Author: admin

  • Przygoda z Anita

    Z Anitą znaliśmy się kilka lat. Dogadywaliśmy się bardzo dobrze z racji wspólnie wykonywanej pracy. Wiele sytuacji i rozmów między nami było pełnych podtekstów a spojrzenie Anity przyprawiało mnie o dreszcze. Była to 42 letnia kobieta, ciemne włosy do ramion ładna buzia nie wielki biust i obłędne seksowna dupką i nogi. Anita była nie wysoką kobietą, miała około 155 cm, lecz była atrakcyjna. Z Anitą od pewnego czasu codziennie utrzymywałem kontakt sms. pisaliśmy na okrągło, na wszystkie tematy, nawet na temat seksu. Po kilku tygodniach ciągłego zbliżania się do siebie zaproponowałem Anicie wspólną kolację u mnie w mieszkaniu. Niestety Anita z uwagi na fakt, iż miała dziecko i męża odmówiła. Później jeszcze kilkukrotnie poruszałem ten temat, lecz również nie miała możliwości przyjechać, mimo że mieszkamy w tym samym mieście. Pewnego dnia siedząc w domu i pisząc z Anitą, napisała ona, iż jej mąż wyjeżdża w delegację i jeśli mam ochotę to jutro możemy się spotkać na obiad. Ucieszyłem się i od razu się zgodziłem.

    W końcu nadszedł ten dzień, Zaraz po pracy przyjechałem do domu gdzie wziąłem się za gotowanie. O 18 miała być Anita, i tak się też stało. Usłyszałem dzwonek domofonu. Byłem bardzo podekscytowany czekając na Anitę, gdyż wiedziałem jak się to spotkanie skończy. Po chwili do drzwi zapukała Anita. Otworzyłem jej drzwi i wpuściłem do środka. Anita wyglądała inaczej niż zwykle, miała piękny makijaż, rozpuszczone włosy, niebieską sukienkę do kolan na ramiączkach cieliste rajstopy i szpilki. Wyglądała zniewalająco…

    – no witam Cię, powiedziałem z uśmiechem całując ją w policzek

    – witam przystojniaku, odparła Anita z uśmiechem. Powiem Ci, że w koszuli wyglądasz jeszcze lepiej niż w koszulce.. dodała dotykając mnie delikatnie po klacie, która eksponowała się pod białą koszulą, którą miałem na sobie.

    Od razu zaprosiłem Anitę do salonu a ja podałem dania. Jedząc popijaliśmy posiłek winem, które kupiłem specjalnie na kolację. W tle grała nastrojowa muzyka a czas wydawał się zatrzymać. Rozmawialiśmy o wszystkim patrząc sobie w oczy. Po wypiciu kilku lampek wina widziałem, że Anita stała się jeszcze odważniejsza, rzucając seksistowskie żarty. W pewnym momencie zaproponowałem..

    -czy zatańczysz? zapytałem wstając z krzesła i podając rękę Anicie..

    -z największą przyjemnością kochanie.. powiedziała subtelnie Anita podając mi rękę.

    przez kilka minut trwaliśmy w powolnym tańcu dotykając się coraz odważniej. Moja dłoń początkowo znajdująca się na plecach wylądowała na dupie Anity, a jej dłoń przesuwała się niżej, aby po chwili delikatnie muskać moje krocze. Trwając w tańcu delikatnie zaczęliśmy się całować , powoli i subtelnie.. nasz oddech przyspieszył a dotyk stał się jeszcze bardziej subtelny. Po kilku chwilach stojąc na środku salonu całowaliśmy się namiętnie, moje dłonie powędrowały pod sukienkę Anity podciągając ją do góry. wtedy Z pod sukienki wyskoczyła nieziemsko seksowna dupa Anity, która była schowana pod cielistymi rajstopami bez bielizny.  Mocno złapałem ją za pośladek a drugą ręką klepnąłem ją w tyłek, co wywołało u niej delikatny uśmiech. Mój kutas już rozrywał spodnie od garnituru, które miałem na sobie. Nie wiele myśląc, złapałem ją mocno i podniosłem ją za tyłek do góry. Anita objęła mnie nogami a ja zaniosłem ją do sypialni gdzie położyłem delikatnie na łóżku. Od razu zacząłem ją pieścić i lizać po szyi, zjeżdżając niżej , zdjąłem jej sukienkę aby od razu zdjąć ciemny koronkowy stanik z jej piersi. Wtedy ujrzałem jej nie wielkie piersi, które od razu zacząłem lizać i pieścić językiem. Przygryzałem je i dotykałem palcami zgniatając sterczące sytki. Anita wzdychała głośno wijąc się pode mną. Moje pieszczoty przechodziły coraz niżej zjeżdżając przez brzuch aż na krocze Anity. Jej rajstopy na kroczu były całe mokre, widać było soki wyciekające z jej cipy i czuć było jej zapach. Na początku zacząłem lizać jej cipkę przez rajstopy, lecz po chwili złapałem za rajstopy i energicznym ruchem rozerwałem jej krocze. Bez zastanowienia podniosłem jej nogi rozszerzając jeszcze mocniej i zanurzyłem swój język w tonącej cipie Anity. Jej śluz wypływał wszędzie a już po kilku ruchach językiem Anita złapała mnie za głowę i mocno docisnęła głośno sapiąc i zamierając w tej pozycji. Anita w tym momencie przeżywała swój pierwszy tego wieczoru orgazm. Po chwili puściła moją głowę a ona bezwładnie opadła na łóżku, odsuwając moją głowę od swojej cipki. Ja w tym czasie zacząłem zjeżdżać niżej liżąc jej nogi a w tym czasie Anita dochodziła do siebie. Po kilku chwilach Anita podniosła się klękając przede mną na kolana . Zaczęliśmy się namiętnie całować a ona rozpięła ze mnie koszulę, którą następnie zdjęła. Bez zastanowienia zaczęła lizać mnie po szyi i wyrzeźbionej klacie oraz brzuchu. Robiła to obłędnie w tym samym czasie odpinając mój pasek i spodnie, z których po chwili wyciągnęła nabrzmiałego mokrego tętniącego fiuta, który ociekał od śluzu. Anita Od razu wzięła go do buzi ciągnąc go mocno a zarazem pomagała sobie ręką. Ja klęcząc dotykałem ją za głowę nadając rytm . Po kilku minutach mocnego ciągnięcia Anita przestała, powracając do namiętnego całowania ze mną. Jedną ręką dotykała mnie za klatę a drugą waliła mi sterczącego mokrego kutasa. Ja  palcami pieściłem jej cipkę, która, była nadal nieziemsko mokra a soki z niej zalały całą moją dłoń.

    – połóż się , szepnąłem do Anity .. a ta bez zwłoki położyła się na plecach rozszerzając szeroko nogi i zadzierając je do góry. Od razu wsadziłem swojego kutasa w jej cipie zaczynając mocno ją ruchać. Anita patrzyła na mnie błędnym wzrokiem podtrzymując sobie nogi, starając trzymać je jak najwyżej i jak najszerzej, a mój kutas wchodził do samego końca dotykając czubkiem jej macicy, którą dobrze czułem. Leżąc na środku łóżka ruchałem Anitę bardzo mocno a zarazem szybko, w pokoju słychać było tylko nasze oddechy i trzeszczące lekko łóżko. Po kilku minutach mocnego jebania wyciągnąłem kutasa i położyłem się obok. Anita odwróciła się tyłem do mnie a ja wszedłem od tyłu nadal mocno ją ruchając. Jedną ręką trzymałem ją za pierś a drugą masowałem muszelkę Anity. Po kilku chwilach Anita odchyliła głowę do tyłu wyszeptując…”dochodzę”, po czym poczułem jak jej cipka zaciska się na moim kutasie. Anita miała tylko grymas na twarzy i cichutko jęczała i sapała, w czasie, gdy ja ruchałem ją z całych sił obijając się o jej dużą dupkę. Po kilku chwilach Anita ponownie opadła z sił, a ja zwolniłem, powoli ruchając jej cipkę oraz liżąc ją po szyi. W końcu złapałem ją za biodra i zdecydowanym ruchem przewróciłem ją na mnie. Anita oparła się na mojej klacie a ja zacząłem ją znowu ruchać z całych sił, robiłem to szybko i mocno a ona zaczynała jęczeć i syczeć z bólu

    – aaa ssss Bożeee.. aaaaaaa! jęczała Anita próbując wytrzymać tępo. o kurwa.. nie mogę.. aaaaa!! jęczała coraz mocniej.. lecz ja złapałem ją mocno za włosy przyciągając jej głowę do siebie, jedną ręką złapałem ją za udo próbując jeszcze wyżej podnieść jej nogi a drugą rękę założyłem jej na szyję delikatnie podduszając. Obezwładniona Anita jęczała i sapała dostając kolejnego orgazmu, prężąc się na mnie, podnosiła jeszcze wyżej nogi mamrocząc coś pod nosem. Po kilku chwilach po raz kolejny opadła z sił próbując wydusić z siebie

    – Jezu chłopie zajedziesz mnie, ja nie mam 20 lat… wysapała.

    Nasze ciała były już całe spocone ślizgając się na sobie. Złapałem Anitę za biodra i przerzuciłem się na bok zaczynając dalej ją ruchać. Po kilku pchnięciach obróciłem ją na brzuch nie schodząc z niej i nadal ją ruchając. Po kilku minutach ostrego jebania wyszedłem z niej aby porządnie wylizać jej cipkę od tyłu. Anita wypięła się a ja lizałem dokładnie jej czerwoną od ruchania cipę aby po chwili zacząć lizać jej dupę, która była obłędna. Starałem się jak najgłębiej wsadzić w nią język a jedną ręką wsadzałem palca w jej cipkę. Po chwili w tej pozycji wszedłem w nią od tyłu aby od razu zacząć ruchać najmocniej jak umiem. Widok wypiętej dupy Anity spowodował, że wyciągnąłem kutasa z jej cipy i przystawiłem go do jej dupy, próbując go tam wsadzić..

    – nie w dupę nie! wyjęczała Anita.. lecz był już za późno i mój kutas po kilku pchnięciach wszedł z oporami w jej dupę. Anita jęczała mówiąc, że w dupę nie chce, lecz nic sobie z tego nie robiłem, ruchając ją coraz mocniej, moje jaja obijały się o cipę a z czoła spływał pot na plecy i Dupę Anity. Ruchając ją mocno klepałem w jej dupę pokrytą porwanymi rajstopami. Po kilku minutach mocnego ruchania czułem, że brakuje mi już tchu.

    – Usiądź na mnie chwilę, wysapałem wychodząc z dupy Anity.

    Anita z wielkim trudem usiadła na mnie nabijając się na mojego czerwonego od ruchania kutasa. Każdy jej ruch sprawiał jej ból ale starała się jak najmocniej i najszybciej mnie ruchać. Po jej czole spływał pot , cała była spocona lecz próbowała wykrzesać z siebie resztki siły.

    – dużo Ci jeszcze potrzeba? wyjęczała do mnie Anita, bo ja już nie mam siły.. dodała

    – dobrze połóż się na plecach powiedziałem całując mokre spocone piersi Anity.

    Po chwili wszedłem w Cipę Anity łapiąc ją pod kolanami a jej nogi przybliżając do niej, patrząc jej głęboko w oczy wykrzesałem z siebie ostatnie resztki siły i zacząłem ruchać ją z całych sił, pot z mojej twarzy i klaty spływał wprost na Anitę, która jęczała pod nosem

    – o Boże.. nie mogę już.. kochanie kończ błagam.. dalej misiu .. jęczała ..

    Po kilku chwilach, ruchając już opuchniętą cipę Anity poczułem, że mój orgazm się zbliża.., puściłem nogi Anity i złapałem jej podskakujące piersi. Ostatkiem sił ruchałem ją najmocniej jak potrafiłem, jęcząc przy tym oraz patrząc na błędny wzrok Anity. W końcu poczułem, że za chwilę się spuszczę , wyciągnałęm kutasa przesuwając się wyżej w kierunku twarzy Anity, która otworzyła buzię aby złapać moją spermę

    – aaa aaaa aaaaa! krzyczałem dostając wytrysk .. sperma strzelała na twarz Anity, do buzi..broda oczy, czoło, włosy, orgazm był ogromny i trwał bardzo długo zalewając całą nie tylko twarz ale i włosy i szyję Anity. Po kilku chwilach zamarłem nad głową Anity, próbując dojść do siebie. Anita zlizała resztki spermy z mojego kutasa, po czym wszystko co miała w buzi wypluła na brodę z której to spływało na szyję i piersi. Po tym położyłem się obok kładąc głowę na udzie Anity i patrząc jak również i ona próbuje złapać powietrze.

    – Jezu.. co to było??!! zajechałeś mnie.. powiedziała z przerażeniem Anita wycierając palcami z twarzy spermę .

    – nie gadaj, źle Ci było? zapytałem z uśmiechem całując nogę Anity.

    – Ja nigdy czegoś takiego nie miałam, zawsze było na spokojnie i krótko a nie tak, ale fakt czuje się  na prawdę wyruchana, pierwszy raz w życiu. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że wyjebałeś mnie do końca, dodała śmiejąc się pod nosem.

    -jeśli będziesz chciała będziemy mogli to powtórzyć, zaproponowałem..

    – zastanowię się odparła Anita uśmiechając się do siebie.

    Po wszystkim poszliśmy wziąć wspólny prysznic a jak się okazało Anita pozostała u mnie na całą noc.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex Alex

    Alex

  • Pomoc cioci

    Dominika jest moją sąsiadką, ale także moją ciocią. Znaliśmy się od mojego wczesnego dzieciństwa. Przyjaźniłem się, jako młody chłopak z jej synem, a jednocześnie moim kuzynem Kubą. Często się odwiedzaliśmy, jednakże, kiedy zaczęliśmy dorastać nasze drogi zaczęły się rozchodzić i widywaliśmy się bardzo rzadko, praktycznie się nie odwiedzaliśmy, choć mieszkaliśmy obok siebie.

    Dominika była wówczas 45-letnią, wysoką, atrakcyjną kobietą. Miała średniej długości blond włosy, długie nogi i dość zgrabny tyłek. Jej piersi nie były zbyt duże, ale pomimo wieku wciąż wydawały się jędrne. Odkąd pamiętam bardzo mnie podniecała, jeszcze nawet, jako nastolatka. Kiedy widywałem ją, kiedy odwiedzałem Kubę, to penis od razu mi stawał.

    Był ostatni dzień marca, wczesny poranek. Byłem już wówczas studentem i miałem jechać pociągiem do miasta na praktykę. Wyszedłem z domu i zobaczyłem jak Dominika wychodziła ze swojego domu. Była ubrana w kurtkę, ale była ona rozpięta. Miała białą koszulkę, skórzaną spódnicę lekko przed kolano, a jej nogi lekko połyskiwały dzięki cielistym rajstopom. Szła w stronę samochodu, ona także pracowała w mieście, w urzędzie.

    Dojrzała mnie jak schodziłem po schodach i powiedziała: “Cześć!”. Odpowiedziałem tak samo, a ona zapytała gdzie jadę, odpowiedziałem, że na praktyki. Ciocia odrzekła:

    – “A to może Cię podwieźć?”

    – “Nie, dziękuję” – odparłem. “Pojadę już pociągiem”.

    – “To żaden problem. Wsiadaj” – odpowiedziała.

    Uległem i poszedłem w jej stronę, po czym wsiadłem do samochodu. Kiedy się do niej zbliżyłem i spojrzałem na jej nogi, kutas od razu bardzo mocno mi stanął. Próbowałem to powstrzymać, ale bezskutecznie i tak był on widoczny przez spodnie.

    Dominika odpaliła samochód i ruszyliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać o moich studiach, o praktykach czy o jej pracy. Mniej więcej w połowie drogi Dominika zamiast jechać prosto do miasta, skręciła w leśną drogę. Zdziwiło mnie to, ale nic nie powiedziałem. Po chwili znaleźliśmy się już w głębokim lesie. Ciocia zgasiła samochód i obróciła się w moją stronę. Zapytałem:

    – “Co robimy w środku lasu? Przecież mieliśmy jechać do miasta” – powiedziałem.

    – “I pojedziemy, tylko trochę później, bo mam dla Ciebie propozycję”.

    – “Jaką?” – odparłem.

    – “Bardzo miłą” – powiedziała i lekko się roześmiała. Przecież widzę jak Twój fiut prawie chce rozerwać Ci rozporek. Mogę coś na to poradzić – powiedziała i uśmiechnęła się.

    Byłem bardzo zaskoczony, wręcz tak, że nie mogłem odpowiedzieć, ale w końcu wydusiłem z siebie:

    – “A Twój mąż?”.

    – “Przecież nikt się nie dowie. Jesteśmy tu sami. A wiem, że zarówno i ja i Ty tego chcemy” – odpowiedziała.

    Kiedy skończyła to mówić, położyła mi rękę na udzie i zaczęła powoli przesuwać ją w stronę krocza. Kiedy już tam dotarła, zaczęła lekko pocierać i dotykać mojego członka przez spodnie, a po chwili zaczęła rozpinać mi spodnie. Poluzowała pasek i rozsunęła rozporek. Lekko westchnąłem, a Ciocia się uśmiechnęła. Szybkim ruchem włożyła dłoń w moje bokserki i złapała mojego fiuta w rękę i zsunęła bokserki.

    Kiedy zobaczyła mojego członka, powiedziała:

    – “Mmm…,ale duży i jaki twardy. Zaraz się nim zajmę” – powiedziała.

    Wtedy nachyliłem się w jej stronę i pocałowałem ją w usta. Odwzajemniła pocałunek i zaczęła energicznie walić mi ręką. Drugą dłonią rozpinała koszulę i po chwili ukazał mi się jej biustonosz. Zsunęła najpierw jedno, później drugie ramiączko i zdjęła go. Jej piersi nie były duże, ale bardzo zgrabne. Dominika złapała moją dłoń i położyła ją na swoich piersiach. Mimowolnie ściskałem naprzemiennie jedną i drugą. Ciocia zaczęła lekko pojękiwać.

    Po chwili pieszczot, nachyliła się w stronę mojego penisa, ścisnęła go ręką i zbliżyła swoją głowę. Otworzyła usta i zaczęła go lekko lizać, najpierw od podstawy do żołędzia, a później odwrotnie i od czasu do czasu całowała go. W końcu wzięła go do ust. Myślałem, że od razu wystrzelę, ale bardzo starałem się szybko nie dojść. Rozkoszowałem się każdym ruchem jej ust czy języka. Zacząłem pchać kutasa coraz głębiej, aż w końcu zaczęła się krztusić. Dociskałem delikatnie jej głowę, a drugą ręką dotykałem piersi.

    Nie wierzyłem w to, co się dzieje. Jedna z moich największych fantazji erotycznych właśnie się spełniała. Po dłuższej chwili Dominika wyjęła mojego kutasa, ze swoich ust i otworzyła schowek, sięgnęła do niego i wyjęła paczkę prezerwatyw. Wyciągnęła jedną, szybkim ruchem otworzyła ją i zaczęła nakładać na mojego penisa. Zapytałem:

    – “Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?”

    – “Całkowicie” – odparła.

    – No dobrze. Aczkolwiek, jeśli tak, to czy gumka jest konieczna, bo bardzo chciałbym dojść w Tobie – powiedziałem.

    – Raczej tak – odpowiedziała. Jakby co, nie chcę kolejnej ciąży.

    – Dojdę na Twoje pośladki. Nie potrzebujemy gumki – odparłem.

    – Na pewno dasz radę? – zapytała.

    – Dam radę – odpowiedziałem.

    – Oki. Tylko proszę postaraj się.

    Zdjęła prezerwatywę i wyrzuciła ją. Zdjęła buty, spódnicę i rajstopy. Po czym lekko odgięła figi, które miała na sobie. Moim oczom ukazała się różowa, mokra i ciepła cipka. Dominika powiedziała:

    – “Weź mnie”.

    Po tym ręką wsunęła członka do swojej cipki. Była idealna wilgotna i bardzo ciasna. Zacząłem ją ruchać najpierw bardzo delikatnie, ale kazała mi być szybszym i mocniejszym, także zacząłem pchać ją coraz silniej. W końcu rżnąłem ją tak mocno, że z całych sił jęczała. Jednocześnie stawała się coraz bardziej mokra. Ściskałem jej pośladki i dotykałem nóg. Ona krzyczała:

    -” Bierz mnie. Rżnij. Jestem cała Twoja. Jestem Twoją dziwką”.

    Wiedziałem, że długo nie wytrzymam i zaraz dojdę. Chciałem wyciągnąć członka z cipki Domini, ale uznałem, że muszę zaryzykować i spełnić marzenie. Przyspieszyłem ruchy i doszedłem w jej cipce. Ogromny ładunek mojej spermy znalazł się w środku Dominiki. Przy dochodzeniu głośno jęknąłem:

    – Aaaach….ciocia…..Domi….

    Ona także jęknęła, ale po chwili powiedziała:

    – “O rany, co Ty zrobiłeś”

    – To było silniejsze ode mnie – odparłem.

    – Ech…będę musiała zorganizować tabletki, ale…..było warto.

    – To była najprzyjemniejsza rzecz w moim życiu. Nigdy tego nie zapomnę – odparłem.

    – Ja mam nadzieję, że to był tylko pierwszy raz, a na pewno nie ostatni.

    Pocałowaliśmy się długo i namiętnie. Ubraliśmy się i ciocia odwiozła mnie na praktyki.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Kowalski
  • Wyposzczona cipka Wiki

    Jestem Wiki. Prawdopodobnie najbardziej interesuje was to, jak wyglądam. Obecnie mam 20 lat, około 170 cm wzrostu, dłuższe blond włosy i fajne cycki. Jestem zadowolona ze swojej figury. Nie jestem totalną modelką, ale przynajmniej moje kości nie grzechoczą. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, którą musisz o mnie wiedzieć. Uwielbiam seks. Przekonałam się o tym bardzo wcześnie i nadal sprawia mi to przyjemność. Wolę mężczyzn, ale nie mogę przejść obojętnie obok ładnej dziewczyny.

    Podzielę się z tobą jednym z moich doświadczeń. Zdarzyło się to kilka lat temu, myślę, że trzy. Według chłopaków jestem całkiem ładna, w końcu, kto mógłby się oprzeć zielonookiej blondynce? Miałam taki okres, że zerwałam z chłopakiem, bo był kolejnym facetem, który był ze mną tylko dla seksu. Nie żeby mi to w jakikolwiek sposób przeszkadzało, ale kiedy dowiedziałam się, że miał więcej takich pobocznych w tym samym czasie …. W każdym razie, wróćmy do historii. Powiedziałem sobie, że wyjdę dziś wieczorem. Był piątek, idealny czas na polowanie. Zadzwoniłem do koleżanek, zgodziły się. Gdy zbliżał się wieczór, zacząłem się szykować. Jak na ironię, problem z ubraniem się został szybko rozwiązany. Było lato i było dla mnie jasne, że cokolwiek założę, nie będę tego długo nosić. Niebieska koszulka na ramiączkach z dekoltem tak wysoko, że prawie całe moje cycki były widoczne, do tego jedna z tych ultra krótkich spódniczek i stylowe wyższe czółenka. Tak, sama czułam się jak dziwka, ale co tam, szłam na polowanie. Oczywiście nie mogło zabraknąć uwodzicielskiego makijażu i perfum, za którymi każdy facet się odwracał. Nadszedł czas, kiedy spotkaliśmy się z dziewczynami w mieszkaniu jednej z nas. Nie zabrakło siedmiu małych, smakowych wódek. Była nas czwórka, więc dość szybko je wypiłyśmy. Tak naładowane polecieliśmy do klubu. Jest jeszcze jeden mały szczegół, który musisz wiedzieć. Alkohol wzmaga we mnie popęd seksualny a nasze wydepilowane, gołe cipy były spragnione tego, co może się wydarzyć. Zakotwiczyliśmy przy barze. Nawet nie czekałyśmy, a już faceci kręcili się wokół, zapraszając nas na drinki. Ale żaden z nich mi się nie podobał, więc złapałam koleżankę i ruszyłyśmy na parkiet. Powiedziałam sobie, że rozgrzeję atmosferę w tym klubie. Zaczęłam pieścić się z moją przyjaciółką, tańcząc ciało w ciało. Powoli rozpiąłem jej bluzkę, masowałam jej tyłek, uda i wnętrze. Zaczęliśmy się namiętnie, ale jednocześnie wyzywająco całować. Koleżanka odwzajemniła moją troskę. Gdy przejechała ustami po mojej szyi, zauważyłem grupkę facetów siedzących przy tylnym barze, którzy nie mogli oderwać od nas wzroku. On też tam siedział. Dokładnie taki, jakiego chciałam tego wieczoru. Moja przyjaciółka zaczęła przesuwać się do moich cycków, cieszyłam się tym, ale rzuciłam spojrzenie na faceta i delikatny, zalotny uśmiech. Z moją urodą nawet nie potrzebuję niczego więcej. Na szczęście piosenka się skończyła i przez chwilę cieszyłam się, że tak się stało, bo zrealizowałam swoją misję, a moja partnerka była tak podniecona, że pewnie byłaby gotować zabawić się ze mną nawet na parkiecie. Zajęło mi trochę czasu, aby ją uspokoić i zaciągnąć spowrotem do baru. Tam czekała kolejna niespodzianka. Dwóch pozostałych koleżanek już tam nie było, prawdopodobnie z kimś wyszły. Wtedy ktoś złapał mnie za rękę i zapytał miłym głosem, czy chcemy usiąść do boksu w strefie vip.

    Kiedy odwróciłam głowę, odpowiedź była jasna. Był wyższy, miał na sobie czarną, wąską koszulę, która otulała jego wyrzeźbioną klatkę piersiową i złośliwy uśmiech w oczach. Moja dłoń nie pozostawała już w jego dłoni i jak w transie weszłam z nim do boksu. Jego przyjaciel przyszedł po kolegę. Stan psychiczny, alkohol?? , taniec, on, wszystko to sprawiło, że byłam niesamowicie napalona. Po przedstawieniu się (chyba miał na imię Marcin) i dwóch innych facetów, pochyliłam się i szepnęłam mu do ucha, że chcę go niesamowicie przelecieć. Jeśli on ma taki sam zamiar, to wynośmy się stąd natychmiast. Uśmiechnął się tylko, wstał, powiedział pozostałym, żeby zajęli się jego przyjacielem i wyszliśmy z baru. Dotarliśmy na parking i pomimo mojego nie do końca trzeźwego stanu, oparłam się i powiedziałam, że tak długo, jak jest pijany, nie jadę z nim samochodem. Odparł mi tylko, że dzisiaj nie pije. Otworzył Passata, usiedliśmy i zapytał, dokąd jedziemy. Doś szybko byłam wtulona w jego szyję, prawą ręką masując jego krocze. Po chwili był naprawdę napompowany. Nie mogłam już wytrzymać, przestałam go całować i rzuciłam się na jego jeansy. Za chwilę były rozpięte, a z nich wystawał na mnie piękny, około 18-centymetrowy penis. Facet zdołał tylko słabo zaprotestować, że prowadzi i że jest rozkojarzony, ale chyba możecie sobie wyobrazić, jak to odebrałam. Bez zbędnego szarpania, lizania i tym podobnych bzdur, które robi się podczas gry wstępnej. Od razu włożyłam całego do ust i zaczęłam ( według jego słów ) brutalnie ssać. Zresztą ja też lubię ssać. Na początku zaczął badać moje cycki jedną ręką, ale ponieważ byłam dość nisko, przeniósł rękę na moje plecy i tyłek. Dzięki mojej krótkiej spódniczce?? nie miał większych problemów z dotarciem do moich stringów, które żartobliwie odłożył na bok i zbadał moją ogoloną cipkę. Płynęłam jak wodospad. On też nie mógł długo wytrzymać z takim pieszczeniem swojego kutasa. Po kilku minutach wypełnił moje usta całkiem przyzwoitym ładunkiem spermy. Połknęłam wszystko i wyczyściłam kutasa. Byłam jednak napalona, więc nie przestałam ssać. Chwilę później znów stał w pełnej krasie. Sprawy szybko nabrały tempa. Znaleźliśmy się nad miastem w miejscu, do którego nikt nie chodzi o tej porze nocy. Widok był piękny, ale jeszcze piękniejsze były nasze spragnione ciała. Przesiedliśmy się na tylne siedzenia, przednie przesunęliśmy maksymalnie do przodu i złożyliśmy w kierunku przedniej szyby. Podczas gdy on to robił, ja sprytnie się rozebrałam. Nie zajęło mu to więcej czasu. Najpierw ssałem mu jeszcze aby utrzymał erekcję. Próbował mi skończyć kolejny raz w ustach, ale odepchnąłem go, ponieważ chciałem go już we mnie. Całego i jak najszybciej. Usiadł więc na środku tylnego siedzenia, a ja wskoczyłam na niego. Za pierwszym razem wszedł we mnie cały. W końcu mogłem jeździć tak, jak chciałem i tyle, ile chciałem. Miał piękny widok na moje cycki i należycie to wykorzystał. Całował je, gryzł, bawił się nimi, podszczypywał. Nie zapomniał też o mojej szyi, a kiedy jego ręce były wolne, używał ich do mielenia mojego tyłka. Uwielbiam to. Jeździłam na nim, nadając tempo i głębokość penetracji.. Po chwili zmieniłam pozycję. Odwróciłam się do niego plecami, oparłam się o przednie siedzenia, a moje stopy nie leżały już na podłodze. Głęboka penetracja stała się jeszcze lepsze i bardziej intensywna. Kobiety, musicie tego spróbować. Zwolniłam, żeby nie zrobić mu krzywdy.

    Pierwszy orgazm przyszedł nawet nie wiem kiedy. Ale w tej pozycji Marcin pomyślał, żeby zacząć drażnić również moją drugą dziurkę. Ale miał do niej doskonały dostęp. Miał też czym ją nasmarować, w końcu spływałam tak bardzo, że na siedzeniach zaczęła tworzyć się mała kałuża, więc skorzystał z tego. Kiedy zaczepił drugi palec i wsadził mi go w dupkę, złapałam najsilniejszy orgazm tej nocy. To było niesamowite. Najwyraźniej jemu też się podobało, bo nie przestawał, podobnie jak ja. Ale po kolejnym orgazmie powiedziałam sobie, że nadszedł czas na zmianę. Również, dlatego, że czułam, że Marcin musiał kilka razy całkowicie przestać, żeby nie doszedł, czego zdecydowanie nie chciałam robić! Zamieniliśmy się i usiadłam na siedzeniach, unosząc i rozkładając nogi tak daleko, jak tylko mogłam. Ustawił się tak, jak mu odpowiadało i znów zaczął dochodzić. Teraz wszystko zależało od niego, a on również z tego korzystał. Zmieniał tempo, głębokość penetracji, tuż przed moim kolejnym orgazmem zatrzymał się. Wiedział dokładnie, jak drażnić kobietę. Jego kutas był duży i zakrzywiony, co samo w sobie sprawiało mi przyjemność. Ale jego zabawa ze mną przestała mnie bawić i zaczęłam mocno drapać go po plecach przy każdej zmianie tempa. Zrozumiał, że nie powinien tego robić i zaczął dochodzić wściekle i szybko. Następny orgazm przeżyłam klęcząc na podłodze samochodu, ciepła sperma spływała mi po twarzy, szyi i cyckach. Na koniec wzięłam znowu do buzi. Chociaż po tych występach trochę wytrzeźwiałam i próbowałam przywrócić go do życia ssąc go, Marcin był już całkowicie wykończony i stanowczo zaprotestowałam. Szyby w samochodzie całkowicie zaparowały, nie miałam pojęcia, która jest godzina ani jak długo tam byliśmy. Nie bałem się też o moich przyjaciół. Byłem po prostu zadowolona, że wykonałem swoją misję i uprawiałem wspaniały seks. Jak przystało na dżentelmena, Marcin odwiózł mnie do domu. Wymieniliśmy się kontaktami, ale od razu powiedziałam mu, że możemy zostać tylko przyjaciółmi z benefitami. Jeśli w ogóle. Nie można od razu dawać mężczyźnie nadziei. Miałam o wiele więcej takich doświadczeń i o wiele lepszych, a one wciąż nadchodzą…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    tomcio
  • Zabawa w anal czesc 2

    — Nie mogę się ciebie doczekać… — napisał Darek.
    — Wcale się nie dziwię, dawno się nie widzieliśmy. Ponad dwa tygodnie to zdecydowanie za długo — odpisała Anita. — Dla mnie ten czas dłużył się jeszcze bardziej — dodała.
    — Kiedy wrócę, wynagrodzę ci mój wyjazd.
    — O tak, koniecznie. Jestem stęskniona i już odliczam czas do spotkania z tobą.
    — Wspaniale.
    — Cały czas pamiętam o tym, co napisałeś. Czekam na kierowcę… — uśmiechnęła się do siebie.
    — Doskonale, bo wieczór jest już zorganizowany. Kiedy będę w Warszawie, odezwę się do ciebie — kontynuował.

    — Zastanawiam się, co wymyśliłeś dla mnie — napisała.
    — Dla nas ?? — odpisał.
    — Tak, dla nas — dopisała. — Wiesz, przygotowuję się…
    — Cały czas oglądam fotografię od ciebie…
    — W takim razie wiesz, o czym piszę ?? — odpowiedziała.
    — Bez przerwy snuję fantazje o tobie. Potrafisz mnie zaskoczyć — kontynuował.
    — Czym? — zapytała.
    — Otwartością. Spodziewałem się, że będziesz zdystansowana do prezentu. Kiedy rozmawialiśmy o takim seksie, odniosłem wrażenie, że byłaś sceptyczna. A tu takie zaskoczenie…
    — Zadziałała ciekawość ?? — odpowiedziała.
    — Okej, podoba mi się taka ciekawość. Jest dla mnie bardzo hot… — flirtował.
    — I bardzo dobrze. W sumie sama byłam zaskoczona — śmiała się do siebie. — I zdradzę ci sekret, że przygotowuję się sumiennie — dodała.
    — Hm… Co to znaczy? — napisał Darek.
    — To znaczy, że wypróbowałam już wszystkie wielkości — odpisała szybko.
    — Szok! Jestem naprawdę zaskoczony.
    — Doskonale ??
    — I… jestem ciekawa twojego kutasa w moim tyłku… — napisała bezceremonialnie.
    — Uwielbiam twój pazur i kiedy jesteś wulgarna. Żałuję, że jestem tak daleko… Potrafisz mnie rozpalić samym pisaniem — szybko odpowiedział.
    — Robię to specjalnie! — napisała zalotnie. — Chcę, żebyś sobie wyobrażał, co robię, kiedy jestem sama. Jak dotykam swojego ciała, jak wędruję po nim moimi dłońmi i chcę, żeby to były twoje.
    — Za trzy dni się spotkamy i to będą moje najdłuższe trzy dni po tym, co napisałaś!!!
    — Moje też, także jesteśmy w tym razem. Czuję wibrację w ciele na samą obietnicę naszego połączenia — napisała.
    — Rzucę się na ciebie od razu!!! Uwielbiam cię, Anita ??
    — Ja ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo! — zakończyła.

    Zbliżał się piątek – dzień spotkania z Darkiem. Trudno było jej opisać tęsknotę, jaką za nim czuła. Często w ciągu dnia wracała myślami do ich wspólnych chwil. Darek rozpieszczał ją gotowaniem, za to ona pokazywała mu sztukę w różnych wymiarach.

    ***

    — Wreszcie piątek! — Na wyświetlaczu pojawiła się wiadomość od Darka.
    — Taaak! — odpisała.
    — O godzinie 19:00 przyjedzie po ciebie kierowca i zawiezie cię na miejsce — dopisał. — Będę czekał — zakończył.
    — Będę gotowa, pa — pożegnała się.

    Od trzech dni zastanawiała się, jaką kreację wybrać. Chciała, aby ten wieczór był wyjątkowy. Ostatecznie zdecydowała się na ciemnoczerwoną, rozkloszowaną sukienkę midi z kopertowym dekoltem. Pięknie podkreślała jej biust i dodatkowo odsłaniała plecy. Do tego oczywiście pończochy i szpilki — nie mogło być inaczej. Darek uwielbiał widok jej nóg na wysokim obcasie. Wybór sukienki nie był przypadkowy. Jej długość miała ukryć coś, co przygotowała dla Darka, a co — była pewna — doprowadzi go do szaleństwa.

    Kierowca przyjechał punktualnie. Zajęła miejsce z tyłu. W trakcie jazdy obserwowała snującą się za oknem Warszawę. Lubiła stolicę, mieszkała w niej od dziesięciu lat. Patrzyła na przesuwające się za szybą obrazy miasta. Widok centrum i pięknie oświetlonych wieżowców zawsze wprawiał ją w dobry nastrój, szczególnie w weekend. Kojarzył jej się z zabawą. Nie wiedziała, gdzie spotka się z Darkiem. Jej ekscytacja rosła.

    Przygotowała dla niego niespodziankę. Nawet dwie. Nie założyła bielizny. No, może nie całej. Jej piersi okrywał miękki, minimalistyczny tiulowy biustonosz. Choć słowo „okrywał” raczej nie oddawało jego wyglądu. Niewiele zasłaniał, zmysłowo podkreślając kształt jej piersi. Czarna siateczka nie ukrywała ani kształtu, ani wyraźnie zaznaczonych sutków otoczonych obwódką o średnicy półtora centymetra. Już teraz były pobudzone i sterczące. Miała na sobie także czarne pończochy zakończone wąską taśmą, podtrzymywane przez klasyczny, prosty pas do pończoch wykonany z tiulu.

    Jej cipka była naga – nie założyła majtek. Zrobiła to z pełną premedytacją. Wyszepcze to do ucha Darka w trakcie wieczoru, kiedy najmniej będzie się tego spodziewał. Ale to będzie tylko preludium, bo zrobiła jeszcze jedną rzecz, szaloną nawet jak na jej znikome poczucie przyzwoitości… W jej tyłku tkwił czarny korek analny zakończony różowym kryształem.

    Tak, jechała samochodem z obcym mężczyzną, a w jej drugiej dziurce dumnie gościł najgrubszy zawodnik z podarowanych przez Darka gadżetów. Wypełniał ją całkowicie. Obserwując zmieniające się widoki miasta, rytmicznie zaciskała mięśnie na wtyczce, co sprawiało jej dużą przyjemność. Dyskretnie zagryzała wargi, uśmiechając się do siebie. Kierowca co jakiś czas spoglądał w lusterko wsteczne, przyglądając się jej. Ona jednak nie była nim zainteresowana – nie mogła doczekać się mężczyzny, o którym marzyła każdego wieczora. „To zaskakujące, jak mocnym afrodyzjakiem jest tęsknota” — pomyślała. Chociaż trzeba było przyznać Darkowi, że odpowiednio przyprawił to uczucie swoim podarunkiem.

    Akcesoria i list, które od niego otrzymała, otworzyły nowy rozdział w jej zmysłowości. Teraz nie mogła się doczekać, aż zaprosi go do skosztowania tego podniecenia, które całkowicie ją wypełniało. Jej kobiecość, czując nadchodzące połączenie, była gotowa już od dawna. „Mam nadzieję, że szybko przejdzie do rzeczy” — znów uśmiechnęła się do siebie. Tym razem gra wstępna trwała dwa tygodnie – wystarczy. Myśli wirowały w jej głowie, a w brzuchu czuła rosnące napięcie. Chciała już być na miejscu. Jej ciało wyraźnie odczuwało, jak szybko maleje odległość dzieląca ją od Darka.

    Zastanawiała się, co pomyśleliby ludzie dookoła, gdyby wiedzieli, że jedzie bez majtek, z korkiem analnym w dupie.

    ***

    Dojechali do celu. Miejsce znajdowało się w centrum. Był to około sześciopiętrowy budynek z dominującymi szklanymi elementami i dużymi oknami. Na parterze widziała ludzi siedzących przy restauracyjnych stolikach. „Hotel” — to pierwsze skojarzenie, które przyszło jej do głowy. Styl architektury wyróżniał ten budynek spośród pozostałych. Darek czekał na nią przed wejściem. Uśmiechał się już z daleka i uniósł rękę na powitanie, kiedy zobaczył Anitę w samochodzie. Zastanawiała się, co zaplanował.

    — Wreszcie jesteś! — powiedział podekscytowany. — Jak ja się za tobą stęskniłem — dodał prosto do jej ucha, jednocześnie ją przytulając.
    — Cudownie — odpowiedziała, całując go w policzek.

    Objął jej talię i pocałował ją w usta. Odwzajemniła pocałunek. Złączyli się wargami tak, jak mogą się złączyć kochankowie, których wcześniej dzieliła bezkresna przestrzeń i czas, a teraz wreszcie są blisko. Emanowała z nich radość i ekscytacja. Byli skupieni wyłącznie na sobie. Przez dłuższą chwilę cieszyli się smakiem swoich ust, zapachem i dotykiem, nie zważając na ludzi, którzy ich mijali lub czekali przed budynkiem.

    — Dobrze, chodźmy — powiedział, delikatnie przerywając pocałunek.
    — To miejsce wygląda na hotel. Tak zaplanowałeś nasz wieczór? — zapytała.
    — Hotel jest wśród atrakcji dzisiejszego wieczoru — uśmiechnął się zagadkowo.
    — O, to znaczy, że lista jest dłuższa? — dopytywała.
    — Tak. Chodź już — złapał ją za dłoń.

    Zbliżyli się do wejścia. Darek pokazał wyświetlacz telefonu wysokiemu mężczyźnie, a ten wskazał przejście i powiedział:
    — Zapraszam do windy.

    Przeszli przez krótki korytarz do dużej windy, nad którą znajdowała się nazwa klubu — „Jassmine”.

    — Intryguje mnie twoja niespodzianka, nie znam tego miejsca — zwróciła się do Darka.
    — Świetnie, miało być tajemniczo. To klub jazzowy, teraz ja zaserwuję ci odrobinę kultury — wyjaśnił z uśmiechem.
    — O, ciekawe! Zaskakujesz mnie.
    — Na to liczyłem — odpowiedział i pociągnął ją za rękę, prowadząc do stolika.

    Klub okazał się zaskakująco duży, z ciasno ustawionymi w równych rzędach stolikami. Na każdym stała mała lampka. Przy ścianie znajdowała się scena z ustawionymi instrumentami. Oświetlenie było przytłumione, a miejsce wypełniali ludzie. Dotarli do swojego stolika. Usiadła na kanapie pod ścianą obok Darka. Wkrótce pojawił się kelner.

    — Dobry wieczór. Czy państwo już coś wybrali?
    — Dobry wieczór. Dla mnie lampka białego wytrawnego wina — odpowiedziała Anita.
    — Jakieś konkretne?
    — Zdaję się na pana.
    — Dobrze, a dla pana?
    — A dla mnie pojedynczy Jack Daniel’s z lodem i cola zero — powiedział Darek.
    — Okej, dziękuję. Zaraz przyniosę.

    W klubie rozległy się oklaski, na scenę wszedł zespół i zaczął się przedstawiać.

    — Zaskoczyłeś mnie — szepnęła mu do ucha, obejmując go za ramię.
    — Dla ciebie wszystko — odpowiedział i położył dłoń na wewnętrznej stronie jej uda, okrytego czerwoną sukienką oraz czarnymi pończochami.

    Anita dzięki czerwonej sukience wyróżniała się na tle tłumu. Dodawało jej to uroku i przykuwało wzrok nie tylko Darka, lecz także innych osób — zarówno kobiet, jak i mężczyzn — siedzących przy sąsiednich stolikach. On sam był ubrany w granatową koszulę, grafitowe dżinsy i sportową, czekoladową marynarkę. Zespół zaczął grać jazzową wersję „Bynajmniej” Młynarskiego. Siedzieli blisko siebie, czując ciepło swoich ciał. W tle płynęła muzyka i tekst piosenki.

    — „Trudno nie wspomnieć w opowiadaniu, choćby najbardziej pobieżnym, że się spotkali pan ten i pani…” — szeptał jej do ucha słowa piosenki, co jakiś czas całując ją delikatnie w policzek i schodząc ustami do jej szyi, którą dyskretnie pieścił językiem. W odpowiedzi uśmiechała się i ściskała jego dłoń.

    Wzbierało w niej pożądanie rozbudzone już dawno. „Boże, jak mi dobrze” — myślała. Przeszedł ją dreszcz, wywołując gęsią skórkę. Rozpływała się w tej chwili, była szczęśliwa. Nie mogła się doczekać, kiedy zdradzi mu, jaką niespodziankę przygotowała. Postanowiła powiedzieć tuż po zakończeniu piosenki.

    — Nie mam majtek — wyszeptała mu bezceremonialnie do ucha, gdy tylko na chwilę ucichła muzyka.
    Popatrzył na nią swoimi niebieskimi oczami, teraz wielkimi ze zdumienia.
    — O kurwa! — wyrwało mu się.
    Roześmiała się na głos, przyciągając spojrzenia otaczających ich ludzi. Po chwili zasłoniła usta. Darek nadal próbował dojść do siebie.
    — To nie wszystko — dodała cicho, pochylając się do jego ucha. — Mam w sobie też czarnego przyjaciela z różowym kryształem.

    Znowu parsknęła śmiechem, bo oczy Darka zrobiły się jeszcze większe. Rozchylił usta w zaskoczeniu, ale nic nie powiedział, tylko się w nią wpatrywał. Zespół zaczął grać kolejny utwór, a oni zamilkli, wpatrując się w siebie z błyszczącymi spojrzeniami. Darek chwycił ją za dłoń i wstał, dając wyraźny sygnał, by poszła z nim. W tym momencie skupili na sobie uwagę całego otoczenia. Darek poczekał, aż Anita swobodnie opuści swoje miejsce, po czym położył dłoń na jej biodrze i skinął głową w kierunku wyjścia. Odwracając się, rzucił do siedzącego obok starszego małżeństwa, że zaraz wrócą.

    Przemierzali klub, przyciągając ciekawskie spojrzenia słuchaczy koncertu. Kiedy znaleźli się w okolicach sceny, muzycy spojrzeli na nich z rozbawieniem. Anita zerknęła w ich kierunku i pomachała. Szła pewnym, sprężystym krokiem, ukazując przez rozcięcie sukienki zgrabne nogi. Darek torował jej drogę. Wyszli z klubu.

    — Gdzie mnie prowadzisz? — zapytała.
    — Chcę cię natychmiast zerżnąć — rzucił zdecydowanym głosem, w którym buzowało pożądanie.
    — Zajebisty plan — odparła z ulgą i rozbawieniem. — Wreszcie!

    Darek obejmując ją prowadził ją dalej, teraz do hotelu, który zgodnie z podejrzeniami Anity był w tym samym budynku. Miał już zarezerwowany pokój. Przeszli przez recepcje i kierowali się do windy i pokoju, który znajdował się na najwyższym piętrze. Hotel był urządzony w stonowanych brązach i szarościach betonu. Podobał się jej.

    Weszli do windy, a Anita natychmiast położyła dłoń na kroczu kochanka. Doskonale przeczuwała, co tam zastanie — Darek był już mocno pobudzony.

    — Miałem to zrobić później — po koncercie, ale nie dałaś mi wyboru — przycisnął ją do ściany windy patrząc w oczy.
    Pokazała mu zalotnie język.

    Chwycił ją za biodra i zaczął ją namiętnie całować, splatając język z jej językiem w intensywnym tańcu. Jego dłonie wędrowały ku jej piersiom, po chwili wracały na biodra, by dotrzeć do krągłych, pełnych pośladków. Te kilkadziesiąt sekund w windzie obudziło w nich najdziksze instynkty. Gdy dotarli na piętro, nie odrywali się od siebie aż do drzwi pokoju. Wpadli do środka, a Darek natychmiast zrzucił z siebie marynarkę i spojrzał na Anitę.

    Uśmiechała się zalotnie. Podszedł do niej, objął ją i zsunął dłonie na jej pośladki. Przesunął je, by wyczuć kryształ, który zdobił jej „grecką dziurkę”.

    — Doprowadzasz mnie do szału — wyszeptał, muskając jej ucho. — Oprzyj się o ścianę — polecił tonem, który nie znosił sprzeciwu.
    — O tak, będę całkowicie posłuszna — odpowiedziała prowokująco.
    Oparła się dłońmi o ścianę, zerkając na niego przez ramię. Widziała, jak szybko zdejmuje koszulę i rzuca ją w kąt, pozbywając się reszty ubrań.
    — Nie rozbieraj się — rzucił stanowczo, gdy zobaczył, że Anita chce ściągnąć sukienkę.

    Był już za nią. Zadarł materiał na wysokość bioder, odsłaniając jej zmysłowe pończochy i pas. Wypięła tyłek w jego stronę, a on cofnął się na chwilę, by z pożądaniem przyjrzeć się błyszczącemu gadżetowi. Uklęknął za nią i zaczął całować jej pośladki, jakby widział je pierwszy raz. Przygryzał je delikatnie, a ona wypięła się mocniej, chcąc, by dotarł również do jej mokrej, rozgrzanej kobiecości. Zrozumiał ten gest i przylgnął ustami do jej miejsc intymnych, zanurzając język w wilgotnym wnętrzu. Poruszał się wzdłuż jej rozkosznej doliny, raz po raz zahaczając o łechtaczkę. Anita coraz głośniej stękała, czując zbliżający się orgazm.

    — Wejdź we mnie — poprosiła w końcu niecierpliwie. — Chcę cię w środku.

    Darek wstał i przytknął swojego członka do jej rozgrzanej pochwy. Anita złapała go za trzon, naprowadzając główkę na wejście. Kiedy zaczął się zagłębiać, poczuł, jaka jest ciasna, zwłaszcza że w drugiej dziurce wciąż miała wtyczkę analną. Jednocześnie słyszał jej jęki i widział, jak pieści palcami łechtaczkę. Zaczął poruszać się rytmicznie, raz wolniej, raz szybciej, zsynchronizowany z ruchami jej ciała.

    — Teraz jest dobrze, nie zmieniaj — wysapała.
    Czuł, jak jej rozkosz narasta, rozlewając się w całym ciele.
    — Dalej tak… O kurwa, tak, mocno… — krzyknęła, oddychając ciężko.

    Darek mocniej chwycił jej biodra i przyspieszył, a ona nagle zaczęła się kurczyć w niekontrolowanych dreszczach przyjemności. Jej ciało usiłowało jednocześnie przybliżyć się do niego i odsunąć, jakby rozkosz była zbyt intensywna, by wytrzymać. Wbiła paznokcie w jego skórę, gdy falowało nią spełnienie. Kilkadziesiąt sekund później opadła na łóżko, z trudem oddychając.

    — Co ty ze mną robisz? — zapytała z uśmiechem, kiedy już nieco doszła do siebie.
    Darek popatrzył na nią zdziwiony.
    — Nie rozumiem?
    — Potrafisz mnie doprowadzić do szaleństwa! — wyjaśniła, wciąż zadowolona.
    — Tak samo, jak ty mnie — uśmiechnął się.

    W tyłku Anity nadal tkwił gadżet, który od niego dostała. Darek zbliżył się, położył się na niej i zaczął całować jej dekolt. Rozpięła sukienkę, w czym jej pomógł. W końcu została w samym staniku, pończochach i pasie. Darek klęczał nad nią, patrząc z błyskiem w oku i z szelmowskim uśmiechem, który zapowiadał dalsze igraszki. Chwycił poduszkę.

    — Unieś pupę do góry — rozkazał.
    Wsadził ją pod jej biodra, a jego członek wciąż sterczał dumnie przed Anitą. Domyślała się, co za chwilę nastąpi.
    — Teraz zajmę się twoją drugą dziurką — oznajmił.

    Złapał delikatnie wtyczkę analną, powoli wyciągając ją z jej wnętrza. Odsłoniła się rozluźniona „grecka” oaza, w której planował się za moment zanurzyć. Anita spojrzała na niego nieśmiało, jednocześnie zachęcająco.

    — Pięknie wyglądasz. Będę teraz w nią wchodził — dodał z pasją.
    Pomału przyłożył czubek swojego członka do jej anusa i zaczął napierać na wąskie wejście, nie spuszczając wzroku z jej oczu.
    — Jest dobrze, przygotowałam się wcześniej, użyłam żelu. Ale proszę, wchodź bardzo powoli — powiedziała cicho.

    Darek zastosował się do prośby i poruszał się miarowo, coraz głębiej. Było to dla niego niezwykle podniecające, widzieć, jak Anita kontroluje tempo dłonią i jednocześnie delikatnie masuje swoje nabrzmiałe wargi, wciąż wrażliwe po poprzednim orgazmie.

    — Czujesz? — zapytała, spoglądając mu w oczy.
    — Tak, zaciskasz się na mnie, to cudowne. Wiesz, że zaraz eksploduję? — powiedział z pożądaniem.
    — Na to liczę. Teraz się ruszaj troszeczkę szybciej — wymruczała zachęcająco.

    Zaczął przyspieszać, wpatrując się w nią z niekłamanym zachwytem. Rozchylił jej uda wyżej, żeby lepiej widzieć, co dzieje się niżej. Przy każdym pchnięciu czuł, że jest bliżej wybuchu rozkoszy.

    — Zaraz dojdę! — krzyknął.
    — No dalej, tak… — jęknęła Anita, wbijając w niego spojrzenie.
    — Już!!! — wyjąkał.

    Przestał nad sobą panować. Anita patrzyła na niego, czując satysfakcję i szczęście, że może mu dać tak intensywną przyjemność. Jego krzyk mieszał się z jej urywanym oddechem. Opadł w końcu obok niej, dysząc ciężko. Przytulił ją i ucałował w skroń.

    — Jak ja za tobą tęskniłem. Uwielbiam cię — wyszeptał.
    Leżeli kilka dłuższych chwil, splątani w czułym uścisku.
    — Jeszcze zdążymy na kawałek koncertu — przypomniała cicho Anita.
    — Racja, wyszliśmy po pierwszej piosence — odpowiedział Darek. — Ogarnijmy się i wracajmy.
    — Tak, chodźmy — zgodziła się.

    Koncert jeszcze trwał. Przez prawie godzinę zdążyli zniknąć z sali, ale w międzyczasie była też przerwa, co potwierdzili życzliwi sąsiedzi przy stoliku. Otaczający ich ludzie spoglądali na nich podejrzliwie, próbując odgadnąć powód tak długiej nieobecności. Oni zaś wymieniali uśmiechy pełne rozbawienia, zastanawiając się, co można było wyczytać z ich rozpromienionych twarzy.

    Zespół grał „Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę…”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darek Lust

    dareklust.com

  • Zrobie wszystko, by moi rodzice sie pogodzili!

    Aurelia spacerowała zdenerwowana po mieszkaniu i sprawdzała, czy wszystko ma przygotowane, jak należy. Obejrzała również swój strój w lustrze: ciemne zakolanówki, czarna obcisła spódniczka z wysokim stanem, biała koszula z krótkimi rękawami, delikatny makijaż i markowe okulary. Pofarbowane na blond włosy związała w gruby warkocz. Starała się ubrać elegancko i seksownie, ale nie nazbyt wyzywająco.

    To nie była jej randka. Aurelia robiła tego wieczoru za swatkę i mediatora własnych, rozwiedzionych rodziców. Dlatego denerwowała się bardziej, niżby sama miała kogoś spotkać.

    Słysząc dzwonek do drzwi rzuciła się, żeby je otworzyć, w biegu jeszcze wygładzając spódniczkę.

    W progu stała jej matka Zofia, ubrana w ciemny płaszcz. Towarzyszył jej łysawy mężczyzna, zapewne taksówkarz, który „za uprzejmą prośbą” wniósł na czwarte piętro dwie pękate torby podróżne. Szybko przerzucił je przez próg i ulotnił się. Aurelia wpuściła kobietę do środka i pomogła jej zdjąć płaszcz, po czym kucnęła przy niej i sama ściągnęła z jej stóp czarne buty na obcasie. Już przez telefon Zofia skarżyła się na uraz pleców nabyty podczas gry w tenisa.

    – Córeczko, rozpieszczasz mnie! – Jej dłoń pogładziła grzywę jasnych włosów.

    Wyściskały się serdecznie i ucałowały po policzkach. Zofia miała włosy ciemne i krótko przycięte, tak że opadały jej do ramion. Ubrała granatową sukienkę, opiętą w talii paskiem, i rajstopy. Choć zabrakło dekoltu, to materiał ciasno opinał się na jej kształtach, zgrabnych mimo wieku. Starsza o ponad dwadzieścia lat Zofia mogła pochwalić się wąską talią i większym od Aurelii biustem. Jedynie zmarszczki na twarzy musiała zamaskować mocniejszym makijażem.

    – Czy już jest… – zawiesiła pytanie w powietrzu.

    – Jeszcze nie.

    Aurelia zabrała torby i razem poszły do sypialni. Tam wysunęła najniższą szufladę komody, do której zaczęła wkładać rzeczy Zofii, aby ta nie musiała się schylać.

    – Będziecie musieli pomieścić się tu we dwójkę – rzuciła w trakcie. – Mam tu straszny bałagan.

    – To on nie pójdzie do gościnnego? – zdziwiła się Zofia.

    Zwykle, gdy przyjeżdżała w odwiedziny do córki, spały razem w jednym łóżku. Nieraz przytulone do siebie rozmawiały do późnej godziny. Aurelia zmieszała się. Tym razem miało być inaczej.

    – Chciałam wam odstąpić moją sypialnię. Tu macie większe łóżko. Ja sama prześpię się w gościnnym. Przygotowałam wam mały zapas.

    Przerwała rozpakowanie Zofii i zaprowadziła ją do szafki nocnej. Gdy odsunęła szufladę, oczom starszej kobiety ukazywał się zapas prezerwatyw, kilka rodzajów żelów intymnych, a także różne gadżety erotyczne.

    – To jest nowe, nieużywane. – Aurelia wskazała między innymi na wibrator, knebel czy korek analny z czerwonym szkiełkiem. – Posłuchaj, to najlepszy sposób, żeby się pogodzić…

    – Oj dziecinko – przerwała jej Zofia i sceptycznym okiem obejrzała długi listek prezerwatyw. – Chyba przeceniasz możliwości tego starego pryka.

    – Nie nazywaj go tak! – oburzyła się Aurelia. – Sama mi opowiadałaś, jaki z niego był ogier.

    – Był. – Zofia cmoknęła ustami i z trzaskiem zamknęła szufladę. – Podaj mi mojego laptopa, a jak skończysz mnie rozpakowywać, to przynieś mi wody do picia.

    Aurelia stłumiła prychnięcie, mimo to wykonała jej polecenie. Przy nachylaniu się Zofia wymierzyła jej jeszcze żartobliwego klapsa, choć dosyć solidnego, aż rozległo się doniosłe plaśnięcie. Nigdy nie stawiała na pół-środki.

    – Mogłabyś zostać moją sekretarką!

    I tym razem dziewczyna nic nie powiedziała. Podała jej laptopa i ładowarkę i pozwoliła, by usadowiła się z nimi przy jej biurku pod oknem. Zofia po rozwodzie uciekła w pracoholizm i przez te kilka lat rozwinęła zaskakująco dochodowy biznes. To jednak oznaczało, że nawet w odwiedzinach u córki musiała mierzyć się z lawiną maili i tabelkami w Excelu.

    Dlatego Aurelia nic nie mówiła, a jedynie skończyła ją rozpakowywać, potem przyniosła jej z kuchni szklankę wody z cytryną i lodem. Wreszcie uklękła przy niej i wymasowała jej zmęczone po podróży stopy, na które Zofia często narzekała. Zdawała sobie sprawę, że będzie musiała sporo się natrudzić, by pogodzić tę dwójkę.

    Kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, Zofia westchnęła przeciągle.

    – Idź otworzyć – poleciła, jakby Aurelia rzeczywiście była jej sekretarką.

    – Nie, idziemy razem.

    Blondwłosa dziewczyna niemal siłą zerwała ją z krzesła, złapała za dłoń i pociągnęła w stronę drzwi. Zofia uległa i jedynie przewróciła znacząco oczami. To, że zgodziła się na to spotkanie po latach, na neutralnym gruncie, nie znaczyło jeszcze, że ma ochotę witać go od progu.

    W drzwiach stał czterdziestoparoletni brunet o włosach przyprószonych siwizną, ubrany w dżinsową kurtkę. Jemu wystarczył tylko plecak. Oprócz tego miał w dłoniach dwa bukiety czerwonych róż.

    – Witajcie, piękne panie!

    Aurelia czym prędzej wpuściła go do środka. Z ulgą zauważyła, że pod kurtką ma bordową koszulę i ciemne spodnie. Trudno się było przyczepić do jego stroju, choć delikatnie wybrzuszenie w okolicach paska świadczyło dobitnie, że zaczynał przegrywać ze zwalniającym metabolizmem.

    Gdy już zdjął buty, kurtkę i plecak, blondwłosa dziewczyna przyjęła od niego jeden z bukietów, objęła i pocałowała czule policzek. Stwierdziła z zadowoleniem, że jest gładko ogolony. Sama nie miała nic przeciwko zarostowi, ale Zofia, lustrująca swojego byłego męża lodowatym spojrzeniem, miała całkowicie odmienne zdanie na ten temat.

    – Bruno – odezwała się w końcu, krzyżując ręce na piersiach.

    – Zofia.

    – Siwiejesz.

    – A ty masz kurze łapki.

    – I przytyłeś.

    – A tobie obwisły piersi.

    Pod sukienką miała stanik, więc raczej zgadywał, ale najwidoczniej trafnie, bo Zofia drgnęła urażona i otwarła usta do kolejnej riposty. Aurelia szybko rzuciła się do ratowania sytuacji.

    – Nie zaprosiłam was tutaj, żebyście się nawzajem obrzucali wyzwiskami! – wybuchła. – Oboje wyglądacie świetnie na swój wiek i nawet nie próbujcie temu zaprzeczać. A teraz przytulcie się, pocałujcie, cokolwiek!

    Niemal nie tupnęła nogą ze złością. Bruno zaśmiał się lekko, nawet Zofii drgnęły kąciki ust. Musiało jej brakować tego droczenia się z nim. Wreszcie pozwoliła mu ucałować swoją dłoń i przyjęła bukiet. Nawet nagrodziła go całusem w policzek, choć dość szybkim i oszczędnym.

    – Jesteś jak wino, im starsza, tym lepsza! – zapewnił Bruno.

    – Daruj sobie, ja już znam te twoje komplemenciki! – Zofia pogroziła mu żartobliwie palcem.

    Zapowiadało się na dobry początek. Ale w sypialni Bruno zmieszał się na widok rzeczy swojej eks-żony. Ta, choć nic nie powiedziała, to zabrała laptop z biurka i poszła z nim do salonu. Bruno obejrzał się na swoją córkę.

    – Mogę spać na kanapie…

    – Nie, nie możesz – ucięła Aurelia i zaczęła pomagać mu upakować jego rzeczy obok rzeczy Zofii. Została mu co najwyżej jedna trzecia miejsca, ale powinna mu wystarczyć z nawiązką. – To mój dom i moje zasady.

    Nic nie powiedziała, gdy mężczyzna zajrzał do niedomkniętej szafki i ujrzał gadżety na wieczór. Zacisnęła zęby i wyprowadziła go na razie z sypialni.

    – Dużo ci zostało? – zagadnęła Zofię, która rozłożyła się na kanapie z laptopem i wściekle biła palcami i klawiaturę.

    – Momencik!

    – Przyniosę przystawki.

    Włożyła na razie oba bukiety do jednego, obszernego wazonu, po czym poszła do kuchni. Kiedy wróciła z przystawkami w postaci bruschetty, a także z dzbankiem wody i szklankami, jej goście siedzieli naprzeciwko siebie przy stole. I milczeli.

    – To nie jest stypa! – zagaiła, rozkładając jedzenie i picie.

    Przypadło jej miejsce u szczytu stołu, między nimi; Bruno miała po swojej lewej, bliżej kuchni, Zofia siedziała po jej prawej, przy drzwiach do sypialni. Aurelia pełniła tu rolę mediatorki i dopiero zaczynała zdawać sobie sprawę, jak ciężka czeka ją przeprawa. Być może miała do czynienia ze sprawą beznadziejną.

    Dlatego z ulgą przyjęła pytanie Bruna, który, chcąc uniknąć nudnych pytań o jej studia albo podobne banały, zapytał o włosy.

    – To teraz jesteś blondynką, tak?

    – Tak, w ogóle przyjęłam pseudonim artystyczny Blondie Bomb… – zawahała się, czy powinna o tym mówić.

    I Bruno zmieszał się wyraźnie. Znała jego zdanie na ten temat jej sposobu zarobku.

    – Och, więc dalej zajmujesz się tym tańcem na…

    – To się nazywa pole dance – przerwała mu chłodno Zofia.

    – Taniec na rurze, pole dance. Obie nazwy są poprawne. – Aurelia uśmiechnęła się słabo. – I możecie się zżymać, ale to naprawdę wymaga treningu i gracji. To nie są jakieś wygibasy w bieliźnie! Występuję tylko w porządnych klubach i za niemałe pieniądze. Starcza na studia i nie tylko. Nie mogłabym wynajmować takiego fajnego mieszkania w centrum Wrocławia, tyrając za minimalną w spożywczaku! – Wykonała ruch dłońmi dookoła, na wypadek gdyby jeszcze nie zauważyli nowoczesnego wystroju salonu. – Plus zawsze mogłabym robić porno albo zostać prostytutką. Tak przynajmniej nikt mnie nie dotyka.

    I tak zaczerwieniła się. To nie zmieniało faktu, że zarabiała jako tancerka na rurze o wdzięcznym pseudonimie Blondie Bomb, a tłumy napaleńców śliny się na widok jej ciała.

    – Mimo wszystko… – odważył odezwać się Bruno.

    – Tak, zarabiam ciałem – przyznała bez wahania Aurelia. – Ale dużo wysiłku wkładam w to, żeby wyglądać, jak wyglądam, i ruszać się tak, jak się ruszam! Mam prawo być z tego dumna.

    – Pewnie nie miałbyś nic przeciwko, gdyby nie chodziło o twoją córkę, co? – wtrąciła Zofia z mściwym uśmiechem.

    – T-to nie tak! Zresztą to jej wybór. Blondie Bomb. Fajny pseudonim. – Skinął głową, jakby usiłował sam siebie przekonać. – A co z chłopakami… Przepraszam, nie powinienem pytać.

    – No właśnie! – Zofia niespodziewanie zawtórowała mu. – Spotykasz się z kimś? Miałaś dość czasu, by otrząsnąć się po zerwaniu z Pawłem. W takim nowoczesnym mieście chyba żaden nie kreci głową na pole dance.

    Zakłopotanie Aurelii tylko pogłębiło się. Obok ich rozwodu to zerwanie z chłopakiem należało do największych traum. Wolałaby już dalej opowiadać o tańcu na rurze.

    – Tak, otrząsnęłam się. Chwilowo po prostu nie szukam nikogo na stałe. To nie znaczy, że puszczam się na lewo i prawo – dodała szybko, świadoma, że jej moralność i tak stoi pod znakiem zapytania. – Muszę na razie odkryć samą siebie.

    – Rozumiem, że chcesz się zabawić, ale nie będziesz młodsza, dziecko… – mruknęła Zofia. – Warto zacząć się rozglądać.

    – Wiem, ale ja naprawdę muszę najpierw ogarnąć samą siebie. Na przykład niedawno odkryłam, że jestem biseksualna…

    Za późno ugryzła się w język. O swojej przygodzie z koleżanką ze studiów nie chciała im opowiadać w obawie, że ten temat ich podzieli. Mogła wywołać niepotrzebną kłótnię i pogrzebać szanse na zgodę między nimi. Natomiast w ógole nie spodziewała się po nich speszonych uśmiechów.

    – Niedaleko pada jabłko od jabłoni – mruknął Bruno i uśmiechnął się szeroko.

    – Mniejsza z tym. – Zofia z trudem powstrzymała grymas rozbawienia. – Czyli z nikim się nie spotykasz?

    – Jabłko od jabłoni? Jak to?

    Aurelia przekrzywiła głowę i popatrzyła po nich. Postanowiła uczepić się tej kwestii jak ostatniej deski ratunku. Zapewne chodziło o jakiś pikantny szczegół z ich małżeństwa, ale jeśli miało to ich znów połączyć, to warto było spróbować. Zresztą oni sami pytali o jej życie miłosne i pragnęła odwdzięczyć im się pięknym za nadobne.

    – Podczas naszego miesiąca miodowego poznaliśmy pewną uroczą Hiszpankę – zaczęła Zofia, jak na siebie zaskakująco zakłopatana.

    – Gorrrącą Latynoskę – uściślił Bruno, nie przestając się szczerzyć.

    – Nie przerywaj! Zaprzyjaźniliśmy się i ona chciała nam koniecznie zrobić prezent ślubny… To było raz!

    – A dokładniej wiele razy w ciągu długiej, upojnej nocy – wtrącił znów Bruno rozmarzonym tonem. – Bałem się, że nie będzie dało się was oddzielić, tak byłyście do siebie przyklejone…

    – To było raz! – Zofia uderzyła lekko w stół otwartą dłonią, bez złości. Szybko zwróciła się do zawstydzonej Aurelii. – A w byciu bi nie ma nic do odkrywania. Jak masz chcicę to zamiast koledze możesz koleżance wskoczyć do łóżka, ewentualnie jak chcesz chłopaka udobruchać, to załatwiasz mu trójkącik z przyjaciółką. I tyle.

    – M-może – przyznała niepewnie Aurelia. Sama nie miała pewności, czy chciałaby być w związku z jakąś kobietą. – Tak czy inaczej nie chcę się wziąć z byle kim. Czekam na kogoś specjalnego.

    Popatrzyła po nich znacząco; i oni byli dla siebie specjalni. Po rozwodzie żadnemu nie wiodło się w miłości. Tylko ten uśmieszek na jego twarzy i jej zakłopotanie nie dawały jej spokoju. Coś było na rzeczy, mogła przysiąc. Przeczuwała poza tym, że przygoda z Latynoską wcale nie była jednorazowym wyskokiem.

    – A wy nie macie się czego wstydzić, skoro obu wam się podobało… – ciągnęła, ale przerwało jej piknięcie z kuchni. – Oho, to chyba nasza lasagne!

    Bruno zaoferował się, że pójdzie razem z nią. Kiedy otwarła piekarnik i nachyliła się, uszczypnął ją w prawy pośladek. Aż podskoczyła, niemal nie wypuszczając naczynia z rąk.

    – Kurczę, cukiereczku! – mruknął cicho, stając tuż za nią. – Ale ty masz krągłości. Nic dziwnego, że faceci płacą kupę szmalu, żeby cię oglądać.

    Skrępowana do reszty, Aurelia nie miała pojęcia, jak zareagować, więc trzepnęła go lekko w rękę i zachichotała nerwowo.

    – To do niej masz się dobierać, nie do mnie! – szepnęła. – A teraz pomóż mi z tym.

    Tym sposobem zajęła jego ręce, by nie próbował dalej łapać za jej krągłości. Na jego twarzy wciąż malował lubieżny uśmiech, który raczej nie miał wiele wspólnego z wyciąganą z piekarnika lasagne. A i ona czuła się dziwnie pobudzona tym szczypnięciem.

    – Widziałem zabaweczki, jakie nam zostawiłaś – wtrącił Bruno półgłosem. – Tylko nie wiem, czy coś z tego będzie.

    – Inaczej by tu nie przyszła. Zresztą to najlepszy sposób, żeby przeszły jej humorki.

    Mrugnęła do niego i kazała nieść naczynie. Starała się nie myśleć o piękącym pośladku. Bruno, podobnie do Zofii, nie bawił się w pół-środki. Aurelia szybko zrobiła miejsce na stole, by Bruno mógł położyć lasagne w centralnym miejscu. Przed laty uwielbiali w trójkę to danie i nie wybrała go przypadkowo.

    – Och, mogłaś wybrać coś lżejszego – mruknęła mimo to Zofia. – Dbam o linię. Zakładam, że jako pole-dancerka ty też. A i tobie przydałaby się dieta! – Wskazała palcem Bruno.

    – Daj spokój – zaoponowała Aurelia – istnieją sposoby, żeby spalić ponadprogramowe kalorie.

    Sama szykowała dla siebie wycisk na siłowni, ale pozwoliła im na chichoty. Musi im to jakoś zasugerować… Zofia dała się w końcu ugłaskać i pozwoliła, by Bruno nałożył jej solidną porcję. Zjedli ze smakiem niemal całość. Próbowali rozmawiać. Ona opowiadała o swoim biznesie, on o podróżach po świecie. Żadne z nich jednak nie czuło się z tym swobodnie, dlatego jak bumerang wrócił temat Aurelii i jej tańca na rurze.

    – Blondie Bomb! – powtórzył zafascynowany Bruno. – Myślisz, że mógłbym cię kiedyś zobaczyć na scenie?

    – M-może lepiej nie? – odparła cicho i spuściła głowę.

    Mężczyzna w jego wieku wcale nie wyróżniałby się pośród jej widowni. Chodziło o wstyd, jakim byłoby zobaczenie znajomej twarzy pośród tego tłumu, który czeka tylko, aż ona zdejmie stanik albo wykona kolejną akrobację, podczas której będą mogli podziwiać jej wypięte pośladki.

    – Też z chęcią zobaczyłabym cię w akcji – wtrąciła Zofia.

    Tego dla Aurelii było za wiele. Miała stać się cichym mediatorem, godziła się nawet, że w pewnym momencie ulotni się na noc to koleżanki, aby mieli całe mieszkanie dla siebie. Za nic nie chciała samemu znaleźć się w centrum uwagi. Jej klaps i jego szczypnięcie nie mogły być przypadkowe. Tylko co ona miała z tym zrobić?

    – Dajcie spokój – broniła się słabo.

    Ale oni wciąż mówili o tym, jak pięknie wyrosła ich córka. Wreszcie ugięła się pod ich nagabywaniem i pokazała im kilka zdjęć ze swojego występu. Jednocześnie płonęła rumieńcem, bo traciła na nich stopniowo ubranie, aż na ostatnim nie miała na sobie nic poza szpilkami i kabaretkami. Bruno bez kozery przybliżył zdjęcie, na którym siedzi przed publicznością naga, rozkraczona i uśmiechnięta.

    – Ile bym dał, żeby zobaczyć te kształty na żywo! – westchnął.

    – Za młodu też miałam takie ciałko – dodała z nostalgią Zofia, zaglądając mu przez ramię.

    Aurelia szybko schowała telefon. Czy oni chcieli, żeby się rozebrała? Stawiała, że będę napaleni, ale na siebie nawzajem! Liczyła się z tym, że to spotkanie może jej się wymknąć spod kontroli, ale nie w taki sposób.

    – Na deser będą lody – oznajmiła nerwowo, zbierając talerze po lasagne. Czuła suchość w gardle. – Chcecie kawy?

    Tym razem to Zofia poszła za nią, co samo w sobie było zaskakujące, bo nawet bez nadwyrężonych pleców unikała robienia czegokolwiek w kuchni. Aurelia nie mogła widzieć, jak starsza kobieta ogląda się przez ramię i mruga do swojego byłego męża, który odpowiada jej posyłając całusa.

    – Prosta piłka, kochanie – powiedziała półgłosem Zofia, gdy wkładały razem brudne naczynia do zmywarki. – Prześpię się z nim, ale musisz się nam pokazać.

    – Co?! Co jedno ma z drugim wspólnego?

    Starsza z kobiet nie odpowiedziała jej od razu, poczekała, aż zacznie pracować ekspres do kawy.

    – Bruno i ja mamy ciężkie charaktery. Zawsze będziemy się ścierać. Tak było przed rozwodem, tak będzie i teraz.

    Aurelia, zajęta wyjmowaniem pucharków na lody z szafki, tylko uniosła wyczekująco brew. Co to miało wspólnego z tym, że miała rozebrać się przed nimi? Zofia oparła się o blat, nie kwapiąc się, żeby pomóc jej z deserem. Taksowała córkę spojrzeniem.

    – Okłamałam cię. Ta Latynoska to nie był jednorazowy wyskok. To był początek. Moja przyjaciółka, koleżanka z pracy, sąsiadka… – zaczęła wyliczać.

    – Pani Ewelina? – spytała Aurelia, co Zofia potwierdziła skinieniem.

    – I to wiele razy.

    Blondwłosa dziewczyna nie miała pojęcia, jak odebrać fakt, że zabawiali się z kobietą, która prawie została jej teściową. I nadal nie potrafiła połączyć tego ze sobą.

    – Lista naszych wspólnych znajomych, których zaprosiliśmy do sypialni, jest dość długa, nie będę cię zanudzać. Ale była tam też… – Zofia wzięła głęboki oddech – moja kuzynka.

    Aurelia omal nie zrzuciła jednego z pucharków na podłogę. Obejrzała się na nią z trwogą. Do tej pory mogła mówić o niegrzecznych zabawach, w najgorszym razie o perwersji. Miała na roku koleżanki, które w ciągu jednego semestru doszły do wiele gorszych rzeczy niż trójkącik.

    Natomiast tabu… Zofia mówiła o tabu, które w niebezpieczny sposób łączyło się z nią. Zaczęła się bawić warkoczem swojej córki.

    – Możemy sobie skakać do oczu – ciągnęła niespeszona – ale koniec końców zakazany owoc smakuje najlepiej z nim. Ja jestem jego Ewą, a on moim Adamem.

    Normalnie Aurelia przewracałaby oczami, słysząc takie frazesy z ust dojrzałej kobiety. W tym wypadku potrafiła jedynie stać oniemiała. Zofia przysunęła się jeszcze bliżej, puściła warkocz i palcami sięgnęła do guzika z boku spódniczki. Odpięła go, potem złapała za zamek i powoli pociągnęła w dół.

    – Dlatego bądź grzeczną dziewczynką i pozwól nam nacieszyć się tymi krągłościami. – Zofia, nie kryjąc lubieżności, oblizała wargi. Zaczęła zsuwać z niej spódniczkę.

    Olśnienie spłynęło po plecach Aurelii dreszczem grozy. Uwielbiali przekraczać granice i łamać tabu. Nie, ona nie była tu byle pośredniczką, które ma odsunąć się w cień po wykonanej robocie. To ona sama stanowiła najsłodszy i najbardziej zakazany owoc, o jakim mogli pomyśleć. Zainicjowała to spotkanie i teraz to ona zostanie wykorzystana.

    Odetchnęła ciężko, gdy jej spódniczka z cichym szelestem opadła na kuchenne kafelki. Poczucie surrealności paraliżowało ją. Oni nie chcą chyba… przelecieć własnej córki? Zofia pogładziła dłonią jej pośladki w czarnych figach, po czym obróciła ją ku sobie. Aurelia nie broniła się, gdy palce starszej kobiety zaczęły odpinać guziki jej koszuli.

    – Zerżniesz go? – odważyła się w końcu zapytać cicho, choć nie wiedziała już, dlaczego tak jej zależało.

    – Jak najbardziej. – Zofia zdążyła już odsłonić jej dekolt.

    – Tak, żebym słyszała skrzypienie łóżka?

    Po ustach Zofii pełgał się figlarny uśmieszek. Odpinała ostatnie guziki w okolicach podbrzusza.

    – Tego nie mogę obiecać z moimi plecami. Ale wynagrodzę mu te stracone lata, tego możesz być pewna.

    Aurelia pozwoliła jej zdjąć z siebie koszulę. Została jedynie w staniku, figach i pończochach. Zofia obserwowała z satysfakcją, jak dziewczyna kończy przygotowywać lody. Jej spódniczkę i koszulę odwiesiła na oparcie krzesła.

    To tylko bielizna, niewinna zabawa, przekonywała się Aurelia. Rozbierała się do zera przed tłumem nieznajomych, dlaczego oni mieliby być gorsi? Czuła jednak, jak płoną jej policzki. Od wstydu oraz wkradającego się nieśmiało podniecenia. Lubiła dojrzałych partnerów. I choć nie zdążyła tego sprawdzić z kobietami, to mężczyźni z reguły okazywali się bardziej opanowani, doświadczenie podpowiadało im, jak zaspokoić partnerkę.

    Wyrzuciła to z głowy. Nie z nimi. Może im się pokazać w bieliźnie, ale to była granica, jakiej nie zamierzała przekraczać. Zofia pogoniła ją klapsem, który poniósł się głośnym plaśnięciem i od którego pucharki w rękach Aurelli zatrzęsły się niebezpiecznie. Wyszły z kuchni. Bruno nie wyglądał na zaskoczonego. Na zadowolonego – jak najbardziej.

    – Komuś zrobiło się ciepło! – zażartował, przyjmując od zakłopotanej Aurelii pucharek z lodami. Wzrok miał na jej dekolcie, gdy się pochylała.

    Odczuwając niesamowite zażenowanie Aurelia przyniosła im jeszcze kawę, świadoma ich spojrzeń na swoim ciele. Z trudem opróżniła własny pucharek. Trzęsły się jej ręce. W bieliźnie, między nimi, wyczuwając przez majtki siedzenie krzesła, czuła się zwyczajnie nie na miejscu.

    – To pokaż nam się, kochanie! – zawołała na koniec Zofia, kiedy Aurelia odniosła już pucharki. Nikt jej nie pomógł.

    Musiała przejść kilka razy przed nimi przez salon niczym modelka, by mogli popatrzeć, jak podskakują jej piersi i kołyszą się pośladki w rytm kroków. Po kawie nalała im wina i usiedli w trójkę na kanapie. Aurelia, wciąż w samej bieliźnie, znalazła się między nimi. Jakimś cudem sprawiła, że zeszli się. Skutkiem ubocznym okazało się dziwne zainteresowanie, jakie żywili nią samą.

    Co chwilę któreś z nich gładziło jej ramię lub kolano. Dotyk na gołej skórze elektryzował i podniecał ją. To nie to samo, co tłum napaleńców. To coś innego, gdy ktoś tak bliski siedzi tuż przy tobie… Żadne z nich nie pomyślało, by samemu zdjąć ubranie. Czuła się jak zabawka w ich rękach, obca im jak tamta Latynoska, którą wykorzystali w trakcie miesiąca miodowego.

    Tymczasem wino robiło swoje.

    – Córeczko… A może uchylisz nam jeszcze rąbka tajemnicy? – zagaiła siedząca po jej prawej Zofia, której trunek zdążył już znacząco zaczerwienić policzki.

    – Nie daj się prosić, nasza blond bombo! – wtórował jej Bruno po lewej stronie Aurelii, głaszcząc jej gołe udo ponad zakolanówką.

    To miała być granica, pamiętała. Tylko że w tym stanie nie potrafiła już myśleć jasno. Ona była atrakcyjną, dojrzałą kobietą, on fajnym, starszym mężczyzną. Dlaczego nie miałaby się znaleźć w ich ramionach?

    – D-dobra, ale macie się najpierw pocałować!

    Zofia tylko uśmiechnęła się i nachyliła przez nią ku Bruno. Ujęła jego twarz, pogłaskała ogolony policzek. On zmierzwił palcami jej czarne włosy. Pocałowali się z głośnym mlaśnięciem. Robili to długo i namiętnie, a Aurelia musiała to oglądać z bliska. Z jednej strony liczyła na wynik ich spotkania, z drugiej zaś cena tego zwycięstwa robiła się coraz wyższa.

    – A teraz pochyl się! – zarządziła Zofia po tym, jak w końcu oderwała się od ust Bruno. – Sami to zrobimy!

    Niechętnie blondwłosa dziewczyna nachyliła się i złapała za stanik od przodu. Poczuła dwie pary rąk na plecach. Zofia szeptała coś rozbawiona do Bruna, który najwyraźniej dawno nie miał do czynienia ze stanikem. Wreszcie uwolnili zapięcie.

    Nie pozostało jej nic innego, jak go zdjąć i odłożyć na oparcie kanapie. Odchyliła się z powrotem i zamknęła oczy. Nie wierzyła, że jest przed nimi topless! Zaczęli we dwójkę badać jej piersi. Różowe sutki twardniały pod ich dotykiem. Aurelia zatrzęsła się, bezsilna, ale i coraz bardziej podniecona. Jeśli ma się dziać, to niech się dzieje.

    Jej dłonie, choć delikatne, to jednak kończyły się ostrymi paznokciami, a Zofia nie dbała o czułość, mocne ściskając jej piersi. Bruno z kolei miał dłonie chropowe i twarde, ale zarazem gładził jej piersi z dziwną nieśmiałością.

    Oboje głośno komentowali jej biust, jego kształt i wagę. Porównywali go do innych, które poznali w czasie swoich trójkącików. Aurelii robiło się niedobrze, że porównali go nawet z piersiami jej niedoszłej teściowej.

    – Posłuchajcie, czy wy nie powinniście zająć się sobą? – zagadnęła.

    Jej sutki sterczały na baczność. Nigdy nie czuła się tak skrępowana. Zofia zachichotała i pocałowała jej policzek.

    – Ty jesteś naszą miłością.

    – To… nie miało być tak.

    – Nie nasza wina, że jesteś taką bombą – wtrącił Bruno, trąc jej sutek między palcami i doprowadzając tym do rozkoszy, którą starała się usilnie ignorować.

    – Jestem waszą córką!

    – Trzeba jej czymś zająć usta. – Zofia przewróciła oczami.

    Popatrzyła po nich. Miała ich za zagubionych ludzi, romantycznych i wiernych sobie mimo rozwodu. Nie za parę zboczeńców! Najpierw ona ją pocałowała, wymusiła pocałunek, wcisnęła język do ust. Aurelia wzdrygnęła się z obrzydzeniem, przytrzymywana na kanapie przez Bruna. Mimo to wrzała w niej podnieta.

    Potem to on pocałował się z nią, mocno i łapczywie. Z trudem łapała oddech. Wreszcie odwzajemniła całus, sięgnęła i rozpięła jego koszulę. Jak już, to iść na całość. Bruno zdjął koszulę, tymczasem Zofia zrzuciła dziewczynę z kanapy. Aurelia posłusznie uklękła przed nimi.

    – Jesteśmy popierdoleni…

    Starsza kobieta wymierzyła jej siarczysty policzek, który jedynie rozochocił Aurelię. Potem zdjęła jej okulary z nosa.

    – Nie przeklinaj, smarkulo – rzuciła chłodno Zofia. Pozbyła się swoich rajstop i majtek, po czym znów siadła na kanapie. Palcem wskazała córce między gołe uda.

    Do tej pory spały razem wielokrotnie, ale nigdy nie przyszło im do głowy, by się ze sobą zabawiać. Nawet nie masturbowały się przy sobie! Aurelia, zachęcona klapsem od Bruna, zanurkowała między nogi Zofii, pod materiałem granatowej sukienki odnalazła jej kobiecość. Tę kobiecość, z łonem upstrzonym czarnymi włosami. Pokonała opór i ucałowała ją.

    Gdzieś z góry dobiegał głos Zofii, ale świat Aurelii ograniczał się do krocza i ud starszej kobiety. Ta zresztą chwyciła za jej włosy, nie dała jej szans na ucieczkę, nawet gdyby tego pragnęła. Czuła wstręt do samej siebie i okropne poniżenie, mimo to nie przestawała jej zadowolać.

    Bruno wyszedł po coś i wrócił za chwilę, kładąc to na pobliskim stoliku do kawy. Gwałtownie wykręcił do tyłu prawą rękę Aurelii, aż z gardła wydobył się jej mimowolny jęk.

    – Grzeczniej, suczko – upomniała ją Zofia.

    Ale Aurelia posłusznie ułożyła lewą ręką za plecami obok prawej, pozwoliła się skuć. Nie myślała teraz nawet o stawianiu oporu. Nie, kiedy wskoczyła pod sukienkę Zofii i posmakowała jej soków. Podniecenie, które wkradało w nią powoli, skrycie, uderzyło teraz z całą mocą. Odszukała koniuszkiem języka łechtaczkę starszej kobiety, aż ta potarła udami o boki jej głowy.

    – Ohh, dziewczyno! Nie wierzę, że robisz to pierwszy raz.

    Bruno ściągnął z niej majtki. Zadrżała pod jego dotykiem. Została goła, w samych tylko pończochach. Wypięła karnie goły tyłeczek, oczekując klapsów. Z głową między udami Zofii i skuta nie miałaby jak się wyrwać. Stawała się bezsilna, kompletnie na nich łasce. I nic tak w życiu jej nie podniecało.

    Korek analny zaczął wchodzić w jej odbyt. Stęknęła z bólu, ale Bruno przytrzymał jej biodra. Na jej szczęście pomyślał, by wcześniej posmarować go żelem intymnym. Bez litości wepchnął go do samego końca. Aurelia jęknęła przeciągle. Potem wróciła do pieszczenia języczkiem kobiecości Zofii.

    – Naprawdę zmieścił się cały? – spytała podekscytowana starsza kobieta.

    – To nie jej pierwszy raz z takimi zabawkami. – Chropowate palce Bruna pogładziły znajdującą się pod zakorkowanym odbytem waginę Aurelli. – Nasza dziewczynka ma doświadczenie.

    Aurelia zamknęła oczy z ekstazy, gdy posmyrał jej łechtaczkę. I on znał się na rzeczy. Ale Zofia postanowiła nie być dla niej taka dobrotliwa.

    – Hej, ona jeszcze nie zasłużyła na pieszczoty! Pogoń ją trochę.

    Bruno puścił waginę. Aurelia spięła się w sobie. Szpicruta, jakiej nie przygotowała wcale z myślą o sobie, spadła na jej pośladki. Postanowiła lizać czym prędzej kobiecość Zofii. Ta wydawała się ciągle niezadowolona. Poganiała ich obu. Aurelia w panice nie wiedziała co robić, tymczasem Bruno lał ją bezlitośnie po pośladkach. Zawyła z bólu, kiedy trafił w jej kobiecość.

    – Na razie wystarczy – Zofie puściła jej głowę – ale będziesz musiała się podszkolić.

    Aurelia wciąż klęczała na ziemi, gdy starsza kobieta wstała i rozpięła pasek. Odwróciła się do Bruna i pozwoliła mu rozpiąć zamek sukienki. On miał na sobie tylko spodnie. Zofia pozbyła się sukienki, a potem stanika, stając naga przed byłym mężem. Jej piersi były lekko obwisłe, na udach czaił się celulit. Mimo to trudno byłoby nazwać ją brzydką.

    – Nadal uważasz, że moje piersi są obwisłe? – spytała.

    – Skądże! – Bruno oddał jej szpicrutę.

    Aurelia jęknęła w duchu. Już wiedziała, na kim Zofia zaraz jej użyje. Ale mogła jedynie klęczeć przed nimi naga, ze skutymi rękoma, wciąż czując w ustach posmak jej kobiecości. Podskoczyła, kiedy górująca nad nią brunetka plasnęła lekko szpicrutą w swoją otwartą dłoń i uśmiechnęła się złośliwie.

    – Trzeba cię będzie oćwiczyć!

    – Nie, proszę…

    Przerwała i krzyknęła z bólu, kiedy Zofia chlasnęła ją w piersi, bezwiednie zahaczając steraczący sutek. Skuliła się w sobie. Kiedy w zasięgu jej wzroku na podłodze pojawiły się stopy z pomalowanymi na czarno paznokciami, ucałowała je instynktownie. Końcówka szpicruty przejechała delikatnie po jej karku.

    – Będziesz grzeczna?

    – B-będę! Będę! – zdołała wyjęczeć Aurelia.

    – Tak, lepiej, smarkulo. A ty co tak stoisz? – zwróciła się Zofia do Bruna. – Rozbieraj się!

    Obie patrzyły, jak mężczyzna pozbywa się spodni i majtek. Aurelia przełknęła ślinę. Okazał się nad wyraz obdarzony; potężna męskość prężyła się między umięśnionymi udami. W dodatku ogolona. Nawet Zofia mlasnęła zachwytu.

    – A oto kolejny powód, dla którego znosiłam tego dupka przez tyle lat. No dalej.

    Pogoniła Aurelię w jego stronę. Na klęczkach jej twarz znajdowała się tuż przed nabrzmiałym penisem. Zadarła głowę i popatrzyła jeszcze na niego, jakby błagając go, by obszedł się z nią delikatnie. Bruno tylko czule odgarnął włosy z jej czoła.

    – Ty też go polubisz… – mruknął, głaszcząc jej głowę.

    – Do roboty! – warknęła Zofia, chłoszcząc i tak już obolałe pośladki Aurelii.

    Dziewczyna zabrała się do roboty z nieśmiałą pomocą Bruno, który także zdawał się onieśmielony. Najpierw musnęła koniuszkiem języka jego mosznę, walcząc z obrzydzeniem. Świadomość wiszącej nad nią szpicruty motywowała ją jednak do działania.

    Polizała kilka razy jego jądra, potem przeciągnęła językiem aż do czubka, wreszcie wzięła go do ust, dopiero teraz naprawdę przerażona jego rozmiarem. Bruno wprowadził go do jej gardła, głębiej, niż czuła się z tym komfortowo. Aurelia wybałuszyła oczy. Nie ośmieliła się sprzeciwić.

    Wzdrygnęła się, gdy Zofia trzasnęła ją szpicrutą w prawy pośladek. Niemal bezwiednie zahaczyła zębami tkwiącego w jej ustach penisa. Bruno warknął i szarpnął za jej włosy.

    – Hej! Bo mi go odgryzie!

    – To taka gra! Suka musi wytrzymać! – Poprawiła w drugi pośladek. – Krew z naszej krwi!

    Aurelia wzięła głęboki oddech przez nos. Już oddychało jej się z trudem. Bruno poruszał jej głową wprzód i w tył. Smak soków Zofii ustępował jego preejakulatowi. Brunetka jeszcze kilka razy trzasnęła ją szpicrutą, a dziewczyna dzielnie walczyła, by nie ugryźć tkwiącego na jej podniebieniu penisa.

    – Wystarczy! – zarządziła Zofia i Bruno wycofał przyrodzenie.

    Mogła odsapnąć głośno. Spojrzała po nich obu i widziała, że oboje są rozgrzani. Aurelia łudziła się, że nie jest im już potrzebna. Zofia odrzuciła szpicrutę i podeszła do Bruna. Opletli się nadzy, całując namiętnie. Ich córka mogła jedynie czekać naga i skuta, obserwując tę scenę z pewnym rozrzewieniem, ale i chorym podnieceniem.

    Lubiła być traktowana ostro, a złamanie takiego tabu…

    Wymienili kilka zdań nad jej głową, potem ruszyli ku kanapie. Zofia pociagnęła za włosy Aurelię, która podreptała za nimi na klęczkach. Bruno usiadł, jego była żona na nim. Powoli opuściła się na wilgotnego od śliny dziewczyny penisa. Wskazała go jej palcem.

    Aurelia pieściła językiem jego jądra, kiedy Zofia ujeżdżała Bruna. Wymieniali ze sobą jakieś uwagi, a brunetka szybko zaczęła pojękiwać z rozkoszy. Na moment przystanęła i dłonią zmusiła dziewczynę do polizania jej odbytu, co w tym stanie uczyniła bez zbędnego wahania. Pękły jej wszelkie opory.

    Wodziła językiem od jej tyłka, po waginę z penetrującym ją członkiem, aż do jąder Bruna. Zofia coraz szybciej poruszała biodrami, demonstrując zaskakującą sprawność mimo wieku i schorowanych pleców.

    Kiedy z sapnięciem doszedł Bruno, opadła całkiem na jego penisa. Aurelia zaczęła zlizywać wyciekając na jego jądra nasienie. Po podniesieniu się Zofii, wylizała i członka, potem kobieta przyciągnęła ją do własnej krocza, do kobiecości, z której wypływała sperma.

    I ją dziewczyna wylizała, połykając wszystko, przy okazji pieszcząc Zofię, której palcami pomagał Bruno. W końcu i ona zawyła z rozkoszy, dociskając twarz Aurelii do swojego tyłka. Potem naga brunetka opadła na kanapę obok byłego męża. Obaj dyszeli ciężko.

    – Ja pierdolę… – sapnęła Zofia.

    – Mieliśmy nie przeklinać – zadrwiła Aurelia, wciąż naga i skuta, na ich łasce.

    – O ty gówniaro…

    – Może należy jej się nagroda? – wtrącił Bruno.

    Zofia przewróciła oczami, ale skinęła głową. Wciągnęli ją na kanapę. Choć nie uwolnili rąk, to wyjęli z odbytu korek analny, aż Aurelia westchnęła z rozkoszy. Ich dłonie zaczęły błądzić po jej ciele, szarpiąc piersi, wpychając się między uda, ściskając czerwone od razów i napuchnięte pośladki. Palce odnajdywały waginę i odbyt, wpychały się głęboko do środka.

    W ten sposób i ona doszła, wyginając plecy w łuk, obmacywana przez Zofię i Bruna, czując w sobie ich palce. Chwilę siedzieli na razem i dyszeli ciężko.

    – To jak? Pogodziliście się?

    Odpowiedzieli jej jedynie uśmiechem. Za przyzwoleniem Zofii Bruno zdjął jej kajdanki, ale nie oznaczało to końca zabawy. Po ogarnięciu się w łazience ona ubrała bieliznę, a on szorty, ale Aurelii kazali zostać na golasa i usługiwać sobie, co zresztą uczyniła bez większego żalu.

    Kiedy już nalała im wina i przyniosła przekąski, włączyła muzykę i zaczęła tańczyć przed nimi. Ich noc trwała jeszcze i Aurelia wolałaby nie pamiętać większości z tych rzeczy. Nawet jeśli sprawiały jej tak niesamowitą rozkosz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Dziura w scianie

    Podchodzi baru, na odwagę zamawia kieliszek wódki. Potem kolejny. Wreszcie zbiera się na odwagę, prosi barmankę o „dziurę w ścianie”. Usługę, o której istnieniu wiedzą nieliczni. Po uiszczeniu opłaty kobieta wręcza mu ukradkiem niewielki kluczyk i wskazuje korytarzem za swoimi plecami.

    – Drugie drzwi po lewej. Nie zrywasz taśmy. Maksymalnie pół godziny.

    Kiwie jej głową i rusza we wskazanym kierunku, obok tabliczki „Tylko dla personelu”. Nikt go nie zatrzyma. Odnajduje dwie pary drzwi. Gwar rozmów i dudnienie muzyki z sali docierają do jego uszu przytłumione. Przekręca kluczyk, wchodzi do środka i hałas znika jak ręką uciął.

    Zapiera mu dech w piersiach. Stoi w niewielkim pomieszczeniu, którego ściany, podłoga i sufit zostały wyłożone czarnymi kafelkami. Po lewej widzi damski tyłek, kompletnie goły i kusząco wypięty. Nogi ma rozkraczone, a stopy bose.

    Bierze głęboki wdech. Najpierw zamyka się od środka, na wieszaku na drzwiach zostawia marynarkę. Podchodzi bliżej. Za pośladkami dostrzega jeszcze umywalkę oraz stolik z chusteczkami i żelem intymnym. Uśmiecha się na samą myśl.

    Widzi obity czymś miękkim otwór, z którego wystają kobiece biodra oraz reszta dolnej połowy obnażonego, kobiecego ciała. Nie ma nawet choćby maleńkiej szczeliny, przez którą mógłby dojrzeć, co się znajduje po drugiej stronie. Najważniejsze i tak ma przed sobą, na wyciągnięcie ręki.

    Pośladki są krągłe i jędrne, uda mocne, ale nie ulane i zupełnie pozbawione celulitu. Na kostkach ma zaciśnięte kajdany połączone metalowym prętem, nie jest więc w stanie złączyć nóg. Dlatego doskonale widzi jej odbyt oraz kobiecość, zaklejoną czarną taśmą.

    Sięga palcem i przebiega po zakrytym sromie. Pamięta zakaz i nawet nie interesuje go ta dziurka. Chciałby tylko usłyszeć jej piski, gdy będzie zrywać taśmę. Już teraz wzdryga się pod jego dotykiem, uświadamiając sobie, że ma gościa.

    Wymierza klapsa w prawy pośladek. Biodra podskakują, ale ciasny otwór nie zostawia im wiele miejsca do manewru. Poprawia w lewy pośladek, tym razem mocno, i nasłuchuje. Słyszy upragniony, zduszony jęk po drugiej stronie. Przebiega dłonią po bezbronnym tyłeczku, z którym ma trzydzieści minut sam na sam. Kobieta za ścianą nie jest ważna.

    Na sam widok wypiętych krągłości robi mu się gorąco, zdejmuje koszulę, odwiesza obok marynarki, odsłaniając nagi tors. Obmywa twarz zimną wodą w umywalce i wraca do tyłka. Postanawia nie marnować dłoni, sięga, więc po pasek od spodni.

    Uderza raz, drugi i trzeci. Jeszcze raz, jeszcze mocniej. Kobieta wzdryga się, dygocze, falują fałdy skóry, ale nie jest w stanie się bronić. Nie może nawet wierzgać unieruchomionymi nogami. Zza ściany dobiegają tylko piski bólu. Łoi ją jeszcze parę razy, rozkoszując się jękami, trzaskiem skórzanego paskach na pośladkach. Tyłeczek powoli czerwienieje.

    Kończy lanie i odkłada pasek na bok. Nie może się powstrzymać i pochyla się, nurkuje nosem między pośladki. Dłonią łapie za zaklejoną kobiecość, językiem przebiega po odbycie. Jest czysty, wygolony jak u aktorki porno. Wpycha w niego koniuszek języka. Kobieta wzdryga się wyraźnie.

    Przejeżdża w tę i we w tę po rowie, ściska łono i zaklejoną waginę. Bezbronna poddaje się jego pieszczotom, nie może zresztą nic zrobić. A on czuje, że twardnieje w spodniach. Składa jeszcze całusa na obu pośladkach, po czym rozpina spodnie i wyjmuje przyrodzenie.

    Łapie za biodra i zaczyna ocierać się o jej uda. Coraz wyżej, po pachwinach, wreszcie umieszcza go między jej pośladkami. Penis powoli twardnieje.

    – A może wejdę na sucho?

    Zdejmuje skórkę, zbliża główkę do odbytu. Ona usiłuje stawiać mu opór, gdy wprowadza go kawałek. To wystarczy mu, żeby uświadomić sobie, że jej tyłek jest wyrobiony, ale nawet taki jest przyjemny. Choć nie zamierza go penetrować na sucho.

    – Żartowałem.

    Sięga po żel intymny i nakłada trochę na dwie palce. Rozchyla mocno pośladki i ładuje je w odbyt. Rozgrzewa ją powoli, pchając i cofając raz po raz. Zza ściany dochodzą go jęki. Pcha coraz głębiej, upewnia się, że dziurka będzie nawilżona.

    Kolejną porcję żelu nakłada na sterczącego penisa. Zbliża go do tyłka. Dziewczyna nie walczy, czeka usłużnie, bezbronna i gotowa do rżnięcia. Wkłada go w ślimaczym tempie, tak, żeby doskonale go czuła. Wydaje z siebie głośne sapnięcie.

    Zaczyna ją rżnąć, tym razem na serio. Żel zapewnia mu poślizg, a odbyt okazuje się nawet ciasny. Rozpycha go mocno, miarowo ruszając biodrami, klapiąc głośno o śliczne pośladki. Łapie ją w talii, tuż przy samym otworze, jakby usiłował ją przeciągnąć do siebie. Słyszy jej stęknięcia.

    Najwidoczniej podoba się jej bycie rżniętą przez nieznajomego, którego nigdy nie zobaczy, który bez pardonu penetruje jej odbyt. Wpycha go coraz głębiej, nie zastanawiając się nad niczym. Reszta jej ciała dla niego nie istnieje. Liczy się wyłącznie dupcia.

    Pcha coraz mocniej, wprowadzając całego penisa w jej odbyt. Czeka ją niezłe rżnięcie. Stara się zaciskać na nim biodra, jakby chcąc zatrzymać go dłużej, a może próbując powstrzymać przed penetracją. Nie myśli nad tym, rżnie tę sukę bez opamiętania. Jej tyłek jest jeszcze piękniejszy, gdy tak go dewastuje.

    Dyszy ciężko, mimo to nie przestaje. Tu nie ma finezji, zmiany pozycji czy rozmowy. Ma przed sobą ponętnie wypięty tyłeczek, który musi zniszczyć, rozerwać. Pcha raz po raz w jej odbyt, zza ściany dobiegają już nie jęki czy stęknięcia, tylko głośne krzyki.

    Wreszcie zatrzymuje się z penisem wepchniętym do końca, dochodzi z głośnym sapnięciem, zalewając jej wnętrze nasieniem. Słyszy jej przeciągłe wycie.

    Wycofuje i patrzy, jak jego biały płyn skapuje spomiędzy jej pośladków. Zbiera go chusteczką i wyrzuca do kosza pod umywalką. Oddycha ciężko. Obmywa siebie i bezbronny tyłek, po którym i tak widać ślady rżnięcia. Dziewczyna drży, rozepchany odbyt pulsuje, zieje czarnym otworem, w którym błyszczą resztki spermy.

    Sprawdza czas, z zadowoleniem stwierdza, że zdąży z drugą rundą. Nie daje przez ten czas spokoju tyłkowi. Głaszczę i szczypie pośladki, miętosi łechtaczkę przez taśmę, jakby usiłując doprowadzić dziewczynę do orgazmu. Wije się, na ile pozwala jej sytuacja.

    Zastanawia się nad tym, jak musi być jej niewygodnie; stoi zgięta w pół, obnażona i rozwartymi nogami, niezdolna do żadnego ruchu. Może wyłącznie stać i być rżnięta. Uśmiecha się obleśnie i leje ją parę razy paskiem, jakby chcąc jej przypomnieć, że wciąż tam jest.

    W końcu czuje się na siłach. Nie trwoni czasu. Nakłada solidną dawkę żelu i zaczyna rundę drugą. Bez ostrzeżenia wchodzi w jej tyłek i rżnie bez opamiętania.

    Pcha aż do utraty tchu, penetrując bez litości jej odbyt, a ona tylko krzyczy z bezradności. A może lubi takie ostre rżnięcie? Inaczej nie zgodziłaby się na coś takiego. Rżnie, więc ją dalej, nie myśląc o rozterkach moralnych. Nie wie, kim jest dziewczyna po drugiej stronie. Ma śliczny tyłek i wystawiła go do rżnięcia, to mu wystarczy.

    I znów zalewa jej odbyt. Dysząc ciężko odchodzi na krok. Nie wyciera jej tyłka, pozwala, by jego nasienie spływało po jej udach. Dziewczyna dygocze tylko spazmatycznie, aż falują jej pośladki. Nic go to nie obchodzi.

    Przemywa się w umywalce, ubiera i wychodzi, nie patrząc nawet na zmaltretowany tyłek.

    Po paru minutach przychodzi barmanka, dokładnie czyści koleżankę oraz wszystkie plamy. Wymienia worek w koszu. Używa odświeżacza, żeby w ciasnym pokoju nie pachniało nasieniem. Wymienia zabrudzoną taśmę, która zaczęła puszczać. Przy odrywaniu słyszy donośny pisk i uśmiecha się pod nosem.

    Kiedy wszystko jest w należytym porządku głaszczę pupę, która nosi ślady solidnego lania. Szczypie ją lekko, z czułością.

    – Wytrzymaj mała, wkrótce koniec twojej zmiany.

    Po wyjściu waha się, czy nie zajrzeć do pierwszej pary drzwi. Rezygnuje i znów staje za barem. Po kwadransie bez mrugnięcia okiem wręcza kluczyk dwójce chłopaków, którzy proszą cicho o „dziurę w ścianie”.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Nie-zwykła Rodzina cz 108. – Moj ojczym

    Jestem Natalie. Jestem przyjaciółką Cassie. Mam rude włosy i zielone oczy. Wszyscy mi mówią, że mam figurę modelki. Jędrne piersi i kształtny tyłek.

    Od dawna wiem o sekrecie rodziny Cassie. Z początku przyznam byłam tym lekko zszokowana. Jednak z czasem zaczęło mi się to samej nawet podobać. A gdy widziałam jak to robili, to byłam tym podniecona. Cieszyłam się, gdy Cassie wtajemniczyła mnie w swój sekret. Trochę nawet żałowałam, że nie mam takiej rodziny. Moja mama z pewnością nie pochwalała, by tych praktyk. Zresztą ojciec, który odszedł do kochanki pewnie także nie.

    Mieszkałam tylko z mamą, jednak trwało to do czasu.

    Moja mama od jakiegoś czasu spotykała się z jakimś nowym facetem. A jakiś czas temu wzięła z nim ślub. Był wysoki i umięśniony, miał czarne włosy i małą bródkę. Miał na imię Tom.

    Sama nie wiedziałam, co o nim myśleć. Tom wydawał się w porządku. Widać było, że zależy mu na mojej mamie. Jednak mimo wszystko nie lubiłam jak obcy facet kręcił się po domu. Trwało to tak od dłuższego czasu, aż pewnego dnia mama powiedziała, że Tom oraz Adam się do nas wprowadzają.

    Adam jest synem Toma z poprzedniego związku. Zdążyłam już poznać, że to nieprzyjemny chłopak. Nie chciał budować żadnych relacji i był strasznie opryskliwy. Szczególnie w stosunku do mnie. Ale o nim, kiedy indziej.

    Tom zdawał się mnie lubić. Był bardzo uprzejmy i bardzo pomocny, ale dalej mi coś nie pasowało. Ale cieszyłam się z drugiej strony, że mama w końcu kogoś ma. Pewnej nocy udałam się do kuchni, aby się czegoś napić. Gdy to zrobiłam, przechodząc obok sypialni usłyszałam ciche jęki. Z ciekawości uchyliłam drzwi. Zszokowało mnie to, co zobaczyłam.

    Widziałam jak Tom posuwał mamę na misjonarza.

    Mama jęczała z rozkoszy. Jego kutas całością wchodził w jej pochwę. Chciałam przestać podglądać, ale to było silniejsze ode mnie.
    Trzymał jej jedną nogę w górze, a ręką masował jej pierś, co dostarczyło mamie dodatkowej przyjemności. Strasznie mnie to podnieciło.

    Od tego wszystkiego zaczęłam masować moją łechtaczkę.

    Szybko zrobiłam się mokra. Zaraz potem widziałam jak już są blisko. Mama jęknęła przeciągle.

    – Oooooaaagghhh…

    Chwilę potem zadrżała, co świadczyło o tym że osiągnęła orgazm. Tom wyszedł z jej cipki.

    Zobaczyłam jego dużego fiuta w pełnej okazałości. Gdy tylko go zobaczyłam podniecenie się wzmogło.

    Na koniec pocałowali się, a następnie położyli do łóżka. Odeszłam od drzwi. Rety, aż się zarumieniłam. Szybko udałam się do pokoju. Położyłam się na łóżko, wcześniej zdejmując majtki. Masowałam się po mojej cipce. Wyobrażałam sobie dużego kutasa mojego ojczyma. Chciałam, aby we mnie wszedł. Chciałam go spróbować. Z podniecenia chciałam sobie dogadzać. Wkładałam palce do cipki, chcąc dać ujście podnieceniu. Po jakimś czasie, gdy osiągnęłam, co chciałam, usnęłam. To powtarzało się przez kilka nocy. Po moim podglądaniu ich wracałam do pokoju, aby się zaspokoić. W czasie dnia udawałam, że wszystko jest okej. Zauważyłam jednak jak Tom na mnie patrzył. Szczególnie na moje piersi i tyłek. Myślałam że tylko mi się zdaje. Ale pewnej nocy przekonałam się, co o mnie myśli.

    Gdy skończyłam masować się po cipce, byłam trochę wykończona. Poszłam spać, zapominając ubrać z powrotem majtki. Byłam przekręcona na bok. Jakiś czas potem obudziło mnie jak ktoś dotykał mnie po pośladku, schodząc na cipkę. Lekko się przekręciłam, aby zobaczyć kto to. Zobaczyłam Toma, który stał nagi nad moim łóżkiem i masował mnie po tyłku, pieszcząc też cipkę. Nie zauważył, że nie śpię. Nie wyprowadzałam go z błędu. Jego dotyk sprawiał mi przyjemność. Zakrywałam usta ręką. Zaraz potem wsadził mi palce do środka, poruszając je. Ogarniało mnie uczucie podniecenia. Tom jednak zabrał dłoń i szybko wyszedł z pokoju. Gdy to zrobił dotknęłam się po cipce. Byłam mokra. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co się stało.

    Następnego dnia zachowywałam się tak jakby nic się nie stało. Tom nie nabrał żadnych podejrzeń. Nie sądziłam, że tak mu się podobam. W sumie ja też pragnęłam jego fiuta.

    Tej nocy to ja jednak zamierzałam działać.

    Tak samo jak zawsze podglądałam jak Tom ruchał moją mamę. Gdy już skończyli, upewniłam się, że oboje śpią. Wtedy zdjęłam moje majtki orsz bluzkę. Będąc naga weszłam do pokoju. Mama była przekręcona na bok, a ojczym leżał na plecach. Podeszłam do niego i odsłoniłam kołdrę. Usiadłam obok. Zobaczyłam jego sporych rozmiarów fiuta. Wzięłam go do rąk. Zaczęłam go masować. To spowodowało, że Tom się obudził. Obserwował mnie uważnie patrząc na moje nagie ciało.

    – Natalie…co ty robisz?

    Przyłożyłam palec do ust.

    – Ciii…

    Pochyliłam się i wzięłam fiuta prosto do ust. Zaczęła mu obciągać. Ssałam go całego. Ledwo mieścił mi się w ustach. Poruszałam głową do przodu i do tyłu. Tomowi to na pewno się spodobało. Na pewno od dawna tego pragnął. Po chwili wyjęłam go z buzi.

    – Natalie…

    – Wiem że też tego chcesz. A ja pragnę go poczuć… – powiedziałam zagryzając wargi.

    – Dobrze. Tylko bądźmy cicho. Nie obudźmy twojej mamy.

    Wtedy ułożyłam się okrakiem nad jego kutasem. Umieściłam penisa prosto do swojej cipki. Jęknęłam cicho. Patrzyłam też na moją mamę, ale ona smacznie spała.
    Zaczęłam powoli się poruszać. Jeździłam po jego penisie i zaczęłam poruszać się w górę i w dół. Tom też poruszał biodrami. Odczuwałam błogą rozkosz. Jego fiut wchodził cały do mojej cipki. Zaczęłam się cała trząść i jęczeć. Cicho zajęczałam.

    Mama wtedy poruszyła się, ale dalej spała.

    – Musisz być cicho, bo mama się obudzi… – mówił szeptem Tom w trakcie, gdy dalej na nim podskakiwałam.

    – Dobrze…tatusiu…oooogghh…

    Zdziwił się na te słowa. Dalej poruszałam się na jego fiucie, starając się powstrzymywać swoje jęki.

    Tom zaczął mnie porządnie ruchać. Kutas wchodził w całej okazałości, a z cipki wylewały mi się mokre soczki. Ruchał mnie coraz szybciej oraz masował moje cycki. Czułam, że jestem bardzo blisko. Tom również widziałam, że dochodzi.

    Poruszając coraz szybciej biodrami dawałam jemu, a także sobie niezwykłą przyjemność. Byliśmy bardzo blisko.

    – Dochodzę… – powiedział Tom, ciężko dysząc.

    – Chcę cię poczuć…dalej tatusiu…

    Po chwili mój ojczym doszedł w mojej pochwie. Gdy zeszłam z niego, przytuliłam się do jego boku i ciężko oddychałam.

    – Jejku, Natalie…co to było?

    – Nie podobało ci się?

    – Nie…bardzo podobało, ale…chyba nie powinniśmy tego robić. Jesteś moją pasierbicą.

    – Wiem…ale czy to nie jest podniecające. Od dawna chciałeś to zrobić ze mną.

    – Jeśli mam być szczery to tak.

    – Widzisz…mi też się podobało. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy. – mówiłam zagryzając wargę.

    – Dobrze…ale to nasza tajemnica. Ani twoja mama, ani Adam mają o tym nie wiedzieć.

    – Oczywiście, obiecuje. Jestem dobra w utrzymywaniu tajemnic.

    Po jakimś czasie udałam się do siebie. Od tego czasu ja i Tom często się razem pieprzyliśmy.

    Tom jednak nie jest taki zły. Jest bardzo dobry.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nastek i dwoch starszych Panow nad jeziorem cz 2

    Kilka lat temu zostało opublikowane tutaj opowiadanie “Nastek i dwóch starszych Panów nad jeziorem cz 1” autorstwa użytkownika “x x”. Niestety nigdy nie doczekało się kontynuacji, więc pomyślałem, że sam napiszę. To moje pierwsze opowiadanie ale mam nadzieję że się wam spodoba.

    Ciepłe promienie słońca pieściły nasze ciała, lekki, chłodny wiatr powodował gęsią skórkę skórze. Czułem zapach kwiatów z pobliskiej polany, zmieszany z naturalnym słodkim zapachem własnego potu i spermy którą byłem oblepiony. Leżeliśmy tam, rozkoszując się chwilą. Tekstura ciepłego piasku pod moimi plecami była kojąca, każde ziarenko piasku poruszało się w rytm oddechu. Odwróciłem się w stronę Pawła, jego zarośnięty brzuch, szerokie ramiona oraz sposób, w jaki jego włosy na klatce piersiowej zwężały się, w wyraźny szlak ku dołowi, stanowiły obraz prawdziwego samca. Mój gospodarz był teraz w spoczynku, oddychał równomiernie, jednocześnie lekko i głęboko. Spojrzałem w słońce nieprzykryte żadnymi chmurami, blask, jak się można było spodziewać, był oślepiający.

    Nagły dźwięk przerwał spokój chwili. To był plusk wody, gdy Paweł zanurzył się w wodzie jeziora.
    – Wejdź, woda jest idealna! – zawołał.
    Poczułem znowu przypływ energii, ale i trochę wstydliwości. Spojrzałem w dół, mój mały penis był już całkowicie oklapnięty. Pochyliłem się po nadal mokre bokserki – tym razem były w piasku “no trudno”. Spojrzałem na Pawła.
    – Chodź Kubuś, schłodzisz się trochę, a i może umyjesz się od razu.
    – W sumie to troszkę się przyda – śmiechłem
    Cztery kroki dalej miałem już wody po kostki, miał rację – woda jest idealna.

    Po kąpieli wróciliśmy do wylegiwania się na ciepłym piasku.
    – Przejdę się do domu po coś do picia. Chcesz może soku pomarańczowego, wody lub innego napoju?
    – Jeżeli mogę, to poprosiłbym o sok. Niezły dzisiaj upał. – skwitowałem
    – Mało powiedziane – zaśmiał się
    Paweł z uśmiechem wstał i poszedł w stronę domu. Ja nadal się wylegiwałem, chociaż zaczęła nachodzić mnie nieprzyjemna myśl pod tytułem “co ja właściwie tutaj robię”. Nie minęła chwila jak Paweł wrócił.
    – Proszę, napij się. – powiedział, wyciągając rękę z butelką w moją stronę.
    Sok miał słodko cierpki smak, był lekko miąższowy i bardzo zimny, dosłownie ożywiał ciało.
    – Chyba powinienem już wracać do domu.
    – Oj, a nie chcesz poznać Marka? To bardzo fajny gość.
    – No nie wiem, trochę się zasiedziałem, a i nie chcę Panom robić problemów.
    – Nie to, że wysportowany to jeszcze nieźle wychowany – zaśmiał się Paweł. Spokojnie Kubuś, nie robisz żadnych problemów, powiem więcej… bardzo miło mi Cię gościć.
    – No a Pana Kolega nie będzie zły?
    – On? Coś ty, na pewno nie. Oczywiście jak chcesz, to możemy go zapytać. Może zróbmy w ten sposób, jeżeli miałby być niemiło zaskoczony twoją obecnością, co jest mało prawdopodobne, to ogarnę Ci suche majtki i wyprawię Cię do domu z butelką wody. Jeśli zaś będzie miło zaskoczony, to możesz zostać ile tylko będziesz chciał. Zgoda?
    – Hmmm, ale…?
    – Zgoda? – wtrącił
    – Niech będzie. – uśmiechnąłem się szeroko troszkę spokojniejszy
    W tym momencie Paweł wstał i zaczął odchodzić z powrotem w stronę domu. Po chwili wrócił, ale tym razem nie był sam. Dwa kroki z tyłu szedł Marek, mężczyzna, którego wcześniej widziałem na hamaku. Marek również był jak Paweł tzn. wysoki, miał brzuszek i szerokie ramiona, nie był za to tak mocno owłosiony no i był opalony na ładny brąz.

    – Cześć Kuba.- odezwał się przyjemnie niski głos o ciepłej barwie – Jestem Marek. Rozmawiałem z Pawłem, opowiedział mi w skrócie co i jak.
    Przełknąłem ślinę, przeleciały mnie dziwne dreszcze po nogach. Stałem w samych bokserkach, które nadal prześwitywały od przemoczenia, przed dwoma również półnagimi starszymi mężczyznami.
    – Nie wiem czemu w ogóle pomyślałeś, że mógłbyś mi przeszkadzać. Mam nadzieję, że Paweł się tobą zaopiekował i dał Ci coś do picia.
    W tym samym momencie co to powiedział spaliłem buraka. Brakowało tylko komplementów do całkowitego zapadnięcia się ze wstydu.
    – Szczególnie że widzę, jaki z Ciebie ładny chłopiec. – dodał Marek
    No i zrobiłem się czerwony na buzi.
    – Dziękuję, to naprawdę miłe. – wykrztusiłem
    Siedliśmy znowu na piasku. Chwilę rozmawialiśmy, temat zszedł na dbanie o skórę, szczególnie w taką pogodę jak dzisiaj.
    – Mam krem z filtrem, nie chcecie się chyba spalić jak ja. – powiedział Marek
    – Raczej że nie chcemy – zaśmiał się Paweł i spojrzał na mnie. Masz strasznie jasną skórę, może niech Marek Cię posmaruje?
    – Posmarować Cię? – zwrócił się do mnie Marek
    No to mnie zaskoczyli, poczułem w brzuchu przypływ ciepła a serce nie wiedzieć czemu zaczęło mocniej bić. Wziąłem wdech i poczułem szum w głowie. Wiedziałem do czego to może doprowadzić, ba… chciałem tego. Duże, zadbane i umięśnionę dłonie zaczęły rozcierać na sobie krem. Odwróciłem się plecami i zamknąłem oczy. Marek zaczął od góry, powolnym ruchem z samego środka w dół, ciepła emulsja i ciepły dotyk zawróciły mi w głowie, zapach kremu dobijał się do moich nozdrzy a dłonie wędrujące teraz po łopatkach zjeżdżały znowu w dół. Czułem jak jego palce ślizgają się miedzy żebrami łaskocząc mnie, nie mogłem w to uwierzyć jak bardzo taki dotyk może być przyjemny. Marek objął mnie teraz parę centymetrów pod pachami, znowu powoli jechał. Serce przyśpieszyło a oddech zatrzymał gdy wędrował mi po biodrach. Otworzyłem oczy i odwróciłem się z powrotem w stronę Marka.

    – Dziękuję – odpowiedziałem prawie zadyszany

    – Nie masz za co, widzę że Ci się podobało – uśmiechnął się i spojrzał w dół na moje majtki

    Nawet nie zauważyłem jak moja erekcja powróciła, przez ten cały czas ciepło nie rozchodziło się z brzucha. Poczułem falę gorąca i znowu mi zabrało oddech.

    – Prze.. przepraszam, to nie tak
    – Kubuś, przestań przepraszać, chyba wiem co Ci się może spodobać jeszcze bardziej

    Marek wstał i się zbliżył, poczułem jak penis porusza mi się w spodenkach. Zdjął swoje kąpielówki i ukazał  mi się gruby, mokry, lekko obrośnięty włosami kutas. Paweł zaśmiał się, widząc moją reakcję, ale Marek tylko uśmiechnął się złośliwie i uniósł brwi.

    – Podoba ci się widok, prawda? zapytał.

    Zarumieniłem się ale nie odwróciłem wzroku.

    – Dlaczego nie uklękniesz i nie pokażesz nam, jak bardzo doceniasz ten widok? – zasugerował Marek

    Wahałem się, ale widok i słodki zapach potu wymieszany z zapachem skóry przyciągały.  Czując moje pożądanie i jej dominację w każdym skrawku ciała, sprawiło, że poczułem miękkość w kolanach. Klęknąłem ustawiając się przed nim. Wziąłem w prawą dłoń kutasa Marka, spojrzałem w górę. Moje oczy spotkały się z oczami Marka i jego lekkim uśmiechem. Czekał. Ściągnąłem napletek i ujrzałem grubego różowego żołędzia z dziurki którego wyglądała perłowa kropla. W końcu się odważyłem i zacząłem lizać, kropla okazała się spermą. Nie tylko ja byłem cholernie podniecony. Pieściłem mojego gospodarza, jedną ręką ruszając w przód i w tył w rytmie jakim nadawała moja głowa. Czułam słony prepłyn, który wyciekał z czubka, piżmowy zapach podniecenia Pawła wypełniał moje nozdrza. Machałem głową, mój język wirował wokół członka Pawła, gdy ssałam, czując, jak sztywna długość rozciąga moje usta szeroko. Ssałem i nie mogłem się napoić, chciałem więcej.

    – Dobry chłopiec, wyszczerz ząbki i uśmiechnij się do mnie. Masz bardzo ładny uśmiech, wiesz?

    Tym razem bez kutasa w ustach spojrzałem w górę. Szczerze uśmiechnąłem się do Marka za to że spełnia moje najskrytsze sny, o których nawet nie miałem pojęcia. Biel moich zębów w tym słońcu musiała wyglądać jak z reklamy. Stojącym twardym penisem Marek uderzył mnie po buzi, położył mi go na twarzy i kazał ssać jaja. Słony smak potu, faktura włosów i skóry nie pozwalały mi się oderwać, to i ręka Marka trzymająca mnie za włosy, która pokazywała kto tutaj dominuje. Tymczasem Paweł stał z boku, jego oczy błyszczały, gdy mnie obserwował.

    – Wyglądasz tak dobrze Kubuś.
    Wyciągnął rękę i pogłaskał mnie po tyle głowy. Marek odsunął się od moich ust, jego kutas lśnił od śliny i preejakulatu. Paweł uśmiechnął się, rozumiejąc niewypowiedziane.
    – Na plecy, Kubuś – rozkazał Marek
    .Jego głos był stanowczy i autorytatywny. Szybko się podporządkowałem, mój własny kutas łaknął wytrysku, a moje ciało drżało z poddania. Paweł klęknął między moimi rozłożonymi nogami, ściskając własnego kutasa, gdy ustawiał go w linii z moim tyłkiem

    – Wydech i opuść pupę do mnie – poinstruował
    – Dobrze proszę Pana

     Wciągnąłem głęboko powietrze, zanim pozwoliłem swojemu ciału się rozluźnić, nadziewając się na grubego członka Marka. Wrażenie było intensywne, mieszanka bólu i przyjemności. W głowie mi huczało od słońca i wrażeń. Marek syknął przez zęby, ściskając moje biodra dłońmi, gdy zaczął się poruszać, najpierw powoli, potem coraz szybciej.

    – Tak, mocno – mruknął, jego oddech był gorący na mojej szyi

    Mogłam tylko jęknąć w odpowiedzi, moje ciało wiło się pod nim, gdy mnie pieprzył. Czułam, jak włosy łonowe Marka ocierają się o mój wrażliwy otwór za każdym razem, gdy mężczyzna wchodził we mnie, zapach naszego potu mieszał się z zapachem jeziora. Słyszałam śliskie dźwięki, uderzenia ciała o ciało przerywane naszym urywanymi oddechami. Paweł, stanął nad moją głową, zaciskając dłoń na swoim kutasie, gdy patrzył, jak Marek mnie pieprzy. Widok mnie, wykrzywionej w mieszance ekstazy i agonii, prawie wystarczył, by doprowadzić go do orgazmu.

    – Lubisz brać kutasy, prawda? – zapytał, jego głos był zachrypnięty od pożądania.

    – Tak – jęknąłem, a moje ręce powędrowały do ??mojego bolącego kutasa – uwielbiam to

    Uśmiech Pawła poszerzył się na moje wyznanie, jego ręka poruszała się szybciej na jego własnym kutasie.

    – Proś Marka, żeby spuścił się w twoim tyłku – rozkazał – powiedz mu, jak bardzo chcesz jego spermy. Z rozpaczliwym jękiem posłuchałem.

    – Proszę – starałem się choćby wyszeptać między jękami.

    Byłem ruchany jak nigdy mi się nie śniło, myśli mi odlatywały a wypełnienie nie miało końca.

    – Proszę.
    – Błagam – jęczałem wbijając palce w piasek pode mną.

    Marek ryknął, jego orgazm uderzył w niego z siłą fali przypływu. Czułem, jak kutas mężczyzny puchnie i pulsuje we mnie, strumień ciepłej, lepkiej spermy pokrywał mnie od środka. Ciało Marka opadło na mnie dysząc.

    – Chodź tutaj – powiedział Paweł

    Klęknąłem znowu przed Pawłem. Waliłem sobie bez opamiętania. Tym razem otworzyłem usta i wystawiłem język na brodę – wiedziałem że mam nie brać kutasa do ust lecz czekać na nagrodę. Sekundy później orgazm Pawła uderzył, jego sperma rozprysła się strumieniem przez moje usta na nos, brwi i włosy. Drugą falę poczułem na podniebieniu i na języku, specyficzny, słony słodki smak.  Kolejne strumienie, nie mniejsze, zalały mnie kompletnie. Klatka, brzuch, twarz. To był moment gdy odpuściłem i pozwoliłem sobie na wszystko, na pełny orgazm. Nie wiem jak dużo tego było ale sperma mieszająca się z piaskiem i pokrywająca moją skórę doprowadziła mnie do utraty zmysłów. Czułem się usatysfakcjonowany w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Smak Pawła, uczucie ruchania mnie z całych sił, uczucie bycia wykorzystywanym i zdominowanym w najbardziej luksusowy sposób – wiedziałem że to będzie wspomnienie, do którego będę wracał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mikołaj nowik
  • Historia moich doznan

    Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moją głowa zawładnie cipka. Miałam wtedy 17 lat i pierwszy raz widziałam cipkę innej kobiety na własne oczy. Nie na jakimś filmie porno, ale z bardzo bliska na własne oczy. Podniecały mnie sceny na filmach jak kobieta rozkłada nogi przed inną. Momentalnie robiłam się mokra. Gdy właśnie miałam te 17 lat, po basenie chciałam wziąć prysznic. Rozebrałam się i powiesiłam ręcznik przed wejściem pod prysznice. Była tam starsza ode mnie dziewczyna. Mówię wam – ideał kobiety. Bez żadnej krępacji masowała swoją cipkę jednocześnie kierując strumień wody z słuchawki na łechtaczkę. Patrzyła na mnie stojąc w lekkim rozkroku, jej palce znikały w pochwie. Od czasu do czasu oblizywała palce, które lśniły jej sokami. Patrzyłam na nią nie mogąc oderwać oczu. Powinnam czuć się skrępowana i odwrócić się w drugą stronę, ale jakoś nie mogłam tego zrobić. Coś kazało mi patrzeć na to przedstawienie. Nikogo innego nie było. Szum wody zagłuszał jej jęki, które rozchodziły się po całym pomieszczeniu. Odruchowo dotknęłam swoich piersi. Sutki były twarde jak kamyki i sterczały prosząc się o pieszczotę. Uszczypnęłam się w sutek i w tym momencie strumień moich soków zaczął spływać po udach. Czułam jak nogi mi drżą. – Pomóż mi, błagam – patrzyła na mnie. Jej oczy na pół przymknięte wyrażały jej doznania. – Jak? Nawet się nie zastanowiłam, dlaczego jej odpowiadam. – Błagam, possij moją łechtaczkę. Nie wytrzymam. Nie pomyślałam, że ktoś przecież może zaraz wejść. Nie poczułam żadnego oporu by klęknąć przed nią. Coś kazało mi zbliżyć usta do jej krocza i polizać jej cudownie piękną cipkę. Ona naprawdę była piękna. Idealnie gładka. Cudowny zapach jej soczków zdominował moją głowę. Nie miałam żadnego oporu kontaktu z obcą mi kobietą. Pocałowałam jej łechtaczkę i objęłam ją ustami. Rosła mi w ustach. Ssałam z największą przyjemnością starając się nie uronić nawet kropelki jej śluzu. Słyszałam jak jej jęk był coraz dłuższy. Było mi cudownie na równi z nią. Nie mogłam oderwać się i chciałam więcej. Nie oderwałam ust nawet wtedy, gdy poczułam (i usłyszałam) jak przeżywała potężny orgazm. Prawie siłą zaczęła odsuwać moją głowę od siebie. – Dosyć! Naprawdę nie słyszałam tego. Byłam zaskoczona, że to już koniec. – Przepraszam, nie słyszałam. To… to było coś fantastycznego. Nigdy wcześniej… oj… szkoda. Chaotyczne słowa wyrzucałam z siebie. Teraz to ja byłam gotowa ją błagać o więcej. Byłam tak podniecona, że byle dotyk mojej cipki spowodowałby niesamowity orgazm u mnie. Zawsze myślałam, że tak na mnie działają kutasy do tej chwili. To było o wiele bardziej przyjemne. – Jakbyś chciała więcej musiałabyś być moją suką a ja suki traktuje tak jak się je traktuje. Chcesz się przekonać jak? Bez wahania pokiwałam głową. – Jesteś pewna, że chcesz być przeze mnie poniżana? Jesteś pewna, że chcesz być moją własnością? Będziesz ode mnie doznawała bólu i nie możesz protestować. Tego chcesz? – Tak. Tego chcę. Jeśli to będzie tak przyjemne dla mnie jak do tej pory to chcę. Nie pytajcie, co mną kierowało. Nie potrafię odpowiedzieć. – Na znak swojej uległości klęknij i otwieraj pysk. Masz wypić wszystko i mi za to podziękować. Znowu stanęła okrakiem nad moją twarzą. Otworzyłam usta wiedząc, że zaraz poczuje smak jej moczu. Byłam na to gotowa. Pragnęłam tego. Zbliżyła cipkę do mych ust i zaczęła sikać a ja łapczywie przełykałam ciepły, cierpki w smaku i cudowny w doznaniach mocz mojej pani. – Dziękuję. – Brawo. Dobrze się spisałaś. W nagrodę zgwałcę twoją dupę… Ale o tym później…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa

    Ludzie się zmieniają. Moje życie zmieniło się w tamtej chwili.

  • Nowa corka moich rodzicow cz.1

    Cześć nazywam się Marcin i chciałbym się z wami podzielić moją historią. Zdarzyło się to, gdy miałem 15 lat. Chodziłem wtedy do 2 klasy technikum. W szkole często dokuczałem innym, ogólnie byłem raczej niegrzecznym chłopakiem. tego dnia moja mama została wezwana do szkoły, ponieważ przyłapano mnie na paleniu papierosów pod szkołą.

    Mama: Bardzo panią przepraszam mój syn się poprawi.

    Dyrektorka: Przykro mi, ale szkoła nie może tolerować takiego zachowania. Codzienne bójki do tego papierosy pod szkołą. Niestety muszę natychmiast wyrzucić pani syna z naszej szkoły.

    Dla jasności była to moja piąta szkoła w tym roku. Dyrektorka pożegnała nas. Pojechałem z mamą do domu. W trakcie drogi mama milczała. Wszedłem na chatę zdjąłem buty. Wróciłem do swojego pokoju odpaliłem komputer i jak gdyby nigdy nic zacząłem grać. Po 30 minutach usłyszałem wołanie matki na kolację.

    M: Marcin Obiad!

    Wyszedłem z pokoju i udałem się do kuchni. Usiadłem do stołu zobaczyłem rodziców mieli poważne miny.

    M: Marcinie jak wiesz wyrzucono cię ze szkoły, kolejnej. Z ojcem zdecydowaliśmy, że koniec tego.

    Tato: Od dziś nie będziesz nazywać się Marcin. właściwie nie będziesz już chłopcem.

    Marcin: Co? Ale że jak? O czym wy gadacie?

    M: Zostaniesz dziewczyną. Poddamy cię procesowi feminizacji.

    Ma: Nie! Nie zgadzam się!

    T: Słuchaj mnie gówniarzu albo będziesz się słuchał albo wylądujesz na bruku.

    Wydarł się ojciec brutalnie łapiąc mnie za ucho.

    M: Idź teraz spać dzisiaj bez kolacji rano zaczniemy.

    Wracając do pokoju myśli wirowały mi w głowie. Jak oni sobie to wyobrażają?! Mam zostać dziewczyną?
    _________________________________________________________________________

    Rano obudził mnie głos matki.

    M: Marcin wstawaj mamy dziś dużo roboty!

    Z początku nie wiedziałem, o co jej chodzi. Dopiero po chwili przypomniały mi się wydarzenia z wczoraj.

    Ma: Mamo a wy z tym tak na serio. Ja nie chce.

    M: Nie pyskuj! ubierz się czekam na ciebie w łazience.

    Szybko założyłem spodenki i udałem się do łazienki. w środku czekała na mnie mama trzymała w ręce golarkę.

    M: Żeby zostać dziewczyną musisz mieć gładkie ciało. Rozbieraj się pozbędziemy się wszystkich twoich włochów.

    Zdjąłem spodenki a mama natychmiast zabrała się do pracy. Zaczęła od klatki piersiowej i pach, aby skończyć na nogach. Oczywiście ogoliła też moją pupcię i łoniaki.

    M: No teraz jesteś gładki.. Znaczy gładka hihi. Ale to nie koniec. Musisz wyglądać jak kobieta w PEŁNI.

    Mówiąc to wyciągnęła z szuflady sztuczne piersi i zaczęła je smarować jakimś klejem.

    M: To miseczka C nie za duża, ale też nie za mała.

    Zgrabnym ruchem przykleiła je do mojej klatki. Poczułem zimny klej przywierający do mojej skóry.

    M: Wyglądają jak prawdziwe, nie sądziłam, że będą tak realistyczne

    Niestety miała rację. Spoglądając w dół zobaczyłem dwa nie małe fałdy nawet z daleka wyglądały jak prawdziwej kobiety.

    M: Jak zapewne wiesz dziewczyny nie mają też kutasa, aby usunąć ten problem kupiłam pas cnoty.

    Mama wyjęła go z kolejnej szuflady. Był to różowy kawałek plastiku z kłudką mama zwinnym ruchem mi go zapięła.

    Ma: Aaaa! Mamo to boli!

    M: Dasz radę.Kluczyk azchowam ja. Teraz czas na kolejny krok.

    Z kolejnej szuflady wyjęła blond perukę. Założyła mi ją na głowie. Włosy sięgały i lekko za ramiona.

    M: Pasuje jak ulał. Czas na makijaż siadaj.

    Usiadłem grzecznie. mama zabrała się do pracy. Trochę podkładu, mascara, szminka z błyszczykiem.

    M: No nareszcie gotowe. Możesz spojrzeć w lustro.

    Obróciłem się zobaczyłem piękną laskę z lekkim makijażem i blond włosami średnimi cyckami i niezłą dupcią.

    M: Dobrze kochana. czas wybrać ci imię Co powiesz na Ania nie, to słabe. Wiem! Kornelia! Jest takie delikatne i wykwintne. Co sądzisz Korciu?

    Kornelia: sądzę, że nie chcę być dziewczyną.

    M: nie masz wyboru moja droga. Ja idę wróć do pokoju tam czeka na ciebie kilka rzeczy za pół godziny jedziemy na miasto.

    W drodze do pokoju czułem jak moje gładkie nogi się o siebie ocierają a moje włosy gładzą plecy, Nie wiedziałem, co robić. Uciekać? Nie, nie mam nawet 18 lat, ulec? nie to nie mogło się stać. W pokoju zobaczyłem, że na moim łóżku leżą ubrania były to stare ubrania mojej siostry, które zostawiła tu przed wyjazdem na studia. Znalazłem tam różowe koronkowe majteczki i podobny biustonosz do tego czarna spódnica za kolano i obcisła koszulka na ramiączkach z dość dużym dekoltem. Zignorowałem rzeczy i rzuciłem się do mojej szafy jednak ta była pusta. Nie było tam już moich poprzednich ubrań. Zrezygnowany wróciłem do łóżka i zacząłem ubierać rzeczy pozostawione przez mamę. Gdy wybiła 11:00 mama zawołała mnie do wyjścia.

    M: Kornelia jedziemy!

    Pobiegłem do wyjścia szybko ubrałem buty i wskoczyłem do auta. W drodze siedzieliśmy cicho. Gdy dojechaliśmy do galeri handlowej ama zaparkowała auto na parkingu podziemnym.

    M: Na początku idziemy do kosmetyczki.

    K: Ale po co?

     M: No jak, po co piękna dziewczyna potrzebuje pięknych paznokci. Pamiętaj, że o używaniu damskich zaimków.

    Wyszłyśmy z auta i spokojnie udałyśmy się do salonu. Idąc przez korytarz galerii zauważyłam, że kilku chłopaków się na mnie patrzyło jakby chcieli mnie wyruchać. Czułam się trochę dziwnie, ale ta atencja sprawiała mi swego rodzaju przyjemność. U kosmetyki zaprowadzono mnie na fotel. Mama wybrała jak będą wyglądały moje paznokcie, bo bała się żę wybiorę jakieś brzydkie. Kosmetyczka zabrała się do pracy. Po 40 minutach mogłam podziwiać efekt końcowy. Migdałowe paznokcie w kolorze jasno różowym z białymi kokardkami na niektórych palcach. Dziwnie się w nich czułam sprawiały jakby moje ręce były węższe i bardziej delikatne. Po wizycie w salonie udałyśmy się na zakupy. Najpierw sklep z bielizną. Kupiłyśmy kilka par bielizny w różnych kolorach oraz kabaretki i rajstopy. Następnie sklep z ubraniami. Miałam wrażenie, że spędziłam tam godziny. Mama kazała mi przymierzać wszystko, co się dało. Podczas przymierzania zawsze robiła mi zdjęcia. Ostatecznie kupiłyśmy mi całą garderobę, wiele rodzajów dżinsów różne spódniczki, topy, koszulki, kilka sukienek. Wszystko typowo dziewczęce. Na koniec obuwniczy. Dostałam czarne seksowne szpilki, różowe szpilki na platformowym obcasie, czarne baleriny i buty typu Mary Jane. Ubłagałam mamę na sneakersy, ale oczywiście te musiały być w kolorze różowym. Po ubraniach wskoczyłyśmy do drogerii, mama kupiła mi różową kosmetyczkę, kilka rzeczy do makijażu, i perfumy w różowym flakoniku. Poszłyśmy z powrotem do auta i pojechałyśmy do domu. gdy dojechałyśmy wzięłam torby z bagażnika i poszłam do pokoju, ale mój pokój przeszedł ogromną metamorfozę. Czarne ściany przemalowano na biało, pojawiło się nowe łóżko z różową pościelą, a pod ścianą stała różowo biała toaletka.

    T: Pod waszą nieobecność trochę tu zmieniłem tak żeby pasował do twojej nowej osoby. Podoba ci się córuś ?

    Tato pojawiła się za moimi plecami. Czemu to się działo nawet mój pokój musieli zmienić.

    K: Tato nie trzeba było. Ale gdzie jest mój komputer??

    T: sprzedaliśmy.

    K: Co ale on był mój!?

    T: Spokojnie korciu już ci tłumacze. Jak wiesz jesteśmy w słabej sytuacji finansowej. Musieliśmy sprzedać twój drogi komputer by było nas stać na twoje ubrania i remont pokoju. Może z czasem zastanowimy się z mamą i dostaniesz nowy. Ale tylko, jeśli będziesz grzeczną dziewczynką.

    Acha, czyli sprzedali mój komputer bez mojej zgody na transformację, której nie chcę.

    T: No nic mam nadzieję, że pokój ci się podoba. Zostawię cię rozpakuj się za 30 min widzimy się na obiedzie.

    Gdy tato wyszedł usiadłam na łóżku leżałam tak przez chwilę. Myślałam, co mnie czeka. Czemu chcieli mnie zamienić akurat w dziewczynę, jak teraz będzie wyglądało moje życie. Miałam z tyłu głowy, że mama ma moje zdjęcia i w każdej chwili może mnie zaszantażować. Postanowiłam, że na razie nie będę się wychylać i będę robić, co mi każą. A jak będę grzeczna to może wypadnie im ten pomysł z głowy. Po chwili rozmyślania zaczęłam rozpakowywać rzeczy. Nowa szafa była dużo większa od poprzedniej, ale mimo to ledwo pomieściła wszystkie ubrania, jakie dostałam. Mama przyniosła mi też stare ubrania mojej siostry je też wrzuciłam do szafy. Kosmetyki i produkty do makijażu położyłam na toaletce. Po skończonej pracy przebrałam się jeszcze w bardziej domowe ciuchy. Luźny różowy top i krótkie czarne Nike pro. Zeszłam na obiad. Czekała na mnie sałatka z samych warzyw mama powiedziała mi, że od dzisiaj przechodzę na dietę wege, zero mięsa. Ciężko mi było jest przez długie paznokcie. Będę musiała się przyzwyczaić. Oprócz tego powiedziała mi, że bierze wolne na tydzień i będzie ze mną w domu. W tym czasie nauczy mnie jak zachowywać się jak dziewczyna. Po tygodniu wrócę do szkoły, jeszcze nie wiadomo, jakiej. Wróciłem do pokoju po rozmowie z mamą byłem jeszcze bardziej zamyślony. Postanowiłem pójść dzisiaj wcześniej spać. Od dzisiaj do spania nosiłam tylko przezroczyste stringi. Zasnąłem mając mętlik w głowie. Z jednej strony nie chciałem tego, ale czułem, że jest tam gdzieś w środku cząstka mnie, która to lubi.

    KONIEC CZ.1

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natalia

    JEST TO MOJA PIERWSZA HISTORIA MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ PODOBA DAJCIE ZNAC W KOMENTARZU MOŻE MACIE JAKIES POMYSŁY NA KONTYNUAC

    JĘ W TEJ SERI SKUPIAM SIE BARDZIEJ NA FEMINIZACJI ITP A MNIEJ NA RUCHANIU ALE MNIE CZYWISCIE TAKIE MOMENTY TEZ BEDĄ