Author: admin

  • Kroniki Tomka

    Powrót do domu po feriach w Zakopanym był fantastyczny. Nagle wszystkie prowadzone budowy, korki ciągnące się kilometrami czy ściany pokryte sprayami przez ulicznych artystów (czy bandytów jak twierdził mój tata) stawały się czymś pięknym. Budowy udowadniały że świat wciąż się powiększa i wzbogaca, korki że świat tętni życiem a ściany pokryte rysunkami, nagle oprócz tylko ładnego i kreatywnego obrazka ukazywały swoje prawdziwe przesłanie i znaczenie. Oznaczało to że albo stałem się wybitnym filozofem albo się zakochiwałem. Do filozofii było mi daleko więc obstawiałem to drugie. Po powrocie z Zakopanego wszystko tętniło życiem. Ba, chciało się żyć. W końcu miałem dla kogo. Chociaż dobra, przyznam się z ręką na sercu, że nie do końca byłem pewny co czeka mnie po powrocie. Bałem się że mimo wszystko co się wydarzyło między nami, że mimo wszystkich słów które padły z jego ust, po powrocie stracą swoją ważność. Bałem się że powie mi że było fajnie ale to jednak nie to. Bałem się że będzie mi kazał o sobie zapomnieć, że po prostu byłem kimś tylko na raz. Albo po prostu naoglądałem się zbyt dużo seriali i niepotrzebnie tworzyłem milion scenariuszy.

    Miałem pełno czasu na tworzenie tych scenariuszy, bo cały dzień i pół kolejnego po powrocie się do mnie nie odzywał. Naprawdę zacząłem panikować. Tak już było w moim życiu – wszystko co dobre nie miało prawa trwać zbyt długo. Nie chciałem naciskać i wyjść na żałosnego gdyby jednak zmienił zdanie. Miałem też dużo czasu na przemyślenie tej całej sytuacji. Doszedłem do wniosku że raz się żyje i nie ma sensu z czegoś rezygnować. Tylko wciąż nie wiedziałem czy on zrezygnował ze mnie. Oczekiwanie na jakiś sygnał od niego było wtedy jak oczekiwanie aż święty z obrazka się uśmiechnie. Miałem naprawdę zepsuty humor, mimo że wciąż mógłbym się uśmiechać wspominając wydarzenia ze stolicy mojej miłości. Nie dość że nieszczęśliwy to jeszcze miałem być samotny, starsi wybierali się na imieniny jakiejś tam. Ze stosu płyt wyciągnąłem jedną z moich własnych składanek i odpaliłem wierzę. Wróciłem na łóżko, przybrałem swoją pozę nic nie robienia przed laptopem i włączyłem FaceBook’a mimo że nie tak dawno na nim byłem. Irytował mnie ten portal, poważnie. Dookoła zdjęcia tych wszystkich idiotek które musiałem na co dzień tolerować. Naprawdę mało mnie interesowało to gdzie była dziś popołudniu, co tam kupiła, o której się opróżniła i kto jej towarzyszył. Jak dobrze że moda na zdjęcia w lustrze łazienkowym już się skończyła, teraz była nowa. . Z koleżaneczką, zrobione z rączki, z dziubkami i albo znakami peace’u albo wycelowanymi wprost we mnie środkowymi palcami. Czekam niemiłosiernie na chwilę gdy twórcy tego portalu wpadną też na guzik pod tytułem “Chuj mnie to obchodzi” lub chociaż “Nie lubię”. Ciekawiło mnie z którą z nich mógł być teraz Filip. Zawsze miał powodzenie, a największe wśród tych pustych idiotek. Nie potrzebnie się dołowałem, wiem. Do mnie też się przylepiały ale rzadko kiedy byłem zainteresowany. “Czekam, przyleć i mnie weź, czekam przyleć i mnie weź, czekam przyleć i mnie weź, chcę pokochać anioła” cicho śpiewałem tekst jednej z piosenki gdy przerwała mi moja mama wchodząc do pokoju po wcześniejszym zapukaniu (w końcu się tego nauczyła, dacię wiarę?).

    – Masz gościa, powiedziała.
    – Dziś żadnych nie przyjmuję, odrzekłem pesymistycznie.

    I po chwili w drzwiach zobaczyłem mojego anioła. Strasznie się ucieszyłem na jego widok. Stał w tych drzwiach, i jak zwykle wyglądał nieziemsko. Na jego twarzy gościł lekki uśmieszek, który tak lubiłem. Włożył ręce do kieszeni swojej czarnej bluzy czekając na zaproszenie do środka, tak jak by nigdy tu nie wchodził jak do siebie. Gdy mama zostawiła nas samych, sam się ugościł i zamknął za sobą drzwi. Usłyszałem “Cześć” po czym poczułem jak wchodzi na łóżku. Otarł się swoim ciałem o moje, złapał mój policzek i obrócił moją głowę w swój kierunek i pocałował. Od razu odwzajemniłem pocałunek po czym przerwałem przypominając sobie że mama jest w pobliżu. Zszedł ze mnie i położył się na brzuchu obok mnie.

    – Cześć, odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy.
    – Co robisz?
    – Nic. Czekałem na jakiś znak życia od ciebie, odpowiedziałem z nutką złośliwości w głosie.
    – Przepraszam, po czym jeszcze raz mnie pocałował – przejdziemy się gdzieś?

    Znowu poczułem się niepewnie. Były dwie opcje – albo chciał mi powiedzieć że chce ze mną być albo że nie. Widocznie tamtego dnia byłem skazany na odrobinę stresu. Chociaż była iskra nadziei skoro mnie pocałował, aż dwa razy. Albo po prostu było to na pożegnanie. Nie no, nie był taki. Chyba nie całował by w ten sposób gdyby chciał to zakończyć? A może? Moje myśli nie dawały mi spokoju. Wstałem z łóżka i skierowałem się do szafy by znaleźć jakieś przyzwoite spodnie w których można wyjść. Filip w tym czasie przekręcił się na plecy, kładąc głowę na mojej poduszce. Zdjąłem spodnie i usłyszałem ciche gwizdnięcie Filipa.

    – Dopiero co przyszedłem a ty już się przede mną rozbierasz, zaśmiał się.
    – Spadaj, wymruknąłem walcząc z samym sobą by się nie uśmiechnąć.

    Ubrałem się, lekko ogarnąłem i wyszliśmy. Nie miałem pojęcia co mnie czeka. Pogoda była nawet nawet. Było może z zero stopni, czy nawet na plusie. Lekko wiało. Przez chwile szliśmy w ciszy. Szliśmy równo przy sobie, chociaż to Filip tak naprawdę prowadził. Czasami nasze ręce lekko się ocierały. Miałem ochotę złapać tą jego dłoń, pragnąłem tego. Cisza była lekko krępująca, przyzwyczaiłem się że z nim nigdy nie jest cicho. Oboje byliśmy strasznymi gadułami. Po jakiejś chwili w końcu przemówił.

    – Sporo myślałem o nas, zaczął. Podobało mi się że użył słowa nas. Zawsze mógł powiedzieć że myślał o sobie i o mnie, czy coś w tym stylu.
    – Też sporo myślałem, odrzekłem niepewnie.
    – Wejdziemy, będzie trochę spokojniej?, zapytał patrząc na McDonalda. Miał rację, Grunwaldzka o tej porze potrafiła być naprawdę głośna i niespokojna.

    Zamówił dwa Happy Meal’e po czym poszliśmy na górę. Kiedyś był tu specjalny pokój dla dzieci, z takim wielkim samochodem. Zawsze był on frajdą a pokój na ogół służył do wyprawiania urodzin. Teraz po tym pokoju nie było ani śladu, na rzecz paru dodatkowych stolików, kanap i telewizorów. Usiedliśmy przy samym oknie, w rogu gdzie było w miarę spokojnie. Mimo że się uśmiechałem to stres zżerał mnie od środka. Nie chciałem by to wszystko co nas połączyło się zakończyło. Zamiast kontynuować temat który zaczęliśmy przed wejściem tu, zastanawialiśmy się ile może mieć lat mięso z którego został zrobiony nasz hamburger. Był taki słodki. Od samego patrzenia na niego można było nabawić się nadmiaru cukru w organizmie. Dzięki niemu chciało mi się uśmiechać. W jego towarzystwie już od dawna czas szybko leciał a wszystkie problemy znikały. Ubóstwiałem go. Wciąż ubóstwiam. W pewnym momencie ręce z blatu włożył pod stół. Wykorzystałem tą sytuację i robiąc to samo przejechałem swoją dłonią po jego dłoni. Uśmiechnął się i złapał moje dłonie. Moje pragnienie sprzed kilku chwil zostało spełnione.

    – Nadal myślisz o nas na poważnie?, zapytał nadal spełniając moje pragnienia.
    – Pewnie że tak, a ty?, zapytałem niepewnie, lekko się uśmiechając przypominając sobie jak mama mówiła że nie powinno odpowiadać się pytaniem na pytanie.
    – Nigdy wcześniej nie myślałem tak poważnie o nikim jak o tobie, powiedział z tym swoim szermierskim uśmiechem na twarzy.
    – Lizus, skomentowałem krótko, śmiejąc się.

    Wyswobodziłem dłoń z jego uścisku i bez zastanowienia wytarłem palcem kącik jego ubrudzonych ust. “Ubrudziłem je specjalnie” powiedział po chwili. Jego śmiech był taki uroczy. Mogłem się wpatrywać w niego godzinami, jak w jakiś obrazek. Zaproponowałem żeby został dziś na noc, skoro nie miało być rodziców. Wystarczyło żeby się zgodził, rodzice nigdy nie mieli z tym problemu. Często nocował u mnie, czy ja u niego przedtem. Można było powiedzieć że pomieszkiwał u mnie a ja u niego. Zawsze pojedynkowaliśmy się nocami w różne gry, zazwyczaj w Fifę i Pro Evolution Soccer. Tym razem też graliśmy tylko że sposób gry się diametralnie zmienił. Po strzeleniu bramki przeciwnikowi zamiast przybicia piony była teraz piona z buziakiem. A zamiast siedzieć przy nim, siedziałem teraz w jego rozkroku, ciesząc się jego dłońmi owiniętymi dookoła mojego brzucha. Mi to tam pasowało.
    Kroniki Tomka – Porwanie zakończone coming out’em (cz. 2)

    Nasz związek kwitł. Pod koniec każdego dnia zasypiałem ze świadomością że coraz bardziej go kocham. Na początku, odrobinę się tego przestraszyłem. Nie byłem pewien czy chcę się tak bardzo angażować, już raz się spaliłem. No dobra, strasznie chciałem się angażować ale jednak czasami objawiała mi się odrobinka niepewności. Nie jestem w stanie określić jaka niepewność to była, bałem się że pewnego dnia mu się po prostu odwidzę. Jasne, codziennie pokazywał że czuje to samo ale jednak wiecie. . z facetem nigdy nie wiadomo. Wiem wiem, zabrzmiałem strasznie kobieco ale taka jest prawda, nie wiadomo co może takiemu odbić. Chociaż czy ja wiem, nie był on takim typem faceta. Zawsze był zdecydowany, pewny siebie i szczery. Więc jeśli chciał iść do przodu to znaczyło to że był tego pewny, że tego właśnie chce. Chciałem dokładnie tego samego co on. Zdawałem sobie sprawę że to wszystko co działo się między nami było na poważnie, i to mi się nawet podobało. Byłem pewny że nie jest to typowa szczeniacka miłość, gdzie najważniejszą rzeczą są pocałunki i trzymanie się za rączki. Czułem że mogłem na nim polegać, niezależnie od pory, miejsca czy sytuacji. Czułem się bezpieczny.

    A on. . z dnia na dzień był coraz wspanialszy. Matko, jak ja nie mogłem wcześniej zauważyć jakim wspaniałym człowiekiem był. Nigdy nie dostrzegałem go od tej strony. Imponował mi swoją wiedzą, zdaniem i zachowaniem. Miał mi tyle rzeczy do powiedzenia, tyle mi pokazał i chciał pokazać. Wcześniej trzymaliśmy się zazwyczaj razem ale nigdy nie było to w taki sposób jak teraz. Był kimś wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju a ja tego nie zauważyłem. Teraz trzy pary okularów w cenie dwóch wiec może skorzystam. Przedtem też mi imponował ale. . kompletnie innymi cechami. Zawsze był roześmiany, pozytywny. Lubił pożartować i pogadać. Wszyscy go lubili, dziewczyny wzdychały. Ale nigdy nie pokazał tego co ma w sobie, tej mądrości. Albo po prostu ja jej nie zauważyłem? Nie wiem, często czegoś nie wiem albo sam sobie przeczę. Do dziś nie pojmuje co on takiego we mnie zobaczył.

    Po powrocie do domu, mój rozkład dnia diametralnie się zmienił. Nie miałem już na nic innego czasu niż na szkołę i Filipa. I to mi nawet pasowało. Najważniejsze dla mnie było to że mogłem przebywać w jego otoczeniu. W szkole trzymaliśmy się jeszcze bardziej razem niż kiedyś. Prawie każdą przerwę spędzaliśmy razem. Nasi przyjaciele się nawet trochę na nas obrażali. Pamiętam jak raz do nas dołączyli na schodach i na powitanie zasugerowali że chyba się w sobie zakochaliśmy. Jak dobrze że zaraz się zaśmiali, bo strasznie się przestraszyłem. Często uczyliśmy się razem, więc przesiadywał u mnie czy ja u niego godzinami. Potem zazwyczaj gadaliśmy do późna na Gadu-Gadu. Nie chcieliśmy przesadzać z zostawaniem na noc, żeby się nie wydało więc komunikator był idealnym rozwiązaniem. Pewnego piątku wieczorem właśnie w ten sposób się ze sobą komunikowaliśmy.

    – Dasz się jutro porwać?, zapytał.
    – A gdzie?, zapytałem zaciekawiony.
    – Porywacze zazwyczaj nie ostrzegają gdzie porwą ofiary.
    – Wiesz, porywacze zazwyczaj nie ostrzegają że zamierzają porwać, więc trochę spaliłeś.
    – Wcale nie, niektórzy są tak mili że ostrzegają. To jak?
    – No dobra, byle bez bicia. Bo nie miałbyś szans. A w ogóle jak mam się ubrać?
    – Ta, pomarzyć możesz. Położyłbym cię małym paluszkiem. Przyjdę do ciebie to coś pomogę Ci wybrać.
    – Wiesz, to będzie łatwe bo mam szafę pełną ubrań specjalnie przeznaczonych na porwanie, odpowiedziałem.

    Uwielbiałem te nasze nocne rozmowy. Nigdy nie kończyły nam się tematy do dyskusji. Było tyle rzeczy o których można było porozmawiać, o których było trzeba porozmawiać. Chociaż rano, gdy było trzeba wstać nie było tak kolorowo. Dzięki temu komuś kto wymyślił kawę. Filip przyszedł jakoś przed obiadem. Zapewne też spał do późna. Nic dziwnego, w końcu gadaliśmy do piątej nad ranem. Zresztą, był piątek, to mogliśmy sobie pozwolić prawda? Chwile posiedzieliśmy u mnie, a po skończeniu dawania mi instrukcji jak mam się ubrać, poszedł po podlizywać się moim rodzicom. Kochali go chyba tak samo jak mnie, a może nawet bardziej? A dobra, bo wyjdę na zazdrosnego. Cieszyło mnie to że tak dobrze się dogadują, mogło się to przydać. Załapał się na obiad, jak zwykle zachwalał kuchnię mamy. Ja cały czas się śmiałem jak głupi bo kopał mnie pod stołem, czasami dyskretnie gilgotał swoją nogą. Pewno bym się powstrzymał by się starsi niczego nie domyślili, ale sami się śmiali bo Filip jak zwykle zarzucił jakimś żartem. On to potrafił owinąć sobie moich rodziców dookoła palca. Czemu ja tego nie potrafiłem? Zjedliśmy i wyszliśmy. Mój porywacz właśnie mnie porywał a ja nie miałem ku temu nic przeciwko.

    Albo jest tak bardzo słabym porywaczem albo tak bardzo oryginalnym. Zabrał mnie w strasznie publiczne miejsce. . do kręgielni. Ale to było coś czego było mi trzeba. W końcu coś w czym byłem lepszy od niego, haha. Za każdym razem spokojnie z nim wygrywałem. Bawiliśmy się świetnie, a nic innego tak nie zachęcało do działania jak możliwość rywalizacji. Wygrałem ale minimalnie. Potem dołączyliśmy do jakiejś pary z toru obok którzy chcieli zagrać w czwórkę a brakowało im chętnych. I z przykrością muszę przyznać że rozmietli nas. To pewnie byli jacyś zawodowcy czy coś. Albo kula była nie ta. Lekko speszeni wyszliśmy z kręgielni wciąż zszokowani naszą przegraną.

    – I co teraz, porywaczu?, zapytałem.
    – A teraz impreza.

    Zawsze musiał zaskakiwać. Poszliśmy do pobliskiego klubu, w którym wcześniej jeszcze nie byłem. Byłem zdziwiony że o tej porze było już tylu ludzi, a zabawa była w toku. Było w końcu jeszcze w miarę wcześnie. Na początek zasiedliśmy przy barze, chętni porozmawiać. Dałem się namówić na drinka a potem drugiego. Kompletnie bezmyślnie złapałem go za rękę i wyciągnąłem na parkiet. Nie wiadomo na kogo byśmy trafili, ale wtedy wcale się tym nie przejmowałem. Chciałem się trochę z nim “po gibać”. Nasze ciała lekko się o siebie ocierały a nasze oczy wpatrywały w siebie. Kompletnie nie przejmowaliśmy się tym co działo się dookoła. Tylko my. Tylko nasze spojrzenia. Muzyka zwolniła. Przytulił mnie do siebie po czym objął. Gibaliśmy się do rytmu muzyki. Niektórzy patrzeli się na nas ale sami byli sobą zajęci. Była jedna dziewczyna która bezczelnie się wpatrywała z drugiego końca sali. Skrępowany jej wzrokiem wysunąłem swój język w jej stronę po czym się odczepiła. Filip wybuchnął śmiechem po czym mnie pocałował. Ach te jego usta. Nigdy nie miałem ich dosyć. Jeszcze chwilę tam posiedzieliśmy i wyszliśmy. Gdańsk wieczorem był przepiękny. Ba, zawsze jest piękny. Następnym naszym przystankiem był pobliski monopolowy. Filip zakupił plastikowe kubki i wino. Nalał sobie i mi po czym udaliśmy się na spacer po mieście.

    – Wiem wiem, szczyt romantyzmu. Wino w plastikowym kubku, zaśmiał się.
    – Oczywiście. Nigdy wcześniej nie poznałem kogoś bardziej oryginalnego od ciebie.
    – Wiem. Miałem się ciebie o coś spytać ale nie wiem od czego zacząć.
    – Może od początku?, zaproponowałem.
    – Nie chcę już ukrywać swojej miłości do ciebie. Jeśli rozumiesz o co mi chodzi?
    – Wiem, rozumiem. Na pewno tego chcesz?, zapytałem.
    – Na pewno.
    – Mimo tego że będzie więcej takich osób jak ta dzisiaj w klubie?
    – Mimo wszystko. Zawsze będą się gapić, a my się nie przejmujemy prawda?
    – Prawda, przytaknąłem.
    – Tylko wiesz, rodzice, powiedział zmartwiony.
    – Wiem, powiedziałem obejmując go w talii.
    – Powiemy im o nas? Na pewno będzie ciężko ale damy radę, czy nie damy?, zapytał.
    – Pewnie że damy.

    Drążyliśmy jeszcze ten temat przez godzinę. Strasznie zmarzłem. Obeszliśmy całą starówkę i wypiliśmy całą butelkę wina. Udaliśmy się na przystanek tramwajowy oczekując na nasz tramwaj. Poważnie chcieliśmy to zrobić, chcieliśmy powiedzieć naszym rodzicom i znajomym o nas. Nie wiedziałem kompletnie jak się do tego zabrać ale strasznie tego chciałem. Chciałem być z nimi szczery. Nie chciałem ich oszukiwać. Nie chciałem ukrywać swojej miłości do niego. Musiałem coś wymyślić. Nasz tramwaj nadjechał. Jak na tą porę było spokojnie. Zazwyczaj można było o tej porze zgubić zęby albo portfel ale tym razem było może z dziesięć całkiem normalnych osób w tramwaju. Zajęliśmy miejsca z samego przodu co było błędem. Rozmawialiśmy aczkolwiek ciszej niż wcześniej. Nie chciałem angażować reszty tramwaju w detale mojego coming outu. Dwa przystanki przed naszym celem spotkała nas przykra niespodzianka – kanary. Cholera no. Czy oni mają jakieś życie w ogóle? W sobotnie wieczory zamiast czymś się zająć to sprawdzają bilety. No i oczywiście zaczęli od nas. Nie zaprzątaliśmy sobie głowy taką sprawą jak bilet. Zaczęliśmy się jąkać i w końcu “zaprosili” nas do wysiadki na następnym przystanku. Panowie zaczęli wypytywać o jakąś legitymację czy możliwość zapłaty od zaraz. Spojrzeliśmy po sobie. Zaraz miało świecić zielone światło na przejściu obok. Faceci byli coś po trzydziestce, jeden z nich lekko przy sobie. Uśmiechnąłem się do Filipa dyskretnie. Wyciągnął swoją rękę do mnie. Złapałem ją i pobiegliśmy słysząc dźwięk towarzyszący zielonemu światłu. Ależ wystartowaliśmy. Próbowaliśmy w nikogo nie wpaść. Na początku dwóch facetów siedziało nam na ogonach, a po chwili już tylko jeden próbował nas jeszcze dogonić. Prawie zahaczyliśmy o jedną lampę, w ostatniej chwili puszczając swoje dłonie by potem znów złączyć je w uścisku. Biegliśmy śmiejąc się i dysząc i nie wiadomo kiedy zgubiliśmy i tego drugiego.

    – No no, najlepsze porwanie jakie kiedykolwiek mnie spotkało, skomentowałem wciąż zadyszany koło domu.
    – Starałem się jak mogłem.

    Jego blok był przed moim. Chciałem go odprowadzić ale uparł się że to on odprowadzi mnie, tylko po to by się upewnić że nikt inny mnie nie porwie. Tylko on miał do tego prawo.

    – Dzięki za dzisiaj, powiedziałem.
    – To ja dziękuję że dałeś się porwać, odpowiedział po gentlemeńsku.

    Upewniając się że nikt się dookoła nie kręci pocałowaliśmy się. Nie mogliśmy przestać. Oparł mnie o drzwi i nadal całował. Pozwoliłem swoim dłoniom jeździć po jego plecach i głaskać jego głowę. Bałem się że ktoś może nas przyłapać ale chęć bliskości była silniejsza.

    – No dobra, bo nas ktoś jeszcze zobaczy, powiedziałem po chwili.
    – Racja, powiedział przeczesując swoje włosy.
    – Mocno zmęczony jesteś?, zapytałem.
    – Nie a co?
    – To może Gadu-Gadu za dziesięć minut?
    – Umowa stoi, zaśmiał się.

    Pocałował mnie na pożegnanie. Znów nie mogliśmy się od siebie odlepić. Nie chciałem go wypuścić ze swoich objęć.

    – No idź już, powiedział w przerwach między pocałunkami.
    – No to idź, odpowiedziałem ściskając go jeszcze mocniej.

    To jeszcze chwile potrwało zanim byłem już w domu. Rodzice oglądali jakiś film a ja udałem się do swojego pokoju, by porozmawiać z Filipem. Mieliśmy ważny temat do przedyskutowania, a mianowicie jak powiedzieć o nas naszym rodzicom.

    ***

    Kręciłem się po domu i nie wiedziałem od czego zacząć. Kompletne szaleństwo. Powinniśmy przynajmniej odczekać parę dni po podjęciu takiej decyzji, lepiej to zaplanować. Chociaż z drugiej strony bez sensu było czekać, oszukiwać i ukrywać. Nie wiem czego obawiałem się bardziej, powiedzenia że jednak lubię chłopaków czy powiedzenie z którym chłopakiem jestem. Tego drugiego chyba bardziej. Starsi chyba czuli że ze mną coś jest nie tak, albo po prostu mi się wydawało. Pewnie, przyprowadzałem jakieś dziewczyny do domu ale to nie było to. Spiąłem dupę i postanowiłem powiedzieć im co mi na sercu leży. To samo robił wtedy Filip.

    – Jestem ee. . tym no gejem, zająknąłem się po dłuższej chwili rozmyślania jak tu zacząć. Mama stanęła jak wryta a ojciec zrobił wielkie oczy. Śmiesznie to wyglądało.
    – Jak to gejem?, zapytała mama po chwili.
    – No normalnie, odpowiedziałem zdenerwowany.
    – W końcu się przyznał, odrzekł ojciec przyciszając telewizor.
    – Oj dobrze wiesz że to wymaga czasu, powiedziała mama.
    – To co, że niby wiedzieliście?, zapytałem jeszcze bardziej zdenerwowany.
    – Ależ oczywiście. Od razu wiedziałam gdy przyprowadziłeś tu tego Dawida.
    – To nie mogłaś powiedzieć?, zapytałem z wyrzutem próbując nie drążyć tematu o moim byłym.
    – Ależ po co miałabym ci to ułatwiać, nie mogliśmy się doczekać z ojcem aż w końcu nam to powiesz.
    – I co w pełni akceptujecie?, zapytałem już nie zdenerwowany a podirytowany.
    – Tak. To twój wybór i twoje życie synu, odpowiedział ojciec uśmiechając się do mamy.

    Nie no, oni sobie najzwyczajniej w świecie ze mnie jaja robili. No haha naprawdę śmieszne. Ale wiedziałem że zaraz nie będzie im do śmiechu. Emocje trochę opadły, ale zaraz miałem zadać cios. Cios który mógł zaboleć obie strony. Miałem wielką ochotę już uciec z stamtąd. Ale musiałem to dokończyć.

    – Jest jeszcze coś, zacząłem niepewnie.
    – Tak?, zapytali prawie równocześnie.
    – No bo ja ten. . no tak jakby jestem z tym no. . Filipem, wyjęknąłem z trudem.
    – Z jakim znowu Filipem?, zapytał tata.
    – A jakiego znacie?, zapytałem czekając na cios.

    Tego to się na pewno nie spodziewali. Spojrzeli po sobie uświadamiając sobie o kim mówię. “Wyluzuj, jakoś to zniosą” zasugerowała Agnieszka w smsie. Czekałem na jakiś odzew. Cisza dłużyła się w nieskończoność. Moja nogi wcześniej się trzęsły a teraz już same tańczyły. Serce mi pękało a adrenalina dawała o sobie znać. Matko kochana, najdłuższa cisza w moim calutkim życiu.

    – Żartujesz?, zapytała mama przerywając ciszę która trwała przez wieki.
    – Nie żartuje, odrzekłem ze łzami w oczach.
    – Przecież dziecko. . Przecież wy, matko.

    Dokładnie zapamiętałem to jej zdanie. Teoretycznie w jednym zdaniu nazwała dziecko i matkę. Teraz mogło wydawać się to zabawne ale wcale takie wtedy nie było. Jej ton sprawiał że coraz bardziej pękało mi serce. Czułem się jak by lada moment miało wybuchnąć, kompletnie eksplodować. Łzy pociekły same, bez żadnego zezwolenia. Wstałem i ze spuszczaną głową w kompletnej ciszy udałem się do swojego pokoju, zamykając drzwi na zamek. Czułem wiele rzeczy leżąc głową wepchniętą między poduszki. Smutek, żal. Ale czułem też ulgę, pewnego rodzaju szczęście że się odważyłem. Uczucie żalu przeważało. Spodziewałem się że coś powiedzą a zamiast tego dostałem ciszę. Zupełną ciszę. Nie wiedziałem w końcu czy zrobiłem coś złego czy. . moje myśli tak samo jak serce też miały ochotę eksplodować. Przecież nie związałem się z kotem, emerytom czy gangsterem tylko z kimś kogo tak doskonale znali. Z kimś kogo kochali jak swoje własne. Mnie by to nie bolało, byłbym z tego powodu szczęśliwy, ale co ja tam wiem, nie byłem rodzicem. Przez godzinę leżałem i myślałem. Cisza mnie denerwowała. Cisza mnie irytowała. Zazwyczaj głośno grającego telewizora teraz nie było wcale słychać. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. To wszystko tak strasznie się dłużyło. Miałem wtedy wielką nadzieję że Filipowi poszło lepiej niż mnie. Następną godzinę spędziłem na bezczynnym leżeniu, tym razem z włączoną muzyką. Po tych dwóch najdłuższych godzinach mojego życia usłyszałem pukanie do swoich drzwi. Posłusznie wstałem, otworzyłem i z powrotem opadłem na łóżko bojąc się wzroku mojej mamy. Przyciszyła muzykę i położyła się koło mnie.

    – Musimy porozmawiać, powiedziała masując moje ramie.
    – Nie musimy, odpowiedziałem tonem małego dziecka.
    – Musimy.
    – Żebyś była zła na mnie?
    – Nie jestem na ciebie zła kochanie, po prostu zszokowana.
    Odwróciłem się. Racja, nie wyglądała na złą, raczej przejętą. Jej zatroskane oczy wpatrywały się we mnie. Uspokoiło mnie to jak nic innego.
    – To nie jesteś zła?, zapytałem dla upewnienia.
    – Nie jestem zła, tylko trochę przestraszona i ciekawa.
    – Czemu i czego?
    – Boję się o ciebie. Wiesz jak to jest teraz. Nie wszyscy jeszcze są tak tolerancyjni. Boję się żebyś nie miał przez to jakichś przykrości. A ciekawa jestem dlaczego Filip. O co tu chodzi? Jak długo to trwa?
    – Już jakichś czas mi nie wiem, imponował. Ale wszystko zaczęło się u dziadków, gdy się do siebie bardzo zbliżyliśmy. Zakochaliśmy się w sobie. Na zabój. Nigdy wcześniej nie czułem tego co czuję do niego. Nie myśl że to jakieś szczeniackie zauroczenie. Jest dla mnie kimś wyjątkowym, kimś najważniejszym. Jest wspaniałą osobą, tak bardzo mądrą i wyrozumiałą. Dostrzegłem i pokochałem to piękno które ma w sobie. Nie umiem tego wyrazić słowami no, mamo, odpowiedziałem z łamiącym się głosem.
    – Chyba nawet to zauważyłam, ten sposób w jaki na ciebie patrzy, powiedziała ze łzami w oczach.
    – Niby jaki?, zapytałem zaciekawiony.
    – Taki jak ja patrzę na ciebie. Dziecko czy ty jesteś pewny tego wszystkiego? Wybacz ale w końcu wychowaliście się razem, powiedziała.
    – Ale ty też wychowałaś się z tatą, na podwórku w piaskownicy a potem w szkole. Rozumiem o co ci chodzi ale nie jesteśmy spokrewnieni.
    – No tak ale my byliśmy w innej sytuacji.
    – No tak, ale przynajmniej wiesz o co mi chodzi.
    – Kocham cię i kocham też Filipa ale jeśli naprawdę chcecie być razem to musisz zdawać sobie sprawę z tego że będzie trudno. Że niektórzy mogą was skrzywdzić, to jedyne czego się obawiam.
    – Wiem mamo.
    – A Filip już powiedział Ani i Bartkowi?
    – Pewno właśnie im mówi.

    Po chwili do pokoju przyszedł tata. Mama zdała raport tacie a potem wypytywali o więcej szczegółów. Dzięki bogu że nie pytali o sprawy intymne, wtedy to bym chyba umarł. Gdy już dali mi trochę spokoju wysłałem smsa do Filipa z relacjami i pytaniem jak u niego. Nie odpowiadał. Zniecierpliwiony poszedłem obejrzeć jakiś mecz z tatą. Po jakieś chwili usłyszałem dźwięk na który tak niecierpliwie czekałem – dzwonek do drzwi. Miałem nadzieję że zobaczę w nich uśmiechniętego Filipa a zobaczyłem Filipa któremu wcale nie było do śmiechu.
    Kroniki Tomka – Ten tego (cz. 3)

    Gdzieś w głębokiej podświadomości przewidywałem taki scenariusz. Tylko że myślałem że to moi rodzice zareagują ostro a nie jego. Gdy zobaczyłem go w drzwiach od razu wiedziałem co się stało. Nie trudno było zresztą się domyśleć. Naprawdę, rzadko można było go zobaczyć ze łzami w oczach. Gdy tylko go takiego zobaczyłem i we mnie coś pękło. Nie wiedziałem co powiedzieć, nawet nic nie chciałem mówić. Po prostu, nagle zapomniałem jak wydać z siebie jakikolwiek głos. Przytuliłem go najmocniej jak mogłem, nic innego nie mogłem zrobić. Wybuchł płaczem a ja razem z nim. Po jakiejś chwili przyciągnąłem go do siebie i zamknąłem drzwi, głupio było tak wyć na klatce. Byłem bezradny. Obejmowałem go najmocniej jak mogłem i ryczałem razem z nim. Mama z tatą stali w przedpokoju i nam się przyglądali. Oni też już zrozumieli co się stało. Lekko zawstydzony Filip z trudem próbował zdusić swój płacz w sobie. Wytarł dłońmi swoją mokrą od łez twarz i przywitał się z moimi rodzicami jeszcze bardziej zawstydzony. Mama lekko go objęła, pocałowała w czoło i wytarła kciukiem łzę która wypłynęła z jego pięknych oczu. Tata jak zawsze klepnął go po plecach na przywitanie. Po tym wszystkim złapałem jego dłonie i zaciągnąłem do swojego pokoju by móc w spokoju porozmawiać.

    Było mi go tak strasznie żal. Byłem zły na siebie, na swoją bezradność. Wszystko mnie bolało od patrzenia na niego. . cierpiącego. Sam cierpiałem z tego powodu. Przez jakiś czas leżał na moich kolanach w kompletnej ciszy. Głaskałem go i próbowałem pocieszyć. Po dłuższej chwili przerwał ciszę opowiadając to co się wydarzyło. Tak jak się domyśliłem jego rodzice nie przyjęli tego zbyt dobrze. Najpierw byli zaskoczeni a potem się kompletnie wściekli. Filip powiedział im o tym w sposób całkowicie odmienny od mojego. Prosto z mostu wyjawił im że jest ze mną a dopiero potem zaczął im to tłumaczyć. Przynajmniej wysłuchali go do końca, zanim nakrzyczeli na niego. Jasne, wiedziałem że nie dostaniemy gorących gratulacji i kwiatów ale z drugiej strony to nie było nic wielkiego. Byliśmy dorośli, dokonywaliśmy własnych wyborów. No i co z tego że się razem wychowywaliśmy? To akurat uważałem za plus bo dobrze znaliśmy siebie nawzajem, wszystkie wady oraz zalety przez co bardzo rzadko się kłóciliśmy. Nie byliśmy spokrewnieni. A nawet gdybyśmy byli to nic by to nie zmieniło, nie zmieniło by to naszych uczuć, prawda? Więc kompletnie nie potrzebnie tak się unieśli, moim skromnym zdaniem. Krzyczenie na niego, wyzywanie i nazywanie tego obrzydliwym, ohydnym i nieprawdopodobnym w niczym nie pomogło, tylko jeszcze bardziej pogorszyło tą całą sytuacje. Gdy mi to opowiadał, nie mogłem uwierzyć, poddałem się i znów płakałem z nim. Rozpętała się kłótnia. Filip zresztą bywał czasem porywczy więc i od niego padło kilka ostrzejszych słów. Nie wytrzymał i trzasnął drzwiami po czym przyszedł tutaj.

    Złapał mnie za rękę ciekawy jak mi poszło. Ucieszył się że u mnie poszło lepiej niż u niego ale szybko znów posmutniał. Był z nimi bardzo zżyty i to że nas nie zaakceptowali okropnie go bolało. Poprosił bym położył się koło niego. Położyliśmy swoje głowy na poduszkach, wciąż trzymając się za ręce. Położyłem się bokiem by móc go wciąż głaskać. Zdecydowanie ułatwił mi to kładąc swoją głowę na moim torsie, wtulając się w niego. Gdyby moje dziecko mi powiedziało że ma inne preferencje seksualne to bym to bez żadnego problemu zaakceptował. Podobnie jak moja mama, bał bym się że ktoś mógłby je skrzywdzić ale w pełni bym to zaakceptował. Czy można przestać kochać swoje dziecko czy kochać je mniej niż wcześniej tylko z powodu preferencji osobistych? Dlaczego to on miał cierpieć z powodu że jego rodzice byli ślepi? Czemu miał przepraszać za to że chce być szczęśliwy, że kocha kogoś kto jest tej samej płci co on? Grzeszył on byciem szczęśliwym i zakochanym? Robił tym komuś krzywdę, ktoś cierpiał przez niego, ktoś głodował, ciął się czy przeżywał depresje? Czemu sprawy takie jak własne preferencje stanowią dla kogoś taki problem? Czemu ktoś ma pretensje? Ma w ogóle prawo je mieć? Przecież on nikomu w majtki i do łóżka nie zaglądał? Pełno takich pytań zadawałem sobie w tamtym okresie, te wszystkie chciałem zadać jego mamie i swojemu wujkowi. Miłość nie ma reguł, nie ma żadnych zasad. Zakochać można się w każdym, niezależnie od płci, religii, pochodzenia, koloru skóry, dorobku życiowego czy poglądów. Należy tylko otworzyć się na miłość, na ludzi. Skąd wiesz czy nie byłbyś/byłabyś w stanie zakochać się w kimś tej samej płci co ty? Mogą odpychać cię sprawy intymne ale nie uczucie. Zresztą, skąd możesz wiedzieć że to takie złe jeśli tego nawet nie spróbowałeś? Nie bój się miłości. Zastanów się czy wolałbyś żyć nie do końca szczęśliwy tylko dlatego że ktoś by powiedział że to złe. Wolałbyś być nieszczęśliwy a być akceptowanym czy może być szczęśliwym i walczyć o akceptację?

    – Sorry że tak się rozbeczałem, przerwał ciszę próbując jakoś się rozluźnić.
    – Też beczałem, zresztą nie musisz się tego wstydzić, nie przede mną, powiedziałem.
    – A tam, zawsze była z ciebie beksa więc się nie zdziwiłem, zażartował.
    – Wcale nie!
    – Okropnie cię kocham, wyznał.
    – W sekrecie mogę ci powiedzieć że ja ciebie jeszcze okropniej, odpowiedziałem.
    – Przynajmniej ty mnie jeszcze kochasz, odrzekł pesymistycznie.
    – Miśku, oni wciąż cię kochają, daj im i sobie czas. Rozmawiałeś z tatą?
    – Jeszcze nie.
    – To może zadzwoń do niego i porozmawiaj z nim, masz telefon ze sobą?
    – Mam, powiedział podnosząc się.

    Gdy chciałem zostawić go samego by mógł w spokoju porozmawiać ze swoim ojcem, przytrzymał mnie prosząc bym przy nim został. Rozmowa z jego tatą chwile potrwała jako że chciał i ze mną zamienić kilka słów. Tak bardzo żałowałem że jego mama nie mogła zareagować dokładnie tak jak jego ojciec – pełną akceptacją, radością i humorem. Rozmowa z ojcem znacznie poprawiła mu humor. Co prawda nie skakał z radości ale przynajmniej wiedział że może liczyć na wsparcie u swojego biologicznego ojca. Był szczęśliwy że Filip sam mu o tym powiedział a nie że musiał by dowiedzieć się od na przykład jego mamy. Kazał mu się nią nie przejmować, i zapewnił że jej przejdzie. Przyznał że nic mu to nie przeszkadza i w pełni to akceptuje. Jednym słowem, jak dla niego nic się nie zmieniło. Tata Filipa był zawsze pogodnym i roześmianym człowiekiem tak samo jak Filip. Zdziwiłem się że chciał ze mną porozmawiać. Cieszył się że taki ktoś jak ja będzie miał oko na jego syna. Zarówno jak Filipa tak i mnie to podbudowało i ucieszyło. Na koniec naszej rozmowy opowiedział mi najkrótszy żart świata o gejach, tzn – ten tego. Na koniec dodał że wiedza który którego nie jest mu do niczego potrzebna. Nie daleko pada jabłko od jabłoni, cieszyłem się że otaczało mnie tylu jajcarzy. Po rozmowie z tatą, na twarzy Filipa zagościł malutki ale tak bardzo cenny wtedy uśmiech.

    Po dobrych trzech godzinach przesiadywania w moim pokoju poszliśmy do salonu gdzie siedzieli moi rodzice. Chcieliśmy z nimi porozmawiać. A raczej odpowiedzieć na masę pytań które ich trapiły. Filip jeszcze raz opowiedział to co go spotkało ze strony jego mamy i brata mojej mamy. Czasami mówiłem za niego nie chcąc by przeżywał tego jeszcze raz. Potem opowiedzieliśmy to co powiedział nam tata Filipa. Moja mama trzymała dłoń Filipa i próbowała go pocieszyć gdy ja trzymałem i głaskałem jego drugą dłoń. Temu to było dobrze. Tata nie krył swojego oburzenia spowodowanego zachowaniem swojego szwagra i jego żony. Też na swój sposób próbował okazać mu swoje wsparcie na które mógł od niego liczyć. Potem zasypali nas pytaniami, o to jak to sobie wszystko dalej planujemy i jak zamierzamy postąpić. Na niektóre nie potrafiliśmy wciąż odpowiedzieć, wszystko było kwestią czasu i zdarzeń. Mama podzielała moje zdanie, powtarzając że miłość rządzi się swoimi prawami, sama była tego przykładem. Powtórzyła się, mówiąc że wszystko akceptuje ale wciąż się o nas boi. Prosiła byśmy byli ostrożni. Gdy Filip poszedł do łazienki skorzystałem z chwili sam na sam z rodzicami.

    – To co, może zostać na noc?, zapytałem najładniej jak mogłem, zwracając uwagę na to że był już wieczór.
    – No nie wiem Tomku, powiedziała mama ze skrzywioną miną.
    – No proszę, widzisz w jakim jest stanie. Nie może wrócić dziś do domu, musi ochłonąć, ciocia z wujkiem też a nie ma gdzie indziej iść. Chcesz żeby gdzieś się szlajał całą noc w taki mróz?, spróbowałem tym sposobem.
    – No ale w tych okolicznościach, no nie wiem, odpowiedziała ale już bardziej skłonna do współpracy.
    – No ale mamo, nie będziemy odprawiać całej kamasutry tak? Tylko będę przy nim dziś, przytulę i pocieszę, tyle. Chcesz żeby się zamknął w sobie czy załamał?, spróbowałem całkowicie pewny siebie.
    – O Boże, a robicie to? Albo nie nie, nie mów!, powiedziała lekko zawstydzona a lekko rozbawiona.
    – Mamo!
    – No dobrze ale śpi na sofie tutaj, powiedziała.
    – Myślisz że to coś zmieni jak będzie tu samotny? Jeszcze bardziej będzie smutny. Mamo tylko dzisiaj. Możemy spać w różne strony, ze swoimi kołdrami, z otwartymi na rozcież drzwi. Muszę być dziś przy nim, obiecaliśmy sobie że zawsze będziemy przy sobie w ciężkich sytuacjach. Czy ja kiedyś naruszyłem twoje zaufanie? No proszę cię, mamuś.
    – No pozwól im, bo nam żyć nie da. Zresztą sama słyszysz że nasz syn ma mocne argumenty. Nic złego się przecież nie stanie, powiedział tata rozbawiony tym moim błaganiem.
    – No dobrze już dobrze, ale z osobną kołdrą i otwartymi drzwiami, poddała się po chwili głaszcząc mój policzek.

    Filip bardzo się ucieszył że będzie mógł spędzić u nas noc a do tego u moim boku. Zjedliśmy razem kolację. Mama poprosiła Filipa by chociaż napisał smsa do swojej mamy że nie wróci na noc i że wszystko z nim ok. Niechętnie ale jednak to zrobił po czym wyłączył telefon. Nie był ciekawy co miała mu do powiedzenia, nie tamtego dnia. Tata miał ubaw po pachy z żartu taty Filipa. Naprawdę się zawstydziłem, w końcu żartowano o moim życiu seksualnym przy stole a do tego w takich okolicznościach. Idealnie przyjęli Filipa i sprawili że uśmiech nie schodził z jego twarzy aż do końca tego dnia. Po kolacji udaliśmy się z Filipem do mojego pokoju dając rodzicom trochę spokoju, po tym dniu pełnym wrażeń. Mieli pewno wiele spraw do przedyskutowania.

    – To może meczyk, co?, zapytałem spoglądając na konsolę.
    – Uuu, ktoś tu chce przegrać z mistrzem FIFY, zażartował.
    – Żebyś się nie zdziwił, odrzekłem.

    Przybraliśmy swoją ulubioną pozę do gry. Pojedynkowałem się z nim, siedząc w jego rozkroku. Od czasu do czasu muskał moją szyję. Uwielbiałem jego bliskość, jego zapach. Uwielbiałem czuć jego oddech na swoim karku, był tak przyjemny, wręcz kojący. Śmiał się gdy moja linia obrony zawodziła a ja cieszyłem się razem z nim z lekkim niedowierzaniem że popełniam takie dziecinne błędy. Jego bliskość tak strasznie mnie dekoncentrowała. Cieszyliśmy się jak dzieci gdy obojgu udawało nam się pokonać przeciwnika. Grając w tej samej drużynie okazaliśmy się świetnie zgrani, rozumieliśmy się bez słów, także w grze. W pewnym momencie zauważyłem mamę stojącą w drzwiach z kołdrą dla Filipa. Kompletnie jej nie zauważyłem.

    – Nie siedźcie zbyt długo, powiedziała kładąc kołdrę na łóżku.
    – Dobrze proszę pani, zażartował Filip.
    – Znajdziesz Filipowi coś do spania, tak?, skierowała swoje pytanie do mnie.
    – Dobrze, odpowiedziałem krótko zajęty grą.
    – Macie jutro przerabiać coś ważnego w szkole?, zapytała gdy już miała wychodzić.
    – Raczej nie, odpowiedziałem.
    – No to jak chcecie to możecie jutro iść na wagary, bo Filip raczej nie wziął ze sobą książek, prawda?
    – Prawda, odpowiedzieliśmy równocześnie.
    – Obym tego nie żałowała, i grzecznie tutaj bo będę sprawdzała, ostrzegła pół serio pół żartem.
    – Kocham cię, powiedziałem gdy już wychodziła.
    – Ja też, zawołał Filip.
    – Nie dość że skradłeś mi serce to teraz chcesz mamę, zażartowałem próbując udać oburzonego.

    Ogromnie cieszyłem się z możliwości spędzenia nocy u jego boku. Uwielbiałem to uczucie gdy mogłem przy nim zasnąć i się obudzić. Taki mały drobiazg a sprawiał tyle radości. Do spania dałem mu dokładnie tą samą koszulkę którą miałem na sobie tamtej nocy w Zakopanym. Czerwony T-shirt idealnie leżał na jego ciele. Uśmiechnął się gdy mu ją dałem, wspomnienia wróciły. Telewizor w pokoju cicho grał gdy już leżeliśmy. Tak jak obiecaliśmy, drzwi były otwarte a my leżeliśmy pod swoimi kołdrami, chociaż i tak nogi Filipa były pod moją kołdrą. Dobrze że mama nic nie wspominała o tym że mieliśmy spać w przeciwne strony, mimo że sam jej to zasugerowałem. Leżał pod ścianą ciągle się wiercąc. Leżał na boku a ja brałem z niego przykład. Nasze usta często dzieliło tylko parę centymetrów. Od czasu do czasu obdarowywał mnie pocałunkiem. Za każdym razem obojgu nam było za mało ale nie chcieliśmy przesadzać gdyby mama jednak się gdzieś tam czaiła. Zawsze była bardzo ciekawa wszystkiego. Rozmawialiśmy próbując unikać tego ciężkiego tematu. Nie chciałem by znów tak bardzo posmutniał jak parę godzin wcześniej. Uważnie mu się przyglądałem co nie umknęło jego uwadze. Zawsze to zauważał.

    – Co mi się tak przyglądasz?, zapytał zaciekawiony.
    – Nic nie umknie twojej uwadze co? Patrzę jak patrzysz na mnie, odpowiedziałem.
    – No mów, zachęcił.
    – No mówię, patrzę jak patrzysz na mnie.
    – A czemuż to patrzysz na mnie by popatrzeć jak ja patrzę na ciebie?, zapytał.
    – A bo mama mówiła że podobno patrzysz na mnie w ten sposób co ona, i sprawdzam czy miała rację.
    – Zależy czy twoja mama patrzy na ciebie jak na najcenniejszy skarb świata.

    Rozbroił mnie tym tekstem. Uśmiech nie chciał zejść z moich ust. Był taki kochany. Nie mogłem pojąć jak udało mu się tak bardzo rozkochać mnie w sobie. Nasz związek nie był przypadkowy. Czułem jak by był zaplanowany przez los już od samego początku. Każdy dzień z nim spędzony sprawiał że miałem na wszystko ochotę. Był moim legalnym dopalaczem. Kochałem go. A on kochał mnie. Nasza historia była niesamowita, niepowtarzalna i niewiarygodna. Teraz to on przyglądał się mi. Kompletnie niepotrzebnie, założę się że od dawna wiedział że patrzę na niego tak jak on na mnie. Był najcenniejszy w moim życiu. Ba, najważniejszy, na równi z rodzicami i moją siostrą. Siostrą do której zapomniałem zadzwonić tamtego dnia mimo że obiecałem. Wysłałem jej krótkiego smsa że wszystko jej opowiem następnego dnia, dodając że jak na razie nie jest zbyt kolorowo między Filipem a ciocią i wujkiem. Miałem nadzieję że wszystko się rozwiąże i poukłada. Chciałem by wszystko było jak dawniej, jak by nic się nie zmieniło. Bo w końcu chyba w sumie nic takiego się nie zmieniło, prawda? Byliśmy tylko razem, zresztą zawsze byliśmy razem, zawsze razem się trzymaliśmy więc co by to komu miało przeszkadzać. Nie stwarzajmy problemów których nie ma. Leżąc natrafił na coś. W szparze mojego łóżka była wepchnięta jego koszulka.

    – A wszędzie jej szukałem – mruknął zaskoczony. – Wiedziałem że tu została.
    – A jak byś zareagował gdybyś się dowiedział że tak jakby ją sobie przypadkowo przywłaszczyłem?, zapytałem lekko zawstydzony.
    – Przypadkowo powiadasz. A przypadkowo w jakim celu?
    – Spania z nią – powiedziałem nadal zawstydzony. – Za każdym razem gdy kończymy rozmowę na gadu, jest mi tak jakoś. . samotnie to czasem zdarzy mi się do niej przytulić.

    Ucieszył się, zaznaczając że teraz już nie muszę czuć się samotnie. Leżeliśmy i patrzeliśmy na siebie jeszcze przez długi czas. Jego oczy ukazywały pełną gamę emocji. Wszystko można było wyczytać w tych jego oczach. Żal, smutek, zdenerwowanie, oburzenie, podirytowanie ale też zadowolenie, radość, nadzieję i miłość. Zasnęliśmy. Zasnęliśmy z nadzieją na lepsze jutro, spragnieni zaakceptowania przez innych.

    ***

    Nie wszystko poszło po naszej myśli. Filip znów został zraniony przez swoich rodziców. Nie potrafili tego zaakceptować, nie potrafili się z tym pogodzić. Po spędzonej nocy u nas, niechętnie pod wieczór wrócił do swojego domu, w którym został ponownie skrzywdzony. Zamiast rozmowy znów były krzyki. Nie rozumiem czemu nie mogli tego zrozumieć, nie robiliśmy niczego złego. Na dwa dni straciłem z nim kompletny kontakt. Nie pojawiał się w szkolę, na podwórku, telefon miał wyłączony tak samo GG. Gdy w końcu odważyłem się pójść do niego spotkała mnie niemiła niespodzianka. Otworzyła jego matka. Co prawda wpuściła mnie do środka ale tylko po to by na mnie pokrzyczeć. Próbowała wybić mi z głowy swojego syna przy nim samym. Dała mu szlaban i chciała zmienić szkołę. Postępowała całkowicie bezmyślnie, na niecałe dwa miesiące przed maturą chciała przewrócić całe jego życie do góry nogami. Filip, słysząc plany swoje matki wybuchł gniewem. Jedno przekrzykiwało drugie. Zrobił to co chciał zrobić za pierwszym razem gdy nie otrzymał zaakceptowania u swoich rodziców. Wyprowadził się. Gdy zaczął pakować swoje rzeczy, jego zdesperowana matka je rozpakowywała. Nie wiedziałem co robić. Gdy oni wciąż na siebie krzyczeli poszedłem poszukać telefonu Filipa. Trudno było mi go znaleźć ale w końcu przypomniałem sobie gdzie zazwyczaj chowała coś przed Filipem wcześniej. Włączyłem telefon. Jak dobrze że znałem PIN. Wybrałem numer jego ojca całkowicie bezradny. Gdy w skrócie mu wszystko opowiedziałem, obiecał że już wsiada w samochód. Nie zbytnio mnie to pocieszyło bo mieszkał kilkanaście kilometrów za miastem.

    Próbowałem jakoś ich powstrzymać. Filip musiał ją nieźle rozwścieczyć chęcią wyprowadzki ale co innego mógł zrobić? Czy ona nie widziała jak go krzywdzi? Po nieudanych próbach przekrzyknięcia ich, opadłem na ziemie wyjmując telefon. Tym razem zadzwoniłem do swojego taty mając nadzieję że wrócił już do domu. Po pięciu minutach zjawił się razem z mamą a zaraz za nimi przyszedł ojciec Filipa z dodatkową torbą. Rozpętało się piekło. Gdy pomagałem Filipowi się pakować, jego matka stała się bezradna. Moi rodzice i ojciec Filipa próbowali ją uspokoić. Ta krzyczała na moją mamę. W kółko pytała się jak ona tak może, czy kompletnie straciła rozum. Nie mogła pojąc jak ją to nie odrzuca. Zarówno jak nas i tak moją mamę to zabolało. Odpowiedziała że jej dziecko nigdy by jej nie odrzuciło. Mimo tych wszystkich okrutnych słów zrobiło mi się jej cholernie żal, była na skraju wytrzymania. Wszystko we mnie wybuchło. Moja mama zalała się łzami. Trudno było jej kłócić się ze swoją przyjaciółką. Ba, szwagierką. Po jakimś czasie do domu wrócił wujek. Wybuchła jeszcze większa afera. Zapłakany Filip błąkał się po domu wrzucając do torby wszystko to co jego. Próbowałem przytulić jego mamę. Serce mi pękało patrząc na nią. Wtedy nie było sensu się unosić, chciałem by się uspokoiła. Niestety zostałem odepchnięty. Poczułem się jak śmieć. Okropnie bolało. Nie byłem w stanie nawet wyobrazić sobie tego co czuł Filip, będąc sam potraktowany jak śmieć przez nich. To piekło trwało dobrą godzinę jak nie dłużej. Nie chcieli go puścić gdy już się do końca spakował. I tak wszystkiego nie dał rady zabrać. Co prawda Filip i tak by niedługo się wyprowadził ale nikt chyba nie spodziewał się że w takich okolicznościach. Dla Filipa zgasło słońce a przy okazji i dla mnie.

    Wszyscy przyszliśmy do mojego domu. Do naszego jak niedługo się okazało. Filip był strasznie roztrzęsiony. Nigdy go takiego nie widziałem. To co zobaczyłem w niedzielę nic nie miało się z tym co zobaczyłem wtedy. Ojciec Filipa próbował jakoś do niego dotrzeć, ale bez skutku. Nie chciał nikogo widzieć oprócz mnie. Zamknęliśmy się w moim pokoju. Mocno go objąłem, próbując zaprzestać jego trzęsienia się. Przycisnąłem go do swojej piersi powtarzając że już dobrze. Sam się trząsłem i płakałem. Minęło około pół godziny zanim przestał tak strasznie dygotać. Mocno mnie obejmował, aż czasami bolało. Okropnie się o niego bałem, by się kompletnie nie załamał. Zluźniając swój uścisk opadł całkowicie swoim ciałem na łóżko. Zwinął się w kłębek. Podniosłem koc który spadł na ziemie i okryłem go nim kładąc się koło niego, mocno tuląc. Na szczęście już tak przeraźliwie nie płakał. Jęczał z bólu. Nie wiedziałem co gorsze. Okropnie mnie to bolało, patrzenie na niego w takim stanie. Nie potrafiłem zrobić nic efektywnego, czegoś co by sprawiło żeby przestał tak cierpieć. Moje gadanie mało co dawało, przynajmniej tak to odczuwałem. Głaskałem go dla uspokojenia, zarówno siebie jak i go. Zasnął. Na początku przestraszyłem się że stracił przytomność, w końcu bez powodu nie naoglądałem się tych wszystkich medycznych seriali. Gdy zobaczyłem jego wyraz twarzy i spokojne oddychanie uspokoiłem się. Jego twarz była okropnie zapłakana i mokra od łez. Pościel też była lekko mokra. Sam zmoczyłem jego czarną koszulkę a on moją. Ze stolika przy łóżku najciszej jak potrafiłem otworzyłem szufladę szukając chusteczek by móc go wytrzeć. Gdy jak najostrożniej wycierałem jego twarz biała chusteczką jego tata wszedł do pokoju. Spojrzał na mnie znacząco a ja pokiwałem głową. Naciągnąłem koc na jego odkryte nogi. Chciałem położyć się przy nim i go pilnować ale czułem że tata Filipa powinien to zrobić. Zrobił coś co bardzo mnie zaskoczyło ale i ucieszyło. Przytulił mnie i poklepał po plecach. Z moich oczu znów wypłynęły łzy. “Nie płacz” usłyszałem. Zostawiłem go ze śpiącym synem w pokoju, samemu udając się do łazienki, by móc w spokoju się wyryczeć. Mama zauważając mnie, zamknęła się razem ze mną w łazience. Teraz to ja wybuchłem panicznym płaczem. Nie umiałem przestać, tego już było za dużo. To teraz ona mnie mocno przytulała i próbowała uspokoić. Kompletnie straciłem panowanie nad swoimi emocjami.

    Gdy już udało mi się przestać, poczłapałem z powrotem do swojego pokoju. Filip nadal spał. Położyłem się koło niego, delikatnie głaskając jego głowę by go nie obudzić. Mimo tych okropności, teraz gdy spał miał bardzo spokojny wyraz twarzy. Gdy spał, przypominał najsłodszego aniołka, do tego to jego cichutkie chrapanie sprawiło że i ja na chwilę poczułem spokój. Przyłożyłem głowę do jego karku i dobrowolnie dałem porwać się w objęcia Morfeusza. O niczym nie śniłem. Albo pewno o czymś śniłem tylko tego nie pamiętałem. Pamiętałem tylko ciemność. Gdy się przebudziłem, zdziwiłem się bo u mojego boku nie było już Filipa. Zerwałem się przerażony że już wyszedł a nawet że mogę już go więcej nie zobaczyć. Przez te kilka sekund czułem się okropnie. Gdy już łzy chciały same wypłynąć z moich oczu usłyszałem jego głos z zamkniętych drzwi mojego pokoju. Uspokoiłem się. Przetarłem swoją twarz i chwilę odczekałem za nim otworzyłem drzwi swojego pokoju. Mój ukochany siedział wtulony w swojego tatę i sam był głaskany po ramieniu przez moją mamę siedzącą obok. Ucieszył się na mój widok. Przysiągł bym że na chwile się uśmiechnął. Zdziwiłem się patrząc na zegarek, nie mogłem tak długo spać. Mama zrobiła mi miejsce koło Filipa. Odlepił głowę od ramienia swojego taty by spojrzeć na mnie i lekko pocałować w policzek. Poczułem zarówno radość i uczucie zakłopotania. Obawiałem się że któremuś z rodziców może się to nie spodobać ale wręcz przeciwnie, nawet się uśmiechnęli. Wytarłem palcem kąciki jego oczu i przytuliłem do siebie. Po chwili usłyszałem jego głos. Strasznie się za nim stęskniłem. Narzekał że wpychają w niego jedzenie. Świadom tego że nic nie jadł od tego feralnego zdarzenia nałożyłem jakiejś sałatki na jego talerz i poprosiłem by coś zjadł. Zgodził się ale tylko pod warunkiem że go nakarmię. Nie miałem nic przeciwko, mimo że żartował. Jadł mi z ręki, he he. Rodzice zauroczeni nami kon

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Kontynuacja serii Poziomkowa Przygoda z Kuzynem, na Wasze życzenie. Są tu 3 części, i przeczytanie wszystkiego może zająć Wam dużoo czasu, ale polecam przeczytanie tego na części. Pozdrawiam. 🙂 

  • Przyjacielska pomoc (cz.1)

    Wiele razem przeżyliśmy, wspólne wycieczki, flirtowanie z dziewczynami i wiele innych. Arek jest moim przyjacielem od czasów przedszkola. Od kiedy pamiętam, robiliśmy wszystko razem, rozmawialiśmy na wszystkie tematy i nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Bywało między nami gorzej, czasami się kłóciliśmy, ale to było przejściowe.

    Za którymś razem, gdy u niego byliśmy powiedział do mnie coś w tym stylu: “Pokaż mi swojego penisa.” Ja się zastanawiałem czemu tego chce i zapytałem “Po co?”, on odpowiedział mi “Jestem ciekawy”. Ja nie czekając dłużej, wyjąłem swoje prącie z bokserek i mu pokazałem. On się spojrzał i tak patrzył przez 2 minuty. Nie mógł oderwać wzroku od mojego przyrodzenia. Nadal bacznie je obserwował, aż wreszcie mi stanął. Wziął linijkę, podszedł złapał za mojego penisa i zmierzył mi go. Uwierzcie, to było bardzo podniecające. Następnie schowałem swojego członka, a on wyjął swojego. Po kilku sekundach był on w stanie erekcji. Był przepiękny, nie mogłem nacieszyć oczu. Arek powiedział “Na co czekasz? Zmierz go”. Zabrałem się do “roboty”. Było to kilka lat temu. To wtedy wszystko się zaczęło…

    Teraz mamy po 15 lat. Wraz z Arkiem chodzę do tej samej klasy w gimnazjum. Jak dotąd, patrzyłem na niego jak na mojego najlepszego przyjaciela, jednak niedawno się to zmieniło.

    Pewnego dnia, jak zwykle obudziły mnie promienie słoneczne. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie, umyłem zęby i poszedłem do szkoły. Tam czekał na mnie Arek. Nieziemsko przystojny, ociekający seksapilem, wysportowany Arek. Gdy tylko go zobaczyłem, od razu mi stanął. Nie wiedziałem co się dzieje, bo wcześniej tego nie doświadczyłem. Przebraliśmy się i poszliśmy na lekcje. Jak zwykle nudziliśmy się na polskim, więc jak to Arek, zaczął moje nogi smyrać (pocierać) swoimi. Było to seksowne, gdyż nasze nogi dotykały różnych miejsc. Umieliśmy i lubiliśmy to robić całymi dniami. Obojgu nam sprawiało to przyjemność. Za nami siedziały Ola z Wiktorią. Miałem wielką chrapkę na Wikę (tak, jestem biseksualny). Dlatego też postanowiłem się tym podzielić z moim najlepszym przyjacielem. Po zakończeniu wszystkich lekcji, odebraliśmy rzeczy i poszliśmy na falę (taka ławka w naszej szkole, przy szatni). Tam wywiązała się taka rozmowa:
    – Wiesz… chyba się zakochałem…
    – Nie 🙂 …
    – Tak. Mniej więcej pół miesiąca temu to poczułem.
    – Daniel, czemu dopiero teraz mi to mówisz?
    – Nie miałem zbyt dużo czasu…
    – Więc, kto jest tą szczęściarą? 🙂
    – Wiktoria
    – Która? Nie mów mi tylko, że…
    – Tak, to ona skradła moje serce. Siedzi za nami już od ponad roku. Zdążyłem ją poznać, no i się stało 🙂
    Jednak po jego minie można było rozpoznać rozczarowanie.
    – Coś się stało? – wtedy jeszcze nie skojarzyłem faktów.
    – Nie, wszystko w porządku.
    – To dobrze.
    W tym momencie wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy do naszych domów. Po drodze jeszcze trochę pogadaliśmy o naszej przyszłości (kim mamy zamiar być z zawodu, itp.) oraz o mnie i Wiktorii, bo Arek nie mógł się powstrzymać. Wypytywał mnie o wszystkie szczegóły…

    Od tego wydarzenia minęło ok. 3 tygodni. Sam nie byłem do końca zdecydowany kogo kocham bardziej, Arka czy Wiktorię? To był ciężki wybór i jak dotąd nie wybrałem. Jednak postanowiłem, że wyznam miłość kobiecie moich marzeń… Musiałem jednak jeszcze z tym troszkę zaczekać, gdyż nie byłem gotowy, aby to tak szybko zrobić.

    W tym dniu obserwowałem Arka. Jak zawsze był bardzo seksowny i ociekał zajebistością. Oprócz tego tradycyjnie smyraliśmy się nogami 🙂 Często na lekcjach polskiego nasze wzroki się spotykały na krótką chwilę, a potem odwracaliśmy głowy, albo się śmialiśmy (sami do końca nie wiemy z czego). Na godzinie wychowawczej pani ogłosiła, że pod koniec roku odbędzie się wycieczka kilku-dniowa. Jeszcze sama nie była pewna ile dni dokładnie będzie trwać, ale zakładała, że pięć. Jeszcze przed nami było uzgodnienie gdzie jedziemy. Większa część klasy (w tym my) zagłosowała na Polskie góry. Chociaż to mieliśmy już za sobą. Następnie jeszcze mówiła nam o jakichś nudnych formalnościach, a potem przeszła do kosztów. Wycieczka nie była za droga, więc postanowiłem z Arkiem, że na nią pojedziemy.

    ~ 4 miesiące później ~
    Zbliżał się koniec roku, a my mieliśmy wyjechać kolejnego dnia o 5.00 nad ranem. Oczywiście wstałem niewyspany i taki byłem do końca dnia. W autobusie wszyscy świetnie się bawiliśmy, różne gry, zabawy rozrywkowe, masa śmiechu. Nie zabrakło także śpiewania piosenek, lecących w radiu. Po drodze zwiedziliśmy kilka zabytków i ruszyliśmy dalej. Wreszcie dojechaliśmy. Zjadłem obiadokolację, poszedłem do 2-osobowego pokoju, który dzieliłem z moim przyjacielem i od razu rzuciłem się na łóżko. Byliśmy wyczerpani. Chwilę po tym zdarzeniu zasnąłem.

    Kolejnego dnia zwiedzaliśmy Zakopane i okolice (oczywiście wszystkiego nie zdążyliśmy zwiedzić). Po całym dniu na nogach, po zjedzeniu posiłku, poszedłem z Arkiem do pokoju, wzięliśmy prysznic (oddzielnie) i w stroju do spania (bokserki) siedzieliśmy na łóżkach i gadaliśmy.
    – Wiesz, ja… chociaż nie ważne… – wyksztusiłem z siebie
    – No powiedz, przecież nikomu nie powiem, a może nawet pomogę.
    – Jestem w takiej sytuacji, że chciałbym wyznać Wiktorii miłość.
    – To świetnie, na co czekasz?
    – Tylko, że ja… ja się jeszcze nigdy nie całowałem i nie chcę, żeby to źle wyszło…
    – Spokojnie, chcesz poćwiczyć to ze mną?
    – Naprawdę?
    – Jasne, po tej próbie, będziesz pewniejszy siebie i zdobędziesz wiedzę, jak to się robi.
    Zaczęliśmy więc.
    c.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel P.

    Jest to moje pierwsze takie opowiadanie, więc mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali i że Wam się spodoba 🙂 Kolejna część za jakiś czas 🙂

  • Szkolne przyjaciolki

    Było późne piątkowe popołudnie, gdy mama podrzuciła mnie do mieszkającej pod miastem przyjaciółki. Okłamałam ją, tak jak i koleżanka okłamała swoich rodziców, że chcemy się wspólnie pouczyć do egzaminu gimnazjalnego. W rzeczywistości rozłożyłyśmy jedynie podręczniki i arkusze zadań, a wspólny czas spędziłyśmy, plotkując i bawiąc się w sieci. Wcześniej wybłagałyśmy naszych rodziców, bym mogła zostać u Uli na noc. Po kolacji kontynuowałyśmy zabawę prawie do północy i dopiero interwencja mamy Ulki, spowodowała, że położyłyśmy się do łóżek.

    Miałam spać w pokoju Uli, na ogromnym, nadmuchiwanym materacu. Po zgaszeniu świateł rozmawiałyśmy ze sobą szeptem, a kiedy jej rodzice położyli się spać, odczekałyśmy dla pewności pół godziny, po czym Ula przyszła do mnie zabierając z biurka laptop. Po zapaleniu nocnej lampki weszłyśmy na Omegle. Już za piątym połączeniem znalazłyśmy to, czego szukałyśmy. Chłopak miał około dwudziestu paru lat, choć nie widząc jego twarzy, mogłyśmy się mylić w ocenie wieku. Siedział przed kamerą nagi, a w dłoni trzymał potężnego, obrzezanego kutasa, którego pieścił powolnymi ruchami nadgarstka. Zainteresowały go dwie, siedzące w kucki na materacu, dziewczęta w piżamach. Pisał do nas po angielsku, na szczęście na tyle prostym językiem, że mogłyśmy go zrozumieć, a nawet odpowiadać na jego pytania.

    Odrobinę skłamałyśmy co do naszego wieku, obawiając się, że się rozłączy. Kiedy poprosił nas o zdjęcie górnych części piżamek, spełniłyśmy jego prośbę. Spodobały się mu nasze piersi. Nie do końca rozumiałyśmy jego słowa, jednak chwalił Ulę za spory rozmiar biustu, a mnie za uroczo sterczące cycuszki. Faktycznie, choć byłyśmy w miarę podobnej budowy i wzrostu, to zdecydowanie różniłyśmy się między sobą kolorem włosów i rozmiarem piersi. Ja byłam blondynką ona brunetką. Ula nosiła staniczki 65 E, ja 60 B.

    Nasz nieznajomy z czatu zaproponował zabawę. Miałyśmy zdobywać punkty, wykonując kolejne zadania. Początkowo były one nieskomplikowane. Miałyśmy na przykład pobujać biustem, ścisnąć go, czy pieścić palcami brodawki. Stopniowo jednak zabawa nabierała rumieńców. Poprosił, byśmy ssały sobie nawzajem piersi, rozebrały się do końca i pokazały mu się nago, obracając w kółko przed kamerą. Później zrobiło się naprawdę podniecająco, gdy z Ulą zaczęłyśmy rywalizować o punkty. Ula pierwsza odważyła się pokazać mu cipkę, rozchylając palcami wargi tak, by mógł zobaczyć jej różowe wnętrze. Dogoniłam ją w punktacji, wsuwając w pupę flamaster. Podobnie jak my, był bardzo podniecony, gdy dobiłyśmy do ponad stu punktów każda. Zaproponował nam wspólny finał. Jeśli zgodzimy się mu pokazać, jak się palcujemy, on spuści się dla nas przed kamerą. Wystarczyło mi z Ulą tylko jedno spojrzenie na siebie, by szybko odpisać ‘OK’. Nie była to moja i Uli pierwsza wspólna masturbacja, ale po raz pierwszy robiłyśmy to podglądane przez mężczyznę. Byłyśmy niesamowicie podniecone i takie zakończenie czatu bardzo nam odpowiadało. Siedząc obok siebie na materacu, palcowałyśmy się, obserwując, jak dłonią zwilżoną balsamem do ciała masuje potężnego kutasa. osiągnełam orgazm jako pierwsza z całej naszej trójki. On czekał, aż obie dojdziemy. Kiedy Ula skończyła szczytować, przyspieszył znacznie tempo pieszczot, i już po chwili oglądałyśmy wielki finał. To było coś! Miał intensywny, bardzo obfity wytrysk. Pierwszy i drugi strzał wyleciały daleko poza kadr obrazu, a kolejne obficie rozlały się po jego podbrzuszu. Rozłączył się w chwilę po tym, gdy na pożegnanie pokazałyśmy mu zbliżenia naszych wilgotnych cipek.

    Opadające emocje pozbawiły nas sił. Opadłyśmy na materac, a gdy Ula zamknęła laptop i wyłączyła lampkę, nakryłam nas kołdrą. Wciąż miałyśmy przyspieszone oddechy. W przeszłości trzykrotnie masturbowałyśmy się razem, kilka razy wspólnie czatowałyśmy półnagie z kimś dopiero poznanym na sieci, jednak po raz pierwszy przeżyłyśmy coś takiego. Emocje były tak wielkie, że kiedy dotknął mojego ramienia, ponownie eksplodowało podniecenie. Żadna z nas nie miała absolutnie żadnego doświadczania z dziewczynami. To, co robiłyśmy, było instynktowne, spontaniczne i nieziemsko przyjemne. Jej palce sprawiały mi większą przyjemność niż moje! Była o niebo delikatniejsza niż dwoje chłopców, z którymi spałam. Jej ciało było tak ciepłe i aksamitne, że czułam dreszcz rozkoszy, całując jej miękką skórę. Zrobiła mi palcówkę mojego życia, a to, że nie obudziłam całego domu, było wyłącznie zasługą jej ust, którymi zamknęła moje w łapczywym pocałunku. Jej brodawki smakowały piżmem, a skóra miała lekko słony posmak. Języczkiem wytyczyłam ścieżkę ku jej ogolonej cipce. Leżała odkryta, z szeroko rozrzuconymi udami. Pieściłam ustami różowe płatki nabrzmiałych od podniecenia warg. Przykryła twarz poduszką, kiedy wsunęłam języczek w pochwę. Reagowała żywiołowo na pieszczoty, a ja odważnie eksperymentowałam, łącząc seks oralny z wymyślnym pettingiem. Liżąc okolice łechtaczki, palcowałam ją, a ona gryzła poduszkę tłumiącą jęki rozkoszy. Eksplodowała, kiedy delikatnie ssąc twardą jak ziarenko fasoli łechtaczkę, wsunęłam w nią trzeci palec. Po wszystkim, długo leżałyśmy obok siebie, całując się i głaszcząc po ramionach, biodrach i piersiach. Podobnie jak ona, byłam zafascynowana tym, co właśnie odkryłyśmy. Nie miałyśmy na to słów, a jednak potrafiłyśmy o tym rozmawiać. Zasnęłyśmy w swoich objęciach i tylko szczęśliwym trafem jej rodzice nie przyłapali nas rano nagich, wciąż obejmujących się na materacu.

    Zaspałyśmy i żałowałam, że nie miałyśmy czasu na nic ponad pospieszny pocałunek, po tym jak w panice ubrałyśmy się w piżamki, obudzone pukaniem do drzwi. Na szczęście mama Uli nie weszła do pokoju, zadowalając się zakomunikowaniem nam, że śniadanie czeka na dole, a moja mama przyjedzie po mnie za mniej więcej godzinę.

    Wracając z mamą do domu, jeszcze w samochodzie, wysłałam jej erotycznego sms-a. Opisałam w nim, co mam ochotę jej zrobić rączką szczotki do włosów, kiedy spotkamy się następnym razem. Po niespełna dziesięciu minutach otrzymałam od niej zdjęcie. Stała wypięta pupą do lustra, a w cipce sterczała, wbita aż po samo włosie, wspominana wcześniej szczotka. Nie mogę doczekać się kolejnego spotkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Bez wyjscia 5

    W swoim życiu doświadczyłam już chyba wszystkiego. Jednak najgorsze miało przyjść.

    Mijały dni, tygodnie, miesiące, a ja nadal byłam na usługach swojego szefa. Pieprzyłam się z nim kiedy tylko chciał i jak chciał. Byłam również „wypożyczana” innym facetom w ramach dobrych stosunków biznesowych. Bywały takie okresy że moja cipka jak i dupka nie miały czasu dojść do siebie po poprzednim rżnięciu.

    Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Do mojego gabinetu wszedł mój szef i oznajmił mi że nasz układ dobiega końca. Zwalania mnie gdyż na moje miejsce ma kogoś innego. Słuchałam go z otwartymi ustami i nie wierzyłam w to co słyszę. Zwolni mnie? Po tym wszystkim co dla niego zrobiłam? Czułam się jak najgorsza szmata którą wykorzystano i wywalono na śmietnik. Łzy same cisnęły mi się do oczu. Prosiłam go, błagałam żeby tego nie robił ale on był nieugięty i stanowczy w swoim postanowieniu. Nie miałam innego wyjścia jak się spakować i wrócić do domu by zatopić żal w alkoholu. Nie pamiętam nawet kiedy usnęłam i obudziłam się rano z wielkim bólem głowy, to się chyba nazywa kac gigant. Wzięłam gorącą kąpiel, napiłam się kawy i jakoś wróciłam do żywych. Myślałam co dalej? Co mam robić ze swoim życiem? Gdzie znajdę drugą taką pracę która była tak dochodowa? Od tego myślenia aż mnie znowu rozbolała głowa. Nie widziałam wyjścia z mojej sytuacji. Zaczęłam szukać pracy poprzez internet. Ale wszystkie oferty były mało satysfakcjonujące dla mnie i nie spełniały moich oczekiwań. Zamieściłam więc swoje ogłoszenie o pracę w roli prywatnej asystentki. Nie minął nawet dzień a gdy weszłam by sprawdzić pocztę okazało się że mam kilka propozycji. Wybrałam jedną z nich, najbardziej konkretną i umówiłam się z oferentem na spotkanie. Ubrałam się elegancko ale troszkę wyzywająco by wzbudzić w nim zainteresowanie jak i pożądanie. Umówiliśmy się w restauracji hotelowej blisko mojego domu.

    O umówionej godzinie byłam w restauracji i szybko znalazłam człowieka który złożył mi tą propozycję pracy. Był facetem w wieku około 40 lat. Przystojnym, zadbanym i widać że zamożnym. Zamówiliśmy coś do picia i przeszliśmy do konkretów a raczej on. Przedstawił mi swoją ofertę finansową oraz wymagania co do mnie. Powiem że oferta była bardzo interesująca a i wymagania nie były wygórowane. W końcu mam w „tym” dość spore doświadczenie. Gdy wyraziłam swoją akceptację na jego ofertę on powiedział coś jeszcze.

    – Skarbie, ale ja nie biorę kota w worku. Możesz mi obiecać wszystko a później się okaże że połowa to ściema. Idziemy na górę do pokoju i zademonstrujesz mi swoje możliwości.

    Powiem że to mnie zszokowało i zatkało. Oczywiście się nie zgodziłam na „jazdę próbną” bo to nie jest casting do pornola, ale on jakby się tym nie przejmował. Wstał od stolika, dopił drinka i na odchodne dorzucił.

    – Mówi się trudno, takich jak Ty są setki albo i więcej. Zresztą może i lepiej bo Ty już młodsza nie będziesz. Jak zmienisz zdanie to mój numer pokoju to 18.

    I odszedł rzucając na blat stolika 50 zł na rachunek.

    Siedziałam tak przy stoliku bijąc się z myślami. Co zrobić? Zaryzykować? W sumie danie dupy obcemu facetowi to nie nowość a mogą być z tego same korzyści. Nie mam nic do stracenia a mogę wiele zyskać. Wstałam od stolika i udałam się na górę po schodach. Podeszłam do drzwi pokoju i zapukałam. Usłyszałam że otwarte i proszę wejść. Nadusiłam klamkę i przekroczyłam próg pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz.

    On stał przy łóżku i zdejmował z siebie ubranie. Popatrzył na mnie od góry na dół, po czym odwrócił wzrok i powiedział bym się rozebrała gdyż on nie lubi tracić czasu na pierdoły. Rozbierałam się ze swoich ubrań i przyglądałam się na niego jak robi to samo. Ściągał z siebie koszulę, spodnie, bokserki – miał zgrabną pupę i był dobrze zbudowany. Kiedy odwrócił się w moją stronę ujrzałam jego penisa który za chwilę będzie mnie penetrował. Może nie był najdłuższy ale za to był bardzo gruby i żylasty. Zdjęłam z siebie bieliznę i stanęłam przed nim zupełnie naga. On ocenił mnie wzrokiem, złapał mnie jedną ręką za pierś i pomacał uciskając przy tym brodawkę. Drugą ręką złapał mnie za cipkę i zaczął ją masować a po chwili wpakował mi w nią dwa palce.

    – Widzę maleńka że to dla Ciebie nie pierwszyzna. Dobrze mówiłaś. Ale zobaczmy co umiesz i co z tego co opowiadałaś jest prawdą. Klęknij i mi obciągnij.

    Szarpną mnie za włosy w dół i zmusił do klęknięcia. Przed moimi ustami już się prężył jego kutas. Szybko go oblizałam od nasady aż po koniuszek a następnie wzięłam całego do buzi. Zaczęłam obciągać najlepiej jak umiałam, czyli bardzo głęboko aż do samego gardła. Facet długo nie wytrzymał bo po kilku minutach poczułam jak salwa za salwą jego sperma zalewa mi usta. Smakował naprawdę wyśmienicie dlatego grzecznie wszystko połknęłam oblizując przy tym usteczka.

    – Grzeczna suka, ale nie przestawaj. Postaw go szybko z powrotem na nogi. Chcę zasmakować Twoich dziurek.

    Zabrałam się do roboty. Szybko się uporałam z postawieniem jego penisa na baczność. Widać że się jemu podobało moje obciąganie bo tylko przy tym pojękiwał. Nagle szarpnął mnie za włosy do góry, kazał klęknąć na łóżku i wypiąć się w jego stronę. Zrobiłam jak chciał. Klęczałam przed nim z wypiętym tyłkiem i czekałam aż mnie zerżnie. Pośliniłam dłoń i rozsmarowałam dobrze ślinę na swoich dziurkach by był lepszy poślizg przy penetracji. Zaszedł mnie od tyły, rozchylił moje pośladki i jednym sprawnym ruchem wpakował mi kutasa w cipkę. Posuwał mnie bardzo rytmicznie i mocno, trzymając jedną ręka za włosy a drugą pieszcząc moją ciasną dziurkę. Czułam jak jego penis się zagłębia we mnie. Był naprawdę gruby i rozszerzał moją cipkę do granic możliwości. Zastanawiałam się jak się zmieści w mojej dupce. Ale nie zdążyłam dojść do wniosków gdyż on wyjął go z cipki, napluł mi na pupę, rozsmarował ślinę i włożył go po same jaja. Aż zapiszczałam z bólu. Nie spodziewałam się że tak bez ceregieli mi go wpakuje do samego końca. On jednak nic sobie z tego nie robił tylko mnie bardzo mocno jebał. Posuwał mnie bardzo szybko i mocno co zaczynało mi się podobać. Kiedy zaczynałam odczuwać przyjemność on nagle go wyjął i kazał sobie obciągać. Szybko znowu przed nim uklęknęłam i zaczęłam ssać. Nie trwało długo jak znowu poczułam jego smakowite nasienie w swoich ustach. Przełknęłam wszystko i zabrałam się za wylizywanie resztek z jego penisa. On jednak szarpnął mnie do góry i kazał się ubierać. Wstałam i zaczęłam zakładać ciuchy na siebie, on odpalił papierosa, spojrzał na mnie i powiedział.

    – Jesteś zajebistą suką do ruchania. Ale jeszcze nie wiem czy dam Ci tą pracę. Bo mam jeszcze umówione dwie kolejne na spotkanie. Ale jak okażesz się najlepsza to zadzwonię.

    I kazał mi wypieprzać z pokoju. Wyszłam z hotelu na dwór i czułam się strasznie poniżona. Zerżnął mnie jak dziwkę, nawet nie jak dziwkę bo dziwka wzięła by za to pieniądze. On po prostu mnie zerżną i wyrzucił jak szmatę na ulicę. I tak wiem że nie zadzwoni. Dostał co chciał. Takie było ryzyko.

    Wracałam do domu przez ulicę i zastanawiałam się co dalej. Czy każde takie spotkanie o pracę będzie się kończyło tak samo? Będą mnie walić jak dziwkę….dziwkę, właśnie! Może zacznę zarabiać na siebie jako prostytutka. To była myśl. Jedyna rozsądna w obecnej sytuacji. Wróciłam do domu i znowu internet. Znalazłam kilka stron z ogłoszeniami panienek. Poprzeglądałam je i zapoznałam się z tym co oferują i ile za to oczekują. Dodałam jedno ogłoszenia na próbę. Brzmiało ono tak. „ Wysoka, szczupła blondynka o seksownym ciałku zaprasza na chwile uniesienia do swojego mieszkania. W cenie spotkania proponuję seks klasyczny, seks oralny z połykiem, seks analny, fisting, pissing i wiele, wiele innych przyjemności czyli full. Cena za godzinkę 200 zł a za całą noc 1500 zł” Podałam swój numer telefonu i czekałam.

    Po godzinie pierwszy klient. Umówił się że będzie za 30 minutek. Szybko się ogarnęłam i czekałam. Dzwonek do drzwi, otwieram i widzę starszego, grubego łysego faceta który jak mnie zobaczył aż zaczął się ślinić na mój widok. Zaprosiłam go do środka. Zanim się zorientowałam w sytuacji już obciągałam grubasowi i łykałam jego spermę. Pomyślałam sobie a ja? Ja też coś z tego chcę mieć. Więc zabrałam się za ponowne obciąganie by poczuć go w sobie. Facetowi to się spodobało i szybko był gotowy do jazdy. Założyłam gumkę na fiuta i dosiadłam grubasa. Ujeżdżałam go może z pięć minut, zmiana pozycji. Zrzucił mnie z siebie na łóżko, położyłam się na brzuchu. Rozwalił moje nogi na boki i wpakował mi go w dupkę. Nie był duży więc wszedł bez problemów. Posuwał mnie tak może z pięć minut aż poczułam jak pulsuje w środku i napełnia kondoma nasieniem przygniatając mnie przy tym swoją tuszą do łóżka. Gdy osunął się ze mnie na bok, zdjęłam prezerwatywę z jego kutasa i wyssałam z niej wszystko, całą zawartość. Grubas był w niebo wzięty tym widokiem. Pogadaliśmy chwilkę i wyszedł. Tego dnia obsłużyłam jeszcze kilku innych facetów. Scenariusz prawie za każdym razem ten sam. Obciąganie, i rżniecie moich dziurek oraz połyk. Zdarzył się jeden który chciał zrobić na mnie siusiu. Więc pod prysznicem przyjęłam w swoje usta wszystko czym mnie uraczył. Przyszło też dwóch panów na raz. Oczywiście obsłużyłam ich po mistrzowsku czyli ruchanie na dwa baty w moje dziurki z finałem w usteczkach.

    Wieczorem przeliczyłam dochód. Okazało się że zarobiłam więcej niż się spodziewałam. Nie szukałam już pracy bo i po co? Miałam już swoją pracę w której się odnalazłam. Obsługiwałam facetów najlepiej jak umiałam, zawsze u mnie dostawali wszystko co chcieli. Stałam się ekskluzywną dziwką o której marzyli. Robię to do dnia dzisiejszego i nie zamierzam przestać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monia Monia

    Jest to końcowe opowiadanie. Pozdrawiam.Oraz zapraszam do moich innych opowiadań.

  • Przygoda w samochodzie

    Annę poznałam na studiach. Nie przyjaźniłyśmy się, a wręcz starałyśmy się siebie unikać. Patrząc na jej subtelne rysy twarzy, nienaganną figurę i niespotykanie zgrabne nogi, w głębi serca zazdrościłam jej, choć pewnie nigdy bym się do tego nie przyznała. Często mijałyśmy się na wykładach, czasem widywałam ją w barze, najczęściej w towarzystwie jej sporo starszego kochanka. Krążyły plotki, że to bogaty, żonaty biznesmen, a Anna jest jego utrzymanką a za razem wygodną alternatywą dla wulgarnych, zasyfionych prostytutek. Tak, Anna zdecydowanie nie miała w sobie ani krzty wulgarności. Ubierała się w dopasowane, dziewczęce sukienki, zza których nieśmiało wychylały się jej krągłe piersi. Zapinany w talii pasek subtelnie rysował linię jej kobiecych bioder, a kończący się mniej więcej w połowie uda zwiewny materiał ukazywał smukłe, zgrabne nogi. Niejednokrotnie widziałam, jak zwrot naszego wykładowcy bezwstydnie podąża złotymi wstążkami włosów Anny, których pojedyncze pasma spływały wprost do jej dekoltu.
    Anna doskonale wiedziała jak działa na mężczyzn i rozumiała dlaczego nie ma zbyt wielu przyjaciółek.

     Tego wieczoru spotkałam ją samą w barze. Była wstawiona, a po jej policzkach spływały kryształki łez. Kiedy zaciekawiona podeszłam, by zapytać o co chodzi ona poczęła zwierzać mi się niczym najlepszej przyjaciółce. Powiedziała, że biznesmen rzucił ją twierdząc, że brak jej kobiecych krągłości. Zapadła niezręczna cisza, więc żeby ratować sytuację rzuciłam bezmyślnie, że myślałam o jej piersiach podczas ostatniej masturbacji. Kiedy uświadomiłam sobie, co powiedziałam, zamarłam. Anna uśmiechnęła się i nie było w tym uśmiechu drwiny, a tylko podniecenie zmieszane z zakłopotaniem. 
    -Zatańczymy?- Zapytała w końcu. Bez chwili namysłu zgodziłam się. Patrzyłam jak jej sukienka podwija się, kiedy wstaje od baru i chwiejnym krokiem zmierza na parkiet. Poczułam uderzenie gorąca. Moje sutki momentalnie zareagowały na ten zmysłowy widok, a koronkowe stringi zrobiły się wilgotne. Tańczyłyśmy patrząc sobie w oczy co i rusz, niby przypadkiem, dotykając swoich rąk. W pewnym momencie spostrzegłam, że wzrok Anny ślizga się po moim ciele, a jej pełne, spierzchnięte usta lekko rozchyliły się. Przy następnej piosence ręce mojej koleżanki bezwstydnie muskały moje pośladki i piersi, a gdy muzyka ucichła, a światła na chwilę zgasły Anna pocałowała mnie namiętnie i szepnęła, abyśmy poszły do jej samochodu. Jej głos drżał z podniecenia, a kiedy przytaknęłam na jej propozycję delikatnie musnęła płatek mojego ucha językiem. 
    Samochód Anny stał w jednej z tych ciemnych uliczek, na których nigdy nie ma żywej duszy. Kiedy usiadłyśmy na tylnym siedzeniu badając niecierpliwymi dłońmi każdy centymetr swoich ciał moje podniecenie sięgało zenitu. Wsunęłam drżącą rękę pod sukienkę koleżanki i bez najmniejszych oporów zaczęłam wędrować nią coraz wyżej po wewnętrznej stronie uda. W końcu dotarłam do nieskrępowanej bielizną, wilgotnej różyczki Anny. Dziewczyna przestała mnie całować i spojrzała mi wyzywająco w oczy. Zaczęłam się z nią droczyć udając, że chcę zabrać dłoń, jednak ona stanowczo ją przytrzymała i naprowadziła na swoją dziurkę. Zaczęłam bawić się jej koralikiem. Oddech Anny spłycił się. Przymrużyła lekko oczy i zachrypniętym głosem szepnęła “Proszę…”. Wsadziłam dwa paluszki do wnętrza jej muszelki i zaczęłam energicznie nimi poruszać drugą ręką pieszcząc nabrzmiałe z podniecenia piersi przyjaciółki. Anna jęknęła i wbiła się paznokciami w moje ramiona. Moje paluszki przyspieszyły, a kiedy dziewczyna niemalże krzyczała z rozkoszy, a jej mdlejący wzrok wędrował w sobie tylko znanym kierunku dołożyłam trzeci paluszek. Wystarczyła jeszcze chwila pieszczot, potem Anna obdarzyła mnie pełnym spełnienia uśmiechem i cicho wzdychając doszła. Przez chwilę patrzyłam na jej spocone, wilgotne od soczków ciało. Jednak to nie był koniec. Anna kazała mi usiąść, a sama klęknęła na samochodowej wycieraczce i delikatnie rozsunęła moje nogi. Zsunęła koronkowe stringi i ciepłymi pocałunkami wędrowała po wnętrzu uda nie spuszczając ze mnie ani na chwilę wzroku. Czując spływające soczki oderwała usta i wciąż patrząc mi w oczy oblizała swoje wargi. Byłam tak podniecona, że cała drżałam i niemalże czułam pulsującą w swoim podbrzuszu krew. Anna wiedząc to przekornie krążyła językiem wokół mojej różyczki jednak nie dotykała jej. W końcu całując mój pępek wepchnęła trzy palce w moją dziurkę. Jęknęłam i wbiłam ręce w tapicerkę. Ona uśmiechnęła się i wyjmując dłoń z pomiędzy moich ud skierowała język w stronę mojej muszelki. Ponownie przeszył mnie dreszcz rozkoszy, kiedy Anna penetrowała moją różyczkę, a jej dłonie błądziły po moim półnagim ciele. Traciłam oddech i łapczywie zachłystywałam się powietrzem przyciągając głowę przyjaciółki do swojego łona. Doszłam wyginając ciało w łuk i bezwiednie rozchylając spierzchnięte wargi. Pożegnałyśmy się z Anną krótkim pocałunkiem, a kiedy następnego dnia mijałyśmy się na uczelni, ona niby przypadkiem musnęła mój pośladek uśmiechając się wyzywająco.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość i liczę na konstruktywne opinie.

  • Egzamin gimnazjalny

    Jestem Kacper i mam 16 lat. Chciałem się z wami podzielić w 100% prawdziwą historią z  pierwszego dnia egzaminów gimnazjalnych.
     Więc było tak… Wstałem rano (oczywiście zaspałem), zjadłem śniadanie, ubrałem się w garnitur, uczesałem moje długie włosy i pospiesznie wybiegłem z domu, żeby zdążyć na ważne testy. Pod bramą czekała na mnie koleżanka, przywitaliśmy się i poszliśmy w kierunku szkoły.

     Kiedy wszedłem do szkoły zobaczyłem czarno- biały korytarz trzecioklasistów. W powietrzu było czuć napiętą atmosferę, choć ja byłem nadzwyczaj spokojny. Historia i polski nie sprawiają mi kłopotów, więc czego się obawiać?
     W końcu godzina egzaminów, nauczyciele wyczytywali uczniów alfabetycznie, losowano numerki ławek i inne organizacyjne bzdety… Wylosowałem ławkę na środku sali, po mojej prawej stronie siedziała dosyć wysoka brunetka ubrana w maksymalnie krótką mini i galową bluzkę. Miała idealne nogi, długie, gładkie no i ta ciemniejsza karnacja. Na bluzce odznaczały się dość duże piersi, równie idealne co nogi. Twarz miała owalną, lekko uśmiechniętą. Wyglądała na wyluzowaną.

     Patrzyłem się na jej nogi przez cały czas, gdy egzaminatorzy tłumaczyli jak kodować testy. Widocznie to zauważyła, ponieważ nasze oczy spotkały się w pewnej chwili, a ona uśmiechnęła się do mnie. Cóż miałem robić? Odwzajemniłem uśmiech, lecz nieco speszony zacząłem się patrzeć na zegarek z przodu sali. Kiedy postanowiłem znów spojrzeć na dziewczynę, zauważyłem, że usiadła jakby przodem do mnie, lecz tłów miała skierowany w stronę ławki. Musiała kątem oka zobaczyć, że znów się patrzę, bo popatrzyła się na mnie i z uśmiechem niewinnej dziewczynki rozchyliła swoje boskie uda. Znów speszony, ale tym razem bez odwracania głowy odwzajemniłem uśmiech. Teraz dokładnie mogłem się przyjrzeć jej pięknym nogą od kostek, aż do majteczek w kremowym kolorze. Nie miała na sobie rajstop. Patrzyłem zachłannie w szczególności na jej krocze, co musiało jej się podobać, gdyż zauważyłem, że na jej majteczkach pojawiła się malutka plamka. Kiedy egzaminatorka wyjaśniła jak kodować testy, dała ostatnią szansę wyjścia do toalety. Wstało kilka osób, a w tym moja gimnazjalna muza. Zasmuciłem się trochę myśląc, że gdy wróci zajmie się pisaniem testu i wyjdą nici z dalszego, bardzo pobudzającego obserwowania. Wróciła na salę jako pierwsza. Usiadła już normalnie, rzucając mi tylko krótkie spojrzenie. Zaczął się egzamin. Co chwila spoglądałem na moją koleżankę, a ona na mnie. Test z polskiego skończyłem w niecałe 50 minut, więc zostało mi 40 minut czasu wolnego. Oparłem głowę na lewej ręce i cały czas patrzyłem się na dziewczynę. Po 5 minutach ona również skończyła pisać. Popatrzyła się na mnie i z uśmiechem skierowała swoje kolana w moją stronę. Gdy rozszerzyła nóżki wmurowało mnie w krzesło. Była bez majteczek. Zrobiła to specjalnie dla mnie. Byłem zaskoczony i z nieukrywanym podnieceniem podziwiałem jej soczystą, lśniącą, wygoloną cipkę. Moje spodnie od garnituru przemieniły się w namiot. Zauważyła to, gdyż również patrzyła się raz na moje krocze,  raz na mnie wzrokiem mówiącym „chodź tu”.

    Nic nie mogłem zrobić, gdyż to groziło wywaleniem z sali i poprawą testu w czerwcu. Mogłem tylko patrzeć, zresztą ona też. W końcu koniec, dzieciarnia wysypała się z sali gimnastycznej, a moja nowa koleżanka zniknęła w tłumie. Kiedy wyszedłem z sali zauważyłem ją na schodach prowadzących na wyższe piętra szkoły, które dzisiaj były puste. Nawet sprzątaczki zajmowały się tylko dołem. Poszedłem za nią, ona widząc mnie odwróciła się i kręcąc swoim jędrnym, opiętym materiałem mini tyłeczkiem wchodziła coraz wyżej.

    Weszliśmy na najwyższe piętro. Klasa od fizyki była otwarta. Weszliśmy tam, a wtedy rozegrała się scena rodem z pornola. Usiadła na krześle przy biurku, a ja kucnąłem przed nią rozpinając jej spódniczkę i całując ją w słodkie usta. Jej język pchał mi się do gardła, nie pozostawałem dłużny. Zacząłem rozpinać jej bluzkę, ona rozpięła stanik i na wierzch wyskoczyły dwa, duże, jędrne cycuszki z małymi brodawkami. Zacząłem je pieścić i całować, schodziłem niżej całując jej brzuszek, aż w końcu zdarłem z niej wcześniej rozpiętą mini. Przybliżyłem usta do jej łona. Pachniało bosko, jej soczki ściekały ze szparki. Zabrałem się do lizania. Najpierw całą długość szparki, potem połowę, a potem sam guziczek wpychając wskazującego palca w jej szparkę. Była mokra i ciepła w środku. Chciałem ją pożreć, mieć ją na zawsze. Nagle usłyszałem jej przyśpieszony oddech i coraz głośniejsze jęki. Wiedziałem co się święci, więc przyłożyłem wszelkich starań, by mój język jak najszybciej i najefektowniej plądrował jej szparkę z soków. Gdy wepchnąłem go do środka, poczułem skurcze dziewczyny. Dostała tak olbrzymiego orgazmu, że nie mogła złapać oddechu. Mój kutas stał twardy jak głaz. Dziewczyna uklęknęła, i rozpięła moje spodnie, ściągając je sprawnie wraz z majtkami do kostek. Złapała go w trzonie i językiem, ostrożnie zlizała mi kropelkę mojego śluzu z czubka penisa. Pogilgotała mnie językiem pod główką penisa po czym wepchnęła go sobie do buzi. Obciągała bosko. Co chwile wyjmowała go z buzi, żeby mu się przypatrzeć i znów ładowała go do ust. Lewą ręką masowała mi jajka. Mój koniec był bliski. Dziewczyna wyjęła go z buzi, jeszcze parę razy poruszała nim w górę i w dół i przyjęła cały mój ładunek na twarz i piękne piersi. Zebrała z siebie wszystko paluszkiem i ze smakiem rozprowadzała sobie białą substancję po całym podniebieniu i języku. Gdy wszystko do czysta wylizała, uśmiechnęła się do mnie i w tym momencie zadzwonił dzwonek informujący, że czas na drugą część testu. Szybko ubrałem się, pomogłem jej założyć spódniczkę, gdy ta zapisała bluzkę. Gdy podciągnąłem ją już do bioder jeszcze raz musnąłem jej szparkę językiem. Spodobało jej się to, gdyż zachichotała, a kiedy wstałem pocałowała mnie namiętnie. Szybko wybiegliśmy z klasy i zbiegając po schodach, by nie spóźnić się na testy dopiero wpadłem na pomysł, by się jej przedstawić. „Kacper” powiedziałem jej zadyszany. „ Monika” odpowiedziała dziewczyna. Gdy dobiegliśmy pod salę w której pisaliśmy testy akurat zaczęto wyczytywanie uczniów. Niestety mnie i moją cudowną koleżankę rozsadzono na dwóch końcach sali, lecz nie zrażony tym czekałem na koniec testów, by móc znów zabawić się z moją koleżanką. Cały test siedziałem zamyślony i myślałem co zrobię jako pierwsze z Moniką po zakończeniu egzaminu z historii. Niestety, gdy egzamin dobiegł końca, przed salą czekał jej ojciec. Musiała jechać z nim. Ale podała mi swój numer i właśnie teraz piszę z nią o tym, co jutro po testach z nią zrobię. C.D.N

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kacper A

    C.D.N

  • Zagraniczna delegacja

    Jak to bywa – wyjazdy delegacyjne kończą się różnie. Ja jako współwłaściciel nowozałożonej musiałem w końcu rozpocząć działalność za granicą. Zawsze byłem dość szczupły, nie stroniłem od siłowni ale też nie przesiadywałem tam całe dnie – wiadomo firma, hobby itd.

    Już od początku w tym Paryżu było coś nie tak. Warunki oferowała druga firma, podobno dograne na max.

    No ale jak to bywa – w hotelu okazało się, że będziemy z nimi wymieszani. Ok okazja poznać kogoś nowego itd. Moim współlokatorem okazał się wysoki barczysty czarnoskóry mężczyzna. Owszem podobał mi się ale przecież nie będę okazywał że mam na niego ochotę.

    Nie będę opisywał nudnych przemówień dotyczących firmy itd. Ważne że cholera musieliśmy pójść na to piwo i jeszcze jedno itd itd.

    On poszedł potem się położyć a ja na laptopie oglądałem porno. Ech czemu tyle wypiłem? Zasnąłem przy odpalonym laptopie. Rano nie mogło to ujść uwadze nowo poznanemu Francuzowi.

    Nie powiedział nic, nie obudził.

    Ale znalazłem kartkę doklejoną do laptopa: ” Jeśli chcesz ekstra doznań nie 1 na 1 a w większym gronie to zadzwoń na ten numer…”.

    Cholera myślałem o tym cały dzień. Niby ostatni dzień, niby czas wolny, lokatora jednak nie było – nie miałem jak z nim pogadać o tym.

    Ech w końcu się odważyłem – uznałem, że szalone zabawy choć trochę zrelaksują trudy podróży następnego dnia. Ale nie do końca tego się spodziewałem…

    Gdy zadzwoniłem już mi powinno coś nie pasować. Odebrał obcy facet, gadał coś o imprezie, że jestem atrakcją itp. Nic a nic z tego nie rozumiałem. W końcu podał miejsce i czas – 1 w nocy, prywatna willa. Ok jeszcze tylko przygotowania i jadę.

    Zadzwoniłem do drzwi. Otworzył obcy – kolejny murzyn. Uśmiechnął się.

    A potem wszystko potoczyło się jak przez mgłę. Zamroczyło mnie. Słyszałem tylko śmiechy i widziałem kolejnych czarnoskórych. Ale w końcu zatopiłem się w objęcia morfeusza.

    Budzę się – ok 2 w nocy

    Sam

    Nago

    O co tu chodzi?

    Leżę na łóżku w ciemnym małym pokoiku. Przychodzi mój jeszcze niedawny współlokator.

    -Co to ma znaczyć?

    -Chciałeś ekstra imprezy – masz. Będziesz naszym deserem. A konkretnie mojego szefa.

    Wystraszony idę za nim. Wchodzę do ogromnego salonu cały w półmroku. Dookoła siedzą sami czarni francuzi. I ON – szef firmy. Ogromny, misiowaty. Uśmiecha się do mnie. Cholera co się dzieje.

    Potem już tylko masowe śmiechy i oczy pełne rządzy. Kilkunastu mnie zaczęło obmacywać, wsadzać palce w dziurę i siłą sprowadzili mnie na klęczki.

    Zmusili mnie bym wypił jakiś płyn, do tego jeszcze jakiś zastrzyk. Kompletnie odleciałem.

    Już tylko ciche…błagam

    I wielki czarny sprzęt w moich ustach. Za chwilę drugi w tyłku – i masa onanizujących się nademną.

    ON nie wstaje z fotela – śmieje się ze mnie. Jego wielki brzuch nie zakrywa jednak pałki, którą się bawi.

    A więc to jest ta niespodzianka – ja nią jestem.

    Międzyczasie kolejni się zamieniają. W końcu odpuszczają mi usta – nie mam już sił.

    Leżę bezczynnie i czekam aż po kolei mnie zaleją.

    Ale jeszcze połowa nie zabawiła się jak należy a ON wstaje. Podchodzi do mnie i uderza mocno w pośladki.

    Uderza jeszcze raz, krzyk i śmiechy. W końcu wchodzi we mnie. Nie jak oni – nie powoli.

    Brutalnie zagłębia się na max i chwyta za kark.

    A więc to jest cena umowy między firmami – pomyślałem.

    Rżnie mnie długo – inni skandują. W końcu tryska we mnie. Śmieje się dalej. Już leżę bez sił.

    Widzę kolejnych co podchodzą oddać się tej zabawie.

    Mdleję przy trzecim. Ale nie przestają mnie zalewać.

    Co się dzieje?

    Rano budzę się oblepiony spermą. Tyłek boli cały rozciągnięty.

    Organizatora – szefa już nie ma. Tylko kilku zostało napawać się białym wykorzystanym.

    Już tylko patrzą i śmieją się.

    Mają dość…

     

    Po kilku dniach umowa została zawarta. Współlokator się nie pokazał…

    Lecz kilka dni temu dostałem od niego maila:

    “Wy biali jesteście tylko do zabawy 😉 jakbyś chciał się na coś przydać – przyjeżdżaj…”

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Zdziszewski

    🙂

  • Siostrojebca

    Gaba wyszła z łazienki, osłonięta jedynie niezbyt dużym ręcznikiem, zawiniętym wokół klatki piersiowej i zwisającym w dół. Wyglądała w nim tak, jakby miała na sobie bardzo kusą sukieneczkę. Ręcznik ów miał na celu chronienie jej młodziutkiego, ponętnego ciałka przed mym pożądliwym spojrzeniem, jednak słabo się z tego wywiązywał, gdyż nie zasłaniał nawet w jednej trzeciej szczupłych, aczkolwiek jędrnych ud mojej siostrzyczki. Wyglądała naprawdę bardzo zmysłowo – widząc taką seksowną, szesnastoletnią dziewczynę, świecącą mi przed oczyma długimi nogami, od razu poczułem napływającą mi do krocza krew. Mimo, iż Gaba była moją siostrą, miałem ogromną ochotę choć przez chwilę podotykać sobie tego jej rozgrzanego kąpielą ciałka. Muszę się przyznać, że to nie był już pierwszy raz, gdy myślałem o własnej siostrze w kategoriach erotycznych. Większości z Was może wydać się to chore lub co najmniej dziwne, jednak przekonany jestem, iż wiele osób – gdyby miały taką siostrę jak ja, która na dodatek często chodzi po pokoju tak skąpo odziana, bez żadnego skrępowania przed bratem – także nawiedzałyby różne brzydkie myśli. Dochodziła do tego moja paroletnia już wstrzemięźliwość seksualna, spowodowana po prostu brakiem okazji do erotycznych figli. Gaba była jedyną dziewczyną, którą mogłem ostatnimi czasy oglądać sobie na wpół nagą. Nie można jednak winić jej za to, że tak mnie prowokowała, gdyż robiła to nieświadomie. Nie miała pojęcia, że chodząc sobie skąpo ubrana po pokoju doprowadza swojego zboczonego braciszka do obłędu. Na dodatek od kilku dni mieszkaliśmy z nią w jednym pokoju, ponieważ akurat byliśmy na rodzinnym wyjeździe w górach, a rodzicom szkoda było pieniędzy, by wynajmować dla każdego z nas osobne pomieszczenie.

    Usiadła na swoim łóżku i zaczęła grzebać w odtwarzaczu mp3.

    – Pożycz mi słuchawki, moje się zepsuły – powiedziała swym cienkim, acz lekko zachrypniętym głosikiem. Jej chrypienie nie było spowodowane przeziębieniem, lecz było u niej naturalne.

    Bez słowa wziąłem słuchawki i podałem jej, nie omieszkałem przy tym niby przypadkowo „smyrnąć” ją zwisającym z mojej ręki kablem po nagim udzie. Stojąc nad nią oczywiście spróbowałem dojrzeć choć kawałek tych malutkich piersi, niestety ręcznik przylegał do klatki i skutecznie zasłaniał te cuda.

    – A kiedy oddasz? – spytałem.

    – No nie wiem, na razie ci niepotrzebne to ja sobie posłucham, będziesz chciał to oddam.

    – Zara idziemy żreć, już wpół do szóstej – zmieniłem temat. Nie mogłem się powstrzymać i usiadłem koło Gaby na jej łóżku.

    – O jaaa – jęknęła. – To muszę się ubrać.

    Wyobraziłem sobie, jak przy mnie zrzuca ręcznik, by wskoczyć w zwykłe ubranie. Na samą myśl aż mi w portkach zawrzało, ale byłem przekonany, że nie mam nawet co liczyć na taki rozwój wydarzeń, na pewno nie zacznie się przebierać pod moim bacznym okiem. Jakoś tak mimochodem ma dłoń zetknęła się z miękkim i jakże przyjemnym w dotyku udem Gaby, i to w dość wysokim jego punkcie, bo prawie przy samej krawędzi ręcznika, który gdy dziewczyna znajdowała się w pozycji siedzącej, odsłaniał jeszcze więcej. Zdałem sobie sprawę, iż teraz ledwo zakrywa on jej krocze, gdyby był choć parę centymetrów krótszy, to moja siostra świeciłaby mi w oczy swym skarbem. Ma ręka delikatnie przesunęła się w dół, napawając się przyjemnym dotykiem jej skóry. Gaba zamarła, by po chwili powoli odwrócić głowę w moją stronę i przyjrzeć mi się ze zdziwieniem. Poczułem się trochę głupio, ale mimo, iż naprawdę chciałem, to jakoś nie mogłem oderwać dłoni od jej nóżki. To było silniejsze ode mnie, dotyk jej gładziutkiego uda sprawiał mi taką przyjemność, że grzechem byłoby przerywanie tej nieznacznej pieszczoty. Ścisnąłem Gabę lekko za nogę i zacząłem sunąć po niej dłonią znów w górę.

    – Co ty robisz? – spytała, kiedy moja ręka znalazła się niebezpiecznie blisko brzegu ręcznika i wyglądało na to, iż zamierza się pod niego wsunąć.

    – Nic… – odpowiedziałem, lekko speszony, a ma dłoń zatrzymała się w miejscu, lecz wciąż nie odrywała się od nogi siostry.

    – Łapska przy sobie – powiedziała, lecz w jej głosie nie było słychać złości czy irytacji. Chwyciła przy tym moją rękę i zepchnęła ją ze swego uda.

    – Dlaczego? – popatrzyłem jej w oczy i moja natrętna dłoń znów zaczęła pchać się w kierunku jej nóg, lecz Gaba skutecznie blokowała mi do nich dostęp.

    – Dlatego, że mnie masz nie obmacywać! – żachnęła się.

    – A w czym ci to przeszkadza, że sobie podotykam? – Może i byłem zbyt natarczywy, ale tak mnie ciągnęło do macania, że już się nie kontrolowałem.

    – A po co niby chcesz mnie dotykać?

    – No… – zmieszałem się trochę. – Te twoje nóżki… Tak ładnie wyglądają, że aż chce się dotknąć.

    Zirytowany, jedną ręką odepchnąłem obydwie jej ręce, a drugą zaatakowałem niczym nie bronione teraz uda. Ma dłoń wsunęła się pomiędzy nie i ścisnęła mocno jedną z nóżek.

    – Koń gryzie – zażartowałem, w odniesieniu do naszej dawnej zabawy, której nauczył nas kiedyś wujek i w której chodziło o to, że jedna osoba ściska mocno nogę drugiej, co ma symulować gryzącego konia.

    – No bierz się… – powiedziała zawzięcie i z niezadowoloną miną, próbując wyzwolić swe udo z mego uścisku.

    – Oj dajże spokój, świat się nie zawali jak pozwolisz mi chwilę pomacać. W niczym ci to nie zaszkodzi, a ja będę miał radochę.

    – Coś za coś – rzekła, uśmiechając się. – Najpierw wyliż mi stopy.

    Również się uśmiechając, pomyślałem sobie, iż chętnie zrobiłbym to nawet za darmo, a jak w dodatku siostra w zamian ma mi pozwolić się pomacać, to zrobię to z jeszcze większą ochotą. Uklęknąłem więc przed nią i pochyliłem się nad jej małymi, zadbanymi stópkami. Świeżo po kąpieli pachniały jeszcze mydełkiem siarkowym. Ucałowałem jedną z nich, następnie przejechałem językiem wzdłuż śródstopia. Po chwili przeniosłem usta na drugą stópkę, by zająć się także nią. Gdy uznałem, że już się wywiązałem z zadania, mój język zaczął sunąć w górę po łydce Gaby. Czekałem z obawą, aż siostra zaprotestuje, jednak nie zrobiła tego. Z ulgą przyjąłem z jej strony zachętę w postaci lekkiego wysunięcia nóg w moją stronę, co miało mi dać większą wygodę lizania ich. Powoli, z namaszczeniem, brnąłem coraz wyżej i wyżej, aż moje oczy znalazły się na wysokości jej kolan, które były od siebie oddalone o parę centymetrów. Jak nietrudno się domyślić, patrząc pomiędzy te czerwone kolanka, wślizgnąłem się wzrokiem pod ręcznik. I wtedy ujrzałem coś, co spowodowało nagły i bardzo szybki wzrost ciśnienia w moich majtkach. Z szeroko otwartymi oczami i zapartym tchem patrzyłem się bezceremonialnie wprost na jej krocze, gdzie w cieniu ręcznika różowiła się piękna, wręcz zachwycająca cipka. Serce zaczęło mi bić szybciej, poczułem się tak, jakby cała krew uszła z reszty mego ciała po to, by skumulować się w członku. Nie odrywając języka od łydki Gaby, gapiłem się w tą zapierającą dech w piersiach pizdę jak przysłowiowy szpak. Siostra, widząc do jakiego stanu mnie doprowadziła, widocznie postanowiła zafundować mi jeszcze zawał serca, gdyż rozchyliła nieco nogi, by dać mi pełny wgląd w swą kobiecość. Nie myśląc nad tym, co robię, zacząłem przybliżać się twarzą w kierunku tego cuda. Moje policzki ocierały się o jej uda, gdy tak brnąłem głową w stronę jej największego skarbu. Kiedy doszedłem mniej więcej do połowy ud, Gaba uznała, że na więcej nie może mi pozwolić i zacisnęła mi nogi na głowie, blokując dalszą drogę do szczęścia. Muszę przyznać, że i tak było mi całkiem przyjemnie klęczeć tak przed nią z twarzą w jej pachnących udach. Gdy jednak głowa została zablokowana, rękami bezwiednie powędrowałem na te gorące nóżki i zacząłem podwijać ręcznik, by móc się jeszcze lepiej przyjrzeć młodziutkiej cipce.

    – Starczy już – wyszeptała Gaba, strącając moje ręce.

    – Mi nie starczy – powiedziałem również szeptem, przemieszczając wzrok z krocza siostry na jej twarz.

    Rozluźniła uda, bym mógł zabrać spomiędzy nich głowę, ja jednak zinterpretowałem to inaczej i ponownie zacząłem przybliżać się twarzą w stronę jej łona. Odepchnęła mnie. Znów zrobiło mi się głupio, lecz nie dla tego, że Gaba nie chciała pozwolić mi dobrnąć do swej kobiecości, lecz dlatego, iż uświadomiłem sobie, że klęcząc przed nią masuję się dłonią wybrzuszeniu w spodniach. Siostra najwidoczniej chciała już kończyć zabawę, ja jednak nie mogłem tego tak zostawić. Kiedyś, to co zaszło między nami przed chwilą, byłoby dla mnie szczytem marzeń, lecz teraz czułem potworny niedosyt. Ta sytuacja zadziałała na mnie tak, jak piwo na alkoholika, który po wypiciu jednego czuje przemożną chęć sięgnięcia po następne, i jeszcze, i jeszcze. Pragnąłem więcej i więcej. Różowa cipka wciąż patrzyła na mnie spomiędzy rozchylonych lekko nóg Gaby, lecz ona, widząc, że wciąż z pożądaniem przyglądam się temu cudeńku, założyła nogę na nogę.

    – Gaba, no weź… – rzekłem prosząco.

    Spojrzeliśmy sobie w oczy. Wydawało mi się, że ona również ma ochotę na jeszcze trochę pieszczot, ale wstydziła się mnie lub obawiała się siedzących w pokoju obok rodziców. Złapałem ją za biodra i zacząłem przesuwać dłońmi po puszystym ręczniku, lecz nagle usłyszeliśmy, że w sąsiednim pomieszczeniu zgaszono telewizor. Zamarliśmy oboje, a po chwili usłyszeliśmy głos matki:

    – Dzieciaki, idziemy na kolację! – krzyknęła.

    Zabrałem z ciała siostry swe pożądliwe dłonie i zacząłem się podnosić. Pod drzwiami, dzielącymi nasz pokój od pokoju rodziców, rozległy się kroki. Gaba szybko zaczęła poprawiać na sobie ręcznik, a ja odskoczyłem od niej. W ostatniej chwili siostra chwyciła w dłoń swój odtwarzacz mp3, zaczęła coś w nim klikać, i drzwi otworzyły się. Stanęła w nich nasza matka.

    – Gaba, ty jeszcze nie ubrana? My już chcemy iść – rzekła.

    – No już się ubieram. – Gaba odłożyła mp3 i wstała z łóżka.

    – Kurde, ja jeszcze nie jestem głodny – powiedziałem do matki, dyszącym ze zdenerwowania i z podniecenia głosem, który trochę ją zdziwił.

    Przyjrzałem się mamie i muszę przyznać, że w tej chwili jej widok także na mnie podziałał. Miała na sobie czerwoną kieckę, ukazującą spod dość głęboko wyciętego dekoltu sporą część jej dorodnych piersi. Sukienka była dość krótka, nie sięgała jej nawet do połowy jędrnych ud, na których miała seksowne, czarne rajstopy. Miała na nogach szpilki, była już odstrojona do wyjścia. Jakże chciałbym, żeby obydwie z siostrą położyły się na łóżku i pozwoliły mi się z nimi zabawić. Oj, już ja bym się nimi zajął…

    – Dobra, to wy pójdziecie później. My z tatą już idziemy, bo jesteśmy głodni – rzekła do nas matka, po czym wyszła i zamknęła drzwi. Słyszeliśmy, jak rodzice opuszczają apartament.

    I zostaliśmy sami. Spojrzałem wymownie na siostrę, która odwzajemniła spojrzenie. Patrzyła na mnie niepewnie, jak gdyby nie wiedząc, czego chce, ani co teraz się wydarzy. Chyba nie myślała, że jej odpuszczę. To nie wchodziło w rachubę. Rodziców nie było, więc czemu nie mielibyśmy tego wykorzystać? Podszedłem do niej i pogładziłem ją po ramionach.

    – Muszę się ubrać – powiedziała cicho.

    – Mogę ci pomóc – szepnąłem jej do ucha, po którym następnie ją polizałem.

    – Daj mi spokój.

    – No przestań, mamy trochę czasu, chcę cię jeszcze pomacać. Masz takie piękne ciałko, mmm – zamruczałem. – Zrobię potem w zamian, co tylko zechcesz.

    – Ale ty jesteś moim bratem, czemu chcesz mnie macać? – spytała, dotykając swoim noskiem do mojego.

    – Bo mnie cholernie podniecasz – powiedziałem dobitnie, kładąc dłonie pod jej pachami, tam, gdzie ciało nie było przysłonięte ręcznikiem.

    Gaba usiadła powoli na łóżku. Klęknąłem przed nią i znów zacząłem podwijać jej ręcznik, brnąc dłońmi po wewnętrznej stronie ud. W końcu na światło dzienne ukazała się jej przenajpiękniejsza, młodziutka i gładziutka cipka. Wzroku nie mogłem od niej oderwać. Patrzyłem na nią oględnie, czując, jak moje ręce same wędrują w jej stronę, chcąc koniecznie dotknąć tego czerwonego skarbu. Zdobiły ją kropelki wydzieliny, która świadczyła o tym, że siostra pragnie przeżyć ze mną coś więcej. Szczelinka była nabrzmiała z podniecenia, Gaba oddychała coraz głośniej widząc, jak nieuchronnie zbliżam się rękoma do jej kobiecości. Coś jednak nie pozwalało jej dać mi do niej dostępu, gdyż zacisnęła nogi i rzekła niepewnie:

    – Nie…

    Postanowiłem więc zadziałać od innej strony, skoro nie chciała mi jeszcze udostępniać cipki. Wstałem, położyłem swoje kolano na jej nogach, wciskając się nim pomiędzy uda i uklęknąłem na łóżku. Pchnąłem ją lekko. Odchyliła się do tyłu, podpierając się łokciami. Objąłem ją i zacząłem rozwiązywać ręcznik. W końcu uwolniłem ją z niego, opadł na łóżko, a moim oczom ukazały się dwie malutkie, różowe piersi w kształcie stożków, które zwieńczone były sztywnymi i nieproporcjonalnie dużymi, pączkującymi sutkami. Z wypiekami na twarzy położyłem na nich dłonie. Zdziwił mnie brak jakiegokolwiek protestu ze strony Gaby. Wykorzystałem to oczywiście i coraz namiętniej ugniatałem te cudowne, mięciutkie kuleczki. Moje kolano, które znajdowało się pomiędzy udami Gaby, przylgnęło do jej łona. Po wyrazie twarzy siostry wywnioskowałem, że podoba jej się to. Po chwili złapała moją nogę i przycisnęła ją jeszcze mocniej do swej rozgrzanej muszeleczki. Westchnęła cichutko, a jej spojrzenie stawało się coraz bardziej rozmydlone. Przybliżyłem twarz do jej biustu i chwyciłem zębami sterczącego sutka. Przygryzłem go lekko, a następnie rozdziawiłem usta tak szeroko, jak tylko mogłem, by pochłonąć nimi niemal całą pierś. Drugi cycuszek był miętoszony w mej dłoni, ugniatałem go jak ciasto, ciągałem za sutka, a głośny oddech Gaby, który przeradzał się powoli w dyszenie mówił mi, że siostrzyczce jest teraz bardzo dobrze. Kolano wciąż wbijałem w jej krocze, a ona poruszała lekko acz namiętnie miednicą, przyciskając się do mej nogi jeszcze mocniej. Oderwałem się w końcu od tego młodziutkiego biustu, by przyjrzeć mu się dokładnie. Dłońmi pieściłem jej żebra i biodra, by następnie wsunąć ręce pod mięciutki tyłeczek i zabawić się z niedużymi pośladkami. Złożyłem jeszcze po jednym namiętnym pocałunku na każdej z tych cudownych piersi, po czym me usta zaczęły sunąć w dół jej ciała. Po dokładnym wylizaniu pępka, powoli dobrnąłem pomiędzy uda dziewczyny, które zachęcająco teraz rozchyliła. Z krocza biło gorąco, nosem rozcierałem po nim wydzielającą się z wnętrza wilgoć i wchłaniałem zapachy. Przejechałem językiem wzdłuż nabrzmiałej szczelinki, na co siostra zareagowała cichym, bardzo podniecającym jęknięciem. Zrobiłem to jeszcze raz i poczułem, jak jej ciało drgnęło. Powtórzyłem to parę razy, a każde takie „liźnięcie” dostarczało Gabie coraz to intensywniejszych doznań. Włożyłem czubek języka do środka. Cichutkie „jeju…” wyrwało się wtedy z ust Gaby. Wsunąłem się kawałek głębiej i siostra wygięła się cała w spazmie, który przeszedł przez jej ciało. Zacząłem wiercić językiem na wszystkie strony, wsunąłem go całego do wewnątrz i zaciekle manewrowałem nim w gorącej dziurce, z lubością wylizując dokładnie boczne ścianki. Ciało siostry coraz częściej przeszywały dreszcze, jęki co chwilę wydobywały się z jej ust, aż w końcu stały się jednym, długim skowytem. Jedną dłoń położyłem na jej cycku, a palcem drugiej zacząłem lekko naciskać na łechtaczkę.

    – Oj, braciszku, co ty ze mną wyprawiasz… – dyszała Gaba. – Doprowadziłeś siostrzyczkę do takiego stanu…

    Jej nogi to rozchylały się najmocniej, jak się dało, to zaciskały się wokół mej głowy. Położyła mi swoje dłonie na czaszce i wsunęła rozczapierzone palce we włosy. Mocno przyciskała moją twarz do swego łona.

    – Ja cię pierdzielę! – zapiszczała głośno i szybko w pewnym momencie, zaciskając ręce na mojej głowie i szarpiąc mnie lekko za włosy. Uniosła miednicę, a ja językiem wyczułem, że dziewczyna właśnie szczytuje. Wszystkie mięśnie w jej cipce pulsowały. Gaba jęczała głośno i wyginała się cała pode mną. Po chwili opadła bezwładnie i wysapała:

    – O, kurczę, ale się działo… Coś ty ze mną nawyrabiał…

    Wysunąłem język z doliny rozkoszy i popatrzyłem na siostrę. Wyglądała pięknie, leżąc tak zaspokojona i zrelaksowana na łóżku, z rozsypanymi po pościeli włosami, mokrymi jeszcze od kąpieli i z rozrzuconymi ramionami oraz nogami. Jej nagie ciałko było zaczerwienione od podniesionego ciśnienia krwi. Ja także czułem, że jestem cały czerwony, twarz miałem gorącą a serce biło mi jak u kolibra. Mój członek domagał się pieszczot, wyrywał się ze spodni grożąc, że zaraz je rozsadzi. Gaba jakby wyczuła moje myśli i uśmiechając się, rzekła:

    – Ty mnie widziałeś gołą, to teraz pokaż mi swojego fiutka.

    Fiutka, kurwa – pomyślałem sobie. – Fiutek to to może był jakieś pół godziny temu, zanim żeś wylazła na wpół naga z łazienki powodując jego nagły wzrost. Teraz to to jest fiut, kutas, wielka, pulsująca i niewyżyta pała! Na głos jednak powiedziałem tylko:

    – Pewnie, patrz sobie do woli.

    Klęcząc przed Gabą, zsunąłem w dół spodnie i przed jej oczami zafalował mój nabrzmiały, niedopieszczony penis. Uśmiech na twarzy mojej siostry poszerzył się jeszcze bardziej i dziewczyna niepewnie wyciągnęła dłoń w kierunku mej męskości. Nim go jednak dotknęła, zatrzymała się i spytała nieśmiało:

    – Mogę?

    – Jasne – odpowiedziałem i przybliżyłem się jeszcze kawałek do Gaby. Przejechała opuszkiem palca wzdłuż prącia, a po moim ciele przeszedł dreszcz. Podniosła się i podparła na łokciu, by znaleźć się jeszcze bliżej „niego”. Schwyciła go i ścisnęła mocno, patrząc mi w twarz, by zobaczyć moją reakcję. Zaczęła przesuwać po nim dłonią, doprowadzając mnie tym do szaleństwa. Potem pobawiła się chwilę zwisającymi jajkami i zabrała rękę. Popatrzyłem na nią z dezaprobatą.

    – Dobrze ci było, jak ci wylizywałem cipkę? – spytałem, klepiąc ją lekko po kroczu.

    – Tak, i to bardzo – odpowiedziała wymownie i uśmiechnęła się.

    – No to wypadałoby, żebyś się odwdzięczyła.

    Po krótkim zastanowieniu się, Gaba uniosła głowę i przyłożyła usta do mego członka. Pocałowała go, po czym odsunęła się i powiedziała z wyczuwalnym w głosie obrzydzeniem:

    – Nie, nie wezmę tego do buzi…

    – To załatwimy to inaczej – pchnąłem ją, opadła na łóżko, a ja położyłem się na niej.

    Przywarłem penisem do jej muszelki i zacząłem się o nią namiętnie ocierać. Sapałem siostrze w twarz, lizałem ją po ustach i po policzkach, całowałem jej szyję, brałem do ust włosy. Po chwili uniosłem tułów i podparłem się łokciami o łóżko, a dłonie umieściłem na sterczących piersiach. Coraz intensywniej ocierałem się fiutem o gorącą szczelinę między nogami Gaby, mieszając swój śluz z jej sokami podniecenia. Robiło mi się już coraz lepiej, lecz nagle zatrzymałem ruchy. Podniosłem się i uklęknąłem przed Gabą, biorąc w dłoń członka i przystawiając go znów do jej cipki. Zacząłem na nią napierać, próbując wbić się do środka w tą ciasną szczelinę, ona odepchnęła mnie jednak i ze strachem powiedziała:

    – Przestań, nie chcę, żebyś go we mnie wkładał.

    – Ale ja chcę. – Znów do niej przywarłem i ponowiłem próbę penetracji, ona jednak zasłoniła krocze dłonią i powiedziała ostro:

    – Dosyć, nie wsadzisz mi go! Boję się, żebyś go we mnie wpychał, poza tym jeszcze bym zaszła…

    No tak, racja, mógłbym przecież zapłodnić jej tą młodą, napaloną pochwę. Przyszedł mi jednak do głowy pomysł.

    – To się zabezpieczymy – powiedziałem i wstałem z łóżka.

    – Niby jak? – spytała.

    – Jak to, „jak”? Kondomem, a czym się zabezpiecza.

    – A masz? – popatrzyła na mnie zdziwiona.

    – Ja nie, ale rodzice pewnie mają. Wystarczy poszperać im w rzeczach i znaleźć. Muszą mieć, przecież pewnie bzykają się po nocach i też używają.

    – Być może – odparła spokojnie. – Ale i tak we mnie nie wejdziesz. Boję się tego twojego drąga, nie przyjmę go w sobie.

    – Nie to nie – odparłem zrezygnowany. – Ale są też inne sposoby zrobienia se dobrze – dodałem, rzucając się z zapałem z powrotem na łoże. Położyłem się znów na Gabie i umieściłem swego członka pod jej krokiem. Przycisnąłem do niego jej rozpalone uda i zacząłem poruszać się pomiędzy nimi. Było bardzo przyjemnie, gdy seksowne, cieplutkie nóżki oplatały mego penisa. Moje ruchy stawały się coraz szybsze, z każdą chwilą robiło mi się lepiej i lepiej… Gaba wsunęła swoje małe rączki pod moją koszulkę i gładziła mnie delikatnie po torsie. Niewiele mi już brakowało, by sfinalizować ten stosunek z udami siostry, lecz postanowiłem przerwać. Z jednej strony wiedziałem co prawda, że powinienem się śpieszyć, by zdążyć na obiado-kolację, ale z drugiej zbyt szkoda było mi to tak szybko kończyć. Takie przyjemne chwile jak ta powinno wydłużać się w nieskończoność. Siostra popatrzyła na mnie zdziwiona, kiedy wstrzymałem ruchy i powoli wysunąłem penisa spomiędzy jej ud. Myślała sobie może, że już skończyłem, ja jednak tylko zmieniałem pozycję. Złapałem ją za nogi i uniosłem je do góry. Nie wiedziała, o co mi chodzi, wyszeptałem więc:

    – Podnieś nóżki, kochanie… O, tak… Wyprostuj…

    Ułożyłem ją w końcu tak, że leżała na plecach, a nogi miała uniesione w górę i wyprostowane, tworzyły kąt prosty z jej tułowiem. Klęcząc przed leżącą w takiej pozycji siostrą, ponownie wpakowałem swego rozgrzanego do czerwoności członka pomiędzy jej zwarte uda i ścisnąłem go nimi mocno. Zacząłem nim powoli poruszać. Przed oczami miałem jej małe stópki, które oczywiście zacząłem oblizywać i całować. Dłońmi przesuwałem się z góry na dół po całych nogach Gaby, pieszcząc je namiętnie i podszczypując. Delektowałem się przyjemnym dotykiem jej skóry. Co rusz któraś z moich rąk zawędrowywała na wilgotną cipeczkę dziewczyny lub na jednego z jej stożkowatych cycuszków. Poruszałem się coraz szybciej pomiędzy zaciśniętymi na mym penisie udami. Ciepło z całego mojego ciała kumulowało się powoli w kroczu. Rozmydlonym spojrzeniem przyglądałem się ślicznej twarzyczce Gaby, a rozchylonymi lekko wargami składałem delikatne pocałunki na kostce u jej stopy. W prąciu odczuwałem coraz przyjemniejsze i intensywniejsze gorąco. Dzieliły mnie już tylko sekundy… Czułem, jak wyciągnięte dłonie Gaby pieszczą moje pośladki… W końcu ścisnąłem jej uda, przygryzłem łydkę i z zaciśniętymi mocno powiekami, a ustami wykrzywionymi w pałąk, wystrzeliłem. Stęknąłem głośno i syciłem się tą chwilą, kiedy nagromadzone w kroku ciepło rozpręża się i rozchodzi po całym ciele. Pierwsze dwie salwy mojej spermy były tak silne, że doleciały do biustu Gaby. Następne trafiały w coraz bliższe punkty, zalewając jej brzuch, pępek, aż w końcu ostatni, skromny nabój spłynął powoli po jej udzie. W końcu, zadyszany, wyszedłem spomiędzy jej nóg i odsunąłem się na bok, by dziewczyna mogła już je położyć – przecież takie trzymanie uniesionych w górę kończyn także jest męczące. Sapiąc ciężko zabrałem się za czyszczenie ciała siostry z mego nasienia. Byłem teraz trochę zawstydzony tym, co między nami zaszło i szczerze mówiąc, trochę nawet żałowałem, że to się stało. Niebawem jednak, gdy tak nic nie mówiąc wycierałem spermę z piersi Gaby, żal minął i moje ciało zaczęło na powrót odczuwać coraz silniejsze podniecenie. Widziałem po uniesionych w górę sutkach dziewczyny, że ona także nabrała ochoty na ponowne pieszczoty. Uszczypnąłem więc te napięte brodawki i pociągnąłem za nie lekko. Następnie pogłaskałem na pożegnanie zroszoną cipkę, nie wiedząc, czy będę miał jeszcze okazję się z nią zabawić. Wstałem, podciągnąłem spodnie i rzekłem niepewnie:

    – No, ubieraj się, trzeba iść szybko na jedzenie, bo stołówkę zamknął.

    – Wiem. Pomóż mi się ubrać, to będzie szybciej – odparła Gaba, wstając i podchodząc do szafki, z której wyciągnęła swoje zwinięte w kulkę rajstopy, po czym rzuciła je w moim kierunku.

    Oczywiście z wielką ochotą zgodziłem się jej pomóc. Dziewczyna wskoczyła szybko w majtki, po czym usiadła z powrotem na łóżku i zapinając sobie stanik, podniosła w górę jedną nogę, bym naciągnął na nią nylon. Uklęknąłem przed uniesioną stópką i powoli, z namaszczeniem, zacząłem nakładać nań rajtuzy. Następnie przyodziałem w zmysłowy, cielisty materiał także drugą stopę oraz łydkę, podczas gdy Gaba ubierała koszulkę. Po chwili wstała i pozwoliła mi naciągnąć rajstopy na swój jędrny tyłeczek. Gdy to zrobiłem, klepnąłem ją po nim, aż zatrząsnął się pośladek i uśmiechnąłem się do siostry. Odwzajemniła uśmiech, po czym pocałowała mnie lekko w wargi. Oddałem jej pocałunek. W majtkach czułem już ogromne ciśnienie, które nieomal je rozrywało. Gaba wskoczyła w spódniczkę i wyszła z domu. Ja, idąc za nią i przyglądając się z pożądaniem, jak seksownie kręci tyłkiem (co teraz chyba robiła specjalnie dla moich nienasyconych oczu), myślałem sobie z nadzieją, że może w nocy, gdy rodzice już zasną, siostra pozwoli mi wskoczyć do swojego łóżka i zabawić się z nią jeszcze raz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    EL BARONE
  • Sex z wychowawca klasy

    … tak więc siedzę tutaj. Chłodne krzesło przyprawia o dreszcze. Półmrok zaplecza sali nr. 5, w której odbywały się zajęcia fizyki tworzył z październikową jesienią niepowtarzalny klimat. Siedzę zatem i czekam, jak na wyrok, bo on już zapadł, w momencie kiedy zostałem wezwany. W powietrzu unosi się zapach kurzu i starych rupieci, przyniesionych niegdyś z sali lekcyjnej. Przed oczami mam okno, przez które melancholijnie podziwiam ubrane w jesienne barwy drzewa, co jakiś czas moją uwagę odwraca przelatujący liść. Zachodziłem w głowę, co mogło być powodem wezwania mnie przez Panią profesor M. Byłą wychowawcą klasy. Nie przypominam sobie abym ostatnimi czasy dał jej powód ku temu. Słyszę dokładnie stukot jej obcasów i spokojny głos, pomimo, że zajęcia odbywają się za ścianą. Uwielbiała szpilki, nigdy nie widziałem jej na płaskich podeszwach. Buty były zawsze starannie dobrane do pozostałej części garderoby. A co do szpilek… były przeróżne. Od skórzanych kozaków, przez lakierki do butów letnich, również na szpilce. Nie była już młoda. Pani M. miała blisko czterdziestu lat. Wyróżniała się jednak na tle innych profesorek. Po części ze względu na ubiór, to oczywiste, ale nawet najbardziej modne ciuchy nie zrobią z zaniedbanej kobiety modelki. Więc Pani M. nie tylko potrafiła się ubrać, dbała tez o linię, to było widać. Miała długie nogi, małe stópki. Pełne, sprężyste uda sugerowały, że Pani M. nie przesiaduje w domu oglądając tanie seriale. Łuk jej ud idący od pasa ku kolanom wystawał delikatnie przed nią, patrząc na to nie musiałem sobie nawet czegokolwiek wyobrażać… Serce biło szybciej a spodnie robiły się ciasne. No ale wracając do Pani M… jej pupa. Nie była idealnego rozmiaru, ale niewiele jej brakowało. Co było dla mnie dziwne to to, że pomimo drobnej budowy, miała okrągłą pupę i pełne uda. Jej pupa może była nawet delikatnie większa od ideału ale podobało mi się to. Pani M. nie była tylko nogami i pupą więc miała jeszcze wcięcie w talii, w sumie idealne, to można było u niej uznać za wzór. Proste plecy utrzymywały w idealnej postawie tułów Pani M. Brzuch płaski, zupełnie. No i piersi… Jej piersi były malutkie. Trudno określić mi ich rozmiar, 2 kuleczki po prostu były, na całe szczęście “kuleczki”, “ołówki” zepsułyby cały efekt. No i w końcu buźka Pani M. Widać było, że chodzi na solarium… to było dla mnie oczywiste, miała twarz modelki. Dziwiłem się dlaczego taka kobieta poświęciła się nauce. Widziałbym ją na każdej okładce kolorowego magazynu. Przypominała J. Lopez, nawet bardzo, ale miała swoje indywidualne, unikatowe cechy. Jej włosy były długie, opadały na plecy, kończyły się “trójkątem”, kilka centymetrów pod łopatkami. Pisząc trójkątem mam na myśli włosy, których przycięcie ów odwrócony trójkąt przypominają, opadając na plecy właśnie. W klasie zapadła cisza. Zupełna. Obcasy również przestały stukać w drewnianą podłogę. Zmysł słuchu w tym momencie wzmocnił się na tyle, że byłem w stanie usłyszeć szeleszczące kartki zeszytów jakiejś tam klasy… Ogarnął mnie ogromny stres. Pani M. za chwilę tu przyjdzie. Strasznie onieśmielała mnie ta kobieta. Jej spojrzenie powodowało u mnie dreszcze. Kontakt wzrokowy urywał się dopiero po zakończeniu rozmowy, czasem mam wrażenie, że w ogóle nie mrugała. Poczułem na skórze klatki piersiowej mocne uderzenia serca. Było to widać nawet na koszulce, w którą byłem ubrany. Pomimo, że niczego złego, co mogło by jej dać powód by mnie wezwać nie zrobiłem, to sam fakt przebywania z nią sam na sam był mocnym impulsem. Przecież fantazjowali o niej chyba wszyscy uczniowie płci brzydkiej w szkole… Nie zdziwiłbym się, gdyby profesorowie z grona pedagogicznego również. Usłyszałem dźwięk odsuwającego się krzesła, stukot obcasów rozległ się po całej klasie, serce miałem już w gardle. Usłyszałem skrzypnięcie klamki, po chwili dźwięk zamykających się drzwi i ponownie skrzypnięcie klamki. Przeszła obok mnie, zwyczajnie minęła mnie siedzącego na krześle, szła wprost przed siebie, tyłem do mnie. Ciemne dżinsy ciasno opinały pupę Pani M. Czarne skórzane kozaki na szpilce, ze srebrnym czubem stukały już delikatniej, czarna skórzana kurtka wydawała specyficzny dźwięk. Kiedy doszła do okna, odwróciła się przodem do mnie, oparła pupą o kaloryfer, który znajdował się pod oknem. Spojrzała mi w oczy. To był kolejny impuls, wtedy już chyba drżałem. Patrzyła spokojnie. Nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Próbowałem w jakiś sposób się wyluzować ale bezskutecznie. Kiedy się odezwała, prawie drygnąłem. Miała taki piękny i ciepły głos… – “Panie Marcinie, więc co się stało w zeszły czwartek…?” (zapytała, mówiła tak spokojnym i opanowanym głosem… wręcz hipnotyzowała) Zatkało mnie, skąd wie? Mieszkałem daleko od szkoły, musiałem do niej jakoś dojechać. Jako transport służył mi samochód. W zeszły czwartek wysiadły mi hamulce. Na szczęście nic się nie stało, auto jest całe. Ale skąd ona wie…? Powiedziałem tylko kilku osobom w klasie. – “Mała awaria Pani profesor…” Odpowiedziałem podenerwowany. – “Wszystko w porządku? Na pewno nic Ci nie jest?” – dalej pytała. – ” Tak, nikomu nic się nie stało Pani profesor…” Nie wiedziałem do czego to wszystko zmierza. Przecież ktoś, kto powiedział jej o awarii, na pewno powiedział też o tym, że wszystko się dobrze skończyło. Tutaj należałoby dodać, że tego dnia nie byłem w humorze. Dodatkowo melancholijna pogoda powodowała u mnie przygnębienie. Padło kolejne pytanie – “Jesteś pewien, że nie potrzebujesz pomocy?” Ale w jaki sposób Ty mi kobieto możesz pomóc? – myślałem. Pani M. wzięła krzesło i usiadła naprzeciwko mnie. Kontynuowała… – “Marcin, przecież wiesz, że jeżeli masz jakiś problem to możesz na mnie liczyć, lubię Cię nie tylko jako ucznia, ale także jako faceta, jesteś porządny i poważny, czego nie mogę powiedzieć o Twoich rówieśnikach, możemy porozmawiać o wszystkim.” Pomimo, że mieliśmy 20 lat… fakt, moim rówieśnikom daleko było do dojrzałości psychicznej. Pani M. darzyła mnie sympatią ze względu na to, że często jej pomagałem. Miałem smykałkę do komputerów. Kilka razy nawet odwiedziłem ją w domu, bo miała mały problem. Nie raz wtedy widziałem jej męża, był ogromny. Łysy, ok. 200cm wzrostu i szeroki. No tak… taka kobieta musi się czuć bezpiecznie. Ale wracając do zaplecza… – “Widzę przecież, że coś jest nie tak…” Ciągle milczałem, teraz jednak patrzyłem w podłogę. Minęły może ze 2 minuty w milczeniu. Miałem pustkę w głowie. Wychodzę z założenia, że jeżeli nie ma się niczego ciekawego do powiedzenia… lepiej przemilczeć, milczałem zatem. Nagle coś się zmieniło… poczułem jej ciepłe dłonie na moich przedramionach, które były już chłodne. Pomimo, że na zapleczu był kaloryfer, zawsze był zimny. Jesienna pogoda nie miała litości więc lekko zmarzłem. W tym momencie doszło do mnie, że długi kontakt wzrokowy na lekcjach fizyki czy przypadkowe otarcia… nie były przypadkowe. Często bywało też tak, że Pani M. wypinała pupę zaraz obok mojej twarzy lub w moją stronę, niby nie celowo. Oblała mnie fala ciepła, dostałem gęsiej skórki. Pani M. zauważywszy to cofnęła ciepłe dłonie. Spojrzałem na nią, uśmiechnęła się i położyła je z powrotem na moich przedramionach, masując je szybko. Siedzieliśmy tak w milczeniu a ja walczyłem, by nie spojrzeć jej w dekolt. Był głęboki więc walka nie należała do najłatwiejszych. W końcu nie wytrzymałem i pękłem, byłem pewien, że to widziała, w końcu cały czas patrzyła na mnie. Opalona skóra i okrągłe piersi aż prosiły się, by spojrzeć tam ponownie, znowu nie wytrzymałem… Zawstydzony spojrzałem na nią, znowu się uśmiechnęła. W momencie kiedy spuszczałem głowę, zabrała jedną dłoń z przedramiona mojej prawej ręki i ciągnąc palcem moją brodę ku górze zasugerowała, że chce bym ów głowę podniósł. Zrobiłem to więc i spojrzałem jej w oczy. To co w nich ujrzałem spowodowało kolejny dreszcz i ponownie dostałem gęsiej skórki. Jej oczy niemal iskrzyły, nie musiała nic mówić, mówiły za nią. Widziałem w nich pożądanie i ciekawość. Te wszystkie bodźce spowodowały u mnie natychmiastową erekcję. Pomimo dość luźnych dżinsowych spodni i wszelkich starań z mojej strony ów erekcja uwydatniała się na dżinsie przykuwając wzrok Pani M. Zabrała palec z mojej brody i zaczęła gładzić mnie po policzku zewnętrzną częścią dłoni. Zesztywniałem, było mi tak dobrze, chociaż do niczego szczególnego jeszcze nie doszło… – “Jesteś uroczym chłopcem…” Usłyszałem z jej ust. Pomimo 20 lat, słusznej postury i tego, że byłem dość wysoki, widziała we mnie chłopca. Fakt, mając 20 lat uważałem, że jestem jeszcze szczeniakiem, ale określenie “chłopiec”… Sam nie wiem co we mnie wstąpiło, ale chwyciłem jej dłoń gładzącą policzek i zacząłem całować jej zewnętrzną stronę. Po czym przyłożyłem do policzka stronę wewnętrzną. Przechyliła głowę nieco w bok by za chwilę pocałować mnie w czoło. Tego było dla mnie za wiele, z potężną erekcją, sercem walącym jak młot i drżącymi dłońmi również przechyliłem głowę i zbliżyłem swoje usta to jej ust. Na swojej twarzy czułem jej ciepły i nieco przyspieszony oddech, na czole jej włosy, zastygła ale nie odsunęła się. Czułem wtedy tyle zapachów… zapach kawy zmieszany z miętowym zapachem, prawdopodobnie gumy do żucia. Zapach lakieru do włosów, zapach perfum. Dodatkowo ciepło jej skóry, którą przypadkowo muskałem poszczególnymi częściami twarzy… To było coś niebywałego. Musiałem zaryzykować, nie było odwrotu. Delikatnie musnąłem jej usta swoimi. Były ciepłe, o ile nie gorące. Od razu wyszła z inicjatywą, tak jakby już od jakiegoś czasu czekała na mój krok. Poczułem jak jej usta rozwierają moje a jej ciepły język wdziera się w celu znalezienia wspólnego rytmu z moim. Pocałunek był delikatny i jakby… w zwolnionym tempie. Nigdy w życiu nie czułem takiego podniecenia. To nie było to samo co fantazjowanie i masturbacja, to był zupełnie inny wymiar podniecenia. Całowałem się już nie raz, nie raz byłem także w intymnej sytuacji z dziewczynami, ale coś takiego czułem pierwszy raz. Poczułem jak zadrżała, jej ręka nadal była na moim policzku, druga natomiast spoczywała na moim przedramieniu, od jakiegoś czasu bez ruchu. Swoją wolną dłoń położyłem na jej gorącym udzie i trwając w pocałunku delikatnie gładziłem ów udo. Było jędrne, a raczej takie wydawało się przez ciasne dżinsy. Za każdym razem kiedy zahaczałem o wewnętrzną stronę uda, gdzie skóra jest bardzo czuła, drżała, co dodatkowo mnie podniecało. Czułem już, że bokserki mam wilgotne, każdy facet zapewne wie o co chodzi. Oderwaliśmy się od siebie. Pani M. zaczęła wstawać i dała mi wyraźnie do zrozumienia, bym i ja wstał. Odsunęła swoje krzesło, zaczęła iść w stronę pustego stolika, który stał przy ścianie. Obejrzała się za mną, ruszyłem więc i ja. Usiadła na nim, jej nogi wisiały w powietrzu, nie dostawały do drewnianej podłogi. Rozłożyła je szeroko. Stanąłem między nimi, zbliżyłem się do niej. Wplotłem dłonie w jej włosy jednocześnie całując namiętnie. Poczułem jak Pani M. wkłada dłonie pod moją koszulkę i zmierza ku górze, delikatnie masując mój tors. Wracając w dół zatrzymała się na brzuchu, który delikatnie skrobała pazurkami. Dreszcze przywołały już trzeci raz dzisiaj gęsią skórkę. Pani M. pozostawiając jedną dłoń na brzuchu, drugą przeniosła na plecy. Na zmianę masowała je i delikatnie drapała… To było niesamowite. Poczułem jak oplata mnie nogami, mniej więcej na pupie. Oderwałem się od niej przerywając namiętny pocałunek, wpiłem się w jej szyję, całując także dekolt. Teraz to ja zacząłem powoli ale pewnie wkładać ręce pod jej koszulkę. Cała ta sytuacja wydawała się trwać wieczność. Szczęście jakie mnie spotkało było nie do opisania. To wszystko spowodowało, że obojętne mi było, czy na zaplecze ktoś wejdzie, czy zadzwoni dzwonek… Poczułem ciepłą falę, znowu. Tym razem z ciepłą falą przyszły emocje. Wzruszyłem się, że to wszystko przyszło tak naturalnie, zwyczajnie, że jest mi tak dobrze, że Pani M. sama z siebie daje mi tyle szczęścia. Pragnąłem jej. Dłońmi dotarłem już do jej piersi. Pomimo, że były niewielkie, były niezwykle jędrne. Jeszcze nie widziałem jej sutków, ale czułem je delikatnie przez stanik. Był śliski w dotyku i trzymał gorące piersi Pani M. Przez jej przyspieszony i głębszy oddech usłyszałem westchnięcie. To był dla mnie impuls. Nie pomyślałem by rozpiąć stanik, chciałem jak najszybciej poczuć jej piersiątka w dłoniach. Włożyłem więc dłonie pod stanik i pomimo, że było ciasno, udało mi się zamknąć jej piersi w dłoniach. W tym momencie docisnęła mnie nogami do siebie jeszcze bardziej. Dłonią chwyciła tył mojej głowy i przyciągnęła moją twarz do swojej. Ten pocałunek już nie był taki delikatny jak na początku, był bardziej dziki i namiętny. Jej dłonie znalazły się na moich pośladkach. Wciąż trzymałem dłonie na jej piersiach, nie myśląc o rozpinaniu stanika. Poczułem jak przyciąga mnie jeszcze bardziej. Nie przerywając pocałunku zaczęliśmy pocierać się kroczami przez spodnie, stymulując stosunek. Pisząc to teraz wydaje mi się to głupie, ale wtedy było to tak dzikie i podniecające, że wytrysnąłem w bokserki. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się coś takiego, mało tego… mój penis w ogóle nie słabł po wytrysku, był non stop tak samo twardy. Podniecenie również nie opadło, miałem ochotę zerwać z niej ubrania i zrobić to tutaj, teraz, najbardziej dziko jak to możliwe… … zadzwonił dzwonek. Oboje drygnęliśmy jak porażeni prądem. Oderwaliśmy się od siebie w pośpiechu. Spojrzałem na nią… wyglądała świetnie. Fryzura w nieładzie, odsunięty w dół stanik przysłonięty bluzką, sutki odznaczały się na wymiętej ów bluzce. Oddychała bardzo szybko. Siedziała i patrzyła na mnie. Uspokajała się. Mi serce waliło jak oszalałe, oblał mnie zimny pot. Spocone miałem nawet dłonie. – “Musimy iść…” Rzekła. Nie docierało do mnie. Miałem wrażenie, jakbym obudził się z najlepszego snu, jaki kiedykolwiek mógłby przyjść w nocy. Doprowadzała się do porządku. Spojrzała na mnie i zobaczyła moją nietęgą minę. Uśmiechnęła się, zrobiła krok w moją stronę i pogładziła mnie po policzku. – “Spokojnie…” Usłyszałem. Zaczęła zmierzać w stronę drzwi zapinając po drodze skórzaną kurtkę. Spojrzałem na jej pupę… chwila, coś tu nie gra. Miała niewielką plamę między nogami. Na dżinsie! – “Więc jej też było dobrze…” Pomyślałem. Wyszła. Tak po prostu. Nie powiedziała nawet “Mam nadzieję, że to będzie nasza tajemnica”, nic w tym stylu, jakby wiedziała, że zostawię to tylko dla siebie. Zimne powietrze sprawiło, że umysł zaczynał trzeźwieć i pracować. Na moich dżinsach nie ujrzałem plamy. Przeszkadzał natomiast ładunek, który wylądował w bokserkach. Szybko wyciągnąłem pomięte chusteczki i zacząłem robić z tym porządek. Normalnie czułbym się strasznie niekomfortowo ale teraz… nie przeszkadzało mi to, zupełnie. Nie myślałem o tym. Martwiłem się tylko… co dalej? Nie wiedziałem co zrobić z pomiętą koszulką… Pomyślałem, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeżeli wpuszczę ją w spodnie. W klasie, z której zostałem wezwany zostawiłem bluzę, wszystko tam zostało. Wyszedłem z zaplecza. Klasa Pani M. była już pusta, siedziała nad dziennikiem bazgroląc coś. Podniosła wzrok, spojrzała spokojnie i odprowadziła mnie wzrokiem do drzwi. Nie mówiłem nic, byłem ciągle rozdygotany. Wróciłem do klasy, gdzie zostały moje śmieci. Zabrałem wszystko i podziękowałem Pani profesor, za to, że zaczekała aż przyjdę. Kumple z klasy żartowali głupio na przerwie, że dobrze musiałem podpaść, w końcu nie rozmawiałem z nikim a moja mina nie wskazywała na nic pozytywnego. Chciałem być sam, nie rozmawiać z nikim. Nawet bliższy kumpel denerwował mnie tego dnia. Po prostu czułem się lepszy od nich, od kogokolwiek. Ich dziecinne tematy nie interesowały mnie zupełnie, drażniły. Cała ta sytuacja spowodowała u mnie natłok myśli i emocji. Do końca dnia byłem zamyślony. Każda choćby najmniejsza myśl o tym co miało miejsce powodowała podniecenie. Może nie aż tak intensywne jak wtedy… ale chodzenie ze wzwodem to nic przyjemnego. Na lekcji wyszedłem do toalety, nie miałem na celu załatwienia potrzeby. Chciałem się po prostu przejść po kilku długich korytarzach i popatrzeć przez okno. Uwielbiałem jesień. Idąc i gapiąc się, starając nie wracać już myślami do “akcji z zaplecza” usłyszałem za sobą stukot szpilek. Przeszył mnie silny dreszcz, zwolniłem, nie odwróciłem się… miałem dziwny hamulec psychiczny. Pani M. doszła do mnie przyspieszonym krokiem, złapała mnie za ramie, zatrzymałem się… Odwróciłem się, spojrzałem na nią, wyglądała już praktycznie jak przed zapleczem, zdradzały ją tylko oczy, a dokładnie podniecenie, które się z nich wylewało. – “Porozmawiamy? Po lekcjach? Nie zabiorę Ci zbyt wiele czasu. Możesz?” Powiedziała. Mogłem, pewnie, że mogłem! Bez wahania odpowiedziałem – “Tak Pani profesor, myślę, że znajdę chwilę…” I powiedziałem to tak, jakby mi nie zależało, a zależało… jak nigdy. – “Będę w 5tce… tylko przyjdź na pewno, to ważne.” Kiwnęła twierdząco głową, jej włosy i wielkie kolczyki poruszyły się. Odwróciła i poszła w swoją stronę. Zacząłem się martwić… – “A co, jeśli powie, że jej chwilowo odbiło i to nie może mieć więcej miejsca? A co jeśli…” Nie czułem się zbyt dobrze, chciałem to wyjaśnić i mieć za sobą. Z drugiej strony szkoda mi było tego co się wydarzyło… Pospiesznie szedłem do sali nr 5. Spojrzałem przez szybkę w drzwiach, Pani M. siedziała i przeglądała jakieś papierzyska. Otworzyłem drzwi, wszedłem bez słowa. – “Usiądź.” Powiedziała spokojnie. Usiadłem w 2giej ławce. Nawet na mnie nie spojrzała. – “Nie tu głuptasie, przy mnie” Powiedziała. Wziąłem pierwsze lepsze z brzegu krzesło, usiadłem obok Pani M. Pachniała perfumami. Nie czułem już kawy ani rozgrzanego ciała. Przyglądałem się jej profilowi, była taka kobieca… matka natura nie popełniła przy niej ani jednego błędu. – “Przepraszam Cię Marcinie, to był impuls. Mój mąż od miesiąca przebywa za granicą, rozumiesz…” Nie odpowiedziałem, siedziałem i czekałem na najgorsze. Kontynuowała… – “Nie wiem jak mi to wybaczysz, nie wiem co we mnie wstąpiło, jestem nauczycielem i muszę przestrzegać pewnych zasad.” Załamałem się… – “Więc to koniec?” pomyślałem. Odsunęła swoje krzesło, wstała, kontynuowała swój monolog. – “Nie chciałabym stracić praw do wykonywania zawodu, ufam Ci, ale tak nie można…” Szła w stronę zaplecza aż w nim zniknęła. Strasznie zabolała mnie ta “porażka” chociaż tak naprawdę nie miałem jeszcze okazji walczyć. Wstałem i bez zastanowienia skierowałem się w stronę zaplecza. Stała bokiem, pakowała papiery na jedną z wysokich półek. Odwróciła się w moją stronę, spojrzała mi w oczy. Widziałem w nich to samo co w momencie, kiedy mnie pożądała. Zbliżyłem się do niej, niemal czułem jej ciało na swoim… – “Marcin, czy ja się nie jasno wyraziłam…?” Powiedziała delikatnie. Pomyślałem… – “Nie tym razem, tyle razy odpuszczałeś w życiu, nie teraz.” Zamknęła oczy, nie mam pojęcia o czym myślała, czy chciała kolejnego zbliżenia jak ja… Było mi wszystko jedno, raz się żyje! Zbliżyłem swoje usta do jej ust jak dzisiaj rano. Dotknąłem ich. Nie zrobiła następnego kroku jak wcześniej… Objąłem ją ręką w pasie. Dłoń drugiej ręki wplotłem jej we włosy i pocałowałem, delikatnie i powoli. Co było dla mnie dziwne, chciała się cofnąć ale nie przerywała pocałunku. Czułem, że robi to na pokaz a tak naprawdę nie jest w stanie się temu przeciwstawić. Przylgnąłem do niej jeszcze bardziej. Czułem jak jej piersi rozpłaszczyły się na moim torsie. Poddała się już zupełnie. Jej dłonie w pośpiechu rozpięły zamek mojej bluzy po czym zrzuciły ją ze mnie. Upadła gdzieś obok, na podłogę. Nie obchodziło mnie, że się wybrudzi. Nie zdążyłem się oswoić z niską temperaturą zaplecza a Pani M. ściągała już moją koszulkę. Przerwała pocałunek. Stałem przed nią nagi od pasa w górę. Cofnęła się kilka kroków, spojrzała z uznaniem. Pomimo niskiej temperatury byłem strasznie rozpalony. Ręce mi drżały, ale nie z powodu niskiej temperatury. Zapomniałem o wszystkim złym co mnie dzisiaj spotkało. Ruszyłem w stronę Pani M. która jakby w zwolnionym tempie ściągała skórzaną kurtkę. Jej bluzka okazała się topem bez rękawów, była czarna. Opalona skóra Pani M. przyjemnie współgrała z tym kolorem. Bluzki już nie zdążyła sobie ściągnąć, zrobiłem to ja, niemal błyskawicznie. Został stanik. Przyciągnęła mnie do siebie za pasek od spodni. Szepnęła mi do ucha – “Ładnie tak obnażać panią profesor…?” Po czym wpiła się w moje usta i zaczęła rozpinać pasek od spodni. Byłem w euforii. Pomimo wytrysku i wielokrotnego wzwodu tego dnia, mój wacek stał jak drąg. Spodnie wydawały się ciasne. Nie mogłem wytrzymać, musiałem ujrzeć jej piersi, przerwałem pocałunek, zająłem się jej szyją jednocześnie walcząc z zapięciem stanika. Nie byłem w tym wprawiony, poszło mi dość opornie. Ramiączka zsunęła sama. Odsunąłem się od niej odruchowo, stanik opadł na podłogę. Patrzyła mi w oczu z nutą niepewności, uśmiechnąłem się. Tym samym uświadomiłem ją, że jej piersi pomimo rozmiaru podniecają mnie niezwykle. Miałem ochotę ich spróbować, najlepiej obu na raz! Dopadłem do Pani M. która zatrzymała mnie… – “Nie tak szybko…” Padło z jej ust. Dłonią wskazała krzesło. Zdziwiłem się ale pośpiesznie na nim usiadłem. Było zimne, jak rano… Pani M. podeszła do mnie wolnym ale pewnym krokiem, była niezwykle pociągająca. Skórzane kozaki na szpilce, ciasne dżinsy, naga od pasa w dół… i ten spokój, opanowanie. Usiadła mi na kolanach, okrakiem, przodem do mnie. Palcem przeciągnęła od mojego palca do rozporka, odchyliła się do tyłu eksponując mi swoje piersi. Były kilka centymetrów od mojej twarzy, spojrzała wyzywająco… Nie wytrzymałem. Pomimo, że nigdy tego nie robiłem przyssałem się do jej lewego piersiątka. Westchnęła. Na początku za bardzo nie wiedziałem jak się z obchodzić z sutkiem. Miał słonawy smak. Najwięcej przyjemności dawało Pani M. ssanie ów sutka. Kiedy delikatnie go ugryzłem usłyszałem pierwsze tego dnia jęknięcie. To zadziałało na mnie potężnie. Poczułem musowanie i ciepło w kroku, nie chciałem teraz skończyć. Dodatkowo Pani M. znowu poruszała się na mnie stymulując stosunek, co mnie dodatkowo podniecało. Otworzyła oczy, spojrzała na mnie, widziała ku czemu to zmierza. Zaczęła się podnosić by w końcu wstać, jej sutek błyszczał od mojej śliny. Bijące serce czułem wszędzie, nawet na plecach. Przeciągnęła palcem, tym razem od rozporka do twarzy, zatrzymała go pod moją brodą i zasugerowała, bym wstał. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby mnie nim postawiła na nogi. Nie wiedziałem co dalej. Najchętniej rzuciłbym się na nią i zgwałcił. Widziała, że aż się we mnie gotuje. Znowu się do niej zbliżyłem, chciałem ją pocałować. Zatrzymała mnie ręką, zrobiła prowokacyjną minę i zaczęła majstrować przy moich spodniach. Poszło jej gładko, pasek załatwiła wcześniej. Zadrżałem, serce przyśpieszyło z tempa maksymalnego na super maksymalne. Myślałem, że zejdę na zawał. Byliśmy już spoceni, a przynajmniej ja. Słodki zapach Pani M. Unosił się w powietrzu. W jej kroczu znowu ujrzałem plamę, tym razem nieco większą. Moje spodnie już opadły na drewnianą podłogę. Pośpiesznie ściągnąłem buty i wyplątałem się ze spodni. Musiałem wyglądać komicznie w mroku zaplecza… ja, stojący w skarpetkach i wilgotnych bokserkach… ze stojącymi interesem. Znowu chciałem dopaść do Pani M. Tym razem znowu mnie jednak zatrzymała, uśmiechnęła się. Kilka razy pomasowała moje przyrodzenie przez bokserki. Chłód pomieszczenia dziwnie dodatkowo mnie podniecał. Zresztą… było mi już duszno. Czułem, że długo tak nie wytrzymam, wytrysk był coraz bliżej, odchyliłem głowę. Dobrze wiedziała co zaraz nastąpi. Zaczęła powoli osuwać bokserki w dół, penis wyskoczył, naprężony do granic możliwości. Spojrzałem w dół, nigdy nie widziałem go w takim stanie. Był ogromny, purpurowy, żyły pulsowały na nim energicznie. Pani M. nie mówiła nic, położyła na nim swoją dłoń z pomalowanymi na czerwono paznokciami i pierścionkami. Dodatkowo bransoletka na przegubie dopełniania ten niesamowity widok. Poruszyła ręką. Zamknąłem oczy, nie chciałem już kończyć a ten widok był nie ziemski. Ona nawet nie uklękła, robiła to na stojąco. Poczułem jak sperma zbiera się ku ujściu. Wytrysk był nieunikniony. Wytrysnąłem… raz, drugi, trzeci… czwarty. W życiu nie myślałem, że można wystrzelić takim ładunkiem, pierwszy raz widziałem tyle własnego nasienia. Przestała ruszać ręką. Wytrysk był na tyle mocny, że sporo mojego nasienia znalazło się na brzuchu i dżinsach Pani M. Nie wycierała się, zbliżyła się ciągle trzymając mojego członka w dłoni i pocałowała mnie namiętnie po czym szepnęła do ucha – “Dziękuję…” Miałem nogi z waty. Byłem tak podniecony, że dopiero kilkanaście sekund po wytrysku zacząłem znowu widzieć na oczy. Podczas wytrysku straciłem kompletnie czucie w nogach czy rękach. To było coś niesamowitego. Serce osiągnęło szczyt swoich możliwości, teraz zwalniało. Pani M. przerwała pocałunek. Chwyciła moją dłoń i zaczęła prowadzić mnie w stronę stolika, z którym zapoznaliśmy się rano, tego samego dnia. Dopiero teraz dotarło do mnie, że za oknem jest już o wiele ciemniej, pomarańczowy blask latarni oblewał okna. Pani M. położyła się wygodnie na stoliku. Musiał być zimny jak wszystko w tym zapleczu, dostała gęsiej skórki. Rozłożyła szeroko nogi, moje dłonie ułożyła na zapięciu dżinsów, odchyliła głowę do tyłu i oddała się chwili. Zamiast ściągnąć jej najpierw buty, potem spodnie… spojrzałem na mokrą plamę. Klęknąłem na zimnej zakurzonej podłodze. Zbliżyłem twarz. Zapach plamy był dla mnie czymś całkowicie nowym. Nie umiem określić tego zapachu ale wywoływał podniecenie, mimowolne zresztą. Przybliżyłem twarz jeszcze bardziej, dotknąłem jej nosem. Pani M. drgnęła a z ust wydobył się przeciągły pomruk. Nerwowo zacząłem rozpinać jej spodnie. Położyła swoje ciepłe dłonie na moich. Kiedy uporałem się z zapięciem uniosłem delikatnie jej biodra i zacząłem powoli pozbawiać Panią M. spodni. Przeszkodą były buty, nie chciałem, by je ściągała… strasznie mnie podniecały. Niestety, to było nieuniknione. Buty upadły na podłogę ze stuknięciem, zaraz za nimi upadły także obcisłe dżinsy. Pani M. zacisnęła nogi drocząc się ze mną. Co wywołało u mnie zdziwienie to to, że miała białe majtki. Bardzo seksowne bo z koronką, ale… białe majtki i czarny stanik… Nie brnąłem w to dalej, niemal wdarłem się pomiędzy jej nogi. Poczułem zapach dokładnie taki, jakim pachniała plama na spodniach. Różnica polegała na tym, że zapach był ciepły i o wiele bardziej intensywny. Majtki były kompletnie przemoczone, znajdowały się jakieś 30cm od mojej twarzy. Penis stał już w pełnej gotowości. Nie chciałem znowu wytrysnąć zbyt wcześnie więc kontrolowałem się jak mogłem. Ponownie przyłożyłem nos do łona Pani M. Jęknęła cichutko. Położyła dłonie na mojej głowie, palce wplotła we włosy. Pocałowałem mokre majtki. Cichy jęk znowu doszedł do moich uszu. W końcu pocałowałem te majtki z języczkiem, delikatnie przyssałem się do nich. Pani M. w tym momencie wydała z siebie długie i przeciągłe jęknięcie, zacisnęła uda na mojej głowie i drgnęła, dosłownie czułem jak przechodzą ją dreszcze. Uścisk ud zelżał więc ssałem majtki na całego. Czułem przez nie na ustach miękką cipkę Pani M. Im więcej kosztowałem jej cipki tym bardziej podniecony byłem. Jej uda zaciskające się co jakiś czas na mojej głowie to był dodatkowy impuls. Penis już przyjemnie podrygiwał, nie miałem wpływu na to. Przestałem się kontrolować, hamulce puściły. Nerwowymi dłońmi złapałem za brzegi majteczek i zacząłem je delikatnie osuwać. Musiałem sam rozszerzyć nogi Pani M. bo sama chyba nie uwolniłaby mojej głowy… Spojrzałem na nią, dłonie zaciskała na piersiach, co chwilę przegryzała wargę. Z majtkami byłem już na łydkach, puściłem je, zawisły na stópce Pani M… po chwili opadły. Znowu rozszerzyłem jej nogi i o mało nie wytrysnąłem, kiedy zobaczyłem ten cud natury. Jej cipka była zupełnie mokra, śluz był nawet na wewnętrznej stronie ud. Nad cipką szedł paseczek ledwo widocznych włosków, cała błyszczała od soków szczęścia Pani M. Niepewny, bo niedoświadczony delikatnie zacząłem muskać ten skarb. Najpierw samymi wargami, potem czubkiem języka. Cipka miała bardziej słonawy smak niż sutek, był natomiast o wiele bardziej intensywny i podniecający. Nie wiedziałem co pieścić, chciałem wszystko na raz. Jej łechtaczkę wyczułem z łatwością pomimo braku doświadczenia. Chciałem jednak zrobić coś bardziej perwersyjnego. Chciałem włożyć język do jej wnętrza. Swoją drogą aż dziw, że cipka tak dojrzałej kobiety może być tak wrażliwa na najmniejszy choćby dotyk. Moje dłonie spoczywały bezczynnie zaciśnięte na jej udach, które z kolei jak wcześniej ściskały moją głowę. Zastanawiam się co wtedy czułem… sam nie wiem, wcześniej czymś niebywałym było dla mnie podniecenie spowodowane pocałunkiem. To co przeżywałem teraz… spełniałem marzenie, to nie było zwykłe podniecenie, to jak zespolenie ciał, kompletnie nic mnie nie obchodziło, wszystkie problemy odeszły, testosteron wylewał się ze mnie hektolitrami, mogłem nawet skoczyć ze spadochronem! Tymczasem smakowałem Pani M. i skierowałem język pomiędzy jej wargi. Wszedł z lekkim przyjemnym oporem. Pani M. jęknęła najgłośniej jak do tej pory. Jej uda zacisnęły się kurczowo na mojej głowie z większą siłą. Język wszedł cały, tak naprawdę to żałowałem wtedy, że człowiek ma tak krótki język… Jej pochwa była gorąca, miękka, cała pulsowała, niemal wciągała do środka. Na samą myśl, że mój penis się tam znajdzie… pulsował jak przed wytryskiem. Skupiłem się teraz na jej łechtaczce. Nie miałem pojęcia jak ją pieścić. Szybko jednak poznałem, że najwięcej przyjemności dają jej okrężne ruchy na ów guziczku. Łechtaczka nie była już tak mała jak zaraz po ściągnięciu majtek, była teraz bardzo dobrze widoczna. Pieszczenie tej kobiety dawało mi ogromną przyjemność i satysfakcję. W zasadzie myślałem wtedy, że mógłbym wcale z nią nie współżyć… mógłbym ją po prostu pieścić bez końca, byłem gotowy do wytrysku. Pani M. zaczęła się dziwnie zachowywać. Jej podbrzusze i nogi zaczęły drżeć, w tym momencie oderwała moją głowę od swojej cipki i przyciągnęła do siebie. Uraczyła mnie słodkim pocałunkiem. Kiedy znowu chciałem zatopić usta w jej myszce… nie pozwoliła na to. Była blisko orgazmu, niemal go przeżywała, to było widać. Myślałem, że popłaczę się ze szczęścia. Znowu zaczęliśmy się całować, tym razem delikatniej i czulej. W mojej dłoni wylądował niewielki cycuś z twardym sutkiem. Na swoim penisie poczułem mocny uścisk dłoni Pani M. Ciągnęła mnie za wacka w stronę… swojej pochwy. Przestała. Na łonie czułem gorąco jej łona, zniewalający zapach było już czuć w powietrzu. Złapała mocniej mojego penisa i potarła nim o swoją wilgotną piękność. Starałem się myśleć o wszystkim innym, niż sytuacja w której się znajduję… już tak niewiele brakowało, by nasze ciała zespoliły się we wspólnym galopie… CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Nie tak to mialo wygladac

    Tego dnia Anka wyszła z domu z postanowieniem: dzisiaj stracę dziewictwo. Dlaczego? Żeby mieć to już z głowy i czerpać z seksu tylko przyjemność. Nie ważne z kim ani jak. Miała wtedy 17 lat. Była na wakacjach z koleżanką. Ubrała się bardzo seksownie: czarne rajstopy, czerwona mini i biały top z dużym dekoltem i koronką dookoła niego. Bielizny nie miała na sobie żadnej.

    Anka jest wysoka, zgrabna, ma duże zielone oczy i długie czarne włosy. Jej koleżanka – Iza – to wysoka blondynka o niebieskich oczach, obie bardzo ładne, jednak Anka ładniejsza. Były więc na wakacjach w Londynie. Wyszły z domu ok. 22. Poszły do swojego ulubionego klubu, gdzie trochę potańczyły, ale szybko zmieniły miejsce, bo stwierdziły, że nie ma tam nikogo ciekawego. W drugim klubie przyczepiła się do nich grupka Włochów. Było ich 5. Postawili im drinki, Anka zaczęła tańczyć z jednym podczas gdy do Izy bliżej przysiadł się drugi. Pozostali przesiedli się do innego stolika, by kontynuować swoje polowanie.

    Anka z jednym Włochem wróciła do stolika i zastała Izę już mocno liżącą się z drugim Włochem (nie wspominam imion, bo ani Anka ani Iza ich nie pamiętają). Włosi jak to Włosi – ciemna karnacja, bardzo przystojni. Jeden z nich – ten, który przyczepił się do Anki – miał w Londynie swoją restaurację, a reszta była jego kuzynami. Anka poszła do łazienki, a jej Włoch korzystając z okazji niepostrzeżenie wsypał do jej drinka biały proszek tak, by Iza tego nie zobaczyła. Gdy Anka wróciła, Włoch zaprosił ja na swoje kolana. Zaczęli sie namiętnie całować, jego dłonie zawędrowały pod jej bluzkę. Po ok. pół godzinie wyszli z klubu. Włoch Anki zaproponował, by poszli do jego mieszkania, ale Iza nie chciała.

    Poszli więc do parku przy kościele protestanckim. Iza ze swoim Włochem usiedli na ławce, gdzie kontynuowali lizanie i macanie, Anka natomiast ze swoim Włochem znalazła się pod ścianą kościoła. Włoch mocno przyparł ja do muru i zaczął obmacywać. Zdjął jej bluzkę, spod której wyskoczyły jej kształtne piersi. Zacząl je mocno ugniatać, co sprawiło jej lekki ból. Potem ściągnął z niej spódniczkę i jego oczom ukazała się jej niewinna myszka zasłonięta jedynie rajstopami. Szybko zdjął je też i Anka była teraz w stroju Ewy. Włoch ściągnął spodnie i majtki i położył dłoń Anki na swoim ogromnym penisie – miał ok. 20cm. Ona niebardzo wiedziała, co robić, zaczęła powoli przesuwać dłoń w dół i w górę jak to widziała to na pornosach, jednak za słabo go ścisnęła, dlatego Włoch chwycił i ścisnął jej dłoń mocniej. Skojarzyła o co chodzi.

    Włoch wsunął dłoń między jej nogi i zaczął pieścić jej łechtaczkę. Po chwili Anka poczuła się bardzo dziwnie. Zaczęło kręcić się jej w głowie i przewróciła się. Dla Włocha nie był to jednak żadnej problem, nawet ucieszył się z tego powodu, bo był już bardzo mocno podniecony i jak najszybciej chciał spenetrować jej szparkę.

    Nie wiedział jednak, że Anka jest dziewicą. Położył ja na plecach i rozsunął jej nogi. Próbował wsunąć swojego ptaka w jej różyczkę, ale okazało się, że stawia ona mocny opór. Anka nic nie mówiła, cały czas kręciło się jej w głowie i zaczęła mieć halucynacje. Patrzyła na Włocha i zamiast jego twarzy widziała twarze różnych ludzi, z Chrystusem włącznie. Była przerażona. Gdy Włoch znów próbował w nią wejść, stwierdziła, że to wszystko było głupim pomysłem i wolałaby stracić dziewictwo w innych okolicznościach, na pewno nie pod kościołem. Próbowała odsunąć Włocha, ale ten oczywiście nie miał zamiaru przerywać. Zorientował się już, że Anka jest dziewicą i jeszcze bardziej go to podnieciło.

    W końcu Anka poddała się. Wiedziała, że nie ma szans z silnym Włochem, a krzyczeć z jakiegoś powodu nie mogła – jakby odjęło jej głos. Odwróciła tylko głowę, by nie widzieć jego twarzy, która nieustannie zmieniała się w jej oczach. Najbardziej przeraziło ją, gdy zobaczyła Chrystusa. Pomyślała, że za to, co robi zostanie przeklęta do końca życia. Włoch tymczasem dyszał nad nią, próbując przebić jej błonę, zajęlo mu to jakieś 10 minut. W końcu Anka poczuła ogromny ból, a z jej cipki wypłynęła stróżka krwi. On jednak nie myślał przestawać aż doszedł do fianłu. Oczywiście skończył w niej, co jeszcze bardziej ją przeraziło. Potem wtarł penisa z krwi w jej bluzkę leżącą obok, wstał, ubrał się i jakby nigdy nic oddalił się. Zniknął szybko w ciemności.

    Anka leżała dalej oszołomiona, krwawiła bardzo mocno. Jednak po jakimś czasie udało się jej pozbierać. Nie chciała, by Iza dowiedziała się, co się stało. Ledwo trzymając się na nogach ubrala się i podeszła di Izy, do której drugi Włoch mocno się dobierał, ale Iza go powstrzymywała. Iza ucieszyła się na widok Anki. Wstała i razem poszły do domu. Przez całą drogę nie rozmawiały. Gdy dotarły do domu ciotki Anki, gdzie mieszkały, Iza poszła do pokoju, a Anka do łazienki. Cały czas mocno krwawiła. Usiadła na WC by nie zabrudzić łazienki. Była niesamowicie wyczerpana przeżyciami i utratą krwi. Postanowiła, że weźmie gorącą kąpiel, co okazało się bardzo złym pomysłem. Anka zemdlała w wannie, a gdy się ocknęła, za oknem było już jasno. Z ogromnym wysikiem wstała i poszła spać, założywszy wcześniej podpaskę, bo nadal krwawiła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Satya

    oparte na faktach autentycznych