Author: admin

  • Przyrodni syn

    Mam 40 lat. Od kliku lat jestem w związku z o 5 lat starszym ode mnie Radkiem. Niedawno zamieszkaliśmy razem i jesteśmy całkiem szczęśliwa parą. Nie mamy dzieci, ale on ma syna z poprzedniego związku – Daniela. Daniel ma 22 lata, pracuje i niedawno zamieszkał ze swoją dziewczyną. Nasza relacja jest i zawsze była bardzo fajna. Lubimy się, potrafimy pożartować i pogadać na poważniejsze tematy, ale też nigdy nie spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu. Od niedawna zaczęłam się łapać na tym, że Daniel zmienił swoje zachowanie w stosunku do mnie. Gdy byliśmy gdzieś wszyscy razem, szukał mojego towarzystwa, wodził z mną wzrokiem, szukał okazji by ze mną pogadać. Ton rozmów też nabrał jakiegoś odcienia flirtu. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, ale w pewnym momencie zauważyłam, że ja też podświadomie szukam jego towarzystwa i na jego widok uśmiecham się szerzej, a nawet pozawalam sobie na flirt. Co więcej nachodziły mnie myśli o tym, że Daniel jest przystojny i na myśl o spotkaniu z nim zaczynałam czuć podniecenie w całym ciele. Ubierałam się tak żeby mu się spodobać, poświęcałam więcej czasu na to, by wyglądać bardziej kobieco i pociągająco. I to mnie przerażało – robiłam to dla Daniela, nie dla Radka! Ale co tam, przecież to tylko jakieś głupie myśli, zaraz przejdą. A pewnie Daniel wcale ze mną nie flirtuje, tylko mi się przywidziało.

    Ale wkrótce miało się zdarzyć coś, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nic mi się nie przywidziało. Przyszedł weekend, w który od dawna byłam umówiona z przyjaciółkami na wyjście na miasto. Od czasu do czasu miałyśmy ochotę na taniec drinki i babskie szaleństwo w ulubionym pubie. Ubrałam dziewczęcą, lekką sukienkę przed kolano, białe trampki i dżinsową katanę. Długie gęste włosy zostawiłam rozpuszczone i nałożyłam lekki makijaż. Radek spojrzał na mnie głodnym spojrzeniem, gdy przeglądałam się w lustrze. “Mmmm, masz jeszcze czas żebym zerwał z Ciebie te sukienkę? Wyglądasz seksownie i niewinnie jednocześnie” wymruczał mi do ucha zachodząc mnie od tyłu i kładąc dłonie na biodrach. Uśmiechnęłam się do niego w lustrze, i odwróciłam, by zarzucić mu ręce na szyję i pocałować. W sumie miałam ochotę na numerek, ale dostałam właśnie wiadomość że mój Uber podjechał. “Może coś ze mnie zerwiesz jak wrócę, hm?” Odpowiedziałam puszczając mu oko. “Przecież idę dziś do Bartka na nocny gaming, pewnie wrócę jutro, pamiętasz? “ odpowiedział, klepiąc mnie w pośladek. “Ok, to zrobimy to jak wrócisz” uśmiechnęłam się i przesłałam mu całusa wychodząc. Wieczór z dziewczynami był jak zwykle super. Wypiłyśmy najpierw trochę u jednej a potem ruszyłyśmy na miasto. Muzyka była super, drinki dobre i zabawa kręciła się wspaniale . W pewnej chwili wyszłam na fajkę przed pub, zaczęłam tam rozmawiać z jakimś facetem , gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu z tekstem “cześć mamuśka”. Odwróciłam się i zobaczyłam Daniela. Był z kilkoma kumplami, też wstawiony, jak i ja. Uśmiechał się zawadiacko i wwiercał we mnie swoje zielone oczy. Szturchnęłam go w ramię z uśmiechem “ ja Ci dam mamuśka” parsknęłam. “ co ty tutaj robisz? O tej porze? “ puściłam mu oko. Nie spuszczając ze mnie wzroku odpowiedział “ szukam cię”. Zatkało mnie. “ no to znalazłeś, i co teraz? “ odpowiedziałam przygryzając wargę i patrząc Danielowi prosto w oczy. “Porywam Cię na lepszą imprezę, chodź z nami, nie daj się prosić “. “Ok, ale moje dziewczyny też idą”, odpowiedziałam. Po chwili ruszyliśmy więc całą grupką do innego miejsca. Daniel szedł ze mną troszkę z tyłu i sama nie wiem czy to przez alkohol, czy specjalnie co chwilę na mnie wpadał. Jego dłoń dotykała mojej, jakby chciał mnie wziąć za rękę, ale wiedział, że to nie jest dobry pomysł. Gdy doszliśmy do klubu, ja od razu wystrzeliłam na parkiet. Chciałam być z dala od Daniela, bo czułam jak moje ciało reagowało na jego bliskość. Mimo tłumu, znalazł mnie szybko i dołączył do mnie podając mi drinka. Nie wiem ile czasu tańczyliśmy, ale nagle zdałam sobie sprawę, że na parkiecie jest niewiele osób, moje przyjaciółki poznikały a i znajomych Daniela nie umiałam wypatrzyć. Za to ja i Daniel tańczyliśmy bardzo blisko siebie. Odskoczyłam od niego i wyciągnęłam telefon. Miałam kilka smsów od moich dziewczyn, że poszły do domu i mam dać znać jak i ja dotrę. Stałam na zewnątrz w chłodnym powietrzu i czekałam na taksówkę, gdy obok stanął Daniel. Dotykał mnie ramieniem a ja czułam gęsią skórkę na całym ciele. Spojrzałam na niego a on się nachylił i mnie pocałował. Gdy poczułam jego język w moich ustach, coś we mnie pękło. Wplotłam mu dłonie we włosy i przylgnęłam do niego całym ciałem. Gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy, on bez słowa wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą. Po chwili staliśmy w recepcji hotelu a Daniel bookował pokój. Weszliśmy do windy i od razu Daniel przyparł mnie do ściany i zaczął całować. Jego dłonie błądziły po moim ciele a z moich ust wydobyło się, pierwsze z wielu tej nocy, westchnienie. Na 3 piętrze po prostu wytoczyliśmy się z windy i wciąż całując dotarliśmy do pokoju. Daniel zatrzasnął za nami drzwi i włożył ręce pod moją sukienkę. Poczułam jego dłonie na moim ciele i już wiedziałam, że tego nie zatrzymam. Wsunęłam dłonie pod jego koszulkę i lekko przejechałam paznokciami po plecach. Daniel ściągnął ze mnie sukienkę i pchnął na łóżko. Oparłam się na łokciach a on stanął nade mną i patrzył. Miałam na sobie czarna bieliznę, stringi i stanik były pół przezroczyste. Widziałam, ze wzrok zatrzymał mu się na moich sterczących sutkach. Usiadłam na łóżku i sięgnęłam do jego spodni. Rozpięłam je, patrząc na niego. Gdy zsuwałam je w dół, on ściągnął koszulkę a potem wsunął dłonie w mój stanik i ścisnął piersi. Wciągnęłam głośno powietrze. Nie myślałam że czyiś dotyk może tak na mnie działać. Jego palce traciły sutki a ja poczułam wilgoć w cipce. Ściągnęłam mu bokserki i pochyliłam głowę, by wziąć go w usta. Teraz on westchnął. Mój język pieścił go delikatnie od czubka do podstawy. Splunęłam na niego i dłonią rozsmarowałam moją ślinę, a potem wsadziłam go sobie w usta. Daniel drgnął, a ja zaczęłam go ssać. Powoli i delikatnie, a później coraz szybciej. Daniel ściągnął mi stanik i bawił się moimi piersiami, jednocześnie oddychając coraz głośniej i szybciej. Odchyliłam trochę głowę, by spojrzeć mu w oczy a on złapał mnie za włosy takim delikatnym, czułym ruchem i docisnął swojego fiuta i zastygł. Poczułam ciepły płyn wyciekający z kącików ust. Ponieważ jego członek był nadal w mojej buzi połknęłam większość jego spermy. Gdy wyszedł ze mnie spojrzałam na niego trochę niepewnie, ale on klęknął przede mną, wplótł dłonie w moje włosy i zaczął całować. Pchnął mnie na łóżko i zaczął pocałunkami schodzić na szyję i dekolt aż dotarł do piersi. Wziął w usta stojący na baczność sutek i zaczął go ssać. Jego dłoń pieściła w tym czasie drugą pierś. Mój oddech stawał się cięższy. Jego usta przeniosły się na drugi sutek a dłoń pieściła brzuch i zjeżdżała w stronę wzgórka łonowego. Było mi niesamowicie dobrze. Czułam jak soki wypływają z mojej gotowej cipki. Głowa Daniela zjechała na brzuch a dłoń odsunęła majtki i dotknęła nabrzmiałej, mokrej cipki. Moje ciało jest wygięło się w łuk. Daniel pocałował mnie gwałtownie w usta a potem zerwał majtki i przyssał się do mojej gładziutkiej pipki. Myślałam, że oszaleje. Jego język był boski. Ssał moją łechtaczkę jak cukierka, trącał ją językiem a ja za każdym razem wydawałam z siebie coraz głośniejszy jęk. Moje nogi były rozłożone szeroko, a dłoń trzymała Daniela za włosy. Ciało wyginało się w łuk a ja jęczałam. Gdy jego palce weszły we mnie, pisnęłam. Zaczął mnie nimi posuwać wciąż językiem robiąc mi dobrze. Mój oddech był ciężki, w głowie mi się kręciło i wiedziałam, chce więcej. Podniosłam się do i wyjęczałam “wejdź we mnie, chcę cię poczuć, proszę”. Daniel chyba tylko na to czekał, od razu się podniósł i jednym szybkim ruchem wszedł w moje mokre, ciasne wnętrze. Oboje jęknęliśmy a on zaczął mnie powoli posuwać. Patrzył mi w oczy, a ja miałam w nich tylko rozkosz i błaganie o więcej. Zgięłam nogi w kolanach, żeby miał lepszy dostęp i poddałam mu się całkowicie. Daniel przyspieszył i wbijał się we mnie mocno. Za każdym razem odpowiadał mu mój jęk. “Tak, jesteś boski, szybciej” wyrzucałam z siebie urywane słowa między jękami. Kilka szybkich i mocnych pchnięć i doszłam co oznajmiłam głośnym jękiem i wygięciem pleców w łuk. Dwa pchnięcia później Daniel zastygł a ja poczułam jego spermę w swojej cipce. Opadł na łóżko obok mnie i złapał za rękę. Leżeliśmy tak z 10 minut, w końcu odwróciłam się do niego i przejechałam ręką po jego klatce piersiowej “byłeś cudowny, ale to było głupie”. Spojrzał na mnie “ może i było ale nie był to ostatni raz” uśmiechnął się i poprowadził moją rękę do swojego członka. Znów był gotowy “ zobacz co ze mną robisz” wyszeptał i pocałował mnie. Przygryzłam wargę i usiadłam na nim okrakiem. Dłonią naprowadziłam go na siebie i opadłam na niego powoli, patrząc mu w oczy. Jęknal gdy moja cipka się na nim zamknęła. Zaczęłam go ujeżdżać a on bawił się moimi piersiami. Zaczęłam przyspieszać a wtedy zrzucił mnie z siebie przekręcił na brzuch i wszedł we mnie od tyłu. Wypięłam pupę a on przycisnął mnie do łóżka. Złapał za włosy i zaczął posuwać. Najpierw powoli, wchodził do końca i całkowicie wychodził. Czułam jak moja cipka ocieka sokami, które skapują na łóżko. On też to widział, bo nachylił się i zlizał ze mnie część tej wilgoci a potem wbił się we mnie znów. Tym razem rżnął mnie szybciej i mocniej. Byłam podniecona do granic, jęczałam głośno i błagałam go by nie przestawał. Słuchał mnie i posuwał mnie dalej, sam jęcząc. Po chwili oboje krzyknęliśmy głośno i doszliśmy razem a ja po raz trzeci poczułam w sobie spermę Daniela. Po tym usnęliśmy. Obudził mnie odgarniając włosy z twarzy. Spojrzeliśmy na siebie z poczuciem winy, ale i wdzięcznością. Ubraliśmy się i wyszliśmy osobno. Daniel pierwszy. Gdy pocałował mnie na do widzenia, zrobiło mnie się mokro w majtkach i jestem pewna ze jego spojrzenie mówiło, że to dopiero początek…

    Nie pomyliłam się. Parę dni później dostałam od niego sms: “Dzięki za weekend. Goska( jego dziewczyna) wraca dzisiaj późno. Proszę przyjdź”. Poczułam motyle w brzuchu, spojrzałam na Radka i wiedziałam że mimo poczucia winy, nie będę umiała się oprzeć. “Bede o 17” wystukałam wiadomość i poczułam gorąco w dole brzucha.

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna d
  • Nie-zwykla Rodzina cz 105. – Na basenie z kuzynka

    Nasza rodzinka została zaproszona przez nasze wujostwo do ich nowego domu. Jakiś czas temu udało im się przeprowadzić do nowego domu, który dodatkowo znajduję się niedaleko naszego. Cieszyłem się, że będę mógł częściej odwiedzać wujka Victora, ciocię Rachel oraz kuzynkę Sam. Zwłaszcza ciocię i kuzynkę.
    Gdy wjechaliśmy na teren ich domu, od razu wyszli do nas ciocia i wujek. Wyszliśmy z samochodu i przywitaliśmy się z nimi.

    – Alan, Cassie…tak dawno was nie widzieliśmy. – powiedziała ciocia i razem jednocześnie ją przytuliliśmy.

    – Cześć ciociu, dobrze cię widzieć. – powiedziałem, po czym odsunęliśmy się.

    Spojrzałem na ciocię. Miała białą zwiewną sukienkę. Można było przez nią dostrzec jej ponętne ciało. W tym duże piersi i zgrabny tyłek. Wydawało mi się, że ma trochę większy niż ostatnio. Jej czarne włosy miała do ramion. Wyglądała naprawdę seksownie.
    Wujek natomiast widać było, że się trochę zmienił. Teraz był ogolony na łyso, wciąż mając charakterystycznego wąsa. Jego brzuch także zniknął i miał świetną sylwetkę.

    – Dobrze was widzieć. Zapraszamy do środka. – powiedział wujek i zaprosił nas do domu.

    Od razu widziałem, że ten dom był o wiele większy od poprzedniego. Duży salon był połączony z kuchnią, schody prowadziły na górę.

    – Wow…niezła chata. – powiedziała mama.

    – No nam też się podoba. Fajnie, że znaleźliśmy dom niedaleko was.

    – My też się cieszymy. – powiedział tata.

    – Trzeba uczcić nowy dom, więc zapraszamy was na grilla.

    – Fajnie. A gdzie jest Sam? – spytałem.

    – Sam powinna być na basenie w ogrodzie. – powiedziała ciocia.

    – Macie basen? – zdziwiliśmy się z Cassie jednocześnie.

    – Tak. Idźcie się przywitać.

    Szybko z siostrą poszliśmy w stronę basenu. Gdy wyszliśmy do ogrodu, zobaczyliśmy naszą kuzynkę jak opalała się niedaleko basenu. Ubrana miała czarne dwuczęściowe bikini. Włosy miała związane z tyłu. Przyznam zrobiła się z niej świetna laska. Miała zgrabne piersi i tyłek. Widać, że nie wstydziła się swojego ciała, jak kiedyś. Wyglądała naprawdę zjawiskowo. Od samego patrzenia kutas zaczął mi stawać i nie pomagały krótkie spodenki, jakie miałem na sobie. Gdy tylko nas zobaczyła, wstała i przytuliła najpierw Cassie, a potem mnie.

    – Raju jak dobrze was widzieć, minęło tyle czasu. Bardzo się stęskniłam.

    – My też tęskniliśmy. Ale ty świetnie wyglądasz Sam.

    – No a jak. Całkiem sexy, co Alan? – wtedy klepnęła się w tyłek.

    – No proszę, kuzynka pokazuje pazurki.

    – Podoba wam się mój nowy styl?

    – Bardzo do ciebie pasuje. – powiedziała Cassie.

    – A jak dom i basen?

    – Po prostu wow. Naprawdę super dom.

    – Co nie? A opowiadajcie jak na studiach? Co tam u was?

    – Od czego by zacząć.

    – Cass…tata i wujek jadą na zakupy. Jedziesz z nimi? – zawołała mama.

    – Już idę. – odpowiedziała Cassie. – dokończymy to potem. Zaraz wracam.

    – Jasne. Alan poopalamy się razem?

    – Ok.

    Po jakimś czasie ja i Sam leżeliśmy opalając się. Miałem zdjętą koszulkę. Wciąż jednak ukradkiem patrzyłem się na kuzynkę. Mocno nabrałem na nią ochoty. Spodobał mi się jej nowy styl. Musiałem zakrywać mojego widocznego kutasa.
    Przyszła do nas moja mama.

    – I jak się podoba, Alan?

    – Jest super.

    – Chyba częściej będziemy was odwiedzać Sam.

    – Zapraszamy ciociu.

    – No dobra. To zostańcie tu i poczekajcie na Cassie. Ja i Rachel musimy sobie porozmawiać.

    – Jasne.

    – Jakby co, to jesteśmy w środku.

    – Dobrze, mamo.

    Mama wtedy odeszła od nas udając się do domu. Ja jednak wciąż wpatrywałem się w kuzynkę. Miałem ochotę zerwać z niej to bikini i ostro ją wyruchać. Jednak trochę obawiałem się że któryś z sąsiadów mógłby nas zobaczyć.

    – Wiesz musisz wejść do basenu. Mówię ci jest super.

    – Naprawdę?

    – Śmiało. Ja zaraz dołącze.

    Wstałem z leżaka i wszedłem do wody. Była bardzo ciepła. Po prostu idealna. Pływałem sobie tam i z powrotem. Po jakimś czasie zobaczyłem jak Sam podchodzi do basenu. Widziałem jak chytrze się uśmiecha, a zaraz potem zdejmuje swoje bikini, ukazując swoje piękne piersi i wydepilowaną cipkę. Zaraz potem wchodzi do wody.

    – Wow…naprawdę mnie zadzwiasz Sam. Ten twój nowy styl, jest nieziemski.

    – Mhm…chyba wiem jak ci się podobam.

    Mówiąc to podpłynęła bliżej mnie i zaczęła mnie całować. Ja obejmowałem ją ramionami. Czułem jej nagą skrórę. Sam za to włożyła dłoń w moje spodenki wyjmując mojego twardego penisa.

    – Pieprzyłeś się kiedyś w basenie?

    – Nie…

    – No to masz okazję, Alan.

    Zagryzła wargę i podpłynęliśmy bliżej krawędzi basenu. A myślałem, że to ja jestem napalony. Sam usiadła na krawędzi, rozłożyła nogi pokazując mi swoją cipkę. Widać nie bała się tego, że ktoś ją zobaczy. Palcami zaczęła poszerzać swoją cipę, zachęcając mnie. Nic nie mówiąc dalej będąc w wodzie, przysunąłem się do jej cipki. Zacząłem ją tam pieścić językiem.
    Poczułem lekko słonawy smak mokry od wody z basenu. Całowałem ją tam dalej. Językiem zacząłem jeździć delikatnie po wargach sromowych. Wkręcałem się. Coraz głębiej starałem się dotrzeć. Sam jęczała cichutko.

    – Oooooggghhh…to bardzo przyjemne.

    Sam w końcu weszła z powrotem do wody. Trzymałem ją mocno za tyłek. Nogi oplotła wokół moich bioder. Całowała mnie też w trakcie. Ja byłem już napalony do granic. Zdjąłem moje już mokre spodenki i wyrzuciłem z basenu. Fiut mój sterczał i dotykał Sam po cipce. Przyłożyłem fiuta do jej wejścia do cipy. Wsadziłem czubek, który momentalnie zniknął w środku. Potem pchnąłem do samego oporu, po same jaja. Zacząłem ją mocno posuwać.

    – Ooohhh…Alan…brakowało mi tego fiuta…oooohhh…

    Rytmicznie poruszałem się w jej cipce. Kutas wchodził mi łatwiej do jej cipki. To pewnie przez wodę. Gdy przyśpieszyłem ruchy, fale w wodzie zaczęły się rozchodzić oraz ciągle woda pluskała dookoła nas. Jednak nie zwracałem na to uwagi, było mi bardzo przyjemnie. Sam również sprawiało przyjemność, gdy mój kutas wchodził w jej cipkę. Ledwo panowała nad jękami. W końcu przekręciła się, rękami opierając się krawędzi basenu. Starałem się ją pieprzyć od tyłu. W basenie to wydawało się trochę trudne, ale jakoś dawałem radę. Sam wyginała się z rozkoszy. Jej cipka była taka cudowna.

    – Oooohhhh…oooohhhh…

    Chwyciłem ją za piersi i zacząłem je masować. Oparła się o mnie, a ja całowałem jej szyję. Ściskałem też jej piersi, co ją bardziej nakręcało. Po jej szybkim oddechu wiedziałem, że jest blisko.

    – Ohhh…Alan….oooooo…..oooo…

    Czułem że już doszła, a gdy ona to zrobiła, zaraz i ja zacząłem wystrzeliwać ładunek nasienia prosto do jej pochwy. Poczuła to w środku, osiągając spełnienie. Sam pocałowała mnie jeszcze w usta i wyjęła mojego fiuta ze środka.

    – Wow…to dopiero było ekstra.

    – No nie? Często będę was zapraszała do basenu

    – A ja z chęcią skorzystam.

    – Dobra ubierzmy się nim przyjdzie Cassie.

    – Racja. Będzie jeszcze miała pretensje, że ruchaliśmy się bez niej.

    Zaśmialiśmy się i wyszliśmy z basenu. Ubraliśmy swoje rzeczy i weszliśmy do środka domu.

    Fajnie było “popływać” sobie razem z kuzynką.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 106. – Rodzinny grill

    Spędzaliśmy razem czas na rodzinnym grillu. Victor i Rachel zorganizowali go, aby uczcić mieszkanie w nowym domu. Zorganizowali go u siebie w ogrodzie, niedaleko basenu. Wspólnie siedzieliśmy przy stole i jedliśmy przekąski z grilla. Sam, Cassie i Alan byli niedaleko i rozmawiali na swoje tematy.

    – To był świetny pomysł z zakupem tego domu. – mówił Victor.

    – No przyznam jest większy niż poprzedni. No i macie basen.

    – mówiłam z uśmiechem na twarzy.

    – Jak w ogóle udało wam się go kupić?

    – Znalazłam ciekawą ofertę o sprzedaży tego domu. Odłożyliśmy wcześniej sporo pieniędzy. A ostatnio zarobiliśmy więcej, no i proszę…

    – Teraz możemy się częściej spotykać. Cieszę się, że wasz dom jest zaledwie kilka kilometrów od naszego.

    – To była jedna z rzeczy, która mi się w tym ogłoszeniu spodobała.

    – Od dawna chcieliśmy się tu przeprowadzić. Teraz częściej będziemy organizować wspólnego rodzinnego grilla.

    Czas nam mijał spokojnie. Rozmawialiśmy na wiele wspólnych tematów. Moja szwagierka była mi jak przyjaciółka, a Victor z Davem mieli razem wiele zainteresowań. Nasza rodzina była bardzo blisko siebie. I to jeszcze zanim zaczęliśmy dzielić nasz rodzinny sekret. To też bardzo umocniło naszą więź. Dosłownie mocno się kochaliśmy. Po czasie nasze dzieci wstały i chciały iść.

    – Idziemy do mojego pokoju. – powiadomiła nas Sam.

    – Dobrze, idźcie. My tu jeszcze pogadamy. – powiedziała Rachel.

    – Okej.

    Sam, Cassie i Alan zostawiły nas samych. Gdy tylko odeszli Victor poszedł po coś do kuchni. Za chwilę wrócił z dwoma butelkami alkoholu.

    – No proszę…

    – No co? Dzieciaków nie ma, no to można zaszaleć.

    Za chwilę nalał nam wszystkim.

    – No to co? Za spotkanie.

    – Za spotkanie. – odpowiedzieliśmy chórem.

    Minęło już sporo czasu, słońce powoli zachodziło. My wypiliśmy te dwie butelki. Zaczęły na nas działać. Rozmowa stała się bardziej zabawna. Często się śmieliśmy. Rachel po czasie odpaliła muzykę i zaczęła tańczyć wolnego razem z Davem. Ten przylgnął do jej ciała. Twarz miał w jej cyckach, a obie ręce trzymał na jej tyłku. Nie krył się z tym w ogóle. Nie jestem na niego zła. W takim stanie człowiek staje się bardziej wyluzowany. Ja i Victor siedzieliśmy obok siebie i przyglądaliśmy im się.

    – Chyba spodobała im się zabawa. – zaśmialiśmy się razem.

    – Najwidoczniej…

    Siedzieliśmy próbując dalej kontaktować. Alkohol mieszał nam w głowie. Jednak też rozgrzewał nas od środka. Nagle poczułam jak Victor dotyka mojego uda, po czym muskając skórę kieruje się wyżej.

    – Mmm…Victor…

    – Och Ann…bardzo się cieszę, że nas odwiedziliście…

    Mówiąc to zaczął całować mój dekolt. Widać było, że był pijany. Chciałam go odsunąć, lecz wtedy włożył swoją dłoń w moje majtki. Poczułam jak palcami porusza się po cipce. Włożył jednego do środka, a mnie ogarnęło przyjemne uczucie. Nie zwlekając wyjął spod mojej sukienki, jaką miałam na sobie, moje piersi. Przyssał się do nich i zaczął ssać.

    – Och Victor…

    W tym czasie widziałam jak Dave i Rachel całują się zachłannie. Zaraz potem Dave rozpiął jej koszulkę, a następnie wyjął piersi spod stanika. Zaczął tak samo jak Victor pieścić piersi swojej siostry. Rachel sprawiało to widać dużą przyjemność. Skoro tak, to i ja nie będę się hamować. Odsunęłam od siebie Victora i dobrałam się do jego krocza. Czułam przez spodnie jak jego penis jest twardy. Odpięłam pasek i zdjęłam mu spodnie wraz z gaciami. Moim oczom ukazał się jego gruby kutas. Nie czekając wzięłam go do ust. Zaczęłam mu obciągać. W międzyczasie Rachel, zdjęła spodnie Dave’owi i także zaczęła mu obciągać. Widziałam jak robiła to z niezwykłą wprawą.

    Z początku ssała lekko czubek, lecz później zaczęła wkładać go całkiem do ust.

    – Och…o tak… – jęczał Dave.

    Ja nadal lizałam fiuta Victora. Ssałam i pieściłam językiem. Po chwili zaczęłam wchodzić ustami coraz głębiej. Zajęłam się jego główką, ssałam delikatnie, po czym wyjęłam go z ust. Masowałam go kilka razy, po czym znów go wzięłam do ust. Po chwili przestałam.

    Victor wtedy zdjął całkiem spodnie. Ja w tym czasie zdjęłam moją sukienkę oraz majtki. Byłam całkiem naga.

    Usiadłam nad nim okrakiem i wsunęłam jego penisa w moją cipę. Czułam jego grubość.

    Widziałam jak Rachel poruszała już głową, połykając fiuta mojego męża. Dave trzymał jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa. Nagle wyciągnęła go z ust.

    – No proszę…nie jesteśmy sami… – powiedziała patrząc na nas. Odwróciłam się w jej stronę.

    – No nie jesteście…chodźcie tu do nas. Jak się bawić to razem.

    – Z chęcią. – powiedziała Rachel.

    Rachel wstała i razem z Davem przyszli do nas. Dave usiadł na krześle, jednak wcześniej zdjął spodnie i rozpiął koszulę. Moja szwagierka rozpięła koszulę, zdjęła swoją spódnicę oraz majteczki. Miała paseczek włosów nad cipką. Rachel usiadła na jego fiucie.

    – Ooooogghh… – jęknęła czując chuja swojego brata w cipie.

    Zaczęło się wspólne ruchanie na jeźdźca. Rachel zaczęła skakać na kutasie Dave’a, za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Było jej niesamowicie dobrze.

    W tym samym czasie ja ujeżdżałam Victora. Z jego fiutem było mi niesamowicie dobrze. Wypełniał mnie całkowicie. Był bardzo gruby, co wzmogło doznania. Jemu też się to spodobało. Zaczęłam skakać na jego fiucie, a on dobijał nim do końca. Trudno było się opanować. Jęczałam z rozkoszy.

    – Ooogghh… – było mi cholernie dobrze, jednak pomyślałam że pora na zmianę. – Dobra…oooghhh…to może zmiana. – powiedziałam jęcząc.

    – O tak….aaahhh… – powiedziała Rachel.

    Wtedy zeszliśmy z ich kutasów i zamieniliśmy partnera do ruchania. Usiadłam okrakiem tym razem tyłem do męża, po czym ten mi pomógł i umieścił fiuta w cipie. Od razu zaczął mnie rżnąć. Jego fiut był równie gruby, co Victora. Dobrze, że mimo upicia alkoholem, byliśmy w stanie uprawiać seks. Z tym wtedy bywa różnie.

    Rachel ujeżdżała na jeźdźca swojego męża. Tak samo jak u Dave’a skakała po jego fiucie. Razem odczuwałyśmy wielką przyjemność.

    Po czasie zeszłyśmy z ich fiutów. Zaczęliśmy obciągać ich kutasy. Smakowały obłędnie, połączone ze smakiem moich soczków. Oblizałam potem usta, a Rachel jeszcze ssała.

    Po czasie znowu zmieniliśmy partnera. Victor wstał i złapał mnie za tyłek. Kazał się pochylić po czym wsadził mi go w cipę gdy wypięłam w jego stronę tyłek. Zaczął mnie ruchać na pieska, w tym czasie, gdy Dave ułożył Rachel na krześle i rozłożył jej nogi. Jedną miała w górze. Trzymając ją zaczął ją posuwać.

    Czułam, że jestem już blisko. Prąd przechodził przez moje ciało, zapowiadając orgazm. W końcu poczułam silny skurcz i czułam, że doszłam. Rachel tak samo wyginała się, gdy jej brat ją pieprzył. Kiedy to ustało, nasi mężowie głośno sapali i dawali nam swoje ostatnie pchnięcia.

    Po jakimś czasie poczułam w sobie nasienie Victora. Biała ciecz wypływała z mojej cipki, gdy w końcu wyszedł. U Rachel była ta sama sytuacja.

    Razem z Rachel rozłożyliśmy się na krzesłach. Z naszych cipek wypływało nasienie. Dave i Victor usiedli na swoich miejscach, a ich kutasy wróciły do normalnego rozmiaru.

    – O matko… – westchnęłam. – To było niezłe co Rachel?

    Jednak nie odpowiedziała mi, ponieważ zasnęła z wycieńczenia. Tak samo widziałam jak mój mąż i Victor zasnęli, smacznie chrapiąc. Wymęczyliśmy się przy tym to prawda.

    Długo nie minęło i ja też zasnęłam zmęczona.

    Dzieciaki będą miały ciekawy widok, jak nas rano znajdą.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Switez (cz. 2)

    Świteź

    Wtuliła się w jego ciało i przycisnęła swój policzek do jego policzka. Rozchyliła lekko usta i zbliżyła je do jego ust. Namiętnie całowała jego wargi. Obsypywała pocałunkami jego twarz

    Nadal był w niej. Pulsował. Czuł jak jej wagina zaciska się na jego prąciu. Była coraz ciaśniejsza. Krew nie odpływała z penisa i wciąż był sztywny. Zamknął oczy i rozkoszował się jej ustami. Całowała go tak namiętnie, że znów zaczął mocno oddychać. Wzbierała w nim nowa fala rozkoszy. Zapragnął powtórzyć to, co chwilę temu się wydarzyło. Dziewczyna uniosła twarz i wyprostowała się na nim. Włosy odkryły jej ciało a on sięgnął dłońmi do jej piersi. Były tak piękne i delikatne w dotyku. Kciukami drażnił jej sutki. Patrzył na jej wargi sromowe, które otulały trzon penisa. Cóż to za piękny widok, myślał sobie. A ona unosiła się i opadała dając mu jeszcze więcej rozkoszy. Jej jędrne płatki waginy rozchylały się gdy z niej wysuwał penisa i zaciskały go, gdy w nią wchodził. Dotykał teraz jej cipki i rozchylał płatki okalające jego ciało. Szukał miejsca, które da jej więcej rozkoszy. Ślizgał po niej wilgotnymi od soków palcami, a gdy znalazł, poruszał tam sprawiając, że wiła się z rozkoszy. Uniósł się i teraz siedzieli wtuleni w siebie. Oboje poruszali się tak, by dać sobie jak najwięcej rozkoszy. Znów ich usta zwarły się w namiętności. Jej piersi ocierały się o zarost na jego torsie, co obojgu sprawiało niesamowitą podnietę. Jej delikatne małe dłonie dotykały jego twarzy. On trzymał ją teraz za biodra starając się nadać rytm tej rozkoszy. Była drobna i delikatna. Ważyć mogła z pięćdziesiąt kilogramów. Mimo to miał tyle sił w sobie, by bez trudu unosić ją i nabijać na penisa. Wiedział, że ona tego chce. Czuł to. Rozkosz w nich kipiała. Oboje wzdychali namiętnymi dźwiękami. Poruszał nią coraz szybciej, aż znów strugi nasienia tryskały w jej łono. Wzdychał głośno z rozkoszy. Wbijał się w nią. Gdy poczuł, że dla niej to również przyjemność, powalił się na nią i trąc całym ciałem o jej ciało napełniał ją nasieniem. Rozkosz trwała długo. Całował śliczne piersi. Lekko skubał zębami jej sutki, a ona drżała oddychając mocno.

    Obudził się gdy słońce wschodziło. Czuł zadowolenie. Czuł się wypoczęty i spełniony. Nasycony był radością, jakby wrócił z bardzo udanej imprezy. Przeciągał się chwilę i zamarzył, by dziś wykąpać się nago. Popływać, ponurkować. W końcu to dzicz. Nikogo w pobliżu nie ma. Może nawet pobiega dziś nagi – rozmyślał. Klejnotom na pewno spodoba się taka swoboda. Gdy jednak zaczął wychodzić ze śpiwora, okazało się, że jest nagi. Był pewien, że poszedł spać w ubraniu. Bał się chłodu nocy i dlatego włożył dres. Tymczasem ten, leżał przed namiotem. Przypomniał sobie nocny sen. Penis stał sztywno, jak miał to w zwyczaju robić zawsze rano. Rozmarzył się. Pogładził go i dostrzegł, że na włosach łonowych były ślady spermy. Pomyślał, że to nocne polucje. Poszedł więc nagi do jeziora, by się umyć. To kolejny nagi spacer. Bardzo mu się to podobało. Taki luz bez skrępowania. To niezwykłe piękne miejsce i te niesamowite sny. Czy to jednak były sny? Ślady na ciele wskazywały na to, że coś ze sobą w nocy musiał jednak robić.

    Do południa rozmyślał o tym co stało się w nocy. Myśli zaprzątały mu głowę, więc dla wyciszenia postanowił pobiegać. W butach i szortach, na wszelki wypadek. Biegł lekko wzdłuż brzegu Świtezi, choć rano plan był inny. Zerkał na wodę w jeziorze, bo wciąż miał wrażenie, że ktoś patrzy stamtąd. Nie było nikogo. Cała okolica jest pusta, ale odczucie czyjejś obecności nie znikało. Na wodzie widać było wiry, co mogło świadczyć o tym, że są tu duże ryby. Nie miał wędki. Nie łowił ryb. Nie sprawdzi więc, jakie sztuki tu się kryją. Biegł dość długo obserwując jezioro i rozmyślając. Smartwatch dał sygnał, że dystans został przebyty, czas zawracać. Zanim jednak to zrobił, zbliżył się do wody starając się zajrzeć w jej głąb. I znów miał niemal pewność, że na wodzie ktoś jest, kto patrzy na niego. Ale nie było widać nikogo. Ani łodzi, ani ptaków, ani nikogo pływającego w wodzie. Jedynie wiry sugerowały, że są tam ryby.

    Zmęczenie opadło i oddech się unormował. Pobiegł więc w stronę obozowiska.

    Przygotował śniadanie i siedząc po “turecku” zajadał zupę instant. Była smaczna i gorąca. W głowie słyszał myśli jakby innej osoby. Myśli te opisywały go. Jak wygląda. Jak się porusza. Jak je. Jaki ma zapach. Jak pachnie zupa. Ale ostatnia go zelektryzowała. Jaki jest piękny i pociągający.

    Wstał i znów rozglądał się po okolicy. Nikogo jednak nie było. Ptaki śpiewały a jezioro było spokojne. Tego dnia, gdy zwiedził dokładnie okolicę, stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że jest sam. Nigdzie nie znalazł śladów obozowiska. Żadnych śladów pieszych ani zmotoryzowanych, poza jego śladami. Nie było nawet tropów zwierząt. Teraz poczuł się bezpieczny. Gdy wrócił do obozowiska, zdjął wszystkie ubrania, które miał na sobie. Raptem bokserki i szorty. Zdjął buty i postanowił cieszyć się nagi, słońcem i wodą. Wchodził do wody i zanurzał się w niej cały. Potem płynął kilka minut. Nurkował próbując sprawdzić co jest na dnie jeziora. A gdy to robił jego białe jak śnieg pośladki, połyskujące od wody, niemal puszczały zajączki odbijając światło słońca. Gdy już nieco się zmęczył, wychodził na brzeg. Stał nagi twarzą do słońca i czekał aż spłynie woda z włosów i ciała. Potem kładł się na rozgrzanym piasku i tarzał. Gdy wysechł, znów wchodził do wody, by pozbyć się ziaren piasku z ciała. Pływał więc. I tak dzień minął do obiadu. Po obiedzie zaś leżał nagi na kocu i bezwstydnie, jak mu się wydawało, pozwalał słońcu zaglądać tam, gdzie nikt oprócz niego zajrzeć nie mógł. Gdy słońce zbliżało się do zajścia, siadł nagi w pozycji lotosu i oddał się medytacji. Myśli szybko znikły i zanurzył się w tym pięknym stanie niebycia. Jego świadomość jakby się wyłączyła, a on przebywał w stanie spokoju. Nie był to ani sen ani jawa. Poczuł jakby czyjeś myśli. Czyjś zachwyt nim i jego ciałem. A to wpłynęło na jego samopoczucie dodając mu pewności siebie. Ta poczuta moc wartości jego i jego ciała, była jak najwspanialsza pochwała. Jak pierwsze miejsce na olimpiadzie. Jakie to miłe, że ktoś tak się nim zachwyca. A po chwili tych myśli z uznaniem było więcej. Każda myśl należała do innej osoby. Z pewnością kobiety. Tak czuł. Radowało to go jeszcze bardziej, bo z nieśmiałości stronił szczególnie od kobiet. Taka bliskość na dłużej wiąże się ze zbliżeniem i intymnością spotkań. I tego się bał. To go przerażało. Lecz teraz, będąc wyciszonym tu i teraz, nie odczuwał napięcia, ani skrępowania. Cieszyły go, te chwalące jego ciało myśli.

    Gdy otworzył oczy było ciemno. Pora była iść spać. Wyjął z kieszeni plecaka telefon i w notatniku zapisał. Jest 22:22 Jestem ubrany w dres. Idę spać do śpiwora. Ciekawe jaki będę miał sen? A dalej streścił krótko sen z ostatniej nocy. Potem włożył dres. Sprawdził wszystko, czy zostało pochowane, w razie deszczu. Sprawdził, czy żar z kuchenki Kelly Kettle wygasł, by nie zapalić lasu. Zasunął suwak namiotu. A za chwilę już spał w śpiworze.

    Gdy tylko zasnął nadszedł sen. Śnił, że w śpiworze jest z nim bardzo młoda dziewczyna. Jej śliczny nosek, dotyka jego nosa. Patrzy na niego zielonymi oczyma. Jej rzęsy są długie i gęste. Brwi kształtne i delikatne. Uśmiecha się delikatnie. Pachnie jak przepiękne perfumy, ale subtelniej i delikatniej. On nie czuje niczego, co związane jest ze wstydem. Czuje podniecenie. Jego ciało pragnie miłości i namiętności. Boi się jednak robić cokolwiek, by nie spłoszyć dziewczyny. A czy to sen? A może jawa? Nie ważne! Pragnie zbliżenia.

    W jego głowie słyszy myśli, które nie wybrzmiewają głosem. On wie, co ona myśli. A ona opowiada mu, jak z zachwytem patrzyła na niego, gdy biegł wzdłuż brzegu Świtezi. Jak harmonijnie porusza się jego ciało. Jak podniecało ją to, że patrzył na nią i jej nie widział. Ukrywała się, by zobaczyć go jak biegnie. Nurkowała z nim. Była obok. Podniecało ją jego ciało. Patrzyła jak medytował. Jak nieruchomy i nagi siedział skierowany w stronę słońca. Chciała podejść do niego, ale wiedziała, że nie powinna mu przeszkadzać gdy medytuje. Dziś to ona spędzi z nim noc. A teraz bardzo pragnie, by z nią współżył. By napełnił ją swoim nasieniem. I gdy tylko pomyślał, że też chce tego, odchyliła go na plecy i z wielkim tupetem nabiła się na stojącego sztywno kutasa. Tak jak poprzedniej nocy nie mógł ruszyć ciałem, ale rozkosz płynęła jak wielki strumień. Dziewczyna skakała na jego kutasie jak niewyżyta nimfomanka. Zmieniała pozycje. To przodem, to tyłem. Unosiła pupę wysoko. Wydawało mu się, że jego normalnych rozmiarów penis miał ponad 30 centymetrów długości. Podniecało go to. Czasem, gdy oglądał filmy porno, natrafiał na takie sceny. Chciał kiedyś znaleźć się w takiej sytuacji. I właśnie teraz to się dzieje.

    Myślał jakby to było, tak ją od tyłu wziąć. Jak niezaspokojony samiec. Trzymać za biodra i spowodować, by jęczała i wyła z rozkoszy. I za chwilę ona wypinała mu jędrną pupę, a cipeczka wystawała pomiędzy udami zachęcając do wbicia się w nią. Jej włosy ścieliły się po bokach. Jej piersi tak jędrne, że wyglądały jak napompowane baloniki. A na nich twarde ciemne sutki sterczące jak antenki. Trzymał ją za biodra i długimi zamaszystymi ruchami wchodził w nią od tyłu klęcząc na kolanach. Na pieska! – pomyślał i ładował w nią swą maczugę gigantycznych rozmiarów. Patrzył jak zagłębia w niej swoje najtajniejsze narzędzie rozkoszy. Patrzył jak kolejne zakręty żył na penisie to chowają się w pochwie, to z niej wychodzą. To była rozkosz! Sycił się nią. Wbijał swą szpicę po jądra, aż podbrzusze ograniczało dalszą penetrację. Chwyć mnie za włosy, żeby wejść głębiej- usłyszał.

    Bez namysłu zebrał garściami pęki grubych włosów i ciągnął niczym lejce, ruszając biodrami. Odchylał się i delektował się jej pupą, która wyglądała jak piękne serce. A w jej środek jak włócznia wbijał się on. Jego penis. Patrzył na młodą cipkę bez żadnych włosków, która nawilżała go sokami. Znów słyszał jak śpiewa. Jej głos otaczał go z każdej strony. Był w nim i na zewnątrz niego. Śpiewanie brzmiało jak fale wody, jak szumiące trzciny, jak wiatr pośród leśnych drzew. Było to romantyczne.

    Wciąż nie umiał odróżnić, czy to jest sen, czy jawa. Radość która wypełniała jego ciało była tak wielka, a spełnienie tak mocne, że czuł ogromne szczęście i radość. Wbił się w nią i znieruchomiał. Jego jądra uniosły się ku górze, a miarowe i mocne skurcze wokół prostaty pompowały płyn. Każdy skurcz napełniał go radością i szczęściem. Ciało drżało. Z wolna opadał na nią wykonując co kilka skurczy ruch penisem w jej pochwie. Dyszał z rozkoszy. Dziewczyna uniosła nóżkę do góry i omijając jego ciało położyła ją za nim. Odchyliła się pozostając z nim nadal złączona. Patrzył teraz na obraz o jakim marzył. Ona piękna młoda leżała bezwstydnie pokazując mu się nagą w całości. Jej jasna cera stykała się z jego jasnym ciałem w miejscu, w którym wiły się kłębuszki ciemnych włosów. A jego penis był w niej. Z bliska przyglądał się jej pięknemu młodemu ciału. Jego penis wciąż twardy, jakby czekał na kolejne zbliżenie. Zerwał się wiatr słychać było dźwięki łamanych gałęzi i gdy odwrócił wzrok na chwilę dziewczyna zniknęła z namiotu. Miał wrażenie że to był sen i że właśnie się obudził. Zupełnie trzeźwo rozglądał się wokoło. Wejście do namiotu było rozsunięte, a jego ubrania porozrzucane. Leżał nagi na śpiworze ze stojącym mocno penisem. Pośpiesznie chwycił koszulkę bo leżała najbliżej i zakrył swoją męskość. Wyszedł z namiotu by rozejrzeć się wokoło. Księżyc świecił. Do pełni brakowało jeszcze kilku dni, ale i tak było jasno. Wyjął z namiotu latarkę i świecił po okolicy. Nic jednak nie wypatrzył. Ani zwierza ani człowieka. Odetchnął z ulgą bo bał się że mógł go ktoś przyłapać na seksie z obcą dziewczyną. A ta musiała być nieletnią. Jej rysy twarzy i ciało potwierdzały że nie mogła mieć więcej jak 18 lat. Nikt nie uwierzyłby że to ona go zwabiła. A może jednak to był sen i wszystko to śniło mu się. Co prawda nigdy nie miał zwyczaju rozbierać się do naga gdy szedł spać. Ale może teraz coś się w nim zmieniło. Jego genitalia były wilgotne. Powąchał dłoń. To nie był jego zapach. Ten pachniał podnieceniem. Namiętnością. Wzbudzał pożądanie.

    Było bardzo ciepło. Szedł w kierunku jeziora. Rzucił koszulkę za siebie. Ciepło nocy to nic w porównaniu z gorącem jakie czuł w sobie. Pragnął kobiety. Czuł mrowienie w dole brzucha. Jego jądra naprodukowały dość nasienia, by zapłodnić co najmniej trzy kobiety. Szedł się umyć. Stąpał w wodzie i gdy ta sięgnęła do penisa, obmywał go wodami jeziora. Chlapał wodą po ciele i wyobrażał sobie, że to trzy młodziutkie dziewczątka dotykają jego ciała. A gdy ochłodził się i penis opadł, wrócił spać do namiotu.

    Ranek obudził go gdy słońce dawno wstało. Ptaki śpiewały. Leżał nagi na śpiworze. Penis też nie spał. Pogładził go i przypomniał mu się wczorajszy wieczór i noc. Trzymał w dłoni kształtny kawałek ciała męskiego, który nie odbiegał od normy wielkości w kraju. W worku moszny wyczuwał dwie kule w kształcie jaj. Nic nadzwyczajnego. Wszystko to porośnięte wokół gąszczem włosów, których nigdy nie golił. Dlaczego w nocy miał wrażenie, że jego penis jest taki wielki? Więc to musiał być sen pomyślał. Włożył szorty i buty i poszedł pobiegać, a przy okazji sprawdzić, czy ktoś, lub coś kręci się gdzieś w pobliżu. A gdy wrócił do obozowiska, zdjął wszystko z siebie i postanowił być nagim cały dzień. Skoro ani na piasku, ani wokół namiotu nie znalazł żadnych śladów, to znaczy, że na pewno jest sam. A to co wydawało się jawą, musiało być snem. Może znów będzie miał taki fajny sen, rozmyślał. Może nocą przyśni mu się…. i wymyślał jaka to ona miała by być. Zielone oczy. Mały nosek. Mocno kręcące się włosy do ramion. Małe piersi ale nie malutkie. I zbliżenie w wodzie. Jak to jest, rozmyślał, kochać się w wodzie. Myślał nad tym. Czy gdyby zdarzyła się taka okazja, to dałby radę?

    Nastała pora na obiad. Wyjął wojskową rację żywnościową i przygotował starannie. Bycie nagim na tym odludziu dawało mu niesamowitą radość. Nigdy tak się nie zachowywał. I może dlatego tak mu się podobało chodzenie nago. Zaraz po obiedzie postanowił przejść się po okolicy niczym Robinson. Może zamiast Piętaszka odnajdzie śliczną dziewczynę.

    Marsz dodał mu werwy. Gdy wrócił do obozowiska, stwierdził, że pora wykąpać się w jeziorze. Wszedł do wody i płynął żabką w kierunku środka jeziora. Ponieważ był sam, nie odpływał zbyt daleko. Przypadkowy skurcz mógł spowodować utonięcie. Nie ryzykował. Zawrócił. Po chwili zauważył w szuwarach płynącą na plecach dziewczynę. Taką, jak sobie wymyślał rano. Dokładnie taką. Patrzył jak lekkimi ruchami utrzymuje swe ciało na wodzie. Cieszył się patrząc na jej nagie, zupełnie nagie ciało. Zapragnął jej. Zatrzymał się w miejscu i stwierdził, że woda sięga mu do szyi. Stał na dnie i patrzył na dziewczynę. Ona był bliżej brzegu. Gdy stanęła widać było jej głowę, szyję i biust. Jego penis usztywniał się coraz szybciej. A dziewczyna uśmiechała się i machała zachęcająco dłonią. Szedł w jej stronę a gdy był może metr od niej, wyciągnęła dłonie do niego. Przytuliła go do piersi i całowała w usta z namiętnością, jakiej pragnął. Zbliżył do niej penisa i pozwolił by go dotykała. Szli w kierunku plaży do chwili, aż woda sięgała mu do pasa. Wówczas ta piękna istota położyła się na wodzie, objęła go nogami. Jej gniazdko lekko nabrzmiałe rozchyliło się i czekało, na połączenie z nim. Trzymał ją za biodra a jej ciało unosiła woda, jak gdyby była z pianki. Nagiął penisa do dołu, by wejść w nią. Poruszał biodrami i wchodził coraz głębiej. Woda chlupała a ona wydawała z siebie dźwięki rozkoszy. Trzymała go za przedramiona dłońmi, a jej nogi oplatały go. Patrzył jak wchodzi w nią. Woda zniekształcała ten widok, ale i tak dawała mu rozkosz w postaci odczuć fizycznych i wizualnych. Puścił wodze fantazji i postanowił zaspokoić swe żądze, bez pohamowania. Ruszał biodrami coraz szybciej i widział, że jej też o to chodzi. Pomagała mu współgrając w tę grę. Dociskała do niego kroczem. A gdy zsuwał ją z penisa, ta zaciskała mięśnie, by powodować mocniejsze wypełnienie krwią jego ciał jamistych w penisie, przez co ten stawał się większy. W wodzie buzowało. To co robili, to szaleńcza zabawa pełna rozkoszy.

    Nadział ją mocno na penisa i tuląc niósł w stronę brzegu. Kładł delikatnie jej ciało bacząc, by się z nią nie rozłączyć. Dolna ich część ciała leżała w jeziorze. Górna zaś, na ciepłym piasku. Teraz, gdy jej ciało miało mocne podparcie ziemi znów nacierał swą męskością. Cieszyło go i podniecało jak ona wzdycha, jak jęczy. Chwycił za jej kostki i uniósł kładąc sobie na ramiona. Odchylił się do tyłu i patrzył jak się w niej zagłębia. Mimo, iż nie było wiatru, wody jeziora co jakiś czas chlapały na ich ciała falą wody. Patrzył jak miejsce ich połączenia obmywa woda, która po chwili odpływa, pozostawiając przyjemność na ciele. I znów wydawało się, że słyszy jej przepiękny śpiew. Czuł, że to zachęta do dalszej zabawy. Miał w sobie tak wiele sił, by kontynuować i robił to z przyjemnością. Całował jej ciało, a szczególnie jędrne piersi i gorące usta. A gdy odwrócił na brzuch, gryzł płatki jej uszu i szyję. Zatapiał palce we włosach i wsuwał się w nią rytmicznie. Przypominało to galop dorodnego ogiera pełnego gracji i piękna. A gdy nadszedł orgazm, okolica słyszała i głośne westchnienia. Potem długo jeszcze leżeli wtuleni bawiąc się włosami i dotykając nawzajem ciał.

    Igraszki musiały trwać długo, bo gdy otworzył oczy i wstał, jej już nie było, a słońce miało zajść za chwilę. Stał nagi na brzegu i zastanawiał się, czy to był sen, czy jawa. Przypomniał sobie o notatce w telefonie. Odczytał ją kilka razy i zastanawiał się, jak zinterpretować to co się stało. Na piasku nie było innych śladów, oprócz jego stóp. Ale gdy tylko zaszło słońce, ta piękna dziewczyna z lokami stała przed nim naga jak i on. Zrozumiał, że pragnie tego, co i on. Wyciągnął do niej dłoń a ona podała mu swoją. Poszli do namiotu. I znów zanurzyli się w rozkoszach dając je sobie nawzajem.

    I takie były też kolejne dni. Co dzień przychodziła do niego inna piękna dziewczyna. Dokładnie taka jaką sobie wymyślił. Robił z nimi to na co miał ochotę. Przeżywał wspaniałe orgazmy kilka razy, albo kilkanaście w ciągu dnia. Raz był wielkim umięśnionym gladiatorem. Innym razem młodzieńcem z wielkim, ogromnym fallusem. A gdy nadszedł ostatni dzień, a po nim miała nastać Noc Świętojańska, zastanawiał się, czy dobrze będzie, jeśli zostanie tu sam. Lecz rozkosze, które wydawały się być prawdziwe, bo tak czuł, prosiły by został.

    Dzień minął mu zwyczajnie. Nie było żadnych “gości”. Ale gdy nadeszła noc zamknął się w namiocie. Gdzieś daleko słychać było sowy. Wycie psów, albo wilków. Jakieś ryki i jęki. Słyszał wycie wiatru, choć wcale wiatr nie wiał. Postanowił złamać zasadę bezpieczeństwa i rozpalił ogniska przy namiocie. W sumie cztery. Po jednym na każdą stronę. Miał przygotowane gałęzie i szczapy na taką okazję.

    Ogniska nie były duże, ale na pewno odstraszą wilki i jakieś dzikie zwierzęta. Nie wiedział jednak, że cztery ogniska w tę noc, oznaczają coś, czego nie wiedział. Gdy tylko ogień rozjaśnił ciemność wokół namiotu zaczęły się schodzić jakieś stwory. Namiot zamknięty. Nic nie widać. Ale słychać stąpanie i cichy śpiew. Różne głosy śpiewają jedną pieśń. Jak anioły. Jak nieposkładany utwór. W końcu tworzą chór, który pięknie brzmi. Przepięknie brzmi, jak chór aniołów. Uspokaja i podnieca. Przestał się bać. Siedział na śpiworze. Wyodrębniał z tych chórów pojedyncze głosy i przypominały mu się miłosne uniesienia. Radość ze współżycia. Namiętność. Otworzył suwak namiotu i wyjrzał. Wokół namiotu trzymając się za ręce tańczyły wszystkie dziewczęta, z którymi miał sen o współżyciu. Patrzyły na niego uśmiechając się. Czuł podniecenie na widok ich ślicznych nagich ciał. Zapragnął znów kochać się z nimi. I tak się stało. Światło ognisk nadawało przestrzeni pięknej ciepłej głębi. Namiot jakoś dziwnie zniknął. Dziewczęta zbliżały się do niego. Całował je w usta, po piersiach. Całował krąglutkie pupcie i nagie cipki. Lizał je. Cmokał i wysysał. One zaś całowały jego ciało. Całe ciało. Było ich tak wiele. Czuł ich usta wszędzie. Jego penis przechodził z ust jednej do drugiej. Takiej rozkoszy nigdy nie doznał jak teraz.

    Cała noc stała się wielką orgią. Każda z dziewcząt nabijała się na jego pal i poruszała się na nim, puki nie wstrzyknął w nią nasienia. Dotykały go stymulując podniecenie. Każdy jego zmysł pobudzały, by wciąż był gotowy dawać im rozkosz. A on nie zawodził. Gwałcił je swą odwagą i napełniał nasieniem. Noc była krótka, ale każda została zaspokojona. Każda napełniona nasieniem. A gdy słońce przed wschodem rozjaśniało niebo na wschodzie żegnały go całując soczyście i prosiły by przyjechał nad Świteź za rok.

    Obudził się nagi na piasku blisko wody. Jego myśli były szybkie i logiczne. Popatrzył w stronę namiotu. Ogniska wygasły. Las nie spłonął. Odetchnął z ulgą. Jego ciało pachniało pięknie i podniecająco. Włosy posklejały się. Mył się wodą jeziora i rozmyślał. Czy to co mam na włosach to moje nasienie? Może to soki tych dziewczyn? I zaraz poczuł w głowie odpowiedź. To jedno i drugie.

    A czy to prawda, że mnie zapraszacie – pomyślał. Prawda, odczuł znów w głowie. Jesteś wspaniałym kochankiem. Zaspokoiłeś nas wszystkie. Dałeś nam rozkosz, której pragnęłyśmy. Zapłodniłeś nas wszystkie. Przyjedź tu sam za rok, aby to powtórzyć.

    Obozowisko spakowane. Ślady zatarte. Śmieci zabrane. Patrzył wokoło, aby sprawdzić, czy o czymś nie zapomniał. Nie chciał naruszać tej równowagi dlatego tak starannie podszedł do sprzątania. Jeszcze raz czytał notatkę z telefonu i zastanawiał się, jak rozumieć to co się stało.

    Wsiadł na motor i ruszył do najbliższego sklepu, by kupić coś na drogę. Miał 5 km.

    Gdy podjechał pod sklep zaparkował motor. Kupił wodę i kiełbasę, oraz bułkę. Za sklepem był wygrodzony teren dla chcących wypić alkohol na miejscu. Siadł by zjeść. Z ławki obok odezwał się podpity starszy zarośnięty pan. Po wymianie kilku zdań dał wykład.

    -Pan na pewno nie z okolicy. Dlatego powiem dla przestrogi, co u nas mówią. Dla przestrogi podkreślił. Tam za tym lasem, jest jezioro. Świteź je nazywamy. To miejsce ma straszne uroczysko. Przy samej wodzie jest polana, co nigdy na jej końcu nic nie urosło. To polana a na końcu plaża. Sam piach. Nikt tam nie chodzi a i tak piach trawą nie zarasta. Na tej polanie zbierają się okropne strzygi i leśne licha. I tak na niej harcują, że nic nie rośnie. A jak kto tam żywy pójdzie to zamordują, albo utopią. A nie daj Boże jakiś chłop młody, taki jak pan to na pewno. Ludzie mówią, że te strzygi, to młode dziewice, co chłopa potrzebują. A jak dorwą, to zamęczą. Lepiej tam nie jechać. Nie wiadomo co stać się może. My tam nie chodzimy ani do lasu na grzyby, ni po drewno, choć las stary i piękne drzewa rosną. Ale strach.

    Słuchał w milczeniu i zastanawiał się, co też ten pan mówi. Przecież to takie piękne młode dziewczęta. Ale co do tego czy one są rzeczywiste, to nadal pewności nie miał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Mam nadzieję, że jest mokro….

    Napisz, jeśli tak.

  • Plodna

    Kupiłem od kumpla jego matkę II

     

    Trening

    No więc wczoraj, za pokaźną sumkę stałem się pełnoprawnym właścicielem Zosi. Do niedawna matki mojego kolegi, obecnie 43 letniej niewolnicy, którą sprzedał mi  jej własny syn.  Szczupłej (prawie chudej), długonogiej, z małym krągłym tyłeczkiem, drobną cipką, wąską w kostkach, ciemną blondynką o szarych oczach.

    Jak do tego doszło możecie się dowiedzieć z pierwszej części.

    Grunt, że Zosia miała zadatki na dziwkę i z ochotą dała się wygrzmocić już pięć minut po jej zakupie.

    Niemniej jednak, nie była niewolnicą nigdy wcześniej, więc musiałem sprawdzić czy wymagała odpowiedniego treningu.

    Zosia, ubrana w szlafroczek do pół pupy i bosa pichciła coś w kuchni, kiedy ją przywołałem do siebie. Przybiegła natychmiast i przekornie przechylając główkę zapytała:

    – Czego mój Pan sobie życzy ?

    – Pora nad tobą popracować, mała – chwyciłem ją pod brodę i przyjrzałem jej się spokojnie.

    Pomimo, że była ode mnie kilkanaście lat starsza, mój protekcjonalny ton podziałał na nią natychmiast.

    – Co mam zrobić ? -zapytała pokornie.

    Rozwiązałem jej szlafrok, zrzuciłem z jej ramion na posadzkę i jeszcze raz jej się przyjrzałem. Piersi nieduże, z małymi bladymi sutkami, płaski brzuch, mała cipka z niewielkimi wargami sromowymi. Gdzieniegdzie pieprzyki na jasnej, prawie białej skórze. Na długiej szyi pierwsze zmarszczki. Chude ramiona, szczupłe, ale umięśnione uda i łydki. Wąskie, szerokie usta, w miarę równe zęby, wystające kości policzkowe. Podkrążone oczy i kurze łapki. Nie za duże. Mały nosek. Obróżka na szyi, bransoleta na nodze. Wąziutka w pasie. Rozpuściłem jej włosy, opadły na ramiona.

    – Najpierw praca z ciałem. Naucz się funkcjonować całkiem nago. Jest lato, jest ciepło. Wolno ci zakładać jedynie pończochy i szpilki.

    – Na zewnątrz także, mój Panie ?

    – Także.

    Jakby na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Wskazałem jej ruchem głowy, że ma otworzyć. Nie ubierając się podeszła do nich kręcąc biodrami i otworzyła je na oścież. W drzwiach stał znajomy kurier, który na widok nagiej Zosi upuścił paczkę.

    – Panie Staszku – zawołałem – a loda by pan przypadkiem nie chciał ?

    – A co bym miał nie chcieć – wymamrotał zmieszany pan Staszek. Zosia spojrzała na mnie pytająco. Kiwnąłem głową. Uklęknęła w drzwiach przed kurierem i zaczęła manipulować przy jego spodniach. Staszek stał z głupią miną. Po chwili plecy Zosi wygięły się, głowa pochyliła i zaczęła miarowo podskakiwać. Rozległo się charakterystyczne siorbanie i mlaskanie. Ręce Zosi cały czas zwisały wzdłuż ciała. Obserwowałem jak pod skórą poruszają się jej żebra, wygina kręgosłup. Miała brudne stopy od chodzenia boso. Trwało to jakiś czas aż głowa Zosi znieruchomiała na moment, coś zabulgotało, po czym jak gdyby nigdy nic Zosia wstała, oblizała się, pokwitowała odbiór paczki i zamknęła Staszkowi drzwi przed nosem. Naga podeszła do mnie, uklęknęła i podała paczkę z drwiącym uśmieszkiem.

    – Jak mój Pan chce zrobić ze mnie dziwkę, to nie musi się bardzo wysilać. Ale mam parę propozycji – zagaiła mrugając niewinnie oczkami.

    – Mów.

    – Sztuczne rzęsy i powiększone usta. Duże, miękkie wargi są dobre w obciąganiu. Opal mnie pod solarium na brązowo. Wytatuuj mnie Panie. Zakolczykuj sutki i srom. Chodzenie nago jest super, ale ubieraj mnie Panie jak kurwę. I zrób mi wielkie cycki. Obiecuję nakładać zawsze ostry, wulgarny makijaż – oczy jej błyszczały gdy to mówiła, oblizała się ponownie.

    – Cycki masz akurat takie jak trzeba, nie będę ich zmieniał, aż całkiem ci obwisną. A co do reszty zgoda – sięgnąłem po portfel, wyciągnąłem kartę kredytową – sama się tym zajmij. Masz wolną rękę. Wróć jak będziesz gotowa. A, i imię Zosia zupełnie nie pasuje do niewolnicy.

    Kiwnęła ze zrozumieniem – to jak mnie mój Pan chce wołać ?

    Pomyślałem chwilę:– jesteś płodna ?

    Spojrzała zaskoczona

    – Chyba jeszcze mogłabym rodzić. Ale łykam tabletki. A dlaczego mój Pan pyta ?

    – Z ciekawości. Może kiedyś cię zapłodnię albo pozwolę komuś to zrobić. A na imię daję ci „Płodna”.

    – Oczywiście, Panie, jak sobie życzysz. Chcesz – będę ci rodziła – Zosia pochyliła głowę. Czy mam już przestać się zabezpieczać ?

    – Jak chcesz. Możesz mi zrobić niespodziankę– odparłem oględnie. Zrobić dziecko starej kurwie zawsze fajnie, ale na razie chciałem sobie ją podupczyć bez konsekwencji – a na razie – spacer !

    Płodna wstała. Przyniosłem jej czarne pończochy samonośne, które naciągnęła na nogi. Założyła czarne szpile. Przypiąłem jej do obroży smycz. Wyprowadziłem ją na ulicę nagą i bosą. Szła obok mnie, kręcąc biodrami, z podniesioną głową, dumnie wypiętymi piersiami, stukając obcasami. Dobrze znosiła zgorszone spojrzenia przechodniów. A oglądali się za nią wszyscy. Oczy jej błyszczały z podniecenia. W pewnym momencie, gdy mijaliśmy jakiś skwer, przystanąłem i kazałem jej się wysikać. Posłusznie kucnęła na trawie obok jakiejś pańci wysikującej swoją suczkę, rozchyliła nogi i patrząc na mijający ją tłum sikała. Trochę pociekło jej po nogach. Skończyła, wstała. Nie przeszkadzały jej mokre od moczu uda.

    Jakaś baba zaczęła strasznie na nas wrzeszczeć, Zosia – Płodna wyszczerzyła na nią zęby nie przerywając sikania.

    Wynieśliśmy się stamtąd czym prędzej.

     

    Bimbo

    Zniknęła mi z oczu na jakiś czas. Robiła z sobą zabiegi, które jej poleciłem. W tym czasie dymałem inne niewolnice, zwłaszcza swoją ulubioną do niedawna ale nieco już zużytą Luizę, ale o tym opowiem kiedy indziej.

    Ważne, że pewnego dnia, do gabinetu weszła jedna z niewolnic i z tajemniczą miną oświadczyła, że w sypialni ktoś na mnie czeka. Domyśliłem się że to Zosia vel Płodna i zaciekawiony poszedłem do sypialni.

    Na łóżku siedziała rozkraczona Zosia aka Płodna. Ledwie ją poznałem. Miała na sobie tylko stringi i czarne szpilki na koturnach. Paznokcie u rąk u nóg miała pomalowane na karminowo. Na kostki obu założyła złote bransolety a na szyi obrożę z kryształkami Svarowskiego. Także w pasie była spięta złotym łańcuszkiem. W sutkach tkwiły jej kolczyki. Kolejny kolczyk miała w przegrodzie nosowej. Wyglądała świetnie. Sądzę, że całkiem wyczyściła limit na karcie, który jej dałem

     Była opalona na brąz. Włosy rozjaśniła do blond i spięła z tyłu. W jej twarzy zaszła zmiana: napompowane, wydęte usta lśniły krwistoczerwono a oczy zakrywały długie, czarne i gęste sztuczne rzęsy. Na ramieniu i na przodzie obu ud miała wytatuowane jakieś motywy kwiatowe. Odwróciła się i wypięła. Również jej tyłek był wytatuowany w geometryczne wzory roślinne. Musiała się nasmarować jakimś olejkiem, bo całe jej ciało błyszczało. Uśmiechała się niepewnie.

    – Może być ? – zapytała nieśmiało.

    Zamiast odpowiedzieć, szybko zrzuciłem z siebie ubranie, nagi wskoczyłem na łóżko, uklęknąłem na wyprostowanych kolanach i sięgnąłem po smycz. Płodna położyła się na brzuchu, rozkraczyła nogi i podniosła głowę żebym mógł smycz przypiąć do obroży. Przyciągnąłem jej głowę za smycz do mojego kutasa. Podparła się na rękach i objęła go swoimi miękkimi, pulchnymi wargami. Pociągnąłem smycz mocniej. Kutas wszedł w nią głębiej. Zaczęła mi obciągać. Biernie stałem na wyprostowanych kolanach i pozwalałem jej na przejęcie inicjatywy. W jednej ręce trzymałem smycz, drugą przytrzymywałem ją za włosy. Płodna znała się na robocie. Najpierw dobrze naśliniła mojego członka, żeby dobrze się ślizgał w jej ustach. W tym celu wielokrotnie na niego napluła. Potem szybko brała go po same jaja i opierając się na łokciach nadawała rytm całemu swojemu ciału. Obciągała mlaszcząc głośno, siorbiąc i cmokając. Szminka rozmazała się na moim członku a potem na jej twarzy. Nogi miała zgięte w kolanach, miałem piękny widok na jej plecy, nogi i tyłek. Kilkakrotnie zwalniałem jej ruchy, wsuwając pałę po same jaja i przytrzymując na dłużej. Krztusiła się wtedy i charczała, ale przytrzymywałem ją za gardło, więc nie mogła nic zrobić. Kiedy odpuszczałem i pozwalałem jej złapać oddech wypluwała mnóstwo pieniącego się śluzu. Wkrótce łóżko było od niego całe mokre. Była cholernie dobra w obciąganiu. Ciekawe gdzie się tego nauczyła. Jako żona ?

    Ponownie napluła na mojego członka i ręką szybko zaczęła go walić, żeby przyspieszyć spust, po czym znowu wzięła go do gardła. Była niestrudzona. Jej broda była cała mokra. Dałem jej kilka klapsów w wypięty tyłek. Zamruczała tylko nie przerywając ssania mojej pały. Żeby się nawilżyć, zebrała trochę śluzu z łóżka na dłoń i zlizała. Ssała dalej. Brodę miała już mokrą, szyję i piersi. Kilkakrotnie sama się podduszała biorąc mojego członka do ust do samego końca i przytrzymując. Dopiero kiedy zaczynała sinieć, odpuszczała i łapała oddech. W obciąganiu doskonale pomagały mi jej spięte na czubku głowy włosy. Przytrzymałem je, kazałem znieruchomieć i otworzyć usta. Teraz ja przejąłem inicjatywę i ruchałem płodną MILFę w usta.

    – Tak, trzymaj otwartą  !

    Posłusznie rozdziawiła się najszerzej jak potrafiła

    Powoli wsadzałem jej i wyjmowałem. Dosuwałem do końca, trzymałem aż zaczynała się krztusić, oczy wychodziły jej z orbit, siniałą klepałem ją po policzku i wyjmowałem a ona wypluwała coraz więcej śluzu.

    – Dziwka… mruczałem zadowolony. – Szmata do jebania…

    – Jeszcze ! wychrypiała

    Płodna mruczała i charczała. Widziałem, że była zmęczona, miała czerwone oczy. Odwróciłem ją na plecy, położyłem na łóżku, oparłem o poduszki w pozycji półsiedzącej. Zdjąłem z niej majtki. Rozchyliła nogi. Ujrzałem dwa kolczyki w mokrych wargach sromowych. Nie mogłem się oprzeć, polizałem je. Jęknęła i wyprężyła się. Wziąłem do ust jej srom i zacząłem ssać mocno. Była pełna kwaśnego śluzu, ustach czułem metaliczny posmak jej koczyków. Cipę miała mocno już nawilżoną, rozluźnioną, szeroką. Lizałem ją z zewnątrz, ssałem, wsadzałem w nią język i lizałem w środku.

    Zosia/Płodna zamknęła oczy, wyprężyła się i poddawała temu jęcząc cichutko. A potem coraz głośniej. W końcu jej krzyki słychać było chyba w całej okolicy. Językie wyczułem, że ma skurcze pochwy. Dostała pierwszego orgazmu, naprężyła się, krzyknęła przeciągle, zadygotała i zwiotczała opadła na poduszki.

    Nie miałem dość.

    – Nogi ! – rozkazałem

    Posłusznie rozłożyła je i ponownie podniosła. Smycz przypięta do obroży leżała między jej piersiami. Zacząłem ssać jej zakolczykowane sutki aż sterczały twarde a ona znowu zaczęła dyszeć i się naprężać.

    Wtedy wszedłem w nią a ręką chwyciłem za gardło. Jej cipa była teraz bardzo luźna. Wyczuwałem skurcze pochwy. Patrzyła mi ulegle w oczy, gdy zaciskałem dłoń na jej gardle. Jej policzki i usta lśniły mokre.

    – Mój Pan… jęczała -Mój Pan.. Podoba Ci się ? Chcesz mnie ?

    Pocałowałem ją, nie przerywając ruchania.

    – Bardzo !

    Zarzuciła mi nogi na plecy, zacząłem ją pieprzyć mocniej.

    Jej luźna, wyrobiona od ruchania cipa mlaskała, czułem szybkie skurcze jej pochwy. Była w środku ciepła i śliska. Waliłem ją mocno.

    – Zrób mi dziecko, mój Panie ! Błagam ! Błagam ! Chcę mieć z tobą dziecko ! Urodzę ci, zobaczysz, zapładniaj mnie kiedy chcesz, będę ci rodzić ! – Jęczała jak w malignie.

    Nie panowałem już nad sobą. Miałem pod sobą niewolnicę, kobietę dorodną, dojrzałą i oddaną. Jej los był w moich rękach. Mogłem ją posuwać, dawać innym do posuwania, sprzedać, wymienić, wychłostać. Mogłem zapłodnić. Ta myśl tak mnie podnieciła że trysnąłem w niej wlewając w jej cipę morze spermy. Przytrzymałem do końca, aż wyleje się wszystko. Co ma być to będzie. Najwyżej urośnie jej brzuch.

    Zosia krzyknęła – Dziękuję ! – i opadła na poduszkę. Zamknęła oczy, zaczęła odpływać. O dziwo ja nie miałem dość. Czy byłem taki wyposzczony, czy też tak mnie podnieciła, że chciałem jeszcze. Stanąłem na łóżku, wziąłem ją za smycz i podciągnąłem do góry zmuszając – ledwo żywą – do klęku. Trzymają krótko smycz wsadziłem jej mokrego od spermy i jej soków kutasa do ust. Zosia miała półprzytomne oczy i gdybym nie trzymał jej za smycz, opadłaby najpewniej na łóżko. A tak wzięła się ponownie za obciąganie. Od czasu do czasu budziłem ją wymierzając nie za mocne policzki. Ssała wtedy żywiej. Wymyła go do czysta swoim jęzorem. Potem przytrzymała mnie za jaja i zaczęła bardzo szybko – jakby wstąpiła w nią nowa energia – poruszać głową i obciągać. Cała lśniła od śliny i spermy – zwłaszcza jej cycki, ale powoli także i jej brzuch stawał się mokry. Potem wzięła moje jaja do ust i zaczęła ssać. Wyjąłem, kazałem jej otworzyć usta i wywalić jęzor. Zrobiła to posłusznie. Zachwyciłem się jej czerwonym śliskim i drgającym językiem. Był jak żywe stworzenie. Pochyliłem się i wziąłem jej język do ust. Oddała pocałunek. Jej język był ciepły, lepki, ruchliwy. Kiedy skończyłem ją całować – a trwało to długo – podniosła głowę, wywaliła język ponownie a ja przyłożyłem do jej ust kutasa. Zaczęła go bardzo szybko lizać od spodu. Nie miałem pojęcia że tak można.

    Jej usta były tak pełne śluzu, że puszczała bańki. Małe, kształtne piersi były mokre.

    Ponownie się spuściłem.

    Tym razem

    moja sperma była rzadsza, spłynęła jej po ustach na brodę, nie zdążyła połknąć wszystkiego.

    Tym razem

    oboje byliśmy wykończeni. Padliśmy na łóżko. Zosia/Płodna zdjęła wreszcie buty, rozmasowała stopy i przywarła do mnie swoim ciałem, zarzucając na mnie nogę.

    Tym razem

    Zosia nie zaszła w ciążę.

     

    Jasiek

    Kilka tygodni później zadzwonił Jasiek. Syn Zosi/Płodnej. To on mi ją sprzedał. Miała być zabezpieczeniem pożyczki. Powiedział, że zebrał pieniądze i chce mi je oddać. To oznaczało oddanie Zosi. Powiedziałem jej o tym. Akurat leżała nad basenem i opalała się. Wysłuchała mnie uważnie i zapytała:

    – A mój Pan czego chce ?

    – Zależy mi na tobie. Uważam, że jest nam fajnie razem. Nie chcę cię ograniczać. I chyba już nie chcę żebyś mnie nazywała Panem.

    Chwilę myślała. Wreszcie przemówiła spokojnym, pewnym tonem

    -Słuchaj. Jako matka, żona, pracownica zawsze byłam spięta, zmęczona. Życie prawie mi przeciekło miedzy palcami. Teraz się świetnie bawię. Mam super seks. Dbasz o mnie. O nic się nie martwię. Lubię cię. Naprawdę mogę ci urodzić jedno lub więcej dzieci. Nie przeszkadzają mi inne niewolnice. Więc ogarnę to z Jaśkiem. Nie martw się.

    Jasiek przyszedł o czasie. Przyniósł pieniądze.

    – Przepraszam cię ,że postawiłem cię w tej sytuacji. Mam nadzieję, że moja stara cię nie zanudziła – zagaił, kładąc pieniądze w walizce na stole.

    – ani trochę – uśmiechnąłem się – Już ją wołam.

    Zosia przygotowywała się na ten moment od dłuższego czasu. Weszła do pokoju ubrana w pełne, siatkowe body opinające całe ciało, z rozcięciem w kroku i na tyłku. Ubrała wysokie szpilki na koturnach. Z obroży zwisała jej smycz. Kroczyła dumnie i powoli, podeszła do mnie i kucnęła u mojego boku. Podała mi smycz.

    Jasiek, czerwony jak burak patrzył na matkę. A ona patrzyła na niego. Niewątpliwie zmieniła się. Tatuaże, wydęte usta, kolczyki w sutkach, opalenizna z solarium

    – Mamo …? Tylko tyle wykrztusił wreszcie.

    – Jasiek. Ja zostaję z nim.

    – Zabierz pieniądze, Jasiek. To niewolnica. Chcesz, to usiądzie ci na kolanach, zrobi loda, da dupy. To już nie jest twoja matka.

    Płodna, nie spuszczając wzroku z syna podpełzła na czworakach i wypięła przede mnie tyłek, opadając na łokcie i patrząc w oczy synowi. Wyjąłem kutasa, wziąłem ją za biodra i wsadziłem jej jednym pchnięciem, po same jądra i zacząłem posuwać. Jęknęła. Jasiek patrzył jak urzeczony jak ją rżnę. Zosia /Płodna zagryzając wargę ruszała powoli tyłkiem, nie spuszczając  wzroku z Jaśka. Łapaliśmy rytm. Napierała na mnie coraz mocniej. Zaczęła cichutko pojękiwać.

    – Czemu to robisz ? Zapytał Jasiek.

    – Żeby ci coś pokazać.  Przy okazji – jak masz na nią ochotę, mogę ci ją pożyczyć.  

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    Druga częśc przygód z Zosią, pociągającej milfy którą kupiłem

  • Marta – siostra mojego ojca

    Zgodnie z zapowiedzią docieram spóźniony na urodziny ojca, ale lubię tak. Impreza już się kręci, żyje swoim życiem, nikt nie zauważa, że ktoś dotarł, a inny sobie poszedł. Składam życzenia, daję prezent i idę pod prysznic, bo jechałem osiem godzin. Wychodzę z łazienki i wpadam na młodszą siostrę ojca ciocię Martę. Jest 24 lata starsza ode mnie, ale ciała może zazdrościć jej trzy czwarte młodszych kobiet. Ubrana w wąskie dżinsy, białą koszulkę i martensy na nogach wygląda zjawiskowo. Jest wysoka, szczupła, wysportowana, piegowata i ma burzę rudych loków na głowie. Tak wyglądająca piękność przygląda się mi, gdy stoję przed nią w wąskim korytarzu owinięty jedynie ręcznikiem wokół bioder. Zapominam, że to ciocia, a mój penis nie daje się kontrolować. Ona patrzy. Mówię:
    -Dobry wieczór ciociu.
    Mówi:
    -Może będzie dobry jeśli obiecasz mi najbliższy taniec.
    -Umówieni.- kończę i ruszam się ubrać.
    Już zapada zmrok. Już alkohol zbiera swoje żniwo. Wchodzę na taras i od razu widzę uniesione w górę ręce mojej cioci wołające mnie do tańca. Tańczymy. Jest miło. Rozmawiamy. To mądra kobieta, dobrze z nią rozmawiać. Pyta co robię. Czego chcę. Czy ktoś jest w moim życiu. Ja odpowiadam. Mówi:
    -Napij się ze mną. Jeszcze z Tobą nie piłam.
    -Jeszcze nie.- potwierdzam.
    Pijemy sporo, pijemy szybko. Rozmawiamy dynamicznie. Rozmawiamy coraz bardziej czując alkohol w tętnicach. Po tym jak w trakcie nietrzeźwej rozmowy kilka razy trę palcem o nos, ciocia Marta pyta:
    -Pocierasz tak o nos, bo masz alergię czy sugerująco?
    A kiedy tym samym palcem bez wątpliwości pukam w tę małą kieszonkę dżinsów, jej twarz staje się twarzą dziecka obdarowanego wymarzonym prezentem. Pochyla głowę w stronę moich ust oczekując instrukcji, które przekazuję szeptem:
    -Zostawię za lustrem toaletki w łazience rodziców.
    Uśmiecha się jeszcze szerzej. Odchodzę. Wracam. Odchodzi. Dość długo nie wraca, a gdy już jest od razu wyjaśnia:
    -Trochę mnie moc przerosła i musiałam chwilę posiedzieć.- oddaje mi zawinięty w srebrną folię proszek, obejmuję jej zaciśniętą w pięść dłoń swoją dłonią, trzymam tak przez kilka sekund i mówię:
    -Proszę to zatrzymać i częstować się wedle uznania.
    Znowu tańczymy. Tym razem bliżej siebie, choć coraz więcej miejsca na parkiecie, a kiedy wracamy do stołu, by się napić okazuje się, że jesteśmy tylko my i moi rodzice. Mówię:
    -Idźcie spać, ja to ogarnę.
    Ciocia:
    -Idę pod prysznic.- nie rusza się z miejsca i dodaje.- Gdybyś miał ochotę na…
    Nie kończy.
    Idzie odprowadzam ją wzrokiem i patrzę w którym pokoju śpi. Jest cisza sierpniowej nocy. Siedzę chwilę. Biorę butelkę Porto i ruszam do łazienki, potem położyć się, chyba… Celowo mylę klamki drzwi do pokoi, naciskam lekko tę za którą jest rozbudzona kokainą ciocia Marta, ale nie wchodzę. Wiem, że zauważyła ruch klamki po jej stronie i wiem, że wie kto go wykonał. Mijam po cichu pokój cioci Marty, wchodzę na poddasze, gdzie od zawsze jest mój pokój. Siadam pod dużym oknem w suficie, na stoliku nocnym ustawiam butelkę i niemałą kasetkę wypełnioną białym puchem. Wdycham odrobinę puchu, wyłączam światło i patrzę przez okno z nadzieją. Nadzieję słyszę, gdy po trzech kwadransach ktoś stara się bezszelestnie wejść po schodach. Słyszę jak stoi pod drzwiami. Wstaję i sam otwieram. Wchodzi. Jest tak ciemno, że noc za oknem świeci.
    -Proszę usiąść.- mówię i przysuwam drugi fotel do mojego stolika.-Nie będę pytać.- dodaję podając butelkę Porto, a gdy pije rozsypuję obietnicę nie-spokoju na blacie.
    -Nie będę musiała w takim razie odpowiadać.- mówi i słyszę jak zaciąga substancję ze stolika. Ona słyszy jak ja to robię. Słyszy jak popijam mocnym winem, wyciąga rękę i dostaje butelkę. Słyszę jak jej  spód dotyka powierzchni blatu i sunie w moją stronę. Patrzę w stronę odwiedzającej mnie późną nocą krewnej. Poblask nocy pada i odcina jej kontur od ciemności mojej sypialni. Wpół leży, a wychylona za oparcie fotela głowa uwydatnia naciągniętą szyję, zaczynającą się pod linią silnie zarysowanej żuchwy. Ma rozchylone usta o znacząco bardziej intensywnej barwie przez noc. Kości policzkowe aż żarzą się bladością odbijanego światła z zewnątrz zaś oczy niemal znikają za nimi przez noc. Ma prostą koszulkę o długości bardzo krótkiej sukienki na przykład do tenisa, a że gra w tenisa jej oparte o coś stopy kończą wyrzeźbione nogi ciągnące się niedorzecznie długo od umięśnionych ud, przez surową bryłę kolan po ostro zaznaczone łydki.
    -I co widzisz?- pyta cichutko.
    -Przyczynę pośpiechu w moich arteriach.- mówię normalnie głośno.
    -Pośpiech tym milej dostarcza tę przyjemność aż po czubki palców u stóp, prawda?
    -Wolę się nie spieszyć.- mówię.- Lubię poświęcać czas na obcowanie z pięknem.
    -Jakże miłe słowa. Słowa też lubisz, poświęcasz im czas i myśli, to czarujące.- słyszę, ale nie widzę by uniosła głowę i zaczęła mieć kontakt wzrokowy ze mną.
    -I słowa, i gesty, i zapachy, i obrazu.- wyliczam.-…najbardziej zapachy, odurzają nie słabiej od …- unoszę tułów i schylam się nad stołem.-…tego. Zapraszam.
    Daje się zaprosić. Płyniemy przez moment osobno, wracam pierwszy. Mówię:
    -Chodźmy na taras, jest naprawdę pięknie.
    Idzie. Biorę co trzeba, otwieram małe drzwi balkonowe i wychodzimy na płaską powierzchnię na dachu, gdzie wcześniej wyniosłem materac i koc.
    -Z ciotką do łóżka?- pyta i patrzy na miejsce do leżenia.
    -Z bratankiem na nosy?- nie oczekuję odpowiedzi.
    Siadamy. Podaję butelkę siostrze mojego ojca, by po chwili podać jej i lusterko z narkotykiem.
    -Teraz mogę.- mówi.
    Kładzie się i unosi koc zapraszając mnie. Korzystam. Obejmuje mnie ramieniem i czuje moje udo na swoim. Leżę tuż przy jej policzku z ramieniem pod linią jej biustu, przysuwam się jak mogę najbliżej. Mówi zapatrzona w niebo:
    -Stoi ci. Tak działa na ciebie starsza ciotka czy koks?- obraca głowę w stronę mojej głowy i niemal się całujemy.- Co? Co bardziej pogania ci krew?
    Napieram mocniej na jej biodro moim kroczem i moim wzwodem. Uśmiecha się.
    Pytam:
    -Doprawdy muszę odpowiadać?
    -Nie musisz, ale chcę usłyszeć…- wiem, że kusi, co podkreśla obróceniem się na bok, twarzą w twarz ze mną i zarzuceniem nogi na mnie, tylko po to, by mnie przyciągnąć do siebie.
    -W tej chwili, gdy poczułem cioci kroczę na moim twardym do granic kutasie, muszę przyznać, że straciłem kokainę z radaru…- stykamy się czubkami nosów.- Sam tylko bodziec jest dewastujący, a ja na dodatek nie mogę przestać myśleć o tym jaka jest ciocia tam między udami.- wykonuję kilka delikatnych pchnięć trafiając wzwodem prosto w łono mojej cioci.- Wiem tylko, że już nie mogę się doczekać, by nie tylko ją zobaczyć, ale przede wszystkim poczuć zapach i smak…
    Przerywa mi jej ruch. Ma zamknięte oczy. Jej dłoń sunie w dół i nie widzę jej pod kocem. Wzdycha. Przystawia mi swoje wilgotne i pachnące nią palce do nosa. Obejmuję jej dłoń w swoją dłoń i zlizuję jej sok. Jęczy cichutko. Nabieram odrobinę białego puchu na opuszek palca i podaję jej wprost do ust. Bierze. Bierze mój cały palec do buzi i ssie go przez chwilę patrząc mi w oczy. Przestaje. Nabieram kolejną porcję. Unoszę jej koszulkę w górę, aż odsłaniam piersi, rozsmarowuję kokainę na sutkach mojej cioci i zlizuję ją z nich. Mówi głosem z trzewi:
    -Między nogi też posyp.
    Zgina nogi w kolanach i rozkłada je szeroko. Robię to czego sobie życzy i czuje jak mój język zbiera pastę, w którą zamienił się proszek, z jej warg sromowych, pachwin i łechtaczki, którą pieszczę choć nie czuję od dłuższej chwili ani krzty goryczy kokainy. Zaciska uda na mojej głowie i po kilku ruchach miednicy odpycha ją spomiędzy swoich ud. Przyciąga mnie do siebie. Patrzy na mnie. Chwyta mnie za kroczę. Mówi:
    -Tutaj czy wolisz wejść do środka?
    -Tutaj. Do środka jeszcze wejdę.
    Gdy tylko czuję jej usta na moim drżącym instynktami kutasie, przestaję czuć gdzie i kiedy jestem, a staję się cały penisem pieszczonym wargami cioci Marty . Cały się trzęsę i cały pulsuję, całym sobą czuję orgazm, całym sobą rozlewam się spermą w jej ustach i spływam po jej twarzy. Teraz to ja ją przyciągam. Całuję ją. Mówię:
    -Podnieca mnie smak i zapach mojej spermy w ustach tej którą pieprzę.
    Powtarza pocałunek. Mówię:
    -Teraz chodźmy.
    Idziemy. Choć na moim tarasie sierpień grzał jeszcze powietrze, to miło wejść do bardziej bezpiecznej przestrzeni. Czuję się tak swobodnie ze względu na przestrzeń, ciocię Martę i atmosferę, że decyduję się na wyznanie:
    -Kiedyś było blisko, a od kiedy pamiętam marzyłem, by przyłapała mnie ciocia na oglądaniu pornografii.
    -Ja z kolei odkąd się dowiedziałam, że jako licealista zacząłeś uczyć angielskiego, fantazjowałam o tym jak dajesz mi lekcję jeden na jeden.- wzdycha i mówi szeptem.- Chcesz się przekonać co by się stało, gdybyś wpadł waląc sobie konia?
    Jako odpowiedź podaję Jej dwie linie narkotyku w którym toniemy. Mówię:
    -To ta sypialnia w której faktycznie to robiłem marząc o cioci, wskakuję pod kołdrę…
    -Wejdę z tarasu.- słyszę gdy ciocia Marta wychodzi na taras.
    Utrzymuję realia i włączam youporn na telefonie. Gina Devine uwodzi dojrzałą kobietę. Erekcja. Dotykam się. Wiem, że patrzy zza okna. Zsuwam z siebie kołdrę i przesuwam zaciśniętą dłoń po moim sterczącym penisie. Ruch. Dźwięk. Jest. Mówi:
    -Wpadłam pożegnać się z moim ulubionym bratankiem.
    Nerwowo naciągam kołdrę. Nerwowo mówię:
    -To, to bardzo miło z cioci strony, ciociu Marto.- pauza, bezczelnie dodaję.- Moja ulubiona ciociu.
    Podchodzi do łóżka w którym leżę. Siada. Mówi:
    -Jutro wyjeżdżam i chciałbym, byś…- milknie, gdy obracając głowę w moją stronę Jej wzrok pada na wybrzuszenie w kołdrze. Pyta słodko.- Przeszkodziłam ci?
    -Nie, absolutnie nie.- kłamię.
    -Ok, ale pamiętaj, że mam swoje lata i niemałe doświadczenie i to…- wskazuje palcem na mój skryty pod pościelą wzwód.-… nie jest dla mnie niczym nowym, obcym czy szokującym.
    Widzi jak się rozluźniam. Pyta:
    -Pokażesz cioci co oglądasz?
    Niepewnym ruchem wysuwam spod poduszki telefon i popycham w Jej stronę. Odtwarza. Unosi brwi. Mówi:
    -Estetyczne. Niebanalne. Sama lubię oglądać dwie kochające się kobiety.- moje podniecenie jest w szczycie mimo świadomości, że gramy oboje.- Mogę?- pyta i pokazuje jak klika w okienko “Szukaj” serwisu youporn.com.- Znasz to?
    Czytam opis pod klipem ” Milf Lisa Virgin shares a bed with her step son”. Zdobywam się na wypowiedzenie zadania:
    -Nie, nie znam, ale wygląda kusząco.
    Wsuwa się na moje łóżko i siada tuż przy mnie.
    -Oglądamy?
    -Proszę bardzo.
    Unosi kołdrę i przykrywa się nią. Patrzymy jak piękna brunetka budzi się i widzi, że leżący obok niej młody mężczyzna rozpiął jej piżamę, patrzy na jej bujny biust i masuje sobie kroczę. Ja nie mogę tego zrobić, wytrysk byłby natychmiastowy.
    -Nienajgorsza z niej suka, nieprawdaż?- pyta gdy po chwili protestu, penis młodzieńca wsuwa się do ust wspominanej nienajgorszej suki.
    -Kawał dobrej, skundlonej samicy w rói.- odpowiadam pewnie.
    -Lubisz patrzeć na takie?- pyta.
    -Bardzo, choć podnieca mnie bardziej kiedy oglądana sucz ma filigranowy biust.
    Kładzie się na boku. Sama rozpina guziki góry męskiej piżamy, którą ma na sobie, rozsuwa ją i pokazuje mi swoje nagie piersi.
    -Takie?- pyta i zaczyna sięgać po moją dłoń.
    -Nie.- odpowiadam stanowczo, powodując konsternację, ta mija, gdy dodaję.- Nie takie.- unoszę wzrok z biustu cioci Marty na twarz cioci Marty i aż bije pewnością siebie mówiąc.- Te właśnie.
    Uśmiecha się i układa sobie moją dłoń na swojej piersi, przesuwa ją na drugą. Pyta cicho:
    -Chcesz? Obciągnę ci.- swoją dłonią dotyka mojego podbrzusza.- Albo zrobię Ci dobrze dłonią jeśli wolisz.
    -Wolę włożyć go w cioci pochwę, trzymać ciocię za tyłek, patrzeć na malutkie cycuszki cioci siedzącej na mnie okrakiem.
    Siada na mnie bez zbędnej zwłoki. Obejmuje mnie udami. Unosi się na kolanach i ująłwszy palcami mojego kutasa, przytrzymuje go tak, że ten pewnie wsuwa się w mokrą cipkę mojej krewnej, która dociska go całym ciężarem swojego ciała siadając na mnie. Zdejmuje z siebie górę piżamy i wypręża piersi łącząc łokcie na plecach. Widzę Jej całą bladość i każdy pieg, ale obraz się rozmywa, gdy wprawia w ruch swoją miednicę. Obejmuję jej pośladki silnym chwytem, wbijam w nie palce i zaczynam nadawać rytm ruchom, którymi sunie kroczem w przód i w tył, nie tylko poruszając wbitym w nią członkiem, ale też trąc łechtaczką o skórę mojego podbrzusza. Opiera się dłońmi o moją klatkę piersiową i syczy ze złowrogą miną:
    -Spuść się we mnie.
    Obraz, dźwięk i narkotyk sprawiają, że wtłaczam nienaturalnie obfity wytrysk w jej pochwę, co doprowadza ciocię Martę do szaleństwa i zdaje się chcieć zasysać wargami sromowymi spermę, która wypływa spomiędzy nich. Ciocia opada w moje ramiona, tulę ciocię moimi ramionami.
    -No już.- mówię po czasie bezruchu, zdejmuję z torsu zwiotczałą ciotkę, kładę ją obok siebie i przygotowuję porcje substancji.- Czy to nie było przyjemniejsze od ssania mojego kutasa i smaku nasienia w ustach, moja kochana Ciociu?- wciągam i podaję cioci, by wciągnęła. Wciąga, a moc narkotyku sadza ją prosto i krzyżuje nogi. Mówi:
    -Lubię obciągać. Lubię posmak wytrysku w buzi…- wygląda jakby właśnie się obudziła, naturalnie piękna, bez makijażu, z włosami w nieładzie, jest olśniewająco pociągająca. Staje mi, a jej ostatnie słowa czytam jako zachętę i choć chce mówić dalej, nie może. Klękam tuż przed ciocią Martą, chwytam dłonią Jej potylicę, przyciągam do siebie głowę ciotki, a w usta pakuję sztywnego kutasa, którego ona zaczyna ssać od razu. Patrzy mi w oczy, w których widzę zachwyt i pozwolenie bez słowa. Wytrysk oblepia gęstą i ciepłą spermą jamę ustną obciągającej mi rudej krewnej, która nie wypuszcza mnie z ust i choć już mięknę ssie  nadal chcąc połknąć każdą kroplę mojego nasienia, łącznie z tymi, które musi wyssać z nasieniowodów i wysysa. Wypluwa miękki całkiem mięsień z buzi, po czym przeciera wargi i podbródek małym palcem. Mówi:
    -Sympatyczny przerywnik, dziękuję, czy zasłużyłam sobie na jeszcze odrobinę tego proszku?- pyta przytulając się.
    -Kim ciocia jest, ciociu, że oczekuje zapłaty za zrobienie laski?- pytam prowokując, ale podaję jej o co prosi.
    -A kim chcesz bym była?- odbija piłeczkę.
    -Moją własnością, proszę cioci.- mówię beznamiętnie.
    -Poproszę.- odpowiada, a mój pomysł wznieca w niej namiętność, gdy moja to zgliszcza, które trawi żar palący goręcej niż ogień hutniczego pieca.- W stopniu niezwykłym roznieca mnie bycie pozbawioną wolności, a jednocześnie czującą się bezpiecznie.
    -Jest ciocia bezpieczną, jest ciocia w dobrych rękach.- mówię i chwyciwszy za  biodra obracam całe Jej ciało i układam je na plecach. Siła, zdecydowanie i gwałtowność tego ruchu pogłębia oddech ładującej na wznak rudowłosej piękności, która odgarniając gruby lok z twarzy mówi:
    -W mojej sypialni pokazałabym Ci teraz szufladę, otworzyłbyś ją i znalazł tam, kajdanki, sznurek i tej natury akcesoria.
    Nie patrząc na nic innego poza twarzą mojej cioci Marty, sięgam do szuflady przy moim łóżku i wyjmuję z niej skórzane opaski złączone łańcuszkiem, maskę z piór i satyny przywiezioną z Florencji oraz zamszowy choker z przytwierdzonym metalowym kółkiem. Mówię:
    -Gdybyśmy byli u mnie…- patrzę na nagi brzuch pode mną.- Wachlarz zawartości podobnego mebla zaparłby cioci dech w tych piersiach.
    -I bez tego jestem pod wrażeniem.- mówi cicho i unosi podbródek, by ułatwić mi założenie sobie miękko zamszowej obejmy wokół szyi. Gdy już jest zapięta na karku, wsuwam palec w przytoczone kółko znajdujące się na środku z przodu i przyciągam ją do siebie. Siedzi pewnie. Obejmuję jej nadgarstki i zaciskam na nich czarne opaski, unoszę je za głowę grzecznie godzącej się na wszystko co robię, siedzącej kobiety, którą wsuwam ku wezgłowiu łóżka, a gdy dotyka plecami ramy, przytwierdzam łańcuszek łączący spętane dłonie, do jej szczytu. Tak upozowana ciocia Marta wygląda jakby podniosła ręce do góry, by się poddać, a Jej nagość dodaje tej scenie jaskrawości. Klękam między Jej nogi, które rozsuwam z gwałtownością równą ruchowi układającemu ją przed chwilą i przykładam do twarzy strojną maskę zawiązywaną na kokardę za głową. Kiedy unosi głowę zauważa podzielony na tafli proszek o który prosiła i słyszy:
    -To kokaina, którą chciała Pani dostać w zamian za obciąganie.
    Patrzy na mnie i powidok uśmiechu znika z Jej twarzy w ułamku sekundy. Mówi:
    -Musi mi pan pomóc.
    Pomagam i powoduję, że odchyla głowę w tył, gdy czuje jak narkotyk z Jej nozdrzy bije bezlitośnie po najdalszych zakamarkach ciała i umysłu. Po chwili ja czuję to samo.
    -Proszę mi powiedzieć coś co spodoba się zarówno mojemu mózgowi jak i penisowi.- mówię trzymając ją za podbródek.
    Mówi:
    -Gdy teraz myślę jak wiele razy zostawaliśmy u mnie sami, moja wyobraźnia wpada w pęd nie do zatrzymania. Przecież całkiem niedawno gościłam Cię gdy jechałeś do Włoch…- spomiędzy ozdób maski widzę jak mruży oczy rozmarzona.-… teraz żałuję, że nie jestem bardziej odważna.
    -To łechce tylko mój umysł, niestety kutas jest nieczuły na wyrzuty sumienia…- komentuję i unoszę chwyconego dłonią członka, by go zobaczyła. Patrzy. Mówi:
    -Spotykałam się jakiś czas temu z mężczyzną, który poprosił mnie żebym pokazała mu części ciała nago w miejscu publicznym, kiedy on będzie oglądał je z daleka udając obcego…- zaczynam wyczuwać zainteresowanie w mojej dłoni.-… w związku z faktem, że rozpaliło mnie to co robiłam w kawiarni, potem spróbowałam bez niego na lotnisku i nie poczułam żadnej różnicy, ów człowiek szybko zniknął z mojego życia, a ja…
    -Zaczęła się Pani obnażać publicznie?- wtrącam.
    -…nie interesowała mnie publiczność, robiłam to z myślą o wyłącznie własnej przyjemności.- kontynuuje tak płynnie jakbym nigdy nie przerwał.- Kiedy siadałam samotna w restauracji, zamawiałam butelkę wina i jakąś przystawkę, czułam że moim podbrzuszem zawładnął rój szerszeni, zanim zdążyłam choć uchylić materiał, by pochwalić się nagą skórą nieproszona o to…
    W sposób równie nie wymagający proszenia mój penis napływa ciepłą krwią, ta z kolei wprawia go w leniwe falowanie. Pytam przysuwając wargi do ucha opowiadającej tę historię, skrępowanej przeze mnie postaci:
    -Miała Pani swoje ulubione miejsca, wyjątkowo stymulujące okoliczności, czy szczególnie lubiła Pani obnażać którąś z części Pani smukłego ciała?
    -Zawsze lubiłam podróżować pociągami, kiedyś w przedziałach byłoby trudno skupić się na sobie samej, ale pociągi teraz są tymczasową społecznością podzieloną w zajmowane na czas podróży siedzenia, z których ja zawsze wybierałam ostatnie skierowane przodem do przestrzeni wagonu, przy oknie, wyposażone w mały stolik. Ubierałam butelkowo zieloną sukienkę z cienkiej dzianiny, skrojoną na wzór szlafroku…
    Znowu jej przeszkadzam:
    -Uwielbiam, gdy ma ją Pani na sobie na przyjęciach w Pani sadzie wiosną…
    -… kładę na stoliku przed sobą książkę i po przewróceniu kilku stron…- snuje niezrażona moją impertynencją uformowaną w komplement.-…zahaczam kciukiem o brzeg materiału na wysokości dekoltu, powtarzam, powtarzam raz jeszcze i czuję, że moja pierś jest całkiem odkryta, i czuję jak szerszenie w moim podbrzuszu dostają szału, i czuję jak wszyscy, którzy mogą teraz na mnie patrzeć są nieistotni, jak zlewają się w masę, czuję rozkosz, szerszenie popadają w letarg, ja popadam w samozachwyt…
    -Chcę kiedyś usiąść na miejscu vis a vis.- mówię.- Czy kiedyś wyszedł z tej perwersji jakiś romans?- pytam.
    -Nigdy. Nawet jeśli ktoś widzi, chyba czuje lęk…- mówi coś jeszcze, ale nie słucham, bo czuję niespodziewaną ulgę, z którą podaję mojej cioci bardzo twardy narkotyk, a ciocia ten narkotyk zasysa w nos. Teraz mój nos. Pyta:
    -Lubi pan być obiektem dla podglądaczy?
    -Tylko fantazjowałem, że byłem, za to tę która była podglądaczką w mojej fantazji obejrzałem dokładnie nie jeden raz.- mówię rozmarzony.
    -Tylko tę jedną udało się panu podejrzeć? Nic ekscytującego nie wydarzyło się poza nią?- dopytuje.
    Zaczynam muskać opuszkami palców Jej twarzy, widzę jak rozchyla wargi, wsuwam między nie kciuka i mówię:
    -Czekałem kiedyś na moją dziewczynę przed przebieralniami w sklepie z bielizną. Usiadłem na szezlongu i zdałem sobie sprawę, że za tymi cieniutkimi warstwami zasłon są nagie kobiety, bardzo to było podniecające.
    -Tylko czekałeś?- pyta rozmarzona ciotka.
    -…i to było niezwykle podniecające.- rozmarzony odpowiadam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz

    Zmysłowe Taboo 

  • Suka meza

    Każdy dzień z moim mężem wyglądał tak samo. Wracał z pracy, zdejmowałam mu buty, pomagałam się rozebrać, on lekko luzował krawat i szedł do salonu, gdzie siadał u szczytu stołu i czekał, aż podam mu obiad. Obiad musiał być już gotowy, kiedy przychodził, tak żeby od razu go podać. Gdy tak się nie działo i musiał czekać byłam karana. Mąż zasiadł przy stole a ja podałam mu obiad i stanęłam obok ze spuszczoną głową. Nie miałam prawa przy nim siadać. Stałam tak chwilę, aż Mąż nie wydał komendy „pod stół i masuj stopy!”. Właśnie w taki sposób się do mnie zwracał. Posłusznie weszłam pod stół i zaczęłam masować stopy mojego Męża, podczas gdy on kontynuował posiłek. Kiedy zjadł, po prostu wstał od stołu i zasiadł przed telewizorem włączając mecz. Ja szybko zaczęłam zmywać naczynia, bo wiedziałam, że zaraz będzie mnie wolał do innych zadań. Nie myliłam się. Nie zdążyłam dobrze posprzątać, a Mąż już wydał kolejną dyspozycję – piwo! – powiedział. Wyjęłam, więc zimne piwo i szybko zaniosłam mu je. – Na co czekasz? – warknął – Na kolana i do Pana! – jak rozkazał tak zrobiłam. Uklękłam przed Mężem a on rozpiął rozporek pasek, spodnie, przepocone bokserki i wyjął swojego penisa, którego wzięłam do ust. Pachniał potem i moczem. Nie był twardy. Mąż po prostu lubił jak się nim zajmowałam. Kiedy ssałam jego penisa Mąż puścił kilka głośnych i śmierdzących bąków. Lubił upokarzać mnie w ten sposób. Wielokrotnie pierdział, kiedy mu ssałam. W końcu kazał mi położyć na plecach, na podłodze. Wiedziałam, co mnie czeka. Zdjął spodnie i usiadł mi na twarzy każąc lizać jego spocony i brudny po całym dniu owłosiony tyłek. Robiłam to bez słowa sprzeciwu. On nie przestawał pierdzieć. W końcu znudziło mu się to i lekko się podniósł. Wtedy zaczął na mnie srać. Jego wielkie męskie dupsko wyrzucało z siebie kolejne nadzienie, które spadało wprost na moją twarz. Kiedy skończył, odwrócił się i podziwiał swoje dzieło, po czym zaczął na mnie szczać. Jego ciepły mocz oczyścił moją twarz, jednocześnie jeszcze bardziej mnie upokarzając. Wtedy kazał mi wstać i położyć się na kanapie. On zaś wszedł we mnie na misjonarza nakrywając mnie swoim wielkim owłosionym brzuchem. Po kilku minutach posuwania mnie ciężko stęknął, wypełnił moją cipkę swoim ciepłym nasieniem i opadł na mnie całym swoim ciężarem. Leżał tak dłuższą chwilę, po czym wstał i rzucił do mnie „przynieś pas!”. Wiedziałam, co to oznacza. – Szybciej, kurwo! Ile mam czekać!? – wrzasnął – Przyniosłam mu jego ciężki, skórzany mężowski pas i podałam mu. On wziął go z zadowoloną miną, zrobił z niego pętlę i kilka razy uderzył w powietrzu. W końcu powiedział – oprzyj się o stół – tak też zrobiłam. Słyszałam świst i po chwili czułam na skórze uderzenia pasa. I tak raz po raz. Bił mnie pasem po pupie, dopóki się nie zmęczył. Po kilkunastu uderzeniach już właściwie nie czułam bólu. Czułam tylko podniecenie. Mąż musiał to zauważyć, bo zaśmiał się pod nosem. Kiedy przerwał bicie rozkazał mi położyć się na kanapie na brzuchu. Mąż wtedy znowu przygniótł mnie całym swoim ciężarem i bez ostrzeżenia wszedł w mój odbyt. Posuwał mnie jak oszalały. Gdyby nie fakt, że na mnie leżał można by powiedzieć, że właściwie po mnie skakał. Złapał mnie za włosy i przyciągnął do siebie. Cały czas powtarzał „niegrzeczna suka”, „zasłużyłaś na karę od tatusia” i „lubisz to dziwko”. To były jego stałe powiedzenia w czasie seksu. Jeszcze bardziej się nimi nakręcał. Czasami kazał także mi powtarzać, jak bardzo jestem niegodna, aby nawet wylizać mu do czysta dupę albo, że jestem jego niewolnicą. Bo faktycznie nią byłam. I bardzo mi to odpowiadało. Tym razem jednak wolał włożyć mi w usta swoje znoszone, spocone i intensywnie pachnące po całym dniu bokserki i jebać mnie w ciszy. W końcu doszedł, ciężko sapnął i kolejny raz opadł na mnie całym swoim ciężarem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maksymilian Śmigły
  • Lubie to

    – chcesz spróbować? Pewnie, że chciałem. Od dawna marzyłem by mu obciągnąć. Patrzeć mu w oczy i ssać mu kutasa. Widzieć jak przymyka oczy gdy sprawiam mu przyjemność. Kucnąłem przed nim. Nawet się nie rozejrzałem dookoła czy nikt mnie nie widzi. Otworzyłem usta i wysunąłem język. Wysunięta główka z napletka pokryta była śluzem. Dotknąłem jej językiem i z namiętnością zacząłem ssać tego cudownego kutasa. Był coraz większy. Sztywny i nadziewając się ustami na niego czułem jak uderza o migdały. Musiałem chwilę odpocząć. Patrząc mu w oczy zacząłem jedną ręką ściskać worek a drugą masowałem mu trzon. Z dziecinną nieśmiałością patrząc mu w oczy spytałem: – mógłbyś spuścić mi się na twarz? – Taki miałem zamiar. Zrobię jeszcze coś więcej ale o tym później. Na razie chcę wyruchać Twoje gardło. Brzmiało cudownie. Z radością wróciłem do ssania jego pały. Czułem jak mój kutas zaczyna pulsować. Wysunąłem możliwie daleko język i pozwoliłem by docisnął moją głowę do krocza. Przełyk miałem wypełniony i nie mogłem oddychać. Nie czułem dyskomfortu. Nie pierwszy raz to robiłem. Pozwalał mi na przerwy. Ciężko oddychając ponownie nadziewałem się ustami na niego. Było mi cudownie. Chciałem więcej. Lizałem mu jajka patrząc jak rozkosz maluje się na jego twarzy. – dawaj pysk. Pora zalać ci twarz. Trzymając mnie za brodę energicznie trzepał kutasa tuż nad moją twarzą. – o kurwaaaaaaa Jęknął przytłumionym głosem a ciepły strumień spermy zaczął zalewać mi twarz. Myślałem, że zaraz sam dojdę. Czułem się spełniony. Tego pragnąłem. Zaczął robić mi zdjęcia. Nie protestowałem. Pokazał mi je. Tak właśnie sobie wyobrażałem siebie. – teraz ja się zajmę tobą. Rozbierz się. Z ochotą wykonałem polecenie stając przed nim zupełnie nagi. – dla ciebie wszystko. Zdeklarowałem swoje posłuszeństwo. Patrzyłem jak krople śluzu kapią na moje stopy. Byłem silnie podniecony i nie mogłem się doczekać ciągu dalszego. – mam zamiar Cię wydoić. Uprzedzam, że będzie bolało a Ty masz się spuścić na mojego kutasa, którego zaraz wetknę ci do mordy. Nie dał mu czasu na odpowiedź. Oparł mnie o drzewo, zgarnął piach z ziemi i złapał mojego mokrego kutasa i zaczął energicznie trzeć żołądź. Nie powiem, nie spodziewałem się tego ale muszę powiedzieć, że z początku podobał mi się ten pomysł. Po paru chwilach jednak faktycznie zaczęło boleć. Zacząłem się wiercić ale mocno przyciskał mnie do drzewa. Nie zwalniał ani tempa ani uścisku. Zacząłem oblizywać usta smakując jego spermy. Moje podniecenie rosło. Chciałem by nie przerywał. To było coś innego. Coś czego jeszcze nigdy nie przeżyłem. Czułem, że zbliża się wytrysk. Nogi mi drżały. Świetnie wyczuł moment bo zbliżył się swoim kutasem do mojego i naciągnął swój napletek na moją główkę, chwycił mocno i dalej energicznie masował. To był moment jak zacząłem tryskać wypełniając jego napletek. Silnym naciskiem ręki sprowadził mnie parteru i na siłę wetknął mi kutasa do ust. Przełykałem swoją spermę pomieszaną z piachem. Takiej mieszanki jeszcze nie próbowałem. – Ale masz cudowną mordę. Zaraz się w nią spuszczę. O tak. Spuszczaj się w nią. Ruchaj moje gardło. Jeśli pragniesz to samo zrobić z moim anusem to jestem do twojej dyspozycji. W głowie mi się kręciło. Czułem się fantastycznie. Pragnąłem by ta chwila się nie kończyła. Kilkanaście razy przełykałem stryskającą z jego kutasa spermę. Było mi cudownie. Po paru minutach podciągnął spodnie i poszedł gdzieś zostawiając mnie samego, gołego z zalaną spermą twarzą w lesie. Nie miałem do niego pretensji. Podniecenie mi nie minęło i musiałem sam jeszcze raz doprowadzić się do wytrysku. Ach… gdyby tak ktoś mógł by zająć się mną jeszcze troszkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Moj nowy dom – cz. 1

    Hej, zacznę od krótkiego wstępu, w którym odrobinę opowiem o sobie 🙂

    Jestem Jowita, mam 19 lat. Od pewnego czasu fascynuję się opowiadaniami erotycznymi i z tego powodu rozpoczynam dzisiaj moją nową przygodę z Wami tutaj.
    Mam nadzieję, że spodoba Wam się to, w jaki sposób piszę, chociaż nie ukrywam, że początki mogą być cięższe, ale obiecuję Wam, że wszystkie wasze uwagi będę starała się uwzględniać. Pierwsze opowiadania wybrałam w kategorii sny erotyczne, bo mam już pewien zamysł, a będzie to naprawdę długie opowiadanie i na pewno nie skończę na jednej części.
    Tyle tytułem wstępu 🙂

    Jest gorący, upalny dzień, podczas którego czas bardzo mi się dłużył. Nie mogłam doczekać się wieczoru, kiedy to będę mogła wyjść pobiegać do pobliskiego lasu. Temperatura nawet w nocy nie spadała poniżej 27stopni. Dzisiejszy wieczór na zawsze miał zmienić moje dotychczasowe życie.
    Gdy zbliżała się godzina 20.00 ubrałam skąpe czerwone stringi, luźne, czarne szorty i różowy biustonosz sportowy. Do tego białe krótkie skarpeteczki i adidasy. Z domu wyszłam około 20.20 i zamierzałam biegać do około 22.00. Chwilę się porozciągałam, założyłam słuchawki do uszu, puściłam muzykę i pobiegłam w stronę lasu. Czas leciał mi niezwykle szybko, a na dworze zaczęło się już ściemniać, biegłam poboczem ulicy zawsze schodząc na bok gdy jechał samochód. W pewnym momencie w oddali przed sobą zobaczyłam jeden samochód na światłach awaryjnych. Jako, że i tak miałam mijać ten samochód, to postanowiłam spytać czy nie potrzebują pomocy, wiem, że tu w lesie jest zwykle kiepsko z zasięgiem. Po 3 minutach podbiegłam do nich i zobaczyłam dwóch mężczyzn na około w wieku około 28-35lat. Stanęłam przy otwartej masce samochodu.

    – Hej, co się stało? – zapytam lekko zdyszana po godzinie biegu
    – Ty ją słyszysz Piotrek pyta co się stało
    – Mogę pomóc znam to miasto, a tu raczej nie ma zasięgu, mówiąc wyjmuję telefon i sprawdzam
    – Nam padły baterie w telefonie, że nawet nie możemy zobaczyć co jest nie tak bo nic nie widać
    – Poświecić Wam latarką z telefonu?
    – Byłoby nam naprawdę miło.

    W ten sposób mężczyźni szybko znaleźli “usterkę”.

    – Ja jestem Piotrek, a to Michał, a ty jak masz na imię? – spytał
    – Jowita jestem miło mi podałam im dłoń na przywitanie
    – Poświecisz mi jeszcze do bagażnika to wezmę odpowiedni klucz i zaraz będzie po sprawie – zapytał Piotrek
    – Jasne – poszłam za nim na tył samochodu.

    Piotrek otworzył bagażnik po czym poprosił, żebym zaświeciła głębiej musiałam się więc nachylić lekko do bagażnika. W tym momencie poczułam mocne pchnięcie, i Piotrek wrzucił mnie do bagażnika po czym wyrwał mi telefon, zaczęłam krzyczeć, on związał mi nogi i ręce i zakleił usta taśmą po czym zatrzasnął bagażnik, po chwili ruszyliśmy. Byłam jak sparaliżowana, pełna strachu, z oczu leciały mi łzy. Próbowałam zapamiętać drogę, jednak z tych emocji opadłam z sił i wkrótce zasnęłam. Obudziłam się dopiero gdy otwierali bagażnik.

    – Od dzisiaj jesteś naszą kobietą i masz na imię Oliwka – powiedział Piotrek po czym zdjął mi taśmę z ust.
    – Ratunku!! Ratunku !! – krzyczałam z całej siły
    – Nikt Cię tu nie usłyszy Oliwko, najbliższe budynki są ponad 70km od tego miejsca, a w dodatku to środek lasu
    – Proszę wypuście mnie – mówię zapłakana
    – Nie po to Cię porwaliśmy Oliwko
    – Wysiadaj poznasz swój nowy dom

    Była to ogromna, bogato zdobiona willa, miała duży basen na dworze i był widok na jezioro. Michał odjechał, a ja zostałam sam na sam z Piotrkiem. Zaczęłam płakać, jednak Piotrek powiedział, żebym szła do domu po dobroci jak mnie rozwiąże. Zbliżył się do mnie i rozciął sznury. Od razu zaczęłam biec jednak on szybko mnie dogonił złapał za rękę i zaciągnął do wejścia. Wszystkie okna na dole były z kratami, a drzwi wzmacniane przez co bez kluczy nie było wyjścia z domu. Powiedział, żebym zmieniła nastawienie i zaakceptowała swoją sytuację.

    – Chodź za mną oprowadzę Cię po całej willi, a na koniec pokażę Ci Twój własny pokój.
    – Na parterze znajduje się salon, kuchnia, łazienka dla gości, w piwnicy jest gigantyczny basen, bilard, automaty do gier i bar. Na pierwszym piętrze po środku znajduje się Twój pokój Oliwko. Jest duży z każdej strony przeszklony, wyposażony jest w łóżko, wannę, toaletę. Wokół twojego pokoju są korytarze dla przyszłych gości. Nie zaznasz tam nawet chwili prywatności gdyż kamery nagrywają cię 24h/dobę i strimują to na kilku stronach. Na drugim piętrze znajdują się pokoje dla gości.
    – Ja nie chce wypuść mnie proszę nikomu nie powiem Piotrek błagam
    – Idź do swojego pokoju i weź kąpiel

    Gdy weszłam do przeszklonego pokoju czułam się nie swojo, myślałam co się ze mną będzie działo w najbliższym czasie, ale nie widziałam nic pozytywnego. Zdjęłam buty i skarpetki, potem zdjęłam szorty i top. Postanowiłam kąpać się w stringach. Nie wiem kiedy, ale gdy wyszłam z wanny to moich ubrań już nie było zostały mi więc jedynie stringi i jak się miało okazać wcale nie na długo. Położyłam się i zasnęłam. Spałam na brzuchu, tak aby mieć zakryte piersi, nad ranem poczułam, że ktoś powoli ściąga ze mnie stringi. Gdy tylko się poruszyłam szybko dokończył, ściągając je całkowicie.

    – Oddaj mi je Piotrek
    – Mówiłem, że będziesz tu chodzić całkiem nago, a z czasem jak zarobisz to ja ci kupię odpowiednie ubrania.
    – Ja nie chce Piotrek, proszę Cię
    – Już nie marudź masz czas do jutra wieczór, żeby zaakceptować i pokazać mi co potrafisz
    – To co będzie się jutro dziać?
    – Przyjedzie tutaj około 100 mężczyzn na tydzień, każdy z nich dużo płaci więc będą oczekiwać od ciebie różnych rzeczy, a ty musisz zrobisz wszystko o co poproszą
    – Nie !!! Nie zgadzam się !!
    – Nie masz nic do gadania zrobisz to po dobroci lub po bólu
    – Nie zrobię!
    – Jeszcze zobaczysz, jak bardzo ci się spodoba, a tak poza tym przyniosłem Ci krem do depilacji, i kilka kosmetyków

    Piotrek wyszedł, zostawiając mnie samą w willi, szukałam jakiś ubrań, jednak nic nie znalazłam. Nie mając nic do roboty zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam i poszłam do jacuzzi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jowita Witek
  • Nie-zwykła Rodzina cz 107. – Igraszki naszej kuzynki

    Gdy rodzice zostali w ogrodzie, razem z Sam i Alanem poszliśmy do jej pokoju. Dom sprawiał na mnie duże wrażenie. Przede wszystkim jednak cieszyłam się, że Sam będzie mieszkała niedaleko nas. Będziemy mogły się częściej spotykać.
    Szczególnie bawić się będziemy mogły wspólnie. Jednak trochę podejrzewałam to, że Sam ruchała się z Alanem pod moją nieobecność. Widać to było po ich zachowaniu. Ale na razie udawałam, że nic nie wiem.
    Wchodząc do środka jej pokoju, zauważyłam, że wygląda dokładnie tak samo, jak w poprzednim domu.

    – Wow…pokój wygląda tak samo.

    – Nie chciałam za dużo zmieniać. Przypomina mi trochę stary dom.

    – Ale twój nowy dom jest super. Często będziemy do ciebie wpadać.

    – Zapraszam was. Teraz na pewno nie będę się nudzić.

    – Mhm…zapewne jak my tu jesteśmy to nie masz powodu do nudy, prawda?

    – No z wami jest zawsze fajnie.

    – Szczególnie z Alanem, co?

    – Ymmm…

    – Och już nie udawajcie. Przyznajcie, że ruchaliście się jak mnie nie było.

    Alan i Sam popatrzyli na siebie. Po chwili zaczęli się śmiać.

    – Po czym się domyśliłaś, siostra?

    – Zgadłam…i jak widać trafiłam.

    – Och…chyba nie jesteś na nas zła.
    – powiedziała Sam, która przybliżyła się do mnie i zaczęła dotykać po piersiach.

    – Oj nie wiem.

    – Wiem co cię udobrucha kuzyneczko.

    Sam uklęknęła przede mną i zdjęła moje jeansowe krótkie spodenki. Nie spodziewałam się tego. Była bardzo szybka. Nie czekając wpiła się w moją cipkę.

    – No proszę…nasza kuzynka stała się taka dzika.

    – Żebyś wiedziała, siostra. Zaraz się przekonasz.

    – Mhm…tak jak ty się przekonałeś?

    Alan nic nie powiedział, jedynie uśmiechnął się chytrze.

    – Żebyś wiedziała i chętnie znów się przekonam. – powiedział Alan i ściągnął swoje spodenki pokazując nabrzmiałego już fiuta.

    – Chodź tu kuzynie… – powiedziała Sam. Brat od razu poszedł do kuzynki, a ona wzięła jego kutasa do ust. Ależ mnie podniecił ten widok.

    – O tak… – jęczał brat, odczuwając przyjemność przez usta na jego kutasie.

    – Mmmmm… – mruczała Sam mając go w buzi. Ssała go już po całości. I z tego, co widziałam potrafiła nieźle już tym operować.

    Szybko ściągnęłam swoje rzeczy zostając naga. Razem weszliśmy na łóżko. Sam rozebrała się do naga i ustawiła się na czworakach i znów wzięła kutasa do ust. Podziwiałam jej kształtne ciało. Zrobiła się z niej prawdziwa kobieta. Miała jędrne cycki i tyłek. Weszłam na łóżko i ustawiłam się za nią. Wzięłam jej pośladki w dłonie i masowałam. W końcu ustami przywarłam do jej cipki. Językiem dotykałam jej muszelki. Sam jęczała czując tą przyjemność, jednak kutas w ustach tłumił jej jęki. Zaczęłam w końcu kierować się wyżej i wsadziłam język w jej odbyt. Sam tym razem wyjęła kutasa i jęknęła.

    – Ohhh…Cassie…

    W końcu zmieniła pozycję. Położyła się na plecach rozkładając nogi. Zachęciła mnie tym. Zaczęłam znów całować, a potem ssać jej muszelkę. Tyłek miałam wypięty do góry, co wykorzystał mój brat i włożył mi fiuta do cipki.

    – Na ciebie też mam ochotę, siostra.
    – powiedział Alan i po czasie jego fiut wypełniał mnie cały. Wchodził mi do samego końca aż czułam klaskające o pośladki jego jądra. Wbijał się coraz głębiej. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Jęczałam, tłumiąc to cipką Sam. Rękami dotykałam jej cycków. Jej piersi faktycznie stały się bardziej jędrniejsze.

    – Ohhh…Cassie… – jęczała Sam.

    Alan wyszedł z mojej pochwy, a ja poczułam pustkę. Odsunęłam się i ustawiłam cipkę nad twarzą Sam. Alan przysunął fiuta i dotykał jej warg sromowych. Sam zaczęła lizać mi cipkę.
    Alan włożył kutasa do jej cipki. Usłyszałam stłumiony jęk. Alan zaczął ją posuwać równie mocno jak mnie. Czułam jej język po całej mojej cipce. Delikatnie ssała łechtaczkę i jeździła językiem po wargach sromowych.
    Alan w końcu wyszedł z jej cipy, a ja zeszłam z twarzy.
    Sam uklęknęła na czworaka wypinając mu dupę do góry. Ja wtedy przeszłam pod nią ustawiając moją cipę niedaleko jej twarzy, a jej miałam przed oczami. Byłyśmy w pozycji 69.

    – Sam…teraz coś, na co czekałaś.
    – powiedział Alan przykładając fiuta do jej drugiej dziurki.

    – No nie mów że… – zaczęła Sam, ale wtedy mój brat włożył kutasa do jej odbytu. Sam jęknęła przeciągle. Była bardzo ciasna. Odczuwała każdy centymetr, który do tej pory wszedł. A jeszcze nie był w całości. Nie czekając Alan pchnął do końca.

    – Oooooaaaaahhhh… – kuzynka krzyknęła głośno.

    Alan trzymał mocno jej tyłek.
    Coraz szybciej zaczął się poruszać, a Sam tylko krzyczała.
    Dawałam jej dodatkową przyjemność, gdy lizałam jej cipkę. Po reakcji Sam widziałam, że przeżywa potężny orgazm. Ona za to robiła mi palcówkę, tak długo aż w końcu i ja od tego doszłam. Każde w nas odczuwało przyjemność ze wspólnego pieprzenia. Po jakimś czasie widziałam jak Alan zaczyna dochodzić.
    W końcu mój brat pchnął ostatni raz do końca. A po jakimś czasie wyciągnął oblepionego soczkami fiuta z odbytu Sam, który był poszerzony. Ja skorzystałam i zlizałam resztki soczków zwiotczałego już fiuta brata. Nagle z jej odbytu zaczęła wypływać jego sperma, która skapywała mi na twarz. Ja nie czekając zlizałam ją.

    Gdy już skończyliśmy razem położyliśmy się na łóżku obok siebie.

    – Wow…to było nieziemskie.
    – powiedział Alan.

    – Tęskniłam za wami. – powiedziała Sam.

    – My za tobą też. I następnym razem, gdy będziecie chcieli to robić, poczekajcie na mnie.

    – Postaramy się. – zaśmiał się Alan.

    Nagle usłyszeliśmy jęki za oknem. Zaciekawiona wstałam zobaczyć, co się dzieje. Zamurowało mnie to, co zobaczyłam za oknem. Nasi rodzice pieprzyli się między sobą. Widać było, że są pijani.

    – Chodźcie zobaczyć. – powiedziałam, a Alan i Sam znaleźli się szybko obok mnie.

    Razem się zaśmialiśmy na ten widok.

    – No proszę…oni też się bawią.

    – Chyba nie będziemy im przeszkadzać.

    – Racja. Wystarczy, że mamy siebie.

    Sam wtedy pocałowała się z Alanem, trzymając go za fiuta.

    – Oh Sam…faktycznie jesteś dzika.

    Nim się obejrzałam znów razem się zabawialiśmy. Ach te nasze rodzinne igraszki.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris