wypięta, wystawiając wdzięcznie parę bladych pośladków. Diane nie mogła się powstrzymać i wymierzyła jej siarczystego klapsa. Bella pisnęła i podskoczyła z bólu.

    – Gotowa, suczko? – zagadnęła murzynka.

    – Tak, pani – odparła posłusznie Bella, wczuwając się. – Jestem twoją lalką do rżnięcia.

    Ruda dziewczyna rozwarła swoje pośladki, ukazując mokrą waginę i odbyt. Diane nasmarowała członka i zbliżyła się. Jej wielki penis przypominał olbrzymi taran przy maleńkiej pupie Belli. Po raz ostatni rozważyła, czy to dobry pomysł. Ruda dziewczyna tymczasem wypięła się mocniej i otarła o twardego członka.

    – Mój tyłeczek należy do ciebie!

    Nie potrzebowała dalszej zachęty, bo sama wrzała z podniecenia. Przyłożyła członka, powoli wprowadzając żołądź. Gdy miała pewność, że dobrze wejdzie, pchnęła.

    – Aaaaaa! – zawyła ruda dziewczyna.

    Ale nie było już odwrotu. Wielki penis penetrował jej tyłek, rozrywał odbyt. Diane nie odpuszczała, rżnąc coraz mocniej i szybciej. Złapała za nadgarstki Belli przyciągając ją do siebie i wpychając penisa głęboko między jej pośladki. Teraz naga dziewczyna jeszcze bardziej przypomniała zabawkę, drobna i delikatna, zdominowana przez wysoką murzynkę, mogła tylko jęczeć i podskakiwać w rytm pchnięć.

    Wygięła nagle plecy w łuk, szczytując i wydając finalny jęk. To był orgazm, jakiego jeszcze nigdy nie przeżyła, pomimo ogromnego bólu. Ale potem przyszła okropna świadomość, że Diane nie przestała, że dalej rżnie jej pupę. Do oczu Belli napływały łzy, ale postanowiła zrobić wszystko, by sprawić rozkosz Diane.

    Ta szarpnęła ją za włosy do tyłu. Nachyliła się szepcząc jej do ucha. Drugą dłonią wykręcała jej jedną rękę za plecy, jakby nie chcąc by ta się wyrwała.

    – Z dupy do ust też bierzesz, laleczko?

    – Tak, tak! – potwierdziła skwapliwie Bella.

    Wyjęła z niej członek i szarpiąc za ramiona obróciła twarz ku sobie. Ruda dziewczyna zwalczyła obrzydzenie i wzięła do ust mokrego członka, który wcześniej spenetrował jej waginę i tyłek.

    Diane targała brutalnie za jej włosy, poruszając mechanicznie głową Belli. Ta mogła tylko pozwalać, by wielki członek, smakujący mieszanką nasienia, soków z jej waginy i jej tyłka podchodził aż do jej gardła. Paznokcie w bezsilności wbiła w uda murzynki.

    Wreszcie i murzynka zawyła, ściskając mocno rudą grzywę Belli. Pierwsza fala ciepłego, obleśnego płynu zalała usta dziewczyny. Murzynka wyjęła go z jej ust. Pluła spermą z ust i nosa. Diane spuściła się resztę na jej twarzy.

    Bella nie widziała teraz nic na oczy. Część spermy skapnęła na jej malutkie piersi i brzuch. Wytarła twarz, ogarnięta obrzydzeniem i pogardą wobec samej siebie. Wszystko ją bolało i wszędzie była sperma. Chciała wypluć to, co zostało w jej ustach, ale Diane ubiegła ją. Silna dłoń murzynki zamknęła jej usta.

    – Obiecałaś, że połkniesz, suko – syknęła.

    Bella wybałuszyła oczy, ale spełniła życzenie murzynki, o mało, co nie wymiotując. Głośno przełknęła ładunek nasienia. Diane posłała jej tryumfalny uśmiech.

    – Grzeczna dziewczynka.

    Schyliła się i sama zlizała trochę spermy z twarzy Belli. Potem nabrała trochę z jej biustu na palec i zmusiła dziewczynę do wylizania go. Tej nie pozostało nic innego, jak posłusznie to zrobić. Diane pocałowała ją, smakując własną spermę, którym teraz smakowała i cuchnęła Bella.

    Nagie i mokre pieściły się. Murzynka zbierała gluty spermy i karmiła nimi Bellę, nim ta nie zrobiła się relatywnie czysta. Wymierzała jej uderzenia w twarz, gdy dziewczyna próbowała się opierać.

    – Jesteś moją laleczką.

    – Tak, tak, przepraszam! – skomlała Bella.

    Jej poniżenie sięgnęło granic. Została ostatecznie poniżona i zdominowana. Murzynka zdobyła wszystkie jej otwory, aż utraciła godność. Choć w miarę oczyszczona, to w powietrzu i tak pozostał intensywny zapach nasienia, przypominający dobitnie, jak zerżnięta została Bella.

    Dyszała dalej ciężko, obolała na całym ciele. Mimo to spojrzała z zainteresowaniem na zwiotczałego penisa Diane, który teraz wyglądał żałośnie.

    – Za ile będziesz gotowa na drugą rundę?

    – Daj mi chwilę, laleczko. Ale myślałam, że dostałaś dość w kość. Mam nadzieję, że nie biłam cię zbyt mocno.

    Pogładziła czule policzek Belli, którą westchnęła i spojrzała w oczy Diane.

    – To było… Cudowne. Chcę być twoją suką. Możesz mnie ruchać jak chcesz i kiedy chcesz. Będę brać z dupy do ust i łykać posłusznie. Możesz mnie wiązać, bić i poniżać na każdy sposób, jaki sobie wyśnisz. Tylko nie usuwaj go.

    Murzynka cmoknęła ją w usta.

    – Jak sobie życzysz. Suko. Masz spermę we włosach.

    – Umyję je później. Mam przeczucie, że to nie koniec na dzisiaj.

    – Oj, nie. I lepiej przyzwyczaj się do łykania, bo stracę cierpliwość.

    Zachichotały obie. Leżały chwilę, golutkie i wtulone w siebie, spełnione jak nigdy. Bella przymknęła oczy, nie przejmując się ciągle obecnym zapachem spermy i tym, że czeka ją solidne szorowanie, by pozbyć tego zapachu.

    Nagle poczuła, jak murzynka łapie ją i obraca na brzuchu. Przycisnęła jej twarz do poduszki i wykręciła dłonie do tyłu. Bella mogła tylko sapnąć.

    – Nie musisz tego robić tak brutalnie.

    – Wiem, że tak lubisz. A teraz wypinaj zadek.

    Posłusznie wystawiła pośladek. Murzynka przejechała po nim dłońmi, trzasnęła parę razy, co Bella podkreśliła piskami. Leżała jednak, posłuszna i bezbronna. Diane rozkoszowała się uległością rudej dziewczyny.

    – Mówiłaś coś o wiązaniu?

    – Jak wolisz, pani. – Odparła Bella wypięta i czekająca posłusznie. – Mam zaufanie, że uwolnisz mnie… Kiedy już nasycisz swoje żądze.

    Minęła ledwie chwila i ręce Belli były już skrępowane za jej plecami. Kolejny klaps podkreślił jej bezbronność.

    – Rozwiążę cię, kiedy uznam to za stosowne.

    Ruda dziewczyna zamknęła oczy. Po chwili powrócił wielki członek. Dłonie murzynki zacisnęły się na drobnym karku Belli. Zawyła z bólu, gdy druga runda weszła na sucho w jej pośladki, rozrywając odbyt. Mimo to, kochała oddawać się wielkiej murzynce.

    Diane rżnęła ją bez litości, zapominając o delikatności wobec swojej lalki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Nasz Projekt cz. VIII

    Siłownia “ProActive Life” przywitała Martynkę zapachem kosmetyków i kawy. Zewnątrz wyglądała na zwykłą siłownię, ale wnętrze było eleganckie i kwiatowe. Matka dopilnowała, by jej córeczka ładnie się ubrała i zabrała strój do ćwiczeń.

    -To bardzo dobre miejsce. Zachowuj się-powiedziała do Martynki.

    Miejsce rzeczywiście robiło wrażenie. Na recepcji siedziała młoda dziewczyna, która witała się z nowymi klientkami. Na widok Martynki uśmiechnęła się

    -Witam. Pierwszy raz?

    -Tak- cicho odpowiedziała uczennica

    -Spokojnie. Imię?

    -Martyna…yyy..koleżanka mnie zaprosiła..Ela.

    Recepcjonistka uśmiechnęła się ponownie.

    -A tak mówiła. Jest obecnie na zabiegu. Mam tutaj listę- spojrzała na kilka złożonych kartek-Dziś trening, ale przed tym zabiegi.

    -Zabiegi?-zapytała zaskoczona

    -O tak..Pani Ela zadbała o wszystko. Złożyła też dokumenty i kuferek. Dziś był przelew , więc wszystko w porządku.  Zapraszamy-wskazała na przebieralnie.

    -Kuferek?-zapytała zaskoczona.

    Recepcjonistka spojrzała jeszcze raz w kartki.

    -Yyy…tak. Tutaj. Przesyłka i podpis.

    Rzeczywiście na papierze widniała nazwa “Kuferek” i podpis. Martynką oblał zimny pot. Przesyłka była od Pani Dyrektor. Już miała wejść, ale dłoń dziewczyny popchnąła ją w kierunku przebieralni wręczając szlafrok. Martynka mechanicznie przekroczyła próg szatni. Wewnątrz było kilka boksów, które prowadziły do dalszej części.

    -“Trudno”- pomyślała wchodząc do pierwszego boksa.

    Wewnątrz położyła torbę z rzeczami na ławce i poczęła ściągnąć ubrania. Po chwili stała ubrana w koronkowy, czerwony stanik i koronkowe majteczki. Na to narzuciła szlafrok. Dla pewności nasłuchiwała, czy przestrzeń na część SPA była pusta. Kiedy się upewniła, że jest cicho wyszła na korytarz zabierając torbę. Dopiero po chwili zrozumiała, że coś się zmieniło. Od kilku dni nosi damskie stringi, a wcześniejsze uczucie ocierania się tkaniny zniknęło.

    -Chyba się przyzwyczaiło ciało…a teraz co..?

    Zanim zdążyła dokończyć myśl drzwi na korytarzu się otworzyły i ukazała się młoda dziewczyna obcisłym uniformie.

    -Pani Martyna? Jestem Pani dzisiejszą kosmetyczką.

    Uczennica kiwnęła głową i widząc gest zaproszenia skierowała się ku pokojowi. Wnętrze pachniało kosmetykami i jakimiś ziołami. Był to duży pokój z szafami, kilkoma stołami i lampami.

    -Jestem Nikola…przepraszam jestem tutaj na praktykach…często zapominam hehe

    Kosmetyczką odgarnęła blond loki.

    -“Studentka. Jest 2 może 3 lata starsza”

    Nikola po chwili wskazała miejsce za parawanem, po czym wzięła kilka pudełek z szafki.

    Martynka pełna nerwów skierowała się za parawan. Na miejscu czekał fotel jak u ginekologa tylko z maszynerią jak u dentysty.

    -Co jest?-wyszeptała.

    Już chciała uciekać kiedy kosmetyczka pojawiła się z tacą pełna jakiś maści i innych kremów.

    -Śmiało, Martyna..wolę po imieniu  hehehe- cicho się zaśmiała.

    -”Koniec. Najwyżej mnie wygoni”

    Uczennica ściągnęła szlafrok ukazując swój erotyczny strój.

    -Ee.. Jeszcze bielizna..-głos Nikoli lekko zadrżał. Widać widok ją zaskoczył.

    Martynka odwróciła się tyłem ukazując dwa jędrne pośladki oraz gładkie plecy.

    -“Raz się żyje”- pomyślała suwając spokojnie stringi oraz rozpinając stanik.

    – Proszę usiąść-wydała polecenie kosmetyczka.

    Uczennica mechanicznie wspięła się na fotel i położyła się. Nogi usadowiła na półkach wyżej niż reszta ciała.

    -“Jak u ginekologa…nigdy nie byłem..znaczy byłam..kurwa”-ze złości przymknęła oczy, słysząc dźwięk tacy i nucenia Nikoli. Po chwili Martynka spojrzała na przeciwko siebie. Nad nią górował lampa i lustro. W odbiciu ujrzała piękną dziewczyną z cyckami oraz różowym pasem cnoty.  Wzrok padł na kosmetyczkę, która nadal ustawiała kremy. Dopiero minęła chwilka, kiedy usiadła na pobliskim krześle i odwróciła się ku Martynce.

    -Przepraszam. Zawsze lubię ustawić kremy i maści, aby wiedzieć jakie będą używ…

    Zamilkła kiedy spojrzała na leżącą Martynkę.

    -”Oho..zaczyna się”

    Martynka spojrzała ukradkiem w stronę Nikoli. Kosmetyczka przez chwilę wodziła wzrokiem po ciele klientki, aby wreszcie wrócić do początku. Do pasa cnoty. Policzki stały się czerwone, jednak nie z obrzydzenia. Martynka z zaskoczeniem stwierdziła, że Nikola jest po prostu zawstydzona.

    -Yyy..tak…przepraszam…zaraz..pudełko-wyjąkała.

    Podniosła do góry mały kuferek, z którego wyciągnęła również mały kluczyk. Bez wątpienia dla uczennicy był to kluczyk do pasa.

    Nikola chwilę biła się z myślami, po czym lekko potrząsnęła głową.

    -Na początek mamy golenie całego ciała-powiedziała, kiedy trzęsącymi się dłońmi ściągnęła pas.

    Martynka, a właściwie Maciej pierwszy raz od kilku dni poczuł stare uczucie. Pragnął tego, choć coś się zmieniło. Mimo szczęścia kutas pozostawał wyluzowany. Sprawiał wrażenie dodatku i to niepotrzebnego dodatku. Był jednak tylko fizycznie.

    -”Tak się zmieniło przez tak krótki czas?”-pomyślała wówczas Martyna lub Maciej.

    Nikola natomiast profesjonalnie, zabrała się za pracę. Nałożyła kremy i za pomocą maszynki zaczęła golić dziewczynę. Pachy, nogi, ręce. Rumieńce nadal pozostawały, jednak kosmetyczką pozostawiła skupić się wyłącznie nie pracy. W pokoju promowała cisza, przerywana dźwiękiem maszynki. Martynka czuła jak kolejne włoski z ciała zostają ścięte. Po chwili Nikola lekko rozchyliła pośladki. Maszynka zagłębiła się i poczęła golić miejsca wokół dziurki. Martynka przymknęła oczy i zacisnęła pięści. Każde zbliżenie wywoływało skurcz całego ciała. Po kilku minutach maszynka się wycofała się.

    -Zaraz uda się tylko na siłownię, jednak mam tutaj jeszcz zabieg HIFU…wymagany-odczytała z kartki.

    -Co..co to?-wyszeptała Martynka

    Nikola nie odpowiedziała, a jedynie chwyciła za długi pręt połączony z maszyną wokół fotela.

    -Proszę się rozluźnić.

    -Co…?

    Zanim zdążyła coś powiedzieć usłyszała  buczenie i poczuła coś napierające na tylne wejście. Uniosła głowę, aby od razu opuścić, kiedy pręt wszedł w nią.

    Martynka wydała głośny jęk i wygięła się w łuk. Nikola nadal po milimetrze wchodziła do środka. Uczennica  zaczęła parskać i jęczeć raz po raz.

    -Zabieg HIFU… jest to zabieg polegający na wprowadzeniu głowicy maszyny do pochwy w celu zwiększenia jej funkcjonalności i wrażliwości..Nie masz pochwy, ale i tak jęczysz cudnie. Widać prawdziwa z Ciebie suczka. Tak?

    Głos Nikoli stał się zimny, zaś teraz zdarzyła częściową rozpiąć uniform. Pozwoliła swoim białym jak zanurzonych w mleku piersią dumnie stać. Tylko sutki emanowały swój różowy kolor.

    -Nie słyszę…jesteś suką?

    Ponowne wgłębienie głowicy do dziurki.

    -Nie..Proszę-jęczała Martynka.

    -Mów!!-zniknęła przestraszony kosmetyczką, a obudziła się domina.

    -Taak.

    -Co tak?

    -Jestem suką-wyjęczała z językiem wystawionym.

    Nikola wyjęła rurkę z dziurki.

    -Fiu,fiu…widać że twój sprzęt nie działa, ale w środku jesteś mokra-wskazała na wilgotną głowicę.

    Martynka leżała rozwalona, ciężko oddychając. Dopiero uderzenie w pośladki przywróciło ją do realnego świata.  

    -Wstajemy. Koniec rozkoszy. Pora na trening. Proszę-podała uczennicy ręcznik.

    Martynka wytarła twarz, a kosmetyczka poprawiła uniform.

    Poruszanie było dla Martynki bolesne, jednak po paru krokach ciało powróciło do dawnego rytmu. Nikola zaprowadziła dziewczynę do kolejnych boksów skierowanych na siłownię. Na pożegnanie wcisnęła Martynce znane pudełko, tylko tym razem z pasem cnoty.

    -Powodzenia.

    …………………….

    Siłownia przywitała Martynkę zapachem potu i owoców. Między urządzeniami do ćwiczeń stały misy z owocami lub mydła o podobnych zapachu. Dziewczyna le?ko przestąpiła z nogi na nogę. Strój rzeczywiście przylegał dobrze do ciała. Kutas mimo uwolniony pozostawał uśpiony. Majteczki zdążyły już przesiąknąć sokiem z dziurki, zaś cycki odbijały się na gimnastycznym stroju. Uczennica stanęła na uboczu obserwując ćwiczące kobiety. Jeszcze kilka dni temu Maciej stałby cały podjarany obserwując je. Teraz ciało nie zareagowało na ten widok. Po chwili trenerka coś powiedziała i wszystkie uczestniczki opuściły pomieszczenia pozostawiając Martynkę samą. Ostatnią dziewczyną była Ela, która z uśmiechem podeszła do uczennicy.

    -Jesteś…no no no..piękna jesteś-powiedziała obserwując ją ze wszystkich stron.

    Sama Ela miała na sobie typowy męski strój, teraz od potu przylegający do ciała.

    -Powiem że ostatnie wideo mnie mocno podnieciło.-powiedziała dotykając dłonią między udami.-dziś jednak zajmiemy się twoim wyglądem. Trzeba zrobić z Ciebie dziewczynę.

    Ela chwyciła Martynkę za ramię pociągnęła ku sprzętom. Pomieszczenie było obszerne.

    -Na początek biegi. Wskakuj.

    Martynka posłusznie stanęła na bieżni. Ela uruchomiła a taśma zaczęła nabierać tempa.

    -Biegnij.

    Normalnie Maciej nie miał problemu, ale Martynka już tak. Obcisły strój oraz sztuczne piersi zaczęły utrudniać bieg.

    Martynka poczuła uderzenie w pośladki i słowa.

    -Biegnij suczko.

    Cycki zaczęły podskakiwać coraz szybciej, zaś oddech głośniejszy.

    -Suczka lubi? Szybciej.

    Majtki zaczęły ocierać się ze skórą powodując ból. Po 5 minutach Ela zakończyła biegi.

    -A teraz zaprosimy Maksa.

    -Kogo?-zapytała zdziwiona Martynka.

    Po chwili do siłowni wszedł olbrzymi facet. Miał może ponad 2 metry, napakowany i około 20-30 lat. Wyglądał jak kulturysta, który połączył się  z wieloma silnymi zwierzętami.

    -Cześć Ela-powiedział napinając ciemną skórę i całując ją lekko w usta.

    -Cześć Maks. To jest Martynka. Potrzebuje twojej pomocy. -wskazała na zaskoczoną

    -Ooo jakiej?- stanął nad nią. Ciemniejsza skóra z tatuażami świetnie oddziaływała na myśli Martynki.

    -Moja koleżanka potrzebuje wprawy z ćwiczeniach.

    -Ok. Zrobi się. -uśmiechnął

    …..

    Po godzinie pot spływał po Martynce. Maks nabrał szybkiego tępa. A to ciężary , a to drobne ćwiczenia. Uczennica ledwo potrafiła przejść parę kroków. Ela podobnie jak Maks mocno trenowali, pozostawiając Martynkę za sobą. Ubranie zdążyło przykleić się do ciała. Bardzo wyraziste stały się piersi, a dokładnie sztuczne sutki. Nawet z bliska cycki wyglądały jak prawdziwe. W czasie całego treningu Maks nie wchodził w relacje z Uczennicą, a może to Ela go trzymała. W pewnej chwili właśnie ona zwróciła się do chłopaka.

    -Maks, myślę że Martynka ma już dość tych ćwiczeń tyłeczka. Weź ją na sztange.

    Maks tylko kiwnął głową i gestem zaprosił dziewczynę na ławeczkę treningową. Ubrania przykleiły się momentalnie do materiału ławeczki. Nad dziewczyną Maks nałożył obciążniki i delikatnie opóźnił sztangę. Jego głos i rady nikły w myślach Martynki. Od razu poczuła zapach spoconego kutasa, który gryzł nos, ale nie był taki zły. Z bliska widziała wybrzuszenie na spodenkach Maksa. Po chwili chwyciła sztangę, która w asyście chłopak opuszczała i podnosiła. Ela skomentowała to głośno.

    -Brawo..masz siłę moja droga, ale nudzi mnie to już-podeszła do Maksa-trochę się zabawimy.

    To mówiąc ściągnęła do ziemi spodenki z bokserkami chłopaka.

    Maks tylko przez chwilę sprawiał wrażenie zaskoczonego. Po chwili jednak opamiętał się i jak gdyby nigdy nic nadal kontynuował ćwiczenie. Dla Martynki sytuacja ta była zupełnie inna. Nad nią górował ogolony kutas. Był gruby i dość spory. Z bliska, bo z kilku centymetrów widziała doskonale jego żyły i spoconą skórę. Zapach był wyczuwalny. Ela z uśmiechem obserwowała całą sytuację. Po 15, może 20 Ela ponownie stanęła przy Maksie.

    -Wystarczy. Maks dobra robota. Bierz swoją nagrodę-to mówiąc klepnęła go w pośladek.

    Martynka zaskoczona poczuła jak chłopak chwyta brutalnie ją za ramiona i dosuwa do końca ławeczki, tak że głowa wystawała poza nią.

    -Coo-nie zdążyła zapytać.

    Kutas Maksa znalazł się tuż przy ustach. Tylko czekał kiedy wypowie słowa, by wbić się po same jaja. Martynka wygięła się, ale Maks mocno ją przycisnął. Czuła jak kutas powoli wychodzi i wchodzi. Chłopaki oddychał, a jego ruchy przyspieszały. Musiał czekać cały ten czas, a teraz brutalnie ruchał usta Uczennicy. Łzy napłynęły i zaczęły spływać po odwróconej twarzy. Próbował walczyć, ale z ust zaczynały wypływać ślina zmieszana ze śmietanką chłopaka. Maks przyspieszył widząc uległość dziewczyny i jej jęki. Wzrok padł na Elę. Mimo obrazu do góry nogami widziała jak maca swoje ciało na widok wyczynów Maksa. Sam chłopak był mocno podniecony, bo wystarczyło kilka szybkich ruchów, aby zalać usta i gardło Martynki. Pozwolił jej wypić, aby następnej dokończyć jeszcze na twarzy. Teraz na siłowni, na ławeczkę spoczywała Martynka. Z twarzą zalaną spermą.  Ela podeszła i pochyliła się , aby spojrzeć w oczy Uczennicy.

    -Gratuluję. Dziś jesteś oficjalnie nie tylko moja suczka, ale też dziewczyną.

    Na pełnej spermy twarzy pojawił się uśmiech.

     

    “Co jest…tak kurwa!”-pomyślała

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska

    Proszę o komentowanie i wyrażanie swoich opinii.

  • Na obozie #2

    Obudziłam się z cichym jękiem, nie będąc nawet pewna co mnie obudziło. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jest już jasno, a ja dalej leżę na chłopaku, a gdy spojrzałam w dół zobaczyłam, że jego penis nie znajduje się już we mnie, jednak między moimi nogami klęczy Ola i wylizuje mnie z uśmiechem na ustach. Obok niej zauważyłam kolejny ruch, a mianowicie męską rękę na penisie, która powolnymi ruchami gładziła go od góry do dołu. Kiedy podniosłam wzrok, dostrzegłam, że chłopak również nie śpi. Patrzył na mnie zaciekawiony, a ja dopiero teraz dostrzegłam jak niesamowicie przystojny był.

    -Dzień dobry piękna – rzucił cicho, a ja uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Po chwili ponownie spojrzałam na Olę.

    -Poczekaj – wyszeptałam, zanim zdążyłam pomyśleć, a dziewczyna zatrzymała się momentalnie z wyciągniętymi językiem, patrząc na mnie zaskoczona. Po chwili zawahania spojrzałam z powrotem na chłopaka – Ja… jestem ciekawa czy to będzie to samo… jak Ty to zrobisz – wyszeptałam niepewnie, a on podniósł zaskoczony brew.

    -Chcesz, abym ja Ci zrobił minetę? – zapytał po chwili, a ja pokiwałam głową. Spoglądał chwilę na mnie, po czym przeniósł pytający wzrok na Olę.

    -Okay, ale pod warunkiem, że Ty moja droga zrobisz potem mi minetę – postawiła warunek, a ja ochoczo pokiwałam głową – Mamy jakieś 25 minut do śniadania, więc się lepiej pośpiesz – rzuciła na odchodne, po czym wstała z łóżka i skierowała się w stronę łazienki. Chłopak jeszcze przez chwilę masował swojego penisa, po czym podniósł się na łokciu i przeniósł się między moje nogi. Chwilę później usłyszałam szum prysznica z łazienki.

    -Tym razem chcę, żebyś patrzyła mi prosto w oczy jak będę Cię wylizywał – rzucił cicho, zniżając twarz i nie spuszczając ze mnie wzroku, a ja pokiwałam głową, patrząc na niego jak zahipnotyzowana.

    Powoli zaczął lizać moją cipkę, a ja patrzyłam na niego z napięciem. Jego język był zupełnie inny niż Oli, a do tego sposób w jaki mnie lizał, był o wiele bardziej intensywny. Zaczęłam powoli jęczeć i poruszać biodrami w takt jego wylizywania mojej cipki, co sprawiło, że klepnął mnie w udo i posłał mi ostrzegawcze spojrzenie.

    A no tak, musiałam być cicho.

    Zacisnęłam usta i skupiłam się w pełni na patrzeniu jak mnie wylizywał. Jednocześnie jego język sprawiał, że powoli zaczęłam czuć wewnątrz siebie napięcie i to samo przyjemne wrażenie, które poprzedniego wieczoru sprawiło, że doszłam do orgazmu.

    -Nie przestawaj – wyszeptałam, na co on uśmiechnął się szeroko, nie odrywając się ode mnie nawet na sekundę.

    -Ja… Ja… – zaczęłam mówić niepewnie, kiedy chłopak włożył swój języka między moją wargi i zaczął powoli wchodzić i wychodzić z nich, co sprawiło, co wewnątrz mnie narastało napięcie jeszcze bardziej – Ja… Już…

    -Nie krzycz – przypomniał mi, łaskocz oddechem moją cipkę.

    Parę chwil później szarpnęłam biodrami, gdy poczułam nagły skurcz w podbrzuszu. Doszłam gwałtownie do tego stopnia, że musiałam zagryźć swoją rękę, aby dalej być cicho. Dopiero po chwili dotarł do mnie odgłos otwieranych drzwi do łazienki i zobaczyłam Olę, która patrzyła na nas z uśmiechem, stojąc przed nami w samym ręczniku. Chłopak polizał mnie jeszcze parę razy, po czym podniósł się do pozycji siedzącej i się oblizał.

    -Zrobisz to, co obiecałaś? – odezwała się do mnie współlokatorka, kiedy znowu skupiłam na niej swoją uwagę, a on pokiwałam głową. Dziewczyna usiadła na łóżku przy chłopaku i położyła rękę na jego penisie.

    -Dziękuję, za pomoc w rozdziewiczeniu mojej współlokatorki – wyszeptała mu w usta, zaczynając delikatnie masować jego członek.

    -Polecam się na przyszłość – po tych słowach złożył na jej wargach głęboki pocałunek – Muszę już lecieć, zobaczymy się później – rzucił na odchodne, posłał mi ostatni raz uśmiech, po czym wstał, ubrał się i wyszedł.

    -Czyli teraz moja kolej? – zapytałam niepewnie, gdy Ola spojrzała na mnie.

    -Tak kochana, pora na to, abyś zrobiła swoją pierwszą minetę w życiu.

    Szybko usiadłam między jej nogi, a ona położyła swoją dłoń na mojej głowie.

    -Wypuść język i wyceluj go w moją cipkę – powiedziała, a ja postąpiłam zgodnie z instrukcja. Czułam się trochę nieswojo. Wiedziałam, że miałam robić to samo co chłopak robił mi przed chwilą, ale nie umiałam. Po parę chwilach bezskutecznej próby, dziewczyna spojrzała na mnie niecierpliwie.

    -Coś nie tak? – zapytała.

    -Nie wiem jak mam to zrobić… – powiedziałam niepewnie.

    -Okej, to sprawdzimy, czy potrafisz w ogóle to robić – powiedziała i pochyliła się ku mnie. Włożyła swojego palca między moje wargi, a ja zaczęłam oblizać go swoim językiem i ssać. Po chwili wyjęła dłoń z moich ust i uśmiechnęła się pod nosem.

    -Bardzo dobrze, teraz wyceluj swojego językiem w moją cipkę i zrób to samo – powiedziała. Zaczęłam robić to co powiedziała, oblizując i ssąc jej łechtaczkę. Po chwili spojrzałam ku niej pytająco, na co otrzymałam odpowiedź w formie zadowolonego uśmiechu. Powoli zaczęłam przyspieszać moje ruchy, aż chwilę później usłyszałam jej cichy jęk zadowolenia.

    -Bardzo, dobrze kochana – wyszeptała i nacisnęła moją twarz ku swojej cipce, a ja przyspieszyłam ruchy swojego języka. Po chwili znowu usłyszałam jęk i wyczułam, że jej cipka zaczyna pulsować – Uuu, uuu, uuu – jęknęła, zaciskając dłoń w moich włosach.

    Po chwili odzyskałam możliwość oddechu i spojrzałam ciekawie na dziewczynę. Uśmiechała się szeroko i powoli wyciągała mi twarz od swojej cipki.

    -Jeśli chwila i będziesz gotowa na seks oralny – powiedziała z uśmiechem i pocałowała moją twarzy. Po chwili wstała, rzuciła ręcznik na bok i zaczęła grzebać w szafie.

    -Ubiorę się i możemy iść na śniadanie. A wieczorem będę miała dla ciebie kolejną niespodziankę – posłała mi tajemniczy uśmiech, a ja po raz pierwszy w życiu poczułam napięcie między nogami na czyjeś słowa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julie Smith
  • Poskramiacz niedzwiedzia

    Pewnego letniego przedpołudnia miałem wyręczyć bliskiego znajomego. Marcin miał już poukładane życie rodzinne i właśnie kończył budowę własnego domu pod Warszawą. Tego dnia sam był na delegacji, a żona załatwiała pilne sprawy z dzieckiem. Moim zadaniem było przyjęcie rozładunku i przekazanie zapłaty za materiały. Miałem czas i chęć, więc udzieliłem pomocy. Wszystko przebiegło sprawnie. Sukces. Wracając z “misji” zatrzymałem się na jednej z wielu leśnych “miejscówek dla turystów”.

    A dzień był upalny.

     

    Skończyłem palić. Było wczesne popołudnie. Rozsiadłem się wygodniej na ławeczce rozkoszując się otaczającą mnie naturą. Na polanę turystyczną wbiegł truchcikiem mężczyzna. Po chwili do moich uszu doszło ciężkie sapanie. Mimo tylu możliwości facet ewidentnie zbliżał się do wiaty, w której odpoczywałem. Widać było, że nie uprawia dyscypliny od wczoraj. Na stopach – markowe sportowe, jaskrawe obuwie. Śnieżnobiałe, moim zdaniem zbyt długie skarpety. Odsłonięte, pokryte jasnym owłosieniem nogi zbudowane były z pokaźnych łydek i równie dobrze rozbudowanych mięśni ud, które kryły się już pod spodenkami. Lekkie wybrzuszenie na kroczu sprawiło, że głośno przełknąłem ślinę. Ciasny kombinezon biegacza opinał nieduży wydawać by się mogło piwny brzuszek mężczyzny. Czoło zraszały kropelki potu spływające spod odwróconej daszkiem do tyłu czapki. Szybko zaczęliśmy gadać, po kilku uprzejmościach zaczęło robić się gęsto…

    – Mógłbyś mi pomóc w rozciąganiu? – zapytał nagle. Gdy zdjął ciemne okulary oceniłem jego wiek na dobiegający pięćdziesiątki.

    Nie ukrywam, rozochocony, poczułem motylki w brzuchu. Mój spocony przyjaciel drgnął w bokserkach.

    – Pewnie! Gdzie tam trzeba Cię obciągnąć? – wypaliłem odważnie.

    Mężczyzna skwitował to uśmiechem. Wstrzymał czas na zegarku. Poczułem napływający rumieniec. Mój gość skłonił się chwytając kostki. Moim oczom ukazały się szerokie plamy potu pod pachami. Piwny brzuszek uwydatnił się w sylwetce.

    – Naciągnij mi, proszę stopę – rozkazał, zarzucając umięśnioną nogę na wysłużony blat stołu – Nachyliłem się nad stołem. W nozdrza wszedł aromat męskiego potu, asfaltu i kurzu. Wykonałem polecenie biegacza.

    – Uuch! – sapnął mężczyzna – mocniej…

    Cały czas patrzyłem na jego skupioną twarz. Pulsującą żyłkę na skroni. Czoło wybijające słony pot samca. Siwa szczecina zarostu… Po chwili zrobiliśmy to samo z drugą masywną nogą.

    – Dziękuję Ci – wyciągnął dłoń – Jestem Adam.

    – Janek – uścisnąłem grubą, miękką i mokrą dłoń.

    – Co do drugiej oferty- zaczął Adam, a mi serce zabiło jak dzwon – pozwól, że to ja ci się odwdzięczę…

    Nie wierzyłem własnym oczom. Obcy mężczyzna usiadł okrakiem na ławce turystycznej, rozpiął klamrę mojego pasa i delikatnie ściągał mi dżinsy. Nie stawiałem oporu.

    – Widzę, że wojownik już stoi na baczność! – mruknął Adam naciągając mi skórkę i śliniąc żołądź. Siłą przełożył moją nogę, tak że stałem przed nim okrakiem nad ławką. Poczułem przyjemne ciepło jego warg i po chwili mój drąg zanurkował w gorącym gardle sportowca. Pierwszy raz facet robił mi loda. Było fantastycznie. Miał w tym wprawę. Posuwistymi ruchami jego usta podjeżdżały coraz wyżej, by ześlizgnąć się z powrotem na żołądź. Gorący język pieścił twardy trzon fiuta. Po chwili zaczynałem czuć ukłucia jego zarostu na worze. Do tego zaczął wydawać z siebie głębokie, męskie pomruki. To było za wiele. Czułem jak ładunki spermy szykowały się do wystrzału. Adam też to wyczuł. Wyciągnął moje berło z buzi i ścisnął u nasady. Usta powędrowały na worek. Ssał, jakby chciał wciągnąć przygotowywane salwy z powrotem do jąder. Po paru minutach pieszczenia moich jajek językiem Adam spojrzał mi prosto w oczy i uśmiechnął się słodko, po czym ponownie nadział się na mojego penisa. Tym razem pozwoliłem sobie na delikatne dopychanie jego głowy do mojego podbrzusza. Jego masywne dłonie powędrowały pieścić moje pośladki. Pomyślałem, że skoro już do tego doszło, to chcę odwdzięczyć się tym samym.

    – Chcę spróbować Twojego.

    Adam jakby na to czekał. Szybko rozsznurował sportowe spodenki, zdjął koszulkę i legł się na plecy na ławeczkę. Znalazłem się między jego nogami. Przede mną leżał prawdziwy samiec. Niedźwiedź-alfa. Lekko urzeźbiona, pokryta gęstym jasno-rudym owłosieniem klatka piersiowa. Bardzo wyraziste, ciemne sutki. Wypukły piwny brzuch, który krył pod sobą brunatny gąszcz mokrych włosów łonowych. Penis Adama nie był nadzwyczajnych rozmiarów. Jednak jego olbrzymia moszna sprawiła że moje usta przyssały się właśnie tam. Wór wypełniały konkret jaja – porównałbym je do dwóch par zwiniętych skarpet. Objętościowo nie mieściły się w mojej dłoni. Ssałem jego mięsistą mosznę. Wokół mojej twarzy parowało jego przyrodzenie aromatem potu, testosteronu i spermy. Penis powiększył się i sterczał wyzywająco – wtedy go łyknąłem. Po ustach rozpłynął się wonny, słonawy nektar. Starałem się naśladować ruchy Adama, jakimi przed chwilą pieścił moją męskość. Czułem się trochę jak dziwka gdy przycisnął moją głowę w gąszcz ciemnych włosów otaczających jego pałę. Taka prawda! Robiłem mu loda jak zawodowa obciągara w kiblu na dyskotece. Na naszą polankę zajechał samochód dostawczy. Stanął jakieś 50 metrów przed nami. Kierowca ewidentnie widział nasze bycze amory pod altanką. Było mi strasznie głupio. Chciałem się schować, ale Adam jakby nigdy nic nadal operował moją głową na swojej grubej kolbie do góry i w dół. Zamknąłem oczy i poddałem się mojemu Alfie. Podbródek coraz głębiej wtulał się w mięsisty wór partnera. Na wargach poczułem pierwsze skurcze na jego trzonie. Usta wypełnił gęstszy śluz. Adam stęknął, jakby podnosił stutonowy głaz. I strzelił. Docisnął grubą dłonią moją potylicę. Salwy męskiego nektaru wypełniły moje usta, gardło. Skleiły język. Twarz wciśnięta w podbrzusze była mokrą od potu. Jego potu. Bijąca sperma była w takiej ilości, że wychodziła mi nosem! Rudy Misiek wykonał jeszcze kilka ruchów moją głową w górę i w dół, dzięki czemu byłem w stanie złapać oddech. Mimowolnie połknąłem część jego nasienia. Przy ostatnim zanurkowaniu na powoli flaczejącym penisie Adam wymasował swoje olbrzymie jajca dodatkowo dogniatając je moim podbródkiem. Łzy wypełniły mi oczy. Gardło chciało połknąć zator, by udrożnić drogi oddechowe.

     – Wytrzymaj, wytrzymaj – jęknął wyjmując ociekającą żołądź.

    Nie wiedziałem co zrobić. Siedziałem z buzią wypełnioną nasieniem obcego faceta w leśnej altanie. Mój rudy kochanek zaskoczył mnie kolejny raz. Sprawnie ściągną swoje kolarskie, mokre legginsy, wstał i oparł się o stół. Spodenki zatrzymały się na jego kolanach.

    – Stań za mną – mruknął – i mnie wypierdol…

    Czułem że mój penis stoi jak pal. Dodatkowo podniecenie całą sytuacją zaślepiło racjonalne myślenie. Nie obchodziło już mnie czy ktoś nas widzi. Rozchyliłem jego masywne poślady. I zdziwienie. Z gąszcza rdzawych włosków okalających odbyt błysną czarny połyskliwy plastik. Chciałem powiedzieć coś, ale wciąż miałem pełną buzię słonej spermy.

    – Wyjmij korek i działaj! – dyszał Rudy potrząsając zadem.

    Mimo początkowych oporów zabawka analna Adama gładko i wyszła z jego czeluści.

    – Spluń mi na pizdę tym ładunkiem – rzucił bujając biodrami.

    Wykonałem rozkaz z ulgą. Mieszanina jego nasienia i mojej śliny obficie zalała rów. Posklejała mokre włoski. Swoim kutasem skierowałem potok do dziury. Nitka długiej śliny łączyła moje spracowane usta i odbyt Adama. Powoli naparłem moim kutasem. Nie stawiał oporów. Dopchnąłem do połowy i się wycofałem. Nagarnąłem żołędziem więcej naszych enzymów z rowa. Wszedłem cały. Adam jęknął z rozkoszą. Klepnąłem jego twarde pośladki.

    Bierz mnie jak swoją sukę!- wystękał.

    Słyszałem tylko mój przyspieszony oddech i mokre klaśnięcia moich bioder o jego poślady. Ślina że spermą nadawała niesamowitego poślizgu. Chyba w miłosnym amoku zacząłem drapać Adama po plecach. Po paru chwilach jaja podjechały mi do góry. Mocny, przyjemny skurcz. Finisz. Wypełniałem Adama samą najsłodszą, męską miłością.

    Po wszystkim zatkałem go na powrót korkiem. On podziękował mi namiętnie za taki prezencik do domu. Moje suche od wysiłku wargi zasmakowały słonych i mokrych warg Adama. Mojego Miśka. Zostałem poskramiaczem niedźwiedzi… pomyślałem wracając autostradą do domu. W nosie wciąż miałem jego zapach. Gardło wypełniały mi jego feromony…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BeardBunny
  • Gorski czworokat cz. I

    W pewien weekend razem z kolegą Pawłem stwierdziliśmy, że weźmiemy dwie koleżanki Klaudię i Patrycję w góry na weekend. Wbrew pozorom plany były zwyczajne. W górskich miasteczkach nie idzie poszaleć w nocy, więc chcieliśmy pochodzić po górach, wieczorem kilka piwek i tyle.

    Ale tylko plany tak wyglądały. Gdy dojechaliśmy na miejsce, zostawiliśmy torby i poszliśmy w góry. Wieczorem wracając, zaszliśmy na kolację, kupiliśmy kilka piwek i wróciliśmy do hotelu. Mieliśmy tam dwa dwuosobowe pokoje. Powiedzieliśmy dziewczynom, że spoko, my weźmiemy jeden, a one drugi.

    Jednak one szybko zweryfikowały nasze plany. “Spoko, przecież jesteśmy dorośli”, powiedziały i Klaudia przyszła do mnie, a Paweł poszedł do Patrycji. Problem był taki, że Klaudia była cholernie seksowna. Niska, ale szczupła z bardzo ładnym tyłkiem, na który ślinił się każdy i dużymi piersiami. A do tego wiecznie uśmiechnięta blondynka.

    Gdy zamknęliśmy pokój, wzięliśmy po piwku i chipsy, włączyliśmy film, Klaudia zaczęła się rozbierać. Została w cienkiej koszulce i spodenkach. Już wiedziałem, że nie wytrzymam, więc powiedziałem, że pójdę pod prysznic, żeby nie leżeć z terczącą pałą. Po chwili tam, jednak i Klaudia przyszła, ale już bez ubrań. Bez słowa weszła pod prysznic, jak zwykle uśmiechnięta i sama widziała jak mi staje na jej widok.

    Zaczęliśmy się całować, nie mogłem oprzeć się przed zabawą jej cyckami, ona z kolei zaczęła mi masować. A po chwili zeszła na kolana i zaczęła mi obciągać. Ssała całego i wkładała coraz głębiej. Co chwilę wyciągała i lizała jaja. W końcu zaczęła brać całego, choć sama sobie pomagała, łapiąc mnie za tyłek i przybliżając.

    I ja nie wytrzymałem i złapałem ją za głowę i posuwałem coraz mocniej, słysząc jej dławienie się. W końcu wstała, obróciła się tyłem, a ja od razu wszedłem jej powoli w cipę. Wkładałem coraz głębiej, łapiąc ją jedną ręką za cycki i przyspieszając tempo. W końcu jednak nie dawałem rady, wyciągnąłem, Klaudia zeszła na kolana i skończyłem jej na twarz. Po chwili umyliśmy się i wróciliśmy do pokoju.

    A tam……. usłyszeliśmy zza ściany jęki Patrycji. Zaśmialiśmy się i położyliśmy się dalej oglądać film. Jeszcze przed spaniem mi zaczął lekko drętwieć, a sprawna ręka Klaudii szybko to wyczuła, bo zaczęła pomagać mi i masować. W końcu ściągnęła koszulkę i weszła pod kołdrę znowu biorąc do buzi. Po chwili ssania, podniosła się wyżej i oplotła mojego kolegę cyckami, zaczynając mi walić nimi.

    Później wskoczyła na mnie i zaczęła ujeżdżać, a ja macałem jej krągłe piersi. Później zeszła i położyła się na plecach, a głowa zwisała jej za łóżkiem. Od razu podszedłem do jej buzi i włożyłem, a Klaudia powoli ssała, masując mi jajka. Później wyjęła i spytała co powiedziałbym na anal, bo dawno nie miała, a nie chce, żeby okazało się, że żel wzięła na marne.

    Uśmiechnęła się i zaczęła ssać dalej, a ja pochyliłem się, złapałem ją za cycki i zacząłem wpychać coraz głębiej. Gdy wszedł cały, ruchałem jej gardło jak najmocniej, mocno ściskając cycki. W końcu wyciągnąłem, a Klaudia szybko podniosła się i wyjęła z torby żel, smarując mojego kolegę i swoją dziurkę. Odłożyła i wypięła się, a ja od razu stanąłem za nią i powoli wkładałem w tyłek.

    Gdy wszedł prawie cały, przyspieszyłem tempo, a Klaudia zaczęła krzyczeć. Łapałem ją za biodra i posuwałem z całej siły. Po pięciu minutach nie wytrzymałem i skończyłem w jej tyłku. Po tym padliśmy spać, a zza ściany słyszeliśmy śmiech…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kot
  • Dymanie matki mojej dziewczyny

    Przyjechałem do mojej dziewczyny sobie poruchać, ale na miejscu okazało się, że jest chora, więc poza filmem i buzi buzi nie chciała mi nawet zwalić konia, nie mówiąc o obciąganiu. Wyszedłem zły z jej pokoju około dwudziestej trzeciej. Kiedy znalazłem się kuchni, aby napić się jeszcze wody i na dobre sobie pojechać, zastałem jej mamuśkę, zaglądajacą do lodówki. Była w samej prześwitującej halce, spod których wyzierały różowe majtusie. Przez moment gapiłem się na jej lekko wypięty, duży tyłek, a potem podszedłem po cichu i dałem siarczystego klapsa w prawy pośladek.

    – Ojej – rzuciła, odwracając się.

    Powiedziałem jej, że jej kochana córunia nie zrobiła mi dzisiaj loda, więc za karę to ona będzie musiała spełnić ten obowiązek.

    – Ale jak to? – spytała zaskoczona.

    – Tak, że masz tutaj klęknąć i mi ciągnąć – rzuciłem.

    Chwyciłem ją i po sekundzie sprowadziłem na kolana. Wyciągnąłem sztycę ze spodni i podsunąłem jej pod twarz.

    – O matko jaki on wielki! – krzyknęła przerażona.

    – Ssij – powiedziałem.

    Oszołomiona rozdziawiła swoje odęte, seksowne wargi, więc załadowałem jej go bez pytania. Chwyciłem ją za głowę, za farbowane na żółty blond włosy i zacząłem posuwać w gębę. Ruchałem ją do oporu, po same jaja, kutas wciskał się aż do gardła, a wory obijały jej brodę. Nie dawałem jej ani na moment odsapnąć, stękała coś, krztusiła się, ale nie dawała rady wyrwać. Nie trwało to zbyt długo, bo miałem pełne jaja ze względu na trzy dni totalnej abstynencji. W końcu poczułem gorączkę w chuju i w jajach. Wiedziałem co się zbliża.

    – Zaraz się spuszczę – rzuciłem.

    Sekundę później zacząłem zlewać się jej do gardła. Chciała mi się wyrwać, ale powiedziałem jej, że jeśli wszystkiego nie połknie to jej nie puszczę. Zrobiła to więc, łyknęła spermę jak grzeczna suka i wtedy ją puściłem.

    – Udajmy, że nic się nie wydarzyło – oznajmiła, chcąc wyjść z kuchni.

    Złapałem ją jednak za rękę i powiedziałem, że nigdzie nie idzie.

    – Nie rozumiem – rzuciła przestraszona.

    – Zaraz zrozumiesz.

    Chwyciłem ją za prawy pośladek, miękki i soczysty, przycisnąłem do siebie i wsadziłem jej język do ust. Zaczęliśmy się całować, nawet poczułem smak mojej spermy w jej ślinie. Kazałem jej zaprowadzić się do sypialni.

    – Nie ma mowy – rzuciła.

    – Bez gadania.

    Zaciągnąłem ją do jej sypialni i walnąłem na wyro.

    – Rozłóż nogi – rozkazałem.

    – Nie chcę.

    – Raz dwa, dalej.

    Rozchyliła je niechętnie. Zobaczyłem jej różowe majtki, które zaraz zdarłem. Moim oczom ukazała się owłosiona cipka. Zacząłem ją lizać i całować, czułem zapach i smak prawdziwej, dojrzałej kobiety. W kilka minut sprawiłem jej taki orgazm, że zaczęła niemal krzyczeć.

    – Wypinaj tyłek – rozkazałem po chwili.

    – Proszę, nie rób tego.

    – Odwróć się i dawaj dupę do góry, nie będę się powtarzał.

    – Naprawdę, nie rób tego, proszę.

    – Mam ochotę wyruchać cię na pieska, więc nie pierdol, tylko nadstaw dupsko do jebania, już!

    Odwróciła się i wypięła w moją stronę tę swoją wielką, seksowną dupę. Wsadziłem jej w cipkę bez ceregieli. Była tak mokra, że aż chlupotało, kiedy mój chuj penetrował jej pochwę. Miękkie pośladki klaskały podczas zderzeń z moim twardym podbrzuszem. Jebałem ją tak na pieska długi czas, sięgnąłem nawet w kierunku jej dużych, fajnych cycków i ściskałem je. Złapałem ja też za włosy i ujeżdżałem jak na pornolach. Matka mojej dziewczyny jęczała jak suka, kiedy brałem ją niczym zwykłą kurwę. Musiało jej się to podobać. W końcu poczułem, że zaraz znowu dojdę. Powiedziałem jej o tym.

    – Prosze tylko nie w środku – błagała.

    – Zleję ci się do środka – rzuciłem.

    – Nie, proszę, tylko nie tam.

    – Wybieraj, albo spuszczę ci się w środku albo na twarz.

    – Nie, proszę.

    – Wybieraj powiedziałem. Wolisz spermę w cipie czy na twarzy suko?

    – Na twarzy.

    – Chcesz spermę na twarz, tak? To poproś grzecznie.

    -Proszę, spuść mi się na twarz! Błagam, spuść mi się na twarz tylko nie rób tego w środku!

    Ruchałem ją jeszcze od tyłu kilkanaście sekund, a później wyciągnąłem chuja i kazałem jej klęknąć. Zrobiła to posłusznie. Chwyciłem ją mocno za kudły i rozkazałem wyciągnąć grzecznie język. Posłuchała się.

    – Masz tu nagrodę spermopijko – rzuciłem i zacząłem się spuszczać.

    Zlałem się kilkoma gęstymi, obfitymi salwami. Strzeliłem jej na włosy, na czoło, na poliki, na lewe oko i na wystawiony, różowy języczek. Piękny to był kurwa widok. Kazałem jej też wycisnąć resztki z chuja. Złapała za główkę i spiła do zera spermę z dziurki.

    – A teraz się umyj – rzuciłem.

    Już chciała wstać z kolan, ale przytrzymałem ją.

    – Jak ty wyglądasz kurwo? Doprowadź się do porządku. Umyj mordę.

    Chyba zrozumiała o co mi chodzi, bo zaczęła palcami zbierać spermę i zlizywać ją.

    – Jeszcze tu – powiedziałem i podałem jej palec, którym zebrałem wcześniej spermę z jej włosów.

    Kiedy już wszystko spiła i wylizała z twarzy, zapytałem czy jej smakowało.

    – Tak – odparła.

    – Co tak? Pełnym zdaniem kurwa.

    – Smakowała mi twoja sperma.

    – Będziesz chciała dokładkę?

    – Tak.

    Znów mi stanął i zacząłem jebać ją w ryj. Po chwili to ona przejęła inicjatywę, złapała dłonią za chuja i ciągnęła mi druta do momentu, aż po raz kolejny nie trysnąłem. Poczułem, że dopiero teraz opróżniłem całe jaja.

    Kazałem jej otworzyć usta, żeby pokazała czy wszystko połknęła.

    – Dobra suczka, zjadła całą kolację – rzuciłem.

    Dopiero teraz pozwoliłem jej wstać i pójść do łazienki.

    – Jutro też wpadnę – powiedziałem. – Tym razem nie będzie taryfy ulgowej. Zaleję ci cipkę aż po korek.

    Klepnąłem ją w zaróżowioną od jebania dupę i wypuściłem z pokoju. W lustrzanym odbiciu dostrzegłem uśmiech na jej twarzy. A więc suce się to wyraźnie podobało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Powrót króla.