Nacisk na gardło.
Nie było takiej możliwości aby ogromny penis Pawła wszedł głębiej. Jednak Adam, nie miał tutaj nic do powiedzenia. Przyciśnięty do drzwi, mógł jedynie starać się rozluźnić i lekko przechylać głowę aby znaleźć lepszy kąt, co nie było wcale łatwe gdy jednocześnie był trzymany za włosy.
A mężczyzna napierał – przez jakiś czas bezskutecznie, po czym wyjął nagle swoje przyrodzenie z ust Ani.
– Miałaś robić co Ci rozkażę głupia szmato. – krzyknął Paweł, po czym z całej siły uderzył dziewczynę otwartą ręką w twarz. I jeszcze raz, jednocześnie trzymając ją w pionie za włosy. – Podoba Ci się to, co, bycie moją kurwą? Sama o to w końcu błagałaś.
Nie czekał jednak na odpowiedź tylko znów wepchnął się do gardła dziewczyny.
Adam czuł się podle. Ból, brak oddechu, a przede wszystkim straszny strach i poniżenie. Nie mógł jednak nic zrobić. Tym razem jego oprawca zaczął gwałcić jego twarz, przesuwając penisa to do przodu, to luzując lekko napór. Przy każdym powrocie, czubek przesuwał się nieco bardziej do przodu.
Nagle, znalazł odpowiednią drogę – odchylając głowę dziewczyny nieco do tyłu wepchnął się do gardła blokując jej dopływ tlenu. Docisnął jej twarz aż do swojego brzucha, a następnie zaczął bez chwili odpoczynku posuwać ją, gwałtownie, nie dając wciąż złapać oddechu.
“ Udusi mnie” – pomyślał Adam nie mogąc zaczerpnąć powietrza. “Zginę tutaj, gwałcony w gardło przez tego prostaka”. Próbował odepchnąć go od siebie, ale to tylko zachęciło Pawła do jeszcze gwałtowniejszych ruchów. Do braku tlenu doszły mocne uderzenia tyłem głowy w drzwi. Ból był niesamowity, ale jeszcze gorsze było przerażenie…
W końcu, gdy dziewczyna była już na skraju omdlenia mężczyzna wysunął się z jej ust, co skończyło się odruchem wymiotnym – gęsta ślina zmieszana ze spermą wylądowała na podłodze.
– Zlizuj to szmato – rozkazał jej oprawca.
Adam łapiąc oddech nie zareagował widać dosyć szybko, gdyż dostał zaraz kolejne uderzenie w twarz. – Szybciej. – Kolejne uderzenie. W zapłakanej dziewczynie pojawił się jednak iskierka oporu. Jeszcze wczoraj była mężczyzną, a teraz jakiś patol gwałci ją, a on jeszcze miała się go słuchać…? Już woli wyjść goła na ulicę niż zostać tu chwilę dłużej.
– Wypuść mnie – wybełkotała. – Ja chcę iść
– Iść chcesz… – roześmiał się jej oprawca. – Ale przecież przed chwilą prosiłaś mnie abym pozwolił Ci zostać.
– Spierdalaj – powiedziała hardo do górującego nad nią mężczyzny.
– Ależ Aniu. Przecież oboje wiemy, że podoba ci się to co ci robię. Doskonale wiemy że jesteś tylko głupią cipą, której się wydaje że ma wolną wolę. Że ma jakieś wyjście. – Tu zrobił pauzę, po czym odezwał się wyjątkowo spokojnym głosem – Ale wiesz co, pomogę ci Aniu znaleźć swoje miejsce. Pomogę ci pogodzić się ze swoim nowym losem.
Przerażony Adam spojrzał na Pawła, gdy ten zaczął wyciągać coś ze stojącej obok szafy.
– Nie, błagam – krzyknęła dziewczyna, gdy zobaczyła w jego ręku gruby, skórzany pasek.
– To kto jest moją własnością? Kto chce być potraktowany jak dziwka? – zaśmiał się stojący nad nią w rozkroku mężczyzna?
– Błagam, zostaw mnie – zaszlochała dziewczyna zwijając się na podłodze i zasłaniając rękoma.
– Jeszcze raz – kim jesteś?
Trzask – pierwsze uderzenie spadło na plecy dziewczyny, która nie odpowiedziała dosyć szybko.
Trzask, trzask.
Adam nigdy w życiu nie doświadczył takiego bólu. Już wiedział że nic nie poradzi, już po pierwszym uderzeniu gotów był na wszystko byle tylko się to skończyło. Jakiekolwiek resztki godności i męskości odeszły, teraz gotów był zrobić wszystko byle uderzenia ustały.
– Przestań, au….
– Kim jesteś? – Trzask
– A!!! Dziwką. – Trzaski
– Do kogo należysz?
– Do Ciebie. Błagam, zrobię wszystko.
Ale on nie przestawał.
Trzask, trzask. Razy spadały na szyję, na plecy, na tyłek skulonej na podłodze dziewczyny. Trzask, trzask, trzask…
A ta, spięta oczekiwała na kolejne uderzenie.
– Wstawaj. – usłyszała zamiast tego.
Trzęsąc się Ania podniosła się z podłogi.
– Zanim doliczę do trzech masz się rozebrać i na nago czekać na mnie moim łóżku. Masz leżeć na brzuchu z zamkniętymi oczami. Jeden!
Dziewczynie nie trzeba było dwa razy powtarzać szybko pobiegła do sypialni
– Dwa
Błyskawicznie zrzuciła jeansy wraz z majtkami i skarpetami, drugą ręką zrzucając koszulkę.
– Trzy
Ania leżała zgodnie z rozkazem na brzuchu z zamkniętymi oczami czekając na mężczyznę który wszedł do pokoju i ustawił się za nią. Była niemal pewna, iż ten zaraz w nią wejdzie od tyłu. W ostatniej chwili przez jej myśl przeleciała myś, jak jest to surrealistyczne – bycie penetrowanym przez mężczyznę.
Jednakże Paweł nie położył się na niej. Zamiast tego zapytał.
– Jak masz na imię?
Tym razem Adam nawet nie myślał stawiać oporu.
– Ania, jestem Ania! – szybko odpowiedział
– Ćśśś…. – usłyszał
Chwila ciszy sprawiła iż przeraził się nie na żarty.
– Do kogo należysz? – pytanie które jeszcze kilka minut temu wywołałoby sprzeciw, teraz jedynie wywołało natychmiastową odpowiedź
– Do ciebie, jestem Twoją
– Dobrze. A teraz błagaj abym zerżnął ci ponownie gardło.
Chwila. Dosłownie jedna sekunda zawahania.
Trzask. Trzask.
Kolejne uderzenia lądujące tym razem na gołym ciele sprawiły że Adam zwinął się ponownie w kulkę.
Trzask, Trzask, Trzask.
Uderzenia lądowały dosłownie wszędzie.
– Błagam – płakał Adam – błagam zerżnij gardło.
– No dobrze. Tym razem zrobię Ci tę przyjemność skoro tak ładnie mnie prosisz. Jednak pamiętaj, to ja tobie wyświadczam tu łaskę. To Ty mnie błagasz dziwko. Połóż się na plecach, z głową na krawędzi łóżka. A spróbuj mnie ugryźć, to dopiero pożałujesz.
Ania nie miała wyjścia – położyła się od razu tak jak jej kazał i otworzyła usta. Paweł podszedł do niej i przełamując lekki opór gardła wcisnął swojego członka do końca. “Dam radę” – pomyślała – “Jakoś to przeżyję”. W tej chwili jednak Paweł zaczął posuwać go z ogromną pasją. Dziewczyna nie będąc gotową aż na tak silne ruchy odruchowo chciała wyszarpnąć głowę, kiedy nagle mężczyzna unieruchomił ją, chwytając jedną ręką za gardło.
– A Ty gdzie się wybierasz? – zaśmiał się. – Chyba jeszcze nie wszystko Ci wytłumaczyłem.
Trzask, trzask.
Kolejne uderzenia pasa spadały na biust dziewczyny. Na odsłoniętą waginę. Ból był nie do wytrzymania. Jednocześnie Adam doskonale wiedział że nie może ugryźć Pawła. Wił się z bólu mając jednocześnie głowę unieruchomioną muskularną ręką oprawcy. A ten bił, bił bez ustanku, z całej siły. Czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Trzask, trzask.
W końcu odrzucił pas, i łapiąc gardło również drugą ręką, docisnął penisa tak głęboko jak się dało i wystrzelił. Adam czuł pulsowanie gorącego penisa, kiedy nasienie zalewało mu usta i gardło. Zaczął się krztusić, lecz usłyszał. – Masz połknąć każdą kropelkę niewolnico.
Z trudem łapiąc powietrze, a jednocześnie odczuwając ulgę po przerwanym biciu, przerażony Adam nie zamierzał się już sprzeciwiać. Czując w ustach wiotczejącego penisa. Wylizał go do czysta, a potem połknął śmierdzący, słony płyn.
—
Paweł oddychając głęboko, położył się na łóżku obok dziewczyny, głaszcząc ją po kulącym się przy każdym dotyku ciele.
– Świetnie się spisałaś. Zawsze wiedziałem, że siedzi w tobie uległa szmata. W końcu los pozwolił Ci się ujawnić. – Leżał przez chwilę wciąż łapiąc oddech. – Skoro już ustaliliśmy gdzie twoje miejsce Aniu, pora abyś teraz ty się wykazałaś. pójdziesz teraz wziąć prysznic i zrobisz się na bóstwo. Monika Ci pomoże.
Uśmiechał się złośliwie.
– A potem przyjdziesz do mnie i dasz mi najlepszy seks w moim życiu.
—–
Jak zwykle zapraszam do komentowania – im więcej sugestii tym łatwiej będzie mi pokierować losami Ani/Adama.